Powrót na stronę główną

Wrestlepalooza


01 czerwca 2026 roku
Poznań
dzień po Krwawej Majówce


Znajdujemy się w w typowej hotelowej restauracji w Poznaniu. Poranek po Krwawej Majówce był całkiem spokojny. Kilku gości kończyło śniadanie, kelnerzy cicho zbierali puste talerze, a za oknami Poznań dopiero budził się do życia. Tylko prezydent tego miasta spał, ale to znany leń i cwaniak, więc nikogo to nie dziwiło. Przy jednym ze stolików siedzieli Jan Kowalski i Czesław Kowalski. Przed nimi stały filiżanki kawy, talerze z jajecznicą i sterta materiałów dotyczących przyszłości EWF, które Czesław produkuje na masową skalę. Janek spokojnie mieszał kawę, podczas gdy Czesław przeglądał notatki ze swoją wizją federacji.

Jan Kowalski – Wszystko masz dobrze przygotowane. Dokumenty, grafiki, plan, wizualizacje. Problem jest tylko jeden.

Czesław Kowalski – Jaki?

Jan Kowalski – Jesteś trochę za bardzo... rozsądny, a przy tym trochę... jakby to powiedzieć. Może nudny?

Czesław Kowalski – Rozsądek jest chyba zaletą, szczególnie na stanowisku komisarza.

Jan Kowalski – Oczywiście. Ale wrestling to nie tylko rozsądek. Berenika musi zobaczyć, że masz charakter. Że nie jesteś tylko człowiekiem od tabel, analiz i prezentacji. Musisz pokazać ludziom, że za tym wszystkim stoi ktoś żywy.

Syn Pana Józefa odłożył widelec i spojrzał poważnie na Jana.

Czesław Kowalski – I tutaj się różnimy. Przyszły komisarz nie powinien być gwiazdą. Nie powinien pchać się przed kamery, robić z siebie celebryty i walczyć o uwagę. Od tego mamy wrestlerów. Komisarz powinien stać w cieniu. Ma tworzyć warunki, żeby inni mogli błyszczeć.

Jan Kowalski (wzdychając) No nie wiem, nie wiem. Nie mieliśmy dotąd takich prezydentów ani komisarzy w EWF.

Czesław Kowalski – Może właśnie dlatego jestem nową jakością? Poza tym, nie zmienię tego, kim jestem. Nie będę udawał kogoś innego tylko po to, żeby lepiej wyglądać w telewizji. EWF potrzebuje profesjonalizmu, nie kolejnej osoby, która chce być najważniejsza.

Jan Kowalski – Może chociaż powinieneś też zacząć ubierać się w lepszych sklepach? Z godnością komisarza idzie też pewien styl i szyk.

Czesław Kowalski – Tutaj możesz mieć akurat rację. (Wyciera sobie usta.) Przepraszam, wócę za chwilę.

Syn Pana Józefa wstał od stolika i udał się w sobie tylko znanym kierunku. Jan został sam, spokojnie kończąc śniadanie. Po kilku minutach do stolika Jana przysiadła się Yuko Shiraishi. Miała na sobie elegancki strój, w tym m.in. krótką spódniczkę, spokojny uśmiech i tę samą pewność siebie, z którą pojawiła się na ostatniej gali.

Yuko Shiraishi – Mam nadzieję, że nie przeszkadzam.

Jan Kowalski – Nie, proszę usiąść.

Młoda Japonka zajęła miejsce naprzeciwko niego i przez chwilę spojrzała na jego śniadanie.

Yuko Shiraishi – Ładne śniadanie. Spokojne, rodzinne. Zupełnie nie pasuje do człowieka, który jeszcze wczoraj ogłaszał światu, że ja... biedna, młoda, dziewczyna, jestem demonem wysysającym energię życiową.

Jan Kowalski To była część dyskusji o wizji EWF. Nic osobistego.

Yuko Shiraishi – Oczywiście. Dyskusji. Bardzo profesjonalnej. Tylko zastanawiam się, czy w tej dyskusji zabrakło jeszcze porównania mnie do jakiegoś innego potwora z horroru. Może wilkołak? Albo mumia? Mumia byłaby ciekawa. Chciałby mnie pan zobaczyć w samych bandażach? (Uśmiechnęła się mówiąc to.) Chociaż przyznam, że sukkub brzmi całkiem kreatywne. Dawno nikt mnie tak nie opisał.

Jan Kowalski – Nie chciałem nikogo urazić. Tego typu kreatywne porównania wpisują się w pracę komentatora.

Yuko Shiraishi – W pracy komentatora można też nauczyć się prawidłowej wymowy nazwisk. Ś-I-R-A-I-Ś-I, albo po prostu Yūko. To nie takie trudne, prawda?

Jan Kowalski – Wezmę to pod uwagę.

Yuko Shiraishi – Wracając jednak do tematu demonów w kobiecej skórze.

Jan Kowalski – To naprawdę nie było nic osobistego.

Yuko Shiraishi – Wie pan, że czasy się zmieniły? Myśli pan, że to telewizja z roku 2001 i można mówić wszystko? Słyszał pan kiedyś o hejcie?

Jan Kowalski – Tego nie należy łączyć.

Yuko Shiraishi – Czy jest pan hejterem, panie Kowalski?

Jan Kowalski – Absolutnie nie. Jestem profesjonalistą.

Yuko Shiraishi – Tak się zastanawiam... może w pewnym wieku, starzy mężczyźni potajemnie marzą o młodych dziewczętach w lateksowych wdziankach? Sukkub, tak? Wieczorami wyobraża sobie pan mnie w takim stroju?

Jan Kowalski (nie dając się sprowokować) Nie. To nie tak.

Kandydatka na stanowisko komisarza EWF pochyliła się lekko nad stołem.

Yuko Shiraishi – Czy to ja sprowadzałam terrorystów do EWF? To ja stworzyłam wrestling totalny? W tych czasach byłam przecież nieletnia. Nawet nie wiedziałam, co to takiego jest to całe EWF. Co pan tam jeszcze mówił? (Drapie się po głowie i udaje, że intensywnie myśli.) Że jestem młodą, zgrabną Azjatką o miłej powierzchowności? Stara duchem, ale młoda ciałem? Niech pan spojrzy, panie Janie, jak większość Azjatek mam całkiem płaski tyłek...

Jan Kowalski (przerywając jej) Nie musimy naprawdę wchodzić w takie detale.

Yuko Shiraishi (przygląda się sama sobie) No może nie jest tak źle. (Spogląda znów na Kowalskiego.) To pan zaczął, a nie ja. Co pan tam jeszcze powiedział? Że niby jestem młoda, ale tak naprawdę to udaję świeżość, a w środku jestem rozkładającym się trupem dawnego EWF? Muszę przyznać, że to bardzo dramatyczny opis.

Jan Kowalski – Chodziło o symbole. O pewne rzeczy z przeszłości EWF.

Yuko Shiraishi – Symbole. Oczywiście. A ja jestem symbolem wszystkiego, co było złe. To bardzo wygodne.

Oparła się wygodnie na krześle.

Yuko Shiraishi – Ale niech się pan nie martwi. Nie jestem zła. Nie będę pana nawiedzać we śnie. Nawet jeśli podświadomie... albo może świadomie... chciałby pan tego. Nie będę wysysać energii życiowej. No, ale dobrze, dobrze. (Zaśmiała się.) Koniec żartów. Po prostu chciałam wiedzieć, co ja takiego zrobiłam, że zasłużyłam na status sukkuba.

W tym momencie do restauracji weszła Berenika Martinez. Kilka kroków za prezydent EWF szła jej asystentka Sasza Dybicz. Berenika zatrzymała się przy stoliku.

Berenika Martinez – Czy Yūko się naprzykrza?

Jan Kowalski (kręcąc głową) Nie, wcale nie. Rozmawiamy tylko.

W tej samej chwili wrócił Czesław. Zatrzymał się przy stoliku, widząc Yuko i Berenikę.

Czesław Kowalski – Wszystko w porządku?

Japonka spojrzała na niego i zrobiła lekko obrażoną minę.

Yuko Shiraishi – Co ma być niby nie w porządku? Czy naprawdę wszyscy tutaj uważają mnie za wampirzycę? (Znowu robi udawaną obrażoną minę.) Naprawdę?

Tymczasem prezydent EWF spokojnie odsunęła jedyne wolne krzesło i usiadła przy stoliku. Czesław został stojąc, bo nie było już dla niego miejsca. Dokładnie taka sama sytuacja przydarzyła się niegdyś pewnemu niemieckiemu żołnierzowi.

Berenika Martinez – Oczekuję od wszystkich spokoju, profesjonalizmu i powstrzymania się od personalnych ataków. Możecie mieć różne wizje przyszłości EWF. Możecie się nie zgadzać, ale powinniście traktować się cywilizowanie i kulturalnie. Następna gala w lipcu. Przez ten czas EWF będzie organizować lokalne house showy w różnych, mniejszych i większych, ośrodkach w Polsce. Liczę na zaangażowanie w ich promocję, a do sprawy nowego komisarza wrócimy w Łodzi na Wrestlepaloozie CXXX. (Spojrzała na zegarek i wstała.) A teraz muszę was zostawić. Mam spotkanie dotyczące znalezienia nowej lokalizacji dla fabryki dronów w Indonezji.

Jej asystentka delikatnie odchrząknęła.

Sasza Dybicz – Malezji, pani prezydent.

Berenika Martinez – Tak. Malezji. Dziękuję.

Yuko również wstała od stołu.

Yuko Shiraishi – Miło było pogadać. Mam nadzieję, że następnym razem porozmawiamy już bez porównań do demonów.

Yuko uśmiechnęła się i ruszyła za przyrodnią siostrą i jej asystentką. Czesław odzyskał swoje miejsce przy stoliku i usiadł, poprawiając dokumenty. Jan spojrzał na niego z lekkim rozbawieniem.

Jan Kowalski – Nadal uważasz, że nie potrzebujesz wychodzić z cienia?

Syn Pana Józefa spojrzał w stronę drzwi, którymi wyszły kobiety.

Czesław Kowalski – Nadal.

Obaj wrócili do śniadania. Kamera powoli oddaliła się od stolika. Materiał filmowy zakończył się.


25 lipca 2026 roku
Łódź
dzień przed galą


Dzień przed Wrestlepaloozą CXXX. Wczesne popołudnie. Czesław Kowalski spaceruje ulicami Łodzi z telefonem w dłoni. Co kilka kroków zatrzymuje się, przeglądając kolejne artykuły dotyczące przyszłości Extreme Wrestling Federation, kierunku jaki obierze polski wrestling - czy dołączy do rodziny europejskiego wrestlingu czy też pójdzie swoją drogą i tego typu bzdury - a także wyboru nowego komisarza EWF. Najpierw otwiera stronę Gazety Wyborczej. Czyta przez chwilę, po czym wzdycha.

Czesław Kowalski – Poparli mnie. W sumie dobrze, ale z innej perspektywy to może być pocałunek śmierci. Jeszcze ktoś pomyśli, że to jakaś ustawka. Przecież to moi koledzy z redakcji.

Przewija dalej i otwiera Portal Zero. Bądź co bądź jest to obecnie najmodniejsze i bardzo opiniotwórcze medium w Polsce. Tym razem czyta znacznie dłużej.

Czesław Kowalski – No... to już jest ciekawsze. Starsi kibice rozumieją, o co mi chodzi. Pamiętają dawne EWF i wiedzą, dlaczego nie można znowu popaść w szaleństwo. Ale z młodszymi jest problem... Oni chcą TikTok-EWF. Krótkie filmiki. Szybkie akcje. Ładne dziewczyny. Drony. Wszystko błyskawicznie. A to obiecuje Yuko.

Idzie dalej centrum Łodzi. Po chwili rozpoznaje go kilku fanów.

Fan #1 – Przepraszam... Pan Czesław Kowalski?

Czesław Kowalski – Tak, zgadza się.

Fan #2 – Możemy zrobić sobie zdjęcie? Trzymamy za pana kciuki.

Czesław Kowalski – Oczywiście. Bardzo dziękuję.

Po chwili robi jeszcze kilka zdjęć z kolejnymi kibicami. Ktoś życzy mu powodzenia, ktoś mówi, że EWF potrzebuje rozsądku. Czesław wszystkim uprzejmie dziękuje i rusza dalej.

Nagle zatrzymuje się w pół kroku.

Powoli podnosi wzrok.

Na jednym z najwyższych budynków kompleksu Hi Piotrkowska - Hampton by Hilton Łódź City Center zwisa gigantyczny biały baner. Na środku widnieje ogromny napis YUKO, a pod nim logo EWF.

Czesław Kowalski – O nie...

Przyspiesza kroku i kilka minut później ponownie staje zaskoczony. Wzdłuż ulicy Piotrkowskiej stoi kilkanaście ponętnych Japonek w typowych szkolnych mundurkach. Z uśmiechem rozdają przechodniom śnieżnobiałe ulotki z logo EWF i wielkim napisem YUKO.

Japonka #1
(łamaną polszczyzną) Zapraszamy na Wrestlepaloozę CXXX!

Japonka #2
(łamaną polszczyzną) Do zobaczenia na gali!

Japonka #3
(łamaną polszczyzną) Przyszłość EWF zaczyna się jutro!

Przechodnie chętnie biorą ulotki, robią sobie zdjęcia, nagrywają krótkie filmiki telefonami. Atmosfera przypomina bardziej akcję promującą nową aplikację niż galę wrestlingową.

Czesław Kowalski – Marketing doświadczeń i emocji... media społecznościowe... influencerzy... To jest doskonale przygotowane. A ja co? Wyświetlę im prezentację?

Kilka minut później dociera na pac Wolności. Obok pomnika Tadeusza Kościuszki stoi Yuko Shiraishi ubrana w prostą, białą letnią sukienkę. Rozmawia z fanami, rozdaje autografy i sama rozdaje ulotki. W pewnym momencie zauważa Czesława. Uśmiecha się i delikatnie macha do niego dłonią. Czesław nie odpowiada. Odwraca się, wyciąga telefon i wybiera numer.

Czesław Kowalski – Tato? Bez rozmachu mogę mieć problemy. Co robić?

Przez chwilę słucha odpowiedzi.

Czesław Kowalski – Senator?

Kolejna chwila ciszy.

Czesław Kowalski – Aha.

Na tym końcu się ten materiał filmowy.


26.07.2026

Łódź


Po pierwszej gali reaktywowanego Extreme Wrestling Federation historia polskiego wrestlingu znów nabrała rozpędu. Minęło dziesięć lat i wydawało się, że przeznaczenia oszukać się nie da. Polski wrestling miał być częścią europejskiego wrestlingu i promować walkę z globalnym ociepleniem. Okazało się jednak, że Polacy są krnąbrnym narodem i nie będą płynąć w main-streamie. „Krwawa Majówka” była wydarzeniem, na które wielu czekało ponad dwie dekady, ale nikt nie wiedział, czy powrót EWF będzie jedynie nostalgicznym wspomnieniem dawnych czasów, czy początkiem czegoś zupełnie nowego. Pierwsza odpowiedź już padła. Federacja wróciła, publiczność dopisała, a nazwiska, które przez lata żyły jedynie w archiwalnych nagraniach i opowieściach fanów, ponownie pojawiły się na ringu. Teraz jednak EWF rusza dalej. Przenosimy się do Łodzi - miasta włókienniczych tradycji, ulicy Piotrkowskiej, Manufaktury, Białej Fabryki i miejsca, które przez dekady było jednym z najważniejszych ośrodków przemysłowych Polski. Dzisiaj jednak nie chodzi o historię przemysłu, lecz o historię wrestlingu. Jest to też bowiem miasto Psycho. Łódź staje się gospodarzem pierwszej od 2015 roku Wrestlepaloozy. Kamera pokazuje najważniejsze punkty miasta - reprezentacyjną ulicę Piotrkowską, zabytkowe pałace dawnych fabrykantów, ogromną Manufakturę, EC1 i charakterystyczną architekturę miasta. Wszystko wygląda imponująco, ale przecież nie po to fani przyjechali do Łodzi. Nie po to przez lata przechowywali stare płyty, oglądali archiwalne walki i prowadzili internetowe dyskusje i co jakiś czas domagali się powrotu EWF. Po względnym sukcesie pierwszej gali EWF postanowiło jeszcze mocniej podkreślić nowe otwarcie. Odświeżono logo Wrestlepaloozy - zachowując dawnego ducha, ale nadając mu bardziej nowoczesny charakter. Publiczność w Łodzi wypełniła prawie całą arenę. Widać zarówno fanów pamiętających czasy pierwszego EWF, jak i tych, którzy dopiero teraz odkrywają tę federację. Na trybunach pojawiają się transparenty: „EWF wróciło i nie zamierza odejść!”, „Łódź też ma swoją historię!”, „Wrestlepalooza CXXX!”, „130 razy, a jednak ciągle za mało!”, „Berenika, prowadź dalej!”, „Czesław miał tabelkę!”, „Yuko miała wizję!”, „Sergiusz nadal uważa się za milion dolarów!”, „Psycho - król Łodzi!”, „Hania przyszłością EWF!”, „Bidam po złoto!”, „Franko jeszcze da radę!”, „Vaclav nadal szuka siebie”, „Nabeshima jest dziwny”, „EWF nigdy nie umarło!”, „To dopiero początek!”, „Jestem 34564 fanem Dark Avengera!”, „Gdzie jest Kraven?”, „Powrót nasa nadzieją milionów”. Światła powoli gasną. Nowe logo Wrestlepaloozy pojawia się na ekranach, a po chwili pierwsze dźwięki nowego EWF Theme rozchodzą się po hali. Reflektory przecinają ciemność, na scenie pojawiają się efekty pirotechniczne, a publiczność natychmiast reaguje głośnym okrzykiem: EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! Czas na pierwszą Wrestlepaloozę od 2015 roku! Kto by pomyślał, że przyjdzie na nią czekać tyle lat? Jesteśmy razem z naszymi komentatorami.

Jan Kowalski – Witamy państwa serdecznie na kolejnej Wrestlepaloozie! Numer 130!

Tony Hogański – Kolejnej brzmi ciekawie zwłaszcza w kontekście, że ostatnia odbyła się w 2015 roku.

Jan Kowalski – Mimo wszystko... jest to kolejna Wrestlepalooza, kolejna gala Extreme Wrestling Federation. Będą ją dla państwa komentować.... Tony Hogański...

Tony Hogański – ... oraz Jan Kowalski!

Jan Kowalski – Z upływem kolejnych lat człowiek zaczynał tracić nadzieję. EWF upadło dwukrotnie za kadencji Feliksa Castro w 2001 roku. Później odrodziło się wiosną 2002 roku i dotrwało do początków 2004 roku. Wróciło pod koniec 2004 by upaść znów w 2005 roku, wrócić na chwilę na Kwietniową Anarchię w tym samym roku...

Tony Hogański – Nie chwaląc się, to za moją sprawą ta Kwietniowa Anarchia odbyła się wówczas w Bhutanie. Byłem wtedy nadzwyczajnym komisarzem.

Jan Kowalski – Musieliśmy czekać kolejne dwa lata, na rok 2007 i powrót tzw. romantycznego EWF, które pogrzebała wiadomość o śmierci Feliksa Castro i pojawienie się jego syna, Felipe Castro. Mimo wszystko doszło do odrodzenia w 2008 roku i tak żyliśmy sobie do roku 2010, gdy nastąpił kolejny upadek. Powróciliśmy w styczniu 2013 roku, a w kwietniu 2014 roku na pamiętnej Kwietniowej Anarchii VII nadszedł kolejny koniec i to z wielkim hukiem. Jolejna reanimacja nastąpiła rok później, w maju 2015 roku, ale jechaliśmy już na oparach by po niesławnej gali w Argentynie, Berenika zamknęła federację. Minęło jedenaście lat i znów to jesteśmy. Wcześniejsze okresy zawieszenia działalności trwały rok, czasem dwa, w porywach trzy. Teraz była to ponad dekada, prawdziwie stracona dekada. No, ale jesteśmy tu ponownie. Wrestling w Polsce znów odżyje!

Tony Hogański – Trochę smętnie i drętwie to wszystko przedstawiłeś, ale widać inaczej nie potrafisz. Tak, wróciliśmy. Może więc okaż trochę radości i entuzjazmu?

Jan Kowalski – Zdecydowanie! Z nadzieją patrzę w przyszłość!

Tony Hogański – Dziś dowiemy się, kto zostanie nowym komisarzem EWF. Czy będzie to Czesław Kowalski? Czy może Yuko Shiraishi?

Jan Kowalski – Liczę na Czesława. On przyniesie świeżość i nowe otwarcie.

Tony Hogański – Nie chcesz porozmawiać o sukkubach i demonach?

Jan Kowalski – Przyznaję, że może trochę się na ostatniej gali zagalopowałem w swoich porównaniach, ale wciąż uważam, że miałem rację. Czesław to nowe otwarcie, zabliźnienie starych ran i przyszłość polskiego wrestlingu, a Yuko... to wielka niewiadoma, ale raczej powrót starego, tylko w jakimś TikTokowym sosie... i widmo kolejnego upadku.

Tony Hogański – Dobra, dobra. Robisz się strasznie smętny. Pewnie dlatego, że jest w to twoja rodzina zaangażowana.

Jan Kowalski – Czesław ma wiedzę, chęci i dobre pomysły. Trzeba tylko dać mu szansę.

Tony Hogański – Wystarczy Janku. Lepiej powiedz co tam dobrego dzisiaj w programie.

Jan Kowalski – W pierwszej walce wieczoru: Yohishito Nabeshima vs Dobry Czech Honza i może Vaclav.

Tony Hogański – ... i może Vaclav.

Jan Kowalski – W drugiej: Nas Jazzowski vs Arek Kolano i może Vaclav.

Tony Hogański – ... i może Vaclav?

Jan Kowalski – W trzeciej: Sergiusz vs Maksymilian an-Nazira i może Vaclav.

Tony Hogański – O co chodzi z tym Vaclavem dzisiaj?

Jan Kowalski – Natomiast w main-evencie, wielka walka o EWF Tag Team Championship: Bidam & Franko vs Hania & Psycho!

Tony Hogański – ... i może Vaclav?

Jan Kowalski – Nie, tym razem nie.

Tony Hogański – Kto to tam wie, nie wywołuj Vaclava z lasu. Pamiętasz żarty Psycho o Sherwood?

Jan Kowalski – Teraz skoro Psycho został EWF World Champem to wrócą te dawne dowcipy? Nie były najwyższych lotów.

Tony Hogański – Psycho był kiedyś moim kumplem od kieliszka i nie pozwalam obrażać jego poczucia humoru.

Jan Kowalski – Dostaję informację, że coś dzieje się na za zapleczu!


Na zapleczu hali panuje typowe zamieszanie związane z początkiem wielkiej gali. Pracownicy techniczni przebiegają z kablami, zawodnicy przemieszczają się między szatniami, ktoś sprawdza ostatnie szczegóły produkcji, ktoś inny nerwowo patrzy na zegarek. Nagle z jednego z korytarzy dobiega hałas. Kilka osób zatrzymuje się i odwraca głowy. Po chwili widzimy grupę ludzi zgromadzonych wokół leżącego na ziemi Lecha Grudzińskiego. Obok niego klęczy Antoni Bryndza. Szybko pojawiają się służby medyczne.

Antoni Bryndza – Lechu! Słyszysz mnie? Otwórz oczy!

Medyk – Proszę się odsunąć, potrzebujemy miejsca.

Po chwili Grudziński zaczyna reagować. Jest przytomny, ale wyraźnie osłabiony. Medycy pomagają mu usiąść, a następnie przygotowują transport do szpitala. Kilka minut później sanitariusze wyprowadzają Lecha na noszach. Antoni Bryndza idzie razem z nimi i wsiada do karetki. Po chwili, zupełnie przypadkiem, na miejsce zamieszania trafia Czesław Kowalski. W ręku trzyma jeszcze telefon, najwyraźniej przed chwilą próbował się z kimś skontaktować. Obok niego pojawia się (niespodzianka!) Vaclav, który natychmiast zauważa odjeżdżającą karetkę. W ręku trzyma butelkę Perły.

Vaclav – Co się stało?

