Zapoznaj się najpierw z Antipaloozą X

Wrestlepalooza


29.12.2013
Petersburg, Rosja


(Przy petersburskim Nabrzeżu Angielskim w jednej z dawnych rezydencji zabitych w czasie rewolucji arystokratów znajduje się oficjalna siedziba EWF Corporation. Koszt wynajmu nie jest wysoki, bo Kraven ma znajomości. W zasadzie też nic się tutaj nie znajduje, bo cały personel jest zatrudniony w Polsce, a centrum życia EWF jest Szczecin. Po co więc oficjalna siedziba w Petersburgu? Z powodów finansowych, bo podatki niższe, a także politycznych - polski rząd, co to nie umie nawet pewnego wraku załatwić, nie podniesie ręki na przedsiębiorstwo rosyjskie, dobrze umocowane wśród tamtejszej klasy politycznej. Jeśli z kraju trzeba będzie uciekać, to jest też punkt zakotwiczenia. Próżni nie będzie. W rezydencji petersburskiej znajdują się gabinety prezesa, gabinet komisarza, piękna sala narad rady nadzorczej, a oficjalnie EWF zatrudnia tu pięć osób. W bogato zdobionym gabinecie komisarza, urządzonym jeszcze w czasach carskich, rezyduje Kraven. Gości on u siebie Yamato Konoe.)

Kraven – Potrzebuję pomocy...

Yamato KonoePomocy?

KravenGRU...

Yamato Konoe – Co GRU?

Kraven GRU jest nielojalne wobec mnie, a przynajmniej jego część. Jest tam ktoś, kto wynosi dokumenty...

Yamato Konoe – Kret?

KravenNazwijmy go kretem.

Yamato Konoe – Co na to Grabarz?

KravenGrabarz jest stary, do tego pije. GRU sprawuje się coraz gorzej, a on... on sobie z tym nie radzi.

Yamato Konoe – Tak... ten Grabarz...

KravenGrabarz jest dobry w mało skomplikowanych czynnościach, bezpieczeństwo zapewni, kogo trzeba spałuje, ale znalezienie takiego kreta? To przerasta jego obecne możliwości. Mieliśmy w zeszłym roku taką sprawę, AMVV się to nazywało... Grabarz był mało przydatny.

Yamato Konoe – Chcesz zatem...

KravenChcę byś przyjrzał się działaniu GRU. Chcę wiedzieć od kogo Bubba dostaje poufne informacje.

Yamato Konoe – Tylko Bubba?

KravenJak na razie tylko Bubba... ale skąd mam wiedzieć czy Felipe Castro też czegoś nie dostaje?

Yamato Konoe – Sprawy bezpieczeństwa są niezwykle istotne. Nie powinieneś tego zaniedbywać.

KravenDlatego zwracam się do ciebie. W GRU nie mogę nikomu ufać...

Yamato Konoe – Zgoda.

KravenŚwietnie. Wódki?

Yamato Konoe – Nie, dziękuję.

(Materiał filmowy kończy się.
)


06.01.2014
tuż przed rozpoczęciem gali


Dark match:
Fergus Lumsden vs ?

Na ringu pojawił się Fergus Lumsden, marny wrestler, który jak do tej pory przegrał wszystkie swoje walki. Fergus dostał w swe łapy mikrofon i zażądał walki, chcąc udowodnić, że wcale nie jest taką pokraką, za jaką wszyscy go biorą. Wyzwał na pojedynek każdego, kto czuje się na siłach by przekonać się, co to znaczy szkocka furia. Odpowiedziała mu muzyka z "Wejścia smoka" i na arenie pojawił się Won Wei. Wszedł on na ring, gdzie rozpoczął się wystrzałowy pojedynek. W ten oto sposób Chiny spotkały się ze Szkocją, co nie zdarza się chyba zbyt często. Fergus od razu zaatakował miażdżącym Clotheslinem, ale Won Wei w iście cyrkowy i akrobatyczny sposób odskoczył, odbił się o liny i zlikwidował rywala Bulldogiem. Sama walka nie trwała długo. Fergus bardzo szybko stracił kondycję, zaczął się niesamowicie pocić i wydawało się, że dostanie ataku serca. Won Wei wykonał mu najpierw Wushu Driver [Tiger Driver], a następnie wdrapał się na narożnik i skoczył z Wushusaultem [Moonsault]. Po tej akcji Fergus chyba zemdlał, a Uparty Tygrys po prostu go odliczył. Pin...1...2...3! (Zwycięzcą jest: Won Wei!)


Dark match:
Fergus Lumsden vs ?

Won Wei opuścił ring wśród wiwatów lubelskiej publiczności, która okazała wiele sympatii Chinom Ludowych i synowi chińskiej ziemi. Fergus Lumsden został ocucony przy pomocy wody mineralnej, która uzyskiwana jest niedaleko Lublina [product placement został usunięty]. Lumsden odzyskał siły, zażądał mikrofonu i znów wyzwał kogoś na walkę. W zasadzie wyglądało to tak jakby doznał amnezji, bo powtórzył dokładnie to samo, co poprzednio, czyli że wyzywa na pojedynek każdego, kto czuje się na siłach by przekonać się, co to znaczy szkocka furia. Publiczność była zdziwiona, a Fergus był zdziwiony, że ona była zdziwiona. Wszyscy natomiast byli zdziwieni, gdy spod FeliXtronu wybiegł Craig Crawford. Bezpardonowo wpadł na ring i wykonał mu Face Crushera. Następnie przeszedł do swojego jakże skomplikowanego finishera. Podniósł Fergusa i wrzucił go do narożnika. Umieścił go na najwyższej linie, prawą ręką złapał przeciwnika za szyję, lewą uniósł w górę formując z niej literkę “C” i następnie wykonuje Neckbreakera. Tak wykonana akcja nosi nazwę X-Factor.
Pin...1...2...3! (Zwycięzcą jest: Craig Crawford!)


06.01. Anno Domini Nostri IHS 2014

Lublin


(W kinie, w Lublinie kochajcie EWF! Dzisiaj wreszcie po wielu latach przerwy Extreme Wrestling Federation powróciło do Lublina. Dotychczas Wrestlepalooza odbywała się tutaj czterokrotnie, ostatni raz w 2003 roku, a więc dobre dziesięć lat temu. Tragedii jednak nie ma, bo w 2009 Lublin otrzymał w podarku EWF HD Aborcję, która też była piękna. Dziś wracamy do Lublina. Na samym początku realizator pokazuje nam wszystkie najważniejsze miejsca, jakie należy w Lublinie zobaczyć. Oglądamy więc Stare Miasto, Bramę Krakowską, Zamek Lubelski, kaplicę Świętej Trójcy, budynek dawnego Trybunału Koronnego, lubelski donżon, archikatedra św. Jana Chrzciciela i św. Jana Ewangelisty, Wieża Trynitarska, bazylika św. Stanisława, zespół kamienic i mnóstwo innych zabytków, które trzeba zobaczyć, a nie opisywać w czasie gali wrestlingowej. Znajdujemy się już na placu przed halą. Tutaj jak zawsze umieszczono telebimy, gdzie wierny lud może oglądać galę. Cóż, bilety sprzedają się bardzo szybko i nie są łatwe do dostania. Wizyta w strefie kibica przed halą zapewnia namiastkę tej atmosfery jaka panuje wewnątrz budynku. Jest tu też rzecz jasna Pan Wojtek, któremu towarzyszą Mexicno i Starrcade. Wspólnie zapewniają wszystkim chętnym, za odpowiednią opłatą rzecz jasna, gorące i zimne napoje, a także przekąski. Tyle z tej wizyty, więc przenosimy się do wnętrza. Arena wypełniona jest już po same brzegi, dark matche się skończyły, a fani czekają z utęsknieniem na oficjalny start piątej Wrestlepaloozy, jaka odbędzie się w grodzie lubelskim. Czym jednak byłaby gala bez transparentów? Trzeba przecież sprawdzić, co też ciekawego kibice napisali: "Rzeźnicy zza fal, aktyw lubelski melduje się!", "Franko jedynym pretendentem w oczach Franko-girls", "Franko na EWF World Champa", "Franko na prezydenta RP", "Franko wygra z Komorowskim", "Franko opoką EWF", "On jest skałą", "Kolumną wolności", "Jedyny sprawiedliwy", "Vaclav to kumpel Karla Danielsa", "Vaclav przeprowadził na nim aborcję", "Vaclav pracuje dla Planned Parenthood", "Vaclav jest na liście płac przemysłu aborcyjnego", "Vaclav zabija i zjada młodych Polaków", "Vaclav to zło wcielone", "Vaclav to diabeł", "Opętany!", "Vaclav doradzał mi w odpowiednim zastosowaniu płodozmianów", "Będzie bal!", "Bania u Crazy'ego!", "Dziś walimy na całość, tzn. na bal", "Jest impreza u Crazy'ego, my musimy tam być", "Crazy wygra znowu wszystko", "Rok 2014 kolejnym rokiem Crazy'ego", "Wcale nie! Bo Szakala!", "Szakal się skończył", "Nie ma już Szakal", "Szakal, ex-wrestler zwany też senatorem", "Będę płakał po Szakalu", "To był świetny wrestler", "To był zaszczyt go oglądać", "Craig Crawford się nie myje", "Crazy znowu zwycięży?", "Ma więcej zwycięstw niż Kraven", "EWF się kończy", "To będzie nasz ostatni rok", "Na ostatniej gali przyleci UFO z PCW", "Albo wszyscy umrzemy", "Nikt już nie pamięta o PCW", "Rzeźnicy zza fal, oddział chasydzki melduje się" (trzymane przez żydów-chasydów), "Gdzie jest Tool?" (trzymane przez zakonnicę), "Bidam szerzy dobro", "Bidam tak naprawdę jest podły", "Bidam szanuje starszych", "To będzie rok Bidama", "Wcale nie, bo Franko!", "To będzie rok płodów Vaclava", "To będzie rok Nasa Jazzowskiego", "I WAMP, nie zapominajmy o WAMP!", "A może rok Żubra?", "Jasne, od razu Won Weia", "Witamy Feldmarszałka Wszystkich Polaków!", "SeBa - dobrze, że jesteś", "Tęskniliśmy", "Gdzie jest Franz?", "Chickasaw wygra Puchar Szczęściarza", "Wcale nie, bo Żubr", "Ten puchar musi należeć do Polaków!", "Polski puchar, polski Żubr", "Co z Bubbą?", "Dlaczego on taki osowiały?", "Fajnie, że Mortal wrócił", "Ciekawe na jak długo?", "Starcy długo nie wytrzymują", "Crazy wytrzymuje", "Crazy przeczy prawom fizyki", "Vaclav przeczy prawom ginekologii stosowanej", "Lud Czarnej Maski!" (trzymane przez kilku brzuchatych jegomości w czarnych maskach), "Polscy Ukraińcy razem z Chickasawem!" (trzymane przez ludzi w maskach Wiktora Janukowycza), "Nas, zbaw mnie!" (trzymane przez jego oddaną fankę, grubą Ewelinę), "Woooooooooo!", "Gdzie jest Gangsta?", "Game nas wszystkich wrobi", "Nie chcemy imperatora, nie chcemy go tu", "Gdzie jest Juice?", "Kiedy wróci Tommy Pain?", "A Sandman?", "Jestem 23334 fanem Dark Avengera" i wiele, wiele innych i przeróżnych transparentów. Nie ma czasu ich oglądać, bo wybuchają sztuczne ognie, gra EWF Theme, a lubelska publiczność zaczyna krzyczeć: EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! Na ekranach pojawiają się komentatorzy. Warto zauważyć, że za Tosterem siedzą jego współpracownicy, osobisty ochroniarz Iwan Daniłowicz Bodrow i jego równie osobista asystentka Tatjana Aleksandrowna Sazonowa.)

Tony Hogański Lublin! Lublin! Lublin! Lublin!

Jan Kowalski – Skąd ten entuzjazm?

Tony Hogański Jak to? Tu przecież zaczęła się Polska Ludowa! Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego, PKWN, Bierut, Gomułka, Osóbka-Morawski! Polska lubelska na zawsze w naszych sercach!

Jan Kowalski – Ty tak serio?

Tony Hogański Czy nie dostrzegałeś nigdy dobroci w oczach Bolesława Bieruta?

Jan Kowalski – Jakoś nie bardzo.

Tony Hogański No i miałeś rację. Precz z komuną! Zawsze i wszędzie, a już szczególnie na Trzech Króli.

Jan Kowalski – Bardzo rzadko przyznajesz mi rację.

Tony Hogański Powinieneś się cieszyć w takim razie. Taki zaszczyt cię dzisiaj spotkał. Gratuluję Janku.

Jan Kowalski – Dziękuję. Tym radosnym akcentem powitali państwa... Tony "Toster" Hogański...

Tony Hogański ... i Jan Kowalski.

Jan Kowalski – Rok 2013 zakończyliśmy wielką galą Felków w Petersburgu. Powracamy do Polski na kolejną galę. Po raz piąty z Wrestlepaloozą gościmy w Lublinie.

Tony Hogański W tym roku mistrz Szakal wygra wszystko.

Jan Kowalski – Opinie są takie, że w tym roku kariera mistrza Szakala się zakończy i będzie się zwijać jak dywan.

Tony Hogański Bzdury opowiadasz. To perfidne plotki rozprzestrzeniane przez jego wrogów politycznych oraz syjonistów. Wszystko dlatego, że mistrz Szakal ma wielką szansę zostać powołanym do międzynarodowego komitetu inspekcyjnego, który powstaje pod auspicjami Komisji Europejskiej, Organizacji Narodów Zjednoczonych i Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej, a ma na celu zbadać sytuację związaną z irańskim programem nuklearnym.

Jan Kowalski – Tyle mądrych słów, że się w tym pogubiłem.

Tony Hogański Mimo tych szans na wielką karierę międzynarodową, mistrz Szakal zostaje w EWF, nigdzie się stąd nie rusza i rok 2014 będzie okresem jego dominacji i supremacji! EWF World title po raz trzeci wpadnie w jego łyse dłonie.

Jan Kowalski – No tak, racja. Przejdźmy jednak do rzeczy. W zeszłym roku organizowaliśmy galę na Trzech Króli i w tym roku jest podobnie. To taka nowa tradycja by w święto Objawienia Pańskiego urządzać gale. W 2013 gościliśmy w Szczecinie, a dziś w Lublinie. Karty znów nie znamy, ale wiemy jedno - nie będzie loterii.

Tony Hogański To dlatego, że loteria nazywała się oficjalnie Wielką Loterią Komisarza Szakala, a mistrz nie jest już komisarzem.

Jan Kowalski – Tak, na pewno to zdecydowało.

Tony Hogański Można by od biedy nazwać ją Wielką Loterią Senatora Szakala, ale skrót WLSS nie brzmi tak dobrze jak WLKS. Sorry, ale WLSS brzmi jak by to był szczeciński oddział nazistowskiego SS. Oni zawsze jakieś nazwy mieli. To mogłoby być np. SS Szuwary. Fajna nazwa, nie? Szuwary. Samo słowo szuwary jest ciekawe.

Jan Kowalski – Bardzo.

Tony Hogański Wiedziałeś, że szuwary to strefa roślin przybrzeżnych? W sumie jakby oddział SS się tak nazywał, to pewnie by to było SS "Schuwaren", oni tam pojebani byli.

Jan Kowalski – Masz rację.

Tony Hogański No dobra, wracając do tematu - czyli nie znamy karty?

Jan Kowalski – Nie.

Tony Hogański ... i nie wiemy jak ją poznamy?

Jan Kowalski – Nie.

Tony Hogański Fantastycznie rozpoczynamy ten rok, nie powiem, fantastycznie.

Jan Kowalski – Wiemy jednak, że będziemy świadkami wielu ciekawych walk. Na uwagę zwracać muszą Escape the Pit match, a także Browar match. Już same nazwy wskazują, że czeka nas wiele emocji. Miał być też w planach Parking Low Brawl, ale został odwołany.

Tony Hogański Pitu-sritu i jakieś browary. Ktoś tu ewidentnie ustawia walki pod mojego przebrzydłego wychowanka, tej poczwarki zrodzonej z mezaliansu między Saddamem Husajnem a Tadeuszem Drozdą.

Jan Kowalski – Czy akuszerka to potwierdziła?

Tony Hogański Ja to potwierdzam! Powinno ci to wystarczyć.

Jan Kowalski – Oczywiście.

Tony Hogański Widziałeś jak on płody zjada? To przerażające. Powinien zostać dyscyplinarnie zwolniony. Niszczy wizerunek EWF.

Jan Kowalski – Pojawiły się spekulacje, że video jest sfingowane.

Tony Hogański Zapewniam o jego autentyczności!

Jan Kowalski – To właśnie sprawia, że wiele osób wątpi w to. Bo czy to w ogóle jest technicznie możliwe? (Zadumał się.) Tak ręką?

Tony Hogański Dla mojego wychowanka nie ma rzeczy niemożliwych jeśli chodzi o obrzydliwość i podłość! Nie ma! Po prostu nie ma!

Jan Kowalski – W takim razie przenieśmy się na zaplecze.

Tony Hogański Co? Ja nie skończyłem!


(Toster może i nie skończył, ale realizator już tak. Jesteśmy na zapleczu. Jest tu Vesna Obrenowić, a to oznacza, że szykuje ona jakiś ciekawy materiał z kategorii dziennikarstwa reportażowego, bo przecież nie śledczego. Obok niej stoi nie kto inny jak Ordinary Mortal.)

Vesna Obrenowić – Powróciłeś zupełnie niespodziewanie na gali Felków.

Ordinary Mortal – Tak, przecież wiem o tym. Byłem tam.

Vesna Obrenowić – To był wstęp do pytania.

Ordinary Mortal – Dawno nie udzielałem wywiadów. Być może wyszedłem trochę z wprawy.

Vesna Obrenowić – To był jeden z tych powrotów, których nikt się nie spodziewał. Dlaczego po tylu latach zdecydowałeś się wrócić na ring?

Ordinary Mortal – Uznałem, że już czas.

Vesna Obrenowić – Czy stawiasz się w roli pretendenta do jakiegoś tytułu? FTW title? World title być może?

Ordinary Mortal – Czas pokaże...

Vesna Obrenowić – Nie wiemy jeszcze z kim walczysz...

Ordinary Mortal – Wezmę sprawy w swoje ręce. Jak zawsze.

Vesna Obrenowić – Czy Backstabber i Hamsik także wracają?

Ordinary Mortal – Hamsik przecież nigdzie nie odeszła, cały czas była zatrudniona w kafeterii. Co do Stabbera, to spytaj go sama.

Vesna Obrenowić – W takim razie...

Ordinary Mortal – To wszystko na dzisiaj.

Vesna Obrenowić – Ale...

Ordinary Mortal (spogląda na nią groźnie) Ale.

(Po tych słowach Mortal odchodzi. Vesna zostaje sama, ale to dla niej żadna nowość. Wracamy na ring.)


Jan Kowalski – Powrót Mortala był z pewnością jedną z największych niespodzianek na gali Felków.

Tony Hogański A powrót Rottweilera?

Jan Kowalski – Też, ale on przecież nie wraca do walki. Trochę szkoda, ale starość nie radość, nawet dla Rotta.

Tony Hogański Wyobrażasz sobie powrót Rotta na ring?

Jan Kowalski – Tak, ale obawiam się, że mogłoby się to skończyć jak zawsze w przypadku powrotów dawnych gwiazd - powolnym upadkiem i zniszczeniem legendy.

Tony Hogański Dobrze, że chociaż mamy wspomnienia. No i archiwalne gale, których nikt nie ogląda.


(Nie jest tak źle, może ktoś je ogląda. Przenosimy się znów na zaplecze. Widzimy tutaj Miszkę, sekretarza generalnego Związku Wrestlerów Polskich, który prowadzi pod ramię Don Pedra, od niedawna kontrowersyjnego prezesa Związku Wrestlerów Polskich. Od gali Felków prezes ten jest niewidomy.)

Miszka Ostrożnie Don Pedro, uwaga na stopień.

Don Pedro Przykro jest być ślepym. Kiepsko wyszedłem na tym dealu z SR-Crazy'm. Nie mogłem chodzić, uzdrowił mnie, a teraz jestem ślepy. Gdybym wiedział, że to się tak skończy to nigdy nie wyszedłbym mu na spotkanie w Kostaryce.

Miszka Przynajmniej jest pan prezesem. Oto jesteśmy, tymczasowe biuro prezesa ZWP.

Faktycznie. Miszka i Don Pedro znaleźli się przed drzwiami z napisem "Związek Wrestlerów Polskich. Tymczasowy gabinet prezesa".

Don Pedro Dlaczego tymczasowe? To znaczy, że jestem malowanym prezesem? Tymczasowym? Fałszywym?

Miszka Co do zasady obowiązuje rozdział EWF od struktur związkowych. Nie powinien mieć pan tu w ogóle żadnych pomieszczeń. Siedziba ZWP znajduje się od 1999 roku w Warszawie i jutro udamy się ją przejąć. To biuro natomiast jest więc tymczasowe, z uwagi na pański obecny stan. To taki gest dobrej woli komisarza Kravena. Zapraszam do środka. Jest ciasne, ale własne.

Towarzysz SR-Crazy'ego otwiera drzwi i wchodzimy do biura. Faktycznie jest ono dość małych rozmiarów. Mieści się tu krzesło dla petenta, biurko i krzesło dla prezesa, a także metalowa szafka.

Don Pedro Opisz mi je.

Miszka Co?

Don Pedro Jestem ślepy! Chcę wiedzieć jak wygląda moje biuro!

Miszka Jest ładne. Cztery białe ściany, biurko, dwa krzesła, szafka. Wszystko, czego potrzeba prawdziwemu prezesowi. Jest nawet list na biurku! Pewnie od Kravena. Przeczytać panie prezesie?

Don Pedro (uderzając białą laską o biurko) Czytaj, ale najpierw daj mu usiąść.

Prezes ZWP zajmuje swoje miejsce. Miszka otwiera kopertę z listem.

Miszka Hmmm...

Don Pedro No co ten Kraven pisze?

Miszka W zasadzie to nie jest od Kravena.

Don Pedro Czytaj.

Miszka (czyta) "Vaclav do samozwańczego prezesa Związku Wrestlerów Polskich, Don Sredra. Ty, samozwańczy prezesie, diable meksykański, przeklętego diabła bracie i towarzyszu, samego Lucyfera sekretarzu. Jaki z ciebie do diabła prezes, jeśli nie umiesz gołą dupą jeża zabić. Twoi związkowcy zjadają czarcie gówno. Nie będziesz ty, sukin ty synu, Vaclava pod sobą mieć, walczyć będę z tobą ziemią i wodą, kurwa twoja mać. Kucharzu ty babiloński, kołodzieju macedoński, piwowarze jerozolimski, garbarzu aleksandryjski, świński pastuchu Wielkiego i Małego Egiptu, świnio armeńska, podolski złodziejaszku, kołczanie tatarski, kacie kamieniecki i błaźnie dla wszystkiego co na ziemi i pod ziemią, szatańskiego węża potomku i chuju zagięty. Świński ty ryju, kobyli zadzie, psie rzeźnika, niechrzczony łbie, kurwa twoja mać. O tak ci Vaclav pisze, plugawcze. Nie będziesz ty nawet moich świń wypasać, a co dopiero prezesem mojego związku być. Podpisano: Vaclav, prawdziwy prezes Związku Wrestlerów Polskich".

Don Pedro To znaczy co?

Miszka To znaczy, że nie uznaje prezesa za prezesa.

Don Pedro Przecież zostałem wybrany!

Miszka Tak... a zresztą. (Wzrusza ramionami.) Ja już muszę iść, bal mnie dzisiaj czeka.

Don Pedro A ja?

Miszka Proszę siedzieć w gabinecie i przyjmować petentów. Po gali ktoś po prezesa przyjdzie.

Sekretarz generalny ZWP gasi światło w gabinecie i wychodzi.

Miszka (do siebie) Cholera, zgasiłem światło. (Machnął ręką.) Zresztą po co mu światło, i tak jest ślepy.

(Wracamy na ring.)


Tony Hogański Ten Don Pedro naprawdę został wybrany prezesem ZWP?

Jan Kowalski – Na to wygląda.

Tony Hogański Nie chcę chwalić czarciego pomiotu zdradzieckiego, ale może on ma rację kwestionując ten wybór. Klika SR-Crazy'ego zdobywa coraz większe wpływy. Może to był jakiś dekadencki przekręt?

Jan Kowalski – Tego nie wiem, ale ZWP ręczy, że wyniki są autentyczne. Przecież Doktor VooDoo Biały nie kłamie!

Tony Hogański No skoro sam doktor tak mówi...


(Na zaplecze się tym razem nie przenosimy, będziemy bowiem mieć przyjemność oglądać nagrany wcześniej materiał filmowy. Pojawia się napis "Wydarzyło się jeszcze przed rozpoczęciem gali". Znajdujemy się na sporej wielkości placu w Lublinie. Gromadą zebrało się tu kilkuset młodych chłopców, ale także dziewcząt, którzy odznaczają się wieloma patriotycznymi przymiotami. Przede wszystkim mają biało-czerwone szaliki. Nie są też typowymi januszami, więc nikt nie nosi idiotycznych czapek ani nie przebiera się za orła. Tłum ten zebrał się z jednego powodu, a raczej dla jednego człowieka - Żubra. Ostatni Patriota przemawia do zgromadzonych, a po jego prawicy i lewicy stoją Michał i Andrzej albo odwrotnie.)

Żubr Wszyscy jesteśmy Polakami!

Entuzjazm tłumu.

Żubr Dziś wielki dzień, wielka noc. EWF powraca do Polski, a Wrestlepalooza odbędzie się w pradawnym polskim grodzie, czyli Lublinie. Lublin był miastem królewskim, miał czynne prawo wyboru króla w czasie wolnych elekcji. To tutaj w 1569 zawarto unię lubelską, która rozpoczęła naszą misję cywilizacyjną na wschodzie. Tu obradował też Trybunał Koronny. Lublin to Polska, Lublin to Rzeczpospolita!

Radość i okrzyki: "Polska! Polska! Polska! Polska!"

Żubr Przede mną wielkie zadanie. Czeka mnie walka o Puchar Szczęściarza. Trofeum to trzeba wreszcie dla Polski odzyskać. Czas wreszcie by zdobył je prawdziwy patriota, prawdziwy Polak. Wszyscy otrzymaliście swoje bilety na Wrestlepaloozę. Zostaliście rozlokowani w strategicznych miejscach hali. Chcę by wasz polski doping niósł się, a mnie samego poniósł do wielkiego triumfu. Znamy się dobrze. Razem chodzimy na mecze, razem maszerujemy w Marszu Niepodległości. Wiem więc, że mogę nas was liczyć, na was i na wasze wsparcie. Przypominam, że jest to gala EWF, a nie chcemy robić problemu dlatego dzisiaj nie ma rozpierdolu. Kibicujemy elegancko, obrażamy kogo popadnie, antysemickie okrzyki są dozwolone, a obrażanie rządu wręcz wskazane. Przypominam, nie demolujemy. Nie chcemy robić EWF problemów. Do zobaczenia na gali! Michał i Andrzej oraz wasi sektorowi koordynatorzy zaprowadzą was do hali. Najpierw jednak odśpiewajmy "Boże, coś Polskę".

(Wszyscy śpiewają "Boże, coś Polskę" w wersji "Ojczyznę wolną, racz nam wrócić Panie". Koniec materiału filmowego.)


Tony Hogański (ucieszony) Duch w narodzie nie ginie!

Jan Kowalski (rozgląda się po hali) Jak na razie wydają się być dość spokojni.

Tony Hogański Zobaczysz jakie szaleństwo się zacznie, gdy Żubr się pojawi.

Jan Kowalski – Żebyśmy tylko problemów nie mieli.

Tony Hogański Może w przyszłym roku też się wybiorę na Marsz Niepodległości.


(Przenosimy się, ale nie na zaplecze, lecz w zupełnie inne miejsce. W promieniu kilkuset metrów od hali znajduje się pewien luksusowy hotel. Ceny są tutaj zabójcze, ale co to dla EWF i EWF World Champa. Fasada budynku, pięknego zabytku swoją drogą, jest cudownie iluminowana. Wywieszono nawet transparent "Bal pretendentów". Przed wejściem widać pracowników hotelowych w strojach dziewiętnastowiecznych. Przenosimy się do wnętrza, a konkretniej do sali balowej. Jest spora, więc znalazło się tu miejsce na miejsce do tańców towarzyskich, scenę dla orkiestry i chóru, a także stoliki. Wszystko kapie złotem, mienią się kryształowe żyrandole, służba uwija się. Gości jeszcze nie ma, ale są tu SR-Crazy i Smela. Obaj ubrani we fraki, a więc najbardziej elegancki męski strój wieczorowy, jaki tylko jest możliwy.)

SR-Crazy (wyjmując z kieszeni zegarek na łańcuszku) Już za dwadzieścia minut zaczynamy.

Smela Tak, mentorze.

SR-Crazy Wszystko gotowe?

Smela Tak, mentorze.

SR-Crazy Osobiście nadzorowałeś służbę?

Smela Tak, mentorze.

SR-Crazy Wybatożyłeś ich dobrze?

Smela Tylko naszych. Pracownicy hotelu by tego nie zrozumieli.

SR-Crazy No tak. Nikt już nie docenia edukacyjnych walorów bata.

Smela Niestety nie. Dokąd zmierza to społeczeństwo?

SR-Crazy Nie wiem, naprawdę nie wiem. Gdzie Miszka?

Smela Będzie niedługo. Zaprowadził tylko Don Pedra do hali.

SR-Crazy Naprawdę nic nie majstrowaliście przy tych wyborach na prezesa ZWP?

Smela (kładzie rękę na sercu) Jak wódkę kocham! Nic a nic.

SR-Crazy To dlaczego go wybrali?

Smela Może każdy sobie pomyślał: "Zagłosuję na Don Pedra, będzie dobry żart".

SR-Crazy Ty na niego głosowałeś?

Smela Nie.

SR-Crazy Ja też nie. (Wzdycha dekadencko.) Widać nie mamy poczucia humoru. Wszyscy goście potwierdzeni? Bidam? Franko? Nas Jazzowski i pani Jazzowska? Vaclav? Celebryci? Aktorzy? Gwiazdy? Politycy?

Smela Wszyscy się zapowiedzieli.

SR-Crazy (z nadzieją) Dark Avenger?

Smela Niestety, ale nie daje znaku życia.

SR-Crazy (stukając butem w podłogę) Ten parkiet. Jest jakiś taki krzywy. Może go wymienimy?

Smela Przecież niedługo zaczynamy bal!

SR-Crazy Jasne. (Przygląda się uważnie scenie.) Dlaczego nie ma murzynów w orkiestrze?

Smela Kwartet jazzowy zaprosiliśmy na sam koniec. Zaczynamy dworsko, a później przechodzimy do dekadenckich lat dwudziestych XX wieku.

SR-Crazy No dobra. Napiłbym się czegoś. (Chwyta jakiegoś murzyna za ramię) Ej ty, przynieś mi kieliszeczek sherry.

Smela Przecież to Avon Tschorny!

Faktycznie. Murzyn we fraku okazał się być Avonem Tschornym.

SR-Crazy Avon? Ta firma od kosmetyków? Wytwarza też sherry? A gdzie butelkowane?

Smela (szeptem do Crazy'ego) Avon Tschorny, asystent Kravena i jeden z dyrektorów GRU.

SR-Crazy (też szeptem) Nie mogę się przyzwyczaić do widoku murzynów na eleganckich przyjęciach w charakterze innym niż służba.

Avon Tschorny Ja tu jestem.

SR-Crazy Pytałem właśnie czy ma pan ochotę na kieliszeczek sherry?

Avon Tschorny Ach tak, nie pogardzę.

SR-Crazy To przynieś i dla mnie.

Avon bez mrugnięcia okiem oddalił się.

SR-Crazy Widzisz? To było silniejsze od niego.

Smela Mentor jest niereformowalny.

SR-Crazy Rozumiem, że GRU dopilnuje by Vaclav nie zrobił burdy albo nagłej aborcji? Wiesz, że te celebrytki lubią być w ciąży, jakaś Mucha ma być, tzn. i na balu i w ciąży. No i co? Wejdzie Vaclav i pierwsze co zrobi to wyjmie sobie płód na obiad. Pamiętaj więc - Vaclav na sali to znak by podawać przystawki. Głodny Vaclav to groźny Vaclav, tak mówi stare przysłowie. Nie chcemy skandalu obyczajowego.

Smela Się wie, się rozumie.

SR-Crazy No to dobrze.

(Wszystko faktycznie wygląda dobrze i wygląda na to, że bal pretendentów będzie wielkim sukcesem. Wracamy więc na ring.)


Tony Hogański Szkoda, że bal w czasie gali. Tyle nas ominie.

Jan Kowalski – Szkoda, szkoda, ale EWF jest ważniejsze.

Tony Hogański Mogłem wziąć L4 na dzisiaj i śmigać na bal albo wziąć Shamana do komentowania na zastępstwo. No nic, wybiorę się po gali. Mam nadzieję, że nie wypiją wszystkiego.

Jan Kowalski – Też to planowałem.

Tony Hogański Ty? Janek na balu? Chcę to zobaczyć. Może uda ci się zatańczyć z Jolką Kwaśniewską.

Jan Kowalski – Nie skomentuję tego.


(Skoro już wiemy jak przebiegają przygotowania do balu pretendentów na gruncie instytucjonalnym, to może sprawdźmy co słychać u uczestników tego najważniejszego wydarzenia kulturalnego roku. Znajdujemy się na pokładzie luksusowej limuzyny, co oznacza tylko tyle, że zaplecza dzisiaj nie lubimy i będziemy dość mobilni, o czym świadczą ten i poprzednie segmenty. Limuzyną tą jadą Franko w pięknym fraku oraz Helenka w cudnej kreacji wieczorowej.)

Helenka – Wyglądasz świetnie we fraku, nie przejmuj się.

Franko – Bidam wygląda lepiej.

Odezwał się sygnał dźwiękowy. To sms przyszedł do Helenki, ta przeczytała i zaśmiała się.

Franko – Z czego ta radość?

Helenka – Bidam pisze, że chudemu we wszystkim lepiej.

Franko – Bardzo śmieszne.

Helenka – Gdzie on w ogóle jest?

Franko – Chciał się zdrzemnąć przed galą i balem, więc śpi.

Helenka – Jak to śpi? Przecież gala już niedługo! Jedziemy właśnie na bal!

Franko – Widać byłaś bardziej zajęta swoją suknią wieczorową niż obserwowaniem tego, co się wokół ciebie dzieje. (Helenka robi zmartwioną minę.) Ale nie przejmuj się, masz do tego pełne prawo. Bidam śpi w bagażniku.

Helenka (zdziwiona)Ale jak to w bagażniku?

Franko – Twierdzi, że bagażnik najbardziej przypomina szafę i tylko tam może zasnąć. Kłócić się z nim w tej sprawie nie będę

Helenka – Jesteście nienormalni.

Franko – Kłócić się z tobą w tej sprawie nie będę.

Helenka – A co będzie jak policja nas zatrzyma? Jak się wytłumaczysz z Azjaty we fraku w naszym bagażniku?

Franko – Jakoś to będzie.

Helenka – Przejmujesz się galą? Balem?

Franko – Nie.

Helenka – Wiem, że nie całkiem ci to odpowiada, że nie wiesz z kim walczysz.

Franko – Jest mi to obojętne. Będzie to SR-Crazy, świetnie, sprawdzę się z EWF World Champem. Będzie to Nas Jazzowski, nie pogardzę, choć wolałbym, żeby to on mnie błagał o walkę. Będzie to ktoś inny, też nie pogardzę. Ktokolwiek by to nie był, wyjdę na ring, zrealizuję swój plan, zrobię swoje i wygram. Jak zawsze zresztą.

W tym momencie limuzyna zatrzymuje się, a szyba oddzielająca szofera od części dla pasażerów zostaje opuszczona.

Szofer – Mamy problem.

Helenka (zaniepokojona) Co się stało?

Szofer – Jacyś ludzie blokują przejście i nie chcą nas przepuścić.

Franko – Kto taki?

Szofer – Niech pan sam sprawdzi.

Rzeźnik chce wcisnąć przycisk i opuścić szybę, ale Helenka go zatrzymuje.

Helenka – A jeśli to zasadzka?

Franko – Jaka zasadzka?

Helenka – Jazzowskiego, tej jego lafiryndy i Chomejniego.

Franko – Nic nam nie grozi.

EWF Daemusin i Evolution Champion opuszcza szybę. Tam faktycznie znajduje się tłum ludzi, którzy zaczynają skandować: Franko! Franko! Franko! Franko! Franko! Franko! Franko!

Franko – To "Rzeźnicy zza fal".

Jeden z fanów wręcza Butcherowi kiełbasę.

Fan – Z pozdrowieniami od lubelskiego oddziału "Rzeźników zza fal"! Najlepsza, staropolska! Powodzenia na balu i skop dupę wszystkim wrogom!

Limuzyna rusza, bo widać tłum rozstąpił się.

Franko (zadumał się) Fani... dziwnie ich mieć.

(Koniec materiału filmowego. Wracamy na ring.)


Tony Hogański Ja też mam fanów i wcale nie uważam, że to jest dziwne. To wręcz wspaniałe.

Jan Kowalski – Franko wygląda gotowego na bal pretendentów.

Tony Hogański Tylko czy EWF jest gotowe?


To pytanie musi pozostać w tej chwili bez odpowiedzi, bo zaczyna grać znana piosenka "Witajcie w naszej bajce", co sprawia, że nikt nie wie o co chodzi. Przecież nikt w EWF nie używa tego themu. Być może to żart? Chyba jednak nie, bo spod FeliXtronu wychodzi MaxiMasterMistrz. Jeden z przedstawicieli frakcji patriotycznych jakich ostatnio pełno w EWF ruszył w knieje i dąbrowy, gdzie przygoda się już chowa, a dał słowo, że będzie kolorowo, dlatego właśnie wchodzi na ring. Tam otrzymuje mikrofon, co dziwi wszystkich, bo Maxi nie był znany z wielkiego talentu oratorskiego.

MaxiMasterMistrz – Polsko! Zobacz w jakim znalazłaś się stanie! Nie ma w kraju miejsca na patriotyzm, bo każdy patriota jest od razu nazywany faszystą. Ojczyzny swojej kochać nie wolno, wręcz zabrania się, bo to jest nacjonalizm i antysemityzm, a w ogóle to jesteśmy teraz w tej Unii i musimy być nowocześni. Każą nam wyzwolić się z kajdan ciemnogrodu. Zaakceptować te wszystkie zdziczenia z zachodu, gejów, pedałów, homoseksualistów, troglodytów, genetyków, geriartów, Owsiaka i Obraniaka. Czy my tego naprawdę chcemy? Czy chcemy chodzić ulicami na których obmacują się półnadzy mężczyźni? Czy w takim klimacie można wychowywać nasze dzieci? Wszystko jest zabronione. Można pluć na rzeczy, które były świętościami dla naszych przodków, można obrażać religię, można obrażać chrześcijaństwo, ale trzeba kochać odmienności w imię chorej dyktatury tolerancji. Chłopcy mają w przedszkolach przebierać się za dziewczynki i odwrotnie. Czy to jest normalność? Czy takiej Polski chcemy? Ja mówię, że nie chcemy! Kolejny raz musimy krzyknąć, że chcemy żeby Polska była Polską! Chcę udowodnić, że prawdziwy patriotyzm ma się dobrze. Wprawdzie w EWF są inne osoby, które mienią się patriotami, ale oni są zdrajcami, to fałszywi prorocy, to koncesjonowana opozycja narodowa, nie słuchajcie ich! Wyzywam do walki Żubra! A jeśli go nie ma pod ręką to kogoś innego. (Krzyczy w stronę FeliXtronu.) Jest tam kto? Czekam!

Długo czekać nie musiał. Zaczyna grać Offspring i "Self Esteem", a spod FeliXtronu wychodzi senator Szakal! To cud, że mu się chciało! To jeszcze większy cud, że zdążył na tak wczesny etap gali. Krążą plotki, że on zawsze notorycznie się spóźnia. Jak widać tym razem tak nie będzie. Publiczność wita senatora radością, bo wszyscy go szanują i poważają. W okolicy ringu Łysy dostaje od jakiegoś technika mikrofon.

Szakal – Ja tu jestem, nie wydzieraj się tak. Wszyscy na balu, to ktoś musi pilnować interesu. Doczekałeś się kurwa. Nie pierdol mi o Polsce, gdy najprawdziwszy senator stoi za kulisami i pije kawę.

Łysy wchodzi na ring, a nie wiadomo skąd pojawia się także Dark Sędzia.




1 vs 1 match:
MaxiMasterMistrz vs Szakal



Tony Hogański Hura! Mistrz walczy! Mistrz w formie!

Jan Kowalski – Skąd wiesz, że w formie jak walka się jeszcze nie zaczęła?

Tony Hogański Mistrz jest zawsze w formie.

