Franz vs Alvaro Morena
Przy
rytmach Shakiry jako pierwszy na arenę wychodzi Alvaro Morena, który
przybija piątki oraz pozuje do zdjęć razem ze swoimi fanami. Na ring
wychodzi w koszulce klubu Racing Club de Montevideo, małego klubiku,
bez większych sukcesów, któremu kibicuje od lat, a jego dziadek był tam
nawet piłkarzem, a pradziadek trenerem. Taki to gość. Arabów to
wzrusza, bo oni myślą, że każdy piłkarz jest dobry. Jak mu nie wyjdzie
w EWF, to może załatwi sobie kontrakt w jakimś arabskim klubiku?
Po kilku sekundach zabrzmiała muzyka byłej gwiazdy żużla czyli Franza. To wspaniała pieśń, czyli „Praca spawacza mnie przeistacza".
Widać było że spawacz jest bardzo skupiony, by mając w pamięci swojego
zmarłego brata, wygrać dzisiejszą walkę. Pewnym krokiem wszedł między
liny.
Jan Kowalski – No tak... Franza znamy... a drugiego osobnika raczej nie.
Franciszek Rokossowski – To talent wyszukany w Urugwaju. EWF otwiera się na nowe rynki.
Jan Kowalski – Urugwajskiego
zawodnika chyba nigdy nie mieliśmy. Natomiast w 2003 roku odwiedziliśmy
Urugwaj, organizując Wrestlepaloozę w Montevideo.
Franciszek Rokossowski – Nie było mnie wtedy w EWF. Wyrzucono mnie wcześniej jak psa.
Jan Kowalski – Nie sądzisz, że zasłużyłeś?
Franciszek Rokossowski – Skompromitowano mnie. To była akcja rosyjskich służb specjalnych na zlecenie Esmeraldy i Kravena.
Walkę sędziować będzie
Dark Sędzia, wspaniały arbiter, który już od 2002 roku jest na
pokładzie EWF. Dwójka zawodników jest już na ringu, przygotowania nie
trwają długo. Słychać gong, a to oznacza, że sędzia dał czytelny sygnał
do rozpoczęcia walki. Alvaro był niesiony ciągle swoim efektownym
wejściem i chętnie ruszył
na swojego przeciwnika. Tylko że żużlowiec wrzucił go do narożnika,
gdzie zadał całą serię potężnych ciosów w brzuch. Morena odpowiedział
kopniakiem lecz gdy spróbował dołożył Clothesline to wpadł na Belly to
Belly Suplex. Było widać brutalność spawacza, który ustawił się w
narożniku i gdy Morena tylko podnosił się na nogi to otrzymał efektywny
Clothesline. Kilkanaście sekund później dołożył jeszcze raz tą samą
akcję. Pin....1....2....kick out! Urugwajczyk jeszcze się nie poddaje! Franz mimo to
kontynuował atak i powolnym krokiem udał się na trzecią linę. Miał plan
by zaaplikować Flying Elbow, jednakże Alvaro w ostatniej chwili odsunął
się na bok. Teraz to on mógł odzyskać inicjatywę i gdy tylko żużlowiec
podniósł się to otrzymał Dropkick. Wyrzuciło to Franza z ringu
wykorzystał to Alvaro, który nie czekając na nic odbił się od lin a
następnie wyleciał na oponenta efektownym Suicide Divem.
Jan Kowalski – Nieźle się ten Morena prezentuje.
Franciszek Rokossowski – Tak, czuję, że to będzie wielka gwiazda naszego wrestlingu.
Jan Kowalski – No bez przesady, nie aż tak.
Morena
ponownie świętował z fanami widać było w nim wiele pozytywnej chemii,
więc posłał rywala między liny. Sam za to wskoczył na narożnik i
następnie udanie dołożył Missile Dropkick. Teraz postanowił skończyć
starcie swoim Argentine Powerbombe, jednak przeciwnik nie dał sobie
zaaplikować tej akcji i sam odpowiedział Clotheslinem. Pin....1..... 2.... kick out! Spawacz podniósł rywala i aby go jeszcze
bardziej osłabić wykonał German Suplex. Ponownie ten brutalny wrestler
zyskał sporą przewagę, tak więc zasygnalizował że może to być koniec.
Podniósł przeciwnika szykując się do „Dźwiękotłoka”, jednak Morena
wymierzył kilka ciosów łokciem w głowę oponenta. Dzięki temu Franz go
upuścił i wtedy Alvaro zaaplikował oponentowi efektowne Enzuigiri!
Pin...1......2....kick out! Latynos poprosił fanów, by ci go wsparli w tych
najważniejszych chwilach tej walki. Morena pewny siebie wszedł na
trzecią linę, tylko że Franz nagle wstał na nogi i doskoczył do
przeciwnika. Rozpoczęła się walka na górze lepiej na tym wyszedł
brutalny spawacz, który po wykonaniu serii mocnych uderzeń dołożył
Superplex! Pin....1.... 2.... kick out!
Jan Kowalski – Franz jest bardziej doświadczonym zawodnikiem. Widać to w tej walce.
Franciszek Rokossowski – Cieszymy się, że takie gwiazdy jak Franz wybrały EWF, a nie tkwią po uszy w jakimś strajku.
Jan Kowalski – Gwiazdy?
To jeszcze nie jest koniec pojedynku.
Franz miał wyraźnie dość i sam teraz wszedł na górę mając w planach
akcje wysokiego ryzyka. Gdy tylko Alvaro wstał to oponent miał w
planach zaaplikowanie Diving Clothesline'a, tylko że Latynos uniknął
tego i po odbiciu od lin sam wymierzył Running Knee Strike. Urugwajczyk poczuł, że teraz może już zakończyć udanie walkę. Poprosił
ponownie fanów o doping i podniósł swojego rywala. Franz chciał walczyć
lecz otrzymał Enzuigiri a następnie jeszcze wyniesienie na barki i
RCdM Bomb [Argentine Powerbomb]! Pin...1....2....nagły kick out! Franz wybił
kończącą akcję Urugwajczyka!
Franciszek Rokossowski – Wow!
Jan Kowalski – Komentowanie z wami, towarzyszu będzie trudną przeprawą. Pochwały na rzecz Felipe, super-optymizm przy każdej walce.
Franciszek Rokossowski – Jesteś zazdrosny? Przejmuję twoją rolę, a ty musisz wejść w buty Hogańskiego. Boli cię to?
Jan Kowalski – Nie myślałem o tym w ten sposób.
Franz jest super
zadowolony, że udało mu się wybić. Szakir jest raczej zdenerwowany,
podnosi Franza, rzuca go o liny, ten wraca do niego... i Clothesline!
To są bardzo udane akcje, te kosy. Wszystkim się muszą podobać, bo w
wykonaniu urugwajskim tego jeszcze fani EWF nie widzieli. Urugwajczyk
chyba znów poczuł, że być może uda mu się zakończyć walkę. Za pierwszym
razem nie wyszło, może za drugim się uda. Morena znów podnosi Franza,
znów rzuca go o liny, ten znów do niego powraca i kolejna próba RCdM
Bomb, znanego też jako Argentine Powerbomb. Niestety dla zawodnika
rodem z Ameryki Południowej, Wściekły Spawacz „uciekł” z ramion
oponenta i po odbiciu od lin wykonał mocarny Clothesline. Teraz to on
wyniósł rywala i dołożył „Dźwiękotłok” [Go to Sleep]! P...1.....2.....ktoś wpadł na ring i przerwał liczenie!
To SeBa! Feldmarszałek Armii Prus Wschodnich! Franz jest wściekły, ale
obrywa uderzenie z hełmu! Morena wstaje i też dostaje cios z hełmu!
SeBa pinuje Urugwajczyka, a Dark Sędzia jak gdyby nigdy nic, tak jakby
Feldmarszałek Wszystkich Polaków Także i Twój był legalnym zawodnikiem,
po prostu odlicza! Pin....1......2......3! (Zwycięzcą jest: SeBa!)
Jan Kowalski – Co tu zaszło? Co tu się stało?
Franciszek Rokossowski – Widzisz? Widzisz? Nowe EWF będzie nieprzewidywalne!
Jan Kowalski – Tak jakby stare było przewidywalne.
Franciszek Rokossowski – Grubą kreską odcinamy się od przeszłości, ale gwiazdy wracają! Panie Janie, kolejna gwiazda powróciła!
SeBa celebruje swój niespodziewany triumf, a fani śpiewają Hymn Prus
Wschodnich w języku arabskim! Pod FeliXtronem stoi wzruszony Mati,
który podziwia ten wspaniały spektakl. SeBa szybko opuszcza ring i wraz
ze swoim kuzynem znikają za kulisami. Franz budzi się i jest wściekły.
Magia jego Tragicznie Zmarłego Brata (nazwa własna) nie działa na
islamskiej ziemi.
Jan Kowalski – Może jakiś imam rzucił klątwę na Franza?
Franciszek Rokossowski – Istnieją tylko klątwy rzucane przez wyznawców materializmu dialektycznego.
(Przenosimy się do przyciemnionego pomieszczenia oświetlonego
najpewniej płomieniem świeczki. Po chwili ktoś gasi płomyk palcami, a w
pomieszczeniu zapala się światło. Widzimy mężczyznę ubranego w jeansy,
białą koszulę i marynarkę. Uroda postaci zdradza kim on jest, to Don
Camillo, wrestler z Neapolu, który najprawdopodobniej oczekuje na swoją
walkę. Po chwili mamy okazję rozejrzeć się dookoła. Pomieszczenie jest
dość proste i standardowe, jednak uwagę przyciągają wielkie lustro
przed którym po chwili staje wrestler oraz biurko na którym widać
pudełko i bliżej nieokreślone zawiniątko z gazety. Po chwili mężczyzna
podchodzi do owego pudełka i wyciąga z niego... dwa cygara, jedno chowa
sobie do marynarki a drugie postanawia odpalić. Gdy dym spowił część
pomieszczenia, Don Camillo spogląda w lustro.)
