Powrót na stronę główną

26.04.2014
Kraków, Polska
(Jesteśmy
w Krakowie, a jak wiadomo w Krakowie znajduje się wiele pięknych
miejsc. Na rogu ulic Grodzkiej i Poselskiej znajduje się Pałac
Stadnickich, który udostępnił swe zabytkowe wnętrza na potrzeby Extreme
Wrestling Federation. To właśnie tutaj, w jednej z reprezentacyjnych
sal odbywa się nadzwyczajne posiedzenie Rady Nadzorczej EWF
Corporation, które połączone jest z przyjęciem wydawanym z okazji
siódmej już Kwietniowej Anarchii. Część formalno-biznesowa została już
zakończona, czas więc na relaks. Oprócz przedstawicieli władz EWF są tu
też znamienici goście z krakowskiego świata kultury, nauki, sportu, a
także przedstawiciele miejscowego duchowieństwa wyznań przeróżnych,
politycy, ludzie biznesu, a także specjalnie wybrani sympatycy
federacji. Z kieliszkiem szampana w ręku przemawia Kraven.)
Kraven (z dumą) – Rok
temu zostałem komisarzem Extreme Wrestling Federation. To był długi,
trudny i pełen wyrzeczeń rok. Nasza federacja musiała odpierać wiele
ataków wroga, ale wydaje mi się, że powoli wychodzimy na prostą.
Wprawdzie kilkanaście dni temu przeprowadzono atak na naszą siedzibę w
Szczecinie, ale podjęliśmy już zdecydowane kroki prawne i zapewniam, że
winni tej haniebnej akcji zostaną ukarani. Jeszcze raz zapewniam, że
pod względem finansowym idzie nam doskonale. Oglądalność jest najwyższa
od lat, przychody i obroty o jakich nie marzyliśmy. Nasze tempo rozwoju
jest tak wielkie, że za kilka lat staniemy się federacją numer jeden na
półkuli wschodniej. Już teraz mamy wyrobioną markę w Europie i Azji.
Skutecznie podbijamy rynek Ameryki Łacińskiej, wizyta w Oceanii była
wielkim sukcesem, a nowe perspektywy otwierają się dla nas w Afryce.
Oczywiście nie moja w tym zasługa, ale całego zespołu, który pracuje
dzień i noc pod przewodnictwem naszej prezydent, pani Esmeraldy
Martinez. Wielkie brawa dla niej.
Esmeralda jak zawsze wygląda zachwycająco, gdy z uśmiechem przyjmuje gratulacje od wielu znamienitych person.
Kraven – Cieszę
się, że rada nadzorcza mogła się dzisiaj zebrać w prawie pełnym
składzie. Zabrakło Toola, który jak wiadomo kroczy swoimi ścieżkami.
Nie ma też Sandmana, który rozwiązuje bardzo ważne problemy natury
prawnej na Bliskim Wschodzie. Oddaję teraz głos senatorowi Szakalowi,
naszemu drogiemu przewodniczącemu rady.
Szakal (zamiast szampana ma w kieliszku kawę) – Nie jest łatwo być senatorem k.... (Drapie się po głowie dramatycznie, bo wie, że na oficjalnym spotkaniach nie powinien przeklinać.) ...
kochani! Jeszcze trudniej jest k.... kierować! Tak, jeszcze trudniej
jest kierować federacją. Kravenowi i Esmeraldzie się to k.... (Zwątpił.) ... kategorycznie udaje. Oddaję głos... o tobie ku.... koleżanko!
Łysy wciska mikrofon wiceprzewodniczącej Rady Nadzorczej EWF Corporation, pani Naoko Katsurze.
Naoko Katsura – Pan Game bardzo żałuje, że go dzisiaj tu nie ma...
Szakal (trącając Kravena w ramię) – Nigdy go kurwa nie ma.
Esmeralda Martinez (niepocieszona) – No właśnie.
Naoko Katsura – ... ale chciałby podziękować wszystkim za świetną robotę.
Esmeralda Martinez (przejmując mikrofon) – Razem,
ku zwycięstwu! Kwietniowa Anarchia VII to doskonała okazja na wręczenie
orderów i medali, które od jakiegoś czasu ma w swoim repertuarze EWF
Corporation. W ten sposób nagradzamy naszych pracowników za wybitne
osiągnięcia. Zaczniemy od Medalu Gangsty Sprawiedliwego. Otrzymuje go
Pan Józef!
Oklaski.
Kraven – Józefa
nie ma dziś z nami, gdyż został uprowadzony przez naszych wrogów w
czasie upadku siedziby EWF Corporation. Medal w jego imieniu odbierze
senator Szakal.
Martinez wręcza Szakalowi medal przeznaczony dla Józefa.
Szakal – Dziękuje k.... (Chwila przerwy na zebrani myśli.)
... kolegom i koleżankom za docenienie Józefa. To ważny gest....
dziękuję. Józef, trzymaj się k.... krakowsko? Bądź dzielny, odbijemy
cię!
Esmeralda Martinez – Uhonorujemy
także kolejną, zasłużoną dla polskiego wrestlingu osobę. Z
przyjemnością wręczam Medal Gangsty Sprawiedliwego The Backstabberowi.
Backstabber,
ubrany w elegancki garnitur, w którym wygląda bardzo dostojnie,
podchodzi do pani prezydent i przyjmuje odznaczenie.
Backstabber – Pozostaje
mi jedynie podziękować, bo co innego mogę powiedzieć? Mówiąc krótko,
acz dobitnie - spotkamy się na Kwietniowej Anarchii VII.
Oklaski, bo faktycznie wszyscy chcą się tam spotkać.
Esmeralda Martinez – Kolejnym
nagrodzonym, a raczej nagrodzonymi, Medalem Gangsty Sprawiedliwego są Nas Jazzowski i
Weronika Passent. To specjalna wersja tego odznaczenia, bo podwójna.
Przyznane zostało za promowanie wartości rodzinnych i dobrego pożycia
małżeńskiego. Nasa nie ma tu z nami, ale odznaczenie przyjmie jego
małżonka, Weronika Passent.
Pojawia się ubrana w elegancką, ale kusą czerń, Weronika Passent.
Weronika Passent – Gratki dla Nasa, dla mnie też no, i dzięki. Nas, musisz się znaleźć, bo zobacz jaki fajny medalion dostałeś! (Spogląda na medal.) Gicior, nie?
Esmeralda Martinez – Przejdźmy
do Medalu Zasługi EWF imienia Johna Hangmana. EWF honoruje nim dzisiaj dwie
znamienite persony. Pierwszą z nich jest niezapomniany Sandman. Nie ma
go dzisiaj z nami, ale zapewnił mnie telefonicznie, że medal przyjmuje,
a Kwietniową Anarchię będzie oglądać w telewizji. Drugim odznaczonym
jest Tony Hogański we własnej osobie.
Pojawia się Toster, któremu Martinez wręcza medal i oddaje głos.
Tony Hogański – Dziękuje,
dziękuję, dziękuję. Jestem kawalerem wielu orderów, ale każdy dowód
sympatii okazywany mi przez EWF cenię sobie zawsze wysoko. Stoimy tu
dziś zjednoczeni i pewni swego. To my i nasi fani jesteśmy prawdziwym
EWF, a nie Felipe Castro i jego banda. Prawda jest po naszej stronie, a
więc zwyciężymy.
Esmeralda Martinez – Czas na najwyższe odznaczenie w EWF. Order Feliksa Castro otrzymuje Scyther!
Jak na zawołanie pojawia się Scy, któremu Esmeralda wręcza ten prestiżowy order.
Scyther – Można
siedzieć w domu i popijać whisky. To dobre dla zdrowia, dla serca, na
reumatyzm i inne takie, nie żebym był Jupiterem czy Szakalem... (Senator robi po dresiarsku zdziwioną minę słysząc te słowa.)
... by je mieć, ale sami rozumiecie. Ile można? Pamiętajcie, że
rozmawiamy tu o najlepszym wrestlerze dekady, czyli o mnie. Wróciłem,
bo czasy są takie, że wracać trzeba, a siedzenie w domu, picie i
nic-nie-robienie bywa nudne. Zresztą, co ja kurwa mówię. Ja nie wracam,
bo ja w EWF kurwa byłem, jestem i zawsze będę. Dzięki za order, chociaż
nie wiem co z nim mam zrobić. Nie zapominajcie, że to ja, Rampage,
Vanillah Killah, jestem najlepszy z najlepszych, niepokonany, postrach
wszystkich pieprzonych wrestlerów we wszystkich pieprzonych
federacjach, a szczególnie w EWF. Chwała moja trwa wiecznie, bo nawet
jak odszedłem od czynnego wrestlingu... (Tu pojawia się uśmiech na jego twarzy.)
... przynajmniej na jakiś czas, to nadal żyję w duszach wszystkich
zawodników i nadal prześladuję ich jak najbardziej popierdolony
koszmar, jaki kiedykolwiek może im się przyśnić. To wszystko.
(Koniec materiału filmowego.)
tuż przed rozpoczęciem gali
Dark match:
Napięcie w Krakowie zaczęło
sięgać zenitu, bo siódma w historii Kwietniowa Anarchia miała już
niedługo się rozpocząć. Na dotychczasowych czterech galach PPV odbywały
się dark matche. Tak będzie chyba i tym razem, bo na ringu pojawił się
włosko-polski wrestler znany jako Robert Forlani, a także jako
zawodnik, który w swojej dotychczasowej karierze nie wygrał jeszcze
żadnej walki. Być może powodem tak zawrotnej kariery jest fakt, że
Forlani słynie jako kibic Fiorentiny, która nie zasłynęła raczej jako
klub odnoszący masę sukcesów. Forlani dostał do ręku mikrofon i
momentalnie sprawił, że obroty stoisk Pana Wojtka wzrosły o prawie
200%. Mówił bowiem tak nudno, że uśpiłby nawet hordy mongolskie
oblegające Kraków przed wiekami, a fanów zmusił do odwiedzin
wspomnianych wyżej stoisk w celach konsumpcji jadła i napitków. Nudne
gadanie zostało przerwane pojawieniem się Franza! Ten dzielny zawodnik
powrócił na poprzedniej gali by udowodnić wszystkim... w zasadzie to
nie wiadomo, co też chce on udowodnić, ale z pewnością robi to wszystko
dla swojego Tragicznie Zmarłego Brata (to nazwa własna, więc użycie
dużych liter jest dozwolone). Franz wpadł na ring i zaczął szarpać się
z Forlanim. Przy okazji krzyczał, że Stal Gorzów jest lepsza od jakiejś
tam Fiorentiny i jej żużlowcy na pewno by ich roznieśli. Wykonał mu
swój kończący Dźwiękotłok [Go To Sleep], po czym odliczył go. Pin.....1........2......3! (Zwycięzcą jest: Franz!)
Dark match:
Jak się okazało nie był to
koniec dark matchy. Po uprzątnięciu Forlaniego i wycofania się Franza
na ringu zagościł Smela, dzielny towarzysz SR-Crazy'ego. Ogłosił on, że
w programie stażowym organizowanym przez jego mentora czas na wyzwania
i próby. Na ringu zameldowała się więc cała czwórka stażystów - Diego
Huarez, Cris Banito, Mister Nalep i DanGaner. Zostali podzieleni na
dwie drużyny i rozpoczęła się walka drużynowa. Huarez i Banito kontra
Nalep i Ganer. Walka była zacięta, oj jaka zacięta. Każdy stażysta
chciał pokazać się z najlepszej strony, wierząc głęboko, że gdzieś na
zapleczu SR-Crazy ogląda ich walkę. Jak pokazał nam realizator, Crazy
tak naprawdę urządzał sobie drzemkę po smacznym, krakowskim obiadku.
Opisywanie tej szalonej walki nie ma sensu, ale warto dodać, że Smela
służył tu za sędziego i ze swych obowiązków wywiązywał się wzorowo. Pod
koniec walki DanGaner myślał, że w Nowej Hucie wybuchła jakaś fabryka i
mocno to przeżywał. Wykorzystał to Diego Huarez, który po brawurowej
akcji z wykorzystaniem meksykańskiego sombrero, butelki tequili,
plażowego krzesła i DDT zmiażdżył Nalepa i zaskoczonego Ganera, po czym
odliczył tego ostatniego. Pin.....1......2.....3! (Zwycięzcami są: Diego Huarez & Cris Banito)
27.04. Anno Domini Nostri IHS 2014
Kraków
(Co
łączy Kraków w 2001 roku, Kraków w 2009 i Kraków w 2015 roku? Ktoś
powiedziałby, że prezydent Jacek Majchrowski, ale nie, to błąd, ten
gościu rządzi tym miastem dopiero od 2002 roku. Cóż zatem? To chyba
wydaje się dość jasne - EWF, a dokładniej jedyne PPV organizowane przez
tę cudowną federację. Kwietniowa Anarchia I odbyła się w Krakowie w
2001 roku, Kwietniowa Anarchia IV w roku 2009, a na Kwietniową Anarchię
VII przyszedł czas w 2014 roku. Za każdym razem gala gościła w
Stołecznym Królewskim Mieście Krakowie, tak będzie i tym razem. Kraków
na każdym kroku podkreśla swoją królewskość, więc nie ma co się dziwić,
że i Kwietniowa Anarchia promowana jest iście po królewsku. Od tygodnia
odbywają się imprezy okolicznościowe, gale pokazowe, spotkania z
fanami, wrestlerami, działaczami i na odwrót też. Wydawane są przyjęcia
i rauty, na których towarzystwo związane z EWF doskonale się bawi.
Przyszedł wreszcie ten dzień, 27 kwietnia Roku Pańskiego 2014, gdy
Kwietniowa Anarchia numer siedem już niedługo się rozpocznie. W
kluczowym miejscach miasta, w tym i na Starym Rynku ustawiono telebimy,
na których podziwiać można transmisję na żywo, a co ważne nie
obowiązują tutaj bilety do strefy kibica, wszystko za darmo! Przed halą
także zebrał się ogromny tłum, któremu może i nie udało się kupić
biletów, ale chcą po prostu być blisko hali i swoich bohaterów. Każdy
by chciał! Kwietniowa Anarchia nie zdarza się często, ba, ona nawet nie
trafia się co roku, bo EWF często w dramatycznych okolicznościach
wybiera się na odpoczynek do krainy wiecznych wrestlingów. Na samym
początku oglądamy video promujące miasto Kraków i samą Anarchię. Kraków
to znana polska metropolia, miasto z historią i duszą, nie ma więc
sensu opisywać, co też możemy tu zobaczyć. Jest królewsko i jest
wrestlingowo, tak ma być w materiałach promujących galę. Kościuszko
przysięgał na krakowskim rynku, dzisiaj też by to robił, ale zamiast o
Rzeczpospolitą to walczyłby o EWF. Kwietniowa Anarchia VII to najlepsza
propozycja na spędzenie ostatniej niedzieli kwietnia i z pewnością duża
część Polski da się skusić. Jesteśmy już wewnątrz hali, która wypchana
jest po same brzegi, kibiców tu mnóstwo, naprawdę mnóstwo, wszystkie
miejsca są chyba zajęte, a pod niektórymi krzesłami chowają się kibice
na gapę. Od czasu ostatniego kongresu Świadków Jehowy to nie było tu
takiego ścisku. Fani dopisali, a więc transparenty dopisać też musiały.
Oto przykłady kreatywnej twórczości braci kibicowskiej - "Zlikwidować
walki", "Wrestling byłby lepszy bez tych nudnych walk", "Więcej akcji,
mniej wrestlingu", "Więcej Szakala", "Więcej Franko", "Więcej Szakala",
"Więcej Vaclava" (trzymane przez pijanego gościa w ludowym stroju
bawarskim), "Co jeszcze wpierdoli Vaclav?", "Albo kogo?", "Esmeraldę!",
"Udławi się na niej", "Vaclav używa botoksu", "Potwierdzone info",
"Przeraża go starość", "Chce zawsze być piękny", "Dlatego podpisał
kontrakt z producentem kosmetyków Pupa", "Rzeźnicy zza fal, Frakcja
Żydowskiego Uboju Rytualnego z Kazimierza (FŻURzK) pozdrawiają Franko",
"Franko Girls na zawsze z Franko" (trzymane przez dziewczęta w
krakowskich strojach), "Lajkonik z Franko" (trzymane przez gościa w
stroju lajkonika), "Franko na nowego mistrza", "Cała Małopolska za
Franko", "Galicja Wschodnia i Zachodnia też za Franko", "Vaclav to
ślimak", "Zniszczyć Vaclava, zdeptać go", "Nie chcemy by nam EWF
plugawił", "Szczecin w Krakowie nie wygrywa", "Szakal mistrzem nie
będzie", "Nie ta forma", "To nieprawda!", "Senator da radę", "Łysi z
Łysym", "Może Bidam będzie World Champem?", "Eee, jednak nie", "Za
słaby w uszach jest ten Mongoł", "Niestety będzie to Vaclav", "Nie
pozwolimy na to!", "Nie dla Vaclava!", "Precz z nim", "Fora ze dwora",
"Na pole z Vaclavem", "Crazy i tak obroni pas", "Dekadencja sama się
obroni", "Nikt nie ma szans z Crazy'm", "Zmiany World Champa nie
będzie", "To już rok mistrzowania Crazy'ego", "Będą następne", "Żubr
opcją narodową", "Żubr wygra wszystko", "SeBa zdobędzie Puchar
Szczęściarza", "Nie, bo Franz", "Korwin-SeBa poprowadzi nas ku
wolności", "SeBa to wolność", "Żubr z narodem, naród z żubrówką",
"Kraków pozdrawia Stabbera", "Polscy Indianie z Chickasawem", "Studenci
z Indii także", "A kto z Grotem?", "Nikt", "Multi kurwa Szakal!",
"Wielozadaniowy Szakal", "Szakal dwoi się i troi, dla dobra EWF",
"Szakal, kurwa", "Chcemy dotacji na
transparenty", "Unijnych najlepiej", "Jakichkolwiek", "Nikt ich i tak
nie czyta", "Tylko
Franko", "On jest fundamentem istnienia EWF", "Czy Franko jest
frankistą?", "Vacek schowaj wacka", "<-- transparent niskich lotów",
"Następna gala w Menzoberranzan!" "Gdzie jest Nas Jazzowski?",
"Franciszek Rokossowski jest stryjem
Franko", "Gdzie są dawni bohaterowie Kwietniowej Anarchii?", "Jest
Scyther!", "Jest Backstabber!", "A gdzie Tool?", "W kapeluszu?",
"Uga-Buga jest niesamowity", "Gdzie się podziewa Gangsta?", "Gdzie jest
John Hangman?", "Gdzie Juice?", "A Dark Avenger?", "Jestem 35544 fanem
Dark Avengera". Warto dodać, że transparentów jest rzecz jasna więcej,
ale przyznajmy to otwarcie, od lat one z grubsza się powtarzają. Może
ktoś prowadzi wypożyczalnię transparentów? Nie wdajemy się w te
dywagacje, bo zaczyna grać EWF Theme, od razu rozpoczyna się pokaz
efektów pirotechnicznych, a muzyka szybko zmienia się w oficjalną pieśń
Kwietniowej Anarchii VII, czyli kompozycję Nobuo Uematsu "Jenova Theme"
(wersja AC), co sprawia, że rozbrzmiewa głośny ryk publiczności: EWF!
EWF! EWF!
EWF! EWF!
EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF!
EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! Czas przywitać się z naszymi
komentatorami, wspaniałym Tony'm Hogańskim i niesamowitym Janem
Kowalskim. Jak zawsze za plecami Tostera dostrzegamy jego osobistego
ochroniarza Iwana Daniłowicza Bodrowa i jeszcze bardziej osobistą
asystentkę-menadżerkę Tatjanę Aleksandrownę Sazonową)
Tony Hogański – Kwietniową Anarchię VII czas zacząć!
Jan Kowalski – Bardzo entuzjastyczne rozpoczęcie, Tony. To nawet do ciebie niepodobne.
Tony Hogański – Dlaczego?
Każda Kwietniowa Anarchia to wielkie święto wrestlingu. Fani z całej
Polski kierują swój wzrok ku dawnej stolicy, ku grodowi Kraka, ku
Wandzie co Niemca nie chciała, ku Szewczykowi Dratewce i miejscowym
smoku, co zeżarł wszystkich, ku Wyspiańskiemu, ku Wawelowi, ku prochom
naszym władców i
bohaterów narodowych, a wszystko dlatego, że właśnie dzisiaj odbywa się
najważniejsza wrestlingowa gala w roku. Już po raz siódmy mamy
przyjemność rozpocząć Kwietniową Anarchię!
Jan Kowalski – Ładnie powiedziane.
Tony Hogański – Ładnie?
To było powiedziane od serca, Janku, od serca. Toster wzrusza i porusza
miliony fanów wrestlingu w Polsce i na świecie. Dziś serce światowego
wrestlingu bije w Polsce, w Krakowie, nad Wisłą, pod Wawelem!
Jan Kowalski – Te miliony pewnie teraz ocierają łzy ze wzruszenia. Tak cudownie przemawiasz.
Tony Hogański – EWF jest bliskie memu sercu, więc przemawiam szczerze i z pasją.
Jan Kowalski – Dodam tylko, że już trzeci raz Kwietniowa Anarchia gości w Krakowie.
Tony Hogański – To sympatyczny rytuał, że gale PPV odbywają się tylko w Krakowie, Wrocławiu i w Bhutanie.
Jan Kowalski – Kontrowersyjny trochę, bo pozbawia innych fanów przyjemności goszczenia Anarchii w swoich miastach.
Tony Hogański – Tak, to też kontrowersyjne, że papież mieszka w Rzymie, a prezydent USA w Czarnym Domu.
Jan Kowalski – Znamy już ten żart.
Tony Hogański – Szkoda, że nie masz na imię Hipolit. Wtedy mógłbym bez przeszkód mówić „Pierdolicie Hipolicie".
Jan Kowalski – Całe szczęście, że jestem Janem.
Tony Hogański – Tak, jesteś zwykłym, przeciętnym Kowalskim.
Jan Kowalski – Uważasz mnie za przeciętnego komentatora?
Tony Hogański – W Polsce jesteś numerem dwa, zaraz po mnie.
Jan Kowalski (zadowolony) – Dziękuję, jednak potrafisz coś miłego powiedzieć.
Tony Hogański – Ja
powiedziałem tylko, że ja jestem numerem jeden. To wcale nie znaczyło,
że wszyscy poniżej miejsca pierwszego, które radośnie okupuję, czyli poza mną prezentują sobą jakiś poziom. Zresztą, niech ci
będzie, też jesteś wspaniały. (Uśmiechnął się czule, po tostersku.) Ciesz się, Kwietniowa Anarchia to też twoje święto.
Jan Kowalski – Kwietniowa
Anarchia to przede wszystkim święto wszystkich fanów polskiego
wrestlingu. Warto to podkreślać. Nikt i nic nie są w stanie go zepsuć!
Tony Hogański – No nie wiem, a jakby wybuchła wojna?
Jan Kowalski – Wojna?
Tony Hogański – Jest taka radziecka pieśń wojenna, „Jeśli jutro (będzie) wojna", Kraven mógłby zaśpiewać jak go ładnie poprosisz.
Jan Kowalski – Nie chcemy śpiewów, nie chcemy wojny, chcemy pokoju.
Tony Hogański – Dzieci kwiaty pierdolone.
Jan Kowalski – Wojna
nie wybuchła, Kwietniowa Anarchia wybucha i za chwilę dosięgnie nas jej
fala uderzeniowa. Na pierwszy rzut idzie dziesiąta, jubileuszowa edycja
Pucharu Szczęściarza. Wspaniały Battle Royal, którego specjalnym
promotorem jest wielki Uga-Buga.
Tony Hogański – Widzę, że przeszedłeś już do zapowiadania gali, niech ci będzie. Co dalej?
Jan Kowalski – Tag-team match, którego składów jeszcze nie znamy. Zmierzą się w nim Vaclav, Bidam, Franko i Szakal.
Tony Hogański – Mistrz Szakal idzie na mistrza!
Jan Kowalski – Wiele razy już to mówiłeś w ostatnim roku.
Tony Hogański – Tym razem to prawda. Mistrz idzie na majstra, zobaczysz.
Jan Kowalski – Ciekawa
sprawa, bo w walkach w których biorą udział Franko, nasz EWF Evolution
Champion i Bidam, nasz EWF FTW Champion, ich pasy będą też bronione.
Tony Hogański – Mamy rozmach.
Jan Kowalski – Po
emocjach walki, która wyłoni dwójkę pretendentów do EWF World
Championship, czas na kolejną mistrzowską walkę. Żubr będzie bronił
swojego EWF Daemusin title w pojedynku z Arturem Grotem i The
Chickasawem.
Tony Hogański – Walki o trofeum wielkiego króla Daemusina zawsze cieszą się moją sympatią. Co dalej w programie?
Jan Kowalski – Barbakan match, czyli walka pechowców-przegranych z walki eliminacyjnej o World title.
Tony Hogański – Mistrza Szakala tam nie będzie.
Jan Kowalski – Na
koniec wielki main-event. SR-Crazy kontra dwóch pretendentów, a
wszystko to o EWF World Championship. Specjalnym sędzią tego pojedynku
będzie Scyther, który powrócił na ostatniej gali ku uciesze milionów
fanów.
Tony Hogański – Obecność
Scythera zapewni uczciwy przebieg main-eventu. Stawka jest wysoka, a
Antoni Bryndza ostatnio sobie nie radzi, zresztą on nigdy sobie nie
radził.
Jan Kowalski – Taki jest program Kwietniowej Anarchii VII.
Tony Hogański – Wszystko ukoronuje mistrzowska feta Szakala, który sięgnie dzisiaj po EWF World title. (Toster się wyraźnie rozochocił.) Mistrz po raz trzeci, mistrz po raz trzeci, mistrz po raz trzeci!
Jan Kowalski – Zobaczymy, cała gala przed nami.
(Kwietniowa Anarchia VII ledwo
się rozpoczęła, a my już jesteśmy poza obrębem hali. Co ciekawe
znajdujemy się w pomieszczeniu, które wygląda jak jakieś centrum
antykryzysowe, wszędzie pełno map, grafik, planów, wykresów. Co jeszcze
ciekawsze, dostrzegamy w nim Felipe Castro, wroga numer jeden obecnego
EWF. Znów dobrał się w jakiś sobie znany sposób do realizacji
transmisji? Castro towarzyszy Dagmara Zielińska, Aleksandr Nazaretian, Franciszek Rokossowski i Bronisław Myszkiewicz.)
Felipe Castro – Jesteśmy gotowi.
Aleksandr Nazaretian – To bardzo ciekawe, że postanowiłeś wynająć cały budynek akurat tuż obok hali.
Dagmara Zielińska – To
prawie jak loża VIP dla ubogich. Nie ma nas w hali, ale jesteśmy obok.
Zaznaczamy swoją obecność, jesteśmy sumieniem obecnego EWF,
przypominamy, że ta federacja ma szansę na lepszą przyszłość.
Franciszek Rokossowski – Zamknij się Dagma, ty niczego nie rozumiesz.
Dagmara Zielińska – Towarzyszu Rokossowski. To nie rok 2002, nie masz prawa tak do mnie mówić. Prawda Felipe?
Felipe Castro – Zamknij się Dagma, ty niczego nie rozumiesz.
Petruella robi obrażoną minę.
Aleksandr Nazaretian – Spokojnie,
tylko spokojnie. Czy musimy wyglądać na bardziej żałosnych niż
jesteśmy? To nie my rządzimy EWF, na halę nas nie wpuszczą, więc
siedzimy w budynku obok i niby coś planujemy. Mamy mapy, szkice,
wykresy, do tego kłócimy się. Co to ma być?
Felipe Castro – Rozpoczynamy dzisiaj operację „Przybywamy w pokoju".
Franciszek Rokossowski (lekko zirytowany) – Co? Poddajemy się? Wywieszasz białą flagę?
Aleksandr Nazaretian – Może tak trzeba? Już ponad rok toczymy walkę o przejęcie EWF, i co? Nic, jedno wielkie nic.
Słychać
dźwięk telefonu komórkowego. To komóra Bronisława Myszkiewicza, członka
partii
rządzącej, wieloletniego wroga EWF i Tony'ego Hogańskiego. Na dodatek
człowiek ten jest związany z Radą Etyki Mediów i Krajową Radą
Radiofonii i Telewizji.
Bronisław Myszkiewicz – Jest
zielone światło z Warszawy. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych zgadza się
na wszystko, ale mamy czas tylko do północy. Nie będą interweniować.
Felipe Castro – To właśnie chciałem usłyszeć. (Były komisarz zwraca się teraz do Nazaretiana.) Aleksandrze. Jak idzie skup akcji?
Aleksandr Nazaretian – Kupiłem
ile się dało, ale ponad 5% nie wyjdziemy. Razem ze swoim pakietem,
będziesz miał maksymalnie 8%. Gratuluję, wypłacą ci dywidendę.
Felipe Castro – Tyle wystarczy. Za kilka godzin będę dysponował większością w radzie nadzorczej.
Zebrani spoglądają dziwnie na Felipe Castro, bo brzmi to raczej mało prawdopodobnie.
Franciszek Rokossowski (pobłażliwie) – Z pewnością. Nie takie rzeczy już w EWF się działy, ale...
Nie
dowiemy się, co dawny komunistyczny przywódca EWF chciał powiedzieć, bo
drzwi do sztabu otwierają się i pojawia się w nim znana skądinąd
Berenika - dziwne dziewczę, które w zeszłym roku zasłynęło pojawieniem
się ni z tego ni z owego, objawami amnezji, związkiem z Franko, Bidamem
i Helenką, tajemniczym zniknięciem i równie tajemniczym powrotem przed
kilkoma tygodniami. Ubrana jest w stylu sowieckiego CzK, skórzane
spodnie, skórzana kurtka, co na kształtnych kobietach z reguły wygląda
bardzo dobrze. Tak jest i w przypadku Bereiniki.
Berenika – Wszystko gotowe. Już są.
Felipe Castro – Dziękuję... (Uśmiecha się paskudnie) .... a teraz moi drodzy, zapraszam przed budynek, gdzie pokażemy EWF, co oznacza dla nas słowo pokój.
(Po tych słowach wszyscy zebrani opuszczają pomieszczenie, a my powracamy na arenę.)
Jan Kowalski – Co on planuje?
Tony Hogański – Felipe
Castro jest jak Kojot, co próbuje złapać Strusia Pędziwiatra. Zawsze ma
wspaniałe plany, a i tak wszystko kończy się dla niego tragicznie.
Plany Kojota to zawsze pierwsza klasa, liga światowa, zajebiste są.
Głupi struś zawsze je spierdoli.
Jan Kowalski – Kowadło spada mu na głowę?
Tony Hogański – Albo
sejf. Później otwiera drzwi i jak gdyby nigdy nic wychodzi ze środka.
Do tego trzeba dodać wielki talent w malowaniu nieistniejących tuneli,
dróg i tak dalej. Chcę przez to powiedzieć, że już od stycznia zeszłego
roku oglądamy próby przejęcia EWF przez Felipe Castro... i co? I dupa.
To chyba nawet ten Nazaretian też powiedział, że z ich działań wynika
jedno wielkie nic. Nawet atak jego bojówek na siedzibę EWF Corporation
w Szczecinie się
nie powiódł, tzn. budynek zdobył, ale co z tego wynikło? Kolejne
nazaretianowskie nic, bo my dalej
robimy swoje, a on nie może nawet biletów na galę kupić. Sam gnoja
wpisałem na czarną listę. Nawet u koników nie kupi, bo oni nie są
głupi. Felipe zniszczy każdy biznes, zaraził się smrodem plugastwa od
mojego zdradzieckiego wychowanka.
Jan Kowalski – Wyjaśniłeś nam to bardzo obrazowo.
(Obrazowa
to będzie wycieczka na zaplecze. Znajdujemy się w najbardziej
dekadenckiej szatni w całym Krakowie. To miejsce, którego nie
powstydziliby się nawet polscy monarchowie, takie jest dostojne i pełne
mocy. W pokoju obok znajduje się rupieciarnia, gdzie SR-Crazy zwykł
trzymać stażystów. Dochodzą stamtąd odgłosy jakiegoś zamieszania i po
chwili w szatni głównej pojawiają się Mister Nalep, Diego Huarez,
DanGaner i Cris Banito, czyli cała śmietanka, najlepsi z najlepszych.)
Mister Nalep – No dobrze, wygraliście! Ale dlaczego musicie nam dokuczać?
DanGaner – O wszystkim powiemy mentorowi!
Drzwi
do szatni zostają otwarte i wewnątrz pojawia się mistrzowski orszak, w
składzie korpus ochronny, SR-Crazy, EWF World title, Smela i Miszka.
Crazy jest zdziwiony, że w jego szatni jest tak tłoczno.
SR-Crazy – Coś się tu nie zgadza. (Wskazuje na stażystów.) Kto tu ustawił te rzeźby?
Smela – To przecież nasi stażyści!
SR-Crazy – Tak
mi się zdawało, że one się poruszają, ale wolałem siedzieć cicho, bo
mądrzej milczeć niż głupio gadać. Ja się tam nie znam na sztuce
nowoczesnej.
Diego Huarez – Mentorze! Mentorze! Wygraliśmy!
SR-Crazy – Tak? A z kim?
Cris Banito – Jak to? Mentor nie widział walki?
SR-Crazy – Czy ona była w porze obiadowej?
Diego Huarez – Nie, już nas nakarmiono.
SR-Crazy – Szaleństwo,
ale rozumiem. Kwietniowa Anarchia trwa, to musicie też mieć swoje
przywileje. W pewien sposób jest to też wasze święto, więc dostaliście
dodatkowy przydział pokarmu.
Bardzo słuszną linię ma nasza partia, to znaczy ja sam, bo jestem
partią jednoosobową. Walkę widziałem, jestem z was dumny. Zgnietliście
waszych rywali, widać, że moja szkoła. Nie wiem, co za beztalencie
trenowało tych nędznych przeciwników, ale różnica klas w wyszkoleniu
była widoczna gołym okiem.
Mister Nalep – Ale oni wygrali z nami.
SR-Crazy (zdziwiony) – Kto to powiedział?
Smela – To Mister Nalep, inny stażysta.
SR-Crazy – Stażyści
kontra stażyści? Oczywiście, wiedziałem od razu, dlatego moją przemową
chciałem was zmotywować do dalszej pracy. Ciężko pracujcie, a
wyjdziecie na ludzi, jak wielu moich innych wychowanków.
Mister Nalep (podejrzliwie) – To znaczy kto?
SR-Crazy – No jak to kto? Smela, kto?
Smela – Eeeee....
SR-Crazy – O
wiem! Ten gościu, co był w fabryce, przeżył wybuch, a ja sam go na
rękach wyniosłem. Dziś jest wielkim wrestlerem i nazywa się Vaclav.
DanGaner – To przecież ja.
SR-Crazy – No
mówię. Powstań Wacławie, to twoje nowe imię, nadane ci na cześć mojego
konfliktu z Vaclavem. Jesteś jak Gustaw, który zmienił się w Konrada,
albo odwrotnie.
Mister Nalep – Ja
pytam poważnie. Czy nasz staż się kiedyś skończy? Czy kiedyś naprawdę
staniemy się prawdziwymi wrestlerami? Czy mentor jest w ogóle
zainteresowany by nas wytrenować?
SR-Crazy (rozkłada bezradnie ręce) – Smela, pomóż, wziął mnie w krzyżowy ogień pytań.
Smela – Co to za dyskusje z mentorem! Spuścić głowy i marsz do siebie!
Mister Nalep – Ja to muszę sobie wszystko dokładnie przemyśleć! Może Vaclav miał rację!
DanGaner – Idę z tobą, zaczekaj!
Nalep i Wacław-Ganer wychodzą z szatni.
SR-Crazy – Co
ja mam z tymi stażystami. Chciałem gościom pomóc, a tu taka
niewdzięczność. Na szczęście mamy jeszcze kilku uczciwych, dostaną dzisiaj
podwójną kolację, skoro koledzy jeść nie chcą. Żarcie nie może się
zmarnować, to zachwiałoby naszym budżetem.
Diego Huarez & Cris Banito (chórem) – Hura!
SR-Crazy – To
co? Ja sobie usiądę, a wy do roboty. Jeden wachluje mnie, a drugi
poleruje World title. Trzeba się dzisiaj dobrze zaprezentować, to w
końcu main-event Kwietniowej Anarchii, mój drugi z rzędu. Wiadomo już z
kim walczę?
Miszka – Przecież nie było jeszcze walki eliminacyjnej. Trzeba poczekać.
SR-Crazy – Czekać,
czekać. Co mi tu za czekanie płacą? Oni robią to specjalnie. Trzymają
mnie w niepewności, ale ja się nie dam. Chciałem jeszcze dodać, że
każdy, kto uważa, że mam łatwiej, bo moi potencjalni przeciwnicy
walczyli już wcześniej, a ja tylko na nich czekałem, mylą się bardzo.
Oni nie wiedzą jak takie czekanie jest męczące, ile stresu mnie
kosztuje.
(EWF World Champion z pewnością
nie będzie chciał oddać swojego mistrzowskiego pasa, ale czy mu się to
uda? Przekonamy się po zakończeniu main-eventu! Na razie wracamy do
naszych komentatorów, którzy zawsze są gotowi by powiedzieć coś
interesującego.)
Jan Kowalski – Wygląda mi to na konflikt w ekipie EWF World Champa. To kiepski sygnał przed arcyważnym i arcytrudnym main-eventem gali.
Tony Hogański – Zaraz tam konflikt, jakiś bunt dwóch stażystów i tyle.
Jan Kowalski – Nie bagatelizowałbym tego. To źle wpływa na morale.
Tony Hogański – Zjedz bagietkę, to ci bagatelizowanie przejdzie. Albo wiem, ten krakowski specjał, jak on się nazywa?
Jan Kowalski – Obwarzanek?
Tony Hogański – Ten właśnie. Zjedz i zrelaksuj się.
Jan Kowalski – Dziękuję, ale już jadłem przed galą.
Tony Hogański – Nie podzieliłeś się z kolegą? Ładnie to tak?
(Kwestię czy to ładnie, czy nie
pozostawmy innym. Czas znów na przerwę w transmisji, a raczej jej
wrogie przejęcie. Znajdujemy się nieopodal krakowskiej hali. Jeśli
chodzi o szczegóły, to jesteśmy prawie po przeciwnej stronie ulicy,
przed budynkiem, który był łaskaw wynająć sobie Felipe Castro. O
zdradzieckim wilku mowa, z rzeczonego gmachu wychodzi właśnie były
komisarz EWF w towarzystwie całej swojej świty, w składzie Franciszek
Rokossowski, Aleksandr Nazaretian, Dagmara Zielińska, Berenika i
Bronisław Myszkiewicz. Castro wyraźnie na coś czeka.)
Aleksandr Nazaretian – No i?
Felipe Castro (spoglądając na zegarek) – Minuta.
Faktycznie, po upływie minuty
zaczyna się coś dziać. Z oddali słychać dźwięki klaksonów, jakieś
piszczałki (może wuwuzele?), głośnie śmiechy, ale też krwiożercze
okrzyki. Na placyk przy budynku wjeżdża kilka, może nawet kilkanaście
ciężarówek wypełnionych zamaskowanymi ludźmi. Sądząc po ich ubiorze,
można stwierdzić, że są to w zdecydowanej większości czarnoskórzy. Mężczyźni są uzbrojeni.
Aleksandr Nazaretian – Co... co to ma znaczyć?
Felipe Castro – To, drogi Aleksandrze, jest nasz klucz do zdobycia EWF. Oto i nasz nowy przyjaciel, pan Jasin.
Do
grupy wrogów EWF podszedł, najprawdopodobniej przywódca murzyńskiej
kohorty. Postawny mężczyzna, o eleganckim i dystyngowanym sposobie
bycia, dokładnie opatulony w wojskowy mundur bez dystynkcji, jego
dłonie zakrywają skórzane rękawiczki, a twarz czarna kominiarka. Widać
jedynie oczy i zauważyć można, że człowiek ten jest też czarnoskóry.
Jasin – Szejk Jasin, jeśli łaska.
Bronisław Myszkiewicz – Nawet mówi po polsku.
Franciszek Rokossowski – W EWF wszyscy mówią po polsku.
Szejk Jasin – Studiowałem w Polsce... dawno temu. Teraz walczę o wolność mego ludu w Afryce i o zwycięstwo islamu.
Felipe Castro – Nie dzisiaj. Dzisiaj walczymy o EWF.
Szejk Jasin – Zgodnie z umową. Ja i moi ludzie zdobędziemy dla was to całe... EWF.
Aleksandr Nazaretian – To... jakieś szaleństwo.
Szejk Jasin – Chcecie EWF? To je dostaniecie. (Spogląda w stronę krakowskiej areny.) Zatknę mój sztandar na dachu tej hali, a głowy waszych wrogów rzucę wam pod nogi.
Felipe Castro – Rozlew krwi nie jest zły, ale bez ofiar i bez użycia broni. Taka jest umowa.
Szejk Jasin – Będzie jak chcesz. Chcesz EWF? Będziesz je miał. Dla nas bezpieczne wejście, pieniądze, jasyr i wyjście.
Bronisław Myszkiewicz – Mamy czas do północy. Do końca gali, ta hala musi być nasza.
Szejk Jasin – Możemy zacząć od razu. Gdzie plany operacyjne?
Berenika – Ja je mam. Możemy omówić je natychmiast.
Szejk Jasin – Kobieta? Zgniły ten wasz zachód. Trzymaj się panienko mnie, bo nie ręczę za moich ludzi.
Berenika – Umiem zadbać o siebie.
Felipe Castro (przerywając im) – Raz, dwa, trzy! Do roboty! EWF się samo nie zdobędzie.
Szejk Jasin i Berenika oddalają się by omówić kwestie techniczne.
Aleksandr Nazaretian – Kto to u diabła jest?
Felipe Castro – Boko Haram.
Dagmara Zielińska (zdziwiona) – Co?
Felipe Castro (ze spokojem) – Boko Haram.
Aleksandr Nazaretian – Wynająłeś islamskich terrorystów by zdobyli EWF dla ciebie?
Felipe Castro – Koniec
kurwa z grzecznością. Cały rok postępowaliśmy grzecznie i mam dość
czekania. W Warszawie też mają dość czekania. Bierzemy się do roboty,
tu i teraz. Nie ma odwrotu, nie ma wyjścia. Albo my albo oni!
Aleksandr Nazaretian – Co ty najlepszego narobiłeś...
(Na samochodach zaczynają łopotać flagi z logiem Boko Haram, a murzyńska armia zaczyna opuszczać ciężarówki i ustawiać się w pozycje bojowe. Koniec transmisji, wracamy na ring.)
Tony Hogański – Hahahaha!
Jan Kowalski – Co w tym śmiesznego? Sytuacja wygląda na bardzo poważną!
Tony Hogański – Inwazja murzynów, no nie mogę. (Toster nieomal zaczyna turlać się po stoliku komentatorskim, tak jest rozbawiony.) Wsiedli na deski i przypłynęli z Afryki by nas podbić.
Jan Kowalski – Tony...
Tony Hogański (powstrzymując się od śmiechu) – Nie
wytrzymam. Castro najął murzyńskie wojsko. Jak zapadnie zmrok będą
bardzo groźni, bo ciężko będzie ich zobaczyć w ciemnościach.
Jan Kowalski – To mi wygląda na sytuację kryzysową, a ty się śmiejesz!
Tony Hogański – Nie umiem inaczej. Mnie to bawi!
(Tymczasem w specjalnej loży
dla VIPów zebrały się największe znakomitości Extreme Wrestling
Federation, a także przedstawiciele krakowskiego świata kultury,
polityki, biznesu oraz różnych wyznań. Z EWF widać tu m.in. Scythera,
który z butelką szkockiej Dalwhinnie tłumaczy znanej aktorce młodego
pokolenia czym jest EWF, tzn. najprawdopodobniej, bo my niczego nie
słyszymy. Gdzieś mignął cień znanego polityka, idola młodzieży, który
próbuje dostać się do europarlamentu, a niedawno SeBa został jego
wyznawcą. Trzeba jednak zaznaczyć, że to tylko cień, nie wiadomo czy to
prawda czy zwidy. Jest tu większość członków rady nadzorczej, jest
komisarz Kraven, a także prezydent Esmeralda Martinez. Ta ostatnia robi
furorę, bo wygląda jak zawsze cudownie. Alkoholu jest sporo, ale to
wczesna pora, więc żadnych kompromitacji w wykonaniu gości nie będzie.
Po gali organizowany jest raut, tam dopiero będzie się działo. Kraven
tłumaczy coś energicznie Esmeraldzie Martinez.)
Kraven – Ja
mu zawsze mówiłem, że to głupie, że tak nie można, ale nie, on wziął
się i uparł. Weź z takim rozmawiaj, to prawie jak z Bubbą.
Esmeralda Martinez – Facundo to nie Bubbowski, nie przesadzaj. A właśnie, Bibiego nie ma?
Kraven – Z nim to nigdy nie wiadomo. Może nagle wypełznąć spod jakiegoś stolika.
Esmeralda Martinez (zaglądając pod stolik) – No nie, on tu się nie zmieści.
Do dwójki dołącza się The Backstabber. On w przeciwieństwie do Scythera trzyma w dłoni jedynie kieliszek szkockiej.
The Backstabber – Chciałbym wznieść toast za komisarza Kravena. To dzięki jego kierownictwu... (Poczuł na sobie wzrok Esmeraldy Martinez.) ... a także pani prezydent Martinez... EWF funkcjonuje tak wspaniale.
Scyther – Szkoda tylko, że Castro szturmuje nam siedziby główne i porywa zawodników... ale oprócz tego... (Pociąga łyk whisky.) ... to rzecz jasna jest zajebiście.
Słychać jakiś szmer i gwar. To senator Szakal przeciska się przez tłum gapiów by dostać się w centrum wydarzeń.
Szakal (szarpiąc się z kimś) – Przepuście mnie kurwa! Jestem senatorem!
Ktoś (szarpiąc się z Szakalem) – A ja posłem!
Szakal – Konkurencję kurwa tu przyniosło?
Kraven – No
już, już, dla każdego starczy miejsca. Przede wszystkim, zgodnie z
jedną z wielu rosyjskich tradycji, pierwszego toastu się nie wznosi,
tylko pije w milczeniu, by uczcić poległych.
Szakal – Jak depresyjnie kurwa.
Kraven – Poległych
nie mamy, ale zaginionych i uprowadzonych już tak. Wypijmy za Pana
Józefa, Avona Tschorny'ego i innych naszych pracowników, którzy od
kilku tygodni znajdują się w szponach Felipe Castro. Wypijmy też, mimo
wszystko, za zaginionego Ponurego Grabarza i Nasa Jazzowskiego.
Toast
zostaje wzniesiony, a szklanice opróżnione i wszyscy rozchodzą się do
swoich poprzednich zadań. Tymczasem obok Kravena pojawia się Yamato
Konoe, szef GRU.
Yamato Konoe – Musisz to zobaczyć.
Kraven – Co takiego?
Yamato Konoe – Na dach...
