Powrót na stronę główną

Wrestlepalooza


18.06.2015
gdzieś pod Warszawą


(Pod Warszawą lubią rezydować miejscowi celebryci. Budują sobie rezydencje, kupują stare wille i im się podoba. Fakt, że nie biorą pod uwagę problemów infrastrukturalnych Polski, bo może i ładnie, ale co z tego jak do miasta trzeba się z dwie godziny telepać. Takie to czasy, taki kraj. Dzisiaj wielkie wydarzenie w życiu miejscowej społeczności. Na jednym ze strzeżonych osiedli, która podobno należy do powiązanego z rządem znanego biznesmena, odbywa się przyjęcie pożegnalne. Dlaczego pożegnalne? Ano dlatego, że obecne władze EWF Corporation w myśl ugody zawartej z poprzednimi władzami będą „wypuszczać" osoby, której od Kwietniowej Anarchii VII przebywały w „dobrowolnej izolacji od świata". Przyjęcia pożegnalnego nie obserwujemy, bo nie wiadomo czy takie faktycznie się odbywa. Znajdujemy się natomiast przed główną bramą, która strzeżona jest przez jedną z agencję ochrony. Tu widzimy Mariusza Maxa Kolanko, który relacjonuje to wydarzenie.)

Mariusz Max Kolanko Proszę państwa, co za wspaniała chwila! EWF znów będzie zjednoczone! Prezydent Felipe Castro przywraca jedność naszej społeczności, a czyni to wraz z dawnymi wysokimi działaczami EWF. W zeszłym roku.... (Widać, że Max recytuje jakąś z góry ustaloną wersję, z czym czuje się trochę nieswojo.) ... zrozumieli swoje błędy w zarządzaniu EWF i poddali się dobrowolnej izolacji od świata. Ostatni rok spędzili na medytacjach, samokształceniu i na rozważaniach o dalszym rozwoju polskiego wrestlingu. Dziś izolacja kończy się. Dojrzeli by dołączyć do nas, by wraz z nami budować nowe, lepsze Extreme Wrestling Federation.

Przy bramie słychać gwar.

Mariusz Max Kolanko O! Widzę pierwszą osobę! To Avon Tschorny, dawny wysoki funkcjonariusz bezpieki jaką za poprzedniego systemu było GRU i bliski współpracownik Kravena. Dziś zupełnie odmieniony, nowy człowiek.

Wbrew przypuszczeniom niektórych Avon nadal jest czarny. Przy bramie wita go jego siostra Cassandra Tisserant. Wzruszająca chwila.

Mariusz Max Kolanko Oto i Uga-Buga!

Uga-Buga witany jest przez delegację Związku Wysp i Wysepek Karaibskich [ZWiWK] w strojach ludowych.

Mariusz Max Kolanko Jest i Pan Józef! Legendarny Pan Józef!

Poczciwego Józefa witają wysłannicy senatora Szakala, Mumin i Mladenov.

Mariusz Max Kolanko Została najważniejsza osoba z dawnego układu rządzącego. Była prezydent EWF, Esmeralda Martinez!

Brama zostaje otwarta... widzimy podekscytowaną Dagmarę Zielińską, Tamarę Ostrowską i Agnieszkę Sorel, które z niecierpliwością czekają na pojawienie się byłej prezydent.

Mariusz Max Kolanko (fachowo budując napięcie) Czekamy...

Esmeralda Martinez nie pojawia się. Zamiast niej do zgromadzonego tłumu wychodzi Franciszek Aleksandrowicz Rokossowski. Wywołuje to zdziwienie i konsternację.

Franciszek Rokossowski Proszę państwa, krótkie ogłoszenie, naprawdę krótkie. Pytań od dziennikarzy nie przewidujemy. Esmeralda Martinez postanowiła, że potrzebuje jeszcze czasu do namysłu. Chce odpocząć i w swym sumieniu rozważyć czy naprawdę jest gotowa do świata polskiego wrestlingu. Poprosiła zarząd EWF Corporation i naszego prezydenta Felipe Castro o umożliwienie jej pozostania w miejscu dobrowolnej izolacji. Przystaliśmy na jej prośbę. EWF Corporation będzie wspierać panią Esmeraldę we wszystkich decyzjach jakie podejmie. Dziękuję, to wszystko.

(Koniec materiału filmowego.)



21.06.2015
tuż przed rozpoczęciem gali


Dark match:

EWF lubi organizować niezapowiedziane dark matche. To barwne walki dzięki którym publiczność może się rozgrzać przed daniem głównym, czyli Wrestlepaloozą, a niektórzy wrestlerzy mają okazję zaprezentować swoje umiejętności szerszej publiczności. Tak było i tym razem, a zadanie przygotowania fanów do gali zostało wypełnione w 100%. Na ringu pojawił się Alvaro Morena, który chciał opowiedzieć kibicom co nieco o Urugwaju i udowodnić, że mieszkańcy tego kraju nie mają w zwyczaju gryźć innych ludzi. Nie udało mu się tej tezy niczym podeprzeć, bo na ring wpadł Don Camillo. Czy to dlatego, że Urugwaj był miejscem emigracji Włochów w XIX i na początku XX wieku? Na ringu pojawił się też Dark Sędzia i w ten sposób walka się rozpoczęła. Alvaro Morena rozpoczął z werwą i wielką energią. Clothesliny pewnie leciałyby jak szalone, ale Don Camillo szybko przeszedł do kontrataku i zdominował Urugwajczyka. Zdominować to mało powiedziane, on go po prostu zmiażdżył. Anaconda Vise, Corner Forearm Smash, Frog Splash, Shining Wizard to tylko niektóre elementy z repertuaru włoskiego mafioza. Ostatecznie wykonał mu swój kończący Go to Sleep! Pin.....1......2.....3! (Zwycięzcą jest: Don Camillo!)


Dark match:

To nie koniec! Za chwilę bowiem miał się rozpocząć dark match numer dwa! To znaczy nie tak od razu, to dopiero wyniknie w rozwoju akcji. Ale dzisiaj mamy w EWF atrakcji! Cóż za rozpoczęcie wieczoru! Walki jeszcze nie było, nikt jej nie planował, ale na ringu pojawił się Nekrophage, czyli całkiem anonimowy zawodnik, który niczym szczególnym się jeszcze nie wsławił. Zapowiedział on, że teraz nadchodzi jego czas w federacji i od tej gali rozpoczyna on budowę swojej pozycji w polskim wrestlingu. Jego przemowę przerwało pojawienie się MaxiMasteraMistrza! A więc i on uratował się z afrykańskiego wygnania! Maxi pozbawiony był swojego cybernetycznego stroju, a więc wrócił do normalności. Spod ringu wyskoczył Dark Sędzia, który zaproponował obu panom walkę. Przystali na to i pojedynek się rozpoczął. Teraz wreszcie dark match numer dwa był w pełni oficjalny. Nekrophage próbował ostro zaatakować rywala, ale poza zwykłym Dropkickiem nie udało mu się dosłownie nic. Maxi zdominował go całkowicie. Szybko osiągnął przewagę i do końca walki już jej nie oddał. Zakończył ją przy pomocy Maxi Splasha [Frog Splash]! Pin....1........2.......3! (Zwycięzcą jest: MaxiMasterMistrz!)


21.06. Anno Domini Nostri IHS 2015

Gdańsk


(Na to czekał naród! Extreme Wrestling Federation powraca! EWF znów w grze, a wraz z federacją powraca jej flagowy program, czyli Wrestlepalooza. Fakt, że kilka tygodni temu zorganizowano specjalną galę promocyjną, no ale to nie działo się w Polsce, a do tego była to gala spod znaku EWF HD. Teraz natomiast czas na galę w Polsce, czas na Wrestlepaloozę! Całe Trójmiasto, a wraz z nim i cała Polska, żyła powrotem federacji. Wszyscy fani wrestlingu w niedzielny wieczór zgromadzili się przed telewizorami by po prawie rocznej przerwie znów rozsmakować się w produkcie EWF. W ostatnich dniach organizowano specjalne mini-gale promocyjne, różnego rodzaju house showy, miasto obwieszono bilbordami i innymi takimi pierdołami. We wszystko zaangażowane były władze miasta, które są w Gdańsku jakie są, ale mieszkańcy mają za swoje, bo lepiej mieć za swoje niż za cudze. Na samym początku oglądamy Gdańsk z lotu ptaka, wszystkie najważniejsza miejsca, gdzie po prostu wypada być i które zna każdy turysta, niezależnie od tego czy jest Polakiem, Niemcem czy reprezentantem innej nacji. Można też być Kaszubem, oni podobno istnieją. Na mieście rozstawiono kilka telebimów, aż dwa, szaleństwa nie ma, przy których utworzono specjalne strefy kibica. Z okazji pierwszej Wrestlepaloozy są one bezpłatne, więc fani walą drzwiami i oknami, choć oczywiście w strefach tych wcale nie ma okien. Jest natomiast piwo, które jest drogie. Telebimy rozstawione zostały też pod halą, gdzie gromadzą się fani, którym nie udało się kupić biletów. Na mieście poszła plotka, że 75% biletów zgarnął dla siebie prezydent Adamowicz i rozdał swoim kumplom i kolesiom. Informacja ta nie jest potwierdzona, prosimy o dyskrecję. Jesteśmy już na arenie, która oczywiście wypchana jest po same brzegi. Fani jak to fani, są szczęśliwi, że udało im się dostać do środka. Jak zawsze przynieśli ze sobą różnego rodzaju transparenty. Oto niektóre przykłady: „Po co EWF wróciło?”, „Bez EWF było nam tak dobrze”, „Znowu ten wrestling”, „Polski wrestling powinien zostać ostatecznie zlikwidowany”,„Wrestling byłby fajny, gdyby nie te walki”, „Byłem na ostatniej gali w Gdańsku”, „Kiedy to było?”, „Dawno”, „Witamy w mateczniku Platformy!”, „Polski wrestling czeka wielka modernizacja”, „Wspieramy Felipe Castro”, „Wreszcie zmiana!”, „Niech żyje nowe kierownictwo!”, „Nowe EWF, lepszym EWF”, „Program Castro, programem EWF i narodu”, „Precz z Kravenem”, „Precz z Szakalem”, „Precz z Esmeraldą”, „Jebać Szczecin. Po prostu”, „Idą nowe czasy”, „EWF wchodzi w swój złoty okres”, „Dziękujemy murzynom z Nigerii”, „Bardzo nam pomogli”, „Dziękujemy całemu Boko Haram”, „Dziękujemy Nasowi Jazzowskiemu”, „Dziękujemy Vaclavowi”, „Dziękujemy Franciszkowi Rokossowskiemu”, „SR-Crazy nigdy nie straci mistrzostwa”, „On jest do niego przyspawany”, „I tak go kochamy”, „A ja nie”, „Ja tak”, „Ja też nie”, „Mokre sny Vaclava o World title”, „Vaclav idzie na mistrza”, „Vaclav idzie na gwałt”, „Jazzowski, po co wracałeś?”, „Jazzowski = zdrajca”, „Vaclav = zdrajca”, „Kiedyś rozliczymy wszystkich zdrajców”, „Wyklęty powstanie lud EWF”, „Franko to nasza nadzieja”, „Gdański oddział Rzeźników zza fal melduje się”, „Franko Girls też na pokładzie”, „Bidam gwałci kozy”, „<- to taki żart kolegi”, „Jazzowski głosował na Komorowskiego”, „Strzelać, GRU powinno do wszystkich strzelać”, „Szakal chyba znów nie będzie w formie”, „Kończ karierę, bo wybory idą”, „Ile bękartów Vaclava krąży po tym świecie?”, „To będzie rok SeBy”, „Wcale nie, bo Żubra”, „A może Polli?”, „Kto to?”, „Kuzyn bakterii e.coli”, „Vaclavowskie nasienie zniszczy świat”, „Nowa rasa panów = rasa Vaclavów”, „No i co Szakal? Gdzie twój okręt wojenny?”, „Przyjmijcie mnie na staż do Crazy'ego”, „Czy nowe EWF będzie przyjaznym przedsiębiorstwem?”, „Franko w Afryce przeszedł na islam”, „Potwierdzona informacja”, „Żubr zdradził Polskę”, „Na pewno to zrobił”, „Prawdziwi patrioci EWF zostali w Afryce”, „Zdradzono Chickasawa”, „Czy oni naprawdę tam zginęli?”, „Czy Żubr jest patriotą?”, „Czy Franko donosił na kolegów w Afryce?”, „Nabeshima wrócił! Będzie poezja!”, „Będzie krew!”, „Wraca moda na Japonię!”, „Będziemy jeść pałeczkami!”, „Zwolnić Jazzowskiego, zostawić WAMP”, „Czy Bidam ma klaustrofobię?”, „Strajk był żałosny”, „Bane to chuj... i wszystko jasne”, „Czy Hangman też wróci?”, „Albo Gangsta?”, „Co z Juicem?”, „Czy doczekamy się kiedyś powrotu dziadów?”, „Albo PCW?”, „Tęsknię za Jupiterem”, „Gdzie jest Dark Avenger?”, „Jestem 456546 fanem Dark Avengera” i wiele, wiele, ale to naprawdę wiele innych. Nie ma czasu ich wymieniać, bo już zaczynają wybuchać sztuczne ognie, rozpoczyna się pokaz fajerwerków i innych efektów pirotechnicznych obok FeliXtronu, który nie wiedzieć dlaczego zawsze musi się odbyć. Gra nowy EWF Theme wprowadzony w tym roku przez Felipe Castro, który zastąpił kravenowski Marsz Preobrażeński z 2013 roku. Jak widać nowy prezydent wprowadza swoistą politykę historyczną. Zobaczymy co będzie dalej. Publiczność zaczyna głośno i ochoczo wrzeszczeć: EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! Jesteśmy już z naszymi komentatorami. )

Jan Kowalski – EWF powraca!

Tony Hogański Tak...

Jan Kowalski – Coś nie jesteś chyba do końca zadowolony.

Tony Hogański Powrót EWF zawsze mnie cieszy, ale nie mogę udawać, że nowe kierownictwo federacji jest bliskie memu sercu.

Jan Kowalski – Podpisałeś porozumienie z Felipe Castro. Poszliście na ugodę, więc będziesz jeszcze narzekał? Ładnie to tak? Honorowo?

Tony Hogański Postaram się być obiektywny. Akceptuję fakty dokonane, a są one takie, że Felipe Castro sprawuje całkowitą kontrolę nad Extreme Wrestling Federation.

Jan Kowalski – W ten właśnie sposób powitali państwa... Tony Hogański...

Tony Hogański ... i Jan Kowalski.

Jan Kowalski – Witamy w Gdańsku! Dobry wieczór!

Tony Hogański EWF powróciło po roku przerwy. Pierwsza gala za nami, odbyła się w Dubaju, lecz lepiej o niej szybko zapomnieć.

Jan Kowalski – Dlaczego? Przecież byliśmy świadkami pokazu niezłego wrestlingu, młode talenty mogły się wszystkim zaprezentować.

Tony Hogański Tak, tak. Co za propaganda.

Jan Kowalski – Jaka propaganda? To wszystko prawda! Z uwagi na udział nowych zawodników powiało w trakcie tej gali świeżością. Poświęcenie im osobnej gali było bardzo fajnym pomysłem pozwalającym na bezbolesne wprowadzenie ich do rosteru.

Tony Hogański Felipe cię kupił, co? Sprzedałeś się Judaszu za garść srebrników. Ja pozostaję wiernym swoim ideałom.

Jan Kowalski – Nikt mnie nie kupił. Zawsze stoję po stronie EWF. Dobro federacji leży mi zawsze na sercu, bo to ona jest najważniejsza.

Tony Hogański No tak, jakże mógłbym zapomnieć. Jesteś kolesiem, który równie ochoczo wspierał Felka Castro by później podlizywać się Esmeraldzie Martinez i z dumą paradować z lantynoamerykańskim nazwiskiem, jakie ci wtedy nadała. Później byłeś komunistą za czasów Rokossowskiego, następnie znów wielbiłeś Esmeraldę, za Game'a wierzyłeś w sierpa i komercję, później popierałeś mistrza Szakala, romantyczne EWF, Felipe Castro jako komisarza, Scythera jako honorowego komisarza, siebie jako zwykłego komisarza, Kravena jako komisarza, a gdy tylko wiatr się zmienił to wsiadłeś do łódki zwanej Felipe Castro.

Jan Kowalski – Wsiadłem do łódki zwanej EWF, a w zasadzie to do niczego nie musiałem wsiadać, bo zawsze w niej byłem.

Tony Hogański (machnął ręką) No dobra. To nieistotne. Skoro już EWF nam wróciło, to zadam tradycyjne pytanie - co dzisiaj w programie?

Jan Kowalski – Bardzo interesujące. Po pierwsza i w zasadzie to nie wiadomo dlaczego, ale w walce numer jeden zobaczymy Kravena.

Tony Hogański Dość niespodziewany powrót. Z komisarza na samo dno. Mam nadzieję, że jest w tym jakiś większy plan.

Jan Kowalski – Później dwie walki o EWF Daemusin i EWF Evolution Championship. Najpierw eliminacyjna, a następnie finałowa. Na ringu zobaczymy m.in. Franza, SeBę, Żubra, a także nowych zawodników.

Tony Hogański (ziewając) To interesujące. Co dalej?

Jan Kowalski – Jesteśmy w Gdańsku, więc nie mogło zabraknąć odwołań do historii tego miejsca. Stoczniowcy Lumberjack match to walka, w której wezmą udział Bidam, Nas Jazzowski i Polla Kinzler.

Tony Hogański Coraz więcej dziwolągów w naszej federacji.

Jan Kowalski – No i wreszcie wielki main-event, a mianowicie 6-Man Tag Team match. Po jednej stronie SR-Crazy, Yoshihito Nabeshima i Szakal, a po drugiej Franko, Bane i Vaclav.

Tony Hogański Dobrze, że mistrz Szakal będzie świecić jasnym blaskiem wśród tej beznadziei.

Jan Kowalski – Mam znów wrażenie, że nie jesteś zbyt ciepło nastawiony do odnowy EWF.

Tony Hogański Podpisałem, co podpisałem, więc po prostu akceptuję rzeczywistość. Już o tym mówiłem.

Jan Kowalski – W każdym razie... gala zapowiada się interesująco!

Tony Hogański Dam ci białe kwiaty i zajączka z waty.

Jan Kowalski (zdziwiony)Co?

Tony Hogański Nic, westchnę. (Westchnął.) Będziemy długo żyli i ach... jak bezpiecznie. Niech żyje EWF!

Jan Kowalski (trochę zaniepokojony stanem Tostera) No tak... Dostaję informację, że czas nam przenieść się na zaplecze.


(Zgodnie ze słowami Janka trafiamy na zaplecze. Jakże długo na to czekaliśmy, ale wreszcie jest! EWF powróciło, a wraz z nim te romantyczne wycieczki za kulisy. Jak już wspomniano znaleźliśmy się na zapleczu, gdzie spotykamy Don Camilla, jednego z nowych zawodników, który zadebiutował w federacji na Dżihadzie. Don Camillo nie jest sam, towarzyszy mu jego tzw. lewa ręka, czyli Stefano, a także kilka wyzywająco ubranych kobiet.)

Don Camillo Najlepsze wziąłeś?

Stefano Tak, szefie.

Don Camillo Nie żadne tanie Rumunki?

Stefano No co ty, szefie. W takim biznesie, na takim poziomie liczy się jakość.

Don Camillo Nie ucz ojca dzieci robić. Znam się na swoim biznesie tak jak na wrestlingu. Rozkręcamy interesy w Europie Środkowej, a EWF to świetna przykrywka... nie, to złe słowo, to świetna baza wypadowa do ekspansji naszej familii. Dzisiaj już raz wygrałem, ale to był dark match i taki tam trening. Liczę na pasy, ale podczas gdy ja będę walczył, to nasze panienki mają zarabiać na siebie. Zrozumiano?

Stefano Zrozumiano.

Don Camillo EWF to nie jest klientela z jakiegoś burdelu spod znaku San Siro w Mediolanie. Tu kontrakty są wysokie, a tym samym dochody będą wysokie. Nie pytaj jak udało mi się to załatwić, bo po prostu się udało. (Do dziewczyn.) Panienki do roboty! Potencjalnych klientów wiele, a was mało, więc macie wyrabiać normę. Jak się dobrze spiszecie to będą benefity. Musicie zapracować na swój ZUS. Zrozumiano?

Dziewczęta Zrozumiano.

Don Camillo Teraz inna sprawa. Co wiesz o moich przeciwnikach?

Stefano Żubr najgroźniejszy, bo już wygrywał pasy. Zaraz za nim SeBa, taki ciekawy typ, niesamowicie popularny. Trzeci przeciwnik to niewiadoma, ale wszyscy stawiają na Franza.

Don Camillo A kto stawia na mnie?

Stefano (lekko zmieszany) Prawdę mówiąc...

Don Camillo Nikt? (Uśmiecha się.) Tym lepiej, będzie zaskoczenie. Chodź, idziemy!

(Włosi odchodzą, więc my też. Ciao!)


Tony Hogański Co to za kolesie?

Jan Kowalski – To nie żadni kolesie, a nasz nowy nabytek, Don Camillo.

Tony Hogański Don Camillo to włoski ksiądz, postać literacka i serialowa.

Jan Kowalski – A u nas to wrestler.

Tony Hogański W PCW szefem ochrony był natomiast niejaki Don Camilio. Wsławił się tym, że w 2000 roku zastrzelił Tony'ego Krocka.

Jan Kowalski – No proszę, a mówią, że to w EWF dzieją się dziwne rzeczy.

Tony Hogański Don Camilio długo nie pożył, bo został zastrzelony przez Loba.

Jan Kowalski – Coraz lepiej.

Tony Hogański W 2001 roku okazało się natomiast, że Tony Krock jednak żyje.

Jan Kowalski – Młodszych widzów chciałbym poinformować, że założyciel PCW tak naprawdę nazywał się Tony Rock, a Krock to taki prześmiewczy pseudonim wymyślony przez Tostera.

Tony Hogański Będąc przy PCW. Już jutro, 22 czerwca, nieboszczka PCW obchodzi swoje urodziny. Od 1999 roku minęło szesnaście lat. Prawdę mówiąc, to ja już nawet nie pamiętam o PCW.

Jan Kowalski – Młodszych widzów chciałbym poinformować, że PCW oznacza Polish Championship Wrestling, które było pierwszą polską federacją wrestlingową.

Tony Hogański Sandman czasem twierdził co innego, ale to szczegół.


(Czas na specjalny materiał filmowy. Nieopodal hali, w pobliskim centrum kongresowym, odbywa się nadzwyczajny zjazd Związku Wrestlerów Polskich. To już dziewiąty zjazd tej organizacji, która od 1999 roku walczy o prawa pracownicze dla wrestlerów i osób związanych z tym biznesem. Do delegatów ze wszystkich związków okręgowych przemawia sekretarz generalny związku, Miszka.)

Miszka – Po raz dziewiąty spotykamy się na zjeździe ZWP. Od 2002 roku nie było nadzwyczajnego zjazdu, a nasza organizacja działała w pokoju i harmonii. Tacy prezesi jak Szakal czy Bubba prowadzili ZWP ku kolejnym sukcesom. Wydarzenia z ostatniego roku pokazały jednak, że w gronie naszego związku zarysowały się ogromne podziały. Legalnym prezesem został wybrany Don Pedro.

Głos z sali Wcale nie! Prezesem został Vaclav!

Miszka Właśnie o tym mówię. Prezesem został Don Pedro... fakt, był to niespodziewany wybór, ale całkowicie legalny, a taki Vaclav zakwestionował go i doprowadził do rokoszu. ZWP było apolityczne, a przynajmniej starało się być. Przetrwaliśmy wszystkie federacje, PCW, EWF, AWF, HVW, BGW i jeszcze inne drobne. W 2002 roku EWF próbowało nas zniszczyć, ale przetrwaliśmy. Teraz Felipe Castro i Vaclav wciągnęli nas w samo centrum walki o władzę. Kryzys był, ale miejmy nadzieję, że się kończy. Vaclav i Don Pedro zrezygnowali ze wszystkich pretensji do fotela prezesa. Dziś odbędą się wybory nowego. Kandydatem jest w zasadzie każdy delegat. Zobaczymy, co przyniesie pierwsza tura głosowań. Nim jednak do niej dojdzie, zagłosujemy czy mej skromnej osobie należy udzielić wotum zaufania jako sekretarzowi generalnemu. Drodzy koledzy, drogie koleżanki... wybierzmy dziś dobrze, aby nasz związek nie popadł już więcej w kryzys. Dziękuję.

(Koniec materiału filmowego.)


Tony Hogański Najlepszym prezesem ZWP był mistrz Szakal. Koniec i kropka.

Jan Kowalski – Ciekawe, kto tam wygra. Nigdy nie zajmowałem się bliżej historią ZWP.

Tony Hogański Tam liczy się tylko Szakal. Wszystko przed nim i po nim to pierdoły. Chociaż podobno w 2001 roku Bullzeye niezłe przekręty tam robił i go na kolejnym zjeździe na nowego sekretarza generalnego nie wybrali.

Jan Kowalski Dawne czasy.


Na arenie rozbrzmiewa głośne „Come out and play” The Offspring i pod FeliXtronem pojawia się Felipe Castro. Od zeszłego roku pełni on funkcję prezydenta i prezesa zarządu EWF, a także komisarza, oberprokuratora i przewodniczącego Rady Nadzorczej EWF Corporation. Sporo stanowisk jak na jedną osobę, a do Dżihadu był jeszcze szefem GRU. Felipe Castro wita generalnie mieszana reakcja publiczności. Gdańsk to Gdańsk, matecznik partii rządzącej, więc jej zwolennicy witają go dość ciepło, podobnie jak wyciągnięci z grobów komunistyczne relikty po Franciszku Rokossowskim, którzy to znów zaczęli pojawiać się na galach. Zwykli fani mają Felipe do powiedzenia krótkie i dobitne słowo - „Wypierdalaj!”. Syn Feliksa Castro nic sobie z tego nie robi i spokojnie wchodzi na ring, gdzie otrzymuje mikrofon.

Felipe Castro Extreme Wrestling Federation powraca! I to jakie EWF, proszę państwa, jakie EWF! Nowe, odmienione, oczyszczone ze zła, korupcji i zepsucia. Od 2007 roku walczyłem o powrót sprawiedliwości do EWF, o przywrócenie ideałów mojego ojca. W 2008 roku poszedłem na kompromis z jego mordercami. Niestety później okazało się, że to był błąd. Byłem komisarzem, ale tak naprawdę nic nie mogłem, wszystko zależało od tej kliki, która rządziła federacją. Szakal, Game, Kraven, Esmeralda, Sandman... te imiona należy wymawiać z obrzydzeniem i pogardą. Oni zawłaszczyli polski wrestling i wmówili wam, że zło tak naprawdę jest dobrem, a dobro złem. Zrozumcie, ja nie chciałem przejmować federacji w tak brutalny sposób, w jaki dokonało się to w kwietniu zeszłego roku. Nie miałem jednak innego wyjścia. Wiedziałem, że walka prawna nie ma sensu, bo federacji odzyskać nie mogłem. Proponowano mi reaktywowanie PCW i wykończenie EWF w ramach uczciwego współzawodnictwa. Ja jednak nie chciałem PCW, miałem już przecież wcześniej HVW. Chciałem EWF, chciałem mojego dziedzictwa, dzieła mojego ojca. Wierzę, że Felix Castro spogląda na nas z góry, choć jako komunista, to on chyba nie wierzył w metafizykę. W każdym razie, ja czuję jego obecność. Wiem, że on akceptuje moje działania i mam także niezachwianą pewność iż sam uznałby moją politykę za dobrą. Proszę państwa o powstanie. Uczcijmy pamięć Feliksa Castro minutą ciszy. W tym roku przypada ósma rocznica jego śmierci.

Wszyscy wstają. Na FeliXtronie pojawia się zdjęcie uśmiechniętego, ale równocześnie władczo groźnego Feliksa Castro. Trwa minuta ciszy, ale minuta jak to minuta, ma to do siebie, że szybko się kończy. Prawie jak życie...

Felipe Castro Przejdźmy jednak do rzeczy. Po pierwsze chciałbym wszystkich powitać na Wrestlepaloozie. Rozpoczynamy nową erę w dziejach EWF. Wspólnie będziemy budować nowy, lepszy polski wrestling. Koniec z korupcją, dekadencją, upadkiem moralnym, pierdołami, polityką na galach, historią, literaturą i cholera wie czym jeszcze. Wracamy do korzeni, wracamy do tego co najważniejsze, czyli polskiego wrestlingu. Polityka oczyszczania rozpoczyna się tu i teraz. Będziemy powoli skuwać z EWF te imperialne naleciałości, jakie zbudowano tu po 2001 roku. EWF nie jest imperium, nie jest państwem, nie jest dworem królewiąt takich jak Szakal czy Kraven. EWF ma być ucieleśnieniem polskiego wrestlingu, a nie maszynką do zarabiania pieniędzy na własne zachcianki. Jeśli ktoś będzie dobrym wrestlerem, to zrobi w nowym EWF karierę. Po znajomości nie będziemy nikogo promować, ale oczywiście nie zapomnimy o ludziach, którzy wraz ze mną walczyli o nowe EWF. Tu chciałbym podziękować Vaclavowi za jego wkład w odnowę EWF. Wielkie brawa!

Braw jednak nie ma. W momencie, gdy na FeliXtronie pojawia się zdjęcie Vaclava, zebrany lud w gdańskiej hali zaczyna głośno gwizdać i wyrażać swoją dezaprobatę.

Felipe Castro Kilka szybkich decyzji jeśli chodzi o politykę oczyszczania i usuwania pozostałości starego reżimu. Klika rządząca EWF ustanowiła w federacji system odznaczeń. Co to ma niby być? Jesteśmy państwem, że przyznajemy sobie ordery? W EWF wszyscy są równi, nie ma miejsca na takie dziwactwa. Z dniem dzisiejszym zostają zlikwidowane Medal Gangsty Sprawiedliwego, Medal Zasługi EWF imienia Johna Hangmana, Złota szabla „Za dzielność w obronie EWF” i Order Feliksa Castro. Zakazane jest ich noszenie i eksponowanie w czasie jakichkolwiek gal organizowanych przez federację pod groźbą sankcji zapisanych w odpowiednich paragrafach kontraktu każdego zawodnika. Po drugie... Felki... ta nazwa obraża mojego ojca. Od dzisiaj Felki zostają zlikwidowane. Zakazane jest ich eksponowanie w czasie gal organizowanych przez federację. Ich historia kończy się, a w ich miejscu ustanawiam zupełnie nowe Nagrody Branżowe EWF, a gale specjalne jak zawsze odbywać się będą w grudniu. Nie chcemy oczywiście nikomu odbierać dawnych nagród. W najbliższych dniach wydane zostaną pamiątkowe dyplomy, które można oprawić sobie w ramki i powiesić na ścianach i wspominać jak to w 2003 roku ktoś zdobył dawnego Felka, czyli obecną Nagrodę Branżową EWF. W zasadzie to tyle. Życzę wszystkim udanej gali.

Znów gra „Come out and play", a Felipe Castro opuszcza ring.


Tony Hogański Jak to zlikwidować ordery i odznaczenia i zakazać ich noszenia?! Przecież ja jeszcze nie otrzymałem Orderu Feliksa Castro!

Jan Kowalski – Zrozum Tony, chodzi o równość. Wolność, równość, braterstwo. Nie potrzebujemy orderów i medali by żyć w zgodzie i budować lepszy świat polskiego wrestlingu.

Tony Hogański A Felki? Zlikwidował Felki!

Jan Kowalski – Nie zlikwidował, tylko zmienił nazwę. Nagroda Branżowa EWF nie brzmi źle, jest neutralna światopoglądowa. Poprzednia może faktycznie mogła obrażać Feliksa Castro.

Tony Hogański Czy tobie Janku zrobili jakieś pranie mózgu? O czym ty gadasz? Jak możesz bronić tych decyzji? (Chwyta się za głowę.) Jak?!


(Jak? Na wznak? Nie znamy tajemnicy Janka, ale przecież jakaś musi być. Zamiast rozwiązywać tajemnice lepiej wybrać się na zaplecze. Korytarzem idzie bowiem Kraven, były komisarz EWF i legenda polskiego wrestlingu, a obecnie zaledwie zwykły wrestler. Rosjanin, który od lat chodził ubrany tylko w garniturach znów ma na sobie swój dawny, sowiecki, krwistoczerwony dres. Wygląda na zarośniętego i w zasadzie trochę nawet niechlujnego. Zza pazuchy wyciąga piersiówkę z wódką i popija w typowym rosyjskim stylu. Krok trzykrotnego EWF World Champa jest pewny, ale wzrok chyba nieobecny. Rosjanin dumnie kroczy korytarzem, więc lepiej zostawić go w spokoju. Wracamy na ring.)


Tony Hogański Kraven na ringu! Nie widzieliśmy walki z jego udziałem od 2009 roku!

Jan Kowalski – Będąc jeszcze ściślejszym to te jego dwie walki w 2009 były zaledwie epizodami. W 2007 roku stoczył jedną, w 2006 dwie, w 2005 jedną, a ostatnią serię co najmniej kilku walk miał w 2004 roku. To już ponad dziesięć lat temu.

Tony Hogański Co z tego? To Kraven, legenda wrestlingu! Zobaczyć go w akcji to czysta przyjemność.

Jan Kowalski Dlaczego on to robi? Odsunięto go od władzy to wraca na ring? Po co? W jakim celu?

Tony Hogański Może po prostu lubi to?

Jan Kowalski Rozmienia swoją legendę na drobne. Felipe Castro będzie go umieszczał w najgorszych i najnudniejszych walkach, może nawet w dark matchach. Niech Kraven oszczędzi nam wstydu, bo smutno patrzeć będzie na upadek tak wielkiego wrestlera, być może najwybitniejszego w dziejach tego sportu.


(Znów jesteśmy za kulisami. Tym razem znaleźliśmy się w kwaterze głównej Armii Prus Wschodnich. Na Kwietniowej Anarchii VII SeBa odzyskał pełnię praw do swojej armii, znów został feldmarszałkiem, a do tego wygrał Puchar Szczęściarza. Dziś znów urzęduje w swoim sztabie, który jak zawsze pełen jest pruskich flag, a jego centralnym elementem jest stół operacyjny zasłany różnego rodzaju mapami i planami. Ważnym punktem na mapie tej szatni są też kasty z piwem. Rezydują tu rzecz jasna SeBa i Mati.)

SeBa Co dzisiaj chlejemy?

MatiMam Harnasie.

SeBa Nie jestem do nich do końca przekonany. Lechów nie było?

Mati Nie było.

SeBa Co z ciebie za kwatermistrz?

Mati Staram się jak mogę.

SeBa Dobra, dobra ziomek. Nie tłumacz się, jest jak jest. Harnasie też w siebie wlejemy. Mam ustawiony dzisiaj wywiad z Cassandrą Tisserant. Myślisz, że powinienem ubrać feldmarszałkowski mundur galowy?

Mati To może ją za bardzo olśnić. Postawmy dzisiaj na skromność i mundur polowy.

SeBa Racja. Może mianować ją na jakiś stopień? Mogłaby wstąpić do naszej armii. Co o tym myślisz?

Mati Powoli feldmarszałku, w miłości jak na wojnie, wszystko powinno odbywać się powoli. Za dużo szczęścia na raz niech na nią nie spada.

