Thabo Khiba & Lautaro Medina & Sibongile Bongani vs Kraven & Game & Szakal
Jako,
że gala jest dość budżetowa, to realizator nie będzie tracić czasu na
indywidualne wejścia każdego z anonimowych zawodników Ghula. Zamiast
tego gra kompromisowy theme, którym został Hymn Lesotho i cała trójka
zawodników wychodzi na ring. Akustyka w hali nie jest najlepsza i
jakość też pozostawia wiele do życzenia. Hymn jest dość ładny i brzmi
tak: „Lesotho, ziemio naszych Ojców, spośród wszystkich krain
najpiękniejsza. To tutaj się urodziliśmy, to tutaj dorastaliśmy,
kochamy ją. Boże, prosimy, chroń Lesotho. Uchroń ją od konfliktów i
udręk, o, ta ziemio, ziemio naszych Ojców, niech zazna pokoju".
Zawodnicy są już na ringu i w zadumie czekają na swoich rywali.
Co to będzie za walka! Co to
będą za emocje! Takie legendy, zwane inaczej starymi dziadami na ringu,
to nie jest rzecz jaka zdarza się często. Czasu nie ma zbyt wiele,
także oni wyjdą przy wspólnej muzyce, ale tutaj jakiś kreatywny
argentyński DJ zmiksował „Hymn ZSRR", „Self Esteem" i theme Dziecka
Komercji, którego nikt już nie pamięta w jeden i w ten oto sposób mamy,
co mamy. Mimo to Szakal, Kraven i Szakal wchodzą na ring.
Tony Hogański – Nie sądziłem, że jeszcze kiedyś zobaczę walkę, w której wezmą udział Kraven, Game i mistrz Szakal.
Jan Kowalski – Czyli nie wszystko stracone.
Tony Hogański – W
nowym EWF? Niby nie, ale czy ja chcę mieszkać w Argentynie? (Rozgląda się po tej bieda-hali.) Wiesz jakie
tu jest bezrobocie? Prawie 10%. Inflacja? Słyszałeś kiedyś o ich inflacji? 20% i ciągle rośnie. To państwo bankrutowało
chyba dwa razy w ciągu ostatniego ćwierćwieczna. Tutaj chcesz żyć?
Jan Kowalski – To
tymczasowe. Jak każda emigracja. Pamiętasz jak latem 2002 roku EWF
miało kłopoty finansowe, popsuł się FeliXtron i trzeba było nadmuchać
budę Rottweilera by go zastępowała?
Tony Hogański – To brzmi tak absurdalnie, że wyparłem to z mojej pamięci.
Tak wspaniałe widowisko
sędziować może jedynie Antoni Bryndza, bo któż inny? Od lat jest
sędziowską gwiazdą main-eventów. Odpowiednikiem Tony'ego Hogańskiego w
świecie arbitrów. To jednak nie moment by dyskutować na temat roli
Bombowego Bryndzola, gdy na na ringu zameldowały się trzy osoby, które
wspólnie zdobyły dziewięć tytułów EWF World Championship. Przeciwko nim
walczyć będzie anonimowa zbieranina, o której historia zapomni już
pewnie po zakończeniu tej gali. Może w normalnych warunkach Thabo,
Lautaro i Sibongile byliby lekko przestraszeni, że będą walczyć z
takimi postaciami, ale to są ignoranci. Oni nawet nie wiedzą kim są ich
przeciwnicy. To wiele mówi o sytuacji w jakiej znalazło się obecnie
EWF. Kraven,
Game i
Szakal od razu przejmują inicjatywę, rozbijając przeciwników w
pierwszych sekundach - Game przejmuje Lautaro Medinę, Kraven spycha
Thabo Khibę w narożnik, a Szakal kontroluje Sibongile Bongani, nie
pozwalając jej nawet ustawić pozycji. Bryndzol szybko wyjaśnia sprawę,
że nie mogą wszyscy na raz się tłuc. Trzeba wybrać po jednym rywalu. No
to oddelegowano Kravena i Thabi Khibę. Kraven od razu powala rywala
Clotheslinem, bo to jest ważny cios w każdej walce. Khiba szybko
wstaje, odbija się od lin i chce wykonać na Rosjaninie Spinning Heel
Kick. Nie udaje mu się to, bo obrywa kolejnego Clothesline'a. Łowca
wzruszył ramionami, bo chyba wie, że walka ta będzie raczej prosa. Pinuje rywala.....1......2....... Sibongile Bongani przerywa pin! Kraven chyba się znudził, bo zmienia się z Game'm. Dziecko Komercji wkracza na ring, ciekawe co z tego będzie.
Tony Hogański – Ten to pewnie nawet nie pamięta już jak się walczy.
Jan Kowalski – Nie sądzę by to była wielka przeszkoda. Pamiętasz jak Bidam spadł z dzwonnicy i zapomniał wszystkie ciosy?
Tony Hogański – Typowa historia rodem z EWF. Ciekawe co się stało z Bidamem? Co z Franko? Dlaczego ich tutaj nie ma?
Jan Kowalski – Nie wiem. W sumie... trochę szkoda. Myślałem, że kto jak kto, ale oni akurat tu będą.