Szakal – Co się kurwa dzieje? Co tak szepczecie? Jaki dach? Ja też kurwa idę.
Scyther – ... i ja!
Esmeralda Martinez – Przed wyruszeniem w drogę należy zebrać drużynę!
(Wracamy na ring.)
Jan Kowalski – Oni jeszcze nie wiedzą!
Tony Hogański – Czego nie wiedzą? Że murzyni robią zbiegowisko pod halą. Trzeba ich ostrzec Janku, jeszcze zaczną w nich rzucać dzidami!
Jan Kowalski – Tony, ty kpisz, a sytuacja wydaje się być poważna.
Tony Hogański – Kpię, bo mnie na to stać.
(Tymczasem pora odwiedzić bardziej sympatyczne miejsce. Znajdujemy się
w sali, w której dominującym punktem jest połyskujący Puchar
Szczęściarza. To znak, że odbędzie się za chwilę tradycyjna zbiórka
przed tym pojedynkiem. Nieopodal postumentu z trofeum znajduje się
mównica, przy której stoi legendarny Uga-Buga, a obok niego równie
legendarni Szczęściarz oraz może nie legendarny, ale z pewnością
kultowy Shaman. Otwierają się drzwi i do sali wkraczają uczestnicy
walki. Ich kolejność jest następująca: najpierw ex-feldmarszałek SeBa,
za nim Won Wei, później CyberMaxiMasterMistrz, kolejny jest Robert
Forlani, następny niesamowity spawacz Franz, a na końcu wkracza jeszcze
Jigme Dadrag, bhutański szwagier Ponurego Grabarza i wrestler na pół
gwizdka. Jak widać i on weźmie udział w tej walce.)
Szczęściarz – To jubileuszowa edycja pucharu mojego imienia. Już dziesiąta!
Shaman – Uł yeeeeeeee!
Szczęściarz – Miło mi powitać specjalnego promotora tej walki, niezapomnianego Ugę-Bugę!
Dawny główny negocjator Związku Wysp i Wysepek Karaibskich, które chciały przystąpić do NAFTA, wchodzi na mównicę.
Uga-Buga – Dziękuję
wszystkim za tak gorące przyjęcie. To wielka radość powrócić do EWF po
dwunastu latach. Pamiętam rok 2002 jakby to było zaledwie wczoraj.
Pamiętam wszystko i wszystkich. Byłem EWF FTW Champem, walczyłem z
takimi tuzami jak Bubba, Vampirro, Ghul, Morgion i Thunder, SR-Crazy,
Dark Avenger, Claw, Mind Mower czy Rottweiler. Więcej przegrałem, ale
parokrotnie zdarzyło mi się też zwyciężać. Cieszę się, że przez te
wszystkie lata byłem wspominany i pamiętano o mnie. Wróciłem by pokazać
siłę karaibskiego wrestlingu! Wróciłem by wspomóc senatora Szakala,
który bardzo mnie wspierał w 2002 roku. Chcę przede wszystkim pomóc
zawodnikom biorącym udział w dzisiejszym pojedynku o Puchar
Szczęściarza. Będę dobrym promotorem tej walki i będę promował
wszystkich!
Szczęściarz – Nie
tylko promotorem, nie tylko. Wraz ze Szczęściarzem postanowiliśmy, że
Uga-Buga powinien być także specjalnym sędzią tej walki.
Uga-Buga – Dziękuję, uczynię to z radością. Znów przywdzieję moje słomiane gacie, w kolorach sędziowskich i będę wspaniałym rozjemcą.
Szczęściarz – Puchar Szczęściarza!
Shaman – Puchar Szczęściarza!
Uga-Buga – Puchar Szczęściarza!
Szczęściarz – Dziesiąta edycja!
Shaman – Uł yeeeeeeee!
(Koniec materiału zza kulis. Powracamy do znajomej bandy, czyli komentatorów.)
Tony Hogański – Puchar Szczęściarza! Puchar Szczęściarza!
Jan Kowalski – O ile pamiętam to maczałeś też swoje palce w powołaniu do życia tego trofeum.
Tony Hogański – Maczam palce w wielu rzeczach, to prawda. Był rok 2004, a ja byłem wtedy komisarzem EWF. Co za czasy to były.
Jan Kowalski – Vaclav był taki młody.
Tony Hogański – Dlaczego musiałeś mi o nim przypomnieć? Dlaczego spierdolisz nawet najpiękniejszy moment nostalgii?
Jan Kowalski – Stwierdziłem tylko fakt.
Tony Hogański – Mam nadzieję, że murzyni z Boko Haram poturbują cię po gali. Tak za karę, tak wychowawczo.
(Toster
przypomniał o zagrożeniu jakie wisi nad EWF niczym miecz Damoklesa.
Znajdujemy się na dachu hali, gdzie udać się miało najwyższe
kierownictwo EWF Corporation. Faktycznie, jest tu komisarz Kraven, szef
GRU Yamato Konoe, prezydent Esmeralda Martinez, senator Szakal. Są tu
też Scyther i The Backstabber.)
Kraven – No i?
Yamato Konoe – Spójrz we wszystkie strony świata, spójrz na ulice pod nami, spójrz na place, spójrz na Kraków.
Scyther – Napij się lepiej, a nie pieprzoną poezję tu recytujesz.
Wszyscy spoglądają tam gdzie
trzeba. Zdawałoby się, że przed halą wyrósł makbetowski las Birnam, ale
to nie to. Hala jest otoczona żelaznym kordonem przez setki
zamaskowanych i uzbrojonych bojowników o dominację islamu na świecie.
Szakal – Jakby mieli kurwa pochodnie to byłby to faszyzm, a tak... (Wzrusza ramionami.) ... to tylko zbiegowisko.
Esmeralda Martinez – To jacyś fani, którzy nie dostali biletów i teraz protestują?
Yamato Konoe – Radzę spojrzeć w tamtym kierunku.
Szef GRU wskazuje na kierunek i
oczom zebranych ukazuje się stojąca w oddali postać Felipe Castro w
otoczeniu jego sztabu. Syn Feliksa Castro trzyma w ręku megafon.
Felipe Castro (przez megafon) – Jest i zdradziecka banda! Kraven, Esmeralda, Szakal i cała reszta...
Scyther – O mnie zapomniał skurwysyn, o mnie.
Backstabber – O mnie też.
Scyther – Ja z nim kiedyś współpracowałem. Zapierdolę go. (Spogląda na wszystkich zebranych na dachu.) Dajcie mi go zapierdolić.
Felipe Castro (przez megafon) – Przypatrzcie
się uważnie! Oto nadchodzi wasza zguba! Gniew ludu EWF spadnie dzisiaj
na was. Oto dzień, gdy federacja powstaje z kolan, gdy jej fani biorą
sprawy we własne ręce i zrzucają z tronów tyranów, którzy hańbią EWF.
Wybija godzina zemsty. Duch mego ojca, Feliksa Castro, powstaje z grobu
i powraca by odnowić EWF. Nie chcieliście usunąć się po dobroci, choć
dawaliśmy wam wiele szans. Dwa tygodnie temu w Szczecinie wysłaliśmy
wam ostrzeżenie. To było ostatnie ostrzeżenie. Mieliście czas, mieliście szansę by odejść. Teraz jest
już za późno, zdecydowanie za późno. Kwietniowa Anarchia VII utonie w krwi, a
wszystko w oparach anarchii. Dziś już nie wzywamy do kapitulacji, bo
poczuliśmy waszą krew i czujemy wasz strach. EWF padnie, a wraz z nim
stary porządek. Są tu przedstawiciele młodych, wykształconych z
wielkich ośrodków miejskich, którzy mają dość zaściankowości
prezentowanej przez obecne kierownictwo EWF.
Radość stronników Felipe
Castro, głównie przedstawicieli młodzieżówki partii rządzącej.
Przewodzi im Bronisław Myszkiewicz, prominentny działacz tejże partii.
Felipe Castro (przez megafon) – ...
są też dawni stronnicy Franciszka Rokossowskiego, którzy pamiętają
jeszcze czasy sprawiedliwości społecznej jaka panowała w EWF w roku
2002.
Radość podstarzałych gości,
opatulonych w czerwone flagi z sierpem i młotem, żywcem wyjętych z gal
z jesieni 2002 roku. Na ich czele stoi Franciszek Rokossowski, dawny I
sekretarz KC EWF, a obecnie prezes Polskiego Związku Wrestlingu.
Felipe Castro (przez megafon) – ...
no i przede wszystkim są tu zwykli, szarzy, szeregowi fani polskiego
wrestlingu i EWF, którzy chcą powiedzieć dość korupcji, która plugawi
EWF.
Radość
murzyńskich bojowników o islam z terrorystycznego ugrupowania Boko
Haram. Są ich setki, wszyscy wrzeszczą, a ryk ten porusza w podstawach
fundamenty krakowskiej hali. Przewodzi im szejk Jasin, złowrogo
wyglądają postać.
Felipe Castro (przez megafon) – Kwietniową Anarchię VII uważam za rozpoczętą! EWF będzie odzyskane, a my przybywamy w pokoju!
Zwolennicy obalonego komisarza
rozpoczynają przygotowania do, jak się wydaje, ostatecznej rozgrywki o
władzę nad federacją. Wracamy na dach, na którym panuje pełna napięcia
ciszy.
Kraven – Napijemy się wódki?
Scyther – O tym samym pomyślałem.
Szakal – Ja idę kurwa przygotować się do walki.
Backstabber – Ja to w zasadzie nie wiem czym mam się na tej gali zajmować.
Esmeralda Martinez – Chwileczkę! (Wskazuje na ruch w okolicach hali.) Nic z tym nie zrobimy?
Kraven – No tak. (Wzrusza ramionami.) Yamato,
zamknij wszystkie wejścia i wyjścia, wzmocnij oddziały GRU, sprowadź
posiłki, nie wpuszczaj nikogo do środka i zapewnij wszystkich
pracowników i kibiców na hali, że nic im nie grozi.
Yamato Konoe – Tylko tyle?
Kraven (zdziwiony) – Co jeszcze?
Yamato Konoe – To poważna sprawa. Oni mają nad nami zdecydowaną, ale to zdecydowaną przewagę.
Kraven – Ilość nie równa się jakości. Wierzę w GRU. Daj mi znać jak ta cała awantura się skończy.
(Towarzystwo rozchodzi się. Wracamy na ring.)
Tony Hogański – Ja też wierzę w GRU.
Jan Kowalski – Wszyscy bagatelizujecie zagrożenie. Ty, Kraven, Scyther, Szakal i inni. Dla mnie jest ono realne.
Tony Hogański – Mają
czołgi? Działa? Nie? To nic nam nie grozi. Zrozum Janku, że to tylko
banda murzynów pod przywództwem jakiegoś szejka, Filipa Castro, Dagmy
Zielińskiej i Franka Rokossowskiego. To nieudacznicy, którzy niczego
nie potrafili w EWF osiągnąć. Jestem spokojny.
Jan Kowalski – Mam nadzieję, że wszystko dobrze się skończy.
Tony Hogański – Nie inaczej Janku, nie inaczej.
Jan Kowalski – To w takim razie, z wielką przyjemnością ogłaszam, że pierwsza walka Kwietniowej Anarchii VII za chwilę się rozpocznie.
Tony Hogański – Hura! Puchar Szczęściarza!
Jan Kowalski – Dziesiąta edycja!
Puchar Szczęściarza X
Special Guest Referee - Uga-Buga
Battle Royal
SeBa vs Won Wei vs MaxiMasterMistrz vs Robert Forlani vs Franz vs Jigme Dadrag
Rozbrzmiewa „Longinus
Zerwimycka" zespołu Bubel Band, czyli zastępczy theme SeBy. Większość
fanów i kuców zgromadzonych na trybunach już zdążyło się do tego
przyzwyczaić. Być może los się odmieni już na tej gali, ale na razie na
rampie pojawia się SeBa, który poprawia
zawiązany pod brodą pasek od tkwiącego mu na głowie hełmu, a później
rozpoczyna (pełen godności i przybijanych ze swoimi sympatykami piątek)
pochód w kierunku ringu. Towarzyszy mu rzecz jasna Mati. Ktoś częstuje
byłego feldmarszałka piwem, a ten nie odmawia. Jakaś fanka prosi o
autograf na swojej koszulce, podczas gdy jej koleżanka strzela sobie z
zawodnikiem „selfika”. Pozytywna energia wypełnia krakowską halę. W
końcu triumfator ósmej edycji Pucharu Szczęściarza triumfalnie wkracza
na matę.
„Enter The Dragon Theme”
oznacza pojawienie się Won Weia. Tutaj radość fanów jest o wiele
mniejsza, chociaż reakcję na pewno należy zaliczyć do przyjaznych.
Azjata przybija kilka piątek z fanami i energicznie wkracza pomiędzy
liny ringu, gdzie od razu rozpoczyna rozgrzewkę. W tym czasie SeBa
dopija „zdobyczne” piwo.
Następny jest wkraczający przy
dźwiękach „Witajcie w naszej bajce”, odziany w futurystyczny kombinezon
MaxiMasterMistrz. Jest raczej ignorowany przez publiczność, co chyba
nie wprawia go w dobry humor, bo straszliwie odgraża się poszczególnym
fanom. Potrząsa w ich stronę trzymanym w dłoniach krzesłem, które
zresztą wnosi na ring. Budzi to lekkie zdziwienie Won Weia, który
dopytuje się arbitra (czyli znanego i kochanego Ugę–Bugę), dlaczego
nikt mu nie powiedział, że w grę wchodzi Hardcore Match.
Sędzia rozkłada ręce w geście
bezradności, a w hali rozbrzmiewa Jan Wayne – „Because the Night
Belongs to Lovers” – co oznacza pojawienie się Roberta Forlaniego.
Zawodnik nie zbiera jakiejś szczególnej reakcji, ale nie zwraca na to
uwagi. W pełni skoncentrowany wkracza na ring, na którym trwają właśnie
dwie ożywione dyskusje: SeBy z Maxim i Won Weia z Ugą.
Gra „Aleja nr 6 grób nr 4″ i Nagły
Atak Spawacza i jest to zapowiedź pojawienia się Franza. I rzeczywiście, na
rampę wkracza samotna postać w motocyklowym hełmie i masce spawacza.
Zawodnik jest witany bardzo przyjaźnie, na co odpowiada kilkoma równie
przyjaznymi gestami wykonanymi w stronę fanów. Kiedy
Franz wkracza pomiędzy liny, dyskusja pomiędzy feldmarszałkiem i
MaxiMasterMistrzem osiąga właśnie punkt krytyczny: Triple M przywala
SeBie Chairshotem prosto w głowę!
Tony Hogański – Co za walka! Co za walka! Już się nawet rozpoczęła!
Jan Kowalski – Nawet nie poczekali na tradycyjne powitania, nie podali sobie dłoni, nie przybili piątek.
Tony Hogański – Faktycznie. Popatrz na Szczęściarza i Shamana na trybunach, jacy oni smutni. (Faktycznie, realizator pokazuje nam, że Szczęściarz i Shaman siedzą trochę tacy smutni i przygaszeni.) Wszystko przez tego gościa o dziwnym pseudonimie. Nie uszanował święta wrestlingu.
Jan Kowalski – To tylko wprowadzi dodatkowe emocje.
Tony Hogański – Nawet szwagier Ponurego Grabarza nie zdążył wejść na ring!
Emocję są, bo walka już trwa. Hełm w dużym stopniu ochronił Super
Zioma, który natychmiast odpowiada morderczym SBO [RKO] wykonanym w
nader sprytny sposób, prosto na trzymane przez Maxiego krzesło! Robert
Forlani uznaje to chyba za znak do rozpoczęcia walki, bo powala świeżo
przybyłego Franza Lariatem! Uga - Buga natychmiast przerywa rozmowę z
Weiem, orientuje się w sytuacji i nie chcąc gasić zapału młodych
zawodników nakazuje uderzyć w gong! W stronę ringu biegnie Jigme Dadrag
- robi to w tak ekspresowym tempie, że realizator nie zdążył nawet
uraczyć nas wejściówką tego zawodnika! W tym czasie Won Wei wdaje się w
wymianę ciosów z Forlanim, a SeBa wyciąga spod nieruchomego MaxiMistrza
krzesło! Jigme wpada na ring... i na dzień dobry obrywa potężnym
chair-shotem! SeBa rozgląda się zastanawiając, komu by tutaj jeszcze
przypierdolić i pada po wymierzonym w jego klatkę piersiową Running
Headbuttcie w wykonaniu Franza! Mr Speedway ciągle nosi na głowie kask,
więc uderzenie raczej bolało, co zresztą jest wyraźnie wypisane na
twarzy cierpiącego ex-feldmarszałka. Nieopodal Won Wei wykonuje serię
błyskawicznych kopnięć, które rzucają Forlaniego na liny! Azjata
natychmiast dopada do przeciwnika, chcąc wyrzucić go z ringu, zamiera
jednak na widok barwnej gromadki, która zmierza w jego stronę. A jest
na co popatrzyć, bowiem do ringu zmierzają: Olbrzymi Latif, Szalony
Benjamun, Jasser Żelazna Pięść i Kosmaty Fajsal!
Jan Kowalski – O! Koledzy Nasa Jazzowskiego!
Tony Hogański – Toż to gwiazdy syryjskiego wrestlingu! Osobiście wytrenowani przez Nasa w czasie jego pobytu na terenie ogarniętej wojną Syrii.
Jan Kowalski – Olbrzymi Latif, Szalony Benjamun, Jasser Żelazna Pięść i Kosmaty Fajsal.
Tony Hogański – Dawaj Kosmaty! Roznieś ich! Wszystkich! to mój faworyt osobisty!
Jan Kowalski – W
Syrii Nas szkolił też inne tuzy. Podam ich pseudonimy, są bardzo
wymowne. Groźny Abdul, Siwy Mohammed, Krwisty Ali, Szalonooki Abbas i
Kim Jawwad.
Syryjscy podopieczni Nasa Jazzowski biegną wznosząc bojowe okrzyki i
strzelając w powietrze z samopałów. Ich wejście jest wspaniałe i pełne
emocji. Cała krakowska hala aż zapiera dech w piersiach, widząc co się
dzieje. W końcu wpadają pomiędzy liny i atakują kompletnie zdębiałych
uczestników walki! W ringu rozpętuje się prawdziwe szaleństwo: SeBa
unika ciosów Latifa, Forlani jest katowany w narożniku przez
uzbrojonego w skórzany batog Fajsala, Szalony Benjamin chwyta swoją
jedyną ręką za gardło oszołomionego Dadraga, Jasser wdaje się w wymianę
ciosów z Won Weiem, wszyscy depczą po niemrawo próbującym wstać Maxim,
a Franz... Franz się na razie nie wychyla i przysiada w narożniku
próbując jakoś to wszystko ogarnąć. Najprawdopodobniej próbuje
skontaktować się ze swoim tragicznie zmarłym bratem. Ta sytuacja dla
żuzlowca nie trwa długo. Być może powodem takiego stanu rzeczy jest
wrodzona waleczność, która nader szybko zmusza go do aktywności:
rozpędza się i potężnym Headbuttem uderza w brzuch Jassera Żelaznej
Pięści! Specjalny arbiter tej walki, wspaniały Uga-Buga uwija się jak w
ukropie, starając się mieć oko na wszystko, co dzieje się pomiędzy
linami.
Tony Hogański – Początek walki, a jaki ruchawy! Tak przy okazji, co się stało z innymi gwiazdami syryjskiego wrestlingu?
Jan Kowalski – Siwy Mohammed i Kim Jawwad zginęli w czasie gali w Homs. Los innych pozostaje nieznany.
Tony Hogański – Wybuchową galę tam mieli. My też odwiedziliśmy Damaszek w zeszłym roku, ale ofiar śmiertelnych nie było.
Jan Kowalski – Być może dlatego, że staliśmy po stronie rządowej, a Nas został zmuszony do współpracy z rebeliantami.
Tony Hogański – A po której stronie było ZOMO?
Nie wiadomo po której, Toster będzie musiał zapytać kogoś bardziej
kompetentnego w tematach syryjskiej wojny domowej. Tymczasem na ringu
nieszczęśliwy Jasser pada na matę i dość szybko zaczyna pluć krwią –
cios w brzuch musiał otworzyć starą ranę postrzałową, która niegdyś
omal nie zakończyła kariery tego zawodnika. Jigme przerywa uchwyt
Benjamina posyła go w narożnik niepozbawionym swoistej gracji Belly to
Belly Suplexem. W kolejnym narożniku Latif okopuje SeBę. W następnym
Fajsal zadaje mnóstwo bólu Forlaniemu. Won Wei wymienia ciosy z
Franzem. Maxi dopełza do wyraźnie niedysponowanego Jassera i zaczyna
wlec krwawiącego przeciwnika w stronę lin. W ringu dzieje się naprawdę
dużo, a będzie się działo jeszcze więcej: w jego stronę biegnie kolejna
barwna gromada! Są to: Alberto Garcia, Francesco Guly, Michel Caviour i
Pasierb! Wszyscy są uzbrojeni w kije kendo i zamierzają ich użyć!
Wpadają na ring i zaczyna się rozpierducha! Przez chwilę kompletnie nie
wiadomo co się dzieje, każdy walczy z każdym, arbiter musi uważać żeby
nie oberwać jakimś przypadkowym ciosem, po prostu chaos! Dzieje się, oj
dzieje!
Jan Kowalski – Kolejni goście!
Tony Hogański – Znowu kumple Nasa z syryjskiego BGW.
Jan Kowalski – To prawda.
Tony Hogański – Nasa już z nami nie ma, ale jego duchowe nasienie walczy dzielnie na ringach EWF.
To nie koniec atrakcji i różnych anomalii! Wszystko wskazuje na to, a
są to tradycyjnie różne znaki na niebie, ziemi, ringu i trybunach,
wskazuje na to, że ta jubileuszowa, bo już dziesiąta edycja Pucharu
Szczęściarza będzie doprawdy niezapomnianym pojedynkiem. Są już dwie
ekipy gości z Syrii na ringu, czy to koniec? Raczej nie, bo jakby tego
wszystkiego było mało, na rampie pojawiają się stażyści SR–Crazy’ego!
Za ich plecami podąża wymachujący batem Smela, który w ten sposób dba o
odpowiednie morale zawodników. Mister Nalep, DanGaner, Diego Huarez i
Chris Banito biegną w stronę ringu porywając za sobą wyraźnie
zdezorientowanego Don Pedra! Smela strzela z bata, co ma niezwykle
pozytywny wpływ na szybkość jego podopiecznych: wszyscy wpadają na ring
jak burza, wciągając za sobą nieszczęsnego ślepego pretendenta do
prezesury w Związku Wrestlerów Polskich. Licząc arbitra, w ringu
przebywa już dwadzieścia osób! Cóż za imponująca liczba! Panujący
pomiędzy linami ścisk doprowadza w końcu do pierwszych eliminacji: na
początek ponad linami przelatuje Jasser, którego poza ring wyrzuca
Franz! (Jasser Żelazna Pięść został wyeliminowany!) Chwilę później
wylatuje Pasierb, który po prostu potyka się o próbującego zorientować
się w sytuacji Don Pedra! (Pasierb został wyeliminowany!)
Jan Kowalski – Dwóch już odpadło!
Tony Hogański – Ale
szybko. Popatrz tylko, niby na chwilę chciałem zajrzeć jakie fotki
wrzuciła Weronika Passent na swojego insta, niby tylko rzucić okiem, a
przegapiłem dwie eliminacje.
Jan Kowalski – Trzeba koncentrować się na walce.
Tony Hogański – Dobre
rady Janka Kowalskiego zawsze w cenie. Na szczęście nie jesteś już
komisarzem, bo widząc dzikusów afrykańskich pod halą, przerwałbyś galę
i wszystkich ewakuował.
Stażyści Crazy’ego byliby w stanie zmienić układ sił, ale z bliżej
niesprecyzowanych powodów zaczynają walczyć pomiędzy sobą. Wydaje się
przy tym, że Ganer współpracuje z Nalepem, a Huarez z Banito. To chyba
jednak zrozumiałe, bo walczyli już dzisiaj w dark matchu w takich
konfiguracjach i mimo, że Smela bardzo starał się by batem podkreślić
ich ringową i drużynową jedność, to chyba jednak zawiódł. W tym czasie
SeBa i Franz odnaleźli się na pobojowisku i wymieniają wzmocnione
hełmami Headbutty! Straszliwie poharatany Forlani szarżuje na Don
Pedra, ten jednak potyka się o leżące na macie krzesło i upada prosto
pod nogi Urodzonego Kochanka! Ten nie mogąc powstrzymać impetu nadziewa
się na liny, zawisa na nich... i wypada poza ring po precyzyjnym
kopnięciu Won Weia! (Robert Forlani został wyeliminowany!) Olbrzymi
Latif, Szalony Benjamun i Kosmaty Fajsal toczą wyrównany bój z Alberto
Garcią, Francesco Gulym i Michelem Caviourem. W pewnym momencie Caviour
próbuje wyrzucić z ringu Benjamuna, temu jednak udaje się opasać kark
rywala swoim jedynym ramieniem i pociągnąć go za sobą! (Michel Caviour
i Szalony Benjamun zostali wyeliminowani!)
Jan Kowalski – Zobacz jak odpadają. Ochoczo rzekłbym nawet.
Tony Hogański – Jak na razie jazzowska szkoła wrestlingu nie prezentuje się najlepiej.
Jan Kowalski – No, nie przesadzajmy. Taki Forlani nie był uczniem Nasa.
Tony Hogański – Ciekawe, gdzie się podziewa ten nasz biedaczyna. Brak mi go...
Jan Kowalski – Miał być w klasztorze w Nursji, ale miejscowi zakonnicy twierdzą, że go tam nie ma.
Tony Hogański – Chronią go przed światem.
Walka pomiędzy syryjskimi adeptami Nasa Jazzowskiego jest bardzo
ciekawa i skutkuje wieloma eliminacjami. Tymczasem w innym zakątku
ringu Jigme Dadrag i Won Wei uprzejmie pomagają Don Pedrowi w
opuszczeniu ringu. Ten przyjmuje ich pomoc z wyraźną ulgą. (Don Pedro
został wyeliminowany!) Jak widać ślepy prezes Związku Wrestlerów
Polskich nie za bardzo miał ochotę sprawdzać z bliska jak to jest być
wrestlerem. Może dlatego Vaclav zdobył przewagę w ZWP i to on jest
teraz uważany za prawowiernego prezesa? Cóż schizma proszę państwa,
prawdziwa schizma. Nie ma jednak czasu by wdawać się w rozmyślania na
tematy związkowe. Wrestlingowe życie nie znosi próżni. Jedni wypadają,
ale inni przychodzą na ich miejsce! Oto bowiem w stronę ringu, przy
wielkiej radości publiczności, zbliżają się byli EWF Tag Team
Champions, czyli Power Jobbers we własnych jobberskich osobach!
Jobber#1 jest uzbrojony w krzesło, a Jobber#2 niesie ze sobą blaszany
pojemnik na śmieci! Byli posiadacze EWF Tag Team titles natychmiast
wkraczają do akcji, co powoduje kolejne przetasowania w ringu. Mister
Nalep obrywa w głowę blaszanym kontenerem! Chwilę później DanGaner
podziela jego los! W tym czasie Huarez i Banito atakują Jobbera#2,
jednak ten trzyma ich na dystans przy pomocy krzesła! Won Wei i Jigme
zawierają sojusz i rzucają się na MaxiMasterMistrza! Olbrzymi Latif,
podobno jedna z największych gwiazd syryjskiego wrestlingu, powala
potężnym ciosem pięści Alberto Garcię, podczas gdy Kosmaty Fajsal
Lariatem posyła poza ring Francesco Guly’ego! (Francesco Guly został
wyeliminowany!)
Jan Kowalski – Kolejny za burtą!
Tony Hogański – Włoski własciciel restauracji w Rzymie. Zachciało mu się zostać wrestlerem.
Jan Kowalski – Ja naprawdę nie wiem, kto jest faworytem tej walki.
Tony Hogański – Kosmaty Fajsal trzyma się jeszcze na ringu?
Jan Kowalski – Tak.
Tony Hogański – No to on.
W tym czasie trwa epicka wymiana Headbuttów pomiędzy SeBą i Franzem:
zarówno hełm pruski feldmarszałka, jak i kask Mr Speedwaya są już
solidnie powyginane! Jest to pojedynek na który czekało wielu. Ich
konflikt został brutalnie przerwany w zeszłym roku i nie do końca
został rozstrzygnięty. SeBa walczy o odzyskanie swej armii, a Franz
dopiero co powrócił do EWF. Ta radosna naparzanka ma więc wiele
podtekstów, od niedawna także polityczny. Jednak nie zmniejsza to ich
zapału: z jakimś chorym uporem napierdalają się dalej! Tymczasem w
innej części ringu pokraczny CyberMaxiMasterMistrz próbuje przejść do
kontrataku, celując Lariatem w Won Weia. Poczciwy Chińczyk z łatwością
schodzi z linii ciosu, a rozpędzony Triple M z impetem uderza w
kompletnie zaskoczonego Chrisa Banito, który wylatuje z ringu! (Chris
Banito został wyeliminowany!) Tego było trzeba Jobberom. Oni zawsze
potrafią doskonale wykorzystywać nadarzające się okazje. Takimi bowiem
zdolnościami obdarowała ich matka natura, tak też wychował ich Feliks
Castro, dawno, dawno temu. Natychmiast dopadają Huareza, bardzo
sprawnie masakrują go przy pomocy pojemnika na śmieci i krzesła, a
później po prostu wyrzucają z ringu! (Diego Huarez został
wyeliminowany!) Olbrzymi Latif i kosmaty Fajsal obijają w narożniku
Garcię. W końcu Fajsal chwyta za krzesło i potężnym chair-shotem wywala
oponenta z ringu! (Alberto Garcia został wyeliminowany!)
Jan Kowalski – Chciałbym przypomnieć, że dla SeBy walka ta ma niezwykłe znaczenie. Jeśli wygra to odzyska władzę nad Armią Prus Wschodnich.
Tony Hogański – SeBa bez swojej armii to nie ten sam SeBa co zawsze.
Jan Kowalski – Być może on wcale nie potrzebuje armii. Być może znalazł właśnie nową ścieżkę, gdy poznał nauki Janusza Korwina-Mikke.
Tony Hogański – Nie wiem, co o tym myśleć. Znam Janusza, znam SeBę... razem mogą stworzyć antysystemową siłę, która zmieni Polskę.
SeBa i Franz nie odpuszczają: łatwo się zorientować, że zwracają uwagę
tylko na siebie! Syryjczycy zwracają się przeciw Jobberom. Mister Nalep
i DanGaner doszli do siebie na tyle, by zająć się MaxiMasterMistrzem.
Idzie im to całkiem nieźle, przynajmniej do momentu, w którym dopadają
ich Won Wei i Jigme Dadrag! Chińczyk w sprawdzony już sposób wykopuje
Nalepa z ringu, podczas gdy Bhutańczyk eliminuje Ganera za pomocą
Overhead Belly to Belly Suplex! (Mister Nalep i DanGaner zostali
wyeliminowani!) Feldmarszałek i jego rywal przerwali tylko na chwilę,
żeby się dozbroić. Chwytają leżące na macie kije kendo i rozpoczynają
kolejną wymianę ciosów, będącą swoistym pokazem szermierki! W tym
czasie Jobber#1 i Kosmaty Fajsal napierdalają się krzesłami, a Olbrzymi
Latif obrywa od Jobbera#2 metalowym pojemnikiem na śmieci! Gigantyczny
Syryjczyk chwieje się, więc Jobber przypierdala mu jeszcze raz: z
poprzedniego kształtu kontenera nie zostało już nawet wspomnienie! Z
kolei w sąsiednim narożniku Won i Jigme dopadli samotnego MaxiMistrza:
kopią go, biją, skaczą po nim i generalnie poniewierają nim potężnie...
w końcu wspólnymi siłami wypychają go poza ring! (MaxiMasterMistrz
został wyeliminowany!)
Tony Hogański – CyberPokraka odpadła. Mam nadzieję, że już go więcej nie zobaczymy.
Jan Kowalski – Dlaczego jesteś taki bezduszny? Ten chłopak spełniał swoje marzenia.
Tony Hogański – Niech jeździ na konikach od Kulfona i Moniki. EWF to nie miejsce dla niego.
Jan Kowalski – Może
ma jednak w sobie samozaparcie i siłę? Teraz idzie mu słabo, ale nie
podda się i będzie walczył do końca by stać się lepszym.
Kije kendo łamią się od potężnych uderzeń, więc SeBa i Franz znowu
rzucają się sobie do gardeł! Jobber#1 nokautuje Fajsala potężnym ciosem
krzesła! Latif w końcu pada pod nawałą uderzeń „Dwójki”! Power Jobbers
chwytają powalonych rywali i wspólnymi siłami, po kolei eliminują ich z
walki! (Olbrzymi Latif i Kosmaty Fajsal zostali wyeliminowani!)
Tony Hogański – O nie! Kosmaty Fajsal odpadł! Mój faworyt osobisty!
Jan Kowalski – Olbrzymi Latif też pożegnał się z walką. On w Syrii był nawet pretendentem do BGW World Championship.
Tony Hogański – Wiadro podobno też.
Wielcy syryjscy zawodnicy odpadli, ale to wcale nie oznacza, że walka
się zakończy! Fakt, na ringu jest już luźniej, ale nadal po macie
uganiają się grupki wrestlerów. Całe te emocje związane są z Pucharem
Szczęściarza, bo każdy z nich chce wygrać jego dziesiątą, jubileuszową
edycję. Najbardziej energiczna napierdalanina trwa między SeBą i
Franzem. Panowie mają sobie sporo do udowodnienia, sporo do
wyjaśnienia, a przede wszystkim muszą nadrobić stracony czas, te
kilkanaście miesięcy rozłąki musiało być dla nich istną mordęgą.
Ciekawe czy tęsknili za sobą? Ich walka jest rzecz jasna emocjonująca,
bo dodatkowo zyskała pewien posmak kapitalistyczno-polityczne. Ten
pojedynek to nie tylko SeBa i Franz, są też tu przecież inni zawodnicy.
Oni też zasługują na to by skoncentrować się na ich losach. Oni też
mają marzenia i oni też chcą wygrać to niesamowite i prestiżowe
trofeum. Dlatego już chwilę później do akcji wkraczają Won Wei i Jigme,
którzy precyzyjnymi Dropkickami wysyłają Jobberów w ślad za
Syryjczykami! (Power Jobbers zostali wyeliminowani!) Won Wei i Jigme
Dadrag wzajemnie gratulują sobie sukcesu i obaj, w tym samym momencie,
decydują się na zerwanie swojego sojuszu! Żaden nie dał się zaskoczyć
więc efekt jest taki, że sczepieni ze sobą zawodnicy wspólnie wypadają
poza liny! (Won Wei i Jigme Dadrag zostali wyeliminowani!)
Jan Kowalski – Zostali tylko SeBa i Franz.
Tony Hogański – Czyli
największe asy. Kto wygra dziesiątą edycję Pucharu Szczęściarza?
Franzowi się to jeszcze nigdy nie udało, a SeBa triumfował w ósmej
edycji.
Jan Kowalski – Stawką jest także Armia Prus Wschodnich. SeBę dzieli dosłownie krok do odzyskania swego ukochanego dziecka.
W tym czasie SeBa i Franz kontynuują swoje zmagania wymieniając się
iście bokserskimi kombinacjami ciosów, lądującymi na ich korpusach! W
końcu Franz uzyskuje jakiś cień przewagi i zarzuca sobie rywala na
barki, jednak Super Ziom zwinnie ześlizguje się z powrotem na matę!
Natychmiast też rewanżuje się kopnięciem w brzuch oponenta i teraz to
on wynosi Franza na barki! Ten jakimś cudem wyślizguje się byłemu
feldmarszałkowi, tylko po to jednak, żeby paść ofiarą SBO [RKO]! To
wystarczy: SeBa chwyta rywala za kark i z impetem wyrzuca go poza ring!
Następnie rozgląda się czujnie wokoło... i ku swemu najwyższemu
zdumieniu orientuje się, że samotnie pozostał na placu boju! W końcu z
pewnym opóźnieniem dociera do niego, że wygrał! Wygrał walkę!
(Zwycięzcą dziesiątej edycji Pucharu Szczęściarza jest: SeBa!)
Jan Kowalski – Koniec! Koniec!
Tony Hogański – Cóż za chwila! Cóż za moment!
Jan Kowalski – Co to była za walka!
Uga-Buga ogłasza wszem i wobec zwycięstwo SuperZioma. Dobrze się spisał
jako arbiter, choć w sumie wiele roboty nie miał. SeBa nie może
uwierzyć w swoje szczęście, a Franz w swojego pecha. Spawacz nie
spodziewał się tego, leży poza ringiem i rzuca przekleństwami. Na ring
tymczasem wpada Mati, który rozpoczyna proces świętowania.
Niespodziewanie na ringu pojawia się też rabin Szlomo, obecny
właściciel praw do Armii Prus Wschodnich i jej generał. Rabin wręcza
uroczyście SeBie akt własności i zwrot wszystkich praw. W tym momencie
zaczyna grać Hymn Prus Wschodnich, a wszyscy są wzruszeni. SeBa
momentalnie nokautuje rabina uderzeniem z hełmu, krzycząc przy tym, że
degraduje go do stopnia szeregowego. Świętowanie trwa w najlepsze. Poza
ringiem pechowcy zaczynają powoli zbierać się do drogi, walka skończona
nie ma już dla nich, co tu robić.
Tony Hogański – Wzruszający moment.
Jan Kowalski – Armia Prus Wschodnich powróciła.
(Przenosimy się szybko na
zaplecze. Tutaj GRU pod dowództwem Yamato Konoe barykaduje okna,
blokuje wszystkie wejścia i wyjścia. Robią wszystko by zwiększyć
bezpieczeństwo w hali, mimo dość lekceważącego stosunku najwyższych
władz EWF Corporation do rosnącego zagrożenia. Trafiamy poza obręb
hali. Tu spokojnym krokiem, miarowo, powoli, ale wyrachowanie murzyńscy
bojownicy z Boko Harem zaczynają otaczać halę ciasnym pierścieniem
swych terrorystycznych ciał. Gdzieniegdzie wznoszone są też barykady,
ruch uliczny wokół hali został całkowicie odcięty za sprawą lokalnej
policji. Widać szejka Jasina, który wydaje swym podwładnym polecenia
oraz analizuje sytuację strategiczną. Niedługo najprawdopodobniej
rozpocznie się szturm, bo na razie to trwają jedynie przygotowania.)
Jan Kowalski – Dlaczego Kraven bagatelizuje zagrożenie? Dlaczego ty to robisz?
Tony Hogański – Janku...
oni się zupełnie nie znają na wojaczce. Powinni chyba działać z
zaskoczenia, nie? Powinni nam tu zrobić blitzkrieg. Wpaść nagle do hali
i w sposób terrorystyczny obezwładnić wszystkich. Tymczasem, co oni
robią? No co? Ogłaszają chęć ataku i zabierają się do tego tak powoli,
że w międzyczasie to ta gala się już tu skończy.
Jan Kowalski – Może to taki afrykański sposób walki?
Tony Hogański – Błagam cię Janku... dlatego właśnie Afryka podbiła świat i stanowi geopolityczne centrum planety?
(To pytanie pozostanie bez odpowiedzi. Tymczasem czas odwiedzić
zaplecze, gdzie życie jest spokojne i nikt nie zapowiada żadnych
szturmów, nikt nie buduje barykad. Po prostu gala trwa sobie w
najlepsze. Trafiamy do szatni, w której przesiadywała kiedyś największa
gromada w najnowszej historii EWF. Tak, dostrzegamy tu Franko, Bidama,
Helenkę, a także Velveta Lee i niejakiego Heńka. Dla przypomnienia
warto dodać, że w czasach cudownego rozmnożenia można tu było spotkać
także Elegance Choia, Joshuę Wellingtona Chana i Jana Rejdycha. Obecnie
pustki zagościły w domu ich. Franko koncentruje się, a Bidam jak zawsze
zajada się kurczakiem, a przy okazji ogląda jakąś mapę.)
Bidam (mlaszcząc) – Chciałem kurczaka po krakowsku, ale nie mieli.
Franko – Po krakowsku? To znaczy jak?
Bidam – No... z obwarzankami, a jak inaczej?
Franko – No tak, wszystko jasne. Nie drażni cię, że jeszcze nie wiemy jak będzie przebiegać walka eliminacyjna?
Bidam – Szczerze mówiąc to nie, a co? A ciebie?
Franko – Nie, ja jestem gotowy na wszystko.
Bidam (wstając) – To spotkamy się przed walką.
Franko – Wybierasz się gdzieś?
Bidam – Na spotkanie przygody!
Franko – A ta mapa?
Bidam (zwijając pod pachą rulon, który przy okazji upaćkał soczystym kurczakiem) – To mapa areny. Widziałeś co się dzieje przed halą?
Franko – Widziałem.
Helenka – Boję się.
Bidam – Co o tym sądzisz?
Franko – Poradzimy sobie.
Bidam – Rozejrzę się tu i tam, w razie czego... będziemy przygotowani.
Franko – Jasne, tylko nie zgub się.
Bidam (nagle) – Co do walki, to jak chcesz to mogę ci się podłożyć.
Franko – Co?
Bidam (z uśmiechem) – Żartuję, cześć!
(Po tych słowach EWF FTW Champion opuszcza szatnię. Wracamy na ring.)
Jan Kowalski – Widzisz? Widzisz? Franko i Bidam nie lekceważą zagrożenia.
Tony Hogański – To panikarze.
Jan Kowalski – Wiele można o nich powiedzieć, ale nazywać ich panikarzami?
Tony Hogański – Tacy są, przejmują się wszystkim i mają dobre serduszka.
(Czas na kolejną wyprawę poza
obręb hali. Znajdujemy się na stanowisku dowodzenia wrogich sił. Jest
tu Felipe Castro, jest Aleksandr Nazaretian, Franciszek Rokossowski i
Bronisław Myszkiewicz. Panowie podziwiają początek szturmu. W tle
pobrzękuje cicho piosenka Jacka Kaczmarskiego.)
Franciszek Rokossowski – Ruszyli. Szturm się rozpoczyna.
Felipe Castro – Długośmy
na ten dzień czekali, z nadzieją niecierpliwą w duszy... kiedy bez słów
Felipe Castro... Na mapie fajką strzałki ruszy. Krzyk jeden
pomknął wzdłuż granicy... i zanim zmilkł zagrzmiały działa. To w bój z
szybkością nawałnicy nasza armia nacierała.
Franciszek Rokossowski – Brawo. Mógłbyś to jeszcze zaśpiewać.
Aleksandr Nazaretian – Gdzie Dagmara Zielińska?
Faktycznie, nie ma jej tutaj.
Kamera zaczyna krążyć wokół hali... i w końcu widzimy jak poczciwa
Petruella próbuje przedostać się do wnętrza areny.
Dagmara Zielińska – Muszę... ostrzec... panienkę Esmeraldę!
(Koniec materiału filmowego, co oznacza powrót do wspaniałych komentatorów.)
Tony Hogański – Popatrz, Dagmara próbuje zmienić front.
Jan Kowalski – Słyszałeś? Ona chce ostrzec Esmeraldę. To poważna sprawa!
Tony Hogański – Skończ
panikować. Dobrze, że nie jesteś już komisarzem, bo w konflikcie z
Castro dawno się byś już poddał. Czy ty czasem nie jesteś z pochodzenia
Francuzem? Jakbyśmy byli francuską federacją wrestlingową, to byśmy już
dawno spierdolili. Zwłaszcza przed murzynami-muzułmanami, oni tam mają
poprawność polityczną i drżą przed nimi jak Sławek Sierakowski przed
powrotem faszyzmu.
(Z serii „Wspomnień czar” czyli
przypomnienie wcześniejszych Kwietniowych Anarchii organizowanych przez
Extreme Wrestling Federation.)
EWF PPV „Kwietniowa Anarchia”, 22.04.2001, Kraków, Polska
01. The Juice pokonał Blaze'a Baileya w Dark matchu
02. Szakal pokonał Y2J’a w półfinale turnieju o EWF TV title
03. Walka pomiędzy Shagrathem a Tanatosem zakończyła się wynikiem nierozstrzygniętym
04. Kraven pokonał Gangstę w EWF World Championship Tournament
05. Hangman pokonał Game’a w EWF World Championship Tournament
06. Goldberg pokonał Tanatosa w półfinale turnieju o EWF TV title
07. Walka Snake’a i Sandmana zakończyła się wynikiem nierozstrzygniętym
08. Game pokonał Kravena w EWF World Championship Tournament
09. Walka Kravena i Gangsty w EWF World Championship Tournament zakończyła się wynikiem nierozstrzygniętym
10. Szakal pokonał Goldberga w finale turnieju o TV title i tym samym zdobył ten pas
11. Game pokonał Gangstę w EWF World Championship Tournament
12. Kraven pokonał Gangstę w EWF World Championship Tournament i tym samym obronił pas
Inne ważne wydarzenia z tego PPV:
01. Felix Castro odebrał Hangmanowi 20 punktów w turnieju
02. Felix Castro zwolnił Rottweilera
03. Felix Castro zwolnił Snake’a
04. Snake odleciał na pokładzie słynnego UFO z PCW
05. Kraven obronił pas mimo remisowego wyniku w turnieju (ex-aqeuo z Game'em)
(Koniec.)
Jan Kowalski – Pamiętam jakby to zaledwie było wczoraj.
Tony Hogański – Kojarzy mi się z zapachem świeżo skoszonej trawy.
Jan Kowalski – Dlaczego?
Tony Hogański – Nie wiem, może akurat kosili wtedy trawę pod Wawelem i mi tak to zapadło w pamięci?
Jan Kowalski – W tym czasie jeszcze AWS rządził Polską.
Tony Hogański – Jacy my starzy jesteśmy. Kto jeszcze o tym pamięta?
(Szybki skok na zaplecze. Jest
tam Cassandra Tisserant, kształtna Polka z Haiti, która właśnie ma
zamiar przeprowadzić wywiad z The Chickasawem i panną Mią.)
Cassandra Tisserant – Jimmy, dziś masz szansę na zdobycie EWF Daemusin Championship. Co ty na to?
The Chickasaw – To wielka chwila dla mnie i dla całego indiańskiego wrestlingu.
Cassandra Tisserant – Żubr i Artur Grot. Który z nich będzie trudniejszym przeciwnikiem?
The Chickasaw – Zdecydowanie Żubr. To klasa sama w sobie, zawodnik o wspaniałej przyszłości.
Cassandra Tisserant – Co zatem....
The Chickasaw (przerywa jej) – Woooooooooooo!!
Mia – Woooooooooooo!!
Cassandra Tisserant (wyraźnie zbita z tropu) – Co? Ale wywiad trwa! Mam jeszcze wiele pytań!
The Chickasaw – Nie czas na pytania! Dziś Kwietniowa Anarchia VII, więc czas walczyć!
Mia – Woooooooooooo!!
(Jak walczyć to walczyć, nie mamy czego szukać na zapleczu i wracamy do komentatorów.)
