Powrót na stronę główną

Apartheid


20.09.2015
Potchefstroom, Republika Południowej Afryki


(Południowa Afryka to bardzo ładny kraj. Trochę dziki, ale w sumie ładny. Dodatkowo zamieszkany obecnie przez niecywilizowane ludy, więc na stałe osiedlenie raczej kiepsko się nadaje. To oczywiście żart, bo w Afryce Południowej mieszka 55 milionów ludzi. Dużych, małych, grubych, chudych, czarnych, białych, mieszanych - kogo sobie tylko wymarzycie, to w RPA go znajdziecie. To właśnie tutaj swoją flagową galę postanowiło zorganizować Extreme Wrestling Federation pod wodzą Felipe Castro. Młody prezydent EWF przyleciał właśnie do RPA by z miejscowymi notablami, a także z agencją sportowo-eventową, która reprezentuje EWF na rynkach afrykańskich, omówić ostatnie szczegóły nadchodzącej gali. Rozmówców ma czterech, mają oni nawet imiona i nazwiska. Są to Willem Ohlendorf de Graanit, który jest jednym białym - czy można powiedzieć białoskórym? - w tym gronie. Wydaje się, że to on jest tu szefem wspomnianej wyżej agencji eventowo-sportowej albo sportowo-eventowej w zależności od tego jaki element ich portfolio biznesowego chcemy akurat zaakcentować. Towarzyszą mu czarnoskórzy Leonard Maluleka i Bruce Nhlapo. Jest tu także Matjato Motsamai, który wprawdzie jest czarnoskóry, ale nie pochodzi z RPA, tylko jest senatorem z Lesotho. To takie państwo, które jest nie tylko monarchią, ale też enklawą wewnątrz RPA. Zostawmy Lesotho i nie zapominajmy, że nadchodząca Wrestlepalooza numer 129 odbędzie się już 27 września w stołecznej Pretorii. Znajdujemy się właśnie w ratuszu w Potchefstroom, gdzie w reprezentacyjnych pomieszczeniach tego gmachu, Felipe będzie omawiał sprawy wagi najwyższej.)

Felipe Castro Dzień dobry. Miło mi z panami się spotkać. Cieszę się, że będziemy mogli razem zorganizować galę ku naszym obopólnym zyskom.

Willem Ollendorf de Graanit Drogi panie Castro! Już dotychczasowe zyski są dla nas zaskakujące! Wprawdzie jesteśmy właścicielami praw do transmisji polskiego wrestlingu w RPA już od 1999 roku, ale mówiąc szczerze to nie spodziewaliśmy się takiego odzewu ze strony kibiców w Afryce Południowej.

Matjato Motsamai ... i Lesotho! Nie zapominajmy o Lesotho!

Willem Ollendorf de Graanit Oczywiście, panie senatorze. Królestwo Lesotho jest bliskie naszym sercom. Wyniki finansowe tym bardziej nas radują, zwłaszcza biorąc pod uwagę brak pewnej regularności jaka w ostatnich latach dręczy EWF. Wszystkie bilety są już wyprzedane! Cieszymy się, że hala w Pretorii będzie pękać w szwach.

Felipe Castro Doskonale. Już jutro przylatują nasze największe gwiazdy i możemy zacząć kampanię promującą galę.

Leonard Maluleka Skoro nam tak dobrze idzie i wszyscy są tacy zadowoleni, to chcielibyśmy przedłużyć wizytę w o powiedzmy... tydzień.

Felipe Castro (zdziwiony) O tydzień? Ale właściwie dlaczego?

Willem Ollendorf de Graanit Powiem szczerze i otwarcie, chcemy czerpać więcej zysków. Oprócz Wrestlepaloozy w Pretorii, jesteśmy też w stanie zapełnić po brzegi halę w Johannesburgu. To największe miasto w RPA, popyt na wrestling jest ogromny. EWF jest znane, a ceny biletów przystępne. Interes będzie się kręcił. To świetna okazja dla nas wszystkich.

Felipe Castro (trochę klucząc) Panowie, to nam oczywiście bardzo pochlebia... ale mamy swój kalendarz, swoje plany. Łódź została wybrana gospodarzem Wrestlepaloozy 130. To ważne miasto w Polsce, a nie organizowaliśmy tam gali od 2009 roku! Niewiele da się zrobić, a ja nic nie poradzę. Mam związane ręce.

Leonard Maluleka Zapłacimy! Dużo zapłacimy!

Felipe Castro (kręci głową) Nie ma opcji, to kwestia honoru i prestiżu. Wrestlepalooza 129 w Pretorii, a Wrestlepalooza 130 w Łodzi. Nie mam pola manewru. Kary umowne za zerwanie kontraktu z Łodzią byłyby spore... i nie chcę słyszeć, że je opłacicie za nas, bo to nie o to chodzi. Tak jak mówię, to też kwestia honorowa i wizerunkowa. EWF chce być poważnym partnerem dla wszystkich.

Matjato Motsamai Pan nie rozumie! Mam dwadzieścia osiem autobusów z Lesotho wynajętych! Za rządowe pieniądze!

Felipe Castro Z Lesotho?

Matjato Motsamai Wrestling jest bardzo popularny w Lesotho! A ja jestem senatorem! (Zwraca się do pana de Graanita.) Przepraszam bardzo, ale czy można prosić o filiżankę kawy? Kawa bowiem zawsze ma być. To nasze hasło z Lesotho. Próbował pan kiedyś kawy z Lesotho?

Felipe Castro Nie...

Matjato Motsamai No właśnie!!!

Felipe Castro (przygląda mu się podejrzliwie) Kogoś mi pan przypomina....

Matjato Motsamai Bo co? Bo jestem łysy?!

Felipe Castro Nie, to nie to.

Matjato Motsamai Bo jestem czarny?!

Felipe Castro Łysy senator, który lubi kawę, ale jest czarny i nie przeklina. (Popadł w zadumę.) To ma potencjał. Nowoczesna, liberalna alternatywa dla chamstwa. Czy umie pan może walczyć?

Willem Ollendorf de Graanit (przerywając te senatorskie dywagacje) Zbaczamy z tematu...

Bruce Nhlapo No właśnie! Panie Castro! Przecież to nie musi być Wrestlepalooza. Organizujecie okazjonalnie jakieś inne gale, prawda? (Czyta z kartki.) Kwietniowa Anarchia na przykład.

Felipe Castro Mamy wrzesień!

Leonard Maluleka No to Felki!

Felipe Castro To rozdanie nagród branżowych! Ta nazwa jest już zresztą zlikwidowana, bo obrażała pamięć mojego czcigodnego ojca.

Bruce Nhlapo (nagle) Twój ojciec był wielkim przyjacielem Nelsona Mandeli.

Willem Ollendorf de Graanit (ignorując komentarz kolegi) Wróćmy do tematu! To może EWF HD?

Felipe Castro Hmmm... to co innego, ale nie jestem pewien.

Mężczyzna podsuwa Felipe kartkę z jakąś kwotą tam wypisaną. Felipe wzrusza ramionami. Najwyraźniej kwota nie poruszyła jego sumieniem.

Felipe Castro No, ale wiedzą panowie. EWF HD? Jak to w ogóle brzmi? My tego skrótu nie rozwijamy, ale wszyscy wiedzą, że chodzi o „high definition". W 2009 to miało trochę sensu, bo był szał na to, wszystkie telewizje przechodziły na high definition, ale dzisiaj? W 2015 roku? „Ultra HD" na rynek weszło, a za chwilę będą kolejne. To już nie ma sensu.

Willem Ollendorf de Graanit (podsuwając mu nową „ofertę") Przecież można rozwinąć ten skrót inaczej, prawda? Sam pan mówi, że nie rozwijaliście go.

Felipe Castro (spoglądając na kartkę papieru zapisaną cyframi) Wygląda to lepiej. Panowie wybaczą, ale muszę zadzwonić.

Prezydent EWF wstał i udał się do innego pomieszczenia. Wyciągnął telefon i wybrał jakiś numer, ustawiając od razu na głośnomówiący.

Felipe Castro Pani Weronika?

Głos z telefonu – Kim jesteś gościu?

Felipe Castro Prezydent EWF, Felipe Castro z tej strony. Czy mam przyjemność z panią Weroniką Passent?

Głos Weroniki Passent Przyjemności to ma Nas koleś, a nie ty, jakiś fałszywy prezydent z czapy. Było tylko dwóch prawdziwych prezydentów gościu, wuja Wojtek i wuja Olek. Czasem też wuja Bolek jak powie coś sensownego, co nie zdarza mu się często.

Felipe Castro Ja w sprawie służbowej. Chciałbym poprosić panią...

Głos Weroniki Passent (przerywa mu) O rękę? Koleś, moja ręka ma już pierścionek na palcu. Spóźniłeś się o lata świetlne!

Felipe Castro ... o radę... chodziło mi o radę, bo uważam panią za ekspertkę od spraw nowoczesnego marketingu, internetu, technologii, social mediów i public relations.

Głos Weroniki Passent No wypisz wymaluj ja, koleś. W czym mogę pomóc?

Felipe Castro W EWF mamy cykl takich gal „EWF HD". W 2009 to miało podobno reprezentować przejście na standard „high definition", ale w 2015 sensu to już nie ma. Nie chcemy rezygnować z cyklu, który dał nam już cztery gale, ale chcemy jednocześnie iść z duchem czasu. Potrzebuję pomocy w kreatywnym rozwinięciu tego skrótu.

Głos Weroniki Passent Mówisz masz. Takie rzeczy to ja wymyślam między jednym postem na fejsie a drugim. Słuchaj uważnie: EWF Hybrid Dystopia, EWF Hiper Dreszczyk, EWF Hiper Drzemka, EWF Hybrydowa Dominacja, EWF Honor Devastation, EWF Hybrid Dominion. Wybierz sobie coś fajnego, dobra? To papatki, muszę kończyć, bo wybieram zasłony do Pałacu Zimowego.... sorry, Nas mnie poprawia, że Pałacu Saskiego. Może to i lepiej, bo w Zimowym zimno, nie?

Felipe Castro To było pytanie?

Prezydent EWF tego nigdy się nie dowie, bo WAMP rozłączyła się. Już po chwili młody Castro powrócił do pomieszczenia z miejscowymi notablami. Usiadł przy stole i dopisał jakąś cyfrę do ostatniej oferty południowoafrykańskich partnerów. Oni tylko kiwają głowami.

Felipe Castro Miło mi poinformować, że 27 września kolejna gala z cyklu EWF HD.....

Willem Ollendorf de Graanit (wchodząc mu w słowo) EWF HD Apartheid.

Felipe Castro .... EWF HD Apartheid odbędzie się w Johannesburgu. Wrestlepalooza CXXIX w Pretorii, a CXXX zgodnie z planem w Łodzi.

(Koniec materiału filmowego.)




27.09.2015
tuż przed rozpoczęciem gali


Dark match:
Fat Boy & Tugboat vs Alvaro Morena & Josh Brennan


Okazuje się, że zapotrzebowanie na wrestling jest w Republice Południowej Afryki tak duże, że organizatorzy i miejscowi partnerzy EWF, zwrócili się do EWF z prośbą o organizację kilku dark matchy by rozgrzać publiczność do czerwoności. Trzeba tylko uważać by ich nie spalić na węgiel, bo to rasistowskie i w Afryce tak nie wypada. Felipe rozważył wszystko w swoim sumieniu i zaprosił do Afryki kilku zawodników, którzy kariery już raczej zrobią, ale walki stoczyć mogą. Warto zwrócić uwagę na pojawienie się Tugboata i Fat Boya, którzy są nawet dość rozpoznawalnymi postaciami, a nawet legendami Dark Division. Natomiast dziwi trochę obecność Alvaro Moreny i Josha Brennana, którzy nigdy nic nie wygrali, a nawet chyba ktoś już ich wyrzucał z federacji. Jak widać wracają jak bumerangi. Walka była ciekawa, nie pod względem technicznym oczywiście, ale jeśli chodzi o rozrywkę, to już inna sprawa. Fat Boy i Tugboat dużo zderzali się brzuchami i w ten sposób nawet załatwili obu rywali w krótkich odstępach czasowych. Główną ofiarą miał być natomiast Josh Brennan, którego odliczył Fat Boy po tym jak spadł na niego swoim potężnym brzuchem! Pin...1......2.....3! (Zwycięzcami są: Fat Boy & Tugboat!)


Dark match:
Ghul vs Esespe


To jednak nie koniec mrocznych emocji, bo dark match numer dwa także został przewidziany. Nie była to nawet awizowana wcześniej walka trójki młodych zawodników, ale kolejny pojedynek weteranów. Oczywiście weteranów z przymrużeniem oka, bo co można powiedzieć o takim Ghulu? Walczył w PCW, PECW i dawno temu w EWF, to fakt. Ale czy wygrywał walki? Raczej nie. Mimo wszystko był barwną postacią, a zabłysnął głównie w ostatnich latach prowadząc swoje wspominkowe show. Przeciwko Ghulowi do walki stanął Esespe, którego liczba zwycięstw wynosiła 0 (słownie: zero). Esespe słynie natomiast z tego, że na jednym z policzków wydrapano mu literkę „V" upamiętniającą Vaclava, a na drugim literkę „B" na cześć Bidama. W tych okolicznościach przyrody doszło do intensywnej walki, którą dość szybko rozstrzygnął Ghul. Ostatecznie po wykonaniu Ghul-Combo, czyli Jacknife Powerbomb into Scorpion Deathlock jego rywal poddał się! (Zwycięzcą jest: Ghul!)


Dark match:
Dobry Czech Honza vs
Sibongile Bongani

W dark matchach zaczęło pojawiać się co raz więcej walk. To dziwne, prawda? O ile Fat Boy, Tugboat, Ghul i reszta byli na swój mroczny sposób znani, tak tutaj mamy zupełne nowości. Dobry Czech Honza to chyba kucharz SR-Crazy'ego, ale nikt nie wie, co on tutaj robi i po co wylazł na ring. Towarzyszył mu Smela, kolejny kolega aktualnego EWF World Champa. Jego przeciwnik natomiast to jakiś lokalny wrestler z Lesotho, którego nikt nie zapowiadał. Towarzyszył mu senator z tego ciekawego kraju, którego poznaliśmy na samym początku gali, mianowicie pan Matjato Motsamai. Dobry Czech Honza, wciąż pachnący kuchnią SR-Crazy’ego, stoi na tym ringu jakby pomylił drzwi zaplecza z wejściem na galę, ale gdy zabrzmiał gong, momentalnie zamienił się w bezlitosnego zawodnika, serwując Sibongile Bonganiemu serię twardych ciosów i widowiskowy Gut-Wrench Suplex. Lokalny reprezentant Lesotho, wspierany przez senatora Matjato Motsamai, próbował odpowiadać dynamicznymi akcjami i zaskoczyć rywala szybkością, lecz Honza szybko przejął pełną kontrolę nad walką. Finał był tylko formalnością: potężny Clothesline From Hell kończy starcie i daje Czechowi zwycięstwo. Pin...1......2.....3! (Zwycięzcą jest: Dobry Czech Honza!)


Dark match:
John Christman vs Kevin Korn vs Jean-Pierre Azincourt


Wreszcie walka, która miała być niejako main-eventem wśród dark matchy, o ile można tak w ogóle powiedzieć. O ile dwa poprzednie dark matche były bardziej rozrywkowe, to tym razem miał się odbyć pojedynek zawodników, którzy być może kiedyś coś jeszcze zwojują na ringach federacji. Spotkanie trzech młodych wrestlerów miało być pełnym emocji profesjonalnym powitaniem Extreme Wrestling Federation z Afryką. Pożegnanie nastąpi, ale wiadomo, że jeszcze nie teraz. Do tego jeszcze miał to być mecz o stawkę, bo jego zwycięzca miał się później zmierzyć z samym Feldmarszałkiem SeBą w części właściwej gali, a to coś już znaczy. Od samego początku pojedynku zdecydowanie przeważał John Christman. Urodzony w Sydney zawodnik zdominował Kevina Korna i Jean-Pierre'a Azincourta od samego początku trwania walki. Zdecydowanie był najjaśniejszą postacią tej walki. Wszyscy, którzy oczekiwali jakichś komediowych elementów, lub interwencji i zwycięstwa Ponurego Grabarza srodze się zawiedli, bo była to zwykła i dość emocjonująca walka młodych talentów. Ostatecznie wykonał Military Press Slam na Azincourcie i odliczył rywala. Pin...1......2.....3! (Zwycięzcą jest: John Christman!)


27.09. Anno Domini Nostri IHS 2015

Johannesburg, Republika Południowej Afryki


(Jesteśmy w Afryce! Dwanaście długich lat kontynent afrykański czekał na kolejną galę w Afryce. W końcu się doczekał! EWF z przytupem przybyło do Republiki Południowej Afryki. Pierwotnie zaplanowana na dziś Wrestlepalooza CXXIX miała zostać zorganizowana w Pretorii. W wyniku umowy Felipe Castro z miejscowym światkiem polityczno-biznesowym, federacja przedłużyła swój pobyt o dodatkowy tydzień. Tym sposobem w RPA odbędzie się nie jedna gala, a dwie! Wspaniała wiadomość, prawda? Pierwsza to gala spod znaku EWF HD o błyskotliwej nazwie „Apartheid", która odbędzie się dziś w Johannesburgu. Natomiast już za tydzień, 4 października pierwotnie zaplanowana Wrestlepalooza zostanie zorganizowana w stołecznym mieście Pretoria. Jesteśmy więc w Johannesburgu, znanym też pieszczotliwie jako Jozi czy Joburg. Piękne to nazwy, które w 100% nie są w stanie oddać piękna tego miejsca. Johannesburg to jedno z największych miast nie tylko w RPA, ale i w Afryce, które zamieszkuje blisko 5 milionów ludzi. Miasto powstało w XIX wieku, a dokładnie 4 października 1886 roku w wyniku gorączki złota, która się tu rozpoczęła. Całkiem spory przyrost mieszkańców jak na około 130 lat istnienia miasta. Realizator pokazuje nam z lotu ptaka najważniejsze miejscowe atrakcje, m.in. Muzeum Apartheidu, Wzgórze Konstytucyjne, Złotą Rafę, Ogród Botaniczny, a także okoliczne podmiejskie ciekawostki takie jak Park Lwów, Sanktuarium Słoni, czy Wioskę Lesendi. Wstęp mamy już za sobą, więc przenosimy się na teren areny, gdzie już niedługo rozpocznie się kolejna gala Extreme Wrestling Federation. Kibiców jest mnóstwo, hala wypełniona jest po brzegi, a kibice mają ze sobą różnorakie transparenty. Oto niektóre przykłady „Gdzie my jesteśmy?”, „Miała być Wrestlepalooza, a jest Apartheid”, „To oszustwo!", „Kupiłem bilety na Wrestlepaloozę!", „Myślicie, że loty do Afryki i z powrotem są tanie?”, „Uwolnić Janusza Walusia!", „Uwolnić Esmeraldę!”, „Vaclav jebie kozy”, „Vaclav to perfidny drań”, „Nie ma miejsca dla niego”, „Vaclav robi karierę na plecach Felipe”, „Franko po kryjomu goli swoje łydki”, „Bidam czochra bobra Franko”, „Bidam jest spoko”, „Senator Szakal na nowego mistrza”, „EWF się stacza”, „Wkrótce upadnie”, „Nieprawda!”, „Franko rozwali Jazzowskiego”, „Bane na sołtysa”, „Szakal nie ma przyszłości”, „SR-Crazy się skończył”, „Przyszłość należy do Bidama”, „Iron Man matche śmierdzą”, „Kiedy wróci Bubba?”, „Czy Yoshihito Nabeshima naprawdę odleciał na smoku?”, „Nie lubię Jazzowskiego”, „A Bane to chuj”, „WAMP sprzedała się Dustinowi Hoffmanowi”, „To insynuacje!”, „Nas jest słaby”, „SR-Crazy naszym bohaterem!i”, „On zazdrości Avengerowi”, „Avenger zawsze był lepszy od niego!ł”, „Avenger ma miliony fanów”, „Crazy na emeryturę”, „Nas nigdy nic nie wygra”, „Paradoks Jazzowskiego = był niezły, ale nigdy nic nie wygrał”, „Nas oszuka wszystkich”, „Franko na prezydenta”, „Żubr to przyszłość polskiego wrestlingu!”, „Żubr na europosła!”, „Żubr jest fajnym gościem”, „Gdzie jest Gangsta?”, „Kiedy wróci?”, „Jestem 44435 fanem Dark Avengera”, „Gdzie jest Hangman?”, „Albo Psycho?”, „Tommy Pain! Wróć!”. Transparentów jest oczywiście dużo więcej, ale to nie jest gala o transparentach, a o wrestlingu. Gra właśnie EWF Theme, wybuchają sztuczne ognie, afrykańska publiczność kwiczy z radości, potrząsa dzidami i tarczami, a także krzyczy przy okazji głośne: EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! Tony Hogański i Jan Kowalski meldują się na posterunku i serdecznie witają wszystkich!)

Tony Hogański – Pozdrawiamy z Afryki!

Jan Kowalski – Gorąco pozdrawiamy, bo tu upał panuje. EWF po raz pierwszy trafia do Afryki!

Tony Hogański – Janku, coś ci się pomieszało. EWF po raz pierwszy trafia do Republiki Południowej Afryki, ale w samej Afryce jako kontynencie już byliśmy. W listopadzie 2003 roku, Wrestlepalooza LXXVI odbyła się w Kairze.

Jan Kowalski – Jak zawsze jesteś przemądrzały. Egipcjanie udają, że nie są Afryką.

Tony Hogański – To tak jak Warszawiacy udają, że nie są Polakami, a Europejczykami.

Jan Kowalski – Bardzo niesprawiedliwa ocena. Niespodziewanie okazało się, że w RPA odbędą się dwie gale. Pierwsza to EWF HD Apartheid, którą mamy właśnie przyjemność dla państwa komentować. Druga to już właściwa Wrestlepalooza, która odbędzie się za tydzień w Pretorii. Czeka nas wiele emocji!

Tony Hogański – Kocham te wrestlingowe emocje. To, co za walki nas dzisiaj czekają?

Jan Kowalski – Dokładnej karty nie znamy, ale mamy być świadkami Banana & Coconut match III, a oprócz tego w akcji zobaczymy Nasa Jazzowskiego, Szakala, Bane'a, Franko, Bidama i inne wielkie gwiazdy polskiego wrestlingu. Potwierdzam też, że w main-evencie nadal spotkają się SR-Crazy i Vaclav w Iron Man matchu.

Tony Hogański – Godzina oglądania Vaclava, mojego parszywego dawnego wychowanka? Felipe chyba chce nas zakatować. Do tego SR-Crazy, który może kiedyś był fajnym cruiserem, ale z jego obecnym brzuchem to jest bardziej postacią pomnikową niż zawodnikiem, który może zrobić dobrą walkę.

Jan Kowalski – Przesadzasz. Crazy może nie jest skoczny, ale na ringu prezentuje się bardzo dobrze. Nadal ma sporo walorów. To samo zresztą Vaclav, niejeden pozazdrościć mu może wachlarza stylów w jakich on operuje. Początkowo zapowiadano, że ostatnie 20 minut Iron Man matchu będzie się toczyć na zasadach No DQ, ale tu nastąpiła zmiana i cały ten pojedynek będzie zwyczajną walką.

Tony Hogański – Felipe oszalał. Myślałem, że wiedział, że musi jakoś uratować tę walkę i dlatego te ostatnie 20 minut miało być bardziej emocjonujące. A teraz co? Zwykła walka? Poza tym, dobrze wiemy, że w takim No DQ łatwiej jest ukryć mankamenty techniczne zarówno SR-Crazy'ego, jak i Vaclava.

Jan Kowalski – Decyzja została jednak podjęta i na pewno była dobrze przemyślana.

Tony Hogański – Felipe tak promuje tego Vaclava, że jeśli jakimś cudem zdobędzie on pas, to będzie drugim najbardziej niewiarygodnym mistrzem obok Tanatosa.

Jan Kowalski – Tanatos był mistrzem na miarę 2002 roku.

Tony Hogański – To przypominam, że w 2002 roku World Champem był także Szakal. Janku, nie oszukujmy się. Tak jak z perspektywy tych trzynastu lat Tanatos jako mistrz świata jest nie do obronienia, tak jeśli jakimś cudem Vaclav wygra ten pas, to nawet za sto lat fani i historycy polskiego sportu będą uważać to za błąd.

Jan Kowalski – W błędzie jesteś ty.

Tony Hogański – Dobra, dobra. Słyszałem, że nazwa „EWF HD" ma się teraz jakoś rozwijać, żeby było nowocześniej?

Jan Kowalski – To prawda. Propozycje są następujące: EWF Hybrid Dystopia, EWF Hiper Dreszczyk, EWF Hiper Drzemka, EWF Hybrydowa Dominacja, EWF Honor Devastation, EWF Hybrid Dominion. Decyzja jednak jeszcze nie zapadła.

Tony Hogański – Biorę Hiper Drzemkę, bo wszyscy tu pośniemy.


(Przenosimy się na parking przed halą. Właśnie podjechała limuzyna, z której wysiedli Nas Jazzowski i Weronika Passent.)

Weronika Passent (rozgląda się) Dlaczego nikt nas nie wita? Dlaczego nie ma czerwonego dywanu? Gdzie kwiaty? Ścianka? Fotoreporterzy? Co Nas? Powiedz, powiedz!

Nas Jazzowski – W Afryce nie mają takich zwyczajów.

Weronika Passent – Afryka dzika dawno odkryta jak śpiewa wujek Zbyszek. Ty to już byłeś w Afryce, co nie Nas?

Nas Jazzowski – Tak...

Weronika Passent – Ale tutaj?

Nas Jazzowski – Nie, gdzieś indziej.

Weronika Passent – Afryka to duży kraj, co nie?

Nas Jazzowski – To kontynent.

Weronika Passent – Nie czaję. (Intensywnie porusza rzęsami i wpatruje się w Nasa.) Mówiłeś, że jedziemy do jakiegoś kraju na południu Afryki na safari słonie oglądać. (Grozi mu palcem.) Pamiętaj, że nie strzelamy do zwierzątek! Co to, to nie!

Nas Jazzowski – To Republika Południowej Afryki. Jesteśmy w Republice Południowej Afryki, w skrócie RPA.

Weronika Passent – Nie czaję.

Nas Jazzowski – Jest też Republika Środkowoafrykańska.

Weronika Passent – Nas, co to ma być? Lekcja geografii? Ten kraj w środku to akurat ja znam, tam wujek Bokassa był szefem.

Nas Jazzowski – Zaskakujesz mnie mnogością wujków.

Weronika Passent – No jacha. (Nagle.) Nas! Patrz! Jakiś liścik!

Faktycznie na posadzce leżała mała koperta, przewiązana czerwoną wstążką.

Nas Jazzowski – To jakieś śmieci. Nie musimy zbierać wszystkiego...

Powiedział to za późno, bo WAMP kopertę podniosła, rozwiązała wstążkę i zaczęła czytać.

Weronika Passent (głośno czyta) „Uwaga! Deratyzacja!"... Nas, Nas! Co to znaczy? To jakaś zagadka? Szyfr? Tajemnica twierdzy szyfrów, co?

Nas Jazzowski – Skąd mam wiedzieć? Jak już mówiłem, to jakieś śmieci. Może mają tu problem ze szczurami?

Weronika Passent – To na pewno do nas! Ktoś wiedział, że lubię burgund!

Nas Jazzowski – Wino z Burgundii?

Weronika Passent – Kolor, Nas! Kolor! Ta wstążka jest w kolorze burgunda, a to jedna z moich ulubionych barw!

Nas Jazzowski (zdziwiony) Przecież ona jest czerwona...

Weronika Passent – Burgund to odcień czerwieni! Jak ty nic nie wiesz! (Wzrusza z gracją ramionami.) No dobra, to gdzie zaparkowałeś naszych murzynów? (Rozgląda się niepewnie.) Nie widzę ich coś.

Nas Jazzowski – Są po drugiej stronie hali. Sprzedają pamiątki związane z moją osobą, do tego napoje, przekąski, modele Pałacu Saskiego, oferują też drobne usługi. Musimy zarobić na tej wycieczce, bo odbudowa Pałacu Saskiego tania nie będzie, a do tego jeszcze w pakiecie trzeba postawić Pałac Brühla i kamienice przy Królewskiej. Konserwator zabytków nas do tego zobowiązał. Wiesz ile to wszystko będzie kosztować?

Weronika Passent – Wiem, wiem, ale od czego masz mnie?

Nas Jazzowski – Nie rozumiem...

Weronika Passent – Nie dziwię się, bo przecież to ja jestem tą ostro kapującą w naszym duecie. Słuchaj, wiem że cash jest potrzebny na nasze inwestycje w Wawce i właśnie dlatego załatwiłam ci, że twoja twarz pojawi się na okładkach wszystkich grudniowych wydań krzyżówek Technopolu. No wiesz, tam gdzie z reguły jest twarz jakiejś laski, tam będziesz ty! Będziesz w każdym kiosku! Baza twoich fanów w kategorii wiekowej 50+ wzrośnie o kilkaset procent!