Don Camillo – Dzisiaj
jest wielki dzień, dla mnie, dla Neapolu, dla całych południowych
Włoch. Obserwować mnie będzie cała familia. Cała familia! Dla kogoś
takiego jak ja nie ma rzeczy niemożliwych. Ta walka jest niepotrzebna,
nie musimy walczyć z... (Włoski wrestler zaczyna się zastanawiać, po czym wyciąga kartkę z marynarki.) Ne... Nekro... Nekrophage. Ma che cazzo!!? (Napisy informują nas, że to włoskie powiedzonko ma oznaczać mniej więcej „Co ty kurwa!!?")
Prawie się udusiłem wymawiając ten bełkot. Co za idiotyczny pseudonim.
Zmuszanie takich kulturalnych ludzi jak ja to nieomal zamach. Czy ten
gość chciał w ten sposób pokonać mnie przez poddanie? Ale się nie
dałem... i nigdy nie dam. Zrobię wszystko by cię wykończyć w tej walce,
jest mokra robota i brudna robota, dziś dostaniesz pokaz tej drugiej.
Nawet nie myśl o wygranej, zawsze mogę kupić sędziego, albo i ciebie.
Mogę was kupić, sprzedać i kupić jeszcze dwa razy! Albo dać podarunek.
Chcesz? Mam dwa do wyboru...
W tym momencie Włoch wyciąga mały woreczek z białym proszkiem.
Don Camillo (podjudzając) –
Chcesz? Chcesz? No weź, wiem, że tego pragniesz. To cię przecież żywi.
Wystarczy, że będziesz grzeczny, a nagroda cię nie ominie. Ale...
W tym momencie włoski zawodnik otwiera woreczek i wysypuje zawartość na podłogę.
Don Camillo – Fai cagare! („Jesteś do dupy!")
Nie dla psa kiełbasa! Przeszliśmy tym sposobem do prezentu numer dwa i
drugiego stylu walki. Mokra robota. Brudna mokra robota. Dzika róża
opleciona na linach, kaktusy zamiast narożników i pełno pełno krwi
dookoła to pejzaż po naszej jednostronnej bitwie. A teraz prezent...
Wrestler podchodzi do biurka, gdzie rozrywa zawiniątko z gazety, w którym znajduje się martwa ryba.
Don Camillo – Już czas.
(W tym momencie wrestler rzuca cygaro na podłogę i przydeptuje po chwili. Don Camillo odpuszcza pomieszczenie. Wracamy na ring.)
Jan Kowalski – Psycho poczułby się zazdrosny. No, ale jego już nie ma, a Don Camillo jest.
Franciszek Rokossowski (nagle) – Myślę, że jesteśmy jako EWF już gotowi.
Jan Kowalski – Na co?
Franciszek Rokossowski – Na powrót Snake'a.
Jan Kowalski – O nie, nigdy. Tego tylko by nam brakowało.
(Kolejna wizyta na zapleczu, to kolejne odwiedziny w biurze
prezydenckim. Jest tu Felipe Castro, jest także Aleksandr Nazaretian.
Nikogo innego już nie ma. Jak można mniemać Felipe Castro skończył
właśnie rozmawiać przez telefon.)
Aleksandr Nazaretian – Udało się?
Felipe Castro – Tak.
Aleksandr Nazaretian – A nie mówiłem? Trzeba było tylko postawić na rozsądek. To nie my mamy problem, a oni.
Felipe Castro – Jeszcze dziś spotkam się z ich przedstawicielem.
Zapada cisza.
Aleksandr Nazaretian – Dobrze, że wynająłeś kafeterię. Nie mogła stać taka pusta, mówiłem ci przecież.
Z hukiem drzwi do gabinetu zostały otwarte i w pomieszczeniu pojawia się Vaclav.
Vaclav – Będą mieć tam piwo?
Felipe Castro – Będą.
Vaclav – A dużo piwa?
Felipe Castro – Też.
Vaclav – To ja to akceptuję.
Felipe Castro – Cieszę się. Chciałbym jednak porozmawiać o czymś innym...
Vaclav – Słuchaj Filip. Ściągnąłeś mnie na to islamskie zadupie, gdzie mężczyźni jebią wielbłądy i kozy... (Generalnie heel heat Arabów, ale kilku robi miny „Skąd on wiedział?") ... Tylko po co? Tak na wycieczkę? Ja tu nawet nie walczę. Piję tylko piwo i podziwiam miejscową architekturę.
Felipe Castro – Źle ci? Jesteś twarzą federacji.
Vaclav – Mam kilka pytań. Co z EWF World title? Co z SR-Crazy'm? Co z innymi? Z kim ja mam tu właściwie walczyć?
Felipe Castro – Hola, hola, to za dużo pytań.
Vaclav – Filip. Czy my o takie EWF walczyliśmy?
Felipe Castro – Musimy porozmawiać... chodzi o twoje przywództwo w Związku Wrestlerów Polskich.
Vaclav – To nie ja. (W szczery sposób wzrusza ramionami.) Nie mam pojęcia co się stało z funduszem reprezentacyjnym.
(My też nie wiemy. Być może dlatego wracamy na ring.)
Franciszek Rokossowski – Jest nasza gwiazda. Nasz cudowny zawodnik, nasze dziecko szczęścia.
Jan Kowalski – Vaclav to twoje i Felipe Castro dziecko?
Franciszek Rokossowski – Nie łap mnie za słówka. Nie jesteś Hogańskim, w twoich ustach nie brzmi to śmiesznie.
(Kolejna wyprawa poza ring
przyniesie nam kolejne przygody. Felipe Castro i Aleksandr Nazaretian
wspominali o kafeterii, to sprawdźmy co tam się dzieje. A tam nic,
pustki, kafeteria zamknięta. Nie ma Panny Zosieńki, nie ma Ghula i jego
piwa, nie ma kelnerek, nie ma klientów, nie ma nikogo. Pustki,
prawdziwe pustki. Gdzieniegdzie przycupnął Arab, który popija jakiś
napój kupiony w automacie i to wszystko. W takiej atmosferze zastajemy
Pollę Kinzler, austriacką gwiazdę piosenki i od niedawna gwiazdę
wrestlingu. Towarzyszy jej Tommasso, Azjata, który uważa, że jest
Włochem.)
Polla Kinzler – Popatrz Tomasso jak tu smutno.
Tomasso – Tak, nobildonna nigdy się nie myli. Faktycznie jest tu smutno.
Polla Kinzler – A gdyby tak wprowadzić tu trochę życia?
Tomasso – W jaki sposób?
Polla Kinzler – Moglibyśmy ustanowić tu naszą siedzibę. Ozdobić trochę to smutne pomieszczenie, bo jak mówię, tu nie ma życia.
Tomasso – Moglibyśmy tu na szybko zorganizować jakiś recital.
Polla Kinzler – Już jeden występ dzisiaj był. To może wystarczyć... ale kto wie, kto wie. Na razie muszę przygotować się do main-eventu.
Tomasso – Tak, dobry pomysł. Może chociaż zamówię jakieś dywany?
Polla Kinzler – Dywany to dobry pomysł. Skoro będę już gwiazdą EWF, to niech to będzie z przytupem... ale Tommasso...
Tomasso – Tak?
Polla Kinzler – Bez szaleństw. Trzeba zachowywać skromność i być bliżej zwykłych ludzi.
Tomasso – Nobildonna ma rzecz jasna rację.
(Opuszczamy kafeterię i wracamy na ring.)
Jan Kowalski – Któż tam zagnieździł się w kafeterii?
Franciszek Rokossowski – Polla Kinzler to świetny transfer do EWF. Będzie gwiazdą, prawdziwą gwiazdą. Zobaczysz w main-evencie, zobaczysz.
Jan Kowalski – Może
zobaczę, może nie. Jak dla mnie to Felipe Castro próbuje zyskać na
popularności zatrudniając osobowość telewizyjną. To jak celebryci na
listach partyjnych w przeróżnych wyborach.
Franciszek Rokossowski – Mylisz się. Różnica jest taka, że Polla Kinzler potrafi walczyć.
Jan Kowalski – Jak na razie to zobaczymy kolejną walkę.
Franciszek Rokossowski – Tak! Nareszcie!
Arabian Deathmatch:
Nekrophage vs Don Camillo
Następuje
chwila ciszy po czym uderza mocno AD – „Dead Silence". Zapada całkowita ciemność Najpierw na hali jest spokojnie, nikt nie wie jak
zareagować, a na rampie pojawia się Nekrophage, który „pozdrawia" fanów
kilkoma uniwersalnymi brytyjskimi „pozdrowieniami". Hale zalewa fala
heel heatu. Wrestler powoli zmierza w kierunku ringu, gdzie czeka już
sędzia pojedynku Lech Grudziński.Publiczność uspokaja się,
jednak są to tylko pobożne życzenia, gdyż po chwili spokoju uderza
Pitbull – „Back In Time" a zgromadzona w Dubaju publika znów zaczyna buczeć. Pod FeliXtronem pojawia się elegencko ubrany jegomość, który „karmiąc" się heel heatem, który jest mu okazywany postanawia zapalić
cygaro, co jeszcze bardziej rozsierdza publicznosc. Jest to Don
Camillo, włoch po chwili zaczyna podążac w kierunku ringu, gdzie za
moment rozpocznie się krwawa batalia.
Franciszek Rokossowski – Pierwszy gimmick match w dziejach nowego EWF.
Jan Kowalski – Tak... liny ringu obleczone są dziką różą/pnączem, a w cornerach kaktusy. Kto to wymyślił?
Franciszek Rokossowski – Myślę, że można zdradzić personalia osoby, która zasugerowała tę stypulację.
Jan Kowalski (z wyraźną kpiną) – Niesamowity i wspaniały Felipe Castro?
Franciszek Rokossowski – Nie.
Jan Kowalski – Wy, towarzyszu Rokossowski?
Franciszek Rokossowski – Też nie.
Jan Kowalski – To kto w takim razie?
Franciszek Rokossowski – Vaclav.
Jan Kowalski – Dobrze, że Tony nie musi tego oglądać.
Nadchodzi walka na którą wszyscy fani hardcore'u oczekiwali z wypiekami
na twarzy. Arabian Deathmatch pomiędzy Nekrophage a Don Camillo.
