, bo wszyscy tu pośniemy.
John Christman vs Nekrophage
Nekrophage dynamicznie wpada na ring, pojawia się też tam Shaman w stroju sędziego!
John Christman jest w sumie zadowolony, wprawdzie nie będzie walczył
z legendarnym SeBą, feldmarszałkiem Armii Prus Wschodnich, a ostatnio
także jakichś kozaków pruskich, ale ten Nekrophage też wydaje się być
całkiem okej.
Tony Hogański – Natomiast z jakiegoś powodu Nekrophage myśli, że walczy z mistrzem Szakalem. O co tu chodzi?
Jan Kowalski – Może jest krótkowidzem?
Tony Hogański (sprawdzając coś na służbowym tablecie) – Janku... on chyba ma problem z narkotykami. To takich ludzi zatrudniacie teraz w EWF?
Jan Kowalski – Nie ma w EWF takich osób.
Zaczyna
się pojedynek w którym wściekły Nekrophage od razu chce zaatakować
przeciwnika i wykonać Swinging DDT. Jednak ten odpycha go... łapie
za rękę.. odbija od lin i.. próbuje Superkick! Trafiony i
zatopiony! Pin...1... 2... kick out!
Christman pokazuje, że zlikwiduje swojego przeciwnika przy pierwszej
nadarzającej się okazji. Podnosi go... ale Nekro broni się przed
kolejną akcją i zaczyna się brawl między zawodnikami! John Christman po
uzyskaniu przewagi pakuje przeciwnika prosto w jeden z narożników.
Następnie rozpędza się i... Splash. Nekro otrząsa się całkiem
szybko, jednak znów zostaje pociągnięty za rękę, tym razem w stronę
lin. John od razu chce wykonać Dropkick!! Jednak tym razem Nekrophage
łapie się lin i nie odbija się od nich, a to powoduje, że dzisiejszy
debiutant uderza więc w powietrze. Dylan Robinson, bo tak brzmi
prawdziwe imię i nazwisko Nekro, wykorzystuje sytuację i daje Elbow
Drop. Zaraz po tym podniesienie przeciwnika i... Pumphandle Powerslam!!
Jego rywal zwija się z bólu w pobliżu lin. Nekro dopada przeciwnika i
spada na niego z Elbow Dropem.
Jan Kowalski – Nawet przyjemny ten pojedynek na rozpoczęcie gali.
Tony Hogański – John Christman chyba będzie żałował, że chciał walczyć. Jak na razie to mu nie idzie.
Jan Kowalski – Wielka Brytania w osobie Nekrophage'a kontra Australia w osobie Johna Christmana. Kto zwycięży?
John
jest zamroczony lekko, więc Nekro dobija go serią kopniaków. Już po
chwili dusi go nogą przy narożniku. Sędzia liczy... 1... 2... 3... 4.
Nekrophage puszcza i pokazuje Shamanowi "Gest Kozakiewicza.. i znów
dusi.. 1... 2... 3... 4.. Szybko przerywa, a po chwili jednak
podnosi go i... Brainbuster DDT! Pin.. 1... 2... shoulder up!
W Australijczyku jest jednak jeszcze trochę siły... i wstaje on razem z
rywalem. Ten jednak ten atakuje go Clotheslinem, ale Christman unika
ciosu! Od razu doskakuje do rywala i załatwia go Atomic Dropem! Pin.. 1.... 2.... kick out!
Christman postanawia zostawić przeciwnika w parterze i zakłada Armbar.
Nekrophage cierpi... mija kilka dobrych sekund i Australijczyk
puszcza.. ale tylko po to żeby wstać i złapać przeciwnika w Ankle Lock!
No i co? No i Nekro znów cierpi. Po krótkiej chwili jednak stara się
dopaść do lin... jednak Christman odciąga go od nich.
Tony Hogański – Nie odpowiedziałeś mi Janku na pytanie.
Jan Kowalski – Jakie pytanie?
Tony Hogański – Jaki jest stosunek Felipe Castro do używania środków odurzających przez zawodników?
Jan Kowalski – Nie ma w EWF takich osób.
Sytuacja
Nekro nie jest jednak beznadziejna jak mogłoby się wydawać! To
doświadczony zawodnik, wprawdzie żadnej walki nie wygrał, ale
imponująco umie dostawać wpierdol. Stara się działać drugą nogą... i
udaje mu się oswobodzić. John Christman ma już chyba tego dość i chce
to szybko skończyć. Powala rywala klasycznym Clotheslinem, a tuż po nim
następuje... Pin...1......2.... kick out! John
podnosi Nekro. Ten nieoczekiwanie zaczyna krzyczeć „Szakal! Szakal!
Szakal!". Nikt nie wie o co chodzi, Nekro próbuje wykorzystać chwilę
zamieszania i wykonać jakąś akcję, ale Australijczyk nie pozwala mu jej
dokończyć. Odbija się natomiast od lin, ale zostaje powalony Flying
Shoulder Blockiem!!.. Maluch następnie w tempie dyliżansu rodem z
dzikiego zachodu... dość szybko wskakuje na trzecią linę i wykonuje
Springboard Moonsault! Pin....1...2... kick out!
Nekrophage wstaje i w sumie nie zraża się tym skromnym niepowodzeniem,
ale dostaje Discuss Clothesline'a! Christman po załatwieniu rywala,
wchodzi na narożnik... i skacze z Diving Headbutt! A jak nastroje na
trybunach? Publiczność zgromadzona w Johannesburgu chyba dopiero się
rozgrzewa, bo jak na razie to średnio reagują na to, co się dzieje na
ringu. Pin...1....2... Brytyjczykowi udaje się jednak wykopać! Poddany Elżbiety II z Australii podnosi poddanego Elżbiety II z Wielkiej Brytanii i aplikuje mu Side Slam Backbreaker. Następnie chwyta go i imponujący Vertical Suplex Powerbomb!! Pin......1.......2.......3! (Zwycięzcą jest: John Christman!)
Jan Kowalski – Co za walka!
Tony Hogański (wzrusza ramionami) – Walka jak walka. Przez ponad sto gal mieliśmy takich mnóstwo. Pamiętasz na przykład takiego Dollara?
Jan Kowalski – 2010 rok?
Tony Hogański – Oprócz
ciebie i naszych archiwistów pewnie nikt już gościa nie kojarzy. To
samo będzie z tą walką w 2025 roku, gdy mistrz Szakal zostanie
prezydentem RP.
Jan Kowalski – A może to narodziny gwiazdy Johna Christmana?
Tony Hogański – Pozostawię to bez komentarza.
(Przenosimy
się do biura prezydenta EWF. U Felipe Castro nie ma biurowej rozpusty,
jest nowocześnie i korporacyjnie. W tle plakat jego ojca Feliksa Castro
stylizowanego na Baracka Obamę. W takich chwilach jak ta, osoby na
szczycie władz udają, że coś robią. Felipe przegląda więc jakieś
papiery. Wtedy do gabinetu wchodzi Berenika Martinez. Skórzane stroje w
stylu wczesnego NKWD dobrze jej służą, ale ładnemu we wszystkim ładnie.)
Felipe Castro – Moja droga Bereniko. Co tam słychać w służbach bezpieczeństwa?
Berenika Martinez – Dostaliśmy ostrzeżenie o ataku hakerskim na nasze systemy, a także na systemy naszych lokalnych partnerów.
Felipe Castro (z uśmiechem) – Jak nowocześnie! Atak hakerski! Wspaniale, po prostu wspaniale! (Nadal się uśmiecha.) Mam nadzieję, że nie jest to preludium do dramatycznego upadku federacji (Krótka chwila napięcia jakby właśnie w tym momencie federacja miała upaść, ale nic takiego się nie dzieje.) Widać, że wprowadziłem EWF na drogę modernizacji i rozwoju, bo tego jeszcze nie było. I co?
Berenika Martinez – Nic, to zbyt nowoczesne jak na polski wrestling. Prędzej Kraven czołgiem wjedzie niż nas zhakują.
Dramatyczna pauza jakby akurat Kraven chciał wjechać do biura czołgiem. Nie takie rzeczy w EWF się już zdarzały.
Felipe Castro – Coś jeszcze?
Berenika Martinez – Nasz szef działu IT uciekł z murzynką i złożył wypowiedzenie.
Felipe Castro – To już wiem z działu kadr. (Wzrusza ramionami.)
Dziwna historia. To może właśnie teraz nas zhackują? To ten moment? Nic się nie bój, co to w ogóle
za dziwny dział? IT? Co oni tam robią? Klawiatury wymieniają i myszki
regulują? Wiesz, że awansowałem Józefa na pełniącego obowiązki szefa działu IT? To tak dopóki nie
znajdziemy zastępstwa po powrocie do Polski. Myślę, że się nada.
Berenika Martinez (niepewnie) – Pana Józefa? Na szefa działu IT? Czy to rozsądne?
Felipe Castro – On
ma doświadczenie w zarządzaniu. Nie zapominaj o kotłowni, której z
powodzeniem szefuje. Ogarnął piece, to ogarnie też myszki. No, ale w
Afryce grzać nie musimy,
więc niech się na coś poczciwy Józef przyda. Zresztą to dobry gest
dobrej woli z mojej strony wobec jego osoby. Jakieś obiekcje?
Berenika Martinez – Żadnych.
Felipe Castro – Porozmawiajmy zatem o kwestiach bezpieczeństwa. Wiemy
w jakim kraju jesteśmy. Mają tu pieniądze, diamenty, ale też
przestępczość. Poznałem na przykład takiego Willema Ollendorfa de
Graanita. Gość zajmuje się dystrybucją praw do europejskiego wrestlingu od
1999 roku. Pół Afryki obsługuje, takie ma wpływy. Był kiedyś nawet na Mordobiciu w czasach PCW. Wydobywa
też diamenty no i wyobraź sobie nie ma co robić z pieniędzmi, więc chciałby
kupić trochę akcji EWF Corporation. Nie dużo, z 2 może 3%, ale akurat żeby dostać się do rady
nadzorczej.
Berenika Martinez – Nie rozumiem... co z tego wynika?
Felipe Castro – Wynikają potrzeby troski o bezpieczeństwo. Wyobraź
sobie, że RPA jest chyba na czwartym miejscu na świecie jeśli chodzi o
przestępczość. Ufam jednak, że o tym wiesz, bo w końcu kierujesz GRU.
Chodzi o to, żeby wstydu nie było. Żadnych ataków terrorystycznych,
trzeba przede wszystkim pilnować Jazzowskiego i jego bandę. Żadnych zboczeń i chorych
akcji, mój przyjaciel Vaclav też powinien być pod baczną obserwacją. No i
jak zawsze, sprawdzać dziadów - Szakala, SR-Crazy'ego, bo może coś
knują.
Berenika Martinez – A Bidam? Franko?
Felipe Castro – Pilnuj wszystkich. (Nagle zmienia temat.) Co wiesz o Złotym Pociągu?
Berenika Martinez – Za późno. Zaklepany przez Weronikę Passent. Ściągnęła już apkę do szukania skarbów.
Felipe Castro – Żartowałem. Nie wierzę w takie historie. Skupmy się by gala przebiegła spokojnie. Spędzimy tu jeszcze tydzień...
(Wracamy na ring.)
Jan Kowalski – Dobrze wiedzieć, że mamy prezydenta, który czuwa nad wszystkim.
Tony Hogański – Janku...
Jan Kowalski – GRU chyba też dobrze się sprawuje.
Tony Hogański – GRU nigdy nie śpi.
Jan Kowalski – Zobacz, nawet Pan Józef został doceniony.
Tony Hogański – On w sumie już wszystko w tej federacji robił.
Jan Kowalski – To znak, że Felipe Castro chce zasypywać podziały i budować nowe, lepsze i przede wszystkim wspólne jutro EWF.
(Przenosimy się na zaplecze, a konkretniej
o jednej z najbardziej olśniewającej szatni w historii polskiego
wrestlingu, czyli do siedziby senatora Szakala. Jest tu wszystko, co
być powinno. Specjalnie chroniony PCW Polish Championship, którego Łysy
od ponad dekady jest oficjalnym strażnikiem. Jest też jego
legitymacja partyjna z czasów komunistycznych, skóry upolowanych
antylop, strój do safari, własnoręczny podpis ajatollaha Chomejniego,
jakieś ozdoby z Iranu i inne memorabilia. Nikogo nie ma, ale
zamaszyście otwierają się drzwi i do pomieszczenia wkracza Szakal.)
Szakal – Jestem kurwa!
Zaczyna przyglądać się swojemu strojowi do safari i skórom antylop zawieszonym w gablotce.
Szakal – Znowu
na misji w Afryce! Pamiętam to jakby było wczoraj. To był 2009 rok,
pomagałem szukać chłopaków z Dark Division. Wtedy to był Sudan i
Uganda, a dziś RPA. Jak to się kurwa w życiu plecie.
Senator siada za biurkiem.
Szakal – Dziś
już kurwa nic nie muszę. Nie to, co wtedy, gdy byłem zabieganym
komisarzem honorowym.
Popada w zadumę.
Szakal (klepie się w czoło) – Wiem!
Trzeba wydać DVD o poszukiwaniach Dark Division. Dziś już nikt o tym
nie pamięta, a to kurwa piękna historia była. Muszę o tym pogadać z
władzami. Kiedyś sam bym podjął taką decyzję, ale dzisiaj nic nie mogę,
tylko z jakimś ISO666 walczę. To przecież kurwa parodia moich dawnych
pterodaktyli... znaczy się prerogatyw. (Znów popada w zadumę.) A dziś? Pokonam dwóch przybłędów w jakiejś walce gburów i
załatwione. I dzień kurwa odhaczony. Kartka z kalendarza wyrwana. Jak w porach roku Vivaldiego, tylko u mnie nie ma kurwa włosów.
Na
biurku czekała już kawa, więc senator jest zadowolony. Nie ma paprotki,
gdyż tak jak 2009, nie lubi ona afrykańskiego klimatu.
Szakal – Ciekawe, gdzie są kurwa wszyscy? Doktor? Mumin? Mladenov? Strachy z PCW? No nic. Odpocznę kurwa i pomyślę, co dalej.
(Wracamy na ring.)
Tony Hogański – Jest mistrz! Od 2001 wciąż w wielkiej formie.
Jan Kowalski – Wszystko przemija, a Szakal trwa, jak wirusy i zarazy.
Tony Hogański – Felipe pisze ci te teksty? Dostałeś książeczkę złośliwości na każdego, kto nie zgadza się z prezydentem?
Jan Kowalski – Nic takiego nie miało miejsca.
(Znów
jesteśmy na zapleczu. Korytarzem idzie Don Camillo, a wraz z nim
Stefano. Panowie zmierzają chyba w stronę wyjścia na ring, gdzie już
niedługo Don Camillo stoczy walkę.)
Stefano – Szefie, Polli nie ma chyba w Afryce.
Don Camillo – Nie mogę uwierzyć jak to się stało, że nam uciekła? Po gali we Lwowie mieliśmy ją w garści.
Stefano – Załatwili nas.
Don Camillo – Powinieneś
to przewidzieć Stefano, powinieneś to przewidzieć! Ile pieniędzy by nam
przyniosła. Wiesz, ludzie płacą więcej za takie dziwolągi.
Stefano – Wiem, już liczyłem potencjalne zyski.
Don Camillo – Teraz musimy się skupić. Nie wiadomo czy jej tu gdzieś nie ma, czy nie będzie chciała się zemścić.
Stefano – Albo jego.
Don Camillo (zdziwiony) – Kogo?
Stefano – No.... Płeć Polli pozostawia wiele do interpretacji. W końcu niektórzy mówią na nią też Reinhard.
Don Camillo – Więcej kasy przyniosłaby jako Polla, więc dla mnie jest Pollą! (Wzrusza ramionami.) No nic, chodźmy załatwić tego PepsiBosmana. Może to poprawi mi humor.
(Wracamy na ring.)
Jan Kowalski – Jak pamiętamy na ostatniej gali Don Camillo i Stefano uprowadzili Pollę Kinzler, naszą austriacką zawodniczkę.
Tony Hogański – No to wygląda na to, że im uciekł.
Jan Kowalski – Uciekła. Polla to Polla, każdy jest tym, kim się czuje.
Tony Hogański – O
proszę, jaki nowoczesny Kowalski. Daleką drogę przeszedłeś od
młodzieżowego działacza PZPR w latach osiemdziesiątych do nowoczesnego
komentatora.
Jan Kowalski (pod nosem) – Wszystko dla dobra EWF. To wszystko dla dobra EWF.
(Przenosimy
się do kwatery głównej Armii Prus Wschodnich, która ostatnio znacznie
się powiększyła. Nadal dowodzi nią Feldmarszałek SeBa (w randze
feldmarszałka), a wraz z nim są tu kuzyn Mati (major Armii Prus
Wschodnich), kuzyn Adi (kapitan Armii Prus Wschodnich i szef sztabu
generalnego) i Rusłan Smirnow (w randze esauła jako dowódca 1. Pułku
Wolnych Kozaków Wschodniopruskich.)
SeBa – Ziomki, o której walczę z tym Christmanem?
Mati – Panie feldmarszałku. Biada nam, przegapiliśmy walkę!
SeBa – Mówiłem, żeby nie łoić browarków przed galą! Co my w ogóle piliśmy? Jakieś miejscowe świństwo?
Adi – To było piwo Zwakala i ma bardzo dobre recenzje. Lokalsi bardzo je sobie chwalą. Prawda, Rusłan?
Smirnow śpi.
Mati – Rusłan znowu najebany wódą. Po co przyjęliśmy go do armii? Jesteśmy armią chmielową, a nie wyborową!
SeBa – Sam mówiłeś, że Adi zna się, a Adi uznał, że to dobry pomysł by go przygarnąć.
Mati – On jest wiecznie najebany! Nie przynosi pożytku żadnego! Proponuję go tu zostawić.
SeBa – Nie zostawiamy swoich. Pomyślimy o tym po powrocie do kraju ziomek, a teraz japa. Adi, kto to są ci „lokalsi" i czy mam ich masakrować?
Adi – Mieszkańcy Republiki Południowej Afryki, o nich mi chodziło. Nie ma co ich masakrować.
SeBa – To co z moją walką?
Nagle drzwi otwierają się z kopa i do szatni wchodzi Franz!
SeBa – Patrzcie! To ten lewak!
Franz – Tylko spokojnie Se.....
Spawacz nie zauważył leżącego na podłodze pijanego Rusłana Smirnowa, potknął się o niego i majestatycznie wyjebał.
SeBa – Hahahaha!!! Ej lewusie, zrób to jeszcze raz!!! Hahahaha!!
Wszyscy się śmieją. Wszyscy oprócz Franza, który nadal leży, no i oprócz Rusłana, który leży pijany.
SeBa (klepie Matiego po ramieniu) – Widzisz Mati? Mówiłeś, żeby wyjebać Rusłana z Armii Prus Wschodnich, a tu proszę! Pokonał tego lewaka!
Franz (wstając) – Masz śmiech jak Marokany w trakcie chuci z kozami.
Mati – Chuci? Ziomek, to było takie plemię i nazywało się Hutu.... albo Tutsi...
Franz – Nie o to mi chodziło! Słuchajcie troglodyci. W imię pamięci mojego Tragicznie Zmarłego Brata muszę z wami poważnie porozmawiać!
SeBa – O czym ziomek? Przecież ja cię będę masakrował.
Franz – Otóż nie, bo dzisiaj walczymy razem.
SeBa – Co
ty gadasz lewaku? My zachlaliśmy i przegapiliśmy nasza walkę. Ten
pociąg nam odjechał ze stacji Johannesburg. Wysiądziemy na stacji
Pretoria.
Franz – To do was ta wiadomość nie dotarła? Spójrzcie pod drzwiami leży jakiś list z pieczątką EWF. Taki sam dostałem.
Kuzyn Adi podniósł kopertę, rozerwał ją i rzucił okiem.
Adi (podając dokument SeBie) – On ma rację.
SeBa – Walczymy z....
(W
tym momencie budzi się Rusłan Smirnow i w pijackim amoku wyrywa SeBie
dokument, po czym rozrywa go na strzępy. Następnie od razu zasypia.
Wracamy na ring.)
Tony Hogański – Z kim walczą? No z kim? Ty wiesz Janku?
Jan Kowalski – Wiem, ale potrzymajmy naszych widzów jeszcze trochę w napięciu.
Tony Hogański – Za twój dzisiejszy komentarz powinienem rozbić ci butelkę Zwakali na głowie.
Jan Kowalski – Może lepiej nie? Zaczyna się kolejna walka!
Banana & Coconut match
III
Don Camillo vs PepsiBosman
Zaczyna
grać Pitbull i „Back in time” i już po chwili na ringu pojawia się Don
Camillo. Zawodnik rozgląda po wypełnionych ludźmi sektorach hali w
Johannesburgu, po czym zapala cygaro i nieśpiesznie podąża w stronę
ringu. Już po chwili melduje się na miejscu, gdzie spokojnie rozpina
marynarkę, szykując się do walki.
Rozbrzmiewa Pepsi Theme, który sprawia, że
wielu fanom na trybunach chce się pić. Publiczność okazuje mu sympatię.
Republika Południowej Afryki to kiepskie miejsce dla fanów Pepsi, bo
ponad 80% mieszkańców preferuje Coca-Colę.
Jan Kowalski – Czas na trzeci w historii Banana & Coconut match!
Tony Hogański – Możesz mi przypomnieć jego zasady?
Jan Kowalski – To proste! W
cztery narożniki wmontowany zostały cztery drzewka. Dwie palmy kokosowe
i dwa bananowce. By wygrać należy ściągnąć zarówno kokosa jak i banana.
Tony Hogański – Może i proste, ale średnio mądre.
Jan Kowalski – W
niektórych z wcześniejszych pojedynków obowiązywała zasada No DQ, ale
nie tutaj. Jedynym odstępstwem jest wykorzystanie kokosa lub banana...
jeżeli ktoś się skusi oczywiście.
Walka sędziowana będzie przez niezawodnego Lecha Grudzińskiego. Don
Camillo momentalnie rzuca się na swego przeciwnika i wykorzystując
element zaskoczenia doprowadza do zwarcia w wyniku którego wykonuje na
rywalu Backbreakera. PepSiBosman szybko wstaje, ale prawie od razu
zostaje powalony Clotheslinem. Mafiozo nie zwlekając dłużej spada na
niego z Elbow Dropem. Dobry i efektowny cios! Następnie odbija się o
liny i poprawia jeszcze jednym Elbow Dropem. Czy to będzie walka Elbow
Dropów? Fan wdzięków Polli Kinzler, które dla niektórych grup są dość
wątpliwe podnosi swojego... i w tym momencie za sprawą PepsiBosmana i
wykonanego przez niego European Uppercuttu ląduje na macie. Mafiozo
wstaje, ale miłośnik Pepsi natychmiast powala rywala niezłym i zawsze
skutecznym Clotheslinem. Ten wstaje, ale obrywa jeszcze jednego
Clothesline’a, a następnie otrzymuje poprawkę z Fist Dropa.
PepsiBosmana podnosi rywala, po czym wykonuje na nim T-Bone Suplex. Po
wykonaniu tego dość skutecznego ciosu szybko podchodzi do narożnika i
zaczyna wspinać się po bananowcu by sięgnąć po banana.
Tony Hogański – To już trzeci taki pojedynek? Przypomnij mi jego genezę.
Jan Kowalski – Pierwsza
tego typu walka odbyła się w 2009 roku, a walczyli w niej The Great
Barri i the Flying Man. Druga natomiast była tag-team matchem i tu
banany i kokosy skrzyżowali ze sobą Johnny Thornpike i Craig Crawford z
MaxiMasterMistrzem & MN Ratererm. To był listopad 2013 roku.