Jan Kowalski – No tak, jak mogłem zapomnieć. Tak przy okazji, nie sądzisz, że używając zwrotu "mistrz" wobec Szakala, gdy walczy z MaxiMasteremMistrzem może wprowadzać trochę niepotrzebnego zamieszania?

Tony Hogański Dupa, a nie zamieszanie. Mistrz jest tylko jeden!

Zawodnicy są już na ringu. Szakal stara się nie ziewać, widać wypił za mało kawy, a MaxiMasterMistrz wygląda na trochę przestraszonego. Być może spodziewał się, że zawsze zadziorny Fergus Lumsden odpowie na jego wyzwanie. Kto by się spodziewał Szakala? No kto? Kto by się spodziewał, że on o tej porze jest w ogóle w hali! Nikt, albo prawie nikt! Cuda się jednak zdarzają, a i Szakal potrafi jeszcze zaskoczyć. Dark Sędzia nakazuje zawodnikom przygotować się, ale Szakal pokazuje mu, że nie ma co się pierdolić tylko walkę trzeba zaczynać. Arbiter posłusznie ogłasza rozpoczęcie pojedynku. Szakal od razu powala Maxiego Clotheslinem, po czym bierze krótki rozbieg i spada na Triple Ma z Elbow Dropem. Następnie jeszcze jeden, jeszcze jeden i jeszcze jeden! Łyse łokcie senatora pracują, oj jak pracują! Pinu.... 1... MMM od razu wybija. Widać wcale nie jest taką ofermą. Szybko wstaje, ale senator znów powala go Clotheslinem, po czym częstuje rywala kilkoma kopniakami. Następnie podnosi go i wykonuje DDT! Faktycznie jest chyba w całkiem niezłej formie, bo prawie natychmiast podnosi kolejny już raz swojego przeciwnika, próbuje wykonać Belly-2-Belly Suplex, ale niespodziewanie MaxiMasterMistrz częstuje go kilkoma dynamicznymi Headbuttami! Tego chyba się nikt nie spodziewał. Maxi próbuje Dropkicka, ale Szakal odsuwa się i jego cios uderza w próżnię. Łysy pokazuje publiczności, że jest dzisiaj gotowy na wspaniałe akcje, po czym wdrapuje się na narożnik i skacze na swojego przeciwnika z Diving Headbuttem!

Tony Hogański Brawo! Brawo! Co za wspaniała akcja! Co za technika! Co za kunszt! Co za lot! Lepiej niż Ahonen! Lepiej niż Małysz! Leć mistrzu, jak najdalej!

Jan Kowalski – Już poleciał, ale faktycznie muszę przyznać, że nieźle to wyglądało.

Tony Hogański Nie doceniałeś mistrza, co? Przeproś go teraz.

Jan Kowalski – Przepraszam.

MaxiMasterMistrz leży bez życia. Co z niego za patriota, co wpierdala schabowe w piątek? Wiemy to z niepotwierdzonych informacji, które można odnaleźć na stronach jego antyfanów. Tymczasem Szakal pinuje....1....2..kick out! Jednak Triple M ma w sobie całkiem sporo energii by przeciwstawić się agresywnym niczym III Rzesza zapędom senatora Najjaśniejszej Rzeczypospolitej. MMM powoli podnosi się, a Szakal tylko na to czeka. Od razu zdecydował się na szybki atak pod adresem swojego przeciwnika, a w takich sytuacja zawsze skuteczny jest Clothesline. Łysy wykonuje więc rzeczonego Clothesline'a z lekkiego rozpędu, co natychmiast powala przedstawiciela jednej z frakcji patriotycznych na matę. Szakal znów ziewa, ale może ta walka go trochę rozrusza. Nawet nie czeka, aż jego dość pokraczny przeciwnik wstanie, tylko od razu podnosi się. MMM zaczyna się szarpać niczym szczupak, co zaskoczyło senatora. Triple M odskakuje od niego, odbija się od lin, a Szakal chce powtórzyć manewr sprzed kilku chwil. Tym razem jednak nie udaje mu się to, gdyż napotyka  na swojej drodze energiczny unik Mistrza. Triple M od razu chce wykorzystać sprzyjający dla niego fakt, że znalazł się teraz się za plecami Szakala, częstuje go kopniakiem w senatorskie kolano. To zaskoczyło Łysego, bo chyba nie sądził, że rywal jest taki zadziorny. Maxi nie poprzestaje na tym, tylko łapie go za głowę i chce chyba wykonać rywalowi Bulldoga. Szakal jednak strzela go brutalnie łokciem w żebra, po czym sam chwyta go za głowę i wykonuje mu mocarnego Neckbreakera.

Tony Hogański Doskonale! Doskonale! Wybornie wręcz!

Jan Kowalski – Nie wydaje ci się, że Szakal powinien skończyć już tę walkę? Rywal nie jest wymagający.

Tony Hogański Mistrz się bawi! Jak pies Ronaldinho z piłką.

Jan Kowalski – Co?

Tony Hogański Jabzo.

Lubelska publiczność tymczasem pozdrawia senatora Szakala. Ten ignoruje ją, bo to w końcu nie jego elektorat. Podczas gali w Szczecinie to co innego. Tutaj nie trzeba być wylewnym, a sam Szakal jest nadal lekko zaskoczony, mimo upływu lat, że publiczność reaguje na niego pozytywnie. Przecież niegdyś był takim skurwysynem. Co się zmieniło? Nie ma sensu rozmyślać nad tym faktem, bo oto dwukrotny EWF World Champion nie próżnuje i kontynuuje walkę. Wygodnie siada sobie na plecach MaxiegoMasterMistrza i zakłada mu Camel Clutch. Cios ten jest szalenie niewygodny dla Mastera, bo zaczyna drzeć się jakby napadł właśnie na jakąś niemiecką radiostację i rozpętał II wojnę światową. Niespodziewanie jednak Triple M ma dość sił, by chwycić ręce swego adwersarza i rozerwać chwyt. W zasadzie to Szakal mu chyba na to pozwolił, bo jeszcze poklepał go po głowie jakby był jakimś psem. MMM od razu wstaje, a to samo czyni senator. Maxi ze strachem przygląda się swojemu utytułowanemu rywalowi i chyba bardzo żałuje, że taką walkę sobie zgotował. Jego patriotyzm okazał się durnym patriotyzmem. Szakal chwyta rywala za rękę i potężnym irish whipem wysyła go na wycieczkę w kierunku lin. Maxi rozpoczął zwiedzanie, ale nie trwało ono długo, bo od lin tych odbił się i wrócił do dwukrotnego EWF World Champa, który od razu pochwycił go i wykonał Belly to Belly Suplex! Pin...1.....2.....Szakal sam przerywa! Przerwa na ziewanie!

Tony Hogański Widzisz? To taki otwarty trening mistrza. Każdy może przyjść i popatrzeć.

Jan Kowalski – Racja. Czy jednak Szakal nie powinien po prostu zignorować Maxiego? Zarząd miał chyba inne plany.

Tony Hogański Mistrz Szakal ustala własne plany i z nikim nie musi się konsultować.

Jan Kowalski – No tak, jakże mogłem zapomnieć.

Szakal przestał już ziewać, więc jest gotowy do walki. Łysy podnosi przeciwnika i chwyta go do Bear Hug. Maxi jest trochę przyciężkawy, ale nie sprawia to senatorowi większych problemów. Triple M próbuje wsadzić Łysemu palce do oczu, więc ten puszcza go, a Maxi wypada z jego objęć. Od razu wstaje i dostaje pięścią w swoją patriotyczną twarz. Po chwili Szakal atakuje go z Russian Leg Sweepem. Maxi pada, a senator zaczyna okopywać go. Trochę przy tym ziewa, ale stara się to maskować dobrą pracą rąk. Pozwala Maxiemu wstać, ale tylko po to by rozwalić go Clotheslinem, a następnie Powerslamem. Chwyta Mastera za głowę i pomaga mu wstać, po czym brutalnie wrzuca go do jednego z narożników. Tam bawi się w mały pojedynek bokserski, bo zaczyna uderzać go pięścią po całym ciele, a na sam koniec przygniata Splashem. Wyciąga go z narożnika, odbija o liny, a gdy pokraczny rywal do niego wraca wykonuje mu Sidewalk Slam! Maxi próbuje wstać, ale Szakal niszczy go teraz przy pomocy akcji, której nauczył się w Syrii, a mianowicie Dżusif Olympic Slamu! Podnosi go kolejny raz i tym razem wykonuje Pozdrowienia z Parku Sztywnych!! Pin....1......2......3! (Zwycięzcą jest: Szakal!)

Tony Hogański Dobry trening.

Publiczność cieszy się, a Szakal ziewając opuszcza ring. MaxiMasterMistrz leży i chyba długo nie wstanie.

Jan Kowalski – Pierwszą walkę mamy za sobą.

Tony Hogański Pierwsze śliwki robaczywki.


(Trafiamy w miejsce za którym bardzo tęskniliśmy, tzn. za chwilę do niego trafimy, bo na razie przeżywać będziemy preludium. Na korytarzu widzimy feldmarszałka SeBę, któremu towarzyszy kwatermistrz Mati, prywatnie jego kuzyn, a publicznie członek Armii Prus Wschodnich. Panowie stoją przed drzwiami prowadzącymi do ich kwatery głównej, zwanej też niekiedy sztabem generalnym.)

SeBa Wróciliśmy ziomek.

Mati Tak.

SeBa Nasza armia znów podbije EWF! Niech żyją Prusy Wschodnie! Ty pierwszy, ja ubezpieczam tyły. Wchodź tyralierą.

Mati To znaczy jak?

SeBa Jak ty nic nie wiesz o strategii. Wchodź po prostu.

Mati energicznie otwiera drzwi i tyralierą wkracza do kwatery głównej Armii Prus Wschodnich. Tam nic się nie zmieniło. Główne miejsce zajmuje stół operacyjny z różnymi mapami sztabowymi. Na ścianach wiszą pruskie sztandary, a także zdjęcia upamiętniające SeBę i jego feldmarszałkowskie triumfy. Stoi też biurko dowódcy... za którym siedzi ortodoksyjny żyd, czyli rabin, który chciał zostać kapelanem Armii Prus Wschodnich. SeBa chce usiąść za biurkiem, na swoim feldmarszałkowskim fotelu, bo nawet Żyda nie zauważył. Nie sądził, że ktoś może zająć jego fotel! Dopiero w ostatnim momencie zaobserwował to dziwne, judaistyczne zjawisko.

SeBa Co to za ziomek?

Mati To przecież nasz niedoszły kapelan! Co tu robisz... (Zawahał się.) Żydzie?

Rabin Przede wszystkim mam na imię Szlomo, rabin Szlomo.

SeBa No elo ziomek.

Rabin Jestem głównodowodzącym Armii Prus Wschodnich.

Mati Co?! Przecież to ja pełniłem obowiązki głównodowodzącego w zastępstwie feldmarszałka! Teraz pan feldmarszałek wrócił i to on będzie dowodził naszą armią.

Rabin Szlomo Nie sądzę.

SeBa Koronuj mnie szybko, to mu przypierdolę z hełmu.

Rabin Szlomo W zeszłym miesiącu wygasła wasza licencja na prawa do Prus Wschodnich i jej armii. Ja je przejąłem, bo mam taki zmysł etniczny, że wszędzie widzę interes i knuję spiski. Jednym słowem - Armia Prus Wschodnich jest teraz moja. Kuzyn Icek z Tel-Awiwu, który jestem świetnym prawnikiem, wszystko wam może wyjaśnić. (Wskazuje na jakąś teczkę leżącą na biurku.) Tu są wszystkie dokumenty.

Mati rzuca się do biurka i zaczyna przeglądać zawartość teczki.

Mati To wszystko prawda!

SeBa Ale dlaczego?

Rabin Szlomo Wystawiam Armię Prus Wschodnich na aukcję. Każdy może ją kupić, nawet wy. Szykujcie pieniądze, bo tanio nie będzie. Chętnych jest wielu, a zainteresowanie spore. Armia Prus Wschodnich to uznana marka.

SeBa Nie masz prawa. To moja armia, a ja jestem feldmarszałkiem.

Rabin Szlomo Jesteś feldmarszałkiem bez armii. Od dzisiaj macie zakaz używania nazwy Prusy Wschodnie lub też samego terminu Armia Prus Wschodnich, a także śpiewania hymnu.

SeBa Tylko nie hymnu ziomek, tylko nie hymnu!

Rabin Szlomo Zachowujesz prawa do tytułu feldmarszałka, a także do używania hełmu. Jeśli po północy nadal będzie rościć sobie pretensje do tego, co nie wasze to spotkamy się przed sądem rabinicznym w Jerozolimie! Zbierajcie szekle to wszystko odzyskacie. Aj waj!

SeBa Zaraz mu przypierdolę.

Feldmarszałek chce przypierdolić rabinowi, ale Mati odciąga go.

Mati Feldmarszałku, nie teraz! To byłby antysemityzm!

Rabin Szlomo Zwracajcie się do mnie z należytym szacunkiem i nie bądźcie antysemitami. Jestem wszak waszym starszym bratem w wierze, a także generałem Armii Prus Wschodnich.

SeBa (oburzony) Kto cię mianował generałem?!

Rabin Szlomo Prusy Wschodnie mnie mianowały, a teraz raus.

SeBa Co raus? Najpierw Prusy cię mianowały, a teraz jakiś ziomek Raus? (Rozgląda się po kwaterze głównej.) Nie widzę tu nikogo, więc jak mógł cię teraz mianować?

Mati Mamy wychodzić.

SeBa Z mojej własnej kwatery głównej mnie wyrzucają! Moją armię odbierają!

(Zbulwersowany SeBa opuszcza swą dawną kwaterę główną, a towarzyszy mu nieodłączny Mati. Generał-rabin Szlomo zanosi się diabolicznym śmiechem tak jakby uknuł właśnie największy spisek w historii ludzkości. Wracamy na ring.)


Jan Kowalski – O nie!

Tony Hogański Co za dramat!

Jan Kowalski – SeBa bez praw do Prus Wschodnich?

Tony Hogański To jakiś skandal! Żydowski spisek!

Jan Kowalski – W zasadzie to jest to żydowski spisek właśnie.

Tony Hogański Gdzie Longinus Zerwimycka, gdy jest potrzebny?!


(Przenosimy się poza halę, w miejsce, na którym cała Polska skupia dziś swoją uwagę. W luksusowym hotelu nieopodal hali odbywa się bowiem bal pretendentów, który wydaje nie kto inny jak SR-Crazy, nasz miłościwie nam panujący EWF World Champion. Gości już coraz więcej, kroczą oni po czerwonym dywanie, wita ich obsługa hotelowa w strojach z XIX wieku, półnagie tancerki z Bliskiego Wschodu podają owoce, na scenie gra orkiestra, kryształy żyrandoli mienią się pięknie, służba uwija się dzielnie. Na salę wkroczyli właśnie Bidam, Fanko, Helenka i Velvet Lee.)

Velvet Lee Szałowy bal! Wszystko jest idealne!

Helenka To mój pierwszy bal od czasów przedszkola, a twój Franko?

Franko (poprawiając muszkę) Co? Ja nie wiem...

Bidam – Czujesz się niepewnie we fraku?

Franko To nie jest mój styl ubierania się.

Helenka A ty Bidam, byłeś już kiedyś na balu?

Bidam – W Korei Północnej, gdy już awansowałem do służb wywiadowczych naszej armii ludowo-demokratycznej, to też organizowaliśmy bale, tyle że nie eleganckie, bo dla biedaków. Najpierw kazaliśmy im tańczyć, a najlepsza para dostawała trochę jedzenia. Reszta baty albo tydzień głodówki. To były czasy. Nauczyłem się tam tańczyć.

Helenka (zmieszana) Tak...

W tym momencie obok nich wyrasta człowiek ubrany jak herold, a obok niego znajduje się trębacz. Słychać dźwięk trąbki, a herold donośnym głosem oznajmia:

Herold Pan Franko, EWF Daemusin, Evolution i Tag Team Champion wraz z panią Helenką! Pan Bidam, EWF FTW i Tag Team Champion, a także pan Velvet Lee!

Słysząc to podchodzi do nich gospodarz wieczoru, SR-Crazy. Z każdym z nich wymienia uścisk dłoni, a Helenkę w dłoń całuje w sposób szarmancki, ale też dekadencki.

SR-Crazy – Cieszę się, że jesteście. To wielka przyjemność dla mnie.

Helenka Nie, nie. To wielka przyjemność dla nas.

SR-Crazy (szeptem do Smeli) Kto to?

Smela (szeptem do Crazy'ego)To pani Helenka. Przecież oglądałeś zdjęcia mentorze i miałeś zapamiętać kto jest kim. Who is who, jak to mówią.

SR-Crazy – Pani Helenko, wygląda pani olśniewająco.

Helenka Dziękuję. (Do Franko.) Czuję, że to będzie mój wieczór.

Franko Bez wątpienia, bez wątpienia.

SR-Crazy – Mamy szampana, mamy wino, wódkę, alkohole świata, a dla Vaclava piwo. Gdy tylko zjawią się wszyscy goście to zaczynamy od przystawek. Przed jedzeniem walniemy sobie po kielonku i potańczymy. To eleganckie przyjęcie...

Bidam – Z Vaclavem?

SR-Crazy – Ucywilizujemy go trochę. Jeśli się nie uda, to w razie czego jest GRU w pogotowiu. Zresztą poradzimy sobie z nim chyba. To tylko jeden barbarzyńca.

Franko Nas już jest?

SR-Crazy – Nie, jeszcze nie.

Rozmowa zostaje przerwana, bo herold ogłasza:

Herold Esmeralda Martinez, prezydent Extreme Wrestling Federation!

Crazy przeprasza swoich gości i udaje się przywitać Esmeraldę, która jak zawsze robi olśniewające wrażenie.


Smela Czas na pierwszy taniec! Poloneza czas zacząć!

(Gra jeden z polonezów Szopena, w pierwszej parze SR-Crazy i Esmeralda Martinez, później reszta obecnych gości. Rozpoczynają się tańce, wracamy na arenę, gdzie tańców nie ma, jest za to wrestling.)


Tony Hogański Powinienem tam być.

Jan Kowalski – Wszyscy powinniśmy.

Tony Hogański Wszyscy? To wtedy nie byłoby eleganckie przyjęcie. Motłoch nie ma wstępu na salony!

Jan Kowalski – Czuję, że Vaclav zrobi nam tu rewolucję.

Tony Hogański Bzdury.


(Po wizytach w różnych kwaterach głównych i na balach czas wreszcie odwiedzić tradycyjne zaplecze. Tutaj dostrzegamy Fergusa Lumsdena, a więc jedną z największych oferm w dziejach Extreme Wrestling Federation. Szkocki wrestler wesoło sobie podgwizdując przemierza korytarz. Dlaczego jest taki szczęśliwy? Przecież nigdy walki nie wygrał. To samo pytanie zadaje sobie chyba Johnny Thornpike, któremu Fergus właśnie zatarasował drogę.)

Johnny Thornpike – Z drogi.

Fergus Lumsden – Ani mi się śni.

Johnny Thornpike – Co powiedziałeś?

Fergus Lumsden – Powiedziałem, że ani...

Szkockiemu Amorowi nie dane było jednak dokończyć. W ręku Thornpike'a błysnął srebrny łańcuch, który to natychmiast zarzucił na szyję Lumsdena i zaczął go brutalnie dusić. Fergus padł na posadzkę, ale Johnny nie przerwał uchwytu. Dusił go, dusił go, dusił go aż Szkot nie zrobił się cały siny i oczy mu nieomal nie wyszły na wierzch. Wtedy dopiero lekko poluźnił łańcuchowy uchwyt.

Johnny Thornpike – A teraz...

Fergus Lumsden – Tttaakk?

Johnny Thornpike – Teraz posłuchasz mnie uważnie. Twoje życie należy do mnie. Zrobisz wszystko, co ci powiem. Rozumiemy się?

Fergus Lumsden – Tttaak... panie...

Thorn Mouth wypuszcza Szkota z objęć swego łańcucha. Ten od razu zaczyna w dramatyczny sposób łapać oddech.

Johnny Thornpike – Znasz The Chickasawa?

Fergus Lumsden – Tak, panie.

Johnny Thornpike – To mam dla ciebie zadanie.

(The Icon uśmiecha się wrednie. Dlaczego? Tego nie wiemy, bo wracamy w okolice stanowiska komentatorskiego.)


Jan Kowalski – Ciekawe rzeczy się dzieją.

Tony Hogański Ciekawe? Jak długo jeszcze będziemy musieli oglądać tego Fergusa?

Jan Kowalski – Nie wiem. Chłopina jest dość żywotny.

Tony Hogański Ktoś wreszcie powinien zrobić z nim porządek!


(Przed nami druga wizyta na balu pretendentów! Nie ma, co się dziwić - bal będzie dzisiaj motywem przewodnim gali. Tam w końcu znajdują się najważniejsze osoby w federacji, więc siłą rzeczy musimy się na nim koncentrować. Orkiestra przestała grać, trwa też chwilowa przerwa w tańcach, które tak pięknie zainicjował SR-Crazy. Na scenie widzimy natomiast Miszkę i Smelę, którzy to będą chyba robić za konferansjerów.)

Smela – Przed nami jedna z wielu atrakcji dzisiejszego balu.

Miszka Wybór walk i ich uczestników!

Smela – Rok temu na Trzech Króli organizowana była Wielka Loteria Komisarza Szakala. Dziś proponujemy naszym gościom także loterię, lecz zupełnie innego rodzaju. Za zgodą obecnej tu Esmeraldy Martinez...

Oklaski pod adresem Esmeraldy i jej długich nóg.

Smela – ... za zgodą pani prezydent odbędzie się teraz losowanie. Nie będzie to jednak losowanie walki ani jej uczestników, o nie! Będzie to losowanie osoby, która wyłoni szczęśliwców, którzy wezmą udział w drugiej walce dzisiejszego wieczoru. Drugiej, bo pierwsza podobno została już rozegrana, trochę to nielegalne, ale takie rzeczy w EWF się zdarzają.

Miszka Losuję numer stolika.

Na scenie znajduje się urna, z której Węgier wyciąga jakiś kawałek papieru.

Miszka Stolik numer 7!

Zbliżenie na stolik o tym numerze. Siedzą tam m.in. były szef AWSu, a także Bidam, Franko, Helenka i Velvet Lee. Miszka znów zaczyna losować, tym razem ze szklanej kuli, którą dostarczyła jedna z pań z Żydowskiego Korpusu Ochrony imienia Feliksa Dzierżyńskiego.

Miszka Miejsce numer 3! Zapraszamy na scenę!

Światła znów padają na stolik numer 7, a konkretniej na miejsce numer 3. Zajmuje je Helenka, która ubrana w piękną suknię wieczorową wstaje i udaje się na scenę. Tam już dostarczono nowe kryształowe wazy. Jedna z nich podobno była używana przez Borysa Jelcyna do picia wódki.

Helenka – Dobry wieczór.

Smela – Prosimy się nie krępować i losować. Na początek wybierzemy rodzaj walki.

Towarzyszka Franko losuje, a następnie podaje kulę Smeli.

Smela – Będzie to walka 1 vs 1. Prosimy teraz o wylosowanie uczestników tej walki.

Helenka losuje, robi to z gracją i w sposób iście piękny. Kulki podaje Smeli.

Smela – SeBa i Won Wei! Gratulujemy.

Helenka – To wszystko?

Miszka Nie, nie. Kolejna walka, nie ma co tracić czasu, a pani tak pięknie losuje, z takim taktem, z taką elegancją.

Helenka – Dziękuję bardzo.

Miszka Proszę nie dziękować, proszę losować!

Helence nie trzeba dwa razy powtarzać. Z pierwszej wazy losuje rodzaj pojedynku, a kulkę podaje Smeli.

Smela – Będzie to tag team match!

Helenka – Takie walki zawsze mi się podobały.

Po tych słowach Helenka z czarującym uśmiechem losuje uczestników walki. Pierwsze dwie kulki podaje Smeli, kolejne dwie Miszce. W ten sposób wyłonione zostały pary drużynowe.

Miszka Żubr i Johnny Thornpike.

Smela – The Chickasaw i Bidam.

Helenka – Ale fajnie.

Miszka To wszystko! Dziękujemy pani Helence i zapraszamy na tańce. Orkiestra i zespół grają i śpiewają "Niech żyje bal".

(Rozpoczynają się tańce, więc wracamy na ring. Warto zauważyć, że Franko tańczy niezgrabnie, Bidam znakomicie, a SR-Crazy z dekadencką gracją.)


Tony Hogański Znamy kolejne dwie walki.

Jan Kowalski – SeBa kontra Won Wei, a także walka drużynowa.

Tony Hogański Ciekawy sposób na wyłonienie uczestników, choć ja zrobiłbym loterię fantową.

Jan Kowalski – Tak, świetny pomysł. Zadzwoń do Crazy'ego i powiedz mu o tym.

Tony Hogański Może za rok. Nie chcę przytłaczać ich wspaniałością moich pomysłów.


(W ten sposób lądujemy backstage. Jest tu Mariusz Max Kolanko, przy którym znajduje się Won Wei. Chiński wrestler wygląda na zmotywowanego i gotowego do walki, co pewnie mu się przyda, gdyż walka ta zacznie się już za kilka minut.)

Mariusz Max Kolanko – Jest tu ze mną Won Wei. Dobry wieczór.

Won Wei – Dobry wieczór.

Mariusz Max Kolanko – Bal zadecydował. Już za chwilę wejdziesz na ring by walczyć z SeBą.

Won Wei Świetnie. Nie mogę się już doczekać.

Mariusz Max Kolanko – Czy masz żal do Helenki?

Won Wei – Dlaczego miałbym mieć do niej żal?

Mariusz Max Kolanko – To w końcu ona zdecydowała, trochę pomógł ślepy los, ale to jednak ona sprawiła, że zmierzysz się z budzącym postrach feldmarszałkiem.

Won Wei – Jestem wdzięczny pani Helence za wszystko. Doceniam jej wkład w to wspaniałe wydarzenie, którego już niedługo wszyscy będziecie świadkami. Chiny spotkają się z Prusami Wschodnimi i nie polegną, o nie! Udowodnię, że mam w sobie coś, czego SeBie brakuje.

Mariusz Max Kolanko – Mianowicie?

Won Wei Jestem młodszy, zdolniejszy, bardziej wysportowany, przystojniejszy nie mam piwnego brzucha i umiem skakać. SeBa to w ogóle chyba nie potrafi oderwać się od podłoża ze swoją piwną masą. Wszystko to powoduje, że jestem w stanie go pokonać. On dopiero powrócił po dłuższej absencji, a ja z gali na galę się rozwijam.

Mariusz Max Kolanko – Dziś już wygrałeś dark match, ale SeBa to jednak SeBa, feldmarszałek Armii Prus Wschodnich.

Won Wei Prusy Wschodnie przeżywają kryzys. Być może SeBa straci swą armię, być może ja włączę się w ten konflikt i mu ją odbiorę.

Mariusz Max Kolanko – Pozostaje mi w takim razie życzyć powodzenia.

Won Wei Wielka epopeja Armii Prus Wschodnich kończy się dzisiaj! Skończy się w Chinach!

(Wracamy na ring.)


Jan Kowalski – Młody Won Wei wygląda na pewnego swego. Czy ma szansę pokonać SeBę?

Tony Hogański SeBa może być trochę podłamany tym syjonistycznym zamieszaniem z jego armią, ale bez przesady.

Jan Kowalski – Stawiasz zatem na zwycięstwo?

Tony Hogański Stawiam nawet dziesięć izraelskich szekli.

Jan Kowalski – Zobaczymy jak to będzie. Walka już niedługo.


(Znajdujemy się na parkingu. Warto odwiedzać czasem takie miejsca, bo na pewno może się tam wydarzyć coś ciekawego. Tym razem spotykamy tu Nasa Jazzowskiego i jego celebrycką małżonkę, znaną aktorkę, Weronikę Passent.)

Weronika Passent – Nas. Zauważyłeś, że ostatnio piszą o mnie mniej w prasie?

Nas Jazzowski – Jakoś nieszczególnie.

Weronika Passent – No niby tak, ale coraz częściej pojawiam się jako "żona Nasa Jazzowskiego". Czaisz? Jakbym sama nie była ważna.

Nas Jazzowski – W czym problem?

Weronika Passent – Nie wiem. Spytam może na fejsie, co? Ale beka z tego Vaclava będzie na balu.

Nas Jazzowski – Z pewnością.

Weronika Passent (spogląda na zegarek) Nas, Nas. Jesteśmy już spóźnieni, no.

Nas Jazzowski – Spokojnie.

Weronika Passent – Co spokojnie? Oni już tam zaczęli, a ty dzisiaj nie masz w ogóle w sobie speeda. Dżizas... chcesz jakąś tabletkę?

Nas Jazzowski – Jaką znowu tabletkę?

Weronika Passent (szperając w swojej torebce) Co my tu mamy? Na depresję, tego nie powiem publicznie, na rozweselenie, buevawen, buevawex max, na grypę, buevawen mini, o jest! Buevawen na przyśpieszenie! Zachwala go sam Vaclav. Poczekaj, dam ci luknąć.

WAMP wyciąga z torebki telefon, coś tam chwilę przy nim majstruje, po czym słychać znajomy głos:

Głos Vaclava – Buevawen speed i w te dni zawsze zdążysz do sklepu po piwo.

Weronika Passent – Czad, nie? Chcesz?

Nas Jazzowski – Nie, dzięki.

Weronika Passent O Nas! Zobacz! Ktoś porzucił dziecko!

Pod transformatorem leżał pobity MaxiMasterMistrz.

Nas Jazzowski – To wcale nie jest dziecko.

MaxiMasterMistrz (słabym głosem)Nash?

Weronika Passent Nas, Nas. Pliz, weźmiemy go?

Nas Jazzowski – Co?

Weronika PassentNo, przygarniemy? Jak kotka?

WAMP zaczyna strzelać fotki pobitemu MMM, a także robi sobie z nim słit-focię.

Weronika Passent... i już poleciało na Instagram. O! Cichopek już polubiła. (Do Nasa.) To co? Bierzemy? (Spogląda w telefon.) Bo jak nie to Cichopek bierze. (Podchodzi do Nasa i mówi mu coś na ucho.) Nie mów jej tego, ale ona mogłaby czopki reklamować.

Nas Jazzowski – Nie możemy go wziąć, bo on jest wrestlerem i jest całkiem dorosły. (Spogląda na niego.) Chyba.... zresztą mam wątpliwości, co do obu tych stwierdzeń.

Weronika PassentŁeeeeeee...

MaxiMasterMistrz – Pomocy....

Weronika PassentNas, Nas. On potrzebuje pomocy. Dam mleczka, okej? Gdzieś tu miałam. (Znów zaczyna szperać w swojej torebce.) Myślisz, że on toleruje laktozę?

Nas Jazzowski (trącając go butem) Żyjesz?

MaxiMasterMistrz – Nash? Powiedziałeś już im, że jesteśmy razem?

Weronika Passent (zmienił się jej nastrój)Nas, o czym ten typ nawija?

Nas Jazzowski (potrząsając MMM) Słuchaj. Idź do prezesa Związku Wrestlerów Polskich, on ci na pewno pomoże. My musimy już iść, wielki bal przed nami.

Weronika PassentA kysz! Dajesz mi negatywne wibracje koleś.

(Nas i WAMP odchodzą w swoją stronę, a MaxiMasterMistrz powoli wstaje i zaczyna człapać w stronę wnętrza hali.)


Jan Kowalski – Cóż za emocje.

Tony Hogański Negatywne wibracje.

Jan Kowalski – Co takiego?

Tony Hogański Nie słyszałeś pani Weroniki? Maxi daje jej negatywne wibracje.

Jan Kowalski – Biedny Maxi. Najpierw porażka, a później spotkanie z WAMP. Wkrótce zapewne jeszcze spotkanie z Don Pedro.

Tony Hogański Ślepy prezes z Ameryki Łacińskiej i debil, no już lepiej nie mogli się dobrać.

Jan Kowalski – Przed nami zapowiadana walka. Chiny kontra Prusy Wschodnie!



1 vs 1 match
Won Wei vs SeBa



Gra muzyka z legendarnego "Wejścia smoka", a to oznacza, że za chwilę na arenie pojawi się przedstawiciel frakcji chińskiej w EWF, czyli Won Wei. Publiczność reaguje na sympatycznego Chińczyka raczej pozytywnie, choć wielkiego szaleństwa nie ma. Nie jest on jeszcze bardzo rozpoznawalną postacią. Won Wei wchodzi na ring, gdzie zaczyna się rozciągać i pokazywać triki rodem z wushu.
Zaczyna grać "Hymn Prus Wschodnich", a wszyscy wstają ze swych miejsc, a co odważniejsi nawet go śpiewają - oczywiście w wersji polskiej. Spod FeliXtronu wychodzi Feldmarszałek Wszystkich Polaków Także i Twój, jedyny w swoim rodzaju SeBa. Jak zawsze towarzyszy mu jego adiutant, kwatermistrz i kuzyn w jednej osobie, Mati. Panowie miny mają coś nietęgie, to pewnie z powodu nieprzyjemności jakie spotkały ich na zapleczu.

Jan Kowalski – SeBa coś nietęgo wygląda.

Tony Hogański Dziwisz się? Chcą mu armię odebrać! Feldmarszałkowi odebrać jego armię! Skandal!

Jan Kowalski – Zgadzam się. To wielki skandal i wielka niesprawiedliwość.

Tony Hogański Mam nadzieję, że wszystko dobrze się skończy.

Sędzią tej walki będzie niezastąpiony Shaman. Napięcie na arenie rośnie, zważywszy na nieprzyjemności jakie spotkały feldmarszałka w jego kwaterze głównej. Jaka przyszłość czeka Armię Prus Wschodnich? Jak w to wszystko wmiesza się Won Wei? Wygrają Prusy czy Chiny? Niedługo się o tym przekonamy. Obydwaj zawodnicy nie spuszczają z siebie wzroku. Za ringiem Mati stara się zachęcić publiczność do wspierania Feldmarszałka Wszystkich Polaków. Fani nie potrzebują zbyt dużej zachęty i już po chwili rozlegają się chanty: SeBa! SeBa! SeBa! SeBa! To niczym wystrzał z pistoletu daje wrestlerom znak do ruszenia na siebie! Przy okazji Shaman nakazuje uderzyć w gong i walka oficjalnie się rozpoczyna! Przyszła legenda rodzimego pro wrestlingu wyprowadza podręcznikowy przykład Clotheslinea i chybia, gdyż Won Wei w iście akrobatyczny sposób rodem z Chin Ludowych schyla się, a gdy Seba znajduje się za nim to wymierza silny cios łokciem prosto w kręgosłup! Na twarzy zioma nad ziomami pojawia się grymas bólu, bo taki masaż nie należy do najprzyjemniejszych. Reprezentant chińskich sztuk walki poprawia kopnięciem w kolano, co wyprowadza Sebę z równowagi, by klęczącego rywala poczęstować jeszcze kilkoma w plecy i ostatnim w tył głowy. Amator Lecha pada na ziemie, a Uparty Tygrys zaczyna celebrować.

Jan Kowalski – SeBa jest wyraźnie rozkojarzony.

Tony Hogański Dziwisz się? Żydzi zalęgli mu się w kwaterze głównej. Hitler miał to samo!

Jan Kowalski – Twoje wypowiedzi balansują niekiedy na granicy dobrego smaku.

Tony Hogański Jak ci się smak nie podoba to kup sobie przyprawę z Knorra.

Jan Kowalski – Co to za nachalna reklama?

Tony Hogański Dobra, dobra, Maggi też może być.

Feldmarszałek Wszystkich Polaków szybko podniósł się. Od razu odbił się o liny i momentalnie powalił Chińczyka z Clothesline'a! Ten jednak natychmiast wstaje, jednak prawie natychmiast zostaje powalony kolejnym Clotheslinem. Uparty Tygrys nie jest zadowolony z takiego obrotu sytuacji. Bardzo szybko podnosi się, po czym udaje mu się w iście finezyjny sposób doprowadzić do zwarcia. Trwa szamotanina, a trzeba przyznać, że jest to wielka chińsko-pruska szamotanina jakiej świat nie widział. Panowie siłują się i tarmoszą, co sprawia przez chwilę żaden z wrestlerów nie może osiągnąć przewagi, jednak w końcu to Won Weiowi udaje się wykonać na swym przeciwniku stylowego Neckbreakera! Feldmarszałek, który niedługo utraci swoją armię wstaje, ale Won Wei dramatycznie chwyta go za gardło i wpycha do narożnika! Tam spada na niego ze chińskim Splashem! Po czym poznać, że był to chiński Splash, a nie zwykły? Ot na ten przykład wykonał go Chińczyk i to wystarczy. Won Wei nie próżuje, tylko znów chwyta rywala i przerzuca do narożnika znajdującego się naprzeciwko. Feldmarszałek mimo, że próbował przybrać aeorodynamiczną pozycję to rozbija się w narożniku. Won Wei bierze wielki rozpęd i próbuje kolejnego chińskiego Splasha... ale SuperZiom odsuwa się i to Uparty Tygrys rozbija się na słupku narożnika! SeBa natychmiast odbija się od lin i spada na podnoszącego się rywala z Elbow Dropem. Następnie podnosi rywala i rzuca go o liny, a następnie wykonuje mu Atomic Drop.

Tony Hogański Brawo feldmarszałku!

Jan Kowalski – SeBa nie poddaje się.

Tony Hogański Armia Prus Wschodnich nigdy się nie poddaje i nie bierze jeńców!

Won Wei też nie ma zamiaru się poddawać, nie bez powodu jego rodzina od stuleci kieruje szkołą tradycyjnych sztuk walki. Od razu wstaje, ale SeBa powala obywatela Chińskiej Republiki Ludowej Clotheslinem. Ten od razu wstaje, odbija się o liny i w skoczny sposób próbuje Dropkicka, ale SeBa efektownie odskakuje na bok i Won Wei spada na matę. Szybko jednak podnosi się i dochodzi do kolejnego zwarcia między zawodnikami. Szamotanina jest znów intensywna. Panowie zaczynają wymieniać między sobą różnego rodzaju ciosy, są więc kopniaki, są uderzenia pięścią i żaden z nich nie może w takich okolicznościach lubelskiej przyrody uzyskać przewagi. Trochę to trwa, ale publiczność nie ma nic przeciwko, bo emocje i napięcie jakie budowane są w tej walce są po prostu ogromne. W końcu jednak Won Wei wrzuca znów SeBę wprost w jeden z pobliskich narożników. Od razu do niego podchodzi, po czym brutalnie chwyta za gardło, ale nie to jest najważniejsze, bo jednocześnie dusząc rywala, zaczyna też swym kolanem wymierzać mu potężne ciosy w brzuch. W sumie kilkanaście potężnych kopniaków spada na Feldmarszałka Wszystkich Polaków. Won Wei chce go przerzucić to naprzeciwległego narożnika, ale SeBa nie pozwala na to, chwyta rywala, przesuwa się za jego plecy i próbuje German Suplexa, ale Won Wei nie pozwala na to, strzela go brutalnie łokciem w twarz, co sprawia, że rywal musi go puścić.

Jan Kowalski – Won Wei prezentuje się dziś naprawdę bardzo dobrze.

Tony Hogański Bezwstydnie wykorzystuje fakt, że feldmarszałek jest mentalnie osłabiony!

Jan Kowalski – To akurat nie jest wina Won Weia.

Tony Hogański Feldmarszałkowi takich rzeczy robić nie wolno. Co na to powiedzą Prusy Wschodnie?

Jan Kowalski – Nic nie powiedzą, bo wpadły pod kontrolę syjonistów.

Won Wei próbuje zaatakować przeciwnika, ale feldmarszałek wykorzystał jedną ze strategii von Moltkego. Przeprowadził bowiem świetnie zaplanowany taktyczny odwrót na z góry upatrzoną pozycje, czyli obszar za ringiem. Tam zostaje powitany przez okrzyki Matiego, który zarzuca mu lenistwo i mówi coś o niepotrzebnym spożywaniu piwa przed walką. Feldmarszałek przypomina swojemu kuzynowi, że jest on feldmarszałkiem moim, twoim, po prostu wszystkich – w tym Matiego i że nie będzie tolerował takiego tonu. Tą gorącą wymianę zdań wykorzystuje Won Wei uderzający w Sebę baseball slidem. Siła ciosu sprawiła, że super ziom uderzył w barierkę. Wu Shu Tiger wraca na ring, bierze rozbieg odbijając się o przeciwległe liny i gdy już ma skakać na wstającego przeciwnika ten zostaje pociągnięty na bok przez swego kuzyna. Chińczyk nie zdążył wyhamować, ale wykorzystując rozpęd wykonał salto w przód, stojąc na rękach odbił się plecami od lin, wrócił do pozycji stojącej i całość pokazu gimnastyki zakończył saltem do tyłu beż używania rąk. Publika nagradza brawami te cyrkowe występy a poddenerwowany SeBa wraca na ring.

Jan Kowalski – Mówiłem już, że Won Weia trzeba pochwalić?