Facundo Martinez jest już na ringu i zastanawia się co zrobić. W tym
samym czasie Thabo Khiba zmienił się z Sibongile Bonganim. Ten od razu
rzuca się na Dziecko Komercji, a ten jak nie wyskoczył niespodziewanie
z Dropkickiem, że aż wszystkich zaskoczył, że taką akcję potrafi
jeszcze wkonać. Następnie Game rzuca swojego przeciwnika o liny i
próbuje Clothesline, bo jak wiadomo Clothesline musi być, ale Bongani
robi unik. Sam odbija się od lin, bo myśli, że jest spryciarzem.
Następnie biegnie w stronę Facundo Martineza, ale ten jednak powala go
z Big Boot. Kolejny zaskakujący cios ze strony Dziecka Komercji.
Następnie Game zaczyna zakładać Bonganiemu Mongolian Claw, ten zaczyna
cierpieć, bo jak wiadomo, takie rzeczy bolą, ale ni z tego ni z owego
doskakuje do nich Lautaro Medina i przerywa submission. Na ringu robi
się trochę chaotycznie. Tag teamy szybko zaczynają się zmieniać, ale
każda zmiana tylko
pogarsza sytuację strony przeciwnej - Khiba i Medina próbują wejść do
walki kilka razy, lecz za każdym razem są natychmiast odcięci, a
Bongani dostaje ostro po głowie.
Dziecko Komercji chyba się znudziło całym tym zamieszaniem, bo zmienia
się z Szakalem. Ambasador Rzeczypospolitej Polskiej w Iranie rusza do
ataku. Sibongile Bongani ucieka jednak przed nim i zmienia się z
Mediną. Zmiana zawodnika nie zmieni chyba jednak obrazu walki. Szakal
dopada Lautaro w narożniku, gdzie zaczyna okładać go silnymi ciosami.
Następnie przerzuca go na środek ringu, gdzie zupełnie niespodziewanie
wykonuje na nim swoje kończące Pozdrowienia z Parku Sztywnych!!! Medina
i Khiba widzą co się święci i chcą wpaść na ring, ale obok nich
pojawiają się Kraven i Game, którzy wysyłają ich silnymi ciosami poza
ring! Tymczasem Szakal odlicza rywala! Pin.....1..........2.......3!!! (Zwycięzcami są: Kraven & Game & Szakal!)
Jan Kowalski – Koniec! Chyba bez zaskoczenia.
Tony Hogański – Naprawdę podobają mi się te krótkie walki. To wielki plus tego EWF.
Jan Kowalski – Niech to będzie zachęta dla wszystkich! EWF jeszcze nie umarło! EWF jeszcze istnieje! Póki my żyjemy, EWF będzie trwać! (Kowalski poklepuje w tej radości Tostera po ramieniu.)
Będzie dobrze, Tony! Ja to czuję! To początek czegoś wspaniałego!
Esmeralda i Berenika poprowadzą nas ku świetlanej przyszłości!
Szakal, Kraven i Game uśmiechają się na swój sposób do siebie. Niby to
taka mało znacząca walka, ale emocje ringowe zawsze pozytywnie działają
na takich emerytów. No w zasadzie to Szakal nie jest emerytem, bo
jeszcze całkiem niedawno aktywnie walczył. Co innego Rosjanin i
Facundo, oni to poważnej walki dawno nie zaznali. Ale czy taką walkę
jak ta można uznać za poważną? Gra jakaś wzruszająca melodyjka, spod
sufitu na ring spada confetti, panuje pokój i dobro. W takiej
atmosferze spod FeliXronu wychodzą Esmeralda Martinez i Berenika
Martinez. Ta druga niesie w ręku białą skórzaną teczkę. Spod FeliXtronu
wychodzą też wszyscy zawodnicy i pracownicy EWF, którzy dotarli na
dzisiejszą galę. Publiczność wiwatuje i nadal jest miło. Prezydent EWF
otrzymuje od Angeliki Kucharskiej mikrofon, a to oznacza, że będzie
jakaś pogadanka.
Esmeralda Martinez (gestem dłoni uspokaja publiczność) – Dziękuję
wszystkim. Dziękuję, że byliście tu dziś z nami. Dziękuję również
wszystkim tym, którzy oglądali transmisję na żywo. Może nie było nas w
żadnej telewizji, ale jesteśmy tu dalej i trwamy. Wydaję mi się, że
jest to też dobry moment bym mogła ogłosić, że na jakiś czas wycofam
się z aktywnego zarządzania EWF! (Na widowni zapada cisza.)
Z krótszymi lub dłuższymi przerwami jestem prezydentem Extreme
Wrestling Federation od 2002 roku, a to oznacza, że w przyszłym roku
minie piętnaście lat odkąd objęłam rządy. Byłam wtedy piękna i młoda.
Teraz została tylko piękność, ale młodość przemija. Można powiedzieć,
że młodość EWF także przeminęła. Zachowam przynajmniej na jakiś czas
tytuł prezydenta EWF, ale władzę nad federacją chciałabym przekazać
mojej córce adoptowanej Berenice, która została nowym komisarzem EWF.
