Bateman vs Znajda
Zaczyna
grać „Oh L’amour” – Erasure, a na rampie pojawia się Znajda, idzie do
ringu zachęcając poprzez machanie rękami publiczność do śpiewania
swojego themu, wygląda to zdecydowanie lepiej niż na ostatniej gali,
mniej więcej 20 osób wykrzykuje razem ze Znajdą refren jego piosenki,
ale patrząc na to ile fanów jest dzisiaj w białostockiej hali, nadal
szału nie ma, oj nie ma.
Z głośników uderza (Chociaż to
może złe słowo.) motyw pianina z American Psycho, a po kilku sekundach
spod FeliXtronu wyłazi Bateman, wyraźnie zresztą zasmucony. Patrzy
zatroskanym wzrokiem na dwa reflektory umiejscowione na rampie, które
miały gasnąć przy jego wejściu, potem efektownie się zapalać i migać,
ale niestety, nic z tych rzeczy. Nawet kija do krykieta nie ma, bo nie
zdążył na niego zapracować. Jest w końcu debiutantem. Został mu więc
jedynie groźny wzrok, którym obdarza stojącego w ringu Znajdę.
Tony Hogański – Ta
walka powinna trafić do dark matchu. Mamy tu debiutanta i kolesia,
który był statystą na poprzedniej gali i nawet własnego ręcznika nie
dostał. Taki był mierny.
Antoni Bryndza – A
ty skąd wiesz? Przecież, oprócz main-eventu, nie komentowałeś
szczecińskiej Wrestlepaloozy. Nie podejrzewam cię o oglądanie walk po
fakcie.
Tony Hogański – Psycho mi mówił.
Antoni Bryndza – A on skąd wie?
Tony Hogański – Przecież brał udział w tej walce. Ty też tam byłeś! Sędziowałeś!
Antoni Bryndza – Psycho nie jest obiektywnym źródłem informacji.
Zawodnicy stoją już w
pierścieniu wykazując nadzwyczaj wielkie chęci do walki, sędzia Lechu
Grudziński oczywiście nie ma zamiaru hamować ich zapału, ale ze względu
nikłe doświadczenie obu wrestlerów w ringach EWF, uznaje że do jego
obowiązków należy udzielenie im kilku podstawowych instrukcji. Robi to
a zaraz potem nakazuje uderzyć w gong. Złaknieni fizycznego kontaktu
zawodnicy rzucają się sobie do gardeł, co jest oczywiście tylko barwną
przenośnią budującą napięcie, bo faktycznie rzucają się, owszem, ale
jedynie na ramiona i tarmoszą w niezbyt pasjonującym zwarciu, żeby nie
powiedzieć – zaparciu. Każdy zapiera się jak może, aby tylko nie upaść,
aby nie pozwolić swojemu przeciwnikowi na uzyskanie przewagi, która
może w niedalekiej przyszłości kosztować zwycięstwo, prawdopodobnie
takie przekonania kiełkują w głowach debiutantów, ale to chyba nie czas
i miejsce na podobne dywagacje, gdyż w ringu dzieje się wiele
ciekawego. Przewagę, ze względu na niemal 20 kilogramową różnicę w
masie uzyskał Bateman, przewraca on biednego Znajdę i spada na niego z
dynamicznym Elbow Dropem. Niestety, pech chciał, że trafił łokciem w
miednicę oponenta, która jest kością twardą i ciężką do skruszenia, co
gorsza trafił w nią tym czułym punktem w łokciu, od którego cała ręka
drętwieje i w niekontrolowany sposób podskakuje.
Tony Hogański – O! Wreszcie jakaś ciekawa akcja! Nie ma co, Batman przejdzie do historii EWF.
Antoni Bryndza – Bateman.
Tony Hogański – Co?
Antoni Bryndza – Nie co tylko kto. On się nazywa Bateman a nie Batman.
Tony Hogański – A
już myślałem, że to taka moda na kradzieże pseudonimów. Jest tu jakiś
Bane co zwinął pseudonim z PCW, a ten wygląda mi na takiego co chce
zostać Mrocznym Rycerzem z Gotham City.
Ona nadal podskakuje! To właśnie
dzieje się obecnie z górną kończyną Batemana, nie ma co ukrywać, że
jest to dla naszego debiutanta sytuacja wstydliwa, wyraźnie
rozpraszająca jego uwagę. Zamiast kontynuować atak próbuje w jakiś
dyskretny sposób opanować nerwowy tik, ale niestety, zupełnie mu to nie
wychodzi, wśród publiczności słychać już pojedyncze śmiechy, a nawet
gesty naśladujące zachowanie debiutanta. Zdecydowanie natomiast
naśladować go nie zamierza jego przeciwnik. Znajda podnosi się z maty,
odbija od lin i atakuje rywala Spearem. Pin.....1.....2....kick out! No
nic, trzeba walczyć dalej. Swoją drogą, w Stanach Zjednoczonych wobec
takich Znajd, czyli naszych N.N stosuje się termin John Doe, co jest
chyba bardziej ludzkim rozwiązaniem aniżeli Nieznane Nazwisko. Jak
jednak zwał, tak zwał, ważne jest to iż obecnie to on ma w ringu
przewagę, na nic Borysowi Kasprzakowi jego odpis aktu urodzenia, w EWF
liczą się tylko umiejętności, te natomiast Znajda ma pierwszorzędne,
przynajmniej na tle Batemana. Chwyta go za uszy, co jest zagraniem
nadzwyczaj sprytnym, ponieważ bez większego wysiłku pozwala mu na
podniesienie cięższego oponenta, właściwie to sam Borys podnosi się z
maty, nie chcąc ryzykować naderwania narządu słuchu. Jego sprawa. Gdyby
był Batmanem to nosiłby maskę i trudno byłoby złapać go za uszy. Do
dyspozycji byłyby natomiast rogi, co też daje pewne pole manewru.
Znajdzie trochę szkoda swojego przeciwnika, a szczególnie jego
zaczerwienionych uszu, ale rozczula się nad tym zaledwie ułamek sekundy
po czym serwuje mu Kneeling Facebustera kolejny pin 1....2.....shoulder up!
Antoni Bryndza – Facebuster
to cios stworzony przez niemieckich imigrantów w Stanach Zjednczonych u progu XX
wieku. Początkowo nazywał się der Gesichtbrecher albo Gesichtknacker.
Nazwę zmieniono w czasie I wojny światowej na fali oczywistych
nastrojów zwróconych przeciwko Wilhelmińskiej Rzeszy.
Tony Hogański – Co? O czym ty mówisz?
Antoni Bryndza – To
znana historia wśród badaczy wrestlingu ze szkoły z Wisconsin, chociaż
opozycjoniści ze szkoły z New Hampshire uznają, że to nieprawda i
wymysł progermańsko nastawionych potomków junkrów.
Tony Hogański – To ja tu jestem od opowiadania dziwnych historyjek.
Antoni Bryndza – Zapoznałem się z historią wrestlingu światowego, więc wiem co mówię.
Wrestler o tożsamości bliżej nieznanej błyskawicznie po nieudanym pinie
wspina się na najwyższą z lin przy narożniku, tauntuje przez chwilę a
publiczność, która chyba zaczęła go lubić, reaguje na jego radość
cheerem. Znajda skacze na Borysa z Headbuttem... i trafia czołem w
kolano przeciwnika! Bardzo niebezpieczne zagranie, mogące zakończyć się
długotrwałą amnezją czy chociażby wstrząśnieniem mózgu. Sędzia się
trochę skrzywił, ale nie sprawia wrażenia specjalnie przejętego, tym
bardziej żadnej empatii swojemu przeciwnikowi nie okazuje Bateman. Z
groźną miną powstaje z maty, chwyta za obolałą głowę swojego oponenta i
ciągnie go do narożnika, gdzie wymierza kilka bardzo, bardzo mocnych
ciosów o narożną gąbkę, jeden, drugi, trzeci, czwarty, Znajda próbuje
się zapierać, ale niestety, nie daje rady, jeszcze piąty i szósty raz
uderza pustą (Dosłownie.) głową o narożnik i pewnie uderzyłby jeszcze
kilka, gdyby Batemanowi się to walenie nie znudziło. Próbuje on w jakiś
sposób urozmaicić przebieg starcia, wykonuje jeden krok do tyłu celem
nabrania rozbiegu i atakuje z Superkickiem! To znaczy próbował atakować
Superkickiem, gdyż Znajda, kiwając głową niczym maskotka psa sytuowana
często w tylnym oknie mercedesa z lat osiemdziesiątych, służącego do
przemytu spirytusu i fajek z Białorusi (Przynajmniej tu gdzie
jesteśmy.), jakimś cudem unika ciosu. Borys ścina powietrza i wykonuje
całkiem efektownego pirueta, który zakręca mu w głowie, mniej więcej w
tym samym czasie pewną świadomość odzyskał EWF-owy John Doe, kopie on
swego rywala w podbrzusze i atakuje z Double Knee Backbreakerem. Borys
Kasprzak z impetem uderza o matę. Znajda, chociaż ma pewne problemy z
pamięcią, dobrze wie co robić dalej. Bardzo szybko wdrapuje się na
narożnik i skacze na Batemana z Zapomnieniem [Moonsault knee drop]! Pin.....1.........2.......3! (Zwycięzcą jest: Znajda!)
Antoni Bryndza – Znamy więc pierwszą osobę, która stanie do walki z Aero o EWF Evolution Title.
Tony Hogański – A Aero to dlaczego jest tak promowany, że tak od razu do walki finałowej trafił?
Antoni Bryndza – Zrobił bardzo duże postępy, jest wielką nadzieją na przyszłość, a na ostatniej gali wygłosił bardzo emocjonującą mowę.
Tony Hogański – To
brzmi jak raport z posiedzenia Komitetu Centralnego PZPR. Tam też
Gierek robił duże postępy i w końcu wydymał Gomułkę, po wielu
emocjonujących mowach.
Antoni Bryndza – To bardzo trafne porównanie! Pamiętam czasy Gierka.
Tony Hogański – A ja chcę o nich zapomnieć.
(Realizator natomiast nie daje
nam zapomnieć o swojej skromnej osobie. Tym sposobem znów trafiamy na
zaplecze, a konkretniej na jeden z korytarzy białostockiej hali.
Korytarze to piękne miejsca, z reguły bardzo niedoceniane wśród fanów
EWF, ale tu przecież działo się wiele ciekawych rzeczy. Nie czas jednak
by je omawiać, wszystkich zainteresowanych zapraszamy do zapoznania się
z archiwalnymi galami EWF. Na wspomnianym korytarzu spotykamy senatora
Szakala. Łysy jest wyraźnie w dobrym humorze, to pewnie dlatego że
powraca na ring. Jako senator jest ubrany gustownie i szykownie. Akurat
odnalazł drzwi do swojego gabinetu, co łatwo można poznać po tabliczce
z napisem „Senator Szakal”. Z głupim uśmiechem otworzył do drzwi i
przekroczył próg swojego gabinetu... a tam... szatnia. Najzwyklejsza
szatnia jakich sporo w EWF. Jakieś szafki, kanapa, telewizor. Nie ma
natomiast biurka, nie ma dywanów, nie ma gablot z pamiątkami, nie ma
PCW Polish Title, nie ma skór antylop, nie ma legitymacji partyjnej KC
EWF, nie ma stroju do safari. Pusto. Jest paprotka, która umieszczona
została na jakimś stojaku.)
Szakal – Co kurwa?
Senator wychodzi ze swej szatni i sprawdza jeszcze raz napis na drzwiach. Wszystko się zgadza.
Szakal – Gdzie moje biuro?
Zaczyna rozglądać się po pomieszczeniu. Zagląda w różne kąty, pod szafki, pod kanapę, nawet do łazienki.
Szakal – Oszukali mnie kurwa. Znieważyli! Mnie! Senatora!
(Chwyta paprotkę pod pachę i
zbulwersowany opuszcza swą szatnię. My wracamy na ring. Fani Szakala
mają prawo czuć się także zbulwersowanymi.)
Tony Hogański – Jestem oburzony! Gdzie jest biuro mistrza? Co się stało?
Antoni Bryndza – Remont chyba.
Tony Hogański – Obawiam się niestety, że to znowu jakiś durny pomysł Janka.
Antoni Bryndza – Jan będzie dobrym komisarzem, musi tylko nabrać wprawy. Zna EWF od podszewki i wkłada wiele serca we wszystko co robi.
Tony Hogański – Zaraz mi go tutaj beatyfikujesz, a na to potrzebna jest zgoda Stolicy Apostolskiej!
(Przenosimy się, nie, nie do
Watykanu, ale na zaplecze białostockiej hali, gdzie na pewno dzieje się
coś ciekawego. W innym wypadku drogi realizator nie kłopotałby się i
nie marnował naszego czasu. Znajdujemy się na korytarzu, to akurat taka
gala, gdzie to korytarz jest główną gwiazdą. Korytarz ten
najprawdopodobniej prowadzi z parkingu w stronę różnego typu
pomieszczeń, bo od czasu do czasu wieje chłodem i widać błoto
pośniegowe na posadzce. W tych okolicznościach przyrody dostrzegamy
Franko oraz jego menadżerkę, Helenę zwaną w niektórych kręgach Piękną.)
Helenka – Nadal
nie wiem, gdzie mam złożyć to podanie na nową reporterkę. Dużo
trenowałam, prawda? Myślę, że się nadaję. A ty, jak myślisz?
Franko – Nadajesz się.
Helenka – Gdybym była menadżerką kogoś znaczącego, np. hmmm... SR-Crazy'ego lub Yoshihito Nabeshimy... to może bym miała większe szanse.
Franko – To
ciekawe, że wymieniłaś akurat moich przeciwników. Wydaje mi się jednak,
że gdybyś była menadżerką jednego z nich to musiałabyś być żółta.
Helenka – W sensie żółtych ubrań? To da się zrobić...
Franko – W sensie
koloru skóry. Jesteś za mało azjatycka. Szczególnie dla Japończyka,
musiałabyś jeszcze umieć zdzierać korę z drzew i robić z niej japońskie
figurki, do tego wycinaki z papieru toaletowego, układanie poezji,
malunki na ścianach, kaligrafowanie dziwnych krzaków, picie paskudnej
herbaty... i tak dalej.
Ciekawa ta konwersacja została
przerwana przez pojawienie się Agnieszki Sorel. Biedna asystentka
Esmeraldy, po aresztowaniu swej mocodawczyni, chyba nie za bardzo wie
co ze sobą zrobić. Pewnie została oddelegowana na inne fronty pracy ku
chwale EWF, ale nie jest to na pewno rozkoszne spędzanie czasu z
długonogą panią prezydent. Nogi Alienor też są bardzo ładne, prawie jak
Esmeraldy w kwiecie wieku, ale to nie to samo.
Agnieszka Sorel – Panie Franko... Jest pan wzywany do działu kadr.
Franko – Ja nawet nie wiem gdzie to jest.
Agnieszka Sorel – Pozwól ze mną.
Helenka – Dział kadr brzmi jak dobre miejsce do złożenia podania o pracę reporterki. Chodźmy!
(Helenka chwyciła Franko za
ramię i razem ruszyli w ślady Alienor, która poprowadzi ich ku wielkiej
tajemnicy. Realizator nie wie co zrobić, czuje się może trochę
zagubiony, postanawia więc powrócić w okolice stanowiska
komentatorskiego.)
Tony Hogański – Pamiętam tego Franko! Rozkoszny człowiek.
Antoni Bryndza – Sędziowałem jego walki. Był bardzo brutalny.
Tony Hogański – To ostatnie zdanie zabrzmiało jak zwierzenie z forum dla prostytutek.
Antoni Bryndza – A skąd ty wiesz co mogą myśleć prostytutki?
Tony Hogański – Mam bujną wyobraźnię.
Antoni Bryndza – Myślę Tony, że jesteś intelektualną prostytutką i po prostu nie potrafisz docenić sukcesów naszego rządu.
Tony Hogański – Intrygującą teoria. Napisz o tym felieton do „Polityki”.
(Czas wrócić na zaplecze.
Dzisiejsza Wrestlepalooza powinna zostać zatytułowana "Dzień z
korytarzem", bo znów znajdujemy się na korytarzu. Korytarz jest tak
piękny jak inne, można go podziwiać, ale lepiej skupić się na akcji i
materii. Zauważamy tutaj skromny oddział GRU, złożony z trójki
funkcjonariuszy, którzy prowadzą głównego więźnia EWF, czyli Barta
Wieriego. Bart jest zakuty w kajdanki, na sobie ma swój ładny więzienny
uniform, a funkcjonariusze mają w pogotowiu pałki. Nie poruszają się
zbyt szybko, bo to w końcu swego rodzaju konwój, a nie śpieszy im się
też za bardzo, bo do walki Wieriego zostało jeszcze kilka minut. Scena
byłaby może i na dłuższą metę nudna, gdyby nie pojawienie się
Feldmarszałka SeBy oraz Matiego. Przywódca Prus Wschodnich trzyma w
ręku puszkę „Lecha”. Konwój się zatrzymuje, a feldmarszałek z
ciekawością podchodzi do Barta i funkcjonariuszy.)
SeBa
– O! Co zrobił?
Bart Wieri
– Chcesz się przekonać? (Do funkcjonariuszy GRU.) Uwolnijcie mnie tylko z tych kajdanek, a ja już mu pokażę.
SeBa
(popijając Lecha) – To dawaj.
Mati
– A nie możecie poczekać do walki?
Bart Wieri chyba nie mógł
poczekać, bo w dramatyczny sposób nachylił się i uderzył głową w rękę
SeBy. Dokładnie w tą samą rękę, w której trzymał on puszkę Lecha.
Puszka straciła kontakt z feldmarszałkiem, poszybowała w powietrze i
spadła na podłogę. Piwo wylało się, a przy okazji ochlapało jednego z
funkcjonariuszy.
SeBa
– No i co najlepszego zrobiłeś? To był ostatni Lech, teraz zostały mi tylko Wojaki. (Odwraca się do swego kuzyna.) Mati, podaj mi Wojaka i hełm. Przypierdolę mu w odwecie.
Mati
(salutując) – Tak jest, panie feldmarszałku!
Feldmarszałek Armii Prus
Wschodnich otrzymuje Wojaka, którego szybko otwiera i sprawdza czy
dobry, a także hełm, który Mati umieszcza na jego głowie. SeBa
przygotowuje się do zadania śmiertelnego ciosu. Tak by się stało, gdyby
nie pojawienie się Ponurego Grabarza.
Ponury Grabarz
– Co tu się dzieje? Macie walkę za chwilę, tam sobie wszystko wyjaśnicie. No już. Zmykać.
Grabarz grozi im łopatą, czym
wzbudza respekt. Funkcjonariusze GRU zaczynają znów konwojować Barta
Wieriego. Mati podnosi puszkę Lecha i faktycznie jest ona pusta,
wszystko się wylało. Grabarz znika tak szybko jak się pojawił, a SeBa
wygraża jeszcze pod adresem Wieriego, przy okazji wskazując na swój
pruski hełm.
SeBa
– Tym razem ci się udało. Niewiele brakowało, a zniszczyłbym cię hełmem! Jeszcze tego pożałujesz!
(Czy tego pożałuje, czy też
nie, tego dowiemy się już niedługo. Nie zapominajmy, że SeBa i Bart
Wieri stoczą wkrótce, miejmy nadzieję że emocjonującą, walkę. Tymczasem
wracamy w okolice ringu, gdzie nasi komentatorzy już na nas czekają.)
Tony Hogański – Ah SeBa, jak to dobrze, że on znowu jest w EWF.
Antoni Bryndza – SeBa jest świetnym wrestlerem, w czasie walk zachowuje się wzorowo.
Tony Hogański – A jego hełm?
Antoni Bryndza – To bardzo ładny hełm.
Tony Hogański – Ciekawe co się stało z małpą. On miał kiedyś małpę, bardzo skoczną. Mógłby nam wyjawić jakie były jej dalsze losy.
Antoni Bryndza – Pamiętam,
że małpa wprowadziła iście koszarowy dryl w dawnej Armii Prus
Wschodnich. To przez nią niektórzy wrestlerzy pouciekali do Osetii.
Tony Hogański – Podobno nadal żyją w tamtejszych górach, puszczach i kniejach.
(My
nie przenosimy się do osetyjskiego lasu, lecz na plac przed białostocką
halą. Jak pamiętamy każdej Wrestlepaloozie towarzyszy wystawienie
telebimu przed halą, to taki ukłon EWF w stronę fanów, którym nie udało
się zakupić biletów. Znajdujemy się właśnie wśród całkiem sporego
tłumu, może nie jest to kilka tysięcy osób, ale kilkaset na pewno. To w
końcu koniec stycznia, jest dość zimno, taka pogoda nie zachęca do
dłuższego przebywania wieczorami na świeżym powietrzu, nawet jak Pan
Wojtek zapewnia smaczne kiełbaski i gorące napoje. Materiał filmowy
został najprawdopodobniej nagrany kilka lub kilkanaście minut
wcześniej, tak by fani także mogli go obejrzeć na swoim telebimie.
Pozwala to także uniknąć idiotycznej sytuacji, w której cały tłum jak
banda patałachów zaczyna machać do kamery, bo będą w telewizji, no i co
z tego że tam się pojawią? Czy to powód, żeby machać łapkami i
zakłócać transmisję? Co w tym takiego wspaniałego? Teraz każdy debil
trafia do telewizji. Jesteśmy więc wśród tłumu fanów, którzy z
napięciem oglądają Wrestlepaloozę. Rzut oka na telebim pozwala nam
stwierdzić, że to chyba końcówka pierwszej walki. Wśród fanów poznajemy
Aleksandra Nazaretiana, ormiańskiego oligarchę, który został wciągnięty
do spisku Felipe Castro przeciwko władzom EWF. Ormianin próbuje
rozdawać fanom jakieś ulotki.)
Aleksandr Nazaretian (rozdając ulotki) –
EWF zamawia swoje ringi w Chińskiej Republice Ludowej! Dowiedz się
więcej z naszego folderu! Niewolnicza praca dzieci jest wykorzystywana
by zbudować taki ring! Dowiedz się więcej! Twój głos ma znaczenie! Bądź
świadomym fanem EWF, świadomym fanem wrestlingu! Razem wywrzyjmy presję
na EWF by zmienili producenta! Proszę, oto ulotka.
Nazaretian podaje ulotkę jakiemuś młodemu człowiekowi.
Młody człowiek – Co to takiego? Panie! Co mi tu wciskasz?
Aleksandr Nazaretian –
Czy wiesz, że aby wyprodukować taki ring do ciężkiej pracy muszą zostać
zaprzęgnięte setki niewinnych dzieci? Ringi te są dodatkowo wykonywane
z materiałów całkowicie nieekologicznych. Są groźne dla środowiska, a z
naszych danych wynika, że jak dotąd przy ich produkcji zginęła jedna
panda. O taka.
Ormianin pokazuje folder ze zdjęciami pięknej pandy, która padła przy produkcji ringu.
Młody człowiek –
Czy to ma jakieś znaczenie? Zresztą... czy EWF kupuje u nich ring co
tydzień? Jestem pewien, że jeśli już to maksymalnie raz w roku.
Aleksandr Nazaretian –
Tu nie chodzi tylko EWF! Trzeba być odpowiedzialnym społecznie i
środowiskowo! Jeśli EWF zrezygnuje, to może stracą kolejnych klientów.
Wtedy albo splajtują i skończy się epoka wyzyskiwania dzieci i
zabijania niewinnych pand, albo poprawią warunki pracy i wszyscy na tym
skorzystają.
Młody człowiek – Albo padną, dzieci stracą pracę, wylądują na bruku bez pieniędzy i zdechną z głodu. Żegnam.
Po tych słowach młody człek oddala się.
Aleksandr Nazaretian – Zmieńmy razem EWF! Dla dobra naszych dzieci!
W tym momencie odzywa się telefon komórkowy Nazaretiana. To bardzo ładna ormiańska melodia ludowa.
Aleksandr Nazaretian (rozmawiając przez telefon) –
Halo? Felipe? Jak miło cię słyszeć, co u żony? Przekaż ode mnie ukłony.
Modlę się za duszę twojego ojca bardzo często. Tak, tak. Posiłki?
Miejscowa młodzieżówka partii rządzącej przyjdzie mnie wesprzeć w
proteście? Bardzo dobrze. Kto jeszcze? Jaka Krytyka? Kiepsko cię
słyszę, to przez te hałasy tutaj. Nie znam żadnego Sławka
Sierakowskiego i jego kompanów. Aha. A to dobrzy ludzie są? O złotych
sercach, tak? Tak mówisz? Mary koszmary? A co to? Nie wiem, ale
sprawdzę. No to czekam.
(Nazaretian czeka, a my wracamy na ring.)
Tony Hogański – Co to za koleś?
Antoni Bryndza – Aleksandr Nazaretian, ormiański oligarcha, knuje spiski z Felipe Castro.
Tony Hogański – Dobrze mu z oczu patrzy, ale wpadł chyba w niedobre towarzystwo. Mam zresztą sentyment do Armenii.
Antoni Bryndza – Ty masz sentyment do wielu dziwnych krajów. Bhutan, Tajlandia, Wyspy Cooka...
Tony Hogański –
Tam też żyją ludzie i są całkiem sympatyczni. Wychodzi z ciebie typowy
„polski Europejczyk”, wszystko co obce takie piękne, ale większość
krajów i tak jest śmieszna i można sobie z nich się ponabijać. Co ci
zrobili mieszkańcy Wysp Cooka albo Bhutanu, że określasz ich ojczyznę
jako „dziwną”?
Antoni Bryndza – Nie wiem...
Tony Hogański – To się kurwa zastanów.
Antoni Bryndza – Nie mam czasu, bo czas już na kolejną walkę.
Tony Hogański – Mylisz się. Dostaję sygnał, że jeszcze raz odwiedzimy zaplecze.
(Znajdujemy się na korytarzu
prowadzącym z parkingu do wnętrza hali. Zaczaiła się tu Vesna
Obrenowić, które udało się znaleźć wrestlera do towarzystwa i do
wywiadu, a okazał się nim EWF Daemusin Champion, Aero. Od razu został
zaczepiony.)
Vesna Obrenowić – Aero! Aero! Przez wielu jesteś uważany za głównego faworyta do zdobycia EWF Evolution Title.
Aero – Ja nie tylko jestem uważany za faworyta, ja jestem tym faworytem. Jedynym.
Vesna Obrenowić – Twoi przeciwnicy...
Aero (przerywa jej) –
Moi przeciwnicy to banda debiutantów. Już sam fakt, że nawet EWF nie
traktuje ich poważnie, to umieszczenie ich wszystkich w kilku walkach,
żeby mogli walczyć o prawo do walki ze mną. Podkreślam ze mną. Oni są
nikim i niczym, a ja jestem kimś. Moja pozycja jest ugruntowana. Mój
program przywracania wrestlingu do EWF jest jasny. Cieszę się, że
federacja to docenia.
Vesna Obrenowić – Może jednak przydałoby się trochę pokory.
Aero –
Okazywałem pokorę w latach 2008-2010. Znałem swoje miejsce w szeregu i
powoli piąłem się w górę. To nie czas na pokorę, ale czas na
zwycięstwa. Dziękuję, ale naprawdę nie mam w tej chwili czasu. Może
później?
(Uśmiechnął się pięknie i ruszył w swoją stronę. Wracamy na ring.)
Antoni Bryndza – Jak ten Aero dorósł. Czas na walkę!
Tony Hogański – Kogo tam mamy w programie?
Antoni Bryndza – Pojedynek Barta Wieriego z SeBą. Zwycięzca otrzyma szansę walki o EWF Evolution Title.
Bart Wieri vs SeBa
Z głośników uderza Tommy Fields – „Wildfire in the Streets”, a pod FelixTronem pojawia się Bart Wieri.
Zawodnik zapięty w kajdanki, w towarzystwie pilnującego go ochroniarza
wolnym krokiem zmierza w kierunku ringu, obdarzając buczącą na niego
publiczność niezbyt przyjaznym spojrzeniem. Kiedy jest już w okolicach
pierścienia, ochroniarz z pewną bojaźnią rozpina jego kajdanki, a sam
zawodnik wchodzi do ringu.
Zanim jeszcze ustał grać theme poprzedniego zawodnika, publika już
pogrąża się w radosnym amoku, wstaje z miejsc i radośnie nuci, melodię
Hymnu Prus Wschodnich, która po chwili wybucha, a na rampie zjawia się
Seba. Radosnym krokiem, przybijając fanom piątki idzie tam, gdzie już
od pewnego czasu jest jego przeciwnik.
Antoni Bryndza – SeBa w adwencie!
Tony Hogański – Co? Przecież niedługo prędzej Wielki Post będziemy mieć niż Adwent.
Antoni Bryndza – W
adwencie nowej ery w dziejach EWF. Ten rok będzie rokiem SeBy. Swoją
drogą Tony, przestałbyś wreszcie używać tych klerykalnych sztuczek. EWF
jest laickie i nie ma tu miejsca na żadne adwenty, posty, krzyże i inną
bogojczyźnianą ciemnotę.
Tony Hogański – Mam na to jedną ripostę.
Antoni Bryndza – To
na pewno będzie coś tak wyrafinowanego, inteligentnego, że twoi fani
będą rozpisywać się o tym na forach internetowych. Och, jaki ten Tony
błyskotliwy.
Tony Hogański – Tak. Jedno słowo, spierdalaj.