Tony Hogański Tak, tak.

Jan Kowalski – Kto wie. Może to początek chińskiej epopei w EWF.

Tony Hogański Myślałem, że już się uwolniliśmy od tych azjatyckich hord, a tu proszę... Bidam, Won Wei... mnożą się, mnożą!

SeBa chcąc zmienić taktykę namawia Azjatę do spróbowania się w siłowaniu. Wprawdzie już dzisiaj dochodziło do podobnych szamotanin, ale dlaczego by nie spróbować jeszcze raz? Won Wei nie ma chyba nic przeciwko. W ten sposób dochodzi do złączenia dłoni i wyższy oraz cięższy Seba zmusza przeciwnika do klęknięcia. SuperZiom w bardzo energiczny sposób, pewnie nawet wschodniopruski, zwiększa nacisk przez co Wei już klęczy już jak do pacierza. Oczywiście zakładając, że on wie czym jest pacierz. Zważywszy na jego azjatycki background być może powinien klękać do jakichś buddyjskich albo taoistycznych obrzędów. Chyba, że wyznaje konfucjanizm, oni tam chyba rzadko klęczą. EWF zachowuje równowagę religijno-filozoficzną. Następuje zmiana taktyki i Feldmarszałek Wszystkich Polaków Także i Twój wynosi swego oponenta do pozycji startowej, by następnie trzymając go za dłonie, paść na plecy i wyrzucić go w powietrze Monkey flipem w międzyczasie zwalniając splot palców. Won wyleciał w górę i uderzył w matę aż zabrakło mu tchu i robiąc minę karpia wyjętego z wody próbuje złapać dech. To uziemienie jest na rękę SeBie, spadającego właśnie na Chińczyka z czarującym Elbow Dropem.

Tony Hogański SeBa potrafi!

Jan Kowalski – Faktycznie, w tej części walki feldmarszałek prezentuje się znacznie lepiej.

Tony Hogański To zasługa pruskich treningów i pływania w Obie.

Jan Kowalski – Być może...

Dręczenie przeciwnika w wykonaniu SeBy jest kontynuowane poprzez założenie Fujiwara Armbar na prawą rękę. Won Wei jest w tarapatach, gdyż jego szybkość i zwinność tracą na znaczeniu podczas walki w parterze. Mijają kolejne sekundy bezowocnych prób wydostania ręki z potrzasku. Wei decyduje się na szukanie innego wyjścia z opresji – wyciąga nogę w kierunku lin. Brakuje kilka centymetrów, ale Tygrys się nie poddaje i jesteśmy świadkami nadludzkiego wysiłku i pokazu sprawności ludzkiego ciała – rozciągając wszystkie mięśnie pleców i lewej nogi udaje się zarzucić ją na najniższą linę. Zauważywszy to sędzia nakazuje SeBie zwolnienie dźwigni, co ten czyni niechętnie. Obaj wracają do pozycji pionowej i już po chwili Won Wei postanawia uderzyć z lariatem… popełnia jednak błąd, gdyż rutynowo używa do tego obolałej, prawej ręki. Cios ten nie robi na feldmarszałku Armii Prus Wschodnich żadnego wrażenia, a samego Weia zmusza do chwycenia się za obolałą kończynę. Chwilową przewagę wykorzystuje Feldmarszałek całego narodu, zarzucając Wona na barki i szykując się do wykonania SBS [Go To Sleep]. Wei kontruje to uderzając kilkukrotnie Sebe łokciem w głowę, co pozwala mu na osunięcie się na ziemie i wykonanie low drop kicka w kolano rywala. Ten pada jak rażony na ziemie, zaś Uparty Tygrys ekspresowo wspina się na narożnik i skaczę z Golmud Splashem [Frog Splash]! Pin....1.....2......2,5...SeBa wykopuje!

Tony Hogański Czyż on nie jest niesamowity?

Jan Kowalski – Dobrze, że wrócił. Brakowało nam go w EWF.

W ostatnim niemal momencie SeBa wykopał i uratował się przed porażką! Rozgrzany Won Wei nie zraża się tym niepowodzeniem, to nie jest w jego stylu, lecz ponownie wraca na narożnik i tym razem skacze z Wushusault [Moonsault]! Jednak pudłuje, gdyż SeBa odturlał się na bok! Publiczność szaleje ze szczęścia, choć Won Weiowi też okazuje sporo sympatii. To dobry chłopak. Obaj wrestlerzy starają się wrócić do pozycji pionowej. Wei wstaje i zaczyna się rozglądać za przeciwnikiem. Odwraca się w stronę środka ringu tylko po to by nadziać się na SBO! [Ace Crusher)]! Pin......1.........2.......3! (Zwycięzcą jest: SeBa!)

Tony Hogański Yeah!

Jan Kowalski – Jednak zwyciężył.

SeBa triumfuje! Mati wpada na ring z dwoma Lechami i panowie zaczynają piwną celebrację. Feldmarszałek wchodzi na jeden z narożników i świętuje wraz z równie szczęśliwą, co on publicznością. Gra Hymn Prus Wschodnich, a zważywszy na sytuację na zapleczu, być może jest to ostatni raz. Cała arena śpiewa ten hymn, co jeszcze bardziej raduje Feldmarszałka Wszystkich Polaków. W rytmach swej muzyki, wraz z Matim opuszczają ring.

Tony Hogański Mam nadzieję, że to jednak nie ostatni raz, gdy słyszymy ten piękny hymn.

Jan Kowalski – Ja także mam taką nadzieję.

Tony Hogański To co? Może zrzuta na armię?

Jan Kowalski – Mnie na to nie stać.

Tony Hogański Może SeBa powinien poszukać sponsora. Coś trzeba zrobić! Tak to nie może się skończyć!


(Przenosimy się na zaplecze, nie ma co biadolić. Widzimy tutaj Bubbę, który przemierza korytarz hali. Ciekawe dlaczego nie ma go na balu pretendentów? Taki kolega SR-Crazy'ego, przyjaciel wręcz, a zaproszenia nie dostał? Bubbowski rozmawia przez telefon komórkowy.)

Bubba Tak, będę na balu później. Mam coś do załatwienia w hali. Tak, tak, mam frak. Nie ma problemu. Widzimy się na balu, cześć.

Były EWF World Champion kończy rozmowę. W samą porę, bo na horyzoncie pojawił się akurat Ordinary Mortal.

Ordinary Mortal Możemy porozmawiać?

Bubba Porozmawiać?

Ordinary Mortal Chciałbym wyjaśnić parę spraw. Jeszcze z 2009 roku.

Bubba Nie mam żalu. Takie to były czasy.

Ordinary Mortal Mimo wszystko?

Bubba Nie widzę przeszkód.

(Mortal i Bubba razem odchodzą. Wracamy na ring.)


Tony Hogański Bubba zawsze knuje spiski.

Jan Kowalski – Co? Przecież teraz niczego nie zrobił.

Tony Hogański Bubba knuje spiski nawet, gdy tego nie widać. Być może robi to w sposób nieświadomy.

Jan Kowalski – Nieświadome knucie spisków?

Tony Hogański Tak, to taki typ. Nawet jego tłuszcz potrafi autonomicznie spiskować.


(Czas sprawdzić, co też dzieje się na balu pretendentów. Znajdujemy się przy głównym wejściu, przez które właśnie wkroczyli Nas Jazzowski i Weronika Passent. Mesjasz polskiego wrestlingu prezentuje się wybornie we fraku, a WAMP wygląda obłędnie w sukni wieczorowej - od razu widać, że od dzieciństwa jest przyzwyczajona do takich imprez.)

Weronika Passent Nas, Nas, ale będzie bal, nie?

Nas Jazzowski Tak...

Ich przybycie zostaje ogłoszone wszystkim zebranym.

Herold Pan Nas Jazzowski z małżonką, panią Weroniką Passent!

SR-Crazy pijący szampana wraz z Bidamem, Velvetem Lee i Smelą od razu ruszył w stronę nowych gości.

Weronika Passent Nas, Nas! Też sobie sprawimy takiego gościa? Pliz!

Nas Jazzowski Co? A po co nam on?

Weronika Passent Postawimy go przy drzwiach i będzie ogłaszał, kto przyszedł! Np. "Listonoooosz!" albo "Wojciech Jaruzelski".

SR-Crazy (szeptem do Smeli) Co? Kto zaprosił Jaruzela?

Smela (szeptem do Crazy'ego)To nie herold mentorze, tylko małżonka Nasa.

SR-Crazy (szeptem do Smeli) Aha. (Do nowych gości.) Witam na balu!

Weronika Passent Serio?! Jest tu Herod?

SR-Crazy (zdziwiony) Kto?

Weronika Passent No Herod! Ten gostek w typie łasicy... (Wskazuje na Smelę.) Sam powiedział, że to Herod. (Zmartwiła się.) Ej no, po co zapraszacie typa co zabijał dzieci w Betlejem? Rzeź niewiniątek i te sprawy. Nic wam to nie mówi? No come on, dżizas... jak tak można?

Nas Jazzowski To nie ten Herod tylko herold.

Weronika Passent A to spoksik.

Nas Jazzowski Dziękujemy za zaproszenie i przepraszamy za drobne opóźnienie.

SR-Crazy Nic się nie stało. (Crazy całuję WAMP w dłoń.) Pani pozwoli, że pożyczę męża na chwilę?

Weronika Passent Luzik, widziałam Werę Książkiewicz to pójdę i sobie z nią pogadam. Cześć.

WAMP uśmiechnięta od ucha do ucha i nawet chyba szczęśliwa - widać doskonale czuje się na tego typu imprezach - odchodzi.

SR-Crazy Zapraszam na cygaro do salonu.

Nas Jazzowski Brzmi nieźle. Vaclav jest?

SR-Crazy Cygara wypalimy przed przybyciem Vaclava. Jego maniery... on jest taki nieokrzesany, nie wiem czy umiałby się odpowiednio zachować wśród dżentelmenów.

Nas Jazzowski A Franko jest?

SR-Crazy Jest.

Nas Jazzowski To szkoda, że zapomniałem zabrać krzesła.

Głos WAMP z oddali Nas! Tu jest dużo krzeseł! Jak chcesz to zajmę ci jakieś, okej? (Do jakiejś kobiety.) Laska zmykaj stąd, tu Nas będzie siedział. (Znów krzyczy do Nasa.) Już mam!

SR-Crazy Chodźmy lepiej.

Smela Przekażę pana małżonce, że miejsc nie trzeba zajmować.

Nas Jazzowski Dobry pomysł. Dziękuję.

(Koniec wizyty na balu, przynajmniej na jakiś czas, ale na pewno wrócimy tam już niebawem. Wracamy na ring.)


Tony Hogański No i już są w komplecie.

Jan Kowalski – Jak to? Przecież Vaclava nie ma.

Tony Hogański On tam do niczego nie jest potrzebny. To kulturalne towarzystwo.

Jan Kowalski – Vaclav też jest przecież pretendentem.

Tony Hogański Chyba do nagrody ginekologa roku.


(Jesteśmy na zapleczu, a konkretniej w szatni frakcji patriotycznej. Siedzą tutaj Żubr, a Michał i Andrzej wieszają na ścianach biało-czerwone flagi. Gdzieś mignęło także zdjęcie Romana Dmowskiego.)

Żubr Jak nasi?

Andrzej Na razie spokojni.

Żubr Wydajcie polecenie, że w czasie tag matchu nie mają zbytnio szaleć.

Michał (zdziwiony) Jak to? Bez zmasowanego dopingu?

Żubr Ta walka nie jest dzisiaj najważniejsza. Liczy się Puchar Szczęściarza, trzeba oszczędzać siły na najważniejszą walkę, gdzie mogę zdobyć trofeum.

Andrzej Ale...

Żubr Krok w tył, dwa kroki w przód. Trzeba myśleć strategicznie i grać na zmęczenie Chickasawa. To mój największy rywal do zdobycia pucharu, tak coś czuję.

Michał Czyli?

Żubr Trzeba zrobić wszystko by to Chickasaw walczył najwięcej, a ja najmniej.

Andrzej Czy to jednak patriotyczna strategia?

Żubr Jak najbardziej! Roman Dmowski mówił, że "po cóż pracować dla narodu, pchać go naprzód, wydobywać go na widownię dziejową, jeżeli i tak kiedyś, w dalszej przyszłości zestarzeje się on i zginie? Mój Boże, każdy z nas wie o sobie, że umrze, a jednak to mu nie przeszkadza pracować dla siebie, zdobywać sobie majątku, stanowiska, wpływów itd. Naszym zadaniem jako członków narodu nie jest zapewnienie mu wiecznego istnienia, ale tylko wydobycie z niego jak największych sił, wywalczenie mu jak najszerszego, najbogatszego, pod każdym względem najpełniejszego życia".

Andrzej No skoro Roman Dmowski tak mówił...

Żubr Puchar Szczęściarza to nasz dzisiejszy cel. Wszystko inne to okazja to podniesienia swoich umiejętności, sprawdzenia siebie, zwłaszcza jak za przeciwnika ma się Bidama, ale to tyle. Wieczorem liczyć się będzie ten, kto zdobył trofeum.

(Po tej patriotycznej mowie wracamy w okolice stanowiska komentatorskiego.)


Jan Kowalski – Patriotyzm zawsze w cenie.

Tony Hogański Śpieszmy się kochać Polskę, tak szybko odchodzi.

Jan Kowalski – Co?

Tony Hogański Co co? Z Tuskiem jako naczelną kurwą wszystko jest możliwe. Żebyś się nie zdziwił jak pewnego dnia obudzisz się w jakiejś eurozonie Warschau.


(Znajdujemy się na placu przed hotelem, gdzie odbywa się bal pretendentów. Jest tu tłum dziennikarzy, którzy z uwagi na gigantyczne nagromadzenie celebrytów i znanych osobistości po prostu muszą tu dziś być. Właśnie podjechała długa czarna limuzyna, z której wysiedli... Felipe Castro, Vaclav... i cztery bardzo skąpo odziane kobiety, które wyglądają na prostytutki. Co ciekawe Vaclav ubrany jest we frak i wygląda bardzo godnie i reprezentacyjnie.)

Vaclav – Panie się nie martwią, że zostaną odrzucone. Tam też jest mnóstwo kurew, tylko że one robią to w inny sposób, a wy, wy z otwartą przyłbicą.. albo macicą... Także nie bójcie się. Dziwki są zawsze wszędzie mile widziane.

Felipe Castro – Miałeś używać zwrotu "damy do towarzystwa".

Vaclav – Miałem?

Felipe Castro – Tak.

Prostytutka#1 – ... i naprawdę będzie tam księżna Kate?

Vaclav – No, i książę Wellington z Metternichem, bez dwóch zdań.

Dziennikarze zauważają Vaclava, Felipe Castro i jego towarzyszy i od razu do nich podbiegają. Rzecz jasna robią też mnóstwo zdjęć i próbują zadawać pytania.

Dziennikarz#1– Panie Vaclavie! Jak się pan odniesie do oskarżeń Tony'ego Hogańskiego i Nasa Jazzowskiego o...

Vaclav – To wszystko bzdury. Materiał został spreparowany i teraz próbuje się to wykorzystać przeciwko mnie. A dlaczego? Dlatego, że stoję po przeciwnej stronie barykady. Czy ja jednak komuś przeszkadzam? Czy próbuję obalić władze EWF, abstrahując od ich legalności? Nie, nie próbuję. Robię swoje, po prostu walczę. Są osoby w tej federacji, które pragną mnie zdyskredytować, obrzucić błotem moje imię. Ja na to nie pozwolę.

Dziennikarz#2 – Czyli nie dokonałeś aborcji na tej biednej kobiecie?

Vaclav – Jestem Mecenasem Ekstremy, a nie barbarzyńcą. Nie mam pojęcia jak możecie w taką bzdurę wierzyć. W dzisiejszych czasach ludzie uwierzą we wszystko, nawet w zjadacza płodów.

Felipe Castro – Dziękujemy bardzo. To wszystko, co mamy do powiedzenia.

Dziennikarz#2 – A co z wyborami na prezesa Związku Wrestlerów Polskich?

Vaclav – Jebać system! Wybory zerwane, a prezesem jestem ja.

Felipe Castro – To już naprawdę wszystko. Dla oszczerców nie będzie litości i spotkamy się z nimi w sądzie.

Wróg Ludu, syn Feliksa Castro i cztery prostytutki kierują się do drzwi. Tam stoi ochrona, której przewodzi Avon Tschorny - delegat GRU na bal pretendentów.

Avon Tschorny – Panie Vaclavie, witamy.

Mecenas Ekstremy wchodzi do środka. Zaraz za nim próbują przejść Felipe Castro i prostytutki, ale zostają zatrzymani przez GRU.

Felipe Castro (zdenerwowany) Gdzie z tymi łapami? Co to znaczy?

Vaclav – Spokojnie Filip. (Do Avona.) Co to ma znaczyć?

Avon Tschorny – Państwo nie mają zaproszeń, nie mogą wejść na bal. Przykro mi.

Felipe Castro – Już ja ci pokażę! Czy ty wiesz kim ja jestem?!

Vaclav – Filip, nie ma sensu. Odwieź panienki i zapłać im. Sam zajmę się balem.

Felipe Castro – Jak tam chcesz...

(Mecenas Ekstremy wkracza do budynku. Felipe Castro i cztery dziewczęta muszą jednak opuścić ten teren. My także, dlatego wracamy na ring.)


Tony Hogański Tego drania też trzeba było nie wpuszczać! Widziałeś go?! Chciał splugawić eleganckie przyjęcie!

Jan Kowalski – Tak, widziałem.

Tony Hogański (strasznie przejęty) Co ja mówię?! On i tak je splugawi samą swoją obrzydliwą osobą!

Jan Kowalski – Uspokój się Tony, bo ci ciśnienie skoczy.


(Po odwiedzinach poza obrębem hali czas sprawdzić co też słychać u innych wrestlerów EWF. W indiańskiej szatni, która jest indiańska tylko z nazwy, bo nie ma tam żadnych pióropuszy ani wigwamów znajdują się The Chickasaw i Mia. Jimmy rozgrzewa się przed walką.)

Mia – Jimmy, już czas.

The Chickasaw – Tak, masz rację.

Mia – Słyszałeś co mówił Żubr? Uważa cię za najgroźniejszego rywala w walce o Puchar Szczęściarza.

The Chickasaw – To podobnie jak ja.

Mia (zdziwiona) Też uważasz siebie za najgroźniejszego rywala w walce o Puchar Szczęściarza? Jimmy, it makes no sense.

The Chickasaw – Też uważam jego za najgroźniejszego rywala.

Mia – No racja. Jimmy, bądź ostrożny i nie przemęczaj się. Daj Bidamowi walczyć.

The Chickasaw – Trzeba walczyć honorowo i zawsze dawać z siebie wszystko.

Mia – Oczywiście... ale puchar...

The Chickasaw – Puchar zdobędę tak czy inaczej, a honoru nikt mi nie zwróci.

Mia – Niby tak...

The Chickasaw – Fanów nie da się oszukać. Będę grał fair, zrobię wszystko by wygrać w walce drużynowej, a później zdobędę Puchar Szczęściarza.

(Po tej deklaracji wracamy na ring.)


Jan Kowalski – Szykują się nam świetne walki. Najpierw ciekawy tag team match, a później walka o Puchar Szczęściarza.

Tony Hogański Great Barri będzie sędziował!

Jan Kowalski – Sam nie mogę się doczekać. Zresztą zobaczymy jeszcze pewnie wiele innych ciekawych pojedynków, choć na razie ich nie znamy.

Tony Hogański Te tajemnice, balowe losowania i loterie. Po co to wszystko? Mogli dać mistrzowi Szakalowi zdecydować.

Jan Kowalski – A właśnie. Gdzie twój mistrz? Stoczył walkę i się jakoś nie pokazuje.

Tony Hogański Nie mam pojęcia... ale w swoim sercu czuję... (Toster chwyta się za serce.) ... że niedaleko.


(Znów jesteśmy na balu. Często będziemy tu dzisiaj wpadać. Dla odmiany jednak nie odwiedzamy sali balowej, lecz specjalny salon, gdzie wybrani goście mogą się spokojnie zrelaksować i odpocząć od gwaru wielkiego przyjęcia. Tutaj właśnie widzimy SR-Crazy'ego, Nasa Jazzowskiego, Franko i Bidama popalających cygara. Są tu też Miszka oraz Smela, ale oni cygar nie dostali.)

Smela Mentorze? Mogę prosić o uwagę?

SR-Crazy Co tam znowu?

Smela Niespodzianka.

Miszka podchodzi do kotary osłaniającej ścianę i odsuwa ją. Za nią znajduje się naturalnej wielkości portret Dark Avengera. EWF World Champion bardzo się wzruszył widząc swojego przyjaciela jak żywego.

SR-Crazy Dziękuję. To piękny podarunek.

Nas Jazzowski Szkoda, że niektórzy nie potrafią docenić takich rzeczy.

Franko Jakich rzeczy?

Nas Jazzowski Jak prezenty. Ja na przykład lubię dawać w prezencie krzesła.

Franko Krzesła, tak?

Nas Jazzowski Słyszałem, że nie lubisz krzeseł. Nie ukrywam, przypierdoliłem ci, bo akurat się nawinąłeś. Przypierdoliłem ci drugi raz, bo znów się nawinąłeś, a do tego zacząłeś rządzić się tutaj jakbyś był panem tej federacji. Jedyny sprawiedliwy, co? Wiem, że mnie nie lubisz, ale prując się o taką pierdołę wychodzisz na niezłego frustrata.

Franko Myślałem, że wyraziłem swoje stanowisko dość jasno i przejrzyście. Moje pretensje do ciebie dość mocno wykraczają poza uderzenie krzesłem.

Nas Jazzowski Widać nie słuchałem cię dość uważnie.

Franko Oczywiście, bo mesjasz polskiego wrestlingu nigdy nie słucha nikogo uważnie. Oprócz siebie... no i chyba żony, co nie? Pantoflarzu?

Nas Jazzowski Co powiedziałeś?

Rzeźnik i Nassjasz niebezpiecznie zbliżyli się do siebie, więc zainterweniował Bidam, który wszedł między nich i zaczął łagodzić obyczaje.

Bidam Spokojnie panowie, spokojnie.

Smela Panie Bidamie, na pana już chyba czas. Walka niedługo.

Bidam (po cichu do Franko) Obiecaj, że mu nie przypierdolisz. Nie będziemy robić zadymy na balu.

Franko (po cichu do Bidama) Nie planowałem, zresztą ja nie mam takiego zwyczaju, bo nie daję się łatwo sprowokować, ale w razie czego będę się powstrzymywał.

Nas Jazzowski O czym tam tak szepczecie?

Bidam Że właśnie wychodzę. Do zobaczenia później.

Siergiejewicz Nowosibirski podchodzi do drzwi i opuszcza salon. W tym momencie z sali obok słychać głos zapowiadacza.

Głos herolda Pan Vaclav!

Głos Vaclava Dla ciebie, jaśnie pan Vaclav.

Głos herolda Jaśnie pan Vaclav!

Głos Vaclava Zapomniałeś powiedzieć, że jestem prezesem Związku Wrestlerów Polskich.

Głos herolda Ale przecież pan nie jest...

Słychać jakieś uderzenie i dźwięk, jakby ktoś dostał cios w brzuch.

Głos herolda (słabym głosem) Jaśnie pan Vaclav... prezes Związku Wrestlerów Polskich.

Słysząc to Crazy i reszta towarzystwa także opuszcza salon. Vaclav tymczasem rozgościł się. Zabrał kieliszek szampana wiceministrowi spraw zagranicznych i zajrzał pod sukienkę znanej aktorki o dwóch nazwiskach bez łącznika, której fanem był niegdyś, a może nadal jest, Scotty Whiped, znany obecnie jako Yoshihito Nabeshima, który spadł z pancernych schodów i połamał się na amen.

SR-Crazy Vaclavie! Witaj!

EWF World Champion wyciąga dłoń w stronę Vaclava, ale ten tylko spluwa na parkiet.

Vaclav Dobry wieczór. Więc to jest ten bal?

SR-Crazy Tak, cieszę się, że jesteś! (Szeptem do Smeli.) Szybko, przystawki, nim pożre jakiś płód.

Vaclav Ty też wierzysz w tę bajeczkę?

SR-Crazy Może coś do jedzenia?

Vaclav Piwo.

Szaleniec pstryka palcami. Pojawia się służący, który przynosi butelkę Perły, a także kufel. Vaclav chwyta butelkę, otwiera ją, a kufel przypadkowo strąca z tacki, tak że rozbija się on na dwa kawałki, bo to grube szkło i przecież nie rozpryśnie się na miliard drobinek.

Vaclav Straszna niezdara ze mnie.

SR-Crazy To się posprząta. Może spoczniesz?

Vaclav Nie, nie. Pozwiedzam sobie, popiję. Mogę, prawda?

SR-Crazy To bal pretendentów. Tu panuje wolność.

Vaclav Świetnie.

Mecenas Ekstremy oddala się, a obok SR-Crazy'ego pojawia się Smela.

SR-Crazy Miejcie go na oku. Zawiadom Avona.

Smela Tak mentorze, zrobi się.

(Wracamy do naszych komentatorów.)


Tony Hogański Widzisz? On się nie potrafi zachować!

Jan Kowalski – Zwracam uwagę na rosnące napięcie pomiędzy Franko a Nasem Jazzowskim.

Tony Hogański Panowie mają problemy, ale wyjaśnią to sobie jak cywilizowani ludzie.

Jan Kowalski – Jesteś tego pewien?

Tony Hogański Niżej niż mój zdradziecki wychowanek nie upadną. Nawet jeśli są barbarzyńcami to na wyższym stadium rozwoju niż on.


(Znajdujemy się na korytarzu. Nikogo tutaj nie ma. Dlaczego? Czyżbyśmy mieli po prostu podziwiać misterne zdobienia na ścianach? Chyba nie. Wprawdzie nikt się nie pojawia, ale realizator zwraca naszą uwagę na niedomknięte drzwi do jakiejś szatni. Robi zbliżenie i słychać wyraźnie dwa głosy. Jeden z nich z całą pewnością należy do Bubby, drugiego nie możemy w tej chwili zidentyfikować.)

Niezidentyfikowany głos – To nic osobistego.

Bubba Ale...

Niezidentyfikowany głos – Przykro mi, ale tu nie ma miejsca na "ale".

Bubba Jeszcze tyle pracy przede mną. Kraven prowadzi EWF ku otchłani! Ku upadkowi! Hańbi dobre imię tej federacji!

Niezidentyfikowany głos – Każdy dysponuje wolną wolą.

Bubba Dlatego chciałbym...

Niezidentyfikowany głos – Ale nie ty.

Bubba Nic na mnie nie macie.

Chwila ciszy.

Bubba Jak? Jak... jak to możliwe? Skąd to macie?

Niezidentyfikowany głos – Wiemy wszystko, możemy wszystko.

(W tym momencie drzwi zostają brutalnie zatrzaśnięte. Wracamy na ring.)


Jan Kowalski – Co to znaczy?

Tony Hogański Nie mam pojęcia, ale mam nadzieję, że skończy się to na wypierdoleniu Bubby z federacji.

Jan Kowalski – Nie podoba mi się to.

Tony Hogański A mi wprost przeciwnie.

Jan Kowalski – Może kolejna walka mnie pocieszy....


(Janek chciał coś powiedzieć, jednak realizator mu brutalnie przerwał. Znajdujemy się w biurze senatora Szakala. Wszystkie pamiątki - na swoim miejscu. Paprotka - na swoim miejscu. Szakal - na swoim miejscu. Senator dyżuruje przy telefonie.)

Szakal – Halo kurwa? Telefon zaufania senatora Szakala.

Spokojny męski głos – Panie senatorze. Kiedy pan wpadnie do nas do radia na nagranie audycji?

Szakal – Będę w środę. Macie to jak amen w pacierzu. (Uśmiecha się po swojemu.) Ha-ha, taki żart branżowy. Puszczam do was moje łyse oczko. Dobra, przyjąłem, bez odbioru.

Łysy rzuca słuchawką.

Szakal – Będę męczennikiem kurwa.

Dzwoni telefon. Łysy odbiera.

Szakal – Halo kurwa? Telefon zaufania senatora Szakala.

Męski głos – Niech pan senator włączy szybko WSI24.

Szakal – Kto mówi kurwa?

Męski głos – Fan. To pilne, WSI24 - teraz.

(Rozmowa się kończy, a Szakal drapie się zdziwiony po łysinie. Wracamy na ring.)


Tony Hogański Mistrz tu jest! Mistrz jest z nami!

Jan Kowalski – Nim mi tak brutalnie przerwano chciałem powiedzieć, że być może kolejna walka mnie pocieszy. W końcu jesteśmy federacją wrestlingową, a nie taką co to organizuje bale, szantaże i knuje spiski.

Tony Hogański No to dalej! (Śpiewnie.) Niech porywa nas czar par! Bo to walka drużynowa!



Tag team match:
Bidam & The Chickasaw & Żubr & Johnny Thornpike



Słyszymy The Clash - „London Calling” i publiczność ma okazję do przywitania się z Bidamem. Przeważa solidny, głośny cheer, chociaż słychać również przebijające się przez niego gwizdy generowane głównie przez zwarty zastęp fanów Żubra. Pan Nowosibirski ignoruje tych mąciwodów, pozdrawia grupkę wydekoltowanych fanek, po czym spokojnym i pewnym siebie krokiem rusza w stronę ringu. Dociera tam bez przeszkód i rozpoczyna rozgrzewkę.
Gra Rush i „Tom Sawyer”, co oznaczać może tylko i wyłącznie pojawienie się Chickasawa, wraz z towarzyszącą mu czarującą asystentką - Mią. Zgromadzeni w hali widzowie witają tą parę bardzo ciepło. Słychać nawet okrzyki: „Woooooo!”, na które zainteresowani chętnie odpowiadają. Chickasaw przybija kilka „piątek”, jego towarzyszka żartuje sobie z jakimś odważnym fanem... pozytywna energia unosi się w powietrzu. Tylko pobliska grupa sympatyków Żubra psuje obraz całości, wyzywając indiańską parę słowami znanymi głównie z meczów piłki kopanej. Są jednak ignorowani. Chickasaw odbiera całusa „na szczęście” od swojej towarzyszki, wskakuje na krawędź ringu i z werwą wskakuje pomiędzy liny.
Hunter „War” oznacza pojawienie się Johnny’ego Thornpike’a. Thorn Mouth po prostu idzie z wzrokiem utkwionym w swoich przeciwnikach, ignorując przy tym buczenie i gwizdy widowni. W końcu dociera do celu i zostaje tam powitany przez uśmiechniętego Bidama. Nie odpowiada na to powitanie i zaszywa się w jednym z narożników. Jego wzrok jest utkwiony w rywalach.
Paweł Kukiz i „Boa” – na arenę wkracza dzierżący biało czerwoną flagę Żubr. Jego wejście zamienia się w coś na kształt zwycięskiego pochodu, w trakcie którego zawodnik wymachuje flagą i wykrzykuje przy tym różnego rodzaju patriotyczne hasła. Pięknie jest i podniośle, chociaż nie wszyscy fani to doceniają. Po okrążeniu ringu dookoła, Sarmata przekazuje flagę w ręce Tony’ego Hogańskiego. Później wkracza na ring.

Jan Kowalski – Po tej walce możemy spodziewać się wszystkiego.

Tony Hogański (wymachując flagą) Tylko tyle masz do powiedzenia?

Jan Kowalski – Tak, tylko tyle.

Tony Hogański Nie był to jakiś szczególnie odkrywczy komentarz.

Jan Kowalski – Przykro mi, że cię zawiodłem.

Sędzią tej walki będzie Lech Grudziński. Instruuje on zawodników jak mają się zachowywać, co wolno, a czego nie wolno. Tak jak Kowalski i Grudziński nie jest zbyt odkrywczy, ale taka już natura jego pracy. Johnny Thornpike przez chwilę naradza się z partnerem, a później z lekkim uśmieszkiem zajmuje swoje miejsce w narożniku. Z kolei Bidam pozwala się wykazać Chickasawowi, więc na ringu pozostają Indianin i Sarmata. Słychać gong, czyli zaczynamy.

Jan Kowalski – Zaczęli!

Tony Hogański Kolejny raz odkryłeś Amerykę. Gratuluję Janku, jesteś dzisiaj w wybornej formie. Aż mi się smutno zrobiło. Chyba przestań machać flagą w ramach solidarności z twoją beznadzieją. (Faktycznie, Toster przestaje wymachiwać flagą.)

Żubr zaprasza oponenta do próby sił, na co Kochanek Katriny reaguje pełnym politowanie spojrzeniem i pukaniem się w czoło. Patriota rzuca kilka cierpkich słów na temat tchórzostwa czerwonoskórych, na co jego przeciwnik odpowiada równie cierpką uwagą na temat walorów intelektualnych „Polskiego Bizona”. Poirytowany Żubr rusza do ataku i robi to w swoim stylu – szybko, mocno i z wielką zajadłością. Chickasaw z gracją unika jego ciosów i odpowiada dwoma szybkimi Dropkickami – pierwszy zachwiał Prawdziwym Polakiem, a drugi go powalił. Żubr próbuje szybko wstać... i nadziewa się na pełny wzmocnionego odbiciem od lin impetu Running Dropkicka! Obrywa w bok głowy, i pada po raz drugi. Chickas próbuje pinu.... 1... 2... kick out! Wybicie Żubra zbiega się w czasie z interwencją jego tag partnera – Thornpike przypierdala Indianinowi szybkim i brutalnym Face Wash. To z kolei nie podoba się Bidamowi, który uznaje za stosowne interweniować. Na oczach oszołomionego sędziego pomiędzy Nowosibirskim i Iconem wybucha ostry brawl, który szybko przenosi się poza ring.

Jan Kowalski – Co na to Lechu Grudziński?

Tony Hogański Tak jak ty, jest dzisiaj marnie dysponowany.

Jan Kowalski – Mógłbyś zająć się komentowaniem walki, a nie moich poczynań?

Tony Hogański Nie pochlebiaj sobie Janku, w życiu nie komentowałbym tego, co ty robisz. (Toster krzywi się.) Fuj.

Kowalski ma chyba jednak sporo racji. Lech Grudziński, czyli arbiter tego pojedynku, dał tutaj ciała, ale nie zdoła na razie naprostować tej sytuacji – w obrębie lin zaczyna się sporo dziać. Żubr wstaje, rzuca oponenta w narożnik i wyprowadza kilka brutalnych Forearm Smashów. Później szybko i sprawnie wynosi rywala do góry i już po chwili możemy napawać się Superplexem, po którym następuje szybki pin....1... 2... kick out! Bidam i Thornpike obijają się poza ringiem kompletnie bez szacunku dla swoich facjat, podczas gdy pomiędzy linami sprawy nie wyglądają zbyt różowo dla Chickasawa: Indianin właśnie pada ofiarą mocarnego Body Slam. Po tej akcji następuje Knee Drop i wyniesienie do Vertical Suplex. Tego już jednak zbyt wiele dla Sawyera, który wyrywa się z uścisku rywala, ześlizguje się za jego plecami i aplikuje mu German Suplex. Sarmata dał się zaskoczyć i teraz leży na macie, oszołomiony. Jego przeciwnik wskakuje na środkową linę i powraca z efektownym Leg Dropem. Zalicza trafienie i próbuje pinu....1... kick out! Na Sarmatę trzeba dużo więcej. Chickasaw próbuje więc DDT, ale potężnie zbudowany rywal przerzuca go za pomocą Back Body Drop. Na twarzy Żubra pojawia się wyraz zadowolenia, które okazuje się jednak przedwczesne – jego przeciwnik ląduje bezpiecznie i z wielką gracją, po czym odbija się od lin i atakuje z efektownym Corkscrew Crossbody! Patriota przechwytuje tę akcję i kontruje przepotężnym Overhead Belly To Belly Suplex, po którym Chickasaw wylatuje z ringu!! (EWF! EWF! EWF!)

Tony Hogański Indianie potrafią latać. Kto by przypuszczał?

Jan Kowalski – The Chickasaw zajął trzecie miejsce w konkursie Felków na najlepszego cruisera 2013 roku.

Tony Hogański To ma wyjaśniać jego zdolności awiacyjne?

Jan Kowalski – Tak.

Tony Hogański No i wyjaśniło.

W tym czasie Bidam i Thornpike chyba już wyjaśnili sobie wstępnie dzielące ich różnice zdań, bo spokojnie czekają na swoją kolej w narożnikach. Poza ringiem Mia cuci oszołomionego partnera, który zataczając się nieco powraca na matę. Tam czeka na niego Żubr z wspartym niebagatelną masą ciała Knee Strikiem. Chicko jakoś unika tego ciosu, przetacza się do narożnika i dokonuje zmiany.
Bidam rozpoczyna od kilku ciosów w twarz Sarmaty, na co ten odpowiada własnymi i przechodzi do próby DDT. Azjata wyrywa się z uścisku, pada jednak ofiarą klasycznego lewego sierpowego, po którym następuje Lariat. Patriota wykonuje serię Angry Stompów, którą przerywa kontra w postaci bardzo agresywnego Spinebustera. Plecy Prawdziwego Polaka z impetem uderzają w matę, a Bidam wstaje i natychmiast opada z Elbow Dropem. Trafia oponenta w głowę, uśmiecha się paskudnie i kopie go gardło. Arbiter ma pewne zastrzeżenia, których Nowosibirski wysłuchuje z pełnym zrozumieniem. Później dźwiga swojego potężnego przeciwnika i wykonuje na nim Realesed Dragon Suplex! Niezły wyczyn, biorąc pod uwagę różnicę gabarytów. W narożniku Thornpike zaczyna się niepokoić – wrzeszczy na tag partnera, starając się zmusić go do jakiejś reakcji. Bidam uśmiecha się do niego po mongolsku, układa oszołomionego Żubra w odpowiedniej odległości od narożnika i dokonuje zmiany. Chickasaw natychmiast wykonuje Moonsaulta i przechodzi do pinu....1...2...2,43... przerywa Johnny Thornpike!

Jan Kowalski – Tak nie wolno!

Tony Hogański Co nie wolno? Co nie wolno? To EWF! Tu wszystko wolno!

Jan Kowalski – Serio? A jakbym powiedział, że twój komentarz robi się drętwy.

Tony Hogański (zbulwersowany) Co? Co? Tak nie wolno!

Jan Kowalski – Starzejesz się Tony. Po prostu się starzejesz.

Tony Hogański (zmartwiony) Ja?

Lech Grudziński, obrotny sędzia udziela reprymendy, ale kogo to interesuje? Szybko musi wracać do pracy, po tym jak Kochanek Katriny „poprawia” rywalowi Standing Moonsaultem. Od razu mamy pin....1... 2... shoulder up! Mia poza ringiem jest niepocieszona. Żubr próbuje wstać i od razu pada ofiarą Double Foot Stomp – innymi słowy, przeciwnik skacze mu na głowę. To na chwilę uspokaja Prawdziwego Polaka, a Chickasaw ma czas na kolejną efektowną akcję. Ponownie wskakuje na narożnik i skacze z akcją o cudnej nazwie Mia Pozdrawia [High Angle Senton Bomb] – niestety przeciwnik gra nie fair i odsuwa się! Indianin z impetem wyrżnął o matę, a Sarmata rzuca się do narożnika, żeby dokonać zmiany. Udaje mu się i jego spragniony walki partner może wkroczyć do gry.
Johnny Thornpike od razu rozwala twarz Indianina przy pomocy Face Wash. Chickasaw zwija się z bólu, a Thorn Mouth wykonuje na nim Northern Lights Suplex. Natychmiast przechodzi do pinu....1... 2... kick out! Niezrażony tym drobnym niepowodzeniem Icon zarzuca sobie Chickasa na barki... i egzekwuje Firemans Carry Into Flapjack. Kochanek Katriny wygląda na solidnie poobijanego, próbuje jednak doczołgać się w stronę tag partnera – na próżno. Rywal wynosi go do Brainbustera. Sawyer ponownie pokazuje, że nieźle radzi sobie z wymykaniem się z tego typu opresji, wyślizguje się z uchwytu rywala i ląduje za jego plecami wykonując mordercze Inverted DDT! Ta akcja daje mu czas na zmianę.

Jan Kowalski – Dobrze pamiętam, że Żubr i Chickasaw wymyślali różne strategie na tą walkę? Była strategia dmowska i honorowa, tak?

Tony Hogański (do siebie) Ja? Stary?

Jan Kowalski – Oj Tony, ja tylko żartowałem.

Tony Hogański (zmartwiony) Naprawdę się starzeję?

