Powrót na stronę główną

Wrestlepalooza


1.10.2015
Johannesburg, Republika Południowej Afryki


(Po burzliwej gali spod znaku EWF HD znanej jako „Apartheid" wielkimi krokami zbliżała się sto dwudziesta dziewiąta Wrestlepalooza. Cała Republika Południowej Afryki żyje wydarzeniami z poprzedniej gali i przyjazdem EWF do ich pięknego kraju. Nim jednak ona się rozpocznie czas na „Opowieści szpitalne", które zostały wyemitowane w telewizji pierwszego października i w zamyśle miały promować nadchodzącą Wrestlepaloozę.)

Odcinek 1 – Nas Jazzowski, część 1.

(Jak pamiętamy Nas Jazzowski został dotkliwie pobity w trakcie gali w Johannesburgu. Spisek zaaranżowany przez Franko spowodował, że samozwańczy mesjasz polskiego wrestlingu został uprowadzony przez grupę afrykańskich bojowników, zamknięty w porzuconym magazynie i potraktowany w sposób bardzo brutalny. Następnie został porzucony poza miastem. Na szczęście dla niego odnaleźli go burscy farmerzy, którzy opatrzyli jego rany, przewieźli do lokalnego szpitala, gdzie otrzymał profesjonalną pomoc, a skąd został później przetransportowany do szpitala w Johannesburgu. Tutaj poddano go profesjonalnej terapii. Nas leży na łóżku, cały jest w bandażach, do jego krwiobiegu wpuszczane są różne medykamenty. Obok niego na krzesełku siedzi Weronika Passent.)

Weronika Passent (ze łzami w oczach) Nas, mój biedny Nas.... Jak się czujesz?

Nas Jazzowski (wyraźnie zmęczonym głosem) Będzie dobrze. Poddają mnie nowoczesnej terapii z wykorzystaniem komórek macierzystych. Nowatorska technologia opracowana w RPA.

Weronika Passent Nas, zastanów się co ty mówisz. Co tu może być nowatorskiego? Czy ty nie wiesz, że przed przybyciem białych, najwyższą sztucznie wzniesioną budowlą w południowej Afryce były kopce termitów? Wzniesione przez termity, Nas! Termity, a nie miejscowych ludzi! Czaisz? Mam nawet fotkę takiego kopca i chciałam wrzucić na insta, ale Maja Bohosiewicz mówi, że lepiej nie, bo jeszcze to będzie ten rasizm albo faszyzm. Hi hi... (Nagle spoważniała.) Nas, ale teraz to na serio. Proszę cię, przemyśl to. Zdrowie jest ważniejsze niż wrestling.

Nas Jazzowski Będzie dobrze. Wiem, co robię....

Weronika Passent Nas, ale ty chyba nie zmieniasz płci, co? To nie o to chodzi w tych komórkach jajowych, bo mam pewne podejrzenia, wiesz?

Nas Jazzowski Nie, to nie to. (Ciężko wzdycha.) Nie wiem jednak sąd weźmiemy pieniądze na to leczenie... Na pewno będziemy musieli ciąć koszty w Pałacu Saskim, bo ta terapia tania nie jest. No, ale potrzebujemy też gotówki na szybko.

Weronika Passent To może Provident? Jeden telefon i załatwione! Bez kolejek, szybko, wygodnie i bez problemów. Przedstawicielka wszystko nam wytłumaczy. Zaufało im już trzy i pół miliona klientów.

Nas Jazzowski Nie...

Weronika Passent To może ci od Bociana? To dumny, polski ptak.

Nas Jazzowski (słabym głosem) Nie...

Weronika Passent Nas, ale gala za dwa dni, ale lekarze mówią, że raczej nie dasz rady.

Nas Jazzowski (zmotywowany) Dam radę. Po prostu mocniej ściśniemy bandaże, żebym się nie rozsypał. Do tego duża dawka środków przeciwbólowych i dam radę...

Do sali wkracza czarnoskóry lekarz.

Lekarz Drogi panie, postępy są niesamowite.

Weronika Passent Wow! (Z wielką radością.) Nas będzie walczył! Nas będzie walczył! Nas będzie walczył!

Lekarz Pani się myli. Postępy może są dobre, ale pacjent wciąż powinien leżeć, odpoczywać i być poddawany terapii. Ja nie dam zgody by pacjent walczył. Nie w takim stanie!

Nas Jazzowski Muszę...

Weronika Passent (wstała z krzesła) Słyszysz gościu? Nas musi to tak ma być! Jak mus to mus! Jak Nas to Nas!

Lekarz Składałem przysięgę Hipokratesa...

Weronika Passent W dupę sobie wsadź tę maczugę Herkulesa koleś. Widziałam ją w Ojcowskim Parku Rozrywki i szału nie było. Nas ma walczyć i koniec.

Lekarz Nie mogę się na to zgodzić.

Po tych słowach pan doktor opuścił salę.

Weronika Passent Nas, co robić?

Nas Jazzowski Coś się wymyśli....

(Koniec materiału filmowego.)



Odcinek 2 – Vaclav.

(Znajdujemy się w jednym ze szpitali w Johannesburgu. Na typowym szpitalnym łóżku siedzi Vaclav, przegląda gazetkę porno i pije piwo. Otwierają się drzwi i do pomieszczenia wchodzi Felipe Castro.)

Vaclav Filip, ale sikacz. Perły nie było?

Felipe Castro Nie było, bo zapomniałem wziąć.

Vaclav Filip, pierdoły opowiadasz. Perła u mnie ma być jak kawa u Szakala.

Felipe Castro Wiesz dobrze, że mamy jeszcze jeden piwny projekt do załatwienia, więc nie obrażaj miejscowych browarów, dobrze? Zresztą, co ty robisz? Popatrz na siebie! (Prezydent EWF wyrywa Vaclavowi czasopismo z rąk i wrzuca je do śmieci.) Piwo?! W szpitalu? Schowaj je chociaż.

Nie zdążył schować, bo w pokoju pojawił się miejscowy lekarz. Ten sam, który leczy Nasa Jazzowskiego. Jak widać obaj zawodnicy znajdują się w tym samym szpitalu. Pan doktor nie zwrócił uwagi, że pacjent popijał alkohol. Pewnie w RPA to normalne.

Felipe Castro Panie doktorze... i jak?

Lekarz Będzie dobrze. To było drobne naciągnięcie czy inne naderwanie. Nasz sprzęt nie jest aż tak dobry by dokładnie stwierdzić. Swoje zrobiła też ta rana, którą zadano mu wcześniej.

Vaclav To był zamach na moją osobę! Zamach na Vaclava!

Felipe Castro Będzie mógł walczyć?

Lekarz Jeszcze dzisiaj go wypiszemy i moim zdaniem walczyć może. Powodzenia!

Przedstawiciel południowoafrykańskich nauk medycznych opuszcza pomieszczenie.

Vaclav Filip, ta Berenika jest beznadziejna. Jeżeli ja jestem największą gwiazdą EWF i głównym pretendentem do tytułu, to dlaczego mi nie pomogła? Nie uratowała przed zamachowcem? Gorzej nawet! Zaszkodziła!

Felipe Castro Porozmawiam z nią.

Vaclav Filip, bo wiesz...

Felipe Castro Co niby wiem?

Vaclav No, ona brzydka nie jest, a przelecieć ją, to jak przelecieć Esmeraldę. Co Martinez to Martinez... załatwisz?

Felipe Castro Sam to sobie załatw.

(Pierwsza część materiału filmowego dobiega końca.)


Odcinek 3 – Nas Jazzowski, część 2.

(Znów jesteśmy w szpitalnej sali. Znów są tu Nas Jazzowski i jego małżonka Weronika Passent. Dla odmiany jest z nimi także Felipe Castro.)

Weronika Passent Gościu, nie możesz tak traktować Nasa. Nas jest gwiazdą.

Felipe Castro A mnie obowiązują zasady BHP, prawo pracy i tysiąc innych ustaw i kodeksów.

Weronika Passent (zdziwiona) Koleś, to tylko wrestling, o czym tym mówisz? Jesteśmy w Afryce, więc hakuna matata i nie spinaj się tak, co? (Spogląda na męża.) Nas, powiedz typowi coś.

Felipe Castro Powtórzę jeszcze raz. Procedura jest prosta: najpierw zgoda lekarzy i wypis ze szpitala, a później zwycięstwo w dark matchu..

Weronika Passent (fuknęła) Nas w dark matchu? Ty chyba gościu ze słonia na safari spadłeś. Nas nie jest mroczny, a do tego nie walczy po ciemku!

Felipe Castro To tylko taka formalność, tak dla pewności czy forma jest ok i żeby wstydu nie było podczas gali na żywo. Wtedy i tylko wtedy dopuścimy go do walki z Franko i Banem. Proste?

Weronika Passent A zwrot kosztów leczenia Nasa? Wiesz jak drogie są te komórki jajowe?

Nas Jazzowski Macierzyste...

Felipe Castro To nie takie proste. No chyba, że...

Nas Jazzowski No chyba, że?

Felipe Castro Szukam dla EWF nowej, reprezentacyjnej siedziby w Warszawie.

Weronika Passent Konkrety koleś, a nie owijasz w bawełnę jak nasi murzyńscy koledzy na plantacji.

Felipe Castro Jedno ze skrzydeł Pałacu Saskiego... albo Pałac Brühla lub te kamienice przy Królewskiej... pod nową siedzibę EWF Corporation. Planuję też otworzenie Muzeum Polskiego Wrestlingu, a być może wzięlibyśmy także pod jeden dach Związek Wrestlerów Polskich i Polski Związek Wrestlingu.

Weronika Passent Ej gościu, to nasz projekt! (Wyraźnie oburzona.) Niedługo przyjeżdża Katarzyna Dowbor kręcić u nas kolejny odcinek „Naszego nowego domu". Będziemy w Polsacie!!!

Nas Jazzowski Niech będzie...

Felipe Castro (wyraźnie zadowolony) No to się dogadaliśmy. Pan podpisze teraz ten weksel na szybko, a później porozmawiamy o szczegółach.

Widać, że prezydent EWF przyszedł przygotowany, bo wyciągnął jakiś dokument, który Jazzowski drżącą ręką podpisał.

Felipe Castro Polecam się na przyszłość.

Po tych słowach Felipe Castro wychodzi.

Weronika Passent Nas, dlaczego się zgodziłeś?

Nas Jazzowski Potrzebujemy tych pieniędzy Miley, a ja potrzebuję tej walki.

Weronika Passent Nas, odpoczywaj, a ja załatwię podpis lekarza pod twoim wypisem i zgodę na walkę. Spoksik?

WAMP wychodzi z pomieszczenia.

Nas Jazzowski (do siebie) Potrzebuję... własnej... instytucji finansowej...

Jego małżonka jest już na korytarzu, gdzie spotyka tego samego lekarza, co wcześniej.


Weronika Passent Hej doktorku. To jak? Będzie podpis pod wypisem Nasa?

Lekarz Nie mogę się na to zgodzić. Już to przecież mówiłem! Przepraszam, ale śpieszę się na konsylium.

Pan doktor znika wewnątrz jakiegoś pomieszczenia przeznaczonego tylko dla służb medycznych.

Weronika Passent Biedny Nas, mój biedny Nas...

Nagle słychać głos.

Głos A pani dlaczego płacze?

Okazuje się, że jest to Bidam! Ciekawe, że ubrany jest w lekarski kitel.

Weronika Passent Panie doktorze, dopuśćcie proszę Nasa do walki. (Uroniła hollywoodzką łzę nad losem swego męża.) On taki biedny, jemu tak zależy, a pana kolega to taki uparty kozioł, no! On nie chce się zgodzić. Nie kumasz? (Klepie się w czoło.) No jasne, nie kumasz, bo przecież nie macie kozłów w Afryce, to nie znasz takich zwierzątek! Nic się nie bój. Zastosuję porównanie szyte na afrykańską miarę. Uparty jak antylopa jest ten inny doktor, czaisz? Zrób coś, no!

Bidam – Pójdę na konsylium i zobaczę, co da się zrobić.

EWF FTW Champion znika w tym samym pomieszczeniu, co poprzedni lekarz. Po krótkiej chwili słychać dochodzące stamtąd jakieś podniesione głosy i krzyki...

Głos zza drzwi – Protestuję!!!

Weronika Passent (do siebie) Ale burzliwe obrady!

Hałasy, nie ustępują, a nawet się wzmagają. Co więcej słychać też odgłosy przewracanych przedmiotów.

Weronika Passent (do siebie) Oby pomyślnie dla Nasa się to skończyło. Pamiętam, że tata wspominał, że jak w radzie nadzorczej FOZZu obradowali jakim biednym i ubogim pomóc, to też były kłótnie czy dać wdowom czy sierotkom. (Zadumała się nad historią swojej rodziny i Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego.) Ach....

Po krótkiej chwili z pomieszczenia wychodzi Bidam i wręcza Weronice dokument.

Bidam – Proszę bardzo. Zgoda na udział w walkach i wypis ze szpitala dla pani męża.

Weronika Passent (rzuca mu się na szyję) Panie doktorze, to wspaniale! Jakże się odwdzięczę?

Bidam – Kiedyś odbiorę swój dług, a ty dasz mi to, co masz, a o czym jeszcze nie wiesz.

Weronika Passent Panie doktorze, jest pan najlepszym lekarzem na świecie!

(WAMP pobiegła do Nasa podzielić się radosną nowiną. Ostateczny koniec materiału filmowego.)



4.10.2015
tuż przed rozpoczęciem gali


Dark match:
Nekrophage & Kevin Korn & Jean-Pierre Azincourt vs SeBa & Franz & Rusłan Smirnow

Wprawdzie przed rozpoczęciem gali nie awizowano żadnych dark matchów oprócz pojedynku, który miał sprawdzić stan zdrowia Nasa Jazzowskiego, ale Extreme Wrestling Federation uwielbia zaskakiwać swoich fanów. A jakże lepiej ich zaskoczyć niż zapewnić im możliwość oglądania ciekawych walk w wykonaniu równie ciekawych wrestlerów? W ten oto sposób na ringu zameldowali się Nekrophage, Kevin Korn i Jean-Pierre Azincourt, czyli początkujący zawodnicy, którzy mają nadzieję kiedyś zawładnąć sercami fanów EWF. Ich pojedynki na ostatnich galach pokazują jednak niestety, że na większą karierę nie mają raczej co liczyć, bo mówiąc krótko nie idzie im, walk nie wygrywają. Przeciwko nim do walki stanęli weterani: słynny Feldmarszałek SeBa, szalony Franz oraz wiecznie pijany Rusłan Smirnow. Ukrainiec był też zalany w tej walce, ale na szczęście nie w trupa. Walka po pijaku sprawdza się jak się jest Scytherem, ale jak Rusłanem to już nie za bardzo. Sojusz prusko-franzowy prawie by przegrał, bo w pewnym momencie Rusłan padł jak nieżywy i Nekrophage prawie go odliczył. Na szczęście w alkoholowym amoku, Ukrainiec otrząsnął się i zrzucił rywala z siebie. Później zmienił się z SeBą, który walczył dzielnie. Na ringu zobaczyliśmy później też Franza. Właśnie to Mr. Speedway zakończył walkę po wykonaniu Dźwiękotłoku [Go To Sleep] na Kevinie Kornie! Pin......1.......2......3! (Zwycięzcami są: SeBa & Franz & Rusłan Smirnow!)


Dark Battle Royal:
Casimiro Pereyra vs Lautaro Medina vs Damián Ruiz vs João Andrade vs Rafael Vieira vs Esteban Zuluaga vs Diego Navarro vs Mateo Quesada vs Bruno Figueroa vs Thabo Khiba


Walka rozpoczęła się od totalnego chaosu, bo w istocie sama jej idea była chaotyczna. Oto Felipe Castro posiłkując się pomocą Ghula ściągnął do EWF dwanaście młodych talentów z Ameryki Łacińskiej i Lesotho by uczyć EWF federacją jeszcze bardziej międzynarodową niż obecnie jest i wzmocnić ducha tolerancji. Zaiste ciekawy to pomysł. Jedenastu zawodników z tej dwunastki za chwilę rozpocznie walkę na zasadach Battle Royalu. Każdy z nich ma koszulkę z napisem „Siła Ghula" albo „Ghul Power", chociaż żeby nie mieszali się ze sobą, mają one różne kolory. Felipe Castro oddelegował do tej walki Antoniego Bryndzę, co chyba oznacza, że przykłada szczególną wagę do rozwoju młodych talentów z importu, bo z reguły Bombowy Sędzia nie bywa arbitrem w dark matchach. Antoni jest gotowy na ostre sędziowie i zaczyna się! Cała banda zawodników rzuciła się na siebie bez litości. Casimiro Pereyra został bardzo szybko wyeliminowany, a w zasadzie to śmignął jak młoda łania. Natomiast Diego Navarro odpadł po ryzykownym skoku z narożnika. Damián Ruiz i João Andrade wypadli razem po intensywnej wymianie ciosów, a Esteban Zuluaga i Lautaro Medina odpadli w krótkim odstępie czasu. Rafael Vieira kontrolował ring, ale w końcu poległ po zaskakującym ataku. W końcówce pozostali Mateo Quesada, Bruno Figueroa i Thabo Khiba – Quesada wyeliminował Figueorę, ale wtedy Thabo Khiba wykorzystał okazję i wypchnął go zza pleców, wygrywając całe starcie! (Zwycięzcą jest: Thabo Khiba!)


Dark match:
Mystery Opponent vs Sibongile Bongani

Sibongile Bongani, wciąż obolały po starciu na ostatniej gali, gdy Dobry Czech Honza zrównał go z ziemią, wszedł na ring z wyraźną determinacją, ale gdy tylko zabrzmiał gong, publiczność zamarła. Naprzeciw niego stanął Jigme Dadrag, zaginiony Bhutańczyk, szwagier Ponurego Grabarza, który wyglądał jak ktoś, kto wrócił nie z podróży, a z zupełnie innego świata. Ostatni raz widziany był na Kwietniowej Anarchii i nie wiadomo jaki spotkał go los. Czy Boko Haram go skrzywdziło? Nie widniał w kartotece zaginionych. Co więc się z nim działo? Tyle pytań... a co z walką? Otóż walka była chaotyczna i nieprzewidywalna, Bongani próbował nadrabiać agresją i szybkością, jednak Jigme odpowiadał zimną precyzją, jakby każdy ruch był wcześniej zaplanowany gdzieś daleko poza tą galą. Kulminacją był brutalny Spinning Backbreaker, po którym Dadrag bez cienia emocji przypiął rywala do maty, kończąc pojedynek i pozostawiając wszystkich z jeszcze większą liczbą pytań niż przed jego powrotem! (Zwycięzcą jest: Jigme Dadrag!)


Dark match:
Ghul vs Thiago Moretti

Pojedynek między Ghulem a Thiago Morettim od początku był zacięty, a była to walka na zasadzie mistrz kontra uczeń. Bo oto jeden z trzynastki świeżego narybku stanie do walki z legendarnych Ghulem, swoim agentem. Tym razem nie sędziuje Bryndzol, a poczciwy Dark Sędzia. Obaj zawodnicy ruszyli na siebie z pełną siłą, wymieniając ciosy i przejmując kontrolę w krótkich odstępach. Thiago próbował zaskoczyć szybkością, ale Ghul dominował siłą i precyzją. Po kilku minutach intensywnej walki Ghul przejął pełną kontrolę, ogłuszył rywala serią brutalnych uderzeń i wyniósł go wysoko w powietrze, wykonując potężny Jacknife Powerbomb. Nie pozwalając Morettiemu dojść do siebie, płynnie przeszedł do duszącego Scorpion Deathlock - publika zamarła, a Thiago nie miał wyboru i odklepał. Ghul zwyciężył dzięki swojemu niszczycielskiemu Ghul-Combo! (Zwycięzcą jest: Ghul!)


Dark match:
Nas Jazzowski & Weronika Passent vs Alvaro Morena & Josh Brennan

Samozwańczy mesjasz polskiego wrestlingu miał wiele problemów, żeby zostać uznanym za zdolnego do walki na dzisiejszej Wrestlepaloozie CXXIX. Tak naprawdę to chyba do tej walki nie jest zdolny, ale o tym mogą wiedzieć jedynie jego lekarze. Warunkiem by zostać dopuszczonym do czynnego udziału w gali było zwycięstwo w dark matchu. Felipe Castro pewnie chciał uniknąć nagłej śmierci zawodnika w emitowanej na żywo gali. Jeśli do takiego nieszczęśliwego wypadku doszłoby natomiast w trakcie dark matchu, to oczywiście byłoby przykro, ale już nie tak publicznie i spektakularnie. Nas Jazzowski kontynuuje tradycje walki w tag-teamie razem ze swoją małżonką i ruszył dzisiaj do walki z Alvaro Moreną i Joshem Brennanem. Wydaje się, że ci nieudacznicy już dawno powinni zostać wyrzuceni z EWF, co chyba nawet stało się raz lub dwa razy, ale jednak wracają. Podobno są przydatni właśnie w trakcie dark matchów. Tym razem mieli sprawdzić formę Nasa Jazzowskiego. Bardzo się starali, ale Nas nawet obandażowany niczym mumia i na silnych środkach przeciwbólowych okazał się od nich dużo lepszy. Obaj rywale zostali zniszczeni, a następnie wspaniałomyślnie pozwolił WAMP odliczyć Alvaro Morenę. Pin.......1.......2......3! (Zwycięzcami są: Nas Jazzowski & Weronika Passent!)


Dark match:
Dark Avenger vs Jean-Pierre Azincourt

Tego nikt się chyba nie spodziewał! Zupełnie nieoczekiwanie ogłoszono, że do walki stanie sam Dark Avenger! Legendarny gumowy zawodnik nie stoczył walki od 2004 roku, gdy na Wrestlepaloozie LXXX zmierzył się z Mind Mowerem. Tamten pojedynek zakończył się wynikiem remisowym. A jak będzie tym razem? No cóż, trudno uznać by ktokolwiek spodziewał się cudów po Jean-Pierre Azincourcie. Francuski zawodnik, który niedawno zadebiutował w Extreme Wrestling Federation służy w zasadzie jedynie za worek do bicia dla kolejnych rywali. Co więcej, walczył on już dzisiaj z SeBą, Franzem i Rusłanem Smirnowem, więc pełnym sił witalnych to on nie był. Wydaje się, że ta walka miała służyć jedynie na podbiciu zainteresowania galą. To się chyba udało, bo polski internet został zalany newsami, że Dark Avenger wraca na ring i na pewno wiele osób włączyło Wrestlepaloozę. A jak sama walka? Dla Francuza kiepsko, bo w zasadzie w żaden sposób nie zagroził swojemu gumowemu rywalowi. Avenger po wykonaniu kilku popisowych numerów i przy wielkiej owacji publiczności, wykonał na Jean-Pierze swój kończący The Payback [Stroke], po czym odliczył rywala. Pin......1........2........3! (Zwycięzcą jest: Dark Avenger!)


Dark match:
Duch Burów & 
Kabelo Letsie vs inDuna-Franko & Bidam

Na ostatniej gali Franko z jakiegoś powodu został ogłoszony bohaterem Zulusów. Widać jest dobrym materiałem na bohatera narodowego. Nadano mu nawet specjalny tytuł inDuna, co ma rzekomo oznaczać jakiś rodzaj królewskiego wojownika. Dostała się mu też lamparcia skóra to powieszenia na plecach. Takie przygody tylko w Republice Południowej Afryki! Z tego powodu oficjele reprezentujące zuluskie plemiona poprosiły by Franko mógł zmierzyć się z przedstawicielem znienawidzonych przez nich białych Burów. Mimo wszystko RPA stara się jednak udawać, że jest multietnicznym krajem, no i nie może tak tych Burów po prostu zabijać, mimo że śpiewają o tym wesołe piosenki, a w odpowiedzi jakieś Janusze mordują im komunistów. Znaleziono zatem jakiegoś zawodnika, któremu nadano pseudonim Duch Burów. Gość nosił typowy kapelusz z czasów świetności Burów w XIX wieku, a także bardzo długą brodę.
Franko by okazać uprzejmość swoim nowym afrykańskim przyjaciołom zgodził się zmierzyć z Duchem Burów w dark matchu. Jak już wspomniano, nie mógł walczyć sam, dlatego pomóc mu musiał kolega z Lesotho, czyli Kabelo Letsie. Tym sposobem świat nie był już czarno-biały, dosłownie i w przenośni. Walka natomiast stała się drużynowa, bo Rzeźnik walczyć sam nie chciał, a że miał na podorędziu dobrego kompana, to tym sposobem do walki dołączony został Bidam. Co ciekawe ten pojedynek nie odbywał się na terenie hali, a w znajdującym się nieopodal hali centrum handlowym, co było jedną z atrakcji promujących galę. Więcej zajęły przemowy i wejścia na specjalnie postawiony ring niż sama walka. Rzeźnik natomiast awizowany był ten jeden jedyny raz jako inDuna Franko. Walka nie trwała długo, była nawet błyskawiczna. Bidam i Letsie nawet na ring nie weszli, bo Franko bardzo szybko załatwił Ducha Burów kilkoma prostymi ciosami, po czym odliczył go. Pin......1.......2......3! (Zwycięzcami są: inDuna Franko & Bidam!)


4.10. Anno Domini Nostri IHS 2015

Pretoria, Republika Południowej Afryki


(Jesteśmy w Pretorii! Wycieczka Extreme Wrestling Federation została przedłużona o tydzień. Po pełnych emocji wydarzeniach na poprzedniej gali, kiedy gościliśmy w Johannesburgu, czas na kolejne emocje. Tym razem mamy zaszczyt gościć w stolicy, w pięknym mieście Pretoria. Wrestlepalooza CXXIX była pierwotnie zaplanowana na poprzedni tydzień, ale los chciał inaczej. Wcześniej ogłoszona karta też zostanie lekko zmodyfikowana, ale co dokładnie władze federacji przygotowały na dziś, dowiemy się już niedługo. Zostawmy wydarzenia z Johannesburga za nami, bo dziś to Pretoria jest areną spektaklu, a my jesteśmy gotowi na niezapomniane emocje! To miasto jest prawdziwą perłą RPA, pełne historii i kultury. Pretoria jest dumnym symbolem kraju i gości setki tysięcy turystów rocznie. Wędrówka przez ulice tego miasta to podróż w czasie, z pięknymi budynkami, ogrodami i pomnikami, które świadczą o bogatej przeszłości. Realizator jak zawsze pokazuje nam wszystkie najważniejsze atrakcje turystyczne miasta. Oglądamy m.in. Voortrekker Monument, Union Buildings, Fort Schanskop, Narodowy Ogród Botaniczny w Pretorii, Okno Afryki, Freedom Park, Kruger House czyli oficjalną rezydencję prezydenta RPA, Mapungubwe Muzeum, Muzeum Transwalu i inne takie. Ile jednak można oglądać zabytki i inne atrakcje? Nie po to organizujemy Wrestlepaloozę by promować miasta, a raczej by otrzymać dawkę wrestlingu na najwyższym poziomie. Opuszczamy ulice, place, parki i budynki  miasta stołecznego i przenosimy się na arenę, gdzie wkrótce rozpocznie się kolejna gala Extreme Wrestling Federation. Kibice tłumnie zapełniają halę, pełni pasji i spontanicznej afrykańskiej radości. Transparenty unoszą się w powietrzu, kolorując przestrzeń niesamowitymi hasłami. Niektóre z nich to: „Czas na Pretorię!”, „Wrestlepalooza czekała na nas!”, „Po co robić te gale HD?" „Wszystkie drogi prowadzą do EWF!”, „Chyba do Pretorii!", „Uwolnić Janusza Walusia!", „Republika Południowej Afryki gotowa na kolejny spektakl!”, „Czas na wrestlingowy huragan!”, „Czekaliśmy na to!”, „Franko bohaterem plemion zuluskich", „Franko nowym idolem RPA!", „Bidam to oszust", „On coś knuje!", „Szakal nie da rady", „Jazzowski też nie", „Jazzowski jest przereklamowany", „Liczy się tylko Franko!", „No może SR-Crazy też trochę!", „Crazy jest leniwy", „A Vaclav obrzydliwy", „Bane nic nie ugra", „Bane jest przereklamowany", „Nie jest taki dobry jak o nim mówią", „Bidam też nie", „Polska mniejszość w RPA za Żubrem!", „Żubr ma potencjał", „Co się stało z Armią Prus Wschodnich?", „Czy Franz i SeBa to teraz przyjaciele?", „Don Camillo niech pizzerię prowadzi lepiej", „PepsiBosman lubi PoloCoctę", „Vaclav nigdy nie będzie mistrzem", „To wieczny przegryw", „Tylko Crazy!", „Tylko Bidam się liczy!", „Wcale nie, bo Franko!", „Murem za Rzeźnikiem!", „Pamięta ktoś Shamblera?", „Albo Jupitera?", „Gdzie jest Gangsta?”, „Kiedy wróci?”, „Gdzie jest Scyther?”, „Jestem 45425 fanem Dark Avengera”, „Kiedy wróci Juice?”, „Albo Psycho?”, „Hangmanie! Wróć!”, „Czy Kraven walczy w Donbasie?", „Mógłby znowu na chwilę wpaść Salar!". Transparentów jest oczywiście dużo więcej, ale to nie jest gala o transparentach, a o wrestlingu. Muzyka EWF Theme wypełnia arenę, a światła sceniczne rozświetlają arenę. Widzowie wydają okrzyki radości, unosząc flagi i koszulki swoich ulubionych wrestlerów. Jak zawsze wybuchają sztuczne ognie, publiczność kwiczy z radości i krzyczy przy okazji głośne: EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! Tony Hogański i Jan Kowalski meldują się na posterunku, bo jak zawsze to oni będą komentować dla nas dzisiejszą galę.)

Jan Kowalski – Zaczynamy Wrestlepaloozę numer 129! Meldujemy się w Pretorii!

Tony Hogański – Witamy państwa serdecznie!


Jan Kowalski – Pobyt EWF w Republice Południowej Afryki trochę nam się przedłużył, ale to chyba dobrze dla wszystkich. Gala spod znaku EWF HD, czyli „Apartheid", którą to mogliśmy oglądać tydzień temu była zachwycająca.

Tony Hogański – Przypominam Janku, że wspierając Vaclava dołączyłeś do klubu obrzydliwości.

Jan Kowalski – Wspieram polski wrestling. Jeżeli Vaclav będzie lepszy od SR-Crazy'ego to powinien zostać EWF World Champion.

Tony Hogański – Wypluj te słowa.

Jan Kowalski – Jak pamiętamy Iron Man match na poprzedniej gali zakończył się niespodziewanym remisem.

Tony Hogański – Niespodziewanym, bo Felipe Castro uratował ten mroczny pomiot od pewnej porażki.

Jan Kowalski – Vaclav doznał kontuzji w trakcie walki i prezydent EWF uznał, że nie należy jej kontynuować. Pamiętajmy, że tuż przed walką doszło też do zamachu na Vaclava!

Tony Hogański – Przypomnij wszystkim, gdzie dokładnie to się wydarzyło.

Jan Kowalski – W Johannesburgu?

Tony Hogański – W burdelu! Mówiąc ściśle to przed burdelem, gdzie Vaclav zaspokajał swoje żądze zamiast brać aktywny udział w gali.

Jan Kowalski – Wiemy, że Vaclav jest zdrowy, dlatego dzisiaj zobaczymy rewanż. Savanna No Holds Barred match o EWF World Championship, a specjalnym sędzią tej walki będzie Dark Avenger. Walka nie będzie odbywać się na tym ringu, nie będzie nawet odbywać się w hali, a jak nazwa wskazuje na sawannie! Tuż za miastem! Tam nasze służby techniczne budują specjalny ring, gdzie dwie obecnie największe gwiazdy stoczą pasjonujący i krwawy pojedynek o mistrzostwo świata.

Tony Hogański – Nie mogę się wprost doczekać.

Jan Kowalski – To jednak nie koniec, bo przed main-eventem czeka nas wiele emocji! W Boer Hardcore Brawlu Bane będzie walczył z Nasem Jazzowskim i Szakalem, a tuż po nich w bratobójczej walce o EWF FTW Championship spotkają się Bidam i Franko.

Tony Hogański – Bidam coś mataczy ostatnio. Franko to taki wróg Jazzowskiego, a Bidam zachowuje się niejednoznacznie.

Jan Kowalski – Na pewno jest w tym jakiś głębszy sens.

Tony Hogański – Podobno Dark Avenger walczył w dark matchu.

Jan Kowalski – To prawda. Walczył i wygrał.

Tony Hogański – Czyli taka walka starego dziada na podbicie zainteresowania galą?

Jan Kowalski – Co w tym złego? Nostalgia dobrze się sprzedaje i fajnie było znów zobaczyć Avengera na ringu.

Tony Hogański – A co z Esmeraldą Martinez?

Jan Kowalski – A co ma być?

Tony Hogański –  Felipe Castro obiecał, że się dzisiaj pojawi. Jest tutaj? Czy jej nie ma?

Jan Kowalski – Plotka głosi, że zgodnie z obietnicą Felipe Castro ma się pojawić. Spójrz tam... (Kowalski wskazuje na jedną z lóż VIP.) Według moich informacji stamtąd właśnie Esmeralda będzie oglądać galę, pozdrawiać tłumy, a na jutro ma zaplanowane spotkania z fanami.

Tony Hogański – Na pewno kupił jakąś dmuchaną lalę, najpierw oddał ją oczywiście Vaclavowi, a później postawi na tej trybunie i będzie udawać, że to prawdziwa Esmeralda.

Jan Kowalski – Jeżeli prezydent Felipe Castro coś obiecuje, to ze swych obietnic się zawsze wywiązuje. Dobro EWF leży mu na sercu.


(Przenosimy się do pobliskiego centrum handlowego. To właśnie tutaj tuż przed galą stoczył dark match Franko. Rzeźnik jest obecnie ulubieńcem wszystkich kibiców w RPA, został mianowany honorowym Zulusem, nadano mu tytuł inDuna, a także ofiarowano płaszcz ze skóry lamparta. Skóra ta spoczywa obecnie na jego ramionach, gdy Franko przygotowuje się by przemieścić się do hali. EWF FTW Championship lśni obwiązane wokół jego pasa. Towarzyszy mu Bidam, a także Helenka. Nowosibirski nie ma chyba pretensji, że tydzień temu utracił pas na rzecz swego kolegi.)

Franko – Musimy to robić?

Bidam – Jesteś teraz bohaterem ludów zuluskich, białym Nelsonem Mandelą. Od zeszłego tygodnia już czwórka dzieci otrzymała imię Franko, a jeden chłopiec Butcher. No i jesteś EWF FTW Champem. (Dziwnie się uśmiechnął.) Przynajmniej na razie...

Helenka (podekscytowana) Franko, to lepsze niż „Rzeźnicy zza fal".

Franko – Nigdy nie robiłem niczego dla popularności.

Bidam – Z wielkością przychodzi popularność. Tego nie da się uniknąć. No chyba, że chcesz być takim szczurem jak Jazzowski. (Chwila ciszy.) Chcesz?

Franko – Nigdy. A ty?

Bidam – Ja? (Zadumał się chwilę.) Ja podążam swoją drogą.

Helenka – Chodźmy już Franko! Dość gadania! Oni czekają!

Faktycznie czekali. Franko, Bidam i Helenka wyszli z centrum handlowy na ulice, gdzie setki fanów ustawiło się wśród drogi by powitać swojego bohatera. Człowieka, który walczy z niesprawiedliwością i ze złem. Dla nich Franko, mimo koloru skóry, był ucieleśnieniem bohaterskich cech Zulusów. Jazzowski reprezentował natomiast ich wrogów - podstępnych, białych Burów. Wyszli we trójkę, ale tylko Franko był dla nich prawdziwą gwiazdą. Bidam nie był w ogóle zauważany, poza kilkoma wyjątkami. Liczył się tylko Rzeźnik!

Tłum (skandując) ... inDuna-Franko! ... inDuna-Franko! ... inDuna-Franko! ... inDuna-Franko! ... inDuna-Franko!

(Wśród wiwatów tłumów, tańców, zuluskich śpiewów i dźwięków wuwuzeli Franko, Bidam i Helenka dotarli na teren hali. Powróćmy na ring.)


Tony Hogański – Nie rozumiem tego zamieszania wokół Franko.

Jan Kowalski – Zazdrościsz mu sławy?

Tony Hogański – Ja? Ja nikomu niczego nie zazdroszczę. Po prostu tego nie rozumiem.


(Przenosimy się na zaplecze, bo tam właśnie lubimy bywać. Znajdujemy się w szatni SeBy, gdzie widzimy tego legendarnego króla dolnej części karty jak i Rusłana Smirnowa. Ten ostatni nie jest o dziwo bardzo pijany, bo wygląda na to, że kontaktuje z otoczeniem i rzeczywistością. Jak pamiętamy tydzień temu Franz i SeBa jak zawsze skoczyli sobie do gardeł, Rusłan Smirnow był pijany, a kuzyn Adi mocno ucierpiał. Mati chyba tego nie wytrzymał, bo przechwycił pruski hełm i ogłosił rozwiązanie Armii Prus Wschodnich. Czy SeBa jest nadal feldmarszałkiem? Za chwilę się dowiemy.)

SeBa – Rusłan, widziałeś te „Opowieści szpitalne" przed rozpoczęciem gali?

Rusłan Smirnow – No....

SeBa – Nas Jazzowski... Vaclav... o nich to mówili? A dramat kuzyna Adiego?

Rusłan Smirnow – No....

SeBa – On przecież ciągle jest w szpitalu! Jest już tydzień w śpiączce farmakologicznej, a o nim się nie mówi? Nie jest wystarczająco ważny, co nie? Nie jest medialny? Nie jest gwiazdą. Mamy faszystowską federację Rusłan, ot co. Bo już Król Korwin przecież mówił, że faszyzm – to nie są oddziały SA lub „Czarnych Koszul” maszerujące ulicami. Faszyzm – to urzędnicy w zarękawkach, dyrygujący tym, co ma robić kapitalista w „swojej” fabryce, ojciec ze „swoim” dzieckiem. Tak właśnie zrobili faszystowscy urzędnicy EWF. Wycięli kuzyna Adiego ze świadomości fanów. Uznali, że nie jest wystarczająco ważny, a on przecież też cierpi!!! Jest w śpiączce!!! A Jazzowski i Vaclav nie! To ma być sprawiedliwość?

Rusłan Smirnow – No....

SeBa – Znowu piłeś ziom?

Rusłan Smirnow (pokazuje palcami ile wypił) Ciut-ciut...

SeBa – Dwa zadania mamy na dzisiaj. Pierwsze zadanie: musimy znaleźć Matiego, przeprosić się z nim i odbudować naszą armię.

Rusłan Smirnow – No....

SeBa – Drugie zadanie. Zemsta na tym lewaku, Franzie. To wszystko przez tego lewaka Franza. Wiesz co Król Korwin mówił o takich jak on? Mówił, że małpa jest znacznie lepszym wyborcą, niż socjalista. Małpa bowiem mając do wyboru A lub B głosuje losowo – a więc myli się raz na dwa razy. Natomiast socjalista myli się zawsze. (Chwila zadumy nad słowami Janusza Korwina Mikkego.) Znalazłeś odpowiednie obiekty do zemsty?

Rusłan Smirnow – Tak. Wszystko jest w tej teczce. (Podaje SeBie czarną teczkę z herbem Prus Wschodnich.) Mamy go rozpracowanego.

SeBa – Świetnie. Dziś ten lewak pozna naszą zemstę.

(Koniec materiału filmowego.)


Jan Kowalski – Oczywiście wbrew temu, co mówi SeBa, władze EWF nie ignorują cierpienia jego kuzyna. Federacja opłaca jego opiekę medyczną.

Tony Hogański – Co się stało z Armią Prus Wschodnich? Bo chyba nie dostałem notatki służbowej.

Jan Kowalski – Nie pamiętasz? Na ostatniej gali Mati przejął pruski hełm i ogłosił przejęcie kontroli nad armią.

Tony Hogański – Faktycznie. Sam przecież powiedziałem, że kto ma hełm ten ma władzę.

Jan Kowalski – Od tego czasu nikt nie wie gdzie znajduje się ani Mati ani słynny hełm.


(Znów przenosimy się poza obręb hali. Tym razem widzimy zmierzającego w stronę hali Żubra oraz jego przyjaciół Michała oraz Andrzeja.)

Michał – Czeka cię walka z Don Camillo i Johnem Christmanem.

Żubr – Damy radę.

Andrzej – Twoim partnerem będzie PepsiBosman.

Żubr – Znam go. Nie jest to partner marzeń, ale lepsze to niż nic.

W tym momencie drogę patriotycznej trójki zajeżdżają trzy radiowozy południowoafrykańskiej policji. Wysiadają z nich czarnoskórzy policjanci.

Policjant – Mr. Żubr?

Żubr – Pan Żubr jeśli już. Jestem polskim panem.

Policjant – W takim razie polski pan Żubr jest aresztowany.

Żubr (zdziwiony) Co?

Andrzej (oburzony)Protestujemy!

Michał (oburzony)Hańba!!!

Żubr – Pod jakim zarzutem?

Policjant – Wspieranie Janusza Walusia podlega pod działalność wywrotową, antypaństwową, gloryfikowanie okresu apartheidu, a także urąganie pamięci Chrisa Haniego, bohatera walki o wolność i demokrację, którego Janusz Waluś zamordował.

Żubr – Sporo tych zarzutów.

Policjant – Trzeba było być rozsądniejszym. (Wyciąga kajdanki.) Polski pan pójdzie po dobroci?

Michał (oburzony)Hańba!!!

Andrzej (oburzony)Jest nas trójka. Przebijemy się do hali, zażądamy helikoptera i odlecimy do Botswany.

Żubr – Nie trzeba. Poddam się osądowi ludu.

(W ten oto sposób Żubr został zakuty w kajdanki, aresztowany i zapakowany do jednego z radiowozów. Michał i Andrzej jak widać nie zostali aresztowani, bo policjanci pozostawili ich samym sobie. Wracamy na ring.)


Jan Kowalski – Żubr aresztowany! Żubr aresztowany! Kto by przypuszczał?

Tony Hogański – Co za śmieszny zarzut. To w RPA nie ma wolności słowa?

Jan Kowalski – Jakiekolwiek wspieranie Janusza Walusia jest karygodne i jeżeli stanowi to przestępstwo w RPA, to Żubr powinien odpowiedzieć za swoje czyny.

Tony Hogański – Tere-fere.


(Znajdujemy się w szatni aktualnego EWF World Champa, czyli SR-Crazy'ego. Cała szatnia została z jakiegoś powodu wyłożona miękkimi importowanymi z Bliskiego Wschodu dywanami. Na skórach rozwieszono skóry dzikich zwierząt, obrazy prezentujące wydarzenia z życia SR-Crazy'ego. Jest także EWF World Champion we własnej osobie, a także jego wierni towarzysze Smela oraz Miszka.)

SR-Crazy – No i oto jesteśmy. (Rozgląda się.) Kto wybierał dekoracje? Czuję się jak w namiocie beduina.

Smela – Eeeee... nie wiem.... chyba Honza?

SR-Crazy – To dajemy teraz temu Pepikowi wybierać dekoracje? Najpierw gotował nam czeskie żarcie i serwował piwo, teraz dekoracje szatni, co będzie następne? Walki?

Smela – To już ma za sobą. Walczył na ostatniej gali w dark matchu. Zresztą...

SR-Crazy – Co niby?

Miszka – No jakby mentor przeszedł na emeryturę.

Smela – Albo stracił dzisiaj pas.

Miszka – Albo wpadł do wnętrza wulkanu lub ktoś mentora tam zepchnął.

Smela – No właśnie.

Miszka – Albo jedno i drugie i trzecie.

SR-Crazy – Sugerujecie, że przegram dzisiaj z Vaclavem?

Miszka – No ostatnio mentor prawie dostał od niego baty.

Smela – Kontuzja pogrążyła jego szanse.

SR-Crazy – Nie zgadzam się, ale w jednym marcie rację. W zasadzie to nie mam wytrenowanego następcy. Był kiedyś Program Wyspa, ale nikomu nie udało się zaistnieć. Miałem też zwykłych stażystów i czarnych stażystów, ale nie znalazłem wśród nich żadnej perełki... ani nawet czarnej perełki. Próbowałem też nauczyć Yoshiego paru trików, ale on przegrał walkę o życie z pancernymi schodami. Jestem sam w obliczu upływającego czasu.

Miszka – No to może faktycznie ten Honza? Czeski zawodnik wyborowy.

SR-Crazy – Dobra, wołaj go tu.

Miszka woła Dobrego Czecha Honzę, który przychodzi z kuchni. Ma na sobie fartuch z Krecikiem i czerwoną czapeczkę w stylu Rumcajsa, oczywiście z wizerunkiem samego Rumcajsa, wyhaftowanym typowym ściegiem z Czeskich Budziejowic.

Honza – No co? Knedliki jeszcze nie są gotowe.

SR-Crazy – Nawet w RPA musimy jeść knedliczki?

Honza – To może Plzeňský guláš?

Miszka – Wypraszam sobie. Gulasz jest węgierski, ty czeski złodzieju. Ukradliście nam Zakarpacie i Słowację w 1918 roku w jebanym Trianon.

SR-Crazy – No, no! Spokój! Tylko bez wojny czesko-węgierskiej proszę mi tutaj. Gulaszowych wojenek im się zachciało. Honza, słuchaj, robota jest.

Honza – Ano?

SR-Crazy – Umiesz walczyć.

Honza – Każdy Czech umie walczyć.

SR-Crazy – Przecież stchórzyliście przed Hitlerem w 1938.

Honza – A wy zabraliście nam Zaolzie.

SR-Crazy – Odebraliśmy tylko to, co swoje. No, ale już. Słuchaj Honza, idź w świat i pokonaj Vaclava.

Honza – Vaclava Klausa?

SR-Crazy – Czeskie żarty na bok. Zrobisz to? Umiesz walczyć?

Honza – Mogę iść kogoś pokonać, ale nie gwarantuję, że akurat Vaclav mi się nawinie.

Po tych słowach fan Rumcajsa i Krecika wychodzi z pomieszczenia.

SR-Crazy – Zobaczymy jak sobie poradzi. Może znalazłem następcę we własnym, czeskim ogródku.

(Wracamy na ring.)


Jan Kowalski – Jakiś anonimowy Czech ma pokonać wielkiego Vaclava?

Tony Hogański – O! Co ja słyszę? To Vaclav już jest wielki?

Jan Kowalski – To z pewnością jeden z najwybitniejszych zawodników ostatniej dekady.


(A co robi Vaclav? Realizator postanowił nas uraczyć materiałem filmowym. Wróg Ludu znajduje się w prowincji Limpopo, gdzie z jakiegoś powodu jest bardzo popularny. Podobno miejscowi zawsze doceniali jego boje z choinką, które toczył ponad dekadę temu w czasach swojego debiutu w Extreme Wrestling Federation. Podobno na jednym z placów w pewnej małej miejscowości znajduje się nawet pomnik przedstawiający tę słynną scenę. My jednak znajdujemy się w budynku lokalnego aczkolwiek dość małego browaru, gdzie w otoczeniu autochtonicznej ludności Vaclav przecina czerwoną wstęgę. Wszyscy są szczęśliwi, słychać w tle wuwuzele, a dyrektor browaru zaczyna przemowę. )

Dyrektor browaru – Cieszymy się bardzo, że w nasze L'Abri Fountain Brewery nawiązało współpracę ze znamienitym panem Vaclavem.

Vaclav (ziewając)Też się cieszę.

Dyrektor browaruBędziemy teraz z dumą produkowali „Perłę Vaclava".

Vaclav (ziewając)Bardzo się cieszę.

Dyrektor browaruTo wspaniały owoc kolaboracji pomiędzy Polską a Republiką Południowej Afryki! Pomiędzy L'Abri Fountain Brewery, Perłą Browarami Lubelskimi i panem Vaclavem! Wielkie brawa!

Wszyscy biją brawo. Następnie wszyscy przechodzą do budynku browaru, gdzie raczą się pierwszymi łykami „Perły Vaclava".

Dyrektor browaruPanie Vaclavie. Pierwszy kufel dla pana?

Vaclav (robiąc gest i minę rodem ze słynnego plakatu) Nie. Dzisiaj walczę, nie mogę pić.

Dyrektor browaruPrześlemy panu skrzynkę do hali. Po zdobyciu EWF World Championship będzie mógł pan celebrować zwycięstwo łykami nieziemskiej „Perły Vaclava".

VaclavOczywiście.

(Po tych słowach materiał filmowy się kończy.)


Jan Kowalski – Piękna chwila. Vaclav wspaniale pracuje na rzecz rozwoju EWF, a także dobrosąsiedzkich relacji Polski i RPA.

Tony Hogański – Nie możemy mieć z nimi dobrosąsiedzkich relacji. Gadasz jak typowy nieuk-dziennikarz, który gada tylko po to, żeby gadać.

Jan Kowalski – O czym ty mówisz?

Tony Hogański – Wspieranie Felipe Castro sprawia, że głupiejesz. Polska nie sąsiaduje z RPA, nie możemy więc mieć dobrosąsiedzkich relacji.

Jan Kowalski – To szczegół. Vaclava natomiast należy pochwalić.

Tony Hogański – Po pierwsze, on to robi dla pieniędzy. Po drugie, to wszystko jest podejrzane. Vaclav odmówił piwa! Takie rzeczy się nie zdarzają.

Jan Kowalski – Przecież mówił, że chce się przygotować do walki. Traktuje walkę o EWF World Championship bardzo poważnie.

Tony Hogański – Vaclav miał już kilka okazji walczyć o EWF World title i nie wahał się walnąć kilku piwek przed tamtymi walkami.

Jan Kowalski – Może właśnie zrozumiał, że to była przyczyna jego klęsk?

Tony Hogański – Jakby używki były źródłem klęsk, to Psycho, Kraven czy Scyther nigdy by nic nie wygrali. Zwłaszcza ten pierwszy.