Stypulacja ta gwarantuje zawodnikom dwie rzeczy ból i kolce, miliony
kolców. Przypominając, liny oplecione są dziką różą a standardowe
narożniki zostały zastąpione wielkimi kaktusami.Lech Grudziński sprawdza
gotowośc zawodników, Don Camillo delikatnie mówiąc bagatelizuje sygnały
arbitra, w końcu sędzia zaczyna się niecierpliwic, więc wrestler
postanawia zgasic cygaro, niestety wybiera sobie za popielniczkę jeden
z kaktusów, co skutkuje ukłuciem i gromkim śmiechem punliczności
zgromadzonej w hali. Nekrophage także jest wybitnie zainteresowany
nowymi "narożnikami" tak bardzo, że postanawia jeden z nich pogłaskac i
powąchac. Lech Grudziński załamując ręce daje sygnał by obsługa
techniczna uderzyła w gong. Wrestlerzy opieszale poruszają
się po ringu. Gdy już ma dojśc do pierwszego zwarcia, Don Camillo
pokazuje "stop" Nekrophage, zatrwożony Anglik się zatrzymuje, a
wrestler pochodzący z Neapolu powoli ściąga swoją marynarkę
doprowadzając do szału zarówno swego przeciwnika jak również
zgromadzonych fanów EWF.
Franciszek Rokossowski – Interesująca walka, prawda?
Jan Kowalski – Jeszcze nic szczególnego się tu nie działo.
Franciszek Rokossowski – Chemii ringowej między zawodnikami nie widzisz?
Jan Kowalski – Tak. Mam jakieś takie wrażenie, że to nowe EWF przypomina mi różne amatorskie i niszowe federacje wrestlingu w Polsce.
W końcu dochodzi do pierwszego
zwarcia, Nekrophage zdobywa minimalną przewagę gdyż wykręca oponentowi
rękę, po chwili jest już za plecami. Finałem tej mini przewagi jest
german suplex wykonany na Don Camillo. Nekrophage wstaje szybko i
zaczyna tauntowac przy jednym z kaktusów, za jego plecami powoli
podnosi się Włoch. Jednak miłośnik wąchania kaktusów to szybko zauważa
i rozpędzony powala Don Camillo potężnym Running Lariatem. Włoch dość
szybko powstaje, ale tak jak żwawo powstał, tak Nekrophage
przypierdolił mu za pomocą running elbow. Anglik nie próżnuje, gdyż po
chwili podnosi swojego oponenta i zakłada mu Torture Rack. Don Camillo
krzyczy z bólu, z tego wszystkiego do akcji włącza się Lech Grudziński,
który sprawdza czy "biznesmen" z Neapolu nie chce się poddać, Włoch
zdecydowanie odmawia. Pytanie arbitra musiało dokonać wstrząsu wewnątrz
DonCamillo, ponieważ wrestler zaczyna atakować anglika uderzeniami
łokciem w głowe. Po chwili Nekrophage odpuszcza próbę poddania. Don
Camillo pada zmarnowany na kolana, zaczyna przesuwać się w kierunku
narożnika, gdzie normalnie mógłby pomóc sobie by powstac, jednak szybko
przypomina sobie o braku standardowych narożników. W międzyczasie
dopada do Włocha Nekrophage, który podnosi go i pcha z całym impetem na
pokryte dziką różą liny. Na plecach biznesmena pojawia się mała stróżka
krwi. Anglik chce kontynuować swoja ofensywę, ale po chwili nachodzi go
myśl, że nie ma co się przemęczać i przechodzi do pinu, sędzia
odlicza.....1....... 2...... Don Camillo wybija!
Franciszek Rokossowski – Było blisko.
Jan Kowalski – Może było, może nie.
Wszystko to doprowadza
Nekrophage'a do lekkiej furii, podnosi on swego przeciwnika i przechodzi
z jego ciałem w kierunku lin, ale tam włoch odzyskuje animusz i jakimś
cudem oswabadza się po chwili uciekając w kierunku jednego z
narożników. Nekrophage bojowo biegnie w jego kierunku, ale tam Włoch
kontruje za pomocą Drop Toe Hold, co doprowadza do tego, że Anglik
przypierdala głową o narożnik, to znaczy uderza czaszką o wielki
kaktus, który zastępuje narożnik!! (EWF! EWF! EWF!)
Włoch wyraźnie budzi się z
letargu, od razu chwyta Nekrophage za głowę i zaczyna nią uderzać o
stojący kaktus, publiczność liczy razem z nim
raz... dwa... trzy... cztery... pięć.... sześć... siedem... osiem...
dziewięć... dziesięć! Z głowy Anglika zaczyna lecieć strumień krwi, a
Włoch od razu przechodzi do
pinu, sędzia odlicza...1.... Nekrophage wybija! To nie wyprowadza Włocha
z równowagi, od razu aczkolwiek spokojnie podnosi swego oponenta i
whipuje w stronę narożnika, gdzie ten uderza plecami o następny kaktus.
Teraz plecy anglika zamieniają się w lekki tatar. Publiczność w Dubaju
sprawia wrażenie lekko pobudzonej, zaczynają coś krzyczeć w kierunku
anglika, co krzyczą nie wiadomo ale przynajmniej jest żywiej. Don
Camillo podnosi swego przeciwnika i zaprasza w kierunku lin, gdzie
zaczyna ciągnąc głową oponenta przez całą ich długość, efekt? Na głowie
anglika pojawia się głęboka dziura z której leci, nie! Leje się krew
strumieniami! Nekrophage sprawia wrażenie wycieńczonego, widać nagła
utrata dość dużej ilości krwi obniżyła jego wydajność o 69%. Don
Camillo za to wiedziony adrenaliną dopada po raz kolejny do swego
oponenta, ponosi anglika i przypierdala mu Turnbuckle Powerbomb, wprost
na kaktus! (EWF! EWF! EWF!)
Franciszek Rokossowski – Co za akcja!
Jan Kowalski – Tak, sam muszę to przyznać.
Franciszek Rokossowski – Cieszę się, że obiektywnie uznajesz, że nowe EWF jest wspaniałe.
Nekrophage jakoś po omacku wstaje zamroczony, a
tam już czeka na niego soczysty Superkick! Włoch przechodzi do
pinu...1.... 2..... 2,8 Anglik ostatkiem sił wybija! Don Camillo nie
traci rezonu, zaczyna coś krzyczeć w stronę publiczności, ale ta go
bagatelizuje, po chwili pokazuje na narożniki, jednak Dubaj nie jest
tak lingwistyczny, by rozumieć dla nich włoski bełkot. W końcu wrestler
postanawia skorzystać w metody prostych gestów, znów wskazuje na
kaktusy, dokładnie na ich wysokość, momentalnie obniża pułap reki do 10
cm. Teraz już wszystko jasne i publika żywiołowo zaczyna wyciągać spod
krzeseł wcześniej przygotowane przez EWF małe doniczki z kaktusami,
które lecą na ring. Don Camillo i sędzia pojedynku Lech Grudziński
ewakuują się na bok by nie dostać w czerep. Mniej szczęścia ma za to
Nekrophage, na którego spada kilka i jak można się domyslic kolce wbijają się w różne części ciała. Na ringu pojawia się około 40 małych
kaktusów. Widząc to Don Camillo podnosi agresywnie anglika, wykonuje na
nim Go To Sleep, ale nie przechodzi do pinu, nie, nie! Zamiast tego
ustawia oponenta w pozycji klęczącej, tak, że jego głowa znajduje się
nad igłami kaktusów, Don Camillo rozpędza się i wykonuje agresywnie
Curb Stomp! Głowa Nekrophage miażdży kilkanaście doniczek!! (EWF! EWF!
EWF! EWF!) Teraz nadchodzi ta być może decydująca chwila, sędzia odlicza, pin....1........2.......3! (Zwycięzcą jest: Don Camillo!)
Franciszek Rokossowski – No i koniec. Kolejna interesująca walka za nami.
Jan Kowalski – Jestem pod wrażeniem tego wszystkiego, co nam dzisiaj Felipe Castro serwuje.
Franciszek Rokossowski – Ja też! Jest wspaniale, prawda?
Jan Kowalski (ze łzami w oczach) – Doprowadziliście EWF do ruiny...
Don Camillo wyciąga cygaro i zaczyna demonstracyjnie je palić. W ten
sposób celebruje swoje pierwsze w karierze zwycięstwo. Arabska
publiczność reaguje na niego tak jak reaguje, czyli heel heatem. Innego
wyjścia nie ma, bo ten Włoch jest podobno podły. Drugi zawodnik musi
żyć wraz z kaktusami, lecz miejmy nadzieję, że ta unia zakończy się dla
niego szybko, bo to niezdrowa rzecz. Camillo tymczasem spokojnie
opuszcza ring.
Franciszek Rokossowski – W tej walce było wszystko.
Jan Kowalski – Gdzie ja jestem? Gdzie ja jestem? W co ja się wpakowałem?
(Wycieczki na zaplecze to
najwyższa forma rozwoju polskiego wrestlingu, cokolwiek miałoby to
znaczyć. Tym razem trafiliśmy do siedziby głównej GRU, a konkretniej do
skromnego biura, które zajmuje szef tej szacownej instytucji,
oficjalnie nosi on tytuł pierwszego dyrektora, kto wymyśla takie
pierdoły swoją drogą? EWF ma na etacie gościa od dziwnych nazw?
Dyrektorzy, oberprokuratorzy, co to wszystko ma znaczyć? Dzisiaj w GRU
zaszła wielka zmiana. Wiele osób stało na czele służb ochrony
federacji, ale nigdy nie była to kobieta. Tym razem za bezpieczeństwo
wszystkiego i wszystkich odpowiadać będzie Berenika Martinez, jak się
okazało na Kwietniowej Anarchii VII adoptowana córka słynnej Esmeraldy.)
Berenika Martinez – Władza, władza, władza... więc tak to jest ją mieć. Co by tu zrobić?