Nas Jazzowski – Nie wiem czy to do mnie pasuje, ale skoro będą z tego pieniądze. (Ciężko wzdycha.) Tylko skąd wziąć ich więcej?

Weronika Passent – No to jedźmy poszukać złota Hitlera w Karkonoszach.

Nas Jazzowski (zdziwiony) Co?

Weronika Passent – No Nas, nie czytasz fejsa? TVNu nie oglądasz? Jacyś kolesie znaleźli pociąg Hitlera wypełniony złotem! To koło Wałbrzycha! Byłeś kiedyś w Wałbrzychu? To chyba w Czechach, nie?

Nas Jazzowski – Nie, to w Polsce.

Weronika Passent – To jedziemy? Ściągnęłam apkę do szukania skarbów i zamówiłam na Zalando ciuchy dla odkrywców. Nas, to rozwiąże wszystkie nasze problemy! Świetnie to wymyśliłam, prawda? Bierzemy twoich mocno opalonych kolegów, puszczamy ich w las z łopatami i szpadlami, ja skanuję teren apką, ty świecisz latarką i w trymiga mamy pociąg, złoto i fame.

Nas Jazzowski – Omówimy to po gali.

(Wracamy na ring.)


Tony Hogański – Złoty pociąg przydałby się też Felipe Castro. Jak tam sytuacja finansowa EWF?

Jan Kowalski – Trudno naprawić lata błędów poprzednich reżimów, ale wyjdziemy na prostą.

Tony Hogański – Słyszysz jak ty gadasz? Lata błędów? Reżimy? Wyprali ci mózg.

Jan Kowalski – Mówiłem ci już, albo będzie istniało EWF Felipe Castro, albo tego EWF nie będzie już wcale.


(Przenosimy się na zaplecze, gdzie z Vesną Obrenowić jest jeden z młodych zawodników, John Christman. To oznacza, że czas na szybki wywiad!)

Vesna Obrenowić – John, świetnie rozpocząłeś dzisiejszą galę.

John Christman – To dopiero początek.

Vesna Obrenowić – Zwycięstwo w dark matchu miało dać ci prawo walki z żywą legendą dolnych części karty, feldmarszałkiem SeBą.

John Christman – Jak to miało? Przecież dało! Widziałem w karcie, stało jak byk, że zwycięzca dark matchu walczy z SeBą. Co to znaczy, że miało dać mi prawo? Czy wiesz coś o czym ja nie wiem?

Vesna Obrenowić – Tyle pytań, a to przecież ja przeprowadzam ten wywiad. Wiadomo, że początkowo mieliśmy mieć jedną galę w RPA, a mamy dwie, więc karta musiała być poddana pewnemu upłynnieniu. SeBa został oddelegowany do innej walki, a twój udział w dzisiejszej gali w zasadzie można uznać za zakończony. Twoja walka została odwołana.

John Christman (zdenerwował się) Jak to odwołana?! Tak nie może być! Już ja porozmawiam z kim trzeba!

Niezadowolony John rusza szukać sprawiedliwości.

Vesna Obrenowić – Ciekawe z kim on porozmawia...

(Wracamy na ring.)


Jan Kowalski – John Christman musi z pokorą zaakceptować decyzje kierownictwa EWF.

Tony Hogański – Janku, z gali na galę twój lizusowski komentarz staje się co raz bardziej nie do wytrzymania.

Jan Kowalski – Służę EWF najlepiej jak potrafię, bo chcę by nasza federacja rozwijała się i rosła w siłę.


(Jesteśmy przy wejściu do hali, gdzie właśnie podjechały dwa luksusowe samochody dobrych i znanych marek, których nazw nie możemy wymieniać, bo w RPA mają dziwne podejście do ochrony znaków towarowych. Z pierwszego wysiada Bane, na jego ramieniu spoczywa lśniący EWF Tag Team title.)

Bane – Smród biedy i slumsów. Tego afrykańskiego powietrza się nawet wąchać nie da. W mieście śmierdzi gównem ludzkim, a jakby człowiek chciał pojechać na to słynne, ale przereklamowane w chuj safari, to śmierdzi gównem słoni, nosorożców i tej części mieszkańców RPA, która w rozwoju tkwi nadal w drugim wieku przed naszą jebaną erą. (Spogląda na drugie auto.) Jak tam chłopaki, dajecie radę?

Z drugiego samochodu wysiadało dwóch białych mężczyzn, którzy wyciągnęli z niego róg nosorożca.

Bane – Ostrożnie z tym. To jebany róg nosorożca, którym mam zamiar rozpierdolić Szakala i Jazzowskiego w Boer Hardcore matchu.

Mężczyźni – Tak, szefie!

Bane – No to zapierdalać mi w podskokach i żeby mi go nie odrapać. Po wojażach w krainie afrykańskiego gówna zamierzam go zabrać do Polski. Tam przynajmniej śmierdzi inaczej. (Popada w dziwną zadumę.) Lepiej... tak swojsko nawet...

(Panowie wraz z Banem i rogiem nosorożca pakują się do hali. Róg jest duży, więc przenoszą go z gracją.)


Jan Kowalski – Bane jest nadzieją polskiego wrestlingu.

Tony Hogański – Jest EWF Tag Team Champem wraz z mistrzem Szakalem, a to już coś znaczy. Nieokrzesany, nerwowy, ale może coś z niego będzie.

Jan Kowalski – Na to liczymy. Na wspaniałą przyszłość nowego EWF, na rozwój obecnych talentów, powstanie nowych gwiazd i wiele lat ciekawych gal.

Tony Hogański – Janku, błagam. Nie musisz na każdym kroku wychwalać Felipe. Czy może za to ci płacą? Pracujesz na akord? Za każde wychwalenie Felipe dostajesz kilka złotych?

Jan Kowalski – Dementuję to z całą stanowczością.


(Znajdujemy się w loży specjalnej dla VIPów, gdzie Felipe Castro wita właśnie, a notabene VIP z witaniem się trochę rymuje, miejscowych notabli, których poznaliśmy w materiale filmowym otwierającym dzisiejszą galę. Są to zatem: Willem Ohlendorf de Graanit, Leonard Maluleka, Bruce Nhlapo, senator Matjato Motsamai oraz rzecz jasna wspomniany już Felipe Castro.)

Felipe Castro I jak panowie? Wszystko się podoba?

Willem Ollendorf de Graanit Oczywiście. (Uśmiecha się.) Są wielkie emocje już na samym początku. Czekamy na mecz otwarcia.

Matjato Motsamai (z dumą) Nie zapominajmy o Lesotho i tłumach kibiców z mojego ojczystego kraju.

Bruce Nhlapo – Pan senator zawsze tak dba o swoich rodaków i swój kraj.

Matjato Motsamai Jestem dumnym patriotą. (Klepie się w łysinę.) No właśnie! Panie Castro! Kibice z Lesotho mają prośbę.

Felipe Castro (ciężko wzdycha) Prośbę? Jaką znowu prośbę?

Matjato Motsamai No, bo ja już obiecałem, że będzie walka o puchar, a w rozpisce karty nie widzę takiej. (Zakłada okulary i pochłania wzrokiem folder reklamujący dzisiejszą galę.) No nie widzę!

Felipe Castro (zdziwiony) Puchar? Jaki puchar? Zlikwidowałem wszystkie puchary. Nie mamy już takich w EWF.

Matjato Motsamai No, ale ja obiecałem elektoratowi! Co ze mnie za senator, który nie umie dotrzymać obietnicy? Pan myśli, że jak jesteśmy w Afryce to tutejszy elektorat to ciemna masa? Hę? Dosłownie i w przenośni? Otóż nie!

Felipe Castro No, tak jak mówię, ja niczego takiego nie obiecywałem.

Matjato Motsamai Bo ja rozmawiałem z kolegami i miała być walka o Puchar Szczęściarza, którą nieoficjalnie w Lesotho nazywamy Pucharem Lesotho, bo sam Szczęściarz kiedyś nas odwiedził! Wiedział pan? (Felipe robi lekko zdegustowaną minę.) W 2003 roku był w Lesotho z misją humanitarną i od tego czasu bardzo go cenimy. Dużo nam pomógł.

Felipe Castro Szczęściarz? On tu już nie pracuje.

Matjato Motsamai No, a puchar?! Puchar Szczęściarza?

Felipe Castro Proszę wybaczyć panie senatorze, ale to jakaś pomyłka.

Matjato Motsamai Willem? (Zwraca się do Ollendorfa de Graanita.) Czy tak się umawialiśmy?

Willem Ollendorf de Graanit (wypisując na szybko czek i podając go Felipe) Panie Castro, no przecież pan widzi... pan senator Motsamai bardzo prosi.

Felipe Castro (chowając czek) Wszystko da się załatwić. Do widzenia panowie. Przyjemnej gali życzę.

(Po tych słowach prezydent EWF opuszcza lożę dla VIPów. Wracamy na ring.)


Jan Kowalski – Puchar Szczęściarza dodaje kolorytu każdej gali.

Tony Hogański – Nie ma ceny, za jaką twój szef by się nie sprzedał, co?

Jan Kowalski – Tony... Przestań.


Niespodziewanie zaczyna grać „Gandalf Style!" – Screen Team, nikt za bardzo nie wie, co to jest i kto wyjdzie, a więc ludzie są ogólnie zdziwieni. Trochę się wyjaśnia, gdy na rampie pojawia się John Christman. Młodemu zawodnikowi powiedziano, że może iść do hotelu, bo jego walka z SeBą się nie odbędzie, ale nie przyjął tego najlepiej, no i jest! Postanowił odwiedzić ring. John stoi chwilę na rampie i chyba chłonie atmosferę hali, ale już po krótkiej chwili dowiadujemy się, że ma dość specyficzny styl wchodzenia na ring. Młody zawodnik najpierw stanął na rampie z wytrzeszczonymi oczami, a następnie... położył się i zaczął turlać się aż pod sam ring! Tam wstał, wszedł na ring, później na każdy z narożników i wskazał dłońmi na samego siebie. Wkrótce dostał też mikrofon.

John Christman – Proszę państwa, stała się rzecz haniebna! Oszukano mnie! Miałem walczyć z SeBą, uczciwie zapracowałem sobie na tę walkę, a dowiaduje się, że co? Że walka odwołana? Jak to tak? Jak tak można? Nie jestem płaczkiem, o nie! Wręcz przeciwnie! Jestem urodzonym szaleńcem, psychopatą, a jednocześnie skrajnym oportunistą! Zróbcie z tą informacją, co chcecie, ale bez walki ja z tego ringu nie zejdę! Dawać SeBę!! Dawać rywala!! Dawać walkę!!!

SeBa jednak się nie pojawia. Nagle na arenie zapada ciemność. Z głośników uderza AD i „Dead Silence". Pojedynczy reflektor oświetla postać Nekrofila, który nastukany mocarzem gibie się na różne strony.

Nekrophage – Chcesz walki? To będziesz ją miał, Szakal!!! (Wszyscy zdziwieni, bo o jakim Szakalu tu mowa?) Zemsta za ostatnią galę!!!



John Christman vs Nekrophage



Nekrophage dynamicznie wpada na ring, pojawia się też tam Shaman w stroju sędziego! John Christman jest w sumie zadowolony, wprawdzie nie będzie walczył z legendarnym SeBą, feldmarszałkiem Armii Prus Wschodnich, a ostatnio także jakichś kozaków pruskich, ale ten Nekrophage też wydaje się być całkiem okej.

Tony Hogański – Natomiast z jakiegoś powodu Nekrophage myśli, że walczy z mistrzem Szakalem. O co tu chodzi?

Jan Kowalski – Może jest krótkowidzem?

Tony Hogański (sprawdzając coś na służbowym tablecie) – Janku... on chyba ma problem z narkotykami. To takich ludzi zatrudniacie teraz w EWF?

Jan Kowalski – Nie ma w EWF takich osób.

Zaczyna się pojedynek w którym wściekły Nekrophage od razu chce zaatakować przeciwnika i wykonać Swinging DDT. Jednak ten odpycha go... łapie za rękę.. odbija od lin i..  próbuje Superkick! Trafiony i zatopiony! Pin...1... 2... kick out! Christman pokazuje, że zlikwiduje swojego przeciwnika przy pierwszej nadarzającej się okazji. Podnosi go... ale Nekro broni się przed kolejną akcją i zaczyna się brawl między zawodnikami! John Christman po uzyskaniu przewagi pakuje przeciwnika prosto w jeden z narożników. Następnie rozpędza się i... Splash. Nekro otrząsa się całkiem szybko, jednak znów zostaje pociągnięty za rękę, tym razem w stronę lin. John od razu chce wykonać Dropkick!! Jednak tym razem Nekrophage łapie się lin i nie odbija się od nich, a to powoduje, że dzisiejszy debiutant uderza więc w powietrze. Dylan Robinson, bo tak brzmi prawdziwe imię i nazwisko Nekro, wykorzystuje sytuację i daje Elbow Drop. Zaraz po tym podniesienie przeciwnika i... Pumphandle Powerslam!! Jego rywal zwija się z bólu w pobliżu lin. Nekro dopada przeciwnika i spada na niego z Elbow Dropem.

Jan Kowalski – Nawet przyjemny ten pojedynek na rozpoczęcie gali.

Tony Hogański – John Christman chyba będzie żałował, że chciał walczyć. Jak na razie to mu nie idzie.

Jan Kowalski – Wielka Brytania w osobie Nekrophage'a kontra Australia w osobie Johna Christmana. Kto zwycięży?

John jest zamroczony lekko, więc Nekro dobija go serią kopniaków. Już po chwili dusi go nogą przy narożniku. Sędzia liczy... 1... 2... 3... 4. Nekrophage puszcza i pokazuje Shamanowi "Gest Kozakiewicza.. i znów dusi.. 1... 2... 3... 4..  Szybko przerywa, a po chwili jednak podnosi go i... Brainbuster DDT! Pin.. 1... 2... shoulder up! W Australijczyku jest jednak jeszcze trochę siły... i wstaje on razem z rywalem. Ten jednak ten atakuje go Clotheslinem, ale Christman unika ciosu! Od razu doskakuje do rywala i załatwia go Atomic Dropem! Pin.. 1.... 2.... kick out! Christman postanawia zostawić przeciwnika w parterze i zakłada Armbar. Nekrophage cierpi... mija kilka dobrych sekund i Australijczyk puszcza.. ale tylko po to żeby wstać i złapać przeciwnika w Ankle Lock! No i co? No i Nekro znów cierpi. Po krótkiej chwili jednak stara się dopaść do lin... jednak Christman odciąga go od nich.

Tony Hogański – Nie odpowiedziałeś mi Janku na pytanie.

Jan Kowalski – Jakie pytanie?

Tony Hogański – Jaki jest stosunek Felipe Castro do używania środków odurzających przez zawodników?

Jan Kowalski – Nie ma w EWF takich osób.

Sytuacja Nekro nie jest jednak beznadziejna jak mogłoby się wydawać! To doświadczony zawodnik, wprawdzie żadnej walki nie wygrał, ale imponująco umie dostawać wpierdol. Stara się działać drugą nogą... i udaje mu się oswobodzić. John Christman ma już chyba tego dość i chce to szybko skończyć. Powala rywala klasycznym Clotheslinem, a tuż po nim następuje... Pin...1......2.... kick out! John podnosi Nekro. Ten nieoczekiwanie zaczyna krzyczeć „Szakal! Szakal! Szakal!". Nikt nie wie o co chodzi, Nekro próbuje wykorzystać chwilę zamieszania i wykonać jakąś akcję, ale Australijczyk nie pozwala mu jej dokończyć. Odbija się natomiast od lin, ale zostaje powalony Flying Shoulder Blockiem!!.. Maluch następnie w tempie dyliżansu rodem z dzikiego zachodu... dość szybko wskakuje na trzecią linę i wykonuje Springboard Moonsault! Pin....1...2... kick out! Nekrophage wstaje i w sumie nie zraża się tym skromnym niepowodzeniem, ale dostaje Discuss Clothesline'a! Christman po załatwieniu rywala, wchodzi na narożnik... i skacze z Diving Headbutt! A jak nastroje na trybunach? Publiczność zgromadzona w Johannesburgu chyba dopiero się rozgrzewa, bo jak na razie to średnio reagują na to, co się dzieje na ringu. Pin...1....2... Brytyjczykowi udaje się jednak wykopać! Poddany Elżbiety II z Australii podnosi poddanego Elżbiety II z Wielkiej Brytanii i aplikuje mu Side Slam Backbreaker. Następnie chwyta go i imponujący Vertical Suplex Powerbomb!! Pin......1.......2.......3! (Zwycięzcą jest: John Christman!)

Jan Kowalski – Co za walka!

Tony Hogański (wzrusza ramionami) – Walka jak walka. Przez ponad sto gal mieliśmy takich mnóstwo. Pamiętasz na przykład takiego Dollara?

Jan Kowalski – 2010 rok?

Tony Hogański – Oprócz ciebie i naszych archiwistów pewnie nikt już gościa nie kojarzy. To samo będzie z tą walką w 2025 roku, gdy mistrz Szakal zostanie prezydentem RP.

Jan Kowalski – A może to narodziny gwiazdy Johna Christmana?

Tony Hogański – Pozostawię to bez komentarza.


(Przenosimy się do biura prezydenta EWF. U Felipe Castro nie ma biurowej rozpusty, jest nowocześnie i korporacyjnie. W tle plakat jego ojca Feliksa Castro stylizowanego na Baracka Obamę. W takich chwilach jak ta, osoby na szczycie władz udają, że coś robią. Felipe przegląda więc jakieś papiery. Wtedy do gabinetu wchodzi Berenika Martinez. Skórzane stroje w stylu wczesnego NKWD dobrze jej służą, ale ładnemu we wszystkim ładnie.)

Felipe Castro – Moja droga Bereniko. Co tam słychać w służbach bezpieczeństwa?

Berenika Martinez – Dostaliśmy ostrzeżenie o ataku hakerskim na nasze systemy, a także na systemy naszych lokalnych partnerów.

Felipe Castro (z uśmiechem) – Jak nowocześnie! Atak hakerski! Wspaniale, po prostu wspaniale! (Nadal się uśmiecha.) Mam nadzieję, że nie jest to preludium do dramatycznego upadku federacji (Krótka chwila napięcia jakby właśnie w tym momencie federacja miała upaść, ale nic takiego się nie dzieje.) Widać, że wprowadziłem EWF na drogę modernizacji i rozwoju, bo tego jeszcze nie było. I co?

Berenika Martinez – Nic, to zbyt nowoczesne jak na polski wrestling. Prędzej Kraven czołgiem wjedzie niż nas zhakują.

Dramatyczna pauza jakby akurat Kraven chciał wjechać do biura czołgiem. Nie takie rzeczy w EWF się już zdarzały.

Felipe Castro – Coś jeszcze?

Berenika Martinez – Nasz szef działu IT uciekł z murzynką i złożył wypowiedzenie.

Felipe Castro – To już wiem z działu kadr. (Wzrusza ramionami.) Dziwna historia. To może właśnie teraz nas zhackują? To ten moment? Nic się nie bój, co to w ogóle za dziwny dział? IT? Co oni tam robią? Klawiatury wymieniają i myszki regulują? Wiesz, że awansowałem Józefa na pełniącego obowiązki szefa działu IT? To tak dopóki nie znajdziemy zastępstwa po powrocie do Polski. Myślę, że się nada.

Berenika Martinez (niepewnie) Pana Józefa? Na szefa działu IT? Czy to rozsądne?

Felipe Castro – On ma doświadczenie w zarządzaniu. Nie zapominaj o kotłowni, której z powodzeniem szefuje. Ogarnął piece, to ogarnie też myszki. No, ale w Afryce grzać nie musimy, więc niech się na coś poczciwy Józef przyda. Zresztą to dobry gest dobrej woli z mojej strony wobec jego osoby. Jakieś obiekcje?

Berenika Martinez – Żadnych.

Felipe Castro – 
Porozmawiajmy zatem o kwestiach bezpieczeństwa. Wiemy w jakim kraju jesteśmy. Mają tu pieniądze, diamenty, ale też przestępczość. Poznałem na przykład takiego Willema Ollendorfa de Graanita. Gość zajmuje się dystrybucją praw do europejskiego wrestlingu od 1999 roku. Pół Afryki obsługuje, takie ma wpływy. Był kiedyś nawet na Mordobiciu w czasach PCW. Wydobywa też diamenty no i wyobraź sobie nie ma co robić z pieniędzmi, więc chciałby kupić trochę akcji EWF Corporation. Nie dużo, z 2 może 3%, ale akurat żeby dostać się do rady nadzorczej.

Berenika Martinez – Nie rozumiem... co z tego wynika?

Felipe Castro – Wynikają potrzeby troski o bezpieczeństwo. Wyobraź sobie, że RPA jest chyba na czwartym miejscu na świecie jeśli chodzi o przestępczość. Ufam jednak, że o tym wiesz, bo w końcu kierujesz GRU. Chodzi o to, żeby wstydu nie było. Żadnych ataków terrorystycznych, trzeba przede wszystkim pilnować Jazzowskiego i jego bandę. Żadnych zboczeń i chorych akcji, mój przyjaciel Vaclav też powinien być pod baczną obserwacją. No i jak zawsze, sprawdzać dziadów - Szakala, SR-Crazy'ego, bo może coś knują.

Berenika Martinez – A Bidam? Franko?

Felipe Castro – Pilnuj wszystkich. (Nagle zmienia temat.) Co wiesz o Złotym Pociągu?

Berenika Martinez – Za późno. Zaklepany przez Weronikę Passent. Ściągnęła już apkę do szukania skarbów.

Felipe Castro – Żartowałem. Nie wierzę w takie historie. Skupmy się by gala przebiegła spokojnie. Spędzimy tu jeszcze tydzień...

(Wracamy na ring.)


Jan Kowalski – Dobrze wiedzieć, że mamy prezydenta, który czuwa nad wszystkim.

Tony Hogański – Janku...

Jan Kowalski – GRU chyba też dobrze się sprawuje.

Tony Hogański – GRU nigdy nie śpi.

Jan Kowalski – Zobacz, nawet Pan Józef został doceniony.

Tony Hogański – On w sumie już wszystko w tej federacji robił.

Jan Kowalski – To znak, że Felipe Castro chce zasypywać podziały i budować nowe, lepsze i przede wszystkim wspólne jutro EWF.


(Przenosimy się na zaplecze, a konkretniej o jednej z najbardziej olśniewającej szatni w historii polskiego wrestlingu, czyli do siedziby senatora Szakala. Jest tu wszystko, co być powinno. Specjalnie chroniony PCW Polish Championship, którego Łysy od ponad dekady jest oficjalnym strażnikiem. Jest też jego legitymacja partyjna z czasów komunistycznych, skóry upolowanych antylop, strój do safari, własnoręczny podpis ajatollaha Chomejniego, jakieś ozdoby z Iranu i inne memorabilia. Nikogo nie ma, ale zamaszyście otwierają się drzwi i do pomieszczenia wkracza Szakal.)

Szakal – Jestem kurwa!

Zaczyna przyglądać się swojemu strojowi do safari i skórom antylop zawieszonym w gablotce.

Szakal – Znowu na misji w Afryce! Pamiętam to jakby było wczoraj. To był 2009 rok, pomagałem szukać chłopaków z Dark Division. Wtedy to był Sudan i Uganda, a dziś RPA. Jak to się kurwa w życiu plecie.

Senator siada za biurkiem.

Szakal – Dziś już kurwa nic nie muszę. Nie to, co wtedy, gdy byłem zabieganym komisarzem honorowym.

Popada w zadumę.

Szakal (klepie się w czoło) Wiem! Trzeba wydać DVD o poszukiwaniach Dark Division. Dziś już nikt o tym nie pamięta, a to kurwa piękna historia była. Muszę o tym pogadać z władzami. Kiedyś sam bym podjął taką decyzję, ale dzisiaj nic nie mogę, tylko z jakimś ISO666 walczę. To przecież kurwa parodia moich dawnych pterodaktyli... znaczy się prerogatyw. (Znów popada w zadumę.) A dziś? Pokonam dwóch przybłędów w jakiejś walce gburów i załatwione. I dzień kurwa odhaczony. Kartka z kalendarza wyrwana. Jak w porach roku Vivaldiego, tylko u mnie nie ma kurwa włosów.

Na biurku czekała już kawa, więc senator jest zadowolony. Nie ma paprotki, gdyż tak jak 2009, nie lubi ona afrykańskiego klimatu.

Szakal – Ciekawe, gdzie są kurwa wszyscy? Doktor? Mumin? Mladenov? Strachy z PCW? No nic. Odpocznę kurwa i pomyślę, co dalej.

(Wracamy na ring.)


Tony Hogański – Jest mistrz! Od 2001 wciąż w wielkiej formie.

Jan Kowalski – Wszystko przemija, a Szakal trwa, jak wirusy i zarazy.

Tony Hogański – Felipe pisze ci te teksty? Dostałeś książeczkę złośliwości na każdego, kto nie zgadza się z prezydentem?

Jan Kowalski – Nic takiego nie miało miejsca.


(Znów jesteśmy na zapleczu. Korytarzem idzie Don Camillo, a wraz z nim Stefano. Panowie zmierzają chyba w stronę wyjścia na ring, gdzie już niedługo Don Camillo stoczy walkę.)

Stefano – Szefie, Polli nie ma chyba w Afryce.

Don Camillo – Nie mogę uwierzyć jak to się stało, że nam uciekła? Po gali we Lwowie mieliśmy ją w garści.

Stefano – Załatwili nas.

Don Camillo – Powinieneś to przewidzieć Stefano, powinieneś to przewidzieć! Ile pieniędzy by nam przyniosła. Wiesz, ludzie płacą więcej za takie dziwolągi.

Stefano – Wiem, już liczyłem potencjalne zyski.

Don Camillo – Teraz musimy się skupić. Nie wiadomo czy jej tu gdzieś nie ma, czy nie będzie chciała się zemścić.

Stefano – Albo jego.

Don Camillo (zdziwiony) Kogo?

Stefano – No.... Płeć Polli pozostawia wiele do interpretacji. W końcu niektórzy mówią na nią też Reinhard.

Don Camillo – Więcej kasy przyniosłaby jako Polla, więc dla mnie jest Pollą! (Wzrusza ramionami.) No nic, chodźmy załatwić tego PepsiBosmana. Może to poprawi mi humor.

(Wracamy na ring.)


Jan Kowalski – Jak pamiętamy na ostatniej gali Don Camillo i Stefano uprowadzili Pollę Kinzler, naszą austriacką zawodniczkę.

Tony Hogański – No to wygląda na to, że im uciekł.

Jan Kowalski – Uciekła. Polla to Polla, każdy jest tym, kim się czuje.

Tony Hogański – O proszę, jaki nowoczesny Kowalski. Daleką drogę przeszedłeś od młodzieżowego działacza PZPR w latach osiemdziesiątych do nowoczesnego komentatora.

Jan Kowalski (pod nosem) Wszystko dla dobra EWF. To wszystko dla dobra EWF.


(Przenosimy się do kwatery głównej Armii Prus Wschodnich, która ostatnio znacznie się powiększyła. Nadal dowodzi nią Feldmarszałek SeBa (w randze feldmarszałka), a wraz z nim są tu kuzyn Mati (major Armii Prus Wschodnich), kuzyn Adi (kapitan Armii Prus Wschodnich i szef sztabu generalnego) i Rusłan Smirnow (w randze esauła jako dowódca 1. Pułku Wolnych Kozaków Wschodniopruskich.)

SeBa – Ziomki, o której walczę z tym Christmanem?

Mati – Panie feldmarszałku. Biada nam, przegapiliśmy walkę!

SeBa – Mówiłem, żeby nie łoić browarków przed galą! Co my w ogóle piliśmy? Jakieś miejscowe świństwo?

Adi – To było piwo Zwakala i ma bardzo dobre recenzje. Lokalsi bardzo je sobie chwalą. Prawda, Rusłan?

Smirnow śpi.

Mati – Rusłan znowu najebany wódą. Po co przyjęliśmy go do armii? Jesteśmy armią chmielową, a nie wyborową!

SeBa – Sam mówiłeś, że Adi zna się, a Adi uznał, że to dobry pomysł by go przygarnąć.

Mati – On jest wiecznie najebany! Nie przynosi pożytku żadnego! Proponuję go tu zostawić.

SeBa – Nie zostawiamy swoich. Pomyślimy o tym po powrocie do kraju ziomek, a teraz japa. Adi, kto to są ci „lokalsi" i czy mam ich masakrować?

Adi – Mieszkańcy Republiki Południowej Afryki, o nich mi chodziło. Nie ma co ich masakrować.

SeBa – To co z moją walką?

Nagle drzwi otwierają się z kopa i do szatni wchodzi Franz!

SeBa – Patrzcie! To ten lewak!

Franz – Tylko spokojnie Se.....

Spawacz nie zauważył leżącego na podłodze pijanego Rusłana Smirnowa, potknął się o niego i majestatycznie wyjebał.

SeBa – Hahahaha!!! Ej lewusie, zrób to jeszcze raz!!! Hahahaha!!

Wszyscy się śmieją. Wszyscy oprócz Franza, który nadal leży, no i oprócz Rusłana, który leży pijany.

SeBa (klepie Matiego po ramieniu) Widzisz Mati? Mówiłeś, żeby wyjebać Rusłana z Armii Prus Wschodnich, a tu proszę! Pokonał tego lewaka!