(Przenosimy się na zaplecze i oto jesteśmy w typowej loży VIP, którą można spotkać na wielu stadionach i arenach świata. Także i hala w Pretorii ma kilka takich lóż. Plotki głoszą, że w jednej z nich anonimowo galę ogląda prezydent RPA, słynny poligamista i znany dzieciorób. My natomiast jesteśmy w loży, która świeci pustkami. Jest pięknie wyposażona, jest nowoczesna, przygotowano tu drinki, dietetyczne przekąski i różne napitki, ale nie można nie zauważyć, że jest ona pusta. Ta pustka nie potrwa długo, bo oto otwierają się drzwi i do loży wchodzi Felipe Castro, a towarzyszy mu.... Esmeralda Martinez! Jak niegdyś piękna i długonoga Esmeralda jest dziś bardzo spokojna.)

Felipe Castro – Tutaj będziesz oglądać Wrestlepaloozę. Na jutro przygotowaliśmy sesję autografów, wywiady dla lokalnych czasopism i telewizji, nagramy też występ dla lokalnego late-night talk show. Mówiąc krótko, dużo pracy przed nami.

Esmeralda Martinez – Oczywiście, masz rację.

Felipe Castro – To będzie wspaniała gala. Tu będziesz miała wygodnie. GRU będzie pilnować wejścia z drugiej strony, żeby nikt ci nie przeszkadzał.

Esmeralda Martinez – Oczywiście, ma to sens.

Felipe Castro – No, a teraz pokażmy się fanom.

Prezydent EWF wyciąga z kieszeni pilota i wciska na nim guzik, który oczywiście jest czerwony. Takie ważne guziki zawsze są czerwone. Powoduje to, że przednia szyba loży rozsuwa się na boki, tworząc swego rodzaju balkon. Felipe i Esmeralda podchodzą do przodu i pokazują się tłumowi. Ten jest w ekstazie i zaczyna krzyczeć głośne „Esmeralda! Esmeralda! Esmeralda! Esmeralda! Esmeralda! Esmeralda! Esmeralda! Esmeralda! Esmeralda! Esmeralda! Esmeralda!". Po tej krótkiej ceremonii obecny prezydent i była prezydent wycofują się, a Felipe zamyka lożę.

Felipe Castro – Zostawiam cię teraz, bo mam dużo pracy. Wyobraź sobie, że prowadzenie poważnej federacji wymaga wiele wysiłku.

Esmeralda Martinez – Wiem....

Felipe Castro – Powiedziałem przecież „poważnej federacji". Za twoich kadencji EWF nie było poważne.

Esmeralda Martinez – Oczywiście, masz rację.

Felipe Castro – To do zobaczenia.

Po tych słowach prezydent EWF wychodzi powoli z pomieszczenia. Stojąc w drzwiach rzuca jeszcze:

Felipe Castro – Pamiętaj... żadnych sztuczek proszę.

Esmeralda Martinez – Oczywiście.

Drzwi się zamykają. Znajdujemy się po ich drugiej stronie, gdzie Felipe rozmawia z Avonem Tschornym i dwoma innymi funkcjonariuszami GRU.

Felipe Castro – Pilnujcie jej. Nikt nie wchodzi do środka bez mojej zgody.

Avon Tschorny – A Berenika?

Felipe Castro – Nawet ona.

Avon Tschorny – Jak długo będzie ona jeszcze kierować GRU?

Felipe Castro – Berenika dysponuje 7% udziałów i ja tych głosów potrzebuję na radzie nadzorczej.

Avon Tschorny – Nie bardzo rozumiem....

Felipe Castro – Żadnych złudzeń Avon, żadnych złudzeń.

(Wracamy na ring.)


Jan Kowalski – Jak to wspaniale, że Esmeralda tu dzisiaj z nami jest. Miło patrzeć jak wokół Felipe Castro jednoczą się pokolenia. Wszyscy garną się pod jego opiekuńcze, prezydenckie skrzydła.

Tony Hogański – Nie będę już komentował twojego lizusostwa.

Jan Kowalski – Tony, musisz zrozumieć, że EWF będzie urządzone w stylu Felipe albo nie będzie go wcale. Zresztą, chyba cię nie przekonam. Proszę państwa, za chwilę rozpoczniemy pierwszą walkę dzisiejszego wieczoru.

Tony Hogański – Co z Żubrem? Aresztowała go policja, więc chyba walczyć nie będzie. Handicap match będzie? Dwóch na jednego?

Jan Kowalski – Trzech na dwóch. Żubra zastąpią jego kompani, Michał i Andrzej.



Don Camillo & John Christman vs PepsiBosman & Michał & Andrzej



Chwila napięcia, bo publiczność jest oczywiście podekscytowana by zobaczyć kolejną walkę. Gra Pitbull i „Back In time” i już po chwili pojawia się Don Camillo. Emocji nie okazuje on żadnych, natomiast rozgląda po wypełnionych przez czarnoskórych fanów sektorach, po czym w swoim stylu zapala cygaro i nieśpiesznie podąża w stronę ringu. Trwa to chwilę aż w końcu Don wkracza na matę i spokojnie rozpina swą elegancką marynarkę, szykując się do walki.
Zaczyna grać „Gandalf Style!" – Screen Team, a nie jest to pieśń, którą każdy fan wrestlingu kojarzy, gdyż dla Johna Christmana to dopiero druga gala, w której weźmie on udział. Zawodnik z Australii w spokoju wchodzi na ring, gdzie wita się ze swoim partnerem. Ten jednak olewa go, więc nie wiadomo jak ta współpraca dalej się potoczy.
Czas na wyjście rywali? Kto zacznie? Kto pojawi się pierwszy? Jak się okazuje kolejnym zawodnikiem, który melduje się na arenie jest PepsiBosman. Wychodzi on na ring przy muzyce Pepsi Themu. Publiczność okazuje mu swego rodzaju sympatię, chociaż według statystyk Coca-Cola sprzedaje się w RPA lepiej niż Pepsi.

Uderza „Boa” Pawła Kukiza i na scenę wkracza... nie, to nie Żubr! Poczciwy Sarmata jak pamiętamy zaliczy bliskie spotkanie z południowoafrykańskim wymiarem sprawiedliwości. Muzyka natomiast mimo, że zaczęła się od Pawła Kukiza to zmienia się w patriotyczne, ale trochę nowocześniejsze „Stare Miasto" w wykonaniu Leo Che i a ringu pojawią się natomiast jego podopieczni, bliscy współpracownicy, którzy są tak samo swojscy i patriotyczni jak on, a mianowicie Michał i Andrzej.

Tony Hogański – Dwóch na trzech? Czy to jest uczciwe? A zresztą, co ja się pytam. EWF w wykonaniu Felipe Castro to skarlała federacja, tu nic nie jest uczciwe.

Jan Kowalski – Tony, jak zawsze jesteś niesprawiedliwy. Zresztą, rozmawialiśmy o tym dosłownie kilka minut temu. Sytuacja jest nadzwyczajna, a Michał i Andrzej walczą tu dlatego, że Żubr jest niedysponowany.

Tony Hogański – Kolejny polski patriota po Januszu Walusiu, którego prześladuje niesprawiedliwie wymiar sprawiedliwości RPA, albo w sumie to raczej wymiar niesprawiedliwości.

Jan Kowalski – Zaczynajmy!

Wszyscy zawodnicy są już ringu i wszyscy czekają aż walka się rozpocznie! Sędzia Antoni Bryndza, który będzie miał przyjemność otworzyć dzisiejszą galę rozmawia krótko z zawodnikami, po czym daje sygnał! Rozlega się gong, a napięcie sięga zenitu. Don Camillo wchodzi do ringu z lodowatym spokojem, wzrok wbity w PepsiBosmana, podczas gdy John Christman przechadza się za linami z charakterystyczną dla Australijczyków wyluzowaną pewnością siebie. Po drugiej stronie ringu PepsiBosman zaciska pięści, zagrzewając publikę, a Andrzej z Michałem po sarmacku kiwają głowami, gotowi na patriotyczny chaos. Roczpoczną Damillo z Bosmanm, w zasadzie już to zrobili, bo oto Don Camillo łapie PepsiBosmana za ramię i wciąga go w narożnik, zadając mu serię precyzyjnych Knife-Edge Chopsów, z których każdy rozbrzmiewa jak włoski grzmot. PepsiBosman zatacza się pod tą nawałnicą, chwytając się za klatkę piersiową. Don Camillo nie odpuszcza - rzuca nim przez ring w przeciwny narożnik i poprawia kolejnym brutalnym ciosem. Echa uderzenia wypełniają arenę, a publika wtóruje okrzykami „Woooooo! Wooooo! Wooooo!”, bo widać mają w RPA takie zwyczaje. PepsiBosman odpowiada błyskawicznie, trafiając Don Camillo Shoulder Tackle, który powala rywala na matę. Wola walki PepsiBosmana objawia się już od pierwszych minut - nie daje się chłopina zdominować. Zadaje Don Camillo dwa ciosy łokciem, po czym unosi go i rzuca Gut-Wrench Suplexem. Do akcji wkracza Christman, który taguje się niespodziewanie. Rozpoczyna od błyskawicznego Tilt-a-Whirl Arm Drag, który wywraca PepsiBosmana na plecy. Tłum szaleje, gdy Christman krzyczy „Australiaaaaaaaa!” i zapina szybki Schoolboy Toe Hold, ale PepsiBosman się wyślizguje, kontrując Scoop Slamem.

Jan Kowalski – Słyszysz to, Tony? Jak publika się angażuje? Jakie okrzyki? Wspaniała atmosfera w hali w Pretorii panuje, a to przecież dopiero pierwsza walka!

Tony Hogański – A słyszałeś kiedyś o przemycie ręczników do RPA?

Jan Kowalski – O czym?

Tony Hogański – To taki wkład kultury RPA w polską kulturę lat dziewięćdziesiątych.

Christman wraca do ofensywy, odbija się od lin i trafia PepsiBosmana w głowę  619 - nogi przelatują przez liny z ogromnym impetem! Kontynuuje, skacząc z drugiej liny i wykonując  trzy błyskawiczne i bardzo dynamiczne suplexy z rzędu. PepsiBosman klęka, zupełnie oszołomiony. Christman wspina się na środkową linę i skacze z Frog Splashem, ale PepsiBosman w ostatniej chwili się odsuwa. Christman ląduje z hukiem, trzymając się za żebra. To musiało boleć! Jego rywal pojawia się tuż przy nim, bo oczywiście nie lubi zasypiać gruszek w popiele, czy jak to się tam mówi, więc widzimy szybki pin.... 1.... 2..... kick out! PepsiBosman przetrwał, choć ledwo, ledwo! Do ringu wbiega Andrzej z furią, przejmuje inicjatywę, bo zmienia się ze swoim partnerem i natychmiast trafia Christmana potężnym Superkickiem, który ścina go z nóg. Od razu podnosi go i wykonuje Samoan Drop, wbijając go twarzą w matę. Eksplozja Andrzeja zatrzęsła ringiem. Pin.....1..... 2.... kick out! No, no, no! Christman zrywa się z maty - chyba wie, że rywal było blisko. Andrzej wspina się na narożnik i leci w powietrze z potężnym Splashem, trafiając Christmana ze skutecznością izraelskiej rakiety. Ten zwija się z bólu. Andrzej próbuje kolejnej swojej szansy! Pin.... 1..... 2......  kick out! Wydaje się, że tylko cudem udało się Australijczykowi wybić. Andrzej chce ruszyć do walki, ale oto Don Camillo wbiega na ringu, nie pozwala mu na to i trafia Andrzeja brutalnym Clotheslinem. Antoni Bryndza wyrzuca Camilo poza ring i daje mu ostrzeżenie przy pomocny groźnej miny. To wystarcza jednak by Christman zyskał chwile czasu, podszedł do lin i zmienił się ze swoim partnerem.

Jan Kowalski – Tym razem Don Camilo będzie na ringu już legalnie.

Tony Hogański – Mógłbym wymyślić maszynkę do ziewania.

Jan Kowalski – Co takiego?

Tony Hogański – Niektóre walki są zbyt nudne by wkładać w nie wysiłek własnogębowego ziewania, tu przydałaby się maszyna wywołująca sztuczny ziew. Myślisz, że to dobry patent?

Jan Kowalski – Kolejny z twoich genialnych pomysłów.

Tony Hogański – Pamiętasz moje wspaniałe ziewanko na ostatniej gali?

Jan Kowalski – Tak...

Tony Hogański – Z taką maszynką mogłoby go być więcej.

Tymczasem na ringu obaj zawodnicy są znów aktywni. Don Camillo łapie Andrzeja i zadaje mu efektowny, choć ciekawe czy efektywny, Burning Lariat, po czym szarżujący Clothesline, który powala go bezwładnie na matę. Następnie podnosi go i wykonuje potężny Folding Powerbomb, miażdżąc Andrzeja o matę. Andrzej jest w tarapatach! Don Camillo od razu zakłada rywalowi Rear-Naked Choke, odcinając dopływ powietrza. Andrzej szarpie się, oczy ma rozszerzone, wyraźnie walczy o tlen. Sędzia Antoni Bryndza jako dobry arbiter wykonuje swoje obowiązki i sprawdza stan zawodnika - w sumie nie trzeba było, bo Andrzej z trudem, ale jednak sięga dolnej liny. Don Camillo puszcza, ale zaraz ciągnie go z powrotem. Lecz oto Michał wkracza do akcji, który chwyta swego kolegę za nogę i ciągnie go do siebie! Trwa trochę takie siłowanie się - kto pierwszy przeciągnie Andrzeja? No kto? Michał czy Don Camilo? Okazuje się jednak, że Michał wychodzi z tego zwycięsko. Przynajmniej częściowo, bo Andrzej jednak mu trochę pomógł, nie był po prostu bezwładnym sarmackim klocem, z trudem przeszedł do kontrataku, uderzając Camila łokciem w żebra, po czym szybko doczołguje się do Michała! Zmiana! Teraz to Michał będzie miał okazję sprawdzić się w walce! Don Camillo rusza od razu z ofensywy, łapiąc Michała w ciasny Side Headlock i po chwili zadaje mu Shoulder Tackle, który przewraca przeciwnika na matę. Michał jednak nie daje się zdominować - szybko kontruje, przyciągając Don Camillo do narożnika i ciągnąc za nogi, wykonując Spinebuster, który aż zatrząsnął całym ringiem. Don Camillo próbuje się podnieść, ale Michał niespodziewanie posyła go na matę serią łokci oraz kończy tę sekwencję potężnym DDT, trafiając mocno głową w matę. Antoni Bryndza odlicza, pin........1.........2.......kick out!!!

Jan Kowalski – Patrz Tony, ten Michał i Andrzej nawet walczyć potrafią.

Tony Hogański – To tylko wyroby Żubropodobne.

Jan Kowalski – No oczywiście, nie jest to format Żubra, ale zaskakują mnie pozytywnie.

Tony Hogański (filozoficznie) Życie potrafi zaskakiwać.

Don Camillo po zmyślnym zrzuceniu z siebie Michała wydobywa w sobie ducha włoskiego wojownika, albo włoskiego zadziornego mafioza. Rzuca się od razu na niego, zaczyna się ostra naparzanka po mordach między dwójką zawodników, a kończy się to tak, że to Don Camillo przewraca rywala, chwyta za nogi i zaciska w całkiem potężny Boston Crab, brutalnie wyginając plecy przeciwnika. Michał krzyczy, szarpie się, ale ostatecznie odsunął linę i zmusił rywala do zwolnienia chwytu. Wstając, Don Camillo wykorzystuje nagły przebłysk, tudzież impuls i wykonuje Spear, wbiegając na pełnej prędkości prosto w Michała, który pada jak drzewo! Akcja przenosi się na narożnik – Don Camillo wdrapuje się na górną linę i z impetem skacze w Moonsault, lądując prosto na plecach Michała! Antoni Bryndza musi być w pogotowiu, bo od razu następuje próba liczenia, pin... 1.......2...... kick out! Michał odskakuje na bok, co wykorzystuje PepsiBosman, który miał chyba już dość przyglądania się popisom patriotycznego kolegi, bo klepie go w dłoń i panowie zmieniają się. Trzeba przyznać, że fan napojów firmy PepsiCo od razu wkracza
na ring z nową energią, rzuca Don Camillo Back Body Dropem, potem drugim. Następnie unosi go i wbija w matę Scoop Slamem. Następnie od razu wskakuje na narożnik i bez chwili zawahania skacze z całkiem ładnym Pepsi Splashem [Diving Splash]!! Pin...... 1........2...... kick out!

Jan Kowalski – Panowie próbują, ale coś skończyć nie mogą.

Tony Hogański – To niech się lepiej starają, bo inaczej faktycznie będę musiał opatentować ziewaczkę.

Trzeba przyznać, że PepsiBosman jest trochę zawiedziony, że nie udało mu się zakończyć tej walki. Mimo to nie zraża się, podnosi rywala w pozycję do Fireman's Carry
, początek ma całkiem niezły, bo unosi Don Camillo na barki - ale niespodziewanie na ringu pojawia się ni z tego ni z owego John Christman, który wskakuje mu na plecy! PepsiBosman traci równowagę, a Don Camillo kontratakuje Back Elbowem w szczękę. Publika wstrzymuje oddech. Don Camillo błyskawicznie przechodzi do Rear-Naked Choke. W międzyczasie Antoni Bryndza wyrzuca z ringu Christmana, bo to, co zrobił było bardzo niehonorowe, a poczciwy Bryndzol ma w sobie dużo honoru. Z perspektywy Christmana i Don Camillo cała ta interwencja jednak opłaciła się, bo Don tylko zaciska chwyt, a tymczasem PepsiBosman się dusi, próbuje sięgnąć liny. W końcu udaje się - łapie! Don Camillo puszcza duszenie. Chyba ma ochotę na odpoczynek, bo zmienia się z Johnem Christmanem. Teraz może wreszcie walczyć on w pełni legalnie. Zawodnik rodem z Australii nie ma zamiaru próżnować i od razu rzuca się w wir walki. Trafia PepsiBosmana Low Kickiem w kolano, a następnie poprawia serię potężnych chopsów w klatkę piersiową. PepsiBosman próbuje kontrataku Clotheslinem i udaje się! Wyrwał się z okrążenia, a nawet udało mu się zmienić z Andrzejem, który jest pełen werwy i patriotycznego animuszu. Andrzej wbiega z impetem na ring i trafia Spearem. Cały ring się trzęsie po tym sarmackim uderzeniu. Wspina się i trafia ze Splash z narożnika! Pin....1......2...... kick out! Tempo wzrasta, a tymczasem Andrzej zmienia się z Michałem, który wspina się na narożnik i skacze na rywala z Flying Elbow!!! Mógłby liczyć, ale tego nie robi, tylko zmienia się z PepsiBosmanem! I tak oto miłośnik pepsi znów jest na ringu!

Tony Hogański – Co oni tak się zmieniają bez przerwy? Owsiki mają?

PepsiBosman rusza z kolejnymi akcjami, wykonuje dwa Shoulder Tackle, a następnie swój kończący PepsiBomb [Powerbomb]!!! Pin.......1............2......... przerywa Don Camillo!! Michał i Andrzej protestują, a Antoni Bryndza grozi wyraźnie włoskiemu mafiozie, że przecież takie akcje są niedozwolone. Tymczasem zamieszanie wykorzystał Australijczyk, który doszedł do siebie i atakuje Andrzeja poniżej pasa, gdy sędzia nie patrzy. Od razu też wykorzystuje moment i trafia efektownym Lariatem prosto w swojego rywala! Christman atakuje rywala serią Fist Dropów, a następnie wspina się na narożnik. Nie zostaje tam długo, bo skacze z ładnym Frog Splashem – ale Andrzej w ostatniej chwili ratuje partnera. Udało mu się odciągnąć Bosmana, co sprawia, że Christman rozbija się o matę. Na szczęście jest w stanie szybko doczołgać się do kolegi i tak oto Don Camillo taguje się i wraca. Chwyta Andrzeja, odbija go o liny i powala Clotheslinem! Od razu rusza w kierunku PepsiBosmana, który jest jego rywalem. Podnosi Bosmana, ale ten wykrzesał z siebie jeszcze trochę siły, bo złapał rywala i chwycił prosto w pozycję do DDT! Lecz tym razem Don Camillo kontruje elegancko, przerzuca przeciwnika i łapie go w Spinebuster. Rywal podnosi się, ale Don Camillo odbija się od lin, po czym demoluje rywala swoim kończącym Curb Stompem!! Tymczasem John Christman zszedł z ringu, zaszedł Michała i Andrzeja od tyłu i zarówno jednego jak i drugiego ściągnął z maty! Na ringu tymczasem Camillo odlicza Bosmana! Pin....1............2..........3! (Zwycięzcami są: Don Camillo & John Christman!)

Tony Hogański – Ta walka nie mogła zakończyć się innym wynikiem.

Don Camillo i John Christman wygrywają po ekscytującej dramatycznej walce tag-teamowej. Publiczność oszalała, bo chyba lubi takie akcje. John Christman i Don Camillo podnoszą ręce w geście zwycięstwa. Tymczasem Michał i Andrzej powoli opuszczają arenę, pokonani, ale w sumie dumni, bo wstydu nie przynieśli. PepsiBosman natomiast leży bez życia i trochę to zajmie nim się obudzi.

Jan Kowalski – Może, gdyby to Żubr tu walczył. Chociaż trzeba przyznać, że jak na debiutancką walkę, to Michał i Andrzej spisali się całkiem zacnie.

Tony Hogański – Walka do zapomnienia.


(Przenosimy się na zaplecze. Jesteśmy w szatni Nasa Jazzowskiego, gdzie rezyduje sam mesjasz polskiego wrestlingu, a także jego wspaniała małżonka, czyli Weronika Passent znana z tego, że może wyssać mózg każdego w ciągu minuty konwersacji. Małżeństwo siedzi na sofie i prowadzi ożywioną konwersację. Jak się okazuje jest to konwersacja osobna, bo WAMP gada coś do siebie sprawdzając fejsa i insta, a Nas rozmawia przez telefon.)

Nas Jazzowski (przez telefon) No to kupujemy. Potrzebuję solidnych fundamentów finansowych, a banki w Polsce są agentami obcych wpływów i kapitałów. Nie da się niczego zbudować bez.... (Chwila zawahania.) No tak, przepraszam. Twoja frakcja polityczna akurat tak nie uważa. Mimo wszystko dziękuję za pomoc. Jak wrócę do Polski do podpiszemy wszystkie dokumenty. (Nas rozłącza się, ale po chwili znów gdzieś dzwoni.) No i co? Mamy to? No wiem, że i tak by upadli, ale potrzebuję fundamentów dla mojego projektu finansowego. Tak, pieniądze się znajdą. Ja nie mam, ale ludzie mają pieniądze! Kupuj, kupuj! Pogadamy po powrocie. (Kolejny telefon.) Tak, no jest okazja by wejść na ten rynek? No to świetnie. No i co z tego, że w upadłości? Rządy PO i SLD przecież zawsze najpierw doprowadzały przedsiębiorstwa państwowe na skraj bankructwa, a później sprzedawały za bezcen. Bankructwo nie jest rzetelnym dowodem na kondycję spółki, zwłaszcza jeżeli mówimy o takich z udziałem Skarbu Państwa. Ja ich przed upadłością uratuję. Zapamiętaj moje słowa! (Koniec rozmowy i kolejny telefon.) Kupuj, kupuj i kupuj. Wszystko muszę mieć. Tylko tak stworzę wielki holding. W 2022 roku będę w pierwszej trójce najbogatszych Polaków. Rakietą będę latał nie tylko po świecie, ale i w kosmos. No, to dzięki. Pogadamy po powrocie.

Weronika Passent (znudzona, ale zaciekawiona) Nas, co robiłeś?

Nas Jazzowski – Budowałem naszą przyszłość, Miley. Budowałem naszą przyszłość.

Weronika Passent – Tata mi właśnie napisał eskę, że chyba jesteś chory. Robisz jakieś interesy z tatą?

Nas Jazzowski – Twój ojciec zna ludzi. W swoim życiu był socjalistą, liberałem, kapitalistą, aferzystą, parlamentarzystą, a przede wszystkim ma kontakty. Czas je wreszcie wykorzystać.

Weronika Passent – To znaczy co, bo nie kumam?

Nas Jazzowski – Zakładamy SKOK. Potrzebujemy pieniędzy.

Weronika Passent – Nas, chcesz napaść na bank? Żadnych skoków! Ja mam karierę w Hollywood do zrobienia! (Zaczyna sprawdzać coś w swojej torebce.) Ile pieniędzy potrzebujesz? Mam gdzieś stówkę albo dwie... i do tego dolarów! Czaisz? Banknoty z zagranicy!

Nas Jazzowski – SKOK, czyli spółdzielczą kasę oszczędnościowo-kredytową. Można na tym nieźle zarobić. Przejmujemy jeden ze SKOKów w Wołominie, a do tego kupuję Spółdzielczy Bank Rzemiosła i Rolnictwa, też zlokalizowany w Wołominie.

Weronika Passent – Nas, w Wołominie? Nie mogłeś chociaż w Konstancinie-Jeziornie? Widać, że ty nie z Wawki.

Nas Jazzowski – Mam już nawet nazwę dla swojego biznesu. SKOK Hilarego Minca albo Kasa Hilarego Minca. Za kilka lat przeskoczymy Kasę Stefczyka.

Weronika Passent – Nas, ty masz gorączkę? Tata zawsze ciepło wspominał wujka Hilarego, ale on umarł dawno temu.

Nas Jazzowski (podekscytowany)A to nie koniec, Miley! Nie koniec! Posłuchaj, wejdziemy dynamicznie na wiele rynków. Kupuję Hydrobudowę Gdańsk, jest okazja, bo akurat w upadłości. Będziemy tam zatrudniać naszych murzynów. To nie koniec! Teraz uważaj. Fabryka autobusów Solbus w Solcu Kujawskim...

Weronika Passent – Fuuuuj... Gdzie?

Nas Jazzowski – W Solcu Kujawskim, ale słuchaj, słuchaj. Ten Solbus też kiepsko przędzie. Przejmujemy go. Oni dostarczają czasem autobusy miejskie dla Warszawy! No kiepsko ostatnio szło, ale to nic. Tam też zatrudnimy naszych murzynów i będziemy oszczędzać na kosztach pracy. Może nawet część produkcji przeniesiemy do Afryki. Zobaczysz, będzie dobrze. Z moją pomocą te przedsiębiorstwa dadzą radę. Twoją też, Miley! Będę liderem polskiego biznesu, a ty pierwszą damą polskiego biznesu!

Weronika Passent – Jak Grażyna Kulczyk?

Nas Jazzowski – Właśnie! Właśnie! Widzisz, kumasz to, co nie?

Weronika Passent – Nas, ale ona jest stara i pomarszczona. Ja nie chcę być stara, a pomarszczona tym bardziej.

Nas Jazzowski – To nic, to nie teraz. Słuchaj Miley, bo to nie wszystko. Skoro mamy Solbus, to możemy rozwijać się w transporcie. Przedsiębiorstwo Komunikacji Samochodowej i Spedycji Oświęcim, a przez to PKS w Nowym Sączu są też już praktycznie nasze.

Weronika Passent – Co to za miejsca, Nas? Kujawy? Oświęcim? Nowy Sącz? Ja nie kojarzę. To daleko od Wawki chyba, nie? A już od L.A. to na pewno. Tam trzeba samolotem przed Radom lecieć czy jak? A jak nie, to co? Trzeba będzie tam jeździć? Bo z tym Białymstokiem twoim to już teraz trochę przesada.

Nas Jazzowski – Rozgryzłaś mój plan! Właśnie Białystok też mam w planach! Mostostal Białystok jest mój! Odbiję go od dna! Jestem to winny rodzinnym stronom. Nie mogę być samolubny. Wiesz Miley? Do tego biorę Zakłady Tytoniowe w Lublinie, bo naród lubi palić, a ja mam dojścia do taniego tytoniu w Afryce i na Bliskim Wschodzie. Wiesz jaka jest jeszcze świetna okazja? Przedsiębiorstwo Przemysłu Fermentacyjnego Akwawit w Lesznie. W latach dziewięćdziesiątych oczyszczano tam około 80 mln litrów spirytusu rocznie, czyli około 1/3 krajowej produkcji! Naród lubi palić, a jeszcze bardziej lubi pić! To jest świetny biznes, a kiepsko obecnie przędzie. No, ale to nie koniec! No i jeszcze bierzemy Atlantic, też bankrutują.

Weronika Passent – Atlantic? (Olśnienie.) Atlantic City w Stanach?

Nas Jazzowski – Nie, to taka firma bieliźniarska. Uznana marka! Robią gacie i takie tam. Słynna spółka. W latach dziewięćdziesiątych cała Polska się u nich ubierała.

Weronika Passent – Nie w mojej rodzinie. Fu, ale to chyba dla biednych było? Może jeszcze Sunset Suits kupisz?

Nas Jazzowski – To jest myśl! To jest pomysł! Jesteś genialna! (Całuje ją w czoło.) Idą dla nas złote lata! Będę reaktywował złote marki z lat dziewięćdziesiątych, które kochali wszyscy Polacy, dopóki nasi politycy nie wyprzedali ich zachodnim koncernom za bezcen! Potrzebujemy narodowego kapitału! Naszych własnych oligarchów i ja właśnie mam zamiar takim zostać!

Weronika Passent – Nas, to nie lata dziewięćdziesiąte. Skąd ty na to wszystko weźmiesz pieniądze?

Nas Jazzowski – Twój tata pomoże. On ma kontakty. Ja zresztą swoje też mam. Dostaniemy pożyczkę w Syrii albo innym Iranie, weźmiemy też to, co EWF nam zapłaci za Pałac Saski.

Weronika Passent – Przecież to miało iść na twoje leczenie!

Nas Jazzowski – Miley, nie martw się moim zdrowiem. (Zaczyna liczyć coś na palcach.) Musimy jeszcze pokombinować jak zdobyć więcej kasy. Jestem też dogadany, że kupimy markę twoich ulubionych leków na uspokojenie! Buevawen będzie produkowany w mojej fabryce wyrobów medycznych w Syrii albo Nigerii. Atest unijny załatwił mi już twój tata. No, ale potrzebujemy kasy, dużo kasy. Na razie wszystko wydam na te spółki i ich długi, ale jak utrzymać ich płynność? Jak zapewnić rozwój? Hmm... hmmm....

Weronika Passent – Nas, chodź pogadamy z Esmeraldą.

Nas Jazzowski (zdziwiony) Co? Dlaczego akurat z nią?

Weronika Passent – Ona też ma pieniądze i też zna ludzi, którzy mają pieniądze. Może ci pomoże?

Nas Jazzowski – No to jest myśl. Jesteś jednak genialna! (Całuje ją czule w czoło.) Trzeba się chwytać wszystkiego! Idziemy!

(Jak powiedzieli tak zrobili. My natomiast wracamy w okolice stanowiska komentatorskiego.)


Jan Kowalski – Nas jest chory. On majaczy w malignie.

Tony Hogański – A mi się to podoba! Sięga, gdzie wzrok nie sięga! Jemu może pójść! Będzie nowym Karolem Borowieckim!

Jan Kowalski – Tony, on po prostu nie kontaktuje z rzeczywistością przez gorączkę. Inny możliwy wariant to fakt, że koledzy Franko na ostatniej gali tak go załatwili, że zupełnie pomieszało mu się teraz w głowie. Jego żona ma wyjątkowo więcej rozsądku tym razem. W Polsce od lat dziewięćdziesiątych nikt nie robił takich biznesów.

Tony Hogański – On potrzebuje niezależności finansowej i ma plan!

Jan Kowalski – Niezależność mają tylko nędzarze, bo już nawet i miliarderzy są jej pozbawieni. Człowiek posiadający złotówkę jest już niewolnikiem tej złotówki.


(Znajdujemy się na zapleczu, gdzie widzimy jednego z podopiecznych SR-Crazy'ego, mianowicie Dobrego Czecha Honzę. Crazy zebrał u siebie przez te wszystkie lata kariery niezłą menażerię dziwnych typów, a Honza jest chyba najnowszym dodatkiem do jego słynnej trzódki, której EWF World Champion jest dobrym pasterzem. Czeskiego bohatera w EWF to jeszcze nie było.)

Honza – I po co mi to było? Mogłem siedzieć sobie spokojnie w Czechach, popijać piwo, zajadać się knedlikami, a latem jeździć na Morawy. No, ale nie. Zachciało mi się zabawy w wrestling. Cholerny czeski sen.

Nagle Czech zauważa Helenkę, która jak wiadomo jest blisko związana z Franko.

Honza – Przepraszam bardzo. Czy zna pani Vaclava?

Helenka – Vaclava Havla, Vaclava Klausa czy Vaclava Plugawego?

Honza – O, właśnie o tego ostatniego mi chodzi.

Helenka – Jak sam przydomek wskazuje Vaclav jest personą, której nikt nie chce znać.

Honza – Bo ja proszę pani jestem Czechem z misją.

Helenka – Czechem? A zna pan Ewę Farnę?

Honza – To ta, co teraz jest taka gruba?

Helenka (oburzona) Co za fatshaming. O, Vaclav idzie tam.

Niespodziewanym ruchem dłoni Helenka wskazuje na idącego korytarzem Josha Brennana, który jest znanym irlandzkim wrestlerem-nieborakiem i nigdy nie wygrał żadnej walki.

Honza (zdziwiony) Na pewno? Nie wygląda zbyt plugawo. Pani musi wiedzieć, że SR-Crazy wysłał mnie na misję przypierdolenia Vaclavowi.

Helenka – To on jak żywy. Autentyczny Vaclav. Bierz go, czeski tygrysie.

Czech rusza na Brennana z okrzykiem „Vaclaaaaaaaaaaaaaaaaaaaav!!!!", a Irlandczyk nie reaguje, bo przecież nie jest Vaclavem i nie zdaje sobie sprawy z niebezpieczeństwa, które mu grozi. Honza dopada do Brennana, rzuca go o ścianę i zaczyna zasypywać całą chmarą czeskich uderzeń i kopniaków. Na całe szczęście w pobliżu nie ma okna, więc nie zrobi Brennanowi kolejnej defenestracji praskiej, tym razem wykonanej w Republice Południowej Afryki. Josh nawet nie wie dlaczego cierpi, ale chyba już się przyzwyczaił, że praktycznie na każdej gali EWF dostaje ostry oklep od różnych zawodników. Czech zmasakrował go, a nawet wykonał na nim Powerbomba na bambusowy stolik. Cios ten przejdzie do historii jako Rzut z Moraw, jeżeli oczywiście Honza zdecyduje się kiedyś na karierę zawodowego wrestlera. Po zniszczeniu Brennana przez obywatela Czech, pojawia się oczywiście Shaman w stroju sędziego! Pin.....1...........2.........3! (Zwycięzcą jest: Dobry Czech Honza!)

Honza (szczęśliwy) Udało się!!!! Pokonałem Vaclava!!!! Nie rozumiem, o co ta cała afera? Koleś jest wyraźnie słaby.

Tymczasem Helenka nie może się powstrzymać od śmiechu.

Helenka – Patrzcie go, pokonał Vaclava.

Niespodziewanie pojawia się też Franko.

Franko – Kto pokonał Vaclava? Nie widzę go nigdzie.

Helenka – Nie przejmuj się. To taki mały żart, na który sobie pozwoliłam.

Niespodziewanie pojawia się też Bidam.

Bidam (wskazując na Honzę)Przypierdolić mu?

Helenka – Nie, nie, nie. Absolutnie nie trzeba.

Franko – Chodźmy. To kumpel SR-Crazy'ego. Nic mu nie rób, żeby jakiegoś konfliktu z tego nie było.

Bidam (zdziwiony)Co to za kunktatorstwo? Przecież my się nikogo nie boimy. (Zakasał rękawy w zamaszysty sposób.) Dlaczego nie mogę mu przypierdolić, jeśli sytuacja tego wymaga?

Franko – Sytuacja tego nie wymaga, a ja wiem do czego to wszystko zmierza. Czech się obrazi, później obrazi Helenkę, a ja będę musiał stawać w obronie jej czci i honoru, no to Crazy będzie musiał bronić swojego czeskiego kolegę. Walka klas się zaostrzy i ziarna nienawiści zostaną zasiane. Po co nam to wszystko? Jak już walczyć z Crazy'm, to normalnie, na ringu, zabrać mu pas bez żadnych melodramatów.

Rzeźnik chyba przekonał Bidama i wspólnie z Helenką ewakuowali się.

Honza (nadal zdziwiony) Co tu zaszło? (Dzwoni telefon, więc Dobry Czech odbiera.) Halo? SR-Crazy? Wiesz co? Pokonałem Vaclava!

Głos SR-Crazy'egp – To nie był Vaclav, kołku.

Honza (jeszcze bardziej zdziwiony) Jak to nie był Vaclav? Przecież powiedziano mi, że to Vaclav! Zaręczono mi to nawet! Zagwarantowano! Skąd mentor może zresztą wiedzieć jak wygląda prawdziwy Vaclav?

Głos SR-Crazy'egp – Przecież walczyłem z nim milion razy. Wracaj do szatni, twoja wyprawa zakończyła się połowicznym sukcesem. Wprawdzie walkę wygrałeś, czego serdecznie ci gratuluję, ale pokonanym nie był Vaclav, a jakiś przypadkowy ciamajda.

Honza – Nic z tego nie rozumiem.

Głos SR-Crazy'egp – Taki już los Czechów. Śmiesznie gadacie i niczego nie kumacie. No nie obrażaj się, tylko wracaj. Vaclava to nawet w hali nie ma. Znowu się gdzieś szlaja.

(Honza mruczy coś do siebie i z podkulonym czeskim ogonem udaje się w wędrówkę powrotną do szatni EWF World Champa.)


Tony Hogański – Co za czeska komedia pomyłek.

Jan Kowalski – Nie jest ładnie śmiać się z naszych południowych sąsiadów.

Tony Hogański – Nie ma to jak Pepiki. Nikt ich nie bierze poważnie.


(Trafiamy na zaplecze, gdzie wraz z Vesną Obrenowić stoi Bane. Obok niego na postumencie ustawiono róg nosorożca.)

Vesna Obrenowić – Bane, co symbolizuje ten róg nosorożca.

Bane – A co? Chciałabyś sprawdzić?

Vesna Obrenowić – Niekoniecznie. Wiem natomiast, że przykładasz do niego wielką wagę.

Bane – Widziałaś chyba na ostatniej gali, do czego jest zdolny ten róg. Tworzy nowych EWF FTW Champów! Ale wiesz co? Podobnie jak jakimś podrzędnym Daemusin czy Evolution title, ja nie jestem tym FTW title nic a nic zainteresowany. Chcę być od razu EWF World Champem. To jest mój poziom i takie są moje aspiracje. Wiesz do czego jeszcze przykładam wielką wagę?

Vesna Obrenowić – Do rogu nosorożca?

Bane – Nie. Do pokonania Nasa Jazzowskiego, który chyba już zupełnie dostał na głowę i tego starego, łysego pierdziela Szakala.

Vesna Obrenowić – Mocne słowa, biorąc pod uwagę, że to twoi rywale są uważani za bardziej doświadczonych i lepszych.

Bane – Lepszych? Niby w czym? Szakal, mój wspaniały partner z drużyny, jest w stanie toczyć walki już tylko na pół gwizdka. Myślisz, że dlaczego głównie występuje teraz w tag-teamach? Jego dni sławy przeminęły wraz ze szczecińskimi kabanosami...

Vesna Obrenowić – Chyba paprykarzem.

Bane – Mówimy o Szczecinie, to miasto ledwo mieści się na mapie Polski, kogo to obchodzi? Nie wtrącaj mi się w zdania. Do tego jest jeszcze Nas Jazzowski, któremu wyraźnie odjebało. Kiedyś może zapowiadał się nieźle, ale popatrzcie teraz na niego. Komediant, dziwak i mąż swojej żony-idiotki. To nie są dla mnie rywale. Zmiotę ich dzisiaj, a później przejdę do głównego punktu programu, czyli EWF World Championship. Nie potrzebuję żadnych stanów pośrednich, żadnych EWF FTW titles czy innych wymysłów. Idę po Crazy'ego albo Vaclava by zakończyć te cyrki, jakie dzieją się w tej federacji. Czas wreszcie na poważnego EWF World Champa, na fightera, na wojownika, a nie na cyrkowców. To wszystko, spierdalaj.

(Vesna posłusznie oddaliła się, a my wracamy na ring.)


Jan Kowalski – Bane jest bardzo pewny swego.

Tony Hogański – Słyszałeś jak on nazwał mistrza? Słyszałeś?

Jan Kowalski – To tylko opinia, którą zresztą można znaleźć też w czasopismach branżowych i w internecie.

Tony Hogański – Felix Castro zawsze mawiał by nie zaglądać do internetu.

Jan Kowalski – Cóż, czasy się zmieniły. To nie jest 2001 rok.


(Znajdujemy się na parkingu, na który właśnie podjechała luksusowa limuzyna. W pośpiechu wysiada z niej senator Szakal. Na parkingu witają go Mumin, Mladenov, Doktor VooDoo Biały i Pan Józef. Senator ubrany jest w garnitur, a przecież już całkiem niedługo ma się rozpocząć jego walka.)

Szakal (ociera pot z czoła) Zdążyłem kurwa?

Doktor VooDoo Biały – W samą porę senatorze. Co pana zatrzymało? Samolot z Hawany wylądował przecież już kilka godzin temu.

Szakal – Zgubili mój bagaż kurwa! Kubańskie Linie Lotnicze, nigdy im nie ufajcie!

Mladenov – Znalazł się?

Szakal – To był wysokiej klasy bagaż specjalny kurwa. Nadałem go pocztą dyplomatyczną i taka wtopa. Tak, znalazł się kurwa, ale ile mnie to stresu kosztowało. (Znów ociera pot z czoła.) Patrzcie jaki spocony jestem. Znowu wypacam płyn mózgowo-rdzeniowy. Jak na ostatniej gali. (Wskazuje na swoją łysinę.) Widzicie?

Mladenov podaje Szakalowi jedwabny ręcznik, którym ten ociera pot z różnych części ciała.

Szakal – Ten bagaż jest ważny, wręcz kluczowy do przebiegu dzisiejszej gali. Przyjedzie za jakieś pół godziny, więc czekajcie tu na niego i pilnujcie. Przyjdę później i sprawdzę czy wszystko gra.

Mumin – Tak jest panie senatorze!

Szakal – A ty Józef mordo moja, coś taki szczęśliwy?

Pan Józef – Dostałem awans panie senatorze! Felipe Castro mnie docenił wreszcie!

Szakal (drapie się po głowie) To ci kurwa dopiero nowina. Jaki awans?

Pan Józef – Zostałem pełniącym obowiązki szefa działu IT.

Szakal – Tego kurwa chyba jeszcze nie robiłeś w EWF. Świetnie się składa, bo trzeba kulkę w mojej myszce służbowej wymienić. Zajmiesz się tym?

Pan Józef – Jasna sprawa, panie senatorze. Już zabieram się do pracy. Mam młody i dynamiczny zespół.

Szakal – Wspaniale kurwa, bo mam też zadanie informatyczne numer dwa. (Senator wyciąga z kieszeni pendrive'a z podobizną własnej łysej czaszki i logiem senatu RP.) Nie otwiera mi się moje ostatnie wystąpienie w senacie. Sprawdź dlaczego tak jest i niech to kurwa ktoś naprawi.

Pan Józef – Nie ma problemu, panie senatorze.

Szakal – Wiedziałem, że mogę ci zaufać. Ja mam w sumie dla ciebie też kolejną robotę. Spotkajmy się później, to porozmawiamy. Teraz w drogę! Moja walka niedługo. Przebiorę się w biegu.

(Wracamy na ring.)


Tony Hogański – Mistrz pełen energii i krzepy. Poradzi sobie dzisiaj.

Jan Kowalski – Dynamizmu nie można mu dzisiaj odmówić.


(Znajdujemy się na zapleczu. Jest tutaj Franz, legendarny fan spawania, żużlu, swojego tragicznie zmarłego brata, zwolennik socjalizmu, wróg korwinizmu, człowiek, który był Belgii, a także gość, który nienawidzi Marokańczyków.)

Franz – Cóż to będzie za upokorzenie dla tego tryglodyty SeBy, jeżeli to ja odnajdę Matiego i przejmę Armię Prus Wschodnich!! Militaryzm zostanie pogrzebany i przekształcę tę ich zatęchłą korwinowską organizację we Frakcję Czerwonej Armii Prus Wschodnich. To będzie cios, po którym SeBa się nie podniesie.

Nagle zza rogu słychać kobiecy głos:

Kobiecy głos – Ratunku!! Pomocy!!

Słychać też męski głos:

Męski głos (rubaszny śmiech) He-he-he, nie bój się. Fajna jesteś. W Marrakeszu takich nie mają...

Franz – W Marrakeszu?! Marokany!!!!

Wszyscy wiemy, że Franz, który niegdyś mieszkał w Belgii, gdzie spotkał wielu przedstawicieli marokańskiej mniejszości, szczerze nienawidzi mieszkańców Maroka. Samo słowo Marrakesz zadziałało na niego jak płachta na lubuskiego byka i Żużlowiec od razu rusza do boju. Wypada na korytarz i tam faktycznie jakiś opalony gość ubrany w arabską tunikę gandurę, a na głowię ma kefiję zbliża się do jakiejś biednej niewiasty z wyciągniętymi łapami.

Kobieta – Nie zbliżaj się!!!

Franz – Zostaw ją ty marokanie!!!

Mr. Speedway rzuca się na gościa i zaczyna go okładać pięścią i kopniakami. Walka i szamotanina nie trwa długo, bo Marokańczyk szybko zaczyna uciekać. Franz natomiast nie goni go, bo postanawia pomóc damie w opresji.

Kobieta – Dziękuję!

Franz – Nic ci nie jest?

Kobieta – Jestem trochę roztrzęsiona.

Franz – Moja szatnia jest niedaleko. Mam tam wodę, uspokoisz się. Tam nic nie będzie grozić. Moja szatnia jest marokanoodporna.

(Rycerski Franz odprowadza roztrzęsioną kobietę do swojej szatni. Wracamy na ring.)


Jan Kowalski – Franz zrobił dobry uczynek. Nie wiem dlaczego SeBa chce go tak pognębić.

Tony Hogański – Walka kuców z socjalizmem musi trwać wiecznie. To jak ten mityczny wąż, który pożera własny ogon.


(Znów jesteśmy na zapleczu, gdzie tym razem spotykamy Franko. Towarzyszą mu EWF FTW title, nieodłączna Helenka, a także mniej lub bardziej rozłączny lub nierozłączny Bidam. Po przygodzie z Czechami i fałszywymi Vaclavami cała trójka jest w bardzo dobrych humorach i z nadzieją patrzy w przyszłość.)

Bidam – Ale będziemy mieć fajną walkę. Przypierdolę ci barkiem w żebra i odzyskam pas.

Franko – To niekonwencjonalny sposób prowadzenia walk.

Bidam – To właśnie zapewnia mi sukces. Ta niekonwencjonalność i nieprzewidywalność.

Helenka – A widzieliście Nasa Jazzowskiego? Ale go załatwiłeś na ostatniej gali. Koleś ledwo żyje, poddają go specjalnemu leczeniu, a do tego majaczy.

Franko – Nic mu to już nie pomoże. Zgruchotałem jego karierę na zawsze. Od teraz będzie tylko wrakiem wrestlera, a jedyne co mu zostanie to bycie kiepskiej jakości komediantem.

Bidam – Amen.

Helenka – A ty co mu tak pomagasz Bidam?

Bidam – Nie jemu, tylko jego żonie. To biedna zagubiona dusza, trzeba ją uratować.

Helenka (nagle) Franko, patrz! To ten gość! Twój rywal z dark matchu! Bo ten drugi, to nawet ringu nie posmakował.

Faktycznie na korytarzu pojawił się Duch Burów, którego Franko pokonał w dark matchu. Dodajmy, że w tej walce brał udział jeszcze Bidam po stronie Rzeźnika i jakiś zawodnik z Lesotho po stronie Ducha Burów. Gość nadal nosi fikuśny kapelusz z czasów wojen brytyjsko-burskich i długą brodę.

Helenka – Cześć kolego!

Duch Burów jak zobaczył Franko, to tak się wystraszył, że zaczął uciekać. Bidam niespodziewanie wystartował z takim dynamizmem jak Usain Bolt na setkę. Dogonił reprezentanta Burów i podciął go, co sprawiło, że gość fiknął kozła - albo fiknął antylopę, bo w końcu jesteśmy w Afryce - i efektownie się przewrócił.

Franko – Dlaczego to zrobiłeś? Ja nic do niego nie mam.

Bidam – Zaczął uciekać, więc na pewno ma coś na sumieniu.

Były EWF FTW Champion zaczyna ciągnąć Bura za brodę, a ten wrzeszczy wniebogłosy.

Helenka – Co robisz?

Bidam – To na pewno fałszywa broda!

Helenka – Ale jego to boli!

Bidam (zdziwiony) Tak? Mów dalej, co z tego wynika? Tu jest EWF, tu ma boleć.

Nowosybirski tak ciągnął za brodę, że ją wyrwał. Faktycznie okazało się, że jest sztuczna. Zdjął mu także czapkę i wtedy prawda wyszła na jaw. Duch Burów był tak naprawdę byłym zawodnikiem EWF, Esespe.

Bidam – Widzisz? A nie mówiłem? Fałszywa broda! Sztuczna! (Przygląda się mężczyźnie świdrującym i niesympatycznym wzrokiem.) Ja tego gościa znam! Kilka razy wyrzucałem go z EWF, to jest ten no... Esesmes.... nie! Już wiem! Esespe!

Franko – No i jakoś prestiż naszej wygranej z nim znacząco spadł. Wolałbym chyba nie wiedzieć, że to on. Duch Burów brzmiało przynajmniej jeszcze tajemniczo.

Helenka – Mogło być gorzej. Mógł to być na przykład Duch Gburów...

Bidam – On na pewno współpracuje z Jazzowskim! (Do przerażonego Esespe.) Gadaj! Współpracujesz z Jazzowskim?

Esespe (drżącym głosem) Znam go tylko z telewizji....

Bidam – Kłamiesz!

Bidamczyk znów powala Esespe na posadzkę, a następnie chwyta go za głowę i zaczyna trzaskać nią o posadzkę. Wygląda to dość brutalnie...

Esespe Dosyć! Dosyć! Przyznaję się.... Współpracuję z Jazzowskim...

Bidam – Widzisz? A nie mówiłem? (Bidam wstaje, a następnie sprzedaje Duchowi Burów kilka potężnych kopniaków.) A teraz spierdalaj! Powiedz swojemu szefowi Jazzowskiemu, że nie takie numery z Franko i jego drużyną!