Sędzią pojedynku jest znowu
Lech Grudziński, ależ on musi dzisiaj pracować! Podobno spłaca alimenty
na dzieci z kilku małżeństw. Grudziński na samym wstępie tego całego
zamieszania zwanego walką,
dzieli się ułamkiem swojego ogromnego doświadczenia z zawodnikami
udzielając im niezbędnych porad, mających na celu zachowanie sportowego
ducha walki. Bart Wieri chyba nie za bardzo rozumie o co arbitrowi
chodzi, ale w końcu przytakuje, co jest jednoznacznym znakiem iż w gong
można uderzyć. I tak też się dzieje. Więzień może nie jest zbyt pojętny
jeżeli chodzi o słowa, ale w walce w ringu wie o co chodzi i
natychmiast przechodzi do natarcia, spychając zaskoczonego Sebę do
narożnika. Wymierza mu tam jeden, drugi, trzeci i ósmy Chop w klatkę
piersiową tak, że ta robi się nie tyle czerwona co wręcz sina. Ma moc w
rękach ten chłopak, oj ma. Zanim na dobrą sprawę Seba zdołał pomyśleć o
jakimś ruchu, już znajduje się na najwyższej linie i spada z niej za
sprawą potężnego Back Body Dropa, który zapewnia mu bliskie spotkanie z
matą ringu. Feldmarszałek jest chyba zaskoczony takim obrotem spraw,
nie spodziewał się chyba, że pełniąc rolę dobrodzieja podczas ostatniej
gali zostanie przez człowieka, któremu chciał zrobić dobrze tak
skarcony. A jest karcony mocno, bardzo mocno. Znowu zanim zdołał
pomyśleć o kolejnym ruchu jest już w powietrzu i znowu odbija się od
maty za sprawą mocnego German Suplexa. Pin 1…2… Feldmarszałek kick
outuje i jest to właściwie jego pierwszy świadomy ruch od czasu gongu
oznaczającego początek starcia.
Antoni Bryndza – Słyszałeś, że Bart Wieri wygrał w swojej karierze 62 zawodowe walki?
Tony Hogański –
Naprawdę? Mieliśmy w EWF takiego wrestlera, mistrza wietnamskiej szkoły
wrestlingu, nazywał się Budda. Przypomnę ci kurwa czego, to on nie
wygrał, bo był bohaterem we własnym kraju. Przygotowałem się. (Toster odwraca się do swojej asystentki.) Tania? Gdzie moje okulary? (Ta podaje mu okulary, które szybko lądują na nosie Tony'ego i jakąś kartkę papieru.) Czytam,
oto osiągnięcia byłego wrestlera EWF, Buddy, który walczył na naszych
ringach w latach 2003-2005: 4 x Vietnam Wrestling Federation World
Champion, 3 x Vietnam Wrestling Federation Hardcore Champion, 3 x
Vietnam Wrestling Federation Ani-USA Champion, 7 x Vietnam Wrestling
Federation Tag Team Champion, 5 x Vietnam Pro Wrestling Champion, 3 x
Vietnam Pro Wrestling Extreme Champion, 2 x Vietnam Pro Wrestling Tag
Team Champion, 2 x Undisputed Vietnam League World Champion, 5 x
Undisputed Vietnam League Sajgon Champion, 13 x Undisputed Vietnam
League Tag Team Champion.
Antoni Bryndza – Imponujące. To naprawdę musiała być legenda wietnamskiego wrestlingu.
Tony Hogański – Tak. I jak myślisz, co on osiągnął w EWF?
Antoni Bryndza – Co?
Tony Hogański – Gówno. Niech to będzie materiał do zapamiętania dla Barta Wieriego.
Miejmy jednak nadzieję, że nie będzie to ostatni
sukces SeBy dzisiaj, chociaż na to się zanosi. Silny jak tur Bart Wieri bezwzględnie chwyta
miłośnika Lechów za łeb, a potem za szyję i unosi w pozycji idealnej do
wykonania chokeslama. Teraz jednak Seba tak łatwo się nie daje.
Początkowo zaczyna się szamotać, ale w końcu wpada na genialny pomysł
kopnięcia swojego przeciwnika w krocze, co czyni widząc, że znudzony
Grudziński wypatruje czegoś wśród publiczności. Więzień momentalnie
popuszcza uchwyt i pada jak rażony piorunem. Feldmarszałek jest chyba
świadom, że podobna okazja może się już nie powtórzyć dlatego nie
zważając na to jak bardzo jest obolały, nie użala się nad sobą tylko
przechodzi do natarcia. Na samym początku spada na Wiernego z Elbow
Dropem, co by zmiękczyć odrobinę jego żebra, na tak samo intensywnych
obrotach wskakuje na narożnik i powtarza swój poprzedni cios, ale z
najwyższej liny. Pin 1....kick out! Tak
łatwo chyba nie pójdzie,
Feldmarszałek rozczarowany takim obrotem spraw, stracił chyba zdolność
logicznego myślenia i z wyraźnym wysiłkiem podnosi więźnia, sam
natomiast bierze rozbieg, odbija się od lin i spada na oponenta z
naprawdę efektownym Spearem, po którym niestety odbija się od Wiernego
jak od ściany. Ciężko na to patrzeć. Bart z miną wyraźnie nietęgą,
gładzi się przez chwilę po brzuchu po czym przechodzi do kontrataku, a
raczej próbuje bo Seba niespodziewanie wyślizguje się poza ring pod
najniższą z lin i masuje sobie obolałe ramie, które przed chwilą
zderzyło się z ciałem byłego zawodnika MMA. Grudziński zaczyna
liczyć.... 1........2........i chociaż doliczył raptem do trzech, Wieri
już się zniecierpliwił
i na Feldmarszałka czekać nie ma zamiaru.
Tony Hogański – Co to za numery? Walczyć. Chcemy mieć to z głowy.
Antoni Bryndza – To walka SeBy. Nie możesz po prostu usiąść, odprężyć się, zrelaksować i po prostu cieszyć się chwilą.
Tony Hogański – A co ja w kiblu jestem? To EWF do kurwy nędzy!
Antoni Bryndza – Skąd ta nagła wulgarność?
Tony Hogański –
Prowokuję w ten sposób Krajową Radę Radiofonii i Telewizji oraz Radę
Etyki Mediów. Lubię o sobie czytać w ich raportach, to mnie odpręża.
Z pewnym trudem przekłada
nogę ponad najwyższą liną i zeskakuje na betonową posadzkę poza
ringiem, ale niestety, Seby już tam nie ma, Seba tauntuje sobie w
środku ringu ku wielkiej uciesze publiczności. Zachowanie to działa na
Wiernego niczym czerwona płachta na byka, ponownie włazi do ringu, tym
razem pod liną zawieszoną najniżej, a jego palce zostają zdewastowane
przez podeszwę buta Seby! Feldmarszałek nie zamierza pozwolić więźniowi
na powstanie, momentalnie dopada do niego i zakłada Guilotine Chore. Po
chwili okazuje się jednak, że nie było to chyba najlepszym rozwiązaniem
gdyż Wieri bez większego trudu unosi Sebę razem z jego wymyślnym
chwytem i już szykuje się do wykonania Power Bomba. Feldmarszałek jest
jednak dzisiaj nadzwyczaj błyskotliwy, ponownie korzystając z nieuwagi
sędziego kopie oponenta w krocze i kontruje, chociaż kontrą tego nazwać
nie można, bo oficjalnie cały czas sam ma inicjatywę, w DDT! Pin...1......2.....kick out! Zwycięstwo jest coraz bliżej, Wieri nie kickoutuje już tak
szybko jak na początku starcia co Seba bierze za dobrą monetę. Sądząc
po gestach ma zamiar sobie potauntować, ale szybko uświadamia sobie, że
nie ma czasu, wychodzi poza ring i chwyta leżący nieopodal stanowiska
komentatorskiego swój hełm Prus Wschodnich. Nie traci czasu, na
nadzwyczaj intensywnych obrotach wskakuje na najwyższą z lin,
przyodziewa swoje nakrycie głowy, tauntuje przez ułamek sekundy i
skacze na leżącego jeszcze Wiernego z Headbutem! Pin......1..........2..........3!! (Zwycięzcą
jest: SeBa!)
Antoni Bryndza – No i proszę. Mamy zwycięzcę. Spodziewałeś się tego Tony?
Tony Hogański –
Duch Armii Prus Wschodniej unosi się nad nim. SeBa już kiedyś wykazywał
spory talent, nazywali go przyszłą legendą. Był barwną postacią.
Antoni Bryndza – Nadal jest.
Tony Hogański –
Teraz to co innego, nowa estetyka, styl niby ten sam, ale jednak inny.
To taki James Joyce polskiego wrestlingu. Pieprzony James Joyce chciałoby
się rzec.
Antoni Bryndza – W każdym razie, będziemy mieć przyjemność oglądania SeBy jeszcze raz dzisiejszego wieczora.
Tony Hogański – Pruski hełm zawsze dodaje kolorytu Wrestlepaloozie.
(Przenosimy się do biura
komisarza EWF. Podziwialiśmy już je w materiale wyemitowanym przed
rozpoczęciem gali, ale potwórzmy. Gabinet Jana Kowalskiego jest
skromny, wręcz minimalistyczny. Ma to pewnie podkreślać, że nowa władza
odcina się od przepychu swych poprzedników i chce być bliżej ludzi. To
taka szlachetna prostota. W biurze widzimy samego komisarza, który
zadumany przegląda jakieś dokumenty. Jest tu także Tamara „Antonella”
Ostrowska.)
Jan Kowalski – Nie
sądziłem, że bycie komisarzem wiążę się takim natłokiem pracy. Mam
nadzieję, że to tylko dlatego, że zastępuję też Esmeraldę. Biedaczka...
(Zwraca się do Tamary Ostrowskiej.) Nic się nie martw, robimy wszystko
co w naszej mocy by wyciągnąć ją z aresztu. Mam nadzieję, że nie
przeszkadza ci stanowisko mojej tymczasowej asystentki?
Tamara Ostrowska – Cieszę się, że będę mogła komuś pomóc. Lubię być przydatna.
Jan Kowalski – Wrestlepalooza
rozwija się dobrze, wszystko idzie zgodnie z planem. Może za pół
godziny będę mógł wyskoczyć do kafeterii by trochę odpocząć.
Nagle drzwi z wielkim impetem
otwierają się. Nikt wcześniej nie pukał, bo jak się okazało do gabinetu
wkroczył Szakal. Jak wiadomo Szakal nigdy nie puka, nigdzie, nawet do
biura marszałka senatu. Pod pachą trzyma paprotkę.
Szakal – Co to ma znaczyć kurwa? To jakiś skandal.
Jan Kowalski (zdziwiony) – Nie rozumiem.
Szakal – Gdzie moje biuro?!
Jan Kowalski – Nie rozumiem tego zamieszania. Pan senator nie jest już komisarzem, więc nie przysługuje mu biuro.
Szakal – Mam własne biuro od 2004 roku! A teraz kurwa co? Mam się przestawić i wrócić do szatni? Ja? Oddawaj moje biuro, ty biurokradzie.
Jan Kowalski – Własne biuro przysługuje tylko prezydentowi i komisarzowi EWF.
Szakal – Jestem członkiem tej egzekutywy czy innej kooperacji, do tego przewodniczącym rady nadzorczej. Swoje przywileje kurwa mać znam!
Jan Kowalski – To
nie wiążę się z posiadaniem biura. Nawet oberprokurator nie ma własnego
biura. To w ramach oszczędności. Twoje rzeczy są w Szczecinie, żadne
pamiątki nie zostały zniszczone, a paprotka czuje się dobrze.
Szakal – Paprotka
potrzebuje odpowiedniego mikroklimatu, a moje kolana muszą być ukryte
za jakimś biurkiem. Bez biurka czują się kurwa niepewnie.
Jan Kowalski – Możemy załatwić jakieś biurko.
Szakal – Chcę moje stare biuro.
Jan Kowalski – Pan senator może urządzić swą szatnię w stylu swego starego biura, ale na własny koszt.
Szakal (klepie się w łysinę) – Na własny koszt? Słyszysz to paprotko? (Zwraca się do paproci.) 12
lat w EWF, wszystkie najważniejsze pasy zdobyte, młodość oddana
federacji, najlepsze lata! Na kierowniczych stanowiskach zapierdalałem niczym chłop
obrabiający pańszczyznę, a przychodzi tu taki Kowalski i nawet mi biura
nie chce oddać. (Kończy rozmowę z paprocią.) Paprotka uważa, że to pierdolony skandal. Oddajesz biuro albo wypierdalasz ze swojego w ramach zemsty.
Tamara Ostrowska – Pan komisarz powiedział już, że to nie leży w jego jurysdykcji.
Szakal (zaskoczony) – To gada. (Szybko ochłonął.) A
kim ty kurwa jesteś Mario Antonino Cichociemna? Myślisz, że to jakiś serial o
Powstaniu Warszawskim czy inne Gotowanie Na Śniadanie? Jurysdykcji? Z
chęcią bym z tobą porozmawiał, ale jesteś kurwa nikim, już wolałbym
mieć żółtaczkę typu H niż tracić czas na takie rozmowy.
Jan Kowalski – Naprawdę mi przykro, nic mogę zrobić.
Szakal – No nic kurwa. Myślałem, że po starej znajomości...
Jan Kowalski – Nie mam pola manewru. To nowa polityka.
Szakal – Ha, nie mów mi kurwa o polityce, jestem senatorem. No nic, idę. Mam dzisiaj walkę.
Tamara Ostrowska – Niech pan senator się tak nie stresuje.
Szakal – Myślisz,
że to jest stresujące? Że EWF jest stresujące? Powinnaś kurwa odwiedzić
nasz parlament. EWF w porównaniu z tamtym cyrkiem do oaza spokoju,
jebane Elizjum (Sam się zdziwił, że użył takiego słowa i zrobił głupią minę.) Wiesz co tam się dzieje? Tam ludzie potrafią na siedzie krzyczeć! Tam dopiero jestem w trybie „turbo”, a tu? Ha.
Łysy rozejrzał się, po czym oddalił się. Komisarz Kowalski i Tamara Ostrowska odetchnęli z ulgą, gdy Szakal opuścił gabinet.
Jan Kowalski – On kiedyś naprawdę dostanie wylewu.
Po tym krótkim komentarzu od razu trafiamy za drzwi biura. Jest tam Szakal, który wyciągnął z kieszeni telefon komórkowy.
Szakal (przez telefon) – Kowalskiego trzeba kurwa obalić.
(Wracamy na ring.)
Antoni Bryndza – Czy szykuje się pucz w EWF? Zamach stanu?
Tony Hogański – To taki żart. Mistrz przecież sam wybrał Janka na komisarza.
Antoni Bryndza – Jan postawił się twardo Szakalowi, nie ugiął się presji. Trzeba go pochwalić. Naprawdę.
Tony Hogański –
Oszczędności na biurze? Ile oszczędności to przyniesie? 200 złotych co
gale? Warto dla takiego czegoś ryzykować zniszczenie nastrojów na
zapleczu? Moim zdaniem nie warto. Ekonomia znów okazała się ważniejsza
niż człowiek.
(Trafiamy znów backstage.
Wiele się dziś tu dzieje, oj wiele. Tym razem nie jest to korytarz,
lecz jakaś szatnia. Jak pamiętamy początkujący wrestlerzy w EWF mieli
zawsze wspólne szatnie. Jak ktoś stawał się lepszy, to dostawał nową.
Jesteśmy właśnie w takiej szatni. W tle widzimy Maxa G. Gravesa, który
przegląda mapę Niemieckiej Republiki Demokratycznej, ale nie on nie
dziś interesuje. Obiektem naszych westchnień nie będzie także Bateman,
który sobie po prostu śpi. Widać jest zmęczony po swojej walce. Będzie
to Znajda, przy którym znalazła się Vesna Obrenowić. On akurat wygląda
całkiem normalnie, tak jakby kilkadziesiąt minut temu wcale nie stoczył
walki.)
Vesna Obrenowić – Jest tu dziś ze mną Znajda. Jak się czujesz w EWF?
Znajda – W EWF? Dziękuję, dobrze. Są ciepłe posiłki, ubrania, miejsce w hotelu, nie mogę narzekać.
Vesna Obrenowić –
Na ostatniej gali brałeś udział w Scaffold matchu. Większość zwróciła
uwagę na imponujący debiut Bane'a, ale to była przecież także twoja
debiutancka walka.
Znajda – Chciałbym zapomnieć o tej walce jak najszybciej. Było, minęło, przegrałem, byłem do dupy, mówiąc krótko.
Vesna Obrenowić – No to pomówmy o dzisiejszej walce. Wygrałeś.
Znajda – Było, minęło, wygrałem.
Vesna Obrenowić –
To jednak był dopiero swego rodzaju wstęp do finałowej rozgrywki. Czeka
tam na ciebie Aero, dwóch innych rywali i EWF Evolution Title. Będzie
powtórka z debiutanckiej walki czy z drugiej walki?
Znajda – Choć jestem dopiero początkującym wrestlerem, przynajmniej tak mi się wydaje, to wygram i zdobędę ten pas.
Vesna Obrenowić – Powiedz nam może coś o sobie.
Znajda – Niczego nie pamiętam.
Vesna Obrenowić – Nic a nic?
Znajda – Nic.
Vesna Obrenowić –
Czyli w pewien sposób jesteś człowiekiem-zagadką, swoistym tajemniczym
rywalem. W EWF było wielu Mystery Opponentów, a ty, moim zdaniem, ich
ucieleśniasz. Twoi rywale nie wiedzą o tobie nic, a ty sam także
niewiele wiesz lub nie możesz się zdradzić.
Znajda –
Różnica jest taka, że każdy z tych Mystery Opponentów był tak naprawdę
kimś. Pod ich maskami zawsze kryła się czyjaś twarz. Ja maski nie mam,
tylko swą twarz. Nie okaże się nagle Sandmanem, Rottweilerem czy
zaginionym na Sybirze Clawem. Pozostanę tym kim jestem. Znajdą.
Vesna Obrenowić – Twoja historia jest w pewien sposób smutna. Czy często płaczesz nad swoim losem?
Znajda – Nie.
Vesna Obrenowić – Bardzo mi przykro. Wierzę, że kiedyś odzyskasz swoją tożsamość. Powodzenia w finałowej walce.
(Tak kończy się przygoda ze Znajdą. Wróćmy na ring, gdzie już na nas czekają.)
Antoni Bryndza – Myślisz, że Znajda zrobi karierę?
Tony Hogański –
Nie chcę być niemiły i mało sympatyczny, ale mało mnie obchodzą
debiutanci i początkujący wrestlerzy. Pojawiają się nagle i tak szybko
odchodzą, a ja wcale nie śpieszę się by ich kochać.
Antoni Bryndza – Oni mogą być przyszłością EWF.
Tony Hogański –
Jakby każdy debiutant był przyszłością EWF to byśmy mieli w rosterze
kilkudziesięciu dobrych zawodników. Widzisz gdzieś debiutantów z
ostatnich lat? Gdzie jest Ieshige? Gdzie Vegard Jacobsen? Gdzie Vitor
Hernandez? Gdzie Crash? Mieli talent, zaczęli coś powoli znaczyć i co?
I nic, nie ma ich. Dawno już przestałem się nimi przejmować. Ale ty baw
się dalej w Janka i udawaj, że cię to obchodzi.
Antoni Bryndza – Chcę być profesjonalnym komentatorem. W ten sposób bombomania powróci!
Tony Hogański – Bombowo. Jeszcze tylko Kraba brakuje.
(Kraba nie będzie, bo
zakończył karierę. Tym razem przenosimy się do bliżej nieokreślonej
szatni. Jest to ładne i obszerne pomieszczenie, urządzone w nowoczesny
i stylowy sposób. Widzimy tutaj Agnieszkę „Alienor” Sorel, Pana Józefa,
a także Franko wraz z Helenką.)
Franko – To jest ten dział kadr?
Agnieszka Sorel – Nie,
tak mi się powiedziało, żeby cię zachęcić. Wiem że w EWF nie ufa się
nikomu, a że zabrzmiało urzędowo. W każdym razie... EWF jest bardzo
zadowolone z twoich ostatnich osiągnięć.
Franko – Naprawdę? Przecież dopiero jedna gala była.
Pan Józef – Wybraliśmy cię do udziału w naszym pilotażowym programie szybkiego rozwoju i szybkiego wzrostu naszych wrestlerów.
Franko – To brzmi jak doping.
Pan Józef – Chcemy
pomóc w twym rozwoju, dlatego wyciągamy naszą dłoń. Chcemy być
skorzystał z doświadczenia naszych doradców, a twój talent na pewno
eksploduje. Oto oni.
Otwierają się jakieś drzwi,
gra skoczna azjatycka muzyka i w pomieszczeniu pojawiają się koreańscy
styliści, Elegance Choi i Velvet Lee. Występowali oni w EWF w 2009
roku, wspierali dumnie Vaclava, a później Sandmana i jego Kulturalny
Dżihad. Teraz powracają.
Velvet Lee – Hello! To my!
Elegance Choi – Velvet Lee... i Elegance Choi! Styliści i projektanci mody. Najlepsi doradcy pod słońcem.
Velvet Lee – Pomożemy ci w rozwoju. Najpierw zmienimy twój... (Mocno akcentowane z francuskiego.) image...
Franko (niezadowolony) – To jakiś żart?
Styliści obskoczyli Franko z jakimiś miarami krawieckimi i zaczęli głośno rzucać pomysłami.
Elegance Choi – Żaden żart. Po pierwsze musisz ogolić klatę, tyle włosów...
Velvet Lee – Fuj!
Fuj! Łapy i nogi też trzeba ogolić. Styl goryli to jedno wielkie
„never”. 10 lat temu może, ale teraz „primal style” zupełnie nie
pasuje.
Elegance Choi – Mylisz
się. To bardziej styl rustykalny. O! Widzę to promo. Franko przy pługu,
orze pole, w pocie czoła, goła ogolona klata, potężnie umięśniony, pot
spływa, w tle piękne chłopki podziwiają go, a on pracuje. Ile w tym
artyzmu! Ile emocji!
Velvet Lee – Genial! Magnifique!
Elegance Choi – Ta
maska jest też idiotyczna, trzeba się jej pozbyć. Jeśli chcesz coś
nosić to proponuje... hmmm... w tym sezonie pastele są modne...
Velvet Lee – Po drugie strój. Musi wyrażać głębie, a zarazem twą prymitywną brutalność. Ten się zupełnie nie nadaje.
Elegance Choi – Musisz być bardziej... charmant!
Velvet Lee – No
i postawa mój drogi, postawa. Czy ty masz skoliozę? Trzeba nosić się
prosto. Zaraz położymy ci jakąś książkę na głowę i będziesz trenował.
Jak do tej pory Butcher wysłuchiwał tych głupot ze stoickim spokojem.
Franko – Nie, nie, nie. Nie zgadzam się.
Elegance Choi i Velvet Lee posmutnieli.
Agnieszka Sorel – Jesteś pewien?
Franko – Poradzę sobie bez tego koszmaru.
Helenka – A mi panowie mogą pomóc?
Elegance Choi i Velvet Lee (chórem) – Tak!
Helenka i koreańscy styliści
odchodzą na bok, gdzie panowie udzielają jej fachowych porad. Piękna
Helena jest wyraźnie zachwycona.
Franko – To wszystko? Mogę iść?
Agnieszka Sorel – Nie.
Pan Józef – W
programie nie chcesz brać udziału, rozumiemy, to wymaga odwagi i
pewnego dystansu do samego siebie. Jest jeszcze druga sprawa. Jeden z
naszych chińskich sponsorów i przedstawiciele tamtejszych władz
naciskają na nas w pewnej delikatnej kwestii, ale to już ten pan sam
opowie.
Znów otwierają się drzwi i
pojawia się kolejny Azjata. Ten ubrany jest w przepocony podkoszulek,
na który narzucony ma skórzany płaszcz, a jego oczy zasłaniają
przeciwsłoneczne okulary.
Agnieszka Sorel – To pan Joshua Chan, reżyser z Hongkongu.
Joshua Chan (nawet ładną polszczyzną) – Nazywam się Joshua Chan, pochodzę z Hongkongu i jestem reżyserem kina akcji.
Franko – Miło mi poznać. Co pana sprowadza do Polski?
Joshua Chan – Po
pierwsze kręcę film dokumentalny o życiu wrestlerów. Po drugie zbieram
materiały do mojego najnowszego filmu akcji. Poszukuję „real action”.
Franko – Real action?
Pan Józef – Będziesz bohaterem dokumentu pana Chana, a także pomożesz mu znaleźć „real action”.
Franko – Ja? Mogę odmówić?
Agnieszka Sorel – Nie.
Joshua Chan – Pochodzę
z wielkiego rodu Chanów. W moje rodzinie jest wielu filmowców, kilku
nawet bardzo znanych, ale tylko ja szukam „real action”.
Franko (zrezygnowany) – Za co mnie to spotyka?
Pan Józef – Przecież to dla ciebie okazja by się wypromować.
Helenka (z oddali, zajęta rozmową ze stylistami) – Oni mają rację! Będziemy sławni!
Agnieszka Sorel – To powodzenia.
Pan Józef i Alienor chcą opuścić pomieszczenie, gdy nagle otwierają się drzwi... i pojawia się Bidam.
Franko – O!
Mój partner z tag teamu. Musimy się naradzić, prawda? To będzie tajna
narada, tylko ja i ty. Dobrze, że jesteś. Przepraszam panie Chan, ale
sam pan widzi... może później...
Bidam – Tu nie sprzedają kurczaków?
Joshua Chan – Kurczaki. Gdy one biegają po podwórku to wiele widzę w tym akcji.
Bidam – Wiele akcji jest w momencie, gdy je zjadam. Wpadają do mojej paszczy jeden za drugim. Co się dzieje? Co to za żółtek?
Joshua Chan – Ty przecież też jesteś...
Bidam (klepie reżysera przyjaźnie po ramieniu) – Na
żartach się nie znasz? Po mordzie widać, że z Hongkongu. Tam wszyscy
tacy smutni jakby ich z łagrów wypuścili. A przecież komunizmu u was
nie było. (Zwraca się do Franko.) To twój kumpel?
Franko – Jest reżyserem kina akcji.
Bidam – W naszej dzisiejszej walce będzie dużo akcji. Gwarantuję. Chcę zdobyć jakiś pas. Macie kurczaki? Ej! (Krzyczy w stronę stylistów.) Migiem po kurczaki... (Znów zwraca się do Franko.) Chcesz też? (Uśmiecha się ładnie.) No nie odmawiaj, wiem że chcesz. (Znów do stylistów.) Na co czekacie? Pamiętacie mnie? Kulturalny Dżihad? (Styliści robią przerażoną minę.) Tak myślałem. No to już. Migiem.
Elegance Choi i Velvet Lee migiem wybiegają z pomieszczenia.
Bidam (do reżysera) – Zauważ jacy szybcy byli. Tak przebierali nogami, że było w tym wiele akcji.
Joshua Chan – Faktycznie. Nie myślałem o tym w ten sposób.
(Na tym kończymy przygodę i wracamy na ring.)
Antoni Bryndza – Bombowo!
Tony Hogański – Nie wiem co w tym bombowego. Znowu ktoś w zarządzie wpadł na jakiś głupi pomysł i wdrażają go, myśląc że to genialne.
Antoni Bryndza – Real action!
Tony Hogański – No i błagam... znowu koreańscy styliści. Oni byli tragiczni. To jest tak świeże jak prochy z urny Kim Dzong-Ila.
Antoni Bryndza – Jego chyba zmumifikowali.
Tony Hogański – Co za różnica. Nawet jak jest zmumifikowany to na pewno nie jest świeży.
Antoni Bryndza – Oj nie wiem. Pewnie wygląda jak żywy. Oni są dobrzy w swoim fachu. Popatrz na Lenina.
Tony Hogański – Widziałem, szału nie było.
(Realizator przenosi nas
ponownie na zaplecze białostockiej hali. Trafiamy na parking, gdzie
akurat pojawił się Nas Jazzowski. Zawsze miło go oglądać, na sobie ma
koszulkę z limitowanej edycji „Nassjasz. Zbaw nas od złego” z herbem
Białegostoku, dostępna tylko przez tydzień w EWF ShopZone. Przy Nasie
pojawia się Mariusz Max Kolanko, warto zauważyć że Max ma opatrunek na
twarzy, to pewnie efekt ataku jakiego doznał ze strony Bane'a na
ostatniej Wrestlepaloozie. Warto zwrócić uwagę, że Nas ubrany jest w
piękne, wielkie i dostojne futro z żubra.)
Mariusz Max Kolanko – Nas... witaj w Białymstoku!
To powitanie Maksa wywołuje wybuch wielkiej radości na białostockiej arenie.
Nas Jazzowski – Boże błogosław Białystok!
Deklaracja ta sprawiła, że na trybunach rozpętał się prawdziwy szał dzikiej euforii.
Mariusz Max Kolanko – Piękne futro Nas.... sztuczne?
Nas Jazzowski – Jestem autentyczny i prawdziwy, więc moje futro też jest prawdziwe. Cudowne futro z żubra, dumy tych lasów i puszcz!
Gdzieniegdzie słychać okrzyki żubrzej radości i czarującą przyśpiewkę: "Żubry, żubry, aeaeao! Żubry, żubry, aeaeao! Żubry, żubry, aeaeao!".
Mariusz Max Kolanko – Dziś czeka nas wielki main-event. Pierwsza tego typu walka w dziejach EWF. Do wygrania wiele nagród, w tym EWF FTW Title.
Nas Jazzowski – Interesuje mnie tylko World Title.
Mariusz Max Kolanko – Tylko? FTW Title to przecież bardzo prestiżowy pas. Sam przecież byłeś FTW Champem.
Nas Jazzowski – Ten pas jest jak natarczywa kobieta, ładna, nawet bardzo ładna, ale mimo wszystko wredna. Raz wystarczy.
Mariusz Max Kolanko – Czyli tylko World Title?
Nas Jazzowski – Tylko i wyłącznie EWF World Title. No i zbawienie polskiego wrestlingu, ale to się niejako łączy.
Mariusz Max Kolanko – Mimo wszystko FTW Title jest szanowany przez wielu wrestlerów.
Nas Jazzowski – Ze
wszystkich walczących w main-evencie tak naprawdę oprócz Vaclava, który
chciałby ten pas zatrzymać, tylko Scyther ma na niego ochotę. A nie
zapominajmy, że Scy ma problemy z głową, no i ogólnie z życiem. Co się
dziwić, świat się człowiekowi zawalił albo nadal wali, to chwyta się
przeszłości. W jego przypadku przeszłością jest FTW Title, której nadał
nawet jakieś rozkoszne imię. Brawo.
Mariusz Max Kolanko – Czyli...