Czesław Kowalski – Lech Grudziński zemdlał. Na szczęście żyje, ale zabrali go do szpitala. Antoni Bryndza pojechał razem z nim.

Wróg Ludu przez chwilę patrzy w stronę wyjazdu karetki, po czym gwałtownie odwraca się do Czesława.

Vaclav – To kto będzie teraz sędziował?

Czesław Kowalski – Nie wiem. W wyniku cięć budżetowych mamy teraz w EWF tylko dwóch sędziów... i obaj odjechali. Prezydent Berenika jeszcze nie przyjechała. Spróbuję się z nią skontaktować.

Syn Pana Józefa pokazuje na swój telefon, a ekranie którego widać, że kilkanaście razy próbował dodzwonić się a to do Bereniki Martinez a to do jej asystentki Saszy Dybicz. Mecenas Ekstremy nie zważa na to i robi krok w jego stronę.

Vaclav – Nie wiesz? To ty chcesz zostać komisarzem EWF? Przyszły komisarz nie stoi i nie czeka, aż ktoś mu powie, co ma zrobić.

Czesław Kowalski – To nie jest takie proste.

Vaclav – Właśnie, że jest. Szybka piłka, młody. W EWF nie potrzebujemy kolejnego człowieka od papierów i analiz.

Wróg Ludu spogląda w stronę pustego korytarza prowadzącego do areny.

Vaclav – Bryndzy nie ma. Grudzińskiego nie ma. Pierwsza walka niedługo się zaczyna. Na szczęście jest rozwiązanie tego problemu.

Czesław Kowalski – Jakie?

Vaclav (wskazuje na siebie) Będę specjalnym sędzią pierwszej walki. Poświęcę się.

Po tych słowach Wróg Ludu dopija Perłę, po czym ładnym rzutem wrzuca ją do stojącego nieopodal śmietnika. Czesław przez chwilę się zastanawia, po czym wzdycha.

Czesław Kowalski – Dobrze. Tylko jedna walka. Dopóki nie znajdziemy rozwiązania.

Mecenas Ekstremy kiwa głową z satysfakcją. Sięga do kieszeni, wyciąga kolejną butelkę Perły i otwiera ją jednym ruchem.

Vaclav – Tak właśnie zaczyna się nowe EWF.

Robi łyk piwa i patrzy prosto przed siebie.

Vaclav – Moje EWF, na moich zasadach. To zdecydowanie będzie moja gala. Po Krwawej Majówce za szybko zostałem skreślony.

Czesław patrzy na niego z lekkim niepokojem, ale po chwili odwraca się i rusza w stronę gabinetów, próbując dodzwonić się do Bereniki Martinez. Vaclav zostaje sam na korytarzu z butelką w ręku, słuchając odgłosów rozpoczynającej się gali. Wracamy do naszych komentatorów.


Tony Hogański – Czy jemu tabelka z Excela na łeb spadła? Zrobić Vaclava sędzią?

Jan Kowalski – Nie było innego wyjścia.

Tony Hogański – Jak to nie było? Mógł sam zostać sędzią. Co to za pomysł? Vaclavowi nie można ufać.

Jan Kowalski – No nie wiem...

Tony Hogański – Twój bratanek kiepsko zaczyna.


Przenosimy się poza obręb hali. Zapada wieczór, a emocje w Łodzi rosną. Znajdujemy się na placu po drugiej stronie ulicy, dokładnie naprzeciwko głównego wejścia hali. Widać, że policja w asyście ochrony GRU zablokowała ulicę, a także ustawiła barierki by nikt postronny nie mógł się tu dostać. Na środku placu, w iście filmowym stylu, właśnie ląduje helikopter, wzbijając w powietrze kurz i wprawiając w ruch sukienki przypadkowych kobiet, które stały zbyt blisko. Na placu rozstawiła się Łódzka Orkiestra Symfoniczna. Kilkudziesięciu muzyków czeka w absolutnym skupieniu, instrumenty są przygotowane, a przed nimi stoi jakaś miejscowa łódzka piosenkarka, która najwyraźniej dostała zadanie godne występu na inauguracji igrzysk olimpijskich. Niektórzy przechodnie zatrzymują się, wyciągają telefony i zaczynają nagrywać, bo trudno nie zainteresować się sytuacją, w której helikopter ląduje na placu, a obok niego stoi cała orkiestra. Wreszcie silniki zwalniają. Drzwi śmigłowca powoli się otwierają. W tej samej sekundzie orkiestra zaczyna grać podniosłą, pełną nostalgii wersję piosenki z serialu „Matki, żony i kochanki”, a łódzka wokalistka zaczyna śpiewać ją na żywo. Kamera przesuwa się w stronę helikoptera. Z wnętrza najpierw wysiada nas, ubrany w biała koszulkę z drobnym czarnym napisem „nas” na górnej części i czarne spodnie z białym napisem „nas” nad kostkami. Tuż za nim pojawia się jego żona Weronika Passent.

Piosenkarka – Serwus, helloł!!! Czy naprawdę tylko o to w życiu szło?

WAMP i nas zatrzymują się na chwilę przy schodkach. Nas rozgląda się po placu, widzi orkiestrę, czerwony dywan i zgromadzonych ludzi. Weronika poprawia włosy, bierze męża pod rękę i oboje ruszają po czerwonym dywanie. Orkiestra gra coraz bardziej podniośle, piosenkarka daje z siebie wszystko.

Piosenkarka – Dawno już wypłowiał z serca tamten maj!

Nas z Weroniką przechodzą przez plac. Kilku przypadkowych łodzian zaczyna klaskać, inni nadal nagrywają telefonami.

Piosenkarka – Witaj, hej - ho! Wnet wesoło będzie w koło ho ho!

Kiedy pierwsza para polskiego wrestlingu dociera do końca czerwonego dywanu, pozostaje jej już tylko przejść przez ulicę i wejść do hali, gdzie za chwilę trwa gala. Nas i Weronika ruszają więc przez jezdnię. W połowie ulicy orkiestra nagle kończy utwór. Zapada charakterystyczna chwila ciszy. Nas odwraca głowę w stronę placu, jakby przeczuwał, że jeszcze coś się wydarzy. I rzeczywiście. Za helikopterem wybucha potężna salwa sztucznych ogni. Najpierw jedna, potem druga, a po chwili cała seria rozbłysków rozświetla niebo nad Łodzią. Przechodnie wydają z siebie okrzyki zachwytu, ktoś bije brawo, ktoś inny nadal filmuje, a helikopter stoi pośród dymu i światła. Nas przez chwilę patrzy na fajerwerki, po czym odwraca się do Weroniki.

Weronika Passent (grozi mu palcem) Nas, takie rzeczy straszą zwierzątka. Tylko światełko do nieba Owsiaka jest dozwolone. Tego zwierzątka się akurat nie boją.

Nas – Spokojnie, Miley. Nie dam premii w Solbusie czy innej spółce, a zaoszczędzoną kasę wpłacę na jakieś schronisko. Zwierzątka nie będą cierpieć.

Weronika Passent – A to spoksik.

Oboje ruszają dalej w stronę hali, a my wracamy na ring.


Tony Hogański – Cieszę się, że nas powrócił. To barwna postać.

Jan Kowalski – Przypominam, że to on sprowadził Boko Haram do EWF.

Tony Hogański – Kiedy to było? Kto jeszcze o tym pamięta. Nikt.


W tym momencie światła w hali gasną, a po chwili rozbrzmiewają pierwsze dźwięki „I Will Not Lose” Method Mana i Redmana. Publiczność natychmiast reaguje, bo wiadomo co to oznacza. Naa rampie pojawia się Psycho z EWF World Championship przewieszonym przez ramię, butelką Jacka Danielsa w jednej dłoni i jointem w drugiej. Powoli dociera w rejony ringu, przechodzi między linami i zatrzymuje się na środku. Kończy butelkę Jacka Danielsa, dopala jointa, a następnie oddaje pustą butelkę jednemu z pracowników przy ringu. Muzyka powoli cichnie, a Psycho opiera się o narożnik i patrzy na pełną halę. Łódź reaguje głośnym przyjęciem swojego zawodnika. Po chwili otrzymuje mikrofon i wychodzi na środek ringu.

Psycho – Dobra... Łódź... (Momentalny wybuch radości na trybunach.) Jestem, gdzie mam być, bo tak musiało być, czyli na pierdolonym szczycie. Po raz drugi jestem EWF World Championem. Drugi raz... i możecie sobie teraz klaskać, możecie krzyczeć, możecie sobie nawet przez najbliższe tygodnie wmawiać, że to był przypadek. Pewnie i tak to robiliście od Krwawej Majówki. Możecie sobie pisać w internecie, że miałem szczęście, że trafiłem na słabszy dzień przeciwników, że ktoś się źle przygotował. Możecie sobie kurwa napisać, że księżyc był w złej fazie i Mars stał za blisko Wenus. Mam to głęboko w dupie. Zawsze miałem, zawsze mam i zawsze będę miał.

Wybuch radości, bo jak wiadomo - Łódź zawsze wspiera Psycho.

Psycho – Jestem tutaj i inauguruję jebaną Wrestlepaloozę po dziesięcioletniej przerwie, bo jestem EWF World Champem. I tak Vaclav może sobie biegać po lesie i ogłaszać się sędzią, nas może przylatywać helikopterem, a wcześniej mogliśmy oglądać rozterki, kto będzie komisarzem. Ale to, ten moment, w którym ja, EWF World Champion, stoję teraz na tym ringu, jest prawdziwą i porządną inauguracją. O wcześniejszych występach zapomnijcie, patrzcie i podziwiajcie mnie. (Faktycznie, światła robią się jaśniejsze i zostają skierowane prosto na Psycho.) Fakty są takie, że jestem EWF World Champem. Skończyła się cała ta pierdolona teoria, kiedy nie było już planów, strategii, wywiadów i napompowanych zapowiedzi, został ring... a na tym ringu zostałem ja. Dlatego znowu trzymam to złoto. Franko, Bidam, Vaclav... wszyscy mieliście swoje pięć minut. Wszyscy chcieliście być tym, który zdobędzie ten pas. Każdy miał jakiś pomysł, każdy był pewien, że akurat jemu się uda. No i kurwa nie wyszło. Teraz jest Hania. Ona też tam była na Krwawej Majówce i ona także ma dokładnie ten sam problem, który mieli wszyscy przed nią. Hanka kucharka jak każdy inny, może mieć najlepszy plan świata, może trenować albo przykleić na ścianie zdjęcie Psycho i codziennie rano mówić sobie „dzisiaj go pokonam”. Proszę bardzo. To i tak nie ma znaczenia, bo ring zweryfikuje ich kurwa wszystkich. Taka Hanka, główna pretendentka obecnie do EWF World Championship i tak będzie musiała wejść tutaj i zrobić jedną rzecz, która graniczy wręcz z niemożliwością. Zabrać mi ten pas!

Biały Diabeł unosi EWF World Championship wysoko. Reflektory momentalnie oświetlają pas mistrzowski by mienił się złotem jeszcze bardziej niż zwykle. Widać przy reaktywacji został on dokładnie wypolerowany.

Psycho – Właśnie dlatego mówię Wam wszystkim, tutaj, w Łodzi, w moim mieście: nie oddam tego złota. Możecie przychodzić pojedynczo, możecie przychodzić w tag-teamach. Możecie przychodzić wszyscy naraz. Możecie wysyłać Hanię, Franko, Bidama, Vaclava, nassa albo całe jebane EWF. Możecie próbować dzisiaj, jutro, za tydzień albo za rok... ale jeżeli chcecie ten pas, będziecie musieli mi go odebrać. A ja wam właśnie mówię... nie dam go sobie odebrać.

EWF World Champion rzuca mikrofon na matę i w tym momencie znów uderza „I Will Not Lose” Method Mana i Redmana. Psychozilla bierze pustą butelkę Jacka, po czym po prostu schodzi z ringu i opuszcza arenę, dokładnie tak samo jak przyszedł.


Jan Kowalski – Wysłuchaliśmy właśnie inauguracyjnej przemowy EWF World Champa, czyli Psycho.

Tony Hogański – To było expose. Psycho zapierdoli wszystkich.

Jan Kowalski – Myślałem, że jesteś za Hanią?

Tony Hogański – Jestem, ale dopóki wnuczka mistrza Szakala nie przejmie EWF World title, to uważam, że Psycho jest zawodnikiem najbardziej godnym mistrzostwa świata. Nie mówię tego dlatego, że obróciłem z nim niejedną flaszkę. Po prostu doceniam jego kunszt, klasę i charyzmę.


Przenosimy się w inne miejsce. Na zapleczu, tuż przed wejściem na arenę, Yoshihito Nabeshima zupełnie niespodziewanie spotyka Dobrego Czecha Honzę. W EWF nadal wszystko dzieje się niespodziewanie. Nabeshima nie jest sam, towarzyszą mu Mitsuko i Chiaki, które stoją z boku. Yoshihito spogląda spokojnie na Honzę i lekko się kłania.

Yoshihito Nabeshima – Wiem, że jesteś przyjacielem Crazy’ego.

Dobry Czech Honza – Czeskim wychowankiem, byłym stażystą i osobistym kucharzem. Tak gwoli ścisłości.

Yoshihito Nabeshima – Dobrze pamiętam też, że na Krwawej Majówce pomogłeś mi w starciu z Vaclavem. Za chwilę jednak staniemy po dwóch stronach ringu. Nie będzie między nami ani przyjaźni, ani litości. Będzie tylko czysta walka.

Dobry Czech Honza – Rozumiem. I mam dokładnie takie same uczucia.

Obaj przez chwilę patrzą na siebie w milczeniu. Napięcie przerywa nagle Vaclav, który wychodzi zza rogu. Ma na sobie strój sędziego i wygląda na wyjątkowo zadowolonego z faktu, że udało mu się załatwić sobie taką fuchę. W ręku trzyma butelkę Perły.

Vaclav – Panowie. Ale z was cholernie międzynarodowe towarzystwo. Wiem, że cieszy was mój widok. Kłaniam się też paniom. (Mruga wymownie w stronę Chiaki i Mitsuko.) Pozwólcie, że rozwieję wszelkie wątpliwości. To ja jestem specjalnym sędzią waszej walki. Będę uczciwym arbitrem, możecie być spokojni.

Honza i Yoshihito wymieniają spojrzenia, wyraźnie nieprzekonani zapewnieniami Vaclava. Ten poprawia koszulkę sędziowską i bierze łyka Perły.

Vaclav – Ale radzę wam uważać na siebie.

Yoshihito i Honza ruszają w stronę wejścia na arenę, a Mitsuko i Chiaki podążają za Nabeshimą. Vaclav zostaje jeszcze przez chwilę sam na korytarzu, a my wracamy na ring.


Tony Hogański – Vaclav...

Jan Kowalski – Tak, Tony? Jakiś komentarz na szybko?

Tony Hogański – Vaclav...

Jan Kowalski – Zaciąłeś się?

Tony Hogański – Możemy się spodziewać po nim wszystkiego. Nie ma takiej granicy obrzydliwości, której ten gość nie jest w stanie przekroczyć.



Special Guest Referee: Vaclav

Yoshihito Nabeshima vs Dobry Czech Honza



Rozbrzmiewa From Today – „Demony”, ale przy FeliXtronie nikogo nie ma. Vaclav pojawia się od strony publiczności, w sędziowskiej koszulce, która wygląda na nim jak efekt przegranego zakładu. Idzie spokojnie między fanami, w dłoni trzyma butelkę Perły. Kibice raczej się go boją, męska część szybkiego wpierdolu, a damska część szybkiego gwałtu. Heel heat jest duży, ale w bezpośredniej bliskości Wroga Ludu żaden fan nie odważy się go zaczepić. Kibice to mimo wszystko typowi Janusze. Vaclav spokojnie wchodzi na ring, pokazuje na siebie, potem na koszulkę sędziego, a następnie oddaje Angelice Kucharskiej butelkę Perły.
Po chwili rozbrzmiewa Michał Wiśniewski – „Filiżanka”. Na FeliXtronie pojawiają się czeskie krajobrazy, gospody, knedliki i szopy pracze grzebiące przy śmietnikach. Honza wychodzi w czapce wzorowanej na Rumcajsie i fartuchu kucharskim z Krecikiem. Idzie pogodnie, ale bez pajacowania. Przybija kilka piątek, macha do fanów z czeskimi flagami. Starannie zdejmuje fartuch, składa go w narożniku, czapkę zdejmuje jako ostatnią. Spogląda jeszcze na rękę, którą kiedyś ugryzł szop w Nebrasce.
Światła gasną. Na FeliXtronie pojawia się czarna tafla wody, po której spadają płatki wiśni. Słychać świątynny dzwon, a po chwili rozbrzmiewa Toma Otowa – „Oyuki”. W chłodnej mgle wychodzi Yoshihito Nabeshima w ceremonialnym haori. Idzie powoli. W połowie rampy zatrzymuje się, wykonuje krótki ukłon wobec walki, zdejmuje haori i przekazuje je obsłudze. Yoshihito wchodzi po schodkach, przeciera dłonią górną linę i przekracza ją spokojnie. Staje naprzeciw Honzy. Dobry Czech wyciąga rękę. Nabeshima patrzy na nią przez chwilę, po czym ją ściska.

Jan Kowalski – To będzie mocne otwarcie. Yoshihito Nabeshima jest w końcu byłym EWF Evolution i Tag Team Champem. Dobry Czech Honza to natomiast kucharz SR-Crazy'ego.

Tony Hogański – Kucharz? Takiego zawodnika tu jeszcze nie mieliśmy, ale wiele różnych dziwadeł się przez EWF przewinęło.

Jan Kowalski – Z moich informacji wynika, że Dobry Czech Honza ma też tajemne moce.

Tony Hogański – Co raz lepiej, czyli nie będzie sam, bo do tego jest jeszcze Vaclav z swoimi własnymi super-mocami.

Jan Kowalski – Jakimi?

Tony Hogański – Obrzydzaniem wszystkiego wszystkim. Ma do tego naturalny talent.

Zawodnicy są na ringu, sędzia Vaclav także, a więc można zaczynać! Słychać gong! Początek jest spokojny. Honza próbuje klasycznego zwarcia, bo ma siłę, barki i całkiem uczciwy pomysł na wrestling. Nabeshima wchodzi w kontakt, ale nie siłuje się z nim głupio. Przechwytuje nadgarstek, schodzi pod ramię i zakłada Wrist Lock. Honza krzywi się, obraca, próbuje wyjść z dźwigni, ale Yoshihito przechodzi płynnie do Hammerlocka. Dobry Czech w końcu przepycha go do lin. Vaclav krzyczy o rope breaku jeszcze zanim Nabeshima naprawdę oprze się o liny. Vaclav od razu pokazuje mu palcem, że będzie patrzył na każdą drobnostkę. Nabeshima nie odpowiada. Drugie zwarcie. Tym razem Honza wygrywa siłowo, wrzuca Japończyka w liny i trafia mocnym Shoulder Blockiem. Yoshihito pada, ale od razu przetacza się na bok. Honza odbija się ponownie, Nabeshima schodzi nisko, podcina go i natychmiast zakłada Fujiwara Armbar. Dociska bark Honzy do maty, wykręca rękę i zaczyna pracować nad łokciem. Vaclav klęka obok i zamiast pytać Honzę, czy się poddaje, zaczyna czepiać się ustawienia Nabeshimy. Za wysoko, za nisko, za mocno, za długo, pewnie jeszcze za japońsko. Honza doczołguje się do lin i Yoshihito od razu puszcza. Honza wraca do środka i trafia Nabeshimę European Uppercutem. Potem drugim. Yoshihito cofa się do narożnika. Honza bierze rozpęd i trafia Corner Clotheslinem. Nabeshima osuwa się trochę, a Czech odciąga go na środek i wykonuje Belly-to-Belly Suplex! Pin.....1......2..... Nabeshima wybija! Liczenie było szybkie. Za szybkie. Honza od razu patrzy na Vaclava i mówi mu, że nie chce takiego liczenia. Vaclav wzrusza ramionami, jakby problemem było nie szybkie liczenie, tylko morawska niewdzięczność. Honza podnosi Yoshihito i próbuje Gut-Wrench Suplexa, ale Nabeshima blokuje nogą, przechwytuje rękę i odpowiada serią krótkich kolan oraz łokci w klinczu. Oficjalnie nazywa się to: Ame no Ori. Kończy sekwencję Snapmare’em i dokłada Shizuka na Dangan, czyli Running Knee. Pin.....1...... Vaclav przerywa liczenie i pokazuje, że bark Honzy był za wysoko. Nie był, ale cóż. Sędzia specjalny, zwłaszcza taki jak Vaclav, specjalnie widzi rzeczy po swojemu.

Tony Hogański – Mam nadzieję, że walka będzie szybka. Nowe EWF musi być właśnie takie - szybkie i dynamiczne.

Jan Kowalski – Myślę, że zmierzamy właśnie w takim kierunku.

Tony Hogański – Vaclav oczywiście zepsuje ten pojedynek, ale cóż. Taki jego urok osobisty.

Jan Kowalski – Vaclav mimo wszystko jest jedną z największych gwiazd polskiego wrestlingu.

Yoshihito nie traci czasu. Próbuje Kage Shibari, czyli Grounded Dragon Sleepera z kontrolą tułowia. Dobry Czech Honza walczy nogami, przesuwa się do lin, ale Vaclav znowu krzyczy „break” zanim Czech naprawdę złapie linę. Nabeshima trzyma do faktycznego kontaktu, po czym puszcza czysto. Vaclav odpycha go barkiem. Yoshihito poprawia bandaż na dłoni i nie daje mu satysfakcji. Kucharz SR-Crazy'ego wstaje przy linach i chyba sam zaczyna rozumieć, że Vaclav próbuje mu pomagać. Nie podoba mu się to. Gdy Nabeshima jest gotowy, Honza czeka, aż stanie na środku, dopiero wtedy rusza. Clothesline! Yoshihito robi unik, ale Honza zatrzymuje się szybciej, niż można było oczekiwać po takim chłopie. Odwraca się i trafia Kitchen Sinkiem w brzuch. Nabeshima zgina się, a Honza dokłada Pendulum Backbreaker. Pin.....1......2..... Nabeshima wybija! Honza wsadza głowę Yoshihito między nogi i chce wynieść go do Rzutu z Moraw [Sit-out Powerbomb], ale Nabeshima nie daje mu ustawić bioder. Blokuje ciężar, łapie ramię i przechodzi do Nabeshima-ryū Gyaku Ude, czyli Kimury ze stojącej pozycji. Honza zaciska zęby, próbuje utrzymać się na nogach, ale Yoshihito ciągnie go w bok i sprowadza na jedno kolano. Vaclav podchodzi bardzo blisko, niby sprawdza pozycję, ale przy okazji zasłania Honzie widok na liny. Cudowny przypadek. Honza jednak sam znajduje dolną linę stopą. Nabeshima puszcza. Vaclav od razu ostrzega go, jakby Yoshihito trzymał nie wiadomo jak długo. Japoński arystokrata szybko próbuje Kusari no Rei, czyli Fujiwara Armbar przechodzący w kontrolę nadgarstka. Honza przewiduje atak, przetacza się, wstaje i trafia Short-Arm Clotheslinem. Yoshihito pada. Honza wrzuca go na liny i wykonuje Powerslam! Pin.....1......2...... Nabeshima wybija! Vaclav uderzył w matę bardzo szybko przy dwójce, ale Yoshihito zdążył. Honza wstaje i mówi Vaclavowi prosto w twarz, że ma liczyć normalnie. Wróg Ludu odpowiada mu dość opryskliwie, ale Honza tylko pokazuje, że to ma być uczciwa walka. Nabeshima podnosi się w tym czasie. Nie atakuje od tyłu. Czeka. Kiedy Honza się odwraca, Yoshihito trafia Tsubaki Geri prosto w klatkę piersiową. Precyzyjne kopnięcie zatrzymuje Czecha w miejscu. Następnie Sakura Otoshi! Uranage Backbreaker trafia idealnie. Pin.....1............2..... Honza wybija! Teraz liczenie było już wolniejsze. Honza wraca do gry. European Uppercut. Drugi. Irish Whip. Nabeshima odbija się od lin, a Honza łapie go i wykonuje Exploder Suplex. Yoshihito ląduje twardo. Czech bierze rozpęd i dokłada Running Senton. Pin.....1......2...... Nabeshima wybija!

