Powrót na stronę główną

Wrestlepalooza


22 stycznia 2026 roku
Wyspy Cooka


Ekran jest czarno-biały. Jakiś specjalista od kinematografii czy krytyk filmowy powiedziałby, że obraz jest w tonacji filmu noir. Jeszcze inny, że przywodzi na myśl „Casablankę" z Humphreym Bogartem i Ingrid Bergman. Tak z ręką na sercu, czy ktoś naprawdę w 2026 roku ogląda „Casablankę"? Chyba tylko fanatycy kina. No, ale estetyka rządzi się swoimi prawami i przyjmijmy oficjalnie, że materiał, który jest prezentowany na ekranie jest czarno-biały i w estetyce filmu noir. By dopełnić tej estetycznej formy, narracja prowadzona jest w pierwszej osobie. Tego jeszcze na galach EWF nie było, ale wierni fani polskiego wrestlingu od razu rozpoznają ten głos. Tak, to Tony Hogański we własnej osobie.

Nazywają mnie tutaj na różne sposoby. „Mr. Hogański”, czasem „Legenda”, czasem - kiedy ktoś ma lepszy dzień - „Bohater Wielu Kontynentów”. Brzmi to wszystko poważniej, niż wygląda moja codzienność. Od 2012 roku jestem honorowym obywatelem Wysp Cooka. W 2014 roku sprowadziłem tutaj nawet EWF. To była Wrestlepalooza numer 124. A dzisiaj? Moja gwiazda trochę przybladła. Od 2022 roku pracuję dla rządu Wysp Cooka. Ciepła posadka, darmowe mieszkanie, lekka praca w Cook Islands Chamber of Commerce, gdzie jestem dyrektorem departamentu do spraw turystyki europejskiej. Jest do departament jednoosobowy. Stałem się człowiekiem od przekładania papierów, podpisów i uczestnictwa w komisjach rządowych, gdzie wszyscy mówią spokojnie, a nic się nie dzieje. W weekendy uciekam na plażę, gdzie w zasadzie leżę na leżaku, piję alkohol i udaję, że to jest prawdziwe życie, a nie tylko przerwa między spotkaniami. Czasem, kiedy akurat nie ma raportów do podpisania, pojawiam się w jakimś serialu albo filmie. Kto by się spodziewał, że na Wyspach Cooka kręcą filmy? Otóż kręcą! Z reguły gram prezydenta Stanów Zjednoczonych. Nikt nie pyta dlaczego. Ja też nie pytam. W tym miejscu to ma nawet sens. Ktoś musi wyglądać na człowieka, który wie, co robi. Ja wyglądam, bo niegdyś byłem wielką gwiazdą i bohaterem wielu krajów. Ale to nie jest historia o filmach lub o bohaterach. To jest historia o tym, jak coś, co już nie istniało, znowu zapukało do moich drzwi. To coś miało dwie nogi, obcisłą spódnicę, trochę ubrań w stylu korporacyjnych karierowiczek, blond włosy i słowiańską twarz. Popatrzyłem na nią bez żadnych emocji. Musiałem przybić właśnie pieczątkę do ważnego dokumentu o wymianie turystycznej z Albanią. Dziewczę jednak wpatrywało się we mnie świdrującym spojrzeniem.

Tony Hogański – Szczerze? Nie wiem kim jesteś, czego chcesz i co ty tu robisz. Nie mam żadnych spotkań dzisiaj w kalendarzu... jak ty się właściwie nazywasz?

Blondynka – Sasza Dybicz.

Tony Hogański – Jasne. I co, Saszo Dybicz, przyszłaś mi sprzedać ubezpieczenie? Bo jeśli tak, to jesteś jakieś dwie dekady za późno.

Sasza Dybicz – Nie. Przyszłam powiedzieć, że EWF wraca.

Tony Hogański – EWF?

Sasza Dybicz – Extreme Wrestling Federation.

Tony Hogański – Czy to jakiś scam z Indii?

Sasza Dybicz – Nie. EWF naprawdę wraca.

Tony Hogański – A co ja mam z tym wspólnego?

Sasza Dybicz – Berenika Martinez chce, żeby wrócił pan do komentowania.

Tony Hogański – Ja? Znowu? W moim wieku? Ja mam przyjemną fuchę na emeryturze w ciepłym kraju na Wyspach Cooka. Rozejrzyj się, zobacz jak tu pięknie...

Asystentka Bereniki podeszła bliżej i lekko nachyliła się nad moim biurkiem

Sasza Dybicz (szeptem) Mr. Hogański. Tu jest czarno-biało.

Tony Hogański – I myślisz, że ja tak po prostu wstanę zza mojego biurka, zostawię swoją intratną posadę rządową, honorowe obywatelstwo, komisje, dokumenty, pieczątki, papiery i... ten cały ten święty spokój?

Sasza Dybicz – Tak.

Tony Hogański – Dlaczego?

Sasza Dybicz – Bo już jest pan znudzony.

Przez chwilę nic nie mówię. Bo to jest niebezpieczne zdanie, kiedy ktoś mówi je na głos za ciebie. Za oknem ocean wygląda spokojnie, bardzo spokojnie, chociaż nadal czarno-biało.

Tony Hogański – Ja tu gram w serialach, wiesz? Prezydentów. Jestem ważnym urzędnikiem państwowym. Jak koalicja parlamentarna się rozsypie, to mógłbym nawet zostać kompromisowym premierem.

Sasza Dybicz – Berenika Martinez uważa, że to brzmi jak marnowanie czasu.

Tony Hogański – To jest bardzo dobrze płatne marnowanie czasu.

Sasza Dybicz – Ale nadal marnowanie. Niech pan tylko spojrzy, mamy już wstępne video promocyjne gotowe.

Asystentki i inne sekretarki mają chyba to do siebie, że zawsze są przygotowane na tego typu sytuację jak nagła prezentacja. Nie, wcale nie chodzi o prezentację swych wdzięków dla swych szefów, zresztą ona ma chyba szefową, a Berenika chyba nie jest taka, chociaż kto to wie. Zresztą, co to za dziwny monolog w mojej głowie? Dziewczyna wyciąga tablet, z którego odpala video.

EWF POWRACA! 2026

Materiał filmowy się kończy, a ja nawet uroniłem łzę.

Tony Hogański – Czuję to... Czuję tę atmosferę...

Sasza Dybicz – To tak jakby wybudził się pan z wieloletniej śpiączki?

Spoglądam na swoje ręce. Prawie czuję jak krew zaczyna pulsować w moich żyłach i naczyniach krwionośnych.

Tony Hogański – Tak...

I wtedy coś się zmienia. Nie wiem, czy to światło. Czy powietrze. Czy to, że Sasza Dybicz mówi o EWF tak, jakby to było coś żywego, prawdziwego, a nie dawno zamknięty rozdział. Dziewczyna kładzie na moim biurku cienką teczkę. Bardzo ładną, gustowną, elegancką. Kątem oka widzę tam dwa napisy: „EWF Corporation" i „Aetherath Group". Wiem, że obie te nazwy brzmią groźnie. Pierwsza potrafi zabić serce i duszę. Druga zabija ciała. Rozrywa je wręcz.

Sasza Dybicz – Mr. Hogański, powinien pan to przemyśleć. Berenika nie poprosi drugi raz.

Tony Hogański – Dlaczego nie przyszła tu osobiście?

Sasza Dybicz – Berenika Martinez nie jest już osobą, która robi takie rzeczy osobiście. Dziesięć lat temu, być może, ale dzisiaj? Absolutnie nie. Pan nie jest już natomiast osobą o takim znaczeniu jak jeszcze dekadę temu.

Tony Hogański – To była stracona dekada.

Sasza Dybicz – Dla kogo stracona?

Tony Hogański – To przecież Berenika zamknęła EWF! W 2016 roku! Pamiętam tę galę w Argentynie. Zamknęła EWF.

Sasza Dybicz – Ma też moc by znów EWF otworzyć. Daje życie i je odbiera, tak jak matka-natura.

Tony Hogański – A co jeśli jestem na to za stary? Co jeśli odmówię?

Sasza Dybicz – To wróci pan do swojej intratnej posady rządowej, honorowego obywatelstwa, swoich komisji, dokumentów, pieczątek, papierów i... tego całego świętego spokoju.

Popatrzyła na mnie. Świat zaczął powoli nabierać kolorów. Najpierw powoli czerń zaczęła znikać. Zobaczyłem, że faktycznie ma blond włosy. Potem wyszła. Drzwi zamknęły się cicho. Co teraz? Co robić? Zostaję sam, patrząc na teczkę, która wygląda jak coś, co potrafi zepsuć bardzo spokojne życie. Nie jestem pewien, czy to jest coś złego. Czas na ostatni zryw. Koniec straconej dekady. Czas zadzwonić do Janka...


26 kwietnia 2026 roku
Warszawa


Siedziba EWF Corporation w Warszawie. Niegdyś centrum dowodzenia polskiego wrestlingu. Od 2016 roku nikt jednak nie kojarzył już tego miejsca z wrestlingiem. Kolejni najemcy przychodzili i odchodzili. Jedni prowadzili kancelarie, inni firmy konsultingowe, jeszcze inni jakieś start-upy, których nazw nikt dziś już nie pamiętał. Jednak kilka miesięcy przed Krwawą Majówką logo EWF ponownie zawisło przy wejściu. Siedziba została gruntownie odnowiona. Dominował styl greko-futurystyczny. Jasny marmur przeplatał się z podświetlanymi panelami, złote detale sąsiadowały z nowoczesnymi ekranami, a minimalistyczne kolumny wyglądały tak, jakby starożytni Grecy zaprojektowali biuro dla korporacji z XXI wieku. W największym gabinecie panowała cisza. W zasadzie trudno to było nazwać gabinetem. To było jak reprezentacyjna sala z marmurowym biurkiem na jej końcu. Przed ogromnym obrazem widzimy Berenikę Martinez. Prezydent EWF stała tyłem do pomieszczenia, z rękami splecionymi za plecami. Obraz przedstawiał jedną z dawno zapomnianych scen w historii federacji - Game'a unoszącego ręce po zwycięstwie nad Kravenem podczas Wrestlepaloozy III w Gdańsku, 26 kwietnia 2001 roku. Tłum w tle, reflektory, pas mistrzowski. Malarz uchwycił moment, po tym jak późniejszy Facundo Martinez zdarł już z pasa wizerunek Lenina, naklejony tam przez Kravena, ale nie zmył jeszcze czerwonego koloru, jakim zabarwił ten pas Rosjanin, a także unosił ten pas w geście zwycięstwa. Kraven nie został przedstawiony jako człowiek pokonany czy złamany. Stał obok. Dla niego może to była porażka, ale porażka w chwale. Mimo, że uchwycony z profilu, to w jego radzieckich oczach dominuje duma, uprzedzenie i chłód. Taka to chwila zamrożona na zawsze. Dokładnie dwadzieścia pięć lat wcześniej. Greko-futuryzm pasował tu idealnie. Asystentka Bereniki, Sasza Dybicz siedziała na kanapie, przeglądając coś na korporacyjnym tablecie.

Sasza Dybicz – Nadal się zastanawiasz?

Berenika Martinez – Mhm.

Sasza Dybicz – Nad czym?

Berenika Martinez – Nad wszystkim.

Sasza Dybicz – Wiesz, że większość prezesów normalnie siedzi za biurkiem?

Rozległo się pukanie. Po chwili drzwi otworzyły się automatycznie i do środka weszli Czesław Kowalski oraz Yuko Shiraishi. Czesław niósł pod pachą kilka grubych teczek. Yuko nie niosła nic.

Czesław Kowalski – Dzień dobry.

Yuko nie powiedziała nic, a Berenika w końcu odwróciła się od obrazu.

Berenika Martinez – Za miesiąc odbędzie się Krwawa Majówka.

Czesław i Yuko spojrzeli na siebie.

Berenika Martinez – To nie będzie imponujące, ogromne i wysokobudżetowe EWF jak dziesięć czy dwadzieścia lat temu. Złote czasy polskiego wrestlingu minęły. (Słowa te trochę kontrastują z greko-futuryzmem tego pomieszczenia i tym jebitnym obrazem, który pewnie kosztował mnóstwo pieniędzy, ale kto by się tym przejmował.) Pierwsza dawka konkretów. Wróci Tony Hogański i będzie komentował gale razem z Janem Kowalskim. Cassandra Tisserant będzie znowu reporterką. Wystarczy nam jedna, nie potrzebujemy ich więcej. Jeśli chodzi o zawodników, to będzie skromnie. Bidam, Franko, Vaclav, Sergiusz, Yoshihito Nabeshima, Hania - wnuczka Szakala, a także Psycho. Dziesięć lat bez polskiej federacji zrobiło swoje, nie było większego zainteresowania, tradycje i ciągłość zostały przerwane, to nie ma też młodych zawodników. No nic, teraz czas na drugą dawkę konkretów.

Czesław niemal natychmiast położył teczki na szklanym stole, który stał nieopodal. Do marmurowego biurka było za daleko.

Czesław Kowalski – W takim razie mam kilka propozycji.

Yuko przewróciła oczami.

Czesław Kowalski – Tylko kilka.

Yuko Shiraishi – Kłamiesz.

Czesław Kowalski – Dwadzieścia trzy.

Berenika Martinez – Słucham.

Syn Pana Józefa natychmiast otworzył pierwszą teczkę.

Czesław Kowalski – Integracja AI. Analiza reakcji widowni w czasie rzeczywistym. Spersonalizowane transmisje. Wirtualni komentatorzy dla zagranicznych rynków. Rozszerzona rzeczywistość. Interaktywne statystyki. Dynamiczne profile zawodników. System przewidywania wyników. Nowoczesne formaty społecznościowe. Mam też wstępne deklaracje zainteresowania od kilku dawnych zawodników. Stawiam na nowoczesność, ale też rozwój i przyszłość polskiego wrestlingu.

Yuko Shiraishi – To żadna przyszłość. To brzmi jak slajdy podrzędnego pracownika korporacji.

Yuko usiadła na oparciu jednej z kanap, bo w tym greko-futurystycznym pomieszczeniu były też kanapy. Chyba twarde jak marmur starożytnej Grecji.

Berenika Martinez – Dobrze. To teraz ty.

Yuko Shiraishi (uśmiechnęła się szeroko) Mój plan jest prosty. Mówiłam już zresztą o tym w styczniu. TikTokEWF.

Berenika Martinez – To nadal brzmi niepokojąco.

Yuko Shiraishi – Ma być niepokojące. Krótkie materiały. Szybkie akcje. Improwizacja. Chaos. Sto postaci w rosterze, a więc sto różnych historii. Milion dziwnych pomysłów. Zero nudy.

Czesław Kowalski – To nie jest strategia.

Yuko Shiraishi – Jest i jest lepsza od twoich wykresów i AI. Z tego co wiem, to EWF zawsze było trochę szalone. Nie możemy zrobić korporacyjnego produktu. To by było strasznie nudne. EWF musi mieć duszę. Musi być rozmach. Muszą być absurdalne wątki. Bohaterowie, których nikt się nie spodziewa. Historie, które wymykają się spod kontroli. Bez tematów tabu. Bez sterylności. Ludzie nie pamiętają EWF dlatego, że było rozsądne i poprawne polityczne.

Czesław Kowalski – Ale świat się zmienił.

Yuko Shiraishi – Tym bardziej trzeba być ciekawym.

Na chwilę zapadła cisza. Berenika spojrzała na obraz. Potem na teczki Czesława. Na końcu na uśmiechniętą Yuko. Potem na równie uśmiechniętego młodego Czesława.

Berenika Martinez – Za miesiąc odbędzie się Krwawa Majówka.

Yuko i Czesław natychmiast zamilkli.

Berenika Martinez – Po tej gali podejmę decyzję, która wizja EWF ma przyszłość. I kto z was zostanie nowym komisarzem federacji.

Po raz pierwszy od kilku minut zarówno Czesław, jak i Yuko nie mieli nic do powiedzenia. W sali znów zrobiło się cicho, a zza pleców Bereniki Game i Kraven nadal walczyli na obrazie tak samo jak dwadzieścia pięć lat wcześniej.


31.05.2026

Poznań


Po blisko dziesięciu latach nieobecności Extreme Wrestling Federation powraca! Przez lata wydawało się, że EWF pozostanie już tylko wspomnieniem, tematem internetowych dyskusji, starych nagrań i coraz bardziej nieprawdopodobnych opowieści dawnych kibiców. Tymczasem rok 2026 przyniósł coś, czego wielu nie spodziewało się już zobaczyć, czyli reaktywację federacji. Będzie to powrót inny niż wszystkie. Krwawa Majówka to gala, która miała zostać zorganizowana w 2001 roku, a udało się to dopiero w 2026 roku. Jesteśmy w Poznaniu. Miasto znane jest z koziołków, rogali świętomarcińskich, Międzynarodowych Targów Poznańskich i jeziora Maltańskiego, ale dla wielu fanów kojarzy się także z historią EWF. Realizator pokazuje nam więc najważniejsze atrakcje miasta. Widzimy też Stary Rynek, Ratusz, Ostrów Tumski, Zamek Cesarski, Palmiarnię Poznańską, Cytadelę. To wszystko wygląda bardzo ładnie, ale przecież nie po to wróciło EWF, żeby oglądać zabytki. Dzisiaj liczy się tylko wrestling. Jako, że spółka-matka EWF siedzi teraz w przemyśle dronowym i chyba chce te drony opylić polskiemu rządowi, to zorganizowała tuż przed galą wieczorny pokaz dronów nad miastem. Takie rzeczy są teraz modne. Drony sobie polatały, ułożyły się w napis EWF i wszystkim się spodobało. Napis nawet był stworzony w kształcie loga EWF, oczywiście jak patrzyło się na niego z odpowiedniego kąta i w odpowiednim miejscu w mieście. Sama gala zapowiada się jednak ciekawiej niż jakieś drony. Przenosimy się więc do hali, gdzie już za chwilę rozpocznie się gala EWF PPV „Krwawa Majówka”. Publiczność dopisuje, a na trybunach widać fanów, którzy przez lata nie stracili nadziei na powrót federacji. W swych rękach unoszą transparenty. Niektóre z nich głoszą: „EWF wróciło!”, „Nie wierzyliście, a jednak!”, „25 lat minęło jak jeden dzień!”, „Krwawa Majówka lepsza od Eurowizji!”, „Dziękujemy Berenice!”, „Przecież to ta suka zamknęła EWF w 2001 roku!”, „Dziękujemy rodzinie Kowalskich”, Yuko miała rację!”, „Czesław też miał trochę racji!”, „To nie sen!”, „EWF nigdy nie umarło!”, „Psycho jeszcze żyje?”, „Hania przyszłością EWF!”, „Yoshihito Nabeshima nadal istnieje!”, „Nabeshima na premiera Japonii!”, „Sergiusz wie coś, czego nie wiemy!”, „Krwawa Majówka czy Kwietniowa Anarchia?”, „Niech Yuko bookuje gale!”, „Niech Czesław robi statystyki!”, „Poznań stolicą wrestlingu!”, „Jeszcze jedna dekada i może będzie Wrestlepalooza!”, „Berenika, walnij dronem w rząd!", „Mama zawsze mi mówiła, że EWF nie wróci!”, „Mama się myliła!”, „Kupiliśmy bilety i nie żałujemy!”, „Warto było czekać!”, „To dopiero początek!”, „Nadal jestem fanem Dark Avengera!", „Gdzie jest John Hangman?" i wiele, wiele innych. Światła przygasają. Po chwili hala rozświetla się czerwienią i bielą. Rozbrzmiewa Laibach i „The Whistleblowers", który podobno jest oficjalnym themem Krwawej Majówki. Niech i tak będzie. Na scenie wybuchają pierwsze fajerwerki, a publiczność natychmiast podrywa się z miejsc. Po całej hali niesie się dobrze znany okrzyk: EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! Tony Hogański i Jan Kowalski meldują się na stanowisku komentatorskim. Panie, panowie, osoby niebinarne i co tam jeszcze w świecie istnieje, EWF właśnie wraca do życia!

