Powrót na stronę główną

Wrestlepalooza


26 lipca 2026 roku
Łódź
kilkadziesiąt minut po zakończeniu gali


Znajdujemy się tam, gdzie zakończyliśmy Wrestlepaloozę CXXX. To nadal ten sam dzień - 26 lipca 2026 roku. To nadal to samo miasto - Łódź. Transmisja gali oficjalnie się zakończyła, ale życie w niej nie zamiera od razu. Wprawdzie większość kibiców opuściła już arenę, ale na korytarzach nadal można spotkać członków ekip technicznych, ludzi z obsługi czy ochroniarzy-funckjonariuszy GRU. Wśród tego całego zamieszania pojawia się Yuko Shiraishi. Nadal ma na sobie białą koszulę wpuszczoną w czarne jeansy z wysokim stanem. W ręku trzyma telefon, w uszach ma słuchawki. Idzie sama, całkowicie pochłonięta muzyką, co kilka kroków wykonując drobny taneczny ruch. Czasem z jakiegoś powodu przerzuci sobie muzykę na telefon i wtedy słychać rytmiczne dźwięki przeboju „唱 (Show)” w wykonaniu japońskiej piosenkarki Ado. Yuko nuci pod nosem, po chwili zaczyna śpiewać nieco głośniej, kompletnie nie przejmując się tym, czy ktoś ją słyszy.

Yuko Shiraishi – Ratata...! Ready for my show!

Obraca się wokół własnej osi i idzie dalej. Kamera przez chwilę jedzie przed nią, pokazując jej rozbawioną twarz, po czym cofa się i pozwala jej wejść głębiej w pustoszejący korytarz. Wreszcie Yuko dociera do parkingu. Zatrzymuje się. Rozgląda się. Najpierw patrzy w lewo. Potem w prawo. Jeszcze raz w lewo.

Yuko Shiraishi – Hmm…

Dopiero teraz dociera do niej, że czegoś brakuje.

Yuko Shiraishi – Moja bluza. Trochę zimno się zrobiło. Gdzie ja ją zostawiłam?

Przeszukuje wzrokiem parking.

Yuko Shiraishi – Czapka. Miałam taką fajną czapkę. (Smutno jej się zrobiło.) Spersonalizowaną nawet.

Po chwili jej twarz przybiera jeszcze bardziej skonsternowany wyraz.

Yuko Shiraishi – I rower.

Podchodzi kilka kroków dalej. W miejscu, gdzie spodziewała się zobaczyć swój rower, stoi elegancka, czarna elektryczna hulajnoga. Na jej kierownicy zawieszona jest biała kartka. Yuko zdejmuje słuchawki i podchodzi bliżej. Na kartce widnieje napis: „Gratulacje!
Berenika”. Yuko przez chwilę patrzy na kartkę, po czym uśmiecha się szeroko. Przesuwa dłonią po kierownicy, ogląda hulajnogę z ogromnym zainteresowaniem, po czym nagle prostuje się.

Yuko Shiraishi – Uwielbiam jeździć!

Wskakuje na hulajnogę.
Po sekundzie rusza.
Najpierw spokojnie.
Potem szybciej.
Jeszcze szybciej.

Parking, który jeszcze przed chwilą wydawał się ogromny i pusty, nagle staje się dla Shiraishi-san torem wyścigowym. Z początku jeździ po hali garażowej z pełnym skupieniem i powagą. Komisarz EWF przemyka między zaparkowanymi samochodami, zatacza szeroki łuk i wraca na główną aleję. Wcześniejsza powaga już ustąpiła miejsca radości, bo teraz Yuko śmieje się sama do siebie.

Yuko Shiraishi – Woohoo!

Jedną ręką prowadzi hulajnogę, drugą rozkłada szeroko. Może to nawet trochę takie ruchy w stylu łyżwiarstwa figurowego, o którym na ostatniej gali wspominał Tony Hogański. Czasem podnosi też nogę wysoko w górę, rozpędzając się co raz szybciej. Jej długie włosy poruszają się na wietrze. Na jej twarzy jest tylko czysta, prawie dziecięca radość z tego, że coś jedzie szybko.

Yuko Shiraishi – うわぁ、速い!私、めちゃくちゃ速い! / Uwaa, hayai! Watashi, mechakucha hayai!

Kamera odjeżdża wysoko nad parking. Yuko jest niewielką postacią przecinającą geometryczny układ samochodów i betonowych alejek. Po chwili gwałtownie skręca w boczny przejazd.

W tym momencie perspektywa się zmienia, nie oglądamy już widoku z góry. Kamera przenosi nas płynnym przejściem w inne miejsce parkingu. Widzimy Psycho, który właśnie wychodzi z bocznego korytarza. EWF World title dumnie spoczywa na jego ramieniu. Jest wyraźnie zmęczony po walce, ale to nie wszystko. Wygląda też na ostro wkurwionego, negatywna energia wręcz buzuje z niego. Zatrzymuje się na chwilę, jakby chciał zebrać myśli.

W tym samym momencie z drugiej części parkingu wyłania się Yuko. Jedzie zdecydowanie za szybko. Kamera przez moment pokazuje ją z przodu. Yuko ma szeroki uśmiech, jedną rękę na kierownicy, drugą uniesioną w powietrzu.

Yuko Shiraishi – Wooo!

Dopiero po chwili zauważa Psycho.

Yuko Shiraishi – Ojej!

Naciska hamulec. Tylne koło hulajnogi gwałtownie zarzuca. Yuko próbuje skontrować kierownicę, ale jest już za późno. Hulajnoga z impetem uderza w Psycho. Psycho zostaje trafiony w bok i upada z wielkim hukiem i łoskotem na posadzkę. Pas mistrzowski spada z jego ramienia na beton. Yuko również traci równowagę. W ostatniej chwili zeskakuje z hulajnogi, która przewraca się i sunie po posadzce. W momencie zeskoku zahaczyła ramieniem o jakiś element hulajnogi i jej biała koszula lekko się rozdarła na ramieniu. Yuko upada na kolana i podpiera się ręką. Wtedy też wypada jej telefon, ale na szczęście dla niej stało się to w ostatnim momencie i obyło się bez zniszczeń. Doszło natomiast do lekkiego uszkodzenia innego mienia, bo dżinsy na kolanach ma trochę rozdarte, widać przez moment zadrapania na jej bladej skórze. Nawet słuchawki wypadły jej z uszu. Przez chwilę panuje absolutna cisza. Komisarz EWF podnosi głowę.

Yuko Shiraishi – Ała...

Spogląda na Psycho. To on przyjął na siebie część impetu uderzenia hulajnogi.

Yuko Shiraishi – Przepraszam.

Psycho przeklinając podnosi się. Trochę oberwał, a może nawet bardziej niż trochę? Rogata maska zasłania jego twarz, więc nie widzimy grymasów bólu lub wściekłości. Kto wie, może takie uderzenie mogłoby go nawet zabić. Byłby to ciekawy sposób na zakończenie kariery jednego z najważniejszych zawodników w historii polskiego wrestlingu. Śmierć EWF World Champa w wyniku zderzenia z hulajnogą? Może w alternatywnej rzeczywistości do tego doszło, ale nie tutaj. Przynajmniej nie tym razem. Tutaj Psycho żyje, ale jest wyraźnie zdenerwowany, a do tego chyba całkiem mocno poobijany po spotkaniu z elektrycznym środkiem lokomocji, więc emocje wręcz w nim buzują. Przed zderzeniem z hulajnogą wyglądał już na wściekłego, a teraz ciśnienie chyba skoczyło mu jeszcze bardziej. Psycho spogląda na leżący na ziemi pas. Podnosi go. Dopiero wtedy odwraca się do Yuko.

Psycho – Ty chyba nie wiesz, co właśnie zrobiłaś.

Komisarz EWF wstaje i otrzepuje dłonie. Trochę syknęła z bólu, bo na jednej z rąk pojawiło się zadrapanie. Widzi też, że rozdarła sobie lekko rękaw koszuli. Spogląda na Białego z autentycznym zakłopotaniem.

Yuko Shiraishi – Naprawdę nie chciałam.

Psycho – Nie chciałaś? (Jego głos staje się coraz bardziej napięty.) Wjechałaś kurwa we mnie z pełną prędkością!

Japonka zerka na hulajnogę.

Yuko Shiraishi – Trochę za szybko jechałam.

Psycho (robiąc krok w jej stronę) Trochę? Tylko trochę? Wiesz w kogo wjechałaś? Wiesz kim ja jestem? Co ja znaczę dla tej federacji? Popatrz. (Unosi pas mistrzowski.) To jest EWF World Championship. Walczyłem o niego. Cierpiałem i krwawiłem za niego. Nie jeden raz, a wiele razy. Dlatego jestem dwukrotnym i obecnym EWF World Champem. Dziś też dałem z siebie wszystko, byłem najlepszy... pomimo tego niesprawiedliwego, oszukańczego wyniku! A ty pięć minut później urządzasz sobie wyścigi po parkingu i wpierdalasz się prosto we mnie i w EWF World title?!

Yuko Shiraishi (spogląda zakłopotana na EWF World title) Pas też mogę przeprosić.

Psycho – Kpisz sobie ze mnie? Nie chodzi o przeprosiny!

Jego krzyk odbija się od betonowych ścian parkingu. Yuko aż lekko się wzdryga. EWF World Champion podchodzi bliżej. Przypadkowo (albo i nie) nadepnął i zniszczył jeden z AirPodów Yuko.

Psycho – Chodzi o to, że najwyraźniej nie masz pojęcia, gdzie jesteś i z kim masz do czynienia. Chcesz się przekonać dlaczego nazywają mnie Białym Diabłem?

Japonka próbuje rozładować sytuację swoim zwyczajowym, trochę niewinnym uśmiechem. Unosi palec wskazujący, jakby właśnie wpadła na świetny pomysł.

Yuko Shiraishi – To może...

Nie kończy, bo Psycho chwyta ją mocno za ramię.

Psycho – Jestem EWF World Champem.

Nowo mianowana komisarz momentalnie przestaje się uśmiechać. Patrzy najpierw na jego rękę, potem prosto w jego skryte za maską oczy.

Yuko Shiraishi – 痛い… / Itai…

Psycho puszcza jej ramię, bo przecież nie będzie jej bić. Yuko cofa się o krok. Jeszcze jeden. I nagle odwraca się i zaczyna uciekać.

Yuko biegnie przez parking.
Psycho rusza za nią.
Kamera rusza za nimi.

Komisarz EWF biegnie przed siebie, oglądając się przez ramię. Jej oddech staje się coraz szybszy. Słychać tylko stukot jej butów a beton. W sumie może to nie stukot, a jakiś kwik, bo Yuko nosi się dziś na sportowo i założyła jakieś produkty marki Nike. Słyszymy też dźwięk kroków Psycho. Kamera teraz pokazuje ich z góry. Yuko przecina parking między stojącymi samochodami, skręca gwałtownie i znika za filarem. EWF World Champion jest tuż za nią, ale dziewczyna jest całkiem szybka.

Psycho – Zaczekaj!

Yuko nie odpowiada. Przyspiesza. Wypada przez wyjście z parkingu prosto na ulicę, gdzie znajduje się zewnętrzny parking. Chyba niedawno musiał padać jakiś lekki, letni deszcz, bo gdzieniegdzie widać kałuże. Hamulce jakiegoś samochodu zapiszczały gdzieś w oddali. Yuko zatrzymuje się gwałtownie i rozgląda, próbując złapać oddech. Przed nią stoi Ponury Grabarz. Ogromna sylwetka zasłania część światła. Łysa głowa, długa broda, kolorowa koszula i spokojne spojrzenie. Yuko zatrzymuje się przed nim, ciężko oddychając. Opiera dłonie na kolanach i spogląda w górę.

Yuko Shiraishi – 助けて… /
Tasukete…

Grabarz patrzy na nią, a następnie przenosi wzrok ponad jej ramieniem. Psycho wychodzi z budynku. Zatrzymuje się kilka metrów od nich. Pas EWF World Championship nadal ma przewieszony przez ramię.

Psycho – To ty? Nie wtrącaj się.

Szef GRU robi jeden krok do przodu. Tym sposobem komisarz znajduje się teraz za nim.

Ponury Grabarz – To niemożliwe.

Psycho – To nie twoja sprawa.

Ponury Grabarz – To właśnie jest moja sprawa. Moim zadaniem jest ochrona EWF. A Yūko to EWF. W tej chwili EWF i Yūko to jedno.

Yuko stoi za nim, wciąż próbując uspokoić oddech. Jej rozczochrane włosy opadają na twarz. Zerka zza ramienia Grabarza na Psycho. Psycho patrzy na nią przez chwilę.

Psycho – Ja pluję na takie EWF.

Ponury Grabarz – Cokolwiek chciałeś jej zrobić - nie uda ci się. Będziesz musiał najpierw przejść przeze mnie.

Przez kilka sekund obaj stoją naprzeciwko siebie. Yuko spogląda na Psycho, potem na Grabarza. Jej oddech powoli się uspokaja. Nagle robi krok do tyłu. Jeszcze jeden. I powoli wycofuje się. Kamera pozostaje na Psycho. Dopiero po chwili słychać oddalające się kroki Yuko. Psycho odwraca głowę w stronę, w którą uciekła.

Psycho – Za kogo ty się uważasz? Przecież ty niczego w życiu nie wygrałeś.
(Zaczyna się śmiać.) Jesteś tylko wielki i miałeś szczęście, że udało cię zostać szefem ochrony. Masz pewnie kurwa rentę inwalidzką, bo na ochroniarzy tylko takich przyjmują. Zejdź mi z drogi. Nic jej nie zrobię. Tylko wyjaśnię z nią kilka spraw. Ustalimy sobie hierarchię.

Ponury Grabarz – Przekonajmy się.

Kamera powoli odjeżdża, zostawiając obu mężczyzn naprzeciwko siebie, podczas gdy gdzieś w oddali słychać coraz cichszy oddech uciekającej Yuko.


Przenosimy się do innej części miasta, być może kilka ulic dalej, ale kto by się tam znał na topografii. Kamera zagląda do wnętrza przestronnego Bentleya Bentayga EWB. Widzieliśmy to auto na poprzedniej Wrestlepaloozie. Samochód stoi przy krawężniku z włączonym silnikiem. W środku panuje półmrok, a jedynym źródłem światła jest duży ekran zamontowany między przednimi fotelami. Na nim, z lekkim opóźnieniem, widać wydarzenia z parkingu i ulicy: Yuko, Ponurego Grabarza i Psycho. Berenika Martinez siedzi nieruchomo, obserwując wszystko z uwagą. Jej twarz pozostaje spokojna, ale w oczach pojawia się chłodny, skupiony błysk. Jej asystentka, Sasza Dybicz siedzi obok i również patrzy na ekran.

Berenika Martinez – Mamy coś w okolicy?

Sasza Dybicz – Kilka systemów jest jeszcze na dachu hali. Poza tym mamy trochę sprzętu przygotowanego do pokazu dla Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Miał się odbyć za kilka dni.

Prezydent EWF przez chwilę nie odrywa wzroku od ekranu. Na monitorze widać, jak Grabarz staje między Psycho a uciekającą Yuko.

Berenika Martinez – Skoro już wspomniałaś o zbrojeniach... coś z tego jest uzbrojone?

Jej asystentka przez moment milczy.

Sasza Dybicz – Zgodnie z protokołem bezpieczeństwa jeden z systemów. Ale... nie wiem, czy chciałabyś... czy chciałaby pani go użyć.

Berenika Martinez – Hmm... a myślisz, że gdy Benjamin Netanjahu zrzuca rozmyślnie i z pełną premedytacją bomby na bezbronnych cywilów w Strefie Gazy i na małe dziewczynki w Iranie... to on coś wtedy... (Zawahała się chwilę.) ... czuje?

Sasza Dybicz – Wątpię.

Berenika Martinez – Czy jestem taka sama? (Spogląda na leżącego na siedzeniu obok laptopa z logiem Aetherath Group.) Tak... czy nie?

Sasza Dybicz – Wydaję mi się, że on jednak czerpie z tego radość. Krzyki ofiar sprawiają mu przyjemność.

Berenika Martinez – Czyli jednak nie jestem taka sama. Ja nie czuję niczego, absolutnie niczego. Nigdy. Bo wiesz... Yūko jest w gruncie rzeczy dobrą dziewczyną. Nie mogę tego tak zostawić.

Sasza Dybicz – Są przecież inne środki.

Berenika Martinez – Półśrodki nigdy mnie nie interesowały.

Prezydent EWF nic więcej nie mówi. Na ekranie Yuko znika za rogiem, a Grabarz pozostaje naprzeciwko Psycho. Przez chwilę w samochodzie panuje cisza. Nagle telefon asystentki Bereniki zaczyna wibrować. Białorusinka spogląda na ekran.

Sasza Dybicz – Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji.

Prezydent EWF wyciąga rękę. Sasza podaje jej telefon.

Berenika Martinez – Tak?

Słucha w milczeniu. Jej spojrzenie ani na moment nie zmienia się, choć na ekranie ekranu samochodowego nadal widać nerwową sytuację na ulicy.

Berenika Martinez – Rozumiem. To, co za chwilę może się wydarzyć, nie jest częścią gali ani żadnym elementem programu EWF. Przekażemy państwu dane osoby odpowiedzialnej za całe zajście. EWF będzie współpracować z właściwymi organami. Liczę na to samo.

Córka Esmeraldy Martinez kończy rozmowę i oddaje telefon swojej asystentce. Przez kilka sekund obie kobiety ponownie patrzą na ekran.


Wracamy do Psycho i Ponurego Grabarza. EWF World Champion, który aż kipi od wściekłości stoi na przeciwko szefa GRU. Obaj nic nie mówią. W końcu Psycho z szacunkiem odkłada EWF World title na bok, po czym wykonuje krok w stronę Ponurego. Grabarz natomiast od razu rozpędza się i próbuje zaatakować EWF World Champa. Dochodzi do szamotaniny. Grabarz jest większy i góruje gabarytami, ale nie oszukujmy się - to Psycho jest jedną z legend polskiego wrestlingu. Mimo wszystko, Psycho miał w pewien sposób wcześniej rację: to on wygrał w polskim wrestlingu wszystko, co było do wygrania. Ponury Grabarz tułał się po różnych federacjach, ale większych sukcesów nie osiągnął. Był jednak do bólu skuteczny w kierowaniu ochroną Extreme Wrestling Federation. Na tym zbudował swoją legendę, innego typu, ale zawsze - legendę. Tu jednak nie będzie to miało żadnego znaczenia, bo panowie rzucają się sobie do gardeł. Psycho trafia pierwszy: szybki punch w szczękę, drugi punch, kopnięcie w udo. Grabarz cofa się o krok, ale od razu łapie mistrza i rzuca nim o bok stojącego obok samochodu dostawczego. Psycho uderza plecami o blachę, a Ponury poprawia Headbuttem. Biały pada na kolano. Grabarz chwyta go za kark i szybko wychodzi z parkingu. Chyba chce go efektownie wyrzucić poza halę i zakończyć sprawę. No, ale ma do czynienia z EWF World Champem. Ten odpycha go łokciem, kopie w nogę i wbija barkiem w metalową bramę. Ponurak przelatuje przez nią i tym sposobem zawodnicy są już na jakiejś bocznej uliczce. Muszą uważać, bo uliczka może i boczna, ale jeżdżą nią tramwaje. Grabarz odpowiada prostym ciosem w twarz. Biały zatacza się na ścianę kamienicy. Grabarz bierze go pod ramię i rzuca o cegły. Potem jeszcze raz. EWF World Champion osuwa się na chodnik. Psycho łapie z ziemi kawałek drewnianej listwy i uderza Grabarza w kolano. Raz, drugi, trzeci. Szef GRU w końcu przyklęka. Psycho od razu dokłada kopnięcie w bok głowy, potem wskakuje mu na plecy i próbuje duszenia. Grabarz wstaje z nim na sobie, co nie jest proste z takim mistrzem jak Psycho, ale i tak wbija go plecami w ścianę. EWF World Champion spada na chodnik. Grabarz podnosi go i wykonuje Gorilla Power Slam na beton. Nie ma pinu, bo nie ma sędziego. Nie ma też komentatorów, więc Tony Hogański nie zabawi nas żadnym ciekawym tekstem. Jest natomiast mocny huk i Psycho przez chwilę tylko zwija się na ziemi.

W tym oto momencie nad ulicą przelatuje dron bojowy z logiem Aetherath Group. Psycho od razu podnosi głowę i patrzy w górę. Dron sprawił, że miejscowe ptaki poderwały się ze swoich miejsc i przeleciały nad ulicą. Grabarz wykorzystuje moment, łapie go za gardło i rzuca w stronę śmietników. Psycho wpada w metalowy pojemnik, przewraca go i od razu dostaje Splash przy ścianie. Grabarz dociska go całym ciałem, po czym cofa się ciężko, bo noga daje o sobie znać. Pewnie niewiele osób pamięta, ale Grabarz kuleje od czasu, gdy w 2001 roku spadł z klatki w czasie jednej z gal PECW. Dawne to dzieje, 25 lat minęło, ale skutki odczuwa do dziś. Psycho wychodzi spod przewróconego śmietnika i łapie metalową pokrywę. Gdy Ponury podchodzi, aktualny EWF World Champion uderza go w twarz. Raz. Drugi. Trzeci. Grabarz nie pada, więc Psycho poprawia w kolano. Ponury schodzi niżej, a Psycho łapie go za głowę i wykonuje Psycholity [Evenflow DDT] na chodnik!! Obaj panowie przez moment leżą. Psycho wstaje pierwszy, kopie Grabarza w żebra, potem w plecy, potem próbuje przeciągnąć go w węższą uliczkę między kamienicami. Grabarz łapie go jednak za nogę i przewraca. Siada na nim i zaczyna Mounted Punches. Punch. Punch. Punch. Psycho zasłania się rękami, w końcu wciska palce w twarz Grabarza i zrzuca go z siebie. Wstaje, bierze kilka kroków rozpędu i trafia Dropkickiem prosto w chore kolano. Ponury pada na bok. Psycho dopada do niego i zaczyna uderzać go łokciami w głowę. Grabarz próbuje wstać, więc Biały Diabeł chwyta go za długą, gęstą brodę i zaczyna w furii wyrywać włosy garściami. Ponurak aż wrzasnął z bólu. Szarpie, uderza kolanem w twarz, znów szarpie za brodę i wali pięścią w czoło. Grabarz krzycząc wniebogłosy próbuje go odepchnąć, ale Psycho trzyma mocno i ciągnie, jakby chciał wyrwać mu pół twarzy. Wtedy z bocznej uliczki niespodziewanie wyłania się kilka robotów-psów. Wyglądają dokładnie tak samo jak te, które od Bereniki Martinez otrzymał Bidam. Na każdym widnieje logo
Aetherath Group. Zaczynają warczeć na Psycho.

Psycho (ciężko dysząc) Spierdalajcie. To sprawa między mną, a nim.

Ponury Grabarz (plując krwią) Nie... Nie... potrzebuję pomocy.

Psy-roboty posłusznie oddalają się. Psycho od razu wraca do ataku. Kopie Grabarza w kolano, potem wbija go twarzą w drzwi od piwnicy. Ponury odpowiada Headbuttem, ale nie trafia czysto. Psycho schodzi bokiem, uderza go łokciem w żebra i dokłada Fuzzy Joint [Twist of Fate] na chodnik. Grabarz pada, ale szybko próbuje przejść do IYKYK [Guillotine Choke]. Łapie głowę Psycho, zaciska ramię pod szyją, ale mistrz wpycha go plecami w ścianę. Raz. Drugi. Trzeci. Uchwyt puszcza. Psycho kopie go w brzuch i uderza kolanem w głowę. Grabarz osuwa się w wąskiej uliczce między ścianą a metalową kratą. Psycho widzi, że szef GRU traci siły. Nie próbuje żadnych efektownych skoków. Bierze krótki rozpęd i trafia Running Knee w twarz klęczącego Grabarza. Ponury pada na plecy. Psycho od razu podnosi go za głowę, choć ledwo daje radę przesunąć takiego kloca. Próbuje Psycholity jeszcze raz, ale Grabarz blokuje i chwyta go za gardło. Psycho kopie go w kolano. Uścisk słabnie. EWF World Champion poprawia kopnięciem w brzuch, łapie głowę i wykonuje drugie Psycholity [Evenflow DDT] na beton. Tym razem Grabarz zostaje na plecach. Psycho kładzie mu but na klatce piersiowej. Nie ma sędziego, więc nachyla się, łapie bezwładną dłoń Grabarza i sam uderza nią o chodnik. Pin.....1......2......3! (Czy to będzie uznane za oficjalną walkę?) To niczego formalnie nie kończy, ale Psycho zachowuje się, jakby wygrał. Jeszcze bardziej pochyla się nad Grabarzem i coś do niego krzyczy. Wtedy Ponury nagle chwyta go mocno za gardło. Psycho próbuje się wyrwać, uderza go w rękę, potem w twarz, ale Grabarz trzyma. Szef GRU powoli podnosi głowę i zaciska palce jeszcze mocniej na szyi EWF World Championa. Psycho przestaje krzyczeć. Grabarz zaczyna się podnosić.

Nagle gdzieś w oddali rozlega się przeciągłe wycie syren. Grabarz spogląda w stronę ulicy. Psycho również je słyszy. Syreny stają się coraz głośniejsze. Zza zakrętu wypada pierwszy radiowóz, chwilę później drugi. Samochody zatrzymują się gwałtownie, drzwi otwierają się niemal jednocześnie, a na ulicę wysypują się policjanci.

Policjant – Policja! Natychmiast proszę się odsunąć! Ręce do góry! Nikt się nie rusza!

Grabarz nie odpowiada. Powoli puszcza gardło Psycho i prostuje się.

Policjant – Na ziemię! Wszyscy na ziemię!

Ponury zgodnie z poleceniem służb kładzie się na ziemi. EWF World Champion jest chyba jeszcze w szoku, bo stoi oszołomiony. Wtedy jeden z funkcjonariuszy dostrzega Psycho. Po jego twarzy można wywnioskować, że rozpoznał go.

Policjant – To ten! To on!

Drugi policjant podbiega do Psycho i chwyta go za ręce.

Psycho – Co wy robicie?!

Policjant – Proszę nie stawiać oporu. Jest pan zatrzymany.

Psycho próbuje jeszcze coś powiedzieć, ale funkcjonariusze wykręcają mu ręce i zakładają mu kajdanki. Grabarz w międzyczasie podniósł się, po tym jak jeden z policjantów mu na to zezwolił i po prostu stoi kilka metrów dalej. Jest poobijany, ciężko dyszy. Nie protestuje, nie tłumaczy się i nawet nie próbuje odejść. Jeden z policjantów rzuca mu krótkie spojrzenie, po czym odwraca się do kolegów.

Policjant
(wskazując na Psycho) Zabieramy tylko tego.

Psycho zostaje odprowadzony do radiowozu, wciąż krzycząc, że jest pierdolonym EWF World Champem. W tle nadal migają niebieskie światła radiowozów.



Przenosimy się w inne miejsce w Łodzi. Znów widzimy Yuko Shiraishi. Jest jeszcze lekko roztrzęsiona po ucieczce, dociera w końcu do zaparkowanego Bentleya Bereniki. Drzwi samochodu otwierają się niemal natychmiast. Berenika wysiada i przez chwilę patrzy na przyrodnią siostrę bez słowa. Potem podchodzi i, trochę niezgrabnie jak na kogoś przyzwyczajonego do zachowywania dystansu, obejmuje ją.

Berenika Martinez – Już dobrze. Nic ci nie jest?

Komisarz EWF przez chwilę pozostaje zaskoczona, po czym odwzajemnia uścisk i uśmiecha się lekko.

Yuko Shiraishi – To tylko jakieś zadrapania. (Spogląda na swoją rękę, kolana i rozdarty rękaw białej koszuli.) Jeszcze koszulę sobie rozdarłam, a tak ją lubiłam. (Trochę posmutniała, lecz tylko na chwilę.)

Berenika Martinez – Pokaż.

Prezydent EWF pociągnęła za rozdarty rękaw koszuli Yuko i niby przypadkiem rozdarła go jeszcze bardziej.

Yuko Shiraishi Dlaczego? (Trochę zdziwiona.) Ach, rozumiem.

Berenika Martinez – Płakałaś?

Yuko Shiraishi – Nie. Było strasznie, ale w sumie to nie.

Berenika Martinez – Nie tłum tego w sobie, dobrze? Możesz popłakać w samochodzie. Pokaż wszystkim jak ta sytuacja tobą wstrząsnęła. Potrafisz?

Yuko Shiraishi – Potrafię wszystko. Mogę być wszystkim i niczym.

Berenika Martinez – To tak jak EWF. (Znów niezgrabnie ją przytula.) Naprawdę jesteś jak EWF.

Yuko Shiraishi (odsuwając się od siostry) Już wystarczy. Ale wiesz... tak sobie myślę, że może następnym razem lepiej nie wdawać się w takie dyskusje, a jak będę przepraszać... bo chyba słabo go przeprosiłam... to może lepiej kupować takim frustratom kwiaty. Co myślisz? W Polsce podobno wszystko można załatwić kwiatami.

Berenika patrzy na nią chłodno, a Yuko cicho się śmieje.

Yuko Shiraishi – Chociaż… dla niego kupiłabym chyba kaktusa.

Koniec materiału filmowego.



Kilka godzin po zakończeniu gali w mediach społecznościowych zaczęły pojawiać się pierwsze amatorskie nagrania. Jedno po drugim. Większość pokazywała Yuko uciekającą korytarzami przed Psycho - rozmazany obraz z telefonu, krzyki w tle, gwałtowne ruchy kamery i krótkie momenty, w których widać było EWF World Champa ruszającego za nią. Wkrótce wypłynęły również fragmenty ulicznego starcia Psycho z Ponurym Grabarzem. Ktoś dotarł nawet do nagrania z kamery przemysłowej, na którym widać było, jak Yuko na parkingu próbuje uciec przed rozwścieczonym Psycho. Pojawiły się też filmy pokazujące przyjazd policji i moment zatrzymania EWF World Champa. Nagrania zaczęły krążyć po TikToku, X i innych mediach społecznościowych, a z każdą godziną dochodziły kolejne wersje wydarzeń, komentarze i teorie. Nad ranem gruchnęła oficjalna wiadomość: Psycho został aresztowany i osadzony w areszcie. Łódź budziła się w atmosferze, jakiej dawno tu nie było. Miasto kipiało, huczało i żyło wydarzeniami niemal jak za dawnych czasów, gdy ulice wypełniały demonstracje, protesty, pogromy, pochody i robotnicze strajki. Tym razem jednak wszystko zaczęło się od gali wrestlingu. Koło południa Yuko wrzuciła na swojego TikToka nagranie z tej nocy jak w rozdartej koszuli, rozczochrana i zapłakana, mówi jak jest jej smutno, że w zasadzie to niczego złego nie zrobiła. Łódź może była po stronie Psycho, ale reszta Polski wkrótce tylko współczuła biednej, wystraszonej i zapłakanej dziewczynynie.