Pobity Esespe nie każe sobie dwa razy powtarzać tylko posłusznie wstaje i ucieka.

Bidam – Widzisz Franko? To samo zrobię dzisiaj z tobą! (Uśmiecha się.) Pa-pa! Mam jeszcze kilka spraw do załatwienia.

Po tych słowach odchodzi w swoją stronę.

Franko – Nigdy go nie zrozumiem. Czasem myślę, że już go rozgryzłem, ale jednak nie...

(Wracamy na ring.)


Jan Kowalski – Ja też nie rozumiem Bidama...

Tony Hogański – Ani ja. Dziwny typ.


(Przenosimy się na zaplecze, gdzie jest John Christman, a wraz z nim Cassandra Tisserant. Widać czas na krótki albo dłuższy wywiad. John kilkanaście minut temu stoczył ciekawy pojedynek, widać po nim zmęczenie, ale w sumie to wydaje się być w całkiem dobrej formie.)

Cassandra Tisserant – John, gratuluję zwycięstwa.

John Christman (wpatrując się w Cassandrę) Ulala, ale dekolt.

Cassandra Tisserant – Nie to jest tematem dzisiejszego wywiadu.

John Christman Zwycięstwo jak zwycięstwo. Wiem, co robię i wiem dlaczego jestem w EWF. To kolejny krok na drodze ku wielkiej karierze. Mam plan i zamierzam go bezlitośnie realizować.

Nagle zza rogu słychać głos i widać biegnącego w stronę Johna PepsiBosmana! Cassandra szybko ucieka.

PepsiBosman Niedoczekanie twoje!!!

Miłośnik pepsi naciera na Christmana, próbuje nawet Clothesline'a, ale sam zostaje powalony przez dużo zwinniejszego Christmana. Ten od razu chwyta Bosmana i brutalnie rzuca go o ścianę. Zauważa leżący niedaleko kij do krykieta. Krykiet bowiem należy do jednych z najbardziej popularnych sportów w Republice Południowej Afryki. Tymże krykietowym kijem zaczyna obijać on Bosmana. Rob to w dość brutalny sposób.

John Christman Tak kończą wszyscy ci, którzy mi się przeciwstawiają! John Christman rozpoczyna podbój Extreme Wrestling Federation!

(Po tych słowach przenosimy się znów na ring.)


Tony Hogański – Niezły koleś. On jest z Australii?

Jan Kowalski – Tak.

Tony Hogański – To tak jak Krokodyl Dundee. Ciekawe czy się znają.

Jan Kowalski – Dywagacje nad kulturą australijską odłóżmy na bok, bo już za moment rozpocznie się Boer Hardcore Brawl.


(A jednak nie, walki wcale nie będzie, bo oto przenosimy się do pomieszczenia, w którym nigdy wcześniej nie byliśmy. Jest to dział IT, który trzyma piecze nad tym by wszystkie systemy informatyczne Extreme Wrestling Federation działały jak należy. W pomieszczeniu siedzi kilku informatyków, którzy intensywnie klikają i napierdalają w klawiatury, a po ekranach ich monitorów śmigają cyferki i literki jak w typowych amerykańskich filmach o hackerach. Do tego właśnie pomieszczenia wkroczył Pan Józef, od niedawna pełniący obowiązki szefa działu IT.)

Pan Józef – Witajcie chłopcy. Jak się dzisiaj macie?

Słychać pomruki względnego zadowolenia.

Pan Józef – Jak wiecie jestem pełniącym obowiązki szefa waszego działu. No, ale możemy przejść na "ty".

Informatyk #1 – Będziemy mówić sobie po IP?

Pan Józef (zmarszczył brwi) Nie obrażaj mnie, chłopcze. (Uśmiecha się swojsko na typowy wujek na imieninach.) Jak tam Windows 98? Ile razy się dzisiaj zawiesił?

Informatyk #2 – Eeeeee....

Pan Józef – To taki żart na rozluźnienie atmosfery. Pamiętam jak Felix Castro wprowadził powiew świeżości do polskiego wrestlingu, gdy jesienią 2001 przechodziliśmy z Windowsa 98 SE na Windowsa XP. Tak właśnie pokonaliśmy PCW! Rewolucją technologiczną! Chcę przez to powiedzieć, że wasza praca jest ważna i doceniana.

Informatycy (chórem) Dziękujemy.

Pan Józef – Przede wszystkim mam dla was dwa zadania. Trzeba pomóc mistrzowi Szakalowi. Po pierwsze należy wymienić kulkę w jego myszce biurowej. Po drugie, sprawdźcie dlaczego filmik z tego pendrive'a nie działa. (Rozgląda się.) Ty wyglądasz mi na inteligentnego informatyka. (Józef podaje pierwszemu z brzegu informatykowi pendrive'a Szakala.)

Informatyk #3 – Dziękuję za pamięć. (Pracownik działu IT szybko ruszył do boju i zaczął analizować co poszło nie tak.) O, wszystko się zawiesiło. Dziwne. (Chwila ciszy.) No i już działa. Popatrzmy, faktycznie jest jakiś plik video. Hmm.... a jakie kodeki ma zainstalowane senator?

Pan Józef – Kodak chłopcze zbankrutował dwa lata temu, o czym ty mówisz?

Informatyk #3 – To może pójdziemy do biura senatora i sprawdzimy na jego służbowym komputerze? Według rozpiski widzę, że ma i tak monitor do wymiany na nowszy.

Pan Józef – Dobrze chłopcze, chodźmy zatem.

(Wracamy na ring.)


Jan Kowalski – Józef się na tym wszystkim zna?

Tony Hogański – Józef zna się na wszystkim.

Jan Kowalski – Dostaję informację, że tym razem już na pewno za momencik rozpocznie się Boer Hardcore Brawl.

Tony Hogański – Chętnie się dowiem na czym ta burska walka ma polegać. Felipe zdradził ci już ten sekret?

Jan Kowalski – Burowie słynęli z walk w taborach z wozów zwanych laagerami. Właśnie repliki takich trzech wozów rozstawione będą wokół ringu, w środku znajdą się różne przedmioty do hardcorowego wykorzystania. Walkę zakończyć można jedynie na ringu, ale tam tych przedmiotów używać nie wolno. Na ringu walka ma być czysta i uczciwa.

Tony Hogański – Lubię takie akcje. Mistrz Szakal też dobrze sobie radzi w takich konfiguracjach.



Boer Hardcore Brawl
Bane vs Nas Jazzowski vs Szakal



Zaczyna grać „Perfect Insanity” w wykonaniu Disturbed, a publiczność momentalnie reaguje negatywnymi emocjami. Co by tu nie mówić, Bane raczej nie wzbudza sympatii, a że zdążył chyba obrazić wszystkie tysiąc plemion, które składają się na mieszkańców Południowej Afryki, to i tutaj nie jest popularny. Wychodzi powoli na ring, a pod nosem obraża też kulturę burską, gdyż wyraźnie naśmiewa się z ich wozów. W końcu dociera na ring, gdzie czeka na swoich przeciwników.
Rozbrzmiewa The Offspring i „Self Esteem” i wszyscy senatorowie tego świata radują się. Senator Szakal miał już epizod senatorski na poprzedniej gali, gdy walczył z senatorem z Lesotho, ale dziś przyjdzie stanąć mu do prawdziwej walki. Szakal jest popularny w RPA, więc publiczność reaguje żywiołowo na jego pojawienie się. Z dumą i dostojeństwem wkracza na ring.
Na samym końcu pojawi się Nas Jazzowski, a jak wiemy przybywa on od pewnego czasu przy zmiennym themie. Jako też, że obecnie znany jest w niektórych miejscach jako wielki budowniczy zamków i pałaców, to dziś jego wyjściu na ring towarzyszy pieśń sprzed kilku dekad w wykonaniu Trubadurów – „Znów stanie zamek". Heel heat się wzbiera, gdyż Jazzowski w ostatnim czasie słynie jako sponsor terroryzmu. Wychodzi na ring oczywiście w towarzystwie swej uroczej małżonki Weroniki Passent.

Jan Kowalski – Oryginalna muzyka wejściowa trzeba przyznać.

Tony Hogański – Wpasowuje się w jego styl i program odbudowy Pałacu Saskiego.

Wszyscy zawodnicy są już na ringu i z pewnością nie mogą doczekać się rozpoczęcia pojedynku. Inspiracją dla tego brutalnego formatu są historyczne laagery - obronne kręgi utworzone z wozów przez Burów podczas wojen burskich. Jak już parokrotnie dziś wspominano, organizatorzy odtworzyli trzy repliki takich wozów i ustawili je wokół ringu, tworząc surową, groźną atmosferę. Wnętrza tych wozów kryją liczne narzędzia chaosu: metalowe krzesła, łańcuchy, drewniane belki, połamane beczki, metalowe haki, fragmenty płotów, stłuczone szkło w workach jutowych i wiele innych niecodziennych przedmiotów, a także pewnie jakieś lokalne zuluskie tarcze jakie znamy ze starych filmów przygodowych. Zasady są jasne - brutalna walka toczy się wszędzie wokół ringu z użyciem dowolnych przedmiotów, ale zwycięstwo można odnieść tylko na ringu, i to w sposób czysty, bez użycia żadnej broni. Zapewne Felipe Castro jest autorem tej stypulacji i jest pewnie z niej niesamowicie dumny. Cała trójka zawodników czeka spokojnie aż sędzia Lech Grudziński da sygnał do rozpoczęcia walki. No i w końcu się doczekali! Już sam dźwięk gongu nie oznacza tu początku walki to jakby sygnał do polowania na safari. Szakal pierwszy rzuca się na Nas Jazzowskiego, chwyta go za głowę i wrzuca poza ring. Tam zdziera z jednego z laagerów drewnianą tablicę i uderza nią w twarz przeciwnika.

Tony Hogański – Mistrz Szakal zaczął dynamicznie.

Jan Kowalski – W jego wieku nie powinien się przemęczać, bo szybko sflaczeje.

Tony Hogański – Uważaj co mówisz Janku. Mistrz ma w sobie niespożyte siły. Nie jest już może najmłodszy, ale witalność ma jak za czasów swoich przygód w PECW, gdy był młody, dziarski, krewki i według legendy miał nawet czuprynę.

Jan Kowalski – To tylko legendy. Nikt nie pamięta o PECW.

Szakal i Jazzowski walczą za ringiem, a co robi trzeci uczestnik tej walki? Otóż, Bane żeby się nie nudzić, też wychodzi poza ring po czym wchodzi do akcji spokojnie, krok po kroku, jak maszyna zagłady. Wchodzi do jednego z wozów i wyciąga ogromny metalowy kubeł, który z impetem rozbija na plecach Szakala. Ten zatacza się, ale natychmiast kontruje, chwytając kawałek łańcucha i owija go wokół gardła Bane’a, próbując udusić kolosa. Jazzowski wykorzystuje moment, by wdrapać się na dach jednego z laagerów, skąd wykonuje widowiskowy skok na obydwu rywali. Kibice szaleją, a huk upadków miesza się z odgłosami uderzeń stali o ciało. Wokół ringu tworzy się istna strefa wojny. Bane, mimo duszenia, odzyskuje kontrolę i wyrzuca Szakala wprost na beczki stojące przy drugim wozie. Jazzowski szuka przewagi, wyciąga kij bejsbolowy owinięty drutem kolczastym, ale zanim go użyje, Bane wyprowadza potężne kopnięcie, powalając samozwańczego mesjasza polskiego wrestlingu na ziemię. Kiedy Bane podnosi kij - nie używa go jednak. Dlaczego? Kto to wie. Syn Anarchii spogląda na ring, jakby przypominając sobie o zasadach. No i być może w tym momencie popełnił błąd, bo momentalnie dopada do senator, który od niedawna jest też pogromcą zagranicznych senatorów, gdy rozprawił się z gościem z Lesotho, i zgrabnym Neckbreakerem sprowadza go od razu do parteru.

Tony Hogański – Mistrz Szakal atakuje punktowo.

Jan Kowalski – Aha, a co to znaczy?

Tony Hogański – Odpowiednio rozkłada energię by atakować dokładnie tam, gdzie trzeba.

Jan Kowalski – Dużo słów, a treści brak.

Akcja była na tyle skuteczna, że senator postanowił użyć przedmiotów dodatkowych, nie chcąc tylko polegać na sile swoich mięśni. Oddalił się na chwilę, ale to naprawdę była tylko chwila, bo szybko wraca do walki z fragmentem typowego afrykańskiego płotu w rękach, którym atakuje Bane’a od tyłu. Tymczasem Jazzowski zbiera siły i podnosi stalowe wiadro, które zakłada Szakalowi na głowę, po czym uderza w nie deską. Weronika Passent jest wyraźnie zadowolona, że wybrankowi jej serca tak dobrze poszło. Trzej zawodnicy niemal równocześnie padają zmęczeni na ziemię między laagerami. Po kilku minutach pełzania, duszenia i brutalnych wymian ciosów, Bane pierwszy wraca do pionu. Wciąga Jazzowskiego na ring i wykonuje klasycznego Spinebustera! Ładnie poszło, a więc zwietrzył swoją szansę, bo może coś z tego będzie. Szybki Pin... 1... 2... kick out! Jazzowski odbija się od lin, wykonuje szybki roll-up. Pin... 1... 2... przerwany tym razem przez Szakala, który powraca na ring w ostatnim możliwym momencie. Zaczyna się zupełnie nowy etap walki – bez broni, bez laagerów, tylko umiejętności, technika i wola przetrwania. Szakal atakuje jak senatorski huragan – lariaty, kopnięcia, próbując złamać Bane’a, który odpowiada serią podbródkowych i próbą efektownego Powerbombu. Jazzowski natomiast łapie Szakala w efektowny, ale czy efektywny Sunset Flip. Następnie pin... 1... 2... kick out! Wszyscy trzej zadowdnicy chwilowo sobie leżą. Trwa to jednak tylko chwilę, bo Bane łapie Jazzowskiego, unosi go wysoko i wykonuje miażdżący Jacknife Powerbomb. Jak widać Bane stał się niejako specjalistą od różnego typu Powerbombów, bo to już drugi wykonany w krótkim odstępie czasu. Zanim Nas zdąży się podnieść, Bane przechodzi natychmiast do Headlocka. Niby to prosty cios, ale jakże efektywny, bo samozwańczy mesjasz polskiego wrestlingu aż krzyczy z bólu, szarpie się, słabnie.

Jan Kowalski – Muszę przyznać, że Bane tak jak zapowiadał, podszedł do tego pojedynku z pełną koncentracją i idzie niejako po swoje.

Tony Hogański – A co? Ma iść po cudze?

Jan Kowalski – W sensie, że podchodzi bez kompleksów w obliczu bardziej utytułowanych rywali.

Tony Hogański – Tak właśnie trzeba.

Cierpienia Nasa Jazzowskiego nie potrwają długo, bo Szakal nie traci czasu. Szybko atakuje Bane’a z rozpędu, zrzucając go z ringu na twardą posadzkę. Tym sposobem uratował Jazzowskiego. Senator wychodzi szybko poza ring, a tam natychmiast sięga po stalową rurę i uderza przeciwnika w plecy. Bane jednak nie daje się zdominować, szybko kontruje i wykonuje improwizowany Belly-to-Belly Suplex na ziemię obok laagera. Obydwaj są pokryci kurzem i potem, lecz nikt nie chce odpuścić. Jazzowski powraca do walki - wdrapuje się na jeden z wozów i próbuje skoczyć z niego z Elbow Dropem, ale Szakal odsuwa się w ostatniej chwili i Jazzowski z hukiem ląduje na posadzce. Szakal natychmiast zakłada mu dźwignię na rękę, próbując unieruchomić go na dobre. Bane tymczasem rusza na swego rodzaju pomoc, oczywiście pomoc w jego własnym rozumieniu, bo rozdziela przeciwników, po czym od razu podnosi Szakala i wbija go w ścianę jednego z wozów. Deski pękają, a publika ryczy z ekscytacji. Jazzowski ledwo się rusza, ale próbuje dojść do siebie na linach ringu. Szakal zaskakuje wszystkich, bo oto chwyta łańcuch, owijając go wokół swojego ramienia, po czym z impetem uderza Bane’a w szczękę!!! (EWF! EWF! EWF!) Bane zatacza się, ale nie upada. Z wściekłością odpowiada potężnym Clotheslinem, który przewraca Szakala na ziemię. Jazzowski znów próbuje szczęścia – roll-up na Banie! Pin... 1... 2... kick out! Tym razem Bane wpada w prawdziwy szał. Zrzuca Jazzowskiego poza ring, a potem wynosi Szakala na ramionach i z trudem wnosi go na ring.

Tony Hogański – Gdzie on niesie mistrza Szakala?

Jan Kowalski – Niesie go jak damę w opresji.

Tony Hogański – Sam jesteś dama w opresji.

Jan Kowalski – No chyba jasne, że niesie go na ring by zakończyć walkę, prawda?

Synowi Anarchii nie poszło chyba tak łatwo, jak tego oczekiwał. Senator nie okazał się bezwolną damą w opresji, lecz momentalnie odzyskał siły i ruszył d boju. Być może był to tylko taktyczny wybieg i w ten sposób Szakal chciał po prostu zmęczyć swojego rywala, zmuszając go do wniesienia siebie na ring. Jeżeli taka taktyka ma sens oczywiście. Na ringu walka staje się spokojniejsza, ale bardziej napięta. Bane nie poddaje się tak łatwo, rusza na rywala, ale Szakal próbuje counteru, ale Bane blokuje cios, odbija się od lin i wykonuje potężny Running Powerslam. Publika szaleje. Bane zwierzył swoją szansę. Pin... 1... 2... kick out! Szakal z ostatkiem sił wykonuje Low Blow sędziemu ukryty przed wzrokiem arbitra, a potem DDT na Bane’a. Próbuje dynamicznego przypięcia. Pin... 1... 2... Bane wybija! Obaj leżą na macie wyczerpani. Cóż tymczasem porabia trzeci uczestnik tej walki? Chyba postanowił przypomnieć o sobie. Jazzowski bowiem próbuje jeszcze raz wejść do akcji, ale w momencie, gdy tylko wpadł na ring, to Bane chwyta go w powietrzu i zrzuca z ringu jak worek ziemniaków. Potem, niemal jakby odzyskiwał siły z powietrza, Bane łapie Szakala i wykonuje Jacknife Powerbomb. To już któraś taka akcja dzisiaj, jak widać Bane szafuje tymi powerbombami bez przerwy. Nie lada to wyczyn, bo przecież zarówno Szakal jak i Nas nie są najmniejszymi rywalami i pewnie takie akcje sporo kosztują. Zanim publika zdąży krzyknąć, Bane przechodzi do Figure 4 Leglock. Szakal szarpie się, próbuje pełzać, ale nie ma już w pewnym momencie sił.

Jan Kowalski – Czy to koniec Szakala?

Tony Hogański – Wypluj te słowa!

Szakal jednak wcale nie ma zamiaru się poddać. Tymczasem Jazzowski wciąż nie może dojść do siebie poza ringiem, leżąc przy jednym z laagerów. Szakal tymczasem, nie daje za wygraną i  pełznie w kierunku stalowej rury, jakby gotów był wznowić starcie. Na trybunach wrze. Niektórzy fani skandują imię Bane’a, bo jak się okazuje Syn Anarchii, ku swojemu zaskoczeniu, ma tutaj kilku fanów. Zdecydowana jednak ich większość śpiewa też „Szakal! Szakal! Szakal!”, wskazując na rosnącą popularność senatora. W końcu dociera do lin i sędziowie zmuszają Bane'a by uwolnił byłego mistrza świata z potencjalnie zabójczego chwytu. Nie jest zadowolony, ale to nie trwa długo, bo na ring powraca samozwańczy mesjasz polskiego wrestlingu! Jazzowski, zachęcany przez stojącą poza ringiem Weronikę Passent, powala Syna Anarchii potężnym Clotheslinem. Senatora także nie oszczędził, bo gdy ten się podnosił, to szybko wrócił do parteru, gdyż Jazzowski zaskoczył go szybkim kolanem w brzuch, a potem whipuje go w kierunku jednego z laagerów. Bane tymczasem ocknął się, rusza także poza ring całkiem spokojnie, omijając wrzaski i dźwięki krzeseł rozbijających się o drewno. Sięga po metalowy hak i precyzyjnie rzuca nim w Jazzowskiego. Nie trafia, ale to wystarczy, by rozproszyć przeciwnika. Szakal chwyta stalową kratę i z furią uderza nią o ziemię, jakby ostrzegając wszystkich, że dziś nie będzie litości. Bane zderza go z bokiem wozu i z potężnym hukiem rzuca o stalowy bęben. Jazzowski wraca do walki, wślizgując się pod ringiem, gdzie znajduje plastikowy stół, który rozstawia przy linach. Publiczność krzyczy z ekscytacji, widząc nadciągającą destrukcję.

Jan Kowalski – Ale emocje! Myślałem, że Bane jest bliski zwycięstwa, ale Szakal i Jazzowski wrócili do gry.

Tony Hogański – Bawi mnie twoja ignorancja.

Jazzowski zaskakuje Szakala springboard dropkickiem, po czym wrzuca go na stół. Wspina się na dach najbliższego laagera i wykonuje Body Splash prosto na Szakala!! Stół oczywiście pęka, a widownia szaleje! (EWF! EWF! EWF!) Bane jednak nie czeka, bo to nie leży w jego zwyczaju. Zrywa z pobliskiego wozu drewniany kołek i łamie go o plecy Jazzowskiego. Szakal pełznie do beczki z łańcuchami, owijając jeden z nich wokół ręki. Próbuje uderzyć Bane’a, ale ten kontruje i wykonuje Russian Leg Sweep wprost na betonową posadzkę. Jazzowski znowu wdrapuje się na wóz. Tym razem jednak Szakal wytrąca mu równowagę i Jazzowski spada na kupkę starych lin, unikając poważnych obrażeń. Bane podnosi Szakala i rzuca nim przez stary drewniany płot! Deski rozlatują się, a Szakal znika w pyle. Przez chwilę Bane zostaje sam na nogach, rozciągając ramiona jakby chłonął hałas tłumu, anarchię i chaos jaki powstał. Szakal wraca do gry szybciej niż ktokolwiek się spodziewał, wdrapując się z tyłu na plecy Bane’a i zakładając Sleeper Hold. Bane z trudem go zrzuca, ale otrzymuje potężny Uppercut. Jazzowski tymczasem wyciąga ogrodowy widelec, zwany też spulchniaczem gleby, i uderza nim w kolano Szakala. Warto doprecyzować, że nie wbił go w nogę senatora, a jedynie nim uderzył. Następuje chwila zawieszenia, podczas której wszyscy trzej ledwo oddychają. Potem nagle Jazzowski rzuca się na Bane’a i próbuje German Suplexu. Bane kontruje potężnym Elbow Strike. Jazzowski chwieje się, a Szakal wchodzi między nich z łańcuchem, który owija wokół szyi Jazzowskiego. Bane łapie obydwu i wykonuje Double Suplex na ziemię!!! (EWF! EWF! EWF! EWF!)

Jan Kowalski – Przyznasz chyba, że Bane prezentuje się dzisiaj bardzo dobrze?

Tony Hogański – Nie ważne jak się prezentuje, ważne jest, kto wygra walkę. Styl nie jest ważny, a liczą się zwycięstwa.

Jan Kowalski – Skoro tak twierdzisz...

Wszyscy leżą przez kilkadziesiąt sekund Nie trwa to znowu tak długo, a gdy wstają, Szakal pierwszym ruchem atakuje Bane’a deską z gwoździami. Bane krwawi, ale nie przestaje się poruszać. Na środku pola walki, Jazzowski znów pokazuje swoje mesjanistyczne zapędy, a może bierze przykład z małżonki-aktorki, bo wyciąga z kieszeni rękawiczkę i teatralnie ją zakłada. Rzuca wyzwanie Bane’owi, który tylko się uśmiecha. Cóż ma symbolizować ta rękawiczka? Kto to może wiedzieć. Ruszają na siebie jak dwóch bokserów - pięść za pięść, cios za cios. Szakal nie zamierza czekać, od razu chwyta beczkę i toczy ją w stronę walczących, przewracając obydwu. Pin... 1... 2... kick out! Jazzowski zdołał wyrwać się w ostatnim momencie. Bane podnosi się pierwszy, chwyta rurę i uderza Szakala w plecy, po czym unosi go i wrzuca na ring. Sam wchodzi za nim, a sędzia przygotowuje się do sędziowania czystej części walki. Na ringu Szakal błyskawicznie wykonuje Dropkick w kolana Bane’a, przewracając go. Próbuje szybkie przypięcie. Pin... 1... 2... kick out! Syn Anarchii momentalnie kontruje Irish Whipem, po czym od razu uderza Shoulder Tacklem. Jazzowski próbuje wślizgu pod linami, ale sędzia go powstrzymuje. Szakal wykonuje quick roll-up. Pin... 1... 2... Bane wybija. Napięcie rośnie. Bane wykonuje Massive Clothesline, który prawie wyrywa głowę Szakala. Następnie szybki Sidewalk Slam. Kolejna próba zakończenia walki. Pin... 1... 2... kick out! Szakal nie odpuszcza. Wstaje, dopada do niego niespodziewanie Jazzowski, ale rozdziela ich Bane, który potężnym Clotheslinem trafia w mesjasza polskiego wrestlingu, a ten wypada poza jego obręb! Pechowo spada na jeden z burskich wozów i rozbija się na nim, kompletnie demolując jego konstrukcję!!! (EWF! EWF! EWF! EWF!)

Jan Kowalski – Nie nadążam.

Tony Hogański – Ja natomiast tak, bo mam szybkie oczy.

Na ringu zostają tylko dwaj wojownicy. Szakal zdobywa się na kolejną ofensywę w iście senatorskim stylu, bo atakuje Springboard Bulldogiem! Od razu pin... 1... 2... kick out! Bane odbija się od lin i wykonuje Knee Strike. Szakal kontruje Arm Dragiem. Wymiana chwytów i dźwigni. W końcu Bane przejmuje kontrolę, szybki Scoop Slam w jego wykonaniu, a następnie Running Senton. Ring aż trzeszczy. Szakal znów ucieka do lin, ale Bane chwyta go i wykonuje Fallaway Slam. Kolejna próba zakończenia tego jakże pasjonującego pojedynku, który cieszy oczy kibiców zgromadzonych w hali, jak i tych przed telewizorami. Pin... 1... 2... kick out! Szakal się nie poddaje, od razu próbuje kopnięcia, ale Bane łapie go w locie i wykonuje Sitout Powerbomb. To jest to! Kolejny Powerbomb w wykonaniu byłego EWF Daemusin Champa! Ring trzęsie się od tego uderzenia. Pin... 1... 2... i znowu kick out! Nikt nie może uwierzyć. Bane oddycha ciężko, patrzy na przeciwnika z uznaniem, ale nie ma zamiaru go oszczędzać. Szakal próbuje ostatni desperacki ruch, a tym razem będzie to dynamiczny Missile dDopkick z narożnika. Bane się uchyla i kontruje Spinebusterem. Pin... 1... 2... kick out! Senator walczy!!! Nie poddaje się!!

Tony Hogański – Brawo mistrzu! Jesteś najlepszy!

Bane przygotowuje się do końcowego ataku. Ma oczywiście nadzieję, że będzie to końcowy atak, bo co przyniesie przyszłość to do końca nie wiadomo. Unosi Szakala i wykonuje potężny Swinging Reverse STO. Ring drży, publiczność krzyczy, a Bane przechodzi natychmiast do pinu.....1.........2..........przerywa Nas Jazzowski! Mesjasz polskiego wrestlingu powrócił by zniszczyć marzenia Bane'a! Do tego w dość bezpardonowy sposób! Bane jest wściekły, rzuca się na Nasa i następuje brawl między zawodnikami. Budzi się też Szakal, który dołącza do swoich rywali. Cała trójka ledwo stoi na nogach. Nas Jazzowski, Szakal i Bane są obici, zakrwawieni, oddychają ciężko, ale wciąż odmawiają upadku. Każdy ruch kosztuje ich ogromny wysiłek, a mimo to przewaga co chwilę przechodzi z rąk do rąk. Szakal rzuca się z desperackimi uderzeniami, Jazzowski odpowiada sprytem i szybkością, Bane zaś siłą i brutalną determinacją. Jazzowski chwieje się przy linach, Szakal próbuje go dobić, ale nagle sytuacja się odwraca, bo oto Jazzowski unika ataku, odbija się od lin i trafia rywala potężnym, widowiskowym Flying Knee prosto w szczękę. Senator pada, ale w miarę szybko udaje mu się podnieść. W międzyczasie Jazzowski odbił się o lin, a gdy ponownie spotkał senatora, to wykonał na nim Black Hole Slam!! W tym oto pięknym momencie poza ringiem Weronika Passent, bo nie zapominajmy, że ona wciąż tutaj jest, zaczyna krzyczeć „RWiWCZiAŚ! RWiWCZiAŚ! RWiWCZiAŚ! RWiWCZiAŚ!", co oznacza, że tym samym Nas Jazzowski wykonał właśnie swojego tajemniczego finishera, który zmienia się co walkę. Szakal pada jak rażony piorunem, bezwładnie osuwając się na matę, kompletnie wyłączony z dalszej walki. Jazzowski ledwo zdąża się wyprostować, podnosi głowę i robi krok w stronę środka ringu, jakby dopiero teraz dotarło do niego, że jest o krok od zwycięstwa. W tym samym momencie Bane, który wcześniej udawał kompletną słabość, podstępnie atakuje go od tyłu, chwytając za biodra i unosząc w powietrze. Trwa krótka szamotanina między zawodnikami, ale ostatecznie to Bane chyba wychodzi z niej jako triumfator, bo wykonuje na swoim rywalu swój kończący Blast of Anarchy [Rock Bottom]!! Ring dosłownie drży od uderzenia. Jazzowski nie jest w stanie się ruszyć, a Bane natychmiast przechodzi do pinu.....1...........2........3!! (Zwycięzcą jest: Bane!)

Tony Hogański – To niemożliwe!

Jan Kowalski – A jednak. Tego wyniku chyba nikt się nie spodziewał.

Bane triumfuje i wyraźnie zadowolony z siebie opuszcza arenę. Publiczność rzuca w niego różnego typu napojami po napojach i innymi śmieciami, bo go nie lubi. On ma jednak to wyraźnie gdzieś. Szakal i Jazzowski leżą. Nie są jakoś specjalnie pobici, toteż wkrótce już zaczynają się powoli gramolić. Jazzowskiemu musi oczywiście pomagać jego małżonka, na szczęście przyszły tygrys biznesu nie rozleciał się na kawałki.

Jan Kowalski – Cóż to był za pojedynek. Przejdzie do legendy.

Tony Hogański – Walka taka by o niej zapomnieć. Czasem lepiej przegrać w nic nie znaczącej walce by później odnieść sukces w walce o pas. Mistrz Szakal jest w takim wieku, że musi dobrze planować wysiłek by jego kariera trwała jak najdłużej.


(Znajdujemy się na parkingu. Czuwają tutaj Mumin i Mladenov, którym Szakal polecił czekać na specjalną przesyłkę. Asystenci społeczni senatora trochę się nudzą.)

Mumin – Nudzę się.

Mladenov – Nic się nie dzieje.

Mumin – Nudy.

Mladenov – Nic nie ma do roboty.

Mumin – Może coś porobimy? Jesteśmy w końcu w Afryce.

Ich nuda zostaje przerwana, bo oto na parking wjeżdża czarna furgonetka. Zatrzymuje się tuż przy Muminie i Mladenovie. Z pojazdu wysiada kurier.

Kurier – Mumin i Mladenov? Mam paczkę dla senatora Szakala.

Mumin i Mladenov (chórem)To my!

Kurier – Tu mi podpiszcie i wypakowuję towar.

Asystenci podpisali, a kurier otworzył tylne drzwi furgonetki. Stamtąd wyciągnął długą podłużną, czarną skrzynię, którą zapakował na przemysłowy wózek do przewożenia wielkogabarytowych towarów.

Mumin – To teraz czekamy na senatora.

Mladenov (ciężko wzdychając) Znowu nudy.

(Asystenci społeczni senatora Szakala kontynuują nudę przy paczce specjalnego przeznaczenia, a my wracamy do Jana Kowalskiego i Tony'ego Hogańskiego.)


Jan Kowalski – Ciekawe co jest w środku?

Tony Hogański – Broń ostateczna.

Jan Kowalski – Co takiego?

Tony Hogański – Broń, którą mistrz Szakal przeprowadzi ostateczne rozwiązanie kwestii Felipe Castro.

Jan Kowalski – Czyli jednak knujecie jakieś spiski?

Tony Hogański (klepie Janka jowialnie po ramieniu)Żartuję Janku. Nie mam pojęcia, co jest w środku. Znając senatora to pewnie zapasy jego ulubionej kawy.


(Przerywamy program, by nadać transmisję specjalną z Polski. Znajdujemy się w Warszawie przed siedzibą Polskiego Związku Wrestlingu przy ulicy Miodowej, gdzie niegdyś swą siedzibę miał Polski Związek Piłki Nożnej, tak bliski sercu każdego Polaka, kibica, sportowca, a także symbol uczciwości i walki z korupcją. PZW prawdopodobnie chce podążać jego śladami. Przed budynkiem stoi dziennikarka popularnej stacji telewizyjnej WSI24.)

Dziennikarka – Proszę państwa, znajdujemy się przed siedzibą Polskiego Związku Wrestlingu. Jak państwo wiecie, wrestling to taka dzika, acz niezwykle popularna w naszym kraju rozrywka. Przez wiele, wiele lat, bo od 1999 roku jej symbolem były skandale, wulgarność, brutalność, obsceniczność i wszystko, co najgorsze. Władze i administracja publiczna, jeszcze za czasów rządów AWS i SLD próbowały wielokrotnie uzdrowić sytuację w polskim wrestlingu, ale bezskutecznie. Sam premier Jerzy Buzek często płakał, gdy donoszono mu o ekscesach odbywających się na ringach PCW i EWF. Bronisław Geremek przez przypadek zaciągnął się fajką po obejrzeniu pierwszej Wrestlepaloozy, martwiąc się, co o nas pomyślą w Brukseli. Podjęto wówczas pewne kroki by zdusić tę zarazę, zwaną wrestlingiem, w zarodku. Próbowano z PCW, nie udało się. Próbowano z EWF, ale też bezskutecznie. Dopiero w ostatnich czasach doszło do wielu pozytywnych zmian. W zeszłym roku powołano do życia Polski Związek Wrestlingu. Jego powstanie to owoc lat rozmyślań wielu autorytetów i intelektualistów, zadumanych nad losem polskiego wrestlingu. Szkoda, że Bronisław Geremek tego nie dożył. PZW jest także widomym znakiem walki o demokrację, którą przez wiele lat toczył Felipe Castro. Prezesem Polskiego Związku Wrestlingu jest Franciszek Rokossowski, człowiek czynu, człowiek sprawiedliwości społecznej, tak zasłużony w 2002 roku, gdy promował socjalizm z ludzką twarzą. PZW pracuje obecnie nad kodyfikacją wszystkich norm i zasad polskiego wrestlingu, co ma wreszcie wprowadzić zasady demokracji do tej nietypowej rozrywki sportowej. Wygląda jednak na to, że PZW wpadło w zakręt.

Dramatyczna cisza.

Dziennikarka – Z naszych informacji wynika, że Franciszek Rokossowski zaginął! Ostatni raz widziano go w siedzibie PZW, gdzie do późnego wieczora pracował nad dobrem polskiego wrestlingu. 30 września 2015 roku, około 22:20 wyszedł z tego oto budynku przy Miodowej i przepadł bez wieści. Nie wiadomo, gdzie przebywa. Na nagraniach z kamer miejskiego monitoringu trudno ustalić, co się z nim stało. Wiemy, że spacerował ulicami Warszawy i przepadł. Policja dziś oficjalnie potwierdziła jego zaginięcie. Ktokolwiek wie, gdzie mógłby przebywać Franciszek Rokossowski prosimy o kontakt z policją lub z telefonem zaufania Polskiego Związku Wrestlingu. Telefon, który widzicie państwo na ekranach, jest czynny siedem dni w tygodniu przez 24 godziny. Wierzymy, że nic złego się nie stało.

(Koniec materiału filmowego.)


Tony Hogański – Rokossowski zaginął? Przepadł?

Jan Kowalski – To dramatyczna informacja. Franciszek Rokossowski ma poważną rolę do odegrania. On jest ważnym ogniwem w odnowie polskiego wrestlingu, którą wprowadza Felipe Castro.

Tony Hogański – Nie mogę słuchać tych głupot. Czas Rokossowskiego skończył się w 2002 roku. Ten trup nie powinien nigdy być wyciągany z szafy zwanej komunizmem i mam nadzieję, że się sam zreflektował i powrócił tam, gdzie jego miejsce.

Jan Kowalski – To znaczy gdzie?

Tony Hogański – Na śmietnik historii polskiego wrestlingu.


(Przenosimy się do salki konferencyjnej, która znajduje się niedaleko biura prezydenta Extreme Wrestling Federation. Jest tu sam Felipe Castro, który przewodzi zebraniu załogi. Są tu też Agnieszka Sorel, Tamara Ostrowska, Vesna Obrenowić, Cassandra Tisserant, Pan Józef, Dagmara Zielińska, Ghul, Mariusz Max Kolanko, Ulryka Rothschild-Castro, Aleksandr Nazaretian.)

Felipe Castro – Moi drodzy. Cieszę się, że jesteście tu dziś ze mną. Ostatnie kilka miesięcy obfitowało w bardzo ciężką pracę. Przebaczyłem wam wasze wcześniejsze zbrodnie i ponownie zatrudniłem was w EWF. Okazałem wam zaufanie, którego nie zawiedliście. Teraz po kilku miesiącach sukcesów, mogę śmiało powiedzieć, że idziemy słuszną drogą. EWF jest znów popularne, a nawet jest miejscem, w którym znani i lubiani powinni od czasu do czasu bywać. Od dzisiaj powołujemy też do życia dział Diversity, Equity, and Inclusion, który zajmować się będzie promocją tolerancji. Przewodzić mu będzie Agnieszka Sorel, bo wierzę, że jesteśmy w stanie zapomnieć o różnicach między nami. Mamy i czujemy też wsparcie mediów, kół rządowych, intelektualistów, Europejczyków i administracji publicznej. Wprawdzie wybory już niedługo, ale mam nadzieję, że siły demokratyczne nie ulegną. Mówiąc krótko - idzie dobrze, a będzie jeszcze lepiej. Gale w Afryce są wielkim sukcesem i bardzo wam dziękuję za wspólną pracę.

Widać, że Felipe bardzo się rozluźnił i jest nawet zadowolony. Pojawiają się kelnerki i kelnerzy, które wnoszą szampana.

Felipe Castro – Wznoszę toast za przyszłość! Za szczęśliwą przyszłość naszą i Extreme Wrestling Federation! Od dawna nie rysowała się ona w tak doskonałych barwach. Jeszcze raz dziękuję wam. Razem zmienimy polski wrestling!

Wspólny toast, szczęście, radość.

Ghul – Dziękujemy panie prezydencie

Felipe jest nawet zadowolony, że ktoś mu podziękował. Nagle dzwoni telefon i Felipe odchodzi na bok by spokojnie przeprowadzić konwersację.

Felipe Castro – Halo? Vaclav? Gdzie jesteś?

Głos Vaclava – Jadę do hali. Sam mnie wysłałeś bym otwierał jakiś browar i handlował piwem. Już kiedyś próbowano mnie wrobić w kiełbasę vaclavską i ja Filip takich pomysłów nie lubię. Nawet jeśli chodzi o piwo.

Felipe Castro – No właśnie. Dlaczego nie wypiłeś piwa z naszymi gospodarzami? Oni tego oczekiwali! Co się stało?! Przecież to piwo, a ty piwa nigdy nie odmawiasz.

Głos VaclavaNie mogłem Filip, po prostu nie mogłem.

Felipe Castro – Ale dlaczego? Wytłumacz!

Głos VaclavaZnasz taki polski film o głównym zbiorniku?

Felipe Castro – Jakim głównym zbiorniku? Elektrowni w Żarnowcu?

Głos Vaclava (śmiejąc się) Oj Flip, jak ty mało wiesz o życiu. Przed uroczystością waliłem gruchę do głównego zbiornika. To cześć, do zobaczenia w hali!

Castro nie zdążył zareagować na to wyznanie, tylko duszkiem wypił kolejny kieliszek szampana, wrócił do załogi i zamyślił się nad losem Vaclava.

Dagmara Zielińska – To ja mam pytanie.

Felipe Castro (wyrwany z zamyślenia) Słucham?

Dagmara Zielińska – Czy będziemy się mogli spotkać z panienką Esmeraldą? Bardzo się za nią stęskniliśmy.

Felipe Castro (zmarszczył brwi) Zobaczymy.

Tamara Ostrowska – Szefie... Podobno Franciszek Rokossowski zaginął.

Felipe Castro – Na pewno wyjechał na działkę lub do kochanki. Takie rzeczy się zdarzają.

Ghul – Zostały jeszcze dwie walki i koniec gali.

Felipe Castro – Jest jeszcze posiedzenie rady nadzorczej. Aleksandr Nazaretian poprowadzi je w moim imieniu. Przyjmiemy południowoafrykańskiego inwestora, pana Ollendorfa de Graanita do grona członków rady. Formalność, ale trzeba to załatwić. Ja będę zajęty, bo uwaga, tu niespodzianka. Będę komentował main-event! (Jest wyraźnie zadowolony z siebie.) Tak, tak, to będzie bardzo ciekawe doświadczenie. Savanna No Holds Barred match odbywa się poza miastem, jak nazwa wskazuje na sawannie. To odludzie, fanów tam nie będzie. Nadrobimy to natomiast innymi walorami. Zwycięstwo Vaclava świetnie uwieczni ostatnie tygodnie sukcesów, ale będą też piękne widoki, zachodzące słońce, morze traw, nieopodal jakiś klif, może jakaś żyrafa wejdzie w kadr, po prostu będzie bajecznie. Zbudowaliśmy ring, no i oczywiście stanowisko komentatorskie. Będę tam ja, a także zabieram ze sobą Kowalskiego. I tu zadanie bojowe dla naszego Mariusza Maksa...

Mariusz Max Kolanko – Tak?

Felipe Castro – Będziesz komentował z Hogańskim walkę o EWF FTW Championship. Tak długo przeprowadzasz u nas wywiady, że możesz sprawdzić się w innym fachu.

Mariusz Max Kolanko (szczęśliwy) Dziękuję. Jestem naprawdę wdzięczny za zaufanie.

Felipe Castro – Dziękuję wam wszystkim.

(Wracamy na ring.)


Tony Hogański – Co on taki miły?

Jan Kowalski – To jest właśnie jego prawdziwa twarz. Dużo wysiłku ty i twoi kumple włożyliście w to, żeby splugawić wizerunek Felipe Castro. To naprawdę jest dobry, na swój sposób uczciwy, przyzwoity gość. Jemu naprawdę leży na sercu dobro EWF i bardzo ciężko pracuje by zbudować lepszą przyszłość polskiego wrestlingu.

Tony Hogański – Jasne, przyzwoity gość zaprasza do EWF Boko Haram i siłą przejmuję władzę. Normalnie Matka Teresa Castro. W ogóle, co to za pomysł, że on komentuje main-event? Do tego zabiera też ciebie? A ja? Co ze mną?

Jan Kowalski – Będziesz komentował walkę wirtualnie, no tak jakby zdalnie... Ja i Felipe będziemy wśród traw sawanny, a ty zostaniesz tam, gdzie siedzisz obecnie.

Tony Hogański – Och Janku, grzejesz się blisko władzy i zaczynają z pańskiego stołu spadać okruchy? Cieszy cię to? Podwyżka cię czeka?

Jan Kowalski – Tony. Naprawdę chciałbym, żebyś wreszcie zrozumiał, że Felipe Castro jest prezydentem EWF i tym prezydentem pozostanie. To on i tylko on buduje przyszłość polskiego wrestlingu. Nie ma już powrotu do przeszłości.

Tony Hogański – Nie ma?

Jan Kowalski – Nie ma. Daremne żale, próżny trud, bezsilne złorzeczenia! Przeżytych kształtów żaden cud nie wróci do istnienia.

Tony Hogański – Władza Felipe Castro opiera się na skomplikowanych machinacjach w radzie nadzorczej i jeszcze bardziej skomplikowanej strukturze udziałów w EWF Corporation. Do tego jest to władza zdobyta przy użyciu siły. Możesz mi więc tu pierdolić romantyczne wiersze i wychwalać Felipe pod niebiosa, ale ja wiem jedno. Ten cyrk się kiedyś skończy. Jego władza upadnie.

Jan Kowalski – To wtedy EWF także upadnie. Ktokolwiek podniesie rękę na kruche i skomplikowane, jak sam powiedziałeś, podstawy obecnej władzy, ten tym samym zaatakuje samo istnienie Extreme Wrestling Federation. Felipe jest ogniwem, które spaja EWF razem, które trzyma polski wrestling przy życiu. Usuniesz Felipe to EWF zawali się jak domek z kart.

Tony Hogański – Tere-fere, pierdolicie Hipolicie.


(No to cyk. Znowu jesteśmy na zapleczu, a konkretniej na jednym z wielu korytarzy w tym poplątanym labiryncie tej jeszcze bardziej poplątanej hali. Tutaj na ławeczce siedzi Nas Jazzowski. W zasadzie to siedzi w pozycji półleżącej albo leży w pozycji półsiedzącej, w zależności od przyjętej perspektywy i interpretacji. Weronika Passent klęczy obok niego i zaciska bandaże na jego ranach i zrasza je łzami.)

Weronika Passent – Nas... i po co ci to było? Mogliśmy spokojnie Pałac Zimowy w Wawce z naszymi niggersami budować. No, ale nie. Chciałeś być mądrzejszy, chciałeś walczyć, interesy i skoki na bank robić! No i jak skończyłeś?

Nas Jazzowski – Wszystko będzie dobrze...

Weronika Passent – Nas, otrząśnij się! Przegrałeś! Przemyśl swoje życie albo ja będę musiała przemyśleć je za nas... za ciebie i za siebie.

Nas Jazzowski – Daj mi jakiś ibuprom. Wszystko mnie boli... i ściskaj mocniej te bandaże... czuję, że za moment się cały rozsypie...

Weronika Passent – Halo! Ziemia do Nasa! Jesteśmy w Afryce, Nas! Tu nie ma leków! Nie czytałeś „W pustyni i w puszczy"? Mogę ci jedynie chininę podać! Jak Nel Stasiowi! Wiesz, że to ja miałam zagrać Nel w tej nowej wersji „W pustyni i w puszczy" z 2001 roku? Miałam już rolę zaklepaną i potwierdzoną, ale z powodów politycznych, bo wtedy rządził AWS, a tata był z SLD, to w ostatniej chwili mi ją odebrali. Skandal, bo już miałam ubranka na wycieczkę do Afryki pokupowane.

Nas Jazzowski – Moment. Nel w książce miała osiem lat, a ty w 2000 roku szesnaście. Coś mi tu się nie klei.

Weronika Passent – Kontrola lotów do Nasa! Nie rozumiesz polityki? Nie wiesz jakie skandale za rządów tego starego jebaki Buzka szły. Ile karetek pogotowia nie dojeżdżało do ludzi! Wujek Kwiatkowski pokazywał to wszystko w TVP wtedy! To był dramat no! I mi też chcieli karierę zwichnąć, ale ja się nie dałam. O nie! Pokazałam, że jestem silniejsza! Ale Nas, nie zmieniaj tematu! To jest Afryka!!! Tu nawet witaminy C nie mają!!!

Nas Jazzowski – Nie dramatyzuj... Musimy znaleźć Esmeraldę i ustalić biznesplan. Potrzebujemy pieniędzy....

W tym momencie obok dramatycznego duetu małżeńskiego pojawia się Berenika Martinez.

Berenika Martinez – Może mogę pomóc?

Weronika Passent – Ej laska. Odwal się od Nasa, co? On ma żonę.

Nas Jazzowski – Ona jest z GRU...

Weronika Passent – Przyszłaś nas aresztować? (WAMP podnosi się i staje naprzeciwko Bereniki.) Proszę bardzo! Nie boję się więziennych krat. Nie boję się cierpieć za wolność i za miłość!

Berenika Martinez – Czekasz na jad, a ja zwlekam wciąż. I nie tknę cię aż poczujesz żal i strach.

Weronika Passent (wypręża pierś) No dalej!

Berenika Martinez – To nie film, uspokój się. Na wypadek nagłych i kryzysowych sytuacji medycznych funkcjonariusze GRU mają przy sobie gotowy do użycia zastrzyk z adrenaliny. Pomogę mu.

Szefowa GRU podchodzi do Nasa, po czym wyciąga z kieszeni kurtki automatyczny wstrzykiwacz adrenaliny.

Nas Jazzowski (czytając nazwę producenta)E-W-VitaCore? Co to za firma?

Berenika Martinez – Ciiii.... poczujesz lekkie ukłucie.

Po tych słowach Berenika bez słowa ostrzeżenia wbiła Nasowi igłę prosto w udo.

Berenika Martinez (do WAMP) Te, doktor drama-Quinn. Masuj miejsce wstrzyknięcia i będzie dobrze.

Weronika Passent (protestuje, ale masuje) Laska, a może Nas wcale nie chciał twojej pomocy?!

Nas Jazzowski – Miley, jest dobrze... Tak ma być.

Berenika Martinez – Znajdźcie Esmeraldę i idźcie za głosem serca.

(Wracamy na ring.)


Jan Kowalski – Serca? Nas Jazzowski nie ma serca! To samolubny narcyz! Bezlitosny karierowicz!

Tony Hogański – Oj daj spokój.

Jan Kowalski – Powinni go zabrać do szpitala i udzielić mu pomocy medycznej. Berenika wprowadza więcej chaosu niż porządku. Wspieram wybory Felipe Castro, ale jej zachowanie jako szefowej GRU jest dość kontrowersyjne.

Tony Hogański – Są takie osoby, które wprowadzają do EWF trochę nieprzewidywalności. Kiedyś byli to Psycho, Scyther... a teraz? No może Bidam. To chociaż fajnie, że nasze służby nie działają według schematów.