Bidam tymczasem wskakuje efektownie na narożnik i skacze z jeszcze bardziej efektownym Diving Elbow Dropem. Trafia idealnie, co najwyraźniej wprawia go w dobry humor, bo znowu uśmiecha się po swojemu. On tak po prostu lubi, pewnie najchętniej zjadłby teraz smakowitego kurczaka. Od razu próbuje pinu....1... 2... kick out! Trudno, nie udało się. Będą kolejne próby. Azjata wykonuje Irish Whip na Amerykaninie, jednak Johnny Thornpike wykonuje klasyczną kontrę i to Bidam ląduje plecami w narożniku. Takie rzeczy się zdarzają, nawet najlepszym. Później następuje Thrust Kick... i pełen impetu Face Wash! Johnny upodobał sobie dzisiaj tą akcję. Wynosi przeciwnika w narożniku... ten zaczyna umiejętnie się bronić, przejmuje inicjatywę i wykonuje Seorabeol [Rope Hung Cutter] na kompletnie ogłupiałym rywalu! Przygotowawszy go w ten sposób, zmienia się z partnerem, który natychmiast wskakuje na szczyt narożnika i skacze na leżącego przeciwnika z podręcznikowo wykonanym i nader efektownym 450 Splash! Wooooooo!! Wooooo!! Wooooo!! Woooooo!! – rozbrzmiewa wśród widowni.

Jan Kowalski – Chickasaw ma wielu fanów. To miły gość.

Tony Hogański ...

Jan Kowalski – Proszę państwa, nie sądziłem, że Tony jest taki wrażliwy.

Chicko od razu próbuje pinu....1... 2... 2,62... przerywa Żubr! Arbiter znowu ma trochę pracy, podczas gdy Chickasaw próbuje zakończyć walkę raz, a dobrze – niestety Thorn Mouth blokuje przygotowania do Chickasaw Piledriver i po prostu wsadza palce w oczy przeciwnika. Jakby tego było mało, uderza kolanem w krocze Indianina i na koniec wykonuje DDT. Później dokonuje zmiany, pokrzykując przy tym coś do swojego tag partnera. Panowie chyba doszli do porozumienia, bo wynoszą Kochanka Katriny do Double Vertical Suplex, którą to akcje bez przeszkód wykonują. Chickasaw leży, oddychając z wyraźnym wysiłkiem i jest zdany na łaskę Żubra, który z kolei nie ma nic przeciwko wykorzystaniu tego faktu. Szykuje się do wykonania Ideology Buster [Muscle Buster], jednak rywal – złośliwe bydlę – nie zamierza współpracować i ni stąd, ni zowąd wyskakuje z kontrą w postaci Hurricanrana With Pin....1... 2... kick out! Obaj przeciwnicy wstają, a Sarmata rusza z Running Lariatem. Chickasaw unika ciosu i... dokonuje zmiany!


Tony Hogański Bo ja Janku to też mam uczucia.

Jan Kowalski – O, jednak żyjesz.

Tony Hogański Ale co to za życie? W starości? W siwiźnie.

Bidam wkracza do akcji i od razu spotyka się huraganowym atakiem Patrioty. Zwinnie unika tych potężnych ciosów i odpowiada jednym, ale za to bardzo precyzyjnym uderzeniem – wymierza go krawędzią dłoni, a celem jest gardło przeciwnika. Żubr charczy i zatacza się, trzymając za uderzone przez chwilę miejsce. Chyba ma kłopoty z oddychaniem. Tymczasem jego rywal odchyla się do tyłu na linach, łapie momentum... i powala Prawdziwego Polaka morderczym Jawbreaker Lariatem! Następnie przygląda mu się z powątpiewaniem, mówi coś do partnera i dokonuje zmiany. Wspólnie wynoszą go w narożniku i, nie bez widocznego na ich twarzach wysiłku, wykonuje morderczy Super Powerbomb od którego ring zatrząsł się w posadach! Chickasaw pinuje....1... 2... 2,99... kick out! W tym samym czasie Johnny Thornpike próbował interwencji, a Bidam go powstrzymał – w efekcie zawodnicy wypadają poza ring, zupełnie jak na początku walki!

Jan Kowalski – Tyle wrażeń, tyle emocji.

Tony Hogański Powinienem zadbać o swój pochówek, kupić sobie miejsce na cmentarzu. Drogie to?

Jan Kowalski – Podobno tak, ale z twoimi gwiazdorskimi dochodami z pewnością cię stać.

Tony Hogański Może jebnę sobie mauzoleum, co?

Jan Kowalski – Świetny pomysł.

Poza ringiem trwa walka między Bidamem a Thornpikiem. Nie potrwa ona jednak zbyt długo, bo Bidamczyk wykonuje rywalowi Seonggol [Hangman's Facebuster]!! (Entuzjazm publiczności.) Na ringu tymczasem Żubr wrzucił Chickasawa do narożnika i obija go tam z niesamowitą siłą. Uderzenia spadające na twarz indiańską są tak silne, że Jimmy już wkrótce zaczyna krwawić. Żubr tymczasem rozpędza się i próbuje Splasha... ale The Chickasaw odsuwa się w niemal ostatnim momencie!! Na ring tymczasem wraca Bidam z przewieszonym przez ramię Iconem. Żubr próbuje dojść do siebie, choć sytuacja nie przedstawia się dla niego najlepiej. Bidam podchodzi do niego... i klepie jego dłoń, dłonią nieprzytomnego Thornpike'a. Żubr jest zdziwiony, a sędzia Lech Grudziński nieprzejednany. Doszło do oficjalnej zmiany i Żubr musi opuścić obręb ringu. Tymczasem Bidam oficjalnie zmienił się z Chickasawem, a Jimmy nie protestował, bo obecny EWF FTW Champion wzbudza podziw u młodszych wrestlerów. Bidamczyk podchodzi do zwłok Thornpike'a, które wcześniej porzucił i wykonuje mu swój kończący Seorabeol-2 [Sternness Dust α]! Chce pinować, a Żubr od razu by chętnie wpadł na ring... gdyby nie ściągnął go z niego Chickasaw, który pojawił się poza ringiem! Bidam spokojnie pinuje.....1.........2........3! (Zwycięzcami są: Bidam & The Chickasaw!)

Jan Kowalski – No i koniec?

Tony Hogański (zawodzi z żalem) A kiedy przyjdzie także po mnie, zegarmistrz światła purpurowy...

Bidam gratuluje Chickasawowi, który wszedł na ring i zostawia go samego. Poza ringiem niespodziewanie Mia rzuca mu się w ramiona, co trochę zdziwiło EWF FTW Champa, a także zaniepokoiło Jimmy'ego. Nowosibirski wkrótce wśród radosnego aplauzu publiczności znika pod FeliXtronem. Po drodze pogratulował także Żubrowi, który chwilę wcześniej chciał rozszarpać Indianina, ale się uspokoił. Mia wchodzi na ring i świętuje wraz z Chickasawem i publicznością. Thornpike się nie rusza, a Żubr wymienia jakieś uwagi z jednym z patriotów siedzących w pierwszym rzędzie.

Jan Kowalski – Cóż to była za walka. Kawał dobrego wrestlingu.

Tony Hogański Czemu cieniu odjeżdżasz?

Jan Kowalski – Przenieśmy się lepiej na zaplecze, bo Tony jest teraz jakiś nieswój.


(Posłuchajmy Janka i uczyńmy tak jak to sugeruje. Na zapleczu jest Mariusz Max Kolanko, a wraz z nim Craig Crawford. Double C nie wygląda na szczęśliwego, w jego oczach widać jakąś taką agresję.)

Mariusz Max Kolanko – Craig, dziś masz wielką szansę by zdobyć pierwsze trofeum na ringach Extreme Wrestling Federation.

Craig Crawford – To nie jest szansa Max. Ja wiem, że to wygram.

Mariusz Max Kolanko – Jak skomentujesz fakt, że Żubr za najgroźniejszego rywala uważa Chickasawa, a Chickasaw Żubra?

Craig Crawford – To ignoranci Max, nie mają pojęcia o czym mówią. Kto ma niesamowitą serię sześciu zwycięstw z rzędu? Może oni? Nie, to ja, Craig Crawford wygrywam wszystkie swoje walki odkąd powróciłem do EWF. To ja, a nie oni. Nie doceniają mnie, mi to nie przeszkadza. Marzą o trofeach, będę musiał brutalnie rozwiać ich marzenia.

Mariusz Max Kolanko – Uważasz się zatem za faworyta?

Craig Crawford – Zdecydowanie. Ten puchar mus być mój i tyle. Żubr, Chickasaw to porządni zawodnicy, coś tam sobą reprezentują, ale nie mogą się równać ze mną.

Mariusz Max Kolanko – Czyli w pewien sposób ich doceniasz?

Craig Crawford – Doceniam w sensie wrestlingowym. Prywatnie, jako osoby, to skończeni idioci. Jeden jest polskim patriotą, ha-ha, dobry żart, z czego tu być dumnym? Z tych wszystkich klęsk i upadków? (Lekki heel heat na arenie.) A ten drugi? Chickasaw? Indianin... gdzie są dzisiaj Indianie? Mieli dla siebie cały kontynent, ale okazali się zbyt słabi by go utrzymać. Miejsce Chickasawa jest w rezerwacie.

Mariusz Max Kolanko – Dziękuję za wywiad i życzę powodzenia.

Craig Crawford – Nie będzie mi potrzebne. Ja to wygram i tyle.

(Wracamy na ring.)


Jan Kowalski – Już ci lepiej Tony?

Tony Hogański Tak.

Jan Kowalski – Co w takim razie sądzisz o Craigu Crawfordzie? Jak oceniasz jego szanse?

Tony Hogański Wszyscy mają równe szanse. No może poza MaxiMasterMistrzem, ten to jest skończonym zerem.

Jan Kowalski – Walka o Puchar Szczęściarza już niedługo!


(Znów trafiamy na zaplecze. Dzisiaj wiele się dzieje, czas sprawdzić co słychać u komisarza EWF. Na ostatniej gali go nie było, bo siedział zamknięty w więzieniu w Hawanie. Dziś czule spogląda na EWF i robi wszystko by federacja dobrze funkcjonowała. Rosjanin siedzi za swoim wspaniałym biurkiem, a ze ścian spoglądają na niego Mikołaj II i Władimir Putin. Spokój komisarza przerywa pukanie do drzwi i w gabinecie pojawia się Tamara Ostrowska.)

Tamara Ostrowska – Panie komisarzu, pilna korespondencja.

Kraven – Pilna? No dobra, dawajcie.

Antonella wręcza komisarzowi jakąś kopertę. Łowca rozrywa ją i wyciąga stamtąd jakąś kartkę papieru i z ręcznie nakreślonymi kilkoma zdaniami. Rosjanin robi zdziwioną minę.

Tamara Ostrowska – Coś się stało panie komisarzu? Wezwać Grabarza?

Kraven – Bubba...

Tamara Ostrowska – Nie żyje?

Kraven (głośno czyta) "Z dniem dzisiejszym składam swoją rezygnację na ręce komisarza EWF. Podpisano, Bubba". (Wskazuje na kartkę.) Kto ci to dał?

Tamara Ostrowska – Jeden z funkcjonariuszy GRU.

Kraven (w pewien sposób zaniepokojony) Bubba zrezygnował? Ale dlaczego?

Tamara Ostrowska – Wezwać Grabarza?

Kraven – Nie, zawiadom Bidama.

Tamara Ostrowska – Oczywiście.

(Kraven nalewa sobie wódki, a my wracamy w piękne rejony stolika komentatorskiego.)


Tony Hogański Nareszcie!

Jan Kowalski – Co? Ale dlaczego?

Tony Hogański Piękna to chwila!

Jan Kowalski – Nic z tego nie rozumiem. Tu musiał być jakiś szantaż. Ta rozmowa Bubby... to wielce podejrzane.

Tony Hogański Gówno mnie obchodzą powody i motywy. Ważne, że Bubbowski przestanie nam tu mącić. Wreszcie będzie spokój.


(Znajdujemy się w jednej z większych szatni, jakie można odnaleźć w lubelskiej hali. Tutaj na honorowym miejscu, a konkretniej na ładnie i cudnie udekorowanym podwyższeniu umieszczono Puchar Szczęściarza. Na scenie, oprócz podwyższenia z pucharem, swe miejsce znaleźli także Shaman, Szczęściarz i The Great Barri. Przed nimi stoją uczestnicy walki o puchar, czyli MaxiMasterMistrz, Won Wei, Żubr, The Chickasaw. Craiga Crawforda nigdzie nie widać.)

Shaman Dziś przejdziecie do historii. Wystąpicie w dziewiątej edycji Pucharu Szczęściarza, jednego z najwspanialszych trofeów, jakie można wygrać na ringach Extreme Wrestling Federation. Oddaję głos mojemu przyjacielowi, Szczęściarzowi.

Szczęściarz Trudno jest mieć swój puchar, zwłaszcza za życia, bo niektórzy otrzymują je po śmierci. Walczcie godnie i nie przynieście EWF wstydu. Oddaję głos The Great Barriemu.

The Great Barri Oddaję głos mojej małpie, która jest tu dziś ze mną. (Barri rozgląda się.) Gdzie moja małpa?

Szczęściarz Była tu przed chwilą.

Żubr Możemy już iść?

Won Wei Nie przeszkadzaj.

Patriota dziwnie spogląda na Chińczyka.

The Great Barri Zamknijcie wszystkie drzwi! Nie dajcie małpie uciec!

Drzwi są jednak otwarte, bo wchodzi przez nie Craig Crawford.

Craig Crawford Barri, Barri, Barri... jesteś nadal tak samo głupi jak w 2009 roku. Na wyspie byłeś największym durniem.

The Great Barri Craig Crawford...

Craig Crawford Zobaczymy się w czasie walki. Tylko ty przyszedłem ci powiedzieć. Jestem innym człowiekiem niż w czasie programu Wyspa2009. Ty pozostałeś debilem i robisz z siebie pośmiewisko. Ja zaczynam nową erę w polskim wrestlingu.

Po tych słowach Crawford opuszcza pomieszczenie.

Żubr Idziemy.

The Chickasaw To wszystko, co macie nam do powiedzenia?

Szczęściarz W zasadzie to tak.

The Great Barri Chcemy byście walczyli uczciwie.

Shaman Zgodnie z ideałami Pucharu Szczęściarza!

The Chickasaw Będziemy.

Żubr (uśmiecha się) Oj będziemy.

(Towarzystwo zaczyna opuszczać salę. The Great Barri jest zrozpaczony, bo małpa mu się gdzieś zapodziała. Shaman i Szczęściarz starają się go pocieszać i pomagają w poszukiwaniach.)


Tony Hogański Ładnie nam się promuje ta walka.

Jan Kowalski – Nie da się ukryć.

Tony Hogański Tylko kto to wygra?

Jan Kowalski – Dowiemy się już niedługo.


(Przygotowując się do walki o Puchar Szczęściarza sprawdźmy, co się dzieje na balu pretendentów. Znajdujemy się na głównej sali balowej, gdzie relację na żywo dla wszystkich zainteresowanych widzów prowadzi Cassandra Tisserant.)

Cassandra Tisserant – Każdy, kto coś znaczy jest dzisiaj tutaj. Ten bal otwiera nowy rok w świecie polskich celebrytów i wszystkich znaczących osób. Tu bawią się aktorzy, politycy, ludzie kultury i nauki, a przede wszystkim wrestlerzy Extreme Wrestling Federation. To właśnie z ich powodu się tu spotkaliśmy, a wszystko dzięki naszemu organizatorowi, wspaniałemu SR-Crazy'emu. Widziałam tu gdzieś niedaleko Vaclava, więc może uda mi się zamienić z nim kilka zdań.

Faktycznie Vaclav jest bardzo aktywny na balu. Siedzi akurat przy jednym stoliku z posłem ze swojej, łuskowskiej ziemi, mianowicie Czarkiem Kucharkiem.

Cassandra Tisserant – Panie Vaclavie...

Vaclav – Och! Niech pan, panie pośle pośle spojrzy. Oto najprawdziwsza tania dziwka z Nikaragui czy innego Haiti. Przyjechała do Polski by się prostytuować i nasze dziewczęta wygryza z interesu, bo jest taka bardziej brązowa.

Czarek Kucharek (dziwnie rozochocony) Naprawdę? Odbiera pani naszym dziewczętom miejsca pracy? Wie pani jak to mówią, bo najwięcej witaminy mają łukowskie dziewczyny.

Cassandra Tisserant – Jak śmiesz!

Haitanka o polskim rodowodzie chce spoliczkować Mecenasa Ekstremy, ale ten chwyta jej dłoń i mocno ściska, sam przy tym wstaje.

Vaclav – To ty jak śmiesz. To jest poseł na Sejm Rzeczypospolitej, a ja jestem Vaclav, poseł na sejm ekstremy.

Czarek Kucharek – Ładnie powiedziane.

Vaclav – Chcesz pięć dych? Chcesz? Mam tego aż za dużo! (Wrzeszczy tak, że okoliczni goście spoglądają w tę stronę.) Bierzesz pięćdziesiątkę? Tak jak zawsze? Co?

Mecenas Ekstremy wyjmuje z kieszeni plik z kilkoma banknotami o nominale pięćdziesięciu złotych i wkłada je Cassandrze za deklot.

Vaclav – A teraz spierdalaj stąd i nie zawracaj mi więcej głowy, bo pan poseł doniesie ministrowi spraw wewnętrznych i twoja wiza zostanie anulowana.

Wróg Ludu puszcza Cassandrę, a ta z płaczem ucieka. Vaclav rozgląda się, bo czuje, że wszyscy na około mu się przyglądają.

Vaclav – Na co się patrzycie?! Koniec przedstawienia. Wracajcie do żarcia, picia, plotek i tańców. Raz, dwa!

Po tych słowach dwukrotny EWF FTW Champion siada na swoje miejsce.

Czarek Kucharek – Więc to jest ten wasz entertainment?

Vaclav – Panie pośle, ja nie robię w rozrywce, ja robię w ekstremie, hardcorze, bólu i krwi. A teraz... (Bierze łyka Perły.) Niech pan mi jeszcze raz opowie jak to Robert trafił do Bayernu.

(Ta historyjka nas nie interesuje, dlatego też wracamy na ring.)


Tony Hogański Mówiłem ci! Cham, cham i prostak!

Jan Kowalski – To było okropne. Biedna Cassandra.

Tony Hogański Dla takich bydlaków nie powinno być w EWF miejsca.

Jan Kowalski – Biedna dziewczyna. Tak ją publicznie upokorzyć... i za co? Za co?


(Nie dowiemy się teraz za co, tzn. my już to wiemy - wszystko dlatego, że Vaclav jest chamem. Przenosimy się na parking. Widzimy tutaj Bubbę, który pakuje swoje rzeczy do bagażnika samochodu. Jest jakiś taki przygnębiony. Dlaczego tak nagle zdecydował o swoim odejściu? Pytanie to pada też na głos. Zadaje je jakiś niezidentyfikowany mężczyzna.)

Głos – Dlaczego? Dlaczego odchodzisz?

Bubbowski odwraca się i zauważa, że za nim stoi... Esespe! Na jednym policzku ma wyciętą literę "V", a na drugim wykaligrafowaną literę "B". Są to pamiątki po spotkaniach z Vaclavem i Bidamem.

Esespe – Dlaczego?

Bubba – Zrobiłem dla ciebie wszystko, co mogłem. Znalazłem cię w swojej szatni, zadzwoniłem po karetkę, nawet zapłaciłem za pierwszą pomoc, bo nie miałeś ubezpieczenia. Czego chcesz? Dlaczego mnie dręczysz?

Esespe – To! (Wskazuje na policzek z literą "B".) Mam dzięki tobie, to mam przez ciebie. Ten Bidam chciał wysłać ci jakąś wiadomość... a teraz odchodzisz? Tak po prostu?

Bubba – To nie twoja sprawa. Ta rozmowa jest zakończona.

Były EWF World Champion odwraca się i zaczyna porządkować coś w swoim bagażniku. Esespe denerwuje się i chwyta go za ramię.

Esespe – Nie pozwolę na to! Moje cierpienie musi mieć jakiś sens! Nie możesz odejść! Nie możesz porzucić EWF! Dawałeś nam zawsze nadzieję. Potrzebujemy cię...

Bubbowski chyba się zdenerwował, bo wyciąga z bagażnika swój firmowy znak STOP, odwraca się i od razu uderza Esespe przez pysk!! Coś gruchnęło w jego szczęce i biedak upada na beton, zalewając się przy tym krwią!! (EWF! EWF! EWF!)

Bubba – To nieprawda. Nie jestem tu w tej chwili potrzebny.

Bubbowski wrzuca znak STOP do bagażnika i zamyka go. Chce ruszyć w stronę drzwi kierowcy, ale nagle pojawia się małpa. To chyba ta, co uciekła Great Barriemu. Małpa rzuca skórkę od banana pod nogi Bubby. Ten nadeptuje na nią, przewraca się i spada prosto na Esespe. Małpa ucieka, a jakiś fan podbiega i odlicza. Pin.......1.........2.......3! (Zwycięzcą jest: Bubba!)

Bubba (podnosząc się) Co u czorta?

Członek dawnego Justice League wsiada do samochodu i odjeżdża. W tym momencie na parking wpada Bidam. Widząc odjeżdżający samochód Bubbowskiego rusza za nim i wyciąga dłoń w jego kierunku.

Bidam – Nie!!!

Bubbowski na chwilę się zatrzymał. W oczach Bidama pojawiło się coś w rodzaju nadziei. Jednakże nie zagościła tam ona zbyt długo, bo już po kilku sekundach Bubba odjechał.

Bidam – Dlaczego? Przecież...

W tym momencie Nowosibirski zauważa zwłoki Esespe. Podchodzi do nich i wymierza mu potężnego kopniaka prosto w brzuch. Esespe zaczyna jęczeć, a Bidam okopuje go z furią.

Bidam – To twoja wina! To twoja wina! (Kopie go brutalnie w żuchwę.) Ja jeszcze z nim nie skończyłem!

Esespe (plując krwią) Nie...

EWF FTW Champion nachyla się nad Esespe i wyciąga z kieszeni nóż.

Bidam – Posłuchaj mnie bardzo, ale to bardzo uważnie. Pozbyłem się ciebie w 2010 roku, wróciłeś. Zostawiłem ci małą pamiątkę. (Dotyka ostrzem noża litery "B" na jego policzku.) Wróciłeś. Ja jestem miłosierny, naprawdę. Mam jednak dość sytuacji, w której takie śmiecie jak ty zaludniają EWF. Nie chcę cię tu więcej widzieć, zrozumiano? Bo inaczej się zabawimy. Jeśli EWF zorganizuje galę w Rzeszowie, to nie chcę cię widzieć w tym mieście. Jeśli będziemy w Gdańsku, a ty przypadkiem tam będziesz, to marny twój los. Jeśli polecimy na Wyspy Cooka, to liczę na to, że nie spotkam twej marnej osoby na każdej, nawet najmniejszej wysepce Oceanii. (Przesuwa nóż do jego gardła.) Rozumiemy się?

Esespe – Tak...

Bidam – To spierdalaj.

(Siergiejewicz Nowosibirski wstaje i opuszcza parking. Wracamy w rejony stolika komentatorskiego, gdzie zawsze możemy dowiedzieć się czegoś ciekawego.)


Jan Kowalski – To chyba prawda. Nie ma już z nami Bubby.

Tony Hogański Jednego mąciwody mniej.

Jan Kowalski – Odjechał, po prostu odjechał.

Tony Hogański No i dobrze. Nie płacz Janku, każdy kiedyś odjedzie. To nieuniknione.


(Miejmy jednak nadzieję, że nikt z nas nie odjedzie nigdzie w najbliższym czasie. Przenosimy się znów do biura komisarza Extreme Wrestling Federation. Jest tu rzecz jasna Kraven, bo to jego biuro. Są tu też portrety, ale to wiemy, więc nie trzeba się powtarzać. Jest też Tamara Ostrowska.)

Tamara Ostrowska – Bubba opuścił halę.

Kraven – Dziwne to, bardzo dziwne. Nie spodziewałem się.

Tamara Ostrowska – Może to i lepiej? Przestanie się mieszać w nieswoje sprawy.

Kraven – Z jednej strony tak... ale z drugiej... kto go do tego zmusił? Nawet ja nie byłem w stanie się natręta pozbyć, a tu nagle, szast-prast i odchodzi! Sam, z własnej woli. Bardzo to dziwne.

Te rozmyślania pan komisarz będzie musiał odłożyć na bok, bo drzwi do jego gabinetu zostają bezceremonialne otwarte i pojawia się tam Szakal.

Kraven – Też się cieszę, że cię widzę.

Szakal – Oglądasz WSI24?

Kraven – W zasadzie to nie, oglądam Wrestlepaloozę.

Szakal – Dyżurowałem kurwa przy moim telefonie zaufania i dostałem ostrzeżenie od jednego z moich fanów. (Spogląda na Antonellę.) Na co czekasz kobieto? Podaj mi pilota!

Lekko przestraszona Tamara Ostrowska podaje Szakalowi pilota. Ten zaczyna wciskać różne guziczki.

Szakal – Dlaczego to kurwa nie działa?

Kraven – Może dlatego, że próbujesz uruchomić nim mojego laptopa?

Szakal – Acha kurwa. Gdzie telewizor?

Kraven – Za tobą.

Szakal – To patrz co ja kurwa potrafię. (Senator nie odwraca się, lecz wygina rękę wraz z pilotem i uruchamia telewizor przez swoje ramię.) Widziałeś kurwa? (Z dumą.) Widziałeś?

Kraven – Imponujące.

Wkrótce na ekranie telewizora pojawia się WSI24.

Szakal – Patrz kurwa na żółty pasek!

Patrzymy kurwa na żółty pasek: "PILNE: Prokuratora wznawia śledztwo przeciwko Szakalowi i Kravenowi. Sprawa dotyczy EWF i nowych dokumentów".

Szakal – Łącz mnie kurwa z Japonią. Albo czekaj, sam się połączę. A ty! (Wskazuje na Antonellę.) Przynieś mi kurwa kawy z kafeterii.

Senator chwyta za telefon stacjonarny i w pamięci znajduje odpowiedni numer, którego szukał.

Głos – Mosi-mosi?

Szakal – Co kurwa?

Kraven – To "halo" po japońsku.

Szakal – Debile tam kurwa mieszkają. (Do słuchawki.) Dawaj Game'a.

Głos – Pan Game jest w tej chwili niedostępny. Przebywa poza Japonią.

Szakal – A kto mówi?

Głos – Katsura Naoko, jego asystentka.

Szakal – Na oko to kurwa coś ściemniasz.

Kraven – To akurat prawda. Game jest w Birmie. Czekaj, zadzwonimy na komórkę.

Szakal (do słuchawki) To przepraszam cię Naoko.

Głos Naoko – Nic się nie stało.

Szakal (do słuchawki) Coraz ładniej mówisz po polsku.

Głos Naoko – Dziękuję.

Kraven – Dosyć tych flirtów.

Szakal (kończąc rozmowę) Jakich kurwa filtrów? (Robi zdziwioną minę.)

Rosjanin przejmuje super-telefon stacjonarny i po chwili słychać głos imperatora Game'a. Rzecz jasna telefon pracuje w trybie głośnomówiącym.

Głos Game'a – To ja, słucham.

Szakal – Oglądasz WSI24?

Głos Game'a – Nie.

Szakal – To powiedz mi coś ty najlepszego narobił kurwa!

Głos Game'a – Ale o co chodzi?

Szakal – O co? O co? Jakieś śledztwo otwierają! (Rzuca jednym swoim łysym okiem na ekran telewizora.) O! Coraz kurwa lepiej!

Kolejny raz patrzymy  na żółty pasek: "PILNE: Przygotowywany jest wniosek o uchylenie immunitetu senatora Szakala".

Szakal – Immunitet chcą mi uchylić! Mnie, senatorowi kurwa ich mać! Co ty im dałeś w tych papierach?

Głos Game'a – Spokojnie, tam nic nie ma.

Szakal – Jak nie ma, jak kurwa widać, że coś jest.

Głos Game'a – Wiem, co mówię. Dostali tego tyle, że przez rok z tych papierów nie wyjdą, a ostatecznie i tak nic nie znajdą. Problem z głowy, praca komisji sparaliżowana. Wszystkich świadków już przesłuchali, i co mają? Nic nie mają.

Kraven – A ten audyt?

Głos Game'a – Nie martwiłbym się tym. Będzie to robić zaprzyjaźniona firma. Zresztą, nie macie chyba obecnie nic do ukrycia, prawda?

Kraven – Nic.

Szakal (grozi telefonowi) Lepiej żeby to się kurwa rozeszło po moich łysych kościach.

Głos Game'a – Bardziej martwiłbym się Felipe Castro.

Kraven – Nim? (Uśmiecha się pogardliwie.) On już dawna spacyfikowany.

Głos Game'a – Nie doceniasz go. Kto nas wykiwał w 2007 roku i doprowadził EWF do zamknięcia? Kto założył tą dziwną federację, znalazł sobie nowych kolegów by później ich zdradzić? Kto was wydymał w 2009 roku i odsunął od władzy? Kto? Felipe Castro.

Kraven – To było dawno temu. On już jest niegroźny. Zresztą po swojej stronie ma tylko Vaclava.

Głos Game'a – A skąd wiesz, że tylko Vaclava? Może Vaclav jest zasłoną dymną? Wygadaną, wyszczekaną, która odwraca uwagę od jego utajonych przyjaciół. Zadajcie sobie pytanie - komu możecie ufać w EWF, a komu nie. Każdy, kto znajdzie się na drugiej liście powinien być uznany za podejrzanego.

Kraven – Przyjrzymy się temu.

Głos Game'a – To wszystko?

Szakal – Wszystko kurwa. Ahoj panie bobrze.

Senator kończy rozmowę.

Kraven – Uspokoiłeś się?

Szakal – Trochę kurwa.

Kraven – Dlaczego nie jesteś na balu?

Szakal (zdziwiony) Jakim znowu balu?

Kraven – Nie zaprosili cię?

(Łysy zadumał się, a Tamara Ostrowska właśnie przyniosła kawę. Wracamy na ring.)


Tony Hogański Wrabiają mistrza!

Jan Kowalski – Spokojnie Tony. Słyszałeś, że nic z tego nie będzie.

Tony Hogański Game był dobrym duszkiem EWF, ale ja bym mu tam do końca nie ufał. Mistrz musi zachować czujność.

Jan Kowalski – Z pewnością tak właśnie zrobi.


(Czas wrócić na bal, bo to w tej chwili najcudowniejsze i najbardziej rozrywkowe miejsce. Przyjęcie trwa w najlepsze. Niektórzy tańczą, jak np. Franko z jedną z pań z Żydowskiego Korpusu Ochrony imienia Feliksa Dzierżyńskiego.Widzimy rozmawiających Nasa Jazzowskiego i Weronikę Passent.)

Weronika Passent – Nas, a dlaczego ten grubas... (Wskazuje na dziwnie tańczącego Franko.) Ma tyle pasów, a ty żadnego?

Nas Jazzowski – To mało znaczące pasy. Jakbym chciał to... ot tak... (Pstryka palcami.) Już bym miał te jego śmieszne pasy.

Weronika Passent – Ale on ma trzy. Po co mu tyle? Czy to w ogóle legalne?

Nas Jazzowski – Legalne, ale czy moralne?

Weronika Passent – On jest niemoralny?

Nas Jazzowski – On nosi maskę.

Weronika Passent (przygląda się uważnie Rzeźnikowi) No... niezła siara, nie? Przypał, co?

Nas Jazzowski – Dosłownie i w przenośni.

Weronika Passent – Czyli, że pozer, nie?

Nas Jazzowski – Tak.

Weronika Passent – To czekaj, Nas. Ja pójdę sobie i zrobię ci później prezent, okej?

Nas Jazzowski – Dobrze.

Weronika Passent – Tylko nie pal znowu tych cygar z Crazy'm. Później wali ci z pyska jak z kanału na Brooklynie. No nic, idę, cześć.

Przy jednym ze stolików siedzi Esmeralda Martinez. To właśnie do niej dosiada się Weronika Passent.


Weronika Passent – Dobry wieczór. Pani pozwoli, że się przedstawię. Jestem Weronika Anna Miley Passent, żona Nasa Jazzowskiego.

Esmeralda Martinez – Bardzo mi miło. Nazywam się...

Weronika Passent – Nie trzeba się przedstawiać. Cała przyjemność po mojej stronie. Wszyscy w show-biznesie znają, szanują i podziwiają Esmeraldę Martinez! Od lat!

Esmeralda Martinez – To miłe. Pani jest aktorką, prawda?

Weronika Passent – No, hollywoodzką do tego. Znam Roberta De Niro, Ala Pacino, Dustina Hoffmana i wielu innych. Czad, nie? Chcesz zobaczyć moje fotki na instagramie? Mogę cię dodać do znajomych na fejsie? Ale mi będzie Mucha zazdrościła.

Esmeralda Martinez – Tak... Może szampana?

Prezydent EWF woła jednego z kelnerów, którzy przynoszą dwa kieliszki szampana.

Weronika Passent – Zawsze podziwiałam EWF, że tu kobiety tak wysoko mogą zajść. Zwłaszcza, że to takie męskie środowisko.

Esmeralda Martinez – Robimy, co możemy by w EWF panowały równe szanse.

Weronika Passent – Szkoda, że to się niektórym nie podoba.

Esmeralda Martinez – Komu niby?

WAMP wskazuje na Franko.

Weronika Passent – Widzisz tego włochatego grubasa, tam? No, to naczelny szowinista EWF. Męska świnia, normalnie. Jakie on rzeczy o kobietach opowiada. Gardzi nami.

Esmeralda Martinez – Naprawdę?

Weronika Passent – To skandal, że on tyle tych świecidełek ma, no tych, no... pasów. Jaki on wysyła w ten sposób sygnał wszystkim kobietom!

Esmeralda Martinez – Jaki?

Weronika Passent – Szowinistyczny... a tą jego Helenkę, biedne zahukane dziewczę. Spójrz tylko, jaka zagubiona.

WAMP wskazuje na Helenkę, która rozmawia z jednym z polskich milionerów, choć na liście Wprostu biedak jest raczej w drugiej pięćdziesiątce. Wcale nie wygląda na zahukaną i zagubioną.

Esmeralda Martinez – ... i ten Franko?

Weronika Passent – Nie tam, bić nie bije, ale na kosmetyki nie daje, pieniędzy żałuje, a ma się za taką wielką gwiazdę. To co jej daje, to nawet na waciki nie starczyłoby!

Esmeralda Martinez – Przykra sprawa. To ja może zadzwonię do Alienor, ona działowi kadr szefuje... albo do Kravena.

Weronika Passent (chwyta Martinez za dłonie) Nie, Esmeraldo. Musimy to wziąć w nasze, kobiece ręce.

Opuszczamy WAMP i Esmeraldę, ale balu nie zostawiamy. Przenosimy się do salonu, gdzie SR-Crazy pali cygaro w towarzystwie Nasa Jazzowskiego.

Nas Jazzowski (pykając cygaro) Żona mi powiedziała, że nie powinienem palić z tobą cygar.

SR-Crazy Problem tkwi w samych cygarach czy moim towarzystwie?

Nas Jazzowski Chyba w filozofii.

SR-Crazy (nucąc sobie pod nosem) Nie warto dociekać gdzie dobro, gdzie zło... W polityce bowiem koncept ów prostaczy, że sprawa jest słuszna, niezbyt wiele znaczy.

Nas Jazzowski Co warte idee, kiedy braknie siły?

Pojawia się Smela, który na srebrnej tacy przynosi liścik do SR-Crazy'ego. Ten czyta uważnie.

Nas Jazzowski Złe wiadomości?

SR-Crazy Bubba....

Nas Jazzowski Nie żyje?

SR-Crazy Nie, po prostu odszedł z EWF.

Pojawia się tym razem Miszka, który także na srebrnej tacy przynosi liścik do SR-Crazy'ego. Ten znów czyta uważnie.

Nas Jazzowski Złe wiadomości?

SR-Crazy Bunt. Chodźmy na balkon.

(Wracamy na arenę.)


Tony Hogański Nikt nie zwraca się przecież do Esmeraldy per "Esmeraldo"!

Jan Kowalski – Tylko Facundo...

Tony Hogański Te celebrytki. Zresztą... jakiś spisek jajników się nam szykuje.

Jan Kowalski – Tak, na to wygląda. Kolejny spisek dzisiaj, po syjonistycznym, antybubbowskim i antyszakalowskim. Ciekawe o jakim buncie mówił SR-Crazy.

Tony Hogański Ciekawe, ciekawe.

Jan Kowalski – Mam jednak dla ciebie lepszą wiadomość.

Tony Hogański Co takiego?

Jan Kowalski – Walka o Puchar Szczęściarza właśnie się rozpoczyna!



Puchar Szczęściarza IX:
Special Guest Referee - The Great Barri
Won Wei vs MaxiMasterMistrz vs The Chickasaw vs Craig Crawford vs Żubr



Na początek rozbrzmiewa Vox - „Bananowy Song” – i w hali pojawia się owacyjnie witany przez fanów Great Barri. Arbiter mającej już niedługo się odbyć batalii statecznie przemieszcza się w stronę ringu i bez przeszkód dociera na miejsce. Tam dobrotliwie pozdrawia swoich sympatyków, zerka na zegarek i zaczyna przygotowywać się do odpowiedzialnego zadania, jakim bez wątpienia jest sędziowanie tego typu walki.
Nie wiemy do końca, na czym te przygotowania polegają, ponieważ nasza uwagę przykuwa pierwszy z pragnących zdobyć Puchar Szczęściarza zawodników: przy dźwiękach „Enter The Dragon Theme” pojawia się Won Wei. Fani EWF przyjmują go dosyć przyjaźnie, nie jest to jednak reakcja z typu tych, które rozsadzałyby dach hali. Pochodzący z Chin zawodnik wygląda na bardzo skoncentrowanego i nie przedłuża swojego wejścia, szybko i sprawnie docierając w obręb ringu.
Widownia nie zdążyła się jeszcze nacieszyć efektem komicznym wynikającym z różnicy gabarytów Won Wei’a i Great Barriego (który jak wiadomo ma 223 cm wzrostu i waży 175 kg), a już odzywają się podniosłe dźwięki „Żeby Polska była Polską”. Pojawia się MaxiMasterMistrz i od razu widać, że nie zyskał on jak na razie uznania tłumów. Zawodnik wygraża pięścią tym, którzy go wygwizdują i w stanie najwyższego wzburzenia wkracza pomiędzy liny. Tam spogląda na olbrzymiego arbitra z czymś na kształt respektu, podczas gdy w hali rozbrzmiewa theme kolejnego aspirującego do zdobycia Pucharu zawodnika.
Rush i „Tom Sawyer” oznaczają pojawienie się The Chickasawa. Rzeczywiście, na Indianina nie trzeba długo czekać, a towarzyszy mu jego urocza asystentka – Mia. Wita ich spora porcja cheeru, popu i ogólnie pojętej pozytywnej energii. Widać, że taka reakcja sprawia obojgu sporą przyjemność, bo od razu wchodzą w interakcję słowną z co bardziej wygadanymi fanami. Podróż do ringu mija im w całkiem miłej atmosferze przerywanej tylko przez grupkę fanów Żubra, którzy obrzucają Chickasa i jego asystentkę obelgami. Zostają jednak zakrzyczani.
Odzywają się na nowo, kiedy w hali rozbrzmiewa „Boa” Pawła Kukiza i pojawia się ich idol – Żubr. Jak zwykle wymachuje z zapałem biało czerwoną flagą. Tym razem jednak witany jest ogromnym cheerem. Wszystko dlatego, że w strategicznych miejscach hali zostali rozlokowani jego sympatycy z bojówek narodowowyzwoleńczych. Zawodnik okrąża ring i przystaje obok stanowiska komentatorów, żeby przekazać Tony’emu Hogańskiemu flagę. Po odprawieniu tego rytuału wkracza na ring, patrząc spode łba na swoich przeciwników.
Pozostał już tylko jeden zawodnik, na którego nie trzeba długo czekać. Rozbrzmiewa Redman „Let’s go” i Craig Crawford rozpoczyna swoją podróż w kierunku ringu. Wita go umiarkowany cheer, na który sam zainteresowany kompletnie nie zwraca uwagi. Jego dziki wzrok jest utkwiony w oczekujących przeciwnikach: Crawford wbiega pomiędzy nich i zajmuje miejsce w jednym z narożników.

Jan Kowalski – Doczekaliśmy się! Wreszcie! Kolejna edycja Pucharu Szczęściarza!

Tony Hogański Już dziewiąta, jak ten czas szybko leci. Niedługo będzie jubileusz, jeśli oczywiście EWF nie upadnie.

Jan Kowalski – Nie mów tak Tony, nie chcemy upadać.

Tony Hogański Jesteś przesądny?

Jan Kowalski – Nie, ale lepiej nie wywoływać Vaclava z lasu.

