Powrót na stronę główną

Wrestlepalooza


27.08.2015
Lwów


(Na dziedzińcu Kamienicy Królewskiej we Lwowie odbywa się konferencja prasowa EWF Corporation. Kamienica jest bardzo ładna, a jej dziedziniec również, co można łatwo sprawdzić w odmętach internetu lub wybierając się tam na wycieczkę. Kiedyś to wszystko było polskie, ale nam ukradli. Kto? Mówiąc krótko - chuje. Nie martwcie się jednak, bo może kiedyś tam wrócimy. Jak na razie wraca tylko Extreme Wrestling Federation. Być może jest to jakaś zapowiedź restytucji Rzeczypospolitej w jej naturalnych granicach. Na konferencję prasową lub briefing albo rodzaj prezentacji, ale nie multimedialnej, zaproszono dziennikarzy. Całkowicie przeróżnych, bo i z kraju polskiego, kraju ukraińskiego i ze świata, więc stawili się chłopaki i dziewczęta liczną gromadą. Może będzie darmowa wyżerka post factum. Są przedstawiciele miejscowych władz, reprezentanci świata kultury, trafić się mogą nawet jacyś zakamuflowani banderowcy. Na specjalnym podwyższeniu przygotowano mównicę z logiem EWF. To honorowe miejsce zajęte jest przez Felipe Castro, prezydenta federacji. Towarzyszą mu Tamara Ostrowska oraz Jan Kowalski. Konferansjerkę prowadzi ten ostatni, który jest wiernym sługą castrowskiego reżimu.)

Jan Kowalski Dzień dobry państwu! Po ponad dwunastu latach EWF powraca na Ukrainę, a po trzynastu do Lwowa. Gościmy na terenie Kamienicy Królewskiej, więc przyjęcie mieliśmy iście królewskie. W imieniu władz federacji chciałbym podziękować wszystkim osobom, które przyczyniły się do naszego powrotu na Ukrainę. Zrywamy z dawnym prorosyjskim nurtem Kravena i zdecydowanie wspieramy ukraińską niepodległość. Chwała wolnej Ukrainie!

Entuzjazm zebranych.

Jan Kowalski Oddaję głos naszemu umiłowanemu prezydentowi, panu Felipe Castro.

Felipe Castro Dzień dobry, dzień dobry. Nie chcę przedłużać tego spotkania, bo czeka nas jeszcze skromny bankiet. Podkreślam, że będzie on skromny, bo czasy imperialnego trwonienia pieniędzy na cele reprezentacyjne już się w EWF skończyły. Już za trzy dni odbędzie się kolejna Wrestlepalooza. Dokładnie sto gal temu gościliśmy we Lwowie, więc tym razem postanowiłem nawiązać do tradycji i przyjąłem zaproszenie lwowskiego magistratu by znów EWF mogło zorganizować swą galę w tym pięknym... (Akcentuje wyraźnie by przypodobać się miejscowym notablom.) ... ukraińskim mieście. Przed nami gala turniejowa. Ja nie jestem zacietrzewiony i jeśli coś było dobre za czasów poprzedniego reżimu, to dlaczego by nie korzystać z tego? Nie mam więc problemu ze zorganizowaniem drugiej edycji letniego turnieju tag-teamów.

Jan Kowalski Tamara Ostrowska pod czujnym okiem Komisji Kontroli Gier i Zakładów wylosowała drużyny. Odczytam je teraz uroczyście: SR-Crazy & Vaclav, Nas Jazzowski & Tool, Szakal & Bane, Yoshihito Nabeshima & Żubr, Franz & SeBa, PepsiBosman & Don Camillo, Polla Kinzler & MaxiMasterMistrz, Kevin Korn & John Christman, Nekrophage & Alvaro Morena. Do tego dochodzą nasi EWF Tag Team Champions, Bidam i Franko, których oczywiście nie losowaliśmy. Wiele osób zapewne domyśla się, że w pierwszych etapach turnieju wystąpią też tak zwane bonusowe drużyny zwani też gośćmi specjalnymi. Będą to Jobber#1 i Jobber#2, których po prostu zabraknąć nie mogło. SR-Crazy zgłosił do udziału swoich stażystów w składzie Czarny Nalep & Czarny DanGaner i Czarny Huarez & Czarny Banito. Swój udział zapowiedziały także takie legendy jak Fat Boy i Tugboat oraz Krzyżacy, czyli Morgion i Thunder. Pojawią się też Karl Daniels i Esespe, a Nas Jazzowski objął swym patronatem udział w turnieju syryjskich zawodników. Imigranci ostatnio napływają do Europy, więc dlaczego by nie i do EWF. Oto ich imiona - Olbrzymi Latif & Kosmaty Fajsal oraz Szalony Benjamun & Jasser Żelazna Pięść. Dwie drużyny znalazły się pod patronatem senatora Szakala. Są to Mumin i Mladenov, a także Mexicano i Starrcade. Na koniec prawdziwy hit, niesamowita drużyna, której po prostu nikt się nie spodziewał... (Chwila napięcia.) Ghul i Weronika Passent!

Tamara Ostrowska Wow!

News o udziale WAMP w turnieju pojawił się od razu na twitterze, został zretwittowany tysiące razy, a sam fakt dostał mnóstwo polubień na popularnym serwisie pochodzenia masońsko-żydowskiego.

Felipe Castro Tak wielka liczba uczestników turnieju sprawia, że nie będziemy w stanie pomieścić ich wszystkich na jednej Wrestlepaloozie. 30 sierpnia, już od rana, rozpoczniemy specjalną galę, w czasie której odbędą się początkowe rundy turniejowe. Na Wrestlepaloozie wyemitujemy ich skróty, a same walki przejdą do historii gali numer 128 jako dark matche. Odbędzie się w sumie pięć rund, z czego ta piąta będzie rundą finałową.

Jan Kowalski Piąta runda, piątka w nazwie, więc trzeba było ten finał uczcić w specjalny sposób. Nie ma lepszego niż zorganizowanie piątego w historii federacji TLC matchu! Pierwsze dwie rundy odbędą się w ramach wspomnianych dark matchy, kolejne dwie już na gali. Później nastąpi runda czwarta, nazwijmy ją roboczo półfinałową, w na koniec wielki finał.

Felipe Castro EWF Tag Team Champions znajdują się w lekko uprzywilejowanej pozycji. Zaczną turniej już od rundy pierwszej, lecz jeśli wygrają swoją walkę, to awansują bezpośrednio do rundy czwartej. Ot taka atrakcja by przyciągnąć więcej fanów na trybuny by oglądali dark matche. One wcale nie będą nudne! Za chwilę Tamara Ostrowska ostrowska wylosuje uczestników rundy pierwszej.

Na scenie podświetlona zostaje szklana kula, w której znajdują się plastikowe kulki. Tamara Ostrowska podchodzi do kuli, wkłada do niej swą delikatną, ale chwytną dłoń, chwilę w niej miesza, po czym wyjmuje pierwszą kulkę. Otwiera ją i z uśmiechem odczytuje skład wylosowanej drużyny.


Tamara Ostrowska – Tugboat & Fat Boy...

Gdzieś poruszyły się dwa brzuchy i zderzyły ze sobą niczym dwie supernowe. Czas na kolejne losowanie.

Tamara Ostrowska – Nekrophage & Alvaro Morena.

Jan Kowalski Znamy pierwszą walkę turnieju! Tugboat & Fat Boy kontra Nekrophage & Alvaro Morena!

Będzie to walka brutalna niczym powstanie wrednego chujka Chmielnickiego. Losowanie!

Tamara Ostrowska – Morgion & Thunder...

Słychać zderzenia dwóch mieczy i metaliczny szelest krzyżackich zbroi. Nie trwa ono długo, bo oto znów losowanie.

Tamara Ostrowska – Czarny Huarez & Czarny Banito.

Jan Kowalski W drugiej walce zobaczymy Morgiona & Thundera oraz Czarnego Huareza & Czarnego Banito!

Czy Krzyżacy poradzą sobie z czarną, muzułmańską inwazją? Przekonamy się niedługo, a przed nami kolejne losowanie.

Tamara Ostrowska – WAMP & Ghul...

Znów poruszenie w mediach społecznościowych. WAMP wrzuciła na instagram zdjęcie z groźną miną rodem z Pitbula. Tymczasem kogo tam tym razem wylosowano?

Tamara Ostrowska – Czarny Nalep & Czarny DanGaner.

Jan Kowalski Weronika Passent & Ghul zmierzą się z Czarnym Nalepem i Czarnym DanGanerem. Pani Weronice życzymy powodzenia.

Losowanie.

Tamara Ostrowska – Jobber#1 & Jobber#2...

Losowanie.

Tamara Ostrowska – Karl Daniels & Esespe.

Jan Kowalski The Power Jobbers zawalczą z Karlem Danielsem i Esespe.

Walka zapowiada się jakże bombowo. Losowanie.

Tamara Ostrowska – Mexicano i Starrcade...

Losowanie.

Tamara Ostrowska – Mumin i Mladenov.

Jan Kowalski Podopieczni senatora Szakala będą prać się i walczyć o awans! Bardzo ciekawa walka.

Senator Szakal nie raczył skomentować tego losowania na twitterze, bo gdzieś pod Lwowem gra podobno w golfa. Trwa kolejne losowanie.

Tamara Ostrowska – Bidam i Franko!

Jan Kowalski Nasi EWF Tag Team Champions! Na kogo trafią?

Losowanie.

Tamara Ostrowska – Mystery Opponents.

Jan Kowalski Ci to wszędzie się wepchną.

Będzie tajemniczo - to pewne. Znów losowanie.

Tamara Ostrowska – Olbrzymi Latif & Kosmaty Fajsal...

Losowanie.

Tamara Ostrowska – Szalony Benjamun & Jasser Żelazna Pięść.

Jan Kowalski A więc na koniec czeka nas pojedynek syryjskich wychowanków Nasa Jazzowskiego. Taka syryjska wojna domowa.

Wszyscy są rozbawieni genialnym żartem prowadzącego.

Felipe Castro Znamy już uczestników rundy pierwszej. Drabinka turniejowa zostanie podana na Wrestlepaloozie.

Jan Kowalski Dziękujemy państwu za uwagę!

(Koniec materiału filmowego.)



30.08.2015
jakiś czas przed rozpoczęciem gali


Dark match:
Letni turniej tag-teamów 2, runda I:
Nekrophage & Alvaro Morena
vs Tugboat & Fat Boy

Na ringu stali już lekko przerażeni Nekrophage i Alvaro Morena, gdy ziemia się zatrzęsła. Najpierw czuć było lekkie drgania, drgała mata ringu, drgał sam ring, drgały krzesełka. To wszystko miarowo narastało i wywoływało przerażenie nie tylko u zawodników, ale też wśród ukraińskiej publiczności. Ta zapewne zastanawiała się czy to czasem Polacy nie idą odzyskać Lwowa. Nie, to nie było to, to jeszcze nie czas. Spod FeliXtronu wyszli bowiem zawodnicy wagi super-ultra ciężkiej, czyli Tugboat i Fat Boy. Nekorphage i Alvaro Morena wpadli w popłoch widząc tych legendarnych zawodników. Grubasy sapiąc i dysząc trafiły w końcu na ring. Fat Boy trzyma linię i formę, ale Tugboat wyraźnie przytył. Walka rozpoczęła się od wielkiego huku, to jest odbicia się odpowiednio Moreny od brzucha Tugboata i Nekrophage od brzucha Fat Boya. Przez kilka minut Fat masakrował Nekra na ringu, głównie wykorzystując swoje niesamowite gabaryty. W dalszej części walki doszło do podwójnej zmiany, bo oto Tugboat walczył z Moreną. W ten sposób Burgundia Afrykańska stanęła do walki z Urugwajem. Górą był ten nieistniejący kraj, bo Tugboat sprasował Morenę w narożniku przy pomocy swego brzucha. Za ringiem Fat chciał zjeść Nekra, co sprawiło, że ten zaczął uciekać. To wystarczyło by niesamowity Tugboat przeciągnął Alvaro na środek ringu, spadł na niego ze Splashem i odliczył! Pin....1......2.....3! (Zwycięzcami są: Tuboat & Fat Boy! Awansują oni do II rundy turnieju!)


Dark match:
Letni turniej tag-teamów 2, runda I:
Morgion & Thunder vs Czarny Huarez & Czarny Banito


Czarny Huarez i Czarny Banito czekali z niecierpliwością na rozwój wypadków, wszak ich przeciwnicy to jedni z najbarwniejszych zawodników w historii polskiego wrestlingu, a oni byli tylko skromnymi murzynami, imigrantami z Afryki i ex-terrorystami. Banito po cichu liczył na to, że Krzyżacy pozabijają się własnymi mieczami, ale do tego nie doszło. Zabrzmiała „Bogurodzica", pieśń polskiego rycerstwa i spod FeliXtronu wyłonili się Morgion i Thunder. To w zasadzie dziwne, że Krzyżacy wychodzą na ring przy polskiej pieśni, ale jak widać są spolonizowani. Takie rzeczy się zdarzały, zakon też walczył parokrotnie po stronie Rzeczypospolitej, nie potępiajmy go za Grunwald i wszystkie wcześniejsze podejrzane sprawki z zajęciem Gdańska i buntem wójta-chujka Alberta włącznie. Krzyżacy pojawili się odziani w zbroje, co sprawiło, że nie byli zbyt szybcy. Trochę trwało nim dotarli na ring, a Thunder w zasadzie na niego nie wchodził, bo nie mógł się wdrapać. Walka się rozpoczęła, a Morgion trzasnął mieczem przez łeb Huareza i Banito. Miecz był w pochwie, więc poczciwym murzynom nic się nie stało, poza utratą godności. Thunder poza ringiem zaczął śpiewać „Bogurodzicę", a Morgion stanął jedną nogą na zwłokach Czarnego Banito, a druga nogą na próchnie Czarnego Huareza, równocześnie trzymając miecz triumfalnie uniesiony. Było w zasadzie po sprawie, bo Shaman odliczył szybko i sprawnie. Pin.......1.......2.......3! (Zwycięzcami są: Morgion & Thunder! Awansują oni do II rundy turnieju!)


Dark match:
Letni turniej tag-teamów 2, runda I:
WAMP & Ghul vs Czarny Nalep & Czarny DanGaner

Pierwsza czarna drużyna została już z turnieju wyeliminowana. Jak poradzi sobie druga? Czarny Nalep i Czarny DanGaner chcieli z pewnością udowodnić, że szkoła nigeryjskiego wrestlingu ma przyszłość, a przede wszystkim pragnęli też pokazać swojemu mentorowi by ich nie wyrzucał. Publiczność nie wspierała ich, bo Ukraińcy generalnie nie lubią nikogo poza swoją banderowską bracią. Zaszumiały wierzby, gdy rozległ się utwór tytułowy z serialu „Matki, żony i kochanki", zmieszany z „Cambio dolor" boskiej Natalii Oreiro i na arenie pojawili się Weronika Passent z Ghulem. WAMP ubrana w szpilki i modne spodnie prezentowała się bardzo dobrze, choć trudno stwierdzić by nadawała się do walki. Ghul był zmotywowany, bo chciał walczyć i to walczyć z werwą. Walka rozpoczęła się od tego, że pani Weronika rozdała murzynom autografy i upewniła się, że nie należą oni do jej męża (jazzowscy murzyni są zachipowani i można ich łatwo zidentyfikować). Do walki stanął Ghul, a przeciwko niemu Czarny DanGaner, który tak naprawdę ma na imię Mudżambo. Kilka ciosów i były terrorysta został zmieciony z powierzchni ringu. Szybko zmienił się z Czarnym Nalepem, ale ten zaprezentował się jeszcze gorzej. Oberwał ostro po mordzie, a na koniec miłośnik bawarskiego piwa potraktował go z Ghul-Combo, czyli Jacknife Powerbomb into Scorpion Deathlock, akcją która święciła niegdyś triumfy na ringach PCW i PECW. Nalep poddał się szybko. (Zwycięzcami są: WAMP & Ghul! Awansują oni do II rundy turnieju!)


Dark match:
Letni turniej tag-teamów 2, runda I:
Jobber#1 & Jobber#2 vs Karl Daniels & Esespe

Kolejne starcie to walka kolejnych legend polskiego wrestlingu. Ta runda turniejowa dostarcza nam właśnie takich emocji! Jobber#1 i Jobber#2 są w federacji od samego początku, pamiętają jeszcze Feliksa Castro, a na dodatek byli w pewnym momencie EWF Tag Team Champami. Sukces ten będzie im trudno powtórzyć, ale trzeba wierzyć. Ich przeciwnikami będą Karl Daniels i powracający do federacji Esespe. To już kolejne podejście tego młodzieńca by zrobić karierę w polskim wrestlingu. Karl Daniels przeżył aborcję, o czym był łaskaw wszystkim przypomnieć, a Ukraińcy byli pod wrażeniem, bo nawet w czasach Związku Radzieckiego nie słyszeli o takich dziwach. Karl Daniels i Esespe byli wyraźnie zmotywowany by wreszcie dobrze wypaść na ringu. Jak nie z Power Jobbers to z kim? Zaczęli Karl Daniels i Jobber#2, zaczęli ostro, brutalnie, to była walka na serio. W poprzednich dominowali faworyci, tu żadnego faworyta nie było. Doszło do zmiany, w której na przeciwko siebie stanęli Esespe i Jobber#1. Tu też posypał się plan pierwszego mężczyzny, który przeżył aborcję. Esespe był takim samym frajerem jak lata temu. Jobber#2 wykonał mu Egzekucję Jobbera, czyli niszczący Leg Drop, a w tym samym czasie chrobry Jobber#2 przytrzymał szamocącego, ale też zrozpaczonego Danielsa. Sprawiło to, że Jobber#1 mógł spokojnie odliczyć rywala. Pin.......1.......2.......3! (Zwycięzcami są: Jobber#1 & Jobber#2! Awansują oni do II rundy turnieju!)


Wywiad z Weroniką Passent
Wywiad z Weroniką Passent! - co słynna WAMP miała do powiedzenia serwisowi Onet po zakończonej walce?


Dark match:
Letni turniej tag-teamów 2, runda I:
Mexicano & Starrcade vs Mumin & Mladenov


Walka podopiecznych senatora Szakala miała wstrząsnąć wszystkimi zwolennikami jednomandatowych okręgów wyborczych, bo takie obowiązują w wyborach do senatu i w takim to właśnie okręgu wybrany został Szakal. Sam senator na trybunach się nie pojawił, bo zajmował się ważnymi problemami międzynarodowymi, a dokładniej to grał w golfa pod Lwowem z miejscowymi notablami. Shaman prowadził walkę wzorowo nim się ona zaczęła. Sprawdził wszystko co trzeba i zaczęła się totalna rozpierducha! Warto zaznaczyć, że była to pierwsza walka Mexicano i Starrcade'a od 2007 roku. Pod tym względem lepsi są Mumin z Mladenovem, którzy od czasu do czasu hasają po ringu. Wracajmy jednak do rozpierduchy - co tu się nie działo! Dropkicki, punche, chopsy, ostre duszenia. Wyglądało na to, że panowie mają zamiar zrobić sobie poważnie krzywdę. Tak zmotywowani byli by dobrze wypaść. Trochę w tym przeholowali, bo walka przeniosła się poza ring i w ruch poszły krzesła, stoły, młotki, kowadła, druty kolczaste. Ukraińcy dostali pokaz czystego hardcoru. Na arenę wpadł Pan Wojtek z grillem przenośnym, na którym próbował usmażyć Mumina i Mladenova. Dla Shamana było to za wiele! Ogłosił przerwanie walki i wykluczenie całej czwórki z turnieju! Mumin i Mladenov zaczęli rozpaczać i próbowali jakoś udobruchać Shamana. Nic z tego. Pan Wojtek i jego asystenci oddalili się, bo na zewnątrz trzeba handel robić. (Walka kończy się wynikiem nierozstrzygniętym! Obie drużyny zostają wykluczone z turnieju!)


Dark match:
Letni turniej tag-teamów 2, runda I:
Bidam & Franko vs Mystery Opponents


Przy ogromnych wiwatach i niesamowitej radości publiczności na ringu pojawili się Bidam i Franko, EWF Tag Team Champions. Choć w sumie to fani wiwatowali głównie na cześć Bidama. Widać Koreańczyk z północy jest na Ukrainie bardziej popularny od swojego kolegi. Mistrzowie chyba sami byli zdziwieni, że tak wcześnie rozpoczynają turniej, ale dla nich to może i dobrze. Jak uda im się wygrać w rundzie pierwszej, to automatycznie trafiają do czwartej. Premia za posiadanie pasów, a miała być równość w nowym EWF. Felipe Castro kłamał? Na ringu niepostrzeżenie pojawiła się dwójka zamaskowanych wrestlerów. Dark Sędzia dał sygnał do rozpoczęcia walki. Do akcji wkroczył Bidam. Jeden cios, drugi, trzeci czwarty, Clothesline, kopnięcie, ręka, noga, kolano, emocje. Pin......1.......2.....3! Co?! Koniec walki? Nowosibirski zdziwił się i zerwał maskę odliczonemu rywalowi. Okazał się być nim Nekrophage. Drugim rywalem, któremu maskę ściągnął Franko, był Alvaro Morena. Co za drużyna oszołomów, żadnej walki nie potrafią wygrać, a tu dodatkowo skompromitowali się na całe stulecia i chyba już faktycznie niczego z nich nie będzie. (Zwycięzcami są: Bidam & Franko! Awansują oni do IV rundy turnieju!)


Dark match:
Letni turniej tag-teamów 2, runda I:
Szalony Benjamun & Jasser Żelazna Pięść
vs Olbrzymi Latif & Kosmaty Fajsal

Ta walka miała być pokazem wielkiej siły syryjskiego wrestlingu. Na trybunach pojawili się m.in. Weronika Passent i Nas Jazzowski. To właśnie ci opaleni i włochaci wychowankowie Nasa Jazzowskiego z czasów jego pobytu w Syrii mięli stoczyć ze sobą zawzięty bój o prawo do dzikiej migracji do Europy. To żarcik, bo oni już w tej Europie byli. Kto wie, może organizują nawet przerzuty terrorystów do Niemiec i innych frajerskich krajów zachodniej Europy. Na razie nie miało to jednak wielkiego znaczenia, bo najważniejsza była walka. Potentaci wrestlingu rodem z Syrii stanęli do przerażającej walki. Oto, co powiedział na ten temat Baszar al-Assad, prezydent Syrii i wielki przyjaciel EWF - „بقى نحن أصحاب و عشاق هذه الأرض,نعيش عليها,ونقدس ترابها,ونورث حبها الأبدي للأجيال جيلا ً بعد جيل". Niezły komentarz, prawda? Walka była pokazem siły wrestlingu rodem z Syrii. Latif, Fajsal, Benjamun i Jasser napieprzali się jakby niszczyli jakieś chrześcijańskie świątynie, gwałcili Kurdyjki i zabijali Druzów. Nie bardzo wiadomo czy akurat byli oni związani z Państwem Islamskim, o to trzeba zapytać głównego propagatora terroryzmu na terenie Europy Środkowej, ich mentora, Nasa Jazzowskiego. Walczyli ostro, walczyli brutalnie, ta walka mogła się nawet podobać, bo to była czysta napierdalanka i pokaz stiffowego i siłowego wrestlingu. Musiało się to jednak skończyć Olbrzymi Latif wykończył Benjamuna i zakończył walkę. Pin....1........2.......3! (Zwycięzcami są: Olbrzymi Latif & Kosmaty Fajsal! Awansują oni do II rundy turnieju!)


Breaking news! Co z WAMP?
PILNE! Sensacyjna decyzja Weroniki Passent! - sprawdź w serwisie Onet.


Dark match:
Letni turniej tag-teamów 2, runda II:
Kevin Korn & John Christman
vs Jobber#1 & Jobber#2

Zamieszanie związane z rezygnacją Weroniki Passent i Ghula z turnieju sprawiły, że runda druga została totalnie przemeblowana. Do akcji na tym etapie rozgrywki wkroczyli dwaj debiutanci, Kevin Korn i John Christman. Mieli oni za zadanie stawić czoła byłym EWF Tag Team Champions, The Power Jobbers. Publiczność była mocno rozgrzana przed tą walką, w zasadzie to nie wiadomo dlaczego, chyba napili się jakiegoś bimbru galicyjskiego pamiętającego jeszcze czasy wczesnego Bandery. A co w walce? Jak zawsze mnóstwo emocji! Wspaniały pojedynek i cudowna promocja wrestlingu. Nikt nie próbował zrobić z tego na siłę jakiegoś pikniku rodzinnego by mogły tu przychodzić rodziny z dziećmi i przebierać się za spasione biało-czerwone orły w durnych czapkach z dzwoneczkami. Nie, to była prawdziwie męska walka. Kevin Korn i John Christman jak na debiutantów zaprezentowali się bardzo dobrze. Walka była szybka, energiczna i nawet techniczna. Nie brakowało efektownych akcji, głównie przyjmowanych przez dzielnych jobberów. Walczyli oni mężnie, ale musieli uznać wyższość Korna i Christmana. Ten pierwszy zmiażdżył Jobbera#1 po wykonaniu mu wieloma skutecznymi ciosami. W tym samym czasie John Christman rozprawił się poza ringiem z Jobberem#2, któremu wykonał mu Vertical Suplex Bomb. Na ringu Korn chciał odliczyć Jobbera#1, ale niespodziewanie pojawili się tam PepsiBosman i Don Camillo! Powalili Korna, następnie Christmana, który wpadł na ring, do tego dobili Jobbera#1. Następnie Don Camillo odliczył Jobbera#1, a w tym samym czasie PepsiBosman odliczył Korna. Pin...1....2....3! (Zwycięzcami są: PepsiBosman & Don Camillo?)


Dark match:
Letni turniej tag-teamów 2, runda II:
Tugboat & Fat Boy & Morgion & Thunder vs Olbrzymi Latif & Kosmaty Fajsal


W turnieju drużynowym zrobiło się trochę dziwnie. Z jakiegoś powodu Tugboat i Fat Boy ogłosili, że będą walczyć razem z Morgionem i Thunderem, bo po rezygnacji WAMP i Ghula brakuje im przeciwników. Syryjczycy nie protestowali, drapali się tylko po swoich włochatych klatach, a Fajsal mówił po angielsku do Ukrainek „Spread your legs for the Prophet!" - takie rzeczy już wkrótce w całej Europie, bo oni jadą tu, oj jadą i Polski nie ominą. Walka była potężna. Cały ring aż trząsł się, gdy cielska Tugboata i Fat Boya starły się ze sporymi gabarytami Latifa i Fajsala. Syryjczycy to może nie grubasy, ale wielkie, włochate potwory, takie spasione dwumetrowe Saddamy w brudnych, spoconych podkoszulkach. Morgion i Thunder z gracją wywijali mieczami, dopóki nie zarekwirował im ich Dark Sędzia. W zbrojach nie było im się łatwo poruszać, ale parokrotnie wzięli Fajsala w dwa ognie. Z jednej strony zbroja Morgiona, z drugiej strony zbroja Thundera, a po środku on - pięknie został zmiażdżony! Fat Boy i Tugboat próbowali zmiażdżyć brzuchami Olbrzymiego Latifa, ale przy sporych gabarytach syryjskiego niszczyciela akcja ta nie była taka niszcząca jak zawsze. Nie płaczmy, bo brzuchy grubasów nadal są potężne i Latif mimo wszystko ucierpiał. Był to zdecydowanie najdłuższy pojedynek w dotychczasowym turnieju. Trwałby wiecznie, ale czterech na dwóch to jednak nie przelewki. Tugboat i Fat Boy zdobyli zdecydowaną przewagę i zmiażdżyli Kosmatego Fajsala podwójnym uderzeniem ze swoich brzuchów. Poza ringiem Krzyżacy w zbrojach Splashami spadli na Latifa i przygnietli go do maty. Fat pinuje......1........2.......3! (Zwycięzcami są: Tugboat & Fat Boy & Morgion & Thunder! Awansują oni do III rundy turnieju!)


30.08. Anno Domini Nostri IHS 2015

Lwów, Ukraina


(Lwów, Lwów, Lwów. Ileż milionów Polaków płakało po utracie tego miasta? Czy nadal ktoś płacze? Czy Polska kiedykolwiek powróci do Lwowa? Jak na razie wraca EWF. Ostatni raz gościliśmy tu w 2002 roku, także w sierpniu i z okazji Wrestlepaloozy numer 28. Minęło trzynaście lat, znów sierpień, znów Lwów i znów Wrestlepalooza z końcówką 28, tym razem jednak o pełnym numerze 128, ale to szczegół. Lwów trzeba było kochać, takie to było miasto, nie było drugiego takiego w Polsce. Teraz to już nie to samo. Jak zawsze na samym początku oglądamy video promujące nadchodzącą galę. Widzimy rynek, pomnik Mickiewicza, katedrę, wszystkie piękne kościoły, cerkwie, uliczki, kamienice, biblioteki, uniwersytet, Ossolineum, teatr, pałace polskich magnatów, parki, ogrody i tak dalej. Jest pięknie, ale w pewien sposób melancholijnie, więc nie oglądajmy tego dłużej. Może miał rację lwowian Zbigniew Herbert, który wygnany z tego miasta tęsknił do niego, ale nie chciał do niego wracać, bo to nie był już jego Lwów. Bardzo przeżywał, że gród ten trafił w „obce łapy". No, ale nic na to nie możemy już poradzić. W mieście rozstawiono tylko jeden telebim, bo EWF to federacja polska, a Lwów jest teraz siedzibą ukraińskiego nacjonalizmu, który z polskością wiele wspólnego mieć nie chce. Miejscowe władze oczywiście wsparły EWF, ale dziwnym trafem podkreślano europejskość i światowość tej federacji i pomijano sprawy polskie. Władze EWF wyegzekwowały natomiast zakaz wnoszenia do hali banderowskich czarno-czerwonych flag. Ot, taki kompromis. Przed halą telebim też się znajduje, gdzie jak zawsze zebrali się fani, którym nie udało się kupić biletów. Pan Wojtek wraz z Mexicano i Starrcadem sprzedaje im kiełbaski, które im chyba smakują. Dwójka ta jest trochę obita, bo brali dzisiaj udział w turnieju, ale przeżyli i są gotowi do obsługi kateringowej. Pan Wojtek też jest w 100% gotowy do akcji.  Przenosimy się już do wnętrza hali, która wypełniona jest po same brzegi kibicami z różnych stron świata. Dominują rzecz jasna Ukraińcy, ale można spokojnie uznać, że Polacy stanowią prawie połowę wszystkich zebranych, do Polski wszak nie jest tak daleko, a wiz nie trzeba mieć. Ukraińscy kibice przynieśli ze sobą transparenty, które rzecz jasna napisali w cyrylicy, więc nikt ich nie odczyta. Było coś o Vaclavie jako sługusie oligarchy Igora Kołomojskiego, ciekawego skąd ta teoria? Na szczęście są też Polacy i normalne, polskie transparenty. Oto niektóre przykłady „Oddajcie nam Lwów!”, „Nie oddamy!”, „Nie mamy pańskiego Lwowa i co nam pan zrobi?", „Vaclav to Axl Rose polskiego wrestlingu", „Niby dlaczego?”, „A kto by tam to wiedział", „Vaclav się skończył”, „On niczego już nie osiągnie”, „Jest przereklamowany”, „Nawet Nas nie chce być z nim w drużynie”, „Nikt by nie chciał”, „Gdyby nie Felipe to Vaclav walczyłby o Evolution title”, „Po latach wróciłby wreszcie na swoje prawowite miejsce”, „Szkoda, że The Luke'a i Abrahama już z nim nie będzie”, „Franko jest antyukraiński”, „Dlaczego? To słodziak!”, „Franko to dobry chłop”, „Wszędzie się sprawdza”, „Franko na World Champa”, „Franko na sołtysa”, „Szakal wspiera ukraińską demokrację”, „Co w ogóle robi teraz Szakal w EWF?”, „Czym się zajmuje?”, „Czy ma do kogoś problem?”, „Albo ktoś ma problem do niego?”, „Może Bidam?”, „Nie, on ma chyba na pieńku z Bane'm”, „Bane to chuj”, „Więcej transparentów o nim nie będzie”, „Dlaczego?”, „Bo to chuj”, „SR-Crazy jest bohaterem wszędzie gdzie się pojawi”, „On zazdrości Avengerowi”, „Avenger go przyćmił”, „Avenger ma więcej fanów”, „Crazy niedługo straci pas”, „Będzie emeryturka”, „Jazzowski będzie World Champem”, „WAMP na World Champa!”, „To byłoby bez sensu”, „Znam wszystkie biografie”, „Ghul do sejmu!”, „Bidam na wiejską!”, „Żubr na posła!”, „Żubr się nie myje”, „Czuć od niego zapach puszczy”, „Skończcie gadać o zemście”, „Walka Nasa i Franko była wspaniała!”, „Walka natchniona!”, „Miejscami ocierała się o groteskę”, „Ale nie można jej odmówić rozmachu!, „Niech Franko zabije Nasa i po sprawie”, „Albo Nas Franko”, „Tak. Ważne byśmy wiedzieli na czym stoimy”, „Bane to chuj do kwadratu”, „Miało więcej już o nim nie być!”, „Czy Włosi piją pepsi?”, „Żegnaj Yoshihito”, „Prusy Wschodnie z inwazją na Galicję!”, „A może Franz zrobi dzisiaj inwazję?”, „Gdzie jest Gangsta?”, „Kiedy wróci?”, „Jak zrobimy galę w Świnoujściu”, „Jestem 34435 fanem Dark Avengera”, „Czy widział ktoś gdzieś Juice'a?”, „Albo Psycho?”, „Hangmanie! Wróć!”. Transparentów jest oczywiście dużo więcej, ale to nie jest gala o transparentach, a o wrestlingu. Gra właśnie EWF Theme, wybuchają sztuczne ognie, publiczność kwiczy z radości i krzyczy przy okazji głośne: EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! Tony Hogański i Jan Kowalski meldują się na posterunku!)

Tony Hogański – Jesteśmy! To znowu my!

Jan Kowalski – EWF powraca do Lwowa! Druga gala w stolicy Galicji, a trzecia na terytorium Ukrainy.

Tony Hogański – Z tego pięknego miejsca witają państwa... Jan Kowalski...

Jan Kowalski – ... oraz Tony Hogański!

Tony Hogański No proszę. Któż mógłby się spodziewać, że trafimy do Lwowa.

Jan Kowalski – Felipe Castro. On to wszystko zaplanował, ten nasz wspaniały prezydent. Wczoraj ciężko pracowaliśmy pakując dary dla ukraińskich żołnierzy walczących na wschodzie. Shaman był niezwykle wzruszony, a prezydent Castro do każdego zawiniątka dokładał osobiste życzenia. To pokazuje jak bardzo zmieniło się EWF od czasów odsunięcia od władzy Kravena. Teraz wspieramy ludzi walczących o wolność i sprawiedliwość, a jakby Kraven był u władzy to zorganizowalibyśmy pewnie galę w Doniecku dla żołdaków rosyjskich.

Tony Hogański Nie wiem czy mam płakać ze wzruszenia czy rzygać z przesłodzenia. Musiało być ci bardzo trudno w PZPR.

Jan Kowalski (zdziwiony) Dlaczego?

Tony Hogański Starcem nie jesteś, więc wnioskuję, że jako młodzian zacząłeś swą przygodę w wydziale propagandy dopiero w latach osiemdziesiątych. Nikt już wtedy nie wierzył przekazom partyjnym. Miałeś głowę pełną pomysłów, wspaniałych frazesów, spinów w stylu Miśka Kamińskiego, ale naród już tego nie kupował. To twój tragizm Janku.

Jan Kowalski (zamyślony) Mój tragizm...

Tony Hogański Nawet w EWF jesteś postacią tragiczną. Choć nie, jest w tobie jeszcze coś innego.

Jan Kowalski (zaciekawiony) Co takiego?

Tony Hogański Zrobiłeś się w ostatnich latach strasznie chujowy.

Jan Kowalski (zniesmaczony) No wiesz ty co Tony... Jak możesz tak mówić...

Tony Hogański Mogę, bo cię dobrze znam i wiem jak jest. Byłeś niezłym komentatorem, nawet jednym z najlepszych w historii polskiego wrestlingu. (Z wrodzoną skromnością.) Pewnie drugim, zaraz po mnie. EWF było twoim domem, a ty służyłeś pod każdą władzą. Tego trzeba było się trzymać, a nie głębiej wchodzić w sfery zarządzania federacją. Byłeś do dupy komisarzem, oddałeś władzę Kravenowi, a gdy tylko do koryta dopchał się Felipe Castro, to od razu złożyłeś mu przysięgę wierności i stałeś się jego najwierniejszym propagandzistą. Jeśli to nie jest tragizm i chujowatość to...

Jan Kowalski – ... to?

Tony Hogański To jest to przykład wyjątkowej głupoty. No, ale nie pogrążajmy cię bardziej i zmieńmy szybko temat. (Na twarzy Tostera pojawia się gwiazdorski uśmiech.) Witamy wszystkich z Lwowa, a Lwów wita nas. Janku, wprowadź nas miło i sympatycznie w Wrestlepaloozę o numerze 128.

Jan Kowalski (z entuzjazmem) Drugi letni turniej tag teamów przed nami!

Tony Hogański Będą emocje?

Jan Kowalski – One już się zaczęły. Pierwsze dwie rundy turnieju zostały przeprowadzone jeszcze przed rozpoczęciem części właściwej gali. Wiele wspaniałych walk tam rozegrano. Furorę robili Ghul, Krzyżacy, Mumin, Mladenov, Syryjczycy, Tugboat z Fat Boyem oraz Weronika Passent.

Tony Hogański Żona Jazzowskiego, choć bardzo sympatyczna, to chyba ma wielkie parcie na szkło. Wszędzie się wepchnie.

Jan Kowalski – To nieprawda. Jakby tak było to nie wycofałaby się z udziału w turnieju. Przypomnę, że Ghul i WAMP brawurowo przeszli przez pierwszą rundę by wycofać się tuż przed rozpoczęciem drugiej.

Tony Hogański To twoja interpretacja.

Jan Kowalski – W trzeciej rundzie to akcji wkraczają największe gwiazdy: SR-Crazy i Vaclav, Yoshihito Nabeshima i Żubr, Szakal i Bane, Nas Jazzowski i Tool.

Tony Hogański Tyle walk się nam tu szykuje. Ja tu chyba usnę dzisiaj.

Jan Kowalski – Wrestlepalooza CXX-8 to niesamowicie rozbudowane przedsięwzięcie. Prezydent Castro zapewni nam pokaz wrestlingu na najwyższym poziomie.

Tony Hogański Tak dobrze nas w tę galę wprowadzałeś, ale na koniec musiałeś wszystko zepsuć. Po co to wspomnienie o Castro? On tu niczego nie robi, to wszystko wrestlerzy! To oni walczą!

Jan Kowalski – Felipe Castro jest wspaniałym organizatorem. Czuwa nad wszystkim jak dobry gospodarz.

Tony Hogański Ważne, że mistrz Szakal wygra turniej. Ma przebojowego partnera. (Zwraca się do kamery.) Bane, wierzę w ciebie! Słyszysz? Nie spierdol tego!


(Przenosimy się poza obręb hali. Tam mnóstwo fanów, ścisk, tłok, normalnie jak na froncie wschodnim pod Ługańskiem albo w zbiegowisku dla uchodźców gdzieś na Węgrzech. Ale to tylko fani, którzy koczują przed telebimem i oglądają galę. Wśród nich podniósł się heel heat, bo w stronę hali zmierza właśnie Nas Jazzowski i Weronika Passent. Niektórzy zaczynają krzyczeć pod adresem Nassjasza: „Zemsta! Zemsta! Zemsta!”, a do tego słychać też okrzyki „Franko! Franko! Franko!”. Jazzowski ignoruje to zamieszanie, zresztą oddzielają go barierki i GRU od kibiców, i spokojnie prowadzi dialog ze swoją małżonką.)

Weronika Passent Ło Nas, mówię ci, ale im dołożyłam.

Nas Jazzowski Widziałem.

Weronika Passent Ale mnie twoi murzyni wkurzyli. Przez nich nie ma już mnie w turnieju. Nawet ten obiad w najdroższej lwowskiej restauracji ci nie pomoże! Nasprowadzałeś nam tego tatałajstwa i co ja z tego mam? Przestawiają moje rzeczy i muszę się wycofać z turnieju, gdy jestem w gazie.

Nas Jazzowski Przeprosili, prawda?

Weronika Passent Przeprosili, przeprosili, ale co z tego? Będę miała wszystko on the radar, Nas. Jeszcze jeden błąd, a także ty możesz zostać pociągnięty do odpowiedzialności. To nie jest żaden joke, rozumiesz?

Nas Jazzowski Rozumiem.

Nassjasz w zasadzie nic nie mówi, bo słychać ukraińskie krzyki jakby sam Putin wjechał tu na diabelskiej świni. To jednak nie złowrogi tyran, lecz zupełnie inna para kaloszy, chociaż też czarna. U Putina czerń symbolizuje zło, a u tych państwa kolor skóry. Tak jest, wszystko się zgadza - na telebimie dostrzeżono kilku murzynów, którzy majstrują coś przy okablowaniu. Po kilku chwilach jeden z nich macha do Jazzowskiego i chyba pokazuje mu, że wszystko gotowe. Pytanie brzmi - co takiego?

Nas Jazzowski Zaczynamy.

Weronika Passent Hej Nas, o co kaman?

Obok byłego EWF FTW Champa pojawia się członek murzyńskiej bandy i wręcza swojemu dobrodziejowi megafon. Nas chwyta go i zwraca się do Ukraińców.

Nas Jazzowski (przez megafon) Ukraińcy! Nie jestem waszym wrogiem! Jestem przyjacielem! Ja i moje hordy przybywamy tu w pokoju!

W odpowiedzi słychać głośne: „Franko! Franko! Franko!". Nas robi zniesmaczoną minę.

Nas Jazzowski (przez megafon) Ukraińcy! Franko jest wrogiem wolnej Ukrainy! Oto dowód!

Jazzowski wyciąga z kieszeni pilot, kieruje go w stronę wielkiego telebimu i wciska guzik. Na telebimie pojawia się napis: „EWF Wrestlepalooza CXVII, 11.08.2013". Po chwili widzimy scenę z udziałem Bidama i Franko.

Bidam – Wydany we Lwowie w 1847 roku.

Franko (nagle) Niech żyje polski Lwów!

Ta deklaracja wywołuje to gigantyczny cheer na arenie.

Bidam – O! Rewizjonistyczne poglądy.

Franko – No co? Nie wolno mieć słabości?

Koniec materiału filmowego.

Nas Jazzowski (przez megafon) Ukraińcy! Franko to polski rewizjonista! On chce wam odebrać wasze domy, wypędzić wasze dzieci i zagarnąć to piękne miasto dla siebie. Franko nie jest bohaterem, on jest wrogiem!

Rozlegają się gwizdy i okrzyki
„Precz z Franko!”, „Niech wypierdala!”. Wygląda na to, że w jednej chwili Rzeźnik stracił sympatię ukraińskich tłumów. Nas chce oddać megafon murzynowi, ale WAMP wyrywa mu go i sama zwraca się do ludu.

Weronika Passent (przez megafon) Siemka! Tu WAMP! Chciałam wam powiedzieć, że Nas jest najlepszy i wygra ze wszystkimi! Zrezygnowałam z turnieju by dać mu szansę! (Nas słysząc te słowa robi dziwną minę.) No to papatki. Jeżeli macie telewizory, to oglądajcie mnie w Hollywood.

(Nas i WAMP ruszają w stronę hali. Wracamy na ring.)


Tony Hogański Nas skompromitował Franko. Na Ukrainie Rzeźnik jest już spalony.

Jan Kowalski – Faktycznie. Któż mógłby się spodziewać, że Franko wyrazi publicznie taką opinię. Ja szczerze mówiąc już o tym zapomniałem. Moim zdaniem to trochę takie wyciąganie brudów z przeszłości.

Tony Hogański Ja też o tym mówiłem i nie wstydzę się tego. Mistrz Szakal także. Czekamy na nowe rozdanie i powrót Lwowa do macierzy, a Ukraińcy mogą mi skoczyć.

Jan Kowalski – Odważne słowa. Mam nadzieję, że nie spotkają cię za to żadne nieprzyjemności.

Tony Hogański Przypominam, że nawet Władimir Putin w październiku zeszłego roku łaskawie przypomniał Ukraińcom, że Lwów był polskim miastem.

Jan Kowalski – Też sobie znalazłeś autorytet.


(Znajdujemy się na jednym z korytarzy. Na ławeczce pod ścianą siedzi Vaclav i pije piwo. Co innego może on robić? Pić, gwałcić, rabować i czynić najgorsze i najbardziej ohydne rzeczy w historii polskiego wrestlingu. Taki właśnie jest Mecenas Ekstremy. Siedzi on sobie, pije i duma. W pewnym momencie słychać dźwięk komórki vaclavowskiej, która odzywa się swojskim głosem „90 volt - dla mnie to fraszka”. Vaclav porusza się niecierpliwie.)

Vaclav – Żebym ja musiał walczyć w pierwszej walce wieczoru. O tej porze zwyczajnie piłem sobie piwo. To zakłóca cały mój cykl... ten cały turniej. (Bierze wielkiego łyka Perły.) No, ale co robić. Trzeba walczyć.

(Mecenas Ekstremy podnosi się z ławeczki i rusza tam, gdzie go oczy i piwny krok poniosą.)


Tony Hogański Powiem krótko i na temat: niech spierdala.

Jan Kowalski – Vaclav i Crazy to silne połączenie. Są z pewnością jednymi z faworytów do końcowego triumfu w turnieju.

Tony Hogański Faworytem jest mistrz Szakal. Koniec i łysa kropka.


(Byliśmy już poza obrębem hali, ale czas na kolejną wizytę. Oto bowiem węgierskim autobusem pod halę przybył SR-Crazy. Z wnętrza pojazdu wysypała się jego wesoła gromadka, czyli on sam, Miszka, Smela, Dobry Czech Honza i członkinie jego osobistej ochrony ukrywające się pod nazwą Korpusu Ochrony imienia Feliksa Dzierżyńskiego.)

SR-Crazy Jak sobie poradzili nasi murzyni?

Smela Nie poradzili sobie.

SR-Crazy (zdziwiony) Jak mam to rozumieć?

Miszka Normalnie, złojono im ich czarne dupska. Byli tak marni, że jakby w XIX wieku robili w Luizjanie na plantacji to by ich z miejsca zastrzelono, bo z ich czarnych rąk bawełny by nie było.

SR-Crazy Czy oni w ogóle trenują? Z kim przegrali? Z Toolem? Yoshim? Kto zostawił ich w pokonanym polu?