Jan Kowalski – Nie mogę uwierzyć, że Extreme Wrestling Federation powraca!

Tony Hogański – Mi też było trudno uwierzyć, a jednak stało się. Dziesięć lat minęło, ale znowu tu jesteśmy. Po 2016 roku nie myślałem, że jeszcze kiedyś to powiem, ale witają państwa.... Jan Kowalski...

Jan Kowalski – ... i Tony Hogański.

Tony Hogański – No i dziesięć lat zleciało jak jeden dzień, co nie Janku? Cała dekada.

Jan Kowalski – To była w istocie stracona dekada. Przynajmniej dla polskiego wrestlingu.

Tony Hogański – Najważniejsze jednak, że wróciliśmy. W zasadzie to czuję się tak jakby historia EWF nigdy nie została przerwana. Wróciłem, usiadłem tutaj obok ciebie... i od razu wróciły dawne automatyzmy. Wszystko jest na swoim miejscu.

Jan Kowalski – Niby na swoim miejscu, a jednak inaczej.

Tony Hogański – Minęło bądź co bądź dziesięć lat. Czasy się zmieniły.

Jan Kowalski – Przez dekadę tylko raz podjęto próbę reanimacji wrestlingu w Polsce. Po początkowym entuzjazmie i sukcesie w 2023, tamten eksperyment się jednak niestety nie powiódł.

Tony Hogański – Nie będzie łatwo. Przez dekadę wyrosło pokolenie, które w zasadzie nie zna czegoś takiego jak polski wrestling.

Jan Kowalski – Przed nowymi władzami EWF stoi więc arcytrudne zadanie. Doprowadzić do tego by moda na wrestling znów odżyła. Żebyśmy znów znaleźli się w dziesiątce najpopularniejszych sportów w Polsce.

Tony Hogański – Chyba jesteś dumny, co nie Janku? Powrót EWF to trochę twoja zasługa. Tak długo męczyłeś Berenikę Martinez, że w końcu się zgodziła.

Jan Kowalski – Podejrzewam, że jakby nie stały za tym jakieś strategiczne, korporacyjne analizy, to nie byłoby zgody na ten powrót... ale tak.... Przyznaję, że cieszę się, że się udało. Mam nadzieję, że Czesławowi też się uda.

Tony Hogański – A kto powiedział, że Czesław będzie rządził EWF? Ma konkurencję.

Jan Kowalski – Czesław wykonał przez te lata ogrom pracy. Pisał analizy, tworzył raporty i prezentacje. Głupio by było jakby na samym finiszu ktoś miałby odebrać mu owoce ciężkiej pracy.

Tony Hogański – Może Czesław był bardziej irytujący niż przekonywujący? Może to właśnie kobiece, rodzinne spojrzenie przeważyło?

Jan Kowalski – Najważniejsze, że EWF wróciło.

Tony Hogański – Podsumujmy może, żeby widzowie się nie pogubili. Prezydentem EWF jest Berenika Martinez, która przejęła władzę nad federacją w 2016 roku i praktycznie od razu zamknęła ją. Po reaktywacji, Berenika zachowa tytuł prezydenta, ale w nowej strukturze rządzić ma komisarz. Są dwie kandydatury na to stanowisko. Czesław Kowalski, syn Pana Józefa i bratanek obecnego tu Janka, a także Yuko Shiraishi, która jest przyrodnią siostrą Bereniki Martinez i japońską córką gościa znanego obecnie jako Facundo Martinez. Trochę to jak telenowela, ale w sumie nie taka skomplikowana. W EWF bywały bardziej zawiłe scenariusze.

Jan Kowalski – Bardzo to dobrze wyjaśniłeś. Muszę niestety przerwać, bo za chwilę ma rozpocząć się przemówienie inauguracyjne prezydent EWF.

Tony Hogański – Pamiętam jak w Argentynie robiła przemówienie pogrzebowe. To nie było fajne.


Światła na arenie przygasają. Przez chwilę słychać tylko szum publiczności - trochę niepewny, trochę ciekawski, a może trochę nostalgiczny. Po latach ciszy EWF wróciło, ale nikt jeszcze nie wie, czy to naprawdę powrót, czy tylko wspomnienie przeszłości. Zaczyna grać Gesaffelstein i utwór „PURSUIT". Reflektory przecinają mrok.

Na rampie pojawia się Berenika Martinez.

Idzie sama.

Bez eskorty, bez fajerwerków, bez teatralnych gestów. Publiczność reaguje mieszanie, ale generalnie pozytywnie. Oklaski przeplatają się z gwizdami, a kamera łapie transparenty:

„TO TY ZABIŁAŚ EWF W 2016”
„NIE ZAPOMNIELIŚMY!”
„BERENIKA = KONIEC POLSKIEGO WRESTLINGU”
„MOŻE DAJMY EWF SZANSĘ?”

Prezydent EWF wchodzi do ringu, a Angelika Kucharska podaje jej mikrofon. Następuje chwila ciszy.

Berenika Martinez – Dziękuję.

Krótka pauza. Zapada cisza.

Berenika Martinez – Wiem, że dla wielu z was ten moment nie jest prosty. Wiem, że są tu ludzie, którzy pamiętają EWF sprzed lat. Z czasów Feliksa Castro, później z czasów Esmeraldy Martinez, a także z czasów późniejszych. Z czasów świetności, a także z czasów wielokrotnych upadków. Wiem, że są też tacy, którzy pamiętają koniec EWF w 2016 roku. (Berenika wymownie spogląda w stronę jednego z transparentów.) I tak, widzę was. Widzę wszystko. (Pauza.) Ale dziś nie jesteśmy tutaj po to, żeby wracać do przeszłości. Dziś jesteśmy tutaj, żeby sprawdzić, czy EWF może powstać z martwych.

Gdzieniegdzie słychać oklaski.

Berenika Martinez – Z radością ogłaszam reaktywację Extreme Wrestling Federation. I z jeszcze większą odpowiedzialnością mówię: odnowione EWF będzie dążyć do odrodzenia polskiego wrestlingu. Wiele osób ma mi za złe, że to ja zamknęłam w 2016 roku EWF. Nie będę owijać w bawełnę ani się tłumaczyć. Zrobiłam to, co należało wtedy zrobić. Niczego nie żałuję. Pamiętajcie jednak, że dziś, po dziesięciu latach, to właśnie ja podjęłam decyzję o reaktywacji EWF. Znaczy to wiele i jednocześnie znaczy nic. Ale ja nie będę osobą, która będzie prowadził tę federację w nową epokę.

Publiczność milknie.

Berenika Martinez – Stanowisko komisarza zostanie powierzone jednej z dwóch osób. Będzie to Czesław Kowalski albo Yuko Shiraishi. Nie jest to czas by omawiać obie te kandydatury. Ja zdecyduję, która z tych osób wprowadzi EWF w nową epokę. Dziś zaczynamy skromnie, ale od początku. Potraktujmy tę galę jako reboot EWF. Krwawa Majówka miała się odbyć w 2001 roku, ale nigdy się nie odbyła. EWF powstało dwadzieścia pięć lat temu, więc jest to dobry moment na wznowienie działalności federacji. A będąc przy reboocie, to pewnie niektórzy pamiętają pierwszą Wrestlepaloozę. Tam także miał odbyć się wielki Battle Royal z udziałem wszystkich zawodników. Nie mamy ich wielu, ale każdy z nich jest gotowy do walki o mistrzostwo świata. Już dzisiaj poznamy nowego EWF World Champa! Dziękuję i życzę wszystkim dobrej zabawy.

Gra muzyka Bereniki, a prezydent EWF powoli opuszcza arenę. Kamera powoli oddala się od ringu, zostawiając w centrum areny mieszankę oczekiwania, napięcia i czegoś, co w świecie rebootu dopiero zaczyna nabierać kształtu.


Jan Kowalski – I tak zaczyna się. Ta niewiarygodna historia...

Tony Hogański – Zaleciało klimatem piosenek pop z lat dziewięćdziesiątych.

Jan Kowalski – Wielu z naszych widzów to właśnie dzieci lat dziewięćdziesiątych.

Tony Hogański – No dobra. Wiemy już, że EWF wraca. Robimy reboot, będzie battle royal, może jakieś walki, poznamy EWF World Champa i może nowego komisarza albo komisarzycę, która będzie ciągnąć ten biznes. Czy coś pominąłem?

Jan Kowalski – Nic a nic. Przenieśmy się na zaplecze.


Przed halą, na zewnętrznym, odgrodzonym parkingu, cicho stał sobie czarny Lexus LM. W jego luksusowej tylnej kabinie, wykończonej jasną skórą, drewnem w delikatnym odcieniu wiśni i subtelnym oświetleniem, samotnie siedział książę Yoshihito Nabeshima. Od kierowcy oddzielała go gruba, przyciemniana przegroda, całkowicie odcinająca dostęp do przedniej części pojazdu. Nie było przejścia. Jedyną drogą wyjścia pozostawały elektryczne drzwi przesuwne po bokach. Yoshihito powoli poprawił kołnierzyk, wygładził materiał na kolanach i zamknął oczy.

Yoshihito Nabeshima – Samuraj nie przygotowuje miecza. Samuraj przygotowuje serce. Miecz jest tylko jego odbiciem.

Otworzył oczy i nacisnął przycisk otwierający drzwi. Cisza. Spróbował ponownie. Jedynie krótki sygnał oznajmił, że mechanizm nie odpowiada. Sięgnął do awaryjnej klamki i pociągnął z wyczuciem. Drzwi ani drgnęły. Książę spokojnie spojrzał na przegrodę oddzielającą go od kierowcy. Była zamknięta. Nie było możliwości przejścia do przedniej części vana, a oba boczne drzwi zostały zablokowane z zewnątrz. Został uwięziony we własnym, luksusowym saloniku na kołach. Przez chwilę panowała absolutna cisza.

Yoshihito Nabeshima – Skoro nie mogę jeszcze opuścić tego miejsca... pozostaje mi opuścić własne myśli.

Wyprostował się i cicho wyrecytował wiersz autorstwa Ono no Komachi:

Barwy kwiatów
wyblakły niepostrzeżenie,
gdy próżno patrzyłam
na długie deszcze spadające
przez wiosenne dni.

Na jego twarzy pojawił się ledwie dostrzegalny uśmiech.

Yoshihito Nabeshima – Widocznie nawet zamknięte drzwi są tylko kolejnym przeciwnikiem, którego nie należy obrażać pośpiechem.

Wracamy na ring.


Jan Kowalski – Lata mijają, a Yoshihito Nabeshima nadal taki sam.

Tony Hogański – Nigdy nie mogłem go rozgryźć. Zawsze mi się zdawało, że nażarł się kwiatków i zaczął pierdzieć chryzantemami. Niby niezły, ale jednak niedorobiony. Trochę jak Nas Jazzowski.

Jan Kowalski – Może jakoś da sobie radę.


Korytarz za kulisami poznańskiej hali. Beton, światła jarzeniówek, ściany, którym przydałoby się malowanie. Drzwi otwierają się ciężko. Wchodzi senator Szakal. Garnitur, sportowe buty, kawa w papierowym kubku. Za nim Hania - bluza, sportowa torba przewieszona przez ramię. To chyba znak, że w EWF rozpoczynają się nowe czasy.

Szakal – Pamiętaj. Nie masz nic do udowodnienia poza tym, że masz kontrolę.

Hania – Nie lubię kontroli.

Szakal – Dlatego musisz się jej nauczyć.

Idą dalej, a z areny słychać wyraźniej reakcje publiczności. Senator patrzy przed siebie.

Szakal (zadumany) Dziś walk nie wygrywa ten, kto jest silniejszy.

Hania – Tylko?

Szakal – Tylko ten, kto nie zaczyna się zastanawiać, czy powinien przestać.

Wnuczka senatora kiwa głową, ale bardziej do siebie niż do niego. W sumie to nie wiadomo czy dobre rady senatora mają sens, czy po prostu gada coś od rzeczy, co niby brzmi mądrze.

Hania – Bo walki nie wygrywa „ten", ale „ta". Tak teraz będzie.

Tak sobie idą, gdy nagle i niespodziewanie - bo pewne rzeczy bowiem w EWF się nie zmieniły, wszystko dzieje się nagle i niespodziewanie - natykają się na postać. Z boku korytarza, oparty o ścianę stoi Psycho.

Psycho – Oooo... rodzinka w komplecie.

Senator nawet nie przyspiesza kroku.

Szakal – Czego chcesz?

Psycho – Nic. Przechodziłem akurat. Usłyszałem, że idzie przyszłość EWF i pomyślałem, że zobaczę czy ktoś jej wcześniej nie zjadł. (Psycho przesuwa wzrok na Hanię.) Ty jesteś tą słynną wnuczką Szakala?

Hania – Zależy kto pyta.

Psycho – Umiesz gotować?

Hania – Co?

Psycho – Gotować. W sensie jedzenie, garnek, patelnia, ogień.

Szakal – Ona umie zgotować piekło.

Psycho (śmiejąc się) Podoba mi się. Rodzinne przepisy.

Hania – W twoim wieku nie powinieneś już być na emeryturze? Jakieś szachy, wędkarstwo... albo regularne wizyty u kardiologa?

Psycho – Kardiolog? Dziecko, ja byłem u tylu lekarzy, że gdyby zdrowie było paszportem, to ja mam już pieczątkę „nie do zatrzymania”.

Były EWF World Champion robi krok bliżej, po czym spogląda na Szakala.

Psycho – Emerytura jest dla ludzi, którzy przegrali z czasem.

Senator bierze łyk kawy.

Szakal – Skończyłeś kurwa?

Psycho – Tak. Walka niedługo. Czas zdobyć EWF World title.

Hania – Zobaczymy.

Psycho – Zobaczymy.

Wracamy na ring.


Jan Kowalski – Ta sztafeta pokoleń jest fascynująca. Kto by uwierzył... wnuczka Szakala w EWF.

Tony Hogański – Mistrz Szakal jak zawsze przerósł wszystkich.

Jan Kowalski – Co masz na myśli?

Tony Hogański – No bo mamy córki, synów, bratanków, to nic specjalnego, ale senator Szakal nie akceptuje bycia zwyczajnym. Stąd przeskoczył wszystkich jak na wielkiej skoczni, żadnych synów czy córek, od razu wnuczka! To piękne.

Jan Kowalski (po głębszym zastanowieniu) W pewien sposób.


Przenosimy się na zaplecze. Przed wejściem do niewielkiego sklepiku z gadżetami EWF panował względny spokój. Na półkach leżały świeżo rozłożone koszulki z logo Krwawej Majówki, kubki, czapki i repliki pasów mistrzowskich. Za ladą stały dwie pracownice, które korzystając z chwili ciszy, prowadziły typowo plotkarską rozmowę.

Pracownica #1 – Powiem ci, odkąd EWF wróciło, to od razu jest jakoś tak fajniej. Niby jesteśmy zatrudnione na umowę-zlecenie na dzisiaj, ale co to nasze miasto ma do zaoferowania? Promocje ścieżek rowerowych, tramwaje z Bonn, konwenty dzieciarni od fantastyki i komiksów. A EWF? To jest coś! Robota łatwa, lepsze niż sprzedawanie pluszowych koziołków, bo, tak jak mówię, w tym Poznaniu niewiele się dzieje. Człowiek na tą galę aż z przyjemnością przyszedł do pracy.

Pracownica #2 – No... prawie. O ile nie trafi się Vaclav. Moja mama mi opowiadała, że już dziesięć lat temu był postrachem nastolatek, mężatek i staruszek. Żadnej nie przepuścił. Obrzydliwy typ. Oglądałaś video z akuszerką o jego narodzinach? Hit.

Pracownica #1 – A słyszałaś, że jak przejdzie boso po trawie, to następnego dnia trawa usycha?

Pracownica #2 – To nic. Podobno kwiaty same zamykają płatki, jak go zobaczą z daleka.

Pracownica #1 – Ja słyszałam jeszcze lepszą. Podobno mleko kwaśnieje, zanim zdąży otworzyć lodówkę.

Pracownica #2 – Moja kuzynka twierdzi, że raz spojrzał na akwarium i wszystkie ryby zdechły.

W tej samej chwili drzwi sklepiku otworzyły się z charakterystycznym dzwoneczkiem. Do środka wszedł Vaclav.

Vaclav – Macie jakieś pamiątki związane ze mną? Jakąś koszulkę? Komiksy? (Rozgląda się.) Co tak cicho, panienki? A może... Plotkujecie o mnie? Bardzo dobrze. Jak ludzie przestają plotkować, to znaczy, że przestali się bać.

Zapadła niezręczna cisza. Vaclav rozejrzał się po sklepie z szerokim uśmiechem. Poprawia przy tym ułożenie swojego kastetu z kolcami, który widać bardzo mu się podoba.

Vaclav – Opowiedzieć wam dowcip?

Cisza.

Vaclav (wrzasnął) Opowiedzieć wam kurwa dowcip czy nie?

Pracownice (drżącym głosem) Tak... poprosimy...

Mecenas Ekstremy opowiada swój dowcip:

Przychodzi Yoshihito Nabeshima do Vaclava i chwali się:
„Mam świetny japoński wibrator, dziewczyny po nim szaleją!”
Vaclav się śmieje:
„Spoko Yoshi, twój wibrator tylko rozgrzewa atmosferę...
a ja potem wchodzę i zapładniam każdą chętną jak rasowy ogier!”

Mecenas Ekstremy wybucha śmiechem.

Vaclav – Podobało się? (Nie czeka na odpowiedź.) Znacie Yoshihito Nabeshimę? To pierwszy frajer, którego załatwiłem dzisiejszego wieczoru. Idę parkingiem, patrzę, japońskie auto, przechodzę obok i słyszę jak ktoś pierdoli po japońsku. Jak nic Nabeshima, wszędzie poznam ten piskliwy głos. Zablokowałem mu drzwi i koniec zabawy. Wiecie dlaczego? Bo mogłem. Bo chciałem. I nawet mnie to rozbawiło.

Zapada cisza.

Vaclav – Życie jest za krótkie, żeby zawsze zachowywać się przyzwoicie.

Podszedł do lady i nachylił się z wyjątkowo odpychającym uśmiechem.

Vaclav – Wiecie... niektórzy lubią zdobywać serca. Ja wolę sprawdzać, kto ma wystarczająco mocne nerwy, żeby wytrzymać pięć minut w moim towarzystwie. To znacznie ciekawsze.

Obie kobiety wymieniły zdegustowane spojrzenia.

Vaclav – A wieczorem? Wieczorem zostanę mistrzem świata EWF. I wtedy wszyscy będą musieli patrzeć na moją gębę jeszcze częściej. Później możecie mnie odwiedzić. Cóż za piękna perspektywa.

Zaśmiał się do siebie, chwycił jakiś gadżet, po czym wyszedł. Drzwi zamknęły się za nim.

Pracownica #2 –  Wiesz... chyba jednak ta historia z więdnącymi kwiatami nie była przesadzona.

Wracamy do naszych komentatorów.


Tony Hogański – Myślałem, że trochę zmądrzeje, ale nic z tego. Mój wychowanek nadal przekracza granice obleśności. Dziesięć lat minęło, a on ciągle taki sam.

Jan Kowalski – Cieszmy się, że żyje, bo finałowe momenty gali w RPA pozostawiły wiele znaków zapytania.

Tony Hogański – Jak mu się w ogóle udało przeżyć? To prawda, że wpadł do wulkanu?

Jan Kowalski – Tam chyba nie było żadnego wulkanu.

Tony Hogański – Ale mógłby być. Byłoby śmieszniej.


Wiele mówi się w serwisach plotkarskich o tzw. ściankach. Miejscach, gdzie dziennikarze przeprowadzają wywiady z celebrytami. W EWF nigdy takiego czegoś było. Wywiady zawsze miały tło naturalne - głównie ściany, parkingi, korytarze. Ale ścianka z prawdziwego zdarzenia? No to w 2026 roku wreszcie takie rozwiązanie zostaje wprowadzone. Jest tam logo EWF, logo gali, loga sponsorów. Pełen profesjonalizm. Cassandra Tisserant stoi z mikrofonem, obok niej Sergiusz, nowy narybek, wyprostowany, w markowym dresie.