Franz (wstając) Masz śmiech jak Marokany w trakcie chuci z kozami.

Mati – Chuci? Ziomek, to było takie plemię i nazywało się Hutu.... albo Tutsi...

Franz – Nie o to mi chodziło! Słuchajcie troglodyci. W imię pamięci mojego Tragicznie Zmarłego Brata muszę z wami poważnie porozmawiać!

SeBa – O czym ziomek? Przecież ja cię będę masakrował.

Franz – Otóż nie, bo dzisiaj walczymy razem.

SeBa – Co ty gadasz lewaku? My zachlaliśmy i przegapiliśmy nasza walkę. Ten pociąg nam odjechał ze stacji Johannesburg. Wysiądziemy na stacji Pretoria.

Franz – To do was ta wiadomość nie dotarła? Spójrzcie pod drzwiami leży jakiś list z pieczątką EWF. Taki sam dostałem.

Kuzyn Adi podniósł kopertę, rozerwał ją i rzucił okiem.

Adi (podając dokument SeBie)On ma rację.

SeBa – Walczymy z....

(W tym momencie budzi się Rusłan Smirnow i w pijackim amoku wyrywa SeBie dokument, po czym rozrywa go na strzępy. Następnie od razu zasypia. Wracamy na ring.)


Tony Hogański – Z kim walczą? No z kim? Ty wiesz Janku?

Jan Kowalski – Wiem, ale potrzymajmy naszych widzów jeszcze trochę w napięciu.

Tony Hogański – Za twój dzisiejszy komentarz powinienem rozbić ci butelkę Zwakali na głowie.

Jan Kowalski – Może lepiej nie? Zaczyna się kolejna walka!



Banana & Coconut match III
Don Camillo vs PepsiBosman




Zaczyna grać Pitbull i „Back in time” i już po chwili na ringu pojawia się Don Camillo. Zawodnik rozgląda po wypełnionych ludźmi sektorach hali w Johannesburgu, po czym zapala cygaro i nieśpiesznie podąża w stronę ringu. Już po chwili melduje się na miejscu, gdzie spokojnie rozpina marynarkę, szykując się do walki.
Rozbrzmiewa Pepsi Theme, który sprawia, że wielu fanom na trybunach chce się pić. Publiczność okazuje mu sympatię. Republika Południowej Afryki to kiepskie miejsce dla fanów Pepsi, bo ponad 80% mieszkańców preferuje Coca-Colę.

Jan Kowalski – Czas na trzeci w historii Banana & Coconut match!

Tony Hogański – Możesz mi przypomnieć jego zasady?

Jan Kowalski – To proste! W cztery narożniki wmontowany zostały cztery drzewka. Dwie palmy kokosowe i dwa bananowce. By wygrać należy ściągnąć zarówno kokosa jak i banana.

Tony Hogański – Może i proste, ale średnio mądre.

Jan Kowalski – W niektórych z wcześniejszych pojedynków obowiązywała zasada No DQ, ale nie tutaj. Jedynym odstępstwem jest wykorzystanie kokosa lub banana... jeżeli ktoś się skusi oczywiście.

Walka sędziowana będzie przez niezawodnego Lecha Grudzińskiego. Don Camillo momentalnie rzuca się na swego przeciwnika i wykorzystując element zaskoczenia doprowadza do zwarcia w wyniku którego wykonuje na rywalu Backbreakera. PepSiBosman szybko wstaje, ale prawie od razu zostaje powalony Clotheslinem. Mafiozo nie zwlekając dłużej spada na niego z Elbow Dropem. Dobry i efektowny cios! Następnie odbija się o liny i poprawia jeszcze jednym Elbow Dropem. Czy to będzie walka Elbow Dropów? Fan wdzięków Polli Kinzler, które dla niektórych grup są dość wątpliwe podnosi swojego... i w tym momencie za sprawą PepsiBosmana i wykonanego przez niego European Uppercuttu ląduje na macie. Mafiozo wstaje, ale miłośnik Pepsi natychmiast powala rywala niezłym i zawsze skutecznym Clotheslinem. Ten wstaje, ale obrywa jeszcze jednego Clothesline’a, a następnie otrzymuje poprawkę z Fist Dropa. PepsiBosmana podnosi rywala, po czym wykonuje na nim T-Bone Suplex. Po wykonaniu tego dość skutecznego ciosu szybko podchodzi do narożnika i zaczyna wspinać się po bananowcu by sięgnąć po banana.

Tony Hogański – To już trzeci taki pojedynek? Przypomnij mi jego genezę.

Jan Kowalski – Pierwsza tego typu walka odbyła się w 2009 roku, a walczyli w niej The Great Barri i the Flying Man. Druga natomiast była tag-team matchem i tu banany i kokosy skrzyżowali ze sobą Johnny Thornpike i Craig Crawford z MaxiMasterMistrzem & MN Ratererm. To był listopad 2013 roku.

Tony Hogański – Żadnego z wymienionych przez ciebie nie ma już w EWF... to wiele wyjaśnia.

PepsiBosman jest już całkiem blisko, za chwilę chwyci dorodnego banana w swą dłoń... ale co to? Don Camillo budzi się i biegnie w stronę rywala. Chwyta go za nogę i potężnym szarpnięciem zrzuca na matę. PepsiBosman leży, a Don Camillo odbija się o liny, a już po chwili spadając na niego z Elbow Dropem raczej uniemożliwia mu możliwość podniesienia się. Mafiozo nie ma zamiaru próżnować, znów odbija się o liny... ale PepsiBosman z prędkością geparda zdążył wstać i powalić zdezorientowanego i chyba lekko zaskoczonego prędkością rywala Don Camilla potężnym Clotheslinem! PepsiBosman jednak nadal nie jest zbyt sprawny, ale z werwą odnosi przeciwnika, a następnie rzuca go o liny, po czym  nachyla się do wykonania Back Body Slamu, ale odznaczający się niesamowitym, bo chyba mafijnym, sprytem Don Camillo kopie go w głowię, po czym się od bocznych lin i wykonuje mu efektowny Swinging Neckbreaker. Chwila przerwy podczas to której, Camillo czeka aż rywal wstanie, odbija się od lin i w kolejny efektowny sposób skacze z Flying Crossbody! Niespodziewanie jednak PepsiBosman chwyta go w powietrzu i wykonuje mu potężny Fall Away Slam! Rusza do drzewka kokosowego. Ostatnim razem nie udało się z bananem, więc być może z kokosem będzie miał więcej szczęścia. Nadal ma w sobie prędkość geparda, bo bardzo szybko wdrapuje się na czubek drzewka i zdejmuje z niego kokosa!

Jan Kowalski – PepsiBosman wykonał pierwszy krok do zwycięstwa w tej walce.

Tony Hogański – Brawa dla niego. Nie umiem tego faktu inaczej skomentować. A w sumie, ciekawe co porabia teraz Great Barri?

Jan Kowalski – Pewnie jest w Indiach.

Tony Hogański – Pamiętajcie dziewczęta, będąc w Indiach nie wsiadajcie do tamtejszych autobusów. To dziwny kraj.

PepsiBosman będąc nadal na palmie kokosowej zrzuca kokosa prosto na głowę Don Camilla! To musiało boleć, bo zarówno kokos jak i głowa wydali głośny dźwięk. PepsiBosman bez wahania skacze ze Splashem... ale trafia prosto w matę ringu, bo zawodnik rodem z Neapolu w ostatniej chwili odsunął się! Don Camillo od razu podnosi Scythera, whipuje go na liny, próbuje Clothesline jednak PepsiBosman uchyla się i zakłada Hammerhold. Ciekawa to akcja, która powoduje, że Camillo krótszą chwilę walczy z bólem, stara się i próbuje się wyswobodzić uderzając rywala w twarz łokciem jednak ten uchyla się również przed tym i wykonuje High Angle Back Drop! Pomaga wstać Bosmanowi po czym whipuje go do jednego z narożników. Uderza kilka punchy, po czym t uderza kilka mocnych Middle Kick'ów na brzuch Camilla po czym próbuje Spinning Heel Kickiem posłać go na matę, ale Camillo niespodziewanie kontruje w Corner Forearm Smash. Następnie podnosi rywala, uderza kilka chopsów po czym whipin na liny. PepsiBosman próbuje kontry, ale jednak  wydaje się, że to włoski zawodnik jest silniejszy. Odbija się od lin, unika Clothesline'a, odbija się od przeciwległych lin, teraz to Bosman próbuje kolejnego Clothesline'a, jednak Camillo chwyta rywala i uderza Spinebuster. Żeby go dobić zakłada mu jeszcze Anaconda Vise, chwilę go męczy, po czym przerywa cios. Postanawia wreszcie ruszyć do akcji, bo mimo wszystko w pewien sposób przegrywa jeden do zera z miłośnikiem czarnego trunku. Podchodzi do najbliższego narożnika i zaczyna wspinać się na bananowca. Bosman widzi co się święci, próbuje się podnieść i nawet mu się to udaje, ale jest za wolny! Włoch zdejmuje banana i Grudziński przyznaje mu punkt.

Tony Hogański – Emocje jak na zbiorach bananów.

Jan Kowalski – W pewien sposób są to zbiory bananów... i kokosów...

Tony Hogański – Wiem Janku, specjalnie to powiedziałem.

Don Camillo prowokując publiczność zgromadzoną w hali i rywala obiera banana ze skórki i ze smakiem go zjada. PepsiBosman próbuje podbiec do narożnika, ale Camillo jest szybszy! Skacze z bananowca na miłośnika pepsi z bardzo efektowną Hurricanraną!! (EWF! EWF! EWF!) Zawodnicy są już dość zmęczeni. Bosman próbuje się podnieść, ale Camillo efektownie powala rywala Enziguri! Włoch pomaga wstać zawodnikowi rodem z Kołobrzegu, whipuje go na liny po czym próbuje Back Body Drop jednak Bosman chwyta rywala i chce na nim wykonać Neckbreakera. Camillo wykorzystuje swój mafijny spryt, daje mu uderzenie łokciem w brzuch, po czym chwyta go i rozwala Atomic Bombem! PepsiBosman ma w sobie jednak wiele ambicji, bo w miarę szybko wstaje. Camillo jednak tylko na to czekał, bo potężnym Spearem wbija go w narożnik tuż przy jednym z drzewek kokosowych! Tam wykonuje jeszcze kilka Shoulder Blocków po czym sadza rywala na poduszkach. Pokazuje publiczności, że jest królem mafii i kokosów, co nie bardzo podoba się fanom z RPA. Wiadomo, są wrażliwi na tematy bananowo-kokosowe. PepsiBosman rozpoczyna szamotaninę, próbuję się wydostać, ale Camillo jest w fazie ostrej dominacji. Od razu uderza mu 2nd Rope Inverted DDT! Włoch uśmiechający się pyszałkowato jest zadowolony z siebie. Podnosi zamroczonego rywala, po czym whipuje go do „kokosowego" narożnika. Rozpędza się i uderza Spinnin Heel Kick! PepsiBosman ma nagły przypływ energii, bo zaczyna uderzać rywala ostrymi punchami. Camillo jest zdziwiony skąd w nim tyle energii, ale Bosman chwyta go za rękę, rzuca o liny, sam też odbija się o te po przeciwnej stronie. Panowie spotykają się na środku... i kończy się to wykonaniem kończącego Go to Sleep przez Don Camillo! PepsiBosman pada bez życia. Zawodnik z Neapolu wchodzi na narożnik z palmą kokosową, wspina się po niej i już po chwili zdejmuje kokosa. Lech Grudziński ogłasza koniec walki, z punktacją 2-1 dla Włocha! (Zwycięzcą jest: Don Camillo!)

Jan Kowalski – Koniec! Mamy zwycięzcę!

Camillo triumfuje na szczycie drzewka kokosowego. Zaczyna grać Pitbull i „Back in time”. Po krótkiej celebracji Włoch opuszcza ring przy heel heacie publiczności, która jakoś go nie polubiła.

Tony Hogański – Tak, tak. Gratulacje dla włoskiego mafioza, któremu spodobała się Polla Kinzler... (Toster jednocześnie wzdrygnął się i przeżegnał.) Co się dzieje z tym EWF?

Jan Kowalski – Nie wiemy, co się stało z Pollą Kinzler, ale wiemy, że Don Camillo całkiem nieźle radzi sobie na ringach EWF. To jego czwarte zwycięstwo.

Tony Hogański – Będą z niego ludzie. Może.... kiedyś....


(Przenosimy się na zaplecze, a konkretniej do szatni Nasa Jazzowskiego. Tym razem nie ma zorganizowanego specjalnego biura dla petentów Związku Wrestlerów Polskich, bo gala jest na obczyźnie. Nas relaksuje się na kanapie, a jest z nim oczywiście jego nieodłączna małżonka, gwiazda telewizji i celebryckich newsów, Weronika Passent.)

Weronika Passent – Nas, Nas. Kiedy pojedziemy oglądać słonie?

Nas Jazzowski – Najpierw gala, później słonie.

Weronika Passent – A możemy przygarnąć jednego? Pliz Nas, one są zagrożone. Zbudujemy mu zagrodę w naszym nowym pałacu w Wawce.

Nas Jazzowski – Wywóz takich zwierząt z RPA jest zakazany.

Weronika Passent – To może jako zoo? Założymy oficjalne zoo i będzie legit? Poproszę wujka Gucwińskiego o pomoc.

Nas Jazzowski – Później o tym porozmawiamy. Dobrze?

Nagle słychać pukanie i po chwili w szatni pojawia się Tamara Ostrowska, asystentka Felipe Castro.

Tamara Ostrowska – Pilna depesza dla Nasa Jazzowskiego!

Antonella z gracją podała Jazzowskiemu dokument i szybko ulotniła się z szatni.

Weronika Passent – O wow, Nas! Idziemy na koncert Depeche Mode?

Nas Jazzowski (zdziwiony) Co?

Weronika Passent – No ona powiedziała, że Depeche Mode, co nie? Ja nie byłam jako nastolatka depeszówą, wiesz? No może trochę... hi hi...

Nas Jazzowski – Depesza, czyli wiadomość. Zresztą, nieważne.

Samozwańczy mesjasz polskiego wrestlingu sprawdza, co tam w owej depeszy jest napisane.

Weronika Passent – No i co? No i co? Poka, poka!

Nas Jazzowski – Walczę z SeBą i Franzem....

Weronika Passent (podekscytowana) Sebastianem Florkiem z Big Brothera, a później znanym posłem SLD i panem trenerem Franciszkiem Smudą? Taką drużyną Nas, co? Taką?

Nas Jazzowski – Nie, po prostu z SeBą i Franzem. To będzie tag-team match.... i ty walczysz ze mną....

Weronika Passent – Wooooooo!!! Sztos!!!!

(WAMP rzuca się Jazzowskiemu na szyję, a my wracamy na ring.)


Jan Kowalski – Czyli.....


(Nie dowiemy się jednak, co Janek miał na myśli, bo szybko trafiamy do kwatery głównej Armii Prus Wschodniej, gdzie chyba właśnie odczytano tę samą depeszę.)

SeBa – Na wielkiego Korwina! Walczymy z Nasem Jazzowskim i Weroniką Passent?

Franz – Otóż to. Ubieraj hełm, bo to już niedługo.

Mati – To bardzo prestiżowa walka, panie feldmarszałku.

SeBa – Będziemy ich masakrować. Widziałem tę WAMP w „M jak miłość" z Mroczkami. Pamiętasz jak w Miejskiej Górce wieczorami co robić nie było i przed Ligą Mistrzów się seriale oglądało i Lechy katowało? A teraz proszę, kilka lat później i znam taką gwiazdę osobiście! Może nawet za cycka chwycę, może coś z tego będzie?

Adi (kręcąc głową)Oj SeBa, SeBa. (Zauważył, że Mati spojrzał na niego groźnie, więc poprawia się.) Oj feldmarszałku SeBa, oj feldmarszałku SeBa.

(Wracamy na ring.)


Jan Kowalski – Czyli.....

Tony Hogański (przerywając mu) Siedziałeś tak na bezdechu?

Jan Kowalski – Bardzo śmieszne. Proszę państwa, szykuje się nam naprawdę ciekawy pojedynek. Nas Jazzowski i Weronika Passent kontra SeBa i Franz.


(Przenosimy się na zaplecze, gdzie jest piękna i powabna Cassandra Tisserant, jest też mikrofon, ale nie ma nikogo innego.)

Cassandra Tisserant – Proszę państwa. Już za chwilę ekskluzywnego wywiadu udzieli mi EWF World Champion, SR-Crazy. Za kilkanaście sekund przejdzie przez te mahoniowe, bogato zdobione drzwi.

Zbliżenie na drzwi. Faktycznie są bardzo ładne. Nic się jednak nie dzieje.

Cassandra Tisserant – Lada moment te drzwi się otworzą i pojawi się tu SR-Crazy.

Znów zbliżenie na drzwi. Nikt ich jednak nie otwiera.

Cassandra Tisserant – Warto zwrócić uwagę, że drzwi te pokazują sceny z życia zuluskiego króla Dingane. Ale być może oto już za chwilę przejdzie przez nie SR-Crazy...

Znów nic się nie dzieje.

Cassandra Tisserant – Król Dingane jest znany z tego, że rządził Zulusami po tym jak zamordował swojego brata, poprzedniego króla, który nosił wdzięczne imię Czeka. Przegrał on także wielką bitwę z Burami nad brzegami Krwawej Rzeki. (Zrezygnowana.) To może ja sprawdzę czy z mistrzem wszystko w porządku. W takim wieku już się zawały zdarzają, a wtedy każda chwila jest ważna by uratować życie.

Pochodzą z Haiti reporterka otwiera drzwi i zagląda nieśmiało do środka.

Cassandra Tisserant – Nikogo tu nie ma...

(Jak nikogo tu nie ma, to pozostaje nam powrócić w rejony ringu.)


Tony Hogański – Gdzie jest SR-Crazy?

Jan Kowalski – Nie wiem. Na pewno gdzieś się błąka.

Tony Hogański – Zaczynamy kolejną walkę?

Jan Kowalski – Przyszedł czas!


Zupełnie niespodziewanie zaczyna grać utwór Mory Kante – „Yeke Yeke", a spod FeliXtronu wychodzi Shaman w towarzystwie Lecha Grudzińskiego oraz dwóch ochroniarzy GRU, którzy wnoszą na ring Puchar Szczęściarza. Na ringu Shaman otrzymuje mikrofon, a publiczność szaleje ze szczęścia.

Shaman – Uł yeeeeeeeeee!!! (Wielka radość na trybunach.) Mam wielką przyjemność ogłosić, że stawką nadchodzącej walki będzie Puchar Szczęściarza! Jako oficjalny ambasador tego pucharu i mocą daną mi przez Felipe Castro ogłaszam, że pierwszy raz zwycięzców będzie dwóch, bo walka ta będzie tag-teamowa. Drużynowy Puchar Szczęściarza to wielka sprawa! Wierzę, że Lech Grudziński będzie odpowiednim sędzią dla tak prestiżowego pojedynku. Zapraszam na już jedenastą edycję, którą dedykujemy Królestwu Lesotho! Pokój bracia!

Publiczność, a szczególnie sektor zajmowany przez kibiców z Lesotho, wybucha ogromną radością.



Puchar Szczęściarza XI
Nas Jazzowski & Weronika Passent vs SeBa & Franz




Zaczyna grać De Su i „Życie cudem jestem". W RPA nikt nie zna tej zacnej pieśni, ale w Polsce w latach dziewięćdziesiątych niejedna cnota została utracona przy dźwiękach tej muzyki. Na ring wychodzi najbardziej gwiazdorska drużyna w historii polskiego wrestlingu. Są to mianowicie Nas Jazzowski oraz jego olśniewająca małżonka Weronika Passent. Powoli wchodzą na ring, a publiczność spogląda na nich podejrzliwie, bo oni wspierają murzynów z konkurencyjnych plemion na północy. Jak wiadomo Afryka to jeden wielki tygiel czarnych plemion, które tylko czekają na to by dokonać ludobójstwa sąsiadów.
Muzyka zmienia się w wielki przebój Bohdana Smolenia – „Ani be, ani me, ani kukuryku". Wydaje się, że czas antenowy jest ograniczony, skoro wyjścia zawodników zostały połączone w jedno. W ten sposób na ring wychodzą, chociaż widać, że są przy tym bardzo niezadowoleni, że muszą robić to razem, Franz oraz SeBa. Niby razem, ale jednak osobno docierają na miejsce, gdzie SeBa zaczyna ślinić się na widok biustu WAMP. Franz rzuca z pogardą komentarz, że w socjalizmie żony i ich biusty będą oczywiście wspólne.

Tony Hogański – To jest to, na co wszyscy czekali! Walka marzeń!

Jan Kowalski – Tak uważasz?

Tony Hogański – Nie, ale dobrze wiem, że prawdziwy wrestling musi być przeplatany przyjemnymi zapychaczami by raczyć gusta gawiedzi, która ma wyjebane na technikę i poziom walk. Nas Jazzowski to gwiazda i zapewni wysoki poziom tego pojedynku. SeBa i Franz są barwnymi postaciami, a pani Weronika jest popularną osobistością. Czego chcieć więcej? Jak dla mnie ta walka to jest hit wieczoru, a cała reszta to nuda.

Jan Kowalski – Czyli doceniasz kunszt Felipe Castro? W końcu to on ją zaplanował.

Tony Hogański – Tego nie powiedziałem.

Jan Kowalski – Ale przyznasz, że to genialna decyzja, że stawką tej walki będzie Puchar Szczęściarza, prawda? Do tego drużynowy!

Tony Hogański – Tego też nie powiedziałem.

Jan Kowalski – Ale...

Tony Hogański (przerywając mu) W sumie to Felipe Castro z taką radością zapowiadał nową rzeczywistość, nową jakość, co nie? Zlikwidował Felki, puchary, nagrody, bo to niby jakieś głupoty były, ale jak tylko poczuł woń gotówki, to zaraz zmienił zdanie. Tyle warte są jego zapowiedzi.

Sędzią tej walki będzie Lech Grudziński, czyli polska ikona kunsztu sędziowskiego. Instruuje on zawodników jak mają się zachowywać, co wolno, a czego nie wolno, a WAMP słucha go z wielką uwagą. Słychać gong, a następnie jesteśmy świadkami niespodzianki. Okazuje się bowiem, że walkę rozpoczną niespodziewanie Weronika Passent, a także Franz. Żużlowiec jest trochę zdziwiony takim obrotem spraw i w sumie nie wie, co zrobić. SeBa zza lin zachęca go do obmacywania polskiej celebrytki, ale Franz na to nie idzie. Mimo to podchodzi do rywalki... i dostaje z tak zwanego liścia w twarz! Uśmiechnięta Weronika ucieka w stronę Nasa Jazzowskiego i już po chwili zmienia się ze swoim mężem. Franz absolutnie nie przeląkł się swego rywala, bo rzuca się do jego nóg z celem  szybkiego obalenia go, ale Nas głupi nie jest, bo odskakuje na bok. Już po chwili dopada do przeciwnika i uderza go łokciem prosto w kręgosłup. Jazzowski natychmiast kontynuuje ofensywę wydzielając przeciwnikowi kilka kolejnych uderzeń łokciem by zakończyć to wszystko dostojnym Leg Dropem. Weronika Passent oklaskuje swojego małżonka. Zbyt wczesna to chyba radość, gdyż Wróg Marokanów podnosi się i znów rzuca się na Jazzowskiego! Próbuje wykonać jakiś cios, ale samozwańczy mesjasz polskiego wrestlingu szybkim ciosem powala go na ziemię. Następne kilka sekund upływa mu na okopywaniu Franza. SeBa krzyczy do partnera by się pozbiera, wyciąga do niego swą dłoń, ale jest za daleko. W takiej sytuacji nie pomoże mu nawet jego Tragicznie Zmarły Brat. Jazzowski natomiast robi swoje, bo pomaga wstać wielbicielowi czarnego sportu i posyła go whipem na liny! Nieszczęśnik się od nich odbija nadziewając się na potężnego Lariata!

Jan Kowalski – Walka przebiega zgodnie z oczekiwaniami. No... może poza początkiem.

Tony Hogański – Spodziewałeś się czegoś innego?

Jan Kowalski – W sumie to nie.

Franz leży i nie może wstać. Jazzowski ignoruje go, podchodzi do lin i z wesołością rozmawia ze swoim małżonką. Tymczasem SeBa pokrzykuje do Franza by wstawał i pozwolił mu wejść na ring. Mr. Speedway czyni to, aczkolwiek niezbyt chętnie. Oznacza to, że SeBa może wkroczyć do akcji! Niespodziewanie Nas zmienia się z Weroniką Passent i ta buńczucznie wchodzi na środek ringu. Feldmarszałek zaczyna wyobrażać sobie, że jest Mroczkiem i bohaterem „M jak miłość" i ochoczo podchodzi do niej licząc na to, że może z tego coś będzie. WAMP niespodziewanie strzela mu z liścia, po czym szybko ucieka i chichocząc zmienia się z Jazzowskim. Nas wraca do gry! SeBa rusza na niego, wszyscy myślą, że będzie chciał wykonać Clothesline'a, ale ten niespodziewanie wybija się i powala Jazzowskiego ze wschodniopruskiego Speara!! Nas Jazzowski bardzo szybko podniósł się. Od razu odbił się o liny i momentalnie powalił SeBę z Clothesline'a! Ten jednak natychmiast wstaje, jednak prawie natychmiast zostaje powalony kolejnym Clotheslinem. SeBa wścieka się, rzuca na Nasa, po czym jak typowy pruski militarysta doprowadza do zwarcia. Trwa szamotanina! Energia i determinacja jest po każdej ze stron. WAMP zagrzewa swego małżonka do walki, a Franz wspomina swojego Tragicznie Zmarłego Brata. Panowie intensywnie siłują się i tarmoszą, co sprawia przez chwilę żaden z wrestlerów nie może osiągnąć przewagi, jednak w końcu to bardziej doświadczonemu i utytułowanemu Jazzowskiego udaje się wykonać na swym przeciwniku stylowego Neckbreakera! Feldmarszałek Prus Wschodnich wstaje, ale Jazzowski chwyta go za gardło i z impetem wrzuca do narożnika! Tam spada na niego ze Splashem! Były EWF FTW Champion nie próżnuje, tylko znów chwyta rywala i przerzuca do narożnika znajdującego się naprzeciwko. Dwukrotny zdobywca Pucharu Szczęściarza rozbija się w narożniku!

Tony Hogański – SeBa nawet kilka razy fiknął Jazzowskiemu.

Jan Kowalski – Tak, jego rozwój jest bardzo dynamiczny. Pamiętasz SeBę sprzed lat? W porównaniu do dzisiejszego, różnica w jakości i technice jest kolosalna!

Tony Hogański – W tym tempie SeBa w 2047 roku będzie EWF World Champem! Co zabawniejsze, Vaclav nie będzie nim nigdy.

Weronika uśmiecha się czule do Nasa, a Franz wścieka się. Nas tymczasem chwyta rywala za rękę, po czym przerzuca oponenta do naprzeciwległego narożnika! Tam wyprowadza całą serię brutalnych Forearm Smashów. Później bardzo szybko i sprawnie wynosi swego wschodniopruskiego przeciwnika do góry i już po chwili możemy podziwiać Superplexa! Tuż po nim następuje szybki pin....1... 2... kick out! Być może SeBa faktycznie się rozwinął, bo jeszcze w 2009 roku nie miałby szans w starciu z Jazzowskim. A dzisiaj? Inna klasa, inne możliwości! Jazzowski pomaga wstać SeBie, a ten zupełnie nie okazuje szacunku bardziej utytułowanemu rywalowi, bo rzuca się na niego i zaczyna okładać pruskimi punchami. Silne to i zupełnie nieoczekiwane przez Jazzowskiego ciosy. Furia SeBy zostaje przerwana, gdy przeciwnik chwyta go i wykonuje ostrego Body Slama. Po tej akcji następuje dynamiczny Knee Drop i wyniesienie do Vertical Suplex. Feldmarszałek Prus Wschodnich próbuje wyrywać się z uścisku rywala! Udaje mu się to nawet! Ześlizguje się za jego plecami i próbuje wykonać German Suplex! Mesjasz polskiego wrestlingu nie dał się jednak zaskoczyć, bo strzela przeciwnikowi z łokcia w twarz, następnie rzuca o liny, szybko chwyta i daje mu Snap Suplexa! Przyszła Gwiazda leży na macie całkowicie oszołomiona. Jego przeciwnik natomiast wskakuje na środkową linę i powraca z efektownym Leg Dropem. Zalicza skuteczne trafienie, po czym próbuje pinu....1......2..... kick out! Jazzowski podnosi go i od razu daje mu DDT. SeBa szybko wstaje i chce ruszyć do akcji, ale rywal wykonuje na nim Vertical Suplexa. Pin....1.......2.......SeBa znów wybija!

Tony Hogański – SeBa nadal fika.

Jan Kowalski – Widać, że już oklapł. Kilka machnięć i uderzeń to było chyba maksimum jego możliwości.

Tony Hogański – W 2047 roku ta walka wyglądałaby zupełnie inaczej!