Jan Kowalski – GRU ma nam zapewniać bezpieczeństwo! Chaos nie zapewnił jeszcze nikomu bezpieczeństwa.

Tony Hogański – Chyba zapomniałeś. że Berenika kontroluje jakieś udziały w EWF i częściowo też na niej opiera się krucha władza Felipe Castro.

Jan Kowalski – Ona wcale nie jest krucha! Felipe Castro mocno dzierży stery federacji.


(Nie mamy czasu by dalej kontynuować rozważania nad przydatnością Bereniki, Felipe i mocnego lub kruchego dzierżenia sterów EWF. Czas bowiem przenieść się na zaplecze, gdzie widzimy Matiego. Kuzyn SeBy chodzi w pruskim hełmie, gdyż obecnie pełni obowiązki głównodowodzącego Armii Prus Wschodnich. Wtem pojawia się SeBa.)

SeBa – Mati! Zaczekaj!

Mati (z poważną miną) Nie, Sebastianie. Nie chcę z tobą mieć już niczego wspólnego. Nie sprawdziłeś się jako głównodowodzący Armii Prus Wschodnich. Jesteśmy rodziną, podążałem za twoim przewodem od samego początku naszej pruskiej przygody, ale w ostatnim czasie jedynie pogrążasz naszą ideę w chaosie. Nie pomogłeś kuzynowi Adiemu, nie rozwiązałeś sprawy Franza.

SeBa (łamiącym się głosem)Mati.... Ja.....

Mati – Co takiego?

SeBa – Zaufaj mi. Ja mam plan.

Mati – Plan?

SeBa – Genialny plan, ziomek. Plan, który pozwoli mi raz na zawsze zniszczyć Franza. Oddaj mi tylko moją armię. Bez hełmu i armii nie jestem sobą.

Mati – Nie teraz, jeszcze nie teraz.

SeBa – Poczekaj. Za kilkanaście, góra kilkadziesiąt minut wszystko się rozstrzygnie. Chodź ze mną.

Były głównodowodzący Armii Prus Wschodnich wyciąga dłoń do obecnego głównodowodzącego Armii Prus Wschodnich. Zapada cisza.

Mati – Masz 30 minut mojego ograniczonego zaufania. Tylko uważaj, bo mogę oddać armię Franzowi.

SeBa – Nie zawiodę.

(Panowie podają sobie dłoń, a my wracamy na ring.)


Jan Kowalski – SeBa ma plan? Ciekawi mnie jaki.

Tony Hogański – Dowodzi armią, więc musi mieć jakąś żyłkę strategiczną.

Jan Kowalski – Z pewnością.


(Przenosimy się na zaplecze, gdzie widzimy Dark Avengera. Gumowy, który na ostatniej gali najwyraźniej pogodził się z SR-Crazy'm został wyznaczony na specjalnego sędziego dzisiejszego Savanna No Holds Barred matchu. Ciekawe czy z tej okazji jego peleryna będzie w czarno-białe paski by w ten sposób imitować strój sędziego? Trzeba by sięgnąć do archiwów z lat 2002-2004 i sprawdzić czy wtedy Avenger nie był też przypadkiem wyznaczany na sędziego specjalnego i w jakim stroju wówczas paradował. Avenger akurat rozmawia przez telefonu komórkowy. Ten jest ustawiony na głośnomówiący, bo staruszek z gumy być może jest już trochę przygłuchy. Słychać, że rozmawia z Felipe Castro.)

Dark Avenger – Tak, panie prezydencie. Jestem gotowy na dzisiejszy wieczór. To będzie niezapomniane widowisko i cieszę się, że będę mógł je sędziować.

Głos Felipe Castro – Plan jest taki. Widzimy się za 10 minut na lądowisku dla helikopterów przy hali. Vaclav i Crazy są już w drodze. Lecimy trzema helikopterami: ja i Vaclav w pierwszym, Crazy w drugim, a ty razem z Kowalskim w trzecim.

Dark Avenger – Co za rozrzutność. Potrzebujemy trzech helikopterów? Nie pomieścimy się w jednym?

Głos Felipe Castro – Przede wszystkim, lecimy radzieckimi Mi-1...

Dark Avenger (przerywając mu) Co? Przecież one są w produkcji od 1948 roku! Co jak się rozbijemy?

Głos Felipe Castro – Nie panikuj.

Dark Avenger – Nie panikuję. Nie wracałem jednak do EWF by rozbić się w stuletnim radzieckim helikopterze gdzieś w Afryce.

Głos Felipe Castro – To bezpieczna konstrukcja. No i przede wszystkim, ona jest tania. Po drugie, będzie uczciwie jeżeli Vaclav i Crazy przylecą osobno, a neutralny sędzia jeszcze bardziej osobno. Posadzę cię z Crazy'm i będą mówić, że będziesz go faworyzował? Posadzę cię z nami, to powiedzą, że sprzedałeś się nowej władzy. Po co mi takie gadanie? To nie ma sensu. Po trzecie, to będą wspaniałe ujęcia dla telewizji: startujące helikoptery, lecące helikoptery nad miastem i sawanną, helikoptery lądujące wśród traw i dzikich zwierząt. Wyobraź to tylko sobie!

Dark Avenger – Właśnie to sobie wyobrażam i widzimy się za 10 minut.

(Były członek Justice League znalazł się już przed wejściem do swojej szatni, a że nie miał już prezydentowi nic do powiedzenia to zakończył rozmowę. Nacisnął klamkę, wszedł do środka i zamknął za sobą drzwi.)


Jan Kowalski – Ale czad, polecę helikopterem!

Tony Hogański – Tak cię to cieszy?

Jan Kowalski – Ale...


(Niespodziewanie wracamy pod szatnię Dark Avengera. Niby nic tu się nie dzieje i nadal jesteśmy na korytarzu, realizator nie pokazuje nam, co też dzieje się we wnętrzu pomieszczenia. Znajdując się w tej perspektywie, słyszymy, że z wnętrza dobiegł wielki huk, a później taki odgłos jakby coś się przewróciło i rozbiło na dziesiątki tysięcy kawałków. Co się jednak stało, tego się już nie dowiemy, bo wracamy na ring.)



Tony Hogański – Co tam się stało?

Jan Kowalski – Zamach na Avengera?

Tony Hogański – Ostatnio same zamachy. Najpierw Vaclav, teraz Avenger.

Jan Kowalski – Może się potknął? Albo korki poszły?

Tony Hogański – Znając tę gumową fajtłapę to wszystko jest możliwe.


(Jesteśmy na zapleczu, gdzie widzimy Bane'a. Obok niego na ładnym podwyższeniu umieszczono róg nosorożca, z którym Bane ostatnio się nie rozstaje.)

Bane – Będę mówił szybko, bo jestem konkretny i nie lubię snuć popapranych wizji w stylu tego męża sławnej żony Jazzowskiego. Otóż kurwa jego mać, zrobiłem to i rozbiłem w pył starca Szakala i chorego na głowę Jazzowskiego. Ten pierwszy jest symbolem minionych dni polskiego wrestlingu i z przyjemnością rozdeptałem jego legendę. Nie zdziwię się jeżeli to będzie ostatnia walka w jego karierze i z podkulonym łysym ogonem wróci do tego cyrku jakim jest polski parlament. Drugi miał być kiedyś przyszłością polskiego wrestlingu, ale w swojej marnej karierze chyba się trochę pogubił - walki z wiadrami, BGW, Syria, Boko Haram, jakieś pałace sraskie, a teraz robi za dodatek do laski, która daje dupy na lewo i prawo w Hollywood i udaje, że robi tam karierę, a on pewnie to filmuje. Niedawno rozjebałem Vaclava, który rzekomo jest głównym pretendentem do EWF World Championship. Jestem pewien, że taki Bidam i Franko też padną na kolana przed moją zajebistością. No, ale po co to kurwa mówię? Otóż dlatego, że uważam, że jestem gotowy na EWF World title. Nie są mi potrzebne żadne Evolution czy FTW titles, chuj z nimi. Ja idę prosto po złoto. Fakt, że przegrałem z Crazy'm pierwszą próbę, ale druga będzie już udana. Tak więc wysyłam wszystkim oficjalną wiadomość - mój czas w EWF już nastał. Porzućcie marzenia i pokłońcie się przed nowym królem. Kto tego nie zrobi, ten pożałuje. Mam nadzieję, że władzę EWF też zrozumieją to przesłanie. Nikomu nie dziękuję i cieszę się, że mogę spierdalać z Afryki.

(Koniec materiału filmowego.)


Jan Kowalski – Bardzo wyszczekany ten Bane.

Tony Hogański – Słyszałeś jak on mistrza Szakala nazwał? Słyszałeś? Znowu obelgami go obrzucił!

Jan Kowalski – Jeszcze polski parlament, serce demokracji obraził.

Tony Hogański – Nie pierdol Janku. Ich nie można obrazić. Kurwa kurwie łba nie urwie, a jak urwie to po kurwie.


(Przenosimy się przed szatnię Dark Avengera. Przed szatnią znajduje się Avon Tschorny i jeden z funkcjonariuszy GRU. Jak widać system alarmowy GRU działa wyśmienicie, bo zaledwie kilka minut zza gumowych drzwi słyszeliśmy jakiś huk, a już po chwili GRU jest pod rzeczonymi drzwiami, gotowe by zbadać sprawę.)

Avon Tschorny (pukając do drzwi)Panie Gumowy.... to znaczy... panie Avengerze. Czy wszystko dobrze?

Odpowiada mu cisza.

Avon Tschorny (nadal pukając)Panie Avengerze?

Tschorny nadal puka, ale jak w kreskówce drzwi się otwierają i funkcjonariusz puka w powietrze.

Dark Avenger (poprawiając maskę i kombinezon) Tak? W czym problem?

Avon Tschorny – No, bo dostaliśmy informację, że z pańskiej szatni słyszano jakiś huk.

Dark Avenger (zdziwiony)Huk? Aaa... to korki poszły! Te południowoafrykańskie instalacje elektryczne pozostawiają wiele do życzenia.

Avon Tschorny – Później był jeszcze odgłos jakby tłuczonego szkła?

Dark Avenger – Korki poszły to po ciemku wpadłem na szklany stolik kawowy. Był stolik i nie ma stolika. Wyobraża sobie pan?

Avon Tschorny – Tak... teraz wszystko jasne.

Dark Avenger – Jestem gotowy do sędziowania main-eventu.

Avon Tschorny – Odprowadzę pana na lądowisko.

(Wracamy na ring.)


Tony Hogański – Mówiłem, że to gumowa niedorajda. Taki był 12 lat temu, to i nadal taki jest. No chyba, że jest fałszywy.

Jan Kowalski – Nie ma żadnego spisku. To prawdziwy Avenger. Już nawet Crazy uznał to na poprzedniej gali.

Tony Hogański – Coś mi tu nadal gumą śmierdzi.


(Przenosimy się do najbardziej luksusowego i najbardziej czarującego biura w całym Extreme Wrestling Federation. Jest to oczywiście gabinet senatora Szakala. Widzimy tu specjalnie chroniony PCW Polish Championship, którego Łysy od ponad dekady jest oficjalnym strażnikiem. Jest też legitymacja partyjna z czasów komunistycznych, skóry upolowanych antylop, strój do safari, własnoręczny podpis ajatollaha Chomejniego, jakieś ozdoby z Iranu i inne memorabilia. Nie ma paprotki, bo jak pamiętamy nie lubi ona afrykańskiego klimatu. Przy biurku widzimy Pana Józefa oraz jednego z informatyków, który rozpoczął właśnie demontaż monitora dwukrotnego EWF World Champa. I jakby o łysym wilku była mowa, bo do pomieszczenia wchodzi senator Szakala. Zauważył co się dzieje na jego biurku i zmarszczył zamaszyście brwi.)

Szakal – Hola kurwa hola, ja mam na pulpicie bardzo ważne pliki!

Łysy podchodzi do biurka i robi groźną minę.

Szakal – Wypierdalać.

Goście senatora chcą wyjść z pomieszczenia, ale Łysy zatrzymuje Józefa.

Szakal – Nie ty Józef. (Wskazuje na pracownika działu IT.) Ten drugi wypierdala.

Zgodnie z poleceniem senatorskim informatyk opuścił jego gabinet.

Szakal – No i jak Józef... myszka naprawiona?

Pan Józef – Oczywiście. Chcieliśmy też sprawdzić co z tym filmikiem i dlaczego on nie działa, ale się nie udało.

Szakal – Ale ten niedojda sprawdzał tutaj czy w kwaterze głównej informatyków?

Pan Józef – No tam.... a jaka to różnica?

Szakal (z powagą) Kluczowa Józefie, kluczowa.

Pan Józef – Teoria jest taka, że filmik nie działa, bo był nagrywany na taśmach lub aparacie Kodaka.

Szakal – A Kodak zbankrutował i jak dodamy dwa do kurwa dwóch to mamy odpowiedź. (Machnął ręką.) No, ale nic. Ja w innej sprawie. Powiedz, czy myślałeś kiedyś o swojej przyszłości w kontekście swojej przeszłości?

Pan Józef – Odkąd „Złotopolscy" zeszli z anteny, to co raz mniej osób myli mnie z listonoszem.

Szakal (klasnął w swoje łyse dłonie) A popatrz jakie twoje życie jest kurwa zachwycającą fabułą? Przecież w normalnym świecie, wywiady w takiej federacji jak nasza powinna przeprowadzać jakaś cycata, pusta lala, prawda? No, ale nie kurwa w EWF! To by było zbyt proste! Kogo EWF wzięło w 2002 roku do roli reportera? Starego dziada, który wszystkim przez głupi serial kojarzył się z listonoszem. Szefa kotłowni do tego! Czy ktoś pomyślał wtedy w ogóle po co w federacji jest scentralizowana funkcja szefa kotłowni? Czy nie powinniśmy polegać na właścicielach obiektów sportowych, od których wynajmujemy halę? Prawdziwy „EWF Dream" przeżyłeś Józefie, a to dopiero początek kurwa! Czas Józefie pomyśleć o przyszłości i ja ci tę przyszłość zapewnię. Najpierw jednak trzeba będzie rozprawić się z twoją przeszłością.

W tym momencie drzwi do gabinetu się otwierają i do środka wchodzą Mumin i Mladenov. Dźwigają oni tę długą, czarną skrzynię, którą wcześniej dostarczył im kurier.

Mumin – Hop! Hop! Senatorze!

Mladenov – Nie mogliśmy się ciebie doczekać, więc przynieśliśmy paczkę do biura.

Mumin – Strasznie ciężki ten bagaż. Co senator tu wozi? Kamienie?

Szakal – Co to kurwa za samodzielność? Mieliście na mnie czekać. No dobra, postawcie, ale za chwilę i tak się zbieramy.

Drzwi znów się otwierają i w gabinecie pojawia się Doktor VooDoo Biały.

Doktor VooDoo Biały – Konferencja prasowa rozpocznie się dokładnie za 30 minut. Wszystko już przygotowane.

Szakal – Doskonale kurwa. Nie ma to jak spotkania z Polonią południowoafrykańską. Lubię takie gospodarskie wizyty, to prawie jak dożynki, wiecie? Te śpiewy, to witanie kurwa chlebem i solą, stroje ludowe, ta przaśność. (Wyraźnie się rozmarzył.) Ach kurwa, ach....

Pan Józef – A co jest w tej skrzyni? (Poczciwy Józef podchodzi do zagubionego bagażu senatorskiego i dotyka go dłonią.) A co ona taka zimna?

Szakal – Bo ma specjalny system chłodzenia.

Pan Józef – A po co?

Szakal – Coś bardzo dzisiaj ciekawski jesteś. Dowiesz się w swoim kurwa czasie.

Pan Józef – Mogę zajrzeć do środka?

Szakal – Odsuńcie się wszyscy. (Okazuje się, że na skrzyni znajduje się jakiś panel sterujący. Senator naciska jakiś przycisk i słychać jak jakieś mechanizmy zwalniają blokady w wieku skrzyni, którą senator następnie odsuwa.) Spójrz...

Pan Józef (w wyraźnym szoku) Ale... czy... to...

Szakal – Tak.

Pan Józef – Jak to możliwe? Po co?

Szakal – To jest moja broń ostateczna. (Senator zamyka wieko skrzyni.) Wystarczy? Napatrzyłeś się?

Pan Józef (głośno przełykając ślinę) Tak...

Doktor VooDoo Biały (zmieniając temat) Czy senator jest absolutnie przekonany, że to właściwa ścieżka?

Szakal – Co mi tu takie kurwa filozoficzne i zawa... zawoa... zawokurwa.... zawoalowane kurwa pytania zadajesz? Obie ścieżki na które dzisiaj wstąpię są prawidłowe i słuszne.

Mumin (z wahaniem w głosie) Senatorze... nie można kroczyć dwoma ścieżkami na raz....

Szakal – Ja kurwa mogę.

(Wracamy na ring.)


Jan Kowalski – On coś kombinuje! Twój łysy kumpel coś knuje! Co to jest w tej skrzyni? Ty coś wiesz, sam mówiłeś o broni ostatecznej i proszę, Szakal użył dokładnie tego samego sformułowania!

Tony Hogański – To przypadek.

Jan Kowalski – Przyznaj się. To znowu jakiś spisek? Czy my nie możemy mieć federacji bez spisków? Chociaż raz? Chociaż przez jeden rok?

Tony Hogański – Jakie spiski? Mistrz Szakal na pewno chce ogłosić owocne rezultaty swojej podróży służbowej na Kubę. Słyszałeś przecież, że spotka się też z rodakami. Poza tym, dobrze wiemy, że w 2025 mistrz będzie kandydował na prezydenta i przygotowania trzeba rozpocząć już teraz.

Jan Kowalski – Do 2025 jeszcze mnóstwo czasu.

Tony Hogański – To zleci jak z bicza strzelił. Ani się obejrzysz i będziemy tuż przed kampanią wyborczą.

Jan Kowalski (ironicznie) Jakie szanse może mieć Szakal by zostać prezydentem Polski?

Tony Hogański – To samo mówiłeś, gdy kandydował do rady miasta Szczecina. To samo też mówiłeś, gdy kandydował do senatu. Dwukrotnie się myliłeś, pomylisz się i trzeci raz. Szakal to jest to, czego nam trzeba. Niezależny kandydat, bezpartyjny, nie jest ani z koalicji, ani z opozycji. Będzie reprezentował siebie, wyborców, wszystkie Polki i wszystkich Polaków. Zapamiętajcie moje słowa i głosujcie na Szakala w 2025!

Jan Kowalski – To ja się już muszę pożegnać.

Tony Hogański – Co? Jak to?

Jan Kowalski – Helikopter niedługo odlatuje, a ja przecież będę komentował main-event z sawanny.

Tony Hogański – Idź sprzedawczyku i zdrajco. Powinieneś dostać Order Judasza.

Jan Kowalski (zdejmując słuchawki) Na szczęście Felipe Castro zlikwidował te wszystkie głupie ordery, medale i odznaczenia. (Po tych słowach Janek opuszcza stanowisko komentatorskie i znika pod FeliXtronem.)

Tony Hogański – No i sobie poszedł....

Zaduma Hogańskiego nie trwa długo, bo już po kilkunastu sekundach na arenie pojawia się Mariusz Max Kolanko, który w zastępstwie Janka będzie komentował walkę o EWF FTW Championship.

Mariusz Max Kolanko (zakładając słuchawki) Witam wszystkich!

Tony Hogański (znudzony) No cześć.

Mariusz Max Kolanko Ale jestem podekscytowany!

Tony Hogański – Przywykniesz.

Mariusz Max Kolanko Mogę zapowiedzieć walkę?

Tony Hogański – No dawaj.

Mariusz Max Kolanko (z nieskrywaną radością) Czas na pojedynek o EWF FTW Championship!



EWF FTW Championship
Bidam vs Franko (c)



Zaczyna grać The Clash i „London Calling” – w hali pojawia się Bidam. Jeszcze niedawno był EWF FTW Champem, ale jego kumpel Franko odebrał mu ten tytuł. Dziś czas na rewanż. Publiczność jest zadowolona, bo Bidamczyk to w sumie pozytywny gość, chociaż lekko nienormalny. Spokojnym krokiem dociera na ring, po drodze rozdał nawet kilka autografów i rozpoczyna się wielkie oczekiwanie.
Nie trwa ono znowu tak bardzo długo, bo oto rozbrzmiewa „Anvil Of Crom” Basila Poledourisa, a poziom radości publiki wzrasta. Ostatnie wydarzenia sprawiły, że Franko zyskał sporą sympatię wśród plemion w RPA, nawet nadali mu swój honorowy tytuł, plus dodatkowe wdzianko, co sprawia, że przerósł popularnością swojego kolegę. Spokojnie dociera na ring, gdzie wita się po przyjacielsku z Bidamem.

Mariusz Max Kolanko Sędzią tego pojedynku będzie Antoni Bryndza.

Tony Hogański – Po co to mówisz? Przecież widzimy.

Mariusz Max Kolanko Chcę zachować pełny profesjonalizm. Poza tym nasz komentarz jest transmitowany też drogą radiową, a przed telewizorami i radioodbiornikami siedzą też niewidomi.

Tony Hogański – Faktycznie. Nie pomyślałem o ślepych.

Zawodnicy są już na ringu, gotowi do akcji, spoglądają na siebie w duchu wzajemnego zrozumienia, a także honorowej przyjaźni. Antoni Bryndza prezentuje publiczności pas, o który toczyć się będzie ten pojedynek. Jeszcze niedawno Bidam był EWF FTW Champem, ale tytuł został zdobyty przez Franko. Teraz Bidamczyk ma okazję do rewanżu. Jak zawsze w tzw. bratobójczych pojedynkach pytanie jest jedno - czy ich przyjaźń przetrwa? Za chwilę się przekonamy. Gdy gong rozbrzmiał w arenie, Bidam i Franko spojrzeli na siebie z lekkim uśmiechem, obaj wiedzieli, że to będzie starcie honorowe, a przyjaźń nie przeszkodzi im w maksymalnym wykorzystaniu umiejętności. Franko ruszył pierwszy, wykonując szybki low kick w kolano Bidama, który zgrabnie uchylił się, kontrując lekkim łokciem w żebro rywala, po czym obrócił się, próbując uderzyć kopnięciem z półobrotu, lecz Franko uniknął kontaktu, ślizgając się na matę i natychmiast wstając z lawiną szybkich uderzeń, zmuszając Bidama do cofnięcia się do narożnika. Nowosibirski wykorzystał moment nieuwagi przeciwnika i przeturlał się w bok, chwytając Franko za nogę i próbując podnieść go do Snapmare, jednak Rzeźnik przyblokował, wykręcając w jakiś sposób biodra i odpłacając kopnięciem w żebra, które zmusiło Bidama do upadku, a Franko natychmiast ruszył z serią mocnych kolan w brzuch, przeplatając je szybkimi uderzeniami w głowę, po czym z impetem odbił się od lin i wykonał efektowny Running Knee Strike, który posłał Bidama na matę.

Mariusz Max Kolanko Dużo się dzieje! Jest dynamicznie!

Tony Hogański – Maksiu, musisz zbudować jakiś swój własny styl w komentowaniu. Jak na razie gadasz zupełnie bez polotu, takimi wyświechtanymi frazesami rzucasz.

Mariusz Max Kolanko Co radzisz?

Tony Hogański – Musisz być autentyczny, ale ścieżkę musisz znaleźć sam. Ja mogę cię tylko naprowadzić. Nic nie trwa wiecznie, nie będę komentatorem zawsze, a ktoś musi mnie zastąpić.

Tymczasem na ringu wychowanek prawosławnych klasztorów odbił się na linach, wstając w zwolnionym tempie i kontrując Flying Forearm, który Franko z trudem zblokował, a następnie z impetem wyrzucił Bidama w powietrze, starając się wykorzystać momentum do Belly to Belly Suplex, lecz Bidam, obracając się w locie, wylądował na nogach poza ringiem, w momencie gdy aktualny EWF FTW Champion, zaskoczony zwrotem akcji, nie zdążył wyhamować, uderzając plecami w apron. Bidamczyk natychmiast wykorzystał sytuację, chwytając Franko za koszulkę i, podciągając go do siebie, rzucił nim o barierki, przy czym obaj wylądowali z hukiem, a publiczność wybuchła głośnym dopingiem, po czym Bidam, zachęcony wsparciem jaki otrzymał w tym momencie od publiczności, ruszył na rywala serią uderzeń pięścią w brzuch i twarz, aż The Butcher zmuszony został do cofnięcia się pod barierki, gdzie próbował kontratakować kopnięciem w nogi, lecz Bidam uchylił się, chwytając go za biodra i wykonując efektowny Snap Suplex na twarde podłoże, a następnie przeturlał się w kierunku ringu, wciągając przeciwnika za sobą. Nieźle to wszystko wygląda. Widać, że panowie nie oszczędzają się, ale jednocześnie w tym starciu nie ma złośliwości, tylko czysta wola walki. Kiedy obaj wrócili na ring, sędzia Antoni Bryndza tylko kręcił głową w swój typowy, bombowy sposób, a Bidam ruszył pierwszy, wykonując szybki Clothesline, który powalił Franko na matę, po czym wpełzł na narożnik i korzystając z liny, wykonał Springboard Elbow Drop, lecz jego rywal, a jednocześnie przecież przyjaciel, zaskoczył wszystkich, zginając ciało w locie i unikając ciosu, kontrując natychmiast Running Dropkickiem, który powalił Bidama na plecy!

Mariusz Max Kolanko Mógłbym na przykład być bardzo fachowym komentatorem, który będzie koncentrował się na walce, a nie na tworzeniu historii?

Tony Hogański – Niby to słuszne, ale Janek już taki jest, tzn. akurat wtedy, gdy nie podlizuje się obecnej władzy. Zresztą wielu już próbowało, bo to zawsze miała być kontra na moją szkołę komentarza.

Mariusz Max Kolanko To znaczy?

Tony Hogański – Byłem często krytykowany, że nie znam się na wrestlingu, dlatego głównie zajmuje się opowiadaniem pierdół. Stąd wielu komentatorów, raczej nie w EWF, tylko w niezależnych federacjach, starało się wykreować postać, takiego profesjonalnego komentatora. Nazwijmy ten typ takim anty-Hogańskim, bo stworzeni zostali tylko po to aby stać w kontrze do mojej osoby.

Pozostawmy na chwilę Tostera i jego rozważania na temat szkół komentatorskich, bo przecież trwa walka. Rzeźnik właśnie powalił Nowosibirskiego, a publiczności podobają się takie akcje. Franko natomiast nie próżnuje, bo oczywiście Bidam jest powalony na plecy, ale tuż po tym Franko, wykonał kolejną serię Mounted Punches, bijąc swojego kolegę, a dzisiaj rywala w tułów i głowę, po czym próbował podnieść go do finishera typu Spinebuster, lecz Bidam wyłamał się, obracając przeciwnika w kluczowy arm drag, a następnie podciągnął go do narożnika, gdzie wykonał kombinację Elbow Smash i Knee Strike, zmuszając Franko do cofnięcia się w środek ringu, gdzie Koreańczyk z Północy natychmiast złapał go za kark, podnosząc do Northern Lights Suplex, po czym spróbował pinu, lecz Rzeźnik natychmiast przerwał! Sprawiło to, że szybko wyrwał się z uścisku i skontrował efektownym Gutwrench Suplex, po czym wstał i wykonał kilka mocnych uderzeń w plecy i barki Bidama, a następnie odbił się od lin, przygotowując się do Running Knee Strike, ale były EWF FTW Champion uchylił się, chwytając Franko za nogi i wykonując efektowny Double Leg Takedown, który powalił przeciwnika! Nie ma jednak tak łatwo, bo oto aktualny EWF FTW Champion szybko wstał, wykorzystując linę do odbicia się i wykonując Springboard Dropkick, który wysłał Bidama w narożnik, gdzie wylądował ostro, odbijając się od lin do Running Forearm Smasha, którego Franko nie zdążył uniknąć! Co za walka, co za emocje! Południowoafrykańska publiczność szalała, gdy obaj zawodnicy wstali powoli, wymieniając krótkie uderzenia pięściami, kopnięcia i łokcie, po czym Franko chwycił Bidama w armbar, zmuszając go do uklęknięcia. Koreańczyk szybko przetoczył się w bok, wyrywając się z chwytu i wykonując Snap Suplex w stronę przeciwnika, który wylądował na plecach, a Bidam natychmiast wskoczył na narożnik i wykonał Diving Crossbody!!

Mariusz Max Kolanko Proszę zwrócić uwagę na technikę Bidama. Kiedyś mówiło się, że niby zapomniał jak się walczy, ale tej akcji nie możemy niczego zarzucić. Była doskonała pod względem stylu.

Tony Hogański – Rozkręcasz się. Może faktycznie coś z ciebie będzie. Dobrze, że masz energię w głosie, to przynajmniej nie przynudzasz.

Mariusz Max Kolanko Dziękuję, Tony. Twoja pochwała wiele dla mnie znaczy.

Tony Hogański (ciężko wzdycha) No widzisz. Jakoś tak nam życie w tym naszym EWF mija.

Franko the Butcher leży rozwalony. Tymczasem Bidamczyk odbił się od lin, a następnie wykonał na wstającym rywalu Running Enzuigiri, które trafiło EWF FTW Champa w tył głowy, następnie podniósł go i wykonał efektowny Backbreaker. Chwila dominacji Bidama trwa chwilę, a Franko wydaje się być zdezorientowany. Bidamczyk doprowadza do zwarcia, trwa szamotanina i w jej efekcie obywatel stepów mongolskich chwycił Rzeźnika za biodra, wykonał Exploder Suplex, który posłał przeciwnika znów na matę. Ibaj zawodnicy leżeli krótszą chwilę bez ruchu, a publiczność zgromadzona w hali krzyczała, dopingując ich do dalszej walki. Znów okazuje się, że inDuna Franko jest dzisiaj popularniejszy od swojego kolegi. W końcu wstali, zmęczeni, z widocznymi siniakami i obtarciami, i ruszyli na siebie z serią ciosów łokciem, kopnięć, kolan i forearmów, aż Bidam uchwycił Franko w Double Underhook, wynosząc go do Crucifix Powerbomb, po czym spróbował wykonać jakąś akcję, ale Franko odbił się od lin, wywracając Bidama w powietrzu i kontrując efektownym Wheelbarrow Neckbreaker, lecz Polak wstał natychmiast i złapał Włocha w Suplex niemal na środku ringu, po czym wylądowali na linach, gdzie Bidam wykonał Running Knee Strike, następnie podniósł Franko, obracając go w powietrzu i wykonując Northern Lights Suplex. Pin........1........2.. kick out! Tym razem nic tego nie wyszło! Obaj wstali, niemal jednocześnie, wymieniając krótką serię uderzeń pięścią w głowę i korpus, po czym Bidam uchwycił rywala w potężny Tilt-a-Whirl Backbreaker, który zmusił Franko do upadku, a były EWF FTW Champion nie zwalniał tempa, wchodząc na narożnik, wykonując Top Rope Moonsault, lecz Rzeźnik w ostatniej chwili uchylił się, co spowodowało, że Bidam roztrzaskał się na macie!

Mariusz Max Kolanko Bidam stara się jak może. Dzielnie walczy by odzyskać swój pas.

Tony Hogański – Zobaczymy jak mu pójdzie.

Franko the Butcher od razu dopadł do rywala, po czym wykonał mu Exploder Suplex, tym razem skutecznego. Widać, że Franko jest już odrobinę zmęczony, ale zdeterminowany. Szybko wykonał Running Knee Strike, a następnie podniósł rywala do Northern Lights Suplex z podwójnym obrotem, po czym od razu pin.....1.........2.......kick out!! Franko podnosi rywala, ale ten nie pozwala mu na wykonanie żadnego ciosu, ale doprowadza do zwarcia. Panowie szamoczą się chwilę, po czym rozdzielają, a następnie decydują się w tym samym momencie odbić o liny. Bidam od razu rusza do ofensywy, próbując przejąć inicjatywę. Franko jednak nie daje się zaskoczyć i wykonuje szybki unik, znów odbijając się od lin i kontrując Dropkickiem, który zmusza Bidamczyka do kroku w tył. Rzeźnik wchodzi agresywnie, wyprowadzając serię krótkich ciosów łokciami i kolanem w korpus Bidamczyka. Nowosibirski schyla się, blokuje część uderzeń, ale jeden z ciosów trafia w żebra, wywołując krótki jęk bólu. Bidam odbija się od lin, wykonuje Duck Under, omija próbę Clothesline’a Franko i odpowiada serią Knee Strikes w brzuch rywala. The Butcher chwilowo cofa się. Obaj zawodnicy, mimo że są już zmęczeni, to przyspieszają – Bidam wykonuje Running Forearm Smash, Rzeźnik unika i kontruje Dropkickiem w kolano Bidamczyka, który pada na matę, ale natychmiast wstaje, korzystając z liny jako podpory. Franko nie traci czasu – wykonuje szybki Snap Suplex w kierunku narożnika. Bidam w ostatniej chwili uchyla się, odbija od lin i kontruje Knee Strike w twarz aktualnego EWF FTW Champa, który niemal traci równowagę i chwyta się lin, by nie spaść poza ring. Nie udaje mu się to jednak, bo Bidamczyk potężnie kopie go w żebra, tak że Butcher ostatecznie wypada poza ring!

Mariusz Max Kolanko A co sądzisz o fakcie, że Franko otrzymał tytuł inDuna i może być teraz znany jako in-Duna Franko?

Tony Hogański – Ja miałem Paszport Polsatu i nic z tego nie wynikło.

Mariusz Max Kolanko To znaczy?

Tony Hogański – Lokalny folklor i tyle. Nie przywiązywałbym do tego faktu większej uwagi.

W tym momencie akcja przenosi się poza ring. Bidam wyciąga Rzeźnika za nogi, rzuca nim o barierki ochronne, a The Butcher w ostatniej chwili łapie się konstrukcji i odbija w kierunku Bidama, wykonując efektowny Dropkick. Obaj zawodnicy przewracają się na ziemię, a tłum krzyczy w osłupieniu, bo nikt nie spodziewał się tak takiego ciekawego dynamizmu poza ringiem. Dynamizm ten nie trwa jednak długo, bo oto Bidam szybko wraca na ring, wciąga przeciwnika, ale EWF FTW Champion nie daje za wygraną i natychmiast blokuje próbę Powerbomba, wykonuje obrót i trafia Bidamczyka szybkim Enzuigiri, który powala go na matę. Nowosibirski jednak szybko wstaje, odbija się od lin, wykonuje Running Crossbody, ale Franko zwinnie przewraca się na plecy i minimalizuje obrażenia. Akcja znów przyspiesza, gdy Rzeźnik wykonuje serię mocnych Knife Hand Chops, Bidam odpowiada potężnymi ciosami łokciem i serią Knee Strikes w korpus przeciwnika. Obaj widać, że są zmęczeni, ale adrenalina napędza ich do kolejnych ataków. The Butcher wbiega na narożnik, Bidam podąża za nim – moment napięcia, chwilowy balans, po czym inDuna Franko wykonuje efektowny Flying Knee, a Bidam odpowiada Running Lariat, który niemal wyrzuca przeciwnika poza ring. Niekończąca się wymiana trwa – obaj zawodnicy podnoszą się i atakują naprzemiennie. Bidam wykonuje Snapmare, Rzeźnik kontruje szybkim Back Elbow. Nowosibirski wykonuje Running High Kick, Franko odpowiada Springboard Dropkickiem, a tłum nie nadąża z reakcją. Walka przenosi się ponownie poza ring – Bidam i Rzeźnik toczą bój wzdłuż barierek oddzielających ring od publiczności, wymieniają ciosy, kopnięcia i Shoulder Tackles. The Butcher próbuje wrzucić Bidamczyka na barierki, ale ten kontruje, chwytając przeciwnika w chwyt rodem z MMA i odrzucając go w stronę stołu miejscowego stołu komentatorskiego. Franko wpada na stół, który trzeszczy, lecz nie łamie się. Konstrukcje w RPA są widać bardzo odporne. Bidam wykorzystuje okazję, wspina się na apron, odbija od lin i wykonuje Springboard Clothesline, który trafia Rzeźnika tak, że ten niemal przewraca się z powrotem do ringu. Obaj zawodnicy są wyraźnie zmęczeni, oddychają ciężko, a każdy ruch wymaga pełnej koncentracji.

Mariusz Max Kolanko Przyznasz jednak, że inDuna brzmi całkiem groźnie?

Tony Hogański – Ty nadal o tym? Starasz się merytorycznie analizować ten fakt?

Mariusz Max Kolanko Tak.

Tony Hogański – Może i brzmi groźnie, ale co z tego? Jak byśmy mieli analizować zawodników na podstawie tytułów, to trzeba by uznać, że taki Dastin Tornado albo The Destroyer brzmią groźnie. Czy pomogło im to w karierach?

Mariusz Max Kolanko Nie.

Tony Hogański – No to masz odpowiedź na swoje pytanie.

Obaj zawodnicy ledwo stoją na nogach. Walka trwa już bowiem jakiś czas, panowie dają z siebie wszystko. Pomimo faktu, że w pewnym sensie są przyjaciółmi, to zwycięstwo jest jednak ważne.Bidamczyk opiera się o liny, klatka piersiowa unosi się i opada w nierównym rytmie, podczas gdy Rzeźnik stoi kilka kroków dalej, zgarbiony, ale wciąż gotowy do ataku. Publiczność zaczyna klaskać, wyczuwając, że zbliża się decydująca faza pojedynku. The Butcher rusza pierwszy, ciężkim krokiem, i trafia Forearm Smash w twarz Bidama. Nowosibirski odpowiada tym samym. Kolejny cios od Rzeźnika, kolejny od Bidamczyka. Wymiana zamienia się w brutalny pojedynek na łokcie i pięści, bez gardy, bez cofania się. Każdy cios niesie ze sobą resztki sił, jakie im pozostały. W końcu Bidam wykonuje nagły zwrot,po czym  kopnięcie w brzuch, Front Facelock i Snap DDT! Głowa Rzeźnika uderza o matę, a Bidam natychmiast przewraca go na plecy. Pin......1.......2....... kick out!! Franko podnosi bark w ostatniej chwili, a tłum eksploduje, bo nie bez powodu Franko dostał tytuł inDuny. Bidamczyk nie może uwierzyć, ale nie ma czasu na zastanawianie się. Podnosi przeciwnika i próbuje German Suplex, jednak Rzeźnik blokuje, rozpychając łokciami przestrzeń, po czym nagle odwraca sytuację i trafia Back Elbow, a następnie Running Lariat, który powala Bidama na matę. Franko nie przestaje, bo od razu łapie przeciwnika i wykonuje brutalny Backbreaker, przytrzymując przez chwilę jego ciało na kolanie, jakby chciał złamać go na pół. Bidamczyk krzywi się z bólu, ale nie krzyczy, nie bez powodu przeszedł ciężkie życie w Korei Północnej, tylko zaciska zęby i próbuje się wyrwać.

Mariusz Max Kolanko To musiało boleć.

Tony Hogański – Powiedz to jakoś tak bardziej merytorycznie i fachowo.

Mariusz Max Kolanko Musiało to wiązać się z istotnym bodźcem bólowym, najprawdopodobniej o wysokiej intensywności, zdolnym do aktywacji nocyceptorów w tkankach somatycznych. Tego rodzaju uraz mógł wywołać ostry, silny ból wynikający z uszkodzenia struktur miękkich, a potencjalnie również elementów kostnych lub stawowych, co skutkuje gwałtowną reakcją układu nerwowego oraz odruchową odpowiedzią obronną organizmu.

Tony Hogański – Przesadziłeś. Odpalam ziewanko! (Toster ziewnął.) Nie załamuj się jednak, zmierzasz w dobrym kierunku.

Aktualny EWF FTW Champion puszcza chwyt i natychmiast wbiega na narożnik. Publiczność zaczyna go nawet zachęcać do boju, bo słychać okrzyki: inDuna Franko! inDuna Franko! inDuna Franko! inDuna Franko! Rzeźnik uśmiecha się pod nosem, bo oprócz Rzeźników zza fal, zyskał też nową, całkiem ciekawą grupę fanów. Nie zwleka zbyt długo i szybko skacze z pięknie wykonanym Diving Elbow Dropem! Trafienie jest czyste, precyzyjne i skuteczne! Pin......1........2........kick out! Nowosibirski nadal walczy. Ledwo, ale walczy. Obaj zawodnicy podnoszą się niemal jednocześnie. Bidamczyk zatacza się, ale w ostatniej chwili łapie równowagę i wykonuje nagły Enzuigiri, które trafia Rzeźnika w tył głowy. Franko pada na kolana. Bidam wykorzystuje moment, łapie przeciwnika i wykonuje Exploder Suplex, który posyła Rzeźnika w narożnik. Bez chwili zawahania rusza, po czym od razu wykonuje Running Corner Knee! Franko osuwa się, ale Bidam go podnosi… kolejna próba zakończenia… podniesienie do Powerbomb… ale Rzeźnik nagle kontruje Hurricanrana! Bidamczyk wpada w liny i odbija się... prosto na Big Boot od Rzeźnika! W miarę szybko obaj panowie podnoszą się. Trwa chwila napięcia, po czym ruszają na siebie. Spotykają się na środku ringu i bez słowa zaczynają kolejną wymianę - Punch, Forearm, Chop, Knee Strike. W końcu Rzeźnik przejmuje inicjatywę, żwawo i ohoczo łapie Bidamczyka, podnosi go i wykonuje Sit-Out Powerbomb! Pin....1....2...kick out! To już kolejny raz. Lekka frustracja na twarzy Franko jest widoczna. Uderza dłonią w matę i krzyczy coś pod nosem, ale zaraz wraca do działania.

Mariusz Max Kolanko Rzeźnik nie często pokazuje frustrację.

Tony Hogański – Dziwisz mu się? Jeśli dzisiaj straci pas to dołączy do długiej listy zdobywców pasów z niczego. Niby im się udało, ale nie zdążyli się nacieszyć, bo na kolejnej gali ten tytuł stracili.

Mariusz Max Kolanko Coś w tym jest.

Rzeźnik przeciwnika, próbuje kolejnego ataku, ale Bidamczyk nagle ożył i jest jak nowo narodzony. Następuje seria Punches, szybki Kick, a potem Tilt-a-Whirl Backbreaker! Rzeźnik zwija się z bólu, a Nowosibirski, mimo wyczerpania, wspina się na narożnik. Publiczność aż wstaje z miejsc. Bidamczyk bez wahania skacze z Moonsaultem! Trafia! Pin.......1.......2....... kick out! Bidamczyk patrzy w stronę sędziego, jakby szukając potwierdzenia, że to naprawdę było tylko dwa. Rzeźnik leży nieruchomo przez kilka sekund, po czym nagle przewraca się na bok i zaczyna powoli podnosić. Bidam rusza pierwszy, ale jego ruchy są wolniejsze, bo obaj panowie są zmęczeni i zdrowo poobijani. Rzeźnik kontruje, łapie go za głowę i wyrzuca przez liny!! Bidamczyk spada prosto na metalowe schodki stojące przy ringu, a następnie spada z nich na posadzkę!!! (EWF! EWF! EWF! EWF! +
inDuna Franko! inDuna Franko! inDuna Franko! inDuna Franko!)

Tony Hogański – Proszę tylko bez fachowych i merytorycznych terminów tym razem.

Mariusz Max Kolanko Chciałbym w takim razie...

Tony Hogański (przerywa mu) Tylko nie gadaj mi tu znowu o folklorystycznych tytułach.

Mariusz Max Kolanko (trochę smutno) To ja już nie wiem....

Poza ringiem walka nabiera zupełnie charakteru - Rzeźnik popycha Bidama w barierki, potem w narożnik ringu, a następnie próbuje wbić go w słupek. Zawodnik rodem z Korei Północnej blokuje, obraca się i to Franko uderza barkiem w metal. Nowosibirski zbiera resztki sił i wykonuje Running Knee Strike poza ringiem, który powala przeciwnika na ziemię. Sam jednak opada na jedno kolano, kompletnie wyczerpany. Z trudem wracają na ring, a gdy tylko wchodzą między liny, natychmiast ruszają na siebie. Dochodzi do zwarcia, dzikiej szamotaniny, panowie okładają się nieustannie, wymieniając Forearm za Forearm, Punch za Punch, aż dźwięk uderzeń niesie się po całej arenie. Nowosibirski zaczyna przejmować inicjatywę, trafia Knee Strike w brzuch, potem kolejny, następnie szybki Elbow Smash, który cofa Franko o kilka kroków, aż w końcu łapie go za kark i wykonuje Snapmare, przechodząc płynnie w kontrolę nad przeciwnikiem na macie; Rzeźnik próbuje się wyrwać, ale Bidam natychmiast dociska jego nogi, skręca biodra i zaczyna zakładać jeden ze swoich kończących chwytów, czyli The Sands of Karakorum [Indian Deathlock]! Robi się ciekawie! Publiczność wstaje, czując, że to może być koniec. Franko krzyczy z bólu, uderza dłonią w matę, próbuje sięgnąć lin, ale Bidamczyk trzyma, go mocno. Siedzi nieźle w tym siodle i nie ma zamiaru wypuścić szkapy zwanej Franko. Przy okazji oczywiście blokując każdy ruch, zwiększając nacisk, skręcając nogi przeciwnika jeszcze mocniej; sędzia klęka obok i pyta, czy Rzeźnik się poddaje. The Butcher zaciska zęby, jego twarz wykrzywia się w bólu, ręka drży nad matą... wydaje się, że to już moment, że zaraz odklepie!

Mariusz Max Kolanko Czy to moment Bidama?

Tony Hogański – Może tak, może nie...

Mariusz Max Kolanko Czy może Franko jednak się wyrwie?

Tony Hogański – Może tak, może nie...

Mariusz Max Kolanko (z troską w głosie) Wszystko w porządku, Tony?

Tony Hogański – Sam nie wiem.

Bidam jeszcze pogłębia chwyt, pochylając się do tyłu i dociskając całe ciało, wyciskając z Franko resztki sił. Tłum liczy sekundy, napięcie rośnie do granic możliwości, nagle jednak Rzeźnik, niemal instynktownie, zaczyna przesuwać swoje ciało centymetr po centymetrze, wykorzystując ostatki energii, odpycha się łokciami od maty, przekręca biodra, a potem w absolutnym akcie desperacji wyrywa jedną nogę z uścisku. Bidamczyk próbuje utrzymać chwyt, ale traci kontrolę, a aktualny EWF FTW Champion obraca się gwałtownie, popycha go i obaj przetaczają się po macie! Przez sekundę leżą obok siebie, kompletnie wyczerpani, ale to Rzeźnik pierwszy się porusza. Podnosi się na kolana, potem na nogi, chwiejąc się, ale z oczami pełnymi determinacji. Bidamczyk również próbuje wstać, nie wierząc, że jego finisher nie zakończył walki. Nowosibirski rusza do przodu, próbując jeszcze jednego Knee Strike, lecz Franko w ostatniej chwili unika, wchodzi za jego plecy i łapie go w nietypowy chwyt; przez moment wygląda, jakby sam nie miał już sił, ale nagle, jakby wyciągnął z siebie ostatnią iskrę, podnosi Bidama wysoko na ramiona! Publiczność zamiera, a Rzeźnik obraca ciało przeciwnika w powietrzu i z niesamowitą siłą wykonuje Burning Hammer [Inverted Death Valley Driver]!!!! Uderzenie jest potężne, matę aż wygina pod ich ciężarem, przez sekundę zapada cisza, jakby nikt nie mógł uwierzyć w to, co właśnie zobaczył! Franko opada obok, ledwo żywy, ale instynktownie przetacza się i kładzie rękę na klatce piersiowej Bidama! Czy to ten moment? Czy to może być koniec? Sędzia Antoni Bryndza rzuca się na matę i zaczyna liczyć.... pin.......1...........2...........3!! (Zwycięzcą i nadal EWF FTW Champem jest: Franko the Butcher!)

Mariusz Max Kolanko Na tym koniec!

Tony Hogański – Mam nadzieję, że ci się spodobało.

Mariusz Max Kolanko Dziękuję EWF za wielką szansę, jaką była możliwość komentowania tej walki. Prezydent Felipe Castro robi kawał dobrej roboty.

Tony Hogański – No już, przestań, to nie ta ścieżka. Już wolałem jak próbowałeś być bardzo fachowy i merytoryczny. Kolejnego castroluba albo lizocastrysty na tym stołku nie zdzierżę.

Tymczasem Franko leży jeszcze przez moment bez ruchu, patrząc w sufit, jakby sam nie wierzył, że to się udało, podczas gdy Bidamczyk pozostaje na macie, pokonany, ale nie złamany, po jednej z najbardziej wyniszczających i pamiętnych walk, jakie widziała ta arena. W sumie to nie wiadomo jak często odbywają się tu zawody wrestlingowe, więc może faktycznie rzadko trafia się taka gratka. W końcu po chwili odpoczynku,panowie na ringu wstają i ściskają się po przyjacielsku. Jest w tym uścisku nie tylko przyjaźń, ale też szacunek do klasy rywala, jego zaangażowania w walkę i swego rodzaju honoru. Publiczność żegna ich owacjami na stojąco, gdy rozbrzmiewa Dead Or Alive i ich przebój „You Spin Me Round (Like a Record), a Bidam i Franko opuszczają ring.

Tony Hogański – Czyli na razie pozostaną kolegami? To związek jak ze stali. Może dlatego, że zarówno jeden jak i drugi mają trochę nierówno pod sufitem.

Mariusz Max Kolanko To prawda. My tymczasem powoli zbliżamy się do wielkiego main-eventu.

Tony Hogański – Stawiam na to, że walkę wygra Crazy, a po walce słonie stratują najebanego z żalu Vaclava.

Mariusz Max Kolanko W sumie to takie rzeczy są możliwe w EWF. Po Boko Haram wszelkie granice zostały przekroczone.

Tony Hogański – Jest też 24% szans, że Vaclav przetrwa spotkanie ze słoniami, a następnie z żalu nad samym sobą zgwałci hipopotamicę, która akurat będzie przechodziła do wodopoju. On jest do tego zdolny! Z tego związku narodzi się HipoVaclav, przyszły super-bohater, człowiek-hipopotam, zwany też Hippo-Manem. Być może to właśnie Hippo-Man w 2038 roku spełni marzenie ojca i zdobędzie dla rodu Vaclavów pierwszy EWF World Championship.