Smela Czarny Huarez i Czarny Banito przegrali z Morgionem i Thunderem. Czarny DanGaner i Czarny Nalep dostali od Weroniki Passent i Ghula.

SR-Crazy (klepie się w czoło) Oni są daremni! Trzeba z nimi przeprowadzić rozmowę wychowawczą. Zagrozić, że ich odeślemy do Afryki czy coś. Co jak co, ale oryginalni stażyści byli lepsi. No i potrafili nosić tron, od razu widać, że biali. Murzyni, niby przyzwyczajeni do niewolnictwa, a prosto nie potrafili go nosić. Do tego cały czas nim trzęśli, można było bólu głowy dostać. Co robić z tą bandą? Już Honza ma więcej talentu, nie?

Dobry Czech Honza (jedząc czeską parówkę z octu) Ano.

SR-Crazy Ano co?

Dobry Czech Honza – To tak po czesku.

SR-Crazy Ano to bardzo głupio macie.

Z sąsiedniego pokoju wychodzą wyraźnie zawstydzeni Czarny Nalep, Czarny DanGaner, Czarny Huarez i Czarny Banito.

SR-Crazy Kto tu wpuścił kominiarzy i dlaczego aż czwórkę?

Smela Mentorze, to przecież nasi stażyści.

SR-Crazy To dobrze, bo już zacząłem się martwić jakie kominy w tym Lwowie mają, że taką bandą kominiarze muszą chodzić.

Czarny Huarez Przepraszamy naszego mistrza za wpadkę.

Murzyni padają na kolana.

SR-Crazy Wpadkę? Wy sami jesteście wielką wpadką. Współczuje waszym plemionom. No dobra, no już, już, nie trzeba na kolana przede mną padać. (Do Smeli.) Przynajmniej nie publicznie.

Czarny Banito Mamy prezent.

Czarny Nalep wyciąga zza swej pojemnej pazuchy wielką, złoconą księgę.

Czarny Huarez To specjalne wydanie biografii Dark Avengera napisanej przez mentora dwa lata temu. Oprawy są złocone, ilustracje ręcznie robione, stronice posrebrzane, skóra naturalna. Jednym słowem to małe dzieło sztuki.

SR-Crazy To trzy słowa.

Czarny Huarez Co proszę?

SR-Crazy Małe dzieło sztuki to już trzy słowa. No dobra, prezent przyjmuje, jest bardzo ładny. Ustawcie go na jakimś reprezentacyjnym miejscu. Przebaczam wam waszą nieudolność.

Stażyści (chórem) Dziękujemy!

Miszka Mentorze, już czas.

SR-Crazy Podwieczorek? (Spogląda na zegarek.) Już mieliśmy przecież.

Miszka Walka za chwilę.

SR-Crazy (autentycznie zaskoczony) Jaka znowu walka? Przecież to dopiero początek gali, jeszcze butów nie zmieniłem.

Smela Turniejowa, trzecia runda. Mentor walczy jako pierwszy.

SR-Crazy To skandal, żebym tak wcześnie musiał fatygować się na ring. Nie tylko porządnych butów nie mam, to nawet się nie przebrałem w moje bojowe gaciorki. (Wzdycha dekadencko.) No dobra, idziemy.

(Jak powiedział tak zrobili. Nic tu po nas, wracamy na ring.)


Jan Kowalski – Crazy tak jak Vaclav nie jest chyba zbyt zadowolony, że musi walczyć w pierwszej walce wieczoru.

Tony Hogański Rozpuszczeni są ci nasi wrestlerzy. Spóźniają się i jeszcze marudzą.

Jan Kowalski – To pozostałości po dawnym reżimie. Pozwalał największym gwiazdom na zbyt wiele.

Tony Hogański Przynajmniej nie było tak nudno jak za waszej purytańskiej władzy.


(Zachęcamy do kolejnego wypadu na zaplecze. Tym razem trafiliśmy do biura prezydenta Extreme Wrestling Federation. Felipe Castro stoi jakoś tak reprezentacyjnie, bo normalnie to siedziałby za biurkiem. W tle dostrzec można portret Feliksa Castro. Wygląda na to, że prezydent z orędziem zwraca się do ludu.)

Felipe Castro – Witam serdecznie wszystkich fanów Extreme Wrestling Federation. Trwa drugi letni turniej tag-teamów, z którego jesteśmy bardzo dumni. Ja osobiście to już szczególnie. (Uśmiecha się jakoś tak podejrzanie.) Pierwsze dwie rundy były bardzo emocjonujące, interesujące i stały rzecz jasna na najwyższym wrestlingowym poziomie. Czas zacząć rundę trzecią. Wszystkim drużynom życzę powodzenia. Niech zwycięży duch wspólnej pracy! Niech zwycięży kolektyw! Pamiętajcie - w tym turnieju liczy się drużynowe współzawodnictwo. Nie ma przegranych, każdy jest wygranym! No, może ogólny zwycięzca trochę bardziej, ale to nie zmienia mojego przesłania. Zawsze podkreślałem, że poprzedni reżim był despotyczny... a co charakteryzuje despotów? Oni nie dzielą się władzą. Ja natomiast wierzę w zarządzanie EWF w ramach szerokiego dialogu. Zdecydowałem się więc scedować część moich uprawnień na osobę wielkiego honoru i nieposzlakowanej opinii. Chciałbym teraz przedstawić mojego specjalnego delegata do spraw turnieju. On zajmie się wszystkim, a ja będę się przyglądał i delektował turniejową ucztą. Panie i panowie, powitajmy... Dark Avengera!

Entuzjazm fanów jest spory, a już jeszcze większy, gdy w biurze prezydenckim pojawia się Dark Avenger. Mściciel wymienia uścisk dłoni z Felipe Castro.

Dark Avenger – Będę dbał o to by turniej przebiegł bez zakłóceń. Ze wszystkimi problemami można zwracać się do mnie. Zawsze wysłucham, zawsze doradzę, zawsze wesprę. Ponad dziesięć lat temu szczególnie upodobałem sobie walki drużynowe. Tak powstał Team Avenger, tak szkoliłem młodych zawodników. Panu prezydentowi serdecznie dziękuję za zaufanie. Będę wypełniał moje obowiązki z dumą. Z informacji organizacyjnych. Walk jest dzisiaj sporo, dlatego w porozumieniu z prezydentem wprowadziliśmy zasadę, że każda walka, oprócz main-eventu, ma piętnastominutowy limit czasowy. W przypadku jego przekroczenia... obie drużyny zostają usunięte z turnieju! Tak jest! Nie będzie kunktatorstwa i podejrzanych zachowań, tylko walka! Przedstawię teraz pary trzeciej rundy turnieju.

W kadrze pojawia się Tamara Ostrowska, która wręcza Gumowemu kopertę z logiem EWF. Ten rozrywa ją, wyjmuje dokument i głośno czyta.

Dark Avenger – SR-Crazy i Vaclav wiedzą już, że będą walczyć w pierwszej walce wieczoru. Ich przeciwnikami będą Morgion i Thunder, czyli Krzyżacy! Kolejna walka to pojedynek Fat Boya i Tugboata z Yoshihito Nabeshimą i Żubrem. W następnej Szakal i Bane spotkają się z Pollą Kinzler i MaxiMasteremMistrzem. W kolejnej doszło do pewnego zamieszania, wskutek interwencji w przebieg walk drugiej rundy. Przeciwników PepsiBosmana i Don Camillo na razie nie znamy. Poszukujemy rozwiązania tego problemu. Na koniec trzeciej rundy zobaczymy walkę Nasa Jazzowskiego i Toola przeciwko SeBie i Franzowi. Dziękuję, to wszystko.

Felipe Castro – Raz jeszcze dziękuję Dark Avengerowi. Niech ten turniej przyniesie nam wiele radości!

(Niech tak się stanie! Wracamy na ring!)


Jan Kowalski – Znamy już pary trzeciej rundy.

Tony Hogański Tak... zapowiada się ekscytująco. Krzyżacy, Fat Boy, Tugboat, MaxiMasterMistrz. Prawdziwa plejada gwiazd.

Jan Kowalski – Są w stanie wykręcić dobre walki.

Tony Hogański Ja nie wiem czy oni są w stanie wykręcić żarówkę z lampy, a co dopiero walki.


(Znajdujemy się w jednej z ciekawszych szatni, a mianowicie tej najbardziej patriotycznej. Spotykamy tu Żubra, jego dwóch kompanów Michała i Andrzeja, a także spadek po Chickasawie, Indiankę o imieniu Mia, która szuka zemsty. Trwa tu chyba nauka polskiego patriotyzmu, bo nawet portret Romana Dmowskiego jest dziś bardzo podekscytowany. Atmosfera podniosła jak w czasie spotkania kółka samokształceniowego w zaborze rosyjskim. Brakuje tylko uroczystej recytacji „Reduty Ordona”, ale może do tego dojdziemy. Żubr krąży po pomieszczeniu.)

Żubr – Dziś będziemy pisali list protestacyjny.

Michał – List protestacyjny?

Żubr – To znaczy koleżanka Mia będzie pisała.

Mia (zdziwiona) Ja?

Michał (szeptem) Ona jest z Indii, tam jest wysoki analfabetyzm. Może ona nie umie pisać.

Andrzej (uderza Michała w kark)Idioto! Ona jest Indianką i pochodzi z USA.

Michał – Sorry, kolumbowski błąd.

Żubr – Kolumbowski?

Michał (z powagą) No, Krzysztof Kolumb, syn Władysława Warneńczyka też tak miał. Pojechał do Indii, a okazało się, że to Stany. Razem z nim walczyli tam Pułaski i Kościuszko w Dywizjonie 303. Nikt nie docenia wkładu Polaków w historię powszechną.

Mia (przerywając pasjonującą dysputę) Umiem pisać. Do kogo ten list?

Żubr – Do Ambasady Republiki Południowej Afryki.

Mia – A co my mamy wspólnego z RPA?

Żubr – Sprawa dotyczy naszego wielkiego rodaka, polskiego patrioty, Janusza Walusia.

Mia – Kto to taki?

Żubr – Uratował RPA od dzikiego komunizmu. W 1983 roku zastrzelił lidera czarnych komuchów, Chrisa Haniego. To była obrzydliwa kreatura, ten Hani, a nasz rodak wielce przysłużył się ludzkości. To tak jakby ktoś w 1905 roku zabił Stalina. Od tego czasu Janusz Waluś siedzi w więzieniu i mimo, że ułaskawiali tam masowych morderców, to dla niego robią wyjątek i cały czas siedzi.

Andrzej (otwierając jakąś książkę)Sam tak opisał ten mord „Hani wychodził ze swojego samochodu. Wsadziłem pistolet Z88 za pasek z tyłu moich spodni i podszedłem do niego. Nie chciałem strzelać w plecy, więc zawołałem: "Mister Hani". Odwrócił się, a ja wyciągnąłem pistolet i strzeliłem w niego. Kiedy się przewracał, strzeliłem drugi raz. Tym razem w głowę. Kiedy upadł na ziemię, oddałem jeszcze dwa strzały w skroń. Zaraz potem wsiadłem do samochodu i odjechałem stamtąd najszybciej, jak to było możliwe”.

Michał – Uwolnić Janusza Walusia!

Mia – Uwolnić Janusza Walusia!

(Wracamy na ring.)


Tony Hogański Uwolnić Janusza Walusia!

Jan Kowalski – Jesteś pewien? Przecież to morderca.

Tony Hogański Dla jednych morderca, dla innych bohater.

Jan Kowalski – No tak. Punkt widzenia może być różny.

Tony Hogański Chyba tylko dla czarnych komunistów. Ciekawe czy murzyni Nasa są komunistami?

Jan Kowalski – Tego nie wiem, ale wiem, że za chwilę rozpocznie się pierwsza walka trzeciej rundy turnieju.

Tony Hogański Może część to islamiści, a część to komuniści i mają ze sobą feud i robią brawle w Białymstoku.

Jan Kowalski – Tony! Walka! Nie czas na murzyńskie dywagacje.



Letni turniej tag teamów 2, runda III
Morgion & Thunder vs SR-Crazy & Vaclav



Rozbrzmiewa „Bogurodzica” w wykonaniu własnym Morgiona i Thundera. Skoro już zostali przedstawieni, to nie trzeba robić specjalnie wielkich scen wprowadzających, bo oto w stronę ringu zmierzają już Krzyżacy. Morgion i Thunder są w pełni sił, ich zbroje lśnią niesamowitym blaskiem. Krzyżackie płaszcze łopoczą na lwowskim wietrze - skąd wiatr wewnątrz hali? Może to przeciągi? - i prezentują się bardzo dostojnie. Niektórzy Ukraińcy zadrżeli w obawie, że za chwilę ta dwójka odbije Lwów, ale oni nie mają takich zamiarów. Tuż przy ringu Morgion i Thunder zdejmują swoje zbroje i w strojach giermkowskich, nie mylić z gierkowskimi albo geremkowskimi, wchodzą na matę.
Wszystkie drużyny mają dzisiaj nakaz wychodzenia razem by podkreślać ducha wspólnej rywalizacji i fakt, że teamy powinny stanowić jedność. Wszyscy otrzymali więc specjalne theme'y by nie dyskryminować żadnej ze stron. Zgodnie z tą dyrektywą rozbrzmiewa motyw przewodni z „Neon Genesis Evangelion” i pod FeliXtronem pojawiają się SR-Crazy i Vaclav. EWF World Champion pozdrawia swoich licznych fanów. Vaclav natomiast próbuje chwytać co lepsze Ukrainki za piersi, ale te nie bardzo są na to chętne. Wróg Ludu zapowiada masowe gwałty po zakończeniu gali. Już po chwili dwójka zawodników stawia się na ringu.

Jan Kowalski – Rozpoczynamy rundę trzecią! SR-Crazy i Vaclav kontra Krzyżacy!

Tony Hogański Taki to będzie turniej? Dziwolągi kontra prawdziwi zawodnicy?

Jan Kowalski – Jesteś niesprawiedliwy. Morgion i Thunder mają za sobą wspaniałe kariery wrestlerskie.

Tony Hogański Racja, w 2001 i 2002 roku robili prawdziwą furorę. Morgion był nawet postrachem sprzątaczek w NHD. Przypomnij mi jednak, który rok mamy teraz? Nie czasem 2015?

Jan Kowalski – To nic nie zmienia. Stara miłość nie rdzewieje.

Tony Hogański Oni chodzą w zbrojach! Muszą rdzewieć!

Jan Kowalski – Wcale nie, bo używają farby jednego z naszych sponsorów.

Morgion i Thunder ogłosili wszem i wobec, że SR-Crazy i Vaclav to para burżujów, a oni jako bojownicy polskiego skrzydła Zakonu Krzyżackiego będą religijnymi rewolucjonistami i zmiotą ich z powierzchni ringu. Bardzo ciekawa deklaracja, Crazy zaczął się drapać po brodzie, a Wróg Ludu na chwilę porzucił plany wieczornych gwałtów. Shaman jako arbiter tego spotkania wyjaśnił wszystkie zasady, wprowadzenie limitu czasowego trochę zaniepokoiło Crazy'ego, bo uznał pewnie, że Vaclav może być leniwy i nie walczyć odpowiednio szybko. Nie ma czasu by myśleć o tym, bo walka już się rozpoczyna. Do boju ruszają Thunder i Vaclav. Panowie rzucają się na siebie i Thunder zostaje łatwo powalony przez Wroga Ludu. Wstaje, ale obrywa Clothesline'a. Znów wstaje, ale Mecenas Ekstremy chwyta go za ramię i z impetem wpycha do jednego z narożników. Rozpędza się i spada ze Splashem. Bardzo celnym, bo trafia w Thundera idealnie. Następnie podnosi go i Backbreakerem posyła go do krainy martwych krzyżaków by mógł porozmawiać ze swoim wielkim mistrzem, np. Henrykiem von Salzą lub Ulrichem von Jungingenem. Rozmowę musi przełożyć na inny termin, bo Vaclav masakruje biednego Thundera Elbow Dropami. Jeden, drugi, trzeci, czwarty, piąty. Koniec, koniec Elbow Dropów! Jest Knee Drop! Vaclav wdrapuje się na narożnik... i skacze z Zemstą Minchów [Suicide Dive]! Pin....1......2.....przerywa Morgion!

Jan Kowalski – Walka trwa dłużej niż się spodziewałeś, prawda?

Tony Hogański Przecież tu się nic nie dzieje! Mój zdradziecki wychowanek masakruje Thundera niczym Korwin lewaków!

Jan Kowalski – Krzyżacy stawiają zacięty opór. Pomyśl tylko, gdyby Morgion i Thunder byli pod Grunwaldem to kto wie... kto wie...

Tony Hogański Kto wie co?

Jan Kowalski – Może dzisiaj wszyscy bylibyśmy krzyżakami?

Tony Hogański Brzmi kusząco. Może Zychowicz napisze o tym książkę. Dlaczego Jagiełło po śmierci Jadwigi powinien poślubić na sposób nowoczesny krzyżackiego wielkiego mistrza, przyjąć nauki Jana Husa i stworzyć super polsko-litewsko-krzyżackie państwo. Wyobraź to sobie, nie byłoby Prus, nie byłoby rozbiorów, a pewnie i Hitlera. Polska byłaby potęgą, ale Jagiełło nie był nowoczesny i europejski, bo to był dziki Litwin i w dodatku homofob.

Opcja krzyżacka dla Polski brzmi kusząco. Co na to Zychowicz? Na ringu Vaclav przeklina pod nosem, że jakiś Morgion ośmielił się go uderzyć. Trochę go to rozdrażniło. Morgion próbuje powalić Wroga Ludu Clotheslinem, ale ten chwyta go za gardło... a Morgion niespodziewanie wymierza Mecenasowi Ekstremy kopniaka w brzuch! Następnie daje mu od razu DDT! Vaclav pada na matę. Krzyżak zabiera swojego byłego giermka w okolice lin i dokonuje oficjalnej zmiany. Vaclav wstaje, a Morgion szarżuje na niego! Próbuje rozwalić go krzyżackim Spearem, ale Vaclav odsuwa się i Morgion wpada w narożnik. Znudzony Wróg Ludu dokonuje zmiany z SR-Crazy'm. EWF World Champion przy wielkim aplauzie publiczności wkracza na ring. Podchodzi do Morgiona, który próbuje się wygramolić z narożnika, chwyta go za plecy i wykonuje mu German Suplex! Nie puszcza go jednak, lecz w klasyczny sposób dokonuje zniszczenia swoim ofiary kolejnym German Suplexem. To dość przykre, że członek niemieckiego zakonu jest likwidowany przy pomocy ciosu o tak germańsko brzmiącej nazwie. Crazy puścił go tym razem, po czym dobił od razu Fist Dropem. Pin......1........2.......niespodziewany kick out!

Jan Kowalski – Zobacz ile Morgion ma w sobie energii. Gdyby tylko wznowił karierę to mógłby być ciekawym dodatkiem do rosteru EWF.

Tony Hogański Mało to komediantów mamy w federacji? Po co nam krzyżak?

Jan Kowalski – Krzyżactwo nie jest jedyną opcją.

Tony Hogański Aha, czyli powinien złożyć komuś hołd, przejść sekularyzację i przyjąć protestantyzm?

Jan Kowalski – Istnieje taka możliwość.

EWF World Champion nie zwraca uwagi na to drobne niepowodzenie. Wykopał to wykopał, zdarza się, wielki problem to nie jest. Podnosi Morgiona i wykonuje mu Double Underhook Suplex. Ładna akcja, ale czy zakończy się jakimś efektem? Co się z niej urodzi? Na razie nic, bo Crazy pomaga rywalowi wstać, odbija rywala o liny, ten wraca do niego i dostaje strzała w ryj z Dropkicka. Dropkicki to zawsze pożądane akcje, a w wykonaniu Crazy'ego prezentują się całkiem ładnie. Morgion ma w sobie jednak siłę, nie po to przeszedł przez dwie rundy turnieju by tak łatwo się poddawać. Wstaje i rusza na Crazy'ego, ale zaraz obrywa Clothesline'a. Magnat ziewa ostentacyjnie, po czym spogląda na zegarek i dokonuje zmiany z Vaclavem. Wielbiciel Pussy Riot, które notabene pewnie z chęcią by też zgwałcił, wchodzi na ring i w zasadzie nie bardzo wie, co robić. Morgion czołga się w stronę Thundera by dokonać zmiany. Ten krzyżacko macha do niego by zachęcić swego partnera do zmiany. Ukraińcy z jakiegoś powodu zaczynają krzyczeć „Grunwald! Grunwald! Grunwald!”, a może to Polacy im pomagają? Trudno identyfikować, ale akcent tych okrzyków jest wyraźnie wschodni. Morgion zmienia się z Thunderem. Były giermek z furią, ale jednocześnie z radością rusza na Vaclava. Szarżuje na niego po krzyżacku, a jakby miał kopię pod ramieniem to można by nawet powiedzieć, że jak rycerz na turnieju. Dopada do Mecenasa Ekstremy, dochodzi do spotkania dwóch zawodników... i Wróg Ludu wychodzi z niego zwycięsko, bo wykonuje rywalowi Otchłań Smutku [Michinoku Driver]!! Pin.......1..........2..........3! (Zwycięzcami są: SR-Crazy & Vaclav! Awansują oni do IV rundy turnieju!)

Jan Kowalski – Koniec walki. Wiele się tu działo.

Tony Hogański W zasadzie to wcale nie tak wiele. Jedynym plusem tej walki jest to, że była ona krótka. Oby wszystkie takie były.

Vaclav jakoś szczególnie nie celebruje tego zwycięstwa. SR-Crazy z międzyczasie opuścił już ring i zmierza w stronę FeliXtronu. Po drodze błogosławi dzieci i lud, a gdyby miał odpowiednie sakramentalne uprawnienia to być może mógłby też kogoś ochrzcić. Żegnany jest oklaskami, a Wróg Ludu spotyka się z buczeniem.

Jan Kowalski – Pierwsza walka trzeciej rundy za nami. Przed nami jeszcze cztery.

Tony Hogański Ten turniej chyba jakiś debil konstruował. Nie mam pojęcia jaka tu jest drabinka, kto z kim, jak i dlaczego.

Jan Kowalski – Wszystko płynie.

Tony Hogański Na przykład ścieki. Takie jest to EWF za kadencji Felipe Castro - chaos.

Jan Kowalski – Dark Avenger czuwa nad przebiegiem turnieju.

Tony Hogański On jest fałszywy - to raz. Nawet jak na fałszywkę to jest gumowy - to dwa. Wierzysz komuś, kto chodzi ubrany w gumę?

Jan Kowalski – A Ludzik Michelin?

Tony Hogański Kolejny sponsor? Ale dzisiaj napieprzasz reklamami.


(Znajdujemy się w japońskiej szatni pełnej japońskich rzeczy, różnych malowideł, obrazków i dziwnych rzeczy wykonanych z papieru. Na środku pomieszczenia znajduje się figura lub rzeźba azjatyckiego smoka. Na podłodze siedzi Yoshihito Nabeshima i medytuje.)

Yoshihito Nabeshima Ach... smoki...

Głos Ten tylko o jednym.

Jak się okazuje w pomieszczeniu znajdują się także dwie towarzyszki księcia - Chiaki i jego małżonka Mitsuko.

Chiaki Chodźmy do kafeterii. Tu jest nudno.

Mitsuko A co jeśli przegapi swoją walkę? To już niedługo.

Chiaki Nie przegapi, on jest punktualny.

(Dwie Japonki uśmiechają się do siebie porozumiewawczo, po czym opuszczają szatnię. My robimy to samo.)


Tony Hogański Powrót Yoshihito Nabeshimy do czynnego wrestlingu jest jednym wielkim rozczarowaniem.

Jan Kowalski – Cóż poradzisz. Tak się po prostu stało.

Tony Hogański Szkoda gościa.


(Trafiamy do jednego z najbarwniejszych miejsc w historii Extreme Wrestling Federation. Tak, to biuro senatora Szakala. Jest tu wszystko, co być musi. Puszyste dywany, pamiątki z jego licznych wojaży i przygód, legitymacja partyjna z czasów komunizmu, strój do safari. Na biurku stoi paprotka. Za biurkiem siedzi senator Szakal. Wszyscy gotowi? Można zaczynać!)

Szakal Wezwałem go kurwa, a jego nie ma.

Jak na wezwanie drzwi otwierają się i do biura wkracza Bane.

Szakal Jesteś kurwa. (Spogląda na zegarek.) Trzy minuty spóźnienia. Co, trudno było trafić? Następnym razem Mumin z Mladenovem drogowskazy ustawią. Czekaj kurwa, opierdolę na szybko jakiś projekt. (Senator wyciąga z szuflady biurka kartkę i markera. Coś tam chwilę rysuje, nawet koloruje i po chwili pokazuje gotowe dzieło.) No i jak kurwa?

Bane Bardzo ładnie, ale nie ma potrzeby. Poradziłem sobie... kurwa. Drogowskaz zresztą był, zobacz. (Syn Anarchii wyciąga z kieszeni swój ultra-super-telefon i pokazuje mu zdjęcie.) Ogarniasz?

Szakal Zaskoczyli mnie kurwa. Podjęli własną inicjatywę bez moich sugestii. Gdyby kurwa Polska mogła jeszcze tak działać, to mógłbym być całkowicie rozluźniony. A tak, to kurwa wszystko na mojej łysej głowie. No, ale dosyć o mnie. (Senator wyraźnie relaksuje się.) Jesteśmy partnerami, opowiedz mi kurwa coś o sobie.

Bane Nie będę o niczym z tobą gadał.

Szakal (uśmiecha się po swojemu) Bojowy w tobie duch kurwa. Też w przedszkolu taki byłem, a to komunizm był wtedy jeszcze, więc nie tak łatwo kurwa było. Coś czuję, że się dogadamy. Ty podobno jesteś swojski chłop.

Bane Nie określiłbym siebie w ten sposób.

Syn Anarchii zaczyna przyglądać się wiszącym na ścianie pamiątkom z życia senatora. Jego uwagę zwróciły zdjęcia z afrykańskiego safari.

Bane Sam zabiłeś tę antylopę?

Szakal Gołymi rękoma kurwa! Najpierw jednak strzeliłem do niej z mojej łysej strzelby.

Bane No tak... wszystko jasne. Nie wiem, czemu ma służyć ta wizyta. Wiem, że starzy ludzie czują się samotni i lubią sobie porozmawiać, a to w tramwaju, a to w markecie. Słuchaj, ja już lepiej pójdę.

Szakal Czekaj kurwa, czekaj. Co się tak wyrywasz przed szereg? Stresujesz się? Do senatora kurwa przyszedłeś, nic ci tu nie grozi.

Bane Ja się nigdy nie stresuję i niczego się nie obawiam.

Łysy wstał zza swego biurka i chwycił za leżący nieopodal kij do golfa, który przewiesił sobie przez ramię.

Szakal Ja cię kurwa rozumiem. Jesteś młody, energiczny, sam chcesz wszystko robić. Znam to, sam byłem kiedyś kurwa młody, miałem wtedy dorodną łysą czuprynę. Stare czasy, ale słuchaj mnie kurwa.

Bane Słucham... kurwa.

Szakal Pasy mają być nasze kurwa. Ja cię w sumie nie bardzo znam, ot kurwa pałętasz się tu i tam, ale to jak ci nieznani posłowie w sejmie. Wiesz, że ich tam kurwa mają aż 460, a ilu ludzie w Polsce tak naprawdę znają? Maksymalnie pięćdziesiątkę i mówię to kurwa z pełnym optymizmem. Czym się zajmuje reszta ja się kurwa pytam, czym? Ja na przykład jestem znanym senatorem i mnie przedstawiać nie trzeba... a kim ty jesteś?

Bane Jestem Bane.

Szakal W PCW był taki jeden. Chodź przedstawię cię emerytom z PCW i PECW. Mam nowe hobby, mianowicie kurwa kolekcjonuję dziady. Mumin i Mladenov będą niedługo wiercić dziury w ścianach, żeby głowy mogły wleźć. Będą u mnie jak trofea myśliwskie. Wyobraź sobie ten widok kurwa - głowa Snake'a, Tommy'ego Paina, Juice'a, RAMa. Zależnie od nastroju będę ich sobie wymieniał. Dzisiaj włazi RAM, a jutro Jupiter, bo akurat wypadnie Dzień Świętego Patryka. (Puka się w czaszkę.) Ma się kurwa łysy łeb nie od parady.

Bane Nie znam ich.

Szakal Nikt ich już kurwa nie zna. To jest w tym piękne. Chodź, pokażę ci.

Łysy podchodzi do drzwi, naciska klamkę... a tam... świeże powietrze. Jak się okazuje biuro senatora Szakala znajdowało się w TIRze. Łysy i Bane wychodzą na parking, który oznaczony jest jako strefa wolna od standardu ISO666.

Szakal Trzymam ich tu kurwa.

Pojawiają się Mumin i Mladenov, którzy otwierają drzwi do jakiejś ciężarówki. Tam widać stłoczonych różnych starców, dziadów i ogólnie emerytów, którzy mają rzekomo być byłymi zawodnikami Polish Championship Wrestling albo Polish Extreme Championship Wrestling lub też zupełnie innych tworów.

Szakal Patrzcie kogo wam kurwa senator przyprowadził. To Bane!

Wśród weteranów rozlegają się szmery i szepty.

Szepty i szmery Bane? Bane? Ten Bane z PCW? Pierwszy Polish Champion?

Szepty i szmery Czas się go nie ima.

Szepty i szmery Jaki młody, jaki wysportowany.

Szepty i szmery Czy to nadal 1999 rok?

Szepty i szmery On trzyma formę, a my?

Szakal Dobra, koniec widzenia. Starczy wam.

Głos z oddali – Yo! Yo! Yo! Yo! Yo! Yo!

Szakal Oho, chyba Snake się kurwa obudził. (Zaczyna zamykać drzwi.) Wychodzimy, bo to dziwny człowiek jest. Wiesz jak kurwa ciężko go było złapać? Niby starzy są, a jacy kurwa żwawi! Uprzedzając pytanie, nie kurwa, nie łapałem ich w siatkę na motyle.

Bane Nie chciałem zadać takiego pytania.

Szakal Wszyscy kurwa chcieli.

Bane Nie obchodzi mnie ani Snake ani reszta tych dziadów.

Szakal On był nieuchwytny kurwa! Ale złapałem go!

Koniec spotkania z dziadami. Mumin i Mladenov zamykają drzwi do ciężarówki. Jak się okazuje senator dał tylko sygnał do ich zamknięcia, a jego asystenci społeczni dokończyli dzieła.

Szakal Rozumiesz kurwa jaki jest sens tej wycieczki?

Bane Szczerze mówiąc to mam to w dupie.

Szakal Jak będziesz kurwa frajerem to za dziesięć lat skończysz tak jak oni. W ciężarówce dla emerytów senatora Szakala. Zobacz jaki ja kurwa dobry jestem. Castro wyrzucił ich z domu starców, to rozpierzchli się po Wrocławiu i koczowali na ulicach jak syryjscy uchodźcy. Ja ich kurwa przygarnąłem i przytuliłem do mojej łysej piersi.

Bane Mam nadzieję, że mnie nie będziesz przytulał.

Szakal Nie. (Spogląda na niego z miną „Skąd kurwa takie pytanie?”.) Uważaj na tego dowcipnisia Bidama. Ja go znam, napoił mnie kiedyś jakąś paskudną kawą. Ty też miałeś z nim ostatnio jakieś przygody.

Bane Tak...

Szakal Będziemy kurwa dobrą drużyną. Wszak zadzwoniłeś na ostatniej gali na Telefon Zaufania Senatora Szakala, a to kurwa coś znaczy, to się kurwa liczy. (Spogląda na zegarek.) No dobra. Czas kurwa goni nas, a ja mam swoje sprawy do załatwienia, np. picie kurwa kawy. Trzymaj się kurwa z daleka od Bidama, żeby ci się czasem nic nie przytrafiło. Później musiałbym sam kurwa walczyć w turnieju, a wiesz ile to wymaga wysiłku? Ja już na starość nie lubię się kurwa pocić.

Bane Umiem sam o siebie zadbać. Nie potrzebuję twoich rad.

Były EWF Daemusin Champion odwraca się i odchodzi.

Szakal Jaki kurwa zadziorny. Może coś z niego jednak będzie.

(Może będzie, a może nie. Na razie wracamy na ring.)


Tony Hogański Brawo mistrzu!

Jan Kowalski – Dlaczego brawo? Co on takiego zrobił?

Tony Hogański Zaopiekował się paralitykami z PCW i PECW. Wyjaśnił Bane'owi na czym świat stoi. To wiele.

Jan Kowalski – Tak... aż dziwi mnie skąd u niego takie dobre serce.

Tony Hogański Mistrz Szakal ma wiele talentów.


(Wygląda na to, że Dark Avenger dorobił się swojego biura. Nie, nie jest ono gumowe ani zrobione z opon. To zwykłe biuro, ze zwykłym biurkiem, fotelem oraz krzesłami dla petentów. Takimi petentami są najwyraźniej Don Camillo i PepsiBosman, którzy przybyli do delegata do spraw turnieju by z nim porozmawiać.)

Don Camillo Uważamy, że nasza walka turniejowa jest bezsensowna.

Dark Avenger – Dlaczego?

PepsiBosman Ten Kevin Korn i John Christman. My już z nimi walczyliśmy i wygraliśmy.

Don Camillo Tak, wzięliśmy sprawy w swoje ręce. Po co męczyć się w trzeciej rundzie jak można wpaść na ring w rundzie drugiej...

PepsiBosman ... i od razu pokonać potencjalnych rywali. Wszystko legalnie, Shaman odklepał.

Dark Avenger (zamyślony) Tak... Shaman odklepał.

PepsiBosman Powinniśmy otrzymać bezpośrednio awans do rundy czwartej.

Dark Avenger – Przyznam, że jest problem z waszą walką. Kevin Korn wyszedł z hali i tyle go widzieli. Z waszych rywali mam więc do dyspozycji tylko Johna Christmana.

PepsiBosman No właśnie! Idealnie się składa. Nie ma rywala, po co się męczyć i robić walkę? Daj nam pan awans do następnej rundy.

Don Camillo To sprawiedliwe rozwiązanie.

Dark Avenger – Cóż, mam wątpliwości, co do tej sprawiedliwości. W rundzie drugiej pojawiliście się nielegalnie. Ja bardzo sobie cenię przestrzeganie zasad. Zawsze taki byłem.

Don Camillo Dlatego mamy dla pana delegata to...

Jak się okazuje na podłodze, obok nóg Włocha, stała sobie czarna, skórzana walizka. Camillo podniósł ją i położył na biurku.

Dark Avenger – Co to?

Don Camillo Prezent.

PepsiBosman By pan delegat spojrzał przychylnie na nasz wniosek.

Dark Avenger (zdenerwowany) Łapówka? Mnie, Dark Avengera przekupić chcieliście?!

Don Camillo Jaka tam znowu łapówka? To prezent.

Dark Avenger – To policzek w moją stroną! Uważajcie, bo polecą głowy! A teraz, wynocha. Będziecie walczyć i żadne łapówki tego nie zmienią.

Niepocieszeni Camillo i Bosman wstają i chcą wyjść. Avenger niespodziewanie chwyta za walizkę i ciska nią za nimi.

Dark Avenger – Nie zapomnijcie o tym!

(Camillo podnosi walizkę, której nic szczególnego się nie stało i wraz z Bosmanem wychodzą. Wracamy na ring.)


Jan Kowalski – Avenger jak zawsze sprawiedliwy.

Tony Hogański Trochę nerwowy.

Jan Kowalski – Przyznasz jednak, że sprawiedliwy.

Tony Hogański Przyznaję.

Jan Kowalski – Ciekawe, co było w środku walizki-prezentu?

Tony Hogański Ciepłe gumowe gacie na zimę.


(Czas na kolejną wizytę na zapleczu. Spotykamy tu Berenikę Martinez, szefową GRU w stylu wczesnego WCzK/GPU, przynajmniej jeśli chodzi o ubiór. Wraz z nią mamy niewątpliwą przyjemność widzieć trójkę czarnoskórych funkcjonariuszy GRU. Na ostatniej Wrestlepaloozie zostali oni przyjęci w szeregi pracowników federacji. Dla przypomnienia podamy ich imiona. Są to: funkcjonariusz Oli, funkcjonariusz Sade i funkcjonariusz Be.)

Berenika Martinez Prezydent Felipe Castro jest z was zadowolony.

Murzyn#1 Dziękujemy.

Murzyn#2 Staramy się jak możemy.

Berenika Martinez Macie bronić EWF wszystkimi dostępnymi środkami.

Murzyn#1 Byliśmy w Boko Haram, więc wiemy, co robić.

Murzyn#2 Jesteśmy nieustraszeni!

Murzyn#3 Nikt i nic nas nie powstrzyma!

Murzyn#2 Jesteśmy gotowi by rozrywać naszych wrogów na strzępy!

Berenika Martinez W takim razie musicie dobrze zabezpieczać turniej. Dla prezydenta Castro to bardzo prestiżowy projekt.

Murzyn#1 Niech żyje prezydent Castro!

Murzyn#3 Ku chwale EWF!

Berenika Martinez Podoba mi się wasze zaangażowanie. Rozejść się! Do pracy.

(Murzyni rozchodzą się, więc my także. Do pracy!)


Tony Hogański Murzyni, murzyni. Wszędzie ci murzyni.

Jan Kowalski – EWF jest otwarte na wszystkie narodowości. Cenimy sobie różnorodność i jesteśmy tolerancyjni.

Tony Hogański Tak, zatrudnijcie jeszcze Grodzkiego i Agatę Buzek do kolekcji.

Jan Kowalski – Pracujemy nad tym.


(Kolejna wizyta na zapleczu, to bliskie spotkanie z Franko the Butcherem i Helenką. Siedzą oni sobie w swojej spokojnej szatni i sprawiają wrażenie, że robią absolutnie nic.)

Helenka – Franko?

Franko – Tak? Tylko proszę, nie pytaj o zemstę.

Helenka – Dzisiaj też będziesz naparzał się z Jazzowskim?

Franko – Jeśli go spotkam. To przecież jeszcze nie koniec, to dopiero początek.

Helenka – A inni?

Franko – Jacy inni?

Helenka – Castro, Berenika...

Franko – W swoim czasie. Wszystko w swoim czasie.

Drzwi do szatni otwierają się z łoskotem i pojawia się Bidam. Także z łoskotem.

Bidam – Nie było kurczaków! Wyobrażacie sobie? Wszystkie okoliczne budki z kurczakami zamknięte! Jak to możliwe? To skandal!

Franko – Skandal...

Helenka – Skandal...

Bidam – Kupiłem chleb i przyprawę do kurczaka. Będę udawał, że to prawdziwy.

Franko (wstając) Idę się przejść.

Bidam – Tylko bez głupich numerów! Mamy turniej! To nie czas na zabawy z Jazzowskim.

Franko – Wiem przecież. Dzisiaj turniej jest najważniejszy.

Bidam – No i prawidłowo. Jak spotkasz jakiegoś kurczaka, to go złap dla mnie, ok?

Franko – Tak zrobię.

(Rzeźnik wychodzi, a my wraz z nim. Czas wracać na ring, bo przecież nie będziemy stali na korytarzu.)


Tony Hogański Franko i Bidam... czy obronią pasy... czy wygrają turniej?

Jan Kowalski – Rok temu stracili swoje pasy właśnie w czasie drużynowego turnieju.

Tony Hogański Czy historia się powtórzy?

Jan Kowalski – Dobre pytania sobie zadajemy.

Tony Hogański Budujemy napięcie. Czy są emocje?

Jan Kowalski – Są, a będzie ich więcej. Czas na kolejną walkę turniejową!



Letni turniej tag teamów 2, runda III
Fat Boy & Tugboat vs Yoshihito Nabeshima & Żubr



Rozbrzmiewa „Jedz co chcesz w wykonaniu Shazzy, Fat Boya, a także Tugboata (to specjalna wersja turniejowa tej piosenki) i spod FeliXtronu wyłaniają się wielkie grubasy, czyli Żubr i Yoshihito Nabeshima. Nie! Pomyłka! EWF sprawdza czujność czy ktoś w ogóle ogląda wejściówki. Na ring wchodzą oczywiście Fat Boy i Tugboat. Grubasy radośnie potrząsają brzuchami i co jakiś czas się nimi trącają. Publiczności się to podoba, bo to fajne grubasy są.
Następnie słychać śpiew Kermita Żaby i jego wyjącą pieśń „It's Not Easy Being Green”. Na arenie pojawiają się polski Żubr oraz japoński Yoshihito Nabeshima. Niewątpliwie stanowią ciekawe połączenie, co jeszcze bardziej podkreśla ich zielony theme song. Nie jest łatwo być zielonym. O tym dobrze wie Żubr, bo jak wiadomo puszcze w których żyją oryginalne żubry są zielone. Wie o tym także Yoshihito Nabeshima, gdyż zieleń była jednym z kolorów rodu Fujiwarów, a ci stracili na znaczeniu po ustanowieniu szogunatu, a tym samym ich barwy rodowe także. Mimo tych problemów z zielenią spokojnie wchodzą oni na ring, gdzie rozpoczynają lekko leniwe przygotowania do walki.

Tony Hogański Grubasy kontra narodowiec i Japończyk. Jakiś turniej komediowy urządzamy?

Jan Kowalski – Nie, dlaczego tak uważasz?

Tony Hogański Tak jakoś. Grubasy, Krzyżacy, a wcześniej w dark matchach jeszcze Syryjczycy, Mumin, Mladenov, WAMP i Ghul do kolekcji. Czy to wygląda poważnie?

Jan Kowalski – To pokaz wielkiej różnorodności EWF.

Tony Hogański Nawet multi-kulti w wykonaniu Felipe Castro jest chujowe.

Żubr jest na pewno przeciwnikiem polityki multi-kulti, bo to wielki polski patriota i duchowy potomek Romana Dmowskiego. Nabeshima jako japoński książę z pewnością wyznaję ideę czystości krwi, więc popierać takiej polityki też nie będzie. Fat Boy i Tugboat są poplecznikami Nasa Jazzowskiego i wspomagają go w procesie murzynizacji Polski, więc z nimi to wszystko jest możliwe. Arbitrem spotkania wyznaczony został Dark Sędzia, który poprowadzi je z mroczną dokładnością. Nie ma co przedłużać, walka się rozpoczyna! Dark Sędzia chyba zapomniał dokładnie wyjaśnić zasad walki, bo cała czwórka rzuca się na siebie. Na ringu panuje niesamowity chaos, każdy walczy z każdym, każdy wrestlerów atakuje kogo może i kto akurat nawinie się pod rękę dostaje po mordzie. Dominację zdobywają dość szybko Żubr i Nabeshima, to logiczne w końcu są w chwili obecnej o wiele bardziej klasowymi zawodnikami. Fat i Tug mieli wspaniałe kariery, ale to już praktycznie emeryci. Przewagę osiąga Nabeshima, panuje całkowity chaos, każdy z wrestlerów atakuje kogo może. Po chwili przewagę osiąga Jacobsen, który kolejno powala punchami najpierw Fat Boya, a następnie Tugboata. Upadki takich grubasów muszą powodować wielki huk, ring aż się trzęsie! Fat Boy to silny i potężny zawodnik, więc całkiem szybko wstaje przy pomocy jednego z narożników. To samo robi Tugboat, którego jednak powala Żubr. Dark Sędzia uspokaja sytuację. EWF Daemusin i Evolution Champion musi udać się poza obręb ring, a ten sam los spotyka też przebudzonego Fat Boya.

Jan Kowalski – Koniec chaosu. Sytuacja się uspokoiła.

Tony Hogański Co za walka Janku. Tu się może wydarzyć wszystko!

Jan Kowalski – Naprawdę?

Tony Hogański Ten turniej to strata czasu. Chcemy rozśmieszyć Ukraińców takimi walkami? Po co? Pocieszyć ich, że stracili Krym i wschodnią część kraju? Nie lepiej zrobić jakiś segment komediowy z Putinem? Efekt może być podobny.

Tugboat podnosi się, co przy jego wadze zawsze jest wyczynem. Niczym dziki barbarzyńca zaczyna uderzać się po brzuchu i wrzeszczeć coś w stronę byłego EWF Tag Team Champa. Wygląda to dość przerażająco, bo wygląda on bardzo groźnie. Być może przeraża to Ukraińców, którzy zasiedli na trybunach, ale na pewno nie jego przeciwnika. Dzielny Nabeshima jest tuż przy nim, wykonuje irish whip do przeciwległego narożnika, po czym sam się rozpędza i brutalnie atakuje Clotheslinem biednego grubasa. Ten jest jakby niezwyciężalny, bo mimo że oberwał to nadal ma w sobie siłę. Doprowadza się do porządku i niczym wielki słoń biegnie w stronę Japończyka. Cóż to za fenomenalna szarża! Niestety dla obywatela wyimaginowanej Burgundii Afrykańskiej szarża ta błyskawicznie się kończ. Potomek rodu Fujiwarów jak gdyby nigdy nic kopie Tugboata w brzuch! Ogromna ta masa zaczęła się rozlewać na wszystkie strony niczym galareta, ale cios poplecznikowi Nasa Jazzowskiego wyraźnie zaskoczył, bo po jego wykonaniu japoński książę od razu jest w stanie przejąć kontrolę. Szybko whipuje oponenta na liny, po czym chwyta rozpędzonego przeciwnika i wykonuje Press Slam. Przy takie wadze nie było to łatwe, prawdę mówiąc trzeba podziwiać Yoshihito, że był w stanie wykonać taką akcję. Zrobił to z wielkim trudem, ale mu się udało. Tugboat z łoskotem upada na ring. Nabeshima od razu pinuje.....1.......2.....przerywa Fat Boy!

Jan Kowalski – Bardzo interesująca walka.

Tony Hogański Mam nadzieję, że nie będzie długa. Tylko w takim przypadku mają one sens.

Jan Kowalski – To turniej Tony, czego się spodziewałeś?

Tony Hogański Ciasnego turnieju niczym arabska hurysa. Mniej walk, a więcej gwiazd. Castro przeszarżował z tą ilością walk. Połowa zawodników to jacyś pozoranci.

Jan Kowalski – To doskonała promocja europejskiego wrestlingu.