Oświadczenie EWF Corporation, 27 lipca 2026 roku

EWF Corporation informuje, że w związku z wydarzeniami do jakich doszło po zakończeniu Wrestlepaloozy CXXX, z dniem dzisiejszym, tj. 27 lipca 2026, kontrakt Psycho z Extreme Wrestling Federation został rozwiązany za porozumieniem stron. W związku z zakończeniem współpracy, tytuł EWF World Championship zostaje zawieszony.

Psycho zadebiutował w Extreme Wrestling Federation w 2003 roku i przez kolejne lata pozostawił wyraźny ślad w historii federacji, stoczył wiele pamiętnych pojedynków i uczestniczył w wydarzeniach, które na stałe zapisały się w historii EWF. Wśród nich znalazły się między innymi niezapomniany main-event Wrestlepaloozy 100, kolejny main-event podczas Kwietniowej Anarchii V oraz jego ostatnie walki na Krwawej Majówce. W trakcie swojej kariery w EWF Psycho zdobył EWF Tag Team Championship wspólnie z Toolem, dwukrotnie sięgał po EWF FTW Championship, a przede wszystkim dwukrotnie zdobywał najważniejszy tytuł federacji - EWF World Championship.

EWF Corporation dziękuje Psycho za lata występów, zaangażowanie oraz wkład w historię Extreme Wrestling Federation. Życzymy mu powodzenia na kolejnym etapie jego kariery zawodowej i osobistej.


Koniec oświadczenia.




sierpień 2026 roku


Ekran telefonu. Pionowe nagranie, szybkie cięcie. Nagłówek: „YUKO SHIRAISHI - NOWA TWARZ POLSKIEGO WRESTLINGU”. Kolejny kadr. Telewizja śniadaniowa. Yuko siedzi na kanapie, ubrana skromnie i elegancko, uśmiecha się do prowadzących i lekko poprawia włosy.

Prowadząca – Yuko, jesteś młodą kobietą, a stanęłaś właśnie na czele federacji, która przez lata była kojarzona przede wszystkim z mężczyznami. Jak się z tym czujesz?

Yuko Shiraishi – Trochę dziwnie. Ale bardzo się cieszę. Chcę pokazać, że dziewczyna też może stać na czele organizacji wrestlingowej. I jednocześnie chcę by EWF było nowoczesne i otwarte na nowe formy.

Prowadząca – Następna gala odbędzie się w Bydgoszczy. Co zaplanowałaś?

Yuko Shiraishi – Tak, rzeczywiście. W By.. Byd... Bydg... Bydgoszczu... Haha, nie mogę, przepraszam.

Prowadząca – Fakt, to trudna nazwa.

Wszyscy są rozbawieni, bo ulala, jakie to śmieszne.

Yuko Shiraishi – Te sz-cz... ciężko to wymówić... no, skomplikowane, ale staram się, nie? (Uśmiecha się do kamery.)

Prowadząca – A co z Psycho? Jak skomentujesz fakt, że został aresztowany na trzy miesiące? Myślisz czasem o tej sytuacji z Łodzi?

Yuko Shiraishi – Haha, nie skomentuję.
(Poważnieje.) W sumie to było jedno wielkie nieporozumienie. On tego dnia był strasznie nabuzowany. Coś w nim chyba pękło. Nie wiem. No, ale tak zachowywać się nie można. To nie jest już moja sprawa. Są na to paragrafy, to sprawa prokuratury i sądów. No, ale z początku to było straszne, ale jednocześnie śmieszne.

Prowadząca
(zdziwiona) Śmieszne?

Yuko Shiraishi – No, bo on mi powiedział, że jest dwukrotnym EWF World Champem i strasznie był z tego powodu dumny. No i mi się go tak szkoda zrobiło trochę. Serio? Tylko dwa razy? Z czego ten drugi to w zasadzie przed chwilą? Chciałem mu powiedzieć, że spokojnie, bo mój tata miał ten pas cztery razy i nie potrzebował stu lat by je zdobyć. Haha, ale jakbym mu to powiedziała wtedy w twarz, to chyba by mnie zabił. Taki był roztrzęsiony. No diabeł normalnie. Teraz się z tego śmieję, ale było trochę strasznie. Trochę później płakałam, ale nie można tłumić w sobie emocji, nie? Na szczęście bardzo szybko biegam, więc mu zwiałam. W liceum byłam w pierwszej dwudziestce na młodzieżowych mistrzostwach Japonii na setkę. W dystansach też byłam niezła. Tylko wiecie, to bieganie jest takie nudne. No i trzeba nosić te obcisłe stroje i ci wszyscy faceci patrzą ci się na dupę. Więc zrezygnowałam, ale byłam dobra. Ale może
pobiegamy później razem?

Cięcie. Tego samego dnia. Wspólne bieganie z Yuko Shiraishi po jednym z warszawskich parków przyciąga tłumy młodzieży. Yuko ubrana w jakieś legginsy, dresy. Widać, że faktycznie szybko biega.

Cięcie. W Warszawie protesty przeciwko toksycznej męskości. Protestujący przynieśli ze sobą zdjęcia Psycho, który stał się ucieleśnieniem wszelkiego zła. Nawet jeżeli tylko mu puściły nerwy i nie planował tego.

Cięcie. W Łodzi protesty przeciwko aresztowaniu Psycho. Protestujący domagają się jego zwolenienia. Prokuratura potwierdziła, że trzymiesięczne tymczasowe aresztowanie jest absolutnie konieczne żeby zbadać sprawę. Psycho jest oskarżony o zakłócanie porządku publicznego, a także znieważenie na tle narodowościowym, co jest ostatnio modnym tematem. Prokuratura dorzuci do tego jeszcze mowę nienawiści, dyskryminację ze względu na płeć, próby mataczenia, no i mamy 3 miesiące. Jakby kogoś zamordował, to oczywiście mógłby uciec do Dubaju albo odpowiadać z wolnej stopy, ale przestępstwa ideologiczne są dużo poważniejsze we współczesnym świecie.

Cięcie. Kolejny program. Inne studio telewizyjne. Yuko śmieje się, gdy prowadzący pokazuje jej stare nagrania EWF.

Yuko Shiraishi – To jest niesamowite. Niektóre rzeczy są naprawdę szalone, tylko trochę to wolne i rozwlekłe. Nikt już nie ma attention spanu na oglądanie takich dłużyzn. Ja chcę kontynuować wrestling totalny, ale nie chcę tylko wracać do przeszłości. Chcę zbudować zupełnie nowy polski wrestling. Wymyślić go od nowa.

Szybki montaż.
YUKO W POLSCE. Fragment wywiadu. Uśmiech. Machnięcie ręką do kamery. Zdjęcie z fanami. Selfie z grupą młodych ludzi. Kolejny edit, tym razem z napisem: „GEN Z-EWF NADCHODZI”.

Następne ujęcie. Yuko wysiada z samochodu przed jednym z warszawskich budynków. Kilkanaście osób czeka na nią przed wejściem. Ktoś krzyczy jej imię. Yuko zatrzymuje się, śmieje i robi zdjęcia.

Młoda dziewczyna – Yuko! Jedno zdjęcie!

Fan – Yuko! Co z twoją hulajnogą?

Yuko Shiraishi – Wyklepie się!

Klik. Następne. Klik. Jeszcze jedno.

Kolejny szybki montaż. Hashtagi przelatują przez ekran: #Yuko #EWF #GenZEWF #Wrestling #Polska.

Następne ujęcie. Kolejny program telewizyjny. Tym razem nie z gatunku śniadaniowych czy rozrywkowych, ale publicystyczny. Oprócz Yuko siedzi też przedstawicielka jakiegoś ministerstwa do spraw równości czy innych takich pierdoletów. Kamera pokazuje jej spokojną, skupioną twarz.

Przedstawicielka rządu – To ważne by podkreślać jak sport i rozrywka mogą otwierać się na nowe grupy odbiorców. Przy okazji potwierdzamy, że w Polsce nie ma miejsca na hejt wobec mniejszości i kobiet.

Yuko Shiraishi – Chcę powiedzieć, że trzeba zacząć otwarcie mówić jak niebezpiecznym sportem jest wrestling. Pomyślcie tylko, co ci zawodnicy przechodzą. Liczba ciosów jakie przyjmują, widowiskowe upadki, hardcorowe walki, kontuzje, środki przeciwbólowe. W męskiej kulturze nie mówi się o uczuciach, więc te negatywne emocje w nich narastają i może to doprowadzić do pęknięcia jak u Psycho. Chcę by otwarcie mówiono o depresji wśród wrestlerów. Chcę by mówiono o ich zdrowiu psychicznym. O uczuciach.

Dziennikarka (kiwając głową) Mental health and wellbeing są bardzo ważne.

Przedstawicielka rządu – Jednocześnie sport powinien aktywizować dziewczęta i młode kobiety.

Komisarz EWF kiwa głową.

Yuko Shiraishi – Chcę, żeby każdy mógł znaleźć swoje miejsce w EWF. Dziewczyny, chłopaki, młodsi, starsi. Wszyscy. Wrestling powinien być dla ludzi.

Cięcie.


Na ekranie pojawia się dynamiczna grafika: „PRAWDA O INCYDENCIE Z PSYCHO?!”. W studiu eksperci analizują nagranie z parkingu klatka po klatce.

Ekspert 1 – Zatrzymajmy obraz. Widzimy Yuko jadącą hulajnogą i Psycho wychodzącego z bocznej części parkingu. Zwróćmy uwagę na kluczowy szczegół.

Ekspert 2 – Dokładnie. Psycho nie porusza się wyznaczonym ciągiem dla pieszych. On idzie w strefie przeznaczonej dla pojazdów.

Ekspert 1 – A Yuko znajduje się na swoim pasie ruchu. Kierunek prawidłowy, prędkość... powiedzmy, że entuzjastyczna.

Ekspert 2 – Czyli według naszej analizy to nie Yuko wjechała w Psycho.

Ekspert 1 – Tylko Psycho znalazł się na torze jazdy Yuko.

Na ekranie pojawia się wielki napis: „YUKO: 1 - PSYCHO: 0”.

Ekspert 1 – W świetle tych nagrań można więc postawić odważną tezę: Yuko miała pełne prawo go rozjechać.

Ekspert 2 – Nie jestem pewien, czy dokładnie tak działa prawo o ruchu drogowym.

Muzyka, powiększenie na Yuko uciekającą parkingiem i napis: „YUKO UNIEWINNIONA PRZEZ INTERNET”.

Cięcie.

TikTok. Setki tysięcy wyświetleń, a jak tak dalej pójdzie może miliony. Ktoś montuje jej uśmiech z fragmentem wejścia na galę. Ktoś inny zestawia jej wypowiedź „Chcę zbudować zupełnie nowy polski wrestling” z ujęciami hali pełnej ludzi.

TikTok. Kolejne wyświetlenia, mnóstwo fanowskich editów najpierw dotyczących incydentu pomiędzy Yuko a Psycho, np. wersje oficjalnego filmiku, ale ze zmienioną muzyką, a później w zasadzie w mediach społecznościowych pojawia się filmik za filmikiem już tylko o Shiraishi-san. Psycho powoli odchodził w zapomnienie. Tylko Łódź będzie pamiętała o swoim bohaterze. Wkrótce okazało się, że może pół Polski nie bardzo wiedziało czym jest wrestling i EWF, ale z jakiegoś powodu kojarzyło młodą Japonkę o imieniu Yuko, która dołączyła do grona osób, które znane są z tego, że są znane.

Jeszcze jedno nagranie. Yuko idzie ulicą Warszawy w zwyczajnym stroju, zatrzymuje się przy budce z jedzeniem i próbuje czegoś, czego wcześniej nie jadła.

Yuko Shiraishi – Ooo! Co to jest? Bardzo smaczne.

Jakaś dziewczyma – A jak jest „smaczne" po japońsku?

Yuko Shiraishi – Haha... 美味しい /  Oishii...

Śmiech osoby nagrywającej.

Kolejne cięcie. Nagłówek portalu: „Japońska komisarz podbija Polskę”.

Następny: „Yuko Shiraishi - nowa twarz EWF”.

Jeszcze jeden: „Czy Yuko zmieni polski wrestling?”

A potem komentarze pod filmami:

„Ona jest niemożliwa 😂”

„Nie wiem, co ona robi, ale oglądam.”

„Najlepsza rzecz, jaka przydarzyła się EWF.”

„Co to jest to całe EWF?"

„Gdzie to można oglądać?"

„Gen Z-EWF LET'S GOOOO.”

„Wreszcie ktoś młody.”

„Ona jest naprawdę sympatyczna.”

Kolejny edit. Yuko wychodzi przed budynek, odwraca się do tłumu i macha ręką. Dziesiątki osób odpowiada tym samym.

Muzyka przyspiesza.

Telewizja. Radio. Internet. TikTok. Instagram. YouTube. Krótkie wywiady, konferencje, zdjęcia, spotkania, uśmiechy.

Na końcu ekran zatrzymuje się na jednym ujęciu: Yuko patrzy prosto w obiektyw, lekko przechyla głowę i uśmiecha się.



30 sierpnia 2026 roku

Bydgoszcz


Po wydarzeniach w Poznaniu i Łodzi powrót Extreme Wrestling Federation przestał być już tylko nostalgiczną podróżą do przeszłości. Po straconej dekadzie 2016-2026 mamy znów okazję obserwować jak kolejne rozdziały w historii polskiego wrestlingu zaczęły pisać się nowo. Na Wrestlepaloozie CXXX Yuko Shiraishi została nowym komisarzem EWF i zapowiedziała, że zamierza stworzyć Gen Z-EWF. Czesław Kowalski, który przez lata walczył o powrót federacji, nie dał jednak rady pokonać młodej Japonki. Ich rywalizacja została jednak szybko odeszła w zapomnienie poprzez incydent między Yuko a Psycho. Czy zaszkodził on EWF? Czy w może pomógł? Wydarzenia w Łodzi pokazały, że powrót EWF ma swoją cenę. Psycho został aresztowany, jego kontrakt rozwiązany, a EWF World Championship zawieszone. Dzisiaj przenosimy się do Bydgoszczy - miasta nad Brdą, z Wyspą Młyńską, Starym Rynkiem, charakterystycznymi spichrzami, Kanałem Bydgoskim i ogromną historią przemysłową. Kamera przemierza miasto, pokazując jego najważniejsze miejsca. Widzimy Stary Rynek, operę, bulwary nad Brdą, Wyspę Młyńską, stare kamienice i ładne budynki, które przypominają, że Bydgoszcz przez stulecia była miejscem, gdzie krzyżowały się szlaki ludzi, pieniędzy i idei. Ale dzisiaj krzyżować będą się przede wszystkim wrestlerzy. EWF przyjeżdża tutaj z kolejną galą i kolejnymi pytaniami. Co stanie się z zawieszonym EWF World Championship? Czy Czesław Kowalski rzeczywiście pogodził się z nową rzeczywistością? Czy Yuko rzeczywiście zamierza przebudować EWF według własnego pomysłu? I przede wszystkim - czy po tym wszystkim federacja jest jeszcze tą samą EWF, którą pamiętają dawni kibice? W Bydgoszczy pojawiają się zarówno fani pamiętający pierwsze lata federacji, jak i młodsza publiczność, dla której EWF jest czymś zupełnie nowym. Szczególnie dużo zgromadziło się ich w rejonie stanowiska komentatorskiego. Być może są to nawet jacyś influencerzy od spraw wszelakich, którzy w ramach promocji federacji, otrzymali darmowe wejściówki. Na trybunach widać transparenty: „Bydgoszcz też chce EWF!”, „Gen Z-EWF zaczyna się tutaj!”, „Czesław, nie poddawaj się!”, „Yuko, pokaż im wszystkim!”, „Yuko, przejedź mnie też swoją hulajnogą!”„Gdzie jest EWF World title?”, „Psycho już nie wróci?”, „Hania po złoto!”, „Bidam i Franko - trzy razy mistrzowie! Dzisiaj kolejne pasy?”, „Nabeshima wie, co robi!”, „Vaclav, przestań być sędzią!”, „Sergiusz nadal jest milionem dolarów!”, „Grabarz chroni EWF!”, „Czesław miał Grabarz-AI!”, „Yuko miała prawdziwego Grabarza!”, „Tik-TokEWF to przyszłość!”, „Bydgoszcz nie śpi!”, „Dawać szybkie walki”, „Kto będzie nowym EWF World Champem?”, „Niech wróci Dark Avenger!”, „Mama mówiła, że EWF nie wróci!”, „Mama znowu się myliła!” i wiele, wiele innych. Światła gasną. Na ogromnych ekranach pojawia się odświeżone logo Wrestlepaloozy, a po chwili rozbrzmiewają pierwsze dźwięki nowego EWF Theme. Reflektory przecinają ciemność, na scenie pojawiają się kolejne efekty pirotechniczne, a publiczność natychmiast podrywa się z miejsc. Fani krzyczą: EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! Po Poznaniu i Łodzi federacja jedzie dalej. Zaczynamy kolejną noc w dziejach polskiego wrestlingu. Za stolikiem komentatorskim widzimy Tony'ego Hogańskiego i Jana Kowalskiego.

Jan Kowalski – Kolejna Wrestlepalooza przed nami!

Tony Hogański – Miesiąc szybko zleciał i znów jestesmy z państwem.

Jan Kowalski – To czwarty raz, gdy Bydgoszcz jest miastem-gospodarzem Wrestlepaloozy. Kiedyś organizowaliśmy tutaj gale praktycznie co roku, najpierw w 2001 roku, później 2002, a następnie 2004. Na tym się skończyło, chociaż dla porządku dodam, że jedna z gal z cyklu EWF HD także się tutaj odbyła. W 2009 roku była to EWF HD Ekskomunika. To tyle tytułem wstępu. Witają państwa... Tony Hogański...

Tony Hogański – ... oraz Jan Kowalski!

Jan Kowalski – Kolejna gala, kolejne emocje.

Tony Hogański – Muszę powiedzieć Janku, że wstęp miałeś ekspresowy. Nie przynudzałeś za bardzo, nie było dłużyzn. Dostosowujesz się do nowego TikTok-EWF? Gen Z-EWF?

Jan Kowalski (ciężko wzdycha) Weź przestań.

Tony Hogański – Przecież Czesław ostatecznie nie wyszedł na tym najgorzej. Ma pracę.

Jan Kowalski – Nie tą co powinien.

Tony Hogański – On jest chyba rozsądniejszy od ciebie. Ofertę pracy przyjął, bo kocha EWF. Możesz przestać to już przeżywać. Coś nie jęczałeś w taki sam sposób jak Felipe Castro sprowadził terrorystów na EWF i siłowo przejął władzę dziesięć lat temu. Wtedy to nawet pobiegłeś do niego merdając ogonkiem i opowiadałeś, że albo jego EWF albo żadne. Teraz natomiast wielce niezadowolony. Dostosuj się albo pomyśl o emeryturze, co?

Jan Kowalski (trochę zdziwiony) Emeryturze? Ty tak na serio?

Tony Hogański (całkowicie poważnie) Oczywiście. Dziadziejesz Janku. Ile można słuchać tego smętnego gadania? Zachowuj się jak mężczyzna. Mamy ciekawsze tematy.

Jan Kowalski – To prawda. Główny temat to niespodziewane odejście Psycho tuż po zakończeniu Wrestlepaloozy CXXX. Rzecz zupełnie niebywała w historii polskiego wrestlingu. Dla przypomnienia przebieg zdarzeń: Yuko Shiraishi wpadła na hulajnodze w Psycho, ten się wściekł, doszło do jakiejś pyskówki, komisarz uciekła w popłochu, a cała sytuacja przerodziła się w walkę uliczną Psycho i Ponurego Grabarza. W konsekwencji Psycho trafił do aresztu, EWF World title został zawieszony, a kontrakt z Psycho rozwiązany.

Tony Hogański – Niesamowice nam się ta epoka Gen Z-EWF rozpoczęła.

Jan Kowalski – Zastanawiam się dlaczego tej sytuacji nie dało się jakoś załagodzić? Dlaczego pozwolono jej eskalować?

Tony Hogański – W sensie, co? Yuko miała nie uciekać przed Psycho, który w danym momencie był nieobliczalny?

Jan Kowalski – No nie wiem... ale te drony, przecież można było wysłać GRU... a zdecydowano się na policję. Dlaczego Berenika na to pozwoliła? Później ten areszt, szybkie rozwiązanie kontraktu.

Tony Hogański – Berenika jest sprytna i chłodno kalkuluje. Może uznała, że to doskonała okazja by łatwo pozbyć się bomby z opóźnionym zapłonem? Jakie to ma jednak teraz znaczenie?

Jan Kowalski – No i później te materiały w internecie, te filmiki, później Yuko cały miesiąc bryluje w mediach.

Tony Hogański – Miałeś przestać. Odczep się od tej biednej dziewczyny.

Jan Kowalski – Dobrze, już dobrze. W konsekwencji tych wydarzeń mamy w EWF zupełnie nową rzeczywistość. Dzisiaj w main-evencie Hania, Franko oraz Bidam zmierzą się ze sobą w walce o zawieszony EWF World title.

Tony Hogański – No i słusznie. Najlepiej zaprezentowali się na Krwawej Majówce, później walczyli o EWF Tag Team titles w main-evencie ostatniej gali. Logicznie więc, że spośród tej trójki powinniśmy wyłonić nowego mistrza... albo mistrzynię... świata.

Jan Kowalski – Będzie to Drone Ladder match. Podobno autorska koncepcja komisarz Yuko, w której pas przywieszony będzie do ruchomego drona. Na czym to ma polegać... aż boję się myśleć.

Tony Hogański – W innych pojedynkach tego wieczoru zobaczymy walki Vaclava z Sergiuszem, Nasa z Maksymilianem an-Nazirą i Dobrego Czecha Honzy z Arkiem Kolano. Na pewno pojawi się też Yoshihito Nabeshima, który ma podobno dołączyć do jednej z pierwszych walk, a pojedynek Vaclav kontra Sergiusz ma nawet sędziować.

Jan Kowalski – Jednym słowem mnóstwo atrakcji!

Tony Hogański – Nareszcie pokazałeś trochę entuzjazmu.


Przed głównym wejściem do hali panuje jeszcze względny spokój. Kilku fanów przechadza się przed budynkiem, robi zdjęcia, rozmawia, a członkowie GRU pilnują, by przejście pozostało drożne. Nagle z oddali zaczynają dobiegać dźwięki kujawskich puzonów (na pewno takie istnieją). Najpierw ciche i pojedyncze, potem coraz wyraźniejsze. Kamera obraca się w stronę ulicy i pokazuje kilkadziesiąt osób w kujawskich strojach ludowych, które pojawiają się przed halą i ruszają w rytm tradycyjnego tańca. Kolorowe stroje wirują, dźwięki puzonów przyspieszają, a przechodzący fani zatrzymują się jeden po drugim. Ludzie wyciągają telefony, ktoś zaczyna nagrywać, ktoś inny klaszcze do rytmu. Wtedy słychać tętent kopyt. Od strony ulicy powoli nadjeżdża elegancka, zakryta kareta zaprzęgnięta w cztery białe konie. Tłum robi jej miejsce, widać wyraźnie, że woźnica manewruje ostro niczym w konnym F1, ale w końcu zatrzymuje się w pobliżu głównego wejścia do bydgoskiej hali. Drzwiczki otwierają się i z pojazdu wysiadają Nas oraz Weronika Passent. Nas podchodzi do woźnicy i wręcza mu skromny napiwek, kilka banknotów o nieustalonych nominałach. Tańczący tłum rozstępuje się przed nimi, a Weronika i Nas ruszają w kierunku wejścia do hali.

Weronika Passent – Przyznaję, wejście było bardzo fajne. Patrz jak one się kręcą! (WAMP przystaje i obserwuje tańczących.) Tylko te koniki trochę mnie martwią. One cierpią wiesz? Zgodziłam się tylko dlatego, że ja jestem lekka i one tego nie poczują nawet.

Nas – Po pierwsze, uratowałem te konie przed krwiożerczymi góralami, którzy męczyli je wożąc grubych turystów nad Morskie Oko. Po drugie, to właściwie atrapa.

Gdzieś obok huknął puzon, co trochę zagłuszyło słowa Nasa.

Weronika Passent – Fajtłapa? Koniki nie są fajtłapami.

Nas – Atrapa. Kareta ma silnik elektryczny. Konie są tam w zasadzie dla dekoracji. Nie ciągną tego ciężaru i się nie męczą.

WAMP przez chwilę patrzy na niego podejrzliwie, po czym wzrusza ramionami.

Weronika Passent – To spoko. W takim razie możemy wejść.

Oboje ruszają dalej, a za ich plecami kujawski zespół ponownie zaczyna grać. Tancerze rozstępują się szerzej, tworząc żywy korytarz prowadzący prosto do drzwi hali.


Jan Kowalski – Nas chyba postanowił, że co gale będzie miał imponujące wejście.

Tony Hogański – Najlepsze wejście miał na Krwawej Majówce. Powrót w restauracji w trakcie kolacji. To przejdzie do historii wrestlingu.

Jan Kowalski – Już chyba o tym mówiłeś. Później było jednak lepiej, bo na ostatniej gali helikopter i orkiestra. Teraz kareta i kujawskie stroje ludowe. Co następne?

Tony Hogański – Ja czekam na powrót rakiety.


Z ŻYCIA CZESŁAWA KOWALSKIEGO - ODCINEK 1.

Szybki montaż. Napisy, dynamiczne przejścia, muzyka w stylu TikToka. Na ekranie pojawia się wielki napis: „PIERWSZE ZADANIA NOWEGO ASYSTENTA YUKO”. Widzimy Czesława Kowalskiego przemierzającego korytarze hali. Działo się to jeszcze po zakończeniu poprzedniej Wrestlepaloozy.

Czesław Kowalski – Moje pierwsze zadanie od Yuko? Odnaleźć jej czapkę i bluzę. Tak, właśnie tak zaczyna się moja kariera w nowym EWF.

Cięcie. Czesław znajduje pod jednym z krzeseł czapkę z daszkiem z napisem YUKO".

Czesław Kowalski – Czapka jest.

Kolejne szybkie cięcie. Otwiera jakieś drzwi, zagląda za skrzynię, podnosi bluzę.

Czesław Kowalski – Bluza też.

Przygląda jej się uważnie. Marszczy brwi.

Czesław Kowalski – Tylko że ona… nie pachnie. To dziwne... Zero zapachu!

Chwila ciszy. Czesław patrzy prosto w kamerę.

Czesław Kowalski – I teraz zaczynam się zastanawiać. Wujek Janek mówił, że ona jest sukkubem... no demonem takim. A przecież demony chyba nie mają zapachu. Wampiry nie mają odbicia w lustrze, demony mogą nie mieć zapachu… To zaczyna się układać w pewną logiczną całość.

Cięcie z mocnym efektem dźwiękowym. Napis: „ŚLEDZTWO TRWA”.

Następne ujęcie. Parking. Czesław klęczy przy samochodzie i zbiera z ziemi kolejne elementy.

Czesław Kowalski – AirPod numer jeden.

Podnosi drugi i pokazuje do kamery.

Czesław Kowalski – AirPod numer dwa.

Patrzy na jeden z nich, który jest wyraźnie zniszczony.

Czesław Kowalski – Ten został zniszczony podczas incydentu z Psycho. Trudno. Yuko powiedziała, żebym zebrał wszystkie.

Kolejne cięcie. Syn Pana Józefa próbuje holować lekko uszkodzoną hulajnogę. Idzie powoli przez parking, trzymając ją za kierownicę.

Czesław Kowalski – A teraz jeszcze hulajnoga. Mówiła, żeby zabrać ją do warsztatu żeby wyklepali.

Kamera pokazuje Czesława ciągnącego ją za sobą.

Czesław Kowalski – Zaczynałem jako człowiek, który chciał zarządzać EWF. Skończyłem jako człowiek od zagubionych czapek, słuchawek i hulajnóg.

Krótka pauza. Czesław spogląda w kamerę.

Czesław Kowalski – Ale przynajmniej mam pracę.

Szybki montaż: czapka → bluza → AirPods → hulajnoga → zmęczony Czesław.

Na ekranie pojawia się napis:

„Z ŻYCIA CZESŁAWA KOWALSKIEGO”
„ODCINEK 1 – TO DOPIERO POCZĄTEK”

Koniec materiału filmowego.


Jan Kowalski (lekko podłamany) Tym stał się Czesław? Poważny dziennikarz Gazety Wyborczej? Kandydat na komisarza EWF? Autor fachowych analiz i doskonałych prezentacji?

Tony Hogański – Mam dziwne podejrzenia, że te jego fachowe analizy i ciągłe pierdolenie o AI być może sprowadzały się do poziomu tej rządowej pełnomocniczki od tzw. marki Polska. Być może Opatrzność czuwała nad EWF.

Jan Kowalski – Dobrze, nie będę już narzekał. Tak jak mówiłeś, przynajmniej ma pracę.

Tony Hogański – A my mamy TikTokowe videa. Nowe EWF będzie cudowne.


Przenosimy się na zaplecze, gdzie widzimy Cassandrę Tisserant stojącą na korytarzu. Obok niej pojawia się Arek Kolano, który trzyma w ręku niewielką kamerkę, telefon i jednocześnie prowadzi transmisję na żywo. Co chwilę odwraca ją w swoją stronę, potem w stronę Cassandry.

Cassandra Tisserant – Arek, za chwilę walczysz z Dobrym Czechem Honzą. Jak się czujesz przed walką?