SeBa Chciałem jej pokazać kilka śmiesznych filmików z Królem Korwinem.

Mati To akurat pasuje.

SeBa Załatwione. Skocz do Wietnamczyka po jakieś żarcie. Będziemy mieć romantyczną kolację. Do tego mam zamiar wygrać pas. Trzeba się przygotować. Dawaj jednego Harnasia, pójdzie na przetarcie drogi dla innych. Taki zwiad. Śmiej się, to żart militarny.

(Kuzyn Feldmarszałka Wszystkich Polaków Także i Twojego wybucha śmiechem. Jak widać Armię Prus Wschodnich czeka dziś ruchliwy dzień. Wracamy na ring.)


Tony Hogański Jak to dobrze, że SeBa jest wciąż z nami.

Jan Kowalski Tak. To może być jego rok, jeśli tylko trochę się postara, odstawi piwsko na bok i pokona lenistwo.

Tony Hogański To zabije jego wewnętrzną pruskość. Nie rób z feldmarszałka kogoś, kim nie jest. To James Joyce polskiego wrestlingu.


(Parking jak to parking, niby nic ciekawego się nie dzieje, a jednak z jakiegoś powodu się tu przenieśliśmy. Pozorny spokój został zmącony przez głośny warkot silnika, gdy na ekranach milionów telewidzów na całym świecie pojawił się Harley-Davidson Dyna Street Bob w wersji z 2006 roku, którym umiejętnie sterował postawny mężczyzna. Motor został z gracją i wielkim rykiem zatrzymany przed wejściem do hali, a kierowcą okazał się nie kto inny jak Bane. Były EWF Daemusin Champion zsiadł ze swojej maszyny i uśmiechnął się do siebie. Jego uśmiech zawsze wyglądał skurwysyńsko wrednie.)

Bane Wróciłem.

Syn Anarchii spogląda na plakat promujący gdańską Wrestlepaloozę, który ktoś przywiesił na ścianie, tuż obok wejścia.

Bane To rozumiem. Nie to co ten kurwidołek w Dubaju. SR-Crazy, Franko, Bidam, Szakal, Kraven, Nas Jazzowski, Vaclav, Nabeshima. To są nazwiska! A wśród nich ja. Gdybym nie miał wszystkiego w dupie, to mógłbym powiedzieć, że podoba mi się to nowe EWF.

(To kwestia gustu, przynajmniej dla większości fanów. Bane spokojnie wkracza do hali, my udajemy się w okolice ringowe.)


Tony Hogański O! To zawsze był ciekawy zawodnik.

Jan Kowalski Bane to cenne wzmocnienie rosteru. Nie możesz powiedzieć, że Felipe Castro zaludnił EWF jakimiś nikomu nieznanymi zawodnikami.

Tony Hogański Mam przypomnieć Dżihad? Gdyby nie ugoda z nami to po ringu podpierdalaliby teraz Jaś, Małgosia, Szewczyk Dratewka i Grodzki.

Jan Kowalski No dobra. Za chwilę pierwsza walka wieczoru.

Tony Hogański ... i to jaka! Kraven wraca na ring!



Josh Brennan vs Kraven



Gra The Dubliners i ich przebój „Whiskey in the Jar” Pierwszy na arenie pojawił się Josh Brennan, który oczywiście miał na sobie długie spodenki w barwach swojego narodu oraz irlandzką whisky. Faktem oczywistym jest także, że to, że wręczył ją jednemu z fanów a następnie pewnym krokiem wszedł do ringu.
Po chwili zagrała muzyka Kravena... i to jaka! Hymn ZSRR to muzyka, która przerażała nie tylko całe narody i państwa, ale - przynajmniej w świecie polskiego wrestlingu - także wrestlerów. Wydawało się, że już nigdy jej nie usłyszymy, ale jednak stało się! Kraven powraca na ring! Muzyka gra, gęsia skórka atakuje zebranych na arenie. Po kilku sekundach pojawia się sam Kraven the Hunter. Jego krok jeszcze tak niedawno pewny, już wcale taki nie jest. Kilka razy zgubił linie prostą. Czyżby nie żałował sobie swojej ulubionej rosyjskiej wódki? Nawet jeśli tak rzeczywiście było, to mimo to chciał walczyć i lekko zachwianym krokiem wszedł w końcu do ringu gdzie za chwilę miała rozpocząć się walka.

Tony Hogański Kraven na ringu! Co za wydarzenie! Dożyłem tego!

Jan Kowalski Ekscytuję cię to bardziej niż walki mistrza Szakala?

Tony Hogański Nie, ale trzeba docenić fakt, że Kraven znów stoczy walkę.

Jan Kowalski Żeby tylko nie sprawił nam wielkiego zawodu. Przecież on coś pił!

Tony Hogański Ja pierdolę Janku. To EWF, tu połowa rosteru wychodziła kiedyś nietrzeźwa na ring.

Jan Kowalski Przez ten brak profesjonalizmu upadaliśmy.

Tony Hogański Ostatnio upadliśmy akurat przez najazd murzynów. (Chowa z żalu twarz w dłoniach) Najazd murzynów, jak to brzmi? (Dramatycznie.) Jak to brzmi?

Publiczność, podobnie jak Tony Hogański, jest równie rozochocona powrotem Kravena na ring. Takie rzeczy po prostu nie zdarzają się codziennie, nie raz w tygodniu, nie raz na miesiąc, nawet nie raz w roku, a raz na kilka lat. Kraven the Hunter powraca na ring! Walkę sędziować będzie Dark Sędzia. To arbiter o uznanej renomie, więc na pewno poprowadzi zawody w sposób przepisowy. Kraven zdjął górę swojego sowieckiego dresu i mimo upływu lat wygląda tak groźnie jak niegdyś. Czy nadal potrafi walczyć? Odpowiedź na to pytanie poznamy już niedługo. Dark Sędzia tłumaczy zawodnikom zasady walki. Na twarzy Josha Brennana rysuje się lekkie przerażenie, chyba odrobił zadanie domowe i sprawdził kim w historii polskiego wrestlingu była postać Kravena. W końcu arbiter daje sygnał do rozpoczęcia walki, słychać gong i stało się! Pierwsza od lat walka Łowcy zaczęła się! Siergiej Krawinow chciał ruszyć na przeciwnika ale niestety wódka przypomniała o sobie i Josh łatwo uniknął kilku uderzeń a następnie sam wyprowadził dwa mocne prosto oraz Big Boot w brzuch. Tego chyba nikt się nie spodziewał! Zachwiało to tylko Siergiejem więc jego przeciwnik odbił się od lin wykonując mocny Clothesline. Akcja ta zwaliła na matę Kravena ale mimo to chciał szybko wstać. Gdy tylko się odwrócił to otrzymał ponownie Clothesline.

Tony Hogański Ja pierdolę. Co się dzieje?

Jan Kowalski A nie mówiłem? Żal patrzeć. To wódka, to wszystko wódka.

Tony Hogański Nie, to się nie może tak skończyć. To dopiero początek.

Jan Kowalski Początek upadku na dno. Na samo dno. Nie bez powodu Felipe Castro wstawił Kravena do pierwszej walki wieczoru. On jest zupełnie bez formy!

Josh Brennan był mocno nakręcony, bowiem zrozumiał, że ma szansę pokonać legendę. Wszedł na narożnik ale gdy chciał wymierzyć Diving Clothesline to Łowca odskoczył na bok a po chwili wymierzył imponujący Big Boot. Drugi dzisiaj, polubili tę akcję jak kiedyś Dropkicki. Następnie chciał wykonać Piledriver... no i się udało. Prosto, łatwo, mocno i co najważniejsze skutecznie. Pin....1.....2.... niespodziewanie Irlandczyk wybił! Walka oczywiście nie może się tak zakończyć, tzn. chyba nie może. Josh znalazł w sobie tyle siły, że wstał. Rzucił się na swojego rywala, doszło między nimi do szamotaniny. Brennan rzucił przeciwnika na liny w celu wykonania kończącego Ireland Bombu [Pop-up Powerbomb]! Oberwał jednak kopniaka w brzuch oraz klasyczne DDT. Wydawało się, że może to być koniec jednak niespodziewanie Syn Irlandii dość szybko się podniósł. Otrzymał kilka potężnych chopów w klatkę piersiową. W pewnym momencie chyba Siergiejowi zakręciło się w głowie, bo Irlandczyk przerwał jego natarcie, a nawet udało mu się kopnąć rywala. Od razu wskoczył na narożnik by dołożyć rywalowi jakąś akcję wysokiego ryzyka. Kraven nie chciał do tego dopuścić i szybko wstał dochodząc do przeciwnika i na trzeciej linie rozpoczęła się mocna wymiana uderzeń. Krawinow wygrał ją i po chwili wymierzył także efektywny Superplex! Trzykrotny EWF World Champion podniósł rywala, po czym wykonał mu Soviet Bomb [Running Powerbomb]! Pin....1......2.....3! (Zwycięzcą jest: Kraven!)

Tony Hogański No i się skończyło.

Jan Kowalski Kraven wcale nie zaprezentował się szczególnie imponująco.

Tony Hogański Teraz ty przesadzasz. Oberwał Clothesline'a, jakiegoś kopniaka i kilka szturchańców. Walkę skończył dość łatwo i szybko. Czego chcieć więcej?

Jan Kowalski Nie było w tym dawnego piękna, poezji i techniki. Wszystko poszło jakoś tak... topornie.

Tony Hogański Szczerze mówiąc to ja nie wiem na co Kraven liczy. Przecież Felipe Castro, z czystej złośliwości i chęci zemsty, nie pozwoli mu walczyć z najlepszymi o pasy i trofea. Ukisi go w dolnej części karty z wątpliwej jakości zawodnikami.

Jan Kowalski Mówiłem już o tym. Wydaje się, że sam Kraven jest obecnie zawodnikiem dość wątpliwej jakości.

Tony Hogański Co ty opowiadasz? Na pewno nie zapomniał jak się walczy, a do tego ma ogromny potencjał marketingowy. Kraven to wrestler-instytucja, on przyciąga miliony przed telewizory i tysiące ludzi na areny.

Jan Kowalski Czyli jest takim samym wrakiem jak Szakal? Walczyć już nie potrafi, ale ma nazwisko? Tego oczekujemy po EWF?

Tony Hogański (zasmucony) Obrażanie mistrza Szakala to cios poniżej pasa.


(W związku z takim ciosem poniżej pasa należy jak najszybciej wycofać się na zaplecze. Jesteśmy poza obrębem hali, gdzie... trwają protesty. To dziwne, bo wydawałoby się, że wraz z nastaniem panowania Felipe Castro polityka wiecznych protestów zakończy się. Protestujący tworzą szpaler wokół wejścia do hali, które ochraniają funkcjonariusze GRU. Na parking podjechała właśnie luksusowa limuzyna. Wysiadła z niej pierwsza para polskiego wrestlingu, czyli Nas Jazzowski i Weronika Passent, jego wspaniała małżonka. Protestujący widząc Nasa zaczynają coś krzyczeć.)

Weronika Passent (macha do ludzi) Serwus helloł!

Nas Jazzowski (rozgląda się) Coś tu nie gra.

Faktycznie, protestujący są dziwnie podekscytowani i to w negatywnym tego słowa znaczeniu. Dopiero teraz widać, że większość z nich przyniosła ze sobą czarno-białe zdjęcia. Na jednym z nich widzimy Roberta Forlaniego. Zdjęcie to trzymane jest przez tęgawą kobiecinę.

Kobieta Oddaj mi mojego syna, zbrodniarzu!

Nas Jazzowski Że niby ja? Zbrodniarzem?

Matka Roberta Forlaniego – To przez ciebie Robert zaginął w Afryce!

Weronika Passent Czy naprawdę tylko o to w życiu szło?

Są tu też krewni innych zaginionych w Nigerii zawodników, m.in. Artura Groat, Wona Weia, Alberto Garcii, Francesco Guly'ego, Pasierba czy też Michela Cavioura. Wszyscy wygrażają Jazzowskiemu i jego małżonce. Najbardziej wojownicza jest Mia.

Mia (próbując przepchnąć się przez funkcjonariuszy GRU) Ty świnio! Ty zdrajco! Przez ciebie Jimmy zaginął w Afryce! To wszystko twoja wina! Twoja!

Weronika Passent Ej laska! Odwal się od Nasa, ty bazylu.

Mia Nie daruję ci tego! Będziemy cię ścigać! Zemścimy się! Nie znasz dnia ani godziny! Krwią zapłacisz za krew naszych bliskich.

Weronika Passent Ona ma coś z deklem, nie?

Nas Jazzowski Zdecydowanie. (Zwraca się do protestujących.) Zrozumcie, że to jedno wielkie nieporozumienie. Musicie przyjąć do wiadomości...

Tłum nie chce jednak słuchać. Zrozpaczone rodziny zaczynają napierać na funkcjonariuszy GRU byle tylko dostać się do Nasa i dokonać samosądu.

Funkcjonariusz GRU Prezydent Castro zaprasza. Proszę się nie przejmować tymi frustratami.

Matka Roberta Forlaniego – Będziemy co miesiąc pod twoim domem! Zbrodniarzu! To będą nasze miesięcznice!

Mia Zginiesz marnie! Słyszysz, Nas? Zginiesz.

Nas Jazzowski Chodźmy.

Weronika Passent (macha do wściekłej Mii) Żegnaj, baj-baj!

(Jazzowski i jego buddyjsko poślubiona małżonka wkraczają do gdańskiej hali. Wracamy na ring.)


Tony Hogański Nie wiem jak on się będzie z tego tłumaczył, ale prawda jest taka, że doprowadził do upadku EWF.

Jan Kowalski Myślałem, że Nas to jeden z twoich kumpli.

Tony Hogański On się wyraźnie pogubił w swoim życiu. Jeśliby tylko poprosił mnie o pomoc, zrozumiał, że tej pomocy potrzebuje, to ja bym mu oczywiście pomógł. Nie zrobił tego i masz babo placek, murzyni nas napadli i upokorzyli.

Jan Kowalski Czyli Nas jest postacią tragiczną?

Tony Hogański Być może...


(Przenosimy się do biura prezydenta Extreme Wrestling Federation. Każda ważna persona urządza biuro po swojemu. Felipe Castro postawił na nowoczesny design i tyle. Warto zwrócić uwagę na portret Feliksa Castro, no i tyle, co tu więcej opisywać? W biurze odbywa się chyba zebranie załogi. Oprócz Felipe Castro są też Agnieszka Sorel, Tamara Ostrowska, Vesna Obrenowić, Pan Józef, Avon Tschorny, Dagmara Zielińska i Ghul.)

Felipe Castro Witam was serdecznie moi mili. Cieszymy się, że EWF wróciło, prawda?

W odpowiedzi widać tylko nieśmiałe potakiwanie głowami.

Felipe Castro Zgodnie z zapowiedzią przyjmuję was wszystkich na powrót do federacji. Nawet ciebie, Dagmaro.

Dagmara Zielińska Dziękuję.

Felipe Castro Będziesz dbała o porządek w federacji.

Dagmara Zielińska (zaskoczona) Ja w GRU? Ja się chyba nie bardzo nadaję.

Felipe Castro Jakie znowu GRU? Wynajmujemy tu różne firmy sprzątające, a z tego co widzę w raportach to dział kadr kiepsko sobie radził z ogarnięciem tego burdelu. Co gale inna firma, bo inne miasto, inne zasady, inne standardy. Bałagan się robił, a my przecież pragniemy by w EWF było czysto i higienicznie, prawda? Stworzyłem stanowisko koordynatora do spraw porządkowych. Gratuluję i życzę dużo szczęścia na nowej drodze życia.

Petruella nic nie odpowiada, tylko spuszcza załamana głowę.

Felipe Castro Tamara Ostrowska pozostanie moją asystentką. Agnieszka Sorel była dyrektorem do spraw kadr, hm... cóż, kadry decydują o wszystkim, ale to miejsce jest już zajęte, oddałem je mojej małżonce, Ulryce Rothschild-Castro. Droga Agnieszko, dwóch asystentek nie potrzebuję, nie jestem Esmeraldą, dlatego trafisz do kafeterii. Zaczynasz od dzisiaj. Vesna Obrenowić, ty akurat wracasz do przeprowadzania wywiadów, przynajmniej dopóki się nie zestarzejesz i uroda ci nie zwiędnie jak siły witalne Szakala. Józef... hm... cóż... co powiesz na powrót do przeszłości?

Pan Józef – Słucham?

Felipe Castro Kotłownia czeka. Liczę na owocną współpracę z Dagmarą Zielińską, bo to podobna branża. Dziękuję bardzo.

Pan Józef (tego się chyba nie spodziewał) Ale...

Felipe Castro Chcesz stracić robotę? Kto cię zatrudni w twoim wieku? Zwłaszcza teraz, gdy podniesiono wiek emerytalny.

Pan Józef Rozumiem...

Felipe Castro Ghul, oddaję ci twój program.

Ghul Dziękuję za taką wspaniałomyślność!

Felipe Castro Ale nie możesz go realizować w kafeterii, którą chyba zreformuję. Znajdź sobie nowe miejsce.

Ghul Łoj, to gorzej.

Felipe Castro Avon Tschorny... Muszę przyznać, że doceniam twoje zdolności. Kraven chyba także je wysoko oceniał. Funkcji dyrektorskiej w GRU ci nie przywrócę, ale członkostwo już tak. Będziesz robił to samo, co za czasów poprzedniego reżimu, a do tego z wyższą pensją. Pomyśl o swojej wizie, pomyśl o swojej siostrze Cassandrze, którą przecież przyjąłem też do pracy. Chcecie wrócić na Haiti?

Avon Tschorny – Nie...

Felipe Castro No to jak rozumiem dogadaliśmy się?

Avon Tschorny Tak...

Felipe Castro Nikt nie powie, że jestem żądny zemsty. Zrozumcie, że ja naprawdę chce dobra EWF, dlatego też przyjąłem was znowu do pracy. Cieszycie się?

Słychać tylko jakieś pomruki, brak wyraźnego entuzjazmu.

Felipe Castro Nie słyszę.

Wszyscy (chórem) Tak!

Felipe Castro No i bardzo dobrze.

(Wielkiej radości po zebranych nie widać, ale cóż począć, tak to już bywa. Wracamy do komentatorów.)


Tony Hogański Cóż za wspaniałomyślność! Józef znowu w kotłowni, Sorel jako kelnerka, a Dagmara została sprzątaczką. Ma gest ten nasz prezydent Castro, nie ma co.

Jan Kowalski Ich stanowiska pracy są już zajęte. Za późno zdecydowali się na powrót.

Tony Hogański (z przekąsem) Nie to, co ty, nie?

Jan Kowalski Ja stawiam na pierwszym miejscu dobro EWF, a nie własne zyski. Powrót EWF był najwyższym dobrem, a mógł to zapewnić jedynie Felipe Castro. Zrozum wreszcie Tony, mi też nie do końca się to wszystko podoba, ale dla dobra polskiego wrestlingu tak po prostu trzeba. Jak ktoś ma coś przeciwko Felipe, to mógł odmówić... widziałeś by ktokolwiek odmówił?

Tony Hogański Pierdolisz jak reprezentant gdańskiej szkoły liberalizmu. Odmówić? Jak odmówić? Może oni mają kredyty pobrane, rodziny na utrzymaniu i nie mogą sobie pozwolić na bezrobocie? W przypadku Avona i Cassandry dochodzi jeszcze sprawa wizowa. Ludzie godzą się na najgorsze warunki, bo lepsze to niż nic, a takie cwaniaki jak Castro wykorzystują tylko sytuację, bo znajdują się w pozycji cholernego pana i władcy. Dlatego właśnie sytuacja w Polsce jest chora. Myślisz, że rynek coś ureguluje jeśli ludzie to chuje i nie mają przyzwoitości? Gówno ureguluje i tyle.

Jan Kowalski Ty masz jeszcze większe szczęście. Potrafisz się ustawić i wróciłeś na ciepłą, dobrze płatną posadę komentatora.

Tony Hogański Nie moja wina. Mam i znam swoją wartość.


(Kolejna wyprawa na zaplecze musi skończyć się jeśli nie dobrze, to na pewno ciekawie. Znajdujemy się w szatni, w której niegdyś było ludno i gwarno. Obecnie siedzą tu tylko Franko, Bidam i Helenka. Ten drugi zajada się kurczakiem, a tłuszcz spływa mu po jego mongoloidalnej brodzie. Jeśli chodzi o Franko, to po przymusowym pobycie w Afryce, dorobił się kilku nowych blizn. Stracił też sporo wagi, ale nadal to jedno wielkie, wredne i znów włochate bydlę. Przynajmniej jeśli chodzi o gabaryty, a nie o sposób bycia.)

Bidam Wiesz Franko... musisz kiedyś wpaść na swój grób. W bardzo ładnej okolicy ci go usypałem, odwiedzałem cię, a ty żyjesz.

Franko Żyję.

Bidam (oblizując palce z tłuszczu) No to co? Zemsta?

Franko Spokojnie. Nie ma pośpiechu.

Bidam Jak to nie ma pośpiechu? Ja to Jazzowskiemu mogę już nawet dzisiaj wpierdolić.

Do szatni wkracza zapłakana Mia. Kto ją tu wpuścił? Indianka pada na kolana przed Franko i Bidamem. Nowosibirskiemu się to nawet podoba, a z twarzy Franko nie sposóbwyczytać niczego.

Mia Panowie! Pomóżcie! Tylko wy możecie mi pomóc!

Bidam Chcesz kurczaka? To postawi cię na nogi.

Rzeźnik nic powiedział, podszedł do Julii i podniósł ją z kolan.

Bidam Tak nie można. O co chodzi?

Mia – O Jimmy'ego... on jest nadal w Afryce... a ten gad... ten morderca...

Bidam Jazzowski?

Mia Tak, właśnie on. On ma tu czelność pokazywać się. Po tym wszystkim, co zrobił. Po całym złu, które wyrządził mi, Jimmy'emu, wam... całemu EWF... (Mia jest wyraźnie roztrzęsiona.) Jak on śmie? Jak? Przecież to... to po prostu... niesprawiedliwe...

Bidam To nie chcesz tego kurczaka? To poprawia humor. Kończę już, ale jak chcesz, to ci coś zostawię, a jak nie, to opierdolę go do końca.

Mia Co? Jakie kurczaki? Co ty mówisz człowieku? Tu chodzi o zemstę!

Franko Zemsta będzie zimna i brutalna. Jazzowski i Castro nie będą znać miejsca ani godziny. Ta zemsta wisi nad nimi jak topór kata, jak ostrze gilotyny. Nic nie może jej powstrzymać, nic i nikt.

Mia To na co czekasz? Do roboty!

Franko Wszystko ma swoje miejsce i swój czas.

Mia (wyraźnie zdziwiona) Swój czas? Swoje miejsce? Nie... nie wierzę... to Jimmy zaginął w Afryce, a ciebie tam maltretowali, a ty mówisz, że zemsta nie musi być wykonana błyskawicznie?

Franko Może być wykonana błyskawicznie, może być wykonana jutro, może pojutrze. Ta niepewność ma maltretować spokój tych zbrodniarzy. Zawsze będą musieli oglądać się za siebie, nie odwracać się do mnie plecami, być w pełnym pogotowiu. Cały czas w strachu, cały czas w niepewności, cały czas w grozie.

Mia Więc nie zrobisz teraz niczego?

Franko Może zrobię, może nie. Rozumiem twój ból, ja też byłem w Afryce, znałem Chickasawa, lubiłem go... ale.... (Ton Rzeźnika staje się bardzo chłodny.) Ta zemsta to moja sprawa, a nie twoja.

Mia (obrażona) Idę do Żubra!

Menadżerka Chickasawa, teraz w zasadzie to już była menadżerka, wychodzi roztrzęsiona z szatni.

Bidam No czekaj! Przecież ja dzisiaj walczę z Jazzowskim! Mogę mu wpierdolić! (Młoda Indianka tego już chyba nie usłyszała.) Dlaczego nikt nie bierze mnie poważnie?

Helenka Wszyscy biorą cię absolutnie poważnie.

Bidam (spogląda dramatycznie na swoje dłonie) Czy to dlatego, że jestem żółty?

EWF FTW Champion posmutniał.

Franko Nie łam się.

Bidam Połamać to ja mogę komuś kości.

(Koniec wizyty, bo jeszcze Siegiejewicz Nowosibirski połamie nam kości. Wracamy w te najpiękniejsze rejony gdańskiej areny, czyli do Hogańskiego i Kowalskiego.)


Jan Kowalski Zemsta to będzie chyba ważne słowo w odnowionym EWF.

Tony Hogański Tu zawsze ktoś chce się na kimś zemścić. Taką mamy federację.

Jan Kowalski Taktyka Franko na zemstę jest całkiem ciekawa. Chyba chce się zmienić w jakiegoś zimnokrwistego demona zemsty.

Tony Hogański No a niby w kogo? We włochatego hot-doga zemsty?


(Na to pytanie odpowiedzi już nie poznamy. Znajdujemy się na zewnątrz hali, bo ładna pogoda, deszcz nie pada i jest ogólnie sympatycznie. Pod jedne z wejść podjeżdża austriacka limuzyna. Skąd wiadomo, że austriacka? Ano dlatego, że wysiada z niej Polla Kinzler. Nowy nabytek EWF, gwiazda estrady, który właśnie z Austrii pochodzi. Pod bramą widać mnóstwo gdańskim hipsterów, jak widać dostali cynk, gdzie Polla się pojawi, którzy wyją z radości widząc na żywo to bóstwo europejskiej tolerancji. Kinzler wysiada na chwilę z samochodu, pozdrawia fanów i rozdaje autografy. Po chwili wraca do pojazdu, który przejeżdża przez otwartą bramę. Tam wraz ze swoim Włochem o azjatyckim wyglądzie znanym jako Tomasso, Polla zmierza w stronę hali, gdzie zostaje zatrzymana przez Mariusza Maxa Kolanko.)

Mariusz Max Kolanko Polla! Dobry wieczór!

Polla Kinzler Hallo, wie geht's?

Mariusz Max Kolanko Witaj w EWF, witaj na Wrestlepaloozie!

Polla Kinzler Też cieszę się, że tu jestem. Prawda, Tomasso?

Tomasso Si.

Mariusz Max Kolanko Jesteś nie tylko sławną artystką, ale od niedawna także pełnoprawnym zawodnikiem EWF. Na Dżihadzie wygrałaś swoją pierwszą walkę i udowodniłaś, że walczyć potrafisz. Wierzysz, że ludzie przestaną koncentrować się na twoim wizerunku, a skupią się na walorach zawodniczych?

Polla Kinzler (śmiejąc się) Nie bardzo. Oba elementy są ze sobą związane. Jestem naprawdę dumna ze swojej debiutanckiej walki i swoich umiejętności i mówię to jako swój największy krytyk. Ja zawszę walczę w bardzo egoistyczny sposób, bo przede wszystkim chcę zrobić przyjemność sobie. Miło będzie, jeśli ludzie docenią moje walki, ale jeśli stanie się inaczej, nie zrobię z tego powodu dramatu.

Mariusz Max Kolanko Jaki jest twój styl? Jaki jest przepis na sukces w EWF?

Polla Kinzler Kocham różnorodność. Mój styl jest więc zróżnicowany, bo mam taki, a nie inny gust. Jestem gotowa na zwycięstwa. Gotowa na sławę. Do tego jestem bardzo wrażliwą osobą, więc nie zawsze panuję nad emocjami. Ale myślę, że nie mam się czego wstydzić. Mimo wszystko czuję się wtedy swobodnie.

Mariusz Max Kolanko A czujesz się bardziej wrestlerką czy artystką?

Polla Kinzler Wiesz i tym i tym. Jestem artystką, co nie jest wcale łatwe. Artyści mają to do siebie, że często próbują być bardziej perfekcyjni niż zwykli ludzie. Ja też... To trudne, a właściwie niemożliwe, bo w przyrodzie coś takiego jak perfekcja nie istnieje. Można do niej tylko dążyć. W efekcie linia między pewnością siebie a obsesyjnością bywa bardzo cienka.

Mariusz Max Kolanko Masz niecodzienny styl.

Polla Kinzler Co insynuujesz? Wszystko jest ze mną w porządku. A że wcześniej słyszałam różne przykre rzeczy? Tylko mnie to wzmocniło, zwłaszcza że wychowałam się w małej społeczności, gdzie ludzie wyznają konserwatywne wartości. Dzień, kiedy w pełni zaakceptowałam siebie, był zarazem dniem, w którym zaczęłam być naprawdę szczęśliwa.

Mariusz Max Kolanko Jakie wrażenie robi na robie hejting, z którym niewątpliwie się spotykasz, choćby w internecie?

Polla Kinzler Żadne. Zranić mogłaby mnie tylko osoba bliska. Wiem, że jest mnóstwo ludzi, którzy najchętniej wysłaliby mnie na tamten świat. Zawsze wtedy odpowiadam... (Śmiejąc się.) Kochany, stań w kolejce.

Mariusz Max Kolanko Życzę szczęścia na dzisiejszej gali.

Polla Kinzler Dzięki! Tschüs!

Tomasso Ciao!

(Kinzler i Tomasso znikają we wnętrzu hali niczym Jonasz w wielorybie. Mariusz Max Kolanko także rusza swoją drogą by odnaleźć dla siebie choć odrobinę szczęścia. Nam nie pozostaje nic innego jak powrócić w rejony stanowiska komentatorskiego.)


Jan Kowalski Co ty na to?

Tony Hogański Co się z tym EWF wyprawia?

Jan Kowalski Felipe Castro buduje nowe EWF. Wolne od uprzedzeń i tolerancyjnie.

Tony Hogański No kurwa nie. Ostatni bastion normalności pada.

Jan Kowalski Nie wiem czy czytałeś instrukcję na temat przeklinania na wizji.

Tony Hogański Nie.

Jan Kowalski To przeczytaj, to w ramach wdrażania ISO666. Cytując Felipe Castro z ostatniego szkolenia - „Choćbyś nie wiem jak bardzo był popularny, rozpoznawalny i jaką wartość marketingową prezentował, to pamiętaj, że nie ma ludzi niezastąpionych. Łaska fanów na pstrym koniu jeździ. Dzisiaj cię kochają, będą płakać po twoim odejściu, jutro będą smutni, pojutrze będą wzdychać z żalem, a po tygodniu już zapomną. Na twoje miejsce mamy wielu młodych, żądnych krwi i sławy, którzy tylko czekają na twoje potknięcie. Pamiętaj o tym”.

Tony Hogański Naprawdę tak powiedział?

Jan Kowalski Tak.

Tony Hogański I ty to zapamiętałeś?

Jan Kowalski Tak, bo to chyba prawdziwe.


(Jesteśmy na jednym z wielu korytarzy w gdańskiej hali. Korytarze stanowiły zawsze ważny element w czasie gal EWF. Tak jest i tym razem. Naszym oczom ukazuje się Yoshihito Nabeshima, który spokojnie, z dumą, gracją, niesamowitą pewnością siebie, a także pewną nutką ogólnego lekceważenia dla konsumpcyjnego stanu ducha tego świata, kroczy wspomnianym wyżej korytarzem. Jeśli ktoś myśli, że były EWF Evolution Champion ubrany jest w jakieś fikuśne japońskie ciuchy, to bardzo się pomylił. Książę ma sobie świetnie skrojony garnitur, z gatunku takich, których ceny zaczynają się od tysięcy. Trzeba to przyznać, garnitur świetnie leży, wszystko jest idealnie dopasowane. Yoshihito prezentuje się władczo, a przede wszystkim godnie, wzbudza też pewnie zachwyt serc niewieścich. Jedynym starodawnym elementem ubioru jest umieszczony w czarnej pochwie miecz kodachi. To w zasadzie mieczyk, bo one nie miały z reguły więcej niż 60 centymetrów długości. Nabeshima zatrzymuje się i wyciąga z kieszeni telefon, który jak to u Japończyków bywa, choćby nie wiadomo jak nowoczesny był, musi być telefonem z klapką.)

Yoshihito Nabeshima (przez telefon) Już jesteście? Tak, po polsku. Trzeba się wprawiać w języku. Do zobaczenia.

(No i tyle. Więcej się nie dowiemy. Rozmowa zakończona, a Nabeshima rusza dalej. Majestatu w nim wiele, ale czy przełoży się to na dobre walki i zwycięstwa? Czas pokaże, a na razie jesteśmy zmuszeni powrócić na arenę, gdzie komentatorzy jak zawsze mają coś ciekawego do powiedzenia.)


Jan Kowalski Jest i Yoshihito

Tony Hogański Dobrze go widzieć.

Jan Kowalski Ciekawe w jakiej jest formie.

Tony Hogański Przekonamy się w czasie main-eventu.


(Przenosimy się na zaplecze. Tu do pustej szatni wkroczył właśnie Kraven the Hunter. Pomieszczenie jest absolutnie proste i skromne. Ławka, krzesło, stół, lampa i szafka. To wszystko, co oferuje. Nawet prysznic jest chyba na korytarzu. Rosjanin siada na ławce, nie jest za bardzo zmęczony, zza pazuchy wyciąga piersiówkę. Bierze łyka, ale...)

Kraven Pusta...

To prawdziwie melancholijna scena w stylu rosyjskiego kina ze szkoły uralskiej. Melancholia wkrótce zostaje przerwana przybyciem do szatni Felipe Castro, Avona Tschorny'ego i kilku funkcjonariuszy GRU.

Felipe Castro Ach, tutaj się zaszyłeś. Podoba ci się szatnia?

Kraven Może być.

Felipe Castro No tak. Przykro mi, ale nie jest twoja. Zaszło jakieś nieporozumienie, bo twój kontrakt wrestlerski nie przewiduje własnej szatni.

Kraven Nie?

Felipe Castro Niet. Przygotowaliśmy ci miejsce we wspólnej szatni dla młodych wrestlerów. Wiem Siergiej, wiem... a to pomieszczenie miałoby się niby zmarnować? Otóż nie zmarnuje się. Widzisz za tą ścianą znajduje się szatnia Vaclava, a on lubi dużo piwa pić. Później zawsze są problemy gdzie składować te wszystkie butelki i puszki. No i wymyśliliśmy, że to świetny schowek. Tak więc sorry Siergiej, ale wypad.

Jak na potwierdzenie tych słów ściana zostaje rozbita. Cóż, wykonano ją z jakiejś płyty gipsowo-kartonowej. Jak się okazało ścianę tą rozwalił młotkiem Vaclav.

Vaclav Czołem sąsiedzie!

Felipe Castro O, Valcav, świetnie. Znacie się z Kravenem?

Vaclav Chyba tak, a co? (Pociąga potężnego łyka Perły.) Jakiś problem? Ruski dziadek się awanturuje? Zrobić z nim porządek?

Felipe Castro Nic, tak tylko pytam. No więc Kraven już wychodzi, bo ma szatnię gdzieś indziej. Aha Siergiej, nie zapomnij, że po gali masz sesję autografową, dwie bite godziny dla fanów. Jutro o 6:00 rano odwiedzasz miejscowy szpital i wspierasz starców na ich ostatniej drodze życia. Zrozumiano?

Kraven (beznamiętnie) Czy ty masz jakiś problem?