Cassandra Tisserant – Sergiuszu, jesteś jednym z dwóch debiutantów w odnowionym EWF. Reszta rosteru to w zasadzie doświadczeni zawodnicy EWF. Jak się w tym odnajdujesz?

Sergiusz – Debiutant to tylko słowo dla ludzi, którzy jeszcze nie zrozumieli, że poziom właśnie się zmienia. Ja nie przyszedłem się uczyć. Ja przyszedłem ustawić hierarchię na nowo.

Cassandra Tisserant – Odważne słowa, ale EWF słyszało już takich wiele od debiutantów. Gdzie oni są dzisiaj?

Sergiusz – Niewiele mnie to obchodzi. Celuję w zwycięstwo w Battle Royalu. Wystarczy, że będę tam, gdzie trzeba, w odpowiednim momencie. Reszta sama się wykasuje.

Cassandra Tisserant – Mimo wszystko, to dla fanów EWF jesteś nadal pewną niewiadomą. Mało historii w tej federacji, dużo deklaracji.

Sergiusz – Niewiadoma jest tylko dla tych, którzy nie odrobili pracy domowej. Ja jestem efektem pracy, nie przypadku. Każdy dzień to trening, każda walka to potwierdzenie tego samego.

W tym momencie kamera lekko przesuwa się w bok. W kadr wchodzą dwie postacie przechodzące obok ścianki, zatrzymując się na moment przy wywiadzie. To także przedstawicielki młodego pokolenia w EWF. Yuko Shiraishi jest kandydatką na komisarza EWF, a towarzyszy jej Celia Castro, córka Feliksa Castro, poczęta w 2001 roku, która na moment pojawiła się na w 2015 roku i domknęła historię Felipe Castro. Yuko patrzy na Sergiusza z lekkim zainteresowaniem. Obok niej Celia Castro zatrzymuje się i spogląda na kamerę, wyraźnie świadoma sytuacji, ale nieprzejęta.

Yuko Shiraishi – Skoro już się spotykamy, to się przedstawię. Yuko Shiraishi. Przyszła komisarz EWF.

Cassandra Tisserant – Ja tu w zasadzie przeprowadzam wywiad.

Yuko Shiraishi – Nic się nie martw. Jak zostanę komisarzem, to przecież cię nie zwolnię. Masz pewną posadę. Zawsze podobał mi się twój profesjonalizm.

Cassandra Tisserant – Dziękuję.

Sergiusz – Ona tu w zasadzie przeprowadza wywiad ze mną.

Yuko Shiraishi – Trochę c kibicuję ci, Sergiuszu. Takie momenty nie zdarzają się często. Spotkanie z córkami dwóch legend EWF... i do tego młodymi, ładnymi kobietami, które będą miały wpływ na tę federację.

Celia Castro – Wtrącę tylko jedno. Jeśli mówimy o reboocie EWF, to naturalne, że ktoś z rodziny Castro się tu pojawia. W końcu mój ojciec był założycielem tej federacji. Yuko mnie tu zaprosiła, w ten sposób wzmacnia swoją kandydaturę na komisarza, ale nie mam ambicji, żeby rządzić federacją albo ustawiać ją pod siebie. To nie jest mój kierunek.

Cassandra Tisserant – Wasza obecność tutaj...

Sergiusz (nie zważając na nic wraca do wywiadu) EWF zaczyna wyglądać jak miejsce, gdzie historia miesza się z nową generacją. Ale ja nie jestem częścią historii. Ja jestem jej korektą.

Cassandra Tisserant – Czyli niezależnie od wszystkiego, cel pozostaje jeden?

Sergiusz – Zwycięstwo nie jest celem. Jest jedyną logiczną opcją.

Yuko Shiraishi (wygląda już na lekko znudzoną) To pa! My spadamy!

Cassandra Tisserant – Sergiuszu, ostatnie słowo przed Battle Royale?

Sergiusz – Wreszcie coś, co jest warte mojego czasu.

Wracamy na ring.


Jan Kowalski – Ciekawe rzeczy się w tym naszym odnowionym EWF dzieją.

Tony Hogański – Bardzo ciekawe. Zobaczymy, co będzie z tego dalej.

Jan Kowalski – Popatrz jak ta córka Feliksa Castro wyrosła. Pamiętam jak w 2001 roku dostał faks na jednej Wrestlepaloozie, że wkrótce się narodzi. Jak te dzieci szybko dorastają.

Tony Hogański – Nie ma brody. Felek był brodaczem, to dlaczego ona nie ma brody?

Jan Kowalski (zmienia szybko temat) Już za chwilę wielki Battle Royal. Zawodników nie ma wielu, ale to dopiero początki nowego EWF. Liczymy, że z czasem będzie ich więcej.

Tony Hogański – Ktoś uwolnił Yoshihito Nabeshimę?

Jan Kowalski – Chyba nie. Zresztą wydaje mi się... że on wcale nie chce być uwolniony.

Tony Hogański – Pierwszy atak Vaclava skuteczny. Zobaczymy jak będzie dalej.

Jan Kowalski – Mam natomiast ciekawą informację. Jako, że Krwawa Majówka jest niejako restartem federacji, a Battle Royal na dzisiejszej gali ma odwzorować ten z pierwszej Wrestlepaloozy, to kierownictwo EWF sprawiło, że zobaczymy dzisiaj dwójkę zawodników, która wystąpiła na pierwszej gali i w pierwszym Battle Royalu. To wspaniałe, prawda?

Tony Hogański – Znam EWF i wiem w jakim kierunku to zmierza, ale co mi tam. Mogę poudawać. (Toster zmienia ton na entuzjastyczny.) Kto to będzie? Kraven? Gangsta? Hangman? Game?

Jan Kowalski – No nie. Tak to nie będzie.

Tony Hogański – Wiedziałem. Czyli kto? Jobber#1 i Jobber#2?

Jan Kowalski – Ha! Oni nie pojawili się na pierwszej Wrestlepaloozie.

Tony Hogański – No proszę. Niespodzianka. Czyli kto?

Jan Kowalski – Fat Boy i VooDoo.

Tony Hogański – Historia zatoczyła kołem. Jakoś szczególnie mnie nie zaskoczyłeś, ale mogło być gorzej.



Battle Royal
Vaclav vs Hania vs Psycho vs Franko vs Bidam vs Sergiusz vs Fat Boy vs VooDoo



Jan Kowalski – Sędzią tego ośmioosobowego starcia będzie oczywiście Lech Grudziński.

Tony Hogański – Jestem w szoku, że on jeszcze żyje.

Jan Kowalski – Ty też żyjesz, ja żyję, nie jest tak źle.

Tony Hogański – Janku. Jesteśmy dwadzieścia pięć lat starsi. Prędzej czy później, któregoś z nas trafi.

Jan Kowalski (ignorując komentarz Tostera o przemijaniu) Zasady są proste, piękne i ponadczasowe jak kiełbasa z grilla na stacji benzynowej przy trasie nad Bałtyk. Eliminacja następuje po przerzuceniu zawodnika ponad górną liną, gdy obie stopy dotkną podłogi. Jako, że reboot, ale jednocześnie w pewien sposób emulacja pierwszej gali, to pierwsza osoba, która odpadnie, będzie musiała opuścić EWF.

Tony Hogański – Tak, tak. Mówiłeś już o tym. Ja natomiast pamiętam jak dziś, gdy VooDoo został zwolniony przez Feliksa Castro. Jaką jednak później zrobił zniewalającą karierę. Założył Dark Division, został doktorem, zesłano go na Sybir, rozkręcał biznes w Laosie, wymyślił magiczny cylinder, przy okazji zyskał pseudonim Biały, a później był spin-doktorem i współpracownikiem senatora Szakala. Piękny EWF-Dream.

O wilku mowa, bo jako pierwszy rozbrzmiewa utwór The Prodigy i „Voodoo People". Światła zaczynają pulsować, publika reaguje całkiem żywiołowo, bo doktorem to prawdziwa legenda. Spod FeliXtronu wychodzi VooDoo, a następnie rusza w stronę ringu pewnym krokiem. Wchodzi między linami, staje na środku ringu i wykonuje jakiś dziwny taniec, jaki robił też w czasach Dark Division, który może jest rytuałem, a może po prostu problemem z błędnikiem.
Jako drugi pojawia się Fat Boy przy dźwiękach „Jedz co chcesz" w wykonaniu Shazzy i jego własnym. Jego wejście nie jest może dynamiczne, ale za to długie, ciężkie i wymagające logistycznie, z uwagi na jego gabaryty. Po drodze Fat wdał się w krótką dyskusję z jakimś kibicem, który prawdopodobnie zaproponował mu dietę. To nie był dobry pomysł. Fat Boy wskazuje na niego palcem, następnie na swój brzuch. W końcu dociera na ring, gdzie wita się z Doktorem. Kiedyś razem tworzyli Dark Division.
Następnie słyszymy „Aleję Gwiazd” Zdzisławy Sośnickiej. Na rampie pojawia się Sergiusz. Towarzyszy mu Krzysztof Latkowski. Sergiusz ma na sobie markowy dres, a przynajmniej taki, który wygląda markowo z odległości większej niż osiem metrów. Na nosie okulary przeciwsłoneczne, choć jesteśmy w hali. Pręży mięśnie na rampie, prezentuje śnieżnobiałe zęby i w ten sposób chyba tłumaczy wszystkim, że właśnie patrzymy na przyszłość tego biznesu.
Po chwili rozbrzmiewa „London Calling” i The Clash. Reakcja publiczności jest zdecydowanie pozytywna. Co ciekawe jego muzyka jest grana na żywo, bo najpierw wychodzi kapela cygańska, która odgrywa jego theme. Bidam natomiast jako nietuzinkowa postać ma fanów, przeciwników, ludzi pamiętających jego dawne walki, ludzi pamiętających jego telenowele i grupę osób, które nie są pewne, czy widziały go kiedyś na bazarze z pirackimi kasetami, na cygańskim weselu, a niektóre nastolatki kojarzą jego partnerkę życiową, która jest podobno znaną gwiazdą estrady. Mija chwila, ale w końcu dociera na ring. Co ciekawe Fat Boy patrzy na niego podejrzliwie. Być może chce go zjeść.
Arena ciemnieje. Rozbrzmiewa Basil Poledouris i „Anvil Of Crom". Franko the Butcher wychodzi powoli, bez zbędnego machania, bez fajerwerków, bez prób bycia zabawnym. Nie musi. Jest Rzeźnikiem. Łysy, masywny, z zimnym spojrzeniem i spokojem. Franko idzie do ringu, zatrzymuje się przed schodkami, spogląda na wszystkich obecnych i wygląda na zadowolonego. Być może wróciły w nim dawne emocje sprzed dekady. Bidam podchodzi do niego i obaj przybijają sobie krótką piątkę. Bez przesady. Bez wzruszeń. Ot, dwaj ludzie, którzy już kiedyś wspólnie coś wygrali i może znów coś rozwalą.
Następnie słyszymy Method Man & Redman i „I Will Not Lose". Psycho pojawia się na rampie z butelką Jacka Danielsa i sprawia wrażenie bycia człowiekiem, który uznał, że cała gala została zorganizowana tylko po to, by miał gdzie wejść. Za nim wybuchają fajerwerki. Dużo fajerwerków. Może nawet za dużo, ale czy Psycho uważa, że za dużo? Absolutnie nie. Kończy łyk i nawet nie udaje, że interesuje go publiczność. Wchodzi na apron, przeskakuje nad linami z lekkością, która drażni każdego, kto śmie twierdzić, że najlepsze lata ma za sobą. Być może wcale nie potrzebuje wizyty u kardiologa, którą polecała mu Hania kilkanaście minut wcześniej.
Światła robią się chłodniejsze, a po chwili rozbrzmiewa DANCE WITH THE DEAD i „Riot" i po dokładnie piętnastu sekundach na arenie pojawia się Hania. Wszędzie widać zielone i fioletowe lasery, a Hania idzie spokojnie, z długim blond warkoczem, a towarzyszy jej rzecz jasna jej dziadek - senator Szakal. Hania przechodzi obok fanów, po czym wchodzi chodzi na ring, chwilę stoi na jego środku, po czym od razu cofa się do narożnika. Stoi tam cicho i tylko spogląda na innych. Senator Szakal natomiast przechodzi dostojnie przez barierki oddzielające ring od publiczności, gdzie w pierwszym rzędzie będzie obserwować walkę.
Na końcu rozbrzmiewa From Today - „Demony”. Publiczność patrzy na rampę. Nic. Kamery szukają. FeliXtron pokazuje wejście. Nadal nic. I wtedy z boku trybun, zupełnie inną drogą, pojawia się Vaclav. Wróg Ludu idzie między ludźmi. Jest znany ze swoich obrzydliwych zachowań, ale nie ma problemu przechodzić wśród fanów. Fani się go raczej obawiają, więc nie protestują. W ręku trzyma puszkę Perły i kastet, ale Lech Grudziński już na ringu informuje go, że takie przedmioty są zakazane.

Tony Hogański – Ale długo wychodzili!

Jan Kowalski – Jak już wspomniałem, to dzisiaj, podobnie jak na pierwszej Wrestlepaloozie - pierwsza osoba, która zostanie wyeliminowana będzie musiała odejść z federacji.

Tony Hogański – To wszystko?

Jan Kowalski – Na Wrestlepaloozie I zapowiadano, że dwóch ostatnich zawodników stoczy walkę o EWF World Championship. Ostatecznie na samej gali, Felix Castro zmienił zdanie i zwycięzcą Battle Royalu został od razu World Champem. Tutaj natomiast zrobimy coś, czego Felix Castro nie zrobił. Ostatnia dwójka stoczy walkę w main-evencie o mistrzostwo świata. Natomiast dwóch zawodników, którzy zostali wyeliminowani wcześniej, stoczą walkę o EWF World title shot, który będzie do wykorzystania na jednej z następnych gal.

Tony Hogański – Lubię takie kombinacje. Wszyscy się w nich gubią, ale przynajmniej jest ciekawie. To tak jakby robili skoki narciarskie w parach, gdzie zawodnicy skaczą we dwójkę, trzymając się za ręce i ktoś zaplątał się w telemarkach.

Jan Kowalski – Nie umiem sobie tego zwizualizować.

Tony Hogański – Twój bratanek Czesław coś gadał o AI. Poproś by wygenerował ci obrazek, to zrozumiesz moją wizję.

Zgodnie ze słowami Hogańskiego - faktycznie długo wychodzili, ale są już na ringu. Lech Grudziński jeszcze raz tłumaczy zasady. Doktor VooDoo Biały kiwa głową. Fat Boy kiwa brzuchem. Sergiusz tłumaczy, że zna zasady lepiej od sędziego, bo walczył za granicą, a w Turcji takie Battle Royale prowadzi się zupełnie inaczej. Psycho udaje, że nie słucha. Hania nic nie mówi. Franko stoi nieruchomo. Bidam pyta, czy eliminacja liczy się także wtedy, gdy ktoś wypadnie z ringu mentalnie. Grudziński nie odpowiada. Vaclav sprawdza liny, jakby wybierał narzędzie zniszczenia, choć tym razem narzędzia muszą pozostać czysto sportowe. Gong! Ten sam gong został też odegrany przez kapelę cygańską Bidama. Tak jest ciekawie. Walka rozpoczyna się! Od razu robi się zamieszanie. Fat Boy rusza na VooDoo, bo widocznie uznał, że pierwsza ofiara powinna być jego dawnym mistrzem. Doktor VooDoo Biały próbuje obejść go bokiem, wykonuje jakieś taneczne uniki, przez chwilę wygląda to nawet skutecznie, ale potem zderza się z brzuchem Fat Boya i odbija się od niego jak piłka od ściany w sali gimnastycznej. Sergiusz od razu rzuca się na Bidama. Wrzuca go do narożnika, pręży mięśnie, po czym zaczyna serię Corner Stomps. Bidam przyjmuje kopniaki, a Sergiusz krzyczy mu prosto w twarz, że właśnie walczy z człowiekiem wartym milion dolarów. Bidam odpowiada, że za milion dolarów można kupić dużo kurczaków. To chyba nie była odpowiedź, której Sergiusz oczekiwał. Franko i Psycho od razu trafiają na siebie. Rzeźnik patrzy na niego bez emocji. Psycho trafia go szybkim kopnięciem w udo, potem drugim, potem próbuje wejść w tempo z serią punchy. Franko cofa się o pół kroku i od razu łapie go za kark i rzuca o matę prostym, brutalnym Biel Throwem. Psycho przetacza się, natychmiast wstaje. Hania przez pierwsze sekundy stoi w narożniku. Doktor VooDoo Biały cofa się w jej stronę, uciekając przed Fat Boyem. Spin-doktor jej senatorskiego dziadka zauważa ją, po czym robi krok w tył. To był błąd. Za nim już jest Vaclav. Wróg Ludu chwyta go za rękę, wykręca nadgarstek i przechodzi do krótkiego, bardzo nieprzyjemnego Arm Wringer. Vaclav dokłada kolano w brzuch, potem Running Bulldog. VooDoo pada na matę. Vaclav nawet nie próbuje go przypiąć, bo przypięć nie ma. Zamiast tego łapie go za głowę i ciągnie do lin. Fat Boy widzi okazję i chce pomóc, ale nie wiadomo komu. Biegnie w stronę Vaclava, a raczej porusza się szybciej niż wcześniej, co w jego przypadku można uznać za bieg. Vaclav odskakuje, Fat Boy trafia brzuchem w VooDoo, a ten zostaje przygnieciony do lin. Idealna sytuacja dla Mecenasa Ekstremy, choć bez ekstremy, bo Lech Grudziński patrzy mu na ręce. Vaclav chwyta Białego za nogę, podciąga, obraca i przerzuca ponad górną liną. VooDoo spada na apron, próbuje jeszcze chwycić się liny, ale Vaclav dokłada szybki Superkick prosto w bark. VooDoo traci uchwyt i ląduje poza ringiem! (Doktor VooDoo Biały został wyeliminowany!)

Jan Kowalski – Tak jak dwadzieścia pięć lat temu, VooDoo odpada jako pierwszy!

Tony Hogański – I zostaje zwolniony?

Jan Kowalski – Na to wygląda.

Tony Hogański – Tym razem jednak publiczność nie żegna go okrzykami „Wypierdalaj!", a oklaskami. To postęp.