Nabeshima obrzuca pogardliwym wzrokiem Fat Boya, który ośmielił się mu przerwać. Grubas rzuca się na niego z punchami, ale Japończyk wszystko blokuje, sam odbija się o liny, po czym wyskakuje z Dropkickiem i efektownie trafia w galaretowaty brzuch grubasa. Szybko wstaje i zmienia się z Żubrem. Ostatni Sarmata momentalnie rusza na Fat Boya i powala go Clotheslinem. Były zawodnik PCW wstaje, ale Dark Sędzia informuje go, że nie jest legalnym zawodnikiem i musi się wycofać. Fat robi to dość niechętnie. Tymczasem Tugboat podnosi się, ale Żubr już czai się za jego plecami. Grubas obraca się, a Żubr pokazując, że on też potrafi wykonywać finezyjne akcje przypierdala mu potężne i efektowne Enziguri. Tugboat ma w sobie jeszcze dość energii. Podnosi się i od razu rzuca się do ataku.
Interesująca to taktyka, ale niestety obrywa on Clotheslinem od Żubra. Od razu wstaje, a EWF D-Evolution Champion chce powtórzyć tę skuteczną akcję sprzed kilkudziesięciu sekund. Tym razem jednak Tugboat odskakuje na bok, rozpędza się i zupełnie niespodziewanie wykonuje na przeciwniku Running Bulldoga! Pin.....1......kick out! Żubr jest chyba zirytowany, że dopuścił do takiej sytuacji. Szybko dochodzi do siebie, wstaje i zaczyna zasypywać rywala serią potężnych ciosów, kopniaków, punchów. Nawet chwyta rywala, wrzuca do narożnika, a po tradycyjnym rozpędzie serwuje mu Splasha.

Tony Hogański Jakby Żubr trochę przytył to mógłby dołączyć do drużyny grubasów.

Jan Kowalski – Trochę? Jest duży, ale do Tugboata i Fat Boya sporo mu jednak brakuje.

Tony Hogański Kochanego ciałka nigdy nie za wiele. Mówili tak Niemcy do żydów w obozach, po czym przerabiali ich tłuszcz na mydło.

Jan Kowalski – Rozbrajająca logika.

Tugboat pada jak rażony zatłuszczonym piorunem. Oby tylko zawału nie dostał, bo przy jego wadze takie wstrząsy są niebezpieczne dla zdrowia. Żubr pomaga mu wstać, po czym rzuca go o liny, a gdy rozkoszny grubas do niego wraca to od razu wykonuje rywalowi Speara. Imponująco to wyglądało, takie dwie góry cielska uderzające o matę!
EWF Daemusin i Evolution Champion szybko wstaje, po czym podnosi przeciwnika, a następnie wrzuca go wprost w narożnik. Niespodziewanie Tugboat bardzo szybko się stamtąd wydostaje, ale Żubr odpowiada kolejnym whipem, tym razem o liny. Wykonał go w sposób bardzo patriotyczny, gdzieniegdzie dojrzeć można było nawet orła, co na ziemi ukraińskiej może zostać uznane za prowokacje. Ostatniemu Sarmacie nie udaje mu się wykonać żadnej konkretnej akcji, dochodzi natomiast do zwarcia pomiędzy dwójką zawodników. Żubr sprawnie przesuwa się na bok, trzyma rywala, po czym wykonuje mu Poland Leg Sweep [Russian Leg Sweep]! Chce pinować, na ring wpada więc Fat Boy, ale obok niego jest już Yoshihito Nabeshima, który likwiduje grubasa imponującym Superkickiem. Żubr pinuje......1...........2.........3! (Zwycięzcami są: Żubr & Yoshihito Nabeshima! Awansują oni do IV rundy turnieju!)

Jan Kowalski – Ale walka!

Tony Hogański Gruba...

Jan Kowalski – Dyskryminujesz grubasów.

Tony Hogański Zauważyłeś, że Nabeshima wyraźnie utył?

Jan Kowalski – Nie dostrzegłem tego, ale uważam, że jest to możliwe.

Żubr świętuje zwycięstwo. Chce przybić piątkę z Nabeshimą, ale ten robi smutną minę, a do tego dodaje swoje melancholijne spojrzenie i po prostu opuszcza ring. EWF Daemusin i Evolution Champion nie ma więc wyjścia i robi to samo.

Tony Hogański Po zwłoki Tugboata i Fat Boya będzie musiał przyjechać dźwig.


(Dźwigu na razie nie mamy. Przeżywamy natomiast wycieczkę poza obręb hali. Lwowskimi ulicami kroczy senator Szakal z kijem golfowym. Zauważa budkę z kebabami. Z zainteresowaniem podchodzi do niej i zaczyna rozmowę z obsługą.)

Szakal Macie kurczaki, kurwa?

Ukraiński sprzedawca Niet.

Szakal Dlaczego?

Ukraiński sprzedawca Polecenie przyszło z góry. Naciski na wysokim politycznym szczeblu.

Szakal Ha-ha, bardzo kurwa dobrze! Ma się te wpływy polityczne. Uprzykrzymy temu Bidamowi życie. Żarty sobie będzie z nas kurwa robił! Nie z nami te numery! Nie z nami! (Senator wyciąga telefon, wystukuje numer i po chwili zaczyna szybką konwersację.) Halo, czy to Bane kurwa?

Głos Bane'a Nie, to po prostu Bane.

Szakal Widzisz kurwa. Ja swoje zrobiłem, ten dowcipniś Bidam nigdzie nie dostanie kurczaków. Ucz się od senatora, a może coś kurwa w EWF osiągniesz. Sam byś na to nie wpadł, nie?

Głos Bane'a Nie...

Szakal No to cześć kurwa. Pamiętaj, że mamy walkę niedługo.

Głos Bane'a Pamiętam.

Koniec rozmowy. Senator rusza dalej. Lwowskie uliczki są bardzo ładne, bo to ładne miasto jest. Nie przenosimy się od razu do hali, lecz na jakąś inną ulicę. Tam też znajduje się budka z fast-foodem czy jakimś innym szybkim ukraińskim żarciem. Różnica jest taka, że dwójka sprzedawców leży pobita, stoliki są powywracane, nawet jakiś klient dostał po mordzie. Po chodniku walają się pieczone kurczaki. Jak się okazuje sprawcą tego zamieszanie jest Bane, który napieprza sprzedawcę pięścią po mordzie.

Bane Rozumiesz?! Żadnych kurczaków!

Ukraiński sprzedawca Tak...

Bane W całym Lwowie! Macie je wycofać z oferty.

Ukraiński sprzedawca Rozumiem...

Bane Przekażesz kolegom-restauratorom?

Ukraiński sprzedawca Tak...

Bane Jak przyjdzie do was taki wesoły Mongoł, to nikt nie ma mu sprzedawać kurczaków. Zrozumiano kurwa? Niech pojeb cierpi.

Ukraiński sprzedawca Zrozumiano.

Bane (wyraźnie zadowolony z siebie) No!

Syn Anarchii wymierza sprzedawcy ostatni cios, więc ten osuwa się na chodnik.

Bane (uśmiecha się pod nosem) Naciski na politycznym szczeblu. A po chuj? Wszystko załatwi prawo pięści.

(Bardzo brutalne to prawo, szczególnie w wykonaniu Bane'a. Wracamy na ring.)


Jan Kowalski – To już wiemy dlaczego Bidam nigdzie nie dostał kurczaków.

Tony Hogański Bardzo mądra taktyka. To na pewno mistrz Szakal to wymyślił.

Jan Kowalski – Chyba Bane również wpadł na ten pomysł.

Tony Hogański Możliwe, ale to dobrze pomyślane. Bidam jest groźnym rywalem, którego słabym punktem jest nałogowe pożeranie kurczaków. Zabierz mu kurczaki, a jego możliwości spadają o dobre 20%.

Jan Kowalski – Zastanawiam się jak to wyliczyłeś.

Tony Hogański Równaniem Hogańskiego oczywiście.


(Przenosimy się do szatni specjalnej. Jest to bowiem zarazem szatnia jak i biuro prezesa Związku Wrestlerów Polskich. W pomieszczeniu spotykamy Nasa Jazzowskiego i jego czarującą małżonkę, Weronikę Passent.)

Weronika Passent Nas, po co nam był ten remoncik?

Nas Jazzowski Tak trzeba było zrobić, bo dzisiejsza Wrestlepalooza to gala specjalna.

Weronika Passent Wow, special event? A ja nawet na ściance nie byłam, czerwonego dywanu nie widziałam. (Fuknęła.) Nas! Tak nie można! Musisz mi o wszystkim wcześniej mówić, okejka? Ja jestem znana, muszę się odpowiednio przygotować.

Nas Jazzowski Nie było żadnej ścianki. Specjalna gala, bo turniej drużynowy.

Weronika Passent No jacha, ja wiem, sama w nim udział brałam i byłabym wygrała, gdyby nie twoje murzyniątka.

Nas Jazzowski Nie obwiniaj ich. Oni mają dobre intencje.

Weronika Passent Oni mają czarne myśli! Może my ich do NBA wyślemy? Mogłabym ich w luku bagażowym zabrać do Los Angeles.

Nas Jazzowski Murzyni zostają. Budują nam pałac.

Weronika Passent Nas, a kiedy poznam twojego kolegę?

Nas Jazzowski (zmieszany) Co? Ehm... jeszcze go nie ma.

Weronika Passent Ale lenia sobie znalazłeś. Mnie trzeba było brać... hihi, ale mi się powiedziało.

Nas Jazzowski Nie będę tego komentował.

Weronika Passent Słuchaj Nas, nie słyszałeś o kimś, kto ma smoka?

Nas Jazzowski Co? Jakiego znowu smoka?

Weronika Passent No, bo będzie casting do nowego sezonu „Gry o tron”, a ja robię karierę w Hollywood, więc chcę się tam zgłosić. No i czaisz bazę, że tam są smoki, nie? Przydałby mi się jakiś smok bym mogła poćwiczyć swoje kwestie i takie tam.

Nas Jazzowski Tak, no cóż, smok... w Bhutanie mają smoka.

Weronika Passent Tam, gdzie ślub braliśmy? A prawdziwego?

Nas Jazzowski No nie, na fladze i chyba w herbie mają.

Weronika Passent Czaisz Nas, że z tego serialu można się wiele nauczyć o tym jak ludzie kiedyś żyli, nie? No to ja potrzebuję smoka, bo chcę się też nauczyć.

Nas Jazzowski Porozmawiam o tym z naszymi murzynami.

Weronika Passent (zdecydowanie) Nie chcę czarnego smoka.

Nas Jazzowski Tak, no zobaczę. Wybacz Miley, muszę teraz iść na dyżur do swojego biura. Obowiązki prezesa Związku Wrestlerów Polskich wzywają.

Weronika Passent Spoksik, rób co musisz. Ja tu sobie posiedzę i oblukam fejsa.

(Nas znika za bocznymi drzwiami. Wracamy na ring.)


Tony Hogański Kolejne perypetie wesołego małżeństwa celebrytów.

Jan Kowalski – Chodzą słuchy, że Nas ma rzucić karierę wrestlerską i przejść na aktorstwo.

Tony Hogański Bzdury, dementuję je!

Jan Kowalski – Ty? W jaki sposób?

Tony Hogański Ja mogę wszystko! Był tylko jeden aktor w historii polskiego wrestlingu! Mistrz Szakal we własnej łysej osobie! Psy 3 to był film! Pewny polski kandydat do Oscara. Wygrałby w swej kategorii, gdyby nie machloje w Hollywood. Oni tam nie są uczciwi.

Jan Kowalski (zadumany) A kto jest?

Tony Hogański Apoloniusz Tajner zablokował ten sukces ze swoim bratem bliźniakiem Jerzym Engelem. To były czasy sukcesów Małysza i Olisadebe i oni nie chcieli by mistrz Szakal ich przyćmił. Dogadali się więc z Kazimierzem Kutzem, Lwem Rywinem i Michałem Fajbusiewiczem i przy wsparciu swojego amerykańskiego agenta Denzela Washingtona wszystko zablokowali. To był szalenie skomplikowany spisek!


(Kolejna wycieczka na korytarz to spotkanie z PepsiBosmanem i Don Camillo. Włoski mafiozo dzierży w swej dłoni walizkę, którą próbował sprawić by Dark Avenger spojrzał na ich prośbę przychylniej.)

PepsiBosman Słuchaj... co właściwie jest w tej walizce?

Don Camillo Spójrz.

Włoch otwiera walizkę, a tam nic, niczego nie ma, żadnej zawartości... jest ona pusta.

PepsiBosman Co? Dlaczego?

Don Camillo Zagrałem va banque.

PepsiBosman A jakby się obraził, że nic nie dostał?

Don Camillo To co? Poskarżyłby się publicznie, że przyjął łapówkę? Nie, na pewno nie. Zaryzykowałem, nie udało się. Tak działa włoska mafia. Ty byś dał butelkę pepsi, nie?

PepsiBosman Nie, pepsi jest tylko moje. Tylko moje usta są godne spijać napój bogów. Nie rozdaję go przypadkowym osobom.

Don Camillo Tak... dziwny jesteś... ale drużynę tworzymy dobrą.

PepsiBosman Próbowaliśmy, nie udało się. Trzeba będzie samemu wziąć sprawy w swoje ręce.

Don Camillo Zajdziemy daleko w turnieju. Do tego mam jeszcze plan B, który w razie czego mogę wdrożyć.

PepsiBosman Kolejny mafijny plan?

Don Camillo Tak...

(Mafijne plany zostawmy połączeniu Italia+pepsi i przenieśmy się na ring.)


Tony Hogański Faktycznie, ciekawa to drużyna.

Jan Kowalski – Interesujące połączenie. To spore talenty, a EWF wiąże sobie z nimi wielkie nadzieje.

Tony Hogański Tak... jak z wszystkimi młodzikami, a potem wychodzi, co wychodzi.

Jan Kowalski – To przecież nie nasza wina. To im czegoś brakuje.

Tony Hogański Racja. EWF daje im szansę, a oni jej nie wykorzystują.

Jan Kowalski – Miejmy nadzieję, że z PepsiBosmanem i Don Camillo będzie inaczej. Jak na razie ich kariery przeżywają zrównoważony wzrost.

Tony Hogański Zrównoważony wzrost... ty chyba na jakimś szkoleniu w Brukseli ostatnio byłeś.


(Czas powrócić na zaplecze. Jak wiemy w EWF panuje polityka różnorodności, a więc przechadzają się tu murzyńskie bandy. Większość służy Nasowi Jazzowskiemu jako czarnemu panu wszystkich czarnych, czwórka SR-Crazy'emu w ramach stażu, który będzie dla nich ciekawym wpisem do CV, a trójka znalazła zatrudnienie w GRU. To właśnie oni! Funkcjonariusz Oli, funkcjonariusz Sade i funkcjonariusz Be! Ubrani w tradycyjne stroje GRU prezentują się bardzo mroczno i poważnie.)

Funkcjonariusz Sade Ale tu fajnie.

Funkcjonariusz Oli Dobrą robotę zgarnęliśmy. Złapaliśmy proroka Mahometa za nogi.

Funkcjonariusz Be Bluźnisz bracie. Powinniśmy odciąć ci głowę i przejąć twoje kozy.

Murzyni uśmiechają się do siebie porozumiewawczo.

Funkcjonariusz Oli No co ty? Islam to religia pokoju.

Funkcjonariusz Sade Szkoda tylko, że nie będziemy jednak brali udziału w odbudowie Pałacu Saskiego.

Funkcjonariusz Be Będzie mi brakowało krzyków pani Weroniki Habibi. Rzucała w nas zawsze różnymi przedmiotami, czasem nawet jedzeniem. W Afryce tak dobrze nas nie karmiono.

Funkcjonariusz Sade Myślę, że w głębi duszy nas lubiła.

Nagle za ich plecami odzywa się głos.

Głos Ale ja was nie lubię.

Murzyni odwracają się. Dramatyczny najazd kamery... i naszym oczom ukazuje się Franko. W ręku dzierży łańcuch.

Franko To podobno wy byliście najaktywniejszymi terrorystami w czasie Kwietniowej Anarchii VII. Godzina sprawiedliwości wybiła, ale to nie muezin wzywa was na modlitwę...

Mężczyźni robią wielkie, czarne oczy i z jakiegoś powodu w tle gra przebój Iwana z Delfinem dotyczący właśnie czarnych oczu. W rytm muzyki, w zwolnionym tempie Franko zaczyna masakrowanie murzynów. Krew tryska na około, słychać wrzaski ubijanych islamistów. W końcu trójka padła nieżywa w morzu własnej krwi.

Franko (ocierając krew ze swej twarzy) Nie spocznę dopóki ostatni jazzowski murzyn nie zostanie z Polski wyrzucony.

(Koniec wycieczki. Wracamy na ring.)


Tony Hogański Tak jest! Wyrzucić wszystkich islamistów z EWF!

Jan Kowalski – Sandman też wspierał islam.

Tony Hogański Nigdy mu nie wybaczę zdobycia Konstantynopola w 1453 roku.

Jan Kowalski – Podobno Sandman urodził się w Republice Rzymskiej za czasów dyktatury Sulli.

Tony Hogański Nie możemy tego wykluczyć.



Letni turniej tag teamów 2, runda III
Szakal & Bane vs Polla Kinzler & MaxiMasterMistrz



Na arenie rozbrzmiewa pieśń Jacka Kaczmarskiego „Rejtan, czyli raport ambasadora”. Bardzo poważna i polityczna pieśń, a więc walka będzie też polityczna. Spod FeliXtronu wychodzi senator Szakal z kijem do golfa. Jest sam, nikt mu nie towarzyszy. Ukraińcy nie reagują na niego wcale, bo polski polityk to dla nich podejrzana sprawa, może będzie chciał Lwów zabrać? Polska część widowni wybucha radością. Senator spokojnie dociera na ring. Piosenka kończy się i dopiero wtedy na arenie pojawia się Bane. W ciszy i skupieniu wchodzi na ring.
Większość spodziewa się, że skoro już za chwilę walczyć będzie Polla Kinzler, to usłyszymy piosenkę w jej wykonaniu. Nic bardziej mylnego, ale koszmar dla naszych uszu jednak nastanie. Koszmarem tym będzie Rebecca Black, a śpiewać będzie ona porywającą i jakże mądrą piosenkę o tytule „Friday”. Przy antyrytmach tej pieśni na arenie pojawiają się Polla Kinzler i MaxiMasterMistrz. Oglądanie ich w ringu będzie czystą poezją z czasów wczesnej, stalinowskiej Szymborskiej.

Tony Hogański Wreszcie jakaś porządna walka! Mistrz Szakal w akcji! On będzie górował nad uczestnikami tej walki.

Jan Kowalski – Trzeba przyznać, że jest to chyba najlepiej obsadzona walka trzeciej rundy turnieju. Szakal, Bane, do tego utalentowana Polla Kinzler i zawsze zabójczy MaxiMasterMistrz.

Tony Hogański Brałeś coś dzisiaj razem z Castro? Zabójcza Kinzler? Ile walk wygrało to coś? Jedną na jakimś arabskim wypiżdżajewie, a na Wrestlepaloozach przegrywa wszystko. Zawsze zabójczy MaxiMasterMistrz? Zabójcza to jest jego nieudolność. Dla takich jak on w EWF nie powinno być miejsca.

Jan Kowalski – Powinieneś okazać więcej zrozumienia.

Tony Hogański Zamknęliście dom pomocy weteranom polskiego wrestlingu pod pretekstem, że powinni się usamodzielnić, a w federacji trzymacie takie pokraki jak Maxi i Kinzler. Gdzie tu logika?

Logiki w Extreme Wrestling Federation nie odnajdziemy, tak już jest od 2001 roku. Pojedynek sędziować będzie Lech Grudziński. Informuje on zawodników o zasadach walki, a gdy ci wszystko zrozumieli, daje sygnał do rozpoczęcia walki. Widowisko zainaugurują Szakal i MaxiMasterMistrz. MMM od razu rzuca się na senatora, ale ten likwiduje go łysym Clotheslinem. Master pada na matę, od razu wstaje, dopada do rywala, ale ten whipuje go o liny, a gdy pełen dzikiego rozpędu wraca do przeciwnika ten nachyla się i w konsekwencji serwuje rywalowi Back Body Drop. Szakal podnosi przeciwnika, po czym zaczyna atakować się pojedynczymi punchami, ostre to ciosy, pełne senatorskiej energii i skurwysyństwa. Po kilku punchach przyszedł czas na coś innego. Senator kopie Mastera w brzuch. Uderzenie to było na tyle silne, że ten pod wpływem uderzenia cofa się do narożnika. Szakal dokłada jeszcze jedno uderzenie, po czym whipuje oponenta o przeciwległe liny, a następnie powala potężnym Clotheslinem. Tego typu akcje są zawsze potężne, nie ma innej możliwości. Triple M dość szybko wstaje i rzuca się na senatora. Rozpoczyna się ostry brawl między dwójką zawodników, ale nie oszukujmy się - czy naprawdę MMM jest w stanie zagrozić Szakalowi? Wymiana ciosów trwa chwilkę, jednak żaden z wrestlerów nie osiąga przewagi. To dość dziwne, ale Szakal chyba wyraźnie nie ma ochoty na przejęcie inicjatywy. Sprawia to, że zachęcony do działania Maxi próbuje powalić przeciwnika zawsze skutecznym Clotheslinem, ale Łysy błyskawicznie unika ciosu. W brawurowy i dość finezyjny sposób przechodzi zza plecy oponenta gdzie mocno uderza rywala w łydkę, pod wpływem uderzenia wrestler pada na kolana, a Szakal chwyta go i wykonuje mu Piledrivera!

Tony Hogański Mistrz Szakal prezentuje się wspaniale.

Jan Kowalski – Według ciebie on zawsze prezentuje się wspaniale. Nie jesteś w ogóle obiektywny.

Tony Hogański Obiektywny? Ja nie muszę, nigdy nie udawałem, że jestem. Ty to co innego, zawsze chciałeś być świetnym komentatorem.

Jan Kowalski – Chcę być po prostu profesjonalistą w swoim fachu.

Tony Hogański To nie wspierałbyś tej kanalii Castro.

MaxiMasterMistrz leży zupełnie rozwalony i zniszczony. Piledrivery w wykonaniu Szakala są zawsze niszczące. Niespodziewanie na ring wpada Polla Kinzler, która atakuje Szakala! Uderza go kilkukrotnie pięściami w plecy, po czym dobija Samoan Dropem. Bane protestuje, a Lech Grudziński wyrzuca austriackiego zawodnika poza obręb lin. MaxiMasterMistrz podnosi się, widzi powalonego szczecińskiego senatora i z ochotą rumuńskiego pedofila chce go pinować.....1.....kick out! Szakal chyba po łysemu się zdziwił, że Triple M chciał go tak potraktować, bo zmarszczył brwi, a następnie chwycił rywala, który dziwnym trafem akurat znajdował się w pobliżu, po czym wykonał mu Belly to Belly Suplex! Od razu przeszedł do pinu.....1.......2......przerywa Polla Kinzler! Łysy rozdrażniony trzaska austriacką diwę z brodą w ryj, po czym zwraca się w kierunku Bane'a i dokonuje zmiany. Polla ewakuuje się poza ring, ale MMM czołga się za nią i też dokonuje zmiany. Dojdzie więc do walki między Kinzlerówną a Bane'm. Obaj zawodnicy zaczynają krążyć po ringu. Podchody te nie trwają długo, bo Polla Kinzler odbija się od lin, od razu próbuje powalić przeciwnika zawsze skutecznym Clotheslinem, ale Bane unika ciosu. Kinzlerowa odbija się po raz kolejny od lin, wraca do swego rywala, robi zamach, jednakże Bane bez absolutnie żadnego wysiłku kopie swego oponenta - lub oponentkę, jak zwał tak zwał - w brzuch i jesteśmy świadkami efektownego T-Bone Suplexa.

Jan Kowalski – Bane przejął pałeczkę. Walka zupełnie zmieni teraz swoje oblicze. Polla Kinzler to znacznie bardziej wymagająca rywalka.

Tony Hogański Po Dżihadzie wydawałoby się, że tak... ale ostatnie występy świadczą o tym, że jest tym, czym jest.

Jan Kowalski – Czyli?

Tony Hogański Pokraką z brodą.

Aż taką pokraką to chyba jednak nie jest, bo po brutalnym T-Bone Supleksie była w stanie podnieść się bardzo szybko. Rusza na Bane'a, ale obrywa Clotheslinem po ryju. Ten od razu podnosi Kinzlerównę i wykonuje jej Spinebustera. Ponownie podnosi swego przeciwnika, tym razem za pomocą irish whipa wrzucą ją do narożnika. Bane nie traci czasu, wyraźnie chyba drażni go fakt, że musi brać udział w tak nieistotnej walce. Syn Anarchii rozpędza się, po czym skacze na Pollę ze Splashem! Zwyciężczyni Eurowizji niespodziewanie odskakuje na bok i były EWF Daemusin Champion rozbija się na słupku narożnika! Nie spodziewał się biedaczyna chyba takiego obrotu sytuacji. Szybko wydostaje się z narożnika i chwiejnym krokiem stara się przemieścić w centralną część ringu. Polla znów wkracza do akcji! Odbiła się o lin i próbuje Dropkicka... ale Bane jest szybszy, bo odsuwa się na bok i Austriaczka z łoskotem upada na matę. Bane z furią podnosi ją i wbija do narożnika. Tam zaczyna atakować Kinzler brutalną serią kopnięć i uderzeń w podbrzusze. Nie są to przyjemne ciosy, ale najprawdopodobniej Polla nie ma jajników, tylko brodę i w ogóle udaje. Uderzenia są potężne, kopniaki, chopsy, punche, spadają na całe ciało austriackiego zawodnika. Syn Anarchii nie lituje się nad rywalem, on go po prostu masakruje niczym Korwin lewaków. Polla w opałach! Rozpaczliwie próbuje kontratakować i w końcu udaje jej się odepchnąć od siebie pogrążonego w szaleństwie brutalności Bane'a. Doprowadza do zwarcia z rywalem... ten potężnie uderza ją w szczękę, po czym wykonuje Blast of Anarchy [Rockbottom]! Pin.......1........2.......3! (Zwycięzcami są: Bane & Szakal! Awansują oni do IV rundy turnieju!)

Tony Hogański Brawo! Brawo! Takie walki to ja lubię!

Jan Kowalski – Szakal i Bane zdominowali rywali i awansowali do rundy półfinałowej.

Tony Hogański Mistrz Szakal na dobrej drodze do wywalczenia drużynowego mistrzostwa.

Bane zupełnie ignoruje Szakala i opuszcza ring. Szakal będzie twierdził, że to on zignorował Bane'a, ale to szczegóły. MaxiMasterMistrz nie wie co się stało, chyba zapomniał o tym, że istnieje możliwość wpadnięcia na ring i przerwania liczenia. No chyba, że jest półdebilem, wtedy trudno mu przeprowadzać bardziej skomplikowane procesy myślowe. Polla leży rozwalona i nie rusza się. Triple M klęka nad nią i prosi o autograf, bo prywatnie jest wielkim fanem, ale nie uzyskuje odpowiedzi.

Jan Kowalski – Co dalej z karierą Polli Kinzler?

Tony Hogański Skończyła się nim się rozpoczęła. Tak to bywa w EWF.


(Jesteśmy na zapleczu, gdzie jest barwnie, a nawet bardzo. Znaleźliśmy się w dekadenckiej szatni największego magnata Extreme Wrestling Federation, czyli u SR-Crazy'ego. Do pomieszczenia wkraczają właśnie Crazy w towarzystwie całej swojej kolorowej bandy, która nie mieści się już w kadrze. Na szczęście EWF ich nie opłaca, bo byśmy zbankrutowali.)

SR-Crazy Widzieliście moją walkę? Nawet butów nie zmieniłem, a pozamiatałem rywali.

Smela Mentor był wystrzałowy jak kałasznikow na czeczeńskim weselu.

SR-Crazy No dobra. Zrobię teraz coś dla moich stażystów. Okażę zainteresowanie ich dziełem. Podajcie mi złotą biografię Dark Avengera.

Węgierski towarzysz EWF World Champa podchodzi do miejsca, gdzie ceremonialnie złożono drogocenną księgę, ale jest ono puste.

Miszka Zniknęła.

SR-Crazy (z wyraźnym zainteresowaniem) Czy to była magiczna księga?

Miszka Nie.

SR-Crazy To nie mogła tak sobie po prostu zniknąć. Poszukajcie jej dobrze.

Wszyscy rzucają się do poszukiwań, a Crazy przygląda się wszystkiemu z magnacką czułością. Nagle, bo przecież w EWF wszystko dzieje się nagle, za drzwiami toalety słychać dźwięk spłukiwanej wody. Po chwili wyłania się stamtąd Vaclav.

Vaclav Niby taki z ciebie dekadent, a papieru w kiblu nie masz. Musiałem sobie jakoś radzić.

Mecenas Ekstremy rzuca pod nogi World Champa resztki złotej edycji biografii Dark Avengera. Wszystko jest rozdarte, Wróg Ludu wykorzystał chyba połowę opasłego tomiszcza, a drugą porozdzierał i jeszcze dorobił na zdjęciach Avengera gumowe wąsy i dodał inne obsceniczne rysunki.

Vaclav Widzimy się w kolejnej rundzie. (Wskazuje na toaletę.) Lepiej tam przez jakiś czas nie wchodźcie.

Po tych słowach, nieniepokojony przez nikogo, Vaclav opuszcza szatnię.

SR-Crazy Co tu zaszło?

Miszka Nie ma już księgi.

Murzyni zaczynają szlochać, bo bardzo się starali przy produkcji księgi.

Dobry Czech Honza Może mu przypierdolimy?

SR-Crazy Nie, nie, nie. Mamy turniej na głowie, nie będziemy się osłabiać. Na następnej gali czeka nas walka, więc wtedy się z nim rozliczymy. Na razie niech się sam nurza w swojej obrzydliwości. Nie będziemy reagować na te prowokacje.

(Słowa EWF World Champa wydają się być słuszne. Tymczasem czas wracać na ring.)


Tony Hogański Co to za obrzydliwa kreatura!

Jan Kowalski – Crazy?

Tony Hogański (zdziwiony) Co?

Jan Kowalski – Żartuję Tony. Wiem przecież o kim mówisz, ale nie mam pojęcia dlaczego tak się poddajesz emocjom. Wiesz przecież, że to tylko Vaclav...

Tony Hogański Do czego on będzie się w stanie jeszcze posunąć?

Jan Kowalski – Do wszystkiego.

Tony Hogański Niestety obawiam się, że możesz mieć rację. On wyruchałby nawet kapitana Żbika. (Zadumał się.) W sumie może i dobrze, to był komuch z Milicji Obywatelskiej.


(Trafiamy do kwatery głównej Armii Prus Wschodnich. Trwa tu wielka narada, bo pruskie narady są z definicji zawsze wielkie. Rzecz jasna przewodzi im jedyny w swoim rodzaju feldmarszałek SeBa. W pomieszczeniu znajduje się także jego kuzyn, zaufany doradca i kwatermistrz Mati.)

SeBa Ziomek, nie możemy tego dzisiaj spierdolić.

Mati Ale jak możemy walczyć w drużynie z tym lewakiem? On na pewno popiera gender!

SeBa (zaciska pięści) To gender... ta przeklęta ideologia, którą król Korwin tyle razy zmasakrował ma się ciągle dobrze. Jak to możliwe? (Feldmarszałek robi zatroskaną minę.) Ten Franz, on na pewno przywiózł tego wirusa z Belgii. Jaka szkoda, że dzisiaj jednak musimy z nim współpracować, bo to turniej, a w turnieju liczą się pasy. Chcę zajść do finału ziomek.

Mati Ten turniej to ważna sprawa, a ja wiem feldmarszałku, że ostatnio zawodziłem cię. Muszę przyznać, że nie byłem w stanie sprostać wszystkim obowiązkom. Poprosiłem więc o wsparcie. Składam wniosek o powołanie nowego rekruta.

SeBa Wsparcie? Jakie wsparcie? Bez konsultacji z feldmarszałkiem? Czy widzę swój podpis na jakiejkolwiek nowej nominacji? (Szuka swojego podpisu tu i ówdzie, ale nie znajduje.)

Mati Kieruję też biurem werbunkowym naszej armii, gdyby feldmarszałek zapomniał. Nic nie dzieje się bez konsultacji, bo chciałbym rekomendować feldmarszałkowi nowego szefa sztabu generalnego.

SeBa Mianowicie?

Mati Kuzyna Adiego.

SeBa Co? On tu jest?

Najwidoczniej jest, bo rozlega się pukanie do drzwi, a po chwili do kwatery głównej wkracza młody człowiek, ubrany w pseudo-elegancki garnitur z jakiegoś marketu. To taki typ garnituru, który młody człowiek ubiera od czasów szkoły średniej aż do końca studiów.

Adi Seba, Mati. Witajcie kuzyni.

Mati Potrzebujemy mądrej głowy w naszej armii, a Adi jako jedyny w rodzinie skończył uniwersytet.

Adi I to nie byle jaki, bo dawną WSHNiD w Poznaniu.

SeBa Wshnid? (Wypowiedział to jednym ciągiem, a nie jako skrót.) Brzmi jak nazwa broni biologicznej, którą moglibyśmy zrzucić na Litwę by odzyskać Memel dla Prus Wschodnich.

Mati i Adi (razem) Memel?

SeBa No Kłajpedę. (Spogląda groźnie na swoich kuzynów.) Co wy nie czytanie ulotek propagandowych ziomki?

Sądząc po minach wygląda na to, że Mati i Adi rzeczonych ulotek nie tylko nie czytali, ale nawet nie wiedzieli o ich istnieniu.

SeBa No nie wiem. Adi... my z Miejskiej Górki, a ty z Ostrobudek.

Adi Przecież zawsze mogłem być z Niemarzyna albo Karolinek.

SeBa Racja, spoko.

Adi Poza tym chciałem zauważyć, że Wyższa Szkoła Nauk Humanistycznych i Dziennikarstwa w Poznaniu nie nazywa się już tak. Teraz to elitarne Collegium Da Vinci, którego od niedawna jestem dumnym absolwentem.

SeBa Nie potrzeba nam w armii intelektualistów.

Adi No co ty, Sebek.

Mati aż syknął. Feldmarszałek zrobił zdziwioną minę.

SeBa Kto?

Mati Do feldmarszałka należy zwracać się per feldmarszałek.

Adi Per co? To jakiś pruski fax? Ajfona nie macie albo chociaż jakiegoś samsunga?

SeBa On naprawdę skończył studia?

Adi Ja tak, a wy nie, bo tylko żłopiecie browarki i bawicie się w Prusy. Rodzina niby dumna, że kuzyn Seba robi karierę i jest gwiazdą telewizji, ale wszyscy widzą wasze ostatnie niepowodzenia. Powinniście zacząć stosować się do najnowszych praw marketingu, pijaru i fizjologii sportowej. Byłem raz na poznańskim AWF-ie to wam w tym wszystkim pomogę. Format Armii Prus Wschodnich zaczyna się powoli wyczerpywać. Wy nadal tkwicie w Wehrmachcie, a tu trzeba robić Bundeswehrę.

SeBa O czym ty do mnie rozmawiasz? Co to za niemieckie słowa?

Adi Trzeba się unowocześniać i iść z duchem czasu.

SeBa Idziemy z duchem króla Korwina.

Adi To jest już pozytywna zmiana, ale Armia Prus Wschodnich to zmurszała, militarystyczna instytucja.

SeBa Jak armia może być niemilitarystyczna, ziomek?

Adi Może. Oczywiście, że może, bo nad wszystkim można popracować. Tego uczono mnie na zajęciach z kulturoznawstwa, więc znam wiele kultur. Wasza kultura nadaje się do transformacji. Podkreślam transformacji, a więc spokojnej i ewolucyjnej zmiany. Tu nie potrzeba rewolucji, lecz zmian, które sprawią, że wejdziecie w XXI wiek.

SeBa Nasza armia powstała w XXI wieku.

Mati Feldmarszałek się czepia, a Adi faktycznie może nam pomóc. Ma wykształcenie, więc łeb nie od parady, a te nasze łby?

SeBa Może rzeczywiście przez te wszystkie browarki i ciosy z dyńki nasze mózgi nie pracują już na tak wysokich obrotach jak kiedyś. Dobra Adi, dam ci szansę i podpiszę twoją nominację. Będziesz szefem sztabu generalnego w randze kapitana.

Adi Tylko kapitana? Ja mam wyższe wykształcenie!

SeBa Nie możesz mieć wyższego stopnia niż Mati, a on jest kapitanem dopiero od 1 stycznia tego roku. Mati, masz też awans, od dzisiaj mianuję cię majorem.

Mati Dziękuję feldmarszałku! Dziękuję! Tyle lat pracy i kolejny awans! Trzeba będzie nowy mundur galowy kupić.

SeBa No dobra. To niech teraz mi sztab generalny opracuje plan zawojowania turnieju i przechytrzenia Franza.

Adi Biorę się do pracy!

(Jak powiedział tak pewnie będzie. Armia Prus Wschodnich bierze się do pracy, a my wracamy na ring.)


Jan Kowalski – Armia Prus Wschodnich się rozrasta.

Tony Hogański Bardzo dobrze, bo ostatnio się jej nie wiedzie. Wprawdzie SeBa był EWF Daemusin Champem, ale bardzo krótko. Może faktycznie potrzeba im reform.

Jan Kowalski – Jakby Kraven był przy władzy to by ich przerobił na Armię Obwodu Kaliningradzkiego.

Tony Hogański To niesprawiedliwe oskarżenie.

Jan Kowalski (sprawdza swój pokładowy komputer) Dark Avenger właśnie ogłosił na twitterze, że w nadchodzącej walce partnerem Johna Christmana będzie Esespe.

Tony Hogański Przeciętny fan zada sobie w tej chwili pytanie „Co to za łamaga?”, ale my wiemy, że to nie jest łamaga, bo to jeden z najgorszych zawodników w historii naszej federacji.

Jan Kowalski – On jest po prostu niespełniony.

Tony Hogański Niespełnione to są obietnice polskich polityków, a Esespe to debil do kwadratu skrzyżowany z tańczącym karłem.


(Czas na wizytę zakulisową. Znaleźliśmy się w szatni dość małej, przynajmniej w porównaniu do tych należących do gwiazd największego formatu. Tym większe zdziwienie, że w pomieszczeniu tym zakwaterowany został nie kto inny jak Tool. Dwukrotny EWF World Champion rozkłada swoje rzeczy, a że nie ma ich za wiele, to proces ten szybko zostaje zakończony. Phantom siada na kanapie, a przez boczne drzwi wkracza Nas Jazzowski. Ot, zsynchronizowali się.)

Tool Nas...

Nas Jazzowski (z uśmiechem) Jesteś, witaj, witaj! Jak ci się podoba nasza szatnia?

Tool Trochę mała jak na dwie osoby. (Rozgląda się.) Czyżby standardy EWF spadły?

Nas Jazzowski No wiesz... jest nowa władza, która chce skończyć z dekadenckim imperializmem poprzednich reżimów.

Tool Tak... gdzieś już to słyszałem. Oni zawsze chcą coś zmieniać, jakieś nowości wprowadzać, odcinać się od wcześniejszych epok, wprowadzać sprawiedliwość w federacji, moralność i takie pierdoły. Nikomu się nigdy nie udało.

Nas Jazzowski Nie znam się na tym, ale cieszę się więc, że mam cię po swojej stronie.

Tool Mogłeś mieć Vaclava.

Nas Jazzowski Jebał go pies.

Tool Obawiam się, że w przypadku Vaclava może być odwrotnie.

Zza ściany słychać nagle kobiecy głos.

Głos zza ściany Nas! Nas! Pracujesz?

Tool Kto to?

Nas Jazzowski Że niby co?

Głos zza ściany Nas! No weź Nas! (Chwila przerwy.) Chyba faktycznie pracuje, nie będę mu przeszkadzać.

Tool Kto to był?

Nas Jazzowski Nie mam pojęcia o czym mówisz. To pewnie telewizor w szatni obok.

Tool Słuchaj, skoro już wróciłem na tę jedną i jedyną galę, to musimy się przygotować. Turniej drużynowy to ciekawa sprawa, a ja nie chcę tego spieprzyć. Jestem niby emerytem, ale od czasu do czasu odzywa się we mnie wola rzucenia obecnego życia w pizdu i powrotu do EWF.

Nas Jazzowski Rozumiem.

Tool Niczego nie rozumiesz, bo jeszcze nie wygrałeś World title. Z kim walczymy?

Nas Jazzowski Z Franzem i SeBą.

Tool Opracujmy plan akcji.

Nas Jazzowski (zdziwiony) Na Franza i SeBę?

Tool Widzisz, dlatego właśnie nie zostałeś jeszcze mistrzem świata. Podchodzisz do wszystkiego z takim lekceważeniem. Co mi tam Franz, co tam SeBa, co Franko, Vaclav i całe EWF. Tak się tu pasów nie wygrywa. Popatrz na Franko, on podobno wszystko planuje od początku do końca. A ty?

Nas Jazzowski Ja odbuduję Pałac Saski w Warszawie.

Tool No to będziesz miał pałac, a Franko będzie EWF World Champem. Wspomnisz jeszcze kiedyś moje słowa.

Głos zza ściany Nas!

Nas Jazzowski Za chwilę przyjdę, dobrze? Muszę wyłączyć ten telewizor.

Tool Słusznie.

(Słusznie jest też wrócić do naszych komentatorów.)


Jan Kowalski – Tool i Nas Jazzowski. Jeszcze miesiąc temu nikt nie spodziewałby się takiego połączenia, a tu niespodzianka. Powrót Toola, przymierze z Jazzowskim i wspólna walka w turnieju.

Tony Hogański To z pewnością jedni z faworytów do zwycięstwa. (Myśli chwilę.) Chociaż oczywiście będą musieli ustąpić mistrzowi Szakalowi. On zostawi w pokonanym polu każdego.

Jan Kowalski – Tool wydaje się być zdeterminowany, a Nas jak to Nas.

Tony Hogański Nas to człowiek rodzinny. Dla niego najważniejsza jest jego małżonka.

Jan Kowalski – Później Pałac Saski, murzyni... tylko gdzie w tym wszystkim wrestling?

Tony Hogański Tam gdzie prędzej czy później trafi - na śmietnik idiotycznych rozrywek.

Jan Kowalski – To znaczy, że Szakal bierze udział w idiotycznej rozrywce?

Tony Hogański Mistrz Szakal czyni poważnym każdy projekt, w którym uczestniczy. Jakby był przywódcą Ku Klux Klanu to w tej chwili murzynów w USA by już po prostu nie było. Wszyscy przyjechaliby do Europy siedzieć na socjalu.


(Znajdujemy się na zapleczu, czyli tam, gdzie trzeba w tej chwili być. Znajdujemy się przed lwowską halą, przed którą wzniesiono typową południowoafrykańską chatę. Tak przynajmniej twierdzą Michał i Andrzej, którzy dostarczyli realizatorowi didaskalia dla materiału filmowego. Skoro już ich wymieniono to można się domyślić, że spotkamy tu także Żubr i Mię. Przed chatą siedzi kilku murzynów w afrykańskich strojach ludowych. W ukraińskiej scenerii wygląda to dość dziwnie, ale kto by się przejmował szczegółami.)

Żubr Skąd to... (Wskazuje na chatę.) .... i ich.... (Wskazuje na murzynów.) ... wytrzasnęliście?

Michał Wypożyczyliśmy od pani Weroniki Passent. Powiedziała, że jeśli będziemy z nich zadowoleni, to możemy ich zatrzymać.

Andrzej Możemy? Możemy?

Żubr Nie.

Michał Chatę zbudowali sami. Podobno są budowlańcami i mają odbudować Pałac Saski w Warszawie.

Mia Jesteśmy już na wizji.

Żubr Znajdujemy się przed honorowym konsulatem Republiki Południowej Afryki w Ukrainie. Dostarczamy właśnie list protestacyjny w sprawie Janusza Walusia. W imieniu polskiego patriotyzmu domagamy się jego natychmiastowego uwolnienia. Kopie tego pisma zostaną przesłane do ambasady RPA w Kijowie, a także do prezydenta RPA w Afryce. Wyślemy je jeszcze dzisiaj ekspresową pocztą.

Żubr uroczyście wręcza jednemu z murzynów list protestacyjny.

Żubr Żaden polski patriota nie może zostać pozostawiony samemu sobie. Będę wspierał wszystkich naszych uciskanych rodaków, gdziekolwiek na świecie by się nie znajdowali.

Oklaski.

Żubr Z tematów bieżących - chciałbym pogratulować sobie i Yoshihito Nabeshimie awansu do kolejnej rundy. Zniszczyliśmy naszych rywali i kolejnych także zmieciemy z powierzchni ziemi. Patriotyzm i polska myśl narodowa muszą zwyciężyć.

Michał i Andrzej (chórem) Chwała Wielkiej Polsce!

Żubr Do zobaczenia w IV rundzie turnieju!

(Koniec transmisji sprzed honorowego konsulatu RPA. Wracamy na arenę.)


Tony Hogański Żubr dobrze się spisuje. Walczy o Polskę w każdym zakątku kuli ziemskiej.

Jan Kowalski – Może powinien skupić się na EWF? Od Polski mamy polski rząd, który doskonale zna się na tym, co robi i broni polskich interesów wszędzie, gdziekolwiek to możliwe.

Tony Hogański (wybucha śmiechem) Dobry żart, denara wart. Szkoda, że nie mam denara. Chcesz rubla?

Jan Kowalski – Co za prowokacja! Przyjąłbym jedynie hrywnę.

Tony Hogański No co poradzę jak w portfelu mam tylko rubla.

Jan Kowalski – Rubli w swoich portfelach na pewno nie mają uczestnicy kolejnej walki.

Tony Hogański Dwa talenty kontra dwie pokraki. Będzie interesująco.



Letni turniej tag teamów 2, runda III
Esespe & John Christman vs PepsiBosman & Don Camillo



Ta walka to niejako powtórka z rundy drugiej. Różnica jest taka, że Kevin Korn gdzieś zaginął, a Johnowi Christmanowi partnerować ma Esespe. Cóż za tragedia to będzie, zawodnik ten zasłynął do tej pory jedynie z absolutnej beznadziei. Na ringu pojawia się wraz z Johnem Christmanem, a jako, że w EWF popularne są ostatnio afrykańskie klimaty to towarzyszy im nigeryjski przebój ich wejściu towarzyszy przebój „Johnny” w wykonaniu Yemi Alade. Dwójka zawodników dociera na ring, gdzie jest gotowa absolutnie na wszystko.
Na FeliXtronie pojawia się wizerunek Erosa Ramazzottiego pijącego pepsi, który po chwili zaczyna śpiewać swój przebój „La Cosa Mas Bella (Piu Bella Cosa)”. To połączenie słonecznej Italii i czarnego pepsi oznacza, że spod FeliXtronu wyjść muszą PepsiBosman i Don Camillo. Bez wątpienia są ciekawą druzyną, która zupełnie niespodziewanie wepchnęła się do drugiej rundy, tylko po to by skopać tyłki Bogu ducha winnym frajerom. Tym razem mają zamiar to powtórzyć i z rundy trzeciej przejść do rundy czwartej.