Na twarzy Nasa Jazzowskiego pojawia się wyraz niezadowolenia, a może nawet niedowierzania? Jak to możliwe, że Feldmarszałek Wszystkich Polaków znów wybił? Na zdrowy rozum nie powinien tego zrobić, a jednak mu się to udało! Nas się chyba aż za bardzo zamyślił, bo nie zauważył, że SeBa bardzo szybko się podniósł, odbił się o liny i zaatakował mesjasza polskiego wrestlingu z Corkscrew Crossbody!! Mimo szczerych chęci SeBy i elementu zaskoczenia, Jazzowskiemu udało się przechwycić tę akcję i zrobić kontrę przy pomocy Overhead Belly To Belly Suplexa!! SeBa spadł w okolicach Franza, który klepnął go w rękę i tym samym samowolnie wkroczył do akcji. Zdążył jeszcze wykopać swojego zmęczonego partnera poza obręb lin, który był chyba aż tak zamroczony, że spadł na posadzkę poza rigniem. W tym czasie Nas zajęty był rozmową z Weroniką. Czy tak się godzi? Franz mimo to jest w gazie, bo biegnie w stronę Jazzowskiego i spada na jego plecy ze Splashem!!! Tego samozwańczy mesjasz polskiego wrestlingu się nie spodziewał, a WAMP aż westchnęła!!! (EWF! EWF! EWF!) Franz zaczyna okopywać znajdującego się na macie Nasa. Stojąca tuż za linami Weronika decyduje się więc po raz kolejny spoliczkować byłego żużlowca! Ten stanął zaskoczony i chciał nawet chwycić WAMP, nie wiadomo za co, ale chciał, bo wyciągnął w jej stronę swe włochate dłonie! Do celu jednak one nie dotarły, bo dostał z łokcia od wstającego Jazzowskiego, który chwycił go i wykonał mu Atomic Dropa! Franz pada na matę, a Jazzowski spada na niego z Elbow Dropem! Podnosi go z dostojną miną, po czym wykonuje Argentine Backbreaker! Weronika Passent zaczyna krzyczeć „RWiWCZiAŚ! RWiWCZiAŚ! RWiWCZiAŚ! RWiWCZiAŚ!", co oznacza, że Nas Jazzowski wykonał właśnie swojego tajemniczego finishera, który zmienia się co walkę. SeBa leży poza ringiem, więc nie może zareagować! Pin.....1.......2.....3!!! (Zwycięzcami jedenastej edycji Pucharu Szczęściarza są: Nas Jazzowski i Weronika Passent!)

Tony Hogański – Co za niespodzianka!

Jan Kowalski – Naprawdę spodziewałeś się innego wyniku?

Tony Hogański – Żartuję Janku. Wszyscy wiedzieli, że to się tak skończy.

Weronika rzuca się swojemu mężowi na szyję i podekscytowana krzyczy „Jesteśmy zwycięzcami! Jesteśmy zwycięzcami!", a publiczność reaguje na to heel heatem, bo jak już wspominaliśmy oni chyba wspierają inne plemiona afrykańskie niż Nas. Franz i SeBa leżą bez życia, a jak się obudzą to będzie im pewnie smutno i będą się pewnie wzajemnie obwijać czyja ideologia - socjalizm czy liberalizm - przyczyniła się do ich porażki.

Jan Kowalski – Kolejna ciekawa walka za nami!

Na ringu pojawia się Shaman, który wręcza Weronice Passent Puchar Szczęściarza. WAMP jest niesamowicie szczęśliwa, a Nas pozostaje beznamiętny.

Tony Hogański – Ciekawe czy Nas cieszy się, że może dorzucić nowe trofeum do gabloty?

Jan Kowalski – Puchar Szczęściarza to nie przelewki.

Tony Hogański – Raczej zlewki. Popłuczyny Janku po prawdziwych trofeach, ale jak tam chcecie.


(Jesteśmy na zapleczu, którym dumnie kroczy Bane. Za nim podąża jego ekipa z rogiem nosorożca. Drogę zagradza im Mariusz Max Kolanko.)

Bane Jeśli chodzi o wywiady to udzielam ich tylko fajnym dupom, a nie takim gejowatym gościom jak ty.

Mariusz Max Kolanko Ja tylko....

Bane Czego nie zrozumiałeś? Masz na imię Cassandra i masz fajne, duże opalone cycki? Chyba nie. Albo Vesna z fajną dupą z twarzy i z dupy. Chyba kurwa też nie. Czego nie rozumiesz? Czy mam ci przypierdolić?

Mariusz Max Kolanko Chodzi o twoją walkę...

Bane Rozpierdolę Nasa Jazzowskiego i Szakala, już ty się o to nie bój. Spierdalasz po dobroci czy nie?

Mariusz Max Kolanko Walczysz z Żubrem, bo Jazzowski już walczył, a Szakal siedzi w biurze i wspomina o swoim ostatnim pożegnaniu z Afryką. Walka za pięć minut. Żegnam, oto depesza...

Max wciska Bane'owi jakąś kartkę papieru i zgodnie z sugestią EWF Tag Team Champa.

Bane To jakiś kurwa żart? (Czyta decyzję władz EWF.) Ja pierdolę, co za cyrk. Miałem walczyć z Szakalem i tym szczurem Jazzowskim. A walczę z Żubrem? Do tego walka o EWF Evolution i Daemusin Championships? Na chuj mi te pasy. (Wyciąga z kieszeni telefon komórkowy.) Dzwonię to tej kurwa Ostrowskiej-Królikowskiej czy jak tej Grażynce z „Plebanii" tam było. To się w pale nie mieści, co się w tej federacji wyprawia.

(Wracamy na ring.)


Jan Kowalski – Wiemy już, że czeka nas walka Żubr kontra Bane. Jej stawką będą EWF Evolution i Daemusin Championships.

Tony Hogański – Bane ma rację. Decyzje podejmowane w ostatniej chwili? Czy tego oczekujemy po wysokiej klasie produkcie jakim ma być EWF?


(Od razu przenosimy się na zaplecze. Jest tu Vesna Obrenowić, która z mikrofonem w ręku czeka na kogoś.)

Vesna Obrenowić – Za chwilę będę miała przyjemność.... (Wzdrygnęła się trochę z obrzydzeniem.) .... Porozmawiania z Vaclavem, głównym pretendentem do EWF World Championship. Powinien tu być lada chwila.

Reporterka spogląda na zegarek, ale nikogo nie ma.

Vesna Obrenowić – Nie rozumiem. Miał tu być.

Czekamy jeszcze chwilę, ale nic się nie dzieje.

Vesna Obrenowić – Proszę państwa, nie będę tego na siłę przedłużać. Vaclav miał się stawić na wywiad, ale jak widać go nie będzie.... (Z wyraźną ulgą.) Co za szczę.... nieszczęście oczywiście.

(Wracamy na ring.)


Jan Kowalski – Nie rozumiem. Najpierw SR-Crazy, a teraz Vaclav?

Tony Hogański – Czy main-event jest zagrożony?

Jan Kowalski – Na pewno nie! Na pewno da się to jakoś wytłumaczyć.

Tony Hogański – To ja mam kolejne pytania natury personalnej.

Jan Kowalski – Jakie?

Tony Hogański – Gdzie są Bidam i Franko?

Jan Kowalski – To też na pewno da się jakoś wytłumaczyć!


(Druga część tej zagadki za chwilę się wyjaśni, bo oto na parking podjeżdża limuzyna, z której wysiadają Bidam i Franko! Bidam jest EWF FTW Champem, a Franko obecnie nie posiada żadnego tytułu.)

Bidam – Zjadłbym zebrę tak dla odmiany.

Franko – Myślałem, że preferujesz drób. To może strusia?

Bidam – Próbowałem, ale mnie dziobnął.

Franko – Trzeba je najpierw upolować. Mam strzelbę jakby co.

Bidam – Widziałeś z kim walczyłeś? Widziałeś jak nas zdegradowali na tej gali? Jak nas poniżyli?

Franko – Taaaa.... Kevin Korn i Jean-Pierre Azincourt. Dostałem tę samą depeszę, co i ty.

Bidam – To jakiś żart. Ja już nie jestem początkującym wrestlerem i swój rozum mam. Do tego bronię EWF FTW Championship w tej walce. To trochę głupio. Myślałem, że będziemy gwiazdami wieczoru dzisiaj.

Franko – Ja mam zamiar być gwiazdą wieczoru.

Bidam – Co masz na myśli?

Franko – Wszystko zaczęło się w Afryce i w Afryce się zakończy.

(Powiało tajemnicą, byli EWF Tag Team Champowie wchodzą do wnętrza hali, a nas realizator przenosi w zaciszne okolice stanowiska komentatorskiego.)


Jan Kowalski (z ulgą)Widzisz? Nic się nie dzieje. Bidam i Franko już są. Ta gala jest po prostu zaplanowana trochę odmiennie od innych....

Tony Hogański – No to gdzie są SR-Crazy i Vaclav?

Jan Kowalski – Pojawią się. (Z pewnością w głosie.) Felipe Castro na pewno genialnie to zaplanował.


(Znajdujemy się na jednym z korytarzy, który właśnie przemierza Żubr. Też się niedawno dowiedział, że przyjdzie mu się mierzyć z Bane'm. Jest bardzo zmotywowany, bo już niedługo czeka go pojedynek z Synem Anarchii, a to całkiem prestiżowa walka.)

Żubr (pod nosem) Za Ojczyznę.... za honor....

Nagle zza rogu wyskakuje Bane, który momentalnie powala Ostatniego Sarmatę Clotheslinem, po czym zaczyna okopywać. Z Żubrem nie ma nikogo z jego ekipy, więc ataki Syna Anarchii są bardzo skuteczne.

BaneDobrze, że nie wychodzisz na ring w jakiejś kiczowatej zbroi husarskiej. (Wymierza mu potężnego kopniaka w brzuch.) To żadna przyjemność dla mnie by walczyć z takim złamasem jak ty. Wiesz, że nasza walka miała być nawet pojedynkiem o EWF Evolution i Daemusin titles? Ale ja kurwa nie chciałem! (Kolejny kopniak.) Nie potrzebuję takich pasów dla frajerów. Nie potrzebuję walk z kolesiem, który ma ksywę po włochatym spasionym zwierzaku, a z dupy wychodzą mu biało-czerwone pióra. Jesteś produktem dla Januszy, którzy chleją piwska, na flagach wypisują miasta i chodzą na mecze siatkówki. Dla mnie to pierdolona strata czasu, ale skoro już muszę... to pomyślałem, że przywitam się wcześniej. Do zobaczenia na ringu, biało-czerwona miernoto!

Po tych słowach Syn Anarchii odchodzi. Dopiero po kilkudziesięciu sekundach przybiegają Andrzej i Michał.

Andrzej Załatwił nas....

Michał Zamknął w kiblu...

Żubr (powoli się podnosząc)To nic.... załatwimy go.... zabierzemy mu tę jego pewność siebie.

(Wracamy na ring.)


Jan Kowalski – Bane jest bardzo emocjonalnym zawodnikiem. Nie wiem czy on panuje nad swoimi emocjami...

Tony Hogański – Przestań. Jest rozkoszny na swój sposób. Do tego wraz z mistrzem Szakalem jest EWF Tag Team Champem!

Jan Kowalski – Wbrew wcześniejszym zapowiedziom stawką tej walki nie będą pasy Evolution i Daemusin. Bane nie jest nimi zainteresowany.

Tony Hogański – No i bardzo dobrze. To już nie ten poziom. Dla niego byłby to krok wstecz.

Jan Kowalski – Pozostajemy w klimatach Żubra. Przygotowaliśmy dla państwa specjalny materiał filmowy.


(W tym momencie realizator postanowił wyemitować krótki materiał filmowy zatytułowany „Protest Żubra". Widzimy samolot pocztowy jednego z popularnych przewoźników. Nagle samolotem zaczynają wstrząsać turbulencje, pilot robi co może by opanować maszynę. Widać, że jest nieźle wyszkolony, bo mimo że podniebnym pojazdem miota na lewo i prawo to utrzymuje nad nim kontrolę. Problem pojawił się jednak z ładunkiem, bo okazuje się, że jeden z worków z listami nie był odpowiednio zapakowany. Spowodowało to, że jeden z takich listów wypadł z worka, a turbulencje sprawiły, że wiatr wywiał go z lotniczego pojazdu pocztowego. List leci teraz nad a Afryką i powoli opada w stronę ziemi. Tu akurat wypasało bydło z jedno z plemion. Mały chłopiec podniósł list i zaniósł go do swojego ojca.)

Chłopiec Baba, kwawa into eyinqaba enyoni enkulu.

Ojciec Ndodana, ngibonise ukuthi kuyini.

Lekko przestraszony chłopiec pieczołowicie podaje list ojcu. Przez krótką chwilę widzimy wypisany językiem polsko-angielskim adres rządu RPA w Afryce wysłany z Polski.

Chłopiec (ze strachem) Baba kuyingozi lokhu?

Mężczyzna rozrywa kopertę, a jak się okazuje zna podstawy alfabetu i próbuje czytać.

Ojciec (literując) P-r-o-t-e-s-t Ż-u-b-r-a w s-p-r-a-w-i-e J-a-n-u-s-z-a W-a-l-u-s-i-a.

Murzyn uśmiecha się do siebie, po czym bezceremonialnie zjada list.

Ojciec Yummy!

(Koniec materiału filmowego.)


Tony Hogański – No to oficjalny protest, który Żubr złożył na poprzedniej gali w sprawie naszego rodaka, Janusza Walusia, raczej nie dotrze do rządu RPA.

Jan Kowalski – Janusz Waluś jest mordercą i wrogiem demokracji.

Tony Hogański (ziewając)Zaczyna się.... Jako poprawnie polityczny Janek i piewca Felipe Castro jesteś najnudniejszy w całej twojej historii bycia komentatorem.

Jan Kowalski – Takie są fakty.

Tony Hogański – Dziękuję, że przyznałeś mi rację. Chociaż raz!

Jan Kowalski – Chodziło mi o Janusza Walusia. Słusznie odsiaduje wyrok i nikt nie powinien go bronić.


(Jesteśmy na zapleczu, gdzie Weronika Passent i Nas Jazzowski właśnie odpoczywają po zakończonej walce. WAMP udekorowała Puchar Szczęściarza pięknymi wstążkami i kokardkami.)

Weronika Passent – Nas, to było ekstra!!! Ale daliśmy czadu!!! Byliśmy jak Gliniarz i Prokurator, jak Starsky & Hutch, jak Turner & Hooch! Po prostu świetni. Jestem niepokonana!!!! Nikt mnie jeszcze w EWF nie pokonał!!! Do tego mam puchar!!! Wygrałam mundial w Afryce jak Hiszpania w 2010!! Wow, co nie?

Nas Jazzowski – To tylko SeBa i Franz, Miley. W tym stawie zwanym EWF pływają większe ryby to upolowania.

Weronika Passent – Nas, jaki staw? To Afryka, tu są problemy z wodą! Ochojska studnie drąży.

Nas Jazzowski – Nie o to mi chodziło...

Weronika Passent – Poza tym, ryby to też zwierzątka. Nie łowimy ich!

Nas Jazzowski – Nie o to mi chodziło...

Nagle słychać pukanie do drzwi i po krótkiej chwili do pomieszczenia wchodzi jeden z nadwornych murzynów Nasa Jazzowskiego. Podobno znany spec od elektryki, który będzie odpowiadał za nowe instalacje w Pałacu Saskim.

Nas Jazzowski – O, Winston. Miło cię widzieć.

Winston – Panie szefie. Problemy melduję.

Nas Jazzowski – Problemy? Jakie problemy?

Winston – Skończył się towar na straganie, a zgubiliśmy klucz do magazynu.

Weronika Passent – Nie ma problemu! Ja mam też kluczyk do tego zakamarka! Chowam go za dekoltem tak dla bezpieczeństwa, bo o naszą kasę chodzi, co nie Nas? (Wyciąga kluczyk z sekretnego miejsca.) Pójdę z Churchillem i to załatwię...

Nas Jazzowski – Pójdziemy razem.

Weronika Passent – Wycieczka rodzinna! Super!!!

(Państwo Jazzowscy ruszają na rodzinną wycieczkę by doglądać interesu, a my wracamy na ring.)


Jan Kowalski – Czas na walkę Żubra z Banem, której przedsmak oglądaliśmy kilka minut temu.



Bane vs Żubr



Uderza „Perfect Insanity” w wykonaniu Disturbed i na hali pojawia się Bane! Syn Anarchii jest dzisiaj bardzo aktywny, a publiczność wita go wyzwiskami. Chyba zrozumieli jak obrażał ich ojczyznę, plemiona i wszystkie rasy miejscowego tygla narodów. Bane ma to do siebie, że ma wszystkich w dupie, więc kompletnie ignoruje wypełniający halę heel heat i szybkim krokiem wkracza na ring. Czeka tam już na niego Shaman, który będzie sędziować dzisiejszy pojedynek.
Zaczyna grać „Boa” Pawła Kukiza i na scenę południowoafrykańskich walk wkracza aktualny EWF Daemusin i Evolution Champion! Obydwa pasy ma owinięty wokół bioder, co nie wygląda tak źle jakby mogło się wydawać. W swych patriotycznych i gęsto owłosionych dłoniach trzyma biało-czerwoną flagę. Zgodnie ze swoim zwyczajem obnosi flagę wokół ringu i przekazuje Tosterowi. Fani z RPA wygwizdują go, bo znają jego wsparcie dla Janusza Walusia, który jest kontrowersyjną postacią w tym kraju. Na pewno są też tacy, którym Janusz Waluś się podoba, ale w imię dyktatu politycznej poprawności nie będą tego głośno wyrażać. Grupka lokalnej Polonii dzielnie wspiera Żubra, a on ich pozdrawia. W końcu zajmuje miejsce na ringu, gdzie obrzuca swojego przeciwnika pogardliwym uśmiechem. Pogarda jest wyczuwalna także z drugiej strony.

Jan Kowalski – Przypominam, że walka ta pierwotnie miała się toczyć o EWF Daemusin i Evolution Championships, ale Bane nie jest zainteresowany tymi pasami. Będzie to więc zwykły pojedynek.

Tony Hogański – Słusznie, ale jaki przykład daje młodym zawodnikom? Przecież taki Don Camillo patrzy na niego maślanymi oczkami, a John Christman wpatruje się w niego jak w obrazek.

Jan Kowalski – Serio?

Tony Hogański – Nie. Bane ma wszystkich w dupie i wszyscy mają jego w dupie. Tym niemniej uważam, że odmawianie walk o jakiekolwiek pasy jest brakiem szacunku dla federacji.

Jan Kowalski – On jest po prostu indywidualistą.

Tony Hogański – Felipe Castro pozwala by wrestlerzy wchodzili mu na głowę. To się nie może dobrze skończyć.

Przed nami kolejne niesamowite widowisko – kilkanaście, może kilkadziesiąt minut ostrej walki na wysokim poziomie. Walkę sędziować będzie niezastąpiony Shaman. To jest sędzia na miarę naszych czasów. Na początek Bane pluje gęstą śliną w stronę swojego rywala! Zaskoczony i zdegustowany Żubr lekko się wzdryga i cofa, Bane nie był skuteczny w tym pseudo-ataku, a sędzia nic nie powiedział. To chyba miało służyć by rozkojarzyć rywala, bo Bane natychmiast rusza na swojego patriotycznego przeciwnika – potężny Lariat powala EWF Daemusin i EWF Evolution Champa! Zanim Żubr zdołał się otrząsnąć, spada na niego rywala z Elbow Dropem! I kolejny! Bane nie okazuje wahania ani współczucia, zakładając rywalowi Camel Clutch! Żubr chwilę cierpi, zanim w końcu udaje mu się uwolnić! Odetchnął z ulgą, bo sytuacja była groźna. Bane zaczął go gonić, chwycił za nogę i przewrócił na matę. Panowie zaczynają tarzać się i turlać po ringu, wygląda na to, że obaj zawodnicy próbują założyć jakąś dźwignię! Żubrowi udaje się założyć rywalowi dźwignię na rękę, ale na niewiele się to zdało, bo Bane szybko chwyta za linę, przerywając akcję rywala! Wznawiamy walkę, a obaj zawodnicy tańczą i krążą wokół siebie po macie, starając się wzajemnie zaskoczyć! Cała ta zabawa kończy się Arm Dragiem w wykonaniu Żubra! EWF D-Evolution Champion odbija się od lin, biegnie na rywala... i pada po pełnym werwy Spinebusterze! Natychmiastowa próba pinu... 1.... 2... kick out! Bane od razu zakłada Armbar leżącemu przeciwnikowi, ale Żubr szybko się z tego wyswabadza!


Jan Kowalski – Ciekawy początek. Zobaczymy, gdzie nas to zaprowadzi.

Tony Hogański – Do łóżka. Odkąd Felipe Castro kieruje EWF to serwuje nam takie nudy, że jakość mojego snu znacznie się poprawiła.

Żubr rzuca się na rywala, ale ten szybko likwiduje go skutecznym Clotheslinem, po czym szybko poprawia Fist Dropem. Bane ma chyba dzisiaj ochotę by zabawiać się różnymi submission moves, bo zakłada rywalowi Ankle Lock! Żubr jest jednak bardzo blisko lin, więc jego cierpienia nie trwają długo. Chwyta się ich i tym samym zyskuje chwilę oddechu. Sędzia Shaman przerywa akcję, a zawodnicy podnoszą się. Poobijany EWF D-Evolution Champion z lekką irytacją spogląda na rywala. Chwilę później atakuje swojego przeciwnika szybkim i skutecznym Forearm Smashem, ale Bane odpowiada tym samym! Rozpętuje się ostra bójką, niczym wielka draka w afrykańskiej dzielnicy, którą z jakiegoś sobie tylko znanego powodu przerywa arbiter Shaman! Zdenerwowany Bane powala Ostatniego Sarmatę nagłym Dropkickiem! Syn Anarchii od razu podnosi rywala i próbuje wykonać Russian Legsweep, jednak Żubr nie pozwala na to! Od razu zwinnie przechodzi za plecy oponenta! Chwilę później wykonuje German Suplex with pin... 1... 2... kick out! Było całkiem blisko! Bane wybija się w ostatniej chwili, teraz pała żądzą rewanżu – wyraża to serią ciosów i szybkim Neckbreakerem! Teraz to on próbuje pinu... 1.... 2.... shoulder up! Zawodnicy wchodzą w szarżę, Żubr niczym czysta husaria, a Bane niczym czysta kwintesencja anarchii, przechodząc z jednej próby dźwigni w drugą... w końcu Bane zakłada Dragon Sleeper! Wyrwanie się z tego submissionu jest dla Żubra wielkim sprawdzianem determinacji, ale w końcu udaje mu się to! Natychmiast mamy zwarcie... i Snapmare w wykonaniu Bane'a! Później obserwujemy płynne przejście w Rear Naked Choke! Rywal jednak szybko chwyta za liny!

Jan Kowalski – Spodziewałeś się, że ta walka będzie tak wyglądać?

Tony Hogański – To znaczy jak?

Jan Kowalski – Dużo technicznych akcji.

Tony Hogański – Bane po prostu bawi się ze swoją ofiarą. Lubię Żubra, ale wyżej poziomu wypchanego smoka z meczów Wisły Kraków nie podskoczysz. A właśnie, pamiętasz jak Komorowski wpierdolił ogromnego, czekoladowego orła na jakieś święto państwowe?

Jan Kowalski – To propaganda.

Po wznowieniu akcji mamy kolejne zwarcie, które owocuje zadziwiająco łatwo wykonanym Snap Suplex ze strony Bane'a! Syn Anarchii nie traci czasu i egzekwuje kolejny Snap Suplex! Następnie wdrapuje się na szczyt pobliskiego narożnika... i skacze z całkiem zgrabnym Moonsaultem! Czyżby po popisach techniki, walka miała zmienić swoje oblicze na bardziej high-flying? Tego się teraz nie dowiemy, bowiem Syn Anarchii po prostu pudłuje! Zwinny Żubr odsunął się na czas, teraz to on dopada rywala i rzecz jasna chce wykorzystać jego chwilowe zamroczenie. Pin... 1... 2... kick out! Było blisko, ale nie wystarczająco! Sekcja patriotyczna na trybunach jęknęła z żalu. Tymczasem obaj przeciwnicy wstają na równe nogi i dochodzi do kolejnego zwarcia! W jego wyniku Bane wykonuje ładny, szybki i efektywny Legsweep! Chwilę później Irish Whipem posyła rywala w narożnik, gdzie dobija go rozpędzonym Running Knee Strike! Takie rzeczy! Żubr ucierpiał po tej akcji, bo wygląda na to, że nie wie, gdzie się znajduje. Czy to Polska? Czy Sarmacja? Czy może Afryka? Bane nie ma czasu na tego typu rozważania, tylko po prostu chwyta przeciwnika, wynosi go do góry... i wykonuje Superplex! Ładnie, celnie i skutecznie! Wygląda na to, że Bane uzyskał kontrolę nad przebiegiem tej walki. Teraz wspina się na szczyt pobliskiego narożnika... i wykonuje Flying Elbow Drop na leżącym poniżej rywalu! I co? No i pudło! (Publiczność krzyczy: You fucked up! You fucked up! You fucked up!) Żubr odsunął się, co sprawiło, że Bane nie trafił. Łokieć Syna Anarchii chyba ucierpiał podczas nieudanej akcji! Ostatni Sarmata dostrzega to i wstającego rywala potężnym Lariatem w tył głowy! Później zakłada Armbar! Bane cierpi katusze, ale w końcu dociera do lin! Poobijani rywale stają naprzeciw siebie, po chwili dochodzi do kolejnego zwarcia! Taniec na macie trwa, ale poobijany Bane w końcu myli kroki – i pada po Cutterze wykonanym przez rywala! Żubr od razu wrzuca przeciwnika w narożnik... i wręcz zadeptuje go tam serią potężnych kopniaków! Następnie wynosi oponenta na szczyt narożnika, szykując się do Superplexu, jednak Bane w ostatniej chwili dochodzi do siebie, stawia opór i zamienia tą akcję na Super Spinning Headscissors!

Jan Kowalski – Ciekawa walka, pełna zwrotów akcji.

Tony Hogański – Uwaga! Będę ziewał.

Jan Kowalski – Co?

Tony Hogański – Ziewał! (Podnosi dłoń.) Stop, nadchodzi! (Toster ostentacyjnie ziewa.) Niezłe ziewanko, prawda?

Jan Kowalski – Mimo upływu tylu lat to nadal potrafisz mnie zaskoczyć.

Obaj przeciwnicy wstają bez zbędnego pośpiechu i ponownie mierzą się wzrokiem. Wyciągają do siebie dłonie... i rozpoczynają próbę sił! Trwa ona dosyć długo i pot zaczyna perlić się na czołach zapaśników... w końcu Bane zakłada Arm Wrench! Żubr w końcu wychodzi z tego prostego submissionu, ale tylko po to, by paść ofiarą Headlocka! Rozpoczynają się ostre zmagania w parterze, ale Syn Anarchii twardo trzyma ten chwyt. Trwa to chwilę, nawet dłuższą chwilę, aż w końcu jego patriotyczny przeciwnik zaczyna mu się wyślizgiwać! To kończy się chwilą kotłowaniny na macie, po której Bane zakłada Half Nelsona! Panowie krótką chwilę szamoczą się, ale szybko następuje próba podniesienia Ostatniego Sarmaty i wykonania Suplexa! Jednakże Żubr bardzo sprawnie wyrywa się i atakuje rywala serią ostrych jak papryczki chilli chopów! Następnie wykonuje Irish Whip w narożnik! Bane jest jeszcze lekko oszołomiony, kiedy dosięga go potężny Lariat! Syn Anarchii zawisnął w narożniku, a Żubr wykorzystuje to, wyprowadzając stiffowe kopnięcie prosto w głowę rywala! Później chwyta przeciwnika i, pomimo prób skontrowania tej akcji, wykonuje Corner Powerbomb! Wygląda to na dogodną okazję do pinu, więc Bane próbuje ją od razu wykorzystać, bo jest sprytnym gościem. Pin... 1... 2... kick out! Żubr solidnie ucierpiał po tej akcji, stara się jednak pozbierać! Uderza kilka razy pięścią w matę, co najwyraźniej pomaga w zebraniu sił, bo udaje mu się wstać! Bane już czeka - odbija się do lin i atakuje kolejnym Lariatem! Sporo ich dzisiaj! Żubr unika ataku, odbija się od lin... i powala rywala potężnym Shoulder Blockiem! Natychmiast próbuje pinu... 1... 2... kick out!

Jan Kowalski – Są emocje w tej walce!

Tony Hogański – Widzę tylko twoje udawane emocje.