Felipe Castro Mam, mam problem z tobą, Siergiej. Czego ty tu szukasz? Chcesz być znowu wrestlerem? Proszę bardzo, ale poza pierwsze dwie walki w karcie to ty nie wyjdziesz. O żadne pasy walczyć nie będziesz, z nikim ważnym się nie zmierzysz. Dodatkowo tylko mi pomożesz, bo twoje nazwisko wciąż przyciąga tłumy. Mam gwiazdę, co tam gwiazdę, prawdziwą ikonę i legendę w karcie, która zwiększa federacji obroty, a w zamian niczego nie żąda. Dla mnie to idealna sytuacja, nie wiem jak dla ciebie. Nie będzie żadnego wznowienia dawnej kariery. Będą dalsze upokorzenia i będzie powolny upadek twojej legendy. Ja się nigdzie z EWF nie ruszam, dopóki ja tu jestem, to nie masz co liczyć na jakiekolwiek sukcesy.

Kraven Rozumiem...

Felipe Castro Więc może czas przejść na emeryturę? Będziemy zapraszać cię na rozdania Nagród Branżowych EWF.

Kraven Nie. Zostaję w EWF.

Felipe Castro Jak chcesz. Avon, wyprowadź go.

Kraven Sam wyjdę.

Avon Tschorny Szefie...

Felipe Castro To ja jestem twoim szefem!

Kraven Mówiłem przecież właśnie do szefa.

Kraven Spokojnie Avon, znam drogę.

Vaclav Cześć! Trzymaj się Krave! (Spluwa pogardliwie.) Przyjemnych walk z bandą idiotów.

(Trzykrotny EWF World Champion zabiera swoją torbę i wychodzi z szatni. Wracamy na ring.)


Tony Hogański Tak traktować legendę. Wstyd panie Castro, wstyd.

Jan Kowalski To dobrowolny wybór Kravena.

Tony Hogański Tobie już zupełnie castrowski sufit na łeb spadł.

Jan Kowalski Nie. Fakt faktem, Felipe Castro powinien wzbić się ponad swoje osobiste uprzedzenia i zostawić Kravena w spokoju. Może go umieszczać w walkach z najsłabszymi, ale odbieranie szatni? Po co?

Tony Hogański To kanalia zupełnie jak mój zdradziecki wychowanek. Niedobrze mi się zrobiło, gdy zobaczyłem jego wstrętną mordę na ekranie.

Jan Kowalski Tak. Znamy twoje uczucia co do Vaclava. Tymczasem dotarliśmy do drugiej walki dzisiejszej gali.

Tony Hogański Jak miło.



Elimination match:
Franz vs Alvaro Morena vs PepsiBosman vs Nekrophage



Czas na kolejną walkę! Radość tą obwieszcza nam cudowna muzyka, czyli Praca spawacza mnie przeistacza" w wykonaniu niezapomnianych T-raperów z nad Wisły. Na arenie pojawia się wspaniały Franz, czyli zwolennik rynków centralnie sterowanych. Przed wejściem na ring pozdrawia swojego Tragicznie Zmarłego Brata, który przed laty poległ na torze żużlowym. Na ringu Spawacz z dumą staje obok sędziego.
Gra Shakira i jej przebój „Suerte", a to znak, że na ringu pojawi się przedstawiciel młodego pokolenia wrestlerów. Publiczność wita, a raczej ignoruje pierwszego reprezentanta urugwajskiego wrestlingu w Polsce, Alvaro Morenę. Zawodnik przybija piątki fanom, a ubrany jest w koszulkę piłkarskiego klubu Racing Club de Montevideo. Na ringu Franz spogląda na niego ze spawalniczą wyższością.
Kolejnym zawodnikiem, który melduje się na arenie jest PepsiBosman, który na ring wychodzi przy rytmach Pepsi Themu. Publiczność okazuje mu nawet sympatię. Być może spożycie pepsi na Pomorzu Gdańskim jest najwyższe w Polsce.
Gra „Dead Silence” – AD, a po chwili robi się bardzo ciemno, stonowane światła przy FeliXtronie i rampie spokojnie pulsują w rytm basu. Delikatny spotlight podąża za cierpliwie za idącym na ring Nekrophagem. Publiczność ignoruje go kompletnie, prawie nikt gościa nie jest w stanie z niczym skojarzyć.

Jan Kowalski Zapowiada się bardzo interesująca walka.

Tony Hogański Franz, Alvaro Morena, PepsiBosman i Nekro-coś-tam to twoja definicja interesującej walki?

Jan Kowalski Ty jak zawsze nie doceniasz naszej młodzieży, a to błąd, powinieneś. Oni być może kiedyś będą walczyć w main-eventach.

Tony Hogański Chyba jak wprowadzą zasadę, że najważniejsze walki odbywają się na początku gali.

Jan Kowalski Dodam, że walka ta będzie Elimination matchem, a zwycięzca weźmie udział w batalii o EWF Daemusin i Evolution titles.

Cała czwórka zawodników jest już na ringu, a towarzyszy im Lech Grudziński, który miejmy nadzieję w sposób sprawny i zdecydowany poprowadzi te zawody. Wszyscy wrestlerzy pojawili się już na ringu, więc sędzia uznał, że należy uderzyć w gong. Sygnał do walki nie podziałał zachęcająco, wrestlerzy przyjęli tylko przyczajone pozy i mierzyli się wzrokiem. Żaden z nich nie chciał opuścić gardy. Tę chwilę bezczelnej bezczynności postanowił wykorzystać człowiek Pepsi i ruszył w kierunku Franza. Franz mimo, że przygotowany do ataku, zawahał się i przez to przyjął na twarz kilka punchów. Jednak na szczęście dla niego, nie upadł od nich, a nawet udało mu się trochę skontrować przeciwnika. Tak więc wywiązał się między nimi regularny brawl. Alvaro Morena podszedł bliżej by przyjrzeć się temu epickiemu pojedynkowi. Sytuację postanowił wykorzystać więc Nekrophage, który ruszył na ciekawskiego wrestlera. Zaskoczony Alvaro padł na ziemię pod gradem kolejnych punchów. Będący w uścisku niedaleko nich PepsiBosman nadal zaciekle walczyli, w pewnym momencie wpadli jednak tak nieszczęśliwie na swoich przeciwników, że przewrócili się i wyszedł z tego nawet taki śmieszny i niezły roll up! Pin....1.....2....kick out!

Jan Kowalski Widziałeś jak wykopnął? To szkoła mistrzów!

Tony Hogański Urugwajska?

Jan Kowalski Kpisz z Urugwaju?

Tony Hogański Nie. Mają tam uroczego prezydenta-żula.

Franz nadal nie może uwierzyć, jak wielką szansę zmarnował, PepsiBosman szybko otrząsnął się z szoku i ruszył na przeciwnika. Ten, chyba opłakiwał strasznie zmarłego brata, bo nawet nie zauważył jak zaczął dostawać kolejne ciosy z nogi.  Gdy już przechyliła się szala na jego korzyści, zaczął okładać z buta biednego Franza. W tym samym czasie Alvaro i człowiek o pseudonimie podobnym do nekrofila, tarzali się  wte i wewte po ringu, próbując wyrwać się z klinczu.  Taka przepychanka zaczęła denerwować Pepsiego, który zdobył przewagę w ringu i prezentował się najlepiej z całej czwórki. Po oklepaniu Franza, postanowił więc trochę spacyfikować swoich rywali, ruszył więc na turlających się przeciwników z leg dropem! Akcja okazała się dość skuteczna i PepsiBosman postanowił ją jeszcze raz powtórzyć. Po spacyfikowaniu swoich rywali, obudził się jednak Franz, który postanowił głową ruszyć na swojego prześladowcę, PepsiBosman był dość czujny i częściowo uniknął ciosu. Franz zahaczył go jednak, przez co padli razem na matę. Nekrophage obudził się i postanowił rozliczyć się z Alvaro. Podniósł go i uderzył raz i drugi chopsem. Alvaro przyjął je na klatę mężnie, ale po chwili dostał clothesline przez co zachwiał się poważnie, Nekrophage poszedł za ciosem i jeszcze raz rozpędził się i wymierzył clothesline! Morena padł, ale szybko się podnosi tylko po to by otrzymać Superkick. Tym razem szybko nie wstanie. Nekrophage jest wyraźnie zadowolony i tantuje do publiczności. Morena powoli się podnosi, więc Dylan kopnął go w brzuch i wykonał Defective Trip [Powerbomb Lungblower]! Pin....1.....2.......3! (Alvaro Morena został wyeliminowany!)

Tony Hogański O! Popatrz! Gość z kraju o nazwie Uru-guru jest za burtą.

Jan Kowalski Znowu kpisz z Urugwaju?

Tony Hogański Nie. Przecież mówiłem, że mają tam uroczego prezydenta-żula.

Jan Kowalski Tony, ja to sprawdziłem. Już go nie mają.

Tony Hogański Zapił się na śmierć? To był człowiek w typie koali, oni tego nie robią, oni tak nie kończą.

Jan Kowalski Nie, po prostu wybrali nowego.

Tony Hogański Jebana demokracja. Tak samo myśli u nas Bronek.

Nekrophage zaczyna się cieszyć jak szalony. Naprawdę udało mu się kogoś wyeliminować! Czy nadszedł jego czas? Czy on sam w to uwierzył? Czy tak rozpocznie się jego wielka kariera? Tę zagmatwaną sytuację postanowił wykorzystać Franz. Odpowiedział on te wszystkie skomplikowane pytania o losie wrestlera w świecie współczesnym w sposób prosty i banalny. Jak gdyby nigdy nic, ni z tego ni z owego, po prostu zaszedł swojego rywala od tyłu i zastosował zabójczego Roll upa! Pin....1.....2....3!
(Nekrophage został wyeliminowany!)

Tony Hogański O! Janku, popatrz! Nekromanta został wyeliminowany.

Jan Kowalski A może nawet też wyalienowany.

Niesamowite jak łatwo się to stało. Nekrophage nie może uwierzyć i zaczyna się kłócić z sędzią, Franz zaczął oddawać cześć tragicznie zmarłemu bratu, a PepsiBosman rozdawał puszki pepsi fanom swoim i nie swoim. Przegrany próbuje jeszcze protestować, jednak Franz wygania go z ringu. Walka rozpoczyna się tak naprawdę na nowo. Bosman i Franz ruszyli na siebie, pierwszy lock up... a jego efekt jest taki, że Franz rzuca zdziwionego Pepsiego do narożnika i zaczyna okopywać. Bosman blokuje jeden z punchy i sam przechodzi do ataku. Okładając rywala kolejnymi ciosami w końcu wrzuca go w narożnik. Taka zamiana miejsc nagła nastąpiła, Franz szamoce się w narożniku, przyjmując a to ciosy pięścią, a to ciosy nogą. Franz  zaczyna słaniając się na nogach próbując złapać równowagę, chwyta się mocno lin. PepsiBosman wykorzystuje sytuacje i  wykonuje Belly to Belly Suplex! Pepsi chwile tauntuje po swojemu w kierunku rywala, a następnie szybko wskakuje na linii i skacze z Elbow Dropem! To musiało boleć! Pin....1....2.....kick out! PepsiBosman nie jest zaskoczony, choć widać, że liczył na to, że skończy walkę. Postanowił, więc kolejnymi ciosami dobić przeciwnika. Następnie znowu wszedł na narożnik i skaczę na swojego rywala z Pepsi Splash [Diving Splash]! Jednak myli się okrutnie i nie trafia w rywala, tylko pustą matę! Franz resztkami sił zdążył się przemieścić, taka to była historyjka.


Jan Kowalski Nie powiesz, że walka jest nudna?

Tony Hogański Nie, nie jest, ale nie rób z nich nowych main-eventerów. Takim gadaniem niszczysz ich kariery, bo oduczasz ciężkiej pracy.

Jan Kowalski Uczciwością ludzie się bogacą.

Tony Hogański Twój nowy kolega Castro może wiele o tym powiedzieć.

Obaj wrestlerzy leżą na ringu i próbują złapać siły. To znaczy nie łapią ich tak dosłownie, bo to nie są ucieleśnione byty. Tak się po prostu mówi. To taka informacja dla Vaclava, który bierze wszystko śmiertelnie poważnie. Pierwszy wstaje Franz, któremu z pewnością pomaga duch zmarłego brata. Franz szybko wstaje, po czym od razu odbija się od lin i załatwia akurat wstającego rywala z Lou Thesz Pressem! Miłośnik Pepsi wciąż utrzymuje się na nogach, więc Franz postanowił odbić się o liny i ruszyć na swojego rywala, niczym prawdziwy żużlowiec! W sumie nie do końca wiadomo co chciał zrobić Mr. Speedway, ale wiemy, że z impetem wpadł na swojego rywala! Wresterzy padli na matę. Szybko się podniósł Franz znowu się odbija o liny i wykonuje Flying Elbow! Pin....1....2.... kick out! Franz nie ma czasu się kłócić z sędzią, postanawia jak najszybciej skończyć walkę, więc podnosi rywala i wykonuje Neckbreaker! Bosman pada na matę, Franz zamiast do niego podbiec zawahał się na chwilę i spojrzał w stronę narożnika. Krótką chwilę stał wpatrzony weń, a następnie uśmiechnął się szalenie.  Podnosi swojego rywala i wykonuje na nim Crucyfix Powerbomb! Pin....1.....2.... shoulder up! Ostatkiem sił Bosman wykaraskał się z problemów.

Jan Kowalski Było blisko.

Tony Hogański Z innej beczki. Chcesz zobaczyć zdjęcie byłego prezydenta Urugwaju w bikini?

Jan Kowalski Nie.

Tony Hogański Popatrz, oto on, José Mujica. (Toster podsuwa Jankowi zdjęcie pod nos.) Fajny?

Jan Kowalski Przecież on nie jest w bikini!

Tony Hogański Ha, jednak ci żal, że nie jest. Nie mam takiego zdjęcia. Nabrałem cię.

Franz jest wściekły na sędziego i w prostych, żołnierskich słowach opowiada mu co myśli o nim, jego rodzicach, dzieciach i wszystkich krewnych do szóstego stopnia pokrewieństwa włącznie. Ten amok nie trwa u niego długo, bo Franz uspokaja się i wskakuje na narożnik i skacze na leżącego rywala z Splashem! PepsiBosman wyciąga jednak kolana w górę i okazuje się, że Franz skrzywdził bardziej siebie niż wroga. Wrestlerzy leżą na macie i próbują zaczerpnąć powietrza, widać, że są już ogromnie zmęczeni. Powoli wstają i ruszają na siebie, punche nie wyglądają już tak soczyście, a rywale zastygają w niemal posągowym zwarciu. Przewagę zdobywa PepsiBosman, któremu udaje się wyprowadzić kilka soczystych punchów. Następnie odbija rywala o liny i rzuca na ziemię Clotheslinem! Brakuje tylko efektywnego Dropkicka by walkę można było uznać za kompletną! Następnie szybko odbija się o liny, w tym czasie Franz wstaje tylko po to by dostać Pepsi Boot [Bicykle Kick]! Jeszcze dokłada szybkiego Pepsi Drop na leżącym rywalu! Pin...1..... jednak Pepsi sam przerywa liczenie i pokazuje wszystkim, że ma fantastyczny pomysł. Podnosi swojego rywala, kopie go w brzuch i wykonuje soczystego PepsiBomba [Powerbomb]! Pin.....1.......2.....3! (Zwycięzcą jest: PepsiBosman!)

Jan Kowalski Znamy już uczestnika walki o EWF Evolution i Daemusin titles.


Tony Hogański Jakby nie patrzeć, to masz rację.

PepsiBosman świętuje swój sukces wchodząc na narożnik. Jeden z fanów rzuca mu puszkę pepsi, co oczywiście bardzo podoba się zwycięzcy walki. Szybko ją opróżnia i dostaje następną. Ta także w trybie ekspresowym zostaje wypita. Przy dźwiękach swojej muzyki zadowolony Bosman opuszcza arenę. Franz leży na środku maty i głośno oddycha niczym prawdziwy spawacz, który nikomu nie wybacza.

Tony Hogański Wydawało się, że Franz będzie faworytem, a jednak...

Jan Kowalski EWF potrafi wspaniale zaskakiwać. Dlatego jest takie piękne.


(Jest taki czas, gdy nie tylko EWF jest piękne, ale zaskakuje też nas w tak niespodziewany sposób, że przenosimy się na zaplecze. Trafiamy do przestronnej i ze smakiem urządzonej szatni. Warto zauważyć, że zajmuje wielką przestrzeń, taką jaką z reguły zajmują szatnie main-eventerów. Ta aż razi po oczach luksusem i nowoczesnością. Nie jest to jednak tani luksus rodem z seriali TVNu i domów celebrytów, a luksus ze smakiem. Tu nikt nie chwali się tym, że ma pieniądze i nie potrzebuje ostentacji. W pomieszczeniu tym widzimy Nasa Jazzowskiego, Weronikę Passent i Tamarę Ostrowską.)

Tamara Ostrowska No i jak się podoba? To prezent od prezydenta Castro.

Weronika Passent W dechę!

Nas Jazzowski Hm... nawet tu ładnie.

Nassjasz sprawdza własnym ciałem miękkość fotela.

Tamara Ostrowska Ten rodzaj powierzchni na terenie hali był do tej pory zarezerwowany dla biura komisarza EWF. No, ale prezydent Felipe Castro jest równocześnie komisarzem, więc dodatkowy metraż był całkowicie zbędny. Rozdysponowaliśmy go pomiędzy dwójkę naszych czołowych wrestlerów, czyli właśnie pana.

Weronika Passent I mnie?

Tamara Ostrowska Nie... Vaclava.

Weronika Passent Tego gwałciciela?

Tamara Ostrowska Pan prezydent mówi, że to tylko plotki rozsiewane przez wrogów.

Weronika Passent Nas, ale przyłożysz mu, co?

Nas Jazzowski Komu znowu?

Weronika Passent No temu gwałcicielowi, co się po EWF kręci wieczorami.

Nas Jazzowski Vaclavowi? (Machnął ręką.) Nie, on chyba jest zresztą tylko ekshibicjonistą.

Weronika Passent Seriówa? Pójdziemy zobaczyć?

Nas Jazzowski Nie, nie pójdziemy oglądać Vaclava.

Weronika Passent (patrzy na Nasa błagalnym wzrokiem) No plizzz, Nas...

Tamara Ostrowska Czy ja czasem przeszkadzam?

Weronika Passent No laska, nie widzisz, że tak? (Wskazuje na drzwi.) Wyjazd.

Nas Jazzowski Chwileczkę. W EWF nie ma nic za darmo, szatnia fajna, metraż się zgadza, dodatkowe udogodnienia też. Ale...

Weronika Passent Ale...? Co ale, Nas? No powiedz, powiedz! Czy to po francusku? Ale le ble?

Nas Jazzowski (zdziwiony) Co?

Weronika Passent Allez les Bleus? Sama nie wiem, no! Od czego cię mam!

Tamara Ostrowska Pan prezydent prosi na rozmowę. W dogodnym terminie oczywiście. Nie ma pośpiechu.

Nas Jazzowski Aha.

Tamara Ostrowska Dzisiaj nie trzeba. Może być nawet za tydzień, dwa, trzy, ale proszę o nim nie zapominać. Jak pan widzi, on wcale nie jest taki zły jak go przedstawiali. To była tylko propaganda.

Weronika Passent No spoksik. Cześć, do widzenia!

Antonelli nie trzeba powtarzać, bo wyglądało to tak, że WAMP aż wypychała ją z szatni.

Weronika Passent Wreszcie się jej pozbyliśmy i jesteśmy sami! (Rozgląda się podekscytowana po pomieszczeniu.) Nas, ale bajer full! Wypas normalnie! Idę sprawdzić czy mamy basen!

WAMP biegnie do łazienki.

Nas Jazzowski (do siebie) Zdziwiłbym się jak był...

Weronika Passent (z łazienki) Jest!

Nas Jazzowski Co?

Weronika Passent (wystawia głowę) Żart, nie ma. Heheszki, nie?

Nas Jazzowski Tak...

(Tak... wracamy na ring! Tak...)


Tony Hogański Czy Nas jest zdrajcą czy też nie?

Jan Kowalski Lud wydał już osąd i go potępił. Ja go nie potępiam.

Tony Hogański To skomplikowana postać.

Jan Kowalski Ma naturę romantyka?

Tony Hogański Raczej naturę machabejską, zresztą w sumie to nie wiem.

Jan Kowalski Czy Felipe Castro chce teraz przeciągnąć Nasa na swoją stronę?

Tony Hogański Te castrowskie zaloty są obrzydliwe.


(Trafiamy teraz do jednej z najbardziej olśniewającej szatni w historii polskiego wrestlingu. Jakby nie patrzeć jest to w zasadzie luksusowy gabinet, wykorzystywany też jako szatnia. Tak, to właśnie siedziba senatora Szakala. Jest tu wszystko, co być powinno. Specjalnie chroniony PCW Polish Championship, którego Łysy od ponad dekady jest oficjalnym strażnikiem. Jest też paprotka, legitymacja partyjna z czasów komunistycznych, skóry upolowanych antylop, strój do safari, własnoręczny podpis ajatollaha Chomejniego, jakieś ozdoby z Iranu i inne memorabilia. Warto też pamiętać o głównym lokatorze tego miejsca, czyli senatorze Szakalu. Siedzi on za biurkiem i z okularami na nosie przegląda korespondencję. W biurze znajdują się też Mumin, Mladenov oraz Doktor VooDoo Biały.)

Mumin Czy pan senator czytał notatkę przysłaną przez Felipe Castro.

Szakal A na chuj?

Mladenov Z ciekawości?

Doktor VooDoo Biały Jako spin-doktor radzę przykładać większą wagę do kontaktów na linii władza-wrestlerzy. Senator nie należy już do kręgu władzy, lecz jest zwyczajnym zawodnikiem.

Szakal (podnosi nos znad korespondencji) Zdrowy kurwa aby jesteś doktorze?

Doktor VooDoo Biały Tak.

Szakal Walczyłem kurwa o twoją wolność. Józefa zresztą też.

Nie wywołuj Józefa z lasu, bo przyjdzie. Pan Józef pojawia się w gabinecie.

Pan Józef Senatorze!

Szakal (radość maluje się na jego łysych licach) Józef kurwa! Mordo ty moja! Żyjesz?

Pan Józef Tak!

Szakal Wypuścili cię?

Pan Józef Tak!

Szakal No i kurwa to rozumiem. No i co teraz będziesz robił?

Pan Józef Castro mnie zdegradował.

Szakal (zaskoczony) Nawet w barażach kurwa grać nie pozwolił? Co się stało?

Pan Józef Znowu trafiłem do kotłowni.

Szakal Po tylu latach kurwa? Ty jeszcze potrafisz?

Pan Józef (z dziwną dumą) Tego się nie zapomina.

Szakal Cóż... będę cię kurwa odwiedzał, gdy będzie akurat dzień czystości. Tylko żebyś mi tam za bardzo umorusany nie chodził. To nie przystoi Józef, nie przystoi.

Doktor VooDoo chrząka wymownie.

Szakal Tak?

Doktor VooDoo Biały Jako spin-doktor twierdzę, że tego nie można tak zostawić. Idą wybory do senatu, a tu Józef na zesłaniu w kotłowni. Elektorat nie zrozumie tej bezczynności.

Szakal A co ja mogę, gdy kurwa nic nie mogę? Nie mam żadnej władzy nad EWF. Kiedyś to się kurwa było... komisarzem.... (Na twarzy senatora pojawia się rozmarzony, błogi uśmiech.) ... honorowym komisarzem... przewodniczącym rady nadzorczej.... (Koniec uśmiechu.) A teraz kurwa, co? Nic. Figa kurwa! (Pokazuje figę do kamery.) Odstawili mnie na boczny tor, jak jakiś parowóz.

Mumin Bo się senatora boją.

Mladenov I to bardzo!

Szakal No nic kurwa Józef. Pójdę interweniować w twojej sprawie.

Pan Józef Dziękuję senatorze! Dziękuję!

Szakal A tymczasem kup sobie kilo węgla. (Łysy wyciąga portfel i wręcza Józefowi stówkę.) To na szczęście kurwa, no bierz.

Doktor VooDoo chrząka wymownie. To znak, że elektorat tego gestu chyba nie zrozumie.

Szakal Żartowałem kurwa przecież. (Zabiera stówkę, ale robi taką dziwną minę, że nie wiadomo czy żartował.) Idź do kotłowni Józef i podumaj nad swoim losem. Ja wszystko załatwię i wyprostuję. Jak przyjdę, to chwycę się za guzik, bo to kurwa w kotłowni przynosi szczęście.

Zaczyna dzwonić telefon. Senator wyciąga z kieszeni i odbiera.

Szakal Halo kurwa?

Nikt nie odpowiada, a Doktor VooDoo znów chrząka.

Szakal Doktorze, jak stocznię szczecińską kocham, przestań kurwa chrząkać.

Mladenov To stacjonarny dzwoni.

Mumin podaje senatorowi słuchawkę telefonu stacjonarnego.

Szakal Halo kurwa? (Pauza.) A, to ty. Co tam? Przylecę za tydzień i pogramy w polo. Tak kurwa. Co z Esmeraldą? Oczywiście, że wiem. (Zasłania dłonią słuchawkę i zwraca się do zebranych.) Gdzie jest Esmeralda kurwa?

Mladenov Ale ona nie jest... (Mumin trąca go.) Jest? (Mumin chwyta się za głowę.) To znaczy nie ma jej.

Szakal (przez telefon) No jest, jest, oczywiście, że wiem, gdzie jest. (Spogląda na wszystkich wymownie.) No gdzie ona jest?

Doktor VooDoo Biały Została. Ma tam medytować.

Szakal No, została tam, gdzie miała. Chciała pomedytować w Tybecie czy coś takiego. A co? (Pauza.) Aha, czyli myślisz, że specjalnie jej kurwa nie wypuścił? Też to kurwa podejrzewałem. (Zasłania słuchawkę.) Dlaczego kurwa nie było nic o tym w raporcie? Ha? (Wraca do konwersacji.) Nic, nic, to nasza lokalna gwara szczecińska. Jest jak wielkopolska i śląska razem wzięte, tylko odwrotnie. (Sam się zdziwił tym, co powiedział.) To ja akurat do niego idę, w sprawie Józefa się kurwa rozmówić, to i to załatwię. No tak kurwa, za jednym zamachem, dwie pieczenie na jednym ogniu. To cześć. (Łysy odkłada słuchawkę i ociera pot z czoła.) Ufff kurwa. Wziął mnie w krzyżowy ogień pytań. Jacy wy kiepsko poinformowani jesteście! A tu kurwa wybory za pasem! Chcemy przegrać? Nie jesteśmy z PSLu, nie załatwię wam kurwa miękkiego lądowania z Agencji Rozwoju i Modernizacji Rolnictwa. Do pracy kurwa! Do roboty!

(Dwukrotny EWF World Champion klasnął w dłonie i energicznym krokiem wyszedł z gabinetu. Po chwili wrócił i zabrał swój kij od golfa, po czym ostatecznie wyszedł.)


Tony Hogański Jest mistrz! Jest mistrz!

Jan Kowalski Wygląda na to, że jest w formie.

Tony Hogański Mistrz Szakal jest zawsze w formie.

Jan Kowalski W sumie to mnie też ciekawi, co się dzieje z Esmeraldą.

Tony Hogański Nie ma problemu. Mistrz Szakal wszystko wyjaśni.


(Znajdujemy się w najbardziej patriotycznej szatni w Polsce. Co tam w Polsce! W całej Europie, a nawet nie Europie, tylko na całym świecie. Serce Żubra i jego kompanów Michała i Andrzej bije zdecydowanie w narodowym rytmie. Serduszka puka w rytmie Rom-ka, Romka Dmowskiego oczywiście. Panowie nie są sami. Towarzyszy im Vesna Obrenowić.)

Vesna ObrenowićŻubr, witaj. Jak było w Afryce?

Żubr Jak to jak? Ciężko, ostro, brutalnie. Myślisz, że to była zabawa? Wycieczka na safari?

Vesna Obrenowić (niepewnym głosem) Nie...

Żubr Dopiero teraz rozumiem, co przodkowie nasi, nie wiem jak twoi, ale moi na pewno, odczuwali w czasie zaborów i przeróżnych okresów okupacji. Wiem jak to jest być w niewoli, jak to jest gdy wolność zostanie odebrana, godność zdeptana, a nogi skute są kajdanami pogardy. Nie ma nic ważniejszego od wolności, teraz to rozumiem. Myślę, że mój patriotyzm dojrzał, że moja miłość do ojczyzny stała się silniejsza. Czy ty wiesz jak to jest, gdy zakazane jest mówienie w swym ojczystym języku? Do tej pory mogłem to sobie tylko wyobrazić. Teraz już wiem, samemu się o tym przekonałem. Czy ty wiesz jak to jest walczyć ze znacznie silniejszym i lepiej zorganizowanym przeciwnikiem? Teraz też już to wiem. Czy znasz tajniki konspiracji? Jak to jest trzymać wszystko w tajemnicy, ukrywać się, używać kodów i szyfrów, a kontakty z innymi ograniczać do minimum, bo zawsze możliwa jest wpadka. Do tego dochodzą prowokatorzy i tajni współpracownicy wroga. Ja to wszystko poznałem. Afryka wiele mnie nauczyła, bo tam każdy dzień był walką o przetrwanie. Każdy dzień mógł być tym ostatnim.

Vesna Obrenowić Wróciłeś więc wzmocniony?

Żubr Zdecydowanie. Afryka była nieustanną walką o byt, ale EWF też jest walką, choć oczywiście innego rodzaju. Czy wracam silniejszy? Na pewno inny, odmieniony, bardziej doświadczony, mocniejszy psychicznie i ogólnie silniejszy.

Vesna Obrenowić Na Kwietniowej Anarchii VII straciłeś EWF Daemusin title na rzecz Chickasawa.

Żubr To nie wstyd było przegrać z Jimmy'm, naprawdę. Poznałem go trochę w Afryce i wiem jakim był człowiekiem. Nie tylko zapowiadał się na świetnego wrestlera, ale miał po prostu dobre serce.

Vesna Obrenowić Czy on...?

Żubr Nie wiem. Przed moją ucieczką z obozu Boko Haram, działy się straszne rzeczy. Straciliśmy kontakt i nie mam pojęcia, co się stało z Chickasawem.

Vesna Obrenowić Dziś, a w zasadzie to już niedługo będziesz miał szansę odzyskać nie tylko Daemusin title, ale dodatkowo zdobyć Evolution title. Co ty na to? Wykorzystasz okazję?

Żubr Michał, kim są moi rywale?

Michał Don Camillo, SeBa i PepsiBosman.

Żubr W zasadzie dwóch debiutantów i przedstawiciel stronnictwa pruskiego, czyli ukrytej opcji niemieckiej. Postaram się poradzić sobie i nie zawieść Polski. Ja wszystko, co robię, czynię dla Polski.

Vesna Obrenowić Dziękuję za wywiad.

(Koniec wizyty w patriotycznej szatni. Początek wizyty nieopodal ringu.)


Tony Hogański Fajny ten Żubr.

Jan Kowalski Widać, że wrócił z Afryki mocniejszy.

Tony Hogański Ciekawe czy dojrzał jako wrestler.

Jan Kowalski Ciekawe...

Tony Hogański Może wyrosły mu nibynóżki?

Jan Kowalski Co takiego?

Tony Hogański No takie fajowe wypustki plazmatyczne o zmiennym kształcie, powstające w wyniku nacisku cytoplazmy na otaczającą ją błonę komórkową.


(Jesteśmy na zapleczu, gdzie wypada bywać, choćby dla zdrowia. Na zapleczu spotykamy PepsiBosmana, jednego z młodszych zawodników, a prywatnie - jak sama nazwa wskazuje - wielkiego miłośnika pepsi. Widać, że jest zmęczony po niedawno przebytej walce. Bosman znalazł się przy automacie z Felkocolą. Wrzuca monetę, czeka... wypada puszka Felkocoli.)

PepsiBosman Co to? Nie ma pepsi? Człowiek wypruwa sobie flaki i chce uczcić zwycięstwo łykiem najwspanialszego, czarnego płynu, a tu go nie ma? Jak to możliwe?

Bosman znów wrzuca monetę, czeka, znów wypada puszka Felkocoli.

PepsiBosman Jak w szanującym się automacie może nie być pepsi? To jakaś popierdółka, a nie automat.

Bosman nie zraża się. Ponawia próbę, lecz tym razem z automatu wypada puszka Felkocoli z napisem P-C-W.

PepsiBosman Ja piję tylko pepsi. Na co mi te puszki?

Korytarzem przechodził akurat MaxiMasterMistrz. Co za przypadek!

MaxiMasterMistrz Pozwól, że ci pomogę.

PepsiBosman W jaki sposób?

MaxiMasterMistrz Mam dobry kontakt z maszynami. Kiedyś byłem cybermaxim i mi trochę zostało.

Ex-Cyber-Ninja-Maxi delikatnie poklepuje Automat z Felkocolą, następnie gładzi go po wyimaginowanym brzuszku, wrzuca pieniądz... i ze środka wypada puszka pepsi.

PepsiBosman Jak to zrobiłeś?

MaxiMasterMistrz Sekret. Zamienię jedną moją puszkę za trzy twoje.

PepsiBosman Dobra!

Dochodzi do wymiany. Bosman wniebowzięty odchodzi w swoim kierunku.

MaxiMasterMistrz Ma się głowę do interesów.

(Wracamy na ring, bo tam komentarzy mają głowy.)


Jan Kowalski No tak... jak pepsi to pepsi.

Tony Hogański Mam nadzieję, że Felipe nie zakaże Felkocoli. To byłaby zbrodnia.

Jan Kowalski Piłeś ją kiedyś?

Tony Hogański Wielokrotnie.


(Przenosimy się do dekadenckiej szatni. Trzeba to zrobić, bo tam przecież znajduje się EWF World Champion, SR-Crazy, a więc teoretycznie jedna z najważniejszych osób w całym Extreme Wrestling Federation. Szatnia jak to szatnia. Należy do mistrza świata, a więc musi być przestronna, bogato urządzona i przede wszystkim dekadencka. Widzimy tu SR-Crazy'ego i Smelę.)

SR-Crazy Gdzie Miszka?

Smela Na zjeździe Związku Wrestlerów Polskich.

SR-Crazy Czy opłacam składki?

Smela Nie wiem.

SR-Crazy No dobra... a więc wróciliśmy do EWF. Interes znowu się kręci. Czy wypolerowałeś mój pas?

Smela (zdziwiony) Ja?

SR-Crazy A kto niby? Miszka na zjeździe, więc zostałeś ty.

Smela Mamy przecież jeszcze stażystów.

Jak na zawołanie pojawiają się czterej stażyści, czyli murzyni z Boko Haram, którzy na Kwietniowej Anarchii VII porzucili drogę terroryzmu i przystali do brygady SR-Crazy'ego.

SR-Crazy Kto ich tu wołał?

Smela Tresowani. Reagują na słowo „stażyści.

SR-Crazy To nie są prawdziwi stażyści. (Zrobił obrażoną minę.) To falsyfikaty, które ktoś mi podrzucił.

Smela Mentor znowu zaczyna, a oni bardzo się starają.

SR-Crazy (nadal obrażony) Chcę oryginały. Chcę Nalepa, DanGanera, Crisa Banito i Diego Huareza.

Smela No i mentor ich ma. (Wskazuje na byłych terrorystów z Boko Haram.) Czarny Nalep, Czarny DanGaner, Czarny Banito i Czarny Huarez są prawie tacy sami jak poprzedni.