Tony Hogański – Tak jak nie mogę się doczekać walki mistrza Szakala, tak samo nie mogę doczekać się pojedynku o trofeum króla Daemusina.
Jan Kowalski – Zapowiada się pysznie.
Z jakiegoś powodu zaczynamy
obserwację okolic ringu. Technicy sprzątają je po burzliwym pojedynku o
Puchar Szczęściarza. Służby medyczne wynoszą ostatnich, pobitych
zawodników. Zostali im tylko MaxiMasterMistrz i Robert Forlani. Wtem
zaczyna grać „Backstabber"
w wykonaniu zespołu Wrinkled Fred, a to oznaczać może jedynie
pojawienie się The Backstabbera. Faktycznie staje on na rampie, a
towarzyszy mu nieodłączny Ordinary Mortal. Co ciekawe publiczność
reaguje na nich całkiem pozytywnie, co dziwi pamiętając o przeszłości
Stabbera, ale z drugiej strony wiedząc, że jest on w jakiś sposób
związany z Krakowem, dziwi już mniej. Dawny współwłaściciel AWF wraz ze
swoim kompanem meldują się na ringu. Członek Rady Nadzorczej EWF
Corporation otrzymuje tam mikrofon.
Backstabber – Oto
jesteśmy! Znowu w EWF! Wprawdzie byliśmy tu całkiem niedawno i
musieliśmy odejść w nader tajemniczych okolicznościach, ale los znów
rzucił nas na ring EWF. Kwietniowa Anarchia jest jak magnes, przyciąga
wszystkich dawnych zawodników federacji. Zapewniam, że ktokolwiek
kiedykolwiek był niegdyś związany z polskim wrestlingiem, i choćby nie
wiadomo jak dawno stał się leniwym emerytem, to w kwietniu jego serce
bije mocniej, a wzrok kieruje się ku EWF. Tak było ze mną, tak było z
Mortalem. Podobnie myślał pewnie i Scy, który na ostatniej gali też
powrócił do EWF. Nie martwcie się, nie będziemy długo zadręczać was
naszą obecnością. To tylko na czas Kwietniowej Anarchii VII.
Ordinary Mortal – Nie pierdol, Stabberku.
Backstabber – W
zasadzie to my tu nie mamy zbyt wiele do roboty. Jest bufet, są darmowe
drinki, wejściówki do loży VIPowskiej. Można obejrzeć galę w
kulturalnej atmosferze, w otoczeniu kulturalnych ludzi. Czy jesteśmy tu
jednak tylko dla dobrego żarcia i picia?
Ordinary Mortal – Dostałeś też jakiś medal.
Backstabber – Tak,
racja. W każdym razie, odpowiedź brzmi nie, nie, nie i jeszcze raz nie.
Nie będziemy z Mortalem siedzieć wśród grubych ryb i oglądać galę.
Trzeba samemu zabrać się do roboty, dlatego komisarz Kraven z radością
podarował nam walkę. Będzie to tag-team match z tymi dwoma tam.... (Wskazuje na leżących poza ringiem MaxiMasteraMistrza i Roberta Forlaniego.)
Nawet nie wiem jak oni się nazywają. W każdym razie, jeśli przegrają to
wypierdalają z EWF. Damy im nawet szansę, bo dla nas będzie to
Elimination match, a im by wygrać wystarczy odliczenie jednego z nas.
Tyle ja.... Mortal, przyprowadź kolegów na ring.
MaxiMasterMistrz
i Robert Forlani, już całkiem przebudzeni, słysząc słowa Stabbera
próbowali szybko wycofać się w stronę FeliXtronu, ale Ordinary Mortal
był szybszy. Chwycił ich za szmaty i bezceremonialnie wrzucił na ring.
Tony Hogański – Yeah! Niezapowiedziana walka! Uwielbiam EWF!
Jan Kowalski – Mówisz serio czy to jeden z twoich żartów?
Tony Hogański – Całkowicie serio.
Ordinary Mortal & Backstabber vs MaxiMasterMistrz & Robert Forlani
Na
ringu pojawia się Dark Sędzia, człowiek do zadań specjalnych,
najszybszy arbiter wrestlingowy na świecie. Nigdy nie przepuści okazji
by stoczyć walkę. Pierwszy do akcji wkroczy The Backstabber, dawno nie
widzieliśmy go na polskich ringach. Ostatnia walka z jego udziałem
odbyła się na setnej Wrestlepaloozie, a więc prawie pięć lat temu.
Przeciwnikiem Stabbera będzie Robert Forlani, Włoch który niczego się
nie boi, ale do wrestlingu to on się za bardzo nie nadaje. Stabber
zachęca Forlaniego by zaatakował go, ale Italianiec tchórzy i próbuje
zmienić się z MasterMistrzem. Udaje mu się to, a Maxi wchodzi na
ring... i od razu klepie Forlaniego... panowie zamieniają się
miejscami... po chwili Forlani znowu zmienia się z
MaxiMasteremMistrzem, a już za moment dochodzi do kolejnej zmiany.
Stabber chwyta się za głowę.
Tony Hogański – Zawiesili się.
Forlani znowu jest aktywnym zawodnikiem, a Backstabber ma wyraźnie tego
dosyć. Dopada do Włocha, chwyta go za plecy i potężnym German Suplexem
wyrzuca go na środek ringu. Od razu podchodzi do niego, a gdy
Italianiec wstaje, to były współwłaściciel AWF chwyta go za rękę i w
wyjątkowo brutalny sposób whipuje oponenta na liny. Forlani wraca do
niego i nawet próbuje coś zrobić, stawić jakiś opór, bo rozpędzony fan
Fiorentiny atakuje Stabbera za pomocą drop kicka. Jest jednak za wolny,
bo ten po prostu się odsuwa i Forlani rozbija się na macie. Włoch od
razu wstaje, po czym dobiega do lin i próbuje wykonać jakiś rodzaj
Moonsaulta na ciągle stojącego Yakuzę, ale ten po prostu łapie
przeciwnika w powietrzu i wykonuje Inverted Facebuster. Po tej akcji
Backstabber mówi sędziemu, że fajnie byłoby pojechać do Finlandii i
napić się tamtejszej wódki wśród śniegów i postrzelać do łosi. Dark
Sędzia to profesjonalista i na takie rozmowy nie ma czasu, radzi
Stabberowi walczyć. Ten po prostu podnosi podchodzi do nóg Forlaniego i
zakłada mu jedną ze swoich kończących akcji, mianowicie Stab'Shooter
[Sharpshooter]! Forlani bardzo cierpi, CyberNinja chce wpaść na ring i
to przerwać, ale Mortal grozi mu palcem, że ma czekać na swoją kolej.
Posłuszny MaxiMaster rezygnuje więc ze swoich zamierzeń i posłusznie
zostaje poza ringiem. W międzyczasie Robert Forlani poddaje się!
(Robert Forlani został wyeliminowany!)
Tony Hogański – No proszę. Kto by się spodziewał?
Jan Kowalski – Nie spodziewałeś się tego?
Tony Hogański – Żartuję
Janku, jaki ty łatwowierny jesteś. Powtórzę raz jeszcze, dobrze że nie
jesteś komisarzem, bo by cię wydymali bez mydła i zniszczyli EWF.
Jan Kowalski – Nie było tak źle. Kilka miesięcy prowadziłem w końcu federację i nie upadła.
Tony Hogański – Trafił się ślepemu Steviemu Wonderowi fortepian.
Robert Forlani zemdlał z wrażenia, więc Stabber podnosi go i po prostu
przerzuca ponad linami, wyrzucając go tym samym poza ring! Następnie
podchodzi do Mortala i zmienia się z nim. MaxiMasterMistrz w
międzyczasie ewakuował się z ringu i zaczyna biec w stronę FeliXtronu.
Robi to dość pokracznie, bo wygląda na to, że strój cyber-ninjy, a może
egzoszkielet?, jest dość ciężki. Wytrenowany przez Stabbera zawodnik
wychodzi poza ring i szybko dopada uciekiniera. Po drodze zaczyna
trzaskać jego głową o barierki oddzielające ring od publiczności. Robi
to parokrotnie, ot tak, by zapoznać przeciwnika z tym, co go czeka na
ring. Przy okazji jednak obiecuje mu, że ból nie będzie trwał długo. Po
chwili obaj zawodnicy są już na ringu. Niespodziewanie MaxiMaster
przewraca Mortala na ziemię i próbuje założyć mu Half Craba. Kończy się
to szybko, można powiedzieć, że nawet błyskawicznie, bo Yakuza's Boy
energicznie zrzuca go z siebie. Od razu wstaje, podnosi i brutalnie
wrzuca do narożnika. Bierze rozpęd i spada na niego ze Splashem...
następnie odsuwa się, kolejny rozpęd... i kolejny Splash!
MaxiMasterMistrz widzi chyba gwiazdy przed oczyma, bo słania się na
nogach, a najchętniej to siadłby dupą na macie. W narożniku tym jednak
nie był w stanie upaść, bo Mortal wyciągnął go na środek ringu, gdzie
po prostu kopnął go w brzuch i wykonał Ordinary Bomb [Jacknife
Powerbomb]! Pin.....1......2.....3! (Zwycięzcami są: The Backstabber & Ordinary Mortal!)
Jan Kowalski – No i koniec. Sympatyczny przerywnik.
Tony Hogański – Ważne, że dwie pokraki, czyli Maxi i Forlani zostali zwolnieni z EWF.
Jan Kowalski – Można było ich zwolnić normalnie.
Tony Hogański – Będą mieć co wnukom opowiadać.
Mortal
i Stabber przybijają sobie piątki, a publiczność jest nawet bardzo
zadowolona. Janek Kowalski miał rację, ta walka to był całkiem
sympatyczny przerywnik. MaxiMasterMistrz i Forlani leżą nieżywy, ale
nikt już nie zwraca na nich uwagi. Ich kariera w EWF jest skończona,
miejmy nadzieję, że na dobre. Gra „Throw
This Sh*t Away" FlapJacka, czyli theme Mortala i dwójka zasłużonych dla
polskiego wrestlingu zawodników opuszcza ring. Miło było ich znowu
spotkać.
Jan Kowalski – Dwie walki za nami! A jeszcze tyle atrakcji nas czeka!
Tony Hogański – Co następne w kolejce?
Jan Kowalski – Walka eliminacyjna, którego stawką jest main-event Kwietniowej Anarchii. Tag-team match... ale składów drużyn wciąż nie znamy.
Tony Hogański – Ach
to EWF. Mogliby kiedyś wyłożyć kawę na ławę i uczciwie powiedzieć co i
jak. Za to cenię polski rząd, polskiego prezydenta i dziennikarzy z
Wyborczej i TVNu, że nigdy nie kłamią, zawsze mówią prawdę prosto w
oczy.
Jan Kowalski (zdziwiony) – Co takiego?
Tony Hogański – Żartuję. Oni kłamią nawet jak srają.
Jan Kowalski – Mogłeś sobie darować to obrazowe porównanie.
(Znajdujemy się na zapleczu.
Jest to jakieś pomieszczenie znajdujące się nieopodal wyjścia z hali.
Wszystkie okna zostały zabite deskami, kręcą się tu funkcjonariusze
GRU. Jest także Yamato Konoe, który włożył na siebie mundur japońskiej
marynarki wojennej z okresu sprzed 1945, nie galowy, ale taki zwykły,
roboczy. Dwukrotny EWF FTW Champion instruuje swych podwładnych.)
Yamato Konoe – Musicie
być przygotowani na wszystko. To od was zależą losy EWF, tylko od was.
Dziś trzeba zapomnieć o historii z Ponurym Grabarzem. Stało się, było, minęło.
Wiem jednak, że gdyby Grabarz tu był, to broniłby EWF do ostatniej
kropli krwi, do ostatniego uderzenia łopatą. Nie wiemy na co stać
naszych wrogów. Jesteśmy GRU, więc nikogo nie lekceważymy, absolutnie
nikogo. Nasze pozycje są umocnione, lecz linie zostały rozciągnięte
szeroko, zbyt szeroko. Za nami nie ma jednak nikogo, oprócz nielicznych
oddziałów odwodowych. To my oddzielamy federację od zła, które czai się
za tymi murami. Kto nie jest gotowy by bronić EWF do końca, swojego
albo jej, niech teraz opuści swe stanowisko.
Nikt się nie rusza. Wszyscy pozostają na swoich miejscach.
Yamato Konoe – Są
nas dziesiątki, a wrogów setki. Nie poddamy się, będziemy bronić EWF,
będziemy bronić hali. To walka cywilizacji, walka między porządkiem a
barbarzyństwem. Wszyscy na stanowiska! Przygotować się do obrony EWF!
(Funkcjonariusze EWF są bardzo podekscytowani i podniesieni na duchu waleczną przemową księcia Konoe. Wracamy na arenę.)
Jan Kowalski – Jeden, który rozumie zagrożenie.
Tony Hogański – Panikarz. Straszy ludzi... po co?
Jan Kowalski – Tak dla pewności. Jeśli nic się nie stanie, no to nic, żyjemy dalej. Jeśli jednak coś się wydarzy... to jeszcze mu podziękujesz.
Tony Hogański – Być może. Wierzę w Kravena i jego tok rozumowania.
(Jesteśmy poza halą, chyba na
pokładzie jakiegoś helikoptera, być może należącego do WSI24, bo na
pewno nie do EWF. Nie pierwszy raz, pewnie przy udziale służb, wrogowie
federacji przejmują kontrolę nad transmisją gali. Widać teraz wyraźnie,
że wszystkie drogi dojazdowe do hali w promieniu kilkuset metrów, jeśli
nie kilometra, zostały zablokowane. Uczestniczy przy tym chyba policja,
co jest trochę podejrzane. Czyżby państwo polskie tak otwarcie stało
się stroną w konflikcie o władzę w EWF? Dostrzec można też szczelny
pierścień islamskich bojowników, którzy blokują dostęp do hali. Robią
to przy użyciu swoich murzyńskich ciał, a także prowizorycznych barykad
i zdezelowanych ciężarówek. To jednak tylko pierwszy pierścień, bo jest
i drugi... ten drugi jest dużo groźniejszy, bo uzbrojony... przechodzi
właśnie do ataku i wszelkimi środkami próbuje dostać się do wnętrza
hali. Bojownicy z Boko Haram próbują taranować drzwi, wybijać okna, na
szczęście te zostały już od wewnątrz zabite deskami, niektórzy wspinają
się po ścianach, wykorzystując swoje afrykańskie zdolności. Czas pokaże
jak to wszystko się skończy. Na razie wracamy na arenę.)
Jan Kowalski – Widzisz? Widzisz? To atak! Oni atakują!
Tony Hogański – Spokojnie
Janku, nic z tego nie będzie. Nie dadzą rady GRU, nie dadzą rady nam.
Zresztą i tak się nie dostaną do hali. Nie dla psa kiełbasa, nie dla
małpy banan.
Jan Kowalski – Tony? Czy ty tego nie widzisz? Sprawa jest poważna!
Tony Hogański (ostentacyjnie ziewając) – Tak, tak. Padnij Janku, za chwilę dzidy i banany będą latać nam nad głowami.
(Tymczasem trafiamy znów na
zaplecze. Jest to bardzo smutne miejsce, bowiem w tzw. wspólnej szatni
grupują się uczestnicy przegranego pojedynku o Puchar Szczęściarza.
Przypomnijmy ich imiona, to Jigme Dadrag, Won Wei, Olbrzymi Latif,
Szalony Benjamun, Jasser Żelazna Pięść, Kosmaty Fajsal, Alberto Garcia,
Francesco Guly, Michel Caviour, Pasierb. Są tu też MaxiMasterMistrz i
Robert Forlani, którzy mają kilka minut na spakowanie swoich tobołków,
bo w EWF to oni już nie zagoszczą. Odnajdujemy tu też stażystów
SR-Crazy'ego, Mister Nalepa, Diego Huareza, Crisa Banito i DanGanera.
Nie ma natomiast Franza i Seby. Wszyscy obecni są bardzo zasmuceni, że
nie odnieśli zwycięstwa. Nagle w tle zaczyna lecieć jakaś dynamiczna
muzyka. Do sali wpada Bidam, a gdy cała brać z dolnej części karty go
rozpoznała, to zaczęli się do niego garnąć jak dzieci do Stalina i
Bieruta.)
Bidam – Hej
bracia, wrestlerzy, za broń, za broń! Niech każdy za broń bierze i
ustawia się w szeregu. Hej, bracia, oto budzą się burze: za broń, za
broń, za broń. Przyszedł czas, gdy zrywamy obroże, co gardła i ręce
nasze więzi i święcimy noże. Śmierć wrogom, tyranom, co nasze kalają trony, co brudem
ołtarze ścielą!
Wrestlerzy są podekscytowani tym nagłym objawieniem się EWF FTW Champa.
Bidam – Bóg
wziął nas w obronę, śle wam wolność! Czas pomsty za bezprawie, czas
pomsty! Za łzy, za urąganie męce. Oto godzina wybija, gnana tęsknotą
lat, do broni, Jezus, Maryja! Do broni za Polskę, za EWF, za krew, za
lata niewoli i nędz, za widma, upiory jędz, co nasze obsiadły EWF.
Spełniajcie przeznaczenie! Czas przyszedł, zwyciężymy dziś!
Wrestlerzy (podekscytowani) – Niech zginą wrogowie EWF!
Bidam – Do walki! Na GRU! Felipe Castro niesie wam wolność! Za mną! Zapamiętajcie ten dzień.
Won Wei – Więc to dziś, to nie do pojęcia!
Bidam – Dziś
dzień, wyzwolimy braci! Ja z wami, ja powiodę was sam! Do broni,
godzina wybiła, przy nas potęga i siła. Za wstyd, za lata niewoli, za
lata, lata łez, wrogom naszym kres! Będziemy tym, co naszą łamali
cześć, śmierć nieść, na piersi kolanem sieść i łamać kości.
(Tłum wiwatuje na cześć swojego wodza. Wszyscy podążają za Siergiejewiczem Nowosibirskim jak za wodzem. Wracamy na arenę.)
Jan Kowalski – Co to? Co to ma znaczyć?
Tony Hogański (roześmiany) – Bunt! Bunt jobberów! Tego jeszcze nie grali!
Jan Kowalski (zasmucony) – Bidam... jak on mógł? On staje po stronie Felipe Castro?
Tony Hogański – Najwidoczniej.
Jan Kowalski – Koń trojański w mieście Boga.
Tony Hogański – Nikomu już w EWF ufać nie można.
Jan Kowalski (chowając twarz w dłoniach) – Bidam... jak on mógł... jak on mógł...
(Znów jesteśmy poza na zewnątrz
i oddychamy cudownym krakowskim powietrzem. Znajdujemy się pod ścianą,
dosłownie. Jakby nie patrzeć jest to ściana, prosta, ładna, gładka.
Takie ściany budują w Krakowie, taka galicyjska siła twórcza. Ściana
nie byłaby niczym ciekawym, gdyby nie wspinało się po niej kilka osób.
Tak, łatwo rozpoznać, że są to afrykańscy bojownicy z Boko Haram.
Czwórka mężczyzn wdrapuje się na dach, gdzie od razu trafiamy z kamerą.
Kamery są wszędzie, więc proszę nie zadawać zbędnych pytań. Jak się
okazuje grupie bojowej przewodzi Berenika. Przez plecy ma przewieszoną
japońską katanę. Otrzepuje niewidzialny pyłek z opinających spodni, po
czym wyciąga z kieszeni telefon.)
Berenika – Jestem pierwsza. Bez odbioru...
(Jak bez odbioru to bez odbioru. Wracamy na arenę.)
Jan Kowalski – Widzisz? Słyszysz? Jest pierwsza! (Potrząsa Tosterem.) Infiltrują nas!
Tony Hogański (potrząsa Jankiem) – Uspokój się!
Jan Kowalski – Czy Kraven to widzi? Czy ma zamiar zareagować?
Tony Hogański – Że
niby co? Dziewczę, które udawało amnezję w zeszłym roku i dostawiało
się do Franko i Bidama biega po dachu z bandą murzynów. To kabaret,
brakuje nam tylko jodłujących Austriaczek z brodami.
Jan Kowalski – Krasnoludy nie istnieją.
Tony Hogański – Mówię o Austriakach.
Jan Kowalski – Obyś niczego nie wykrakał tym gadaniem.
(Jesteśmy na zapleczu, ale
dzisiaj aktywna gala!, przenosimy się to tu, to tam, jest dużo akcji, a
do tego są nawet jakieś walki. Były już dwie, a zbliża się trzecia.
Najprawdopodobniej to właśnie w związku z nią spotykamy znienawidzonego
przez wszystkich Vaclava. Ubrany jest po swojemu, w dłoni rzecz jasna
dzierży butelkę swojej ulubionej Perły. Mecenas Ekstremy kieruje się w
sobie tylko znanym kierunku, aż jego podróż zostaje przerwana przez dzwonek telefonu komórkowego. Były EWF FTW Champion odbiera telefon.)
Vaclav – Halo?
Co ciekawe Vaclav ma ustawiony telefon w opcji głośnomówiącej. Od razu poznajemy głos jego rozmówcy, to Felipe Castro.
Felipe Castro – To ja, gdzie jesteś?
Vaclav – No ja tutaj, a gdzie ty?
Felipe Castro – Kieruję operacją spoza hali.
Vaclav – Jaką znowu operacją Filip?
Felipe Castro – Operacją „Przybywamy w pokoju". Atak już się rozpoczął.
Vaclav – Atak? Jaki znowu atak? Coś ty tam narobił?
Felipe Castro – Nie martw się, masz ode mnie immunitet, list żelazny rzekłbym nawet.
Vaclav – Wolałbym list piwny, który zapewniłby mi piwo... a najlepiej dużo piwa.
Felipe Castro – W
każdym razie nic ci nie grozi, ale lepiej nie wchodź chłopakom z Boko
Haram w drogę. Nie wiadomo co siedzi w tych ich zamaskowanych łbach.
Vaclav – Nie będę się przed nikim chował. (Spluwa ostentacyjnie.) Ja nikogo się nie boję.
Felipe Castro – Skoro tak, to mógłbyś rzucić okiem czy droga na dach jest czysta? Berenika...
Vaclav – W
dupie to mam Filip, podobnie jak twoją bandę i Berenikę, której mogę
sprezentować coś innego jeśli ją spotkam, a efekty będą widoczne za
dziewięć miesięcy. Taki już jestem. Słuchaj, nie mam na to czasu.
Popieram twój powrót do władzy, ale mam ważniejsze rzeczy do roboty.
Niedługo czeka mnie walka, a w main-evencie kolejna. Dzisiaj mam zamiar
zdobyć wreszcie EWF World title i to mój jedyny cel, na tym się
koncentruję, a nie na twoich operacjach. (Popija piwo i głośno przełyka.) Zrozumiałeś?
Felipe Castro – Ale...
Vaclav – Bez odbioru, zadzwoń po gali. (Mecenas Ekstremy rozłącza się.)
Co za typ... no dobra, nie mam na to czasu. Walka, piwo, walka, piwo i
jeszcze raz walka z piwem. To moja piąta Kwietniowa Anarchia... jak ten
czas szybko leci. Jakie piwo piłem w 2005 roku? Ciekawe pytanie...
(Ciekawe pytanie doprawdy.
Trzeba by sprawdzić w archiwach. To w końcu nie jest pierwsza
Kwietniowa Anarchia w karierze Vaclava. Sprawdźmy co słychać w pięknych
i spokojnych okolicach stanowiska komentatorskiego. Tam zawsze można
usłyszeć coś interesującego!)
Tony Hogański – Myślałem, że tego parszywca dzisiaj nie zobaczę, ale nie... dlaczego los mnie nie oszczędza?
Jan Kowalski – Przykro mi Tony.
Tony Hogański – Może jednak jest coś pozytywnego w tej inwazji Zulusów.
Jan Kowalski – Co takiego?
Tony Hogański – Wpadną
i zgwałcą mojego zdradzieckiego wychowanka. Niektórzy bowiem są w
czepku urodzeni, a on w berecie z antenką. Na pewno takie coś go spotka.
Jan Kowalski – Chciałbym
dodać, że to piąta Kwietniowa Anarchia na której Vaclav będzie toczyć
walkę. Zresztą on to sam chyba powiedział. W ten sposób wyrównuje
rekord Toola pod względem ilości gal, na których toczyło się walki.
Tony Hogański – Tego tylko brakowało, żeby ten gwałciciel zapisał się na trwałe w historii EWF. Tool, wróć! Natychmiast!
(Tool nie odpowiada na to
wezwanie. Czy on w ogóle istnieje? Znajdujemy się w kwaterze głównej
Armii Prus Wschodnich. Szeregowy-rabin Szlomo dekoruje ją pruskimi
proporcami, na wielkim stole leży mapa operacyjna, na której stoją
różne pionki i takie tam sztabowe pierdoły. Kto by im się przyglądał?
Ktoś uderza w bęben i do pomieszczenia wkracza SeBa w swym pruskim
stroju, a także Mati z Pucharem Szczęściarza.)
Mati – Ten puchar do nas należy! Puchar jest nasz!
SeBa – Już drugi raz, ziomek! Drugi raz!
Mati – I nasza armia znów jest nasza.
Nagle skądś słychać głos:
Głos – Prusy to wolność, ale trzeba wierzyć w liberalizm. Trzeba o niego walczyć! Trzeba walczyć z socjalizmem!
Mati – Kto to powiedział?
SeBa – To
duch Janusza Korwina-Mikke. On nas natchnął do tego zwycięstwa. On wie
jak zbudować kapitalizm. Połączymy naszą pruską siłę z jego naukami.
Mati – Co zrobimy z szeregowym rabinem?
SeBa – Wywal
go za drzwi. Usuwamy gościa z naszej armii. Chciał nam ją odebrać po
żydowsku, pozbawił mnie marzeń, ale na szczęście z pomocą przyszedł
Korwin. Teraz wiem, co trzeba robić ziomek.
Mati – Co takiego?
SeBa – Masakrować lewaków.
Mati zgodnie z rozkazem wyrzuca
z szatni rabina, tym samym oficjalnie usuwając go z szeregów Armii Prus
Wschodnich. Został zdemobilizowany bez prawa do noszenia munduru i
broni służbowej.
SeBa – Dobra Mati. Jaki chlejemy browar?
Mati – Mam gdzieś kilka sześciopaków. Jako, że znów mamy armię, a ja znów jestem kwatermistrzem, to zadbałem o to wcześniej.
Kuzyn Feldmarszałka Wszystkich
Polaków Także i Twojego znika gdzieś. SeBa zostaje sam i zaczyna dumać
nad liberalizmem, masakrowaniem lewaków, Korwinem i swoją armią. Wtem
słychać pukanie do drzwi i po chwili w szatni pojawia się Cassandra
Tisserant. SeBa od razu poprawia swój feldmarszałkowski mundur i
poprawia ułożenie swojego hełmu.
Cassandra Tisserant – Można na momencik? Krótki wywiad po udanej walce dla wszystkich sympatyków odrodzonej Armii Prus Wschodnich.
SeBa – Nie
musi być krótki. Ja we wszystkim, co robię jestem długodystansowcem.
Ob, taką rzekę, przepłynąłem, Franza pokonałem, armię odzyskałem...
Cassandra Tisserant – To już twój drugi puchar.
SeBa – To prawda, ma się ten talent. Razem z jakimś innym kolesiem jestem rekordzistą teraz. (Feldmarszałka bierze na nostalgię.) Walczyło
się kiedyś i chlało. Człowiek już nie pamięta, co robił w 2009 roku.
Człowiek był młody, głupi... Zacząłem chlać... chleje pani?
Cassandra Tisserant – Nie, ja bym tego tak nie nazwała. Czasami wypije się do kolacji.
SeBa – A
ja, pani, chleję... Tak... Nie, nie mogę powiedzieć, mam przerwy. Wtedy
walczę i wygrywam puchary. Pani... jak ja kocham tę naftę... chleje
pani?
Cassandra Tisserant – Nie, w tym sensie to nie.
SeBa – Wie pani, dobrze, że jak ja zacząłem chlać to miałem już jakieś wyniki.
Cassandra Tisserant – Ach tak... No to może ja...
Pojawia się Mati z butelkami piwa. Każda jest już otwarta, więc zaczyna nalewać browaru do wnętrza pucharu.
Mati – Dziś chlejemy Piwo Klasztorne Opata. Jakiś małopolski browar z Tyńca, dostaliśmy od sponsorów.
SeBa – Napije się pani?
Cassandra Tisserant – To ja może już pójdę. Dziękuję.
Haitanka o polskim rodowodzie opuszcza kwaterę główną.
SeBa – Leci
na mnie, a ty cymbale w złym momencie przyszedłeś. Gdybyś widział jak
ona mi jadła z ręki, mamy wiele wspólnych tematów, tak nam się dobrze
nawijało ziomuś. (Wskazuje na puchar.) No dawaj tego browca.
Feldmarszałek chwyta puchar, który zrobił się bardzo ciężki i zaczyna nalewać sobie piwo do ust. Trwa to chwilę... dłuższą...
SeBa (ocierając piankę z ust) – Wojak to to nie jest, ale może być.
(Kończymy naszą wizytę w kwaterze głównej Armii Prus Wschodnich. Wracamy na ring.)
Jan Kowalski – No tak... SeBa...
Tony Hogański – EWF byłoby smutniejsze bez niego.
Jan Kowalski – Bardzo dobrze, że odzyskał swoją armię. Bez Prus to jednak nie jest ten sam SeBa.
Tony Hogański – Oj nie, ale teraz ma też Korwina. To będzie wybuchowa mieszanka.
(Znów
jesteśmy na zapleczu, ale często tu dzisiaj trafiamy! To korytarz,
który charakteryzuje się wielką dozą podłużności. Jest też na tyle
szeroki, że ułatwia maszerowanie zgrupowaniom o charakterze militarnym
lub paramilitarnym. Tak właśnie dzieje się i tym razem, gdy Bidam
prowadzi za sobą drużynę piętnastu wojaków, zrewoltowanych wrestlerów,
którzy mają dość porządków panujących w Extreme Wrestling Federation i
domagają się szacunku dla siebie. Panuje u nich radosna, ale braterska
atmosfera. Są podekscytowani możliwością zemsty na systemie, który ich
zniewalał.)
MaxiMasterMistrz – Ja to chcę się zemścić na tym Backstabberze i Mortalu, za to jak nas dzisiaj potraktowali.
Olbrzymi Latif – W imię Nasa, pomścimy go! Utniemy Franko nos!
Robert Forlani – Będą cierpieć! Za to jak nami pogardzali! Jak nas poniewierali!
Po chwili armia bidamowska
trafia do pomieszczenia, gdzie toczą się już walkami z Boko Haram!
Murzyni ładują się na razie przez powybijane okna, z których udało im
się wyrwać zapory, a także przez dziurę w ścianę, którą najwidoczniej
wybili. Broni nikt nie używa, GRU walczy z Boko Haram wręcz. Na razie
służby specjalne EWF mają przewagę i radzą sobie dzielnie z obroną.
Wszystkim dowodzi Yamato Konoe. Bidam powstrzymuje swoją armię.
Bidam – To tutaj.
MaxiMasterMistrz – Ja biorę na siebie tego żółtka z Japonii. To tam mnie skrzywdzili. Zapłaci za to.
Dopiero teraz GRU zauważa atak
dywersyjny na ich tyły. Konoe wydaje rozkaz przegrupowania się, ale
Bidam jest szybszy, bo błyskawicznie pojawia się obok szefa GRU.
Bidam – Stop! Stop! Przybyły posiłki.
Yamato Konoe (zdziwiony) – Jakie posiłki?
Bidam – No,
normalne. Zebrałem ochotników do walki z najeźdźcą... bo co z nimi
robić? Na co nam tacy szmaciarze są w EWF w ogóle potrzebni? (Wskazuje ręką na swoich podopiecznych.) W czym EWF taka banda może być przydatna? Przecież to nie są wrestlerzy z prawdziwego zdarzenia, a niedorobieni nieudacznicy.
Yamato Konoe – Oni nie są odpowiednio wyszkoleni. Nie nadają się do walki z wrogiem.
Bidam – Pierdolicie, yamalicie. No bierz ich, zobacz jak rwą się do bitki. Patrz na tego.
Przyciąga do siebie Forlaniego, chwyta go za żuchwę i pokazuje Konoe jego uzębienie.
Bidam – Zobacz jakie ma zęby. Prawdziwy włoski agresor. (Rozgląda się po pomieszczeniu.) To miejsce obrony jest i tak stracone. Lepiej wycofać się na lepsze pozycje, a ich zostawić tutaj. Niech prowadzą rozpoznanie.
Yamato Konoe – Rozpoznanie?
Bidam – Rozpoznanie
bojem. Dobra taktyka. No nic, ja będę leciał, bo mnie walka czeka.
Zrobiłem co mogłem by pomóc EWF. Aha, oni są antysystemowi. Myślą, że
walczą z EWF, więc powiedz im, że ci murzyni... (Tu
Nowosibirski kopie w szczękę jakiegoś bojownika z Boko Haram, który
samodzielnie przedarł się przez linię GRU i znalazł się w okolicy.) ... to GRU. Coś wymyślisz. No to cześć, ja spadam. (Zwraca się do swoich podopiecznych.) Na co czekacie? Do walki! Naprzód!
(Zrewoltowani
wrestlerzy ruszają do rozpoznania bojem i walki z Boko Haram. EWF FTW
Champion truchtem umyka, bo ma ważniejsze rzeczy do roboty niż
prowadzenie operacji dywersyjno-strategicznych. My też umykamy by
zapoznać się z najnowszymi opiniami naszych komentatorów.)
Jan Kowalski – Jednak Bidam nie zdradził.
Tony Hogański – No jasne! Kto przy zdrowych zmysłach przechodziłby na stronę armii murzyńskiej?
Jan Kowalski – Na
stronę Felipe Castro jeśli już, ale to bez znaczenia. Po Bidamie można
się wszystkiego spodziewać. Trudno go rozgryźć, on ma nieprzewidywalny
sposób myślenia.
Tony Hogański – Widzisz Janku? Wszystko dobrze się skończy. GRU radzi sobie z mrocznymi napastnikami.
Jan Kowalski – Pamiętaj, że to tylko jeden z odcinków frontu. W innych częściach hali prawdopodobnie też trwa atak.
Tony Hogański – Trwa intensywny ostrzał artyleryjski z wyrzutni bananowych.
(Tymczasem trafiamy w miejsce
znajdujące się tuż w okolicach FeliXtronu. Znajduje się tu Franko z
Helenką. Na ramieniu tego pierwszego błyszczy EWF Evolution title, na
ustach tej drugiej błyszczy szminka. Zjawia się senator Szakal, gotowy
do walki i boju. Zauważa Rzeźnika.)
Szakal – Ja cię kurwa znam. Ty jesteś kumplem Bidama.
Franko – Tak, to prawda.
Szakal – Jakbym zaraz nie walczył to może i zebrałbym się i ci przypierdolił. Będziesz pomagał koledze?
Franko – Ja też biorę udział w tej walce.
Szakal – Patrz pan kurwa ile niespodzianek.
Dialog ten został przerwany przez pojawienie się Tamary Ostrowskiej.
Tamara Ostrowska – Czy wszyscy się już zebrali?
Szakal – Wszyscy kurwa.
Helenka – Jak to? Przecież nie ma Bidama i Vaclava.
Szakal – Jak powiedziałem wszyscy to kurwa wszyscy. (Senator zwraca się do Antonelli.) Mów szybciej kto z kim walczy i idziemy, bo tu straszny kurwa przeciąg i mi kolana marzną.
Tamara Ostrowska – Komisarz Kraven wybrał następujące składy drużyn: Franko i Vaclav kontra Bidam i Szakal.
Szakal – No i dobra kurwa nasza.
Helenka (do Franko) – Musisz walczyć z Bidamem... niedobrze.
Franko – Takie jest życie...
Tamara Ostrowska – Będzie to 2 out 3 falls match.
Łysy już jednak tego nie usłyszał, bo udał się tam gdzie chciał, a gdzie chciał to nie wiadomo.
Franko – To nie będzie prosta walka...
(Życie bywa nieprzewidywalne, a walki na tak wysokim szczeblu nie bywają proste. Wracamy na ring.)
Jan Kowalski – Poznaliśmy wreszcie składy drużyn pretendentów. Vaclav i Franko kontra Szakal i Bidam.
Tony Hogański – Marsz Szakala po EWF World Championship uważam za rozpoczęty.
Jan Kowalski – Będzie to 2 out 3 falls match, niecodzienna rzecz trzeba przyznać.
Tony Hogański – Niecodzienny to jest ryj Bronka Komorowskiego.
(Z serii „Wspomnień czar” czyli
przypomnienie wcześniejszych Kwietniowych Anarchii organizowanych przez
Extreme Wrestling Federation.)
EWF PPV „Kwietniowa Anarchia II”, 27.04.2003, Wrocław, Polska
01. Hellspawn pokonał Cisco Kida w Dark matchu
02. Mysterio i Scythe wygrali Battle Royal i awansowali do finału turnieju o Evolution title
03. Tony Hogański pokonał Władimira Sharanovitza i odzyskał stanowisko komentatora
04. Mysterio pokonał Scythera i został pierwszym w historii EWF Evolution Champem
05. Mind Mower pokonał Rottweilera
06. SR-Crazy i Dark Avenger pokonali Bubbę i Toola oraz El Satanico i D Exela i obronili EWF Tag Team titles
07. Kraven, Szakal i Mind Mower pokonali Sandmana, Tanatosa oraz Marco
Inne ważne wydarzenia z tego PPV:
01. Wyłoniono pierwszego EWF Evolution Champa
02. Do federacji powrócił John Hangman
03. Marco przeszedł na stronę Teamu Sierp & Komercja
04. Esmeralda Martinez utraciła kontrolę nad EWF
(Koniec.)
Jan Kowalski – Pamiętam to jak dzisiaj.
Tony Hogański – A jak jak przez mgłę, bo musiałem walczyć.
Jan Kowalski – Stoczyłeś klasyczny pojedynek z Władimirem Sharanovitzem. Kto dziś o nim pamięta?
Tony Hogański – Na szczęście nikt. To była zakała wśród komentatorów.
Jan Kowalski – Był barwny.
Tony Hogański – Flamingi są barwne, a jakoś nie garną się do komentowania. Wszystko w naturze ma swoje miejsce.
Jan Kowalski – Tym
sposobem wreszcie nadszedł ten moment. Kolejna walka! Już niedługo
dowiemy się, kto będzie walczył w main-evencie Kwietniowej Anarchii
VII. Kto stanie w bój z SR-Crazy'm? Kto zyska szansę zdobycia EWF World
Championship?
Tony Hogański – Mistrz Szakal oczywiście.
EWF FTW Championship
EWF Evolution Championship
Zwycięzcy walczą w main-evencie
2 out 3 falls
Franko & Vaclav vs Bidam & Szakal
Czas
rozpocząć igrzyska! Pierwszy entrance theme to Basil Poledouris i jego
„Anvil Of Crom”. Reakcja publiczności jest monumentalnie i pomnikowo
wspaniała. Franko jest witany tak jak Kościuszko przed przysięgą na
rynku. Widać, że to prawdziwy człowiek z ludu, który jest ceniony przez
wszystkich. Franko spokojnie pojawia się na rampie. Jest skupiony,
całkowicie skoncentrowany na walce i gotowy by stawić czoła każdemu,
dosłownie każdemu.
Kolejna muzyka to Pantera i „Walk".
Tym publiczność zachowuje się zupełnie odmiennie. Najpierw przez arenę
przemknął pomruk niezadowolenia, który bardzo szybko przerodził się w
wielki, wręcz olbrzymi heel heat. Na arenę wszedł Vaclav, a obecnie
żaden zawodnik w polskim wrestlingu nie jest tak znienawidzony jak on.
Dopija butelkę Perły i spokojnie dociera na ring. Fani wrzeszczą na
niego, a on całkowicie ich ignoruje. Na ringu nawet nie spojrzał na
Franko.
Gra „London calling" The
Clash. Tym razem jest pozytywnie, nawet bardzo pozytywnie. Sympatyczny
Bidam wzbudza ciepłe uczucia u większości fanów. Tak jest i tym razem,
gdy obecny EWF FTW Champion wychodzi na arenę. Pozdrawia niektórych
kibiców, z jakąś fanką nawet zrobił sobie selfie, ale prędzej czy
później dzieje się to, co musiało nastąpić. Bidam trafia na ring.
Sam koniec jest zarezerwowany dla senatora Najjaśniejszej
Rzeczypospolitej Polskiej. Jego wyjściu towarzyszy tradycyjna muzyka,
mianowicie „Self
Esteem” The Offspring. Krakowscy fani wiwatują na cześć legendy EWF i
polskiego wrestlingu, a obecnie jednego z najbardziej błyskotliwych
polityków w Polsce. Szakal dociera na ring i nawet ani razu nie rzucił
żadną „kurwą”.
Jan Kowalski – Walkę czas zacząć! Kogo zobaczymy w main-evencie? Franko i Vaclava czy Bidama i Szakala?
Tony Hogański – Szakala, bohatera polskiej polityki.
Jan Kowalski – Czy to prawda, że Szakal jest jednym z najpracowitszych senatorów?
Tony Hogański – To
prawda. Jeśli tylko EWF mu w tym nie przeszkadza to jest na każdym
posiedzeniu plenarnym, na każdym posiedzeniu swoich komisji, a także
często i gęsto przemawia.
Jan Kowalski – Czy używa parlamentarnego języka?
Tony Hogański – Swojego Janku, swojego.
Kwartet egzotyczny znalazł już swoje dojście do ringu, jeszcze chwila i
zacznie się druga, epicka walka tego wieczoru. Dwie drużyny i czterech
wrestlerów stoczy walkę o szansę na EWF World title. Los chciał, żeby
Vaclav i Franko walczyli razem przeciwko Szakalowi oraz Bidamowi. Cóż
jest to pewne zaskoczenie, ale czego nie robi się dla podniesienia
oglądalności. Gdyby był to main-event, to można by powiedzieć, że
będziemy świadkami wojny, która zakończy wszystkie wojny. W tym
przypadku mamy do czynienia z wojną, która prowadzić będzie do
kolejnych wojen. Na początku na ringu zameldowali się były EWF World
Champion i obecny pretendent, Pan Mecenas Ekstremy, który jednocześnie
jest prezesem Związku Wrestlerów Polskich. Znawca hardcore’u
ruszył z wściekłością na przeciwnika, zadając mu punch za punchem.
Szakal chyba jeszcze był myślami przy swojej ukochanej paprotce, bo
nawet nie bronił się przed kolejnymi uderzeniami. Wydawało się, że
zaraz padnie pod ciosami wielbiciela Perły, lecz wtedy Łysy ruszył
głową. Dosłownie uderzył łysą czaszką przeciwnika w nos. Mecenas
Ekstremy zachwiał się na nogach, a Szakal szybko poprawił swoje
poprzednie uderzenie Clotheslinem!
Tony Hogański – Brawo mistrzu! Piękne wyjście! Rach-ciach-ciach!
Jan Kowalski – No tak, ale to dopiero początek.
Tony Hogański – Dziś będziemy świętować, bo przyszłość EWF ma na imię Szakal.
Jan Kowalski – Dobrze, że nie Felipe.
Tony Hogański – Nie i nigdy nie będzie miała tak na imię.
Vaclav szybko wstaje, lecz Mistrz Szakal częstuje dwoma punchami
swojego rywala. Pięknie go poczęstował, jak kucharka w zakładowej
stołówce. Dobrze, że nie poszedł Vaclav do szatni po swój płaszcz, bo
jego płaszcza już tam nie ma i co on mi zrobi? Łysy nie próżnuje, bo po
skutecznych punchach kopie zjadacza miniaturowych świń w brzuch i
próbuje wykonać jakąś akcję, jednak wszystko dzieje się przy narożniku
Franko, który postanowił zainterweniować, uderzając Szakala w łysy
czerp! Szakal bardziej zszokowany, niż zraniony rusza w stronę Franko,
który udaje, że nic nie zrobił. Sędzia natomiast również pokazuje, że
nie widział dobrze akcji. Szakal wdaje się w pyskówkę, nie wiadomo do
końca, czy z sędzią, czy z Franko, czy z samym sobą. Sytuacje
wykorzystuje Mecenas Ekstremy który ładuje Szakalowi serie punchy po
czym mocny whipin na liny, a następnie wykańcza akcje starym dobrym
Clotheslinem. Szakal szybko się podnosi, ale Vavlav jednak odpowiednio
się ustawia i atakuje go German Suplex! Senator rozbija się na macie
rozcierając łysinę, a Vaclav postanowił podejść do Bidama, który stał
przy linach, jednak Bidamczyk nie był zainteresowany „rozmową”, pewnie
rozmyślał o kurczakach. Vaclav wobec tego ruszył i zaatakował Senator z
Running Bulldog! Szakal chwilę dochodzi do siebie, Mecenas Ekstremy
dobija go jednak German Suplexem! Szkoda, że państwo tego nie widzą! A
może widzą? Przecież to walka, nie ma co się wdawać w dyskusję, bo
właśnie następuje bardzo szybki, energiczny i pełen nadziei w końcowy
sukces pin...1....2....oczywiście Senator wybił.
Tony Hogański – Oczywiście, że tak!
Jan Kowalski – Cieszysz się?
Tony Hogański – Każdy drobny sukces mistrza Szakala mnie cieszy. Ma dobrego partnera dzisiaj, będzie dobrze.
Jan Kowalski – Przeciwnicy też nie byle jacy. Franko i Vaclav.
Tony Hogański – Tego drugiego imienia nawet nie wymawiaj w mojej obecności.
Vaclav nie byłby sobą, gdyby nie zaczął narzekać na sędziego,
pokrzykiwał również przy okazji coś do Franko i do Bidama. Arogancko
kłóci się z człowiekiem, który dopiero niedawno otrzymał nazwisko.
Nawet nie rozumie jak ciężko jest żyć człowiekowi bez nazwiska. Powinni
mu zabrać jego, wtedy każdy owoc jego gwałtu miałby ojca nieznanego. Bo
jakże znać ojca, który nie ma nazwiska? Z drugiej jednak strony,
niektóre dynastie europejskie też nie mają nazwisk, a żyją, mnożą się i
mają się nieźle. Wróćmy jednak do Vaclava, który właśnie nie zauważył,
że Senator i jego Duma podniosły się i szybko zaatakowały go z low
blowa. To musiało boleć! To nie miało prawa nie boleć! Vaclav padł na
matę, Szakal w sumie też. Jednak ten drugi szybko się pozbierał i
dopadł do swojego partnera by dać mu szansę. Bidam dość leniwie wszedł
na ring, jednak, gdy zauważył, że Vaclav próbuje się podnieść rzucił
się na niego ze wściekłością lisa. Kolejne kopniaki spadały na twarz
Vavlava, a ten mógł tylko nieporadnie się bronić. W końcu Bidam
postanawia podnieść swojego przeciwnika i powala go Lariatem! Następnie
tauntuje po swojemu, bo tak w wrestlingu wypada, biegnie w stronę lin i
uderza Big Leg Drop! Dlaczego akurat ten nazywa się Big? Trzeba spytać
gości, którzy wymyślają te wszystkie niedorzeczne nazwy. Wracajmy do
akcji, która dzieje się na ringu. Bidam pinuje...1.....2... kick out.