Tony Hogański – Żadnego z wymienionych przez ciebie nie ma już w EWF... to wiele wyjaśnia.
PepsiBosman jest już całkiem blisko, za chwilę chwyci dorodnego banana
w swą dłoń... ale co to? Don Camillo budzi się i biegnie w stronę
rywala. Chwyta go za nogę i potężnym szarpnięciem zrzuca na matę. PepsiBosman
leży, a Don Camillo odbija się o liny, a już po chwili spadając na
niego z Elbow Dropem raczej uniemożliwia mu możliwość podniesienia się.
Mafiozo nie ma zamiaru próżnować, znów odbija się o liny... ale
PepsiBosman z prędkością geparda zdążył wstać i powalić
zdezorientowanego i chyba lekko zaskoczonego prędkością rywala Don
Camilla potężnym Clotheslinem! PepsiBosman jednak nadal nie jest zbyt
sprawny, ale z werwą odnosi przeciwnika, a następnie rzuca go o liny,
po czym nachyla się do wykonania Back Body Slamu, ale
odznaczający się niesamowitym, bo chyba mafijnym, sprytem Don Camillo
kopie go w głowię, po czym się od bocznych lin i wykonuje mu efektowny
Swinging Neckbreaker. Chwila przerwy podczas to której, Camillo czeka
aż rywal wstanie, odbija się od lin i w kolejny efektowny sposób skacze
z Flying Crossbody! Niespodziewanie jednak PepsiBosman chwyta go w
powietrzu i wykonuje mu potężny Fall Away Slam! Rusza do drzewka
kokosowego. Ostatnim razem nie udało się z bananem, więc być może z
kokosem będzie miał więcej szczęścia. Nadal ma w sobie prędkość
geparda, bo bardzo szybko wdrapuje się na czubek drzewka i zdejmuje z
niego kokosa!
Jan Kowalski – PepsiBosman wykonał pierwszy krok do zwycięstwa w tej walce.
Tony Hogański – Brawa dla niego. Nie umiem tego faktu inaczej skomentować. A w sumie, ciekawe co porabia teraz Great Barri?
Jan Kowalski – Pewnie jest w Indiach.
Tony Hogański – Pamiętajcie dziewczęta, będąc w Indiach nie wsiadajcie do tamtejszych autobusów. To dziwny kraj.
PepsiBosman będąc nadal na palmie kokosowej zrzuca kokosa prosto na
głowę Don Camilla! To musiało boleć, bo zarówno kokos jak i głowa
wydali głośny dźwięk. PepsiBosman bez wahania skacze ze Splashem... ale
trafia prosto w matę ringu, bo zawodnik rodem z Neapolu w ostatniej
chwili odsunął się! Don Camillo od razu podnosi Scythera, whipuje go na
liny, próbuje Clothesline jednak PepsiBosman uchyla się i zakłada
Hammerhold. Ciekawa to akcja, która powoduje, że Camillo krótszą chwilę
walczy z bólem, stara się i próbuje się wyswobodzić uderzając rywala w
twarz łokciem jednak ten uchyla się również przed tym i wykonuje High
Angle Back Drop! Pomaga wstać Bosmanowi po czym whipuje go do jednego z
narożników. Uderza kilka punchy, po czym t uderza kilka mocnych Middle
Kick'ów na brzuch Camilla po czym próbuje Spinning Heel Kickiem posłać
go na matę, ale Camillo niespodziewanie kontruje w Corner Forearm
Smash. Następnie podnosi rywala, uderza kilka chopsów po czym whipin na
liny. PepsiBosman próbuje kontry, ale jednak wydaje się, że to
włoski zawodnik jest silniejszy. Odbija się od lin, unika
Clothesline'a, odbija się od przeciwległych lin, teraz to Bosman
próbuje kolejnego Clothesline'a, jednak Camillo chwyta rywala i uderza
Spinebuster. Żeby go dobić zakłada mu jeszcze Anaconda Vise, chwilę go
męczy, po czym przerywa cios. Postanawia wreszcie ruszyć do akcji, bo
mimo wszystko w pewien sposób przegrywa jeden do zera z miłośnikiem
czarnego trunku. Podchodzi do najbliższego narożnika i zaczyna wspinać
się na bananowca. Bosman widzi co się święci, próbuje się podnieść i
nawet mu się to udaje, ale jest za wolny! Włoch zdejmuje banana i
Grudziński przyznaje mu punkt.
Tony Hogański – Emocje jak na zbiorach bananów.
Jan Kowalski – W pewien sposób są to zbiory bananów... i kokosów...
Tony Hogański – Wiem Janku, specjalnie to powiedziałem.
Don Camillo prowokując publiczność zgromadzoną w hali i rywala obiera banana ze skórki i ze smakiem go zjada. PepsiBosman
próbuje podbiec do narożnika, ale Camillo jest szybszy! Skacze z
bananowca na miłośnika pepsi z bardzo efektowną Hurricanraną!! (EWF! EWF! EWF!)
Zawodnicy są już dość zmęczeni. Bosman próbuje się podnieść, ale
Camillo efektownie powala rywala Enziguri! Włoch pomaga wstać
zawodnikowi rodem z Kołobrzegu, whipuje go na liny po czym próbuje Back
Body Drop jednak Bosman chwyta rywala i chce na nim wykonać
Neckbreakera. Camillo wykorzystuje swój mafijny spryt, daje mu
uderzenie łokciem w brzuch, po czym chwyta go i rozwala Atomic Bombem!
PepsiBosman ma w sobie jednak wiele ambicji, bo w miarę szybko wstaje.
Camillo jednak tylko na to czekał, bo potężnym Spearem wbija go w
narożnik tuż przy jednym z drzewek kokosowych! Tam wykonuje jeszcze
kilka Shoulder Blocków po czym sadza rywala na poduszkach. Pokazuje
publiczności, że jest królem mafii i kokosów, co nie bardzo podoba się
fanom z RPA. Wiadomo, są wrażliwi na tematy bananowo-kokosowe.
PepsiBosman rozpoczyna szamotaninę, próbuję się wydostać, ale Camillo
jest w fazie ostrej dominacji. Od razu uderza mu 2nd Rope Inverted DDT!
Włoch uśmiechający się pyszałkowato jest zadowolony z siebie. Podnosi
zamroczonego rywala, po czym whipuje go do „kokosowego" narożnika.
Rozpędza się i uderza Spinnin Heel Kick! PepsiBosman ma nagły przypływ
energii, bo zaczyna uderzać rywala ostrymi punchami. Camillo jest
zdziwiony skąd w nim tyle energii, ale Bosman chwyta go za rękę, rzuca
o liny, sam też odbija się o te po przeciwnej stronie. Panowie
spotykają się na środku... i kończy się to wykonaniem kończącego Go to
Sleep przez Don Camillo! PepsiBosman pada bez życia. Zawodnik z Neapolu
wchodzi na narożnik z palmą kokosową, wspina się po niej i już po
chwili zdejmuje kokosa. Lech Grudziński ogłasza koniec walki, z
punktacją 2-1 dla Włocha! (Zwycięzcą jest: Don Camillo!)
Jan Kowalski – Koniec! Mamy zwycięzcę!
Camillo triumfuje na szczycie drzewka kokosowego. Zaczyna grać Pitbull
i „Back in time”. Po krótkiej celebracji Włoch opuszcza ring przy heel
heacie publiczności, która jakoś go nie polubiła.
Tony Hogański – Tak, tak. Gratulacje dla włoskiego mafioza, któremu spodobała się Polla Kinzler... (Toster jednocześnie wzdrygnął się i przeżegnał.) Co się dzieje z tym EWF?
Jan Kowalski – Nie
wiemy, co się stało z Pollą Kinzler, ale wiemy, że Don Camillo całkiem
nieźle radzi sobie na ringach EWF. To jego czwarte zwycięstwo.
Tony Hogański – Będą z niego ludzie. Może.... kiedyś....
(Przenosimy
się na zaplecze, a konkretniej do szatni Nasa Jazzowskiego. Tym razem
nie ma zorganizowanego specjalnego biura dla petentów Związku
Wrestlerów Polskich, bo gala jest na obczyźnie. Nas relaksuje się na
kanapie, a jest z nim oczywiście jego nieodłączna małżonka, gwiazda
telewizji i celebryckich newsów, Weronika Passent.)
Weronika Passent – Nas, Nas. Kiedy pojedziemy oglądać słonie?
Nas Jazzowski – Najpierw gala, później słonie.
Weronika Passent – A możemy przygarnąć jednego? Pliz Nas, one są zagrożone. Zbudujemy mu zagrodę w naszym nowym pałacu w Wawce.
Nas Jazzowski – Wywóz takich zwierząt z RPA jest zakazany.
Weronika Passent – To może jako zoo? Założymy oficjalne zoo i będzie legit? Poproszę wujka Gucwińskiego o pomoc.
Nas Jazzowski – Później o tym porozmawiamy. Dobrze?
Nagle słychać pukanie i po chwili w szatni pojawia się Tamara Ostrowska, asystentka Felipe Castro.
Tamara Ostrowska – Pilna depesza dla Nasa Jazzowskiego!
Antonella z gracją podała Jazzowskiemu dokument i szybko ulotniła się z szatni.
Weronika Passent – O wow, Nas! Idziemy na koncert Depeche Mode?
Nas Jazzowski (zdziwiony) – Co?
Weronika Passent – No ona powiedziała, że Depeche Mode, co nie? Ja nie byłam jako nastolatka depeszówą, wiesz? No może trochę... hi hi...
Nas Jazzowski – Depesza, czyli wiadomość. Zresztą, nieważne.
Samozwańczy mesjasz polskiego wrestlingu sprawdza, co tam w owej depeszy jest napisane.
Weronika Passent – No i co? No i co? Poka, poka!
Nas Jazzowski – Walczę z SeBą i Franzem....
Weronika Passent (podekscytowana) – Sebastianem
Florkiem z Big Brothera, a później znanym posłem SLD i panem trenerem
Franciszkiem Smudą? Taką drużyną Nas, co? Taką?
Nas Jazzowski – Nie, po prostu z SeBą i Franzem. To będzie tag-team match.... i ty walczysz ze mną....
Weronika Passent – Wooooooo!!! Sztos!!!!
(WAMP rzuca się Jazzowskiemu na szyję, a my wracamy na ring.)
Jan Kowalski – Czyli.....
(Nie
dowiemy się jednak, co Janek miał na myśli, bo szybko trafiamy do
kwatery głównej Armii Prus Wschodniej, gdzie chyba właśnie odczytano tę
samą depeszę.)
SeBa – Na wielkiego Korwina! Walczymy z Nasem Jazzowskim i Weroniką Passent?
Franz – Otóż to. Ubieraj hełm, bo to już niedługo.
Mati – To bardzo prestiżowa walka, panie feldmarszałku.
SeBa – Będziemy
ich masakrować. Widziałem tę WAMP w „M jak miłość" z Mroczkami.
Pamiętasz jak w Miejskiej Górce wieczorami co robić nie było i przed
Ligą Mistrzów się seriale oglądało i Lechy katowało? A teraz proszę,
kilka lat później i znam taką gwiazdę osobiście! Może nawet za cycka
chwycę, może coś z tego będzie?
Adi (kręcąc głową) – Oj SeBa, SeBa. (Zauważył, że Mati spojrzał na niego groźnie, więc poprawia się.) Oj feldmarszałku SeBa, oj feldmarszałku SeBa.
(Wracamy na ring.)
Jan Kowalski – Czyli.....
Tony Hogański (przerywając mu) – Siedziałeś tak na bezdechu?
Jan Kowalski – Bardzo
śmieszne. Proszę państwa, szykuje się nam naprawdę ciekawy pojedynek.
Nas Jazzowski i Weronika Passent kontra SeBa i Franz.
(Przenosimy się na zaplecze, gdzie jest piękna i powabna Cassandra Tisserant, jest też mikrofon, ale nie ma nikogo innego.)
Cassandra Tisserant – Proszę
państwa. Już za chwilę ekskluzywnego wywiadu udzieli mi EWF World
Champion, SR-Crazy. Za kilkanaście sekund przejdzie przez te mahoniowe,
bogato zdobione drzwi.
Zbliżenie na drzwi. Faktycznie są bardzo ładne. Nic się jednak nie dzieje.
Cassandra Tisserant – Lada moment te drzwi się otworzą i pojawi się tu SR-Crazy.
Znów zbliżenie na drzwi. Nikt ich jednak nie otwiera.
Cassandra Tisserant – Warto
zwrócić uwagę, że drzwi te pokazują sceny z życia zuluskiego króla
Dingane. Ale być może oto już za chwilę przejdzie przez nie SR-Crazy...
Znów nic się nie dzieje.
Cassandra Tisserant – Król
Dingane jest znany z tego, że rządził Zulusami po tym jak zamordował
swojego brata, poprzedniego króla, który nosił wdzięczne imię Czeka.
Przegrał on także wielką bitwę z Burami nad brzegami Krwawej Rzeki.
(Zrezygnowana.) To może ja sprawdzę czy z mistrzem wszystko w porządku.
W takim wieku już się zawały zdarzają, a wtedy każda chwila jest ważna
by uratować życie.
Pochodzą z Haiti reporterka otwiera drzwi i zagląda nieśmiało do środka.
Cassandra Tisserant – Nikogo tu nie ma...
(Jak nikogo tu nie ma, to pozostaje nam powrócić w rejony ringu.)
Tony Hogański – Gdzie jest SR-Crazy?
Jan Kowalski – Nie wiem. Na pewno gdzieś się błąka.
Tony Hogański – Zaczynamy kolejną walkę?
Jan Kowalski – Przyszedł czas!
Zupełnie niespodziewanie zaczyna grać utwór
Mory Kante – „Yeke Yeke", a spod FeliXtronu wychodzi Shaman w
towarzystwie Lecha Grudzińskiego oraz dwóch ochroniarzy GRU, którzy
wnoszą na ring Puchar Szczęściarza. Na ringu Shaman otrzymuje mikrofon,
a publiczność szaleje ze szczęścia.
Shaman – Uł yeeeeeeeeee!!! (Wielka radość na trybunach.)
Mam wielką przyjemność ogłosić, że stawką nadchodzącej walki będzie
Puchar Szczęściarza! Jako oficjalny ambasador tego pucharu i mocą daną
mi przez Felipe Castro ogłaszam, że pierwszy raz zwycięzców będzie
dwóch, bo walka ta będzie tag-teamowa. Drużynowy Puchar Szczęściarza to
wielka sprawa! Wierzę, że Lech Grudziński będzie odpowiednim sędzią dla
tak prestiżowego pojedynku. Zapraszam na już jedenastą edycję, którą
dedykujemy Królestwu Lesotho! Pokój bracia!
Publiczność, a szczególnie sektor zajmowany przez kibiców z Lesotho, wybucha ogromną radością.
Puchar Szczęściarza XI
Nas Jazzowski & Weronika Passent vs SeBa & Franz
Zaczyna grać De Su i „Życie cudem jestem".
W RPA nikt nie zna tej zacnej pieśni, ale w Polsce w latach
dziewięćdziesiątych niejedna cnota została utracona przy dźwiękach tej
muzyki. Na ring wychodzi najbardziej gwiazdorska drużyna w historii
polskiego wrestlingu. Są to mianowicie Nas Jazzowski oraz jego
olśniewająca małżonka Weronika Passent. Powoli wchodzą na ring, a
publiczność spogląda na nich podejrzliwie, bo oni wspierają murzynów z
konkurencyjnych plemion na północy. Jak wiadomo Afryka to jeden wielki
tygiel czarnych plemion, które tylko czekają na to by dokonać
ludobójstwa sąsiadów.
Muzyka zmienia się w wielki przebój Bohdana Smolenia – „Ani be, ani me, ani kukuryku".
Wydaje się, że czas antenowy jest ograniczony, skoro wyjścia zawodników
zostały połączone w jedno. W ten sposób na ring wychodzą, chociaż
widać, że są przy tym bardzo niezadowoleni, że muszą robić to razem, Franz oraz SeBa. Niby
razem, ale jednak osobno docierają na miejsce, gdzie SeBa zaczyna
ślinić się na widok biustu WAMP. Franz rzuca z pogardą komentarz, że w
socjalizmie żony i ich biusty będą oczywiście wspólne.
Tony Hogański – To jest to, na co wszyscy czekali! Walka marzeń!
Jan Kowalski – Tak uważasz?
Tony Hogański – Nie,
ale dobrze wiem, że prawdziwy wrestling musi być przeplatany
przyjemnymi zapychaczami by raczyć gusta gawiedzi, która ma wyjebane na
technikę i poziom walk. Nas Jazzowski to gwiazda i zapewni wysoki
poziom tego pojedynku. SeBa i Franz są barwnymi postaciami, a pani
Weronika jest popularną osobistością. Czego chcieć więcej? Jak dla mnie ta walka to jest hit wieczoru, a cała reszta to nuda.
Jan Kowalski – Czyli doceniasz kunszt Felipe Castro? W końcu to on ją zaplanował.
Tony Hogański – Tego nie powiedziałem.
Jan Kowalski – Ale przyznasz, że to genialna decyzja, że stawką tej walki będzie Puchar Szczęściarza, prawda? Do tego drużynowy!
Tony Hogański – Tego też nie powiedziałem.
Jan Kowalski – Ale...
Tony Hogański (przerywając mu) – W
sumie to Felipe Castro z taką radością zapowiadał nową rzeczywistość,
nową jakość, co nie? Zlikwidował Felki, puchary, nagrody, bo to niby
jakieś głupoty były, ale jak tylko poczuł woń gotówki, to zaraz zmienił
zdanie. Tyle warte są jego zapowiedzi.
Sędzią tej walki będzie Lech Grudziński, czyli polska ikona kunsztu
sędziowskiego. Instruuje on zawodników jak mają się zachowywać, co
wolno, a czego nie wolno, a WAMP słucha go z wielką uwagą. Słychać
gong, a następnie jesteśmy świadkami niespodzianki. Okazuje się bowiem,
że walkę rozpoczną niespodziewanie Weronika Passent, a także Franz.
Żużlowiec jest trochę zdziwiony takim obrotem spraw i w sumie nie wie,
co zrobić. SeBa zza lin zachęca go do obmacywania polskiej celebrytki,
ale Franz na to nie idzie. Mimo to podchodzi do rywalki... i dostaje z
tak zwanego liścia w twarz! Uśmiechnięta Weronika ucieka w stronę Nasa
Jazzowskiego i już po chwili zmienia się ze swoim mężem. Franz
absolutnie nie przeląkł się swego rywala, bo rzuca się do jego nóg z
celem szybkiego obalenia go, ale Nas głupi nie jest, bo odskakuje
na bok. Już po chwili dopada do przeciwnika i uderza go łokciem prosto
w kręgosłup. Jazzowski natychmiast kontynuuje ofensywę wydzielając
przeciwnikowi kilka kolejnych uderzeń łokciem by zakończyć to wszystko
dostojnym Leg Dropem. Weronika Passent oklaskuje swojego małżonka. Zbyt
wczesna to chyba radość, gdyż Wróg Marokanów podnosi się i znów rzuca
się na Jazzowskiego! Próbuje wykonać jakiś cios, ale samozwańczy
mesjasz polskiego wrestlingu szybkim ciosem powala go na ziemię.
Następne kilka sekund upływa mu na okopywaniu Franza. SeBa krzyczy do
partnera by się pozbiera, wyciąga do niego swą dłoń, ale jest za
daleko. W takiej sytuacji nie pomoże mu nawet jego Tragicznie Zmarły
Brat. Jazzowski natomiast robi swoje, bo pomaga wstać wielbicielowi
czarnego sportu i posyła go whipem na liny! Nieszczęśnik się od nich
odbija nadziewając się na potężnego Lariata!
Jan Kowalski – Walka przebiega zgodnie z oczekiwaniami. No... może poza początkiem.
Tony Hogański – Spodziewałeś się czegoś innego?
Jan Kowalski – W sumie to nie.
Franz leży i nie może wstać. Jazzowski ignoruje go, podchodzi do lin i
z wesołością rozmawia ze swoim małżonką. Tymczasem SeBa pokrzykuje do
Franza by wstawał i pozwolił mu wejść na ring. Mr. Speedway czyni to,
aczkolwiek niezbyt chętnie. Oznacza to, że SeBa może wkroczyć do akcji!
Niespodziewanie Nas zmienia się z Weroniką Passent i ta buńczucznie
wchodzi na środek ringu. Feldmarszałek zaczyna wyobrażać sobie, że jest
Mroczkiem i bohaterem „M jak miłość" i ochoczo podchodzi do niej licząc
na to, że może z tego coś będzie. WAMP niespodziewanie strzela mu z
liścia, po czym szybko ucieka i chichocząc zmienia się z Jazzowskim.
Nas wraca do gry! SeBa rusza na niego, wszyscy myślą, że będzie chciał
wykonać Clothesline'a, ale ten niespodziewanie wybija się i powala
Jazzowskiego ze wschodniopruskiego Speara!!
Nas
Jazzowski bardzo szybko podniósł się. Od razu odbił się
o liny i momentalnie powalił SeBę z Clothesline'a! Ten jednak
natychmiast wstaje, jednak prawie natychmiast zostaje powalony kolejnym
Clotheslinem. SeBa wścieka się, rzuca na Nasa, po czym jak typowy
pruski militarysta doprowadza do zwarcia. Trwa szamotanina! Energia i
determinacja jest po każdej ze stron. WAMP zagrzewa swego małżonka do
walki, a Franz wspomina swojego Tragicznie Zmarłego Brata. Panowie
intensywnie siłują się i tarmoszą, co sprawia przez chwilę żaden z
wrestlerów nie może osiągnąć przewagi, jednak w końcu to bardziej
doświadczonemu i utytułowanemu Jazzowskiego
udaje się wykonać na swym przeciwniku stylowego Neckbreakera!
Feldmarszałek Prus Wschodnich wstaje, ale Jazzowski chwyta go za gardło
i z impetem wrzuca do narożnika! Tam spada na
niego ze Splashem! Były EWF FTW Champion nie próżnuje, tylko znów chwyta
rywala i przerzuca do narożnika
znajdującego się naprzeciwko. Dwukrotny zdobywca Pucharu Szczęściarza
rozbija się w narożniku!
Tony Hogański – SeBa nawet kilka razy fiknął Jazzowskiemu.
Jan Kowalski – Tak,
jego rozwój jest bardzo dynamiczny. Pamiętasz SeBę sprzed lat? W
porównaniu do dzisiejszego, różnica w jakości i technice jest kolosalna!
Tony Hogański – W tym tempie SeBa w 2047 roku będzie EWF World Champem! Co zabawniejsze, Vaclav nie będzie nim nigdy.