Za plecami Bereniki odzywa się wówczas głos:
Głos – No właśnie, jak to jest ją mieć? Co chcesz zrobić?
Szefowa GRU błyskawicznie
odwraca się, ale jest za późno, zdecydowanie za późno by cokolwiek
przedsięwziąć. Za jej plecami stoi bowiem Bidam, a w ręku dzierży
katanę, którą ma ustawioną na pozycji lewego oka panny Martinez.
Berenika Martinez – Bidam... jak miło cię widzieć.
Bidam – Wzajemnie. Cieszę się, że znowu się spotykamy.
Berenika Martinez – Jak się dostałeś do hali?
Bidam – Przecież mnie znasz. Dostałem bilet dla VIPów, bo jeden z szejków uznał, że jestem członkiem kambodżańskiej rodziny królewskiej.
Berenika Martinez – A jesteś?
Bidam – Kto wie, kto wie. Tak przy okazji, to przesyłam pozdrowienia od Franko.
Berenika Martinez (wyraźnie zakłopotana) – To nie byłam ja...
Bidam – Nie,
jasne że nie. Nikt nigdy nie jest odpowiedzialny za swoje słowa i
czyny. Nie ty poparłaś Felipe Castro, nie ty wzięłaś czynny udział w
szturmie na halę i to nie twój szef, Felipe, zesłał Franko na
wielomiesięczną katorgę do kopalń afrykańskich.
Berenika Martinez – Nie życzyłam mu źle. Wiesz przecież o tym! Musisz to wiedzieć!
Bidam – Przyjdzie czas zapłaty, gdy rozliczymy się za wszystko. No, ale na razie nie mam czasu. Cześć, zobaczymy się później.
Siergiejewicz Nowosibirski kieruje się w stronę wyjścia.
Berenika Martinez – Bidam?
Bidam – Tak?
Berenika Martinez – Moja katana... to prezent... sentymentalna pamiątka.
Bidam – Wiesz, gdzie ją możesz sobie wsadzić? (Uśmiecha się.) Żartuję, łap.
EWF FTW Champion (chyba nikt
nie odebrał mu tego pasa jeszcze) rzuca energicznie mieczem w stronę
Bereniki. Ta z gracją uchyliła się, bo bliskie spotkanie z tak
wyrzuconą bronią białą mogłoby być opłakane w skutkach. W międzyczasie
Bidamczyk zdążył się ewakuować.
Berenika Martinez – Wezwać GRU na pomoc czy nie wezwać. (Rozmyśla chwilę i kręci w końcu głową.) Nie, nie warto.
(Jak nie warto to wracamy na ring.)
Jan Kowalski – O! Bidam! Czy on też wraca?
Franciszek Rokossowski – Nie wiem... nie sądzę... nic nie słyszałem na ten temat.
Jan Kowalski – Czyli pojawił się na gali samowolnie?
Franciszek Rokossowski – Każdy
wrestler związany kontraktem z EWF ma prawo tu być. Pod warunkiem
oczywiście, że zaakceptuje władzę Felipe Castro i zgodzi się walczyć.
Skończył się czas oszustw i krętactw, teraz wszyscy wrestlerzy są równi.
(Wyjeżdżamy na wycieczkę za
kulisy. Co też się tam dzieje? Cóż się wydarzy? Jakie napięcie!
Niektórzy dostają być może arytmii serca. Jaruzelski czekał na pierwszą
galę Felipe Castro i się nie doczekał. Kiszczakowi poszło lepiej, ale o
tym nie wiadomo czy jest fanem EWF, raczej nie, on lubi podobno
sumitów. Spotykamy tu PepsiBosmana, któremu towarzyszy Mariusz Max
Kolanko.)
Mariusz Max Kolanko – Jak nastroje przed main-eventem?
PepsiBosman – Doskonałe, bojowe wręcz.
Mariusz Max Kolanko – Co wiesz o swoich rywalach?
PepsiBosman – Niczego nie muszę wiedzieć. Pepsi mnie wspiera, czarny napój jest moją krwią, poniesie mnie od zwycięstwa do zwycięstwa.
Mariusz Max Kolanko – Jak to tak? Bez przygotowania?
PepsiBosman – Idę na żywioł. (Otwiera puszkę pepsi.) Słyszałeś to? Jak to cudnie się otwiera? Słyszysz jak pepsi nuci swoją pieśń? Czujesz jej zapach?
Mariusz Max Kolanko – No tak...
PepsiBosman – W
dzisiejszym main-evencie będą łamane kości, będzie krew, będą łzy, ale
na samym końcu zwycięstwo będzie należeć do mnie. Niedawno był pierwszy
maja, a pepsi jest napojem robotników. Lud pracujący, ucieleśniony w
mojej osobie, zwycięży!
(Koniec wywiadu. Bosman nie podzielił się pepsi z Maksem, tylko sam wypił. Wracamy na ring.)
Franciszek Rokossowski – Podoba mi się ten PepsiBosman.
Jan Kowalski – Co ma pepsi do robotników? To jakaś socjalistyczna demagogia.
Franciszek Rokossowski – Sam jesteś demagog. Z takimi ludźmi jak on możemy budować w EWF demokrację.
Jan Kowalski – Już my widzieliśmy demokrację w twoim wydaniu.
Franciszek Rokossowski – Bez przesady, były wprawdzie pewne niedociągnięcia...
Jan Kowalski – Zsyłałeś ludzi na Sybir!
Franciszek Rokossowski (oburzony) – To były wczasy pracownicze!
(Znaleźliśmy się na zapleczu,
które to jest najwyższą formą rozrywki wrestlingowej. Niech was nie
zwiodą walki, że to niby one są najważniejsze. To wszystko nieprawda,
liczą się segmenty, reszta to rzeczy ułomne. Tak przynajmniej głosi
popularna plotka. Na zapleczu spotykamy Vaclava, który jest gościem
honorowym dzisiejszej gali. Mecenas Ekstremy niczym się nie zajmuje,
nic nie robi, tylko pije piwo. To jego misja na dzisiaj i chyba też na
całe życie.)
Vaclav – W
sumie to może nawet spodoba mi się to nowe EWF. Nowy, większy kontrakt
równa się większym ilościom piwa. Jak wiadomo ja lubię piwo. Lubię dużo
piwa.
Za plecami Mecenasa Ekstremy odzywa się głos.
Josh Brennan – Zgadzam się koleś.
To Josh Brennan, nowy nabytek federacji.
Josh Brennan – Też jesteś tu nowy, co? To tak jak ja. Jest stresik niezły. Jestem Josh, a ty?
Irlandczyk wyciąga dłoń w stronę Vaclava. Ten nie odwzajemnia gestu.
Josh Brennan – Nie
sądziłem, że uda mi się przebić do głównego rosteru, ale EWF wie, co
robi. Wyjebali wszystkich dziadów, którzy hamowali tę federację.
Vaclav – Dziadów?
Josh Brennan – No te dziadki, jak im tam było? SR-Crazy? Szakal? Kraven?
Vaclav – Jeden włos na głowie tych dziadków, nie licząc Szakala, jest więcej wart niż ty.
Josh Brennan – Koleś,
emerytów bronisz? A najlepsze, że nie ma tu już tego obrzydliwego
Vaclava. Widziałeś co on wyczyniał? Gwałcił pterodaktyle, zapładniał
świnie, zabijał kobiety, zjadał różne obrzydliwe rzeczy. Do tego nawet
piwa porządnie pić nie umiał.
Vaclav – Czego kurwa nie umiał?
Josh Brennan – Pić piwa. Robił to jak prawdziwy amator.
(Mecenas Ekstremy nie odpowiada
tylko powala Brennana Clotheslinem. Jak spod ziemi wyrasta Dark Sędzia.
Czyżby czas na nieoczekiwaną i niezapowiedzianą walkę?)
Backstage Brawl:
Vaclav vs Josh Brennan
Franciszek Rokossowski – Niespodziewana i nieplanowana walka! Wspaniała sprawa!
Jan Kowalski – W duchu dawnego EWF.
Franciszek Rokossowski – Tamtego
EWF już nie ma. Tam Vaclav był niedoceniany, nieszanowany, poniżany,
wyśmiewany... teraz będzie największą gwiazdą i twarzą federacji.
Jan Kowalski – Tony zawału dostanie.
Franciszek Rokossowski – Tony Hogański dla EWF, a tym samym dla polskiego wrestlingu, jest już martwy.
Josh Brennan szybko wstaje, ale obrywa jeszcze jednego Clothesline'a.
Podnosi się, ale tym razem Mecenas Ekstremy chwyta go za szmaty i z
impetem wrzuca w ścianę. Irlandczyk rozbija się na niej, a Vaclav
rozbija się na nim, to znaczy wziął rozpęd i spadł na swojego
przeciwnika ze Splasha. Nachyla się z gracją piwosza i podnosi z ziemi
butelkę Perły, którą wcześniej z pietyzmem odstawił. Dużo do wypicia mu
już nie zostało, zaledwie kilka łyków. Wróg
Ludu opróżnia butelkę z resztek złocistego trunku, a gdy Josh Brennan
budzi się i odwraca w jego stronę, to rozbija tą butelkę na jego
irlandzkiej głowie! (EWF! EWF! EWF!)
Irlandczyk pada bez życia i zalewa się krwią. Vaclav podnosi go, po
czym wykonuje mu swoją kończącą Otchłań Smutku [Michinoku Driver]! Pin.....1.......2......3! (Zwycięzcą jest: Vaclav!)
Franciszek Rokossowski – To wspaniale widzieć Vaclava w wyśmienitej formie.
Jan Kowalski – Tak. Pokonał zupełnie anonimowego zawodnika. Ciekawe czy on w ogóle wie, kto to był?
Franciszek Rokossowski – Panie Janie, to zupełnie nieważne.
Vaclav spluwa pogardliwie na zwłoki Josha Brennana, po czym odchodzi w swoją stronę.
Franciszek Rokossowski – Tak
więc na Dżihadzie, niesamowity Vaclav stoczył walkę. Uświetnił ją nie
tylko swoją obecnością, ale także poprzez stoczenie walki. To
wspaniałe, nasze EWF jest wspaniałe.