Tony Hogański Doskonałe podsumowanie rundy trzeciej! Kto tu w ogóle walczy?

Jan Kowalski – John Christman, dzisiejszy debiutant i Kevin Korn, też debiutant... no ale on gdzieś zniknął i zastąpi go Esespe. To wielkie talenty.

Tony Hogański Tak, niesamowicie wielkie. Ten Esespe... on już dwukrotnie był wyrzucany z federacji i wraca po raz trzeci? Godna podziwu wytrwałość.

Jan Kowalski – Ich przeciwnikami będą PepsiBosman i Don Camillo.

Tony Hogański No dobra, ci są akurat lepsi. Rozumiem, że drabinka jest jaka jest, ale taką walkę można było spokojnie przenieść do dark matchów.

Jan Kowalski – Nie. To byłby brak szacunku wobec zawodników. Jako EWF powinniśmy szanować każdego naszego wrestlera. PepsiBosman, Don Camillo i reszta zasługują na swój czas antenowy. Zapracowali na niego punktualnością i ciężką pracą.

Walkę sędziować będzie Antoni Bryndza, a to oznacza gwarancję jakości. Rzecz jasna objaśnił on zawodnikom na czym polegają zasady turniejowe i że jest tu limit czasowy, o czym wszyscy powinni pamiętać. Po krótkim wprowadzeniu słychać uderzenie w gong i pojedynek może oficjalnie się rozpocząć. Walczyć będą Don Camillo i John Christman. Panowie zaczynają krążyć wokół siebie, być może próbują wybadać się jak dzikie lwy na sawannie. Być może też żaden nie ma pomysłu w jaki sposób rozpocząć. W końcu rzucają się na siebie, prawie jednocześnie, co sprawia, że zaczyna się lekki brawl, nie trwa on jakoś specjalnie długo, wymiany ciosów nie są monumentalne, a w konsekwencji Don Camillo wykonuje irish whip na swym rywalu. Robi to jednak w sposób włoski, być może mafijny, bo w końcowej fazie nie puszcza ręki Christmana, lecz zamiast tego przyciąga oponenta ku sobie by od razu powalić go Clotheslinem. Każda walka musi mieć Clothesline'y, ta podobnie! Christman dość szybko próbuje się podnieść, ale Don Camillo jest na posterunku, cały czas czuwa, bo od razu odbija się o liny, po czym powala swego przeciwnika szybkim Dropkickiem. Debiutant, który już przecież dzisiaj przegrał walkę, a mimo to jest w dalszej rundzie turnieju - ot logika EWF - dość pospiesznie wstaje i zaczyna się kolejny brawl. Podobnie jak ten pierwszy nie jest on zbyt dynamiczny. Christman w zasadzie dość szybko zostaje zdominowany przez swojego bardziej doświadczonego przeciwnika, bo faktycznie włoski biznesmen bardzo szybko osiąga przewagę. Znów wykonuje mu irish whip do którego dokłada po chwili Spinebustera. John Christman leży martwo na ringu. Don Camillo decyduje się na bardziej ambitną akcję, bo postanawia wejść na narożnik... spogląda na rywala i skacze na niego z Frog Splashem! Pin......1.......2......niespodziewany kick out!

Jan Kowalski – Bardzo przyjemna walka, nie sądzisz?

Tony Hogański Jak skończą wcześnie, to będzie jeszcze przyjemniej.

Esespe poza ringiem nawet nie chciał interweniować. Nie wystawia to najlepszego świadectwa jego zdolnością poznawczym. Pod tym względem podobny jest do MaxiegoMasterMistrza. Don Camillo decyduje się na zmianę z PepsiBosmanem. Miłośnik pepsi podnosi rywala... i rzuca go wprost do Esespe. Christman dokonuje z nim zmiany, choć pokraczny zawodnik nie jest chyba z tego zadowolony. PepsiBosman i Esespe ruszają na siebie z niesamowitą furią. W przypadku Esespe to byłby koniec jego sukcesów na ringu, bo miłośnik pepsi momentalnie uderza przeciwnika w twarz, po czym zaczyna zasypywać go gradem bolesnych punchy. Esespe jest całkowicie oszołomiony. Pepsi chwyta go za dłoń i rzuca o liny, sam też odbija się i w połowie ringu panowie spotykają się. Esespe próbuje powalić rywala Dropkickiem, ale Bosman skutecznie unika ciosu, co sprawia, że nieudacznik upada na ring. Fan czarnego napoju momentalnie atakuje rywala z Elbow Dropem! Pin....1.....2....przerywa John Christman! Bryndza szybko wyrzuca go poza ring, a Esespe w tym czasie zwija się z bólu i jęczy niczym łasica. Bosman podnosi rywala, rzuca nim i o liny momentalnie sprowadza do parteru przy pomocy Big Boota. Esespe znów pada na matę, ale dość szybko gramoli się. Jego szybkość nie jest jednak szybkością Bosmana, który znalazł się już za plecami rywala i zaatakował go z impetem od tyłu przy pomocy Bulldoga. Pin...1.......2......znów przerywa John Christman! Zdenerwowany PepsiBosman odpycha go i panowie zaczynają się szarpać. Na ring wpada też Don Camillo, który Dropkickiem wypierdala Christmana z ringu! Bryndza nie zdążył nawet zareagować.

Jan Kowalski – Włoch był szybszy niż reakcja Antoniego Bryndzy.

Tony Hogański Starzeje nam się poczciwy Bryndzol.

Jan Kowalski – Walka nabiera natomiast rumieńców.

Tony Hogański Jakich rumieńców? Popatrz na policzki Esespe. Na jednym ma literę „V” na pamiątkę tej kanalii, mojego zdradzieckiego wychowanka, a drugim Bidam wyrył mu „B” na swoją chwałę. To ma być zawodnik z prawdziwego zdarzenia?

Jan Kowalski – Vampirro miał napis „EWF” na czole.

Tony Hogański To co innego. On to powinien nosić z dumą, to Hangman go tak urządził!

John Christman leży rozwalony poza ringiem i nie daje żadnych, ale to absolutnie żadnych znaków życia. Tymczasem dobudził się Esespe, ale po co to zrobił, skoro PepsiBosman jest zawsze w gotowości. Dopada do swojego przeciwnika i rozpoczyna się brawl między dwójką wrestlerów. PepsiBosman zyskuje absolutną, ale to absolutną przewagę, a opór Esespe pod gradem ciosów rywala jest praktycznie zerowy. Bosman z elegancją przesuwa się za plecy przeciwnika i wykonuje mu German Suplexa! Następnie jeszcze jednego! I jeszcze jednego! Bosman rzuca rywalem o liny, po czym niszczy go Lariatem. Od razu podnosi przeciwnika, po czym chwyta go od tyłu i wykonuje zgrabny Half Nelson Backbreaker. Żadnego pinu nie będzie, Bosman podnosi rywala i wykonuje na nim PepsiBomb [Powerbomb]! Na ring wpada Don Camillo! Po co? Z jakiegoś powodu podnosi Esespe i wykonuje na nim swój kończący Go to Sleep! Poza ringiem John Christman zaczyna dochodzić do siebie, więc członek włoskiej mafii bierze rozpęd, przeskakuje ponad linami i spada na australijskiego zawodnika z efektowną Sommersault Planchą!! (EWF! EWF! EWF!) Na ringu PepsiBosman pinuje Esespe....1.......2.......3! (Zwycięzcami są: Don Camillo & PepsiBosman! Awansują oni do IV rundy turnieju!)

Jan Kowalski – Koniec walki. Znamy kolejnych uczestników rundy półfinałowej.

Tony Hogański Każdy chyba będzie chciał się z nimi spotkać w kolejnej rundzie.

Jan Kowalski – To mogą być czarne konie tego turnieju. Prezentują się bardzo dobrze.

W dłoni PepsiBosmana pojawia się puszka pepsi, którą ten momentalnie opróżnia. Zaczyna grać przebój Erosa Ramazzottiego, gdy Bosman spokojnie opuszcza ring. To samo czyni Don Camillo, który w międzyczasie zdążył jeszcze splunąć z mafijną pogardą na zwłoki Johna Christmana.

Jan Kowalski – Została już tylko jedna walka w trzeciej rundzie.

Tony Hogański Co za szczęście.


(Znajdujemy się w luksusowej aczkolwiek nieco zmniejszonej szatni. Jak zmniejszona to rzecz jasna może należeć ona tylko do Nasa Jazzowskiego. Jest tu tylko Weronika Passent, jak widać Nassjasz jest zajęty planowaniem różnych akcji z Toolem.)


Weronika Passent Ten Nas. Jaki on telewizor chciał ściszać? Przecież wszystko wyłączone. Hehe, to jakaś zgrywa musiała być.

Słychać pukanie do drzwi. WAMP podskakując podchodzi do nich, otwiera je, a tam Franko.

Weronika Passent W czym mogę pomóc?

Franko Paczkę mam.

Weronika Passent Jej, to moje zamówienie z Zalando? Ale skąd wiedzieliście, że wysyłać do Lwowa, a nie do Wawki, co?

Franko Jesteśmy profesjonalistami.

Weronika Passent Full serwis, co nie? Olka Kwaśniewska tak właśnie mówiła, ale mam nadzieję, że wódy od jej taty nie przysłaliście, bo dla mnie to nie po kolei.

Franko Pani mnie nie poznaje?

Weronika Passent No kurier jak kurier. Wy wszyscy tacy sami jesteście, a to i tak mój ochroniarz albo pokojówka zawsze odbierają paczki, więc co ja tam wiem. Chcesz autograf gościu?

Franko Nie dziękuję.

Weronika Passent No, ale i tak podpisać muszę, więc to będzie takie jakby auto ode mnie, hi-hi. To gdzie podpisać?

Franko O tutaj.

Po uzyskaniu podpisu Franko, któremu jak się okazuje towarzyszy także Bidam wnoszą wielką paczkę, taką trzy metry na metr, do pomieszczenia.

Weronika Passent O, ma pan kolegę.

Bidam A ja mogę prosić o autograf?

Weronika Passent No jacha.

Bidam Na klacie poproszę.

EWF FTW Champion wyciąga z kieszeni markera, podaje go WAMP, a następnie podwija t-shirt i nadstawia klatę małżonce Jazzowskiego.

Weronika Passent Dla kogo?

Bidam Dla Bidama.

Franko (trąca go łokciem) Weź, nie dekonspiruj nas.

Bidam Spoko Franko, ona i tak niczego nie czai.

Weronika Passent (zainteresowana) Czego nie czaję?

Bidam Wszystko pani czai. Czy czuje pani cza-czę?

Weronika Passent Wszystko czaję i wszystko czuję. A więc, Bidam, tak? (WAMP składa swój autograf na klatce piersiowej Bidamczyka.) Bidam i Franko, tak się nazywacie?

Bidam Tak...

Franko (znów trąca go łokciem) Przestań. Nie potwierdzaj. Dlaczego potwierdzasz? Tak się nie pracuje w konspiracji.

Weronika Passent (spogląda na nich podejrzliwie) Ja skądś was znam.

Bidam Wszyscy nam to mówią. Jesteśmy znanymi kurierami. To ja już pójdę, do widzenia pani. (Bidam całuję WAMP w dłoń.) Miłego wieczoru życzę.

EWF FTW Champion opuszcza pomieszczenie.

Franko Ja też się pożegnam. Proszę pozdrowić męża.

Weronika Passent Zna pan mojego męża? On teraz bardzo ciężko pracuje.

Franko Tak, to prawda. Szkoda tylko, że on się pani wstydzi.

Weronika Passent Gościu, co ty mówisz? Jak można się mnie wstydzić?

Franko No normalnie. Poznała już pani jego turniejowego tag-partnera?

Weronika Passent No nie...

Franko Przypadek? Nie sądzę.

Po tych słowach Franko wychodzi z szatni.

Weronika Passent Coś duża ta paczka. Ja tylu butów nie zamawiałam. Znowu porąbało im się z rozmiarami i przysłali dla żony byłego prezia Bronka. Już nigdy więcej niczego od nich nie zamówię!

W tym momencie do szatni wkracza Nas Jazzowski.

Nas Jazzowski Miley, ja mam niedługo walkę, więc nie będzie mnie w okolicy.

Weronika Passent (spogląda na niego poważnie) Nas, czy ty się mnie wstydzisz?

Nas Jazzowski Ja? Skąd ci przyszło do głowy.

Weronika Passent Tak ludzie na mieście mówię.

Nas Jazzowski Tu? We Lwowie? Skąd ci Ukraińcy mogą to wiedzieć?

Weronika Passent Nie zmieniaj tematu, dobra?

Nas Jazzowski Co to za paczka?

Weronika Passent To moje nowe buty.

Nas Jazzowski (zdziwiony) Takie duże?

Weronika Passent No też mi się to wydawało podejrzane. Dawaj otworzę.

WAMP z wdziękiem i wielką fachowością zaczyna otwierać kartonowe pudło. Trwa to chwilę, po czym w końcu się udaje. W środku widać zwłoki trójki murzynów z GRU, funkcjonariusza Oliego, funkcjonariusza Sade i funkcjonariusza Be.

Weronika Passent Czy to nasi murzyni?

Nas Jazzowski Tak. Skąd ich masz?

Weronika Passent Przyszli pocztą. Bez sensu no.

Nas Jazzowski To wiadomość dla mnie.

Weronika Passent No co ty Nas, paczka adresowana na mnie.

Nas Jazzowski To musiał być Franko.

Weronika Passent No, tak się ten kurier nazywał.

Nas Jazzowski Franko?

Weronika Passent A drugi to był Bidam. Dałam mu autograf. Fajny koleś, ale chyba chory, bo miał oczy jak Jackie Chan. Z chorych się śmiać nie wolno, więc milczałam. Dobrze zrobiłam Nas, dobrze?

Nas Jazzowski Dobrze. Na przyszłość nie otwieraj nikomu drzwi.

Weronika Passent Słuchaj Nas, bo ja chcę smoka.

Nas Jazzowski Nikt w tej hali nie ma smoków. Nikt ich nie ma i mieć nie może. No może poza Nabeshimą, ale...

Weronika Passent (ucieszona) Nabeshima, tak? To ja lecę!

WAMP bez słowa wybiega z szatni.

Nas Jazzowski Ale to i tak są smoki narysowane. Oj Miley. (Spogląda na zwłoki trójki murzynów w paczce.) No i co z nimi robić?

(Co robić z murzynami? To pytanie zadawano sobie już w starożytnym Egipcie, gdy nubijskie plemiona najeżdżały państwo faraonów. Odpowiedzi brak, więc wracamy na ring.)


Tony Hogański Murzyni to ostatnio główny temat w EWF. Brakuje nam tylko gali w Afryce.

Jan Kowalski – Powinniśmy wspierać rynki rozwijające się. Gala w Afryce nie byłaby taka zła.

Tony Hogański Mieliśmy w Egipcie dawno temu. Podobno żona Snake'a wróciła stamtąd z arabskim prezentem w brzuchu.

Jan Kowalski – To propaganda. Snake'a nie było wtedy w EWF. (Z trybun słychać głośne „Yo! Yo! Yo!”) Nie wiadomo nawet czy on był żonaty.

Tony Hogański Podejrzewam, że wielokrotnie.

Jan Kowalski – EWF musi pozbyć się kompleksu Snake'a. Od ponad dekady nie ma go już w polskim wrestlingu. Po co wywoływać trupy?


(Jesteśmy na korytarzu, gdzie pod automatem z napojami grupują się japońskie towarzyszki Yoshihito Nabeshimy, czyli jego menadżerka Chiaki i małżonka Mitsuko. Obie niegdyś wojownicze, ostatnio przygaszane, pewnie dlatego, że biedny Yoshihito walczy jak walczy, tzn. bez polotu i bez zwycięstw. Prowadzą ze sobą dialog po japońsku, ale na szczęście mamy napisy.)

Mitsuko – Nie wiem jak go zmotywować. Ostatnio nic go nie interesuje, nawet sekcje zwłok, osocze, wystające żebra, teatrzyki kukiełkowe i japońska poezja klasyczna.

Chiaki – Też tego nie rozumiem. (Spogląda na automat.) No, co jest z tą colą?

Mitsuko – Chyba utknęła. Daj, pomogę ci.

Obie Japonki zaczynają mocować się z automatem, który chyba się zaciął i nie chce wydać napoju.

Chiaki – Automat z Felkocolą nie sprawiał żadnych problemów.

Walka z maszyną trwa. Kamera przechodzi za plecy obu pań, co dziwne obserwujemy wszystko z kilkumetrowego oddalenia. Nagle w kadrze pojawia się butelka Perły. Po chwili zauważamy Vaclava, który zmierza w stronę odwróconych do niego tyłem Japonek. Mecenas Ekstremy niezgrabnie umieszcza puszkę piwa w kieszeni spodni, a gdy już znajduje się tuż za plecami pań, wyciąga swe dwie pożądliwe dłonie i ostentacyjnie umieszcza jedną na tyłku Mitsuko, a drugą na dupie Chiaki.

Vaclav (rechocząc)Witam panie.

Chiaki i Mitsuko automatycznie odskakują i robią oburzone miny.

Chiaki – Nie ujdzie ci to na sucho!

Vaclav – Wolałbym, żeby uszło mi to na mokro. Chodź dla mnie to w sumie bez różnicy, ale dla was chyba nie. Co wy na to?

Mitsuko – Gdybym tylko miała swoją siekierę.

Vaclav (wskazuje na swoje spodnie) Ja swoją mam.

Mitsuko – Nie darujemy ci tego.

Vaclav – Co zrobicie? Powiecie wszystko Nabeshimie? A on co zrobi? Wykaligrafuje mi japoński znak-krzak oznaczający śmierć? (Wybucha śmiechem.) Ale się boję! W tej federacji nie ma nikogo kto was obroni. Tutaj prawo stanowię teraz ja. Jestem prawą ręką Felipe Castro i takie suki jak wy musicie być mi posłuszne. Więc jak będzie? Idziecie ze mną po dobroci?

Chiaki – Nigdzie nie idziemy.

Mitsuko – Spierdalaj.

Japońskie towarzyszki Nabeshimy odchodzą. Mecenas Ekstremy zostawia je w spokoju.

Vaclav – W sumie to nawet nie lubię takich kościstych. Można się pokaleczyć.

(Czas powrócić na ring i zobaczyć w jaki sposób Tony Hogański będzie się oburzał.)


Tony Hogański Co za chuj i tępa stonoga!

Jan Kowalski – Dlaczego akurat stonoga?

Tony Hogański Bo stonogi to obleśne stworzenia. Zaznaczam przy okazji, że nie ma w tym kontekstu politycznego. Ja po prostu brzydzę się nimi. Przy okazji zapewniam, że mój zdradziecki wychowanek spółkował z insektami by stworzyć jakiś nowy gatunek pasożytów.

Jan Kowalski – Czasem zastanawiam się, kto jest bardziej obleśny - ty ze swoimi porównaniami czy Vaclav i jego działalność.


(Na zapleczu spotkamy Mariusza Maxa Kolanko, który koniecznie chce z kimś przeprowadzić wywiad. Być może w EWF płacą teraz reporterom od udzielonych wywiadów, co oznacza, że im więcej wywiadów tym lepiej. Być może jednak Max po prostu lubi to, co robi i ma ochotę na mały wywiadzik. Akurat korytarzem kroczy Bane, więc będzie ku temu okazja.)


Mariusz Max Kolanko – Bane! Jak ci się współpracuje z senatorem Szakalem? Pokonaliście już dzisiaj Pollę Kinzler i MaxiMasteraMistrza i jesteście w kolejnej rundzie turnieju.

Bane – Spierdalaj.

Mariusz Max Kolanko – Ale Bane...

Syn Anarchii nic nie mówi, tylko z całej siły wymierza reporterowi cios w szczękę. Mariusz Max pada bez życia na podłogę.

Bane – Powiedziałem, żebyś spierdalał. Nie rozumiesz po polsku?

Z oddali słychać głos:

Groźny głos – Nie kurwa, nie! Jak ty kurwa nic nie rozumiesz! Tak się kurwa nie robi! Źle to kurwa robisz!

Na korytarzu pojawia się senator Szakal we własnej łysej osobie.

Bane – Czy ty mnie dzisiaj prześladujesz?

Szakal – Jak kurwa można bić taką bezbronną sierotkę jak Max? Popatrz tylko kurwa na niego.

Wszyscy spoglądają na pobitego Maxa. Kamera też robi zbliżenie na jego nieprzytomne lica.

Bane – No i?

Szakal – Po co? Dlaczego? Jaki jest kurwa sens w biciu reportera?

Bane – A chuj ci do tego.

Szakal – Żaden kurwa chuj, tylko jesteśmy drużyną. Muszę dbać o ciebie jak Romulus o Remusa, jak wilczyca kurwa o młodego wilka, jak Aragorn o swoich hobbitów.

Bane – On wszystkich kurwa zgubił w zaroślach, bo byli za niscy!

Szakal – Nie w tym rzecz kurwa, a w twoim zachowaniu.

Bane – Mówi to osoba, która w pewnym momencie swojej kariery regularnie pozbawiała Pana Józefa, wówczas reportera, szczęki. Biłeś go prawie na każdej gali! I to nawet z krzesła, ty łysy chuju bez litości.

Szakal – Tylko nie łysy. Ha-ha... (Obejmuje go senatorsko ramieniem.) Zrobisz kurwa karierę, jak pójdziesz w moje ślady. To dawna historia z tym Józefem, było-minęło. Nie przypierdolę ci dzisiaj tylko dlatego, że jesteśmy drużyną, ale nie myśl sobie, że tego nie zapamiętuję. Od następnej gali - zero litości. Zobacz kurwa, tu mam swój notesik. (Szakal wyciąga notes z logiem Senatu RP.) Zapiszę to sobie w odpowiedniej rubryce. Ty jesteś Bidam czy Bane? Literka „B” zawsze mi się myli, bo kiedyś był tu kurwa tylko Bubba, ale teraz nie mam już wpisów o nim. (Drapie się po łysinie.) Więc tak kurwa, nazwałeś mnie chujem, do tego łysym, a do tego odzywałeś się do mnie w sposób niekulturalny. Już kurwa, zapisane. (Łysy chowa swój notes.) Dam ci dobrą radę, jak stary wilk młodemu. Przypierdalaj lepiej zawodnikom, a nie komentatorom i reporterom. To kurwa lepiej wygląda i daje więcej satysfakcji. O, cicho kurwa!

Bane – Nic przecież nie mówię.

Szakal – Słyszysz kurwa to, co ja?

Bane – Na szczęście nie, bo ty chyba nie jesteś jakiś normalny. Rozumiem, wielka gwiazda, legenda wrestlingu, senator, ale chyba przez te wszystkie lata wielokrotnie przypierdolono ci w łeb, co nie?

Szakal – Nadchodzi.

Senator wyciąga zza pazuchy kij do golfa, który okazuje się, że jest składany i gotowy do boju. Wkrótce słychać głośne kroki, a po chwili na korytarzu pojawia się Nekrophage. Szybki cios kijem w ryj w wykonaniu Szakala powala go na ziemię. Nekro pada, a Łysy zaczyna wymierzać mu kolejne ciosy, tak że aż krew strzela na lewo i prawo.

Szakal – No kurwa, ale mu dojebałem.

Bane – To mógł być na przykład woźny albo przypadkowy fan.

Szakal – Rozpoznałem gagatka od razu. To wrestler, aczkolwiek kurwa chujowy.

Bane – Zbędna brutalność. Kolanko jest bardziej rozpoznawalny od tego... (Kopie zwłoki Nekrophage.) ... gówna.

Szakal – Co ty mówisz kurwa? Kwestionujesz moje wybory?

Bane – Nie, mam je w dupie.

Szakal – Och ty kurwa! Dopiszę to do notatnika. (Nagle zaczyna dzwonić telefon senatora, ten szybko odbiera.) Halo kurwa? Tak to ja. No... Esmeralda... chyba jest tam, gdzie jest, a co? Mediuję w jej sprawie dzień i kurwa noc, aż mi kurwa para z moich łysych uszu leci. Dobra, rozmówię się z Kravenem. A po co tu będziesz przyjeżdżał? Pogoda kiepska, gorąco, duszno, strajki jakieś, wybory idą, uchodźcy się pchają. Mówiąc kurwa krótko to dość niestabilny czas na wycieczki. No dobra, to cześć, widzimy się na partyjce polo w następny weekend. (Koniec rozmowy.) To Game, strasznie natrętny jest ostatnio. Jak mnie wkurwia to zapisuję sobie takie rzeczy o nim w notatniku, że ho-kurwa-ho. Chodź, poznasz Kravena.

Bane – A po co mi rozmowa z kolejnym dziadem?

Szakal – Jesteś kurwa niesprawiedliwy. Pan „nie” się znalazł, nic ci się nie podoba. Jesteśmy kurwa drużyną, ja poświęcam ci czas, a mógłbym ci kurwa w sumie przypierdolić. (Groźnie wskazuje na swój kij, jeszcze zaplamiony krwią Nekrophage'a.) To jak kurwa będzie?

Bane – No dobra... i tak nie mam niczego lepszego do roboty.

Szakal – Mądry Bid.... (Spogląda na swojego partnera.) Nie kurwa? Jesteś pewien? No to Bane! (Po udanej identyfikacji na jego twarzy pojawił się uśmiech.) Bingo kurwa!

Bane – Chodźmy lepiej, bo jeszcze ja ci przypierdolę.

Szakal – Nie wiedziałbyś kurwa jak się do tego zabrać.

(Koniec tej czarującej rozmowy, bo Szakal i Bane ruszają na poszukiwania Kravena. Wracamy więc na ring.)


Tony Hogański Mistrz Szakal może przypierdolić każdemu.

Jan Kowalski – Biedny Max, to chyba nie pierwszy raz, gdy dostał w ryj od Bane'a.

Tony Hogański Max się sam o to prosi. Zapomniałem tylko czy on jest po stronie Castro czy nie. Sprzedał się czy nie?

Jan Kowalski – Kiedy ty wreszcie Tony zrozumiesz, że tu się nikt nie sprzedał. Wszyscy pracujemy dla dobra EWF.

Tony Hogański Ja to robię, a wy się sprzedaliście, judasze wredne.


(Zapleczem maszeruje Armia Prus Wschodnich, a w zasadzie dwójka jej przedstawicieli, czyli sam Feldmarszałek SeBa i nowy rekrut w tej formacji zbrojnej, aczkolwiek tak jak Mati również kuzyn wielkiego feldmarszałka, czyli Adi, który legitymuje się wyższym wykształceniem. Na swojej drodze spotykają Franza i jego Tragicznie Zmarłego Brata, który rzecz jasna jest niewidzialnym duchem, więc nie gada i nie można go zobaczyć. Taki los zmarłych osób.)

SeBa Zobacz! To ten lewak!

Franz SeBa... dzisiaj jesteśmy partnerami, ty troglodyto.

SeBa Adi, daj mi mój hełm. Przypierdolę mu!

Adi Nie! Nie! Powinniście współpracować! Co więcej... myślę, że Franz powinien zostać nowym członkiem Armii Prus Wschodnich.

SeBa Co?

Franz Ja będę feldmarszałkiem, a ty moim podnóżkiem. Dobra?

SeBa Zmasakruję cię! Tu i teraz!

Adi Nie! Potrzeba współpracy!

Franz Kto to?

SeBa To kuzyn Adi.

Mr. Speedway momentalnie zakłada na twarz swoją maskę spawacza i przypierdala Adiemu z dyńki. Wykształcony młody człowiek pada na posadzkę.

SeBa Dlaczego to zrobiłeś?

Franz (z pogardą) Nie wiedziałem, że zadajesz się z Marokanami.

SeBa Jakimi znowu Marokanami?

Franz Sam powiedziałeś, że to Quasim Adii. To typowo marokańskie imię. Ja ich znam, robiłem w Belgii, więc wiem jak jest. Jesteś gorszy niż myślałem. Najpierw Korwin, a teraz Marokany. Wstyd. Twoją armię trzeba rozwiązać i zniszczyć. Dzisiaj współpracujemy, ale na następnej gali zginiesz marnie.

Były żużlowiec spogląda pogardliwie na SeBę i Adiego, po czym odchodzi.

SeBa Muszę go zmasakrować. Raz na zawsze. Raz i dobrze.

Adi (podnosząc się i trzymając za nos) Tak! Zrób to feldmarszałku.

(Czy tak się stanie? Wracamy na ring.)


Jan Kowalski – Czy Franz zniszczy Armię Prus Wschodnich? Czy SeBa zmasakruje Franza? Jak będą dzisiaj współpracować? Przekonamy się już niedługo!

Tony Hogański Podoba mi się ten konflikt. Tkwi w nim wielki potencjał.

Jan Kowalski – Obawiam się jednak, że nasi zawodnicy nie potrafią go w pełni wykorzystać.

Tony Hogański Szkoda, wielka szkoda.


(Znajdujemy się na zapleczu, gdzie spotykamy trójkę murzynów Nasa Jazzowskiego. EWF jest ostatnio otwarte na czarne kultury, więc ich obecność nie powinna nikogo dziwić. Murzyni są czymś bardzo podekscytowani i prowadzą chyba naradę wojenną.)

Murzyn#1 To rasizm, bracia-nigga. Za sprawą Franko po ostatniej gali odesłano do Afryki dwudziestu naszych braci, a dziesiątki innych przetrzymywane są w obozach dla uchodźców. Nie możemy tego tolerować. Nie możemy pozwalać się ośmieszać. Jesteśmy Boko Haram!

Murzyni (chórem) Allah akbar!

Murzyn#1 Nasi imamowie wydadzą niedługo oficjalną fatwę na Franko. Każdy prawowierny muzułmanin będzie miał obowiązek zabić tego niewiernego psa!

Murzyni (chórem) Allah akbar!

Murzyn#1 Franko stanie się wrogiem numer jeden dla całego świata islamu. Śmierć niewiernym psom!

Murzyni (chórem) Śmierć! Śmierć! Śmierć!

Murzyn#2 Za kilkanaście minut, dokładnie w tym miejscu Franko i Bidam będą udzielać wywiadu. Przygotowaliśmy więc na nich pułapkę.

Murzyn#3 Bombę?

Murzyn#2 Nie, coś lepszego - specjalną zapadnię. Franko stanie w tym miejscu. (Murzyn pokazuje gdzie.) Ja wcisnę guzik na moim pilocie i....

Nigeryjski terrorysta wciska guzik i zapadnia otwiera się, prezentując wielką dziurę, chyba jakiś zsyp na śmieci czy cholera wie, co.

Murzyn#2 Upadek będzie zabójczy.

Murzyn#1 Franko zginie.

Murzyn#3 A szejk Jazzowski wynagrodzi nas złotem, wielbłądami i kozami!

Murzyni (chórem) Allah akbar!

(Koniec wizyty u islamistów. Wracamy na ring.)


Tony Hogański To już koniec Franko. Murzyni go dopadną.

Jan Kowalski – Tak uważasz?

Tony Hogański Tych kozojebców zawsze należy traktować poważnie. W każdej chwili Franko będzie mógł znaleźć bombę w śmietniku.

Jan Kowalski – To faktycznie poważna sprawa. Podobnie będzie z kolejną walką turniejową.

Tony Hogański Jak ty potrafisz ładnie, gładko i płynnie przechodzić z jednego tematu na drugi. Tu Franko grozi śmierć z rąk islamskich terrorystów, a ty chcesz opowiadać pierdoły o jakiejś walce.

Jan Kowalski – Franko to twardy gość. Przeżył Kwietniową Anarchię VII, przetrwał niewolę w Nigerii, więc uważam, że nic i nikt go nie złamie.

Tony Hogański Przeżył, bo był dla islamistów anonimowy. Teraz każdy Abdull z Londynu czy innego arabskiego miasta będzie chciał uciąć mu głowę.

Jan Kowalski – Można im walkę zorganizować i zrobić nawet taką stypulację. Kto utnie głowę rywalowi, wygrywa.

Tony Hogański To naprawdę ty Janku? Strasznie dziwne rzeczy opowiadasz.

Jan Kowalski – To ja we własnej osobie! Zaczynamy walkę!



Letni turniej tag teamów 2, runda III
Franz & SeBa vs Nas Jazzowski & Tool



Germański przebój Udo Jürgensa o tytule „Ich war noch niemals in New York” towarzyszy wejściu na ring Franza i SeBy. Sebie towarzyszy nowy nabytek Prus Wschodnich, kuzyn Adi. Nowy rekrut nie wygląda najlepiej, bo kilka minut temu dostał w ryj od Franza. Wspomnianemu Spawaczowi towarzyszy duch jego tragicznie zmarłego brata, ale akurat go nie widać, bo jest duchem i pojawia się kiedy tylko chce. Franzowi nie podoba się dobór pieśni, bo wolałby jakiś przebój śpiewany po belgijsku. SeBa też nie jest zadowolony, bo jego zdaniem to austriacka prowokacja. Jak widać Prusy Wschodnie nie lubią Austrii, ale chyba tylko tej Górnej, bo z Dolną żyją dość dobrze. Poglądy Feldmarszałka Wszystkich Polaków na Przedlitawię i Zalitawię pozostają wielką zagadką.
Skoro jesteśmy we Lwowie to aż prosiło się o jakąś piosenkę związaną z tym miastem. Doczekaliśmy się! Rozbrzmiewa kapitalny przebój „Lwów jest jeden na świecie/Tylko we Lwowie” w wykonaniu legendarnych Szczepcia i Tońka. Na arenie pojawiają się więc Nas Jazzowski i Tool. Pierwszy to od kilku lat jedna z największych gwiazd polskiego wrestlingu, a drugi to obecnie legenda i gwiazda w jednym. Panowie spokojnie docierają na ring, gdzie już za chwilę rozpocznie się walka.

Tony Hogański Co za walka, co za walka. Ten turniej nas rozpieszcza.

Jan Kowalski – To przecież prawdziwa przyjemność zobaczyć na jednym ringu Nasa Jazzowskiego, Toola, Franza i SeBę.

Tony Hogański Wszystko ma swoje granice. Jest miejsce na żarty i na poważne walki. Oni wszyscy pasują do siebie jak Hitler do żydowskiej mleczarki.

Jan Kowalski – Jesteś niesprawiedliwy. Dla Franza i SeBy ta walka to idealny moment by się sprawdzić.

Tony Hogański Sprawdzić to oni sobie mogą, gdzie znajduje się wyjście z ringu.

Czwórka zawodników jest na ringu, co napawa optymizmem. Feldmarszałek SeBa wydaje komendy Franzowi, ale ten nie reaguje i mówi mu w delikatnych słowach by spieprzał do Belgii gwałcić marokanów. To oburzyło feldmarszałka, zupełny brak ducha drużynowego! Po przeciwnej stronie pełen spokój. Pojedynek sędziować będzie Shaman. Miejmy nadzieję, że będzie to dobry wybór. Arbiter daje sygnał i walkę można uznać za oficjalnie rozpoczetą! Zaczynają Jazzowski i Feldmarszałek Wszystkich Polaków. Bez większych ceregieli ruszają na siebie i wchodzą w zwarcie, które kończy się nieco zaskakująco – Dropkickiem SeBy! Nas przetacza się do tyłu i natychmiast kontruje mocarnym Lariatem! Ledwie Feldmarszałek zdołał wstać, a już przeciwnik powala go Arm Dragiem! Poważnie zirytowany SeBa znowu wstaje... i nadziewa się na Roll Up! Pin....1.... kick out! Jazzowski wykonuje rzut przez ramię i zakłada rywalowi prostą, lecz skuteczną dźwignię na wciąż uwięzionej kończynie: tym razem jednak SeBa nie daje się zaskoczyć i wychodzi z submissiona efektownym przewrotem w tył – czyni to, zanim rywal zdołał zacieśnić chwyt!

Jan Kowalski – Brawo SeBa. Widać, że rozrost Armii Prus Wschodnich dodał mu animuszu.

Tony Hogański Franz brał dzisiaj mocarza.

Jan Kowalski – Skąd wiesz?

Tony Hogański Tak piszą w internecie. Mam konto na twitterze i dostaję tam mnóstwo newsów.

Zawodnicy znowu stają naprzeciwko siebie... zwarcie! Seria szybkich kopnięć Feldmarszałka trafia w cel i pozwala ulubieńcowi fanów na wykonanie Short Arm Clothesline! Chwilę później poprawia Knee Dropem prosto w leżącego na macie oponenta! Teraz zakłada Headlocka... jednak Nas wymyka się z wielką zręcznością i zakłada przeciwnikowi Sleeper Hold! SeBa ma poważny problem, ale jego tag partner jest czujny i przerywa chwyt! Sędzia udziela upomnienia, a walka trwa dalej. Przez chwilę trwa całkiem wyrównana wymiana ciosów, ale taka równowaga nie może trwać w nieskończoność: SeBa zostaje wrzucony w narożnik, gdzie otrzymuje kilka potężnych chopów! Nas decyduje się na zmianę, wystawiając jednocześnie rywala na Falling Clothesline ze szczytu narożnika w wykonaniu Toola! Akcja solidnie sponiewierała Feldmarszałka! Dwukrotny EWF World Champion wstaje błyskawicznie i egzekwuje Elbow Drop - niecelny! SeBa jakimś cudem uniknął tej akcji i teraz robi zmianę! Franz wkracza do akcji! Nie mogąc sobie w inny sposób poradzić z rozpierającą go energią, zaczyna dusić zbaraniałego nieco Toola, który w końcu otrząsa się z zaskoczenia, rozrywa chwyt i wykonuje Arm Drag! Rywale stają naprzeciw siebie i zaczynają wymieniać kombinacje uderzeń: wygrywa doświadczenie i Tool wykonuje na oponencie pełen impetu Irish Whip! Franz solidnie przypierdala plecami w narożnik!

Tony Hogański Mówią też, że mieszkańcy Lwowa pochowali swe kozy w obawie przed islamistami Jazzowskiego.

Jan Kowalski – Ukrainie jeszcze wiele brakuje by wejść do Europy. To bardzo nietolerancyjna i rasistowska opinia.

Tony Hogański Ukraina to sobie co najwyżej może wejść na powrót do Rosji.

Jan Kowalski – Nocne marzenia Putina. Walczymy o demokrację na Ukrainie i budowanie tu społeczeństwa obywatelskiego.

Tony Hogański Lepiej powinniśmy walczyć o polski Lwów, bo od Ukraińców to my możemy dostać jedynie nowego Banderę.

Cóż to było za uderzenie! Brutalne i ostre! Warto zwrócić uwagę, że jest to jednak narożnik okupowany przez jego tag partnera, co oznacza okazję do zmiany! SeBa wkracza do akcji z iście ułańską fantazją, wykonując efektowny Splash ze szczytu narożnika! Ale nie z Toolem takie numery – równie efektowny Dropkick trafia Feldmarszałka pod żebra i zamienia jego triumfalny lot w pełną bólu kolizją z powierzchnią maty! Chwilę później oglądamy Last Word [DVD Front Slam]! Próba pinu... 1.... 2.... przerwana przez Franza! Jak on śmiał dokonać takiej interwencji? Jak mógł przerwać dwukrotnemu EWF World Champowi w doprowadzeniu tej walki do szczęśliwego końca. Tool jest chyba sam zbulwersowany, bo zaczyna bezlitośnie napieprzać w rywala ze wszystkich możliwych ciosów, uderzeń, kopnięć, pchnięć. Tool demoluje Franza, a on przecież nie jest nawet tu legalnym zawodnikiem, o czym przypomina Phantomowi Shaman. Tool każe Shamanowi zamknąć się, co też czyni on szybko, bo prostu odczuwa lęk przed wielkim autorytetem byłego mistrza świata. W międzyczasie Franz wydostał się z opresji i oddalił na bezpieczną odległość.

Jan Kowalski – Franz prezentuje się nawet bardzo znośnie. SeBa trochę gorzej.

Tony Hogański Dziwię się, że ta walka tak długo trwa. Dlaczego Jazzowski i Tool są tacy nieruchawi?

Jan Kowalski – Może to ze starości?

Tony Hogański Jakiej starości? Mają zapierdalać do siedemdziesiątego roku życia albo i dłużej. Taki mamy klimat w Polsce!

Były żużlowiec to jednak nieustraszony zawodnik. Odwagi i brawury odmówić mu nie można. Jego oddalenie nie trwało długo, bo bardzo szybko przystępuje do szybkiej kontrofensywy, mającej na celu niespodziewane wyrwanie zwycięstwa dla jego drużyny. Franz atakuje Toola, podczas gdy SeBa dochodzi do siebie. Franz z próbą Clothesline'a, ale dostaje kopniaka w brzuch od Toola i Tornado DDT. Były mistrz podnosi przeciwnika, ten wyrywa się... i w tym momencie do akcji znów wkracza wszędobylski Shaman. Sędzia udziela krewkiemu spawaczowi upomnienia i odsyła go z powrotem do narożnika. Tymczasem Feldmarszałek Wszystkich Polaków Także i Twój wykonuje Crossbody na Toolu! Próba pinu.....1..... kick out! Nieco zniecierpliwiony Rebel po prostu parę razy przypierdala łokciem w twarz oponenta, po czym zmienia się z Nasem! Ten odbija się od lin i wykonuje Running Lariat, który powala SeBę! Kolejne zmiana! Tool staje na narożniku... i wykonuje Flying Elbow Drop! Trafienie! Próba pinu....1..... 2..... Franz przerywa, uderzając dwukrotnego World Championa Double Axe Handle Smashem! Chwilę później pada po Running Lariacie w wykonaniu Nasa! Jazzowski po prostu chwyta Spawacza i wyrzuca go poza ring! Chwilę później podąża jego śladem, mając już prawdopodobnie dosyć pretensji ze strony arbitra. Na macie pozostają już tylko: Tool i SeBa! Obaj muszą jeszcze dojść do siebie, ale to weteran wygrywa w tej rywalizacji: kiedy Feldmarszałek chwiejnie powstaje na równe nogi, nadziewa się na Twist Of Fate! Rebel przechodzi do pinu.....1....... 2..... 3! (Zwycięzcami są: Tool & Nas Jazzowski! Awansują oni do IV rundy turnieju!)

Jan Kowalski – No i koniec walki.

Tony Hogański Nareszcie!

Jazzowski i Tool przybijają sobie piątki, choć ta walka stanowiła dla nich raczej formalność niż szczególne wyzwanie. Zaczyna grać Hymn Eurabii, co jest chyba nawiązaniem do islamskich związków Nasa Jazzowskiego z Syrią, Boko Haram i terrorystami. Zwycięzcy opuszczają ring, bo takie jest ich prawo. Pozostają tam jedynie przegrani. Pojawia się tam kuzyn Adi, który rozpoczyna reanimację kuzyna SeBy. W międzyczasie Franz przeklinając Marokanów opuszcza ring pełen belgijskiej wściekłości.

Jan Kowalski – Zakończyliśmy rundę trzecią.

Tony Hogański Hura!

Jan Kowalski – W rundzie czwartej zobaczymy następujące drużyny: SR-Crazy & Vaclav, Szakal & Bane, PepsiBosman & Don Camillo, Yoshihito Nabeshima & Żubr, Nas Jazzowski & Tool, a także Bidam & Franko.

Tony Hogański Mam nadzieję, że ta runda nie potrwa stu lat, bo mam powoli dość tego turnieju. Castro to ćwok, nawet taki turniej spierdolił.


(Znajdujemy się na korytarzu, gdzie spotykamy Szakala i Bane'a.)

Szakal Nim odwiedzimy Kravena, zajrzę na chwilę do mojego biura, dobra?

Bane Rób, co chcesz.

Senator wkracza do swojego biura, gdzie zastaje MaxiegoMasterMistrza.

Szakal Kim jesteś i co tu kurwa robisz?

MaxiMasterMistrz Bo ja słyszałem, że pan senator zawsze wysłucha.

Szakal No, czasem kurwa, nie przesadzajmy z tym zawsze. W czym kurwa problem?

MaxiMasterMistrz Nikt mnie nie szanuje.

Szakal Wypierdalaj z mojego gabinetu!

MaxiMasterMistrz nie ma innego wyboru i wypierdala.

Szakal Jak Mumin i Mladenov mogli takiego kurwa gościa tu wpuścić.

Łysy sam wychodzi z pomieszczenia i dołącza do Bane'a. Zauważa leżące na posadzce zwłoki MaxiegoMasterMistrza.

Szakal To mój petent kurwa. Co mu się stało?

Bane Potknął się. Możemy iść? Wszystko w porządku z twoją paprocią?

Szakal To paprotka, a nie żadna paproć. Trochę kurwa szacunku. Wszystko w normie, możemy iść do Kravena.

Bane Ale pamiętasz, że my niedługo walczymy.

Szakal Walka nie zając kurwa, ona nie ucieknie, a Kraven za kilkadziesiąt minut, dzięki ruskiej wódzie, może być już w krainie polowań na uciekinierów z GUŁagu.

(Jak możemy to możemy, ale na razie wybieramy się na ring.)


Tony Hogański Mistrz jest dobry dla wszystkich.

Jan Kowalski – Maxiego nie potraktował zbyt przyjacielsko.

Tony Hogański Bo to kretyn i parodia zawodnika. Powinni go po tej gali wyrzucić z federacji.

Jan Kowalski – Na szczęście to nie ty decydujesz tu o zwolnieniach.

Tony Hogański A szkoda, bo trochę by trzeba było przewietrzyć ten burdel.


(Trafiamy do szatni pełnej dekadencji i wypełnionej różnymi postaciami. Oczywiście góruje nad nimi EWF World Champion, pan na EWF i najprawdziwszy magnat w tej federacji, czyli SR-Crazy w swej własnej, dekadenckiej osobie.)

SR-Crazy No tak... co mamy na podwieczorek?

Tego się nie dowiemy, bo do szatni wpadają Chiaki i Mitsuko.

Chiaki Crazy! Pomocy!

SR-Crazy Co się stało?

Mitsuko – Przez wzgląd na naszą dawną znajomość... musisz nam pomóc.

SR-Crazy Nie lubię takich enigmatycznych gierek. O co chodzi?

Mitsuko To Vaclav. On nas molestował.

SR-Crazy Nie!

Chiaki Tak.

SR-Crazy Hm, a to chujek. Kto by się tego po nim spodziewał.

Wszyscy obecni podnoszą ręce, bo się tego spodziewali.

SR-Crazy Serio? A ja nie. (Chwilę duma nad tym faktem.) No dobra, ale dlaczego przychodzicie z tym do mnie. Co z Yoshim? On powinien być pierwszym wyborem.

Chiaki On jest...

Mitsuko Jakby gdzie indziej...

Chiaki Bez serca, bez ducha...

SR-Crazy Jednym słowem - flak. No tego można się było po Yoshim spodziewać. W końcu spadł z pancernych schodów, a to nie są przelewki.

Mitsuko Zrób coś, Crazy!

Chiaki Prosimy. Nie możemy wrócić w niesławie do Japonii.