SR-Crazy Tacy sami, tylko jakby ze składzika z węglem wyszli. Kpisz ze mnie?

Smela Mentor da im szansę. Rok już u nas tyrają. Są nieźli.

SR-Crazy To podróbki.

Czarni stażyści słysząc to posmutnieli.

SR-Crazy (zmiękło mu serce) No już, już. Nie mazgaić mi się tutaj, nie dąsajcie się. Terrorystami przecież byliście! Trochę szacunku miejcie dla samych siebie. Jako murzyni nie jesteście wcale tacy źli. Macie wiele walorów.

Czarny Nalep Na przykład jakich?

Czarny DanGaner Co to są walory?

SR-Crazy Po pierwsze gadacie, a to już plus. Po drugie, na przykład możecie dobrze maskować się w ciemnościach. Dajmy na to, że jeżeli w czasie walki zgasną światła, to pokonacie każdego rywala. Do tego zrobilibyście furorę w Kopalnia matchu. (Do Smeli.) No dobra, co na obiad?

Z kuchni wychodzi kucharz, który zostaje przedstawiony jako Dobry Czech Honza. Jest on Czechem z Czech i nosi fikuśną czapkę kucharską z Rumcajsem.

Dobry Czech Honza Knedliki czeskie.

SR-Crazy Znowu knedliki? Odkąd przygarnęliśmy tego Czecha, to jemy tylko knedliki, popijamy to czeskim piwem i oglądamy bez przerwy Krecika.

Dobry Czech Honza Ahoj!

Smela A czego mentor oczekuje?

SR-Crazy Zrozum, to przecież EWF. To nie jest zabawa, a ja jestem EWF World Champa. Wielu uważa, że nadchodzi czas mojego upadku, że to już mój schyłek, kres mojego mistrzowania. Miałem pas, nacieszyłem się nim, ale to koniec. Fora dekadencie ze dwora. Konkurencja rośnie w siłę. Bidam, Franko, Vaclav, Jazzowski, a nawet Yoshi z nieśmiertelnym Szakalem. Oni czują moją krew, zwąchali ją i cieszy ich moja wyimaginowana starość. Ale to przecież nie koniec, ja muszę im udowodnić, że to nie jest wcale mój koniec! To dopiero początek! Trudno będzie utrzymać ten pas, mam go długo, a okoliczności są nowe, do tego mam prawo uważać, że ten Castro mnie chyba nie lubi. EWF zaczyna nową epokę? A ile ja tych epok już przeżyłem. Oprócz Szakala jestem jedynym zawodnikiem, który pamięta rządy Felka Castro, Esmeraldy, komunizm, dyrektoriat komercji i kilka kolejnych epok. Wszystko pamiętam! Niczego nie zapomniałem! I co? Myślicie, że to ktoś doceni? Myślicie, że fakt, że jestem niezatapialny dotrze do kogoś? Nie. Powiedzą, że przeczekałem aż wszystkie dziady wymrą i wtedy zostałem mistrzem. Wcześniej byłem za słaby. Teraz rzucą się więc na mnie jak zgraja wilków. No, ale jestem na to przygotowany. Bo to niby pierwszy raz? Vaclav już nawet biadoli, że jestem przyspawany do EWF World title. Nie Vaclavie, zapewniam cię, że nie jestem. Ja po prostu dobrze walczę, wygrywam i stąd mam pas. Jeśli będziesz lepszy, to wtedy ty będziesz mistrzem. Tak to działa. Jestem po prostu dobry w tym, co robię, bo wygrywam z całą czołówką dzisiejszej federacji. To nie przypadek. Wszystkim chętnym na mistrzostwo świata mówię jasno i wyraźnie - przyjdźcie, spróbujcie swych sił, zapraszam. Podejmijcie próbę wyrwania mi World title z rąk. Zobaczycie, że nie będzie łatwo. Zapewniam was o tym.

Smela Brawo! Piękna przemowa!

(Wszyscy klaszczą, nawet Dobry Czech Honza przerwał robienie knedlików. Wracamy na arenę, gdzie nawet fani klaszczą. Ta przemowa dotarła do ich serc.)


Jan Kowalski Jest i SR-Crazy, nasz EWF World Champion.

Tony Hogański Ciekawe jak długo jeszcze uda mu się utrzymać ten pas.

Jan Kowalski Tak długo jak będzie lepszy od innych.

Tony Hogański Powiedział Kowalski, co wiedział.

Jan Kowalski Może dlatego, że zadajesz głupie pytania?


(Toster zrobił dziwną minę, ale nic na to nie odpowiedział. Przenosimy się do kafeterii, gdzie panują niezłe pustki. Jest ona nadal bogato i szykownie urządzona, choć dla niektórych wystrój z 2007 roku nie przystoi już do standardów nowoczesnego designu z 2015 roku. Może trzeba będzie nad tym popracować, o ile Felipe Castro nie zlikwiduje kafeterii. Pracuje tu od dzisiaj Agnieszka Sorel, niegdyś asystentka Esmeraldy Martinez, później szefowa działu kadr, obecnie zdegradowana do funkcji kelnerki. Przy barze siedzi Bane i popija alkohol.)

Bane Co tu się stało? Dlaczego takie pustki?

Agnieszka Sorel (wzdycha) Idzie nowe. Felipe Castro nie życzy sobie już lokalu dla burżujów. Chce wyjść do ludu. Będzie fuzja kateringu Pana Wojtka z kafeterią. Ta druga zostanie przekształcona w bar i taką stołówkę pracowniczą. Panna Zosieńka grozi odejściem i ja ją rozumiem. To kultowy lokal, gdzie wypadało niegdyś bywać. Teraz nawet Ghul znalazł się na czarnej liście, a to przecież legendarna postać tego miejsca.

Bane Ale alkohol nadal będzie w ofercie?

Agnieszka Sorel Jedynie Perła. Idziemy na współpracę z Browarami Lubelskimi, dostaną wyłączność na alkohol w barze.

Bane Te vaclavowskie szczyny? Do tego to dochodzi! W imię czego chcą zniszczyć ten lokal? (Szeptem.) Czy to jest ta słynna ideologia gender?

Agnieszka Sorel (też szeptem) Nie wiem.

Bane (nadal szepcze) Ja też nie.

Za plecami Syna Anarchii pojawia się Stefano, współpracownik Don Camilla z włoskiej mafii. Bane nawet by go nie zauważył, gdyby ten nie chrząknął wymownie.

Stefano – Przepraszam bardzo, ale skoro państwo tak szepczecie, to jesteście właściwymi osobami na właściwym miejscu. Reprezentuję włoską agencję modelek Don Camilla. Pan wygląda na kogoś, kto lubi się zabawić.

Bane (zaskoczony, że ktoś się do niego odzywa bez pytania o zgodę) Co?

Stefano Dziewczyny, no! Panienki! Najlepsze, prosto z Włoch.

Bane Że niby co? Że ja mam za to płacić? Każdą z nich mogę mieć za darmo, a nawet mi dopłacą.

Stefano (niepewnie) Ale... my Włosi... zawsze zapewniamy najlepszą zabawę.

Bane Wypierdalaj albo zapewnię ci najlepsze rozjebanie nosa.

(Oferta ta nie znalazła uznania u Stefano, więc czym prędzej się oddalił. My także, bo trzeba sprawdzić co w komentatorskiej trawie piszczy.)


Tony Hogański Dobrze, że Bane wrócił. Brakowało nam go.

Jan Kowalski Naprawdę?

Tony Hogański Poziom skurwysyństwa w EWF musi się zgadzać, a po odejściu Psycho i Scythera, to my już nie mamy takich typowych skurwieli.

Jan Kowalski A Vaclav?

Tony Hogański Ten zjadacz płodów? Daj spokój, on jest rozgotowany jak makaron Lubella.

Jan Kowalski Dotarliśmy do kolejnej walki. Dostaję informację, że miał to być Ladder match...

Tony Hogański To dlaczego nie widzę nigdzie drabin?

Jan Kowalski Bo zmieniono go w Table Elimination match.

Tony Hogański Niby nowa władza rozkraczyła się w EWF, ale nadal postępuje tak jak wszystkie poprzednia. Tu coś zmieni, tam przestawi.



EWF Evolution Championship:
EWF Daemusin Championship:
Table Elimination match:
Żubr vs Don Camillo vs SeBa vs PepsiBosman



Słyszymy utwór „Boa” Pawła Kukiza i po chwili naszym oczom ukazuje się Żubr. Ostatni Patriota wygląda jak cień siebie samego sprzed roku – widać, że waga solidnie mu spadła, i nie została jeszcze ustabilizowana. Jedynym, co się nie zmieniło, jest niezłomna wola zwycięstwa płonąca w nieco zapadłych oczodołach Sarmaty... i flaga. Biało-czerwona flaga jest pewnie trzymana w wychudzonych, pooranych bliznami dłoniach. Nie ma wątpliwości, że patriotyczny duch jest w Żubrze ciągle żywy! Zawodnik wymachuje flagą z niezmiennym animuszem, okrąża ring i przystaje dopiero przy wyraźnie wzruszonym Tosterze, któremu przekazuje swoją bezcenną relikwię! Później wkracza pomiędzy liny. Wszystko to przy zdecydowanie przyjaznej reakcji zgromadzonych w hali widzów.
Pitbull i „Back In time” – to zapowiedź pojawienia się Don Camillo. Nowy nabytek EWF pojawia się w hali, bez większego zainteresowania rozgląda po wypełnionych ludźmi sektorach, zapala cygaro i nieśpiesznie podąża w stronę kwadratowego pierścienia. Reakcja fanów nie jest przesadnie głośna – można wyczuć, że oszczędzają gardła na SeBę – i zdecydowanie negatywna. Włoski mafiozo nie jest kimś, kto przejmowałby się takimi drobiazgami. Widzowie zostają olani, a ich niechęć – zignorowana. Don wkracza na matę i spokojnie rozpina marynarkę, szykując się do walki. Spogląda przy tym na Żubra, nie ukrywając sarkastycznego uśmieszku w stylu neapolitańskim.
Rozbrzmiewa Hymn Prus Wschodnich i na trybunach rozpętuje się prawdziwe szaleństwo! Tak działa na ludzi pojawienie się SeBy! Feldmarszałek Wszystkich Polaków wkracza do hali otwierając puszkę Harnasia, bo dzisiaj Lechów akurat nie ma na stanie i przystaje, by wlać jej zawartość do gardła. Na ten widok w widownię wstępuje prawdziwy amok, grupka nieletnich fanek piszczy jak szalona, ktoś mdleje, a jakaś niekompletnie ubrana niewiasta wybiega z trybun, by rzucić się SeBie na szyję! Po chwili zostaje odciągnięta przez ochronę, zdążyła jednak zrobić „selfika”, więc nie wygląda na niezadowoloną. Gdańsk kocha feldmarszałka, który odwdzięcza się tym samym! Kilkadziesiąt przybitych piątek, kilkanaście złożonych autografów i trudną do zliczenia liczbę przyjaznych okrzyków później, SeBa dociera wreszcie do celu i dołącza do swoich przeciwników.
Słyszymy „Pepsi Theme” i naszym oczom ukazuje się fanatyczny piewca słodkiego, gazowanego napoju – PepsiBosman. Widownia chyba nie wie jeszcze, jak reagować na tego zawodnika, więc nie wygląda to zbyt imponująco: ot, jeden z fanów wręcza mu kubek pełen Pepsi, w zamian za co zostaje wynagrodzony krótką, przyjazną interakcją. Poza tym nie dzieje się nic szczególnego – PB po prostu dociera do celu i w skupieniu przygląda się swoim przeciwnikom.

Tony Hogański Długo wyłazili. (Ziewając ostentacyjnie.) Prawie usnąłem.

Jan Kowalski Czy ty chociaż raz nie możesz powiedzieć czegoś pozytywnego?

Tony Hogański No nie wiem. Bardzo emocjonująco wyłazili?

Jan Kowalski To właśnie chciałem usłyszeć, to fani chcieli usłyszeć. Musimy budować pozytywny przekaz.

Tony Hogański Zajebiście.

Jan Kowalski Przypomnę tylko, że walka ta pierwotnie miała być Ladder matchem, ale zamieniono ją na Table Elimination match.

Wszyscy uczestnicy walki znajdują się już pomiędzy linami, więc sędzia – którym jest znany wszystkim i kochany przez wielu Shaman – daje znak do jej rozpoczęcia. Gdańska publiczność wręcz eksploduje niesamowitą radością. Szykuje się ostra młócka! Fani mają rację, bo gong oznacza rozpętanie się w obrębie ringu bezpardonowego brawlu, podczas którego każdy trzaska się z każdym i żadna twarz nie pozostaje nieobita! Radosna nawalanka trwa dłuższą chwilę, po czym jeden z jej uczestników – a jest to PepsiBosman – opuszcza w przyśpieszonym tempie ring po celnym Lariacie SeBy! Feldmarszałek Wszystkich Polaków podąża za swoją ofiarą, pozostawiając na ringu zmagających się ze sobą Żubra i Don Camila. Niedługo później wyciąga spod ringu krzesło, którym z rozmachem przypierdala wstającemu właśnie Bosmanowi! Tymczasem pomiędzy linami ciągle trwa bezpardonowa wymiana ciosów, w której przewagę zyskuje przedstawiciel świeżego narybku federacji. Camilo zdołał zepchnąć rywala do narożnika i właśnie wyprowadza stiffową kombinację kopnięć, które osadzają oszołomionego Żubra w półsiedzącej pozycji! Jeszcze tylko chwila, odbicie od lin... i Running Senton w osadzonego w kornerze Patriotę! Włoch wydaje się być z siebie całkiem zadowolony, ale i nie ma się co temu dziwić – akcja została wykonana sprawnie i nie bez walorów estetycznych. Mniej więcej w tym samym czasie poza ringiem trwa festiwal okopywania Bosmana – SeBa oddał się temu zajęciu z takim zapałem, że aż się, biedaczek, zadyszał. Natychmiast otrzymuje od jednego z fanów wsparcie w postaci kubka z piwem i przystępuje do spożywania tego, mającego najwyraźniej jakieś właściwości regeneracyjne, napoju. Niedaleko, choć nieco wyżej, Don Camillo oddaje się innemu nałogowi, pociągając parę razy z przezornie pozostawionego przy jednym z narożników, niedopalonego cygara.

Jan Kowalski Ładnie się zaczęło.

Tony Hogański Jedzą, piją, lulki palą, tylko walka jakaś taka niemrawa.

Jan Kowalski Rozkręcają się dopiero.

Tony Hogański Rozkręcić to można rower albo szafkę z Ikei. Doceniam Żubra i SeBę, ale nie.... (Wzrusza ramionami.) A co mi tam, mogę też budować pozytywny przekaz. (Toster zaczyna się wręcz wydzierać.) Proszę państwa! Jakie emocje!

Już po przerwie: Mafiozo ponownie zwraca się w stronę przeciwnika... i pada ofiarą Belly To Belly Suplex w wykonaniu Sarmaty! Przez cały czas ściska w zębach cygaro, więc efekt jest dosyć ciekawy. Żubr zakłada oszołomionemu rywalowi prosty chwyt zmuszający go do otwarcia ust, przechwytuje ciągle żarzące się cygaro, po czym... gasi je na języku Dona!!! (EWF! EWF! EWF!) To od razu orzeźwia pochodzącego z Neapolu zawodnika! Jednocześnie poza ringiem SeBa zostaje skarcony za nadmierną pewność siebie – pięść Bosmana trafia go prosto w brzuch, zmuszając do wyplucia części pitego właśnie piwa! Takie traktowanie wyraźnie nie spodobało się Feldmarszałkowi, nie spodobało się ani odrobinę! A po chwili sytuacja staje się dla niego jeszcze gorsza – rywal praktycznie nokautuje go przy pomocy Pepsi Boot [Bicycle Kick]! Radość Bosmana trwa jednak tylko chwilę – kiedy ta mija, zawodnik pada przywalony ciężarem pewnego Włocha, który dosłownie chwilę temu padł ofiarą Press Slamu wykonanego poza ring przez Sarmatę! Klatka piersiowa Żubra unosi się w ciężkim oddechu – jeszcze przed rokiem takie akcje przychodziły mu dużo łatwiej! Nie przeszkadza mu to jednak we w miarę szybkim opuszczeniu ringu i wrzuceniu na matę złożonego stołu! Fani, którzy od pewnego czasu skandowali „Chcemy stołów! Chcemy stołów!” mogą poczuć się usatysfakcjonowani!

Tony Hogański Od czasów wczesnego Bubby z 2001 i 2002 roku stołomania nie królowała w EWF!!

Jan Kowalski Ale zaczyna, Tony! Co za spektakl! Co za walka!

Tony Hogański Ciekawe czy firma Bubbowskiego nadal dostarcza EWF stoły. (Chwyta się za głowę.) Przepraszam, miało być więcej emocji w moim komentarzu. Proszę państwa!! Wszyscy zadajemy sobie to samo pytanie! Czy firma Bubbowskiego nadal dostarcza EWF swoje produkty a mianowicie stoły?!!

Prawdziwy Polak wrzuca jeszcze pomiędzy liny krzesło i... SeBę! Feldmarszałek jest jednak dosyć żwawy i reaguje na działania oponenta wzmocnionym przez nieodłączny hełm Headbuttem! Żubr oberwał w trakcie przekraczania lin, więc chwieje się... i spada! Z kolei Feldmarszałek bierze rozpęd, odbija się od przeciwległych lin... i skacze na wstających właśnie na równe nogi Bosmana i Camilo z efektownym Suicide Dive! (EWF! EWF! EWF!) Wszyscy zawodnicy są poobijani, ale to Żubr wstaje jako pierwszy – cóż z tego jednak, skoro powala go brutalny Superkick w wykonaniu Włocha?! Po impecie tego kopnięcia sądząc, uzębienie Patrioty może być już mocno niekompletne! Tymczasem Camillo zataczając się lekko – co jest wynikiem ciągłego oszołomienia po akcji SeBy – wyciąga spod ringu kolejne już w tej walce krzesło i przypierdala nim prosto w głowę Feldmarszałka! Impet ciosu jest tak wielki, że pruski hełm spadł z przynależnego mu miejsca i wpadł w ręce jakiegoś kompletnie zaskoczonego fana! Przez chwilę wydaje się, że Neapolitańczyk kontroluje sytuację, jest to jednak wrażenie bardzo złudne – hełm jednak osłonił SeBę, który niespodziewanie wykonuje SBO [RKO] wprost na trzymane przez mafioza krzesło! (EWF! EWF! EWF!) Dosłownie parę sekund później PepsiBosman pojawia się za plecami Feldmarszałka i przypierdala mu krzesłem w nieosłoniętą hełmem czaszkę! (EWF! EWF! EWF!)

Tony Hogański Co za sekwencja zdarzeń! Tu wszystko zmienia się jak w kalejdoskopie!!

Jan Kowalski To prawda!

Tony Hogański (do Janka) Nawiasem mówiąc Janku, kiedy ostatni raz widziałeś kalejdoskop?

Jan Kowalski Nie mam pojęcia.

Tony Hogański Znając życie to pewnie wiele osób, szczególnie wśród młodego pokolenia, nawet nie wie jak taki kalejdoskop wygląda.

Wyznawca świętego pepsi, które ubóstwia niczym islamista ucinanie głów chrześcijanom, wyciąga spod ringu stół i, nie tracąc czasu, rozkłada go. Następnie kładzie na nim SeBę, wpada na ring i prawie natychmiast go opuszcza wykonując Slingshot Pepsi Drop [Slingshot Leg Drop] prosto na wciąż rozłożonego na blacie dwukrotnego zdobywcę Pucharu Szczęściarza! Feldmarszałek Wszystkich Polaków w ostatniej chwili orientuje się w sytuacji i przetacza się na bok – Bosman rozpierdala „nieobsadzony” stół! (EWF! EWF! EWF!) Rozbił go, a to oznacza dla niego koniec! (PepsiBosman został wyeliminowany!)

Tony Hogański Walczył dzielnie, ale nie podołał.

Jan Kowalski To prawda, ale nie zapominajmy, że to już jego trzecia walka dzisiaj.

Tony Hogański Trzeba było się nie pchać do dark matchu. Tak się kończy kozakowanie... albo pepsikowanie? Zaraz, zaraz Janku... to przecież nie był on, tylko Don Camillo.

Jan Kowalski Faktycznie, pomyliło mi się.

Można odnieść nieodparte wrażenie, że kość ogonowa głosiciela popularnego napoju poważnie ucierpiała w tym starciu! Lepiej jednak tego nie sprawdzać. Realizator pozostawia młodego zawodnika jego losowi, koncentrując się na pozostałych uczestnikach walki: SeBa leży bez ruchu wyczerpany swoim ostatnim zrywem, Don Camilo dosyć niemrawo obmacuje swoją czaszkę i nie wykazuje na razie chęci do wstawania, podczas gdy Żubr zdołał już odzyskać pion. I to właśnie Patriota zaczyna działać jako pierwszy: widząc, że na ringu ciągle leży wrzucony tam jakiś czas temu stół, podejmuje kroki by go właściwie wykorzystać. Podnosi jedno z walających się po okolicy krzeseł i przywala nim w zdradzającego oznaki życia Włocha – ta profilaktyczna akcja okazuje się niezwykle skuteczna, bo Don znowu odpłynął gdzieś daleko – po czym wrzuca swoją ofiarę i zarazem najbliższy cel na matę! Spokojnie rozkłada stół... i staje twarzą w twarz z powracającym do walki SeBą! Obaj zawodnicy decydują się na taką samą akcję – czyli Speara – co owocuje naprawdę imponującą kolizją i doprowadza do sytuacji rodem z footballu amerykańskiego! Żubr przeważa w tej próbie sił, wpychając swojego rywala głęboko w czeluść narożnika! Tam zaczyna go po prostu napierdalać – bez jakiejś większej finezji, ale z pewnością skutecznie – po czym dobija Feldmarszałka przy pomocy Running Knee Strike! Chwilę później – to już staje się regułą w tej walce – za jego plecami pojawia się Don Camilo, który z rozmachem wprawia w ruch trzymane w dłoniach krzesło roztrzaskując je na grzbiecie Prawdziwego Polaka! (EWF! EWF! EWF!)

Tony Hogański Ciekawe czy to było takie zwyczajne krzesło czy jakieś mafijne.

Jan Kowalski Nie mam pojęcia. Zapytaj go po walce.

Tony Hogański Ja się z mafią nie zadaję. Ty wiesz co oni we Włoszech robią ze śmieciami?

Jan Kowalski Co takiego?

Tony Hogański Nie wyrzucają ich. Później taki syf mają. Chyba, że w ten sposób chcą odstraszać nielegalnych imigrantów. To raczej nie podziała, bo murzygaje z Afryki poczują się tylko jak w domu.

Mafiozo podnosi swojego masywnego oponenta, szykując się do Belly To Back Suplexa na wciąż kusząco rozłożony stół… Żubr odpowiada nagłym uderzeniem „z łokcia” które trafia prosto w twarz neapolitańczyka! Następnie odwraca się do niego i grzmoci dwoma potężnymi Bell Clap, które najprawdopodobniej wręcz eksplodowały pod poobijaną czaszką Dona! Jest to idealna podbudowa pod Dreamer DDT, które ostatecznie wyłącza Włocha z akcji! „Polska dla Polaków!” – wykrzykuje na całe gardło Żubr szykując się do Ideology Buster [Muscle Buster] - którą to akcję wykonuje zarówno efektownie jak i efektywnie rozpieprzając stół oraz przeciwnika w drobny mak!! (EWF! EWF! EWF!) Jakże to było cudowne i zarazem efektowne! (Don Camillo został wyeliminowany!)

Tony Hogański Kolejny za burtą.

Jan Kowalski Teraz jestem pewien. To jego druga walka dzisiaj, bo walczył też w dark matchu.

Tony Hogański E tam, dwie walki to nic. Mistrz Szakal jakby chciał to walczyłby w każdym pojedynku i każdą batalię zakończyłby zwycięstwem!

Jan Kowalski Z pewnością.

Pozostało już tylko dwóch zawodników: SeBa, który do tego czasu zdołał się wspiąć na szczyt narożnika skacze na rywala z solidnie „zakręconym” Flying Headscissors! W efekcie jego oponent wylatuje z ringu! Dosyć szybko wstaje, tylko po to jednak, by paść ofiarą Suicide Dive w wykonaniu rozszalałego przeciwnika! Akcja roztrzaskała walczących, ale jednak to SeBa wstaje jako pierwszy... wykorzystuje przewagę do odebrania z rąk fana zagubionego w ferworze walki hełmu i przypierdolenie tymże hełmem w głowę zdradzającego oznaki życia Żubra! Sarmata pada, a przedmiot który to umożliwił wraca na głowę Feldmarszałka. Ten z animuszem bierze się do roboty, wyciągając spod ringu i rozkładając kolejny stół. Później wraca po półprzytomnego rywala... który wystrzeliwuje do przodu z niespodziewanym Spearem! Auć! Cel ataku zdołał się odsunąć, co nie udało się arbitrowi – Shaman pada ofiarą akcji Patrioty! Wypadek sędziego to smutna okoliczność, jednak walka nie zostaje przerwana. Jeden z fanów podaje SeBie kij kendo, który zostaje natychmiast wykorzystany: Żubr jednak przechwytuje cios, z rozmachem ładuje kolano w żołądek oponenta i wykańcza akcję przy pomocy Dreamer DDT! Następnie wydaje z siebie zwycięski okrzyk i... pada pod nawałą ciosów! Coś niesamowitego! To grupa fanów SeBy zdecydowała się wziąć sprawy w swoje ręce! Jest ich chyba z ośmioro – wszyscy w koszulkach Armii Prus Wschodnich - i spuszczają przeciwnikowi swojego idola niesamowity wpierdol! W ruch idą pałki i kastety, jakaś kobieta potraktował Sarmatę gazem – po prostu pandemonium!!! (EWF! EWF! EWF! EWF!)

Jan Kowalski – Co się w tym Gdańsku wyprawia?

Tony Hogański To chyba gdańscy liberałowie. Po prostu nie lubią nacjonalistów. Zawsze wiedziałem, że to frakcja niemiecka, tęsknią za Prusami.

Żeby było jeszcze dziwniej, czwórka napastników chwyta praktycznie nieprzytomnego Żubra, unosi go ze sobą i rzuca na rozłożony stół! Chwilę później następuje pośpieszna ewakuacja, SeBa powoli dochodzi do siebie... tak samo jak Shaman, który dostrzegając leżącego wśród szczątków rozbitego stołu Żubra kończy walkę i ogłasza SeBę mistrzem! (Zwycięzcą jest: SeBa!)

Tony Hogański O ja pierdolę! Widzisz to? Czy ty to Janku widzisz?

Jan Kowalski – Tak!

Tony Hogański On ma pas! Zdobył pas! Nie wierzę!

Żubr powoli dochodzi do siebie. Widać ogarniającą go furię. SeBa w osłupieniu wpatruje się we wręczane mu przez sędziego pasy... „Nie znałem swego męstwa!” – krzyczy w końcu, wstając i unosząc swoje trofea w geście triumfu! Tymczasem na trybunach robi się coraz większa zadyma – to bojówka sympatyków Żubra ruszyła, by pomścić krzywdę swojego zawodnika! Wśród nacierających są Andrzej i Michał: widać, że nie puszczą płazem tej zniewagi! W powietrzu zaczynają latać krzesła, ktoś odpala różnokolorowe race, pod ciosami padają winni i niewinni, a w końcu do hali wkracza oddział GRU! Jednocześnie obok Shamana pojawia się Franz, który pokazuje mu coś na przyniesionym tablecie – kamera zagląda im przez ramię dzięki czemu widzimy, że arbiter zapoznaje się właśnie z zapisem końcówki walki! Shaman chyba zdał sobie sprawę ze swojego błędu, bo aż złapał się za głowę! Natychmiast przywołuje do siebie obu zawodników, wyjaśnia im zaistniałą sytuację i nakazuje wznowienie pojedynku! Oddziały ochrony przekazują walczącym decyzję sędziego i udzielają ostatniego ostrzeżenia. Sytuacja trochę się uspokaja, dzięki czemu słyszymy uderzenie w gong...

Tony Hogański Czyli co? Walka wznowiona?

Jan Kowalski – Chyba tak.

Tony Hogański Czy SeBa jest mistrzem czy nie?

Jan Kowalski – Nie mam pojęcia.

Żubr i SeBa znajdują się w ringu. Patrzą na siebie bez cienia jakichś cieplejszych uczuć. Nie mija wiele czasu i zaczyna się wymiana ciosów. Rywale krążą wokół siebie oddając Punch za Punch, Kick za Kick. Trwa to do momentu uzyskania przewagi przez Patriotę, który wyrzuca oponenta z ringu. Później wchodzi na apron i skacze na Feldmarszałka z Double Axe Handle Smashem – jednak Feldmarszałek Armii Prus Wschodnich orientuje się w sytuacji i kontruję tą akcję Dropkickiem! To pozwala mu na szybkie przeszukanie znajdujących się pod ringiem zasobów, wyjęcie kilku związanych ze sobą za pomocą taśmy samoprzylepnej jarzeniówek i rozwalenie ich na głowie wstającego właśnie oponenta! (EWF! EWF! EWF!) Sarmata z wyraźnym wysiłkiem próbuje dojść do siebie, podczas gdy jego rywal wyciąga kolejny stół z nieprzebranej przestrzeni magazynowej znajdującej się pod ringiem. SeBa rozkłada swoje znalezisko, odwraca się... i staje twarzą w twarz z zakrwawionym i nieziemsko wkurwionym Patriotą! Prawdziwy Polak znalazł gdzieś kij kendo, którym bez skrupułów przypierdala ostatniemu z przeciwników w głowę! Hełm po raz kolejny przydaje się SeBie, który pomimo lekkiego oszołomienia wyprowadza nader efektownego Speara!

Jan Kowalski – Tu tak wiele się dzieje!

Tony Hogański Masz rację Janku. Nie doceniłem potencjału tej walki. Jest świetna.

Jan Kowalski – Tak. Wspaniała promocja wrestlingu w Polsce.

Super Ziom przejmuje kij i wyprowadza kilka zamaszystych ciosów wymierzonych w plecy leżącego oponenta! Później podnosi go... i wali jego twarzą w krawędź ringu – raz! Drugi! Trzeci! Chciałby też i czwarty, ale w Żubrze przebudził się odziedziczony po bohaterskich przodkach upór: sięga po ostatnie pokłady swoich sił i wstrzymuje kolejnego Head Pounda! Natychmiast odpowiada niesamowitym uderzeniem łokcia w twarz oponenta, szybkim ruchem zdejmuje mu hełm, po czym aplikuje masakrującego Piledrivera! SeBa leży bez zmysłów, a Sarmata wyciąga spod ringu kolejne jarzeniówki. Zużywa je, jedna po drugiej, by roztrzaskać na ciele wijącego się z bólu rywala! (EWF! EWF! EWF!) Później wywleka go na krawędź ringu i wynosi do Powerbomba! Feldmarszałek Wszystkich Polaków zaczyna się bronić, zadaje kilka silnych ciosów w twarz Patrioty... i wykonuje Headscissors, które zrzucają Żubra prosto w otchłań przegranej! Prawdziwy Polak upada na krawędź stołu - zadaje mu to mnóstwo bólu i naprawdę nie wygląda zbyt dobrze – ale nie powoduje roztrzaskania blatu! (EWF! EWF! EWF!) Feldmarszałek nie może w to uwierzyć! Natychmiast skacze na krzyczącego z bólu rywala ze Splashem, jednak Żubr pokazuje, że potrafi być twardy – ignorując słabość przechwytuje oponenta w locie! Ledwie utrzymał równowagę, ale dokonał tego! Po tym sukcesie następuje kolejny – Spinning Powerslam prosto na rozłożony stół!!! (EWF! EWF! EWF! EWF!) To koniec! (Zwycięzcą jest: Żubr!)


Jan Kowalski – Koniec!

Tony Hogański Jednak nie. Jednak SeBie się nie udało.

Pojawiają się Michał i Andrzej, którzy wręczają Żubrowi Evolution i Daemusin titles. Ten chce świętować, ale nagle Shaman wyrywa mu Daemusin title. Dlaczego? Coś mu tam tłumaczy, co tylko denerwuje Żubra i jego patriotycznych kompanów. Shaman kładzie pas króla Daemusina na brzuchu nieprzytomnego SeBy, a Żubrowi pozostawia dawny Konstantynopol Championship. Bardzo ciekawa decyzja Shamana, a jak wiadomo słowo sędziego jest prawem! (Oficjalny wynik walki: SeBa został nowym EWF Daemusin Champem! Żubr został nowym EWF Evolution Champem!)

Tony Hogański Jak to? Te pasy miały przecież być w unii personalnej.

Jan Kowalski – Też nic z tego nie rozumiem.

Tony Hogański (wzdycha) Ten Shaman.

Pojawia się Mati, który budzi SeBę i doprowadza go do stanu używalności. Feldmarszałek Wszystkich Polaków Także i Twój jest ucieszony, że walka w sumie nie poszła mu tak źle, a owoc okazał się całkiem niezły. Żubr, Michał i Andrzej już w takim stanie nie są. To nie tak miało wyglądać. Oba stronnictwa, zarówno to narodowe jak i pruskie, powoli zbierają się do opuszczenia areny.

Tony Hogański No cóż. Ciekawa walka na pewno, ale nie jestem pewien czy końcówka miała właśnie tak wyglądać.

Jan Kowalski – Też nie jestem, co do tego przekonany.


(Jesteśmy na zapleczu, gdzie oczywiście wiele się dzieje. Dzisiaj popularnym wątkiem jest działalność biznesowa Don Camilla. Wprawdzie samego zawodnika nigdzie nie widać, ale jest jego lewa ręka, Stefano. Wokół niego kręcą się wyzywająco ubrane panienki. Stefano trzyma w ręku kapelusz.)

Stefano Dalej, dalej. Dawajcie utarg dzisiejszy. Z werwą.

Panienki jednak po drugiej wrzucają do kapelusza jakieś banknoty. Jedna nawet dała monety, widać ktoś miał dużo drobnych.

Stefano – No i interes się kręci. Boss będzie zadowolony.

(Dowiedzieliśmy się jak włoskie interesy mafijne się kręcą, a więc możemy udać się do naszych komentatorów. Ciao!)


Jan Kowalski – Takie rzeczy w EWF...

Tony Hogański Czy Felipe Castro to popiera?

Jan Kowalski – Nie wiem...

Tony Hogański Czy on w ogóle o tym wie?

Jan Kowalski – Tego też nie wiem...


(Trafiamy do najbardziej przestronnej szatni w gdańskiej hali. Byliśmy tu już jeden raz, ale jesteśmy i drugi. Mamy możliwość podziwiania każdego zakamarka, zajrzenia w każdy kąt, obserwacji specyficznego mikroklimatu jaki wytworzył się dzięki przetworom owocowym przywiezionym z Afryki. Tak, jest to szatnia Nasa Jazzowskiego. Nas siedzi za zielonym stolikiem, w tle powieszona została flaga Nigerii. Na stoliku mikrofon, Nassjasz odczytuje coś z kartki. W tle słychać głos WAMP.)

Weronika Passent – Ale bajer Nas, zupełnie jak u wuja Wojtka!