Nas Jazzowski – Wystarczy
już tych pytań. Rezyduję w kafeterii, być może później dokończę ten
wątek, bo teraz mam już dość i mnie trochę suszy. Mam nadzieję że
Grabarz już tam jest, bo z nim jakoś raźniej.
Ta piękna rozmowa już by się
miała zakończyć, gdyby nagle na parking nie podjechał wielki autobus
koloru białego. Wymalowany on był w błękitne Gwiazdy Dawida, a ze
środka dobiegała głośna muzyka znanej żydowskiej pieśni „Hava Nagila”.
Widoczny był też napis „Heritage Tours”. Po chwili ze środka wyłonili
się... Smela, Miszka, Chiaki oraz Yoshihito Nabeshima.
Smela – Tylko niech się mentor pośpieszy!
Yoshihito Nabeshima (uśmiechając się w stronę Jazzowskiego) – Dobry wieczór.
Nas Jazzowski – Masz sake?
W tym momencie okno autobusu zostaje rozbite, a przez nie wylatuje SR-Crazy, który upada na beton wśród odłamków szkła!
Smela (mdleje) – Mentorze!!!
Z autobusu następnie wychodzi... Tool.
Tool – Nieprzewidziane okoliczności! Już ja wam pokażę nieprzewidziane okoliczności.
Yoshihito Nabeshima (zastępując drogę Toolowi) – Dlaczego?
Tool – Bo mogę i dlatego, że jestem EWF World Champem. Z drogi.
Miszka (jęczy nad pobitym Crazy'm) – Medyka!
Nabeshima ma teraz ważniejsze
rzeczy na głowie niż zajmowanie się Toolem. Szybko podchodzi do
Crazy'ego i sprawdza jego stan. Jest tam też Nas Jazzowski.
Nas Jazzowski – Czy on jest ochrzczony? Jeśli umrze, to dobrze by było, żeby był chrzest, bo to piekła pójdzie biedaczek.
Yoshihito Nabeshima (rozdrażniony) – Twoja pomoc jest zbędna.
Nas Jazzowski – To może wódki. Mam tu taki wisiorek z ampułką, gdzie mieści się pięćdziesiątka, idealna na nagłe sytuacje, takie jak ta.
Smela – Ja poproszę.
Nas Jazzowski – Do nabycia w EWF ShopZone już niedługo. Może by go reanimować?
Yoshihito Nabeshima – Oddycha przecież.
Nas Jazzowski – Nie
bądź taki nerwowy Hilary, ja chcę tylko pomóc w potrzebie. Jak dobry
Samarytanin. Może mu zimno? Mam ciepłe futro z żubra, można by go okryć.
(Tool w międzyczasie zdążył
się oddalić, jak się pojawił w autobusie to pozostanie jego słodką
tajemnicą. Może konspirował z kierowcą? Max w międzyczasie pobiegł po
pomoc medyczną. Na tym kończy się więc to malownicze spotkanie. Wracamy
do naszych komentatorów.)
Antoni Bryndza – Chętnie kupię taką koszulkę. Gdzie mam się zgłosić?
Tony Hogański –
Pracujesz w EWF od 2001 roku i nie wiesz, gdzie kupować koszulki?
Zresztą co ja mówię, pracujesz tutaj i nie wiesz jak je wysępić za
darmo? Bryndzol, nie wiem czy ty się nadajesz do tej pracy.
Antoni Bryndza – Jestem świetnym komentatorem i godnie zastępuję Janka.
Tony Hogański – Ożeń się z nim. Będziesz panią komisarzową.
Antoni Bryndza – Sam jesteś Grodzki!
Tony Hogański –
Tylko bez inwektyw. Ciekawe czy w myśl feministycznej nowomowy jakbyśmy
mieli kobietę na stanowisku komisarza to trzeba by ją nazwać komisarka
albo komisolożka.
Antoni Bryndza – Komisolożka to właścicielka komisu. Jakiegokolwiek.
Tony Hogański – Fakt. Jednak czasem myślisz.
Antoni Bryndza – Myślę więc jestem!
Tony Hogański –
To ciekawe. Musisz wiedzieć, że w Polsce po 1945 roku jest tak, że
Polacy zaprzeczają wszystkim filozoficznym i logicznym prawom. Nie
myślą, a mimo to są.
Antoni Bryndza – Biedny Crazy swoją drogą. Co on takiego zrobił?
Tony Hogański – Nic. To wina Janka. Rozdrażnił niepotrzebnie Toola, kto wie jak to się wszystko skończy.
Antoni Bryndza – Ja wiem natomiast co będzie za chwilę! First Blood match!
First Blood match
Bane vs Max G. Graves
Z
głośników uderza Disturbed – „Perfect Insanity”, światła na hali gasną,
a po kilku sekundach rozświetla ją smuga światła niebieskiego. Spod
FeliXtronu wychodzi Bane, wolnym, wyluzowanym krokiem idzie na miejsce
walki ignorując publiczność, która karze go za to dość silnym heel
heatem.
W hali rozbrzmiewa Noizefucker – „The Boss (Loffciamcore Remix)”, na rampie pojawia się Max G.
Graves i wolnym krokiem idzie do ringu, wzbudzając umiarkowane
zainteresowanie, umiarkowane brawa i umiarkowane buczenie, nic
specjalnego.
Tony Hogański – Bane to ten wielki talent?
Antoni Bryndza – Tak o nim mówią.
Tony Hogański – Podejrzewam, że nie jest dobrym człowiekiem.
Antoni Bryndza – Zranił Psycho, pobił biednego Maksa i ogłosił się teraźniejszością EWF.
Tony Hogański – Ma jaja jak kokosy.
Antoni Bryndza – Gdzie? Gdzie?
Tony Hogański – Chciałem
rzucić jakimś wulgarnym komentarzem w stylu prymitywnym by zaskarbić
sobie sympatię polskiego ludu miast i wsi oraz młodych wyborców
Platformy, ale nie spodziewałem się takiej reakcji Bryndzol. Naprawdę.
Kiedy zawodnicy są już w ringu Dark Sędzia nakazuje uderzyć w gong. Sygnał ten okazuje się być swoistą
czerwoną płachtą dla Bane’a, który natychmiast przechodzi do brutalnego
natarcia. Momentalnie dopada do swojego rywala i nie pozwalając mu na
jakąkolwiek reakcję wymierza punche wprost w twarz, jeden, drugi,
trzeci, piąty, Graves stojący i tak jeszcze niedaleko swojego
narożnika, po kilku sekundach zostaje do niego ponownie zepchnięty i
opierając się już o liny przyjmuje kolejne uderzenia od Syna Anarchii.
Kiedy jest już wystarczająco oszołomiony, „Szklarz” robi dwa kroki do
tyłu i z rozbiegu przypierdala mu potężnym Clotheslinem wbijającym w
narożnik. Dopey Rotten Imbecyle ponownie opada na liny i mimo, że
starcie trwa zaledwie kilkanaście sekund, wolałby już pewnie tam
pozostać, nie kwapi się raczej do żadnego kontrataku, pragnie zapewne
błogiego spokoju. Jednak niestety, samozwańczy człowiek nazywający się Kwintesencją Extremy (Nie
mylić z Vaclavem, który uzurpatorem w tej kwestii nie jest.) chwyta go
za głowę, i ściągając ją w dół dwukrotnie uderza jego twarzą o swoje
kolano. Niefortunnie trafia przy tym w delikatny – albo i nie, możliwe,
że było to po prostu silne uderzenie - nos rywala, który puchnie w
oczach, nabiera barwy fioletowej, ale na szczęście krew z niego lecieć
nie zaczyna. Szczęście, bo musicie przyznać, że byłoby to wyjątkowo
idiotyczne zakończenie tego pięknie zapowiadającego się starcia,
prawda? Syn Anarchii jednak nic sobie z tego nie robi, sędzia zresztą
też nie bardzo, nie podstawia pod nos Gravesa chusteczki, bo i po co ma
się narażać? Stoi sobie z boku i obserwuje rozgrywającą się w polu jego
widzenia rzeź, chociaż jeszcze nie krwawą. Bane natomiast podnosi
oponenta i sadza go na najwyższej linie, czyni to z pewnym trudem, gdyż
Graves mimo że lekko już bezwładny i oporu nie stawia, to jednak swoje
waży. Jak pewnie doskonale wiecie – albo i nie – ciało bezwładne jest
niezwykle ciężkie, co potwierdzają wieloletnie doświadczenia
transportowania zezgonowanych kolegów. Kompletnie zezgonowanych, takich
co to możesz walić ich w pysk i robić różne inne, mało przyjemne (Albo
i przyjemne.) rzeczy, a oni nie wykazują żadnej reakcji. Są naprawdę
ciężcy. Mniejsza jednak o to, bo w ringu dzieją się ważne rzeczy. Po
kilku sekundach Graves siedzi już gdzie miał siedzieć, Syn Anarchii
chwyta go za biodra i z impetem rzuca o matę Powerbombem!
Antoni Bryndza – Powerbomb!
Ta akcja odmieniła losy wojny secesyjnej. Otóż pewnego dnia pewien
żołnierz z Północy dotarł na tyły wroga. Tam zauważył namiot z flagą
Konfederacji. Co mogło być w tym namiocie zapytał? Otóż były tam tajne
plany generała Lee. Południe nie spodziewało się takiej śmiałej akcji,
więc zostawiło tylko jednego strażnika. Nasz dzielny żołnierz, historia
nie zapamiętała jego imienia, doskoczył do rywala i powalił go właśnie
Powerbombem. To pierwszy odnotowany w dziejach Powerbomb.
Tony Hogański – Nie mam pojęcia czy ty tak pieprzysz na serio, czy tak naprawdę było.
Antoni Bryndza – W federacjach niezależnych z południa Stanów żywa jest ta opowieść.
Tony Hogański – Huragan Katrina też był żywy. Gadasz jak aligator, któremu ktoś nadepnął na ogon.
Antoni Bryndza – Ja naprawdę przygotowałem się wnikliwie do komentowania gal. Nie jestem już tym starym Bryndzolem co kiedyś. Jestem fachowcem!
Reakcja
atakującego jest stosunkowo dziwna, podnosi się powoli z kolan, klepie
sędziego po plecach i uśmiecha się szyderczo, po czym łapie za włosy
swojego przeciwnika i... nadziewa się na Low Blow! Sędzia rozanielony
dotykiem samozwańczego (a jakże) Najlepszego Wrestlera w Europie raczył
chyba podłego ciosu nie zauważyć, a jeśli nawet zauważył, nie uznał aby
przy okrucieństwach jakich doznał Graves cios w jaja był nadzwyczaj
brutalną formą zemsty. Pozwala więc na dalsze kontynuowanie walki.
Wrestlerzy jeszcze przez chwilę obaj leżą na macie, ale w końcu
zaczynają się podnosić. Jako pierwszy czyni to Max, ale oprawca Psycho
jakoś specjalnie mu nie ustępuje. Kiedy obaj stoją już na równych
nogach dochodzi między nimi do zwarcia, szarpią się, szarpią, dłuższą
chwilę to robią, po której przewagę uzyskuje – o dziwo – Buntownik.
Chwyta Bane’a w okolicach pasa i próbuje wykonać German Suplexa, ale
ten się zapiera. Podejmuje drugą próbę, także nieudaną, a potem
trzecią, która w końcu dochodzi do skutku, ale zbyt efektownie jednak
nie wygląda. Syn Anarchii dość szybko zrywa się na równe nogi, szybciej
nawet niż jego przeciwnik, który do tej pory miał – krótką, bo krótką –
inicjatywę. Zresztą Graves sam wygląda na lekko zaskoczonego, gdy
obraca się w kierunku, w którym powinny leżeć zwłoki i nadziewa się na
SuperKicka! Nie! Jednak nie nadziewa, jakimś cudem, chyba zupełnie
nieświadomie się uchyla i.... odwdzięcza się tym samym, tym razem
trafiając! Przez chwilę kusi go aby ponownie przejść do pinu, jednak
szybko się rozmyśla i zakłada samozwańczemu Królowi Extremy Guillotine
choke!
Tony Hogański – Akcja prawie jak z pamiętnych czasów walki Solidarności o wolność.
Antoni Bryndza – Solidarność
to byli buntownicy i podżegacze, którzy chcieli obalić legalny ustrój.
Skoro władza ich tępiła to widocznie nie byli niewiniątkami.
Tony Hogański – Tak, z pewnością tak było.
Antoni Bryndza – Do
tego ten katolicki fanatyzm. Matkę Boską, ten tandetny bohomaz z
Częstochowy, przyczepili do bramy Stoczni Gdańskiej. Wstyd na całą
Europę.
Tony Hogański – Na
Moskwę sowiecką też. Wytykali mnie palcami na uniwersytecie w latach
osiemdziesiątych. Później im przeszło, bo okazało się że jestem dobrym
i czarującym człowiekiem.
Cios jest dobrze zapięty, przez co łysa głowa Syna Anarchii
prędko nabiera barwy fiołkowej, a w dalszej kolejności purpurowej. Jego
złowieszcze oczy zaczynają wychodzić z orbit, a usta bezdźwięcznie
posyłają w kierunku oponenta obelgi. Bane dobrze wie, że jeśli za
chwilę nie zacznie czegoś robić może się to skończyć źle i zamiast
wyrzucać do śmietnika starych mistrzów, sam zostanie do tegoż kubła
wyrzucony, niestety jeszcze nie jako mistrz. W początkowym akcie
desperacji oklepuje on pięściami żebra Gravesa, ale na niewiele się to
zdaje i w żaden sposób nie przyczyna się do rozluźnienia uścisku. W
dalszej kolejności zabiera się o matę i próbuje podnieść, razem z
oponentem. Za pierwszym razem nie wychodzi, za drugim zresztą też nie,
a łysa glaca coraz bardziej traci nieskazitelny połysk na rzecz sinego
zmarszczenia. Bane przez chwilę odpoczywa i udaje mu się! Wstaje razem
z Gravesem i przypierdala nim o zimie z impetem! Max puszcza cios, a
Syn Anarchii wstaje i obdarza swojego oponenta szyderczym spojrzeniem,
w czasie rozciągania swojej szyi. Kiedy jego twarz nabiera w miarę
ludzkiego kolorytu, z wyraźną furią kopie biednego Maxa dosłownie gdzie
popadnie – żebra, uda, jajka, twarz, ucho, pochwa, podstawa czaszki,
kostka, kolano, trzustka itp. mimo tragizmu całej sytuacji, trudno nie
odnaleźć w niej akcentu wesołego. Buntownik mianowicie po otrzymaniu
każdego z ciosów, mimowolnie i zarazem zabawnie, lekko unosi się ponad
matę ringu. Bane to chyba zauważa i ze względu na swoje usposobienie,
nie pozwalające publiczności na czerpanie radości z jego dokonań,
okopywać Maxa przestaje. Chwyta go za to za włosy, podnosi, zaciąga się
własną flegmą, klepie Gravesa czule po twarzy po czym go opluwa...
(spory heel heat) i wykonuje Blast of Anarchy [Rock Bottom]!
Antoni Bryndza – Bane nieźle sobie poczyna. Mówiłem ci, że ma talent.
Tony Hogański – Talent,
talent. Jak wygra jakiś pas to będzie młodym talentem. Na razie tylko
chce nim być i wchodzi w interakcje z Psycho jak jakiś nawiedzony fan.
Antoni Bryndza – Wielka kariera stoi przed nim otworem.
Tony Hogański – A ja śpiewam pod zaworem.
Antoni Bryndza – Co takiego?
Tony Hogański – Nie znasz się na hydraulice, więc jako Polak nie zrobisz kariery we Francji.
Pewnie
gdyby walka toczyła się do pinu, już mielibyśmy pozamiatane, a tak,
niestety. Sądząc po stanie Gravesa, Bane który właśnie wyszedł
przekroczył granicę wyznaczaną przez cztery narożniki, będzie miał
sporo czasu na szukanie gadżetów pod ringiem. No to wyciąga, jedną
szybę, drugą szybę, trzecią szybę, czwartą szybę i stół. Wrzuca to
wszystko na ring, gdzie Max Graves nadal nie wykazuje żadnych oznak
życia, i tworzy z tego piękną konstrukcję. Jedna z szyb służy jako
podstawka dla stołu, dwie kolejne stoją pionowo na jego blacie, a
ostatnia na dwóch pionowych. Bane zadowolony ze swojego dzieła patrzy
raz na nie, raz na nieprzytomnego oponenta, bierze go za włosy, podnosi
i ciągnie do narożnika gdzie sadza na najwyższej z lin. Następnie sam
się tam gramoli chwyta Gravesa za szyję i już szykuje się do wykonania
na nim Chokeslama wprost na extremalną konstrukcję gdy ten się budzi,
otwiera jedno oko i z przerażeniem stwierdza w myślach, że sytuacja w
jakiej się znalazł jest kompletnie chujowa. Próbuje się jakoś zabierać,
szarpie się, ale na próżno… Bane pwykonuje na nim Chokeslam z
najwyższej liny wprost na oszklony stół!!! Graves rozbija najpierw
jedną szybę, potem blat stołu, ostatecznie rozbijając się szybę
trzecią. Syn Anarchii stoi na narożniku i triumfuje, ponieważ na
pierwszy rzut oka widać iż nic już z jego przeciwnika – podobnie
zresztą jak z szyb – skleić się nie da. I ma racje, już po ułamku
sekundy całe ciało Maxa jest jedną krwawą masą. Dark Sędzia spogląda na nią
z obrzydzeniem i nakazuje uderzyć w gong. (Zwycięzcą jest: Bane!)
Tony Hogański – W ten sposób poznaliśmy czwartego uczestnika walki o EWF Evolution Title.
Antoni Bryndza – Szykuje się całkiem ekscytujący pojedynek, nie sądzisz?
Tony Hogański – Jakbym się ekscytował EWF to byłbym fanem, a nie komentatorem.
Antoni Bryndza – Nie rozumiem.
Tony Hogański – Jesteś dorosłym Bryndzolem, poradzisz sobie. (Ciężko wzdycha.) Z
kim ja muszę pracować. W takich chwilach jak ta doceniam Janka. Przy
wszystkich jego ograniczeniach, był jednak dobrym kompanem do
komentowania gal.
(Znów trafiamy na zaplecze.
Tym razem jesteśmy ponownie w pięknym miejscu, gdzie Franko raczony był
koreańskimi stylistami i reżyserem kina akcji z rodu Chanów pochodzącym
z Hongkongu. Fanko nadal tu jest, jego reżyser lata z kamerą i
wszystko dokumentuje. Helenka gdzieś zniknęła, widać udała się na
szybkie zakupy z Velvet Lee i Elegance Choiem. Jest tu także Bidam,
który kończy zjadać trzeciego kurczaka.)
Bidam (przeciąga się) – Ale się najadłem!
Franko – To dobrze. Mamy przewagę. Tool uszkodził SR-Crazy'ego.
Bidam – Jest tu jakaś szafa? Po dobrej wyżerce nie ma to jak smaczny sen.
Franko – Przecież niedługo walczymy! To nie czas na sen.
Bidam (drapie się po głowie, ale jakoś tak posmutniał) – A tak... walczymy...
Franko – Gotowy? Coś czuję, że mamy naprawdę szansę by zdobyć te pasy.
Bidam – Słuchaj Franko. Muszę ci coś powiedzieć.
Franko – Co?
Bidam – Kocham cię.
Franko – Co kurwa?!
Bidam nagle wybucha śmiechem i zaczyna tarzać się po podłodze. Trwa do dłuższą chwilę.
Bidam (nadal śmiejąc się) – Ale miałeś minę! Gdybyś siebie wiedział! Ej, ty? (Krzyczy do reżysera.) Nagrałeś to?
Joshua Chan (unosi kciuk w górę) – Yes, sir! Real romantic action!
Były EWF Daemusin Champion znów dostaje ataku śmiechu.
Bidam – Nie
mogę... naprawdę nie mogę... przez ciebie kurczaki poprzestawiały mi
się w żołądku i mogę dostać niestrawności w czasie walki. Może
zagazujemy Nabeshimę? On taki kulturalny, przelęknie się na pewno. Ale
nie... już lepiej. Słuchaj, jest jednak coś co naprawdę chciałbym ci
powiedzieć.
Franko – Tylko bez głupich żartów.
Bidam – To poważna sprawa. Ja nie pamiętam jak się walczy.
Franko – Bardzo śmieszne.
Bidam – Nie
żartuję, mówię poważnie. Słyszałeś o moich przygodach w Buriacji?
Spadłem tam z dzwonnicy. Ciężko było, ale udało się wyleczyć rany.
Pozostały jednak pewne problemy mentalne. Mam cholerne bóle głowy i
zapominam o wielu sprawach. Najlepiej pamiętam dzieciństwo i młodość,
ale tak ogólnie... wiesz, takie prozaiczne sprawy, jak co miałem
zrobić, albo po co wyszedłem na dwór... to zapominam. No i właśnie.
Zapomniałem wszystkich ciosów.
Franko – Co?! Jak to możliwe?
Bidam – Lekarze
twierdzą, że to możliwe. Bardzo to kłopotliwa sytuacja, bo wiesz, muszę
walczyć by zarobić pieniądze i odbudować monaster buriacki. Trochę
trudno to zrobić bez umiejętności, prawda?
Franko – Dopiero teraz mi o tym mówisz? Ale... (Naprawdę nie wie co powiedzieć.) ... nic? Zupełnie nic?
Bidam – Aż
tak źle nie jest. Nauczyłem się szybko podstaw, nawet ich nie
zapominam, to znaczy czasami, ale z reguły nie. Pamiętam jedynie jeden
bardziej skomplikowany chwyt, który zrobiłem swoją akcją kończącą, ale
tak ogólnie to dużo zapomniałem, prawie wszystko. Nie jestem już tym
samym wrestlerem co kiedyś. Będziesz mnie ubezpieczał w czasie walki?
Franko – Ubezpieczał? Jak my mamy to wygrać? Jak?
Bidam (klepie go po ramieniu) – Damy radę, nie bądź taki naburmuszony. Chcesz kurczaka na zgodę?
Franko – Nie chcę żadnego pieprzonego kurczaka!
Butcher wychodzi z pomieszczenia trzaskając drzwiami.
Bidam – Ale nerwowy typ. (Do reżysera.) Masz to?
Joshua Chan (unosi kciuk w górę) – Yes, sir! Real dramatic action!
(Zostawiamy uśmiechniętego Bidama i reżysera poszukującego prawdziwego „real action” i wracamy na ring.)
Antoni Bryndza – Coś takiego! To będzie chyba pierwszy wrestler w EWF, który nie potrafi walczyć!
Tony Hogański (zdziwiony) –
Mówisz poważnie? Przez EWF przewinęła się pewnie ponad setka
wrestlerów, jak nie więcej i większość z nich była takimi patałachami i
ofermami, że trudno, naprawdę trudno, określić ich było jako
wrestlerów. Jeśli Bidam w swoim odmiennym stanie będzie prezentował
choćby 1% tego, co pokazywał w 2010 roku, to zjada naszych dawnych
gamoni na śniadanie z chlebkiem i musztardą.
Antoni Bryndza – Chleb z musztardą?
Tony Hogański – Kwestionujesz moje preferencje żywieniowe?
Antoni Bryndza – Nie, nie, skądże znowu. Jestem bardzo tolerancyjny. Jestem musztardopozytywny!
Tony Hogański – No i bardzo dobrze. Nie lubię bawarskiej musztardy, smakuje tak samo, ale jest biała, co to za pomysł?
Antoni Bryndza – Nie wiem, doprawdy, nie mam pojęcia. Ale masz rację, nie brzmi to bombowo.
(Trafiamy ponownie do biura
komisarza EWF. Jest tu Jan Kowalski, który ma bardzo stresujący dzień.
Przede wszystkim to właściwie jego pierwszy dzień na urzędzie, a jako
że Esmeralda aresztowana, to jest on odpowiedzialny za całe EWF. Po
drugie, swoimi decyzjami doprowadził już do kilku konfliktów.
Zdenerwował Szakala, a także Toola, co w sumie nie było najmądrzejsze.
Teraz wraz z Tamarą Ostrowską ogląda Wrestlepaloozę, bo chyba skończył
całą tą papierkową robotę.)
Jan Kowalski – Jak stan Crazy'ego? Mamy już jakieś informacje?
Tamara Ostrowska –
Wygląda na to, że skończyło się jedynie na strachu i kilku
potłuczeniach. Ambulatorium, nawiasem mówiąc gratuluję podpisania
dobrego kontraktu z Narodowym Funduszem Zdrowia...
Jan Kowalski (przerywa jej) –
Dziękuję, ale trzeba też docenić rolę senatora Szakala. Jego naciski na
NFZ były, nie waham się powiedzieć, kluczowe. Dobrze, że załatwiliśmy
to nim się tak zdenerwował. Biuro... taka błahostka.
Tamara Ostrowska (kontynuuje poprzedni wątek) – Ambulatorium donosi, że stan Crazy'ego jest dobry i nie ma żadnych przeciwwskazań ny mógł on wziąć udział w walce.
Jan Kowalski – Doskonale. Coś jeszcze?
Tamara Ostrowska – Jakieś protesty przed halą.
Jan Kowalski – Tak, słyszałem. To sprawka Felipe Castro, ale na szczęście wysłał tylko jednego Ormianina. Jednoosobowy protest, dobre sobie.
Tamara Ostrowska – Z raportu GRU przesłanego przez Ponurego Grabarza wynika, że protestuje już kilkaset osób.
Jan Kowalski – Kilkaset osób?! Tak nagle?
W tym momencie otwierają się
drzwi. Jak się okazuje nie tylko Szakal jest osobą, która nie puka.
Tool, nasz miłościwie panujący EWF World Champion, także nie ma w
zwyczaju pukać. Cóż, taki ma styl i sposób bycia. Trzeba to zrozumieć.
Na jego ramieniu lśni EWF World Title.
Jan Kowalski – Tool... miło że... Usiądziesz może?
World Champion siada, ale na biurku Kowalskiego. Zaczyna przeglądać jakieś dokumenty tam leżące.
Jan Kowalski – To poufne.
Phantom rozrzuca dokumenty na
około. Tamara „Antonella” Ostrowska rzuca się by je zbierać. Ładnie
fruwały w powietrzu. Tak dramatycznie można by nawet powiedzieć.
Tool –
Nie rozumiem. Jesteś w EWF od samego początku, od pierwszej gali.
Przeżyłeś Felka Castro, Esmeraldę, Rokossowskiego, Game'a, Szakala,
Felipe Castro, znowu Esmeraldę. Widziałeś jak przychodzili i odchodzili
Kraven, Hangman, Juice, Gangsta, Tanatos, Bubba, Sandman i wielu
innych... powinieneś mieć sporo doświadczenia jak się rzeczy w EWF mają.
Jan Kowalski – Wydaje mi się, że mam...
Komisarz chciał coś chyba jeszcze powiedzieć, ale w nie uda mu się to,
bo Tool chwyta go za krawat i przyciąga do siebie. Twarz Janka znajduje
się na wysokości EWF World Title... Tamara Ostrowska zaczyna krzyczeć i
wzywać ratunku.
Tool – Zadawałem dziś już to pytanie twojemu kumplowi Józefowi. Co widzisz?
Jan Kowalski (próbując złapać oddech) – E.... E....EW....
Tool – Co?
Jan Kowalski (z trudem) – EWF World Title!
Tool – I nigdy nie zapominaj kto tu jest pieprzonym EWF World Champem!
Puszcza Kowalskiego, a ten
zaczyna ciężko oddychać. Do biura wpadają funkcjonariusze GRU, ale Tool
przechodzi pomiędzy nimi i zmierza do wyjścia.
Tool – Obejdzie się bez awantur. (Odwraca się w stronę komisarza.) Ja
jestem EWF World Champem, czyli najważniejszą osobą w federacji. Nie
ty, nie Szakal, nie Scyther, nie żaden Jazzowski, nie Vaclav, tylko ja.
Nie wymagam wiele, po prostu szacunku. Udowodniłem, że zasługuję na ten
pas. Mam nadzieję, że mnie rozumiesz Kowalski. Chcesz być komisarzem i
bawić się w rządzenie? Proszę bardzo, ale bez łamania elementarnych
reguł. Akcja z Crazy'm miała na celu przypomnieć wszystkim kto tu jest
najważniejszy, teraz wysłałem ci ostrzeżenie osobiście, ale nie myśl,
że to się tak skończy. Mogłeś mieć spokojne życie na tym fotelu, ale ja
nie dam już nikomu okazji by zapomnieć kim jestem i co... (Klepie spoczywający na jego ramieniu World Title.) mam. Głupi błąd Kowalski, głupi błąd. Całą harmonię, którą chciałeś zbudować w EWF diabli wezmą. Gwarantuję ci to.
(Po tych słowach Tool
wychodzi. Tamara Ostrowska sprawdza czy z Jankiem wszystko w porządku,
a funkcjonariusze GRU nie mają w zasadzie nic do roboty, bo jak
przyszli, to nikt komisarza nie krzywdził. Głupio się uśmiechają.
Wracamy na ring.)
Antoni Bryndza – Tool jest groźny.
Tony Hogański – To wszystko wina Janka. Miałby spokojną galę, ale nie, musiał rozdrażnić Toola, a do tego zdenerwować mistrza Szakala.
Antoni Bryndza – Podejrzewam brak doświadczenia. Daj Janowi kredyt zaufania...
Tony Hogański (przerywa mu) –
Nie jestem bankiem by udzielać kredytów! A jakbym był, to byłbym
parabankiem żeby golić frajerów jak miło przy wiedzy organów
państwowych i przy okazji zatrudniałbym rodzinę premiera i kumplował
się z prezydentem Gdańska.
Antoni Bryndza – To potwarz w stronę...
Tony Hogański (znów mu przerywa) –
On wiedział przez kilka miesięcy, ale nie chciał psuć Euro! Trzymajcie
mnie, bo nie wiem co zrobię jak go spotkam. Rozumiem, że to byli
frajerzy, ale czy ofiara gwałtu jest też winna, że założyła za krótką
spódniczkę i ma pstro w głowie? Seryjnego zabójcę też namierzą i
odczekają kilka miesięcy, bo akurat jakieś wielkie święto dla fajnych
Polaków jest organizowane i nie będą chcieli psuć tego wszystkiego?