Tony Hogański – Japońsko-czeski pojedynek to jednak ciekawa sprawa. Czy mieliśmy w EWF kiedyś czeskiego zawodnika?

Jan Kowalski – Nie.

Tony Hogański – Nawet gali w Czechach nie mieliśmy.

Jan Kowalski – Byliśmy natomiast na Słowacji.

Tony Hogański – Czy określenie „na Słowacji" nie jest jednak uwłaczające? Nie powinniśmy mówić „w Słowacji"?

Jan Kowalski – Język polski jeszcze do tego nie całkiem dojrzał.

Tony Hogański – Czyli Ukraińców to obraża, ale Czechów, Węgrów i Litwinów to już nie?

Jan Kowalski – Nie wiem Tony o co ci właściwie chodzi.

Tony Hogański (rozmarzył się)Ech... po prostu tęsknię za Czechosłowacją.

Dobry Czech Honza nie kłóci się. Sięga po nogi rywala i próbuje Morawskiego Węzła [Cloverleaf]. Krzyżuje nogi, chce obrócić Nabeshimę na brzuch, ale Japończyk broni bioder, kopie wolną nogą w bark i przechwytuje nadgarstek. Z dołu przechodzi do Tsuki no Hasami, scissored armbar! Honza jest zaskoczony, ale nie odklepuje. Podnosi się z ogromnym wysiłkiem, wynosi Nabeshimę minimalnie i zrzuca go na matę, uwalniając rękę. Obaj wstają wolniej. Vaclav podchodzi niby sprawdzić stan Honzy i coś mu szepcze, pokazując na Nabeshimę. Dobry Czech rusza w kierunku rywala i powala go Clotheslinem! Podnosi Nabeshimę i ustawia go pod Rzut z Moraw. Wynosi go do Sit-out Powerbombu. Yoshihito siedzi już na barkach Honzy, ale zaczyna uderzać łokciami w głowę. Honza robi krok, drugi, chce rzucić go na matę, lecz uszkodzony bark nie pozwala mu utrzymać pełnej kontroli. Nabeshima zsuwa się za plecy i natychmiast trafia Kōtei no Rakujitsu! Rolling Elbow prosto w szczękę. Honza pada na jedno kolano. Yoshihito podnosi Czecha za rękę i ponownie próbuje Tenka no Sabaki. Tym razem Honza jest zbyt zamroczony. Nabeshima przechodzi za plecy, blokuje bark, zahacza nogą i sprowadza go do maty. Honza jest daleko od lin, ale przesuwa się centymetr po centymetrze, z twarzą wykrzywioną z bólu. W końcu dociera stopą do dolnej liny. Nabeshima puszcza natychmiast. Vaclav odpycha Yoshihito od Honzy trochę mocniej niż trzeba. Nabeshima cofa się i patrzy na niego zimno. Honza podnosi się przy linach, widzi tę sytuację i sam staje między nimi. Nie chce, żeby walka zmieniła się w kłótnię z sędzią. To uczciwe, ale niezbyt mądre, bo kosztuje go siły. Nabeshima czeka, aż Honza znowu stanie gotowy. Ostatnia wymiana. Honza trafia European Uppercutem. Nabeshima odpowiada łokciem. Honza znowu Uppercut. Yoshihito Tsubaki Geri w brzuch. Honza mimo bólu łapie go i wykonuje High-Angle Backdrop! Nabeshima ląduje wysoko na barkach i karku. Pin.....1......2...... Nabeshima wybija! Honza podnosi go jeszcze raz. Próbuje drugiego Ugryzienia Szopa. Ripcord, przyciągnięcie, Clothesline... ale Nabeshima schyla się pod ręką, przechwytuje go od tyłu i wykonuje Kagami Wari [Release German Suplex]! Honza ląduje ciężko, ale jeszcze próbuje wstać. Nic z tego, bo rywal chwyta go i wykonuje na nim Shinpan no Hashi [Bridging Dragon Suplex Pin]! Vaclav pada do liczenia, ale bardzo wyraźnie zwalnia. Pin.....1............2...........3! (Zwycięzcą jest: Yoshihito Nabeshima!)

Tony Hogański – Czeski film.

Jan Kowalski – Koprodukcja czesko-japońska z vaclavskim reżyserem.

Walka się skończyła. W sumie nie wiadomo jakie emocje odczuwa Vaclav, bo szybko się ewakuował z ringu. Po drodze nie omieszkał zabrać butelki swojej Perły. Honza siedzi na macie, trzymając się za kark i bark. Yoshihito podnosi się pierwszy, podchodzi do Honzy i wyciąga rękę. Dobry Czech po chwili ją przyjmuje. Nabeshima pomaga mu wstać i wykonuje krótki ukłon. Następnie opuszcza arenę przy dźwiękach swojej muzyki i w towarzystwie Mitsuko i Chiaki. Honza siedzi sobie jeszcze chwile i pewnie rozważa, co jest lepsze: Krecik czy Rumcajs. Chociaż kto to tam wie....

Jan Kowalski – Być może ta walka wyglądałaby inaczej... gdyby sędzia zachowywał się bardziej przyzwoicie.

Tony Hogański – Przypominam ci tylko, kto sprawił, że Vaclav sędziował tę walkę.

Jan Kowalski – To nie wina Czesława. Musiał zareagować.

Tony Hogański – Yuko by do tego nie dopuściła.

Jan Kowalski – Tak? To gdzie ona jest? Ktoś ją widział? Jej tu nawet nie ma! Chce być komisarzem, a nie pojawia się na gali!

Tony Hogański – Janku, uważaj. Naprawdę chcesz być hejterem? Nie wiesz, że hejt boli?

Jan Kowalski – Przestań. To śmieszne i żałosne oskarżenia.


Przenosimy się na jeden z korytarzy, gdzie pojawia się senator Szakal. Jest wraz z nim jego wnuczka Hania. Senator trzyma pod pachą duży plakat. W ręku trzyma taśmę klejąca. Przez chwilę przygląda się pustej ścianie, po czym z satysfakcją zaczyna rozwieszać reklamę. Na plakacie znajduje się obrazek paprotki, a pod nią wielki napis: „TERAPIA Z PAPROTKĄ – ZNAJDŹ ODPOWIEDZI, KTÓRYCH NIE POTRAFIŁ DAĆ CI CZŁOWIEK!” Niżej: „Sesje indywidualne. Dyskrecja. Spokój. Naturalne środowisko. Pierwsza konsultacja już dziś”. Szakal odsuwa się o krok, poprawia prawy górny róg plakatu, potem lewy.

Hania – Co to jest?

Szakal – Reklama.

Hania – Czyli jednak? Brniemy w ten pomysł?

Dwukrotny EWF World Champion odsuwa się od ściany i wskazuje plakat z senatorską dumą.

Szakal – Zrobiłem badania na wybranej grupie focusowej i wyszły pomyślnie.

Hania – Tą grupą był Fat Boy?

Szakal – Popatrz jak główka dziadka pracuje! (Klepie się w łyse czoło.) Sama definicja grupy fokusowej mówi, że powinna być grupa, prawda? Fat Boy jest mimo wszystko jeden, ale pod względem wagi on jest jednak jak kilka osób. To jak cała grupa w cenie jednego. Same oszczędności!

Hania – Ale za sesję z paprotką skasowałeś go jak za jedną osobę.

Szakal – Wliczam to w koszta prowadzenia biura senatorskiego. Rozliczę razem z kilometrówkami.

Hania – Ja mimo wszystko skoncentruję się na wrestlingu. Psycho, Bidam, Franko... przede wszystkim Psycho.

Szakal Bardzo słusznie, ale wiesz dlaczego ten pomysł z paprotką jako terapeutką jest genialny? Nie wiem czy opowiadałem ci jak dawno temu w EWF prowadziłem „Telefon Zaufania Senatora Szakala". Przy okazji to polecam archiwalne odcinki w sieci, byłem wtedy wspaniały. Myślałem, dumałem i uznałem, że teraz jest idealny moment na ewolucję tej koncepcji. Rośliny mają jednak pewną przewagę w słuchalności.

Hania – Słuchalności?

Szakal Tak. One słuchają i nie przerywają. Nie oceniają. Nie dyskutują. Nie dzwonią później do koleżanek i nie mówią, że senator Szakal powiedział im coś, czego nie powinien. Paprotka to idealny terapeuta. Idealna terapeutka.

Hania – Ja jednak wolę wrestling.

Szakal (westchnął rozmarzony) Wrestling tak... Pamiętam to uczucie. (Spogląda na swoje łyse dłonie.) Też kiedyś byłem młody. Miałem wtedy bujną czuprynę. Później przyszły dzieci, wnuczki, wyborcy, elektorat, kadencje senatorskie, bycie ambasadorem, znów senatorem. Ale ty skup się na wrestlingu. To dobre jest.

Hania (z wyraźną motywacją w głosie) Tak zrobię.

Na tym ta rozmowa się kończy, a my wracamy w okolice ringu.


Tony Hogański – Janku, powinieneś zgłosić się do paprotki.

Jan Kowalski – Ja? Po co?

Tony Hogański – Masz problem z hejtem. Ona ci pomoże.

Jan Kowalski – Nie mam. Przestań opowiadać te bzdury.


Dobry Czech Honza powoli przemierza korytarz zaplecza. Jest wyraźnie zmęczony po przegranej walce, trochę obolały i pewnie przybity. Nagle za jego plecami pojawia się Vaclav. Czech nawet nie zdąża się odwrócić, gdy Vaclav rozbija mu na głowie pustą butelkę po Perle. Honza osuwa się na kolana, a Vaclav chwyta stojące obok krzesło i zaczyna okładać nim jego plecy. (Na arenie słychać: EWF! EWF! EWF! EWF!) Po kilku uderzeniach Honza pada bezwładnie na posadzkę. Wróg Ludu rozgląda się po korytarzu, po czym łapie nieprzytomnego Czecha i zaczyna wciągać go do znajdującego się obok pomieszczenia. Wtedy nagle zatrzymuje się jak porażony. Po drugiej stronie korytarza stoi Celia Castro, córka Feliksa Castro. Młode to dziewczę ubrane jest w czerwoną sukienkę. W tle przez kilka sekund można usłyszeć refren „It Must Be Love” zespołu Madness. Celia nawet nie zwraca na Vaclava uwagi. Próbuje właśnie wyciągnąć puszkę pomarańczowego napoju z automatu, ale urządzenie najwyraźniej się zacięło. W międzyczasie Vaclav upycha Honzę w pomieszczeniu obok, po czym poprawia na sobie strój sędziego. Podchodzi do Celii, przybierając najbardziej profesjonalną i najmniej obrzydliwą minę, na jaką go stać.

Vaclav – Dzień dobry. Jestem Lech Grudziński, sędzia EWF.

Celia Castro – Dzień dobry. Mam problem z automatem.

Wróg Ludu natychmiast pochyla się nad urządzeniem. Po chwili uderza kilka razy w jego bok, szarpie za klapkę i wreszcie udaje mu się uwolnić zakleszczoną puszkę.

Vaclav – Proszę bardzo. (Podaje jej puszkę.) Problem rozwiązany.

Celia Castro – Dziękuję.

Vaclav – Czy my się nie znamy? Twarz jakaś znajoma, ale nie mogę sobie przypomnieć.

Celia Castro – Nazywam się Celia Castro i jestem...

Vaclav – Córką Felipe? (Przygląda jej się dokładnie.) No, no, nie wiedziałem, że Filipowi może jednak coś wyjść w życiu...

Celia Castro – Siostrą.

Vaclav – Siostrą?

Celia Castro – Jestem córką Feliksa Castro.

Vaclav – Ach tak... To może chciałaby pani zobaczyć, jak sędziuję walkę?

Córka Feliksa Castro spogląda na niego, po czym wzrusza ramionami.

Celia Castro – Czemu nie.

Wróg Ludu wskazuje drzwi pomieszczenia, do którego przed chwilą wciągnął Honzę.

Vaclav – Tędy.

Otwiera drzwi i robi krok w bok, zamierzając przepuścić Celię przodem.

Vaclav – Proszę.

Celia Castro – Nie, nie. Pan idzie pierwszy.

Vaclav na moment zamiera. Spogląda w głąb pomieszczenia, potem na Celię i przełyka ślinę. W końcu wchodzi pierwszy, a Celia spokojnie podąża za nim, zamykając za sobą drzwi. Na podłodze, kilka metrów dalej, leży nieprzytomny Honza. W tym jednak momencie wracamy na ring.


Tony Hogański – Nie idź tam z nim! To pułapka!

Jan Kowalski – Faktycznie, z Vaclavem nigdy nic nie wiadomo.

Tony Hogański – Czy mamy w tej federacji jeszcze jakąś ochronę? Czy GRU nadal funkcjonuje?

Jan Kowalski – Nie wiem. Pewnie tak, chociaż chyba nie ma oficjalnie osoby wyznaczonej by kierować GRU. Może Berenika robi to bezpośrednio? Wszak w 2015 i 2016 roku kierowała GRU.

Tony Hogański – No to gdzie ta Berenika?


Pytanie Tostera nie zostanie długo bez odpowiedzi. Na wewnętrzny parking hali powoli wjeżdża czarny Bentley Bentayga EWB. Samochód zatrzymuje się dokładnie w wyznaczonym miejscu, a po chwili otwierają się drzwi. Z auta wysiada Berenika Martinez, prezydent EWF i Aetherath Group, a zaraz za nią jej asystentka Sasza Dybicz. Berenika poprawia marynarkę, rzuca krótkie spojrzenie na zegarek i bez najmniejszego pośpiechu rusza w stronę wyjścia z parkingu. Sasza idzie za nią w milczeniu.

Sasza Dybicz – Dlaczego się spóźniłyśmy?

Berenika Martinez – Bo chciałam się spóźnić i mogłam się spóźnić.

Sasza przez chwilę nie odpowiada.

Sasza Dybicz – Co zrobimy w sprawie sędziego? Ściągnąć Antoniego Bryndzę?

Berenika Martinez – Daj spokój, nie trzeba. Vaclavowi możemy pozwolić pobawić się chwilę dłużej. To nikomu nie szkodzi.

Po tych słowach obie przechodzą z parkingu na korytarz zaplecza, gdzie niemal natychmiast natykają się na nasa i jego małżonkę Weronikę Passent. Weronika przez chwilę przygląda się Berenice, po czym nagle szeroko otwiera oczy i szturcha męża łokciem.


Weronika Passent – Nas, patrz, patrz! Nie mogę! To jest ta laska, która wstrzyknęła ci coś podejrzanego w 2016 roku na tej gali w Afryce.

Nas spogląda na Berenikę, ale on nie musiał jej rozpoznawać. Przecież doskonale wie, kim jest prezydent EWF. Berenika zatrzymuje się i patrzy na WAMP całkowicie pozbawionym emocji wzrokiem.

Berenika Martinez – Uratowałam mu wtedy życie.

Weronika Passent – No nie wiem. Ja tam nie wierzę w te całe medyczne historie i big pharma. Nas przeżył dzięki mocy miłości. A potem dzięki tej miłości zbudował imperium finansowe i został jednym z najbogatszych Polaków. To jest dopiero prawdziwa medycyna przyszłości.

Berenika Martinez – Ach tak. No cóż. Takie rzeczy podobno się zdarzają.

Weronika Passent – Laska. My tu przylecieliśmy z nasem helikopterem!

Berenika Martinez – No i co z tego? (Wzrusza ramionami.) Ja też mam helikopter.

Weronika Passent – No spoko, tak tylko mówię. Ale skoro już się spotykamy, to zapraszam do słuchania mojego podcastu „BIEN PASSENT”. Tam rozmawiamy o życiu, pieniądzach, miłości, zdrowiu i innych rzeczach, których normalni ludzie nie rozumieją. Hihi. Będziecie się świetnie bawić.

Prezydent EWF przez chwilę milczy. Jej twarz pozostaje zupełnie nieruchoma.

Berenika Martinez – Przypomniało mi się coś. Weksel in blanco, który... (Zwraca się do nasa.) Podpisałeś na tej wspomnianej afrykańskiej Wrestlepaloozie CXXIX, za to, że moja matka zechciała pomóc ci w budowie tego imperium. Ten weksel mam teraz ja. Pamiętaj o tym, dobrze?

Córka Esmeraldy Martinez odwraca się i bez dalszego słowa rusza korytarzem. Sasza podąża za nią. Weronika przez chwilę patrzy za nimi, a potem odwraca się do męża.

Weronika Passent – Nas, nas. O czym ona gada? Co to jest weksel? W ogóle nie pamiętam, żebyś coś podpisywał. Ty wtedy ledwo długopis mogłeś trzymać, tak cię ten Franko urządził. A! Już kumam! Weksel in Franko, tak? Bo on cię tak wtedy poobijał, tak? Tak się tu mówi, co? To coś znaczy?

Nas – Nie, nie o to chodzi.

Weronika Passent – No to o co? A wiem! In franko, bo we frankach szwajcarskich, tak?

Nas – Weksel in blanco.

Weronika Passent – Aha. Czyli jakiś taki blankietowy, tak? Taki mały?

Nas – Może być mały, może być duży.

Weronika Passent – Hihi. Fajnie, że to EWF wróciło. Muszę jeszcze dorwać tego kolesia, co mi dziesięć lat temu łuk zepsuł.

Nas – Na każdego przyjdzie czas. Każdemu się odpłacimy. Każdy otrzyma po równo.

Po tych słowach wracamy w okolice stanowiska komentatorskiego.


Jan Kowalski – No i widzisz? Jest i Berenika.

Tony Hogański – No to może niech wyśle GRU by sprawdzić, co Vaclav kombinuje?

Jan Kowalski – Jest też nas i WAMP. Ich obecność zawsze cieszy.

Tony Hogański – To prawda. Są wspaniali.

Jan Kowalski – Tylko co z tym GRU? Co z Vaclavem?


Nie potrzeba wysyłać GRU, bo przenosimy się dokładnie w to miejsce, gdzie zostawiliśmy Vaclava. Znajdujemy się w pomieszczeniu, do którego wrzucił pobitego Dobrego Czecha Honzę, a następnie zaprosił Celię Castro. Jest to średnich rozmiarów sala treningowa, a na jej środku znajduje się ring z logami EWF i Wrestlepaloozy. Pewnie trzeba gdzieś trzymać zapasowy w razie nagłej awarii. Widać, że Vaclav buszował tu wcześniej niczym w zbożu, bo na ścianach zawisły transparenty z napisami „Vaclav", „Wróg Ludu" czy „Mecenas Ekstremy". Tuż przy wejściu leży Honza i zwija się z bólu, a obok niego stoi Vaclav w towarzystwie Celii Castro.

Vaclav – A teraz pokażę pani, jak sędziuję walkę.

Celia Castro – Tylko że tutaj leży jeden zawodnik. I chyba już wcześniej trochę oberwał.

Vaclav – Eee.... Miało być dwóch. Nie wiem, co się stało. Naprawdę. Musieli pobić się wcześniej. W takim razie zademonstruję pani, jak wygląda prawdziwa walka wrestlingowa. Będę jednocześnie wrestlerem i sędzią.

Celia Castro – Jednocześnie?

Vaclav – Jestem człowiekiem wielu talentów.

Wróg Ludu chwyta Honzę za nogę i zaczyna wciągać go w stronę ringu. Celia podąża za nim.

Vaclav – Proszę stanąć tutaj. Zobaczy pani wszystko doskonale.

Celia staje z boku i opiera się o barierkę. Vaclav poprawia strój sędziego, po czym patrzy na leżącego Honzę.

Vaclav – Zaczynamy.

Walka się rozpoczyna!



Vaclav vs Dobry Czech Honza




Tony Hogański – Nie mogę uwierzyć, że będzie z tego walka.

Jan Kowalski – To ciekawe, prawda?

Tony Hogański – Niech ktoś tej biedaczce powie, że Vaclav ją oszukuje. Jeszcze przypadkiem skazi dobre imię rodu Castro i cała historia EWF zostanie splugawiona.

Jan Kowalski – Sama walka nie zapowiada się najlepiej dla Czecha. Został chwilę wcześniej pobity krzesłem przez Vaclava, więc zaczyna tę walkę w stanie wybitnie niesportowym. Do tego walczył już dzisiaj z Yoshihito Nabeshimą, a teraz ma przed sobą człowieka, który jest jednocześnie przeciwnikiem i sędzią.

Tony Hogański – Pamiętaj, że to twój bratanek uczynił Vaclava sędzią. To wina Czesława.

Vaclav pokazuje stojącej poza ringiem córce Feliksa Castro, że walka się zaczyna i od razu podnosi Honzę za głowę i wbija go w narożnik. Kopnięcie w brzuch, łokieć w szczękę, kolejne kopnięcie w udo. Honza próbuje się zasłaniać, ale jest zamroczony po wcześniejszym ataku butelką i krzesłem. Vaclav odciąga go na środek i wykonuje Running Bulldog! Czech pada twarzą na matę. Pin...1..2.. Honza wybija! Vaclav liczył bardzo szybko, bo oczywiście jako sędzia może wszystko. Honza próbuje wstać, ale Vaclav od razu kopie go w bark, który wcześniej męczył Nabeshima. Potem przechwytuje rękę i zakłada Kimurę. Honza dociera do lin. Vaclav patrzy na jego dłoń na dolnej linie i przez moment udaje, że niczego nie widzi. W końcu puszcza, ale dopiero po kilku dodatkowych sekundach. Kucharz SR-Crazy'ego podnosi się ciężko, a Vaclav rusza z Superkickiem. Honza robi unik! European Uppercut! Drugi European Uppercut! Vaclav cofa się, zaskoczony. Honza zbiera resztki sił, wrzuca go do lin i trafia Shoulder Blockiem. Vaclav pada. Honza nie przypina od razu, bo chyba sam nie wierzy, że ten człowiek policzy własną porażkę. Zamiast tego podnosi go i wykonuje Belly-to-Belly Suplex! Pin..... Vaclav leży pod Honzą, po czym sam klepie matę raz, krzyczy „jeden!” i natychmiast odrywa bark. Honza patrzy na niego z niedowierzaniem. Honza mimo wszystko próbuje kończyć. Wsadza głowę Vaclava między nogi i wynosi go pod Rzut z Moraw [Sit-out Powerbomb]. Przez chwilę wygląda, że to może się udać, ale Vaclav zaczyna uderzać go pięściami w głowę, potem wygina palce dłoni. Honza traci chwyt. Vaclav zsuwa się na nogi i trafia The Poison [Evenflow DDT]! Dobry Czech wbija głowę w matę. Pin.....1..2.. Honza wybija!

Jan Kowalski – Nie no. Taka walka... to nie walka.

Tony Hogański – Nie ma takiej granicy perfidności, której ten człowiek by nie przekroczył.

Honza jeszcze walczy. Vaclav podnosi go i próbuje kolejnego DDT, ale Czech blokuje, łapie go za rękę i trafia Ugryzienie Szopa [Ripcord Clothesline]! Vaclav pada mocno na matę. Honza pada obok, zbyt obity, żeby natychmiast przypiąć. Dopiero po chwili kładzie na nim rękę. Pin.....1............ Vaclav przestaje liczyć, bo nagle zauważa, że jego własna noga jest blisko liny. Blisko. Nie na linie. Ale skoro Vaclav jest sędzią i zawodnikiem, to rope break zostaje uznany. Honza siada na macie i chyba nie wie, co zrobić dalej. To wahanie kosztuje go wszystko. Vaclav podnosi się pierwszy, trafia Honzę kopnięciem w kolano, potem Superkickiem w bok głowy. Czech pada na jedno kolano. Wróg Ludu łapie go za kark i wykonuje Otchłań Smutku [Michinoku Driver]! Honza zostaje wbity w matę. Vaclav nie kombinuje dalej. Przyciska barki Czecha do maty i sam liczy własne zwycięstwo. Pin....1.....2...3! (Zwycięzcą jest: Vaclav!)

Tony Hogański – Plus jest taki, że jakoś specjalnie długo to nie trwało.

Jan Kowalski – Racja.