SR-Crazy To jakaś łódź? Niesława? Okręt flagowy floty Yoshiego? Niech zgadnę, sam ją powycinał z papieru?

Wszyscy spoglądają się pytająco na Crazy'ego.

SR-Crazy No żartowałem. Musicie zrozumieć, że timing jest raczej kiepski. Mamy turniej, a ja walczę z Vaclavem w drużynie.

Chiaki Zrób coś!

SR-Crazy No pomyślę.

Mitsuko Pomóż nam!

SR-Crazy Zastanowię się nad tym!

Chiaki Prosimy.

SR-Crazy Nie jestem wojownikiem o sprawiedliwość! Ja lubię swoje wygodne życie bez zmartwień, narażania się i wychylania. Tak przeżyłem wszystkie zmiany władzy i upadki federacji. Z Vaclavem rozprawiam się na ringu, a nie poza nim.

Mitsuko Ale Crazy...

SR-Crazy Pomyślę, tyle mogę zrobić.

(Skoro pomyśli to pomyśli. Tymczasem wracamy na ring.)


Tony Hogański Czy to prawda, że Crazy dymał żonę Nabeshimy w czasach, gdy byli razem EWF Tag Team Champami?

Jan Kowalski – Tony, proszę cię...

Tony Hogański No co? Ja tylko zadaję pytania. Takie plotki wówczas chodziły.

Jan Kowalski – To nie nasza sprawa.

Tony Hogański Ja tylko pytam, a czy ten kto pyta to już antysemita?

Jan Kowalski – Proszę nie cytować Leszka Bubla na galach EWF.

Tony Hogański A-ha! Znasz więc jego twórczość!

Jan Kowalski – Tylko dlatego, że w czasach, gdy SeBa utracił prawa do Armii Prus Wschodnich, używał jako themu jednej z piosenek Bubel Band.

Tony Hogański Tak się tłumacz. Wiem, że pod prysznicem śpiewasz „Longinusa Zerwimyckę”.


(Przenosimy się na zaplecze. Na pewnym korytarzu zauważamy czających się tuż za rogiem i chichoczących murzynów, lecz to nie oni będą bohaterami tej przygody rodem z Wybrzeża Mieczy. Spotykamy tu Cassandrę Tisserant, której towarzyszą Franko oraz Bidam. Warto zauważyć, że Franko stanął dokładnie na murzyńskiej zapadni, pułapce przygotowanej przez wściekłych terrorystów z Boko Haram.)

Cassandra Tisserant Franko, Bidam... jak wam się podoba dzisiejszy turniej?

Bidam – Normalnie...

Franko W zasadzie to my jeszcze niczego nie zrobiliśmy. Ot jakaś walka w dark matchu, a startujemy dopiero od rundy czwartej.

Bidam Nie ma kurczaków...

Cassandra Tisserant Czy to uczciwe?

Bidam Oczywiście, że nie! Brak kurczaków jest oburzający i źle działa na moją psychikę!

Cassandra Tisserant Chodziło mi o fakt, że zaczynacie od czwartej rundy, a niektórzy musieli przebijać się od dark matchów.

Franko Przepraszam bardzo, ale my też byliśmy w dark matchach.

Cassandra Tisserant Sam dałeś do zrozumienia, że to była raczej taka rutynowa walka.

Franko Bardzo wymagająca.

Cassandra Tisserant A z kim walczyliście?

Bidam Z głodem!

Franko Z Alvaro Moreną i Nekrophagem.

Cassandra Tisserant Nazwiska te nie powalają.

Franko Ja każdego przeciwnika traktuję poważnie.

Cassandra Tisserant W kolejnej rundzie będzie zdecydowanie trudniej.

Bidam Bo nie będzie kurczaków! Nadal! Ciągle!

Cassandra Tisserant Czy on tak cały dzień?

Franko To dla niego bardzo bolesne przeżycie.

Cassandra Tisserant Walczycie z Yoshihito Nabeshimą i Żubrem.

Franko Są to już bardziej wymagający rywale.

Cassandra Tisserant To prawda, ale nikt nie wyobraża sobie, że nie zajdziecie do finału. Co więcej, jesteście stawiani jako murowani faworyci do zwycięstwa.

Franko De facto jesteśmy jedynym tag-teamem z prawdziwego zdarzenia. Cała reszta pochodzi raczej z łapanki i została dobrana w sposób przypadkowy.

Bidam Jesteśmy najlepsi!

Cassandra Tisserant Przejdźmy do spraw bardziej osobistych, mianowicie do Nasa Jazzowskiego.

Franko Nie mam na ten temat niczego do powiedzenia. (Przykłada swą pięść do kamery.) Czyny, nie słowa.

Cassandra Tisserant Na ostatniej gali nieomal się nie pozabijaliście.

Franko Tak będzie zawsze aż do całkowitej eliminacji Jazzowskiego z polskiego wrestlingu.

Cassandra Tisserant Aż tak?

Franko Nie ma tu dla niego miejsca. Zresztą nie tylko dla niego, ale dla wielu innych kanalii też.

Bidam Dla tych kanalii, co likwidują punkty sprzedaży kurczaków miejsca w EWF też być nie może!

Cassandra Tisserant Czy masz dzisiaj w planie kolejne starcie z Jazzowskim?

Franko Jeśli Jazzowski awansuje do finału turnieju, to wtedy się z nim policzę.

Cassandra Tisserant Rozumiem i dziękuję za wywiad.

Bidam Wolność dla kurczaków! Uwolnić je! Nakarmić głodnego Bidama!

Tisserant odchodzi, a Franko pociesza głodnego Bidama. Tymczasem widzimy złowrogich murzynów, którzy wciskają guzik aktywujący zapadnię.

Murzyni (chórem) Allah akbar!

Nic się nie dzieje, więc terroryści powtarzają czynność.

Murzyni (chórem, ale już jakby niepewnie) Allah akbar!

(Znów nic. Każdy murzyn musi teraz wcisnąć guzik, ale nic, ale to absolutnie nic się nie dzieje. Pułapka na Franko nie działa. Po chwili EWF Tag Team Champion opuszczają to miejsce, a murzyni popadają w islamską melancholię spod znaku wahabizmu stosowanego. Wracamy na ring.)


Jan Kowalski – Bardzo interesujący wywiad.

Tony Hogański Wychodzi na to, że dzisiaj Franko i Jazzowski nie będą okładać się na zapleczu i walczyć na miecze.

Jan Kowalski – Tak to wygląda.

Tony Hogański Może to i dobrze. Trochę spokoju się przyda.

Jan Kowalski – Naprawdę?

Tony Hogański Nie, to kiepska wiadomość. Więcej akcji! Więcej real action!


(Przenosimy się do Japonii... no może nie całkiem, ale pomieszczenie jest całkowicie japońskie. Dużo drewna, dużo różnych fikuśnych ozdóbek, jakieś dziwne rośliny, filiżanki do herbaty, papierowe ściany, papierowe lampy, samurajskie miecze, a między nimi on - medytujący Yoshihito Nabeshima w tradycyjnym japońskim stroju z epoki Heian. Duma on siedząc naprzeciwko ryciny przedstawiającej smoka. Dumanie zostaje przerwane pukaniem, a następnie wtargnięciem do szatni Weroniki Passent.)

Weronika Passent Ty gościu, szukam Nabeshimy. Dobry adres?

Japoński książę nic nie odpowiada.

Weronika Passent Dlaczego chodzisz ubrany w piżamę? Jeszcze nie tak późno.

Yoshihito Nabeshima Tak, ja nim jestem.

Weronika Passent Piżamą?

Yoshihito Nabeshima Książę Yoshihito Nabeshima.

Weronika Passent How do you do?

Yoshihito Nabeshima Słucham?

Weronika Passent No sam powiedziałeś, że książę, a książęta to są tylko w UK. Jesteś nieślubnym synem Elżbiety II?

Yoshihito Nabeshima Nie. W czym problem?

WAMP siada obok Nabeshimy.

Weronika Passent Robisz jogę? Patrz, pokażę ci jak to się robi.

Polska gwiazda Hollywood z gracją wygina prawą nogę, co trzeba przyznać wygląda dość imponująco.

Weronika Passent Szach-mat, zrób lepiej jeśli potrafisz... łooooooooo!!! (WAMP zauważyła rycinę smoka.) Smok! Ty jesteś tym gościem od smoka, o którym wszyscy mówią?

Yoshihito Nabeshima Nie wiem...

Weronika Passent Nie bądź taki skromny, koleś. Gdzie go trzymasz?

Yoshihito Nabeshima W moim sercu.

Weronika Passent Czy to Smok Wawelski?

Yoshihito Nabeshima To japoński, metafizyczny smok... gdy pogrążam się w melancholii, to wtedy zamykam oczy i dosiadam go w przestworzach.

Weronika Passent Heheszki, zbereźne rzeczy o dosiadaniu opowiadasz koleś, ale nic z tych rzeczy. Ja mam męża!

Yoshihito Nabeshima Nasz świat jest pełen brudów, pełen zepsucia. To świat upadłych ludzi, ale smoki mogą być naszym wyzwoleniem.

Weronika Passent Tak mi mów.

(Nabeshima chyba będzie kontynuował wykład o smokach, a WAMP pilnie słuchać. Nie mamy na to czasu, więc wracamy na ring.)


Jan Kowalski – No to pani Weronika wreszcie znalazła smoka.

Tony Hogański Szkoda tylko, że metafizycznego.

Jan Kowalski – Nie zdziwiłbym się jednak jakby Nabeshima trzymał smoka w piwnicy.

Tony Hogański Janku, smoki nie istnieją.


(Wizyta na zapleczu to zawsze interesujące doznanie. Tak będzie i tym razem, bo spotkamy się znów z duetem Bane i Szakal.)

Bane Jeśli nie czujesz się na siłach, to ja mogę sam walczyć.

Szakal – Kto się kurwa nie czuje na siłach? No i jesteśmy, wspólna szatnia.

Faktycznie - Szakal i Bane zawędrowali pod drzwi wspólnej szatni, w której przebierają się zawodnicy z dolnej części karty. Rezyduje tu także Kraven, a jest to jedna z form prześladowania tego niewinnego jak aparat władzy w Rosji weterana. Senator bez ceregieli otwiera drzwi i wkracza do środka. Tam Kraven siedzi i pije wódkę, bo co innego ma do roboty?

Szakal – Jak się masz, Kravenie, kurwa jak się masz?

Kraven – Nie widać?

Szakal – Czy ty czasem nie masz kurwa dzisiaj jakiejś kolejnej żałosnej walki?

Kraven Mam albo nie mam... co za różnica?

Szakal – Słuchaj, bo miałem kurwa telefon od Game'a i on się martwi o Esmeraldę. Myślisz, że ona kurwa jest faktycznie w niewoli?

Kraven Wszyscy jesteśmy w niewoli. EWF stało się więzieniem.

Szakal – On by nawet chciał przyjechać i osobiście sprawdzić, co słychać i jak się kurwa sprawy mają.

Nagle ni z tego ni z owego Kraven wyciąga gitarę i zaczyna śpiewać.

Kraven (śpiewając) Game, ty k nam siejczas nie prijezżaj! To już nie to samo, co dziesięć lat temu: tu już inni ludzie i inny tu kraj, w dodatku w ramach tego samego systemu! Jak już pewnie wiesz – nie ma tu co pić. Wyobrażasz sobie jak nas wszystkich trzęsie. Bez znieczulenia – jak tu można żyć? – woła każdy zmysł, każdy nerw i mięsień. Zniknęli ze stołków krewni i druzja, więc teraz już nic się tu załatwić nie da. Nie pożywiosz, lecz wiesz, że Kraven był zły... i wszystko już można dziś zwalić na niego, a gdy dusza zatęskni do straconych dni, możesz o suchym pysku słuchać Hogańskiego.

Koniec, bo Łowca musi się napić.

Szakal – Bardzo kurwa ładnie. Bane, rzuć mu piątaka, będzie miał na wódę.

Brak odpowiedzi, bo jak się okazuje Bane wcale nie wszedł do szatni.

Szakal – Taka rozbrykana kurwa ta dzisiejsza młodzież. Nie usiedzi w jednym miejscu. Ja już pójdę kurwa, bo tu tak smętnie u ciebie, że aż mam kurwa sam ochotę rzucić to wszystko w pizdu i wyjechać do Lasu Arkońskiego.

Łysy wychodzi z szatni, gdzie spotyka Bane'a, który nawet nie wiadomo kiedy ukradł Kravenowi butelkę rosyjskiej wódki jekaterynburskiej. Chyba nawet udało mu się zwinąć też łom Łowcy, bo widać, że narzędzie to stoi sobie grzecznie oparte o ścianę.

Szakal – Co to za picie kurwa przed walką?

Bane – To nie twoja sprawa.

Szakal – Moja, oczywiście, że kurwa moja. Jesteśmy drużyną, a ja trzymam kurwa naszą drużynę w garści. Gdyby kurwa nie ja to ten cały Bidam by ci znowu figle płatał... (Łysy zrobił taką minę, która oznacza, że sam się zdziwił, że użył słowa „figiel”.) No, ale na szczęście kurwa spotkałeś mnie na swojej drodze.

Bane – Dzięki za wszystko. Idziemy?

(Poszli. My także, ale w innym kierunku, bo na ring.)


Tony Hogański Mistrz jest wspaniały!

Jan Kowalski – Zawsze tak twierdzisz.

Tony Hogański Od 2001 roku jest w najwyższej formie. Dziady wymarły, a on trwa. Niczym skała.

Jan Kowalski – Reduta Ordona polskiego wrestlingu.


(Tymczasem na zapleczu murzyńscy terroryści z Boko Haram starają się dotrzeć do prawdy, czyli dowiedzieć się dlaczego ich super pułapka nie zadziałała.)

Murzyn#1 Nie rozumiem, niczego nie rozumiem. Od kogo kupiłeś ten mechanizm?

Murzyn#2 No na bazarku dla małych majsterkowiczów... od takich opalonych, tak śmiesznie po polsku mówili.

Murzyn#1 Od cyganów?

Murzyn#2 Nie no, mówili, że są z miasta Roma, czyli chyba z Rzymu.

Murzyn#3 To politycznie poprawni cyganie byli.

Murzyn#2 Może i tak, ale miała być funkiel-nówka, prosto z pola walki w Afganistanie.

Murzyn#3 Na brodę kalifa Umara, zjebałeś sprawę.

Murzyni zaczynają wściekle wciskać guzik na pilocie, w myśl zasady „Ja chcę, ja też spróbuję, może u mnie zadziała”. Zapadnia nie chce jednak w żaden sposób zadziałać.

Murzyn#2 Nie rozumiem.

Murzyn#1 Może źle obliczyliśmy nacisk? Co jeśli waga Franko ze strony EWF nie zgadza się z rzeczywistością? Może odjął sobie kilka kilogramów by wydawać się smuklejszym.

Murzyn#3 Brałeś info ze strony EWF?

Murzyn#1 No tak.

Murzyn#3 Tam mają przeterminowane informacje! On przecież w czasie niewoli afrykańskiej u nas bardzo schudł!

Murzyn#1 Ach to tak.

Murzyn#2 Dawajcie chłopaki, ja sprawdzę.

Terrorysta staje na zapadni.

Murzyn#2 Wciskaj.

Jeden z jego kolegów z Boko Haram wykonuje polecenie. Guzik zostaje wciśnięty. Zapadnia zadziałała, a murzyn z hukiem i świstem wpada do dziury w podłodze.

Murzyni (chórem) Allah akbar! Allah akbar! Allah akbar!

Murzyn#1 Koledzy! Z czego się cieszymy? Nasz brat John Muhammad Malaseki właśnie zginął śmiercią tragiczną.

Murzyn#3 (niepewnie) Allah akbar?

Murzyn#1 Szkoda go, bo on miał być głównym glazurnikiem Pałacu Saskiego. Nikt nie odpicowałby takich płytek w kiblach w stylu rokoko jak on. Pan Jazzowski i pani Weronika Habibi będą niezadowoleni.

(Wśród murzynów zapanowała koraniczna melancholia.)


Tony Hogański No tak... murzyni. Genialnie im to wyszło.

Jan Kowalski – Mieli z pewnością dobre chęci.

Tony Hogański Popierasz ich terrorystyczną działalność?

Jan Kowalski – Nie potępiam ich. Próbuję zrozumieć ich specyficzną kulturę, która może ubogacić EWF.

Tony Hogański Prędzej nas wysadzą niż ubogacą. Słowo „ubogacić” nie pasuje i tak do murzynów, oni przecież są z definicji biedni, a nie bogaci.

Jan Kowalski – Nie wdawajmy się w szczegóły. Nadchodzi bowiem kolejna walka. Pierwsza w rundzie czwartej!

Tony Hogański No i od razu najlepsza, bo walczyć będzie sam mistrz Szakal!



Letni turniej tag teamów 2, runda IV
Szakal & Bane vs PepsiBosman & Don Camillo



Ostatnią walkę rundy czwartej czas rozpocząć! Witamy PepsiBosmana i Don Camillo, którym wokalnie towarzyszy Rednex i „Cotton Eye Joe". Skąd taki dobór pieśni? A kto by to wiedział, to pewnie przypadek jak wszystko w EWF. Bosman i Camillo są wyraźnie zadowoleni, że dotarli do półfinału i mają chyba zamiar postarać się o niespodziankę. Czy finał jest w zasięgu ich rąk?
Z odpowiedzią na to pytanie będziemy musieli trochę poczekać. Słychać przebojową piosenkę
Scatmana Johna - „The Scatman”, która wprawia wszystkich w dobry nastrój. Spod FeliXtronu wychodzi Szakal we własnej łysej osobie, a tuż za nim Bane. Syn Anarchii chce być we wszystkim pierwszy i lepszy, więc szybko przyśpiesza, wyprzedza senatora i wchodzi na ring. Szakal jest w tym wolniejszy, ale efekt jest równie imponujący.

Tony Hogański Nareszcie! Walka mistrza Szakala! Walka mistrza Szakala!

Jan Kowalski – Była już dzisiaj jedna.

Tony Hogański Mistrz Szakal zniszczy każdego. On jest dzisiaj w formie, to jest jego dzień.

Jan Kowalski – Trzeba jednak zauważyć, że PepsiBosman i Don Camillo prezentują się równie dobrze.

Tony Hogański Pierdoły jakieś opowiadasz.

Cała czwórka zawodników jest już na ringu. Rozjemcą walki będzie Lech Grudziński, który świetnie odnajduje się w swym zawodzie. Publiczność wspiera po trochu każdego zawodnika. Co do Szakala to ma pewne obawy, bo jako senator może w każdej chwili zażądać zwrotu Lwowa. Bosman jest ceniony za miłość do pepsi, Camillo za kuchnię śródziemnomorską. Tylko Bane'a nikt nie lubi, bo to chuj to kwadratu - tak twierdzą jego wrogowie i porzucone kochanki. Słychać gong i walka oficjalnie się rozpoczyna. Początkowo w ringu stają Szakal i Don Camillo, nie trwa to jednak zbyt długo – atak Pana Senatora jest tak zajadły, że spycha włoskiego biznesmena do defensywy i zmusza go do rozpaczliwej zmiany! Szybko poszło! PepsiBosman staje naprzeciwko Szakala, prawdziwej ikony EWF. Panowie rozpoczynają wymianę ciosów zakończoną mocarnym Body Slamem w wykonaniu senatora RP! Wielbiciel czarnego płynu nieźle oberwał, ale próbuje jakoś temu przeciwdziałać – pomimo to jednak rywal pakuje go w narożnik i zaczyna sekwencję solidnego wpierdolu! Pięści Szakala potężnie się napracowały, dewastując Bosmana! Łysy ma chyba ochotę na małą przerwę, bo w tym momencie dokonuje zmiany z Banem. Ten od razu pomaga mu w ustawieniu Szaleńca na szczycie narożnika! Następuje wymiana pozbawionych sympatii spojrzeń pomiędzy przygodnymi tag partnerami... i efektowny Superplex, przechodzący w natychmiastowy pin....1......2..... kick out!

Tony Hogański Mistrz walczy dzisiaj jak natchniony. Mógłby wznowić karierę poety, gdyby tylko chciał, bo takie wiersze by dzisiaj szły, że Mickiewicz ze Słowackim nic tylko by siedli i płakali.

Jan Kowalski – Czego to Szakal nie robił. Brakuje tylko by został pianistą.

Tony Hogański O! O! To jest myśl! W tym roku mamy Konkurs Chopinowski przecież! Wiem ze sprawdzonych źródeł, że mistrz Szakal brawurowo gra na fortepianie.

Jan Kowalski – Naprawdę? Z jego palcami?

Tony Hogański Czego ty chcesz od palców mistrza Szakala? Są wyśmienite we wszystkim, co robią! Sama Martha Argerich go chwaliła!

Rozważania nad wieloma talentami Szakala odłóżmy na później. Tymczasem na ringu Bane zaczyna brutalnie obijać PepsiBosmana, jednak ten wywija się w końcu, zrzuca z siebie oponenta i zmienia się z Don Camillo! Oznacza to, że być może Włoch będzie starał się przekupić sędziego. Lech Grudziński odrzuca zapędy włoskiego adoratora, więc walka przebiegać będzie uczciwie. Bane jest znudzony tym ciągłym pierdoleniem o niczym i decyduje się na zdecydowany atak. W ten sposób zaczyna się prawdziwy brawl jak się patrzy: obaj zawodnicy napierdalają się z taką intensywnością, że co wrażliwsi fani znaleźli się na krawędzi omdlenia! W repertuarze obu zawodników odnajdujemy najróżniejsze ciosy i uderzenie, ot zwykłe punche, przyjemne chopsy, urocze kopniaki - czego tu nie ma! Jest wszystko! O dziwo Syn Anarchii wcale nie przeważa, a włoski zawodnik prezentuje się z bardzo dobrej strony i nawet udaje mu się zdobyć przewagę. Próbuje wykonać jakąś bardziej skomplikowaną akcję, lecz Bane pokazuje swą klasę, bo umiejętnie skontrował, a następnie zdołał wykonać na przeciwniku brutalnego Backbreakera, po którym zmienia się z Szakalem, co oznacza ponury uśmiech na twarzy weterana i Pocztówkę z Parku Sztywnych [Moonsault], która dosłownie wbija przedstawiciela włoskiej mafii w matę! Pan Senator natychmiast przechodzi do pinu.....1.......2.... PepsiBosman przybywa na czas! Arbiter opierdala wielbiciela amerykańskich trunków i wyrzuca go szybko poza ring. W tym samym momencie włoski biznesmen pełznie w kierunku lin... i dosięga ich, a tym samym też i kolegi! Zmiana!

Tony Hogański Zobacz jaki spokój emanuje z twarzy mistrza Szakala. On już wie, co tu się stanie. On to wszystko przemyślał, on to wręcz zaprogramował. Nic go tu nie zaskoczy.

Jan Kowalski – Czy Szakal to materiał na mistrza świata?

Tony Hogański Przecież jest dwukrotnym EWF World Champem!

Jan Kowalski – Kiedy to było! Przed wiekami! 2001, 2002 i 2003 rok. Teraz wymagania stawiane przez World Champami są całkiem inne.

Tony Hogański Takich rzeczy się nie zapomina! To jak pogromy żydowskie - dwa tysiące lat wspólnego sąsiedztwa, technika niby inna, czasy inne, a i tak zawsze wiedziano jak im przypierdolić.

Senator Najjaśniejszej Rzeczypospolitej od razu dopada do admiratora pepsi, powala go Clotheslinem, a gdy ten próbuje podnieść się to po prostu zamyka swojego rywala w Headlocku. Bosman jest w opałach, do tego wyraźnych! Jego partner znowu pojawia się na czas, zarabiając ostrzeżenie od sędziego. Strasznie awanturująca się drużyna, najpierw Bosman przeszkadzał, a teraz Don Camillo. Kto ich tego nauczył? Przecież to niehonorowe postępowanie. Wracajmy do sytuacji na ringu. Przez chwilę trwa zabawa w kotka i myszkę, kiedy to Szakal stara się schwytać PepsiBosmana, a ten unika jego prób... w końcu większy zawodnik daje radę i rzuca oponenta w narożnik! Z ogromną werwą wykonuje dwa następujące po sobie Body Splash, dzięki czemu miłośnik pepsi zostaje odpowiednio "zmiękczony". Następuje szybka zmiana i Bane przejmuje pałeczkę wykonując Legsweep! Syn Anarchii decyduje się na kolejną zmianę, dzięki której Szakal zakłada swojemu przeciwnikowi Boston Crab! Na twarzy senatora pojawia się autentyczna satysfakcja, bo on zawsze jest bardzo zadowolony ze swych ringowych dominacji. Nie trwa ona jednak zbyt długo, chodzi zarówno o dominację jak i satysfakcję, bo oto Don Camillo wkracza do akcji i powala rywala Dropkickiem! Szakal chyba oberwał w jakieś czułe miejsce, bo pada na matę i zwija się z bólu! W tym czasie PepsiBosman dochodzi do siebie... i dokonuje zmiany!

Jan Kowalski – Szakal padł rażony niczym gromem.

Tony Hogański W starożytnej Grecji mistrz Szakal byłby bogiem olimpijskim.

Jan Kowalski – A Vaclav?

Tony Hogański Tym gwałcicielem. No wiesz... pół kozą, pół człowiekiem, bo przecież nie dostojnym centaurem.

Wygląda na to, że Szakal będzie mierzył się teraz z Bosmanem. Z senatorem jest już wszystko w porządku, jego bezwład nie trwał zbyt długo. Wrestlerzy krążą po ringu. Pepsi stara się zaatakować Lariatem, ale Szakal nad nim przeskakuje, oj jak ładnie! Senator odbija się od lin, Bosman się w tym momencie odwraca i próbuje wykonać kolejny Lariat, ale Łysy znów unika, przechodzi za plecy oponenta i wykonuje w mgnieniu oka roll up, który musi kończyć się pinem....1...kick out. Szakal nie próżnuje, bo od razu stara się wykonać Vertical Suplexa, ale sprytny niczym Kopacz Bosman dysponuje sporą giętkością, więc wyślizguje się i cała akcja nie dochodzi do skutku. Bosman postanawia skopiować strategię oponenta i sam wykonuje Vertical Suplex. Udaje mu się to wyśmienicie! Szakal powoli stara się podnieść, ale Bosman kopie adwersarza w klatkę piersiową. Następnie przechodzi do pinu.....1.....kick out! Szakal próbuje się podnieść, ale zostaje kopnięty kilkukrotnie w głowę. Bosman pomaga wstać przeciwnikowi, wykonuje irish whip do jednego z narożników. Panowie szybko spotykają się, gdzie tym razem Szakal osiąga przewagę i temperuje chwilową dominację miłośnika czarnych trunków przy pomocy low kicków. Następnie chwyta go w pasie, wynosi, po czym wgniata w matę bardzo okazałym Belly to Belly Suplexem! Następnie poprawia parokrotnie przy pomocy Elbow Dropów. PepsiBosman jęczy i stęka, ale Szakal nie przestaje. Po Elbow Dropach przyszedł czas na brutalną serię kopniaków, które spadają na całe ciało jego rywala. Żaden punkt nie zostaje oszczędzony. W końcu zadowolony z siebie Szakal przerywa, po czym zmienia się z Bane'm.

Tony Hogański Mistrz Szakal zrobił swoje. Zmasakrował rywala.

Jan Kowalski – Był jednak moment, w którym PepsiBosman prezentował się bardzo dobrze.

Tony Hogański Ten moment był taki krótki, że można go uznać za złudzenie optyczne.

Bosman jęczy z bólu i próbuje jakoś dojść do siebie. Bane jednak nie ma zamiaru pozwalać rywalowi na jakikolwiek odpoczynek. Od razu dopada do przeciwnika, podnosi go i zaczyna demolować. Trzeba uczciwie przyznać, że jest to dosyć chaotyczne widowisko, po prostu energiczna młócka: w końcu Syn Anarchii powala rywala i zamyka go w Headlocku! To już drugi raz dzisiaj, gdy Bosman musi zmagać się z tym chwytem. Tym razem jednak z dużą łatwością wyrywa się z uścisku i dokonuje zmiany! Don Camillo tylko na to czekał: jego atak zbija Bane’a z nóg! Włoski mafiozo zaczyna męczyć leżącego przeciwnika, ten jednak wyrywa się w końcu i... dokonuje kolejnej zmiany! Szakal spada na przedstawiciela włoskiej mafii niczym wulkan gniewu! Właściciel burdelu uchyla się i uderza Dropkickiem wycelowanym w nogi senatora! Ta akcja powala Szakala, który jednak z zadziwiającym wigorem zrywa się na równe nogi i doprowadza do kolejnej już dzisiaj wymiany ciosów! Udaje mu się nawet powalić przeciwnika Lariatem i wykonać zmianę! Bane wspina się na szczyt narożnika... i skacze z niego z naprawdę dewastująco wyglądającym Frog Splashem! Trafił idealnie! Chce pinować, ale na ring wpada PepsiBosman. Bane szybko podnosi się, chwyta napastnika i wymierza mu Blast of Anarchy [Rockbottom]! Od razu podnosi Don Camillo, bądź co bądź legalnego rywala i na nim też wykonuje swój kończący Blast of Anarchy! Pin....1......2.....3! (Zwycięzcami są: Bane & Szakal! Awansują oni do finału!)

Tony Hogański Mistrz w finale! Mistrz w finale! Piękna chwila, la-la-la!

Jan Kowalski – Bosman i Camillo zaprezentowali się korzystnie.

Tony Hogański Korzystnie przegrali. Niech wracają do walk z syryjskimi rebeliantami, a swych sił w turnieju spróbują za rok.

Jan Kowalski – Życzymy im dużo szczęścia.

Po walce nie ma żadnych wielkich celebracji. Szakal otrzepał dłonie i opuścił ring. W myślach na pewno opracowywał projekt jakiejś ustawy, bo wyglądał bardzo poważnie. Bane miał wszystko w dupie i też dość szybko ewakuował się.

Jan Kowalski – Znamy więc pierwszych uczestników finału. Kto następny?

Tony Hogański Finału już być nie musi, bo wiadomo, że pasy zgarnie mistrz Szakal.


(Przenosimy się do japońskiej szatni, w której Yoshihito Nabeshima ma nawet specjalny wiatraczek, który wydmuchuje do pomieszczenia płatki kwiatów kwitnącej wiśni. W ten sposób ma tu być jeszcze bardziej japońsko i w jakiś sposób nawet nostalgicznie. Na macie przed ryciną smoka siedzi sam książę, a towarzyszy mu Weronika Passent.)

Weronika Passent – A teraz zrobimy jak u Chodakowskiej, okejka?

Yoshihito Nabeshima Nie.

Weronika Passent – To chociaż jak u Lewandowskiej?

Yoshihito Nabeshima Nie.

Weronika Passent – Gościu. Siedzisz tu w piżamie i nic się nie podoba. Gdzie masz smoka?

Yoshihito Nabeshima Zamknij oczy.

Weronika Passent – O nie ty japoński zboczeńcu. Już ja wiem, co wy tam w tej Japonii robicie. Widziałam na filmach, zamknę oczy, a tu Sadako wyskoczy z telewizora. Nie ma mowy, no way. No dobra, dawaj selfika. (WAMP wyciąga z kieszeni telefon i strzela sobie wspólną fotkę z Nabeshimą.) Już leci na fejsa i na insta. O, zobacz, ksiądz Sowa polubił.

Nagle WAMP zobaczyła na ścianie łuk do kyudo.

Weronika Passent – O! Gościu! Masz też łuk do sapporo?

Yoshihito Nabeshima Co takiego?

Weronika Passent – No, łuk do seppuku.

Yoshihito Nabeshima Seppuku nie popełnia się przy pomocy łuku.

Weronika Passent – No łeee... dlaczego nie?

Yoshihito Nabeshima Bo to technicznie trudne, jeśli nie niemożliwe do wykonania.

Weronika Passent – Ale o czym ty nawijasz, koleś? Ja potrafię!

WAMP dopada do ściany, ściąga łuk, wyjmuje z kołczanu strzałę i strzela. Trafia idealnie w japońską lampę papierową, która zwisa spod sufitu.

Weronika Passent (z dumą) Ha! Widziałeś? Ja potrafię strzelać z łuku ashikaga.

Yoshihito Nabeshima Aha. No tak... Widzę, że masz jakieś podstawy. Jaka jest pierwsza zasada kyudo?

Weronika Passent – O! O! Ja wiem! (Podnosi rękę jak w szkolę.) Mogę odpowiedzieć?

Yoshihito Nabeshima No przecież pytam.

Weronika Passent – Właściwe strzelanie to właściwe trafianie! Spoko?

Yoshihito Nabeshima Tak, siadaj. (Książę nawet uśmiechnął się.) Herbaty?

Weronika Passent – Ze Starbucksa?

Yoshihito Nabeshima Nie...

Weronika Passent – To chociaż z Maca koleś, co?

Yoshihito Nabeshima (kręci głową) Nie...

Weronika Passent – To nie chcę. Nie ma sensu później takiej foty dawać na fejsa.

Yoshihito Nabeshima (zdegustowany) Dlaczego tu jesteś?

Weronika Passent – Chcę się dowiedzieć czegoś o smokach, sensei.

Yoshihito Nabeshima Czy to dlatego, że twój mąż się ciebie wstydzi?

Weronika Passent – Co? Co ty gadasz koleś? Ty masz chyba surowe sushi w głowie.

Yoshihito Nabeshima Wszyscy dzisiaj o tym mówią.

Weronika Passent – Jacy wszyscy? Sprawdzam fejsa i insta regularnie i nic tam o tym nie ma. (Wyraźnie zaniepokojona.) Czyżby na twitterze? Dzisiaj go jeszcze nie oblukałam.

Yoshihito Nabeshima To dlaczego nie poznałaś partnera z drużyny swego męża?

Weronika Passent – Dlaczego, dlaczego... Nie wiem gościu. Mimo, że sprawiam takie wrażenie, to jednak nie znam odpowiedzi na wszystkie pytania. (WAMP zaczyna intensywnie myśleć.) Uważasz, że to prawda? On naprawdę się mnie wstydzi?

Yoshihito Nabeshima Zdecydowanie.

Weronika Passent – No nie! Niemożliwe! Dlaczego mam ci wierzyć?

Yoshihito Nabeshima Bo ja mam smoka. Przyjdź później, to się przekonasz.

Weronika Passent – W sumie ten kurier też tak mówił. Muszę to sama sprawdzić! Jak Nas może się mnie wstydzić! To ja jestem gwiazdą! Ja!

(WAMP wstaje i pośpiesznie wychodzi z japońskiej szatni. Wracamy na ring.)


Tony Hogański Nabeshima jakie ziarno niepewności zasiał.

Jan Kowalski – Biedna pani Weronika.

Tony Hogański Jak się ma takie cycki, to nie trzeba się niczego wstydzić.

Jan Kowalski – Tony...

Tony Hogański Mówię jak jest, przełamuję granice. Jestem Tosterem bez barier.


(Znajdujemy się poza obrębem hali. To dziwne, bo o tej porze nic szczególnego się tam dziać nie powinno. No dobra, może to nie takie dziwne, wszak segmenty trafiają się tu i ówdzie, więc może to w sumie i normalne. Rzadkim natomiast widokiem jest by ktoś z kierownictwa EWF wychodził poza obręb hali. Tym kimś jest Felipe Castro. Wokół niego gromadzi się wielotysięczny tłum fanów, który koczuje przed halą i ogląda galę na telebimie. Rzecz jasna prezydent jest odgrodzony barierkami od tłumu, bo takiej bliskości między władzą a pospólstwem to w federacji nie ma.)

Felipe Castro Drodzy fani EWF z Ukrainy! Jeszcze raz chciałem potwierdzić, że nasza federacja zawsze stała, stoi i stać będzie po stronie wolnej Ukrainy. Wasza wolność jest naszą wolnością, wasza walka jest naszą walką. Wspieramy was jak możemy, a dzisiaj organizujemy Wrestlepaloozę by pokrzepić wasze serca. Nie dajcie się okupantom! Walczcie!

Entuzjazm narodu ukraińskiego.

Felipe Castro Nasi wrogowie są podobni. Waszym wrogiem jest Rosja, a wrogiem EWF jest pewien Rosjanin. Tak, mówię tu o Kravenie. (Wielki heel heat.) Kraven jest ściśle związany z najwyższymi władzami na Kremlu. Wszak wchodził niegdyś w skład zespołu doradców do spraw sportu w administracji prezydenta Putina. (Jeszcze większy heel heat.) Kraven ostatnio jest bardzo uparty, ale to bardzo uparty. Stracił władzę, ale za wszelką cenę chce pokazać, że wciąż może walczyć. Na tej gali także ma stoczyć kolejną walkę. Postanowiłem, że skoro jesteśmy na Ukrainie to walka ta musi mieć trochę szerszy wymiar. Poprosiłem więc o pomoc jedynego ukraińskiego wrestlera jakiego znałem. Będzie on dzisiejszym przeciwnikiem Kravena. Niech to będzie pojedynek wolnej Ukrainy z despotyczną Rosją. Pragnę powitać byłego wrestlera EWF, Rusłana Smirnowa!

Przy dźwiękach ukraińskiego hymnu narodowego pod halą pojawia się Rusłan Smirnow.

Felipe Castro Rusłanie, czy nadal chcesz walczyć z Kravenem?

Rusłan Smirnow Chcę i pomszczę całą naszą Ukrainę! Pomszczę Euromajdan, pomszczę Krym, Donbas, Ługańsk i Donieck. Jebać kacapów!

Felipe Castro Jesteś gotowy do walki?

Rusłan Smirnow Jeszcze jak!

Felipe Castro W takim razie życzę ci powodzenia.

Smirnow pręży muskuły do Ukraińców, gdy nagle przez barierki przeskakuje nie kto inny jak Esespe, największa niedojda w historii zawodników EWF. Ubrany w koszulkę z podobizną Ramzana Kadyrowa rzuca się na ukraińskiego wrestlera i zaczyna go okładać. Felipe Castro jest zaskoczony i przy eskorcie GRU opuszcza ten teren. Esespe nadal naciera z furią na Smirnowa. Wymierza mu mnóstwo ciosów, które Ukrainiec albo skutecznie blokuje albo nie trafiają one do celu albo po prostu nie działają. Kibice krzyczą i wrzeszczą coś po banderowsku, ale kto by ich tam zrozumiał. W końcu Rusłan rozsierdził się i ruszył z kontrofensywą, która zakończyła się wykonaniem Powerbomba na beton! Pojawił się Dark Sędzia! Jakżeby inaczej! Pin......1.......2......3! (Zwycięzcą jest: Rusłan Smirnow!)

Rusłan Smirnow Kraven będzie następny!

(Wracamy na ring.)


Tony Hogański No dobra... Castro znalazł rywala Kravenowi.

Jan Kowalski – Rusłan Smirnow w 2009 roku był bardzo obiecującym zawodnikiem.

Tony Hogański Dlaczego w takim razie nie udało mu się zrobić kariery?

Jan Kowalski – Wybrał walkę o wolną Ukrainę i swą miłość do Julii Tymoszenko. Obecnie jest radnym swego rodzinnego miasta Czerkassy.

Tony Hogański A wygląda jak stare zawiasy.

Jan Kowalski – Co takiego?

Tony Hogański No co? To się ładnie zrymowało.


(Znajdujemy się na zapleczu, gdzie na ławeczce siedzi przygnębiona lub nawet załamana Polla Kinzler.)

Polla Kinzler Warum? Moja kariera nie miała tak wyglądać. W Dubaju rozpoczęło się świetnie, a później coraz gorzej i gorzej i gorzej. Ta gala to klęska, kolejna zresztą. Być może nie nadaje się do tego...

Zza rogu wyszedł właśnie Don Camillo. Co za przypadek! Mimo, że całkiem niedawno stoczył walkę to wygląda całkiem nieźle. Widać w jakiś mafijny sposób postawiono go na nogi.

Don Camillo Pani pozwoli, ale przypadkiem słyszałem ten monolog.

Polla Kinzler No i?

Don Camillo Ponawiam moją propozycję z poprzedniej gali.

Polla Kinzler Jeszcze na brodę nie upadłam. W wrestlingu może i mi nie idzie, ale nadal jestem gwiazdą muzyki europejskiego formatu.

Don Camillo Wrestling może nie jest pani najlepszą stroną, ale jest wiele innych ścieżek kariery, w których można się realizować. Moja luksusowa agencja towarzyska zatrudnia same gwiazdy. Ponad połowa polskich medialnych modelek i blogerek modowych znajduje się w moim portfolio.

Polla Kinzler Tak?

Don Camillo Dubaj był dla pani szczęśliwy, więc być może warto tam powrócić? Oto moja wizytówka. Nalegam na szybki kontakt.

Włoski biznesmen podaje Polli swoją wizytówkę, ale ta od razu ją rozdziera i rzuca mu ostentacyjnie pod nogi.

Polla Kinzler Nie ma mowy. Żegnam pana ozięble.

Zwycięzca (albo zwyciężczyni) Eurowizji wstaje, odwraca się i chce ruszyć swoją drogę, gdy nagle Don Camillo chwyta za oparte o ścianę krzesło (dziwnym trafem akurat było w pobliżu) i z całej siły (bo zawsze trzeba to zrobić z całej siły) wymierza Austriakowi (albo Austriaczce) potężnego chair-shota! Kinzler pada bez życia, a Włoch prewencyjnie dobija ją jeszcze kilkoma chair-shotami.

Don Camillo Mafii się nigdy nie odmawia. (Biznesmen pstryka palcami) Stefano. Wiesz co robić.

Pojawia się prawa ręka mafioza, który przez cały czas gdzieś się czaił.

Stefano – Będzie zrobione.

(Co się stanie? Co będzie zrobione? Tego chyba się nie dowiemy, bo przenosimy się w okolice stanowiska komentatorskiego.)


Tony Hogański To mi wygląda na koniec kariery Kinzlerówny.

Jan Kowalski – Obawiam się, że masz rację.

Tony Hogański Wiązaliśmy sobie z tą postacią wiele nadziei. Szkoda, że skończyło się tak, a nie inaczej.

Jan Kowalski – Wielka szkoda.


(Na zapleczu MaxiMasterMistrz idzie z obrażoną miną. Wygląda na bardzo niezadowolonego.)

MaxiiMasterMistrz – To skandal, że nikt mnie tu nie szanuje. Poszedłem się poradzić do tego niby senatorka, a on na mnie nakrzyczał. Reporterzy nie chcą przeprowadzać ze mną wywiadów. Nawet w turnieju słabo mi poszło, bo dostałem debila za partnera. W innej federacji na pewno doceniliby taki diament jak ja, taki samorodek, taki talent, który trafia się raz na sto lat, ale nie, nie w EWF. Tutaj promuje się starców, senatorów, gwałcicieli. Od dziesięciu lat te same twarze w telewizji! Tu nie ma możliwości zrobić kariery.

Jego narzekania usłyszał chyba PepsiBosman, który stał oparty o ścianę o popijał pepsi. W ten sposób chyba regeneruje się po niedawno zakończonej walce.

PepsiBosman – To nieprawda. Niczego nie rozumiesz i niczego nie wiesz. Jesteś żałosną podróbką wrestlera. Nie jesteś w stanie niczego osiągnąć, bo brak ci nie tylko charyzmy, ale przede wszystkim umiejętności. Popatrz na mnie! Pepsi prowadzi mnie przez życie i wygrywam walki. Jestem w EWF bardzo krótko, ale zbudowałem sobie o wiele mocniejszą pozycję niż ty.

MaxiiMasterMistrz – To ty? Co ty wiesz o wrestlingu? Co ty wiesz o charyzmie? Opierasz całe swoje życie o pepsi, więc jesteś tanią podróbką. Nie wymyśliłeś nic samemu, lecz po prostu przyszedłeś na gotowe. Intelektu w tobie za grosz.

PepsiBosman – Ach tak? To w takim razie, jeżeli z tobą wygram to odchodzisz z EWF szukać szczęścia, gdzie indziej.

MaxiiMasterMistrz – Niby w co wygrasz?

PepsiBosman – W to.

Zwolennik czarnego płynu uderza pustą puszką Mastera w twarz. Ten zatoczył się, zachwiał i chyba zakręciło mu się w głowie, a Bosman momentalnie wybił się z miejsca i trafił go Dropkickiem. Od razu wstał i wycofał się na z góry upatrzoną pozycję. MaxiMasterMistrz ocknął się i powoli podniósł, a to wykorzystał Bosman, który natarł na niego z potężnym Spearem. Speary są zawsze potężne, więc nie ma co się zagłębiać w temat. Maxi próbował wstać, ale Pepsi podniósł go i już po chwili wykonał PepsiBomb [Powerbomb]! Zza rogu wyskoczył Dark Sędzia! Pin.....1......2......3! (Zwycięzcą jest: PepsiBosman!)

PepsiBosman – A nie mówiłem? Jesteś do niczego... wynoś się z EWF.

(Koniec wizyty na zapleczu. Czas wracać w okolice jaskini komentatorów.)


Tony Hogański Czy to jest wiążące?

Jan Kowalski – Znaczy się co?

Tony Hogański Takie nagłe ustalenia, walka, przegrana, cześć i koniec kariery w EWF?

Jan Kowalski – Nie wiem.

Tony Hogański Bo w sumie to Maxi nawet nie zrozumiał, co się stało. To była jednostronna deklaracja Bosmana.

Jan Kowalski – Nie wiem.

Tony Hogański Liżesz dupę nowej władzy, a nawet informacji porządnych nie masz. Warto się było tak sprzedawać?

Jan Kowalski (melancholijnie) Nie wiem.


(Szybka wycieczka na zaplecze sprawia, że poznajemy tam osobnika znanego jako Vaclav? Czy to prawdziwy Vaclav? Koneser Perły i trunków wszelakich, postrach kobiet, gwałciciel, świniobójca i najbardziej odrażająca postać w historii polskiego wrestlingu? Tak, to zdecydowanie on. W ręku dzierży butelkę Perły i przemierza spokojnie korytarz. Jego krok jest pewny, bo Mecenas Ekstremy może dużo wypić. Jak wszyscy wiemy on lubi piwo, a najlepiej dużo piwa.)

Vaclav – Co za jebane miasto. (Heel heat.) Gdyby to była chociaż Moskwa, to mógłbym jak moje kumpele z Pussy Riot wpaść do Soboru Zbawiciela, obrazić jakichś prawosławnych, może zdemolować kilka ikon, a najlepiej wytarmosić patriarchę Cyryla za brodę. A tak? Co można robić w takim Lwowie? Dobrze, że to chujowe miasto nie jest już polskie.

Nie wiadomo jak się odnieść do tego typu deklaracji. Wróg Ludu robi kilka kroków, gdy za jego plecami słychać głos.

Głos – Vaclav!