Weronika uśmiecha się czule do Nasa, a Franz wścieka się. Nas
tymczasem chwyta rywala za rękę, po czym przerzuca oponenta do
naprzeciwległego narożnika! Tam wyprowadza całą serię brutalnych
Forearm Smashów. Później bardzo szybko i sprawnie wynosi swego
wschodniopruskiego przeciwnika do góry i już
po chwili możemy podziwiać Superplexa! Tuż po nim następuje szybki
pin....1... 2... kick out! Być może
SeBa faktycznie się rozwinął, bo jeszcze w 2009 roku nie miałby szans w
starciu z Jazzowskim. A dzisiaj? Inna klasa, inne możliwości! Jazzowski
pomaga wstać SeBie, a ten zupełnie nie okazuje szacunku bardziej
utytułowanemu rywalowi, bo rzuca się na niego i zaczyna okładać
pruskimi punchami. Silne to i zupełnie nieoczekiwane przez Jazzowskiego
ciosy. Furia SeBy zostaje przerwana, gdy przeciwnik chwyta go i
wykonuje ostrego Body Slama. Po tej akcji następuje dynamiczny Knee
Drop i
wyniesienie do Vertical Suplex. Feldmarszałek Prus Wschodnich próbuje
wyrywać się z uścisku rywala! Udaje mu się to nawet! Ześlizguje się za
jego plecami i próbuje wykonać German Suplex! Mesjasz polskiego
wrestlingu nie dał się jednak zaskoczyć, bo strzela przeciwnikowi z
łokcia w twarz, następnie rzuca o liny, szybko chwyta i daje mu Snap
Suplexa! Przyszła Gwiazda leży na
macie całkowicie oszołomiona. Jego przeciwnik natomiast wskakuje na
środkową linę i powraca
z efektownym Leg Dropem. Zalicza skuteczne trafienie, po czym próbuje pinu....1......2..... kick
out!
Jazzowski podnosi go i od razu daje mu DDT. SeBa szybko wstaje i chce
ruszyć do akcji, ale rywal wykonuje na nim Vertical Suplexa. Pin....1.......2.......SeBa znów wybija!
Tony Hogański – SeBa nadal fika.
Jan Kowalski – Widać, że już oklapł. Kilka machnięć i uderzeń to było chyba maksimum jego możliwości.
Tony Hogański – W 2047 roku ta walka wyglądałaby zupełnie inaczej!
Na
twarzy Nasa Jazzowskiego pojawia się wyraz niezadowolenia, a może nawet
niedowierzania? Jak to możliwe, że Feldmarszałek Wszystkich Polaków
znów wybił? Na zdrowy rozum nie powinien tego zrobić, a jednak mu się
to udało! Nas się chyba aż za bardzo zamyślił, bo nie zauważył, że SeBa
bardzo szybko się podniósł, odbił się o liny i zaatakował mesjasza
polskiego wrestlingu z Corkscrew Crossbody!! Mimo szczerych chęci SeBy
i elementu zaskoczenia, Jazzowskiemu udało się przechwycić tę akcję i
zrobić kontrę przy pomocy Overhead Belly
To Belly Suplexa!! SeBa spadł w okolicach Franza, który klepnął go w
rękę i tym samym samowolnie wkroczył do akcji. Zdążył jeszcze wykopać
swojego zmęczonego partnera poza obręb lin, który był chyba aż tak
zamroczony, że spadł na posadzkę poza rigniem. W tym czasie Nas zajęty
był rozmową z Weroniką. Czy tak się godzi? Franz
mimo to jest w gazie, bo biegnie w stronę Jazzowskiego i spada na jego
plecy ze Splashem!!! Tego samozwańczy mesjasz polskiego wrestlingu się
nie spodziewał, a WAMP aż westchnęła!!! (EWF! EWF! EWF!)
Franz zaczyna okopywać znajdującego się na macie Nasa. Stojąca tuż za
linami Weronika decyduje się więc po raz kolejny spoliczkować byłego
żużlowca! Ten stanął zaskoczony i chciał nawet chwycić WAMP, nie
wiadomo za co, ale chciał, bo wyciągnął w jej stronę swe włochate
dłonie! Do celu jednak one nie dotarły, bo dostał z łokcia od
wstającego Jazzowskiego, który chwycił go i wykonał mu Atomic Dropa!
Franz pada na matę, a Jazzowski spada na niego z Elbow Dropem! Podnosi
go z dostojną miną, po czym wykonuje Argentine Backbreaker! Weronika
Passent zaczyna krzyczeć „RWiWCZiAŚ! RWiWCZiAŚ! RWiWCZiAŚ! RWiWCZiAŚ!",
co oznacza, że Nas Jazzowski wykonał właśnie swojego tajemniczego
finishera, który zmienia się co walkę. SeBa leży poza ringiem, więc nie
może zareagować! Pin.....1.......2.....3!!! (Zwycięzcami jedenastej edycji Pucharu Szczęściarza są: Nas Jazzowski i Weronika Passent!)
Tony Hogański – Co za niespodzianka!
Jan Kowalski – Naprawdę spodziewałeś się innego wyniku?
Tony Hogański – Żartuję Janku. Wszyscy wiedzieli, że to się tak skończy.
Weronika rzuca się swojemu mężowi na szyję i podekscytowana krzyczy
„Jesteśmy zwycięzcami! Jesteśmy zwycięzcami!", a publiczność reaguje na
to heel heatem, bo jak już wspominaliśmy oni chyba wspierają inne
plemiona afrykańskie niż Nas. Franz i SeBa leżą bez życia, a jak się
obudzą to będzie im pewnie smutno i będą się pewnie wzajemnie obwijać
czyja ideologia - socjalizm czy liberalizm - przyczyniła się do ich
porażki.
Jan Kowalski – Kolejna ciekawa walka za nami!
Na ringu pojawia się Shaman, który wręcza Weronice Passent Puchar
Szczęściarza. WAMP jest niesamowicie szczęśliwa, a Nas pozostaje
beznamiętny.
Tony Hogański – Ciekawe czy Nas cieszy się, że może dorzucić nowe trofeum do gabloty?
Jan Kowalski – Puchar Szczęściarza to nie przelewki.
Tony Hogański – Raczej zlewki. Popłuczyny Janku po prawdziwych trofeach, ale jak tam chcecie.
(Jesteśmy
na zapleczu, którym dumnie kroczy Bane. Za nim podąża jego ekipa z
rogiem nosorożca. Drogę zagradza im Mariusz Max Kolanko.)
Bane – Jeśli chodzi o wywiady to udzielam ich tylko fajnym dupom, a nie takim gejowatym gościom jak ty.
Mariusz Max Kolanko – Ja tylko....
Bane – Czego
nie zrozumiałeś? Masz na imię Cassandra i masz fajne, duże opalone
cycki? Chyba nie. Albo Vesna z fajną dupą z twarzy i z dupy. Chyba
kurwa też nie. Czego nie rozumiesz? Czy mam ci przypierdolić?
Mariusz Max Kolanko – Chodzi o twoją walkę...
Bane – Rozpierdolę Nasa Jazzowskiego i Szakala, już ty się o to nie bój. Spierdalasz po dobroci czy nie?
Mariusz Max Kolanko – Walczysz
z Żubrem, bo Jazzowski już walczył, a Szakal siedzi w biurze i wspomina
o swoim ostatnim pożegnaniu z Afryką. Walka za pięć minut. Żegnam, oto
depesza...
Max wciska Bane'owi jakąś kartkę papieru i zgodnie z sugestią EWF Tag Team Champa.
Bane – To jakiś kurwa żart? (Czyta decyzję władz EWF.)
Ja pierdolę, co za cyrk. Miałem walczyć z Szakalem i tym szczurem
Jazzowskim. A walczę z Żubrem? Do tego walka o EWF Evolution i Daemusin
Championships? Na chuj mi te pasy. (Wyciąga z kieszeni telefon komórkowy.)
Dzwonię to tej kurwa Ostrowskiej-Królikowskiej czy jak tej Grażynce z
„Plebanii" tam było. To się w pale nie mieści, co się w tej federacji
wyprawia.
(Wracamy na ring.)
Jan Kowalski – Wiemy już, że czeka nas walka Żubr kontra Bane. Jej stawką będą EWF Evolution i Daemusin Championships.
Tony Hogański – Bane ma rację. Decyzje podejmowane w ostatniej chwili? Czy tego oczekujemy po wysokiej klasie produkcie jakim ma być EWF?
(Od razu przenosimy się na zaplecze. Jest tu Vesna Obrenowić, która z mikrofonem w ręku czeka na kogoś.)
Vesna Obrenowić – Za chwilę będę miała przyjemność.... (Wzdrygnęła się trochę z obrzydzeniem.) .... Porozmawiania z Vaclavem, głównym pretendentem do EWF World Championship. Powinien tu być lada chwila.
Reporterka spogląda na zegarek, ale nikogo nie ma.
Vesna Obrenowić – Nie rozumiem. Miał tu być.
Czekamy jeszcze chwilę, ale nic się nie dzieje.
Vesna Obrenowić – Proszę państwa, nie będę tego na siłę przedłużać. Vaclav miał się stawić na wywiad, ale jak widać go nie będzie.... (Z wyraźną ulgą.) Co za szczę.... nieszczęście oczywiście.
(Wracamy na ring.)
Jan Kowalski – Nie rozumiem. Najpierw SR-Crazy, a teraz Vaclav?
Tony Hogański – Czy main-event jest zagrożony?
Jan Kowalski – Na pewno nie! Na pewno da się to jakoś wytłumaczyć.
Tony Hogański – To ja mam kolejne pytania natury personalnej.
Jan Kowalski – Jakie?
Tony Hogański – Gdzie są Bidam i Franko?
Jan Kowalski – To też na pewno da się jakoś wytłumaczyć!(Druga
część tej zagadki za chwilę się wyjaśni, bo oto na parking podjeżdża
limuzyna, z której wysiadają Bidam i Franko! Bidam jest EWF FTW
Champem, a Franko obecnie nie posiada żadnego tytułu.)Bidam – Zjadłbym zebrę tak dla odmiany.Franko – Myślałem, że preferujesz drób. To może strusia?
Bidam – Próbowałem, ale mnie dziobnął.
Franko – Trzeba je najpierw upolować. Mam strzelbę jakby co.
Bidam – Widziałeś z kim walczyłeś? Widziałeś jak nas zdegradowali na tej gali? Jak nas poniżyli?
Franko – Taaaa.... Kevin Korn i Jean-Pierre Azincourt. Dostałem tę samą depeszę, co i ty.
Bidam – To
jakiś żart. Ja już nie jestem początkującym wrestlerem i swój rozum
mam. Do tego bronię EWF FTW Championship w tej walce. To trochę głupio.
Myślałem, że będziemy gwiazdami wieczoru dzisiaj.
Franko – Ja mam zamiar być gwiazdą wieczoru.
Bidam – Co masz na myśli?
Franko – Wszystko zaczęło się w Afryce i w Afryce się zakończy.
(Powiało
tajemnicą, byli EWF Tag Team Champowie wchodzą do wnętrza hali, a nas
realizator przenosi w zaciszne okolice stanowiska komentatorskiego.)
Jan Kowalski (z ulgą) – Widzisz? Nic się nie dzieje. Bidam i Franko już są. Ta gala jest po prostu zaplanowana trochę odmiennie od innych....
Tony Hogański – No to gdzie są SR-Crazy i Vaclav?
Jan Kowalski – Pojawią się. (Z pewnością w głosie.) Felipe Castro na pewno genialnie to zaplanował.
(Znajdujemy
się na jednym z korytarzy, który właśnie przemierza Żubr. Też się
niedawno dowiedział, że przyjdzie mu się mierzyć z Bane'm. Jest bardzo
zmotywowany, bo już niedługo czeka go pojedynek z Synem Anarchii, a to
całkiem prestiżowa walka.)Żubr (pod nosem) – Za Ojczyznę.... za honor.... Nagle
zza rogu wyskakuje Bane, który momentalnie powala Ostatniego Sarmatę
Clotheslinem, po czym zaczyna okopywać. Z Żubrem nie ma nikogo z jego
ekipy, więc ataki Syna Anarchii są bardzo skuteczne.Bane – Dobrze, że nie wychodzisz na ring w jakiejś kiczowatej zbroi husarskiej. (Wymierza mu potężnego kopniaka w brzuch.)
To żadna przyjemność dla mnie by walczyć z takim złamasem jak ty.
Wiesz, że nasza walka miała być nawet pojedynkiem o EWF Evolution i
Daemusin titles? Ale ja kurwa nie chciałem! (Kolejny kopniak.)
Nie potrzebuję takich pasów dla frajerów. Nie potrzebuję walk z
kolesiem, który ma ksywę po włochatym spasionym zwierzaku, a z dupy
wychodzą mu biało-czerwone pióra. Jesteś produktem dla Januszy, którzy
chleją piwska, na flagach wypisują miasta i chodzą na mecze siatkówki.
Dla mnie to pierdolona strata czasu, ale skoro już muszę... to
pomyślałem, że przywitam się wcześniej. Do zobaczenia na ringu,
biało-czerwona miernoto!
Po tych słowach Syn Anarchii odchodzi. Dopiero po kilkudziesięciu sekundach przybiegają Andrzej i Michał.
Andrzej – Załatwił nas....
Michał – Zamknął w kiblu...
Żubr (powoli się podnosząc) – To nic.... załatwimy go.... zabierzemy mu tę jego pewność siebie.
(Wracamy na ring.)
Jan Kowalski – Bane jest bardzo emocjonalnym zawodnikiem. Nie wiem czy on panuje nad swoimi emocjami...
Tony Hogański – Przestań. Jest rozkoszny na swój sposób. Do tego wraz z mistrzem Szakalem jest EWF Tag Team Champem!
Jan Kowalski – Wbrew wcześniejszym zapowiedziom stawką tej walki nie będą pasy Evolution i Daemusin. Bane nie jest nimi zainteresowany.
Tony Hogański – No i bardzo dobrze. To już nie ten poziom. Dla niego byłby to krok wstecz.
Jan Kowalski – Pozostajemy w klimatach Żubra. Przygotowaliśmy dla państwa specjalny materiał filmowy.
(W
tym momencie realizator postanowił wyemitować krótki materiał filmowy
zatytułowany „Protest Żubra". Widzimy samolot pocztowy jednego z
popularnych przewoźników. Nagle samolotem zaczynają wstrząsać
turbulencje, pilot robi co może by opanować maszynę. Widać, że jest
nieźle wyszkolony, bo mimo że podniebnym pojazdem miota na lewo i prawo
to utrzymuje nad nim kontrolę. Problem pojawił się jednak z ładunkiem,
bo okazuje się, że jeden z worków z listami nie był odpowiednio
zapakowany. Spowodowało to, że jeden z takich listów wypadł z worka, a
turbulencje sprawiły, że wiatr wywiał go z lotniczego pojazdu
pocztowego. List leci teraz nad a Afryką i powoli opada w stronę ziemi.
Tu akurat wypasało bydło z jedno z plemion. Mały chłopiec podniósł list
i zaniósł go do swojego ojca.)
Chłopiec – Baba, kwawa into eyinqaba enyoni enkulu.
Ojciec – Ndodana, ngibonise ukuthi kuyini.
Lekko
przestraszony chłopiec pieczołowicie podaje list ojcu. Przez krótką
chwilę widzimy wypisany językiem polsko-angielskim adres rządu RPA w
Afryce wysłany z Polski.
Chłopiec (ze strachem) – Baba kuyingozi lokhu?Mężczyzna rozrywa kopertę, a jak się okazuje zna podstawy alfabetu i próbuje czytać. Ojciec (literując) – P-r-o-t-e-s-t Ż-u-b-r-a w s-p-r-a-w-i-e J-a-n-u-s-z-a W-a-l-u-s-i-a.Murzyn uśmiecha się do siebie, po czym bezceremonialnie zjada list.Ojciec – Yummy!
(Koniec materiału filmowego.)
Tony Hogański – No
to oficjalny protest, który Żubr złożył na poprzedniej gali w sprawie
naszego rodaka, Janusza Walusia, raczej nie dotrze do rządu RPA.
Jan Kowalski – Janusz Waluś jest mordercą i wrogiem demokracji.
Tony Hogański (ziewając) – Zaczyna
się.... Jako poprawnie polityczny Janek i piewca Felipe Castro jesteś
najnudniejszy w całej twojej historii bycia komentatorem.
Jan Kowalski – Takie są fakty.
Tony Hogański – Dziękuję, że przyznałeś mi rację. Chociaż raz!
Jan Kowalski – Chodziło mi o Janusza Walusia. Słusznie odsiaduje wyrok i nikt nie powinien go bronić.
(Jesteśmy
na zapleczu, gdzie Weronika Passent i Nas Jazzowski właśnie odpoczywają
po zakończonej walce. WAMP udekorowała Puchar Szczęściarza pięknymi
wstążkami i kokardkami.)
Weronika Passent – Nas,
to było ekstra!!! Ale daliśmy czadu!!! Byliśmy jak Gliniarz i
Prokurator, jak Starsky & Hutch, jak Turner & Hooch! Po prostu
świetni. Jestem niepokonana!!!! Nikt mnie jeszcze w EWF nie
pokonał!!! Do tego mam puchar!!! Wygrałam mundial w Afryce jak Hiszpania w 2010!! Wow, co nie?
Nas Jazzowski – To tylko SeBa i Franz, Miley. W tym stawie zwanym EWF pływają większe ryby to upolowania.
Weronika Passent – Nas, jaki staw? To Afryka, tu są problemy z wodą! Ochojska studnie drąży.
Nas Jazzowski – Nie o to mi chodziło...
Weronika Passent – Poza tym, ryby to też zwierzątka. Nie łowimy ich!
Nas Jazzowski – Nie o to mi chodziło...
Nagle
słychać pukanie do drzwi i po krótkiej chwili do pomieszczenia wchodzi
jeden z nadwornych murzynów Nasa Jazzowskiego. Podobno znany spec od
elektryki, który będzie odpowiadał za nowe instalacje w Pałacu Saskim.
Nas Jazzowski – O, Winston. Miło cię widzieć.
Winston – Panie szefie. Problemy melduję.
Nas Jazzowski – Problemy? Jakie problemy?
Winston – Skończył się towar na straganie, a zgubiliśmy klucz do magazynu.
Weronika Passent – Nie
ma problemu! Ja mam też kluczyk do tego zakamarka! Chowam go za
dekoltem tak dla bezpieczeństwa, bo o naszą kasę chodzi, co nie Nas? (Wyciąga kluczyk z sekretnego miejsca.) Pójdę z Churchillem i to załatwię...
Nas Jazzowski – Pójdziemy razem.
Weronika Passent – Wycieczka rodzinna! Super!!!
(Państwo Jazzowscy ruszają na rodzinną wycieczkę by doglądać interesu, a my wracamy na ring.)
Jan Kowalski – Czas na walkę Żubra z Banem, której przedsmak oglądaliśmy kilka minut temu.
Bane vs Żubr
Uderza
„Perfect Insanity” w wykonaniu Disturbed i na hali pojawia się Bane!
Syn Anarchii jest dzisiaj bardzo aktywny, a publiczność wita go
wyzwiskami. Chyba zrozumieli jak obrażał ich ojczyznę, plemiona i
wszystkie rasy miejscowego tygla narodów. Bane ma to do siebie, że ma
wszystkich w dupie, więc kompletnie ignoruje wypełniający halę heel
heat i szybkim krokiem wkracza na ring. Czeka tam już na niego Shaman,
który będzie sędziować dzisiejszy pojedynek.
Zaczyna grać „Boa” Pawła Kukiza i na scenę
południowoafrykańskich walk wkracza aktualny EWF Daemusin i Evolution
Champion! Obydwa pasy ma owinięty wokół bioder, co nie wygląda tak źle
jakby mogło się wydawać. W swych patriotycznych i gęsto owłosionych
dłoniach trzyma biało-czerwoną flagę. Zgodnie ze swoim zwyczajem obnosi
flagę wokół ringu i przekazuje Tosterowi. Fani z RPA wygwizdują go, bo
znają jego wsparcie dla Janusza Walusia, który jest kontrowersyjną
postacią w tym kraju. Na pewno są też tacy, którym Janusz Waluś się
podoba, ale w imię dyktatu politycznej poprawności nie będą tego głośno
wyrażać. Grupka lokalnej Polonii dzielnie wspiera Żubra, a on ich
pozdrawia. W końcu zajmuje miejsce na ringu, gdzie obrzuca swojego
przeciwnika pogardliwym uśmiechem. Pogarda jest wyczuwalna także z
drugiej strony.
Jan Kowalski – Przypominam,
że walka ta pierwotnie miała się toczyć o EWF Daemusin i Evolution
Championships, ale Bane nie jest zainteresowany tymi pasami. Będzie to więc zwykły pojedynek.
Tony Hogański – Słusznie,
ale jaki przykład daje młodym zawodnikom? Przecież taki Don Camillo
patrzy na niego maślanymi oczkami, a John Christman wpatruje się w
niego jak w obrazek.
Jan Kowalski – Serio?
Tony Hogański – Nie.
Bane ma wszystkich w dupie i wszyscy mają jego w dupie. Tym niemniej
uważam, że odmawianie walk o jakiekolwiek pasy jest brakiem szacunku
dla federacji.
Jan Kowalski – On jest po prostu indywidualistą.
Tony Hogański – Felipe Castro pozwala by wrestlerzy wchodzili mu na głowę. To się nie może dobrze skończyć.
Przed nami kolejne niesamowite widowisko – kilkanaście, może
kilkadziesiąt minut ostrej walki na wysokim poziomie. Walkę sędziować
będzie niezastąpiony Shaman. To jest sędzia na miarę naszych czasów. Na
początek Bane pluje gęstą śliną w stronę swojego rywala! Zaskoczony i
zdegustowany Żubr lekko się wzdryga i cofa, Bane nie był skuteczny w
tym pseudo-ataku, a sędzia nic nie powiedział. To chyba miało służyć by
rozkojarzyć rywala, bo Bane natychmiast rusza na swojego patriotycznego
przeciwnika – potężny Lariat powala EWF Daemusin i EWF Evolution
Champa! Zanim Żubr zdołał się otrząsnąć, spada na niego rywala z Elbow
Dropem! I kolejny! Bane nie okazuje wahania ani współczucia, zakładając
rywalowi Camel Clutch! Żubr chwilę cierpi, zanim w końcu udaje mu się
uwolnić! Odetchnął z ulgą, bo sytuacja była groźna. Bane zaczął go
gonić, chwycił za nogę i przewrócił na matę. Panowie zaczynają tarzać
się i turlać po ringu, wygląda na to, że obaj zawodnicy próbują założyć
jakąś dźwignię! Żubrowi udaje się założyć rywalowi dźwignię na rękę,
ale na niewiele się to zdało, bo Bane szybko chwyta za linę,
przerywając akcję rywala! Wznawiamy walkę, a obaj zawodnicy tańczą i
krążą wokół siebie po macie, starając się wzajemnie zaskoczyć! Cała ta
zabawa kończy się Arm Dragiem w wykonaniu Żubra! EWF D-Evolution
Champion odbija się od lin, biegnie na rywala... i pada po pełnym werwy
Spinebusterze! Natychmiastowa próba pinu... 1.... 2... kick out! Bane od razu zakłada Armbar leżącemu przeciwnikowi, ale Żubr szybko się z tego wyswabadza!
Jan Kowalski – Ciekawy początek. Zobaczymy, gdzie nas to zaprowadzi.
Tony Hogański – Do łóżka. Odkąd Felipe Castro kieruje EWF to serwuje nam takie nudy, że jakość mojego snu znacznie się poprawiła.
Żubr rzuca się na rywala, ale ten szybko likwiduje go skutecznym
Clotheslinem, po czym szybko poprawia Fist Dropem. Bane ma chyba
dzisiaj ochotę by zabawiać się różnymi submission moves, bo zakłada
rywalowi Ankle Lock! Żubr jest jednak bardzo blisko lin, więc jego
cierpienia nie trwają długo. Chwyta się ich i tym samym zyskuje chwilę
oddechu. Sędzia Shaman przerywa akcję, a zawodnicy podnoszą się.
Poobijany EWF D-Evolution Champion z lekką irytacją spogląda na rywala.