Vaclav natychmiast wstaje, sam pokazuje na siebie i sam ogłasza koniec. Honza zostaje na macie, trzymając się za głowę i bark. Był po wcześniejszej walce, dostał krzesłem jeszcze przed gongiem, a potem musiał walczyć z człowiekiem, który jednocześnie wykonywał akcje, interpretował przepisy i odliczał. To chyba nie koniec, bo Wróg Ludu wychodzi poza ring. Chwyta krzesło, wraca na ring i jeszcze uderza nim kilka razy w Honzę. Ten traci przytomność.

Tony Hogański – Dobry Czech próbował się postawić, ale w tej sytuacji naprawdę trudno było nie ugiąć się pod wolą Vaclava.


Wróg Ludu wychodzi poza ring i zauważa, że w międzyczasie Celia Castro znalazła się tuż przy drzwiach.

Vaclav – Mademoiselle, tak właśnie wygląda walka wrestlingowa. Ale... gdzie się pani wybiera?

Celia Castro – Dziękuję. Wspaniały pokaz, Vaclavie.

Vaclav (zdziwiony) Ale... to... co.... skąd wiesz, że ja....

Celia Castro – Cały czas wiedziałam kim jesteś. Za kogo ty mnie masz? Jestem córką Feliksa Castro, siostrą Felipe Castro. EWF to moje drugie imię. W 2016 mając zaledwie kilkanaście lat pomogłam obalić władzę mojego brata. Myślisz, że nie wiedziałam, że stoi przede mną najbardziej plugawy i najbardziej obrzydliwy zawodnik w historii polskiego wrestlingu?

Vaclav (ze złością) Zakpiłaś ze mnie.

Celia Castro – Sam z siebie zakpiłeś... ale nie odbieraj tego w ten sposób. Dziękuję. To był ciekawy pokaz. Kto wie, może jeszcze się kiedyś zobaczymy. Twoja wersja z przyszłości na pewno będzie ciekawą osobą.

Po tych słowach córka Feliksa Castro wyszła z pomieszczenia. Słychać jeszcze charakterystyczny dźwięk klucza, który przekręcił się w zamku i zamknął drzwi. Vaclav został sam. Do tego chyba uwięziony.


Tony Hogański – Głupi Vaclav. Przecież wszyscy w Polsce wiedzą, kim on jest. Odór obrzydliwości czuć od niego na kilometr. Jak on mógł pomyśleć, że córka Feliksa Castro nie rozpozna go?

Jan Kowalski – No nie wiem. Kilkanaście minut temu nie byłeś wcale taki pewny.

Tony Hogański – Coś mi się przypomniało. Co z Automatem z Felkocolą?

Jan Kowalski – Wycofał go jeszcze Felipe Castro, gdyż uznał, że sama jego koncepcja obraża jego ojca. Nie sądzę by w nowym EWF było dla niego jeszcze miejsce. Pewnie jest w muzeum.


Przenosimy się do miejsca, które istniało w dawnym EWF i musi istnieć teraz. Słynie ono z niezwykłego klimatu, a jest to oczywiście gabinet senatora Szakala. Czas się tu zatrzymał. Jest tutaj legendarny i specjalnie chroniony w szklanej gablocie PCW Polish Championship, którego Szakal jest oficjalnym strażnikiem. Jest też legitymacja partyjna z czasów komunistycznych, skóry upolowanych antylop, strój do safari, własnoręczny podpis ajatollaha Chomejniego, pierwsze wydanie jego tomiku poezji „Halogen" z roku 2002. Za biurkiem siedzi, a może przy tym drzemie, senator Szakal. Obok niego stoi słynna paprotka. Słychać pukanie do drzwi, ale Szakal nie reaguje. Znów pukanie i znów nic. Senator ma zamknięte oczy. Może faktycznie czas na drzemkę? Drzwi delikatnie się otwierają i do gabinetu wchodzi Czesław Kowalski. Kandydat na komisarza niepewnie rozgląda się po pomieszczeniu, po czym siada naprzeciwko Szakala. Warto zwrócić uwagę, że Czesław zmienił styl od czasu, gdy widzieliśmy go na początku gali - być może w ramach unowocześniania swojego wizerunku - modna, sportowa marynarka od najlepszych projektantów, lniana koszula, świetnie pasujące spodnie. Pewnie był się przebrać. Ogólnie wygląda dużo lepiej niż nie tylko na Krwawej Majówce, ale także niż na początku gali. W gabinecie nadal panuje cisza. Czesław głośno chrząknął, jakby chciał zwrócić uwagę senatora.

Szakal (nadal z zamkniętymi oczami) Szkoda, że nie mam tu kurwa na takie okazje zegara. Głośno by tykał albo robił bim-kurwa-bam-kurwa-bom.

Czesław Kowalski – Przyszedłem po poradę.

Szakal (dramatycznie otwiera oczy) Czesław.

Czesław Kowalski – Tak.

Szakal – Wiesz, że najlepsi odchodzą z tego świata na swoich kurwa warunkach?

Czesław Kowalski – Naprawdę?

Szakal – Ajatollah Chamenei. Niby wyleciał kurwa w powietrze, ale sam tego chciał. Nie uciekł. Wiedział, że tak to się skończy. (Na biurku Szakala stoi czarno-biała fotografia byłego najwyższego przywódcy Iranu, z którym senator spotykał się w czasach, gdy był polskim ambasadorem w Teheranie.) A ty Czesławie? Byłbyś na to gotowy?

Czesław Kowalski – Ja? Ja muszę wygrać z Yuko.

Senator milczy, ale wpatruje się w niego intensywnie.

Czesław Kowalski (powtarza się) Przyszedłem po poradę.

Szakal – Poradę? A dlaczego akurat do mnie?

Czesław Kowalski – Mój ojciec, Józef Kowalski, znany w EWF jako Pan Józef, powiedział żebym przyszedł właśnie do pana senatora. Poza tym... był pan moim ojcem chrzestnym. W 2002 roku, kiedy się urodziłem.

Szakal – Pamiętam to kurwa jak dziś. W EWF panował komunizm, ciężkie to były dni dla wszystkich. Mroczne i czerwone. W tamtym okresie twój ojciec obrywał ode mnie często w szczękę. Zastanawiałem się wtedy czy nie urodzisz się kurwa z jakąś skoliozą szczęki. To mogło być kurwa dziedziczne.

Czesław Kowalski – Od tamtej pory wiele się zmieniło.

Szakal – To prawda. Dobrze, że przyszedłeś, bo ja widziałem kurwa wiele. Wojny, kryzysy, wybory, gale, bunty, upadki federacji, powroty federacji... Ludzie się zmieniają, organizacje się zmieniają, ale pewne rzeczy pozostają takie same.

Czesław Kowalski – Czyli?

Szakal – Nudy kurwa nie pokonasz nudą.

Czesław Kowalski – Ale przecież moja wizja jest racjonalna. Statystyki, analiza rynku, rozwój młodych talentów, profesjonalizacja...

Szakal – Przestań się kurwa powtarzać. Nikt nie chce już tego słuchać. Uszy mnie od tego kurwa bolą.

Czesław Kowalski (z wahaniem) To... co więc powinienem zrobić?

Szakal – Wymyślić coś sam z siebie. Coś od kurwa serca. (Uderza się w pierś.) Nie z prezentacji, nie z raportu, nie z tabelki. Musisz pokazać kurwa ludziom, że jesteś im bliski. Tak jak ja! (Znów uderza się w pierś.) Ja zawsze idę kurwa ramię w ramię z moim elektoratem.

Czesław Kowalski – Czyli co?

Szakal – Masz być kurwa sobą. Tylko trochę ciekawszym. Musisz być bardziej pewny siebie i czasem trochę bardziej kontrowersyjny.

Czesław Kowalski – Pewny siebie?

Szakal – Szczególnie jak rozmawiasz z tą japońską dziewoją.

Czesław Kowalski – Kontrowersyjny?

Szakal – Głuchy kurwa jesteś, czy co?

Czesław Kowalski – A jeśli nie potrafię?

Senator wskazuje dłonią na paprotkę.

Szakal – Mogę ci polecić sesję terapeutyczną z moją paprotką. Widziałeś plakaty?

Czesław Kowalski – Jakie plakaty?

Szakal (drapie się po łysinie) Muszę ich więcej narozwieszać. (Do siebie.) Bo co ja kurwa w zasadzie mam innego do roboty?

Czesław patrzy na roślinę, potem na Szakala.

Czesław Kowalski – Czy ona coś mówi? Chociaż słyszałem w sumie, że pierwsze testy z Fat Boyem wypadły pomyślnie.

Szakal – Mówi więcej niż kurwa myślisz, ale przede wszystkim słucha! Ty też musisz słuchać, Czesławie.

Syn Pana Józefa przez chwilę siedzi w ciszy, po czym wstaje.

Czesław Kowalski – Dobrze. Spróbuję się trochę zmienić. Spróbuję być pewny siebie i trochę kontrowersyjny. To mi pomoże.

Szakal – I pamiętaj, Czesław. Z tą pindą Yuko nie wygrasz, pokazując, że jesteś mądrzejszy. Musisz pokazać, że jesteś kurwa ciekawszy.

Po tych słowach Czesław wychodzi, a Szakal wraca do zajmowania się swoimi sprawami. Być może znowu do drzemki.


Jan Kowalski – To dobry pomysł udać się do Szakala po poradę. Czesławowi potrzebne jest odświeżenie...

Tony Hogański (przerywając mu) Chwila, chwila. Janku. Co ty pleciesz? Jakie odświeżenie? To jest druga gala Czesława na żywo. Druga gala, rozumiesz? A on potrzebuje już odświeżenia? Czy to jakiś żart?

Jan Kowalski –
Przynajmniej tu jest i się stara, a taka Yuko? Czy ona w ogóle tu dziś jest?

Tony Hogański – Może jest, może nie ma. Będzie w swoim czasie.

Jan Kowalski – Przecież twój mistrz Szakal popiera Czesława, a nie Yuko. Dlaczego ty ją wspierasz?

Tony Hogański – Nie we wszystkim muszę się zgadzać z mistrzem Szakalem. Za kogo ty mnie bierzesz, Janku? Swoje zdanie mam.


Przenosimy się na zaplecze, gdzie widzimy Cassandrę Tisserant. Wraz z nią jest debiutant na ringach EWF, zawodnik znany jako Arek Kolano. Oznacza to zapewne klasyczny wywiad.

Cassandra Tisserant – Arek, jesteśmy na zapleczu EWF. Przed tobą twoja pierwsza walka. Jak się czujesz?

Arek Kolano – Szczerze? Trochę się stresuję. Jak ktoś mówi, że przed pierwszą walką się nie stresuje, to chyba kłamie. Trenuję od lutego, ale prawdziwa walka to coś zupełnie innego niż trening. Tutaj będzie publiczność, światła, przeciwnik i przede wszystkim nie będzie można zatrzymać się po nieudanej akcji i powiedzieć: „Dobra, jeszcze raz”.

Cassandra Tisserant – Twoim przeciwnikiem będzie Nas Jazzowski, znany teraz po prostu jako nas. Kontrowersyjny zawodnik z ogromnym doświadczeniem. Nie obawiasz się tej różnicy?

Arek Kolano – Trochę, ale nie takie rzeczy się robiło. Nas był wielkim mistrzem, walczył na dużych galach, zna ten biznes dużo lepiej ode mnie. Ja dopiero zaczynam. Ale właśnie dlatego chcę z nim walczyć. Nie przyszedłem tutaj po łatwą walkę, żeby ktoś mnie położył, a ja później wrzucę przeróbkę tej walki jako jakiś śmieszny filmik na mój kanał. Ja naprawdę chcę wiedzieć, ile jestem wart.

Cassandra Tisserant – Czyli jeżeli dzisiaj przegrasz, nie będzie to dla ciebie porażka?

Arek Kolano – Będzie. Jasne, że będzie. Nie będę udawał, że nie. Chcę wygrać. Bardzo chcę wygrać. Ale jeśli przegram z lepszym zawodnikiem, to wstanę, obejrzę walkę i będę trenował dalej. Tak robiłem przez całe życie. Tylko jedno jest pewne. Nie będę uciekał. Straciłem już jedną karierę przez kontuzję. Nie mam zamiaru drugi raz pozwolić, żeby strach zdecydował za mnie.

Cassandra Tisserant – Dziękuję bardzo.

Po tych słowach Arek zarzucił torbę na ramię, poprawił ochraniacz na kolanie i ruszył w swoją stronę. Wracamy na ring.


Tony Hogański – Kto to?

Jan Kowalski – Nasz nowy zawodnik, Arek Kolano.

Tony Hogański – Mariusz Max Kolanko to jego krewny?

Jan Kowalski – Nie wydaję mi się. Inny typ kolana.


Jesteśmy na zapleczu. Bidam i Franko spotykają się na korytarzu zaplecza niemal w tym samym momencie. Widać, że przybyli przed chwilą, ale każdy innym wejściem. Bidamowi towarzyszy robo-pies, którego na ostatniej gali otrzymał od Bereniki Martinez. Produkt Aetherath Group oficjalnie wabi się Pies. Idzie on sobie przy nodze Bidama, co jakiś czas wydając ciche mechaniczne dźwięki.

Bidam – Dlaczego nie chciałeś iść z Psem na spacer?

Franko – Trudno mi się do niego przyzwyczaić. Po pierwsze, to na pewno jakiś podstęp Bereniki. Ja jej nie ufam. Po drugie, nie do końca rozumiem po co ci on.

Bidam – Nie mów tak. (Głaszcze robo-psa.) On wszystko słyszy. Będzie mu smutno. Jak prawdziwemu psu.

Franko – Prawdziwe psy nie rozumieją ludzkiego języka. Przynajmniej nie takiej jego złożoności.

Bidam – Dobra, dobra. Nie przekonam cię. Możemy się skupić na twoich sprawach, czyli na tej całej walce.

Franko – Psycho i Hania? Przecież to też są twoje sprawy, a nie tylko moje.

Bidam – Racja, racja. Podchodzę do tego poważnie. Tylko patrz. Pies, zawyj!

Pies zawył. W tym momencie otworzyły się drzwi i na korytarzu pojawiła się kapela cygańska, która zaczyna wygrywać jakąś podniosłą melodię na skrzypcach, tamburynie, akordeonie i innych tego typu instrumentach.

Bidam – Widzisz? Ci goście są poważni. Grają na międzynarodowych festiwalach muzyki romskiej i przy okazji obrabiają turystów. Pefect-combo, tak jak my, ja i ty. Bidam i Franko. Franko i Bidam. Dzisiaj zdobywamy pasy.

Franko – Nie tylko zdobywamy. To będzie taka mała zemsta za poprzednią galę.

Bidamczyk spogląda na psiego robota, który siada obok niego.

Bidam – Po raz trzeci, Franko.

Franko – Po raz trzeci.

Bidam – I tego jeszcze w historii EWF nie było. Byli tacy, którzy zdobywali pasy cztery czy pięć razy, ale z różnymi partnerami. Trzy razy wspólnie? Nikt.

Franko – Bo my nie jesteśmy przypadkowym połączeniem dwóch zawodników. My jesteśmy prawdziwym tag-teamem.

Bidam – Instytucją.

Franko – Bidam i Franko.

Bidam – Franko i Bidam.

W tym dramatycznym momencie cygańska kapela zamilkła. Robot-pies nagle wydaje z siebie krótki elektroniczny dźwięk, jakby chciał dołączyć do rozmowy. Bidam spogląda na niego i kiwa głową.

Bidam – On też wie.

Franko – To dobrze. Bo dzisiaj wszyscy się dowiedzą. Pasy wracają do nas. Po raz trzeci.

Kapela znów zaczyna grać, a my wracamy w okolice ringu.


Jan Kowalski – Przypominam, że dziś czeka nas ciekawy main-event. Widzieliśmy wcześniej Hanię, słuchaliśmy Psycho, a teraz przyszedł czas na Bidama i Franko.

Tony Hogański – Franko i Bidama.

Jan Kowalski – Czy uda im się zdobyć po raz trzeci razem EWF Tag Team Championship? Przekonamy się jeszcze dzisiaj!


Znów jesteśmy na zapleczu. Sergiusz idzie powoli korytarzem zaplecza, rozglądając się na wszystkie strony. Widać, że czegoś szuka i zaczyna się coraz bardziej niecierpliwić.

Sergiusz – To było gdzieś tutaj… Na pewno gdzieś tutaj.

Przechodzi jeszcze kilka metrów, aż w końcu zatrzymuje się przed drzwiami. W zamku zauważa pozostawiony klucz. Sergiusz przekręca go, otwiera drzwi i zagląda do środka. Po chwili z pomieszczenia wychodzi Vaclav. Nadal ma na sobie strój sędziego, a w ręku trzyma butelkę świeżej Perły.

Sergiusz – To ja cię uwolniłem.

Wróg Ludu przez moment patrzy na niego w milczeniu, po czym bierze łyk piwa.

Vaclav – W nagrodę ci nie przypierdolę.

Mecenas Ekstremy odwraca się i rusza korytarzem, zostawiając Sergiusza samego przed otwartymi drzwiami.

Sergiusz – Raczej ja tobie.

Zaśmiał się sam do siebie, a my wracamy na ring.


Tony Hogański – No i po co go uwalniać? Ja się pytam: po co? Dlaczego ten Sergiusz to zrobił?

Jan Kowalski – Może dlatego, że nie mamy sędziego? Słyszałeś wcześniej Berenikę? Potwierdziła, że Vaclav może sędziować. Czyli jednak Czesław miał rację.

Tony Hogański – Chyba żartujesz. To czysty przypadek.

Jan Kowalski – Vaclav został w samą porę uwolniony, bo oto czas na kolejną walkę. Widziany już dzisiaj Arek Kolano będzie walczył z nasem.



Special Guest Referee: Vaclav

Nas Jazzowski vs Arek Kolano



Na FeliXtronie pojawia się pasek ładowania. Postęp dochodzi do siedemdziesięciu procent i wtedy rozbrzmiewa Dua Lipa – „Houdini”. Arek Kolano wychodzi w rozpinanej bluzie z kapturem. Przybija kilka piątek, ale tym razem wejście nie jest długie. Widać, że chce szybko przejść do rzeczy. Wchodzi na ring, poprawia wzmocniony ochraniacz na prawym kolanie i wykonuje krótki gest do publiczności.
Rozbrzmiewa Anna Jurksztowicz – „Matki, żony i kochanki”. Jak się okazuje dzisiaj nas wyjdzie na ring przy dźwiękach themu swojej małżonki. Uderzają pierwsze dźwięki tej muzyki, słychać pierwsze słowa piosenki, czyli: „Serwus, helloł!”, ale wykonaniu Weroniki Passent. Następnie rozbrzmiewają już dalsze wersy, w wykonaniu Anny Jurksztowicz i spod FeliXtronu wychodzi nas. Obok niego WAMP, która dzielnie wspiera męża. Nas idzie w designerskiej czarnej koszulce z drobnym napisem „nas” i białych spodniach z czarnymi napisami nad kostkami. Nie spieszy się, bo przecież mesjasz polskiego wrestlingu nie będzie biegł do ringu jak jakiś młodzik z TikToka.
Sędzią tej walki jest znowu Vaclav, więc drugi raz już dzisiaj słychać From Today – „Demony”. Vaclav jest trochę spóźniony, mknie w stroju sędziego przez publiczność - dokładnie tak samo jak przy walce Dobrego Czecha Honzy z Yoshihito Nabeshimą. W ręku butelka Perły, a publiczność wita go mieszanką obrzydzenia i nienawiści. W końcu dociera na ring i dołącza do zawodników.


Jan Kowalski – Vaclav jest dzisiaj bardzo zajęty, bardzo aktywny.

Tony Hogański – Smutna sprawa, bo kto chce go tyle oglądać?

Jan Kowalski – Vaclav jest jedną z największych gwiazd polskiego wrestlingu. To ma sens.

Tony Hogański – Strata czasu antenowego. Przypominam, że przyczynił się do tego twój Czesław. Yuko poznałaby się na Vaclavie i dopuściła do takiej sytuacji.

Jan Kowalski – Znowu zaczynasz? To była sytuacja nadzwyczajna. Czesław zareagował prawidłowo.

Niespodziewanie dla wszystkich Vaclav na ringu zachowuje się całkowicie profesjonalnie. Sprawdza Arka, sprawdza nasa, odsyła Weronikę Passent kawałek od lin i bardzo jasno tłumaczy obu zawodnikom zasady. Wróg Ludu daje znak do rozpoczęcia. Gong! Arek zaczyna ambitnie. Od razu korzysta ze wzrostu i zasięgu. Trzyma dystans, nie pozwala nasowi wejść blisko, trafia go długim Front Kickiem w brzuch, potem dokłada Standing Dropkick. nas cofa się pod liny i wygląda na zaskoczonego, bo chyba nie spodziewał się, że były siatkarz zacznie tak konkretnie. Arek rusza za nim, wrzuca go w narożnik i trafia Running Corner Splashem. Vaclav od razu pilnuje dystansu przy linach i każe Arka odsunąć, gdy ten zostaje za długo w narożniku. Arek puszcza czysto. Następnie odciąga nasa na środek i wykonuje Sidewalk Slam. Pin.....1...... nas wybija! Liczenie Vaclava jest równe, normalne i aż dziwnie profesjonalne. Arkadiusz nie zwalnia. Podnosi przeciwnika, próbuje Gut-Wrench Suplexa, ale nas blokuje nogą i odpowiada serią krótkich kopnięć w udo. Nie są może piękne technicznie, ale skuteczne. Arek traci rytm, a dawny Jazzowski trafia go Back Chopem, potem drugim i dokłada Knee Strike w brzuch. nas zaczyna przejmować kontrolę. Wrzuca Arka na liny i próbuje Clothesline’a, ale Kolano robi unik, odbija się z drugiej strony i trafia Leaping Clotheslinem! nas pada, a Weronika przy ringu od razu podchodzi bliżej, protestując nie wiadomo przeciwko czemu. Vaclav natychmiast ją odsyła. Tymczasem Arek podnosi rywala i wykonuje Pop-up European Uppercut! Pin.....1......2..... nas wybija! Arek czuje, że ma szansę. Próbuje podnieść nasa, ale samozwańczy mesjasz polskiego wrestlingu nie daje się ustawić do żadnego ciosu. Kopie Arka w osłabione prawe kolano. To nie wygląda przypadkowo, ale jest legalne. Kolano przyklęka, a nas natychmiast trafia DDT. Pin.....1......2..... Arek wybija! Vaclav pokazuje dwa i od razu sprawdza, czy Arek może kontynuować.

Jan Kowalski – Widzisz? Vaclav sędziuje sprawiedliwie.

Tony Hogański – Jest w tym na pewno jakieś drugie dno. Nie ma szans by nie planował jakiegoś obrzydlistwa.

Jan Kowalski – Więcej wiary w ludzi, Tony. Więcej wiary.

Tony Hogański – W ludzi może i tak, ale w Vaclava? Nigdy.