Jan Kowalski – Wiecie
co, towarzyszu Rokossowski? Chyba wolałem was jako
skurwysyna-komunistę, a nie dupowłaza w dupę Felipe Castro. Wszystko,
co robi prezydent Castro jest według was wspaniałe.
Franciszek Rokossowski – Tak
jest. Nie rozumiesz Janku? EWF wraca właśnie do swoich korzeni.
Najpierw była wspaniała epoka Feliksa, później Martinez, następnie ja.
Powiedzmy, że to było jeszcze znośne. Później nastał jednak mroczny
czas modernizmu, gdy Kraven, Szakal, Game, Hogański panoszyli się po
EWF i rozkradali naszą federację. Teraz zaczynamy czas postmodernizmu.
Będzie się działo!
(Kolejna wizyta na zapleczu to
kolejne emocje. Spotykamy tutaj jednego z nowych zawodników EWF, którym
jest mianowicie Don Camillo. Obok niego stoi Mariusz Max Kolanko,
obecnie jedyny człowiek w EWF od wywiadów.)
Mariusz Max Kolanko – Jest tu ze mną debiutant, zupełnie nowy zawodnik rodem z Neapolu, Don Camillo. Witam serdecznie.
Don Camillo – A ja nie.
Mariusz Max Kolanko – Co nie?
Don Camillo – Nie
witam serdecznie, bo to nie w moim stylu. W zasadzie to nie powinienem
w ogóle z tobą rozmawiać, przynajmniej nie w taki sposób.
Mariusz Max Kolanko – A w jaki?
Don Camillo – Na kolana i całuj najpierw mój sygnet.
Mariusz Max Kolanko – Nie sądzę.
Don Camillo – Widzisz, nie dogadamy się. Brak u ciebie szacunku, nie rozumiesz hierarchii jaka obowiązuje w świecie.
Mariusz Max Kolanko – Jaka to hierarchia obowiązuje?
Don Camillo – Widzisz.
Ty jesteś chłopcem od przeprowadzania wywiadów, a ja jestem
zawodnikiem. To ustawia cię w roli służebnej wobec mnie. Ja tu jestem
dla ciebie, a nie ty dla mnie. Równie dobrze mogłoby cię tu nie być, a
telewizja i tak by to pokazała.
Mariusz Max Kolanko – Dobrze, jak tam chcesz. Przejdę do rzeczy. Dzisiaj zadebiutowałeś i trzeba przyznać, że był to debiut udany.
Don Camillo – Udany?
Człowieku, to była prawdziwa masakra na ringu. Nie włożyłem w tę walkę
nawet 15% moich możliwości, a i tak zwyciężyłem. Jeśli całe to EWF ma
tak wyglądać, to zdobędę tu wszystko, co możliwe szybciej niż się
spodziewałem.
Mariusz Max Kolanko – Pozostaje mi tego panu życzyć...
Don Camillo – Mi nie trzeba niczego życzyć. Co chcę, to biorę.
(Tak kończy się ten wywiad.
Mariusz Max jest niepocieszony, bo nie dość, że de facto jest w
niewoli, to jeszcze debiutanci nim pomiatają. Włoski zawodnik uśmiecha
się szyderczo do kamery, a my wracamy do naszych komentatorów.)
Franciszek Rokossowski – Widzisz, panie Janie?
Jan Kowalski – Ale co takiego?
Franciszek Rokossowski – Młoda generacja zawodników będzie walczyć o swoje. Nie dadzą się sobą pomiatać.
Jan Kowalski – Tak.
Największe legendy wrestlingu jakie w tym EWF spotkają to, nie licząc
Vaclava... Dark Sędzia, Lech Grudziński, nieskromnie mówiąc ja, może
nawet ty.
Franciszek Rokossowski – Jesteś
nieobiektywny, bo należałeś do aparatu władzy poprzedniej ekipy. Doceń
jednak nasze miłosierdzie, zachowałeś pracę, nie wywaliliśmy cię na
bruk, nawet lepiej, nadal jesteś czołowym komentatorem Wrestlepaloozy.
Felipe Castro rządzi sprawiedliwie.
(Znajdujemy się na jednym z korytarzy hali EWF. Kamera pokazuje nam
ściany, które zdobią zdjęcia pięknych budowli, wszędzie widać
majestatyczny przepych. Arabowie postarali się, bo oni wszystko w
Dubaju budują z rozmachem. Po chwili kamera przechodzi obok i zauważamy
początkowo nieznaną postać. Po kolejnych sekundach widzimy wrestlera
EWF Alvaro Morene, który bacznie przygląda się wywieszonym dziełom
współczesnej fotografii. Kamera nieruchomo obserwuje mężczyznę.)
Alvaro Morena – Hmm... hmm...
Kamera dokonuje zbliżenia.
Alvaro Morena (zaciekawiony) – Hmm... jak oni to zbudowali? Jak oni to zbudowali!? U nas w Urugwaju takich nie ma...
Można byłoby sądzić, że
trapiący wrestlera problem, może doprowadzić do jakiegoś dziwnego udaru
w wyniku zbyt intensywnej pracy szarych komórek. Jednak nagle słyszymy
jakieś dźwięki, wycie, po chwili się okazuje, że to śpiew.
Postać – Cantare, oooo, Volare, oooo.
Kamera ukazuje nam, że
spiewającym jest PepsiBosman, wrestler, który wcześniej pokonał w
pojedynku Alvaro Morene. Artystycznie uspsobiony wrestler trzyma w ręce
swój znak rozpoznawczy – butelkę pepsi. Zawodnik zatrzymuje się przy
podziwiającym zdjęcia.
PepsiBosman – Oooo, Cantare Volare?
Alvaro Morena – Co?
PepsiBosman – Co, co? Cantare Volare? Cantare Volare!?
Alvaro Morena – Nie?
PepsiBosman – Poznaję przecież. Ty jesteś Cantare Volare! Pokonałem cię dzisiaj w dark matchu.
Alvaro Morena – Nie jestem żaden Can...
Miłośnik Pepsi przerywa Urugwajczykowi, tym razem nie śpiewa, lecz z pogardą mówi.
PepsiBosman – Cantare, oooo, Volare, oooo!
Alvaro Morena – Nie!
PepsiBosman – Cantare! Cantare! Volare! Conrado Moreno, Murena. To to przecież ty.
Alvaro Morena (wyraźnie rozzłoszczony) – Nie jestem ani Cantare, ani Volare, ani Murena, ani Moreno.
PepsiBosman (biorąc łyk pepsi) –
Ależ jesteś. Marny i tandetny jak ta piosenka, drapieżny jak Murena ale
ze zgryzem jak meduza, chociaż bardziej intelektualnie polip, meduza!
Polip...
Alvaro Morena – Przestań!
PepsiBosman (rozbawiony) – Polip! Conrado Moreno. Co oglądasz?
Alvaro Morena (zblazowany) – Zdjęcia pięknych budowli. Cudownych. Majetatycznych. Nie badziewnych, jak... jak...
Widać wyraźnie, że Alvaro szuka słowa.
Alvaro Morena – Jak to bagno, które pijesz.
W tym momencie Morena wytrąca
butelkę PepsiBosmanowi z ręki. Nie trzeba było długo czekać na reakcję.
PepsiBosman sekundy po tym jak stracił swój święty napój, silnie chwyta
Morene za głowę i przypierdala jego twarzoczaszką o oszklone zdjęcie
jednej z budowli. Z antyramy pozostał jedynie pył, za to krwawy kolaż
pojawił się na twarzy Urugwajczyka.
PepsiBosman –
Dziewica perłowa w pełnej krasie. A nie! Stop. One nie krwawią, później
krwawią. Widzisz, jesteś Moreno, nie uważałeś i zbezcześciłeś tak
piękne zdjęcie swoją krwią.
Alvaro Morena stara się
zaatakować PepsiBosmana, ale zaatakowany robi unik jednocześnie
podkładając nogę Urugwajczykowi. Napastnik przewraca się i uderza głową
o ścianę.
PepsiBosman – Ech.
Mówiłem. Moreno, z taką koordynacją ruchową to cud, że do ringu
doszedłeś bez krwotoku, chociaż kto tam wie, są różne formy krwawień.
Nie wszystkie widać.
W tym momencie PepsiBosman zaskoczonego patrzy prosto w oko kamery.
PepsiBosman (zaaferowany) – EWF
otwiera dywizję kobiet? Jeśli poziom wszystkich nowych zawodników jest
taki jak twój... to widzę, że sukcesy przyjdą łatwo, szybko i
przyjemnie. Oczywiście moje sukcesy, bo twoje... powiem wprost, nie
będzie żadnych. Nigdy nie wygrasz żadnej walki.
(Po chwili wrestler wybucha
śmiechem i odchodzi w bliżej nieokreślonym kierunku. Kamera martwo
obserwuje Alvaro Morene podczas próby powstania po niedawnym ataku.)
Franciszek Rokossowski – Nie jest łatwo być Urugwajczykiem.
Jan Kowalski – Zdecydowanie nie.
Franciszek Rokossowski – PepsiBosman zrobił na mnie niezłe wrażenie. Widzę przed nim świetlaną przyszłość.
Jan Kowalski – Nic
nie powiem, bo faktycznie wyjdzie na to, że przyjmuję rolę Tony'ego.
Życzę wszystkim debiutantom powodzenia i wielu sukcesów.
(Odwiedzamy kafeterię, która
niegdyś stanowiła właściwie kwaterę główną Nasa Jazzowskiego, Weroniki
Passent i Ghula. Kafeteria została jednak zamknięta, pozostały puste
ściany, meble, a także automat z jedzeniem, można sobie kupić batona,
ale na ciepło to już nic nie ma, żadnych konkretnych dań... no i brak
też alkoholu. EWF nie znosi jednak próżni, bo miejsce to zajęte zostało
przez Pollę Kinzler i jej włoskiego towarzysza o azjatyckich rysach
twarzy znanego jako Tommasso. Do kafeterii wniesiono już puszyste
dywany. Polla sprawdza właśnie poziom ich puszystości. Robi to obcasem
swojego damskiego buta, drapiąc się przy tym energicznie po brodzie.)