Chwilę później atakuje swojego przeciwnika szybkim i skutecznym Forearm
Smashem, ale Bane odpowiada tym samym! Rozpętuje się ostra bójką,
niczym wielka draka w afrykańskiej dzielnicy, którą z jakiegoś sobie
tylko znanego powodu przerywa arbiter Shaman! Zdenerwowany Bane powala
Ostatniego Sarmatę nagłym Dropkickiem! Syn Anarchii od razu podnosi
rywala i próbuje wykonać Russian Legsweep, jednak Żubr nie pozwala na
to! Od razu zwinnie przechodzi za plecy oponenta! Chwilę później
wykonuje German Suplex with pin... 1... 2... kick out!
Było całkiem blisko! Bane wybija się w ostatniej chwili, teraz pała
żądzą rewanżu – wyraża to serią ciosów i szybkim Neckbreakerem! Teraz
to on próbuje pinu... 1.... 2.... shoulder up! Zawodnicy
wchodzą w szarżę, Żubr niczym czysta husaria, a Bane niczym czysta
kwintesencja anarchii, przechodząc z jednej próby dźwigni w drugą... w
końcu Bane zakłada Dragon Sleeper! Wyrwanie się z tego submissionu jest
dla Żubra wielkim sprawdzianem determinacji, ale w końcu udaje mu się
to! Natychmiast mamy zwarcie... i Snapmare w wykonaniu Bane'a! Później
obserwujemy płynne przejście w Rear Naked Choke! Rywal jednak szybko
chwyta za liny!
Jan Kowalski – Spodziewałeś się, że ta walka będzie tak wyglądać?
Tony Hogański – To znaczy jak?
Jan Kowalski – Dużo technicznych akcji.
Tony Hogański – Bane po prostu bawi się ze swoją ofiarą. Lubię
Żubra, ale wyżej poziomu wypchanego smoka z meczów Wisły Kraków nie
podskoczysz. A właśnie, pamiętasz jak Komorowski wpierdolił
ogromnego, czekoladowego orła na jakieś święto państwowe?
Jan Kowalski – To propaganda.
Po wznowieniu akcji mamy kolejne zwarcie, które owocuje zadziwiająco
łatwo wykonanym Snap Suplex ze strony Bane'a! Syn Anarchii nie traci
czasu i egzekwuje kolejny Snap Suplex! Następnie wdrapuje się na szczyt
pobliskiego narożnika... i skacze z całkiem zgrabnym Moonsaultem!
Czyżby po popisach techniki, walka miała zmienić swoje oblicze na
bardziej high-flying? Tego się teraz nie dowiemy, bowiem Syn Anarchii
po prostu pudłuje! Zwinny Żubr odsunął się na czas, teraz to on dopada
rywala i rzecz jasna chce wykorzystać jego chwilowe zamroczenie. Pin... 1... 2... kick out!
Było blisko, ale nie wystarczająco! Sekcja patriotyczna na trybunach
jęknęła z żalu. Tymczasem obaj przeciwnicy wstają na równe nogi i
dochodzi do kolejnego zwarcia! W jego wyniku Bane wykonuje ładny,
szybki i efektywny Legsweep! Chwilę później Irish Whipem posyła rywala
w narożnik, gdzie dobija go rozpędzonym Running Knee Strike! Takie
rzeczy! Żubr ucierpiał po tej akcji, bo wygląda na to, że nie wie,
gdzie się znajduje. Czy to Polska? Czy Sarmacja? Czy może Afryka? Bane
nie ma czasu na tego typu rozważania, tylko po prostu chwyta
przeciwnika, wynosi go do góry... i wykonuje Superplex! Ładnie, celnie
i skutecznie! Wygląda na to, że Bane uzyskał kontrolę nad przebiegiem
tej walki. Teraz wspina się na szczyt pobliskiego narożnika... i
wykonuje Flying Elbow Drop na leżącym poniżej rywalu! I co? No i pudło!
(Publiczność krzyczy: You fucked up! You fucked up! You fucked up!) Żubr
odsunął się, co sprawiło, że Bane nie trafił. Łokieć Syna Anarchii
chyba ucierpiał podczas nieudanej akcji! Ostatni Sarmata dostrzega to i
wstającego rywala potężnym Lariatem w tył głowy! Później zakłada
Armbar! Bane cierpi katusze, ale w końcu dociera do lin! Poobijani
rywale stają naprzeciw siebie, po chwili dochodzi do kolejnego zwarcia!
Taniec na macie trwa, ale poobijany Bane w końcu myli kroki – i pada po
Cutterze wykonanym przez rywala! Żubr od razu wrzuca przeciwnika w
narożnik... i wręcz zadeptuje go tam serią potężnych kopniaków!
Następnie wynosi oponenta na szczyt narożnika, szykując się do
Superplexu, jednak Bane w ostatniej chwili dochodzi do siebie, stawia
opór i zamienia tą akcję na Super Spinning Headscissors!
Jan Kowalski – Ciekawa walka, pełna zwrotów akcji.
Tony Hogański – Uwaga! Będę ziewał.
Jan Kowalski – Co?
Tony Hogański – Ziewał! (Podnosi dłoń.) Stop, nadchodzi! (Toster ostentacyjnie ziewa.) Niezłe ziewanko, prawda?
Jan Kowalski – Mimo upływu tylu lat to nadal potrafisz mnie zaskoczyć.
Obaj przeciwnicy wstają bez zbędnego pośpiechu i ponownie mierzą się
wzrokiem. Wyciągają do siebie dłonie... i rozpoczynają próbę sił! Trwa
ona dosyć długo i pot zaczyna perlić się na czołach zapaśników... w
końcu Bane zakłada Arm Wrench! Żubr w końcu wychodzi z tego prostego
submissionu, ale tylko po to, by paść ofiarą Headlocka! Rozpoczynają
się ostre zmagania w parterze, ale Syn Anarchii twardo trzyma ten
chwyt. Trwa to chwilę, nawet dłuższą chwilę, aż w końcu jego
patriotyczny przeciwnik
zaczyna mu się wyślizgiwać! To kończy się chwilą kotłowaniny na macie,
po której Bane zakłada Half Nelsona! Panowie krótką chwilę szamoczą
się, ale szybko następuje próba podniesienia Ostatniego Sarmaty i
wykonania Suplexa! Jednakże Żubr bardzo sprawnie wyrywa się i atakuje
rywala serią ostrych jak papryczki chilli
chopów! Następnie wykonuje Irish Whip w narożnik! Bane jest jeszcze
lekko oszołomiony, kiedy dosięga go potężny Lariat! Syn Anarchii
zawisnął w
narożniku, a Żubr wykorzystuje to, wyprowadzając stiffowe
kopnięcie prosto w głowę rywala! Później chwyta przeciwnika i, pomimo
prób skontrowania tej akcji, wykonuje Corner Powerbomb! Wygląda to na
dogodną okazję do pinu, więc Bane próbuje ją od razu wykorzystać, bo
jest
sprytnym gościem. Pin... 1... 2... kick out! Żubr
solidnie ucierpiał po
tej akcji, stara się jednak pozbierać! Uderza kilka razy pięścią w
matę, co najwyraźniej pomaga w zebraniu sił, bo udaje mu się wstać!
Bane już czeka - odbija się do lin i atakuje kolejnym Lariatem! Sporo
ich dzisiaj! Żubr
unika ataku, odbija się od lin... i powala rywala potężnym
Shoulder Blockiem! Natychmiast próbuje pinu... 1... 2... kick out!
Jan Kowalski – Są emocje w tej walce!
Tony Hogański – Widzę tylko twoje udawane emocje.
Żubr był bardzo blisko! Sam nie może uwierzyć, że prawie mu się udało!
Podnosi rywala, a następnie zaczyna zasypywać go serią brutalnych
punchów, tak że Syn Anarchii wpada do narożnika! Żubr rozpędza się i
chce spaść na przeciwnika ze Splashem, ale Bane wystawia nogę, na którą
Ostatni Sarmata nabija się. Bane od razu przypierdala mu z łokcia w
brzuch, tak że Żubr przyklęknął na jedno kolano. Bane unosi ręce w
geście triumfu pokazując, że tak oto Żubr składa mu hołd. Uśmiecha się
przy tym paskudnie, a następnie pomaga rywalowi wstać, whipuje go na
liny i próbuje powalić Shoulder Blockiem! Popularna to dzisiaj akcja!
Jednak cięższy i zdecydowanie bardziej patriotyczny rywal nie przewraca
się, a zamiast tego chwyta aktualnego EWF Tag Team Champa w Bear Hug!
Bane cierpi chwilę, ale szybko zaczyna szamotaninę i wyzwala się z
uścisku rywala. Szybko kopie go w brzuch i ładuje mu intensywnego Snap
Suplex'a. Błyskawicznie wstaje, dopada do Żubra, whipin na liny, jednak
Bane po raz kolejny kontruje, Żubr ładnie odbija się od lin i wpada
wprost w Belly 2 Back Suplex swego przeciwnika! Bane zadowolony z
siebie wstaje, odwraca się i zostaje powalony potężnym Big Footem przez
Żubra! Ostatni Sarmata krótką chwilę odpoczywa, po czym podnosi rywala,
whipuje go na pobliski narożnik. Od razu rusza za nim, jednak Bane
zatrzymuje się przed poduszkami i częstuje rywala łokciem! Następnie
chwyta go i zupełnie niespodziewanie wykonuje Blast of Anarchy [Rock
Bottom]!! Pin.......1.........2........3!!! (Zwycięzcą jest: Bane!)
Tony Hogański – No to koniec.
Jan Kowalski – Starał się Żubr, ale nie wyszło.
Bane wstaje i unosi ręce w geście triumfu. Publiczność reaguje sporym
heel heatem, bo Syn Anarchii obrażał dzisiaj miejscowe plemiona, ich
kraj i ich kontynent. A Żubr? Nadal leży i ciężko oddycha. Tymczasem
Bane przy dźwiękach swojej muzyki i wielkiego buczenia publiczności
opuszcza arenę w Johannesburgu.
Tony Hogański – Żubr
nie dość, że pobity dzisiaj przed walką, to później jeszcze mu list
zjedli, a teraz Bane pokazuje mu jego miejsce w szeregu.
Jan Kowalski – Żubr ma wiele zalet i na pewno zrobi karierę. Nie zapominaj też, że jest EWF D-Evolution Champem.
Tony Hogański – Słyszałeś Bane'a? On nawet nie chciał walczyć o te pasy. Cóż one właściwie znaczą?
Jan Kowalski – Jak każde trofeum w EWF cieszą się szacunkiem, estymą i uznaniem.
(Znajdujemy
się w biurze senatora Szakala. Czym zajmuje się senator? Otóż czyta
miejscową prasę, nogi ma zarzucone na biurko i jest niesamowicie
pogrążony w lekturze.)
Szakal (głośno czyta) – Prezydent Republiki Południowej Afryki jest kurwa poligamistą? Ma cztery żony i kurwa dwadzieścia jeden dzieci?!
Nagle
słychać jakieś szmery, drzwi powoli się otwierają i do gabinetu wchodzą
Mumin i Mladenov, asystenci społeczni senatora Szakala. Uśmiech nie schodzi z ich ust.
Mumin (śmiejąc się) – A
znasz to? W Warszawie postanowiono zorganizować konkurs na wzorcowy
budynek „bez barier”. Komisja stwierdziła, że takim, najlepiej
spełniającym wymogi konkursu budynkiem, jest Sejm i Senat. W
uzasadnieniu podała, że nie ma takiego stopnia upośledzenia, który
uniemożliwiłby dostanie się tam!
Mladenov (śmiejąc się do rozpuku) – Nie mogę! A to słyszałeś? Dlaczego gmach Sejmu i Senatu jest okrągły? Bo nikt jeszcze nie widział kwadratowego cyrku!!Mumin (boki zrywa) – Ha-ha-ha! Dobre, śmiechu było co niemiara.
Szakal (oburzony) – Co
to ma kurwa znaczyć?! Gdzie byliście?! Ja nawet kurwa nie wiem z kim
dzisiaj walczę, tylko czytam o południowoafrykańskim prezydencie-dzieciorobie!
Mumin i Mladenov (przerażeni) – Senatorze Szakalu!!! Co pan tutaj robi?!
Szakal (zdziwiony) – Jak to kurwa co? Co za podchwytliwe pytania zadajecie?
W gabinecie pojawia się Doktor VooDoo Biały.
Doktor VooDoo Biały (zdziwiony) – Senatorze Szakalu! Co pan tutaj robi?
Szakal (drapie się po łysinie) – Wprawiacie mnie kurwa w konsternację i konfuzję tymi pytaniami.Doktor VooDoo Biały – Senator przecież dzisiaj nie bierze udziału w gali.
Szakal (oburzony) – Jak
to kurwa nie?! Usunęli mnie z karty?! Znowu chcą mnie prześladować?!
Mam przypierdolić temu Filipowi?! Gdzie mój kij?! Dajcie mi mój kij! (Mladenov podaje mu jego kij.) Idę mu przyjebać. To znowu kurwa jakaś prowokacja służb specjalnych!
Doktor VooDoo Biały – Nie,
nie, nie, to nie tak! Senator miał przecież dzisiaj lecieć do Hawany.
Bierze pan udział w rozmowach kubańsko-polskich na szczeblu
parlamentarnym. Wybrana delegacja posłów i senatorów będzie rozmawiać z
przedstawicielami Zgromadzenia Narodowego Władzy Ludowej Republiki Kuby.
Szakal (trochę się uspokoił) – Faktycznie należę w senacie do komisji spraw zagranicznych. (Klepie się w czoło.) Na
śmierć zapomniałem! To ta miejscowa kawa tak na mnie kurwa działa. To
dlatego czułem się dzisiaj dziwnie kurwa zrelaksowany. Pędzę na
lotnisko!
Doktor VooDoo Biały – Tylko szybko, bo lot do Hawany za dwie godziny.
Szakal – Włączam kurwa tryb turbo.
(Senator Najjaśniejszej Rzeczypospolitej wraz z kijem ruszył do wyjścia. Wracamy na ring.)
Tony Hogański – Czyli nie będziemy dzisiaj oglądać mistrza w akcji?
Jan Kowalski – Faktycznie nie był awizowany na dzisiejszą galę. Trochę się zdziwiłem, co tutaj robi i po co przyjechał.
Tony Hogański – Jak to po co?
Jan Kowalski – No w sumie walczyć nie musi, bo umie zabawiać publiczność.
Tony Hogański – Mistrz Szakal nie jest postacią komediową. On nikogo nie zabawia. Potrafi przypierdolić każdemu i o każdej porze dnia i nocy.(Jesteśmy
na korytarzu, którym idą Nas Jazzowski, Weronika Passent, a także jeden
z ich nadwornej czarnoskórej świty o wdzięcznym imieniu Winston.)
Nas Jazzowski (do Winstona) – Nie rozumiem jak mogliście tego nie dopilnować. To było proste zadanie.
Weronika Passent – Nas, Nas.... pst, pst... taka luźna myśl... a może ich tu zostawimy jak oni są tacy loosers, co?
Nas Jazzowski – Są nam potrzebni. Pałac Saski sam się nie odbuduje.
W
końcu dotarli na miejsce. Na zewnątrz hali Nas otworzył swój mały
biznes w RPA. Jego czarnoskórzy kompani sprzedawali pamiątki,
przekąski, różne produkty. Stragany były urocze, urządziła ja sama
Weronika Passent w stylu wczesnego Nelsona Mandeli.
Weronika Passent – Nas, tu jest nudno!
Nas Jazzowski – Coś jest nie tak.
Weronika Passent – Nas, Nas... ale co? O co chodzi? Powiedz, powiedz.
Winston – Nadszedł czas.
Nas Jazzowski – To nie są nasi murzyni.
Weronika Passent (zdziwiona) – Jak to nie nasi? Wyglądają tak samo!
Nas Jazzowski – Oni tak mają, a nocami stają się niewidzialni, ale ja wiem, że to nie oni. To nie nasi.
Winston – Nadszedł czas.Weronika Passent – Nas, co ten Churchill gada? Jaki czas? Czas na co? Na pot, krew i łzy?
Winston – Na deratyzację.
W
tym momencie wszyscy murzyni odchodzą od straganów i rzucają się na
Jazzowskiego. Zaczyna się wielka szamotanina i szarpanina. Tłum porywa
Nasa, a Weronika Passent ogląda to wszystko zdziwiona.
Weronika Passent – Nas, ale o co chodzi? Powiedz, powiedz.
Nas Jazzowski (dramatycznie) – Miley!!! Uciekaj!!!
Weronika Passent – Ale....
Nas Jazzowski – Uciekaj!!!(Do
WAMP dotarło, że sytuacja jest niebezpieczna, więc na rozkaz męża
uciekła do hali i zabarykadowała się w niej. W tym samym czasie tłum
murzyński uprowadził Nasa w nieznane. Wracamy na ring.)Tony Hogański – Co się dzieje?
Jan Kowalski – Sam chciałbym to wiedzieć.
Tony Hogański – Znając Nasa to za chwilę może odlecieć rakietą typu Topol na kosmodrom Bajkonur.
(Przenosimy się na zaplecze, gdzie obok pięknie zdobionych drzwi wciąż stoi Cassandra Tisserant.)
Cassandra Tisserant – Proszę państwa....
Nie jest jej dane dokończyć, bo oto drzwi się otwierają i obok Cassandry pojawia się Bidam.
Bidam – No cześć.
Cassandra Tisserant – Bidam...
Bidam – Spodziewałaś się kogoś innego?
Cassandra Tisserant – Prawdę mówiąc tak.
Bidam (krzycząc przez drzwi) – Hej Frankooooo!!! Ona spodziewała się kogoś innego! Nie mnie! Rozumiesz?Głos Franko – Nie teraz. Rozmawiam przez telefon.
Bidam (do Cassandry) – On rozmawia przez telefon, ty się mnie nie spodziewasz. Jak żyć w takiej federacji?
Cassandra Tisserant – To znaczy?
Bidam – Wszystko wiedzie ku upadkowi. Zginiemy tutaj, w tym buszu.
Cassandra Tisserant – Jesteśmy w centrum Johannesburga. Tutaj nie ma buszu.
Bidam – Skoro już jestem, to może chcesz mi zadać kilka pytań?
Cassandra Tisserant – Tylko jedno. Walczysz dzisiaj w drużynie z Franko przeciwko dwójce nowicjuszy, Kevinowi Kornowi i Jean-Pierre'owi Azincourtowi.
Bidam – Tego drugiego nazwiska nawet nie umiem wymówić, a podobno mam talent do języków. (Staje na baczność.) Rumuński... perfekt!Cassandra Tisserant – W tej walce będziesz bronić EWF FTW Championship.
Bidam – Co to za obrona pasa jak walczą jakieś patafiany?
Cassandra Tisserant – A czy słyszałeś o specjalnej stypulacji jaką dla tej walki wybrał Felipe Castro?
Bidam (zdziwiony) – Specjalna stypulacja? Jaka znowu stypulacja?
Cassandra Tisserant – Otóż w każdej chwili walki Franko może cię odliczyć i zostać EWF FTW Champem! Wygracie wtedy też walkę, ale pas stracisz.
Bidam (krzycząc przez drzwi) – Hej Frankooooo!!! Słyszałeś?! Możesz zostać EWF FTW Champem dzisiaj!!!
Pojawia się Franko the Butcher. Chyba ta wiadomość zwabiła go.
Franko – Co? O co chodzi? Mówiłem, że mam ważny telefon. Jeden z najważniejszych w mojej karierze.
Bidam – Słuchaj, ale jaja. W naszej śmiesznej walce możesz mnie zaatakować, odliczyć i wygrać pas! Nieźle, nie?
Franko – Tak? (Uśmiecha się lekko.) To ciekawe...
Bidam – To taki moralny sprawdzian dla ciebie. Czy nasza przyjaźń to przetrwa? Ostatnie kuszenie Rzeźnika!
Franko (z zadumą) – Ostatnie kuszenie Rzeźnika...
(Wracamy na ring.)
Jan Kowalski – Bardzo ciekawą stypulację ustalił nam nasz prezydent Felipe Castro.
Tony Hogański – Nie jest źle, będą jakieś emocje.
Jan Kowalski – Jak zawsze na galach EWF pod przewodnictwem Felipe Castro!Tony Hogański – Tylko gdzie jest SR-Crazy? No i Vaclav?
Jan Kowalski – Na pewno da się to jakoś wytłumaczyć.
Tony Hogański – Dark Avengera też jakoś nie ma. Abstrahując od tego czy on jest prawdziwy czy nie...
Jan Kowalski – Pamiętaj Tony, że to Wrestlepalooza będzie flagową galą w RPA. To tam pojawią się wszystkie największe gwiazdy.
Tony Hogański – Tak to sobie tłumacz.
(Jesteśmy na korytarzu, bo musimy tu po
prostu być. Korytarze są najbarwniejszymi miejscami w hali, zwłaszcza
jeżeli gala odbywa się w Republice Południowej Afryki. Korytarzem tym
mknie właśnie senator Szakal, który energicznie przebiera nogami, bo
musi w błyskawicznym tempie znaleźć się na lotnisku.)
Szakal – Uffff... Czuję, że kurwa wypacam płyn mózgowo-rdzeniowy.
W tym momencie jego ścieżkę przecina Matjato
Motsamai, senator z Lesotho, jeden ze współorganizatorów dzisiejszego
wydarzenia. Widzieliśmy go w materiale filmowym otwierającym galę, a
także później, gdy z Felipe Castro negocjował organizację walki o
Puchar Szczęściarza.
Szakal – Kim kurwa jesteś, że stajesz na drodze senatorowi Rzeczypospolitej Polskiej?
Matjato Motsamai – Kim jesteś, że stajesz na drodze senatorowi Lesotho?
Szakal – Nie dam się nabrać na kolejną prowokację służb specjalnych. Ty jesteś jakaś popierdółka, a nie senator!
Matjato Motsamai – Ach tak? To zapraszam do sali senatorskiej.
Senator z Lesotho otworzył pobliskie drzwi, a
zaciekawiony Szakal poszedł za nim. Panowie znaleźli się w wysokim,
aczkolwiek niezbyt dużym pomieszczeniu. Urządzone było jak jakaś sala
posiedzeń bardzo małego parlamentu - była tu mównica, miejsce dla
marszałka, miejsca dla członków parlamentu, a także atrapa loży
prasowej. Wszędzie rozwieszone były niebiesko-biało-zielone flagi Lesotho.
Szakal (rozgląda się niczym John Travolta w Pulp Fiction) – Co to ma kurwa być?
Matjato Motsamai – Sala senatorska.
Szakal – Ja pierdolę. Wychodzę stąd, muszę złapać samolot do Hawany.
Matjato Motsamai (pstryka palcami) – Nie tak szybko!
W pomieszczeniu pojawia się Shaman w stroju sędziego, a drzwi do sali senatorskiej zostają zaryglowane.
Matjato Motsamai – Rozstrzygniemy
to jak senator z senatorem. Obraziłeś nie tylko wszystkich senatorów
Lesotho, ale też wszystkich senatorów świata! Za chwilę dowiemy się,
kto jest prawdziwym senatorem.
Senator z Lesotho zrywa z siebie garnitur i widzimy, że pod spodem na tradycyjny strój wojowników z plemion Soto. Brakuje mu tylko fikuśnego kapelusika.
Matjato Motsamai – Stań do walki sflaczały senatorze!
Szakal – Sam tego kurwa chciałeś.
(Walka się rozpoczyna.)
Honor Senatu match
Senator Szakal vs Senator Matjato Motsamai
Jan Kowalski – Tego nikt się nie spodziewał! Walka senacka! Walka senatorów!
Tony Hogański – Co to ma być?
Szakal chyba sam nie rozumie, dlaczego znalazł się w takiej sytuacji.