Arek Kolano – Czuję się świetnie. Jestem przygotowany, trenowałem i dzisiaj chcę po prostu wyjść na ring i wygrać.

Były siatkarz obraca kamerkę w stronę Cassandry, po czym niemal natychmiast kieruje ją na siebie.

Arek Kolano – A tak w ogóle, pozdrawiam wszystkich, którzy są teraz na live.

Cassandra Tisserant – Właściwie… widzę, że prowadzisz transmisję w trakcie naszego wywiadu.

Arek Kolano – No jasne. Trzeba być blisko widzów.

Cassandra Tisserant – I masz już jakieś pytania?

Arek Kolano (zerkając na ekran) Mam. O, jest pierwsze. „Arek, czy Honza jest twoim zdaniem trudnym przeciwnikiem?”. Dobre pytanie. Nie wiem, co niby o nim powiedzieć. Kucharz i wychowanek byłego EWF World Champa. Niby to coś znaczy, niby jest mocny, ale ja też nie przyszedłem tutaj robić za statystę. Szanuję go, ale dzisiaj go pokonam. (Arek ponownie zerka na ekran.) O, drugie pytanie. „Czy po ostatniej porażce znowu nagrasz materiał zza kulis?”

Cassandra Tisserant – Chyba twoi widzowie są bardziej zainteresowani tobą niż ja.

Arek Kolano – To są moi wierni widzowie, moi wierni kibice. Oni zawsze mnie wspierają. Dobra, muszę lecieć. Fajnie było pogadać, ale Honza czeka.

Cassandra Tisserant – Powodzenia.

Arek Kolano – Dzięki. I pamiętajcie... po walce robimy analizę na kanale.

The Final Boss macha do swojej kamerki i znika za drzwiami.

Cassandra Tisserant – Właściwie nie wiem, czy to był wywiad.

Wracamy na ring.


Tony Hogański – Właściwie to ja też nie wiem, czy to był wywiad.

Jan Kowalski – O, Tony, czego nie rozumiesz? Myślałem, że jesteś fanem nowinek w EWF? TikTok, Gen Z, youtuberzy? Czy to nie są przypadkiem twoje nowe tematy?

Tony Hogański – Patrzcie państwo jaki Janek się zgryźliwy zrobił.

Jan Kowalski – Stwierdzam jedynie fakty.


Jesteśmy na zapleczu. Szatnia Vaclava jest niemal całkowicie pogrążona w ciszy. Wróg Ludu we własnej osobie siedzi przy stole. Przed nim stoi kilka butelek Perły, nie są jeszcze otwarte, a raczej gotowe do szybkiego użytku. Nagle rozlega się pukanie do drzwi. Do środka wchodzi kurier z niewielką, ciężką paczką. Stawia ją na stole i podaje Vaclavowi dokument do podpisania.

Kurier (z wyraźnym wschodnim akcentem) Przesyłka dla pana Vaclava.

Vaclav – Co? Ja nic nie zamawiałem. Kto ją wysłał?

Kurier – Nie ma nadawcy. Tylko adresat.

Wróg Ludu sięga do kieszeni i wyciąga banknot dwudziestu hrywien. Podaje go kurierowi, ale ten zamiast odejść, zerka na paczkę z wyraźną ciekawością.

Vaclav – Znaj moje dobre kurwa serce.

Kurier – Mogę zapytać, co jest w środku?

Vaclav nagle uderza go pięścią w twarz. Kurier osuwa się na podłogę, a Mecenas Ekstremy odbiera mu hrywny, po czym chwyta go za kurtkę, wyciąga na korytarz i wyrzuca za drzwi. Przez chwilę stoi nieruchomo, nasłuchując, po czym wraca do stołu i zamyka drzwi.

Vaclav – Nie twoja sprawa.

Wróg Ludu rozcina taśmę i otwiera paczkę. W środku znajdują się dwie butelki Perły oraz niewielki przedmiot owinięty w czarny materiał. Vaclav rozwija zawiniątko i jego oczom ukazuje się idealnie gładki, czarny kryształ w kształcie sześcianu. Jego powierzchnia nie odbija światła, lecz wygląda tak, jakby je pochłaniała. Pod kryształem znajduje się koperta. Vaclav otwiera ją i wyciąga pojedynczą kartkę.

Vaclav – „Vaclav. To jest taki jakby palantir, ale wyprodukowany przez Aetherath Group. Nazywa się kwadrantir, ponieważ jest kwadratowy, a nie okrągły. W zasadzie to sześcian, ale kwadrantir brzmi lepiej niż sześciantir, dlatego tak go nazywajmy. Okej?”.

Dwukrotny EWF FTW Champion odkłada kartkę i przez chwilę przygląda się kryształowi, po czym spluwa na podłogę. Następnie czyta kolejne zdanie.

Vaclav – „Dzięki niemu będziesz mógł poznać swoją przyszłość. Podpisano: Celia Castro.”

Przez dłuższą chwilę patrzy na podpis. Potem sięga po jedną z butelek Perły, ale po chwili odkłada ją i wyciąga własną ze swoich zapasów. Otwiera ją, bierze kilka łyków i przesuwa kwadrantir na środek stołu. Obchodzi go dookoła, szuka jakiegokolwiek przycisku, przełącznika albo szczeliny. Niczego nie znajduje. Dotyka czarnej powierzchni palcem, potem naciska ją mocniej. Kryształ pozostaje nieruchomy i całkowicie ciemny.

Vaclav – Nie mam czasu na pierdolone głupoty.

Po tych bierze czarny materiał i przykrywa nim kwadrantir. Bierze butelkę Perły, odwraca się i podchodzi do zawieszonego na ścianie telewizora, gdzie lecą jakieś urywki z Wrestlepaloozy. Przez kilka sekund nic się nie dzieje. Potem spod materiału zaczyna sączyć się delikatne, czerwone światło. Staje się coraz jaśniejsze, aż na chwilę cała powierzchnia kwadrantiru rozświetla się ogniem. W płomieniach pojawiają się niewyraźne obrazy - światła, sylwetki ludzi, ring, a potem coś, czego nie sposób rozpoznać. Vaclav jednak tego nie zauważa. Stoi tyłem do stołu i spokojnie dopija piwo. Światło nagle gaśnie. kwadrantir znów staje się całkowicie czarny. Wracamy na ring.


Jan Kowalski – Co to ma być?

Tony Hogański – Mój zdradziecki wychowanek pobił biednego kuriera. Dziwne, że ten nie nagrał go telefonem... no ale czegóż można się po Vaclavie spodziewać?

Jan Kowalski – Nie, o to mi chodziło. Co było w tej paczce?

Tony Hogański – Pewnie jakiś gadżet z AliExpressu czy innego Temu. Czym ty się przejmujesz?

Jan Kowalski – Niczym, ale obecny kierunek rozwoju EWF sprawia, że zachowuję ostrożność.

Tony Hogański – Bo jesteś stary i nie czujesz teraźniejszości.

Jan Kowalski – Ale Tony... jakie Temu? Przecież w liście było napisane, że to produkt Aetherath Group.

Tony Hogański – Czepiasz się albo po prostu nie rozumiesz nowoczesnego marketingu.


W zacisznej części zaplecza, z dala od gwaru hali, Yoshihito Nabeshima siedzi w tradycyjnej japońskiej pozycji seiza. Przed nim spoczywa miecz, a obok klęczą Chiaki i Mitsuko. Japończyk przez chwilę patrzy na ostrze, po czym powoli przymyka oczy.

Yoshihito Nabeshima – Miecz milczy.
Sprawiedliwość czeka.
Cień zna swój czas.

Chiaki – Pierwsza walka zaraz się zaczyna.

Nabeshima długo milczy. W końcu wzdycha i spogląda w stronę drzwi prowadzących na korytarz.

Yoshihito Nabeshima – Arek idzie po zwycięstwo, Honza idzie po swoje odkupienie. Jeden chce udowodnić, że przyszłość należy do niego. Drugi wie, że przeszłość nigdy nie odchodzi naprawdę.

Mitsuko – A ty?

Yoshihito Nabeshima – Z Honzą walczyłem niedawno. Dziś nie jego szukam. W tej chwili to Vaclav jest człowiekiem, który pomylił sędziowanie ze sprawiedliwością. Pomylił rolę sędziego z prawem do wydawania wyroków. To jego sprawa interesuje mnie najbardziej.

Mitsuko spogląda na Chiaki. Nabeshima ponownie pochyla głowę nad mieczem. Wracamy na ring.


Tony Hogański – Nabeshima i jego japońskość jest doskonały.

Jan Kowalski – Naprawdę?

Tony Hogański – On będzie mieczem sprawiedliwości w EWF. Zaprowadzi w federacji spokój i braterstwo.

Jan Kowalski – Ciekawa teoria. No i tak dotarliśmy do pierwszej walki dzisiejszego wieczoru.

Tony Hogański – Honza kontra Arek Kolano. Obaj przegrali swoje walki na poprzedniej gali. SR-Crazy bardzo się starał wykreować jakichś wychowanków, ale chyba mu nie wychodzi. Honza to na razie wtopa.

Jan Kowalski – Może po prostu wolno się rozkręca?

Tony Hogański – Za chwilę się przekonamy!



Dobry Czech Honza vs Arek Kolano



Na FeliXtronie pojawia się pasek ładowania. Postęp dochodzi do siedemdziesięciu procent i zatrzymuje się. Po chwili rozbrzmiewa Dua Lipa „Houdini”. Arek wychodzi spod FeliXtronu w rozpinanej bluzie z kapturem i napisem FINAL BOSS na plecach. Przybija kilka piątek, ale bez przesady. Wchodzi na ring, poprawia wzmocniony ochraniacz na prawym kolanie i staje w narożniku.
Po chwili rozbrzmiewa Michał Wiśniewski „Filiżanka”. Na FeliXtronie pojawiają się morawskie krajobrazy, czeskie gospody, stare pocztówki i szopy pracze, a spod wejścia wychodzi Dobry Czech Honza w czapce wzorowanej na Rumcajsie i fartuchu kucharskim z Krecikiem. Idzie pogodnie, przybija kilka piątek, po czym wchodzi do ringu. Starannie zdejmuje fartuch, odkłada go w narożniku, czapkę zdejmuje jaki o ostatnią.

Jan Kowalski – Miło mi poinformować, że walkę sędziować będzie Lech Grudziński. Czuje się on już dobrze i dostał zgodę lekarzy na powrót na ring.

Tony Hogański – Poczciwy Lechu. Tyle lat sędziowania w EWF.

Jan Kowalski – Pojedynek zapowiada się ciekawie. Czy Dobry Czech Honza odbuduje swoją karierę po falstarcie? Czy może nowicjusz Arek Kolano wyszarpie zwycięstwo z jego czeskich dłoni?

Tony Hogański (ziewając) Dobry wstęp do potencjalnie nudnej walki. Dzięki Janku.

Zawodnicy są już na ringu, a zatem Lech Grudziński prowadzi ostatnie przygotowania. Honza wyciąga rękę do Arka. Kolano bez wahania ją ściska. Sędzia sprawdza obu zawodników i daje znak. Gong! Początek jest dość spokojny. Arek i Honza wchodzą w zwarcie, a że obaj są wysocy i silni, przez chwilę przepychają się na środku ringu bez wyraźnej przewagi. Honza pierwszy spycha Kolano do lin, puszcza czysto i cofa się o krok. Arek kiwa głową, wraca do środka i tym razem od razu korzysta z zasięgu. Front Kick w brzuch, potem szybki Standing Dropkick. Honza cofa się do narożnika, a Arek rusza za nim z Running Corner Splashem. Trafia! Odciąga Czecha na środek i próbuje Sidewalk Slamu, ale Honza blokuje, uderza łokciem w bok głowy i odpowiada Belly-to-Belly Suplexem. Pin.....1...... Arek wybija! Dobry Czech podnosi go, wrzuca na liny i chce Shoulder Blocka, ale Kolano robi unik, odbija się z drugiej strony i trafia Leaping Clotheslinem. Honza pada, ale szybko wstaje. Arek łapie go pod Pop-up European Uppercut i trafia czysto! Pin.....1......2..... Honza wybija! Arek próbuje utrzymać tempo. Podnosi Honzę, chce Gut-Wrench Suplexa, ale Dobry Czech zapiera się nogami, przechwytuje go w pół i wykonuje Gut-Wrench Suplex po swojemu. Kolano ląduje twardo na plecach. Honza od razu dokłada Running Senton, ale Arek odsuwa się w ostatniej chwili. Czech trafia matę, a Arek szybko podnosi się przy linach. Bierze rozpęd i uderza Big Bootem. Honza pada na jedno kolano. Arek dokłada Running Knee Lift, tym razem lewą nogą, żeby nie przeciążać prawego kolana. Pin.....1......2..... Honza wybija! Kolano chce iść dalej, ale przy próbie podniesienia rywala Honza trafia go European Uppercutem. Potem drugim. Arek odpowiada Forearmem. Honza znowu Uppercut. Arek próbuje Short-Arm Clothesline’a, ale Czech schodzi pod ręką i wykonuje Exploder Suplex. Kolano przelatuje przez matę i ląduje blisko narożnika.

Tony Hogański – Dobra, dobra. Niech już kończą.

Jan Kowalski – Co? Oni dopiero się rozkręcają.

Tony Hogański – No to niech nie przesadzają za bardzo.

Dobry Czech nie kombinuje. Podnosi Arkadiusza, wrzuca go w liny i trafia Kitchen Sinkiem w brzuch. Arek zgina się, Honza łapie go za głowę i wykonuje Scoop Slam. Następnie patrzy na rękę po ugryzieniu szopa. Nadal nic. Żadnych sygnałów. Honza wzrusza ramionami i bierze rozpęd do Running Senton. Tym razem trafia. Pin.....1......2..... Arek wybija! Honza zaczyna ustawiać go pod Rzut z Moraw [Sit-out Powerbomb], ale Kolano walczy ciosami w głowę. Udaje mu się zejść na matę, ale przy lądowaniu prawa noga lekko mu ucieka. Honza widzi to i nie atakuje od razu kolana. Uczciwy chłop. Ta uczciwość kosztuje go sekundę. Arek trafia go Chokeslamem! Pin.....1......2..... Honza wybija! Kolano czuje, że to może być jego moment. Wchodzi na drugą linę i próbuje Missile Dropkicka. Trafia, ale nie idealnie, bo przy lądowaniu znowu chroni prawe kolano. Honza pada na plecy, Arek czołga się do przypięcia. Pin.....1......2..... Honza wybija! Obaj wstają wolniej. Arek próbuje High-Angle Spinebustera, ale Honza blokuje, łapie rękę i przyciąga go pod Ugryzienie Szopa [Ripcord Clothesline]. Kolano schyla się w ostatnim momencie! Honza obraca się za daleko, a Arek natychmiast łapie go od tyłu i wykonuje Fallaway Slam. Czech toczy się pod liny, a Arek bierze rozpęd. Honza wstaje i trafia go niespodziewanym Spinning Heel Kickiem! Podnosi go, wsadza głowę Arka między nogi, wynosi go do Powerbombu i robi kilka kroków do przodu. Arek jednak zaczyna bić go po głowie, zsuwa się z barków i ląduje za plecami. Obaj panowie przewracają się.  Honza wstaje pierwszy. Uczciwie czeka, aż Arek podniesie się na kolano, potem łapie go za rękę. Ugryzienie Szopa! Nie! Arek przyciągnięty do Clothesline’a schodzi jeszcze niżej, a ręka Honzy przelatuje nad nim. Kolano wstaje za plecami Czecha i trafia go Short-Arm Clotheslinem od razu po obrocie. Honza pada, ale nie na długo. Arek podnosi go, chce Overhead Belly-to-Belly Suplexa, jednak Honza blokuje i odpowiada Headbuttem. Kolano zatacza się pod liny. Dobry Czech bierze rozpęd do Running Big Boota, ale Arek łapie jego nogę, odpycha ją w bok i trafia Pop-up European Uppercutem z bliska! Honza pada na jedno kolano. Arek nie czeka. Odbija się od lin, tym razem krócej, bez wielkiego rozpędu, żeby nie przeciążyć kolana. High Score [Running Bicycle Knee Strike]! Trafia czysto w szczękę Honzy! Dobry Czech pada na plecy. Arek też przez moment nie jest w stanie od razu przypiąć, bo prawa noga po lądowaniu znowu daje o sobie znać. W końcu doczołguje się do Honzy, obejmuje nogę i dociska barki do maty. Pin.....1......2......3! (Zwycięzcą jest: Arek Kolano!)

Jan Kowalski – Niespodzianka?

Tony Hogański – Patrząc na formę tego kucharza. To nie. Duże nadzieje, ale nic z tego nie wyszło.

Arek Kolano aż podskoczył z radości. Tym sposobem zalicza pierwsze zwycięstwo w EWF. Przy dźwiękach swojej muzyki powoli opuszcza ring. Dobry Czech Honza chyba za bardzo nie może uwierzyć, w to co się stało. Miała być odbudowa po falstarcie, a tu nic. Ze smutnym wzrokiem zmierza w stronę FeliXtronu niczym zbity szop.

Jan Kowalski – Gdziekolwiek teraz SR-Crazy jest... to powinien się wstydzić.

Tony Hogański – Te wszystkie jego programy wychowanków, stażystów i innych takich... chyba za bardzo mu się nie udały. Sukcesu z tego nie było.

Jan Kowalski – Smutna prawda.


Trafiamy na zaplecze, a konkretniej do pomieszczenia pełniącego funkcję gabinetu przejściowego do biura komisarza EWF. To ładne, jasne i mocno oświetlone korporacyjne wnętrze. Po lewej stronie od głównego wejścia stoi ogromne biurko Ponurego Grabarza, po prawej, nieco mniejsze biurko Czesława Kowalskiego. Obaj siedzą nad dokumentami i pracują w ciszy. Za zamkniętymi drzwiami znajduje się gabinet Yuko.

Czesław Kowalski – Czy mogę cię o coś zapytać?

Ponury Grabarz – Możesz.

Czesław Kowalski – Dlaczego podpisałeś list poparcia dla mnie, a później i tak przeszedłeś na stronę Yuko?

Szef GRU odkłada długopis i spogląda na niego spokojnie.

Ponury Grabarz – Bo nie wiedziałem, przeciwko komu startujesz. Pewnie jak większość tych, którzy się podpisali.

Czesław Kowalski – Czyli gdybyś wiedział, nie podpisałbyś?

Ponury Grabarz – Raczej nie. Mam dług wobec jej rodziny. Spłacam go od lat.

Czesław Kowalski – Jaki dług?

Ponury Grabarz – Wiele długów. (Czesław czeka, aż w końcu szef GRU sam się przyznaje.) Ostatnio uratowali mnie, kiedy przypadkowo zostałem bigamistą.

Bratanek Janka Kowalskiego przez chwilę patrzy na niego bez słowa. Nie wie chyba co powiedzieć, no bo jak można zostać całkiem przypadkiem bigamistą?

Czesław Kowalski – Dobrze. Zostawmy to.

Obaj wracają do pracy. Po chwili Czesław ponownie podnosi wzrok znad dokumentów. Na ekranie pojawia się napis: „ŚLEDZTWO CZESŁAWA TRWA”.

Czesław Kowalski – A wierzysz w demony?

Ponury Grabarz (głaszcząc się po brodzie) Widziałem niejednego.

Czesław Kowalski – A one mają zapach?

Ponury Grabarz – Nie wiem jak to skomentować.

Czesław Kowalski – No mają czy nie? To ważne... a może wiesz czy mają odbicie w lustrze?

Ponury Grabarz – Podobno wampiry nie mają.

Czesław Kowalski – Czyli jednak coś wiesz.

Ponury Grabarz – To są głupie pytania.

Asystent komisarza EWF wzrusza ramionami.

Czesław Kowalski – Dobrze. A Yuko znowu się dzisiaj spóźni?

Ponury Grabarz – Spóźni? Dlaczego? Ona już pracuje w swoim gabinecie. Przyszła tu wcześniej niż ty.

Czesław Kowalski (zerkając z wahaniem na zamknięte drzwi)  Naprawdę?

W tej samej chwili drzwi gabinetu otwierają się. Wychodzi Yuko Shiraishi ubrana w długą czarno-czerwoną kraciastą spódnicę, wysokie czarne buty i białą koszulę. W ręku trzyma telefon.

Yuko Shiraishi – Grabarz, przyszła dla mnie jakaś paczka? Powoli się uczę, że w tej Polsce w niedziele wszystkie sklepy są zamknięte. (Sądząc po minie jest chyba trochę tym faktem sfrustrowana.) Nie mogę normalnie robić zakupów i muszę zamawiać online. Mimo wszystko trudno mi się do tego przyzwyczaić.

Grabarz bez słowa sięga pod biurko i wyciąga niewielkie pudełko. Wstaje i wręcza je pani komisarz.

Yuko Shiraishi – Ooo, dziękuję.

Komisarz EWF odbiera przesyłkę i od razu siada na brzegu biurka Grabarza. Zaczyna wpatrywać się w Czesława i wesoło machać nogami.

Yuko Shiraishi – Czesław, przygotowałeś plan main-eventu?

Czesław Kowalski – Tak. Drone Ladder Match. Mam dla ciebie wydrukowany opis całej koncepcji. I wbrew pozorom wszystko jest realistyczne.

Komisarz patrzy na niego przez chwilę.

Yuko Shiraishi – Czesław?

Czesław Kowalski – Tak?

Yuko Shiraishi – Jestem twoją szefową, więc musisz się do mnie odpowiednio zwracać. Z szacunkiem do stanowiska. Masz do wyboru: pani komisarz, Yūko-sama albo Shiraishi-san.

Czesław zwątpił. Yuko uśmiecha się szeroko i cicho śmieje się pod nosem.

Yuko Shiraishi – Fufufu.

Czesław Kowalski – Dobrze. Pani komisarz.

Yuko Shiraishi – O wiele lepiej.

Czesław Kowalski (pokazuje wydruk) Pomysł jest prosty. Zamiast całkowicie swobodnie latającego drona wykorzystujemy konstrukcję mechaniczną. Mamy mały specjalny wózek poruszający się po torze, tylko stylizowany na drona. Można zaprogramować zmianę kierunku, powolne odsuwanie się od zawodnika, zatrzymanie nad inną częścią ringu. Dzięki temu dostajemy nawet element strategiczny. Jeśli ktoś sięga po pas, system może pozwolić mu go złapać, nie ryzykując upadku całego urządzenia. Wszystko zostało już przetestowane, odpowiednio zaprogramowane i system jest sprawny.

Yuko Shiraishi – Interesujące, ale jakoś nie mogę powstrzymać się od ziewania. (Zasłania usta.) Ciekawe dlaczego?

Czesław Kowalski – Mogę to rozwinąć. Bo ja właśnie dlatego uważam, że ten pomysł jest...

Yuko Shiraishi – Czesław.

Czesław Kowalski – Tak?

Yuko Shiraishi – Wystarczy. Teraz zanieś ten wydruk Hogańskiemu i Kowalskiemu przy stoliku komentatorskim. Niech się zapoznają.

Czesław Kowalski (zdziwiony) Po co mam zanosić go osobiście? Wrzucę dokument na korporacyjny SharePoint EWF. Wszyscy zainteresowani będą mieli dostęp.

Yuko Shiraishi – Nie, nie, nie. (Mruży oczy z lekką frustracją.) Tak się nie robi w erze personalnego kontaktu.

Czesław Kowalski – Erze personalnego kontaktu?

Yuko Shiraishi – Tak. Trzeba okazywać prawdziwe emocje i uczucia. Mniej wirtualnych share-coś-tam w stosunkach międzyludzkich. Można sharować, ale swoje uczucia, a najlepiej robić w prawdziwym życiu, a nie online. Nie wstydźmy się bycia ludźmi, rozumiesz? (Nawet nie czeka aż odpowie.) Ale skoro nie chcesz, to ja się tam przebiegnę.

Czesław Kowalski – Pani komisarz, ja wcale...

Ale komisarz już go nie słucha. Otwiera paczkę.

Yuko Shiraishi – Ojej!

Wyciąga z pudełka parę nowych butów Nike Alphafly 3 (w wersji Orange Pulse Purple Dynasty Electric Green).

Yuko Shiraishi – Są śliczne! (Chwilę je podziwia.) To co sztywniaki? Chcecie się ze mną przebiec po hali?

Ponury Grabarz – Od dwudziestu pięciu lat kuleję po kontuzji. Nie biegam.

Czesław Kowalski – Ja też właściwie nie biegam.

Yuko Shiraishi – W EWF wszyscy powinni być fit. Czesław, powinieneś zapisać się na siłownię. Grabarz da ci zniżkę, bo jest właścicielem całej sieci. Prawda?

Ponury Grabarz – GrabFit postawi na nogi każdego.

Yuko Shiraishi – No właśnie. Nie możesz, Czesław, być takim... (Spogląda na niego uważnie, a Czesław aż spuścił wzrok.) Takim jakim jesteś. (Wzdycha.) Wprowadzę dla wszystkich testy sprawnościowe. Ja na przykład chodziłam do liceum sportowego.

Czesław Kowalski – I jak było?

Yuko Shiraishi – Nudno.

W międzyczasie ściągnęła jeden ze swoich wielgachnych butów i zakłada Nike Alphafly na stopę, po czym spogląda na swoją długą spódnicę.

Yuko Shiraishi – Ale w tym przecież nie mogę biegać. Pójdę się przebrać. Gdzieś mam jakieś spodnie.

Czesław Kowalski – Pani komisarz potrzebuje lusterka?

Komisarz EWF zatrzymuje się i patrzy na niego z autentycznym zdziwieniem.

Yuko Shiraishi – Dlaczego nosisz ze sobą lusterko?

Jej asystent przez chwilę milczy.

Czesław Kowalski – Nieważne. (Przerywa niezręczną chwilę ciszy.) Czy pani komisarz potrzebuje jakiejś pomocy?

Japonka odwraca się gwałtownie.

Yuko Shiraishi – W czym? W przebieraniu?

Czesław Kowalski – Nie, ja tylko...

Yuko zaczyna się śmiać.

Yuko Shiraishi – エッチ! / Ecchi!

Komisarz EWF znika za drzwiami swojego gabinetu, a Czesław zostaje przy biurku z wyraźnie zakłopotaną miną.

Czesław Kowalski – Co... co to znaczy?

Ponury Grabarz – Że jesteś zboczeńcem, ale nie martw się. Takim słodkim, niegroźnym.

Czesław Kowalski – Kiedy... ja wcale... nie to miałem na myśli.

Grabarz już go jednak nie słucha i nawet na niego nie patrzy. Czesław po krótkiej chwili wraca do pracy, jakby nic się nie wydarzyło. My natomiast wracamy na ring.



Tony Hogański – No popatrz Janku, to twoja wina.

Jan Kowalski – Co? Jaka znowu wina?

Tony Hogański – Gadałeś o jakichś demonach i biedny Czesław zaczął zastanawiać się czy Yuko nie jest czasem demonem. Naprawdę myślał, że ona nie ma odbicia w lustrze? Po to przyniósł lusterko?

Jan Kowalski – Nie sądziłem... nie to miałem na myśli...

Tony Hogański – Bo byłeś po prostu hejterem, prawda?

Jan Kowalski – Już mówiłem, że to nie tak.


Znów jesteśmy na zapleczu, no bo gdzie możemy pojawiać się pomiędzy walkami? Spotykamy tu Yoshihito Nabeshimę, który właśnie wyszedł ze swojej szatni. Jest sam. Tym razem nie towarzyszy mu ani Chiaki ani Mitsuko. Ma prawo dołączyć do jakiejś z walk albo zorganizować sobie swoją własną. Czy właśnie nadszedł ten moment? Przez chwilę stoi nieruchomo, a potem rusza korytarzem. Robi zaledwie kilka kroków, gdy zza zakrętu wyłania się Vaclav. Wróg Ludu idzie powoli, z butelką Perły w dłoni. Jego twarz pozostaje całkowicie pozbawiona emocji. Nagle rzuca butelkę pod nogi Japończyka. Szkło wręcz eksploduje na podłodze, odłamki rozsypują się wokół butów Nabeshimy. Japończyk zatrzymuje się i spogląda w dół.

Vaclav – Stój. Przekroczyłeś linię.

Nabeshima powoli podnosi wzrok, ale nic odpowiada.

Vaclav – Nie wiedziałeś? Od dzisiaj jestem prawdziwym sędzią. Nie tylko walk. Będę sędziował całe twoje życie. Ty nie nadajesz się na sędziego, ale ja? Ja jestem arbitrem życia! Twojego życia.

Yoshihito Nabeshima (chłodno) To znaczy?

Vaclav – Nic. Po prostu oceniam sytuację. Wyszedłeś z szatni w sposób niedozwolony. Ominąłeś wyznaczoną strefę. Wszedłeś na korytarz, którego nie miałeś prawa przekroczyć.

Wróg Ludu powoli wskazuje na rozbite szkło.

Vaclav – Dowód jest przed tobą.

Nabeshima spogląda na odłamki, potem ponownie na Vaclava.

Vaclav – Dyskwalifikacja.

Po tych słowach Mecenas Ekstremy spluwa na posadzkę i zapada cisza. Nabeshima przez kilka sekund patrzy mu prosto w oczy.

Vaclav – Wynik został przeze mnie zapisany. No i co tak milczysz? Boisz się?

Yoshihito Nabeshima Vaclav... nie myl mojego milczenia ze strachem. Ja po prostu nie odpowiadam ludziom, którzy nie mają nic do powiedzenia poza własnym hałasem. Twoje prowokacje, twoje małe przedstawienia, te wszystkie butelki, groźby i śmieszne tytuły, które sam sobie nadajesz... pozostawiam tobie. Człowiek może być nienawidzony i jednocześnie wielki. Kraven to rozumiał. Szakal to rozumiał. Nawet Scyther, kiedy wzbudzał w ludziach wściekłość, miał za sobą coś, czego nie można było mu odebrać - klasę zawodnika. Ty masz tylko kolejne przekroczenie granicy, kolejne świństwo, kolejny powód, żeby ludzie odwracali się od ciebie z obrzydzeniem. Jesteś głośny, Vaclav. Jesteś rozpoznawalny. Ale pomyliłeś rozpoznawalność z szacunkiem. Nazywasz siebie arbitrem życia. To bardzo odpowiednie dla człowieka, który nigdy nie zdołał być jego panem. Możesz dalej pić, brudzić się własnymi czynami i odgrywać swoją małą rolę. Nie będę za tobą chodził. Nie będę odpowiadał na twoje zaczepki. Nie będę nawet marnował gniewu na człowieka, którego sam uważam za niewartego mojej uwagi. Dzisiaj jesteś dla mnie nikim. Ale jeśli na następnej gali staniesz naprzeciwko mnie w ringu, na co bardzo liczę, skończy się czas twoich słów i prowokacji. Nie będę cię obrażał. Nie będę cię upokarzał. Po prostu wykonam swoją powinność. A po walce po twoim „arbitrze życia” pozostanie tylko wrak człowieka leżący na macie.