Pierwsza eliminacja za nami. Vaclav nawet nie celebruje. Wzrusza ramionami, jakby wyrzucił śmieci. Hania patrzy na niego z narożnika. Psycho wskazuje na Vaclava i zaczyna coś mówić, najpewniej że to było łatwe, bo VooDoo to żadna konkurencja. Pewnie też wspomniał o byciu Leśnym i użył wyzwisk, którymi dawniej go obrzucał. Franko wykorzystuje moment i trafia Psycho Clotheslinem w tył głowy. Sergiusz tymczasem coraz śmielej radzi sobie z Bidamem. Wykonuje Belly to Belly Overhead Suplex i Bidam leci przez pół ringu, po czym siada na macie z miną człowieka, który właśnie przypomniał sobie trzeci odcinek serialu, w którym grał lekarza z trzeciego planu. Krzysztof Latkowski przy ringu bije brawo i tłumaczy kibicom, że to dopiero początek wielkiej drogi. Fat Boy uznaje jednak, że Sergiusz za bardzo błyszczy i postanawia go przygasić. Uderza go potężnym Body Blockiem. Sergiusz pada. Fat Boy śmieje się, a jego brzuch świętuje osobno. Franko tymczasem podnosi Psycho i wrzuca go do narożnika. Tam zaczyna go okopywać. Psycho odpowiada uderzeniem łokciem, potem szybkim kopnięciem i nagle wskakuje na drugą linę. Próbuje czegoś efektownego, być może Slingshot Backflip Splash w wersji narożnikowej, ale Franko po prostu odchodzi. Psycho ląduje na nogach, bo jest zwinny, ale nie zdąża się odwrócić. Franko łapie go od tyłu i wykonuje German Suplex. Tymczasem Hania opuszcza narożnik dopiero teraz. Podchodzi do Fat Boya, który stoi nad Sergiuszem. Fat Boy patrzy w dół, bo musi. Hania jest niższa, w zasadzie to jedna Hania równa się chyba dziesięciu Fat Boyom. Mimo to od razu atakuje go Low Dropkickiem prosto w kolano. Fat Boy zachwiał się. Hania odbija się od lin i trafia kolejnym low dropkickiem. Fat Boy pada na jedno kolano. Publiczność reaguje coraz głośniej. Hania łapie go za głowę, przyciąga bliżej... czyżby Death Kiss na Fat Boyu? Na trybunach Szakal bije jej brawo. No, ale czy będzie ten cios kończący? Nie. Fat Boy jest za ciężki, za szeroki i chyba za bardzo zajęty oddychaniem. Hania próbuje przejść do Swinging Reverse STO, ale Fat Boy blokuje. Sergiusz wykorzystuje zamieszanie. Wstaje za plecami Fat Boya, chwyta go do Cobra Clutch. Czy to Pozdrowienia z Wąbrzeźna? Próbuje! Fat Boy macha rękami, brzuch walczy o przetrwanie, Sergiusz zaciska uchwyt i krzyczy, że ma go! Nie ma. Fat Boy jest za masywny. Sergiusz jednak nie puszcza. Przechodzi do Cobra Clutch Backbreakera? Próbuje, ale prawie sam się łamie. Fat Boy cofa się i zgniata go w narożniku. Sergiusz traci oddech. Krzysztof Latkowski łapie się za głowę.

Jan Kowalski – Co za dramatyczny moment.

Tony Hogański – Niech mi tu tylko nie przynudzają. Krótkie walki poproszę, a ostatecznie ma wygrać Hania, bo ma geny mistrza Szakala.

Vaclav tymczasem starł się z Franko. Panowie wymieniają ciężkie ciosy, bez żadnego udawania. Vaclav kopie w udo, atakuje nadgarstek, próbuje wejść do Fujiwara Armbar, ale Franko jest zbyt silny i zbyt praktyczny. Po prostu wstaje z Vaclavem przyczepionym do ręki, po czym wrzuca go barkiem w narożnik. Vaclav syczy z bólu, ale od razu odpowiada łokciem w twarz. Franko przyjmuje to jak człowiek, który już raz w życiu pewnie dostał taboretem i uznał, że bywa gorzej. Vaclav próbuje The Poison [Evenflow DDT], ale Franko blokuje i wynosi go pod Death Valley Driver. Vaclav zsuwa się za plecy, zakłada Bulldog Choke! Franko zgina się, Vaclav ciągnie go w dół, ale tu nie ma poddań. Może go osłabić, może uszkodzić, może uprzykrzyć życie. Nie wygra w ten sposób, ale Vaclav nie jest człowiekiem, którego interesują tylko formalności. Bidam w tym czasie wraca do życia i atakuje Sergiusza, który nadal cierpi po spotkaniu z Fat Boyem. Running European Uppercut! Sergiusz zatacza się, ale odpowiada zamaszystym Slapem. Huk niesie się po całej arenie. Bidam łapie się za twarz. Przez chwilę wygląda, jakby miał się obrazić. Potem uśmiecha się dziwnie i oddaje Headlock Driverem. Sergiusz wbija się w matę. Fat Boy rusza na Bidama, ale Nowosybirski nie ma ochoty na takie atrakcje. Robi unik, Fat Boy trafia w narożnik, a cały ring lekko podskakuje. Sergiusz, który leży obok, zostaje niemal przesunięty falą uderzeniową. Za ringiem kapela cygańska Bidama zaczyna przygrywać jakąś skoczną melodię. Psycho tymczasem dochodzi do siebie. Wskakuje na liny, odbija się i trafia Hanię Springboard Huracanraną. Hania przelatuje przez ring, ale ląduje blisko narożnika i szybko się podnosi. Psycho przykłada palec do ust. Ucisza publikę. Potem krzyczy coś w stylu, że teraz zobaczą prawdziwą gwiazdę. Rusza na Hanię, ta robi unik, Psycho odbija się od lin, wraca, a Hania trafia go szybkim Dropkickiem w kolano. Psycho pada na jedno kolano. Hania łapie go za głowę. Psycho jednak odpycha ją w ostatniej chwili i odpowiada Neckbreakerem. Fat Boy próbuje właśnie wyrzucić Bidama. Ma go przy linach, napiera brzuchem. W innym miejscu Sergiusz odzyskuje pion. Widzi Fat Boya. Widzi wielki cel. Wbiega, trafia Fat Boya Thrust Kickiem w klatkę piersiową. Fat Boy zatacza się. Od razu łapie rozpęd i dokłada drugi Thrust Kick. Fat Boy opiera się o liny. Bidam zsuwa się na bok, łapiąc oddech. Sergiusz krzyczy, że to jego chwila. Bierze jeszcze większy rozpęd i rzuca się na swego przeciwnika, dokładając potężny Clothesline. Fat Boy przechodzi ponad górną liną, przez moment wisi brzuchem na linie, co wygląda jak dramatyczna walka materii z zasadami fizyki, ale po chwili spada na posadzkę! (Fat Boy został wyeliminowany!)

Jan Kowalski – Fat Boy odpada. Chciałbym przypomnieć, że zarówno VooDoo jak i Fat Boy uczestniczyli w pierwszej Wrestlepaloozie i pierwszym Battle Royalu.

Tony Hogański – Wow, ale splendor.

Jan Kowalski – Fat Boy dwadzieścia pięć lat temu trzymał się mocno. Został wyeliminowany dopiero jako szósty.

Tony Hogański – Kogo to dzisiaj obchodzi? Mamy XXI wiek.

Jan Kowalski – W 2001 roku też mieliśmy XXI wiek.

Tony Hogański – Tak? A czuję jakby to był wiek XIX. Stare dzieje.

Na ringu zostaje szóstka: Vaclav, Hania, Psycho, Franko, Bidam i Sergiusz. Teraz zaczyna się właściwa walka. Nie ma już VooDoo, nie ma już Fat Boya, zrobiło się przestronniej, choć nadal nie można powiedzieć, że spokojniej. Sergiusz napompowany sukcesem rusza na Franko. To jest odważne. Uderza Rzeźnika serią punchy, potem próbuje Belly to Back Facebustera. Franko blokuje. Sergiusz próbuje jeszcze raz. Franko nadal blokuje. Vaclav atakuje Bidama. Atakuje go przy linach, ale Bidam łapie się tych lin, ale Grudziński przypomina, że rope break nie jest tu szczególnie istotny, bo to nie jest pojedynek na poddania. Wróg Ludu ciągnie, Bidam krzyczy coś po polsku, potem chyba po koreańsku, potem po mongolsku. Kapela cygańska gra jakąś dramatyczną melodię na cześć swego lidera. Franko widzi, że jego kumpel ma problem. Rusza więc w stronę Vaclava. Na drodze staje mu Psycho. To musiało się tak skończyć. Psycho trafia Franko kopnięciem, potem próbuje Psycholity [Evenflow DDT], ale Rzeźnik blokuje i odpycha go na liny. Psycho wraca z Flying Forearmem, trafia idealnie. Franko się cofa. Psycho odbija się jeszcze raz. Franko łapie go w locie i wykonuje Powerslam. Piękny, prosty, bolesny. Hania tymczasem podchodzi do Sergiusza, który po starciu z Franko stara się odzyskać pewność siebie. Sergiusz robi krok bliżej. To był błąd. Hania trafia go Low Dropkickiem, potem drugim, potem wskakuje mu na plecy i próbuje Sleepera. Szakal poza ringiem bije brawo! Sergiusz szarpie się, próbuje ją zrzucić. Hania trzyma twardo. Sergiusz w końcu cofa się gwałtownie w narożnik i zgniata ją plecami. Hania puszcza, ale od razu odskakuje. Sergiusz odwraca się i dostaje Enzuigiri od Psycho, który najwyraźniej uznał, że cudze konflikty są doskonałym miejscem do błyszczenia. Vaclav tymczasem puszcza nogę Bidama i rusza na Sergiusza. Milion dolarów nie zdążył nawet dobrze wstać. Vaclav trafia go STO, po czym natychmiast przechodzi do Kimury i od razu wykręca mocniej. W tym samym momencie Franko podnosi Psycho i wrzuca go do narożnika, Bidam doczołguje się do lin, a Hania znów stoi spokojnie, obserwując chaos. Sergiusz w końcu wydostaje się z dźwigni, bo Vaclav sam go puszcza. Wróg Ludu podnosi go, trafia Superkickiem i próbuje przerzucić ponad liny. Sergiusz broni się desperacko. Trzyma się górnej liny, kopie nogami, krzyczy do Latkowskiego, żeby coś zrobił. Latkowski podchodzi bliżej, ale Grudziński od razu go odgania. Sergiusz wykorzystuje moment i wsadza Vaclavowi palec w oko. Nieładnie. Skutecznie. Vaclav cofa się, wściekły. Sergiusz dopada go i wykonuje Release Northern Lights Suplex. Z tyłu jednak czeka Bidam, który Sergiusza od tyłu i wykonuje Release Dragon Suplex. Bidam od razu podnosi go, wrzuca na liny i próbuje Clothesline'a, ale Sergiusz robi unik, odbija się i trafia Thrust Kickiem. Bidam zatacza się pod liny. Sergiusz rusza z impetem, chcąc go wyrzucić, ale Bidam robi unik. Sergiusz wpada między liny, zatrzymuje się na apronie. Przez moment jest w ogromnym niebezpieczeństwie. Wtedy Vaclav, który doszedł już do siebie, pojawia się obok. Sergiusz próbuje wejść z powrotem. Vaclav trafia go brutalnym łokciem w twarz, po czym chwyta za głowę i wykonuje Running Bulldog w stronę lin. Sergiusz odbija się od górnej liny, traci równowagę, a Vaclav dokłada jeszcze jedno pchnięcie barkiem. Milion dolarów spada na posadzkę i tym samym kończy udział w tej walce! (Sergiusz został wyeliminowany!)

Jan Kowalski – Dobrze się zaprezentował. Zdecydowanie pozytywna postać odnowionego EWF.

Tony Hogański – Będą z niego ludzie.

Tym sposobem na ringu pozostaje piątka: Vaclav, Hania, Psycho, Franko i Bidam. Franko stoi naprzeciw Bidama. Bidam kiwa głową. Franko kiwa głową. I zaczynają wymianę ciosów. Publiczność reaguje bardzo mocno. Psycho próbuje wykorzystać ich pojedynek i atakuje Franko od tyłu. Błąd. Franko przyjmuje cios, odwraca się powoli, a Psycho cofa się o krok, po czym od razu atakuje serią kopnięć. Bidam dołącza i przez chwilę obaj obijają Rzeźnika. Franko ląduje w narożniku. Psycho krzyczy do Bidama, że teraz razem wyrzucą wielkiego drania. Bidam patrzy na niego, jakby nie był pewien, czy ta koalicja ma sens. Mimo to pomaga mu. Obaj próbują przerzucić Franko ponad liny. Hania tymczasem staje naprzeciw Vaclava. To ciekawy obrazek. Vaclav rusza pierwszy, próbuje złapać ją za rękę, wykręcić nadgarstek, sprowadzić do maty. Hania jest szybsza. Przechodzi pod jego ramieniem, powala go Clotheslinem. Vaclav wstaje, ale dostaje cios w kolano, po czym przyklęka. Hania łapie go za głowę. Vaclav odpycha ją brutalnie. Hania ląduje na macie, ale szybko wstaje. Tym razem to Vaclav rusza z Clotheslinem, a wnuczka Szakala robi unik, odbija się od lin i trafia Dropkickiem w plecy. Vaclav wpada na liny, ale nie wypada. Trzyma się mocno. Hania próbuje go wypchnąć, ale nie tym razem. Po drugiej stronie Psycho i Bidam nadal próbują wyrzucić Franko. To jest ciekawe połączenie. Rzeźnik broni się, łapie linę, nogą odpycha Bidama, łokciem trafia Psycho. Franko wraca do ringu i natychmiast powala Psycho Clotheslinem. Wstaje, ale w tym momencie byłego EWF World Champa atakuje Bidam! Nagłe odwrócenie sojuszy, a może raczej powrót do normalności. Nie trwa to długo, bo Bidam dostaje kopniaka w brzuch od Franko i Cutter! Rzeźnik odzyskał kontrolę. The Butcher podnosi Psycho, ale ten ratuje się uderzeniem w oczy. Franko cofa się, Psycho odbija się od lin, po czym przy pomocy szybkiego DDT wbija Rzeźnika w matę! Vaclav w tym czasie złapał wnuczkę senatora Szakala i założył Fujiwara Armbar. Hania zaciska zęby. Vaclav wykręca rękę. Niby nie ma poddań, ale można kogoś uszkodzić. Hania próbuje przesunąć się do lin, ale Vaclav trzyma mocno. Psycho widzi to i zamiast pomóc, wspina się na narożnik. Skacze! Air Force 666? Nie, to jeszcze nie finisher, ale piękny Frog Splash w stronę Franko! Rzeźnik jednak odsuwa się w ostatniej chwili. Psycho trafia matę. Boli sama myśl. Franko podnosi się powoli, Bidam też. Obaj patrzą na leżącego Psycho, a potem na siebie. Franko podnosi Psycho do Death Valley Drivera, ale Bidam nagle łapie Franko za głowę i wykonuje Jawbreaker Lariat! Rzeźnik zatacza się zaskoczony. Bidam nie czeka. Seonggol [Hangman's Facebuster]! Franko pada! Publiczność reaguje szokiem. Bidam patrzy na niego, jakby sam nie był do końca pewien, czy dobrze zrobił. Potem jednak wzrusza ramionami, po czym uśmiecha się po mongolsku.

Jan Kowalski – No cóż... w Battle Royal sentyment jest luksusem, a Bidam jako gwiazda seriali wie, że zarówno życie jak i wrestling są nowelą.

Tony Hogański – Ładnie to powiedziałeś.

W tym samym czasie Hania w końcu wydostaje się z dźwigni Vaclava, wykorzystując moment, w którym ten spojrzał na zamieszanie z Franko. Trafia go łokciem, potem niskim kopnięciem. Vaclav odpowiada Superkickiem, ale Hania robi unik. Superkick trafia w Psycho, który właśnie podnosił się z maty! Były EWF World Champion znowu pada. Wnuczka Szakala od razu łapie Vaclava za głowę. Death Kiss [Swinging reverse STO]! Vaclav wbija się w matę, a publiczność wybucha radością. Hania leży przez moment obok niego. W tym samym czasie Franko próbuje wstać po ataku Bidama. Bidam podchodzi do niego, jakby chciał przeprosić. Franko patrzy na niego ciężko. Bidam coś mówi. Może „tak wyszło”. Franko odpowiada ciosem w twarz. I zaczyna się najcięższa wymiana tej walki. Franko i Bidam stoją na środku ringu i okładają się punchami, chopami, łokciami. Psycho powoli dochodzi do siebie przy linach. Vaclav tymczasem powoli podnosi się po Death Kiss. Staje na nogach, spluwa na matę i rusza w stronę Hani. Ta czeka. Vaclav próbuje ją złapać, ale Hania wymyka się, trafia kopnięciem w kolano, potem w drugie. Niespodziewanie Vaclav odpowiada łokciem, Hania zatacza się. Wróg Ludu chwyta ją i próbuje przerzucić przez liny. Hania ląduje na apronie! Jedna noga prawie dotyka posadzki, ale nie! Trzyma się liny. Vaclav chce ją zepchnąć, ale w tym momencie przy ringu pojawia się Yoshihito Nabeshima! Skąd on się tam wziął? Yoshihito stoi przy barierce, patrzy na Vaclava jakby był postacią z jakiejś mangi. Vaclav zauważa go. Hania nadal trzyma się lin na apronie, a Vaclav zamiast dokończyć eliminację, odwraca głowę w stronę Japończyka i znajduje czas by splunąć w jego stronę z pogardą. Grudziński jest zajęty kontrolowaniem Franko, Bidama i Psycho po drugiej stronie. Hania wraca jedną nogą między liny, ale nadal stoi przy krawędzi. Yoshihito nagle wskakuje na apron po zewnętrznej stronie, łapie Vaclava za kark i pociąga go w stronę lin! Vaclav traci równowagę, ale jeszcze nie wypada. Hania widzi w tym swoją szansę. Zresztą dziadek na trybunach zachęcą ją oklaskami. Kilka ciosów w plecy Vaclava! Wróg Ludu traci równowagę. Próbuje złapać się ręką, ale Yoshihito strąca jego dłoń z liny i błyskawicznie zeskakuje, udając, że wcale go tam nie było. Vaclav spada na posadzkę! (Vaclav został wyeliminowany!)

Jan Kowalski – Niespodzianka? Vaclav za burtą? Mówiono, że jest jednym z faworytów.

Tony Hogański – Kto tak mówił? On sam? Chyba jak od Romana Giertych odkupił konta z jego farmy trolli na X czy innym Twitterze. Vaclav to flak.

Jan Kowalski – Nie mów tak.

Tony Hogański – Flak. Flak. Flak.

Vaclav poza ringiem wpada w szał. Natychmiast wstaje i rusza w stronę Yoshihito, ale Japończyka już tu nie ma. Rzuca jeszcze coś w stronę Szakala, a ten już chce chwycić krzesło by mu przypierdolić. W końcu jednak wściekły ewakuuje się z areny. Na szczęście po drodze nie zrobił niczego obrzydliwego. Hania stoi w ringu, a Lech Grudziński odnotował sobie eliminację Mecenasa Ekstremy. Tym sposobem zostaje czwórka: Hania, Psycho, Franko i Bidam. I teraz robi się naprawdę ciasno, choć ludzi jest mniej. Psycho pierwszy rusza na Hanię. Może uznał, że po eliminacji Vaclava stała się zbyt groźna. Trafia ją kopnięciem, potem próbuje wrzucić do narożnika. Hania odwraca Irish Whip i to Psycho ląduje w narożniku. Hania biegnie, ale Psycho wyskakuje nad nią, ląduje na nogach i natychmiast trafia Slingshot Backflip Splashem po odbiciu od lin! Hania pada. Franko i Bidam znów na siebie trafiają. Tym razem nie ma już przyjacielskich gestów. Franko próbuje szybko skończyć. Na gali w RPA było podobnie. Tam w sumie Franko był górą nad Bidamem. Kopniak w brzuch, wyniesienie, Death Valley Driver! Bidam leży bez ruchu. Rzeźnik ciągnie go do lin. Psycho widzi to i przez chwilę wygląda, jakby chciał przeszkodzić. Ale Hania łapie go za nogę z maty. Psycho odwraca się, zły, i kopie ją w ramię. To daje Franko czas. Rzeźnik próbuje przerzucić Bidama. Bidam jest już jedną nogą nad linami! Publiczność wstaje. Czy to koniec Nowosybirskiego? Nie! Bidam łapie Franko za głowę i z pozycji przy linach wykonuje Jawbreaker! Franko cofa się, trafiony. Bidam spada z powrotem na apron, ale nie dotyka podłogi. Wdrapuje się z powrotem na ring. Franko rusza ponownie, ale Bidam nagle trafia go Running European Uppercutem. Franko zatacza się. Bidam wykorzystuje moment i wykonuje Seorabeol-1 [Rope Hung Cutter], zawieszając Rzeźnika na linach! Franko odbija się od nich i pada na matę. Bidam chwyta go, podnosi z trudem, bo to kawał chłopa, i dokłada Seorabeol-2 [Sternness Dust α]! Rzeźnik pada ciężko. W normalnej walce, to powinno chyba go załatwić. Publiczność czuje, że to może być wielki moment. Bidam przez chwilę patrzy na Franko. Potem Bidam wyraźnie ciężko wzdycha. Ciężko, ale mimo wszystko bezwzględnie. Podnosi Franko, prowadzi go do lin i z ogromnym wysiłkiem przerzuca ponad górną liną. Franko próbuje się jeszcze złapać, ale jest zbyt zamroczony i wypada poza ring! (Franko został wyeliminowany!)