To już wszyscy uczestnicy czekającego nas widowiska. Wprawdzie Żubr i Chickasaw toczyli już dzisiaj walki, ale wydaje się, że po intensywnej odnowie biologicznej wyglądają dość rześko. Crawford pojedynkował się tylko w dark matchu i to dawno, więc dla niego będzie łatwiej. Na Maxiego nikt nie zwraca uwagi. Pozostaje tylko dać znak do rozpoczęcia walki. Wszystkie oczy utkwiły w Great Barrim, który chyba poczuł ciężar odpowiedzialności, bo aż poruszył się niespokojnie. W końcu jednak przypomina sobie, po co tutaj jest i robi, co do niego należy. Narodowe bojówki zaczynają krzyczeć: Żubr! Żubr! Żubr! Żubr! Żubr! Żubr! i w ten sposób przejmują kontrolę nad fanami. Są świetnie zorganizowani. Tymczasem rozbrzmiewa gong i rozpoczyna się kolejna edycja Pucharu Szczęściarza. Początkowo nikomu nie jest jakoś szczególnie śpieszno do walki – większość zawodników po prostu zajęła swoje narożniki i obserwuje pozostałych. Tylko MaxiMaster stoi plecami do lin i chyba jest mu tam niewygodnie, bo inicjuje akcję zaczepną. Dokładniej mówiąc, podchodzi do Żubra i zaczyna na niego wrzeszczeć. Pyskówka jest dosyć długa, jest w niej sporo na temat braku patriotyzmu, niewłaściwie okazywanej miłości do Ojczyzny itd., itp. Żubr słucha tego z rosnącym zdziwieniem, jego pozostali rywale i arbiter też. W końcu jednak zdziwienie przechodzi w złość, i Sarmata powala Maxiego szybkim i brutalnym Big Bootem. W momencie w którym Triple M zalicza pierwsze spotkanie z matą, pomiędzy linami następuje znaczne ożywienie: Craig Crawford rzuca się na Won Wei’a, a Chickasaw wykonuje Dropkicka na Żubrze. Sarmata pada, a Chickas wykonuje na jego ciele coś na kształt złożonego z Angry Stompów indiańskiego tańca. W tym czasie Won odrywa się od Crawforda i trzyma go na dystans za pomocą precyzyjnych, silnych kopnięć.

Jan Kowalski – Jak już wspomnieliśmy jest to dziewiąta edycja naszego pucharu.

Tony Hogański Co to? Czas na pogadankę historyczną?

Jan Kowalski – Pierwszy raz o Puchar Szczęściarza walczono w 2004 roku, zwyciężył wtedy Shaman. Druga edycja została odwołana i nie ma zwycięzcy. Następnie wygrywali Flying Man, dwukrotnie Jimmy Hendrixon, Crash Martin, Vitor Hernandez, a w zeszłym roku triumfował SeBa.

Tony Hogański Szkoda, że feldmarszałek dzisiaj nie walczy. Byłby jednym z faworytów.

Jan Kowalski – Mimo jego absencji, spodziewamy się świetnej walki.

MaxiMasterMistrz wstaje, trzymając się za twarz. Rozgląda się przez chwilę i postanawia dołączyć do okopywania leżącego Żubra. Chickasaw chyba nie jest zainteresowany tego typu pomocą, bo skacze na MMM z Knee Strike. Twarz Triple M znowu ucierpiała, a on sam pada na matę. Indianin wraca do powalonego Sarmaty, czeka go jednak niemiła niespodzianka w postaci morderczego Speara, który roztrzaskuje go o narożnik! W tym czasie Crawford zostaje dosłownie wykopany z ringu przez Won Weia! (EWF! EWF! EWF!) Żubr i Azjata stają naprzeciw siebie, podczas gdy Maxi ciągle leży na macie trzymając się za twarz, Chickasaw jest cucony przez znajdującą się poza ringiem Mię, a upokorzony Crawford wygląda jakby za chwilę miał eksplodować. Prawdziwy Polak atakuje Big Bootem, jednak Wei sprawnie uchyla się i jednocześnie podcina rywala, powalając go. Na tym jednak kończy się okres dominacji Chińczyka – na ring wpada maksymalnie wkurwiony Craig Crawford, który powala Upartego Tygrysa na matę przechodząc natychmiast do Mounted Punches!

Tony Hogański Tyle się tu dzieje.

Jan Kowalski – A to dopiero początek!

Tony Hogański Cenię tych urwisów, ale mam nadzieję, że nie będą przedłużać.

Jan Kowalski – Zazdrościsz im młodości?

Żubr wstaje, odbija się od lin i brutalnym Running Knee Strikiem nokautuje próbującego wstać Maxiego. Następnie rozpędza się raz jeszcze, i taką samą akcję aplikuje zdradzającemu objawy przytomności Chickasawowi. A później z rozpędu przypierdala jeszcze Craigowi, uwalniając tym samym Won Wei’a. Następnie bierze się za Azjatę, zastępując CC w roli egzekutora Mounted Punches. Won Wei broni się jak może, ale jego sytuacja robi się coraz gorsza. Z opresji ratuje go dopiero Chickasaw, który spada na kark Żubra z samobójczym Diving Leg Dropem ze szczytu narożnika! (EWF! EWF! EWF!) Paskudna akcja, która o mało nie pozbawiła Patrioty głowy! Chicko też ją odczuł, ale stara się nie zwracać uwagi na ból. Kolejny Leg Drop spada na kark oszołomionego Sarmaty. Po nim następuje kolejny. Chwilę później Won Wei próbuje „zrolować” zaskoczonego Indianina...1... 2... shoulder up! Azjata i Rdzenny Amerykanin rozpoczynają wymianę ciosów, a w tym samym czasie Craig Crawford wstaje i ląduje na Maxim z Knee Dropem. Chyba mu się to spodobało, bo ponawia atak – tym razem na pierś Triple M spada Double Knee Drop! Próba pinu...1... przerywa Żubr kopiąc w bardzo brutalny Crawforda prosto w głowę! Zorganizowana grupa jego kibiców od razu rusza do ataku i głośno krzyczy: Żubr! Żubr! Żubr! Żubr! Żubr! Żubr! Inni fani też się w to włączają, bo myślą, że tak trzeba. Świetny pomysł, świetna organizacja.

Tony Hogański Janku, dlaczego to robisz?

Jan Kowalski – Ale co takiego?

Tony Hogański Wpędzasz mnie w starczą depresję. Jeszcze dostanę uwiądu starczego.

Jan Kowalski – Tego się chyba tak po prostu nie dostaje.

Tony Hogański A skąd ty to możesz wiedzieć?

Patriota przez chwilę masuje obolały kark, po chwili jednak rzuca się na zajętych sobą Wei’a i Chickasawa. Próbuje Double Clothesline’a, ale przeciwnicy wyczuli ten atak. Obaj unikają go, przez co Żubr nadziewa się na liny. Won i Chicko spoglądają na siebie, osiągając krótkie porozumienie, które owocuje dwoma Dropkickami wymierzonymi w szerokie plecy Sarmaty. W ich efekcie Ostatni Patriota wylatuje poza ring, a sojusz pomiędzy cruiserami znika tak szybko, jak się pojawił. W tym czasie MaxiMasterMistrz zdołał wstać, ale szybko powraca do leżenia na macie – to Craig Crawford zaaplikował mu Neckbreakera. Próba pinu...1... 2... Chicko i Wei przerywają.
Craig, Won i Chickasaw naparzają się wzajemnie nad zwłokami Maxiego, i nikt z nich nie zwraca w tej chwili uwagi na Żubra. Sarmata szybko uświadamia im, że to niewybaczalny błąd wpadając pomiędzy nich i wymierzając potężne „cepy” na lewo i prawo! Bijatyka nabiera intensywności i trwa wystarczająco długo, żeby mógł do niej dołączyć MaxiMasterMistrz. W ruch idą pięści, łokcie i kolana. Nie ma w tym zbytniej finezji aż do momentu, w którym Żubr chwyta Won Wei’a i rzuca nim w Chicko i Craiga, którzy razem z „żywym pociskiem” wypadają poza ring! (EWF! EWF! EWF!) Naprzeciw Sarmaty stoi już tylko MaxiMaster, ale i on zostaje ogłuszony potężnym Forearm Smashem, podniesiony i... wyrzucony poza ring w stylu „human dart”! Triple M wrzeszczy i macha rękami podczas swojego krótkiego lotu, po czym uderza z impetem w znajdującą się poza ringiem trójkę!! (EWF! EWF! EWF!)

Jan Kowalski – Co za akcja!

Tony Hogański Wiele się tu dzieje. Jak za czasów mojej młodości.

Jan Kowalski – Tony, komentuj walkę, a nie stan swoich uczuć.

Tony Hogański Są pewne priorytety w życiu... (Smutnym głosem.) Właśnie... w życiu... które się kończy... powoli...

Co za akcja! Wspaniała! Publiczność szaleje, a Żubr tauntuje z uzasadnioną dumą! Narodowe bojówki znów zmuszają fanów do głośnych okrzyków: Żubr! Żubr! Żubr! Żubr! Żubr! Żubr! Great Barri zaczyna odliczać znajdujących się poza ringiem zawodników, ale przerywa mu Patriota dołączając do oponentów i rozdając im cios za ciosem! Ci nie pozostają mu dłużni, i robi się z tego naprawdę solidny „kocioł”, który szybko przenosi się na trybuny, pomiędzy fanów! Great Barri z frasunkiem drapie się po głowie, ale odpuszcza sobie odliczanie – chyba uznał, że zakończenie w ten sposób walki nie przyniosłoby żadnego pożytku.
W hali pojawiają się funkcjonariusze GRU, którzy fachowo zabezpieczają teren, oddzielając walczących od podekscytowanego tłumu. Zawodnikom nie wydaje się to przeszkadzać – Żubr nawet „pożycza” sobie pałkę jednego z funkcjonariuszy i używa jej przeciw Chickasawowi. Indianin całkiem zwinnie unika ciosów i doczekuje chwili, w której na miejscu zdarzenia pojawia się Great Barri, który upomina Sarmatę i wyrywa mu mordercze narzędzie z ręki. Arbiter udziela pouczenia zasłuchanemu w jego słowa Żubrowi i równie zafascynowanemu Chickasowi, a za jego plecami trwa prawdziwa wojna: MaxiMaster właśnie przypierdala krzesłem w twarz Won Weia i zamierza się na Crawforda, który wykonuje kontrę w postaci wzmocnionego przez trzymane na wysokości twarzy MMM krzesło Dropkicka! Maxi pada, i chwilę później kompletnie flaczeje po brutalnym chair-shocie wymierzonym prosto w głowę! (EWF! EWF! EWF!)

Jan Kowalski – W tej walce nie ma odwrotu.

Tony Hogański Tak jak nie ma odwrotu od śmierci.

Jan Kowalski – Tony, robisz się nudny.

Tony Hogański To ze starości!

Great Barri odwraca się i nakazuje w sposób czuły, ale zdecydowany Crawfordowi odrzucić krzesło. Craig robi ruch, jakby chciał wykorzystać przedmiot przeciwko arbitrowi, jednak opanowuje się w porę i spełnia jego życzenie. W tym czasie pozostawieni samym sobie Żubr i Chickasaw znowu skaczą sobie do gardeł – Patriota powala Indianina potężnym Forearm Smashem, po czym... chwyta lecący w jego stronę kij baseballowy! To Andrzej i Michał wtopili się w grupę fanów swojego kumpla, i teraz wyczuli szansę na wspomożenie go w walce! Żubr z wdzięcznością przyjmuje prezent i z impetem przypierdala w potylicę Kochanka Katriny! Następnie odrzuca kij, zarzuca na ramię zwłoki oponenta, i ignorując wrzeszczącą rozpaczliwie Mię rozpierdala go Powerslamem o pobliskie krzesło! (EWF! EWF! EWF!) Później wlecze zakrwawionego Indianina w stronę ringu.
Tymczasem arbiter przywrócił już porządek i odebrał od Craiga Crawforda niechętną obietnicę poprawy. Widząc zmierzającego w stronę ringu Żubra, rusza w tym samym kierunku. Tym samym odwraca się do pozostałych trzech zawodników plecami, pozwalając Won Wei’owi na rozwalenie krzesła na głowie niczego nie spodziewającego się CC! (EWF! EWF! EWF!) Co za cios! Jucha poleciała pięknym i gęstym strumieniem, a Crawford pada na zaśmiecone rozsypanym popcornem krzesło. W tym czasie Żubr jest już na ringu i szykuje się do Patria Bomb [Ricola Bomb]! Spotyka go jednak nieprzyjemna niespodzianka – zmasakrowany Chickasaw wykonuje desperackiego Low Blowa, po którym następuje DDT! Sarmata pada, a jego przeciwnik rozkłada się na macie i po prostu odpoczywa, kompletnie wyzuty z sił.

Jan Kowalski – Ta walka to naprawdę pokaz dobrego wrestlingu z wieloma hardcorowymi sytuacjami. Szkoda tylko, że Tony nie staje dzisiaj na wysokości zadania i woli przygotowywać swój pogrzeb.

Tony Hogański Żyłem niewinnie jak lilija, dlatego chciałbym lilie na moim pogrzebie.

Jan Kowalski – Mogłem się tego spodziewać.

Tony Hogański Niech chór zaspiewa też "Dies irae" na mojej Mszy pogrzebowej. Niech to będzie prawdziwe requiem!

Won Wei i Maxi powoli wracają w stronę ringu, napierdalając się po drodze krzesłami. Ta swoista szermierka kończy się niedaleko stołu dla komentatorów – Wushu Tiger przełamuje obronę swojego przeciwnika i po prostu rozwala mu głowę! (EWF! EWF! EWF!) Wei wlecze nieprzytomnego rywala i układa go na stole dla komentatorów.W tym czasie Żubr i Chickasaw zdołali już wstać. Prawdziwy Polak próbuje Running Lariata, ale jego oponent unika tego niezgrabnego ataku. Następuje odbicie od lin... i nagłe Corkscrew Crossbody w wykonaniu Chickasa! Próba pinu....1... 2... kick out! Chwilę później na ring wpada Won Wei, z niecelnym Bussaiku Knee Kick wymierzonym w Indianina. Chickasaw uniknął ataku, natomiast Azjata opada na ring tuż obok wstającego właśnie Żubra. Patriota powala Tigera pełnym impetu Spinebusterem, po czym wstaje... i pada ofiarą efektownego Tornado DDT wykonanego przez Sawyera! Chicko przechodzi do pinu...1... 2... kick out! Trudno, tak bywa. Chickasaw podnosi się na równe nogi, stając tym samym twarzą w twarz z Won Weiem. Rozpoczyna się ostra wymiana kopnięć, przerwana dopiero przez podwójny Falling Clothesline w wykonaniu Żubra! Aktywizuje to jego zwolenników, którzy znów krzyczą: Żubr! Żubr! Żubr! Żubr! W ringu dzieją się rzeczy bardzo ciekawe, ale poza nim również nie jest nudno. MaxiMasterMistrz odzyskuje zmysły, siada na stole rozglądając się trochę nieprzytomnym wzrokiem...

Tony Hogański A kysz! Idź już sobie! Przepadnij!

Jan Kowalski – Daj spokój chłopakowi, Tony.

Tony Hogański Dobrze wiesz, jak kończą się takie sytuacje, Janku.

Jan Kowalski – W zasadzie masz rację, Tony. Może zrzucimy go z blatu?

MaxiMasterMistrz Gdzie ja jestem?

Krzesło Craiga Crawforda JEB!

Double C powraca na ring, przypierdalając po drodze Maxiemu! Ten grzecznie kładzie się spać, podczas gdy w ringu trwa okopywanie Azjaty i Indianina. Craig wkracza na matę, zachodzi Patriotę od tyłu i aplikuje mu morderczego Neckbreakera! Od razu próbuje pinu....1... 2... Won Wei przerywa nokautującym kopnięciem w głowę CC! Chwilę później pada po German Suplexie w wykonaniu Chickasawa. Indianin ma teraz komfortową sytuację – wszyscy jego przeciwnicy leżą i wyglądają na dojrzałych do wykonania na nich jakiejś akcji. Native Lucha dobrze to rozumie, bo bez niepotrzebnych ceregieli wspina się na szczyt narożnika. Kiedy jednak dociera do celu, dostrzega leżącego w dole Maxiego. Przez chwilę toczy wewnętrzną walkę z samym sobą, ale pokusa jest zbyt wielka – Chickasaw skacze poza ring z Mia Pozdrawia [High Angle Senton Bomb] który rozpierdala zarówno stół, jak i MaxiMasterMistrza! (EWF! EWF! EWF!)

Tony Hogański No i masz babo placek. Mówiłem, że tak się to skończy.

Jan Kowalski – A ja mówiłem, żeby zepchnąć go z tego cholernego stołu?

Tony Hogański Mówiłeś. Czasem masz rację.

Ryk uszczęśliwionych fanów o mało nie rozsadza hali! Gromkie „Woooooooooooo!” przetacza się przez trybuny! Mia pomaga wstać bohaterowi oglądanej przed chwilą akcji, podczas gdy na górze – pomiędzy linami – Żubr wprasowuje Won Wei’a w matę przy pomocy Running Powerslam! Następnie chwyta Crawforda i egzekwuje Patria Bomb [Ricola Bomb]– szybko i bezlitośnie! To oznacza próbę pinu...1... Chickasaw wraca na czas! Seria wściekłych kopnięć spada na głowę Sarmaty. Zakrwawiony Sawyer wygląda jak jakiś indiański demon zemsty, kiedy tak znęca się nad czerepem przeciwnika. W końcu przerywa, podnosi Patriotę i wykonuje na nim Irish Whip w narożnik. Bierze rozpęd... i skacze na rywala z Somersault Sentonem! Ładna, efektowna akcja, po której Żubr osuwa się do pozycji siedzącej. Chickas wstaje... i chwieje się pod naporem serii Goldmud Chops w wykonaniu Won Weia. Azjata naciera z animuszem, zmuszając rywala do cofnięcia się w jeden z narożników. Tam wyprowadza kilka Knee Strike’ów... i pada ofiarą desperackiego Schoolboy Pin w wykonaniu Craiga Crawforda.....1... shoulder up!

Jan Kowalski – Niewiele brakowało.

Tony Hogański Niewiele też brakuje by przejść od życia do śmierci.

Jan Kowalski – Ja tu oszaleję. Już nie będę z tobą żartował, bo można dostać tu pomieszania zmysłów.

Tony Hogański Czy na to też się umiera?

Double C nie traci czasu i powala wstającego rywala Lariatem. To pozwala mu na rozejrzenie się w sytuacji i wykonanie Mudhole Stomping na leżącym w narożniku Żubrze. Później... w tej chwili dla Craiga nie ma żadnego „później” – pada po brutalnym Running Knee Strike wykonanym przez Won Wei’a. Do Azjaty podbiega Chickasaw, ale dosięga go nader precyzyjnie wykonany Superkick. Wushu Tiger widzi swoją szansę i próbuje ją wykorzystać – wskakuje na szczyt narożnika i wykonuje efektowny Wushusault [Moonsault] prosto na leżącego Indianina! Chickas zdołał jakimś cudem podkulić kolana, co owocuje bolesną dla obu stron kolizją. Sytuację wykorzystuje Żubr, który gdzieś w międzyczasie zdołał wstać i teraz aplikuje Weiowi Dreamer DDT! Grupy patriotyczne znów skandują: Żubr! Żubr! Żubr! Żubr! Natychmiastowy pin... 1... 2... 2,87... przerywa MasterMasterMistrz! Nie może być! Sarmata był tak blisko! Wstaje z nie do końca patriotycznym, ale z pewnością szczerym wkurwieniem wypisanym na twarzy i po prostu zasypuje rywala serią wściekłych ciosów! Maxi broni się przez chwilę, ale szybko opuszcza gardę i na jego twarze lądują kolejne Punche. Chwilę później dochodzi do kuriozalnej sytuacji: Chickasaw próbuje Schoolboya na Żubrze, podczas gdy w tym czasie Craig Crawford robi to samo z Maxim!

Tony Hogański Dużo czerni na moim pogrzebie. Nie lubię tych nowoczesnych zwyczajów z bielą. Pogrzeb to pogrzeb, żałoba i te sprawy.

Jan Kowalski – Niech ktoś mi da krzesło to przyśpieszę twój zgon!

Great Barri trochę się w tym wszystkim pogubił, ale decyduje się na podwójne odliczanie...1... shoulder up Sarmaty i kick out MaxiMastera! Żubr wymienia ciosy z Crawfordem, a Chickasaw „tańczy” z MMM. Craig uderza szybkim i zaskakującym Low Dropkickiem wymierzonym w nogi rywala – trafia tuż pod kolana, i Żubr pada na matę. W tym czasie Sawyer wykonuje Hurricanrana With Pin...1... 2... Double C wpada od tyłu i przerywa pięknym German Suplexem! CC nie wypuszcza rywala z rąk i od razu pinuje...1... 2... Żubr przerywa kopiąc Crawforda w zachęcająco wyprężone żebra! Następnie podnosi go do Ideology Buster [Muscle Buster] i bezlitośnie egzekwuje tę akcję! Dosłownie chwilę później pada po Corkscrew Lariat w wykonaniu Won Wei’a! Chińczyk powala jeszcze Maxiego efektownym Wheelbarrow Kickiem, po czym... obrywa kopa w żołądek i pada ofiarą Chickasaw Piledriver [Package Piledriver]! Indianin od razu przechodzi do pinu...1... 2... 2,66... przerywa Żubr! Chickasaw kopie Prawdziwego Polaka w żołądek i „pakuje” go w Small Package...1... 2... 2,31... przerywa kopniak MaxiMastera!

Jan Kowalski – Myślałem, że to koniec!

Tony Hogański Kiedyś nadejdzie. Dla każdego z nas.

Chicko brawluje z Maxim, a Żubr odbija się od lin i przypierdala Triple M pełnym impetu Polish Hammerem! Maxi pada jak zdmuchnięty, a Chickasaw skacze na Patriotę z wściekłym Double Knee Strike! Żubr obrywa prosto w twarz, ale pomimo to daje radę skontrować tą akcję w Powerbomb! Następnie Punt Kickiem „uspokaja” próbującego wstać Crawforda, i wykonuje na Chickasie kolejny Powerbomb! Chwileczkę! Chicko kontruje w Hurricanrana With Pin! 1... 2... 2,99... przerywa Won Wei! Chwilę później Azjata pada po Neckbreakerze wykonanym przez MaxiMasterMistrza, który z kolei zostaje zaskoczony przez Pumphandle Backdrop Crawforda! Ten zaś wdaje się we wściekły brawl z Chickasawem, co wykorzystuje Żubr wykonując Spear na złączonych w walce rywalach! Impet akcji jest tak potężny, że obaj rozbijają się poza ringiem! (EWF! EWF! EWF!) Potwornie wyczerpany Sarmata zdobywa się na jeszcze jeden wysiłek i podnosi Won Wei’a do Powerbomb! I wykonuje tę akcję – prosto na próbującego powstać Maxiego! Potężna kolizja, ale to jeszcze nie koniec – Triple M pada ofiarą Dreamer DDT! Desperacki pin....1.......2......3!! Chickasaw wpada na ring z Dropkickiem, ale czyni to o ułamek sekundy za późno! Great Barri pokazuje, że doliczył do trzech! To już koniec walki! (Zwycięzcą i zdobywcą Pucharu Szczęściarza jest: Żubr!)

Jan Kowalski – Mamy zwycięzcę!

Tony Hogański Zawsze zwycięża śmierć.

To już koniec walki! Zwarty bojówki narodowe zaczynają w tym momencie głośno krzyczeć: Żubr! Żubr! Żubr! Żubr! Żubr! Żubr! Żubr! Żubr! Żubr! Żubr! Są tak doskonale zorganizowani, że całkowicie dominują nad areną. Spod FeliXtronu wychodzi Shaman, który dumnie niesie Puchar Szczęściarza. Jest z nim także niezastąpiony Szczęściarz, to w końcu trofeum jego imienia. Pojawiają się też Michał i Andrzej, który wraz ze swym kompanem będą celebrować sukces. Szczęściarz wręcza srebrne medale za udział w tej walce Craigowi Crawfordowi, Chickasawowi, Won Weiowi i Maxiemu. Na ringu są już tylko Żubr, Michał, Andrzej, Great Barri, Shaman, Szczęściarz i puchar. Szczęściarz i Shaman gratulują zwycięzcy, a Great Barri wręcza mu puchar. Na ring spada biało-czerwone konfetti, a Żubr triumfuje! Wchodzi na każdy z narożników i świętuje razem z publicznością, unosząc puchar w górę. Następnie wychodzi poza ring i z flagą Polski, którą podał mu Tony Hogański robi rundę honorową wokół ringu.

Tony Hogański Piękne widowisko, ale i to przeminie.

Jan Kowalski – Och Tony.

Żubr, Michał, Andrzej i Puchar Szczęściarza wśród gorącego dopingu bojówek patriotycznych opuszczają arenę w poczuciu dobrze spełnionego zadania. Polska dziś zwyciężyła!

Jan Kowalski – Wszyscy patrioci w Polsce na pewno świętują.

Tony Hogański Oprócz konkurencyjnych frakcji patriotycznych, np. MaxiegoMasteraMistrza.

Jan Kowalski – Oczywiście.


(Niech żyje bal! Przenieśmy się więc do hotelu, gdzie trwa wielkie przyjęcie, towarzyskie wydarzenie 2014 roku. Przy jednym ze stolików widzimy Helenkę, która zajada się kawiorem. Niespodziewanie przysiada się do niej Weronika Passent.)

Weronika Passent – Kawior je się specjalnym widelcem, a nie łyżeczką. (Wskazuje na mały widelec na stole.) O, tym tutaj.

Helenka (lekko zakłopotana) Cóż...

Weronika Passent – Nie przejmuj się. Towarzystwo gburowate, to nawet nie zauważy. Widziałaś tego Vaclava i posła, siara, że hej, nie?

Helenka – Dlaczego... rozmawiasz ze mną... tak normalnie?

Weronika Passent – To, że mój Nas nie lubi twojego włochatego grubasa. (Krzyczy do kelnera.) Szampana, poproszę! (Wraca do rozmowy z Helenką.) To nie znaczy, że nie możemy sobie poplotkować.

Helenka – W zasadzie....

Weronika Passent – Słuchaj, bo ja widzę, że masz talent. W "M jak miłość" szukają teraz nowej kochanicy dla jednego z Mroczków, nie wiem którego. (Wyjmuje z kieszeni jakąś wizytówkę.) Tu masz numer do Juana, to gej, więc nie zrób przypału. Juan załatwi ci casting, może coś z tego będzie? "M jak miłość" to dno, ale od czegoś trzeba zacząć. Też tam byłam.

Helenka – Powiedz mi, a ten Dorociński?

Weronika Passent – Tak.

Helenka – No, no...

Weronika Passent – Ale ja i on - nic. Zresztą ja mam teraz Nasa, no to zakopmy topór wojenny i napijmy się szampana.

(Panie piją szampana. Wracamy na ring.)


Jan Kowalski – Myślałem, że one się nie lubią.

Tony Hogański Kobiety... kto by je zrozumiał?

Jan Kowalski – A wydawało mi się, że ich konflikt może być ciekawszy niż konflikt główny.

Tony Hogański To źle ci się wydawało.


(Przenosimy się do wspaniałego gabinetu senatora Szakala. Wszystko jest tu na swoim miejscu, chociaż telefon zaufania nie będzie już dzisiaj działał. Senator przebiera się właśnie we frak i przed lustrem wiąże muszkę. Towarzyszy mu spin-Doktor VooDoo Biały.)

Szakal – Jak można zgubić kurwa zaproszenie na bal?

Doktor VooDoo Biały To Mumin i Mladenov.

Szakal – Znowu zawiedli. Najpierw ta historia z syrenką w Petersburgu, a teraz moje zaproszenie na bal.

Doktor VooDoo Biały Potworność.

Szakal – Jak ich kurwa złapię to ogolę ich na łyso. Esmeralda mi już dziesięć smsów wysłała z pytaniem gdzie jestem!

Doktor VooDoo Biały To straszne. Panience Esmeraldzie nie można przecież pozwolić czekać. Nie można jej tak denerwować.

Szakal – Właśnie kurwa!

Senator skończył wiązanie muszki.

Szakal – Wychodzę kurwa! Złap Mumina z Mladenovem. Niech będą gotowi na mój senatorski wymiar sprawiedliwości.

Doktor VooDoo Biały Tak jest.

Senator opuszcza swój gabinet.

Doktor VooDoo Biały Możecie wyjść.

Z jednego z bocznych pomieszczeń wychodzą przestraszeni Mumin i Mladenov.

Doktor VooDoo Biały No i co teraz?

Mumin & Mladenov To nie my!

Doktor VooDoo Biały Wiem, że to nie wy. Zastanawiam się tylko czy powiedzieć mu, że żadnego zaproszenia nie dostał. Po prostu go nie zaprosili.

(Przywódca Dark Division zamyślił się. My wracamy na ring.)


Tony Hogański (zbulwersowany) Jak to nie dostał?! Jak to nie dostał?! Jak to nie zaprosili?!

Jan Kowalski – To na pewno jakaś pomyłka.

Tony Hogański Jak można mistrza Szakala nie zaprosić na bal?

Jan Kowalski – To musiało być przeoczenie.

Tony Hogański Ta wiadomość złamie jego łyse serce.


(Wracamy do hotelu, bo tam dzisiaj dzieje się najwięcej. Będąc ścisłym to znajdujemy się przed hotelem. Trwa tutaj chyba jakaś manifestacja. Zebrało się kilkadziesiąt, może około setki osób, którzy protestują przeciwko czemuś. Jest tu Cassandra Tisserant, która relacjonuje te zajścia. Widać, że po nieprzyjemnym spotkaniu z Vaclavem doszła już do siebie.)

Cassandra Tisserant Niespodziewanie jakiś czas temu przed hotelem rozpoczęła się manifestacja. Sytuacja przypomina nam wydarzenia z Kijowa, ale jak to wszystko się skończy? Spytam jednego z uczestników protestu, o co w tym wszystkim chodzi.

Haitanka prosi jakiegoś zakapturzonego pana, którego twarz jest owinięta szalikiem do rozmowy.

Cassandra Tisserant Proszę pana. Może pan nam wyjaśnić, co tu się dzieje?

Protestujący Jesteśmy fanami Extreme Wrestling Federation i przyszliśmy tu zaprotestować.

Cassandra Tisserant Ale przeciwko czemu?

Protestujący Przeciwko dekadencji w jakiej pogrąża się obecne EWF! Tak dalej być nie może! My chcemy oglądać wrestling, a nie jakieś bale. Samozwańcza arystokracja ucztuje sobie i bawi się w luksusach, podczas gdy cała reszta rosteru siedzi w hali i walczy. Oni tam krwawią! (Wskazuje w stronę hali.) A ci tutaj się bawią! (Wskazuje na iluminowany budynek hotelu.) To skandal jak EWF upadło pod obecnym zarządem. W czasach Feliksa Castro to byłoby nie do pomyślenia. Dlaczego nie wezmą przykładu z papieża Franciszka i nie postawią na skromność?

Głos Smeli z balkonu Jebać skromność!

Protestujący Jeszcze są ordynarni. To ma być EWF? Żal patrzeć, żal patrzeć, naprawdę żal. Dlatego właśnie protestujemy.

Cassandra Tisserant Chwileczkę... pana głos.

Protestujący Karl! Szybko, zabierz jej mikrofon!

Z tłumu wyskakuje Karl Daniels! Wyrywa on Cassandrze mikrofon, a zza dekoltu wyjmuje łapczywie wyciąga plik pięćdziesięciozłotówek, który umieścił tam Vaclav.

Karl Daniels Vaclav, bracie! Na zawsze z tobą! Pro-choice 4 ever! Aborcja na życzenie, bez życzenia zresztą też! Yeah!

Protestujący rozmówca zdejmuje tymczasem kaptur i szalik. To Felipe Castro!

Felipe Castro Przejmujemy transmisję!

Ktoś podaje byłemu komisarzowi megafon. Felipe zwraca się w kierunku hotelu.

Felipe Castro Koniec zabawy! Lud przemówił! Nie chcemy dekadencji! Nie chcemy balów, nie chcemy arystokracji, nie chcemy widzieć marnotrawstwa pieniędzy! Żądamy sprawiedliwego EWF! EWF dla każdego, a nie tylko dla wybranych. Zapraszamy wszystkich chętnych, przybądźcie na ten majdan i walczcie z nami!

(Transmisja urywa się. Widać ktoś nakazał wyłączenie Felipe nim ten za bardzo się rozgada.)


Jan Kowalski – Co to ma znaczyć?

Tony Hogański Bunt, Janku! Bunt!

Jan Kowalski – Bunt?

Tony Hogański Najprawdziwszy!

Jan Kowalski – E tam, zwykły protest.

Tony Hogański Ale przyznasz, że bunt brzmi dramatyczniej?


(Wracamy na zaplecze. Cóż też się tutaj wydarzy? Spotkamy Ordinary Mortala, który jeszcze dzisiaj nie walczył, ale kroczy korytarzem dość dumnie i dostojnie. Kroczyłby pewnie tak dalej, gdyby jego drogi nie zastąpił mu Bidam. Jak widać nie jest mu śpieszno z powrotem na bal pretendentów.)

Bidam – Musimy porozmawiać.

Ordinary Mortal – Nie mamy chyba o czym.

Bidam – Wydaję mi się, że jednak mamy. Bubba...

Ordinary Mortal – Co z nim?

Bidam – Po rozmowie z tobą zrezygnował. Wszyscy to słyszeliśmy. Czym go szantażowałeś?

Ordinary Mortal – Pomyliłeś się. To nie ja.

Bidam – Nie ty? Prosisz Bubbę o rozmowę, a kilkadziesiąt minut później ktoś zmusza go do opuszczenia federacji.

Ordinary Mortal – Ja chciałem tylko wyjaśnić moje i Stabbera nieporozumienia z Bubbą, jakie mieliśmy w 2009 roku. To wszystko.

Bidam – Naprawdę? To wszystko?

Ordinary Mortal – Tak, to wszystko.

Bidam – No dobra. Podobno jestem dobry w śledztwach, więc dowiem się, co się za tym kryje. Jeśli kłamiesz... wtedy wylecisz z EWF jeszcze szybciej niż wróciłeś.

Ordinary Mortal – Jeszcze się o tym przekonamy się.

(Mortal odpycha delikatnie Bidama barem i rusza w swoją stronę. My też, w naszym przypadku jest to powrót na ring.)


Jan Kowalski – Myślisz, że to Mortal?

Tony Hogański Szczerze mówiąc to mam to w dupie. Cieszę się tylko, że Bubba nie będzie już przeszkadzał.

Jan Kowalski – Jesteś podły. Bubba to legenda EWF.


(Podłość to kwestia względna. Przenosimy się na zaplecze, gdzie widzimy Craiga Crawforda. Jest bardzo zmęczony po walce o Puchar Szczęściarza, nie ma co się dziwić, ale jednocześnie jest też niesamowicie wściekły.)

Craig Crawford – Gdzie on jest?!

Double C przewraca stół z jakimś sprzętem audiowizualny,

Craig Crawford – Gdzie on jest?!

(Wściekły uczestnik programu Wyspa2009 idzie dalej, a my ponownie przenosimy się w rejon stolika komentatorskiego.)


Tony Hogański A ten czego szuka?

Jan Kowalski – Raczej kogo.

Tony Hogański A może jednak czego?

Jan Kowalski – Masz rację. Nic w tej sprawie nie wiemy.

Tony Hogański Zadzwoń do niego, to może się dowiesz.


(Przenosimy się ponownie na zaplecze. Zawsze warto to robić by dowiedzieć się, co słychać u naszych znajomych. W zupełnie opustoszałej kafeterii siedzą przy piwie SeBa i Mati.)

SeBa Ziomek, co robić?

Mati Nie wiem. Może napić się browarów?

SeBa Tankowanie zawsze nam pomagało, ale sprawa jest poważna. Chcą nam zabrać naszą armię.

Mati Tak, a ja ufałem temu rabinowi.

SeBa Ożydził cię, a może ocyganił?

Mati Nie wiem, feldmarszałku, nie wiem.

SeBa To co ty wiesz? Bo przestaniesz być kwatermistrzem naszej armii. Trzeba wymyślić jakiś plan. Może jednak przypierdolę mu hełmem?

Mati To nie rozwiąże naszych problemów.

SeBa Nie chcę mu płacić za coś, co już mam. To ja stworzyłem Armię Prus Wschodnich! Pamiętasz jakie kadry mieliśmy w 2009 roku?

Mati Pamiętam.

SeBa Ich już nie ma, a ja trwam. Niczym pruska skała, która wyłania się z Bałtyku. Trwam, trwam, trwam. Góry przepłynąłem, lasy powycinałem i mych wrogów zniszczyłem... i teraz takie coś, takie coś, ziomuś. Jak mogą mi to robić? Ja mam takie zasługi!

Mati To może pójdziemy na bal. Tam mają za darmo alko, są dupeczki, można podylać, a niby tak przypadkiem zagadamy do kogoś...

SeBa Podoba mi się twój sposób myślenie. Przypadkiem, nie że prosimy o pomoc, ale tak przypadkiem. Bo... (Posmutniał.) Co ja zrobię bez mojej Armii Prus Wschodnich?

Mati (poklepując feldmarszałka po plecach) Wszystko będzie dobrze.

SeBa (już mu przeszło) To idziemy! Rozkręcimy tę ich drętwą imprezę! Na koń!

Mati Żyd nam wszystko zabrał. Nie mamy niczego.

SeBa Ten Galilejczyk nie zwycięży!

(Feldmarszałek jest gotowy do walki, a my gotowi by powrócić w sympatyczne okolice stanowiskach naszych równie sympatycznych komentatorów.)


Tony Hogański Tak jest! SeBa walczący!

Jan Kowalski – Feldmarszałek nie poddaje się.

Tony Hogański Będzie walczył by odzyskać Armię Prus Wschodnich!

Jan Kowalski – Oby zwyciężył.


(Wracamy do hotelu, bo bal pretendentów robi się coraz ciekawszy. Znajdujemy się teraz na balkonie. Z tej perspektywy wielki protest - wielki, bo liczba manifestantów zwiększyła się już o kolejne kilkadziesiąt osób - z tej właśnie perspektywy balkonowej protest podziwia śmietanka towarzyska EWF. Jest tu przede wszystkim SR-Crazy, są Smela i Miszka, a także Franko, Nas Jazzowski i Weronika Passent. Jest też jeden ze stażystów, DanGaner, który nie wiadomo dlaczego się tu znalazł.)

Weronika Passent (wskazuje na tłum) Nas, Nas, a co oni głodni są?

Nas Jazzowski – Być może nie mają chleba. Taka sytuacja teraz w Polsce.

Weronika Passent – To niech jedzą ciastka.

Franko – Dla was, burżujów wszystko jest takie proste.

Nas Jazzowski – Co powiedziałeś?

Franko – Co wy wiecie o głodzie? O chlebie? O zdobywaniu pieniędzy by wyżywić nie tylko siebie, ale też swoich najbliższych. Co wiecie o walce o byt? Walce o przetrwanie? Gdzie każdy dzień przynosi coraz więcej rozpaczy, a coraz mniej radości.

Nas Jazzowski – Wiem więcej niż ci się wydaje.

Franko – Może kiedyś wiedziałeś, ale teraz już nic nie wiesz. Popatrz na siebie. Kiedyś byłeś główną nadzieją polskiego wrestlingu, pretendentem do EWF World title, walczyłeś w main-evencie setnej Wrestlepaloozy. Co się z tobą stało Nas? Miałeś zbawić polski wrestling. Ratowałeś go, po to było BGW. Dałeś nam wszystkim nadzieję, że bez EWF, choć dziś sama ta myśl wydaje się niesamowicie głupia, ale dałeś nam nadzieję, że bez EWF, że po EWF w polskim wrestlingu też może istnieć jakieś życie. Ty jednak zrobiłeś z siebie pośmiewisko. Ze swojej federacji też zrobiłeś pośmiewisko. Cały pot wylany tam przez tych wszystkich wrestlerów, krew przelana, walki stoczone - to już nic nie znaczy. Wiesz dlaczego? Bo BGW wiecznie będzie się kojarzyć tylko z walkami z wiadrem i fotelem. Do tego doprowadziłeś. Ale to nie wszystko. Zniszczyłeś nie tylko swoją federację, zniszczyłeś też siebie. Sława uderzyła ci do głowy, a cycki celebrytek do... nie powiem zresztą czego. Stoczyłeś się na dno i choć jeszcze potrafisz walczyć, to jesteś pusty jak wydmuszka. Byłeś podziwiany, a teraz? Czym się stałeś? Kolejnym kartonowym tworem z telewizji śniadaniowej. Kolegą Tomasza Kammela, wrestlingowym Krzysztofem Ibiszem.

Nas Jazzowski – Licz się ze słowami.

Franko – Bo co? Znowu uderzysz mnie krzesłem. Uderzaj, to nic nie zmienia. Każdego chair-shota przyjmę z radością i odpłacę w dwójnasób albo nawet potrójnie.

Weronika Passent – Nas, Nas, co ta wątrobianka gada? Nie wiedziałam, że znasz Kammela i Ibisza. Oni są passe, nie chwal się takimi znajomościami. Dobra?

Nas Jazzowski – Miley, nie teraz.

Weronika Passent – Spoko-Maroko.