Tymczasem na ringu były EWF FTW Champion nie bawi się w przesadną finezję. Siada na plecach Arka i zakłada Camel Clutch. Ciągnie głowę do tyłu, dociska kręgosłup. Vaclav pyta Arka, czy się poddaje. Arek walczy, przesuwa się do lin i w końcu łapie dolną linę. Vaclav natychmiast każe puścić. Arkadiusz wstaje wolniej. nas od razu atakuje nogę. Kopnięcie w kolano, potem Single Leg Boston Crab, bardziej po to, by osłabić Arka niż wygrać. Arek znów musi iść do lin. Długi chłop ma długie nogi, więc udaje mu się dosięgnąć liny, ale prawa noga zaczyna go ograniczać. Vaclav pilnuje rope breaku bardzo dokładnie i znowu odsuwa nasa. Arek mimo wszystko wraca. nas próbuje kolejnego kopnięcia, ale Kolano łapie go za nogę i odpowiada Biel Throwem! nas przelatuje przez pół ringu. Arek bierze rozpęd i trafia Big Bootem. Były EWF FTW Champion pada pod narożnikiem. Arek podnosi go, ustawia i wykonuje High-Angle Spinebuster! Pin.....1......2..... nas wybija! To było blisko. Arek wstaje, publika czuje, że może iść po finisher. Ustawia się przy linach. High Score! Running Bicycle Knee Strike ma zakończyć sprawę. Arek rusza, wybija się głównie z lewej nogi, żeby nie przeciążać prawego kolana, ale nas w ostatniej chwili schodzi z linii ciosu. Kolano ląduje niezgrabnie, a nas natychmiast łapie go od tyłu i wykonuje German Suplex! Arek ląduje twardo na barkach. Prezes Jazzowscy Holding podnosi Arka, trafia go kombinacją kicków, potem Leg Lariatem. Kolano osuwa się na matę. Pin.....1......2..... Arek wybija! Podnosi Arka jeszcze raz, próbuje 99 Crushera, lecz Kolano blokuje i odpowiada Short-Arm Clotheslinem! Obaj leżą przez moment. Arek pierwszy zaczyna się podnosić. Łapie nasa, ale ten jednak uderza łokciem w głowę, drugi raz, trzeci raz i zsuwa się za plecy. Arek odwraca się, a nas trafia go Headbuttem. Potem kopnięcie w brzuch i 99 Crusher! Pin.....1......2..... Arek wybija! Były EWF FTW Champion podnosi Arka, który jeszcze próbuje odpowiedzieć European Uppercutem. Trafia raz. Drugi raz. Próbuje Overhead Belly-to-Belly Suplexa, ale nie ma już stabilności w nogach. nas blokuje, kopie go w kolano i od razu wykonuje Oklahoma Slam! Arek uderza o matę. nas podnosi Arka, chwyta go i wykonuje mu Barry White Driver!!  Weronika Passent od razu zaczyna krzyczeć przy ringu: „Rwiwczaś! Rwiwczaś! Rwiwczaś!” nas przypina, dociskając barki Arka do maty. Vaclav pada do liczenia. Pin.....1......2......3! (Zwycięzcą jest: nas!)

Tony Hogański – Koniec.

Jan Kowalski – Widzisz? Vaclav sędziował uczciwie, nas wygrał czysto, ale Arek Kolano starał się jak mógł. Wstydu nie przyniósł.

Tony Hogański – Jak tam chcesz. Ja wiem swoje i co do Vaclava nie mam żadnych złudzeń.

Weronika Passent wbiega na ring i rzuca się nasowi w ramiona. Wspólnie celebrują swój sukces z radością i godnością. Vaclav w międzyczasie ewakuuje się z ringu nikogo nie zaczepiając.

Tony Hogański – A może on w depresję jakąś popadł? Wypalenie zawodowe po drugiej gali? Taki jest dzisiaj zajęty, że przerosło to jego siły i posmutniał.

Jan Kowalski – Ciężko powiedzieć.


Przenosimy się na zaplecze, a właściwie to na wewnętrzny parking łódzkiej hali. To wręcz filmowy moment, bo oto Yuko Shiraishi wjeżdża na rowerze, hamuje tuż przed jednym z samochodów i zeskakuje z siodełka. Japońska córka Facundo Martineza rozpina bluzę i rzuca ją niedbale na bok. Pod spodem ma białą koszulę wpuszczoną w czarne dżinsy z wysokim stanem. Kilka metrów dalej stoi Celia Castro, która przygląda jej się z lekkim niedowierzaniem.

Celia Castro – Spóźniłaś się.

Yuko Shiraishi – Zaspałam. Tak naprawdę chciałam jeszcze iść przed galą na zakupy, nawet pojechałam do jakiejś miejscowej Manufaktury, bo tam jest podobno fajnie. Ale wiesz, co? (Z niedowierzaniem.) Wszystko zamknięte! Wyobrażasz to sobie? Dopiero tam zrozumiałam, że w tej Polsce wszystkie sklepy są w niedzielę zamknięte. To jest wręcz szokujące. Jak ludzie tu żyją? Dlaczego nikt mnie o tym nie ostrzegł? Wrzuciłam o tym dobry materiał na insta i na TikToka. (Wyciąga swój telefon.) Widziałaś?

Celia Castro – Tak, ale to było po japońsku, więc nie wiem czy byłaś przeciwko, chwaliłaś ten fakt czy może po prostu zakrztusiłaś się śliną.

Kandydatka na komisarza EWF nic na to nie odpowiada. Opiera rower o ścianę i poprawia koszulę, po czym zdejmuje czapkę bejsbolówkę z napisem „YUKO”. Uśmiecha się przy tym do córki Feliksa Castro, a niespodziewany podmuch wiatru na parkingu (a może wcześniej zaaranżowany?) rozwiewa jej długie, czarne włosy. Na koniec Yuko podnosi rękę i stoi tak chwilę z wyciągniętą w górę dłonią i palcem wskazującym. Wszystko to ma najprawdopodobniej jeden cel - by wyszedł z tego dobry edit na TikToka.

Yuko Shiraishi – Za to dobrze jeżdżę. W liceum zajęłam trzecie miejsce na Młodzieżowych Mistrzostwach Japonii w kolarstwie. Miałam wtedy bardzo mocne nogi. Później mi się znudziło, bo ile można jeździć w kółko? (Wzdycha uroczo.) Życie jest takie nudne.

Celia Castro – Jak nie uda ci się zostać komisarzem EWF, to możesz spróbować dostarczać grubym Polakom żarcie na rowerze.

Yuko Shiraishi – A ciebie EWF nie interesuje?

Celia Castro – Ani trochę. Mimo, że mnie zrodzono z miłości do EWF, a ciebie z nienawiści.

Yuko Shiraishi (poprawiając włosy) Dobry tekst. Mogę wykorzystać?

Celia Castro – Jasne. Ale słuchaj. Jak ci się nie uda... to będziesz jeździć w Uber Eats albo innym Pyszne czy nie?

Yuko Shiraishi (aż się wzdrygnęła) Ubierać się w żółte albo zielone kamizelki i konkurować z Hindusami? To przecież obrzydliwe.

Celia Castro – Jak chcesz być komisarzem, to mogę ci załatwić poparcie Vaclava.

Yuko Shiraishi – Nie wiem, co jest bardziej obleśne. Hindusi czy Vaclav.

Celia Castro (śmiejąc się) Ale posłuchaj, co mi się dzisiaj z tym Vaclavem przydarzyło.

Yuko Shiraishi – Nie potrzebuję, żeby ktokolwiek mnie popierał. Wezmę EWF prawem zdobywcy. Sondaże popularności są dobre dla takich słabiaków jak Czesław.

Za ich plecami rozlega się wymowne chrząkanie. Ktoś chyba zebrał się na odwagę, bo pewnym krokiem na parking wchodzi Czesław Kowalski, który najwyraźniej usłyszał ostatnie zdanie. Obie panie zauważają, że zaczął ubierać się lepiej, bardziej stylowo.

Celia Castro – Uuuu, ktoś tu przestał ubierać się w Pepco.

Czesław Kowalski – Dostosowuję się do sytuacji i reaguję na konstruktywną krytykę. (Teraz wraca się do swojej japońskiej konkurentki.) Będziemy rozmawiać wreszcie na fakty? Bo widzę, że dzisiaj bez krótkiej spódniczki.

Yuko dopiero teraz odwraca się do niego z niewinnym uśmiechem.

Yuko Shiraishi – To dlatego, że mam okres.

Czesław natychmiast milknie i wyraźnie traci całą wcześniej przygotowaną pewność siebie. Jak widać krótki kurs u senatora Szakala nie nauczył go szybkich ripost. Nowe ubrania też w tym przypadku nie pomogły. Celia natomiast odwraca głowę, żeby ukryć uśmiech, natomiast Yuko wybucha kolejnym krótkim śmiechem. Warto zwrócić uwagę, że śmieje się po japońsku.

Yuko Shiraishi – Spokojnie, Czesław. (Wyciąga palec wskazujący w jego kierunku w nonszalanckim geście.) Haha, nie mogę, niezły z ciebie gość.

Japonka sięga do kieszeni, wyciąga mały czarny kartonik, w którym najprawdopodobniej znajduje się wizytówka i podaje mu go z szerokim uśmiechem.

Yuko Shiraishi – Zobacz jaka fajna, bo dwustronna. Kawaii, co nie? Odezwij się do mnie, gdy wymyślisz coś bardziej kontrowersyjnego. Słyszałam, że będziesz mieć sesje terapeutyczne u paproci? Gratuluję.

Po tych słowach Yuko i Celia ruszają w stronę hali. Czesław zostaje sam, przygląda się wizytówce Yuko, zarówno jednej jak i drugiej stronie, bo faktycznie jest dwustronna. Wizytówka przedstawia śmiejącą się Yuko. Chwilę analizuje co przed chwilą zaszło.

Czesław Kowalski – Teraz się śmiejesz, ale nie wiesz, że ja też mam asa w rękawie.

Czesław rzuca wizytówkę Yuko na ziemię, a z kieszeni marynarki wyjmuje jakąś białą kopertę i zaczyna się jej przyglądać. My wracamy na ring.



Jan Kowalski – Tony. Zastanów się. Słyszysz o czym one ze sobą rozmawiają? I w jaki sposób? Czy to jest naprawdę EWF jakiego chcesz? To jest to EWF przyszłości?

Tony Hogański – Yuko zbuduje EWF dla Gen Z.

Jan Kowalski – Co? Nie rozumiem?

Tony Hogański – TikTok-EWF czy Gen Z-EWF. Nazywaj to jak chcesz. Tylko taka federacja ma przyszłość. Wrestling totalny dla nowego pokolenia.

Jan Kowalski – Ale jak to się skończy?

Tony Hogański – To się nigdy nie skończy.


Przenosimy się gdzieś w inne miejsce łódzkiej hali. Jesteśmy oczywiście na zapleczu. Wygląda to na jakieś pomieszczenie, które zmieniono w miejsce treningowe. Po raz kolejny widzimy tu wnuczkę senatora Szakala. Hania stoi przed ciężkim workiem bokserskim. Długi blond warkocz kołysze się przy każdym ruchu. Chyba zastaliśmy ją w trakcie jakiegoś treningu, bo jej pięść uderza w worek z głuchym hukiem, zaraz potem kolejny cios trafia dokładnie w środek, następny jeszcze wyżej. Hania pracuje kombinacją prostych, haków i kopnięć, a każde uderzenie jest krótkie, precyzyjne i wymierzone tak, jakby worek był konkretnym przeciwnikiem.

Hania – Bidam. Franko. Psycho.

Potężny prawy prosty wprawia worek w gwałtowny ruch.

Hania – To będzie bolało.

Lewy hak. Prawy hak. Kopnięcie w bok worka.

Hania – Psycho i ja.

Kolejna seria ciosów spada na worek niemal bez przerwy.

Hania – I nie oddamy wam tych pasów.

Wnuczka Szakala robi krok w tył, obserwuje kołyszący się worek. Nagle od strony otwartych drzwi rozlega się powolne klaskanie. Hania przestaje uderzać i odwraca głowę. W drzwiach stoi Psycho z butelką Jacka Danielsa w dłoni. Patrzy na nią przez chwilę, po czym znowu zaczyna bić brawo.

Psycho – No proszę. Gotowanie na pełnym ogniu. Tak ma być. Ale wiesz, że prawdziwy wrestling, to nie są żarty? To nie jest trening? No i na pewno to nie jest sparing z innymi dziewczynkami z klubu harcerskiego ani zabawa z dziadkiem-senatorem Szakalem. W klubie grzecznych dziewczynek mogłaś sobie być wnuczką legendy. Tutaj jesteś moją partnerką. A ja litości mieć nie będę. Ani dla Bidama, ani dla Franko, ani dla ciebie.

Hanna patrzy na niego spokojnie, ociera dłonią pot z czoła i wzrusza ramionami.

Hania – Nie proszę o litość.

EWF World Champion wybucha śmiechem i wskazuje butelką w stronę korytarza.

Psycho – I dobrze. Łódź to kurwa moje miasto. Masz być potulna, robić swoje i patrzeć, jak dokładam dzisiaj kolejne pasy do gabloty.

Główna pretendentka do EWF World Champion przez chwilę patrzy mu prosto w schowane za maską oczy, po czym odwraca się z powrotem do worka.

Hania – To się jeszcze okaże.

Psycho znów zaśmiewa pod nosem i wychodzi, a Hania bez słowa ponownie uderza w worek. Celnie i z całej siły.


Tony Hogański – Przy całym szacunku dla Psycho, ale nie powinien lekceważyć Hani. To nie tylko krew mistrza Szakala, ale materiał na doskonałą zawodniczkę.

Jan Kowalski – Pamiętasz, że Felix Castro miał opory by dopuszczać kobiety do walk w EWF?

Tony Hogański – Brodaty brodacz Felek umarł wiele lat temu. Nikt już nie pamięta, co on tam wymyślał. W Gen Z-EWF wszystko jest możliwe.

Jan Kowalski – Tony, przestań. Czesław...

Tony Hogański (przerywając mu) Nie chcę już więcej słuchać tej pro-czesławowskiej propagandy. Czesław to, Czesław tamto. Daj już spokój.


Znów trafiamy za kulisy łódzkiej hali. Znajdujemy się obok biura senatora Szakala, gdzie od niedawna znajduje się dodatkowe pomieszczenie. Na drzwiach widnieje niewielka tabliczka:


GABINET PAPROTKI
TERAPIA INDYWIDUALNA
WSTĘP WYŁĄCZNIE PO OPŁACENIU SESJI

Przed drzwiami stoi Maksymilian "+93" an-Nazira. Wielki chłop, ponad metr dziewięćdziesiąt wzrostu, sto kilogramów wagi i szerokie barki. Przy nim niewielka tabliczka zawieszona na drzwiach wygląda dość skromnie i mało poważnie. Drzwi otwierają się i pojawia się w nich Szakal.

Szakal Pieniądze.

Maksymilian Maksymilian dalej nie wierzy, że za to płaci.

Szakal To nie płać.

Maksymilian przez chwilę patrzy na senatora, ale ostatecznie wyciąga gotówkę. Szakal liczy banknoty.

Szakal Zgadza się.

Maksymilian Maksymilian chce wiedzieć, za co płaci.

Szakal Za dostęp do kilkudziesięciu lat doświadczenia. Mojego i Paprotki razem, nie rozdzielamy stażu pracy.

Senator otwiera drzwi.

Szakal Wchodź. Tylko zachowuj się odpowiednio! Nie dotykasz szyby, nie dotykasz aparatury, nie podnosisz głosu i pod żadnym pozorem nie próbujesz się dostać do Paprotki. Już był taki jeden co na nią dziwnie patrzył.

Maksymilian Maksymilian nie zamierza bić się z kwiatkiem.

Szakal zatrzymuje go.

Szakal Rośliną.

Maksymilian Co?

Szakal Paprotka to nie kwiatek, tylko roślina.

Maksymilian Dobra.

Szakal A i kurwa pamiętaj, pokój jest monitorowany.

Senator przepuszcza zawodnika do środka i zamyka za nim drzwi. Maksymilian zostaje sam w pokoju z rośliną. Maksymilian jest wyraźnie większy, ale Paprotka nie wygląda na szczególnie przejętą różnicą wzrostu. Po chwili zawahania podchodzi do przygotowanego krzesła, jednak na nim nie siada. Patrzy na Paprotkę, a ona na niego. Cisza.

Maksymilian Maksymilian czuje się jak idiota.

Paprotka nie reaguje.

Maksymilian Dobra. Zapłacił, to spróbuje.

Zawodnik siada i pochyla się do przodu, opierając przedramiona na udach.

Maksymilian Maksymilian ma walczyć z Sergiuszem i może jeszcze z Vaclavem. Jeden dużo gada o pieniądzach i inwestycjach. Drugi podobno kiedyś był wielki i jest jakimś mecenasem. Maksymilian wie, że ich pokona.

Paprotka milczy. Jeden z monitorów cicho pika.

Maksymilian To akurat nie było pytanie. Pytanie jest takie... czy Maksymilian powinien coś zmieniać? Wszyscy tutaj mają jakieś historie i zaszłości, a Maksymilian dopiero przyszedł. Może powinien bardziej się pokazać? Może więcej gadać i robić jakieś akcje? Może Maksymilian powinien być bardziej... (Szuka słowa.) ... EWF?

Jeden z liści Paprotki bardzo delikatnie się porusza. Maksymilian natychmiast prostuje się na krześle. Patrzy uważniej, aż liść przestaje się poruszać.

Maksymilian Nie? Maksymilian ma nic nie zmieniać?

Paprotka trwa w bezruchu. Maksymilian kiwa powoli głową.

Maksymilian No właśnie.

Wstaje.

Maksymilian Też tak myślał. Maksymilian nie potrzebuje robić z siebie idioty przed kamerami. Maksymilian ma dwie ręce i wie, co nimi robić i pokaże to dziś na ringu.

Zatrzymuje się jeszcze na moment.

Maksymilian Dobra rada.

Wychodzi. Szakal czeka na korytarzu z filiżanką kawy.

Szakal I?

Maksymilian Powiedziała, żeby Maksymilian został sobą.

Szakal spokojnie upija łyk kawy.

Szakal Mądra kurwa jest.

Maksymilian Trochę droga.

Szakal Wiedza kosztuje.

Maksymilian odchodzi korytarzem wyraźnie bardziej zadowolony, niż był przed wejściem. Senator zagląda do środka, gdzie Paprotka stoi dokładnie tak samo jak wcześniej.

Szakal Dobry chłopak. Trochę dziwnie gada.

Wracamy na ring.


Tony Hogański –
No to teraz nie mam wątpliwości, że Maksymilian pokona Sergiusza.

Jan Kowalski – Naprawdę? Sergiusz bardzo dobrze zaprezentował się na Krwawej Majówce, a Maksymilian jest mimo wszystko debiutantem.

Tony Hogański – Paprotka czyni cuda.


Przenosimy się znowu za kulisy. W szatni Yoshihito Nabeshima panuje spokój. Książę siedzi spokojnie na typowe japońskiej macie, odpoczywając po walce, którą stoczył już jakiś czas temu. Obok niego stoją jego asystentki, Chiaki i Mitsuko. Dla przypomnienia, ta druga to prywatnie jego małżonka. Yoshihito spokojnie pije wodę, gdy Chiaki spogląda na niego z lekkim niepokojem.

Chiaki – A co z Dobrym Czechem Honzą?

Yoshihito Nabeshima – Przecież wygrałem z nim.

Chiaki – Nie o to mi chodzi. Co z nim teraz?

Mitsuko – Vaclav go prześladuje. A przecież Honza jest przyjacielem SR-Crazy'ego. Ty również jesteś przyjacielem Crazy'ego, prawda? I Honza pomógł ci podczas Krwawej Majówki.

Japoński arystokrata przez chwilę milczy. Jego twarz pozostaje spokojna, ale widać, że słowa Mitsuko dały mu do myślenia. W końcu powoli wstaje.

Yoshihito Nabeshima – To prawda. Honza pomógł mi, gdy tego potrzebowałem. Jest przyjacielem mojego przyjaciela. A człowiek honoru nie może o tym zapominać.

Chiaki – Czyli?

Były EWF Evolution Champion spogląda w stronę drzwi.

Yoshihito Nabeshima – Honor wymaga interwencji. Honor wymaga, aby powstrzymać szaleństwa Vaclava.

Mitsuko – Myślałam, że odpoczniesz po walce.

Yoshihito Nabeshima – Odpoczynek może poczekać. Już zresztą dosyć odpocząłem, nieprawdaż?

Mitsuko – Prawda.

Nabeshima rusza w stronę wyjścia, a Chiaki i Mitsuko wymieniają spojrzenia i podążają za nim. Warto zauważyć, że Chiaki wzięła ze sobą kij kendo, bo chyba uznała, że może się przydać. Czas powrócić do Tostera i Janka.


Tony Hogański – Obserwowanie zachowania Nabeshimy to zawsze ciekawa sprawa. Nigdy nie wiem czy to jakiś teatr współczesny czy co.

Jan Kowalski – Moje odczucia są podobne.

Tony Hogański – Miło, że się zgadzamy.


Znów przenosimy się na zaplecze, a w sumie to nawet nie na zaplecze, ale przed halę. To właśnie tutaj jeden z dzisiejszych debiutantów, Arek Kolano właśnie ustawia kamerę na statywie, sprawdza kadr i uruchamia transmisję dla swojego kanału youtubowego. W jednej ręce trzyma charakterystyczny, miniaturowy włochaty mikrofonik, a na ekranie telefonu błyskawicznie pojawiają się komentarze widzów.

Arek Kolano – Siemanko, moi drodzy! Nadajemy na żywo prosto sprzed hali. Jestem już po walce, niestety tym razem nie pykło, ale spokojnie... wstydu nie przyniosłem. Dałem z siebie wszystko, a to najważniejsze. Zresztą mam dla was ciekawostkę zza kulis: podobno rozpatrywana jest opcja wprowadzenia drona-sędziego. Tak wygląda nowoczesne EWF. (Arek zerka na telefon i uśmiecha się do kamery.) O, widzę, że ktoś pyta, czy będzie rewanż. Wszystko możliwe. Najpierw trzeba jednak przeanalizować walkę. Pamiętajcie, że tutaj każdy szczegół ma znaczenie.

Nagle zza kadru rozlega się głos.

Sergiusz – Co to za cyrk?

Były siatkarz odwraca się. Sergiusz stoi kilka metrów dalej i patrzy na niego z politowaniem.

Arek Kolano – Przepraszam, ale to jest transmisja na żywo.

Sergiusz – Transmisje ci się chyba poprzestawiały w głowie. Wrestlepalooza to jest prawdziwa transmisja, a nie twoja szopka. Co to ma być? Kamera za pięćset złotych, włochaty mikrofonik i czterdziestu siedmiu ludzi na czacie, którzy myślą, że uczestniczą w wydarzeniu historycznym.

Arek Kolano – Ej, spokojnie. To są moi widzowie.

Sergiusz – Widzowie? To są ludzie, którzy oglądają ciebie i twoje głupoty zamiast robić coś pożytecznego dla społeczeństwa.

Arkadiusz chciał coś odpowiedzieć, ale Sergiusz odepchnął go. Następnie chwycił za szmaty i rzucił nim ścianę. Arek wstaje, ale wtedy zaczynają spadać na niego ciosy. Próbuje zasłonić się rękami, a miniaturowy mikrofonik wypada mu na ziemię. Kamera nadal nagrywa. Pan Milion Dolarów chwyta ją ze statywu i kieruje obiektyw na siebie.

Sergiusz – No i to jest wasz wielki influencer, youtuber za dychę. Patrzcie sobie, subskrybujcie, dawajcie lajki. (Pochyla się jeszcze bliżej obiektywu.) A teraz koniec transmisji. Wracajcie do swoich piwnic.

Po tych słowach Sergiusz naciska przycisk. Obraz na kanale Arka natychmiast znika. My widzimy Sergiusz uśmiecha się pod nosem, wymierza Arkadiuszowi jeszcze kopniaka i odchodzi. Wracamy do komentatorów.


Jan Kowalski – No nie no. Nie można tak traktować debiutantów. Tak rzadko się nam trafiają. Dlaczego Sergiusz to zrobił?

Tony Hogański – Nie są nam potrzebni debiutanci-frajerzy. Jeżeli mają sobie nie radzić i być słabi, to równie dobrze Sergiusz może załadować ich do armaty i wystrzelić w stronę Białorusi.

Jan Kowalski – Sergiusz też był niedawno debiutantem, a robi się co raz bardziej zadziorny.

Tony Hogański – Kombinuje. Podoba mi się. Tracy przetrwają.


Na zapleczu Bidam leży na podłodze i razem ze swoim robo-psem tarza się, turla i bawi jak dziecko z prezentem, który na Krwawej Majówce otrzymał od Bereniki Martinez. Robotyczny pies posłusznie przewraca się na bok, a Bidamczyk próbuje go przewrócić z powrotem, śmiejąc się przy tym pod nosem. Wtedy korytarzem przechodzą nas i Weronika Passent, którzy zatrzymują się i patrzą na tę scenę z pewnym zdziwieniem.

Weronika Passent (zachwycona) Ojej! To jest pies?! To jest absolutnie cudowne! Nas, nas. Widzisz?

Nas – Widzę, ale chyba nie do końca rozumiem, co właśnie oglądam.

Weronika Passent – Ale ja tego gościa znam! Pamiętasz go, nas?