Tony Hogański – Do widzenia!

Jan Kowalski – Nie tak szybko. Jeszcze go dzisiaj zobaczymy. Będzie walczyć w pojedynku o EWF World title shot. Pytanie tylko czy jego przeciwnikiem będzie Hania, Bidam czy Psycho.

Tony Hogański – Wspominałem już, że lubię te zagmatwane scenariusze?

Jan Kowalski – Tak. Wizualizowałem sobie drużynowego telemarka.

Bidam opiera się o liny. Franko siedzi poza ringiem, patrzy na niego i po chwili kiwa głową. Może z uznaniem. Może z obietnicą, że jeszcze kiedyś mu za to odda. U Franko te dwie rzeczy mogą wyglądać podobnie. Zostaje trójka: Hania, Psycho i Bidam. Psycho przez cały pojedynek walczył jak kunktator, więc chyba ma więcej życia niż Bidam. Hania jest sprytna, ale obita. Bidam jest zmęczony, kuleje, ale właśnie wyeliminował Franko i poczuł krew. A może kurczaka. Trudno powiedzieć. Psycho natychmiast chyba proponuje Hani układ. Nie chodzi o gotowanie obiadu, o którym wspominał wcześniej. Wskazuje na Bidama, potem na siebie, potem na nią. Dwóch na jednego. Logiczne. Hania patrzy na niego spokojnie. Psycho mówi coś jeszcze, zapewne obraźliwego i zbyt pewnego siebie. Hania kiwa głową. Psycho wraz z Hanią ruszają na Bidama. Przez chwilę to działa. Psycho atakuje wysoko, Hania nisko. Bidam obrywa kopnięciem w kolano, potem Enzuigiri od Psycho, potem Hania dokłada Dropkick. Bidam pada na jedno kolano. Psycho wykorzystuje moment i wykonuje Psycholity [Evenflow DDT! Bidam pada! Psycho wspina się na narożnik. Ciekawe jak wiele osób zgromadzonych w poznańskiej hali widziało na żywo Air Force 666 [5 Star Frog Splash] w wykonaniu Psycho?! Hania patrzy na niego z dołu. Psycho skacze! Ale Bidam w ostatniej chwili odskakuje!! Kombinacja Psycholity z Air Force 666 mogłaby być dla niego zabójcza! Zarówno Psycho jak i Bidamczyk leżą. Chyba wykorzystują czas na odpoczynek. Gwiazda telenowel oberwała mocniej, więc potrzebuje więcej czasu. Były EWF World Champion podnosi się pierwszy.Wymownie pokazuje Hani, że teraz razem mogą Bidamczyka wyrzucić. Hania pomaga. Chwytają Bidama i ciągną do lin. Bidam jest lekko bezwładny. Psycho i Hania próbują go wypchnąć. Jedna noga Bidama przechodzi nad liną. Druga też prawie. Psycho krzyczy, żeby Hania mocniej pchała. Hania pcha. Brzmi to prawie jak opis porodu. Bidam wisi na linie. Jeszcze moment. I wtedy Bidam nagle łapie Psycho za głowę, przyciąga go i gryzie? Nie, to nie urugwajska piłka nożna, bo chyba nie gryzie, Grudziński by protestował. Raczej uderza głową w głowę. Psycho cofa się zamroczony. Hania zostaje sama przy linach z Bidamem. Bidam zsuwa się z powrotem do ringu i trafia ją łokciem w brzuch. Hania cofa się, ale nie pada. Psycho jest wściekły. Rusza na Bidama, ale ten robi unik. Psycho wpada na Hanię! Nie mocno, ale wystarczająco, by ta straciła równowagę i odbiła się od narożnika. Bidam łapie Psycho do Inverted Backbreakera. Skuteczny cios. Psycho pada, trzymając się za plecy. Wnuczka Szakala próbuje natychmiast wykorzystać sytuację. Podbiega do Bidama, łapie go za głowę, przyciąga... Death Kiss! Nie! Bidam blokuje, trzyma ją za rękę, którą wcześniej lekko nadwyrężył Vaclav. Hania syczy z bólu. Bidam przechodzi za plecy i wykonuje Release Dragon Suplex. Hania ląduje twardo, ale natychmiast próbuje wstać.

Tony Hogański – Brawo! Widzę krew mistrza Szakala!

Jan Kowalski – Serio?

Tony Hogański – Wysokie umiejętności, ringowy spryt. Ma wszystko by dziś zdobyć EWF World title.

Jan Kowalski – Ciekawe, co by na to Felix Castro powiedział?

Tony Hogański – Ciszej nad tą trumną. On już niczego nie powie.

Psycho podnosi się przy linach i widzi, że Bidam koncentruje się na Hani. Wskakuje na drugą linę, potem na trzecią. Chce skończyć to widowiskowo. Corkscrew 450 Splash? Skacze, ale Bidam odciąga Hanię z drogi, a Psycho trafia pustą matę! Znowu nieudany skok! Co za pech! Były EWF World Champion odbija się od maty i zwija się z bólu. Bidam patrzy na Hanię, którą nadal trzyma za rękę. Wnuczka Szakala kopie go w kolano. Bidam puszcza. Hania odbija się od lin i trafia Dropkickiem prosto w klatkę piersiową. Bidam zatacza się pod liny. Hania biegnie drugi raz. Kolejny Dropkick! Zawisa na linach, a następnie Hania próbuje go przepchnąć ponad górną liną, ale Bidam wytrzymuje. Tymczasem Psycho doczołguje się bliżej. Widzi okazję. Wstaje i zamiast pomagać Hani, chwyta ją od tyłu! Próbuje wyrzucić ją razem z Bidamem! Może by mu się to nawet udało, ale Hania uderza go tyłem głowy w twarz. Psycho cofa się. Bidam wykorzystuje moment, wraca do ringu i trafia Psycho Jumping Kneeliftem. Psycho pada pod narożnikiem. Hania natychmiast rusza na Bidama, ale ten łapie ją w pół. Spinebuster! Bidam pada obok niej, bo sam też nie ma już siły. Cała trójka leży. Pierwsza podnosi się Hania. Powoli, przy linach. Potem Psycho. Potem Bidam. Wszyscy są na nogach. Psycho patrzy na Hanię, Hania na Bidama, Bidam na Psycho, a gdzieś w tym trójkącie krąży głupia, piękna myśl, że ktoś zaraz popełni błąd. Były EWF World Champion atakuje pierwszy. Trafia Bidama kopnięciem, potem Hanię łokciem. Przez chwilę dominuje. Wrzuca Hanię do narożnika, potem Bidama w ten sam narożnik. Bierze rozpęd i wykonuje Bronco Buster na obojgu? Próbuje! Shit On You w wersji zbiorowej! Hania w ostatniej chwili wysuwa się na bok. Od razu rusza za nim, łapie za głowę. Death Kiss! Tym razem trafia! Psycho pada! Hania wstaje, ale od razu za nią jest Bidam. Nie czeka. Nie może czekać. Chwyta ją od tyłu, próbuje podnieść, Hania broni się łokciami. Trafia raz, drugi, trzeci. Bidam puszcza. Hania odbija się od lin i próbuje kolejnego Dropkicka. Bidam robi krok w bok. Hania trafia pustkę i ląduje przy linach. To jest ułamek sekundy. Bidam podnosi ją, łapie pod Seorabeol-2 [. Publiczność wstaje. Hania próbuje się wyrwać, ale Bidam ma uchwyt. Seorabeol-2 [Sternness Dust α]! Hania pada bezwładnie. Bidam nie traci czasu. Podnosi ją z ogromnym trudem, prowadzi do lin. Hania jeszcze próbuje złapać górną linę. Udaje jej się na moment. Psycho leży kilka metrów dalej po Death Kiss i nie może pomóc, a może nawet nie chce. Bidam odrywa palce Hani od liny, jeden po drugim. Potem bierze rozpęd i wypycha ją ponad górną liną. Hania spada na apron, przez moment jeszcze się trzyma, ale Bidam dokłada Running European Uppercut. Hania traci równowagę i ląduje poza ringiem!! (Hania została wyeliminowana! Zwycięzcami są: Psycho & Bidam!)

Tony Hogański – O nie!

Gong rozbrzmiewa, choć na ringu zostaje jeszcze dwóch ludzi. Psycho i Bidam. Lech Grudziński wskazuje na nich obu, potwierdzając zakończenie tej części starcia. Publiczność reaguje wielką wrzawą, bo oto z całej ósemki przetrwali właśnie oni. Psycho powoli podnosi się przy linach. Nadal czuje Death Kiss, nadal trzyma się za kark, ale najważniejsze, że przetrwał. Bidam stoi po drugiej stronie ringu i ciężko oddycha.

Jan Kowalski – Psycho i Bidam udadzą się teraz do szatni na odpoczynek. Zobaczymy ich później w main-evencie w starciu o EWF World Championship.

Tony Hogański – To mogło wyglądać inaczej.

Jan Kowalski – Za jakiś czas zaprosimy na ring znów Hanię i Franko, którzy będą walczyć o EWF World title shot.

Tony Hogański – Vaclav natomiast znów przegrał swoje życie.


Jesteśmy na zapleczu, gdzie widzimy Berenikę Martinez stojącą na środku pomieszczenia i oglądającą na dużym telewizorze galę. Nie wiadomo czy jest zadowolona, czy gala przypadła jej do gustu, czy nic jej to nie obchodzi. Drzwi otwierają się i do pomieszczenia wchodzi Doktor VooDoo Biały. Nie okazuje żadnych emocji.

Berenika Martinez – Historia lubi się powtarzać, prawda?

Doktor VooDoo Biały (chyba nawet z dumą) Tak. Byłem do tego predestynowany.

W tym momencie na ekranie telewizora pojawiają się urywki z pierwszej Wrestlepaloozy (11.04.2001):

Wrestlerzy zaczynają walczyć. Hangman okłada się z Game'm, a Kraven z Gangstą. Voodoo wchodzi na narożnik i szykuje się do wykonania High-flying move. Jednak ześlizguje się i spada poza ring! (Voodoo jest wyeliminowany!)

Jan Kowalski – A więc to Voodoo jest tym frajerem który opuści EWF. Zobaczymy jak go pożegnają kibice. Kogo teraz obstawiasz Tony?

Tony Hogański – Hmmm, muszę się zastanowić. Poczekam aż zrobi się trochę luźniej. A z tego co słyszę, to kibice uwielbiają Voodoo, nieprawdaż?

Widzimy schodzącego do szatni Voodoo. Lecą w niego wszelkie owoce dostępne publiczności, a poparte to jest głośnym "Wypierdalaj "Wypierdalaj" "Wypierdalaj". Po chwili kamera wraca na ring.

Koniec materiału filmowego.

Berenika Martinez – To były czasy.

Doktor VooDoo Biały – Chciałbym potwierdzić, ale mam objawy demencji, więc nie pamiętam już tej sytuacji tak dobrze.

Berenika Martinez – Zgodnie z obietnicą. Zwalniam cię.

Doktor VooDoo Biały – To dobrze, że miałem umowę o dzieło.

Berenika Martinez – Do następnego razu.

Po tych słowach wracamy na ring.


Jan Kowalski – Co za moment. VooDoo ponownie zwolniony. Czuję się jak w 2001 roku, prawda?

Tony Hogański – Tylko zdrowie już nie takie jak wtedy.


Dawno, dawno temu, istniało w EWF miejsce, które słynęło z niezwykłego klimatu. Było to biuro, zwane także szatnią, senatora Szakala. Trafiamy tu znowu, a miejsce jest to tak olśniewające jak dawniej. Jakby czas nigdy się nie zatrzymał. Jest to luksusowo wyposażony gabinet. Jest tutaj legendarny i specjalnie chroniony w szklanej gablocie PCW Polish Championship, którego Szakal jest oficjalnym strażnikiem. Jest też legendarna paprotka, legitymacja partyjna z czasów komunistycznych, skóry upolowanych antylop, strój do safari, własnoręczny podpis ajatollaha Chomejniego, pierwsze wydanie jego tomiku poezji, jakieś ozdoby z Iranu i inne memorabilia. Jest też senator Szakal, który siedzi za biurkiem.

Szakal – Czuję się kurwa jakby nic się nie zmieniło. (Drapie się po łysinie.) Mimo wszystko człowiek się jednak kurwa starzeje. Kiedyś wysyłaliśmy sobie z ajatollahem Chameneim kartki na urodziny i święta, a teraz kurwa co? (Zadumał się.) Odstrzelony. Po Felku kolejny brodacz schodzi z tego świata. Na szczęście ja jestem kurwa łysy.

Popada w kolejną zadumę... a może drzemkę?

Szakal – Kiedyś moje biuro tętniło kurwa życiem, gdy byłem komisarzem EWF. A teraz kurwa? (Ciężko wzdycha.) Mumin i Mladenov wpadali kurwa do mnie by obgadać sytuację w moim okręgu senatorskim. Doktor VooDoo Biały był moim kurwa spin-doktorem. Czasem napatoczył się poczciwy Józef i Tony. Esmeralda przychodziła na plotki i sałatkę dietetyczną. Prawda, paprotko? (Przygląda się swojej paproci.) To pomieszczenie tętniło kurwa życiem!

W tym momencie drzwi do szatni się otwierają i do pomieszczenia wchodzi Hania.

Szakal – Doskonale sobie poradziłaś!

Hania – Ale nie wygrałam.

Szakal – No, no. Nie od razu Szczecin zbudowano.

Hania – To prawda.

Szakal – Ja na pierwszej Wrestlepaloozie zupełnie zawiodłem.

Hania – Bo cię tam nie było, dziadku...

Szakal – To przez Feliksa Castro. Nie dogadaliśmy się wtedy, ale byłem tam.

Hania – Czy przypadkiem nie wkleiłeś się później do materiału archiwalnego, gdy udało ci się zyskać wpływ na władzę w EWF?

Szakal – Ho, ho ho... nie wchodźmy w takie szczegóły. Co było, a nie jest, nie pisze się w rejestr.

Hania – Niech będzie.

Szakal – Chodzi o to, że jest jeszcze jedna walka. Pokonasz tego włochatego...

Hania – Franko...

Szakal – Pokonasz tego włochatego Franko i masz EWF World title shot. Dobry plan?

Hania – Dobry.

Szakal – Bo senatorski. (Uśmiecha się po swojemu.) A teraz chodź, dziadek pokaże ci pamiątki, gdy jeździł po Afryce i polował... poszukiwał zaginionych członków Dark Division.

Po tych słowach wracamy na ring.


Jan Kowalski – Obserwowanie życia rodzinnego Szakala jest... trochę dziwne.

Tony Hogański – Wcale nie.

Jan Kowalski – Skoro tak uważasz, ale dla mnie jest.

Tony Hogański – Dla mnie nie.


Jesteśmy na zapleczu, gdzie całkiem sporo się dzieje. Technicy przenoszą sprzęt, ktoś biegnie z kablami, w tle słychać fragmenty prób dźwiękowych. Wszystko wygląda normalnie... do momentu, kiedy z jednego z korytarzy dobiega głośny huk. Chwilę później kolejny. Kamera powoli kieruje się w stronę źródła hałasu i po chwili widzimy Vaclava, który przemierza zaplecze niczym dzik. idzie szybkim krokiem, zaciskając pięść. Na dłoni ma kastet, który połyskuje w świetle jarzeniówek. Nie zwraca uwagi na ludzi schodzących mu z drogi. Każdy, kto go widzi, natychmiast rozumie, że rozmowa z nim nie jest najlepszym pomysłem.

Vaclav – Gdzie on jest?!

Nikt nie odpowiada. Wróg Ludu zatrzymuje się przy stoliku z cateringiem, patrzy przez chwilę na stojące tam kubki i talerzyki, po czym jednym ruchem ręki zrzuca wszystko na podłogę. Plastik i szkło rozsypują się po korytarzu, a stojący obok technik zamiera.

Vaclav – Zadałem pytanie!! Gdzie on jest?!

Technik (niepewnie) Ale kto?

Vaclav – Yoshihito Nabeshima czy jak ta japońska pokraka się zwie.

Technik – Nie wiem... nie znam... żadnych pokrak...

Vaclav – A co? Nie znałeś własnych rodziców?

Ostatecznie Vaclav tylko prycha i rusza dalej.

Vaclav – Myślałeś, że możesz po prostu wrócić po tym, co zrobiłem ci przed galą? Wrócić i zaatakować mnie?!

Jego głos odbija się od ścian.

Vaclav – Wyjdź i pokaż wszystkim, kim naprawdę jesteś!

Wróg Ludu odwraca się i rusza dalej, zostawiając za sobą pobojowisko. Po chwili zza kadru słychać głos jednego z pracowników.

Pracownik – Może ktoś powinien mu powiedzieć, że książę Nabeshima jest po drugiej stronie budynku?

Vaclav zatrzymuje się. Powoli odwraca głowę.

Vaclav – Co powiedziałeś?

Pracownik natychmiast znika za rogiem. Mecenas Ekstremy rusza w tamtym kierunku.

Vaclav – Gdzie jest drugi koniec budynku?!

Przez kilka sekund panuje cisza, a my wracamy do naszych komentatorów.


Tony Hogański – To ryczy z bólu ranny dzik.

Jan Kowalski – No cóż. Może gdyby Vaclav...

Tony Hogański – Janku. Nie rozmawiajmy o nim. Nie traćmy czasu.

Jan Kowalski – Mimo wszystko... to chyba dobrze, że przeżył galę w RPA, prawda?

Tony Hogański – Mógłby przejść już na emeryturę.


Korytarze areny EWF dawno nie widziały tak zmęczonego duetu. Franko the Butcher i Bidam wracali z ringu powoli, ciężko stawiając kroki. Obaj byli poobijani, spoceni i wyraźnie mieli już za sobą więcej niż jedną granicę własnej wytrzymałości. Franko trzymał się za żebra, Bidam rozmasowywał kark, ale żaden z nich nie wyglądał, jakby zamierzał narzekać. Wiedzieli, że noc jeszcze się dla nich nie skończyła. Franko miał przed sobą jeszcze walkę o szansę na EWF World title shot, a Bidam był już w finale o najważniejsze trofeum federacji. Za Bidamem, zupełnie nie przejmując się atmosferą powagi, krok w krok podążała niewielka kapela cygańska. Muzycy grali coraz to inne skoczne melodie, jakby właśnie wracał z wesela, a nie z brutalnej walki wrestlingowej. Bidam ignorował ich obecność, choć co jakiś czas jeden z muzyków zmieniał rytm dokładnie wtedy, kiedy zawodnik robił kolejny krok.

Franko – Nieźle cię przetrzepali.

Bidam – Ciebie też nie oszczędzili. Ha, co ja mówię, ja cię nie oszczędziłem.

Franko – Taka robota.

Przez chwilę szli w milczeniu.

Franko – Jeszcze jedna walka przed każdym z nas.

Wtedy muzyka ucichła. Kapela zatrzymała się kilka metrów dalej, jakby również wyczuła, że nadchodzi poważniejszy moment. Na ich drodze pojawiła się Berenika Martinez. Prezydent EWF przez chwilę patrzyła na obu zawodników, a potem skinęła głową.

Berenika Martinez – Franko. Bidam. Dawno się nie widzieliśmy.

Franko i Bidam zatrzymali się. Obaj pamiętali czasy, kiedy ich drogi z Bereniką wyglądały zupełnie inaczej.

Berenika Martinez – Wiem, że minęło dużo czasu, ale cieszę się, że was widzę.

Bidamczyk patrzył na nią przez chwilę bez słowa. W końcu pokręcił głową.

Bidam – Zdradziłaś ideały EWF. Wtedy... w 2016 roku...

Berenika nie odpowiedziała od razu. Jej twarz pozostała całkowicie spokojna.

Bidam – Kiedyś ta federacja była czymś więcej niż tabelkami, kontraktami i planami marketingowymi, a wiesz... że ja nadal mam twoje zdjęcie w portfelu?