Po tych słowach Nabeshima ignoruje Mecenasa Ekstremy i odchodzi. Jego kroki powoli cichną w głębi korytarza. Ani razu się nie odwraca. Vaclav pozostaje sam przy rozbitej butelce. Patrzy za Japończykiem jeszcze przez chwilę, po czym opuszcza wzrok na szkło.

Vaclav – Jeszcze zobaczymy.

Wracamy na ring.


Tony Hogański – A temu co się znowu w głowie przestawiło? Arbiter życia Nabeshimy?

Jan Kowalski – Vaclav od zawsze był znany ze swojej kreatywności.

Tony Hogański – Chyba do wymyślania co raz to nowych form obrzydliwości.


Nie ma co słuchać komentatorów, bo czas na wycieczkę na zaplecze! Korytarze za kulisami są niemal puste. To właśnie tutaj na jednym z korytarzy, powoli, bez pośpiechu, w stronę wyjścia na arenę zmierza Maksymilian an-Nazira. Jego kroki są spokojne i miarowe. Nie rozgląda się. Wie, że niedługo czeka go walka.

Maksymilian an-Nazira – Maksymilian jest świetnie przygotowany. Maksymilian nie obawia się nikogo. Maksymilian rzuci wyzwanie każdemu, kto stanie mu na drodze. Każdemu. Nawet takiemu Nasowi.

Z głębi korytarza rozlega się ironiczny głos. Na jego drugim końcu stoi Sergiusz.

Sergiusz – Każdemu? Naprawdę?

Zawodnik o afgańskich korzeniach zatrzymuje się i odwraca. Pan Milion Dolarów powoli odsuwa się od ściany i rusza w jego stronę. Na jego twarzy pojawia się pewny siebie uśmiech.

Maksymilian an-Nazira – Tak. Każdemu.

Sergiusz – Nienawidzę takich słabych, dziwnych debiutantów jak ty. Jesteś jak Arek Kolano. Na poprzedniej gali spuściłem Arkowi łomot i teraz zrobię dokładnie to samo z tobą.

Książę Lewantu zatrzymuje się kilka kroków przed Maksem „+93”.

Sergiusz – I niech cię nie zmyli to, że ja też w zasadzie to niedawno zadebiutowałem. Ja jestem debiutantem wyższej ligi. Mam lepszy styl. Lepszą prezencję. Lepiej walczę. Kiedy pojawiam się przed publicznością, wyglądam jak zawodnik. Ty i Arek Kolano wyglądacie jak dziwadła, dla których nie powinno być miejsca w polskim wrestlingu.

Syn Dwóch Światów patrzy na Buhaja-Sarmatę spokojnie.

Maksymilian an-Nazira – Może czas się przekonać.

Sergiusz momentalnie rusza z pięścią w stronę twarzy Maksymiliana. W tej samej chwili z boku kadru pojawia się Nas. To wręcz filmowa scena, bo jego dłoń w zwolnionym tempie zatrzymuje pięść Sergiusza dosłownie kilka centymetrów przed twarzą Maksymiliana. Zapada cisza. Nas stoi nieruchomo. Nie wygląda nawet na zaskoczonego. Po prostu trzyma pięść Sergiusza w otwartej dłoni.

Sergiusz (poirytowany) Co...

Milion Dolarów szarpie rękę i natychmiast próbuje uderzyć drugą. Nas blokuje. Sergiusz próbuje ponownie. Nas znów blokuje. Czwarty cios nadchodzi jeszcze szybciej. Tym razem Nas nie tylko zatrzymuje pięść, ale odpycha ją z taką siłą, że Sergiusz zostaje gwałtownie wyrzucony do tyłu. Oddycha ciężko, po czym spogląda na Nasa, jakby dopiero teraz próbował zrozumieć, co właściwie się wydarzyło.

Sergiusz – Jaka siła…

Nas patrzy na niego spokojnie. Widzimy również, że niedaleko stoi jego wspaniała małżonka Weronika Passent, która z zachwytem kibicuje mężowi.

Weronika Passent – Tak jest, Nas! Dołóż mu! Temu drugiemu też, a co? (Pokazuje palcem na Maksymiliana.) Bądź hojny w swojej przemocy!

Sergiusz – Po co się wtrącasz w nieswoje sprawy?

Nas – Za kilkanaście minut to właśnie ja będę walczył z Maksymilianem. (Robi krok w stronę Sergiusza.) Nie mam zamiaru walczyć z pobitym zawodnikiem. Nie mam zamiaru walczyć z jakimś wybrakowanym towarem. Moje zwycięstwo musi być perfekcyjne. (Nas zatrzymuje się przed nim.) Wręcz metafizyczne.

Weronika Passent – Ale mu powiedziałeś, Nas!

Nas – A ty właśnie się wtrącasz. I przeszkadzasz mi w tym.

Milion Dolarów zaciska pięści i podnosi wzrok.

Sergiusz – To może…

Nas – Nie. Odejdź, póki jestem jeszcze miły, uprzejmy i się uśmiecham. Poczułeś to, prawda? Poczułeś moją moc. To nie był trik. To nie była sztuczka. To była demonstracja tego, co się dzieje, kiedy człowiek przestaje akceptować własne ograniczenia. Kilka miesięcy temu wyruszyłem w Himalaje. Nie po to, żeby robić sobie zdjęcia z mnichami. Nie po to, żeby zdobywać szczyty. Pojechałem tam by odkryć tajemnicę.

Weronika Passent – Nas, Nas, to wtedy, gdy przywiozłeś mi takie fajne pamiątki, które zapewniają dobrą energię i karmę?

Nas – Tak, to było wtedy, ale nie to było celem mojej wyprawy. Udałem się tam po rzeczy, których świat zachodni nawet nie rozumie. Przez tygodnie finansowałem ekspedycję, która przedzierała się przez miejsca, do których człowiek nie powinien mieć dostępu. I w końcu znaleźliśmy ją. Phurbę Guru Rinpocze. Świętą relikwię, ukrytą przed wiekami w kamiennej komnacie wysoko w górach. Według legendy Guru Rinpocze używał jej, by ujarzmiać demony i poskramiać siły, których zwykły człowiek nie był w stanie kontrolować. Mówiono, że nikt, kto odnajdzie Phurbę, nie powinien jej dotknąć.

Weronika Passent – I co? I co?

Nas – Ja ją dotknąłem.

Weronika Passent – Mam nadzieję, że umyłeś później ręce.

Nas – Legenda nie kłamała. Nie wróciłem z Himalajów z kolejnym drogim eksponatem do kolekcji antyków. Wróciłem z czymś znacznie cenniejszym. Wróciłem z MOCĄ.

Weronika Passent – Dobrze, że później wezwałam księdza by cię pokropił i okadził, bo wystarczy mi, że co jakiś czas znajduję na chacie jakiegoś murzyna! Jeszcze tylko demonów z Himlajów czy innych yeti by mi brakowało.

Nas – W tej chwili tylko ja rozumiem to, czego najwyraźniej nie potrafi zrozumieć nikt w tym budynku. Nie muszę już nikomu niczego udowadniać. Nie muszę udowadniać, że jestem legendą. Nie muszę udowadniać, że potrafię walczyć. Nie muszę nawet udowadniać, że zasługuję na EWF World Championship. Bo człowiek, który naprawdę zasługuje na koronę, nie prosi o pozwolenie, żeby ją założyć. I dlatego przyglądam się wam. Patrzę na tych wszystkich, którzy ustawili się w kolejce. Na tych, którzy przez ostatnie miesiące krzyczeli głośniej, niż walczyli. Na tych, którzy zbudowali sobie małe imperia z kilku zwycięstw, kilku pochwał i jeszcze większego ego. Patrzę na was i widzę ludzi, którzy pomylili chwilę z wiecznością. Myślicie, że skoro dzisiaj siedzicie przy mistrzowskim stole, to znaczy, że należycie do jego właścicieli. Nie. Siedzicie tam, bo jeszcze nikt nie kazał wam wstać. Nie każdy, kto nosi pas, jest mistrzem. Nie każdy, kto nazywa siebie przyszłością, dożyje chwili, w której ta przyszłość nadejdzie. A wy wszyscy popełniliście jeszcze jeden błąd. W ostatnich tygodniach przyzwyczailiście się do spokojnego nasa. Do nasa, który obserwował, czekał i pozwalał wam mówić, ponieważ wiedział, że wcześniej czy później i tak przyjdzie jego kolej. Cóż... Skończyła się moja cierpliwość. Nie wróciłem, żeby stanąć na końcu kolejki razem z kandydatami do EWF World Championship i cierpliwie czekać, aż ktoś łaskawie uzna, że zasłużyłem na swoją szansę. Nie będę próbował dopasować się do nowego EWF. A jeśli ktoś uważa, że przesadzam... Proszę bardzo. Niech pierwszy spróbuje mnie zatrzymać. Bo od dzisiaj nie interesuje mnie już to, kto jest przyszłością EWF. Interesuje mnie wyłącznie to, kto będzie miał odwagę spojrzeć mi w oczy, kiedy zrozumie, że jego przyszłość właśnie się skończyła. I tym razem nie zamierzam być częścią historii EWF. Zamierzam być powodem, dla którego będziecie musieli napisać ją od nowa.

Tymczasem Sergiusz robi dwa kroki tył.

Sergiusz – Czy... czy wy jesteście... normalni?

Nas – Chcesz się przekonać?

Maksymilian an-Nazira Maksymilian dziękuje za pomoc, ale Maksymilian uważa, że czas spierdalać.

Nas – Bo czyż Afganistan nie był nazywany grobowcem imperiów?

Ale Maksymilian już nie odpowie. Maksymilian ewakuował się w lekkim zaniepokojeniu.

Sergiusz – Jeszcze się spotkamy.

Nas nie odpowiada tylko wybucha śmiechem, a Sergiusz oddala się.

Weronika Passent – Nas! To było super! Mieliśmy legendarne wejście, a teraz dałeś im popalić!

Nas – Chodźmy. Walka niedługo.

Wracamy na ring.


Jan Kowalski – Czy oni są normalni?

Tony Hogański – Ale o co ci chodzi?

Jan Kowalski – Co ten Nas wygaduje? O co mu chodzi? Jakie Himalaje? Jaka moc?

Tony Hogański – Więcej jest rzeczy na ziemi i w niebie, niż się śniło waszym filozofom.


Nie czas jednak na filozoficzne rozważania, bo oto znów jesteśmy na zapleczu. Tym razem korytarzem hali idą Szakal i Hania. Szakal coś mówi, a Hania słucha go z rękami w kieszeniach bluzy, od czasu do czasu tylko kiwając głową.

Szakal – Z Bidamem i Franko nie możesz walczyć tak, jakbyś miała naprzeciwko siebie dwóch osobnych przeciwników. Sama słyszałaś ich głupie gadanie na poprzedniej gali: Bidam i Franko, Franko i Bidam. Jak jedna drużyna. Jeden atakuje, drugi odpoczywa, jeden odwraca uwagę, drugi atakuje. Musisz rozbić ich rytm. Będą pewnie chcieli wyłączyć cię z gry, a później załatwić to między sobą. Oni działają jak jeden organizm, musisz więc rozbić ich jedność.

Hania – Wiem.

Szakal – I pilnuj Franko. Bidam będzie próbował kontrolować tempo, a Franko może pójść za ciosem. Najważniejsze jest odcięcie ich od siebie. Jak rozdzielisz ich jedność, masz połowę roboty z głowy. Najlepiej sprowokować Bidama do czegoś nieprzewidywalnego. On ma trochę nie po kolei w głowie.

Hania – Moim celem są zwycięstwa.

Senator uśmiecha się po swojemu.

Szakal – Właśnie. Ja też zawsze miałem taki cel. W 2001 roku zdobyłem EWF World title i już wtedy wiedziałem, że mogę pokonać każdego. Później zdobyłem drugi w 2002 roku. To była już zupełnie inna historia. Komunizm, turniej na jednej gali, Kraven, Wolf... człowiek nie miał czasu nawet porządnie odpocząć między walkami. A wszystko było krwawe jak cholera. Wygrałem cały turniej i zostałem mistrzem.

Hania – Mhm.

Szakal – A później obaliłem komunizm w EWF.

Pretendentka do EWF World Championship spogląda na dziadka z ukosa.

Hania – Nie było mnie jeszcze wtedy na świecie.

Szakal – Właśnie dlatego ci to opowiadam.

Wnuczka senatorska robi minę jakby słyszała opowieść o tym jak jej dziadek obalił komunizm w EWF już wielokrotnie. Przechodzą kilka metrów dalej. Szakal nagle zatrzymuje się przy plakacie wiszącym na ścianie. Widzieliśmy już podobny na poprzedniej gali: „TERAPIA Z PAPROTKĄ – ZNAJDŹ ODPOWIEDZI, KTÓRYCH NIE POTRAFIŁ DAĆ CI CZŁOWIEK!”, ale jest to jakaś jego zmodernizowana, nowa wersja. Jeden z rogów plakatu odkleja się od ściany.

Szakal (wyraźnie oburzony) Znowu kurwa.

Hania – Co?

Szakal – Taśma. Odkleja się.

Senator próbuje docisnąć plakat dłonią.

Szakal – Już nie robią takiej taśmy jak kiedyś. Dawna taśma to była taśma. Człowiek przykleił, docisnął i mogłeś nią przymocować pół szatni. Wilgoć, kurz, mróz, pot wrestlera... nic jej nie ruszało. A teraz? Trzy dni i odpada. Za dużo technologii, za dużo unijnych regulacji, a za mało kleju.

Hania – Dziadku…

Szakal – Nie, nie. To jest problem systemowy. Jak to, że banki nie są polskie. Zawsze to w senacie powtarzam, że sektor finansowy musi być w rękach krajowych, bo kapitał jednak ma narodowość. Z taśmą klejącą jest tak samo. Kiedyś taśma miała charakter.

Nagle zza zakrętu wybiega Yuko. Pędzi korytarzem w legginsach, białej koszuli i luźno narzuconej bluzie. Bluza nie jest z gatunku tych krótkich, więc zakrywa jej dupę, bo jak sama komisarz wspomniała w jednym z wywiadów, nie ma powodu by starzy i młodzi faceci się na nią patrzyli. Shiraishi-san ich niemal sprintem, szeroko się uśmiechając.

Yuko Shiraishi – Hejka!

Komisarz EWF macha im ręką i biegnie dalej, znikając za kolejnym zakrętem.

Szakal (wygraża w stronę, gdzie zniknęła Yuko) Gdzie są zasady BHP?! Nie wolno biegać po korytarzach! Jak ja byłem komisarzem, to był tutaj porządek!

Hania – Ona jest komisarzem.

Szakal – Tym gorzej dla EWF.

Wracamy na ring.


Tony Hogański – Lata mijają, a mistrz Szakal jak zawsze wspaniały.

Jan Kowalski – Nawet kiedy nie walczy?

Tony Hogański – On nie musi walczyć by być najlepszy. Wygrał wszystko, co miał wygrać.

Jan Kowalski – Zobaczymy jak pójdzie jego wnuczce. Hania już dziś stanie przed szansą na zdobycie EWF World title.

Tony Hogański – Na Krwawej Majówce Hania pokonała Franko i została główną pretendentką do tego tytułu. Na tej gali spodziewaliśmy się walki Hania kontra Psycho, ale wiemy, co Psycho odjebał i mamy, to co mamy.

Jan Kowalski – Uważasz, że powinna dostać pas z automatu?

Tony Hogański – Kto to wie.

Jan Kowalski – Swoją drogą. Czy uważasz, że komisarz EWF powinna biegać po hali? Nawet Szakal zwrócił uwagę na zasady BHP.

Tony Hogański – Och Janku, przestań się jej czepiać, dobra? Jesteś nudny jak Czesław. Macie nudę chyba we krwi.



Nas vs Maksymilian an-Nazira



Jako pierwszy rozbrzmiewa Rebūke – „Dystopia”. Światła gasną, pojawiają się pojedyncze błyski białych reflektorów, a na FeliXtronie widać warszawskie bloki, afgańskie góry i liczbę +93. Maksymilian an-Nazira wychodzi w czarnej, rozpiętej bluzie bez rękawów. Wchodzi między liny, opiera się o narożnik i czeka na przeciwnika.
Po chwili rozbrzmiewa Urszula – „Malinowy król”. Theme nasa jak pamiętamy (albo i nie) zmienia się co galę. Spod FeliXtronu wychodzi nas, a obok niego Weronika Passent, znana także jako WAMP, dzielnie wspierająca męża. Były EWF FTW Champion idzie spokojnie, nie spieszy się. Wchodzi na ring, rzuca krótkie spojrzenie Maksymilianowi, potem Weronice, a następnie ustawia się w narożniku.

Tony Hogański – A może byśmy tak kiedyś zorganizowali galę w Afganistanie?

Jan Kowalski – Ledwo EWF wróciło, a ty już myślisz o galach zagranicznych? Rozkręćmy się najpierw w Polsce, a później pomyślimy o innych rynkach.

Tony Hogański – Dobrze wspominam nasze wycieczki. Białoruś, Syria, Rosja, Irak, Iran, Izrael i wiele innych.

Jan Kowalski – Wymieniłeś akurat takie, które z punktu widzenia bezpieczeństwa nie byłby pierwszym wyborem, ale Afganistan świetnie by do nich pasował. Dorzuciłbym Sudan, Somalię, Jemen i jakieś kraje afrykańskie.

Tony Hogański – Ach... człowiek aż się rozmarzył.

Sędzią jest Antoni Bryndza. Sprawdza obu zawodników, odsyła Weronikę kawałek od lin i daje znak do rozpoczęcia walki. Gong! Maksymilian zaczyna ostro. Od razu rusza na nasa, spycha go do narożnika i zasypuje Body Shots Combination. Cios w korpus, drugi, trzeci, potem Forearm w szczękę. Mąż Weroniki Passent próbuje się zasłonić, ale +93 nie daje mu miejsca. Corner Clothesline! nas osuwa się w narożniku, a Maks odciąga go na środek i wykonuje Belly-to-Belly Suplex. Pin.....1...... nas wybija! Maksymilian nie czeka. Podnosi go, wrzuca na liny i trafia Big Bootem. Były EWF FTW Champion pada, a Weronika przy ringu od razu wygląda na oburzoną, jakby jej mąż został zaatakowany bez zapowiedzi w walce, która właśnie polega na atakowaniu. Maks idzie dalej. Podnosi nasa, próbuje Spinebustera, ale nas blokuje, łapie go za głowę i odpowiada Jawbreakerem. Maks cofa się o krok, lecz od razu wraca z Short-Arm Clotheslinem. Pin.....1......2..... nas wybija! +93 próbuje podnieść rywala pod Samoan Drop, ale nas zsuwa się za plecy, kopie go w udo, potem w drugą nogę i trafia DDT. Maks uderza głową o matę. Pin.....1......2..... Maksymilian wybija! nas od razu przechodzi do kontroli. Siada na plecach rywala i zakłada Camel Clutch. Nie trzyma tego może jak podręcznikowy mistrz techniki, ale ciągnie mocno i skutecznie. Antoni Bryndza pyta Maksa, czy się poddaje. +93 odmawia i przesuwa się do lin. Łapie dolną linę, więc nas puszcza przy czterech. Potem od razu kopie go w plecy i dokłada Knee Strike w bok głowy. Maks próbuje wstać, ale mąż WAMP trafia go kombinacją kicków i Leg Lariatem. Pin.....1......2..... Maks wybija! nas zaczyna walczyć po swojemu, czyli w sumie nie wiadomo jak, ale chyba ważne, że skutecznie. Podnosi Maksymiliana i wykonuje German Suplex. Nie mostkuje, tylko podnosi go ponownie i dokłada Neckbreaker. Maksymilian próbuje odpowiedzieć ciosami w korpus, trafia raz, drugi, ale nas przerywa mu Headbuttem. +93 zatacza się na liny. nas łapie go przy powrocie i wykonuje Oklahoma Slam. Pin.....1......2..... Maksymilian wybija! Weronika krzyczy coś zza ringu, a były EWF FTW Champion tylko poprawia pozycję i zakłada Single Leg Boston Crab. Maks ma problem, ale jest blisko lin. Doczołguje się i znowu łapie dolną linę. Antoni Bryndza każe puścić. nas puszcza, chociaż nie wygląda na zachwyconego, że trzeba respektować takie drobiazgi jak przepisy.

Tony Hogański – Dalej, kończymy. To ma być szybkie EWF.

Jan Kowalski – Sam mnie oskarżasz o powtarzanie się, ale ty przy każdej walce gadasz to samo.

Tony Hogański – To nieprawda. Ja swoim komentarzem dyktuję tempo, a ty przynudzasz. To istotna różnica.

Maksymilian ma jeszcze jeden zryw. nas podnosi go i próbuje 99 Crushera, ale Syn Dwóch Światów blokuje, uderza łokciem, potem drugim, odbija się od lin i trafia Running Bulldogiem! Obaj leżą chwilę na macie. Maks wstaje pierwszy, łapie oddech i czeka, aż nas się podniesie. Próba Kodu 93 [Stunner]! nas jednak odpycha go w ostatniej chwili. Maks wraca od lin, a mąż Weroniki Passent trafia go mocnym Spinebusterem. Pin.....1......2..... Maks wybija! To już bardziej odruch niż realny powrót do walki. nas podnosi go, trafia Back Chopem, potem kopnięciem w brzuch i wykonuje 99 Crusher. Pin.....1......2..... Maksymilian jeszcze wybija! Weronika przy ringu zaczyna bić brawo i krzyczeć do męża, żeby kończył. nas podnosi Maksymiliana, który próbuje ostatnich Body Shotów, ale nie ma już siły. Jeden cios w korpus, drugi, trzeci już nie trafia czysto. Były EWF FTW Champion kopie go w kolano, potem w brzuch i ustawia do swojej tajemniczej akcji. Rozpierdalający Wszystko i Wszystkich Cios Zagłady i Absolutnej Śmierci! Wariant RWiWCZiAŚ tym razem wygląda jak gwałtowne przejście z podcięcia i uchwytu za głowę w mocne wbicie rywala plecami i karkiem o matę. Podobno fachowo można to nazwać jako ussian Leg Sweep into Flatliner/Complete Shot. Maksymilian zostaje złożony bez większych szans na reakcję. Weronika natychmiast zaczyna krzyczeć przy ringu: „Rwiwczaś! Rwiwczaś! Rwiwczaś!” nas przypina spokojnie, zaczepiając nogę Maksymiliana. Antoni Bryndza pada do liczenia. Pin.....1......2......3! (Zwycięzcą jest: nas!)

Jan Kowalski – Czyli w sumie bez zaskoczenia?

Tony Hogański – No raczej.

Maksymilian zaczął mocno, narzucił tempo i przez pierwsze minuty wyglądało to jak naprawdę wyrównana walka. Później było już gorzej i zakończyło się czyste zwycięstwo. Mąż WAMP wstaje, Antoni Bryndza podnosi jego rękę. Wszyscy są zadowoleni, oprócz Polaka o afgańskich korzeniach oczywiście. Przy dźwiękach„Malinowego króla” Nas i WAMP opuszczają ring.

Tony Hogański – Tak sobie myślę... wiesz Janku, to ty sprowadziłeś metafizykę do EWF.

Jan Kowalski – Ja? Przecież ja jestem tu najbardziej normalny.

Tony Hogański – Gadałeś o demonach i sukkubach i wywołałeś ich z lasu. Mamy teraz Nasa i jego moc Himalajów. Do tego przekonałeś też Czesława, że demony i wampiry istnieją. Ładnie to tak?

Jan Kowalski – Nie było to moją intencją.

Tony Hogański – Stalin też tak mówił.


Jesteśmy na zapleczu. Sergiusz spaceruje korytarzem hali z wyraźnym zadowoleniem. Wprawdzie jego wcześniejsze spotkanie z Nasem jakiś czas temu nie poszło tak, jak to sobie zaplanował, ale nie było w sumie tak źle. Jest spokojny, pewny siebie. Co jakiś czas spogląda na mijane drzwi szatni i plakaty EWF, jakby już wyobrażał sobie swoje nazwisko obok największych gwiazd federacji. Na końcu korytarza dostrzega Vaclava. Ten stoi samotnie przy ścianie, trzymając w dłoni butelkę Perły. Kiedy zauważa Sergiusza, na jego twarzy pojawia się powolny, złowrogi uśmiech.

Vaclav – Witam mojego sługusa-pomocnika z poprzedniej gali.

Sergiusz – Nie jestem twoim pomocnikiem, a tym bardziej nie sługusem. Uwolniłem cię wtedy z litości. Po prostu okazałem litość staremu, zniszczonemu życiem menelowi.

Wróg Ludu zaczyna się śmiać. Otwiera butelkę Perły, spogląda na kapsel i bierze łyk. Kapslem nonszalancko pstryka w stronę Sergiusza. Nie trafia w niego, ale upada on u jego stóp.

Vaclav – Litość? Co to w ogóle za uczucie? (Znów się śmieje.) A my w sumie dzisiaj to czasem nie walczymy?

Sergiusz – Walczymy. (Spogląda na zegarek.) I to całkiem niedługo.

Vaclav – Tak? To ciekawe.

Mecenas Ekstremy opiera się plecami o ścianę i spokojnie pije piwko. Przez chwilę obserwuje Sergiusza w milczeniu.

Vaclav – Widziałem w EWF bardzo wiele. Przeżyłem bardzo wiele. Wiem, jak ta federacja funkcjonuje. Widziałem takich jak ty całe pokolenia. Młode wilczki. Pewne siebie. Głośne. Przekonane, że wystarczy wejść tutaj, wygrać kilka walk i świat sam otworzy przed nimi drzwi. (Robi kolejny łyk.) Dlatego, jeśli mam być szczery, nie odróżniam cię specjalnie od Arka Śmietany czy Mirka Afgana.

Sergiusz – Arka Kolano i Maksymiliana an-Naziry.

Vaclav – Widzisz? Ty znasz ich nazwiska, bo paplasz się z nimi w błocie debiutantów. Ja ich nie znam, bo mam na nich wyjebane. To odróżnia takie gwiazdy jak ja, od takich gości jak ty. Dla mnie to ten sam obraz. Kolejny młody człowiek przekonany, że właśnie zaczyna się jego wielka historia.

Sergiusz – Jestem inny. (Vaclav patrzy na niego uważnie znad butelki.) Przybyłem tutaj wygrywać. Nie po to, żeby przez chwilę być kolejnym nazwiskiem na karcie walk. Ty będziesz moją pierwszą wielką ofiarą. A później zdobędę EWF World Championship.

Vaclav przez kilka sekund nic nie mówi. Potem spokojnie kiwa głową.

Vaclav – Może tak. (Kolejny łyk.) A może i nie.

Sergiusz – Wątpisz we mnie?

Vaclav – Coś w tobie jest. Dlatego jeszcze z tobą rozmawiam. Sam fakt, że stoję tutaj i poświęcam ci swój czas, powinien być dla ciebie zaszczytem. Jestem Wrogiem Ludu. Wszyscy mnie nienawidzą. Każdy, kto zna EWF, zna też mnie. Wie, co robiłem w przeszłości. Wie do czego jestem zdolny. Jeżeli stoisz obok mnie, twoje nazwisko zaczyna znaczyć więcej. Ludzie zaczną cię rozpoznawać. Zaczną cię odróżniać od Arka Śmietany.

Sergiusz milczy.

Vaclav – Ale same deklaracje nie wystarczą. Opowiadanie wszystkim, jaki jesteś wspaniały, też nie wystarczy. (Wróg Ludu odrywa się od ściany.) Mam dla ciebie robotę.

Sergiusz patrzy na niego uważniej.

Vaclav – Jeżeli jesteś zainteresowany.

Sergiusz – Przecież dzisiaj walczymy.

Vaclav – Dzisiaj walczymy. Jutro nie musimy. Na poprzedniej gali zrobiłeś coś więcej niż tylko mnie uwolniłeś. Otworzyłeś drzwi. Wyzwoliłeś demona. Zawarłeś pakt, nawet jeśli jeszcze tego nie rozumiesz.

Sergiusz – Nie zawarłem z tobą żadnego paktu.

Vaclav – Cena paktu nie zależy od tego, czy pamiętasz moment, w którym go zawarłeś. (Vaclav zatrzymuje się tuż przed Sergiuszem.) Możesz sobie, Sergiuszku, zaplanować ścieżkę kariery. Możesz wyobrażać sobie kolejne zwycięstwa, mistrzostwo, sławę, wszystko, czego pragniesz. Możesz nawet uwierzyć, że sam decydujesz, dokąd zmierzasz. (Mecenas Ekstremy spogląda mu prosto w oczy.) A ja tę ścieżkę przekreślę. (Chwila ciszy.) Jestem arbitrem życia. Nie tylko arbitrem życia Nabeshimy. Również twojego. (Pauza.) Co ty na to?

Co Sergiusz na to? Chyba się nie dowiemy, bo realizator zdecydował, że to jest odpowiedni moment by wrócić do naszych komentatorów.


Tony Hogański – Ostrzegałem Sergiusza, że nie ma zadawać się z Vaclavem.

Jan Kowalski – Może przyciąga go ten vaclavowski magnetyzm?

Tony Hogański – Chyba smród.

Jan Kowalski – Tony, przesadzasz. To był prostacki komentarz.

Tony Hogański – Przepraszam. Może przyciąga go alternatywny zapach fiołków i lilii, które wydobywają się z Vaclava. Lepiej?

Jan Kowalski – Lepiej. Uczepiłeś się przed laty tego Vaclava i nie możesz przestać. Może czas... zakopać topór wojenny?