W tym momencie Bidam przestaje bawić się ze swoim robo-psem, wstaje, uspokaja swojego elektronicznego towarzysza i przygląda się gościom.

Weronika Passent – Poznaliśmy go przecież na galach w Afryce w 2016 roku! To kolejne afrykańskie spotkanie, po tamtej lasce. Co za dzień! Meeting za meetingiem i każdy nostalgiczny. Pamiętasz typa? On najpierw był detektywem i wyśledził, gdzie ten Franko cię porzucił w tym buszu wśród swoich rodaków gburów. Później był lekarzem w szpitalu, w którym dręczono cię uporczywą terapią, a on zwołał konsylium lekarskie i dopuścił do udziału w Wrestlepaloozie. To były czasy, nie?

Nas – Ta gala otworzyła mi drogę do bogactwa.

Bidam – Ale do buractwa nie musiała?

Weronika Passent – Hihi. Gościu. My buraków nie uprawiamy. Nas ma cały holding, różne firmy i spółki.

Bidam – Tak. Ja też was pamiętam.

Weronika Passent – Porządny z ciebie gość. Jako jedyny chciałeś nam wtedy pomóc, kiedy wszyscy inni się ode mnie i od nasa odwrócili!

Bidam – No właśnie. Pamiętasz jak ci wtedy powiedziałem, że kiedyś odbiorę swój dług, a ty mi dasz to, co masz, a o czym jeszcze nie wiesz?

Weronika Passent – Pamiętam, jacha, że pamiętam, ale nie gościu. Wiem o co ci kaman. Wiem na co się czaisz. Nie ma szans bym oddała ci moje dziecko... mój kanał „BIEN PASSENT”.

Bidam – Bez obaw. Dziś nie jest jeszcze ten dzień, w którym odbieram swój dług.

Nas – Coś dużo mam tych długów w tym EWF.

W tym momencie przez otwarte drzwi pojawia się Franko. Zatrzymuje się, gdy dostrzega nasa. Ten również go zauważa. Obaj przez chwilę stoją naprzeciwko siebie, mierząc się wzrokiem.

Franko – Sprawa z mojej strony jest zamknięta.

Nas – Teraz jesteśmy na czysto.

Rzeźnik kiwa głową i odchodzi. Nas i Weronika ruszają w przeciwnym kierunku, a Bidam spogląda jeszcze na Psa.

Bidam – Chodź. Mamy strategię do obmyślenia.

Franko – To aż przerażające jak czasem ni z tego ni z owego potrafisz powiedzieć coś z sensem.

Bidam – Mówiłem do Psa, a nie do ciebie.

Franko – Co?

Bidam – To był żart. Ale tak, masz rację... bo ja potrafię być przerażający, ale tłumię to w sobie.

Robotyczny pies podnosi się i rusza za nimi. Bidam i Franko znikają po jednej stronie korytarza, a nas i Weronika po drugiej. Wracamy do naszych komentatorów.


Tony Hogański – Zawsze uważałem, że Weronika Passent jest ozdobą każdej gali.

Jan Kowalski – A Franko? Bidam? Nas?

Tony Hogański – Oni mają inne role do odegrania.


W korporacyjnym biurze Bereniki Martinez panuje półmrok. Na ogromnym ekranie ściennym wyświetlane są ujęcia irańskich rakiet balistycznych, wyrzutni i kolejnych startów. Berenika siedzi nieruchomo w fotelu, ale tym razem w jej oczach nie ma typowego chłodu. Widać w nich autentyczną ekscytację. Na ekranie pojawia się kolejny start, a Berenika lekko pochyla się do przodu. Drzwi otwierają się i wchodzi Sasza Dybicz, prowadząc ze sobą Czesława Kowalskiego. Ekscytacja na twarzy Bereniki natychmiast znika. Sasza bez słowa wycofuje się z gabinetu, a Czesław poprawia marynarkę i podchodzi do biurka.

Berenika Martinez – Przyszedłeś z kolejnymi prezentacjami?

Czesław Kowalski – Tak.

Warto odnotować, że Czesław odpowiedział to z niesłychaną wręcz pewnością siebie. Nie jest mu wstyd, że jest mistrzem PowerPointa.

Berenika Martinez – Zmieniłeś się trochę od naszego ostatniego spotkania.

Prezydent EWF dokładnie mu się przygląda. Nowy styl, lepsza fryzura, markowe ubrania, pewność w głosie. To wszystko widać.

Czesław Kowalski – Bo jestem gotowy, żeby zostać komisarzem EWF.

Berenika Martinez – Ach tak... (Niespodziewanie.) A czy masz może dla mnie jakieś dzieło sztuki?

Czesław Kowalski – Nie. Dlaczego?

Berenika Martinez – Widziałeś chyba na ostatniej gali, że interesuję się sztuką nowoczesną.

Czesław Kowalski – To prawda. Nie umknął mi ten fakt. Zmieniłem z tego powodu layout prezentacji na bardziej nowoczesny.

Berenika Martinez – Widzisz. Yūko wie, że kolekcjonuję sztukę nowoczesną, dlatego sprezentowała mi to.

Prezydent EWF wskazuje na ścianę, gdzie powieszono narysowany kredkami dziecięcy rysunek. Widać w nim mężczyznę trzymającego dziewczynkę za rękę z podpisami: „TATA" i „YUKO", a z boku stoi inna dziewczynka, trochę starsza. Pod nią widać podpis „BERENIKA".

Berenika Martinez – Ładny?

Czesław Kowalski – W pewien sposób. Ja pewnych granic nie przekraczam. To jednak nie jest żart w moim stylu.

Berenika Martinez – Tak, to prawda. (Spogląda na niego chłodnym, świdrującym wzrokiem.) Z czym przychodzisz?

Czesław Kowalski – Chcę powiedzieć, że zmieniłem trochę kurs. Nie chcę oczywiście zmienić swojego programu, nie chcę zmienić siebie. To byłaby zdrada. Nadal uważam, że mój pomysł na EWF jest słuszny. Zrozumiałem jednak, że nie mogę być taki przewidywalny. Nie chcę być oskarżany o bycie nudnym. Nawet jeśli uważam te oskarżenia za niesprawiedliwe. Konsultowałem się z wieloma osobami, rozmawiałem z senatorem Szakalem i doszedłem do wniosku, że tylko krowa nie zmienia poglądów. Dlatego postanowiłem dodać do swojej wizji odrobinę nieprzewidywalności.

Berenika Martinez – Naprawdę? To brzmi obiecująco.

Czesław Kowalski – Jestem nadal przygotowany, zmotywowany i gotowy poprowadzić EWF. Ale nie będę już udawał, że wszystko musi wyglądać dokładnie tak, jak zaplanowałem w swoich wykresach. Nowe czasy wymagają nowych narzędzi.

Czesław wyciąga z teczki kilka dokumentów.

Czesław Kowalski – Na przykład GRABARZ-AI. To model, który będzie zarządzał GRU na podstawie stylu i osobowości Ponurego Grabarza, który kiedyś był szefem ochrony GRU. Sztuczna inteligencja połączona z doświadczeniem człowieka. Automatyzacja, analiza ryzyka, bezpieczeństwo.

Berenika Martinez – Bardzo interesujące.

Czesław Kowalski – I to jeszcze nie wszystko. Mam też listy poparcia.

Syn Pana Józefa z wyraźną satysfakcją wyciąga z kieszeni marynarki białą kopertę. Tę samą, którą tak ściskał na parkingu. Wyciąga z niej białą kartkę, która jest chyba jakimś rodzajem listu. Kartkę zapisaną krótkim tekstem i wieloma odręcznymi podpisami rozkłada przed Bereniką.

Czesław Kowalski – Podpisały go dawne legendy Extreme Wrestling Federation. Popierają mnie, a nie Yuko.

Prezydent EWF bierze dokument do ręki i spokojnie przesuwa wzrokiem po kolejnych nazwiskach.

Berenika Martinez – O, proszę. (Czyta na głos z zainteresowaniem.) Gangsta, Juice, John Hangman... z jakich grobów ich wykopałeś? Z jakich czeluści piekieł oni wypełźli?

Czesław Kowalski – Czy to ważne?

Berenika Martinez – Nie, w sumie to nie. (Czyta dalej.) Szakal, Tanatos, Bubba, Tool, SR-Crazy, Tommy Pain, Wolf, Mind Mower, Rottweiler, Ponury Grabarz, Doktor VooDoo Biały... i tak dalej, i tak dalej. (Składa dokument idealnie na pół i przejeżdża po nim swoim czarnym jak śmierć paznokciem.) Wezmę to pod uwagę. Takie rzeczy są oczywiście ważne.

Czesław Kowalski (z triumfującym niemal uśmiechem) Cieszę się.

Prezydent EWF odkłada dokument na biurko i spogląda na niego bez większych emocji.

Berenika Martinez – To wszystko?

Czesław Kowalski – Mam jeszcze...

Berenika Martinez – Dobrze. W takim razie przejdźmy do pokazu slajdów. Pracuję w korporacji, panie Kowalski. Jestem przyzwyczajona do PowerPointa. Możemy sobie pooglądać.

Czesław Kowalski – Okej.

Berenika wskazuje pilotem na ekran. Irańskie rakiety znikają, a pojawia się pierwszy slajd prezentacji Czesława.


Jan Kowalski – Myślę, że to powinno wystarczyć.

Tony Hogański – Tak?

Jan Kowalski – Czesław zagrał w otwarte karty. Pokazał, gdzie musi się poprawić. Dokonał korekty. To musi przekonać Berenikę.

Tony Hogański – Musi?

Jan Kowalski – Tony, naprawdę.... zrozum. Czesław to jest nowa jakość. Chcesz oddać EWF na pastwę... tej, ja nawet nie wiem jak ją określić. Takiej osoby jak ona jeszcze w EWF nie było.

Tony Hogański – Nowa jakość.

Jan Kowalski – Co?

Tony Hogański – Yuko jest nową jakością i jednocześnie pomostem do przeszłości. Yuko jest komisarzem kompletnym.

Jan Kowalski – Nie, nie, nie. Absolutnie nie.

Tony Hogański – Zaślepia cię fakt, że Czesław jest twoim bratankiem. Niech sobie jeszcze Lecha Wałęsę dopisze do tej listy. Skąd on ich w ogóle wyciągnął? Gangsta, Juice, Hangman, Tommy Pain, Tanatos, Wolf, Mind Mower, Rottweiler, Ponury Grabarz. Zabrakło Game'a, Sandmana i Kravena z większych nazwisk. Chociaż trudno spodziewać się by akurat oni podpisali coś takiego.

Jan Kowalski – Był natomiast twój mistrz, Szakal.

Tony Hogański – W tej sprawie pięknie się różnimy.

Jan Kowalski – O nie, Tony! Nie umniejszaj tego faktu. Takiej listy poparcia jeszcze nie było. To są przecież legendy! Legendy EWF! Legendy polskiego wrestlingu!

Tony Hogański – To jest cmentarz polskiego wrestlingu.

Jan Kowalski – Może w sumie to dobrze, że kolejna walka za moment się rozpocznie, bo ta rozmowa nie ma sensu.



Special Guest Referee: Vaclav
Sergiusz vs Maksymilian an-Nazira



Rozbrzmiewa From Today – „Demony”, ale podobnie jak przy wcześniejszych walkach, Vaclav wcale nie wychodzi spod FeliXtronu. Wchodzi przez publiczność, w sędziowskiej koszulce, przełazi przez barierki i po chwili jest już na ringu. Ma bardzo profesjonalną minę. Sprawdza liny, rzuca okiem na rampę i czeka na zawodników.
Jako pierwszy rozbrzmiewa Rebūke – „Dystopia”. Światła gasną, pojawiają się pojedyncze błyski białych reflektorów, a na FeliXtronie widać warszawskie bloki, afgańskie góry i liczbę +93. Maksymilian an-Nazira wychodzi w czarnej, rozpiętej bluzie bez rękawów. Na głowie ma pakol, który zdejmuje po chwili i przekazuje pracownikowi technicznemu. Pakol to taki beret z Afganistanu. Wchodzi między liny, opiera się o narożnik, krzyżuje ręce i czeka.
Po chwili rozbrzmiewa Zdzisława Sośnicka – „Aleja Gwiazd”. Dymu jest trochę, fajerwerki też się pojawiają, ale raczej z kategorii „Krzysztof Latkowski znalazł promocję”, a nie prawdziwe miliony dolarów. Sergiusz wychodzi w markowym dresie, drogich sportowych butach. Obok niego idzie Krzysztof Latkowski. Pan Milion dolarów pręży mięśnie, pokazuje śnieżnobiałe zęby i ignoruje publiczność, choć publiczność nie ignoruje jego.


Tony Hogański – Ktoś tu naprawdę testuje moją cierpliwość. Kolejny raz muszę oglądać Vaclava w akcji?

Jan Kowalski – Sam kiedyś nazywałeś go swoim wychowankiem i narzeczonym twojej adoptowanej córki. Pamiętasz?

Tony Hogański – Zdradziecki wychowanek. Jego natura szybko wyszło z worka. Szambo wybiło i od ponad dekady zatruwa polski wrestling.

Jan Kowalski – Nadal uważasz, że Maksymilian zwycięży?

Tony Hogański – Sesje z paprotką senatora Szakala potrafią zdziałać cuda.

Zawodnicy są na ringu. Vaclav przyjął pozę znawcy sędziowania i coś im tłumaczy. Być może po prostu przeklina lub ich obraża, ale mikrofony tego nie wychwytują. Daje sygnał do rozpoczęcia walki. Słychać gong i zaczęli! Początek jest wyrównany. Maksymilian rusza do zwarcia, Sergiusz wchodzi w kontakt i przez chwilę obaj przepychają się na środku ringu. +93 spycha rywala do narożnika, ale nie trwa to długo. Sergiusz od razu próbuje Slapa, ale Maks blokuje rękę i trafia krótkim Body Shotem w żebra. Drugi Body Shot, potem Forearm w szczękę. Sergiusz cofa się, ale odpowiada Thrust Kickiem w klatkę piersiową. Maksymilian zatrzymuje się, lecz nie pada. Sergiusz próbuje kolejnego kopnięcia, a Syn Dwóch Światów łapie nogę i odpowiada Dragon Screwem! Milion dolarów ląduje na macie. Maks podnosi go, wrzuca na liny i trafia Belly-to-Belly Suplexem. Pin.....1...... Sergiusz wybija! Maksymilian wpycha Sergiusza do narożnika i zaczyna Body Shots Combination. Cios w korpus, drugi, trzeci, potem Corner Clothesline! Sergiusz od razuwstaje i trafia zamaszystym Slapem. Hu Maksymilian odwraca głowę po ciosie, po czym odpowiada Short-Arm Clotheslinem! Sergiusz pada na matę, szybko przetacza się pod liny i wychodzi na apron, żeby złapać oddech. Maks idzie za nim, ale Sergiusz trafia go barkiem w brzuch między linami, wskakuje z powrotem i wykonuje Belly to Back Facebuster. Pin.....1......2..... Maksymilian wybija! Sergiusz zaczyna łapać rytm. Podnosi przeciwnika i zakłada Corner Arm Wringer, wykręcając rękę przy narożniku. Vaclav pilnuje lin, więc „Milion dolarów” puszcza przy czterech. Od razu jednak zaczyna Corner Stomps. Kopnięcie w brzuch, kopnięcie w udo, kopnięcie w bark. Maks próbuje wyjść z narożnika, ale Sergiusz przechwytuje go i wykonuje Release Northern Lights Suplex. Pin.....1......2..... Maks wybija! Sergiusz krzyczy coś do Latkowskiego, a Latkowski bije brawo. Maksymilian wstaje, Sergiusz biegnie z Thrust Kickiem, ale +93 robi unik i trafia Spinebusterem! Pin.....1......2..... Sergiusz wybija!

Jan Kowalski – Ciekawa walka, prawda?

Tony Hogański – Ja tam to się nigdy na tych walkach nie znałem. Nawet ledwo pamiętam nazwy ciosów.

Jan Kowalski – Naprawdę? Nawet pomimo tego, że komentujesz wrestling od dwudziestu pięciu lat?

Tony Hogański – Janku. Ja mogę fachowo i interesująco komentować wszystko. Zdarzało mi się komentować polo i łyżwiarstwo figurowe. We wszystkim jestem doskonały.

Walka nadal jest dość wyrównana, ale widać, że Sergiusz zaczyna coraz częściej wyprzedzać Maksymiliana o pół sekundy. Polsko-afgański zawodnik podnosi rywala do Saito Suplexa, ale Sergiusz blokuje, uderza łokciem, potem drugim i trafia mocnym Thrust Kickiem w klatkę. Maks wpada na liny, wraca, a Sergiusz łapie go do Spinning Spinebustera! Dochodzi do szamotaniny. Maks walczy rękami, cofa się do narożnika i zgniata Sergiusza plecami o poduszki. Uchwyt puszcza. +93 bierze rozpęd i trafia Big Bootem. Sergiusz pada, ale Maks też musi chwilę odetchnąć. Maksymilian próbuje przejąć sprawę. Podnosi Sergiusza i wykonuje Samoan Drop! Pin.....1......2..... Sergiusz wybija! +93 łapie go za nogi i próbuje Pamir Lock [Sharpshooter]. Sergiusz zaczyna się szarpać, zanim Maks zdąży go obrócić. Kopie go w bark, potem w twarz, odpycha na liny i gdy Maks wraca, trafia go kolejnym Thrust Kickiem. Maks zachwiał się, a Sergiusz natychmiast dorzuca Straight-Jacket Hangman’s Neckbreaker! Pin.....1......2..... Maksymilian wybija! Sergiusz podnosi go i próbuje Buckle Bomb. Maks blokuje, zeskakuje za plecy i trafia Jawbreakerem. Sergiusz cofa się, Maks idzie za nim i wykonuje Running Bulldog! Pin.....1......2..... Sergiusz wybija! Maksymilian czeka, aż rywal wstanie. Chce Kod 93 [Stunner]. Sergiusz rusza na niego z desperackim ciosem, Maks unika, łapie głowę, ale Milion dolarów odpycha go na liny. Maks wraca, a Sergiusz niespodziewanie trafia Slapem! Znów głośno, znów bezczelnie. Maks na chwilę traci koncentrację. Sergiusz kopie go w brzuch, przechwytuje od tyłu i zakłada Cobra Clutch. Tym razem głębiej. Maks próbuje złapać ręce, ale Sergiusz trzyma mocno. Najpierw Cobra Clutch Backbreaker! Maks zgina się po zderzeniu z kolanem, a Sergiusz nie puszcza chwytu. Od razu poprawia, podnosi i wykonuje Cobra Clutch Slam! Pozdrowienia z Wąbrzeźna trafiają w pełnej wersji. Pin.....1......2......3! (Zwycięzcą jest: Sergiusz!)

Jan Kowalski – Cudu jednak nie było.

Tony Hogański – No nie.

Jan Kowalski – Zauważ, że Vaclav był znów doskonałym fachowcem.

Tony Hogański – On coś kombinuje. Nie ma innej opcji.

Krzysztof Latkowski od razu wskakuje prawie na apron, pokazując wszystkim, że oczywiście wszystko było częścią wielkiego planu. Sergiusz siada na macie, poprawia włosy, sprawdza czy zęby nadal błyszczą i dopiero potem wstaje. Maksymilian przewraca się na bok, trzymając się za plecy i kark.

Jan Kowalski – Została tylko jedna walka do końca dzisiejszej gali.

Tony Hogański – Chyba oszaleję, jeżeli również w niej zobaczę Vaclava.

Jan Kowalski – Konsultacja u paprotki chyba jednak nie pomogła Maksymilianowi?

Tony Hogański – Czego oczekiwałeś po jednej sesji? Takie rzeczy nie dzieją się o tak, od razu. Widać potrzebuje kilku spotkań.

Jan Kowalski – Przed walką byłeś jednak bardziej optymistyczny.

Tony Hogański – Jestem z natury optymistą.


Trafiamy w jakieś miejsce pod otwartym niebem znajdujące się tuż koło hali. Jest tu kilka barierek, ochrona, trochę ludzi z aparatami i cała masa fanów. Jest też Psycho, który siedzi sobie na jakimś składanym krześle, noga założona na nogę, w jednej ręce butelka Jacka Danielsa, na ramieniu błyszczy EWF World Championship, a przed nim kolejka ludzi z plakatami, zdjęciami, plastikowymi pasami, stanikami, kawałkami papieru i takie tam. Psycho w Łodzi jest uwielbiany. W pewnym momencie podchodzi do niego młody chłopak.

Chłopak – Psycho, mogę cię o coś zapytać?

Psycho – Możesz. Tylko nie pytaj czy oddam ci pas, bo odpowiedź jest krótka.

Chłopak – Nie, właśnie o coś innego. Dlaczego ty nikogo dzisiaj nie atakujesz? Inni cały czas coś robią. Jakieś spiski, zasadzki, helikoptery... a ty po prostu pijesz Jacka i rozdajesz autografy.

Psycho – Bo ja jestem jebanym mistrzem świata, młody. (Wskazuje palcem na EWF World Championship.) Ja już nie muszę niczego udowadniać. Nie muszę nikogo napierdalać na parkingu, nie muszę się skradać po korytarzach, nie muszę jak leśny Vaclav robić za sędziego. Nie muszę jak Bidam biegać z jakimś robo-kundlem. Nie muszę jak Hanka chować się za spódnicą Szakala. Nie muszę jak nass przylatywać kurwa helikopterem, bo zwykłe wejście przez drzwi najwyraźniej jest dla niego zbyt mało efektowne. Nie muszę jak Nabeshima pisać wierszy nogami jak jakiś niepełnosprawny...

Chłopak – A Franko? Zapomniałeś chyba o Franko.

Psycho – Franko to ja nawet nie wiem, czym się zajmuje. (Wybucha śmiechem.) Ja jestem na szczycie. i to nie ja mam teraz zapierdalać za wszystkimi. To oni mają zapierdalać za mną.

Na tym scena ta się kończy, a my wracamy na ring.


Tony Hogański – Psycho ma sporo racji.

Jan Kowalski – Może po prostu zrobił się leniwy na starość?

Tony Hogański – Sprawdź lepiej czy Czesław nie dodał nowej kolumny do Excela.


Znajdujemy się na zapleczu. Na jednym z korytarzy hali widzimy Yuko Shiraishi oraz Celię Castro, które śmiejąc się idą sobie wesoło.

Celia Castro – I ja mu wtedy powiedziałam, że jest chyba pojebany i gdzie z tymi łapami.

Yuko Shiraishi – Haha. Chciałabym to zobaczyć.

Celia Castro – Ale słuchaj. Widziałaś jaki list poparcia Czesław wyciągnął. Ledwo mu się w kieszeni zmieścił. Taki długi był.

Yuko Shiraishi – Ta... tylko Wisławy Szymborskiej tam brakowało.

Celia Castro (zdziwiona) Kogo?

Yuko Shiraishi – Haha, nie wiem. Jakaś stara polska flądra. Ona chyba jednak nie żyje. Ale podobno zreinkarnowała się w jakąś Olgę Tokarczuk.

Celia Castro (śmiejąc się) O czym ty mówisz?

Yuko Shiraishi – Sama nie wiem. Coś czytałam o Polsce na necie by nie wyjść na idiotkę. Oglądałam też filmiki na TikToku różnych obcokrajowców, co to mieszkają w Polsce i chwalą sobie ten kraj. Polacy to ciekawy naród. Lubią jak ich chwalą. (Poważnieje.) Ale masz rację. Czesław nie jest głupi. Załatwił sobie poparcie różnych dziadów, a to poważna sprawa. Z moją siostrą przyrodnią nigdy nie wiadomo. Może to ją przekona? (Poprawia grzywkę.) Co by tu zrobić? Co by tu zrobić? A..... wiem. Mogę gdzieś zadzwonić?

Celia Castro – Rób co chcesz.

Japonka wyciąga telefon i wybiera jakiś numer. Telefon ustawia na tryb głośnomówiący.

Głos – Halo?

Yuko Shiraishi – Będę mówić po japońsku.

Głos – はい。 / Hai.

Yuko Shiraishi – あなたもそれに署名したと聞いています。 / Anata mo sore ni shomei shita to kiiteimasu.