The Butcher spojrzał na niego z ciekawością.

Franko – Naprawdę?

Nowosibirski poklepał się po kieszeni, po czym wzruszył ramionami.

Bidam – Tylko akurat portfel zostawiłem w szatni.

Berenika Martinez – Mimo wszystko życzę wam dobrze. Zawsze wam dobrze życzyłam. Mam nadzieję, że odnajdziecie swoje miejsce w odnowionej federacji. I mam nadzieję, że osiągniecie sukces.

Rzeźnik spojrzał na nią podejrzliwie, ale nic nie powiedział. Bidam natomiast nagle zmienił temat, jakby poprzednia rozmowa była tylko krótką przerwą.

Bidam – Masz może drona?

Berenika zmarszczyła lekko brwi.

Berenika Martinez – Drona?

Bidam – Takiego dobrego. Do zdjęć, zwiadu, takich rzeczy. Zawsze chciałem mieć drona.

Prezydent EWF wyciągnęła telefon, kliknęła kilka razy na ekranie i spokojnie schowała urządzenie do kieszeni.

Berenika Martinez – Nie mam zwykłego drona, ale mam coś ciekawszego.

Kilka sekund później zza zakrętu korytarza wyłoniła się maszyna przypominająca psa-robota. Poruszała się płynnie, niemal bezgłośnie, chociaż lekko topornie. Kapela cygańska natychmiast zaczęła grać dramatyczną melodię, jakby właśnie pojawił się główny bohater filmu science fiction.

Berenika Martinez – Nowy produkt, chociaż budżetowy, bo naszych klientów nie stać na produkty Boston Dynamics. Mogę go wam wypożyczyć na testy. Potraktujcie to jako wersję demonstracyjną.

Nowosibirski spojrzał na robota z zachwytem.

Bidam – Naprawdę?

Berenika Martinez – Tak. Tylko oddajcie za trzy miesiące.

Rzeźnik spojrzał na maszynę podejrzliwie.

Franko – A skąd mamy wiedzieć, że w środku nie ma materiałów wybuchowych?

Berenika Martinez (uśmiechając się) Gdybym chciała was wysadzić, nie robiłabym tego w taki mało elegancki sposób.

The Butcher nadal patrzył na robota z nieufnością.

Bidam (wyraźnie ucieszony) Jak go nazwiemy?

Robot zatrzymał się i spojrzał elektronicznym sensorem w stronę obu zawodników. Prezydent EWF poprawiła mankiet marynarki i ruszyła dalej korytarzem.

Berenika Martinez – To wasz problem. Ja mam jeszcze kilka spraw do załatwienia. Muszę między innymi wybrać nowego komisarza.

Bidam – O, można się zgłosić? Palec pod budkę? Zrobisz budkę?

Berenika Martinez – Nie.

Tak zakończyła się ta rozmowa, a Franko i Bidam zostali sami z robotem. Kapela cygańska wznowiła granie, tym razem triumfalnej melodii.

Franko – Myślisz, że on nas śledzi? Szpieguje?

Bidamczyk spojrzał na maszynę.

Bidam – Mam nadzieję.

Franko – Dziwna odpowiedź.

Bidam – To będzie dobry pies. Godny EWF World Champa.

(Wracamy na ring.)


Jan Kowalski – Cieszę się, że lata mijają, a duet Bidam i Franko nadal trwa.

Tony Hogański – To dobre chłopaki.


Zaplecze tym razem nie przypominało miejsca przygotowanego na zwykłą galę. Na jednym z korytarzy powstało coś, co bardziej przypominało profesjonalne stoisko targowe niż zaplecze federacji wrestlingowej. Na ścianach wisiały starannie przygotowane grafiki, wizualizacje przyszłej scenografii, projekty pasów mistrzowskich i schematy organizacyjne. Na stole leżały elegancko wydrukowane foldery z hasłami dotyczącymi rozwoju federacji, programów dla młodych zawodników i planów ekspansji. Pośrodku tego wszystkiego stał Czesław Kowalski, kandydat na komisarza EWF. Ubrany w garnitur, dumnie prezentował właśnie swoje dzieło Lechowi Grudzińskiemu i Antoniemu Bryndzy. To znani, ale już wiekowi sędziowie EWF.

Czesław Kowalski – Panowie, witam w centrum dowodzenia przyszłością EWF. Nie przygotowałem zwykłej prezentacji, bo EWF potrzebuje czegoś więcej niż pustych słów. Potrzebuje wizji. Tutaj mamy nowy model szkolenia zawodników, tutaj strategię medialną, tutaj rozwój młodych talentów, a tutaj koncepcję, dzięki której federacja znów stanie się miejscem, o którym będzie mówił cały świat.

Lech Grudziński stał nieruchomo, patrząc na kolejne plansze, foldery i wykresy. Być może w całej historii EWF nigdy się jeszcze nie odezwał. Czesław, nie przejmując się brakiem reakcji, przeszedł do kolejnego punktu prezentacji i wskazał na wielką grafikę przedstawiającą nowoczesną arenę EWF.

Czesław Kowalski – To jest nowe otwarcie. Chcę, żeby zawodnicy wiedzieli, że mają tutaj przyszłość. Chcę, żeby młodzi ludzie nie musieli czekać dekadami na swoją szansę. EWF musi patrzeć do przodu.

Antoni Bryndza – To bombowe.

Syn Pana Józefa uśmiechnął się z satysfakcją i odwrócił kolejną stronę folderu.

Czesław Kowalski – Dokładnie. I to dopiero początek. Mam jeszcze cały plan rozwoju zaplecza treningowego, współpracy międzynarodowej i budowania nowych gwiazd.

Antoni Bryndza – Bombowo.

W tym momencie z korytarza dobiegł charakterystyczny odgłos ciężkich kroków. Po chwili w drzwiach pojawił się Sergiusz. Zawodnik rozejrzał się po pomieszczeniu, poprawił rękawy swojej drogiej bluzy i spojrzał na przygotowane materiały. Wyglądał na zmęczonego. W sumie nic dziwnego, jeszcze niedawno toczył walkę. Nieźle go poobijano.

Czesław Kowalski – Sergiusz. W samą porę. Właśnie rozmawiamy o przyszłości EWF.

Sergiusz – Przyszłość EWF? Dobrze, że ktoś wreszcie o tym pomyślał.

Czesław Kowalski – Oglądałem twoją walkę i muszę przyznać, że zaprezentowałeś się świetnie. Pokazałeś wszystkim, że pojawił się ktoś nowy.

Sergiusz – Dokładnie tak. Ta federacja nie może być tylko muzeum dawnych gwiazd i ludzi, którzy najlepsze lata mają już za sobą. EWF musi być miejscem dla takich zawodników jak ja. Dla ludzi głodnych sukcesu, którzy nie przyszli tutaj wspominać przeszłości, tylko ją pisać od nowa.

Czesław Kowalski – I właśnie dlatego uważam, że nowe otwarcie jest tak ważne.

Sergiusz – To jest dopiero początek mojej ekspansji w historii EWF. Pierwsza gala była tylko pokazem możliwości. Na kolejnych pokażę wszystkim, na co naprawdę mnie stać. Ludzie jeszcze nie wiedzą, z kim mają do czynienia.

Bryndzol spojrzał na Sergiusza, potem na prezentację Czesława i z pełnym przekonaniem pokiwał głową.

Antoni Bryndza – Bombowo.

Czesław Kowalski uśmiechnął się, a Sergiusz jeszcze raz spojrzał na wielką planszę z napisem „Nowa Era EWF”. W tym momencie powróciliśmy w okolice ringu.


Jan Kowalski – Czesław będzie dobrym komisarzem.

Tony Hogański – A może to Yuko zostanie komisarzem?

Jan Kowalski – Bzdury. Razem z Czesławem latami pracowaliśmy nad powrotem EWF. Ta japońska pannica nic potrafi nic innego robić niż chodzić w krótkich spódniczkach.

Tony Hogański – Jesteś niesprawiedliwy.


Przenieśmy się jednak gdzieś indziej. Cassandra Tisserant znalazła Psycho na zapleczu poznańskiej areny. Mimo zmęczenia i śladów ciężkiego pojedynku, wyglądał nieźle. Reporterka podeszła do niego z mikrofonem.

Cassandra Tisserant – Psycho, gratulacje. Zapewniłeś sobie miejsce w walce o EWF World Championship. Niedługo czeka cię walka z Bidamem. Jaki masz plan na tego przeciwnika?

Psycho – Wygrać.

Reporterka przez chwilę milczała, licząc chyba na bardziej rozbudowaną odpowiedź.

Cassandra Tisserant – Rozumiem. A co sądzisz o drugiej wielkiej walce? Hania i Franko zmierzą się o szansę na pojedynek o EWF World Championship. Masz jakieś przemyślenia na temat tej konfrontacji?

Psycho – Mam ich w dupie.

Zapada cisza.

Psycho – Chociaż jedna rzecz nadal mnie ciekawi.

Cassandra Tisserant – Jaka?

Były EWF World Champion spojrzał prosto w kamerę.

Psycho – Czy ta wnuczka Szakala umie gotować.

Reporterka westchnęła, zapisując coś w notatkach, a Psycho odszedł korytarzem. Wracamy na ring.


Tony Hogański – Czy on ma już jakąś obsesję?

Jan Kowalski – To ciekawe pytanie.

Tony Hogański – Pytanie jest głupie. Nie ma co, go powtarzać.

Jan Kowalski – Za chwilę zobaczymy znowu Hanię w akcji.

Tony Hogański – No i Franko.

Jan Kowalski – Tak, tak. Oczywiście.



O EWF World title shot

Franko vs Hania



Rozbrzmiewa DANCE WITH THE DEAD i „Riot" i jako pierwsza pojawia się Hania. Nie ma długiego wejścia, nie ma pozowania, nie ma przeciągania momentu. Są zielone i fioletowe lasery, ale chyba normalne. Niektórzy fani są też chyba niezadowoleni, że nie pokazuje dupy. Widać po niej intensywny Battle Royal sprzed kilkunastu minut. Porusza barkiem, poprawia nadgarstek i idzie do ringu szybkim, oszczędnym krokiem. Jest skupiona. Wchodzi po schodkach, przeciska się między linami i od razu staje w narożniku. Opiera dłonie na górnej linie, patrzy na rampę i czeka. Co ciekawe tym razem nie towarzyszy jej senator Szakal.
Po chwili rozbrzmiewa Basil Poledouris i „Anvil Of Crom". Franko the Butcher wychodzi spod FeliXtronu niemal od razu. Rzeźnik też ma za sobą ciężki Battle Royal i nie zamierza udawać, że jest inaczej. Idzie wolniej niż zwykle, ale nadal z tym samym zdeterminowanym spojrzeniem. Nie zaczepia publiczności, nie zatrzymuje się przy barierkach, nie traci czasu. Wchodzi na ring i staje naprzeciw Hani.

Tony Hogański – No to już niedługo dowiemy się, kto zostanie głównym pretendentem do EWF World Championship. Będzie to Hania, bo ma dobre geny.

Jan Kowalski – W Ameryce takie słowa wywołały niedawno kontrowersje. Chociaż nie wiem czy wnuczka Szakala chodzi w dżinsach.

Tony Hogański – To dziwny kraj i nie wiem czy ktoś kojarzy ich szaleństwa.

Jan Kowalski – Przypominam ci jednak, że głównymi pretendentami są w tej chwili Bidam i Psycho, a nie Hania.

Tony Hogański – Nie psuj momentu Janku. Po co to robisz?

Jakiś czas po wielkim i jakże emocjonującym Battle Royalu ring znów jest gotowy do walki, choć trudno powiedzieć to samo o zawodnikach. Hania i Franko dopiero co przetrwali wieloosobowy chaos, a teraz muszą wrócić między liny na normalny pojedynek jeden na jednego. Sędzią znów będzie Lech Grudziński. Sprawdza on ring i robi wszystkie takie rzeczy, jakie sędzia powinien robić, po czym daje sygnał do rozpoczęcia walki. Rozbrzmiewa gong i zaczynamy! Franko od razu rusza do środka, ale Hania nie daje mu zwarcia. Krąży, schodzi bokiem i zaczyna od niskich kopnięć w udo oraz kolano. Franko próbuje ją złapać, ale Hania przemyka pod ręką. Rzeźnik przyklęka, więc Hania odbija się od lin i chce trafić go Dropkickiem, ale tym razem Franko łapie ją w locie za nogi i rzuca na matę jak worek. Hania przetacza się pod liny, a Franko natychmiast podnosi ją za kark i wrzuca w narożnik. Tam zaczyna krótkie uderzenia barkiem w brzuch. Raz, drugi, trzeci. Wnuczka Szakala łapie powietrze, ale gdy były EWF FTW Champion wraca do gry, trafia go łokciem w szczękę. Próbuje Tornado DDT z drugiej liny, jednak Franko blokuje, łapie ją w pół i wykonuje mocny Spinebuster! Pin.....1.......Hania wybija! Tak łatwo nie będzie! Franko nie traci czasu. Zakłada krótki Waistlock, podnosi Hanię i wykonuje German Suplex. Od razu podnosi ją ponownie, bo chce powtórzyć akcję. Hania blokuje nogą, uderza łokciem raz, drugi, trzeci i uwalnia się. Franko rusza za nią, ale Hania trafia Enzuigiri w tył głowy. Rzeźnik pada na jedno kolano. Hania bierze rozpęd i dokłada Running Knee w bok głowy. Franko osuwa się na matę. Pin.....1...... Franko wyrzuca ją z siebie z dużą siłą! Hania ląduje prawie pod narożnikiem, ale szybko wraca do ataku. Znów kopie w nogę, próbuje osłabić podstawę większego rywala. Franko chwyta jej stopę, więc Hania próbuje step-up Enzuigiri, ale Rzeźnik uchyla się, łapie ją pod brzuch i wykonuje Gutwrench Suplex. Hania z hukiem spada na plecy. Pin.....1......2..... Hania wybija!

Jan Kowalski – Jak na razie Franko chyba przeważa.

Tony Hogański – Musi schudnąć, bo wolno się rusza. Hania załatwi go szybkością.

Jan Kowalski – Jeśli jej się uda.

Rzeźnik przejmuje kontrolę. Nie śpieszy się. Zakłada Grounded Side Headlock i dociska ją do maty. Hania pracuje nogami, próbuje przesunąć biodra, w końcu wstaje na kolano i uderza Franko w bok. Kilka ciosów wystarcza, by wypchnąć go na liny. Franko odbija się i wraca z Shoulder Blockiem, powalając ją na matę. Odbija się ponownie, ale senatorska wnuczka pada płasko, a kumpel Bidama przeskakuje, wraca z drugiej strony. Wtedy Hania wykorzystuje jego rozpęd i wykonuje Hurricanranę! Nie rzuca go siłą, tylko wskakuje wyżej, zaciska nogi na głowie i pozwala masie Franko pociągnąć go do przodu. Rzeźnik przelatuje przez matę. Hania dokłada Dropkick w siedzącego rywala, potem Sliding Dropkick pod liny. Franko wypada częściowo na apron, ale szybko wraca do środka. Hania podbiega, chce wciągnąć go za głowę, lecz Franko odpowiada ciosem w brzuch i przeciąga ją przez środkową linę z powrotem do ringu. Zaraz potem podnosi ją i wykonuje mocny Side Slam. Pin.....1......2..... Hania wybija! Franko chyba ma dość tej zabawy, chociaż nie pokazuje tego po sobie. Podnosi najsłynniejszą wnuczkę w EWF, wynosi ją na barki w pozycji Fireman’s Carry. Hania szarpie się, uderza łokciami w głowę i zsuwa się za jego plecy. Ląduje dość chwiejnie, ale trafia go kopnięciem w kolano. Franko przyklęka. Hania dokłada kolejne dzisiaj Enzuigiri, ale Rzeźnik w jakiś sposób blokuje. Wbija ją plecami w narożnik, ponownie wynosi na barki, ale Hania w ostatniej chwili zsuwa się za plecy, popycha Franko na liny i gdy ten wraca, trafia Low Dropkickiem prosto w kolano. Rzeźnik pada na oba kolana. Hania natychmiast łapie go za głowę, a przynajmniej taki ma zamiar, bo Franko łapie ją w locie, wynosi na swoje barki i załatwia ją Powerbombem!

Jan Kowalski – Ojoj, to musiało boleć.

Tony Hogański – Spokojnie, spokojnie. Mistrz Szakal na pewno nakreślił tu odpowiedni senatorski plan.

Jan Kowalski – No nie wiem. Niby się jakoś ruszają, ale wydają się dość zmęczeni po Battle Royalu. W końcu nie mieli aż tak wiele czasu na odpoczynek.

Tony Hogański – Będzie dobrze.

Wnuczka Szakala zostaje wbita w matę, a Franko też pada obok niej. Jest w sumie tak jak powiedzieli komentatorzy, Battle Royal i ta walka zrobiły swoje. Po chwili Rzeźnik kładzie na niej rękę. Pin.....1......2...... Hania kładzie stopę na dolnej linie! Grudziński przerywa liczenie. Franko ciężko oddycha, podnosi ją raz jeszcze i próbuje ustawić pod Cutter, ale Hania odpycha go, kopie w kolano i przechodzi za plecy. Franko odwraca się z Clotheslinem, Hania robi unik i łapie go do małej Hurricanrany przechodzącej od razu w pin. Pin.....1......2..... Franko wybija! Oboje wstają coraz wolniej. Franko trafia pierwszy: kopniak w brzuch, wyniesienie. Co? Czyżby próba Death Valley Drivera? Hania jednak ześlizguje się po jego plecach i od razu atakuje rzeźnickie i jakże włochate kolano Butchera. Franko traci równowagę, ale jeszcze łapie ją za gardę i ciągnie do siebie. Hania odpowiada łokciem, drugim łokciem i szybkim kopnięciem w bok głowy. Franko pada na jedno kolano. Hania bierze rozpęd z lin i trafia mocnym Running Knee. Rzeźnik nie pada całkowicie, więc Hania nie ryzykuje przypięcia. Łapie go za głowę, ustawia bokiem, wykorzystuje jego zachwianą pozycję i wykonuje drugi Death Kiss! Franko znów wbija twarz w matę. Hania nie puszcza od razu, obraca się razem z nim i przechodzi do ciasnego przypięcia, dociskając barki całym ciężarem ciała. Pin.....1......2......3! (Zwyciężczynią jest: Hania!)

Tony Hogański – Tak jest! Wiedziałem, że tak będzie!

Jan Kowalski – No, no, no. Jednak miałeś rację.

Tony Hogański – Ja z reguły mam rację.

Gong! Hania wygrywa! Lech Grudziński podnosi jej rękę, ale nie trwa to długo, bo Hania szybko ją opuszcza i opiera się o liny. Nie ma wielkiej celebracji, nie ma przesadnego triumfu. Jest zmęczenie i zwycięstwo wyszarpane większemu, cięższemu rywalowi. Franko leży jeszcze chwilę na macie, potem przewraca się na bok i patrzy w stronę Hani. Hania schodzi z ringu powoli, obolała, ale zwycięska.

Tony Hogański – To początek nowej ery.

Jan Kowalski – Możliwe. Pożyjemy, zobaczymy.


Jesteśmy na zapleczu. Vaclav szybkim krokiem przemierzał kolejne korytarze areny. Na prawej dłoni nadal miał zaciśnięty kastet, a z każdą minutą jego cierpliwość topniała. Odpowiadało mu jedynie echo. Minął wiele pomieszczeń. Nagle usłyszał za plecami charakterystyczny, metaliczny zgrzyt. Jakby ktoś bardzo powoli przeciągał kawałkiem stali po ceglanej ścianie. Vaclav odwrócił się błyskawicznie. Nikogo nie było. Ruszył dalej. Po kilku metrach znowu usłyszał ten sam dźwięk.

Szzzzzzzz...

Metal ocierał się o mur. Vaclav zacisnął pięści i przyspieszył.

Vaclava – Gdzie jesteś słabiaku z chińskiej kreskówki?!