Żubr był bardzo blisko! Sam nie może uwierzyć, że prawie mu się udało! Podnosi rywala, a następnie zaczyna zasypywać go serią brutalnych punchów, tak że Syn Anarchii wpada do narożnika! Żubr rozpędza się i chce spaść na przeciwnika ze Splashem, ale Bane wystawia nogę, na którą Ostatni Sarmata nabija się. Bane od razu przypierdala mu z łokcia w brzuch, tak że Żubr przyklęknął na jedno kolano. Bane unosi ręce w geście triumfu pokazując, że tak oto Żubr składa mu hołd. Uśmiecha się przy tym paskudnie, a następnie pomaga rywalowi wstać, whipuje go na liny i próbuje powalić Shoulder Blockiem! Popularna to dzisiaj akcja! Jednak cięższy i zdecydowanie bardziej patriotyczny rywal nie przewraca się, a zamiast tego chwyta aktualnego EWF Tag Team Champa w Bear Hug! Bane cierpi chwilę, ale szybko zaczyna szamotaninę i wyzwala się z uścisku rywala. Szybko kopie go w brzuch i ładuje mu intensywnego Snap Suplex'a. Błyskawicznie wstaje, dopada do Żubra, whipin na liny, jednak Bane po raz kolejny kontruje, Żubr ładnie odbija się od lin i wpada wprost w Belly 2 Back Suplex swego przeciwnika! Bane zadowolony z siebie wstaje, odwraca się i zostaje powalony potężnym Big Footem przez Żubra! Ostatni Sarmata krótką chwilę odpoczywa, po czym podnosi rywala, whipuje go na pobliski narożnik. Od razu rusza za nim, jednak Bane zatrzymuje się przed poduszkami i częstuje rywala łokciem! Następnie chwyta go i zupełnie niespodziewanie wykonuje Blast of Anarchy [Rock Bottom]!! Pin.......1.........2........3!!! (Zwycięzcą jest: Bane!)

Tony Hogański – No to koniec.

Jan Kowalski – Starał się Żubr, ale nie wyszło.

Bane wstaje i unosi ręce w geście triumfu. Publiczność reaguje sporym heel heatem, bo Syn Anarchii obrażał dzisiaj miejscowe plemiona, ich kraj i ich kontynent. A Żubr? Nadal leży i ciężko oddycha. Tymczasem Bane przy dźwiękach swojej muzyki i wielkiego buczenia publiczności opuszcza arenę w Johannesburgu.

Tony Hogański – Żubr nie dość, że pobity dzisiaj przed walką, to później jeszcze mu list zjedli, a teraz Bane pokazuje mu jego miejsce w szeregu.

Jan Kowalski – Żubr ma wiele zalet i na pewno zrobi karierę. Nie zapominaj też, że jest EWF D-Evolution Champem.

Tony Hogański – Słyszałeś Bane'a? On nawet nie chciał walczyć o te pasy. Cóż one właściwie znaczą?

Jan Kowalski – Jak każde trofeum w EWF cieszą się szacunkiem, estymą i uznaniem.


(Znajdujemy się w biurze senatora Szakala. Czym zajmuje się senator? Otóż czyta miejscową prasę, nogi ma zarzucone na biurko i jest niesamowicie pogrążony w lekturze.)

Szakal (głośno czyta)Prezydent Republiki Południowej Afryki jest kurwa poligamistą? Ma cztery żony i kurwa dwadzieścia jeden dzieci?!

Nagle słychać jakieś szmery, drzwi powoli się otwierają i do gabinetu wchodzą Mumin i Mladenov, asystenci społeczni senatora Szakala. Uśmiech nie schodzi z ich ust.

Mumin (śmiejąc się)A znasz to? W Warszawie postanowiono zorganizować konkurs na wzorcowy budynek „bez barier”. Komisja stwierdziła, że takim, najlepiej spełniającym wymogi konkursu budynkiem, jest Sejm i Senat. W uzasadnieniu podała, że nie ma takiego stopnia upośledzenia, który uniemożliwiłby dostanie się tam!

Mladenov (śmiejąc się do rozpuku)Nie mogę! A to słyszałeś? Dlaczego gmach Sejmu i Senatu jest okrągły? Bo nikt jeszcze nie widział kwadratowego cyrku!!

Mumin (boki zrywa)Ha-ha-ha! Dobre, śmiechu było co niemiara.

Szakal (oburzony)Co to ma kurwa znaczyć?! Gdzie byliście?! Ja nawet kurwa nie wiem z kim dzisiaj walczę, tylko czytam o południowoafrykańskim prezydencie-dzieciorobie!

Mumin i Mladenov (przerażeni)Senatorze Szakalu!!! Co pan tutaj robi?!

Szakal (zdziwiony)Jak to kurwa co? Co za podchwytliwe pytania zadajecie?

W gabinecie pojawia się Doktor VooDoo Biały.

Doktor VooDoo Biały (zdziwiony)Senatorze Szakalu! Co pan tutaj robi?

Szakal (drapie się po łysinie)Wprawiacie mnie kurwa w konsternację i konfuzję tymi pytaniami.

Doktor VooDoo BiałySenator przecież dzisiaj nie bierze udziału w gali.

Szakal (oburzony)Jak to kurwa nie?! Usunęli mnie z karty?! Znowu chcą mnie prześladować?! Mam przypierdolić temu Filipowi?! Gdzie mój kij?! Dajcie mi mój kij! (Mladenov podaje mu jego kij.) Idę mu przyjebać. To znowu kurwa jakaś prowokacja służb specjalnych!

Doktor VooDoo BiałyNie, nie, nie, to nie tak! Senator miał przecież dzisiaj lecieć do Hawany. Bierze pan udział w rozmowach kubańsko-polskich na szczeblu parlamentarnym. Wybrana delegacja posłów i senatorów będzie rozmawiać z przedstawicielami Zgromadzenia Narodowego Władzy Ludowej Republiki Kuby.

Szakal (trochę się uspokoił) Faktycznie należę w senacie do komisji spraw zagranicznych. (Klepie się w czoło.) Na śmierć zapomniałem! To ta miejscowa kawa tak na mnie kurwa działa. To dlatego czułem się dzisiaj dziwnie kurwa zrelaksowany. Pędzę na lotnisko!

Doktor VooDoo BiałyTylko szybko, bo lot do Hawany za dwie godziny.

SzakalWłączam kurwa tryb turbo.

(Senator Najjaśniejszej Rzeczypospolitej wraz z kijem ruszył do wyjścia. Wracamy na ring.)


Tony Hogański – Czyli nie będziemy dzisiaj oglądać mistrza w akcji?

Jan Kowalski – Faktycznie nie był awizowany na dzisiejszą galę. Trochę się zdziwiłem, co tutaj robi i po co przyjechał.

Tony Hogański – Jak to po co?

Jan Kowalski – No w sumie walczyć nie musi, bo umie zabawiać publiczność.

Tony Hogański – Mistrz Szakal nie jest postacią komediową. On nikogo nie zabawia. Potrafi przypierdolić każdemu i o każdej porze dnia i nocy.


(Jesteśmy na korytarzu, którym idą Nas Jazzowski, Weronika Passent, a także jeden z ich nadwornej czarnoskórej świty o wdzięcznym imieniu Winston.)

Nas Jazzowski (do Winstona)Nie rozumiem jak mogliście tego nie dopilnować. To było proste zadanie.

Weronika Passent – Nas, Nas.... pst, pst... taka luźna myśl... a może ich tu zostawimy jak oni są tacy loosers, co?

Nas Jazzowski – Są nam potrzebni. Pałac Saski sam się nie odbuduje.

W końcu dotarli na miejsce. Na zewnątrz hali Nas otworzył swój mały biznes w RPA. Jego czarnoskórzy kompani sprzedawali pamiątki, przekąski, różne produkty. Stragany były urocze, urządziła ja sama Weronika Passent w stylu wczesnego Nelsona Mandeli.

Weronika Passent – Nas, tu jest nudno!

Nas Jazzowski – Coś jest nie tak.

Weronika Passent – Nas, Nas... ale co? O co chodzi? Powiedz, powiedz.

WinstonNadszedł czas.

Nas Jazzowski – To nie są nasi murzyni.

Weronika Passent (zdziwiona) Jak to nie nasi? Wyglądają tak samo!

Nas Jazzowski – Oni tak mają, a nocami stają się niewidzialni, ale ja wiem, że to nie oni. To nie nasi.

WinstonNadszedł czas.

Weronika Passent – Nas, co ten Churchill gada? Jaki czas? Czas na co? Na pot, krew i łzy?

WinstonNa deratyzację.

W tym momencie wszyscy murzyni odchodzą od straganów i rzucają się na Jazzowskiego. Zaczyna się wielka szamotanina i szarpanina. Tłum porywa Nasa, a Weronika Passent ogląda to wszystko zdziwiona.

Weronika Passent – Nas, ale o co chodzi? Powiedz, powiedz.

Nas Jazzowski (dramatycznie) Miley!!! Uciekaj!!!

Weronika Passent – Ale....

Nas Jazzowski – Uciekaj!!!

(Do WAMP dotarło, że sytuacja jest niebezpieczna, więc na rozkaz męża uciekła do hali i zabarykadowała się w niej. W tym samym czasie tłum murzyński uprowadził Nasa w nieznane. Wracamy na ring.)


Tony Hogański – Co się dzieje?

Jan Kowalski – Sam chciałbym to wiedzieć.

Tony Hogański – Znając Nasa to za chwilę może odlecieć rakietą typu Topol na kosmodrom Bajkonur.


(Przenosimy się na zaplecze, gdzie obok pięknie zdobionych drzwi wciąż stoi Cassandra Tisserant.)

Cassandra Tisserant – Proszę państwa....

Nie jest jej dane dokończyć, bo oto drzwi się otwierają i obok Cassandry pojawia się Bidam.

Bidam – No cześć.

Cassandra Tisserant – Bidam...

Bidam – Spodziewałaś się kogoś innego?

Cassandra Tisserant – Prawdę mówiąc tak.

Bidam (krzycząc przez drzwi) Hej Frankooooo!!! Ona spodziewała się kogoś innego! Nie mnie! Rozumiesz?

Głos Franko – Nie teraz. Rozmawiam przez telefon.

Bidam (do Cassandry) On rozmawia przez telefon, ty się mnie nie spodziewasz. Jak żyć w takiej federacji?

Cassandra Tisserant – To znaczy?

Bidam – Wszystko wiedzie ku upadkowi. Zginiemy tutaj, w tym buszu.

Cassandra Tisserant – Jesteśmy w centrum Johannesburga. Tutaj nie ma buszu.

Bidam – Skoro już jestem, to może chcesz mi zadać kilka pytań?

Cassandra Tisserant – Tylko jedno. Walczysz dzisiaj w drużynie z Franko przeciwko dwójce nowicjuszy, Kevinowi Kornowi i Jean-Pierre'owi Azincourtowi.

Bidam – Tego drugiego nazwiska nawet nie umiem wymówić, a podobno mam talent do języków. (Staje na baczność.) Rumuński... perfekt!

Cassandra Tisserant – W tej walce będziesz bronić EWF FTW Championship.

Bidam – Co to za obrona pasa jak walczą jakieś patafiany?

Cassandra Tisserant – A czy słyszałeś o specjalnej stypulacji jaką dla tej walki wybrał Felipe Castro?

Bidam (zdziwiony) Specjalna stypulacja? Jaka znowu stypulacja?

Cassandra Tisserant – Otóż w każdej chwili walki Franko może cię odliczyć i zostać EWF FTW Champem! Wygracie wtedy też walkę, ale pas stracisz.

Bidam (krzycząc przez drzwi) Hej Frankooooo!!! Słyszałeś?! Możesz zostać EWF FTW Champem dzisiaj!!!

Pojawia się Franko the Butcher. Chyba ta wiadomość zwabiła go.

Franko – Co? O co chodzi? Mówiłem, że mam ważny telefon. Jeden z najważniejszych w mojej karierze.

Bidam – Słuchaj, ale jaja. W naszej śmiesznej walce możesz mnie zaatakować, odliczyć i wygrać pas! Nieźle, nie?

Franko – Tak? (Uśmiecha się lekko.) To ciekawe...

Bidam – To taki moralny sprawdzian dla ciebie. Czy nasza przyjaźń to przetrwa? Ostatnie kuszenie Rzeźnika!

Franko (z zadumą) Ostatnie kuszenie Rzeźnika...

(Wracamy na ring.)


Jan Kowalski – Bardzo ciekawą stypulację ustalił nam nasz prezydent Felipe Castro.

Tony Hogański – Nie jest źle, będą jakieś emocje.

Jan Kowalski – Jak zawsze na galach EWF pod przewodnictwem Felipe Castro!

Tony Hogański – Tylko gdzie jest SR-Crazy? No i Vaclav?

Jan Kowalski – Na pewno da się to jakoś wytłumaczyć.

Tony Hogański – Dark Avengera też jakoś nie ma. Abstrahując od tego czy on jest prawdziwy czy nie...

Jan Kowalski – Pamiętaj Tony, że to Wrestlepalooza będzie flagową galą w RPA. To tam pojawią się wszystkie największe gwiazdy.

Tony Hogański – Tak to sobie tłumacz.


(Jesteśmy na korytarzu, bo musimy tu po prostu być. Korytarze są najbarwniejszymi miejscami w hali, zwłaszcza jeżeli gala odbywa się w Republice Południowej Afryki. Korytarzem tym mknie właśnie senator Szakal, który energicznie przebiera nogami, bo musi w błyskawicznym tempie znaleźć się na lotnisku.)

SzakalUffff... Czuję, że kurwa wypacam płyn mózgowo-rdzeniowy.

W tym momencie jego ścieżkę przecina Matjato Motsamai, senator z Lesotho, jeden ze współorganizatorów dzisiejszego wydarzenia. Widzieliśmy go w materiale filmowym otwierającym galę, a także później, gdy z Felipe Castro negocjował organizację walki o Puchar Szczęściarza.

SzakalKim kurwa jesteś, że stajesz na drodze senatorowi Rzeczypospolitej Polskiej?

Matjato MotsamaiKim jesteś, że stajesz na drodze senatorowi Lesotho?

SzakalNie dam się nabrać na kolejną prowokację służb specjalnych. Ty jesteś jakaś popierdółka, a nie senator!

Matjato MotsamaiAch tak? To zapraszam do sali senatorskiej.

Senator z Lesotho otworzył pobliskie drzwi, a zaciekawiony Szakal poszedł za nim. Panowie znaleźli się w wysokim, aczkolwiek niezbyt dużym pomieszczeniu. Urządzone było jak jakaś sala posiedzeń bardzo małego parlamentu - była tu mównica, miejsce dla marszałka, miejsca dla członków parlamentu, a także atrapa loży prasowej. Wszędzie rozwieszone były niebiesko-biało-zielone flagi Lesotho.

Szakal (rozgląda się niczym John Travolta w Pulp Fiction) Co to ma kurwa być?

Matjato MotsamaiSala senatorska.

SzakalJa pierdolę. Wychodzę stąd, muszę złapać samolot do Hawany.

Matjato Motsamai (pstryka palcami) Nie tak szybko!

W pomieszczeniu pojawia się Shaman w stroju sędziego, a drzwi do sali senatorskiej zostają zaryglowane.

Matjato MotsamaiRozstrzygniemy to jak senator z senatorem. Obraziłeś nie tylko wszystkich senatorów Lesotho, ale też wszystkich senatorów świata! Za chwilę dowiemy się, kto jest prawdziwym senatorem.

Senator z Lesotho zrywa z siebie garnitur i widzimy, że pod spodem na tradycyjny strój wojowników z plemion Soto. Brakuje mu tylko fikuśnego kapelusika.

Matjato MotsamaiStań do walki sflaczały senatorze!

SzakalSam tego kurwa chciałeś.

(Walka się rozpoczyna.)



Honor Senatu match
Senator Szakal vs Senator Matjato Motsamai




Jan Kowalski – Tego nikt się nie spodziewał! Walka senacka! Walka senatorów!

Tony Hogański – Co to ma być?

Szakal chyba sam nie rozumie, dlaczego znalazł się w takiej sytuacji. Nie ma jednak czasu na myślenie, bo senator Matjato Motsamai szarżuje na niego niczym antylopa walcząca o miejsce przy wodopoju. Szakal odskakuje na bok i senator z Lesotho rozbija się głową o mównicę. Szakal podchodzi do niego i zaczyna go okopywać. Podnosi go i zaczyna trzaskać jego głową o pulpit mównicy. Niespodziewanie obywatel Lesotho uderza Szakala łokciem w brzuch. Ten wścieka się, próbuje złapać rywala za włosy, ale orientuje się, że przeciwnik podobnie jak on sam jest łysy jak kolano. Odrywa więc od mównicy mikrofon, a że jest on giętki, to zaczyna owijać go wokół szyi swojego kolegi po fachu. Ten cierpi, a Shaman pyta się go czy ma zamiar się poddać. Niespodziewanie pan Motsamai jest pełen werwy i energii, bo odmawia. Szakal uderza go kolanem w brzuch, a następnie chwyta za kark i rzuca prosto na stanowisko przeznaczone dla parlamentarzystów!! Stolik rozbija się na kawałki!!! (EWF! EWF! EWF! + Senat! Senat! Senat!)

Tony Hogański – Brawo mistrzu!

Szakal podnosi rywala, który jest kompletnie zamroczony, po czym zaczyna znów trzaskać jego głową, tym razem o pobliskie stanowisko dla parlamentarzysty. Przypomina tu nieodżałowanej pamięci Nikitę Chruszczowa i radziecką delegację w trakcie jednego z wystąpień na forum ONZ. Szakal niemal rozkwasił mordę swojego senatorskiego przeciwnika. Następnie chwycił go, po czym wykonał Pozdrowienia z Parku Sztywnych!! Pin....1........2......3!! (Zwycięzcą jest: Szakal)

Jan Kowalski – Walka senatorów zakończona. Senat Rzeczypospolitej Polskiej pokonał senat Królestwa Lesotho.

Tony Hogański – Honor senatu RP obroniony.

Szakal kopniakiem otwiera drzwi i wychodzi z sali senatorskiej bez żadnego komentarza.


Jan Kowalski – Co nas czeka dalej? Jakie jeszcze niespodzianki przyniesie dzisiejsza gala?

Tony Hogański – Widziałem walkę mistrza Szakala, więc jak dla mnie możemy odgwizdać fajrant.


(Jest ciemno. Tak po prostu. Nie wiemy czy światło jest zgaszone, czy to jakieś żarty, czy w ogóle jesteśmy w jakimś pomieszczeniu na terenie hali. Czy to Johannesburg? Czy to Południowa Afryka? Czy to w ogóle się dzieje naprawdę, czy może zostało wcześniej nagrane i po prostu ktoś włączył to puste/ciemne video w trakcie transmisji. A może to usterka techniczna? Nie oszukujmy się, jesteśmy w końcu w RPA, a tu nie wszystko musi być idealne. Idealna ciemność nie zostaje rozjaśniona przez światło, natomiast przerwana zostaje cisza, bo słychać głosy. Głosów oczywiście nie można zidentyfikować, inaczej ta scena nie byłaby taka tajemnicza.)

Głos #1 – No i po co to k.... wszystko?

Głos #2 – Uznałem, że czas się spotkać i wszystko obgadać.

Głos #3 – Ale po co?

Głos #2 – Bo jemu może się udać.

Głos #4 – Komu?

Głos #5 – Felipe Castro?

Głos #2 – Tak, Felipe Castro.

Głos #1 – Przecież już mu się k... udało! Gra skończona!

Głos #3 – Nie, nie, zawsze można wrócić. Odebrać mu to, co ukradł. Prawda?

Głos #4 – Prawda?

Głos #5 – Prawda?

Głos #2 – Też tak mi się wydawało. Zrozumiałem jednak, że on może wygrać. Może osiągnąć sukces.

Głos #1 – To jakiś k... żart?!

Głos #2 – Jego wizja oczyszczenia może być słuszna.

Głos #3 – Hańba!

Głos #4 – Niemożliwe!

Głos #2 – Spokój. Jeżeli mu się uda, to będziemy skończeni. Wszystko co wspólnie zbudowaliśmy przepadnie. Nasza historia, nasze dziedzictwo zostanie wymazane i zastąpione przez nowych ludzi. Nie możemy na to pozwolić. Trzeba działać.

Głos #5 – Teraz trzeba działać? Teraz dotarło, że trzeba działać? A nie rok temu, dwa lata temu, a czemu nie siedem czy osiem lat temu, gdy ten cały syf się zaczął.

Głos #2 – Naprawimy ten błąd. Czas rozwiązać sprawę Felipe Castro.

Głos #3 – Rozwiązać sprawę Felipe Castro? To znaczy co zrobić?

Głos #2 – Rozwiązanie sprawy Felipe Castro może być tylko jedno.... ostateczne rozwiązanie.

Głos #4 – Sam nie ustąpi.

Głos #2 – Zmusimy go.

Głos #4 – To niebezpieczne, a co jeśli spowodujemy ostateczny krach wszystkiego? Ryzyko jest spore.

(To pytanie pozostaje bez odpowiedzi, bo materiał filmowy kończy się.)


Tony Hogański – Co to było? O co chodzi?

Jan Kowalski – Nie wiem, ale trzeba postawić GRU na nogi! Co robi Berenika Martinez? To pewnie niedobitki starego reżimu będą znów próbować swoich sztuczek. To może się skończyć znowu jakimś dramatycznym upadkiem federacji!

Tony Hogański – Uspokój się Janku.

Jan Kowalski – Ty też przysięgałeś wierność prezydentowi EWF, Felipe Castro. Mieliście zakończyć spiski.

Tony Hogański – Nie mam z tym nic wspólnego. Ktoś sobie żarty robi. Zresztą, w przeszłości wielokrotnie tak bywało, że jakieś tajemnicze głosy omawiały w ciemnościach wielkie diaboliczne plany, knuły spiski, a później nic z tego nie wychodziło. Nie przejmowałbym się takimi głupotami. Pewnie wasz Filip to ukartował, żeby wprowadzić element tajemnicy do tej nudnej jak Bundesliga gali.


(Znajdujemy się w biurze prezydenta EWF. Nic się tu nie zmieniło od naszej ostatniej wizyty w jego skromnych progach. Za biurkiem siedzi Felipe Castro, a do pomieszczenia akurat wchodzi Berenika Martinez.)

Felipe Castro – Czy możesz mi wyjaśnić co się tu dzieje?

Berenika Martinez – Nie do końca rozumiem, panie prezydencie.

Felipe Castro – Niewiele rozumiesz, prawda? Czasem się zastanawiam czy to jednak nie Avon powinien kierować GRU.

Berenika Martinez – Pan prezydent powinien wyrażać się jaśniej. Wtedy będzie między nami więcej zrozumienia, a współpraca stanie się efektywniejsza.

Felipe Castro – Zadziorna się robisz? Tak to mogłaś sobie gadać do Bidama, Franko czy mamusi, ale nie do mnie. EWF jest wreszcie moje i to ja ustalam zasady.

Berenika Martinez – Pan prezydent powtórzy to na następnym posiedzeniu rady nadzorczej, dobrze? Być może zapominasz, ale reprezentuję Esmeraldę Martinez i dysponuję jej udziałami. Pamiętaj, że chociaż zgrywasz samowładcę, to mimo wszystko twoja władza opiera się na szerokim konsensusie sił demokratycznych.

Felipe Castro – Dobrze, już dobrze. (Machnął ręką.) Co się stało z Nasem Jazzowskim?

Berenika Martinez – Podejrzewamy porachunki mafijne. Otworzył działalność gospodarczą w RPA bez znajomości miejscowych realiów i bez wcześniejszego zbadania rynku. Sądzimy, że po prostu ze swoim biznesem wszedł na teren, który już do kogoś należał. Nie dałam panu Jazzowskiemu zgody na otwarcie jego interesu na terenie hali z powodu braku miejsca. Teren poza halą wynajął niezależnie od nas. Poza tym, to poza obrębem hali nie jesteśmy w stanie zapewnić mu bezpieczeństwa. Ostrzegałam go i jak się okazuje słusznie. Mogą to też być porachunki plemienne lub religijne. Jak wiemy Nas współpracował z Boko Haram....

Felipe Castro (przerywając jej) Dość, nie chcę słuchać wymówek. Nas Jazzowski jest jedną z naszych największych gwiazd. Wraz z małżonką zapewnia nam pieniądze. Twoja osoba nie generuje natomiast żadnych dochodów, a twoim zadaniem powinno być zapewnienie bezpieczeństwa naszym najcenniejszym aktywom.

Berenika Martinez – Dochodów może moja osoba nie generuje, ale udziały w federacji posiadam. Powtarzam to jeszcze raz... (Uśmiecha się.) .... tak dla przypomnienia, panie prezydencie.

Felipe Castro (znów zmienia niewygodny temat) Dobra, dobra. Co ja teraz mam zrobić bez Nasa Jazzowskiego?

Berenika Martinez – Będziemy go szukać wraz z miejscową policją.

Felipe Castro – Postarajcie się, dobrze? To ważne. Przejdźmy do tematu numer dwa. Co to za nagrania są puszczane w trakcie gali? Co to za głosy? Co to za ostateczne rozwiązanie mojej kwestii?

Berenika Martinez – Prowadzimy śledztwo.

Felipe Castro – Nie będę tolerował spisków we własnej federacji.

Berenika Martinez – Oczywiście panie prezydencie, żadnych spisków.

Felipe Castro – Kolejne pytanie. Gdzie jest Vaclav?

Berenika Martinez – Nie wiem.

Felipe Castro – Gdzie jest SR-Crazy?

Berenika Martinez – Nie wiem.

Felipe Castro – I tak spokojnie o tym mówisz? Dwie nasze największe gwiazdy: SR-Crazy i Vaclav zaginęły. Nas Jazzowski porwany przez miejscowych gangsterów.

Berenika Martinez – Na szczęście są jeszcze Bidam i Franko. Młodsi, a lepsi.

Felipe Castro – Jestem jeszcze spokojny, ale moja cierpliwość ma pewne granice. Do końca gali chcę by nasze problemy zostały rozwiązane. Zrozumiano?

Berenika Martinez – Zrozumiano, panie prezydencie.

Szefowa GRU opuszcza gabinet.

Felipe Castro – Avon? Jesteś tam?

Z innego pomieszczenia do gabinetu wchodzi Avon Tschorny, jeden z oficerów GRU.

Felipe Castro – Avon, to dla ciebie szansa. Miej ją na oku i rozwiąż moje problemy.

Avon Tschorny – Mogę ją skompromitować i upiec kilka pieczeni na jednym ogniu.

Felipe Castro – To znaczy?

Avon Tschorny – Mam podejrzenia, że coś ją łączy z Bidamem. Można to ujawnić, na pewno gdzieś są dowody. Myślę też, że nie jest ona obojętna Franko, a Rzeźnik będzie na pewno zawiedziony, że obiekt jego westchnień dał dupy najlepszemu kumplowi. W ten sposób załatwimy sprawę Bereniki i skłócimy Bidama z Franko. Wiele pieczeni, jeden ogień. Dobry plan?

Felipe Castro – Masz na to dowody?

Avon Tschorny – Żadnych. Na razie....

Felipe Castro – To na razie po prostu ją obserwuj.

Avon Tschorny – Tak jest, panie prezydencie!

(Czas wreszcie powrócić na ring.)


Jan Kowalski – Felipe ma rację. Mam wątpliwości czy córka Esmeraldy Martinez umiejętnie kieruje GRU. Może brak jej doświadczenia? Młoda jest, dziewczęta w jej wieku....

Tony Hogański (przerywając mu) Janku, uważaj. Nie chcesz powiedzieć czegoś seksistowskiego? Czegoś wbrew wartościom, jakie do EWF wprowadził Felipe Castro?

Jan Kowalski – Masz rację. Podtrzymuję jednak moje zdanie. Ta gala przybiera niebezpieczny obrót. Nas Jazzowski uprowadzony przez miejscową mafię, SR-Crazy i Vaclav zaginęli, a do tego jakieś tajemnicze, mroczne spiski.

Tony Hogański – Czyli to co zawsze. W EWF przez lata nic się nie zmienia.

Jan Kowalski – Przejdźmy do kolejnej walki w takim razie.



EWF FTW Championship
Bidam (c) & (vs?) Franko vs Kevin Korn & Jean-Pierre Azincourt
 



Zaczyna grać Dead Or Alive i „You Spin Me Round (Like a Record)”, co oznacza pojawienie się na ringu byłych EWF Tag Team Champions. Publiczność wybucha spontaniczną radością, gdy Bidam i Franko wkraczają na arenę. Szczególnie Franko cieszy się sporą popularnością wśród fanów z RPA. Bidam chyba mniej, bo może nie lubią Azjatów?
Muzyka zmienia się w „Jenny from the Block" w wykonaniu Jennifer Lopez. Takiego hitu w EWF jeszcze nie grali! Publiczność jest znudzona, ale jednocześnie trochę zainteresowana. Spod FeliXtronu wychodzą wkrótce Kevin Korn iJean-Pierre Azincourt, czyli dziwne połączenie, które absolutnie nic nikomu nie mówi.

Jan Kowalski – Czego możemy spodziewać się po tej walce? Na pewno Bidam i Franko ruszą szybko do ataku by sprawę zakończyć gładko. Nie lekceważmy jednak połączenia Korna i Azincourta, bo to może być wybuchowa mieszanka!

Tony Hogański – Wybuchowa jak petarda, która w Sylwestra urywa pijakom palce. To jest właśnie tego typu połączenie.

Jan Kowalski – Więcej wiary Tony! Więcej optymizmu! Przypominam też, że w każdej chwili Franko może zaatakować Bidama, odliczyć go i w ten sposób zdobyć EWF FTW Championship.