Polla Kinzler – No nie wiem, nie wiem. Niby nie takie złe, ale jednak... to miejscowe?
Tommasso – Nie, z importu. Tutaj mają tylko z wielbłądów i z kóz.
Polla Kinzler – Z importu? A skąd?
Tommasso – Chciałem włoskie, ale w kilkadziesiąt minut to trudno załatwić. Stanęło więc na francuskich dywanach.
Polla Kinzler – No dobrze, akceptuję. (Uśmiecha się sympatycznie.) Na ścianach powiesimy moje mega-plakaty. Jeden ma być eurowizyjny, dobrze?
Tommasso – Tak.
Polla Kinzler – Wreszcie to smutne miejsce nabierze życia. Nie mam pojęcia, co się tutaj wyprawiało, ale teraz będzie sto razy lepiej.
Przerabianiu kafeterii na
siedzibę Polli Kinzler nie dane jest skończyć się w sposób pełen
szczęścia. Oto bowiem drzwi rozsuwają się i pojawia się tam.... Bane!
Bane we własnej osobie! Były EWF Daemusin Champion jest dziś w Dubaju.
Bane – Co tu się kurwa stało?
Polla Kinzler – Pan ma problem?
Bane – Ja pierdolę. Człowiek jest w Dubaju na wakacjach, bo człowieka, czyli mnie... (Uśmiecha się przy tym wrednie.)
... stać na to. Pewnego pięknego dnia dowiaduję się, że EWF przyjeżdża.
Przerwałem więc zabawy z panienkami różnych nacji, którym notabene ja
akurat płacić nie muszę... no i pomyślałem sobie, że wpadnę. Zobaczę co
słychać, bo dawno mnie tu nie było. Nawet o mnie pamiętano, dostałem
wejściówkę, niby mało znajomych gęb, ale co tam. Człowiek ma ochotę
pójść do kafeterii i napić się alkoholu i co go spotyka? Taki szok!
Polla Kinzler – Jaki znowu szok?
Bane – Jak to jaki?! Baba z brodą!
Polla Kinzler – Gdzie? (Rozgląda się.)
Ha-ha, to taki mój żart. Ja znam te wasze obawy, to nieufność, ale to
przejdzie. Nie znasz mnie, ale ja ci nic złego nie zrobiłam.
Bane – Co
się tu w tym EWF wyprawia? Gdzie Franko? Gdzie reszta? No i gdzie tu
sprzedają alkohol, skoro ktoś miał czelność zamknąć kafeterię i
przerobić ją na cyrk.
Polla Kinzler – Tomasso, co to za typ?
Tommasso (błyskawicznie puszcza w ruch służbowy tablet) – Sprawdzam, już sprawdzam. (Chyba sprawdził.) To Bane, były wrestler EWF, były EWF Daemusin Champion, zdobywca Nagrody Dark Avengera za rok 2013.
Bane – No pewnie, że ja to ja, a to że tego nie wiecie pokazuje tylko jak EWF nisko upadło... Nie no. Tak dalej być nie może. Wracam!
Polla Kinzler – Zapraszamy! (Z uśmiechem.) Każdy jest mile widziany.
Bane – Powinienem
ci przypierdolić jakimś krzesłem, żeby mój powrót był bardziej
przebojowy i wybuchowy, to byłoby w starym, EWFowskim stylu, ale nie...
to... (Rozgląda się po kafeterii.)
... nie jest tego warte. Słyszałem, że na Kwietniowej Anarchii było
jakieś zamieszanie, ale żeby EWF upadło aż tak? To nie do pomyślenia!
Tu trzeba zrobić kurwa porządek i ja go zaprowadzę. Taką bandę frajerów
będzie mi łatwo zdominować.
Były EWF Daemusin Champion odwraca się i wychodzi.
Polla Kinzler – Strasznie nerwowy.
Tommasso – Już czas. Walka niedługo się rozpocznie.
Polla Kinzler – Chodźmy w takim razie. Po zwycięstwo!
(Kończymy transmisję z kafeterii. Wracamy na ring.)
Jan Kowalski – Wreszcie jakaś znajoma twarz.
Franciszek Rokossowski – Widzisz? Nowe EWF przyciąga swym blaskiem wielu byłych zawodników. Wkrótce sami będą pukać do naszych drzwi.
Jan Kowalski – Tak, Tony Krock przyjdzie na żebry.
(Jesteśmy na zapleczu po którym
krąży wściekły Franz. Jest wyraźnie zdenerwowany, rozrzuca wszystko co
znajdzie na swojej drodze, jakieś kartony, śmiercionośne gałęzie rodem
z Klanu, skrzynki, elementy techniczne. Jednym słowem - wszystko.)
Franz – Gdzie on jest?! Gdzie on jest?!
Spawacz wpada do jednej z szatni. Tam na ławce zauważa zdjęcie Janusza Korwina-Mikke w formacie A4. Widać na nim napis „Przybyłem
i zmasakrowałem cię lewaku. W imię króla! SeBa, feldmarszałek". To
tylko sprawia, że Franz wpada w jeszcze większą furię.
Franz – Dopadnę cię!!! Nie zbudujesz tu wolnego rynku! Po moim trupie!
(Tyle tutaj, wracamy na ring.)
Jan Kowalski – Franz nie jest zadowolony.
Franciszek Rokossowski – Nie ma co się dziwić. SeBa wystrychnął go na dudka.
Jan Kowalski – Zawsze zastanawiałem się, co czuje Jerzy Dudek, gdy ktoś tak mówi.
Franciszek Rokossowski – Sam chciałbym to wiedzieć. Dotarliśmy do wielkiego main-eventu!
Jan Kowalski – Nareszcie...
Franciszek Rokossowski – Czas na ukoronowanie dzisiejszej gali!
Josh Brennan vs Polla Kinzler vs PepsiBosman
Na
hali uderza „Pepsi Theme" a po chwili pod FeliXtronem pojawia się
ambasador miłosci do pepsi – PepsiBosman. Wrestler tradycyjnie trzyma w
swojej rece pepsi, po chwili zaczyna popijać w drodze na ring.
Publiczność zaczyna coś wykrzykiwać w jego kierunku i generuje dość
spory heal heat. Najprawdopodobniej z powodu samego napoju i niechęci
miejscowych do zachodnich produktów. Polak bagatelizuje negatywny
odbiór i po chwili dołącza do arbitra pojedynku Lecha Grudzińskiego.
Zapada cisza, nie trwa ona
długo bo już po chwili uderza The Dubliners – „Whiskey In The Jar". Na
rampie się pojawia pochodzący z Dublinu Josh Brennan. Tradycyjnie w
swej ręce dzierży butelkę whiskey. Publiczność ma mieszane uczucia co
do Irlandczyka, a sam bohater powoli zaczyna swój chód w kierunku
ringu. Nagle wrestler podchodzi do jednego ze starszych fanów i wręcza
mu butelkę whiskey, ale ten chwyta trunek i roztrzaskuje pod nogami
Brennana. Zaskoczony wrestler zaczyna coś krzyczeć, ale po chwili się
uspokaja i dociera do ringu.
Po raz kolejny zapada cisza.
Gasną światła. Po chwili uderza muzyka i pada światło na rampę. Stoi
tam ubrana w gustowny szlafrok Polla Kinzler. Publiczność milczy, gdy
zawodnik wykonuje swój własny swoje theme – "Rise Like A Phoenix".
Powoli śpiewając przechodzi w kierunku ringu, gdzie czekają już
oponenci i sędzia pojedynku Lech Grudziński. Zatrzymując się przed
samym ringiem, kobieta ściąga swój elegancki szlafrok i dołącza do
pozostałych.
Franciszek Rokossowski – Co za walka! Trzy wielkie nadzieje polskiego wrestlingu zamknięte na jednym ringu. Będzie się działo! Wow!
Jan Kowalski – ... i to ma być main-event gali EWF?
Franciszek Rokossowski – Janku nie zapominaj, że całkowicie popierasz naszą linię.
Jan Kowalski – Tak, oczywiście.
Lech Grudziński sprawdza gotowość bohaterów batalii, wszyscy kiwają z
aprobatą, więc nadszedł czas na uderzenie w gong. Walkę można
oficjalnie uznać za rozpoczętą! Cóż to będzie za main-event! Wszyscy
liczą na to, a już w szczególności liczni arabscy fani, że będzie to
udana walka. PepsiBosman z animuszem dopada do Josha Brennana i od razu
stara się wykonać
na nim swój finisher PepsiBomb [Powerbomb] ale Irlandczyk kontruje tę
próbe za pomocą Exploder Suplex. Co on tak od razu z grubej rury, z
której na pewno leje się pepsi, zaczyna? To nie po bożemu! Ma to jednak
swoje plusy. Sprawiło bowiem, że arabska publiczność wyraźnie się
ożywia. Brennan zaczyna coś wygadywać po swojemu ale nie jest to
najmądrzejsza strategia, bo zostaje nagle zaczepiony z tyłu, gdy się
odwraca zostaje zaatakowany za pomocą High Heel Kick [Roundhouse Kick]!
Wywołuje to nawet spory aplauz na widowni. Widać muzułmanom takie
sztuczki się podobają. Tymczasem widzimy jak PepsiBosman się powoli
podnosi, w tym samym czasie Polla Kinzler zaczyna tauntować w sposób
iście eurowizyjny. Odbiór publiki jest w miarę pozytywny. Rozochocona
Austriaczka schodzi z ringu gdzie zaczyna rozdawać
autografy. W tym czasie PepsiBosman, który zdążył dojść do siebie
postanawia przejść do pinu na leżącym wciąż Joshu Brennanie. Grudziński
odlicza...1...kick out!
Franciszek Rokossowski – Dobra akcja, nawet bardzo dobra. Nieźle się zaczęło.
Jan Kowalski – Towarzyszu Rokossowski... (Chciał coś powiedzieć, ale chyba zrezygnował.) A co mi tam, tak, dobra akcja.
Franciszek Rokossowski – Szybko się uczysz. Jeszcze będziemy dobrymi kolegami.