Tony Hogański – Nigdy. To mój zdradziecki wychowanek. Zranił mnie głęboko.


Znów trafiamy za kulisy. Korytarzem obok biura senatora Szakala powoli idzie Dobry Czech Honza. Przed chwilą przegrał kolejną walkę z Arkiem Kolano. Pojedynek miał odbudować jego karierę po powrocie do EWF, ale zamiast przełamania przyniósł kolejną porażkę. Honza ma jeszcze na sobie ringowy strój, a w ręku trzyma starannie złożony fartuch kucharski z Krecikiem. Zauważa go stojący w drzwiach swojego biura senator Szakal.

Szakal – A ty coś taki kurwa smutny?

Dobry Czech Honza Przegrałem.

Szakal – No i?

Dobry Czech Honza Miało być lepiej. Mówili, że ta walka odbuduje moją karierę.

Szakal – I odbudowała?

Dobry Czech Honza Nie.

Szakal – To chodź.

Dobry Czech Honza Dokąd?

Senator bierze łyk kawy i wskazuje drzwi obok.

Szakal – Do Paprotki.

Honza spogląda na niewielką tabliczkę na drzwiach.

Dobry Czech Honza Naprawdę?

Szakal – Naprawdę. Jedna sesja. Może ci coś podpowie.

Podopieczny SR-Crazy przez chwilę się waha.

Dobry Czech Honza To chodźmy.

Czeski zawodnik chce otworzyć drzwi, ale Szakal zatrzymuje się.

Szakal – Gdzie się kurwa pakujesz z buciorami? Najpierw gotówka. Paprotka nie jest za darmo. No i z wycieraczki skorzystaj.

Szakal otworzył Dobremu Czechowi drzwi dopiero po tym, gdy ten wręczył mu kilka banknotów. Honza wyciera buty na wycieraczce, po czym wchodzi do środka, a senator zamyka drzwi za nim. W gabinecie panuje cisza. Za szybą, pod lampami i wśród aparatury stoi Paprotka. Honza siada na krześle i przez dłuższą chwilę po prostu na nią patrzy. Paprotka oczywiście nie reaguje.


Dobry Czech Honza No dobrze.

Cisza.
Dobry Czech Honza Przegrałem dzisiaj z Arkiem Kolano.

Paprotka milczy.

Dobry Czech Honza Miałem wygrać. To miała być taka moja walka na odbudowanie kariery. Wiesz, jak to jest.

Paprotka nadal milczy.

Dobry Czech Honza Chociaż właściwie nie wiesz.

Honza poprawia się na krześle.

Dobry Czech Honza I teraz nie wiem, co robić. Wróciłem do EWF, chciałem jeszcze coś osiągnąć, a na razie przegrywam. Może powinienem dać sobie spokój z wrestlingiem?

Żadnej reakcji. Honza patrzy na Paprotkę.

Dobry Czech Honza Mogę wrócić do kuchni.

Cisza.

Dobry Czech Honza Knedliki zawsze wychodziły mi dobrze.

Paprotka ani drgnie.

Dobry Czech Honza Gulasz też.

Chwila ciszy.

Dobry Czech Honza Mogę nawet otworzyć własną gospodę. Na Morawach. Dużo drewna, dobre piwo, knedliki, pieczona wieprzowina...

Wychowanek SR-Crazy'ego zaczyna się rozmarzać, ale po chwili wraca do rzeczywistości.

Dobry Czech Honza Ale wtedy znowu nie będę wrestlerem.

Paprotka stoi dokładnie tak samo. Czech zerka na swoją lewą rękę. Przez moment ogląda miejsce, w którym ponad dziesięć lat temu ugryzł go szop. Paprotka nie odpowiada. Czeski zawodnik przez chwilę siedzi bez ruchu. W końcu wzdycha i wstaje.

Dobry Czech Honza Dobra. Rozumiem. (Stojąc blisko drzwi.) Ostatnie pytanie, okej?

Cisza.

Dobry Czech Honza Czy Czechosłowacja jeszcze kiedyś powróci?

Cisza... a może... lekki szelest? Lekkie poruszenie się liści?

Dobry Czech Honza Ay caramba... a więc to tak...

Podchodzi do drzwi, ale jeszcze raz odwraca się w stronę Paprotki.

Dobry Czech Honza Dzięki.

Wychodzi. Senator Rzeczypospolitej Polskiej czekał na niego na korytarzu.

Szakal – I?

Dobry Czech Honza Nic.

Szakal – Jak to kurwa nic?

Dobry Czech HonzaNic nie powiedziała.

Senator spogląda na drzwi.

Szakal – Może nie miała nic do powiedzenia.

Dobry Czech Honza Możliwe.

Dwukrotny EWF World Champion przez chwilę przygląda się Honzie.

Szakal – Nieważne. Najważniejsze, żebyś sam sobie kurwa odpowiedział, czego chcesz.

Dobry Czech Honza (kiwając głową) To chyba dobry pomysł.

Szakal – No widzisz kurwa. Paprotka inspiruje.

Honza rusza korytarzem. Po kilku krokach zatrzymuje się i nie patrzy nawet na Szakala.

Szakal – Może powinienem zostać doradcą zawodowym dla byłych i upadłych wrestlerów? Będę im kurwa wymyślał nowe zawody.

Po tych słowach senator znika w drzwiach swojego gabinetu. My wracamy do czeskiego miłośnika knedlików. Honza przechodzi zaledwie kilka kroków, kiedy nagle drzwi znajdujące się po jego prawej stronie otwierają się gwałtownie. Czyjaś ręka chwyta go za ramię i niespodziewanie wciąga do środka.

Dobry Czech Honza Hej! Co jest?!

Drzwi zatrzaskują się. Wracamy na ring.


Tony Hogański – Mistrz Szakal byłby świetnym doradcą zawodowym. Mamy mnóstwo byłych wrestlerów, który na pewno nie mogą sobie poradzić z własnym życiem.

Jan Kowalski – Czyli Paprotka pomogła Honzie?

Tony Hogański – Ja uważam, że nawet więcej. Paprotka pomoże w powrocie Czechosłowacji. Przewidziała jej powrót.

Jan Kowalski – Zauważyłeś, że Honza chyba znów przeżyje jakąś nieprzyjemną przygodę?

Tony Hogański – To tak nieszczęśliwy zawodnik, że nic mnie już nie zdziwi. Miejmy nadzieję, że ostatnia.


Czy tym razem trafimy na zaplecze? Otóż nie! Niespodzianka! Jesteśmy na dachu bydgoskiej hali. Dach hali jest niemal pusty, ale kogo możemy się tu spodziewać? Wiatr lekko sobie wieje, poruszając luźnymi elementami konstrukcji i szarpiąc czarnym skórzanym płaszczem stojącego przy krawędzi dachu Bidama. Ma on na sobie przeciwsłoneczne okulary, choć jest ciemno i od dawna nie widać słońca. Były EWF FTW Champion stoi nieruchomo, patrząc gdzieś w dal. Po chwili na dach wychodzi Franko i zatrzymuje się kilka metrów od niego.

Franko – O co chodzi? Dlaczego tu jesteśmy? Co to za strój? I po co ci okulary, skoro nie ma słońca?

Aktor znany z telenowel przez moment nie odpowiada. Wiatr podrywa połę jego płaszcza, a on nawet nie próbuje jej przytrzymać.

Bidam – Nowe EWF wymaga dynamicznego Bidama. Bidama dla Gen Z. Dlatego zaprosiłem cię tutaj. Potrzebowałem odpowiedniego klimatu.

W tej samej chwili gdzieś w oddali rozlega się przeciągłe, metaliczne wycie. Franko spogląda w stronę krawędzi dachu.

Franko – To Pies?

Bidam – Tak. Jest pełnia. Wyje do księżyca.

Rzeźnik podnosi wzrok. Nad nimi nie ma pełni. Niebo jest całkowicie zachmurzone.

Franko – Nie ma pełni.

Bidam – Dla klimatu załóżmy, że jest.

Bidamczyk zeskakuje z murku i staje naprzeciwko Franko. Wyjmuje ręce z kieszeni płaszcza.

Bidam – Wiesz, Franko… bo ja tak sobie myślałem. Zdajesz sobie sprawę, że ja w sumie to mam w sumie nieźle popieprzone w głowie. Trochę się maskuję, ale mówię to całkowicie świadomie. Mogę zrobić wszystko, bo sam nigdy nie wiem, kiedy jakaś klapka mi się przekręci. Nie ma ostrzeżenia. Nie ma sygnału. Po prostu nagle coś przeskakuje i Bidam staje się kimś innym.

Franko – Wiem, że potrafisz działać impulsywnie. Ale nie oznacza to, że musisz działać przeciwko komuś, komu ufasz.

Nowosibirski spogląda na niego, po czym powoli odwraca głowę w stronę miasta.

Bidam – Teraz jesteśmy razem EWF Tag Team Champami. Razem. Bidam i Franko. Franko i Bidam. I wszyscy chyba się spodziewają, że to może nie potrwać długo. Bo jest coś, czego nie możemy mieć obaj. EWF World Championship.

Franko – Obaj chcemy go zdobyć. To nie jest tajemnica.

Bidam – Właśnie. I dlatego zaczyna się najciekawsze pytanie. Czy będziesz potrafił zaakceptować mój sukces, jeżeli to ja będę mistrzem? Czy ja zaakceptuję twój? Czy pewnego dnia jeden z nas odwróci się od drugiego? Czy wbiję ci sztylet w plecy? Czy zaatakuję cię w jakimś zaułku, kiedy najmniej będziesz się tego spodziewał?

Franko – Nie zakładam zdrady tylko dlatego, że mamy ten sam cel.

Bidamczyk zamyślił się i zrobił kilka powolnych kroków.

Bidam – Powiedz mi, Franko. Na ile dobrze mnie znasz?

Franko – Wystarczająco dobrze, żeby wiedzieć, że jesteś ambitny. I wystarczająco dobrze, żeby wiedzieć, że nie wszystko, co mówisz, oznacza to, co zamierzasz zrobić.

Bidam (uśmiecha się lekko) A czego się po mnie spodziewasz?

Franko – Tego, że będziesz walczył o swoje. Tak samo jak ja będę walczył o swoje. Ale dopóki jesteśmy drużyną, nie zamierzam traktować cię jak wroga.

W tym momencie w oddali ponownie odzywa się robo-pies, a jego mechaniczne wycie niesie się ponad dachami.

Bidam – Ja bardzo, bardzo, bardzo chcę zostać World Champem. I kiedy przyjdzie ten moment, nie wiem, ile będę gotów poświęcić.

Franko – Każdy ma swoją granicę.

Bidam patrzy na niego, a po chwili zdejmuje przeciwsłoneczne okulary. Składa je i chowa do kieszeni płaszcza. Następnie zdejmuje sam płaszcz i przewiesza go przez rękę. Podchodzi do Franko, uśmiecha się i poklepuje go po plecach.

Bidam – Pozostańmy zatem przyjaciółmi. A jak przyjdzie czas… niech wygra lepszy.

Franko tylko kiwa głową. W tej samej chwili zza betonowej ściany wychodzą muzycy z kapeli Bidama. Bez słowa ustawiają się kilka metrów dalej i zaczynają skoczną, żywą melodię. Gdzieś daleko ponownie rozlega się wycie Psa. Wracamy na ring.


Tony Hogański – Tyle lat minęło, a ja tego Bidama coś rozgryźć nie mogę.

Jan Kowalski – Ja w sumie też nie. Nikt chyba nie wie, co w tej jego głowie siedzi.

Tony Hogański – On sam chyba tego nawet nie wie.


Na jednym z bocznych korytarzy hali Arek Kolano stoi z niewielką kamerką w ręku, gdy z przeciwnej strony pojawia się Maksymilian an-Nazira. Wygląda na dość poturbowanego. W sumie nic dziwnego, bo całkiem niedawno dostał po głowie od Nasa. Obaj zawodnicy zatrzymują się na chwilę.

Arek Kolano – O, cześć. Jak tam? Doszedłeś już do siebie po ostatniej walce?

Maksymilian an-Nazira – Maksymilian jeszcze to czuje, ale Maksymilian nie zamierza się nad sobą użalać. Była walka, była porażka, są wnioski. Teraz trzeba iść dalej.

Arek Kolano – No i prawidłowo. Ja też ostatnio dostałem, ale przynajmniej mam z tego materiał. Chcesz wystąpić u mnie na kanale?

Maksymilian an-Nazira – Może kiedyś.

W tej samej chwili zza zakrętu wybiega Yuko Shiraishi. Tak jak poprzednio, ma na sobie czarne legginsy, buty Nike, białą koszulę i narzuconą na nią luźną bluzę. Przebiega obok nich, nie zwracając na nich większej uwagi. Jej włosy swobodnie podskakują przy każdym kroku, aż kilka pasm opada jej na twarz.

Yuko Shiraishi – Uff!

Komisarz EWF zwalnia, zatrzymuje się przy ścianie i odgarnia włosy. Nagle rusza ponownie, ale po kilku metrach zawraca, jakby o czymś sobie przypomniała. Przebiega z powrotem, mija Arka i Maksymiliana, po czym dopiero wtedy znika za kolejnym zakrętem.

Arek Kolano – O, Yuko. To może być dobry materiał na mój kanał. Będzie mnóstwo wyświetleń. Podejdę, zagadam.

Były siatkarz unosi kamerkę i robi krok w jej stronę. Maksymilian kładzie dłoń na jego ramieniu, powstrzymując go.

Maksymilian an-Nazira – Maksymilian by tego nie robił.

Arek Kolano (zatrzymał się zdziwiony) Dlaczego?

Maksymilian an-Nazira – Maksymilian radzi, żebyś odpuścił. Maksymilian widział, co się stało z Psycho po spotkaniu z nią. Cała Polska widziała. Pewnych osób lepiej unikać dla własnego dobra.

Arek spogląda w stronę, w którą pobiegła Yuko.

Arek Kolano – No dobra, ale ona wygląda całkiem niewinnie.

Maksymilian an-Nazira – Nie oceniaj ludzi po wyglądzie.

W oddali ponownie pojawia się Yuko. Tym razem biegnie z przeciwnej strony. Na zakręcie niemal wpada na wózek z ręcznikami, omija go w ostatniej chwili, śmieje się sama do siebie i biegnie dalej.

Yuko Shiraishi – Haha!

Arkadiusz patrzy na nią, potem na Maksymiliana.

Arek Kolano – Dobra. Masz rację. Nie idę.

Maksymilian an-Nazira – Słuszna decyzja. Trzeba być sprytnym i używać mózgu. (Tu Maksymilian pokazuje na swoją głowę.) Maksymilian właśnie dlatego jeszcze żyje.

Komisarz EWF znika za kolejnym zakrętem, a po chwili z oddali ponownie słychać jej szybkie kroki. Arek opuszcza kamerkę, a my wracamy na ring.


Tony Hogański – Po tym, co spotkało Psycho, to ja się wcale nie dziwię.

Jan Kowalski – Przecież ja też z nią rozmawiałem i nic mi się nie stało. To głupie. Władza powinna być blisko ludzi.

Tony Hogański – Może ludzie nie chcą być blisko władzy? Może tak będzie lepiej?

Jan Kowalski – No nie wiem. To czym ona się będzie zajmować?

Tony Hogański – EWF.

Jan Kowalski – Dużo sensu było w twojej odpowiedzi, ale jeżeli uznać, że Yuko jest ucieleśnieniem EWF, to znaczy, że będzie zajmować się sama sobą?

Tony Hogański – Kto wie. Może właśnie rozgryzłeś całą tą koncepcję. W nagrodę Berenika rozwali cię dronem.

Jan Kowalski – Tony, trochę powagi.



Special Guest Referee: Yoshihito Nabeshima
Vaclav vs Sergiusz



Jako pierwszy rozbrzmiewa Zdzisława Sośnicka „Aleja Gwiazd”. Spod FeliXtronu wychodzi Sergiusz w markowym dresie i drogich sportowych butach. Obok niego oczywiście Krzysztof Latkowski, który klaszcze, pokazuje na swojego podopiecznego i tłumaczy publiczności, że patrzy na przyszłość wrestlingu. „Milion dolarów” pręży mięśnie, pokazuje śnieżnobiałe zęby i rusza w stronę ringu, nie zwracając większej uwagi na fanów. Wchodzi między liny i czeka.
Po chwili rozbrzmiewa From Today „Demony”. Vaclav pojawia się tym razem spod FeliXtronu, a nie przez trybuny. Czarna koszulka, glany, zły humor. Typowy Wróg Ludu Idzie bez pośpiechu, przy ringu zatrzymuje się na moment i patrzy na Sergiusza, potem na Latkowskiego, jakby obu miał ochotę od razu uderzyć. Wchodzi na ring i staje w swoim narożniku.
Na końcu hala przygasa. Na FeliXtronie pojawia się czarna tafla wody i spadające płatki wiśni. Rozbrzmiewa Toma Otowa - „Oyuki”, a na arenę wychodzi Yoshihito Nabeshima. Tym razem nie jako zawodnik, ale sędzia specjalny. Ma prostą, czarną koszulę sędziowską z drobnym znakiem rodu, bez przesadnych ozdób. Idzie spokojnie do ringu, wchodzi po schodkach i staje między Sergiuszem a Vaclavem.

Tony Hogański – Liczę na niespodziankę!

Jan Kowalski – Tak?

Tony Hogański – Sergiusz dobry gość. Ma dzisiaj szansę pokonać Vaclava. Czuję to. Internet też to czuje, cała Bydgoszcz to czuje, cały świat to czuje i nie jest to wcale smród Vaclava.

Jan Kowalski – Zobaczymy.

Vaclav od razu patrzy na Yoshihito Nabeshimę z niechęcią. Nabeshima nie reaguje. Sprawdza obu zawodników, odsyła Latkowskiego od lin i jasno pokazuje, że nie będzie tolerował numerów. Sergiusz coś jeszcze mówi pod nosem, Vaclav prycha, Yoshihito daje znak. Gong! Początek jest wyrównany. Sergiusz i Vaclav ruszają do zwarcia, ale żaden nie chce odpuścić. Sergiusz ma więcej siły, Vaclav szybciej przechodzi do techniki. Wróg Ludu schodzi pod ręką, łapie nadgarstek i od razu zakłada Wrist Lock. Sergiusz krzywi się, ale przepycha go do lin. Nabeshima każe puścić. Vaclav puszcza dopiero przy czterech, ale jeszcze czysto. Drugie zwarcie. Sergiusz tym razem od razu trafia kolanem w brzuch, potem mocnym Slapem w twarz. Vaclav cofa się o krok, dotyka policzka i odpowiada kopnięciem w udo. Sergiusz rusza z Thrust Kickiem, Vaclav robi unik i trafia STO! Vaclav od razu przechodzi do Fujiwara Armbar, ale Milion dolarów szybko doczołguje się do lin. Nabeshima każe puścić. Vaclav trzyma do czterech i dopiero wtedy odchodzi. Sergiusz wstaje przy linach i od razu wraca do gry. Thrust Kick w klatkę piersiową! Vaclav wpada w narożnik. Sergiusz dopada go i zaczyna Corner Stomps. Kopnięcie w brzuch, drugie, trzecie. Nabeshima odlicza, więc Sergiusz odchodzi przy czterech. Vaclav wychodzi z narożnika, ale dostaje Belly to Belly Overhead Suplex. Pin.....1......2..... Vaclav wybija! Sergiusz podnosi go i próbuje Release Northern Lights Suplexa, ale Vaclav blokuje, przechwytuje głowę i wykonuje Running Bulldog. Pin.....1......2..... Sergiusz wybija! Walka od początku idzie cios za cios. Żaden nie ma dłuższej przewagi. Krzysztof Latkowski coś krzyczy spod ringu, ale Nabeshima od razu odsyła go dalej, nawet nie podnosząc głosu. Vaclav zaczyna pracować nad ręką. Kopnięcie w bark, Arm Wrench, potem próba Kimury przy linach. Sergiusz wyrywa się i trafia łokciem w szczękę. Vaclav cofa się, ale gdy Nabeshima sprawdza, czy z Latkowskim wszystko jest w porządku przy apronie, Wróg Ludu od razu korzysta z okazji i wsadza Sergiuszowi swój mroczny palec w oko. Krótko, szybko, bez ceremonii. Sergiusz zatacza się, a Vaclav natychmiast dokłada Superkick. Pin.....1......2..... Sergiusz wybija! Nabeshima patrzy uważnie na Vaclava, jakby coś podejrzewał, ale niczego nie widział. Vaclav rozkłada ręce.

Tony Hogański – Niewinny jak zawsze.

Jan Kowalski – Nie miej do niego takich pretensji. Zakopcie wreszcie topór wojenny.

Tony Hogański – Nigdy.

Jan Kowalski – Przecież nawet już nie pamiętasz o co poszło.

Tony Hogański – To nie ma żadnego znaczenia.

Sergiusz próbuje wrócić do walki. Vaclav chce wykonać The Poison [Evenflow DDT], ale „Milion dolarów” blokuje, łapie go w pół i wykonuje Spinning Spinebuster! Sergiusz zaczyna się nakręcać. Corner Arm Wringer, potem mocny Forearm w plecy i Straight-Jacket Hangman’s Neckbreaker! Pin.....1......2..... Vaclav wybija! Sergiusz podnosi go jeszcze raz, ale Vaclav nagle przechwytuje nogę i zakłada Heel Hook. Nie jest to piękne, jest paskudne. Sergiusz od razu krzyczy, bo Vaclav wykręca stopę i kolano pod złym kątem. Nabeshima klęka blisko i pyta, czy się poddaje. Sergiusz odmawia, szarpie się, w końcu łapie dolną linę. Yoshihito każe puścić. Vaclav znów trzyma do czterech. Jeszcze sekunda i pewnie byłaby dyskwalifikacja. Wróg Ludu ciągnie Sergiusza na środek i próbuje Bulldog Choke. Sergiusz jednak nie daje się zamknąć. Wstaje z Vaclavem przyczepionym do pleców i rzuca się tyłem w narożnik. Vaclav puszcza. Sergiusz od razu trafia Thrust Kickiem, potem drugim, a następnie Belly to Back Facebusterem. Pin.....1......2..... Vaclav wybija! Krzysztof Latkowski wali ręką w apron, domagając się szybszego liczenia, ale Nabeshima nawet na niego nie patrzy. Sergiusz podnosi Vaclava i sygnalizuje Pozdrowienia z Wąbrzeźna. Zakłada Cobra Clutch, ale Vaclav od razu cofa się do lin i łapie górną linę obiema rękami. Nabeshima nakazuje przerwanie. Sergiusz puszcza, ale Vaclav przy rozdzieleniu kopie go piętą w piszczel. Nabeshima widzi tylko końcówkę ruchu, więc ostrzega Vaclava. Ten odpowiada mu spojrzeniem pełnym miłości do instytucji arbitra, czyli żadnej. Sergiusz kuleje, ale idzie do przodu. Vaclav próbuje kolejnego Superkicka, ale Sergiusz łapie nogę i wykonuje Release Northern Lights Suplex! Vaclav ląduje twardo. Sergiusz wstaje pierwszy, mimo bólu w nodze, bierze rozpęd i trafia Diving Headbuttem z drugiej liny. Ryzykownie, głupio, ale skutecznie. Pin.....1......2...... Vaclav wybija! Sergiusz siada na macie i od razu poprawia włosy, jakby nawet w takiej sytuacji musiał wyglądać drogo. Podnosi Vaclava, próbuje Buckle Bomb, ale Vaclav zsuwa się za plecy i popycha go w narożnik. Sergiusz uderza klatką o poduszki, cofa się, a Vaclav wykonuje The Poison [Evenflow DDT]! Pin.....1......2..... Sergiusz wybija!

Tony Hogański – Brawo Sergiusz! Pokaż tej wywłoce, gdzie raki zimują!

Jan Kowalski – Tony, odrobinę przesadzasz.

Tony Hogański – W stosunku do Vaclava przesadzić się nie da.

Vaclav łapie przeciwnika za głowę i próbuje Running Bulldog, ale Sergiusz zatrzymuje się i wypycha go na liny. Vaclav wraca, a „Milion dolarów” trafia go potężnym Clotheslinem. Potem Corner Stomps, jeden za drugim, aż Nabeshima musi wejść między nich. Sergiusz odchodzi, ale tylko na sekundę. Vaclav podnosi się przy linach, Sergiusz łapie go od tyłu i wreszcie zapina Cobra Clutch. Vaclav próbuje się wyrwać, sięga do twarzy rywala, szuka palców, nosa, czegokolwiek, ale Sergiusz trzyma mocno. Cobra Clutch Backbreaker! Vaclav wygina się po zderzeniu z kolanem, a Sergiusz nie puszcza. Wszyscy czują, że to może być koniec. Sergiusz podnosi Vaclava jeszcze raz, nadal trzymając uchwyt. Jakoś tam się szarpią, przerzucają i Sergiusz wykonuje na rywalu Double Arm DDT! Vaclav leży na środku ringu. Sergiusz pada na niego. Pin.....1......2...... Vaclav kładzie nogę na dolnej linie! Nabeshima przerywa liczenie. To było blisko. Bardzo blisko. Sergiusz nie wierzy, Latkowski też nie wierzy, publiczność reaguje głośno. Sergiusz podnosi Vaclava, tym razem chyba szykuje się do wykonania swojej kończącej akcji. Czy to będzie faktycznie koniec Wroga Ludu? Jednakże Vaclav opada na matę i wytacza się pod dolną liną poza ring. Wygląda, jakby uciekał tylko po to, żeby nie przegrać od razu. Sergiusz idzie za nim, ale Nabeshima zatrzymuje go na moment i każe Vaclavowi wracać do ringu. Yoshihito patrzy na Vaclava, Vaclav trzyma się przy barierce i udaje bardziej rozbitego, niż jest. Sergiusz w końcu wychodzi za nim. To błąd. Nabeshima odwraca się na moment do Latkowskiego, który znowu podszedł za blisko apronu. I właśnie wtedy Vaclav sięga do spodni. Kastet. Krótki błysk metalu. Sergiusz łapie go za głowę, chce wrzucić z powrotem do ringu, ale Vaclav trafia go kastetem prosto w twarz! Jeden cios. Sergiusz pada jak ścięty. Krew od razu pojawia się nad łukiem brwiowym i zaczyna spływać po twarzy. Vaclav chowa kastet błyskawicznie, zanim Nabeshima zdąży się odwrócić. Potem z trudem podnosi zakrwawionego Sergiusza i wpycha go do ringu. Nabeshima patrzy podejrzliwie. Widzi krew. Widzi nagłą zmianę sytuacji. Ale nie widział ciosu. Vaclav nie przypina od razu. Dla niepoznaki podnosi Sergiusza, kopie go w brzuch i wykonuje Otchłań Smutku [Michinoku Driver]! Sergiusz uderza o matę, a krew zostawia ślad przy jego głowie. Vaclav obraca go na plecy, zaczepia nogę i patrzy prosto na Nabeshimę. Yoshihito klęka do liczenia, nadal z lodowatym spojrzeniem. Pin.....1......2......3! (Zwycięzcą jest: Vaclav!)

Jan Kowalski – Koniec.

Tony Hogański – Ach... jaka szkoda. Niewiele zabrakło.

Vaclav puszcza nogę Sergiusza i od razu odsuwa się od ciała, jakby wszystko było całkowicie normalne. Nabeshima nie podnosi jego ręki od razu. Najpierw sprawdza twarz Sergiusza, potem patrzy na ranę, potem na Vaclava. Wróg Ludu pokazuje na Michinoku Drivera i udaje, że to od tego. Krzysztof Latkowski krzyczy przy ringu, że coś było nie tak, ale nie ma dowodu. Nabeshima przez chwilę stoi naprzeciw Vaclava. Podejrzewa. Wszyscy widzą, że podejrzewa. Ale nie może niczego udowodnić. W końcu, bardzo niechętnie, podnosi rękę zwycięzcy. Vaclav wyrywa ją po sekundzie, sam unosi ją wyżej i wychodzi poza ring z paskudną satysfakcją. Sergiusz zostaje na macie, zakrwawiony, po walce, którą miał już prawie wygraną.

Jan Kowalski – No i tym sposobem walka Vaclava z Sergiuszem dobiegła końca po niezwykle wyrównanym pojedynku. Vaclav chyba sam się zdziwił, że nie poszło mu tak łatwo.

Tony Hogański – Pamiętasz opowieść jego akuszerki? Od momentu jego narodzin wszyscy są zdziwieni.

Jan Kowalski – Vaclav w zasadzie zwyciężył minimalnie, wykorzystując jeden moment nieuwagi przeciwnika. Nabeshima natomiast sędziował uczciwie.

Tony Hogański – Dobry gość z tego Yoshihito. Jest prawdziwym mieczem sprawiedliwości rozświetlającym mroki EWF.

Tymczasem na arenie publiczność natychmiast reaguje potężną falą gwizdów. Wróg Ludu stoi jeszcze obok ringu, a po chwili wyciąga spod niego butelkę Perły. Szybko ją otwiera i popija.

Jan Kowalski – Vaclav chyba w różnych miejscach hali rozstawił sobie zapasy Perły.

Tony Hogański – To jest przecież nałóg. Ile on tego wypija? Nawet kilkunastu minut nie może wytrzymać? Patrz jak łapczywie pochłania to piwsko.

Na ringu zakrwawiony Sergiusz podniósł się z maty, zmęczony i wyraźnie rozczarowany porażką. Nabeshima zaczął zabierać się do opuszczenia ringu, gdy znajdujący się poza ringiem Vaclav niespodziewanie sięgnął po mikrofon.

Vaclav – Nie tak szybko.

Gwizdy się wzmagają. Chyba nikt nie chce słuchać Vaclava. Zarówno Nabeshima jak i Sergiusz zatrzymali się i spojrzeli w jego stronę. W tym momencie światła w hali przygasły, a FeliXtron rozbłysnął. Rozpoczął się dynamiczny materiał w stylu TikTok-EWF: pionowy obraz, szybkie cięcia, krótkie przejścia i wielkie napisy.