Tony Hogański – Ostatnie kuszenie Rzeźnika? Moralny sprawdzian dla Franko? Tak to chyba Bidam nazwał.

Jan Kowalski – Właśnie tak! To gwarancja wielkich emocji!

Sędzią walki będzie Shaman, który słynie z prowadzenia tego typu widowisk w niekonwencjonalne sposoby. Stara się, ale czasem mu nie wychodzi. Jak będzie tym razem? Elektryzująca atmosfera w zatłoczonej hali, pełnej mieszaniny południowoafrykańskiego potu, osiąga szczyt, gdy rozpoczyna się tag teamowy pojedynek stulecia. Żartujemy, daleko mu do pojedynku stulecia, ale może nie będzie tak źle jak Hogański prorokuje? W jednym rogu mamy dynamiczną parę Bidama i Franko, kombinację stylu rodem z Azji i twardych ciosów, która wstrząsnęła światem polskiego wrestlingu. Nawet jeżeli nie są już EWF Tag Team Champami, to wzbudzają szacunek u przeciwników. Po drugiej stronie ringu ich przeciwnicy stoją gotowi na wszystko Kevin Korn i
Jean-Pierre Azincourt. Jak to się potoczy? Przekonamy się za chwilę! Shaman daje sygnał do rozpoczęcia walki, słychać gong, a walka rozpoczyna się od starcia Bidama i Korna w centrum ringu. Bidam wykorzystuje swoją błyskawiczną zwinność, by unikać prób chwytów Korna, frustrując swego mniej doświadczonego rywala rywala serią akrobatycznych przewrotów i kopnięć. W końcu wykonuje na nim DDT, a Korn pada bez czucia. Franko ochoczo zmienia się z Bidamem, a duet wykorzystuje chwilę, gdy przebywa jeszcze razem na ringu, podnoszą Korna by szybko zniszczyć go przy pomocy Double Suplexa!! Franko pinuje........1........2..... Azincourt przerywa!

Jan Kowalski – Hmm....

Tony Hogański – Czy twoje „Hmm" oznacza, że uważasz, że to raczej nie potrwa długo?

Jan Kowalski – Wszystko jest możliwe.

Kevin Korn leży bez życia, ale znajduje się na tyle blisko lin, że jego francuski partner zmienia się z nim. Azincourt wkracza do walki, demonstrując swoje umiejętności techniczne przeciwko Franko, zjawiskową prezentacją punchów i kopniaków. Rzeźnik przyjmuje te ciosy ze stoickim spokojem, a wielu pewnie zadaje sobie nawet pytanie dlaczego w ogóle na nie pozwala? Franko chyba jednak ma dość takiej zabawy, bo chwyta Azincourta w pozycję
do German Suplexa. Niespodziewanie jednak Francuz uderza go łokciem w twarz, następnie drugi i trzeci raz. Próbuje chwycić rywala i rzucić go Irish Whipem, ale Franko natychmiast kontruje i to jego rywal wpada plecami w narożnik. Rzeźnik błyskawicznie atakuje rywala Splashem. Następnie Franko wykonuje kolejny rozbieg, chcąc wykonać ponownie Splash. Jean-Pierre czytał chyba jakieś poradniki wrestlingowe, bo wyciąga nogę by wykonać Big Boota, ale Franko durny nie jest, unika ciosu, następnie chwyta rywala i likwiduje go potężnym European Uppercutem. Francuz pada. Bidam macha do Franko, więc ten zmienia się z nim. EWF FTW Champion podnosi Azincourta i wykonuje mu tradycyjnego Suplexa! Nowosibirski odbija się od lin i spada na rywala z Flying Knee Dropem. Następnie podnosi go, chwyta za ramię i rzuca na liny. Dochodzi do dziwnej sytuacji, bo niczym w grze w kręgle Jean-Pierre Azincourt wpada na sędziego Shamana, a ten wpada na stojącego za linami Kevina Korna!!! (EWF! EWF! EWF!) Bidam aż się zdziwił, że tak to się potoczyło.

Tony Hogański – Wspaniała akcja. Zaprawdę godna EWF.

Niespodziewanie na arenie słychać heel heat. Ciekawa sprawa, bo niby dlaczego? Kamera zaczyna krążyć po arenie, ale nikogo ani niczego nie widzi. Czy to może być niezidentyfikowany heel heat? Spontaniczny fenomen, który zdarza się podczas niektórych gal? Nie! Jednak nie! Z tłumu publiczności wyskakuje Bane, który wpada na ring! Bidam i Franko ruszają na niego... a Bane rozpyla na nich niezidentyfikowany biały proszek!!! Czy to jakieś nielegalne używki? Bidam i Franko są zupełnie oślepieni i nie wiedzą, co się dzieje. Shaman i Jean-Pierre Azincourt leżą bez życia na ringu, a Kevin Korn poza ringiem! Zza barierek oddzielających ring od publiczności wychodzą też dwaj mężczyźni, widzieliśmy ich wcześniej z rogiem nosorożca... i tenże róg widzimy też teraz! Bane wychodzi poza ring, chwyta ten róg, bo jak się okazuje wcale nie potrzeba dwóch mężczyzn by go nosić. Wraca z nim na matę... i z wielką siłą uderza nią oślepionego Bidama w bok!!! Pojawia się krew, jakieś tkanki Bidama zostały lekko draśnięte przez to uderzenie, a azjatycki zawodnik wręcz zawył z bólu!!! (EWF! EWF! EWF!) Bidam pada, a na dodatek dostaje jeszcze kilka kopniaków. Franko kręci się po ringu oślepiony. Wie, że coś się dzieje, ale usunięcie proszku z oczu nie wychodzi mu najlepiej. Bane dopada do niego i powala go potężnym Clotheslinem! Jean-Pierre Azincourt i Bidam leżą na macie wśród rozpylonego białego proszku, z którym miesza się krew Bidama. Bane rzuca Franko na tą dwójkę. Następnie chwyta Shamana, oczyszcza mu oczy w sposób iście mesjański i odsuwa się na bok. Tymczasem sędzia Shaman zauważa, że Franko leży na Bidamie i Azincourcie! Pin.....1..........2..........3! (Zwycięzcami są: Bidam i Franko! Franko zostaje nowym EWF FTW Champem!)

Jan Kowalski – No i tak to się skończyło.

Tony Hogański – Miałeś jakieś wątpliwości?

Jan Kowalski – No, ale ta interwencja?!

Bane uśmiecha się złowieszczo, po czym ewakuuje się z ringu wraz ze swoim rogiem nosorożca. Bidam leży zakrwawiony. Franko odzyskał już chyba widzenie, szkoda że nie wcześniej, ale timing w EWF jest zawsze odpowiedni. Butcher jest w szoku, bo do końca nie rozumie, co się stało. Trochę pomagają mu powtórki na FeliXtronie by wszystko to sobie w głowie poukładać.
Jean-Pierre Azincourt ewakuował się już poza ring, gdzie spotkał przebudzonego Kevina Korna. Panowie w zasadzie nie wiedzą jak się zachować.  Co na to fani? Publiczność świętuje, bo Franko to jeden z ich ulubieńców. Shaman wręcza mu EWF FTW title, a ten w sumie chyba nie wie, co powiedzieć. Pomaga wstać Bidamowi, który ociera krew ze swego poranionego boku niczym chrześcijański, wychudły męczennik z pierwszych wieków naszej ery. Chyba w sumie nawet nie wie, co to takiego zaszło, bo dopiero Franko mu to tłumaczy. Bane wraz z dwoma swoimi pomagierami zdążyli już opuścić arenę.

Tony Hogański – Bidam jest chyba oszołomiony.

Jan Kowalski – Czy to koniec jego przyjaźni z Franko?

Tony Hogański – Czy to ten moment, gdy mu wreszcie przypierdoli? Odkąd ich drużyna powstała wiele osób zadawało sobie pytanie: kiedy wreszcie jeden zdradzi drugiego? Większość obstawiała, że to Bidam zakończy ich związek, bo jest bardziej niestabilny emocjonalnie. Czy stanie się to teraz?

Bidam dziwnie przygląda się Franko, a ten nadal mu tłumaczy. Nowosibirski spogląda na niego złowrogo, po czym... uśmiecha się czarująco i wyciąga dłoń w stronę kolegi.

Tony Hogański – Czy teraz?! Czy wreszcie?!

Franko odwzajemnia uścisk dłoni. Panowie uśmiechają się.... i wtedy Bidam dynamicznie przyciąga Franko do siebie!!!

Tony Hogański – Teraz!!!! Stało się!!!!

.... by go przytulić po męsku i poklepać po ramieniu.

Jan Kowalski – Jednak nie.

Publiczność świętuje po swojemu, a Bidam i Franko opuszczają ring.
Pod pewnym względem to wszystko skończyło się szczęśliwie dla byłych EWF Tag Team Champów, bo walkę wygrali. Trochę gorzej dla Bidama, który stracił swój EWF FTW Championship. Nie może za to jednak winić Franko, a raczej Bane'a. Panowie wśród śpiewów i dźwięków wuwuzeli zniknęli z areny. A Kevin Korn i jego francuski kolega? Sporo pracy przed nimi, ale taka walka to z pewnością dobra okazja do zdobycia cennego doświadczenia.

Jan Kowalski – Ostatnie kuszenie Rzeźnika powiodło się czy nie?

Tony Hogański – W EWF nie ma rzeczy ostatnich czy ostatecznych. Franko jeszcze kiedyś wbije swój rzeźniczy tasak w plecy Bidama.

Jan Kowalski – Lub na odwrót.


(Znajdujemy się na zapleczu, a konkretniej w jakiejś salce konferencyjnej, w której to przebywa Felipe Castro, który być może chciał odpocząć od swojego prezydenckiego biura. To oczywiście tylko domniemania, bo oczywiście mógł brać udział w jakiejś konferencji, bo sama nazwa salka konferencyjna wskazuje, że w tych pomieszczeniach należy odbywać konferencje, albo w czasie rzeczywistym albo konferencje video. Porzućmy te dywagacje, bo Felipe Castro siedzi przy stole, który jest długi, więc pewnie też można nazwać go konferencyjnym i wyraźnie na kogoś czeka. Chyba jest też trochę zniecierpliwiony, bo dzisiaj wszystko go denerwuje. W końcu otwierają się drzwi i do pomieszczenia wkracza Ghul! Pod pachą trzyma skórzaną teczkę.)

Felipe Castro – No nareszcie, ile można czekać?

Ghul – Panie prezydencie, ale ja jestem punktualnie.

Felipe Castro – A mogłeś przyjść wcześniej i mielibyśmy to szybciej z głowy. No, ale przejdźmy do rzeczy. Jak nasze sprawy?

Ghul – Panie prezydencie, śpieszę donieść, że moja agencja sportowo-marketingowa Ghul Management znalazła panu idealnych kandydatów! Świeży narybek, świetnie rokujący! (Ghul otwiera swoją skórzaną teczkę i podaje prezydentowi wyciągnięty stamtąd folder.) Proszę bardzo, ale czy mogę spytać po co to panu?

Felipe Castro – Jak to po co? EWF musi się rozwijać, musimy sięgać po młode talenty.

Ghul – Nie możemy szukać młodych talentów w Polsce? O ile się nie mylę Esmeralda Martinez miała pewne plany by otworzyć federacje rozwojowe dla polskich...

Felipe Castro (przerywa mu uderzeniem pięścią w stół)Esmeraldy w EWF już nie ma! Teraz rządzę ja! Co za bzdury zresztą, jesteśmy federacją globalną, nie chcemy się babrać w polskim, narodowym sosie. Talenty z zagranicy przyciągną do wrestlingu liberalną młodzież z wielkich ośrodków miejskich, pokażą nasze otwarcie na inne kultury i większą inkluzywność.

Ghul – Jak pan prezydent chce, ja nie wnikam.

Felipe Castro (przegląda dokumenty od Ghula)Kogo my tu mamy?

Ghul – Tak jak pan prezydent chciał. Same najlepsze talenty z Ameryki Południowej i Środkowej, a do tego trójka dumnych wojowników z Lesotho, których poleca jakiś senator.

Felipe Castro – Ale się nazywają... Thiago Moretti, Casimiro Pereyra, Lautaro Medina, Damián Ruiz, João Andrade, Rafael Vieira, Esteban Zuluaga, Diego Navarro, Mateo Quesada, Bruno Figueroa, Thabo Khiba, Kabelo Letsie, Sibongile Bongani.

Ghul – Ten ostatni już nawet dzisiaj walczył w dark matchu i spisał się znakomicie.

Felipe Castro – Tak? Wygrał?

Ghul – Niestety nie. Został pokonany przez Dobrego Czecha Honzę.

Felipe Castro – Kogo? Nie mamy takiego zawodnika.

Ghul – To chyba kucharz SR-Crazy'ego.

Felipe Castro – Świetnie się zaczyna. Nie ma co.

Ghul – Chce pan ich zobaczyć?

Felipe Castro – Przywiozłeś ich wszystkich tutaj? Po co?

Ghul – Efekt na żywo jest lepszy od przeglądania wydrukowanych dokumentów. (Ghul gwiżdże, po czym otwierają się drzwi i do pomieszczenia wchodzi trzynastu młodych gniewnych.) Oto i oni.

Felipe Castro (przyglądając się uważnie młodzieży) No Ghul, całkiem mi zaimponowałeś. Mimo, że współpracowałeś blisko ze starym reżimem, to wierzę, że dasz radę i w nowym EWF. Zatrudnimy ich na okres próbny i zobaczymy, co z tego będzie.

Ghul – Proponuję, żeby na następnej gali wystąpili w dark matchu.

Felipe Castro – Nie widzę przeciwwskazań. Doskonała robota, a teraz wybacz, ale muszę iść. Wiele się dzisiaj dzieje.

Prezydent EWF wstaje i ściska dłoń Ghula.

Ghul (do swoich podopiecznych) Chłopaki, na cześć prezydenta EWF - Hip! Hip!

Podopieczni Ghula (chórem) Hura! Hura! Hura!

(Wśród wiwatów młodych zawodników Felipe Castro opuszcza salkę konferencyjną.)


Jan Kowalski – Ciekawie się zapowiada.

Tony Hogański – Co ty mówisz? Ghul ma rację - zamiast wspierać młode, polskie talenty, to Felipe Castro chce nam zrobić z EWF Ekstraklasę. Czy on się nazywa Antoni Ptak?!

Jan Kowalski – Lepszy Antoni Ptak niż Sabri Bekdas.

Tony Hogański – Nadal nie rozumiem... Niby to lepiej ściągać zawodników z zagranicy niż trenować własnych chłopaków?

Jan Kowalski – Przypominam, że to Esmeralda Martinez wprowadziła do EWF porządki rodem z Ameryki Łacińskiej, a Game z Japonii.

Tony Hogański – To było dawno i były to błędy młodości. Zresztą, może i masz racje, ale czy to był import wrestlerów na taką skalę? Trzynastu zawodników? Nie ma na to precedensu!

Jan Kowalski – Tony, nie rozdzieraj szat. Nie wiadomo czy oni w ogóle zaczną występować. Sam zresztą słyszałeś, że najpierw będzie okres próbny i dark matche. Nie musisz do wszystkiego podchodzić tak negatywnie, bo to się robi męczące.


(Kamera przenosi nas do jakiegoś opuszczonego magazynu. Po czym poznać opuszczony magazyn? Przede wszystkim, jest on opuszczony. Pomieszczenie w którym się znajdujemy na razie spełnia ten wymóg. Po drugie, jest magazynem, to znaczy widać gdzieś zdezelowany wózek widłowy, jakieś kartony, do których niegdyś pakowano towary, drewniane skrzynie zarówno duże jak i małe, półki i rusztowania magazynowe. Ten wymóg także został spełniony. Kamera krąży po dość wysokiej hali magazynowej, aż wreszcie trafia do miejsca, które wcale nie jest opuszczone. Znajduje się tu mnóstwo czarnoskórych gości o fizjonomii bandytów i gwałcicieli z włoskich czy greckich plaż. Jest też Nas Jazzowski, a raczej jego związane i pobite zwłoki.)

Bandyta #1 (zniecierpliwiony) No i co mamy z nim zrobić?

Bandyta #2 – Czekać.

Bandyta #1 – Na co czekać?

Bandyta #2 – Czekamy na sygnał.

Bandyta #1 – Bić można chociaż?

Bandyta #2 – Nawet trzeba! Napierdalać go!

(W dłoniach oprychów pojawiają się kije, jakieś metalowe rury i zaczyna się ostra akcja obijania Jazzowskiego. To poruszający widok, gdyż brak w nim wrodzonej wrestlingowej delikatności, jest czysty popis brutalności, mocnych ciosów, silnych uderzeń, potężnych kopniaków. Samozwańczy mesjasz polskiego wrestlingu cierpi, krwawi, ale przynajmniej zachowuje jeszcze godność i nie krzyczy z bólu. Na razie....)


Jan Kowalski – Co tam się dzieje?! Wiele można mówić o Jazzowskim, ale na takie traktowanie nie zasłużył!

Tony Hogański – Serio? Gość, który sprowadził na EWF Boko Haram i doprowadził do upadku federację?

Jan Kowalski – Nie był w tym sam, poza tym jego intencje nie były takie złe. (Janek trochę w sumie sam zwątpił czy tak było w rzeczywistości.) No.... to skomplikowana postać.

Tony Hogański – Z pewnością.


(Przenosimy się tym razem poza obręb hali. Jesteśmy na jednej z ulic Johannesburga, ale nie znowu tak daleko od miejsca, gdzie rozgrywana jest gala. Tu znajduje się jedna z lepszych restauracji w mieście, bo i w takim mieście jak Johannesburg oprócz przerażającej biedy są też takie miejsca, gdzie lokalne elity chcą dobrze zjeść i wypić w miłej atmosferze. W tych oto okolicznościach przyrody widzimy jak z owej restauracji wychodzą aktualny EWF World Champion SR-Crazy.... i Dark Avenger!)

SR-Crazy – Muszę przyznać, że długo nie mogłem uwierzyć...

Dark Avenger – A jednak...

SR-Crazy – Cieszę się, że wszystko sobie wyjaśniliśmy.

Dark Avenger – Zajęło nam to dwie godziny prawie. Jak ten czas szybko leci.

SR-Crazy (spogląda na zegarek) Dwie godziny? Przecież jest gala! (Rozgląda się.) Miszka, Smela? Gdzie jesteście?

Z restauracji wyłaniają się nieodłączni kompani SR-Crazy'ego, Miszka oraz Smela.

SR-Crazy – Moja walka już za kilkanaście minut!

Smela – Przepraszamy mentorze.

Miszka – Tak dobrze ci się rozmawiało z Avengerem, że nie chcieliśmy przeszkadzać. Piękna chwila, piękny moment. Jak papież przy Ścianie Płaczu.

SR-Crazy – To wołaj stażystów, niech mnie niosą do hali! (Wyciąga z kieszeni swoją buławę i majestatycznie wskazuje kierunek, w którym to według niego powinna znajdować się hala.) Do hali! Naprzód!

Smela – Mentorze, na piechotę nie zdążymy.

SR-Crazy – Trzeba łapać rikszę?

Smela – Mentorze, riksze łapie się w Azji. Normalnie taksówkę weźmiemy to spokojnie zdążymy na main-event.

SR-Crazy – Całą galę przegapiłem, ale numer.

Miszka – Mentor i tak za wiele na tych galach nie robił.

SR-Crazy – Co proszę?

Miszka – No głównie gadał i się lenił.

SR-Crazy (oburzony) Wcale nie! Ostatnio byłem bardzo aktywny. Pamiętacie jak przypalałem Vaclava jak Kmicica? Czy to była ostatnia gala?

Miszka – Mentor nawet nie pamięta czy to było miesiąc temu czy rok temu, bo wszystkie gale są takie same. Wszystko się mentorowi zlewa w jedno.

SR-Crazy – To walczę dzisiaj z Vaclavem czy z Gambitem?

Zapada cisza.

Miszka – Mentor tak na serio?

SR-Crazy – Gambit to był mój nemezis w 2001 roku. Ile ja się przez niego napociłem, a jeszcze młody byłem!

Smela – Spokojnie, spokojnie. Taksówka podjeżdża, a po gali pójdziemy do Honzy na knedliki.

SR-Crazy – To czeskie żarcie mnie wykańcza.

(EWF World Champion i jego trzódka wsiadają do taksówki, która właśnie nadjechała. Z gracją się zapakowali do środka, a taksówka wkrótce odjeżdża. My wracamy na ring.)


Jan Kowalski – No i znalazł się SR-Crazy. Widzisz Tony? Nie ma dramatów.

Tony Hogański – Zapomniał o gali, bo się zagadał. W pewnym wieku nie powinno się już pojawiać w EWF.

Jan Kowalski – Wygląda na to, że byliśmy też świadkami przełomu. SR-Crazy wreszcie dogadał się z Dark Avengerem! Pamiętamy, że Crazy nie chciał uznać go za prawdziwego i twierdził, że to przebieraniec...

Tony Hogański – Technicznie rzecz biorąc Dark Avenger zawsze był przebierańcem. Rozumiesz, maska, kostium i te sprawy.

Jan Kowalski – Chodzi o to, że uważał go za fałszywego! A tu proszę, dogadali się! Czyli wychodzi na to, że Avenger jest jednak oryginalny.


(Jesteśmy na parkingu. Niby nic się tu nie dzieje, ale już po chwili podjechał dwa luksusowe samochody dobrych i znanych marek. Na parkingu pojawia się Bane z jednym z EWF Tag Team titles. Są tu także dwaj mężczyźni, których wcześniej widzieliśmy, a którzy niosą róg nosorożca.)

Bane – W sumie to dzisiejszy dzień to nawet kurwa sukces. (Do mężczyzn.) No dalej, na co czekacie? Pakujcie towar!

Zgodnie z poleceniem EWF Tag Team Champa, mężczyźni ładują róg nosorożca do pojazdu. Jakby nie patrząc to ciekawa praca, na początku gali zajmowali się jego wypakowywaniem, a teraz pakują go z powrotem na miejsce. Zjawia się też Vesna Obrenowić, która z zainteresowaniem przygląda się tej scenie. Bane zauważa ją i z zainteresowaniem zagaduje.

Bane – Widzę, że Max posłuchał i przysłał lepszy towar. Jedziesz ze mną?

Vesna Obrenowić – Pracuję.

Bane – Mam pieniądze, to nie problem.

Vesna chyba chciała go spoliczkować za ten dwuznaczny komentarz, ale lekko speszyła się widząc groźny wzrok Syna Anarchii.

Vesna Obrenowić – Powiedz Bane... Dlaczego Bidam?

Bane – Kurwa mam go dość. Naprawdę mam go już dość. To tak trudno pojąć? Powiedz mi, czy tylko ja jestem tu normalny i nie mogę wytrzymać z nim? Chodzi po hali, gada jakieś pierdoły, zaczepia ludzi i on myśli, że jest fajny? Czy nikt naprawdę nie widzi, że on sobą niczego nie reprezentuje? (Przedrzeźnia Nowosibirskiego.) O! Patrzcie na mnie! Jestem Bidam! Dziwny Mongoł, biedna sierota, a przy tym nadzieja polskiego wrestlingu, chociaż nie umiem walczyć. Jestem taki oryginalny, pół świata zjechałem, niczym się nie przejmuje, mieszkam w szafach i zjadam kurczaki. Proszę cię Vesna, co to kurwa jest za farsa? Kto promuje tego gościa? Powiedz mi kurwa kto?

Vesna Obrenowić – Ja nie wiem, ale... ludzie go lubią?

Bane – Ludzie go lubią, bo im kurwa kazali go lubić. Nieobliczalny i nieprzewidywalny Bidam. (Wybucha śmiechem.) Dobry żart. Pokazałem gdzie jego miejsce. Teraz nie jest już taki mądry, co? Jego kumpel zabrał mu pas, bo jak tak chciałem. Mogłem to zrobić i to zrobiłem. Od dzisiaj możecie mówić, że jestem twórcą EWF FTW Champów! Wyświadczyłem wszystkim przysługę i jeszcze mi kiedyś za to podziękujecie. (Zmieniając temat.) To co? Jedziesz ze mną?

Vesna Obrenowić – Dziękuję, ale nie.

Bane – Twój wybór, ale jak kiedyś będziesz stara, brzydka, samotna i mieszkała z kotami, to przypomnisz sobie moją propozycję i pożałujesz tej decyzji.

(Po tych słowach Bane, twórca EWF FTW Champów, wsiada do samochodu i odjeżdża. Za nim rusza drugi pojazd, a my wracamy na ring.)


Jan Kowalski – Znamy zatem motywację Bane'a.

Tony Hogański – Miał w sumie trochę racji.


(Przenosimy się znów poza obręb hali. Znajdujemy się przed nieoznakowanym budynkiem gdzieś w Johannesburgu. Wszystkie okna przesłonięte są czerwonymi kotarami czy też innymi zasłonami. Przed budynkiem natomiast kręci się kilku grubych murzynów, którzy wyglądają na ochroniarzy. Wtedy właśnie przed budynkiem zatrzymuje się jeep z logiem EWF, z którego wysiada Berenika Martinez.)

Berenika Martinez (zdegustowana) Co za miejsce.... (Poprawiła znajdujący się za pasem persko-arabsko-turecki sztylet handżar.) No, ale można się było spodziewać, że tu go znajdziemy.

Wtedy właśnie przez główne drzwi wychodzi Vaclav. Murzyńscy ochroniarze kłaniają mu się w pas. Wróg Ludu zauważa Berenikę i podchodzi do niej z perfidnym uśmiechem.

Vaclav – Nie wiedziałem, że sobie tu dorabiasz? Poczekałbym aż twoja zmiana się zacznie.

Berenika Martinez – Uwierz mi, że mój pobyt tutaj to żadna przyjemność.

Vaclav – Tego ci właśnie brakuje, przyjemności, ale nie martw się, wujek Vaclav może pomóc.

Berenika Martinez – Felipe Castro prosił mnie bym cię odnalazła i ściągnęła do hali. Twoja walka już za kilkanaście minut.

Vaclav – Filip niech się tak nie gorączkuje. Wiesz jaki tu mają wybór? Testowałem przedstawicielki wielu plemion, Zulusi, Khosa, Soto, Koloredzi, tylko Burek nie było, bo to nie jest apartheidowy lokal.

Berenika Martinez – Nie chcę znać szczegółów.

Vaclav (podchodząc do Bereniki) A co ty taka harda, co? Dumna panienka? Myślisz, że jak rządzisz GRU to ktoś się ciebie boi? Albo, że nazywasz się Martinez jak mamusia? Nikt się ciebie nie boi. Filip oddał ci GRU w ramach poprawności politycznej, bo warto promować kobiety, a on podobnie jak ja nie jest waginosceptykiem.... chociaż ja akurat w inny sposób. Taka dumna jesteś, co? Dumna i harda. Wiele już takich stawało przede mną i zawsze łamałem ich hardość.

Berenika Martinez – Musimy się śpieszyć.

Vaclav – Ja nic nie muszę. Spokojnie pojadę do hali i zostanę wreszcie pierdolonym EWF World Champem, nawet jeśli odrobinę się spóźnię. Musisz wiedzieć, że jestem mistrzem spóźnień, co mogę łatwo udowodnić. (Wskazuje na budynek.) Wchodzimy do środka?

Berenika Martinez – Nie.

Vaclav – Jak już mówiłem, złamiemy tę twoją hardość. Ja albo Filip, to bez znaczenia, w końcu się rozkraczysz i zobaczysz kto tak naprawdę rządzi w EWF. Wiesz co? (Przygląda się jej i spluwa.) Nawet nie mam już dzisiaj na ciebie ochoty. Jedziemy!

Berenika Martinez – Jedź, ja jadę następnym.

Vaclav – O? Brzydzimy się jechać jednym samochodem z wujkiem Vaclavem? A może w głębi serca boisz się, że nie będziesz mogła się oprzeć moim zniewalającym vaclavowskim feromonom?

Główny pretendent do EWF World Championship wybucha rubasznym śmiechem, po czym bezceremonialne klepie Berenikę w tyłek i rusza w stronę samochodu.

Berenika Martinez – Spierdalaj.

Vaclav – Co powiedziałaś? Co powiedziałaś?

W tym momencie z tłumu wyskakuje jakiś człowiek, który chce się rzucić na Vaclava. Na szczęście GRU czuwa, bo rusza w jego stronę, a Berenika rzuca w stronę napastnika sztyletem, ten przelatuje obok niego i nieszczęśliwie zahacza łydkę Vaclava, powodując jakby się wydawało lekkie rozcięcie. Wróg Ludu syczy ze złości, a jego krew zaczyna kapać na chodnik.

Vaclav – Co zrobiłaś kurwa? Spudłowałaś? (Wskazuje na napastnika.) Kto to w ogóle jest?!

Wróg Ludu wściekając się zaczyna okopywać napastnika, którego obezwładniło GRU. Funkcjonariusze jednak biorąc pod uwagę lekką ranę Vaclava jak i niebezpieczne miejsce, pakują pretendenta do mistrzowskiego tytułu do jeepa i odjeżdżają. Szefowa GRU nachyla się nad człowiekiem, który zaatakował Vaclava.

Berenika Martinez – Dlaczego to zrobiłeś?