Nas Jazzowski – Drogie koleżanki, drodzy koledzy, wszyscy fani Extreme Wrestling Federation. Uznałem, że jestem winny wam swego rodzaju wyjaśnienia. Wiem, że większość obecnie mnie potępia, cóż, z jednej strony macie rację. To między innymi ja doprowadziłem do upadku EWF w kwietniu zeszłego roku. Nienawiścią obdarzają mnie szczególnie zawodnicy zesłani do Afryki i ich rodziny. Prawda jest taka, że powinni mi podziękować. Tak, podziękować. Sprowadziłem na EWF Boko Haram, ale czy skończyło się to jakimiś ofiarami śmiertelnymi? Nie, żadnymi. A co by było, gdyby na czele grupy terrorystycznej stał jakiś prawdziwy, żądny chrześcijańskiej krwi terrorysta? Taki Franko byłby już dawno trupem, choć po nim akurat mało kto by chyba płakał. Możecie mi więc podziękować. Tak, podziękować, bo dzięki mnie materia żywa EWF pozostała nienaruszona. Fakt, jasyr był faktem, ale pojmani powinni potraktować to jako ciekawą, a do tego darmową wycieczkę do egzotycznego kraju. Felipe Castro i Vaclav, to wiadomo, że zdrajcy. Ale ja? Wszystko, co zrobiłem, zrobiłem jedynie dla siebie. Chciałem obalić system w EWF i mi się to udało. Pokazałem, że mam własną wolę mocy. Tak jak Szakal w 2002 roku sam jeden obalił komunizm, tak jak w 2014 roku obaliłem kamarylę Kravena i innych. Powinniście mi za to też podziękować. EWF stało się tak gnuśne, tak obrzydliwie pełne rozpusty, że to było do pomyślenia. Potrzebowaliśmy nowego otwarcia, ja jeden przejrzałem na oczy. To, że jedynym pretendentem do przejęcia władzy w federacji był Felipe Castro to już nie moja sprawa. Gdyby to Lech Wałęsa chciał zrobić najazd na federację przy pomocy katapult i przejąć tu władzę, a byłby jedyną alternatywą wobec Kravena, to też bym mu pomógł. Zamiast prezydenta Castro mielibyście tu prezydenta Lecha Wałęsę, żelaznego komisarza Danutę i całą resztę tej familii. EWF potrzebowało zmian i ja te zmiany zapewniłem. EWF potrzebowało powiewu świeżości i ja sprawiłem, że się udało. EWF potrzebowało odnowy i oczyszczenia. Następuje więc czas takiej odnowy. Zstąpił na nas duch i odnawia oblicze federacji. Misja mesjańska zrealizowana, uratowałem polski wrestling, za co powinniście być mi wdzięczni. Z innych informacji, postanowiłem zmienić finishera.

Weronika Passent (zza kadru) Wow Nas, co za nowy patent wymyśliłeś?

Nas Jazzowski – Drodzy rywale! Od dzisiaj zmieniam finishera. Będzie się on nazywał Rozpierdalający Wszystko i Wszystkich Cios Zagłady i Absolutnej Śmierci.

Weronika Passent (zza kadru) O-M-G Nas! Jaki lol!

Nas Jazzowski – W skrócie będzie znany jako RWiWCZiAŚ, a w mowie potocznej Rwiwcziaś.

Weronika Passent (zza kadru) O jak słodko! Rwiwczaś lepiej, zgubimy to „i” w środku i będzie łatwiej wymówić. Kupmy sobie buldożka francuskiego i nazwijmy go tak, okejka? Rwiwczaś! Rwiwczaś!

Nas Jazzowski – Będzie to tajemniczy finisher. Co gale będzie się zmieniał, jego prawdziwe personalia znać będzie tylko moja małżonka. Po jego wykonaniu będzie ona informować Hogańskiego, że właśnie został wykonany RWiWCZiaŚ.

Weronika Passent (zza kadru) Jestem wtajemniczona, suckersi! Będę miał respekt na Wilanowie!

Nas Jazzowski – Dziękuję za uwagę.

Weronika Passent (zza kadru) Łeeee... Już koniec?

Nas Jazzowski – Tak.

WAMP pojawia się przy Jazowskim niczym Izabel przy Marcinkiewiczu.

Weronika Passent – Łeeee... ale dobre jazdy miałeś. Zrób pojazd na tego grubasa Franka.

Nas Jazzowski – Nie teraz.

Weronika Passent – On jest Franko, bo wziął kredyt we frankach? Tata mówił, że frankowicze to frajerzy. On się na tym zna, bo był kiedyś ministrem finansów. Ja też mogłabym być ministrą, kultury na przykład albo spraw amerykańskich, bo gram w amerykańskich filmach.

(Wyjeżdżamy więc do komentatorów. To też dobra jazda, tylko w innym sensie. Kto ma kredyt we frankach?)


Tony Hogański Oj Nas, Nas.

Jan Kowalski – Ma trochę racji.

Tony Hogański W 2001 roku wszystkim wydawało się, że władzę nad PCW przejął Lech Wałęsa. Naszych młodszych widzów informuję, że to nie żart, tak było.

Jan Kowalski – No i jak to się skończyło?

Tony Hogański Nijak. Okazało się, że Wałęsa to Vampirro. Rok później Vamp paradował już po EWF z wyrytym na czole napisem EWF.


(Na korytarzach dzieje się wiele ciekawych rzeczy. Można spotkać na przykład Szakala z kijem golfowym. To nie jest wcale dziwny widok, bo Szakal jest znanym golfistą, a w regionie szczecińskim ma nawet opinię jednego z najlepszych zawodników w tym sporcie, oczywiście w świecie celebrytów. Czy w Polsce w ogóle istnieje profesjonalny golf na światowym poziomie? Jakaś konkurencja dla Tigera Woodsa? Ktoś coś wie? Szakal ma kij i tyle z tego wynika. Na swej drodze spotyka Bidama. Panowie mieli poważny konflikt w zeszłym roku, który został brutalnie przerwany upadkiem federacji. Nowosibirski chce chyba porozmawiać z senatorem, ale ten kręci głową i macha kijem, chcąc odpędzić natręta.)

Szakal (wymachując kijem do golfa) Nie kurwa! Nic nie kupuję!

Bidam To przecież ja!

Szakal Jesteś moim stałym dostawcą? Hurtownikiem kurwa? Sprawdzonym sprzedawcą? (Przygląda się Bidamowi.) Pan Zbyszek z nc+? Co pan robi w Gdańsku? Przecież przedłużyłem już umowę.

Bidam (zdziwiony) To przecież ja, Bidam.

Szakal A tak! Czekaj, czekaj. Czy ja ci czasem nie chciałem rok temu wpierdolić?

Bidam Tak, parokrotnie chciał pan senator to uczynić.

Szakal Udało mi się kurwa?

Bidam Zdarzyło się, ale mi też zdarzyło się oddać.

Szakal Energiczny kurwa jesteś. Wiesz jakie ja cuda z kijem wyczyniam ostatnio? (Wskazuje na swój golfowy kij, po czym majestatycznie opiera się od niego, tak że senatorska aura świeci pełnym blaskiem.) Czysta maestria kurwa, możecie na mnie Maestro mówić jak chcecie. Jestem kurwa Andrea Pirlo wrestlingu, w słusznym wieku, ale wciąż zajebisty. No dobra Bidam. Co z tobą? Zgłaszasz się na ochotnika na wpierdol? (Spogląda na zegarek.) Widzisz, mam wizytę u prezydenta Castro. (Chwyta się dramatycznie za łysinę.) Co za flashback kurwa! Ale mnie to trafiło! Jakby kurwa głowica nuklearna uderzyła prosto w moją potylicę. Widziałeś jak się odchyliłem? (Spogląda na Nowosibirskiego wymownie, po czym daje mu osobistą powtórkę pokazując jak się odchylił.) Nie? To przez te wąskie oczka, macie gorszy kąt widzenia, to udowodnione naukowo kurwa. Ale mój flashback! Co to było! Jak 2001 rok! Jak to kurwa brzmi, prezydent Castro. Miałem brodatego brodacza Felka przed oczyma. (Wzdycha po szczecińsku.) Ale to nie Felek, to tylko ten jego czarci pomiot. Nie wiem kurwa jak on go spłodził, chyba po zmroku, po pijaku i jakoś na krzywo.

Bidam Chciałem tylko powiedzieć, że wszystko, co było złe między nami rok temu... jest w sumie już nieważne. Było, minęło. Daliśmy sobie nawzajem wpierdol i koniec na tym. Nie musimy niszczyć się wzajemnie aż do ostatecznego upokorzenia, nie?

Szakal Co kurwa?

Bidam Remis.

Szakal Jaki kurwa remis? Ja wygrałem, bo bramki na wyjeździe liczą się się kurwa podwójnie. Zapytaj się Sabriego Bekdasa i Lesa Gondora.

Bidam Nie znam kolesi. Chcesz kurczaka na zgodę?

Szakal Szczecin pamięta. Nie, nie chcę kurwa kurczaka, ale niech ci będzie. Nie wpierdolę ci, dam ci spokój. Nie może być tak, że biję okularników.

Bidam Czy ja noszę okulary?

Szakal Lepiej kurwa dla ciebie żebyś nosił, bo jeszcze się rozmyślę.

Bidam No dobrze, akceptuję. (Czochrając się po czuprynie.) Czy mogę to dostać na ozdobnym papierze senatorskim? Oprawię sobie w ramkę i powieszę w szatni.

Szakal Zgłoś się kurwa do Mumina i Mladenova.

Bidam Dobra, to dzięki, cześć!

EWF FTW Champion oddala się.

Szakal Dziwny gość. Nie mogę go kurwa rozgryźć.

(My też nie, chyba nikt tego nie potrafi, nawet on sam. Wróćmy sobie na ring, bo tam tańczą gołe panienki. Ha-ha! Żart, nie ma nikogo.)


Jan Kowalski – O, twój mistrz na fali.

Tony Hogański Jakiej fali? Mistrz Szakal to mistrz Szakal. On zawsze wie, co powiedzieć, jak się ustawić. Widziałeś jego senatorską aurę?

Jan Kowalski – Widziałem.

Tony Hogański Mógłby być rzymskim senatorem. Dzisiaj wymawialibyśmy jego imię w szeregu z najsłynniejszymi senatorami antycznego Rzymu.

Jan Kowalski – Faktycznie, to brzmi dumnie - Katon, Kasjusz, Cyceron, Krassus, Sulla i Szakal. Jakby to było po łacinie? Szakalus?

Tony Hogański Sam jesteś Szakalus, Kowalskusie.


(W kwaterze głównej Armii Prus Wschodnich obywa się wielkie świętowanie. Harnasie leją się nie tylko litrami, ale wręcz strumieniami. Pije cała armia, każdy jej członek, wspólnie i z osobna. Piją SeBa i pije Mati, bo taki jest stan osobowy armii. Niewiele osób pamięta, że w 2009 roku jej szeregi były liczniejsze, może złote dni jeszcze kiedyś powrócą?)

SeBa (wymachując EWF Daemusin title) Jest nasz! Jest pas! Jest pas! Mamy pas, Mati! Mamy pas!

Mati Wiwat Armia Prus Wschodnich! Hurra, die Ostpreußische Armee!

SeBa Co powiedziałeś?

Mati To po prusku.

SeBa Aha. Dobra! Nalewaj mi piwa do hełmu!

Kwatermistrz Armii Prus Wschodnich nalewa piwa do feldmarszałkowskiego hełmu. Ten chwyta go za róg, bo tak bardziej majestatycznie i wypija zawartość hełmokufla duszkiem.

SeBa Ten pas do Prus Wschodnich należy!

Mati Wiwat feldmarszałek! Niech nam żyje!

SeBa Czas skoczyć pod prysznic, ziomek. Niedługo wpadnie tu Cassandra. Muszę być czysty i pachnący. Przygotuj moją wodę kolońską „Pruski brutal”.

Mati Może lepiej „Zapach Królewca” lub „Tańczącego junkra”?

SeBa Nie, ziomek. Muszę pachnąć zwycięstwem.

Mati Przygotowałem już kąpiel. To lepsze niż prysznic.

Armia Prus Wschodnich w pełnym składzie udaje się do łazienki. Tam jacuzzi jest wypełnione jakimś żółtym, pienistym płynem.

SeBa Co to, ziomek? Naszczałeś do wanny?

Mati To browar!

SeBa Kąpiel w Harnasiach! Ostro! Tylko szybko, bo Cassandra niedługo przyjdzie. (Nagłe olśnienie spłynęło na jego twarz.) Mam pomysł. Zrób mi piwny waterboarding.

Mati (robi przerażoną minę) Co to? Zaczynamy jakiś cykl „Pięćdziesiąt twarzy feldmarszałka”?

SeBa No co ty ziomek. To taka tortura.

(Mati wyraźnie poczuł się lepiej, słysząc, że to tylko taka tortura zabroniona prawem międzynarodowym. Kąpieli Feldmarszałka Wszystkich Polaków Także i Twojego oglądać nie będziemy, bo zawsze lepiej sprawdzić, co też porabiają nasi komentatorzy.)


Tony Hogański No popatrz. SeBa ma pas i jaki szczęśliwy.

Jan Kowalski – On chyba żywi jakieś uczucia względem Cassandry Tisserant.

Tony Hogański Żywi to on wschodniopruskie wioski. Żywi i broni.

Jan Kowalski – Cały feldmarszałek.


(Czas znowu odwiedzić kafeterię, póki jeszcze nie została zlikwidowana. To smutne, że to cudowne miejsce ma zostać postawione w stan likwidacji. Taka jest jednak wola prezydenta Castro, a z nią dyskutować nie można, bo ma on władzę wręcz dyktatorską. Tu wciąż pustki, gdzieniegdzie widać klientów, jakieś kelnerki, a przy barze nadal siedzi Bane. Za barem natomiast widać Agnieszkę Sorel, zdegradowaną do roli kelnerki byłą szefową działu kadr.)

Agnieszka Sorel (z troską) Może jeszcze?

Bane Niby jesteś tu nowa, niby cię zdegradowali, niby spadłaś z kierowniczego stanowiska wprost na posadę niewymagającą zbędnych kwalifikacji, a dobrze ci to wszystko idzie.

Agnieszka Sorel No co ty, tu trzeba jeszcze dobrze wyglądać.

Bane (wzdycha) Widywało się kelnerki-kaszaloty, uwierz mi.

Agnieszka Sorel Ja się wszędzie świetnie odnajduję i liczę na to, że to tylko stan przejściowy. Poza tym, tu mam nadal umowę na pracę, a nie śmieciówkę.

Bane No to polej, ale to ostatnia kolejka. Mam walkę dzisiaj.

Alienor polewa, ale Synowi Anarchii nie była dana konsumpcja wyrobu alkoholowego. Przerwało ją bowiem pojawienie się Tommasso, asystenta Polli Kinzler.

Tommasso Signore?

Bane (nawet na niego nie spojrzał) No nie! Znowu ten Italianiec! Kazałem ci przecież wypierdalać! Ostrzegałem się wręcz!

Tommasso Che cosa?

Syn Anarchii wstaje i przypierdala Włochowi o azjatyckich rysach twarzy prosto w twarz. Rozkwasza mu przy czym nos, a niski człowieczek zalewa się krwią.

Bane Teraz już będziesz wiedział, co po polsku oznacza swojskie „Wypierdalaj”!

Tommasso jęczy, a jęki te przyciągnęły Pollę Kinzler, która widać znajdowała się w okolicy. Ta zaczyna opatrywać ranę swojego kompana. Zwraca się przy tym do Bane'a.

Polla Kinzler Dlaczego? Dlaczego w taki sposób reagujesz na różnorodność? Dlaczego nie możemy żyć wszyscy w zgodzie? Dlaczego inność musi zawsze rodzić nienawiść i agresję? Co on ci złego zrobił? Czy ta inność przeraża twoje wewnętrzne ego? Brak ci wyraźnie szkolenia w zakresie multikulturowości. Zjednoczona Europa nie powinna tolerować takich bydlaków jak ty. Powinno was się chemicznie leczyć, bo później zmieniacie się wtakich Breivików. Tak naprawdę nienawidzisz swojej męskości, bo czuje się ona zagrożona w obliczu wyścigu samców.

Bane Co ty pierdolisz? Wiesz dlaczego jesteś niewiarygodny?

Polla Kinzler Niby dlaczego?

Bane Popatrz na siebie, a to wystarczy. Nie wchodź mi w drogę, bo w najlepszym razie skończysz jak ten żółtas!

Tommasso Jestem Włochem!

Bane Żółty Włoch, baba z brodą, brakuje tylko uczciwego polityka i prawdomównego prawnika.

Polla Kinzler Wybaczam ci, bo wierzę w tolerancję.

Bane Spierdalaj. (Do Alienor.) Dopisz wszystko do mojego rachunku, a jak masz czas to po gali możesz wpaść do mnie do szatni.

(Syn Anarchii wychodzi. Polla próbuje opatrywać rannego towarzysza, a Agnieszka Sorel zabiera się do czyszczenia szklanek.)


Jan Kowalski – Bane chyba pomylił Włochów. Tamten to nie był Tommasso, tylko...

Tony Hogański (przerywa mu) Tak Janku, nie musisz nam objaśniać oczywistych oczywistości.

Jan Kowalski – Polla ma rację. Dlaczego inność musi zawsze rodzić nienawiść?

Tony Hogański Ciebie chyba też wysłali na jakieś multikulturowe pranie mózgu. Nie poznaję cię Janku!


(Wybieramy się na pranie mózgu, to znaczy na korytarz. Tam spotykamy Cassandrę Tisserant, która wybiera się chyba do szatni Armii Prus Wschodnich. Przynajmniej tak twierdził SeBa, a feldmarszałkowi chyba wypada zaufać, prawda? Nim to się jednak stanie, Haitanka o polskich korzeniach musi przetrwać spotkanie z Franzem, żużlowcem-spawaczem o gorzowskich korzeniach.)

Franz Cześć mała.

Cassandra Tisserant Nie jestem wcale taka mała...

Franz (przypatruje jej się łakomym wzrokiem) No widzę. Znasz jakichś marokanów?

Cassandra Tisserant Nie.

Franz To dobrze, nie jesteś skażona. W Belgii ich pełno, ale nie możemy się dogadać, bo ani ja ani oni nie nawijamy po belgijsku.

Cassandra Tisserant Jesteś Belgiem?

Franz Coś ty, jestem synem ziemi lubuskiej. Jebać Zieloną Górę, tylko Gorzów!

Cassandra Tisserant (zakłopotana) To... ja może już pójdę. Spieszę się.

Franz Nie tak szybko. Gdzie ci tak spieszno?

Cassandra Tisserant Jestem umówiona na wywiad z SeBą.

Franz Z SeBą? Tym korwinistą? Nie idź do niego!

Cassandra Tisserant Dlaczego?

Franz No, on jest korwinistą.

Cassandra Tisserant A co to znaczy?

Franz Że jest gwałcicielem.

Cassandra Tisserant (zaniepokojona) Co?

Franz Serio. Jego idol, liberalny król Korwin jest władcą takiej sekty, góralem czy guru, nie pamiętam. Tam dokonują ceremonialnych gwałtów. To ich program na rozwój dzikiego kapitalizmu. Chcą go roznosić drogą płciową. To nie żart, bejbi. Ten król niczym Vaclav jest zapładniaczem, młódki bałamuci.

Cassandra Tisserant Kogo?

Franz Młódki.

Cassandra Tisserant Aha. Czyli SeBa jest taki sam?

Franz Tak, to wszystko jedna sekta zwana kucami. SeBa ma tam tytuł liberalnego rasputina II stopnia, a więc wysoko.

Cassandra Tisserant (wyraźnie zagubiona) Co mam teraz robić?

Franz Odrzucić liberalizm i wprowadzić system redystrybucji dóbr. No i przede wszystkim nie rozmawiać z SeBą.

Cassandra Tisserant No dobrze. Dziękuję za ostrzeżenie. Obawiam się go teraz trochę.

Franz (mruga zalotnie) Pójdziemy do mnie?

Cassandra Tisserant Przykro mi, ale nie.

Siostra Avona Tschorny'ego oddala się. Widać wyraźnie, że rozmowa ta wyraźnie ją zakłopotała.

Franz Kiedyś mi ulegnie.

(Może kiedyś. Tymczasem wracamy na ring.)


Tony Hogański Konflikt między SeBą a Franzem jest szalenie wielowątkowy.

Jan Kowalski – Dlaczego?

Tony Hogański Co ty ślepy jesteś? Mam wszystko objaśniać? Po pierwsze, konflikt na podłożu czysto wrestlingowym. Po drugie, wątek polityczny. Rzecz trzecia, wątek romansowy.

Jan Kowalski – Biedna Cassandra. Ona chyba nie wie, w co też się wplątała.


(Trafiamy do szatni, która niegdyś wypełniona była gwarem, a obecnie świeci pustkami. Zastajemy tu siedzącego na kanapie Franko, któremu towarzyszy Helenka, która zajmuje się swoimi sprawami, pewnie kobiecymi, kto by tam się na tym znał.)

Helenka – Franko?

Franko – No co tam?

HelenkaBędziesz się mścił?

Franko (przeciąga się na kanapie) Może tak, może nie.

HelenkaBo wszyscy tego od ciebie oczekują. Jest taki stan oczekiwania na zemstę na Jazzowskim i Castro za wszystkie krzywdy doznane po Kwietniowej Anarchii VII.

Franko – Nie obchodzi mnie zdanie wszystkich.

HelenkaNo co ty... a Rzeźnicy zza fal? Nawet petycję przysłali na zakrwawionym papierze, a Franko Girls obiecują rozbierany kalendarz na przyszły rok, bylebyś tylko pourywał głowy naszym wrogom.

Franko – Wiem, co mam zrobić. Wiem kiedy mam to zrobić i w jaki sposób. To mi wystarczy.

Helenka Jak chcesz. Ufam ci.

(Tyle szatnia EWF Tag Team Champa. Czeka nas powrót na ring.)


Tony Hogański Wszyscy czekamy na zemstę Franko. Tylko on może obronić honor EWF.

Jan Kowalski – Jaki znowu honor?

Tony Hogański No może trochę się zagalopowałem. Są jeszcze mistrz Szakal i SR-Crazy.


(Czas przenieść się do dekadenckiej szatni, czyli majestatycznej siedziby EWF World Champa. Rezyduje tu on sam, we własnej magnackiej osobie, a towarzyszy mu nieodłączny Smela.)

SR-Crazy Wysprzątałeś?

Smela Pepik to zrobił.

SR-Crazy Nie nazywaj go tak.

Smela A jak?

SR-Crazy Jakoś czulej.

Smela No jak?

SR-Crazy Pepiczek.

Smela No dobra, to pepiczek posprzątał. Wszystko gotowe.

SR-Crazy Murzynów pochowałeś?

Smela Upchałem ich w szafie. Zgodnie z najlepszymi tradycjami EWF. Ale dlaczego mentorze, dlaczego?

SR-Crazy Nie wiem, ale koleżanki Yoshiego boją się chyba murzynów. Trochę wstyd pokazywać się z nimi przed kulturalnymi ludźmi. Yoshi może chciałby jakiś wiersz ułożyć czy postrzelać z japońskiego łuku do bocianów, to takie poetyckie, a tu masz, murzyn. No głupio przy murzynie takie rzeczy robić, nie?

Smela Mentorze, to chyba rasizm.

SR-Crazy Jaki rasizm. Ja mam bardzo wielu znajomych czarnych.

Smela Na przykład?

SR-Crazy (myśli intensywnie) Jay Z?

SR-Crazy Mentor go zna?

SR-Crazy No, w Chinach mają podróbkę. Tam wszystko podrabiają!

Tę jakże wspaniałą konwersację przerywa pojawienie się w szatni Yoshihito Nabeshimy, któremu towarzysza Chiaki i Mitsuko.

SR-Crazy Witam was moi mili! Kwiaty dla pań!

Niezidentyfikowany głos Ja dam! Ja dam!

Yoshihito Nabeshima Kto to powiedział?

SR-Crazy Nikt!

Mitsuko Słyszałam głos z szafy!

Chiaki – Ja też!

SR-Crazy To z lodówki.

Smela (szeptem) Dlaczeo mentor powiedział, że mamy kogoś w lodówce?

SR-Crazy (szeptem) Bo lodówka jest wprost proporcjonalna do szafy. To jej przeciwieństwo. Chciałem odwrócić ich uwagę do szafy. Nie musiałbym się tak intelektualnie gimnastykować, gdybyś nie poupychał murzynów w szafie! Dlaczego akurat tam?

Mitsuko O czym tak szepczecie?

Yoshihito Nabeshima (westchnął po japońsku) Trzymasz murzynów w szafie?

SR-Crazy Murzynka. To takie polskie ciasto.

Chiaki Będzie ciasto! Jak u panienki Esmeraldy!

SR-Crazy Gdzie te kwiaty?

Smela wręcza bukiety EWF World Champowi, a ten następnie przekazuje je Chiaki i Mitsuko.

SR-Crazy No Yoshi, stary druhu. Jak się urządziliście?

Yoshihito Nabeshima Dobrze.

SR-Crazy Dzisiaj mamy 6-Man Tag Team match, więc prawie jak stare czasy, walka drużynowa. Dokooptowali nam Szakala, ale to dobrze. On jest łysy, a łysi przynoszą szczęście. Słuchaj, przygotowywałeś się? Trenowałeś?

Yoshihito Nabeshima Tak.

SR-Crazy Jesteś już zdrowy? Żadnych skutków po spotkaniu z pancernymi schodami?

Yoshihito Nabeshima Jestem cały i zdrowy.

SR-Crazy Nieźle cię ten Tool urządził, ale pomściłem cię.

Yoshihito Nabeshima (pewny siebie) Wróciłem silniejszy.

SR-Crazy Wszyscy tak mówią, ale z reguły kłamią, bo nie chcą spojrzeć prawdzie w oczy. Nie potrafią albo boją się. Jak jest z tobą? Czy ty potrafisz?

Yoshihito Nabeshima Potrafię. Wielokrotnie spoglądałem w krwawe oczy prawdy.

Nagle ktoś zaczyna grać na biwie, takiej japońskiej lutni.

SR-Crazy (szeptem do Smeli) Błagam cię, nie mówi mi tylko, że to murzyni w szafie postanowili sobie koncert urządzić. Oni mnie kompromitują jako World Champa!

Smela To Chiaki.

Faktycznie, to Chiaki zaczęła grać na wspomnianym instrumencie muzycznym. Całkiem ładnie jej to wychodzi.

SR-Crazy No tak. Ładnie gra, a co małżonka potrafi?

Mitsuko – Przypierdolić siekierą.

SR-Crazy Jasne, jak mógłbym zapomnieć. Słuchajcie, ja muszę z Yoshim porozmawiać na osobności. W takiej jakby to rzecz, samotności wręcz. Później mam jeszcze sprawę do załatwienia u Felipe Castro, więc czas goni nas.

Odpowiada mu milczenie.

SR-Crazy No macie wyjść.

Mitsuko – A dlaczego to wy nie wyjdziecie?

SR-Crazy Bo to ja jestem World Champem i to jest moja szatnia.

Chiaki Chciałam i tak zajrzeć do kafeterii.

MitsukoA ja przespacerować się.

SR-Crazy Smela, zabierzcie Dobrego Czecha i szafę.

Smela Dlaczego szafę?

SR-Crazy (szeptem) Chcesz wyciągać z niej murzynów tak przy wszystkich? Co ja czarny magik jestem? Jedni wyciągają króliki z kapeluszy, a ja murzynów z szafy? Jak się z tego wytłumaczymy przed Yoshim?

Smela (szeptem) Jak się wytłumaczymy z przenoszenia szafy?

SR-Crazy (szeptem) Remont! Przemeblowanie! Dobra, niech ci będzie, szafa zostaje.

Yoshihito Nabeshima Dużo dzisiaj szepczecie.

SR-Crazy Omawiamy tajne plany.

Smela Mentorze, murzynów nie ma w szafie. To taki żart.

SR-Crazy Nabrałeś mnie? Ja przecież jestem World Champem, tak się nie robi, jest zakaz. Dobra, koniec gadania.

(Jak koniec gadania, to wracamy na ring.)


Tony Hogański Miło znowu widzieć Yoshihito Nabeshimę.

Jan Kowalski – Ciekawe w jakiej jest w formie.

Tony Hogański To zawsze był u niego problem, ta stabilność formy.

Jan Kowalski – Masz rację. Sprawdźmy jednak jak z formą u Jazzowskiego, Bidama i Polli Kinzler. Już za moment rozpocznie się ich walka.

Tony Hogański Stoczniowcy wchodzą do gry! Nie zapominaj o stoczniowcach!


Stoczniowcy Lumberjack match:
Nas Jazzowski vs Bidam vs Polla Kinzler



Rozbrzmiewa znana pieśń Izabelli Trojanowskiej „Wszystko czego dziś chcę”  i na rampie pojawia się Nas Jazzowski. Reakcja na zawodnika jest niezwykle głośna i zróżnicowana zarazem – widać i słychać, że Nassjasz wzbudza sporego kalibru kontrowersje. Nas pozdrawia swoich już nielicznych fanów i ostentacyjnie ignoruje swych wrogów, czyli w sumie większość hali. Jedni próbują go opluć, inni obsypują konfetti. Trudno powiedzieć, czy Nas jest bardziej kochany, czy nienawidzony… naprawdę trudno. Ale to w gruncie rzeczy nieważne. Grunt, że zawodnik dociera w końcu w obręb ringu.
The Clash i „London Calling” – w hali pojawia się Bidam. Reakcja ze strony publiczności jest w tym przypadku zdecydowanie pozytywna: widać, że ludzie najzwyczajniej w świecie lubią obecnego Tag Team i FTW Championa. Dlaczego? A kto go tam wie? To pewnie wrodzona charyzma. Bidam przybija kilka piątek i spokojnie wkracza pomiędzy liny, spoglądając przy tym na czekającego tam Jazzowskiego.
Polla Kinzler wkracza na ring powoli i z godnością, śpiewając swój theme: „Rise Like A Phoenix”. Reakcja na zawodniczkę jest zróżnicowana: od oklasków i przyjazne okrzyki, po gwizdy połączone z bluzgami. Pola zachowuje się jednak jak prawdziwa dama: pozdrawia swoich sympatyków i daje jasno do zrozumienia, że negatywne wibracje najzwyczajniej w świecie nie mają do niej dostępu. Uzbrojona w promienny uśmiech dołącza do swoich przeciwników.

Jan Kowalski – Stoczniowcy Lumberjack match! Cóż za walka się nam szykuje! A w tym wszystkim Bidam, Nas Jazzowski i Polla Kinzler.

Tony Hogański Ciekawy skład, ciekawa stypulacja. Pozostaje liczyć na to, że i walka nie zawiedzie.

Jan Kowalski – Chciałbym dodać, że jeśli ktoś odliczy Bidama, to otrzyma EWF FTW title shot.

Tony Hogański Zapomniałem, że on ma ten pas.

Na koniec do hali wkraczają stoczniowcy - a są to chłopiska na schwał, trzeba przyznać – którzy całkiem sprawnie otaczają ring. Pięknie się prezentują. Niektórzy mają ze sobą nawet flagi Solidarności. Oznacza to, że sędzia Lechu Grudziński może nakazać rozpoczęcie walki. Rozbrzmiewa gong i trójka zawodników wymienia czujne spojrzenia. Ktoś musi rozpocząć to starcie, ale początkowo nikt się do tego nie kwapi. Gwiazdy EWF po prostu krążą wokół siebie, wymieniając jakieś bliżej nie sprecyzowane uwagi. W końcu Bidam uznaje, że koniec z tymi uprzejmościami – po prostu doskakuje do Nasa i daje mu w mordę. Ta akcja od razu ożywia atmosferę: Jazzowski robi krok do tyłu i po chwili wraca z kopnięciem z półobrotu, które wbija się w brzuch Azjaty i zmusza go do zgięcia się wpół! W tym samym czasie stopa Polli wystrzeliwuje w kierunku głowy Nassjasza i eksploduje na jego twarzy w niezwykle efektownym High Heel Kick [Roundhouse Kick]! Jazzowski pada jak ścięty, podczas gdy panna Kinzler wykonuje na Bidamie DDT!

Tony Hogański Ja jestem tolerancyjny...

Jan Kowalski – Ale?

Tony Hogański Nic, chciałem tylko to ogłosić.

Austriaczka chwilowo kontroluje sytuację: skacze wysoko i nie bez pewnej gracji, po czym opada na klatkę piersiową Azjaty z pełnym impetu Knee Dropem! Obecny FTW Champion odsuwa się, więc Polla sama odczuwa ból, który chciała sprowadzić na rywala. Z kolei Bidam ogarnia się, odbija od lin i demoluje przeciwniczkę morderczym Running Knee Strike! Polla pada, a jej pogromca staje twarzą w twarz z trzecim uczestnikiem tej walki: następuje wymiana stiffowych kopnięć, z których jedno zostaje przechwycone przez Nasa; Bidam odpowiada za pomocą Enzuigiri, które również zostaje przechwycone i nader sprawnie zamienione w Single Leg Boston Crab! Nowosibirski przeżywa trudne chwile, z których jednak wybawia go Polla – jej Dropkick powala Jazzowskiego! Ten wstaje dosyć szybko i na kolejną próbę ataku odpowiada Spinebusterem! Plecy Austriaczki solidnie ucierpiały, ból jest wyraźnie wyryty na jej twarzy! Nas wstaje i pada ofiarą Arm Drag w wykonaniu Bidama, który natychmiast zaczyna okopywać powalonego rywala! Nassjasz odpowiada nagłym manewrem – Fireman Carry Into Flapjack! Szybkie, zaskakujące, mordercze – Azjata dał się zaskoczyć! Sytuacja dojrzała do próby pinu, ale nie doczekujemy się jej: Jazzowski musi zająć się panną Kinzler, która zdążyła już dojść do siebie! Atakuje ją serią brutalnych Chopsów zwieńczonych Superkickiem! Następnie idzie po rozum do głowy i po prostu wyrzuca Austriaczkę z ringu!

Tony Hogański Ty wargo habsburska! Wracaj tam skąd przyszłaś!

Jan Kowalski – Tony...

Tony Hogański O, przepraszam. Powiedziałem to głośno?

Jan Kowalski – Tak.

Tony Hogański Tak mi się wymsknęło.

Polla wpada pomiędzy stoczniowców, którzy są tym faktem nieco zaskoczeni. Bić czy nie bić? Kobieta czy facet? Gej czy nie gej? A może zwykła baba z brodą? Zanim zdążyli się zdecydować, czy chcą wpierdolić temu dziwnemu stworzeniu, czy nie, piosenkarka zdołała powrócić pomiędzy liny! Trwa tam ostry brawl pomiędzy Bidamem i Jazzowskim, którą to konfrontację Austriaczka przerywa przy pomocy Double Falling Clothesline! Później bierze na cel pierwszego z brzegu przeciwnika (padło na Bidama) i egzekwuje na nim Running Elbow Drop! Próbuje tej samej akcji na drugim przeciwniku, jednak Jazzowski odsuwa się. Polla znowu sama zrobiła sobie krzywdę i niestety dla niej zostaje to wykorzystane: trafia w nią seria (przeprowadzonych nie bez dozy artyzmu) bokserskich punchów, które wieńczy mocarny Lariat! Chwilę później oglądamy Discuss Elbow Strike, którego ofiarą pada próbujący się pozbierać Bidam! Jazzowski się rozkręcił! Odbija się od lin i aplikuje Austriaczce Single Leg Running Front Dropkick wymierzony idealnie w tył głowy! Nasza diva prawdopodobnie zobaczyła właśnie całe gwiazdozbiory wypełnione bólem! Tymczasem Jazzowski wykonuje banalny, ale ciągle skuteczny Body Slam na Bidamie, który doprawia Jumping Elbow Dropem – jednak FTW Champion odsuwa się na czas! Próbuje zaskakującego Roll upa! Pin....1....2....kick out!