Antoni Bryndza – Przesadzasz.
Tony Hogański – Nie przesadzam, wymagam kurwa tylko trochę normalności i przyzwoitości. A on ostrzegł Józefa Bąka!
(Ostrzegł
czy nie ostrzegł, czas powrócić na zaplecza łono. Znajdujemy się w
pięknym pomieszczeniu urządzonym w stylu azjatyckim. Na ścianach wiszą
jakieś piękne ryciny przedstawiające Japonię w XVIII wieku, są też
kaligrafowane wyrazy, które tak nas wzruszyły w czasie ostatniej gali.
W wazonach ułożono kwiaty, bardzo ładnie zresztą, zgodnie z japońską
sztuką układania kwiatów, zajęła się tym pewnie nieoceniona Chiaki.
Dostrzegamy też portret Hu Jintato i mapę Chińskiej Republiki Ludowej.
Na fotelu siedzi SR-Crazy, azjatyckim wachlarzem zapewnia mu dostęp
świeżego powietrza Chiaki, Smela i Miszka dramatyzują, a Yoshihito
Nabeshima siedzi zamyślony. Na kanapie połyskują EWF Tag Team Titles.)
Yoshihito Nabeshima – Na pewno wszystko w porządku?
SR-Crazy – Jestem zdrów jak ryba!
Yoshihito Nabeshima – Zawsze mnie zastanawiało dlaczego zdrów akurat jak ryba.
SR-Crazy – To
ma związek z pięknem strumieni, a jak wiadomo woda kojarzy się ze
zdrowiem. Jak taka ryba płynie sobie w pięknym, czystym i błękitnym
strumieniu, to nabiera siły i mocy. Zjada sobie świeże robaczki, świeże
glony, skubnie jakiś wodny chwast i jest szczęśliwa. Nic tylko wskoczyć
i pływać wraz z nią, bo to kwintesencja szczęścia i radości. Szczęśliwa
ryba to zdrowa ryba.
Smela – Mentor majaczy.
SR-Crazy – Chodźmy! Czekają na nas.
Yoshihito Nabeshima – Zróbmy krótki test. Kto czeka?
SR-Crazy – Młodzi chłopcy...
Yoshihito Nabeshima – To podchwytliwa i wymijająca odpowiedź. Kto czeka?
SR-Crazy – Talenty! Samorodki tej ziemi! Tego biznesu!
Yoshihito Nabeshima – Czyli kto?
SR-Crazy – Organizacja Młodych Sierot imienia Zhou Enlaia.
Smela – Mentor nie jest zdrowy. Może by tak odwołać walkę?
Yoshihito Nabeshima – W EWF takie coś jest niemożliwe. Co robić?
SR-Crazy – Jestem zdrowy! Wypuście mnie! Wiem dobrze jak walczyć. To w końcu pokazowa walka dla OMSiZE, prawda?
Yoshihito Nabeshima – Pokazowa walka, tak, dokładnie tak. W drużynie. Możesz walczyć?
SR-Crazy (podwija rękawy) – Aż rwę się do tego! Pokażemy im jak to się robi.
Yoshihito Nabeshima – Zaryzykujemy.
Chiaki – To ja zrobię szybko herbaty na wzmocnienie, rozgrzanie i dodanie energii.
(Crazy uśmiecha się, Nabeshima
nie jest pewien swej decyzji, Miszka i Smela dramatyzują, a Chiaki
idzie zrobić herbatę. Nic tu po nas. Wracamy w powabne okolice
stanowiska komentatorskiego, gdzie dzielni panowie już na nas czekają.)
Antoni Bryndza – Jako wybitny sędzia nie wiem czy dopuściłbym Crazy'ego do udziału w walce.
Tony Hogański – Dopuszczałeś Sandmana, gdy doznał pomieszania zmysłów! Przypomnę, że myślał, że jest Rzymianinem i sir Lancelotem!
Antoni Bryndza – No tak, ale to był Sandman. On jest stary, wydawało mi się, że po prostu wspomina dzieciństwo.
Tony Hogański – Miał osobistego lekarza! Wszyscy wiedzieli, że to wpływ urazów głowy, a nie wzruszające wspominanie dzieciństwa wśród Rzymian.
Antoni Bryndza – Ja nie wiedziałem. Nikt mi nie powiedział. Nie kumplowałem się z Sandmanem, bo nie chciałem wyglądać staro. On postarza. Serio.
(Jesteśmy kolejny raz na
zapleczu, gdzie na jakiejś stojącej pod ścianą ławką widzimy Bane'a.
Jest on trochę zmęczony po swojej walce z Maxem G. Gravesem, ale
generalnie jakoś źle jej nie odczuł. Obok niego widać sportową torbę,
więc pewnie biedak nadal nie ma własnej szatni, a że wspólnych nie
lubi, bo znalazł sobie jakiś przytulny korytarzyk, można i tak. Akurat
pojawił się Mariusz Max Kolanko, który gdy tylko zobaczył Syna Anarchii
próbował rzucić się do ucieczki. W końcu oberwał od niego na ostatniej
gali.)
Bane – Czekaj! Czekaj! Nic ci nie zrobię...
Max jednak ryzyka nie podjął i nie poczekał. Bane znów był sam.
Bane – Sami tchórze w tym EWF. Każdy nawet boi się spojrzeć mi w oczy.
Korytarzyk okazał się nie całkiem przytulny i trochę ruchliwy, bo wkrótce na horyzoncie pojawił się Pan Józef.
Bane – Panie Józefie! Pan był kiedyś świetnym reporterem, oglądałem archiwalne gale, może przeprowadziłby pan ze mną wywiad?
Pan Józef – To ty skrzywdziłeś mojego siostrzeńca. Nie mam ochoty.
Bane – W
historii EWF nie było lepszego reportera. Pan Józef to klasa, szyk,
elegancja, fachowy komentarz, dobra dykcja, po prostu reportaż na
najwyższym poziomie. Ryszard Kapuściński polskiego wrestlingu.
Pan Józef (miło połechtano jego próżność) – Naprawdę?
Bane – Bez dwóch zdań.
Pan Józef – No dobrze. Mogę wrócić do starego fachu na chwilę, tylko bez sztuczek i ataków.
Bane – Nie jestem idiotą. Atakowanie członka zarządu EWF to dość głupi pomysł.
Pan Józef – Twój debiut na ostatniej Wrestlepaloozie został uznany za imponujący...
Bane – Byłby
imponujący, gdybym wygrał walkę. Tak to jestem w takiej samej sytuacji
jak więzienna niedorajda Bart Wieri czy inny Skipper. Atakując Psycho i
głośno krzycząc o nowej jakości w EWF kariery nie zrobię. Walki
wygrywać trzeba, interesują mnie tylko zwycięstwa, tylko trofea i pasy,
a przy okazji mogę utrzeć nosa starym gwiazdom.
Pan Józef – Psycho na pewno zapamięta twoją debiutancką walkę na dłużej.
Bane – Mam
nadzieję, że zostanie mu blizna po tym spotkaniu. Za rok, gdy Psycho
będzie już sflaczałym emerytem, niezdolnym do walki, gdy będzie
siedział w swoim luksusowym domu, na luksusowej kanapie ze skóry
bawoła, popijając luksusowy alkohol i zabawiając się z luksusową
dziwką. Nawiasem mówiąc podejrzewam, że w życiu Psycho są tylko dwa
rodzaje kobiet: pierwsze płaczą przy spotkaniu z nim, a drugim musi on
płacić. W każdym razie, gdy już sflaczały Psycho będzie siedział na
swojej starczej dupie i oglądał Wrestlepaloozę w telewizji, bo sam już
nie będzie w stanie walczyć, to kogo tam zobaczy mnie? Mnie jako EWF
World Champa. Wtedy chwyci się za swój bok i spojrzy na bliznę, którą
mu zostawiłem i będzie wiedział, że to nie był przypadek, że był on po
prostu pierwszym krokiem na mojej wielkiej drodze ku triumfom. Biedny
Psycho, w pewien sposób mi go żal, ale z drugiej strony, to wielki
zaszczyt, jest on pierwszą ofiarą mojej wspaniałości.
W tym momencie Bane wyciąga z
torby jakiś przedmiot. Jak się okazuje jest to złota rękojeść, bardzo
ładnie zdobiona, w której zamiast stalowego ostrza zamontowany został
kawałek szkła.
Bane – Symbolem
mojej drogi na szczyt niech będzie ten kawałek szkła, który z taką
radością wbiłem w sflaczałe ciało Psycho, a Psycho nawet nie stawiał
oporu, jakby mu się tabletki pomyliły i zamiast swojego zwykłego towaru
zeżarł tabletkę gwałtu. Taki był uległy. Gwarantuję, że każda wielka
gwiazda, obecnego czy też przeszłego EWF, która stanie mi na drodze,
otrzyma właśnie taki sam cios, jaki dostał Psycho. Każdy z nich będzie
miał swoją własną bliznę, pamiątkę ode mnie. Będą wtedy wiedzieć, że to
nie są żarty, że to naprawdę idzie nowe, a w EWF rozpoczęła się nowa
era.
Pan Józef – Ładna rzecz. Ma jakąś nazwę?
Bane – To nie książka czy serial fantasy, gdzie każde ostrze musi mieć imię.
Pan Józef – W takim razie celujesz dzisiaj w zdobycie EWF Evolution Title?
Bane – Opuszczę Białystok jako EWF Evolution Champion. Nie ma co do tego żadnych wątpliwości.
Pan Józef – Dziękuję bardzo.
Józef odchodzi, Bane także chce to uczynić, ale nagle słyszy za swymi plecami jakiś głos.
Głos – Chcesz pomaltretować Psycho? Mogę ci pomóc.
(W tym momencie wracamy na ring.)
Tony Hogański – Wygadane szczenię. Z tego co pamiętam to mistrz Szakal na ostatniej gali mu przypierdolił.
Antoni Bryndza – Tak, miło go przywitał w EWF i zapoznał z tutejszym klimatem. Widziałem w telewizji.
Tony Hogański – Ciekawe co u mistrza? Dawno się nie pokazywał.
Antoni Bryndza – Na pewno ciężko trenuje przed walką.
Tony Hogański – Mistrz nie musi trenować. On jest fantastycznym wrestlerem.
Antoni Bryndza – Ale chyba dawno nie walczył.
Tony Hogański – Nie musi, tego się nie zapomina.
(Czas jeszcze jeden jedyny raz
przed kolejną walką wybrać się na podróż za kulisy. Tym razem znów
trafiamy na plac przed halą. Tak jak poprzednio ten materiał filmowy
został nagrany być może kilkanaście minut temu, tak by uniknąć
zamieszania. Jest tu tłum fanów, którym nie udało się dostać biletów,
ale chyba lubią poczuć tą atmosferę gali, dlatego pewnie tu przychodzą
by obejrzeć niejako Wrestlepaloozę na żywo, zaledwie kilkadziesiąt
metrów do miejsca akcji. Jak pamiętamy świadomą odpowiedzialność
biznesu wśród fanów próbował propagować Aleksandr Nazaretian,
współpracownik Felipe Castro, a prywatnie ormiański oligarcha. Tym
razem sytuacja się zmieniła. Oprócz Aleksandra Nazaretiana pojawiło się
tu kilkuset protestujących ludzi. Głównie młodych, ale jest też
„młodzież partyjna”, czyli ludzie około trzydziestki. Protestujący są
bardzo głośni i mają ze sobą transparenty. Aleksandr Nazaretian wygląda
natomiast na zagubionego, a funkcjonariusze GRU zabezpieczają teren by
nie doszło do starć.)
Protestująca#1 – EWF to agentura Watykanu!
Protestujący#1 – Aborcja na życzenie to prawdziwe równouprawnienie!
Zbliżenie na protestującego... to... tak... to Karl Daniels! Pierwszy mężczyzna, na którym dokonano aborcji, były wrestler EWF!
Protestująca#2 – Więcej pieniędzy na żłobki a nie na EWF!
Protestujący#2 – Szacunek dla premiera! Szacunek dla premiera!
Są też transparenty, głównie w
stylu: „Pierdolę, nie rodzę”, „Esmeralda nie jest prawdziwą kobietą”,
„Esmeralda zamknięta za machloje z Episkopatem”, "Esmeralda podnóżkiem
Benedykta XVI„, ”Nie dla państwa klerykalnego!„, ”Nie dla klerykalnego
EWF!„, ”Tak dla aborcji!„, ”Tak dla eutanazji!„, ”Przecinamy
pępowinę!„, ”Żądam przerobienia hal EWF na kliniki aborcyjne„, ”Vacki
precz od mojej macicy„, ”Wycofać katechezy ze szkół i z EWF„, ”Hogański
to rosyjski agent„, ”Szakal jest wyznawcą religii smoleńskiej",
„Kowalski trzecim Kaczyńskim”, „EWF popiera konkordat”, "EWF szerzy
mowę nienawiści„, ”EWF to siedlisko rasizmu„, ”EWF to antysemici„, ”EWF
zniesławia muzułmanów„, ”EWF jest przeciwko laickości„, ”EWF śmierdzi",
"Jazzowski Mesjaszem? Powiedz NIE propagandzie religijnej w twoim
telewizorze!„, ”Usunąć krzyż z gabinetu Esmeraldy!„, ”Pedałujcie z
nami!„, ”Zamiast EWF, etyka w szkole!„, ”EWF szerzy ciemnotę„, ”Precz z
ciemnogrodem!„, ”Skończycie tam gdzie Popiełuszko!„, ”Hogański
zdrajca!„, ”Agent wpływu!„, ”Zdradził premiera i rząd„, ”Sprzedał
się!„, ”Ale Putin jest dobry!„, ”Tak, Putin przyjacielem naszym jest",
„Zdelegalizować EWF!”, „EWF wierzy w brzozę!”, "Tak rodzi się
faszyzm!„, ”EWF jest faszystowskie„, ”NSDAP = EWF„, ”Hitler walczyłby w
EWF„, ”Dożywocie dla Esmeraldy!„, ”EWF jest homofobiczne i
analosceptyczne!„, ”Polska w budowie!„, ”Euro2012 naszym wspólnym
sukcesem!„, ”Zapraszamy na Stadion Narodowy w Warszawie!„, ”Mamy nowe
autostrady!„, ”Dworce kolejowe!„, ”Lotniska!„, ”Nie róbmy polityki!",
„Więcej dla Polski!”. Są krzyki, śpiewy, plakaty wyborcze,
portrety prezydenta i premiera, tęczowe baloniki.
Protestujący#3 – Zaśpiewajmy wszyscy razem, dla naszego premiera: Sto lat! Sto lat!
Wszyscy protestujący (chórem)– Sto lat! Sto lat! Sto lat! Niech żyje i rządzi nam! Niech żyje, żyje nam! Niech rządzi nam!
Oklaski.
Aleksandr Nazaretian – Przepraszam, ale teraz może coś o nieekologicznych ringach i biednych umęczonych pandach?
Protestująca#2 – Spierdalaj brudasie!
Aleksandr Nazaretian – Nie rozumiem, czy tu chodzi o prawdę czy o jakieś wewnętrzne rozgrywki?
Protestująca#3 – Euro2012! Euro2012! Euro2012!
Protestujący#1 – Już niedługo w Strefie Euro! Polska czeka! Strefa Euro czeka!
Jakiś celebryta – Naprawdę miło popatrzeć jaka ta Polska i Polacy są fajni.
Aleksandr Nazaretian – Trzeba walczyć o naprawę EWF, a nie zniszczenie. Wy nic nie rozumiecie.
Protestująca#4 –
Gdyby nie mój dziadek z pierdolonego AK to w tej chwili zarabiałabym 3
tysiące euro! Po co im to było? Mogliśmy już wtedy wejść do Europy.
Pojawiła się znana celebrytka,
która jest znana z tego, że „przypadkiem” pojawia się na wydarzeniach
masowych. Przypadkiem zjawiło się też kilku fotografów, którzy zrobili
sporo „przypadkowych” zdjęć. Jutro będzie zostanie okrzyknięta "Miss
protestu".
Aleksandr Nazaretian – A ty chłopcze dlaczego tu jesteś?
Młody człowiek – Co? A ja? No na fejsie było, żeby przyjść, bo można się z moherów pośmiać, to jestem. Później piwko naprzeciwko.
Jakieś młode dziewczę uwiesza się Nazaretianowi na szyi, nie jest szczególnie piękne, ale nie znowu najszpetniejsze.
Młode dziewczę – Chodź ze mną! Wolna miłość!
Protestujący#1 (trącając Nazaretiana w ramię) – Na twoim miejscu bym tego nie robił. Simon Mol tam był i popatrz, gdzie jest dzisiaj.
Inne młode dziewczę –
Trzeba zniszczyć wszystkich białych! Tylko tak odpłacimy za krzywdy
jakie wyrządziliśmy Afryce. Później zabijemy wszystkich ludzi i Matka
Natura będzie wolna od nas. Człowiek to pasożyt!
Protestująca#5 – EWF nie rozumie gender! Czy jesteś gender-pozytywny?
Aleksandr Nazaretian – Słucham?
Protestująca#5 – Nie mam nic do ciebie, jestem hetero-pozytywna.
Protestująca#4 – Wyzwól się z kajdan ciemnoty, dołącz do nas! Nowy wspaniały świat nadchodzi! Nowy lepszy świat!
(Nazaretian chwyta się za głowę i ucieka. Nie tak to sobie wyobrażał. Protest przeciwko EWF idzie dalej!)
Antoni Bryndza – Gdyby
to nie był protest przeciwko EWF to chciałbym tam być. Młodość, otwarte
głowy, każdy inny, wszyscy równi! To idzie Europa, Tony! I nic na to
nie poradzisz. Jesteś dinozaurem skazanym na wyginięcie.
Tony Hogański – Umrę z kałasznikowem w ręku i „Boże coś Polskę” na ustach.
Antoni Bryndza – Jesteś niereformowalny. Na szczęście niedługo wyginiecie. Polska wreszcie zerwie kajdany przesądów i ciemnoty.
Tony Hogański – Jaka szkoda, że nie mam w ręku kałasznikowa już teraz.
Antoni Bryndza (grozi mu palcem) – Groźby karalne? Chcesz dołączyć do Esmeraldy?
Tony Hogański – Warto cierpieć za ideę, a za Prawdę warto umrzeć. Na początku było słowo!!
Antoni Bryndza – Na szczęście czas już na kolejną walkę.
Tony Hogański – Wcale nie! Bo jeszcze raz odwiedzimy zaplecze. Widzisz jak ty nic nie wiesz. Na pewno nadajesz się do tej pracy? Przemyśl to.
(Zgodnie ze słowami Tostera
jesteśmy znów na backstage’u, który jak zawsze, wygląda wyśmienicie.
Ściany, drzwi do szatni, korytarze, czyli wszystko to, co backstage
mieć powinien. Jednak drzwi, które pokazuje nam kamera dokładnie w tej
chwili, są szczególnie ciekawe, gdyż posiadają... wielką dziurę na
samym środku. Niezawodny kamerzysta ukazuje nam wnętrze szatni przez
wielki ubytek w drzwiach i oto możemy dostrzec w środku Scythera,
siedzącego na metalowym, czarnym krześle. Były EWF World Champion
mamrocze coś pod nosem. Nagle pojawia się listonosz, który wchodzi do
środka i wręcza Scy jakiś list. Ten nawet nie zareagował, a trzeba
zauważyć, że listonosz wszedł i wyszedł przez wspomnianą dziurę, co
wyglądało dość głupkowato.)
Scy – List? (Spogląda na kopertę.) Od Felipe Castro? A ten czego chce? Później!
Były honorowy komisarz EWF odrzuca list na bok i wraca do rozmowy ze samym sobą.
Scy – Wiem kurwa, co mam robić. Nie
musisz mi przypominać o tym na każdym kroku. Trochę zaufania. Myślisz,
że jestem niedołężny i nie potrafię sam ocenić sytuacji? Myślisz, że
jestem jakimś emerytem, który zapomniał, jak się czyści ring z odpadów?
Zresztą po co znowu zawracasz mi dupę? Jest mi dobrze tak, jak jest…ale
z jakiegoś powodu ty chcesz rządzić moim pieprzonym umysłem, jakbym był
twoją własnością. Nie potrafię zrozumieć, dlaczego chcesz dyktować mi
warunki i prowadzić mnie za rączkę, jak dziecko, którym jakbyś nie
zauważył, już nie jestem! Nie mam kurwa ochoty dalej bawić się w te
popieprzone gierki. Czas z tym skończyć. Według mnie to było od
początku bez sensu. Nie powinieneś nigdy, przenigdy wracać. Mówię mu,
bierzemy Whiskey na ring, to nie, bo niezdrowe, bo szkodzi, bo to, bo
sramto. Nie bierzemy Whiskey, co bierzemy? Wodę mineralną!!! Ja
pierdole!!! Dobrze, że chociaż była gazowana. Co teraz? Mam występować
w stroju Yattamana, czy zmienić finisher na Burger King Slam? Oooo
przepraszam, Panie „Wiem wszystko lepiej od ciebie”. Przecież Burger
King Slam byłby ewidentną reklamą i propagowaniem niezdrowej żywności
kurwa twoja mać twoja mać twoja!!!! SałataPlex? Pomidor Bottom? Dobra,
dość tych żartów. Powiedziałem, że spróbujemy, więc słowa dotrzymam,
ale jeśli ciągle i mam na myśli ciąąąąągle, będziesz mi pieprzyć nad
głową, co, jak, gdzie i dlaczego mam robić, to prędzej zmienię
Shotgunowi imię na Nas Jazzowski, niż dalej będę chciał się z tobą....
kolegować. Czy to jest kuurrrrrrrrrwa jasne??? A teraz wybacz, Panie
Wszechwiedzący, ale muszę się rozgrzać, bo mam dziś do ubicia kilka
kotletów na deskach ringu.
Scy wstaje energicznie i
podchodzi do swojej szafki, z której wyciąga... kolejną wodę mineralną.
Ruthless odkręca butelkę i z grymasem na twarzy próbuje wziąć łyka,
jednak rezygnuje w ostatniej chwili. Były EWF World Champion podchodzi
do drugiej szafki i wyciąga z niej pustą butelkę Jacka Danielsa, po
czym zaczyna przelewać wodę do butli po whiskey.
Scy – Może chociaż efekt placebo zadziała…
Rampage bierze łyka wody i tym
razem, zamiast niewygodnego krzesełka, wybiera miękką sofę pod ścianą,
na której rozsiada się w swoim królewskim stylu. Vanilla Killah
dostrzega po chwili kamerzystę, wpychającego swój sprzęt do szatni
przez wielką dziurę w drzwiach.
Scy – Ty, z kamerą wśród mistrzów. Podejdź tu do szefa, synu.
Kamerzysta próbuje otworzyć drzwi, te jednak ani drgną.
Scy – Przez dziurę bażancie. Myślisz, że dla jaj wykopałem połowę drzwi? Zgubiłem klucze.
Kamerzysta wchodzi przez dziurę do szatni, po czym siada na krzesełku z polecenia Scythera.
Scy – To
nie jest wywiad, więc nie licz na swoje 5 minut, bo i tak cię nie
widać. Taką masz kurwa niewdzięczną pracę, ale z drugiej strony nikt
cię za kamerę na siłę nie pchał. Do rzeczy. Wrestlepalooza CX!! Czujesz
klimat??
Kamerzysta przytakuje poruszając kamerą w dół i w górę.
Scy (podniesionym głosem) –
Nie ruszaj tą jebaną kamerą, bo raz, że nie kręcisz Blair Witch
Project, tylko przemówienie mistrza mistrzów wszystkich mistrzów,
innymi słowy, skurwiela nie do pobicia, a dwa, to było pytanie
retoryczne, rozumiesz?
Kamerzysta przytakuje Scytherowi w taki sam sposób, jak przed chwilą.
Scy – No żesz ty kurwa…
Ruthless błyskawicznie zrywa
się z sofy, kopię kamerę, która wypada operatorowi z rąk, następnie
podnosi kamerzystę z krzesła i wykonuje Death Around The Corner prosto
na posadzkę w szatni!!!! Scy otrzepuje swój podkoszulek moro, sięga po
wodę w butelce po whiskey i bierze wielkiego łyka. Kilka sekund później
Rampage podchodzi do leżącej na ziemi kamery i ją podnosi.
Scy (patrząc w obiektyw kamery) – 2 lata... i takich cymbałów tu naniosło.
(Scyther rzuca kamerę na ziemię i wychodzi z szatni przez wielką dziurę, pogwizdując sobie pod nosem. Wracamy na ring.)
Tony Hogański (spogląda wymownie na Bryndzę) –
Zgadzam się ze Scytherem. Same cymbergaje tu pracują teraz.
Antoni Bryndza – Czy teraz czas już na kolejną walkę?
Tony Hogański – Tak.
EWF Tag Team Championship
Franko & Bidam vs SR-Crazy & Yoshihito Nabeshima (c)
W hali
zaczyna grać The Clash – „London Calling” co oznacza nic innego jak
pojawienie się Bidama! Były EWF Daemusin Champion po chwili jest już w
kwadratowym pierścieniu.
Chrome Division – „1st Regiment” rozbrzmiewa, a po chwilii oczekiwania
zauważamy Franko the Butchera wraz ze swoją managerką, Helenką. Rzeźnik
bardzo powoli idzie do miejsca dzisiejszego starcia. Warto zwrócić
uwagę, że towarzyszy im także reżyser z Hongkongu.
Następnie zaczyna grać SNSD – „Gee”, a spod FeliXtronu wyłaniają
się aktualni EWF Tag Team Champions, czyli SR-Crazy i Yoshihito
Nabeshima. Ten pierwszy nie wygląda najlepiej, czasem chce skręcić w
stronę publiczności, twierdząc że to jego mandżurscy chłopi, ale
towarzyszący mu Smela oraz Miszka szybko naprowadzają swojego mentora
na właściwą ścieżkę.
Tony Hogański –
Walka ta pierwotnie miała być Ladder matchem, ale dostałem informację,
że Pan Józef popsuł jedyną drabinę kilkanaście minut przed rozpoczęciem
gali.
Antoni Bryndza – To nie można było iść gdzieś kupić? Nie wiem... do jakiegoś supermarketu budowlanego.
Tony Hogański –
Pewnie przetarg trzeba ogłosić, a może kupujemy tylko u sprawdzonych
dostawców chińskich, którzy testują swoje drabiny na pandach i
wietnamskich świniach.
Antoni Bryndza – Bardzo
brzydko określiłeś naród wietnamski. To dlatego, że jesteś z
neokonserwatywnej mafii, która przyjmuje narrację Waszyngtonu.
Przegrali wojnę i nie mogą tego zaakceptować.
Tony Hogański – Świnia wietnamska to rodzaj świni, a nie określenie Wietnamczyków.
Antoni Bryndza – Mimo wszystko jesteś faszystą.
Walkę sędziować
będzie nowy nabytek drużyny arbitrów EWF, czyli prostoduszny i
bogobojny Shaman. Dzielnie on się prezentuje, ale widać że jest trochę
nerwowy i przejęty odpowiedzialnością jaka na niego spadła. Poradzi
sobie pewnie, bo w końcu jest szamanem. Cała czwórka wrestlerów, no i
rzecz jasna sędzia Shaman, znajduje się w ringu. Po krótkich rozmowach
w szeregach obu drużyn z miejsca walki na apron udają się Nabeshima
oraz Bidam. Walkę zaczną więc SR-Crazy oraz Franko the Butcher. Nie
wiadomo czy jest to dobry pomysł, zważywszy na stan pięciokrotnego EWF
FTW Champa, ale skoro chciał? To kto mu broni? Jak to zwykle na
początku ważnego starcia, rywale badają się grając w wrestlingowe
szachy. Butcher dąży do jakiegoś zwarcia, jednak Crazy sprytnie unika
prób Franko wyprowadzając pojedyncze low kicki i punche. Zabawa w kotka
i myszkę trwałaby pewnie długo, gdyby Rzeźnik nie przechwycił nogi
swojego oponenta i nie doprowadził do upragnionego zwarcia. Tam
demonstruje swoją przewagę siły i pcha niepocieszonego Crazy’ego w
stronę lin. Ten z dużą mocą odbija się od nich, lecz nie trafia w
przygotowaną do ciosy rękę Franko, a robi piękny unik, odbija się od
kolejnych lin i uderza w większego od siebie zawodnika Dropkickikiem w
plecy! To uderzenie z pewnością zrobiło wrażenie na Franko, jednak nie
powaliło go na glebę. Dlatego właśnie Crazy podrywa się szybko i
zaczyna serię kopnięć! Rzeźnik bardzo chętnie by to ukrócił, lecz zdaje
się być po prostu zbyt wolny. Lekko zmęczony SR-Crazy biegnie w stronę
lin, odbija się od drugiej i próbuje skoczyć na swojego przeciwnika. Temu
jednak udaje się go efektownie złapać w locie! Franko wyraźnie chcę
wyładować swoją frustracje więc podchodzi z rywalem do najbliższych lin
i wyrzuca SR-Crazy’ego poza ring! (EWF! EWF! EWF!)
Antoni Bryndza – Biedny Crazy. Cierpiał przed walką, cierpi i w trakcie walki.
Tony Hogański –
To doświadczony wrestler, dla niego to nie pierwszyzna. On jeszcze
pamięta czasy Feliksa Castro. Jedyna osoba wśród aktywnych wrestlerów
obok mistrza Szakala!
Antoni Bryndza – Ja
też pamiętam. Czasem mi się wydaje, że jak gdyby nigdy nic, wejdzie do
pokoju, rozsiądzie się na kanapie, zapali cygaro i zrobi odprawę dla
sędziów. Zawsze miał dla każdego dobre słowo, dzieciom rozdawał
cukierki, kiepskich wrestlerów kopał w dupy, tak dla żartu, raz jeden
wypadł przez okno i jego kariera się na tym skończyła.
Tony Hogański – A przecież mi żal, że tu w drzwiach nie pojawi się Felek...
Antoni Bryndza – Co?
Tony Hogański – ... tak chętnie bym dziś choć na kwadrans na koniak z nim wpadł.