Mężczyzna (wskazując na budynek, z którego wcześniej wyszedł Vaclav) Moja córka... Jest tam.... a on.... a on.... ona...

Berenika Martinez – Nie mów już nic. (Podnosi swój sztylet, a następnie zwraca się do pozostałych funkcjonariuszy GRU.) Obijcie go trochę, a później niech wam ucieknie.

Mężczyzna – Nie trafiłaś we mnie. Spudłowałaś.

Berenika Martinez (czyszcząc szmatką sztylet z krwi Vaclava) Kto powiedział, że w ciebie celowałam?

(Wracamy na ring.)


Jan Kowalski – Zamach na Vaclava! Zamach na Vaclava! Zamach na Vaclava! Zamach na Vaclava!

Tony Hogański – Uspokój się Janku, to zbieg okoliczności. Kto by przypuszczał, że mój zdradziecki wychowanek korzysta z usług burdeli.

Jan Kowalski – GRU jest dzisiaj wyjątkowo niekompetentne! Najpierw Nas Jazzowski, teraz Vaclav.

Tony Hogański – To kwestia interpretacji.

Jan Kowalski – W sumie najważniejsze, że zarówno Vaclav jak i SR-Crazy się znaleźli i main-event nie jest chyba zagrożony. Miejmy nadzieję, że skaleczenie Vaclava jest niegroźne.

Tony Hogański – Wszyscy się znaleźli! Co za ulga! Pamiętasz, że mieliśmy wrestlera o pseudonimie Znajda? Ciekawe co u niego?


(Znów jesteśmy na zapleczu. Tym razem trafiliśmy do kwatery głównej Armii Prus Wschodnich. Na podłodze leży pijany Rusłan Smirnow, który do niczego się już chyba nie nadaje, a w zasadzie to nigdy do niczego się nie nadawał. W szatni widzimy SeBę i Franza, którzy się kłócą. Są tu też Mati i Adi.)

Franz – To przez ciebie! Przez ciebie przegraliśmy!! Mogliśmy mieć puchar, a nie mamy niczego!!! Mój Tragicznie Zmarły Brat ostrzegał mnie przed takimi jak ty!

SeBa – Tak? Ostrzegał? I gdzie jest teraz! (Rozgląda się ironicznie.) Powiem ci, gdzie on jest!! Nie żyje!!!! Pogódź się wreszcie z jego śmiercią!!! On nie żyje i już nie wróci!!!

Franz – Co powiedziałeś ty militarystyczny wieprzu?!

SeBa – To, co słyszałeś!!!

Franz – Odszczekaj to!!

Adi (próbując ich rozdzielić)Nie kłóćcie się!

SeBa i Franz zaczynają się szarpać. Franz mocniej odpycha Adiego, który przewraca się i uderza głową o posadzkę.

Mati (klękając nad nieprzytomnym Adim)On stracił przytomność!!

Franz – To będziesz miał Tragicznie Zmarłego Kuzyna!

SeBa – Co??? Już ja ci pokażę....

Mati – Mam tego dość!!!

Kuzyn Mati zaczyna wrzeszczeć, widać, że jest niesamowicie wściekły, co wywołuje popłoch u Franza i lekkie zdziwienie SeBy. Mati chwyta pruski hełm SeBy, zakłada go sobie na głowę, po czym podwójnym Spearem powala zarówno SeBę jak i Franza. Cała trójka przewraca się na pijanego Rusłana Smirnowa! Otwierają się drzwi i do pomieszczenia wchodzi Shaman w stroju sędziego, który od razu zaczyna klepać..... Pin......1........2......3! (Zwycięzcami są: SeBa & Mati & Franz!)

Mati – Mam hełm, więc przejmuję kontrolę nad Armią Prus Wschodnich! Teraz ja jestem wodzem naczelnym! Mam dość waszych kłótni!

(Wściekły Mati wychodzi z szatni, nadal mając na sobie pruski hełm feldmarszałkowski, a my wracamy na ring.)


Jan Kowalski – Co tu zaszło?

Tony Hogański – Nie ma już Armii Prus Wschodnich pod wodzą SeBy. Władza przeszła w ręce Matiego.

Jan Kowalski – Czy Mati mógł podjąć taką decyzję? Czy to legalne?

Tony Hogański – Kto ma hełm, ten ma władzę.


(Trafiamy na jeden z korytarzy. Idzie nim smutna i szlochająca Weronika Passent.)

Weronika Passent (przez łzy)Nas.... biedny Nas.... niech mu ktoś pomoże.... Gdzie jest biuro tego prezydenta EWF? Mój biedny Nas...

W tym momencie na korytarzu pojawia się Bidam.

Bidam – Dlaczego płaczesz? (Drapie się po czuprynie.) Ja w sumie mam dzisiaj więcej powodów do łez. Miałem pas i nie mam go już.

Weronika Passent (przez łzy)Nas.... Nas....

Bidam – Co z nim?

Weronika Passent – Co się z nim stało? Co z nami będzie?

Zaczyna szlochać. Nowosibirski przytula ją opiekuńczo i pozwala się wypłakać.

Bidam – Nic się nie bój...

Weronika Passent – Znajdziesz Nasa? Pomożesz mu?

Bidam – Oczywiście. Ja pomagam ludziom w potrzebie, a już szczególnie damom w opresji.

Weronika Passent – Dziękuję.... Czy jesteś detektywem?

Bidam – Bywam nim... bo widzisz... ja jestem i byłem już każdym. Idź spokojnie do swojej szatni, a później do hotelu. Ja się wszystkim zajmę.

Weronika Passent – Dziękuję....

(Tak kończy się ta niesamowita historia. WAMP rusza do szatni, Bidam w swoją stronę, a my wracamy na ring.)


Jan Kowalski – Czy on jej pomoże? Czy Bidamowi można zaufać?

Tony Hogański – A nie?

Jan Kowalski – Nie wiem. On jest jakiś taki... nieprzewidywalny.


(Znów znajdujemy się w królestwie mroku i nie jest to mieszkanie dawnego Vaclava, który niegdyś był mroczny. Jest ciemno, ale już po chwili słychać głosy.)

Głos #1 – No to k... proponuję zacząć operację i załatwić sprawę raz, a porządnie. Ostatecznie.

Głos #2 – Taki właśnie mam plan.

Głos #3 – Tu nie ma co gadać, tu trzeba działać.

Zgodnie z życzeniem akcja się rozpoczyna! Światło nagle się zapala. Jesteśmy w jakimś pomieszczeniu, w którym przy stole siedzi kilku mężczyzn. Nie jesteśmy jednak w stanie nawet zauważyć kto, bo tuż po tym jak światło się zapaliło, to drzwi do pomieszczenia zostały po prostu wykopane z zawiasów, a do środka wpadło mnóstwo funkcjonariuszy GRU. Robi się zamieszanie, ale nikt nie stawia większego oporu. GRU powala każdego z uczestników tej mrocznej narady na podłogę i w stylu akcji służb specjalnych krępuje ich ruchy.

Funkcjonariusz GRU – Nie ruszać się, to nikomu nic się nie stanie!

Po chwili do pomieszczenia wchodzi Berenika Martinez. Jak widać zdążyła już wrócić z wyprawy mającej na celu odnalezienie Vaclava.

Funkcjonariusz GRU – Mamy ich wszystkich.

Berenika Martinez – Doskonale.

Martinez odchyla głowę jednego z zatrzymanych, później kolejnemu, kolejnemu i kolejnemu. Okazuje się, że są to emeryci z dawnego PCW i EWF. Wyrzuceni z domu spokojnej starości przez Felipe Castro, tułali się po świecie, przygarnął ich w pewien sposób senator Szakal, a teraz znaleźli się tutaj.

Berenika Martinez – Co tu robicie?

Emeryt (Głos #1) – Konspirujemy...

Berenika Martinez – Ach konspirujecie?

Emeryt (Głos #2) – Jak za starych dobrych czasów Tony'ego Krocka. Bo panienka wie, ja brałem udział w spisku na Lobo w 1999 roku. Co panienka wtedy robiła?

Berenika Martinez – Chyba byłam szczęśliwa... (Wraca do tematu.) Jak się tu dostaliście?

Emeryt (Głos #3) – No.... przecież organizatorzy sprzedawali bilety VIP z opcją wejścia za kulisy, to kupiliśmy. Prawda, chłopaki?

Weterani (chórem)Prawda!!

Berenika Martinez – No to dobrze, że się wyjaśniło. Felipe Castro już myślał, że to jakiś spisek się rodzi.

O wilku mowa, bo w pomieszczeniu pojawia się sam prezydent EWF.

Felipe Castro – A to nie jest spisek?

Berenika Martinez (zdziwiona) A jest? Spisek emerytów?

Felipe Castro – A skąd wiesz, że za nimi nie stoi Szakal? Ten łysy skurwiel na pewno nie może się uspokoić. Oczekiwałbym od ciebie dużo więcej aktywności.

Niespodziewanie prezydent uderza jednego z emerytów w brzuch i chwyta za włosy.

Felipe Castro – Gadaj! Dla kogo pracujecie?! Kto was tu przysłał?! Szakal?! Kraven?!

Berenika Martinez – Panie prezydencie...

Felipe Castro – Czy ja muszę uczyć cię jak się kieruje GRU?

Berenika Martinez – Panie prezydencie, działać trzeba mądrze. Nic nie wskazuje na to by ci starcy stanowili zagrożenie dla twojej władzy.

Felipe Castro (do funkcjonariuszy GRU) Zabrać ich i przesłuchać!

Panowie z GRU spoglądają na Berenikę, a ta kiwa głową, że wszystko w porządku.

Berenika Martinez – Oczywiście, usprawnimy pracę GRU i sprawdzimy dokładnie wszelkie tropy.

Felipe Castro – Z tobą to jeszcze sobie porozmawiam. Wyjaśnisz mi dlaczego naraziłaś Vaclava na niebezpieczeństwo! (Nagle krzyczy w stronę drzwi.) Avon!

Pojawia się Avon Tschorny.

Felipe Castro – Avon, osobiście zajmij się przesłuchaniem tych dziadów.

Avon Tschorny – Tak jest, panie prezydencie!

Felipe Castro – To na pewno Szakal. On się zajmował tymi dziadami. Jego też znaleźć i przesłuchać.

Berenika Martinez – Szakala już nie ma w hali. Pojechał na lotnisko.

Felipe Castro – Jakie lotnisko? Co ten łysy cymbał znowu wymyślił? (Macha ręką zrezygnowany.) Zresztą, nieważne. Szkoda mojego zdrowia.

(Wracamy na ring.)


Tony Hogański – Spisek emerytów. Tego jeszcze nie grali.

Jan Kowalski – Felipe ma rację. GRU zbagatelizowało sytuację. Nie wiadomo kto za tym stoi.

Tony Hogański – Pewnie ktoś, kto ma sto lat, skoro są to dziady z PCW.

Jan Kowalski – Czyli sugerujesz Sandmana?

Tony Hogański – Nic takiego nie powiedziałem.

Jan Kowalski – Jesteście z nim w zmowie? Kto jeszcze siedzi w tym spisku? Ty? A jak ty to i Szakal. Skoro Sandman to pewnie też Game i Kraven. Może Hangman... Zawsze te same osoby, nomenklatura, która uwłaszczyła się na EWF. Muszę dać znać GRU... a nie, Berenika się do tego nie nadaję. (Zaczyna mówić do siebie.) Tak, tak. Wpadłem na trop spisku, sam to wszystko poukładałem.... muszę zawiadomić Felipe Castro.

Tony Hogański – Janku, ty w swojej służalczości wobec młodego Castra wpadłeś w jakąś obrzydliwą paranoję.

Jan Kowalski – To wszystko z troski o EWF. Ja naprawdę nie chcę by EWF znowu upadło. Władza w EWF musi być stabilna i będę jej bronił, jaka by ona nie była.


(Znów jesteśmy poza obrębem hali. Znajdujemy się przed magazynem, który wygląda na opuszczony. Przed nim stoi kilku czarnoskórych gości, w tym jeden starszy, którego charakterystyczną cechą jest brak rąk. To z pewnością wielki patriota Republiki Południowej Afryki, być może nawet walczył wraz z Nelsonem Mandelą przeciwko rasizmowi. Wraz z nim stoi Franko, z błyszczącym EWF FTW title na ramieniu.)

Mężczyzna – Co mamy z nim zrobić?

Franko – To, co byście zrobili z burskim farmerem.

Mężczyzna – Dubul' ibhunu?

Franko – Chcę by czuł ból, tylko nie zabijcie go przez przypadek. To jednak nie ma być jak w tej waszej piosence. Po wszystkim wywieźcie go gdzieś za miasto.

Mężczyzna (wskazując na budynek) A może zajrzysz? Już go mocno obiliśmy. Może chcesz osobiście dokończyć dzieła?

Franko – Zawsze sam załatwiam swoje sprawy. Z każdym innym osobiście bym faktycznie sam zamknął temat, ale nie z tym szczurem. On nie zasługuje na honorowe traktowanie, bo sam nie ma honoru. Nigdy nie walczył z otwartą przyłbicą, nigdy nie załatwiał spraw osobiście. Zawsze krył się za czyimiś plecami, czy to Boko Haram czy syryjskiej armii. Niech teraz sam poczuje jak to jest.

Rzeźnik chce podać mężczyźnie typowy rzeźnicki nóż rurkowy do wykrwawiania, ale orientuje się, że on przecież nie ma rąk. Włada mu więc nóż za pasek.

Franko – Niech cierpi...

Mężczyzna – Masz to załatwione, inDuna.

Franko – inDuna?

Mężczyzna – Jesteś wielkim wojownikiem. Zasługujesz więc na jakiś tytuł, inDuna-Franko. (Gwizdnął.) Chłopaki!

Pojawia się dwóch młodych, smukłych Zulusów, którzy zawieszają na ramionach Rzeźnika skórę lamparta.

Mężczyzna – Niech duchy cię prowadzą w twej wędrówce, inDuna-Franko. Przeklętego szczura Nasa zostaw nam. Przeprowadzimy deratyzację. Przeklęty szczur... igundane eliqalekisiwe w języku zuluskim, a impuku eqalekisiweyo w języku xhosa. Przeklęty szczur.

(Po tych słowach transmisja się urywa.)


Jan Kowalski – Czyli to Franko?

Tony Hogański – Jeśli chodzi o Nasa Jazzowskiego to musiał być Franko.

Jan Kowalski – Myślisz, że GRU o tym wie? Trzeba go ratować! Oni tam mogą go zabić! Słyszałeś, że sugerował akcję rodem z piosenki Dubul' ibhunu? To znaczy - zabij Bura!

Tony Hogański – Nie zabiją, a pewnie obiją.

Jan Kowalski – A biedna Weronika nic nie wie! Jeszcze ten parszywy Bidam ją pociesza!

Tony Hogański – Bidam też może niczego nie wiedzieć. Franko tego typu porachunki załatwia sam.

Jan Kowalski – Co to będzie z tym naszym EWF? Co to będzie?

Tony Hogański – Może main-event?

Jan Kowalski (szybko zmienia temat) Tak! Właśnie tak! Wielki pojedynek o EWF World Championship! Trzeci w historii Iron Man match! Zarówno SR-Crazy jak i Vaclav trochę nam się dzisiaj zagubili, ale na szczęście znaleźli się i za chwilę ujrzymy ich na ringu!

Tony Hogański – To dawaj i kończymy z tym.



EWF World Championship
Iron Man match
Vaclav vs SR-Crazy (c)



Rozbrzmiewa „Walk” Pantery i w akompaniamencie nieopisanego wręcz heel heatu pojawia się pretendent do tytułu. Vaclav podąża w stronę ringu powoli, wręcz nonszalancko, racząc się po drodze zawartością trzymanej w dłoni butelki. Warto zwrócić uwagę na zabandażowaną łydkę Vaclava, efekt tzw. zamachu na niego sprzed kilkunastu minut. Tymczasem Vaclav nadal zmierza w stronę ringu. Dwa Big Łyki i szklany pojemnik jest pusty – Wróg Ludu spogląda na niego z pewną dozą irytacji, a później odrzuca butelkę w trybuny. Chyba nawet udaje mu się kogoś trafić, bo negatywna reakcja przybiera na sile. Pretendent ma to jednak w głębokim poważaniu i po prostu wtacza się w obręb ringu. Kiedy już się tam znalazł, wykonuje kilka obscenicznych gestów, które doprowadzają co bardziej nerwowych fanów do prawdziwego wybuchu negatywnych uczuć – na ring lecą nawet jakieś przedmioty, co zmusza funkcjonariuszy GRU do wkroczenia do akcji i uspokojenia najbardziej krewkich przeciwników Vacka!
Sytuacja zmienia się dopiero w momencie wkroczenia mistrza – kiedy Crazy pojawia się w zasięgu wzroku swoich sympatyków, ci natychmiast zapominają o całym świecie! Wyrazy uwielbienia i ogólnie pojęty cheer są tak potężne, że przez chwilę nie słychać nawet komentatorów! Oczywiście przygrywa mu Limp Bizkit i „My way”, a aktualny mistrz świata kroczy w stronę ringu, podczas gdy trybuny falują w trudnej do opisania ekstazie! To szaleństwo trwa przez całą drogę i nie cichnie. Wręcz przeciwnie, przybiera na sile, kiedy Szaleniec unosi najcenniejszą relikwię EWF, prezentując ją afrykańskim fanom. Hałas jest ogromny i nie uspokaja się nawet wtedy, kiedy sędzia przejmuje pas i oddaje go swojemu asystentowi. Nie cichnie nawet w momencie, w którym obaj przeciwnicy spoglądają sobie w oczy.

Jan Kowalski – Co za emocje, Tony! Czeka nas wielki pojedynek!

Tony Hogański – Z pewnością.

Jan Kowalski – Może to Crazy odpowiada za zamach na Vaclava?

Tony Hogański – Wątpię by się zniżył do takich podłości. Prędzej mój zdradziecki wychowanek sam upozorował atak na siebie by później mieć łatwą wymówkę, dlaczego przegrał.

Rozbrzmiewa gong i zaczyna się odliczanie – przed nami godzina wyniszczając zmagań! Na początek Vaclav spluwa gęstą flegmą na swojego rywala! Zaskoczony i zdegustowany Crazy wzdrygnął się lekko i cofnął, co natychmiast zostało wykorzystane – potężny Lariat powala mistrza! Zanim zdołał otrząsnąć się z zaskoczenia, spada na niego Elbow Drop! I kolejny! Pretendent do tytułu nie okazuje wahania ani współczucia, zakładając Cross Armbreaker! Szaleniec odebrał swoją porcję bólu, zanim w końcu udało mu się uwolnić! Owocuje to paroma chwilami tarzania się po macie, w czasie których obaj zawodnicy próbują założyć jakąś dźwignię! W końcu Vaclav chwyta za jedną z lin, przerywając tym samym tworzącą się akcję rywala! Wznowienie walki i zwarcie: obaj zawodnicy „tańczą” na macie starając się wzajemnie czymś zaskoczyć! Dzieje się to w niesamowicie płynny sposób i kończy Arm Dragiem w wykonaniu Crazy’ego! Mistrz odbija się od lin, biegnie na rywala... i pada po pełnym impetu Spinebusterze! Próba pinu...1....2...kick out! Vaclav zakłada leżącemu przeciwnikowi Armbar, jednak Crazy szybko wyswabadza się z tego chwytu! Obaj rywale znowu tarzają się po macie, co kończy się serią Mounted Punches ze strony poirytowanego Wroga Ludu!

Jan Kowalski – Ho, ho, ho. Vaclav w dobrej formie.

Tony Hogański – Janku, mam nadzieję, że twoje uwielbienie dla Felipe Castro nie sprawi, że z automatu zaczniesz wychwalać Vaclava?

Jan Kowalski – Nie. Ja zawsze jestem po stronie wrestlingu. Jeśli Vaclav będzie lepszym wrestlerem, to będę mu kibicował.

Tony Hogański – Jak poetycko.

Sędzia przerywa akcję i zawodnicy podnoszą się. Poobijany Mistrz z lekką irytacją spogląda na rywala. Chwilę później atakuje Forearm Smashem, a Vaclav odpowiada tym samym! Rozpętuje się brawl, który zostaje przerwany przez sędziego! Zdenerwowany Mecenas Ekstremy ponownie spluwa w kierunku oponenta... i powala go nagłym Dropkickiem! Pretendent do najważniejszego tytułu w EWF podnosi rywala i próbuje wykonać Russian Legsweep, jednak mistrz nie pozwala na to i zwinnie przechodzi za plecy oponenta! Chwilę później wykonuje German Suplex with Pin....1..... 2....  kick out! Było całkiem blisko! Vacek wybił w ostatniej chwili i teraz pała żądzą rewanżu – wyraża ją serią ciosów i szybkim Neckbreakerem! Teraz to on próbuje pinu....1....2.... shoulder up! Zawodnicy wchodzą w zwarcie, przechodząc z jednej próby dźwigni w drugą... w końcu Vaclav zakłada Dragon Sleeper! Wyrwanie się z tego submissionu jest dla mistrza wielkim sprawdzianem odwagi i determinacji, jednak w końcu udaje mu się ta sztuka! Natychmiast mamy zwarcie... i Snapmare w wykonaniu Szaleńca! Później obserwujemy płynne przejście w Rear Naked Choke! Teraz to Wróg Ludu przeżywa swoją gehennę w drodze do niosącej wybawienie liny! Fanatyk Perły wytęża wszystkie siły... i osiąga swój cel!

Jan Kowalski – Tony, co zrobisz jeżeli Vaclav wygra pas?

Tony Hogański – Nie wierzę, że to się wydarzy.

Jan Kowalski – Ale jeśli?

Tony Hogański – To się nie zdarzy. To się nie ma prawa wydarzyć.

Po wznowieniu akcji mamy kolejne bardzo intensywne zwarcie, które owocuje zadziwiająco łatwo wykonanym Snap Suplex ze strony Crazy’ego! Mistrz nie traci czasu i egzekwuje kolejny Snap Suplex! Następnie wyskakuje na szczyt narożnika... i wykonuje Moonsault! Pudłuje! Vaclav odsunął się na czas i teraz „roluje” rywala. Pin....1... 2... kick out! Było blisko, ale nie wystarczająco! Obajprzeciwnicy wstają na równe nogi i dochodzi do kolejnego zwarcia! W jego wyniku Crazy egzekwuje Legsweep! Chwilę później Irish Whipem posyła rywala w narożnik, gdzie dobija go rozpędzonym Running Knee Strike! Vaclav poważnie ucierpiał po tej akcji! A rywal wynosi go do góry... i wykonuje Superplex! Mistrz uzyskał kontrolę! Teraz wspina się na szczyt narożnika... i wykonuje Flying Elbow Drop na leżącym poniżej rywalu! Pudło! Vaclav jednak się odsunął! Łokieć mistrza chyba ucierpiał podczas nieudanej akcji! Jego rywal dostrzega to i powala Szaleńca potężnym Lariatem w tył głowy! Później zakłada Armbar! SR-Crazy cierpi katusze, ale w końcu dociera do lin! Poobijani rywale stają naprzeciw siebie i po chwili dochodzi do kolejnego zwarcia! Taniec na macie trwa, ale poobijany mistrz w końcu myli kroki – i pada po Cutterze wykonanym przez rywala! Vaclav wrzuca przeciwnika w narożnik... i „zadeptuje” go tam serią Double Foot Stompów! Następnie wynosi oponenta na szczyt narożnika, szykując się do Superplexu, jednak mistrz w ostatniej chwili dochodzi do siebie, stawia opór i zamienia tą akcję na Super Spinning Headscissors! Obaj rywale upadają na matę, ale to Vaclav jest bardziej „zakręcony”! Co za akcja! (EWF! EWF! EWF!)

Jan Kowalski – Czy jeśli Vaclav wygra pas, to nie będzie też trochę twój sukces?

Tony Hogański – Dlaczego?

Jan Kowalski – Przecież jest twoim wychowankiem.

Tony Hogański – Zdradzieckim wychowankiem, po pierwsze. Po drugie, wydaję mi się, że Vaclav jest obecnie najbardziej obrzydliwą postacią w ostatnich piętnastu latach istnienia polskiego wrestlingu, że to nie może się zdarzyć. Opatrzność nas ochroni.

Obaj przeciwnicy wstają bez zbędnego pośpiechu i ponownie mierzą się wzrokiem. Wyciągają do siebie dłonie... i rozpoczynają próbę sił! Trwa ona dosyć długo i pot zaczyna perlić się na czołach zapaśników... w końcu Crazy zakłada Arm Wrench! Vaclav w końcu wychodzi z tego prostego submissionu, jednak tylko po to, by paść ofiarą Headlocka! Rozpoczynają się zmagania w parterze –Szaleniec twardo trzyma chwyt, ale rywal zaczyna mu się wyślizgiwać! Owocuje to chwilą kotłowaniny na macie, po której mistrz zakłada Half Nelsona! Następuje próba podniesienia rywala i wykonania Suplexa, jednak Wróg Ludu wyrywa się i atakuje serią chopów! Następnie wykonuje Irish Whip w narożnik! Crazy jest jeszcze lekko oszołomiony, kiedy dosięga go potężny Lariat! Mistrz zawisnął w narożniku, a pretendent wykorzystuje to wyprowadzając stiffowe kopnięcie prosto w głowę rywala! Później chwyta przeciwnika i, pomimo prób skontrowania tej akcji, wykonuje Corner Powerbomb! Wygląda to na dogodną okazję do pinu, więc Vaclav próbuje ją od razu wykorzystać:, bo jest sprytnym gościem. Pin....1... 2.... kick out! Crazy solidnie ucierpiał po tej akcji, stara się jednak pozbierać! Uderza kilka razy pięścią w matę, co najwyraźniej pomaga w zebraniu sił, bo udaje mu się wstać! Pretendent już czeka - odbija się do lin i atakuje Lariatem! Szaleniec unika ataku, odbija się od lin... i powala rywala potężnym Shoulderblockiem! Natychmiast próbuje pinu.....1... 2... kick out!

0-0
Jan Kowalski – Crazy był blisko.

Tony Hogański – Oby mu się wiodło jak najlepiej.

Jan Kowalski – 20 minut emocji za nami!

Przeciwnicy wstają i oglądamy kolejne już dzisiaj – i zapewne nie ostatnie - zwarcie! Jest ono kolejną próbą sił – zawodnicy praktycznie stoją w miejscu i tylko ich mięśnie pracują sprawiając, że ciała walczących pokrywają się warstwą potu! Przez chwilę wydawać by się mogło, że mistrz uzyska przewagę nad pretendentem, ale Vaclav wykonuje zaskakujący Arm Drag! Następnie przypada do rywala i próbuje założyć jakiegoś submissiona. Wcześniej jednak Crazy dociera do lin! Zawodnicy krążą wokół siebie – w każdym ruchu i spojrzeniu widać niechętny respekt w stosunku do rywala... i może trochę zmęczenia? Zwarcie! Chwila szaleńczego „tańca” w ringu i Szaleniec brutalnie wpycha rywala w narożnik! Na ciąg dalszy nie trzeba długo czekać – mistrz wyprowadza serię ultradźwiękowych chopów, po których jego rywal ma ból wypisany na twarzy! SR – Crazy wynosi oponenta w górne rejony narożnika i wykonuje Superplex! Który to już dzisiaj? Nieważne! Grunt, że widownia szaleje! Tymczasem mistrz wspina się na szczyt narożnika... i wykonuje Moonsault! Zgrabnie przechodzi do pinu....1... 2.... shoulder up! Było naprawdę blisko, ale to nie umniejsza rozczarowania mistrza! Crazy podnosi przeciwnika i chyba chce wykonać Brainbustera – na jego nieszczęście Vaclav kontruje i zakłada Octopuss Hold! Crazy wyrywa się po kilku sekundach wściekłej walki! Rozpoczyna się wymiana chopów, która po kilku chwilach zamienia się w regularny chopfest! Trwa on nieprzyzwoicie wręcz długo, bo żaden z zawodników nie zamierza rezygnować! Ich klatki piersiowe są już wściekle czerwone, ale dwaj wojownicy nie przerywają wymiany ciosów! Chop za chop! Cios za cios! W końcu, po ociekających potem minutach, SR-Crazy pada!

Jan Kowalski – Czy tak upada kolos? Czy tak upada mistrz?

Tony Hogański – Janku, jak ty wspaniale podgrzewasz emocję.

Jan Kowalski (z wyraźną dumą) ... i tak od 2001 roku!