Głos – それがユウコ様に対するものだとは知りませんでした。 / Sore ga Yūko-sama ni taisuru mono da to wa shirimasen deshita.

Yuko Shiraishi – 今回のことは見逃すから。 / Konkai no koto wa minogasu kara. しばらく私に服従ね。 / Shibaraku watashi ni fukujū ne.

Głos – はい。 / Hai.

Yuko Shiraishi – 今日はウッチにいると聞いています。 / Kyō wa Łódź ni iru to kiiteimasu.

Głos – はい。 / Hai.

Yuko Shiraishi – EWFの安全のためです。ご協力をお願いします。 / EWF no anzen no tame desu. Go-kyōryoku o onegai shimasu.

Po tych słowach Yuko rozłącza się.

Celia Castro – No i co?

Yuko Shiraishi – Będzie, co ma być. Idę teraz do Bereniki. Pójdziesz ze mną? Już niedługo wszystko się rozstrzygnie.

Celia Castro – Mówiłam ci już, że EWF mnie nie interesuje. Jestem tu tylko z twojego powodu. Zresztą... ona jest jakaś dziwna.

Yuko Shiraishi – Ona nie jest dziwna.

Celia Castro (lekko zdziwiona) Nie?

Yuko Shiraishi – Ona jest pojebana.

W tym momencie wracamy na ring.


Tony Hogański – Yuko jest super.

Jan Kowalski – Nie mogę patrzeć na to całe Gen Z.

Tony Hogański – Teraz gadasz nie tylko jak hejter, ale do tego stary pierdziel. Wyluzuj. (Zakłada okulary przeciwsłoneczne.) Bierz przykład ze mnie.


Kamera pokazuje korytarz za kulisami. Cassandra Tisserant stoi naprzeciwko Sergiusza, który wygląda na całkowicie spokojnego po niedawnej walce.

Cassandra Tisserant – Sergiusz, gratuluję zwycięstwa. Jak się czujesz po tej walce?

Sergiusz – Jak po prostej robocie. Zrobiłem, co miałem zrobić. Jestem gotowy na następne.

Cassandra Tisserant – Wcześniej uwolniłeś Vaclava. Dlaczego?

Sergiusz – A co? Nie można? Nikomu nic do tego. Chciałem sprawdzić czy typ jest faktycznie taki groźny i obleśny.

Cassandra Tisserant – A co z Arkiem Kolano? Dlaczego go zaatakowałeś?

Sergiusz – Wkurwiają mnie tacy youtubowi pozerzy. Po prostu.

Cassandra odwraca głowę i spogląda w głąb korytarza. W oddali widać Maksymiliana an-Nazira, który kilkanaście minut wcześniej przegrał swoją walkę z Sergiuszem. Idzie powoli, wyraźnie przybity.

Sergiusz – Popatrz na niego. Snuje się jak zbity pies, bo wie, że zniszczyłem mu ten żałosny debiut. Mógłbym teraz podejść i go dobić jak tego Arka. Ale nie zrobię tego. On na to nawet nie zasługuje.

Po tych słowach odwraca się i odchodzi korytarzem, zostawiając Cassandrę samą przed kamerą. Obraz na chwilę przenosi się na Maksymiliana. Mężczyzna zatrzymuje się, spogląda przed siebie i mówi cicho do siebie.

Maksymilian – Maksymilian nie rozumie, dlaczego przegrał. Paproć mówiła, że mam zostać sobą.... Ale.... ale.... To nie jest koniec Maksymiliana. To dopiero początek. Maksymilian jaszcze wam wszystkim pokaże.

Wracamy na ring.


Tony Hogański – On myślał, że jedna sesja z paprotką wystarczy? To nie jest takie proste. Długa droga przed nim.

Jan Kowalski – A przed Sergiuszem?

Tony Hogański – Chyba krótsza, ale nie powinien zadawać się z Vaclavem.


Przenosimy się na zaplecze, a konkretniej do znanej nam już sali treningowej, którą do swoich celów wykorzystuje Vaclav. Na ringu, przywiązany do jednego z narożników, siedzi Dobry Czech Honza. Jest zmęczony i wyraźnie poobijany. Nagle drzwi otwierają się z hukiem i do środka wchodzi Vaclav, nadal ubrany w strój sędziego.

Vaclav – No proszę. Wreszcie jesteśmy sami.

Dobry Czech Honza – Vaclav, wypuść mnie. To już się robi żałosne.

Vaclav – Nie ma takiej opcji. Za chwilę przejdziemy do zadawania bólu. Mam dzisiaj mnóstwo roboty, ale znalazłem dla ciebie trochę czasu. Bo pamiętaj, Honza... to jest moja pieprzona gala. Moja obecność dominuje nad tą federacją. Góruje nad nią. Gdziekolwiek spojrzysz, tam jestem ja.

Wróg Ludu zanosi się śmiechem, ale jego radość jest chyba przedwczesna. W tej samej chwili przez drzwi do sali wpadają dwie świece dymne. Vaclav odruchowo cofa się, machając ręką przed twarzą. Z korytarza dobiega huk, a po chwili w gęstym dymie pojawia się sylwetka Yoshihito Nabeshimy. Japończyk trzyma w dłoni kij kendo, podchodzi do narożnika i jakimś ozdobnym nożem przecina więzy Honzy.

Yoshihito Nabeshima – Wystarczy.

Vaclav – Ty...

Yoshihito Nabeshima – To wcale nie jest twoja gala. Możesz pchać się na ekran, możesz przebierać się za sędziego, możesz krzyczeć tak głośno, jak chcesz. Nie masz jednak jakości. I nikt nie chce cię oglądać.

Honza podnosi się i razem z Nabeshimą opuszczają salę. Vaclav przez chwilę patrzy za nimi, po czym macha ręką i poprawia strój sędziego.

Vaclav – Nieważne. Mam main-event do sędziowania. Znów zaznaczę swoją obecność.

Czas powrócić w okolice stanowiska komentatorskiego.


Tony Hogański – Nie mogę już zdzierżyć, że ten Vaclav się dzisiaj wszędzie pakuje.

Jan Kowalski – Zaznacza swoją obecność.

Tony Hogański (z obrzydzeniem) Jak jakieś zwierzę.


Przenosimy się na zaplecze. Nas siedzi w swojej szatni razem z żoną, Weroniką Passent. Oboje odpoczywają po wydarzeniach gali. Weronika przez chwilę przegląda coś w telefonie, po czym spogląda na męża.

Weronika Passent – Wiesz co, Nas? Mieliśmy świetne wejście. Helikopter, orkiestra, fajerwerki, „Matki, żony i kochanki” wykonane na żywo. Naprawdę było z rozmachem! Tylko później trochę straciliśmy impet.

Nas – Tak. Szybka walka, nostalgiczne wspominanie gal w Afryce i do tego skończyło się to przypomnieniem jakichś starych długów. Jakby ktoś postanowił otworzyć mój rachunek sprzed dziesięciu lat. Otoczyli mnie windykatorzy i komornicy.

Weronika Passent – A przecież ty nikomu nic nie jesteś winien.

Nas – Właśnie. Nie jestem nikomu niczego dłużny. Do wszystkiego doszedłem sam. Wszystko, co mam, zbudowałem własnymi rękami. Ale cierpliwości. Wszystko niedługo wróci na właściwe miejsce.

Weronika Passent – Tak sobie jednak myślałam o tym Bidamie. Bo wiesz, ten typ ma tę swoją kapelę cygańską. Cały czas za nim chodzą, grają, robią atmosferę. A ty miałeś dzisiaj całą orkiestrę! Muzycznie i wejściowo wygrywasz z każdym.

Nas – To oczywiste.

Weronika Passent – Ale trochę przypał, wiesz? Bo jego kapela jest kompaktowa. Może za nim chodzić po korytarzu, wejść do szatni, usiąść gdzieś obok. A twoja orkiestra? (Rozgląda się dramatycznie po szatni.) Nie zmieści się tutaj. Na korytarzu też się nie zmieści. Nawet pod FeliXtronem się nie rozstawią, bo za ciasno. Przypał no. Będzie jak kiedyś z murzynami. Za dużo ich było i plątali się pod nogami, upychałeś ich po szafach, siedzieli w piwnicy, na strychu, w garażu, na działce. Przyszedł raz wuja Olek i jeszcze pić nie zaczął, a myślał, że jest najebany i poczuł się znowu jak w Charkowie czy innym Miednoje. A jak mu powiedziałeś, że kilku z nich to szyici to zrozumiał, że zaszyci i uciekł w panice. Ciocia Jolka nie mogła go później przez tydzień znaleźć.

Nas – To było fatalne przejęzczyzenia. Ale wiesz... Masz rację. Możemy powołać orkiestrę kameralną w naszym holdingu. W ramach corporate social responsibility.

Weronika Passent – Luzik. Ja mówię fluent po angielsku, więc corporate social responsibility brzmi super, ale jeżeli przy okazji będziemy wspierać zwierzątka, to spoksik.

WAMP wraca do telefonu i zaczyna chyba masowo lajkować różne rzeczy.

Weronika Passent – Tylko najpierw muszę znaleźć tego gościa, który dziesięć lat temu zniszczył mój łuk. Zostanę detektywem i rozgryzę ten case.

Nas – To też załatwimy.

Weronika Passent – Mam nadzieję. Bo ja pamiętam.

WAMP wydaje się bardzo zdeterminowana. Wracamy na ring.


Tony Hogański – Spokojnie. Nas się jeszcze rozkręci.

Jan Kowalski – Tak myślisz?

Tony Hogański – Ja to wiem.


Za kulisami, tuż przy wyjściu na arenę, stoją Bidam, Franko i Hania. Wokół nich panuje przedmeczowe zamieszanie, a kilka metrów dalej cygańska kapela stroi instrumenty. Bidam kuca przy swoim psie-robocie i głaszcze go.

Bidam – Spokojnie, przyjacielu. Dzisiaj nie gryziesz nikogo bez mojego pozwolenia. Najpierw obserwujesz, potem działasz. Nie mogę cię wziąć ze sobą na ring, wiesz? Przepisy BHP nie pozwalają trzymać zwierząt. Mogliby mnie później zieloni dopaść, a ja przecież jestem żółty. Rozumiesz, prawda?

Pies-robot wydaje z siebie jakiś mechaniczny dźwięk, a Bidam podnosi się i spogląda na muzyków.

Bidam – Panowie, po wejściu gramy mocno. Ma być głośno, skocznie i przez cały czas. Jak zobaczycie, że Franko podnosi rękę, zmieniacie melodię.

Rzeźnik spogląda na stojącą obok Hanię.

Franko – Gdzie właściwie jest Psycho?

Wnuczka senatora Szakala wzrusza ramionami i patrzy spokojnie w stronę wejścia na arenę.

Hania – Nie wiem.

Franko – Świetnie. To będzie ciekawy wieczór.

Z areny dobiega coraz głośniejszy gwar publiczności, Psycho nadal nie ma, a my wracamy na ring.


Tony Hogański – Co raz bliżej main-eventu!

Jan Kowalski – A kiedy dowiemy się, kto zostanie nowym komisarzem?

Tony Hogański – Nie bądź nudny jak twój bratanek.


Przenosimy się do gabinetu prezydenta Extreme Wrestling Federation. Czesław Kowalski kończy prezentację. Na ekranie wciąż widnieje ostatni slajd jego koncepcji przyszłości ochrony w EWF: schemat organizacyjny, wizualizacja nowoczesnego centrum dowodzenia, kilka wykresów i wielki napis „GRABARZ-AI - inteligentny system zarządzania bezpieczeństwem EWF”. Czesław odkłada pilota i spogląda na Berenikę z wyraźną pewnością siebie.

Czesław Kowalski – I to wszystko. EWF może być federacją nowoczesną, sprawną i przede wszystkim przygotowaną na przyszłość.

Berenika Martinez – To bardzo interesujące.

Nic więcej nie powiedziała, bo oto Sasza Dybicz otwiera drzwi i wpuszcza do gabinetu Yuko Shiraishi. Yuko wchodzi do pomieszczenia, robi kilka kroków, po czym potyka się o niewielki stolik kawowy. W ostatniej chwili odzyskuje równowagę, wykonując przy tym niemal taneczny obrót. Pięknie by się wyjebała, ale z gracją z tego wybrnęła. Spogląda na wszystkich, jakby nic się nie stało, poprawia włosy i idzie dalej. Berenika przez moment patrzy na nią bez słowa.

Berenika Martinez – Yūko. Czy ty również przygotowałaś prezentację? Czesław przedstawił właśnie bardzo interesującą koncepcję GRABARZ-AI, sztucznej inteligencji zarządzającej ochroną EWF.

Japonka ziewa lekko i siada, jakby cała sytuacja była dla niej wyjątkowo mało interesująca.

Yuko Shiraishi – Nie. Ja sama w sobie jestem prezentacją. Nie potrzebuję slajdów.

Czesław Kowalski – Ha, jak zwykle bez argumentów, a to podobno ja byłem nudny.

Yuko Shiraishi – Po co mam się powtarzać? Zrobię z EWF zupełnie nowe TikTok-EWF, albo Gen Z-EWF. Kolejną odsłonę wrestlingu totalnego, tylko jeszcze większą, szybszą i bardziej szaloną. A nie raporty, procedury, szkolenia, zarządzanie, sztuczna inteligencja i inne dziwne rzeczy dla starych ludzi. Ludzie chcą dobrego contentu. Chcą emocji. Chcą rzeczy, które będą oglądać, komentować i udostępniać.

Czesław Kowalski – A kto powiedział, że ja tego nie chcę? Dobry content nie powstaje znikąd. Potrzebuje zaplecza. Potrzebuje ludzi, którzy potrafią stworzyć historię, wypromować zawodników i wykorzystać nowe media. Mogę zbudować EWF, które będzie jednocześnie nowoczesne i profesjonalne. Możemy produkować materiały pod TikToka, YouTube czy każdą inną platformę, ale za tym wszystkim będzie stała federacja, która wie, dokąd zmierza. Nie chcę wybierać między widowiskiem a profesjonalizmem. Chcę mieć jedno i drugie.

Berenika Martinez – Wystarczy. Zebraliśmy się tu z jednego powodu. Oboje chcecie zostać komisarzem EWF.

Yuko Shiraishi – Ja? Właściwie to ja nie chcę.

Uśmiecha się szeroko, a Czesław natychmiast prostuje się na krześle.

Czesław Kowalski (niepewnie, ale z pewną nadzieją) Czyli… rezygnujesz?

Yuko Shiraishi (rozbawiona) Nie. Po prostu wolę zostać prezydentem EWF.

Czesław momentalnie nieruchomieje. Berenika patrzy na Yuko chłodno.

Berenika Martinez – To stanowisko jest zajęte.

Yuko Shiraishi – W porządku. W takim razie niech będzie... chcę być komisarzem.

Czesław opuszcza wzrok, wyraźnie rozczarowany, ale Berenika nie pozwala mu długo czekać.

Berenika Martinez – Oboje przedstawiliście przekonujące argumenty. To nie jest łatwa decyzja.

Czesław Kowalski – Rozumiem.

Berenika Martinez – Dlatego podjęłam ją po dokładnym rozważeniu. Nowym komisarzem EWF zostanie Yūko Shiraishi.

W tym ogłoszeniu nie było żadnego budowania napięcia. Żadnego zbędnego przeciągania. Córka Esmeraldy Martinez nawet nie chciała robić dramatycznych wstępów, długiej przemowy, analizy, nie chciała filmowo czy dramatycznie zawieszać głosu. Po prostu ogłosiła to, co chciała. Przez kilka sekund panuje cisza. Czesław patrzy na Berenikę, jakby nie był pewien, czy dobrze usłyszał. Yuko siedzi spokojnie i obserwuje go z lekkim, trudnym do odczytania uśmiechem.

Czesław Kowalski – Nie. Nie, chwileczkę. (Aż wstał z krzesła.) Ale właściwie to dlaczego? Przecież... Przecież ja od 2016 roku robiłem wszystko, żeby EWF wróciło. W styczniu 2017 roku, a miałem wtedy zaledwie piętnaście lat, jeździłem z moim ojcem Panem Józefem i wujem Janem Kowalskim po miastach, wsiach i miasteczkach. W deszczu, w śniegu, w upale. Zbierałem podpisy pod petycją o powrót EWF. W kolejnych latach organizowałem spotkania. Rozmawiałem z fanami. Robiłem wszystko, żeby ludzie nie zapomnieli o polskim wrestlingu. Żeby nie zapomnieli o EWF. Później przez lata próbowaliśmy wraz z wujem panią przekonać. Rok, po roku. Mnóstwo ciężkiej pracy. Raporty. Analizy. Prognozy. Dokumenty. Wszystko, co mogłem przygotować, to zrobiłem to. Starałem się przekonywać, że ta marka wciąż ma potencjał. To ja siedziałem nad tym wszystkim godzinami. Poparły mnie największe legendy polskiego wrestlingu, byli mistrzowie świata EWF. Podpisali listę poparcia. I teraz przychodzi ona. (Czesław wskazuje na Yuko, która nadal nic nie mówi. Yuko tylko uważnie mu się przygląda.) Przychodzi na gotowe, mówi kilka zdań o TikToku i dostaje stanowisko, o które ja walczyłem przez dziesięć lat. To nie jest fair. To jest bardzo nie fair.

Berenika Martinez – Z twojej perspektywy zapewne tak to wygląda. Ale moja perspektywa jest inna. Dla mnie EWF od 2016 roku było biznesem. Federacja była zamknięta, ponieważ tak było dla mnie korzystniej. Nie potrzebuję zewnętrznych analityków, żeby określali potencjał własnej marki. To, co mi przedstawiałeś, już wiedziałam. Twoje raporty nie były odkryciem. Były pracą drugorzędnego analityka, który próbował udowodnić korporacji coś, co korporacja wiedziała od dawna.

Bratanek Jana Kowalskiego przez chwilę milczy. Widać, że te słowa naprawdę go zabolały.

Czesław Kowalski – Naprawdę potrafi pani człowieka zranić. Mam nadzieję, że będzie pani przez to dzisiaj w nocy patrzeć w sufit i zastanawiać się, co pani zrobiła.

Berenika Martinez – W czasach, kiedy moje drony spadają na cywilów w Iranie i Zatoce Perskiej, kiedy junta w Mjanmie czy innej Birmie pacyfikuje ludność przy użyciu produktów mojej firmy, kiedy w Somalii i Sudanie inna część portfolio Aetherath Group spada na głowy żołnierzy, którzy nawet nie wiedzą, co ich zabiło, EWF jest ostatnim powodem, dla którego miałabym nie spać. Możesz być pewien, Czesławie, że śpię doskonale.

Czesław patrzy na nią z niedowierzaniem. Yuko w końcu wybucha cichym śmiechem i wstaje.

Yuko Shiraishi – Ja wam pokażę, jak będzie wyglądać EWF. Najpierw będzie Gen Z-EWF. Potem zrobię z niego coś więcej. EWF stanie się doświadczeniem całego pokolenia. Tak wielkim, że kiedyś nie będziemy mówić o nowym pokoleniu jako o Gen coś-tam. Będziemy mówić o Gen-EWF. Wymyślę wrestling na nowo.

Czesław stoi nieruchomo, z oczami niemal pełnymi łez. Yuko spogląda na niego, po czym odwraca się do Bereniki i unosi prawą rękę, wskazując palcem w górę w geście triumfu. Na jej twarzy nie ma jednak w tej chwili uśmiechu.


Tony Hogański (z radością) Tak jest! TikTok-EWF! Gen Z-EWF zatriumfuje!

Jan Kowalski (załamuje ręce) O nie... tylko nie to... (Lekko załamany.) Dlaczego? Dlaczego?

Tony Hogański – Bo nuda-EWF nie mogło wygrać z Gen Z-EWF. To proste.

Jan Kowalski – Ale to wszystko to była tylko tępa propaganda. To było wyreżyserowane by pogrążyć Czesława. Te fake newsy, te głupie plotki, te pomówienia, że on jest nudny. Tak naprawdę to Czesław miał wszystkie merytoryczne argumenty za sobą. To też przecież on przez te wszystkie lata starał się by EWF powróciło. Pisał listy, tworzył raporty, wizualizacje, prezentacje... i co? Tak mu się Berenika odpłaca?

Tony Hogański – Daj spokój. Yuko narysuje mu dyplom jako nagrodę pocieszenia skoro tak mu na tym zależy.

Jan Kowalski – To ta Yuko zbudowała tę fałszywą narrację, że Czesław jest nudny. On wcale nie był nudny. Był konkretny. Miał pomysł zupełnie nową jakość... a ona to wszystko zniekształciła, przepoczwarzyła, nakłamała. Jej farmy trolli rozpuściły na X i innych serwisach społecznościowych przekaz, że to nuda, że to nic takiego. Do tego dzisiaj wprowadził korekty do swojego programu. Widziałeś to, prawda?

Tony Hogański – Janku, to już koniec. Nie bądź hejterem.

Jan Kowalski – Zobaczysz, to się dobrze nie skończy. Jeszcze niedawno cieszyliśmy się na powrót EWF, ale dzisiejszy dzień jest dniem żałoby. Stare wróciło pod postacią sukkuba.

Tony Hogański – Wyłączcie mu mikrofon. (Szybko zmienia temat.) Może porozmawiajmy o main-evencie?

Jan Kowalski (zrezygnowany) Main-event jest taki, jaki każdy widzi.

Tony Hogański – To chyba ja muszę zrobić zagajenie, gdy Janek przeżywa porażkę Czesława. Nie lubię tego, ale co tam. Za chwilę zobaczymy wielki pojedynek o EWF Tag Team Championship. Bidam i Franko kontra Psycho i Hania. Na Krwawej Majówce to właśnie ta czwórka jako ostatnia odpadła w Battle Royalu, a sędzią będzie Vaclav. Przypominam, że Psycho jest EWF World Champem, a Hania główną pretendentką do EWF World Championship. Podsumowując to iście wybuchowa mieszanka. Prawda, Janku?

Jan Kowalski (nadal zrezygnowany) Tak...



EWF Tag Team Championship
Special Guest Referee: Vaclav

Bidam & Franko vs Hania & Psycho



Rozbrzmiewa Dead Or Alive – „You Spin Me Round (Like a Record)” i spod FeliXtronu wychodzą Bidam i Franko. Towarzyszy im kapela cygańska, która tylko przygrywa w rytm melodii. Bidam jak zawsze wygląda jak jakiś żul, a Franko jak to Franko, pełna powaga i koncentracja. W sumie to obaj są skupieni. W drodze na ring Rzeźnik podniósł rękę, co zgodnie z zapowiedzią Bidama spowodowało, że melodia akurat przyśpieszyła. Dwukrotni EWF Tag Team Champions chodzą na ring, przybijają sobie krótką piątkę, po czym Bidam niespodziewanie prosi Angelikę Kucharską o dwa mikrofony.

Bidam – Tylko kilka słów nim zaczniemy, ok?

Franko – Psycho zaczął dzisiejszą galę, ale nie oszukujmy się. Stare powiedzenie mówi, że nie ważne jest jak się zaczyn, ale jak się kończy. Kto jeszcze pamięta, co on sobie ględził na początku dzisiejszej Wrestlepaloozy? Jest tu ktoś taki?

Bidam – Może ty? (Wskazuje jakiegoś gościa w pierwszym rzędzie.) A może ty? (Tym razem jakaś dziewczyna, ale ona ma akurat transparent „Kocham Psycho".) No dobra, może Łódź nie jest najlepszym miejscem na takie interakcje z publicznością. (W tym momencie słychać głośne: Psycho! Psycho! Psycho!) Hahaha, czy to był samobój?

Franko – Spokojnie. Chodzi o to, że Psycho sobie coś tam gadał, może sensem, a może i nie. No, ale to było dawno. Teraz mamy już koniec gali i liczy się tylko to, co wydarzy się w main-evencie. Psycho może sobie być World Champem, Hania może być główną pretendentką, ale dzisiaj to nie ma znaczenia. Bo oni są zaledwie dwiema wielkimi indywidualnościami. My jesteśmy drużyną.

Bidam – Jesteśmy jednością. Od początku do końca. Jedna myśl, jeden cel, jeden wspólny rytm.