Nas Jazzowski – Nie pomyliłeś miejsc? Może powinieneś dołączyć do tego motłochu tam na dole? (Wskazuje na protestujący tłum.) Bo tym właśnie jesteś. Wyszedłeś z błota, ubrałeś się w elegancki strój, wygrałeś kilka pasów, ale nadal jesteś prymitywem. Wszyscy na tym przyjęciu szydzą z ciebie, bo ty tu nie pasujesz. To nie jest życie dla ciebie. Splendory, zaszczyty, pasy, sukcesy. Dla ciebie tylko gnój i smród, to cię definiuje, tym jesteś... więc oszczędź nam wszystkim tego widoku i idź do kolegów na dole.

Rzeźnik nie odpowiada. Jest niesamowicie spokojny.

SR-Crazy (szeptem do Smeli) Ale sobie nagadali.

Smela (szeptem do Crazy'ego) Może zrzucimy ich z balkonu? Będą jaja.

Weronika Passent (szeptem do Crazy'ego) Czy Vaclav będzie dzisiaj pokazywał sztuczki z płodami?

SR-Crazy (szeptem do WAMP) Nie wiem, ale też chciałbym na żywo zobaczyć to widowisko.

Weronika Passent (szeptem do Crazy'ego trącając go przy tym kumotersko łokciem) To luzik.

Franko i Nas Jazzowski spoglądają na siebie. Ze spokojem? Wściekłością? Ciężko stwierdzić. Po prostu świdrują się spojrzeniami. W tym momencie na balkon wpada Helenka.

Helenka – Tragedia!

SR-Crazy (do WAMP) O nie! Przegapiliśmy!

Weronika Passent Vaclav zeżarł płód Anny Muchy?

Helenka – Esmeralda Martinez wylosowała walki! Franko kontra Nas Jazzowski w Escape the Pit matchu.

Franko – Doskonale.

Nas Jazzowski – Świetnie.

Helenka (do Franko) To nie wszystko. Z jakiegoś powodu Esmeralda sądzi, że jesteś szowinistą i nienawidzisz kobiet.

Franko – Co?

Helenka – Jeśli przegrasz EWF Evolution title zostanie zawieszony. Natomiast jeśli wygrasz... to EWF Daemusin title zostanie zawieszony.

Nas Jazzowski słysząc to wybucha śmiechem. Bierze pod ramię swą małżonkę i opuszcza balkon.

Franko – Jak Esmeralda mogła wpaść na taki pomysł?

Helenka – Nie wiem, ale dowiemy się. Chodźmy, bo walka niedługo, a musisz jeszcze zrzucić ten frak.

Teraz to Franko z Helenką opuszczają balkon. Zostają tu tylko SR-Crazy, Smela, Miszka i DanGaner.

SR-Crazy – Rozkoszni są, prawda? (Uśmiecha się.) Pretendenci.

Miszka – Po co mentor ich tu zapraszał?

SR-Crazy – Żeby lepiej ich poznać. Można oglądać ich walki tysiąc razy, można walczyć z nimi, ale wspólne przebywanie przez kilka godzin... to zbliża i pozwala odkryć nieznane dotąd oblicza. Zdobyte dziś informacje będą bardzo przydatne.

DanGaner – Skoro mamy ich w jednym miejscu, to może spalimy ten hotel?

SR-Crazy (zdziwiony) Kto to powiedział?

Smela – To DanGaner, jeden ze stażystów, ten gościu od fabryki.

SR-Crazy – Możesz powtórzyć?

DanGaner – Skoro już zgromadziliśmy ich w jednym miejscu, tych wszystkich pretendentów, to może spalimy ten hotel? No wie mentor, jak w Jedwabnem.

SR-Crazy – Podajcie mi moją magnacką buławę.

Miszka podaje EWF World Champowi jego magnacką buławę. Crazy uderza nią DanGanera dwukrotnie po głowie.

SR-Crazy – Ty chyba za długo w tej fabryce przebywałeś! Wszędzie byś teraz wybuchy robił!

Smela – Wybatożyć?

SR-Crazy – Tak.

(Batożenia oglądać nie będziemy. Po prostu wracamy do hali.)


Jan Kowalski – Znamy najbliższą walkę! Escape the Pit match, czyli Nas Jazzowski kontra Franko! Do tego tyle atrakcji z pasami.

Tony Hogański Biedny Franko, straci jeden ze swoich tytułów, a dlaczego?

Jan Kowalski – Przez kobiecą intrygę.

Tony Hogański Tak to jest jak się zadziera z celebrytkami i aktorkami z Hollywood.


(Za kulisami zawsze dzieje się coś ciekawego. Tak będzie i tym razem. Trafiamy do pomieszczenia, w którym organizowana była odprawa przed walką o Puchar Szczęściarza. Motyw przewodni będzie teraz podobny, a znów dotyczyć będzie Pucharu Szczęściarza. Są tu bowiem Żubr, Michał, Andrzej, a także Puchar Szczęściarza.)

Andrzej Ten puchar jest nasz!

Żubr – Ten puchar do Żubra należy!

Michał Gratulacje stary.

Andrzej Zasłużyłeś na ten puchar jak mało kto.

Michał Przelałeś za niego swą krew.

Andrzej A zawsze była ona biało-czerwona.

Żubr – Za zwycięstwo dziękuję Polsce, mojej ojczyźnie. Wiem, że jestem niegodnym jej synem, że często przynoszę jej wstyd, ale każdy mój krok, każdy mój oddech przepełnia miłość, miłość do naszej ukochanej ojczyzny. Miłość do Polski!

Andrzej To było piękne.

Michał Jak u Romana Dmowskiego.

Andrzej Jesteś Dmowskim naszych czasów.

Żubr – Ten puchar to dopiero początek. Teraz czas na ciężką pracę i kolejne walki, a kto wie, może i pasy.

Andrzej EWF będzie twoje!

(Patriotyczny optymizm tu panuje, aż miło patrzeć i słuchać. Bojówki narodowe na trybunach też robią swoje, bo na arenie słychać gromkie okrzyki: Żubr! Żubr! Żubr! Żubr! Żubr! Trzeba sprawdzić, co komentatorzy mają na ten temat do powiedzenia.)


Jan Kowalski – Sympatyczna to scena, sympatyczny Żubr.

Tony Hogański Patrioci podbijają EWF.

Jan Kowalski – Tak, zobaczymy jak daleko zajdą.


(Czas odwiedzić ponownie backstage. Na jednym z korytarzy widzimy znaną tu i ówdzie Julię, która powszechnie znana jest pod pseudonimem Mia. Towarzyszka The Chickasawa przemierza korytarza. Co robi i dokąd idzie? Tego nie wiemy. Wiemy natomiast kto zastąpił jej drogę. To Fergus Lumsden, szkocki patałach.)

Mia – Przepraszam, chciałabym przejść.

Fergus Lumsden – Cześć maleńka.

Mia – Czego chcesz?

Fergus Lumsden – Porozmawiać. Tylko porozmawiać, a kto wie? Może później przyjdzie mi ochota na coś więcej?

(Przestraszona Mia zaczyna uciekać, a Szkocki Wojownik zanosi się rubasznym śmiechem. Wracamy na ring.)


Tony Hogański Te indiańskie przygody.

Jan Kowalski – Tylko tyle masz do powiedzenia? Sytuacja wygląda na poważną.

Tony Hogański Mówisz o tym Szkocie? To patałach jakich mało, ja bym się nim nie przejmował.


(Mia ma na ten temat pewnie zupełnie inne zdanie. Jesteśmy na zapleczu, a tu ciemno. Dosłownie panują absolutne ciemności. Nagle słychać głos.)

Głos Halo? Czy to biuro prezesa Związku Wrestlerów Polskich?

Głos Don Pedra Tak, w rzeczy samej. Nazywam się Don Pedro. Kogo witam? Kogo goszczę?

Głos Tu MaxiMasterMistrz. Dlaczego tu jest tak ciemno?

Don Pedro (zdziwiony) To tu jest ciemno?

MaxiMasterMistrz Światło jest zgaszone.

Don Pedro (jeszcze bardziej zdziwiony) To tu jest światło zgaszone?

MaxiMasterMistrz Mogę zapalić?

Don Pedro A jakie masz szlugi? Mocki? Kopsniesz szluga?

MaxiMasterMistrz Chodziło mi o światło.

Don Pedro No dobra, zapalaj.

Triple M zapala światło. Nic się tu nie zmieniło, a Don Pedro z poważną miną siedzi za swoim prezesowskim biurkiem.

Don Pedro W czym mogę pomóc?

MaxiMasterMistrz Pan jest prezesem Związku Wrestlerów Polskich?

Don Pedro Tak.

MaxiMasterMistrz Chciałem zaprotestować przeciwko podłemu traktowaniu młodszych wrestlerów i tępieniu patriotyzmu w EWF.

Don Pedro Dział skarg i zażaleń znajduje się obok kotłowni. Do widzenia! (Uderza w staroświecki dzwonek, który nie wiadomo dlaczego znajduje się na jego biurku.) Następny!

MMM wychodzi. Światła nie zgasił. Don Pedro podnosi słuchawkę telefonu i z pamięci wybiera jakiś numer.

Don Pedro Towar wysłany.

(Prezes Związku Wrestlerów Polskich próbuje odłożyć słuchawkę, ale przypadkowo zrzuca telefon z biurka. Przeklina coś po hiszpańsku, a my wracamy na ring.)


Tony Hogański Ten Don Pedro.

Jan Kowalski – Ten MaxiMasterMistrz.

Tony Hogański Co my z nimi mamy.


(Poloneza czas zacząć! A nie, polonez już był. Na balu impreza trwa w najlepsze. Wprawdzie Franko i Nasa Jazzowskiego już nie ma, a Bidam nadal nie wrócił, ale jest wiele innych atrakcji. Do salonu, gdzie panowie palili cygara wchodzi Miszka. Tam na fotelu siedzi Vaclav... w ręku trzyma kuszę, a obok niego na stoliku stoi butelka Perły.)

Vaclav Ładna. (Celuje w Miszkę.) To antyk?

Miszka (głośno przełyka ślinę) Tak...

Vaclav Tak, panie prezesie.

Miszka Don Pedro jest prezesem ZWP...

Vaclav (przyglądając się uważnie kuszy) Gdzie tu jest spust? Jak się z tego strzela?

Miszka Tak... panie prezesie...

Vaclav Interesuje mnie main-event, a konkretniej loteria, która ma wyłonić uczestników.

Miszka Uczestnicy są chyba łatwi do przewidzenia.

Vaclav Nie chcę tam Mortala, wyjeb go. Chcę Crazy'ego sam na sam w Browar matchu. Da się zrobić? (Znów celuje kuszą w stronę Miszki.)

Miszka Zobaczę, co da się zrobić...

Vaclav ... panie prezesie.

Miszka Zobaczę, co da się zrobić, panie prezesie.

Vaclav Przyzwyczajaj się. Aha... i ani słowa twojemu mentorkowi, nie? Nie chcesz chyba by wiedział, że jego kumpel współpracuje z wrogiem.

Miszka Pan prezes ma rację. Związek Wrestlerów Polskich jest w dobrych rękach.

Vaclav A teraz won i niech ktoś przyniesie mi Perły.

Miszka Tak, panie prezesie.

Sekretarz generalny Związku Wrestlerów Polskich wychodzi z salonu. Samozwańczy prezes - a może legalny? Kto wie, kto tym związkiem tak naprawdę rządzi - wstaje i podchodzi do portretu Dark Avengera.

Vaclav Nie wygląda wcale tak legendarnie i imponująco.

(Wracamy na ring.)


Tony Hogański Co on sobie myśli?!

Jan Kowalski – Vaclav?

Tony Hogański Nie wymawiaj przy mnie tego imienia!

Jan Kowalski – Dobra wiadomość jest taka, że nadszedł czas na kolejną walkę. Może to cię trochę uspokoi. Jak wiadomo Franko łagodzi obyczaje.



EWF Evolution Championship:
EWF Daemusin Championship:
Escape the Pit match:
Nas Jazzowski vs Franko (c)



Znajdujemy się poza obrębem hali. Dokładnie nie wiadomo gdzie, ale pewnie nie tak znowu daleko od hali i hotelu, gdzie trwa bal pretendentów. Klimat jest tu jednak zupełnie inny. Escape the Pit match odbędzie się bowiem w ruinach burzonego domu, po którym została tylko otwarta piwnica. Wokół niej zgromadzili się licznie fani, których oczywiście zabezpiecza GRU. Zarówno na arenie jak i z głośników ustawionych przy ruinach rozbrzmiewa Sweet Sweet Lies i "Too drunk to love". Pojawia się Nas Jazzowski, który po drabinie wchodzi do piwnicy.
Gra Chrome Division i "1st regiment" i przy aplauzie publiczności pojawia się Franko the Butcher. Na jego ramionach błyszczą EWF Evolution title i EWF Daemusin title. Tag title chyba został w sali balowej. Franko po drabinie schodzi do piwnicy.

Jan Kowalski – Za sprawą Weroniki Passent Franko z pewnością utraci jeden ze swoich pasów.

Tony Hogański To przykre.

Jan Kowalski – Szczerze mówiąc to nawet paskudne. Jak ona tak modła omotać biedną Esmeraldę?

Tony Hogański Nie wiem. Solidarność jajników?

Jan Kowalski – To w takim razie, gdzie solidarność z Helenką?

Tony Hogański Bo może ona ma słabsze lub mniej przekonywujące jajniki?

Jan Kowalski – Czasem jesteś obrzydliwy.

Tony Hogański Już ci to kiedyś mówiłem, celuję w różne grupy wiekowe, które nas oglądają. W ten sposób jestem idolem mas, a nie tylko bibliotekarzy i aptekarzy tak jak ty.

Jan Kowalski – Tak, tak...

Tony Hogański No dobra. Jakie są zasady tego Escape the Pit matchu?

Jan Kowalski – Trzeba wydostać się z piwnicy i stanąć na gruncie. Czyli samo wyjście na powierzchnię gdzieś na środku konstrukcji nie pomoże. Trzeba wyjść poza obręb ruin, a sędzia Grudziński musi to zatwierdzić.

Tony Hogański Lechu ma krzaczaste brwi, na pewno sobie poradzi.

Zawodnicy są już w piwnicy. Lech Grudziński jest tam z nimi i dokładnie ich instruuje na temat zasad walki. Są one dość proste - można robić wszystko, używać wszystkiego, a by zwyciężyć trzeba po prostu jako pierwszy wydostać się z ruin piwnicy. Nas Jazzowski i Franko przyjęli to do wiadomości, w sumie to obaj zachowują stoicki spokój. Lech Grudziński opuszcza więc piwnicę, a GRU usuwa drabinę. Z góry całą walkę obserwować będą fani, których od piwnicy oddziela tylko taśma i kilkunastu funkcjonariuszy GRU, którzy będą pilnować porządku. Sędzia daje sygnał do rozpoczęcia walki! Franko momentalnie dopada do Jazzowskiego. Ten jest zupełnie zaskoczony, bo chyba myślał, że walka zacznie się w sposób zdecydowanie wolniejszy. Rzeźnik chwyta Nasa za głowę i brutalnie uderza nią o pobliską ścianę. Jeden cios, drugi, trzeci, czwarty. Teraz Nas wie, że to się dzieje naprawdę. Franko umieszcza Nasa na jakimś ceglanym podwyższeniu, wchodzi tam razem z nim, to chyba taki substytut narożnika i zaczyna wykonywać serię punchy po mesjańskiej twarzy. Publiczność zgromadzona na arenie zaczyna głośno liczyć... jeden, dwa, trzy, cztery, pięć, sześć, siedem. Ósmego uderzenia nie będzie, bo Nas odpycha od siebie Franko. Ten spada z podwyższenia, a raczej ześlizguje się, bo przecież nie jest tu wysoko, Nas staje na równych nogach i momentalnie skacze w lekko oszołomionego rywala z Dropkickiem!

Jan Kowalski – Obiecujący początek.

Tony Hogański Tusk też nam obiecał wiele i co? I co?

Jan Kowalski – Nie rozumiem jaki to ma tu związek.

Tony Hogański Niektórzy nie lubią moich nawiązań politycznych, więc chciałem ich trochę podręczyć.

Akcja ta nie zrobiła jednak wiele wrażenia na Franko, bo prawie natychmiast podnosi się. Nas Jazzowski chce kontynuować swą dobrą passę, więc prawie natychmiast atakuje rywala z Jump Knee Kickiem, ale Franko uchylił się! Mesjasz polskiego wrestlingu w konsekwencji stracił równowagę, co natychmiast zostało wykorzystane przez jego rywala, który powala go High Dropkickiem. Panowie ładnie dzisiaj sobie skaczą, jakby byli cruiserami, to może na koniec roku wygraliby Felka w odpowiedniej kategorii, ale tak to raczej nic z tego nie będzie. No chyba, że schudną. Franko zaczyna okopywać leżącego na brudnej ziemi Jazzowskiego. Jeden kopniak, drugi, trzeci... czwartego nie będzie, bo Nas chwyta rywala za nogę i przewraca go do pozycji ceglanego parteru. Na Franko nie robi to chyba żadnego wrażenia. Mimo, że leży, to chwyta oburącz także przecież leżącego Nasa za gardło i zaczyna go dusić. Jazzowski próbuje się wyrwać, ale wtedy Rzeźnik, zaczyna uderzać jego głową o ceglaną posadzkę zrujnowanej piwnicy. Jego ciosy są brutalne, spokojne, ale pełne zwierzęcej siły. W zasadzie to Franko w tej chwili na przemian a to dusi byłego EWF FTW Champa a to uderza jego potylicą o ceglane podłoże.

Jan Kowalski – Franko zaczął zdecydowanie lepiej.

Tony Hogański Dominuje nad biednym Nasem wyraźnie.

Jan Kowalski – Dlaczego biednym?

Tony Hogański Nas to kolega. Łączą nas wspólne interesy.

Jan Kowalski – Antyvaclawskie?

Tony Hogański Im mniej wiesz tym lepiej śpisz.

Franko the Butcher w dalszym ciągu dominuje nad Nasem Jazzowskim. Gdy ten próbuje się wyrwać, to wtedy jego głowa z czułością wita się z podłożem. Gdy leży spokojnie, to wprawdzie nikt nie trzaska jego czaszką o posadzkę, ale za to dusi go bardzo boleśnie i co ważne, skutecznie. Zaklęty krąg lub sytuacja bez wyjścia, tak by się zdawało, że to tak wygląda. Nas próbuje odmachnąć się łokciem i trafić jakoś swojego rywala, ale jego próby są bezskuteczne. W końcu udaje mu się potężnie odmachnąć nogą i trafić kolanem, chyba prosto w wątrobę. Sprawiło to, że Franko wypuścił samozwańczego mesjasza polskiego wrestlingu ze swych objęć. Ten cały siny bardzo powoli wstaje i próbuje złapać oddech. Chwyta się też za tył głowy, a na opuszkach palców pojawia się krew. Wściekł się chyba Nassjasz, bo zaczyna okopywać ciągle znajdującego się na ziemi Franko. Długo tak się nie bawi, bo szybko podnosi go, po czym od razu wykonuje mu Atomic Dropa. Franko pada na posadzkę, a Nas ląduje na swym przeciwniku z Elbow Dropem. Po chwili powtarza całą akcję jeszcze dwukrotnie. Pomaga rywalowi wstać, chce go chwycić, ale Rzeźnik odpycha go od siebie. Dochodzi do zwarcia między zawodnikami, trwa szamotanina, ale nie przynosi ona żadnych efektów. Panowie rozdzielają się i rozpoczyna się klasyczny brawl, a więc wymiana różnego typu ciosów, na ten przykład punchy, kicków, a także trafiło się kilka chopsów. Większym sprytem wykazuje się Rzeźnik, który znów doprowadza do zwarcia, przy czym jednak nie atakuje rywala frontalnie, lecz szybko przesuwa się za jego plecy i wykonuje mu German Suplexa! Nie puszcza, tylko poprawia, a więc Jazzowski pada ofiarą kolejnego German Suplexa. Na sam koniec jeszcze dostaje trzeciego, tym razem w wersji Relase!

Jan Kowalski – Słabo to dla Nasa wygląda.

Tony Hogański To dopiero wczesna faza walki.

Jan Kowalski – Może i wczesna, ale to Franko wyraźnie przeważa. Nas nastawił się na walkę z kontry. Nie wiem czy taka taktyka przyniesie mu sukces.

Tony Hogański Nas jest człowiekiem sukcesu. Poradzi sobie z pewnością, choć oczywiście nie ukrywam, że Franko to nie jest byle jaki przeciwnik.

Nas leży rozwalony wśród kawałków jakichś cegieł. Franko nie daje po sobie poznać czy jest zadowolony z dotychczasowego przebiegu walki czy nie. Jest po prostu sobą, więc nie ma co się rozwodzić nad jego emocjami. Emocje u Nasa Jazzowskiego są natomiast widoczne gołym okiem. Dość szybko podnosi się i dopada do Franko. Doprowadza do zwarcia, którego jednak nie potrafi przekształcić w żaden poważniejszy cios, zamiast tego znów wybucha szamotanina. Nas Jazzowski zdobywa w niej przewagę. Przybija Rzeźnika plecami do ceglanego muru, z którego aż opadł pył, takie to było przywarcie do ściany. Wściekły Nas zaczyna trzaskać rywala pięścią po twarzy. Z wielką brutalnością, lecz też wyraźną radością zaczyna napieprzać po twarzy Rzeźnika. Jeden cios, drugi, trzeci, czwarty, piąty.... nie ma szóstego! Franko zapiera się, chwyta rywala w pół i szarżuje z nim na przeciwległą ścianę! Plecy Jazzowskiego zaliczają bardzo bolesne spotkanie ze ścianą. Teraz to Franko zaczyna trzaskać męża Weroniki Passent po mordzie. Jedno uderzenie, drugie, trzecie, czwarte, nie ma piątego. Jazzowski w wyrafinowany sposób kopie rywala prosto w krocze. Nawet Franko musi zareagować na tego typu cios, choć nadal częściowo trzyma Nasa, choć wyraźnie poluźnił cios. Były EWF FTW Champion zaczyna obmacywać swą dłoń ścianę za sobą. Znalazł chyba poluzowaną cegłę, którą z trudem, bo z trudem, ale jednak wyciąga z muru. Bez chwili wahania uderza nią przeciwnika prosto w głowę!! (EWF! EWF! EWF!)

Tony Hogański Ha!

Jan Kowalski – Ha, co?

Tony Hogański Za wcześnie skreśliłeś Nasa.

Jan Kowalski – Ja wcale go nie skreśliłem. Zauważyłem tylko, że prezentuje się dziś gorzej od Franko.

Tony Hogański Jakiś ty nudny.

Franko pada na ziemię jak rażony piorunem. Nawet jego taki cios musiał sprowadzić do parteru, bo nawet on nie jest niezniszczalny. Nas zmęczony ociera pot z czoła, po czym dramatycznie pada na kolana i zaczyna trzaskać cegłą po plecach Rzeźnika. Wymierza mu wiele potężnych, naprawdę potężnych ciosów. Wyglądają one wprost koszmarnie, tyle w nich furii i złości. W oczach Nasa widać pomieszanie wściekłości i szaleństwa. Pod wpływem tych uderzeń, w pewnym momencie Franko zaczyna dramatycznie się krztusić i kaszleć. Nas przerywa. Czyżby miał okazać miłosierdzie? Chyba jednak nie, bo po prostu odwraca rywala na plecy i chcę rozpierdolić cegłę na twarzy Franko, ale ten niespodziewanie chwyta go za gardło!! Tego się Jazzowski chyba nie spodziewał, a niespodziewana sytuacja sprawia, że chcąc nie chcąc zmuszony jest wypuścić ubabraną krwią Rzeźnika cegłę ze swej celebryckiej dłoni. Franko powoli podnosi się, nadal trzymając w żelaznym uścisku Jazzowskiego. Ten próbuje kopniakami wydostać się z pułapki, ale te kopniaki nie robią na obecnym EWF Daemusin i zarazem EWF Evolution Champie żadnego wrażenia. Staje on na równe nogi i trzyma Nasa za gardło jak Putin trzyma Rosję. Jazzowski próbuje odpowiedzieć na to w jakiś sposób, jakikolwiek, nawet najbardziej rozpaczliwy. Nic z tego! Franko wynosi go w powietrze i rozpierdala Chokeslamem prosto na stertę cegieł!!! (EWF! EWF! EWF!)

Jan Kowalski – Franko wrócił do gry.

Tony Hogański Tak, tak.

Jan Kowalski – Zauważyłeś ile w tej walce jest złości? Ile emocji? Ile furii?

Tony Hogański Nie, nieszczególnie.

Nas Jazzowski leży rozwalony, zupełnie bez życia, przynajmniej w tej chwili tak to wygląda. Franko triumfuje, choć oczywiście tego nie okazuje, bo to po prostu jest taki typ, on zawsze zachowuje spokój. Świetnie by się odnalazł w starożytnej Grecji, rankiem by stoicko filozofował, czyli siedział cicho i spokojnie, a wieczorem poszedłby umierać za Spartę. To jednak nie antyczna Grecja, to Extreme Wrestling Federation, tutaj mamy prawdziwą walkę, którą Rzeźnik chce chyba zmienić w rzeźnię. The Butcher podchodzi do Jazzowskiego. Pomaga mu wstać i prowadzi go do innego pomieszczenia, choć drzwi tutaj rzecz jasna żadnych nie ma. Tutaj chyba przechowywano jakiegoś przetwory i słoiki. Widać resztki mebli, jakieś potłuczone słoje, walające się po ziemi sterty desek, zardzewiałe gwoździe, jakieś druty i tak dalej. Franko rzuca zwłokami Jazzowskiego o ścianę niczym workiem z ziemniakami. Ten bezwładnie upada na ziemię. Franko podchodzi do niego i delikatnie nadeptuje na lewą dłoń mesjasza polskiego wrestlingu. Delikatny to Rzeźnik był tylko z początku, następnie zaczyna naciskać coraz mocniej, mocniej, mocniej i mocniej. W końcu zmienia się to w kopniaki, które spadają brutalnie na delikatną dłoń Nasa. Jazzowski aż wrzeszczy z bólu, a jeśli Weronika Passent to ogląda to pewnie i ona też wrzeszczy, tyle że z żalu i smutku. Franko przerywa. Podnosi jakąś deskę i zaczyna napieprzać nią po plecach leżącego bezwładnie Nasa. Jedno uderzenie, drugie, trzecie, czwarte, po chwili nie ma sensu już ich liczyć. Jazzowski leży bez życia. Franko podnosi go, po czym wykonuje mu Piledrivera prosto na jakieś kawałki szkła!

Jan Kowalski – Kolejny okres dominacji Franko.

Tony Hogański No, ale Nas... co on właściwie robi?

Jan Kowalski – Nie mam pojęcia. Spytaj go później, może ci powie, o ile będzie mógł mówić.

Tony Hogański Rzeźnia, rzeźnia, prawdziwa rzeźnia.

Franko the Butcher dopełnił chyba dzieła. Nas Jazzowski leży zupełnie bez życia. Oddycha ciężko i to w zasadzie jedyna aktywność na jaką może się w tej chwili zdobywać. EWF Daemusin i EWF Evolution Champion zaczyna zbierać tymczasem różne kawałki drewna, jakieś krzesła, fragmenty regałów i buduje sobie pomost do wyjścia z piwnicy. Wdrapuje się na swą konstrukcję, która nie jest zbyt stabilna, po czym już przy pomocy wyżłobień w ścianie i zrujnowanych cegieł zaczyna wspinać się po ścianie. Publiczność kilka metrów nad nim szaleje. Nie wiadomo czy z radości, czy po prostu, ot tak sobie, bo mogą oglądać kawał dobrej walki. Franko wspina się... idzie mu coraz lepiej, choć jest ostrożny. Publiczność wpada w ekstazę, słychać okrzyki: Franko! Franko! Franko! Franko! Jednakże w pewnym momencie odzywają się także fani frakcji jazzowskiej, stąd wrzaski: Nas! Nas! Nas! Z każdą sekundą okrzyków na rzecz Nasa jest więcej. Niektóre są jednak bardziej paniczne niż entuzjastyczne. Franko odwraca się by spojrzeć, co z jego rywalem... a ten stoi już na równych nogach. Wprawdzie wygląda jak upiór, jest cały blady, ale w ręku trzyma sznur. Niczym rasowy mieszkaniec Dzikiego Zachodu rzuca sznurem, które zmienił w rodzaj lassa w stronę swojego rywala. Trafił idealnie, bo sznur spada prosto na szyję Franko. Mógłby chociaż zaskoczenie okazać, ale nie! Ten cały czas jest spokojny! Sznur trafił do celu, Nas go zaciska i zrzuca Franko ze ściany! Ten upada z kilku metrów i rozbija się na drewnianej konstrukcji, którą przed kilkoma minutami sam zbudował!!! (EWF! EWF! EWF! EWF!)

Tony Hogański Za wcześnie skreśliłeś Nasa.

Jan Kowalski – Już to dzisiaj mówiłeś.

Tony Hogański Bo jesteś niepoważny. Czyżbyś należał do fan-clubu Franko "Rzeźnicy zza fal"?

Jan Kowalski – Nie, ale cenię Franko.

Tony Hogański Wszyscy go cenimy, ale ja cenię Nasa bardziej.

Franko leży rozwalony wśród kawałków drewna. Tego typu stan nie potrwa u niego długo, bo Nas Jazzowski ciągnąc za sznur wyciąga go z tej sterty. Butcher długo w jednym miejscu nie pozostanie, czas na mobilność! Rozpoczyna się bowiem etap zwiedzania piwnicy, bo Nas po prostu przemieszcza się po pomieszczeniach i ciągnie za sobą Franko. Butcher zahacza nogami, a w zasadzie to całym ciałem o wszystkie możliwe sprzęty i rzeczy znajdujące się w piwnicy. Przejażdżka plecami po rozbitych słoikach także nie należy do najmilszych, a fragmenty szkła wbijają się w ciało przyjaciela Bidama. Mimo to Franko próbuje cały czas oswobodzić się, bo sytuacja jest dla niego raczej kiepska. Podejmuje próbę wsadzenia palców między szyję, a sznur, ale nic z tego, Jazzowski zaciska swój celebrycki uścisk, co w konsekwencji sprawia, że palce te jedynie zdzierają się i pokrywają się krwią. Franko wielokrotnie traci oddech, a Nas śmiejąc się raz to zaciska, raz to popuszcza - Franko znajduje się więc w stanie istnego rollercoastera. Raz dusi się, innym razem nie. Kilkadziesiąt sekund bez oddychania i kilka sekund rozpaczliwego szukania tlenu. Wszystko to okraszone szaleńczym niejako śmiechem byłego EWF FTW Champa. W końcu Nas kończy zwiedzanie, bo widać już go to znudziło. Podchodzi do Franko, nadal trzymając za sznur dusi go i sprawia, że Rzeźnik robi się cały siny. Jazzowski umieszcza swój but na zamaskowanej twarzy Butchera i zaczyna ciągnąć za sznur. Rzeźnik wygląda teraz jak martwa zwierzyna, jakiś dzik, a Nas prezentuje się niczym lekko szalony, ale jednak zwycięski myśliwy.

Tony Hogański Nas niczym ksiądz Robak ustrzelił niedźwiedzia.

Jan Kowalski – Cóż za literackie porównanie.

Tony Hogański Zobacz, co to za cielsko. Udane polowanie, udane!

Jan Kowalski – To jeszcze nie koniec.

Tony Hogański Oczywiście, że nie koniec. Jakbym komentował walki tak jak ty, to wszyscy by posnęli.

Nas Jazzowski triumfuje z nieskrywaną radością nad trupem zwierzyny, czyli w tym przypadku Franko. Odwraca go na brzuch, po czym siada na jego plecach i zaczyna ciągnąc sznurem tak jakby były to jakieś lejce. Kopniakami uderza w a to prawy, a to lewy bok Rzeźnika, chcąc go chyba zmusić by stał się środkiem transportu. Franko na takie upokorzenie nie pozwoli i ani drgnie. Nassjasz zirytował się, bo nie tak to sobie zaplanował. Wstaje i znów ciągnie Franko za sobą. Trzeba przy tym zauważyć, że to wcale nie jest takie łatwe, bo idol "Rzeźników zza fal" to 110 kilogramów żywej wagi. Jazzowski podchodzi do resztek czegoś, co było chyba kiedyś kominem. Nadal trzymając za sznur, zaczyna się po nim wspinać. W ten sposób chce chyba wspiąć się na górę. Faktycznie udaje mu się to, ale komin znajdował się po środku ruin piwnicy, a żeby wygrać trzeba wyjść poza obręb ruin. Jazzowski ostrożnie zaczyna iść po dawnej ścianie, nie jest to łatwe i wymaga wielkiej koncentracji, ale Nassjaszowi idzie to całkiem nieźle, bo powoli przesuwa się w stronę stronę upragnionego celu. Przy okazji trzyma jeszcze Franko za sznur i ciągnie go niejako na smyczy. Nas jest już bardzo blisko sukcesu, w zasadzie brakuje mu metra, może półtorej by się wydostać z ruin i stanąć na normalnym podłożu. Trudno jest jednak robić dwie rzeczy na raz. Poruszając się po resztkach ściany, nie mógł zbyt mocno trzymać Franko na sznurku i mimo, że tego nie planował znacząco poluźnił uścisk. Rzeźnik zauważył i poczuł to dość szybko, ale nie dawał chyba tego po sobie poznać i wdał się w grę pozorów z Nasem. Powoli zbierał siły i w dogodnym dla siebie momencie zaatakował. Gdy Nas miał już wyciągnąć nogę by wykonać ostatnie dwa, może trzy kroki, Franko zaatakował. Stanął na równe nogi i zaczął biec w kierunku przeciwnym do tego, gdzie znajdował się Nas. To wystarczyło by ten stracił równowagę, a w konsekwencji z łoskotem spadł z muru na powrót do zrujnowanej piwnicy!!! (EWF! EWF! EWF! EWF! EWF!)

Jan Kowalski – Mówiłem, że to jeszcze nie koniec?

Tony Hogański Mówiłeś.

Jan Kowalski – Mówiłem, że cenię Franko?

Tony Hogański Mówiłeś.

Jan Kowalski – Mówiłem, że...

Tony Hogański (przerywa mu) Och zamknij się Janku.

Nas Jazzowski już po raz kolejny dzisiaj leży rozwalony. Franko nie przechodzi do natychmiastowej kontrofensywy. Najpierw uwalnia się z objęć nassjaszowego sznura i chwilę odpoczywa. Szyja Rzeźnika jest cała obdarta i zakrwawiona. Obecny EWF Daemusin i zarazem EWF Evolution Champion powoli zaczyna zbliżać się do zwłok Jazzowskiego. Nas jęczy i zwija się z bólu, ale powoli dochodzi do siebie po upadku. Franko zauważa leżący w kącie młotek, więc podnosi go. Nas wstaje i widząc, że wróg jest blisko, od razu dopada do niego. Butcher chce go zdzielić młotkiem, ale Nassjasz uniknął ciosu, po czym od razu powalił rywala Clotheslinem! Podnosi go od razu i chce wykonać 99 Crushera, ale Franko doprowadza do zwarcia. Trwa brutalna szamotanina między zawodnikami, która prowadzi do tego, że obaj padają na posadzkę i zaczynają tarzać się wśród odłamków drewna, kurzu, pyłu, błota i cholera wie czego jeszcze. Co jakiś czas Franko aplikuje Nasowi cios pięścią prosto w mordę. Jazzowski próbuje się odpłacać, ale jego ciosy nie są takie częste. Po omacku zaczyna czegoś szukać... znajduje młotek, który Rzeźnik wypuścił z rąk. Chce nim zdzielić rywala po głowie, ale Franko przyjmuje cios na swoją dłoń!! Aż jęknął z bólu, ale w głowę nie oberwał! Franko wyrywa młotek Nasowi i jego drewnianym trzonkiem momentalnie zdzielił go prosto w nos, który od razu zalewa się krwią mesjańską.

Jan Kowalski – Mówiłem, że w tej walce jest mnóstwo złości, furii, ale też niesamowitych emocji.

Tony Hogański Mówiłeś, mówiłeś. Zawsze tak gadasz, a twoje marketingowe śpiewki pasują w zasadzie do każdej walki.

Jan Kowalski – Co?

Tony Hogański Jesteś zbędny Janku. Niczego oryginalnego nie wnosisz do komentarza.

Nas aż wrzasnął i chwycił się za krwawiący nos, jednocześnie jednak niesamowicie mocno kopnął Rzeźnika prosto w brzuch, tak że ten osunął się na bok. Obaj panowie leżą obok siebie i ciężko oddychają. Trwa to chwilę. W końcu obaj zaczynają się podnosić. Franko chce od razu sięgnąć po młotek, ale Nas kopie go pod ścianę. Franko za bardzo się tym nie przejął. Staje na równe nogi i poprawia bandaże na swych dłoniach, na których widać trochę już zaschniętej krwi mesjańskiej. Franko beznamiętnie spogląda na Nasa. Ten naciera na niego z furią i niesamowitą bezwzględnością. Uderza go Spearem i nieomal wbija Franko prosto w ścianę!! Teraz zaczyna zasypywać jego twarz masą punchy i uderzeń. Franko upada na ziemię. Zauważa młotek, który Nassjasz odkopnął przed momentem. Podnosi go i uderza nim o kolano Nasa. Jazzowski wrzasnął i przyklęknął. Franko podnosi się. Widzi w jednej ze ścian wbity zardzewiały gwóźdź. Drugim końcem młotka, a jest to młotek ciesielski, wyciąga gwóźdź ze ściany. Nassjasz podnosi się... a Franko chwyta go za dłoń i brutalnie przystawia ją do ściany. Następnie chwyta za gwóźdź i wbija go w dłoń Nasa Jazzowskiego! Wbił go ręką, więc mogłoby to i być jak ukłucie, ale w drugiej dłoni trzymał młotek, którym od razu uderzył w gwóźdź!! Przebił on na wylot dłoń Nasa i wbił się w cegłę!! Wrzask Nasa usłyszał w tym momencie chyba cały Lublin!!! (EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF!)

Jan Kowalski – Nie wiem, co powiedzieć...

Tony Hogański Idą barbarzyńcy, idą barbarzyńcy. Ich smród zatruje miasta całej Europy. Idą barbarzyńcy, idą barbarzyńcy. Rozgrabią Rzym ich łapska, roztratują stopy.

Nas Jazzowski zrobił się upiornie blady, a krew ścieka po jego dłoni. Franko wykorzystuje go jako schodki, bo przy pomocy cegieł i ramion Nasa zaczyna wspinać się po ścianie. Spokojnie, ale dość szybko i z rozwagę pokonuje kolejne przeszkody. W końcu jest już na szczycie i zmęczony opuszcza ruiny piwnicy, a sędzia Lech Grudziński ogłasza tym samym koniec walki! (Zwycięzcą jest: Franko the Butcher! Jednocześnie traci on EWF Daemusin title!)

Tony Hogański Idą barbarzyńcy, idą barbarzyńcy. Ryk ich budzi grozę, cuchną ich imiona, Atylla, Odoaker, Witigez, Genzeryk, Franko...

Jan Kowalski – Co za walka!

W piwnicy pojawiają się od razu służby medyczne, którzy zaczynają opatrywać Nasa Jazzowskiego. Przede wszystkim muszą uwolnić jego dłoń z pułapki, na szczęście dla niego żadna kość nie została uszkodzona. Franko tymczasem leży na ziemi i po prostu odpoczywa. Jest tak zmęczony, że nie ma siły by wstać, ciężko oddycha i po prostu leży. Niektóre członkinie Franko-girls rzucają na jego ciało czerwone róże, ale on nie zwraca na to uwagi i po prostu leży.

Jan Kowalski – Poznaliśmy też losy jednego z pasów.

Tony Hogański W pewien sposób intryga Weroniki Passent się udała.

Jan Kowalski – Uważasz, że WAMP jest naprawdę w stanie intrygować?

Tony Hogański Myślę, że jej nie doceniasz. Wszyscy jej nie doceniamy.


(Doceniamy natomiast dobrą zabawę, a ta trwa na balu. Znajdujemy się na sali głównej, gdzie odbywają się tańce, pijatyki - bijatyk brakuje, przynajmniej na razie - i inne atrakcje. Na scenie właśnie zakończono licytację Pokojowego Felka, którego zdobył SR-Crazy. Dochód z niej zostanie przekazany na wspieranie fundacji "SR-Crazy dzieciom. Wszystkim". Felka wylicytował przedstawiciel Ambasady Korei Północnej w Polsce, a zapłacił za niego pięciocyfrową kwotę w złotówkach, więc dzieci będą szczęśliwe. Jeśli oczywiście zobaczą te pieniądze, bo może się zdarzyć i tak, że ktoś ukryje je w słoikach.)