Jan Kowalski – Ja nigdy nie zapomniałem 2002 roku.
Franciszek Rokossowski (z pełną powagą) – Ja też nie.
Polak postanawia wykorzystać chwilową nieobecność
trzeciej osoby do walki, podnosi Irlandczyka i zaczyna się wspinac na
narożnik. Brennan się chwieje a po chwili PepsiBosman spada na niego z
Pepsi Dive [Suicide Dive], Polak znów przechodzi do pinu, sędzia odliczać...1...2...kick o... nie to Polla Kinzler przerywa odliczanie kopiąc Polaka w plecy!
Oszołomiony miłośnik pepsi podnosi się i dochodzi do brawlu między nim
a brodatą artystką. Mimo małej wagi Austriaczka osiąga przewagę, w
końcu kopie Polaka w brzuch i wykonuje na nim Sitout Facebuster. Nie
przechodzi jednak do pinu, a dopada do Josh Brennana, którego atakuje
za pomocą Bitch Slap. Irlandczyk jest lekko oszołomiony. Do "tańca"
dołącza PepsiBosman i on też zostaje zaatakowany za pomocą Bitch Slap.
Patriarchalnie nastawiona, arabska publiczność zaczyna się śmiać
z austriackiej dominacji. W końcu upokorzeni Josh Brennan i PepsiBosman
spoglądają na siebie po chwili kiwając z aprobatą. Polla wie, że
sytuacja zaczyna się zagęszczać próbuje jakoś rozładować
atmosferę, zaczyna śpiewać, ale metoda ta nie daje pożytku, gdyż
zostaje powalona i uciszona potężnym lariatem z ręki Josha Brennana.
PepsiBosman również nie pozostaje obojętny, podnosi przeciwniczkę i
wykonuje na niej PepsiBomb [Powerbomb]. Współpraca obu nie kończy się
na tym. Razem podnoszą Austriaczkę i trzymając ja za kark wyrzucają
brutalnie z ringu!
Jan Kowalski – Cóż za sprzeciw wobec przedstawiciela... czy przedstawicielki...
Franciszek Rokossowski – Test panie Janie, to dla nas wielki test z tolerancji. Udowodnij, że Polska, a EWF wraz z nią staje się nowoczesna.
Jan Kowalski – Niczego
nie muszę udowadniać. Mam swoje sumienie i to mi wystarcza. Kończąc
myśl, to był pokaz sprzeciwu wobec państwa zaborczego jakim była
Austria.
Franciszek Rokossowski – Co pan tu z tymi zaborcami. Znowu jakaś martyrologia? W EWF nie ma miejsca na takie pierdoły.
Teraz na miejscu batalii pozostaje tylko dwóch. Rozpoczyna się
błyskawiczna wojna pomiędzy zawodnikami, brawl jest wyrównany, cios za
cios, jednak remisowo jest tylko przez chwilę bo cięższy Josh Brennan
osiąga przewagę, głównie dlatego, że jego ciosy są silniejsze.
PepsiBosman zaczyna chwiać się, jego adwersarz to wykorzystuje i
wykonuje na nim Sitout Scoop Slam Piledriver. Cóż za pełna gracji
akcja! Ręce same składają się do oklasków! Irlandczyk przechodzi do pinu...1...2...kick out. Sytuacja ta wyraźnie zirytowała Brennana, podnosi on przeciwnika whipuje na liny, próbuje wykonać
swój finisher Irealnd-Bomb [Pop-up Powerbomb], ale PepsiBosman kontruje
za pomocą lariatu. Obydwaj wrestlerzy padają na ring. PepsiBosman jest
jednak bardziej żywy, zaczyna się czołgać do oponenta, gdzie przechodzi
do pinu, sędzia odlicza...1...2...kick out!
Teraz obydwaj powoli zaczynają wstawać. Znów dochodzi do brawlu, jednak
jest on wolny, przewagę o dziwo osiąga Polak, gdyż... Irlandczyk dyszy
jak parowóz. Polak atakuje swego przeciwnika za pomocą Pepsi Boot
[Bicykle kick], Brennan pada jak rażony piorunem. PepsiBosman nie
marnuje czasu i wchodzi na narożnik skąd atakuje za pomocą Pepsi Splash
[Diving Splash]! Siła ataku była tak wielka, że aż odrzuciło Polaka w
kierunku jednego z narożników.
Jan Kowalski – Pepsi chyba faktycznie dodaje mu sił.
Franciszek Rokossowski – Bosman rokuje naprawdę dobrze. To talent najwyższej próby.
Jan Kowalski – Tak... nie wiem, co powiedzieć. Naprawdę nie wiem.
Franciszek Rokossowski – Delektuj się powrotem EWF.
Jan Kowalski – Ale czy to jest naprawdę EWF? Czy może tylko nazwa pozostała, a reszta to produkt wrestlingowy, ale EWFowopodobny?
Franciszek Rokossowski – Obrażasz naszą ciężką pracę. Wiele się natrudziliśmy by federacja mogła wystartować.
PepsiBosman stara się doczołgać by przejść do pinu, ale w tym momencie
na ringu pojawia się Polla Kinzler, która wykorzystuje okazję i
przechodzi do pinu! Cóż za spryt! Austriacy są znani z tego, że umieją
wykorzystywać nadarzające się okazje. Grudziński odlicza...1...2...2.99...kick out w niemal ostatniej chwili. Tak,
takie rzeczy muszą dziać w ostatniej chwili, bo tak po prostu buduje
się napięcie, nie ma innego wyjścia. Wrestling musi być pełen napięcia
tak jak mleko musi mieć najszybszy transport, bo inaczej się zsiada.
PepsiBosman z wściekłością dopada do Austriaczki, uderza ją potężnym
lariatem a wtem padają jakieś wyrwane z kontekstu słowa, głównie
„kurwy" i „złodzieje". Austriaczka regeneruje się w okolicach jednego z
narożników. W tym samym czasie PepsiBosman podnosi Josha Brennana i
wykonuje na nim upragniony PepsiBomb [Powerbomb] przechodzi do pinu...1...2...2.999999 pin przerywa Polla Kinzler.
PepsiBosman nie może uwierzyc, ale to nie jest dobry czas ani na wiarę,
ani na jej wyznanie bo urażona Austriaczka atakuje go za pomocą bitch
slap, następnie drugiego, kończąc trzecim. Twarz Polaka zaczyna
przypominać flagę jego kraju. Czy to patriotyzm? Trudno stwierdzić, bo
barwy pepsi byłyby z pewnością bliższe jego serca. Polla nie rezygnuje
z ofensywy. Spogląda na zamroczonego przeciwnika i atakuje go za pomocą
High Heel Kick [Roundhouse Kick]!
Franciszek Rokossowski – Świetna akcja! Na pewno w Wiedniu w tej chwili świętują.
Jan Kowalski – Miejscowi Turcy? Z pewnością.
Franciszek Rokossowski – Panie
Janie, robi się pan zgryźliwy i czepia wszystkiego. EWF jest jakie
jest. Świat jest jaki jest. Trzeba je pokochać, a wtedy będzie się żyło
lepiej.
Jan Kowalski (z ironią) – Wszystkim... a już wam szczególnie.
Tak to się dzieje w tym Dubaju dzisiaj. Walka przebiega z pewnością w
sposób bardzo emocjonujący. Skupmy się jednak na szczegółach, bo
później na ścianie wschodniej będą marudzić, że walki są sztucznie
rozciągane, a to przecież najprawdziwsza nieprawda! Obserwujemy więc
to, co się dzieje na ringu. W tym czasie widzimy więc jak Josh Brennan
przesuwa się w kierunku narożnika by najprawdopodobniej pomóc sobie by
wstać, ale udaje mu się tylko oprzeć plecami o jeden z cornerów. Za to
na środku ringu panuje Polla Kinzler. Spogląda na obu przeciwników,
podnosi PepsiBosmana i błyskawicznie wykonuje na nim Austrian Queen's
Throne [Straight jacket electric chair suplex pin] jednak nie odlicza
przeciwnika, a podnosi go po czym wyrzuca z ringu. Teraz spogląda w
kieunku narożnika gdzie siedzi i sapie Josh Brennan. Austriaczka
rozpędza się i atakuje Irlandczyka za pomocą Running Ass Kick!
Błyskawicznie wspina się na sąsiedni narożnik i atakuje irlandzkie
zwłoki za pomocą ciosu znanego jako Maria Antonina [Diving Leg Drop]!
Publiczność głośno skanduje: EWF! EWF! EWF! EWF! Polla przechodzi do pinu, a Grudziński odlicza... Pin..........1.........2.........3! (Zwycięzcą jest: Polla Kinzler!)
Franciszek Rokossowski – Koniec! Koniec!
Jan Kowalski – Tak...
gratulacje dla zwycięzcy... czy może raczej zwyciężczyni. Nie wiem jak
traktować Pollę Kinzler, naprawdę nie wiem. Samo EWF chyba nie wie.
Franciszek Rokossowski – To będzie dla nas wielka szkoła tolerancji i nowoczesności. Całe EWF musi zdać egzamin, bo Europa na nas patrzy.
Polla Kinzler uśmiecha się i z radością wskakuje na narożnik by
świętować swoje zwycięstwo. Arabscy fani pozdrawiają ją różnie.
Fanatycy islamscy reagują w sposób bardzo negatywny, większość udaje,
że jej nie widzi, ale jest też grupka, których serca zostały zdobyte.
To właśnie do nich Kinzler kieruje swoje pozdrowienia. Przy rytmach
swojej pieśni opuszcza ring.
Jan Kowalski – Czy to koniec gali?
Franciszek Rokossowski – Nie, pan prezydent Castro wygłosi jeszcze krótkie orędzie.
Z ringu usunięci zostali PepsiBosman i Josh Brennan. Ten drugi miał z tym wielkie problemy, ale jakoś poradzono sobie z tym.
Franciszek Rokossowski – Dzielnie walczyli, ale niech się wynoszą.