Tony Hogański – Szkoda. Prawie byłoby zwycięstwo.
Jan Kowalski – Nie zwycięstwo, a jeden punkt.
Tony Hogański – No tak. Zapomniałem o tej niedorzecznej stypulacji.
Bidam robi lekko zdziwioną minę, jednak raczej nie spodziewał się
sukcesu w swojej akcji. Franko obserwuje całą sytuację
zniecierpliwiony. Bidam widząc, że Vaclav postanawia wstać uznał, że
trochę jeszcze się nad nim poznęca i uderza go kolejnymi kopniakami.
Następnie pomaga rywalowi wstać, whipuje go na liny i powala rywala
Shoulder Blockiem. Ta akcja zawsze zapewnia maksymalną skuteczność i
ochronę niczym podpaski Always ze skrzydełkami. Mecenas znowu pada
oszołomiony, jednak chce wstać i walczyć dalej. Tytułu hardcore’a roku,
a tak konkretniej to najbardziej hardcorowego zawodnika roku, nie
dostaje się za darmo. Bidamczyk spokojnie czeka na rywala i uderza z
Belly to Back Suplex! Dobrze uderzył i dobrze wymierzył. Bidam chyba
jest znudzony już walką, gdyż postanawia założyć swojemu rywalowi The
Sands of Karakorum [Indian Deathlock]! Vaclav wyraźnie cierpi, Bidam
więc nie zwalnia uścisku, miejsce w main-evencie nie chodzi piechotą.
Cierpienie Vaclava się wydłuża, jednak w tej chwili na pomoc przychodzi
Franko, który odpycha Bidamczyka! Franko szybko pokazuje, że to nic
osobistego, Bidam spogląda jednak na niego spod łebka. Sędzia natomiast
wygania Franko do swojego narożnika. Bidam podąża za nimi, natomiast
rozjemca próbuje choć na chwile pogodzić zwaśnione strony. Bidamczyk po
chwili uspokaja się i próbuje skończyć interes z Vaclavem, jednak
Mecenas Ekstremy wycofuje się na z góry upatrzone pozycje, to znaczy
wyturlał się z ringu!
Tony Hogański – Widzisz? Jaki to tchórz! Spierdala, po prostu spierdala!
Jan Kowalski – Nie tak wulgarnie Tony, proszę cię.
Tony Hogański (zdziwiony) – No to jak? Wypierdala?
Bidam patrzy na swojego przeciwnika zaszokowany, jednak postanawia
podjąć wyzwanie i powoli opuszcza ring udając się w stronę Vaclava.
Mecenas jednak nie jest głupi i w momencie, gdy Bidam zeskakuje na
drugą stronę ringu, ten na niego wraca i szybko leci zmienić się z
partnerem. Na ring wkarcza niezmęczony Franko i postanawia się dziś
trochę zabawić. Widać takie gry nie interesują Mongoła, bo ten wracając
na ring, robi zmianę. Szakal niechętnie rusza w bój z Clotheslinem na
ustach, jednak Franko odsuwa się i Szakal uderza w narożnik. Franko
szybko kontruje z German Suplexem i oszołomiony Szakal pada na matę.
Jak można mniemać poczciwy Franek chce szybko zakończyć walkę i
wskakuje na
narożnik i skacze na Szakala z Frog Splash! Rywal trafiony, Franko
lekko ucierpiał przy tym, ale jego nienaruszona kondycja pozwala mu
szybko wstać i pin....1....2... kick out! Franko generalnie zgadza się
z werdyktem sędziego i przyjmuje go po prostu do wiadomości. Senator
nadal leży jak nieżywy, więc Franko postanowił nas zaskoczyć i jeszcze
raz wskoczyć na narożnik! Rzeźnik miał już skoczyć, jednak w ostatniej
chwili jego trajektorię lotu zmienił Bidam, który chwycił go za nogę!
Franko trafia w Szakala, jednak robi to bardzo nieczysto i przez to
krzywdzi też sam siebie. Bidamczyk głupio się uśmiecha, a Vaclav
wygląda już na całkiem zdrowego i chętnego do bójki. Fani ogólnie
zareagowali nijako na tę poprzednią akcje. Wrestlerzy natomiast
wykorzystują swój czas na odpoczynek.
Tony Hogański – Ciekawe czy po tej walce przyjaźń Bidama i Franko skończy się.
Jan Kowalski – Myślę, że nie. Już nieraz udowodnili, że potrafią współpracować w zgodzie.
Tony Hogański – Och, ich miłość zwycięży wszystko.
Szakal tymczasem budzi się i doprowadza do zmiany z Bidamem. Koreańczyk
z mongolskim paszportem nie będzie się już dłużej głupio uśmiechał.
Franko the Butcher w międzyczasie przebudził się... i panowie stanęli
ze sobą twarzą w twarz. Jeden jest EWF Evolution Champem, a drugi EWF
FTW Champem. Razem są EWF Tag Team Champami, ale w tej walce muszą
stanąć do bratobójczego pojedynku i stoczyć pojedynek sami ze sobą. Mogliby
spróbować dokonać zmiany, ale to nie leży w ich charakteru, to nie jest
ich styl. Nie uciekną przed tą konfrontacją, nie wycofają się, bo są
odważni i po męsku stawiają czoła wszystkim przeciwnościom losu. W
końcu dochodzi między nimi do zwarcia. Trwa szamotanina, bo to się
zawsze dzieje w takich sytuacjach. Przewagę uzyskuje potężniejszy
Franko. Wymierza Bidamowi kilka potężnych uderzeń pięścią, zasypuje
nimi wręcz całe ciało EWF FTW Champion. Kolejna akcja tej operacji to
kopnięcia. Franko serwuje Bidamowi kilka kopnięć, podnosi go i próbuje
German Suplexa... prawie mu się udało, lecz Bidam ląduje na nogach,
wciska głowę przeciwnika pod pachę uderza dawno niewidziane na ringach
EWF, Twist of Fate. W sumie to nie wiadomo, czy widziane albo
niewidziane, ale w tej walce na pewno nie. Jeśli ktoś jest w stanie
sprawdzić, kiedy ostatnio na gali EWF użyto tej akcji, to prosimy o
kontakt ze sztabem wyborczym Unii Polityki Realnej, ale nie wiadomo,
której odmiany. Bidam podnosi Franko, rzuca go o liny... a ten wpada na
sędziego Antoniego Bryndzę! Tak go szturchnął, że poczciwy Bryndzol aż
się przewrócił. Widząc to Szakal wychodzi poza ring i krzyczy coś w
stronę publiczności. To chyba w stylu jego dawnego kolegi Wolfa, bo
ktoś rzuca mu krzesło.
Tony Hogański – Mistrz i krzesło to kombinacja, która na pewno zostałaby zaakceptowana przez Trybunał Konstytucyjny.
Jan Kowalski – Pamiętasz Wolfa?
Tony Hogański – No jasne. To był zawodnik, zawsze prosił fanów o krzesła...
Jan Kowalski – Tak, rzucali mu je z ochotą.
Tony Hogański – Najczęściej dostawał z nich w głowę. (Wzrusza ramionami) EWF było kiedyś komiczne.
Dwukrotny EWF World Champion nie podzielił losu swojego dawnego kolegi
z tag-teamu, bo z krzesła w głowę nie oberwał, lecz z gracją chwycił je
w swoje łyse i pełne majestatu dłonie. Widać wyraźnie, że jest w gazie,
bo działa doprawdy błyskawicznie. Na ringu nawet nie zauważono jego
nadzwyczajnej aktywności, a to błąd, to wielki błąd. Nigdy nie
lekceważcie człowieka, który obalił komunizm w EWF. Nigdy! Szakal wpada
na ring z krzesłem. Vaclav niewiele się namyślając wpada na ring z
pusta butelką piwa. Chciał chyba osiągnąć podobny efekt. Który z
zawodników miał lepsze wejście? Wysyłajcie smsy na numer podany na
ekranie, a dwóch losowo wybranych fanów, którzy takowe smsy wysłali,
otrzymają uścisk dłoni Szakala, a ich siostry zostaną zgwałcone przez
Wroga Ludu. No chyba, że nie będą się opierały, wtedy gwałtem tego
nazwać nie będzie można. Vaclav rzuca butelką w Szakala... ten
odskakuje na bok... i butelka trafia Bidama w głowę i powala na ziemię.
Szakal w międzyczasie jest w takim gazie, ma włączoną opcję
wielozadaniowości, to prawdziwy multi-Szakal, bo potężnym chair-shotem
uderza Franko, który próbował odskoczyć, ale nie zdążył - opisy bywają
przydługie, ale akcje na ringu są dynamiczne - a następnie niewiernego
Vaclava, który też nie zdążył zareagować! Cóż za sukces senatora
Najjaśniejszej Rzeczypospolitej! Szakal od razu chwyta Bidama i
umieszcza go na zwłokach Franko. Kilkoma kopniakami wykopuje Vaclava
poza ring, a następnie dobudza Antoniego Bryndzę. No tak, standardowa
sytuacja. Bryndzol od razu zauważa, co się dzieje. Rzuca się w wir
swoich obowiązków! Pin......1........2......3! (1-0 dla Szakala i Bidama! Bidam zostaje nowym EWF Evolution Champem!)
Tony Hogański – Świetnie to mistrz pomyślał! Cóż on ma za zmysł! Popatrz na te jego łyse żyłki na czole. Ile tam musi być genialnych idei!
Jan Kowalski – Z pewnością. Czy on gra na skłócenie Franko i Bidama?
Tony Hogański – Mistrz gra we wszystko.
Jan Kowalski – Tak....
Bidam leży, Franko też leży, a Vaclav poza ringiem dochodzi do
siebie. Szakal wchodzi na ring i zaczyna kopać raz to Franko, a czasem
też Bidama, bądź co bądź swojego tag partnera, by przyśpieszyć ich
przebudzenie. Antoni Bryndza pokazuje mu, że to nielegalne i wyprasza
poza liny. Franko i Bidam po krótkiej chwili powstają. Nie wiedzą
chyba, co zaszło, ale ten stan nie trwa długo. Szakal z triumfem
oznajmia im, że Bidam jest nowym EWF Evolution Champem, co potwierdza
Antoni Bryndza. Franko w żaden sposób nie zareagował, zachował pełny
spokój, a Bidam tylko wzruszył ramionami. Nowosibirski podchodzi do
Szakala i dokonuje z nim zmiany. Łysy nie ma nic przeciwko temu i od
razu rusza na Franko z Clotheslinem. Ten teraz, w przeciwieństwie do
zamachu krzesłowego, był dużo lepiej przygotowany. Uniknął ciosu
Szakala, sam odbił się o liny i po chwili to on niszczy rywala
Clotheslinem! Szakal pada na ziemię, a Franko pada za nim, choć przy
pomocy Elbow Dropa. To ważne, bo przy gabarytach jakie tu wchodzą w
grę, takie ciosy bywają potężnie bolesne. Przekonał się o tym Szakal,
który w przeciągu minuty oberwał już trzy takie Elbow Dropy. Z Franko
nie warto zadzierać, to twardy zawodnik, który potrafi zlikwidować
każdego i o każdej porze dnia i nocy. Dajcie mu się rozkręcić, to
potrafi tak zdominować rywala jak banda arabów dominuje nad stadem kóz.
Butcher podnosi Szakala, po czym rzuca go do narożnika, a gdy senator
tam ląduje, Franko bierze szybki, ale dość, krótki rozbieg i spada na
rywala ze Splashem. Skutecznym Splashem co trzeba podkreślić!
Jan Kowalski – Czyżby dobra passa twojego mistrza się skończyła?
Tony Hogański – To nieprawda! Mistrz po prostu śpi.
Jan Kowalski – Śpi? Przecież się rusza.
Tony Hogański – On jest trochę jak lunatyk. Potrafi regenerować siły ruszając się.
Teoria Tostera jest bardzo interesująca, ale nie jesteśmy pewni czy
prawdziwa. Franko wyrzuca Szakala na środek ringu, po czym wchodzi na
narożnik, obok którego stoi przebudzony Vaclav... i Mecenas Ekstremy,
wbrew woli swojego partnera, klepie go doprowadzając tym samym do
zmiany. Franko jednak ignoruje to, bo skoro jest już na narożniku, to
głupio z niego tak po prostu złazić. Decyduje się więc na skok i to
jakże skuteczny. Tradycyjne Elbow Dropy zadziałały wcześniej, a tym
razem Rzeźnik postawił na Flying Elbow! Trafił! Franko Girls aż
zapiszczały na trybunach, podniecane udaną akcją ich idola. Rzeźnik
chce pinować... no ale racja.. Vaclav podstępnie dokonał zmiany i
Antoni Bryndza pokazuje mu, że to nie będzie możliwe. EWF Tag Team
Champion usuwa się więc poza obręb lin. Vaclav wkracza do akcji! Od
razu doskakuje do Szakala i zaczyna wściekle go okopywać. Podnosi go i
wykonuje mu ładnego Suplexa. Następnie podnosi senatora,
kopie go w brzuch i wynosi w górę do Vertical Suplexa! Szakal jednak w
ostatniej chwili wyrywa się lądując przed
przeciwnikiem i uderza z niespodziewanym DDT! Jak widać senator potrafi
bardzo wiele! Za wcześnie go skreślać, bo mimo tylu lat na ringu, wciąż
potrafi zaskoczyć fanów wrestlingu. Obaj panowie chwilę leżą. Pierwszy
podnosi się Szakal, po czym pomaga rywalowi wstać i rzuca go na liny...
ten nie odbija się od nich, nie zawisa na nich, tylko po prostu
przelatuje ponad linami! Szakal wychodzi do niego... i dostaje od razu
Low Blowa! Nieczyste zagranie ze strony Vaclava, który zdolny jest do
każdej niegodziwości. Tak jak Szakal prosił o krzesło, tak teraz Vaclav
prosi o piwo.
Tony Hogański – Tak, na pewno coś dostanie. Przecież on jest powszechnie znienawidzony.
Jan Kowalski – Tu akurat masz rację.
O dziwo jednak zdarzył się cud! Ktoś rzuca Vaclavowi puszkę piwa! Nie
jest to wprawdzie Perła, tylko VIP z Biedronki, ale ideowy przeciwnik
Patriarchatu Moskiewskiego nie pogardzi żadnym napojem chmielowym.
Vaclav otwiera puszkę i popija piwo. Trudno wyrokować czy mu smakuje
czy też nie. Podchodzi do leżącego Szakala i zaczyna go okopywać.
Następnie pomaga mu wstać i nadal pijąc piwo, zmierza w stronę
stanowiska komentatorskiego. Tam spogląda wyzywająco na Hogańskiego i
zaczyna trzaskać twarzą Szakala o blat stolika komentatorskiego.
Wymierza mu w ten sposób jeden cios, drugi, trzeci, czwarty, piąty...
Toster jest wyraźnie wściekły. Nie podoba mu się to, co ten wielbiciel
Pussy Riot wyprawia z jego mistrzem. Oblężenie twarzy Szakala trwa, bo
w jej istnieniu zaczynają występować kolejne bliskie spotkania ze
stołem komentatorskim. Znów jeden cios, drugi, trzeci, czwarty,
piąty... w sumie było więc już ich dziesięć. Vaclav jest wyraźnie
zadowolony z siebie i uśmiecha się paskudnie, co tylko generuje wyraźną
wściekłość Tostera i heel heat publiczności. W ręku nadal trzyma puszkę
piwa, bierze łyk... i opluwa Tony'ego Hogańskiego!
Tony Hogański – Oż ta kurwa!
Toster jest wyraźnie wzbudzony, ale nic nie może zrobić. Vaclav śmieje
mu się w twarz, po czym chwyta Szakala i wrzuca go na ring. Dopija
piwo, choć nie wiadomo czy przez ten czas opróżnił całą puszkę i wraca
na ring. Bidam i Franko byli już tym wszystkim znudzeni. Wróg Ludu
podnosi Szakala i od razu wykonuje mu Sidewalk Slama. Momentalnie, bo
po co tracić czas, schodzi do
pinu... 1.... 2.... na nieszczęście
dla wielbiciela płodów i kobiecych układów rozrodczych, senator
Najjaśniejszej Rzeczypostpolitej kładzie nogę na linę, więc sędzia
Antoni Bryndza nie ma innego wyjścia i przerywa
liczenie! Vaclav jest zdecydowanie niezadowolony z tego, że sędzia
nie doliczył do trzech. Ten moment wykorzystuje Szakal, który znów
odpalił opcję wielozadaniowości albo przynajmniej przebudził się, bo
wprawiając w ruch swoje łyse kolana wstaje i
gdy Mecenas Ekstremy się obraca, rusza z potężnym Clotheslinem....
który nie trafia! Vaclav z gracją typowego piwosza, tzn. bujając się
niestabilnie na lewo i prawo, uniknął tego ataku! Szakal jest
zaskoczony
obrotem spraw... i przyjmuje Speara! Takie akcje działy się na piwnych
dożynkach na Kresach Wschodnich! Pińsk z tego słynął! Vaclav odbija się
o liny i chce spaść na niego jeszcze z Elbow Dropem... ale nie! On to
tylko zamarkował, bo tak naprawdę poleciał dalej i wbił się teraz
Spearem w stojącego za linami Bidama!! Aktualny EWF FTW Champion pod
wpływem tego ciosu wylatuje z ringu! Vaclav szybko wraca do Szakala i
tym razem jest... ale nie Elbow Drop, tylko Knee Drop! Od razu po nim pin....1.......2......3! (1-1! Czas na finałowe starcie!)
Tony Hogański (wściekły) – No kurwa mać!
Jan Kowalski – Tony, panuj nad sobą.
Tony Hogański (wskazuje na ring) – Jak mogę jak tam takie niegodziwości się dzieją? Świniojeb czyni najgorsze kurestwa!
Vaclav triumfuje, widać to w jego pełnych chmielu oczach. On ma czas, więc czeka spokojnie aż
senator się podniesie. To jednak może trochę potrwać.
Leżenie na ringu to podstawa regeneracji sił. Po kilku chwilach Szakal
zaczyna wreszcie wstawać... i dopada do do Vaclava! Skąd on ma na to
siłę? Mecenas Ekstremy jest zaskoczony tym wszystkim. Zawodnicy
przeszli do zwarcia, a już po chwili zaczynają wymieniać
punche! Ostra wymiana, cios za cios, w końcu przewagę zdobywa Vaclav,
blokując kilka ciosów rywala, zaś sam swoimi ciosami spychając Szakala
pod liny! Senator opiera się o liny, a w tym czasie Rozpędza rozpędza
się próbując ataku... pechowo dla niego Szakal robi przypadkowy
unik przy okazji obniżając górną linę w taki sposób iż płodojad wypada
z
ringu! Trudno nie uznać, że Szakal raczej padł ze zmęczenia, niż zrobił
unik. Liczy się jednak efekt, a był on taki, że Vaclav leżał nieżywy
poza ringiem, a Szakal oparł się jednym kolanem o matę. Senator w końcu
zebrał siły, by po chwili zejść na dół do swojego przeciwnika.
Dwukrotny EWF World Champion
próbuje podnieść swojego rywala, który jednak nie pozwala na to,
uderzając go mocno w brzuch! Senator puszcza chwyt, lecz udaje mu się
jeszcze wrzucić wstającego rywala w stalowe schodki! Szakal łapie
kolejne kilka oddechów, by podejść do rywala, podnieść go i wrzucić go
tym razem w słupek narożnika! Vaclav pada na ziemię, a zbliżenie kamery
ukazuje rozbite czoło Wroga Ludu, z którego płynie krew! Szakal stara
się
podnieść swojego przeciwnika i wrzucić go na stół komentatorski. Z
trudem ale w końcu udaje się! Szakal zastanawiał się co zrobić, jednak
wtedy zaatakował go Franko uderzając Spearem! Popularna akcja dzisiaj!
Szakal pada koło stolika
komentatorskiego! Skąd ten Rzeźnik się tu pojawił? Dlaczego?
Tony Hogański – No nie! Szło tak dobrze, a ten musiał wszystko zepsuć.
Poza ringiem pojawia się też Bidam, który chyba uznał, że stawka tej
walki jest tak wysoka, że warto by sprawdzić swoje umiejętności w
starciu z Franko. Rozpoczyna się brawl między dwoma zawodnikami z tag
teamu. Tymczasem Szakal wstaje, chwyta Vaclava i wrzuca go na ring. Pin.....1.....2.....kick out!
Senator nie jest zadowolony. Poza ringiem skończyła się zabawa Franko i
Bidama i wrócili oni już na swoje miejsca. Szakal zmienia się więc z
Nowosibirskim. Ten od razu wkracza do akcji. Mimo, że Vavlav szybko wstaje, jednak już widzi czającego się przy nimi Bidama.
Temu nie spodobało się chyba to przebudzenie rywala, uznał więc, że uciszy Mecenasa.
Bidam zasypuje rywala gradem punchów! Vaclav się wyraźnie chwieje,
widać, że wydarzenia z ostatnich minut wywarły na niego wpływ. Kolejne ciosy
spadają na Vaclava, aż w końcu postanawia go uciszyć Seonggol
[Hangman's Facebuster]! Pin.....1.......2......przerywa Franko!
Bidam nie jest zadowolony, ale nie odzywa się ani słowem do swojego
kolegi. Chwyta Vaclava za szmaty i rzuca go pod nogi Franko. Ten
zmienia się z nim. Panowie mierzą się wzrokiem... i dochodzi między
nimi do ostrego brawlu! Tarmoszą się po całym ringu! Rzucają się sobą
na lewo i prawo! Franko rzuca Bidama na liny... a ten zostaje klepnięty
przez stojącego obok Szakala. Senator chce wrócić do gry! Tymczasem przebudził
się Vaclav. Wpadł na ring, wziął niesamowity rozbieg i jak nie
wypierdolił w powietrze z niesamowitym Dropkickiem! Przeleciał obok
Szakala i Franko, a jak by to było zwolnione tempo to by im jeszcze
pomachał! Przeleciał i trafił prosto w stojącego za linami Bidama,
który dopiero co się tam znalazł!!! Zarówno jeden jak i drugi wylecieli
poza ring!! (EWF! EWF! EWF! EWF!)
Jan Kowalski – Co za akcja!
Tony Hogański – Głupi człowiek, głupia akcja. Tyle mam do powiedzenia.
Bidam leży roztrzaskany poza
ringiem. Nie wygląda na to by miał się pozbierać. Uderzenie jakie
otrzymał od Vaclava było mocne, ostre i potężne. Po takich akcjach nie
wstaje się ot tak sobie, to musi trwać. Vaclav leży obok niego i też
zbiera siły. W ten sposób dzielą braterstwo przelanej krwi, napastnik i
ofiara, nie trzeba dodawać, że przelewają swoją krew nawzajem, więc
jest to bardzo specyficzne braterstwo. Mecenas Ekstremy ciężko oddycha,
trudno stwierdzić natomiast czy Bidam w ogóle oddycha. Niektórzy fani
twierdzą, że widzą ruchy jego prawej dłoni, więc chyba mongolska
biedaczyna żyje. Na ringu trwa natomiast zażarty bój Szakala i Franko.
To niesamowicie stiffowy brawl między dwoma potężnymi rywalami.
Okładają się na wszystkie możliwe sposoby. W ruch idą kopniaki, chopsy,
uderzenia pięścią... cały możliwy arsenał środków do wykorzystania.
Szakal uzyskuje przewagę. Chwyta Rzeźnika za dłoń i z rozmachem godnym
senatora rzuca go w stronę narożnika. Od razu rozpędza się i rzuca się
w pogoń za nim. Franko decyduje się na interesujące rozwiązanie, szuka
bowiem wyjścia z niekorzystnej sytuacji, będąc przy narożniku chwyta
się rękoma za górne liny i wskakuje na narożnik. Nie była to może akcja
szybka, zważywszy na gabaryty jeszcze niedawnego EWF Evolution Champa,
ale skuteczna, bo Szakal z ogromnym impetem wpada prosto w narożnik!
Franko momentalnie korzysta ze świetnej okazji, chwyta głowę swego
rywala od tyłu i wykonuje mu Inverted DDT! Zadziałało, bo Szakal jest
zupełnie oszołomiony. Franko podnosi go, rzuca o liny, Szakal wraca do
niego i ostatkiem sił próbuje Clothesline'a! Franko unika ciosu!
Zamiast oberwać Clothesline'a to on znów zyskuje inicjatywę, dopada do
rywala i od razu wykonuje mu swój kończący Death Valley Driver!! Pin....1.........2........3!!! (2-1! Zwycięzcami są Franko & Vaclav!)
Tony Hogański – ......
Jan Kowalski – Tony?
Tony Hogański – .....
Jan Kowalski – Jesteś w szoku?
Tony Hogański – Tak.
Franko pada na kolana i zaciskając dłonie świętuje swe zwycięstwo.
Uczynił pierwszy krok na drodze po EWF World Championship, a przy
okazji zabrał pasażera na gapę, mianowicie Vaclava. Ten poza ringiem
doszedł do siebie i dotarło do niego, że walka skończona. Mecenas
Ekstremy uśmiecha się pod nosem i rusza w stronę FeliXtronu. Rzeźnik
natomiast wychodzi poza ring i sprawdza stan życia Bidama. Ten też
czuje się już lepiej i zrozumiał, że przegrał. Nie przejął się tym za
bardzo, a przynajmniej nie dał po sobie tego poznać. Franko pomaga mu
wstać i panowie ruszają w drogę za kulisy. Na ringu został tylko
Szakal, który powoli zaczyna odzyskiwać świadomość.
Jan Kowalski – Znamy
więc dzisiejszy main-event. SR-Crazy vs Vaclav vs Franko. W walce
pocieszenia, Barbakan matchu, udział wezmą Szakal i Bidam.
Tony Hogański – To nie tak miało wyglądać.
Jan Kowalski – Przykro mi Tony. Taki jest wrestling, takie jest EWF.
Tony Hogański – Idę zmienić marynarkę i koszulę. Widziałeś, co ta świnia mi zrobiła? Jak mnie potraktowała?
(Czas na raport z placu boju.
Znajdujemy się w pomieszczeniu, w którym Yamato Konoe koordynował
pierwszą linię obrony. Jak widać starania GRU zawiodły. Wszystkie okna
zostały wybite, także deski, którymi je zabito zostały wyrwane. W
niektórych miejscach walają się nieprzytomni funkcjonariusze GRU, a
także jednostki obwodowe, które przyprowadził Bidam. Miejsce to jest
całkowicie opanowane przez bojowników Boko Haram. Główne wejście, a
więc ciężkie, potężne, metalowe drzwi zostały wyrwane. Widzimy tu
szejka Jasina, głównodowodzącego Boko Haram. W ręku trzyma on telefon
komórkowy.)
Szejk Jasin – Panie
Castro, zdobyłem przyczółek, skąd rozpoczniemy dalszą operację.
Wszystko jest w jak najlepszym porządku. Wieczorem rzucę martwe ciała
do twych stóp. Bez odbioru.
(Koniec materiału filmowego.)
Jan Kowalski – Tony! Mówiłem! Mówiłem! Oni są już wewnątrz hali!
Tony Hogański – Nie
słyszałeś Bidama? Przecież on mówił, że to miejsce trzeba porzucić, bo
się słabo nadaje do obrony. GRU się wycofało i murzyński atak nie
przejdzie. ¡No pasarán!
Jan Kowalski – Myślę,
że nie wolno dłużej lekceważyć całej tej sytuacji. Kraven musi wydać
oświadczenie, przerwać Kwietniową Anarchię i zapewnić nam wszystkim
bezpieczeństwo.
Tony Hogański – Przerwać Kwietniową Anarchię? Czyś ty oszalał?
Jan Kowalski – To tylko gala, będą kolejne...
Tony Hogański – To Kwietniowa Anarchia!
(Z serii „Wspomnień czar” czyli
przypomnienie wcześniejszych Kwietniowych Anarchii organizowanych przez
Extreme Wrestling Federation.)
EWF PPV „Kwietniowa Anarchia III”, 17.04.2005, Thimphu, Bhutan
01. Grim Reaper pokonał Shamana, Buddę, Butchera i Itchytude’a i zdobył Evolution title shot
02. Vaclav pokonał The Luke’a i Abrahama Reavena i zdobył EWF Evolution title
03. Mind Mower & Jupiter pokonali Psycho & Johna Hangmana
04. Psycho pokonał Mowera i Jupitera i zdobył EWF FTW title
05. Jupiter pokonał Mowera i zdobył EWF FTW title
06. Tool pokonał Bubbę oraz Sandmana i został nowym EWF World Champem
07. Sandman, Kraven i Game pokonali Toola i zostali zbiorowym EWF World Champem
Inne ważne wydarzenia z tego PPV:
01. Tony Hogański pełnił funkcję ekstraordynaryjnego komisarza
02. Nie wyłoniono zwycięzcy drugiej edycji Pucharu Szczęściarza
03. Esmeralda Martinez została uprowadzona w niejasnych do dziś okolicznościach
04. EWF przeszło w stan nieaktywności po zakończeniu tej gali
(Koniec.)
Tony Hogański – Pierwsza gala w Bhutanie. Cóż to były za czasy!
Jan Kowalski – To była twoja sprawka.
Tony Hogański – Chciałem uratować EWF.
Jan Kowalski – W sumie to udało ci się.
Tony Hogański – Dziękuję. Moje zasługi dla polskiego wrestlingu są po prostu niesamowite.
(Czas na wycieczkę na zaplecze.
Robimy to i będziemy nadal robić to bardzo często dzisiaj. Na zapleczu
zastajemy Żubra w towarzystwie swoich wiernych druhów Michała i
Andrzeja. Obok nich stoi Vesna Obrenowić, reporterka EWF. Uwagę zwrócić
należy na połyskujący EWF Daemusin title.)
Vesna Obrenowić – Jest tu ze mną Żubr, EWF Daemusin Champion...
Michał & Andrzej – ... i my! My też tu jesteśmy!
Vesna Obrenowić – No tak, panowie Michał i Andrzej także tu są. Dobry wieczór, jak nastroje przed walką?
Żubr – Wyśmienite,
dziękuję. Każda obrona EWF Daemusin title jest dla mnie bardzo ważna.
Wszystko, co robię, robię dla EWF i dla Polski. Czas budować narodowy
wrestling, a jego budowniczym będę ja. Ojczyzna nasza nigdy nie miała
silnej reprezentacji w EWF. Jasne, walczyli i walczą tu Polacy, ale czy
oni tak naprawdę kochają Polskę? Czy oni walczą dla Polski? Co oni
robią by rozwijać polski wrestling? Twierdzę, że niewiele. Interesują
ich tylko pieniądze i to wszystko. Mój program jest natomiast szeroki.
Ja inwestuję swoje zarobki w budowę szkółek narodowego wrestlingu.
Pierwsza zostanie uruchomiona już niedługo. To taki skromny projekt,
taki wrestlingowy orlik.
Andrzej – Nasze orliki nazywamy żubrzykami.
Vesna Obrenowić – Zawsze mnie to ciekawiło. Czy lubisz żubrówkę?
Żubr – Wspieram każde narodowe trunki.
Vesna Obrenowić – Twoimi rywalami będą Artur Grot i The Chickasaw. Pierwszy dopiero rozpoczyna swoją karierę, a drugiego znasz już całkiem nieźle.
Żubr – Rywale są znani i godni. Nie mam im nic do zarzucenia. Mam jednak coś, co sprawia, że moje szanse na zwycięstwo są większe.
Vesna Obrenowić – Co takiego?
Żubr – Ideę.
Artur Grot walczy dla siebie, no i może dla jakiejś obłąkańczej wizji
czystego wrestlingu. Chickasaw ma problemy z własną indiańskością,
walczy by być akceptowanym. Ja natomiast świetnie czuję się w swoim
żubrzym futrze. Nie mam problemów emocjonalnych, a walczę dla Polski.
Dziękuję bardzo.
(Wracamy na arenę.)
Jan Kowalski – Ta walka czeka nas już niedługo. Artur Grot, The Chickasaw i Żubr, a jej stawką będzie EWF Daemusin title.
Tony Hogański – Uwielbiam walki o pas króla Daemusina.
Jan Kowalski – Wiemy to.
(Przenosimy się do biura
komisarza Extreme Wrestling Federation. Z czasów rządów Jana
Kowalskiego pozostała prostota i skromność w umeblowaniu, choć biurko
jest ładne i masywne, a na ścianie wiszą portrety Władimira Putina i
Mikołaja II Romanowa. Gabinet ten już od roku zajmowany jest przez
Kravena. Rosjanin siedzi za biurkiem i przegląda dokumenty, w tle na
jednym z telewizorów leci transmisja na żywo z gali, bo pan komisarz ma
zawsze wszystko pod kontrolą. Do pomieszczenia wkracza Yamato Konoe.)
Kraven (podnosi wzrok znad biurka) – Masz minę w stylu „a nie mówiłem"...
Yamato Konoe – Bo tak jest.
Kraven – No
dobrze. Być może trochę zbagatelizowaliśmy wybryki Felipe Castro.
Chciał zyskać moją uwagę, to ją ma. On jest jak takie rozkapryszone dziecko, któremu zabrano zabawki. Ty natomiast chciałeś bym
potraktował sprawę serio... to tak ją potraktuję. (Komisarz wstaje zza biurka i zaczyna krążyć po gabinecie.) Jak wygląda sytuacja?
Yamato Konoe – Nie najgorzej, ale też nie najlepiej.
Kraven – To nie jest odpowiedź jakiej oczekuję. Konkrety poproszę.
Yamato Konoe – W dwóch miejscach przerwano nasze linie obrony, ale one i tak były mało ważne ze strategicznego punktu widzenia. Mam tu mapę... (Wyciąga
spod pachy jakiś rulon i rozkłada go na biurku. By mapa się nie zwijała
stosuje obciążenie z butelki po wódce i kieliszków.) Tutaj... i tutaj... (Wskazuje na jakieś punkty na mapie.)
Tu musieliśmy się wycofać. Bronimy się dzielnie na wszystkich
odcinkach, ale oni są już w hali. Do tego podobno doszło do infiltracji
od strony dachu. Wydałem już pewne dyspozycje.
Kraven (zdecydowanym głosem) – Przejmuję dowodzenie. Natychmiast.
Yamato Konoe – Proszę bardzo. Na to właśnie czekałem.
Kraven – Na
biurku leży rozkaz o wprowadzeniu stanu nadzwyczajnego w EWF.
Podpisałem go ja jako komisarz, Esmeralda jako prezydent i Szakal jako
przewodniczący rady nadzorczej. Tworzymy jeden sztab dowodzenia,
centrum antykryzysowe, które przejmuje całkowitą kontrolę nad EWF.
Yamato Konoe – Słusznie. To jak wojna, więc potrzeba nam kwatery głównej.
Kraven – Zgodnie
z rosyjsko-radziecką tradycją nadzwyczajny organ koordynujący, który
nazwałem stawką. Na czele Stawki EWF Corporation staję ja.
Yamato Konoe – Nazwa nie jest istotna, to szczegół. Ważny jest skoordynowany plan działania. Oby nie było za późno.
Kraven – Nie jest za późno. Stawimy opór najeźdźcy, nie przegramy, ja nigdy nie przegrywam.
(Komisarz uśmiecha się, po czym spogląda na butelkę wódki. Wracamy na ring.)
Tony Hogański – Proszę bardzo Janku, masz czego chciałeś. Kraven wziął sprawy w swoje ręce.
Jan Kowalski – Może być już za późno.
Tony Hogański – Słyszałeś
przecież, że sytuacja jest pod kontrolą. GRU radzi sobie. Czy ja całą
galę będę musiał cię uspokajać? Mamy tu inne rzeczy do roboty.
Jan Kowalski – Masz rację. Skupmy się na Kwietniowej Anarchii.
(Pierwszy raz dzisiaj
odwiedzamy kafeterię! To wspaniałe miejsce zasługuje by stanowić ważny
punkt w czasie trwania Kwietniowej Anarchii VII. Słyszymy „Cambio
dolor” Natalii Oreiro, a to oznacza tylko jedno! Za chwilę rozpocznie
się kolejny odcinek wspaniałego programu „Wpadnij na gula do Ghula”.
Gospodarz programu siedzi przy barze i nalewa sobie kufel piwa z
Nursji.)
Ghul – Witam
w kolejnym odcinku mojego programu! Uwierzycie, że to mój debiut na
Kwietniowej Anarchii? Nieprawdopodobne, a jednak! Dzisiaj mamy wydanie
specjalne, bardzo poważne, bo sprawa jest poważna. Po odejściu Nasa
Jazzowskiego nasza kafeteria opustoszała. Nas jako mnich modli się za nas w
Nursji, gdzie wziął grzechy świata na siebie i prosi Boga by wybaczył
ludzkości. Bardzo to szlachetne, ale na pewno znalazłby się ktoś inny
do tej roboty. (Uderza dramatycznie kuflem o blat baru.) My
potrzebujemy Nasa! Tu i teraz! Potrzebujemy mesjasza polskiego
wrestlingu! Potrzebujemy księcia z rodu Dawida, Nasa Machabeusza,
Nowego Lwa Judy ujeżdżającego rakietę typu Topol, pogromcę Syrii,
niszczyciela Iranu. Nas jest nam potrzebny! Dlatego moim gościem będzie
dzisiaj jego małżonka, pani Weronika Anna Miley Passent, czyli
popularna WAMP!
Gra jakże durna piosenka w
wykonaniu Nataszy Urbańskiej pod tytułem „Rolowanie". Pojawia się
Weronika Passent, która zajmuje miejsce.
Ghul – Witaj!
Weronika Passent – Wow, to prawie jak u Kuby.
Ghul – Nawet lepiej.
Weronika Passent – Okejka. O czym gadamy?
Ghul – O Nasie. Co z nim?
Weronika Passent – Nas przepadł, znowu! To totalny YAFUD, wiesz? Najpierw go w Syrii porywają, a teraz jacyś mnisi trzymają we Włoszech.
Ghul – To było porwanie?
Weronika Passent – No
a jak? Czy Nas by mnie tak po prostu olał i zostawił? Do klasztoru
wstąpił? Nie, nie, nie. Brodacze go tam zaciągnęli. Myślisz, że on
chciał być zabrany na jakąś wieżę i śpiewać wraz z Sarumanem
„Trolololo”? Myślisz, że mu się te mnisie zwyczaje podobają? Nie sądzę!
Ghul (zwraca się do kamery) – Czyli Nas został porwany przez mnichów z Nursji. To pewne, właśnie potwierdziła to Weronika Passent.
Weronika Passent – Bankowo. Byłam tam i sama checkłam to out. Nie czaję tego, bo oni tam sobie niezłą bekę z niego robią.
Ghul – Co robisz bez Nasa?
Weronika Passent – Nie no, mam robotę, nie? Gram w filmach i telewizji. Ostatnio często chodzę do szpitala, bo wuja Wojtek chory. (WAMP robi bardzo zatroskaną minę do kamery.) Jaki smuteczek.
Ghul – Przykro mi.
Weronika Passent – Tata
mówił, że jest słabo. No, jak umrze to będzie żal.pl. Chciałabym, żeby
Nas się ogarnął albo ci mnisi się ogarnęli i wypuścili Nasa. Jak będzie
pogrzeb, to musimy tam być razem, bo fotki trzeba będzie na insta wrzucić, nie? A jeszcze co ludzie powiedzą? Co w internecie napiszą? Słabe komenty będą. Może będą pisać, że mamy kryzys małżeński.
Ghul – A macie?
Weronika Passent – Lol, gościu. Oczywiście, że nie.
Ghul – Czy wiesz coś na temat losów Ponurego Grabarza?
Weronika Passent – Smutna sprawa z tym Grabarzem nie? Zrobił dzieciaka i uciekł.
Ghul – Jak to?
Weronika Passent – No, jego żona zaciążyła, a Grabiego nie ma. Nie ładnie tak. Jak my z Nasem będziemy mieć dzidzię to będzie inaczej.
Ghul – No tak... wszystko jasne. Życzę szybkiego rozwiązania i dziękuję za przybycie.
Weronika Passent – Spoko.
Ghul – Oglądajcie kolejny odcinek mojego programu! Wielkie brawa!
(Prowadzący program żegna się z WAMP, a równocześnie zaczyna grać „Cambio
dolor” Natalii Oreiro. Koniec materiału filmowego.)
Jan Kowalski – Zawsze miło spotkać Ghula.
Tony Hogański – Myślisz, że Nas faktycznie został uprowadzony przez mnichów?
Jan Kowalski – To
byłby w takim razie najbardziej pechowy safanduła w historii EWF.
Najpierw porywają go rebelianci w Syrii, a teraz mnisi z Italii.
Tony Hogański – Grabarz natomiast się rozmnożył!
Jan Kowalski – Szkoda tylko, że twój mistrz zatopił go torpedą.
Tony Hogański – To
nie jest pewne! To ci mnisi! Oni zawsze konspirują. Nie znasz Kościoła?
Chce położyć łapę na wszystkim, nawet na ponurej łopacie Grabarza. Nic
nie zaspokoi ich pogoni za dobrami materialnymi. Chcą wszystko zagarnąć
dla siebie i trzymać w swoich katedralnych i klasztornych skarbach.
Jan Kowalski – Tak, z pewnością tak było.
(Kolejna wycieczka na zaplecze
i kolejny raport z frontu. Znajdujemy się na jednym z korytarzy.
Słychać odgłosy walki i różnorakie wrzaski. Można przypuszczać, że
meble i inne elementy wyposażenia latają we wszystkie strony. Co to za
atak terrorystyczny bez broni palnej swoją drogą? Cóż, Felipe Castro
tego nie chciał, to niech teraz ma. Pewnie nigdy tej hali nie zdobędzie
ze swoim wojskiem. Oto jednak na korytarzu pojawiają się
funkcjonariusze GRU. Ich krok jest szybki, wręcz przeradza się w bieg.
Cali są poobijani.)
Funkcjonariusz GRU#1 – Wycofujemy się! Na pozycję B3. Szybko!
Funkcjonariusz GRU#2 – Nie możemy się wycofać! Jesteśmy ostatnią linią oporu w tej części hali.
Funkcjonariusz GRU#1 – Zawiadomię Stawkę, że potrzebujemy natychmiastowego wsparcia.
Funkcjonariusz GRU#3 – Są tu! Już tu są! Te czarne diabły!
(GRU wycofuje się w nieładzie, a na korytarz wpadają dzicy i żądni krwi przedstawiciele Boko Haram. Koniec materiału filmowego.)
Tony Hogański – Widziałeś jacy oni śmieszni?
Jan Kowalski – Kto? GRU?
Tony Hogański – Nie
no, GRU jest w porządku. Mówię o tych śmiesznych terrorystach. Zielone
ludziki z Ukrainy, tylko że nasi są czarni jak węgiel. Czarne ludziki.
Może to górnicy?
Jan Kowalski – Ty sobie żartujesz, a my chyba przegrywamy.
Tony Hogański – EWF nie przegrywa. Nie ugniemy karku przed nikim.
(Znów jesteśmy na zapleczu, a
konkretniej w szatni bliskiej sercu każdego dekadenta. SR-Crazy leży na
rzymskiej sofie, a członkinie Korpusu Ochrony imienia Feliksa
Dzierżyńskiego dzielnie go wachlują. W pomieszczeniu znajdują się także
Smela oraz Miszka.)
Smela – Mentorze, trwa wojna.
SR-Crazy – Tak,
main-event będzie prawdziwą wojną. Wszędzie ostatnio mamy wojny, na
Ukrainie, w Polsce trwa polsko-polska. Wiele wojen, tak wiele bólu, a
ja chcę żyć spokojnie. (Do jednej pani z korpusu.) Wachluj mnie
intensywniej i pod innym kątem. Ten mnie znudził.
Smela – Wygląda na to, że Felipe Castro dokonał inwazji na EWF.
SR-Crazy – Naprawdę?
Myślałem, że on nie ma jajec by cokolwiek zrobić. Wiesz, taki osiedlowy
pieniacz, chuderlawy, co każdemu podskakuje, ale nic z tego nie ma.
Smela – Są ofiary i zaginieni.
SR-Crazy – No proszę, kto by się spodziewał. (Drapie się po głowie.) Wiesz, zawsze zastanawiałem się dlaczego mówi się „spokojnie jak na wojnie”?
Smela – Te ofiary to między innymi nasi stażyści.
SR-Crazy – Wszyscy?
Smela – Wszyscy.
SR-Crazy – A ilu ich miałem?
Smela – No czwórkę.
SR-Crazy – Wszyscy zaginęli? Nawet gościu od fabryki?
Smela – Nawet on.
SR-Crazy – Kto jak kto, ale sądziłem, że on będzie jak karaluch. Wszystko przeżyje, a tu taka niespodzianka.
Smela – Mentorze,
sprawa wygląda na poważną. Kraven powołuje jakieś nadzwyczajne ciała do
zarządzania EWF. GRU walczy, broni się dzielnie, ale nie wiadomo czy
dotrwa do końca gali.
SR-Crazy – Ja
zajmę się walką, a wy z Miszką zajmijcie się sprawami bezpieczeństwa.
Jeśli można jakoś pomóc moim fanom, jeśli będą oni zagrożeni, to też im
pomóżcie. Moglibyśmy im robić paczki z ciepłą odzieżą, suchym chlebem
dla konia, figurką Yoshiego na wózku. To taki luźny przykład.
Smela – Mentorze!
Jakie paczki! Nie ma na to czasu! Będzie okazja sprawdzić korpus w
akcji. Mentor spokojnie się przygotuje do main-eventu i będzie dobrze.
SR-Crazy – No dobra. A łączność z kafeterią nie została przerwana?
Miszka – Nie.
SR-Crazy – Podobno dają dzisiaj wyborną zupę. Będzie akurat na obiad.
Miszka – Mentor jadł już przecież obiad.
SR-Crazy (smutnym głosem) – Nie było pierwszego dania.
(W tych okolicznościach przyrody powracamy na ring.)
Jan Kowalski – Widzisz? Nawet Crazy nie bagatelizuje zagrożenia.
Tony Hogański – Jak on będzie tyle jadł to murzyni uprowadzą go do Afryki na żer dla swoich murzyniątek.
Jan Kowalski – Zupa faktycznie jest podobno dzisiaj doskonała.
Tony Hogański – Obyśmy mogli jej skosztować nim murzyni wychłepcą wszystkie garnki.
(Kolejny rzut okiem na zaplecze
przyniesie nam kolejne emocje. Tym razem odwiedzamy jeden z korytarzy,
bo korytarze w czasie trwania tej gali będą kluczowe. Dostrzegamy tu
dwóch uzbrojonych bojowników o islam z ugrupowania Boko Haram.
Przemierzają korytarz z bronią w ręku i rozmawiają ze sobą w jakimś
lokalnym narzeczu, najprawdopodobniej jest to język hausa lub joruba.
Ciężko stwierdzić, bo w EWF nie ma na etacie specjalisty od języków
afrykańskich.)