Franko – I właśnie dlatego dzisiaj wygramy. Psycho i Hania... Możecie mieć swoje ambicje, swoje zwycięstwa i swoje wielkie nazwiska, ale przeciwko nam będziecie musieli walczyć z czymś większym niż dwóch zawodników.

Bidam –  Z drużyną.

Franko – Z instytucją.

Bidam – Z Bidamem i Franko.

Franko – A siła tej drużyny dzisiaj was zgniecie.

Bidam i Franko oddają mikrofony Angelice Kucharskiej. W tym momencie rozbrzmiewa DANCE WITH THE DEAD – „Riot” i po piętnastu sekundach pojawia się Hania. Zielone i fioletowe lasery przecinają halę, ale Hania nie przeciąga wejścia. Idzie spokojnie, bez senatora Szakala, który być może drzemie w tej chwili w swoim gabinecie. Dupy też nie pokazała. Wchodzi na ring i ustawia się w narożniku swojej drużyny, choć trudno powiedzieć, żeby wyglądała na szczególnie zachwyconą tym układem.
Po chwili rozbrzmiewa Method Man & Redman – „I Will Not Lose”. Spod FeliXtronu wychodzi Psycho z EWF World Championship. Ten pas tak dobrze na nim leży, że jest chyba naturalnym przedłużeniem jego osoby. W masce, bez zbędnego show, wchodzi na ring. Publiczność go uwielbia, bo to jest jego miasto.
Na końcu pojawia się sędzia. Tym razem Vaclav przy dźwiękach From Today – „Demony” wychodzi normalnie spod FeliXtronu, co już samo w sobie jest pewnym wydarzeniem. Ma sędziowską koszulkę, a w rękach niesie zawieszone EWF Tag Team Titles. Pokazuje pasy publiczności i uśmiecha się przy tym pod nosem. Potem przekazuje pasy Angelice Kucharskiej.


Tony Hogański – Janku. Już ci lepiej?

Jan Kowalski – Tak. Muszę cię jednak zasmucić pewną ciekawostką statystyczną.

Tony Hogański – Jaką znowu?

Jan Kowalski – Vaclav przeszedł dziś do historii. Jest pierwszym wrestlerem w dziejach Extreme Wrestling Federation, a być może i całego polskiego wrestlingu, który w trakcie trwania jednej gali, wziął w jakiś sposób udział we wszystkich walkach. Mieliśmy dzisiaj pięć walk. W jednej Vaclav walczył, a w czterech sędziował.

Tony Hogański – Uczynił historię polskiego wrestlingu swoją szmatą. Brzydzę się tym. Chyba pójdę po tej gali pić razem z Psycho by to odreagować. Będzie jak za dawnych czasów.

Napięcie rośnie. Cała Łódź chyba za chwilę eksploduje. Co za emocje! Wszyscy zawodnicy są już na ringu. Sędzia Vaclav także. Co wydarzy się niedługo? Zaczynają Bidam i Hania. Bidam nie rzuca się od razu. Krąży, wyciąga rękę do zwarcia, Hania nie daje się złapać. Trafia szybkim Low Dropkickiem w nogę, potem drugim w udo. Bidam cofa się, ale przy trzeciej próbie łapie ją za kostkę. Hania natychmiast obraca się i trafia Enzuigiri w bok głowy. Bidam pada na jedno kolano. Hania odbija się od lin i dokłada Dropkick, ale Bidam wytrzymuje i przepycha ją do swojego narożnika. Zmiana! Franko wchodzi powoli, a Hania od razu wymyka się pod jego ręką i robi zmianę z Psycho. EWF World Champion wchodzi do ringu i od razu pokazuje Hani gestem, żeby się odsunęła. Bardzo drużynowo. Aż miło się wszystkim zrobiło na sercu. Psycho i Franko idą w zwarcie. Rzeźnik ma przewagę masy, ale Psycho jest szybszy. Kopnięcie w udo, drugie kopnięcie, potem szybki punch w szczękę. Franko przyjmuje to bez wielkiego wzruszenia i odpowiada jednym mocnym Punchem, po którym Psycho cofa się do lin. Psycho odbija się i próbuje Springboard Huracanrany, ale Franko łapie go w locie i zamienia to w brutalny Powerbomb! Pin.....1......2..... Psycho wybija! Franko od razu przechodzi do Headlocku i dociska go do maty. Psycho próbuje wstać, uderza łokciem w żebra, wypycha Butchera na liny i trafia Neckbreakerem. Zmiana z Hanią? Psycho patrzy na narożnik, ale nie zmienia. Zamiast tego podnosi Franko i próbuje Fuzzy Joint [Twist of Fate], jednak Rzeźnik odpycha go i robi zmianę z aktorem serialowym. Bidam wpada z Running European Uppercutem. Psycho cofa się do narożnika, a Bidam dokłada Jumping Kneelift. Wrzuca go na liny, próbuje Jawbreaker Lariatu, ale Psycho schyla się i odpowiada Slingshot Backflip Splashem po odbiciu od lin. Trafia czysto. Pin.....1......2..... Bidam wybija! Pod FeliXtronem jego kapela cygańska zagrała aż z radości. Tymczasem Psycho wreszcie robi zmianę, ale bardziej klepie Hanię w ramię niż normalnie ją taguje. Hania wchodzi i od razu idzie w tempo. Dobrze, że nie klepnął w dupę, bo by go chyba zabiła. Running Knee Strike w siedzącego Bidama, potem szybki Magistral Cradle. Pin.....1......2..... Bidam wybija! Hania nie próbuje go podnosić na siłę. Atakuje nogę, kopie w kolano, odskakuje, potem dokłada Step-up Enzuigiri. Bidam zatacza się, ale łapie ją przy próbie Hurricanrany i wykonuje Inverted Backbreaker. Zmiana z Franko!

Jan Kowalski – Franko i Bidam także mogą przejść dzisiaj do historii EWF.

Tony Hogański – Wreszcie coś pozytywnego. To dobre chłopaki, nic do nich nie mam.

Jan Kowalski – Jeszcze nigdy w historii EWF nie było tag-teamu, który zdobyłby wspólnie EWF Tag Team Championship trzykrotnie. Dwa razy mistrzami byli Bubba i Claw, a także własnie Bidam wraz z Franko. To w zasadzie byłoby tyle.

Tony Hogański – Ciekawe. Chociaż kogo to będzie obchodzić w epoce Gen Z-EWF? Yuko wyzeruje wszystko.

Jan Kowalski – Nawet tak nie mów. Z innych statystyk drużynowego mistrza. Indywidualnym rekordzistą jest John Hangman, który pięciokrotnie był EWF Tag Team Champem, zaraz za nim Tanatos i Szakal z czterema mistrzostwami.

Tony Hogański – Jak mistrz Szakal powróci na ring, to wyrówna ten rekord.

Franko wchodzi na ring. Rzeźnik nie próbuje efektów. Podnosi ją, wrzuca w narożnik i trafia barkiem w brzuch. Raz, drugi, trzeci. Vaclav odlicza, Franko puszcza przy czterech. Hania łapie powietrze, a Franko próbuje Side Slamu, ale ona zsuwa się za plecy i kopie go w kolano. Franko przyklęka. Hania trafia Roundhouse Kickiem w bok głowy, ale nie kładzie go całkiem. Próbuje niespodziewanie Death Kiss, lecz Franko jest za wysoko i za ciężko stoi. Hania więc robi to mądrzej: Low Dropkick w kolano, Franko pada niżej, ona łapie za głowę, ale zanim przejdzie do akcji, Bidam wchodzi między liny i rozprasza ją na sekundę. Vaclav od razu odsyła Bidama do narożnika. Ta sekunda wystarcza. Franko łapie Hanię i wykonuje mocny Powerslam. Pin.....1......2..... Hania wybija! Butcher ciągnie ją do swojego narożnika, ale Hania walczy łokciami. Trafia raz, drugi, potem kopie w kolano i czołga się do Psycho. Psycho stoi z ręką wyciągniętą, ale jakby z łaską. Zmiana! EWF World Champion wchodzi i od razu próbuje przyspieszyć. Dropkick w Franko, kolejny Dropkick, potem kopnięcie w brzuch i Psycholity? Nie, Franko blokuje Evenflow DDT, podnosi Psycho i wykonuje German Suplex! Psycho ląduje na karku. Franko nie przypina, tylko robi zmianę z Bidamem. Franciszek Nowak wchodzi, Franko trzyma aktualnego EWF World Champa przez sekundę w miejscu, a Bidam trafia Running European Uppercutem. Pin.....1......2..... Psycho wybija! Bidam pracuje prosto. Headlock Driver, potem Modified Camel Clutch. Psycho próbuje wstać, Hania chce wejść, ale Psycho krzyczy do niej, żeby została w narożniku. No to zostaje. Vaclav pilnuje wszystkiego bez kombinowania. Psycho w końcu łapie linę. Bidam puszcza, podnosi go i próbuje jednego ze swoich kończących ciosów, czyli Seonggol [Hangman's Facebuster], ale Psycho odpycha go na liny. Bidam wraca, a Psycho trafia go Fuzzy Joint [Twist of Fate]!!! (Publiczność uwielbia takie akcje i słychać przemieszane: Psycho! Psycho! Psycho! wraz z: EWF! EWF! EWF! EWF! EWF!) Tym razem udało się. Obaj leżą. Psycho mógłby zrobić zmianę z Hanią, która wyciąga rękę. Nie robi tego. Czołga się do Bidama, przypina sam. Pin.....1......2..... Bidam wybija!

Jan Kowalski –
Problemem Psycho i Hani jest nie tylko fakt, że nie są zgrani, ale to, że Psycho chyba gra tylko na siebie.

Tony Hogański – Jak w „Jeden z dziesięciu"?

Jan Kowalski – Nie, nie o to mi chodziło. On chyba nie chce z Hanią za bardzo współpracować. Nawet ją lekceważy.

Tony Hogański – Nie powinno się lekceważyć wnuczki mistrza Szakala. Powiem mu o tym dziś wieczorem.

Psycho podnosi Bidama i chce Trip 2 Canabvalley, ale Bidam zsuwa się za plecy i odpowiada Release Dragon Suplexem! Obaj są poobijani. Bidam czołga się do swojego rzeźnickiego druha, a Psycho do senatorskiej wnuczki. Tym razem musi ją wpuścić, bo nie ma wyboru. Podwójna zmiana! Hania wpada pierwsza, trafia Franko Dropkickiem w kolano. Franko przyklęka. Hania dokłada Corner Enzuigiri, potem odbija się od lin i trafia Running Knee Strike. Rzeźnik chwieje się, ale nadal stoi. Hania próbuje Satellite DDT, wykorzystując jego pochylenie, i tym razem udaje się! Franko pada na matę. Pin.....1......2..... Franko wybija! Hania nie traci czasu. Wchodzi na drugą linę i chce Missile Dropkick, ale Franko odsuwa się w ostatniej chwili. Hania uderza o matę. Rzeźnik łapie ją, podnosi i wykonuje Cutter znikąd! Pin.....1......2..... Psycho przerywa liczenie! (Słychać głośne: Psycho! Psycho! Psycho!) Bidam od razu wpada do ringu i rzuca się na Psycho. Obaj wypadają przez środkową linę poza ring, gdzie zaczyna się krótka bijatyka przy barierkach. Psycho trafia Bidama łokciem, Bidam odpowiada European Uppercutem i wrzuca mistrza barkiem w apron. Vaclav wychyla się przez liny i każe im wracać, ale nie robi z tego cyrku. W ringu Franko podnosi Hanię. Chce Death Valley Drivera. Hania szarpie się, zsuwa za plecy i trafia Low Dropkickiem w kolano. Franko pada na jedno kolano. Hania łapie go za głowę. Death Kiss! Swinging Reverse STO trafia! Pin.....1......2..... Bidam w ostatniej chwili wyciąga Franko za nogę! Vaclav od razu ostrzega Bidama, ale wszystko jest jeszcze w granicach tag teamowej normy. Psycho wraca do narożnika oburzony, Hania patrzy na niego, jakby oczekiwała pomocy, a nie pouczeń. Psycho coś do niej mówi i uderza się w pas EWF World Championship leżący przy stoliku, jakby przypominał, kto tu jest gwiazdą. Hania nie odpowiada. Franko doczołguje się do Bidama. Zmiana! Bidam wchodzi, Hania próbuje szybko zrobić zmianę z Psycho, ale Psycho przez moment cofa rękę, jakby chciał ją ukarać za to, że nie skończyła walki. To trwa tylko sekundę, ale wystarczy. Siergiejewicz Nowosibirski łapie Hanię od tyłu i wykonuje Seonggol [Hangman's Facebuster]! Pin.....1......2..... Hania wybija!

Tony Hogański – Brawo! Brawo! Widzę tu krew mistrza Szakala! Ta zadziorność! Ten łysy temperament. Tylko z włosami oczywiście.

Jan Kowalski – Hania jest bardzo utalentowana. Nie bez powodu jest główną pretendentką do EWF World Championship.

Tony Hogański – Właśnie. Franko i Bidam mogą się schować.

Dopiero teraz Psycho wchodzi bez zmiany i kopie Bidama w plecy. Vaclav natychmiast go odsyła, ale mistrz pyskuje i traci kolejne sekundy. Hania czołga się do niego, w końcu robi zmianę. Psycho wpada na ring i zaczyna obijać Nowosibirskiego. Kopnięcie w brzuch, łokieć, Neckbreaker. Pin.....1......2..... Bidam wybija! Psycho podnosi go i próbuje Psycholity, ale Bidam blokuje, odpycha go w stronę narożnika. Hania stoi na apronie. Psycho hamuje tuż przed nią, ale odwraca się i zaczyna krzyczeć, że ma zejść mu z drogi. Hania nie zdąża nawet odpowiedzieć, bo Bidam wpada z Dropkickiem. Psycho robi unik. Dropkick trafia Hanię! Wnuczka Szakala spada z apronu na posadzkę. Psycho widzi to i zamiast natychmiast wrócić do walki, zaczyna znowu mieć pretensje. Odwraca się do Bidama, ale ten już jest przy nim. Jawbreaker Lariat! Psycho pada na matę. Bidam czołga się do Franko. Zmiana! Rzeźnik wchodzi ciężko, ale zdecydowanie. Podnosi Psycho i wrzuca go w narożnik. Corner Powerbomb! Psycho odbija się od narożnika i pada na matę. Franko nie przypina od razu, bo widzi Bidama wracającego na apron. Chwila porozumienia. Bidam robi zmianę na ślepo, klepiąc Franko w plecy, ale Psycho tego nie widzi. Franko podnosi mistrza pod Death Valley Driver. Psycho zsuwa się za plecy i popycha Franko na liny, chcąc złapać go pod Psycholity przy powrocie. Tylko że legalnym zawodnikiem jest już Bidam. Psycho schyla się po Franko, a Bidam wpada od boku z Seorabeol-1 [Rope Hung Cutter], wykorzystując odbicie mistrza przy linach! Psycho zatacza się prosto pod Franko, który łapie go bez czekania i wykonuje Death Valley Driver! Nowosibirski natychmiast wyskakuje z ringu, a Franko, choć formalnie nie jest legalnym zawodnikiem, turla Psycho w stronę środka. Vaclav pokazuje, że to Bidamczyk powinien walczyć. Bidam wraca na ring, ale zamiast przypiąć sam, klepie Franko w plecy jeszcze raz. Zmiana! Teraz Franko zupełnie na legalu wchodzi do akcji, kładzie się na Psycho i dociska barki całym ciężarem. Pin.....1......2......3! (Zwycięzcami i nowymi EWF Tag Team Champami są: Bidam i Franko!)

Jan Kowalski – Koniec proszę państwa. Co o tym sądzisz Tony?

Tony Hogański – No cóż. Nie ma tu większej filozofii. W wykonaniu Franko i Bidama zobaczyliśmy tag-teamowe zgranie, którego Psycho i Hania przez całą walkę nie mieli ani przez sekundę. Trochę szkoda.

Jan Kowalski – Otrzymaliśmy też właśnie pozytywną wiadomość. Lech Grudziński czuje się dobrze, a jego życiu nic nie zagraża. Antoni Bryndza towarzyszył mu cały czas.

Vaclav profesjonalnie rozkazał uderzyć w gong. Franko podnosi się powoli, Bidam wchodzi do ringu i obaj przybijają sobie piątkę. Kapela cygańska krąży wokół ringu i gra skoczne melodie, chociaż przede wszystkim stara się zagrać ich theme. Wróg Ludu podnosi im ręce, nadal uczciwie, bez żadnych numerów. Hania siedzi przy barierkach, trzymając się za bark po upadku z apronu. Psycho leży na macie. Bidam i Franko jeszcze przez chwilę świętują sami ze sobą, po czym opuszczają ring, zadowoleni z dobrze wykonanej roboty. Tuż za nimi podążają cygańscy muzykanci. Na ringu zostają Psycho i Hania. Hania wraca między liny. Psycho podnosi się przy linach i od razu zaczyna mieć do niej pretensje. Pokazuje na apron, na miejsce, gdzie spadła, potem na siebie i na pas. Hania odpowiada coś krótko, bez krzyku. EWF World Champion podchodzi bliżej. Prawie dochodzi do szarpaniny, ale wtedy za plecami Psycho pojawia się Vaclav. W rękach trzyma EWF World Championship. Psycho odwraca się za późno. Vaclav uderza go pasem prosto w głowę! Mistrz pada bezwładnie na matę.

Tony Hogański – Wiedziałem, że on coś wykombinuje! Co za obrzydliwa bestia!

Publiczność wybucha wściekłością. Vaclav nie zostaje na ringu ani sekundy dłużej, bo publiczność zaczyna rzucać w jego kierunku jakieś kubki, puste opakowania i takie tam. Szybko rzuca pas obok Psycho, wychodzi z ringu, przechodzi przez barierki i opuszcza arenę przez trybuny. To jednak nie było takie proste jak to sobie zaplanował. Niespodziewanie wśród fanów wyrasta Yoshihito Nabeshima z kijem kendo w ręku. Wróg Ludu absolutnie nie miał nawet momentu by zareagować. Nabeshima przypierdala mu kijem kendo prosto między oczy, tak że aż krew się polała! Publiczność wybucha niesamowitą radością!! (EWF! EWF! EWF! EWF!)

Tony Hogański – Brawo! Ktoś wreszcie ukrócił szaleństwa Vaclava!

Nabeshima zostawia znokautowanego Vaclava. Natomiast Hania zostaje sama na ringu nad nieprzytomnym Psycho. Patrzy na niego, potem na EWF World Championship. Schyla się, podnosi pas i przez chwilę przygląda mu się w ciszy. Po chwili odkłada z należytym szacunkiem mistrzowski tytuł na matę obok Psycho i opuszcza ring. Idzie w stronę FeliXtronu bez oglądania się za siebie. Na ringu zostaje tylko nieprzytomny EWF World Champion i pas mistrzowski.

Jan Kowalski – To chyba tyle na dzisiaj. Co to była za gala!

Tony Hogański – Poznaliśmy nowego komisarza EWF. Poznaliśmy nowych EWF Tag Team Champów.

Jan Kowalski – Kłaniamy się nisko! Z Łodzi żegnają państwa... Tony Hogański....

Tony Hogański – ... i Jan Kowalski!

Jan Kowalski – Oglądajcie następną Wrestlepaloozę!

Tony Hogański – Epoka Gen Z-EWF oficjalnie się rozpoczęła!
















Koniec transmisji



EWF Corporation 2026



Podobała Ci się gala? Nie cierpisz jej? Najlepiej będzie jak skomentujesz ją na FORUM.

Powrót na stronę główną

Kolejny odcinek z cyklu - wydarzyło się po zakończeniu gali! Dziś tylko jeden odcinek! No i cóż tam się wydarzyło?

W zasadzie jest to oszustwo. Zaprezentowana sytuacja wcale nie wydarzyła się po zakończeniu gali. Ona działa się w trakcie main-eventu, ale walka była oczywiście od niej ważniejsza. Stąd technicznie rzecz biorąc to emisja tej sceny nastąpiła dopiero po zakończeniu gali. Czy to jednak ważne? Znajdujemy się nadal w gabinecie prezydenta Extreme Wrestling Federation. Yuko Shiraishi nadal trzyma w górze rękę i wyciągnięty palec wskazujący w geście triumfu. Czesław ma niemal łzy w oczach. Yuko zmienia pozę, opuszcza rękę i przez chwilę przygląda się smutnemu Czesławowi. Po chwili odwraca się w stronę Bereniki.

Yuko Shiraishi – Chcę wprowadzić projekt Grabarz w życie.

Berenika kiwa głową, a Yuko wysyła chyba jakiegoś szybkiego smsa na swoim telefonie. Już po chwili rozlega się pukanie do drzwi. Sasza Dybicz podchodzi, otwiera je i do gabinetu wchodzi Ponury Grabarz. Dawny szef ochrony GRU nadal robi ogromne wrażenie. Ma 213 centymetrów wzrostu, ponad sto kilogramów wagi, potężnie umięśnioną sylwetkę (kiedyś nie był taki napompowany), jest ogolony na łyso, a jego twarz zdobi długa broda. Ubrany jest w opiętą, kolorową markową koszulę.

Yuko Shiraishi – W momencie, kiedy Czesiek wymyślał jakiegoś bzdurnego GRABARZA-AI, ja sprowadziłam prawdziwego Ponurego Grabarza. Takiego jak za dawnych lat. I to on pokieruje bezpieczeństwem EWF.

Ponury Grabarz – Jestem tutaj, żeby szerzyć toksyczną męskość oraz chronić EWF i Yūko przed wrogami.

Prezydent EWF spogląda na Grabarza z lekkim uśmiechem.

Berenika Martinez – Moja matka, Esmeralda, zawsze cię ceniła. Dobrze się kiedyś przysłużyłeś EWF. Z radością witam cię z powrotem.

Ponury Grabarz milcząco kiwa głową. Berenika zwraca się do Yuko.

Berenika Martinez – Stanowiska komisarza i szefa GRU mamy zatem obsadzone. W przeszłości każda osoba kierująca EWF miała z reguły kogoś do pomocy. Asystenta czy asystentkę. Esmeralda miała na przykład Dagmarę Zielińską. Tak będzie również tym razem. Podejrzewam, że chciałabyś wybrać Celię Castro. (Yuko chce coś powiedzieć, ale Berenika nie daje jej dość do głosu.) Nie zgadzam się. Ktokolwiek nosi nazwisko Castro, jest potencjalnym zagrożeniem. Spiski, przewroty, próby przejęcia władzy. Znam tę rodzinę.

Yuko Shiraishi (parsknęła śmiechem) Celia? Ona nie jest zainteresowana takimi rzeczami.

Komisarz EWF podchodzi następnie do nadal wyraźnie roztrzęsionego Czesława. Przez chwilę patrzy mu prosto w oczy.

Yuko Shiraishi – Czesławie, kochasz mnie?

Syn Pana Józefa patrzy na nią z kompletnym niezrozumieniem.

Czesław Kowalski – Słucham?

Yuko uśmiecha się niewinnie.

Yuko Shiraishi – Czy kochasz EWF?

Mistrz PowerPointa przez chwilę milczy. Jego głos jest już znacznie spokojniejszy, choć nadal wyraźnie przeżywa decyzję Bereniki.

Czesław Kowalski – Tak. Wychowałem się w EWF. Kocham EWF. Dlatego właśnie tak bardzo mnie to wszystko zabolało.

Yuko Shiraishi – Skoro kochasz EWF, musisz kochać również mnie. Teraz ja i EWF jesteśmy jednym.

Czesław przygląda jej się z miną szczeniaczka.

Yuko Shiraishi – Zostaniesz moim asystentem.

Czesław Kowalski – Tak.

Yuko odwraca się w stronę Bereniki. Na jej twarzy pojawia się szeroki uśmiech.

Yuko Shiraishi – Przebuduję EWF na swój obraz i podobieństwo. Nie będziesz zawiedziona, siostro. A nawet więcej. Pomogę ci spełnić twoje marzenia. Jakie masz marzenia, Bereniko?

Berenika Martinez – Broń atomowa. (Wybucha dziwnym śmiechem.) Żartuję oczywiście.

Ale czy na pewno?
Na tym koniec.

Ostateczny koniec transmisji!