Tony Hogański Zaskakujący roll up, ale zaskakującego końca walki nie ma.

Jan Kowalski – Nie jestem w stanie wskazać zdecydowanego faworyta. Tu każdy ma szansę.

Tony Hogański (rozbawiony) Nawet baba z brodą! Ha-ha!

Jan Kowalski – Tony...

Tony Hogański Przepraszam.

Rozpętuje się ostra wymiana ciosów, która kończy się nokautującym Forearm Smashem w wykonaniu Jazzowskiego! Nas próbuje pinu....1.... 2.... shoulder up! FTW Champion pakuje palec w oko swojego rywala i przejmuje inicjatywę: najpierw uderza kantem dłoni w jego gardło, a później „znieczula” go Inverted DDT! Kolejna próba pinu....1.... 2.... 2,46.... Polla wraca do walki! Wyprowadza kilka uderzeń kolanem w twarz Azjaty, po czym wykonuje Bulldog Splash – Bidam leży na macie i chyba ma poważny problem z ogarnięciem sytuacji! Austriacka diva wspina się na szczyt narożnika, z którego po chwili wykonuje Marię Antoninę [Diving Leg Drop] prosto na Jazzowskiego! Samozwańczy mesjasz odsuwa się na czas i panna Kinzler znowu musi przełknąć gorzką, doprawioną rozczarowaniem i bólem pigułkę! Nas dostaje jakiegoś przyśpieszenia, wstaje i odbija się od lin, po czym rozpierdala twarz rywalki przy pomocy Yakuza Kick! Natychmiast przystępuje do nieco dwuznacznej próby pinu.....1.... 2.... 2,77... próbę przerywa kopnięcie w wykonaniu Bidama! Akcja była cholernie stiffowa więc nie powinno nas dziwić, że Nas na chwilę odpłynął: FTW Champion wykorzystuje to, by wyrzucić rywala poza ring!

Tony Hogański Pinują się dzisiaj jak szaleni.

Jan Kowalski – Chyba o to chodzi w walkach, prawda?

Tony Hogański Chodzi o to by wygrać, a pinować można, gdy jest się chociaż odrobinę pewnym powodzenia. Co oni dzisiaj poszaleli?

Jan Kowalski – Eksperci będą analizować później tę walkę. Być może trenerzy będą wykładać jej przebieg w szkółkach wrestlingowych rozsianych po całej Polsce.

Tony Hogański Po Polsce rozsiana jest bieda i beznadzieja, a nie jakieś tam szkółki.

Wśród stoczniowców zapanowało zamieszanie: część ewidentnie ma ochotę solidnie wpierdolić Nasjaszowi, podczas gdy inni czują do niego sympatię! W efekcie wybucha bójka pomiędzy skłóconymi stronnictwami, a Jazzowski jakoś wraca na ring... robi to w momencie, w którym Bidam „ścina” rywalkę przy pomocy Cuttera! Panna Kinzler ponownie zalicza przerwę w walce, podczas gdy jej oponenci rzucają się na siebie: w efekcie Nas zostaje powalony European Uppercutem! Chwilę później oglądamy Seonggol [Hangman's Facebuster] i... Schoolgirl w wykonaniu Polli! Bidam daje się zaskoczyć i mamy próbę pinu....1.... 2.... 2,44... shoulder up! Fuck The World Champion szybko przechodzi do ofensywy, zasypując przeciwniczkę serią niezwykle szybkich i wyglądających na precyzyjne ciosów! „Kobieta z brodą” odpowiada desperackim Flying Clotheslinem, powalając swojego niedawnego ciemiężyciela! Próbuje pinu....1.... 2... kick out! Do walki powraca Jazzowski: tym razem stawia na brutalność połączoną ze skutecznością, wykonując na kompletnie zaskoczonej Austriaczce nokautującego Headbutta! Polla pada na matę kompletnie pozbawiona zmysłów, a Nas zwraca się przeciwko Bidamowi, który uprzedza atak wystrzeliwując w rywala Slingshot Sentonem! Nassjasz z niesamowitą pewnością i siłą przechwytuje tą akcję zamieniając ją w mocarny Powerbomb! (EWF! EWF!) Kończąc tą efektowną akcję nie wypuścił przeciwnika z rąk, więc mamy od razu próbę pinu....1.... 2... 2,56.... kick out!

Tony Hogański Dobra, już dobra. Kończcie to, co za długo to niezdrowo.

Jan Kowalski – A co? Mało ciekawa walka?

Tony Hogański Czy ja mówię, że jest nieciekawie? Co za dużo to niezdrowo i tyle.

Jan Kowalski – Interesujące...

Nas nie załamuje się tym drobnym niepowodzeniem i ciągle naciera: w odpowiedzi wyłapuje jednak od oszołomionego, ale wciąż niebezpiecznego oponenta Dropkicka! Azjata odkłada na bok wszystkie swoje słabości i podbiega do próbującego wstać rywala, pada jednak ofiarą Inverted Atomic Drop, który płynnie przechodzi w 99 Crusher! Ale to już chyba nie jest jego kończąca akcja, prawda? Samozwańczy mesjasz polskiego wrestlingu w sposób bardzo energiczny pinuje....1.... 2....2,89....Polla Kinzler odbiera przeciwnikowi zwycięstwo spadając na niego z Axe Handle Smashem! Później wykorzystuje okazję, od tyłu chwyta swoją ofiarę i z wysiłkiem egzekwuje German Suplex! Nie wypuszcza Jazzowskiego z rąk, co uruchamia sędziego. Pin....1.... 2.... 2,61.... kick out! Rozpoczyna się polsko-austriacka, nadzwyczaj efektowna wymiana kopnięć, którą wieńczy Shinning Wizard [Shining Polla?] w wykonaniu utalentowanej nowicjuszki! Panna Kinzler odbija się od lin, dopada wstającego właśnie Bidama i z rozmachem grzmoci jego twarzą o matę przy pomocy Running Jumping Bulldog Splash! Bardzo udana akcja, ale nie czas na świętowanie: diva wspina się na szczyt narożnika i wzbija się w powietrze by opaść z pełną zabójczego wdzięku Marią Antoniną [Diving Leg Drop] prosto na Jazzowskiego! Trafienie! Prawie natychmiast doczekujemy się przejścia do pinu....1.....2.... 2,98..... kick out! Widzowie nie mogą w to uwierzyć! Polla nie może w to uwierzyć! Nawet skradający się za jej plecami Bidam też ma z tym widoczne problemy!

Tony Hogański Jak wygra Kinzler to w Warszawie tęczę z żalu spalą.

Jan Kowalski – Oby do tego nie doszło.

Tony Hogański Mogliby przy okazji spalić też tę szkaradną palmę. Co za idiotyczny pomysł palmy stawiać.

Azjata zawahał się przez chwilę, dzięki czemu jego przeciwniczka dostrzega niebezpieczeństwo! Natychmiast rusza z szalonym Spearem, który zostaje jednak zgrabnie przechwycony przez FTW Championa i skontrowany w DDT! Mistrz chyba również nieco ucierpiał przy tej akcji, bo ma widoczne problemy z wstaniem na równe nogi. Zostaje to wykorzystane przez Nasa, który z impetem przypierdala miłośnikowi kurczaków wycelowanym w głowę Jumping Elbow Dropem! Później dokłada mu DDT i z wysiłkiem wspina się na szczyt narożnika. Przegrywa jednak ze zmęczeniem i robi to zbyt wolno: panna Kinzler dochodzi do siebie i strąca swojego rywala prosto w ręce czyhających poza ringiem stoczniowców! Tak się pechowo dla Jazzowskiego składa, że wpadł w ręce swoich anty - fanów, więc w powietrzu zawisnął właśnie kawał sążnistego wpierdolu! Tymczasem pomiędzy linami Dropkick w wykonaniu Bidama studzi zapędy jego przeciwniczki. Pola natychmiast wstaje... i nadziewa się na śmiertelnie precyzyjny Superkick! To oszałamia ją na czas w zupełności wystarczający do wykonania jakiejś akcji, albo założenia submissionu! Bidam decyduje się na tą drugą opcję – zakłada The Sands Of Karakorum [Indian Deathlock]! Chwyt sprawia jego rywalce nieopisany ból i cierpienie, jednak widać, że zawodniczka ma w sobie ogromne serce do walki – nie poddaje się! Bidam po prostu kontynuuje, nie widząc nawet łez tryskających z oczu divy! Z pewnością słyszy jednak jej krzyki. Kaźń trwa do momentu powrotu trzeciego z uczestników walki, który w końcu zdołał wyrwać się z piekielnego kotła zafundowanego mu przez stoczniowców!

Tony Hogański Stoczniowcy Gdyni! Stoczniowcy Gdańska!

Jan Kowalski – Ciekawe co porabia teraz pani Passent.

Tony Hogański Na pewno ogląda walkę i kibicuje swojemu małżonkowi. Cała Nigeria też ogląda. Nasa kochają w Nigerii. Tak jak Tusk jest królem Europy, tak Nas jest nieoficjalnym królem Afryki.

Nie ma tutaj czasu ani miejsca na subtelności – jest za to brutalne kopnięcie prosto w głowę Nowosibirskiego! Bidam przetacza się po macie zasłaniając twarz dłońmi. Polla robi w zasadzie to samo, z tym że źródłem jej cierpień są potwornie obolałe nogi. Nas opiera się o liny i ciężko oddycha, odpoczywając po wykonanej przed chwilą szarży. Azjata próbuje wstać – z rozciętego po kopnięciu czoła zaczyna płynąć krew – pada jednak na nowo po precyzyjnym Buzzsaw Kick w wykonaniu Jazzowskiego! Nassjasz podchodzi do zwijającej się z bólu panny Kinzler, bezceremonialnie chwyta ją za włosy i wlecze za sobą, finalnie wyrzucając z ringu! Tam czekają stoczniowcy, którzy niczym wataha wygłodniałych wilków rzucają się na swoją nową ofiarę! Polla niknie pod naporem brutalnych uderzeń… w tym czasie osobnik, który wpakował ją w tą pożałowania godną sytuację, zajmuje się ostatnim ze swoich oponentów! Jednak Bidam nie zamierza współpracować – niespodziewany T-Bone Suplex solidnie wstrząsnął matą! Mamy próbę pinu....1.... 2.... 2,66.... shoulder up!

Tony Hogański No nie no! Panowie...

Jan Kowalski – ... i panie.

Tony Hogański Nie utrudniaj mi komentowania, dobra?

Jan Kowalski – Dobra.

Kolejna konfrontacja: Nas i Bidam wymieniają szybkie, skiffowe uderzenia! Inicjatywę przejmuje tutaj Nassjasz, który spowalnia rywala Forearm Smashem, wybija go z rytmu Low Kickiem i wykańcza 99 Crusherem! Czy to już jego kończąca akcja? Nie! Chyba nie! Natychmiastowa próba pinu....1....2.... 2,99..... Polla znowu zdążyła na czas! Fryzura Austriaczki znajduje się w pożałowania godnym stanie, ona sama dyszy ciężko i jest w widoczny sposób poobijana, ale nie zmienia to faktu, że zdążyła z interwencją! Wściekły i zawiedziony Jazzowski próbuje się zrewanżować, pada jednak ofiarą Tornado DDT w wykonaniu gwiazdy europejskiej piosenki! Polla ustawia sobie rywala w odpowiednim miejscu, po czym wspina się na szczyt narożnika. Jeszcze tylko szybki taunt w stronę szalejącej publiczności.... i kolejna już dzisiaj Maria Antonina [Diving Leg Drop]!! Nie! Nie trafia! Jazzowski natychmiast podnosi rywala/rywalkę i wykonuje miażdżący Throwing Crucifix Powerbomb!! Pin.....1........2.......3! (Zwycięzcą jest: Nas Jazzowski!)

Tony Hogański To był dzisiejszy RWiWCZiAŚ!

Jan Kowalski – Czyli co?

Tony Hogański Nie słuchałeś Jazzowskiego? Jego sekretny i tajemniczy finisher, Rozpierdalający Wszystko i Wszystkich Cios Zagłady i Absolutnej Śmierci, czyli RWiWCZiAŚ albo bardziej pieszczotliwie Rwiwczaś.

Jan Kowalski – No tak. Ciekawy pomysł z pewnością. Skąd wiedziałeś?

Tony Hogański Znów nie uważałeś na orędziu Nasa. Pani Weronika przesłała mi smsa. Tak to będzie wyglądać. Nas wykonuje Rwiwczasia, Weronika smsuje do mnie, a ja informuję lud.

Jan Kowalski – Cóż za obieg informacji, prawdziwy łańcuch Jazzowskiego.

Jazzowski świętuje po swojemu, a gdańscy stoczniowcy nagradzają go oklaskami. Czyżby byli pozytywnie nastawieni do lidera jednej z frakcji Boko Haram? Wszystko jest możliwe, to w końcu EWF. Na ringu budzi się powoli Bidam i jest mu smutno. Polla zdechła i raczej nie powstanie niczym feniks z pończoch. Nas chwilę kręci się po ringu, po czym ewakuuje się.

Jan Kowalski – Dobra walka.

Tony Hogański Tak, z pewnością.


(Tymczasem na zapleczu widzimy Don Camilla, oficjalnie biznesmena, ale najprawdopodobniej członka włoskiej mafii. Don Camillo ubrany jest w elegancki garnitur, taki typowo włoski i typowo mafijny, w którym to spokojnie przemierza korytarze gdańskiej hali.)

Don Camillo – No gdzie ten Stefano? Miał już dawno wrócić z utargiem.

Wtedy też włoski zawodnik zauważa swojego podwładnego. Stefano leży na posadzce, cały jest zakrwawiony, potargany i podrapany. Nie wygląda najlepiej, ale rusza się, a to znaczy, że żyje. Camillo od razu do niego podbiega i zaczyna nim potrząsać.

Don Camillo – Co jest? Co się stało?

Stefano (jęcząc)Napadli mnie. Wiedzieli, że będę tędy wracał z utargiem. Skurwysyny wiedziały...

Don Camillo – Gdzie pieniądze?

Włoch nic nie odpowiada tylko zaczyna jęczeć.

Don Camillo – Gdzie kasa?!

Stefano (słabym głosem) Zabrali... wszystko zabrali... nawet moje własne, z portfela.

Don Camillo – Kto?

Stefano Nie wiem... nie widziałem twarzy...

Don Camillo – Ilu ich było?

Stefano Nie jestem pewien...

Don Camillo – Stefano... wydaje mi się, że ekspansja na tym rynku będzie trudniejsza niż to początkowo zakładałem. Ktokolwiek to zrobił, dopadniemy go i damy mu nauczkę.

(Odpowiedzi brak, tylko jęki. Wróćmy więc w okolice stolika komentatorskiego.)


Tony Hogański Co to za mafia, która w pierwszy dzień pracy daje się okradać?

Jan Kowalski – Początki są trudne.

Tony Hogański A ja wiem, kto ich okradł.

Jan Kowalski – Kto?

Tony Hogański Platforma Obywatelska rzecz jasna. Pomyśl gdzie jesteśmy, to matecznik tego złodziejskiego stwora, tu wszystko się zaczęło, tu są najsilniejsi.

Jan Kowalski – Miałeś powstrzymywać się od tematów politycznych.

Tony Hogański Czy ja powiedziałem, że Tusk to kurwa i zrobił to osobiście?

Jan Kowalski – Właśnie to powiedziałeś!

Tony Hogański Jako przykład Janku, tylko jako przykład! Zresztą, wcale bym się nie zdziwił, gdyby faktycznie okazało się, że to on. Niby jest królem Europy, ale stare nawyki z pewnością w nim zostały.

Jan Kowalski – Tony...


(Kwatera główna Armii Prus Wschodnich. Atmosfera dzikiego szczęścia, absolutnego pijaństwa i jakiegoś dojmującego smutku jest tu dziwnie przemieszana. Pachnący SeBa - to widać po nim, że pachnie brutalnie, prusko i po męsku - siedzi na swoim feldmarszałkowskim krześle głównodowodzącego, które kazał wystrugać rabin Szlomo i ze smutkiem wlewa w siebie kolejne Harnasie.)

SeBa Gdzie ona jest? Mati, ziomuś ty mój, gdzie ona jest? Miała być, a nie ma.

Mati Nie wiem... ale w sumie to kto panie feldmarszałku?

SeBa Cassandra, głupi ziomku, Cassandra! Miała przeprowadzić ze mną wywiad. To mój wielki dzień, to dzień mego zwycięstwa! (Potrząsa energicznie EWF Daemusin title.) Wygrałem pas! Dlaczego jej nie ma?

Mati Może się zgubiła?

SeBa Jak to? Jesteś kwatermistrzem! Czy wysłałeś jej mapę operacyjną ze wskazówkami dojazdu?

Mati Tak, wysłałem.

SeBa A w dobrej skali, ziomuś?

Mati Tak, w świetnej.

SeBa Trzeba mi szefa sztabu z prawdziwego zdarzenia. Masz za dużo obowiązek ziomek i nie wyrabiasz.

Mati Ależ panie feldmarszałku...

Nagle EWF Daemusin Champion unosi dłoń i po feldmarszałkowsku ucisza Matiego.

SeBa Cicho! cicho!

Mati (zaciekawiony) Co? Co?

SeBa Coś słyszę!

Mati Ale co?

SeBa Głos Króla!

Mati Niemożliwe! Objawił się nam? Mamy królofanię? Cz mamy objawienie? Ja nic nie widzę! Nic nie słyszę!

SeBa Bo to ja jestem feldmarszałkiem! Król Korwin nie objawia się byle komu.

Mati pada na kolana.

Mati Królu! Przemów i do mnie! Przemów do swoich kuców! (Zauważa butelkę Harnasia leżącą na ziemi.) O, piwo! (Otwiera i zaczyna szybko żłopać.) Czy to cud?

SeBa Król mówi, żebym się nie lękał. Żebym wierzył w wolność i masakrował dalej lewaków. Zbudujemy lepszą Polskę, nie będzie podatków, zlikwidujemy wszystkie daniny, przymusowe szkolnictwo, przywrócimy pańszczyznę, każdy będzie miał wolność, każdy będzie mógł zbudować wielki biznes, który będzie można zacząć od jednej paróweczki albo jednego ogórka, bo państwo nie będzie się w nic wtrącać. Król powiedział mi, że wszystko będzie dobrze. Zdobędę sławę, pieniądze, tytuły, splendor i mnóstwo kobiet.

Mati Dobre! Dobre! A o mnie coś mówił? Co ja dostanę?

SeBa W ryj, bo byłeś tak głośny, że straciłem łączność.

Mati Oj...

SeBa Gdzie jesteś Cassandro? Miał być wywiad, a nie ma. Jest we mnie smutek, ziomek.

Mati Napijmy się jeszcze.

(Nie będziemy dalej oglądać słodko-gorzkiego wiecu pruskiego liberalizmu. Powracamy na ring.)


Jan Kowalski – Nie powinni tyle pić. To musi się źle skończyć.

Tony Hogański Daj im uczcić zwycięstwo. To dzień ich radości.

Jan Kowalski – Felipe Castro powinien rozwiązać problem pijaństwa w EWF.

Tony Hogański To niewykonalne, bo alkohol towarzyszy wrestlerom od czasów PCW. Zlikwidować pijaństwo w EWF to jak zlikwidować korupcję wśród polityków. To po prostu niemożliwe.


(Trafiamy do biura prezydenta EWF, gdzie rezyduje Felipe Castro. Według niektórych uzurpator, według innych całkowicie legalny przywódca EWF. Takie to czasy, że granica między legitymizmem a uzurpacją jest bardzo wąska. Prezydent nic nie robi, nawet nie udaje, że czyta jakieś papiery. Ten brak aktywności nie trwa długo, bo drzwi z łysym hukiem zostają otwarte, a w biurze pojawia się Szakal z kijem golfowym.)


Felipe Castro O! Pan senator!

Szakal Nie jesteśmy ze sobą na „pan” kurwa.

Felipe Castro Nie wiem czy czytałeś już moją notatkę na temat wdrażania standardu ISO666. (Spogląda badawczo na twarz senatora.) Zresztą, możemy o tym porozmawiać po gali.

Szakal Posłuchaj mnie kurwa. Mam w ręku kij golfowy. (Z dumą prezentuje swój kij.) Widzisz?

Felipe Castro Nie uderzysz mnie.

Szakal Nie, nie zasługujesz na to kurwa. Po pierwsze: uwolnij Józefa z kotłowni i daj mu inną pracę.

Felipe Castro Nie mamy wakatów na innych stanowiskach. Ja chciałem dobrze, nikogo nie zwolniłem, nikomu pensji nie obciąłem. Dostali pracę, gdzie akurat były wolne miejsca. Wiesz jak w Polsce trudno o dobrze płatną pracę? A oni przecież nie dostają najniższej krajowej, ale znacznie więcej. Józef jest chyba teraz najlepiej opłacanym szefem kotłowni na świecie.

Szakal Będziemy walczyć o godną pracę dla Józefa. Chciałem ci powiedzieć, że zgłaszam swoją kandydaturę na prezesa Związku Wrestlerów Polskich. Przywrócę mu dawną świetność kurwa, blask i splendor.

Felipe Castro Nie, nie zgłaszasz.

Szakal Bo mi kurwa zabronisz?

Felipe Castro Nie, oczywiście, że nie. Umknął chyba twej uwadze fakt, że nie możesz po prostu łączyć funkcji prezesa ZWP z mandatem senatora Rzeczypospolitej Polskiej.

Szakal (łyso zdziwiony) Nie mogę kurwa?

Felipe Castro Widzisz Szakal, to jest twój problem. Najpierw działacz, a potem myślisz.

Nagle od strony drzwi odzywa się dekadencki głos.

Głos Ja natomiast odwrotnie.

To SR-Crazy, EWF World Champion. Jak widać i on postanowił przybyć w gości do Castro.

Felipe Castro No tak. Następny dziad do kolekcji. Czy ja wyglądam na opiekuna domu starców? Czy przez te drzwi za chwilę wejdzie też Kraven?

Wszyscy spoglądają na drzwi, ale nie, jednak nikt się w nich nie pojawia. Po Kravenie ani widu ani słychu.

Felipe Castro Nie to nie. (Zwraca się do Crazy'ego.) O co chodzi?

SR-Crazy Przychodzę w imieniu zawodników i pracowników.

Felipe Castro Niby dlaczego? Od takich spraw jest ZWP, a nie ty. No dobra, o co chodzi?

SR-Crazy Jesteśmy przywiązani do Felków. To dobre nagrody są.

Felipe Castro Gówno mnie to obchodzi, taka jest moja odpowiedź. Nie ma już Felków, zostały oficjalnie zlikwidowane. O, jednym moim podpisem. Gdzieś tu mam na to papier. Mam poszukać? (Wcale nie szuka, lecz sam odpowiada na pytanie.) Nie, nie poszukam. Wiecie co jeszcze dzisiaj zlikwidowałem?

Szakal Kafeterię kurwa?

Felipe Castro Plotki szybko się rozchodzą. To prawda, bingo, zlikwidowana. Wiecie co jeszcze?

SR-Crazy Co takiego?

Felipe Castro Puchar Srebrnego Smoka, co za bhutański idiotyzm. Nie potrzebne nam takie pierdoły. Zakazane jest jego eksponowanie, bo mnie to drażni. Wiecie co jeszcze? (Nie czeka na odpowiedź.) Powiem wam. We Wrocławiu działało jakieś mini-muzeum EWF. To się chyba Hall of Fame nazywało, w 2002 roku je otwarto. Nieważne zresztą, bo już zlikwidowane. To zbędna rzecz.

Szakal Ale dlaczego kurwa? Tam była wystawa poświęcona mojej osobie!

Felipe Castro Bo mogłem. EWF wchodzi w nową epokę, erę nowoczesności i młodości. Mamy zupełnie nowe kierownictwo i chcemy zmieniać polski wrestling. Najpierw trzeba się pozbyć tych feudalnych naleciałości. Ordery, muza, nagrody, puchary, izby pamięci, automaty, luksusowe kafeterie - jesteśmy federacją wrestlingową, a nie średniowiecznym państwem. Ja wyprowadzam nas z tych mroków średniowiecza, bo od tej pory będziemy skupiać się na wrestlingu, a nie na historyczno-polityczno-kulturalnych pierdołach. Zrobiliście z wrestlingu syf. Zdrowy organizm, czysta walka i współzawodnictwo przez wasze intrygi i próżność obrosły rakowymi guzami. Na szczęście rak ten nie jest śmiertelny, a moja chemioterapia uratuje pacjenta. Najchętniej was bym też zlikwidowały, dziady jedne. Ciągnięcie EWF w dół, nie dajecie wybijać się nowym gwiazdom, na ringu jesteście coraz gorsi, latka lecą, a umiejętności nie przybywa. Pan senator jest parodią siebie sprzed lat. Kiedyś główny postrach federacji i największy skurwysyn, a dziś co? Główna postać komediowa.

Szakal Nie jestem kurwa postacią komediową!

Felipe Castro Do tego drugoplanową!

Szakal Nie jestem drugoplanowy kurwa!

Felipe Castro A jesteś w stanie zdobyć World title?

Szakal Oczywiście!

Felipe Castro To dlaczego tego jeszcze nie zrobiłeś? Kiedy ostatnio miałeś ten pas? Odpowiem za ciebie, nie wysilaj tej swojej łysek mózgownicy - koniec 2002 roku i początek 2003 roku. Jesteś za stary, nie jesteś materiałem na mistrza. W zasadzie to nawet żaden z ciebie main-eventer. Wiesz co? Mam genialny pomysł. Usuwam cię z dzisiejszego main-eventu.

Szakal Co kurwa? Dlaczego?

Felipe Castro Bo mogę.

SR-Crazy Chciałbym zaprotestować.

Felipe Castro Protestować to sobie mogliście za poprzedniego reżimu. Za nieuzasadniony protest ciebie też usuwam. Ha? Zatkało? Nawet World Champa nie oszczędzę, jeśli będzie się sprzeciwiał. Czasy się zmieniają panowie, wy już żadnego wpływu na władzę. Nie możecie tu sobie przyjść i protestować, a ja zgodnie z waszym interesem wszystko pozmieniam. Nie, teraz liczy się dobro i interes EWF, a nie wasz. Znajdę wam na szybko innych rywali. Zrozumcie, możecie sobie siedzieć w EWF i walczyć z pierdołowatymi niedojdami. Zdaję sobie sprawę, podobnie jak w przypadku Kravena, że jest na tym świecie sporo osób, które chce was jeszcze oglądać. Jesteście więc wartością marketingową, ale nie wrestlingową. Ja naprawdę chcę by EWF było federacją, gdzie poziom wrestlingu jest na najwyższym poziomie. W main-eventach potrzebuję prawdziwych wrestlerów, a nie dekadenckie postacie komediowe. Chcę wam szczerze i uczciwie uzmysłowić, że jesteście za starzy. Nie obchodzi mnie czy wygrywacie czy przegrywacie walki. EWF ma teraz nowe gwiazdy, takie jak jak Vaclav i Nas Jazzowski, a w dalszej kolekności Bane, Bidam i Franko. To oni będą napędzać EWF, a nie wy. Ty... (Wskazuje na Szakala.) Mistrzem już nigdy nie będziesz. A ty... (Wskazuje na Crazy'ego.) Mistrzem już długo nie pobędziesz. Selekcja naturalna. Młodsze i lepsze wypiera to, co starsze i gorsze. Ty Crazy chyba powiedziałeś kiedyś, że są w ojczyźnie rachunki krzywd.

SR-Crazy To nie ja, to Władysław Broniewski.

Felipe Castro To ktoś z twojej bandy? EWF nie będzie mu płacić. Reformujemy sprawę kontraktów menadżerów, tylko jeden otrzymuje pełną pensję, a innym co najwyżej zapewniamy ubezpieczenia i opłacamy składki. Niech zawodnicy sami za nich płacą, skoro chcą mieć całe bandy. To nie jest teraz takie ważne zresztą. Ja też mam rachunki krzywd do wystawienia. Są w EWF rachunki krzywd. No Crazy, chciałem ci jeszcze powiedzieć, że na następnej gali spotkasz się w main-evencie z jedną z naszych wschodzących gwiazd i nie będzie to wcale Vaclav. Liczę na to, że stracisz pas, bo ośmieszasz federację swoją dekadencją. Zrozumiano?

Crazy nie odpowiada, tylko pokazuje Szakalowi, że nic tu nie załatwią. Dwójka wiekowych zawodników odwraca się więc w kierunku drzwi, a senator nawet jowialnie poklepuje EWF World Champa swoim kijem golfowym po plecach.

Szakal Chodźmy stąd kurwa. On ma nas za starców, Sandmana chyba jeszcze nie widział. Jakby tu wpadł to by się dopiero działo. Aha, byłbym zapomniał. (Odwraca się do Castro.) Co z Esmeraldą?

Felipe Castro Co ma być? Nie wiem dlaczego nie chciała wrócić do świata, widać chciała przemyśleć swoje życie.

Szakal To podejrzane. Nie uśpisz kurwa mojej słynnej czujności.

Felipe Castro Zawsze możesz ją odwiedzić i sam spytać.

(To tyle. Wracamy na ring.)


Tony Hogański Zobacz jaki wyszczekany zrobił się ten Felipe. Jeszcze rok i dwa lata temu skamlał niczym szczeniak by mógł ktoś pomógł w zbrodniczym procederze przejmowania EWF, a teraz?

Jan Kowalski – Teraz sytuacja się zmieniła. Władza jest jego.

Tony Hogański Panisko wielkie, ale on upadnie, tak jak Bronek.

Jan Kowalski – W nowym EWF obowiązują pewne standardy. Nie zajmujemy się już polityką, jesteśmy neutralni światopoglądowo.

Tony Hogański Wiesz gdzie ja to mam? Wiesz? Zapewniam cię, że nie chcesz wiedzieć.

Jan Kowalski – No i wyszło na to, że prezydent zmienił nam main-event.

Tony Hogański Czyli co to będzie? Nabeshima vs Vaclav & Franko & Bane.

Jan Kowalski – Nie mam pojęcia.


(Czas odwiedzić szatnię wypełnioną po brzegi czystym patriotyzmem w narodowym wydaniu. Trwa tam świętowanie, czyli podobnie jak w kwaterze głównej Armii Prus Wschodnich. EWF Evolution title pięknie błyszczy się na ramieniu Żubra.)


Żubr – Panowie! Dzisiaj pijemy w stylu II Rzeczypospolitej!

Michał – To znaczy jak?

Żubr – No nie wiem. Moglibyśmy skopać tyłki paru bolszewikom tak dla sportu.

Andrzej – A ten styl II RP to sprzed zamachu majowego czy po nim?

Żubr – Przed, bo wtedy Roman Dmowski był ważniejszy i miał większe wpływy.

Michał – Jesteśmy EWF Evolution Champem! Je suis pala-evolucion-parde-du-bu! (Próbuje naśladować język francuski.) To modne teraz w Paryżu, a tam sam Roman Dmowski był na konferencji.

Żubr – W sumie to ja jestem tym Evolution Champem, a nie my.

Andrzej – Stanowimy drużynę, prawda?

Żubr – Prawda! Pas jest nasz, ale to nie koniec pracy. Walka nie poszła w 100% po naszej myśli. Trzeba jak najszybciej doprowadzić do tego by także Daemusin title był nasz.

Andrzej – Gdyby nie Shaman i jego antypolskie sędziowanie, to wszystko wyglądałoby zupełnie inaczej.

Michał – Oskarżam Shamana!

Żubr – EWF Daemusin title musi być nasz. Nie mogę pozwolić by posiadał go taki ktoś jak SeBa. Ten alkoholik to niedorozwój. Przecież wcześniej dumnie nosiłem go ja i Chickasaw. Dzisiejszą sytuację nazwijmy wypadkiem przy pracy. Teraz czas na świętowanie, ale od jutra zabieramy się do ciężkiej pracy.

Michał i Andrzej (chórem)Tak jest!

(Czas powrócić na ring.)


Tony Hogański Żubr to jednak pozytywny gość.

Jan Kowalski – Zawsze to wiedziałem.

Tony Hogański Obawiam się, że Felipe Castro go stłamsi.

Jan Kowalski – Dlaczego?

Tony Hogański On teraz będzie trzymał z lewakami, więc będą chcieli zniszczyć go za patriotyzm. Tak jak SeBę za korwinistyczny liberalizm.

Jan Kowalski – Wychodzi na to, że Franz zrobi karierę, bo to podobno socjalista.

Tony Hogański Będzie budował socjalizm w Maroku.


(EWF byłoby jakieś takie dziwne, gdybyśmy między walkami nie odwiedzali korytarzy. Tak jest i tym razem. Na jednym z korytarzy doszło do bardzo ciekawego spotkania, mianowicie wpadli na siebie Franko i Weronika Passent.)

Weronika Passent Ej gościu! Jak łazisz?

Franko To ty...

Weronika Passent A-a-a-a, no przecież my się znamy! A? Ty jesteś ten typ, co ma kredyt we frankach i same problemy.

Franko I co jeszcze?

Weronika Passent Jak ci tam? Franek?

Franko Franek? Może Franko.

Weronika Passent No Franko, pamiętam. Spasuj Franko.

Franko Ja ciebie też znam...

Weronika Passent No jacha, cała Polska mnie zna. Jak to mówią - „Cała Polska w cieniu WAMP”.

Franko Co u męża?

Weronika Passent U Nasa? Zdrowy, spoko, jakoś leci, dajemy radę.

Franko Dajecie?

Weronika Passent No.

Franko Nie boisz się mnie?

Weronika Passent To ty jesteś ten gwałciciel-ekshibicjonista? Inaczej cię sobie wyobrażałam.

FrankoTo nie ja, to Vaclav.

Weronika Passent Upsik, no tak, sorka. Ty jesteś Franko, ale schudłeś gościu! Byłeś kiedyś taki spasiony! Robisz treningi u Chodakowskiej czy Lewandowskiej? Naprawdę koleś, niezły efekt. Szacuneczek.

Franko Byłem w Afryce.

Weronika Passent Luz, ja też byłam z tatą i mamą. Nas też tam niedawno był... (Posmutniała.) ... ale mnie nie wziął ze sobą.

Franko Pozdrów Nasa od Franko.

Weronika Passent Spoko Franek. Cykniemy sobie selfie? Czekaj.

Nim Rzeźnik był w stanie odpowiedzieć, WAMP machnęła już sobie z nim wspólne zdjęcie.

Weronika Passent No i leci na insta. Jak to otagujemy? #zdroweodżywianie, #treningiuewy, #efektyhealthyplanbyann, #niemagrubychkości, #przytulmurzynka. No to cześć, papatki! Świetnie się gadało, ale ja się spieszę!

(Koniec rozmowy to koniec wizyty na zapleczu. Czas wracać na ring.)


Jan Kowalski – Franko nie skrzywdziłby kobiety, prawda?