Nie ma jednak czasu na myślenie, bo senator Matjato Motsamai szarżuje
na niego niczym antylopa walcząca o miejsce przy wodopoju. Szakal
odskakuje na bok i senator z Lesotho rozbija się głową o mównicę.
Szakal podchodzi do niego i zaczyna go okopywać. Podnosi go i zaczyna
trzaskać jego głową o pulpit mównicy. Niespodziewanie obywatel Lesotho
uderza Szakala łokciem w brzuch. Ten wścieka się, próbuje złapać rywala
za włosy, ale orientuje się, że przeciwnik podobnie jak on sam jest
łysy jak kolano. Odrywa więc od mównicy mikrofon, a że jest on giętki,
to zaczyna owijać go wokół szyi swojego kolegi po fachu. Ten cierpi, a
Shaman pyta się go czy ma zamiar się poddać. Niespodziewanie pan
Motsamai jest pełen werwy i energii, bo odmawia. Szakal
uderza go kolanem w brzuch, a następnie chwyta za kark i rzuca prosto
na stanowisko przeznaczone dla parlamentarzystów!! Stolik rozbija się
na kawałki!!! (EWF! EWF! EWF! + Senat! Senat! Senat!)
Tony Hogański – Brawo mistrzu!
Szakal podnosi rywala, który jest kompletnie zamroczony, po czym
zaczyna znów trzaskać jego głową, tym razem o pobliskie stanowisko dla
parlamentarzysty. Przypomina tu nieodżałowanej pamięci Nikitę
Chruszczowa i radziecką delegację w trakcie jednego z wystąpień na
forum ONZ. Szakal niemal rozkwasił mordę swojego senatorskiego
przeciwnika. Następnie chwycił go, po czym wykonał Pozdrowienia z Parku
Sztywnych!! Pin....1........2......3!! (Zwycięzcą jest: Szakal)
Jan Kowalski – Walka senatorów zakończona. Senat Rzeczypospolitej Polskiej pokonał senat Królestwa Lesotho.
Tony Hogański – Honor senatu RP obroniony.
Szakal kopniakiem otwiera drzwi i wychodzi z sali senatorskiej bez żadnego komentarza.
Jan Kowalski – Co nas czeka dalej? Jakie jeszcze niespodzianki przyniesie dzisiejsza gala?
Tony Hogański – Widziałem walkę mistrza Szakala, więc jak dla mnie możemy odgwizdać fajrant.
(Jest
ciemno. Tak po prostu. Nie wiemy czy
światło jest zgaszone, czy to jakieś żarty, czy w ogóle jesteśmy w
jakimś pomieszczeniu na terenie hali. Czy to Johannesburg? Czy to
Południowa Afryka? Czy to w ogóle się dzieje naprawdę, czy może zostało
wcześniej nagrane i po prostu ktoś włączył to puste/ciemne video w
trakcie transmisji. A może to usterka techniczna? Nie oszukujmy się,
jesteśmy w końcu w RPA, a tu nie wszystko musi być idealne. Idealna
ciemność nie zostaje rozjaśniona przez światło, natomiast przerwana
zostaje cisza, bo słychać głosy. Głosów oczywiście nie można
zidentyfikować, inaczej ta scena nie byłaby taka tajemnicza.)
Głos #1 – No i po co to k.... wszystko?
Głos #2 – Uznałem, że czas się spotkać i wszystko obgadać.
Głos #3 – Ale po co?
Głos #2 – Bo jemu może się udać.
Głos #4 – Komu?
Głos #5 – Felipe Castro?
Głos #2 – Tak, Felipe Castro.
Głos #1 – Przecież już mu się k... udało! Gra skończona!
Głos #3 – Nie, nie, zawsze można wrócić. Odebrać mu to, co ukradł. Prawda?
Głos #4 – Prawda?
Głos #5 – Prawda?
Głos #2 – Też tak mi się wydawało. Zrozumiałem jednak, że on może wygrać. Może osiągnąć sukces.
Głos #1 – To jakiś k... żart?!
Głos #2 – Jego wizja oczyszczenia może być słuszna.
Głos #3 – Hańba!
Głos #4 – Niemożliwe!
Głos #2 – Spokój.
Jeżeli mu się uda, to będziemy skończeni. Wszystko co wspólnie
zbudowaliśmy przepadnie. Nasza historia, nasze dziedzictwo zostanie
wymazane i zastąpione przez nowych ludzi. Nie możemy na to pozwolić.
Trzeba działać.
Głos #5 – Teraz
trzeba działać? Teraz dotarło, że trzeba działać? A nie rok temu, dwa
lata temu, a czemu nie siedem czy osiem lat temu, gdy ten cały syf się
zaczął.
Głos #2 – Naprawimy ten błąd. Czas rozwiązać sprawę Felipe Castro.
Głos #3 – Rozwiązać sprawę Felipe Castro? To znaczy co zrobić?
Głos #2 – Rozwiązanie sprawy Felipe Castro może być tylko jedno.... ostateczne rozwiązanie.
Głos #4 – Sam nie ustąpi.
Głos #2 – Zmusimy go.
Głos #4 – To niebezpieczne, a co jeśli spowodujemy ostateczny krach wszystkiego? Ryzyko jest spore.
(To pytanie pozostaje bez odpowiedzi, bo materiał filmowy kończy się.)
Tony Hogański – Co to było? O co chodzi?
Jan Kowalski – Nie
wiem, ale trzeba postawić GRU na nogi! Co robi Berenika Martinez? To
pewnie niedobitki starego reżimu będą znów próbować swoich sztuczek. To
może się skończyć znowu jakimś dramatycznym upadkiem federacji!
Tony Hogański – Uspokój się Janku.
Jan Kowalski – Ty też przysięgałeś wierność prezydentowi EWF, Felipe Castro. Mieliście zakończyć spiski.
Tony Hogański – Nie
mam z tym nic wspólnego. Ktoś sobie żarty robi. Zresztą, w przeszłości
wielokrotnie tak bywało, że jakieś tajemnicze głosy omawiały w
ciemnościach wielkie diaboliczne plany, knuły spiski, a później nic z
tego nie wychodziło. Nie przejmowałbym się takimi głupotami. Pewnie
wasz Filip to ukartował, żeby wprowadzić element tajemnicy do tej
nudnej jak Bundesliga gali.
(Znajdujemy
się w biurze prezydenta EWF. Nic się tu nie zmieniło od naszej
ostatniej wizyty w jego skromnych progach. Za biurkiem siedzi Felipe
Castro, a do pomieszczenia akurat wchodzi Berenika Martinez.)
Felipe Castro – Czy możesz mi wyjaśnić co się tu dzieje?
Berenika Martinez – Nie do końca rozumiem, panie prezydencie.
Felipe Castro – Niewiele rozumiesz, prawda? Czasem się zastanawiam czy to jednak nie Avon powinien kierować GRU.
Berenika Martinez – Pan prezydent powinien wyrażać się jaśniej. Wtedy będzie między nami więcej zrozumienia, a współpraca stanie się efektywniejsza.
Felipe Castro – Zadziorna
się robisz? Tak to mogłaś sobie gadać do Bidama, Franko czy mamusi, ale
nie do mnie. EWF jest wreszcie moje i to ja ustalam zasady.
Berenika Martinez – Pan
prezydent powtórzy to na następnym posiedzeniu rady nadzorczej, dobrze?
Być może zapominasz, ale reprezentuję Esmeraldę Martinez i dysponuję
jej udziałami. Pamiętaj, że chociaż zgrywasz samowładcę, to mimo
wszystko twoja władza opiera się na szerokim konsensusie sił
demokratycznych.
Felipe Castro – Dobrze, już dobrze. (Machnął ręką.) Co się
stało z Nasem Jazzowskim?
Berenika Martinez – Podejrzewamy
porachunki mafijne. Otworzył działalność gospodarczą w RPA bez
znajomości miejscowych
realiów i bez wcześniejszego zbadania rynku. Sądzimy, że po prostu
ze swoim biznesem wszedł na teren,
który już do kogoś należał. Nie dałam panu Jazzowskiemu zgody na
otwarcie jego interesu na terenie hali z powodu braku miejsca. Teren
poza halą wynajął niezależnie od nas. Poza tym, to poza obrębem
hali nie jesteśmy w stanie zapewnić mu bezpieczeństwa.
Ostrzegałam go i jak się okazuje słusznie. Mogą to też być porachunki
plemienne lub religijne. Jak wiemy Nas współpracował z Boko Haram....
Felipe Castro (przerywając jej) – Dość, nie chcę słuchać wymówek. Nas
Jazzowski jest jedną z naszych największych gwiazd. Wraz z małżonką
zapewnia nam pieniądze. Twoja osoba nie generuje natomiast żadnych
dochodów, a twoim zadaniem powinno być zapewnienie bezpieczeństwa
naszym najcenniejszym aktywom.
Berenika Martinez – Dochodów może moja osoba nie generuje, ale udziały w federacji posiadam. Powtarzam to jeszcze raz... (Uśmiecha się.) .... tak dla przypomnienia, panie prezydencie.
Felipe Castro (znów zmienia niewygodny temat) – Dobra, dobra. Co ja teraz mam zrobić bez Nasa
Jazzowskiego?
Berenika Martinez – Będziemy go szukać wraz z miejscową policją.
Felipe Castro – Postarajcie się, dobrze? To ważne. Przejdźmy do tematu numer dwa. Co to za nagrania są puszczane w trakcie gali? Co to za głosy? Co to za ostateczne rozwiązanie mojej kwestii?
Berenika Martinez – Prowadzimy śledztwo.
Felipe Castro – Nie będę tolerował spisków we własnej federacji.
Berenika Martinez – Oczywiście panie prezydencie, żadnych spisków.
Felipe Castro – Kolejne pytanie. Gdzie jest Vaclav?
Berenika Martinez – Nie wiem.
Felipe Castro – Gdzie jest SR-Crazy?
Berenika Martinez – Nie wiem.Felipe Castro – I
tak spokojnie o tym mówisz? Dwie nasze największe gwiazdy: SR-Crazy i
Vaclav zaginęły. Nas Jazzowski porwany przez miejscowych gangsterów.
Berenika Martinez – Na szczęście są jeszcze Bidam i Franko. Młodsi, a lepsi.
Felipe Castro – Jestem
jeszcze spokojny, ale moja cierpliwość ma pewne granice. Do końca gali
chcę by nasze problemy zostały rozwiązane. Zrozumiano?
Berenika Martinez – Zrozumiano, panie prezydencie.
Szefowa GRU opuszcza gabinet.
Felipe Castro – Avon? Jesteś tam?
Z innego pomieszczenia do gabinetu wchodzi Avon Tschorny, jeden z oficerów GRU.
Felipe Castro – Avon, to dla ciebie szansa. Miej ją na oku i rozwiąż moje problemy.
Avon Tschorny – Mogę ją skompromitować i upiec kilka pieczeni na jednym ogniu.
Felipe Castro – To znaczy?
Avon Tschorny – Mam
podejrzenia, że coś ją łączy z Bidamem. Można to ujawnić, na pewno
gdzieś są dowody. Myślę też, że nie jest ona obojętna Franko, a Rzeźnik
będzie na pewno zawiedziony, że obiekt jego westchnień dał dupy
najlepszemu kumplowi. W ten sposób załatwimy sprawę Bereniki i skłócimy
Bidama z Franko. Wiele pieczeni, jeden ogień. Dobry plan?
Felipe Castro – Masz na to dowody?
Avon Tschorny – Żadnych. Na razie....
Felipe Castro – To na razie po prostu ją obserwuj.
Avon Tschorny – Tak jest, panie prezydencie!(Czas wreszcie powrócić na ring.)Jan Kowalski – Felipe
ma rację. Mam wątpliwości czy córka Esmeraldy Martinez umiejętnie
kieruje GRU. Może brak jej doświadczenia? Młoda jest, dziewczęta w jej
wieku....
Tony Hogański (przerywając mu) – Janku, uważaj. Nie chcesz powiedzieć czegoś seksistowskiego? Czegoś wbrew wartościom, jakie do EWF wprowadził Felipe Castro?
Jan Kowalski – Masz rację.
Podtrzymuję jednak moje zdanie. Ta gala przybiera niebezpieczny obrót.
Nas Jazzowski uprowadzony przez miejscową mafię, SR-Crazy i Vaclav
zaginęli, a do tego jakieś tajemnicze, mroczne spiski.
Tony Hogański – Czyli to co zawsze. W EWF przez lata nic się nie zmienia.
Jan Kowalski – Przejdźmy do kolejnej walki w takim razie.
EWF FTW Championship
Bidam (c) & (vs?) Franko vs Kevin Korn & Jean-Pierre Azincourt
Zaczyna grać Dead Or Alive i „You Spin Me Round (Like a Record)”,
co oznacza pojawienie się na ringu byłych EWF Tag Team Champions. Publiczność wybucha
spontaniczną radością, gdy Bidam i Franko wkraczają na arenę.
Szczególnie Franko cieszy się sporą popularnością wśród fanów z RPA.
Bidam chyba mniej, bo może nie lubią Azjatów?
Muzyka zmienia się w „Jenny from the Block"
w wykonaniu Jennifer Lopez. Takiego hitu w EWF jeszcze nie grali!
Publiczność jest znudzona, ale jednocześnie trochę zainteresowana. Spod
FeliXtronu wychodzą wkrótce Kevin Korn iJean-Pierre Azincourt, czyli dziwne połączenie, które absolutnie nic nikomu nie mówi.
Jan Kowalski – Czego
możemy spodziewać się po tej walce? Na pewno Bidam i Franko ruszą
szybko do ataku by sprawę zakończyć gładko. Nie lekceważmy jednak
połączenia Korna i Azincourta, bo to może być wybuchowa mieszanka!
Tony Hogański – Wybuchowa jak petarda, która w Sylwestra urywa pijakom palce. To jest właśnie tego typu połączenie.
Jan Kowalski – Więcej
wiary Tony! Więcej optymizmu! Przypominam też, że w każdej chwili
Franko może zaatakować Bidama, odliczyć go i w ten sposób zdobyć EWF
FTW Championship.
Tony Hogański – Ostatnie kuszenie Rzeźnika? Moralny sprawdzian dla Franko? Tak to chyba Bidam nazwał.
Jan Kowalski – Właśnie tak! To gwarancja wielkich emocji!
Sędzią walki będzie Shaman, który słynie z prowadzenia tego typu
widowisk w niekonwencjonalne sposoby. Stara się, ale czasem mu nie
wychodzi. Jak będzie tym razem? Elektryzująca atmosfera w zatłoczonej
hali, pełnej mieszaniny południowoafrykańskiego potu, osiąga szczyt,
gdy rozpoczyna się tag teamowy pojedynek stulecia. Żartujemy, daleko mu
do pojedynku stulecia, ale może nie będzie tak źle jak Hogański
prorokuje? W jednym rogu mamy dynamiczną parę Bidama i Franko,
kombinację stylu rodem z Azji i twardych ciosów, która wstrząsnęła
światem polskiego wrestlingu. Nawet jeżeli nie są już EWF Tag Team
Champami, to wzbudzają szacunek u przeciwników. Po drugiej stronie
ringu ich przeciwnicy stoją gotowi na wszystko Kevin Korn i Jean-Pierre Azincourt. Jak to się potoczy? Przekonamy się za chwilę!
Shaman daje sygnał do rozpoczęcia walki, słychać gong, a walka
rozpoczyna się od starcia Bidama i Korna w centrum ringu. Bidam
wykorzystuje swoją błyskawiczną zwinność, by unikać prób chwytów Korna,
frustrując swego mniej doświadczonego rywala rywala serią
akrobatycznych przewrotów i kopnięć. W końcu wykonuje na nim DDT, a
Korn pada bez czucia. Franko ochoczo zmienia się z Bidamem, a duet
wykorzystuje chwilę, gdy przebywa jeszcze razem na ringu, podnoszą
Korna by szybko zniszczyć go przy pomocy Double Suplexa!! Franko pinuje........1........2..... Azincourt przerywa!
Jan Kowalski – Hmm....
Tony Hogański – Czy twoje „Hmm" oznacza, że uważasz, że to raczej nie potrwa długo?
Jan Kowalski – Wszystko jest możliwe.
Kevin Korn leży bez życia, ale znajduje się na tyle blisko lin, że jego
francuski partner zmienia się z nim. Azincourt wkracza do walki,
demonstrując swoje umiejętności techniczne przeciwko Franko, zjawiskową
prezentacją punchów i kopniaków. Rzeźnik przyjmuje te ciosy ze stoickim
spokojem, a wielu pewnie zadaje sobie nawet pytanie dlaczego w ogóle na
nie pozwala? Franko chyba jednak ma dość takiej zabawy, bo chwyta Azincourta w pozycję do
German Suplexa. Niespodziewanie jednak Francuz uderza go łokciem w
twarz, następnie drugi i trzeci raz. Próbuje chwycić rywala i rzucić go
Irish Whipem, ale Franko natychmiast kontruje i to jego rywal wpada
plecami w
narożnik. Rzeźnik błyskawicznie atakuje rywala Splashem. Następnie
Franko wykonuje kolejny rozbieg, chcąc wykonać ponownie Splash.
Jean-Pierre czytał chyba jakieś poradniki wrestlingowe, bo wyciąga nogę
by wykonać Big Boota, ale Franko durny nie jest, unika ciosu, następnie
chwyta rywala i likwiduje go potężnym European Uppercutem. Francuz
pada. Bidam macha do Franko, więc ten zmienia się z nim. EWF
FTW Champion podnosi Azincourta i wykonuje mu tradycyjnego Suplexa!
Nowosibirski odbija się od lin i spada na rywala z Flying Knee Dropem. Następnie podnosi
go, chwyta za ramię i rzuca na liny. Dochodzi do dziwnej sytuacji, bo
niczym w grze w kręgle Jean-Pierre Azincourt wpada na sędziego Shamana,
a ten wpada na stojącego za linami Kevina Korna!!! (EWF! EWF! EWF!) Bidam aż się zdziwił, że tak to się potoczyło.
Tony Hogański – Wspaniała akcja. Zaprawdę godna EWF.
Niespodziewanie na arenie słychać heel heat.
Ciekawa sprawa, bo niby dlaczego? Kamera zaczyna krążyć po arenie, ale
nikogo ani niczego nie widzi. Czy to może być niezidentyfikowany heel
heat? Spontaniczny fenomen, który zdarza się podczas niektórych gal?
Nie! Jednak nie! Z tłumu publiczności wyskakuje Bane, który wpada na
ring! Bidam i Franko ruszają na niego... a Bane rozpyla na nich
niezidentyfikowany biały proszek!!! Czy to jakieś nielegalne używki?
Bidam i Franko są zupełnie oślepieni i nie wiedzą, co się dzieje.
Shaman i Jean-Pierre Azincourt leżą bez życia na ringu, a Kevin Korn
poza ringiem! Zza barierek oddzielających ring od publiczności wychodzą
też dwaj mężczyźni, widzieliśmy ich wcześniej z rogiem nosorożca... i
tenże róg widzimy też teraz! Bane wychodzi poza ring, chwyta ten róg,
bo jak się okazuje wcale nie potrzeba dwóch mężczyzn by go nosić. Wraca
z nim na matę... i z wielką siłą
uderza nią oślepionego Bidama w bok!!! Pojawia się krew, jakieś tkanki
Bidama zostały lekko draśnięte przez to uderzenie, a azjatycki zawodnik
wręcz zawył z bólu!!! (EWF! EWF! EWF!)
Bidam pada, a na dodatek dostaje jeszcze kilka kopniaków. Franko kręci
się po ringu oślepiony. Wie, że coś się dzieje, ale usunięcie proszku z
oczu nie wychodzi mu najlepiej. Bane dopada do niego i powala go
potężnym Clotheslinem! Jean-Pierre Azincourt i Bidam leżą na macie
wśród rozpylonego białego proszku, z którym miesza się krew Bidama.
Bane rzuca Franko na tą dwójkę. Następnie chwyta Shamana, oczyszcza mu
oczy w sposób iście mesjański i odsuwa się na bok. Tymczasem sędzia
Shaman zauważa, że Franko leży na Bidamie i Azincourcie! Pin.....1..........2..........3! (Zwycięzcami są: Bidam i Franko! Franko zostaje nowym EWF FTW Champem!)
Jan Kowalski – No i tak to się skończyło.
Tony Hogański – Miałeś jakieś wątpliwości?
Jan Kowalski – No, ale ta interwencja?!
Bane uśmiecha się złowieszczo,
po czym ewakuuje się z ringu wraz ze swoim rogiem nosorożca. Bidam leży
zakrwawiony. Franko odzyskał już chyba widzenie, szkoda że nie
wcześniej, ale timing w EWF jest zawsze odpowiedni. Butcher jest w
szoku, bo do końca nie rozumie, co się stało. Trochę pomagają mu
powtórki na FeliXtronie by wszystko to sobie w głowie poukładać. Jean-Pierre
Azincourt ewakuował się już poza ring, gdzie spotkał przebudzonego
Kevina Korna. Panowie w zasadzie nie wiedzą jak się zachować. Co
na to fani? Publiczność świętuje, bo
Franko to jeden z ich ulubieńców. Shaman wręcza mu EWF FTW title, a ten
w sumie chyba nie wie, co powiedzieć. Pomaga wstać Bidamowi, który
ociera krew ze swego poranionego boku niczym chrześcijański, wychudły
męczennik z pierwszych wieków naszej ery. Chyba w sumie nawet nie wie, co to takiego zaszło, bo dopiero Franko mu to tłumaczy. Bane wraz z dwoma swoimi pomagierami zdążyli już opuścić arenę.
Tony Hogański – Bidam jest chyba oszołomiony.
Jan Kowalski – Czy to koniec jego przyjaźni z Franko?
Tony Hogański – Czy
to ten moment, gdy mu wreszcie przypierdoli? Odkąd ich drużyna powstała
wiele osób zadawało sobie pytanie: kiedy wreszcie jeden zdradzi
drugiego? Większość obstawiała, że to Bidam zakończy ich związek, bo
jest bardziej niestabilny emocjonalnie. Czy stanie się to teraz?
Bidam dziwnie przygląda się Franko, a ten nadal mu tłumaczy.
Nowosibirski spogląda na niego złowrogo, po czym... uśmiecha się
czarująco i wyciąga dłoń w stronę kolegi.
Tony Hogański – Czy teraz?! Czy wreszcie?!
Franko odwzajemnia uścisk dłoni. Panowie uśmiechają się.... i wtedy Bidam dynamicznie przyciąga Franko do siebie!!!
Tony Hogański – Teraz!!!! Stało się!!!!
.... by go przytulić po męsku i poklepać po ramieniu.
Jan Kowalski – Jednak nie.
Publiczność świętuje po swojemu, a Bidam i Franko opuszczają ring. Pod
pewnym względem to wszystko skończyło się szczęśliwie dla byłych
EWF Tag Team Champów, bo walkę wygrali. Trochę gorzej dla Bidama, który
stracił swój EWF FTW Championship. Nie może za to jednak winić Franko,
a raczej Bane'a. Panowie wśród śpiewów i dźwięków wuwuzeli zniknęli
z areny. A Kevin Korn i jego francuski kolega? Sporo pracy przed nimi,
ale taka walka to z pewnością dobra okazja do zdobycia cennego
doświadczenia.
Jan Kowalski – Ostatnie kuszenie Rzeźnika powiodło się czy nie?
Tony Hogański – W EWF nie ma rzeczy ostatnich czy ostatecznych. Franko jeszcze kiedyś wbije swój rzeźniczy tasak w plecy Bidama.
Jan Kowalski – Lub na odwrót.