Czas by nowe pokolenie wzięło sprawy EWF w swoje ręce.
Prezydent EWF daje publiczności chwilę by mogła przetrawić tę informację, po czym podaje mikrofon Berenice.
Berenika Martinez – Dziękuję, to wielka, piękna i podniosła chwila. Cieszę się, że jako komisarz będę mogła decydować o przyszłości EWF... (Widać jak Berenika mocno ściska białą, skórzaną teczkę.)
Kilkanaście minut temu odbyłam bardzo ważną rozmowę na temat
przyszłości naszej federacji. Pouczająca to była rozmowa. Pozbawiona
wszelkiego romantyzmu czy taniego sentymentalizmu. Bądźmy realistami.
EWF zostało wyrwane z rąk Felipe Castro, ale to wyrwanie podziałało
raczej jak odłączenie od respiratora. EWF na emigracji nie ma sensu. (Kręci ze smutkiem głową.) EWF
pozbawione oparcia o polski i europejski wrestling, nie ma przyszłości.
Otrzymałam pełnię władzy nad EWF i z tej władzy skorzystam. Przyjęłam
więc propozycję kierowania spółką, która jeszcze niedawno nazywała się
E-W-VitaCore, a obecnie znanym jako Mithraeon Vita Biosciences, a także
wejdę do zarządu dawnej EWF Group, znanej obecnie jako Aetherath Group.
Tej pierwszej spółce przywrócę dobre imię i wprowadzę ją do światowej
czołówki firm biomedycznych, a co do tej drugiej, to plany są wielkie.
Udziały w EWF Corporation, które posiada Esmeralda Martinez, zostaną
przekazane Aetherath Group, która formalnie będzie sprawować kontrolę nad federacją. Czasy są niespokojne, a medycyna i broń zawsze będą się dobrze
sprzedawać. Na pewno lepiej niż wrestling.
Zapada cisza.
Berenika Martinez – Ogłaszam
więc zamknięcie i zawieszenie wszelkich działalności operacyjnych
Extreme Wrestling Federation. Wszyscy pracownicy otrzymają jeszcze dziś
wypowiedzenia. Dobrze, że jest ostatni dzień miesiąca, zyskamy miesiąc
oszczędności. Dział kadr się ucieszy. Wydaję mi się,
że obecnie jednak nie ma woli i klimatu by dalej kontynuować inwestycje
w polski wrestling. EWF nie powinno więcej upadać w dramatycznych
okolicznościach, miotane konfliktami, atakami terrorystycznymi,
bankructwami. Powinno ginąć na naszych warunkach. Powinno zostać
zamknięte w sposób uczciwy i jasny dla wszystkich. Bez niepewności, bez
gal, które nigdy nie zostały wyemitowane i czekały latami by ktoś je
odnalazł. Nie chcemy takiego końca. Ja nie chcę takiego końca, nikt z
obecnych tu nie chce by tak było. Stąd uczciwa decyzja i jasny
komunikat - odchodzimy i dziękujemy. Serdecznie wszystkim dziękujemy za
te wszystkie lata!
Cisza trwa. Chwila trwa.
Jan Kowalski (łamiącym się głosem) – Ale... ale jak to? Przecież to nie tak miało wyglądać...
Tony Hogański – Tak
będzie lepiej. Popatrz na tę galę, przecież to była bieda-gala, zorganizowana w bieda-hali, a nie
poważna sprawa godna wielkiej federacji. Jej jedynym ratunkiem będzie walka z udziałem Game'a,
Kravena i mistrza Szakala oraz zamknięcie EWF.
Jan Kowalski (lekko zirytowany) – Tak?
Po to zabrali EWF Felipe Castro? Po to był kolejny wielki konflikt o
władzę? Po co to robili? Jeszcze kilka miesięcy temu EWF istniało,
organizowało regularne gale. Felipe był jaki był, ale miał swoją wizję,
federacja działała. No, ale nie. Pozazdrościli mu! Nie umieli odejść
tak jak Felix Castro. Z godnością zaakceptować, że byli już zużytym
materiałem!! (Janek niemal krzyczy do mikrofonu.) A teraz co?! Nie udało się, więc zwijamy zabawki?! Zamykamy interes! Przeklęci niech będą! Zniszczyli EWF! Oni temu winni!
Tony Hogański – Przemawiają przez ciebie emocje. Jutro się uspokoisz i to zrozumiesz, że tak będzie lepiej.
Tymczasem obecność na ringu
Bereniki, Esmeraldy, Kravena, Game'a i Szakala dobiega końca.
Pracownicy EWF, którzy byli zgromadzeni obok ringu zwieszają głowy i
suną powoli w stronę FeliXtronu. Publiczność żegna ich ciszą. Nie ma
gwizdów, nie ma okrzyków. Jest tylko cisza.
Tony Hogański – Niech to będzie nasze pożegnanie z EWF! Dziękują państwu... Jan Kowalski...
Jan Kowalski (smutnym głosem) – .... i Tony Hogański.
Tony Hogański – Może jednak kiedyś się zobaczymy?