Bojownik Boko Haram#1 – Ef'okan bale,Ile lewa, EWF!
Bojownik Boko Haram#2 – Mon padabo!
Drugi z terrorystów oddala się
i zagląda za róg by sprawdzić, co się tam dzieje. Tam spotyka Vaclava,
który pije piwo, bo to jest to, co lubi najlepiej. Od razu podbiega go
niego i zaczyna mierzyć z kałasznikowa.
Bojownik Boko Haram#2 – Kini oruko e?
Vaclav (zdziwiony) – He?
Bojownik Boko Haram#2 – Kini oruko e?!!
Vaclav – Spierdalaj.
Bojownik Boko Haram#2 – S'onsiere ni?
Vaclav – Mo fe kajo jade fun ounje ale.
Bojownik bardzo się zdziwił, bo nie wie jak zareagować.
Vaclav (kończąc piwo) – Co powiedziałem?
Wtedy pojawia się terrorysta numer jeden.
Bojownik Boko Haram#1 – Vaclav! Vaclav! Vaclav!
Potrząsa chyba głową na znak,
że Mecenasa Ekstremy ruszać nie należy. Jest już jednak za późno.
Vaclav rozbija pustą butelkę po piwie na głowie drugiego bojownika, od
razu wyrywa mu kałasznikowa z rąk, doskakuje do bojownika numer jeden i
trzaska go kolbą karabinu prosto w szczękę. Murzyn pada na ziemię, a
zza kominiarki sączy się krew, a także wypada kilka zębów.
Vaclav – Nie jesteśmy na „ty", skurwysynie.
Po tych słowach wymierza jeszcze kilka celnych kopniaków w brzuchy islamskich napastników.
Vaclav – Człowiek
walczy w main-evencie, a jeszcze spokoju nie ma. Jakieś bandy grasują
po hali, w 2004 roku takich rzeczy tu nie było. Jak na ten burdel,
którym jest EWF, to panował tu większy porządek. Niech Felipe jak
najszybciej dojdzie do władzy. On będzie prezesem, ja będę World
Champem, a polski wrestling nigdy nie będzie miał się lepiej. Nic,
trzeba poszukać piwa.
(Na tym kończymy spotkanie z Wrogiem Ludu. Wracamy na ring.)
Jan Kowalski – Terroryści przenikają w sposób bardziej zdecydowany do wnętrza hali. Sytuacja robi się niebezpieczna.
Tony Hogański – Jacy
terroryści jak nawet wiecznie pijany Vacdupa potrafi im wpierdolić? To
jakieś popierdółki są te czarne ludziki, a nie jak profesjonalne zielone
ludziki jak na Ukrainie.
Jan Kowalski – Ciekawe czym Vaclav tak zaskoczył tego bojownika. Nie wiedziałem, że on mówi w afrykańskich narzeczach.
Tony Hogański – Wszystko
da się sprawdzić na naszym komputerze pokładowym. Czekaj chwilę.
(Toster zaczyna coś wklepywać do swojego podręcznego komputera.) Hm,
oni mówili w nigeryjskim języku joruba... a ten gwałciciel
nietoperzy... pewnie w sposób niezamierzony... zaprosił tego murzaja na
obiad.
Jan Kowalski – No to wszystko jasne.
(Znajdujemy się w centrum
dowodzenia EWF Corporation, decyzją Kravena nazwanym Stawką. Mieści się
ono w biurze komisarza, wniesiono tu wielki stół, na którym rozłożono
mapę hali. Pod ścianą czuwają telefonistki, które mają kontakt ze
wszystkimi frontami na których walczy GRU. W pomieszczeniu widzimy
Kravena, Yamato Konoe oraz Esmeraldę Martinez. Agnieszka „Alienor"
Sorel służy jako główna asystentka i gotowa jest w każdym momencie
robić notatki oraz projekty rozkazów.)
Kraven – Trzeba
przerzucić część sił w północny rejon hali. Wycofać GRU z pierwszej
linii i zbudować pierścień wokół areny głównej. Zabarykadować kolejne
korytarze i nie dopuścić by terroryści dostali się do wnętrza hali.
Yamato Konoe – Nie mamy kogo tam przerzucić. Wszystkie siły mamy skoncentrowane... o... (Wskazuje na punkt na mapie.) ... tutaj.
Kraven – Jak kibice? Nie chcą uciekać?
Esmeralda Martinez – Czuwam
nad tym. Rozdajemy ulotki, nadajemy komunikaty i zapewniamy ich o całkowitym
bezpieczeństwie. Zresztą, to my jesteśmy celem Felipe Castro, a nie
oni. Są spokojni, gala interesuje ich bardziej niż jakieś zagrożenie.
Kraven – No
to dobrze. Trzeba zmienić zasady pojedynku Szakala z Bidamem. Barbakan
match nie dojdzie do skutku, bo nie ma jak się wydostać z hali. Niech
to będzie zwykła walka na normalnych zasadach.
Wtem słychać jakąś szamotaninę
za drzwiami i po chwili do biura wpada Dagmara Zielińska. Dwóch
funkcjonariuszy GRU nie było w stanie jej powstrzymać.
Dagmara Zielińska – Panienko!
Esmeralda Martinez (z radością) – Petruello! (Szybko uspokaja się.) Znaczy się, zdrajczyni! Czego tu szukasz?
Dagmara Zielińska – Nikogo nie zdradziłam panienko!
Esmeralda Martinez – Przeszłaś
na stronę Felipe Castro, przekazałaś mu jakieś tajne akta, wspierałaś
go przez cały rok. Jeśli to nie zdrada to co? Na pewno nie głupota.
Zdrada, zdrada, zdrada. Nie chcę cię więcej widzieć. Zraniłaś moje
serce.
Kraven – Ona nikogo nie zdradziła.
Esmeralda Martinez – Naprawdę?
Kraven – Była
naszym tajnym współpracownikiem o pseudonimie „Landryna 2”. To była
ściśle tajna operacja, chcieliśmy mieć kogoś w otoczeniu Felipe Castro
i Dagmara sama się zgłosiła. Nigdy nie zdradziła EWF. Nikt nie mógł o
tym wiedzieć by rzecz wypadła przekonująco.
Esmeralda Martinez – Petruello! Ja nie wiedziałam! Wybaczam ci, chodź tu do mnie.
Dagmara Zielińska rzuca się w ramiona Esmeraldzie.
Yamato Konoe – Piękna scena, ale my mamy walkę z wrogiem na głowie.
Dagmara Zielińska – Sprawa
jest poważna. Felipe Castro ma na swych usługach setki bojowników z
Boko Haram, wszyscy szturmują halę. Z Franciszkiem Rokossowskim działa
jakaś grupa starych komunistów, pamiętam te mordy z roku 2002. Halę
infiltruje też mała grupa do zadań specjalnych pod dowództwem Bereniki.
Kraven – Czego chcą?
Dagmara Zielińska – Przejąć kontrolę nad EWF. Macie tu całą radę nadzorczą, prawda?
Kraven – Prawda.
Dagmara Zielińska – No
to jak im się uda to jeszcze dzisiaj Rada Nadzorcza EWF Corporation na
wniosek mniejszościowego udziałowca, Felipe Castro, otrzyma wniosek o
odwołanie całego zarządu. Pod bagnetami i karabinami Boko Haram z
pewnością się ugną. Felipe Castro przejmie władzę.
Kraven – To... odważny pomysł... ale co ludzie powiedzą? Co świat powie?
Dagmara Zielińska – Mają po swojej stronie media i rząd. Włączymy WSI24 i zobaczymy jaka jest obowiązująca narracja.
Kraven – Felipe Castro... (Rosjanin uderza pięścią w stół, po czym otwiera szufladę biurka i wyciąga stamtąd rosyjski pistolet PJa.) Zastrzelę swołocz, zastrzelę sukę jak psa.
Esmeralda Martinez – Nie mówisz poważnie?
Kraven (nalewając sobie wódki) – Jak najbardziej poważnie.
(Wyraz twarzy trzykrotnego EWF World Champa jest pewny siebie, a spojrzenie zdecydowane. Wracamy na arenę.)
Jan Kowalski – No proszę... Dagmara jednak nie zdradziła.
Tony Hogański – Cóż za lojalność wobec EWF.
Jan Kowalski – Trzeba
docenić jej powrót. Przedarła się do nas, a przecież mogła siedzieć
razem z Felipe Castro. Jeśli dostanie się w ręce wroga, wtedy jej los
będzie nie do zazdroszczenia.
Tony Hogański – Ty
znowu gadasz jakbyśmy mieli to przegrać. Słyszałeś Kravena? Jak
przyjdzie co do czego, to on Felipe zastrzeli. Stracą wodza, to stracą
głowę.
Jan Kowalski – Kwietniowa Anarchia VII to chyba jedna z najdramatyczniejszych gal w historii EWF.
Tony Hogański – Nie przebija tych bhutańskich, ale z pewnością jest ciekawa.
Jan Kowalski – Tak oto dotarliśmy do kolejnej walki.
Tony Hogański – Czy to już? Czy to już?
Jan Kowalski – Pojedynek o EWF Daemusin Championship czas zacząć!
EWF Daemusin Championship
Artur Grot vs The Chickasaw vs Żubr (c)
Uderza
„Boa” Pawła Kukiza i na rampie pojawia się Żubr. Wymachującego
wspaniałą polską flagą zawodnika wita co prawda mieszana, ale za to
bardzo głośna reakcja. W zasadzie trzeba przyznać, że Kraków kupuje
sarmacki patriotyzm i przeważa zdecydowanie pozytywna reakcja. Jest
jednak pewien sektor, który ma chyba dość lewackie poglądy i wygwizduje
Daemusin Champa przy okazji wyzywając go od nacjonalisty, antysemity i
homofoba. Ostatni Patriota pozdrawia swoich fanów i rozpoczyna
tradycyjny obchód ringu. Trzeba przypomnieć, że towarzyszą mu jak
zawsze Michał i Andrzej. Flaga trafia w ręce Tony’ego Hogańskiego, a
Żubr wkracza pomiędzy liny. Przez chwilę prezentuje posiadany przez
siebie pas, po czym przekazuje go sędziemu i spokojnie czeka na
przeciwników.
Rozbrzmiewa „Tom Sawyer” w
wykonaniu Rush, co oznacza pojawienie się pierwszego Indianina EWF.
Towarzyszy mu jego wierna asystentka - Julia Mianale Merle, znana
szerszej publiczności jako Mia. Sympatyczną parę wita duży cheer i
okrzyki: „Wooooo!!!”, które wyraźnie radują zainteresowanych. Wejście
na ring trwa dłuższą chwilę, ale nikomu to nie przeszkadza. Chickas
rozdaje kilka piątek, a Mia śle buziaki swoim licznym fanom.
Sympatycznie jest. Dopiero w momencie wkroczenia pomiędzy liny robi się
poważnie – Chickasaw i Żubr wymieniają przeciągłe i pozbawione
cieplejszych uczuć spojrzenia.
Przyszedł czas na ostatniego
zawodnika. Gra „Gimli” – Luxtorpeda – oto zapowiedź pojawienia się
kolejnego pretendenta do EWF Daemusin title. Artur Grot jest w pełni
skoncentrowany na czekającym go starciu, więc nie wdaje się w
interakcje z fanami. Tych w zasadzie zbyt wiele nie ma, bo Grot, mimo
całkiem interesującego i udanego początku w federacji, walczy na
ringach EWF zbyt krótko by być szeroko rozpoznawanym. Jemu to chyba
jednak wszystko jedno, bo po prostu wkracza na ring i wymienia
spojrzenia ze swoimi oponentami.
Tony Hogański (wymachując flagą) – To, co lubię najbardziej. Wspaniały pojedynek o jeszcze wspanialsze trofeum króla Daemusina przed nami.
Jan Kowalski – To może na początek garść statystyk, tak jak przed walką o Puchar Szczęściarza.
Tony Hogański – To może. Cholera, zapaliłbym patriotyczne cygaro. (Nie wiadomo skąd, ale towarzysz Żubra Andrzej, który usłyszał te słowa podał Tosterowi cygaro z polskim herbem.) O, dziękuję. (Tony zabiera się do dzieła.) No dalej, mówże.
Jan Kowalski – Historia
Kwietniowej Anarchii i EWF Daemusin title jest dość krótka. Pas ten
zadebiutował w EWF w 2009 roku, ale na PPV się nie załapał. Pierwszą
Anarchią była więc ta z roku 2010. W No DQ matchu spotkali się Aero,
Jimmy Hendrixon i Wasilij Gromow. Zwyciężył Aero, który tym samym
obronił swój tytuł. Kolejna gala to już zeszły rok. Była to wspaniała
walka, EWF Daemusin Champion Bane kontra EWF Evolution Champion Franko.
Zwycięzca miał wziąć Evolution, a przegrany Daemusina, ale walka
zakończyła się wynikiem nierozstrzygniętym.
Tony Hogański – No i dobrze, bo to obrażało wielkiego króla. Takie fuzje, on tego nie lubi, jego to obraża, chciałby mieć swój pas.
Jan Kowalski – On nie żyje od dwóch tysięcy lat!
Tony Hogański – Ty też kiedyś umrzesz, i co? Chciałbyś by cię obrażano po śmieci? Na pewno nie, król Daemusin też by tego nie chciał.
Cała trójka zawodników stoi
skupiona na środku ringu. Żubr przyzywa w myślach Lwów, Nowogródek,
Wilno i Kresy by te dodały mu sił w zdławieniu oporu swych rywali.
Artur Grot nie robi nic, a The Chickasaw cały się kotłuje. Walkę
sędziować będzie Shaman, bo on też musi mieć coś z życia. Atmosfera się
zagęszcza, więc
sędzia nie traci czasu. Warto dodać, że jest on szamanem! Rozbrzmiewa
gong i zaczyna się walka. Wszyscy na to czekali! Wielki król Daemusin
na pewno będzie obserwował ten pojedynek z zaświatów. Zawodnicy
rozpoczynają pełen animuszu brawl. Chickasaw unika kopnięcia Grota,
nadziewając się jednocześnie na Big Boota w wykonaniu Żubra. Indianin
pada, a Sarmata od razu rusza na drugiego ze swoich rywali. Oznacza to
brutalną wymianę ciosów w której potężne „cepy” Patrioty
przeciwstawione zostają precyzyjnym kontrom Artura. Kilka silnych
ciosów ląduje na szczęce Żubra, który w zauważalny sposób słabnie...
czy zbroje naszej husarii też by się tak zachowywały? Michał i Andrzej
na pewno zadają sobie to pytanie. W
tym samym czasie Chickas otrząsnął się z oszołomienia, wziął się w
garść, zwinnie wskoczył na górną linę i właśnie spada na rywali z
efektownym Moonsaultem, który zamienia się w podwójne DDT!
Jan Kowalski – Prawdziwie indiańska akcja!
Tony Hogański – Co w niej było indiańskiego? Tak pytam, bo nie znam się na indiańskim wrestlingu.
Jan Kowalski – Ja też nie.
Tony Hogański – Znowu
próbujesz budować napięcie? Szkoła Szpakowskiego wiecznie żywa.
Pogadajmy sobie o fanach na trybunach, jak płaczą, w jakie kolory się
pomalowali i czy przyszli w tych głupich czapkach z dzwoneczkami.
Zachęcani przez szalejącą poza
ringiem Mię fani gromko oklaskują rdzennego Amerykanina. Niesiony ich
dopingiem Chickasaw odbija się od lin i uderza w Grota Dropkickiem.
Chwilę później wstaje, ponownie odbija się od lin… i pada po Spinning
Spinebusterze w wykonaniu Żubra! Mia jest zrozpaczona takim obrotem
sprawy, ale Ostatniemu Patriocie nie wydaje się to przeszkadzać.
Spokojnie chwyta próbującego wstać Grotnickiego i wbija go w matę
pełnym niezaprzeczalnego impetu Powerslamem!
„Leżeć!” – wrzeszczy Żubr
okopując Chickasa serią Angry Stompów. Jakież to było polskie! Prawie
słychać było w tym komendy pierwszych Piastów rzucane do orszaku wojów.
Kochanek Katriny i tak próbuje
wstać, ale w obecnej sytuacji sprawia mu to niejakie trudności. Sarmata
podnosi rywala i daje się zaskoczyć wykonaną „z niczego” Hurricanraną!
Akcja jest połączona z próbą pinu....1..... nic z tego! Rozzłoszczony
Patriota rusza do ataku, zasypując przeciwnika serią punchów. Jednak w
Sawyerze drzemią jeszcze wielkie pokłady sił, co udowadnia powalając
rywala nagłym Jumping Knee Strike! Chwilę później do Indianina dopada
Artur Grot, który po krótkiej acz intensywnej wymianie ciosów wynosi
rywala do Military Press Slam! Pięknie go podniósł, naprawdę! Akcja zostaje wykonana, więc Chickasaw
cierpi. Artur spogląda w stronę drugiego z rywali... i z impetem spotyka
się z matą po Spinebusterze w wykonaniu Żubra!
Jan Kowalski – Kogo wspierasz w tej walce?
Tony Hogański – Wiem kogo nie wspieram.
Jan Kowalski – Kogo?
Tony Hogański – Kurwy i złodziei.
Jan Kowalski – Są tu jakieś?
Tony Hogański – Nie, wszystkie w Platformie Obywatelskiej.
Sarmata podchodzi do Chickasa i
aplikuje mu Sidewalk Slam. Później podnosi Grota... i po prostu pociąga
mu „z bańki”! Ale takiej prawdziwie polskiej, patriotycznej i
sarmackiej! Headbutt wyraźnie oszołomił fightera, więc Żubr odbija
się od lin i masakruje go dodatkowo potwornie skiffowym Running Knee
Strike! Łuk brwiowy Artura nie wytrzymał takiego traktowania – krew
młodego zawodnika zaczyna barwić matę na czerwono! Tymczasem Ostatni
Patriota jest wyraźnie na fali – chwyta Chickasawa, odbija się od lin i
aplikuje potworny Running Powerslam! Widać, że Roman Dmowski wspiera
go, bo Żubr jest naprawdę w wybornej formie, przynajmniej na tym etapie
walki. Po tej akcji
przechodzi do pinu....1......2.....kick out! Artur Grot wraca do gry atakując
Żubra, jednak ostatecznie nie kończy się to dla niego zbyt dobrze –
Daemusin Champion przypierdala mu kolejnym Headbuttem! Widać, że
zetknięcie z twardą czaszką Króla Puszczy nie jest niczym przyjemnym,
ale takie już jest ryzyko wiążące się z wkraczaniem w ring EWF. A
Sarmata wyraźnie chce się popisać swoją siłą – podnosi przeciwnika i
wykonuje Gorilla Press Slam! Nie opiera się przy tym pokusie próby
pinu....1......2..... Chickasaw przerywa efektownym Running Sentonem! Nie tracąc
rytmu dobiega do lin, odbija się od nich, skacze na głowę próbującego
wstać Żubra – powodując bolesny kontakt jego twarzy z podłożem - nie
tracąc szybkości dopada do kolejnych lin, wskakuje na nie i wykonuje
przepięknego Moonsaulta prosto na leżącego ciągle na macie Grota! (EWF!
EWF! EWF!) Szybkie przejście do pinu.....1.......2......kick out!
Jan Kowalski – Ale szybko przeszedł do pinu!
Tony Hogański – Co ty nie powiesz.
Jan Kowalski – Jesteś jakoś mało kreatywny w tej walce.
Tony Hogański – Naczytałem się Hegla przed galą i teraz mi się odbija.
Żubr próbuje coś zdziałać, pada
jednak po Superkicku Chickasa. Chwilę później uaktywnia się Grot, który
po prostu chwyta Indianina za głowę i przypierdala mu Jumping Knee
Strikiem! Próbuje nawet pinu....1....2.... shoulder up! Próbował,
próbował i na próbach się skończyło. Artur nie ma czasu na
rozpamiętywanie swojego niepowodzenia, w sumie to chyba nawet nie
planował, to nie ten typ osobowości, ale ważne jest to, że Żubr
zachodzi go od tyłu
aplikując German Suplex z natychmiastową próbą pinu.....1.....2..... przerywa
Chickasaw! Sarmata rzuca się, by ukarać
natręta – po krótkiej wymianie ciosów udaje mu się wykonać Snap Suplex.
Plecy Indianina solidnie ucierpiały, ale to nie koniec jego cierpień.
Potężnie zbudowany rywal unosi go, trzyma przez dłuższą chwilę
wyprostowanego do góry nogami, a później wykańcza Vertical Suplex!
Chickasaw znowu boleśnie zetknął się z matą, ale Żubrowi to nie
wystarczy: kolejny jest Exploder Suplex! Na szczęście dla Chickasa Żubr
zauważa dochodzącego do siebie Grota, którego wbija w narożnik pełnym
impetu Spearem! Niedługo później piewca MMA jest już w
połowie drogi do piekła – pada ofiarą Patria Bomb [Ricola Bomb]!
Zawodnik znany niegdyś jako Prinse odlicza....1....2.... 2,88.... odliczanie
zostaje przerwane! Chickasaw jednak ocknął się na czas i w ostatniej
chwili zapobiegł nieszczęściu!
Jan Kowalski – Mógł być już koniec.
Tony Hogański – To w zasadzie powinien być koniec. Żubr był bardzo bliski zakończenia tej walki.
Jan Kowalski – Czy Roman Dmowski rozegrałby to inaczej?
Tony Hogański – Tu nie ma co sobie takich żartów urządzać. Roman Dmowski był patriotą i wybitnym politykiem. Ze świecą szukać teraz takich.
Indianin odbija się od lin i
skacze na wstającego Sarmatę z pełnym ekspresji Crossbody! Żubr pomimo
oszołomienia przechwytuje tą akcję i kontruje morderczym Back Suplexem!
Chickasaw wygląda na potężnie rozpierdolonego o matę, a to jeszcze nie
koniec: Ostatni Patriota dobija go wykonując Dreamer DDT! Od razu
przechodzi do pinu....1....2....2,49... Artur Grot przerywa próbę! Obecny
Daemusin Champion obrywa kopniaka w głowę, a później pada ofiarą
Fisherman Suplex. Artur kontynuuje ofensywę wykonując DDT, a później
spada na rywala z Jumping Knee Strike. Sarmata wyraźnie wypadł z rytmu
i jest poobijany, a Grot podchodzi do Chickasawa. Indianin dostaje
zastrzyku energii i powala oponenta Dropkickiem! MMA Fighter szybko
zrywa się na równe nogi i... pada po piorunującym Enziguiri! Kolejną
akcją wykonaną przez Chickasa jest Standing Moonsault, który od razu
przechodzi w próbę pinu....1... 2.... 2,56.... kick out! Żubr próbuje zaskoczyć swojego
indiańskiego oponenta, sam jednak pada ofiarą Hurricanrany. Nie
dopuszcza do próby pinu, wstaje… i pada po High Kick Grota! Zawodnik
MMA natychmiast wyprowadza kolejne kopnięcie – tym razem w Chickasawa –
jednak Indianin unika ciosu i rusza do ofensywy przy pomocy serii Knife
Hand Chops! Okrzyki: „Woooo! Woooo!” rozlegają się w hali, jednak szybko
cichną – to Grot powala rywala na ziemię przy pomocy doskonale
wymierzonego Low Kicka.
Jan Kowalski – Pomówmy
lepiej o szansach zawodników. Żubr dwoi się troi, Chickasaw także jest
aktywny, a Grot jakiś taki pasywny. Dobrze zaczął w EWF, a teraz?
Czyżby spalił się ważną walką na Kwietniowej Anarchii? Przerosło go to?
Tony Hogański – Tak,
walka o Daemusin title może kogoś przerosnąć. Janku, to nie studio w
przerwie meczu. Widzisz gdzieś Piechniczka, Engela i Strejlaua? Dobrze
się czujesz?
Jan Kowalski – Stawiam na fachowy komentarz.
Tony Hogański – Stawiam piwo, żebyś przestał.
Artur Grot wyraźnie wkroczył do gry i być może będzie teraz próbował
rozstrzygnąć walkę na swoją korzyść. Czas pokaże czy jego plany zostaną
zrealizowane. Po wyrazie twarzy trudno stwierdzić jakie ma zamiary i
czy w ogóle ma jakiekolwiek. Nie każdy jest jak Franko, który planuje
swoje walki na sto wariantów już miesiąc przed galą. Nie ma co się
rozwodzić na ten temat, bo nie dotyczy on tego pojedynku. Walka trwa,
bo już chwile po wykonaniu Low Kicka, Artur Grot dopada rozpaczliwie
broniącego
się Chickasa i stara się założyć mu Rear Naked Choke! Sawyer broni się desperacko i,
co ważne, całkiem umiejętnie. Nie wiadomo jednak, jak to wszystko by
się rozwinęło, gdyby do akcji nie wkroczył Żubr, który po prostu chwyta
Fightera i z impetem grzmoci nim o matę wykonując Powerbomb! Chwilę
później wdaje się we wściekłą wymianę ciosów z Chickasem: owocuje to
kilkoma soczystymi Chopami lądującymi na klatkach piersiowych
zawodników. W końcu Kochanek Katriny trafia dwoma klasycznymi Punchami,
które docierają do twarzy rywala oszałamiając go. Stanowi to dla
Sawyera doskonały pretekst do wyskoczenia na krawędź ringu i wykonania
efektownego Slingshot Sentona! Żubr pada, a Native Lucha Man dokłada
jeszcze Slingshot Double Knee Drop – tym razem w leżącego przeciwnika!
Wszystko wskazuje na to, że to
nie koniec lotniczych popisów Chickasa! Indiański
luchador wskakuje na
szczyt narożnika i skacze na ciągle nieruchomego Grota z ciosem znanym
jako Mia Pozdrawia [High Angle Senton Bomb]! Trafia! Ładnie to
wyglądało! (EWF! EWF! EWF!)
Jan Kowalski – Chickasaw prezentuje się godnie.
Tony Hogański – Godnie? Co to znaczy godnie? Dobrze walczy? Jest szarmancki? Postępuje moralnie?
Jan Kowalski – Wyrasta na faworyta tej walki.
Tony Hogański – Tu nie ma faworytów. To taki rodzaj walki, w której na ring może wpaść Grabarz, odliczyć, wygrać i nikogo to nie zdziwi.
Jan Kowalski – Grabarz zaginął. To może być sprawka twojego senatora.
Tony Hogański – Mistrz Szakal jest niewinny niczym łysa lilija!
Po odniesieniu tego
niewątpliwego sukcesu nie traci czasu na świętowanie: po prostu podnosi
Artura i aplikuje mu Chickasaw Piledriver [Package Piledriver]!
Indiański gaz na ulicach Krakowa! Czy Kwietniowa Anarchia będzie
sukcesem wszystkich umęczonych ludów indiańskich? Jimmy natychmiast
przechodzi do pinu....1..... 2.... 2,79.... Żubr jeszcze nie powiedział
ostatniego słowa!
Bo polski naród jest jeszcze bardziej umęczony! Polska martyrologia
jest najważniejsza na świecie! Żubr właśnie to udowodnił. Kimże są
Indianie wobec obrońców Westerplatte, Poczty Gdańskiej, powstańców
warszawskich, żołnierzy wyklętych, kosynierów, konfederatów barskich.
Kimże oni są? Jak się z nimi mierzyć? Tak się nie da! Żubr właśnie
udowodnia, że Polska góra, zawsze i wszędzie! Dosłownie chwilę po
pokrzyżowaniu Indianinowi szyków
wręcz zmiata go potężnym Spearem! Cóż to był za Spear! Jakby sam Roman
Dmowski pchał go! Jest chyba bardzo zmęczony, bo
próbuje pinu....1.... 2....shoulder up! Sarmata chwyta luchadora i Irish
Whipem posyła go w narożnik. Następnie z rozpędu przypierdala mu Body
Pressem, a później jeszcze Big Bootem. Wygląda to brzydko i pewnie jest
bolesne. Chickas bezwładnie zawisnął na linach, Żubr ponownie bierze
rozpęd... i pada ofiarą desperackiej próby Schoolboy Pin w wykonaniu
drugiego ze swoich przeciwników.....1..... 2.... kick out!
Jan Kowalski – Dwa
bratnie, martyrologiczne narody ścierają się w tej walce. The Chickasaw
reprezentuje wszystkie ciemiężone rdzenne ludy obu Ameryk, a Żubr
wszystkich ciemiężonych Polaków.
Tony Hogański – Polacy
jak są głupi to się sami ciemiężą. Sami sobie zgotowali ten los, Tuska
wybrali, to niech płaczu nie ma, że kraj się rozpada.
Jan Kowalski – Czujesz napięcie w tej walce? Czujesz jak w zawodnikach się gotuje?
Tony Hogański – Skoro to patriotyczna walka, to na pewno jest to bigos.
Artur Grot próbuje
przejść do dalszego ataku, jednak Ostatni Patriota po prostu na to nie
pozwala. Jakże on mógłby na to zezwolić, gdy tu o sprawy polskie się
rozchodzi? Zadaje kilka brutalnych ciosów i przechodzi do regularnego
Ground & Pound! MMA fighter jakoś tam broni się przed tą nawałnicą,
a w tym samym czasie Chickasaw odzyskuje przytomność. Zrobił to iście
po indiańsku, podniósł głowę jakby ujrzał gdzieś w oddali dym,
dochodzący z jego wigwamu. Czy to plemiona Czikasów wzywają go na
wojnę? Czy odpowie na zew przodków? Jimmy szybko orientuje
się w sytuacji, z wysiłkiem wspina na szczyt narożnika, a trzeba jednak
dodać, że wdrapał się na niego profesjonalnie, niczym na prawdziwego
mustanga... walka między Grotem a Żubrem trwa. Tymczasem The Chickasaw
stoi wyprostowany na narożniku. On jest w Górach Skalistych i robi to,
co jego przodkowie. Wody ognistej nie ma, ale ma swoją niesamowitą moc.
Jimmy od razu wykonuje
Missille Dropkick prosto w zajętego obijaniem rywala Żubra!
Wszyscy uczestnicy walki
wyglądają na potężnie zmęczonych i przez chwilę po prostu leżą na
macie, ciężko dysząc. Każdy próbuje wstać, ale to Chickas jest
najszybszy – wykorzystuje ten fakt do wykonania Tornado DDT na Żubrze!
Chwilę później wdaje się w zaciętą wymianę ciosów z Grotem, trwa to
dość długą chwilę, obaj walczący słaniają się na nogach... dopada do
nich przebudzony Żubr. Chwyta obu za gardło i wykorzystując swe
gabaryty chce ich załatwić za jednym zamachem, Double Chokeslamem. Nie
udaje mu się to, bo Chickasaw kopie go w brzuch, uwalnia się,
dynamicznie dopada do rywala, chwyta go by wykonać Saito Suplex! Od
razu wstaje i daje Arturowi Grotowi Chickasaw Piledriver [Package
piledriver]! Pin.......1.........2.........3! (Zwycięzcą i nowym EWF Daemusin Champem jest: The Chickasaw!)
Tony Hogański – Wooooo!!
Jan Kowalski – Spodziewałeś się tego?
The Chickasaw nie może uwierzyć. Chyba nawet nie ma na to czasu, bo na
ring wpada Mia, który zaczyna obściskiwać go i gratulować. Publiczność
w sumie jest zadowolona, bo Indianin to sympatyczny gość. Shaman wręcza
mu EWF Daemusin title, a ten całuje go nabożnie. Następnie bierze Mię
na tzw. barana, po czym razem wchodzą na narożnik i świętują. To wielki
sukces dla nich, największych w ich dotychczasowej karierze. Gra „Tom Sawyer” Rusha, a The Chickasaw wciąż świętując powoli opuszcza ring.
Jan Kowalski – Kolejna walka za nami.
Tony Hogański – Całkiem zgrabna. Wierzę, że król Daemusin jest z niej zadowolony.
(My także w to wierzymy.
Dlatego udajemy się w długą podróż na zaplecze. Trafiamy do wspaniałego
gabinetu senatora Szakala. Jest tu wszystko, co najlepsze. Przede
wszystkim miękkie i puszyste dywany bez których senator nie może się
obejść. W specjalnej gablocie, zabezpieczonej przez izraelskie systemy
antywłamaniowe znajduje się PCW Polish title, legendarne trofeum równie
legendarnej federacji, już od prawie dziesięciu lat znajdujące się pod
opieką Łysego. Jest tu także legitymacja partyjna z okresu
komunistycznego EWF o numerze 001, skóry antylop upolowane na
afrykańskim safari, metalowy kij produkcji koreańskiej, pamiątki z
Iranu i innych wojaży, własnoręczny autograf ajatollaha Chomeiniego i
wiele innych ciekawych memorabiliów. Szakal siedzi za swoim biurkiem i
regeneruje siły jedząc zupę. Obok niego stoi paprotka, która to zupy
akurat nie je, ale wygląda dostojnie.)
Szakal – Dobra ta zupa kurwa. Dzisiejsza specjalność dnia. Wszyscy polecają.
Sufit zaczyna się trząść i jakieś odłamki tynku spadają na biurko. Żaden nie trafia do zupy.
Szakal – To chyba halnym kurwa spod samiuśkich Tatr zaciąga.
Dwukrotny EWF World Champion
chce dodać soli do zupy, ale zamiast niej ląduje w talerzu lampa, która
spadła z sufitu. Szakal robi zdegustowaną twarz, a w gabinecie pojawią
się Mumin z Mladenovem. Zupa rozlała się na wszystkie strony, ale na
szczęście nie na Szakala. Widać lampa spadła pod odpowiednim kątem by
było to możliwe. Jakim? Pytajcie ekspertów.
Mumin – Panie senatorze! To inwazja! Są już tutaj!
Szakal – Kto? Dzieci Vaclava zrobiły najazd by upomnieć się o alimenty?
Mladenov – Felipe Castro i jego hordy. Biegają piętro wyżej i walczą z GRU.
Szakal – Hondy?
Mladenov – Islamscy bojownicy!
Szakal – To oni wrzucili mi kurwa lampę do zupy? Dlaczego to zrobili i ilu ich jest?
Mladenov – Setki.
Szakal – To
tu kurwa nawet Domestos nie pomoże. Dla bezpieczeństwa spakujcie moje
pamiątki i zamknijcie paprotkę w jej kapsule ochronnej. Ja idę na
senatorski zwiad, bo i tak walka niedługo.
Mumin – Podobno po gali ma się rozpocząć natychmiastowa ewakuacja całego personelu.
Szakal – Utoniemy kurwa na tym Titaniku.
W biurze pojawia się trzech islamskich bojowników z Boko Haram, którzy zaglądają tu zaciekawieni.
Szakal – Wypierdalać! Nie mam czasu!
Islamiście nie zrozumieli.
Szakal – Po
polsku nie rozumiecie? W Polsce jesteśmy, a ja senatorem jestem! Ustawy
o języku polskim nie znacie? Wypierdalać mi stąd w podskokach!
Bojownicy z Boko Haram spoglądają na siebie, po czym kiwają głowami i wychodzą.
Szakal (z dumą) – Siła perswazji kurwa. (Spogląda na swoje biurko.) A za zupę i lampę nie przeprosili. Już ja im przypierdolę. Wychodzę, pilnujcie dobytku.
Mumin & Mladenov (chórem) – Tak, jest!
(Senator Najjaśniejszej
Rzeczypospolitej opuszcza swoje biuro, a my wraz z nim. Nie będziemy mu
jednak towarzyszyć w jego wojażach po krakowskiej hali, lecz po prostu
powrócimy w piękne okolice jeszcze piękniejszego stanowiska
komentatorskiego.)
Tony Hogański – Widziałeś? Mistrz jest wspaniałym. Zaledwie kilkoma słowami pokonał trzech islamskich fanatyków.
Jan Kowalski – Może to dlatego, że ma immunitet? Może Felipe Castro nie chce naruszać nietykalności cielesnej polskiego senatora?
Tony Hogański – Dupa,
a nie nietykalność. Mówimy o kumplu Vacdupy, który narusza wszystko,
co się rusza, a nawet wpadł kiedyś do kurnika z misją wydupczenia
wszystkich kur na stanowiskach pracy. Wyobrażasz to sobie jak on te kury tak jedna po drugiej chwytał?
Jan Kowalski – Nie, nie chcę sobie tego wyobrażać i nie sądzę by do tego w ogóle doszło.
Tony Hogański – No co ty? Pisali o tym w internecie.
Jan Kowalski – Tak... w internecie. To wiele wyjaśnia.
Tony Hogański – Tam piszą, że jestem zajebisty.
(Znajdujemy się w jakimś
pomieszczeniu dla personelu EWF. Dostrzegamy tu takie osoby jak Shaman,
Antoni Bryndza, Lech Grudziński, Dark Sędzia, Cassandra Tisserant,
Vesna Obrenowić, Mariusz Max Kolanko, Panna Zosieńka z bufetu, Ghul,
Szczęściarz, Pan Wojtek, Mexicano, Starrcade i wielu innych, z reguły
bezimiennych techników. GRU nie ma, bo walczy z islamsko-castrowskim
najeźdźcą. Jest natomiast Agnieszka Sorel, która zorganizowała krótki
briefing dla pracowników.)
Agnieszka Sorel – Jak
wiecie EWF jest w tej chwili oblężoną twierdzą. Po korytarzach grasują
bandy islamskich bojowników z Boko Haram, a to oznacza jedno - kłopoty.
GRU walczy z nimi, ale główne siły zostały przerzucone by ochraniać
dostęp na arenę. Nie chcemy by naszym fanom coś się stało, to
zniszczyłoby reputację EWF na wieki.
Antoni Bryndza – Być może Felipe Castro też tego nie chce?
Agnieszka Sorel – Stawka
EWF Corporation nie zna zamiarów Felipe Castro. Wiemy jedno, po
zakończeniu gali GRU rozpocznie proces ewakuacji wszystkich fanów, a
także personelu. Punkt zbiorczy został zorganizowany na dolnej
platformie, w piwnicach hali, skąd specjalnymi tunelami możemy wydostać
się poza obręb hali. Wszyscy oprócz Lecha Grudzińskiego, który sędziuje
następną walkę i techników związanych z bezpośrednią obsługą walk, mogą
powoli kierować się w tamtą stronę. Póki co droga ewakuacyjna jest
zabezpieczona przez GRU i nic wam nie grozi. Nie wiemy jednak jak długo.
Mariusz Max Kolanko (dygocząc) – Guziki, zostaną po nas tylko guziki.
Ghul – Piwa! Piwa dla mnie! Napijmy się piwa!
Agnieszka Sorel – Nie
panikować. Wróg karmi się naszym strachem. Zwartą grupą rozpocząć
proces ewakuacji. Po zakończeniu gali odpowiednie komunikaty dźwiękowe
w różnych językach będą informować was o dalszych krokach. To tyle,
dziękuję.
(Koniec materiału filmowego.)
Jan Kowalski – Widzisz Tony? Skoro zaplanowali już ewakuację, to sprawa jest poważna.
Tony Hogański – Nie,
Janku, nie jest. Jakby była poważna to gala zostałaby przerwana, a
ewakuacja byłaby natychmiastowa. Kończymy Kwietniową Anarchię i
opuszczamy halę, tyle. Murzyni biegają po hali, a jaki z tego efekt?
Żaden.
Jan Kowalski – Być może masz rację... a być może nie.
Tony Hogański – Jakby istniało jakieś zagrożenie to ja zostałbym ewakuowany na pierwszym miejscu. Jestem wszak największym skarbem EWF.
(Z serii „Wspomnień czar” czyli
przypomnienie wcześniejszych Kwietniowych Anarchii organizowanych przez
Extreme Wrestling Federation.)
EWF PPV „Kwietniowa Anarchia IV”, 30.04.2009, Kraków, Polska
01. Reebok pokonał Samuela Akrę w Dark matchu
02. Ponury Grabarz pokonał Curtisa Heysela i @ w Dark matchu
03. Jimmy Hendrixon pokonał Flying Mana i wygrał V Edycję Pucharu Szczęściarza
04. Y2J pokonał Izzy’ego Nilsena
05. Scotty Whiped pokonał Nasa Jazzowskiego i zdobył EWF Evolution title
06. Psycho pokonał Chrisa „More” Attitude’a i obronił EWF FTW title
07. Mind Mower pokonał Shamblera i Vaclava w No DQ matchu
08. Scyther pokonał Toola w EWF eXtreme Match V i obronił EWF World title
Inne ważne wydarzenia z tego PPV:
01. Szakal był aktywnym i zabieganym komisarzem
02. Poszukiwania Dark Division trwały w najlepsze
03. Odbył się pierwszy w historii EWF i jak dotąd jedyny Snowboard vs Surfboard match
04. Vaclav cierpiał z rąk swych prześladowców, w EWF zadebiutował Hae Baeguk, twórca Vacleaux
(Koniec.)
Jan Kowalski – Ładna to była gala.
Tony Hogański – Każda Kwietniowa Anarchia jest ładna, choć najbardziej te bhutańskie.
Jan Kowalski – Tak, już o tym mówiłeś.
(Realizator pokazuje nam mapę
krakowskiej hali, na którą po chwili nakłada czerwone punkty, gdzie
toczą się najcięższe walki pomiędzy GRU a Boko Haram. Ekran dzieli się
na kilka mniejszych i na każdym z nich obserwujemy zmagania się służb
ochrony EWF z bojownikami o zwycięstwo islamu na świecie. Są to
brutalne i zaciekłe walki. Punktów na mapie jest coraz więcej, widać
też że kilka dróg do serca organizmu EWF jest już otwartych, a oddziały
GRU muszą wycofywać się. Wojna na zapleczu trwa.)
Jan Kowalski – Nie wygląda to dobrze.
Tony Hogański – Na
litość boską! Janku! Zaknebluję cie chyba! Skończ wreszcie marudzić! Od
pierwszego segmentu smęcisz i płaczesz. My nie chcemy tego słuchać,
zaśpiewaj nam lepiej coś wesołego.
Jan Kowalski (śpiewając) – My pierwsza brygada, strzelecka gromada. Na stos rzuciliśmy nasz życia los, na stos, na stos!
Tony Hogański – Zwyciężymy!
Jan Kowalski (wyjąc) – Rozkwitały pąki białych róż! Wróć Jasieńku, z tej wojenki wróć!
(Jesteśmy na zapleczu, bo niby
gdzie indziej być możemy? Korytarzem idzie Bidam i najprawdopodobniej
zmierza w stronę wejścia na arenę, bo wszak już za kilkanaście minut
powinna rozpocząć się jego walka z Szakalem. Wtem jego drogę zastępuje
trójka bojowników z Boko Haram. Uzbrojeni w kałasznikowy i maczety
tarasują drogę aktualnego EWF FTW Champa.)
Bojownik Boko Haram#1 (śmieszną polszczyzną) – Stop! Ręce do góry! Pójdziesz z nami!
Bidam – Lubicie kurczaki? Możecie jeść w islamie mięso kurczaków?
Bojownik Boko Haram#2 – Co?
Bidam – Czy
kurczak to zwierzę nieczyste? Bo ja nie wiem, pytam was, bo walczycie o
zwycięstwo islamu na świecie, prawda? Ja na przykład walczę o swoje
zwycięstwa, ale dzisiaj mi kiepsko idzie. Przerżnąłem z kretesem być
może jedną z najważniejszych walk w mojej karierze, a wy przeszkadzacie
mi w drugiej.
Bojownik Boko Haram#1 (śmieszną polszczyzną) – Jesteście zatrzymani.
Bidam (uśmiechając się) – Nie sądzę.
Siergiejewicz Nowosibirski bez
słowa dopada do trójki muzułmańskich bojowników. Największego traktuje
potężnym Spearem, wpierdalając go prosto na ścianę. Od razu podnosi
się, błyskawicznie kopie jednego terrorystę w krocze, drugiemu wyrywa
karabin, tylko po to by trzasnąć nim nachylonego pierwszego w kark. Gdy
ten upada EWF FTW Champion zwraca swoją uwagę na drugiego, trzaskając
go karabinem w nos. Vaclav wybijał zęby przy pomocy kałasznikowa, a
Bidam postanowił złamać nos. Teraz dla zabawy zaczyna okopywać trójkę
leżących terrorystów. Nie trwa to długo, bo za jego plecami pojawia się
cień, a następnie ktoś przykłada mu ostrze do karku. Delikatnie
przebija ono skórę Bidamczyka i pojawia się kropelka krwi.
Bidam – Japońska stal i znajomy zapach perfum. Berenika, dawno się nie widzieliśmy.
Faktycznie, za plecami Bidama stoi Berenika.
Berenika – Bidam. Humor jak zawsze dopisuje?
Bidam – Nie narzekam.
EWF FTW Champion błyskawicznie
odwraca się, co sprawia że katana dokonuje większego nacięcia na jego
karku, ale ten nie zwraca na to uwagi i ignorując ból stoi już twarzą w
twarz do duchownej następczyni czekistów. Ta odskakuje w tył, ale Bidam
wybija się w powietrze i kopniakiem w katanę wytrąca ją z dłoni
Bereniki. Tak jak się okazuje ma szeroki wachlarz arsenału ofensywnego,
bo zza pasa wyciąga sztylet znany jako handżar i przystawia go Bidamowi do brzucha.
Berenika – Ani kroku w tył ani kroku w przód. Jesteś mój.
Bidam (zdziwiony) – Co? Przegrałem?
Berenika – Jakże
się cieszę, że się spotykamy. Szkoda, że nie później, bo byłbyś
idealnym trofeum po dzisiejszej gali Bidam, naprawdę. Tak przy okazji,
co u Franko?
Bidam – Spasł się.
Berenika – Naprawdę?
Bidam – Nie.
Berenika – Helenka zdrowa?
Bidam – Zapytaj sama. Stoi za tobą.
Berenika – Nie nabiorę się na to, wybacz.
To nie był jednak żart, bo za
plecami Bereniki naprawdę pojawia się Helenka! Wskakuje dziewczynie z
amnezją (a może ona wcale nie miała amnezji?) na plecy! Obie panie
padają na ziemię i zaczynają się tarmosić. Berenika szybko uzyskuje
przewagę, ale widząc, że sytuacja jest raczej niekorzystna zeskakuje z
niej, po drodze chwyta za swoją katanę i ucieka.
Berenika (z uśmiechem) – Jeszcze się spotkamy! Pa!
Bidamczyk tymczasem pomaga wstać Helence, nadciąga także Franko.
Helenka – Wszystko w porządku?
Bidam – Tak. Dzięki.
Helenka – Miałeś wszystko pod kontrolą, prawda?
Bidam – W sumie to nie. (Zwraca się do Franko.) Wybacz za tą historię z Evolution title. To Szakal, nie ja.
Franko – Cóż... widać taka była cena udziału w main-evencie.
Bidam – To
śmieszne, na pięć możliwych pasów w EWF, ja mam trzy. Jakbym
przypadkiem zgarnął jeszcze Daemusina i World title to dopiero byłaby
heca, nie?
Franko (beznamiętnie) – Tak.
Bidam – Spotkaliście jakichś terrorystów?
Franko – Nie. W ten rejon hali mieli się nie zapuszczać. (Spogląda na pobitych bojowników Boko Haram.) To musiał być jakiś zwiad.