Na końcu korytarza dostrzegł uchylone drzwi do niewielkiego pomieszczenia gospodarczego. Wszedł do środka. W środku stał uśmiechnięty mężczyzna w w fartuchu kucharskim ozdobionym wizerunkami szopa pracza i Krecika. Na stole parowały knedliki. Był to Dobry Czech Honza, niegdyś kucharz SR-Crazy'ego, ostatniego EWF World Champa.

Dobry Czech Honza – Aaa... pan Vaclav. Czekałem. Może knedlika?

Vaclav – Kim ty, kurwa, jesteś?

Dobry Czech Honza – Dobry Czech Honza. Nie pamiętasz mnie? Mam wiadomość od pana SR-Crazy'ego.

Wróg Ludu machnął ręką z pogardą.

Vaclav – Nie mam czasu na takie pierdoły.

Mecenas Ekstremy odwrócił się i chciał odejść. Nie było to jednak takie łatwe. Kilka metrów za nim stał Yoshihito Nabeshima. W dłoni trzymał katanę, której czubek spokojnie sunął po ścianie korytarza, wydając ten sam metaliczny dźwięk, który od kilku minut towarzyszył Vaclavowi. Japończyk nie mówił ani słowa. Po prostu patrzył. Wróg Ludu spojrzał na katanę, potem na Nabeshimę i błyskawicznie podjął decyzję. Bez chwili wahania wziął rozbieg i z całej siły wpadł barkiem w boczne drzwi. Skrzydło z hukiem otworzyło się do środka, a Vaclav wylądował w pracowniczej szatni sklepu znajdującego się przy arenie. Znane nam już dziewczęta właśnie przebierały się po zakończonej zmianie. Vaclav rozejrzał się zdezorientowany.

Vaclav – Znowu wy? To chyba przeznaczanie. Przepraszam kurwa za najście. Chociaż muszę przyznać, że ładny kolor gaci. (Zarechotał.) Znajdę cię później i wcale nie byłem szczery w przeprosinach.

Nie czekając na reakcję, natychmiast wybiegł drugimi drzwiami na sąsiedni korytarz. Dopiero później rozległ się pisk. Mecenas Ekstremy zatrzymał się dopiero po kilkunastu metrach, odwrócił w stronę miejsca, z którego uciekł, i uniósł zaciśniętą pięść z kastetem.

Vaclav – To dopiero początek!

Po tych słowach zniknął za zakrętem. Z pomieszczenia, które opuścił, nadal dobiegał spokojny głos Dobrego Czecha Honzy.

Dobry Czech Honza – A knedliki stygną.

Yoshihito Nabeshima – Dziękuję, że uwolniłeś mnie z pułapki tego parweniusza Vaclava.

Dobry Czech Honza – Podziękuj SR-Crazy'emu. To on mnie tu przysłał.

Yoshihito Nabeshima – Nie omieszkam.

Wracamy na ring.


Jan Kowalski – Ciekawe. Ten Honza był kucharzem SR-Crazy'ego. Czyżby wskazywać to miało na powrót ostatniego EWF World Champa?

Tony Hogański – Potrzeba nam świeżej krwi, a nie emerytów. Dawać tego Czecha, niech walczy.

Jan Kowalski – Może tak właśnie ma być.


Znów jesteśmy na zapleczu poznańskiej areny. W jednym z bocznych pomieszczeń Franko the Butcher siedział na skrzyni ze sprzętem, owinięty ręcznikiem i wyraźnie zmęczony po walce z Hanią. Obok niego stał Bidam. W rękach trzymał nóż (skąd go miał? I po co?), który służył mu za batutę, a przed nim znajdowała się cygańska kapela, która od kilku minut grała coraz bardziej dramatyczne i podniosłe melodie. Bidam machał ręką jak prawdziwy dyrygent, poprawiając tempo i wskazując muzykom kolejne zmiany.

Bidam – Nie, nie. To ma być smutniejsze. On przegrał walkę o wielką szansę, ale nadal jest wojownikiem. Więcej emocji. Więcej duszy.

Cyganie pokiwali głowami i zaczęli grać jeszcze bardziej melancholijną wersję melodii. Jeden z nich nawet zamknął oczy, jakby właśnie wykonywał koncert w największej sali świata.

Franko – Co ty robisz?

Bidam – Pocieszam cię. (Zamyślił się dziwnie.) Czy to działa?

Przez chwilę obaj siedzieli w ciszy, słuchając muzyki. Franko spojrzał na swoje dłonie, potem na korytarz prowadzący w stronę areny.

Franko – Przegrałem.

Trzecioplanowa gwiazda telenowel przestała dyrygować i spojrzała na niego.

Bidam – Ale nadal tu jesteś.

Franko – To prawda.

Bidam – I nadal będziesz walczył.

Franko – To też prawda.

Bidam – Myślisz, że ja też przegram? Będziemy największymi przegrywami tej gali obok Vaclava?

Rzeźnik nic nie odpowiedział, bo w tym momencie zza zakrętu powoli wyszedł robot-pies, którego wcześniej otrzymali od Bereniki Martinez. Maszyna podeszła do Bidama, usiadła przed nim i zaczęła delikatnie poruszać głową (a raczej tą drobną wypustką, która miała w miejscu głowy), jakby domagała się uwagi. Bidam schylił się i pogłaskał metalową konstrukcję po obudowie. Robot wydał cichy elektroniczny dźwięk i oparł się o jego nogę.

Bidam – Widzisz? On już mnie lubi.

Rzeźnik spojrzał na urządzenie podejrzliwie.

Franko – Nadal nie wymyśliłeś mu imienia?

Bidam – Nie można tak po prostu nazwać psa.

Franko – To robot.

Bidam – Tym bardziej.

Franko – Nazwij go Pies.

The Butcher wstał powoli i poprawił ręcznik na ramionach. Przez chwilę patrzył w stronę wyjścia prowadzącego na arenę.

Franko – To dopiero początek. Wiesz, że mnie nie da się złamać.

Zrobił kilka kroków do przodu, po czym odwrócił głowę w stronę Bidama.

Franko – To ja łamię kariery innych.

Bidam pokiwał głową z uznaniem, a robot-pies nadal siedział przy jego nodze i czekał na swoją nazwę. Kapela natychmiast zaczęła grać triumfalną melodię. Wracamy na ring.


Jan Kowalski – Raz się przegrywa, raz się wygrywa. Ja wierzę, że Franko będzie kiedyś na szczycie.

Tony Hogański – To miłe, ale wnuczka mistrza Szakala będzie na szczycie.

Jan Kowalski – To jest też możliwe.


Znów trafiamy backstage. Cassandra Tisserant znalazła Hanię na zapleczu areny EWF chwilę po jej zwycięskiej walce. Zawodniczka wracała powoli w stronę szatni, wyraźnie zmęczona pojedynkiem, ale z tym samym spokojnym wyrazem twarzy, który miała przed wejściem do ringu.

Cassandra Tisserant – Hania, gratulacje. Właśnie pokonałaś Franko i zostałaś oficjalną pretendentką do EWF World Championship. Co teraz czujesz?

Wnuczka Szakala zatrzymała się na chwilę i spojrzała na reporterkę.

Hania – Niewiele.

Reporterka przez moment wyglądała na zaskoczoną tak krótką odpowiedzią, ale szybko kontynuowała.

Cassandra Tisserant – EWF World Champem zostanie albo Bidam albo Psycho. Czy masz swojego wymarzonego rywala? Kogo wolałabyś zobaczyć naprzeciwko siebie?

Hania (wzrusza ramionami) To nieważne.

Cassandra Tisserant – Nieważne?

Hania – Tak. Psycho, Bidam, ktokolwiek wygra. Pokonam każdego.

Po tych słowach wnuczka Szakala ruszyła dalej w stronę szatni, zostawiając Cassandrę z mikrofonem. Wracamy na ring.


Tony Hogański – Na tym etapie nie ma już słabych drużyn.

Jan Kowalski – Co? Jakich drużyn?

Tony Hogański – Chodzi mi o to, że w tym odnowionym EWF poziom wydaje się być bardzo wyrównany. Każdy może zostać EWF World Champem.

Jan Kowalski – Ale będzie nim albo Bidam albo Psycho.

Tony Hogański – Na chwilę tylko. Dopóki Hania nie spuści im lania.


Przenosimy się znów backstage. Tu panuje cisza. W zasadzie to chwilowa cisza, bo już po chwili przerwał ją odgłos kroków zbliżających się dwóch zawodników. Psycho i Bidam znaleźli się twarzą w twarz kilka metrów od wejścia na rampę - za chwilę mieli wyjść na ring i rozstrzygnąć losy EWF World Championship.

Psycho – Naprawdę myślisz, że jesteś taki cwany? Taki zabawny?

Bidam – Nie martw się. Po walce wyślę ci moją cygańską kapelę. Zagra ci na pogrzebie twojej kariery.

Na sekundę zapadła cisza. Psycho zrobił krok do przodu, a napięcie natychmiast wybuchło. Obaj byli gotowi rzucić się na siebie, ale ochrona EWF, znana kiedyś jak i obecnie jako GRU, błyskawicznie wkroczyła między nich, rozdzielając zawodników. W tym momencie wracamy do Jana Kowalskiego i Tony'ego Hogańskiego.


Jan Kowalski – Main-event zapowiada się wystrzałowo.

Tony Hogański – Może się dogadają?

Jan Kowalski – W jaki sposób mają się niby dogadać?

Tony Hogański – Nie wiem. Może czas na jakieś świeże pomysły w polskim wrestlingu? Naprawdę musimy mieć jakieś pasy?

Jan Kowalski – A walki? Musimy mieć walki?

Tony Hogański – Janku, jesteś genialny! Wrestling byłby świetny, gdyby nie te walki!


Zaplecze areny EWF było wyjątkowo spokojne. Main-event był co raz bliżej. Czesław Kowalski szedł korytarzem z teczką pełną dokumentów, kiedy zza zakrętu wyszła Yuko Shiraishi. Oboje zatrzymali się na chwilę, zaskoczeni przypadkowym spotkaniem.

Yuko Shiraishi – Czesław Kowalski. Poczciwy Czesiek. Dawno się nie widzieliśmy...

Czesław Kowalski – Bo ciężko pracowałem nad swoją wizją. EWF potrzebuje nowego kierunku. Nowoczesnego zarządzania, technologii, analizy danych, sztucznej inteligencji.

Yuko pokiwała głową z lekkim uśmiechem, ale też znudzeniem.

Yuko Shiraishi – AI? Ciekawe i nudne jednocześnie. Z opowieści różnych dziadów wiem, że w EWF mieliśmy już wiele dziwnych pomysłów, ale sztuczna inteligencja może być nowym poziomem nonsensu.

Czesław Kowalski – Koniec z dawnym chaosem i nonsensem. Chaos może być widowiskowy, ale przyszłość należy do tych, którzy potrafią go kontrolować. Chcę, żeby EWF była federacją profesjonalną, przejrzystą i gotową na kolejne dekady.

Yuko Shiraishi – Wiesz, mam coś, co mogłoby sprawdzić, czy naprawdę jesteś tak odporny psychicznie. Mogę ci pokazać pewne prywatne zdjęcie Celii Castro. Pomyśl tylko, to córka Feliksa Castro. Czy to nie ekscytujące?

Syn Pana Józefa lekko się zarumienił, ale odchrząknął i stanowczo pokręcił głową.

Czesław Kowalski – Doceniam próbę odwrócenia mojej uwagi, ale nie. Rozmawiamy o przyszłości EWF.

Yuko uśmiechnęła się szerzej i zrobiła krok bliżej.

Yuko Shiraishi – Jesteś pewien? Wielu ludzi już na tym etapie traci koncentrację.

Czesław wyraźnie walczył ze sobą, ale pozostał niewzruszony.

Czesław Kowalski – Technologia. Rozwój. Młode talenty. Powrót do globalnej ekspansji polskiego wrestlingu. To są rzeczy, które mają znaczenie.

Yuko zbliżyła się jeszcze bardziej, próbując sprawdzić jego determinację.

Yuko Shiraishi – Nic? Ani trochę? Żadnego zachwiania?

Czesław Kowalski – Nie. Moim celem jest odbudowanie EWF. Chcę federacji, która nie będzie opierała się tylko na szoku i kontrowersji.

Yuko odsunęła się i westchnęła teatralnie.

Yuko Shiraishi – Czyli odrzucasz wrestling totalny? Rakiety typu topol? Terrorystów z Boko Haram? Szalone walki? Wszystkie te rzeczy, które sprawiały, że ludzie nie wiedzieli, czego się po EWF spodziewać?

Czesław Kowalski – Moją misją jest oczyszczenie EWF. Stworzenie miejsca, gdzie talent i ciężka praca będą ważniejsze niż kolejny dziwny pomysł.

Yuko Shiraishi – Szkoda. Myślałam, że będzie łatwiej.

Czesław Kowalski – Łatwiej?

Yuko Shiraishi – Nic. Celia czeka na mnie z drinkiem. Ona przynajmniej nie zaczyna każdej rozmowy od sztucznej inteligencji.

Japońska córka Game'a odwróciła się i ruszyła korytarzem, zostawiając Czesława samego z jego teczką i planami reformy EWF.

Czesław Kowalski – AI i tak zmieni świat, a ja zmienię EWF.

Z oddali dobiegł tylko śmiech Yuko. Wracamy na ring.


Tony Hogański – Kto z tej dwójki zostanie nowym komisarzem EWF? Komu Berenika powierzy władzę nad federacją?

Jan Kowalski – Tylko Czesław!

Tony Hogański – Ale Janku...

Jan Kowalski (z determinacją w głosie) Team Czesław!

Tony Hogański – Mam problem z tym twoim Czesławem. Doceniam jego pasję, zaangażowanie, ale on jest jakiś taki... nijaki. Ciągle gada to samo, przynudza.

Jan Kowalski – Nie rozumiesz. Chodzi właśnie o to, żeby przenieść punkt ciężkości w EWF z charyzmatycznych prezydentów, honorowych komisarzy czy walk o władzę na wrestling, na wrestlerów. EWF nie potrzebuje komisarza, który będzie uważał siebie za gwiazdę równorzędną zawodnikom.

Tony Hogański – Może tak...

Jan Kowalski – Czas na nowe otwarcie! Nowe twarze!

Tony Hogański – No, ale ta Yuko to też nowe otwarcie.

Jan Kowalski – To żadne nowe otwarcie. Czy ty słyszysz, co ona wygaduje? To wampir dawnego EWF. To wiedźma! Rakiety, terroryści, wrestling totalny. To jest całe to szaleństwo, które wysłało EWF do grobu dziesięć lat temu. To żadna świeżość tylko odgrzewany kotlet sprzed lat. Nie daj się oszukać. To tylko młoda i zgrabna Azjatka o miłej powierzchowności. Młoda ciałem, ale stara duchem. Ale to tylko powierzchowność, bo wewnątrz jest rozkładający się trup... albo zombie... albo wampir. Nie wiem jak to określić, ale gdy jej słucham, to widzę Game'a - i to nie z powodu podobnego nosa - zresztą nie tylko jego, ale też Kravena, nawet twojego Szakala, Esmeraldę i innych. Oni pogrążyli EWF.

Tony Hogański – Ale to są też najlepsze lata polskiego wrestlingu. Janku, pomyśl racjonalnie.

Jan Kowalski – Nie. Świat się zmienił. Trzeba odrzucić stare EWF i zbudować ten świat od nowa. Minęła dekada, wyrasta nowe pokolenie fanów. To naprawdę czas na zmiany.

Tony Hogański – Ale Czesław? Były dziennikarz Gazety Wyborczej, który opowiada jakieś bzdury o AI? Taki Czesław kontra młoda Azjatka w krótkiej spódniczce? Kto to kupi Janku? Kogo ty oszukujesz?

Jan Kowalski (wyraźnie podekscytowany) Przejrzyjcie na oczy! Ona jest fałszywa! To jest sukkub!

Tony Hogański – Kto? Wiem, że jesteśmy w Poznaniu, tu robią jakieś spotkania fanów fantastyki. Byłeś ostatnio chyba na jakimś, bo używasz słów, których nie rozumiem.

Jan Kowalski – Sukkub to ponętny demon przybierający postać pięknej kobiety, który nawiedzał mężczyzn we śnie, by ich kusić i wysysać z nich energię życiową.

Tony Hogański – Czyli ona jest demonem, a Czesiek to ostatni sprawiedliwy?

Jan Kowalski (nadal podekscytowany) Tak! Właśnie tak! Trafiłeś w samo sedno!

Tony Hogański – Już, już. Spokojnie. Zmierzyć ci ciśnienie?

Jan Kowalski – Nie, nie trzeba.

Tony Hogański – No to czas na main-event.

Jan Kowalski (uspokoił się trochę) Czas na main-event. Za chwilę rozstrzygną się losy EWF World Championship.



EWF World Championship
Psycho vs Bidam



Jako pierwszy rozbrzmiewa „London Calling" w wykonaniu The Clash. W zasadzie jest to mix, bo spod FeliXtronu wychodzi najpierw kapela cygańska, która gra i śpiewa jego theme, a dopiero potem wychodzi Bidam. Idzie powoli, wyraźnie czując wcześniejsze starcie. Kuleje lekko po atakach na nogę, trzyma się przez moment za żebra, ale nie zatrzymuje się. Wchodzi po schodkach, przechodzi między linami i od razu opiera się plecami o narożnik. Oddycha głęboko, patrzy na pas, potem na rampę.
Po chwili rozbrzmiewa Method Man & Redman i „I Will Not Lose". Wychodzi Psycho. Były EWF World Champion idzie szybko, choć też widać po nim zmęczenie. Żebra po Battle Royalu nie są w najlepszym stanie, kark pamięta Death Kiss Hani, a plecy kilka twardych lądowań. Mimo tego nie zwalnia. Wchodzi na ring i zatrzymuje się naprzeciw Bidama.

Jan Kowalski – To jest ten moment. Już niedługo poznamy nowego EWF World Champa!

Tony Hogański – To jest EWF, tu nic do końca nie jest wiadome. Może Nas Jazzowski przyleci na rakiecie? Może jakiś inny dziad wpadnie w odwiedziny? Może wreszcie przyleci UFO?

Jan Kowalski – Może.

Nadchodzi czas na walkę o EWF World Championship. Kilkadziesiąt minut wcześniej Bidam i Psycho byli ostatnią dwójką w wielkim Battle Royalu, a teraz muszą wrócić do ringu i rozstrzygnąć wszystko w normalnym pojedynku o najważniejszy pas federacji. Obaj są zmęczeni, obaj obici, obaj wiedzą, że nie ma już miejsca na przypadek. Antoni Bryndza stoi w ringu z pasem EWF World Championship, pokazuje go publiczności, a potem przekazuje Angelice Kucharskiej. Początek jest ostrożny. Bidam i Psycho nie rzucają się na siebie od razu, bo obaj wiedzą, że każda pomyłka będzie kosztować więcej niż zwykle. Krążą po ringu, próbując wyczuć dystans. Psycho pierwszy atakuje niskim kopnięciem w nogę, w którą wcześniej trafiał Vaclav. Bidam cofa się, ale odpowiada krótkim ciosem przedramieniem. Psycho dokłada drugi low kick, potem szybki punch w żebra. Bidam odpycha go i trafia European Uppercutem. Były EWF World Champion kunktatorsko cofa się pod liny. Bidam rusza za nim, ale Psycho schodzi bokiem i odpowiada kopnięciem w brzuch oraz Neckbreakerem. Pin.....1...... Bidam wybija! Psycho One nie czeka. Podnosi Bidama, wrzuca go do narożnika i zaczyna tam metodycznie pracować. Kopnięcie w brzuch, łokieć w bok głowy, kolejne kopnięcie w żebra. Bidamczyk wychodzi z narożnika, ale Psycho od razu łapie go do Snap Suplexa. Aktor trzecioplanowy uderza plecami o matę, a Psycho przechodzi do kolejnego przypięcia. Pin.....1......2..... Bidam znów wybija! Psycho łapie go za głowę, próbuje grounded headlocku, ale kumpel Franko powoli wstaje, uderza w bok, raz, drugi, trzeci, w końcu wypycha Psycho na liny i trafia go Jumping Kneeliftem. Psycho pada na jedno kolano, a Bidam dokłada Running European Uppercut. Psycho przewraca się na matę.