Dyplomata północnokoreański (przejmując Felka z rąk Miszki) Nasz umiłowany wódz i ojciec, najwyższy przywódca naszej partii, państwa i armii, Kim Dzong Un jest wiernym fanem EWF. W imieniu Koreańskiej Republiki Ludowo-Demokratycznej miałem przyjemność wylicytować tego oto Pokojowego Felka. W Korei powiemy, że to Pokojowy Nobel przyznany Kim Dzong Unowi... albo lepiej, że zabrał go Obamie, że go wywalczył, wyszarpał wręcz. To jest jeszcze do dopracowania. Cieszymy się, że mogliśmy pomóc dzieciom, wszystkim. Chwała Korei! Chwała EWF! Chwała dżucze! Chwała Kim Dzong Unowi!

Nieliczni – Chwała!

Liczni – Napijmy się!

Przedstawiciel ambasady opuszcza scenę, a pojawia się tam Miszka.

Miszka Proszę państwa, ważna wiadomość! Wylosowani zostali uczestnicy dzisiejszego main-eventu. Będzie to Browar match, a wezmą w nim udział gospodarz balu pretendentów, obecny EWF World Champion, SR-Crazy, a jego przeciwnikiem będzie wróg numer jeden nienarodzonego życia, czyli Vaclav. Dziękuję bardzo.

Na scenę niespodziewanie wchodzi Vaclav z butelką Perły w ręku.

Vaclav Zwycięstwo będzie moje!

Mecenas Ekstremy zdziera z siebie frak i widać, że pod spodem ma zwykły t-shirt. Jest on koloru białego, a wyróżnia się nadrukiem przedstawiającym plamę krwi i ulokowanym po środku białym napisem Perła. Ktoś rzuca mu też jego tradycyjną ramoneskę, którą ten natychmiast zakłada. Zrzuca też z siebie wylakierowane buty, a jakaś zaprzyjaźniona dusza podaje mu jego typowe glany. Czyżby ukryta opcja współpracowników Vaclava i Felipe przedostała się na bal? Mecenas Ekstremy zakłada rzeczone glany na scenie, co potomek jednego z rodów hrabiowskich komentuje krótkim "Nieokrzesaniec". Ten słysząc to rzuca go butem w mordę, co oburzyło eleganckie towarzystwo. Już po chwili Vaclav zakończył już zmianę obuwia, więc bierze łyk Perły, unosi ręce i krzyczy do tłumu:

Vaclav Jebać system!

(Wróg Ludu zeskakuje ze sceny i opuszcza salę balową. Wracamy na arenę.)


Jan Kowalski – W main-evencie spotkają się zatem SR-Crazy i Vaclav.

Tony Hogański Mam nadzieję, że płodojeb wpadnie do kadzi z piwem i się utopił. Jak żył tak i umarł. Sucze życie, sucza śmierć.

Jan Kowalski – Cóż począć?

Tony Hogański Nie mów przy moim wychowanku o poczęciu, bo zaraz pożre jakiś płód. To jest silniejsze od niego. Zwracam się teraz do naszych widzów, chrońcie wszystkie ciężarne przed tym chamem!


(Dla odmiany przenieśmy się w jakieś upiorne miejsce. To rejony kotłowni, gdzie podobno straszy, bo kiedyś widywano tu strachy z PCW. O strachach słuch zaginął, ale kotłownia ma się dobrze. To tajemnicze królestwo, z którego wywodzi się Pan Józef, który był niegdyś nadzorcą kotłowni. Kiedy to było, w 2002 roku! Tym razem zawędrował tu MaxiMasterMistrz.)


MaxiMasterMistrz Halo? Czy to dział skarg i zażaleń Związku Wrestlerów Polskich?

Światło gaśnie.

MaxiMasterMistrz Don Pedro, czy to ty? Znowu siedzi pan po ciemku?

Nagle słychać metaliczny dźwięk i dziwny głos.

Głos Król zza morza...

MaxiMasterMistrz Co?

Znów dźwięk, ale tym razem jest to uderzenie. Od razu słychać wrzask Maxiego...

MaxiMasterMistrz Aaaaaa.....

(MMM wydziera się jakby przechodził przez niesamowitą mękę. Oszczędźmy sobie tego i powróćmy na ring.)


Jan Kowalski – Co tam się dzieje?

Tony Hogański Nie martw się. GRU to na pewno sprawdzi.

Jan Kowalski – Maxi jest pokraką, ale dlaczego ma z tego powodu cierpieć?

Tony Hogański Oby strachy z PCW były dla niego miłosierne.

Jan Kowalski – Obawiam się, że to mogło być coś dużo gorszego niż strachy z PCW.


(Cierpienie to rzecz tajemnicza, podobnie jak istnienie strachów z PCW. Nie czas teraz rozważać te tajemnice, jesteśmy już bowiem na placu przed hotelem. Tłum protestujących rośnie z każdą chwilą. Dekadencji w EWF chcą oni powiedzieć głośne stop. Sytuację zabezpiecza już GRU, więc do zamieszek raczej nie dojdzie. Ustawiono też barykady, które zapewniają swobodę ruchów. Sytuacja wydaje się więc być opanowana. Na horyzoncie pojawia się elegancko ubrany Szakal. Warto zwrócić uwagę na jego ręcznie szyty w Iranie płaszcz. Jest nie tylko stylowy, ale także bardzo ciepły, choć zima w tym roku nie jest mroźna.)

Jakiś protestujący – Co to za dziwak? Co to ma być? Orszak Trzech Króli?

Szakal – Spierdalać do Kijowa.

Po tych słowach senator wyciąga spod płaszcza swój metalowy kij produkcji koreańskiej. Omija funkcjonariusza GRU i przypierdala pyskatemu protestującemu w ryj. Nagle z tłumu wyskakuje małpa, to chyba ta co uciekła Great Barriemu. Małpa rzuca skórkę od banana pod nogi Szakala, ale ten przewidział to i z wielką gracją przeskakuje nad nią. Łysy w zasadzie to nie zwraca nawet na to uwagi i udaje się w stronę wejścia do hotelu. Drogę próbuje zastąpić mu Karl Daniels, ale też dostaje z kija w mordę. Z kieszeni wypada mu vaclavowsko-cassandrowy plik pięćdziesięciozłotówek. Senator schyla się i podnosi.

Szakal – To będzie kurwa na biednych.

Łysy podchodzi wreszcie do głównego wejścia do hotelu. Tutaj spotyka DanGanera, który w ramach stażu pilnuje drzwi.

DanGaner – A zaproszenie jest?

Senator, tym razem bez słowa, wyciąga spod płaszcza swój metalowy kij produkcji koreańskiej i przypierdala DanGanerowi prosto między oczy.

Szakal – Oto moje zaproszenie kurwa!

Dwukrotny EWF World Champion oddaje swój płaszcz i kij w szatni. Wchodzi na teren sali balowej, a herold zapowiada jego przybycie.

Herold – Szakal, senator Najjaśniejszej Rzeczypospolitej Polskiej, przewodniczący Rady Nadzorczej EWF Corporation.

Szakal (spojrzał na niego groźnie) Nie krzycz mi do ucha kurwa. Przyjebać ci? (Herold przeląkł się, a senator zaczął szukać swojej broni.) To twój szczęśliwy dzień, bo kij został w szatni.

Senator wkracza na parkiet, gdzie otrzymuje kieliszek szampana. Rozgląda się po pomieszczeniu. Podziwia boazerie, kryształy, cały ten przepych, luksus i elegancje.

Szakal – To wszystko wygląda kurwa jak dobrze zaprojektowany burdel.

(Wracamy na ring.)



Tony Hogański Widzisz jaki on wspaniały? Rok 2014 będzie rokiem mistrza Szakala!

Jan Kowalski – Bez wątpienia.

Tony Hogański Coś nie jesteś do tego przekonany.

Jan Kowalski – Bo podobno rok 2013 też miał być według ciebie rokiem mistrza Szakala.

Tony Hogański Każdy rok jest rokiem mistrza Szakala!


(Z tą świadomością odwiedzamy ponownie zaplecze.
Znajdujemy się na korytarzu. Sytuacja jest całkiem podobna do tej, którą już dzisiaj oglądaliśmy. Realizator znów zwraca naszą uwagę na niedomknięte drzwi do jakiejś szatni. Robi zbliżenie i słychać wyraźnie dwa głosy. Jeden z nich z całą pewnością należy do... chyba do Ordinary Mortala, drugiego nie możemy w tej chwili zidentyfikować.)

Niezidentyfikowany głos – To nic osobistego.

Ordinary Mortal Ale...

Niezidentyfikowany głos – Przykro mi, ale tu nie ma miejsca na "ale".

Ordinary Mortal Ja dopiero wróciłem.

Niezidentyfikowany głos – Każdy dysponuje wolną wolą.

Ordinary Mortal Dlatego chciałbym...

Niezidentyfikowany głos – Ale ty z niej źle skorzystałeś.

Ordinary Mortal To znaczy, że nie mogę wrócić kiedy chcę?

Niezidentyfikowany głos – Na wszystko jest swój czas. Twój po prostu jeszcze nie nadszedł. W tej symulacji nie ma miejsca dla ciebie.

Chwila ciszy.

Ordinary Mortal Jak to możliwe? Skąd to macie?

Niezidentyfikowany głos – Wiemy wszystko, możemy wszystko.

(Tak jak kilkadziesiąt minut temu także i w tym momencie drzwi zostają brutalnie zatrzaśnięte. Wracamy na ring.)


Jan Kowalski – Co to znaczy? Znowu jakieś szantaże?

Tony Hogański Sam chciałbym wiedzieć.

Jan Kowalski – Najpierw Bubba, teraz Mortal.

Tony Hogański No i Bidam chyba niesłusznie podejrzewał Mortala, że wywalił Bubbę z EWF.


(Podejrzenia to kontrowersyjna rzecz. W takim duchu udajmy się na zaplecze. Widzimy tu znów Julię, znaną jako Mia. Z Automatu z Felkocolą dostała właśnie puszkę Felkocoli z napisem P-C-W. Już chciała odejść, gdy obok niej pojawił się Fergus Lumsden.)

Mia Czego tu chcesz?

Fergus Lumsden Zabawić się. Podobno jesteś łatwa.

Mia policzkuje Szkota.

Fergus Lumsden (oblizując wargi) Lubisz na ostro?

Nie dowiemy się, co Mia lubi, bo za plecami Lumsdena pojawia się The Chickasaw. W ręku trzyma tradycyjne krzesło.

The Chickasaw Mówią, że takie przypierdalanie krzesłami jest mało odkrywcze, ale ja jestem Indianinem i my z natury jesteśmy mało odkrywczy i prymitywni.

Fergus Lumsden nie zdążył zareagować. Otrzymał potężnego chair-shota prosto w plecy. Następnie kolejnego, a gdy upadł wreszcie na ziemię, Jimmy zaczął wściekle okładać go krzesłem.

The Chickasaw Informacja na przyszłość dla wszystkich chojraków w EWF - nie zbliżajcie się do niej.

Lumsden otrzymuje jeszcze kilka mocnych chair-shotów i jęczy jak prawdziwy Szkot. Poziom bólu musi być spory. Indianin zauważa wielki pojemnik z napisem "Odpady chemiczne". Podnosi Lumsdena i wrzuca go do środka. Następnie zatrzaskuje pojemnik, tak by Szkot nie był się w stanie stamtąd wydostać.

The Chickasaw Żebym cię więcej w EWF nie widział.

Mia Jimmy, pozbyłeś się kolejnego.

The Chickasaw Wiem! Wooooooooo!

Mia Wooooooooooo!

Jimmy i Mia odchodzą. My też pewnie byśmy wrócili na arenę, gdyby nie realizator, który wypatrzył stojącego w oddali Johnny'ego Thornpike'a.

Johnny Thornpike Trudno. Nie udało się dzisiaj, będą kolejne okazje.

(Teraz możemy wreszcie wrócić na ring.)


Jan Kowalski – Chickasaw wyeliminował kolejnego wrestlera z EWF.

Tony Hogański Kto jest na jego liście jego ofiar?

Jan Kowalski – Bateman, Franz, Gregor Cordial, a teraz doszedł Fergus Lumsden.

Tony Hogański On mnie zaczyna przerażać.


(Wiele się dzieje tuż przed wielkim main-eventem, a to nie koniec emocji! Znów znajdujemy się poza obrębem hali, na drodze prowadzącej do hotelu. Tłum protestujących już nie rośnie, ale jest głośny. Byłby może i groźny, ale na szczęście GRU działa. W tych okolicznościach spotykamy SeBę i Matiego.)

SeBa Widzisz ziomek? Protestują przeciwko zawłaszczeniu naszej armii przez syjonistów z góry Synaj.

Feldmarszałek Wszystkich Polaków z radością, ale też władczo i tak niby od niechcenia macha do protestujących.

Mati Tłum je ci z ręki feldmarszałku.

SeBa Oni przybyli tu dla mnie. Oni przybyli tu dla Prus Wschodnich! Ten tłum daje nam siłę. Zwyciężymy!

Feldmarszałek zaczyna krzyczeć do protestujących:

SeBa Zwyciężymy! Zwyciężymy! Zwyciężymy! Zwyciężymy!

Protestujący Zwyciężymy! Zwyciężymy! Zwyciężymy! Zwyciężymy! Zwyciężymy!

Mati Brawo feldmarszałku.

SeBa Chodź porozmawiamy z jednym z naszych fanów. Może damy mu Lecha jak będzie spoko, co?

Przedstawiciele Armii Prus Wschodnich podchodzą do jednego z protestujących. Okazuje się nim być Karl Daniels.

SeBa Elo ziom.

Karl Daniels Ty też z nami? Witamy!

Mati Jaki ty? Jaki ty? Z szacunkiem do feldmarszałka! Zwłaszcza, że walczycie o jego sprawę. Wszyscy jesteście rekrutami.

Karl Daniels (zdziwiony) Jaką sprawę? Jakimi rekrutami?

SeBa Chodzi o naszą wspólną sprawę, o Armię Prus Wschodnich!

Mati Po to ten protest, co nie?

Karl Daniels Przecież my protestujemy przeciwko dekadencji i upadkowi EWF, a także przeciwko restrykcyjnemu prawu antyaborcyjnemu.

SeBa Czyli nie wspieracie Armii Prus Wschodnich?

Karl Daniels A kto by wspierał taką militarystyczno-faszystowską organizację?

Feldmarszałek wyraźnie posmutniał.

SeBa Szybko ziomuś! Koronuj mnie!

Mati umieszcza na głowie feldmarszałka jego pruski hełm, a SeBa od razu powala Karla Danielsa niesamowitym uderzeniem z hełmu! Kibice, którzy oglądają to wszystko na FeliXtronie szaleją! Tyle miesięcy czekali na słynny atak hełmem i się doczekali! Słychać nawet głośne okrzyki: SeBa! SeBa! SeBa! SeBa!

SeBa Już mi lepiej. Chodźmy na bal.

(Przedstawiciele upadającej Armii Prus Wschodniej wchodzą na teren hotelu. Skorzystali z okazji, że DanGaner po ataku Szakala nadal leży rozwalony. Wracamy do komentatorów.)



Jan Kowalski – Uderzenie z pruskiego hełmu zawsze w cenie!

Tony Hogański Tęskniliśmy za tą niezrównaną akcją.

Jan Kowalski – Jak widać SeBa nadal potrafi ruszyć głową... i hełmem.

Tony Hogański Szkoda tylko, że straci swą armię.

Jan Kowalski – Może założy nową? Np. Armię Prus Zachodnich?

Tony Hogański To nie przejdzie. SeBa to Prusy Wschodnie, a Prusy Wschodnie to SeBa. Zresztą Prusy Zachodnie są w konflikcie z Prusami Wschodnimi, więc SeBa nigdy by nie mógł tak postąpić.


(Po przygodach poza halą, czas odwiedzić jej wnętrze. Tutaj czuwa komisarz Kraven, którego widocznie bale nie interesują, a być może uważa, że EWF trzeba trzymać za mordę żelazną ręką, a najlepiej to robić będąc na miejscu. W gabinecie nic się nie zmieniło. Siedzi tu Kraven, a gości on u siebie The Backstabbera. Z monarszą gracją polewa mu wódki.)

Kraven Pamiętam jakby to było wczoraj. 2006 rok, sprowadziłeś mnie i Yamato Konoe do...

Backstabber (wchodzi mu w słowo) Było, minęło. Dziś znów jesteśmy w EWF.

Kraven Tak... więc twoja praca na odcinku Związku Wrestlerów Polskich jest skończona?

Backstabber Tak. Moja kadencja wygasła, to już zamknięty rozdział.

Kraven Z perspektywy EWF wolałbym jednak żeby ZWP było stabilną organizacją. Ten nieoczekiwany wynik wyborów może doprowadzić do chaosu.

Backstabber Wybory były uczciwe, a że wyszły tak jak wyszły? To już nie jest moja rzecz.

Kraven Jakieś plany na przyszłość?

Backstabber Będę miał oko na Mortala.

Kraven Chciałbym żebyś wszedł też w skład Rady Nadzorczej EWF Corporation. Nie masz chyba nic przeciwko?

Backstabber Nie, nie mam.

Ta rozkoszna konwersacja zostaje przerwana przez pukanie do drzwi, a już po chwili w gabinecie pojawia się Tamara Ostrowska.


Kraven Mówiłem przecież, żeby nam nie przeszkadzać.

Tamara Ostrowska – Panie komisarzu, pilna korespondencja.

Kraven – Znowu?

Antonella drugi raz już dzisiaj wręcza komisarzowi jakąś kopertę. Łowca rozrywa ją i wyciąga stamtąd jakąś kartkę papieru i z ręcznie nakreślonymi kilkoma zdaniami.

Kraven – Co za dzień.

Backstabber – Coś się stało?

Kraven To cię może nawet zainteresować. (Głośno czyta) "Z dniem dzisiejszym składam swoją rezygnację na ręce komisarza EWF. Podpisano, Ordinary Mortal".

Backstabber (zdziwiony) Co takiego? (Wskazuje na kartkę.) Mogę? (Kraven podaje mu dokument.) To faktycznie jego pismo... ale... dlaczego?

Kraven – Mnie nie pytaj, to twój podopieczny. Cóż, chyba jednak nie będziesz musiał mieć oka na Mortala. Zostaje ci radosne leniuchowanie w radzie nadzorczej.

Backstabber – Nie mogę tego tak zostawić. Muszę poznać prawdę.

Tamara Ostrowska – GRU donosi, że Mortal opuścił już halę.

Kraven – Widzisz? Nie ma sensu nigdzie biegać, dowiesz się kiedy indziej. Napijmy się, obejrzymy main-event, a później wpadniemy na bal.

Backstabber – Strata wrestlera cię nie rusza?

Kraven (wychylając setkę wódki) Siłą nikogo tu nie zatrzymam. Łańcuchami ich będę wiązał czy co? Rezygnuje to rezygnuje, choć oczywiście GRU zbada sprawę tych szantaży.

Backstabber – Może ja lepiej do niego zadzwonię.

Kraven (do Antonelli) Widziałem, że Esmeralda coś majstrowała przy pasach Evolution i Daemusin. Zawiadom Franko, że na najbliższej gali otrzyma specjalny prezent od komisarza.

(W ten sposób kończymy wizytę w gabinecie komisarza. Jak to wszystko skomentują to Hogański i Kowalski?)


Jan Kowalski – GRU w ostatnich miesiącach nie działa zbyt dobrze.

Tony Hogański Wszyscy się starzejemy, nawet Grabarz.

Jan Kowalski – Mam nadzieję, że nie zamierzasz znowu popadać w swoją starczą melancholię.

Tony Hogański Nie, już mi przeszło.

Jan Kowalski – Bubba odchodzi, Mortal odchodzi. To ważne ubytki w rosterze.

Tony Hogański Odejścia Mortala nawet nie zauważymy. Nie zdążył stoczyć nawet jednej walki. Ledwo przyszedł, a już go nie ma. Taka atrakcja felkowa się z niego zrobiła, jak święty Mikołaj. Może co roku tak będzie wpadać?

Jan Kowalski – Walczyłby pewnie w main-evencie, gdyby nie majstrowanie Vaclava przy loterii.

Tony Hogański Mówiłem, że płodojad to szkodnik i rak w zdrowym ciele EWF? Powinien zostać stąd usunięty i wysłany do Bhutanu.


(Po tych rozważaniach czas rzucić się w wir rozpusty. Atmosfera na balu pretendentów zrobiła się trochę mało wrestlingowa. Nie ma Nasa Jazzowskiego, nie ma Franko, Bidam gdzieś się zawieruszył, nie ma Vaclava, nie ma też SR-Crazy'ego. SeBa próbuje poderwać córkę znanego polskiego milionera by wyciągnąć kasę na odzyskanie armii. Znajdujemy się w salonie, gdzie na wygodnym fotelu siedzi Szakal. Do pomieszczenia wchodzą właśnie Smela i Miszka.)

Smela – Dzień dobry panie senatorze.

Miszka O mój Boże!

Szakal (dziwnie zadowolony) O! Tak mnie kurwa jeszcze nikt nie witał.

Miszka Portret! Portret Dark Avengera zniknął!

Faktycznie. W miejscu, gdzie portret się znajdował jest teraz tylko goła ściana. Jedno z większych okien jest też otwarte. Dopada do niego Smela i wygląda na zewnątrz.

Smela – Musieli go wynieść przez okno.

Szakal A coś mi tu tak wiało kurwa po kostkach, a to okno otwarte.

Smela – Widział coś senator?

Szakal Nic a kurwa nic.

Miszka Mentor się załamie.

Smela – Może szybko namalujemy i nie zauważy?

Miszka Na pewno.

W tym dramatycznym momencie nie wracamy do hali, lecz przenosimy do jednego ze stolików. Siedzi tu Weronika Passent, a przysiadł się do niej SeBa.

Weronika Passent Więc mówisz gościu, że masz armię?

SeBa Ale chcą mi ją odebrać.

Weronika Passent Wuja Wojtek też miał armię i zrobił jakiś tan wojenny. Tak mi tata mówił. Może zrobimy ściepę na odzyskanie tej twojej armii. Daj obczaić hełm.

WAMP strzela sobie słit-focie w pruskim hełmie.

SeBa Moja armia...

Smutek feldmarszałka jest chyba zaraźliwy, bo nagle WAMP zaczyna płakać.

Weronika Passent (przez łzy) Nas.... mój biedny Nas... co mu się stało?!

SeBa (próbuje ją pocieszyć) Chcesz Lecha?

(Wracamy do Hogańskiego i Kowalskiego.)


Jan Kowalski – Portret zaginął, SeBa jest smutny, a WAMP rozpacza po klęsce Nasa.

Tony Hogański Atmosfera na balu robi się coraz gorsza.

Jan Kowalski – Mam nadzieję, że nie zwiną interesu. My tam przecież dopiero idziemy po gali.

Tony Hogański Żarcia już pewnie nie będzie, ale może chociaż trochę alkoholu zostawią. Są jednak plusy.

Jan Kowalski – Jakie?

Tony Hogański Panienki będą już podpite.


(Znów jesteśmy na zapleczu! Ale dzisiaj mamy tych segmentów, mnożą się jak płody Vaclava! Znajdujemy się w sali, gdzie trwało świętowanie patriotycznego sukcesu w batalii o Puchar Szczęściarza. Trofeum to piękne stoi na swoim miejscu, a udekorowane jest biało-czerwonymi kokardami. Nad nim umieszczono też sztandar z polską flagą. W sali znajduje się obecnie tylko Michał, który rozmawia ze legendarnym Szczęściarzem.)

Szczęściarz – Chciałem osobiście pogratulować zwycięzcy.

Michał – Żubr skoczył po piwo - polskie rzecz jasna, z niezależnych, krajowych browarów - ale niedługo wróci.

Szczęściarz – To była jedna z najlepszych, o ile nie najlepsza, walk o Puchar Szczęściarza. Byłem zachwycony.

Michał – Dziewiąta edycja na zawsze przejdzie do historii. To coś tak wspaniałego jak Grunwald.

W sali skrzypnęły drzwi.

Michał – O, chyba już wrócili.

Źle pomyślał poczciwy Michał, oj bardzo źle. Za jego plecami pojawił się Craig Crawford z kijem baseballowym. Kijem tym uderzył Michała prosto w potylice. Cios był zupełnie niespodziewany. Cios był mocny. Cios był agresywny. Michał padł na ziemi, a Craig Crawford zaczął okładać go kijem po plecach. Publiczności, a głównie bojówkom narodowym bardzo się to nie spodobało. Na arenie słychać gwizdy.

Szczęściarz (przestraszony) Ccco... ccoo to?

Craig Crawford – Gówno!

Uczestnik programu Wyspa2009 upuszcza kij, ale od razu chwyta za Puchar Szczęściarza i przypierdala z niego Szczęściarzowi w twarz! To spotkało się z wielkim heel heatem na arenie, bo wszyscy szanują i cenią sympatycznego pogromcę psów. Szczęściarz pada na ziemię, a Crawford wymierza mu kilka ciosów pucharem jego imienia. Przestaje, ale tylko po to by oderwać od pucharu biało-czerwone kokardy, zrzucić je na ziemię, a następnie podeptać. Niezadowolenie publiczności rośnie. Craig na sam koniec chwyta polską flagę i bezceremonialnie, a może wręcz pogardliwie rzuca ją na ziemię.

Craig Crawford – Nazywam się Craig Crawford i lepiej byście zapamiętali to nazwisko. Przekażcie Żubrowi, że jeszcze się spotkamy.

(Double C opuszcza pomieszczenie. My zaś wracamy na arenę.)


Tony Hogański Jak tak można? Przecież dzisiaj takie polskie święto mamy. Jak można psuć patriotyczne uroczystości? Na Trzeciego Maja też by tak wparował i przypierdolił Komorowskiemu z wieńca?

Jan Kowalski – Widać można.

Tony Hogański Ten Craig Crawford wydawał się taki grzeczny. Co w niego wstąpiło?

Jan Kowalski – Być może uważał, że czegoś mu w jego karierze brakuje? Może to nam wyjdzie na dobre? Być może aktualnie w EWF brakuje takich prawdziwych skurwieli z krwi i kości.

Tony Hogański Mamy mojego wychowanka. Chociaż nie, on nie jest skurwielem, on jest po prostu debilem i nieokrzesanym chamem, a to różnica.


(Znajdujemy się na jednej z ulic Lublina. Nie jest ona zbyt ruchliwa, w zasadzie to nie ma tu żywej duszy. Niedaleko widać jakieś zabudowania przemysłowe. Mamy więc prawo domyślać się, że są to słynne Browary Lubelskie. Tu właśnie spotykamy Vaclava, który nie ma ze sobą żadnego realizatora i sam filmuje kamerą. Sprawia to, że obserwujemy go pod charakterystycznym kątem, takie już uroki kręcenia z ręki.)

Vaclav Browary Lubelskie przed nami. Ojczyzna Perły i miejsce rozegrania Browar matchu. Tam właśnie upokorzę dzisiaj SR-Crazy'ego. Nim jednak do tego dojdzie, nim upokorzę jedną legendę, chciałbym też zbrukać w swoim stylu pamięć o innej.

Mecenas Ekstremy ustawia kamerę na jakimś podwyższeniu. Być może na ławeczce, może na śmietniku - tego nie wiemy. Teraz zauważamy, że o latarnię stoi oparty zaginiony portret Dark Avengera. Vaclav podchodzi do niego, odwraca się do kamery tyłem. Słyszymy charakterystyczny dźwięk zamka, a po chwili słychać... i trochę widać, mimo ciemności, jak jakaś ciecz oblewa portret legendarnego Gumowego.

Vaclav Szczam na wszystkie legendy EWF i polskiego wrestlingu, a z wielką radością szczam na tego tu oto Gumowego. Dark Avenger, debil z którego wszyscy się kiedyś wyśmiewali, a wokół którego wyrósł jakiś dziwny kult. Obchodzi mnie on tyle, co wczorajsze piwo. Ciekawe czy trafię w róg. (Trafił.) Tyle mam do powiedzenia o legendach i o Dark Avengerze. Taki jest mój stosunek do nich.

Wróg Ludu kończy swą czynność, zapina rozporek i odwraca się do kamery.

Vaclav Zapraszam na Browar match. Tam zniszczę i oszczam kolejną legendę. W EWF jest miejsce tylko dla mnie.

(Dwukrotny EWF FTW Champion spluwa jeszcze na portret Dark Avengera, po czym rusza w stronę zabudowań Browarów Lubelskich. Transmisja urywa się.)


Jan Kowalski – Jak on mógł?

Tony Hogański Mówiłem przecież, że to cham i prostak. Nie mam pojęcia dlaczego się dziwisz.

Jan Kowalski – Ale to było zupełnie zbyteczne.

Tony Hogański Dla Vaclava nie ma rzeczy zbytecznych, to płodojad.

Jan Kowalski – Nie boisz się pozwu za rozpowszechnianie tej historii?

Tony Hogański Ja się niczego nie boję. Nie przeląkłem się Tuska, więc pluję na mojego wychowanka.


(Z niepotwierdzonych informacji wynika, że to już ostatni segment przed main-eventem. Znów jesteśmy na zewnątrz. Widać tłum protestujących przeciwko dekadencji, jednak ich szeregi już nie rosną, wprost przeciwnie, raczej topnieją. Lublin to nie Kijów. Widzimy tu Ordinary Mortala, który idzie ulicą. Nie kieruje się w stronę hotelu, więc najprawdopodobniej nie interesuje go bal pretendentów. Z jego spojrzenia nie jesteśmy w stanie niczego wyczytać.)

Ordinary Mortal Ech...

Nagle obok niego pojawia się małpa. To pewnie ta sama, która uciekał The Great Barriemu. Małpa rzuca Mortalowi skórkę od banana pod nogi, ten nie zauważa jej i jak nie fiknie kozła! Spadł prosto na jakiegoś przypadkowego człowieka! W sumie nie był on wcale taki przypadkowy, bo był nim nie kto inny jak Karl Daniels! Z tłumu wyskakuje tajny prowokator GRU, czyli Dark Sędzia, który od razu odlicza. Pin....1.....2.....3! (Zwycięzcą jest: Ordinary Mortal!)

Ordinary Mortal (wstając) Ech... (Rozlega się dźwięk telefonu komórkowego, więc Mortal odbiera.) Nie pierdol, Stabberku. (Od razu też kończy rozmowę.)

Po tych słowach Mortal odchodzi. Jaka czego do przyszłość? Kto zmusił go do odejścia z EWF? Tego nie wiemy. Nie czas rozczulać się nad jego losem, bo od razu przenosimy się do hotelu. Bal pretendentów trwa. Wbrew narzekaniom, że pretendenci się gdzieś zmyli, nazwy wcale nie trzeba będzie zmieniać. Na głównej sali zameldowali się bowiem znowu Franko - już opatrzony po urokach Escape the Pit matchu, a także Bidam, który nie wiadomo, gdzie dokładnie się podziwiał. Obaj panowie znów są ubrani we fraki. Nowosibirski trzyma w ręku kieliszek szampana... a Franko róg, taki w stylu wikingów. Co jest w środku, to jego tajemnica.

Bidam Za nasze sukcesy! Za Franko, który pokonał dziś Nasa Jazzowskiego i pokazał mu, gdzie jego miejsce!

Wszyscy piją na cześć Franko.

Franko Za Bidama, który niedawno stanął na ślubnym kobiercu! Wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia!

Wszyscy piją na cześć Bidama.

Bidam Dziś pokazaliśmy klasę. W zasadzie to Franko pokazał, bo to on zniszczył Jazzowskiego. Nie będzie już teraz drogi Nas nosił tak wysoko głowy, oj nie będzie. EWF roku Pańskiego 2014 będzie zupełnie inne od tych poprzednich. W zeszłym roku zdobywaliśmy pasy i byliśmy razem Franko najlepszą drużyną w EWF.

Franko Wszyscy to wiedzą, nie trzeba powtarzać.

Bidam W tym roku sięgniemy po najważniejszy pas. Ja albo Franko, niech to będzie wyścig po World title, kto pierwszy ten lepszy!

Franko (znów opróżniając swój róg) Brzmi nieźle.

Bidam Może chcesz powiedzieć coś podniosłego po pokonaniu Jazzowskiego. Zastanów się dobrze, te słowa przejdą do legendy.

Franko Wiesz dobrze, że podniosłe słowa nie są w moim stylu. Pokonałem Jazzowskiego i mam tylko jedno do powiedzenia - jeśli Nas chce rewanżu to musi mnie o niego poprosić. Musi mnie o niego błagać, a wtedy go dostanie, w każdej chwili, w każdym momencie, gdziekolwiek, kiedykolwiek. Tyle mam do powiedzenia.

Bidam (klaszcze w dłonie) A teraz! Mam specjalne życzenie do sekcji artystycznej tego balu. Zaśpiewajmy "Szwoleżerów"! Bawmy się!

Znany śpiewak przy fortepianie spełnia życzenie Bidama i grają Szwoleżerów. Tymczasem przy barze stoi smutna Cassandra Tisserant. Podchodzi do niej senator Szakal i wręcza jej zrabowany przez Karla Danielsa plik pięćdziesięciozłotówek.

Szakal To chyba twoje.

Cassandra Tisserant Plugawe pieniądze od Vaclava.

Szakal Masz ich w nadmiarze kurwa? Nie przejmuj się świniożercą. On dużo gada, robi dużo szumu, dużo pije, ale tak naprawdę to w EWF nikt się nim nie przejmuje. Nikt a nikt. Bierz.

Senator wsuwa pieniądze za dekolt Cassandry, czyli tam gdzie początkowo się one znajdowały. Pojawia się też Bidam, który kłania się przed Haitanką.

Bidam Mogę prosić do tańca?

Cassandra spogląda na Szakala.

Szakal No dalej kurwa, na co czekasz? Co ja ojciec weselny jestem? Do ołtarza mam cię kurwa poprowadzić?

Cassandra zrozumiała, bo już nie spogląda na senatora, lecz rusza do tańca z Bidamem.

Szakal Ale ja mam kurwa dzisiaj dobre serce.

Przy barze pojawił się Smela.

Smela Widział senator Ghula?

Szakal Wszystko dzisiaj kurwa gubicie.

Barman Ghul leży pijany od kilku godzin. Przyszedł wcześniej, chciał przygotować swój program, ale za dużo wypił. Trzymam go tutaj.

Po tych słowach uczynny pan barman wyciągnął spod baru zwłoki Ghula.

Ghul Kocham Natalię Oreiro! Kiedy ona wpadnie do mnie na gula?

Uczynny barman sprawia, że Ghul wrócił za bar. Żadnego pożytku i tak z niego nie ma. Orkiestra w międzyczasie zaczyna grać "Cambio dolor" Natalii Oreiro.

Barman Co z nim zrobić?

Smela Nie wiem, może wytrzeźwieje do polowania, to wtedy go też zabierzemy.

Szakal Będzie polowanie kurwa?

Smela Tak, panie senatorze. Planujemy wycieczkę za miasto na wielkie polowanie tuż po zakończeniu balu.

Szakal To muszę iść się kurwa przygotować.

Senator chciał odejść od baru, ale przypadkowo w coś kopnął. Spojrzał pod swoje nogi, a tam zauważył siedzącego na ziemi, opartego o bar SeBę. Obok niego stała tacka z kilkoma pustymi kieliszkami po szampanie oraz kilka pustych kufli po Lecha. Na kolanach natomiast trzymał swój pruski hełm, do którego przyczepiona była kartka papieru z napisem "Zbieram na armię". Senator wyjął z kieszeni portfel i wrzucił mu kilka stówek.


Szakal (zadowolony z siebie) Ma się kurwa ten gest.

(Senator odchodzi i my także. W międzyczasie Franko zorganizował by orkiestra zagrała "Imperial Match" z Gwiezdnych Wojen i próbuje tańczyć do niego wraz z Helenką. Nie wiemy czy mu się tak sztuka powiedzie, bo w wracamy na ring.)


Tony Hogański Mistrz jest fantastyczny!

Jan Kowalski – A Franko? A Bidam? A SeBa? A Ghul? A Smela? A Helenka?

Tony Hogański Wszyscy są wspaniali. EWF jest wspaniałe!

Jan Kowalski – Tym radosnym akcentem dotarliśmy wreszcie do main-eventu.



Browar match:
Vaclav vs SR-Crazy



Znajdujemy się na terenie Browarów Lubelskich, gdzie odbędzie się pierwszy w historii Extreme Wrestling Federation i chyba także polskiego wrestlingu - Browar match. Gra "Walk" Pantery i do budynku wkracza Vaclav. Pracownicy zakładów witają go wiwatami, bo nikt tak jak Mecenas Ekstremy nie rozsławił w świecie marki Perła. Na hali tymczasem, gdzie fani oglądają to wszystko na FeliXtronie, wybucha heel heat. Nie zapominajmy bowiem, że Vaclav jest naczelnym chamem Rzeczypospolitej.
Gra "My Way" Limp Bizkit, co wywołuje na arenie wielkie okrzyki radości i ogólnego zachwytu. Na terenie browaru pojawia się obecny EWF World Champion, SR-Crazy. Nie ma tam fanów, a więc nie będzie błogosławieństw dzieci i kobiet w ciąży, zabraknie także uzdrawiania.Crazy dołącza do Vaclava oraz sędziego tego pojedynku, bombowego Antoniego Bryndzy.

Jan Kowalski – Już za chwilę rozpocznie się pierwszy w historii Browar match!

Tony Hogański My to wiemy! Mamy oczy!

Jan Kowalski – Dobrze wiesz, że przed walką trzeba zbudować napięcie. Oczywiście ktoś mógłby rzec, że przed taką walką jak Vaclava i SR-Crazy'ego, dwóch największych obecnie gwiazd polskiego wrestlingu, napięcia budować nie trzeba.

Tony Hogański Co? Że niby mój wychowanek gwiazdą? To jest Gimli polskiego wrestlingu, krasnolud...

Jan Kowalski (przerywając mu) Spokojnie Tony. Nie zaczynaj kolejnej litanii do wstrętnego Vaclava.

Tony Hogański Powinniśmy go wysłać do Bhutanu, gdzie zgwałciłby go Yeti, a następnie przeprowadził na nim aborcję. Miałby za swoje ten płodozmian, znaczy się chciałem powiedzieć płodojad.

Toster jest nadal podekscytowany, ale walkę czas zacząć. Jesteśmy w hali lubelskiego browaru, tak bliskiemu sercu Vaclava. Budynki te pochodzą z XIX wieku, albo z przełomu XIX i XX wieku. Wyposażenie jest natomiast nowoczesne. Czeka nas fascynujący pojedynek. Antoni Bryndza wyjaśnia zawodnikom zasady, a te są chyba proste - nie ma żadnych, można walczyć wszystkim, co się da, a zwycięstwo odnieść można przez pinfall lub submission. Przygotowania nie trwają długo, bo bombowy sędzia daje bardzo szybko sygnał do rozpoczęcia walki. Jakiś pracownik uderza w kocioł browarniczy, także na arenie słychać gong i w ten sposób walka oficjalnie się rozpoczyna. Crazy od razu naciera na Vaclava, ale ten zaskakuje go, wybijając się i przywalając mu Dropkickiem. Crazy próbuje wstać, ale Vaclav jest szybszy i spada na niego z Elbow Dropem. Następnie jeszcze jednym i jeszcze jednym. Podnosi EWF World Champa i wrzuca go na jakiś metalowy słupek, element konstrukcyjny hali. Crazy uderza w niego czołem. Vaclav atakuje go od tyłu, ale SR odskakuje na bok i teraz to Mecenas Ekstremy rozbija się na słupie. Crazy jest już za nim, doskok i całkiem zgrabny Bulldog. World Champion ciągnie rywala za prawą nogę, ot tak głębiej w odmęty hali browarniczej. Vaclav próbuje się wyrywać, wierzga lewą nogą bardzo intensywnie, a także rusza całym ciałem raz w lewo raz w prawo. Nakurwia węgorza!

Jan Kowalski – Nana-nanana!

Tony Hogański Dobrze się czujesz?

Jan Kowalski – Doskonale.

Tony Hogański Czasem obawiam się o twoje zdrowie. Żyjesz pod taką presją by zawsze być tym dobrym i porządnym komentatorem. To na pewno trudne.

Jan Kowalski – Nie rozumiem, co chcesz przez to powiedzieć.

W końcu Vaclav wyrwał się z objęć Crazy'ego. Zaczął turlać się po posadzce i znalazł kryjówkę pod jakimś wielkim kotłem. SR-Crazy jest wyraźnie zdezorientowany, gdzie też ten Vaclav mógł mu uciec. Zaczyna obchodzić kocioł dookoła. Patrzy z lewej, nie ma nikogo, patrzy z prawej, też nikogo. W końcu podejmuje rozsądną decyzją, tak przynajmniej z początku się wydawało i zagląda pod kocioł. No i jest! Jest Vaclav! A w jego dłoni jakaś metalowa rura, która momentalnie trafia Magnata prosto między oczy! Mecenas Ekstremy od razu wyłazi ze swojej nory, to znaczy spod kotła i zaczyna trzaskać rurą Crazy'ego! Ciosy spadają na całe jego mistrzowskie ciało. Jedno uderzenie, drugie, trzecie, czwarte, piąte, szóste, siódme. Crazy przyklęka na prawe kolano, a więc Vaclav uderza go plecy. Crazy nadal klęczy, tym razem Vaclav trzaska go boleśnie prosto w odstające kolano. Mistrz świata pada. Vaclav podnosi go i daje mu Oklahoma Slam! Pin...1...2..kick out! Vaclav sam dobrze wiedział, że na tym etapie walki nie będzie w stanie jej zakończyć. Podnosi go jeszcze raz i tym razem wykonuje mu Bridging Belly To Back Suplex Hold! Pin...1....szybki kick out! Tym razem wyszło gorzej niż poprzednio. Mecenas znów podnosi rywala i tym razem daje mu Side Suplexa. Pinu nie będzie. Zamiast tego ideowy przeciwnik patriarchatu Moskwy i całej Rusi zaczyna okopywać aktualnego EWF World Champa. Kopniaki są brutalne i spadają na całe dekadenckie ciała mistrza świata.