Vaclav chwyta bezwładnego EWF World Champa i bierze go na barki – już chce wykonać swoją kończącą Otchłań Smutku [Michinoku Driver], kiedy Szaleniec wyrywa się z uchwytu i kontruje wykonując DDT! Obaj rywale leżą na macie ciężko oddychając... trwa to dłuższą chwilę, ale w końcu wstają! Publiczność reaguje radością, że za chwilę zobaczą więcej akcji! Przez chwilę po prostu wpatrują się w siebie nawzajem... i zwierają się po raz kolejny! Wyczerpani rywale trwają w morderczym klinczu – żaden nie może uzyskać przewagi! W końcu, po długich zmaganiach, Vaclav zakłada rywalowi Arm Wrench! Crazy odpowiada pełną werwy akcją, w trakcie której wykręca się z submissionu, kontruje kilkoma chopami i powala przeciwnika potężnym Enzuigiri! Następnie podnosi rywala i szykuje się do Lariata, jednak Wróg Ludu kontruje Belly To Belly Suplexem! Kończąc akcję nie wypuszcza oponenta z rąk, przechodząc do próby pinu.....1... 2... kick out! Crazy wstaje i zaczyna okopywać rywala! Próbuje akcji, która w zamierzeniu chyba miała być Piledriverem, a którą Vaclav kontruje Back Body Dropem! Wróg Ludu wspina się na szczyt narożnika... i uderza we wstającego rywala Diving Shoulderblockiem! Ta akcja kompletnie zaskoczyła mistrza i chyba go znokautowała! Vaclav wstaje najszybciej, jak może... i wykonuje Otchłań Smutku [Michinoku Driver]! Mecenas Extremy pinuje....1... 2.... kick out!

Jan Kowalski – Kolos nie upadł! Kolos powstał!

Tony Hogański – Uważasz, że Crazy jest cruiserem z brzuszkiem?

Jan Kowalski – Używałem słowa kolos w znaczeniu metaforycznym, a nie dosłownym.

Vaclav dosłownie zawył ze wściekłości jak dziki dzik z Puszczy Kampinoskiej! Nie bez powodu Psycho kiedyś sugerował, że Vaclav pochodzi z Sherwood. Jest w nim bowiem jakaś wściekłość dzika, prawda? Na arbitra przez chwilę padł blady strach! Pretendent dopada do mistrza, zasypując go ciosami, ten jednak broni się! Coraz bardziej zmęczeni zawodnicy wymieniają ciosy – każdy czyha na najmniejszy nawet błąd rywala! W końcu dochodzi do zwarcia i oglądamy Headlock w wykonaniu Szaleńca! Chwila zaciętych zmagań... Vaclav uwalnia się z chwytu i sam zakłada Anaconda Vice! Crazy miał poważny problem, ale zdołał dosięgnąć liny! Przerwa nie trwa długo i po chwili mamy kolejne zwarcie, zwieńczone Octopuss Hold na Crazym! Widać, że mistrz nie dopuszcza do siebie myśli o porażce – walczy tak długo, aż jego rywal zostaje zmuszony do poluzowania chwytu! To wystarczy Szaleńcowi, żeby wykonać Short Arm Lariat i spróbować szybkiego pinu......1...... 2.... shoulder up! Zawodnicy wstają, przez chwilę spoglądają na siebie wyraźnie zmęczonymi spojrzeniami... i zwierają się po raz kolejny! Znowu mamy okazję obejrzeć ich zacięte zmagania – każdy z przeciwników chce zejść z ringu w glorii zwycięzcy! Próby wykonania jakiejś akcji, założenia chwytu... obaj zawodnicy walczą na 100% swoich możliwości! W końcu Vaclav zakłada Sleeper Hold i zamienia go Sleeper Hold Suplex! Dopada do rywala i pinuje......1... 2...... wybicie! Tym razem Wróg Ludu nie traci czasu na pretensje do arbitra – po prostu atakuje raz za razem! Oszołomiony mistrz doprowadza co prawda do zwarcia.... ale nie jest w stanie powstrzymać pretendenta przed wykonaniem Piledrivera! Vaclav dopada do leżącego oponenta i pinuje z trudną do opisania wściekłością! Pin....1... 2..... shoulder up! Wróg Ludu bluzga przekleństwami, ale nie zwalnia przy tym tempa – zakłada Cross Leg STF! Crazy walczy, ale chyba dociera do niego, że znalazł się w beznadziejnej sytuacji! Ma do wyboru utratę przytomności, albo odklepanie i dalszą walkę z perspektywą odrobienia strat! Dla tak doświadczonego zawodnika wybór jest oczywisty! Mistrz odklepuje!

0-1
Tony Hogański – O nie!

Jan Kowalski – Vaclav jest o krok od zwycięstwa!!

Tony Hogański – Ile do końca?

Jan Kowalski – 24 minuty.

Tony Hogański – Crazy to odrobi.

Nie trzeba długo czekać na wznowienie walki: Vaclav atakuje serią efektownie wyglądających kopnięć –Szaleniec unika ciosów i w pewnej chwili sprytnym podcięciem powala przeciwnika na matę! Później błyskawicznie zakłada Leg Lock! Vaclav walczy – obaj rywale tarzają się po macie zmagając się ze sobą – w końcu mistrz musi poluzować chwyt! Przeciwnicy krążą wokół siebie... w tym czasie zgromadzona wokół publika klaszcze, tańczy, śpiewa i skanduje imiona zawodników! Seria kopnięć Vacka – mistrz unika i kontruje Arm Dragiem! Następnie próbuje zamknąć rywala w Sleeperze, aleWróg Ludu wymyka się! Mecenas Extremy jest wyraźnie zirytowany – zaczyna krążyć wokół przeciwnika... w pewnej chwili jego stopa wystrzeliwuje w przód z atomową mocą, trafiając Szaleńca w gardło! Chwilę później potężny Roundhouse Kick powala mistrza! Vaclav wykorzystuje przewagę wykonując Leg Drop! Następnie chwyta obolałego rywala i aplikuje mu Sidewalk Slam! Przechodzi do pinu....1... 2... kick out! Vaclav podnosi przeciwnika, ten jednak powala go z pomocą Shoulder Throw! Chwilę później zakłada Armbar! Wróg Ludu klnie, wrzeszczy z bólu, wije się jak wąż, walczy... i w końcu uwalnia się! Obolały pretendent nie jest w stanie wystarczająco szybko zareagować – powala go Running Forearm Smash! Crazy próbuje szybkiego pinu...1... 2... kick out! Pretendent do tytułu rusza do wściekłego ataku wyprowadzając serię szybkich ciosów – w końcu Szaleniec popełnia błąd i nadziewa się na Superkick! Vaclav decyduje się na próbę pinu....1... 2... shoulder up!

Tony Hogański (ocierając pot z czoła)Co za szczęście!

Jan Kowalski – Czas ucieka, a Vaclav co raz bliżej sukcesu.

Vaclav okopuje rywala nie pozwalając mu wstać! Na jego obliczu maluje się niesamowita wściekłość, a przy tym wielka determinacja by wreszcie zdobyć EWF World Championship. Jeżeli nie teraz, to kiedy? Przewagę wieńczy Body Slamem! Później zamyka oponenta w Headlocku! Submission nie trwa długo – pretendent po prostu „zmiękcza” przez chwilę przeciwnika... po to, żeby wypuścić go z chwytu i powalić Spinning Heel Kickiem! Vaclav przejeżdża dłonią po gardle, po czym bierze przeciwnika na barki chcąc wykonać Samoan Drop – Szaleńcowi udaje się jednak uciec z uchwytu rywala! Owocuje to stiffową wymianą ciosów zakończoną niespodziewanym Jumping Knee Strike w wykonaniu Crazy’ego! SR-Crazy „czyści buty” na ciele rywala wykonując kilka Angry Stompów... i dokłada do tego Jumping Elbow Drop! Przechodzi do pinu....1.... 2... kick out! Po chwili znowu oglądamy ostrą wymianę ciosów, która momentami zamienia się wręcz w niekontrolowany brawl! Doping publiczności nabrał intensywności! Wraz z nim „zagęszcza” się również sama walka! Walczący są już potężnie poobijani i zmęczeni, ale nie zwalniają tempa! Potężny Elbow Smash mistrza powala pretendenta! Crazy natychmiast dopada półprzytomnego rywala... i wykonuje Ground Zero [Double Arm DDT)] Następnie nie tracąc czasu dobija przeciwnika Crazy Slamem [Olympic Slam]! Czas na próbę pinu....1... 2... 3!!! Mamy punkt dla Szaleńca! Trybuny szaleją!

1-1
Jan Kowalski – 12 minut do końca i mamy remis!
 
Tony Hogański (z ulgą) Crazy wreszcie przełamał marazm.

Jan Kowalski – Bardzo emocjonujący Iron Man match. To trzeci w historii federacji, dawno takiej walki nie organizowaliśmy. Jeszcze w 2001 roku, Hangman spotkał się z Game'm w walce o EWF World Championship. Natomiast w 2003 znów Hangman stanął do boju, tym razem przeciwko Kravenowi.

Tony Hogański – Pechowiec z tego Hangmana był, bo żadnej z tych walk nie wygrał. Oby Vaclav poszedł w jego ślady.

Przez chwilę operator pokazuje nam twarze zgromadzonych w hali fanów – wszystkie aż błyszczą od potu i emocji! Co za emocje! Dawno takich nie było w Johannesburgu! Nelson Mandela by tego lepiej nie wymyślił chociaż oczywiście on robił w innym fachu niż nasi zawodnicy. Później wraca do kolejnego etapu walki, który zaczyna się od ostrego brawlu w trakcie którego obaj zawodnicy tłuką się, ile wlezie! W końcu wkracza sędzia, który rozdziela ich i przywołuje do porządku! Chcąc nie chcąc, muszą pokazać prawdziwy wrestling! SR-Crazy wykonuje na przeciwniku Arm Drag, a chwilę później Axe Kick! Vaclav leży, oszołomiony, podczas gdy przeciwnik nie traci czasu i spada mu na kark z efektownym Jumping Leg Dropem! Chwilę później przy dopingu publiczności wspina się na szczyt narożnika i powraca z przepięknym Frog Splashem! Akcja ta, choć rzadkiej urody, okazała się niecelna! Vaclav odsunął się... i próbuje zaskakującego roll upa! Pin....1... 2... kick out! Wróg Ludu wstaje i dopada do przeciwnika, co po chwili owocuje Vertical Suplexem! Po tej akcji oglądamy jeszcze Elbow Drop! Vaclav ociera pot z czoła, odgarnia włosy... i rozpoczyna wspinaczkę na szczyt narożnika! Szykuje się kolejna powietrzna akcja, którą okazuje się Flying Elbow Drop! Trafienie! Próba pinu....1... 2...wybicie! Wróg Ludu wygląda, jakby od pewnego czasu „oddychał pachami”, ale ignoruje swoją słabość i kontynuuje natarcie wykonując DDT! Crazy wyraźnie nie może się pozbierać... w tym czasie pretendent do tytułu ponownie wspina się na narożnik, z którego wykonuje Frog Splash! Daleko mu do gracji swojego przeciwnika, ale w tym przypadku liczy się efekt, którym jest celne trafienie! Vaclav przechodzi do pinu....1... 2... shoulder up!

Tony Hogański – Mój zdradziecki wychowanek bardzo mnie dzisiaj stresuje!

Jan Kowalski – Jest w świetnej formie. Widać, że dobrze przygotował się do walki.

Tony Hogański – W burdelu?

Jan Kowalski – To niepoprawnie polityczne odniesienie. Powinieneś powiedzieć - przestrzeń seksworkingowa.

Tony Hogański – Jestem Tony Hogański i nazywam rzeczy po imieniu!

Obaj przeciwnicy są już potwornie zmęczeni, więc nie powinien nas dziwić fakt, że ich walka powoli zaczyna przypominać przepychankę. Trwa to dłuższą chwilę – cios za cios, chwyt za chwyt i znowu cios za cios – i kończy One Handed Bulldogiem wykonanym na mistrzu! Vaclav próbuje kontynuować ofensywę i wykonać jakiegoś Suplexa, jednak Crazy unika tej próby... nie udaje mu się jednak uniknąć Spinning Neckbreakera! Wróg Ludu natychmiast próbuje pinu....1...2... kick out! Crazy wybił się z pinu, od razu przechodząc do ataku, który przyjmuje formę zaskakującej Balachy! Mecenas Ekstremy walczy, długo nie może dać rady... w końcu dociera do lin! Walka zostaje wznowiona, co w tej chwili oznacza kolejną wymianę ciosów, która szybko zaostrza się i kończy serią potężnych „łokci” lądujących na twarzy Crazy’ego! Vaclav brutalnie rzuca oponentem w narożnik, po czym wynosi go na sam szczyt ringowej konstrukcji... i wykonuje Hurricanrana!! Pin....1... 2.... kick out! Vaclav od razu wskakuje na środkową linę i wykonuje Leg Drop! Po chwili oglądamy jeszcze jeden - zwyczajny! Mistrz jest w opałach! Wróg Ludu wykonuje serię brutalnych kopnięć w głowę rywala, po czym szykuje się do wykonania swojego finishera! Crazy ma inne plany – mimo tego, że jest półprzytomny, odbija się od lin i próbuje... to nieważne, jakie były plany mistrza, bo pretendent przechwytuje go i jednak wykonuje Otchłań Smutku [Michinoku Driver]! Natychmiast przechodzi do pinu.....1... 2... 3!! Kolejny punkt dla Vaclava!

1-2
Tony Hogański – Tylko nie to!! Ile do końca? (Potrząsa Kowalskim.) Ile do końca Janku?!

Jan Kowalski – Sześć minut.

Vaclav idzie za ciosem i od razu podnosi EWF World Champa i Liftin Chokeholdem wynosi go w powietrze! Crazy zaczyna się dusić i szamotań. Po chwili udaje mu się zmusić rywala by go puścił. Obaj panowie odbijają się o liny i tym razem sytuację wykorzystuje SR-Crazy wykonując potężnego Big Foota! Jakby Crazy nie był cruiserem z brzuszkiem, to cios ten nie miał by takiego efektu. Vaclav pada. Członek dawnego Justice League wrzuca go w narożnik, gdzie zaczyna niszczyć rywala kopniakami!P odnosi przeciwnika i potężnym whipem wbija go w narożnik. Tam sadza Wroga Ludu na poduszkach, ten jednak zaczyna wymachiwać rękoma na lewo i prawo, po czym spycha rywala z siebie. Od razu zeskakuje i bardzo zmęczeni już zawodnicy się punchować nawzajem! Tym razem to Vaclav przeważa. Łapie Crazy'ego za rękę i whip jednak EWF World Champion sprytnie owija rękę rywala i wykonuje Spinning Neckbreaker! Szybko podnosi oszołomionego Baracka Obamę polskiego wrestlingu i whipuje go na liny po czym wykonuje Sidewalk Slam! Crazy podnosi się, Vaclav czyni to samo. Rywale ruszają na siebie, niespodziewanie Vaclav po odbiciu się od liny wyskakuje z Crossbody! Jednak aktualny EWF World Chamoion ma na tyle siły , że łapie Vaclava w locie! Wynosi go, ale bardziej masywniejszy Vaclav szamota się i sprytnie chwyta rywala, po czym klasycznym Press Slamem próbuje wyrzucić mistrza świata poza obręb ringu! Jednak bardzo sprytny Crazy, który w sumie całą swoją karierę zbudował na sprycie, ześlizguje się na plecy Vaclava po czym Front Dropkickiem powoduje, że jego przeciwnik dramatycznie zawisa na linach. SR-Crazy długo się nie zastanawia tylko wskakuje na narożnik i skacze z Guillotine Leg Dropem na wiszącego Vaclava!!! Pin......1.....2......3!  Punkt dla SR-Crazy'ego!


2-2
Tony Hogański – Taaaak! Brawo!!!

Jan Kowalski – Dwie minuty! Dwie minuty do końca!

Crazy uśmiecha się, podnosi rywala, po czym ten niespodziewanie sprzedaje mu kopniaka w brzuch i wykonuje DDT!! Czy to ten moment? Pin.....1......2......Crazy wybija!! Vaclav był bardzo blisko niespodziewanego zwycięstwa. Mecenas Ekstremy podnosi się w miarę szybko, odbija się od liny i chce spaść na przeciwnika z Elbow Dropem..... gdy nagle zatrzymuje się i z bolesnym grymasem chwyta się za łydkę!! Tą samą, która ucierpiała w trakcie tzw. zamachu na Vaclava.

Tony Hogański – Co się dzieje? Co się dzieje?

Jan Kowalski – Nie wiem? Kontuzja?

Vaclav zupełnie się zatrzymał. Stoi i masuje zabandażowaną łydkę, ale nie może zrobić ani kroku. Próbuje się przemieścić, ale jego ciało mu na to nie pozwala. Niesłychana sytuacja. W tym samym czasie podniósł się SR-Crazy. Do końca pojedynku została mnie niż minuta. EWF World Champion nie zwykł marnować takich sytuacji. Wstaje, podbiega do swojego przeciwnika, chwyta go i wykonuje Crazy Slam [Angle Slam]!!!! Ogromna radość publiczności na trybunach. Zostały już sekundy do końca. Antoni Bryndza chce odklepywać, bo oczywiście Szaleniec złożył się do pinu.....1.................2...........ale w ostatnim momencie ktoś ściąga sędziego z ringu!!!! To Felipe Castro! W tej właśnie chwili czas się kończy!!

Tony Hogański – Co to ma znaczyć? To jawne oszustwo! Crazy był o włos od zwycięstwa! Co tu robi Felipe Castro?

Jan Kowalski (wyraźnie zakłopotany) To na pewno da się jakoś wytłumaczyć....

Tony Hogański – Nie, Janku. To jest nie do obrony!! Powinno być ci wstyd, że wspierasz Felipe Castro.

Crazy nie może uwierzyć. Publiczność jest wściekła, rzuca w stronę Felipe Castro jakieś kubki, butelki.

Jan Kowalski – Czas się skończył, a mamy remis, więc teraz powinna nastąpić tzw. nagła śmierć. Panowie będą walczyć do pierwszego....

Tony Hogański (przerywając mu) Naprawdę myślisz, że Felipe Castro na to pozwoli? Naprawdę?

Antoni Bryndza tłumaczy coś Felipe, ale ten chyba rozkazał mu się wynosić, bo Bombowy Bryndzol opuszcza arenę. Felipe Castro bierze mikrofon.

Felipe Castro – Proszę państwa. Pozwólcie, że wyjaśnię co zaszło. Uczciwość, moralność i umiłowanie demokracji nie pozwalają na dokończenie tej walki. Vaclav niestety doznał kontuzji i nie jest w stanie kontynuować walki, a więc dla mnie, jako prezydenta Extreme Wrestling Federation nie miała już ona większego sensu. Nie w takich warunkach i okolicznościach toczy się pojedynki o EWF World Championship. Ogłaszam więc, że walka ta kończy się remisem i nie będzie dalej kontynuowana. Natomiast już na najbliższej Wrestlepaloozie obejrzymy rewanż! SR-Crazy vs Vaclav o EWF World Championship w Savanna No Holds Barred matchu!

Angerlika Kucharska, która od pierwszej Wrestlepaloozy zapowiada walki ogłasza jej oficjalny wynik! (Oficjalny rezultat to 2-2! Walka kończy się wynikiem nierozstrzygniętym!) Tymczasem na ringu Crazy jest tak zmęczony, że nie ma siły być wściekłym. Widać natomiast wielki grymas niezadowolenia na jego twarzy. Pojawiają się służby medyczne, które przy ogromnym heel heacie eskortują Vaclava poza obręb hali. Prezydent EWF czuwa by otrzymał dobrą opiekę medyczną. SR-Crazy odprowadza ich z nienawiścią w oczach.

Jan Kowalski – Proszę państwa, oglądaliśmy dramat człowieka, dramat wrestlera, dramat hardcore wrestlera, dramat Vaclava.

Tony Hogański – Nie Janku, oglądaliśmy czyste kurewstwo i złodziejstwo. Felipe Castro i Vaclav ukradli Crazy'emu zwycięstwo.

Jan Kowalski – Pozwól mi skończyć....

Tony Hogański (zdejmując słuchawki) Nie, dzięki. Nie chcę tego słuchać. Żegna państwa Tony Hogański. Do zobaczenia w Pretorii! (Po tych słowach Toster wstał ze swojego krzesła i powoli opuścił arenę.)

Jan Kowalski – Ja też będę powoli się z państwem żegnał. Chciałbym jednak dokończyć myśl o dramacie Vaclava. Czy potraficie sobie to państwo wyobrazić? Co on teraz czuje? Mecenas Ekstremy, symbol nowych dziejów hardcorowego wrestlingu, człowiek który kontynuuje najlepsze tradycje polskiego hardcoru, który w swojej karierze przyjął tyle niesamowitych bumpów, walczył w tylu legendarnych hardcore matchach... doznaje kontuzji? Przecież to dramat, dramat jednostki, dramat człowieka, dramat Vaclava. (Chwila zadumy.) Pomyślcie o tym, nim zaczniecie go nieuczciwie oceniać. To wszystko z Johannesburga! Żegna państwa Jan Kowalski!

















Koniec transmisji



EWF Corporation 2015



Podobała Ci się gala? Nie cierpisz jej? Najlepiej będzie jak skomentujesz ją na FORUM.

Powrót na stronę główną

(Kolejny odcinek z serii – wydarzyło się po zakończeniu gali. Dziś trzy odcinki!)

(Znamy już typowy krajobraz południowoafrykańskich farm. Jest już po zmroku, ale nie wiemy dokładnie ile czasu upłynęło od zakończenia Wrestlepaloozy. Miejscowy biały farmer z towarzystwem jak zwykle wybrał się na obchód swoich pól. Od czasów upadku apartheidu w RPA dla białych farmerów zrobiło się dość niebezpiecznie. Nie jest to wprawdzie krwiożercze Zimbabwe, ale wesoło nie jest. Grupa około ośmiu mężczyzn, bo oprócz pana na włościach są tu także jego krewni i współpracownicy patroluje teren. Kradzieże i wtargnięcia są tu normą, ale prawo strzelby skutecznie odstrasza intruzów.)

Pierwszy mężczyzna – Ej, co to?

Spostrzegają jakieś leżące, zakrwawione ciało w trawach.

Drugi mężczyzna – Chyba trup. To jeden z naszych?

Trzeci mężczyzna – Nieeee... chyba kogoś nam podrzucili.

Czwarty mężczyzna – Jakaś prowokacja pewnie.

Pierwszy mężczyzna – On się rusza!

Mężczyźni odwracają ciało na plecy, faktycznie jest całe we krwi i siniakach. Poznajemy Nasa Jazzowskiego. Wygląda kiepsko. Widać, że ktoś poważnie go pobił. Wszędzie pełno krwi, a Nas nawet oczu nie otworzył i kiepsko reaguje na bodźce. Z drugiej jednak strony, być może w jego sytuacji jakiekolwiek reagowanie na bodźce daje mu nadzieję.

Nas Jazzowski (plując krwią) Zemsta....

Drugi mężczyzna – On gada!

Nas Jazzowski (słabym głosem) Zemsta....

Trzeci mężczyzna – Co to za język?

Drugi mężczyzna – Chyba polski...

Pierwszy mężczyzna – Polski? Język Janusza Walusia? Musimy mu pomóc.

Nas Jazzowski (otwiera oczy)Zemsta będzie moja....

(Koniec materiału filmowego.)


(Drugi odcinek z serii – wydarzyło się po zakończeniu gali.)


(Znajdujemy się w pokoju hotelowym gdzieś w Johannesburgu. Na kanapie siedzi Weronika Passent, która zażyła buevawen na uspokojenie. Nadal jednak opłakuje porwanie swego męża.)

Weronika Passent (z nieobecnym, pustym wzrokiem) Nas.... Gdzie jesteś??

W tym momencie słychać pukanie do drzwi pokoju hotelowego. WAMP jest jednak pod wpływem środków uspokajających i nie reaguje. Drzwi się otwierają i do pomieszczenia wchodzi Bidam. Nie jest jasne skąd miał kartę by otworzyć drzwi.

Weronika Passent (przygląda się Bidamowi) Detektyw Rutkowski?

Bidam – Znalazłem go.

Weronika Passent – Nas.... Mój biedny Nas...

Bidam – Znalazłem go.

Weronika Passent (wreszcie do niej dociera) Nas?! Gdzie on jest? Gdzie?!

Bidam – W małym szpitalu kilkadziesiąt kilometrów od Johannesburga. Uratowali go burscy farmerzy. Stan podobno ciężki, ale wyjdzie z tego.

Weronika Passent – Muszę do niego jechać. Muszę opatrzyć mu rany jak doktor Haus, jak doktor Lubicz, jak Doogie Howser... albo jak doktor nauk z sondy ulicznej, wróg Jana Rozyna, dyrektora Klubu Księgarza w Warszawie!

Bidam – Tak, właśnie tę ekipę doktorską osobiście do Nasa wezwałem.

Weronika Passent – Dziękuję za pomoc. Bardzo dziękuję.

Bidam – Odpocznij, a jutro do niego pojedziesz.

(Koniec materiału filmowego.)


(Trzeci odcinek z serii – wydarzyło się po zakończeniu gali.)


(Znajdujemy się w biurze Felipe Castro, gdzie prezydent EWF rozmawia z grupą południowoafrykańskich notabli. Widzieliśmy już ich na samy początku gali. Są to Leonard Maluleka, Bruce Nhlapo i Willem Ohlendorf de Graanit. Nie ma natomiast senatora z Lesotho, który dostał taki wpierdol od Szakala, że musiał zostać przewieziony do pobliskiego szpitala. Oby nie było z tego powodu skandalu dyplomatycznego!)

Leonard Maluleka To była wspaniała gala! Johannesburg nie będzie mógł zasnąć dziś w nocy! Będziemy wspominać ją przez najbliższe 11 lat, aż do 2026 roku! Jedenąscie to magiczna liczba wśród ludów Khosa! Będziemy o niej pamiętać latami. Szkoda, że Nelson Mandela tego nie dożył.

Felipe Castro (pod nosem) Nie płakałem po....

Bruce Nhlapo Słucham?

Felipe Castro Nic, nic. Bardzo się cieszę, że tak się podobało. Wspaniała gala, nie możemy doczekać się Wrestlepaloozy w Pretorii za tydzień.

Willem Ollendorf de Graanit Będąc przy nadchodzącej Wrestlepaloozie. Chciałbym porozmawiać o nabyciu 2% udziałów w EWF Corporation.

Felipe Castro Zastrzyk finansowy nam się przyda, więc oczywiście zorganizujemy to.

Willem Ollendorf de Graanit A miejsce w radzie nadzorczej?

Felipe Castro Możemy zwołać specjalne posiedzenie rady w Pretorii. Tuż po następnej Wrestlepaloozie, albo w czasie jej trwania, to bez różnicy. Będzie to panu odpowiadać?

Willem Ollendorf de Graanit Całkowicie.

Bruce Nhlapo Mamy też specjalne życzenie

Felipe Castro (lekko podirytowany) Dużo tych życzeń dzisiaj... o co chodzi?

Leonard Maluleka Chcielibyśmy żeby jedna z dawnych gwiazd EWF pojawiła się na tej gali i ją uświetniła.

Felipe Castro (wzdychając) Z niektórymi z naszych weteranów mamy skomplikowane relacje. Proszę jednak wymienić nazwisko. Kto to taki? Sandman? Hangman? Gangsta? Scyther? Psycho? Pewnie Psycho? On był bardzo afrykański.

Bruce Nhlapo Może pokażę zdjęcie. To bardzo popularna osoba.

Pan wręcza Felipe zdjęcie. Castro nie wie, co powiedzieć.

Felipe Castro Hmm... no cóż... nie kojarzę....

Bruce Nhlapo Przepraszam! Nie to zdjęcie!

Leonard Maluleka Chodzi nam o Esmeraldę Martinez.

Felipe Castro (udaje, że nie wie o co chodzi) Przepraszam, o kogo?

Bruce Nhlapo O Esmeraldę Martinez.

Felipe Castro Esmeralda Martinez jest chwilowo niedysponowana. Odbywa sesje medytacyjne w odosobnieniu. Nie chce brać aktywnego udziału w życiu federacji, a my pomagamy jej zapewnić spokój. Proszę spytać jej córki.

Willem Ollendorf de Graanit (stanowczym głosem) Panie Castro, słuchaj pan. Transmitujemy gale EWF w Republice Południowej Afryki i w innych krajach regionu od 2001 roku. To był dla nas zawsze dobry biznes, wrestlerzy przychodzą i odchodzą, ale Esmeralda Martinez pozostaje zawsze w pierwszej dwudziestce najpopularniejszych osób w RPA w kategorii „Znani z tego, że są znani w świecie rozrywek sportowych". Powiem panu nawet, że jest bardziej popularna w Afryce od takiego Vaclava.

Bruce Nhlapo To ten, który walczył z choinką 10 lat temu? Ten moment wygrał Srebrnego Baobaba w kategorii „Wow Roku" w gazecie „Limpopo Mirror"! Musi pan wiedzieć, panie Castro, że to bardzo poczytny periodyk w prowincji Limpopo. Vaclav jest tam bardzo popularny. Nawet Esmeralda jest tam na drugim miejscu.

Felipe Castro Panowie. To nie kwestia choinek, nagród, wow, prowincji Limpopo czy Vaclava ogółem. Chodzi o Esmeraldę Martinez i jej skomplikowaną sytuację w strukturach EWF.

Willem Ollendorf de Graanit Dla nas nie ma skomplikowanych sytuacji.

Mężczyzna podsuwa Felipe kartkę z wypisaną kwotą.

Felipe Castro No tak, wydaję mi się, że wystarczy. Faktycznie, nie ma skomplikowanych sytuacji. Lubię robić z panami interesy. Mogę oficjalnie potwierdzić, że Esmeralda Martinez pojawi się na Wrestlepaloozie CXXIX.

(Ostateczny koniec transmisji.)