Rozbrzmiewa The Offspring i
„Come out and play". Spod FeliXtronu wychodzi prezydent EWF, miłościwie
nam panujący Felipe Castro. Arabowie świętują widząc go, bo to on
właśnie sprowadził EWF w ich skromne, arabsko-muzułmańskie progi. Syn
Feliksa Castro dociera na ring, gdzie Angelika Kucharska podaje mu
mikrofon.
Felipe Castro – Moi drodzy, moi przyjaciele. Cieszę się, że Extreme Wrestling Federation powróciło! (Radość na trybunach.) Poziom dzisiejszej gali wskazuje na to, że był to powrót udany. Dubaju, dziękujemy! (Znów radość.)
Wszyscy zadają sobie pytanie, czy EWF jakie oglądaliśmy dzisiaj, będzie
miało prawo istnieć. Nie ma już bowiem z nami tych pseudo-gwiazd z
czasów poprzedniej dyktatury. To były produkty marketingowe, często o
średnim poziomie ringowym. Niestety, muszę przyznać, że byli popularni.
To oni zapewniali federacji oglądalność. Jednak teraz mamy w drużynie
takie wielkie talenty jak Polla Kinzler, którzy zdominują federację na
lata. Jak to się jednak mówi, jest prawda czasu i prawda ekranu. EWF by
zarabiać pieniądze potrzebuje tych wspomnianych marketingowych
produktów, tych pseudo-gwiazd. Nie ukrywam, że cały rok próbowałem z
nimi dyskutować i negocjować. Utrudniał to kryzys w Związku Wrestlerów
Polskich, gdyż niektórzy frustraci podważali demokratyczne wybory i nie
uznawali władzy Vaclava. To psucie państwa prawa, to psucie demokracji.
Nie powinno być z naszej strony na to zgody... ale cóż... fani EWF
domagają się powrotu dawnych gwiazd. Nim przejdę do rzeczy, chciałbym
wyjaśnić sprawę niektórych pasów. Otóż, EWF Daemusin title i EWF
Evolution title zostały zawieszone już na Kwietniowej Anarchii VII. Ich
właściciele porzucili te tytuły, więc z mocy prawa to właśnie należało
zrobic. Od tej pory mistrzostwa te występować będą w jednej osobie. Nie
jest to unifikacja, lecz jak już wspomniałem dwa pasy w jednej osobie.
Jeśli chodzi o inne mistrzostwa. Wyciągam rękę do zbuntowanych
wrestlerów. EWF Tag Team titles, EWF FTW title i EWF World title w
dalszym ciągu pozostają w rękach ich obecnych właścicieli. No dobrze,
teraz do rzeczy. Chciałem uroczyście ogłosić, że zawarłem historyczny
kompromis ze strajkującymi wrestlerami. Zapraszam na ring ich
przedstawiciela... pana Tony'ego Hogańskiego!
Jan Kowalski – Tony! Tony jest tu!
Gra kultowa piosenka Franka
Kimono czyli „Bruce Lee Karate Mistrz" i przy wielkiej radości
publiczności na arenie pojawia się Tony Hogański. Aplauz jest ogromny,
nawet Arabowie znają bowiem słynnego Tostera, cały świat go zna. Tony
ubrany w elegancki garnitur wchodzi spokojnie na ring, gdzie otrzymuje
mikrofon.
Felipe Castro – Tony...
Tony Hogański – Felipe...
Felipe Castro – Cieszę się, że jesteś tu z nami. Cieszę się, że doszliśmy do porozumienia.
Tony Hogański – Robimy to dla EWF, nie dla ciebie. Nie możemy patrzeć jak upokarzasz EWF, jak niszczysz nasz dorobek. To ma być gala EWF?
Felipe Castro – Tony, proszę cię. To powinien być radosny moment.
Tony Hogański – Tak, racja.
Felipe Castro – Oto
warunki porozumienia. Vaclav ustępuje ze stanowiska prezesa Związku
Wrestlerów Polskich, a podobnie czyni Don Pedro. Wkrótce odbędą się
nadzwyczajne wybory, które wyłonią nowego prezesa. Chciałbym
podziękować Vaclavowi, że zgodził się na to poświęcenie. To on był
legalnym prezesem, lecz mimo to zdecydował się w imię dobra wyższego, w
imię polskiego wrestlingu, w imię EWF, zrezygnować. Podziękujmy mu za
to.
Tony Hogański – Jebał go pies.
Na FeliXtronie pojawia się zdjęcie Vaclava. Owacja na stojąco dla Wroga Ludu.
Felipe Castro – Kolejny
warunek jest taki, że zwrócę się ro rady nadzorczej o udzielnie mi
wotum zaufania. Zgodziłem się na to i wierzę, że otrzymam pełne
poparcie. (Oklaski dla Castro.) Wszyscy
pracownicy EWF, którzy rzekomo zostali wzięci do niewoli po Kwietniowej
Anarchii VII, będą wolni i mogą swobodnie opuścić Polskę. Ja z mojej
strony gwarantuję zatrudnienie każdemu wrestlerowi EWF, nawet
Szakalowi, który przecież brał udział w zabójstwie mojego ojca.
Kontrakty pracowników zostaną uszanowane, co więcej, czeka nas was
wszystkich premia! Wracajcie do nas! Wracajcie do EWF, do naszego domu!
Cieszę się, że strajk został zakończony i EWF będzie mogło normalnie
funkcjonować. Teraz jednak Tony... odpowiedz mi na proste pytanie. Kto
jest prezydentem EWF?
Tony Hogański (głośno przełykając ślinę) – Ty jesteś.
Felipe Castro – To chciałem usłyszeć. Każdy powracający zawodnik musi na piśmie uznać moją władzę nad federacją. To mój warunek. (Ciężko wzdycha.) Idioci, gdybyście nie byli tacy uparci, to do wydarzeń z Kwietniowej Anarchii VII wcale nie musiałoby dojść.
Tony Hogański – To już idzie na nasze sumienie.
Felipe Castro – Wiesz,
mówiąc szczerzę to cieszę się, że wreszcie się dogadaliśmy. Dziękuję za
mediację Aleksandrowi Nazaretianowi i Game'owi... gdyby nie ich
wsparcie i ich dobra wola... być może to tego historycznego pojednania
nigdy by nie doszło.
Tony Hogański – Pojednanie... to dobre słowo. Wspólnie dojrzeliśmy do tej decyzji.
Felipe Castro – Zgoda
buduje, a ja chcę być prezydentem zgody. Zapewnię EWF bezpieczeństwo.
Ze mną nie musicie obawiać się o swój los. Dziękuję ci Tony.
Tony Hogański – Chciałbym jednak spytać... co z Kravenem?
Felipe Castro – Kraven
doprowadził EWF do upadku. Przykro mi Tony, ale do zarządu on nie
wróci. Jego umowa o pracę jest rozwiązana. Komisarzem to on już nie
będzie.
Tony Hogański – Połączmy się więc z Petersburgiem i zapytajmy go o zdanie.
Na FeliXtronie pojawia się
transmisja na żywo z Petersburga. Tam, na tle budynku Admiralicji,
widzimy Kravena. Ubrany jest dość niechlujnie, garnitur chyba nie był
dawno prasowany, sam ex-komisarz jest dość zarośnięty, a w ręku trzyma
butelkę wódki.
Kraven – Priwiet! Pozdrawia was Stawka EWF Corporation!
Felipe Castro – Nie ma czegoś takiego. (Spogląda na Tostera.) Tony? Co to ma znaczyć? Nie tak się umawialiśmy.
Tony Hogański – Wysłuchaj go.
Kraven – Felipe
przepraszam, ale źle to wszystko zrozumiałeś. Nie chcesz bym był
komisarzem, nu charaszo, zdarza się. Moja umowa o pracę jest
rozwiązana... ale sam mówiłeś, że uszanujesz kontrakt każdego
wrestlera. Tak dla twojej informacji, ja nadal mam ważny kontrakt
wrestlerski.
Felipe Castro (niepewnym głosem) – Nie rozumiem.
Kraven – Nie
rozumiesz, a sprawa jest jasna. Nie mogę wrócić jako komisarz, ale
wracam jako wrestler. Wracam na ring! Do zobaczenia na najbliższej
Wrestlepaloozie!
Trzykrotny EWF World Champion znika z ekranów.
Felipe Castro – Tony? Co to ma znaczyć?
Tony Hogański – Sam mówiłeś, że gwarantujesz zatrudnienie. Słyszałeś Kravena? Chce wrócić na ring.
Felipe Castro – Nie
tak się umawialiśmy. Ja do was z sercem na ręku, chcę wszystko
uporządkować, zapomnieć o dawnych urazach, a wy mnie tak traktujecie?
Od samego początku chcecie się bawić w swoje gierki? Spiski znów knuć?
Jak tak można?
Tony Hogański – Przecież ty tylko czekasz na okazję by wbić sztylety w nasze serca.
Felipe Castro – Nie
chciałem zaczynać odnowy EWF od zimnej wojny, ale proszę bardzo. Kraven
chce wrócić na ring? Nie ma sprawy, niech wraca. Dla EWF to tylko
lepiej. Tyle mam do powiedzenia, spotkamy się za miesiąc na
Wrestlepaloozie.
Gra
„Come out and play" i Felipe Castro opuszcza zdecydowanym krokiem
arenę. Tony Hogański zostaje jeszcze tam chwilę i obserwuje arenę.
Jan Kowalski (ucieszony) – Jednak nie będzie tak źle! Wszyscy wracają! EWF wyjdzie na prostą.
Franciszek Rokossowski – Tak...
Jan Kowalski – To chyba znaczy, że już nie będziesz komentatorem.
Franciszek Rokossowski – Byłem na to przygotowany.
Jan Kowalski – Dziękujemy państwu, że oglądaliście EWF HD „Dżihad". Spotkamy się już w Polsce! Na kolejnej Wrestlepaloozie!
Franciszek Rokossowski – Obyśmy wspólnie zbudowali takie EWF, jakiego pragniemy. EWF naszych marzeń.
Jan Kowalski – Żegnają państwa... Franciszek Aleksandrowicz Rokossowski...
Franciszek Rokossowski – ... i Jan Kowalski!