Jan Kowalski – Vaclav nieźle wszedł w walkę.

Tony Hogański Ale wyjdzie z niej kiepsko.

Jan Kowalski – Tego nie wiemy.

Tony Hogański Czy te ulizane, poprawnie polityczne komentarze, które wygłaszasz na każdej gali nie zaczynają cię męczyć?

Jan Kowalski – Nie.

EWF World Champion jest w opałach. Vaclav skończył okopywanie, ale to nie koniec udręki jaka czeka naczelnego dekadenta federacji. SR-Crazy zostaje podniesiony, Vaclav przesuwa się za jego plecy i daje mu Backdrop Suplexa. Następnie Elbow Drop, po czym Knee Drop i Crazy jest jeszcze w większych opałach niż przed momentem. Mecenas Ekstremy pomaga mu się podnieść. Wkłada sobie jego głowę pod ramię i prowadzi go do wnętrza hali. Podchodzi do jakiegoś kotła, który jest kwadratowy i nie wiadomo czy faktycznie nazywa się kotłem, ale przyjmijmy, że tak. To pewnie jakiś specjalistyczny sprzęt do produkcji złotego trunku. Vaclav zaczyna trzaskać twarzą Crazy'ego o srebrną blachę rzeczonego kotła. Jedno uderzenie, drugie, trzecie, czwarte, piąte, szóste, siódme, ósme, dziewiąte, dziesiąte. Na twarzy Crazy'ego pojawia się trochę krwi, ale nie za dużo, a na samym kotle możemy dostrzec wgniecenie. Vaclav próbuje uderzyć jedenasty raz, ale Crazy zapiera się rękoma o kocioł, lecz to nie wszystko, bo jego dłoń trafiła na pokrętło, jakie znajdują się przykładowo przy kranach. Szaleniec włożył wiele energii by oderwać rzeczone pokrętło od konstrukcji kotła, następnie w dość dynamiczny sposób uderzył Vaclava łokciem w brzuch, po czym odwrócił się i uderzył go w twarz oderwanym od kotła pokrętłem!

Tony Hogański Mój zdradziecki wychowanek wyjdzie z tej walki w czarnym worku.

Jan Kowalski – Przesadzasz.

Tony Hogański Powinni go oblać smołą i wytarzać w pierzu. Miałby za swoje!

Jan Kowalski – Lepiej mieć za swoje niż za cudze.

Vaclav chwyta się za twarz, bo zupełnie się tego nie spodziewał. Cóż, trzeba było obserwować konstrukcję kotła. To nie koniec, bo Crazy trzaska go jeszcze raz pokrętłem. Jedno uderzenie, drugie, trzecie, czwarte, piąte! Teraz to na twarzy zjadacza płodów pojawia się krew. Crazy wybija się z miejsca i trafia go Dropkickiem, pewnie też chciał pokazać, że potrafi wykonywać akcje czysto wrestlingowe. Fan Pussy Riot szybko wstaje, ale SR znów zdziela go pokrętłem w twarz, po czym doskakuje do niego i wykonuje mu Double Arm Suplex! Vaclav leży. Crazy znów chwyta go za nogę i ciągnie w inne miejsce browaru. Tym razem nie będzie chyba węgorza, bo Vaclav jest wyraźnie zamroczony. Znajdujemy się przy jednej ze ścian, gdzie rzędami stoją różnego rodzaju mniejsze i większe kotły. Dożywotni EWF TV Champion podnosi Wroga Ludu i rzuca go na jeden z tych kotłów. Ten zatrzymuje się na nim plecami, ale nie na długo, bo Crazy wybił się i trafił go Dropkickiem. To bardzo popularna akcja dzisiaj. Vaclav wstaje, ale dostaje ślicznego Clothesline'a. Śliczny może i on był, ale niezbyt potężny, bo dwukrotny EWF FTW Champion bardzo szybko się podnosi. Crazy pada w stylu filmów akcji rodem z Hongkongu na ziemię, zajmując dziwną pozycję kuczno-szpagatową, przytrzymując się przy tym rękoma o posadzkę - nie ma czasu an zdziwienia, bo jedną z nóg obecny EWF World Champion po prostu podcina Vaclava, który upada na posadzkę!

Jan Kowalski – Ładnie.

Tony Hogański Nie mógłbyś od czasu do czasu skrytykować czegoś?

Jan Kowalski – Ale to naprawdę było ładne.

Tony Hogański Skrytykuj mojego perfidnego wychowanka. Pokaż, że potrafisz.

Jan Kowalski – Nie widzę teraz powodu.

Tony Hogański Nic z ciebie nie będzie. Kiedy ja odejdę, EWF upadnie.

Jan Kowalski (zdziwiony) Zamierzasz odchodzić?

Tony Hogański Nie, ale przecież mogę umrzeć w każdej chwili. Nie znacie dnia i godziny w końcu.

Jan Kowalski – Mam nadzieję, że nie wpadniesz znowu w cmentarny nastrój.

Vaclav pada. Crazy wskakuje na jeden z mniejszych kotłów, co nie było łatwe, zważywszy na ich konstrukcję. Nawet nie spogląda na to, co robi jego przeciwnik, lecz po prostu skacze na niego z Flying Elbow! Trafia! Pin...1....2..kick out! Crazy podnosi Vaclava, ale dostaje cios w brzuch, po czym DDT! Nie spodziewał się chyba tak nagłej kontry ze strony swego oponenta. Vaclav od razu podnosi aktualnego EWF World Champa, po czym próbuje trzasnąć go Clotheslinem. Crazy jednak unika ciosu, robi kilka kroków na bok, po czym wraca do rywala i to on powala go Clotheslinem! Jakże to się w życiu plecie. SR-Crazy nie próżnuje, bo od razu odskakuje na bok, po czym rozpędza się i spada na rywala z Sommersault Legdropem! Pin...1...2....kick out! Vaclav to twardy zawodnik, tak łatwo nie ulegnie. Szaleniec podnosi go i znów rzuca go na jeden ze znajdujących się pod ścianą kotłów. Rozpędza się i chce spaść na niego ze Splashem! Ale nie trafia! Vaclav w ostatnim momencie odsunął się i aktualny EWF World Champion rozbił się z blaszanym impetem na kotle! Mecenas Ekstremy podnosi jakąś pustą zgrzewkę i zaczyna trzaskać nią rywala po plecach. Pojemnik ten wykonany jest jednak z tandetnego plastiku i już po kilku uderzeniach łamie się i rozpada na kawałki. Vaclav podnosi Magnata i teraz to on wpycha go na jeden z kotłów. Chce chyba powtórzyć to, co nie udało się jego przeciwnikowi, bo bierze rozpęd i chce dobić go Splashem! Nie udaje mu się to jednak, bo SR-Crazy w ostatnim momencie podskakuje, chwyta swymi dekadenckimi łapkami za znajdującą się nad jego głową rurę i podciąga się! Vaclav nie miał czasu wyhamować i rozbija się na kotle!! (EWF! EWF! EWF!)

Jan Kowalski – Cóż za akcja!

Tony Hogański Dobrze mu tak, dobrze. Niech zdycha mój wychowanek. Niech go tu dzisiaj wykastrują.

Jan Kowalski – Znowu litania do wstrętnego Vaclava? Moglibyśmy to puszczać z taśmy, oszczędziłbyś sobie gadania.

Tony Hogański Ciebie też moglibyśmy puszczać z taśmy. Nigdy nie powiesz niczego odkrywczego, więc po co tu w ogóle jesteś?

Jan Kowalski – Wolałbyś Bryndzę, Shamana albo Kołtonia?

Tony Hogański Punkt dla ciebie.

Na całe szczęście nic nie wskazuje na to by skład komentatorski miał się zmienić. Tymczasem na terenie Browarów Lubelskich walka trwa. To znaczy, będąc ścisłym, to akurat nie w tym momencie. Vaclav leży na posadzce po tym jak odbił się od kotła. Crazy wisi na rurze i policzki aż mu spuchły, bo takie podciąganie się nie jest dla niego. Widząc, że ma Vaclava pod sobą, puszcza się rury, podciąga przy tym nogi, co powoduje, że spada na Mecenasa Ekstremy z Leg Dropem! Od razu pin....1....2....shoulder up! Crazy wstaje i zaczyna okopywać rywala. Nie robi tego długo, bo chyba nie ma na to ochoty. Pomaga przeciwnikowi wstać, a następnie chwyta go za kark i po schodkach prowadzi do jakiegoś wgłębienia w ścianie. Tu znajduje się kolejny kocioł, cały srebrny i jakiś taki pokraczny. Fachowo to chyba nazwać by trzeba było zamkniętą kadzią. Crazy trzaska twarzą Vaclava o tą kadź. Jeden, drugi, trzeci, czwarty. Próbuje piąty, ale Komendant Ekstremy zapiera się rękoma, po czym trzaska Crazy'ego łokciem w brzuch, a następnie od razu chwyta go za kark i wykonuje Neckbreakera. Podchodzi znów do kadzi i otwiera pokrywę znajdującą się na przedzie. Następnie podnosi swojego rywala i wsadza jego głowę do kadzi przez otwór, który właśnie otworzył. Chwyta za pokrywę i zaczyna trzaskać nią o kark aktualnego EWF World Champa! Jeden brutalny cios, drugi, trzeci, czwarty, piąty, szósty! Przerywa, otwiera pokrywę i wyciąga stamtąd zupełnie zamroczonego Crazy'ego. Od razu kopie go w brzuch, po czym wkłada sobie jego głowę między swoje nogi i wykonuje, niezbyt potężnego, ale jednak całkiem efektownego Powerbomba prosto na metalową kadź!!! (EWF! EWF! EWF!)

Tony Hogański Co on robi?! Tak nie wolno!

Jan Kowalski – To walka, to wszystko wolno.

Tony Hogański Janku. Nie kusi cię by choć razem powiedzieć coś, co nie jest tak zajebiście oczywiste?

Jan Kowalski – Wykonuję swoją pracę.

Tony Hogański Stalinowscy sędziowie też tak mówili.

SR-Crazy leży rozwalony na metalowej kadzi. Vaclav triumfuje i napawa się ogromem rozpierdolu, jakiego dokonał na obecnym EWF World Champie. Myśli jednak strategicznie, więc wie, że jego radość nie powinna trwać zbyt długo. Szybko ściąga Szaleńca z kadzi, na której ten się rozbił.... ale co to? Crazy chwycił się niespodziewanie jakiegoś elementu konstrukcyjnego i nie chce puścić. Mecenas Ekstremy próbuje go stamtąd wyciągnąć, ale nic z tego. Szaleniec zaparł się i nie pozwala się ruszyć. Co więcej, zaczyna człapać po kadzi, która jest dość śliska, taki to materiał w końcu i ku niezadowoleniu Vaclava wyrywa mu się. Obolały Crazy wskakuje na kadź, robi kilka kroków i zeskakuje za nią. Vaclav rusza w pościg. EWF World Champion zauważa znajdujące się przy ścianie schodki prowadzące na metalowy mostek, który znajduje się na poziomie pierwszego piętra i ciągnie się mniej więcej przez całą halę browarniczą. Vaclav wpada za nim. Dożywotni EWF TV Champion jest już na piętrze, Vaclav po chwili także. Zbyt entuzjastycznie i lekkomyślnie podszedł do tego, bo SR schował się za zakrętem, gdzie znalazł jakieś narzędzie hydrauliczne. W momencie gdy Wróg Ludu znalazł się na piętrze, Crazy wyskoczył ze swojej kryjówki i przypieprzył rywalowi wymienionym wyżej narzędziem prosto w twarz! Vaclav chwyta się za twarz, a Crazy tym razem trzaska go w kark, co powoduje, że Mecenas Ekstremy pada na podłoże.

Tony Hogański Wreszcie ta walka zaczyna jakoś wyglądać.

Jan Kowalski – Zarówno SR-Crazy jak i Vaclav dostarczają nam niesamowitych emocji. Browar match to wspaniałe rozpoczęcie 2014 roku!

Tony Hogański Vaclav jedyne, co może dostarczyć to AIDS, HIV, rzeżączkę, kiłę, robaki oraz niechcianą ciążę.

Jan Kowalski – Przesadzasz.

Tony Hogański Sprawę niechcianej ciąży przynajmniej potrafi wziąć we własne ręce, choć to bardzo obrzydliwe i odrażające.

Vaclav leży. Crazy od razu spada na niego z Knee Dropem. Pin...1.....kick out! Mecenas Ekstremy ma w sobie jeszcze wiele energii, ta walka tak łatwo się nie skończy. Crazy pomaga rywalowi wstać i zaczyna trzaskać jego twarzą o barierkę metalowego mostu. Jeden cios, drugi, trzeci, czwarty, piąty. Podnosi Vaclava, chwyta go... i swego rodzaju Powerslamem chce wyrzucić go poza barierki! Wyrzuca, ale Vaclav w ostatniej chwili chwyta się konstrukcji mostu!! (EWF! EWF! EWF!) SR-Crazy jest wyraźnie niepocieszony, a Vaclav niczym w Metal Gear Solid zaczyna poruszać się po moście. Tactical Espionage Action wiecznie żywe! Crazy nie próżnuje, bo próbuje nadepnąć na dłonie Vaclava, ale ten za każdym razem unika takiego ciosu i nie pozwala zepchnąć się z mostu. Trwa teraz swego rodzaju gonitwa. Vaclav przesuwa się w stylu MGSa po krawędzi mostu, wykorzystując swoje gibkie i ekstremalne dłonie, a Crazy próbuje nadepnąć na nie i tym samym zrzucić go z mostu. Po kilku krótkich minutach takiego pościgu panowie przesunęli się wyżej, bo mostek po prostu przesuwa się wyżej, i po chwili znaleźli się nad wielkimi zbiornikami z piwem. Te zostały specjalnie chyba otwarte na potrzeby tej walki. Crazy próbuje kolejny raz nadepnąć na dłoń Vaclava. Tym razem Mecenas Ekstremy zmienił taktykę. Ciosu uniknął, ale nie przesunął się, puścił drugą dłoń, co sprawia, że teraz trzyma się tylko na jednej ręce i wolną dłonią chwycił Crazy'ego za nogę, przewracając go na podłoże!!

Jan Kowalski – Z każdą minutą ta walka staje się coraz ciekawsza.

Tony Hogański SR-Crazy pobawił się, ale czas to kończyć.

Jan Kowalski – Nie czujesz tych emocji?

Tony Hogański Czuję, ale chciałbym się napić piwa. Takie właśnie uczucia wywołuje we mnie ta walka.

Jan Kowalski – Nie dziwi mnie to. To w końcu Browar match.

Crazy leży na moście. To od razu wykorzystuje Vaclav, który na jednej ręce długo nie mógłby się utrzymać. Szybko chwyta się znów mostu, podciąga się, przechodzi przez barierkę i dołącza do swojego dekadenckiego przeciwnika. Crazy podnosi się, ale Wróg Ludu zdążył wziąć rozpęd i powalić go Spinning Heel Kickiem! Crazy pada. Vaclav pomaga mu wstać, Crazy próbuje się wyrwać. Zaczyna się szarpanina i wymiana punchy, ale Vaclav wychodzi z niej zwycięsko, bo kopie rywala w brzuch, po czym wykonuje na nim Kneeling Cradle Back to Belly Piledriver! Pin....1.....2....kick out! Mecenas Ekstremy opiera się rękoma o barierki i zaczyna brutalnie okopywać dekadencką twarz obecnego EWF World Champa. Zasypuje ją ogromną ilością kopniaków. Crazy aż jęczy z bólu. W końcu wielbiciel Pussy Riot przestaje, bo ileż tak można kopać i kopać? Pomaga rywalowi wstać... ale Crazy znów doprowadza do zwarcia. Trwa szarpanina na szczycie mostku, a poniżej hektolitry piwa aż bulgocą, czego realizator nie omieszkuje nam pokazać. Zwarcie znów wygrywa Vaclav, który wykonuje mu Northern Lights Suplex! Pin...1...2...znów kick out! Crazy ciężko oddycha i leży na mostku. Vaclav zadowolony z siebie podnosi go jeszcze raz. Kopie go w brzuch, ale EWF World Champion znalazł w sobie siłę by nie pozwolić rywalowi na wykonanie jakiejkolwiek akcji. Zamiast tego, po raz trzeci doprowadza do zwarcia. Znów wymiana punchy, która nie prowadzi do niczego szczególnego. W końcu jeden z ciosów skutecznie spada na vaclavowską twarz, po czym Crazy od razu przesuwa się za plecy rywala i aplikuje mu Deadlift Release German Suplex! Vaclav wpadł prosto na barierki i zawisł na nich. Crazy tymczasem natychmiast wskoczył na przeciwległe barierki i trafił Vaclava z Missle Dropkickiem! Ten przeleciał ponad barierkami i wpadł prosto do wielkiego zbiornika z piwem!!! (EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF!)

Tony Hogański Dobrze mu tak.

Jan Kowalski – Przecież to dla niego raj.

Tony Hogański Mam nadzieję, że nie umie pływać. Kochał piwo i piwo go zabiło, tak napiszą w jego nekrologu.

Jan Kowalski – Naprawdę życzysz tego Vaclavowi?

Tony Hogański Mini-świnia i ten bezimienny płód miały prawo do życia.

Vaclav chyba umie pływać, bo unosi się na powierzchni zbiornika. Co jakiś czas zanurza się i z wielką radością zaczyna spijać piwo. Dużo go tam, więc to pewnie potrwa. SR-Crazy tymczasem zbiera siły, taka chwila przestoju wyjdzie mu chyba na dobre, bo Mecenas Ekstremy dał mu niezły wycisk. Vaclav nadal pije piwo. Nie wiadomo czy jest to Perła czy inny produkt Browarów Lubelskich, ale Wróg Ludu chyba nie może narzekać. Wszak lubi on piwo, lubi dużo piwa. Antoni Bryndza niecierpliwi się i sugeruje Mecenasowi Ekstremy by się stamtąd jakoś wydostał. Vaclav krzyczy do niego "Ani mi się śni. Jestem w raju". Ekran nagle dzieli się na dwie połowy. Po lewej stronie obserwujemy Vaclava zażywającego kąpieli w piwie, po drugiej stronie widać feldmarszałka SeBę, który przerwał picie na balu i już nie leży pod barem, tylko ogląda galę wraz z MAtim. Przywódca Armii Prus Wschodnich mówi do swojego adiutanta "To naprawdę jest raj". Obraz wraca do normy. Antoni Bryndza ma dość tej całej sytuacji, bo informuje Vaclava, że jeśli nie opuści zbiornika z piwem przegra walkę. Crazy tymczasem zszedł z mostu i znów znajduje się na terenie głównej hali browaru. Vaclav chcąc nie chcąc wychodzi z kadzi. Na szczęście dla niego zarówno na wewnętrznej jak i zewnętrznej ścianie zbiornika znajduje się drabina, więc wydostanie się z piwnego raju jest całkiem prosto. Piwo nie uderzyło mu chyba zbyt mocno do głowy, bo potrafi jeszcze trzeźwo myśleć. Zauważył, że SR-Crazy nie jest za bardzo na nim skoncentrowany, więc po zejściu w dół na kilka metrów, decyduje się skoczyć i znokautować niczego się niespodziewającego rywala. Robi to przy pomocy Zemsty Mnichów, czyli Suicide Dive'a! Trafia idealnie w Crazy'ego!!! (EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF!)

Tony Hogański O nie!

Jan Kowalski – Widzisz? Tu wszystko jest możliwe!

Tony Hogański Jak w Akademii Pana Kleksa.

Jan Kowalski – Jasne.

Tony Hogański Janku? Nie kusi cię by poszukać w swoim sercu zła?

Jan Kowalski – Nie.

Impet uderzenia był na tyle duży, że Vaclav odbił się na bok i pinować w tej chwili nie może. Obaj zawodnicy leżą. Są już całkiem zmęczeni, poobijani, a Vaclav na dodatek jest cały mokry po kąpieli piwnej jakiej przyszło mu zażyć. Chwilę tak sobie leżą i żaden z nich nie kwapi się do powstania. W końcu zaczynają dawać znaki życia, bo przecież takie leżenie jest całkiem nudne. Rozumiemy ich ból i cierpienie, ale perspektywa widza jest zupełnie inna. Pierwszy dochodzi do siebie Vaclav. Chwiejnym krokiem podchodzi do podnoszącego się Crazy'ego. Chwyta jego głowę pod pachę i prowadzi go do innego pomieszczenia. Z łoskotem otworzył metalowe drzwi i zawodnicy, a także sędzia znaleźli się w pomieszczeniu, gdzie na swego rodzaju taśmie produkcyjnej piwo wlewane jest do butelek. W tej chwili produkcja się nie odbywa, więc taśma nie jest uruchomiona. Vaclav umieszcza mimo to Crazy'ego na taśmie. Odpala jakąś wajchę i taśma rusza! Crazy zaczyna się przemieszczać, a Vaclav z wyraźnym rozbawieniem obserwuje to wszystko. Taśma nie jest zbyt szeroka, więc Szaleniec dość szybko utknął i zablokował całą maszynerię. Vaclav wyrywał tymczasem wajchę, która kontrolowała działanie taśmy i zaczął napierdalać nią EWF World Champa po brzuchu. Kilka takich ciosów skutecznie zmiękczyło jego opór i dożywotni EWF TV Champion ruszył w dalszą podróż. W miejscu gdzie do butelek wlewane jest piwo, faktycznie poleciało piwo! Crazy jest teraz też cały mokry, a Vaclav podstawia swoją twarz pod kurek, z którego wylewa się piwo i łapczywie zaczyna je spijać. Wyrwanie metalowej wajchy nie było chyba jednak najlepszym pomysłem, bo maszyneria chyba się zacięła albo też doszło do jakiegoś zwarcia i taśma przestała działać. Po chwili także piwo przestaje płynąć, ku wielkiemu niezadowoleniu Vaclava.

Tony Hogański Dobrze mu tak. Niech zdycha z pragnienia.

Jan Kowalski – Chyba nieźle się już dzisiaj opił.

Tony Hogański Znalazłeś już w swoim sercu zło?

Jan Kowalski – Nie.

Tony Hogański To w takim razie zamknij się.

Mecenas Ekstremy jest nadal niepocieszony i próbuje kręcić jakimś kurkiem by piwo znów popłynęło. Wykorzystał to Crazy, który wyrwał z ręki Comandante metalową wajchę i od razu zdzielił nią rywala przez twarz. Rozciął mu przy tym skórę na policzku, co wywołało krwawienie. EWF World Champion wstaje, od razu chwyta za głowę, stojącego na posadzce, a więc trochę niżej Vaclava, po czym wykonuje mu swego rodzaju zmutowaną wersję, bo skaczącą Ground Zero [Double Arm DDT]!! (Wielka radość na arenie!) Od razu przychodzi do pinu.....1............2.........kick out!!! W niemal ostatniej chwili!

Tony Hogański O nie! A było tak blisko!

Jan Kowalski – Walka trwa!

Tony Hogański Przecież widzimy! Siedź cicho i szukaj zła.

Teraz to SR-Crazy jest wyjątkowo niepocieszony. Podnosi Vaclava i prowadzi go do kolejnego pomieszczenia. Tutaj umieszczono dziesiątki drewnianych beczek, zapewne pełnych, choć kto to wie, piwa. Ustawione one zostały w rzędach. Crazy chwyta Vaclava i zaczyna trzaskać jego twarzą o jedną z drewnianych beczek. Jeden cios, drugi, trzeci, czwarty, piąty. Vaclav jest wyraźnie zamroczony. Crazy chwyta go za dłoń i wpycha na przeciwległe beczki. Vaclav zatrzymuje się na nich. EWF World Champion od razu dopada do odwróconego tyłem rywala, chwyta go i chce wykonać Crazy Slam [Angle Slam]!!! (Znów wielka radość na arenie!) Jednakże Mecenas Ekstremy w ostatniej chwili wyswobodził się z tego ciosu i skontrował go w jakąś zmutowaną wersję Jumping Cuttera!! Pin.......1.............2..........shoulder up!!

Tony Hogański (odetchnął z wyraźną ulgą) Ufff. Całe szczęście.

Obaj zawodnicy leżą. Są już bardzo zmęczeni. Vaclav w tym momencie czuje się chyba trochę lepiej. Wstaje i wyraźnie się chwiejąc podchodzi do swojego przeciwnika. Podnosi go... Crazy próbuje walczyć... doprowadza do zwarcia... ale nic z tego! Wróg Ludu wykonuje mu Otchłań Smutku [Michinoku Driver]!!! Pin.......1..........2........shoulder up!! Vaclav nie może uwierzyć! Takie rzeczy nie powinny się zdarzać. Wstaje... rozgląda się po pomieszczeniu... i zaczyna wdrapywać się na jedną z beczek. Nie są one położone dość wysoko, więc nie trwa to długo. Crazy ciężko oddycha i nie wygląda na to by w najbliższej przyszłości mógł się podnieść o własnych siłach. Vaclav tymczasem wdrapał się na beczkę, nawet nie spojrzał się za siebie tylko od razu skoczył z Moonsaultem!!! Pin.........1................2...............3!! (Zwycięzcą jest: Vaclav!)

Jan Kowalski – Masz coś do powiedzenia Tony?

Tony Hogański Nie.

Jan Kowalski – Dlaczego?

Tony Hogański Nie denerwuj mnie nawet.

Jan Kowalski – Znajdź w sobie dobro. Tyle ci powiem.

Publiczność na arenie reaguje na taki wynik walki niesamowitym heel heatem. Wiele osób po prostu nie może uwierzyć, że ta walka mogła zakończyć się w ten sposób. Dokąd zmierza EWF? SR-Crazy i Vaclav leżą na posadzce bardzo zmęczeni. Crazy to w ogóle się nie rusza i nie daje znaków życia. Vaclav po kilku chwilach z wielkim trudem i grymasem bólu na twarzy podnosi się. Ociera krew cieknącą ze swojego policzka i podchodzi do jednej z beczek. Zauważa leżącą pod beczką siekierę. Bez wahania podnosi ją i zaczyna trzaskać w beczkę.

Tony Hogański Jakby nie mógł użyć kurka! Barbarzyńca jeden!

Kilka skutecznych ciosów siekierą i beczka przestaje stawiać opór. Z jej wnętrza zaczyna wylewać się piwo, a Vaclav tylko podstawia swą twarz i łapczywie pije złocisty trunek. Publiczność zgromadzona na arenie, a oglądająca to wszystko na FeliXtronie, nadal reaguje wielkim heel heatem. Wrestlepalooza powoli schodzi z anteny.

Jan Kowalski – To chyba wszystko z Lublina.

Tony Hogański Niestety.

Jan Kowalski – Dziękujemy, że byliście państwo z nami.

Tony Hogański Przepraszam w imieniu EWF za taki a nie inny wynik main-eventu.

Jan Kowalski – Oglądajcie następną Wrestlepaloozę. Znów będziemy poszukiwali zła lub dobra.

Tony Hogański Żegnają państwa Jan Kowalski...

Jan Kowalski – .... a także Tony "Toster" Hogański!
























Koniec transmisji



EWF Corporation 2014



Podobała Ci się gala? Nie cierpisz jej? Najlepiej będzie jak skomentujesz ją na FORUM.

Powrót na stronę główną

(Kolejny odcinek z serii – wydarzyło się po zakończeniu gali. Dziś wyjątkowo trzy odcinki!)

(Gala się oficjalnie zakończyła, ale są też elementy dodatkowe, czyli to, co wydarzyło się już po zakończeniu gali. Jesteśmy w hotelowej sali balowej, gdzie odbywał się dzisiaj bal pretendentów. Impreza dogorywa, niektórzy śpią po kątach, większość znamienitych gości już się stąd ewakuowało, gdzieniegdzie leżą pijani. Orkiestra została zastąpiona przez murzyński kwartet jazzowy - chyba załatwił ich Avon Tschorny, który przy barze próbuje upić Vesnę Obrenowić, co raczej kiepsko mu wychodziło. SeBa nadal zbiera datki na swoją armię i udało mu się w hełmie uzbierać całkiem sporą kwotę, bo bilony aż się z niego wysypują. Szkoda tylko, że nie pilnuje go, bo zasnął pijany obok zmęczonego Great Barriego. Ten odnalazł wreszcie swoją małpę i chyba jest szczęśliwy. Wcześniej SeBa próbował namówić Barriego do dołączenia do Armii Prus Wschodnich, co jest nielegalne, bo jest już po północy, a więc SeBa stracił prawa do swojej armii. Barri jednak odmówił, bo nie jest militarystą. Tony Hogański zajada się kawiorem, który bardzo mu smakuje. Wszystko zapija szampanem i coś głośno tłumaczy Kowalskiemu, Kravenowi i Backstabberowi. Przy jednym ze stolików Franko opowiada Helence o swoim zwycięstwie, a nietrzeźwy Bidam tańczy z Cassandrą Tisserant. Ogłoszono też, że Gazeta Wyborcza, Polityka i TVN wybrały Weronikę Passent na królową balu, podczas gdy Polsat, Rzeczpospolita i Wprost zdecydowanie optowały za Helenką. Natomiast Kasia Tusk zachwalała wszystkie stylizacje. Nad wszystkim czuwają Smela i Miszka, nie dadzą oni krzywdy zrobić nikomu.)

Smela Gdzie mentor?

Miszka Zamknął się w salonie i pisze odezwę do swoich fanów.

Smela Odezwę?

Miszka Bardzo się przejął porażką. Udaje, że to go nie dotknęło i zgrywa twardziela, ale ja wiem, że ma w tej chwili wielką wyrwę w swym sercu.

Smela Jak wielką?

Miszka Taką, że mogłaby przez nią przejechać ciężarówka.

W tym momencie zaktyizował się Bidam, który przestał tańczyć i podszedł do Smeli i Miszki.

Bidam Niezła impreza, co?

Smela Drogi panie, to jest bal.

Bidam To kiedy polowanie?

Miszka No właśnie...

Bidam Miało być polowanie po balu jak już wszyscy będą pijani! Z nagonką!

Smela Mentor nie jest zdrów...

Bidam Nie? Ale polowanie! Ja kupiłem dla siebie i dla Franko bawarskie stroje do polowań! Mamy nawet własne strzelby! Chciałem pokazać mojego azjatyckiego skilla.

Smela Trzeba będzie to chyba przełożyć na inny termin.

Tony Hogański (z oddali) Chcemy polowania! Z nagonką!

Bidam No nie... tak się nie robi panowie!

Miszka Pan poczeka, sprawdzę.

Sekretarz generalny Związku Wrestlerów Polskich podchodzi do drzwi prowadzących do salonu, gdzie wcześniej trwały uczone dysputy, a obecnie zamknął się tam SR-Crazy. Węgier puka do drzwi.

Miszka Mentorze, polowanie czas zacząć!

Głos SR-Crazy'ego Nie teraz! Później! Piszę odezwę!

Miszka Ale polowanie!

Głos SR-Crazy'ego Polowanie nie zając, nie ucieknie!

Miszka Właśnie, że... ech...

Węgier machnął ręką i wrócił do Bidama i Smeli.

Miszka Później.

Bidam Jak później? Jak później jak Franko się już przebiera!

Faktycznie, na sali pojawia się Franko w stroju do polowania i ze strzelbą.

Franko No i jak?

Helenka Genialnie!

Bidam Twarzowo.

Siergiejewicz Nowosibirski dostaje od kelnera szampana.

Bidam (unosząc kieliszek) Dostojni panowie, drogie panie! Pragnę wznieść zdrowie, a zrobię to w tradycyjnym mongolskim stylu.

Wszyscy obecni, którzy są jeszcze na nogach otrzymują po kieliszku.

Bidam W zasadzie to nauczył mnie tego pewien Gruzin na moskiewskim bazarze, ale co tam! Niech ten niebiański alkohol, który za chwilę wlejemy do naszych ust osłodził nam nasze życie. Pijmy zdrowie naszego gospodarza, który przez kilkanaście lat swojej kariery był zawsze wzorem porządnego prowadzenia się, moralności i dobra. Przeżył wiele tragedii w swoim życiu i mierzył się z wieloma niebezpieczeństwami. Były jednak też dobre chwile, wygrane walki, zdobyte pasy. Pijmy jego zdrowie i za jego pomyślność. Za miłość do EWF i za wszystkich ludzi, którzy dzielą nasze smutki i radości. Bądźmy silni, tak jak zawsze być powinniśmy. Niech kieruje nami miłość, która jest siłą, która napędza wszechświat. Za miłość między narodami i między ludźmi. Pijmy za tych co odeszli, za gwiazdy dawnych lat, zarówno z czasów PCW, EWF jak i innych federacji. Pijmy zdrowie Dark Avengera, którego pamięć trwa wiecznie. Pijmy za Nasa Jazzowskiego, który pogubił się w swoim życiu. Za Bubbę, za Kravena, a nawet za Vaclava. Pijmy za nas. Nasze zdrowie!

Niektórzy się nawet wzruszyli. Toast został wzniesiony a kieliszki opróżnione. Bidam i Franko swoje kieliszki nawet rozbili o parkiet. Wtem drzwi do salonu otworzyły się i wyszedł stamtąd SR-Crazy. Rzucił się Bidamowi w ramiona i go wyściskał.

SR-Crazy Co za mowa! Poruszyła me serce. Pakujcie się, jedziemy na polowanie!

Wszyscy Hura!

Zaczyna się krzątanina i panuje wielka radość, że do polowania jednak dojdzie. Wtem słychać wystrzały z armat, które znajdują się na dziedzińcu, a do sali wkracza senator Szakal w swoim kultowym stroju do safari i strzelbą przewieszoną przez ramię.

Szakal A pozwolenie na polowanie jest?

Miszka Jest.

Szakal A licencje na posiadanie broni wszyscy mają?

Po minach widać, że nie wszyscy.

Szakal Nie bójcie się, od czego macie senatora. Udzielam was licencji generalnej. No, a teraz polowanie czas zacząć!

Służba Wiwat senator! Wiwat wszystkie stany!

(Na scenie pojawia się chór, który zaczyna śpiewać pieśń o polowaniu (Jagdlied) Feliksa Mendelssohna. Koniec materiału filmowego.)



(Drugi odcinek z serii – wydarzyło się po zakończeniu gali.)


(Znajdujemy się w Szpitalu Ministerstwa Spraw Wewnętrznych w Lublinie. Atmosfera jest tu iście szpitalna, więc nie ma co jej opisywać. Na korytarzu widzimy lekarza, poznajemy go po tym, że jest ubrany na biało i wygląda jak lekarz. Być może też przyjmuje w charakterze łapówek ekskluzywne alkohole, ale by to sprawdzić musielibyśmy udać się do jego gabinetu, a jesteśmy na korytarzu. Obok niego stoi Ponury Grabarz.)


Lekarz Pan z rodziny pacjenta?

Ponury Grabarz Jestem przedstawicielem jego pracodawcy. Biedaczek nie ma chyba rodziny. Czy Maxi...?

Lekarz Żyje.

Ponury Grabarz (dziwnie zadumany) Hmmm...

Lekarz Nie cieszy to pana?

Ponury Grabarz To zależy.

Lekarz (zdziwiony) Nie bardzo rozumiem.

Ponury Grabarz Jakby umarł, to nie byłoby problemu. Moglibyśmy mu nawet wyprawić pogrzeb. Jeśli jednak jego obrażenia są poważne...

Lekarz Są bardzo poważne.

Ponury Grabarz To wtedy trzeba płacić za jego leczenie i rehabilitację. NFZ niewiele pomoże, a gość jest u nas na kontrakcie. Jak bardzo poważne są to obrażenia?

Lekarz Uszkodzenia wielu narządów wewnętrznych, do tego problemy z systemem nerwowym. Może mieć też problemy z poruszaniem.

Ponury Grabarz A mózg? Co z mózgiem?

Lekarz Mózg nietknięty.

Ponury Grabarz Przepraszam pana na chwilę.

Szef GRU odchodzi na bok, wyciąga telefon komórkowy i gdzieś dzwoni.

Ponury Grabarz Halo? Tak, to ja. (Pauza.) Tak, chyba mamy dawcę. Mózg nietknięty, choć jakościowo raczej marny. (Pauza.) To co? Organizować transport? Tak? Świetnie.

Ponurak wraca do lekarza.

Ponury Grabarz Chcielibyśmy go przenieść do innej placówki. Kiedy to będzie możliwe?

Lekarz Za cztery, może pięć lub sześć dni.

Ponury Grabarz Wielogodzinny transport powietrzny raczej mu nie zaszkodzi?

Lekarz Proszę pana. Jemu już nic nie zaszkodzi.

Nagle na korytarzu pojawia się zapłakana Weronika Passent. Rzuca się Grabarzowi w objęcia.

Weronika Passent Grabarzu! Powiedz, że to nieprawda!

Ponury Grabarz (zdziwiony) Ale co?

Zrozpaczona WAMP zaczyna uderzać zaciśniętymi dłońmi o klatkę piersiową Ponuraka.

Weronika Passent Obrażenia bardzo poważne? Słyszałam, co ten doktor powiedział. Wszystko słyszałam! Uszkodzenia wielu narządów wewnętrznych, problemy z systemem nerwowym i z poruszaniem. Powiedz, że to kłamstwo!

Ponury Grabarz Ale... ale...

WAMP szlocha.

Weronika Passent (wyraźnie załamana) Mój Nas, mój biedny Nas...

Ponury Grabarz Ale to nie on.

Weronika Passent (z nadzieją) Jak to?

Ponury Grabarz To MaxiMasterMistrz, nic nie znacząca persona.

Weronika Passent A to spoko. (Szybko zapomniała o smutku.) A Nas? Co z nim?

Otwierają się jakieś drzwi i na korytarzu pojawia się Nas Jazzowski. Jego lewa dłoń jest zabandażowana.

Nas Jazzowski Nic mi nie jest... (Spogląda na swą dłoń.) No prawie nic.

WAMP, cała blada, obsunęła mu się nagle do kolan.

Weronika Passent Nas... Ran twoich niegodnam całować!

(Koniec materiału filmowego.)


(Trzeci odcinek z serii – wydarzyło się po zakończeniu gali. Ostatni!)



(Pojawia się napis "Wydarzyło się w Rosji. 23.12.2013", a to oznacza, że nie wiadomo, co się stanie. Rzecz dzieje się następnego dnia po rozdania Felków. Elegancka restauracja, jakich wiele w Petersburgu. Jej eleganckość rzecz jasna nie jest mierzona wystrojem wnętrz, jakością obsługi czy maestrią szef kuchni, lecz cenami oraz klientelą, która jest w stanie zapłacić wiele nie całkiem wiadomo, za co. Choć trzeba przyznać, że tutaj akurat jedzenie jest smaczne, wystrój miły, a obsługa sympatyczna. W dość odizolowanym miejscu głównej sali siedzi nie kto inny jak czterokrotny EWF World Champion, pan Game. Akurat spożywa chyba śniadanie. Nie będziemy tego długo podziwiać, w zasadzie to wcale nie będziemy, bo na sali pojawia się Felipe Castro. Lizusowaty kelner prowadzi go do stolika imperatorskiego, gdzie były komisarz EWF zajmuje wolne krzesło.)

Felipe Castro Można?

Game (zdziwiony) Felipe Castro? Nie wiem czy mamy o czym rozmawiać.

Felipe Castro Mimo wszystko...

Game Słyszałem, że nie dostał pan wizy.

Były komisarz EWF kładzie na stół jakiś paszport. Game bierze go w swe dłonie i zagląda do środka.

Game Ormiański? Jest pan więc obywatelem Armenii?

Felipe Castro Tylko wczoraj i dzisiaj, a wszystko za sprawą mojego przyjaciela Aleksandra Nazaretiana.

Game Wie pan, że mógłbym teraz zadzwonić do Kravena, a on zadzwoniłby do swoich kolegów z FSB.

Felipe Castro Wiem, ale zdecydowałem się podjąć ryzyko.

Game Głupio, bardzo głupio pan zrobił.

Felipe Castro Chcę porozmawiać na temat...

Game Moich zeznań przed komisją parlamentarną?

Felipe Castro Nie.

Game W takim razie o czym?

Felipe Castro O pieniądzach.

Game W takim razie. (Uśmiecha się.) Niech pan zamówi sobie coś do picia...

(Ostateczny koniec transmisji.)