Vaclav (odwraca się) Co?

Odwracamy się także i dostrzegamy SR-Crazy'ego z buławą magnacką w dłoni.

SR-Crazy – Brać skurwiela!

EWF World Champion wykonuje ruch buławą i przed Vaclavem pojawia się czwórka czarnych stażystów - Czarny Nalep, Czarny Huarez, Czarny DanGaner i Czarny Banito. Byli terroryści rzucają się na Vaclava i próbują go obezwładnić. Kiepsko im to idzie, bo Mecenas Ekstremy odpiera wszystkie ataki i w zasadzie demoluje biedaków. Crazy wykonuje kolejny ruch buławą i za plecami Wroga Ludu wyrastają byłe członkinie sił zbrojnych Izraela, obecnie znane jako Żydowski Korpus Ochrony imienia Feliksa Dzierżyńskiego. Vaclav uśmiechnięty, bo zanosi się mu na gwałt grupowy, rusza w ich stronę... i to był chyba błąd, bo za jego plecami pojawia się Smela z paralizatorem w dłoni. Paralizator ląduje na szyi Vaclava, lecą iskry, słychać krzyki i były EWF FTW Champion pada bez życia na ziemię. Przy okazji dostaje jeszcze jakiegoś napadu drgawek.

SR-Crazy – Zabierzcie go.

(Podwładni Szaleńca biorą się do pracy. Wracamy na ring.)


Tony Hogański Wreszcie ktoś zajął się tym gadem!

Jan Kowalski – Crazy przecież mówił, że nie będzie atakował swojego partnera z teamu. Nie chciał przecież osłabiać drużyny. Niczego tu nie rozumiem.

Tony Hogański Jebać ten turniej. Wyrzucenie Vaclava z EWF jest ważniejsze.

Jan Kowalski – Uważasz, że do tego dojdzie?

Tony Hogański Jesteśmy na Ukrainie, a tu wypadki chodzą po ludziach. Łatwo pozbyć się zwłok tego jebaki.

Jan Kowalski – Zdajesz sobie sprawę, że jesteśmy na wizji i prawda i tak wyjdzie na jaw.

Tony Hogański Nikt nie będzie po nim płakał. Jakby zrobić teraz sondę smsową „Czy popierasz zamordowanie Vaclava i ukrycie jego zwłok w jakimś lesie pod Lwowem?”, to jestem pewien, że około 90% narodu byłoby na tak. Pozostałe 10% zostawiam na rodzinę tego gnoja, Felipe Castro, ich kumpli i takich sprzedawczyków jak ty. Cała reszta chce jego krwi! Chce jego zgonu!

Jan Kowalski – Myślę, że traktujesz tę sprawę zbyt serio. To tylko EWF.

Tony Hogański To dawaj następną walkę turniejową.

Jan Kowalski – Za chwilę się rozpocznie.

Tony Hogański Przewidziałem to!



Letni turniej tag teamów 2, runda IV
Bidam & Franko vs
Yoshihito Nabeshima & Żubr




Gra Dead Or Alive - „You Spin Me Round (Like a Record)”, co oznacza pojawienie się na ringu EWF Tag Team Champions w składzie Bidam i Franko. W ich przypadku theme ten nie jest żartem, przynajmniej już nie obecnie, lecz pełnoprawną muzyką wejściową. Bidam wdaje się w jakieś dyskusje z Ukraińcami, którzy obrażają Franko za to, że kiedyś wyraził się niefortunnie, że Lwów jest polskim miastem i powinien kiedyś powrócić na Rzeczypospolitej biało-czerwone łono.
Ni z tego ni z owego rozbrzmiewa głos przebój Marka Gormleya „Without you”. Większość osób z przedwojenną maturą zadaje sobie pytanie „Cui bono?”, co na polski tłumaczy się „Ki chuj?”. Przy rytmach i słowach tej piosenki na ring wychodzą Yoshihito Nabeshima i Żubr. Może ona nawet pasuje do japońskiego księcia, bo on lubi wszystko, co smutne i sam jest smutny. Żubr robi dobrą minę do złej gry. Taki jego los.

Tony Hogański No! To już pojedynek większego kalibru.

Jan Kowalski – Bidam i Franko, czyli nasi kochani EWF Tag Team Champions oficjalnie wkraczają do akcji!

Tony Hogański Teoretycznie i praktycznie to oni pojawili się już na chwilę w dark matchu.

Jan Kowalski – To była rozgrzewka i mało znacząca walka.

Sędzią tego pojedynku będzie niezastąpiony Shaman. To dobry wybór, o ile szamańskiemu szamanowi nic nie uderzy do głowy i nie podejmie jakiejś szalonej decyzji. Jak na razie Shaman sprawie wrażenie całkiem zdrowego na umyśle, więc jest to całkiem niezły prognostyk. Wszyscy zawodnicy są już na ringu, trwają ostatnie narady i przygotowania. Do walki zostali wyznaczeni przedstawiciele azjatyckiej szkoły wrestlingu, czyli Yoshihito Nabeshima i Bidam. Shaman daje sygnał do rozpoczęcia walki, słyszymy gong i zaczynamy!
Bidamczyk ambitnie ruszył na Nabeshime i kilkoma prostymi punchami oszołomił swojego przeciwnika. Widać Yoshi myślał pewnie o tym jaką dziś wypije herbatkę i przez to zamyślenie dostał po mordzie. Bidam natomiast kontynuował swoje dzikie, syberyjskie ataki. Kolejne punche spadały na Japończyka. Ten niewyrównany brawl skończył się w narożniku, do którego osunął się Yoshihito. Bidam postanowił to wykorzystać dodając do swojego repertuaru ciosów kilka kopniaków. Nabeshima coraz bardziej tracił kontakt z rzeczywistością aż w końcu osunął się na ziemię. Wielbiciel kurczaków postanowił to wykorzystać, wziął rozpęd i uderzył Nabeshime kolankiem! Następnie chwycił go za szmaty i wykonał mu Single Arm DDT! Nabeshima próbował się podnieść, ale oberwał potężnego kopa w mordę. Bidam poprawia z Elbow Dropa i od razu przechodzi do pinu....1.....2....kick out!

Jan Kowalski – To prawdziwie azjatycki pojedynek.

Tony Hogański Bo mamy dwóch Azjatów na ringu? Zawodników jest czterech, więc tylko połówka. O, tak mi się ciekawie powiedziało, że prezydent Kwachu by się ucieszył.

Jan Kowalski – W EWF nie rozmawiamy o polityce.

Tony Hogański Wszystko jest polityką.

Jan Kowalski – Ładnie powiedziane.

Tony Hogański To nie ja, to Tomasz Man.

Jan Kowalski – Nie znam gościa. Jakiś prawicowy publicysta?

Tony Hogański Z pewnością.

Nie brakował zbyt wiele, a walka już by się skończyła. Wygląda na to, że zawodnik rodem z Kraju Kwietnącej Wiśni nie jest dzisiaj w najlepszej formie. Tymczasem Bidam uśmiecha się radośnie jak to on. Nabeshima natomiast cierpi, z dumą, ale i z myślą: dlaczego nie zostałem malarzem? Albo chociaż rysownikiem? Nowa nadzieja EWF postanowiła dać zmianę i wpuścić na ring swojego towarzysza. Franko ambitnie zabrał się do walki. Najpierw poczekał aż rywal wstanie, a następnie zaatakował i niczym wielki, włochaty niedźwiedź ruszył na swego bezwłosego, żółtego rywala. Kolejne ciosy spadały na Nabeshimę, a ten nie umiał się przed nimi bronić. Biedaczysko. Trzeba uczciwie przyznać, że uderzenia Rzeźnika, choć niezbyt finezyjne, a nawet siermiężne, to przy wielkiej dawce brutalności osiągały zamierzony cel. Yoshi leżał na macie i cierpiał jak Chińczycy w Nankinie. Oczywiście Nabeshima jako japoński nacjonalista nie widzi niczego zdrożnego w wydarzeniach nankińskich. Franko postanowił zaszaleć, widząc, że Japończyk nie stawia oporu, wdrapał się na najbliższy narożnik, po czym skoczył i uderzył na rywala z Tabwemasaną [Frog Splash]! Pin.....1.....2.... Żubr przerywa!

Tony Hogański Żubr uratował Nabeshimę.

Jan Kowalski – Nie rozumiem, co się z nim stało. Kiedyś był dostojnym i pełnym mocy zawodnikiem, a dzisiaj co?

Tony Hogański Nabeshima skończył się, gdy przestał być Whipedem, a został Nabeshimą.

Jan Kowalski – Nie krytykujmy operacji zmiany narodów.

Franko gdyby nie był sobą to może i byłby zdegustowany zachowaniem Żubra, ale Rzeźnik jak to Rzeźnik - jego twarzy jest całkowicie beznamiętna. Bidam tymczasem marudzi sobie pod nosem, że ukradli wszystkie kurczaki i on nie ma tu co jeść. Sędzia Shaman szybko pozbywa się Żubra, tłumacząc mu, że takie interwencje są całkowicie sprzeczne z duchem narodowej demokracji. Sytuacja obecnie wygląda tak: sędzia tłumaczy Żubrowi, że nie jest on gentelmanem, Franko nie robi niczego, a Żubr chowa się w sposób grunwaldzki za linami. Cała sytuacja trwają dłuższą chwilę, zmęczony życiem Yoshi postanowił doturlać się do rywala i uderza zaskoczonego Franko low blowem! Rzeźnik pada na matę, a w tym samym czasie Nabeshima szybko zmienia się z Żubrem. Patriota rusza na przeciwnika i tak zostają w zwarciu. Punche spadają na każdego, wydaje się, że wymieniają się cios za cios i żaden nie ma przewagi. W końcu jednak udaje się Żubrowi wyprowadzić dwa szybkie chopsy, następnie odbija się o liny i Clothesline! Franko jednak nadal utrzymuje się na nogach, tylko lekko się zachwiał. Żubr postanawia uderzyć Big boot! Akcja wyszła nieźle, ale Rzeźnik nadal stoi. Lekko tylko załopotały włosy na jego klacie, być może trochę klata się ugięła, ale sam zawodnik utrzymał pion. Znowu dochodzi do zwarcia, Żubr ma przewagę i udaje mu się uderzyć European Uppercut!

Jan Kowalski – Żubr na ringu i walka od razu zrobiła się bardziej żwawa.

Tony Hogański Czy to oznacza, że Żubr jest w tej chwili lepszym wrestlerem niż Yoshihito Nabeshima?

Jan Kowalski – Na to wygląda.

Tony Hogański Wstydź się Nabeshima, wstydź. Mogłeś mieć wszystko, a nie będziesz miał niczego.

Franko szybko podnosi się, ale Żubr jest szybszy. Od razu powala przeciwnika Clotheslinem, następnie dopada do niego iłapie za głowę i grzmoci nią o matę! I jeszcze raz! I jeszcze raz! Franko próbuje się zasłaniać rękami, lecz nie ma możliwości by zablokować mocarne uderzenia Ostatniego Sarmaty. Ten w końcu przerywa swój atak, wstaje, podnosi Rzeźnika i bez wysiłku wrzuca ogłuszonego przeciwnika w narożnik. Franko ciężko dyszy, Żubr chyba wyraźnie go zaskoczył, bo próbuje złapać oddech. Tymczasem Żubr wchodzi na narożnik, staje nad rywalem i zaczyna wymierzać potężne ciosy w głowę - publiczność głośno liczy uderzenia: odyn, dwa, tri, czotyry, pjat’, szist’, sim, wisim, dewjat’, desiat’ - co za zaskoczenie, Ukraińcy liczą po ukraińsku! Franko jednak zmobilizował swe ukryte siły, bo podnosi się i staje wraz z rywalem na linach. Trwa niesamowita szamotanina dwóch potężnych zawodników na narożniku. W końcu Żubrowi udaje się wykonać na Rzeźniku SuperPlexa!! Aż ring zatrzeszczał od impetu tego uderzenia. Mimo wszystko Franko próbuje wstać, ale rzecz jasna Franko uczynił to wcześniej i zaaplikował rywalowi zgrabnego Clothesline’a. One są zawsze zgrabne, zawsze skuteczne i zawsze pewne. Żubr od razu próbuje podnieść swego bardziej utytułowanego i doświadczonego rywala, ale ten wymierza mu silny cios w brzuch. Następnie kolejny, a potem jeszcze jeden! To nie koniec, bo Franko od razu kopie rywala też w kolano, a następnie poprawia. Żubr zatacza się, a Franko skutecznie kosi go przy pomocy porażającego Clothesline'a.

Jan Kowalski – Żubr walczył z Franko jak równy z równym.

Tony Hogański Franko powinien zacząć dorabiać sobie na boku. Jakby został producentem ogórków na przykład to mógłby korniszony nazywać frankiszonami.

Jan Kowalski – Nie wiem Tony, naprawdę nie wiem...

Tony Hogański Ale czego dokładnie? Twoim zdaniem frankiszony to zły pomysł? To przez Rzeźników zza fal? Franko ma się kojarzyć bardziej z mięsem, tak?

Jan Kowalski – Nie wiem skąd takie pomysły przychodzą ci do głowy.

Żubr leży bezwładnie, ale Franko nie ma zamiaru długo pozostawiać go w pozycji leżącej. Natychmiast podnosi go... i dostaje cios z główki w nos! Niespodziewany atak ze strony wielkiego patrioty zaskoczył i zamroczył Rzeźnika. Oczy ma zamglone, ale próbuje zaatakować. Nic z tego, bo Żubr odpycha EWF Tag Team Champa w stronę przeciwległych lin, Franko jednak nie chce tego robić, lecz pada na matę. Jeśli miał to być jakiś manewr, to mało skuteczny, bo zawodnik z rodu Podkamieni po prostu nad nim przeskakuje, po czym odbija się od lin. Franko w międzyczasie podniósł się, po czym zlikwidował EWF Daemusin i Evolution Champa przy pomocy monumentalnego Dropkicka! Obaj panowie leżą i chyba nie mają zamiaru się podnosić. W sumie to może nawet nie muszą, bo w tym położeniu Franko chwyta przeciwnika, obaj wrestlerzy zaczynają się szamotać na środku ringu, aż Żubr zakłada gilotynę na głowie przeciwnika, jednak Franko swą siłą, bo to w końcu kawał konkretnego chłopa, zmusza aby obaj wrestlerzy wstali i zaczyna uderzać Żubra w brzuch. Franko ciągle uderzając pięściami spycha rywala do narożnika, po chwili atakując także kopnięciami. Ostatni Sarmata próbuje wykonać Irish Whip do przeciwległego narożnika ale Franko kontruje i to głowa patriotycznego zawodnika przeżywa bliskie spotkanie z narożnikiem!

Tony Hogański Dobrze walczą, ale już za długo. Tu miały być jakieś limity czasowe, prawda?

Jan Kowalski – Prawda.

Tony Hogański No i ile czasu im zostało?

Jan Kowalski – Niewiele.

Tony Hogański Konkretna odpowiedź.

Franko nie przerywa, tylko chwyta rywala za rękę i przerzuca do przeciwległego narożnika. Rozpędza się i chce spaść na rywala ze Splashem, ale ten w ostatnim momencie odsuwa się i EWF Tag Team Champion rozbija się na słupku narożnika! Co za pech, jaki pech! Żubr szybko wykorzystuje to, dobiega do Yoshihito Nabeshimy i zmienia się z nim. Bidam znudzony głodem podchodzi do producenta frankiszonów i klepie go w ramię. Tym samym dochodzi także do zmiany. Bidam narzeka coś, że ukradli mu wszystkie kurczaki. To był chyba błąd, bo Nabeshima szybko pojawia się za jego plecami i wykonuje mu German Suplexa! Jego twarz wyraża japońską melancholię, ale walczy z nią chyba, bo posyła go do najbliższego narożnika. Yoshihito bierze rozpęd i przygniata rywala Splashem, potem zaś pozwala mu opaść swobodnie na matę. Pomaga mu wstać i dostaje mongolski cios w brzuch! Nabeshima pada na matę, a Bidam wskakuje na narożnik, po czym od razu skacze na rywala z Flying Elbow! Pin....1......2.......przerywa Żubr! Na ring wpada Franko, który powala Ostatniego Sarmatę Clotheslinem! Jakie to skuteczne ciosy dzisiaj! Żubr pechowo spadł na liny, a impet uderzenia był tak duży, że przeleciał nad nimi i wylądował poza ringiem! Shaman wyrzuca Franko poza liny i pokazuje mu żółtą kartkę. Dlaczego? Co to znaczy? Proszę pytać Shamana. Bidam chwyta Nabeshimę za nogi, po czym Catapultem przerzuca go nad sobą i wbija w narożnik!! Następnie podchodzi do Franko i zmienia się z nim. Rzeźnik wyciąga Yoshihito z narożnika i wykonuje mu Death Valley Driver! Pin......1.......2......3! (Zwycięzcami są: Franko i Bidam! Awansują oni do finału!)

Jan Kowalski – Żubr nie zdążył z pomocą dla japońskiego kolegi.

Tony Hogański Chyba nawet nie miał jej w planach, bo nadal leży poza ringiem.

Faktycznie, Żubr nadal leży sobie poza ringiem i nie wygląda na to by miał zamiar się podnieść. Może upadł pechowo? Publiczność wygwizduje Franko, bo jest on wrogiem wolnej Ukrainy, tak przynajmniej uważają Ukraińcy, a Franko podziękować może Nasowi Jazzowskiemu za czarną propagandę. Bidama nagradzają oklaskami, bo to sympatyczny gość jest. Bidam pokazuje na swój brzuch, podkreślając, że cierpi głód. Franko pociesza go i panowie razem opuszczają ring.

Tony Hogański Mistrzowie w finale. To było do przewidzenia.

Jan Kowalski – Spotkają się tam z Szakalem i Bane'm. Kto dołączy do nich? Przekonamy się niedługo!


(Na zapleczu dzieją się rzeczy iście dramatyczne. Trafiliśmy do dekadenckiej szatni. Tutaj do ściany przykuty został łańcuchem Vaclav. Wygląda to tak - górne łapy przykute, dolne łapy też przykute. Według niektórych teorii Vaclav doszedł do takiego stadium zezwierzęcenia, że nie ma już rąk i nóg, tylko łapy. Głowa jego jest wolna, ale bezwładnie wisząca. Otaczają go SR-Crazy, Smela i Miszka. W tle widać Dobrego Czech Honzę, murzyńskich stażystów i Korpus Ochrony imienia Feliksa Dzierżyńskiego.)

Smela – Podciągniemy go pod sufit i będziemy przypiekać ogniem.

Murzyni w tle zaczynają nucić:

Śpiewający stażyści – I tak zaczyna się ta niewiarygodna historia! Choć ostrzegali go, on płonął jak żywa pochodnia.

SR-Crazy – Muzykalni terroryści mi się trafili. Dlaczego ja mam takie szczęście? Dlaczego nie dostałem krwiożerczych maszyn do zabijania tylko śpiewających buszmenów.

Smela – Mentorze, zgoda?

SR-Crazy – Co? Przypiekać? Jak Kmicica? Co to Potop?

Miszka – Potop Redivivus.

SR-Crazy – Nie, nie, nie. Później pomylą go z Babiniczem i zostanie bohaterem. Takiego ryzyka brać na siebie nie mogę. Obudzić go.

Stażyści oblewają nieprzytomnego Wroga Ludu wiadrem z wodą. Ten dość szybko budzi się.

Vaclav – Crazy?

SR-Crazy – Gadaj, gdzie jest złoto z Amber Gold?

Vaclav – Co?

SR-Crazy – Czy to ty zapłodniłeś żonę prezesa Amber Gold, która jest osadzona w jednym z łódzkich zakładów karnych?

Vaclav – Łódź... kurwa?

SR-Crazy – Koniec żartów.

Vaclav – Co jest grane? Co to znaczy? Crazy! Przecież jesteśmy drużyną!

SR-Crazy – Jaką znowu drużyną? Drużyną to ja byłem z Dark Avengerem, gdy byliśmy EWF Tag Team Champami. Drużyną to ja byłem z Yoshim Nabeshimą, gdy też byliśmy mistrzami. Drużyną byłem także z Bubbą, gdy też mieliśmy te pasy. Ale z tobą? Nie, Vacek, z tobą drużyną nie jesteśmy. Jesteś partnerem z przypadku jak prezent po niechcianej dziwce po ciężkiej nocy by wyrazić się dobitnie. Jesteś śmieciem, który się przypadkiem napatoczył i zasmrodził powietrze. Nikt nie chciał być z tobą w drużynie. Nas Jazzowski potraktował cię jak marną pannę na wydaniu o szpetnej urodzie. Niby zgodził się na team, ale do ostatniej chwili szukał kogoś lepszego. Szukał, szukał i znalazł Toola. Myślisz, że mi jakoś szczególnie zależy na tych pasach? Ja jestem EWF World Champem. Mistrzem drużynowym mogę być, ale nie muszę. Głównym warunkiem jest posiadanie odpowiedniego partnera, a ty takim nie jesteś i nigdy nie będziesz. Natomiast konwencja tag-teamu, który się nie lubi od początku wydawała mi się zużyta i cokolwiek nudna. Dałem ci jednak kredyt zaufania, wstrzymywałem się i spory kawałek gali wytrzymałem. Ostatecznie jednak twoja obrzydliwość znów wypłynęła na wierzch.

Vaclav – Ale jak to? Czy ty wiesz kim ja teraz jestem? Czy ty wiesz co ja mogę?

SR-Crazy – Wyczerpałeś całą moją cierpliwość.

Vaclav – Nie daruję ci tego.

Smela – Będziemy przypalać mu boczki?

SR-Crazy – Dobra. Zróbcie z niego Kmicica.

Vaclav – Zemszczę się!

(Produkcja Kmicica niedługo się rozpocznie. Nie będziemy jej obserwować, bo wracamy na ring.)


Tony Hogański Bardzo dobrze! Przypalać go!

Jan Kowalski – Nie wolno! To nieludzkie!

Tony Hogański A dla mnie całkiem zabawne.

Jan Kowalski – Zabawne?

Tony Hogański Śmiechu będzie co niemiara!


(Znajdujemy się na zapleczu, bo niby gdzie możemy być? Odpowiedzi w rodzaju parking, poza halą nie są zaliczane. Trafiliśmy do smętnej mini-szatni prezesa Związku Wrestlerów Polskich, czyli Nasa Jazzowskiego i Toola. Panowie siedzą i niczego szczególnego nie robią.)

Nas Jazzowski Czas się powoli zbierać. Walka niedługo.

Tool Słuchaj, ty podobno masz żonę.

Nas Jazzowski Tak, to prawda.

Tool No i co ona robi?

Nas Jazzowski (lekko zaniepokojony) Ona? A nic szczególnego, jest aktorką.

O wilku, a raczej wilczycy mowa. Weronika Passent niczym wicher zjawia się w szatni. Nas ni to jest zadowolony ni to zmartwiony z powodu pojawienia się swej ślubnej oblubienicy.

Weronika Passent Nas!

Nas Jazzowski Oto i ona!

Weronika Passent (z samozachwytem) Oto i ja! Ale o co chodzi, Nas?

Nas Jazzowski Miło mi poznać.

Weronika Passent Nareszcie koleś się spyknęliśmy, bo Nas cały wieczór mnie nie dopuszczał do ciebie. Słuchaj Nas, bo różne ploty chodzą na mieście, po fejsie, na inście i na twitterze. Nawet jakiś Samuel Pereiro mnie męczył, więc uległam. Powiedz mi Nas, bo świat chce to wiedzieć i ja też - czy ty się mnie wstydzisz?

Nas Jazzowski Skądże znowu.

Weronika Passent Nie będziesz mnie tu mydlił! Powiedz jak jest i nie oddalaj tego pytania!

Nas Jazzowski Wstydzić się? Ja? Co to za pomysł?

Weronika Passent To dlaczego nie poznałeś mnie z kolegą, co? (Zwraca się do Toola.) A propos, bardzo blady jesteś gościu, chcesz to dam ci jakieś pigułki z witaminkami, ale to później, okej, bo teraz mam focha na Nasa. (Wraca ze swoją uwagą do małżonka.) Dlaczego trzymałeś mnie w szatni obok, co? Specjalnie ją przerobiłeś, żebyśmy się nie spotkali! Tak? Tak było?

Tool (rozbawiony) Czy tak było?

Nas Jazzowski Co wyście się tak na mnie uwzięli? Nie, tak nie było. To wszystko przypadek i nadinterpretacja.

Weronika Passent Foszek Nas! (Tupnęła obcasem.) Mam focha!

Nas Jazzowski Miley, kiedy to naprawdę nie tak.

Weronika Passent Mnie się wstydzić? Powinieneś być ze mnie dumny! Tak jak ja jestem z ciebie! Ja teraz jestem serialową żoną Nicholasa Cage'a! Dam ci czas byś przemyślał sobie sprawę.

WAMP robi obrażoną minę i wychodzi z szatni.

Tool Ma charakter, nie powiem. Czy ona nie grała w „M jak miłość”?

Jazzowski nie odpowiada, tylko ciężko wzdycha. Tymczasem przenosimy się tuż za drzwi. Na korytarzu stoi pani Jazzowska przed którą płaszczą się murzyni z Boko Haram.

Murzyn Co robić? Jak możemy pomóc?

Weronika Passent Zablokujcie wszystkie drzwi do szatni! Nas potrzebuje czasu by sobie wszystko przemyśleć. On kiedyś chciał być mnichem hinduskim na Monte Cassino czy też Wezuwiuszu w kraju dziadka, więc niech sobie przypomni jak to jest.

Murzyn (zaniepokojony) Zablokować.... szatnię.... pana?

Weronika Passent On tego teraz potrzebuje.

Murzyn (trochę przestraszony) Ale, ale...

Weronika Passent Ten serial nazywał się „Allo Allo” ty murzyński nieuku. Jak wy się nie znacie na kinematografii. Koniec dyskusji! Macie wykonywać moje polecenia albo będziecie prezentem dla wujka Olka! Będziecie musieli z nim pić wódkę!

Murzyn Ale prawo Proroka zabrania nam tego!

Weronika Passent Tym gorzej dla was, bo wujek Olek zachęca! Zawsze zachęca, a on jest bardzo przekonywujący! Zablokować szatnię i nikogo nie wypuszczać ani nie wpuszczać aż do końca gali.

Murzyn Tak jest!

Weronika Passent I więcej luzu. Jacyś podrabiani murzyni jesteście, bo wasi kuzyni z Los Ageneles jakoś lepiej się gibają.

Murzyn Tak jest!

Weronika Passent No i spoksik.

(Murzyni zaczynają wznosić ekspresowe barykady by zablokować wyjście z szatni. Wracamy na ring.)


Jan Kowalski – Czy to początek końca małżeństwa Jazzowskich?

Tony Hogański Głupoty opowiadasz.

Jan Kowalski – No, ale czy oni w ogóle do siebie pasują?

Tony Hogański Nie twoja rzecz to osądzać.


(Jesteśmy na zapleczu, a konkretniej w centrum dowodzenia GRU. Berenika Martinez wchodzi do swojego gabinetu... gdzie na biurku dostrzega wielką łopatę, całą ubrudzoną ziemią, co sprawia, że na owym biurku wszystko zostało zabrudzone, jakieś dokumenty, papiery i cholera wie, co jeszcze. Berenika spogląda podejrzliwie na łopatę, po chwili zauważa przyczepioną do niej kartkę papieru. Odrywa ją i głośno czyta.)

Berenika Martinez – „Zginiesz zakopana. To twoje przeznaczenie”. Cóż za górnolotne groźby.

Adoptowana córka Esmeraldy Martinez opuszcza gabinet. Tam w przedpokoju za biurkiem rezyduje funkcjonariusz dyżurny.

Berenika Martinez – Ktoś wchodził do mojego biura?

Funkcjonariusz dyżurny – Chyba nie...

Berenika Martinez – Chyba nie?

Funkcjonariusz dyżurny – O niczym nie wiem.

Berenika Martinez – No to musiały być duchy Orląt Lwowskich w takim razie. Ktoś mi usyfił biurko. Łopatą. Do tego brudną.

Funkcjonariusz dyżurny – Czy nie był to przypadkiem szpadel?

Berenika Martinez – Próbujecie być zabawni? Jak się nazywacie?

Funkcjonariusz dyżurny – Funkcjonariusz Kozłowski! W GRU od 2007 roku!

Berenika Martinez – No tak, cóż zrobić. Jaki my przykład dajemy? Jak możemy bronić EWF, gdy w centrali GRU dzieją się takie rzeczy.

Do pomieszczenia wchodzi uśmiechnięty Avon Tschorny z kubkiem kawy.

Avon Tschorny – Bez przesady. Świat się od tego nie zawali.

Berenika Martinez – Avon... a może to jakiś twój sabotaż? Wszyscy wiemy, że jesteś murzynem, który chce zrobić szybką karierę, którą w twoim przypadku byłoby zostanie szefem GRU.

Avon Tschorny – Szefowa jest niesprawiedliwa. Dobrze mi tam, gdzie jestem.

Berenika Martinez – No dobra. Sprawdzicie monitoring i zobaczycie, kto mi się do biura zakradł.

Funkcjonariusz dyżurny – Śpieszę zameldować, że kamera w konserwacji.

Berenika Martinez – Pięknie.

Avon Tschorny – Czy powinniśmy interweniować w sprawie Vaclava? Crazy go przetrzymuje i torturuje.

Berenika Martinez (zdecydowanie) Nie.

Avon Tschorny – Ale czy prezydent Castro nie chciałby aby jego przyjaciel był bezpieczny?

Berenika Martinez – Prezydent Castro nie chce interweniować w tego typu spory. To rozwiąże niewidzialna ręka wrestlingowa. Poza tym... Vaclav to tępy chuj, nie będziemy mu pomagać.

Avon Tschorny – Pozwolę sobie zauważyć, że...

Berenika Martinez – Nie Avon, nie pozwolisz sobie. Jestem drugą osobą po prezydencie i wiem, co robić.

Avon Tschorny – Drugą osobą po prezydencie jest komisarz.

Berenika Martinez – Którym jest Felipe Castro. Jestem w takim razie trzecia.

Avon Tschorny – Drugą osobą po prezydencie jest oberprokurator.

Berenika Martinez – Którym też jest Felipe Castro. Avon, czy ty kwestionujesz moje polecenia?

Avon Tschorny – Nie.

Berenika Martinez – Dobrze. W takim razie uderz funkcjonariusza Kozłowskiego. To będzie kara za zaniedbania.

Avon bez słowa uderza funkcjonariusza dyżurnego pięścią w twarz.

Berenika Martinez – Możecie się rozejść. To znaczy Avon może, bo funkcjonariusz dyżurny zostaje tam, gdzie jest.

(Skoro można się rozejść, to wracajmy na ring.)


Tony Hogański Interesująca sytuacja.

Jan Kowalski – Bardzo. Dobrze wiedzieć, że GRU ma się dobrze i jest zdeterminowane do obrony interesów EWF.

Tony Hogański Ja to inaczej interpretuję, ale niech ci będzie.


(Korytarzem idzie Bidam. Zagląda pod każdy stół, każde krzesło, każdą ławkę. Jeśli znajdzie jakąś szafkę to musi ją otworzyć, nawet schowkowi na miotły nie przepuścił. W jakim celu to wszystko?)

Bidam Nie ma! (Znów gdzieś zagląda.) Nie ma! Gdzie wszystkie kurczaki? Gdzie je pochowali? Kto za tym stoi? Dlaczego mi to robią? A może ktoś je zeżarł i nie byłem to ja?

Wtem zauważa w oddali jedną z największych porażek w historii polskiego wrestlingu, czyli Esespe.

Bidam Zaraz, zaraz. Czy to nie ten gość, którego już dwukrotnie z EWF wyrzucałem? Znowu tu jest? (Zaczyna krzyczeć w jego stronę.) Ej ty! Czy my się nie znamy?

Esespe zauważa Bidama, a w jego oczach pojawia się niesamowite przerażenie. Bądź co bądź to dzięki Nowosibirskiemu ma na policzku wyciętą literę „B".

Bidam Czekaj! Gdzie lecisz?

Esespe nie poczekał i uciekł.

Bidam A może to on ukradł wszystkie lwowskie kurczaki? Trzeba go znaleźć. To na pewno nie jest przypadek, że go spotykam. Oho, odezwała się we mnie żyłka detektywistyczna.

(EWF FTW Champion rusza na poszukiwania. My nie będziemy mu towarzyszyć, lecz po prostu wrócimy na ring.)


Tony Hogański No tak... ten Bidam...

Jan Kowalski – To przez twojego mistrza on nie ma kurczaków! No i przez Bane'a też.

Tony Hogański Ma za swoje. Myśli, że taki zgrywus z niego jest? Nikt nie może bezkarnie psocić się mistrzowi Szakalowi!


(Znów trafiliśmy do szatni Nasa Jazzowskiego i Toola. Zastaliśmy ich w momencie, gdy Nassjasz próbuje uparcie otworzyć drzwi, ale nic z tego. Zostały on bowiem całkowicie zablokowane z drugiej strony. Próbował nawet przedostać się do drugiej szatni, tam gdzie wcześniej ukrywał WAMP przed Toolem, ale i te drzwi są zamknięte. Próby ich wyważenia ramieniem na nic się zdały. Nas i Tool są więźniami we własnej szatni.)

Nas Jazzowski Załatwiła nas... to moja wina.

Tool Faktycznie, tak wyszło.

Nas Jazzowski Z nią wszystko jest możliwe...

Tool Naprawdę się jej wstydziłeś? Chciałeś ją ukryć przede mną?

Nas Jazzowski (niepewnie) Nie...

Tool Głos masz coś niepewny. A może myślałeś, że ja o niczym nie wiem? Że nie słyszałem o twoich przygodach w Afryce? O Boko Haram? Murzynach? Syrii? Rakiecie? Odbudowie Pałacu Saskiego? Myślałeś, że ja nie wiedziałem, w co się pakuję?

Nas Jazzowski To nie tak... Musimy się stąd wydostać! Zadzwonię do jednego z moich murzynów. Oni nas stąd wyciągną. Może mają jakąś bombę pod ręką, te ściany nie wyglądają bardzo stabilnie. (Nas wyciąga telefon.) Ten nie, bo deportowany. Ten nie, bo w ośrodku dla uchodźców. Ten nie, bo go policja zatrzymała ze strażą graniczną do spółki. Ten też nie, bo jego męczy Urząd do Spraw Cudzoziemców. Ta trójka też odpada, bo ich dzisiaj zlikwidował Franko. O, jest ostatnia nadzieja czarnych, John Muhammad Malaseki. Swoją drogą, świetny glazurnik. Nikt ci tak łazienki nie zrobi jak on, polecam jeśli potrzebujesz. (Nas próbuje się dodzwonić, ale chyba się nie udaje.) No nie odbiera. Będę go musiał później zrugać.

Tool Daj spokój. To już przegrana sprawa.

Nas Jazzowski Mamy turniej. Nasza walka niedługo, nawet za kilka minut.

Tool Nie zdążymy na walkę, trudno. Nie ma co walczyć z losem.

Nas Jazzowski Mogą nas wyrzucić z turnieju! Trzeba działać!

Tool Siadaj, nie warto. Napijmy się.

(Skoro nie warto, to wracamy na ring.)


Jan Kowalski – Faktycznie, walka półfinałowa stoi pod wielkim znakiem zapytania. Vaclav jest w niewoli u Crazy'ego i GRU nie chce go ratować. Tool i Jazzowski zostali natomiast uwięzieni we własnej szatni.

Tony Hogański Tool wygląda na pogodzonego z losem.

Jan Kowalski – Zawodnicy powinni w zasadzie już za chwilę wyjść na ring. Czy delegat turniejowy Dark Avenger wyda jakiś komunikat w tej sprawie?



Letni turniej tag teamów 2, runda IV
SR-Crazy & Vaclav vs Nas Jazzowski & Tool



Zamiast wesołych themów zawodników słychać piosenkę Sammy Hagar „Winner Takes it All”. Publiczność, choć jest zaciekawiona, to jednak zaskoczona, bo w stronę ringu zmierza Dark Avenger. Dla przypomnienia warto dodać, że jest to specjalnym delegatem prezydenta Castro do spraw organizacji turnieju. Avenger wchodzi na ring, gdzie otrzymuje mikrofon.

Dark Avenger – Drodzy państwo, drodzy kibice EWF! W naszej federacji trudno przewidzieć rozwój wypadków. W ostatniej walce czwartej rundy turnieju mieli spotkać się ze sobą SR-Crazy i Vaclav z Nasem Jazzowskim i Toolem. Sytuacja rozwinęła się jednak w sposób dla nas zupełnie nieprzewidywalny. Vaclav został uprowadzony i jest obecnie poddawany szykanom i torturom. Nas Jazzowski i Tool zostali natomiast uwięzieni w ich własnej szatni. Ktoś mógłby powiedzieć - co za problem? Wyślijcie GRU i problem rozwiązany. Otóż nie, to nie jest zgodne z nową polityką władz EWF. Prezydent Felipe Castro uważa bowiem, że ingerowanie władzy w konflikty wrestlerów jest wysoce niewskazane. Władza nie powinna faworyzować żadnej ze stron, nie chcemy nikogo wspierać, lecz pozostawać stróżem nocnym. Tak więc walka ta zostaje odwołana. Uznajemy, że Vaclav, Nas Jazzowski i Tool zostają zdyskwalifikowani. Taka jest sprawiedliwość Dark Avengera. Do finału awansował SR-Crazy, który ma prawo wyboru partnera, ale tylko spośród dotychczasowych uczestników turnieju. Żaden Sandman nie wyskoczy zza krzaków. Dziekuję za uwagę.

Znów gra pieśń gumowych wojowników. Dark Avenger w dość niezgrabny sposób opuszcza ring i znika wkrótce pod FeliXtronem.

Jan Kowalski – No i nie ma walki.

Tony Hogański Bardzo dobrze. Nie będziemy musieli się męczyć.

Jan Kowalski – Do finału awansowały więc trzy drużyny. Bidam i Franko, Szakal i Bane, a także samotny SR-Crazy.

Tony Hogański Który ma prawo wyboru partnera.

Jan Kowalski – Kto nim będzie?

Tony Hogański Fat Boy. Trzeba wykorzystać siłę brzucha.

Jan Kowalski – Myślę, że są też inne kandydatury.

Tony Hogański Zauważyłeś, że Dark Avenger był jakiś taki garbaty. To na pewno fałszywka.

Jan Kowalski – Muszę cię zmartwić. Przeprowadzono niedawno analizę głosu Dark Avengera sprzed 2004 roku i tego obecnego. To dokładnie ten sam głos, ta sama osoba, a więc Avenger musi być prawdziwy.

Tony Hogański To o niczym nie świadczy. EWF mogło zapłacić fortunę by otrzymać specjalną wersję Ivony z głosem Avengera. Wersja EWF nazywa się Gumowavona albo Dark Iwonka.

Jan Kowalski – Genialny pomysł. Jak na niego wpadłeś?

Tony Hogański Ot tak sobie. Nie mam z tym większych problemów.


(Skoro walka została odwołana to w takim razie co słychać u jej niedoszłych bohaterów? Znajdujemy się w dekadenckiej szatni. Boczki Vaclava zostały ładnie przyrumienione, co widać wyraźnie. Nie wiadomo czy podciągali go pod sufit jak Kmicica, bo nadal przykuty jest do ściany. Trzeba jednak przyznać, że Mecenas Ekstremy jest twardy i wytrzymały, bo jest nawet przytomny.)

SR-Crazy No widzisz Vaclav? Jak ty potrafisz wszystko zjebać?

Vaclav (osłabionym, ale zdecydowanym głosem) Co niby takiego? Jebać to potrafię, że ho-ho.

SR-Crazy No właśnie. Stałeś się parodią hardcorowego zawodnika, zwykłym jebaką-gwałcicielem, a nie zimnokrwistym zabójcą w stylu totalnej ekstremy. Mogłeś zostać nową ikoną hardcoru, nowym Hangmanem, Tommy'm Painem, Bubbą czy też Sandmanem.

Vaclav Jestem sobą i nikim innym.

SR-Crazy Czyli sprzedajnym kurwiszonem. Do tego obrzydliwym. Z tej okazji sprowadziliśmy tu dzisiaj trochę gości, ofiary twoich vaclavowskich obrzydliwości.

Vaclav Tak? A skąd wiedzieliście, że znajdziemy się w takiej sytuacji? Że skończymy galę w twojej szatni, a nie w main-evencie Wrestlepaloozy. Ja naprawdę liczyłem na to, że będziemy drużyną i wygramy te pasy.

SR-Crazy Naprawdę?

Vaclav Nie, ty dekadencki palancie. Nie jestem idiotą i szczerze mówiąc to żałuję, że nie przypierdoliłem ci pierwszy, bo nawet to planowałem.

SR-Crazy Twoje obrzydliwości były łatwe do przewidzenia. Na każdej gali pokazujesz jak wielkim i zdeprawowanym draniem jesteś. Tu nie trzeba być jasnowidzem czy przewidzieć twoje czyny.

W szatni pojawia się kobieta z dzieckiem.

Kobieta Pamiętasz Wacława Juniora? Zobacz jak wyrósł.

Vaclav To nie jest mój syn. Udowodniłem to w walce i w ten sposób nie zdałem testu na ojcostwo.

Kobieta Dlaczego nie płacisz alimentów na naszego Wacusia? Przecież masz pieniądze.

Vaclav To nie jest mój syn.

Kobieta Jeszcze się własnego dziecka wypierasz.

Zrozpaczona kobieta kopie Vaclava w jaja.

Kobieta To za to, że nas porzuciłeś! Boli?

Vaclav (z zaciśniętymi zębami) Jestem człowiekiem z żelaza.

Kobieta Chodź Wacuś, twój tata to drań.

O dziwo robi się tu mała kolejka, bo pojawiają się kolejne ofiary Vaclava. Tym razem swego prześladowcę odwiedzili przedstawiciele Wysp Cooka i Vanuatu.

Wysłannik z Oceanii Pohańbiłeś nasze święte miejsca! Obraziłeś naszą kulturę! Okazałeś całkowity brak szacunku!

Vaclav Ja po prostu niszczę wszelkie konwencje.

Wysłannik z Oceanii Czy możemy oblać go benzyną i podpalić?

SR-Crazy To nie PCW.

Nagle gdzieś na korytarzu odzywa się donośny głos „Yo! Yo! Yo! Yo! Yo!”. Trwa to tylko kilka sekund i sytuacja szybko wraca do normy.

Wysłannik z Oceanii W takim razie, to powinno wystarczyć!

Przedstawiciel połączonych sił Vanuatu i Wysp Cooka zaczyna okładać Vaclava rytualną maczugo-dzidą. Robi to z wprawą i chyba nawet całkiem brutalnie. Na ciele Vaclava pojawia się krew, ale żaden muskuł nie drgnął na jego twarzy. Wróg Ludu jest twardy, być może faktycznie jest człowiekiem z żelaza.

SR-Crazy Gdyby był tu Szakal, to mógłby zemścić się za śmierć mini-świni.

Vaclav Ale go tu nie ma! A ja wciąż jestem przytomny!

EWF World Champion uderza swoją buławą w klatkę piersiową Vaclava. Ten niczym Rzędzian po uderzeniu Bohuna zaczyna się krztusić i pluć krwią. Jakaś kobieta, chyba ta sama, której płód Vaclav pożarł dopada do Wroga Ludu i traktuje go paralizatorem. Tym razem Vaclav traci przytomność.

SR-Crazy Bijcie go przez jakiś czas, a później wyrzućcie gdzieś poza halę.

Smela Będzie zrobione!

(Skoro będzie zrobione to znak dla nas, że należy się wycofać na z góry upatrzone pozycje, czyli do naszych komentatorów.)


Tony Hogański Tak jest! Brawo! Zasłużyła ta menda!

Jan Kowalski – Czy było warto? Przez te osobiste niesnaski musiało dojść do zmian w turnieju. Crazy okazał całkowity brak profesjonalizmu.

Tony Hogański Crazy zrobił to, co już dawno należało zrobić, czyli spuścić mojemu zdradzieckiemu wychowankowi potężny wpierdol.


(Spotykamy Bidama, który znów idzie korytarzem i znów wszędzie zagląda. Czyżby tak bardzo męczył go kurczakowy głód?)

Bidam – Ale mnie głód ścisnął! Dlaczego Ukraina jest wolna od kurczaków? (Drapie się po głowie.) Czy to jakieś embargo rosyjskie? Ja w sumie byłem kiedyś przemytnikiem.

Wtem Nowosibirski zauważył Esespe, z którym chciał już dzisiaj zamienić kilka słów. Bardzo ucieszyło go to nagłe spotkanie! Na jego mongoidalnych licach pojawił się szczery uśmiech.

Bidam – Ja cię znam! To przecież ja cię dwukrotnie z EWF wyrzuciłem. Nawet ci miłą pamiątkę na policzku zostawiłem, zresztą nie tylko ja. A ty co? Znowu tu jesteś? Niczego się nie nauczyłeś?

Esespe Nie...

Bidam – Nie?

EsespeNie...

Bidam – Możesz jaśniej?

Esespe – Pomocy...

Jeden z najsłabszych zawodników w historii EWF pada na ziemię zupełnie nieprzytomny. Jego ubranie na plecach jest całe porwane i poszarpane. Mówiąc krótko, jest całe w strzępach. Na skórze pleców ktoś wyciął mu jakimś ostrym narzędziem pentagram, a do tego napis „Bane”.

Bidam – Bane?

Za plecami Bidama odzywa się w tym momencie głos. To ostatnio bardzo modny motyw.

Głos – Tak.

Bidam – Co tak?

Nowosibirski odwraca się i w tym momencie dostaje cios z rosyjskiego łomu w ryj. To ten sam, który Bane pożyczył lub ukradł od Kravena. Sprawcą tego całego zamieszania jest Bane, który wygląda na szczególnie zadowolonego faktem, że udało mu się powalić na łopatki EWF FTW Champa.

Bidam – Ze mnie żartować chciałeś? Ze mnie? Czy ty wiesz z kim zadarłeś? (Spogląda na niego z wyraźną pogardą.) Chyba nie, ale niedługo się dowiesz. Do zobaczenia w main-evencie.

(Syn Anarchii odchodzi. Łomu swego oczywiście nie zapomniał. Wracamy na ring.)


Jan Kowalski – No i tak kończą się głupie żarty. Bidam i te jego głupie żarty sprawiły, że dostał w ryj.

Tony Hogański Należało mu się?

Jan Kowalski – Tak.

Tony Hogański Oddajmy to pod moralny osąd naszych widzów.

Jan Kowalski – Czas na walkę wolności z totalitaryzmem, czyli zapowiadany przez prezydenta Castro pojedynek Kravena z Rusłanem Smirnowem.