Ten upadek wyglądał na wyjątkowo bolesny. Franko zdaje się mieć ochotę
kontynuować dzieło zniszczenia, jednak po dokonaniu oceny swoich sił
postanowił spokojnie zmienić się z Bidamem. Koreańczyk z północy
postanawia wrzuć podmęczonego przeciwnika z powrotem do ringu. Tam
zaczyna serię stompów. Po chwili próbuje pinować......1.......2......Crazy wybija!
Bidam nie jest zadowolony, lecz po chwili spoglądania na leżącego
wrestlera postanawia nie zaprzepaścić wypracowanej przewagi i wziąć się
do pracy. Zaczyna od podniesienia swojego rywala. Następnie w wielką
gracją zakłada mu armbar! Crazy cierpi, lecz Bidam nie chce puścić.
Przy takim obrocie spraw dożywotni EWF TV Champion sprawdza
wytrzymałość kolana Bidama swoją piętą. Wyjątkowy spryt doświadczonego
zawodnika pozwala mu się wydostać z niekorzystnej sytuacji. Widzi, że
Nabeshima niecierpliwi się i czeka na zmianę więc dorzuca skuteczne
Enzugiri na pożegnanie i zmienia się z księciem. Yoshihito jest w pełni
sił tak więc od początku zaczyna agresywnie. Tymczasem stojący poza
obok ringu reżyser z Hongkongu zaczyna przeprowadzać wywiad z Crazy'm.
Jak się okazuje Szaleniec myśli, że znajduje się na paradzie wojskowej
na pekińskim placu Tienanmen. Nie wróży to dobrze przyszłości tej
walki. Wróćmy jednak do tego, co się dzieje na ringu. Tam trwa zacięta
batalia pomiędzy Bidamem, a japońskim księciem. Ciosy spadają na
biednego Bidama niczym krople deszczu na ziemię w czasie monsunu. Gdy
Nabeshima jest znudzony maltretowaniem przeciwnika, podnosi go z ziemi
i rzuca w narożnik. Tam po kilku idealnie wymierzonych kopnięciach w
korpus, wrzuca zmęczonego przeciwnika na top rope. Po chwili chce do
niego dołączyć i przygotować jakąś akcje wysokiego ryzyka, jednak jego
uwagę przyciąga wrzeszcząca z nieznanego powodu Helenka, managerka tag
team partnera Bidama. Książe przepedza tą drobną blond istotę.
Zainteresował go także reżyser z Hongkongu, Joshua z filmowego rodu
Chanów, który krzyknął do niego „Zapłacisz za Nankin!”. Trochę to
zdenerwowało księcia, bo to jego dziadek zabijał, a nie on, więc co on
może mieć wspólnego z działaniami Cesarskiej Armii Japońskiej w czasie
II wojny światowej?
Tony Hogański – Widzisz
Bryndzo, ty uważasz, że taki Bane to wielki talent, ale ty nie
poznałbyś talentu nawet jakby wyskoczył z krzaków i kopnął cię w dupę.
Antoni Bryndza – Bane ma zadatki na wspaniałego mistrza świata.
Tony Hogański – Prawdziwymi
talentami są Bidam i Franko. Młodzi, zdolni, pracowici, wiedzą czego
chcą, są ambitni, ale jednocześnie nie wyskakują przed szereg, bo zdają
sobie sprawę, że w EWF aby osiągnąć sukces należy być przede wszystkim
cierpliwym.
Antoni Bryndza – Od kiedy to interesują cię losy wrestlerów?
Tony Hogański – Jestem
komentatorem, więc interesują mnie wrestlerzy. Co ja Tusk, że jestem
premierem Polski a Polaków mam w dupie i w pogardzie?
Antoni Bryndza – Premier
jest szanowanym w Europie politykiem. Polska ma mocną pozycję w Unii
Europejskiej, rozwija się gospodarczo, jest prymusem Europy i zawstydza
świat. Budujemy nowe drogi, autostrady, lotniska, mieliśmy naszą
wspaniałą prezydencję i cudowne Euro2012, a niedługo dołączymy do
naszych przyjaciół w Eurozonie.
Rozważania na temat przeszłości jego ascendentów nie przyniosły
Yoshihito Nabeshimie powodzenia. Zbyt długie i jednostajne przyglądanie
się Helence i reżyserowi z Hongkongu sprawiło, że rywal odzyskał
inicjatywę. Właśnie ten moment nieuwagi wystarczył Bidamowi na zebranie
sił i potężne kopnięcie Nabeshimy, prosto w jego książęcą czaszkę!
Zmęczony i poturbowany Bidam zostawia Nabeshime w spokoju i resztkami
sił zmierza w kierunku narożnika by dokonać zmiany z Franko. Ten jest
chyba bardziej niż zadowolony z takiego obrotu wydarzeń. Pewnym krokiem
podąża w stronę Nabeshimy. Gdy dotarł do celu, z uśmiechem na twarzy
podnosi go i wykonuje potężny German Suplex. Impet tej akcji poczuły
chyba nawet osoby siedzące w pierwszych rzędach ponieważ zareagowały
lekkim jękiem. Demolka miała się jednak dopiero rozpocząć. Kolejną
akcją, którą upodobał sobie Rzeźnik jest Corner Powerbomb. Franko był
tak zuchwały, że postanowił wykonać ten rzut prosto w narożnik
SR-Crazy’ego co automatycznie umożliwiło mu zmianę ze swoim partnerem.
Crazy bogatszy o doświadczenia z początku walki, ponownie starał się
egzekwować swoja taktykę kopnięć i wykorzystywać swoje atuty. Tym razem
jednak Franko okazał się być sprytniejszy. Przechwycił nogę Tag Team
Champa i zapiął boleśnie wyglądający Ankle Lock! Sędzia pyta mistrza
czy należy zakończyć walkę, ten jednak tylko zaciska zęby i wykonuje
ekwilibrystyczny przewrót zakończony Upkickiem w twarz Rzeźnika!
Publiczność nagradza go lekkim cheerem, a natchniony Crazy wyskakuje na
apron. Bardzo szybko wraca ze Springboard Moonsaultem wymierzonym
idealnie w cel! Nie wstaje z rywala lecz przypina, pin...........1...............2........kick out! (Publiczność jest wyraźnie niepocieszona i zaczyna krzyczeć: Crazy! Crazy! Crazy!)
Tony Hogański – Niewiele brakowało a mielibyśmy koniec walki.
Antoni Bryndza – Znowu obrażasz premiera.
Tony Hogański (zdziwiony) – Co? Nawet słowem o nim nie wspomniałem.
Antoni Bryndza – Jesteś
jak ten cholerny kler w średniowieczu, który rozpijał biednych chłopów
bimbrem pędzonym w klasztorach, a w konfesjonałach kierował polityką
władców i pukał ich małżonki i córki, bo był zdegenerowany i wcale nie
wierzył w celibat, który jest anormalny i powinien być zniesiony, tak
jak urząd papieża, bo to wsteczna idea, która nie pasuje do Europy!!
Tony Hogański – A to podobno ja mam problem polityczny. Nie wiem czego ty się Bryndzolu naczytałeś, ale nie rób tego więcej.
SR-Crazy wstaje i patrzy w stronę swojego narożnika, chwilę myśli lecz
po krótkiej analizie postanawia walczyć dalej. Pech chciał, że Franko
podniósł się dość szybko i właściwie czeka już za jego plecami.
Aktualny mistrz odwraca się i kolokwialnie mówiąc dostaje w mordę
piekielnie mocnym Punchem! Siłą ciosu rzuciła go aż na przeciwległy
narożnik- ten sam w którym znajduje się Bidam. Ten zaś sugeruje że to
czas na jakąś niebanalną akcje double-teamową. Franko jest dość
obojętny co do tego, lecz zgadza się. Postanawiają więc popchnąć
SR-Crazy’ego na przeciwległe liny… i chyba zamierzali wykonać podwójny
Clothesline, niestety ta sztuka się nie udała. Crazy unika i klepie
Nabeshime w wystawioną przez niego rękę. Mamy czwórkę zawodników w
ringu, kto to lepiej rozwiąże? Obie drużyny wdają się w morderczy
brawl. Jako, że walczą już dość długo teraz możemy zobaczyć kto
zachował najwięcej sił. Wydaje się to być książe Nabeshima, który dość
łatwo radzi sobie z Bidamem i zaczyna serie ciosów w narożniku. W
drugiej parze idzie to tak równo, że obaj zawodnicy w przypływie
adrenaliny znaleźli się za ringiem. Tam Crazy zostaje wpchnięty na barierki, lecz sprytnie podskakując, wskakuje na nie i uderza z Sommersault Leg Dropem! (EWF! EWF! EWF!) Niesamowita siła skoku powala i wyłącza z akcji obu wrestlerów.
Tony Hogański – Bidam i Franko walczą jak dzieci z Wrześni!
Antoni Bryndza – Co? O co chodzi? Nie znam żadnych dzieci z Wrześni, ale to co mówisz jest niebezpieczne, trąci pedofilią.
Tony Hogański – Z tobą jak z rządem, nie można się dogadać. Nie słyszałeś o dzieciach wrzesińskich i ich strajku?
Antoni Bryndza – To na pewno jakiś patriotyczny bełkot. Skończ mi z tym Tony, jesteśmy w Unii.
Crazy zaczyna znęcać się nad Franko, podnosi go i wykonuje na nim
Neckbreakera. To chyba bolało, bo Butcher wygląda jakby spadł z mostu
do rzeki. Szaleniec podnosi go i zaczyna trzaskać jego twarzą o
barierki oddzielające ring od publiczności. Wymierza mu jeden cios...
drugi... trzeci... czwarty.... piąty.... szósty.... siódmy. Na tym
poprzestaje, bo siedem to liczba o głębokiej biblijnej symbolice.
Franko leży zawieszony na barierkach, a Crazy wyrywa mu włos z prawego
ramienia! Był bardzo długi, giętki i szorstki! Chyba bolało. Crazy
następnie bierze rozpęd... i trafia w rywala z Dropkickiem! Biedny
Franko, padł bez życia, tchu, nadziei, wiary i miłości. Jednak
niespodziewanie Crazy zaczyna wrzeszczeć coś, że Hu Jinato i
Komunistyczna Partia Chin go wzywają. To trochę, no więcej niż trochę,
dziwne zachowanie, ale pamiętajmy, że Crazy mocno dzisiaj oberwał po
głowie od Toola. Może miało to jakiś wpływ? Crazy rusza więc przed
siebie, przeskakuje nad barierkami i śpiewając Hymn Chińskiej Republiki
Ludowej, czyli Marsz Ochotników, znika między publicznością. Smela i
Miszka ruszają za nim, bo chcą ratować swojego mentora. Tymczasem poza
ringiem budzi się powoli Franko i jakoś dochodzi do siebie. Co się
dzieje na ringu? Co się dzieje na ringu? tutaj Yoshihito
kontroluje sytuację i powoli, sukcesywnie niszczy Bidama. Właśnie
wykonał na nim Vertical Suplex, a następnie poprawił zwyczajnym
Backbreakerem. Bidam podnosi się, ale obrywa Clothesline'a. Franko poza
ringiem już prawie żyje, cucą go Helenka, a reżyser z Hongkongu skacze
jak szalony i wszystko filmuje. Wracamy na ring. Tam Nabeshima
zdominował kompletnie zdewastowanego Bidama i szykuje się do Shineyo
buse [Jumping Cutter]! Zostaje jednak popchnięty do przodu.... Bidam
wykorzystuje swój wielki spryt i natychmiastowo rolluje rywala, pin..........1................2.................3! (Zwycięzcami i nowymi EWF Tag Team Champami są: Bidam i Franko the Butcher!)
Antoni Bryndza – To chyba niespodzianka, prawda?
Tony Hogański – Na to wygląda. Osobiście nie spodziewałem się takiego rezultatu. Tool się pewnie też do tego przyczynił atakując Crazy'ego.
Antoni Bryndza – To prawda, Crazy nie wyglądał na zdrowego.
Bidam i Franko zaczynają świętować wraz z Helenką i reżyserem kina
akcji z Hongkongu. Yoshihito Nabeshima jest wściekły, ale nie może nic
na to poradzić. Opuszcza ring zostawiając radujących się nowych
mistrzów i ich towarzyszy.
Tony Hogański – Pozostaje nam tylko pogratulować zwycięzcom.
(Znów przenosimy się
backstage. Co my tu mamy? Odwiedzamy kafeterię, która była bohaterem
wieczoru poprzedniej gali, a dzisiaj jest jakaś taka niedoceniana.
Kafeteria to szczególnie cudne miejsce, bo ceny alkoholu dla wrestlerów
nie są zbyt wysokie (mają zniżki.), co sprawia że lubią oni tu bywać.
Dla przypomnienia warto dodać, że pod względem estetyki i wystroju też
jest tu bardzo nowocześnie. Półpiętro dostępne jest tylko dla
najwyższych rangą pracowników EWF, z reguły więc stoi puste. Panna
Zosieńka i kelnerki uwijają się, bo jest tu całkiem ludno i gwarno o
tej porze. W pewnym momencie piękne szklane drzwi kafeterii rozsuwają
się i w pomieszczeniu pojawia się Nas Jazzowski w swoim futrze z żubra.
Nas podchodzi do baru.)
Nas Jazzowski – Grabarz jest?
Panna Zosieńka – To jakiś alkoholowy koktajl?
Nas nie za bardzo wie co odpowiedzieć, więc zaczyna uderzać palcami w blat i robi dość zdziwioną minę.
Panna Zosieńka (w końcu do niej dotarło) – Ahhh
Ponury Grabarz! Szef GRU! Nie ma go, jest zajęty. Czy myślisz, że
koktajl o nazwie „Uśmiech Grabarza” dobrze by się sprzedawał?
Nas Jazzowski – Tak, ale lepiej nazwij go „Ponury Uśmiech Grabarza”, głównym elementem składowym powinna być wódka. Najlepiej bez dodatków.
Ta konwersacja mogłaby się
dalej toczyć, gdyby nie nagłe pojawienie się Scythera. W ręku trzyma
pustą szklankę do whiskey, którą zapewne chce napełnić.
Scyther – Jeszcze raz to samo. (Zauważa Nasa) Albo nie, wystarczy. Widzę kurwa gadającego żubra.
Nas Jazzowski – Bardzo śmieszne.
Scyther – Nigdy nie piłem z żubrem. (Przygląda mu się wnikliwie) I nie zamierzam.
Nas Jazzowski – Oj?
Czy to dlatego, że przegrałeś ze mną walkę na ostatniej
Wrestlepaloozie? Gdyby nie Kowalski to twój powrót do EWF byłby całkiem
zrujnowany.
Scyther – Słuchaj, mam propozycję. Odstrzel jeszcze jednego żubra i przyszyj sobie jego głowę do tego... (Wskazuje na żubrze futro.) ... czegoś. Miałbyś fajną czapkę i nie musielibyśmy oglądać twojej gęby. Mógłbyś nawet zrobić karierę. Nas Gadający Żubr.
Nas Jazzowski – Są osoby, które lubią moją gębę.
Scyther – Tak, tak, mama cię kocha i zawsze będzie.
Nas uśmiecha się po żubrzemu i
zza żubrzej pazuchy wyciąga tablet. Tania produkcja, chyba chińska, w
sam raz by użyć dziesięć razy i wyrzucić. Nas coś tam wystukuje i
podsuwa Scytherowi pod nos. Ten najpierw ze zniechęceniem, a później
zdziwieniem przygląda się obrazkom, które widzi na ekranie, w zasadzie
to jednym zdjęciu. Zostało one wykonane najprawdopodobniej na jakimś
lotnisku. Widzimy tam uśmiechniętą Cynthię, wybrankę serca Scythera, a
obok niej także uśmiechniętego Nasa Jazzowskiego.
Nas Jazzowski – Widzisz
Scy... Podobno wszyscy w EWF ostatnio piją, namnożyło się nam
alkoholików. Jest w tym jakiś sens, ale nikt nie pije tak jak ty. Weźmy
na przykład mnie, ja lubię wódkę, lubię dużo wódki, a ona lubi mnie.
Ale jak nie muszę i nie mam ochoty, to nie piję. Po prostu, to takie
proste. Grabarz pije, ale nie ma z tym problemów. Vaclav... no dobra,
on pije Perłę, ale czy słyszałeś kiedyś by niszczyło mu to życie? Nie.
Podczas gdy ty... nie pijąc nie jesteś sobą. Jesteś w sumie biednym,
zagubionym człowiekiem. Byłeś wielkim mistrzem, jednym z najlepszych
wreslterów w historii polskiego wrestlingu, fantastycznym EWF World
Champem. Wszyscy drżeli przed tobą, a teraz co? Żal patrzeć. Wszystko
co powinno być w tym życiu ważne, zastąpiłeś alkoholem. Gdybyś miał
wybierać między miłością, a alkoholem. Wybrałbyś picie. Między
przyjaźnią, a alkoholem. Znów wybrałbyś picie. Między zaszczytami i
sukcesami, kolejny raz, picie okazałoby się ważniejsze. Podejrzewam, że
do tego więzienia trafiłeś tylko dlatego, że po pijaku coś podpisałeś,
albo zniszczyłeś jakieś dokumenty... ale to cię niczego nie nauczyło.
Scyther przygląda się zdjęciu, nic nie mówi, a Nas kontynuuje swój wywód.
Nas Jazzowski – Podobno
próbujesz teraz to wszystko pozbierać do kupy, ale jak zawsze zabierasz
się do wszystkiego od dupy strony. To nic osobistego Scy, naprawdę, ja
szanuję twoje osiągnięcia, ale w tym momencie... jesteś cieniem samego
siebie. Wszyscy widzieli ostatni main-event, prawda?
Jazzowskki zwraca się do ludzi
zebranych w kafeterii, w kącie siedzi Ghul przy butelce piwa, który
kiwa głową, unosi butelkę i krzyczy:
Ghul – Widzieli!
Nas Jazzowski – No
i co tam zobaczyli? Kogo zobaczyli? Żenujące widowisko, upadły mistrz
potykający się o własne nogi i mający problemy z formą. Byłem tam
przecież, walczyłem z tobą, i co sobie pomyślałem: "To jest ten
Scyther? Ten wielki Scyther? Mój Boże..." Co mogłem zrobić? Skończyć to
jak najszybciej i z szacunku... powtarzam z szacunku do ciebie..
sprzedać tę walkę jak najlepiej. To była jedna i jedyna przysługa jaką
ci wyświadczam. Ostatnia przysługa. Bo wiesz, Scy... nikogo nie
obchodzą twoje problemy. Chcesz pić, pij, ale pozwól.. (Delikatnie stuka w tablet.) ... innym ludziom być szczęśliwym.
(Po tych słowach Nas rusza w
swoją stronę, chyba chce się przysiąść do Ghula, a Scy zostaje sam i
będzie miał trochę czasu by sobie porozmyślać o życiu. Tymczasem
wracamy na ring, gdzie na pewno komentatorzy mają coś trafnego do
dodania.)
Antoni Bryndza – Nie mam nic trafnego do dodania.
Tony Hogański – Ja także.
(Tym razem nigdzie się nie przenosimy, lecz będziemy świadkami wyświetlania materiału filmowego pod tytułem: „Esmeralda w areszcie”.
Czas odwiedzić naszą biedną panią prezydent i sprawdzić co u niej
słychać. Jak znosi trudy uwięzienia? Jak przeżywa swą niedolę?
Sprawdźmy! Jak się okazuje nie jest znowu tak źle. Esmeralda Martinez
dostała własną celę, całkiem przytulną, zaprojektowaną chyba na modłę
nowoczesnych europejskich więzień. Jest tu telewizor i własna łazienka,
czyli nie ma tragedii. Na ścianie widzimy „Ostatnią Wieczerzę”, prezent
otrzymany od jednego z wrestlerów oraz sztandar Prus Wschodnich,
kolejny prezent. Inne popakowane są w kartony albo zostały rozdane
współwięźniom, strażniczkom lub ubogim. Esmeraldę odwiedza senator
Szakal. Przyniósł piękny bukiet białych kwiatów.)
Esmeralda Martinez – To dla mnie? Nie trzeba było panie senatorze.
Szakal – Nie ma problemu. Mieszkam w pobliżu „Czarnego Punktu”, więc mam tego pod dostatkiem.
Esmeralda Martinez – Jak EWF?
Szakal – Kowalski komisarzem. Wkrótce gala w Białymstoku, a ja wracam (z dumą) na ring!
Esmeralda Martinez – Czy to na pewno dobry pomysł?
Szakal – Doskonały kurwa. Pracuję i trenuję tak ciężko, że aż wypacam mój płyn mózgowo-rdzeniowy. Tak ciężko kurwa pracuję!
Esmeralda Martinez – Miałam na myśli Janka Kowalskiego. Nie mam wątpliwości, że poradzisz sobie na ringu.
Szakal – Dobry,
dobry, bo mój. Co on może spieprzyć? To tylko Kowalski, do tego
statystyczny. On jest tak kurwa nieporadny, że da sobie radę. Jest jak
mokra ośmiornica próbująca rozpiąć stanik wszystkimi ramionami naraz. (Zrozumiał, że to było nie najlepsze porównanie do użycia w towarzystwie Esmeraldy.) Da sobie radę, zobaczysz, więcej wiary. Będzie dobrze.
Esmeralda Martinez – Mam nadzieję. Przy mojej absencji jest jedynym przedstawicielem władz.
Szakal (z twarzą łysej troski) – A jak się czujesz?
Esmeralda Martinez – Jestem
przyzwyczajona do tych aresztowań, to nie pierwszyzna w końcu, więc
jakoś żyję. Dostałam mnóstwo prezentów od naszych pracowników, nawiasem
mówiąc dziękuję panie senatorze. (Szakal
robi połączoną minę w stylu „Nie ma kurwa problemu” i "Nic mnie kurwa
to nie obchodzi", ale w głębi serca jest zadowolony z podziękowań.)
W tym dostałam jednego żyda, ma na imię Mordechaj. Na początku
myślałam, że będę go mogła dręczyć w każdy Wielki Piątek, ale jednak
nie, to była pomyłka kulturowa. Ma napisać moją biografię. Piękny
podarek od SR-Crazy'ego.
Szakal – Mój prezent też był piękny. Nie martw się, będzie dobrze.
Esmeralda Martinez – A jak sprawa mojego uwolnienia?
Szakal – Robię
co mogę, ale nie jest łatwo. Przyczepili się do nas jakbyśmy byli z
Radia Maryja. Wszyscy wiemy, że jesteś niewinna, oni też. Chcą nas
tylko nastraszyć. Odsiedzisz trzy miesiące i cię wypuszczą.
Esmeralda Martinez – To już moje trzecie tymczasowe aresztowanie w tym kraju!
Szakal – Gratulacje, idziesz na rekord.
Esmeralda Martinez – Mówię poważnie, panie senatorze. To nie tak miało być.
Szakal – Masz moje słowo senatora... (Chwyta się za serce.) ... że cię stąd wyciągnę.
Esmeralda Martinez – Wydaje mi się, że słowo parlamentarzysty w Polsce jest nic nie warte.
Szakal (oburzony) – Wypraszam to sobie! Ja jestem uczciwy jak moja łysina! (Klepie się dumnie po swej łysej czaszce.) Chcesz dotknąć? Na szczęście? Tylko tobie bym pozwolił. No i paprotce.
Martinez chyba nie chce.
Esmeralda Martinez – Jak Dagmara?
Szakal – Kto?
Esmeralda Martinez – Dagmara Zielińska... Petruella...
Szakal – O kurwa! Zapomnieliśmy o niej!
(Koniec materiału filmowego.)
Tony Hogański – Coś czuję, że Esmeralda posiedzi tam sobie jak kumpel Hangmana, Staruch.
Antoni Bryndza – Przecież go wypuścili.
Tony Hogański –
Jak Esmeraldę wypuszczą to powinna pozwać państwo polskie. Czekam tylko
aż mnie dopadną. Choć w sumie... nie dopadną, bo boją się FSB. Tchórze.
Mnie też weźcie! Słyszycie! Mnie też!
Antoni Bryndza – Uspokój się.
(Przenosimy się do jednej z
szatni. Jak się okazuje jest to szatnia Aero, jaśnie nam panującego EWF
Daemusin Champa. Na ścianach zawieszone są jakieś pamiątki z kariery
tego młodego wrestlera. Widać tam m.in. trudne początki, problemy z
liczbą mnogą i pojedynczą, wykłady u honorowego komisarza Szakala,
prezent jaki otrzymał od niego z Iranu, dyplom jego Akademii
Pedagogicznej i tak dalej. Na środku pomieszczenia widzimy Aero, który
pozuje do zdjęć. Jest też fotograf, jakiś kierownik planu, i wysłannik
czasopisma, który słucha i notuje, co Aero ma do powiedzenia.)
Aero – Jestem
przyszłością polskiego wrestlingu, podkreślam jeszcze raz, wrestlingu.
Nie żadnych hardcorowych zabaw w stylu Vaclava, nie brutalnych wybraków
Szakala, pijańskich ekscesów Scythera, zajebistości Psycho i tak dalej,
lecz po prostu zwykłego wrestlingu. Wrestling ma znaczenie. EWF też ma
znaczenie, nie ma lepszego miejsca by realizować moją politykę. Jestem
ambasadorem prawdziwego wrestlingu, a dzisiaj obok EWF Daemusin Title (Wskazuje na pas spoczywający na jego ramieniu.) pojawi
się kolejne trofeum, EWF Evolution Title. Ten pas to moja przyszłość,
bo ja jestem ewolucją. Naprawię polski wrestling, bo wiem jak to
zrobić. Jestem jedyną osobą w tym biznesie, który wie czego chce. Tak,
tak, inni mogą sobie mówić „Będę World Champem”, „Chcę ten pas”,
„Przestanę pić”, „Nie przestanę pić” i tak dalej. Ale tak naprawdę to
są tylko błahostki, głupie deklaracje, puste słowa bez pokrycia.
Dlaczego? Bo nie stoi za nimi żadna idea. Nie ma u nich żadnego
pomysłu, a jak nie ma pomysłu to nie prawdy, nie ma życia. Większość
dzisiejszych gwiazd EWF to ludzie wyprani już z motywacji. Niby chcą
wygrywać pasy, niby mają jakieś porachunki, ale co oni mogą? Zaklęty
krąg main-eventerów się nam wytworzył. Oni walczyli ze sobą 643 razy,
znają się na wylot, wiedzą co i jak... i czasem ich to wszystko nudzi,
bo nie mają pola manewru. Ale oto nadchodzi...
Fotograf – Trochę
w prawo, można? Będzie dobre zdjęcie z profilu. Przyszły tydzień jest
twój, gorąca rozkładówka i relacja z Białegostoku. Musimy jeszcze
dorzucić do tego zdjęcia ze spotkania z fanami i może coś z początku
kariery.
Aero (kontynuuje swój wątek) – Nadchodzi
fala orzeźwienia. Jak pieprzony wiatr na pustyni. Dla EWF nadchodzi
Nowa Ewangelizacja. Ja was wszystkiego na nowo nauczę, na nowo pokażę
czym wrestling jest, a czym nie jest. Wszyscy będą radosnymi świadkami
narodzin nowego EWF, lepszego EWF. Kiedyś się ze mnie śmiali, ha-ha,
byłem a Akademii Szakala, no i co z tego? Z innych też się śmiali.
Bubba był gruby, a zniszczył ich wszystkich. Sandman był stary, a
ciągle potrafił. Ja jestem młody i wiem czego chce. Dziękuję panowie,
ale czas już na walkę. Do zobaczenia!
(Wracamy w okolice ringu.)
Antoni Bryndza – Aero nowym EWF Evolution Champem? Przekonamy się już niedługo. Już za kilka minut walka ta się rozpocznie.
Tony Hogański – Jest w nim pewna energia, pewna witalność. Faktycznie jakiś taki powiew świeżości.
Antoni Bryndza – Albo świerzbu.
Tony Hogański – Głupi żart, ale pasuje do ciebie.
Antoni Bryndza – Bombowo! Bombomania będzie znów pobiegnie dziko!
(Czas na kolejny materiał filmowy! Debiut nowego programu na antenie EWF o wdzięcznej nazwie „Wpadnij na gula do Ghula”.
Tak, tak, proszę państwa, były wrestler PCW, PECW, EWF i Dark Division,
człowiek który na ostatniej gali rzucił wyzwanie Szakalowi, Ghul,
otrzymał własny program. Akcja dzieje się w kafeterii. Ghul siedzi za
barem i nalewa sobie szklankę piwa. Przy niektórych stolikach jest też
publiczność, która będzie podziwiać całą tą akcję i maestrię
prowadzącego.)
Ghul –
Witam wszystkich fanów EWF w nowym programie! Dziś pierwszy odcinek
„Wpadnij na gula do Ghula”. Będę w nim zapraszał różne znamienite
persony z dawnych czasów EWF. Osoby z charakterem, z charyzmą, z
ciekawą historią. Będą to na pewno barwne persony, byli wrestlerzy EWF,
którym nie do końca się udało, ale odcisnęli wielkie piętno na EWF.
Dziś moim i państwa gościem będzie... Mleczarz! Zapraszamy!
Gra theme wejściowy Mleczarza,
czyli muczenie krów, rozsuwają się oszklone drzwi kafeterii i pojawia
się Mleczarz. Siada na stołku przy barze, a Ghul nalewa mu piwo.
Ghul – Witaj w EWF!
Mleczarz – Dobrze tu znowu być.
Ghul –
Walczyłeś w legendarnym Polish Championship Wrestling. Miałeś bliskie
związki, tak przynajmniej twierdzono, ze słynnym Tony'm Rockiem, ojcem
PCW.
Mleczarz – Tony był dla mnie jak ojciec. Jak wymiona krowy.
Ghul – Jak zmienił się polski wrestling od czasów PCW?
Mleczarz –
Mniej brutalny na swój sposób, nie ma już krokodyli które zjadają
wrestlerów, nie ma spalenia żywcem i upadków ze skoczni narciarskich.
To nowa jakość, ale ewolucja jest przyjemna. Wyszliśmy z dupy do
Europy.