Najpierw pokazano Sergiusza rozmawiającego z Mitsuko. Kolejne ujęcie przedstawiało pusty korytarz. Następnie Vaclava przechodzącego przez boczne drzwi. Cięcie. Chiaki idąca korytarzem. Cięcie. Puste miejsce.
Na ekranie pojawił się napis: ODWRÓCENIE UWAGI.
Następnie kilka błyskawicznych ujęć Vaclava przemieszczającego się po zapleczu i drzwi prowadzących do specjalnej sali treningowej.
Materiał zakończył się dwoma obrazami - Honzą siedzącym pod ścianą oraz Chiaki znajdującą się w tym samym pomieszczeniu. Wielki napis przeciął ekran: HONZA + CHIAKI.

Vaclav – Tego się nie spodziewałeś, co?

Twarz Nabeshimy jest spokojna. W jego spojrzeniu widać chłód.

Vaclav – No to co? Zmartwiony? Chyba najwyższy czas, żebyś dowiedział się, gdzie są twoi przyjaciele.

Nabeshima natychmiast spojrzał na FeliXtron. Sergiusz również patrzył na ekran, ale jego twarz zaczęła wyrażać coraz większe zdumienie.

Vaclav – Dobry Czech Honza. Przyjaciel SR-Crazy'ego, a pamiętajmy, że SR-Crazy też jest twoim przyjacielem, prawda? Tyle razy w przeszłości ratował cię z opresji? Byłoby głupio... jakby coś się takiemu Honzie stało, prawda? Wiem, że już to przerabialiśmy, ale ja lubię powtórki, w których mogę sponiewierać swoje ofiary, opluć je, zdeptać, zniszczyć. Tak będzie z Honzą, tak będzie z tobą. Możesz sobie uważać, że z z Honzą nic już cię nie łączy, ale serio? Co powiesz Crazy'emu jak pociesznemu Czechowi przydarzy się jakiś mały wypadek. Jak spojrzysz mu w oczy? No dalej pieprzony poważny milczku... gadaj mi to zaraz... co mu powiesz? (Wybucha jakimś takim obleśnym śmiechem.) No, więc... gdzie jest to skrzyżowanie Krecika z Rumcajsem? No cóż, jest w moich rękach. A razem z nim jest Chiaki.

Sergiusz (zdziwiony) Co?

Wróg Ludu nawet na niego nie spojrzał. Czyżby Sergiusz nie zdawał sobie sprawy w jakiego rodzaju spisek się wpakował? Nie wiedział, że po Vaclavie można się wszystkiego spodziewać? Sądząc po jego twarzy... chyba tak było.

Vaclav – Honza czeka w moim specjalnym pomieszczeniu treningowym. Chiaki również. Oboje są bezpieczni. Na razie.

Sergiusz – O czym ty mówisz?

Vaclav – O tym, że zrobiłeś dokładnie to, czego potrzebowałem.

Sergiusz – Ja tylko miałem porozmawiać z Mitsuko.

Vaclav (przedrzeźniając go) Ja tylko... ja tylko... Powiedziałem ci przecież, że czy tego chciałeś czy nie, to zawarłeś ze mną pakt.

Na twarzy Sergiusza pojawiła się wściekłość. Dopiero teraz zrozumiał, że przez cały czas był dla Vaclava jedynie narzędziem. Nabeshima nie poświęcił mu jednak ani jednego spojrzenia. Stał nieruchomo, obserwując Vaclava.

Vaclav – Nie martw się, Sergiuszku. Nie jesteś porywaczem. Pomogłeś tylko odwrócić uwagę Mitsuko. To wystarczyło. (Wskazuje palcem na Nabeshimę.) A ty co tak cicho siedzisz? Jakiś komentarz? Może wyrecytujesz nam jakiś wierszyk? Czy jak nie ubierasz się w piżamkę, to wierszyków nie można opowiadać? Haha.

Yoshihito Nabeshima – Czego chcesz od Honzy?

Vaclav – To samo, czego chcę od ciebie. Chcę, żebyś podjął decyzję, a ja będę arbitrem twojego życia. Nie martw się. Nie zamierzam skrzywdzić Chiaki. Nie mam w tym żadnego interesu. Ale Honza... Honza będzie walczył z tobą. A ty go pokonasz. Mocno. Tak mocno, jak wymagają tego zasady. Bo inaczej nie zobaczysz Chiaki. (Drapie się po głowie.) Swoją drogą... ciekawe, co z Mitsuko? Nie? Sergiuszku, dzięki za pomoc!

Sergiusz chyba nie lubi jak tak z nim pogrywają, bo zdecydował się wyjść na ring. Wróg Ludu przewidział jednak wszystko. Nie bez powodu jest jedną z najbardziej znienawidzonych postaci w historii polskiego wrestlingu. Umie przewidywać rozwój wypadków. Vaclav widząc go gwałtownie zamachnął się i rozbił butelkę na głowie Sergiusza. Szkło rozprysło się po podłodze, a Sergiusz osunął się na jedno kolano, kompletnie zaskoczony. Vaclav pochylił się nad nim i spojrzał mu prosto w twarz, śmiejąc się cicho.

Vaclav – Nie zawieraj paktów z Vaclavem. Nigdy.

Yoshihito zrobił krok na ringu w stronę lin, ale Vaclav już się cofał w stronę wyjścia z areny. Wskazał na FeliXtron.

Vaclav – Moja sala treningowa. Honza. Chiaki. Tam mnie znajdziesz.

Nabeshima zatrzymał się.

Vaclav – Ale zanim przyjdziesz po nich... znajdź Mitsuko.

Wróg Ludu odwrócił się i ruszył w stronę wyjścia. Kamera natychmiast skierowała się ku jednej z loży VIP nad areną. Dopiero teraz widzowie zobaczyli Mitsuko zamkniętą za szklanymi drzwiami. Stała przy wejściu i próbowała je otworzyć. Nikt nie wiedział, kiedy i w jaki sposób znalazła się w środku. Kamera wróciła na arenę. Sergiusz siedział przy ringu, oszołomiony i wściekły. Nabeshima stał nieruchomo, patrząc w kierunku, w którym zniknął Vaclav.

Na FeliXtronie pojawił się ostatni obraz... ciemny korytarz prowadzący do sali treningowej.

HONZA
Cięcie.
CHIAKI
Cięcie.
NABESHIMA

Ekran zgasł.

Tony Hogański – Vaclav jest zdrowo pierdolnięty.

Jan Kowalski – Kto w EWF nie jest? Nie takie rzeczy widzieliśmy.

Tony Hogański – On przechodzi samego siebie.

W międzyczasie Yoshihito Nabeshima pośpiesznie, ale z niebywałą gracją, ewakuował się z ringu. Sergiusz po jakimś czasie zrobił to samo.

Tony Hogański – Czyli czeka nas walka Japończyka z Czechem? To już było na poprzedniej gali.

Jan Kowalski – Może było, ale tym razem stawka jest inna.

Tony Hogański – Ale Vaclav wymyślił spisek...


Zostawmy Vaclava i jego spiski, bo oto znowu trafiamy na zaplecze! Nie, to jeszcze nie czas na walkę Yoshihito i Honzy. Korytarzem przemieszczają się Bidam i Franko. Nie idą oczywiście sami. Już kilkanaście lat temu towarzyszyła im większa ekipa, latka lecą, ale pewne nawyki pozostają. Przy nodze Bidama maszeruje jego pies-robot, znany po prostu jako Pies, a kilka kroków za nimi podąża cygańska kapela, której muzyka dziwnie dobrze zgrywa się z rytmem ich marszu.

Franko – Musimy się skoncentrować. Niedługo walka. Każdy szczegół może mieć znaczenie.

Bidamczyk kiwa głową, ale po chwili zerka przez ramię na muzyków. Pstryka palcami.

Bidam – Panowie. Do sali treningowej Vaclava.

Kapela zatrzymuje się.

Bidam – Zagrajcie mu coś mrocznego. Takiego naprawdę mrocznego. Może istnieje jakaś „Oda do śmieciarza"? On nie lubi skocznych melodyjek, a tam za chwilę będzie się działo.

Muzycy wymieniają spojrzenia i ruszają w przeciwną stronę.

Franko – Dzisiaj w walce każdy liczy tylko na siebie.

Bidam – Wiem. Widziałeś jak Szakal próbował nas rozgryźć? Chodzi za Hanią, daje jej rady, opowiada, jak kiedyś wygrywał World title. Pewnie zaraz wyciągnie historię o tym, jak sam obalił komunizm w EWF.

Franko – O tym chyba też gadał. Wiesz, czasem czuję jakbyśmy walczyli z Szakalem, a nie z nią.

Bidam – Albo z paprotką. No cóż, ja mam prostszy plan. Zaskoczę wszystkich. (Bidamczyk zatrzymuje się i spogląda na Franko z szerokim, mongoidalnym uśmiechem.) Najpierw rozwalę ciebie, sorry stary, ale tak trzeba. Tak ci dołożę, że jutro i pojutrze nie będziesz mógł siedzieć. A później zajmę się Hanią i zostanę World Champem. (Franko patrzy na niego spokojnie.) To nic osobistego.

Franko – Rozumiem. Na ringu niech wygra najlepszy i najtwardszy zawodnik.

W tej chwili z przeciwległego końca korytarza dobiega szybki tupot.
Yuko Shiraishi wpada w kadr jak pocisk. Biegnie środkiem korytarza. Jej długie rozwiane włosy, zaczynają jej zawadzać.
Yuko próbuje ominąć muzyka z kapeli.
Nie udaje się.
Wpada prosto na niego.
Cygański muzyk robi dwa chaotyczne obroty, Yuko odbija się od niego, a instrument niemal wypada mu z rąk. Ostatecznie to cygan ląduje na podłodze, podczas gdy Yuko utrzymuje równowagę i przez moment stoi z rękami uniesionymi jak gimnastyczka po udanym lądowaniu.

Yuko Shiraishi – Ojej!

Komisarz EWF poprawia bluzę i szybko zgarnia włosy. Dopiero wtedy zauważa Bidama i Franko.

Yuko Shiraishi – O! Ja was kojarzę!

Bidam – Serio?

Yuko Shiraishi – Jesteście znajomymi Bereniki. (Pauza.) Boicie się mojej siostry?

Franko – Nie.

Bidam – Tak.

Dziewczyna przez chwilę patrzy na nich, po czym wybucha śmiechem. Podchodzi bliżej Bidama, ręce ma założone za plecami i przygląda mu się z zainteresowaniem. Pies widząc Yuko dziwnie zapiszczał.

Yuko Shiraishi – Ty masz dobre ruchy. Naprawdę. Widać styl, nieprzewidywalność i charyzmę. Duży potencjał.

Bidam – Dziękuję.

Japonka robi krok w bok i zaczyna analizować Franko.

Yuko Shiraishi – A ty... (Rzeźnik czeka na jej komentarz.) Jesteś okej.

Franko – Okej? Po prostu okej?

Yuko Shiraishi – Duży. Solidny. Poważny. Content dla widowni 40+, ale takich widzów też potrzebujemy. Wiesz, trochę jesteś za wolny.

Franko – Co w tym złego?

Komisarz robi bardzo poważną minę.

Yuko Shiraishi – Montaż.

Bidam słysząc to parsknął śmiechem.

Yuko Shiraishi – Naprawdę. Wiesz jak trudno montuje się z tobą dobre filmiki? Ile czasu trzeba w nie włożyć? Żebyś jako-tako się prezentował dla współczesnej widowni, to trzeba cię przyspieszać. Ale jak się ciebie za bardzo przyśpieszy, to wszyscy inni zaczynają wyglądać, jakby biegali w trybie turbo. Potem trzeba wszystko poprawiać.

Franko – Czyli mam problem, bo jestem za wolny do TikToka?

Yuko Shiraishi – Trochę.

Bidam – Zawsze ci mówiłem, że musisz pracować nad motoryką.

Franko – Zapamiętam.

Komisarz EWF uśmiecha się niewinnie.

Yuko Shiraishi – Ja jestem szybka.

I zanim ktokolwiek zdąży odpowiedzieć, odwraca się i rusza sprintem.

Yuko Shiraishi – Pa!

Bidam – Ej! Gonimy ją? Nie martw się Franko, jak zostaniesz w tyle, to przyśpieszymy cię w postprodukcji.

Bidamczyk natychmiast wchodzi w tryb jakby sam miał wystartować. Patrzy też na swojego psa.

Bidam – Piesku! Biegniemy!

Franko – Zostaw ją.

Bidam (zdziwiony) Co? Dlaczego?

Franko – W pewne rzeczy lepiej się nie angażować.

Bidam – Przecież tylko ją dogonię.

Nowosibirski odwraca do Psa.

Bidam – Piesku! Biegniemy za nią! Zobaczymy, kto jest szybszy! My czy ona?

Pies nie reaguje.

Bidam – Pies?

Cisza.
Bidam podchodzi bliżej. Na ekranie głowy robota pojawia się komunikat:
ERROR 5653Y
Don Bidamo aż zamiera.

Bidam – O nie. (Pochyla się nad nim.) Piesku?

Nic. Brak odpowiedzi.

Bidam – Co się stało?

Rzeźnik wyciąga telefon i zaczyna chyba przeglądać instrukcję obsługi.

Franko – Mam, znalazłem ten błąd, ale nie wiem, co to znaczy.

Bidam – Jak to?

Franko – Jego wyjaśnienie jest w tajnym aneksie.

Bidam – Jakim znowu tajnym aneksie?!

Franko – Systemy bezpieczeństwa. Najwyższa klauzula poufności.

Bidam – Nie...

Wtedy z głębi korytarza wracają cygańscy muzycy. Jednak nie dotarli do szatni Vaclava... albo może dotarli i zostali przegonieni, a może wcale nie chcieli tam iść... no bo kto przy zdrowych zmysłach chciałby udawać się do leża Vaclava? Jeden z cygańskich muzyków podnosi skrzypce. Rozlega się powolny, przesadnie dramatyczny marsz żałobny.

Bidam – Nie! Nie grajcie tego!

Muzyka staje się jeszcze bardziej ponura. Bidam klęka przy Psie.

Bidam – Byłeś ze mną na Krwawej Majówce. Byłeś przy mnie na Wrestlepaloozie w Łodzi. Mieszkałeś razem ze mną. Wyłeś codziennie na tarasie. Razem przeszliśmy przez tyle rzeczy...

Rzeźnik spogląda na niego z boku.

Franko – Przypominam tylko, że to robot.

Bidam – Może dla ciebie.

Nagle ekran Psa gaśnie. Muzyka urywa się w połowie nuty. Sekunda absolutnej ciszy. Pies podnosi głowę.
Na ekranie pojawia się napis: SYSTEM RESTORED.
Robot robi jeden krok. Bidam patrzy na niego szeroko otwartymi oczami. Drugi krok.

Bidam – Ty żyjesz!

Pies wydaje krótkie elektroniczne szczeknięcie. Bidamczyk podrywa się i zaczyna skakać z radości.

Bidam – Żyjesz! Wiedziałem! Wiedziałem, że dasz radę!

Kapela natychmiast porzuca marsz żałobny i przechodzi w skoczną melodię. Bidam obejmuje Psa za szyję. Franko patrzy na nich przez chwilę, po czym tylko kręci głową.

Franko – Mieliśmy się skoncentrować przed walką. Mamy dziś main-event o EWF World Championship. Pamiętasz?

Bidam – I jesteśmy skoncentrowani. Na zwycięstwie!

Franko – Zastosuję twoją taktykę, wiesz? Najpierw spuszczę ci solidny łomot, a później rozprawię się z Hanią.

Bidam – Zapraszam.

Po tych słowach wracamy na ring.


Jan Kowalski – Czyli jednak ten robot-pies może się popsuć? Zawiesić? Czy to symbolizuje kruchość EWF? Niby fajnie, ale w każdym momencie możemy upaść?

Tony Hogański – Nie sądzę. Mam ci to przeanalizować?

Jan Kowalski – Poproszę.

Tony Hogański – Zróbmy to w stylu TikTok-EWF albo Gen Z-EWF. Podoba mi się dynamika takich filmików. (Toster mówi do słuchawki.) Kamera na mnie, maksymalne zbliżenie. No i niech ktoś na żywo w produkcji coś dodaje, no wiecie. Ile czasu potrzebujecie? Pięć minut? No dobra, nagramy to w międzyczasie. Na zapleczu na pewno w tej chwili dzieje się coś ciekawego. Prawda, Janku?

Jan Kowalski – Na zapleczu zawsze dzieje się coś ciekawego.


Zgodnie ze słowami Kowalskiego, na zapleczu faktycznie dzieje się coś ciekawego! W szatni Nas siedzi wygodnie na kanapie, z nogami wyciągniętymi przed siebie. W rękach trzyma grubą gazetę biznesową, której kolejne strony są pełne wykresów, tabel i nagłówków dotyczących afrykańskich rynków. Weronika Passent siedzi obok, ale jej uwaga jest całkowicie pochłonięta telefonem. Nas przewraca stronę i nagle marszczy brwi.

Nas – Ghana plus siedemdziesiąt jeden procent od początku roku. Siedemdziesiąt jeden. Lagos ponad pięćdziesiąt dwa procent. Abidżan pięćdziesiąt trzy. A Johannesburg ledwo ponad pół procenta. No proszę, RPA śpi, a reszta Afryki robi sobie hossę.

Weronika Passent – Byliśmy kiedyś w RPA, ale nie podobało mi się, bo dostałeś niezły wycisk. Później miesiącami musiałam cię leczyć jak doktor House.

Nas – Nie mówmy o tym.

WAMP nawet nie podnosi wzroku znad telefonu. Nas czyta dalej, coraz bardziej zainteresowany.

Nas – I jeszcze Ghana. Cedi znowu pod presją. Bank centralny miał aukcję, popyt na dolary wyniósł trzysta dziewięćdziesiąt dziewięć milionów, a zaoferowali tylko sto dwadzieścia pięć. To jest dopiero kolejka po dolary.

Weronika Passent – Mhm. Tak, kolejka jak na otwarcie nowego sklepu Victoria's Secret.

Nas – Zambia też ciekawa. Kwacha trzyma się dzięki miedzi.

Weronika Passent (zdziwiona) Kto? Wujek Olek?

Nas – Nie, to tamtejsza waluta nazywa się Kwacha.

Weronika Passent – Śmiesznie nawet.

WAMP wydaje z siebie ciche hi-hi", po czym znowu przesuwa palcem po ekranie.

Weronika Passent – O! Nas! Nas! Zobacz, zobacz. Ta aktorka znowu się pokłóciła z własną stylistką.

Nas – Nie interesuje mnie stylistka.

Weronika Passent (z oburzoną miną w stylu „coś ty powiedział?") Ale to jest duży skandal. Ja znam tą stylistkę, ale nigdy się z nią nie kłóciłam, bo ja nie mam konfliktowej natury.

Nas – Ghana ma siedemdziesiąt jeden procent. To jest niezły biznes. Muszę sprawdzić moje aktywa.

Weronika Passent – No, ja jestem bardzo aktywna, ale słuchaj, bo ona powiedziała, że stylistka ukradła jej pomysł na sukienkę.

Zrezygnowany Nas powoli opuszcza gazetę i patrzy na żonę.

Nas – To faktycznie brzmi poważnie.

WAMP wraca do telefonu, ale po chwili znowu coś znajduje.

Weronika Passent – Nie wierzę! Ten piosenkarz rozstał się z dziewczyną po trzech latach.

Nas – Dlaczego?

Weronika Passent – Nie wiadomo. Ale wszyscy wiedzą.

Nas – To jak wszyscy wiedzą, to po co jest artykuł?

Weronika Passent – Żeby powiedzieć, że wszyscy wiedzą. Jak ty się nie znasz na prasie.

Nas – Jestem pewien, że nawet jestem właścicielem jakiegoś organu prasowego, pewnie lokalnego. W Polsce albo w Zimbabwe.

Weronika Passent – Nas, ty znowu o tej Afryce. Jest okej, dobra? W Afryce wiercimy studnie i to wystarczy.

Nas wzdycha i ponownie wraca do gazety. Przez kilka minut w szatni słychać tylko szelest papieru i przesuwanie palca po ekranie telefonu. W końcu Weronika odkłada telefon na kolana i rozgląda się po pomieszczeniu, jakby dopiero teraz zauważyła, że od dłuższego czasu nic się nie dzieje.

Weronika Passent – Nas... Wiesz co?

Nas – Co?

Weronika Passent – Jakoś inaczej jest teraz w EWF.

Były EWF FTW Champion składa gazetę, ale nadal trzyma ją w dłoniach.

Nas – Co masz na myśli?

Weronika Passent – No… tak nic się nie dzieje. Mamy mocne wjazdy, a to helikopter, a to elektryczna kareta, koniki, no robimy te wielkie wejścia, koncerty na żywo, tancerze, światła, zamieszanie… a później? Napięcie spada. Cisza. Siedzimy tutaj i tyle.

Nas – Nie do końca. Spotkaliśmy po drodze mojego przeciwnika, potężnego metafizycznego Afgana, który może jest nadzieją polskiej lewicy jakby był Duńczykiem. Do tego ten jakiś-tam przybłęda chciał uszkodzić go przed walką, więc przeszkodziłem mu. Przy okazji zdradziłem swój himalajski sekret i objawiłem swą moc, dokonując przemienienia. To mało?

Weronika Passent – No, ale teraz siedzimy znowu tutaj. (Rozgląda się po szatni.) Czy ja mogę być zamknięta w czterech ścianach? Czy powinnam? A kiedyś wszędzie mnie było pełno. Zawsze coś w tym EWF robiłam, chodziłam, załatwiałam, rozmawiałam, ktoś mnie gonił, ja kogoś goniłam… A teraz co? Będziemy się tak byczyć w szatni czy co? Możemy zrobić coś ważnego! Poróbmy coś, dobra?

Nas – Co?

Weronika Passent – Chodźmy poszukać tego gościa, który jedenaście lat temu zniszczył mi łuk do kyudo. Pamiętasz? Mówiłam o tym ostatnio.

Nas – I co chcesz zrobić, jak go znajdziemy?

Weronika Passent – Nie wiem. Możemy zapytać, dlaczego to zrobił. A jak nie będzie chciał odpowiedzieć, to przynajmniej będziemy mieli akcję.

Nas – W sumie możemy.

Weronika Passent – Nas, ale ty wiesz, kto to był? Bo ja zapomniałam.

Nas – Może wiem...

Weronika Passent (z miną jakby dostała olśnienia) A już kumam! Ty wiesz, ale nie powiesz, bo testujesz moje zdolności detektywistyczne, tak? Czy mam umiejętności dedukcji. Dajesz mi wędkę, żebym sama złapała rybę. Ale dobrze to zczaiłam!

Nas – Tak Miley, właśnie tak.

Weronika Passent – Super! Wreszcie coś robimy! Może będzie jakaś akcja, jakieś emocje, może ktoś zacznie uciekać, może my będziemy uciekać… może nawet znajdziemy tego człowieka!

Nas – A jak nie znajdziemy?

Weronika Passent – To znajdziemy kogoś innego.

Nas – Kogo?

WAMP przez moment zastanawia się bardzo poważnie.

Weronika Passent – Nie wiem. Ale ważne, żeby był winny czegoś ciekawego. Czuję, że dzisiaj jestem na tropie.

WAMP wstaje, chwyta męża za rękę i zaczyna ciągnąć w stronę drzwi.

Weronika Passent – Chodź, Nas. Koniec siedzenia.

Drzwi szatni zamykają się za nimi. Na kanapie zostaje otwarta gazeta


Tony Hogański – Uwielbiam ich.

Jan Kowalski – Może Weronika ma trochę racji. Może faktycznie Nas powinien wziąć się do roboty. Czy wrestling jest tylko dodatkiem do jego życia?

Tony Hogański – Nie mam pojęcia czy ty mówisz teraz serio czy nie.

Jan Kowalski – No, ale zobacz. Czy oni są w zasadzie realistyczni? Weronika tu opowiada o rozwodach i rozstaniach, ale jak na celebrycką parę... to ich związek trwa już kilkanaście lat. To się w show-biznesie nie zdarza.

Tony Hogański – Jak ty nic nie rozumiesz Janku. To jest już zupełnie inny pułap. Bo czy Jolanta Pieńkowska rozstała się z Leszkiem Czarneckim? Otóż nie, bo Lista najbogatszych Polaków Wprost lub Forbes'a daje zupełnie inną perspektywę. Majątek zniechęca do rozstań.

Jan Kowalski – Słusznie. Masz rację. Nie pomyślałem o tym.

Tony Hogański – Nie pierwszy raz.

Jan Kowalski – No to kiedy będzie ten twój materiał w stylu Gen Z? Przyznam, bo przecież siedziałem obok i wszystko słyszałem, że twoja teoria jest ciekawa.

Tony Hogański – Teraz, zaczynamy! Toster wchodzi w epokę dynamicznych filmików dla Gen Z!


Czarne tło. Dynamiczna muzyka. Pojawia się napis:

„CO NAPRAWDĘ STAŁO SIĘ Z PSEM?”


Obraz natychmiast przechodzi w pionowy format. Dynamiczne cięcie. Tony Hogański siedzi przy stanowisku komentatorskim, a kamera robi gwałtowne zbliżenie na jego twarz. W prawym górnym rogu pojawia się napis:

🚨 ANALIZA PIES-AI 🚨

Pod spodem mniejszy:

„To nie była awaria.”

Toster patrzy prosto w obiektyw.

Tony Hogański – Pies nie zepsuł się przypadkowo. On rozpoznał Yuko Shiraishi.

Cięcie. Powtórka momentu, w którym Yuko podchodzi do Bidama. Zatrzymanie obrazu dokładnie w chwili, gdy Pies wydaje charakterystyczne elektroniczne piszczenie. Na ekranie pojawia się czerwone kółko wokół robota.

Tony Hogański – Pies przeskanował Yuko. Rozpoznał ją jako członka rodziny właścicielskiej Aetherath Group.

Szybkie przejście. Grafika stylizowana na schemat systemu bezpieczeństwa:

AETHERATH GROUP

BERENIKA MARTINEZ

YUKO SHIRAISHI

Toster pojawia się ponownie.

Tony Hogański – Moim zdaniem wszystkie produkty Aetherath Group mają podstawową zasadę bezpieczeństwa. Nie mogą zostać użyte przeciwko właścicielom korporacji ani osobom, które system rozpoznał jako objęte ochroną właścicielską.

Cięcie na Psa. Zbliżenie na jego ekran.

ERROR 5653Y

Wokół komunikatu zaczynają pojawiać się kolejne napisy:

TARGET: YUKO SHIRAISHI
ACTION: PROHIBITED
INTERACTION: PROHIBITED

Tony Hogański – Bidam mówi: „Piesku, biegniemy!”. A system odpowiada: „Nie mogę”. Bidam mówi: „Pies?”. System odpowiada: „Nie mogę”. Yuko jest dla tego urządzenia kimś, przeciwko komu nie może wykonać absolutnie żadnej czynności.

Kolejne szybkie cięcie pokazuje Yuko oddalającą się korytarzem. Następnie Psa stojącego nieruchomo. Napis:

WAITING FOR TARGET TO LEAVE

Tony Hogański – I dlatego Pies się wyłączył. Nie zawiesił się. System po prostu wszedł w tryb ochronny i czekał, aż Yuko znajdzie się poza jego bezpośrednim zakresem działania. Dlatego też w instrukcji obsługi nie było opisu, co oznacza ten błąd. Jest on objęty klauzulą tajności.

Nagle pojawia się kolejna grafika, tym razem jeszcze bardziej dramatyczna:

ALE TO NIE WSZYSTKO.

Muzyka przyspiesza.

Tony Hogański – Jest jeszcze jedna rzecz, której Bidam prawdopodobnie nie wie. (Toster z gracją zakłada okulary przeciwsłoneczne.) Ale wujek Tony z chęcią go uświadomi.

Cięcie na Bidama obejmującego Psa.
Na ekranie pojawia się:

BIDAM: „MÓJ PIES”

Obraz natychmiast się przecina.

SYSTEM: „NIE DO KOŃCA.”

Toster patrzy bardzo poważnie w kamerę.

Tony Hogański – Bidam może być jego właścicielem użytkowym. Może go mieszkać z nim, chodzić na spacery, trzymać na teresie, zabierać go na gale i wołać „Piesku”. Ale nad nim istnieje nadrzędny poziom kontroli korporacyjnej.

Schemat:

BIDAM

PIES 🤖🐕

AETHERATH GROUP

Po chwili nad schematem pojawia się jeszcze jedno nazwisko:

YUKO SHIRAISHI

Muzyka robi się znów dynamiczna.

Tony Hogański – Gdyby Yuko chciała, istnieje bardzo duża szansa, że mogłaby przejąć kontrolę nad Psem. Albo przynajmniej wydać mu polecenie, którego Bidam nie byłby w stanie anulować.

Krótka pauza.
Toster pochyla się do kamery. Zdejmuje okulary przeciwsłoneczne.

Tony Hogański – Więc kiedy Bidam mówi: „To mój Pies”... technicznie rzecz biorąc, nie jest to prawda.

Na ekranie widzimy znów Psa.
Robot patrzy w kierunku, w którym zniknęła Yuko.
Na ekranie pojawia się:

PRIORITY: CORPORATE FAMILY

Pies spokojnie odwraca głowę w stronę Bidama.

Tony Hogański – Oczywiście to wszystko jest hipotetyczne. Ale wyobraźmy sobie przez chwilę, jak mogłoby to wyglądać.

Obraz zmienia się w błyskawiczną, uproszczoną animację anime. Żywe kolory, przesadna mimika, szybkie ruchy kamery. Bidam i Pies idą korytarzem. Nagle zza zakrętu wybiega Yuko.
Yuko zatrzymuje się, uśmiecha szeroko i natychmiast schyla się do Psa.

Yuko Shiraishi – Jaki fajny pies.

Pies natychmiast reaguje. Jego ekran rozświetla się. Yuko głaszcze go.

Bidam – Dobra, Piesku. Idziemy.

Bidamczyk odwraca się i robi kilka kroków. Pies jednak zostaje przy Yuko.

Bidam – Pies?

Yuko uśmiecha się niewinnie i wyciąga rękę.

Yuko Shiraishi – Chodź do mnie.

Pies natychmiast podbiega do Yuko.
Bidam zamiera.
W tle pojawia się dramatyczne zbliżenie na jego twarz. Jedna wielka animowana łza spływa po policzku. Następnie animacja pokazuje symboliczne PĘKNIĘCIE SERCA.

Bidam – Piesku...