Tony Hogański Prezydent Castro powinien podać się do dymisji. Nasze sprzątaczki już lepiej zarządzałyby EWF.

Jan Kowalski – Przypominam, że koordynatorką ekip sprzątających jest Dagmara Zielińska.

Tony Hogański Hm... to w takim razie cofam wypowiedziane słowa.



Kraven vs Rusłam Smirnow



Zaczyna grać „Hymn ZSRR”, co wywołuje monstrualny heel heat na arenie. Słychać okrzyki „Precz z Kravenem!”, „Precz z Putinem!”, gdy na arenie pojawia się Kraven the Hunter. Podobnie jak podczas gali w gruzińskim Tbilisi fani podpalają kukłę Putina, a w bonusie także kukłę Kravena. GRU zwiera szeregi by zabezpieczyć arenę. Sytuacja jest bowiem gorąca i zapalna. Warto zwrócić uwagę, że Kraven nie wyszedł na ring przy czystym hymnie radzieckim, lecz - zapewne z polecenia Felipe Castro - przy jego twórcze adaptacji w wykonaniu słoweńskiego zespołu Laibach. Rosjanin spokojnie dociera na ring i ignoruje wszechobecny heel heat.
Rozbrzmiewa ukraińska pieśń „Horiłka” i spod FeliXtronu wyłania się postać Rusłana Smirnowa. Ten przedstawiciel Ukrainy walczył na ringach Extreme Wrestling Federation w 2009 roku i kariery większej nie zrobił, choć wstydu swojemu narodowi raczej nie przyniósł. Dziś otrzyma szansę walki z ucieleśnieniem zła, przynajmniej dla Ukraińców, mianowicie z Kravenem. Jest zmotywowany i gotowy unieść to narodowe brzemię.

Tony Hogański Cóż za wielki przeciwnik dla Kravena! Rusłan Smirnow... przecież większość już nawet o nim nie pamięta.

Jan Kowalski – Ja pamiętam. Może nie zrobił większej kariery, ale pozostawił po sobie bardzo dobre wrażenie.

Tony Hogański Jedno zwycięstwo i trzy porażki. Faktycznie, bardzo dobre to wrażenie nie ma co. Prawda jest taka Janku, że Felipe Castro albo nie jest w stanie znaleźć Kravenowi lepszego rywala albo boi się wystawić go przeciwko jakiejś współczesnej gwieździe EWF.

Jan Kowalski – Dlaczego?

Tony Hogański (wzrusza ramionami) Nie wiem dlaczego, co ja Castro jestem? Może boi się, że jak Kraven spotka się z kimś lepszym to od razu jakiś pucz wybuchnie i obalą castrowskie rządy.

Publiczność szaleje z emocji, bo emocje są w wrestlingu najważniejsze, a nie jakieś tam walki. Całe to zamieszanie na trybunach wynika z faktu, że oto staje przed nimi reprezentant głównego wroga ich państwa i narodu, znany poplecznik Władimira Putina, Kraven the Hunter. Jego przeciwnikiem będzie syn narodu ukraińskiego, wielbiciel Julii Tymoszenko, prosty chłop o nieskomplikowanej osobowości, Rusłan Smirnow. Do sędziowania tej walki wyznaczony został Lech Grudziński. Fani szaleją i obrzucają Rosjanina wyzwiskami. Wszyscy chcą go zobaczyć jeśli nie martwego, to najlepiej pokonanego. Grudziński daje sygnał do rozpoczęcia walki. Zaczęli! Ukrainiec od razu rzuca się na Rosjanina! Jak na Krymie! Jak w Donbasie! Choć dokładnie nie wiadomo, kto się tam na kogo rzucał, ale tu rzucają się właśnie w takiej kolejności. Zaczyna się błyskawiczny brawl, przewagę osiąga natychmiastowo Kraven wykonuje Irish whip, po czym schyla się aby wykonać Back Body Drop, ale Rusłam Smirnow bardzo mocno kopie trzykrotnego EWF World Champa w klatkę piersiową, po czym atakuje błyskawicznie z bardzo topornym Dropkickiem. Kraven zaskoczony takim początkiem walki traci równowagę, ale już po krótkiej chwili podnosi się. W międzyczasie Rusłan Smirnow, który jest w wyraźnym gazie odbija się od lin, chce zaatakować z zawsze pomocnego Clothesline'a. Nie będzie łatwo, bo Łowca unika tego ciosu, więc Ukrainiec zmuszony jest kolejny raz odbić się od lin. Panowie spotykają się i kończy się ukraińska epopeja narodowa, bo Kraven chwyta rozpędzonego Smirnowa, wynosi go chcąc wykonać Damoan Drop, ale Rusłan nie pozwala mu na to, wyrywa się i doprowadza do zwarcia. Trwa szamotanina w wyniku której Kraven wykonuje rywalowi Single Arm DDT. Smirnow pada na matę, więc Hunter próbuje pinu. Grudziński odlicza....1...... kick out!

Jan Kowalski – Ta walka ubogaca dzisiejszą galę. Od tych drużyn dostawaliśmy już niezłego zawrotu głowy, więc to dobra odtrutka.

Tony Hogański Na niski poziom turnieju? Nie oszukujmy się, Castro poszedł w ilość, a nie w jakość.

Jan Kowalski – To nieprawda. Turniej jest naprawdę dobry.

Tony Hogański Nasz prezydent chciał zrobić wielki turniej, ale my nie mamy odpowiedniego rosteru. Trzeba było zrobić mały, ale dobry, a nie wielki, acz chujowy. Niech to będzie nauczka na przyszły rok.

Kraven i Rusłan Smirnow w ogóle nie przejmują się turniejem drużynowym. Oni walczą, a jest to przedłużenie wojny rosyjsko-ukraińskiej. Ta wojna nie jest jednak hybrydowa, a całkowicie realna, a dzieje się właśnie tu, we Lwowie, na środku ringu. Rusłan Smirnow szybko wstaje i doprowadza do zwarcia ze swoim rosyjskim rywalem. Próbuje wykonać mu irish whip, a gdy Kraven po odbiciu się od lin do niego powraca, stara się trzasnąć go Clotheslinem. Rosjanin unika ciosu, nie odbija się jednak od lin, lecz chwyta rywala za głowę i daje mu Neckbreakera. Od razu podnosi Ukraińca i zaczyna zasypywać go różnego rodzaju punchami, kopniakami i chopsami. Smirnow sprawia wrażenie całkowicie zagubionego, nie ma chyba pojęcia, gdzie się znajduje. Próbuje przeciwdziałać zmasowanej ofensywie Łowcy, nawet udaje mu się chwycić go za dłoń, probuje go whipować, ale legenda polskiego i rosyjskiego wrestlingu nie pozwala mu na to, kontruje on ten whip, co sprawia, że Smirnow uderza plecami o narożnik. Kraven momentalnie rozpędza się, po czym spada na ukraińskiego rywala ze Splashem. Smirnow w narożniku jest całkowicie zamroczony. Kraven natomiast wydaje się być w niezłej formie, bo od razu zaczyna wykonywać serie chopsów, następnie irish whip w stronę przeciwległego narożnika, co sprawia, że Rusłan mocno uderza o skrajną cześć ringu. Rosjanin bierze kolejny rozbieg i znów likwiduje rywala przy pomocy Splasha!

Tony Hogański Tak umiera ukraińska nadzieja.

Jan Kowalski – Jeszcze nie wszystko stracone. Rusłan może odbić się od dna.

Tony Hogański We Lwowie Kraven nie potrzebuje nawet wojny hybrydowej by zniszczyć Ukraińców. Jaki z tego wniosek?

Jan Kowalski – Jaki?

Tony Hogański Kraven lepszy od Putina.

Polityki w to nie mieszajmy, bo zgodnie z normą ISO666 EWF stara się teraz unikać tego typu tematów. Kraven wyciąga swojego ukraińskiego rywala z zapadliny narożnikowej i przeciąga go na środek ringu. W mężne serca wielbiciela Julii Tymoszenko wstąpił chyba nowy duch, bo zaczyna wierzgać, a także próbuje atakować Rosjanina. W ten sposób zaczyna się dość powolny brawl, czyli cios za cios. Długo to on jednak nie trwa, bo przewagę niespodziewanie osiąga Rusłan Smirnow. Stara się on chwycić swojego rywala i wykonać mu jednego ze swoich ukraińskich Suplexów. Na nieszczęście dla siebie Kraven jest na posterunku, trzaska rywala łokciem w ryj, następnie kopie go w brzuch, po czym wykonuje na nim Argentine DDT! Mógłby pinować, ale chyba nie chce. Podnosi swego przeciwnika, od razu przesuwa się za jego plecy, co jest idealną okazją do wykonania dorodnego German Suplexa! Nie ma zamiaru puszczać rywala, wstaje z nim do pionu, ale nie na długo, bo już po chwili wykonuje mu drugiego German Suplexa. Nadal trzyma go w swych morderczych objęciach godnych dziedzictwa czerwonego imperium, znów wstaje z rywalem i próbuje kolejnego German Suplexa. Rusłan przytomnieje i próbuje się wyrywać. Rosjanin puszcza go więc, odwraca i panowie rozpoczynają kolejny brawl. Kraven kolejny raz jest stroną zdecydowanie przeważającą, bo po likwiduje rywala Neckbreakerem. Smirnow pada na matę, a Kraven dopada do niego i zakłada mu swój morderczy Kraven Crossface! Smirnow cierpi, a wraz z nim cierpi cała Ukraina! Na twarzy Rosjanina rysuje się szyderczy uśmiech. Tak oto kolejny raz Rosja niszczy ukraińskie marzenia. Smirnow słabnie, z początku próbował walczyć, ale teraz nie ma już wyraźnie sił. Tak giną ukraińskie szanse na wolność. Smirnow poddaje się! (Zwycięzcą jest: Kraven!)

Tony Hogański Zdechła Ukraina.

Jan Kowalski – Kolejny raz.

Rosjanin wstaje i pokazuje wszystkim Ukraińcom wytworny i pełen pogardy Gest Kozakiewicza. Heel heat jest olbrzymi, GRU musi być wyjątkowo czujne. Realizator nie odpalił nawet radzieckiego hymnu by nie pogarszać sytuacji. Znów płoną zdjęcia Putina i Kravena. Trzykrotny EWF World Champion opuszcza ring. Smirnow leży zmasakrowany jak cała ukraińska polityka zagraniczna i wewnętrzna.

Tony Hogański Muszę przyznać, że walka była faktycznie interesująca.

Jan Kowalski – Mówiłem, że to będzie dobry przerywnik przed wielkim finałem.

Tony Hogański Mówiłeś, miałeś faktycznie rację.


(Trafiamy na zaplecze. W zabarykadowanej szatni siedzią Nas Jazzowski i Tool. Miny mają raczej nietęgie, ale na szczęście jest alkohol, który przyniósł ze sobą dwukrotny EWF World Champion.)

Tool Widziałeś? Wyrzucili nas z turnieju. Przez twoją rozchwianą emocjonalnie małżonkę mój powrót okazał się parodią, komedią wręcz.

Nas Jazzowski Jeszcze przed chwilą mówiłeś, że nie warto, taki los, żebyśmy się napili, a teraz się awanturujesz. Jednak z Grabarzem lepiej mi się piło. Jak dla mnie turniej jest bardzo udany. Wygraliśmy walkę, a żadnej nie przegraliśmy. Odpadliśmy przez ślepy los.

Tool No i to jest właśnie twój problem. Zadowala cię taki stan bylejakości.

Nas Jazzowski Nie nazwałbym tego w ten sposób.

Tool Lepiej zastanów się nad sobą i swoją karierą. W 2009 roku byłeś objawieniem, zagrożeniem dla wszystkich, walczyłeś z najlepszymi, ba, wystąpiłeś nawet w main-evencie Wrestlepaloozy 100. A teraz co?

Nas Jazzowski Niby co?

Tool Myślisz, że ja niczego nie wiem? Własne federacje zakładasz, zostajesz porwany przez syryjskich rebeliantów, organizujesz im galę, uwalnia cię irański wywiad, wracasz do EWF, interesujesz się rakietami typu topol, organizujesz walki z wiadrami, upijasz się z Grabarzem, nawiązujesz romans z aktorką-celebrytką, z którą później bierzesz buddyjski ślub. A przecież to nie wszystko! Rzucasz wszystko w cholerę i postanawiasz wstąpić do zakonu we Włoszech. Na miejsce jednak nie docierasz, bo trafiasz do Afryki, gdzie stajesz na czele upadłych terrorystów z Boko Haram. Razem z nimi wędrujesz do EWF, pomagasz Felipe Castro obalić władzę, choć udajesz, że zrobiłeś to tylko dla siebie. Twoja małżonka zaczyna tobą całkowicie sterować, grupujesz murzynów w Białymstoku, następnie przerzucasz ich do Warszawy, gdzie postanawiasz odbudować Pałac Saski!

Nas Jazzowski Moje życie jest jak biogram z Wikipedii.

Tool Tak, stałeś się awanturnikiem, a nie wrestlerem.

Nas Jazzowski Nazwałbym siebie raczej poszukiwaczem przygód.

Tool Serio? Jak Indiana Jones?

Nas Jazzowski Nie, aż tak to nie. Ja robię, co chcę, bo nie jestem skuty żadnymi łańcuchami banalnych konwencji wrestlingowych. Chcę organizować galę w Syrii, to robię to. Chce sprowadzić Boko Haram do Polski, to też się dzieję. Chcę odbudować Pałac Saski, co jest narodową koniecznością, a marne państwo polskie nie może sobie z tym poradzić, chcę? Chcę i robię to. Nie mów mi więc, że jestem jakimś komediantem, bo ja żyję, a jest to życie przez duże „ż”. Wrestling nie jest dla mnie sensem życia i nigdy nie będzie.

Tool Przemyśl sobie to wszystko. Możesz bez trudu zdominować EWF, jeśli tylko będziesz chciał.

Nas Jazzowski Mogę i zrobię to... jeśli będę chciał.

Tool Jak wrócę następnym razem to chciałbym widzieć EWF World title w twoich rękach.

Nas Jazzowski Czyli był to powrót tylko na jedną galę?

Tool Tak.

Nas Jazzowski A przez Miley nie zaszliśmy nawet do finału.

Tool Taką masz żonę.

Nas Jazzowski (wzdychając) Taką mam żonę.

(Koniec poszukiwania przygód na zapleczu. Czas powrócić w przyjemne okolice stoliczka komentatorskiego.)


Jan Kowalski – Interesująca rozmowa.

Tony Hogański Bardzo.

Jan Kowalski – Masz jeszcze coś do dodania?

Tony Hogański Nie.

Jan Kowalski – Ja chciałem natomiast zwrócić uwagę, że małżeństwo Jazzowskich być może się rozpadnie.

Tony Hogański Co? Dlaczego?

Jan Kowalski – Na warszawskich salonach twierdzą, że wkrótce po przeprowadzce Nasa z Białegostoku do Warszawy, nawiązał on romans z Beatą Szpadlą, dziennikarką TVP.

Tony Hogański Byłby durniem jakby poszedł na taką wymianę. Ona pod każdym względem, nawet intelektualnym, jest gorsza od pani WAMP.

Jan Kowalski – Moje źródła są dobre.


(W szatni dekadenckiego SR-Crazy'ego tym razem nie będziemy już obserwować męczarni Vaclava. Ściana jego płaczu została uprzątnięta, a sam Mecenas Ekstremy zutylizowany w niewiadomym miejscu. Przy ładnym stoliku siedzi EWF World Champion, a niezastąpiony Smela korzystając z rzutnika wyświetla mu slajdy.)

SR-Crazy – Pokaz slajdów to symbol współczesnej polskiej edukacji. Choćby te slajdy były najbardziej tandetne, niepotrzebne i bezsensowne to muszą się pojawić.

Smela – Mentor nie narzeka, bo się napracowałem. Nie było łatwo znaleźć kandydatów na partnera, a walka tuż tuż.

SR-Crazy – To taka łapanka na szybko.

Smela – To trzeba było Vacka nie eliminować.

SR-Crazy – Miarka się przebrała i trzeba było. Człowiek z żelaza się znalazł, chyba z rdzy.

Smela – Wiemy mentorze, wiemy.

SR-Crazy – To po co mnie zaczepiasz? Kogo tam mamy? Kogo wyłowiłeś?

Smela (uruchamiając fachowy pokaz slajdów) Tugboat i Fat Boy.

SR-Crazy – Są tak grubi, że tłuszczem złączyli się ze sobą i występują jako jedno cielsko? Nie, nie chcę ich. Od samego patrzenia na nich podnosi mi się poziom cholesterolu, a ja już najmłodszy nie jestem i to bardzo niebezpieczny stan może być.

Smela – Morgion i Thunder?

SR-Crazy – Znowu dwójka? Mają tylko jedną zbroję i razem do niej włażą? Nie, nie chcę ich. Dawaj indywidualnych zawodników.

Smela – Yoshi jest wolny.

SR-Crazy – Niech sobie będzie, ale w obecnej chwili nie pasuje mi taka drużyna, przy całej przyjaźni jaka nas łączy. On nie ma szczęścia, wszystko przegrywa.

Smela – SeBa?

SR-Crazy – Mundury Armii Prus Wschodnich są dla mnie za ciasne. (Crazy gładzi się majestatycznie po brzuszku.) Dawaj kogoś innego.

Smela – Może Franz, PepsiBosman albo Don Camillo?

SR-Crazy – Młode talenty, tak? Za młodzi, to dla nich za wcześnie.

Smela – To może reanimujemy jednak Vaclava?

SR-Crazy – Jego kości są już obżerane przez ukraińskich nacjonstalistów.

Dobry Czech Honza (odezwał się z kącika miłośników Krecika)A mentor wie, że ten finał to będzie jego setna walka w EWF?

SR-Crazy – Serio? Smela? Wiedziałeś o tym?

Smela – Nie. Myślałem, że tylko Bubba ma tyle walk na koncie.

SR-Crazy – To będę członkiem elitarnego klubu. Ciekawe czy EWF da mi jakąś pamiątkę...

Smela – Pewnie kwiaty. Castro jest skąpy.

SR-Crazy – Dobra, co mi tam. To co z moim partnerem?

Smela – Nie wiem kogo dać.

W tym momencie drzwi do szatni bezceremonialnie otwierają się i w pomieszczeniu pojawia się Żubr! Towarzyszy mu rzecz jasna Michał i Andrzej, którzy skandują „Polska! Polska! Polska! Polska!”

Żubr – To może ja!

SR-Crazy – No to może ty.

Smela (szeptem)To Żubr.

SR-Crazy (też szeptem) Wiem przecież.

Smela – No nie wiem. Mistrz zrobił takie rozbiegane, zagubione oczy jak go zobaczył.

SR-Crazy – Nieprawda. Uważam jednak, że pracownicy EWF powinni nosić jakieś legitymacje czy identyfikatory. (Skupia swą uwagę na Żubrze.) No dobrze, ale co ty potrafisz?

Żubr (z dumą) Wszystko!

SR-Crazy – To pokonaj moich murzynów.

Żubr – Ale teraz?

SR-Crazy – Teraz, teraz. Tak szybko, ad hoc.

Smela – Stażyści słyszeli mentora? Do walki! Migiem!

Lekko przerażeni murzyńscy stażyści pojawiają się na środku szatni. Żubr nawet nie przeprowadza żadnych przygotować, tylko od razu rzuca się na nich. Ci rozbiegają się na wszystkie strony i Ostatni Sarmata ma problem ze złapaniem jakiegoś. Jak wiadomo murzyni są bardzo szybcy. W końcu dopadł Czarnego Nalepa i wykonał mu swój finisher, czyli Dreamer DDT. Czarny Huarez i Czarny Banito zebrali się wtedy na odwagę i ruszyli z podwójnym atakiem na Żubra. Próba połączonego, bo zawodnicy trzymali się za ręce, Clothesline'a nie powiodła się, gdyż albowiem Żubr przeskoczył nad nim. Nie, to żart, żubrze gabaryty nie pozwalają na tego typu skoki, on się po prostu schylił, a murzyni wpadli w ścianę. Huarez odwrócił się szybko i szybko został też wyeliminowany przy pomocy kolejnego Dreamer DDT. Banito miał mniej albo i więcej szczęścia, bo w jego przypadku skończyło się na Poland Leg Sweep. Został ostatni czarny rodzynek czyli Czarny DanGaner. Zawadiacko ruszył on na Żubra, wykonując nieokreślone kocie ruchy i pokazując, że jako gość z Afryki, a do tego ex-terrorysta ma on w sobie wiele luzu. Nie pomogło mu to, bo oberwał z Patria Bomb [Ricola Bomb]. Żubr pinuje, a odlicza Smela.....1.......2......3! (Zwycięzcą jest: Żubr!)

SR-Crazy – Brawo, brawo. Witaj w drużynie.

Szaleniec gratuluje Żubrowi.

SR-Crazy – Swoją szosą, ci stażyści są beznadziejni. Może ich tu zostawimy?

Smela – Podrzucimy ich Prawemu Sektorowi?

SR-Crazy – To trybuna ultrasów?

Smela – Nie, to taka organizacja polityczna. Ubierzemy stażystów naszych w czerwone koszulki i będą jak czarno-czerwona flaga banderowska.

SR-Crazy – Finezyjnie. Myślałem po prostu, żeby ich wykopać za drzwi.

Byli terroryści zaczynają szlochać.

Murzyni (chórem)Nie! Nie! Mentorze! Litości! Nie porzucaj nas!

Czarny stażyści padają mu stóp i całują je.

SR-Crazy – W takich chwilach jak ta, czuję się jak Stalin... tylko bez wąsów. O, a może sobie takie stalinowskie wąsy jebnę, co?

Smela – Może.

SR-Crazy – Dobrze murzyni, zostajecie.

Żubr – Przepraszam, a co ze mną?

SR-Crazy – A ty to kto? (Poklepuje go przyjacielsko po ramieniu.) Żartuję przecież wiem kim jesteś. No przywitałem cię już przecież w drużynie. Uważam iż dobrze się sprawiłeś i zasłużyłeś na main-event.

Michał i Andrzej (chórem)Niech żyje Wielka Polska!

SR-Crazy – Fajni kolesie. Słuchaj, skoro już jesteśmy w drużynie, to może wymienimy się, co? Twoich dwóch za trzech moich murzynów. Chcesz?

Żubr – Nie.

SR-Crazy – Przecież to okazja. Ja daję trójkę za dwójkę. To lepszy deal niż kredyt we frankach dla banków.

Żubr – Żałuję, ale nie.

SR-Crazy – No dobra. Nie to nie. W main-evencie damy radę.

Michał i Andrzej (chórem)Niech żyje Wielka Polska!

SR-Crazy – No dlaczego by nie. Do tego wielki ja niech też żyję, prawda? (Spogląda na stażystów.) Dobre zawołanie, nie? (Znów patrzy na nich wymownie.) Prawda?

Czarny Nalep – Ale co?

SR-Crazy – Jesteście daremni.

(Koniec wizyty w szatni dekadenckiej. Wracamy na ring.)


Jan Kowalski – Znamy już więc uczestników main-eventu. Partnerem Crazy'ego będzie Żubr. Ciekawe połączenie, prawda?

Tony Hogański Prawda, ale mnie bardziej interesuje, co stało się ze świnoruchaczem.

Jan Kowalski – Miejmy nadzieję, że nic złego.

Tony Hogański Oby skonał w męczarniach!


(Gdzieś na korytarzu lwowskiej hali. Kroczy nim nie kto inny jak Kraven the Hunter. Nie jest jakoś szczególnie zmęczony po swojej niedawnej walce, bo w gruncie rzeczy był to dość łatwy pojedynek. Rosjanin ma wzrok łaknący wódki, więc czym prędzej pragnie się dostać do wspólnej szatni, którą obrał za swoją rezydencję. Te plany zostają pokrzyżowane przez pojawienie się oddziału ukraińskiej policji. Rozmowa będzie naturalnie prowadzona w języku rosyjskim, ale dostaniemy napisy.)

Kraven No nie. Nie mówcie mi tylko, że chcecie mnie aresztować.

Ukraiński policjant Siergiej Krawinow?

Kraven Tak, to ja.

Ukraiński policjant Jesteście aresztowani.

Kraven Pod jakim zarzutem?

Ukraiński policjant Jesteście oskarżeni o udział w krwawym stłumieniu protestów kijowskich w zeszłym roku. Z naszych informacji wynika, że w grudniu 2013 i lutym 2014 w Kijowie działały trzy grupy rosyjskich agentów, którzy brali bezpośredni udział zbrodniach na Majdanie Niepodległości. W dniach od 18tego do 20tego lutego w centrum Kijowa strzałem w głowę lub szyję zabito ponad sto osób. Akcją dowodził doradca Władimira Putina, Władysław Surkow, a wspomagaliście go wy.

Kraven Ja? To jakiś nonsens.

Ukraiński policjant Nonsens czy nie, jesteście aresztowani.

Kraven To prowokacja. To wszystko na zlecenie Felipe Castro.

Ukraiński policjant Skuć go!

Policjanci, których jest cała chmara obsiadają Kravena i skuwają go. Nie jest łatwo okiełznać trzykrotnego EWF World Champa, ale wobec takiej przewagi wroga, nawet on musi ustąpić.

Ukraiński policjant Sprawiedliwość zostanie wymierzona.

(Koniec wizyty na zapleczu. Kraven zostaje wyprowadzony.)


Tony Hogański To skandal! To prowokacja!

Jan Kowalski – Skandalem jest udział Kravena w tłumieniu wolności na Ukrainie.

Tony Hogański Wierzysz, że on tam był? Że niby nasz Kraven kazał strzelać do demonstrantów?

Jan Kowalski – Obawiam się, że sam też mógł strzelać. Ma krew na rękach, jest zdolny do wszystkiego.

Tony Hogański Nie wierzę, że naprawdę tak uważasz.


(Kwatera Główna Armii Prus Wschodnich. Jest tu tylko Mati, który kieruje kuchnią polową, a w zasadzie to sam jest kucharzem. Gotowanie same w sobie jest nudne, więc nie będziemy tego śledzić. Na nasze szczęście w sztabie pojawiają się sam SeBa i jego drugi kuzyn, czyli Adi.)

SeBa Obiad gotowy?

Mati Jeszcze tylko ziemniaki.

SeBa To po co wołałeś tak wcześnie?

Adi (wzdychając) Co za typowa historia.

Mati – Feldmarszałek niech nie narzeka. Znajdę nam nowego kucharza albo Adi będzie gotował.

Adi Ja mam wyższe wykształcenie, a to oznacza, że pracować w kuchni mogę tylko w Wielkiej Brytanii albo Irlandii.

SeBa Nasz budżet nie wytrzyma kolejnego rekruta. To nie rok 2009, gdy byliśmy obficie dotowani przez EWF.

W tym momencie drzwi znów się otwierają i do szatni wkracza poobijany Rusłan Smirnow. Jak gdyby nigdy nic siada na kanapie i otwiera butelkę ukraińskiej wódki.

SeBa Kto to?

Mati – Mam go przegnać feldmarszałku?

Adi Nie! Nie! Nie! Ja go tu zaprosiłem w ramach akcji marketingowej.

SeBa Jakiej znowu akcji?

Adi Prusy podbijają Ukrainę, a on nam w tym pomoże.

SeBa Wolałbym Mazowsze.

Adi Co takiego?

SeBa No, z Prus Wschodnich łatwiej atakować Mazowsze, a nie Pomorze. Dłuższa granica, łatwiej nacierać i masakrować. Jesteś szefem sztabu generalnego ziomek, a nie znasz się na takich podstawowych rzeczach?

Adi Chodzi mi o pomoc w podboju ukraińskiego rynku. Rozmawiałem już z Rusłanem i już wszystko dogadane. On wstępuje do naszej armii.

SeBa Co? Ja tego nie podpiszę! Za dużo rekrutów jak na jeden dzień!

Ukraiński wielbiciel Julii Tymoszenko powoli wstaje z kanapy, w jednej ręce dzierży butelkę ukraińskiej wódki, a w drugiej pojawia się hetmańska buława w stylu Bohdana Chmielnickiego. Smirnow pada na kolana przed feldmarszałkiem.

Rusłan Smirnow O wielki feldmarszałku! Sława twojego wschodniopruskiego wojska dotarła nawet na daleką Ukrainę. Wiemy wszystko o twoich bojach i podbojach. Wiemy jak mężnie walczysz z wszelkimi przejawami zła i masakrujesz lewaków. Lewactwo to w zasadzie bolszewizm, który przez dziesięciolecia gnębił Ukrainę i Kozaczyznę. Kozacy padają więc do tych stóp i oferują ci nasze pułki byśmy ramię w ramię mogli stawiać czoła naszym wrogom. Bądź nowym Chmielnickim! Przyjmij tę buławę i noś od dzisiaj tytuł hetmana Wolnych Kozaków Wschodniopruskich.

Feldmarszałek bez wahania chwyta buławę w dłoń.

SeBa Od dziś jestem też hetmanem! Jak Chmielnicki to i chmiel, czyli Mati - dawaj browary.

Mati wręcza każdemu po browarze. Są to Wojaki, bo z funduszami na Lechy jest ostatnio w Prusach Wschodnich krucho.

SeBa Powstań Rusłanie. Od dzisiaj sformowany zostaje 1. Pułk Wolnych Kozaków Wschodniopruskich, którego zostajesz atamanem. Otrzymujesz też kozacki stopień esauła.

Rusłan Smirnow Kozaczyzna dziękuję feldmarszałkowi, kłania się nisko i przysięga mu wierność na wsze czasy! Razem zmasakrujemy Franza! Na pohybel lewactwu!

Adi Niech żyje Armia Prus Wschodnich!

Mati – Niech żyje!

SeBa (wymachując swoją hetmańską buławą) Niech żyję ja! Feldmarszałek i hetman w jednym!

(Koniec. Wracamy na ring.)


Jan Kowalski – Armia Prus Wschodnich znów się powiększyła.

Tony Hogański Chwała im za to. Niech walczą z lewactwem i dzielnie ich masakrują.

Jan Kowalski – Tak się nie buduje nowoczesnego społeczeństwa. Tak nie można walczyć o tolerancję.

Tony Hogański Jebać tolerancję.

Jan Kowalski – Crazy też ma buławę. Wprawdzie chińską, a nie kozacką. Czy to będzie początek konfliktu?

Tony Hogański Doszukujesz się konfliktu na siłę. To nic nie znaczy.


(Przenosimy się szybko na zaplecze, gdzie Franz ogląda telewizję.)

Franz Kozaków mu się zachciało? To ja sprowadzę socjalistycznych Tatarów na niego. Dzikie Pola znów zapłoną! (Majestatycznie zakłada maskę spawacza.) Wszyscy poznają siłę moich spawów!

(Szybko wracamy.)


Jan Kowalski – To był komentarz Franza na temat rozrostu Armii Prus Wschodnich.

Tony Hogański Bezsensowny. Co ma lewactwo do tatarów?

Jan Kowalski – Dzisiaj jest Święto Utworzenia Republiki Tatarstanu.

Tony Hogański No chyba, że tak. To wszystko wyjaśnia.


(Tymczasem trafiamy przed budynek dawnego Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie, obecnie okupowanego przez Ukraińców. Podjechał tu właśnie autobus na węgierskich numerach rejestracyjnych, z którego wysiadł Miszka. Zaraz za nim pojawiły się obywatelki Izraela, które wyniosły z autobusu zakrwawione ciało Vaclava.)

Miszka Tutaj je wyrzućcie.

Zwłoki Vaclava lądują przed jakimś krzakiem. Warto zauważyć, że to bardzo reprezentacyjne miejsce, bo Mecenas Ekstremy dominuje nad otoczeniem i zwracać będzie powszechną uwagę. Miszka na dodatek instaluje obok niego tablicę z napisem w języku ukraińskim „Lwów na zawsze polski! Jebać Banderę!”.

Miszka Jedziemy. Zadanie wykonane.

(Drużyna SR-Crazy'ego pakuje się do autobusu i odjeżdża. Wracamy na arenę. Hogański jest super-szczęśliwy!)


Tony Hogański Tak jest! Brawo! Dobra robota!

Jan Kowalski – Tak się nie robi! To obrzydliwe!

Tony Hogański Obrzydliwe? Tobie już zupełnie jakieś kafelki z łazienki na łeb spadły. Gwałciciel poniesie zasłużoną karę. Banderowcy są bardzo wrażliwi. Urządzą mu prawdziwą rzeź!

Jan Kowalski – Trzeba coś z tym zrobić. Trzeba go ratować. Każde życie jest cenne!

Tony Hogański Nie w przypadku tego gada.


(Szybkie przenosiny na zaplecze, gdzie spotykamy Franko. Rzeźnik jest przygotowany do boju. Na jego ramieniu błyszczy EWF Tag Team title. Pojawia się Bidam, który ma obandażowaną głowę. O drugim pasie drużynowym także nie zapomniał, a przy okazji przyniósł też EWF FTW title.)

Franko Co ci się stało?

Bidam Potknąłem się.

Franko Na pewno?

Bidam Tak, to z głodu.

Ta krótka konwersacja zostaje zakłócona przez przybycie Vesny Obrenowić.

Vesna Obrenowić Kilka słów przed main-eventem?

Bidam (z wyraźnym głodem w oczach) Masz kurczaki?

Franko Nie zwracaj na niego uwagi.

Vesna Obrenowić Jesteście w main-evencie, gratulacje. Twojego głównego wroga, Nasa Jazzowskiego tam nie ma.

Franko Dla Nasa ważniejsze są perypetie związane z jego cudacznym małżeństwem niż walka. To nic nowego, ale mam nadzieję, że wiele osób zobaczy teraz, że on tak naprawdę nie jest wrestlerem, a komediantem. Wszystko, czego się dotknie to spierdoli. (Lekko rozbawiony.) Wygląda na to, że nawet swoje żałosne małżeństwo skończy się w jego przypadku kolejną klapą. Fakt, że musiał się wycofać z turnieju, bo de facto żona mu nie pozwoliła walczyć pokazuje jakim on jest człowiekiem. Materiał na World Champa? Nie w EWF, raczej w BGW, gdzie może toczyć fascynujące pojedynki z wiadrem.

Vesna Obrenowić Czy w takim razie...

Bidam (przerywa jej) Jeśli nie masz kurczaków, to nie mamy o czym rozmawiać! Walka przed nami!

(Koniec rozmowy, a więc koniec wizyty na zapleczu.)


Jan Kowalski – Franko ma sporo racji.

Tony Hogański Bez komentarza.

Jan Kowalski – Dziś konflikt między Jazzowskim a Franko był dość spokojny. W zasadzie poza murzyńskimi perypetiami to niezbyt wiele się między nimi działo.

Tony Hogański Miałeś dynamiczną rozpierduchę na ostatniej gali, to wystarczy. Turniej drużynowy rządzi się swoimi prawami i wszystko inne musiało zejść na plan dalszy.

Jan Kowalski – Spodziewam się więc zdecydowanej eskalacji na kolejnej gali.


(Na ekranie pojawia się napis „Ogłoszenie płatne Komitetu Wyborczego Wyborców Szakala”. Letni dzień w Szczecinie, dwójka młodych ludzi wypowiada się do kamery. W tle gra jakaś nastrojowa muzyka, gdzieniegdzie fruwają bociany.)

Młody mężczyzna – Nie chcę pracować w Londynie. Chcę zostać tu, w Szczecinie.

Młoda kobieta – Chcę w Polsce założyć rodzinę, ale państwo mi w tym przeszkadza.

Młody mężczyznaNa trudne czasy potrzebujemy mocnego człowieka.

Młody kobieta – Kogoś, kto będzie nas godnie reprezentował.

Młody mężczyznaKto nie będzie bał się mówić prawdy i tylko prawdy.

Młody kobieta – Ktoś, kto będzie troszczył się o nasze rodziny.

Młody mężczyznaPotrzebujemy kogoś, kto odsunie świnie od koryta.

W tym momencie zza rogu wybiega stado świnek. Biegnie w stronę koryta wypełnionego banknotami o nominale stu złotych. Nagle na ich drodze staje Szakal. Świnie zaczynają kwiczeć i ze strachu uciekają.

Młody mężczyznaO! To pan senator Szakal!

Młody kobieta – Nasz reprezentant w parlamencie.

Młody mężczyznaTylko on dba o nasze sprawy.

Młody kobieta – Co pan tu robi?

Szakal podchodzi do dwójki młodych ludzi.

SzakalPolska to odpowiedzialność, a ja za nią odpowiadam. Walczę o nią codziennie, ze wszystkich sił. Przez ostatnie cztery lata w senacie walczyłem, oj jak walczyłem, ale moja walka nie jest jeszcze zakończona. Ogłaszam oficjalnie, że będę ubiegał się o reelekcję. Mandat senatorski powinien pozostać w moich silnych, łysych dłoniach. Dla Szczecina, dla Polski.

Młody mężczyznaHura!

Młody kobieta – Sto lat! Sto lat! Niech żyje Szakal nam!

(Znikąd pojawiają się dzieci z balonikami, które podbiegają do Szakala. Kamera ucieka w przestworza. Widzimy Szakala wśród stada dzieci, biało-czerwone baloniki lecą w powietrze. Na każdym znajduje się podobizna Łysego z napisem „Szakal 2015”. Koniec materiału filmowego.)


Tony Hogański Jedyny słuszny kandydat!

Jan Kowalski – Czy Szakal utrzyma swój mandat senatorski? Dowiemy się pod koniec października!


(Przenosimy się do pomieszczenia, którego jeszcze nie znamy. Wygląda na to, że będzie to debiut lub też premiera. To będzie całkowita nowość, wow! Znajdujemy się w nowoczesnym studiu, w stylu w w jakim realizowane są współczesne talk-showy z całego świata, od amerykańskiego Lettermana po rosyjskiego Urganta. Jak się okazuje EWF ma też swój show, a jego gospodarzem będzie Ghul. Gra „Cambio dolor” boskiej Natalii Oreiro, na ekranach pojawia się napis „Wpadnij na gula do Ghula”. Gospodarz programu wkracza do studia, publiczność bije mu brawo, a on cieszy się do kamery.)

Ghul Witam państwa po długiej przerwie! Rozpoczynamy reboot mojego klasycznego show, tym razem w nowej formie. Zmiany były konieczne, bo pierwsze nie ma już kafeterii. Nie ma też porządnego piwa z Fryzyngi, bo dozwolony jest jedynie sikacz zwany Perłą. Przez jakiś czas wydawało się, że będę bezrobotny, że nie ma już w EWF dla mnie miejsca. Na szczęście dzięki wstawiennictwu Nasa Jazzowskiego i pomocy Felipe Castro los się odmienił. Powracam z nowym show. Nazwa pozostaje ta sama, choć proponowano mi by zastąpić ją np. „Wieczornym Ghulem”, „Ghulem w negliżu”, „Ghulem łowcą tajemnic”, „Ghul-Show” i tak dalej. Ja pozostałem niewzruszony i program będzie trwał tak jak trwa.

Gra orkiestra i jakiś chórek wykonuje swoje wersje amerykańskich przebojów.

Ghul Będzie nowocześnie i europejsko. Moim pierwszym gościem jest niesamowita osoba, człowiek, który zbawił polski wrestling i wyciągnął go z odmętów szarości i gówna. Proszę państwa, powitajmy prezydenta Extreme Wrestling Federation, pana Felipe Castro! Wielkie brawa!

Chórek znów wyje jakąś tandetną amerykańską piosenką i do studia wkracza Felipe Castro. Warto nadmienić, że Ghul siedzi za biurkiem, obok biurka znajduje się kanapa, na której usadowił się Felipe Castro. W tle, niby to za oknem, widać wieczorną panoramę Lwowa.

Ghul Dobry wieczór, panie prezydencie!

Felipe Castro Witam pana, witam państwa.

Ghul Przede wszystkim chciałbym podziękować za umożliwienie powrotu mojego programu do EWF. Tylko przywódca o niesamowitej dobroci, dalekowzroczności, niesłychanej odwadze i mądrości był w stanie podjąć taką decyzję. Niech ten program będzie hołdem dla pana prezydenta i dla wielkiego EWF, które pan buduje.

Felipe Castro To przesadzone pochwały. Postąpiłem z korzyścią dla federacji i przede wszystkim tak po prostu wypadało.

Ghul Od czasów pana ojca nie mieliśmy nikogo w EWF, kto by kierował się przyzwoitością w zarządzaniu federacji.

Felipe Castro Przesada.

Ghul Jaki ten nasz prezydent skromny. Wielkie brawa dla niego!

Owacja publiczności.

Ghul Panie prezydencie. Przejdźmy teraz do zadawania niewygodnych pytań. Nie cofnę się przed niczym, czy pan prezydent jest na to przygotowany?

Felipe Castro Tak.

Ghul Kiedy wreszcie Natalia Oreiro pojawi się w EWF?

Felipe Castro Drogi Ghulu. Pracujemy nad tym, ale nie jest to łatwe. Wiemy jak ważna dla ciebie jest Natalia Oreiro i jak ważne miejsce zajmuje ona w historii polskiego wrestlingu.

Ghul Natalia Oreiro ogląda każą Wrestlepaloozę. Jestem tego pewien. Kolejne pytanie. Od lat narzeka się, że młodzi nie mogą przebić się w EWF. Jak zaradzić temu problemowi?

Felipe Castro Prowadzimy szkolenia psychologiczne dla nich, pokazujemy im jak walczyć i jak rozwijać się. Usunęliśmy już główną przeszkodę jaka blokowała karierę każdego młodego zawodnika.

Ghul To znaczy?

Felipe Castro Szklany sufit, drogi Ghulu. Do niedawna federacją tą rządzili Kraven, Game, Szakal, Sandman i ich kumple tacy jak Hangman, Scyther, Crazy, Tool i wielu innych. Oni blokowali miejsce by młodzi mogli się rozwijać, bo chcieli mieć jak najwięcej czasu antenowego dla siebie. Nie inwestowano w ośrodki szkolące młodzież, bo te pieniądze miały być przeznaczone dla nich, dla oligarchów polskiego wrestlingu. Opletli EWF niczym bluszcz i wysysali z federacji, a tym samym z polskiego wrestlingu wszystkie soki życiowe. Nie bez powodu ostatnie lata to czas stagnacji i braku rozwoju. Na szczęście udało nam się uwolnić od nich i odzyskać polski wrestling dla fanów. Moją politykę popierają takie gwiazdy jak Vaclav i Dark Avenger. Jest to polityka zrównoważonej odbudowy. Jest to polityka budowania marki EWF, która docelowo ma stać się marką globalną. Pomaga mi w tym moja małżonka, pomaga mi w tym Aleksandr Nazaretian, Franciszek Rokossowski i wielu innych. Wspólnie rozpoczęliśmy w polskim wrestlingu epokę nowoczesności, europejskości i tolerancji.

Ghul To bardzo rozsądny, ale i ambitny program. Ma pan moje poparcie.

Felipe Castro Cieszę się. Na to oczywiście potrzeba pieniędzy i będziemy myśleli jak je pozyskać. Z zainteresowaniem spoglądamy też na projekty pana Jazzowskiego. EWF chce być firmą o wyraźnym corporate social responsibility, więc będziemy też chcieli wychodzić poza tematy stricte wrestlingowe i wspierać budowę prawdziwego społeczeństwa obywatelskiego w Polsce.

Ghul Trzeba jednak przyznać, że niektóre decyzje pana prezydenta można uznać za kontrowersyjne. Likwidacja kafeterii, Automatu z Felkocolą, a przede wszystkim Felków.

Felipe Castro Nagrody jako takie nie zostały zlikwidowane. Ta nazwa obrażała po prostu mojego ojca.

Ghul W jaki sposób?

Felipe Castro Jak to w jaki? On miał na imię Felix, a nie Felek. Czy po śmierci Jana Pawła II polski Kościół powinien powołać do życia nagrody o nazwie „Dżejpiki” albo „JotPeDwójki”? No przepraszam bardzo, ale to po prostu brzmi źle. Od tej pory będą Nagrody Branżowe i tyle.

Ghul Cóż, może jeszcze kiedyś zmieni pan zdanie. Jak skomentuje pan zatrzymanie przez ukraińską policję Kravena?

Felipe Castro Jeśli Kraven jest faktycznie winny, wtedy musi ponieść karę. EWF będzie przyglądać się sytuacji i w razie naszych możliwości udzielimy mu pomocy prawnej.

Ghul To wszystko?

Felipe Castro To świeża sprawa. Na tę chwilę nie mogę niczego więcej powiedzieć.

Ghul Rozumiem. Kolejne pytanie, jakie plany na przyszłość?

Felipe Castro Mogę zdradzić przyszłość, czyli najbliższą galę. Po pierwsze, nie wracamy jeszcze do Polski. Gala odbędzie się na kontynencie afrykańskim, w Pretorii, stolicy Republiki Południowej Afryki.

Ghul No to Hogański, WAMP, Żubr i murzyńskie hordy się ucieszą.

Felipe Castro Nie obchodzi mnie, kto się ucieszy, a kto nie. RPA to dobrze rozwijający się rynek, a EWF chce być jego częścią. To dopiero początek nowej polityki w organizowaniu gal. Jak już wspomniałem, chcę by EWF stało się marką globalną i na żaden rynek nie będziemy się zamykać.

Ghul Co jeszcze?

Felipe Castro Na najbliższej gali zobaczymy walkę o EWF World title, w której udział wezmą Vaclav i SR-Crazy. Będzie to trzeci w historii Iron Man match. Informuję też, że do walki staną Bidam i Franko, a stawką ich walki będzie EWF FTW title.

Ghul Ta informacja podziała na pewno na nich motywująco, zwłaszcza przed dzisiejszym main-eventem.

Felipe Castro Ja już myślę o najbliższej gali.

Ghul Dziękuję panu prezydentowi za wizytę w moim programie. Wielkie brawa i do zobaczenia w następnym odcinku mojego programu!

Felipe Castro Dziękuję za zaproszenie i z pewnością będę wpadał tu częściej.

(Znów gra „Cambio dolor” w wykonaniu wiecznie powabnej Natalii Oreiro, co zwiastuje zakończenie programu. Ghul żegna się z Felipe Castro, a my żegnamy się z nimi. Koniec materiału filmowego.)


Tony Hogański Ghul w nowej formule jest do dupy.

Jan Kowalski – Ja natomiast uważam jego program za powiew świeżości w polskim wrestlingu.

Tony Hogański Raczej powiew propagandowego smrodu. Ghul sprzedał się tak samo jak ty.

Jan Kowalski – Nie bądź taki zacietrzewiony Tony. Od prezydenta Castro dowiedzieliśmy się wielu ciekawych rzeczy.

Tony Hogański Tak jest! Gala w Afryce to coś, czego potrzebowaliśmy. Jeszcze więcej murzynów nam tu trzeba! Kiedyś narzekano, że EWF jest kubańskie, później latynoamerykańskie, komunistyczne, japońskie, rosyjskie, a teraz staliśmy się murzyńscy! No już gorzej być nie może!