Ghul – Jak wspominasz swój pobyt w EWF?
Mleczarz –
Nie udało mi się zrobić takiej kariery o jakiej marzyłem. Krowy mi się
płoszyły, a do tego przytrafiły się kontuzje. Nie było łatwo, EWF to
wymagające miejsce.
Ghul – Zobaczmy teraz najciekawsze momenty z życia Mleczarza w EWF!
Na ekranach pojawia się napis:
„Wrestlepalooza XLIX, 05.01.2003”. Jesteśmy na parkingu, gdzie Mleczarz
prezentuje swoją krowę Esmeraldzie Martinez i Dagmarze Zielińskiej.
Mleczarz – Jest bardzo grzeczna... miła.... i umie sztuczki!
Esmeralda Martinez – Sztuczki? Znaczy się odbija piłkę na nosie?
Mleczarz – Coś lepszego... zademonstruje... Kogo to samochód? (Wskazuje na jakiś pojazd.)
Esmeralda Martinez – A skąd ja mam wiedzieć? Petruello! Czyje to?
Dagmara Zielińska – Monka.... Katolicki Wóz Nawracania Niewiernych – KWNN....
Mleczarz (wrzeszcząc do krowy) – Mućka! Dupą na niego!
Ku zdziwieniu Esmeraldy krowa
rusza się z miejsca i z błyskawiczną prędkością siada na masce
samochodu Monka, kompletnie go demolując. (heel heat)
Esmeralda Martinez – Jestem pod wrażeniem!
Mleczarz – Bo ta krowa moja jest wyćwiczona. Szybka i hardcorowa...
Koniec materiału filmowego.
Mleczarz – Stare dzieje. Wygrałem nawet dark match. To było dziesięć lat temu, jak ten czas szybko leci.
Ghul – Czy chciałbyś przekazać coś fanom wrestlingu w Polsce?
Mleczarz – Pijcie mleko, oglądajcie EWF i pamiętajcie o PCW.
Ghul – Moim i państwa gościem był Mleczarz! Dziękujemy!
(Słychać muczenie krów, Ghul
wypija piwo, Mleczarz zamienia piwo na mleko - tzn. nie w sposób
magiczny, po prostu dostaje szklankę mleka, a materiał filmowy
oficjalnie dobiega końca.)
Tony Hogański – Pamiętam Mleczarza. Miał potencjał i dobrą maślankę.
Antoni Bryndza – Zawsze
miło spojrzeć na nasze legendy. Bo są legendy wielkie, takie jak
Kraven, Hangman, Szakal i inni, ale są też legendy małe. Takie barwne
charaktery, mali i cisi bohaterowie, bez nich EWF byłoby takie puste. Tacy bracia mniejsi.
Tony Hogański – To prawda. Wyjątkowo muszę się z tobą zgodzić.
Antoni Bryndza – Czas chyba na długo oczekiwaną walkę o EWF Evolution Title.
Tony Hogański – Nie, nie, nie. Dostaję sygnał, że jeszcze na momencik przenosimy się na zaplecze.
(Szybko trafiamy na zaplecze,
by usłyszeć trafny komentarz od jednego z uczestników nadchodzącej
walki. Jest tam Mariusz Max Kolanko. Jest także SeBa, dzielny wódz
Armii Prus Wschodnich, Przyszła Legenda, a wraz z nim jego kuzyn, Mati.)
Mariusz Max Kolanko – Feldmarszałku Wszystkich Polaków! Jaki jest twój przepis na sukces?
SeBa – Mati? Pokaż mu!
Mati wyjmuje zza pazuchy
pruski hełm i koronuje nim SeBę. Feldmarszałek zaczyna wykonywać ruchy
głową imitujące uderzenie hełmem.
SeBa – Hełmem ich! Hełmem!
(Wracamy na ring! Szybko!)
Antoni Bryndza – Czy SeBa zostanie nowym EWF Evolution Champem? Już niedługo się przekonamy!
Tony Hogański – Angela Merkel pewnie siedzi teraz przed telewizorem i zaciska kciuki. Pozdrawiamy ją!
Antoni Bryndza – To wielka przyjaciółka Polski, Polaków i naszego pana premiera...
Tony Hogański – Proszę, zamilcz. Nie wspominaj mi nawet o tym ryżym fikołku.
EWF Evolution Championship
Aero vs Znajda vs SeBa vs Bane
Halę
ogarnia brzmienie utworu „Oh L’amour” – Erasure, na rampie pojawia się
Znajda, idzie do ringu zachęcając poprzez machanie rękami publiczność
do śpiewania swojego themu, i trzeba przyznać, że wygląda to coraz
lepiej. Zawodnik jak i jego motyw wejściowy zdobył wśród publiczności
należną sympatię, jest więc odśpiewywany chętnie.
To jednak nic przy tym z jak
wielką euforią przyjęty zostaje Hymn Prus Wschodnich, który właśnie
odgrywany jest na arenie. Spod Felkotrony wyłania się Seba i dostojnym
krokiem, przyodziany w hełm Feldmarszałka zmierza w kierunku ringu.
Z głośników uderza Disturbed – „Perfect Insanity”, światła na hali gasną, a po kilku sekundach
rozświetla ją smuga światła niebieskiego. Spod FeliXtronu wychodzi
Bane, wolnym, wyluzowanym krokiem idzie na miejsce walki ignorując
publiczność.
Na arenia grać zaczyna „Livin’
on a Prayer” – Bon Jovi a na arenie pojawia się Daemusin Champ – Aero,
podobnie jak jego poprzednik - Bane nie łapie żadnego kontaktu z
publicznością. Niezwykle skupiony idzie w kierunku pierścienia,
trzymając na ramieniu swój obecny pas i jednoznacznym gestem wskazując
biodra, sugerując swoim oponentom iż ma zamiar w zbliżającym się
starciu powiększyć swój dobytek.
Tony Hogański – Już wkrótce dowiemy się kto zostanie nowym EWF Evolution Champem!
Antoni Bryndza – Ahhh, gdyby Felix Castro tu był, gdyby mógł zobaczyć jak potoczyły się dalsze losy EWF Evolution Title.
Tony Hogański – Za Felka nie mieliśmy Evolution Title. Pas powstał w 2002 roku jako Konstantynopol Title, a w 2003 roku dostał obecną nazwę. W tych czasach Felek został już odesłany na Kubę przez Esmeraldę. Kto by pomyślał, że ona była kiedyś taką suką.
Antoni Bryndza – Ludzie się zmieniają.
Tony Hogański –
Nie, ja pozostaje niezmienny. Największa gwiazda polskiego
show-biznesu, to ja, prawda? Chociaż tym biznesem gardzę i nie zabiegam
o jego uznanie, to i tak przyczepiają się do mnie ty wszystkie kolorowe
czasopisma, telewizje śniadaniowe, tańce na słoniach, wywiady, nagrody.
Miałem dostać Nagrodę Kisiela, ale Kopacz miała mi wręczać więc
odmówiłem. Chcieli zakopać topór wojenny, przekupić mnie. Oni wstydu
nie mają. Kisielewski się w grobie przewraca.
Antoni Bryndza – To jakiś faszysta jak Dmowski?
Walkę sędziować będzie dzielny Shaman. Cała czwórka jest już w
pierścieniu, zwarta i gotowa do najważniejszego pojedynku w ich
dotychczasowej karierze, po Znajdzie, Sebie i Banie nie widać
specjalnego zmęczenia chociaż swoje walki już dzisiaj odbyli. Każdy z
zawodników stoi w swoim narożniku – Seba naprzeciw Aero, Znajda kontra
Bane, a Shaman, sędzia specjalny tego starcia i dwukrotny Evolution
Champion zresztą, nakazuje uderzyć w gong. Żaden wrestler nie rzuca się
jednak do ataku, wydaje się że zdają sobie sprawę ze stawki i wagi
pasa, o który przyszło im walczyć, dzierżonego w przeszłości przez
Toola, Scythera, Vaclava i Nasa Jazzowskiego – zawodników walczących w
dzisiejszym main evencie. Z pewnością każdy z czwórki stojącej w ringu
chciałby pójść ich śladami. Okazuje się, że najbardziej zależy na tym
Bane’owi, który przełamuje impas i zaczyna pozornie pewnym chodem
zmierzać w kierunku Znajdy. Ten od konfrontacji uciekać bynajmniej nie
zamierza, robi kilka kroków do przodu i rozpoczyna się pierwsza wymiana
ciosów w dzisiejszej walce! Znajda, Bane, Znajda, Bane, Bane, Bane! Syn
Anarchii dzięki przewadze fizycznej osiąga dominację nad mniejszym
zawodnikiem, próbuje go chwycić w pasie, lecz w sukurs Znajdzie
przybiega Seba. Jednakowoż potężne - zdawałoby się - uderzenie w
potylicę nie czyni pogromcy Psycho większej krzywdy, owszem, odwraca
uwagę od N.N i skupia na Feldmarszałku, przez co teraz między nimi
dochodzi do wymiany ciosów, ale o wiele bardziej wyrównanej niż ta
poprzednia. Zanim jednak zawodnicy zdołali się naprawdę rozkręcić, obaj
zostają powaleni przez Splasha z narożnika wykonanego przez Znajdę!
Wszyscy trzej leżą teraz na macie, co jest dla dotąd pasywnego Aero,
jednoznacznym sygnałem do przyłączenia się do przyjęcia. Czekoladowy
chwyta za głowę leżącego najbliżej Johna Doe Extreme Wrestling
Federation, podnosi i serwuje German Suplexa! Drugiego! Trzeciego! Nie,
trzeciego nie. Ten zostaje powstrzymany przez Bane’a, który powala
Technicala potężnym Clotheslinem, a stojącego tuż za nim Znajdę spycha
Big Buttem do narożnika… i poprawia Lariatem!
Antoni Bryndza – Lariat to cios wymyślony przez żydowskiego kupca w XVIIi wieku. Nazywał się on Szlomo Lariatbaum i był emigrantem z Bułgarii.
Tony Hogański –
Kto by pomyślał. Widziałem tę akcję tysiąc razy jak nie więcej, a nigdy
nie przypuszczałem, że może mieć żydowsko-bułgarskie korzenie.
Antoni Bryndza – Jego
dzieci rozpropagowały ją, gdy walczyły z prześladowaniami ze strony
antysemickich osadników polskich w dziesiejszym stanie Delawere.
Tony Hogański – To ci dopiero historia, a ja się kurwa Tuskiem przejmuje, gdy tam takie dramaty się rozgrywały.
Ponownie z odsieczą Znajdzie próbuje przybyć Feldmarszałek Prus
Wschodnich, ale Syn Anarchii robi niespodziewany unik i Seba potężnym
Spearem jeszcze mocniej wbija w narożnik N.N. Samozwańczy Król Extremy
przez rozbawienie wynikłe z zaistniałej sytuacji nie zauważa, że Aero
zaszedł go od tyłu i założył Roll Up. Pin 1…2.. kick out! Czekoladowy
się nie poddaje i zamyka oponenta w Crossfacie, robi to nadzwyczaj
zapalczywie, jakby próbował złamać mu kark, można powiedzieć, że jest w
swoistym amoku, który nie pozwala mu dostrzec iż w międzyczasie Bane
złapał się za linę, a Shaman odlicza czas dzielący Czekoladowego od
dyskwalifikacji 1…2…3…4.. puszcza, ale nie odpuszcza. Arbiter udziela
jakiegoś upomnienia, zapewne w stylu „Ułłłłł Nieeee” które uchodzi mu
mimo uszu, chwyta Syna Anarchii za nogę, próbuje odciągnąć od lin, lecz
niespodziewanie nadziewa się na Double Knee Backbreakera ze strony
Znajdy! Pin 1.....2..... Bane przerywa Elbow Dropem
i teraz to on przejmuje inicjatywę, chwyta podnoszącego się N.N za
szyję i zamyka go w Devil Lock DDT, trzyma go dłuższą chwilę w uścisku
po czym przypierdala głową zawodnika o matę ringu… a sam nadziewa się
na Low Kicka, a nawet Low Kicki, jednego, drugiego, trzeciego,
czwartego, Aero okopuje nogi samozwańczego Króla Extremy bez litości,
ten próbuje jakoś zareagować, ale Czekoladowy jest o krok przed nim i
potężnym Dropkickiem spycha go na liny, Bane odbija się i zostaje
powalony przez Sebę i jego Tornado DDT! Feldmarszałek tauntuje, publika
oczywiście podziela tę radość i skanduje jego imię (Armia Prus Wschodnich! Armia Prus Wschodnich! + SeBa! SeBa! SeBa!) Nawet
Shaman się raduje wykrzykując z podziwem klasyczne „Ułłłł yeeee”. W
międzyczasie natomiast do głosu, a raczej do pinu dochodzi EWF Daemusin
Champion, więc karaibski sędzia przerywa swój radosny rytuał i zaczyna
odklepywać, pin.... 1....2.... Bane wybija!
Antoni Bryndza – Sam musisz Tony przyznać, że nasz rząd ma wielkie sukcesy. Jesteśmy szanowani w jednej, wielkiej, europejskiej rodzinie.
Tony Hogański –
Obrzydzasz mi komentarze polityczne i do tego się powtarzasz. Janek był
pasywny, dawał mi się wygadać i wyżalić, a ty tu takie rzeczy
opowiadasz jak przekupka na afrykańskim targu.
Antoni Bryndza – Jako
Europejczyk czuje się odpowiedzialny za barbarzyństwo krucjat i
kolonializmu. Jesteśmy winni Afryce pieniądze za stulecia ucisku i
szerzenie niewolnictwa. Każdy Polak powinien czuć się winny i przeprosić!
Tony Hogański – Jedź do Afryki, podrasuj się pastą do butów i może Angelina Jolie cię adoptuje.
Seba to zauważa i momentalnie przestaje tauntować, wyraźnie mu się
zachowanie Technicala nie podoba i uznaje, że zasługuje ono na
skarcenie poprzez Speara, co czyni z ogromnym impetem, który wręcz
wbija Daemusin champa w ziemię. Feldmarszałek jednak nie pinuje gdyż
niespodziewanie sam zostaje powalony przez Znajdę i jego Roundhouse
kicka. N.N. układa na sobie zwłoki Seby i Aero, po czym błyskawicznie
wchodzi na najwyższą linę i skacze na nich z Sentonem… jednak jedyna
interakcja jaka zachodzi w tym wypadku pomiędzy dwoma ciałami to ta
między twarzą Znajdy a butem Bane’a, który zdjął zawodnika o
niezidentyfikowanej tożsamości dosłownie w locie. I nie zamierza w
żadnym wypadku na tym zaprzestać, błyskawicznie spada na niego z Elbow
Dropem, po czym podnosi i serwuje mu Back Body Drop na podnoszącego się
Aero… nie, jednak nie, Czekoladowy w ostatniej chwili unika uderzenia,
zresztą podobnie jak Znajda, który w locie wyrywa się z rąk Syna
Anarchii i próbuje kontrować Backbreakerem, ale nie pozwala mu na to
zdecydowana różnica gabarytów, czyni to jednak w końcu dzięki
niewielkiej pomocy obecnego Daemusin champa, który wjechał barkiem w
nogi Syna Anarchii pozbawiając go równowagi. Obaj zawodnicy rzucają się
do pinu, ale ze względu na to iż jest ich dwóch, Shaman nawet nie
trudzi się aby zacząć klepać i ma rację, bo już po chwili obaj skaczą
sobie z oburzeniem do gardeł i rozpoczynają naprawdę brutalny brawl.
Antoni Bryndza – Feldmarszałek SeBa jakoś mało aktywny.
Tony Hogański – To przez te Wojaki, kiepskie piwo, tak twierdzi Vaclav, znany smakosz.
Antoni Bryndza – Smakosz to dobry pseudonim dla seryjnego mordercy.
Tony Hogański – Albo dla pedofila.
Gdzieś w tle podnosi się Seba, ale chyba nie ma na razie zamiaru
przeszkadzać im w wymianie ciosów, obok narożnika powoli dochodzi do
siebie. Natomiast w brawlu wyraźną przewagę uzyskuje Aero, gradem
ciosów powala swojego oponenta na matę i zakłada mu Arm Bara. John Doe
Extreme Wrestling Federation przez dłuższą chwilę próbuje się opierać,
ale Czekoladowy, chociaż odrobinę mniejszy, pokazuje jakąś
niewiarygodną dominację siłową i wygina ramię swojego oponenta pod
niezbyt przyjemnym dla oka kątem, obrzydliwym wręcz. Znajda nie klepie,
chociaż Shaman z pewnością chciałby aby tak właśnie się stało,
zdecydowanie zdegustowany odwraca wzrok i widzi jak Bane chwyta
rozpędzonego Sebę i wykonuje na nim Bezprawie [Cross Arm Breaker]!
Błyskawicznie przechodzi do pinu 1… Aero puszcza uchwyt i biegnie aby przerwać 2... 2,999 Seba kick outuje!
Zdegustowany Bane odwraca się, chce w jakiś sposób opieprzyć Shamana,
macha ze zrezygnowaniem ręką i nadziewa się na Air Cut [Codebreaker]!
Aero pinuje 1…2… shoulder up! Czekoladowy
nie traci czasu na wylewanie swoich pretensji, chwyta leżącą obok nogę
Seby i zamyka kończynę Feldmarszałka w Trap [Ankle lock], ten już nawet
nie cierpi, bo nie ma na to siły, półprzytomny próbuje przeczołgać się
do najbliższej liny, ale aktualny Daemusin Champ go odciąga i zacieśnia
uchwyt. Shaman ze zbiedzoną miną pochyla się nad umęczonym truchłem
Feldmarszałka, pyta go czy jest w stanie kontynuować walkę i już ma
zamiar uderzyć w gong, gdy widzi jak na Aero wprost z nieba spada
Znajda ze swoim Zapomnieniem [Moonsault knee drop]! Pin 1…2…2,999 shoulder up!
Antoni Bryndza – Ale nam się emocje zrobiły! Ale emocje! Widziałeś tę akcję?
Tony Hogański – Nie, akurat rozmyślałem nad samotnymi wieczorami w Moskwie. Coś mnie ominęło?
Antoni Bryndza – Moonsault został wymyślony w północnej Grecji, a konkretniej w Epirze. W czasie
jednego z powstań antytureckich, tamtejszy chłop Aristotles
Moonsaltopudlos zaatakował w ten sposób jednego z tureckich agresorów.
Na jego cześć tak ją nazwano, a do Ameryki zawieźli ją emigranci greccy
w połowie XIX wieku.
Tony Hogański –
Wrestling to głębszy biznes niż sądziłem. Tyle tu nawiązań, niuansów.
Może powinienem wnikliwej zacząć obserwować te całe walki.
Czekoladowy, Seba i Bane leżą na macie ringu, a najbliższej do
przytomności jest raczej temu ostatniemu. Po kilku sekundach zaczyna
się nawet podnosić, ku uciesze tauntującego Znajdy, który już szykuje
się do wykonania na nim jakiegoś destrukcyjnego ciosu. Zaraz po nim do
siebie dochodzi Seba, czołgając się chwyta leżący poza ringiem swój
hełm Feldmarszałka, ma już chęć aby go przyodziać, ale jego zamiary
zostają przejrzane przez Shamana, który to odbiera Sebie tą
śmiercionośną broń i grożąc mu palcem definitywnie zakazuje jego
używania. Tymczasem w ringu niespodziewanie Bane unika ciosu Znajdy i
rewanżuje mu się Blast of Anarchy [Rock Bottom]. Shaman niestety jest
odwrócony i tego nie widzi, dłuższą chwilę zajmuje mu zorientowanie się
w sytuacji i odpowiednia reakcja. Pin....1… wkurwiony
Bane sam przerywa odliczanie, po raz kolejny rzuca się z pretensjami do
dwukrotnego Evolution Champa i… nadziewa na SBO [RKO] od Seby! Pin 1…2… Aero przerywa Elbow dropem i sam próbuje pinu 1.....2..... Feldmarszałek SeBa przerywa! Od
razu podnosi Aero, kopie go w krocze i mu także serwuje SBO [RKO]! Już
chce przechodzić do pinu, kiedy do głosu dochodzi Znajda i traktuje go
w nieprzyjemny sposób Niepamięcią [Flipping neckbreaker]! Pin....1.......2........3! (Zwycięzcą i nowym EWF Evolution Champem jest: Znajda!)
Antoni Bryndza – Mamy nowego EWF Evolution Champa! Spodziewałeś się takiego rozstrzygnięcia?
Tony Hogański –
Szczerze przyznam, że nie. Liczyłem na Aero. Bardzo mi zaimponował w
ostatnim czasie i doceniam jego rozwój. Cóż, to pewnie wypadek przy
pracy.
Antoni Bryndza – To go zmotywuje do dalszego rozwoju. To w końcu wrestler z misją.
Tony Hogański – Ta walka była jak schabowy.
(Zostawmy te rozważania w
spokoju i udajmy się na zaplecze. Konkretniej jesteśmy na parkingu,
gdzie właśnie z piskiem opon podjechało piękne, białe i lśniące
Porsche. Od samochodu aż bije luksusem, bogactwem, gwiazdorstwem,
wielkim majątkiem, kunsztem, techniką, charyzmą i milionami euro. Drzwi
pojazdu otwierają się i ze środka wychodzi Psycho. Biały spogląda na
zegarek.)
Psycho – Prawie się spóźniłem. Na tym białostockim zadupiu mają chyba czas moskiewski, to wszystko przez to.
Komentarz ten wywołał wielki
wybuch niechęci wśród fanów zgromadzonych na arenie. To nie powinno
dziwić. Nikt nie lubi, gdy jego rodzinne miasto jest obrażane, a w
szczególności gdy dotyczy to Białegostoku. Psycho rozejrzał się i po
parkingu i przekroczył próg hali. Nagle został zahaczony z bara
przez... Vaclava.
Vaclav (zziajany) – Też jestem spóźniony!
Po tych słowach aktualny EWF World Champion pobiegł przed siebie, bo nie mógł za siebie, a zresztą był i tak spóźniony.
Psycho – Zmieniam się w Leśnego, niedobrze kurwa, niedobrze. Tylko spokojnie. (Znów spogląda na zegarek, bardzo drogi swoją drogą.) Chyba znajdę jeszcze minutę by machnąć coś na uspokojenie.
(Były EWF World Champion rusza w swoją stronę, a my wracamy na ring.)
Tony Hogański – Wszyscy spóźnieni! Co to za czasy?
Antoni Bryndza – To taki nowy styl.
Tony Hogański –
Nie podoba mi się to. Ładnie to tak? Mój wychowanek znowu spóźniony, a
mój kolega od kieliszka też. Jaki oni dają przykład młodszym wrestlerom?
Antoni Bryndza – No jaki?
Tony Hogański – Zły! Oczywiście, że zły!
(Znów jesteśmy na zapleczu.
Zostało tylko kilkanaście minut do rozpoczęcia main-eventu, więc akcji
będzie co niemiara i wszystkie natężone i aktywne niczym komisarz
Szakal za swych najlepszych lat! Trafiamy na korytarz, gdzie widzimy
nowych EWF Tag Team Champów. Bidam i Franko są w cudnych nastrojach, na
ich ramionach spoczywają lśniące pasy, gdzieś tam błąka się Helenka z
kilkoma butelkami szampana. Jest też Joshua Chan, który wszystko
filmuje do swojego dokumentu. Są też koreańscy styliści, Velvet Lee i
Elegance Choi, którzy wesoło podskakują i tańczą z Helenką. Koreańczycy
też mają własne butelki z szampańskim trunkiem.)
Bidam – Tutaj!
Były EWF Daemusin Champion
otwiera drzwi do jakiegoś pomieszczenia i wesoła gromada wpada do
środka. Velvet Lee i Elegance Choi oblewają Bidama butelką szampana.
Próbowali to samo zrobić z Franko, ale ten groźnie na nich spojrzał i
stchórzyli.
Bidam (wykąpany w szampanie, do reżysera) – Masz to?
Joshua Chan (unosi kciuk w górę) – Yes, sir! Real celebration!
Nagle Franko poczuł, że coś
jest nie w porządku. Z jednej strony przepełniała go radość i duma, oto
wygrał swój pierwszy pas w EWF. Z drugiej strony poczuł pewien
niepokój. Było to bardzo złe uczucie, niepokój narastał, wręcz wrzynał
się w jego nerkę niczym skalpel piratów z Somalii, którzy porywają
ludzi by wyciąć im narządy do przeszczepów. Jakieś oczy świdrowały mu
plecy. Odwrócił się i zobaczył... Szakala.
Szakal – Kim jesteście i co robicie w moim... mojej szatni? Co to kurwa za najście?
Franko – Senator Szakal. Jak miło poznać.
Szakal – Zamawiałem budzenie przed main-eventem, ale nie spodziewałem się całej orkiestry i parady błaznów.
Franko – Nie,
nie. Ja nazywam się Franko... Franko The Butcher, a to jest Bidam,
Helenka i banda Azjatów, która nie wiem dlaczego, ale się dzisiaj do
mnie przyczepiła.
Szakal – Ha! Znam to uczucie kurwa! W EWF zawsze kręci się mnóstwo Azjatów, potykam się o nich, bo są mali, o tacy (Pokazuje jacy według niego mieszkańcy Azji są mali.) malutcy
kurwa. Dobra pobudka, zrobiliście zadymę jak Palikmioty w Sejmie, ale
niestety nie tak jak Samoobrona za najlepszych lat, więc jeszcze
musicie popracować. Dobrze, że Józef zabrał paprotkę na spacer,
bo byście ją przestraszyli. (Przygląda się im uważnie.) Na co czekacie? Możecie iść. Sio.
Bidam – My tu walczymy. Właśnie wygraliśmy EWF Tag Team Titles.
Szakal – Hałasu
narobiliście jak cała Polska i Gierek po Mundialu 1974. Gratuluję, sam
miałem kiedyś ten pas, nie raz, nie dwa, a kurwa ile?
Spogląda na nich wymownie, z nadzieją w lewym oku, ale odpowiada mu jedynie milczenie.
Szakal – Jak
wy nic nie potraficie, długa droga przed wami. Trzy! Trzy razy miałem.
Z Juicem, Wolfem i Tanatosem. Co to były za czasy, ale teraz znowu
walczę! Znowu w akcji! (Porusza łokciami.) Mój epicki Elbow Hit gotowy do użycia. (Przygląda się Bidamowi.) Pamiętam cię. Ty jesteś z Korei czy innej Mongolii. Macie tam senat i takich senatorów jak ja?
Bidam – Nie mamy tam senatu i senatorów.
Szakal (zwraca się do Franko) – A u was na Mołdawii?
Franko (zdziwiony) – Co? Jakiej Mołdawii?
Szakal (teraz to on jest zdziwiony) – Ty nie jesteś z Mołdawii?
Franko – Nie.
Szakal (drapie się po łysinie) – A
wyglądasz. Jak to mówią, pozory kurwy mylą, tzn. pozory kurwa mylą, o
tak to było. No nic, miło mi się z wami rozmawiało, oglądajcie mnie w
telewizji. Dłoni nie ściskam, bo nie wiem jakie choroby macie. Byliście
zabawni. Prawie jakbym oglądał clownów biegających po polu minowym.
Aha, a ta szatnia? (Pokazuje palcem na całe pomieszczenie.) Jest wasza kurwa, nie chcę jej. Od
następnej gali mam biuro albo EWF nie ma komisarza. Koniec i kurwa
kropka.
(Łysy senator wychodzi, a Franko z Bidamem i resztą wesołej gromadki wraca do świętowania.)
Tony Hogański – Cieszą się jakby World Title wygrali.
Antoni Bryndza – To prawda. Dziwisz się? To przecież sukces. Mała rzecz, a cieszy.
Tony Hogański – Byłem kiedyś EWF Tag Team Champem, wiem jakie to uczucie.
Antoni Bryndza – Ty sobie sam te pasy przyznałeś, a nie wygrałeś, więc chyba jednak nie wiesz.
Tony Hogański –
Nie niszcz mojej chwili. Właśnie w moim "Wewnętrznym kinie umysłu
Tony'ego" odtwarzałem sobie ten moment. Do tego w 3D. To było w
Bhutanie, cóż za piękny kraj. Powinniśmy tam kiedyś wrócić.
Antoni Bryndza – Masz wewnętrzne kino?
Tony Hogański –
Co się tak interesujesz? To nie multipleks, więc nie wchodź w moje
życie z brudnymi buciorami, a już na pewno nie pozwolę byś wchodził do
mojego kina. Swoją drogą, mistrz Szakal wydaje się być w wielkiej
formie. Widziałeś jego łokieć?
Antoni Bryndza – Tak.
Tony Hogański – On zdominuje dzisiejszą walkę.
(Przekonamy się o tym już
wkrótce, a na razie realizator kolejny raz przenosi nas za kulisy. Znów
jesteśmy na jednym z korytarzy, ale jest on wyjątkowo pusty. Są jednak
drzwi, na które warto zwrócić uwagę. Właśnie otwarły one swoje podwoje,
a z jakiegoś zadymionego pomieszczenia wyłonił się Psycho. Spojrzał na
zegarek.)
Psycho – Mam mnóstwo czasu.
Czasu może i ma mnóstwo, ale
nie tylko on jeden. Oto przed Psycho ni z tego ni z owego pojawił się
Tool. Panowie dziwnie na siebie spoglądają. Uwagę Psycho przykuł
szczególnie spoczywający na ramieniu Phantoma piękny i lśniący EWF
World Title.
Tool – Tu nie potrzeba słów. Takie po prostu jest życie.
Psycho nie bardzo zrozumiał,
ale jego tok myślowy został natychmiast zachwiany, bo nagle otrzymał
potężnego chair-shota prosto w plecy! Jak się okazuje za jego plecami
zaczaił się Bane, który przy użyciu krzesła bardzo nieładnie
potraktował szlachetny tył ciała byłego mistrza świata. Psycho upadł, a
Bane wymierzył mu jeszcze jeden.cios krzesłem. Psycho nie mógł
zareagować, bo niby jak? Został zaskoczony, atakiem od tyłu, co zostało
rozegrane w sposób nie bardzo honorowy. Czyżby był to spisek?