(Znajdujemy się na zapleczu, a konkretniej w jakiejś salce
konferencyjnej, w której to przebywa Felipe Castro, który być może
chciał odpocząć od swojego prezydenckiego biura. To oczywiście tylko
domniemania, bo oczywiście mógł brać udział w jakiejś konferencji, bo
sama nazwa salka konferencyjna wskazuje, że w tych pomieszczeniach
należy odbywać konferencje, albo w czasie rzeczywistym albo konferencje
video. Porzućmy te dywagacje, bo Felipe Castro siedzi przy stole, który
jest długi, więc pewnie też można nazwać go konferencyjnym i wyraźnie
na kogoś czeka. Chyba jest też trochę zniecierpliwiony, bo dzisiaj
wszystko go denerwuje. W końcu otwierają się drzwi i do pomieszczenia
wkracza Ghul! Pod pachą trzyma skórzaną teczkę.)
Felipe Castro – No nareszcie, ile można czekać?
Ghul – Panie prezydencie, ale ja jestem punktualnie.
Felipe Castro – A mogłeś przyjść wcześniej i mielibyśmy to szybciej z głowy. No, ale przejdźmy do rzeczy. Jak nasze sprawy?
Ghul – Panie prezydencie, śpieszę donieść, że moja agencja sportowo-marketingowa Ghul Management znalazła panu idealnych kandydatów! Świeży narybek, świetnie rokujący!
(Ghul otwiera swoją skórzaną teczkę i podaje prezydentowi wyciągnięty stamtąd folder.) Proszę bardzo, ale czy mogę spytać po co to panu?
Felipe Castro – Jak to po co? EWF musi się rozwijać, musimy sięgać po młode talenty.
Ghul – Nie
możemy szukać młodych talentów w Polsce? O ile się nie mylę Esmeralda
Martinez miała pewne plany by otworzyć federacje rozwojowe dla
polskich...
Felipe Castro (przerywa mu uderzeniem pięścią w stół) – Esmeraldy
w EWF już nie ma! Teraz rządzę ja! Co za bzdury zresztą, jesteśmy
federacją globalną, nie chcemy się babrać w polskim, narodowym sosie.
Talenty z zagranicy przyciągną do wrestlingu liberalną młodzież z
wielkich ośrodków miejskich, pokażą nasze otwarcie na inne kultury i
większą inkluzywność.
Ghul – Jak pan prezydent chce, ja nie wnikam.
Felipe Castro (przegląda dokumenty od Ghula) – Kogo my tu mamy?
Ghul – Tak
jak pan prezydent chciał. Same najlepsze talenty z Ameryki Południowej
i Środkowej, a do tego trójka dumnych wojowników z Lesotho, których
poleca jakiś senator.
Felipe Castro – Ale się nazywają... Thiago
Moretti, Casimiro Pereyra, Lautaro Medina, Damián Ruiz, João Andrade,
Rafael Vieira, Esteban Zuluaga, Diego Navarro, Mateo Quesada, Bruno
Figueroa, Thabo Khiba, Kabelo Letsie, Sibongile Bongani.
Ghul – Ten ostatni już nawet dzisiaj walczył w dark matchu i spisał się znakomicie.
Felipe Castro – Tak? Wygrał?
Ghul – Niestety nie. Został pokonany przez Dobrego Czecha Honzę.
Felipe Castro – Kogo? Nie mamy takiego zawodnika.
Ghul – To chyba kucharz SR-Crazy'ego.
Felipe Castro – Świetnie się zaczyna. Nie ma co.
Ghul – Chce pan ich zobaczyć?
Felipe Castro – Przywiozłeś ich wszystkich tutaj? Po co?
Ghul – Efekt na żywo jest lepszy od przeglądania wydrukowanych dokumentów. (Ghul gwiżdże, po czym otwierają się drzwi i do pomieszczenia wchodzi trzynastu młodych gniewnych.) Oto i oni.
Felipe Castro (przyglądając się uważnie młodzieży) – No
Ghul, całkiem mi zaimponowałeś. Mimo, że współpracowałeś blisko ze
starym reżimem, to wierzę, że dasz radę i w nowym EWF. Zatrudnimy ich
na okres próbny i zobaczymy, co z tego będzie.
Ghul – Proponuję, żeby na następnej gali wystąpili w dark matchu.
Felipe Castro – Nie widzę przeciwwskazań. Doskonała robota, a teraz wybacz, ale muszę iść. Wiele się dzisiaj dzieje.
Prezydent EWF wstaje i ściska dłoń Ghula.
Ghul (do swoich podopiecznych) – Chłopaki, na cześć prezydenta EWF - Hip! Hip!
Podopieczni Ghula (chórem) – Hura! Hura! Hura!
(Wśród wiwatów młodych zawodników Felipe Castro opuszcza salkę konferencyjną.)
Jan Kowalski – Ciekawie się zapowiada.
Tony Hogański – Co
ty mówisz? Ghul ma rację - zamiast wspierać młode, polskie talenty, to
Felipe Castro chce nam zrobić z EWF Ekstraklasę. Czy on się nazywa Antoni Ptak?!
Jan Kowalski – Lepszy Antoni Ptak niż Sabri Bekdas.
Tony Hogański – Nadal nie rozumiem... Niby to lepiej ściągać
zawodników z zagranicy niż trenować własnych chłopaków?
Jan Kowalski – Przypominam, że to Esmeralda Martinez wprowadziła do EWF porządki rodem z Ameryki Łacińskiej, a Game z Japonii.
Tony Hogański – To
było dawno i były to błędy młodości. Zresztą, może i masz racje, ale
czy to był import wrestlerów na taką skalę? Trzynastu zawodników? Nie ma
na to precedensu!
Jan Kowalski – Tony,
nie rozdzieraj szat. Nie wiadomo czy oni w ogóle zaczną występować. Sam
zresztą słyszałeś, że najpierw będzie okres próbny i dark matche. Nie
musisz do wszystkiego podchodzić tak negatywnie, bo to się robi męczące.
(Kamera
przenosi nas do jakiegoś opuszczonego magazynu. Po czym poznać
opuszczony magazyn? Przede wszystkim, jest on opuszczony. Pomieszczenie
w którym się znajdujemy na razie spełnia ten wymóg. Po drugie, jest
magazynem, to znaczy widać gdzieś zdezelowany wózek widłowy, jakieś
kartony, do których niegdyś pakowano towary, drewniane skrzynie zarówno
duże jak i małe, półki i rusztowania magazynowe. Ten wymóg także został
spełniony. Kamera krąży po dość wysokiej hali magazynowej, aż wreszcie
trafia do miejsca, które wcale nie jest opuszczone. Znajduje się tu
mnóstwo czarnoskórych gości o fizjonomii bandytów i gwałcicieli z
włoskich czy greckich plaż. Jest też Nas Jazzowski, a raczej jego
związane i pobite zwłoki.)
Bandyta #1 (zniecierpliwiony) – No i co mamy z nim zrobić?
Bandyta #2 – Czekać.
Bandyta #1 – Na co czekać?
Bandyta #2 – Czekamy na sygnał.
Bandyta #1 – Bić można chociaż?
Bandyta #2 – Nawet trzeba! Napierdalać go!
(W
dłoniach oprychów pojawiają się kije, jakieś metalowe rury i zaczyna
się ostra akcja obijania Jazzowskiego. To poruszający widok, gdyż brak
w nim wrodzonej wrestlingowej delikatności, jest czysty popis
brutalności, mocnych ciosów, silnych uderzeń, potężnych kopniaków.
Samozwańczy mesjasz polskiego wrestlingu cierpi, krwawi, ale
przynajmniej zachowuje jeszcze godność i nie krzyczy z bólu. Na
razie....)
Jan Kowalski – Co tam się dzieje?! Wiele można mówić o Jazzowskim, ale na takie traktowanie nie zasłużył!Tony Hogański – Serio? Gość, który sprowadził na EWF Boko Haram i doprowadził do upadku federację?
Jan Kowalski – Nie był w tym sam, poza tym jego intencje nie były takie złe. (Janek trochę w sumie sam zwątpił czy tak było w rzeczywistości.) No.... to skomplikowana postać.
Tony Hogański – Z pewnością.
(Przenosimy się tym razem poza obręb hali.
Jesteśmy na jednej z ulic Johannesburga, ale nie znowu tak daleko od
miejsca, gdzie rozgrywana jest gala. Tu znajduje się jedna z lepszych
restauracji w mieście, bo i w takim mieście jak Johannesburg oprócz
przerażającej biedy są też takie miejsca, gdzie lokalne elity chcą
dobrze zjeść i wypić w miłej atmosferze. W tych oto okolicznościach
przyrody widzimy jak z owej restauracji wychodzą aktualny EWF World
Champion SR-Crazy.... i Dark Avenger!)
SR-Crazy – Muszę przyznać, że długo nie mogłem uwierzyć...
Dark Avenger – A jednak...
SR-Crazy – Cieszę się, że wszystko sobie wyjaśniliśmy.
Dark Avenger – Zajęło nam to dwie godziny prawie. Jak ten czas szybko leci.
SR-Crazy (spogląda na zegarek) – Dwie godziny? Przecież jest gala! (Rozgląda się.) Miszka, Smela? Gdzie jesteście?
Z restauracji wyłaniają się nieodłączni kompani SR-Crazy'ego, Miszka oraz Smela.
SR-Crazy – Moja walka już za kilkanaście minut!
Smela – Przepraszamy mentorze.
Miszka – Tak
dobrze ci się rozmawiało z Avengerem, że nie chcieliśmy przeszkadzać.
Piękna chwila, piękny moment. Jak papież przy Ścianie Płaczu.
SR-Crazy – To wołaj stażystów, niech mnie niosą do hali! (Wyciąga z kieszeni swoją buławę i majestatycznie wskazuje kierunek, w którym to według niego powinna znajdować się hala.) Do hali! Naprzód!
Smela – Mentorze, na piechotę nie zdążymy.
SR-Crazy – Trzeba łapać rikszę?
Smela – Mentorze, riksze łapie się w Azji. Normalnie taksówkę weźmiemy to spokojnie zdążymy na main-event.
SR-Crazy – Całą galę przegapiłem, ale numer.
Miszka – Mentor i tak za wiele na tych galach nie robił.
SR-Crazy – Co proszę?
Miszka – No głównie gadał i się lenił.
SR-Crazy (oburzony) – Wcale nie! Ostatnio byłem bardzo aktywny. Pamiętacie jak przypalałem Vaclava jak Kmicica? Czy to była ostatnia gala?
Miszka – Mentor
nawet nie pamięta czy to było miesiąc temu czy rok temu, bo wszystkie
gale są takie same. Wszystko się mentorowi zlewa w jedno.
SR-Crazy – To walczę dzisiaj z Vaclavem czy z Gambitem?
Zapada cisza.
Miszka – Mentor tak na serio?
SR-Crazy – Gambit to był mój nemezis w 2001 roku. Ile ja się przez niego napociłem, a jeszcze młody byłem!
Smela – Spokojnie, spokojnie. Taksówka podjeżdża, a po gali pójdziemy do Honzy na knedliki.
SR-Crazy – To czeskie żarcie mnie wykańcza.
(EWF World Champion i jego trzódka wsiadają
do taksówki, która właśnie nadjechała. Z gracją się zapakowali do
środka, a taksówka wkrótce odjeżdża. My wracamy na ring.)
Jan Kowalski – No i znalazł się SR-Crazy. Widzisz Tony? Nie ma dramatów.
Tony Hogański – Zapomniał o gali, bo się zagadał. W pewnym wieku nie powinno się już pojawiać w EWF.
Jan Kowalski – Wygląda
na to, że byliśmy też świadkami przełomu. SR-Crazy wreszcie dogadał się
z Dark Avengerem! Pamiętamy, że Crazy nie chciał uznać go za
prawdziwego i twierdził, że to przebieraniec...
Tony Hogański – Technicznie rzecz biorąc Dark Avenger zawsze był przebierańcem. Rozumiesz, maska, kostium i te sprawy.
Jan Kowalski – Chodzi o to, że uważał go za fałszywego! A tu proszę, dogadali się! Czyli wychodzi na to, że Avenger jest jednak oryginalny.
(Jesteśmy na parkingu. Niby nic się tu nie
dzieje, ale już po chwili podjechał dwa luksusowe samochody dobrych i
znanych marek. Na parkingu pojawia się Bane z jednym z EWF Tag Team
titles. Są tu także dwaj mężczyźni, których wcześniej widzieliśmy, a
którzy niosą róg nosorożca.)
Bane – W sumie to dzisiejszy dzień to nawet kurwa sukces. (Do mężczyzn.) No dalej, na co czekacie? Pakujcie towar!
Zgodnie z poleceniem EWF Tag Team Champa,
mężczyźni ładują róg nosorożca do pojazdu. Jakby nie patrząc to ciekawa praca, na
początku gali zajmowali się jego wypakowywaniem, a teraz pakują go z
powrotem na miejsce. Zjawia się też Vesna Obrenowić, która z
zainteresowaniem przygląda się tej scenie. Bane zauważa ją i z
zainteresowaniem zagaduje.
Bane – Widzę, że Max posłuchał i przysłał lepszy towar. Jedziesz ze mną?
Vesna Obrenowić – Pracuję.
Bane – Mam pieniądze, to nie problem.
Vesna chyba chciała go spoliczkować za ten dwuznaczny komentarz, ale lekko speszyła się widząc groźny wzrok Syna Anarchii.
Vesna Obrenowić – Powiedz Bane... Dlaczego Bidam?
Bane – Kurwa
mam go dość. Naprawdę mam go już dość. To tak trudno pojąć? Powiedz mi, czy tylko ja jestem tu normalny
i nie mogę wytrzymać z nim? Chodzi po hali, gada jakieś pierdoły,
zaczepia ludzi i on myśli, że jest fajny? Czy nikt naprawdę nie widzi,
że on sobą niczego nie reprezentuje? (Przedrzeźnia Nowosibirskiego.) O!
Patrzcie na mnie! Jestem Bidam! Dziwny Mongoł, biedna sierota, a przy
tym nadzieja polskiego wrestlingu, chociaż nie umiem walczyć. Jestem
taki oryginalny, pół świata zjechałem, niczym się nie przejmuje,
mieszkam w szafach i zjadam kurczaki. Proszę cię Vesna, co to kurwa
jest za farsa? Kto promuje tego gościa? Powiedz mi kurwa kto?
Vesna Obrenowić – Ja nie wiem, ale... ludzie go lubią?
Bane – Ludzie go lubią, bo im kurwa kazali go lubić. Nieobliczalny i nieprzewidywalny Bidam. (Wybucha śmiechem.)
Dobry żart. Pokazałem gdzie jego miejsce. Teraz nie jest już taki
mądry, co? Jego kumpel zabrał mu pas, bo jak tak chciałem. Mogłem to
zrobić i to zrobiłem. Od dzisiaj możecie
mówić, że jestem twórcą EWF FTW Champów! Wyświadczyłem wszystkim
przysługę i jeszcze mi kiedyś za to podziękujecie.
(Zmieniając temat.) To co? Jedziesz ze mną?
Vesna Obrenowić – Dziękuję, ale nie.
Bane – Twój
wybór, ale jak kiedyś będziesz stara, brzydka, samotna i mieszkała z
kotami, to przypomnisz sobie moją propozycję i pożałujesz tej decyzji.
(Po tych słowach Bane, twórca EWF FTW Champów, wsiada do samochodu i odjeżdża. Za nim rusza drugi pojazd, a my wracamy na ring.)
Jan Kowalski – Znamy zatem motywację Bane'a.
Tony Hogański – Miał w sumie trochę racji.
(Przenosimy się znów poza obręb hali. Znajdujemy się przed
nieoznakowanym budynkiem gdzieś w Johannesburgu. Wszystkie okna
przesłonięte są czerwonymi kotarami czy też innymi zasłonami. Przed
budynkiem natomiast kręci się kilku grubych murzynów, którzy wyglądają
na ochroniarzy. Wtedy właśnie przed budynkiem zatrzymuje się jeep z
logiem EWF, z którego wysiada Berenika Martinez.)
Berenika Martinez (zdegustowana) – Co za miejsce.... (Poprawiła znajdujący się za pasem persko-arabsko-turecki sztylet handżar.) No, ale można się było spodziewać, że tu go znajdziemy.
Wtedy właśnie przez główne drzwi wychodzi
Vaclav. Murzyńscy ochroniarze kłaniają mu się w pas. Wróg Ludu zauważa
Berenikę i podchodzi do niej z perfidnym uśmiechem.
Vaclav – Nie wiedziałem, że sobie tu dorabiasz? Poczekałbym aż twoja zmiana się zacznie.
Berenika Martinez – Uwierz mi, że mój pobyt tutaj to żadna przyjemność.
Vaclav – Tego ci właśnie brakuje, przyjemności, ale nie martw się, wujek Vaclav może pomóc.
Berenika Martinez – Felipe Castro prosił mnie bym cię odnalazła i ściągnęła do hali. Twoja walka już za kilkanaście minut.
Vaclav – Filip
niech się tak nie gorączkuje. Wiesz jaki tu mają wybór? Testowałem
przedstawicielki wielu plemion, Zulusi, Khosa, Soto, Koloredzi, tylko
Burek nie było, bo to nie jest apartheidowy lokal.
Berenika Martinez – Nie chcę znać szczegółów.
Vaclav (podchodząc do Bereniki) – A
co ty taka harda, co? Dumna panienka? Myślisz, że jak rządzisz GRU to
ktoś się ciebie boi? Albo, że nazywasz się Martinez jak mamusia? Nikt
się ciebie nie boi. Filip oddał ci GRU w ramach poprawności
politycznej, bo warto promować kobiety, a on podobnie jak ja nie jest
waginosceptykiem.... chociaż ja akurat w inny sposób. Taka dumna jesteś, co? Dumna i harda. Wiele już takich stawało przede mną i zawsze łamałem ich hardość.
Berenika Martinez – Musimy się śpieszyć.
Vaclav – Ja
nic nie muszę. Spokojnie pojadę do hali i zostanę wreszcie pierdolonym
EWF World Champem, nawet jeśli odrobinę się spóźnię. Musisz wiedzieć,
że jestem mistrzem spóźnień, co mogę łatwo udowodnić. (Wskazuje na budynek.) Wchodzimy do środka?
Berenika Martinez – Nie.
Vaclav – Jak już mówiłem, złamiemy
tę twoją hardość. Ja albo Filip, to bez znaczenia, w końcu się
rozkraczysz i zobaczysz kto tak naprawdę rządzi w EWF. Wiesz co?
(Przygląda się jej i spluwa.) Nawet nie mam już dzisiaj na ciebie
ochoty. Jedziemy!
Berenika Martinez – Jedź, ja jadę następnym.
Vaclav – O?
Brzydzimy się jechać jednym samochodem z wujkiem Vaclavem? A może w
głębi serca boisz się, że nie będziesz mogła się oprzeć moim
zniewalającym vaclavowskim feromonom?
Główny pretendent do EWF World Championship
wybucha rubasznym śmiechem, po czym bezceremonialne klepie Berenikę w
tyłek i rusza w stronę samochodu.
Berenika Martinez – Spierdalaj.
Vaclav – Co powiedziałaś? Co powiedziałaś?
W tym momencie z tłumu wyskakuje jakiś
człowiek, który chce się rzucić na Vaclava. Na szczęście GRU czuwa, bo
rusza w jego stronę, a Berenika rzuca w stronę napastnika sztyletem,
ten przelatuje obok niego i nieszczęśliwie zahacza łydkę Vaclava,
powodując jakby się wydawało lekkie rozcięcie. Wróg Ludu syczy ze złości, a jego krew zaczyna kapać na chodnik.
Vaclav – Co zrobiłaś kurwa? Spudłowałaś? (Wskazuje na napastnika.) Kto to w ogóle jest?!
Wróg Ludu wściekając się zaczyna okopywać napastnika, którego
obezwładniło GRU. Funkcjonariusze jednak biorąc pod uwagę lekką ranę
Vaclava jak i niebezpieczne miejsce, pakują pretendenta do
mistrzowskiego tytułu do jeepa i odjeżdżają. Szefowa GRU nachyla się
nad człowiekiem, który zaatakował Vaclava.
Berenika Martinez – Dlaczego to zrobiłeś?
Mężczyzna (wskazując na budynek, z którego wcześniej wyszedł Vaclav) – Moja córka... Jest tam.... a on.... a on.... ona...
Berenika Martinez – Nie mów już nic. (Podnosi swój sztylet, a następnie zwraca się do pozostałych funkcjonariuszy GRU.) Obijcie go trochę, a później niech wam ucieknie.
Mężczyzna – Nie trafiłaś we mnie. Spudłowałaś.
Berenika Martinez (czyszcząc szmatką sztylet z krwi Vaclava) – Kto powiedział, że w ciebie celowałam?
(Wracamy na ring.)
Jan Kowalski – Zamach na Vaclava! Zamach na Vaclava! Zamach na Vaclava! Zamach na Vaclava!
Tony Hogański – Uspokój się Janku, to zbieg okoliczności. Kto by przypuszczał, że mój zdradziecki wychowanek korzysta z usług burdeli.
Jan Kowalski – GRU jest dzisiaj wyjątkowo niekompetentne! Najpierw Nas Jazzowski, teraz Vaclav.
Tony Hogański – To kwestia interpretacji.
Jan Kowalski – W sumie najważniejsze, że zarówno Vaclav jak i SR-Crazy się znaleźli i main-event nie jest chyba zagrożony. Miejmy nadzieję, że skaleczenie Vaclava jest niegroźne.
Tony Hogański – Wszyscy się znaleźli! Co za ulga! Pamiętasz, że mieliśmy wrestlera o pseudonimie Znajda? Ciekawe co u niego?
(Znów jesteśmy na zapleczu. Tym razem
trafiliśmy do kwatery głównej Armii Prus Wschodnich. Na podłodze leży
pijany Rusłan Smirnow, który do niczego się już chyba nie nadaje, a w
zasadzie to nigdy do niczego się nie nadawał. W szatni widzimy SeBę i
Franza, którzy się kłócą. Są tu też Mati i Adi.)
Franz – To przez ciebie! Przez ciebie przegraliśmy!! Mogliśmy mieć puchar, a nie mamy niczego!!! Mój Tragicznie Zmarły Brat ostrzegał mnie przed takimi jak ty!
SeBa – Tak? Ostrzegał? I gdzie jest teraz! (Rozgląda się ironicznie.) Powiem ci, gdzie on jest!! Nie żyje!!!! Pogódź się wreszcie z jego śmiercią!!! On nie żyje i już nie wróci!!!
Franz – Co powiedziałeś ty militarystyczny wieprzu?!
SeBa – To, co słyszałeś!!!
Franz – Odszczekaj to!!
Adi (próbując ich rozdzielić) – Nie kłóćcie się!
SeBa i Franz zaczynają się szarpać. Franz mocniej odpycha Adiego, który przewraca się i uderza głową o posadzkę.
Mati (klękając nad nieprzytomnym Adim) – On stracił przytomność!!
Franz – To będziesz miał Tragicznie Zmarłego Kuzyna!
SeBa – Co??? Już ja ci pokażę....
Mati – Mam tego dość!!!
Kuzyn Mati zaczyna wrzeszczeć, widać, że jest
niesamowicie wściekły, co wywołuje popłoch u Franza i lekkie zdziwienie
SeBy. Mati chwyta pruski hełm SeBy, zakłada go sobie na głowę, po czym
podwójnym Spearem powala zarówno SeBę jak i Franza. Cała trójka
przewraca się na pijanego Rusłana Smirnowa! Otwierają się drzwi i do
pomieszczenia wchodzi Shaman w stroju sędziego, który od razu zaczyna
klepać..... Pin......1........2......3! (Zwycięzcami są: SeBa & Mati & Franz!)