Tony Hogański Raczej nie, to człowiek z zasadami.

Jan Kowalski – Nawet jeśliby chodziło o zemstę na Jazzowskim?

Tony Hogański Ja tam nie wiem. Co ja w jego mózgu siedzę? Rusz dupę ze stanowiska komentatorskiego i się go spytaj.

Jan Kowalski – Dlaczego ja, a nie ty?

Tony Hogański Bo mnie to mało obchodzi i nie zadaję głupich pytań.


(Mamy okazję obserwować zmęczonego i pobitego Bidama. Przegrał walkę biedaczek, smutno mu chyba, ale próbuje znaleźć w sobie pogodę ducha. Dlatego pewnie zajada się kurczakiem. Jest poturbowany, a jego krew miesza się ze spływającym mu z ust tłuszczem drobiowym.)

Bidam (do siebie) Świetny początek Nowosibirski! Walka w dupę, cudnie po prostu. Mogłem rozpocząć zemstę za Afrykę i za Franko, ale nie. Musiałem to zjebać. Gratulacje, napiłbym się czegoś. Może czas wreszcie spróbować Felkocoli?

EWF FTW Champion przychodzi na miejsce, gdzie znajduje się automat, a przynajmniej powinien, bo tam spotyka go niespodzianka. Automatu nie ma, jest tylko PepsiBosman.

Bidam Gdzie automat?

PepsiBosman Zabrali.

Bidam Kto?

PepsiBosman GRU.

Bidam (chwyta się dramatycznie za czuprynę) Ale za co?

PepsiBosman Powiedzieli, że idzie nowe i mają rozkaz oczyszczania EWF z dziwactw. Dowodziła nimi jakaś taka dziwna dupa, co pepsi nie miała. No i usunęli.

Bidam Berenika i ta swołocz. Jak oni mogli?

PepsiBosman Wypiłem już cały mój zapas pepsi. Myślałem, że znajdę tu puszkę, chociaż jedną, tak jak wcześniej, ale nie. Aresztowali automat i jestem na głodzie.

Bidam Tragedia. A kim ty w ogóle jesteś?

PepsiBosman Nowy zawodnik, PepsiBosman.

Bidam Też kiedyś byłem nowy. Masz kształtne palce. Może uda ci się zrobić karierę.

PepsiBosman Co?

Bidam Nic.

PepsiBosman Nie polecam gdańskich kurczaków. Są żylaste.

Bidam Naprawdę? (Zajadając się swoim.) Mój chyba dobry. No nic, będę leciał. Niech pepsi będzie z tobą.

(Wracajmy więc na ring, skoro nic nie ma tu już do roboty. Tam są Hogański i Kowalski, a oni na pewno mogą powiedzieć coś interesującego. Miejmy przynajmniej taką nadzieję.)



Tony Hogański No i jest ten Bidam.

Jan Kowalski – Dostaję informację, że prezydent Castro przygotował już walkę dla SR-Crazy'ego i Szakala.

Tony Hogański Jaką?

Jan Kowalski – Już za chwilę spotkają się z Joshem Brennanem, Alvaro Moreną i Nekrophagem.

Tony Hogański Cudnie, co za walka nam się szykuję! Jakich wspaniałych rywali dostali!

Jan Kowalski – Wygląda na to, że czeka ich los podobny do Kravena. Walki z zawodnikami nieistotnymi. Zyski dla federacji prawie takie same, bo na galach będą się pojawiać. Cóż, może Castro ma rację. Może oni faktycznie prezentują sobą już tylko wartość marketingową, a nie wrestlingową?

Tony Hogański Grzeszysz Janku, grzeszysz.



SR-Crazy & Szakal vs Josh Brennan & Alvaro Morena & Nekrophage



Gra słynne „My Way” w wykonaniu Limp Bizkit i na FeliXtronie pojawia się uśmiechnięta mordka SR-Crazy'ego. Po chwili sam EWF World Champion pojawia się na arenie. Towarzyszy mu Smela oraz jego czeski kucharz, znany jako Dobry Czech Honza. Publiczność szaleje z zachwytu. Crazy pozdrawia fanów, rozdaje autografy, pozuje do licencjonowanych selfie - kosztują tylko złotówkę, kasę zbiera Honza, a dochód przeznaczony jest na wsparcie dzieci wrestlerów-inwalidów. Dekadencki korowód dociera spokojnie na ring, gdzie wita ich Lech Grudziński.
Zmiana muzyki, czyli przełączenie się na The Offspring i „Self Esteem”, co sprawia, że radość gdańskich tłumów wcale się nie zmniejsza. Spod FeliXtronu wychodzi dumny senator Szakal. Tym razem nie ma przy sobie swojego kija golfowego. Widać uznał, że nie będzie potrzebny.
Następnie rozbrzmiewa hit lat dziewięćdziesiątych, czyli „I Wanna Be With You
w wykonaniu Fun Factory. Na arenie pojawiają się Josh Brennan, Alvaro Morena i Nekrophage. Ktoś chyba poszedł po rozum do głowy i doszedł do wniosku, że ta cała banda za długo by wyłaziła na ring. Dostali więc zastępczy, wspólny theme i teraz zgodnie trafili na ring. Warto zaznaczyć, że wychodząc na ring panowie śpiewali swój zacny theme, co wychodziło im dość pokracznie, bo talentów wokalnych chyba nie mają.

Tony Hogański Ta walka to parodia.

Jan Kowalski – Dla Brennana, Moreny i Nekrophage'a to szansa na zebranie doświadczenia i naukę.

Tony Hogański Jaką naukę? Przecież widać, że to kaszaloty. Z debiutantów szanse na karierę mają tylko Polla Kinzler, PepsiBosman i Don Camillo.

Jan Kowalski – Jesteś niesprawiedliwy.

Tony Hogański Trzeba się pozbyć tych chwastów jak najszybciej.

Josh Brennan i Nekrophage szybko zeszli z ringu, został na nim tylko Alvaro Morena, który chyba się zagapił lub dostał zadyszki po poprzedniej walce. Szakal z SR-Crazy'm wymienili spojrzenia i uprzejmości, a Magnat postanowił dać najpierw powalczyć świeżemu Szakalowi. Wrestlerzy znaleźli się już na ringu, sędzia dał więc sygnał do ataku. Alvaro chyba nadal nie wiedział co się dzieje, bo dość szybko doskoczył do niego Szakal i zaczynał sprzedawać mu kolejne punche. Dużo ich nie było i Morena już padł na matę. Nie zakończyło to jednak jego katuszy, dostawał kolejne ciosy nogą.  W końcu Szakal przestał, uznając, że taka zabawa nie licuje z jego godnością. Łysy mistrz przespacerował się chwilę po ringu, rzucił parę groźnych spojrzeń w kierunku rywali. W trakcie tej całej zabawy Alvaro zdążył już wstać i w zwierzęcym szale rzucił się na zdziwionego Łysola. Kolejne mało precyzyjne ciosy spadały na Szakala, ten jakby bał się oddać, ze strachu przed zabiciem rywala. W końcu tak wpadli w narożnik, tam wydawało się, że Szakal ma już opanowaną sytuację, jednak nagle za jedną nogę chwycił go Josh, a za szyję Nekrophage. Szakal krzyknął tylko, że to jest kurwa skandal i w tym momencie z impetem wpadł na niego Alvaro Morena, miażdżąc byłego mistrza w narożniku. Nikt nie wie, co to był za cios, bardziej wydaje się, że Urugwajczyk improwizował. Akcja przyniosła jednak skutek, bo Szakal osunął się na matę ogłuszony, Alvaro zaczął go kopać, a następnie, gdy rywal się powoli się podniósł, wymierzył mu soczystego Clothesline'a! Następnie szybko podniósł rywala i postanowił go odbić o liny, jednak Szakal wykorzystał sytuację i pięknym skokiem, niczym pantera na sterydach, wyskoczył poza ring!

Tony Hogański Mistrz jest zajebisty!

Jan Kowalski – Imponujący, to prawda.

Tony Hogański Co ten Castro pieprzył? Że mistrz nie jest materiałem na main-eventera? Oczywiście, że jest! Popatrz na niego! Jaki żwawy!

Jan Kowalski – Jest dzisja bezlitosny!

Morena niezadowolony z tego co się stało odbił się o liny i wyskoczył na Szakala z Suicide Divem! Obaj wrestlerzy padli poza ringiem. Aktualna sytuacja - Szakal i Alvaro nie dają znaku życia, SR-Crazy tłumaczy coś Dobremu Czechowi Honzie, który znajdował się poza ringiem i prezentował fankom swój t-shirt z Krecikiem. Natomiast Nekrophage zagaduje sędziego, a Josh wykorzystuje sytuację i zaczyna okładać Szakala zaimprowizowanymi przedmiotami. Szakal cierpi, ale po szlachecku i z dumą. Natomiast Szaleniec skończył opowiadać coś Dobremu Czechowi Honzie i sam postanowił wziąć sprawy w swoje ręce. Skoczył na ringu i wymierzył dwa chopsy zdziwionemu Nekrophage’owi. Następnie szybko rozpędził się i powalił rywala Clotheslinem! Kolubryna zwana Nekro-bekro padła i postanowił szybko wstać, to był jego błąd. SR-Crazy wykorzystał swoje ustawienie i wykonał na rywalu Back Drop Suplex! Nekrophage popełnił kolejny błąd, gdyż postanowił jeszcze raz wstać, tym razem Crazy ruszył na niego z Enziguri! Smela krzyknął mu, że czas wracać do domu, więc Crazy szybko wskoczył na narożnik i wykonał 5 Star Frog Splash!

Tony Hogański EWF World Champion też w formie.

Jan Kowalski – Być może faktycznie Felipe Castro się pomylił. Wierzę jednak, że kierowała nim troska o federację, a nie osobiste urazy.

Tony Hogański Ty tak serio? A o rachunkach krzywd nie słyszałeś?

Jan Kowalski – Tak się mówi.

Tony Hogański Chyba Broniewski do barmana tak mówił jak mu kasy zabrakło.

W tym samym czasie poza ringiem Szakal wziął się za siebie i zaczął uzyskiwać przewagę nad swoimi przeciwnikami. Seria punchy w Alvaro Morenę sprawiła, że ten osunął się na ziemię. Josh próbował coś zrobić, jednak szybko został uziemiony Clotheslinem. Szakal postanowił przycupnąć na chwile przy fanach, by złapać oddech, otrzeć pot z łysiny i pokazać fanom, że nadal jest zajebisty. W tym czasie powoli Alvaro i Josh zaczęli się zbierać w sobie, w końcu zbyt dużego oklepu nie dostali. Szakal postanowił rzucić na nich wszystko co ma najlepsze, czyli swoją łysinę. Ruszył więc ze Spearem i powalił obu przeciwników na raz! Po tej akcji chłopcy musieli sobie chwilkę odpocząć, choć pierwszy wstał oczywiście Szakal. Postanowił on podnieść swojego przeciwnika, którym był Alvaro. Pamiętajmy, że to Łysy i Irlandczyk są ciągle legalnymi zawodnikami. Następnie wykonał na Urugwajczyku DDT! Gdy wstał, obejrzał się, a za nim czaił się już Josh. Jednak nim Brennan zdołał wykorzystać efekt zaskoczenia, spadł na jego głowę Nekrophage! Jak dowiadujemy się z powtórki, to Crazy widząc całą sytuację postanowił wyrzucić swojego rywala za liny, pomagając tym samym Szakalowi, który oczywiście pomocy nie potrzebował. W każdym razie, Crazy lekko uchylił głowę, pozdrawiając swojego partnera słowami szalom!

Tony Hogański Szalom na Czerskiej!

Szakal podnosi Brennana i wrzuca go na ring, podobnie czyni z Alvaro Moreną. Nekrogekona zostawia, bo się głupio nazywa. Josh wstał na równe nogi, Szakal podniósł Morenę i sprawił, że panowie zmienili się. To się nazywa koleżeńska pomoc! Łysy następnie dokonał zmiany z SR-Crazy'm.
Aktualny EWF World Champion rzucił się na Morenę atakując go serią mocnych kopniaków w narożniku. Zaaplikował oponentowi całą serię mocarnych ciosów oraz efektowne Enzuigiri. Po tej akcji Alvaro wypadł za ring, lecz jego przeciwnik odbił się od lin wylatując na niego efektownym Suicide Divem. Popularna akcja dzisiaj! Akcja powróciła do ringu, lecz tam Morena odpowiedział niespodziewanie mocarnym Big Bootem. Zwaliło to na nogi dożywotniego EWF TV Champa, Alvaro dokonał więc zmiany z Nekrophagem, który stanął za linami. Ten wszedł pewny siebie między liny jednak jego pierwszy cios został zablokowany i otrzymał jeszcze od bardziej znanego przeciwnika Enzuigiri. Zmiana z Szakalem i ten nie chciał długo czekać. Wykonał oponentowi bardzo mocny Clothesline i kilka sekund później ponowił tą akcję. Do ringu wskoczył Brennan ale on także wpadł na Clothesline i padł błyskawicznie na ziemię. Szakal nie chciał zmniejszać tempa więc wymierzył klasyczny Suplex dla Phage'a oraz Suicide Dive dla stojącego za ringiem Johna. Gdy legenda stała za ringiem to wykorzystać chciał to Alvaro biorąc rozbieg pod Running Knee z krawędzi ringu. Szakal sprytnie tego uniknął a następnie wymierzył także Dżusif Olympic Slam za ringiem!

Tony Hogański Legendarna syryjska akcja! Mistrz Szakal nauczył się jej w Damaszku!

Jan Kowalski – Tak, tak. Wszyscy pamiętamy galę w stanie konfliktu zbrojnego.

Tony Hogański Wspaniała to była Wrestlepalooza, prawda?

Jan Kowalski – Z dzisiejszej perspektywy powiem, że to była decyzja nieodpowiedzialna. Kraven naraził nas wszystkich na niebezpieczeństwo.

Niesamowicie osłabił Morenę efekt tej syryjskiej akcji. Gdy dwukrotny mistrz świata wrócił między liny to wpadł jednak na Big Boot w głowę od Nekro, wrestler ten chciał kontynuować akcję więc wszedł na narożnik. Niestety nie dał rady trafić z Diving Clotheslinem i sam po chwili otrzymał efektywny German Suplex. Szakal dokonał zmiany z partnerem. Ten wskoczył na trzecią linę wymierzając natychmiast Springboard Dropkick, kilka sekund później dołożył też Hurricanrane dla Moreny i Enzuigiri prosto w głowę Josha. Gdy cała trójka leżała na macie to Crazy wziął rozbieg odbijając się od lin i dokładając im wszystkim Springboard Moonsault. SR szykował się do zakończenia wymierzając Crazy Slam dla Phage'a. Jednak gdy ten był już na barkach oponentach to został uratowany przez Morene. Tym zajął się jednak Szakal, który wykonał German Suplex dla zarówno Alvaro jak i Johna. Teraz dwójka ta stała obok wstającego Nekrophage'a, ten pierwsze wpadł na kolejny
Dżusif Olimpic Slam od Szakala. Ten zaczął już świętować a w tym momencie aktualny EWF World Champion dołożył dla pewności przeciwnikowi Ground Zero [Double Ground DDT]!! Pin.....1........2.......3! (Zwycięzcami są: SR-Crazy & Szakal!)

Tony Hogański Co za walka!

Jan Kowalski – Jakiś czas temu mówiłeś, że ta walka to parodia. Więc jak to jest?

Tony Hogański Każde zwycięstwo mistrza Szakala mnie cieszy. Sama walka do obejrzenia i zapomnienia.

Szakal i Crazy świętują. Razem, ale jednak osobny i każdy po swojemu. Crazy w towarzystwie Smeli, Dobrego Czecha Honzy i plakatu Krecika, a Szakal sam ze swoją łysiną i delegacją pomorskich ludzi pracy, m.in. stoczniowców, którzy na dzisiejszej gali byli bardzo aktywni.

Jan Kowalski – Być może Felipe Castro popełnia błąd. Szakal i Crazy prezentowali się naprawdę wyśmienicie, choć rywale raczej marni.

Tony Hogański Jeszcze niedawno mówiłeś, że to talenty.


(Odwiedzamy zaplecze, bo to bardzo urokliwe miejsce. W halach wynajmowanych przez EWF urządzane jest zawsze miejsce, gdzie wywieszane zostają różne pamiątkowe zdjęcia, archiwalne plakaty i wszelakie memorabilia z dawnych dni. Zawsze znajdował się też specjalny kącik na galerię kolejnych EWF World Champów. W Gdańsku jest podobnie, ale wygląda na to, że tradycja takich małych izb pamięci zostaje chyba zlikwidowana. Funkcjonariusze GRU pod czujnym okiem Bereniki Martinez i Felipe Castro demontują cały pamiątkowy zestaw.)

Felipe Castro Z życiem! Wszystko ma zniknąć!

Berenika Martinez Ale właściwie dlaczego?

Felipe Castro Miejsce tych rzeczy jest na śmietniku historii. Nas nie interesuje przeszłość i dawna martyrologia. Stawiamy na teraz, stawiamy na przyszłość. Wspomnienia nie są nikomu do niczego potrzebne. Tylko przeszkadzają w koncentracji.

Berenika Martinez Osobiście zajmę się transportem tych rzeczy.

Felipe Castro ... i ich utylizacją.

Berenika Martinez Słucham? Mamy je zniszczyć? Nie złożymy ich do magazynów?

Felipe Castro Na wieczne przechowanie? Po co? Te wszystkie pamiątki, automaty, felki... to już nikomu niepotrzebne. Zniszczyć wszystko.

Berenika Martinez Tak jest!

Adoptowana córka Esmeraldy Martinez oddala się. Próżni jednak nie będzie, bo jej miejsce zajmuje Avon Tschorny, za którym smętnie kroczy Shaman.

Avon Tschorny Zgodnie z życzeniem przyprowadziłem Shamana.

Felipe Castro Ah Shaman! Legenda szamańskiego wrestlingu! Jak miło cię widzieć!

Shaman (nieufnie) Jestem szamanem?

Felipe Castro Tak, oczywiście!

Shaman Na 100%?

Felipe Castro Nawet na 135%.

Shaman Uł yeeeeee!!!

Felipe Castro Avon, przypierdol mu ryj.

Avon Tschorny (zaskoczony) Co? Tak nagle? Dlaczego?

Felipe Castro Ty tu nie jesteś od dyskutowania. Rób, co mówię.

Haitańczyk o polskim rodowodzie wymierza potężny cios pięścią w szamańską twarz. Biedny Shaman aż się zatoczył.

Felipe Castro Czy ty Shaman jakiś niedorozwinięty jesteś? Chyba tak. Czego nie zrozumiałeś w instrukcjach, do walki o EWF Daemusin i Evolution titles, co? Pasy miały być w unii personalnej od tej gali. Ty natomiast przyznałeś jeden SeBie, a drugi Żubrowi.

Shaman Uznałem, że tak będzie uczciwie.

Felipe Castro Avon, uderz go znowu.

Avon uderza, robi to niechętnie, ale wykonuje polecenie swego szefa.

Felipe Castro Wszystko popsułeś. Nie ty tu jesteś od podejmowania samodzielnych decyzji. Po pierwsze, jesteś sędzią. Po drugie, jesteś na to za głupi. Jeszcze jeden taki wyskok, a żegnasz się z robotą. Zrozumiano?

Shaman (smutnym głosem) Zrozumiano. Czy jestem szamanem?

Felipe Castro Nie, nie jesteś, nigdy nie byłeś i nigdy nie będziesz. Avon, przypierdol mu na do widzenia. Tylko mocno, bo widziałem, że za drugim razem nie starałeś się.

(Shaman otrzymuje kolejny cios. To zbyt wstrząsające by dłużej na to patrzeć. Wracajmy więc na ring.)


Tony Hogański Jak można tak Shamana traktować? Jak?

Jan Kowalski – Co by tu nie mówić, Felipe Castro ma trochę racji. Shaman jako sędzia zachował się nieodpowiedzialnie.

Tony Hogański Czy Castro ma na ciebie jakiegoś haka? Co ci się stało, że go tak bronisz?

Jan Kowalski (mamrocząc) To wszystko dla dobra EWF, Tony. Dla dobra EWF...


(Tym razem, naszym oczom ukazuje się dzielny reporter - Mariusz Max Kolanko, który w towarzystwie kamerzysty przemierza korytarze gdańskiej hali, w poszukiwaniu jakichś niecodziennych wydarzeń. Na razie takowych brak, ale są perspektywy, bo oto Max w jednej z uliczek zauważa płatki róż - setki tysięcy płatków róż rozsypanych na podłodze. Reporter oczywiście postanawia podążyć ich tropem, idzie tak kilka metrów aż w końcu dochodzi do jakiegoś pomieszczenia. Drzwi są otwarte, pukać nie trzeba, więc wchodzi do środka.)

Mariusz Max Kolanko
Co do...

Wtem drzwi do pomieszczenia się zamykają i wyskakuje zza nich… Maxi Master Mistrz z pudełkiem czekoladek w rękach! Mariusz Max Kolanko doświadczony wcześniejszymi, niezbyt przyjemnymi doświadczeniami z tym osobnikiem, zaczyna się wycofywać, ale nie za bardzo ma gdzie, no bo okien brak, drzwi zablokowane, ściany solidne.

Mariusz Max Kolanko Pułapka! Pomocy! Pali się, pali się!

MaxiMasterMistrz
Oj, oj, cicho, nie krzycz Max.

Mariusz Max Kolanko Znowu chcesz mnie bić ty, ty, barbarzyńco? Reportera chcesz bić? Zamach na wolne dziennikarstwo robić?

MaxiMasterMistrz Nie no, zobacz co mam! (Pokazuje pudełko czekoladek, w kształcie serca.) To dla ciebie, w ramach przeprosin za dawniej wyrządzone krzywdy.

Mariusz Max Kolanko (lekko się uspokaja) Skoro tak... (Odbiera pudełko czekoladek.) Ale tu są tylko czekoladki marcepanowe.

MaxiMasterMistrz To co, złe?

Mariusz Max Kolanko Nie, same w sobie nie są złe, ale dlaczego tylko marcepanowe? Nie było takich z różnymi nadzieniami? Miętowe, orzechowe, karmelowe, adwokatowe...

MaxiMasterMistrz Nie, nie było. Zamiast marudzić, lepiej zrób ze mną ciekawy wywiad.

Mariusz Max Kolanko (stanowczo) Nie.

MaxiMasterMistrzJak to nie?

Mariusz Max Kolanko Normalnie, nie. Jedne marcepanowe czekoladki, nie załatwią sprawy.

MaxiMasterMistrzAle przecież... Ja powróciłem do EWF! Byłem w Afryce, cierpiałem katusze, pracowałem w kopalni! Wyrwałem się z murzyńskiej niewoli, zasługuję na wywiad!

Mariuszowi pierwszy strach już najwyraźniej przeszedł, bo nie szuka on alternatywnych dróg ucieczki, tylko po prostu kieruje się do drzwi.

Mariusz Max Kolanko Teraz takich co wrócili z Afryki to ja mam na pęczki, żadne to osiągnięcie, a tym bardziej materiał na ciekawy wywiad. Sorry Maxi! (Poklepuje zawodnika po ramieniu.) Wyrwanie się z murzyńskiej niewoli jest już passe.

MaxiMasterMistrz Czyli nie? Wywiadu dzisiaj nie będzie?

Mariusz Max Kolanko Ani dzisiaj, ani jutro, ani nigdy.

(Po tych stanowczych słowach Mariusz omija zawodnika, otwiera drzwi i opuszcza pomieszczenie, zostawiając smutnego Maxiego bez wywiadu i bez towarzystwa.)


Tony Hogański Mariusz Max jaki hardy. To pewnie dlatego, że podobnie jak ty szybko przystanął do Felipe Castro.

Jan Kowalski – Okazał się realistą, a nie romantykiem. To się ceni, tak się buduje przyszłość polskiego wrestlingu.

Tony Hogański Na kłamstwie i zdradzie żadnej przyszłości tu nie zbudujecie. Wasz koniec przyjdzie szybciej niż się tego spodziewacie.

Jan Kowalski – Dlaczego nasz? Ja nawet nie należę do kręgów władzy!

Tony Hogański Jesteś ich tubą propagandową, przekaźnikiem medialnym, a więc jednym z nich. Odpowiadasz za to wszystko. Za niszczenie historii EWF, wywalanie na śmietnik naszego dorobku, prześladowania legend, bicie Shamana. To wszystko wasze grzechy.


(Na korytarzu spotkać można wiele ciekawych osobistości. Jedną z nich jest Vaclav, który przez własne lenistwo jest dzisiaj mało aktywny. Siedzi w swojej szatni, pije piwo i mówi, że kiedyś z niej wyjdzie, że tuż tuż, a najchętniej to wyszedłby na walkę z piętnastominutowym opóźnieniem. W jego kniejach i dąbrowach chyba zabrakło piwa, bo zdecydował się je opuścić. Na korytarzu spotkał Chiaki i Mitsuko. Te nie były raczej zadowolone ze spotkania i próbowały wyminąć Wroga Ludu. Bezskutecznie.)


Vaclav – O! Japońskie panienki! (Wykonuje dwuznaczne gesty.) Chcecie napić się vaclavowskiego piwka?

Chiaki – Nie, nie bardzo.

Vaclav – Dlaczego? Smaczne, zdrowe i życiodajne. Setki zadowolonych klientek to potwierdzą.

Mitsuko – Spierdalaj.

Vaclav – O jaka harda i jak po polsku dobrze potrafi. Tu niedaleko jest moja szatnia. Może wpadniecie?

Mitsuko – Nie rozumiesz słowa „nie"?

Vaclav – Nie wiesz, że kobiece „nie" znaczy tak naprawdę „tak"?

Mitsuko – Ale...

Vaclav – Żadne tam ale!

Mecenas Ekstremy przyciąga do siebie Mitsuko i próbuje polizać ją po policzku, ale w tym momencie odzywa się jego telefon komórkowy. Melodia jak zawsze związana jest z piwem.

Mitsuko – Gdybym miała siekierę to nie miałbyś już nie tylko tego obrzydliwego języka, ale i rąk.

Chiaki – A ja wydrapałabym ci oczy!

Vaclav – A gdybym ja nie miał spodni, a zresztą, zamknijcie się kurwa! (Trwa rozmowa przez telefon.) Halo? Filip? No i po co to zrobiłeś? Na cholerę dzwonisz? Ja tu właśnie panienki bałamucę.

Chiaki i Mitsuko zwietrzyły swoją okazję i już się oddaliły.

Vaclav – Serio? Dlaczego akurat z nim? (Do Chiaki i Mitsuko, które widać jeszcze na horyzoncie.) Czekajcie! Powiedzcie Crazy'emu, że jego dni jako EWF World Champa są już policzone! Swojemu Japońcowi przekażcie, że jako, że jest kumplem tego pokurcza, to wpierdol też ma zapewniony. Trzeba sobie lepiej przyjaciół dobierać!

Mitsuko (z oddali)Spierdalaj!

Vaclav – Lubię takie niedostępne. Z Nabeshimą zobaczę się nawet szybciej niż się można tego spodziewać. (Wraca do rozmowy.) Halo Filip? No co tam jeszcze nowego?

(Tego się już raczej nie dowiemy, bo wracamy na ring.)


Tony Hogański On jest obrzydliwy.

Jan Kowalski – Vaclav to Vaclav. Wszyscy wiemy jaki on jest.

Tony Hogański Według Felipe Castro to on ma być twarzą federacji i głównym pretendentem do World title?

Jan Kowalski – Na to wygląda.

Tony Hogański Biedne EWF.


(W szatni zwolenników Romana Dmowskiego świętowanie trwa w najlepsze. Co niby mają robić? Dla nich gala skończona, a pas wygrany, więc jest okazja by się zabawić.)

Żubr A teraz wlejemy w siebie staropolski miód pitny!

Michał Dawaj!

Andrzej Jedziemy! Jak husaria!

Husarską atmosferę przerywa pojawienie się Indianki o imieniu Mia.

Mia Żubrze, szukam sprawiedliwości.

Żubr A kto jej nie szuka? Wszyscy szukamy.

Mia Wiesz dlaczego do ciebie przychodzę, prawda?

Żubr Chodzi o Chickasawa?

Mia Tak, o Jimmy'ego. Szukam zemsty. Zemsty na Jazzowskim, zemsty na Felipe Castro i na całym Boko Haram. Franko nie chciał albo nie umiał mi pomóc.

Żubr Nie chciał?

Mia Afryka go zmieniła. Stał się kunktatorem. On się chyba nawet boi zemsty.

Żubr Boi?

Mia Nie w sensie dosłownym, ale nie chce załatwić tego po męsku, honorowo, czyli po prostu wpierdolić im i to wszystko. Niech zapłacą za swoje zbrodnie. Niech odpowiedzą za to, co zrobili Jimmy'emu, ale nie tylko jemu. Wszystkim nam, których Boko Haram wzięło w jasyr do Afryki i zmuszało do niewolniczej pracy. Muszą za to odpowiedzieć. Tu i teraz, jak najszybciej, a nie kiedyś tam. Franko chce wyczekiwać dogodnego momentu, tworzyć atmosferę grozy i niepewności.

Żubr Może mieć rację.

Mia Dupa tam, a nie groza. Jazzowski i Castro wcale się nie boją, oni się z nas śmieją! Upokorzyli nas na Kwietniowej Anarchii VII, upokorzyli nas w Afryce, a wy z Franko na czele udajcie, że nic się nie stało! Jeśli nic z tym nie zrobicie, to upokorzą was po raz kolejny!

Żubr To nie tak. To wcale tak nie jest.

Mia A jak? Pomścisz Jimmy'ego?

Zapada cisza.

Mia Wymierzysz karę za Afrykę?

Żubr (poważnym głosem) Tak.

Andrzej Nie bój żaby. Jak Żubr coś mówi, to tak będzie.

Mia Co to znaczy? Moja polszczyzna nie jest perfekcyjna.

Żubr Don't be afraid of the frog.

Mia – Aha.

(Koniec rozmowy, czyli czas wracać na ring.)


Tony Hogański Żubr da radę. Z nim można konie kraść.

Jan Kowalski – Nowe EWF nie popiera złodziejstwa.

Tony Hogański Ty tak na poważnie Janku?

Jan Kowalski – Nie, tak sobie z ciebie żartuję.


(Jesteśmy na zapleczu, gdzie jest też Vesna Obrenowić, a wraz z nią Bane. Co to oznacza? Chyba tylko jedno, czas na wywiad! Dzielne akcje reporterów EWF są zawsze natchnieniem dla wszystkich fanów wolnego i niezależnego dziennikarstwa.)

Vesna Obrenowić Bane, wracasz do EWF i od razu main-event. Gratulacje!

Bane Bla, bla, bla. Nie trzeba mi niczego gratulować. To naturalna kolej rzeczy i nikt przy zdrowych zmysłach nie powie już, że jestem za słaby na main-event. Nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie też wątpił w moją zajebistość. W EWF nie było jeszcze zawodnika, który tak szybko zrobiłby taką karierę.

Vesna Obrenowić A Scyther?

Bane Zamknij się laleczko, ja teraz mówię. Psujesz mi narrację. Jestem dowodem na to, że to całe pierdolenie, że w EWF nie da się zrobić kariery, że jest szklany sufit, którego żaden młodzik nie przebije, albo że trzeba mieć plecy w szatni, kumplować się z kim trzeba lub pić z kim trzeba, to tylko takie gadania ludzi, którzy okazali się za słabi na ten biznes. Nie wytrzymali presji, nie mieli wystarczających umiejętności, zabrakło im charyzmy. Zjebali sprawę, więc musieli znaleźć winnego. Winnym było EWF. A tak nie jest. Można wszystko, wystarczy nie być leniwcem albo być po prostu tak zajebistym jak ja jestem. Wyrzuciłem z EWF Psycho, jedną z największych legend polskiego wrestlingu. Skomlał przy mnie jak pies, jak suka. Nie udało mi się przełożyć tego na większy sukces, bo przyszedł nieszczęśliwy uraz. Teraz jednak wróciłem.

Vesna Obrenowić EWF ma stawiać na młodość pod rządami Felipe Castro.

Bane Gówno mnie to obchodzi na kogo będzie stawiać, bylebym był to ja.

Vesna Obrenowić No to jesteś w main-evencie dzisiejszej gali. Wprawdzie prezydent Castro usunął z niego dyscyplinarnie Szakala i Crazy'ego, ale...

Bane Mógłby nawet usunąć brodę pedofilowi-Mahometowi, bylebym to ja został w main-evencie i wkrótce walczył o EWF World title.

Vesna Obrenowić Ambitne słowa jak na kogoś, kto do tej pory posiadał jedynie Daemusin title.

Bane Te drabinki w zdobywaniu podrzędnych pasów są dla frajerów. Skoro już teraz jestem tak dobry, to po jaką cholerę mam walczyć z miernotami? Niepotrzebne mi jakieś marne pasy. Ja po prostu omijam stany pośrednie. Interesuje mnie tylko EWF World title.

Vesna Obrenowić Dziękuję za wywiad.

Bane Jak masz czas to po gali możesz wpaść do mnie do szatni.

(My na to czasu nie mamy, bo po prostu przenosimy się na powrót na komentatorskie łono.)


Jan Kowalski – Dobrze, że Bane powrócił. Przyda się w EWF.

Tony Hogański Gadać potrafi, ale zobaczymy w jakiej jest formie.

Jan Kowalski – Main-event już niedługo.

Tony Hogański Co to za main-event? Trzech gości kontra jeden Japończyk.

Jan Kowalski – Nie wiem. Zobaczymy, co z tego będzie.


(Jesteśmy w centrum dowodzenia GRU. Na korytarzu leżą usunięte pamiątki dawnego reżimu, czyli m.in. aresztowany Automat z Felkocolą, zdjęcia, obrazy, plakaty i różnego rodzaju wspomnieniowe precjoza. Pojawia się tam Franko, który bezceremonialnie przechodzi korytarzem, mija funkcjonariuszy dyżurnych GRU i adiutanturę i bezceremonialne wkracza do biura najwyższego kierownictwa. Jest ono proste i skromne, bo taki był Ponury Grabarz, wieloletni szef GRU. Tam zastaje Berenikę Martinez, która akurat czarnym lakierem maluje sobie paznokcie.)

Berenika Martinez (uśmiechnięta) Franko! Jakże się cieszę! W czym mogę ci pomóc?

Franko – Ja też się cieszę.

Berenika Martinez – Naprawdę?

Franko – Nie.

Berenika Martinez (natychmiast spoważniała) To cóż cię do mnie sprowadza?

Franko – Nie mam wiele czasu, bo niedługo czeka mnie walka. Chciałem ci jedynie powiedzieć, że trafiłaś na listę moich wrogów. Może nie jesteś tam tak wysoko jak Nas Jazzowski czy Felipe Castro, ale jednak. Pomogłaś im w zniszczeniu EWF na Kwietniowej Anarchii VII, a tego ci nie daruję.

Berenika Martinez – Bidam na przykład nie traktuje mnie jak wroga.

Franko – Bidam to Bidam. On gdyby tylko naszłaby go taka ochota, to poderżnąłby ci gardło. To, że akurat teraz nie chce tego zrobić, to tylko twoje szczęście.

Berenika Martinez – Umiem sobie wyobrazić scenę w której Bidam podrzyna mi gardło, a ja robię to samo. Razem leżymy na sobie i wykrwawiamy się na śmierć. Wspólnie...