Mariusz Max Kolanko A w tej walce pokona stuletniego Szakala. Jest też szansa Tony, że masz hipomanię.

Tony Hogański (trąca go łokciem) Jakim tonem do mnie mówisz? Z szacunkiem dla starszego kolegi po fachu.


(Realizator pokazuje nam teraz krótki materiał filmowy. W tle gra jakaś muzyka filmowa, a my jesteśmy na lądowisku dla helikopterów. Widzimy sceny jak do trzech cywilnych helikopterów Mi-1 wsiadają: Vaclav i Felipe Castro, SR-Crazy wraz ze Smelą i Miszką, a także Jan Kowalski i Dark Avenger. Po chwili helikoptery odlatują, a następnie widzimy jak niczym w „Czasie Apokalipsy" przelatują nad miastem, a później nad sawanną. Felipe Castro miał rację - sceny z helikopterami są bardzo klimatyczne. Koniec materiału filmowego.)


Mariusz Max Kolanko Napięcie rośnie!

Tony Hogański – Wiele pracy przed nami jeszcze. Powiedz mi, czy ty umiesz powiedzieć coś oryginalnego czy działasz jak efekt jakiegoś generatora tekstu?

Mariusz Max Kolanko Ty chyba Tony jesteś bardzo smutny i bardzo samotny. Zawsze taki złośliwy, na siłę starasz się być zabawny, ale w głębi duszy jednak często płaczesz.

Tony Hogański – Ulica mnie tak wychowała, a w stanie wojennym przewracałem koksowniki.


(Przenosimy się na zaplecze, gdzie jak zawsze dzieje się coś ciekawego. Znajdujemy się na korytarzu. którym idą SeBa oraz Mati.)

Mati – Zegar tyka, Sebastianie. Czas ucieka.

SeBa – A serduszko puka w rytmie SeBy. (Pewnym siebie głosem.) Za chwilę ci zaimponuję! Za chwilę zobaczysz koniec Franza! Czas zmasakrować tego lewaka na wieki wieków!

Panowie podchodzą do jakiś drzwi, które SeBa traktuje z bara i wyłamuje z framugi - jak w każdej hali na całym świecie, drzwi są robione z bardzo kiepskiej jakości materiałów. I oto jesteśmy świadkami niecodziennego wydarzenia, bo oto na środku szatni Franza, bo to w niej się znajdujemy, rozłożona została kanapa, a pod kołderką widzimy samego Franza we własnej osobie oraz kobietę, którą uratował przed marokańskim napastnikiem. Jak widać musiało tu dojść do łóżkowej sceny.

Franz (oburzony)Co to ma znaczyć?! Co to za najście?! Trochę prywatności!!

Mati (lekko zdegustowany) Sebastianie, czy to właśnie chciałeś mi pokazać?

SeBa – To mój triumf nad ideologią tego lewaka. Lamyaa świetnie się spisała.

Mati – Kto taki?

SeBa – Poznajcie się. To Lamyaa Khatibi, marokańska dziewczyna do towarzystwa. Rusłan ją znalazł i powierzył tajną misję.

Franz – Co takiego??? (Do kobiety.) Kim ty jesteś???

Dziewczę owinięte w prześcieradło ewakuowało się z kanapy. Tak na wszelki wypadek jakby Franz wpadł w szał.

Lamyaa Khatibi – Lamyaa, miło mi poznać. (Z uśmiechem.) Dumna obywatelka Maroka.

Franz – Jesteś z Maroka?

SeBa – Właśnie tak! Z Maroka, którego tak nienawidzisz! Z marokańskiej rasy, którą tak pogardzasz!

Franz – Z Maroka???

SeBa – Splamiłeś swój honor na wieki. Połączyłeś swą krew z marokańską krwią. Teraz sam jesteś.... Marokanem!!!

Franz (łamiącym się głosem) Nie mogę w to uwierzyć.... Zostałem... Marokanem????

SeBa – To koniec! SeBa, Król Korwin i Armia Prus Wschodnich triumfują!

Mati – Co za intryga! SeBa, tyś feldmarszałkiem na wieki!

Po tych słowach Mati wyjmuje zza pazuchy pruski hełm i „koronuje" SeBę na nowego feldmarszałka.

Mati – Armia Prus Wschodnich znów jest twoja! Wodzu prowadź!

SeBa – Brawo ja!

(Feldmarszałek, Mati oraz Lamyaa opuszczają szatnię Franza, który jest absolutnie załamany. Koniec materiału filmowego.)


Tony Hogański – Intryga niczym z ulubionych telenowel Esmeraldy Martinez.

Mariusz Max Kolanko Wydaje się, że SeBa przechytrzył Franza, a na pewno spowodował u niego załamanie nerwowe. Zobaczymy czy będzie ono trwałe czy tylko chwilowe.

Tony Hogański – No i odzyskał, po raz kolejny swą armię. SeBa ma dziwną umiejętność by co jakiś czas tracić kontrolę nad Armią Prus Wschodnich by następnie ją odzyskiwać.

Mariusz Max Kolanko To postać filmowa i pomnikowa.

Tony Hogański – To prawda. Andrzej Wajda chce podobno nakręcić o nim film. Pierwsze przecieki mówią, że będzie nosił tytuł „Człowiek z blokowiska" albo „Człowiek spod trzepaka".

Mariusz Max Kolanko I ta przemiana z Sebastiana w SeBę. Coś jak Gustaw zmieniający się w Konrada.


(Zostawmy na razie te metamorfozy i skupmy się na akcji. Znajdujemy się w jednym z helikopterów, w którym obok pilota widzimy SR-Crazy'ego, a także jego wiernych kompanów: Miszkę i Smelę. Nie wiadomo czy materiał jest puszczany na żywo czy to retransmisja, bo realizator nie chce nam tego wyjawić. Widać, że śmigłowiec jest nawet zmodernizowany, bo zamontowano w nim telewizor, gdzie można oglądać Wrestlepaloozę.)

SR-Crazy Ta dzisiejsza walka z Vaclavem to chyba najważniejsza, albo druga najważniejsza walka mojej kariery.

Miszka A jaka była ta pierwsza?

SR-Crazy Pamiętam jak dziś. Jerozolima Falls Count Anywhere match o EWF World title z Szakalem. Te meczety na Wzgórzu Świątynynnym i zachodzące słońce nad Jerozolimą.

Miszka Eeee... mentorze... to się chyba mentorowi przyśniło. Była faktycznie taka walka, ale tam walczyli Sandman i Kraven.

SR-Crazy Tak? (Ciężko westchnął.) To czar prysł. Być może przyjdzie mi czas zawiesić buty na kołku, czas wyprać ręcznik, którego nie prałem od 2001 roku od czasu swojego pierwszego zwycięstwa w EWF...

Smela No i po tylu latach rozwiązała się nam zagadka, co tak śmierdzi w szatni.

SR-Crazy Nawet jak dzisiaj wygram to może czas już to wszystko rzucić w cholerę? Oddać pola młodszym. Zająć się pisaniem pamiętników, zostać felietonistą „Tygodnika Powszechnego" lub filantropem. Coś w tym stylu.

Smela Mistrz na pewno wygra, bo mam dla mistrza tajną broń.

SR-Crazy Oooo... Aż się zaciekawiłem. Co takiego? (Smela wręcza swemu mentorowi jakąś gazetkę.) Bravo Sport z 1997 roku? Co to ma być?

Smela Przyjrzyj się dokładniej. Wykupiłem wtedy połowę nakładu w moim miasteczku, bo chciałem mieć zapas tego cuda. Czekałem na taką okazję jak dzisiaj.

Dopiero wtedy SR-Crazy zrozumiał, że oto trzyma w ręku legendarny plaster kondycyjny Bravo Sport wraz z archiwalnym numerem. EWF World Champion nabożnie odkleja plaster od gazety i chowa go w kieszeni.


SR-Crazy Dziękuję, to faktycznie wielka rzecz. Z tym plastrem na pewno nie przegram.

Miszka Przyklej go tuż przed walką.

SR-Crazy Zwycięstwo będzie moje.

(Koniec materiału filmowego.)


Tony Hogański – No to jest ten game-changer. Vaclav nie oprze się magii plastra kondycyjnego.

Mariusz Max Kolanko Vaclav ma pewnie też niejednego asa w rękawie.

Tony Hogański – Nie takiego jak plaster kondycyjny, nie takiego.


(Znów jesteśmy na zapleczu. Tym razem znajdujemy się niedaleko specjalnej loży, gdzie miło spędza czas Esmeralda Martinez. Według innej wersji jest ona tam przetrzymywana wbrew swej woli, ale punkt widzenia zależy zapewne od tego czy popiera się władzę Felipe Castro czy też nie. Przed wejściem do VIPowskiej leży widzimy dwóch funkcjonariuszy GRU. Tuż za rogiem natomiast Nasa Jazzowskiego i Weronikę Passent.)

Weronika Passent – Nas? Jak się czujesz?

Nas Jazzowski – Już lepiej, znacznie lepiej. Ten zastrzyk chyba mi pomógł.

Weronika Passent – Nas, ale co my zrobimy? Przecież Esmeraldy pilnuje GRU. Jak mamy się do niej dostać? A ta laska, Berenika... głupie imię w ogóle, prawie Weronika, ale literki na początku poprzestawiane. Bez sensu! No, ale to w ogóle co ona sobie myśli? Niby kieruje GRU, ale nie może nam pomóc?

Nas Jazzowski – To skomplikowane.

Weronika Passent – Nas, nie jestem głupia, nie zbywaj mnie tak. Będziesz ich bić?

Nas Jazzowski – Za atak na funkcjonariusza GRU grozi zwolnienie dyscyplinarne. Ja nie chcę być zwolniony, a my potrzebujemy pieniędzy. Dużo pieniędzy.

Weronika Passent – Ja się tym zajmę, jak ty się cykasz!

WAMP bierze sprawy w swoje ręce i rusza w stronę wejścia do loży Esmeraldy. Jazzowski nie jest w stanie jej zatrzymać.

Funkcjonariusz GRU#1 – Stać! Kto idzie?

Weronika Passent – Hejka, to ja WAMP! Siema! Znacie mnie z telewizji?

Funkcjonariusz GRU#2 – Tu nie wolno przebywać.

Funkcjonariusz GRU#1 – Proszę się oddalić.

Weronika Passent – No co jest chłopaki? Co tacy spięci jesteście?

Funkcjonariusz GRU#1 – Powtarzam, proszę stąd odejść.

Weronika Passent – A patrzcie tam!

Funkcjonariusz GRU#2 – Nie damy się na taką sztuczkę nabrać.

Weronika Passent – No na filmach działa. (Zaczyna intensywnie myśleć.) To może chcecie ode mnie autograf z osobistą dedykacją? A czy moglibyście panowie na chwilę zamknąć oczy?

Funkcjonariusze GRU – Na chwilę? Po co?

Weronika Passent – Na chwilę!

Funkcjonariusze GRU – No w sumie możemy.

WAMP szybko wyciąga telefon i dzięki pomocy realizatora i opcji zoomu wyraźnie widać, że pisze SMSa do swego męża „
Nas! Atakuj! odwróciłam ich uwagę! "! Funkcjonariusze GRU jednak oczu nie zamknęli, a tylko się roześmiali bezwstydnym i szyderczym rechotem.

Weronika Passent (smutnym głosem) Ej? Co jest?

Funkcjonariusze GRU – Pani Weroniko, nie jesteśmy idiotami. Proszę się oddalić albo zostanie pani wyrzucona z hali.

Weronika Passent – Może grzeczniej, co?

Funkcjonariusze GRU – Proszę się oddalić albo zostanie pani grzecznie wyrzucona z hali.

Nagle, bo nie trzeba przypominać, że takie rzeczy zawsze dzieją się nagle, słychać głos:

Głos – To może ja was wyrzucę grzecznie z hali?

Funkcjonariusze odwracają się w stronę, skąd usłyszeli wymieniony wyżej głos. Nie, nie był to Nas Jazzowski, a postać w długim, czarnym płaszczu.... to Tool!!! Dwukrotny EWF World Champion trzyma w ręku metalowy kij, od razu podbiega do funkcjonariuszy i z zaskoczenia uderza każdego z nich takimi szybkimi ciosami, że tym razem nie mieli czasu na żaden bezwstydny rechot.

Weronika Passent – Ej gościu! Ja cię znam! Ty jesteś kolegą Nasa z tag-teamu!

Tool – Tak, ja nim jestem.

Wtedy właśnie pojawia się Nas Jazzowski.

Tool – Nas....

Nas Jazzowski – Tool....

WAMP przez łzy niczym w jakimś filmie zaczyna delikatnie uderzać męża w klatkę piersiową.

Weronika Passent Nas? Dlaczego nic nie zrobiłeś? Dlaczego ja musiałam wszystko robić? Nas, dlaczego? Dlaczego? Stchórzyłeś??? Czy ty stchórzyłeś???

Nas Jazzowski (chwyta ją spokojnie za nadgarstek i uspokaja)To było zaplanowane, Miley.

Tool – Atak na funkcjonariusza GRU może równać się zwolnieniu dyscyplinarnemu, ale ja jestem już na emeryturze i mam to w dupie. Poprzedni mój występ w czasie letniego turnieju tag-teamów miał być powrotem na jedną galę, ale rozmyśliłem się. Uratowanie Esmeraldy z rąk Felipe Castro to taka akcja, która pozwoli mi przejść do historii z przytupem.

I skoro o przytupie mowa, to Tool dramatycznym kopniakiem uderzył buciorem w drzwi prowadzące do loży VIP, które oczywiście wypadły z framugi. Za nimi czekała już Esmeralda.

Esmeralda Martinez Moi wybawcy. Tool, Nas i Weronika. EWF wam tego nie zapomni.

Weronika Passent Mam tyle pytań!

Nas Jazzowski – Nie teraz Miley. GRU może tu być lada chwila.

Weronika Passent Tylko jedno pytanie!

Esmeralda Martinez Jakie?

Weronika Passent Kto tak naprawdę zabił Kennedy'ego?

Tool – Musimy już iść. Tu nie jest bezpiecznie.

(W ten oto sposób Nas Jazzowski, Tool i Weronika Passent uratowali Esmeraldę Martinez i ewakuują się z hali.)


Mariusz Max Kolanko Tak się nie robi! Nie takie były ustalenia!

Tony Hogański – Zamknij się Max. Uważasz, że przetrzymywanie Esmeraldy wbrew jej woli jest w porządku?

Mariusz Max Kolanko Masz rację, Tony. Masz rację. Mam nadzieję, że uda im się uciec.

Tony Hogański – Cieszę się, w przeciwieństwie do Janka ty zachowałeś trochę zdrowego rozsądku. No nic, łatwo nie będzie. GRU będzie deptać im po piętach.


(Znajdujemy się w helikopterze, którym Vaclav i Felipe Castro lecą na Savanna No Holds Barred match. Także i tutaj, podobnie jak w helikopterze z SR-Crazy'm na pokładzie, zainstalowano telewizor, gdzie Vaclav i Felipe jeśli chcą, to mogą teoretycznie śledzić przebieg Wrestlepaloozy. Na razie panowie siedzą sobie na tylnych siedzeniach i prowadzą intensywną konwersację.)

Felipe Castro – Już prawie jesteśmy. Skup się Vaclav, to twój wielki wieczór.

Vaclav – Filip, nie musisz mnie pouczać. Nie musisz mi pomagać. Nie musisz nic robić. O mnie się nie martw. Ja sobie radę dam.

Felipe Castro – Nie zamierzam ci pomagać. Jesteś największą gwiazdą EWF i jestem pewien, że udowodnisz to dzisiaj zostając EWF World Champem.

Słychać charakterystyczną wibrację dzwoniącego, a wyciszonego telefonu.

Vaclav – Nie odbierzesz?

Felipe Castro (spoglądając na wyświetlacz) To Ulrike, pewnie jakieś informacje po posiedzeniu rady nadzorczej. Miało być krótko i sprawnie, więc może poczekać.

Vaclav (wytężając wzrok) Patrzcie! Czy to nie śmigłowiec z Crazy'm? Wyprzedził nas? (Oburzony.) Ja nie mogę z nim przegrać!! Nawet teraz!! Dziś dzień mojego zwycięstwa!!

Felipe Castro (nagle) Vaclav... co robisz?!

Mecenas Ekstremy niespodziewanie zaczyna gramolić się na przednie siedzenie.

Vaclav (do pilota) Dalej!! Zaatakuj go!!!

Śmigłowcem zaczyna trząść, bo pilot jest zupełnie zaskoczony niecodzienną akcją Wroga Ludu.

Felipe Castro Przestań!! Rozbijemy się przez ciebie!!

Vaclav (śmiejąc się) Jak w Smoleńsku!! Też zginie prezydent!!

Felipe Castro Uspokój się!

Vaclav (do pilota) Dalej! Zmieścisz się! Śmiało! No trąć go! Tak robią debeściaki!!

Pilot nie wie co robić, stara się manewrować, bo Vaclav za moment już wgramoli się na drugie przednie siedzenie i problem będzie większy. Nagle, zapada cisza i Vaclav wraca na swoje miejsce. Zza pazuchy wyciąga puszkę Perły.

Vaclav (z uśmiechem) Piwka?

Felipe Castro (ociera pot z czoła) Co to było!? Vaclav, co to miało być?

Vaclav – Widzisz Filip, chciałem ci udowodnić, że ta walka będzie całkowicie na moich zasadach. Ty mnie nie kontrolujesz, ja robię co chcę i kiedy chcę. Nie jestem dodatkiem do twojej władzy. Zrozumiano?

Felipe Castro Zrozumiano, ty chory pojebie.

(Wracamy na ring.)


Tony Hogański – Vaclav jest nienormalny.

Mariusz Max Kolanko Muszę się z tobą zgodzić.

Tony Hogański – Mam nadzieję, że Felipe Castro wkrótce zrozumie, że współpraca z nim nie ma sensu.


(Przenosimy się przed halę w Pretorii. Zbudowano tu swego rodzaju scenę lub podium w biało-czerwonych barwach, ustawiono biało-czerwone flagi, a także mównicę z herbem Polski. Gdzieniegdzie widać także oficjalne loga Senatu RP, a także EWF. Przed sceną stoi tłum kilkunastu dziennikarzy, a za nimi kilkadziesiąt osób z polskimi flagami. W większości są to osoby czarnoskóre, ale najwidoczniej reprezentują Polonię w RPA, bo mają ze sobą polskie flagi, a na flagach polskim zwyczajem wypisane nazwy miast i miasteczek, z których tu dzisiaj przyjechali, czyli m.in. „Pretoria", „Johannesburg", „Kapsztad", „Durban", ale też takie bardziej swojsko-sportowe „Leć Adaś jak najdalej!" - pewnie pamiątka z czasów Adama Małysza, a także „Lewandowski", czy „Olisadebe". Gra jakaś przebojowa muzyka i po chwili na scenę wchodzi Szakal w towarzystwie Pana Józefa, Doktora VooDoo Białego, a także Mumina i Mladenova. Senator staje za mównicą.)

Tłum – Szakal! Szakal! Szakal! Szakal! Szakal!

Szakal (uspokaja tłum gestem ręki) Dziękuję wszystkim za przybycie i za to k.... klawe i gorące powitanie. Czynię to w imieniu swoim, Ojczyzny, a także Senatu Rzeczypospolitej Polskiej. Proszę jednak o chwilę spokoju, bo mam coś ważnego do przekazania. Kilka tygodni temu oznajmiłem wszystkim, że będę ubiegał się o reelekcję by nadal walczyć w senacie o sprawy Polek i Polaków w senacie. Dziś z żalem muszę ogłosić, że nie spełnię tej obietnicy. (Bierze głęboki oddech.) Wycofuję się w udziału w wyborach...

Szok i niedowierzanie. Widać dziennikarski błysk fleszy i odgłosy migawek w wykonaniu dziennikarzy, bo zdjęcia Szakala będą jutro na pierwszych stronach wielu polskich gazet.

Szakal – Czynię to z ciężkim sercem, ale nowa ścieżka stoi przede mną otworem i na tej ścieżce też będę mógł służyć narodowi. Mogę dziś oficjalnie ujawnić, że zaproponowano mi bym przez najbliższe cztery lata pełnił funkcję polskiego ambasadora w Iranie. Jestem już po wielu rozmowach z panem prezydentem, który mnie gorąco do tego namawiał. Po wielu przemyśleniach zgodziłem się przyjąć tę ofertę. Ojczyzna wzywa i odmówić nie mogłem. Już pod koniec miesiąca wyjeżdżam do Teheranu, gdzie na ręce prezydenta Iranu Hasana Rouhaniego złożę listy uwierzytelniające. Przez te cztery lata mam zamiar naprawić stosunki polsko-irańskie, czerpiąc ze swojego bogatego doświadczenia a także ze znajomości z Mahmudem Ahmadineżadem. Uczynię Polskę i Iran wielkimi!

Oklaski.

Szakal – Za cztery lata wrócę i w 2019 roku mam zamiar ponownie kandydować do senatu. Nie mam jednak zamiaru porzucić swoich wyborców. Jest ktoś kto może mnie zastąpić. To jedyny i niepowtarzalny... Pan Józef!

Pan Józef (podchodząc do mównicy)Chciałbym podziękować senatorowi Szakalowi za zaufanie. Z dumą zastąpię go jako kandydat niezależny w okręgu szczecińskim i liczę na to, że jak wygram wybory to godnie będę zastępował go jako senatora.

Szakal – Józefie, w polityce cenimy sobie transparentność. Czas wreszcie zdradzić twoją tajemnicę.

Pan Józef – Proszę państwa, pracuję w EWF od samego początku, od 2001 roku. Do pracy przyjmował mnie jeszcze Felix Castro. W 2002 roku zacząłem regularnie pojawiać się w trakcie gal, gdzie najpierw byłem szefem kotłowni, później przeprowadzałem wywiady, a następnie piąłem się po szczeblach kariery. Zawsze byłem znany jako „Pan Józef", kilka lat temu także jako „Pan Józef K.", co było w sumie trochę głupie, bo sprawiało, że wyglądałem na przestępcę. Nadal chce pozostać tym samym Panem Józefem, byłem nim i nim pozostanę, ale czas wreszcie by wyjawić prawdę. Nazywam się Józef Kowalski... i jestem starszym bratem Jana Kowalskiego.

Kolejny szok, kolejne niedowierzanie, a po chwili oklaski za coming-out.

Pan Józef – Dziękuję!

Gra Hymn Polski, a Mumin i Mladenov wypuszczają w powietrze biało-czerwone baloniki. Impreza powoli się zwija, tłum i dziennikarze się już rozeszli.

Szakal (klepiąc go po ramieniu) Józefie, będziesz kurwa wspaniałym senatorem. Wszystkiego cię kurwa nauczę, krótki kurs senatorowania i dasz radę. To nie jest kurwa skomplikowane.

Doktor VooDoo Biały – Poprowadzę twoją kampanię wyborczą.

Mumin i Mladenov – A my będziemy twoimi asystentami społecznymi!

Szakal – O nie, załatwiłem wam kurwa nową robotę.

Mumin i Mladenov (zaciekawieni) Jaką senatorze?

Szakal – Mówcie mi teraz senatorze-ambasadorze. Jestem Szakal S.A., Szakal to jest kurwa firma!

Mumin i Mladenov – Jaką senatorze-ambasadorze, Szakal S.A., Szakal to jest kurwa firma?

Szakal – Tylko kurwa początek idioci macie mówić, nie mieliście wszystkiego powtarzać. Jeszcze raz. (Szturchając Józefa.) Widzisz, co ja z nimi kurwa mam? Intelektualna orka na intelektualnym kurwa ugorze.

Mumin i Mladenov – Jaką senatorze-ambasadorze?

Szakal – Pogadałem z kierownictwem PSLu i załatwiam wam miękkie lądowanie w Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Jest koniec kadencji i takie rzeczy są normalne. PSL nigdy nie zostawia swoich i zrzuca ich na spadochronach do różnych agencji. Wiecie, idą wybory i nic kurwa nie jest pewne.

Mumin i Mladenov – Dziękujemy!

Doktor VooDoo Biały – Czyli koniec na dzisiaj?

Szakal – Jeszcze mam jedną kurwa rzecz do załatwienia. Spakowaliście moje bagaże?

Mumin – Są w ciężarówce.

Mladenov – Tu ma pan senator-ambasador kluczyki. (Mladenov wręcza senatorowi kluczyki do pojazdu.) Wszystko na miejscu jak pan senator sobie życzył. Wszystko przygotowaliśmy. Pojazd też podstawiony zgodnie z życzeniem.

Szakal – Do zobaczenia później. Widzimy się w Durbanie.

(Wracamy na ring.)


Mariusz Max Kolanko Szakal wycofuje się z udziału w wyborach?

Tony Hogański – Trudno mi w to uwierzyć. Mistrz na pewno dokładnie przemyślał tę decyzję. Poza tym, bycie ambasadorem i reprezentowanie interesów Rzeczypospolitej Polskiej w świecie to powód do dumy.

Mariusz Max Kolanko Ale w Iranie?

Tony Hogański – Mistrz Szakal jest niezwykle popularny w Teheranie i już od 2002 roku wspiera budowę dobrych polsko-irańskich relacji. To właściwa osoba na właściwym miejscu.

Mariusz Max Kolanko A co z jego karierą w EWF?

Tony Hogański – Mieliśmy walczącego senatora, to na pewno możemy też mieć walczącego ambasadora.

Mariusz Max Kolanko No i kolejny szok. Pan Józef jest bratem Janka Kowalskiego? Naprawdę nazywa się Józef Kowalski?

Tony Hogański – Max, nie udawaj głupiego. Przecież jesteś siostrzeńcem Pana Józefa, czyli też... siostrzeńcem Janka?

Mariusz Max Kolanko No tak, to wszystko prawda.

Tony Hogański – Już dawno to podejrzewałem. Te dwuznaczne uśmiechy, te wymiany liścików.

Mariusz Max Kolanko Co?

Tony Hogański – Józef długo milczał, ale wreszcie wyjawił swój sekret. Teraz będzie mu lżej na sercu. Wygramolił się ze starej szafy w kotłowni.


(Znajdujemy się na zapleczu, a konkretniej na jednym z wielu korytarzy hali. Tu na ławeczce siedzą sobie Bidam i Franko, są wyraźnie zmęczeni i poobijani po swojej wcześniejszej walce. Mimo to spędzają sobie miło czas na wyżej wymienionej ławeczce, gdzieś za oknem pewnie śpiewają ptaki, słońce niedługo zacznie zachodzić nad Pretorią. Jest idyllicznie, tylko piwka w rękach im brakuje.)

Bidam – Wiesz co? Zrywam naszą przyjaźń.

Franko – Co mówisz? Trochę ogłuchłem w trakcie walki, tak mi przypierdoliłeś w pewnym momencie.

Bidam – Zrywam przyjaźń!!!!

Franko – Ale dlaczego?

Bidam – Żartuję, to była dobra walka. Momenty były niezłe i dobra rozgrzewka dla publiczności przed main-eventem. A tak przy okazji, to widziałeś jak złamałeś Jazzowskiego? Jest wrakiem człowieka, snuje jakieś biznesowe plany, a do tego boi się zwolnienia dyscyplinarnego i chowa za spódniczką żony. Co za upadek.

Franko – Już o tym rozmawialiśmy dzisiaj, ale tak. Mnie to nie dziwi. On nie ma kręgosłupa moralnego, to musiało się tak skończyć. Przetrąciłem go fizycznie, więc się rozsypał mentalnie. To już jego koniec.

W tym momencie na korytarzu pojawiają się Berenika Martinez i Avon Tschorny. Ubrani w mundury GRU gdzieś wyraźnie się spieszą.

Bidam – Hej! Cześć! Słyszałem, że Esmeralda wam uciekła? Szukacie jej?

Avon Tschorny – Co? Nie, mamy inne...

Berenika Martinez (trącając go łokciem)Tak. Widzieliście ją gdzieś?

Franko – Myślisz, że ci pomożemy? Sprzedałaś własną matkę dla kariery, nawet jeśli była tylko adoptowana.

Avon Tschorny – Nie mamy czasu na pogawędki.

Berenika Martinez (uśmiechając się)Zobaczymy się później.

Franko – Nie sądzę.

Berenika MartinezA ja sądzę, że tak. Pa!

Po tych słowach Berenika i Avon odchodzą pośpiesznie w swoją stronę.

Bidam – Słuchaj... a tego Jazzowskiego, to nie trzeba wykończyć?

Franko – Teraz? Nie, za szybko. Utracił zdrowie, teraz traci zmysły. Poczekam i odbiorę mu resztę godności.

Bidam – Poczekamy....

Franko – Tak, a co?

Bidam – A nic, coś wisi w powietrzu.

Franko – Co takiego?

Bidam – Nie wiem... Co z nami będzie Franko? Co będzie z EWF?

Franko – Cóż to za nagła melancholia?

Bidam – Chodźmy napić się piwka. Tylko nie tego vaclavowskiego, bo podobno zatrute.

(Wracamy na ring.)


Tony Hogański – Podejrzewam nieśmiało, że GRU może wcale nie zależeć na odbiciu Esmeraldy Martinez.

Mariusz Max Kolanko Co na to Felipe Castro?

Tony Hogański – Pewnie nie będzie zadowolony.

Mariusz Max Kolanko A co ten Bidam taki melancholijny?

Tony Hogański – To dziwny typek. Nie mogę go rozgryźć. W sumie... to dzisiaj wisi coś takiego smutnego w powietrzu.

Mariusz Max Kolanko Tak...

Tony Hogański – Swoją drogą. Pamiętasz jak zadebiutowałeś w EWF?

Mariusz Max Kolanko To był 30 marca 2003 roku. Gala w Teheranie. Pracę załatwił mi wujek Józek.


(Przenosimy się znów do helikoptera, którym lecą Vaclav i Felipe Castro. Maszyna zbliża się już powoli do miejsca lądowania.)

Vaclav – Jest jakiś pilot do tego telewizorka?

Felipe Castro – Nie, on ma pokazywać Wrestlepaloozę na żywo.

Vaclav – Żebyś miał kontakt z bazą?

Felipe Castro – Coś w tym stylu.

Nagle na ekranie zaczynają pojawiać się jakieś zakłócenia.

Vaclav – Chyba właśnie go straciłeś.

Zakłócenia się kończą, ale wcale nie oglądamy Wrestlepaloozy. Ekran zrobił się czarny, a po krótkiej chwili pojawił się napis
Wrzesień 2015. Cementerio de Cristóbal Colón, Hawana, Kuba". To oznacza, że jesteśmy na cmentarzu. Jeśli ktoś pamięta Wrestlepaloozę z Kuby, to być może skojarzy, że właśnie na tym cmentarzu pochowany jest Felix Castro. Jest noc, nieopodal palą się jakieś stare latarnie, a my znajdujemy się przy grobowcu Feliksa Castro. Stoją tu dwie postacie.... w końcu światło latarni oświetla ich twarze i okazuje się, że są to senator Szakal i Game.

Game – Lubię tu raz na rok przylatywać, wiesz? Piątego września była rocznica śmierci Feliksa.

Szakal – Która to już?

Game (melancholijnie) Ósma...

Szakal – Jak ten czas kurwa leci. (Drapie się po łysinie.) No, ale dzisiaj nie jest rocznica śmierci. Minął prawie miesiąc. Po co mnie tu zaprosiłeś? By zapalić kurwa znicze i złożyć kwiatki. Wiesz, że to można już robić kurwa wirtualnie? Są takie serwisy, gdzie możesz zapalić świeczkę w sieci? Nie trzeba się wtedy fatygować.

Game – Ja jednak uważam, że wyrazy szacunku należy składać osobiście. Felix na to zasłużył. (Dziecko Komercji nachyla się i podnosi z ziemi dwie łopaty.) Masz.

Szakal – A to po co?

Game – Zabieramy go do domu. Zaprosiłem tu nawet specjalistę od cmentarzy.

W tym momencie z ciemności wyłania się Ponury Grabarz, który w ręku trzyma pochodnię.

Ponury Grabarz – Łopaty nie będą potrzebne, bo grób murowany.

Koniec transmisji filmowej. Wracamy do helikoptera.

Felipe Castro (zdenerwowany)Co to jest? Co to ma znaczyć?

Vaclav – Nie masz chyba już taty.

Felipe Castro – Co?!

(Wracamy na ring.)


Mariusz Max Kolanko Co tu się stało? Co tam zaszło?

Tony Hogański – Nie wiem, nie komentuję, nie mam pojęcia, nie wypowiadam się.

Mariusz Max Kolanko Czy oni wykopali Feliksa Castro z grobu?

Tony Hogański (z uśmiechem)A co jeśli nigdy go tam nie było?


(Przenosimy się na jeden z licznych korytarzy hali, gdzie widzimy jak Esmeralda Martinez, Nas Jazzowski, Weronika Passent oraz Tool powoli kierują się w stronę wyjścia z hali. Nie są niepokojeni przez nikogo, nigdzie nie widać GRU, nie słychać żadnego alarmu. Można nawet powiedzieć, że sytuacja jest dość spokojna.)

Nas Jazzowski Już dawno nie czułem takiego przypływu energii. Słuchajcie, Jazzowscy Holding stanie się jedną z największych firm w Europie Środkowej. Mam wizję, potrzebuję tylko pieniędzy na rozwój. Tylko tyle.

Tool Wszystko w porządku z tobą? Jaki holding? Jaka wizja? Jesteś tylko wrestlerem, barwnym i inteligentnym, ale tylko wrestlerem.

Nas Jazzowski Dla ciebie, drogi druhu też przewidziałem rolę do odegrania. Otóż, wyobraź sobie kupuję Chofum S.A. Fabryka Urządzeń Mechanicznych i mam tam dla ciebie funkcję kierowniczą. Będziesz dyrektorem fabryki! Fabrykantem wręcz! Możemy zmienić nazwę na Tool's Tools, co nie? Chofum Tools też w sumie brzmi spoko. Niezły rebranding się szykuje. Bo ja proszę was mam teraz kontakty w Afryce, Syrii i Iranie. Będzie importować komponenty stamtąd... albo eksportować! Co za różnica, prawda? Ważne, żeby interes się kręcił! Panele fotowoltaiczne! Czuję w tym biznes, rozumiesz? Tanie, każdy chce, a prąd drożeje! Ja jestem mądry, dam sobie radę. Dla mądrych jest zawsze dobry czas!

Tool Kiedy będzie dla uczciwych?

Nas Jazzowski Nawet tak nie mów. Oni mają niebo, po co im dobre czasy? (Rozkłada ręce.) Bo ja chcę, żeby moja firma rosła! I w ogóle, żeby był wielki ruch, wielki handel, wielki pieniądz!

Esmeralda Martinez (zaniepokojona) On majaczy?

Nas Jazzowski O nie! Wcale nie. Ja nigdy nie myślałem tak trzeźwo, nie myślałem tak logicznie, nigdy tak wszystko nie układało się dobrze w moim umyśle. Może to przez ten zastrzyk? Kto wie, kto wie... ja właśnie w sprawie pieniędzy. Jak Tool słusznie zauważył, ja jestem tylko wrestlerem i nie mam pieniędzy.

Esmeralda Martinez No, ale to nie jest powód ani przyczyna. Ludzie mają pieniądze...

Weronika Passent A pani ma duże zaufanie! Kontakty!

Esmeralda Martinez Ja?

Weronika Passent (robi smutną minę) Bo mój tata to niby szycha, ale w sumie płotka. Koledzy z PRLu umierają, interesów nie robi się takich jak w latach dziewięćdziesiątych, wszystko sprywatyzowane, nie ma na czym zarobić.

Esmeralda Martinez Ale co ja mam z tym wspólnego?

Nas Jazzowski Bo te wszystkie hedge funds, te BlackRock, Vanguard, Carl Icahn, te kartele południowoamerykańskie, latynoamerykańska burżuazja, rosyjscy oligarchowie, japońskie zaibatsu... ja nie mam dostępu do takich ludzi, ja co najwyżej mogę kręcić biznesy z syryjskimi lub irańskimi służbami specjalnymi albo wąsatymi polskimi prywaciarzami, którzy kiedyś byli albo komuchami, UBekami albo solidaruchami... lub wszystko na raz... ale to nie to, moje aspiracje są inne, wyższe, wznioślejsze. Takich pieniędzy, jakie potrzebuję to oni mi nie dadzą. Tego się uczciwie wyprać nie da! A taki BlackRock, to co innego, prawda? Wszystko legalne, pal licho czy moralne, ale legalne! Oni mnie nie wysłuchają, a pani... pani to co innego.

Esmeralda Martinez Załatwię pieniądze, zarobimy do spółki.

Nas Jazzowski Ale co? Tak po prostu?

Esmeralda Martinez Tak po prostu.

Nas Jazzowski Wspaniale! Wejdziemy też w kryptowaluty, chciałem stworzyć NasCoina, ale co mi tam, niech będzie EsmeCoin! Niech panią uściskam!

Weronika Passent (fuknęła) Nas! Żadnego ściskania!

Nas Jazzowski Przepraszam... no tak...

Esmeralda Martinez Jeszcze raz dziękuję za ratunek.

Tool Dotarliśmy do wyjścia.

(Faktycznie. Zgodnie ze słowami Toola, cała drużyna dotarła do wyjścia z hali. Nigdzie nie ma nawet ochroniarzy GRU ani śladu żywej duszy i spokojnie opuszczają teren hali. Wracamy na ring.)


Tony Hogański – Esmeralda jest wolna.

Mariusz Max Kolanko Gdzie jest GRU?

Tony Hogański – GRU jest tam, gdzie jest potrzebne.


(Przenosimy się na sawannę, gdzie wylądowały już helikoptery z przyszłymi bohaterami main-eventu. Jest tu trochę ekipy technicznej, która będzie odpowiadała za sprawną realizację transmisji. Nikt chyba nie myślał, że taka walka sama się zrealizuje i zobaczymy tu tylko Crazy'ego, Vaclava, Kowalskiego, Felipe Castro i Dark Avengera. Widzimy prezydenta EWF, który nadal siedzi w helikopterze i rozmawia przez telefon.)

Felipe Castro – Halo? Ulrike? Słabo cię słyszę. Jakieś zakłócenia, bo to po zwykłej sieci i jeszcze w roamingu. Co mówisz?

Głos Ulryki Rothschild – Kłopoty...

Felipe Castro – Jakie kłopoty? O czym ty mówisz?

Głos Ulryki Rothschild – Esmeralda... uciekła...

Felipe Castro – Co jak to? Gdzie? A GRU?

Głos Ulryki Rothschild – Nie... ma.... już GRU...

Felipe Castro – Nie ma już GRU? Jak to nie ma?

Głos Ulryki Rothschild – Felipe...

Felipe Castro – Tak? No mów wreszcie!

Głos Ulryki Rothschild – Rada nadzorcza.... (Zakłócenia.) Rada nadzorcza...

Felipe Castro – Tak? Co rada nadzorcza? Też już nie ma? Nie mów mi tylko, że rozwiązała EWF?!

Głos Ulryki Rothschild – Nie jesteś już przewodniczącym rady... odwołali cię...

Felipe Castro – Co? Jak to? Kto?

Głos Ulryki Rothschild – To ten Ollendorf...

Felipe Castro – Co to kurwa ma być? Afrykański zamach stanu?

Głos Ulryki Rothschild – Nadal.... (Zakłócenia.) ... Nadal.... jesteś prezydentem...

Felipe Castro – Halo? Halo? Halo?

(Rozmowa się urywa. Transmisja się urywa.)


Mariusz Max Kolanko Co to znaczy?

Tony Hogański – Przynajmniej wiemy, gdzie jest GRU. Okazuje się, że nigdzie, bo już nie ma.

Mariusz Max Kolanko A co z radą nadzorczą?

Tony Hogański – Nie wiem Max, nie patrz tak na mnie. Wiem tyle, co ty.



(Znajdujemy się gdzieś na drodze prowadzącej z Pretorii... w zasadzie nie wiadomo gdzie. Może do Durbanu? Może do Johannesburga? A może do pobliskiego Suazi lub Mozambiku? Kamera z lotu ptaka pokazuje nam różnego typu pojazdy mknące, aż w końcu nasza uwaga zostaje zwrócona na TIRa z herbem Szczecina na plandekach, to nie zdarza się chyba często. Przerzut transmisji do kamery i widzimy, że za kierownicą siedzi senator Szakal, a w radiu przygrywa Willie Nelson i „On The Road Again".)

Szakal (przez CB-radio) Jestem już kurwa w drodze. Bez odbioru.

(Senator z radością wciska klakson, który wydaje głośny dźwięk, z werwą kręci kierownicą, a jego pojazd rusza w trasę. W tle nadal przygrywa Willie Nelson. Koniec transmisji.)


Mariusz Max Kolanko Gdzie on jedzie?

Tony Hogański – Dla ciebie „gdzie pan Szakal jedzie?", młody.

Mariusz Max Kolanko Gdzie pan Szakal jedzie?

Tony Hogański – Pan Szakal jedzie tam, gdzie mu się podoba.

Mariusz Max Kolanko Czyżby do Szczecina?

Tony Hogański – Może do Szczecina, może do Teheranu.

Mariusz Max Kolanko Sytuacja w federacji niespodziewanie zrobiła się bardzo poważna. Senator Szakal wyjechał i ogłosił, że nie będzie już więcej senatorem, a ambasadorem. Felipe Castro poleciał z Vaclavem by trzymać rękę na pulsie aby main-event przebiegał spokojnie. Wydaje się jednak, że był to błąd, gdyż niespodziewanie doszło chyba do przewrotu... i jakieś niezidentyfikowane siły pozbawiły go większości w radzie nadzorczej i odwołali z funkcji przewodniczącego tej rady.

Tony Hogański – To ja chciałbym przypomnieć, że Felipe Castro obiecywał, że nie będzie łączył stanowisk i wprowadzi demokrację do EWF. Dziwnym trafem te obietnice stały się niewiele warte, gdy dopchał się do koryta i przejął stery rządów. Felipe skupiał w sobie chyba wszystkie możliwe kierownicze stanowiska, bo nie tylko prezydenta EWF, ale też komisarza, oberprokuratora i przewodniczącego rady nadzorczej. Prawdziwy rekordzista! Jak widać przyszła kryska na matyska, bo przewodniczącym już nie jest. Może wreszcie ktoś w tej radzie przejrzał na oczy i zrozumiał, że tak dalej być nie może. Trochę równowagi na szczytach władzy nam się przyda. Tylko kto będzie nowym przewodniczącym? (Niespodziewanie zakłada okulary przeciwsłoneczne.) Może ja? Przewodniczący Toster! To byłoby coś.

Mariusz Max Kolanko Znając życie wybiorą Sandmana, bo on nikomu nie wadzi, jest tak stary, że głównie śpi. Zmieniając temat, to także zupełnie niespodziewanie okazało się, że ciało Feliksa Castro zostało wykradzione z cmentarza w Hawanie i jest w posiadaniu wrogów EWF.

Tony Hogański – Teraz wrogowie, jutro bohaterowie.

Mariusz Max Kolanko Jak to?

Tony Hogański – Zwycięzcy piszą historię, a wygląda na to, że Felipe Castro już niedługo trafi na jej śmietnik.

Mariusz Max Kolanko W takich właśnie nastrojach rozpoczynamy main-event!

Tony Hogański – Teraz Max siedź cicho, bo ja komentuję zdalnie, a Janek na żywo. Taki z niego nasz korespondent na miejscu.



EWF World Championship
Savanna No Holds Barred match
Special Guest Referee - Dark Avenger

Vaclav vs SR-Crazy (c)



To jest ten moment na który wszyscy czekali! Wielki main-event czas zacząć. Wielka dogrywka po Iron Man matchu z poprzedniej gali. Jesteśmy na afrykańskiej sawannie, gdzie już za chwilę rozpocznie się Savanna No Holds Barred match. Co ciekawe EWF dla efektu była w stanie po środku niczego postawić drugi FeliXtron wraz z rampą, wejściem na ring, barierkami oddzielającymi ring od... niczego, no chyba, że od sawanny. Kamera sprawnie krąży nad ringiem i nad okolicą. Jest jeszcze jasno, tu słońce zachodzi późno, muzyka brzmi jak rodem z „Króla lwa" puszcza jest dla klimatu. Trzeba jednak przyznać, że ta miejscówka na sawannie doda tej walce niezłego kolorytu. Gdzieniegdzie płynie sobie jakaś rzeczka, tu i ówdzie rosną baobaby, dzikie ptactwo lata sobie to tu, to tam, jest też klif z przepaścią, a w oddali jakaś góra, która pewnie jest wygasłym wulkanem. Nie zapędzajmy się jednak za daleko po mapie, bo jeszcze wylądujemy w Botswanie. Wracamy w okolice polowego ringu. Jest tu też stanowisko komentatorskie, za którym siedzi Jan Kowalski. Niedaleko stoi Felipe Castro, a na środku ringu jest już Dark Avenger w stroju sędziego.

Jan Kowalski – Zaczynamy!

Zaczyna grać „Walk” Pantery, żyrafy na sawannie z zainteresowanym obrzydzeniem podnoszą głowy i oto spod FeliXtronu (tego na sawannie) wychodzi Vaclav. To żart, żyraf oczywiście w okolicy nie ma. To, że jesteśmy w Afryce to nie znaczy, że wychodząc za miasto można potknąć się o żyrafę, spotkać nosorożca lub być zjedzonym przez lwa. To tak nie działa. Vaclav wolnym krokiem zmierza w stronę ringu. W ręku trzyma butelkę nieodłącznej Perły, która zrosła się z jego postacią jak ryż Uncle Ben's z twarzą pociesznego murzyna. W okolicach ringu pozdrawia go Felipe Castro, ale Wróg Ludu tylko uśmiechnął się do prezydenta ironicznie, po czym wszedł na ring. Tam dopija spokojnie piwo, a pustą butelkę po Perle wyrzuca poza obręb ringu. Następnie spokojnie czeka na nadejście swego rywala.
Przybycie EWF World Champa zapowiedziane zostało odgłosami trąb, trąbek i piszczałek. Taki dodatek by było efektowniej, a że trąby są południowoafrykańskie podkreśla to tym samym łączność z rdzennymi kulturami Republiki Południowej Afryki. Już po chwili uderza melodia, która na arenach EWF wygrywa od 2001 roku, mianowicie
„My Way" w wykonaniu Limp Bizkit. Spod FeliXtronu (także tego na sawannie) wychodzi SR-Crazy. Warto zwrócić uwagę na plaster kondycyjny z Bravo Sport przyklejony na nos. Towarzyszą mu Miszka i Smela, żyraf w okolicy brak. Kamera krąży nad ringiem, także widzimy, że gdzieś tam w tle majaczą trzy helikoptery, a po okolicy kręci się obsługa techniczna, która obłaskawia hipopotamy. To żart, nie ma tu żadnych dzikich zwierząt. Jeśli ktoś liczył na walki z lwami czy wyścigi na żyrafach to się pomylił. EWF World Championship fantastycznie błyszczy w promieniach słońca, gdy SR-Crazy w towarzystwie swojej trzódki powoli wchodzi na ring.

Tony Hogański – Janku? Czy mnie słyszysz?

Jan Kowalski – Głośno i wyraźnie, Tony! Głośno i wyraźnie!

Mariusz Max Kolanko – Jak atmosfera na sawannie?

Tony Hogański – Max, miałeś siedzieć cicho!

Mariusz Max Kolanko – Przepraszam.

Jan Kowalski – Atmosfera gęstnieje z minuty na minutę. SR-Crazy i Vaclav są już na ringu, a z ich oczu bije czysta nienawiść i sportowa złość. Ta walka będzie ozdobą historii EWF i będziemy o niej mówić przez najbliższe dekady.

EWF to federacja ze słowem „extreme" w nazwie, a to do czegoś zobowiązuje. Dopiero teraz dostrzegamy, że wokół ringu, a także za barierkami, które oddzielają ring od niczego (bo publiczności przecież tu nie ma, tylko nieliczni technicy) leżą różnego rodzaju krzesła, kije, pałki, gdzieniegdzie jest też stół, jakieś kawałki drewna, trochę drutu kolczastego. Jeśli ktoś myślał, że jedyną atrakcją tej walki będą tylko piękne widoczki w tle, to się głęboko pomylił. To będzie ostra walka, w której krew będzie lała się strumieniami. Dwaj panowie są już oczywiście na ringu, a towarzyszy im Dark Avenger. Gumowy Mściciel prezentuje się dorodnie w gumowym stroju sędziego. Dzielnie wypełniając swe obowiązki arbitra tłumaczy zawodnikom zasady walki i życzy im wszystkiego najlepszego. Poza ringiem Smela i Miszka dzielnie kibicują EWF World Champowi, a Felipe Castro ma nadzieję, że już niedługo nowym EWF World Champem zostanie Vaclav. Napięcie rośnie, zegar tyka, a serduszko puka w rytmie cza-cza. Dark Avenger wydaje ostatnie dyspozycje i nakazuje zawodnikom przygotować się, po czym słychać gong i walka oficjalnie się rozpoczyna! Publiczność zgromadzona na hali w Pretorii, a także przed telewizorami, wybucha niesamowitym entuzjazmem. Savanna No Holds Barred match czas zacząć! Walka rozpoczyna się od krótkiego zwarcia, z którego zwycięsko wychodzi Vaclav. Z wielkim impetem powala on SR Crazy’ego na kolana i bez litości okłada go pięściami po twarzy. Miłośnik Perły chwyta głowę mistrza świata i zaczyna zasypywać ją gradem intensywnych punchy. Następnie idzie z nim w kierunku narożnika, gdzie pewnie będzie chciał wykonać jakąś fascynującą akcję, ale Crazy mimo, że ma już brzuszek, to nadal jest gibkim cruiserem i sprawnie wyślizguje się z tej pułapki. Od razu odpycha oponenta do narożnika i biorąc rozbieg próbuje zaatakować go Dropkickiem, lecz sprytny Vaclav w ostatniej chwili się uchyla, a Crazy ląduje na narożniku.

Jan Kowalski – Dobry początek walki. Trudno przewidzieć zwycięzcę.

Tony Hogański – Jak ja lubię Janku to twoje „jankowanie".

Jan Kowalski – Że niby co? Co to dokładnie znaczy?