Bidam – Tak...
no nic. Ja mam walkę, ty main-event. Trzymajcie się i spotkamy się po
gali. Mam nadzieję, że nie skończę z kulą w tyle głowy, wrzucony do
dołu śmierci i przysypany wapnem.
Zapada cisza.
Bidam – To był żart.
Franko – To twoje poczucie humoru.
(Koniec przygód na zapleczu. Wracamy na ring.)
Jan Kowalski – Bidam sobie ładnie poradził.
Tony Hogański – Ładnie?
Nie dziwota, że przegrał już jedną walkę, jak daje się obezwładnić
jakiemuś dziewczęciu z mieczem. Dla mistrza Szakala to doskonała
wiadomość. On ćwiczy dzisiaj szkołę perswazji, więc może po prostu
przekona Bidama by ten się poddał.
Jan Kowalski (kpiąco) – Tak, to bardzo prawdopodobny scenariusz.
Tony Hogański – Ty
kpisz, a mistrz Szakal ma wiele talentów. Dziś kilkoma słowami i ruchem
swych łysych brwi wyprosił terrorystów ze swojego biura.
(Przenosimy się poza obręb
hali. Na stanowisku dowodzenia sił zła stoją niezłomnie Felipe Castro,
Aleksandr Nazaretian i Bronisław Myszkiewicz. Towarzyszą im zwolennicy
partii rządzącej, a także drobne grupki Boko Haram, bo przecież
większość zajmuje się zdobywaniem hali. Felipe Castro rozmawia przez
telefon.)
Felipe Castro (przez telefon) – Co masz towarzyszu Rokossowski do powiedzenia?
Głos Franciszka Rokossowskiego – To
był genialny pomysł. Nie byłem wewnątrz hali EWF od 2002 roku i znów tu
jestem. Moje socjalistyczne bojówki radzą sobie świetnie, choć to Boko
Haram wykonuje czarną...
Tu wszyscy śmieją się rubasznie i bronkoidalnie.
Głos Franciszka Rokossowskiego – ... robotę.
Felipe Castro (przez telefon) – Rozumiem, bez odbioru. (Koniec rozmowy.) Panowie, same dobre wiadomości. Kontrolujemy już jakieś 20% hali.
Aleksandr Nazaretian – Ale
wiesz, że to nie są punkty o strategicznym znaczeniu? GRU trzyma się
dzielnie, tam gdzie chce się trzymać. Nie mamy jeszcze żadnych
kluczowych jeńców, gala nie została przerwana, a dużo czasu nam już nie
zostało.
Bronisław Myszkiewicz – To prawda. Jeśli uda im się ewakuować radę nadzorczą na czas, to z naszego planu nic nie zostanie.
Felipe Castro – Panowie,
po co ten defetyzm? Mamy miażdżącą przewagę, z tej hali prawie nie ma
wyjścia. Do końca Kwietniowej Anarchii będziemy kontrolować 90% hali, a
pozostałe 10% to będą jakieś szatnie bez znaczenia. Wszystko idzie po
naszej myśli. Szejk Jasin i Berenika są wewnątrz, a ich raporty są
pomyślne. Także Rokossowski pozostaje optymistą. Będziemy dzisiaj
świętować.
Aleksandr Nazaretian – Co zrobimy z Dagmarą?
Felipe Castro – Niech ją sobie Boko Haram bierze w jasyr. Do Afryki ze zdrajcami. Każdy nasz wróg tam skończy...
(Koniec materiału filmowego.)
Jan Kowalski – Słyszałeś? Oddadzą nas w jasyr islamistom! Wywiozą nas do Afryki i utną nam głowy!
Tony Hogański – Janku,
ty się jakoś prześlizgniesz. Gorzej ze mną, Kravenem, mistrzem Szakalem
i innymi. Na szczęście GRU sobie radzi. Atakują nas od samego początku
gali i co z tego mają? Kontrolują 20% hali. To tyle, co nic!
Jan Kowalski – Jeśli główne linie oporu zostały przełamane, to teraz będzie to już tylko efekt lawiny.
Tony Hogański – Miałeś nie panikować.
Jan Kowalski – Przepraszam.
(Dobrze, że Kowalski
przeprosił, bo jego panikarstwo zaczynało już wszystkich denerwować.
Jesteśmy na zapleczu, gdzie czasem bywa spokojnie, a czasami nie. Tym
razem spotykamy Mariusza Maksa Kolanko w towarzystwie Pana Wojtka. W
zasadzie to nie wiadomo czy Pan Wojtek kiedykolwiek gadał, czy odezwie
się dzisiaj? Nagle ich oczom ukazuje się komando Boko Haram. Pan Wojtek
spierdala na lewo, a Mariusz Max na prawo, otwiera jakieś drzwi i wpada
przestraszony do szatni. Ta jak się okazuje była już zajęta. Na
drewnianym, składanym leżaku siedzi albo leży Vaclav, który popija
sobie piwo. Jak zawsze jest to Perła, ulubiony browar Wroga Ludu.)
Vaclav – Wywiad? Nie, nie, nie mam czasu. Koncentruję się... (Wskazuje na swoją butelkę piwa.) ... przed walką.
Mariusz Max Kolanko – Tak, rozumiem. (Rozgląda się w panice.) A może jednak? To dobra promocja przed main-eventem, nie?
Vaclav – Ja nie potrzebuję wywiadów by się promować. Nie mam czasu Max. Wypierdalaj!
Mariusz Max Kolanko – Mogę tu chociaż chwilę zostać?
Vaclav – Max, jakiś dziwny jesteś. Po dobroci mówię, wypierdalaj, jak do człowieka, przyjaciela nawet, a ty nic.
Mariusz Max Kolanko – Bo... oni tam są!
Vaclav – Kto?
Mariusz Max Kolanko – Terroryści.
Vaclav – Za drzwiami?
Mariusz Max Kolanko – Tak... (Spogląda błagalnie na Vaclava.) Proszę... mogę tu przeczekać aż droga będzie wolna?
Vaclav – Na kolana psie. Błagaj mnie o to.
Siostrzeniec Pana Józefa nie ma innego wyjścia. Pada na kolana przed Vaclavem.
Mariusz Max Kolanko – Proszę...
Vaclav – Staraj się bardziej.
Mariusz Max Kolanko – Błagam cię... pozwól mi tu zostać.
Vaclav – Wstawaj, Max. Nie róbmy cyrku.
Max wstaje z kolan. Vaclav wstaje z leżaka, podchodzi do Kolanki i klepie go po ramieniu.
Vaclav – No już, już. Wszystko będzie dobrze.
Mariusz Max Kolanko (szczęśliwy) – Dziękuję. Naprawdę dziękuję.
Vaclav – Wypierdalaj.
Oczy Maksa są pełne
najpierw niedowierzania, a następnie absolutnego przerażenia. Vaclav
brutalnie chwyta go za szmaty, otwiera drzwi i
wyrzuca na korytarz. Tam od razu zauważają go bojownicy Boko Haram,
którzy rzucają się na niego, obezwładniają i biorą do niewoli. Kamera
wraca do znienawidzonego przez cały naród. Mecenas Ekstremy.
Vaclav – Jak prawdziwy mężczyzna musisz mierzyć się z przeciwnościami losu. Dołączysz do Józefa i innych. Będzie ci tam dobrze.
(Wracamy na ring.)
Tony Hogański – A to niegodziwa gnida!
Jan Kowalski – Perfidne i paskudne zachowanie Vaclava.
Tony Hogański – Powinien zostać dyscyplinarnie usunięty z EWF.
Jan Kowalski – Tak się po prostu nie postępuje.
Tony Hogański – Ten gnój nie ma honoru.
(Kolejna wizyta na zapleczu to
kolejne emocje. Znajdujemy się w kwaterze głównej Armii Prus
Wschodnich. Trwa tu ostra libacja, a piwo z Pucharu Szczęściarza leje
się wręcz strumieniami. SeBa leży do góry brzuchem i pochrapuje. Mati
zasnął pod stołem. Wtem drzwi się otwierają i do kwatery wkracza
bojownik Boko Haram. Z obrzydzeniem spogląda na zastaną sytuację.
Przeładowuje karabin i celuje w SeBę. Ten momentalnie otwiera oczy,
chyba to wyczuł.)
SeBa – Do boju kuce! Masakrować islamistów! Armia Prus Wschodnich!
Mati niczym gepard, śmiesznie
kręcąc kończynami dolnymi, wyskakuje spod stołu zatapia zęby w nodze
bojownika o islamizację świata. SeBa momentalnie poprawia ułożenie
hełmu na swojej głowie, wybija się ze stołu i trafia napastnika swym
pruskim hełmem, a tym samym rogiem prosto w brzuch! Terrorysta traci
kontrolę nad własnym ciałem i posyła serię z karabinu w sufit. Trafia w
lampy i światło gaśnie.
SeBa – Ej ziomki? Kto zgasił światło?
Słychać wrzaski islamisty.
SeBa – Gryź go, Mati, siekaczami go! Za naszą armię! Walcz z wrogiem! Bierz go!
(Pełne bólu wrzaski
afrykańskiego bojownika milkną. Jako, że w szatni jest ciemno, to my
nie mamy tutaj niczego do roboty. Wracamy na arenę.)
Tony Hogański – Brawo Armia Prus Wschodnich!
Jan Kowalski – Tak się walczy z islamskim najeźdźcą!
Tony Hogański – SeBa jest jak Karol Młot! Jak Sobieski pod Wiedniem! Obrońca Europy!
(Znów jesteśmy backstage. No
ile można? Tym razem trafiamy znów do dekadenckiej szatni EWF World
Champa. SR-Crazy z EWF World title na brzuchu przysypia na rzymskiej
sofie. Smeli i Miszki nie ma w pobliżu, ale są zhańbione panie, które w
złej sławie trafiły z izraelskiego wojska do Korpusu Ochrony imienia
Feliksa Dzierżyńskiego. Szaleniec jest intensywnie wachlowany, gdy
otwierają się drzwi i w szatni melduje się czterech murzyńskich
bojowników z Boko Haram. Korpus Ochrony od razu staje gotowy do
działania. Crazy otwiera jedno oko i powstrzymuje je.)
SR-Crazy – O!
Są stażyści! Jednak przeżyliście! Moja szkoła, nie? Wiele was
nauczyłem, ale ucieczki z opresji zawsze mieliście opanowane do
perfekcji.
Islamiści są zdziwieni. Crazy
wstaje podchodzi do nich i ściąga ich chusty z twarzy, objawiając
całemu światu ich murzyńskie lica.
SR-Crazy – No nie! Oni używali gazów bojowych, że tacy sini się zrobiliście? Nalep, mów co z tobą. (Potrząsa dramatycznie jednym z murzynów.) Albo nie... ty, gościu od fabryk. (Zaczyna potrząsać innym murzynem. Robi to równie dramatycznie.)
Od razu cię poznałem, bo najbardziej osmolony jesteś. Przeżyłeś
wybuch w tej swojej fabryce, więc masz doświadczenie. Co oni wam tam zrobili? Zamknęli w
solarium?
Murzyni chcą zareagować, ale Crazy odbiera im kałasznikowy.
SR-Crazy – To nie zabawki. Trzeba to później oddać GRU. No już, już! (Klaszcze w dłonie.) Do roboty! Banito i Nalep przejmują wachlowanie. Gościu od fabryki zrobi mi koktajl, a Huarez będzie polerował pas. Zrozumiano?
Bojownicy z Boko Haram kiwają głowami.
SR-Crazy – Nie
mówiłem wam tego nigdy, ale fajni z was stażyści. Cieszę się, że
robicie ten bezpłatny staż właśnie u mnie. Inni by wami pomiatali, ale
u mnie zawsze sprawiedliwie, nie?
Znów kiwają głowami.
SR-Crazy – Jak mi main-event dzisiaj dobrze pójdzie to Miszka zabierze was do Maka na frytki i szejka.
Bojownik Boko Haram#01 (przerażony) – Szejk Jasin?
SR-Crazy – Co?
Szejk z brzoskwiń? No nie wiem, truskawkowy mieli kiedyś, czekoladowy i
chyba śmietankowy. A może waniliowy? Spytajcie Miszkę, ale koniec tego gadania. Do roboty!
(Islamiści biorą się do pracy. Nic tu po nas, więc wracamy na ring.)
Jan Kowalski – Najpierw Szakal przekonał islamistów siłą perswazji by wynieśli się z jego szatni, a teraz Crazy zrobił z innych stażystów.
Tony Hogański – Od
razu widać, kto jest legendą polskiego wrestlingu. Bidam i Vaclav
walczą wręcz z terrorystami, a Crazy i Szakal robią to siłą woli, mocą
samego słowa.
Jan Kowalski – To ciekawe, prawda?
Tony Hogański – EWF jest bardzo ciekawe.
Jan Kowalski – Z
drugiej strony, to smutne, że Crazy pierwszy raz pochwalił swoich
stażystów jak ich już tu nie było. Chłopaki na pewno by się ucieszyli.
(Z serii „Wspomnień czar” czyli
przypomnienie wcześniejszych Kwietniowych Anarchii organizowanych przez
Extreme Wrestling Federation.)
EWF PPV „Kwietniowa Anarchia V”, 25.04.2010, Wrocław, Polska
01. Vitor Hernandez pokonał Maniaka, Lunaticka, Dastina Tornado i Nigela Morona i wygrał VII edycję Pucharu Szczęściarza
02. Yoshihito Nabeshima pokonał Vaclava
03. Walka pomiędzy Nasem Jazzowskim a Toolem zakończyła się wynikiem nierozstrzygniętym
04. Bidam pokonał Ieshige i Gabriela Iwanowa
05. Aero pokonał Jimmy'ego Hendrixona i Wasilija Gromowa i obronił EWF Daemusin title
06. Crash pokonał Vegarda Jacobsena i zdobył EWF Evolution title
07. Sandman pokonał SR-Crazy'ego i zdobył EWF FTW title
08. Tool pokonał Nasa Jazzowskiego i Psycho
09. Psycho pokonał Toola i Nasa Jazzowskiego i obronił EWF World title
Inne ważne wydarzenia z tego PPV:
01. Szakal zaginął
02. Esmeralda Martinez zainicjowała Rewolucję Kulturalną
03. Yoshihito Nabeshima zrzekł się EWF World title shotu
04. Scyther wspomógł Psycho w obronie EWF World title
(Koniec.)
Tony Hogański – Mistrz był taki aktywny na tej gali.
Jan Kowalski – To na poprzedniej. Na tej zaginął i go nie było.
Tony Hogański – Faktycznie, pomyliło mi się coś.
Jan Kowalski – Czy przyszedł czas na main-event?
(Przenosimy się jeszcze raz na
zaplecze. Jesteśmy w pomieszczeniu realizatorów, do którego wtargnęli
bojownicy Boko Haram. Dwóch murzynów siedzi przy komputerach i oglądają
śmieszne filmiki z innymi murzynami na popularnej stronie o
ogólnoświatowym zasięgu. Na razie w niczym nie przeszkadzają, więc
miejscowi technicy zaakceptowali tę nienormalną sytuację. Wracamy na
ring.)
Tony Hogański – No tak...
Jan Kowalski – Ucieszy cię pewnie wiadomość, że czas na kolejną walkę.
Tony Hogański – Yeah! Mistrz Szakal znowu w akcji! Oby tym razem poszło mu lepiej.
Jan Kowalski – Na szalę w tej walce zostanie rzucone EWF FTW Championship. Tak zadecydowało kierownictwo EWF.
Tony Hogański – Skoro
doszło do nadzwyczajnych przekształceń na szczycie. To czy Kraven
zadecydował o tym jako komisarz EWF czy jako przewodniczący Stawki?
Jan Kowalski – Nie mam pojęcia.
EWF FTW Championship
Bidam (c) vs Szakal
Zaczyna grać
„London calling” The Clash, kultowa to pieśń, mogliby ją czasem puścić
z dodatkiem The Pogues, ale nie tym razem. Spod FeliXtronu wychodzi
Bidam, EWF FTW Champion. Ignoruje zupełnie publiczność, chociaż ta
pozdrawia go gorąco. Jest skupiony i zmotywowany. Nie wytrąciła go z
uwagi nawet drobna wpadka realizatora, który w pewnym momencie zmienił
jego theme na jakąś piosenkę Shakiry, która to ma niby promować
mistrzostwa świata w piłce nożnej. Bidam dociera na ring, gdzie wita
się z Lechem Grudzińskim.
Następnie rozbrzmiewa The Offspring i „Self
Esteem”, publiczność się raduje, bo senator Szakal dobrym człowiekiem
jest, skurwielem, ale dobrym i pozytywnym skurwielem. Kiedyś nie był
popularny, ale teraz spotyka się z dowodami sympatii na całym świecie.
Może chciałby w przyszłym roku zostać prezydentem? Znów doszło do
jakiejś awarii, bo w pewnym momencie theme wyłącza się, a następnie
zmienia się w KSU i „Kto
cię obroni Polsko.” Teraz widzimy, że to bojownicy Boko Haram, którzy
siedzą w realizatorce i odpalają sobie taką muzykę, jaka im się
spodoba. Szakal miał szczęście, Bidam trochę mniej.
Tony Hogański – Dlaczego ta walka nie jest o EWF Evolution title?
Jan Kowalski – Bo tak postanowił Kraven.
Tony Hogański – Mistrz Szakal z radością dorzuciłby ten pas do swojej kolekcji.
Jan Kowalski – Naprawdę chciałbyś, żeby Szakal miał ten pas na liście swoich sukcesów?
Tony Hogański – On niczym nie gardzi. Masz zresztą jakiś problem? Ja byłem przecież EWF Evolution Champem, a nawet mistrzem Konstantynopola!
Kiedyś mieliśmy galę w Konstantynopolu, który obecnie nosi jakieś
odrażającą nazwę. Być może kiedyś jeszcze tam wrócimy, ale bez Sandmana
będzie to raczej trudne, a nad Konstantynopolem zawiśnie jeszcze kiedyś
chrześcijańska flaga. Na ringu tymczasem jest Lech Grudziński, są też
Szakal i Bidam. Gotowi do walki, zmotywowani, a do tego od kilku
miesięcy znajdujący się w drobnym a czasem bardziej poważnym
konflikcie. Czas rozwiązać spór między nimi. Czas na walkę! Arbiter
daje sygnał do jej rozpoczęcia, słychać gong i jest! Ruszyli! Zaczyna
się! Dochodzi do pierwszego zwarcia, obaj wrestlerzy próbują zdobyć
przewagę siłową... mocno się tarmoszą, oj mocno! Pojedynek początkowo
jest wyrównany, bo na początku walki tak z reguły jest. No chyba, że
walczy jakaś ostatnia oferma z uznanej klasy zawodnikiem. Ten pojedynek
to jednak starcie na szczycie, obaj wrestlerzy są klasą samą w sobie,
nie ma co do tego wątpliwości. Szamotanina między nimi trwa, jest
bardzo dynamiczne, obaj energicznie starają się osiągnąć przewagę.
Wydaje się, że Szakal jest bliski... ale nie! Jednak to Bidamowi się to
udaje, bo spycha przeciwnika do narożnika, gdzie zaczyna go dusić. Nie
ma DQ, więc Lech Grudziński nie ma niczego przeciwko. Bidam po
mongolsku, brutalnie uderza Szakala w twarz. Ten reaguje nad wyraz
spokojnie, wracając na środek ringu. No dobra, rzucił jakąś kurwę, ale
był spokojy. Dochodzi do drugiego zwarcia, znów widzimy chwilową
równowagę po której Bidam drugi raz zdobywa lekką przewagę, kolejny raz
spychając rywala do narożnika. Bidam bierze rozpęd i chce skoczyć na
rywala, ale ten odskakuje w ostatniej chwili... Nowosibirski rozbija
się w narożniku... nie! Jednak nie! W ostatniej chwili wyhamował.
Szakal dopada do niego, chwyta za kark i odciąga na środek ringu.
Jan Kowalski – Jak na razie walka pełna pasji, ale bez większych ataków.
Tony Hogański – To początek. Mistrz się dopiero rozgrzewa.
Jan Kowalski – A Bidam?
Tony Hogański – Osobiście nic do niego nie mam, ale w tej walce jest on cwelem i mendą.
Panowie znajdują się na środku ringu i znów doszło do zwarcia. Szakal
chwyta Bidama w headlocka, ale Nowosibirski wyswobadza się z niego.
Tarmoszą się znowu i tym razem Bidam ze zwarcia przeszedł płynnie do
Hammer Locka. W
całej tej akcji Szakal poradził sobie całkiem sprytnie i sprawnie, to
znaczy uderzając pięścią w twarz senatora. Kilka takich strzałów
wystarczyło, by dwukrotny EWF World Champion zwolnił chwyt. Aktualny
EWF FTW Champion od razu przechodzi do ofensywy, rozpędza się i odbija
od lin, by następnie wyjść z Clotheslinem powalającym swojego
przeciwnika. Bidam podnosi momentalnie go i atakuje chopsem na środku
ringu. Następnie wykonuje Irish Whip, po czym schyla się aby wykonać
Back Dody Drop, jednakże Szakal pięknie kontruje! Cóż za styl! Senator
agresywnie kopnął przeciwnika w klatkę piersiową. Taka to była kontra.
Bidam nawet nie wie za bardzo co się stało, natychmiast doskakuje do
niego senator, który dobija go potężnym European Uppercutem.
Nowosibirski z łoskotem pada, a Szakal przechodzi do
pinu.....1.....kick out! Szakal wstaje, natychmiast podnosi
przeciwnika, po czym zaczyna uderzać go pięściami oponenta, na dokładkę
natomiast serwuje mu Side Suplexa. Kolejna akcja to odbicie się od lin
i próba wykonania Knne Dropa. Tym razem jednak Bidamczyk odsuwa się,
przez co Szakal pada kolanem na matę. Bidam od razu wstaje, zakłada
dźwignię na jedną z rąk łysego senatora po czym agresywnie podciąga
rywala ku sobie atakując barkiem. Czyni tak dwukrotnie, po czym Szakal
uderza go łokciem i wyswobadza się z bolesnej opresji. Bidam od razu
jednak chwyta rywala za głowę i wykonuje mu DDT!
Jan Kowalski – Nie zapominajmy, że panowie już walczyli.
Tony Hogański – W
swoich karierach? Odkryłeś Budę Ruską tym stwierdzeniem albo inną
Amerykę. Oczywiście, że walczyli, przecież to nie debiutanci.
Jan Kowalski – Chodziło mi o pierwszą walkę.
Tony Hogański – Wiem, szydzę z ciebie.
Bidam wstaje, po czym od razu odbija się o liny. Szakal niespodziewanie
jest jednak szybki. Też wstał, też odbił się o liny... panowie już po
chwili spotkali się w połowie drogi. Bidam spróbował Clothesline'a, ale
Szakal nie, on to przewidział, on prostu uniknął ciosu. Znalazł się za
plecami Bidama, szybko wyhamował, wybił się i trafił go w plecy
Dropkickiem. Dwójka zawodników pada na matę. Szakal momentalnie wstaje
i rozpoczyna senatorską akcję ofensywną, a tym razem wiążę się to z
wykonaniem Running Knee lIft. Okazał się to manewr bardzo słuszny,
godny i sprawiedliwy, gdyż Bidam, co to ledwo powstał, znów padł jak
rażony piorunem albo przejechany kombajnem. Łysy od razu przechodzi do
pinu.....1......2..kick out! Walk nie wygrywa się łatwo, a już
szczególnie nie na Kwietniowej Anarchii. Szakal spada więc na niego z
Elbow Dropem, jednym, drugim, trzecim, czwartym. Następnie podnosi go..
i w tym momencie Bidamczyk chwyta go, po czym wykonuje mu Power Slama.
Natychmiast podnosi Szakala, wykonuje irish whip do narożnika, po czym
rozpędzony chce zaatakować z Clotheslinem, jednakże wspaniały Szakal w
ostatniej chwili odsuwa się. Chwiejnym krokiem Bidam kieruje się na
środek ringu, gdzie zostaje powalony przez potężny Clothesline z
senatorskiej ręki Jaśnie Pana Szakala. Kilkaset lat tradycji
polskiego senatu czuwa nad nim. Szakal zawsze będzie przeciwnikiem
likwidacji senatu, bo w Rzeczpospolitej na takie haniebne likwidacje
miejsca nie ma i być nie może. Tymczasem Bidam powoli się podnosi, ale
za jego plecami już czai się Łysy, który zakłada mu Full Nelsona.
Tony Hogański – Zobacz w jakiej mistrz jest cudownej formie.
Jan Kowalski – Faktycznie, nie jest źle.
Tony Hogański – Nie jest źle? On to wygra Janku, on to wygra.
Jan Kowalski – Jeszcze kilka godzin temu widziałeś Szakala jako nowego EWF World Champa.
Tony Hogański (obrażony) – Oszukali go.
Oszukać może i oszukali, Toster zawsze będzie trzymał stronę Szakala,
my jednak powinniśmy być obiektywni jak polskie media głównego nurtu,
bo przecież nie pobocznego. Tymczasem dominacja senatorska trwa, bo
trzyma on Siergiejewicza Nowosibirskiego w morderczym i bardzo bolesnym
uścisku przez kilka chwil. Nie wygląda to najlepiej dla poczciwego
Mongoła. Nie ma on zamiaru się poddawać, z pewnością nie należy do tego
ludzi. Walczy, och jak walczy! Aktualny EWF FTW Champion desperacko i z
werwą stara się wydostać. Już po chwili uwalnia jedną z rąk. Obaj
wrestlerzy szamoczą się na środku ringu. Tak wygląda ta walka, to jej
symbol, jedna wielka szamotanina. Zwolennicy latających albo pijanych
małp nie będą zadowoleni. Bidam już odzyskał siły i próbuje
kontratakować. Nie tylko uwolnił jedną z rąk, ale bardzo szybko zaczyna
dynamicznie uderzać oswobodzonym łokciem w twarz Szakala. Jak on będzie
przemawiał na najbliższej debacie w senacie? Z taką pokiereszowaną
twarzą? Gdzie majestat polskiego parlamentarzysty? Dobry żart, bo
wszyscy dobrze wiedzą, że przecież większość parlamentarzystów, oprócz
Szakala rzecz jasna, nie ma żadnego majestatu, to kurwy bez honoru.
Bidam tymczasem walczy o wolność. Swym skutecznym uporem uwalnia się,
błyskawicznie chwyta Łysego w pól po czym wykonuje Belly to Belly
Suplex. Szakala nie jest łatwo zlikwidować, bo powoli wstaje ale
zostaje powalony natychmiast Clothesline'a w wykonaniu Nowosibirskiego.
Szakal znów, kolejny raz, wstaje po czym znów pada po drugim z kolei
ataku ręką Bidama. Teraz to aktualny EWF FTW Champion podnosi Szakala,
wykonuje irish whip do narożnika. Szakal potężnie i z łoskotem uderza
plecami o narożnik. Tymczasem Bidam rozpędza się w stronę rywala,
próbuje na niego skoczyć, ale senator łatwo kontruje uderzając rywala
łokciem w twarz.
Tony Hogański – To jest senator! Prawdziwy! Widziałeś jaki ma łokieć? Jak cudnie ułożony?
Jan Kowalski – Od 2001 roku łokieć Szakala jest topowym łokciem w Polsce.
Tony Hogański – A przecież nie było jeszcze Elbow Hit!
Jan Kowalski – Czekamy i na to.
Elbow Hit faktycznie nie było, ale może jeszcze będzie. To nie jedyne
uderzenie łokciem w twarz, bo już po chwili Bidamczyk obrywa drugi,
identyczny cios. Znów w użyciu był identyczny łokieć i trafił on w
identyczne miejsce, czyli twarz Siergiejewicza Nowosibirskiego. Szakal
chwyta rywala, po czym mocnym irish whipem posyła go wprost w narożnik.
Nie tracąc ani chwili sam bierze lekki rozpęd, wyskakuje lekko w górę i
chwytając głowę Bidamczyka przywala nią o najwyższy narożnik. Impet
uderzenia był na tyle duży, że Bidam odbił się tak mocno, by paść na
matę jak zabity. Prawdziwe zwłoki! Generalnie cała ta akcja rozegrana
została w dynamicznym tempie i publiczność okazuje swoje zadowolenie.
Szakal w sposób żwawy od razu przechodzi do pinu.....1....2....kick
out!! Tym razem nie wyszło, ale może następnym razem będzie lepiej.
Senator podnosi swojego mongolskiego przeciwnika.... i w tym momencie
dostaje kopniaka w brzuch i DDT! Łysy pada. Bidam od razu dopada do
rywala, podnosi go i Samoan Drop! Szakal
jest zupełnie zamroczony, co wykorzystuje aktualny EWF FTW Champion.
Pomaga rywalowi wstać, natychmiast chwyta go za głowę i uderza jego
twarzą o słupek pobliskiego narożnika... następnie odwraca go i
wykonuje mu Chestbreakera. Łysy pada.... a Bidam natychmiast dobija go
Elbow Dropem... wstaje, odbija się o liny i kolejny raz uderza na nim
Elbow Drop. Czy to wystarczy by zdominować Szakala? Chyba nie, bo ten
jednak tak łatwo nie zamierza rezygnować i prawie od razu próbuje
wstać. Na nic jego zamiary, bo Bidam nie pozwala mu na to i natychmiast
zaczyna go okopywać. Sam nie był w stanie, ale Bidam udzieli mu
wsparcia, bo ważne jest to by takie rzeczy odbywały się na jego
warunkach. Pomaga mu więc wstać... i w tym momencie dostaje kopniaka w
brzuch i Tornado DDT! Szakal zaszalał! Jednak Bidam natychmiast próbuje
wstać, ale owłosiony inaczej wrestler od razu chwyta go za rękę, rzuca
go o liny, a gdy rywal wraca do niego nagradza go Northern Lights
Suplexem! Pin......1.......2.....kick out!
Tony Hogański – Widzisz jak mistrz czadu daje?
Jan Kowalski – Moglibyśmy zrobić kiedyś galę w Czadzie.
Tony Hogański – Po co? Mamy dzisiaj Afrykę na gali. Nie trzeba do nich jeździć, sami przypływają do Europy na tych swoich tratwach.
Jan Kowalski – Lubimy jednak odwiedzać egzotyczne miejsca.
Tony Hogański – Gala w Radomiu już była.
Szakal szybko podnosi Bidamczyka i zaczyna sprzedawać mu chopsy. Widać
w nich prawdziwie starą szkołę! Chopsów jest wiele, ale ich seria nie
trwa długo, bo obecny EWF FTW Champion zupełnie niespodziewanie, bo
przecież w EWF wszystko dzieje się niespodziewanie, blokuje uderzenia i
kontratakuje dynamicznymi punchami w swoim wykonaniu. Szakal po
dresiarsku zdziwiony i jednocześnie oszołomiony niespodziewanym
kontratakiem już przestaje się nawet bronić tylko przyjmuje kolejne
uderzenia. Nagle Bidam kopie swego przeciwnika prosto w brzuch po czym
wykonuje na nim Single Arm DDT. Lepsze byłoby Single Malt Whisky, ale
nie można mieć wszystkiego. Żywa legenda polskiego wrestlingu zwija się
z bólu, a Bidam wymierza mu kopniaka prosto w twarz. Następnie zaczyna
zasypywać plecy senatora Najjaśniejszej Rzeczypospolitej całą serią
kopniaków. Trwa to chwilę i wydaje się być całkiem skuteczne. Po jakimś
czasie Bidamczyk podnosi rywala.... po czym wrzuca go wprost w
narożnik. Podchodzi do niego i zaczyna znów zasypywać go gradem
kopniaków. Pięknie harmonizują mongolskie buty Bidama z dostojną
posturą Szakala. Koniec ery kopniaków, bo Bidamczyk wchodzi z senatorem
na najwyższą linę narożnika. Szakal nie ma zamiaru tak po prostu
przyjmować wyroku na siebie i jnie chce tak łatwo się poddawać. Ostro
walczy z agresorem jak Tommy Lee Jones w „Ściganym”. Była już
szamotanina na środku ringu, i to nie jedna!, mamy teraz szamotaninę na
słupku narożnika. Dla Szakala ważne, że jest ona skuteczna, bo w ten
sposób nie pozwala wykonać rywalowi żadnej konkretnej akcji.
Jan Kowalski – Zobacz jak się tam siłują na tym narożniku.
Tony Hogański – To piękna walka. Może nie idealna technicznie, ale pełna wspaniałej psychologii ringowej.
Jan Kowalski – To jak reklama ligi włoskiej. Może nie idealna w ofensywie, ale świetna taktycznie i w defensywie. Dlatego mało kto ją ogląda.
Tony Hogański – Jesteś wredny.
Akcja w narożniku trwa i nic nie wskazuje na to by miała się skończyć.
Szakal stawia bardzo skuteczny opór. Bidam jest wyraźnie zaskoczony
obrotem sytuacji, bo zdołał mu tylko wymierzyć kilka ciosów pięścią.
Podejmuje kolejną próbę zdominowania swojego utytułowanego przeciwnika.
Chwyta dwukrotnego EWF World Champa za jego świecącą się i łysawą
głowę.... i wykonuje mu w końcu SuperPlexa!! Obaj zawodnicy leżą na
środku ringu i odpoczywają. Nie trwa to długo. Pierwszy wstaje Bidam,
który ma zamiar kontynuować swą dotychczasową działalność, mianowicie
niszczyć Szakala aż ku zwycięstwu. Stoi na równych nogach, ale Szakal
też w miarę szybko dochodzi do siebie. Siergiejewicz Nowosibirski
pomaga swemu przeciwnikowi wstać, po czym z wielkim impetem wrzuca go
prosto w narożnik! Następnie bierze rozpęd i przygniata
przewodniczącego rady nadzorczej potężnym Splashem. Łatwo jest sobie
wyobrazić co musi w tej chwili czuć Szakal... a w zasadzie to nie
wiadomo, bo nie można przewidzieć, co kryje się wewnątrz umysłu
Szakala. Możemy jednak wczuć się w role jego ciała. To nie czuje się
chyba najlepiej, bo jego właściciel pada nieżywy na matę. Obecny EWF
FTW Champion, a zarazem EWF Evolution Champion, a na dokładkę jeszcze
EWF Tag Team Champion podchodzi do niego, pomaga mu wstać, a następnie
ustawia go znów w narożniku. Wydaje się, że za chwilę Szakal oberwie
kolejnego Splasha, bo Bidam znów bierze rozpęd w mongolskim stylu...
ale nie! Nie tym razem! Szakal energicznie zastawia się nogami, a
Nowosibirski uderza w te senatorskie kończyny! Zmusza go to do
wykonania kilku kroków w tył, a w tym czasie w Szakala jakby wstąpił
demon szybkości. Od razu wskakuje na narożnik, po czym skacze na
rywala, może nie z najpiękniejszym, ale jakże skutecznym Dropkickiem!
Trafiony, zatopiony!
Tony Hogański – Ha! Zobacz! Jak pięknie! Jak cudownie!
Jan Kowalski – Bosko.
Tony Hogański – Był taki święty.
Jan Kowalski – Wiem.
Tony Hogański – Ale może nasi widzowie nie wiedzą.
Jan Kowalski – To teraz już wiedzą.
Obaj zawodnicy leżą. To już ich druga walka dzisiaj, więc zmęczenie to
rzecz normalna. Pierwszy podnosi się Szakal, bo ma więcej energii.
Poczuł się chyba jednak samotny, bo nie chce zostawać jedynym
wrestlerem w pozycji pionowej. Od razu przeciwnika, wykonuje irish
whip, po czym dokłada drop toe hold, sam odbija się od lin, a następnie
atakuje Elbow Dropem. Na nieszczęście dla senatora Bidamczyk odsuwa
się. Walka trwa juz długo, ale baj wrestlerzy podnoszą się w dość
równym tempie. To pokazuje tylko jak wyrównany jest to pojedynek.
Zaczyna się ostry szczecińsko-mongolski brawl. Po krótkiej chwili
równowagi, dominować zaczyna w nim Szakal. Już po chwili Łysy whipuje
Bidama o liny, ten nabiera rozpędu, wraca do niego, a Szakal
przypierdala potężnego Big Boota na twarz Bidama! Sprawia to, że EWF
FTW Champion przelatuje ponad linami i wypada poza ring! Szakal nie
traci czasu i także schodzi z ringu. Dlaczego miałby zostawić rywala
samego? To przecież niekoleżeńskie! Tam natomiast Siergiejewicz
Nowosibirski podnosi się. Nie robi tego zbyt szybko, ale od czego ma
się pomoc, gdyż obywatel Mongolii wstaje, opierając się o barierki
oddzielające ring od publiczności. Szakal jest jednak już przy nim, od
razu chwyta go za rękę i z impetem wrzuca go prosto na metalowe schodki
znajdujące się nieopodal. Jest to zawsze bolesne spotkanie! Bidamczyk
ma chyba w sobie jakieś nadludzkie siły, bo znów w miarę szybko
dochodzi do siebie i podnosi się. Szakal od razu wymierza mu kopniaka.
Efekt jest łatwy do przewidzenia, Bidam znów pada na posadzkę. Szakal
pomaga mu wstać... chwyta go za głowę i zaczyna trzaskać nią o barierki
oddzielające ring od publiczności. Wymierza mu w ten sposób jeden
cios.... drugi..... trzeci..... czwarty..... piąty....
Tony Hogański – Mistrzu! Jesteś wspaniały! Wykończ go! Wykończ!
Jan Kowalski – Nie jest łatwo rozprawić się z Bidamem.
Bidam
tymczasem zaczyna obrażać majestat i godność senatu. Insynuuje, że
każdy senator to zdrajca, a senat sprzedał Polskę i doprowadził do
rozbiorów. Teraz ma robić to samo, w czym Szakal wyraźnie pomaga. Łysy
denerwuje się i wrzeszczy, że to nieprawda, że on broni honoru Polski.
Wystarczyło to by przestał uderzać twarzą Bidama o barierki. Ulżyło
Mongołowi wyraźnie. Szakal chwyta go... i dostaje cios łokciem w
brzuch. Nowosibirski wyślizguje mu się i wpada pod ring. Szakal goni za
nim i też tam włazi! Panowie zniknęli na chwilę... słychać jakieś
odgłosy dobiegające spod ringu, niektórzy wręcz czują zapach walki. W
końcu spod ringu wyskakuje wręcz... Bidam z krzesłem! Zaraz za nim goni
Szakal... również z krzesłem! Panowie dopadają do siebie, każdy chce
strzelić sobie po sweet foci, znaczy się po chair-shocie... i trafiają!
Obaj! Wszystko dlatego, że trzasnęli się tak z ukosa, jeden z lewej, a
drugi z prawej!! (EWF! EWF! EWF!) Obaj padają poza ringiem... i leżą...
w końcu podnosi się Bidam... który trzaska wstającego Szakala krzesłem
w twarz! Łysy znów pada na posadzkę, a Siergiejewicz Nowosibirski
triumfuje. Chce mu przypierdolić jeszcze raz z krzesła... ale sam
dostaje uderzenie kantem krzesełka prosto w swe mongolsko-koreańskie
krocze!! Sędzia Lech Grudziński ma na ringu wyraźnie dość takiego
łamania reguł. Dał zawodnikom trochę czasu na uspokojenie się, nawet
ich ostrzegał... ale wszystko na nic. Sędzia nakazuje uderzyć w gong,
co oznacza koniec walki. To nie miało tak wyglądać. To nie miało tak
się skończyć, nie tak, och nie tak. (Walka kończy się wynikiem
nierozstrzygniętym!)
Tony Hogański – No nie... Lechu, co robisz?
Jan Kowalski – To wszystko przez te krzaczaste brwi Grudzińskiego.
Tony Hogański – Tak? W sumie ja też sądzę, że naciskają mu one na mózg i utrudniają logiczne myślenie.
Szakal i Bidam nic sobie nie robią z decyzji Lecha Grudzińskiego i
nadal chcą napierdalać się krzesłami. Widać w Stawce EWF Corporation
przewidziano to i Kraven nie chciał by w obliczu zagrożenia
terrorystycznego, kluczowi zawodnicy zrobili sobie krzywdę. Dlatego też
wyjątkowo na arenie pojawiło się kilku funkcjonariuszy GRU, którzy
zaczęli rozdzielać walczących. Poza ring wyszedł też Lech Grudziński,
który objaśnił im co i dlaczego zaszło, a także dlaczego podjął taką, a
nie inną decyzję. Szakal i Bidam nie ukrywają swojego niezadowolenia.
Rozdzieleni przez ochronę pohukują na siebie niczym na wiecu
politycznym. Szakal czuje się w tym jak ryba w wodzie, ale Bidam też
daje radę. Chcąc nie chcąc muszą jednak opuścić arenę.
Tony Hogański – Popsuto nam zawody. Popsuto święto polskiego wrestlingu.
Jan Kowalski – Przecież jakby nie patrzeć Grudziński podjął słuszną decyzję.
Tony Hogański – Służbista i aptekarz. Nie czuje ducha gry.
Jan Kowalski – Święto mogą nam popsuć terroryści.
Tony Hogański – Tak, z Donbasu.
(Tymczasem
jesteśmy na zapleczu, tym cudownym miejscu, do którego zawsze warto
wracać. Trwa tu chyba ewakuacja, bo różni technicy biegają w panice tu
i tam. Zupełnie zapomnieli jak to powinno rzeczowo przebiegać i po
prostu robią, co się każdemu podoba. Później proszę się nie dziwić, że
powpadają w murzyńskie łapy. W tym całym szaleństwie dostrzegamy
Franza.)
Franz – Co tu się wyrabia? Co to ma znaczyć?
Na korytarzu pojawia się jakiś
bojownik z Boko Haram. W ręku trzyma maczetę, więc każdy mógłby
pomyśleć, że to normalny mieszkaniec Krakowa. Ale nie, to murzyn z
Afryki, a do tego terrorysta. Murzyn chce mu pokazać, żeby się poddał,
ale Franz nie rozumie.
Franz – Gadaj po polsku albo po belgijsku.
Islamista z Boko Haram naciera
jednak na niego, więc Franz szybko spogląda w górę, wyobraża sobie, że
nie ma sufitu, nie ma dachu hali i nawiązuje kontakt wzrokowy z niebem,
gdzie według jego mniemania przebywa jego Tragicznie Zmarły Brat. Ten
od razu podpowiada mu co czynić. Franz odskakuje na bok, a murzyn wpada
prosto do stojącego za nim śmietnika. Były żużlowiec chwyta następnie
donicę z jakimś krzakiem iglastym i wkłada ją do śmietnika. W ten
brawurowy sposób zakorkował go i sprawił, że bojownik za Mahometa
został uwięziony w środku. Oto jednak nadciągają kolejni muzułmanie z
maczetami. Franz zaczyna więc uciekać.
Franz – To jak w Brukseli przed żydami, gdy wybijaliśmy okna w synagogach.
Mr. Speedway pędzi korytarzem,
kamera co rusz zmienia się - raz jest za jego plecami, a drugi raz tuż
przed nim. Franz biegnie wytrwale, to już kolejny korytarz. Nagle z
przeciwnego kierunku nadbiega SeBa z Matim.
SeBa – Patrz Mati, to ten ziomek!
Mati – Ten lewak!
SeBa – Masakrujemy go?
Za Feldmarszałkiem Prus Wschodnich także biegnie grupa radykalnych bojowników. Czyżby panowie byli w pułapce?
Franz – Musimy współpracować.
SeBa – Co? Liberalizm socjalistyczny chcesz budować? Król by mnie potępił, ja wierzę w wolność koleś.
Franz – Wolność?
Jesteś tak uparty i tak się przy tej wolności trzymasz, że skończymy w
łapach tych marokanów. Oni wywiozą nas do Afryki.
SeBa – Tak? Jak cię tam wywiozą to z twoimi lewackimi poglądami gospodarczymi wkrótce zabraknie tam piasku!
Franz – Panowie! Ja spieprzam na prawo! Tam droga czysta!
(Faktycznie był jeszcze jeden
korytarz, który przeoczyliśmy. Mati, SeBa i Franz rzucają się w tamtą
stronę. Połączone grupy islamskich radykałów wkrótce pojawiają się,
węszą trop i ruszają w pogoń. Tego nie będziemy już obserwować, bo
wracamy na ring.)
Jan Kowalski – Widzisz
Tony? Nasi zawodnicy muszą już uciekać przed intruzami. To już nie jest
wróg u bram, murzyni ante portas, ale są u nas, wewnątrz hali, w naszym
domu i to w liczbach zmasowanych.
Tony Hogański – Co robi GRU?
Jan Kowalski – Też chciałbym to wiedzieć.
(Z serii „Wspomnień czar” czyli
przypomnienie wcześniejszych Kwietniowych Anarchii organizowanych przez
Extreme Wrestling Federation.)
EWF PPV „Kwietniowa Anarchia VI”, 28.04.2013, Thimphu, Bhutan
01. Prinse pokonał MN Ratera i DanGanera w Dark matchu
02. SeBa pokonał Batemana, Skippera, Maxa G. Gravesa, Chickasawa, Franza i wygrał VIII edycję Pucharu Szczęściarza
03. Walka pomiędzy Banem a Franko zakończyła się wynikiem nierozstrzygniętym
04. Bubba pokonał Bidama
05. Szakal pokonał Vaclava i obronił EWF FTW title
06. Nas Jazzowski pokonał Scythera
07. SR-Crazy pokonał Toola i został nowym EWF World Champem
Inne ważne wydarzenia z tego PPV:
01. Odbyła się pierwsza edycja Pucharu Srebrnego Smoka
02. Scyther został zmuszony do zakończenia kariery
03. Odbył się podwójny, buddyjski ślub: Nasa Jazzowskiego z WAMP i Ponurego Grabarza z Kesang
(Koniec.)
Jan Kowalski – Niby rok temu, a wydaje się jakby to było wczoraj.
Tony Hogański – Nie możemy tyle Kwietniowych Anarchii urządzać, bo zabraknie nam miejsca na wspominkowe materiały filmowe.
Jan Kowalski – Na
razie nie jest źle. Zobaczymy jak będzie za rok. Choć być może za rok
rządzić tu będzie Felipe Castro i jego murzyńskie zastępy.
Tony Hogański – Przynudzasz.
Chciałbym zauważyć, że Kwietniowa Anarchia VI odbyła się we wspaniałym
Bhutanie. Według kalendarza kolejną taką galą będzie Kwietniowa
Anarchia IX.
(Jesteśmy na zapleczu. To
powoli jest opanowywane przez bojówkarzy z Boko Haram. Ile procent hali
już kontrolują? Kilkadziesiąt minut temu było to 20%, teraz może to być
już 40% albo nawet 50%. Sytuacja dla władz EWF nie przedstawia się zbyt
kolorowo, aluzja do ich koloru skóry była niezamierzona. Jest jednak
ktoś, kto nie przejmuje się tym wszystkim. To Weronika Anna Miley
Passent, żona Nasa Jazzowskiego. W zwiewnej i kuszącej sukience
przemierza ona korytarz hali, rozmawiając intensywnie przez telefon.)
Weronika Passent (przez telefon) – No
mówię ci Wera, że nie jest tak źle. Myślałam, że w tym wrestlingu to
same bazyle, ale jest z kim się pokazać na mieście. Kumasz? No, jacha,
będę tam.