Yuko już biegnie korytarzem, a Pies szczęśliwie biegnie obok niej. Yuko śmieje się.

Na ekranie pojawia się wielki napis:

YUKO + PIES: ❤️

Po chwili:

BIDAM: 💔

Cięcie.

Tony Hogański – No i wszystko jasne.

Koniec.
Co za wspaniała analiza!


Tony Hogański – No i jak było?

Jan Kowalski – Dynamicznie. Nawet bardzo. Jestem w szoku.

Tony Hogański – Bo widzisz Janku. Ja jestem nowoczesny i dynamiczny, a ty? Zmieniasz się w starego pierdziela. Ja dożyję setki i będę dalej komentował, zawsze dostosowując się do trendów. Jeżeli się nie zmienisz, to skończysz zamknięty w szkole komentarza z lat 2001-2010, a dla takiej nie ma już miejsca we współczesnym świecie. Tyle ci powiem.

Jan Kowalski – To bardzo rozsądne. Mówisz z sensem, więc wezmę to pod uwagę.

Tony Hogański – Mówiąc o nowych treściach. Dostaję informację, że czas na kolejny dynamiczny materiał filmowy!


Czarne tło. Pojawia się biały napis:

救出 - KYŪSHUTSU
Uwolnienie

Yoshihito Nabeshima idzie pustym korytarzem. Jego twarz pozostaje spokojna. W tle słychać pojedyncze uderzenia tradycyjnego japońskiego bębna.

Po chwili widzimy jak stoi przed zamkniętymi drzwiami loży VIP. Wyciąga miecz. Krótka cisza.

Wykonuje jedno szybkie, precyzyjne cięcie.

Zamek odpada.

Mitsuko chwyta jego dłoń.

Szybkie cięcie. Ich splecione dłonie.

Następnie zbliżenie na twarz Yoshihito Nabeshimy.

Czarny ekran.

千明
Chiaki

Krótki dźwięk miecza wracającego do pochwy.

Koniec, ale za to jaki piękny.


Jan Kowalski – To też było dynamiczne. Za chwilę zacznie mnie głowa boleć. Nie wiem czy jestem przygotowany na taki szybki content.

Tony Hogański – Mniej dłużyzn i nudzenia, a więcej akcji. Tak widzę nowe EWF. Tak widzi je Yuko, a ty? Możesz też powinieneś się dostosować?

Jan Kowalski – Pomyślę o tym.

Tony Hogański – Uwolnienie Mitsuko odbyło się oczywiście już jakiś czas temu. Dostaję informację, że Yoshihito Nabeshima w międzyczasie dotarł do sali treningowej Vaclava.


Zgodnie ze słowami Tostera przenosimy się na zaplecze. Widzieliśmy już to miejsce na poprzedniej Wrestlepaloozie. Była średnich rozmiarów sala treningowa, a na jej środku znajduje się ring z logami EWF i Wrestlepaloozy. Ostatnio podejrzewano, że przecież chyba trzyma się gdzieś zapasowy ring w razie awarii. Kiedyś po EWF kręcili się Tugboat i Fat Boy, a razem ważyli kilkaset kilogramów, więc takie awarie mogły się wydarzyć. Salę tę przejął na własność Vaclav. Na ścianach wiszą transparenty z napisami „Vaclav", „Wróg Ludu" czy „Mecenas Ekstremy". W tych okolicznościach przyrody drzwi sali treningowej otworzyły się i Yoshihito Nabeshima wszedł do środka. Na ringu stał Honza, gotowy do walki. Chyba ktoś go wcześniej już bił, bo ledwo trzymał się na nogach. Ręce miał skrępowane. Przy jednej ze ścian znajdowała się Chiaki, niepokojąco spokojna. Ona dla odmiany związana nie była. Chyba i tak nie mogła uciec. Przed ringiem czekał Vaclav w pełnym stroju sędziego, z rękami założonymi za plecami. Nabeshima też miał na sobie strój sędziego, bo przecież nie miał czasu się przebierać. Japończyk spojrzał na Honzę, potem na Chiaki. Honza skinął mu głową. Nie było potrzeby długich wyjaśnień. Obaj wiedzieli, po co tutaj są. Nabeshima wszedł na ring. Vaclav obserwował każdy jego ruch.

Vaclav – Honza kontra Nabeshima. Bez ucieczki. Bez wymówek. Ja sędziuję.

Nabeshima stanął naprzeciwko Honzy. Przez chwilę obaj patrzyli na siebie w milczeniu. Yoshihito rozwiązał go, bo Wróg Ludu jakoś się do tego knie kwapił. Honza zacisnął pięści. Vaclav sięgnął wtedy po stojącą obok pustą butelkę Perły. Podniósł ją i przez moment ważył w dłoni, po czym uniósł butelkę i z całej siły rozbił ją o betonową podłogę.

Vaclav – Zaczynamy. To był gong!

Chiaki pod nosem powiedziała po cicho po japońsku „Hajime", co też oznaczało, że czas zaczynać.



Special Guest Referee: Vaclav
Yoshihito Nabeshima vs Dobry Czech Honza



Tony Hogański – Vaclav znowu sędziuje walkę Nabeshimy z Honzą. Nie wystarczyło nam ostatnio?

Jan Kowalski – Okoliczności są jednak inne.

Tony Hogański – Równie obrzydliwe.

Honza stał na środku ringu, choć „stał” to może za dużo powiedziane. Ręce miał już rozwiązane, bo Vaclav uznał chyba, że inaczej cała zabawa nie będzie miała sensu, ale Dobry Czech nadal ledwo trzymał pion. Ktoś obił go wcześniej porządnie, a że tym kimś najpewniej był sam Wróg Ludu, to nie trzeba było przesadnie zastanawiać się nad jakością wykonania. Yoshihito Nabeshima stał naprzeciwko niego w stroju sędziego, bez haori, bez ceremonii i bez czasu na przygotowanie. Przy ścianie stała Chiaki. Vaclav, także w stroju sędziego, i pokazał na Nabeshimę, potem na Honzę, potem na matę. Zasady były proste tylko w głowie Vaclava. Walczyć. Teraz. Bez pytań. Gongu nie było, więc Vaclav sam krzyknął, że zaczynają. Nabeshima nie ruszył od razu. Honza skinął mu głową i sam zrobił krok naprzód, ale nogi odmówiły mu pełnej współpracy. Yoshihito podszedł ostrożnie, chciał wejść w klasyczne zwarcie i możliwie szybko sprowadzić Czecha do maty bez robienia mu większej krzywdy. Vaclav natychmiast stanął między nimi i kazał im walczyć normalnie. Nabeshima spojrzał na niego zimno, ominął go i złapał Honzę za nadgarstek. Wrist Lock, przejście za plecy, delikatna próba sprowadzenia. Honza próbował odpowiedzieć European Uppercutem, ale cios był wolny i niecelny. Nabeshima wszedł pod rękę, podciął go i położył na macie. Pin.....1............ Vaclav przestał liczyć i powiedział, że bark był za wysoko. Nie był, ale Yoshihito nie skomentował. Podniósł Honzę, a ten natychmiast spróbował Shoulder Blocka. Trafił, ale bez dawnej siły. Nabeshima tylko cofnął się o krok. Honza wciąż próbował walczyć uczciwie. Trafił European Uppercutem, potem drugim, a Nabeshima przyjął je bez kontry mocniejszej niż potrzebna. Czech wrzucił go do narożnika i chciał Corner Clothesline, ale Yoshihito zszedł bokiem. Honza uderzył klatką o poduszki i zachwiał się. Nabeshima złapał go od tyłu, ale zamiast wykonać pełny German Suplex, sprowadził go krótkim takedownem i przeszedł do Fujiwara Armbar. Chciał unieruchomić, nie zniszczyć. Vaclav od razu uklęknął obok i zaczął krzyczeć, że Nabeshima ciągnie za mocno. Yoshihito puścił szybciej niż musiał. Vaclav kopnął lekko rękę Honzy w stronę liny i natychmiast ogłosił rope break, jakby właśnie uratował czeski sport narodowy przed japońskim imperializmem.

Tony Hogański – Z jednej strony chciałbym powiedzieć, że nie mogę patrzeć na Vaclava. Z drugiej jednak strony, ktoś musi być świadkiem jego obrzydliwości.

Jan Kowalski – Może i tak...

Wychowanek SR-Crazy'ego podniósł się przy linach, złapał oddech i nagle ruszył z Running Big Bootem. Yoshihito zrobił unik, przechwycił nogę i wykonał Dragon Screw, ale kontrolowany, bez pełnego skrętu. Honza zdołał jeszcze złapać Nabeshimę w pół i wykonać Belly-to-Belly Suplex. Nie był to piękny rzut, raczej ostatni porządny zryw. Yoshihito uderzył o matę, a Honza położył na nim rękę. Vaclav rzucił się do liczenia bardzo szybko. Pin.....1......2..... Nabeshima wybija! Honza nawet w takim stanie spojrzał na Vaclava z wyrzutem. Nie chciał wygrać w taki sposób. Yoshihito ruszył na rywala, przechwycił jego rękę i spróbował Tenka no Sabaki. Honza walczył instynktownie, szeroko rozstawiając nogi, ale ciało nie nadążało. Nabeshima wszedł za plecy, zablokował bark i szyję, po czym sprowadził go do maty w techniczną dźwignię na korpus i ramię. Honza zacisnął zęby, przesuwał się do lin, ale był daleko. Yoshihito trzymał krótko. W końcu sam puścił, bo Honza przestawał się sensownie bronić. Mecenas Ekstremy wstał i popchnął Nabeshimę w pierś. Japończyk cofnął się o krok. Vaclav krzyknął, żeby kończył, ale w jego głosie było raczej oczekiwanie dalszego upokorzenia niż realnej walki. Nabeshima podszedł do Honzy i wykonał Kōtei no Rakujitsu. Rolling Elbow trafił w szczękę, ale nie z pełną brutalnością. Honza padł na plecy. Yoshihito chciał przypiąć, lecz Vaclav nagle stanął między nim a Honzą, poprawiając niby pozycję Czecha. Trwało to sekundę za długo. I wtedy drzwi sali treningowej uchyliły się prawie bezgłośnie. Do środka wślizgnął się Sergiusz w stroju sędziego. Milion dolarów ma na głowie opatrunek, bo całkiem niedawno otrzymał cios z butelki, ale widać, że jest już na chodzie i gotowy do zemsty. Vaclav był odwrócony plecami, zajęty Nabeshimą. Sergiusz wszedł na ring za jego plecami i natychmiast trafił go mocnym Thrust Kickiem w tył głowy. Vaclav padł na matę jak ścięty. Nabeshima spojrzał na Sergiusza, ale nie było czasu na pytania. Honza leżał bez ruchu. Yoshihito położył się na nim ostrożnie, dociskając barki. Sergiusz rzucił się do liczenia. Pin.....1......2......3! (Zwycięzcą jest: Yoshihito Nabeshima!)

Tony Hogański – Ale zwrot akcji! No i skuteczny! Plany Vaclava zostały zniweczone.

Jan Kowalski – Opóźnione, odłożone na później. Nie jestem pewien czy to jest koniec.

Honza leżał nieruchomo na macie, a Nabeshima klęczał obok niego, próbując go ocucić. Kilka metrów dalej leżał powalony Wróg Ludu. Nad nim stał Sergiusz, wciąż ubrany w strój sędziego. Podszedł do Vaclava, złapał go za strój i brutalnie próbował podnieść.

Sergiusz – Myślałeś, że będziesz mnie kontrolował?! Mnie?!

Vaclav nie odpowiedział. Sergiusz zaczął wymierzać mu proste i skuteczne ciosy w twarz i obijać mu gębę. W ferworze masakrowania go nie zauważył, że ręka Wroga Ludu wsunęła się do kieszeni. Kiedy Milion Dolarów próbował poderwać go z maty, Vaclav nagle wyciągnął kastet z krótkimi kolcami, założył go na dłoń i z całej siły uderzył Sergiusza. Cios odrzucił go na bok. Sergiusz osunął się na kolano, a krew natychmiast pojawiła się na jego twarzy. Obficie zraszał nim ring. Z oddali podziwiała to Chiaki, bo ona chyba kiedyś lubiła krwistą przemoc. Vaclav powoli podniósł się z maty, ciężko oddychając, ale jego szyderczy uśmiech wrócił. W tym samym czasie Nabeshima ponownie pochylił się nad Honzą.

Yoshihito Nabeshima – Honza. Obudź się.

Żadnej reakcji. Nabeshima sprawdził jego oddech i spojrzał na Chiaki, która stała kilka kroków dalej. Nagle z boku rozległ się głos Sergiusza.

Sergiusz – Nabeshima! Teraz!

Yoshihito odwrócił głowę. Sergiusz, cały zakrwawiony, wskazał na Vaclava.

Sergiusz – Teraz możemy go razem rozwalić! Raz na zawsze!

Japoński arystokrata spojrzał na Vaclava, potem na nieprzytomnego Honzę.

Yoshihito Nabeshima – Na to przyjdzie czas. Najpierw opatruje się rannych. Honor tego wymaga.

Wróg Ludu parsknął śmiechem.

Vaclav – Honor?

Powoli otarł krew z ust, po laniu jakie urządził mu Sergiusz i spokojnie wyszedł z ringu.

Vaclav – Jako arbiter życia nie cenię ani honoru, ani sprawiedliwości. Ty nadal tego nie rozumiesz. Miałeś kolejną szansę. I znowu ją straciłeś.

Mecenas Ekstremy cofnął się w stronę wyjścia, nadal śmiejąc się pod nosem. Zatrzymał się jeszcze na moment w drzwiach.

Vaclav – Pilnuj swoich rannych, Nabeshima.

Odwrócił się i zniknął za drzwiami. W sali pozostali Nabeshima, nieprzytomny Honza, Chiaki oraz zakrwawiony Sergiusz. W międzyczasie na ring weszła Chiaki, która nachyliła się nad Honzą.

Chiaki – Ulżymy jego cierpieniu? Z niego nic nie będzie. (Wyciągnęła zza pazuchy japoński sztylet typu kaiken.) Będzie mu lżej i zachowa honor.

Yoshihito Nabeshima – Miałaś go cały czas przy sobie? Mogłaś go przecież użyć na Vaclavie.

Chiaki – Jakie to ma znaczenie? Vaclav nie jest poważnym zagrożeniem, tylko drobną przeszkodą.

Yoshihito Nabeshima – Słusznie.

Chiaki – A więc? (Wycelowała ceremonialne ostrze w stronę serca Honzy.) Pomóżmy mu.

Yoshihito Nabeshima – Nie, nie ma takiej potrzeby.

Chiaki – Odeślijmy go więc panu Crazy'emu, z adnotacją, że ten jest zepsuty i niech przyśle nowego.

Yoshihito Nabeshima – Tak możemy zrobić.

Książę wskazał na sztylet, a Chiaki schowała obnażone ostrze. Sergiusz powoli dochodzi do siebie, a nikt się nie odzywał. Wracamy do naszych komentatorów.


Tony Hogański – Wygląda na to, że rolą Dobrego Czecha Honzy jest dostawać oklep, a od czasu do czasu ktoś go będzie ratował.

Jan Kowalski – Czeski film normalnie.

Tony Hogański – Japoński książę ratuje czeskiego kuchtę. Dobry scenariusz na film. W sumie to popieram Chiaki, trzeba było ulżyć mu w cierpieniu.

Jan Kowalski – Nie przesadzajmy.

Tony Hogański – Zawsze byłeś nudny.

Jan Kowalski – Wszystkim miłośnikom statystyk chciałbym potwierdzić, że wynik tej walki jest oficjalnie uznany. Jeżeli kogoś interesuje natomiast, co z ulicznym pojedynkiem Psycho i Grabarza sprzed miesiąca po Wrestlepaloozie CXXX... to nie, to nie będzie uznawane za oficjalną walkę.

Tony Hogański – Cóż. Dziękujemy za wyjaśnienia.


Realizator transmisji przenosi nas na zaplecze. Widzimy tu Cassandrę Tisserant, dzielną i kształtną reporterkę odpowiadającą za wywiady. Obok niej stoi Hania. Blond warkocz opada jej na ramię, twarz pozostaje spokojna, niemal nieruchoma. Cassandra spogląda na nią przez chwilę, po czym rozpoczyna rozmowę.

Cassandra Tisserant – Hania, jesteś w EWF od niedawna, a już za moment weźmiesz udział w kolejnym main-evencie. Nim jednak do niego przejdziemy, powiedz nam proszę jakie są twoje pierwsze odczucia po Krwawej Majówce i Wrestlepaloozie CXXX?

Hania – Dobre.

Cassandra Tisserant – Twój dziadek, Szakal, jest jedną z legend EWF. Jak bardzo pomaga ci w przygotowaniach?

Hania – Tak, pomaga.

Cassandra Tisserant – Rozmawiacie o walkach? O przeciwnikach? O tym, jak powinnaś się zachować w ringu?

Hania – Często. Dziadek dużo mówi o tym jak obalił komunizm w EWF.

Cassandra Tisserant – To słynna historia.

Hania (kiwa głową) Tak.

Cassandra Tisserant – Ostatnio w kontrowersyjnych okolicznościach EWF opuścił Psycho. Byłaś główną pretendentką do tytułu. Prawdę mówiąc wszyscy spodziewali się dzisiaj waszej walki o EWF World title. Jak ty odebrałaś jego odejście?

Hania – Odszedł.

Cassandra Tisserant – I to wszystko?

Hania – To wszystko. Nie ma go już, więc po co o nim gadać? (Wzrusza ramionami.) Psycho był już stary... zniszczony życiem i używkami. Po main-evencie ostatniej gali wiedział, że odbiorę mu ten pas. Dlatego nie wytrzymał presji. Nie wytrzymał ciśnienia i zrobił to, co zrobił. Nie widzę żadnego sensu by o nim gadać.

Cassandra Tisserant – A ty wytrzymujesz presję?

Hania – Zawsze.

Cassandra Tisserant – W dzisiejszym main-evencie czeka nas Drone Ladder Match. Co myślisz o tym pojedynku?

Hania – Trudny i ciekawy jednocześnie. Dziadek walczył w Ladder matchach, wprawdzie nie takich, tylko klasycznych. Dużo mi o nich opowiadał.

Cassandra Tisserant –  Na Krwawej Majówce pokonałaś już Franko. Masz więc nad nim psychologiczną przewagę. Jaki masz plan na tę walkę?

Hania – Wygrać.

Cassandra Tisserant – Franko jest silniejszy fizycznie. Jest doświadczony i zna już twój styl. Co zrobisz, żeby ponownie go pokonać?

Hania – To się okaże.

Cassandra Tisserant – A Bidam? Jest nieprzewidywalny, bardzo dynamiczny, a jednocześnie zna Franko i ma z nim wspólne doświadczenia. Jak zamierzasz podejść do niego?

Hania – Tak samo.

Cassandra Tisserant – Czyli?

Hania – Pokonać.

Cassandra Tisserant – Nie chcesz zdradzić swojej taktyki?

Hania – Nie.

Cassandra Tisserant – Dlaczego?

Hania – Nie jestem tutaj od gadania. (Krótka pauza.) Jestem tutaj od walki.

Haitanka o polskich korzeniach chyba już wie, że ten wywiad nie prowadzi do niczego. Hania odwraca się i bez pośpiechu odchodzi, a my wracamy na ring.


Tony Hogański – Hania jest konkretna.

Jan Kowalski – Dużo nie mówi.

Tony Hogański – Ona jest tu od walczenia, a nie bzdurnego gadania. Wszyscy nasi zawodnicy powtarzają od lat w kółko to samo, no może z paroma wyjątkami, a tu proszę - świeżość, gotowość do walki jako najwyższej formy wrestlingu bez całej tej otoczki.

Jan Kowalski – Sam przecież powtarzasz, że wrestling byłby fajny, gdyby nie te walki, a teraz co? Nagle gotowość do walki jest ok, a otoczka nie?

Tony Hogański – Nie chwytaj mnie za słówka. Przy Hani moja logika działa w inny sposób. U niej się to sprawdza.

Jan Kowalski – Jasne, jasne.


"POV: YUKO MA DOSTARCZYĆ JEDEN DOKUMENT DO STOLIKA KOMENTATORSKIEGO"

Muzyka przyspiesza. Krótkie cięcia, napisy, szybkie zbliżenia.

Yuko Shiraishi wpada biegiem między pierwsze rzędy publiczności. Ubrana tak samo jak poprzednio - ma na sobie czarne legginsy, białą koszulę i luźno narzuconą bluzę.

YUKO: 🏃‍️💨

Jeden z fanów wyciąga telefon.

Fan – Yuko! Selfie!

Dziewczyna gwałtownie hamuje.

Yuko Shiraishi – はい! / Hai!

CLICK!
Już następny fan.

Fan – Shiraishi-san, jedno zdjęcie!

Yuko Shiraishi – Tylko jedno!

CLICK! CLICK!

Kolejne szybkie cięcia.

"TYLKO JEDNO"

Yuko przybija piątki, robi kolejne selfie, odpowiada na kilka okrzyków. Ktoś pokazuje jej transparent. Yuko śmieje się.
Nagle spogląda przed siebie.

Yuko Shiraishi – Ojej!

NAPIS:
DOKUMENT: 0% DROGI

Ruszа dalej.

Fan – Yuko! Kochamy cię!

Japonka zatrzymuje się jeszcze na sekundę.

Yuko Shiraishi – Ja was też!

CUT.

I natychmiast biegnie dalej.
Wreszcie dociera do barierek.
Yuko łapie się ich obiema rękami, robi zgrabny przeskok i ląduje po drugiej stronie.

Yuko Shiraishi – Uff!

Przez chwilę poprawia bluzę, odgarnia włosy z twarzy i rusza w stronę stolika komentatorskiego. Przy stoliku siedzą Jan Kowalski i Tony Hogański. Yuko wyciąga przed siebie teczkę z dokumentami.

Yuko Shiraishi – Mam dokumentację Drone Ladder Matchu. Chciałam was spotkać osobiście, dlatego tu jestem. Takie rzeczy mają znaczenie. (Uśmiecha się.) Prawda?

Tony Hogański – To rzeczywiście era personalnego kontaktu.

Jan Kowalski – Mogła pani przecież wysłać nam to elektronicznie.

Yuko Shiraishi – Mogłam.

Jan Kowalski – Ale?

Yuko Shiraishi – Nie chciałam.

Kowalski tylko kiwa głową. Yuko opiera dłonie o stół.

Yuko Shiraishi – Ale mam też kilka pomysłów dotyczących komentowania. (Nie czeka nawet na odpowiedź.) Pierwszy: stanowisko komentatorskie zawieszone nad ringiem.

Jan Kowalski (zaskoczony) Nad ringiem?

Yuko Shiraishi – Tak.

Jan Kowalski – Przecież nie będziemy nic widzieć.

Komisarz EWF przez chwilę patrzy w górę, jakby właśnie wizualizowała sobie cały projekt.

Yuko Shiraishi – Racja. To był szybki projekt.

Tony Hogański – Może nawet trochę zbyt szybki...

Yuko Shiraishi – Tak, bo ja jestem szybka. No dobra! Drugi pomysł. Komentatorzy dostają małe kamery. Przy najważniejszych momentach transmisja pokazuje waszą reakcję. Reaction cam! Jeśli ktoś spada z drabiny, chcę widzieć twarz Jana.

Tony Hogański – Taka kamera przydałaby mi się wcześniej w trakcie mojej analizy dotyczącej psa Bidama.

Jan Kowalski – W moim wieku... nie wiem czy widzowie chcieliby mnie oglądać na takim zbliżeniu.

Tony Hogański – Mnie tam się podoba. Mnie każdy chce słuchać i oglądać. (Z wyraźnym zadowoleniem.) Już od dwudziestu pięciu lat!

Japonka śmieje się słysząc entuzjazm Tostera.

Yuko Shiraishi – I trzeci pomysł. Po każdym dużym momencie natychmiast robimy krótki pionowy klip pod TikToka. Dziesięć sekund. Najlepszy moment walki, reakcja publiczności, komentarz Hogańskiego, mina Jana. Bez czekania do końca gali.

Tony Hogański (z miną znawcy nowoczesnych mediów społecznościowych)  Czyli komentatorzy też stają się częścią strategii nowego contentu.

Yuko Shiraishi – Dokładnie! EWF nie może tylko pokazywać wrestlingu. EWF musi cały czas tworzyć coś, co ludzie chcą oglądać. EWF to więcej niż wrestling.

Jan Kowalski – A czwarty pomysł?

Komisarz EWF zastanawia się przez moment.

Yuko Shiraishi – Jeszcze go nie mam.

Jan Kowalski (z ulgą)  To akurat uspokajające.

Yuko wybucha śmiechem.

Yuko Shiraishi – Wymyślę później. (Odwraca się w stronę publiczności.) Dobra, muszę wracać.

Jan Kowalski – Dokąd?

Yuko Shiraishi – Biegać. Tworzyć content. Budować nowe EWF! (Japonka macha im ręką na pożegnanie.) Pa, panowie!

Odwraca się i rusza wzdłuż barierek. Po kilku krokach zatrzymuje się, odgarnia włosy za ucho i rusza dalej.

Fan – Yuko!

Yuko odwraca się w biegu.

Yuko Shiraishi – はい! / Hai!

I znika wśród publiczności.

NAPIS KOŃCOWY:

DOKUMENT DOSTARCZONY
SELFIE: 14
BIEGANIE: DUŻO
NOWYCH POMYSŁÓW: NIEBEZPIECZNIE DUŻO

Koniec materiału filmowego.


Tony Hogański – Nie rozumiem Janku...

Jan Kowalski – Czego?

Tony Hogański – Jak ty możesz jej nie lubić?

Jan Kowalski – Jej pomysły są... niebezpieczne. Gdzie w tym wszystkim miejsce dla wrestlingu?

Tony Hogański – Zbudujemy wrestling bez wrestlingu. Zobaczysz.

Jan Kowalski – Tego się właśnie obawiam.


Emocje rosną, bo wielkimi krokami zbliża się main-event, a my jesteśmy na zapleczu! Do tego tuż za FeliXtronem. Tuż przed walką atmosfera za kulisami jest ciężka i skupiona. Bidam i Franko czekają już przy wejściu na arenę. Kilku muzyków z kapeli Bidama stoi nieopodal i gra spokojny, rytmiczny motyw, który zamiast rozładowywać napięcie, jeszcze bardziej je podkreśla. EWF Tag Team Champions milczą, każdy pogrążony we własnych myślach. Nagle pojawia się Szakal. Bez słowa podchodzi bliżej, zdejmuje marynarkę i zaczyna się rozgrzewać, jakby właśnie miał właśnie walczyć.

Franko – Przecież to Hania miała walczyć.

Senator przerywa rozgrzewkę, patrzy na Franko, potem na Bidama. Przez moment nic nie mówi. W końcu klepie się dłonią w czoło.

Szakal – No tak… Hania. Pojebało mi się kurwa! Z rozpędu tu przyszedłem. Stare nawyki. To była pamięć mięśniowa!

Bidam i Franko wymieniają krótkie, zdziwione spojrzenia. Senator patrzy na nich przez chwilę.

Szakal – Żartowałem kurwa.

Cygańska muzyka cichnie na moment. Szakal robi krok w stronę obu zawodników.

Szakal – Przyszedłem wam tylko powiedzieć jedno. Hania wam wpierdoli. I nawet nie jesteście sobie w stanie wyobrazić, jakie piekło wam dzisiaj zgotuje.

Bidam unosi wzrok. Franko pozostaje spokojny. Wtedy z końca korytarza nadchodzi Hania. Zatrzymuje się obok dziadka i spogląda na wszystkich.

Hania – Jestem gotowa.

Bidam – Podobno zgotujesz nam piekło.

Wnuczka senatorska patrzy najpierw na Bidama, potem na Franko.

Hania – Gorzej niż piekło. (Krótka pauza.) Dużo gorzej. Psycho też się z tego śmiał i gdzie dzisiaj jest?

Senator patrzy na wnuczkę z wyraźnym zadowoleniem. Kładzie jej dłoń na ramieniu i lekko ją klepie.

Szakal – No. Teraz to już wiecie jak będzie. Przegrani pójdą na terapię specjalną do paprotki.

Wracamy na ring.


Tony Hogański – Będą emocje! To już za chwilę! Już za moment zaczynamy.

Jan Kowalski – Walka wieczoru o EWF World Championship. Kto zdobędzie pas mistrzowski? Hania? Franko? A może Bidam?

Tony Hogański – Mistrz Szakal zrobił Hani dobrą podbudowę, więc ja stawiam na nią. To jego krew. Nie bez powodu rozmontowała Franko na Krwawej Majówce i została główną pretendentką do tytułu. To będzie jej wieczór.

Jan Kowalski – Czy po raz pierwszy w historii Extreme Wrestling Federation kobieta może zdobyć EWF World title?

Tony Hogański – A dlaczego nie? To już się zdarzyło w PCW dawno, dawno temu, więc dlaczego by nie? Mieliśmy i zresztą nadal mamy kobietę prezydenta, mamy kobietę komisarza, więc może czas na mistrzynię świata?

Jan Kowalski – Niedługo się przekonamy!


Światła gasną, ekran robi się czarny. To znak, że czas na kolejny filmik. Może tym razem nie młodzieżowy i TikTokowy, ale z pewnością dynamiczny.

PAS

Yuko ucieka korytarzem przed Psycho. Psycho znika za zakrętem. Cięcie na Psycho z EWF World Championship. W stylizowanej scenie pas ześlizguje się z ramienia Psycho i upada na posadzkę.

Psycho przez chwilę był człowiekiem, którego wszyscy musieli pokonać, żeby zdobyć mistrzostwo. Ale pas ma własną pamięć. Pamięta, kto go zdobył, kto go stracił i kiedy przestaje należeć do człowieka, który jeszcze chwilę wcześniej trzymał go nad głową.

Fragmenty walki Bidam vs Psycho z Krwawej Majówki: Seorabeol-2, Psycholity, przypięcia, Psycho ostatecznie przegrywa.

Psycho odpadł. Mistrz odpadł. Ale jego pas jeszcze nie wiedział, dokąd pójdzie.

TRZY DROGI

Fragmenty walki Hania & Psycho vs Bidam & Franko: chaos, Death Kiss Hani, Franko atakujący Psycho, Vaclav uderzający Psycho pasem.