Mati – Mam hełm, więc przejmuję kontrolę nad Armią Prus Wschodnich! Teraz ja jestem wodzem naczelnym! Mam dość waszych kłótni!
(Wściekły Mati wychodzi z szatni, nadal mając na sobie pruski hełm feldmarszałkowski, a my wracamy na ring.)
Jan Kowalski – Co tu zaszło?
Tony Hogański – Nie ma już Armii Prus Wschodnich pod wodzą SeBy. Władza przeszła w ręce Matiego.
Jan Kowalski – Czy Mati mógł podjąć taką decyzję? Czy to legalne?
Tony Hogański – Kto ma hełm, ten ma władzę.
(Trafiamy na jeden z korytarzy. Idzie nim smutna i szlochająca Weronika Passent.)
Weronika Passent (przez łzy) – Nas.... biedny Nas.... niech mu ktoś pomoże.... Gdzie jest biuro tego prezydenta EWF? Mój biedny Nas...
W tym momencie na korytarzu pojawia się Bidam.
Bidam – Dlaczego płaczesz? (Drapie się po czuprynie.) Ja w sumie mam dzisiaj więcej powodów do łez. Miałem pas i nie mam go już.
Weronika Passent (przez łzy) – Nas.... Nas....
Bidam – Co z nim?
Weronika Passent – Co się z nim stało? Co z nami będzie?
Zaczyna szlochać. Nowosibirski przytula ją opiekuńczo i pozwala się wypłakać.
Bidam – Nic się nie bój...
Weronika Passent – Znajdziesz Nasa? Pomożesz mu?
Bidam – Oczywiście. Ja pomagam ludziom w potrzebie, a już szczególnie damom w opresji.
Weronika Passent – Dziękuję.... Czy jesteś detektywem?
Bidam – Bywam
nim... bo widzisz... ja jestem i byłem już każdym. Idź spokojnie do
swojej szatni, a później do hotelu. Ja się wszystkim zajmę.
Weronika Passent – Dziękuję....
(Tak kończy się ta niesamowita historia. WAMP rusza do szatni, Bidam w swoją stronę, a my wracamy na ring.)
Jan Kowalski – Czy on jej pomoże? Czy Bidamowi można zaufać?
Tony Hogański – A nie?
Jan Kowalski – Nie wiem. On jest jakiś taki... nieprzewidywalny.
(Znów
znajdujemy się w królestwie mroku i nie jest to mieszkanie dawnego
Vaclava, który niegdyś był mroczny. Jest ciemno, ale już po chwili
słychać głosy.)
Głos #1 – No to k... proponuję zacząć operację i załatwić sprawę raz, a porządnie. Ostatecznie.
Głos #2 – Taki właśnie mam plan.
Głos #3 – Tu nie ma co gadać, tu trzeba działać.
Zgodnie
z życzeniem akcja się rozpoczyna! Światło nagle się zapala. Jesteśmy w
jakimś pomieszczeniu, w którym przy stole siedzi kilku mężczyzn. Nie
jesteśmy jednak w stanie nawet zauważyć kto, bo tuż po tym jak światło
się zapaliło, to drzwi do pomieszczenia zostały po prostu wykopane z
zawiasów, a do środka wpadło mnóstwo funkcjonariuszy GRU. Robi się
zamieszanie, ale nikt nie stawia większego oporu. GRU powala każdego z
uczestników tej mrocznej narady na podłogę i w stylu akcji służb
specjalnych krępuje ich ruchy.
Funkcjonariusz GRU – Nie ruszać się, to nikomu nic się nie stanie!
Po
chwili do pomieszczenia wchodzi Berenika Martinez. Jak widać zdążyła
już wrócić z wyprawy mającej na celu odnalezienie Vaclava.
Funkcjonariusz GRU – Mamy ich wszystkich.
Berenika Martinez – Doskonale.
Martinez
odchyla głowę jednego z zatrzymanych, później kolejnemu, kolejnemu i
kolejnemu. Okazuje się, że są to emeryci z dawnego PCW i EWF. Wyrzuceni
z domu spokojnej starości przez Felipe Castro, tułali się po świecie,
przygarnął ich w pewien sposób senator Szakal, a teraz znaleźli się
tutaj.
Berenika Martinez – Co tu robicie?
Emeryt (Głos #1) – Konspirujemy...
Berenika Martinez – Ach konspirujecie?
Emeryt (Głos #2) – Jak
za starych dobrych czasów Tony'ego Krocka. Bo panienka wie, ja brałem
udział w spisku na Lobo w 1999 roku. Co panienka wtedy robiła?
Berenika Martinez – Chyba byłam szczęśliwa... (Wraca do tematu.) Jak się tu dostaliście?
Emeryt (Głos #3) – No.... przecież organizatorzy sprzedawali bilety VIP z opcją wejścia za kulisy, to kupiliśmy. Prawda, chłopaki?
Weterani (chórem) – Prawda!!
Berenika Martinez – No to dobrze, że się wyjaśniło. Felipe Castro już myślał, że to jakiś spisek się rodzi.
O wilku mowa, bo w pomieszczeniu pojawia się sam prezydent EWF.
Felipe Castro – A to nie jest spisek?
Berenika Martinez (zdziwiona) – A jest? Spisek emerytów?
Felipe Castro – A
skąd wiesz, że za nimi nie stoi Szakal? Ten łysy skurwiel na pewno nie
może się uspokoić. Oczekiwałbym od ciebie dużo więcej aktywności.
Niespodziewanie prezydent uderza jednego z emerytów w brzuch i chwyta za włosy.
Felipe Castro – Gadaj! Dla kogo pracujecie?! Kto was tu przysłał?! Szakal?! Kraven?!
Berenika Martinez – Panie prezydencie...
Felipe Castro – Czy ja muszę uczyć cię jak się kieruje GRU?
Berenika Martinez – Panie prezydencie, działać trzeba mądrze. Nic nie wskazuje na to by ci starcy stanowili zagrożenie dla twojej władzy.
Felipe Castro (do funkcjonariuszy GRU) – Zabrać ich i przesłuchać!
Panowie z GRU spoglądają na Berenikę, a ta kiwa głową, że wszystko w porządku.
Berenika Martinez – Oczywiście, usprawnimy pracę GRU i sprawdzimy dokładnie wszelkie tropy.
Felipe Castro – Z tobą to jeszcze sobie porozmawiam. Wyjaśnisz mi dlaczego naraziłaś Vaclava na niebezpieczeństwo! (Nagle krzyczy w stronę drzwi.) Avon!
Pojawia się Avon Tschorny.
Felipe Castro – Avon, osobiście zajmij się przesłuchaniem tych dziadów.
Avon Tschorny – Tak jest, panie prezydencie!
Felipe Castro – To na pewno Szakal. On się zajmował tymi dziadami. Jego też znaleźć i przesłuchać.
Berenika Martinez – Szakala już nie ma w hali. Pojechał na lotnisko.
Felipe Castro – Jakie lotnisko? Co ten łysy cymbał znowu wymyślił? (Macha ręką zrezygnowany.) Zresztą, nieważne. Szkoda mojego zdrowia.
(Wracamy na ring.)
Tony Hogański – Spisek emerytów. Tego jeszcze nie grali.
Jan Kowalski – Felipe ma rację. GRU zbagatelizowało sytuację. Nie wiadomo kto za tym stoi.
Tony Hogański – Pewnie ktoś, kto ma sto lat, skoro są to dziady z PCW.
Jan Kowalski – Czyli sugerujesz Sandmana?
Tony Hogański – Nic takiego nie powiedziałem.
Jan Kowalski – Jesteście
z nim w zmowie? Kto jeszcze siedzi w tym spisku? Ty? A jak ty to i
Szakal. Skoro Sandman to pewnie też Game i Kraven. Może Hangman...
Zawsze te same osoby, nomenklatura, która uwłaszczyła się na EWF. Muszę dać znać GRU... a nie, Berenika się do tego nie nadaję. (Zaczyna mówić do siebie.) Tak, tak. Wpadłem na trop spisku, sam to wszystko poukładałem.... muszę
zawiadomić Felipe Castro.
Tony Hogański – Janku, ty w swojej służalczości wobec młodego Castra wpadłeś w jakąś obrzydliwą paranoję.
Jan Kowalski – To
wszystko z troski o EWF. Ja naprawdę nie chcę by EWF znowu upadło.
Władza w EWF musi być stabilna i będę jej bronił, jaka by ona nie była.
(Znów jesteśmy poza obrębem hali.
Znajdujemy się przed magazynem, który wygląda na opuszczony. Przed nim
stoi kilku czarnoskórych gości, w tym jeden starszy, którego
charakterystyczną cechą jest brak rąk.
To z pewnością wielki patriota Republiki Południowej Afryki, być może
nawet walczył wraz z Nelsonem Mandelą przeciwko rasizmowi. Wraz z nim
stoi Franko, z błyszczącym EWF FTW title na ramieniu.)
Mężczyzna – Co mamy z nim zrobić?
Franko – To, co byście zrobili z burskim farmerem.
Mężczyzna – Dubul' ibhunu?
Franko – Chcę by czuł ból, tylko nie zabijcie go przez przypadek. To jednak nie ma być jak w tej waszej piosence. Po wszystkim wywieźcie go gdzieś za miasto.
Mężczyzna (wskazując na budynek) – A może zajrzysz? Już go mocno obiliśmy. Może chcesz osobiście dokończyć dzieła?
Franko – Zawsze
sam załatwiam swoje sprawy. Z każdym innym osobiście bym faktycznie sam
zamknął temat, ale nie z tym szczurem. On nie zasługuje na honorowe
traktowanie, bo sam nie ma honoru. Nigdy nie walczył z otwartą
przyłbicą, nigdy nie załatwiał spraw osobiście. Zawsze krył się za
czyimiś plecami, czy to Boko Haram czy syryjskiej armii. Niech teraz sam poczuje
jak to jest.
Rzeźnik chce podać mężczyźnie typowy
rzeźnicki nóż rurkowy do wykrwawiania, ale orientuje się, że on
przecież nie ma rąk. Włada mu więc nóż za pasek.
Franko – Niech cierpi...
Mężczyzna – Masz to załatwione, inDuna.
Franko – inDuna?
Mężczyzna – Jesteś wielkim wojownikiem. Zasługujesz więc na jakiś tytuł, inDuna-Franko. (Gwizdnął.) Chłopaki!
Pojawia się dwóch młodych, smukłych Zulusów, którzy zawieszają na ramionach Rzeźnika skórę lamparta.
Mężczyzna – Niech
duchy cię prowadzą w twej wędrówce, inDuna-Franko. Przeklętego szczura
Nasa zostaw nam. Przeprowadzimy deratyzację. Przeklęty szczur...
igundane eliqalekisiwe w języku zuluskim, a impuku eqalekisiweyo w
języku xhosa. Przeklęty szczur.
(Po tych słowach transmisja się urywa.)
Jan Kowalski – Czyli to Franko?
Tony Hogański – Jeśli chodzi o Nasa Jazzowskiego to musiał być Franko.
Jan Kowalski – Myślisz, że GRU o tym wie? Trzeba go ratować! Oni tam mogą go zabić! Słyszałeś, że sugerował akcję rodem z piosenki Dubul' ibhunu? To znaczy - zabij Bura!
Tony Hogański – Nie zabiją, a pewnie obiją.
Jan Kowalski – A biedna Weronika nic nie wie! Jeszcze ten parszywy Bidam ją pociesza!
Tony Hogański – Bidam też może niczego nie wiedzieć. Franko tego typu porachunki załatwia sam.
Jan Kowalski – Co to będzie z tym naszym EWF? Co to będzie?
Tony Hogański – Może main-event?
Jan Kowalski (szybko zmienia temat) – Tak!
Właśnie tak! Wielki pojedynek o EWF World Championship! Trzeci w
historii Iron Man match! Zarówno SR-Crazy jak i Vaclav trochę nam się
dzisiaj zagubili, ale na szczęście znaleźli się i za chwilę ujrzymy ich
na ringu!
Tony Hogański – To dawaj i kończymy z tym.
EWF World Championship
Iron Man match
Vaclav vs SR-Crazy (c)
Rozbrzmiewa
„Walk” Pantery i w akompaniamencie nieopisanego wręcz heel heatu
pojawia się pretendent do tytułu. Vaclav podąża w stronę ringu powoli,
wręcz nonszalancko, racząc się po drodze zawartością trzymanej w dłoni
butelki. Warto zwrócić uwagę na zabandażowaną łydkę Vaclava, efekt tzw.
zamachu na niego sprzed kilkunastu minut. Tymczasem Vaclav nadal
zmierza w stronę ringu. Dwa Big Łyki i szklany pojemnik jest pusty –
Wróg Ludu spogląda na niego z pewną dozą irytacji, a później odrzuca
butelkę w trybuny. Chyba nawet udaje mu się kogoś trafić, bo negatywna
reakcja przybiera na sile. Pretendent ma to jednak w głębokim poważaniu
i po prostu wtacza się w obręb ringu. Kiedy już się tam znalazł,
wykonuje kilka obscenicznych gestów, które doprowadzają co bardziej
nerwowych fanów do prawdziwego wybuchu negatywnych uczuć – na ring lecą
nawet jakieś przedmioty, co zmusza funkcjonariuszy GRU do wkroczenia do
akcji i uspokojenia najbardziej krewkich przeciwników Vacka!
Sytuacja zmienia się dopiero w momencie
wkroczenia mistrza – kiedy Crazy pojawia się w zasięgu wzroku swoich
sympatyków, ci natychmiast zapominają o całym świecie! Wyrazy
uwielbienia i ogólnie pojęty cheer są tak potężne, że przez chwilę nie
słychać nawet komentatorów! Oczywiście przygrywa mu Limp Bizkit i „My way”, a aktualny mistrz świata kroczy w stronę ringu, podczas gdy
trybuny falują w trudnej do opisania ekstazie! To szaleństwo trwa przez
całą drogę i nie cichnie. Wręcz przeciwnie, przybiera na sile, kiedy
Szaleniec unosi najcenniejszą relikwię EWF, prezentując ją afrykańskim
fanom. Hałas jest ogromny i nie uspokaja się nawet wtedy, kiedy sędzia
przejmuje pas i oddaje go swojemu asystentowi. Nie cichnie nawet w
momencie, w którym obaj przeciwnicy spoglądają sobie w oczy.
Jan Kowalski – Co za emocje, Tony! Czeka nas wielki pojedynek!
Tony Hogański – Z pewnością.
Jan Kowalski – Może to Crazy odpowiada za zamach na Vaclava?
Tony Hogański – Wątpię
by się zniżył do takich podłości. Prędzej mój zdradziecki wychowanek
sam upozorował atak na siebie by później mieć łatwą wymówkę, dlaczego
przegrał.
Rozbrzmiewa gong i zaczyna się odliczanie – przed nami godzina
wyniszczając zmagań! Na początek Vaclav spluwa gęstą flegmą na swojego
rywala! Zaskoczony i zdegustowany Crazy wzdrygnął się lekko i cofnął,
co natychmiast zostało wykorzystane – potężny Lariat powala mistrza!
Zanim zdołał otrząsnąć się z zaskoczenia, spada na niego Elbow Drop! I
kolejny! Pretendent do tytułu nie okazuje wahania ani współczucia,
zakładając Cross Armbreaker! Szaleniec odebrał swoją porcję bólu, zanim
w końcu udało mu się uwolnić! Owocuje to paroma chwilami tarzania się
po macie, w czasie których obaj zawodnicy próbują założyć jakąś
dźwignię! W końcu Vaclav chwyta za jedną z lin, przerywając tym samym
tworzącą się akcję rywala! Wznowienie walki i zwarcie: obaj zawodnicy
„tańczą” na macie starając się wzajemnie czymś zaskoczyć! Dzieje się to
w niesamowicie płynny sposób i kończy Arm Dragiem w wykonaniu
Crazy’ego! Mistrz odbija się od lin, biegnie na rywala... i pada po
pełnym impetu Spinebusterze! Próba
pinu...1....2...kick out! Vaclav
zakłada leżącemu przeciwnikowi Armbar, jednak Crazy szybko wyswabadza
się z tego chwytu! Obaj rywale znowu tarzają się po macie, co kończy
się serią Mounted Punches ze strony poirytowanego Wroga Ludu!
Jan Kowalski – Ho, ho, ho. Vaclav w dobrej formie.
Tony Hogański – Janku, mam nadzieję, że twoje uwielbienie dla Felipe Castro nie sprawi, że z automatu zaczniesz wychwalać Vaclava?
Jan Kowalski – Nie. Ja zawsze jestem po stronie wrestlingu. Jeśli Vaclav będzie lepszym wrestlerem, to będę mu kibicował.
Tony Hogański – Jak poetycko.
Sędzia przerywa akcję i zawodnicy podnoszą się. Poobijany Mistrz z
lekką irytacją spogląda na rywala. Chwilę później atakuje Forearm
Smashem, a Vaclav odpowiada tym samym! Rozpętuje się brawl, który
zostaje przerwany przez sędziego! Zdenerwowany Mecenas Ekstremy
ponownie spluwa w kierunku oponenta... i powala go nagłym Dropkickiem!
Pretendent do najważniejszego tytułu w EWF podnosi rywala i próbuje
wykonać Russian Legsweep, jednak mistrz nie pozwala na to i zwinnie
przechodzi za plecy oponenta! Chwilę później wykonuje German Suplex
with
Pin....1..... 2.... kick out!
Było całkiem blisko! Vacek wybił w ostatniej chwili i teraz pała żądzą
rewanżu – wyraża ją serią ciosów i szybkim Neckbreakerem! Teraz to on
próbuje
pinu....1....2.... shoulder up!
Zawodnicy wchodzą w zwarcie, przechodząc z jednej próby dźwigni w
drugą... w końcu Vaclav zakłada Dragon Sleeper! Wyrwanie się z tego
submissionu jest dla mistrza wielkim sprawdzianem odwagi i
determinacji, jednak w końcu udaje mu się ta sztuka! Natychmiast mamy
zwarcie... i Snapmare w wykonaniu Szaleńca! Później obserwujemy płynne
przejście w Rear Naked Choke! Teraz to Wróg Ludu przeżywa swoją gehennę
w drodze do niosącej wybawienie liny! Fanatyk Perły wytęża wszystkie
siły... i osiąga swój cel!
Jan Kowalski – Tony, co zrobisz jeżeli Vaclav wygra pas?
Tony Hogański – Nie wierzę, że to się wydarzy.
Jan Kowalski – Ale jeśli?
Tony Hogański – To się nie zdarzy. To się nie ma prawa wydarzyć.
Po wznowieniu akcji mamy kolejne bardzo intensywne zwarcie, które owocuje zadziwiająco
łatwo wykonanym Snap Suplex ze strony Crazy’ego! Mistrz nie traci czasu
i egzekwuje kolejny Snap Suplex! Następnie wyskakuje na szczyt
narożnika... i wykonuje Moonsault! Pudłuje! Vaclav odsunął się na czas
i teraz „roluje” rywala.
Pin....1... 2... kick out! Było
blisko, ale nie wystarczająco! Obajprzeciwnicy wstają na równe nogi i
dochodzi do kolejnego zwarcia! W jego wyniku Crazy egzekwuje Legsweep!
Chwilę później Irish Whipem posyła rywala w narożnik, gdzie dobija go
rozpędzonym Running Knee Strike! Vaclav poważnie ucierpiał po tej
akcji! A rywal wynosi go do góry... i wykonuje Superplex! Mistrz
uzyskał kontrolę! Teraz wspina się na szczyt narożnika... i wykonuje
Flying Elbow Drop na leżącym poniżej rywalu! Pudło! Vaclav jednak się
odsunął! Łokieć mistrza chyba ucierpiał podczas nieudanej akcji! Jego
rywal dostrzega to i powala Szaleńca potężnym Lariatem w tył głowy!
Później zakłada Armbar! SR-Crazy cierpi katusze, ale w końcu dociera do
lin! Poobijani rywale stają naprzeciw siebie i po chwili dochodzi do
kolejnego zwarcia! Taniec na macie trwa, ale poobijany mistrz w końcu
myli kroki – i pada po Cutterze wykonanym przez rywala! Vaclav wrzuca
przeciwnika w narożnik... i „zadeptuje” go tam serią Double Foot
Stompów!
Następnie wynosi oponenta na szczyt narożnika, szykując się do
Superplexu, jednak mistrz w ostatniej chwili dochodzi do siebie, stawia
opór i zamienia tą akcję na Super Spinning Headscissors! Obaj rywale
upadają na matę, ale to Vaclav jest bardziej „zakręcony”! Co za akcja! (EWF! EWF! EWF!)
Jan Kowalski – Czy jeśli Vaclav wygra pas, to nie będzie też trochę twój sukces?
Tony Hogański – Dlaczego?
Jan Kowalski – Przecież jest twoim wychowankiem.
Tony Hogański – Zdradzieckim
wychowankiem, po pierwsze. Po drugie, wydaję mi się, że Vaclav jest
obecnie najbardziej obrzydliwą postacią w ostatnich piętnastu latach
istnienia polskiego wrestlingu, że to nie może się zdarzyć. Opatrzność
nas ochroni.
Obaj przeciwnicy wstają bez zbędnego pośpiechu i ponownie mierzą się
wzrokiem. Wyciągają do siebie dłonie... i rozpoczynają próbę sił! Trwa
ona dosyć długo i pot zaczyna perlić się na czołach zapaśników... w
końcu Crazy zakłada Arm Wrench! Vaclav w końcu wychodzi z tego prostego
submissionu, jednak tylko po to, by paść ofiarą Headlocka! Rozpoczynają
się zmagania w parterze –Szaleniec twardo trzyma chwyt, ale rywal
zaczyna mu się wyślizgiwać! Owocuje to chwilą kotłowaniny na macie, po
której mistrz zakłada Half Nelsona! Następuje próba podniesienia rywala
i wykonania Suplexa, jednak Wróg Ludu wyrywa się i atakuje serią
chopów! Następnie wykonuje Irish Whip w narożnik! Crazy jest jeszcze
lekko oszołomiony, kiedy dosięga go potężny Lariat! Mistrz zawisnął w
narożniku, a pretendent wykorzystuje to wyprowadzając stiffowe
kopnięcie prosto w głowę rywala! Później chwyta przeciwnika i, pomimo
prób skontrowania tej akcji, wykonuje Corner Powerbomb! Wygląda to na
dogodną okazję do pinu, więc Vaclav próbuje ją od razu wykorzystać:, bo
jest sprytnym gościem.
Pin....1... 2.... kick out!
Crazy solidnie ucierpiał po tej akcji, stara się jednak pozbierać!
Uderza kilka razy pięścią w matę, co najwyraźniej pomaga w zebraniu
sił, bo udaje mu się wstać! Pretendent już czeka - odbija się do lin i
atakuje Lariatem! Szaleniec unika ataku, odbija się od lin... i powala
rywala potężnym Shoulderblockiem! Natychmiast próbuje
pinu.....1... 2... kick out!
Jan Kowalski – Crazy był blisko.
Tony Hogański – Oby mu się wiodło jak najlepiej.
Jan Kowalski – 20 minut emocji za nami!
Przeciwnicy wstają i oglądamy kolejne już dzisiaj – i zapewne nie
ostatnie - zwarcie! Jest ono kolejną próbą sił – zawodnicy praktycznie
stoją w miejscu i tylko ich mięśnie pracują sprawiając, że ciała
walczących pokrywają się warstwą potu! Przez chwilę wydawać by się
mogło, że mistrz uzyska przewagę nad pretendentem, ale Vaclav wykonuje
zaskakujący Arm Drag! Następnie przypada do rywala i próbuje założyć
jakiegoś submissiona. Wcześniej jednak Crazy dociera do lin! Zawodnicy
krążą wokół siebie – w każdym ruchu i spojrzeniu widać niechętny
respekt w stosunku do rywala... i może trochę zmęczenia? Zwarcie!