Franko – Dziwna jesteś, tak jak on. Do tego zawsze miałaś bujną wyobraźnię. Do zobaczenia, choć lepiej dla ciebie by do naszego następnego spotkania zbyt szybko nie doszło.

Rzeźnik odwraca się i już chce wyjść, gdy szefowa GRU odzywa się jeszcze.

Berenika Martinez – Franko?

Franko – Tak?

Z kieszeni skórzanej kurtki wyciągnęła japoński pistolet, celuje we Franko i strzela. Wszystko to trwało ułamek sekundy, na szczęście jednak pistolet nie był naładowany.

Berenika Martinez – Z wzajemnością Franko, z wzajemnością.

(Rzeźnik opuszcza szatnię, a my razem z nim. Powrót na ring.)



Jan Kowalski – Franko gotowy na main-event?

Tony Hogański Czy gotowy to nie wiem, ale lista jego wrogów na pewno rośnie.

Jan Kowalski – Zemsta jest ślepa. Zemsta nie jest rozwiązaniem. Trzeba okazać miłosierdzie.

Tony Hogański Pogadaj sobie lepiej z papieżem Franciszkiem.


(Znajdujemy się poza halą, ale jeszcze na terenie całego kompleksu sportowo-rekreacyjnego. Niedaleko widać grilla, na którym Pan Wojtek przygotowuje kiełbaski. W rogu stoi stary telewizor z lat dziewięćdziesiątych, gdzie właśnie puszczana jest Wrtestlepalooza. Na ławeczce przed halą siedzą sobie Kraven, Szakal i SR-Crazy. Pierwszy trzyma w ręku butelkę wódki zamaskowaną w papierowej torbie, drugi kubek kawy, a trzeci kieliszek wina. Tak sobie siedzą.)

Szakal Chcą nas stłamsić kurwa.

SR-Crazy Nie chcą, a Felipe Castro chce. Tu nie ma liczby mnogiej. Wystawia nam rachunek za swoje rzekome krzywdy. Ja mu nawet nic nie zrobiłem! Nie znam gościa!

Szakal Ty przynajmniej jesteś EWF World Champem. Dopóki masz kurwa ten pas, nie będzie ci źle. Ale my kurwa? Nie, Kraven?

Rosjanin milczy.

Szakal Po co wróciłeś? Przecież tyle lat nie walczyłeś.

Kraven Bo chciałem.

SR-Crazy Przecież Castro będzie cię prześladował i terroryzował najbardziej. Na nic ci nie pozwoli. Będzie cię kurwa dyskryminował jak amerykański południowiec swoich murzynów na plantacji. Znam to, bo sam dorobiłem się własnych całkiem niedawno.

Kraven Lepiej być wewnątrz EWF niż na zewnątrz.

Szakal Wiesz kurwa, w zasadzie to o tym samym myślałem. Mogłem senatorować i spokojnie przygotowywać się do wyborów, ale nie kurwa. Tego Felipe trzeba się stąd pozbyć.

SR-Crazy Nie będzie to łatwe.

Szakal Życie nie jest kurwa łatwe.

(Panowie wracają do dumania i picia, a Pan Wojtek zapewnia ich szybko, że kiełbaski już dochodzą. Wracamy na ring, bo tam niedługo rozpocznie się prawdziwa akcja.)


Jan Kowalski – Siedzą jak takie dziady. Jak emeryci na działce.

Tony Hogański Mówisz o legendach.

Jan Kowalski – Knują jeszcze jakieś spiski. Tu się już nic nie zmieni! System jest zabetonowany. Felipe Castro dzierży władzę hardo i twardo.

Tony Hogański Przekonamy się. Nie będzie to łatwe, ale zmiana jest możliwa. Wtedy to my wystawimy mu nasze rachunki krzywd.

Jan Kowalski – Dotarliśmy do main-eventu. Mam już najświeższe informacje od pana prezydenta. Składy zostały zmodyfikowane.

Tony Hogański W jaki sposób?

Jan Kowalski – Vaclav i Yoshihito Nabeshima kontra Franko i Bane.

Tony Hogański Interesujący układ sił.

Jan Kowalski – Zapraszamy! Main-event!



Yoshihito Nabeshima & Vaclav vs Franko & Bane



Zaczyna grać „Sad Romance” – Thao Nguyena Xanha. Przy tej smutnej muzyce na arenę wychodzi Yoshihito Nabeshima. Sam nie wygląda na smutnego, raczej na zadumanego i lekko melancholijnego. Cóż, usunęli mu najlepszego kompana z walki, a zamiast niego dostał Vaclava, który zaledwie kilkadziesiąt minut temu próbował mu żonę i koleżankę zbałamucić. Nabeshima spokojnie wchodzi na ring, gdzie chce przywitać się z sędzią, ale żadnego arbitra tam nie ma. Dziwna sprawa.
Następna muzyka to rzecz jasna „Walk” Pantery, co sprawia, że cała hala wypełnia się wręcz niemożliwym do opisania heel heatem. Na ring wychodzi najgorsza kreatura współczesnego polskiego wrestlingu - Vaclav. Mecenas Ekstremy ma wyraźnie wszystko w dupie, a w siebie wlewa ostatnie krople Perły. Spokojnie dociera na ring, gdzie spogląda pogardliwie na swojego japońskiego partnera.
Uderzenie muzyczne jest znów konkretne, bo rozbrzmiewa „Anvil Of Crom” Basila Poledourisa. Co to oznacza? Ano to, że heel heat zmienia się w wybuch wielkiej radości. Pod FeliXtronem pojawia się Franko. Rzeźnik spokojnie zmierza w stronę ringu, przybija piątki niektórym członkom Rzeźników zza fal, a także podpisuje się na gołych brzuchach Franko Girls. Na ringu rozpoczyna krótką rozgrzewkę.
Rozbrzmiewa głośne „Perfect Insanity” w wykonaniu Disturbed. Radość zmienia się w nienawiść, gdy na arenie melduje się Bane. W międzyczasie zgasły światła, pulsuje coś niebieskiego. Wygląda to na standardowe wyjście Syna Anarchii. Ten spokojnym, wyluzowanym krokiem dociera na ring. Widać, że ma wszystko w dupie.

Jan Kowalski – No dobrze. Wszyscy są już na ringu, ale nie ma sędziego!

Tony Hogański Gdzie Bryndza? Gdzie Grudziński? Kto sędziuje?

Jan Kowalski – Nie mam pojęcia.

Wszyscy wrestlerzy znajdują się już na ringu, oznacza to, że sędzia może dać znak do rozpoczęcia walki. No, ale sędziego nie ma. Z głośników rozbrzmiewa nagle Limp Bizkit i „My Way"! Czy to SR-Crazy? Nie! Pod FeliXtronem pojawia się jego druh, Smela w stroju sędziego. Towarzyszy mu Dobry Czech Honza, a melodia płynnie przechodzi w muzykę z "Denvera, ostatniego dinozaura". Smela wchodzi na ring. Czech natomiast, niczym Chińczyk, lata wszędzie z pałką do robienia sobie samojebek i już chyba zdążył sobie fotkę walnąć z wszystkimi, łącznie z Tonym Hogańskim.

Tony Hogański Jaki fajny pepik!

Jan Kowalski – Tony, to obraźliwe określenie. Nie możesz nazywać go normalnie, Czechem?

Tony Hogański Mogę, ale nie chcę.

Po wejściu na ring, zaanonsowaniu się, przedstawieniu zasad wrestlerom, Smela dał sygnał do rozpoczęcia walki. Dobry Czech Honza pozostał poza ringiem. Chyba robi relację dla jakiegoś czeskiego portalu wrestlingowego o nazwie Attitude.cz czy jakoś tak. Pierwsi na ringu ruszyli Yoshi i Bane. Ten drugi postanowił szybko zaatakować rywala, co mu się nawet udało. Na Japończyka spadły kolejne punche, widać chłopina zamyślił się na tematy związane z cierpieniem, to i teraz sam musi przeżywać katuszę. Po kolejnych ciosach, chopsach i podobnych punchach, Bane powalił Nabeshime potężnym Clotheslinem. Yoshi szybko wstał, jednak znowu otrzymał clothesline. Japończyk jednak nie dawał za wygraną i znowu się podniósł, ironicznie się uśmiechając do swojego rywala. Zdenerwowany Bane ruszył na Nabeshime, co spowodowało, że obaj rywale wdali się w dość chaotyczny brawl. W którym przewagę zaczął zdobywać Yoshi, w końcu wpadł on razem ze swoim przeciwnikiem w narożnik ringu i tam zaczął okładać puchami, a później wymierzył rywalowi kilka soczystych chopsów. Następnie zaczął niemiłosiernie okopywać Bane, przez co ten osunął się w narożniku. Nabeshima wykorzystał okazję, rozpędził się i uderzył swojego rywala kolanem w twarz! Bane cierpi, natomiast Yoshihito Nabeshima uśmiechnął się lekko i zaczął coś mówić do sędziego.

Tony Hogański Co oni sobie za pogawędki urządzają?

Jan Kowalski – Pewnie o czymś ważnym.

Tony Hogański Tu się walczy, a nie gada.

Jan Kowalski – Tak, EWF wreszcie stawia na wrestling. Cieszę się, że dostrzegłeś ducha przemian i idziesz razem z nami.

Yoshihito z japońskim uśmiechem na ustach podszedł do Bane'a, chwycił go i podnieść pobitego Bane, po czym wykonuje mu Neckbreakera. Znów go podnosi i tym razem uderza z Chestbreakeram. Yoshi ponownie wdaje się w dyskusję ze Smelą na temat wyższości kultury japońskiej, nad barbarzyńcami z Mandżurii. To lekkomyślne zachowanie wykorzystuje Bane, który dość szybko zregenerował siły i zaatakował od tyły Yoshiego z German Suplexem! Wrestlerzy padli na matę, złapali kilka oddechów i powoli się podnoszą. Więcej sił ma Yoshihito, jednak Bane mimo otrzymania kilku ciosów, nadal wygląda dość dobrze. Bane postanowił szybko ruszyć w kierunku partnera, Nabeshima rzucił się za nim i już prawie chwycił rywala, jednak ten, niczym szybkonogi Achilles dopadł do Franko i zamienił się z partnerem. Japoński książę nie zdążył nawet zareagować, bo już dostał Clothesline'a i padł na matę. Franko beznamiętnie, czyli jak zawsze, zaczął kopać leżącego rywala, robiąc wszystko by zadać mu cierpienie, którego Japończyk tak pragnie. Następnie podnosi swojego przeciwnika i wykonuje mu Belly to Belly Suplex. Franko kładzie się na Nabeshimie, a Smela, co dziwne, bo to przecież kolega kolegi, dość szybko zaczyna liczyć! Pin....1.....2.....kick out!

Jan Kowalski – Uczciwy sędzia. To się ceni.

Tony Hogański Ten Smela to weteran. On debiutował w PCW w 2000 roku!

Jan Kowalski – Uczciwy weteran, któż mógłby przypuszczać.

Tony Hogański Może tobie lobotomię zrobili? Albo wiem! (Przerażony.) Podmienili! Nie jesteś prawdziwym Jankiem, tylko bliźniakiem. Albo to Rokossowski tu w masce siedzi! (Potrząsa energicznie Kowalskim.) Wyskakuj komuchu! Oddajcie Janka!

Jan Kowalski – Tony, to ja! Naprawdę!

Tony Hogański Nie wierzę. Prawdziwy Janek taki nie był!

Franko nie przejął się zbytnio wykopem swojego przeciwnika, widać było to wkalkulowane w tą akcje. Franko znów okopuje swego rywala... Nabeshima cierpi, jak Yukio Mishima by cierpiał, gdyby zobaczył kulturę kawaii w Japonii. Franko podnosi swego skośnookiego przeciwnika i wykonuje na nim Fame Asser, a następnie znów okopuje rywala... wymierza mu całą serię brutalnych kopnięć w różne części ciała, głowa, ręce, nogi, plecy brzuch. Wszystko to zostaje dotknięte karcącą nogą Rzeźnika . Franko uśmiecha się patrząc, na leżącego bez życia przeciwnika. Następnie postanawia go podnieść i wrzuca go w narożnik i rusza od razu za nim by przygnieść go Splashem!! Japoński książę z krwi Fujiwarów pada na matę jak chochla. Chochle są fajne, nie? A lepiej jeśli ma kompatybilnego z nią kociołka! W następnej kolejności podnosi swego rywala i rzuca go o liny, Japończyk zatrzymuje się na nich i zmęczony patrzy na to co wymyśli przeciwnik. Franko nie próżnuje i biegnie w kierunku Nabeshimy. Japończyk ostatkiem sił uchyla się, przez co Rzeźnik wypada za ring. Yoshihito próbuje złapać oddech. Natomiast Franko pokazuje swoim fanom, że wszystko z nim ok, gdyż twarz zaabsorbowała siłę upadku. Franko spróbował za nogi ściągnąć japońskiego księga poza ring, jednak ten żwawo wymachiwał nogami, przez co nie udała mu się ta sztuka. To chyba japońska szkoła wywijania nogami!

Tony Hogański W Japonii można nauczyć się wielu zajebistych rzeczy. Efektowne wywijanie nogami to jedna z nich.

Jan Kowalski – Amen.

Rzeźnik uznał więc, że musi wejść na ring. Zanim jednak udało mu się tam wdrapać, Nabeshima zamienił się miejscami z Mecenasem Ekstremy. W tym czasie Smela postanowił sobie zrobić przerwę i usiadł przy stoliku komentatorskim, popijając kawę.

Smela (zakładając słuchawki)Dobry wieczór.

Jan Kowalski – Panie sędzio, pan walkę powinien sędziować.

Smela (popijając spokojnie kawę)Walka nie ucieknie. Oni nie są zbyt żwawi.

Tony Hogański Dobra postawa.

Franko rusza w kierunku Vaclava i wymierza mu kilka punchów. Wdają się oni w regularny brawl, trudno powiedzieć, by któryś z zawodników zdobył przewagę. Jednak w końcu to Franko wymierza jeden mocniejszy cios i Vaclav na chwilę osuwa się na matę. Rzeźnik szybko rusza z kopniakami, jednak Vaclav całkiem nieźle je blokuje, jak na kogoś kto przyklękuje. Franko odsuwa się na chwilę i Vaclav z uśmiechem wstaje. Rzeźnik znowu rusza na rywala, tym razem z Clotheslinem. Vaclav uchyla się jednak, Franko trafia w liny. Zanim zdążył się zorientować co się dzieje, już jest przy nim Vaclav, który zaczyna go uderzać chopsami, a następnie uderza Clotheslinem.  Franko szybko wstaje, jednak od razu dostaje Spinning heel kick! Rzeźnik się nie poddaje i znowu próbuje się podnieść i kolejny raz dostaje Spinning heel kick! Vaclav podnosi swojego rywala i wrzuca go w przeciwległy narożnik,  przy który stoi Bane. Następnie Vaclav biegnie w kierunku znajdującego się już w narożniku Rzeźnika, jednak w ostatniej chwili, zamiast wymierzyć cios Franko, uderza w Bane, który pod wpływem siły spada z ringu.

Smela Nieźle spada.

Jan Kowalski – Panie sędzio, doprawdy.

Smela (popijając spokojnie kawę)Czego pan chce, panie Janku?

Tony Hogański To nie jest prawdziwy Janek. To Rokossowski w przebraniu.

Vaclav z radością pije piwo w ringu, czy to legalne? Takie picie w pracy? Franko wygrzebał się z narożnika i podszedł do Vaclava, ten zareagował jedynie plując obrzydliwym Beer mistem w kierunku twarzy rywala. Franko mimo pewnego obrzydzenia, szybko orientuje się w tym co się stało i kopie rywala w podbrzusze i wykonuje pięknego Cuttera. Obaj zawodnicy leżą, Franko jednak szybciej się podnosi i gdy jego rywal próbuje uczynić to samo wykonuje na nim German Suplexa! Vaclav pada na matę, siła uderzenia była taka, że wylądował obok Yoshihito Nabeshimy. Skorzystał z okazji i szybko zmienił się z partnerem. Nabeshima z werwą wpadł na ring, ale równie szybko upadł na niego pod wpływem Superkicka! Franko najwyraźniej uznał, że nie ma co tu dalej robić i zmienił się z Bane’m. Syn Anarchii nie próżnuje i od razu zalewa swojego rywala kolejnymi ciosami, uderzając a to z lewej, a to z prawej. Następnie, gdy ten osuwa się na ziemię okopuje go swoimi uzdolnionymi nogami. Następnie podnosi rywala i wykonuje Devil Lock DDT! Bane, kładzie się na rywalu celem jego odliczenia, ale zanim pijący kawę sędzia zorientował się co się dzieje, Vaclav zrzucił swojego przeciwnika z japońskiego towarzysza. Rzeźnicy zza fal, siedzący tuż za stolikiem komentatorskim, mają wyraźne pretensje do Smeli.

Smela (zdejmując słuchawki)Dobra, dobra. Już idę. Co za dzicz.

Jan Kowalski – Brawo! Prawidłowa decyzja.

Vaclav szybko opuszcza ring. Być może zabrakło mu Perły i chce poszukać świeżej dostawy. Natomiast Bane widząc, że rywal się podnosi wykonuje Swinging Reverse STO! Yoshihito cierpi, natomiast Bane krzyczy do Szaleńca by wrócił na ring. Ten powoli to czyni. Bane coś pokazuje Franko. Franko coś mówi sędziemu Smeli. Raczej nie narzeka, to nie w jego stylu, on jest zawsze spokojny, zawsze wyważony, to całkowite przeciwieństwo rozchwianego emocjonalnie Jazzowskiego. Bane czeka aż książę z rodu Fujiwarów wstaje, Nabeshima powoli się podnosi, dochodzi do zwarcia między zawodnikami! Szarpią się, ale się szarpią! Szamotanina trwa w najlepsze, no ale kiedyś musi się skończyć! Nabeshima próbował wykonać na swoim rywalu jakąś japońską akcję, ale mu się to całkowicie nie udało. Jego plan chyba spalił na panewce, bo zamiast osiągnąć przewagę, to on oberwał Blast of Anarchy [Rock Bottom]! Vaclav już rwał się do tego by wbiec na ring, jednak jak z podziemi zanim wyrósł Franko, który ściągnął go z ringu tylko po to by wykonać na nim Triangle Choke! Bane kładzie się na Yoshihito Nabeshimie, a znudzony Smela odlicza równo, sztywno i wyraźnie! Pin....1.....2....przerywa Vaclav! Jak mu się udało tak szybko otrząsnąć się po ciosie i wrócić na ring? No jak?

Jan Kowalski – Vaclav to jednak bardzo dobry wrestler. Jeden z najwybitniejszych.

Tony Hogański Castro rozpisuje ci, co masz gadać?

Jan Kowalski – Nie. Jestem niezależnym komentatorem.

Tony Hogański Akurat.

Vaclav jest pełen energii! Ale ma w sobie sił! Między Mecenasem Ekstremy a Bane'm zaczyna się ostry brawl. Trudno z początku było przewidzieć, któż też okaże się lepszy, jednak już po kilku chwilach widać, że stroną przeważającą jest Wróg Ludu. Wymierza on rywalowi kilka potężnych kopniaków, po czym łapie przeciwnika za gardło, następnie kopie w brzuch, wciska głowę oponenta między swoje nogi, podrzuca na barki, kończąc całość efektownym i chyba efektywnym Powerbombem. Próbuje się następnie wdrapać na narożnik, ale sędzia pokazuje mu, że on tu nie jest legalnym zawodnikiem. Vaclav podchodzi więc do Nabeshimy i oficjalnie zmienia się z nim. Odwraca się... i tak! Oczywiście! Dostaje Clothesline'a od powracającego do akcji Franko! Rzeźnikowi też zostaje wytłumaczone, że jest on tu nielegalnie. Szybko dochodzi więc do zmiany, a zwłoki zarówno japońskiego księcia jak i Syna Anarchii ląduje poza obrębem mat. Teraz dojdzie do wybuchowego pojedynku Vaclava z Franko!

Jan Kowalski – Świetny main-event, prawda?

Tony Hogański Nie jest tragicznie, ale z mistrzem Szakalem i SR-Crazy'm byłoby lepiej.

Jan Kowalski – Dynamika na pewno by spadła. To już tylko takie wesołe dziadki.

Tony Hogański (przygląda się uważnie Kowalskiemu) Jak się zdejmuje tę maskę? Rokossowski! Wiem, że to ty! Wyłaź!

Wszystkim wydawało się, że dojdzie do zwarcia, ale nie! Nic z tych rzeczy! Vaclav momentalnie dopadł do Rzeźnika i próbował wykonać na nim jedną ze swoich leśnych akcji, ale aktualny EWF Tag Team Champion miał w sobie wiele energii. Wykonał rywalowi prostego Side Suplexa. Vaclav od razu wstaje i tym razem do zwarcia faktycznie dochodzi. Trwa szamotanina, w jej wyniku górą jest Franko, który likwiduje rywala przy pomocy zawsze skutecznego Atomic Dropu. Od razu podnosi go, wrzuca na liny, a gdy ten do niego powraca to od razu serwuje mu Clothesline'a. Franko czeka aż ideowy przeciwnik Patriarchatu Moskiewskiego podniesie się. Ten faktycznie to czyni i to jego koniec, bo Franko chwyta go i wykonuje mu Piledrivera. Pin....1.....2....przerywa Yoshihito Nabeshima! Smela wyrzuca Japończyka poza obręb lin. W tym samym czasie Franko wdrapuje się na narożnik i skacze na Vaclava z Flying Elbow Dropem! Nie trafia! Wróg Ludu odsunął się w ostatnim momencie! Rzeźnik rozpierdala się na ringu! W Afryce trochę wagi mu ubyło i teraz takie podniebne akcje wykonuje z pewną dozą gracji i elegancji. Franko dość szybko wstaje, ale jest przy nim Vaclav, który daje mu irish whipa, po czym chwyta rozpędzonego rywala... ale nie! To jednak Franko chwyta jego! Już po chwili Mecenas Ekstremy pada ofiarą Powerslamu!

Tony Hogański Brawo! Brawo! Franko to ostatnia nadzieja sprawiedliwości. On broni honoru EWF!

Jan Kowalski – Idealizujesz go chyba za bardzo.

Vaclav leży zdewastowany. Franko zostawia go w spokoju i zmienia się z Bane'm. Vaclav zaczyna czołgać się w stronę Nabeshimy. Yoshihito wyciąga dłoń w jego stronę. Czyni to z niesamowitym japońskim romantyzmem. Wiatr rozwiewa jego włosy, wydaje się jakby płatki kwitnącej wiśni miały wypaść spomiędzy jego palców. Czy to ktoś gra na biwie? Nie, to echo grało. Vaclav jest już przy Nabeshimie. Bane za nim... i co dziwne Syn Anarchii pozwala na zmianę. Nabeshima wychodzi na ring... a Vaclav schodzi z ringu! Gdzie on idzie? Mecenas Ekstremy kieruje się w stronę FeliXtronu! Wśród gwizdów publiczności, po prostu opuszcza walkę! Zostawia Yoshihito Nabeshimę samego! Bane uśmiecha się wrednie pod nosem. Nie powinien, bo zostaje powalony Big Bootem przez japońskiego księcia!

Tony Hogański Uciekł! Po prostu uciekł!

Jan Kowalski – Na pewno miał swoje powody.

Tony Hogański Jakie powody? Walka trwa, a on zostawia swojego partnera na pożarcie innym? Tak się postępuje? Oddaje mecze walkowerem? On chce być World Champem?

Jan Kowalski – Spokojnie, wszystko się na pewno wyjaśni.

Obaj panowie od razu podnoszą się. Mają w sobie jeszcze całkiem sporo sił. Dopadają z wielką brutalnością do siebie. Nabeshima niespodziewanie zakłada rywalowi Sleeper Hold! Bane bardzo cierpi, a Nabeshima wraz z nim przesuwa się na środek ringu. Wszystko byle tylko nie dopuścić Syna Anarchii do kontaktu z linami. Ten walczy z bólem i próbuje sięgnąć. Na ring chce chyba wpaść Franko, ale sędzia Smela powstrzymuje go i grozi natychmiastową dyskwalifikacją! Bane walczy z bólem, z samym sobą, z całym światem. To walka o przetrwanie. Kto wyjdzie z niej zwycięsko? W końcu nieomal ostatkiem sił łapie się lin! Udało mu się! Jest zwycięstwo, tzn. nie w walce, ale takie mentalne, w pojedynku z własnymi słabościami. Nabeshima puszcza uchwyt. Podnosi rywala, ale ten momentalnie wykonuje na nim irish whip, rzuca go o liny, od razu próbuje Speara... ale nie trafia! Nabeshima odskoczył! Bane trafia prosto w sędziego!

Tony Hogański No tak. Sędzia trafiony i zatopiony. W EWF nic się nie zmienia.

Jan Kowalski – Niektóre rzeczy są poza kontrolą władz federacji. To było zdarzenie losowe.

Nokaut! Sędzia trafiony! Co teraz będzie? Bane dopada do Japończyka i zaczyna się ostry pojedynek. Cios za cios, punch za punch, ręka, głowa, ręka, noga, emocje, noga, ręka, cios, emocje. Taka to walka! Taki to main-event! Wszystko dzieje się z niesamowitą prędkością! Sędzia nadal martwy, próbuje cucić go Franko! W końcu Bane zupełnie niespodziewanie wykonuje na swoim przeciwniku Blast of Anarchy [Rockbottom]!! Na hali rozlega się niesamowity heel heat. Bane odruchowo chce pinować... ale nie ma sędziego. Nagle rozlega się Sammy Hagar i „Winner Takes It All”!!! Czy to możliwe?! Spod FeliXtronu wybiega Dark Avenger! To on! W najprawdziwszej osobie! Dark Avenger! Mściciel wpada na ring i odlicza! Pin........1.........2........3! (Zwycięzcami są: Bane & Franko!)

Tony Hogański (w wyraźnym szoku) Niemożliwe! Nie wierzę! Nie wierzę!

Jan Kowalski – On wrócił! Po tylu latach! Co za powrót!

Publiczność wiwatuje! Radość jest niesamowita, całą gdańską arenę aż rozsadza. Dark Avenger wchodzi na narożnik i pozdrawia fanów! Wszystko jest na swoim miejscu, płaszcz, zamaskowana twarz, rogi! To on! To musi być on! Dark Avenger! Wszyscy są zaskoczeni takim powrotem, nawet uczestnicy main-eventu. Dark Avenger prosi o mikrofon.

Dark Avenger Wróciłem! Powiem tylko tyle. Prezydent Felipe Castro zaproponował mi posadę doradcy do spraw wrestlingu i rozwoju młodych talentów. Jego program popieram, dlatego zdecydowałem się po tylu latach na powrót. Dopiero dzisiaj skończyła się w EWF epoka komercji i korupcji. Kamaryla Game'a, Kravena, Szakala, Sandmana i Esmeraldy została wreszcie rozbita. Wracamy do dawnych ideałów. Polski wrestling i EWF idą do przodu, a ja razem z nim!

Publiczność wiwatuje! Na ekranie pokazany został siedzący na ławeczce SR-Crazy. Z tego szoku aż wypadła mu z ręki szklanka wina. On się tego powrotu też nie spodziewał.

Jan Kowalski – Po chyba jedenastu latach Dark Avenger powraca do EWF!

Tony Hogański To naprawdę on! Poznaję ten głos! Gumowy wrócił!

Na ekranie widzimy tylko majestatyczne oblicze Dark Avengera. Wrestlepalooza powoli schodzi z anteny.

Jan Kowalski – Co za emocje! Co za gala!

Tony Hogański Tak...

Jan Kowalski – Oglądajcie następną Wrestlepaloozę. Żegnają państwa... Tony Hogański.

Tony Hogański ... i Jan Kowalski!

Jan Kowalski – Do zobaczenia!

















Koniec transmisji



EWF Corporation 2015



Podobała Ci się gala? Nie cierpisz jej? Najlepiej będzie jak skomentujesz ją na FORUM.

Powrót na stronę główną

(Kolejny odcinek z serii – wydarzyło się po zakończeniu gali. Dziś dwa odcinki!)

(Znajdujemy się w biurze prezydenta Extreme Wrestling Federation. Oprócz Felipe Castro znajdują się tu także Tony Hogański oraz Szakal.)

Tony Hogański Panie prezydencie. Czym sobie zasłużyliśmy na ten zaszczyt osobistej rozmowy?

Felipe Castro Sprawa jest prosta. Wprowadzamy w EWF nowe standardy, wspomniane już ISO666. Panie senatorze, w naszej wcześniejszej rozmowie wspomniałem o tym, ale nie chciał pan słuchać. Teraz porozmawiamy.

Szakal (zaskoczony) Co kurwa?

Felipe Castro O właśnie to! O właśnie to! To przeklinanie na antenie. To trzeba ograniczyć.

Szakal (ze wzburzenia aż mu żyłka na łysinie drgnęła) O nie kurwa!

Felipe Castro Jest pan senatorem. Musi pan zrozumieć.

Szakal Niczego kurwa nie muszę, właśnie dlatego, że jestem senatorem.

Felipe Castro Wybory już za kilka miesięcy. Reelekcja byłaby fajna, nie? A przecież takie EWF to darmowa reklama. Nie chce pan senator wziąć urlopu przypadkiem? Nie odczuwa zmęczenia od nadmiernych występów?

Szakal Ty mnie będziesz szantażował? Ty kurwa?

Felipe Castro Proszę to przemyśleć. Tony, ty także. Jak najmniej przekleństw, zero polityki, europejskie standardy tolerancji. Pamiętajcie, że nie ma ludzi, których zastąpić nie można.

Szakal Tak przy okazji. Miałem telefon z Japonii w sprawie Esmeraldy Martinez...

Felipe Castro Esmeralda potrzebuje przede wszystkim samotności. Spytajcie jej córkę, a Japonia może nas pocałować wszystkich w dupę. To już nie te czasy, gdy przyjmowaliśmy instrukcje od zjadaczy ryżu. EWF jest wreszcie niepodległe!

Szakal Tony, idziemy stąd. Ten gość działa mi kurwa na nerwy.

Toster i Szakal wychodzą. Przez inne drzwi wchodzi natomiast Vaclav z butelką Perły w ręku.

Vaclav Dzięki za main-event, nieźle mnie załatwiłeś.

Felipe Castro Sam siebie załatwiłeś. To nie moja wina.

Vaclav A mój World title shot?

Felipe Castro Będzie, nie martw się.

Vaclav Ale nie na najbliższej gali, co?

Felipe Castro Nie. Postanowiłem, że otrzyma go Bane.

Vaclav Oj Filip, Filip. No, a po co ci ten doradca od spraw wrestlingu i rozwoju młodych talentów? Ja ci nie wystarczam?

Felipe Castro Wszyscy mówią, że legendy są przeciwko mnie, a tu proszę, niespodzianka. Jedna z legend federacji i to jakich! Wraca po ponad chyba dwunastu latach nieobecności, gdy nikt nie wiedział, co się z nią działo, wraca i co? Popiera mnie! Staje po mojej stronie! Dark Avenger wspiera Felipe Castro!

Vaclav Chciałbym zobaczyć minę Crazy'ego.

Felipe Castro Mamy wszystko nagrane. Spadł z ławeczki nieomal. Miał minę neandertalczyka. Tego się nie spodziewał! Nikt się tego nie spodziewał! Cóż za wsparcie dla naszego projektu!

(Koniec materiału filmowego.)


(Drugi odcinek z serii – wydarzyło się po zakończeniu gali.)


(Znajdujemy się w gdańskim centrum kongresowym, w którym to odbywa się IX Zjazd Związku Wrestlerów Polskich. Jest już bardzo późno, no ale odbywająca się nieopodal Wrestlepalooza była priorytetem. Niektórzy delegaci musieli najpierw zakończyć swoje sprawy związane z EWF by znaleźć czas dla ZWP. Z trybuny przemawia jeden z gości honorowych zjazdu, prezes Polskiego Związku Wrestlingu i były I sekretarz KC EWF Franciszek Aleksandrowicz Rokossowski.)

Franciszek Rokossowski Miło mi poinformować, że sekretarzem generalnym ZWP został ponownie wybrany pan Miszka. Gratulujemy.

Oklaski dla Miszki, który siedzi na trybunie w towarzystwie Smeli i jakiegoś bliżej nieznanego Czecha, którego niedawno przygarnął SR-Crazy. Podobno ma on na imię Honza i jest dobrym człowiekiem.

Franciszek Rokossowski Czas na wyniki wyborów na prezesa ZWP. Mimo, że sam nie jestem członkiem ZWP... to nawet zabawne, bo wyrzucono mnie ze związku w 2002 roku i do tej pory nikt nie przywrócił mi członkostwa. W każdym razie, dziękuję delegatom, że pomimo, że nie jestem formalnie członkiem ZWP to mam przyjemność przedstawić państwu nowego prezesa naszego związku. Proszę państwa, koledzy, koleżanki, towarzysze i towarzyszki... ten związek to ważna sprawa, bo to on broni praw pracowniczych wrestlerów i wszystkich pracowników zatrudnionych w tej branży. Dba także o losy byłych wrestlerów i ex-pracowników, pomaga tym, którzy nie radzą sobie w życiu, troszczy się o nich. Nie muszę wam przecież tłumaczyć jak ważna to instytucja. (Rozrywa kopertę, w której najprawdopodobniej znajdują się wyniki wyborów.) Miło mi poinformować, że nowym, już szóstym prezesem Związku Wrestlerów Polskich został wybrany... pan Nas Jazzowski! Gratulacje!

Na widowni Weronika Passent rzuca się na szyję Nasowi i zasypuje go całusami i uściskami. Nas uśmiecha się, pozdrawia naród, po czym dumnie wkracza na trybunę. Rokossowski gratuluje mu zwycięstwa.

Nas Jazzowski Drogie koleżanki, drodzy koledzy... przede wszystkim dziękuję za zaufanie. Nie ukrywam, że jestem zaskoczony wyborem, bo różne opinie na mój temat obecnie krążą po świecie. Są one głównie negatywne i jakże niesprawiedliwe, bo wynikające z braku zrozumienia. Dziękuję moim kontrkandydatom, wszystkim dotychczasowym prezesom ZWP, dziękuję delegatom, którzy mnie wybrali. Wojna domowa, która toczyła się w związku przez ostatnie lata sprawiła, że sprawa związkowa upadła, a on sam znajduje się niejako w zgliszczach. Cieszę się, że to właśnie mnie wybrano by posprzątać to wszystko i dokonać naprawy związku, a tym samym także odważnej sanacji polskiego wrestlingu. Mój program będzie programem odważnym, otworzymy się na nowe możliwości, dotrzemy do nowych odbiorców, postawimy na nowoczesne formy przekazu. Związek nasz wyjdzie z upadku i przekształci się w nowoczesną instytucję. Jako nowy prezes Związku Wrestlerów Polskich ja tego zaufania nie zawiodę. Ja dotrzymam słowa, bo jestem człowiekiem, który ma słowo swoje za świętość. My dzisiaj musimy odbudować wspólnotę polskiego wrestlingu, bo tylko razem jesteśmy w stanie naprawić nie tylko EWF, nie tylko polski wrestling, ale całą Polskę. Bo przyszłość ma na imię polski wrestling i musimy w to głęboko wierzyć, a wtedy nastąpi nasze wspólne zwycięstwo. Dziękuję!

(Ostateczny koniec transmisji.)