Tony Hogański – Takie trochę udawanie, że akcje na ringu są ciekawe i może z nich być coś ciekawego. Jako komentator używasz swej funkcji wpływania na publiczność. Nawet jeżeli walka jest średnia, to gadając bez przerwy, że jest dobra albo ciekawa, wytwarzasz u widzów poczucie, że faktycznie oglądają coś interesującego.

Jan Kowalski – To była nawet ciekawa analiza, Tony. Muszę cię pochwalić.

Vaclav uśmiecha się pod nosem widząc Crazy'ego, który lekko zamroczony próbuje dojść do siebie w narożniku. Mecenas Ekstremy momentalnie rusza do boju
i atakuje rywala potężnym Dropkickiem a następnie poprawia Elbow Dropem i z satysfakcją przygląda się twarzy cierpiącego przeciwnika. SR-Crazy podnosi się żwawo i gdy Vaclav Plugawy po raz kolejny próbuje załatwić go Dropkickiciem, to Crazy robi unik a jego oponent nadziewa się kroczem na najwyższą linę! To musiało boleć! Crazy podchodzi do rywala, ale w myśl zasady kurwa kurwie łba nie urwie Vaclav niespodziewanie odskakuje, po czym odbija się o liny. Crazy też odbija się o liny, tylko oczywiście te po drugiej stronie. Co to powoduje? Otóż już po chwili widzimy obydwu zawodników, którzy doskakują ku sobie, wykorzystując siły odbicia. Tym sposobem jesteśmy świadkami założenia obustronnego tie upu. Sprytniejszy Crazy uderza oponenta kolanem w brzuch i zakłada mu Sleepera. Dawny uczestnik ruchu Vacleaux jednak nie daje łatwo za wygraną, gdyż również uderza przeciwnika w brzuch, tyle, że swym plugawym łokciem. Wreszcie mając taką możliwość, wyswobadza się z chwytu! Od razu bierze rozpęd odbijając się od przeciwległych lin, by z pełną prędkością zacząć szarżować na obecnego EWF World Champa! Mistrz świata to skuteczny zawodnik, nie bez powodu jest mistrzem, no i oczywiście próbuje pochwycić Vaclava w pasie. To się nie udaje, bo ten kontruje ten zamiar chwytając go za głowę i egzekwując bardzo ładne Swinging DDT! Obaj zawodnicy leżą, lecz już po chwili pierwszy podnosi się Vaclav. Wróg Ludu od razu chwyta wstającego SR-Crazy'ego i wykonuje mu Snapmare Throwdown. Nie poprzestaje na tym, bo szybko raczy wszystkich Dropkicikem w plecy siedzącego rywala. Crazy chwyta się za plecy, ale szybko wstaje. Szybkość jest też dzisiaj walorem Vaclavem, bo ten powala rywala Clotheslinem i od razu pinuje....1........kick out!!

Tony Hogański – To raczej nie mogło zagrozić SR-Crazy'emu.

Jan Kowalski – Mimo wszystko Vaclav rozpoczął pojedynek bardzo energicznie.

Tony Hogański – Crazy też.

Jan Kowalski – To oznacza tylko, że na razie nie jesteśmy w stanie przewidzieć, kto wygra walkę! Tu może wszystko się wydarzyć!

Vaclav jest chyba zaskoczony, że Avenger odliczył tylko do jednego. Spodziewał się chyba lepszego wyniku w klepaniu, bo na zakończenie walki jest zdecydowanie za wcześnie. Obrzuca Avengera pogardliwym wzrokiem, po czym rusza w kierunku EWF World Champa, który właśnie się podniósł. Wróg Ludu dopada rywala, chwyta go w pasie i wgniata w matę okazałym Belly to Belly Suplexem! Dobra akcja! Vaclav wyraźnie zadowolony i chyba spodobała mu się przewaga, którą sobie wypracował. Postanawia dołożyć kolejne ciosy, skoro już zyskał takie momentum. Dobija szybko rywala dwoma idealnie trafionymi Elbow Dropami. Zadowolony z siebie chwyta przeciwnika za nogę i przyciąga go w okolice jednego z narożników, by następnie stanąć na drugiej linie i pokazać jakiś obraźliwy gest, chyba związany z gwałtami w stronę kamery. Publiczność na arenie, bo realizator pokazuje nam reakcję kibiców w Pretorii, nie wie jak zareagować, bo nie bez powodu RPA od lat znajduje się w dziesiątce krajów z najwyższymi statystykami gwałtów na świecie. Gest Vaclava być może byłby obraźliwy w Polsce albo jakimś innym cywilizowanym kraju europejskim, poza Szwecją, bo tam gwałcą więcej niż w RPA, tak tutaj nawet spotyka się z lekkim uznaniem. Mecenas Ekstremy nie przejmuje się tym i od razu spada na aktualnego EWF World Champa z Second Rope Elbow Dropem. Crazy wydaje się być w tym momencie zdominowany. Vaclav napawa się swoją przewagą i ponownie wchodzi na liny przy narożniku. Tym razem obyło się bez obscenicznych gestów, bo Mecenas Ekstremy dziarsko skacze...... leci.... nadal leci.... i.... pudłuje!!! Huk uderzenia w matę był spory!

Tony Hogański – Już był w ogródku, już witał się z gąską.

Jan Kowalski – Zaskoczyłeś mnie Tony. Myślałem, że wspomnisz coś o obrzydliwości i obleśności Vaclava, a tu proszę, brak takowego komentarza. Zaskakujesz mnie w tym main-evencie.

Tony Hogański – Podświadomie czuję, że wszystko jebnie.

Jan Kowalski – Nie bądź takim pesymistą.

Tony Hogański – Tak? A Felipe jak tam reaguje na wieści? Podobno został odwołany z funkcji przewodniczącego rady nadzorczej.

Jan Kowalski – Prezydent Felipe Castro odniesie się do tych wydarzeń w odpowiednim czasie.

Tony Hogański – A co z pogłoskami, że majstrowano przy grobowcu jego taty?

Jan Kowalski – Prezydent Felipe Castro odniesie się do tych wydarzeń w odpowiednim czasie.

Jak to się właściwie stało, że Vaclav chybił? Było to tak: SR-Crazy wykonał bardzo majestatyczne i pełne gracji turlnięcie w lewo, co sprawiło, że Vaclav boleśnie rozbił się na macie. Tak do tego doszło. Taka była geneza tej akcji. EWF World Champion chyba stwierdził, że to jest jego moment na kontrofensywę. Zaczyna okopywać rywala w sposób bardzo bolesny. W końcu Szaleniec podnosi swojego mrocznego przeciwnika i wpycha go do jednego z narożników. Z wielką furią dopada do niego i zaczyna zasypywać gradem potężnych kopniaków. Smela i Miszka poza ringiem wiwatują i zagrzewają do boju. Felipe Castro łapie się za głowę, bo już zaczynał wierzyć w łatwe zwycięstwo swojego partnera w interesach, namaszczonego na przyszłego mistrza świata. Być może mistrzowska koronacja Vaclaca będzie musiała być jednak odłożona? Tak uważa SR-Crazy, bo bardzo szybko pomaga swojego rywalowi wstać i ze sporą dawką siły i energii przerzuca go do przeciwległego narożnika! To jednak nie koniec! Crazy odzyskał życie, zdrowie i werwę! Już po chwili spada na rywala ze Splashem! Kiepsko to wygląda w tej chwili dla Vaclava. Plugawiec próbuje się podnieść, co też mu wychodzi, ale zostaje szybko powalony Clotheslinem! Crazy z uśmiechem nachyla się nad jęzczącym Barackiem Obamą polskiego wrestlingu. No i to był chyba błąd, bo Vaclav momentalnie wykonuje kopnięcie w klatkę piersiową EWF World Champa! Czy to moment przełamania Vaclava? Chyba jednak nie! EWF World Champion chwyta nogę oponenta i podcina swego adwersarza. Crazy łapie za nogi bandyty z Łukowa, ale tym razem to on kontruje dźwignię odpychając Vaclava. Wrestlerzy wstają. Dark Avenger uspokaja sytuację, bo dwójka wydaje się dość zdenerwowana. W sumie to Vaclav wygląda na zdenerwowanego swą rażącą nieskutecznością. Dochodzi do agresywnego zwarcia... i znów SR-Crazu zdobywa przewagę zakładając Headlocka! Vaclav atakuje łokciem brzuch oponenta, uścisk słabnie, a mistrz świata w końcu odpuszcza dźwignię. Vaclav szybko odbija się od lin, po czym powala swego dekadenckiego przeciwnika Shoulderblockiem! Crazy leży, a Vaclav ma chwilę na złapanie oddechu.

Jan Kowalski – Wygląda na to, że Crazy nie powiedział jeszcze ostatniego słowa.

Tony Hogański – Janku, nie zmieniaj tematu. Nie powiesz mi chyba, że Felipe Castro podchodzi do ostatnich wydarzeń zupełnie obojętnie? Przecież za chwilę federacja może wywrócić się do góry nogami!

Jan Kowalski – Wszystko będzie dobrze. EWF ma solidne podstawy, a władza Felipe Castro trzyma się mocno.

Tony Hogański – Gadasz jak Baghdad Bob, rzecznik prasowy Saddama Husajna, który twierdził, że wszystko jest okej, a Irak się walił i palił.

Jan Kowalski – Rozmawiałem z Felipe Castro i wszystko jest pod kontrolą.

Tony Hogański – No i co powiedział?

Jan Kowalski – Cytuję „Przykra sprawa. Nie lekceważę jej. W poniedziałek o 15 odniosę się do niej publicznie na konferencji prasowej".

Crazy powoli wstaje i wydaje się, że na to właśnie czekał Vaclav. Od razu odbija się od lin. Crazy zauważył to i szybko pada pod nogi oponenta. Na niewiele się to zdało, bo Vaclav przeskakuje nad przeciwnikiem, obija się od lin po raz kolejny. Lubią się dzisiaj odbijać od tych lin, nie ma co. Crazy wstaje, Vaclav stara się zaatakować Lariatem, ale SR z gracją nad nim przeskakuje! Co to powoduje? Ano właśnie! Crazy znów odbija się od lin. Nikt już nie wie, co tu się dzieje! Wróg Ludu przy kolejnym spotkaniu znów stara się przeskoczyć nad przeciwnikiem! A może to Crazy chce przeskoczyć nad rywalem? Kończy się to tak, że gdy Vaclav zatrzymuje się przed rywalem, to Crazy dotyka podłoża ten atakuje przeciwnika zgrabnym Lariatem. Ale się nabiegali! Ale się poodbijali! Vaclav w końcu osiąga upragnioną przewagę! EWF World Champion powoli się podnosi, ale Mecenas Ekstremy od razu doskakuje do niego! Dekadencki mistrz świata próbuje stawiać opór, ale zostaje powalony na ziemię. Próbuje wstać, ale tu czeka na niego tylko morderczy Clothesline.  Takiego nie powstydziłby się nawet sam Sandman! Wróg Ludu pomaga mu się podnieść, a następnie wrzuca go wprost w narożnik. Vaclav kolejnymi kopniakami wkopuje EWF World Champa głębiej w narożnik. Następnie oddala się, bierze rozpęd i po krótkiej chwili spada na niego ze Splashem. Kończy wszystko kilkoma chopsami. SR-Crazy jest oszołomiony. Pewnie nawet nie wie, gdzie się obecnie znajduje. Vaclav ma już chyba dość tych technicznych walk, wykonywania ciosów i starania się by pokazać trochę prawdziwego wrestlingu. Dla niego prawdziwym wrestlingiem jest hardcore i ekstrema. Mając to na uwadze wychodzi poza ring, a po chwili wraca z krzesłem. Crazy próbuje wstać, ale Wróg Ludu ma już hardcore w oczach, jest już swoim żywiole. Momentalnie  przypierdala wstającemu EWF World Champowi krzesłem prosto w czaszkę! Następnie czyni to jeszcze kilkukrotnie, a kiedy czuje, że to wystarczy do zakończenia pojedynku chwyta za włosy rywala i rzuca go na środek ringu. Crazy chyba zaczął nawet krwawić, bo na śnieżnej bieli maty pojawiają się czerwone plamy. Tu na środku ringu, na oczach świata, Vaclav przechodzi do pinu, a Dark Avenger odlicza! Pin.......1...............2..........kick out!!!

Jan Kowalski – To jednak nie był moment Vaclava.

Tony Hogański – Co on myślał? Że naprawdę teraz wygra? Fakt, trochę się poznęcał nad Crazy'm, ale to raczej nie wystarcza.

Jan Kowalski – Pełna zgoda.

Tony Hogański – Cieszę się Janku, że w tak trudnych dla EWF chwilach, gdy za moment wszystko może runąć, wreszcie się ze sobą zgadzamy.

Vaclav jest wyraźnie zirytowany, że nie udało mu się zakończyć do walki. Publiczność zgromadzona na terenie hali w Pretorii, którą realizator właśnie nam pokazuje, jest innego zdania, mimo całej sympatii do kultury gwałtów i wymuszeń seksualnych, które Wróg Ludu promuje na świecie. Zaczyna krzyczeć do Dark Avengera, że jest m.in. gumową fujarą lub gumową pokraką. Były członek Justice League przyjmuje te wyzwiska ze zrozumieniem. On wiele przeżył w polskim wrestlingu, wszystko już tu w zasadzie widział i chyba żaden Vaclav, choćby najbardziej plugawy nie jest mu straszny. Avenger nakazuje mu kontynuowanie walki, więc Plugawy podnosi SR-Crazy'ego, rzuca go o liny, po czym próbuje powalić Clotheslinem... jednak tym razem Szaleniec unika ciosu, odbija się o kolejne liny, a następnie atakuje rywala potężnym i zupełnie niespodziewanym Spearem!! Od razu też zakłada mu Figure 4 Leglock! Są emocje, są emocje! Vaclav wyraźnie podirytowany tym, że mimo kontroli nad walką, to tak łatwo dał się podejść, uderza z wściekłością kilkukrotnie pięścią o matę i kontruje cios ten w Sharpshootera. Vaclav z zadowoleniem na twarzy patrzy jak EWF World Champion cierpi i z wielką radością zaciska cios. Crazy lekko wrzasnął, ale w sumie znosi ten submission z godną mistrza świata pokorą. Vaclav widzi, że walka w ten sposób się raczej nie zakończy, więc odpuszcza. Szybko wstaje, po czym wskakuje na narożnik, aby dokończyć dzieła zniszczenia na Crazy'm. Następnie skacze na niego z Suicide Dive... ale Crazy odskakuje i Vacvlav z wielkim impetem pudłuje!! Drugi raz mu się dzisiaj to przytrafiło. Co za historia!

Jan Kowalski – Vaclav pechowo drugi raz nie trafia.

Tony Hogański – Pech to jego drugie imię.

Obaj panowie leżą na środku ringu i zbierają siły. Trwa to chwilę, ale nie na tyle długo by wszystkich zanudzić. Pierwszy podnosi się SR-Crazy. Widząc, że Vaclav też już prawie wstał dopada do niego, sprzedaje mu cios kolanem w brzuch, a następnie w mordę, po czym chwyta go za kark i rzuca na liny. Wróg Ludu nie odbija się od nie, bo widać odbijanie nie jest już modne, tylko przelatuje ponad linami i rozbija się poza ringiem!!! Crazy uśmiecha się pod nosem i wychodzi do przeciwnika. Nachyla się nad swym przeciwnikiem, chwyta go za kark i znów rzuca, tym razem na barierki oddzielające ring od sawanny. Vaclav nie zatrzymuje się na nich, tylko przelatuje i rozbija się na ziemi tuż za barierkami. Crazy zgrabnie, w końcu był kiedyś chudym cruiserem, przeskakuje nad barierkami i przy spada z Knee Dropem na swego przeciwnika. W okolicy obsługa techniczna porzuciła jakieś krzesła, metalowe rury i pałki, jakieś zuluskie tarcze, kilka drewnianych stolików. Mówiąc krótko: w miarę standardowy arsenał. Crazy chwyta za zuluską tarczę, bo widać mu się spodobała i zaczyna trzaskać nią Vaclava po głowie! Jeden cios, drugi, trzeci, czwarty... pojawia się krew, więc Crazy przestaje. Podnosi Vaclava, sprzedaje mu cios kolanem w brzuch, a następnie rzuca na barierki. Vaclav zatrzymuje się na nich i opiera o nie, ciężko przy tym sapiąc i ocierając krew wraz z potem z rozbitego czoła. EWF World Champion zauważa leżący nieopodal zuluski oszczep assagaj. Podnosi się i ku jego niezadowoleniu okazuje się, że ostrze jest tak stępione, że nie wyrządzi nikomu żadnej krzywdy. Mimo to, Crazy chwyta za zuluską broń i zaczyna napierdalać owym assagajem o głowę Vaclava. Uderza mocno, silnie i precyzyjnie. Słychać nawet lekki chrupot vaclavowskiej czaszki, a publiczność zgromadzona na arenie w Pretorii krzyczy ze szczęścia, że ich rodzima broń została wykorzystana do takiej akcji!!! (EWF! EWF! EWF! EWF! EWF!)

Jan Kowalski – Vaclav po tej walce utraci resztki zdolności poznawczych.

Tony Hogański – Dobrze to określiłeś - „resztki".

Crazy uśmiecha się, a stojący nieopodal Miszka i Smela zachęcają go do kontynuowania ofensywy. Felipe Castro natomiast w niewybrednych słowach sugeruje im się zamknąć. Crazy odrzuca assagaja, po czym chwyta zuluską tarczę. Biegnie w stronę poobijanego Vaclava, chcąc wykonać swego rodzaju Splasha utwardzonego dodatkowo tarczą. Wróg Ludu jednak ostatkiem sił wyciąga swe plugawe dłonie, jakoś chwyta Crazy'ego i przerzuca go nad sobą!!! Crazy przelatuje nad Vaclavem, nad barierkami i rozbija się dodatkowo na krześle, które sobie tak spokojnie leżało!! (EWF! EWF! EWF!) Vaclav zauważa kanister z benzyną, chwyta go, a następnie gramoli się nad barierkami. Niespodziewanie jednak SR szybko wstał i trzasnął Vaclava krzesłem w mordę, tak że ten wypuścił kanister i upadł na ziemię! World Champion opiera się o barierki, przechyla nad nimi, a następnie wyciąga Mecenasa Ekstremy za szmaty i wrzuca ponownie na ring. Felipe Castro krzyczy na niego, że jest draniem, a nie mistrzem. Mistrz świata ignoruje prezydenta EWF i powraca na ring, gdzie niespodziewanie Vaclav jako tako doszedł do siebie i opierając się o liny wstał. Obaj panowie wpatrują się teraz w siebie. Dark Avenger przygląda im się w postawie wyczekiwania. Co się stanie? Wrestlerzy powoli wkraczają na środek ringu, a tam SR-Crazy whipuje oponenta na liny. Rozpędzony Vaclav Plugawy atakuje rywala za pomocą Dropkicka. Zawodnicy w tym samym momencie wstają. Vaclav od razu dobiega do lin i próbuje wykonać Moonsault, ale Crazy łapie przeciwnika w powietrzu i wykonuje na nim Inverted Facebuster. EWF World Champion od razi podchodzi do oponenta i próbuje założyć mu Half Craba. Rzecz jasna spotyka się to z oporem Mecenasa Ekstremy, co sprawia, że powodzenie tego manewru staje pod wielkim znakiem zapytania. Wreszcie Vaclav zdobył w sobie tyle sił, by energicznym wierzgnięciem nóg odepchnąć rywala. Vaclav bardzo szybko staje na równe nogi i podbiega do zaskoczonego Crazy'ego by powalić go szybkim i skutecznym Clotheslinem. Następnie wpada na pomysł dobicia Crazy'ego Knee Dropem. Słuszna koncepcja, ale Vaclav ma dzisiaj problemy z trafianiem. Jakby się zastanowić to ciekawe czy w roli gwałciciela też ma takie problemy. W każdym bądź razie, Vaclav nie trafia w rywala, bo ten odturlał się, a pretendent do tytułu rozbił się kolanem o krzesło! Ktoś pamięta, że na ringu leżały krzesła? Otóż leżały i Vaclav właśnie spadł na jedno z nich! Trochę pojęczał z bólu, po takim spotkaniu i zaczął się zbierać. Jednak za wolno, bo oto aktualny EWF World Champion podnosi przeciwnika, szybko wykonuje mu Irish Whip do najbliższego narożnika. Vavclav wpada z impetem w róg ringu, odbija się od turnbuckle, a Crazy spada na jego plecy z Crossbody! Vaclav szybko wstaje, odwraca się... i od razu zostaje zaatakowany Roundhouse Kickiem. Crazy podnosi przeciwnika i od razu zaciąga go w kierunku lin skąd wykonuje Irish Whip! Vaclav nabiera rozpędu, ale jego drogę przecina Crazy, który chwyta wrestlera i wykonuje Side Slam!

Jan Kowalski – Crazy pokazuje, że nie bez powodu jest EWF World Champem.

Tony Hogański – Daje Vaclavowi niezły wycisk.

Jan Kowalski – To prawda.

Mariusz Max Kolanko – No i znowu się ze sobą zgodziliście.

Tony Hogański – Miałeś siedzieć cicho, Max! Jeszcze jeden taki numer, a kopnę cię w kostkę!

Tymczasem na ringu Vaclav leży sobie spokojnie i ciężko oddycha. Szybko jednak udaje mu się podnieść! Co za niezmordowany zawodnik, mimo że dość plugawy. Od razu bierze zamach do Clothesline'a, bo SR-Crazy akurat napatoczył się nieopodal. Fakt, że się napatoczył nie oznacza jednak, że dostanie w dziób. To w końcu mistrz świata! Uchyla się, teraz to on jest lepszy, bowiem chwyta swego rywala do Back Dropa. Vaclavowi jednak udało się wylądować za nim na nogach, chwycić za kark i wykonać Neckbreakera! Od razu przeszedł do pinu....1...... kick out! Kolejna próba zakończenia walki w wykonaniu Mecenasa Ekstremy okazała się nieudana. Tym razem nawet nie interweniował u Dark Avengera i nie wszczynał żadnych karczemnych awantur. Może odzyskał rozsądek? Zamiast tego niespodziewanie wyskoczył Dropkickiem prosto we właśnie podnoszącego się EWF World Champa i tym samym wepchnął go prosto w narożnik! Mecenas Ekstremy pozostawia na chwilę poobijanego rywala i robi sobie krótką wycieczkę poza ring, na który powraca z dwoma krzesłami! Wcześniej zrobił dokładnie to samo i teraz mamy na ringu już cztery krzesła! Natychmiast robi potężny zamach jednym z nich... i przypierdala prosto w głowę próbującemu wstać i wydostać się z narożnika Crazy’emu!!! (Na arenie w Pretorii słychać głośne: EWF! EWF! EWF! EWF!) Od razu rzuca sie do pinu...1.... 2... kick out! Vaclav okopuje przeciwnika, ten jednak zbiera siły i powala go nagłym Spinebusterem! Następuje chwila przerwy, w trakcie której obaj zawodnicy po prostu leżą na macie, odpoczywając, jednak w końcu ponownie stają naprzeciwko siebie. Teraz każdy z nich chwyta za krzesło i zaczyna okładać przeciwnika! Krzesło uderza o krzesło – to należące doVaclava jest chyba gorszej jakości, bo rozpada się bardzo efektownie, pozostawiając pretendenta bezbronnego! Chwilę później Crazy potężnym ciosem posyła oponenta ponad linami poza ring! Vaclav krwawi, a zgromadzeni w hali widzowie aż wyją z dzikiej radości na ten widok!! (EWF! EWF! EWF! EWF!) Oczywiście na sawannie nikt nie wyje, bo żyrafy i hipopotamy głosu nie mają, a technicy są bezstronni. Jedynie Felipe Castro chwyta się za głowę, a Smela i Miszka podskakują z radości!

Tony Hogański – Walka nareszcie zaczęła się robić bardziej brutalna.

Jan Kowalski – Być może wchodzimy już w ostatnie stadium tego konfliktu.

Szaleniec rzuca w przeciwnika krzesłem, ten łapie je i... obrywa arcyefektownym Slingshot Dropkickiem wykonanym przez niestrudzonego mistrza! Obaj rywale starają się wstać, Crazy jest jednak szybszy! Raz jeszcze powala przeciwnika potężnym chair-shotem i wspina się na krawędź ringu, z której wskakuje na górną linę... i wykonuje cudowny, absolutnie samobójczy Asai Moonsault!!! (EWF! EWF! EWF!) Pozbieranie się zajmuje Szaleńcowi dłuższą chwilę, ale w końcu mu się to udaje! Nie czeka za długo, bo darowanemu koniowi nie zagląda się w zęby i nadarza się być może okazja na końcowy sukces? Kto wie! Kto wie! Dekadencki mistrz dopada do zniszczonego rywala, pinując....1...... 2.... kick out! Mistrz ma chyba drobny problem z uwierzeniem w taki rozwój wypadków... zaczyna okopywać przeciwnika, który jednak daje radę wstać! W brawlu, który się wywiązuje, zaczyna przeważać Vaclav! Widownia dopinguje obu zawodników! Vaclav z rozmachem rzuca przeciwnika na barierkę! Kiedy ten zwija się z bólu, Wróg Ludu wyciąga spod ringu kij owinięty drutem kolczastym i zadaje nim arcypotężny, wymierzony w głowę cios, przed którym Crazy nie zdołał się uchylić!!! (EWF! EWF! EWF!) Zakrwawiony Vaclav dopada do równie zarwawionego rywala i próbuje pinu....1... 2... kick out! Jak Crazy'emu udało się to wybić? No jak!? To przecież niemożliwe! Vaclav nie wierzy, chyba nawet Dark Avenger nie wierzy! Felipe Castro już tym bardziej! Natomiast Smela i Miszka wyraźnie odetchnęli z ulgą. Vaclav szykuje swojemu oponentowi kolejną porcję bólu, rozkładając krzesło! W tym czasie wyglądający na półprzytomnego Crazy chwyta za kolejne krzesło, rusza na przeciwnika i... nadziewa się na Big Boota! Vaclav po prostu chwyta mistrza za włosy i zaczyna brutalnie masakrować jego twarz serią „łokci” i punchów! Na koniec pakuje głowę Szaleńca między nogi i wykonuje potworny Jaknife Powerbomb na rozłożonym krześle! Akcja jest tak paskudna, że widownia zgromadzona na arenie w Pretorii zamiera. Realizator co jakiś czas pokazuje nam ich reakcje by dodać walce dramatyzmu i dynamizmu. Publika zaczyna wrzeszczeć tak, że o mało nie rozsadza hali! (EWF! EWF! EWF!) Vaclav uśmiecha się paskudnie, pinując....1......2.....kick out!!! Crazy znów wybił!

Jan Kowalski – Crazy jest niezmordowany! Nie poddaje się!

Tony Hogański – Nie bez powodu jest EWF World Champem.

Wróg Ludu wykrzykuje kilka słów powszechnie uważanych za niecenzuralne, po czym wrzuca połamanego i mocno już obitego rywala na matę! Później wyciąga spod ringu co się tylko da – krzesła, złożone stoły, jakieś deski, a nawet wypełniony bliżej nieokreślonymi przedmiotami metalowy pojemnik na śmieci – i sam wkracza w obręb lin uzbrojony w owiniętą drutem kolczastym pałkę! Przez ten czas Crazy jakoś zdołał wygrzebać się spod tego śmietnika i chwycić za jedno z krzeseł! Przeciwnicy ponownie stają naprzeciwko siebie... mierzą się wzrokiem... mówią coś do siebie... i wracają do ostrej nawalanki! Mistrz blokuje krzesłem cios pałki pretendenta, kopie go w brzuch i wykonuje DDT! Po chwili znowu chwyta za krzesło, jednak rywal wywija się spod ciosu, chwyta Szaleńca, okręca i ciska nim w narożnik! Później brutalnie „wchodzi" łokciem w twarz Crazy’ego i sprzedaje mu serię kopnięć... a później serię ciosów pięścią! Mistrz krwawi z rozbitego nosa, nie umniejsza to jednak jego ochoty do walki – niespodziewanie uderza w oczy przeciwnika, a później chwyta go w pół i całym impetem ciała powala na owiniętą kolczastym drutem deskę! Vaclav cierpi, ale jego rywal także to odczuł - ma poranione ręce. Nie zwraca jednak na to uwagi i znowu chwyta za krzesło! Mecenas Extremy ostrożnie wstaje, jego plecy krwawią. Potężny i diabelsko skuteczny chair-shot posyła go z powrotem!!

Tony Hogański – Teraz to SR-Crazy przejął inicjatywę.

Jan Kowalski – Co za dramatyczna walka? Kto wygra? Kto zwycięży?

Crazy przez jakiś czas katuje krzesłem leżącego wroga, w końcu jednak zaczyna się rozglądać za groźniejszym narzędziem... rozkłada stół i posypuje go tłuczonym szkłem znalezionym w kuble... w tym czasie pretendent wstaje i chwyta swój owinięty drutem kij! Następuje potężne uderzenie przed którym mistrz nie zdołał się uchylić! Wróg Ludu chwyta krwawiącego przeciwnika i Suplexem rozbija nim stół! Z widowni słychać przerażone krzyki, ale nie brakuje też dopingu!! (EWF! EWF! EWF!) Vaclav kolejny raz już dzisiaj dopada swego mistrzowskiego rywala i pinuje....1.........2.......kick out!!! Znowu się nie udało!! Crazy znowu to zrobił!! Znowu wybił! Jak on to robi? Skąd w nim tyle energii? Dlaczego w końcu nie wyzionie ducha? Te pytania zadają sobie pewnie zarówno Vaclav jak i Felipe Castro. Widać nawet, że prezydent EWF zaczyna powoli tracić cierpliwość. Tymczasem główny pretendent do tytułu jest boleśnie zdziwiony całą tą sytuacją! Po chwili chwyta rywala i kolejnym Suplexem posyła go na deskę z drutem kolczastym, której już sam wcześniej „posmakował"! Crazy cierpi! Vaclav opuszcza ring i przysuwa blisko narożnika wyjęty spod ringu owinięty drutem kolczastym stół! Żądna krwi widownia dopinguje go do działania! Wszystko słychać, bo EWF oczywiście ustawiło na sawannie nie tylko mobilne reflektory, na wypadek jakby zaczęło się ściemniać, ale także głośniki. Wróg Ludu wraca na matę, na której zaśmieconej powierzchni ciągle leży rozłożony na desce mistrz! Kiedy jednak Vaclav chwyta go za włosy okazuje się, że to tylko wybieg doświadczonego zawodnika, który uderza czołem w nos przeciwnika, łamiąc go w wyraźny, widoczny sposób! Takie uderzenie wstrząsnęło nawet Mecenasem Ekstremy! Wstrząsnął nim również paskudny Low Blow wykonany chwilę później! Następnie jeszcze DDT na drut kolczasty! Obaj zawodnicy poczuli ból... ale to Vaclav ma twarz w drucie kolczastym! Crazy próbuje pinu.....1.......2........kick out!!

Tony Hogański – Nie mam pojęcia, kto tutaj wygra.

Jan Kowalski – Zgadzam się. Za dużo zmiennych, za dużo niewiadomych.

Tony Hogański – Wiesz co, Janku? Dziwnie się tak komentuje jak się ze sobą zgadzamy. Może dlatego, że nie siedzisz obok?

Jan Kowalski – Bardzo możliwe. Przeanalizujemy to jutro.

Tony Hogański – Jutra nie będzie.

Aktualny EWF World Champion wstaje z wielkim wysiłkiem, rozglądając się wokoło. Chwyta za znaleziony w przepastnym pojemniku na śmieci łom i okłada nim swego plugawego przeciwnika! Później zaczyna go na dokładkę dusić, co czyni też za pomocą łomu! Co za efektowna akcja! Vaclav walczy, a jego zakrwawiona, wykrzywiona w grymasie twarz wygląda naprawdę makabrycznie! Drzemie w nim jednak wielki duch walki i jakoś dociera do lin! Crazy też nie wygląda za dobrze - jego twarz to krwawa maska - a Vaclav pakuje mu łokieć w żołądek i sprzedaje Stunnera! Szaleniec pada na matę, co daje jego rywalowi czas, by doszedł do siebie! Pretendent do najważniejszego tytułu w polskim wrestlingu chwyta mistrza i raz jeszcze posyła go w narożnik! Tu „pracuje" nad nim trochę krótkimi, brutalnymi ciosami. Ustawia go na szczycie narożnika - niedaleko za ringiem stoi zadrutowany stół, więc część widzów wstaje z miejsc - Crazy budzi się i zaczyna walczyć! Zwieńczeniem tej niezgrabnej przepychanki jest wspólny lot w dół i totalna dewastacja zarówno stołu, jak i walczących!!! (EWF! EWF! EWF! EWF! EWF!) Wprawdzie to SR-Crazy rozbił sobą stół, ale Vaclav również jest mocno zdewastowany! Obaj dość długo dochodzą do siebie, dopingowani zdalnie przez rozochocony afrykański tłum! W końcu Wróg Ludu próbuje pinu, jednak rywal pakuje mu palce w oczy i uwalnia się! Vaclav ukrywa twarz w dłoniach i wije się na podłodze, podczas gdy poszarpany i zakrwawiony Szaleniec powoli wyplątuje się ze szczątków stołu i drutu kolczastego! Vaclav też też wstaje... powoli... Crazy ma czas, by roztrzaskać mu na głowie jarzeniówkę i wykonać Crazy Slam [Olympic Slam]!!! (EWF! EWF! EWF! EWF!) Pin.........1................2...........przerywa Felipe Castro!! (wielki heel heat na arenie)

Tony Hogański – Co on robi?!

Jan Kowalski – Przyznaję. To skandal! Tak się nie robi! (Pokrzykuje w stronę Castro.) Panie prezydencie, tak się nie robi! Nie godzi się!! Nie wolno tak!!

Prezydent EWF głośno śmieje się słysząc protesty, a Dark Avenger sprawnie próbuje wyrzucić go poza ring. Prezydent protestuje i nie chce się wynieść.

Felipe Castro (do Dark Avengera)Wszystko mi zawdzięczasz! Beze mnie jesteś nikim! Słyszysz? Nikim!

Avenger nie pokornieje, a ostro sugeruje prezydentowi, że czas opuścić ring. W międzyczasie wstają też Crazy i Vaclav i co ciekawe teraz cała trójka pokrzykuje coś w stronę Felipe Castro. Prezydent EWF nadal uśmiechnięty schodzi z ringu. Crazy i Vaclav wracają do walki i już mają się rzucić na siebie, gdy Castro zaczyna wrzucać na ring kolejne hardcorowe przedmioty: znaną nam już zuluską tarczę wraz z zuluskim oszczepem assagajem, kilka stołów, metalowy kij, krzesła, a nawet kawałek drutu kolczastego. Dark Avenger krzyczy mu, żeby się uspokoił, a Vaclav pokazuje ręką, że już wystarczy. Crazy w międzyczasie podniósł jedno z krzeseł i ruszył w stronę odwróconego do niego plecami Vaclava. Wziął zamach, ale Felipe wrzasnął coś do Wroga Ludu i ten zdążył paść na matę, a cios krzesłem spadł prosto na Dark Avengera!! Felipe Castro uśmiecha się pod nosem i wpada na ring, rzuca się na Crazy'ego, ale chyba przeliczył się, bo EWF World Champion nadal dzierży krzesło! Bierze zamach... Felipe odskakuje.... Crazy trafia w Vaclava, który właśnie zaczął się podnosić! Castro łapie się za głowę. World Champion ignoruje go, nachyla się nad Avengerem i zaczyna go cucić. Gumowy powoli podnosi się, a Crazy klepie go po ramieniu. Avenger chyba się wściekł, bo niespodziewanym Clotheslinem powalił stojącego nieopodal Felipe Castro, tym samym wyrzucając go poza ring!! Crazy natomiast nie zauważył, że w międzyczasie ocknął się Vaclav, który chwycił za zuluskiego assagaja i cisnął nim prosto w EWF World Champa! Crazy dostał w brzuch i padł na matę. Co za szczęście, że oręż ten jest stępiony. Vaclav ledwo trzyma się na nogach. Podnosi zuluską tarczę i zaczyna napierdalać nią w lewe ścięgno Achillesa SR-Crazy'ego! Jeden cios! Drugi! Trzeci! Czwarty! Piąty! Szósty! Wróg Ludu przerywa. Chwyta za metalowy kij i kontynuuje niszczącą ofensywę na nogę Crazy'ego! Ten cierpi wyraźnie. Vaclav znów zadaje szczęść intensywnych uderzeń, po czym przestaje. Zauważa leżący nieopodal kawałek drutu kolczastego. Podnosi go, a następnie zuluskiego assagaja i obwiązuje oszczep drutem. Musi się trochę odsunąć, bo drut oszczep jest długi. Znów powtarza okładanie lewej nogi Crazy'ego - jeden cios, drugi, trzeci, czwarty, piąty, szósty! Vaclav niespodziewanie zaczyna coś mamrotać pod nosem o przeznaczeniu, o trzech szóstkach i o znaku Bestii, jakim naznaczył SR-Crazy'ego, o szansie którą za chwilę wykorzysta i jak to wreszcie nastał jego czas. Nikt nic z tego nie rozumie, a poza ringiem podniósł się Felipe Castro.

Jan Kowalski (do Felipe Castro) Panie prezydencie! Proszę się uspokoić! W imię honoru! W imię EWF!

Felipe CastroPierdol się Kowalski.

Mariusz Max Kolanko – Chciałbym zauważyć, że Vaclav chyba doznał pomieszania zmysłów. (Nagle wrzasnął.) Ała! Za co Tony?

Tony Hogański – Miałeś siedzieć cicho, Max. Mówiłem, że kopnę cię w kostkę jak się jeszcze raz odezwiesz. No i doigrałeś się!

Vaclav podchodzi do Crazy'ego i próbuje go podnieść, ale ten nie może ustać i pada na matę. Jego lewa noga chyba odmówiła posłuszeństwa. Wróg Ludu widzi krew sączącą się z ciała Crazy'ego, umacza swą dłoń w niej i zaczyna rysować linię na macie ringu. Następnie krzyczy coś u Rubikonie i swoim wielkim zwycięstwie, po czym ową linię przekracza. Crazy zaczyna czołgać się w stronę lin, tylko przy ich pomocy może jeszcze wstać. Vaclav zaczyna śmiać się widząc to. Dark Avenger sprawdza czy z Crazy'm wszystko w porządku i czy będzie mógł kontynuować walkę. EWF World Champion kiwa tylko głową, że da sobie radę. Robi jednak dwa kroki, po czym znów pada na matę. Znów czołga się w stronę lin, a Vaclav z szaleńczym śmiechem na ustach podchodzi do niego, chwyta za szmaty i próbuje podnieść. Crazy zauważa, że obok niego leży zuluski oszczep, chwyta go, a momencie gdy Vaclav próbuje go podnieść, Crazy odwraca się i z całej siły trzaska zuluskim assagajem, który dla przypomnienia zakończony jest drutem kolczastym, w twarz Vaclava!! Wróg Ludu pada, a drut kolczasty, który częściowo zaczepił mu się o twarz, a częściowo o włosy, sprawia mu wielki ból!! (EWF! EWF! EWF! EWF!) SR z całej siły i resztką sił pociera oszczepem o Vaclava, który ni to śmieje się ni to wrzeszczy z bólu! Crazy próbuje wstać, ale jest w stanie tylko podnieść się na kolana. I tak niczym na jakiejś pielgrzymce, na kolanach przemieszcza się w stronę Vaclava, mrocznego kapłana szaleństwa i obrzydliwości. Słońce powoli zaczyna chylić się ku zachodowi, ale to jest chyba ten moment, w którym światło rozświetli mrok. Crazy jest przy Vaclavie, puszcza oszczep, a nadal będąc na kolanach próbuje podnieść rywala. Udaje mu się to, po czym z wielkim grymasem bólu udaje mu się stanąć na nogi wraz ze swoim przeciwnikiem. Trwa to tylko chwilę, ale ten moment wystarczył by SR-Crazy podniósł Vaclava do swojego kończącego Crazy Slamu [Olympic Slam]!!! (EWF! EWF! EWF!) Pin..........1...............Felipe Castro rusza w stronę ringu.........2.............. niespodziewanie Jan Kowalski wyskoczył ze stanowiska komentatorskiego jak rakieta (nawet słuchawek nie zdjął, tylko je zerwał) i chwyta Felipe Castro za nogę, tym samym powstrzymując go od wejścia na ring...............3!!!!!!! (Zwycięzcą i nadal EWF World Champem jest: SR-Crazy!)

Tony Hogański – Wooooo!!! Janek bohaterem!!!

SR-Crazy pada nieprzytomny obok równie nieprzytomnego Vaclava. Dark Avenger otrzymuje od obsługi technicznej mieniący się złotem EWF World title i kładzie go na klatce piersiowej EWF World Champa. Poza ringiem Felipe Castro wyrwał się z uścisku Jana Kowalskiego w dość bezceremonialny sposób, mianowicie kopnął go w mordę. Janek upadł i jęknął z bólu, a wściekły Felipe zaczął go okopywać.

Felipe Castro – Coś ty narobił debilu?! Co to było?!

Prezydent EWF jest wściekły, wygląda jak rozjuszona bestia i chce chyba rozpocząć akcję demolowania i maltretowania biednego Janka, ale dopadają do niego Smela i Miszka, którzy odciągają syna Feliksa Castro od Jana Kowalskiego.

Felipe Castro – Wypierdalać! Zwalniam was! Gdzie z tymi łapami? (Próbuje się wyrwać.) Za kogo wy się uważacie! Jestem prezydentem Extreme Wrestling Federation! Kowalski, zwalniam cię! Wy dwaj też, wypierdalać! Wasza rola w EWF skończona. (Krzyczy w stronę ringu.) Ej ty, Avenger! Wznawiaj walkę. To się nie może tak skończyć! Walka trwa dalej!

Smela i Miszka zauważają, że prezydent EWF nie będzie już chyba próbował bić biednego Kowalskiego i puszczają go. W międzyczasie Janek wraca na stanowisko komentatorskie.

Tony Hogański – Janku! Jesteś bohaterem! Jakbym tam był, to bym cię wyściskał!

Jan Kowalski (trzymając się za obolałą twarz) Warto być przyzwoitym.

Felipe Castro wchodzi na ring i zaczyna wygrażać Avengerowi.

Felipe Castro – Głuchy jesteś? Czy po to sprowadzałem cię do EWF? Mieliśmy umowę! (Wskazuje na Crazy'ego i Vaclava.) Budź ich i wznawiaj walkę. To się nie może tak skończyć. To ja decyduję, kto jest EWF World Champem!

Dark Avenger – Nie.

Felipe Castro – Nie? Pojebało cię? Jak to nie?

Dark Avenger zdejmuje niespodziewanie maskę...... to Yoshihito Nabeshima!!

Felipe Castro (zdziwiony) Co? Ty? Co ty tu robisz? Przecież ty nie jesteś....

Wygląda na to, że prezydent EWF spodziewał się, że pod maską Dark Avengera kryje się ktoś zupełnie inny. Felipe Castro chyba zastanawia się czy powinien podjąć jakąś akcję, ale widząc wrogie mu oblicze Yoshihito Nabeshimy rezygnuje z tego zamiaru i zamiast tego postanawia sprawdzić co z Vaclavem. Ten jest w dalszym ciągu nieprzytomny. W zasadzie to podobnie jak SR-Crazy. Yoshihito pomaga swojemu przyjacielowi podnieść się. Ten w sumie za bardzo nie kontaktuje, więc Nabeshima chwyta go i pomaga mu opuścić ring. Na arenie w Pretorii publiczność wybucha ogromną radością i owacją na stojąco żegna SR-Crazy'ego. Poza ringiem Smela i Miszka dołączają do japońskiego arystokraty i wspólnie z nim prowadzą swojego obolałego mentora w stronę FeliXtronu.

Jan Kowalski (do Nabeshimy) Co robicie? Gdzie idziecie? Dokąd zmierzacie?

Yoshihito Nabeshima – Teraz wspólnie odlecimy na smoku.

Jak się wkrótce okazało Nabeshima ma licencję pilota, a przynajmniej tak twierdzi. Nie wiadomo czy to prawda, gdyż życiorys Yoshihito jest pogmatwany i niejasny. Niektórzy niezależni dziennikarze uważają na przykład, że wmówił on wszystkim, że jest Japończykiem. Nie roztrząsajmy jednak tego faktu i czasów dawno minionych. Okazuje się, że jeden ze śmigłowców oznakowany jest japońskimi znakami, które czyta się jako „ryū", co oznacza w języku mieszkańców Kraju Kwitnącej Wiśni smoka. Być może to tłumaczy dziwną plotkę, że Nabeshima lata na smoku. Yoshihito wraz ze słabo kontaktującym Crazy'm, Smelą i Miszką pakuje się do śmigłowca, silniki zostają odpalone i już po chwili maszyna odlatuje w stronę zachodzącego słońca.

Jan Kowalski – Co za końcówka! Co za walka! Co za emocje!

Tony Hogański – Janku, powtórzę to kolejny raz: jesteś bohaterem!

Jan Kowalski – Ale co z Dark Avengerem?

Tony Hogański – Sądząc po reakcji Felipe Castro to jakaś intryga naszego drogiego prezydenta.

Jan Kowalski – Czyli to nie był prawdziwy Dark Avenger?

Tony Hogański – Obawiam się, że żyliśmy jedynie nadzieją, że gumowy bohater z przeszłości może powrócić. Felipe Castro zagrał na naszej nostalgii, na naszych emocjach i naszych szczerych uczuciach.

Jan Kowalski – A to drań.

Tony Hogański – Czyli już go nie popierasz?

Jan Kowalski – Nigdy więcej.

Tony Hogański – Wydaję mi się, że gala powoli zmierza ku końcowi.

Felipe Castro na ringu próbuje tymczasem dobudzić Vaclava. Kiepsko mu się to udaje, bo Wróg Ludu stracił chyba chwilowo chęć do życia. Castro cuci go uderzeniami po policzkach, ale nie przynosi to pożądanego efektu. Niespodziewanie prezydent EWF wstaje, bo zauważył, że poza ringiem coś się błyszczy. Wychodzi tam i zauważa leżący na podłożu EWF World title! Wygląda na to, że Crazy i jego kompania zgubili mistrzowski pas w trakcie ewakuacji do helikoptera. Młody Castro uśmiecha się pod nosem, podnosi pas, po czym zawiesza go sobie na ramieniu, a następnie wraca na ring. Tam nawet dostaje mikrofon.

Felipe Castro – Proszę państwa, proszę o chwilę uwagi. Zaszła dziwna sytuacja, bo chyba przyjdzie mi uznać, że EWF World title został porzucony przez dotychczasowego EWF World Champa, a tym samym pas może zostać zawieszony... lub przekazany innej osobie.

Publiczność zgromadzona na arenie w Pretorii wybucha ogromnym heel heatem. Podobnych emocji doświadcza pewnie też większość widzów zebranych przed telewizorami.

Jan Kowalski – To niegodziwe! To byłaby największa hańba w historii EWF!

Prezydent EWF nadal stoi uśmiechnięty na ringu.

Felipe Castro – Proszę państwa, tylko spokojnie. Jako prezydent Extreme Wrestling Federation muszę reagować na fakty. Fakty są natomiast takie, że moim zdaniem EWF World Championship został porzucony, a federacja nie posiada obecnie EWF World Champa. Wykorzystując swoje prezydenckie prerogatywy chciałbym oficjalnie ogłosić, że nowym EWF World Champem został Va.....

Syn Feliksa Castro nie dokończy jednak swych słów, bo oto słychać dźwięk klaksonu, jaki wydają wielkie ciężarówki, zwane też TIRami. System nagłaśniający puszcza natomiast znany przebój sprzed dekad „Kałasznikow" w wykonaniu niezapomnianego Gorana Bregowicia. Tylko bałkańskiego turbofolku tu brakowało, o ile oczywiście Gorana można klasyfikować w turbofolkowych kategoriach. Tym niemniej turbofolk rodem z wojen bałkańskich na pewno czai się gdzieś tuż za rogiem przyszłości EWF. Nikt nie wie, co się dzieje, a już na pewno nie Felipe Castro. Ta niepewność trwa tylko kilkanaście sekund, bo już po chwili na arenę dziejów wjeżdża ciężarówka. Znamy ją dobrze, bo widzieliśmy jak kierował nią Szakal. Ciężarówka bez ceremonii rozjeżdża barierki obok trasy prowadzącej z FeliXtronu na ring, gdyż kierowca chyba nie wyrobił z hamowaniem. W końcu zatrzymuję się, po czym otwierają się drzwi kabiny kierowcy, z której wysiada uśmiechnięty senator-ambasador Szakal.

Szakal – Jestem kurwa!

Senator jest wyraźnie zrelaksowany. Rozprostowuje się, a na dodatek zakłada okulary przeciwsłoneczne, bo słońce nad sawanną mimo, że właśnie zachodzi, to razi swym blaskiem. Po chwili otwierają się drzwi od strony pasażera i z pojazdu wychodzi nie kto inny jak Game. To jednak nie koniec polityki otwartych drzwi, bo tylne drzwi także zostają otwarte, a ze środka wyłania się Ponury Grabarz oraz kilku funkcjonariuszy GRU. Operacja wychodzenia jest chyba bardziej skomplikowana niż moglibyśmy to sobie wyobrazić, bo GRU wyciąga z ciężarówki podłużną skrzynię, którą pocztą dyplomatyczną otrzymał dzisiaj Szakal. Felipe Castro na ringu zaczyna aż bulgotać ze wściekłości.

Felipe Castro – Co to za najście?! Myślicie, że wasza interwencja coś zmieni?! Za chwilę Vaclav zostanie EWF World Champem, czy wam się to podoba czy nie, i kolejny etap budowy nowego EWF zostanie zakończony!

GRU tymczasem ustawia rampę przy ringu by ułatwić sobie wejście, a po chwili wnosi na ring skrzynię. Funkcjonariusze po krótkiej chwili wycofują się. Widzimy także, że Ponury Grabarz zaczyna wydawać jakieś dyspozycje ludziom z obsługi technicznej. Przechodząc obok stanowiska komentatorskiego wręczył też Janowi Kowalskiemu jakąś karteczkę. Tymczasem na ring zdążyli już wejść Game oraz Szakal.