Chwila szaleńczego „tańca” w ringu i Szaleniec brutalnie wpycha rywala
w narożnik! Na ciąg dalszy nie trzeba długo czekać – mistrz wyprowadza
serię ultradźwiękowych chopów, po których jego rywal ma ból wypisany na
twarzy! SR – Crazy wynosi oponenta w górne rejony narożnika i wykonuje
Superplex! Który to już dzisiaj? Nieważne! Grunt, że widownia szaleje!
Tymczasem mistrz wspina się na szczyt narożnika... i wykonuje
Moonsault! Zgrabnie przechodzi do
pinu....1... 2.... shoulder up!
Było naprawdę blisko, ale to nie umniejsza rozczarowania mistrza! Crazy
podnosi przeciwnika i chyba chce wykonać Brainbustera – na jego
nieszczęście Vaclav kontruje i zakłada Octopuss Hold! Crazy wyrywa się
po kilku sekundach wściekłej walki! Rozpoczyna się wymiana chopów,
która po kilku chwilach zamienia się w regularny chopfest! Trwa on
nieprzyzwoicie wręcz długo, bo żaden z zawodników nie zamierza
rezygnować! Ich klatki piersiowe są już wściekle czerwone, ale dwaj
wojownicy nie przerywają wymiany ciosów! Chop za chop! Cios za cios! W
końcu, po ociekających potem minutach, SR-Crazy pada!
Jan Kowalski – Czy tak upada kolos? Czy tak upada mistrz?
Tony Hogański – Janku, jak ty wspaniale podgrzewasz emocję.
Jan Kowalski (z wyraźną dumą) – ... i tak od 2001 roku!
Vaclav chwyta bezwładnego EWF World Champa i bierze go na barki – już
chce wykonać swoją kończącą Otchłań Smutku [Michinoku Driver], kiedy
Szaleniec wyrywa się z uchwytu i kontruje wykonując DDT! Obaj rywale
leżą na macie ciężko oddychając... trwa to dłuższą chwilę, ale w końcu
wstają! Publiczność reaguje radością, że za chwilę zobaczą więcej
akcji! Przez chwilę po prostu wpatrują się w siebie nawzajem... i
zwierają się po raz kolejny! Wyczerpani rywale trwają w morderczym
klinczu – żaden nie może uzyskać przewagi! W końcu, po długich
zmaganiach, Vaclav zakłada rywalowi Arm Wrench! Crazy odpowiada pełną
werwy akcją, w trakcie której wykręca się z submissionu, kontruje
kilkoma chopami i powala przeciwnika potężnym Enzuigiri! Następnie
podnosi rywala i szykuje się do Lariata, jednak Wróg Ludu kontruje
Belly To Belly Suplexem! Kończąc akcję nie wypuszcza oponenta z rąk,
przechodząc do próby
pinu.....1... 2... kick out!
Crazy wstaje i zaczyna okopywać rywala! Próbuje akcji, która w
zamierzeniu chyba miała być Piledriverem, a którą Vaclav kontruje Back
Body Dropem! Wróg Ludu wspina się na szczyt narożnika... i uderza we
wstającego rywala Diving Shoulderblockiem! Ta akcja kompletnie
zaskoczyła mistrza i chyba go znokautowała! Vaclav wstaje najszybciej,
jak może... i wykonuje Otchłań Smutku [Michinoku Driver]! Mecenas
Extremy
pinuje....1... 2.... kick out!
Jan Kowalski – Kolos nie upadł! Kolos powstał!
Tony Hogański – Uważasz, że Crazy jest cruiserem z brzuszkiem?
Jan Kowalski – Używałem słowa kolos w znaczeniu metaforycznym, a nie dosłownym.
Vaclav dosłownie zawył ze wściekłości jak dziki dzik z Puszczy
Kampinoskiej! Nie bez powodu Psycho kiedyś sugerował, że Vaclav
pochodzi z Sherwood. Jest w nim bowiem jakaś wściekłość dzika, prawda?
Na arbitra przez chwilę padł blady strach! Pretendent dopada do
mistrza, zasypując go ciosami, ten jednak broni się! Coraz bardziej
zmęczeni zawodnicy wymieniają ciosy – każdy czyha na najmniejszy nawet
błąd rywala! W końcu dochodzi do zwarcia i oglądamy Headlock w
wykonaniu Szaleńca! Chwila zaciętych zmagań... Vaclav uwalnia się z
chwytu i sam zakłada Anaconda Vice! Crazy miał poważny problem, ale
zdołał dosięgnąć liny! Przerwa nie trwa długo i po chwili mamy kolejne
zwarcie, zwieńczone Octopuss Hold na Crazym! Widać, że mistrz nie
dopuszcza do siebie myśli o porażce – walczy tak długo, aż jego rywal
zostaje zmuszony do poluzowania chwytu! To wystarczy Szaleńcowi, żeby
wykonać Short Arm Lariat i spróbować szybkiego
pinu......1...... 2.... shoulder up!
Zawodnicy wstają, przez chwilę spoglądają na siebie wyraźnie zmęczonymi
spojrzeniami... i zwierają się po raz kolejny! Znowu mamy okazję
obejrzeć ich zacięte zmagania – każdy z przeciwników chce zejść z ringu
w glorii zwycięzcy! Próby wykonania jakiejś akcji, założenia chwytu...
obaj zawodnicy walczą na 100% swoich możliwości! W końcu Vaclav zakłada
Sleeper Hold i zamienia go Sleeper Hold Suplex! Dopada do rywala i
pinuje......1... 2...... wybicie! Tym
razem Wróg Ludu nie traci czasu na pretensje do arbitra – po prostu
atakuje raz za razem! Oszołomiony mistrz doprowadza co prawda do
zwarcia.... ale nie jest w stanie powstrzymać pretendenta przed
wykonaniem Piledrivera! Vaclav dopada do leżącego oponenta i pinuje z
trudną do opisania wściekłością!
Pin....1... 2..... shoulder up! Wróg
Ludu bluzga przekleństwami, ale nie zwalnia przy tym tempa – zakłada
Cross Leg STF! Crazy walczy, ale chyba dociera do niego, że znalazł się
w beznadziejnej sytuacji! Ma do wyboru utratę przytomności, albo
odklepanie i dalszą walkę z perspektywą odrobienia strat! Dla tak
doświadczonego zawodnika wybór jest oczywisty! Mistrz odklepuje!
Tony Hogański – O nie!
Jan Kowalski – Vaclav jest o krok od zwycięstwa!!
Tony Hogański – Ile do końca?
Jan Kowalski – 24 minuty.
Tony Hogański – Crazy to odrobi.
Nie trzeba długo czekać na wznowienie walki: Vaclav atakuje serią
efektownie wyglądających kopnięć –Szaleniec unika ciosów i w pewnej
chwili sprytnym podcięciem powala przeciwnika na matę! Później
błyskawicznie zakłada Leg Lock! Vaclav walczy – obaj rywale tarzają się
po macie zmagając się ze sobą – w końcu mistrz musi poluzować chwyt!
Przeciwnicy krążą wokół siebie... w tym czasie zgromadzona wokół
publika klaszcze, tańczy, śpiewa i skanduje imiona zawodników! Seria
kopnięć Vacka – mistrz unika i kontruje Arm Dragiem! Następnie próbuje
zamknąć rywala w Sleeperze, aleWróg Ludu wymyka się! Mecenas Extremy
jest wyraźnie zirytowany – zaczyna krążyć wokół przeciwnika... w pewnej
chwili jego stopa wystrzeliwuje w przód z atomową mocą, trafiając
Szaleńca w gardło! Chwilę później potężny Roundhouse Kick powala
mistrza! Vaclav wykorzystuje przewagę wykonując Leg Drop! Następnie
chwyta obolałego rywala i aplikuje mu Sidewalk Slam! Przechodzi do
pinu....1... 2... kick out! Vaclav
podnosi przeciwnika, ten jednak powala go z pomocą Shoulder Throw!
Chwilę później zakłada Armbar! Wróg Ludu klnie, wrzeszczy z bólu, wije
się jak wąż, walczy... i w końcu uwalnia się! Obolały pretendent nie
jest w stanie wystarczająco szybko zareagować – powala go Running
Forearm Smash! Crazy próbuje szybkiego
pinu...1... 2... kick out! Pretendent
do tytułu rusza do wściekłego ataku wyprowadzając serię szybkich ciosów
– w końcu Szaleniec popełnia błąd i nadziewa się na Superkick! Vaclav
decyduje się na próbę
pinu....1... 2... shoulder up!
Tony Hogański (ocierając pot z czoła) – Co za szczęście!
Jan Kowalski – Czas ucieka, a Vaclav co raz bliżej sukcesu.
Vaclav okopuje rywala nie pozwalając mu wstać! Na jego obliczu maluje
się niesamowita wściekłość, a przy tym wielka determinacja by wreszcie
zdobyć EWF World Championship. Jeżeli nie teraz, to kiedy? Przewagę
wieńczy Body Slamem! Później zamyka oponenta w Headlocku! Submission
nie trwa długo – pretendent po prostu „zmiękcza” przez chwilę
przeciwnika... po to, żeby wypuścić go z chwytu i powalić Spinning Heel
Kickiem! Vaclav przejeżdża dłonią po gardle, po czym bierze przeciwnika
na barki chcąc wykonać Samoan Drop – Szaleńcowi udaje się jednak uciec
z uchwytu rywala! Owocuje to stiffową wymianą ciosów zakończoną
niespodziewanym Jumping Knee Strike w wykonaniu Crazy’ego! SR-Crazy
„czyści buty” na ciele rywala wykonując kilka Angry Stompów... i
dokłada do tego Jumping Elbow Drop! Przechodzi do
pinu....1.... 2... kick out!
Po chwili znowu oglądamy ostrą wymianę ciosów, która momentami zamienia
się wręcz w niekontrolowany brawl! Doping publiczności nabrał
intensywności! Wraz z nim „zagęszcza” się również sama walka! Walczący
są już potężnie poobijani i zmęczeni, ale nie zwalniają tempa! Potężny
Elbow Smash mistrza powala pretendenta! Crazy natychmiast dopada
półprzytomnego rywala... i wykonuje Ground Zero [Double Arm DDT)]
Następnie nie tracąc czasu dobija przeciwnika Crazy Slamem [Olympic
Slam]! Czas na próbę
pinu....1... 2... 3!!! Mamy punkt dla Szaleńca! Trybuny szaleją!
Jan Kowalski – 12 minut do końca i mamy remis!
Tony Hogański (z ulgą) – Crazy wreszcie przełamał marazm.
Jan Kowalski – Bardzo
emocjonujący Iron Man match. To trzeci w historii federacji, dawno
takiej walki nie organizowaliśmy. Jeszcze w 2001 roku, Hangman spotkał
się z Game'm w walce o EWF World Championship. Natomiast w 2003 znów
Hangman stanął do boju, tym razem przeciwko Kravenowi.
Tony Hogański – Pechowiec z tego Hangmana był, bo żadnej z tych walk nie wygrał. Oby Vaclav poszedł w jego ślady.
Przez chwilę operator pokazuje nam twarze zgromadzonych w hali fanów –
wszystkie aż błyszczą od potu i emocji! Co za emocje! Dawno takich nie
było w Johannesburgu! Nelson Mandela by tego lepiej nie wymyślił
chociaż oczywiście on robił w innym fachu niż nasi zawodnicy. Później
wraca do kolejnego etapu walki, który zaczyna się od ostrego brawlu w
trakcie którego obaj zawodnicy tłuką się, ile wlezie! W końcu wkracza
sędzia, który rozdziela ich i przywołuje do porządku! Chcąc nie chcąc,
muszą pokazać prawdziwy wrestling! SR-Crazy wykonuje na przeciwniku Arm
Drag, a chwilę później Axe Kick! Vaclav leży, oszołomiony, podczas gdy
przeciwnik nie traci czasu i spada mu na kark z efektownym Jumping Leg
Dropem! Chwilę później przy dopingu publiczności wspina się na szczyt
narożnika i powraca z przepięknym Frog Splashem! Akcja ta, choć
rzadkiej urody, okazała się niecelna! Vaclav odsunął się... i próbuje
zaskakującego roll upa!
Pin....1... 2... kick out! Wróg
Ludu wstaje i dopada do przeciwnika, co po chwili owocuje Vertical
Suplexem! Po tej akcji oglądamy jeszcze Elbow Drop! Vaclav ociera pot z
czoła, odgarnia włosy... i rozpoczyna wspinaczkę na szczyt narożnika!
Szykuje się kolejna powietrzna akcja, którą okazuje się Flying Elbow
Drop! Trafienie! Próba
pinu....1... 2...wybicie! Wróg
Ludu wygląda, jakby od pewnego czasu „oddychał pachami”, ale ignoruje
swoją słabość i kontynuuje natarcie wykonując DDT! Crazy wyraźnie nie
może się pozbierać... w tym czasie pretendent do tytułu ponownie wspina
się na narożnik, z którego wykonuje Frog Splash! Daleko mu do gracji
swojego przeciwnika, ale w tym przypadku liczy się efekt, którym jest
celne trafienie! Vaclav przechodzi do
pinu....1... 2... shoulder up!
Tony Hogański – Mój zdradziecki wychowanek bardzo mnie dzisiaj stresuje!
Jan Kowalski – Jest w świetnej formie. Widać, że dobrze przygotował się do walki.
Tony Hogański – W burdelu?
Jan Kowalski – To niepoprawnie polityczne odniesienie. Powinieneś powiedzieć - przestrzeń seksworkingowa.
Tony Hogański – Jestem Tony Hogański i nazywam rzeczy po imieniu!
Obaj przeciwnicy są już potwornie zmęczeni, więc nie powinien nas
dziwić fakt, że ich walka powoli zaczyna przypominać przepychankę. Trwa
to dłuższą chwilę – cios za cios, chwyt za chwyt i znowu cios za cios – i kończy One Handed Bulldogiem
wykonanym na mistrzu! Vaclav próbuje kontynuować ofensywę i wykonać
jakiegoś Suplexa, jednak Crazy unika tej próby... nie udaje mu się
jednak uniknąć Spinning Neckbreakera! Wróg Ludu natychmiast próbuje
pinu....1...2... kick out! Crazy wybił się z pinu, od razu przechodząc do
ataku, który przyjmuje formę zaskakującej Balachy! Mecenas Ekstremy
walczy, długo nie może dać rady... w końcu dociera do lin! Walka
zostaje wznowiona, co w tej chwili oznacza kolejną wymianę ciosów,
która szybko zaostrza się i kończy serią potężnych „łokci” lądujących
na twarzy Crazy’ego! Vaclav brutalnie rzuca oponentem w narożnik, po
czym wynosi go na sam szczyt ringowej konstrukcji... i wykonuje
Hurricanrana!!
Pin....1... 2.... kick out! Vaclav od razu wskakuje na środkową linę i wykonuje Leg Drop! Po chwili
oglądamy jeszcze jeden - zwyczajny! Mistrz jest w opałach! Wróg Ludu
wykonuje serię brutalnych kopnięć w głowę rywala, po czym szykuje się
do wykonania swojego finishera! Crazy ma inne plany – mimo tego, że
jest półprzytomny, odbija się od lin i próbuje... to nieważne, jakie
były plany mistrza, bo pretendent przechwytuje go i jednak wykonuje
Otchłań Smutku [Michinoku Driver]! Natychmiast przechodzi do
pinu.....1...
2... 3!! Kolejny punkt dla Vaclava!
Tony Hogański – Tylko nie to!! Ile do końca? (Potrząsa Kowalskim.) Ile do końca Janku?!
Jan Kowalski – Sześć minut.
Vaclav idzie za ciosem i od razu podnosi EWF World Champa i Liftin
Chokeholdem wynosi go w powietrze! Crazy zaczyna się dusić i szamotań.
Po chwili udaje mu się zmusić rywala by go puścił. Obaj panowie
odbijają się o liny i tym razem sytuację wykorzystuje SR-Crazy
wykonując potężnego Big Foota! Jakby Crazy nie był cruiserem z
brzuszkiem, to cios ten nie miał by takiego efektu. Vaclav pada.
Członek dawnego Justice League wrzuca go w narożnik, gdzie zaczyna
niszczyć rywala kopniakami!P odnosi przeciwnika i potężnym whipem wbija
go w narożnik. Tam sadza Wroga Ludu na poduszkach, ten jednak zaczyna
wymachiwać rękoma na lewo i prawo, po czym spycha rywala z siebie. Od
razu zeskakuje i bardzo zmęczeni już zawodnicy się punchować nawzajem!
Tym razem to Vaclav przeważa. Łapie Crazy'ego za rękę i whip jednak EWF
World Champion sprytnie owija rękę rywala i wykonuje Spinning
Neckbreaker! Szybko podnosi oszołomionego Baracka Obamę polskiego
wrestlingu i whipuje go na liny po czym wykonuje Sidewalk Slam! Crazy
podnosi się, Vaclav czyni to samo. Rywale ruszają na siebie,
niespodziewanie Vaclav po odbiciu się od liny wyskakuje z Crossbody!
Jednak aktualny EWF World Chamoion ma na tyle siły , że łapie Vaclava w
locie! Wynosi go, ale bardziej masywniejszy Vaclav szamota się i
sprytnie chwyta rywala, po czym klasycznym Press Slamem próbuje
wyrzucić mistrza świata poza obręb ringu! Jednak bardzo sprytny Crazy,
który w sumie całą swoją karierę zbudował na sprycie, ześlizguje się na
plecy Vaclava po czym Front Dropkickiem powoduje, że jego przeciwnik
dramatycznie zawisa na linach. SR-Crazy długo się nie zastanawia tylko
wskakuje na narożnik i skacze z Guillotine Leg Dropem na wiszącego
Vaclava!!! Pin......1.....2......3! Punkt dla SR-Crazy'ego!
Tony Hogański – Taaaak! Brawo!!!
Jan Kowalski – Dwie minuty! Dwie minuty do końca!
Crazy uśmiecha się, podnosi rywala, po czym ten niespodziewanie
sprzedaje mu kopniaka w brzuch i wykonuje DDT!! Czy to ten moment? Pin.....1......2......Crazy wybija!!
Vaclav był bardzo blisko niespodziewanego zwycięstwa. Mecenas Ekstremy
podnosi się w miarę szybko, odbija się od liny i chce spaść na
przeciwnika z Elbow Dropem..... gdy nagle zatrzymuje się i z bolesnym
grymasem chwyta się za łydkę!! Tą samą, która ucierpiała w trakcie tzw.
zamachu na Vaclava.
Tony Hogański – Co się dzieje? Co się dzieje?
Jan Kowalski – Nie wiem? Kontuzja?
Vaclav zupełnie się zatrzymał. Stoi i masuje zabandażowaną łydkę, ale
nie może zrobić ani kroku. Próbuje się przemieścić, ale jego ciało mu
na to nie pozwala. Niesłychana sytuacja. W tym samym czasie podniósł
się SR-Crazy. Do końca pojedynku została mnie niż minuta. EWF World
Champion nie zwykł marnować takich sytuacji. Wstaje, podbiega do
swojego przeciwnika, chwyta go i wykonuje Crazy Slam [Angle Slam]!!!!
Ogromna radość publiczności na trybunach. Zostały już sekundy do końca.
Antoni Bryndza chce odklepywać, bo oczywiście Szaleniec złożył się do pinu.....1.................2...........ale w ostatnim momencie ktoś ściąga sędziego z ringu!!!! To Felipe Castro! W tej właśnie chwili czas się kończy!!
Tony Hogański – Co to ma znaczyć? To jawne oszustwo! Crazy był o włos od zwycięstwa! Co tu robi Felipe Castro?
Jan Kowalski (wyraźnie zakłopotany) – To na pewno da się jakoś wytłumaczyć....
Tony Hogański – Nie, Janku. To jest nie do obrony!! Powinno być ci wstyd, że wspierasz Felipe Castro.
Crazy nie może uwierzyć. Publiczność jest wściekła, rzuca w stronę Felipe Castro jakieś kubki, butelki.
Jan Kowalski – Czas się skończył, a mamy remis, więc teraz powinna nastąpić tzw. nagła śmierć. Panowie będą walczyć do pierwszego....
Tony Hogański (przerywając mu) – Naprawdę myślisz, że Felipe Castro na to pozwoli? Naprawdę?
Antoni Bryndza tłumaczy coś Felipe, ale ten chyba rozkazał mu się
wynosić, bo Bombowy Bryndzol opuszcza arenę. Felipe Castro bierze
mikrofon.
Felipe Castro – Proszę
państwa. Pozwólcie, że wyjaśnię co zaszło. Uczciwość, moralność i
umiłowanie demokracji nie pozwalają na dokończenie tej walki. Vaclav
niestety doznał kontuzji i nie jest w stanie kontynuować walki, a więc
dla mnie, jako prezydenta Extreme Wrestling Federation nie miała już
ona większego sensu. Nie w takich warunkach i okolicznościach toczy się
pojedynki o EWF World Championship. Ogłaszam więc, że walka ta kończy
się remisem i nie będzie dalej kontynuowana. Natomiast już na
najbliższej Wrestlepaloozie obejrzymy rewanż! SR-Crazy vs Vaclav o EWF
World Championship w Savanna No Holds Barred matchu!
Angerlika Kucharska, która od pierwszej Wrestlepaloozy zapowiada walki ogłasza jej oficjalny wynik! (Oficjalny rezultat to 2-2! Walka kończy się wynikiem nierozstrzygniętym!) Tymczasem
na ringu Crazy jest tak zmęczony, że nie ma siły być wściekłym. Widać
natomiast wielki grymas niezadowolenia na jego twarzy. Pojawiają się służby
medyczne, które przy ogromnym heel heacie eskortują Vaclava poza obręb
hali. Prezydent EWF czuwa by otrzymał dobrą opiekę medyczną. SR-Crazy
odprowadza ich z nienawiścią w oczach.
Jan Kowalski – Proszę państwa, oglądaliśmy dramat człowieka, dramat wrestlera, dramat hardcore wrestlera, dramat Vaclava.
Tony Hogański – Nie Janku, oglądaliśmy czyste kurewstwo i złodziejstwo. Felipe Castro i Vaclav ukradli Crazy'emu zwycięstwo.
Jan Kowalski – Pozwól mi skończyć....
Tony Hogański (zdejmując słuchawki) – Nie, dzięki. Nie chcę tego słuchać. Żegna państwa Tony Hogański. Do zobaczenia w Pretorii! (Po tych słowach Toster wstał ze swojego krzesła i powoli opuścił arenę.)
Jan Kowalski – Ja
też będę powoli się z państwem żegnał. Chciałbym jednak dokończyć myśl
o dramacie Vaclava. Czy potraficie sobie to państwo wyobrazić? Co on
teraz czuje? Mecenas Ekstremy, symbol nowych dziejów hardcorowego
wrestlingu, człowiek który kontynuuje najlepsze tradycje polskiego hardcoru,
który w swojej karierze przyjął tyle niesamowitych bumpów, walczył w
tylu legendarnych hardcore matchach... doznaje kontuzji? Przecież to
dramat, dramat jednostki, dramat człowieka, dramat Vaclava. (Chwila zadumy.) Pomyślcie o tym, nim zaczniecie go nieuczciwie oceniać. To wszystko z Johannesburga! Żegna państwa Jan Kowalski!