Pas leżał obok nieprzytomnego Psycho. Hania mogła go zabrać. Zamiast tego odłożyła go obok niego. I może właśnie wtedy stało się jasne, że następnego mistrza nie wybierze już Psycho. Nie wybierze go też przypadek.

Battle Royal z Krwawej Majówki: Bidam eliminuje Franko, Hania odpada.

Bidam już raz wyrzucił ich obu z ringu.

Hania vs Franko: najważniejsze akcje, Death Kiss, odliczenie Franko.

Hania później pokonała Franko i zdobyła swoją szansę.

Bidam i Franko jako Tag Team, fragment ich wspólnej walki.

A Franko razem z Bidamem udowodnili, że jako drużyna potrafią przetrwać niemal wszystko.

BEZ DRUŻYNY

Tylko że tym razem nie będzie drużyny. Nie będzie Psycho. Nie będzie mistrza, którego trzeba pokonać.

Specjalnie skonstruowany dron wznosi się nad ringiem. Pas EWF World Championship zawieszony wysoko.

Będzie Bidam. Będzie Hania. Będzie Franko. I będzie pas, który znowu nie należy do nikogo.

SAM SZCZYT

Drabiny zostają wniesione do ringu.

Żeby go zdobyć, nie wystarczy być silniejszym, szybszym czy sprytniejszym. Trzeba wejść wyżej od pozostałych i sięgnąć po mistrzostwo, zanim zrobi to ktoś inny.

Trzy szybkie ujęcia: Bidam, Hania, Franko. Następnie pas.

Tym razem nie chodzi o to, kto pokona pozostałych.
Chodzi o to, kto pierwszy dosięgnie samego szczytu.

Koniec materiału filmowego.


Jan Kowalski – Tym dynamicznym akcentem rozpoczynamy wielki main-event.

Tony Hogański – Nareszcie!



EWF World Championship
Drone Ladder match
Bidam vs Franko vs Hania



Na arenie gasną światła, a nad ringiem widać już specjalną konstrukcję. Nie jest to klasyczny hak z pasem zawieszonym nieruchomo nad środkiem ringu. Pod sufitem zamontowano tor, po którym przesuwa się niewielki mechaniczny wózek stylizowany na drona. Pod nim, w świetle reflektorów, zawieszony jest EWF World Championship. Pas nie stoi w jednym miejscu. Powoli przesuwa się nad ringiem, zatrzymuje, potem rusza w bok, jakby sprawdzał, gdzie zawodnicy będą próbowali go dosięgnąć. Przy barierkach i przy ringu ustawiono drabiny.

Jan Kowalski – Czeka nas ciekawe widowisko! Przypomnę zasady. Nad ringiem nie znajduje się klasycznie zawieszony pas, tylko specjalna konstrukcja stylizowana na drona. Porusza się ona po torze zamontowanym nad ringiem, więc EWF World Championship może zmieniać pozycję w trakcie walki. Zawodnicy muszą korzystać z drabin, żeby dosięgnąć tytułu, ale nie wystarczy wejść w jedno miejsce i po prostu po niego sięgnąć. Pas może się zatrzymać, przesunąć albo odsunąć od zawodnika, dlatego oprócz siły i odporności liczy się też wyczucie momentu.

Tony Hogański – Wreszcie trochę rozrywki w tych nudnych jak Bundesliga walkach.

Jan Kowalski – Wygrywa ten, kto jako pierwszy zdejmie EWF World Championship. Drabiny są jedynym dopuszczalnym elementem dodatkowym. Nie ma stołów, krzeseł ani żadnych innych przedmiotów. To nadal ladder match, ale z ruchomym celem nad ringiem.

Jako pierwsza rozbrzmiewa DANCE WITH THE DEAD „Riot”. Przez kilkanaście sekund słychać tylko muzykę, a na FeliXtronie pulsują zielone i fioletowe światła. Hania pojawia się po chwili spod FeliXtronu. Idzie do ringu z oczami wbitymi w zawieszony nad nim pas. Jest najmniejsza w tej walce, ale w takim rodzaju pojedynku rozmiar nie musi oznaczać wszystkiego. Wchodzi po schodkach, zatrzymuje się przy linach i patrzy na drabiny. Potem zerka na mechanicznego drona z tytułem. Jej dziadek, senator Szakal będzie najprawdopodobniej obserwował walkę zza kulis.
Po chwili rozbrzmiewa Basil Poledouris „Anvil Of Crom”. Franko the Butcher wychodzi spod FeliXtronu powoli, ciężko, mimo że komisarz Yuko radziła mu przyśpieszyć. On chyba jednak nie szuka tu widowiska, tylko roboty do wykonania. Zatrzymuje się przy jednej z drabin, sprawdza ją ręką, jakby oceniając narzędzie, po czym wchodzi na ring i staje naprzeciw Hani.
Na samym końcu rozbrzmiewa The Clash „London Calling”. Bidam pojawia się przy FeliXtronie, a towarzyszu mu jego nieodłączona kapela cygańska. Bidamczyk wśród jej akompaniamentów powoli zmierza na ring. Tam patrzy na pas, potem na Franko, potem na Hanię. Przez moment cała trójka stoi pod ruchomym EWF World Championship.

Jan Kowalski – Bidam, Franko czy Hania? Oto jest pytanie! Kto zdobędzie EWF World title?

Tony Hogański – Może Psycho się rozmyśli i przyjedzie na hulajnodze?

Jan Kowalski – Wątpię, ale nie takie rzeczy się w EWF działy.

Zawodnicy są już na ringu, a walkę sędziować będzie Lech Grudziński. Gong! Franko i Bidam od razu patrzą na siebie, ale Hania nie zamierza czekać, aż dwaj więksi zawodnicy ustalą między sobą hierarchię. Rusza pierwsza, trafia Bidama Low Dropkickiem w kolano, odbija się od lin i dokłada Enzuigiri w bok głowy Franko. Butcher tylko odchyla się po ciosie, ale nie pada. Hania próbuje ponownie ruszyć z Dropkickiem, jednak Franko przechwytuje ją w powietrzu i rzuca na matę krótkim, brutalnym Scoop Slamem. Bidam wraca do gry i jak widać nie będzie żadnej współpracy pomiędzy EWF Tag Team Champami, bo od razu trafia Franko Forearmem, potem drugim, a następnie próbuje pchnąć go na liny. The Butcher blokuje, odpowiada Headbuttem i powala Bidama Lariatem. Hania w tym czasie wytacza się pod dolną liną, łapie pierwszą drabinę i próbuje wsunąć ją do ringu. Franko widzi to od razu. Wychodzi za nią, ale wnuczka Szakala puszcza drabinę, przeskakuje bokiem i trafia go Dropkickiem w kolano. Franko opiera się o apron. Hania chwyta drabinę jeszcze raz, lecz Bidamczyk wysuwa się z ringu z drugiej strony, łapie ją za drugi koniec i oboje przez chwilę szarpią się o sprzęt. Franko kończy tę dyskusję najprościej, jak potrafi. Wchodzi między nich, łapie drabinę obiema rękami i wyrywa ją zarówno Hani, jak i Bidamowi. Hania odskakuje, Bidam dostaje końcem drabiny w brzuch i pada na kolano. Franko wsuwa drabinę do ringu, ale zanim sam wraca między liny, Hania wskakuje na apron i trafia go Running Knee Strikeiem w twarz. Franko cofa się, a Bidam łapie go od tyłu i wykonuje Release German Suplex na podłogę przy ringu. Rzeźnik spada ciężko na plecy, a Bidamczyk przez moment sam siedzi obok niego, czując w kościach wagę tego przeciwnika. Hania wykorzystuje okazję. Wślizguje się do ringu, ustawia drabinę prawie pod pasem i zaczyna się wspinać. Dron z tytułem rusza jednak powoli po torze w stronę narożnika. Hania jest już na trzecim szczeblu, ale widzi, że pas ucieka. Przeskakuje o szczebel wyżej, wyciąga rękę, lecz brakuje jej kilkunastu centymetrów. Bidam wraca na ring i popycha drabinę. Nie przewraca jej od razu, raczej przesuwa tak, żeby Hania straciła balans. Wnuczka Szakala zeskakuje na nogi, odwraca się i trafia go Roundhouse Kickiem w głowę. Bidam zatacza się na liny. Hania bierze rozpęd, ale Nowosibirski łapie ją i wykonuje Backbreaker. Franko wraca na ring, jeszcze powolny po German Suplexie, ale już groźny. Bidam rusza na niego z Clotheslinem, Franko przyjmuje cios, odpowiada własnym Lariatem i niemal odwraca Bidama do góry nogami. Hania próbuje zaatakować od tyłu, wskakuje na plecy Franko i łapie go za głowę, ale Franko nie daje się sprowadzić. Cofa się brutalnie w narożnik, miażdżąc ją plecami. Hania puszcza uchwyt i osuwa się na matę.

Jan Kowalski – Czy zgadzasz się z komisarz Yuko, że Franko jest powolny?

Tony Hogański – Źle ją zrozumiałeś. On jest powolny w montowaniu filmików. Trudny wręcz, ale czym sam w sobie jest powolny? Hmmm...

Jan Kowalski – Tak? Jest czy nie?

Tony Hogański – Jest stateczny.

Tymczasem Bidam podnosi drabinę i ustawia ją nie idealnie pod pasem, tylko trochę na skos, przewidując ruch konstrukcji. To dobry pomysł, ale wykonanie jest nerwowe. Wspina się szybko, zbyt szybko. Pas zaczyna przesuwać się z powrotem w stronę środka, a Bidam, zamiast zejść i poprawić ustawienie, próbuje sięgnąć z boku. Drabina chwieje się. Hania wraca do gry, wskakuje na dolne szczeble od drugiej strony i uderza Bidama w żebra. Bidam odpowiada łokciem. Hania uderza głową w szczebel, ale nie puszcza. Franko rusza w ich stronę, widzi ich obu na drabinie i po prostu wpycha bark w metalową konstrukcję. Drabina przewraca się na liny. Bidam spada na matę, Hania w ostatniej chwili łapie się górnej liny, ale Franko natychmiast zdejmuje ją z niej Big Bootem! Hania wypada przez środkową linę na apron i dalej na posadzkę!!! (EWF! EWF! EWF! EWF!) Rzeźnik zostaje sam. Podnosi drabinę, ustawia ją pod pasem i zaczyna się wspinać. Nie spieszy się, bo może faktycznie nie potrafi? Każdy szczebel trzeszczy pod jego ciężarem. Dron zatrzymuje się nad nim, jakby system uznał, że zawodnik znalazł dobrą pozycję. Franko wyciąga rękę. Palce muskają pas. Bidam rzuca się desperacko na drabinę i wspina się z drugiej strony. Uderza Franko w brzuch, ale Franko odpowiada Headbuttem. Bidam trzyma się jedną ręką. Franko łapie go za głowę i wygląda, jakby chciał zrzucić go z góry. Bidamczyk jednak wciska palce w oczy maski, nieczysto, ale skutecznie, i uderza kolanem w szczebel, przez co cała drabina drga. Hania wraca z zewnątrz z drugą drabiną. Nie próbuje powalić Franko siłą. Ustawia drabinę obok, niższą, ale pod lepszym kątem, i wspina się szybko z boku. Teraz cała trójka jest wysoko. Pas rusza powoli w stronę Hani. To pierwszy raz, kiedy mechaniczny system naprawdę zmienia sytuację na jej korzyść. Senatorska wnuczka sięga po tytuł, ale Bidamczyk łapie ją za włosy i ramię, ściągając ją z boku. Hania odwraca się na szczeblu i trafia Bidama Enzuigiri z drabiny. Bidam traci równowagę i spada na matę!!! (EWF! EWF! EWF!) Franko próbuje złapać Hanię, ale ona przechodzi na jego drabinę, niemal jakby wspinała się po konstrukcji, a nie po przeciwniku. Butcher chwyta ją za gardło, jednak Hania kopie go w kolano, potem w rękę i trafia Tilt-a-Whirl DDT z wysokości, używając własnego spadania, żeby wbić Franko głową w matę. Franko pada ciężko, Hania odbija się obok niego, a publiczność reaguje tak jak powinna i wydaje z siebie głośne okrzyki!! (EWF! EWF! EWF!)

Tony Hogański – Ale zaczęli spadać z tych drabin.

Jan Kowalski – Lata mijają, a publiczność nadal pamięta, co trzeba krzyczeć w takich sytuacjach. Mam nadzieję, że Gen Z-EWF nam tego nie odbierze.

Tony Hogański – Jesteś tak nudny z tą swoją sceptycznością wobec Gen Z-EWF, że powinno zastąpić cię AI.

Jan Kowalski – No już bez przesady.

Bidam leży przy linach, Franko na środku, Hania próbuje wstać. Pas przesuwa się znowu, teraz powoli nad środek ringu. Wnuczka Szakala wie, że ma chwilę. Ustawia mniejszą drabinę, ale jest zmęczona. Wchodzi na drugi szczebel, trzeci, czwarty. Bidam łapie ją za kostkę. Hania kopie go wolną nogą, raz, drugi, trzeci. Bidamczyk nie puszcza. Wstaje, zrzuca ją na barki i wykonuje brutalny Powerbomb na stojącą obok złożoną drabinę. Hania zwija się z bólu i wypada pod linami na podłogę. Gwiazda telenowel sam pada na kolana, ale pas jest nad nim. Wstaje, poprawia główną drabinę i zaczyna wspinaczkę. Tymczasem Rzeźnik podnosi się za jego plecami. Łapie kolegę z tag teamu za nogę. Bidam kopie go w twarz. Franko puszcza na sekundę, po czym łapie go ponownie i ściąga z drabiny prosto na barki. Death Valley Driver!! Bidam wbity w matę. Rzeżnik bezceremonialnie odsuwa go nogą i zaczyna własną drogę po EWF World Championship. Franko wspina się. Pas zatrzymuje się nad nim. Wyciąga rękę, ale wtedy Hania wraca na apron. Ledwo stoi, ale bierze rozpęd po linach i trafia Springboard Dropkickiem w drabinę. Nie przewraca jej całkiem, lecz Franko traci równowagę i zawisa na jednym ramieniu, oparty o szczyt. Hania próbuje wejść, ale Bidam łapie ją od tyłu i wykonuje Release Dragon Suplex. Hania ląduje wysoko na karku, a Bidam też nie wstaje od razu. Franko zsuwa się po drabinie, ale nie spada. Zatrzymuje się w połowie, schodzi dwa szczeble niżej i patrzy na oboje. Zamiast iść po pas, schodzi całkiem. To błąd albo świadoma decyzja. Podnosi Hanię, ustawia ją pod Burning Hammer. Hania jednak zsuwa się za plecy i trafia Low Dropkickiem w kolano. Franko pada na jedno kolano. Bidam w tym samym momencie rusza z Jawbreaker Lariatem i trafia Franko w szczękę. Rzeźnik nie pada od razu. Zachwiał się, więc Bidam poprawia drugim Lariatem. Butcher wreszcie pada na plecy. Bidam i Hania zostają na nogach, choć oboje są daleko od świeżości. Przez moment patrzą na siebie i na pas. Senatorska wnuczka pierwsza rusza do drabiny. Nowosobirski łapie ją za bark i odciąga. Hania trafia go kopnięciem w udo, potem Roundhouse Kickiem w głowę. Bidam odpowiada Back Chopem, potem drugim, po czym próbuje Seorabeol-2 [Sternness Dust α]. Hania wyślizguje się, przechodzi za plecy i wykonuje Code Red. Bidam uderza o matę, Hania natychmiast idzie do drabiny.

Jan Kowalski – Czy to szansa dla Hani?

Tony Hogański – Szanse są równe.

Jan Kowalski – Można tak powiedzieć na początku walki, ale w tej chwili?

Tony Hogański – Nadal uważam, że każdy może to wygrać.

Franko podnosi się najwolniej. Hania zauważa go i próbuje zatrzymać go Low Dropkickiem, ale Rzeźnik tym razem nie pada. Chwieje się, łapie ją za kark i rzuca ją w narożnik. Rozbudzony Bidam rusza na niego z Lariatem, Franko przyjmuje cios na bark, odpowiada Headbuttem i wpycha Bidama pod ustawioną drabinę. Potem łapie go na barki. Death Valley Driver na złożoną drabinę! Bidam zostaje wbity plecami w metal i od razu wypada na bok, zwijając się z bólu. Hania wskakuje na plecy Franko i próbuje Sleepera, ale Franko od razu cofa się do narożnika, miażdży ją raz, potem drugi, po czym przerzuca przez ramię na matę. Franko bierze jedną drabinę i ustawia ją pod pasem. Pas zaczyna się odsuwać, więc Butcher nie wspina się od razu. Przesuwa drabinę razem z ruchem tytułu, spokojnie, brutalnie praktycznie, jakby przepychał ciężki sprzęt w magazynie, a nie walczył o najważniejszy pas w federacji. Hania próbuje jeszcze wstać. Franko widzi ją kątem oka. Zamiast dać jej dojść do siebie, podnosi ją i wykonuje Burning Hammer [Inverted Death Valley Driver]! Bidam wstaje przy linach, ale Franko dopada go, uderza mocnym Lariatem i dorzuca Taniec Rzeźnika - krótki, brutalny grad uderzeń, bez finezji, bez ozdób. Bidam pada przy narożniku. Dopiero wtedy Franko zaczyna wspinaczkę. Pas stoi nad nim, ale po chwili rusza w bok. Franko zatrzymuje się, schodzi jeden szczebel niżej, łapie drabinę i z wysiłkiem przesuwa ją razem ze sobą, nie schodząc całkiem. Konstrukcja chwieje się groźnie. Hania porusza się na macie, Bidam próbuje doczołgać się do drabiny, ale Franko jest już wysoko. Bidam łapie dolny szczebel. Franko kopie go w głowę. Bidam puszcza. Hania z ostatnich sił rzuca się do liny i próbuje Springboard Dropkicka, ale nie trafia czysto. Uderza tylko w bok drabiny. Franko utrzymuje równowagę. Jedną ręką trzyma szczebel, drugą sięga po pas. Mechaniczny dron powoli przesuwa tytuł jeszcze kawałek, ale Franko nie odpuszcza. Wspina się na sam szczyt, prawie staje na ostatnim szczeblu i łapie EWF World Championship obiema rękami. Mocowanie trzyma przez sekundę. Franko szarpie raz. Nic. Szarpie drugi raz. Pas puszcza. Lech Grudziński nakazuje uderzyć w gong! (Zwycięzcą i nowym EWF World Championem jest: Franko the Butcher!)

Tony Hogański – Ojej... Serio?

Jan Kowalski – Mówiłeś, że wszyscy mają równe szanse.

Tony Hogański – No tak. W sumie racja.

Franko schodzi z drabiny powoli, z pasem przewieszonym przez ramię. Nie pada na kolana, nie płacze, nie pokazuje wielkiej euforii. Po prostu stoi nad rozbitymi rywalami i oddycha ciężko. Bidam leży przy narożniku, a Hania pod linami. Rzeźnik zdejmuje pas z ramienia i chwyta go w obie dłonie, po czym patrzy na EWF World Championship z lekkim, choć jak na niego dość wyraźnym zadowoleniem. Gra jego muzyka, gdzieś pod FeliXtronem wybuchają fajerwerki.

Tony Hogański – Jak się okazuje dzisiaj nie wygrała szybkość ani strategia. Wygrała masa, odporność i człowiek, którego nie dało się zatrzymać wystarczająco długo.

Bidam chyba wybrał, że jednak będzie leżał, bo nie rusza się. Może postanowił zostawić Franko samemu sobie. To w końcu jego chwila, jego moment.

Jan Kowalski – Wiele lat starań nie poszło na marne. Warto zauważyć, że wyprzedził przy tym innych, niejako wiecznych pretendentów: Yoshihito Nabeshimę, Nasa, no i Vaclava.

Tony Hogański – Nie wypowiadaj głośno tego ostatniego imienia. Nie niszcz tej chwili.

Franko w końcu wchodzi na jeden z narożników i unosi pas. Publiczność reaguje wielką radość, a kolejna seria fajerwerków wybucha w okolicy FeliXtronu. Wrestlepalooza powoli schodzi z anteny.

Jan Kowalski – To wszystko na dzisiaj! Żegnają państwa.... Tony Hogański.

Tony Hogański –  .... i Jan Kowalski!

Jan Kowalski – Oglądajcie kolejną Wrestlepaloozę! Mam nadzieję, że po dzisiejszej gali nie będzie żadnych niespodziewanych sytuacji i pas nie zostanie znów zawieszony.

Tony Hogański –  Kluczem jest szybkie chodzenie, żeby dobrze wypadać w montażu!
















Koniec transmisji



EWF Corporation 2026



Podobała Ci się gala? Nie cierpisz jej? Najlepiej będzie jak skomentujesz ją na FORUM.

Powrót na stronę główną

Kolejny odcinek z cyklu - wydarzyło się po zakończeniu gali! Dzisiaj znów tylko jeden odcinek! Ale za to dynamiczny i wielowątkowy!

Gala już się skończyła. W korytarzach bydgoskiej hali panował zupełnie inny nastrój niż wcześniej. Było spokojniej. Nas i Weronika Passent szli bez pośpiechu jednym z bocznych korytarzy, aż trafili na szerokie rozwidlenie, z którego można było pójść w kilka różnych stron. Weronika zatrzymała się na środku i spojrzała w lewo, potem w prawo.

Weronika Passent – Wow, Nas. Rozwidlenie! Jakie to symboliczne! I tak zaczyna się ta moja niewiarygodna, detektywistyczna historia.

Nas – Nie mogę się doczekać.

Weronika Passent – Wiesz co? Ja naprawdę chcę go znaleźć. Tego gościa od mojego łuku. Włożyłam tyle pasji w kyudo, w zasadzie jestem matką polskiego kyudo, ale to takie on i off relationship, wiesz? A on wtedy zniszczył mój łuk. Tylko teraz zaczynam sobie uświadamiać, że mam jeden malutki problem... ja kompletnie nie pamiętam jego twarzy.

Nas – To chyba utrudnia poszukiwania.

Weronika Passent – Bardzo. Dlatego liczyłam na ciebie. Daj mi jakąś wskazówkę. Ty wiesz, kto to był, nie?

Nas – Sama chciałaś dostać wędkę, a nie rybę.

WAMP przez chwilę patrzyła na niego w milczeniu, po czym jej twarz rozjaśniła się uśmiechem.

Weronika Passent – Czyli to jest lekcja?

Nas – Można tak powiedzieć.

Weronika Passent – Wiedziałam! Ty naprawdę inwestujesz we mnie intelektualnie. To bardzo miłe. Bo ja teraz piszę na zamówienie wuja Włodka te różne raporty do ministerstw. I wiesz co? Czuję, że mam potencjał do takich rzeczy.

Zamyśliła się, po czym zaczęła rozglądać się po korytarzach.

Weronika Passent – Dobra... twarz. Mężczyzna. Kilkanaście lat temu. Pewnie był wtedy młodszy. Czy ja go dzisiaj widziałam?

Nas – Nie.

Weronika Passent – Hm. Czyli odpada ten Hiszpan Sergio, którego rozwaliłeś swoją mocą.

Nas – Sergiusz.

Weronika Passent – No właśnie, Sergio. On mi od początku wyglądał na Hiszpana.

Nas – On nie jest Hiszpanem.

Weronika Passent – Seriówa? To nie Hiszpan? Sergio to przecież jest takie hiszpańskie imię. Myślałam, że on należy do tej grupy Anny Lewandowskiej. Wiesz, tych wszystkich ludzi, którzy tańczą z nią, kiedy Robert gra. Sergio, Carlos, Alejandro... Miguel... chyba był jeszcze Javier. Oni wszyscy wyglądają, jakby mogli mieszkać w Barcelonie. Ten też tak wyglądał.

Nas – Sergiusz jest z EWF. Dopiero niedawno zadebiutował.

Weronika Passent – Aaa. (Krótka pauza.) Czyli jednak nie on.

W tym momencie Nas spojrzał w głąb jednego z bocznych korytarzy. Daleko od nich pojawiła się Yuko Shiraishi, która zdążyła już przebrać się po gali. Miała znowu spódnicę i białą koszulę, etap biegania został zakończony. Obok niej szli Czesław Kowalski i Ponury Grabarz. Yuko mówiła szybko, żywo gestykulując, podczas gdy Czesław próbował najwyraźniej nadążyć za jej pomysłami. Grabarz milczał, idąc za nimi jak ruchoma ściana. Z oddali dało się usłyszeć tylko urywki rozmowy.

Yuko Shiraishi – ...bo zobaczcie, jakie to wszystko jest białe! Białe ściany, białe światło, nuda! Ja chcę neony. Kolorowe. Pulsujące. Coś, co żyje! Wtedy nawet ten wolny facet...

Czesław Kowalski – Franko.

Yuko Shiraishi – Franko! Właśnie! Nawet Franko będzie wyglądał dynamicznie. Może zacznie szybciej chodzić! Może to go pobudzi, co?

Czesław Kowalski – Tylko musimy pamiętać o kosztach. Możemy wypożyczać takie instalacje na każdą galę, ale przy większej skali rozsądniej byłoby je kupić. To będzie spora inwestycja. Trzeba będzie to też magazynować i wozić ze sobą. Obecnie hala jest wynajmowana w zasadzie w stanie zastanym, dokładamy ring i takie tam.

Yuko Shiraishi – Czesław. Ja nie zostałam komisarzem po to, żeby brać EWF takim, jakie je dostałam. Nie akceptuję stanu zastanego, rozumiesz? (Fuknęła na niego.) Ja przebuduję EWF na swój obraz i podobieństwo, że jak wróci tu kiedyś jakiś stary dziad z lat 2001-2015 to nie będzie wiedział, gdzie trafił i ucieknie z płaczem, nadciśnieniem i migotaniem przedsionków. Rozumiesz? Moje EWF to absolutnie nie są białe ściany!

Czesław Kowalski – Rozumiem.

Yuko Shiraishi – Mam nadzieję.

WAMP aż się zainteresowała sprawą. Pomachała lekko w stronę Grabarza.

Weronika Passent – Ooo! Twój kolega! Grabarz! Może podejdziemy? Co? Co?

Nas – Nie.

Weronika Passent – Dlaczego?

Jej mąż nie odpowiedział. Uważnie obserwował Yuko i całą scenę. Rozejrzał się też i zauważył, że na korytarzach było teraz dużo kamer. Niektóre jakby podążały za Yuko, a pozostałe śledziły wszystkich innych.

Nas – Takie spotkanie nie przyniesie nam żadnych korzyści.

W pewnym momencie Grabarz również dostrzegł Nasa. Spojrzał na niego, potem na Weronikę, i niemal niezauważalnie wykonał dłonią krótki gest: zostańcie tam, gdzie jesteście. Nas skinął mu głową.


Nas – Widzisz?

Weronika Passent – Nie. Co?

Nas – Lepiej nie podchodzić.

Weronika Passent – Aha.

WAMP zaczęła coś analizować w swojej ślicznej główce, tak jakby przyjęła to do wiadomości, chyba coś sobie właśnie wyobraża i nie zwraca już uwagi na otoczenie. Tymczasem Yuko chyba skończyła demonstrację, bo wyciągnęła telefon i zaczęła nawijać po japońsku bardzo szybko, to się śmiejąc, gestykulując, to znowu wpadając w tryb japońskiego słowotoku. Przynajmniej Czesław i Grabarz mieli chwilę oddechu od jej pomysłów, bo dało się jeszcze usłyszeć krótką wymianę zdań między nimi.

Czesław Kowalski Pssss... Grabarz... wiesz... ona tyle biegała... a nadal nie ma zapachu.

Ponury Grabarz – Zamknij się.

Wracamy do WAMP, która przestała coś sobie wyobrażać, bo jej wzrok powędrował w zupełnie inną stronę.

Weronika Passent – O! Nas! A tam też są jacyś ludzie.

Nas westchnął cicho. Kilka metrów dalej Maksymilian an-Nazira i Arek Kolano rozmawiali przy ścianie. Ich głosy były zbyt ciche, żeby słyszeć całą rozmowę, ale kilka słów dotarło do Nasa i Weroniki.

Maksymilian an-Nazira – Trzeba coś z nim zrobić...

Arek Kolano – Sergiusz jest już naprawdę nie do zniesienia.

WAMP zmarszczyła brwi.

Weronika Passent – A może to oni? Czy to jeden z nich rozwalił mój łuk?

Nas – Nie.

Weronika Passent – Skąd wiesz?

Nas – Nie było ich tutaj kilkanaście lat temu.

WAMP spuściła głowę.

Weronika Passent – Czyli kolejny trop do kosza.

Po chwili znów się rozpromieniła.

Weronika Passent – Nas, Nas! Mam pomysł! A gdybyś tak użył na nich swoich vege-himalajskich mocy? Możesz zrobić tak, że namieszasz im w głowach, przejmiesz kontrolę nad ich umysłami, zrobisz tak, że oni odwrócą się w swoim kierunku, ukłonią, po czym rozpędzą i z całej siły zderzą głowami? Haha, ale to było śmieszne.

Nas – Nie, to nie czas na to.

Weronika Passent – O, Nas! Inny pomysł! Możesz ich rozerwać energią? Albo zrobić jakiś taki wielki błysk. To byłoby naprawdę fajne.

Nas – Nie będziemy nikogo rozrywać energią.

Weronika Passent – Szkoda, ale w sumie okej. Nie lubię ludzkiej krzywdy na żywo. W telewizji albo na necie spoko, ale tutaj? Nie, nie.

Nas – Ale wiesz co? Od następnej gali będzie inaczej. Pomyśl o ciszy tuż przed burzą. Wszystko wygląda normalnie. Ludzie rozmawiają, światła świecą, muzyka gra. A potem pojawia się pierwszy grzmot i nagle wszyscy przypominają sobie, że nie mają żadnej kontroli nad tym, co wydarzy się za chwilę. Ta burza już się zaczęła. Tylko nikt jeszcze jej nie słyszy.

WAMP spojrzała na niego z szerokim uśmiechem.

Weronika Passent – Wow...

Przerwała, jakby dopiero teraz dotarło do niej, co właśnie powiedział.

Weronika Passent – Ale będzie czad!

Czy tak się stanie? Zobaczymy!


Ostateczny koniec transmisji!