Felipe Castro – No i co? Co to za cyrk? Wynocha stąd! Fora ze dwora!

Szakal – To ty kurwa fora ze dwora!

Po tych słowach Szakal uderza go pięścią w brzuch, a następnie poprawia kopniakiem.

Szakal – Z jaką kurwa przyjemnością to zrobiłem. Od lat na to czekałem! Od lat kurwa!

Felipe Castro (gramoląc się) Nie daruję ci tego... zwalniam cię, rozumiesz? I wszystkich twoich kumpli też zwalniam. Nie macie czego szukać w moim EWF.

Game – Felipe, przyjacielu drogi. To koniec.

Felipe Castro – Jaki koniec? Co ty mówisz? To jest dopiero początek!

Game – Pozwól, że odczytam ci dzisiejsze postanowienie rady nadzorczej. (Wyciąga z kieszeni marynarki tablet, bo EWF jest nowoczesne i nie trzeba już nic drukować.) Bardzo ciekawa, ale nudna lektura, będę więc parafrazował i mówił w skrócie. Całość przeczytasz sobie później, dobrze? Rada Nadzorcza EWF Corporation na posiedzeniu w dniu 4 października 2015 roku w Pretorii, przy wymaganym statutami kworum, zdecydowała odwołać pana Felipe Castro z funkcji przewodniczącego rady nadzorczej EWF Corporation i powołać na to stanowisko.... (Uśmiechając się.) ... Mnie.

Felipe Castro – Myślisz, że to coś zmieni? Rada radą, a sprawiedliwość jest po mojej stronie! Jestem prezydentem Extreme Wrestling Federation!

Game – Poczekaj, dojdziemy do tego. Rada Nadzorcza EWF Corporation na posiedzeniu w dniu 4 października 2015 roku w Pretorii, przy wymaganym statutami kworum, zdecydowała przyznać na okres 24 godzin przewodniczącemu rady nadzorczej EWF Corporation nadzwyczajne prerogatywy. Na podstawie moich uprawnień zdecydowałem, że EWF Corporation nie będzie dłużej opłacać grobu Feliksa Castro znajdującego się w Hawanie, a przekaże go pod opiekę rodzinie. To pierwsza decyzja. Oprócz tego z dniem dzisiejszym odwołuję Felipe Castro ze stanowiska oberprokuratora EWF i przekazuję je Szakalowi. To druga decyzja. Stanowisko oberprokutatora powróci do starej nazwy honorowego komisarza EWF. To trzecia decyzja.

Szakal – Tak kurwa! Znów jestem honorowy!

Game – Z dniem dzisiejszym odwołuję Felipe Castro ze stanowiska komisarza EWF i tymczasowo przekazuję sobie, do czasu znalezienia lepszego kandydata. To czwarta decyzja. Z dniem dzisiejszym odwołuję Felipe Castro ze stanowiska prezydenta EWF i powołuję na nie samego siebie, do czasu znalezienia lepszej kandydatki. To piąta decyzja.

Felipe Castro – Nie możesz!! To bezprawie!!

Game – A teraz zwracam ci ojca.

Felipe Castro (zdziwiony) Co? Co takiego?

Senator-ambasador podchodzi do skrzyni, coś przy niej majstruje, zdejmuje wieko, a po chwili w sposób majestatyczny, a wręcz filmowo-kreskówkowy ściany skrzyni opadają i odsłaniają trumnę.

Felipe Castro (roztrzęsiony) Co... czy to...

Game – Historia rodu Castro w Extreme Wrestling Federation dobiega końca. Felix Castro jest odpowiedzialny za jedynie trzynaście pierwszych gal EWF, a wydaje się, że jego trumna wciąż nami rządzi. Od odejścia Feliksa gal było ponad sto. To musi coś znaczyć. Szanujemy Felka, ale ile można wracać do przeszłości? Chciałem przez to powiedzieć, że koniec z tobą Felipe. To jest nasze ostateczne rozwiązanie i nasza broń ostateczna. Tyle błędów popełniliśmy w ostatnich latach w związku z twoją osobą. Powinniśmy uciąć te twoje harce jeszcze w 2007 roku, zabić to wszystko w zarodku, ale byliśmy wtedy zbyt apatyczny. Nie chciało nam się działać i zapłaciliśmy za to wysoką cenę. Osiem lat próbowaliśmy z tobą wytrzymać, ale wystarczy. To twój koniec. Przegrałeś. (Wskazuje na trumnę.) Zabieraj go sobie, jest cały twój.

Po tych słowach Game i Szakal nie czekając na reakcję młodego Castro opuszczają ring. Spokojnie pakują się do ciężarówki, a przy okazji zabierają ze sobą też Ponurego Grabarza, funkcjonariuszy GRU, a także Jana Kowalskiego, który nie ma tu już nic do roboty.

Jan Kowalski (zdejmując słuchawki)Żegnam się z państwem! Co za wieczór! Co za szok! EWF już nigdy nie będzie takie, jak poprzednio!

Po tych słowach Kowalski zapakował się do ciężarówki, która z Szakalem za kierownicą ruszyła w trasę. Tymczasem na ringu Felipe Castro z niepewnością podchodzi do trumny i odsuwa na bok jej wieko. Nie widzimy, co jest w środku, ale Felipe gdy tylko tam spojrzał, to wiedział już wszystko. Zrozumiał, że to wszystko prawda. Roztrzęsiony padł na kolana i zaczął mamrotać coś pod nosem...

Felipe Castro – Przegrałem? Ja? Przegrałem... ja nie mogłem przegrać... Nie mogłem....

Nie wiadomo w sumie czy były już prezydent EWF rozpacza, wyje czy zanosi się niekontrolowanym śmiechem. Coś w nim pękło i chyba sam też zdał sobie sprawę, że to już koniec. Nawet nie zauważył, że w międzyczasie podniósł się Vaclav. Wróg Ludu jest pobity, bardzo zmęczony, zakrwawiony i zmaltretowany. Zaczął jednak kontaktować, chociaż lekko się zdziwił, że na środku ringu ni z tego ni z owego widzi teraz trumnę.

Vaclav – Co się stało? O kurwa! Czy przywołałem demona? Ej Flip! (Zaczyna potrząsać Felipe za ramię.) Filip? Co to jest? (Wskazuje na trumnę.) Zabiliśmy Crazy'ego? (Teraz zauważa leżący na ringu porzucony EWF World title.) Jestem mistrzem? Jestem? (Oczy aż zaświeciły mu się z radości.) Po tylu latach? Jestem wreszcie... EWF World Champem? Filip!!

Felipe Castro – Przegraliśmy wszystko. Ja nie jestem już prezydentem, ty nie jesteś mistrzem, a to jest mój ojciec... Przegraliśmy wszystko, rozumiesz? Przegraliśmy!!!

Vaclav – Co? (Chyba teraz do niego to dotarło.) Mieliśmy wygrać, ale przegraliśmy?! Co to ma być Filip! Nie tak się umawialiśmy!

Felipe Castro – To koniec. Nie pomogę ci już w niczym.

Vaclav – Oszukałeś mnie. Słyszysz Filip? Skurwysynie jeden! Oszukałeś mnie!

Wyraźnie wściekły Wróg Ludu opuszcza ring i zaczyna krążyć wokół niego wyraźnie nad czymś rozmyślając. W pewnym momencie przystanął, a na jego twarzy pojawił się podstępny uśmieszek. Najprawdopodobniej jeżeli byłby to film animowany to nad jego głową zapaliłaby się żarówka, bo wyraźnie wpadł na jakiś pomysł. Wygląda na to, że przypomniał sobie, że nieopodal ringu leży porzucony kanister z benzyną. Vaclav podnosi go, a także chwyta za jakąś szmatę, która leżała porzucona w tym rejonach. Zauważa też pustą butelkę po Perle, którą sam wyrzucił tutaj tuż przed rozpoczęciem walki. Następnie odkręca kanister i delikatnie nasącza szmatkę benzyną, a po wykonaniu tej akcji upycha ją w butelce. Dopiero wtedy wraca na ring, gdzie Felipe Castro nadal rozpacza. Wróg Ludu zaczyna polewać matę ringu benzyną, a następnie wylewa nią także na trumnę Feliksa Castro.

Felipe Castro – Vaclav?! Co robisz?!

Vaclav – Kremację.

Po tych słowach Wróg Ludu wychodzi poza ring, a następnie chwyta za butelkę ze szmatką nasączoną benzyną, którą tu wcześniej zostawił. Okazuje się, że warto mieć zapalniczkę na wypadek takiej właśnie okazji. Castro wychodzi czym prędzej z obrębu ringu by powstrzymać swojego dawnego partnera w interesach. Na to jest już jednak za późno, bowiem ten niczym lewicowy bojówkarz z Antify rzuca koktajlem Mołotowa, który od tej pory w EWF będzie znany jako koktajl Vaclava, prosto na ring i trafia idealnie w trumnę, w której najprawdopodobniej spoczywają zwłoki założyciela EWF. Ta szybko zaczyna płonąć, a cały ring wkrótce zajmuje się ogniem tworząc stos pogrzebowy.

Felipe Castro – Ty draniu! Co ty zrobiłeś?! Co to ma znaczyć?!

Vaclav – Pierdol się Filip. (Zauważa też, że Felipe Castro trzyma w ręku porzucony EWF World title.) Oddaj mi pas, to nic ci się nie stanie.

Felipe Castro – Wal się. Albo nie... Sam się pierdol.

Castro odwraca się i zaczyna uciekać przed Vaclavem. Ten nie zostawi byłego prezydenta samego sobie i biegnie za nim. W ten oto sposób panowie ruszają w sawannę. Wróg Ludu nie jest tak szybki jak normalnie, bo zdrowo oberwał w trakcie walki z Crazy'm. Mimo wszystko jednak widać, kto jest profesjonalnym zawodnikiem, bo mocno pobity Vaclav nie ma w sumie większego problemu by dogonić Felipe. Jeśli ktoś się spodziewa, że za chwilę pojawią się strusie albo żyrafy i zawodnicy będą robić na nich wyścigi, to jest w błędzie. EWF jeszcze nie osiągnęło tego poziomu. Zrobiło się już ciemno, ale w oddali stoją mobilne jupitery oświetleniowe, które służyły w trakcie main-eventu, które rzucają trochę światła. No i oczywiście jest też ring, który zmienił się w wielkie ognisko lub stos pogrzebowy i słup ognia oświetla okolicę. Felipe Castro dobiegł chyba do końca swojej drogi, bo do klifu. Przed nim tylko urwisko i przepaść. W zasadzie to nie wiadomo czy jest głęboko, bo jest ciemno, ale klif jest zdecydowanie zaporą, która na ten moment jest nie do pokonania. Felipe wie, że nie ma już drugi ucieczki, przyciska EWF World title do swojej piersi i krzyczy w stronę Vaclava.

Felipe Castro – Nie podchodź! Słyszysz? Nie podchodź!

Vaclav – Oddaj mi pas i nic złego ci się nie stanie. (Wyciąga dłoń w stronę byłego prezydenta EWF.) Oddasz pas i odejdziemy stąd razem. Zaufaj mi, Filip.

Felipe Castro – Dlaczego to zrobiłeś?! Dlaczego musiałeś wszystko podpalić?! Po co ci to było?! Jak mogę ci zaufać? Jesteś pojebany.

Vaclav – Nie mów, że o tym nie wiedziałeś?! Nie wiedziałeś jaki jestem, co?! (Zaczyna się szyderczo śmiać.) Filip, ty idioto. Nie jestem jakimś zabawnym Wackiem. Jestem poważnym zawodnikiem, poważną personą, jestem legendą polskiego hardcoru i polskiego wrestlingu. Miałem być EWF World Champem. Obiecałeś mi to.

Felipe Castro – Plan zawiódł, ale wszystko możemy naprawić. Razem...

Vaclav – Oddaj pas tu i teraz.

Felipe Castro – Nie podchodź... albo go wyrzucę! (Wskazuje na przepaść i macha pasem nad urwiskiem.) Nie będziesz ani mistrzem ani złodziejem mistrzowskiego pasa.

Vaclav (z furią) Nie!!!!!!!

Wróg Ludu rzuca się na Felipe Castro i zaczyna się szamotanina między nimi. EWF World title spada na ziemię, a Vaclav usiłuje go podnieść. Wtedy Felipe sprzedaje mu kopniaka w brzuch i zaczyna uciekać. Vaclav w ostatniej chwili chwyta go za nogę i powala na ziemię. Panowie tarzają się po ziemi i okładają się. Felipe czyni to dość niezgrabnie, bo nie ma chyba doświadczenia w walkach. Vaclav jest obolały, ale zdobywa mimo wszystko przewagę. Mecenas Ekstremy wyrwał mu EWF World title z rąk i tym samym puścił młodego Castro. Felipe wciąż na czworakach zauważył leżący na ziemi drewniany kij, chwycił go, okręcił się i tak idealnie uderzył, że trafił wstającego Vaclava prosto w twarz. Ten stracił równowagę, zrobił kilka kroków w tył dla stabilizacji, ale w ferworze walki zupełnie przegapił fakt, że tuż za nim znajdował się klif. Vaclav spróbował złapać równowagę, ale runął w tył. Felipe mimo wszystko ma jakieś ludzkie odruchy, bo rzucił się w jego stronę z wyciągniętą ręką. Złapał!!! Ale EWF World title!!! Drugą stronę pasa trzymał natomiast Vaclav, który zawisł nad bliżej nieokreśloną przepaścią.

Felipe Castro – Nie utrzymam cię.... Podaj mi drugą rękę...

Vaclav – Nie.... EWF World title...

Felipe Castro – Daj spokój. Ciężki jesteś, a do tego trzymam cię lewą ręką. Nawet nie ciebie tępaku, tylko ten pas. Podaj mi drugą rękę, to cię wciągnę.

Vaclav – EWF World title....

Felipe Castro – To tylko pas.

Vaclav – To mój pas! Wreszcie jest mój!! Tylko mój!!

Felipe Castro – Dłużej cię nie utrzymam....

Były prezydent Extreme Wrestling Federation faktycznie nie utrzymał Vaclava. Trzeba przyznać, że Felipe próbował, chwycił drugą ręką pas, zaparł się o jakieś kamienie i próbował wciągnąć Vaclava. Nie udało się jednak. Pas się zerwał, a konkretniej skórzana część ze złotymi elementami, za którą trzymał się Wróg Ludu. Część środkowa wraz z drugą stroną, za którą trzymał Felipe pozostała w rękach syna Feliksa Castro. Vaclav nie podzielił tego losu. Spadł w przepaść wraz z częścią swojego upragnionego, ale nigdy niedoścignionego marzenia, jakim był EWF World title. Jak wysoki to był klif? W ciemnościach afrykańskiej nocy trudno to w tej chwili stwierdzić.

Tony Hogański – Proszę państwa... to już chyba koniec. Sam nie wiem, co powiedzieć. Tyle dramatycznych zwrotów akcji, a także tyle pytań o przeszłość, teraźniejszość i przyszłość EWF pozostaje otwartych.

Mariusz Max Kolanko – Dziękujemy państwu za wspólnie spędzony wieczór. Jan Kowalski miał już przyjemność się pożegnać, teraz czynią to Tony Hogański i Mariusz Max Kolanko.

Tony Hogański – Do zobaczenia! 
















Koniec transmisji



EWF Corporation 2015



Podobała Ci się gala? Nie cierpisz jej? Najlepiej będzie jak skomentujesz ją na FORUM.

Powrót na stronę główną

RETROSPEKCJE I FUTUROSPEKCJE


(Wcześniej. Wrzesień 2015, Hawana, Kuba. Typowa kolonialna architektura post-hiszpańska znana z wielu filmów albo gangsterskich albo szpiegowskich albo nawet rewolucyjnych, których akcja dzieje się na słonecznej Kubie. Znajdujemy się na słusznej wielkości balkonie starego pałacyku w centrum Hawanie. Balkon jest zadaszony, na stoliku stoją typowe tropikalne drinki, gdzieś w oddali przejeżdżają stare samochody, które rzekomo robią klimat na Kubie, a tak naprawdę znaczą, że to takie zadupie, że mieszkańców nie stać na nowoczesne auta, więc bujają się w pojazdach z lat sześćdziesiątych. Być może i są one szykowne, ale kto wie, nasze swojskie Syreny i Warszawy też uchodzą obecnie za całkiem ładne, ale niefunkcjonalne. Kubańską stylistykę zakłóca czarna trumna, która stoi sobie na środku balkonu, a niedaleko na fotelach siedzą rozparci Game oraz Szakal. Palą cygara, a wydekoltowane kubańskie przodowniczki pracy dolewają im rumu.)

Szakal – Ale wiesz co twój plan oznacza?

Game – Co takiego?

Szakal – Jeżeli się uda... to przecież oznaczać będzie wojnę domową w EWF. Wszyscy rzucą się sobie do gardeł. Nie wiadomo, kto z kim i przeciwko komu. Prawdziwa wojna domowa.

Game – A wiesz co jest gorszego od wojny domowej?

Szakal – Co takiego?

Game – Przegrać w tej wojnie.

Szakal – No tak... (Drapie się cygarem po swej błyszczącej, senatorskiej łysinie.) Słusznie kurwa. Trzeba z tym skończyć. Nie my tę wojnę zaczęliśmy. To wszystko ten Felipe w 2007 roku. Wtedy trzeba było go kurwa zgnieść jak robaka! Był nikim, a pozwoliliśmy mu urosnąć.

Game – Wiem, byliśmy zbyt pasywni, zbyt delikatni. Nie byliśmy gotowi na ostateczne rozwiązanie, ale teraz jesteśmy. (Podnosząc szklankę rumu w stronę trumny.) Twoje zdrowie brodaczu.

Szakal – Nasze zdrowie! (Wypija zawartość szklanki.) No, ale po co kurwa to wszystko? Po co nam on? (Wskazuje na trumnę z domniemanym ciałem Feliksa Castro.)

Game – Żeby złamać Felipe. Nie wystarczy go usunąć, bo zawsze będzie wracał. Nie mogliśmy się przez lata odczepić od niego, więc kolejny przewrót nic tu nie zmieni. Zawsze będzie gdzieś na nas czyhał i knuł spiski. Trzeba go więc raz na zawsze złamać by wiedział, że nie ma po co wracać. To jest jedyna droga.

Szakal – No tak kurwa... to jest nasza broń ostateczna.

(Koniec materiału filmowego.)


(Później lub w tym samym czasie. 30 września 2015, Warszawa, Polska. Znajdujemy się na jednej z warszawskich ulic. Jest późna noc, pogoda typowo polska, czyli chujowa. Ulicą idzie Franciszek Rokossowski, prezes Polskiego Związku Wrestlingu. Nagle w jakimś zaułku zatrzymuje się przed nim furgonetka, otwierają się jej boczne drzwi, a były I sekretarz KC EWF zostaje wciągnięty do środka. Kamera jest też tam, więc widzimy, co się dzieje.)

Franciszek Rokossowski – Co to ma znaczyć?! Wezwę policję!

Teraz widzimy, że w pojeździe oprócz Rokossowskiego siedzi także Yamato Konoe, były zawodnik AWF i HVW, były członek rady nadzorczej EWF Corporation i były szef GRU. Od czasów ostatniej Kwietniowej Anarchii nie był widywany.

Franciszek Rokossowski – Czy ty wiesz kim ja jestem?! Wypuść mnie!

Yamato Konoe – Spokojnie. Wybierzemy się na małą wycieczkę.

Franciszek Rokossowski – Jaką wycieczkę?

Yamato Konoe – Do RPA oczywiście.

Franciszek Rokossowski – Ja mam jutro bardzo ważne spotkanie w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych!

Yamato Konoe – To może poczekać.

Franciszek Rokossowski – Właśnie, że nie może! To bezprawie! Nie możecie mnie tak po prostu wywieźć z kraju!

Yamato Konoe – Możemy. Wszystko możemy.

(Koniec materiału filmowego.)


(Później, ale dzisiaj w trakcie trwania gali. Znów jesteśmy wewnątrz hali w Pretorii. To jakiś wcześniejszy materiał, bo widzimy Dark Avengera, który tuż po rozmowie telefonicznej z Felipe Castro znajduje się przed wejściem do swojej szatni. Dark Avenger nacisnął klamkę, wszedł do środka i zamknął za sobą drzwi. Jak pamiętamy ostatnim razem z wnętrza dobiegł wielki huk, ale teraz przenosimy się do środka. Widzimy Dark Avengera, a na przeciwko niego stoi.... zielony Dark Avenger? Wygląda tak samo jak oryginalny Mściciel, z tą różnicą, że jego gumowy kostium jest zielony. Czy my go nie znamy?)

Dark Avenger – Co to żarty? Kim jesteś?

Zielony Dark Avenger – Nie poznajesz mnie?

Dark Avenger – Nie muszę. Wypad z mojej szatni!

Zielony Dark Avenger – Czyli nie pamiętasz jak to pod koniec 2002 i 2003 roku od czasu do czasu atakował cię gość ubrany w zielony kostium?

Dark Avenger – Coś mi świta.

Zielony Dark Avenger – Nigdy nie rozwikłano tajemnicy kim byłem, aż do teraz.

Dark Avenger – Nie mam czasu na...

Nie dokończył, bo Zielony zdjął maskę i okazało się, że to.... Bubba!!!

Dark Avenger – Ty?!

Bubba – Zdziwiony? Byłem Zielonym Mścicielem w 2002 i 2003 roku i jestem nim teraz.... ale ty.... ty nie jesteś prawdziwym Dark Avengerem.

Bubbowski rzuca zieloną świecę dymną, a gdy dym się rozmywa okazało się, że były EWF World Champion ulotnił się z szatni bocznym wejściem.

Dark Avenger – Co za cyrk....

Boczne wejście, albo w zależności od strony z której patrzymy, wejście, jest dziś bardzo ruchliwe w szatni Avengera. Oto drzwi do tego wejścia się otworzyły, a w szatni pojawił się....
Yoshihito Nabeshima!! Japoński arystokrata ubrany jest w czarny strój bojowy, a w ręku trzyma swój miecz kodachi. Wyciąga go w stronę Dark Avengera.

Dark Avenger – Ty....

Yoshihito Nabeshima – Wiem, że jesteś przebierańcem. Nie jesteś prawdziwym Dark Avengerem, przyznaj się albo chłód stali tego miecza przebije twoją gumę.

Dark Avenger – Nie...

Yoshihito Nabeshima – Kto za tym wszystkim stoi?

Dark Avenger – Felipe Castro.

Yoshihito Nabeshima – Tak myślałem. Słodkich snów aniołku.

Po tych słowach Nabeshima chce uderzyć swym mieczem fałszywego Avengera. Przebieraniec próbuje odskoczyć, ale dostaje potężnego kopniaka od byłego EWF Evolution Champa prosto w brzuch, a następnie jeszcze poprawkę z prawego sierpowego. Od tego uderzenia pięścią oszukańczy Avenger traci równowagę i spada na szklany stolik kawowy, który stał nieopodal. Słychać huk i odgłos szkła rozbijającego się na dziesiątki tysięcy kawałków. Yoshihito kładzie nogę na ciele rzekomego Avengera, a z bocznego pomieszczenia wychodzi małżonka Nabeshimy - Mitsuko, która niespodziewanie odlicza. Pin.....1.......2.......3! (Zwycięzcą jest: Yoshihito Nabeshima!)

Mitsuko – To się będzie liczyć?

Yoshihito Nabeshima (wzrusza ramionami) Kto wie.... (Z poważną miną.) Czas nagli Mitsu, a my przejdziemy dzisiaj do historii EWF.

Były EWF Tag Team Champion pochyla się nad fałszywym Dark Avengerem i ściąga mu maskę z twarzy..... To.....


Yoshihito Nabeshima – Kto to jest?

Mitsuko – Kto to jest?

Yoshihito Nabeshima – Dobre pytanie. (Yoshi wyjmuje z kieszeni telefon i rozpoczyna videorozmowę. Jak się okazuje po drugiej stronie jest aktualny EWF World Champion.) Crazy.... Kto to jest? (Przystawia telefon do twarzy fałszywego Dark Avengera.)

SR-Crazy (przez telefon)To jest.... Doomtrooper.

Yoshihito Nabeshima (zdziwiony) Kto taki?

SR-Crazy (przez telefon)Walczył w EWF w 2003, 2004 i 2007 roku. Był nawet EWF Evolution Champem... tak jak ty.

Yoshihito Nabeshima – Spodziewałem się...

SR-Crazy (przez telefon)Kogoś ważniejszego? Ja też Yoshi, ja też. Nie wiem jak Felipe Castro to sobie wykombinował. Nie wiem czy się tego kiedykolwiek dowiemy. No, ale nic. Dobra robota, stary. To cześć!

Rozmowa kończy się.

Yoshihito Nabeshima (do Mitsuko) Szybko, nie mamy czasu. Teraz to ja będę Dark Avengerem.

(Koniec materiału filmowego.)


(Wcześniej lub później, ale nadal dzisiaj w trakcie trwania gali. Znajdujemy się na ulicach Pretorii. Widzimy pośpiesznie idących Esmeraldę Martinez, Toola, Nasa Jazzowskiego i Weronikę Passent. Nagle Tool zatrzymuje się.)

Tool – Tu was zostawiam. Moja misja skończona.

Nas Jazzowski – Ale jak to? Mamy tyle do zrobienia!

Phantom znika w mrocznych zaułkach południowoafrykańskiej stolicy.

Weronika Passent – Nas, ale co robimy? Powiedz, powiedz!

Esmeralda Martinez – Najpierw podpiszecie to.

Była prezydent EWF wyciąga z torebki jakiś dokument i podaje go Jazzowskiemu.

Nas Jazzowski – Co to jest?

Esmeralda Martinez – Weksel in blanco. To takie zabezpieczenie dla mnie, skoro potrzebujecie mojej pomocy w budowie imperium finansowego.

Weronika Passent – Nas! Tata mówił, że takich rzeczy nie wolno robić, a on teraz jest w europarlamencie, więc się zna.

Nas Jazzowski – Trzeba. To jedyna droga.

Jak się okazuje w torebce Esmeraldy znalazł się długopis, którym Nas szybko podpisał weksel.

Nas Jazzowski – Co teraz?

Esmeralda Martinez – Teraz jedziemy do Durbanu.

Weronika Passent – Gościówa, widać, że długo w zamknięciu siedziałaś, bo w turbanach to się chodzi, a nie tam jeździ. Poza tym one są już niemodne.

Nas Jazzowski – Durban to takie miasto.

Weronika Passent – No a jak tam dojedziemy? Przypominam, że dopiero co uciekliśmy! Możemy być ścigani jak Harrison Ford w „Ściganym" albo jak Cezary Pazura w „Kiler-ów 2-óch"!

W tym momencie przed trójką ściganych zatrzymuje się czarny Cadillac CTS z przyciemnianymi szybami.


Esmeralda Martinez (otwierając drzwi) Jedziecie do Durbanu czy nie?

Nas Jazzowski – Jedziemy, ale znajdziemy własny transport.

Weronika Passent – Ja prowadzę!!!

(Koniec materiału filmowego.)


(Później, ale tylko chwilę później. Znajdujemy się w jednym z mrocznych zaułków południowoafrykańskiej stolicy. Widzimy Toola, który niedawno co rozstał się z Nasem Jazzowskim i Weroniką Passent. Phantom ubrany w swój długi skórzany płaszcz spaceruje uliczkami Pretorii wzdłuż wysokich budynków. Miejscowa ludność chyba doszła do wniosku, że jest tu obcym, bo wiele twarzy przygląda mu się z zaciekawieniem. W końcu Phantom wychodzi z bocznej uliczki na jakąś główniejszą, bardziej odsłoniętą. W tym momencie hamuje przed nim bliżej nieokreślony Jeep. Dach ma otwarty i widzimy, że za jego kierownicą siedzi Bubba.)

Bubba – Podwieźć cię?

Tool – Nie pogardzę.

Phantom wskakuje na siedzenie pasażera, a Bubbowski wciska pedał gazu.

Bubba – Powiedz mi Tool... nie jest ci gorąco w tym płaszczu? Dzisiaj ponad 20 stopni w Pretorii.

Tool – Nie...

Bubba – Myślisz, że to koniec naszej wspólnej historii? Koniec EWF?

Tool – Ona się nigdy nie kończy. Trwa wiecznie póki my trwamy.

(Koniec materiału filmowego.)


(Później albo wcześniej, ale na pewno dzisiaj. Jesteśmy na arenie, gdzie publiczność szaleje z radości. Dlaczego to robią? Przecież na ringu nikogo nie ma, jest on całkowicie pusty. Po chwili staje się jasne, że fani na FeliXtronie oglądają końcówkę main-eventu i nie mogą się doczekać, kto zwycięży. Widzimy kamerę, która znajduje się tuż przy stanowisku komentatorskim, za którym siedzą Tony Hogański i Mariusz Max Kolanko. Na ekranie tabletu, który tam się znajduje pojawia się wewnętrzny komunikat przeznaczony dla wszystkich pracowników EWF - „Po zakończeniu gali zbiórka wszystkich i odjazd w godzinach nocnych do portu w Durbanie". Jesteśmy też na zapleczu, gdzie z głośników puszczane są komunikaty dźwiękowe przeznaczone dla pracowników. Widzimy Franko i Bidama, którzy siedzą sobie na ławeczce. Nie wiadomo skąd Bidamczyk wyciąga zza pazuchy dwie butelki taniego wina owocowego popularnej niegdyś marki „Nimfa". Panowie spokojnie popijają ten zacny trunek.)

Bidam – Wiesz co Franko?

Franko – Nie...

Bidam – Chyba szykuje się nam kolejna wielka heca w najnowszej historii EWF. Myślisz, że ten nagły wyjazd do Durbanu to przypadek?

Franko – Cokolwiek się stanie.... tym razem nie wezmą mnie żywcem.

Bidam – Ale jedziemy tam?

Franko – Jedziemy.

(Koniec materiału filmowego.)


(Wcześniej albo później, ale wciąż na pewno dzisiaj. Jesteśmy na dachu hali w Pretorii. Widzimy tu Avona Tschorny'ego i kilku funkcjonariuszy GRU. Jak się okazało na dachu jest też lądowisko dla helikopterów. Takie rzeczy oczywiście się zdarzają, hale wyposażone są w takie lądowiska. Po chwili zrywa się wiatr, słychać odgłos wirujących śmigieł i już po chwili na dachu hali ląduje śmigłowiec. Wysiada z niego Game, a Avon Tschorny wita go wylewnie.)

Avon Tschorny – Witamy w Pretorii!

Game – Przybywam w pokoju i niosę pokój. Jak wygląda sytuacja?

Avon Tschorny – Berenika przy pomocy Nasa Jazzowskiego uwolniła Esmeraldę.

Game – Niczego innego nie pragnąłem.

Avon Tschorny – Posiedzenie rady nadzorczej rozpoczyna się za... (Spogląda na zegarek.) .... trzy minuty.

Game – Czasu mało, a pracy dużo. (W zadumie.) Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało. Chodźmy zatem.

(Koniec materiału filmowego.)


(Wcześniej. Maj 2014, Warszawa. Znajdujemy się w siedzibie EWF Corporation w Warszawie, którym od niedawna zarządza Felipe Castro, gdyż minęło zaledwie kilka tygodni od Kwietniowej Anarchii VII. Jak pamiętamy to wspaniałe PPV zakończyło się przewrotem we władzach EWF, a w konsekwencji roczną przerwą funkcjonowaniu federacji. Cofnijmy się jednak w czasie. Felipe Castro siedzi za prezydenckim biurkiem w ładnym biurowcu w centrum Warszawy. Jakaś anonimowa asystentka wpuszcza do jego biura Doomtroopera, byłego zawodnika EWF, który nie był widziany na ringach polskiego wrestlingu od 2007 roku.)

Doomtrooper – Dzień dobry. Cieszę się, że zgodził się pan ze mną spotkać.

Felipe Castro – Tak.... Wiesz co.... Możemy przejść od razu na ty? (Nie czekając na odpowiedź.) Przejmowanie władzy w federacji nie jest łatwe. Powiem nawet, że jest dość skomplikowane.

Doomtrooper – Zdaję sobie z tego sprawę. Postanowiłem wrócić do EWF i bardzo się cieszę, że to właśnie pan będzie kierował federacją.

Felipe Castro – Tak..... (Spogląda na niego przenikliwie.) Czy znałeś Dark Avengera?

Doomtrooper (zdziwiony) Dark Avengera? Ale dlaczego?

Felipe Castro – Odpowiedz na pytanie.

Doomtrooper – Wszyscy znali Dark Avengera. W 2003 roku był na topie. Wprawdzie gumowym topie, ale zawsze.

Felipe Castro – Osobiście?

Doomtrooper – Walczyłem w tych samych czasach, co on, a więc tak. Widywałem go na zapleczu, widziałem jak przygotowywał się do walk, czasem rozmawialiśmy. Tak więc tak... znałem go osobiście.

Felipe Castro – Mam w takim razie dla ciebie pracę.

Doomtrooper – Świetnie. Nie pożałuje pan!

Felipe Castro – Będziesz Dark Avengerem w nowym EWF.

Doomtrooper (zaskoczony) Nowym Dark Avengerem?

Felipe Castro – Nie, starym Dark Avengerem. Wzrost macie dokładnie ten sam, posturę podobną, ale musisz schudnąć jakieś 10 kilo. Dostaniesz gumowy kostium i mamy też najnowszy cud techniki z Wietnamu, modulator głosu. Będziesz nawet mówił głosem Dark Avengera.

Doomtrooper – No, ale ja nie jestem przypadkowym wrestlerem! Byłem EWF Evolution Champem!

Felipe Castro – Gratulacje, ale to było dawno temu. Oferuję ci szansę na nowe otwarcie, na nowe życie. Będziesz Dark Avengerem, a po zakończeniu tego gumowego projektu, będziesz mógł pojawić się na ringach EWF już na twoich zasadach. Obiecuję, że wynagrodzę ci to wszystko. Potrzebuję kogoś takiego jak ty by nabrał ich wszystkich, rozumiesz? Fanów, Szakala, Hogańskiego, Kowalskiego, a przede wszystkim SR-Crazy'ego. SR-Crazy jest kluczem do realizacji tego projektu.

Doomtrooper – No nie wiem...

Felipe Castro – To dla ciebie szansa, a finansowo też nie stracisz. Czeka cię kilka miesięcy uczenia się roli Avengera. Walczyć umiesz, sprawdziłem cię. Musisz zlać się w jedno z postacią Avengera. Jak tylko EWF powróci to wracasz też ty jako Dark Avenger. Wszyscy muszą uwierzyć, że jesteś nim. To jedyna twoja szansa na powrót do profesjonalnego wrestlingu, rozumiesz? Jedyna, ostatnia i kolejnej już nie będzie. (Spogląda na niego wyczekująco.) Co ty na to?

Doomtrooper – Niech będzie. Zgoda!

(Koniec materiału filmowego.)


(Później, ale dzisiaj w trakcie trwania gali. Znajdujemy się w sali na środku, której ustawiono długi stół. Sala ta nie wyróżnia się niczym specjalnym, wygląda jak typowa salka konferencyjna z typowego biurowca każdej typowej korporacji. Właśnie tu zbiera się dzisiaj rada nadzorcza EWF Corporation by dyskutować nad rozszerzeniem swojego grona i drobnymi korektami w akcjonariacie. Dla przypomnienia obecna struktura udziałów układa się następująco: Felipe Castro 22%, Aleksandr Nazaretian 16%, Szakal 8%, Esmeralda Martinez 7%, Kraven 4%, SR-Crazy 3%, Tony Hogański 3%, Ulryka Rothschild-Castro 3%, Yamato Konoe 1%, 4% pozostaje w rękach niezależnych udziałowców, a 29% co do zasady wstrzymuje się od głosu. Obrady w zastępstwie Felipe Castro prowadzi wiceprzewodniczący rady nadzorczej Aleksandr Nazaretian. Ulryka Rothschild-Castro reprezentuje siebie i Felipe Castro. Jest też Berenika Martinez, która dysponuje głosami Esmeraldy Martinez. Szakal, Tony Hogański, Kraven, Yamato Konoe, SR-Crazy nie są przez nikogo reprezentowani i ich miejsca pozostają puste. Są też jacyś anonimowi ludzie, którzy znaleźli się tu w imieniu niezależnych udziałowców. Jest też znany z poprzedniej gali Willem Ollendorf de Graanit, południowoafrykański biznesmen, który ma nabyć 2% udziałów w EWF Corporation.)


Aleksandr Nazaretian – Cieszę się, że tu dzisiaj jesteśmy. Niniejszym otwieram obrady rady nadzorczej EWF Corporation. Program dzisiaj krótki, gdyż w zasadzie jedynie przyjmujemy do swojego grona pana Willema Ollendorfa de Graanita, który wiele zrobił żebyśmy przed bajeczną galą w Pretorii cieszyli się także urokami Johannesburga.

Willem Ollendorf de Graanit – Dziękuję za powitanie. Cieszę się, że mogę tu być z państwem.

Aleksandr Nazaretian – Ja także się cieszę, gdyż osobiście sprzedałem panu 2% udziałów i stałem się przez to bogatszym człowiekiem.

Willem Ollendorf de Graanit – Transakcja była korzystna dla wszystkich. Liczę na wspólną przyszłość w EWF. Razem zbudujemy nową, wielką federację w skali globalnej.

Aleksandr Nazaretian – Głosujmy

Głosowanie zakończone i pan Ollendorf de Graanit zostaje nowym członkiem rady nadzorczej.

Aleksandr Nazaretian – Gratulacje, niniejszym zostaje pan nowym członkiem rady.

Willem Ollendorf de Graanit – Dziękuję.

Wszyscy się uśmiechają, błyskają flesze, bo przecież należy uwiecznić taki moment.

Aleksandr Nazaretian – Tym zamykamy dzisiejsze posiedzenie rady nadzorczej. Podobnie jak państwo chcę zobaczyć jak dalej potoczy się gala. Wiele ciekawych walk i momentów za nami, a będzie tylko lepiej!

Willem Ollendorf de Graanit – Pozwolę sobie zgłosić jeszcze jeden punkt do programu dzisiejszych obrad.

Aleksandr Nazaretian (zdziwiony) No skoro tak...

Willem Ollendorf de Graanit – Zgłaszam wniosek o odwołanie Felipe Castro z funkcji przewodniczącego rady nadzorczej EWF Corporation.

Szok i niedowierzanie.

Ulryka Rothschild-Castro (oburzona) Co takiego?! To niezgodne z prawem!

Willem Ollendorf de Graanit – Ale dlaczego niby niezgodne? Przecież można, to zgodne z regulaminem.

Aleksandr NazaretianObawiam się droga Ulrike, że zgodne. No cóż... nie spodziewaliśmy się tego, ale oczywiście dysponuje pan taką możliwością. Osobiście nie rozumiem jednak w jakim celu miałby pan to robić. Chciałbym jednak zauważyć, że przy wysokim poziomie absencji na dzisiejszym głosowaniu... nasze głosy wystarczą by ten wniosek odrzucić.

Willem Ollendorf de Graanit – Teraz może i nie, ale przy następnym posiedzeniu osoby nieobecne być może się pojawią i wtedy sytuacja będzie wyglądać inaczej.

Aleksandr Nazaretian – Ale dlaczego?

Willem Ollendorf de Graanit – Felipe Castro nadmiernie scentralizował władzę w swym ręku i potrzebne jest nowe rozdanie.

W tym momencie podwójne drzwi na końcu sali konferencyjnej zostają brutalnie otwarte, a do pomieszczenia wchodzi kilkunastu funkcjonariuszy GRU na czele z Avonem Tschornym.

Berenika Martinez (z szyderczym uśmiechem)Avon? Co to ma znaczyć?

Avon Tschorny (wyciągając zza pazuchy czeski pistolet z rodziny CZ 75) Spokój! Niech wszyscy zostaną na swoim miejscu.

Aleksandr Nazaretian – Berenika, co to ma znaczyć? Bunt w GRU?

Berenika Martinez – Może bunt, a może przewrót.

To jednak nie koniec niespodzianek, bo w pomieszczeniu po chwili zjawia się także Game. Spokojnie siada na pustym miejscu, które jest zwykle dla niego przeznaczone, acz rzadko obsadzone.

Game – Głosujmy.

Ulryka Rothschild-CastroAle...

Game – W czasie Kwietniowej Anarchii VII Felipe Castro odkrył nową tajemnicę władzy.

Berenika Martinez – ... evulgato imperii arcano posse principem alibi quam Romae fieri...

Ulryka Rothschild-CastroCo wy mi tu z jakąś łaciną? Skończyliśmy z tym gównem w EWF.

Berenika Martinez – To znaczy, że albowiem ujawniła się tajemnica panowania, że można gdzie indziej niż w Rzymie zostać cesarzem.

Game – Tak, właśnie tak. Dzięki interwencji Felipe Castro na Kwietniowej Anarchii VII okazało się, że władzę w EWF jednak można zmienić siłą. Do tej pory nie robiono takich brutalnych przewrotów, a władza zmieniała się jedynie w wyniku różnych zakulisowych rozgrywek. Za sprawą Felipe i jego popisowi w trakcie Kwietniowej Anarchii VII, wszystko się zmieniło. W ten sposób maski zostały zrzucone i rozpoczynamy ostatnie akty tragedii. (Zwraca się do Nazaretiana.) Chciałbym dodać do wniosku pana Ollendorfa drobny dodatek, w przypadku odwołania Felipe Castro to ja zostanę nowym przewodniczącym rady nadzorczej.

Aleksandr Nazaretian – Oczywiście. Głosujmy...

Głosowanie zakończone. Wszystko poszło gładko. Felipe Castro zostaje odwołany ze stanowiska przewodniczącego, a zastępuje go Game.

Berenika Martinez – W takim razie ja składam wniosek by przyznać na okres 24 godzin przewodniczącemu rady nadzorczej EWF Corporation nadzwyczajne prerogatywy równe prezydentowi Extreme Wrestling Federation.

Aleksandr Nazaretian – Głosujmy.

Głosowanie zakończone. Przewodniczącemu rady nadzorczej zostały przyznane nadzwyczajne uprawnienia.

Aleksandr Nazaretian (przez zęby) Gratulujemy panie przewodniczący. Serdecznie gratulujemy.

Game (podając Ulrike dwa dokumenty) To są dwa dokumenty zbycia całości posiadanych przez panią i przez Felipe Castro akcji. Oferta jest bardzo hojna i zabezpiecza panią, pani męża i całą rodzinę do końca życia.

Ulryka Rothschild-CastroTo.... (Rozgląda się po sali.) To koniec, prawda?

Game – To koniec epopei Felipe Castro. On jeszcze oczywiście o tym nie wie, ale pani tak, prawda?

Ulryka Rothschild-Castro (zrezygnowana) Dobrze, niech będzie. Podpiszę w imieniu swoim i męża.

Game – Świetnie. (Wstając.) Panie i panowie, serdecznie dziękuję. Do pracy! Noc jeszcze młoda i wiele nas jeszcze dzisiaj czeka. Za kilka godzin wszyscy spotkamy się w Durbanie na podsumowaniu dzisiejszego wieczoru.

(Koniec materiału filmowego.)


(Nadal dzisiaj, ale zdecydowanie później. Znajdujemy się w jakimś małym miasteczku na skraju sawanny. Są takie miejsca w Republice Południowej Afryki, które wyglądają jakby czas się w nich zatrzymał i apartheid nadal trwał. Są takie małe miasteczka w tym kraju, które nadal są zamieszkane przez białą mniejszość Afrykanerów. Przed tym barem widzimy właśnie Felipe Castro. Pobity, poobdzierany, zniszczony życiem wchodzi do środka. To taki filmowy moment, w którym cały bar zamiera, bo do środka wszedł ktoś zupełnie obcy. Felipe nic sobie z tego nie robi i podchodzi do baru.)

Felipe Castro – Piwa...

Barman, a jest to gruby i łysy facet o błękitnych oczach w brudnym fartuchu, bez słowa, bo nie ocenia przybysza, wyjmuje butelkę piwa, odkorkowuje i podaje ją Felipe. Ten wypija duszkiem całą zawartość.

Felipe Castro – Jeszcze...

Znów dostaje butelkę, a barman dodatkowo dodaje gratis papierosa, którego Felipe nie odmawia.

Felipe Castro – Macie tu jakiś telefon? Muszę zadzwonić.

Jak na komendę spod lady wyciąga stary, jeszcze analogowy aparat tel
efoniczny, na którym pięknie wymalowano herb dawnej Afryki Południowo-Zachodniej, czyli dzisiejszej Namibii. Castro wykręca numer.

Felipe Castro (przez telefon) Halo? Aleksandr? To ty? Tak, tak.... Wszystko stracone, mówisz? Masz rację. Mam dość, mam już serdecznie tego dość. Tego chcieli? Złamać mnie i zniszczyć? No to im się udało. Nie mam już siły by walczyć o EWF.... (Chwila ciszy.) Mam za to wystarczająco siły by posłać ich wszystkich do diabła. Słyszysz? (Wybucha śmiechem.) Musisz mi pomóc. Aktywuj „Protokół EWF-Contra". (Znów cisza.) Jak to nie? Jak to nie?! No i pierdol się.

Barman – Problemy?

Felipe Castro – Nie. (Wykręca kolejny numer.) Halo? Bronek. Tak.... wiem, wszystko wiem. Oglądałeś telewizję? Intryga niezła, ale mojej akcji na Kwietniowej Anarchii VII nic nie przebije! Nic! Przejdzie do legendy telewizji, wrestlingu i rozrywki. Słuchaj, sprawa jest. Zadzwoń do Kraśki i aktywuj „Protokół EWF-Contra". Co? TVP tego nie puści? Czekają na wybory i zmiany. No to dawaj WSI24, oni zawsze pomagali. Nie, absolutnie nie... Zubilewicz nie pasuje, kto nas serio weźmie? Może być Pieńkowska, ona taka egzaltowana, to nawet się nada. Niech puszczą ten materiał jak najszybciej, rozumiesz? Myśleli, że mnie pokonali! Może i tak, ale zabieram ich ze sobą! Słyszysz? Wszystko trzeba rozjebać, pogrążyć, zakopać tak głęboko, żeby za 10 lat nikt nie pamiętał o żadnym wrestlingu, o żadnym EWF. (Bierze głęboki oddech.) Dzięki, no to na razie. Trzymaj się, przyjemnie było współpracować.

Barman – Ciężki dzień, co nie?

Felipe Castro – W chuj.

Barman – Wezwiemy ci taksówkę. Do Durbanu?

Felipe Castro – Nie, tam się nie wybieram. Do Pretorii poproszę.

Castro dopala papieroska i już chce odejść, gdy dzwoni telefon. Barman odbiera i po chwili podaje słuchawkę Felipe.

Barman – To do ciebie.

Co ciekawe tym razem słyszymy głos ze słuchawki. Cichy, damski, ale dość wyraźny. Szkoda tylko, że słowa są wypowiedziane po hiszpańsku:

Głos – Felipe, se acabó. Es hora de que finalmente vuelvas a casa.

Barman (do siebie) To już koniec? Czas, żebyś w końcu wrócił do domu?

(Koniec materiału filmowego.)


(Dużo wcześniej, bo w trakcie trwania gali. Znajdujemy się na zapleczu, po zakończeniu obrad rady nadzorczej. Widzimy Berenikę Martinez, Avona Tschorny'ego, a także Game'a, który właśnie spotkał Szakala. Możliwe też, że było na odwrót i że to Szakal spotkał Game'a, a cała reszta robi za statystów.)

Game – Mogliby kiedyś namalować obraz o naszym spotkaniu.

Szakal – Czyli już kurwa po wszystkim?

Game – Po wszystkim.

Szakal – Łatwo kurwa poszło. Kto by się spodziewał?

Game – To nie koniec. Czas złamać Felipe. (Zwraca się do funkcjonariuszy GRU.) Kto będzie protokołował?

Avon Tschorny – To może ja.

Game – No to może ty. Dokładnie zapisuj i przekaż do natychmiastowego wykonania. Po pierwsze, EWF Corporation nie będzie się już dłużej opiekować grobem Feliksa Castro w Hawanie, przekazujemy go do rodzinie.

Berenika Martinez – Grób jest pusty?

Game – Oto tajemnica dręcząca wszystkich. Nie zaprzątajmy sobie nią jednak teraz głowy.

Avon Tschorny – To też zapisać do protokołu?

Game – Możesz. Po drugie, odwołuję Felipe Castro ze stanowiska oberprokuratora EWF i przekazuję je Szakalowi.

Szakal – Wreszcie kurwa znów mam władzę w swoich rękach. (Spogląda na swoje łyse dłonie.) Znów czuję siłę. Patrzcie jak w jednej chwili urosły.

Game – Po trzecie, stanowisko oberprokutatora powróci do starej nazwy honorowego komisarza EWF.

Szakal – No i bardzo kurwa dobrze. W moim sercu zawsze byłem tym honorowy.

Game – Po czwarte, odwołuję Felipe Castro ze stanowiska komisarza EWF i tymczasowo przekazuję sobie. Po piąte, odwołuję Felipe Castro ze stanowiska prezydenta EWF i powołuję na nie samego siebie, do czasu znalezienia odpowiedniej kandydatki. Gdzie Esmeralda?

Berenika Martinez – Ewakuowana w bezpieczne miejsce.

Szakal (zacierając ręce) No to kurwa w drogę.

Avon zdążył przekazać senatorowi-ambasadorowi kubek z kawą, a następnie wszyscy wychodzą na parking, gdzie czeka na nich ciężarówka z herbem Szczecina na plandekach. Senator wskakuje do środka i odpala sygnał dźwiękowy, czyli klakson.

Szakal – Czuję się kurwa znowu młody!

(Koniec materiału filmowego.)


(Później, bo po scenie w barze. Widzimy Felipe Castro, który stoi na zewnątrz budynku, pali papierosa i spogląda w niebo.)

Felipe Castro – Albo wrócę do domu na Kubę.... albo rzucę to wszystko w pizdu, wyjadę do Jemenu i przystąpię do ruchu Huti?

(Czy zatem przyszłość Felipe Castro rozstrzygnie się w Jemenie? Tego się chyba nigdy nie dowiemy. Koniec materiału filmowego.)