Na korytarzu pojawia się kilku
terrorystów z Boko Haram. Widząc białą kobietą, ubraną jeszcze wbrew
prawu szariatu, przystają zaciekawieni. Takich widoków w Nigerii nie
uświadczą. WAMP próbuje się przepychać między nimi, zupełnie ignorując
fakt, że są zamaskowani i uzbrojeni.
Weronika Passent – No
sorka! Przepraszam! Próbuję tędy przejść! (Do telefonu.) Nie Wera, to
nie do ciebie. Straszny tu tłum się zrobił, jak w subwayu w New Yorku.
Ty nic nie wiesz, nie chodzi o taką knajpę tylko o metro takie, jak w
Warszawie. Tata mówił, że nasza pani prezydent stolicy mówiła, że jak
niedługo otworzy drugą linię, to będzie u nas jak tam. (Znowu próbuje
się przepychać.) Sorka, sorka. O, nadepnęłam komuś na nogę. No brechtam
tu nieźle. (Do bojowników.) Ale z was krejzole!
Jeden z murzynów wyrywa telefon z ręki WAMP i rzuca go do śmietnika.
Weronika Passent – Ej koleś! To mój ajfon!
Dopiero teraz zauważa, że sytuacja przedstawia się dość groźnie.
Weronika Passent – To ja już pójdę, okej? Nie strzelajcie na mnie focha.
WAMP chce się wycofać, ale
drogę zastępuje jej inny bojownik z Boko Haram. Na jej szczęście albo
nieszczęścia zjawia się też główny przywódca tej bandy, szejk Jasin.
Szejk Jasin – Pani wybaczy. To drobne nieporozumienie.
Weronika Passent – No koleś, wreszcie ktoś, kto nawija po naszemu. A ci to co? (Wskazuje na innych.) Niemowy?
Szejk Jasin – Wstydzą się. Ci panowie odprowadzą panią w bezpieczne miejsce. Najlepiej poza obręb hali, prosto do hotelu.
Weronika Passent – No dzienksy. Bez Nasa trudno mi się tu odnaleźć, ale Ghul zaprosił do programu, to wpadłam, nie?
Szejk Jasin – Tak. Przyjaciół należy wspierać. Pani jest zamężna?
Weronika Passent – No jasne. (WAMP robi smutną minę.) Tylko mój Nas się zgubił. Smuteczek...
Szejk Jasin – Ja też jestem żonaty. No nic, porozmawiamy kiedy indziej. Jestem pani wielkim fanem.
Przywódca Boko Haram pstryka
palcami i nakazuje by jego podwładni odprowadzili WAMP w tzw.
bezpieczne miejsce. Czy faktycznie będzie ono bezpieczne, to już
kwestia sporna. Szejk Jasin zatrzymuje jednego z bojowników i zwraca
się do niego w jakimś obcym języku. Mamy napisy! Tym razem mamy napisy!
Szejk Jasin – Żeby jej włos z głowy nie spadł. Ona jest moja, to będzie perła w koronie mojego haremu.
Bojownik Boko Haram#01 – Tak jest, mój panie.
(Wracamy na ring.)
Jan Kowalski – O nie!
Tony Hogański – Biedna Weronika Passent. Wpadła w łapy ich szefa.
Jan Kowalski – Trzeba jej pomóc! Niech GRU coś zrobi!
Tony Hogański – GRU ma ważniejsze rzeczy do roboty. Nic nie można zrobić, nic nie można poradzić.
(Jesteśmy znów na zapleczu,
gdzie warto bywać, bo tak po prostu wypada. W tej części korytarza
sytuacja wygląda dość spokojnie, nigdzie nie dostrzegamy bojowników z
Boko Haram. Widać nie dotarli w ten rejon hali. Jest tu natomiast
SR-Crazy, który powoli zmierza w stronę areny. Towarzyszy mu Korpus
Ochrony imienia Feliksa Dzierżyńskiego, a także czterej islamiści,
których wziął on za swoich stażystów. Posłusznie wykonują oni polecenia
EWF World Champa. W zasadzie to nie robią zbyt wiele, po prostu idą za
nim. Jeden niesie kosz w owocami, drugi książkę, trzeci buławę, a
czwarty butelkę wody mineralnej z Mandżurii.)
SR-Crazy (wyraźnie zadowolony) – Bardzo dobrze dzisiaj moi stażyści pracują. Tacy posłuszni.
Pojawiają się Smela i Miszka, którzy przybyli na ostatnią naradę ze swoim mentorem.
Smela – EWF rozpoczęło powolną ewakuację. Będziemy ci towarzyszyć...
SR-Crazy (przerywa mu) – Nie, nie, nie. Nie ma takiej potrzeby. Poradzę sobie sam.
Miszka – To czas wojny.
SR-Crazy – Całe
EWF jest wojną, cała moja kariera, main-event będzie wojną. Poradzę
sobie doskonale, wezmę ze sobą dziewczyny. Wy bierzcie stażystów i
ewakuujcie się spokojnie.
Smela (wystraszony) – Jezus! Maria! Oni tu są!
SR-Crazy – Kto?
Smela – Islamiści!
SR-Crazy – Gdzie?
Smela (wskazuje na fałszywych stażystów) – No tam!
SR-Crazy (pozdrawia radośnie swoich podopiecznych) – Przecież to Nalep, Huarez, Ganer i Banito. Prawda chłopaki?
Islamiści kiwają głowami. Widać
spodobało im się pańskie życie. To lepsze niż harówka jako szeregowy
członek organizacji terrorystycznej. Zwłaszcza, że terroryści bywają
rozrywkowi, a przecież nie każdy lubi się rozerwać.
SR-Crazy – Bierzcie ich i ewakuujcie się.
Miszka – Ale mentorze....
SR-Crazy – Powiedziałem, koniec dyskusji. Został main-event, a to sprawa między mną a Vaclavem.
Smela – Jest jeszcze Franko.
SR-Crazy – To sprawa między mną, Vaclavem a Franko. No, już, już. Spotkamy się po gali.
(Oby udało im się odnaleźć siebie nawzajem. Ta gala może skończyć się dramatycznie. Wracamy na ring.)
Jan Kowalski – SR-Crazy chyba gotowy do main-eventu. Do tego adoptował cztery murzyniątka.
Tony Hogański – Nic w przyrodzie nie ginie. Miał czwórkę stażystów i nadal ma. Liczba się zgadza? Zgadza. Na cholerę drążyć temat?
Jan Kowalski – To potencjalni terroryści.
Tony Hogański – Może chcą zmienić swoje życie? Nie wiesz tego.
(Odwiedzamy zaplecze. Tu na
jednej z ławek siedzi The Chickasaw. Na jego ramieniu połyskuje EWF
Daemusin title, a obok niego siedzi Mia, jego wierna towarzyszka i
menadżerka.)
Mia – Brawo Jimmy! Udało ci się! Zasłużyłeś!
The Chickasaw – To
wielki dzień dla mnie. To nie byle jakie zwycięstwo, bo zapewniło mi
zdobycie pierwszego tytułu w mojej karierze. Jestem EWF Daemusin
Champem, a to brzmi dumnie! Zwycięstwo na Kwietniowej Anarchii, to
brzmi jeszcze dumniej! Teraz musimy udowodnić, że jesteśmy tego
wszystkiego godni.
Mia – My?
The Chickasaw – Przecież stanowimy drużynę.
Mia – Oh Jimmy.
Nagle odzywa się głos:
Głos – Oh Jimmy.
Jest też drugi głos i trzeci głos. To Żubr, Michał i Andrzej.
Żubr – Gratulacje.
Michał – Gratulujemy, kolego.
Mia – Jimmy nie jest waszym kolegą.
Wtem na horyzoncie pojawiają się bojownicy z Boko Haram.
Mia (niepewnie) – A może jest?
The Chickasaw – Panowie,
sprawa jest prosta. Mamy swoje problemy, ja zabrałem ci pas, ty mnie
pokonałeś parokrotnie. Chcę wierzyć, że szanujemy siebie nawzajem.
Żubr – Tak, szanujemy.
The Chickasaw – Co w takim razie robimy?
Andrzej – Napierdalamy islamistów!
Michał – Polska będzie katolicka albo nie będzie jej wcale!
Żubr – Proponuję taktykę ruchomej tarczy. Napierdalamy, ale też wycofujemy się powoli i z rozsądkiem.
The Chickasaw – Zgoda.
Mia – Woooooo!
The Chickasaw – Woooooo!
Żubr – Co mi tam, woooo...
(Wracamy na ring.)
Jan Kowalski – Tak to jest z tym Chickasawem.
Tony Hogański – ... i z tym Żubrem, nie zapominaj o nim.
Jan Kowalski – Jakże mógłbym zapomnieć o naczelnym patriocie EWF? Nie mógłbym. Tak nie wypada.
Tony Hogański – Oby im się udało.
(Kolejna wizyta na zapleczu, to
kolejne emocje. Co wydarzy się teraz? Kogo spotkamy? Widzimy
poobijanego Bidama idącego korytarzem. Z czoła cieknie mu krew, idzie
opierając się o ścianę, na której zostawia kolejną smugę krwi. W pewnym
momencie nieomal nie wpadł na Franko, Helenkę, Velveta Lee i Heńka.)
Franko – Bidam? Wszystko w porządku?
Bidam – Tak... tak... wszystko w porządku... jak zawsze... A u was?
Franko – Niedługo rozpocznie się main-event. To moje zadanie, mój krzyż, reszta idzie się ewakuować.
Helenka – Będę przy ringu! Nie mogę cię tak zostawić.
Franko – Możesz i zrobisz to. Bierz Heńka i Velveta. Spotkamy się po gali, mam nadzieję, że w dobrych humorach. Bidam...
Siergiejewicz Nowosibirski nie odpowiada. Stoi oparty o ścianę i dziwnie spogląda w próżnię.
Franko – Bidam?
Bidam – Tak?
Franko – Doprowadź się do porządku i zajmij się Helenką i resztą. Mogę na ciebie liczyć?
Bidam – Czy ja cię kiedyś zawiodłem? (Nie czeka na odpowiedź.) Nie, nigdy. Nie martw się, będzie dobrze, zajmę się nimi.
Helenka – Najpierw może opatrzymy twoje rany?
Franko – Dobry pomysł.
Franko – Widzimy się po gali.
(Rzeźnik rusza w drogę ku swemu przeznaczeniu. Bidam zostaje z resztą kompanii, a my wracamy na ring.)
Jan Kowalski – Czy Franko uda się zdobyć dziś EWF World Championship?
Tony Hogański – Dla
wielu to z pewnością najmniej znaczący gracz w tej rozgrywce. Ludzie
myślą, że wszystko rozstrzygnie się między Crazy'm, a Vacgnojem, a może
być zupełnie inaczej. Franko nie należy lekceważyć.
Jan Kowalski – Nie, z pewnością nie. W ostatnim roku udowodnił, że należy do ścisłej czołówki obecnych wrestlerów EWF.
Tony Hogański – Czy udowodni to w dzisiejszym main-evencie?
Jan Kowalski – Zobaczymy.
(Jak widać
program dnia jest taki by odwiedzać
wszystkich pretendentów do EWF World Championship. Najpierw spotkaliśmy
się z SR-Crazy'm, przed chwilą z Franko, a teraz przyszedł czas na
Wroga Ludu, Mecenasa Ekstremy, najbardziej znienawidzonego wrestlera w
obecnym EWF, Vaclava. Dwukrotny EWF FTW Champion z nieodłączną butelką
Perły w dłoni kroczy korytarzem i powoli zmierza w stronę wejścia na
arenę, bo main-event już niedługo się rozpocznie.)
Vaclav – Dzisiaj
nie będzie niszczenia zabytków kultury, gwałtów, aborcji na życzenie i
bez życzenia, pożerania świń i zagrożonych wyginięciem nietoperzy, nie
będzie molestowania kobiet, szczania na portrety zasłużonych
wrestlerów. Dziś liczy się tylko walka. Tylko ja i EWF World
Championship. (Bierze wielkiego łyka piwa.) Do dzieła!
(Wróg Ludu rzuca butelkę piwa
za siebie i rusza dalej. Pusta butelka rzecz jasna dramatycznie rozbiła
się na posadzce. Wracamy do komentatorów. Niech się Toster trochę
popieni, niech urządzi seans nienawiści godny milicjantów partii
rządzącej.)
Tony Hogański – Na co ten kmiot liczy?
Jan Kowalski – Na EWF World title.
Tony Hogański – Obym nigdy nie dożył takiej chwili. Nie chcę o tym w ogóle myśleć, nie chcę sobie tego nawet wyobrażać.
(Na antenie pojawia się
materiał na żywo z WSI24. Trwa tam specjalne wydanie Faktów po Faktach
czy czegoś tam w stylu. Kto by się tym specjalnie interesował jak oni
to nazywają. Studio wszyscy znamy, podobnie jak plejadę zapraszanych
gości, którzy zawsze są tacy sami i zawsze mają jedynie słuszne
poglądy. Dziennikarka z ożywieniem prowadzi program. Warto zauważyć, że
na pasku newsów miga napis „Pilne: atak terrorystyczny w Krakowie?”.)
Redaktor Anita – Sprzeczne
sygnały docierają do nas z Krakowa. Trwa tam flagowa gala Extreme
Wrestling Federation o nazwie „Kwietniowa Anarchia VII". Podobno doszło
tam do ataku terrorystycznego. Bojownicy związani z islamską grupą Boko
Haram wtargnęli na teren hali i próbują przejąć nad nią kontrolę. Trwa
tam, prawdopodobnie, regularna bitwa między terrorystami, a służbami
ochrony EWF. Dostaliśmy setki maili od naszych widzów, a także
rozdzwoniły się do nas telefony... sytuację należy wyjaśnić. W naszym
studiu witam pana posła Czarka Kucharka.
Czarek Kucharek – Dobry wieczór.
Redaktor Anita – Panie pośle. Co dzieje się w EWF?
Czarek Kucharek – Nic, a co ma się dziać?
Redaktor Anita – Atak terrorystyczny... to brzmi niewiarygodnie... w szczęśliwej Polsce takie rzeczy?
Czarek Kucharek – Oczywiście,
że to wierutna bzdura. Powiem nawet, że to pisowska prowokacja. Nie ma
żadnego ataku terrorystycznego, żadnych terrorystów.
Redaktor Anita – Połączymy się teraz z Krakowem, gdzie jest pan Felipe Castro. Dobry wieczór.
Na ekranie pojawia się Felipe Castro.
Felipe Castro – Dobry wieczór państwu, dobry wieczór pani.
Redaktor Anita – Co może pan powiedzieć o tym rzekomym ataku?
Felipe Castro – Nie ma żadnego ataku. To tylko gala wrestlingowa, nic więcej.
Redaktor Anita – Czyli to fałszywy alarm?
Felipe Castro – Oczywiście. W Polsce nie ma terrorystów.
Redaktor Anita – Dziękuję. (Castro znika z ekranów.) Panie pośle. Skąd zatem ta nagła histeria? Co się dzieje w Krakowie?
Czarek Kucharek – Jak
powiedział pan Castro, trwa tam gala wrestlingu. To specyficzna forma
rozrywki, nazwałbym to interaktywnym filmem z elementami sportu, gdzie
są też jakieś walki. W ramach wrestlingowej konwencji może zdarzyć się
wszystko. Jak ogląda pani film akcji o ataku na Nowy Jork, to nie
zaczyna pani dzwonić do amerykańskiej ambasady by dowiedzieć się, co
tam się dzieje, prawda?
Redaktor Anita – Prawda.
Czarek Kucharek – Tak
też jest z wrestlingiem. Jak kręcą film wojenny i zamykają pół Katowic,
bo na Śląsku nadal wygląda jak po wojnie, to przecież nikt nie wzywa
policji tylko dlatego, że na planie filmowym ktoś strzela.
Redaktor Anita – Połączymy się teraz z rzecznikiem prasowym Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie. Panie Mariuszu, dobry wieczór.
Rzecznik Mariusz – Dobry wieczór.
Redaktor Anita – Jakie ma pan informacje na temat tzw. ataku terrorystycznego na EWF w Krakowie?
Rzecznik Mariusz – Otrzymaliśmy
zgłoszenie od organizatorów w osobie pana Felipe Castro, że będą kręcić
dzisiaj sceny z udziałem setek stażystów. Policja krakowska udzieliła
wszelkiego wsparcia, ruch na tych odcinkach został ograniczony, a ulice
zamknięte. Z naszej strony mogę powiedzieć zdecydowanie, że nie ma
żadnego ataku terrorystycznego na EWF.
Redaktor Anita – Dziękuję bardzo. (Zwraca się do widzów.)
A więc wszystko jasne. W EWF panuje spokój, zgoda i bezpieczeństwo.
Dziękuję za uwagę, a teraz kolejny temat - czy Donald Tusk zostanie
królem Europy?
(Koniec materiału filmowego.)
Jan Kowalski – To kłamstwa! To wszystko kłamstwa! Każde ich słowo byłem kłamstwem, jadem i trucizną!
Tony Hogański – Witaj w Polsce.
Jan Kowalski – Tak nie można. Pomóżcie nam!
Tony Hogański – Zachowujesz się jakbyś urodził się wczoraj. Tak już jest w tym kraju, nic na to nie poradzisz.
(Przenosimy się do biura
komisarza EWF, a w zasadzie to chyba teraz do centrum dowodzenia Stawki
EWF Corporation. Dostrzegamy tu Kravena, Yamato Konoe, Esmeraldę
Martinez oraz dwie asystentki Agnieszkę Sorel i Tamarę Ostrowską. Do
tego wszystkiego jeszcze trzeba dodać Dagmarę Zielińską.)
Kraven – Jak proces ewakuacji personelu?
Yamato Konoe – Trwa, ale bywa zakłócany przez ataki wroga.
Kraven – Co z GRU?
Yamato Konoe – Dzielnie trzymamy się na głównych liniach obrony i ani kroku w tył.
Kraven – W
takim razie, w imieniu Stawki EWF Corporation, nakazuję ewakuację
prezydenta EWF oraz osób towarzyszących. Yamato, jesteś osobiście
odpowiedzialny za bezpieczeństwo Esmeraldy i trzech pań.
Yamato Konoe – Wolałbym być na pierwszej linii...
Kraven – To ważniejsze. Esmeralda nie może wpaść w ręce wroga.
Esmeralda Martinez (wyraźnie przejęta) – O jejku jej...
Yamato Konoe – Co z tobą?
Kraven (nalewając sobie wódki) – Ja zostaję.
Yamato Konoe – Co? Po co?
Kraven – Zostaję
do końca gali. Ktoś musi, a ja jestem za to wszystko odpowiedzialny.
Sam znajdę drogę wyjścia. Na co czekacie? Ewakuować się!
Esmeralda Martinez (wzruszona) – Komisarzu drogi...
Kraven – Nie czas na czułości, Esme. Spotkamy się jeszcze. W lepszych czasach...
Yamato Konoe pośpiesznie zbiera swą żeńską drużynę i razem z trzema paniami opuszcza biuro. Kraven podnosi słuchawkę telefonu.
Kraven – Łączcie mnie z Sewastopolem.
(Wracamy na ring.)
Jan Kowalski – Kraven zostaje do końca.
Tony Hogański – Proszę państwa. My także, my także...
Jan Kowalski – Do tego Vaclav, Franko, SR-Crazy, Scyther i obsługa techniczna.
Tony Hogański – Będziemy prowadzić relację na żywo do samego końca...
Jan Kowalski – .... gali albo naszego.
Tony Hogański – Main-event czas zacząć!
EWF World Championship
Special Guest Referee - Scyther
Vaclav vs Franko vs SR-Crazy (c)
Sam początek to RATM i „Bullet
in the Head". Wielka radość ogarnęła cały Kraków, bo chyba nawet
niespodziewanie dla niego, Scyther stał się bardzo popularną i
szanowaną postacią. Wszyscy doceniają jego wielki dorobek i status
żywej legendy polskiego wrestlingu. Scy w stroju sędziowskim pojawia
się na arenie i spokojnie wchodzi na ring.
Na arenie rozbrzmiewa pieśń Basila Poledourisa znana jako
„Anvil Of Crom”, a pod FeliXtronem pojawia się Franko the Butcher.
Rzeźnik w swoim stylu, dostojnym krokiem, zmierza w kierunku ringu, nie
zwracając uwagi na publiczność, która mimo wszystko odrobinę mu
kibicuje i niektórzy ewidentnie życzą mu zwycięstwa w tym arcyważnym
starciu. Islamistom chyba nie podobała mu się jego pieśń, bo zastąpili ją przebojem Michaela Jacksona o tytule „Thriller”. Trochę bardziej wylewna jest towarzysząca mu w tej podróży
pani Helenka, która to w zamian za wsparcie obdarza widzów szczerym
uśmiechem. Po kilku chwilach były posiadacz EWF Evolution title
dochodzi do pierścienia, gdzie będzie czekał na pozostałych oponentów.
Jako druga, na arenie zaczyna grać utwór „Walk”
zespołu Pantera, a po krótkiej chwili oczekiwania na rampie staje
Mecenas Extremy, dwukrotny mistrz FTW i wielokrotny pretendent do World
title - Vaclav. Tutaj reakcja jest o wiele mniej przyjazna. W połowie
drogi na ring murzyni z realizatorki zmienili mu theme na Katy Perry i
jej przebój „Hot N Cold". Publika
buczy na to chamidło niemiłosiernie, ale co z tego? Vacek idzie sobie
do ringu jak gdyby nigdy nic, dopija ostatnie łyki piwa, rzucając
czasem jakąś uwagę w kierunku widza, i kiedy jest już w okolicach
pierścienia ciska butelką Perły w przypadkowym kierunku, nie troszcząc
się o to czy zrobi komuś jakąś krzywdę.
Na samym końcu uderza muzyka,
na którą wszyscy czekali, mianowicie grać zaczyna Limp Bizkit i „My
Way”, a publika zaczyna się niezmiernie radować, bo oto pod FeliXtronem
pojawia się obecny posiadacz EWF World title, ulubieniec Polaków i
Chińczyków - SR-Crazy. Tym razem murzyńscy DJe też wkraczają do akcji, bo theme zmienia się na piosenkę Janusza Rewińskiego „Zigaretten nach Berlin”. Kibice śpiewają różne pieśni, rzucają w jego
kierunku stokrotki i ogólnie gotują mistrzowi królewskie powitanie. To
w końcu Kraków, królewskie miasto! Ten natomiast żwawo, pełen optymizmu
przed tym co go czeka, dochodzi do ringu gdzie ściska rękę arbitra i
czeka na rozpoczęcie starcia, w którym przyjdzie mu bronić swojego
tytułu.
Jan Kowalski (podekscytowany) – Zaczynamy! Zaczynamy! Zaczynamy!
Tony Hogański – Main-event Kwietniowej Anarchii VII. Miał tu być mistrz Szakal, zasłużył, ale znowu go oszukali. Szkoda, wielka szkoda.
Jan Kowalski – Walka i tak zapowiada się niespodziewanie.
Tony Hogański – Zdecydowanie.
Jan Kowalski – Dodam
także, że zwycięzca tej walki zdobędzie także Puchar Srebrnego Smoka.
Okolicznościowe trofeum zostanie mu wręczone w późniejszym terminie.
PPV to PPV, rządzi się swoimi prawami, czas antenowy nie jest jakoś
ściśle regulowany, dlatego i wejściówki są dłuższe. Na szczęście to już
koniec zbędnych celebracji, wszyscy są w ringu i po krótkich uwagach
sędziego ustawiają się w trzech narożnikach. Scyther pokazuje
zawodnikom, że będzie sędziował sprawiedliwie i uczciwie. Każdy ma tu
równe szanse i cała trójka musi zdawać sobie z tego sprawę. SR-Crazy
kiwa głową iście po magnacku. Franko nic nie mówi, tylko koncentruje
się niczym rakieta balistyczna przed startem. Vaclav ma pewnie ochotę
na piwo, ale podobnie jak Rzeźnik nie ma ochoty się odzywać. Napięcie
rośnie, słychać wiwaty tłumu, ktoś zaintonował EWF Theme, ale jest on
zbyt dziwaczny by mógł być powtórzony. Zamiast tego cała hala zaczyna
krzyczeć: EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! To
wprowadza nas w bardzo dobry nastrój. Scyther uznaje więc, że można
zaczynać. Po chwili dźwięk gongu rozbrzmiewa, a zawodnicy bez zbędnej
zwłoki przechodzą do walki. Ściślej rzecz ujmując - dwóch zawodników.
Franko wyraźnie przejawiający chęć zdobycia mistrzowskiego pasa,
natychmiast rusza w kierunku jego obecnego posiadacza- SR Crazy’ego i
wchodzi z nim w zwarcie. Wrestlerzy siłują się przez krótką chwilę, po
której Rzeźnik z całych sił odpycha swojego oponenta, tak że ten odbija
się od lin... i nadziewa się na Clothesline’a od stojącego dotychczas z
boku Vaclava!
Tony Hogański – Nie mogę uwierzyć, że main-event takiej gali jak Kwietniowa Anarchia został zanieczyszczony przez tego smroda.
Jan Kowalski – Vaclav jest jednym z najlepszych wrestlerów w polskim wrestlingu i ma prawo tu być. To żadna niespodzianka, to raczej norma.
Tony Hogański – Żadna tam norma, ale draństwo.
Jan Kowalski – On jest przez wielu uważany za głównego pretendenta do EWF World title.
Tony Hogański – Pierdolę takie EWF.
Mecenas Extremy oczywiście nie przechodzi do jakiegoś odliczania, bo
byłoby to niezwykle nieroztropne, tylko kontynuuje swoją krucjatę i
dopada do Franko. Tym razem nie ma nudnego zwarcia tylko wymiana
punchy... Vaclav, Franko, Vaclav, Franko, Vaclav, Franko... Trwa to
dłuższą chwilę, publika jest oczywiście pod wrażeniem, bo też w żadnym
innym sporcie prócz wrestlingu takie wymiany możliwe nie są, i żaden
śmiertelnik tylu ciosów na machę, bez specjalnych konsekwencji przyjąć
by nie był w stanie. Tak czy inaczej, to Vaclav i Franko, pretendenci
do EWF World title, najlepsi z najlepszych, najwytrwalsi z
najwytrwalszych, nie takich rzeczy już doświadczali. W końcu jednak,
któryś musi okazać się słabszy i tym razem jest to Franko, odpuszcza
wymianę na krótką chwilę i szybko zostaje przez Vaclava zdominowany.
Niegdysiejszy posiadacz EWF FTW title spycha przeciwnika do narożnika,
gdzie sprzedaje mu jeszcze kilka ciosów prosto w nos, po czym odsuwa
się na kilka kroków i dokłada do całej wiązanki Superkicka! Wszystko
byłoby oczywiście super, a nawet bardzo super gdyby Franko w
międzyczasie się nie uchylił, Vaclav nie wpadł ze swoją nogą na
najwyższą linę, a SR-Crazy się nie obudził. Tymczasem jest jak jest,
Franko się uchyla, Vaclav przypadkiem siada okrakiem na najwyższej
linie, a przebudzony World Champion wykonuje na Rzeźniku Enzuigri i
natychmiast przechodzi do pinu...1....2....kick out!
Jan Kowalski – Jak na Franko i Vaclava wpłynie fakt, że brali oni już dzisiaj udział w bardzo wyczerpującej walce?
Tony Hogański – Oby niszcząco. Nie mam nic do Franko, ale Vacprzygłup nie może tu wygrać. Po prostu nie może.
Jan Kowalski – To zależy od umiejętności, a tych mu odmówić nie można.
Tony Hogański – Wszystko mu się powinno odmawiać! Piwa nie sprzedawać, chleba, masła, wątrobianki... niech zdycha z głodu dziki wieprz!
Franko
wybił, to jasne jak słońce. SR-Crazy próbował wygrać, ale
bezskutecznie. Oczywiście, udać się to nie mogło, ale w statystykach
będzie zapisane na wieki wieków amen, że pierwsze odliczanie w walce o
EWF World Title na Kwietniowej Anarchii VII zostało dokonane przez
Szaleńca. Dobre i to. Nie należy przy tym zapominać, że to on nadal ma
inicjatywę. Po nieudanym pinie, postanawia na jakiś czas rozprawić się
Vaclavem, ale niestety, ten już nie siedzi na linach, tylko naciera na
podnoszącego się posiadacza tytułu Mistrza Świata z Clotheslinem...
jednak nic z tego, Crazy się uchyla a rozpędzony Vaclav po raz kolejny
zatrzymuje się na tych przeklętych dla niego linach. Całkiem roztropnie
się od nich nie odbija, bo oczywiście oznaczałoby to bolesną kontrę.
Teraz natomiast, szanse są równe, obaj zawodnicy zmierzają ku sobie i
po raz drugi w tym starciu dochodzi do zwarcia. Szaleniec wyraźnie nie
ma dziś szczęścia do tej formy pojedynku i po raz kolejny przegrywa,
ideowy przeciwnik Patriarchatu Moskiewskiego zgrabnym ruchem powala go
na matę i jedną ręką zamyka w headlocku, natomiast drugą, zaciśniętą w
pięść, okłada go po twarzy. Tych kilka ciosów niechybnie spaskudzi
oblicze SR-Crazy’ego na kilka dni, ale nie może doprowadzić do jego
porażki, dlatego też Vaclav podejmuje kolejne działania. Dokonuje
lekkiej modyfikacji swojej pozycji i zamyka oponenta w znanej z innych
sportów walki Gilotynie!
Jan Kowalski – Oj! Niebezpieczna dla Crazy'ego sytuacja.
Tony Hogański (pokrzykuje w stronę ringu) – No dalej dekadencie! Nie daj się! Stawiaj opór!
Jan Kowalski – Większe emocje niż w walkach Szakala, nie?
Tony Hogański – Ja po prostu nie mogę dopuścić do tego by nasza federacja została zgwałcona. EWF nie jest szmatą.
Posiadacza tytułu mistrzowskiego to boli, oj jak boli, ale nie klepie,
bo po co? Dla najwyższych zaszczytów warto czasem znieść trochę
cierpień. Warto też czasem wstrzymać oddech. Warto zaakceptować
naciski, nawet jeżeli są to naciski na tak wrażliwy organ jak krtań.
Jak mawiał, nieżyjący już klasyk, czasami warto chociaż się nie opłaca.
W tym jednak wypadku, opłaca się, bo stawka jest wielka. Weteran
jeszcze z czasów klasycznego Polish Championship Wrestling cierpi więc
tak przez dłuższą chwilę, aż tu nagle i zupełnie niespodziewanie, do
akcji wkracza Franko! Wpadł jak zbawienie! Jak nagła odsiecz wiedeńska!
Z profilu Rzeźnik nawet przypomina trochę wspaniałego króla Jana III
Sobieskiego! Jest bardzo podobny, nawet bardzo! Dlaczego wcześniej nikt
tego nie dostrzegł? Odsiecz udała się wyśmienicie, bowiem jeszcze
niedawny EWF Evolution Champion przerywa okrutne praktyki Vaclava Elbow
Dropem prosto w łeb byłego EWF FTW Champa. Publiczność wiwatuje, bo
naprawdę nienawidzi tego okropnego zjadacza płodów. Tym sposobem tylko
jeden zawodnik jest w chwili obecnej w pełni żyw. Takiej okazji
oczywiście przegapić nie może, bo byłby to grzech ciężki, dlatego też
bardzo żwawo kieruje się do narożnika, wchodzi na najwyższą linę i
skacze na będącego w gorszej sytuacji SR Crazy’ego z Leg Dropem! Pin....1....2.....kick out!
Jan Kowalski – Jak dla mnie to Franko jest czarnym koniem tej walki.
Tony Hogański – Może być i różowym, byle tylko ten płodojeb nie wygrał.
Jan Kowalski – No tak. Zapomniałem, że to dla ciebie decydująca kwestia.
Tony Hogański – Ty widziałeś jak on mnie potraktował? Czym ja sobie na to zasłużyłem? Jestem przecież komentatorem przepełnionym miłością!
Mogło
być tak pięknie, ale się nie udało. Porażka, ale co począć? W każdym
podręczniku od coachingu piszą, żeby porażkami się nie przejmować tylko
dalej robić swoje. Rzeźnik czyta tego pewnie dużo, dlatego też dalej
robi swoje czyli atakuje. Tym razem podchodzi do podnoszącego się
Vaclava, chwyta go od tyłu i przypierdala potężnym German Suplexem.
Kolejny pin...1....2....kick out! Znowu
niepowodzenie i znowu nie robi ono na Rzeźniku specjalnego wrażenia. Z
pewnym trudem podnosi on półprzytomnego Vaclava i prowadzi go do
narożnika. W jakim celu? Tego się prawdopodobnie nie dowiemy nigdy,
bowiem do siebie doszedł już SR-Crazy i to on postanawia przejąć
inicjatywę w tej walce. Z zaskoczenia wykonuje on zajętemu Vaclavem
Rzeźnikowi Neckbreakera! Do pinu jednak nie przechodzi, bowiem uznaje,
ze taki cios to za mało na tak wielkiego zawodnika. Natychmiast
wskakuje na najwyższą linę, gdzie postanawia przez chwilę nawiązać
krótką interakcje z publicznością i tauntuje. Widzowie oczywiście się
cieszą, bo obecnego World Champa kochają i mają nadzieję, że panował im
będzie aż do samej śmierci. Aby jednak stało się to faktem, nie można
jedynie się radować i wesoło wymachiwać łapkami. Trzeba działać. I
Crazy działa. Napędzany okrzykami publiczności wybija się w powietrze i
skacze na Franko z Five Star Frog Splashem! Pin.....1.....2..... Vaclav przerywa!
Mecenas Extremy niezadowolony, że ważne rzeczy dzieją się za jego
plecami, podnosi Szaleńca i za karę wymierza mu potężny cios
podbródkowy, przez który aktualny posiadacz World title na dobre dwa
metry odlatuje do tyłu. Vacek oczywiście nie odpuszcza, momentalnie
dopada do swojego wroga, wymierza mu jeszcze dwa ciosy na szczękę i
korzystając z jego ogłuszenia poprawia Superkickiem, który tym razem
jest skuteczny i nie sadza go w dziwnej pozie na najwyższej linie. Pinu
nie ma, bo już za dużo ich dzisiaj było.
Jan Kowalski – Swoją
drogą. Vaclav postawił zarzut, że ta walka premiuje SR-Crazy'ego. Inni
musieli ostro walczyć na początku gali, a on po prostu sobie czekał.
Jest pełen życia, jest wypoczęty, ma łatwiej.
Tony Hogański – Świniopas
mówi to z zawiści. Jak taki mądry, to dlaczego nie jest jeszcze EWF
World Champem? Wtedy to on miałby przywileje, a nie ma ich, bo nie
jest mistrzem... i powiem ci dlaczego, Janku.
Jan Kowalski – Dlaczego?
Tony Hogański – Bo
to w gruncie rzeczy marny wrestler. Już prawie dziesięć lat w polskim
wrestlingu, a wygrał tyle co nic. Jest wytrwały, to fakt, ale to
wytrwałe zero.
Jan Kowalski – Crazy też długo czekał na pas i się doczekał.
Sytuacja prezentuje się dla Vaclava całkiem korzystnie. Pomaga wstać
Crazy'emu i rzuca go o liny. Rzucił pięknie, a gdy rywal do niego
wrócił skosił go Clotheslinem! Zauważył w międzyczasie, że Franko stoi
nieopodal na równych nogach, więc sam odbił się o liny, wybił się
efektownie i trafił go Dropkickiem. Dobre Dropkicki dzisiaj serwuje ten
Vaclav. Smakowite, efektowne, a co ważne efektywne. Spytajcie Bidama,
spytajcie Franko, na pewno to potwierdzą. Mecenas Ekstremy odwraca się
i chce kontynuować natarcie na SR-Crazy'ego... ale go nie ma! Nie ma i
już! Obudził się i zniknął! Mówiąc szczerze to nadal jest na ringu, po
prostu aktywował swoją szybkość. Wielu zapomina, że Crazy to
przedstawiciel wagi lekkiej. Aktualny EWF World Champion wiele nie
czekając podbiega od tyłu do Vaclava po czym powala go German
Suplexem. Doszedł do siebie Franko, który też wkracza do akcji. Ciekawy
alians się zawiązał, bo Szaleniec i Rzeźnik zaczynają kopać
przeciwnika. Nie trwa to jednak długo. W pewnym momencie spoglądają na
siebie, a następnie
dochodzi już do zwarcia między Szaleńcem a idolem Franko Girls.
Przewagę osiąga Franko który spycha Crazy'ego do narożnika, już chce
zadać cios... ale nie, to niemożliwe, bo
dołącza do nich Vaclav, który odzyskał błyskawicznie
pełnię swych mrocznych sił. Vaclav odpycha najpierw jeszcze niedawnego
EWF Evolution Champa, a następnie EWF World Champa. Tego ostatniego
zaskakuje Clothesline, po czym zaczyna
agresywnie okopywać go. Do akcji wraca Franko, który chwyta
za głowę Vaclava i wykonuje mu brutalnego Piledrivera!
Jan Kowalski – Bardzo interesujący fragment walki. Nikt nie ma przewagi, żywa akcja, to musi się podobać.
Tony Hogański – Niech Scyther uważa, bo go Vacdupa zgwałci.
Jan Kowalski – Nie odważy się.
Tony Hogański – A jednak. Jego przyciągają pasiaste stroje.
Franko
podnosi Mecenasa Ekstremy, przesuwa się za jego plecy i chce wykonać
German Suplexa. Chwyta go... chwyta... chwyta i co? No chyba nic, bo
Vaclav broni się jak może, a pewnym momencie nawet uderza rywala
łokciem... próbuje od razu
Neckbreakera, ale zostaje odepchnięty przez SR-Crazy'ego. Vaclav nawet
chce przejść do szybkiego
kontrataku... ale obecny EWF World Champion kopie go w brzuch i daje mu
Tornado DDT. Ładnie, ładnie, nawet bardzo ładnie. SR-Crazy natychmiast
podnosi Vaclava... ten próbuje kontratakować, ale Crazt wykonuje na nim
zacnego i pięknego Backbreakera. Dożywotni EWF TV Champion znów podnosi
rywala... wrzuca go do
narożnika... rozpędza się i przygniata od razu Splashem! Chwyta go
następnie za rękę i chce przerzucić do przeciwległego narożnika...
Vaclav ma jeszcze jednak sporo siły i nie daje się tam wrzucić...
zamiast tego odbija się o liny, próbuje powalić rywala Clotheslinem...
ale Crazy odskakuje na bok! Mecenas Ekstremy odbija się o następną
linę, jednak pojawia się Franko! Rzeźnik
zagradza mu drogę, a następnie zaczyna trwać dramatyczna szamotanina.
Dramat, dramat, co za dramat! Żaden z
wrestlerów nie jest jednak wstanie uzyskać przewagi i obaj rozdzielają
się. Wpada między nich SR-Crazy, ale zostaje wykopany przez Vaclava.
Akcja skupia się więc na Franko i wielbicielu Pussy Riot. Zawodnicy
krążą chwilę wokół siebie... i tym sposobem mamy kolejne
zwarcie. Lubimy je, ale bez przesady. Trwa ostra jak brzytwa
szamotanina... w jej wyniku Franko wykonuje
Neckbreakera! Vaclav jednak prawie od razu wstaje. Rzeźnik kopie go w
krocze, chwyta swego przeciwnika i wykonuje mu Piledrivera! To już
drugi!
Tony Hogański – Brawo Franko! Zniszcz go! Zmiażdż!
Jan Kowalski – Zobaczymy jak to wszystko się skończy.
Franko wstaje, podnosi Vaclava... i podwójnym Dropkickiem zostaje
zlikwidowany przez SR-Crazy'ego! Dropkicki są dzisiaj w modzie. Jednym
strzałem Crazy załatwił dwóch rywali. Odsuwa się następnie na bok i
mówi coś Scytherowi. Ten tylko się uśmiecha. Tymczasem obaj wrestlerzy,
a mianowicie Franko i Vaclav, mimo, że obolali wstają na nogi. Franko
nie traci czasu, odbija się od lin. Pięknie się odbił! Z gracją! Vaclav
jest delikatnie mówiąc zaskoczony takim obrotem sprawy. Któż bowiem
spodziewałby się tak cudownego odbicia? Rzeźnik dopada do niego i chce
go skosić, ale on nie pozwala na to. Unika ciosu, co sprawia, że Franko
kolejny raz odbija się od lin. Znów obaj spotykają się, a Crazy nie
interweniuje, niech się wykończą sami, a on przyjdzie na gotowe. Franko
chce powalić przeciwnika ale Vaclav jest sprytniejszy i kontruje akcję
w Powerslam. Ładnie, ładnie, panie Wacku, bardzo ładnie. Vaclav próbuje
wykonać Dropkick z niskiego pułapu. No co oni dzisiaj tak z tymi
Dropkickami szaleją? Plan jego zawodzi, bo będąc w locie jego noga
zostaje złapana przez Franko. To podoba się publiczności. EWF Tag Team
Champion od zakłada Half Craba. Vaclav próbuje przedostać się do lin,
obiekt pożądania jest dość blisko, więc ta sztuka udaje mu się dość
szybko. Jednak Franko w ostatniej chwili odciąga go. Vaclav cierpi i to
bardzo. Najchętniej napiłby się pewnie piwa. Franko miażdży go w tym
momencie i zadaje mu sporą dawkę bólu. SR-Crazy postanawia wkroczyć do
akcji, bo nigdy nie wiadomo, co może się zdarzyć i przerywa całe to
zajście!
Tony Hogański – Dołóżcie mu razem! Sojusz antygwałcicielski! Mam dla nich nawet nazwę, Pas Cnoty!
Jan Kowalski – Jeśli Crazy i Franko będą kiedyś walczyli w drużynie, to z pewnością skorzystają z twojego pomysłu.
Tony Hogański – Nie ma zgody na dominację mojego zdradzieckiego wychowanka.
Wrestlerzy opornie wstają. Ciekawe czy noszą oporniki? Franko doskakuje
do SR-Crazy'ego i między nimi dochodzi do zwarcia. Szamocą się i to
jak! Nieźle panowie, naprawdę nieźle! W końcu przewaga jest po stronie
Rzeźnika. Spycha on bowiem aktualnego EWF World Champa do jednego z
narożników, ale Crazy zaczyna kopać go po brzuchu i wydostaje się z
miejsca, w którym czaiło się na niego siedlisko śmierdzącego zła, gdzie
chomiki zatykają nosy. Zawodnicy są już na środku ringu, gdzie Crazy
próbuje uderzyć Franko punchem, ale Rzeźnik reversuje akcje uderzając
kolanem w brzuch Szaleńca. Pojawia się Vaclav. No bo przecież nie może
on być bezczynny. To nie jego styl. Dochodzi do potrójnego brawlu
między zawodnikami! Napierdalanka w trójkącie to jest to! Bez
skojarzeń, bo to tylko czysto wrestlingowa akcja. To naprawdę walka
godna main-eventu Kwietniowej Anarchii! Siódma odsłona EWFowskiego PPV
to piękna, pełna emocji, ale jednocześnie jakże dramatyczna gala! Jak u
diabła tasmańskiego wszystko się kręci i wiruje, a z tego wiru wypadł
SR-Crazy. Franko i Vaclav walczą dzielnie. Brawl ten postanawia
wykorzystać EWF World Champion, który wchodzi na narożnik i
atakuje przepychających się zawodników Moonsaultem. Cios ten odczuwa
jednak bardziej Vaclav, bo akurat bardziej oberwał.
Tony Hogański – Źle stanął i go tłuką!
Crazy chwyta za włosy Vaclava, kopie go w brzuch i wykonuje mu od razu Ground Zero [Double Arm DDT]!! Pin....1.......2......przerywa Franko! Jakże
on przerywa! EWF World Champion jest tym wyraźnie zirytowany. To w
końcu dekadencki wrestler, prawdziwy magnat i nie jest on
przyzwyczajony do takiego traktowania. Franko dopada do Crazy'ego i
rach-ciach-ciach nokautuje go Clotheslinem. To zawsze przydatna i
skuteczna akcja. Podnosi go, wynosi do jakiegoś Powerbomba, ale Crazy
zaczyna uderzać go pięścią po twarzy... to wytrąciło Rzeźnika z
równowagi, a Crazy tak się na niego dupą zamachnął, że obaj zawodnicy
padli na matę. To nie koniec! Akcja jest błyskawiczna, bo Crazy
momentalnie założył swojemu rywalowi Sharpshootera. Franko nie poddaje
się, nie rozpacza, ale wszystko analizuje i kalkuluje. Wybrał już
odpowiednią dla siebie taktykę, bo zaczyna ostro wywijać nogami, co
sprawia że już po chwili kontruje cios ten w Figure 4 Leglock.
Tymczasem przebudzony Vaclav przygląda się temu wszystkiemu, bo co mu
tam, niech się rywale wykończą. Z wyraźną i nieskrywaną radością patrzy
jak cierpi jego główny wróg. Chwyt ten trwa dłuższą chwilę, co nie jest
w smak EWF Word Champowi, który chciał ową walkę skończyć jak
najszybciej. No tak, każdy chciałby wygrać, zwłaszcza jak jest mistrzem
świata i drugi raz z rzędu występuje w main-evencie Kwietniowej
Anarchii. Vaclav jednak wkracza do akcji i przerywa zabawę.
Jan Kowalski – Gdyby nie Vaclav, to być może Franko byłby już nowym EWF World Champem.
Tony Hogański – Gdyby miał wąsy to byłby z niego jeszcze większy chujosław.
Tymczasem na trybunach słychać jakieś zamieszanie. Co się dzieje? Jest
jeden sektor, na którym ni z tego ni z owego publiczność zaczyna
wyrywać krzesełka ze swoich miejsc! Co to ma znaczyć? Burda jak na
stadionie? Kibice zrywają z siebie swoje standardowe ubranie i okazuje
się, że mają pod spodem czerwone koszulki z sierpem i młotem. To jakaś
komunistyczna grupa bojowa! Skąd się tu wzięli?
Jan Kowalski – Co to ma znaczyć?
Dostrzegamy ich wodza... to Franciszek Aleksandrowicz Rokossowski! Co
on tu robi? Jak się tu dostał? Wprowadził do akcji swych dawnych
komunistycznych popleczników! Czyżby część kibiców była podstawiona
przez Felipe Castro i jego sztab? Na to wygląda! Kibice są agresywni,
ale nie atakują postronnych fanów. Widać nie chcą atakować niewinnych
ludzi. Krzesła natomiast zaczynają lecieć w stronę ringu. Portret
Leonida Breżniewa trafił przypadkowo we Franko! Scyther grozi im, że
sam tam pójdzie i im wszystkim wpierdoli jeśli się nie uspokoją. To nie
działa. Wtem widać jakieś zamieszanie nad ringiem. Gdzieś tam wysoko,
na jakimś rusztowaniu pod sufitem pojawiają się bojownicy z Boko Haram!
Zaczynają zrzucać ulotki o tym, że zachodnia nauka to zło, islam
zwycięży, a oni wszystkich uprowadzą i wywiozą do pracy a Afryce.