Jan Kowalski – Zaczęli całkiem dynamicznie.

Tony Hogański – Mam nadzieję, że polityka nowego EWF jest taka, że walki będą dynamiczne, a nie długie.

Jan Kowalski – Co masz na myśli?

Tony Hogański – Czasy się zmieniły. Nowe pokolenie lubi kilkudziesięciosekundowe filmiki, a nie długi i rozwlekły content. Nie umieją się skupić na dłużej, co jest potencjalnym problemem. EWF musi się dostosować. Dlatego Yuko ma rację, a Czesiek nie.

Bidam też nie jest w stanie od razu pójść za ciosem. Opiera dłonie na kolanach, bierze oddech, dopiero potem podnosi swojego przeciwnika. Próbuje Release Dragon Suplexa, ale Psycho blokuje nogą, uderza łokciem i odwraca sytuację. Przepycha Nowosobirskiego do lin, odbija go i chce trafić Clotheslinem. Bidam robi unik, odbija się z drugiej strony i trafia Dropkickiem, po którym były EWF World Champion wpada na liny, po czym wypada poza ring!!! (EWF! EWF! EWF!) Bidam nie celebruje. Schodzi za nim, bo wie, że nie może dać mu czasu. Psycho próbuje złapać oddech przy barierce oddzielającej ring od publiczności, ale Nowosobirski trafia go ciosem w plecy, potem kolejnym European Uppercutem. Psycho odpowiada kopnięciem w brzuch i wrzuca Bidama barkiem w krawędź apronu. Bidam zgina się z bólu, a Psycho natychmiast wbija go plecami w barierkę. Od razu podnosi Bidama i chce wrzucić go z powrotem do ringu, jednak Bidam blokuje się przy apronie i odpowiada łokciem. Były EWF World Champion cofa się, a Bidam nagle łapie go za głowę i wykonuje brutalne DDT na posadzkę!! (EWF! EWF! EWF!) To musiało boleć. W końcu twarda posadzka, to nie to samo, co zwykł mata. Obaj zawodnicy leżą. Publiczność reaguje głośn. Bidam pierwszy zaczyna się ruszać. Wstaje przy barierce, podnosi Psycho i wpycha go pod dolną liną do ringu. Sam wraca chwilę później. Pin.....1......2..... kick out!!

Jan Kowalski – Kto to wygra? Kto będzie nowym mistrzem świata?

Tony Hogański – Zawsze lubiłem jak fachowo budowałeś napięcie. Niby takie pitu-pitu, standardowe teksty, ale publiczności się podobało.

Jan Kowalski – Jestem fachowcem. Robię, co mogę.

Tony Hogański – A ja niby nie? (Zadumał się nad sobą.) Może nie? Kim jestem? Dokąd zmierzam?

Bidam siada obok swego przeciwnika, wyraźnie zirytowany, ale nie ma czasu na złość. Podnosi Psycho, próbuje Seonggol [Hangman's Facebuster], ale Psycho odpycha go na liny. Bidam wraca, Psycho schodzi nisko i trafia go Drop Toe Holdem, a Bidam upada twarzą na drugą linę. Psycho odbija się od przeciwnej strony i trafia mocnym Running Knee w plecy oraz kark. Bidam osuwa się na matę. Psycho od razu ciągnie go na środek. Pin.....1......2..... Bidam wybija! Psycho zaczyna przyspieszać, choć widać, że kosztuje go to coraz więcej. Podnosi Bidama, kopie w brzuch i wykonuje Psycholity [Evenflow DDT]! Bidam wbija głowę w matę. To może być koniec. Psycho obraca go na plecy i przypina, dociskając barki mocno, bez zbędnych gestów. Pin.....1......2...... kick out! Psycho przez chwilę pozostaje nieruchomo na kolanach. Maska zakrywa twarz, ale po samym ciele widać frustrację. Pierwszy finisher nie wystarczył. Psycho podnosi Bidama ponownie, ale teraz robi to wolniej. Chce zakończyć sprawę drugim ciosem, może zbyt szybko. Próbuje ustawić go do Trip 2 Canabvalley [Emerald Flowsion], ale Bidam zaczyna walczyć łokciami. Trafia raz, drugi, trzeci. Psycho puszcza. Bidam odbija się od lin i trafia Jawbreaker Lariatem. Psycho pada na matę, a Bidam też przez moment nie ma siły wstać. W końcu podnosi się pierwszy, łapie Psycho i wykonuje Seonggol [Hangman's Facebuster]! Pin.....1......2..... Psycho wybija!

Tony Hogański – Zastanawiałeś się, gdzie się podziali nasi przyjaciele z dawnych lat?

Jan Kowalski – Mówisz o dawnych zawodnikach? Czy o kim?

Tony Hogański – Tylu pracowników mieliśmy w EWF. Gdzie oni są? Mariusz Max Kolanko, Pan Józef, Pani Zosia, Panna Zosieńka, Pan Wojtek, Vesna Obrenowić, Tamara Ostrowska, Agnieszka Sorel, Dagmara Zielińska, Ghul, Shaman, Dark Sędzia, Mexicano, Starrcade, Automat z Felkocolą? Pewnie było ich więcej, ale zapomniałem jak się nazywali.

Jan Kowalski – Mielibyśmy więcej pracowników na zapleczu niż mamy wrestlerów w rosterze. Odchudzone EWF to lepsze EWF.

Tony Hogański – Czy nas też czeka śmietnik historii?

Jan Kowalski – Jesteśmy tutaj, a nie na żadnym śmietniku. To się liczy.

Bidam jest zaskoczony. Myślał, że to wystarczy. Wie, że teraz nie ma już miejsca na budowanie tempa. Podnosi byłego EWF World Champa, ustawia go do Seorabeol-2 [Sternness Dust α], ale Psycho zsuwa się za plecy i popycha Bidama w narożnik. Bidam uderza klatką o poduszki, odwraca się, a Psycho trafia go Corner Clotheslinem. Następnie od razu wynosi go i wykonuje Side Slam. Pin.....1......2..... Bidam wybija! Psycho nie przerywa ataku. Wciąga Bidama na środek, próbuje kolejnego Psycholity, ale Bidam blokuje, łapie go pod rękę i odpowiada Release Dragon Suplexem! Psycho ląduje twardo na karku. Bidam czołga się do przypięcia. Pin.....1......2...... Psycho wybija! Obaj są już bardzo zmęczeni. Bidam wstaje przy linach, Psycho przy narożniku. Bidam rusza pierwszy i trafia Running European Uppercutem. Psycho zostaje w narożniku. Bidam odciąga go, ustawia pod Seorabeol-2 i tym razem trafia! Sternness Dust α wbija Psycho w matę. Bidam przypina, zaczepiając nogę. Pin.....1......2...... Psycho wybija! Bidam nie wierzy. Przez moment patrzy na Antoniego Bryndzę, ale sędzia pokazuje dwa. Tylko dwa. Bidam podnosi Psycho jeszcze raz, chce powtórzyć akcję, ale jego noga odmawia posłuszeństwa.

Jan Kowalski – Myślałem, że to już koniec.

Tony Hogański – Mam nadzieję, że to już nie potrwa zbyt długo.

Były EWF World Champion i zarazem legenda polskiego wrestlingu wykorzystuje tę sekundę. Kopnięcie w brzuch. Psycholity po raz drugi! Bidam zostaje wbity w matę, ale Psycho też pada obok niego i nie jest w stanie od razu przypiąć. Dopiero po kilku sekundach Psycho obraca się, kładzie rękę na klatce Bidama. Pin.....1......2...... Bidam wybija! To jeszcze nie koniec. Psycho powoli podnosi głowę. Podnosi Bidama z trudem, niemal ciągnąc go za ramiona. Bidam próbuje ostatniego zrywu. Uderza w brzuch, potem w żebra, odbija się od lin i chce trafić Jawbreaker Lariatem, ale Psycho schyla się pod ciosem, łapie go z boku i wynosi z resztek sił. Trip 2 Canabvalley [Emerald Flowsion]! Ten cios w wykonaniu Psycho trafia czysto. Bidam ląduje ciężko i tym razem nie ma już natychmiastowej reakcji. Psycho nie celebruje. Nie traci sekundy. Przesuwa się do przypięcia, obejmuje nogę Bidama i dociska barki do maty. Pin.....1......2......3! (Zwycięzcą i nowym EWF World Champem jest: Psycho!)

Jan Kowalski – Koniec!

Tony Hogański – No nareszcie! Ile można było czekać?

Wszyscy leżą, a w międzyczasie Antoni Bryndza otrzymuje EWF World title, klęka przy zwycięzcy i po chwili podaje mu tytuł. Psycho siedzi na macie, oddychając ciężko, z pasem opartym o kolana. Po dwóch finisherach, po walce poza ringiem, po przetrwaniu Seorabeol-2 i po całym wieczorze pełnym zmęczenia, Psycho wreszcie zrobił to, po co przyszedł. Bidam leży obok, pokonany, ale nie zniszczony łatwo. Musiały paść Psycholity i Trip 2 Canabvalley, żeby utrzymać go na macie przez trzy sekundy.

Tony Hogański – Znamy nowego EWF World Champa.

Jan Kowalski – Tym samym kończymy też Krwawą Majówkę.

Tony Hogański – Chciałem powiedzieć to w 2001 roku. Wtedy się to nie udało, ale dzisiaj, dwadzieścia pięć lat później, Krwawa Majówka wreszcie się odbyła.

Jan Kowalski – Dziękujemy, że byliście państwo z nami! Do zobaczenia! Żegnają państwa.... Tony Hogański...

Tony Hogański – .... oraz Jan Kowalski!
















Koniec transmisji



EWF Corporation 2026



Podobała Ci się gala? Nie cierpisz jej? Najlepiej będzie jak skomentujesz ją na FORUM.

Powrót na stronę główną

Gale EWF mają to do siebie, że tak po prostu się nie kończą. Tak jest i tym razem.

Odcinek 1.

Jesteśmy na zapleczu, a konkretniej w pomieszczeniu biurowym. Białe ściany, drewniane i eleganckie meble, a oprócz tego sterylność. Prezydent EWF, Berenika Martinez siedziała na krześle, obok ładnego biurka i w milczeniu przyglądała się jednej ze ścian. Wisiał na niej sporej wielkości obraz. Do pomieszczenia weszła jej asystentka Sasza Dybicz, niosąc kilka dokumentów.

Sasza Dybicz – Pani prezydent?

Prezydent EWF nie odwróciła się od obrazu, nawet na nią nie spojrzała.

Berenika Martinez – Czy umówiłaś mi spotkanie w polskim Ministerstwie Obrony Narodowej? Chcę porozmawiać z nimi o dronach, programie SAFE i o pieniądzach.

Sasza Dybicz – Mam podsekretarza stanu z Lewicy.

Berenika Martinez (skrzywiła się) Nie interesują mnie takie płotki.

Sasza Dybicz – Rozumiem. Znajdę kogoś lepszego.

Berenika Martinez (nadal przygląda się obrazowi) Wiesz... lubię nowe malarstwo. Ludzie często myślą, że sztuka musi przedstawiać piękno, ale czasami chodzi o coś zupełnie innego.

Sasza podeszła bliżej i spojrzała na obraz. Przedstawiał Esmeraldę Martinez przebijającą serce Feliksa Castro. Ich twarze były niewidoczne, ale to musiało być to. Felek nawet nie miał brody tylko ciemną twarz, ale kubańskie akcenty były wyraźnie zaznaczone na tym ciekawym dziele sztuki.

Sasza Dybicz – To... mocny obraz.

Berenika Martinez – Esmeralda Martinez. Moja adoptowana matka. Przebija serce Feliksa Castro. Oczywiście symbolicznie. To nie jest scena przemocy, tylko alegoria końca pewnej epoki.

Białoruska asystentka przyjrzała się dziełu jeszcze przez chwilę.

Sasza Dybicz – Piękne. Chociaż pewnie nie każdy chciałby mieć taki obraz w swoim biurze. Przy okazji, przybyli Yuko Shiraishi z Celią Castro. Jest też Czesław Kowalski.

Berenika Martinez – Wprowadź ich.

Po chwili drzwi otworzyły się ponownie. Do środka weszły Yuko Shiraishi i Celia Castro, a za nimi Czesław Kowalski z teczką pełną dokumentów. Celia rozejrzała się po pomieszczeniu, aż jej wzrok zatrzymał się na obrazie.

Berenika Martinez – Celia, powiedz mi. Czujesz jakiś niepokój, patrząc na to dzieło sztuki?

Córka Feliksa Castro spojrzała na obraz jeszcze raz.

Celia Castro – Nie.

Berenika Martinez – Wiesz, co przedstawia? To moja matka, Esmeralda Martinez, zabijająca alegorycznie twojego ojca, Feliksa Castro. Symboliczny koniec starego EWF w 2002 roku i początek nowego.

Celia Castro (wzrusza ramionami) Szczerze? Takie rzeczy średnio mnie interesują. To tylko obraz. Poza tym jutro rano lecimy z Yuko do Mediolanu.

Yuko uśmiechnęła się pod nosem.

Celia Castro – Miło było zobaczyć EWF. Naprawdę. Ale nie zamierzam analizować każdego symbolu i rodzinnego konfliktu sprzed lat.

Celia usiadła na kanapie z boku pomieszczenia, wyraźnie dając znać, że zamierza jedynie obserwować.

Berenika Martinez – Dobrze. W takim razie przejdźmy do spraw ważniejszych.

Czesław Kowalski – Nareszcie! Mam to wszystko rozpisane! (Kładzie na biurku Bereniki jakiś folder.) Moja wizja jest prosta. EWF musi wejść w nową erę profesjonalizmu.

Yuko Shiraishi – Czesiek się powtarza. On o tym gada cały dzień. (Ziewając.) Jakie to nudne, prawda?

Czesław Kowalski – Proszę mi nie przerywać. Ja wiem, co robię. Mam jasno wytyczony plan. Potrzebujemy inwestycji w młodych zawodników, technologii, analizy danych, nowoczesnego marketingu i stabilnego rozwoju. Do tego sztuczna inteligencja. Federacja nie może żyć tylko przeszłością. Poza tym... ja nie chcę dominować nad federacją, ja chcę przywrócić czas antenowy wrestlerom. Nie mam zamiaru angażować się w konflikty, nie chcę być gwiazdą. Potrzebujemy wreszcie kierownictwa, które będzie jak najmniej pojawiało się na galach. Nawet ty Bereniko...

Berenika Martinez (lekko zaciekawiona) Ja? Co ja?

Czesław Kowalski – Jedno wyjście na ring, materiał przed galą, zwolnienie VooDoo, później spotkanie z Bidamem i Franko, teraz z nami. To czas antenowy, który można spokojnie oddać zawodnikom. Ja właśnie chcę takiego EWF. Koniec z wszędobylskimi prezydentami, komisarzami, honorowymi komisarzami. Nowy komisarz musi stać w cieniu.

Yuko Shiraishi – Ale masz pomysły. EWF zawsze była wyjątkową federacją dlatego, że nie bała się być szaloną. Nie chcę niszczyć historii federacji. Chcę ją kontynuować. Ludzie przychodzą tutaj po emocje, po niespodzianki, po momenty, o których będą mówić latami. Czołgi, rakiety, terroryści, walki na statkach, pociągach, gale zagraniczne. Wrestling totalny jak dawniej, ale szybszy, bo w krótkich formatach. Tak, możemy go trochę unowocześnić. Tak, może potrzebujemy trochę równowagi między przyszłością a tym, co uczyniło EWF legendą, ale nie słuchaj tego Cześka. On opowiada głupoty.

Berenika Martinez – Chyba jednak potrzebuję trochę więcej czasu do namysłu. Nie umiem w tej chwili zdecydować, które z was zostanie nowym komisarzem EWF. Zanim podejmę decyzję, chcę też poznać zdanie ludzi. Zawodników, fanów, całej społeczności EWF. W 2016 roku Felipe Castro obiecał, że Wrestlepalooza CXXX odbędzie się w Łodzi. Ja tej obietnicy dotrzymam. Wszystko zatem rozstrzygnie się na kolejnej gali. Tym razem na pewno.

Prezydent EWF znów spojrzała na obraz, a pozostali spojrzeli na siebie, świadomi, że przyszłość EWF nadal pozostaje otwartą kartą.


Odcinek 2.


W jednej z poznańskich, luksusowych restauracji panował wieczorny spokój. Przy stolikach siedzieli elegancko ubrani goście, kelnerzy poruszali się niemal bezszelestnie, a w tle murzyn w białym garniturze przygrywał spokojną melodię na harfie. Na jednym z ekranów zawieszonych przy barze leciała powtórka „Krwawej Majówki” - fragmenty walk, wejścia zawodników i najciekawsze momenty gali odrodzonego EWF. Przy jednym ze stolików siedzieli... Nas Jazzowski i jego żona Weronika Passent. Przed nimi stały wykwintne dania, kieliszki drogiego wina i talerze, których rozmiar sugerował raczej dzieło sztuki niż kolację. Nas przez chwilę patrzył podejrzliwie na swoją miskę, po czym odłożył łyżkę i zmarszczył brwi.

Nas Jazzowski – Moja pomidorówka jest zimna.

WAMP spojrzała na niego z lekkim niedowierzaniem, jakby właśnie usłyszała największą herezję kulinarną.

Weronika Passent – Nas, to nie jest pomidorówka. To jest gazpacho. Gazpacho zawsze podaje się na chłodno.

Nas jeszcze raz spojrzał na talerz, potem na ekran z galą EWF, a następnie z powrotem na żonę.

Nas Jazzowski – Czyli co? Po prostu ktoś wymyślił luksusową nazwę dla zimnej zupy pomidorowej, żeby zamiast trzydziestu złotych można było za nią zapłacić dwieście?

Weronika Passent – Nas, Nas... ale powiedz, czemu nie pojawiliśmy się na tej gali? Znowu byłoby fajnie. Jak dziesięć lat temu. (Dotyka swoich policzków.) Aż tyle zmarszczek mi nie przybyło, prawda?

Nas Jazzowski – ...

Weronika Passent – Nas, prawda?

Nas Jazzowski – Prawda, prawda. (Chyba jej nie słuchał, albo chciał szybko zażegnać potencjalny konflikt.) Ale wiesz... jeszcze nie był czas. Powroty trzeba robić z odpowiednim rozmachem. Może następnym razem.

Weronika Passent – I dlatego zrobiłeś powrót w restauracji? (Rozgląda się.) Przy kolacji? Między przystawką a głównym daniem? To ma być ten rozmach?

Nas Jazzowski – Patrząc na ceny, to tak.

Weronika Passent – Przecież jesteś bogaty. Zostałeś oligarchą. Mówi się, że ludziom wystaje słoma z butów, tak tobie wystają dolary. Nie?

Nas Jazzowski (w lekkiej zadumie) Chociaż w sumie mogłem przyjść. Wbiegłbym na arenę, przywalił komuś krzesłem i byłby wielki powrót. Bo umówmy się... czy w wrestlingu istnieją inne powroty?

Weronika Passent – Ja tam się na tym nie znam, Nas... Ale pamiętaj... żadnych rakiet!
(Grozi mu widelcem.) Masz zakaz latania na rakietach. Wytwarzają za dużo CO₂, planeta od tego płonie, a moje koleżanki potem muszą się przyklejać do betonu w proteście, żeby wszyscy wiedzieli, że sytuacja jest poważna.

Nas Jazzowski – To może chociaż dron? Drony są teraz modne. Nawet w EWF. Mógłbym spaść z drona na ring. To byłby powrót.

Przez chwilę oboje milczeli, słuchając spokojnej melodii harfy. Na ekranie trwała kolejna walka, kelner dolał im wina, a ich kolacja w luksusowej restauracji po prostu trwała dalej.


Ostateczny koniec transmisji!