Bane – I
co? Mistrz świata? Biały Diabeł? Gdzie twoje złoto? Gdzie dawne
sukcesy? Taki wyszczekany jesteś, taki wygadany zawsze. A oto jesteś tu
i leżysz u mych stóp.
Syn Anarchii wyciąga z
kieszeni kawałek szkła, który tak pięknie przyozdobił i który zdobył
sobie na ostatniej gali taką sławę. Co ciekawe Bane nie wygląda na
bardzo zmęczonego, a przecież stoczył dzisiaj dwie walki, w tym jedną
całkiem niedawno. Widać młody organizm szybko się regeneruje.
Bane – A teraz zobaczymy sobie, co znajduje się pod tą maską? (Błysnął ostrzem przed twarzą leżącego na ziemi Psycho.) I zrobię to ja, debiutant, a nie żadna wielka legenda. Ja będę tym, który pogrąży wielkiego Psycho.
Tool – Wystarczy.
Bane (zdziwiony) – Co?
Nim Bane mógł w jakikolwiek
sposób zareagować Tool powalił go na ziemie uderzeniem metalową rurą,
która nie wiedzieć kiedy znalazła się w jego ręku. Spotkanie twarzy
Bane'a z tym przedmiotem musiało być niemiłe, bo zalał się krwią.
Tool – Tym
razem to naprawdę ostatni raz, gdy zmarnowałem na ciebie twój cenny
czas. Nigdy więcej nawet nie podchodź do mnie. Jak zobaczysz mnie na
korytarzu to natychmiast spierdalaj. Nie myśl o mnie, nie patrz na
mnie, a jak zobaczysz mnie w telewizji to odwróć wzrok. Wyświadczyłem
ci drobną przyjemność, bo dla mnie była i tak zabawna, ale pamiętaj, że
Psycho nie jest frajerem, jest od ciebie w każdym aspekcie lepszy.
Po tych słowach Tool z
premedytacją i wielką siłą nadepnął na słynny już kawałek szkła, który
nie ma nazwy (Bo to nie powieść fantasy.), tym samym roztrzaskując go na
kawałki.
Tool – Zrób sobie z tego medalik na Pierwszą Komunię.
(Po tych słowach Tool odchodzi
zostawiając krwawiącego Bane'a. Od razu pojawiają się sanitariusze,
lecz co ciekawe zajmują się oni przede wszystkim Psycho, a Syn Anarchii
i jego cierpienia zostają zignorowane. Nie ma się co dziwić, w końcu
Psycho będzie musiał niedługo stoczyć walkę, więc trzeba postawić go
szybko na nogi. Wracamy w okolice ringu.)
Antoni Bryndza – Intrygująca sytuacja na zapleczu.
Tony Hogański – Bardzo.
Antoni Bryndza – Kolejna
nierówna gala w wykonaniu Bane'a. W Szczecinie zaczął imponująco,
prawie wygrał walkę, poranił Psycho, oplakatował halę jak na jakieś wybory, wygłosił ciekawe orędzie do
narodu, pobił Maksa, a ostatecznie dostał wpierdol od Szakala. Dzisiaj
wygrał walkę, pokazał, że ma zdolności do wykradania przedmiotów i ich
obróbki, znów powiedział coś ciekawego, przegrał walkę, pobił Psycho i
ostatecznie dostał znowu wpierdol, tym razem od Toola.
Tony Hogański – Nie ma to jak dobre lanie po mordzie na koniec gali. To chyba jego motto życiowe.
Antoni Bryndza – Mimo
wszystko bardzo dobrze wprowadził się do EWF. Który debiutant wszedł
ostatnio w interakcje z Psycho i Toolem, bądź co bądź EWF World Champem?
Tony Hogański –
Też mi pocieszenie, a może masz rację. Nie wiem, nie znam myśli tych
początkujących wrestlerów, zwłaszcza takich co przywłaszczają sobie
pseudonimy od legend PCW.
(Czas przenieść się znów na
zaplecze. Gdzie trafiamy tym razem? Do kafeterii! Ostatnio
odwiedzaliśmy ją często, a dziś tylko jeden raz na żywo, plus w
materiale filmowym dotyczącym Ghula. Kafeteria to naprawdę ciekawe
miejsce, więc warto poświęcić jej więcej uwagi. Main-event się zbliża,
więc większość gości skupiła się przy największym telewizorze
plazmowym, gdzie z radością będzie mogła obserwować przebieg walki.
Przy barze siedzą Nas Jazzowski, a towarzyszy mu Ponury Grabarz. Nas
zdjął futro z żubra i przewiesił je przez jakieś krzesło. Widać pewnie
było mu w tym za ciepło. Dostrzegamy też Ghula siedzącego przy jednym
ze stolików, który właśnie opróżnia kolejną szklanicę piwa, jest z nim
także Mleczarz, który popija świeże mleko, prosto od swojej krowy. Sam
przyniósł! Będzie zaopatrywać kafeterie w swoje produkty.)
Nas Jazzowski – Ciężki dzień?
Ponury Grabarz – Mamy
jakieś niepokoje przed halą, protesty młodzieżówki PO, jakiejś Krytyki
i innych establishmentowych środowisk. Radzimy sobie, GRU to w końcu
GRU.
Nas Jazzowski – Tradycja od 2002 roku. Możecie sobie dopisać takie hasło. Moja walka niedługo. To co? (Spogląda wymownie na kieliszek.) Na wzmocnienie lewej nogi?
Ponury Grabarz – Nie piję na służbie.
Nas Jazzowski (opróżniając kieliszek) – A ja tak.
Ponury Grabarz – Życie jest tak żałośnie krótkie. Dzisiaj pijem, jutro gnijem. To tylko nasze co dziś zjemy i wypijemy. Gotowy do walki?
Nas Jazzowski – Gotowy? Głupie pytanie, zawsze jestem gotowy. Tylko czy EWF jest gotowe?
Ponury Grabarz – Nie czas teraz na te rozważania. Scyther, Psycho, Vaclav, Szakal i Tool czekają.
Nas Jazzowski – Czekają jak na zbawienie, a Nassjasz nadchodzi. A nadejście moje będzie krwawe i tyrańskie, lecz przyniesie im wolność.
Ponury Grabarz – Wolność?
Nas Jazzowski –
Wolność, lecz żeby wolność ta nastała, tacy jak Scyther, Psycho,
Vaclav, Szakal i Tool muszą albo zrozumieć swe błędy albo zostaną
utopieni we własnej krwi. Nigdy nie mówiłem, że mój mesjanizm będzie
humanitarny. To będzie uczta dla umysłu, ale też orgia dla instynktów.
Razem ze mną nastanie czas totalnego EWF i ta totalność, totalność
nowego wrestlera, jest we mnie, działa we mnie i przeze mnie. Razem z
totalnością przychodzi integralność w stosunku do każdego aktu życia.
Każdy swój akt odnoszę co całości, podporządkuje go głównej i
integralnej idei, odnowie EWF. Nie ma oddzielnych sfer, nie ma
podziału, nie ma autonomii myśli w stosunku do działania i autonomii
działań w stosunku do myśli. Integralność i totalność będą podstawą
nowego EWF. Teoria i praktyka będą organicznie połączone.
Syn białostockiej ziemi
rozkręcił się i zaczął mówić podniesionym głosem. Wszyscy zgromadzeni w
kafeterii słuchają go z zainteresowaniem.
Ponury Grabarz – To brzmi jakbyś za dużo dzisiaj wypił. Nie wiem co z tego wyjdzie i co się się stanie.
Nas Jazzowski (uśmiecha się) – Co
się stanie? Dotychczasowa historia EWF się kończy, mimo że przecież
jesteśmy w fazie kolejnej reaktywacji. Jest to jednak pewien koniec, bo
kurwa mać, minęło przecież prawie dwanaście lat od powstania EWF i czas
wreszcie by wstrząsnąć historią tej federacji. Bo obecny etap w
dziejach EWF to etap śmierci duchowej. Przechodzimy właśnie przez
śmierć, a pamiętajmy, że jest ona skutkiem grzechu, nieuniknionym
skutkiem grzechu. Stąd pojawią się okrucieństwa by odrodzić nas ku
nowemu życiu, by przynieść nam zbawienie. Być może w śmiercionośnej i
krwawej postaci, ale jednak zbawienie. Zbawienie przez krew, krew
niewinnych i winnych, krew ofiar i prześladowców, krew mesjasza i krew
jego wrogów. Krew zaleje stare EWF i z tej krwi stworzy nowe EWF. Dobro
będzie realizowane przez siły zła, ponieważ siły dobra są bezsilne i
nie mogą realizować w historii swojego dobra.
Ghul (unosi szklankę piwa by przekazać wyrazy swego uznania) – Niech żyje nowy Lew Judy! Nas Machabeusz! On nas wyzwoli!
Mleczarz (wyraża swą aprobatę szklanką mleka) – Nasz pan z rodu Dawida!
Nas Jazzowski – EWF
się odnowi, to rzecz pewna, ale najpierw musi cierpieć. Ja cierpię,
choć inni jeszcze nie cierpią. Słowa te wywołują pewnie uśmiech
politowania na przygłupich gębach mych przeciwników, bo oto chce zrobić
z wrestlingu, który jest bądź co bądź prostą rozrywką, coś
intelektualnego i wyższego. To tylko wrestling, taki Aero chce
przywrócić wrestling EWF. To głupie myślenie. EWF wyewoluowało w coś
większego, coś bardziej wzniosłego. Ci którzy chcą prymitywnych walk,
niech je toczą, niech je oglądają, ale jest jeszcze pewna wyższa, dla
większości nieuchwytna jeszcze, świadomość. W EWF jest życie, a życie
jest pełne niespodzianek i możliwości. Ja cierpię, a to wywołuje
uśmiech politowania. Bo człowiek cierpiący jest obrazą dla tego
wyidealizowanego świata. Jest niejako zagrożeniem publicznym, obrazą i
odrazą. Skrywam swój ból, a on jest źródłem mojej energii i siły. Czas
by wyzwolić w EWF nowe siły, a wtedyzapomni tłum o dawnej czci dla pana i karmą wielu będzie krew przelana!
Nas wstaje, narzuca na siebie futro z żubra i przy oklaskach zebranych tu ludzi opuszcza kafeterię.
Ponury Grabarz – Dobrze, że ma walkę, bo jakby się rozkręcił, bo by tak do rana siedział i smętnie pierdolił.
(Wracamy w okolice ringu.)
Antoni Bryndza – To emocjonujące, prawda Tony? Czy Nas zmieni EWF? Czy zmieni nas wszystkich?
Tony Hogański – Żeby tylko nie skończył jak Scyther.
Antoni Bryndza – Wydawał się mówić dość rozsądnie.
Tony Hogański – Pierdoli o wrestlingu jakby to była jakaś nauka i miała metodologię.
Antoni Bryndza – Si! Si!
(Odwiedźmy zaplecze, bo tam po
prostu musi dać się coś ciekawego, wszyscy to wiedzą, realizator to
wie, fani to wiedzą, tak musi być. Znajdujemy się na jednym z wielu
korytarzy, które tworzą poplątany labirynt zwany białostocką halą. Tu
odnajdujemy Znajdę, w jego ręku EWF Evolution Title, obok niego Vesna
Obrenowić.)
Vesna Obrenowić –
Już drugi raz dzisiaj spotykam się ze Znajdą, nowym nabytkiem EWF. To
chyba wielkie zaskoczenie, ale Znajda został przed kilkunastoma
minutami nowym EWF Evolution Champem.
Znajda – Potwierdzam.
Vesna Obrenowić – Twoja druga walka i od razu, to bądź co bądź, ważne trofeum.
Znajda – Potwierdzam. Druga walka, ważne trofeum, EWF Evolution Title.
Vesna Obrenowić – Jak się czujesz?
Znajda – Szczęśliwy... chyba... sam nie wiem. Zwycięstwo to dedykuje mojemu trenerowi.
Vesna Obrenowić – Zmarłemu? Był dla ciebie jak ojciec, tak? Wiele mu zawdzięczasz?
Znajda – On żyje, przynajmniej żył gdy go ostatni raz widziałem.
Vesna Obrenowić – Historia ta byłaby bardziej dramatyczna, gdyby jednak był to martwy trener.
Znajda – Z jego perspektywy to raczej kiepskie rozwiązanie.
Vesna Obrenowić – Co dalej? Jakie plany?
Tego się już nie dowiemy, bo
nagle coś zaszumiało, zrobił się wielki hałas i harmider, a za plecami
Znajdy pojawił się Aero. Jako, że aktualny EWF Daemusin Champion jest w
pewien sposób przyzwoity, popukał on delikatnie w ramię Znajdy, a ten
niczego się nie spodziewając odwrócił się. To był błąd, bo otrzymał
chair-shota prosta w głowę! Upadł na posadzkę, a Aero zaczął go okładać
i okopywać. Oj, to chyba bolało. Trwało to dłuższą chwilę, po czym
wyrwał Veśnie jej mikrofon, bo uznał, że tak będzie dramatyczniej.
Aero –
Domagam się rewanżu i zmiany sędziego! Ten dzisiaj był kompletnym
idiotą. To ja byłbym mistrzem, gdyby nie głupie sędziowanie, to ja nim
powinienem być, to ja zasłużyłem na ten pas, a nie jakiś podrzutek. (Z wyraźną pogardą.) Jakaś znajda...
Kopie Znajdę w brzuch, by pokazać jak bardzo jest niezadowolony.
Vesna Obrenowić – Czy to jest prawdziwy wrestling? Czy taki atak jest elementem prawdziwego wrestlingu?
Aero –
Wrestling jest na ringu, a tu, na zapleczu, jest życie. Liczę, że
spotkam się ze Znajdą w walce 1 vs 1 już wkrótce i udowodnię, że ten
pas (Wskazuje na leżący na ziemi EWF Evolution Title.)
powinien być mój i będzie mój. Z dobrym sędzią, w uczciwej, normalnej
walce, zwyciężę. A wraz ze mną zwycięży prawdziwy polski wrestling.
Vesna Obrenowić – To wszystko?
EWF Daemusin Champion wyciąga z kieszeni jakąś kartkę i wręcza ją Veśnie.
Aero (mruga do Vesny) – Mój numer, zadzwoń.
(Wracamy na ring.)
Tony Hogański – Ale się nam brutalnie zrobiło na koniec. Co oni tak nagle stwierdzili, że trzeba ruszyć do zakulisowych ataków?
Antoni Bryndza – Trudno mi rozgryźć psychikę polskiego wrestlera.
Tony Hogański –
Od 2001 roku komentuję gale, a tak naprawdę, to poznałem jedynie
mistrza Szakala. To prawdziwe arcydzieło wśród wrestlerów, kwiat wśród
chwastów.
(Chyba już ostatni raz
przenosimy się na zaplecze. Trafiamy na jeden z ciemniejszych, rzadziej
uczęszczanych korytarzy. Nawet światło tutaj dobrze nie działa. W ten
ponury zaułek zabłąkali się SeBa, znany nam feldmarszałek, oraz Mati,
jego krewny.)
SeBa – Przegrałem. Nie jestem Evolution Champem, a myślałem, że będę nim.
Mati – Nie martw się. Napijemy się Lecha.
SeBa – Nie mamy już Lechów, zostały Wojaki. Nie pogardziłbym Perłą, a tu co? Wojak w trawie puszczy. Wiesz, że tu mają żubry?
Mati – Naprawdę?
SeBa – Widziałem jednego w kafeterii. Przez szybkę zerknąłem. Scyther go karmił, wyglądał na oswojonego, żubr nie Scyther.
Mati – Pójdziemy zobaczyć?
SeBa – A
wiesz, że jesteśmy blisko Prus Wschodnich? One powinny dodać mi sił jak
magiczne kryształy, ale nie, nie udało się. Następnym razem trzeba
używać więcej hełmu.
Mati – Odśpiewajmy pruski hymn. To zawsze wprowadza nas w dobry nastrój.
Może i zaczęliby śpiewać, gdy nagle zauważyli Barta Wieriego zakutego w kajdanki. Prowadzą go funkcjonariusze GRU.
Mati – Zobacz! To znowu ten koleś!
SeBa – Hełm! Hełm! Szybko! Koronuj mnie!
Mati umieszcza pruski hełm na głowie SeBy, a ten doskakuje do Barta Wieriego i powala go uderzeniem z hełmu.
SeBa – Wisisz mi ziomek 2,99 za tego Lecha.
Funkcjonariusze GRU byli tak
zaskoczeni, że nie zdążyli zareagować. SeBa i Mati po wykonaniu zadania
szybko ulatniają się, nucąć Hymn Prus Wschodnich, a GRU zajmuje się
biednym Bartem. SeBa i Mati zdążyli się już oddalić na bezpieczną
odległość.
SeBa – Dobra robota. Wracając do tematu. Prusy muszą być sławne, musimy je rozpropagować wśród ludzi by nasza armia zmartwychwstała.
Mati – Masz rację, ale jak to zrobić?
SeBa – Musimy budować nas przekaz na pozytywnych sygnałach, tworzyć pozytywne skojarzenia.
Mati –
O! Wiem! Jesteśmy Armią... więc walczymy... a jak walczymy... to
jesteśmy wojakami. Wojaki! Piwo! Dużo piwa! Pozytywne przesłanie!
SeBa – Ostatnio dużo kazałem sobie czytać na temat naszej pruskiej ojczyzny. Wiesz jak są Prusy po łacinie?
Mati – Sam jesteś połacin.
SeBa – Po łacinie! Takim języku.
Mati – Aha. Jak?
SeBa – Borussia!
Mati – O! O! O! Borussia Dortmund!
SeBa – Polskie trio z Borussi! Lewandowski! Błaszczykowski! Piszczek!
Mati – O! Jest pozytywne skojarzenie.
SeBa – Jest. Chodźmy na Wojaki, bo mi zaschło w gardle, a ja za hełm nie wylewam.
(Armia Prus Wschodnich rusza w swoim kierunku, a my powracamy w okolice stanowiska komentatorskiego.)
Antoni Bryndza – Wreszcie jest! Nadszedł ten moment!
Tony Hogański – Już się zaczynałem nudzić. Main-event?
Antoni Bryndza – Main-event!
Hura! Ostatni main-event komentowałem 30 czerwca 2002 roku. To była
Wrestlepalooza XXIV, a odbywała się ona w Krakowie
Tony Hogański – Tydzień później skopałem ci dupę i odzyskałem mój fotel. To była Wrestlepalooza XXV, a ona odbywała się ona w Gdańsku.
Antoni Bryndza (smutnym głosem) – Nie musiałeś tego przypominać.
Tony Hogański – Musiałem, bo zaczynasz się za bardzo tutaj panoszyć.
EWF FTW Championship
Special 6-Man Tag Team match z udziałem:
Vaclava (c), Scythera, Psycho, Nasa Jazzowskiego, Szakala i Toola
Z głośników uderza Pantera – „Walk”...
przez dłuższą chwilę nic się nie dzieje. Realizator pokazuje innych
wrestlerów znajdujących się na zapleczu, są oni bardzo
zniecierpliwieni, ale wśród nich nie ma Vaclava. „Walk” zaczyna grać
jeszcze raz i w końcu jest sukces, bo publika zaczyna głośno się
radować a pod FeliXtronem pojawia się obecny
FTW Champ Vaclav. Trzyma on na ramieniu swój pas i wolnym krokiem,
przybijając z fanami pojedyncze piątki zmierza w kierunku ringu. Kiedy
jest
już w jego okolicach, podaje swój tytuł jednemu z techników i wchodzi
do pierścienia. Na ringu przeprasza sędziego Lecha Grudzińskiego i wszystkich fanów za spóźnienie.
Na arenie rozbrzmiewa Offspring – „Self Esteem”, a na rampie staje
senator Szakal, jego obecność budzi uciechę nie mniejszą niż wejście
Vaclava, chociaż w przeciwieństwie do niego były Komisarz nie nawiązuje
z publiką specjalnej interakcji, obserwuje stojącego w swoim narożniku
oponenta i zajmuje miejsce po przeciwnej stronie ringu.
Halę ogarnia Rage Against the Machine – „Bullet in the Head”, a zaraz po nim da się
usłyszeć ogromny heel heat, towarzyszący pojawieniu się na rampie
byłego World Champa Scythera. Ruthless wolnym krokiem zmierza w
kierunku pierścienia i tradycyjnie oddaje w ręce jednego z techników
wszelkie błyszczące dobra jakie dzierży na szyi i rękach. Kiedy już to
zrobił, staje w narożniku obok Vaclava, zachowując przy tym
niezrozumiały dystans.
Z głośników uderza Sweet Sweet Lies – „Too Drunk To Love”, publiczność
raduje się niezmiernie, a pod FeliXronem pojawia się Nas Jazzowski,
ubrany w płaszcz z żubra, który jest stawką za jego głowę w dzisiejszej
walce. Były FTW Champ wolnym krokiem, przybijając pojedyncze piątki z
fanami zmierza w kierunku pierścienia, a dokładniej stolika
komentatorskiego. Kiedy jest już przy nim, zdejmuje wierzchnie okrycie
i składa je na ręce Tony’ego Hogańskiego po czym zajmuje miejsce w
swoim narożniku i z szacunkiem ściska dłoń Szakala.
Tony Hogański (podając płaszcz z żubra swojej asystence) – Masz, zaopiekuj się nim. Albo daj Iwanowi, wygląda na zmarzniętego, co dziwne, bo przecież chłopak z Sybiru.
Zanim jeszcze na arenie
zaczyna być odgrywany Method Man & Redman – „I Will Not Loose”, publiczność już buczy niemiłosiernie, a stan ten
nasila się kiedy na rampę wychodzi były EWF World Champ Psycho One.
Został postawiony na nogi przez służby medyczne i wygląda całkiem
dobrze.
Wolnym krokiem, rzucając jakieś obelgi w kierunku kibiców, idzie on do
ringu, gdzie zajmuje miejsce w swoim narożniku i czule wita się ze
Scytherem, a Vaclava obdarza jedynie szyderczym spojrzeniem.
Jako ostatni na arenie uderza theme Toola Therion – „O Fortuna”.
Publiczność buczy, ale obecny World Champ niewiele sobie z tego robi.
Idzie do ringu, ignorując ich zupełnie, swój wzrok skupia najpierw na
Scytherze, który jednoznacznym gestem wskazuje na pas umiejscowiony na
ramieniu Phantoma, a następnie na stojącym w jego narożniku Jazzowskim
i Szakalu, z którymi się w żaden sposób jednak nie wita.
Antoni Bryndza – Wielka walka się nam szykuje.
Tony Hogański – Wielka bo takie tłumy się na ring zwaliły, że hej. Popatrz tylko na nich.
Antoni Bryndza – No co?
Tony Hogański – Ledwo się na ringu mieszczą!
Antoni Bryndza – Odczytam
teraz listę bonusów jaka jest do wygrania. Odliczając Vaclava do
zdobycia jest EWF FTW Title. Odliczając Toola do zdobycia jest EWF
World Title shot. Odliczając Scythera do wygrania jest darmowy seans z
ekspertem od uzależnień alkoholowych (Zmiana na inne problemy osobiste
jest możliwa.). Odliczając Szakala do zdobycia jest wejściówka na
zwiedzanie budynków Sejmu i Senatu oraz wizyta w jego biurze
senatorskim. Odliczając Nasa Jazzowskiego wygrać możecie futro z żubra
(Tego zwierza.) oraz złotą papierośnicę, którą zaprezentował nam na
ostatniej gali. Odliczając Psycho można wygrać oryginalną replikę jego
maski i strój pielęgniarki, który przypadkiem zdobył w czasie ostatniej
gali.
Tony Hogański –
Ale skarby to zgarnięcia! Chciałem też poinformować o krótkich
zasadach. Po piętnastu minutach nastąpi przemieszanie drużyn. Sędzia
jest o tym informowany, wstrzymuje on akcje, komputer losuje, a wynik
podziwiamy na FeliXtronie. Kolejne losowanie po dziesięciu minutach,
następne też co dziesięć minut.
Antoni Bryndza – Bardzo ładnie.
Tony Hogański –
To nie wszystko. Komisarz Kowalski zmienił zasady. Odliczenie w ciągu
dwudziestu pięciu minut Toola albo Vaclava nie kończy walki. Za
odliczenie Toola szczęśliwiec otrzymuje World Title shot, a za
odliczenie Vaclava EWF FTW Title.
Wszyscy są już na swoich miejscach, ale to nie oznacza, że Lech Grudziński może
już nakazać uderzyć w gong, bynajmniej. W dwóch przeciwległych
narożnikach wywiązują się dyskusje kto powinien jako pierwszy wejść do
pierścienia. Chociaż tak na dobrą sprawę dyskusja wywiązuje się tylko w
jednym, bo ustalenia Jazzowskiego i Szakala chyba nie będą przez Toola
respektowane. Rebel nie bierze w rozmowie udziału tylko sam wchodzi do
ringu. W drugim narożniku natomiast, z konsultacji wyobcowany jest
Vaclav, Scyther i Psycho zaciekle coś omawiają, a po
kilkunastu sekundach jednoznacznym ruchem głowy nakazują obecnemu FTW
Champowi wejście do ringu. Ten natomiast z wyraźną obojętnością wzrusza
ramionami i staje naprzeciw Toola. Gong! Posiadacze najważniejszych
pasów w Extreme Wrestling Federation nie bawią się w jakieś dziecinne
podchody, z miejsca dochodzi między nimi do zwarcia, z którego
zwycięsko wychodzi posiadacz odrobinę mniej prestiżowego tytułu –
Vaclav. Spycha on Toola do neutralnego narożnika i spada na niego ze
Splashem. World Champ lekko się chwieje, ale kolejnego ataku, którym
jest Clothesline już unika i kopie Mecenasa Extremy wprost w
podbrzusze. Sam natomiast bierze rozbieg, odbija się od lin i
przypierdala pochylonemu oponentowi kolanem wprost w podbródek. Po raz
kolejny próbuje nabrać rozpędu dzięki linom, ale wybiera chyba zły
kierunek bo niespodziewanie zostaje uderzony w plecy przez Psycho.
Phantom obraca się i pomiędzy zawodnikami wywiązuje się brutalna
pyskówka, oburzeni Szakal i Jazzowski chcą mu biec na ratunek, ale na
szczęście cała sytuacja zostaje załagodzona przez Lecha Grudzińskiego,
który jednoznacznie upomina Psycho aby więcej takich zagrań nie
próbował.
Tony Hogański – Lechu Grudziński dobrze się spisuje.
Antoni Bryndza – Musi
zapracować na alimenty z różnych małżeństw. Nie miał szczęścia do żon,
poznałem jedną, strasznie wredna była. Smutno mi trochę, że nie mogę
sędziować main-eventu, ale z drugiej strony, sam chciałem zrezygnować.
Urząd stołecznego miasta Warszawy zaproponował mi posadę doradcy
społecznego i konsultanta w pilotażowym unijnym programie wdrażania
młodych muzułmanów do życia w Polsce. Modliłem się do Allaha, by dał mi
tą szansę, ale cóż, EWF okazało się silniejsze.
Tony Hogański – Ja znam jedną modlitwę do Allaha.
Antoni Bryndza – Jaką?
Tony Hogański – Allahu! Allahu! Spuść nam gówno z dachu! Dobra? Celuje w prymitywny elektorat i widzów w wieku szkolnym, oni lubią takie żarty.
Ten z fałszywą pokorą akceptuje upomnienie, a kiedy Bryndza
się obraca posyła w jego stronę jakąś mało subtelną wiązankę
przekleństw. Tak czy inaczej, Vaclav dzięki temu całemu zamieszaniu
doszedł już do siebie i pomiędzy dwoma mistrzami ponownie dochodzi do
brutalnego brawlu, w którym inicjatywę przejmuje World Champion.
Whipuje Vacka na liny, a ten niespodziewanie zostaje klepnięty w plecy
przez Psycho. Nie podoba się to miłośnikowi piwa, oj nie podoba, z
pewną furią zaczyna krzyczeć coś w kierunku swojego partnera, ale ten
najzwyczajniej w świecie go ignoruje, przechodzi pod liną i staje
naprzeciw Toola. Mecenas Extremy oczywiście nie chce zrezygnować ze
swoich racji, ale Bryndza nakłania go ażeby jednak zajął miejsce po
drugiej stronie lin. Scyther z pewnym obrzydzeniem na twarzy się
odsuwa. W ringu natomiast pełen sił Psycho naciera na aktualnego World
Champa z Clotheslinem, ale ten robi unik i kontruje DDT. Pin.....1.........kick out! Cóż, można się było tego spodziewać, Rebel bez zbędnych awantur
podnosi Psycho i ciągnie go do swojego narożnika gdzie zaczyna
napierdalać jego głową o narożną gąbkę, raz, drugi, kończy za szóstym
razem ze względu na to iż łokieć Białego ląduje na jego szczęce. Nim
jednak były World Champ przejmuje inicjatywę, Rebel zostaje klepnięty w
plecy przez przeczuwającego zagrożenie Szakala. Biały oczywiście się
tego spodziewał, natychmiast zmienia swój cel i jeszcze poza linami
zaczyna okładać po twarzy senatora Rzeczpospolitej Polskiej! Ten jednak do
miękkim chujem robionych nie należy, oj nie należy. Przebiegle chwyta
Psycho za głowę i uderza jego szyją o liny, w ten sposób wychodząc z
opresji.
Tony Hogański – Brawo mistrzu! Jesteś wspaniały!
Antoni Bryndza – Szakal jest marnym senatorem, bo nie rozumie ruchu gender.
Tony Hogański –
Ja też nie rozumiem, Benedykt XVI nie rozumie, Jan Paweł II nie
rozumiał, Carl Schmitt nie rozumiał, Winston Churchill nie rozumiał.
Antoni Bryndza – Żadni z was intelektualiści.