(
Później, po main-evencie i scenie w barze z udziałem Felipe CastroZnajdujemy się na zapleczu telewizji znanej jako WSI24, która od momentu powstania służy za tubę propagandową dawnego SB, komunistów, liberałów i aferzystów. Jest tu Bronisław Myszkiewicz, prominentny działacz partii rządzącej, nieprzejednany wróg starego porządku EWF i stronnik Felipe Castro, który znacząco przyczynił się najpierw do osłabienia poprzednich władz, przez swoje regularne występy w cyklu tzw. Antypalooz, oczywiście także przez zaangażowanie polityczne, lobbing i wpływy w ministerstwach, a także bezpośrednio w trakcie Kwietniowej Anarchii VII. Towarzyszy mu dziennikarz zawsze prawdomównej stacji.)

Bronisław Myszkiewicz – Źle się dzieje w EWF. Oglądaliście galę EWF?

Dziennikarz WSI24 – Tak. Cały misterny plan by przejąć wrestling w Polsce wziął w łeb?

Bronisław Myszkiewicz – Jeszcze nie. Władza Felipe może upadła, ale wraz z nią upadnie EWF, a także cały polski wrestling. Nie odzyskają swojej ukochanej federacji. Aktywujemy „Protokół EWF-Contra".

Dziennikarz WSI24 – Szkoda, że Jan Wejchert tego nie dożył. On zawsze nienawidził polskiego wrestlingu, bo nie udało mu się położyć na nim łapy w 2000 roku. Chciał kupić PCW, ale nic z tego nie wyszło.

Bronisław Myszkiewicz – Na szczęście Mariusz żyje, a nie ma takiego świństwa, którego by nie puścił w eter. Już z nim o tym rozmawiałem.

Dziennikarz WSI24 – Dajemy pasek za moment, a za 25 minut puszczamy materiał. Przerwiemy też materiał na głównym kanale, bo akurat jakiś show o gotowaniu ze starymi eSBekami leci. Przepisy z Rakowieckiej czy jakoś tak.

(Koniec materiału filmowego.)


(Jakiś czas wcześniej, tuż po zakończeniu gali. Znajdujemy się na parkingu, gdzie podstawiono kilka autobusów, do których wsiadają zawodnicy i inni zatrudnieni w EWF Corporation. Jak oficjalna komunikacja niesie wszyscy udają się do Durbanu, gdzie w miejskim porcie władze EWF zorganizują spotkanie ze wszystkimi pracownikami federacji by wyjaśnić im plany na przyszłość. Widzimy m.in. Tony'ego Hogańskiego, Mariusza Maksa Kolankę, Antoniego Bryndzę, resztę sędziów, a także w zasadzie większość wrestlerów. Oczywiście oprócz tych, którzy zdecydowali się dotrzeć tam na własną rękę. Są tu też takie drugoplanowe postacie jak: Agnieszka Sorel, Tamara Ostrowska, Vesna Obrenowić, Cassandra Tisserant, Pan Józef od niedawna Kowalski, Dagmara Zielińska, Ghul, asystenci społeczni Szakala, Doktor VooDoo Biały. Max Kolanko i Hogański wsiadają właśnie do autobusu.)

Mariusz Max Kolanko – Tony, co teraz będzie?

Tony Hogański – Nic się nie bój. Wreszcie w EWF zapanuje spokój. Rozpoczyna się nowa epoka.

Mariusz Max Kolanko – Tony... ale.... co się stało z Vaclavem?

Tony Hogański (kręci głową) Był moim wychowankiem... wprawdzie zdradzieckim, ale zawsze. Miał być mężem mojej adoptowanej córki... ale...

Mariusz Max Kolanko (klepie go po ramieniu) Może jednak będzie dobrze?

Tony Hogański Wybaczam mu wszystko.

(Koniec materiału filmowego.)


(Chwilę później, a być może wcześniej lub nawet w trakcie poprzednich wydarzeń. Media południowoafrykańskie błyskawicznie podchwyciły sprawę zaginięcia, a być może także domniemanej śmierci zawodnika o pseudonimie Vaclav. Czy można bowiem przeżyć taki upadek? Eksperci wątpią. Jeżeli nawet, to EWF otarło się o granicę dobrego smaku w zacieraniu granic między życiem, a śmiercią. Takie nieodpowiedzialne pomysły mogą mieć zły wpływ na szczególnie młodych widzów. Według nich chociaż sama Wrestlepalooza biła rekordy oglądalności, przyciągając miliony widzów przed ekrany, jednak narastająca kontrowersja rzuca wyraźny cień na jej sukces i rodzi pytania o bezpieczeństwo oraz kulisy organizacji wydarzenia.)

News24
„To może być jeden z najpoważniejszych kryzysów w historii widowisk sportowych w RPA. Jeśli podejrzenia się potwierdzą, konsekwencje będą ogromne”.

TimesLIVE
„Za kulisami Wrestlepaloozy panował chaos, który dziś rodzi więcej pytań niż odpowiedzi. Na tym etapie trudno oddzielić fakty od spekulacji”.

Mail & Guardian
„Czy pogoń za rekordową oglądalnością przesłoniła podstawowe zasady bezpieczeństwa? Ta sprawa może ujawnić poważne zaniedbania”.

IOL
„Zaginięcie Vaclava wstrząsnęło fanami i opinią publiczną. Kluczowe będzie szybkie i transparentne śledztwo prokuratury”.

Watch on YouTube

(Koniec materiału filmowego.)


(Jakiś czas później, ale pewnie tylko chwilę. Znajdujemy się we wnętrzu luksusowej, rozciągniętej limuzyny rodem z hollywoodzkich produkcji - miękkie, skórzane siedzenia, przytłumione światła i dyskretny blask neonów odbijających się w przyciemnianych szybach tworzą atmosferę elegancji i tajemnicy. Dostrzegamy Esmeraldę Martinez i Berenikę Martinez, siedzące naprzeciw siebie z wyraźną pewnością siebie, jakby były przyzwyczajone do takiego świata. Berenika trzyma na kolanach tablet, gdzie chyba sprawdza najświeższe informacje. Obok nich znajduje się Game, spokojny i opanowany.)

Berenika Martinez Telewizje i portale z newsami w RPA podają, że rozpoczęto dochodzenie w sprawie rzekomego zaginięcia Vaclava.

Game No... tego nie przewidzieliśmy i przewidzieć nie mogliśmy..

Berenika Martinez Natomiast w Polsce, WSI24 ma wyemitować rzekomo jakiś materiał, który ostatecznie skompromituje byłe władze EWF.

Game Czyli nas? No cóż, przypuszczaliśmy, że Felipe Castro może przygotować jakąś odpowiedź na nasz mały przewrót pałacowy. Co takiego może zrobić? Nie sądzę by to było coś poważnego. Co najwyżej nazwie znowu Kravena rosyjskim agentem, tak jakby nim nie był, mnie komercyjną świnią, Esmeraldzie wyciągnie jakieś powiązania z latynoamerykańskimi kartelami, a z ciebie zrobi terrorystkę. Szakala natomiast chroni immunitet, ale to człowiek, którego złamać się nie da. Sam coś o tym wiem.

Esmeralda Martinez Facundo, a gdzie Szakal?

Game Spodobało mu się prowadzenie ciężarówki, więc sam dotrze do Durbanu.

Esmeralda Martinez O jejku jej. Jak to dobrze, że to wszystko się wreszcie skończy i wreszcie w EWF zapanuje porządek.

Game Postanowiłem też uporządkować trochę tę przestarzałą strukturę właścicielską. Wydaję mi się, że rozdrobnienie udziałów, do którego się zresztą przyczyniłem w 2003 roku, jest jednym z powodów wielu problemów, jakie trapiły EWF w kolejnych latach. EWF miało się najlepiej, gdy cała władza była w jednych rękach, czy to Feliksa Castro czy to twoich Esme, dlatego w najbliższych dniach dokonamy zakupu całości udziałów i przekażę je jednej, zaufanej osobie.

Esmeralda Martinez Komu?

Game Głupie pytanie. Tobie oczywiście. Po tym wszystkim, nie chcę mieć już nic wspólnego z EWF.

Esmeralda Martinez Nie wiem czy chcę.

Game Nie ma innej opcji. Dziś rozpoczniemy odnowę EWF.

Berenika Martinez (pod nosem) Która to już odnowa EWF w przeciągu ostatnich 10 lat? Dziesiąta? Co roku nowa?

Game Na razie trzeba nakreślić plan na okres przejściowy.

Berenika Martinez (spoglądając w tablet) Ciekawe nowości z Polski. W Warszawie ogłoszono, że wszczęto śledztwo w sprawie rzekomego uprowadzenia Franciszka Rokossowskiego.

Esmeralda Martinez O jejku jej, a co mu się stało?

Game Nie wiem, trzeba zapytać Yamato Konoe.

Esmeralda Martinez Centralne Biuro Śledcze weszło natomiast do siedziby EWF Corporation.

Game To było do przewidzenia. Nikt nie mówił, że będzie łatwo i przyjemnie.

Esmeralda Martinez Facundo, a skoro kończysz z tym wszystkim, to nadal musisz się tak głupio nazywać?

Game Co?

Esmeralda Martinez Dla mnie od 2002 roku zawsze jesteś Facundo. Jeżeli wszystko rypnie, to ucieknijmy do Argentyny jak naziści.

Game (zdziwiony) Co?

Esmeralda Martinez Nie „co" tylko mógłbyś się nazywać jakoś mądrzej, np. Facundo Martinez.

Game Niech będzie.

Esmeralda Martinez Serio?

Game A co za różnica? Niech będzie Facundo Martinez.

Esmeralda Martinez To może dokończymy sprawę w Konstantynopolu. Jest taki były bizantyjski kościół Chora, kiedyś meczet, obecnie muzeum. Znam kogoś, kto ma numer do Erdogana. Trzeba się śpieszyć, bo on teraz wszystkie muzea na meczety przerabia. Plotka głosi, że rozpędu może nawet Muzeum Sztuki Współczesnej. Załatwimy jakiegoś popa i mamy to z głowy. Przecież i tak mamy córkę, wprawdzie adoptowana, ale zawsze. Zobacz jak wyrosła.

Facundo Martinez / Game (przerywając jej) To bez znaczenia, Esme. Niech będzie Chora, niech będzie Konstantynopol, niech będzie Facundo. Zakończmy to wszystko i zacznijmy życie na nowo.

(Koniec materiału filmowego.)


(Jakiś czas później, ale może nawet wcześniej. Droga ciągnie się bez końca, jest już noc, ale czuć, że asfalt jest rozgrzany słońcem, mijane stacje benzynowe, przydrożne bary i krajobrazy zmieniające się jak kadry z filmu. Wszyscy zmierzają w jednym kierunku: Durban. Tam ma zapaść decyzja o przyszłości EWF - decyzja, która dla jednych oznacza nowe otwarcie, a dla innych koniec pewnej epoki. Stary autobus sunie powoli przez kolejne kilometry, jego wnętrze wypełnia zapach kurzu i rozmów prowadzonych półgłosem. Na samym tyle siedzą Bidam i Franko, obserwując uciekający za szybą świat.)

Bidam
Siedzimy sobie z tyłu autobusu jak prawdziwa elita.

Franko W podstawówce też tak jeździłeś?

Bidam W Korei Północnej nie było takich zwyczajów.

Franko (na kolanach trzyma EWF FTW title) Popatrz tylko na niego.

Bidam Przestań się już tym tak chwalić, ok?

Przenosimy się szybko do innego autobusu, gdzie na fotelach rozsiedli się SeBa, Mati, Rusłan Smirnow. Popijają piwsko, a w pewnym momencie zaczynają podskakiwać i krzyczeć.

SeBa Kto nie skacze, ten jest komuchem! Hop! Hop! Hop! (SeBa podskakuje i uderza ręką o sufit autobusu.) Kto nie skacze, ten jest komuchem! Hop! Hop! Hop!

Ktoś a autobusie reprezentuje władzę, więc Tamara Ostrowska i Dagmara Zielińska próbują interweniować.

Tamara Ostrowska Proszę o spokój.

Dagmara Zielińska Prosimy o zachowanie powagi!

Mati Niech żyje Armia Prus Wschodnich!!!

Kilkaset kilometrów dalej zwykły samochód osobowy przecina długą, prostą drogę. W środku Nas Jazzowski i Weronika Passent. WAMP prowadzi.

Weronika Passent Nas, dlaczego ten samochód jest taki mało luksusowy?

Nas Jazzowski Toyota Hilux to popularne auto w RPA.

Weronika Passent Podobnie jak piasek, żyrafki i głodne dzieci. Nas, mnie nie interesują rzeczy popularne, tylko luksusowe. Co ja z tobą mam.... Czy mogę mu depnąć? Sprawdzić jakie ma osiągi? Kiedyś w drodze do Vegas...

Nas Jazzowski Miley, dowieź nas po prostu do Durbanu. Tam wszystko się wyjaśni. Wrócimy do kraju i zbudujemy nasz holding biznesowy.

Na bocznych trasach, z dala od głównych dróg, potężna ciężarówka przecina noc. W kabinie siedzi Szakal, światła deski rozdzielczej odbijają się w jego oczach, a także na jego łysinie. Trzask radia CB przerywa ciszę.

Szakal Józefie drogi. Jak kurwa atmosfera?

Pan Józef Wszyscy są podekscytowani. Idą zmiany, prawda?

Szakal Zmiany, zmiany, zmiany. Życie jest nieustanną kurwa zmianą.

(Droga trwa dalej. Silniki pracują jednostajnie, rozmowy w autobusach cichną, ale napięcie rośnie z każdym kilometrem. Durban czeka. A razem z nim odpowiedzi, na które nie wszyscy są gotowi.
Koniec materiału filmowego.)


(Jakiś czas później. Znajdujemy się w przemysłowej części portu w Durbanie. To trzecie co do wielkości miasto w RPA, a sam port jest czwartym największym na południowej półkuli. Port jak to port, jest to miejsce na co dzień surowe, hałaśliwe i pełne pracy. Fragment tego miejsca, położony trochę na uboczu, został całkowicie wynajęty i odcięty od reszty. Powietrze jest ciężkie i ciepłe, noc już zapadła, ale mrok nie ma tu wiele do powiedzenia, bo wysokie słupy z latarniami zalewają teren ostrym, niemal teatralnym światłem, a dodatkowe reflektory dodają klimatu. Na środku tej industrialnej przestrzeni stoi ring z logiem EWF. W wersji surowej i pozbawionej lin. W oddali słychać cichy szum oceanu, którego ciemna tafla odbija światła portu. Przy nabrzeżu nieruchomo stoją różne jednostki: elegancki, smukły jacht, ogromny kontenerowiec i stara, wynurzona łódź podwodna, jak milczący świadek dawnych historii. Autobusy zdążyły już przywieźć wszystkich zawodników i pracowników EWF, którzy zdecydowali się tu pojawić. Stoją teraz w grupach, zgromadzeni wokół ringu, prowadząc ciche, urywane rozmowy, jakby każdy czuł, że to nie jest zwykłe spotkani. Są tu wszyscy zawodnicy, którzy brali udział w dzisiejszej gali oprócz Vaclava. Wymieńmy wszystkich, którzy walczyli dzisiaj i oddajmy im jednocześnie hołd. Byli to: Nekrophage, Kevin Korn, Jigme Dadrag, Jean-Pierre Azincourt, SeBa, Franz, Esespe, Rusłan Smirnow, Nas Jazzowski, Weronika Passent, Alvaro Morena, Josh Brennan, gumowy przebieraniec Doomtrooper, Kabelo Letsie, Dobry Czech Honza, Don Camillo, John Christman, PepsiBosman, Bane, Franko, Bidam, SR-Crazy w towarzystwie Smeli, Miszki, a także Yoshihito Nabeshimy. Oprócz tego są tu też dziwne wynalazki, takie jak: Casimiro Pereyra, Lautaro Medina, Damián Ruiz, João Andrade, Rafael Vieira, Esteban Zuluaga, Diego Navarro, Mateo Quesada, Bruno Figueroa, Thabo Khiba, Sibongile Bongani, Thiago Moretti, a także ich wódz - Ghul. Może dobrze, że tu są, bo robią przynajmniej za sztuczny tłum. Nie ma natomiast Bubby i Toola, którzy odjechali w siną dal. Z pracowników brakuje chyba tylko Felipe Castro, no ale on już chyba pracownikiem nie jest. Tony Hogański i Jan Kowalski zajmują rzecz jasna miejsca w pierwszym rzędzie. Jest tu też oczywiście także Ponury Grabarz. Atmosfera jest całkiem pogodna. Nie będzie chyba dłuższych wstępów, bo na ringu znajdują się już Esmeralda Martinez, towarzyszy jej Game znany chyba teraz jako Facundo Martinez, a także Szakal. Poza ringiem rozstawiono też głośniki, a Game ma w ręku mikrofon.)

Facundo Martinez / Game Cieszę się, że widzę was tu tak wielu i w dobrym zdrowiu. (Lekko zdziwiony.) Nie wiedziałem, że zatrudniamy obecnie tylu zawodników.

Esmeralda Martinez (cicho) To przez Felipe. Naściągał tu jakiegoś szrotu.

Szakal (wyrywając mikrofon) To może ja kurwa coś powiem. Jak pamiętacie, jestem kurwa człowiekiem, który obalił w EWF komunizm! A dzisiaj do tej listy dopisuję kolejną kanalię. Osobiście przypierdoliłem Felipe Castro i wyrzuciłem go z federacji. Nie chwaląc się, ja to kurwa uczyniłem!

Facundo Martinez / Game  Był to wysiłek zespołowy.

Szakal Może był, może kurwa nie był, ale jak zawsze to ja firmuję takie zmiany swoją osobą!

Facundo Martinez / Game  Szakal w skrócie przedstawił co zaszło. Tak, obaliliśmy władzę Felipe Castro. Tak, zrobiliśmy to wspólnie jak jedna drużyna. Wiele już słów dzisiaj wypowiedziano na ten temat, a że jest późno, to nie chcę sprawy przedłużać. Felipe już nie ma i nie spodziewamy się, żeby kiedykolwiek wrócił. Nie będzie nas już więcej niepokoił. Od 2007 roku Felipe był wielkim destabilizatorem EWF. Tę sprawę należało rozwiązać już wcześniej i żałuję, że tak późno się za to zabraliśmy. Lepiej jednak późno niż wcale, no i w ten sposób mamy zupełnie nową rzeczywistość. Nie mamy tu Felipe by osobiście mógł przeprosić za wszystkie swoje haniebne przestępstwa pod adresem EWF. Miałem taki plan by przepraszał nas, was i wszystkich fanów, ale nie udało się - zbiegł. Mamy jednak zastępstwo. Zapraszam do nas Franciszka Aleksandrowicza Rokossowskiego.

Na terenie portu pojawia się Yamato Konoe, któremu towarzyszy Avon Tschorny, Berenika Martinez, a przede wszystkim Franciszek Rokossowski. Były I sekretarz KC EWF, a obecnie prezes Polskiego Związku Wrestlingu minę ma dość nietęgą, gdy zostanie wprowadzony na ring.

Esmeralda Martinez Witaj.

Berenika Martinez Na kolana, psie.

Adoptowana córka Esmeraldy kopie Rokossowskiego w łydkę, a ten pada na kolana.

Franciszek Rokossowski (cicho) Przepraszam...

Szakal Głośniej kurwa.

Franciszek Rokossowski (głośno) Przepraszam i proszę o wybaczenie.

Esmeralda Martinez Przebaczenie otrzymujesz, ale nie chcę cię już nigdy oglądać w EWF. Zrezygnujesz też z kierowania Polskim Związkiem Wrestlingu.

Rokossowski tylko kiwa głową.

Szakal Teraz wypierdalaj.

Avon Tschorny wyprowadza przybitego i zrezygnowanego Rokossowskiego z ringu.

Facundo Martinez / Game  Jeżeli spodziewacie się jakiejś wielkiej mowy okolicznościowej, to nie jest to na to miejsce i czas. Chcę jednak by wszyscy wiedzieli, że rodzi się zupełnie nowe EWF, już niedługo nastąpi odrodzenie polskiego wrestlingu. Nie będzie to odrodzenie na zasadach narzuconych nam z zewnątrz, tak jak tu planował zrobić Felipe Castro i jego sojusznicy, nie będzie żadnych dziwnych norm, żadnej poprawności politycznej. Oczyścimy i odnowimy polski wrestling, ale zrobimy to razem. W duchu współpracy i wzajemnego zaufania. Każde nowe otwarcie wymaga jednak oczyszczenia i naprawy. Niniejszym anuluję wszystkie niepoważne decyzje Felipe Castro - likwidacja Felków, nagród, odznaczeń, pucharów. To było nieprzemyślane, żeby wręcz nie powiedzieć, że głupie. Wracamy do dawnego porządku.

Tony Hogański Co z Vaclavem?

Facundo Martinez / Game  Niestety nie posiadamy żadnych informacji o losie tego młodego człowieka. Wiemy, że trwają poszukiwania, a miejscowa prokuratura wszczęła śledztwo. Na razie tyle wiemy na ten temat. Zostały nam trzy punkty do omówienia i obiecuję, że kończymy na dzisiaj. To była długa noc, pełna wrażeń. Wszyscy jesteśmy na pewno zmęczeni. Nowe otwarcie wymaga pewnych poświęceń. Ja oczywiście jestem gotowy na poświęcenia, ale o mnie za chwilę. To nie będzie popularna decyzja, ale w obliczu budowy zupełnie nowego EWF, musi zostać ona podjęta. Podjąłem decyzję by zawiesić wszystkie pasy.

Lekki szmer zdziwienia, może nawet niezadowolenia.

Facundo Martinez / Game  Nie będziemy się szarpać z obecnymi mistrzami. Wiem jak ciężko pracowaliście by te pasy zdobyć, a następnie obronić. Czasem jednak przyszłość wymaga poświęceń, a restart EWF wymaga zupełnie innego porządku. Z tą chwilą EWF Tag Team Championship, EWF Daemusin Championship, EWF Evolution Championship, EWF FTW Championship i EWF World Championship zostają zawieszone.

Słychać pomruki, gdzieniegdzie gwizdy, ale także oklaski. Grupa jest podzielona.

Facundo Martinez / Game  Podstawą nowego EWF musi być jednoosobowe kierownictwo, koniec podziałów i jedna linia władzy. Nie wydaję mi się bym to ja był odpowiednią osobą do bycia przywódcą EWF. Dlatego z radością oznajmiam, że rezygnuję ze wszystkich stanowisk, które zostały mi całkiem niedawno powierzone. Moim zadaniem było przeprowadzenie EWF przez okres gwałtownej zmiany. Esmeralda Martinez przejmie wszystkie te stanowiska, a ja mogę zameldować z radością Esmeraldzie, jedynej prawowitej prezydent EWF, że zadanie zostało wykonane.

Esmeralda Martinez Facundo, powinieneś dostać szablę za dzielność i order zwycięstwa.

Facundo Martinez / Game  Ostatnia sprawa. Temat tego zaginionego Vaclava jest z pewnością delikatny, a nikt chyba nie lubi odpowiadać na niewygodne pytania prokuratury. EWF Corporation zaprasza więc wszystkich zawodników i pracowników na dwutygodniowe, płatne wakacje w Argentynie, ufundowane osobiście przeze mnie. Tu niedaleko znajduje się piękna jednostka, wprawdzie to kontenerowiec, ale z dość dobrymi warunkami dla załogi. Zapraszam na pokład.

Oklaski i wielka radość. Chyba każdemu przypadłyby do gustu darmowe wakacje w Ameryce Południowej.

SeBa Widzę łódź podwodną! My bierzemy łódź podwodną! Armia Prus Wschodnich za mną!

Rusłan Smirnow W ukraińskiej flocie pływałem na okrętach podwodnych dam radę! Wiem jak to się robi!

SeBa Flota Prus Wschodnich do boju! Za mną, panie i panowie.

SeBa, Mati i Rusłan pobiegli w stronę łodzi podwodnej.

Facundo Martinez / Game  Nie rekomendujemy oficjalnie tego środka transportu. Apeluję o rozwagę. Bardzo wszystkim dziękuję za przybycie. Spotkamy się wszyscy w Argentynie, gdzie Esmeralda Martinez jako nowa-stara prezydent Extreme Wrestling Federation ogłosi dalsze kroki, co do przyszłości federacji! Dziękujemy!

Tłum powoli rusza w stronę kontenerowca.

Esmeralda Martinez Czyli jednak uciekamy jak naziści do Argentyny?

Facundo Martinez / Game  Dla nas i dla węższego grona przygotowałem jacht. Chodźmy.

Szakal Trochę się kurwa tutaj nastałem. Kolana mi trochę zmarzły. Dobra robota.

Esmeralda Martinez Coś czuję, że nowe EWF będzie wspaniałe.

(Koniec materiału filmowego.)


(Pracownicy i wrestlerzy EWF jeden po drugim wchodzą na pokład ogromnego kontenerowca, który tej nocy staje się ich tymczasowym domem. Wnętrza zaskakują wygodą, przygotowane kajuty, oświetlone korytarze i przestrzenie wspólne kontrastują z surową stalą zewnętrznej konstrukcji. Cumy zostają odrzucone, silniki zaczynają głucho dudnić, a statek powoli szykuję się by oderwać od nabrzeża portu w Durbanie, kierując się ku otwartym wodom oceanu i dalekiej Argentynie. Na dziobie stoją Ponury Grabarz oraz Yamato Konoe - nieruchomi, skupieni. Za ich plecami pokład żyje własnym rytmem: SR-Crazy krąży między załogą, Bane obserwuje wszystko z dystansu, Yoshihito Nabeshima rozmawia półgłosem z kimś przy relingu, a Jan Kowalski wraz z innymi pracownikami dopina ostatnie szczegóły przed rejsem. Gdy portowe światła zaczynają znikać na horyzoncie, a nocne morze pochłania sylwetkę statku, staje się jasne, to już nie jest tylko podróż, ale początek czegoś, czego nikt z nich nie potrafi jeszcze nazwać. Rzut kamerą na nabrzeże, gdzie widzimy Nasa Jazzowskiego i Weronikę Passent.)

Weronika Passent Nas. Płyniemy? Wakacje w Argentynie?

Nas Jazzowski Wracamy do kraju. Nie ma czasu do stracenia. Trzeba zarabiać pieniądze. Razem zbudujemy nasz Jazzowscy Holding. Do tej pory całe swoje życie poświęciłem na wakacje, a dopiero teraz zaczyna się prawdziwa praca. Ból, pot, krew, łzy, kapitalizm.

W innej części portu widzimy opartych o jakichś kontener Franko i Bidama.

Bidam Nie dali ci się nacieszyć tym pasem, co nie?

Franko Odwal się.

Bidam Płyniemy z nimi?

Franko Kto to wie... Kto to wie...

(Koniec materiału filmowego.)


(Znajdujemy się na pokładzie wspomnianego wcześniej luksusowego jachtu, którego każdy detal krzyczy dyskretnym bogactwem, nie takim banalnym w stylu rosyjsko-ukraińskich oligarchów, raczej jest to dobry styl old money, a te krzyki? Te krzyki to m.in. gładki teak pod stopami, chromowane wykończenia odbijające światła portu, miękkie, kremowe kanapy ustawione wokół niskich stolików z ciemnego szkła, a w tle cicho pracujące silniki i szum wody rozcinanej przez kadłub. Subtelne oświetlenie LED wzdłuż relingów nadaje całości niemal filmowy charakter. Po pokładzie przechadza się Dagmara Zielińska, a w pewnej odległości na eleganckim fotelu siedzi Tony Hogański, oparty wygodnie, z kieliszkiem koniaku w dłoni, który powoli obraca w palcach, obserwując spokojnie ciemną linię horyzontu. Tymczasem do wnętrza jachtu wchodzą Esmeralda Martinez, Szakal oraz Game, znany od niedawna jako Facundo Martinez, a także Berenika Martinez. Drzwi zamykają się za nimi cicho, odcinając od chłodnego powietrza nocy. W środku panuje półmrok, przerywany ciepłym światłem lamp odbijającym się od lakierowanego drewna i kryształów. Nagle słychać głos!)

Głos Niespodzianka!!!

Okazało się, że w cieniu, czekał na nich Kraven. Nieruchomy i spokojny, z przygotowaną butelką szampana i ustawionymi kieliszkami, jakby od dawna wiedział, że ten moment w końcu nadejdzie. W tle widać, że są też inne alkohole do wyboru, wedle preferencji: wódka, wino, whiskey, piwo, sake. Co kto lubi.

Kraven Gratulacje! Udało się!

Szakal No pewnie kurwa, że się udało. Co miało się nie udać? Obaliłem komunizm w EWF, to bez problemu obaliłem też Felipe Castro.

Berenika Martinez Przecież nie sam...

Szakal (przerywa jej) Cicho młoda jak dorośli rozmawiają. Idź usiądź gdzieś i poczytaj Kaczora Donalda.

Esmeralda Martinez No już, już! To wielki dzień, wielka noc. Nie ma co wprowadzać napiętej atmosfery.

Szakal Zawrotu głowy od kurwa sukcesów zaraz dostanę.

Rosjanin rozlewa szampana do kieliszków i podaje każdemu.

Kraven Charaszo, Charaszo. Napijmy się! Za zwycięstwo!

Wszyscy (chórem) Za zwycięstwo!

Kraven (rozgląda się) A Sandmana gdzieś tu nie chowasz? Ten stary dziad od czasu do czasu lubił wyskoczyć, gdy coś ważnego się w federacji działo.

Facundo Martinez / Game  Z Sandmanem to śmieszna sprawa trochę, bo on ostatnio pojechał do Egiptu. Wiecie, wycieczka, piramidy, wielbłądy i takie sprawy. W pewnym wieku lubi się takie rzeczy. No i widzicie, Sandman zaszedł sobie pozwiedzać Muzeum Egipskie w Kairze. Wspaniałe muzeum swoją drogą, wszyscy podobno polecają. Wiecie, Sandman jest dość stary i zasuszony, więc jak sobie tak przysiadł na ławeczce, to pomylili go z mumią. Do dzisiaj nie chcą wypuścić, na nic tłumaczenia, że on jest żywy. No nie, nie da się nic zrobić, mają swoje procedury. Musi udowodnić, że mumią nie jest. No, ale jak to zrobić? Biurokracja po prostu. Śledztwo trwa, a służby egipskie są dość opieszałe.

Szakal (spogląda do pustego kieliszka) To na pewno tylko szampan?

Berenika Martinez To ja znowu przeszkodzę, ale mamy telefon. Wideokonferencję wręcz.

Na wyposażeniu jachtu znajduje się oczywiście ogromnej wielkości telewizor z ekranem wykonanym w technologii, która akurat jest na topie. Żadna telekonferencja jednak się nie rozpoczyna, bo na ekranie pojawia się napis: „Wrestlepalooza XIII - 04.12.2001 - Bydgoszcz, Polska", a na ekranie pojawia się materiał filmowy sprzed czternastu lat. Na ringu widzimy postać Feliksa Castro, który z kartką papieru w jednej dłoni, a w drugiej z mikrofonem przemawia do tłumu.

Felix Castro – Drodzy fani Extreme Wrestling Federation, którzy jak zwykle licznie pojawiliście się na Wrestlepaloozie. Dzisiaj otrzymałem FAX, który prawdopodobnie zmieni przyszłość EWF i wypadałoby się tym z wami podzielić. Pozwólcie więc, że przeczytam ten FAX – „Drogi Feliksie. Nie widzieliśmy się już od 6 miesięcy i bardzo się za tobą stęskniłam. W moim życiu zaszło wiele zmian, o których chciałam cię poinformować. Niestety nie mogłam tego zrobić wcześniej, bo w ramach oszczędności, cały papier na FAX przerobiono na paszę dla trzody chlewnej. Przede wszystkim chciałam powiedzieć, że bardzo cię kocham i, że jestem w 5 miesiącu ciąży. Chciałabym, żebyś natychmiast wrócił na Kubę i przygotował się do narodzin dziecka. Kochająca żona – Tatiana". W związku z tym FAX-em, jestem zmuszony powrócić do domu na Kubę. Niestety nie ma kto za mnie prowadzić EWF, więc do momentu do którego nie znajdę kompetentnego zastępcy, Extreme Wrestling Federation zostaje zamknięte! (Słychać olbrzymie buczenie publiczności! Niewyobrażalne więc!) Bardzo wszystkich przepraszam, ale niestety muszę to zrobić i wierzę, że zrozumiecie motywy które przy podejmowaniu tej trudnej decyzji mną kierowały. Tak więc walka Gangsta vs Juice będzie prawdopodobnie ostatnią walką w EWF w 2001 roku. Mam nadzieję, że przerwa w działalności EWF będzie możliwie krótka i, że już wkrótce EWF wznowi swoją działalność. Adios.

Materiał filmowy się kończy, a dopiero wtedy zaczyna się zapowiadana wideokonferencja. Po drugiej stronie pojawia się nieznajoma dziewczyna, na oko kilkunastoletnia, a na pewno nieletnia.

Facundo Martinez / Game  Witamy serdecznie.

Dziewczyna Dzień dobry, dobry wieczór.

Kraven (nalewając sobie wódki) Dobrze, że nie znam Karima Benzemy.

Facundo Martinez / Game  Moi drodzy. Zamknięcie sprawy Felipe Castro wymaga też rozwiązania pewnego moralnego problemu, który mamy od czasu zniknięcia naszego wielkiego założyciela Feliksa Castro, niech mu ziemia lekką będzie.

Esmeralda Martinez Chyba nie będzie, bo biedaka skremowano.

Facundo Martinez / Game  Bzdury, to była tylko pułapka na Felipe. Ciało Feliksa jest nadal na Kubie. Felipe miał połknąć haczyk i zgodnie z planem, to zrobił. Nie zmieniajmy jednak tematu, bo Feliksa z nami nie ma. Felipe mam nadzieję, że też nie będzie, ale nie chcemy by co jakiś czas jacyś krewni i znajomi o nazwisku Castro wyskakiwali jak królik z kapelusza i nam przeszkadzali. Stąd potrzeba dogadania się z rodziną Castro i spłacenia ich przy jednoczesnym wyrażeniu głębokiego szacunku wobec roli Feliksa w historii EWF. Historię z faksem z 2001 roku przypominamy nieprzypadkowo, bo ta młoda dama jest owocem tego faksu, tzn. przedmiotem tego faksu. Minęło w końcu już kilkanaście lat, więc można przypuszczać, że dziecko Feliksa i Tatiany urodziło się całe i zdrowe. Przedstawiam wam zatem córkę Feliksa, oto Celia Tania Castro.

Celia Tania Castro Bardzo dziękuję za zaproszenie. Chciałam tylko potwierdzić, że rodzina Castro nie będzie odtąd w żaden sposób zainteresowana Extreme Wrestling Federation. EWF tak naprawdę było obsesją mojego starszego brata, Felipe Castro. Tak bardzo chciał dorównać ojcu, ale tak wiele mu brakowało by to uczynić. On nie miał, biedaczyna, złych intencji. Na swój sposób to był dobry chłopak, on po prostu był bardzo zagubiony. Jesteśmy teraz na czysto, nie rościmy sobie żadnych pretensji wobec EWF. Jeżeli kiedykolwiek miałby się ktoś pojawić z nazwiskiem Castro, to tylko jako pracownik, a nie pretendent do władzy.

Esmeralda Martinez A co z Felipe?

Celia Tania Castro Rodzina dopilnuje by już więcej  nie przeszkadzał. Mamy dla niego przygotowane stanowisko dyrektora ośrodka wypoczynkowego w prowincji Camagüey. Ewentualnie zawsze może wyjechać do Jemenu by zostać wojownikiem o wolność tamtejszych ludów, to już jego wybór.

Szakal Fantastycznie kurwa. Prawie się kurwa spociłem! (Ociera pot z czoła.) Już przez chwilę myślałem, że pozbyliśmy się jednego Castro, to zaraz będziemy musieli znowu walczyć o władzę z kolejnym felkowym nasieniem.

Facundo Martinez / Game  Dziękujemy.

Berenika Martinez Chyba musimy to przerwać, bo podobno w telewizji ma za chwilę lecieć specjalny materiał kompromitujący EWF.

Kraven Aż się nie mogę doczekać.

(Koniec materiału filmowego.)


(Na antenie WSI24 rozpoczyna się materiał specjalny. Żółto-czarny komunikat „PILNE” przecina ekran, a następnie w tradycyjnie niebiesko-żółtej tonacji pojawia się materiał specjalny zatytułowany
SKANDAL W EWF. Znana prowadząca, znana ze swoich histerycznych wypowiedzi, mówi poważnym, napiętym głosem.)

Prowadząca
Jolanta – Dziś ujawniamy wyniki wielomiesięcznego śledztwa, które może wstrząsnąć światem sportu i biznesu. Byłe władze EWF Corporation - Game, Kraven oraz Esmeralda Martinez - miały być powiązane z działalnością, która wykracza daleko poza organizację gal wrestlingowych. Śledczy sprawdzają też czy w sprawę zamieszane są inne osoby, m.in. prominentny rzekomo niezależny senator Szakal, nominowany niedawno na ambasadora w Iranie.

Na ekranie pojawiają się ujęcia zatłoczonych hal, wiwatujących tłumów, a potem nagłe cięcie - opuszczone budynki, zamknięte laboratoria, zamazane dokumenty.

Prowadząca Jolanta – Według ustaleń naszych dziennikarzy, firma biomedyczna E-W-VitaCore, należąca do EWF Group, miała prowadzić tajne programy badawcze nad chorobami zakaźnymi. Eksperymenty - jak wynika z dokumentów - prowadzono na najbardziej bezbronnych: dzieciach i osobach starszych.

Pojawiają się kolejne zdjęcia rzekomych ofiar: najpierw starców i zabiedzonych seniorów różnych narodowości, a później biednych dzieci, a jak wiadomo bezbronne dzieci zawsze najlepiej oddziałują na wrażliwość widza.

Głos reportera z offu
Wszystko miało być ukryte za fasadą wielkich widowisk sportowych. Tam, gdzie pojawiała się EWF Corporation - tam, jak wskazują nasze źródła, równolegle działały mobilne jednostki badawcze.

Na ekranie mapa świata, podświetlone punkty:

Tajlandia - gala z 2010 roku, gdzie najprawdopodobniej wszystko się zaczęło
Bhutan - Kwietniowa Anarchia w 2013 roku
Kostaryka - listopad 2013 roku
Vanuatu - kwiecień 2014 roku
Rosja i Syria - czerwiec i lipiec 2013 roku

Dziennikarz śledczy (przed kamerą)
Z naszych ustaleń wynika, że uczestnikom badań podawano eksperymentalne szczepy wirusów w kontrolowanych warunkach. Następnie obserwowano reakcje organizmu - często bez ich świadomej zgody.

Ekspert ds. bioetyki
Jeśli te informacje się potwierdzą, mamy do czynienia z rażącym naruszeniem wszelkich standardów etycznych. To przypomina najciemniejsze karty historii badań medycznych.

Anonimowy głos (podpis: „Polska policja, źródło nieoficjalne”)
Nie możemy jeszcze mówić o szczegółach, ale współpracujemy z partnerami międzynarodowymi. Skala operacji sugeruje, że nie była to działalność lokalna, lecz dobrze skoordynowana sieć.

Głos reportera z offu
Naukowców i personel medyczny rekrutowano m.in. w krajach byłego Związku Radzieckiego, w trakcie gal w Rosji, a także z krajów islamskich, w trakcie gal w Syrii. Wiemy, że pielęgniarki były rekrutowane na terenie Iranu, co być może wskazywać, że w sprawę zamieszany jest senator Szakal.

Kamera pokazuje zamazane nagranie: prowizoryczne łóżka, sprzęt medyczny, osoby w maskach ochronnych.

Świadek z Tajlandii (twarz ukryta w cieniu)
Mówili, że to badania zdrowotne... że pomogą nam. Ale ludzie chorowali, mieli wysoką gorączkę, wysypki... nikt nie tłumaczył, co się dzieje.

Inny świadek z Vanuatu
Przyjechali razem z ekipą od wrestlingu. Najpierw była wielka gala, muzyka, światła... a potem zaczęli zabierać ludzi do zamkniętych stref.

Powrót do studia. Cisza przez chwilę. Prowadząca spogląda dramatycznie w kamerę:

Prowadząca Jolana – EWF Corporation nie odniosła się jeszcze do naszych ustaleń. Wiemy, że obecnie trwają tam zmiany na szczytach władz. Felipe Castro, dotychczasowy prezydent, który próbował uzdrowić EWF został odwołany. Czym tak naprawdę jest spółka E-W-VitaCore? Jakie są jej powiązania z EWF Corporation? Obie należą lub należały do EWF Group, ale czy faktycznie świat wrestlingu był przez lata przykrywką do eksperymentów rodem z filmów grozy? Od dawna wiadomo, że polski wrestling potrzebuje oczyszczenia, ale ten skandal może powinien uzmysłowić wszystkim, że w nowoczesnym, europejskim kraju z aspiracjami, takim jak Polska, nie ma miejsca dla takiej pseudo-rozrywki. Dodatkowo dochodzi sprawa Franciszka Rokossowskiego, który najprawdopodobniej został uprowadzony przez nowe-stare władze EWF. Wiemy, że podczas gali w RPA, jeden z wrestlerów, znany jako Vaclav, przepadł bez wieści. Prokuratura - jak potwierdzono - rozpoczęła pilne działania. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Ministerstwo Zdrowia odniosą się do sprawy. W tle niejasne powiązania z latynoamerykańskimi kartelami, rosyjskimi służbami specjalnymi, japońską jakuzą i światem przestępczym. To historia, która dopiero się zaczyna... i która może mieć konsekwencje na całym świecie.

(Koniec materiału filmowego.)


(Wnętrze luksusowego jachtu przecina cisza cięższa niż stalowy kadłub przecinający fale. Na ścianie wciąż wygasa obraz materiału wyemitowanego przez WSI24 - ostatnie kadry zamazanych laboratoriów i dramatyczny głos prowadzącej jeszcze zdają się rezonować w powietrzu. Kryształowe kieliszki stoją nietknięte, szampan przygotowany przez Kraven traci swoje znaczenie. To już nie jest radosne spotkanie i wesołe pogaduchy z nieletnią córka Feliksa Castro. Game stoi przy panoramicznym oknie, patrząc na czarną taflę oceanu. W jego milczeniu jest napięcie kogoś, kto wie, że wszystkie ścieżki prowadzą do niego.)

Facundo Martinez / Game  To nie jest wyciek danych. To jest skoordynowany atak. Ktoś miał dostęp do archiwów EWF Group... albo do VitaCore bezpośrednio. Jeśli to pójdzie dalej, tracimy wszystko - sponsorów, licencje, rynki. W tej chwili nasza sytuacja po obaleniu Felipe Castro była skomplikowana, ale z takimi zarzutami.... robi się bardzo trudna.

Szakal Gratulacje! Odzyskałeś federację by ją natychmiast rozpierdolić.

Esmeralda Martinez nie siada. Krąży powoli po mieszczeniu.

Esmeralda Martinez Mamy jeszcze jakiś dział PR? Trzeba działać natychmiast. Jedna linia przekazu - pełna współpraca z organami, zero potwierdzeń, zero zaprzeczeń. Wydajemy oświadczenie o audycie wewnętrznym i zawieszamy działalność E-W-VitaCore do czasu wyjaśnienia. Musimy wyglądać jakbyśmy kontrolowali sytuację.

Facundo Martinez / Game  To nie jest sprawa EWF Corporation, a EWF Group. Inne podmioty. Z perspektywy federacji lepiej powiedzieć, że nie mamy z tym nic wspólnego.

Tymczasem Berenika Martinez siedzi spokojnie, dłonie splecione, ale jej głos jest najchłodniejszy ze wszystkich.

Berenika Martinez Nie kontrolujemy sytuacji. Felipe zrobił nam niezłą zemstę zza grobu? Skąd on to wszystko wiedział?

Facundo Martinez / Game  Wyciek....

Esmeralda Martinez Ale to jest prawda? Naprawdę robiliście takie rzeczy?

Facundo Martinez / Game (wzrusza ramionami) Skąd ja mam wiedzieć? Trzeba by to sprawdzić.

Berenika Martinez Za późno na takie rzeczy. Oni już ustawili narrację. „Eksperymenty”, „dzieci”, „starcy” - to się sprzedaje medialnie. Jedyna opcja to odcięcie się. Sprzedaż E-W-VitaCore albo natychmiastowy rebranding i restrukturyzacja. Oddzielamy ją od EWF Corporation i odcinamy odpowiedzialność. Najlepiej to w ogóle oddzielić EWF Corporation od EWF Group.

Facundo Martinez / Game  Wszystko możemy zrobić. Ale... czyżbyśmy nie docenili Felipe?

Szakal (nagle) Przegrałeś.

Facundo Martinez / Game  Ach teraz przegrałem?

Szakal Sam mówiłeś, że najgorzej to przegrać w wojnie domowej. I co? Przegrałeś?

Facundo Martinez / Game  Przegrałem? Ja przegrałem? Nagle tylko ja? A gdzie liczba mnoga? Jeszcze niedawno razem obalaliśmy Felipe, a nawet lepiej. Jak to leciało, obaliłeś komunizm w EWF i Felipe też?

Szakal Nie rozumiesz kurwa. Ja zrezygnowałem z kandydowania do senatu by zostać ambasadorem. Za chwilę kurwa nie będę mieć immunitetu. Mogą mnie dopaść. Ja mam plan by w 2025 roku zostać kurwa prezydentem, rozumiecie? To się sprzeda, silny człowiek na trudne czasy. Cały kurwa ja, wypisz kurwa wymaluj. Dlatego byłem radnym, senatorem, a teraz kurwa ambasadorem. Nie interesują mnie żadne ministerstwa, idę po duży kurwa pałac.

Facundo Martinez / Game  Oczywiście. Spokojnie. Wszystko naprawimy. Chyba... bo przecież... Mieliśmy wygrać, ale przegraliśmy?

Kraven Ktoś to już dzisiaj powiedział, ale racja. Trzeba przede wszystkim zachować spokój. To przecież jeszcze nie koniec EWF.

Facundo Martinez / Game  No nie wiem. W Polsce raczej gali nie zorganizujemy. W Europie też łatwo nie będzie. Mamy być emigrantami w Argentynie?

Esmeralda Martinez Jak naziści! Czy my tu zakładamy organizację ODESSA? EWF przecież może istnieć na emigracji.

Kraven Tylko kto to będzie oglądał. Kto będzie dla nas walczył?

Facundo Martinez / Game (zrezygnowany) Wiecie, że Mefistofeles, kiedy zjawił się u Fausta, oznajmił, że złego pragnąc, zawsze dobro zdziała. Ja dobra EWF pragnąłem, ale wyrządziłem zło? (Wzdycha ciężko.) Kraven... nalej mi wódki.

Rosjanin nalewa Dziecku Komercji kieliszek wódki. W zasadzie to nalewa każdemu. Tymczasem Szakal opiera się o stół, jego twarz pozostaje w cieniu, ale głos jest wyraźnie napięty.

Szakal Przestańcie filozoficznie pierdolić, bo żal tego słuchać. Sprzedaż tej dziwnej spółki nic nie da, jeśli śledczy już mają przepływy finansowe. A mają. Jeśli pojawią się moje powiązania z Iranem, to nie będzie kryzys medialny - to będzie kryzys dyplomatyczny. Miałem kurwa zostać ambasadorem, rozumiecie? Muszę zadzwonić do Kancelarii Prezydenta i potwierdzić, że nadal mnie kurwa chcą? Musicie kurwa zrozumieć skalę. Tu wchodzą rządy, nie tylko tabloidy.

Facundo Martinez / Game  Więc co proponujesz? Przyznać się do czegoś, czego formalnie nie ma?

Esmeralda Martinez A jest?

Szakal Proponuję kontrolowany upadek, albo kontrolowaną ofiarę. Ktoś musi kurwa wziąć odpowiedzialność operacyjną. Dyrektor tej spółki, zarząd średniego szczebla - tworzymy narrację „działali poza wiedzą centrali”. Bez tego prokuratura znajdzie sobie własnych winnych... i będą wyżej.

Esmeralda Martinez To ryzykowne. Jeśli ktoś zacznie mówić, pociągnie nas wszystkich.

Berenika Martinez I tak jesteśmy powiązani.

Szakal (przerywając jej) Cicho młoda. Nie miałaś zająć się kredkami?

Facundo Martinez / Game  Daj jej mówić.

Berenika Martinez Tak, jesteśmy ze sobą powiązani. Różnica polega na tym, czy będziemy zarządzać kryzysem, czy on zarządzi nami. Trzeba zamrozić aktywa, przeprowadzić wewnętrzny forensic audit i przygotować linię obrony. Prawnicy, komunikacja, finanse - wszystko jednocześnie.

Cisza oceanu wraca nagle, brutalnie. Gdzieś w tle słychać uderzenie fali o kadłub.

Esmeralda Martinez W takim razie działamy w trzech kierunkach. PR przygotowuje komunikat i wywiad kontrolowany. Finanse - scenariusz sprzedaży, rebrandingu lub zamknięcia E-W-VitaCore. Prawnicy - przygotowanie linii obrony i identyfikacja „punktu odcięcia”. I robimy to teraz. Przy okazji taktycznie przeniesiemy EWF do Argentyny.

Berenika Martinez I jeszcze jedno. Musimy przygotować się na to, że to dopiero początek. Jeśli mają Tajlandię, Bhutan i Vanuatu... to mają więcej.

Game spogląda na ekran, który już zgasł.

Facundo Martinez / Game  Wiecie co. Ja to wszystko wezmę na siebie. Miałem i tak przejść na emeryturę, skończyć z tym i hodować bydło w Argentynie, a zimą jaki na Hokkaido. Oddam wam to wszystko. Berenika, weź sobie całą EWF Group i wyprowadź to z tego kryzysu.

Berenika Martinez (spogląda w tablet)   To jeszcze jedna sprawa. Podobno kontenerowiec, którym płynie reszta zawodników i pracowników EWF stracił sterowność. Jakaś awaria czy coś. Zboczyli z kursu i zamiast płynąć w stronę Argentyny to dryfują w stronę Antarktydy.

Szakal Ważne kurwa, że też zaczyna się na „A".

Facundo Martinez / Game  Kraven. Polej.

Kraven Charaszo.

(Za panoramicznym oknem czarna noc pochłania światła. Jacht płynie dalej, ale kierunek  nie jest już oczywisty.
Ostateczny koniec transmisji.)