Tony Hogański (czytając islamistyczną ulotkę) – Nic z tego nie rozumiem. Wszystko po arabsku!
Jan Kowalski – Dostaję
informację, że Stawka EWF Corporation zadecydowała, że walka zmienia
się w Falls Count Anywhere match. Wrestlerzy mają wycofać się w stronę
FeliXtronu, gdzie rozpocznie się ich ewakuacja. My za nimi.
Tony Hogański (oburzony) – My też?! Nie opuszczę swojego stanowiska! (W tym momencie jakiś komuch rzucił w niego gumowym sierpem.) Skandal! Prawie jak u Palikota!
Scyther dostał też taką informację od odpowiednich służb i przekazał ją
zawodnikom. Wykorzystał to od razu Vaclav, który chwycił Franko i
Crazy'ego za głowy i trzasnął nimi o siebie. Aż im zadzwoniło!
Następnie przesunął swe gwałcicielskie ręce z ich głów na karki i
brutalnie wyrzucił poza ring! Rozbili się tam pięknie. Vaclav wchodzi
na narożnik... i skacze na znajdującego się poza ringiem EWF World Champa z Zemstą Mnichów [Suicide Dive]!!! (EWF! EWF! EWF!) Pin...1........2........przerywa przebudzony Franko!
Rzeźnik i Vaclav rozpoczynają brawl. Mecenas Ekstremy rzuca Rzeźnikiem
na barierki oddzielające ring od publiczności. Jeden z komunistów
podaje mu prawdziwy młot... ten chce nim trzasnąć Franko... ale Scyther
pokazuje mu, że będzie dyskwalifikacja. Brak hardcoru w main-evencie?
Co to za gala! To zamieszanie wykorzystał
Franko, który z kolana potraktował rywala w brzuch, po czym chwycił go
za głowę i uderzył z tzw. dyńki!!! Vaclav pada bez życia na posadzkę!
Tak potężne było to uderzenie!! (EWF! EWF! EWF!)
Jan Kowalski – Pomnikowa akcja!
Tony Hogański (radosny) – Ale mu przypierdolił! Ale mu przypierdolił!
Franko podnosi Vaclava, po czym wykonuje mu Burning Hammer [Inverted Death Valley Driver]!! (Wielka radość publiczności!) Pin........1.........2.........przerywa SR-Crazy! Tak
niewiele brakowało, a Franko the Butcher zostałby nowym EWF World
Champem. To jednak Crazy jest nadal mistrzem. Nie tylko przerwał, ale
dopadł Rzeźnika za jego plecami i chciał mu wykonać swój kończący Crazy
Slam [Olimpic Slam], ale mu się nie udało! Franko skontrował to Jumping
Cuttera!! Pin.....1........2......kick out! W
ostatnim chyba momencie! Ma pecha ten Franko, ma wielkiego pecha.
Wstaje, chwyta Szaleńca za głowę i zaczyna prowadzić go w stronę
FeliXtronu. Nie wchodzi jednak na rampę, a obok niej. Zaczyna
przypierdalać głową Szaleńca o element konstrukcji FeliXtronu, tzn. tej
części umieszczonej tuż ponad posadzkę. Trzaska, trzaska i to ostro.
Twarz Szaleńca zalewa krew. Franko podnosi go... i chce wykonać Death
Valley Driver... ale ponad nimi niespodziewanie pojawił się Vaclav.
Ledwo chodzi, ledwo żyje, jak on mógł tam dotrzeć tak szybko? Nie ważne
jak, ważne, że dotarł. Następnie skoczył na obu rywali z Moonsaultem!
Zlikwidował ich fachowo i zawodowo!! (EWF! EWF! EWF!)
Tony Hogański – Nie! Nie! Nie! Wypierdalaj stąd!
Tymczasem w okolicy stanowiska komentatorskiego zaczyna się robić
groźnie. Na linach zjechało bowiem trzech bojowników Boko Haram.
Wściekły tłum komunistów jest blokowany przez GRU. Funkcjonariusze nie
wiedzą, co robić. Jeśli ruszą do walki z Boko Haram, to armia
Franciszka Rokossowskiego wtargnie na arenę. Toster i Janek przechodzą
na wersję mobilną. Nie chcą wpaść w ręce muzułmańskich terrorystów,
więc decydują się na ewakuację. Opuszczają stanowisko komentatorskie i
ruszają w stronę walczących wrestlerów. Tymczasem Vaclav chwycił Franko
za nogę i wciągnął go normalnie, po kursie i po ścieżce, na rampę tuż
przy wyjściu na zaplecze. Tam podniósł go, docisnął do konstrukcji
FeliXtronu i zaczął uderzać plaskaczami po twarzy. Sprawia mu to
wyraźną przyjemność, niesamowitą wręcz! Następnie zmienia taktykę i
trzaska go teraz Headbuttami. Dobre i to, ważne że skuteczne. Franko
rusza na Vaclava, chce coś zrobić, jakoś zareagować... ale dostaje
kopniaka i Otchłań Smutku [Michinoku Driver]!! Pin......1.........2........przerywa Crazy!
Skąd on się tu wziął? Oglądamy powtórkę. Mistrz świata nie wybrał
standardowej drogi na rampę. Nie, on po przebudzeniu, po prostu wdrapał
się na górę. W samą porę, bo przerwał liczenie.
Tony Hogański (w wersji mobilnej) – Ufff... chwała Bogu!
Vaclav jest wściekły. Atakuje zawzięcie aktualnego EWF World Champa.
Dochodzi do brutalnego i pełnego emocji brawlu między dwoma
zawodnikami. Obaj są już bardzo zmęczeni. Vaclav chyba bardziej, bo
odczuwa przecież w nogach już jedną walkę. Mecenas Ekstremy osiąga
przewagę i rzuca swojego rywala na krawędź. Crazy zatrzymał się kilka
centymetrów przed przepaścią... no dobra, przepaść to poważne słowo,
ale spaść w dół można. Vaclav postanawia znów wykorzystać Dropkicka...
wziął niesamowity rozpęd... ale Crazy uchylił się! Vaclav pada na
posadzkę, przy czym jednak impet był tak duży, że stracił całkowicie
równowagę i runął w dół!! Ale nie! Jednak nie! Trzyma się cały czas
krawędzi! Crazy jest nad nim! To jak Skaza i Mufasa! EWF
World Champion uśmiecha się i zaczyna napierdalać w palce Vaclava! Ten
nie wytrzymuje i spada w dół!!! Rozbija się przy tym na stoliku z
jakimś sprzętem technicznym!!! (EWF! EWF! EWF! EWF!)
Tony Hogański (w wersji mobilnej) – Tak! Tak! Tak! Wypierdalaj! Wypierdalaj!
Jan Kowalski (w wersji mobilnej) – Marzenia Tony'ego się spełniły. Vaclav bardzo ucierpiał.
Toster podbiegł do Vaclava i widząc, że ten nie żyje, ucieszył się
niesamowicie. Pokazał mu tam Gest Kozakiewicza, a następnie z Jankiem
ruszyli w stronę FeliXtronu. Na rampie przebudził się Franko, który
momentalnie ruszył na triumfującego EWF World Champa. SR-Crazy był
jednak szybszy. Cokolwiek bowiem chciał Franko uczynić, jakąkolwiek
akcję wykonać, nie zrobił tego, nie udało mu się to. Bardzo zmęczony
Rzeźnik był być może za wolny, a może to Szaleniec był za szybki!
Wykonał mu bowiem swój kończący Crazy Slam [Olympic Slam]!! Pin.........1............2.........3!! (Zwycięzcą i nadal EWF World Champem jest: SR-Crazy!)
Tony Hogański (w wersji mobilnej) – Koniec! Spierdalamy! Islamiści wchodzą tędy, to my spieprzamy głównym wyjściem.
Jan Kowalski (w wersji mobilnej) – Ja za tobą!
Crazy nie ma za bardzo czasu na celebracje swojego triumfu. Scyther,
który nawet nie wiadomo kiedy zabrał ze sobą EWF World title, wręcza mu
ten pas. Gra jego muzyka, ale nie ma czasu! Na arenie są już bowiem
bojownicy z Boko Haram. Crazy, Hogański i Kowalski znikają na zapleczu.
Scy zabezpiecza ich odwrót. Jesteśmy wraz z nimi na jednym z korytarzy.
Kamera jest za ich plecami, więc obserwujemy całą akcję ewakuacyjną.
Jan Kowalski (w wersji mobilnej) – Dziękujemy, że byliście państwo z nami.
Tony Hogański (w wersji mobilnej) – Kwietniowa Anarchia VII kończy się dramatycznie. Nie wiemy, co będzie dalej.
Jan Kowalski (w wersji mobilnej) – Cieszymy się, że byliście państwo z nami. Mamy nadzieję, że spotkamy się już niedługo.
Tony Hogański (w wersji mobilnej) – Zwyciężymy!
Jan Kowalski (w wersji mobilnej) – Oglądaliście Kwietniową Anarchię VII, a komentowali ją dla państwa...
Tony Hogański (w wersji mobilnej) – .... Jan Kowalski....
Jan Kowalski (w wersji mobilnej) – .... i Tony "Toster" Hogański.
Tony Hogański (w wersji mobilnej) – EWF! EWF! EWF! EWF!
Koniec transmisji
EWF Corporation 2014
Podobała Ci się gala? Nie cierpisz jej? Najlepiej będzie jak skomentujesz ją na FORUM.
Powrót na stronę główną
Kwietniowa Anarchia VII Special
Wydarzyło się po zakończeniu gali
I
(Rozbudowany system segmentów pogalowych to coś, czego jeszcze w EWF
nie było. Kwietniowa Anarchia VII rozwinęła się jednak w taki sposób,
że trzeba ostatecznie wyjaśnić jak to wszystko się skończyło. Czas na
pierwszy segment. Widzimy Yamato Konoe, który w otoczeniu kilku
funkcjonariuszy GRU eskortuje Esmeraldę Martinez, Dagmarę Zielińską,
Tamarę Ostrowską i Agnieszkę Sorel. Światło w niektórych częściach
korytarza przygasa. Nie wiemy jaka to część hali, nie wiemy kiedy się
to działo, nie wiemy czy gala jeszcze trwa. Grupa uciekinierów posuwa
się ostrożnie. Na drodze napotkali jednak niespodziewaną przeszkodę. To
patrol Boko Haram. Wycofują się więc do innego korytarza. Tam znów
trafiają na islamskich bojowników. Ci na razie ich nie zauważyli, ale
na jak długo?)
Agnieszka Sorel – Musimy się rozdzielić.
Yamato Konoe – To najgłupsza rzecz jaką możemy zrobić. Razem możemy się uratować, w pojedynkę nas wyłapią.
Tamara Ostrowska – Właśnie, filmów nie oglądasz? Nie wolno się rozdzielać.
Dagmara Zielińska – To jasne, ale oni na pewno szukają panienki. Trzeba w jakichś sposób odwrócić ich uwagę.
Esmeralda Martinez – Ale jak?
Dagmara Zielińska – To
proste. Będę udawała, że jestem prezydentem EWF. To tryglodyci, połkną
haczyk, a droga do wolności dla panienki będzie wolna. Podjęłam już
decyzję. Nikt mnie nie powstrzyma.
Chyba nikt nie chciał.
Agnieszka Sorel – Idę z tobą.
Tamara Ostrowska – ... i ja!
Kilka minut później. Patrol Boko Haram przemierza korytarz. Nagle wyskakuje przed nich Dagmara Zielińska.
Dagmara Zielińska – Hej! Idioci! To ja! Esmeralda Martinez!
(Murzyni są podekscytowani, że taka zdobycz im się trafiła. Rzucają się w pogoń. Koniec materiału filmowego.)
II
(Inna część hali. To Michał,
Andrzej, Mia i Chickasaw stosując taktykę ruchomej tarczy nacierają i
wycofują się. Siły Boko Haram są przeważające, ale dzielny sojusz
patriotyczno-indiański walczy zawzięcie by nie trafić do niewoli. Udaje
im się schronić za jakimiś skrzyniami.)
Żubr – Stąd nie ma wyjścia.
The Chickasaw – Musimy walczyć.
Michał – Zrobimy im drugą Wiznę, drugie Termopile, drugi Grunwald.
Andrzej – Dalej, dalej! Do zwycięstwa.
The Chickasaw – Za mną!
Chickasaw wyskakuje zza skrzyń i przybierając pozę słynnego
sowieckiego oficera z czasów II wojny światowej, rzuca się na
islamistów. Za nim biegną Żubr, Michał, Andrzej, jest też Mia! To
zmasowany atak na terrorystycznych bojowników. Czy siły dobra zwyciężą?
Żubr – Niech żyje Polska!
(Kilkanaście minut później.
Cała piątka klęczy na kolanach przy jednej ze ścian, są dotkliwie
pobici, wielu krwawi, tylko Mia została oszczędzona. Związano ich i
trzymani są pod strażą. Dostali się do niewoli.)
III
(Niezidentyfikowane miejsce
gdzieś w podziemiach hali. W jakimś tunelu czołgają się SeBa, Mati i
Franz. Jest tu ciemno, miejsca jest mało, wszystko jest wypełnione
błotem, jakimiś odpadami. Nie wiadomo jak trójka ta się tu dostała.
Czołgają się długo i wytrwale. Nagle dostrzegają światełko w tunelu.
Zaczynają się więc czołgać energiczniej... w końcu docierają do
światła! Znaleźli się przy jakiejś rzeczce, a tunel którym się czołgali
był najprawdopodobniej obszernym kanałem ściekowym. SeBa staje na równe
nogi i poklepuje Matiego po ramieniu.)
SeBa – Dobra robota. Świetna operacja strategiczna. Sam Król by jej lepiej nie przeprowadził. Być może wkrótce awansujesz.
Mati – Dziękuję panie feldmarszałku.
Nagle gdzieś z góry słychać
kobiece krzyki. SeBa, Mati i Franz energicznie wspinają się po jakiejś
drabince ponad poziom tunelu. Znaleźli się na jakiejś skarpie. Tuż na
jej skraju
dostrzegają przerażoną Cassandrę Tisserant, która ucieka przed dwoma
terrorystami z Boko Haram. Nie ma dla niej drogi odwrotu, jest
osaczona. SeBa momentalnie wie co robić i od razu rzuca się do ataku,
rozpierdaląc ich swoim hełmem! Najpierw demoluje jednego murzyna, a
następnie drugiego! Obaj padają bez życia, a Cassandra jest wolna.
SeBa (szarmancko) – Pani...
Nie dokończył, bo nagle obok
SeBy pojawił się Franz. Chwycił go za kark i od razu zepchnął ze
skarpy. SeBa wturlał się dramatycznie do rzeki. Najpierw Ob w Nowosybirsku, a teraz
kąpiel w Krakowie. Feldmarszałek ma wielkie szczęście do przemakania.
Franz – Uratowałem cię.
Cassandra Tisserant – E... tak....
Mati (oburzony) – To feldmarszałek panią uratował!
Franz – Zamknij się pokurczu!
(Cassandra jest wdzięczna za ratunek, ale nie wie, co powiedzieć. Koniec materiału filmowego.)
IV
(Kolejny raz jesteśmy w hali.
Widzimy Yamato Konoe, który przemyka korytarzami wraz z Esmeraldą
Martinez. W tle przygrywa nastrojowa muzyka i słychać komunikaty dotyczące ewakuacji. Kilka razy udaje im się umknąć przed patrolami Boko Haram,
które ich oczywiście nie zauważyły, ale mogłyby. Szef GRU jest
przygotowany na wszystko.)
Yamato Konoe – Pośpieszmy się. Już niedaleko.
Esmeralda Martinez – Tak...
Niestety wpadają na bojowników
z Boko Haram. Konoe chwyta Martinez za rękę, kopem otwiera jakieś
poboczne drzwi i wpada do pomieszczenia... w którym spotyka Franko,
Bidama, Helenkę, Velveta Lee i Heńka.
Yamato Konoe – Chwała Bogu, to wy.
Franko – Pani prezydent.
Bidam – Cześć!
Z jakiegoś powodu Bidam zdecydował się przytulić Esmeraldę.
Bidam – Wszystko będzie dobrze. (Przyjmuje bardzo uspokajający ton.) Mam kurczaki.
Esmeralda Martinez – Co, przepraszam?
Franko – Bidam, to nie czas na to.
Yamato Konoe – Świetnie,
że się spotykamy. Im nas więcej, tym lepiej. Musimy poruszać się na
zachód, tam czeka na nas oddział ostatniego rzutu GRU i bezpieczne
wyjście z hali.
Franko – No to w drogę.
(Koniec materiału filmowego.)
V
(Jeden z korytarzy. To już na
pewno dzieje się po zakończeniu Kwietniowej Anarchii, bo korytarzem
kroczą Tony Hogański i Jan Kowalski, którzy trwali na posterunku do
końca.)
Tony Hogański – Trzymaj się mnie, to nie zginiesz.
Jan Kowalski – Ale gdzie idziemy?
Tony Hogański – Do paszczy lwa. Najciemniej pod latarnią.
Toster wyraźnie kieruje się w stronę głównego wejścia do hali.
Jan Kowalski – Nie Tony... to nie jest dobry pomysł.
Kowalski jest wyraźnie spięty, nie porusza się szybko, waha się co robić.
Tony Hogański – Mówię ci, nie bądź głupi. Ze mną wyjdziesz stąd cały.
Jan Kowalski – Niby dlaczego? Dlaczego cię przepuszczą?! Lepiej się schować, przeczekać to!
Były komisarz EWF zaczyna cały dygotać.
Tony Hogański – Nie panikuj. Uspokój się!
Jan Kowalski – Dopadną nas! Dopadną nas!
Kowalski zaczyna uciekać, ale w zupełnie przeciwnym kierunku, do tego gdzie planował udać się Toster.
Tony Hogański – Nie dość, że panikarz, to jeszcze idiota. (Chcąc nie chcąc wzrusza ramionami.) Ja za nim gonić nie będę. Sam wybrał.
Kilka minut później. Widzimy
Tostera, który jak gdyby nigdy nic wychodzi przez główne wejście hali.
Jakiś murzyn próbuje mu coś powiedzieć, ale ten tylko wyciąga czerwoną
książeczkę i pokazuje mu. Niewiele zobaczyliśmy, być może błysnął
gdzieś tam dwugłowy, złoty orzeł. Murzyn kłania się Tosterowi,
zwłaszcza że jakiś wyższy rangą bojownik pokazuje mu, że ma go
natychmiast przepuścić. Do Tostera dołącza też jego osobisty ochroniarz i menadżerka-asystentka.
Tony Hogański – Wolność...
(Inna część hali. Jan Kowalski
chowa się pod biurkiem w jednym z pomieszczeń. Akurat wpadają do niego
terroryści. Rozpoczyna się akcja przeszukiwania pokoju. Janek zostaje
szybko odnaleziony i wyciągnięty brutalnie za szmaty spod biurka. Tym
sposobem dostał się do niewoli.)
VI
(Akcja
przenosi nas na jeden z korytarzy. Trwa tu wielka ucieczka grupy o
szczególnym znaczeniu. Chodzi rzecz jasna o Esmeraldę Martinez, Yamato
Konoe, Bidama, Franko i resztę ich wesołej kompanii. Wszyscy są
zmęczeni, a także zestresowani ucieczką.)
Helenka – Nie mogę tak szybko...
Yamato Konoe (wyraźnie wściekły) – Tu chodzi o bezpieczeństwo prezydenta EWF. Jeśli nie możesz nadążyć, to cię zostawimy.
Franko – Do kogo ta mowa? Nikogo nie zostawiamy.
Yamato Konoe – Bezpieczeństwo Esmeraldy Martinez jest priorytetem.
Esmeralda Martinez – Nikogo nie zostawiamy. W EWF tak nie postępujemy, jesteśmy lepsi od tych barbarzyńców.
Wtem słychać odgłosy ciężkich buciorów uderzających o posadzkę.
Bidam – To oni! Szybko!
Grupa rzuca się do ucieczki.
Mijają kolejne korytarze. W końcu wpadają do jakiegoś większego
pomieszczenia. Na ich nieszczęście w środku znajduje się kilku
bojowników Boko Haram. Bidam rozpoczyna ofensywę i rzuca się na nich.
Franko osłania tyły, ale przez jakieś drzwi wpadają kolejne watahy
islamistów. Yamato Konoe musi walczyć wręcz, bo Esmeralda Martinez jest
już na wyciągnięcie brudnych łap wrogów. Walczy z animuszem i likwiduje
ich seriami. W zasadzie to samo czynią Franko i Bidam, taka walka w
stylu Power Rangers, gdzie szarzy napastnicy padają jak muchy. Jest ich
jednak mnóstwo i powoli zaczynają wypełniać pomieszczenie.
Yamato Konoe – Tam są drzwi! Zostając tutaj, przegramy! Musimy się przegrupować!
Terroryści islamscy wpadli
jednak między grupę lojalną wobec EWF i rozdzielili ja na dwie. W
jednej znalazł Franko, Esmeralda Martinez i Yamato Konoe. W drugiej
Helenka, Heniek, Velvet Lee i Bidam.
Bidam (krzycząc ponad głowami islamistów) – Franko!
Franko (krzycząc ponad głowami islamistów) – Wy na lewo! My na prawo! Nie ma wyjścia! Popatrz zresztą na niego.
Faktycznie, Yamato Konoe
ciągnie już za sobą Esmeraldę Martinez i kieruje się w stronę jedynych
drzwi, które nie są blokowane przez Boko Haram.
Bidam (krzycząc ponad głowami islamistów) – Po tym wszystkim, widzimy się na kurczakach!
Franko (krzycząc ponad głowami islamistów) – Jasne!
(Każdy biegnie w swoją stronę. Wracamy na ring.)
VII
(Parking, to miejsce wypełnione
samochodami. Są różne parkingi, ale w zasadzie to właśnie do tego
sprowadza się ich funkcja. Nie jest to jakiś główny parking, z
pewnością nie taki otwarty dla fanów, raczej przeznaczony tylko dla
osób związanych z EWF. Jest tu trochę bojowników Boko Haram, ale tłumów
raczej nie ma. Boczne drzwi otwierają się z impetem i z hali wybiegają
ex-żołnierki izraelskiej armii, tworzące obecnie podległy SR-Crazy'emu
Korpus Ochrony imienia Feliksa Dzierżyńskiego. Za nim biegną SR-Crazy,
Miszka, Smela, a także czterech murzynów-fałszywych stażystów. Miszka
zauważa jeden z autobusów przeznaczonych dla pracowników federacji i
rzuca się by go odpalić. W tym samym czasie z zawiasów - dosłownie! -
wylatują kolejne drzwi i na parkingu pojawia się kilku funkcjonariuszy
GRU, którymi dowodzi Scyther!)
Scyther – Szybciej łamagi!
Sędzia specjalny main-eventu prowadzi za sobą kolejną grupę ocalałych. Należą do niej Antoni Bryndza, Vesna Obrenowić i Ghul.
SR-Crazy – Mamy transport!
Scy nic nie odpowiada tylko
szybko nakazuje swojej grupie pakować się do autobusu. Są bardzo
posłuszni. Na parkingu pojawia się coraz więcej bojowników Boko Haram.
Scy nakazuje GRU walczyć, funkcjonariusze rzucają się więc do
odpierania ataków. Słychać dźwięk tłuczonego szkła i przez wybite okno
na wolność wychodzą Bidam, Helenka, Velvet Lee i Heniek. Tymczasem Scy
i Crazy walczą ramię w ramię z bojownikami z Boko Haram. Nowosibirski i
jego grupa kierują się w ich stronę.
Bidam – Jest tu Franko?
Scyther – Nie! Pakuj swoich do autobusu i spierdalamy.
Bidam – Czekamy na Franko. On zapewnia odwrót Esmeraldy Martinez. To ważne.
SR-Crazy – Nie wiemy gdzie oni są. Nie możemy czekać. Mamy teraz inne priorytety.
Scyther – Do wozu!
Większość jest już zapakowana
na pokładzie autobusu. Są tu też jacyś anonimowi technicy, ale kto by
się nimi przejmował. Siły Boko Haram narastają. Crazy i Bidam pakują
się do środka. Scyther stoi na zewnątrz.
Scyther – Ja się nimi zajmę.
SR-Crazy – Co? Nie bądź głupi.
Scyther – Nie bez powodu jestem Natural Born Soldier... a to jest wojna. Spierdalajcie!
Vanillah Killah zamyka drzwi
autobusu i wraz z GRU staje do walki z przeważającymi siłami wroga. Z
kieszeni wyciąga cygaro, zapala je i spogląda pogardliwie na zastępy
wroga. Szeregi murzyńskich bojowników rosną, ale Scy i jego podwładni
są w stanie zabezpieczyć odwrót autobusu. Walka trwa, jest intensywna,
zawzięta i pełna emocji. W pewnym momencie na parking wjeżdża jeep,
który zaczyna taranować terrorystów. Ci skaczą na lewo i na prawo,
tylko by nie wpaść pod koła. Pojazd hamuje z wielkim piskiem, po czym
drzwi otwierają się i widzimy, że w środku siedzi The Backstabber, a za
kierownicą Ordinary Mortal.
Backstabber – Wskakuj.
(Ruthless nie odpowiada tylko
ładuje się do środka. Na jeepa zaczynają też wskakiwać ocalali
funkcjonariusze GRU, bo w końcu Scy nie zostawia swoich podkomendnych
za linią frontu. Jeep odjeżdża w ciemność.)
VIII
(Ciemny korytarz jakich mnóstwo
w krakowskiej hali. W tle nadal słychać komunikaty o ewakuacji.
Korytarzem idą zmęczeni, ale wciąż wolni Franko, Yamato Konoe i
Esmeralda Martinez. Prezydent EWF nie miała chyba nigdy takiego wysiłku
fizycznego. Wygląda więc blado i słabo.)
Franko – Musimy odpocząć.
Yamato Konoe – Postój to śmierć.
Franko – Popatrz na nią, dalej nie pójdzie.
Esmeralda Martinez – Dam radę...
Trójka wkracza do jakiegoś magazynu, przechowalni na różne niepotrzebne graty.
Yamato Konoe – Dobra, pięć minut odpoczynku. To już niedaleko.
To pięć minut nie było im
jednak dane. Drzwi do pomieszczenia otwierają się i wpada tu Boko
Haram. Bojowników jest kilkunastu, być może nawet powyżej dwudziestu.
Franko – Jaka taktyka?
Yamato Konoe (kręcąc głową) – Nie wiem... naprawdę nie wiem.
Boko Haram rusza do ataku.
Rozpoczyna się walka wręcz. Franko robi za przednią tarczę czy też
pierwszą linię obrony i przyjmuje na siebie większość ciosów. Książę
Konoe też walczy, ale cały czas musi osłaniać Esmeraldę Martinez. W
pewnym momencie murzyńscy bojownicy rzucają jakieś liny na Franko i
próbują go spętać. Ten wielkim wysiłkiem rozrywa je, ale jedna trafia
na jego szyję, a islamiści od razu wykorzystują to, powalają Rzeźnika i
zaczynają go dusić. Konoe rusza do akcji, wyrywa jednemu z murzynów
maczetę i rozcina powróz, którym dręczono byłego już EWF Evolution
Champa. Ten moment wykorzystał jeden z muzułmanów, bo dopada do
Esmeraldy Martinez. Yamato Konoe rusza na niego, ale dostaje
niespodziewanie cios z maczety prosto w ramię. Tryska krew. Esmeralda
widząc to mdleje i osuwa się na posadzkę. Konoe próbuje wstać, ale jest
zadeptywany przez islamistów. Podejmuje kolejną próbę podniesienia się,
ale tym razem maczeta trafia go w nogę. Rany nie są głębokie, ale krew
jest prawdziwa. Konoe pada na kolana, sypią się kopniaki i ciosy...
Książę wyciąga dłoń w stronę leżącej nieopodal Esmeraldy. Próbuje się
do niej doczołgać...
Yamato Konoe (plując krwią) – Trzeba... ją... ratować...
W pomieszczeniu jest też sam
przywódca Boko Haram, szejk Jasin. Potężnym kopniakiem prosto w szczękę
posyła Konoe w krainę snu. Znęcanie się nad Japończykiem jednak nie
ustaje. Mimo, że jest nieprzytomny, to muzułmanie dalej go katują.
Franko tymczasem wydaje z siebie okrzyk bojowy. Odpycha napastników,
którzy próbowali go obezwładnić. Silnymi ciosami rozgarnia ich na lewo
i na prawo i dopada do Esmeraldy. Podnosi ją i trzymając próbuje
wycofać się w bezpieczne miejsce. Kieruje się w stronę drzwi... a te
otwierają się... nie ma ucieczki. Za drzwiami stoi Berenika z
wyciągnięta kataną, wycelowaną prosto w Esmeraldę.
Berenika – Powiedziałabym ręce do góry, ale nie chcę byś ją upuścił.
Franko – To ty...
Berenika – Gra skończona, poddaj się.
Franko – Nigdy.
(W tym momencie szejk Jasin,
który znalazł się tuż Rzeźnikiem zarzuca mu sznur na szyję i zaczyna
dusić. Oczy Franko zaczynają powoli zachodzić mgłą, ten sam efekt
zastosowano w transmisji telewizyjnej. Robi się biało...)
IX
(Jedna z wielu szatni, o dziwo
dość spokojna. Siedzi tu Vaclav i pije piwo. Choć ewakuacja trwała, to
Mecenas Ekstremy nie skorzystał z możliwości i został w hali. Jak widać
nic mu nie groziło, ma się te kontakty z Felipe Castro. Wróg Ludu
odpoczywa i sączy złocisty napój. Wtem otwierają się drzwi i do środka
wchodzi dwóch bojowników z Boko Haram. Poznali Vaclava i wiedzą, że
jest nie do ruszenia, bo widząc go chcą opuścić jego szatnię. Mecenas
uśmiecha się do nich - czy to na pewno on? - i wskazuje ręką by jednak
zostali.)
Vaclav – Zapraszam, zapraszam drogich gości. Czym chata bogata!
Chata Vaclava bogata jest w
jedno - piwo. Mecenas wstaje, podchodzi do jakiejś szafki i wyciąga z
niej dwie butelki Perły. Podaje murzynom i objaśnia, że to prezent.
Vaclav – No
nie wiem jak u was muzułmanów z piciem alkoholu, ale na pewno macie
różne szkoły, wystarczy zapytać jakiegoś muffiego. Dzisiaj obowiązuje
taka szkoła, szkoła muffiego al-Vaclaviego, że pijemy piwo. No dalej,
do dna. Wykonaliście tu kawał dobrej roboty. EWF będzie teraz lepsze.
Opór murzyński został
przełamany. Trójka stuka się butelkami i rozpoczyna się konsumpcja
piwa. Islamiści są bardzo zachłanni i prawie od razu opróżniają swoje
butelki. Nagle jeden z nich chwyta się za gardło, a drugi zaczyna pluć
krwią. Tracą równowagę, choć próbują utrzymać się na nogach, to im się
to nie udaje. Padają jak nieżywi na podłogę.
Vaclav – Zatrute.
Nie wiecie, że owoc z zatrutego drzewa szczęścia nie przyniesie?
Zatrutym drzewem jestem ja i niosę zgubę. Nie chcę żeby potem mówili,
że przyczyniłem się do, jeśli do tego dojdzie, upadku EWF. Vaclav też
walczył z najeźdźcą. Na swój sposób...
(Wymierza im jeszcze kilka soczystych kopniaków, żeby zrozumieli, choć oni już niczego, przynajmniej w tej chwili, nie usłyszą.)
X
(Biuro komisarza Extreme
Wrestling Federation, obecnie znane jako kwatera naczelna Stawki EWF
Corporation. To właśnie tu przebywa Kraven the Hunter. Siedzi spokojnie
za biurkiem, oczy ma przymknięte, na blacie znajduje się niedopita
butelka wódki, a także pistolet PJa. W biurze znajdują się dwa wejścia:
główne i tylne. Zza obu tych drzwi słychać ciężkie kroki wojskowych
butów. Rosjanin spokojnie czeka na rozwój wypadków. W końcu drzwi z
hukiem zostają otwarte. W biurze pojawiają się bojownicy Boko Haram, a
także Felipe Castro.)
Felipe Castro (kłaniając się ironicznie) – Kraven.
Kraven (wstając) – Felipe.
Felipe Castro – Przybyłem po swoje.
Kraven – Mianowicie?
Felipe Castro – Po EWF. Federacja jest moja.
Kraven – Po moim trupie... albo twoim.
Rosjanin podnosi z biurka pistolet i strzela w stronę Castro. Nic się nie dzieje. Nie był naładowany.
Felipe Castro – Cóż... nawet w GRU mamy swoich ludzi... ale ty o tym wiedziałeś, prawda?
Kraven – Swołocz.
Felipe Castro – Mamy
Esmeraldę. Nie udało jej się uciec. Mamy Kowalskiego, lista jest
długa... no i mamy też ciebie. Poddasz się po dobroci czy chcesz dostać
wpierdol od moich kolegów?
Kraven – Nie.
Felipe Castro – Pozwól,
że nakreślę ci twoją sytuację strategiczną. Za drzwiami stoi kilkunastu
uzbrojonych mężczyzn, za drugimi drzwiami także. Nie masz wyjścia. Nie
masz szans, żadnych, absolutnie żadnych.
Wtedy właśnie zza tylnych drzwi
słychać jakieś wrzaski i krzyki pełne przerażenia. Coś jakby świszczy w
powietrzu, ale trudno dokładnie stwierdzić. Drzwi zostają delikatnie,
wręcz poetycko otwarte. W biurze pojawia się... książę Yoshihito
Nabeshima! Ubrany w strój przedwojennej japońskiej gwardii cesarskiej,
w ręku dzierży tradycyjny, długi japoński miecz zwany odachi. Jego ostrze wręcz ocieka krwią, ta kapie po podłodze. Także buty Nabeshimy zostawiają na niej ślady krwi.
Yoshihito Nabeshima – To nieprawda. Szanse zawsze istnieją.
Kraven – Hmm...
Yoshihito Nabeshima (wskazując na drzwi) – Panie komisarzu, droga wolna.
Felipe Castro (do bojowników) – Na co czekacie?! Atakujcie! Nie pozwólcie im uciec!
Yoshihito Nabeshima – My wcale nie uciekamy.
Książę robi kilka kroków do
przodu i wymierza ostrzem w kierunku przeciwników. Islamiści widząc
groźnego rywala i słysząc jęki swych rannych pobratymców dobiegających
z korytarza, zaczynają szeptać coś o demonie, po czym rzucają się do
ucieczki. Felipe Castro prewencyjnie zaczyna wycofywać się w stronę
drzwi. Kraven już wyszedł, a Nabeshima stoi nieruchomo.
Yoshihito Nabeshima – Kto teraz ucieka?
(Były EWF Evolution Champion
wskazuje mieczem w stronę Castro, a ten chcąc nie chcąc ucieka z biura.
Zostają tu tylko Yoshihito i krew, dużo krwi.)
XI
(Bliżej niezidentyfikowane
miejsce w krakowskiej hali. Jest to jakaś salka konferencyjna, bo
urządzona jest właśnie w ten korporacyjny sposób. Siedzi tutaj
Esmeralda Martinez, wygląda całkiem nieźle, podano jej jakieś napoje,
zapewniono opiekę medyczną i chyba traktują ją dobrze. Esmeralda jest
sama, ale nie na długo, bo drzwi otwierają się i do sali wkracza
Franciszek Aleksandrowicz Rokossowski. W ręku trzyma skórzaną teczkę.
Twórca GRU siada na krześle, tuż na przeciwko Esmeraldy Martinez.)
Franciszek Rokossowski – Dawno się nie widzieliśmy.
Esmeralda Martinez – Nie sądziłam, że jeszcze kiedykolwiek się spotkamy. Ile to już lat minęło?
Franciszek Rokossowski – Będzie dwanaście na jesieni.
Esmeralda Martinez – Czego chcesz?
Franciszek Rokossowski – Tego...
Były przewodniczący Komitetu
Centralnego EWF Corporation otwiera teczkę i rzuca ją Esmeraldzie. Ta
przygląda się zawartości dokumentów.
Esmeralda Martinez – Mam... zrezygnować?
Franciszek Rokossowski – To takie trudne?
Esmeralda Martinez – Nigdy. Będziecie musieli mnie zmusić.
Franciszek Rokossowski – Znasz zabawę w dobrego i złego glinę? Ja jestem tym dobrym. Podpiszesz rezygnację?
Esmeralda Martinez – Nie.
Rokossowski wstaje i wychodzi.
Esmeralda znów jest sama. Trwa to kilka chwil. Już za moment w salce
konferencyjnej pojawia się Berenika.
Esmeralda Martinez – Mój Boże... to ty....
Berenika – Cześć mamo.
Esmeralda Martinez – To ty... jak mogłaś?
Berenika – Żałujesz, że mnie adoptowałaś, wtedy w 2002 roku? Pamiętam ten dzień doskonale... był maj, a wiatr wiał od strony pustyni.
Cisza.
Berenika – Podpiszesz?
Cisza.
Berenika – Podpiszesz czy nie?
Esmeralda Martinez – Tak...
Berenika – Dziękuję. Wiesz? Zawsze z dumą nosiłam twoje nazwisko... Martinez.
(Koniec materiału filmowego.)
XII
(Reprezentacyjne pomieszczenie
z wielkim stołem - to właśnie rzuca się w oczy. Jak widać krakowska
hala jest doskonale wyposażona i można znaleźć tu wszystko. Za stołem
zgromadzono różnych członków rady nadzorczej EWF Corporation, których
udało się pojmać. Jest Jan Kowalski, Naoko Katsura, Pan Józef, Hae
Baeguk, Doktor VooDoo Biały, Silvio Carairro, Konstanty
Holstein-Goronov, Aleksander Wasilewski, Wasilij Sokołowski i kilku
innych. Obrady przebiegają pod bagnetami Boko Haram, którzy czuwają nad
wszystkim. Przede wszystkim dostrzegamy Felipe Castro, który zajął
fotel przewodniczącego rady nadzorczej, normalnie należący do Szakala.)
Felipe Castro – Wydaję
mi się, że w EWF Corporation powinno dojść do kilku zmian. Dziś
mieliśmy dzień pełen wrażeń, tyle emocji. Kwietniowa Anarchia VII...
przejdzie ta gala do historii, nie? Chciałbym podziękować wam za tak
liczne przybycie. Niestety nie ma przewodniczącego rady, nie wiadomo
gdzie przebywa Szakal, zresztą to bez różnicy. Yamato Konoe,
wiceprzewodniczący też zaginął... dziwna sprawa. Ktoś coś słyszał? (Cisza.)
Nikt? Bo ja też nie. Pani Katsura, druga wiceprzewodnicząca powinna
poprowadzić obrady... ale... w zasadzie czy trzeba tu wiele dyskutować?
Jest już późno, a my wszyscy jesteśmy zmęczeni. Przejdę więc do rzeczy.
Esmeralda Martinez zrezygnowała z funkcji prezydenta i prezesa zarządu.
By spotęgować efekt swych słów, Castro rzuca na stół teczkę z podpisanym przez Esme dokumentem o swojej rezygnacji.
Felipe Castro – Można
uznać, że Kraven uciekając z hali opróżnił stanowisko komisarza i
oberprokuratora. Podobnie uczynił Szakal jako przewodniczący rady.
Można też uznać, że GRU straciło swojego szefa. Moja sugestia jest
taka, trzeba wybrać nowych i sprawić by EWF działało dalej. Stare
kierownictwo doprowadziło federację do upadku, ale nie martwcie się, my
ją odbudujemy. Największym udziałowcem jest tzw. Nowa Kolegialna
Kooperacja, której sekretarzem jest Jan Kowalski. Chciałbym poprosić go
o zarekomendowanie następców na opróżnione stanowiska.
Jan Kowalski – Tak... nie jest to do końca zgodne z procedurami.
Felipe Castro – Do rzeczy!
Jan Kowalski – Tak... największy udziałowiec rekomenduje następujące osoby. (Czyta z kartki.) Na
szefa GRU, pana Felipe Castro. Na oberprokuratora EWF, pana Felipe
Castro. Na komisarza EWF, pana Felipe Castro. Na przewodniczącego rady
nadzorczej, pana Felipe Castro. Na prezydenta i prezesa zarządu, pana
Felipe Castro.
Felipe Castro – Głosujcie. Na co czekacie? Chcecie tu do rana siedzieć?
Odbywa się głosowanie. Felipe Castro wygrywa absolutną większością.
Felipe Castro – Witajcie w nowym EWF.
(Koniec materiału filmowego.)
XIII
(Wielka sala, chyba największa
z możliwych. Boko Haram w nienagannym szyku bojowym zgromadziło tu
wielu jeńców. Dostarczono Pana Józefa, Avona Tschorny'ego, widzimy
m.in. Lecha Grudzińskiego, Shamana, Angelikę Kucharską, nieszczęsnego
Jana Kowalskiego, Mariusza Maxa Kolanko, Dagmarę Zielińską, Tamarę
Ostrowską, Żubra, Mię, Chickasawa, Franko i wielu innych, zarówno
zawodników jak i techników. Warto zwrócić uwagę, że wrestlerzy są
związani. Będzie tu dobre kilkadziesiąt osób. Widzimy także nowych
władców EWF - Felipe Castro, który rozsiadł się na wszystkich możliwych
stanowiskach, Franciszka Rokossowskiego, Berenikę Martinez, Czarka
Kucharka, Bronisława Myszkiewicza i Aleksandra Nazaretiana. Jest tu
także złowrogi szejk Jasin, przywódca Boko Haram. Rokossowski rzuca
Castro pod nogi EWF Evolution title, EWF Daemusin title,
Puchar Szczęściarza i Puchar Srebrnego Smoka. Są to zdobyczne trofea,
które przy okazji ucieczki, ich dotychczasowi właściciele zagubili.)
Felipe Castro – Wszystkie
te pasy uznaje za zawieszone... albo nie. Aleksandra Nazaretiana
ogłaszam nowym EWF Evolution Champem. Mogę? Mogę. Kto mi zabroni.
Castro podnosi Evolution title i wręcza go swojemu ormiańskiemu partnerowi biznesowemu. (Nowym EWF Evolution Champem jest: Aleksandr Nazaretian!)
Aleksandr Nazaretian – Dziękuję, ale nie skorzystam. Rezygnuję z tytułu.
Felipe Castro – Jak tam chcesz. Szkoda, że nie udało nam się przejąć World title. Trzeba będzie negocjować z Crazy'm.
Franciszek Rokossowski – Tak...
Berenika Martinez – Mogę coś powiedzieć?
Felipe Castro – Prosimy.
Berenika Martinez (do zgromadzonych) – Dziś
rozpoczyna się nowa epoka w dziejach EWF. Ten miecz wisiał nad Kravenem
i resztą bandy... i dzisiaj ich głowy potoczyły się po krakowskim
bruku. Przyszedł czas na zmiany, ale nie bójcie się, zmiana jest dobra,
zmiana to postęp, zmiana to modernizacja. Zakończyliśmy wojnę domową w
EWF i teraz będziemy budować zgodę. Przeciwnicy zgody zostali z EWF
usunięci. EWF jest chore, ale my jesteśmy lekarzami. EWF jest
anemiczne, ale my jesteśmy witaminą. EWF jest zmęczone, ale my jesteśmy
siłą. Jesteśmy tu by uczynić EWF znów zdrowym... ciężką pracą,
uczciwością, przejrzystością, przyzwoitością. Jesteśmy produktem
kochających matek (Pokazane zostaje zdjęcie Esmeraldy Martinez.) i odważnych ojców (Tu pojawia się świętej pamięci Felix Castro).
Jesteśmy ucieleśnieniem miłości i odwagi. Jesteśmy darem zarówno Boga
jak i nauki. Jesteśmy odpowiedzią na pytanie i obietnicą złożoną wam
wszystkim.
Felipe Castro – Dziękuję. (Teraz on zwraca się do zebranych.) Moi
drodzy! Rozpoczynamy nową epokę w dziejach EWF. Kwietniowa Anarchia VII
zakończona, ale historia EWF trwa. Stare kierownictwo podało się do
dymisji. Kraven, Szakal, Yamato Konoe, Esmeralda Martinez... możecie o
nich zapomnieć. Oni już nie wrócą. Nadchodzi nowe, cała naprzód!
Oklaski. Szejk Jasin bije najgłośniej brawo, po czym podchodzi do Castro.
Szejk Jasin – Brawo. Piękna mowa, krótka, ale piękna. Teraz przejdźmy do zapłaty.
Felipe Castro (niepewnym głosem) – Może...
Szejk Jasin – Teraz powiedziałem. Jasyr! (Zwraca się do zebranych.)
Nagroda dla Boko Haram to także nagroda dla was! Zyskacie możliwość
służby w imię Proroka i dla jego wyznawców. To wielki zaszczyt,
naprawdę wielki. Zabierzemy was ze sobą... do Nigerii, gdzie będziemy
razem budować państwo islamskie.
Bojownicy podchodzą do
zebranych i zaczynają ich wyłapywać. Wyciągają z szeregu Żubra,
Chickasawa, Mię, Artura Grota, Won Weia, Roberta Forlaniego,
MaxiMasterMistrza, Alberto Garcię, Francesco Guly'ego, Michela
Cavioura, Pasierba. Na koniec do stali zostaje wprowadzony Franko.
Szejk Jasin – Tego wyślemy do kopalń.
Wódz Boko Haram uśmiecha się, po czym daje sygnał i kilku fundamentalistów przyciska Rzeźnika do
ściany. Chwytają go za dłoń i przystawiają do muru. Jeden z bojowników
podaje szejkowi Jasinowi młotek i zardzewiały gwóźdź. Ten chwyta go, po
czym od razu wbija go w dłoń Rzeźnika! Wbił go ręką, więc mogłoby to i
być jak ukłucie, ale w drugiej dłoni trzymał młotek, którym od razu
uderzył w gwóźdź!! Przebił on na wylot dłoń Franko wbił się w ścianę!!
Wrzask Rzeźnika usłyszał w tym momencie chyba cały Kraków! Szejk Jasin
ściąga w tym momencie swoją maskę... to Nas Jazzowski!!! Wszyscy są w
szoku. Felipe Castro spogląda na niego pytająco.
Nas Jazzowski – Zrobiłem to dla siebie i tylko dla siebie.
(Mesjasz polskiego wrestlingu opuszcza pomieszczenie. Za nim udaje się kilku bojowników Boko Haram. Koniec materiału filmowego.)
XIV
(Dach hali. Wcześniej lub później. Nie wiadomo. Stoją tu senator Szakal, Mumin, Mladenov, Kraven i Yoshihito Nabeshima.)
Szakal – A mnie nikt kurwa nie ścigał ani nie niepokoił. (Drapie się po łysinie.) Czyżbym kurwa stał się personą bez znaczenia?
Słychać szum wiatru, dach
rozświetlony zostaje ostrym kolorem, bo oto ląduje tu sowiecki
śmigłowiec Hind D. Wszyscy zebrani pakują się na pokład.
Rosyjski pilot – Tawariszcz Kraven.
Kraven – Do Sewastopola.
Rosyjski pilot – Tak, toczna.
(Ostateczny koniec transmisji.)