Tool natomiast chyba się nie zorientował, że dokonana została
pewna rotacja i dalej robi swoje, poprzez oklepywanie oszołomionego
Białego. Lech Grudziński go upomina, ale World Champ nie przyjmuje tych
upomnień do wiadomości, wali przeciwnika pięściami po twarzy, a kiedy
ten upada zaczyna go brutalnie okopywać. Dla stojącego w przeciwległym
narożniku Scythera to zbyt wiele, jak oparzony przeskakuje przez liny i
z wyjątkową siłą odpycha Phantoma posyłając w jego kierunku kilka
obelg. W międzyczasie na narożnik wdrapał się Szakal i spada właśnie na
leżącego Białego z Elbow Dropem po czym przechodzi do pinu. Oszołomiony
Bryndza nie wie co robić, ale uznaje że najpierw należy pozbyć się z
pierścienia brawlujących Scythera i Toola. Wchodzi pomiędzy nich i
nakazuje rozejść się do swoich narożników. Szakal natomiast nadal leży
na Psycho i czeka aż ktoś kurwa wreszcie odklepie. W końcu traci jednak
swoją anielską, senatorską cierpliwość, gwałtownie zrywa się z kolan i
chwytając sędziego za ramię w kilku żołnierskich informuje o
obowiązkach mu przynależnych. Bryndza lekko przestraszony przytakuje,
Szakal się cieszy, obraca się i nadziewa na kopa wprost w podbrzusze a
następnie DDT ze strony w pełni już przytomnego Psycho. Biały nie ma
zamiaru tym razem utracić inicjatywy i błyskawicznie dopełnia
wcześniejsze combo Knee Dropem wprost w potylicę biednego senatora, po
czym chwyta go za rękę i ciągnie w kierunku swojego narożnika. Kiedy
jest już w jego okolicy, chwyta dwukrotnego World Champa za głowę,
stawia na nogi i opiera o liny, a sam przybija piątkę ze Scytherem,
oczywiście wymierzając byłemu Komisarzowi kilka soczystych puchy w
brzuch na pożegnanie. Grudziński już idzie w jego kierunku celem
upomnienia, ale nie jest ono konieczne, gdyż teraz inicjatywa należy do
Ruthlessa. Podnosi on Szakala i sadza na najwyższej linie, po czym sam
gramoli się tuż za nim i serwuje mu SuperPlex z narożnika! Pin.....1.......2...... kick out!
Antoni Bryndza – Widzisz?
Twój mistrz zdycha. Nie powinien nigdy wracać na ring, nie w jego
wieku. Do tego obraża majestat parlamentu Rzeczypospolitej Polskiej i
godność wszystkich posłów i senatorów.
Tony Hogański (śmiejąc się) – Majestat polskiego parlamentu? Godność polskich posłów i senatorów? Na jakim świecie ty żyjesz? Nie mogę, co za dureń.
Scyther na tym nie poprzestaje, chwyta byłego Komisarza
za nogi i zwalczając początkowy opór zakłada mu Scyshootera
[Sharpshooter], który dociska bardzo mocno, a przy tym prowokująco
uśmiecha się w kierunku narożnika gdzie stoją Tool i Nas Jazzowski. O
ile na Phantomie cała sytuacja nie wywiera specjalnego wrażenia, to
Nassjasz chyba polubił Senatora i z wyraźną złością obserwuje
poczynania Scythera, wprost rwąc się do ataku. Scy widząc to popuszcza
uchwyt, podnosi z ziemi półprzytomnego Szakala i ściskając go mocno za
szyję prowadzi do narożnika przeciwników i prowokacyjnie macha jego
głową. Tool pozostaje oczywiście niewzruszony, natomiast Jazzowski z
wyjątkową determinacją wyciąga rękę w kierunku dwukrotnego World Champa
próbując w jakiś sposób się z nim zmienić, ale niestety, jego kończyna
jest zbyt krótka, co w Scytherze budzi wyraźne rozbawienie. Ciągle
patrząc w oczy Nassjaszowi wsadza głowę Szakala pod pachę i próbuje
zaserwować mu DDT, ale były radny miasta Szczecina niespodziewanie pcha
go na
liny i powala potężnym Clotheslinem i nie kryjąc swojego wkurwienia
kopie leżącego rywala w ramię. Jazzowski nie traci nic a nic ze swojej
determinacji, trochę się co prawda uspokoił, ale nadal nerwowo
wymachuje ręką do Szakala domagając się zmiany. Ten jednak wykonuje
jedynie gest znaczący mniej więcej tyle, że jest w stanie sam sobie
poradzić. Podnosi Scythera z ziemi i zaczyna bez pardonu oklepywać jego
twarz. Cóż, nie wywołuje to jednak chyba reakcji takiej jak oczekiwał,
ciosy w jakiś niespodziewany sposób ocucają Ruthlessa i pomiędzy
zawodnikami wywiązuje się brawl, z którego to były gość polskiej służby
więzienniczej wychodzi zwycięsko. Łapie Szakala w okolicach pasa i
przełamując
początkowy opór powala na ziemię potężnym Back Suplexem!
Antoni Bryndza – Back
Suplex został wymyślony przez latynoamerykańskiego farmera, Gustavo
Zapateraza Hidalgo, pod koniec XIX wieku, w Teksasie. Był on synem
uciekinierów z Meksyku, którzy schronili się w Arizonie, ale tęsknili
za ojczyzną, więc chcąc być bliżej jej łona przenieśli się do Teksasu.
Tam młody Gustavo wykonał ten cios na swoim młodszym bracie, Eduardo.
Jest to jeden z przykładów stylu lucha-mucha.
Tony Hogański – Naprawdę?
Antoni Bryndza – Czytałem o tym.
Tony Hogański – Skąd ty bierzesz te informacje?
Antoni Bryndza – Nie mogę zdradzić mojego źródła.
Po wykonaniu tego zadania Scy
poprawia Elbow Dropem i zmienia się z Psycho. Ten zamiast podejść do
Szakala wdrapuje się na swój narożnik i skacze na niego z Funky Shit [450 Leg Drop]! Pin 1…2… shoulder up. Biały podnosi senatora i
zdecydowanie nieroztropnie whipuje go na liny, gdzie w plecy swojego
partnera klepie Nas Jazzowski. Szakal odbija się i otrzymuje jeszcze od
Psycho Fuzzy Joint [Twist of Fate], ale na niewiele się to zdaje gdyż
ewentualny pin jest już i tak bezwartościowy. Teraz naprzeciw siebie w
ringu stoją tylko Nasjasz i Biały, co w tym drugim wywołuje ewidentną
radość, zamiast jednak rzucić się do ataku, spokojnym krokiem podchodzi
do swojego narożnika i z lekkim niesmakiem klepie po plecach
zaskoczonego Vaclava, co ni mniej, ni więcej, oznacza konieczność
przeprowadzenia zmiany. Nas spoglądając na uradowanego Psycho, z
wyraźną dezaprobatą macha głową, a Mecenas Extremy motywowany zażarcie
przez swoich partnerów, z pewną niechęcią przechodzi ponad najwyższą
liną i staje naprzeciw swojego byłego Tag Team Partnera, z którym w
dywizji drużynowej święcił triumfy, dzieląc Tag Team title
odziedziczony po Y2Ju. Publiczność po początkowym, ogromnym heel heacie
skierowanym do Psycho, teraz zaczyna nieśmiało cheerować, a ich radość
nasila się kiedy obaj zawodnicy, nie zapominając o dawnej przyjaźni,
ściskają wzajemnie swoje dłonie. Krążą przez chwilę po pierścieniu i
dochodzi między nimi do zwarcia, które zostaje niespodziewanie
przerwane przez wesoły jingiel, na FelixTronie pojawia się odliczanie
od 10. Nas i Vaclav na polecenie Grudzińskiego puszczają uścisk i przyglądają
się ekranowi, na którym przelatują kolejne cyfry… 10... 9...
8... 7... 6... 5... 4... 3... 2... 1! Po nich natomiast pojawia się wizualizacja ringu z ze
zdjęciami zawodników po jego przeciwległych stronach. Fotografie
zaczynają wirować i w końcu zmieniają swoje miejsce swoje miejsce
położenia. Po prawej stronie znajdują się twarze – Toola, Psycho i
Szakala, natomiast po drugiej Jazzowskiego, Scythera i Vaclava.
Antoni Bryndza – Jest zmiana! Jest zmiana!
Tony Hogański – Podniecasz się tym tak jak nasze media globalnym ociepleniem.
Antoni Bryndza – To ważny problem. Musimy dbać o planetę.
Tony Hogański – A biedne abortowane dzieci?
Antoni Bryndza – To
nie dzieci, to płody i zygoty, nie stosuj tu ksenofobicznej skrajnej
terminologii. Brak ci wrażliwości, nie jesteś kobietą, więc tego nie
rozumiesz, a nie rozumiesz tego, bo nie wgłębiłeś się w dorobek "gender
studies" i myśli feministycznej.
Biały i
Ruthless spoglądają na ekran z lekkim niedowierzaniem, po czym
zmieniają swoje narożniki. Kiedy Psycho dochodzi do swojego i zajmuje
miejsce obok Toola i Szakala, ten drugi klepie go po plecach i wymownie
wskazuje na Jazzowskiego, dając byłemu World Champowi do zrozumienia
aby stanął do walki. Ten niechętnie, ale bez większych oporów zajmuje w
pierścieniu miejsce Vaclava. Nas natomiast przez chwilę patrzy na
Scythera znajdującego się teraz w jego drużynie i wyciąga swoją dłoń w
jego kierunku, ale ten z wyraźną pogardą ignoruje ten przyjazny gest.
Cóż, trudno. Między Białym a Nasjaszem momentalnie dochodzi do zwarcia,
który ze względu na brak jednoznacznej przewagi szybko przemienia się w
obustronny brawl, w którym dominację osiąga w końcu Psycho. Wymierza mu
w twarz kilka potężnych ciosów, po czym serwuje Psycho Circus [Ki
Crusher] Pin 1......2.....kick out! Biały
podnosi się z kolan i z widoczną
furią zaczyna okopywać oszołomionego Jazzowskiego. Wymierza mu tak
kilka kopów, w po którymś z nich Nas łapie go za nogę i niespodziewanie
zakłada Ankle Lock! Były World Champion szarpie się jakby był w jakimś
amoku, próbuje się odwrócić, złapać za najbliższą linę, ale wszystko
wydaje się być niezwykłe odległe. Cierpi, oj cierpi. Wściekle uderza
ręką o matę, ale bynajmniej nie oznacza to tego iż się poddaje, co to
to nie, Psycho jest dzielny i odporny na ból co udowodnił już
wielokrotnie. Tym razem jednak z pomocą przychodzi mu Scyther,
niespodziewanie wyciąga się jak struna ponad linami i klepie
zaskoczonego Jazzowskiego w plecy co jest jednoznacznym sygnałem do
zmiany. Nas nie puszcza uchwytu mimo zdecydowanych upomnień Lecha
Grudzińskiego, wręcz zacieśnia go jeszcze bardziej, twarz Psycho, przez
chwilę uradowana, ponownie pogrąża się w grymasie bólu. Sędzia zaczyna
odliczać czas dzielący team Jazzowskiego od dyskwalifikacji 1…2…3
Scyther, który właśnie przeszedł przez liny z impetem odpycha Nasa i
wskazuje mu miejsce poza ringiem, obok Vaclava.
Antoni Bryndza – Dlaczego oni nie klepią Vaclava? Przecież mogą wygrać FTW Title w ten sposób?
Tony Hogański – Myślisz, że to takie łatwe?
Antoni Bryndza – Sędziowałem setki walk. To wygląda na całkiem łatwe zadanie.
Tony Hogański – Powinieneś pomyśleć o karierze wrestlera. To może być ciekawe doświadczenie.
Były FTW Champ nie ma
jednak najmniejszego zamiaru usunąć się w cień, szybko dopada do
Scythera i zawodnicy zaczynają mierzyć się wzrokiem. Pewnie doszłoby
między nimi do jakichś rękoczynów, gdyby nie interwencja Vaclava, który
szepcąc coś Nasjaszowi na ucho nakłonił do powrotu do narożnika.
Tymczasem Scythera wyciąga rękę w kierunku leżącego na macie Psycho i
pomaga mu się podnieść, po czym jednoznacznie wskazuje palcem na Toola.
Ten natomiast rozochocony perspektywą walki ze swoim odwiecznym wrogiem
sygnalizuje gotowość do zmiany, wymieniając z Białym niezbyt
przyjacielskie piątki. Obecny i były World Champion stoją już naprzeciw
sobie w ringu, na początku mierzą się złowrogimi spojrzeniami a potem
dopadają do siebie i pogrążają w dzikim brawlu. Nie ma jednak co
ukrywać, że to Scy ma wyraźną przewagę fizyczną, a zarazem siłową i to
on stosunkowo szybko osiąga w tej wymianie ciosów dominację. Spycha
Phantoma do neutralnego narożnika i nadal zasypuje go gradem punchy.
Kiedy ten jest już wystarczająco oszołomiony, Scy robi krok do tyłu i
wbija go Clotheslinem w narożnik... albo i nie, Tool tylko wyglądał na
oszołomionego, a tak naprawdę zachował w sobie wystarczająco dużo
świadomości, która pozwoliła mu na wykonanie uniku, a wręcz kontry.
Kopie zakręconego Scythera w podbrzusze i przypierdala z Tool Efect
[Evenflow DDT]! Chociaż cios ten jest bardzo ważny, warto zaznaczyć, że
Nassjasz zdecydowanie nie może się pogodzić się z faktem iż jego
starcie z Psycho zostało w tak niegodziwy sposób przerwane i próbuje
teraz dokończyć to co zaczął w ringu, poza jego obrębem. Między
zawodnikami wywiązuje się mianowicie brutalny brawl, na oczach
zdezorientowanego, ale chyba lekko uradowanego Szakala, który na swój
sposób, wbrew drużynowej logice, kibicuje Nasowi.
Antoni Bryndza – Twój mistrz jest kiepskim wrestlerem i kiepskim senatorem. Kiedyś był świetny, ale popatrz teraz na niego? Flak.
Tony Hogański – Odwróć się.
Antoni Bryndza – Ale o co chodzi?
Tony Hogański – No odwróć się, co ci szkodzi? (Bryndza odwraca się i zauważa złowrogą minę Iwana Daniłowicza Bodrowa, ochroniarza Tony'ego z FSB.) Jeszcze raz obrazisz mistrza Szakala, a zapewniam cię, że będziesz mógł pomyśleć tylko o karierze tresera słoni. Zrozumiano?
Antoni Bryndza (zaczyna śpiewać) – Senator Szakal najlepszy jest! On królem naszych serc!
W ringu natomiast
nadal lekką przewagę ma Phantom, w tym dokładnie momencie spada na
leżącego jeszcze Ruthlessa z Sick Dive [Swanton Bomb] wprost z
narożnika! Pin 1.... 2.... kick out! Rebel nie odpuszcza, z lekkim trudem
podnosi Scythera i otrzymuje potężny cios pięścią w okolice splotu
słonecznego, który na chwilę odbiera mu oddech, na tak długą chwilę, że
Scyther już definitywnie dochodzi do siebie i z wielką, naprawdę wielką
furią rzuca Toolem o narożnik i poprawia Superkickiem! Pin 1... 2... kick
out! Podnosi Phantoma i poprawia RampagePlexem [German Suplex], kolejny
pin... 1..... 2.... kick out! Wkurwienie Scythera jeszcze bardziej się potęguje,
chwyta swojego oponenta za nogi i próbuje założyć Boston Craba, ale ten
niespodziewanie się z uścisku wymyka i chwyta za liny. Za ringiem
natomiast nadal trwa brawl pomiędzy Psycho a Jazzowskim, który nabrał
formy lekko brutalnej. Ktoś z publiczności rzuca Nasowi krzesło, którym
ten z potężną frustracją próbuje przypierdolić Białemu, ale ten robi
niespodziewany unik, przez co Nas trafia swoją bronią w barierki
oddzielające ring od publiczności. Jakiś kibic, czując, że trzymane
przez Nasjasza krzesło może stać się niebawem narzędziem byłego World
Champa, wyrywa mu je z rąk przez co zdezorientowany Psycho jedynie
kopie Jazzowskiego i serwuje mu DDT wprost na betonową posadzkę a sam
udaje się pod ring celem szukania jakiejś wymyślnej broni. W ringu
natomiast Tool opieszale, opierając się o liny, podnosi się z tyłka i
nadziewa na potężnego Clothesline’a od Scythera, który sprawia, że
obecny World Champ ląduje poza ringiem. Scy czeka przez chwilę
licząc, że Phantom niebawem wróci w obręb ringu, ale ten chyba nie ma
zamiaru tego robić. Z trudem się podnosi i zachęca Scythera, aby ten
zszedł do niego. Dwa razy zapraszać nie musiał, były World Champ
przechodzi ponad najwyższą liną i ponownie pomiędzy wrestlerami
wywiązuje się brutalna wymiana punchy. Lech Grudziński próbuje ich jakoś
uspokoić, ale widząc, że zawodnicy są pogrążeni w swoistym amoku
odpuszcza i nakazuje wejść do pierścienia dwóm ostałym się cudem
wrestlerom – Szakalowi i Vaclavowi, co wywołuje na i tak rozgrzanej już
do czerwoności białostockiej arenie, olbrzymi aplauz.
Tony Hogański (spogląda wymownie na Bryndzola) – Czekam.
Antoni Bryndza – Szakal do boju! Szakal! Szakal!
Tony Hogański – Stać cię na więcej.
Antoni Bryndza – Dajcie mi SZ! Dajcie mi A! Dajcie mi K! Dajcie mi A! Dajcie mi L! SZAKAL! SZAKAL! SZAKAL!
Tony Hogański – Brawo, brawo, robisz postępy.
Szakal rzuca się na Vavlava i brutalnie powala go Clotheslinem! Vaclava
wstaje, ale obrywa jeszcze jednego Clothesline'a! Przewaga senatora
jest miażdżąca. Jest on jak w transie, nakręcony niczym bombowiec
sowiecki wracający z bombardowania Berlina. Vaclav próbuje dojść do
głosu, ale nie może, bo właśnie oberwał Neckbreakera! Szakal chwyta go,
ale w tym momencie Vaclav przechodzi do kontrataku i już po chwili to
Szakal obrywa Neckbreakera. Mecenas Ekstremy rzuca go o liny, a
następnie serwuje mu krwistego Samoan Dropa! Pin....1......2.....kick out! Tymczasem
poza ringiem walczą Scyther z Toolem i Nas Jazzowski z Psycho.
Grudziński nie wie co robić, ta walka chyba wyrywa mu się spod
kontroli. Vaclav podnosi Szakala, ale ten niespodziewanie uderza go swą
łysą czaszką w podbródek, co powoduje że aktualny EWF FTW Champion pada
na matę! Teraz to Szakal jest dobry niczym Caritas i pomaga w
potrzebie, tzn. podnosi rywala, rzuca go do narożnika, gdzie, następnie
wymierza mu tam kilka kopniaków, po czym odbija przeciwnika o
znajdujące się nieopodal liny, wystawia swój łokieć i.... tak!
Jest! Wykonuje na nim legendarny Elbow Hit! To Elbow Hit! Jedna z
ulubionych akcji senatora, którą darzy on osobistą estymą i zawsze z
dumą ją wykonuje!
Tony Hogański – No?
Antoni Bryndza – Elbow Hit! Mój Boże! To Elbow Hit! Elbow Hit! Elbow Hit!
Tony Hogański – Może jakaś historia z Nebraski?
Antoni Bryndza – Ze
Szczecina! To autorskie dzieło jego ekscelencji, senatora
Rzeczypospolitej, Szakala! Zrodziła się w jego umyśle. To owoc jego
pracy twórczej.
Tony Hogański – Trochę cię potresuję i wyjdziesz na ludzi.
Vaclav pada na matę. Szakal
uśmiecha się po senatorsku i pozuje do publiczności niczym zabójcy
Gajusza Juliusza Cezara po Idach Marcowych w 44 roku przed Chrystusem.
Jego spokój zostaje nagle zachwiany, bo na FeliXtronie pojawia się
odliczanie. 10... 9... 8... Szakal zrobił wyraźnie strapioną minę, bo nie wie co tu zrobić. 7... 6.... Vaclav zdążył się podnieść.... ale w tym momencie oberwał Pozdrowienia z Parku Sztywnych!!! 5... Pin....1......2....3! (Nowym EWF FTW Champem jest: Szakal!)
Skończyło się też odliczanie, a więc dojdzie znów do przemieszania
drużyn. Na FeliXtronie wszystko zaczyna ładnie wirować. Znamy już
składy. Z jednej strony: Psycho, Szakal i Vaclav, a z drugiej Nas
Jazzowski, Scyther i Tool. Szakal robi niepocieszoną minę, bo będzie
musiał przestać bić Vaclava. Scyther i Tool są wściekli, przestają
walczyć, bo przecież nie będą osłabiać własnej drużyny. Nas tylko się
cieszy, bo dalej toczy pojedynek z Psycho poza ringiem. Grudziński
pokazuje, że muszą oni odnaleźć przeciwnika dla Szakala.
Niespodziewanie jednak senator robi senatorską i zamyśloną minę, po
czym schodzi z ringu. Podchodzi do stanowiska komentatorskiego i
zabiera leżący nieopodal EWF FTW Title.
Tony Hogański (do Szakala) – Mistrzu! Co robisz?
Szakal – Starczy
kurwa na dzisiaj. Muszę sobie dawkować emocje. Poza tym coś mnie kurwa
w krzyżu łypie, a wygrałem co dało się wygrać, rzecz nie bez znaczenia.
Tony Hogański – Ale jak to? My chcemy cię dalej oglądać, prawda Bryndza?
Antoni Bryndza – Szakal! Szakal górą, reszta kanałami! Szakal! Szakal! Oooooooo! Szakal! Ooooooo! Szakal! Ooooo!
Szakal – To urocze kurwa, ale nie.
Po tych słowach Szakal zabrał
swój nowy EWF FTW Title i po chwili zniknął pod FeliXtronem. Oznacza
to, że oficjalnie wycofał się on z walki. Mógł, bo jest senatorem i
przewodniczącym rady nadzorczej. Nikt nie może zabronić niczego
Szakalowi. Sytuacja stała się więc dość skomplikowana i mamy chwilowy
przestój w walce. Dobudził się Vaclav, który za bardzo nie wie co się
dzieje, więc Grudziński mu tłumaczy. Utrata tytułu go zmartwiła, ale
pokazuje że jest gotowy do walki. Jego przeciwnikiem będzie Tool.
Psycho jest wściekły i też myśli o rezygnacji. Próbuje więc opuścić
ring, ale Vaclav doskakuje do niego i klepiąc Białego przeprowadza
oficjalną zmianę. Na to czekał Tool, który też tam jest i z pomocą
Vaclava wciąga go na ring. Vaclav durniem nie jest, nie chce sam zostać
na ringu przeciwko trójce rywali. Tool od razu aplikuje Psycho
Clothesline'a i jest bardzo zadowolony z siebie. Biały upada, ale zaraz
podnosi się. To był błąd, bo już czeka na niego Side Suplex. Psycho
zalicza upadek w czas, ale jest silny i odporny, więc podnosi się.
Rebel jest za jego plecami i jesteśmy świadkami German Suplexa... a
następnie drugiego! Pin....1.....2.... przerywa Vaclav! Grudziński
wyrzuca Mecenasa Ekstremy za ring. Tymczasem Scyther wyraźnie się
znudził, bo wyszedł poza ring i zaczął podziwiać otoczenie.
Tony Hogański – Gdzie on idzie?
Antoni Bryndza (śpiewa) – Szakal jest wspaniały, Szakal jest potężny, Szakal najsilniejszy i na pewno najpiękniejszy.
Tony Hogański – Już możesz przestać.
Antoni Bryndza – Dziękuję.
Tony Hogański – Na następnej gali powtórka. Przygotuj przyśpiewki. Tylko dobre! (Grozi mu palcem.)
Scyther tymczasem jak gdyby
nigdy nic powędrował w miejsce, gdzie stał Vaclav i ściągnął go za nogę
z ringu. Nie wiadomo czy to najlepsza taktyka, ale pewnie Scy nie
chciał być na ringu i w razie ewentualnej zmiany, znaleźć się w mało
komfortowej sytuacji walki z Psycho. Postanowił więc zabić nudę i
rozerwać się atakując Vaclava. Niespodziewanie jednak Vaclav
jest bardzo żywotny, bo uderza Rampage'a kolanem w brzuch. Następnie
wskakuje na ring, tuż przy linach, i skacze na chwiejącego się Scythera
z Flying Neckbreakerem!! (EWF! EWF! EWF!)
Tymczasem na ringu doszło do zwarcia w walce pomiędzy Toolem a Psycho.
Ten drugi uzyskał przewagę i uraczył swojego przeciwnika ładnym i
stylowym Knee liftem! Poza ringiem Vaclav podnosi Scythera, chwyta go
za głowę i trzaska jego twarzą o metalowe schodki! To musiało boleć!
Próbuje powtórzyć tę akcję, ale Scy zapiera się rękoma, po czym
wymierza rywalowi potężne uderzenie z łokcia. Odwraca się w jego stronę
i od razu wykonuje na nim Head and arm suplex! Vacek upada. Na ringu
sytuacja uległa zmianie. Tool właśnie zaaplikował Psycho Saito suplexa.
Cóż, to chyba moda na suplexy. Nas chce wejść na ring, wyciąga rękę w
stronę Toola i udaje mu się go złapać, dochodzi do oficjalnej zmiany.
Tymczasem poza ringiem Scyther chwyta Vaclava i wchodzi z nim na
rosyjski stół komentatorski. Jeśli ktoś zapomniał to w EWF od zawsze są
dwa stoły komentatorskie. Jeden dla polskich komentatorów, a drugi dla
ich rosyjskich kolegów. Scythera chwyta Mecenasa Ekstremy w pozycję do
swojego Death Around the Corner [Rockbottom]. Ale Vaclav walczy!
Wymierza Scytherowi cios z łokcia w twarz, czym wytrąca go z równowagi!
Teraz to on przejmuje inicjatywę, chcąc wykonać na rywalu Atomic Drop,
ale Scy nie pozwala mu na to. Jakimś sposobem chwyta nachylonego
Vaclava za szyję i zaczyna zasypywać jego twarz brutalnymi uderzeniami
pięścią. W końcu przestaje się patyczkować... i wykonuje mu Death Around the Corner!!! Kompletnie rozbijając rosyjski stół komentatorski!! (EWF! EWF! EWF! EWF!)
Tony Hogański – Biedny Vaclav. Nie zapominajmy, że to mój wychowanek.
Antoni Bryndza – Dobrze go wychowałeś. Wyrósł na przyzwoitego mężczyznę. Nawiasem mówiąc, co u twojej córki adoptowanej?
Tony Hogański – Vianca zdrowa. Przy rozwodzie żona dostała córkę, a ja psa. Jak dla mnie dobry biznes.
Scy jest bardzo zadowolony z
siebie i powoli wstaje. Tymczasem na ringu Nas Jazzowski walczy z
Psycho. Były EWF World Champion powala Nassjasza Clotheslinem, odbija
się o liny... i to był chyba błąd, bo właśnie otrzymał 99 Crushera! To
było zupełnie niespodziewane! Co ciekawe, chyba jesteśmy świadkami
jakiejś współpracy, bo Tool wspiął się na narożnik i pokazał Nasowi by
ten się odsunął od zwłok Psycho. Aktualny EWF World Champion z wielką i
wyraźną satysfakcją na twarzy skacze na Psycho z Watergate [Phoenix
Splash]! Scyther widzi co się święci, ale jest rozbity. Bo czy powinien
pomóc przyjacielowi i utracić szansę na zwycięstwo? Mógłby przedłużyć
jakoś walkę i doczekać do kolejnego przemieszania teamów, wtedy może
wylądowałby w jednej drużynie z Psycho. Tak chyba chce zrobić, bo rusza
w stronę ringu. Jest chyba jednak za późno, bo Jazzowski nie próżnuje. Pin......1..................2..............3! (Zwycięzcami są: Nas Jazzowski & Tool & Scyther!)
Antoni Bryndza – Nas wygrywa stój pielęgniarki i replikę maski Psycho.
Tony Hogański – Cudna nagroda. Naprawdę cudna. Warto było o nią walczyć, starać się, pocić, przelewać krew!
Nas wschodzi na narożnik i
zaczyna świętować z białostocką publicznością. Ta jest podekscytowana i
szalenie szczęśliwa, że jej bohater, syn tej ziemi, zwyciężył. Tool
tymczasem zabrał swój World Title i nie omieszkał pokazać go,
oczywiście z odpowiedniego dystansu, Scytherowi. Wskazał jeszcze na
siebie, chyba chcąc mu uświadomić że to on jest EWF World Champem.
Następnie zaczął powoli wycofywać się w stronę FeliXtronu. Scyther
trafił na ring i ignorując świętującego Nasa, postanowił sprawdzić stan
Psycho. Szakal jak wiadomo oddalił się, a Vaclavem leżącym wśród
zgliszczów rosyjskiego stolika komentatorskiego nikt się nie zajął.
Nawet sanitariusze są dzisiaj spóźnieni.
Antoni Bryndza – Fantastyczna walka! Fantastyczna Wrestlepalooza! Fantastyczny mój powrót! Bombowa gala! Bombowa walka! Bombowy powrót mój!
Tony Hogański – Fantastyczna jak młoda dziewczęca pierś.
Antoni Bryndza – To wspaniała rzecz być tu znowu. Nawet zapomniałem o naszych dawnych animozjach.
Tony Hogański – Już mi tak nie kadź. Ja nadal cię nie lubię. Pamiętam kogo wspierałeś w 2002 roku, oj pamiętam.
Antoni Bryndza – Dawne dzieje.
Tony Hogański – W EWF o niczym nie zapominamy.
Antoni Bryndza – Na tym kończymy dzisiejszą Wrestlepaloozę. Było bombowo! Oglądajcie kolejną galę! Żegnają państwa... Tony „Toster” Hogański....
Tony Hogański – ....
Antoni Bryndza – .... i Antoni Bryndza.
Tony Hogański –
Ostatnie słowo należy do mnie! Wróciłem, słyszycie? Wróciłem! I nie
daruje wam wygnania! Nie daruje wam cierpień! Nie daruje wam
prześladowań! Zapłacicie za aresztowanie Esmeraldy! Najpierw dorwiemy
Kasię!