Jan Kowalski – Nie popadaj w depresję. Być może main-event poprawi twój nastrój.

Tony Hogański No chociaż coś. Mistrz Szakal wygra sobie pas i lwowska gala będzie do przeżycia.

Jan Kowalski – Konkurentów do triumfu ma zacnych. Łatwo nie będzie.

Tony Hogański A kto mówił, że walki w EWF są łatwe? Mistrz Szakal prezentuje taką klasę, że radzi sobie ze wszystkimi, ale to nie są jacyś frajerzy przecież. Jego zwycięstwa są tak fantastyczne, bo on niszczy porządnych rywali, a nie jakichś frajerów-traperów.

Jan Kowalski – Tym optymistycznym akcentem rozpoczynamy main-event!



EWF Tag Team Championship
Letni turniej tag teamów 2, finał
TLC match V
Bidam & Franko (c) vs Szakal & Bane vs SR-Crazy & Żubr



Czas na finał finałów! TLC match numer pięć już za chwilę się rozpocznie! Na sam początek mamy przyjemność wysłuchaniaYou Spin Me Round (Like a Record), czyli przeboju Dead Or Alive. Publiczność wie, co to oznacza. Spod FeliXtronu wyłaniają się dumne sylwetki EWF Tag Team Champions - Bidama i Franko. Nowisibirski witany jest pozytywnie przez brać ukraińską, ale Franko w najlepszym przypadku towarzyszy milczenie, a tak ogólnie to musi on wysłuchiwać gdzieniegdzie gwizdów banderowców, Prawego Sektora i wyzwisk innych Ukraińców. Mistrzowie pokonali dwie drużyny na drodze do finału i liczą na końcowy triumf w turnieju i tym samym obronę pasów drużynowych.
Kolejna pieśń to „Captain Jack" w wykonaniu śpiewającego murzyna znanego także jako Captain Jack. Melodia ta została przyporządkowana Szakalowi i Bane'owi. Czy są oni z niej zadowoleni? Nie wiadomo, ale Szakal dobrze wie, że w Stanach mają senat, Barack Obama był senatorem, a do tego murzynem. W sumie to trudno określić czy są zadowoleni z doboru pieśni,
najprawdopodobniej mogą mieć to w dupie. Jak ktoś ma ochotę to niech się ich pyta. Dwójka zawodników, zachowując bezpieczną od siebie odległość, powoli wchodzi na ring.
Na samym końcu na ringu pojawią się SR-Crazy i Żubr. Ich wejściu towarzyszy przebój wybrany przez muzułmańskich stażystów, którzy to śpiewają go na każdej islamskiej potańcówce z kozami i wielbłądami. Na arenie pojawiają się Crazy z Żubrem, którzy w rytm muzułmańskich melodii spokojnie dotarli na ring. Słowa „Allah akbar!” jeszcze nigdy nie miały w sobie takiej mocy jak dziś. Zawodnicy witają się z pozostałymi. Także Antoni Bryndza także ich wita, bo to dobry i kulturalny sędzia jest.

Jan Kowalski – Wreszcie jest! Finał finałów!

Tony Hogański To brzmi tak jakby były jeszcze jakieś inne finały, a finał jest tylko jeden.

Jan Kowalski – Czepiasz się. Chciałbym zauważyć, że w tej walce spotykają się posiadacze wszystkich pasów, jakie są w naszej federacji do wzięcia. Żubr jest EWF Daemusin i Evolution Champem, Bidam i Franko są EWF Tag Team Champami, a do tego Bidam jest EWF FTW Champem. SR-Crazy to rzecz jasna EWF World Champion. Tylko Szakal i Bane to takie sierotki Marysie, bo żadnych pasów nie mają.

Tony Hogański To zmieni się już dzisiaj. Do boju mistrzu!

Jan Kowalski – Walka już za chwilę się rozpocznie. Przypominam, że SR-Crazy przeżywa dziś swój jubileusz, a walka ta będzie najprawdopodobniej, jeśli nasi statystycy się nie pomylili, jego setnym pojedynkiem na ringach EWF.

Tony Hogański Dołącza do klubu stu, w którym rozpycha się Bubba. Mistrzowi Szakalowi brakuje jeszcze siedemnastu walk by się tam znaleźć.

Faktycznie, przed walką ma miejsce skromna uroczystość. Pojawia się na ringu Tamara Ostrowska, która w imieniu prezydenta EWF wręcza Crazy'emu pamiątkową tabliczkę oraz kwiaty. Crazy narzekał trochę, że wolałby tabliczkę czekolady, przynajmniej byłby z niej jakiś pożytek, ale i tak jest zadowolony. Antoni Bryndza informuje zawodników o zasadach tej walki, ale to wszyscy wiedzą, więc to tylko taka formalność. Napięcie rośnie, cały Lwów w ekstazie, a Polska, Europa i świat czekają. Doczekali się w końcu! Jest sygnał, słychać uderzenie w gong i ruszyli! Wszyscy rywale są już na ringu, a więc można już zacząć walkę.  Na razie każdy z przeciwników mierzy się wzrokiem. Jak widać nie jest łatwo zaatakować w takiej walce, w końcu to finał. Pierwszy do ataku rusza Szakal, pewnie dlatego, że prowadzi aktywną kampanie wyborczą. Rzuca się on na Żubra, który jest trochę zdziwiony, dlaczego z wszystkich rywali wybrano właśnie jego. Niestety Prawdziwy Polak nie może liczyć na wsparcie Magnata z Chin. EWF World Champion odsunął się od swojego partnera i wyszedł z ringu. Natomiast Bidam i Franko postanowili, niczym prawdziwy tag team, ruszyć na Bane. Wywiązał się między nimi nieuczciwy brawl, choć trzeba przyznać, że Bane broni się dzielnie, unikając większości punchy, część blokując, a nawet wyprowadzając groźne kontry. Oparty o narożniku udaje mu się dość skutecznie walczyć z rywalami. Tymczasem Szakal dość aktywnie uderzał pięściom swojego rywala, ten nie pozostawał dłużny. Reguralny brawl między tymi zawodnikami skończył się na wymianie chopsów i innych nieuprzejmości. W tym czasie, ku pewnemu zdumieniu kibiców, na środku ringu pojawił się SR-Crazy z drabiną.

Jan Kowalski – Czas na garść statystyk. Pierwszy TLC match odbył się jesienią 2001 roku, a wzięli w nim udział Tanatos i Bane jako EWF Tag Team Champions, Szakal i Juice...

Tony Hogański (przerywa mu) Mistrz Szakal już wtedy był fantastyczny!

Jan Kowalski – ... a także John Hangman i Game, którzy wygrali ten pojedynek i zdobyli pasy.

Tony Hogański To był spisek, bo mistrz Szakal kontrolował cały pojedynek, prowadził grę i okradziono go z zasłużonego zwycięstwa.

Crazy zaczął rozstawiać drabinę na środku ringu. Nie był niepokojony przez nikogo, bo w jednym narożniku Bane, zaczynał dostawać po mordzie od Bidama i Franko, w drugim Szakal zaczął zdobywać przewagę nad Ostatnim Sarmatą. Crazy majestatycznie wspinał się po drabinie, może nawet by mu się udało ściągnąć pas, gdyby nie jego spowolnione ruchy. Trochę mu się przybrało na masie w ostatnich latach, ale podobno jeszcze cudem, ale jednak, mieści się w kategorii crusier. Gdy EWF World Champion był blisko szczytu, Bidam dzięki swojemu ulicznemu sprytowi rodem z Białorusi i Mongolii zorientował się w tym co dzieje i rzucił się na drabinę powodując upadek jej i Crazy’ego, który wyleciał poza ring! EWF World Champion spadał mając minę mówiącą: warto było spróbować! (EWF! EWF! EWF!) Tak więc sytuacja nie uległa wielkiej zmianie - Bane nadal dość dzielnie odpierał ciosy Rzeźnika, szczególnie po odejściu Bidama. Udało mu się nawet wyjść z Clotheslinem, który zachwiał rywalem, po czym powtórzył akcję. Franko zaczął się mocniej chwiać na nogach, co było wodą na młyn Bane’a. Nie wiele myśląc uderzył Super Kickiem, który spowodował wreszcie upadek rywala. Niestety nie mógł długo cieszyć się z sukcesu, bo już wrócił Bidam i znowu zmuszony został do wymiany fizycznych uprzejmości. Tymczasem Szakal okopywał w narożniku swojego przeciwnika, a następnie rozpędził się i uderzył go nogą, Żubr cierpiał. Poczciwy SR-Crazy leżał sobie poza ringiem, bowiem upadek po dość brawurowej akcji nadal bolał.

Tony Hogański Ale jaja, ale jaja.

Jan Kowalski – Korzystając z przerwy na Bień... znaczy się na jaja, powróćmy do historii. Drugi TLC match miał miejsce w 2002 roku. Bad Boy i Rottweiler pokonali wówczas mistrzów Bubbę i Clawa oraz Kravena i Gangstę. Oprócz Rosjanina cała reszta znajduje się już na emeryturze. Trzeci TLC match odbył się jesienią tego samego roku. Mistrzami byli wówczas Szakal i Wolf, ale pasów nie obronili.

Tony Hogański To był znów spisek mafii paliwowej, która wspierała ówczesny reżim komunistyczny w EWF. Przypominam, że to były rządy SLD, więc powinno to wiele wyjaśnić. Sawicka nie zastrzeliła Blidy ot tak sobie.

Jan Kowalski – Pasy zdobyli Hangman i Tanatos, a w walce tej wystąpili także Marco i Tool.

Szakal nie myślał zbyt wiele i ruszył poza ring w poszukiwaniu jakiś ciekawych przedmiotów, między innymi wrzucił na ring stół, a sam zabrał ze sobą krzesło. Szakal wraca na ring z krzesłem, Żubr podnosi się opierając o narożnik. Senator chce czekać, ale po chwili przypomina mu się, że miał prowadzić aktywną kampanię. Rusza więc z krzesłem na Żubra i.... rywal się uchyla, a Szakal z impetem trafia w narożnik. Sarmata dostaje nowego zastrzyku energii i szybko uderza DDT na oszołomionego rywala. Szakal pada na ring, Żubr szybko podnosi krzesło i uderza z impetem wstającego senatora. Trafia prosto w łysinę, krzesło aż rozpadło się w rękach Żubrzyka. Szakal leży nieprzytomny na macie. Zubr jest zaskoczony, że udało mu się tak zaskoczyć swojego rywala. Co interesujące poza ringiem nadal leży Crazy. Fani zastanawiają się czy on udaje czy też rzeczywiście cierpi. Może po prostu nie chce mu się walczyć? W ten sprytny sposób może sobie poleżeć, a na dodatek jeszcze mu za to zapłacą! W tym czasie Bidam z Bane'm wymieniają uprzejmości za pomocą pięści. Franko natomiast zaczął rozstawiać w narożniku stół przyniesiony przez Szakala. Następnie ruszył poza ring w poszukiwaniu krzesła. W tym czasie Bidam osiągnął przewagę nad przeciwnikiem. Bane lekko buja się na nogach, jakby miał jakieś dygotki (fajne słowo swoją drogą, ciekawe czy istnieje), Bidam postanawia wrzucić rywala na stół, jednak Bane kontruje i w narożniku ląduje Bidam rozbijając stół!! (EWF! EWF! EWF!)

Tony Hogański To już wiemy, gdzie Bidam się dzisiaj stołuje.

Jan Kowalski – Czy dają tam kurczaki?

Tony Hogański Nie, tam dają tylko soczysty wpierdol.

Bane idzie za ciosem i wbiega całym ciałem w przytulnego do narożnika Bidama! Franko w tym czasie szuka sprzętów do walki pod ringiem, położył już koło siebie dwa krzesła, a teraz wyciąga stół. Rzeźnik jak to Rzeźnik, on musi dysponować pełnym asortymentem. Pewnie już nakreślił sobie w głowie siedemnaście scenariuszy jak ta walka może się rozwinąć i tylko czeka by jeden z nich mógł wejść w fazę realizacji. W tym momencie za jego plecami pojawił się SR-Crazy! EWF World Champion chwyta jedno z krzeseł, które wyciągnął Rzeźnik. Szaleniec zaczyna opowiadać jakieś głupoty jak to jego chłopi dzielnie pracują na mandżurskich polach. Towarzyszy temu obrazowa gestykulacja, co można chyba uznać za tauntowanie, gdyż jak przystało na dżentelmena, nie będzie nikogo atakował od tyłu. Miejmy nadzieję, że nikt nie zgubił się w opisie tej sytuacji. Franko zainteresowany hałasami wstaje odwraca się i dostaje z krzesła! Rzeźnik jednak utrzymuje się na nogach, gdyż częściowo zablokował cios. Crazy uderza jeszcze raz, ale robi to nieczysto i trafia bardziej w klatkę piersiową rywala. Szaleniec próbuje uderzyć trzeci raz, jednak Franko blokuje cios rękoma, a następnie wyrywa krzesło z rąk aktualnego mistrza. Rzeźnik jest już wstanie uderzyć krzesłem więc całą swoją siłą uderza swoją głową o twarz Crazy’ego!  Szaleniec dzisiaj nie jest w formie i przewraca się, Franko również odpoczywa, opierając się o ring.

Tony Hogański Do roboty! Odpoczywać im się zachciało!

Jan Kowalski – To ja może przejdę do czwartego TLC matchu. Miał on miejsce w 2008 roku. Do walki stanęli Psycho i Bubba, Nicky Damage i Huzar, a także Jupiter i Chris „More Attitude”. Zwyciężyli ci ostatni, choć pasami długo się nie nacieszyli, bo jeszcze na tej samej gali odebrali im je Vaclav i Izzy Nilsen.

Tony Hogański Co? Ta przeklęta kreatura też się tam znalazła? To musiała być najgorsza gala w historii.

Jan Kowalski – Na następnej gali Vaclav będzie miał szansę zdobyć EWF World title. Prezydent Castro zapowiedział, że będzie to Iron Man match.

Tony Hogański Gala w Afryce, więc równie dobrze może to być Golden Nigga match.

W tym czasie na macie Bane znęca się nad Bidamem kopiąc leżącego w narożniku rywala. Natomiast Żubr rozstawił już drabinę, zaczął już nawet na nią wchodzić. Jednak przestał widząc, że Szakal się podnosi. Sarmata schodzi więc z drabiny, podchodzi do Szakala, Senator podnosi się tylko po to by dostać kopniaka w brzuch, a następnie Żubr wykonuje Patria Bomb [Ricola bomb]! Szakal chyba szybko się nie podniesie. Bane w tym czasie wyskoczył na chwilę z ringu, by wziąć ze sobą stół. W tym czasie Żubr zaczął wspinaczkę na drabinę. Franko wdrapał się na ring i chciał strącić rywala z drabiny, nie udało się mu to, bo ruszył za nim SR-Crazy! Szaleniec chwycił za nogę Rzeźnika, a następnie szybko wskoczył na ring. EWF World Champion próbuje wykonać na Franko Crazy Slam [Olympic Slam]! Ten się jednak opiera i odpycha rywala. Żubr w tym czasie jest już blisko ostatniego schodka. Franko próbuje się odwrócić w kierunku drabiny, jednak otrzymuje silny cios w miękkie podbrzusze, a następnie Magnat wykonuje Ground Zero [Double Arm DDT]!!! Żubr grzebie już przy upragnionej nagrodzie, jednak w tym momencie na matę wpada dynamiczny Bane! Szybko przewraca drabinę! Żubr jednak nie spada, gdyż trzyma się na haku! Po chwili dezorientacji próbuje jeszcze ściągnąć pasy, Bane szybko jednak podnosi drabinę, którą najpierw uderza próbującego interweniować EWF World Champa! Crazy upada na jedno kolano, siła ciosu nie była tak wielka, ale dała chwilę Bane’owi, który uderza drabiną Żubra! Sarmata wykazuje wielką siłę, gdyż nadal nie przewraca się. Crazy w tym czasie wstaje i chce zaatakować przeciwnika. W tym momencie zmartwychwstał Szakal, który ruszył ze Spearem w stronę Szaleńca! Niczego niespodziewający się EWF World Champion dostał prosto w brzuch! Bane wykorzystał okazję i jeszcze raz uderzył drabiną w Żubra! Sarmata walczył dzielnie, ale poległ spadając na matę!

Jan Kowalski – Proszę państwa, wiadomość z ostatniej chwili. Oddział GRU został wysłany by ewakuować zwłoki Vaclava spod budynku dawnego Uniwersytetu Jana Kazimierza.

Tony Hogański Ale po co? Niech mu ktoś tam poderżnie gardło i złoży w ofierze duchowi Bandery.

Jan Kowalski – Ciała Vaclava nie udało się zlokalizować mimo długich poszukiwań. Jego los pozostaje nieznany. Do akcji wkroczy już niedługo ukraińska policja.

Tony Hogański Yeah! Niech zdycha!

Bane od razu wyszedł poza ring, gdzie znalazł kilka krzeseł, a do tego drabinę. W międzyczasie pozostali zawodnicy zaczęli dawać znaki życia. No dobra, wszyscy oprócz Żubra, który w ostatnim czasie nieźle oberwał. Przebudził się Szakal, który po senatorsku był wkurwiony na maksa. Doszedł do siebie Franko, choć wyglądał raczej słabo. Ożył także Bidam, który akurat zaczyna się podnosić. Bane wrzuca drabinę na ring, po czym sam wchodzi na arenę krwistej walki. Szybko rozkłada swój przedmiot na środku ringu i powoli wspina się ku górze aby ściągnąć upragnione pasy. W tym momencie do akcji wkracza przebudzony Bidam! Nie przewraca drabiny, co pewnie skusiło by niejednego. Nie, on zaczyna atakować Bane'a serią potężnych uderzeń w plecy. Bane powoli słabnie i powoli zaprzestaje swej „drogi po złoto”. Pielgrzymka przerwana, co za pech. Tymczasem w okolicy jednego z narożników Szakal wziął się za łby z Franko. Akurat znajdowali się nieopodal siebie, więc dlaczego by nie? Tymczasem Crazy wziął rozbieg i wjechał efektownym wślizgiem w nogi Bidama! Koreańczyk upadł z łoskotem. Crazy nie dobijał go, lecz zwrócił swą uwagę na ciągle stojącego na drabinie Bane'a. Wszedł tam do niego, po czym tak się zakręcił, tak wyskoczył w powietrze, że jego nogi wylądowały na ramionach rywala, co w konsekwencji doprowadziło do Hurricanrany z drabiny!! (EWF! EWF! EWF!) Crazy jeszcze potrafi! Bidam tymczasem wstał, ale wstał też Żubr, który rozwalił go Clotheslinem. Co ciekawe w tym samym momencie z Clothesline'a oberwał Franko. Szakal zauważył, że drabina stoi pusta, więc zaczął się na nią wspinać. Franko przebudził się po uderzeniu i ruszył za nim, co sprawiło, że byliśmy świadkami podwójnej wspinaczki. Po jednej stronie Szakal, po drugiej stronie Franko!

Tony Hogański Mistrz Szakal rozprawi się z tym wyleniałym Rzeźnikiem!

Jan Kowalski – Dlaczego wyleniałym?

Tony Hogański Bo tak wygląda. Sorry, ale Afryka miała kiepski wpływ na niego. Kiedyś Franko był lepszy, dziś to tylko popłuczyny. Niech się trzyma frankiszonów, taka moja rada.

Jan Kowalski – Skoro Franko jest wyleniały, to ciekawe co powiedzieć o Szakalu.

Tony Hogański Wiecznie młody! Wiecznie łysy!

Ileż emocji w tej wspólnej drodze na szczyt. Szakal ma lekką przewagę, ale Franko stara się ją zniwelować, bo całkiem szybko zaczyna wchodzić na górę. Senator widzi to i pospiesznie stara się wspiąć jak najwyżej. Z niewiadomych przyczyn jednak nie wychodzi mu to zbyt sprawnie. Drabina jest wysoka, a droga długa, no może nie tak długa, bo już po kilka chwilach obaj wrestlerzy spotykają się na górze. Zaczyna się lekki brawl, który po chwili staje się bardziej intensywny, tak intensywny, że aż drabina zaczyna się chwiać. Chwieje się jakby była balonem na wietrze. Rzut oka na sytuację innych zawodników. Bane i Crazy tarzają się po macie i klepią ostro po mordach. Czasem Bane jest na górze i wtedy Crazy dostaje po ryju, czasem Szaleniec i wtedy to ten drugi obrywa. Zupełnie nie zwracają uwagi na to, co dzieje się na szczycie drabiny. Żubr tymczasem przebudził się i walczy z Bidamem w narożniku. Udało mu się kopnąć Nowosibirskiego w krocze, po czym chwycił leżące nieopodal krzesło i przypierdolił EWF FTW Champowi w ryj. Aż mu się szczęka zatrzęsła! Taki to był chair-shot! Zaraz drugi, a później i trzeci. Bidam pada bezwładnie w narożniku. Tymczasem na szczycie drabiny trwa zajadła walka. Szakal i Franko okładają się po facjatach. To jest cios za cios, uderzenie za uderzenie. Zupełnie nie zwracają uwagi na to, co się dzieje wokół nich. Uwagę zwrócił natomiast Bane, który akurat zdobył przewagę w walce z Crazy'm. Zostawił mistrza w spokoju, chwycił za krzesło i rzucił je, hen w powietrze. Szakal złapał je! Z jaką gracją! Jakie on ma chwytliwe dłonie! Bane'a trzeba natomiast pochwalić za siłę wyrzutu. Senator momentalnie wymierzył chair-shota prosto w ryj Franko!! Ten zupełnie stracił równowagę i spadł z drabiny! Jednak nie na ring, a poza niego! Prosto na ukraiński stolik komentatorski!! (EWF! EWF! EWF! EWF! EWF!)

Tony Hogański Zawsze zapominam o tym drugim stoliku komentatorskim. Na galach zagranicznych siedzą tam jacyś faceci, ale co co oni tam dokładnie robią...

Jan Kowalski – Myślałeś, że kim oni są?

Tony Hogański Nie wiem... technicy jacyś albo catering.

Jan Kowalski – Co to za catering, który nie daje nam żadnego żarcia?

Tony Hogański A Franko nawet nakarmili. Tylko, że drewnem...

Jan Kowalski – Cóż za elokwentny komentarz.

Franko leży totalnie zniszczony na resztkach ukraińskiego stolika komentatorskiego. Czy jest to jakiś symbol? Polska w ruinie? EWF w runie? Szakal jest na szczycie drabiny, wystarczy tylko jeden drobny wysiłek by sięgnął po pasy. Wyciąga po nie swe łyse dłonie... i wtedy to rzecz wyraźnie się komplikuje. Hej tam na dole ożył Żubr, który niszczącym Spearem uderzył w Bane'a, a obaj panowie przypieprzyli w drabinę! Ta zachwiała się i przewróciła! Szakal może i spadłby wraz z nią, ale zdecydował się dramatycznie chwycić haka na którym zawieszone były odbywa pasy... no i tak zawisł sobie, hen tam na górze. Żubr wstaje i zaczyna napieprzać z Elbow Dropów w Bane'a. Budzą się także Crazy i Bidam, którzy spoglądają w górę i widzą Szakala, który być może i ma zwycięstwo na wyciągnięcie ręki, ale przecież nie jest samobójcą. Jeśli odczepi pasy to spadnie wraz z nimi. Dochodzi więc do niecodziennego aliansu. Crazy i Żubr rozstawiają drabinę, ale nie pod Szakalem, tylko obok. Na jej sam szczyt wdrapuje się Bidam. Robi to szybko, bo czasu nie ma do stracenia. Następnie Żubr i Crazy chwytają drabinę, ten pierwszy z lewej strony, ten drugi z prawej i przenoszą ją tuż obok. Tym sposobem i Bidam znalazł się obok Szakala i zaczyna od razu zasypywać senatora uderzeniami pięścią po łysej mordeczce. Dwukrotny EWF World Champion usadowił swe nogi na drabinie i w ten sposób znalazł bezpieczną przystań. Łysy od razu rozpoczyna zmasowaną wymianę ciosów z rywalem. Wygląda to naprawdę bardzo monumentalnie, takie napieprzanie się na kilka metrów nad ziemią. W międzyczasie doszedł do siebie Bane, o którym wszyscy zapomnieli. Chwycił za krzesło i celnym chair-shotem uderzył w tył głowy SR-Crazy'ego. Zaatakował też Żubra, ale Ostatni Sarmata odskoczył i cios ten trafił w próżnię. Żubr od razu wykorzystał sytuację, kopnął przeciwnika i zlikwidował go przy pomocy skutecznego DDT.

Tony Hogański Są jakieś informacje o organizatorze zbiorowych gwałtów na owcach i kozach?

Jan Kowalski – Król Arabii Saudyjskiej ma się dobrze.

Tony Hogański Oj Janku. Cóż za żart, chyba zapracowałeś sobie na oburzenie islamistów. Wiesz o kogo pytałem.

Jan Kowalski – Wiem, ale informacji nie mam żadnych. Vaclav oficjalnie zaginął. Chciałbym też przeprosić monarchię saudyjską. To był głupi żart.

Żubr od razu pomaga rywalowi wstać, łapie go i wykonuje skutecznego Backbreakera! Nie pozwala mu jednak upaść na matę, lecz od razu zaczyna go łamać na swoim kolanie. Tymczasem na szczycie drabiny Bidam i Szakal napierdalają się jak dwie dzikie żyrafy przy wodopoju. Prawie by im się te głowy skręciły, ale na szczęście są to ludzie, a nie żyrafy. Tam na dole Żubr próbuje znęcać się nad Bane'm. Pięknie, tak patriotycznie jak pod Cecorą, uderzył Syna Anarchii pięścią w twarz. Bane odruchowo chwycił się za nos, a Żubr odbił się od lin i... powalił przeciwnika Body Splashem!! Chwilę go okopuje, nawet bardzo żywiołowo, ale tylko chwilę. W końcu przerywa niszczenie go, pomaga mu podnieść się, rzuca go o liny, ten wraca do niego... i podwójna próba Clothesline'a! Zarówno Żubr jak i Bane podjęli wyzwanie Clothesline'a. Zwyciężył Bane, który skosił celnie Żubra. Przypadek sprawił, że upadający Żubr wpadł prosto na drabinę. Ta zachwiała się, a następnie przewróciła. Drabina spadła, a co z walczącymi tam na górze? Szakal uchwycił się znów haka, ma ten refleks! Bidamowi nie udało się, spadł... ale w ostatniej chwili chwycił się nogi Szakala. Chwilę tak wisieli, aż w końcu Bidam - szalona głowa w końcu - zaczął się szarpać, byle tylko ściągnąć Szakala w dół. Crazy tymczasem przebudził się i też podjął wyzwanie Clothesline'a. Skutecznie, bo Bane został rozpieprzony. Crazy od razu chwycił za bezrobotny stół, rozstawił go... i w samą porę! Bidam całą swoją podniebną szarpaniną sprawił, że Szakal puścił hak i tym samym obaj panowie spadli w dół, prosto na rozstawiony przez EWF World Champa stół!!! (EWF! EWF! EWF!)

Jan Kowalski – Twojego mistrza z pewnością to zaboli.

Tony Hogański On jest niezniszczalny. Walczy od lat, przeszedł przez piekielne walki i nadal żyje. Co więcej, mistrz będzie nadal zmieniał Polskę i budował lepszą przyszłość naszej Ojczyzny.

Jan Kowalski – Nie mam nic do dodania.

Crazy jest bardzo zadowolony ze swojego przedsięwzięcia, nieźle mu to wyszło. W całej tej swej radości nie zauważył, że na ringu pojawił się Franko! No proszę, całkiem szybko doszedł do siebie po monumentalnym upadku na ruski stół. Czy spadając rozpadł się w powietrzu? Czy był wybuch? Czy zahaczył o coś? Sprawy rosyjskie zawsze komplikują upadki wszelakie. Franko żył, chociaż był dość osłabiony. Nie na tyle jednak by nie udało mu się zaskoczyć aktualnego EWF World Champa. Dopadł do niego i panowie zaczęli się ostro szarpać. Rzeźnik z przewagą, bo whipuje czołowego dekadenta federacji o liny, wynosi i uderza na nim Power Slam. Franko zauważa stoją nieopodal drabinę, więc popycha nią tak, że spada ona na wstającego Crazy'ego. Rzeźnik zasypuje przeciwnika gradem potężnych kopniaków, można rzec, że go wręcz demoluje. Whipuje go liny, chce wykonać Clothesline, ale Crazy uderza na nim Spine Buster! Od razu dobija jeszcze Elbow Dropem. Franko rozstawia drabinę, jak widać wcześniejszy upadek niczego go nie nauczył. Wchodzi na nią powoli, lecz dopiero po kilku chwilach orientuje się, że kaliber tej drabki jest bardzo mały i nie sięgnie on z niej po pasy. To bez różnicy, bo na drabinę w gości przyszedł przebudzony Bane, który ściągnął z niej Rzeźnika, tak złapał, tak złapał, że złapał go no... no tak, że wykonał mu Samoan Drop! Franko próbuje wstać, ale Bane brutalnym kopniakiem posyła go na matę. Rzeźnik znów wstaje... i tym razem zostaje wrzucony do narożnika, gdzie Syn Anarchii zasypuje go gradem różnego typu uderzeń. W ferworze walki nie zauważył, że Żubr jest już sprawny, ba!, Żubr rozpędził się i przy pomocy swojego sporego cielska zgniótł Splashem zarówno Bane'a jak i Rzeźnika!!

Jan Kowalski – Żubr niby taki niepozorny, ale w tej walce prezentuje się bardzo dobrze.

Tony Hogański Roman Dmowski dodaje mu sił. O! Mam genialny pomysł! Narodowcy mogliby wprowadzić na rynek taki energy drink. Marian Kowalski by to reklamował.

Jan Kowalski – Już to widzę.

Tony Hogański Szanuj Mariana, on prawie prezydentem został.

Jan Kowalski – Tak... prawie...

Oho, doszedł do siebie Bidam Siegiejewicz Nowosibirski! Dość szybko jak na podniebną przygodę z senatorem Szakalem i późniejszy upadek na stół. Nie ma co roztrząsać możliwości bojowych EWF FTW Champa. Ważne jest, że widzimy go na nogach, a to dość szybkie nogi, bo biegnie on w stronę Żubra. Wyszło jak wyszło, bo jego szarża się błyskawicznie kończy. Żubr bowiem odwraca się, po czym kopie aktualnego EWF FTW Champa w brzuch, po czym whipuje oponenta na liny, a następnie chwyta rozpędzonego przeciwnika i wykonuje Press Slam, wyrzucając Bidama poza ring prosto na rozłożony tam stół!! (EWF! EWF! EWF!) Ten to ma szczęście dzisiaj! Żubr okazuje wielką radość, lecz w tym momencie do akcji wraca Bane. Wredny wrestler zaczaił się za plecami rywala i gdy Ostatni Sarmata odwraca się to Syn Anarchii przypierdala potężne Enziguri. Żubr pada na matę, a Bane rozpoczyna serię okopywania go. Tymczasem poza ringiem obudził się Bidam! On ma dzisiaj chyba pancerne plecy albo po prostu trudy życia w Korei Północnej sprawiły, że jest odporny na wiele. Siergiejewicz Nowosibirski składa jedną z rozłożonych tam drabin, a następnie umieszcza drabinę bokiem do ringu. Pech chciał, że ożył Szakal! Senator chyba jest dzisiaj antybidamowsko zaprogramowany, bo łysym baseball slidem zaatakował znajdującego się poza ringiem Bidama! Trafił go, ale nie powalił! Bidam robi kilka kroków w tył i w dalszym ciągu trzyma drabinę poziomo. Do akcji postanowił chyba wkroczyć przebudzony SR-Crazy, który bez wahania wdrapał na narożnik, po czym skoczył na znajdującego się poza ringiem Bidama z Crossbody! Trafił w drabinę, a w konsekwencji w Nowosibirskiego, a owa drabina dokonała anihilacji Bidamczyka!! (EWF! EWF! EWF!)

Tony Hogański Niech wraca do Korei! On się tu kompromituje!

Jan Kowalski – Naprawdę tak uważasz?

Tony Hogański No nie, ale chciałem przyjąć jakiś poważny ton. Bidam, zostań z nami.

Nowosibirski leży rozpieprzony, a EWF World Champion wprost przeciwnie. Szybko doszedł do siebie po wykonanej akcji, chwycił za jedną z drabin i wrzucił ją na ring. W tym jednak momencie zaatakował go Szakal, który z wielką furią opuścił ring! Wywiązuje się ostry brawl między zawodnikami. Jest mocno, jest brutalnie, są silne ciosy i wiele emocji. Senator szybko osiąga przewagę, a następnie łapie go za głowę i uderza nią o barierki oddzielające ring od publiczności! Jeden raz, drugi, trzeci! Następnie łapie mistrza świata i wykonuje mu mocarnego Piledrivera! SR nie wygląda zbyt przytomnie. Łysy podnosi go, a następnie wrzuca Crazy'ego na ring, po czym sam nań również wchodzi. Ma chyba pecha, bo dopada do niego Franko, który trzaska go chair-shotem prosto w ryj! Radość Rzeźnika, choć absolutnie w żaden sposób nieokazana, nie trwała długo, bo tym razem to on pada ofiarą chair-shota. Napastnikiem okazuje się Bane, który z dumą trafił krzesłem w tył głowy EWF Tag Team Champa! Franko pada, ale Bane nie poprzestaje i zaczyna masakrować go krzesłem. Następnie przestaje, chwyta za drabinę i próbuje ją rozstawić... ale do akcji wkracza zdeterminowany i gotowy do boju Żubr! Próbuje powalić Bane'a Spearem... ale ten odskakuje na bok w ostatniej niemal chwili i rozpędzony Ostatni Sarmata wpieprza się swoją głową prosto w drabinę!! Segmentu komediowego nie będzie, głowa żubrza nie utknęła między szczeblami drabiny. Były EWF Daemusin Champion podnosi jeden ze stołów i umieszcza go w narożniku. Następnie odwraca się... i okazuje się, że Franko przebudził się i stoi już na równych nogach! Bane zostawia więc stół samemu sobie, sam natomiast odbija się o liny i dopada do rywala, ale ten chwyta go, wynosi błyskawicznie w powietrze i przerzuca nad sobą w taki sposób, że Syn Anarchii spada prosto na opartą o liny drabinę!! Ta pod wpływem impetu tego uderzenia łamie się!! (EWF! EWF! EWF!)

Tony Hogański Łamacz drabin nam się znalazł.

Jan Kowalski – Bane wypracował sobie wysoką pozycję w obecnym EWF. Ma umiejętności, siłę, talent, charyzmę - wszystko co potrzebne by zdobywać trofea.

Tony Hogański A jak mu nie wyjdzie to zawsze może zostać celebrytą jak Jazzowski i pukać jakieś szmaty na Polsacie.

Jan Kowalski – Wulgarny komentarz Tony, wstydziłbyś się.

Tony Hogański Taką mamy Polskę. Ja tylko stwierdzam fakty.

Zawodnicy są już bardzo zmęczeni. Nie ma co się dziwić, za nimi nie tylko TLC match, ale też cały turniej. Sytuacja wygląda następująco - Żubr leży rozjebany na jednej z drabin, na innej rozpieprzony jest Bane, Crazy odpoczywa po chair-shocie, Szakal chyba podobnie, a Bidam leży martwy poza ringiem. Franko jako jedyny stoi jak człowiek, czyli na dwóch nogach. Chwyta za drabinę, na której rozwalił się Żubr i rozstawia ją. Zaczyna się wyprawa na sam szczyt by obronić pasy drużynowe. Franko pokonuje kilka szczebli, gdy nagle drabina zaczyna trzeszczeć. Pod wpływem spotkania z Żubrem chyba doznała jakiegoś uszkodzenia, bo niespodziewanie załamuje się pod masywnym cielskiem Rzeźnika. Franko nie znajdował się jednak zbyt wysoko, więc spadł na dwie nogi. To wystarczyło by na fali wznoszącej znalazł się Szakal, który próbował trafić go chair-shotem... próbował, bo Franko uchylił się i uderzenie z krzesła trafiło prosto w ryj wstającego Bane'a!! Franko następnie wystawia nogę i w sposób Big Bootowy trafia w krzesło trzymane przez Szakala, a w konsekwencji w senatorski ryj. Łysy pada na matę. Poza ringiem zaczyna budzić się powoli Bidam. Franko chwyta za jedną z drabin i umieszcza ją po skosie przy narożniku, tak że oparta jest jednym końcem o lewą linę przy narożniku, a drugim końcem o linę prawą. Za sobą rozstawia jeszcze jedną drabinę. Chyba chciał w jakiś sposób zdemolować Szakala, ale widząc, że wszyscy oponenci są martwi zdecydował się na wycieczkę po pasy. Franko zaczyna wspinaczkę... tym razem drabina jest bardzo stabilna i tym razem chyba wszystko pójdzie po jego myśli. Kilka, może kilkanaście szczebli zostaje pokonanych... ale na tym koniec! Za plecami Franko pojawia się przebudzony Szakal, który chwyta Franko za plecy i w monumentalny sposób wykonuje swój firmowy Dżusif Olympic Slam z drabiny prosto na inną drabinę, tą przewieszoną obok narożnika!! Słychać trzaski, nie tylko w drabinie, ale chyba też w kręgosłupie Rzeźnika!! (EWF! EWF! EWF! EWF!)

Tony Hogański Ho-ho-ho!

Jan Kowalski – Co takiego?

Tony Hogański Ale się z nim mistrz Szakal rozprawił!

Franko leży totalnie rozbity i bez życia. Poza ringiem przebudził się Bidam, który wpada na ring... ale dostaje chair-shota od także przebudzonego SR-Crazy'ego!! EWF World Champion zwraca teraz swoją uwagę na Szakala. Rusza na niego ze zmasowanym atakiem... ale senator chwyta go za rękę i wrzuca do najbliższego narożnika! Fortuna chciała, że jakiś czas temu Bane rozstawił w tym narożniku stół, który porzucił jak krasnoludki Sierotkę Marysię. Crazy z impetem rozbija się na stoliku!! Szakal został sam, więc kieruje swe kroki w stronę drabiny. Rozpoczyna się wspinaczka po złoto. Emocje rosną, bo powoli budzi się Żubr... ale powstania narodowego nie będzie, bo przebudził się także Bane. Szybko rozejrzał się po okolicy, ocenił sytuację, doczołgał się do Żubra i zaczął brutalnie napierdalać go pięścią po twarzy. Szakal tymczasem jest coraz wyżej, coraz wyżej. W końcu sięga swą łysą dłonią po pasy... i zdejmuje je! (Zwycięzcami turnieju i nowymi EWF Tag Team Champami są: Szakal i Bane!)

Tony Hogański Tak! Tak! Tak! Tak!

Jan Kowalski – Koniec walki! Koniec turnieju! Cóż to był za TLC match! Na pewno przejdzie do historii!

Tony Hogański Mistrz Szakal zwycięski! Mistrz Szakal wspaniały!

Z jakiegoś powodu zaczyna grać pieśń „Fionnghuala” irlandzkiego zespołu Anúna. Co za poplątany język, czyżby to wpływ niewidzianego od lat Jupitera? Mniejsza z tym, bo oto Szakal stoi na szczycie drabiny i z dwoma pasami mistrzowskimi celebruje swój wielki triumf. Publiczność w każdym zakątku kuli ziemskiej ceni wielkiego senatora, więc dostaje on owacje na stojąco, a dodatkowo wielką wrzawę. Pojawiają się też okrzyki, że tak jak Sakaszwili został gubernatorem obwodu odeskiego na Ukrainie, tak Szakal mógłby na przykład zostać jakimś ukraińskim ministrem. Na oficjalną ofertę rządu w Kijowie trzeba będzie jeszcze poczekać. Tymczasem na ringu Bane wciąż wali pięścią po mordzie Żubra. Pozostali zawodnicy są mniej lub bardziej przytomni, ale w zasadzie to się nie ruszają. Szakal schodzi z drabiny i ze swojską kurwą wręcza Bane'owi jego pas. Następnie ignoruje partnera i opuszcza ring. Po drodze ściska się jeszcze z Hogańskim, który jest wręcz wniebowzięty. Syn Anarchii ma w sumie wszystko w dupie i od niechcenia przewiesza sobie drużynowy pas przez ramię.

Jan Kowalski – Wrestlepalooza numer 128 schodzi powoli z anteny.

Tony Hogański Do dopiero początek! Rozumiesz Janku? Początek! Szakal idzie na majstra! Szakal będzie już niedługo EWF World Champem!

Jan Kowalski – Czas pokaże. Na razie żegnamy się ze Lwowem. Do zobaczenia w Republice Południowej Afryki!

Tony Hogański Czarny ląd, czarne EWF... gdyby nie sukces mistrza Szakala, to skomentowałbym to w jakiś zgryźliwy sposób, ale tak... to mam to wszystko w dupie. Wiwat mistrz Szakal! Niech nam żyje!

Jan Kowalski – Żegnają się z państwem.... Tony Hogański...

Tony Hogański .... i Jan Kowalki!

Jan Kowalski – Oglądajcie następną galę!


















Koniec transmisji



EWF Corporation 2015



Podobała Ci się gala? Nie cierpisz jej? Najlepiej będzie jak skomentujesz ją na FORUM.

Powrót na stronę główną

(Kolejny odcinek z serii – wydarzyło się po zakończeniu gali. Dziś dwa odcinki!)

(Weronika Passent po pełnej emocji gali - albo jeszcze w trakcie jej trwania, nie wiemy tym razem kiedy dokładnie rozgrywa się ten segment - postanowiła jeszcze raz odwiedzić księcia Yoshihito Nabeshimę by dowiedzieć się czegoś nowego o życiu w piżamach, japońskich dramatach kukiełkowych, anorektycznych Japonkach, osoczu, strzelaniu z kyudo, a przede wszystkim o smokach. Pełna nadziei wpada do romantycznej szatni, gdzie zastaje jedynie Mitsuko i Chiaki.)

Weronika Passent – Ej typiary. Gdzie koleś w piżamce?

Mitsuko – Mój mąż?

Weronika Passent – O czym ty gadasz, żółta laska. Mój mąż siedzi zamknięty w swojej szatni, bo musi sobie przemyśleć pewne rzeczy.

Chiaki – Książę Nabeshima udał się pilnie na dach.

Weronika Passent – No spoksik. Hehe, czytałam ściągę z „Małego księcia”, bo wrzucamy z kumpelami cytaty z niego, bo to zawsze modne i takie słitaśne. To ten sam książę? Ale nie, ten koleś w piżamce nie był taki mały. (Wzrusza ramionami, bo nawet dla niej te rozważania nie mają sensu.) No dobra, papatki, ja lecę.

Uzyskawszy tę radosną wiadomość Weronika Anna Miley Passent udała się w stronę wejścia na dach. Trochę zmartwił ją fakt, że musiała pokonać klatkę schodową, co nie było łatwe do zrobienia w szpilkach, ale ona miała hollywoodzką wprawę i polskie doświadczenie. Wpadła radosna na dach, ale jej radość była tak wielka, że aż trzasnęła drzwiami, a drzwi te pechowo trafiły kamerzystę w ryj i w kamerę za jednym zamachem. Tak, to jest możliwe. Kamera spadła na ziemię, kamerzysta chyba także. Przez uchylone drzwi niewiele widać, ale słychać głosy.

Głos Weroniki Passent – O szogunie! Tu jesteś!

Głos Yoshihito Nabeshimy – Odlatuję.

Światło lamp i latarni zostało jakby zaciemnione. Słychać podmuch wiatru, jakby szelest czegoś wielkiego. Widać wielki cień, którego dwa elementy charakterystycznie łopoczą.

Weronika Passent – Wow! Ale jazda!

(Cień znika. Koniec materiału filmowego.)


(Drugi odcinek z serii – wydarzyło się po zakończeniu gali.)


(Noc, ciemna noc. Jedną z dróg obwodu lwowskiego mknie rozklekotana policyjna ciężarówka. W jej wnętrzu siedzi smutny policjant-kierowca, a także kilku smutnych konwojentów. Ukraina to smutny kraj, gdzie trudno żyć, więc i ludzie są smutni. Dziś przewożą jakiegoś ruskiego wroga narodu, tak przynajmniej powiedziano im na odprawie.)

Ukrainiec #1 To jakaś szycha, wiesz?

Ukrainiec #2 Tak?

Ukrainiec #1 Może wymienią go na Nadię Sawczenko.

Ukrainiec #2 Prędzej Putin nam Lwów zbombarduje niż odda Nadię.

Ukrainiec #1 On powiedział, że Lwów to polskie miasto.

Ukrainiec #1 Skurwysyn. Myślisz, że Lachy tu wrócą?

Ukrainiec #2 (melancholijnie) Kiedyś...

Z wnętrza ciężarówki słychać jakiś głos, jakby ktoś śpiewał.

Ukrainiec #1 Słyszysz? Ktoś śpiewa?

Ukrainiec #2 Brzmi jak Wysocki.

Ukrainiec #1 On przecież nie żyje.

Faktycznie z wnętrza pojazdu słychać fragment piosenki Władimira Wysockiego „Ja nie lublu”. To chyba Kraven...

Głos Kravena Ja nie lublu, kagda strielajut w spinu, ja także protiw wystriełow w upor.

Ukrainiec #2 Ładnie nawet.

W tym momencie ciężarówka wpada w poślizg, kierowca próbuje manewrować, szarpie się ostro, ale i tak wjeżdża w przydrożne krzaki.

Ukrainiec #2 Mogło być drzewo albo pancerna brzoza.

Ukrainiec #1 Ufff...

Ukraińscy policjanci wychodzą z pojazdu.

Ukrainiec #1 Gdzie reszta konwoju?

Nie ma, a może nigdy nie było. Pojawiają się natomiast zielone ludziki, czyli rosyjscy żołnierze ubrani w nieoznakowane mundury i uzbrojeni po zęby. Ukraińcy próbują coś powiedzieć, ale jeden dostaje z kolby w ryj i pada na ziemię, a drugi widząc, co się świeci robi to po dobroci. Także pozostali członkowie rosyjskiej obstawy zostają obezwładnieni i rozbrojeni. Jeden z zielonych ludzików zaczyna majstrować przy tylnych drzwiach więźniarki i po chwili uwalnia Kravena.

Kraven Ja nie lublu kagda niewinnych bjut.

Rosjanin Tawariszcz Kraven.

Kraven Przyszło wam mnie znowu ratować. Nu da, spasiba wam. Lecimy do Sewastopola?

Rosjanin Tak jest.

Kraven Moja kariera w EWF jest już skończona. Tu nie ma już dla mnie miejsca, odchodzę.

(Ostateczny koniec transmisji.)