Attitude Wrestling Federation

Zanim jeszcze kamery wjezdzaja na arene, realizator pokazuje nam krotki film... Przy akompaniamencie rozstrojonego pianina, tak charakterystycznego dla amerykanskich knajp z czasow prohibicji, mozemy ogladac czarnobiale strony gazet krajowych i zagranicznych, wyjasniajace, co tez takiego dzialo sie z AWF przez niemal 3 miesiace nieobecnosci...

10.01.2006 - Gloss Pomorski - "Niesamowity Outbreak#7"

13.01.2006 - Wrestler Polski - "Mr. Snake - Ostatni Sprawiedliwy?! Niecodzienna decyzja Szefa AWF"

21.01.2006 - Bravo Grill - "E2 - Pier**le czekanie, wyjezdzam!"

29.01.2006 - Cracow Tribjune - "Czy AWF przestanie istniec? Co chce Komisja Sledcza od Snake'a?"

07.02.2006 - Wrestling Obzzerver - "floW away... Where da hell is Mr Wolf"

17.02.2006 - Playboy - "Lord De Marco nie ma juz zludzen!"

22.02.2006 - Galla - "Kayle Scythe bohaterem skandalu. Czy wrestlerowi grozi esperal?!"

02.03.2006 - Wrestler Polski - "Czolo przysiega: widzialem Pana Snake'a!"

09.03.2006 - Wrestling Obzzerver - "Czy cos sie ruszy w polskim wrestlingu?"

14.03.2006 - Rzeczniepospolita - "Snake: Nie potwierdzam, nie zaprzeczam"

16.03.2006 - Przeglad Szmatlawy - "Chris More Attitude: Jestem w formie, w razie czego..."

20.03.2006 - TVP2 - "99Siedem: 'Stabber pobil czlowieka, wychodzi za kaucja! Czy bogatym wolno wiecej?!

24.03.2006 - Wrestler Polski - "Snake Powraca!!!"

27.03.2006 - Wrestling Obzzerver - "Snake: Na razie pewna jest tylko data i miejsce Outbreak#8"


Melodia powoli ucicha, kamery przenosza nas na hale Torwaru, a tam...


OUTBREAK#8

Warszawa

03.04.2006 rok


Na hali rozbrzmiewa theme Snake'a. Publicznosc zaczyna wznosic ogromny heel heat, po czym sam Snake pojawia sie na rampie. Wlasciciel AWF nie wydaje sie zbytnio wesoly. Zmierza w strone ringu wolnym krokiem, po czym podchodzi do announcera i wyrywa mu z rak mikrofon.

Snake: Wylaczyc muzyke!! Ku*wa, wylaczyc to! Jeszcze tu rzadze!!

SC: Bez watpienia Snake!! Jestes tu bossem!!

MM: Niestety nie do konca takim, jakiego sie spodziewalismy.

SC: Jakiego TY sie spodziewales Double M! Snake jest idealnym przywodca AWF!

Muzyka cichnie…

Snake: ….

Publicznosc nie daje dojsc do slowa Snake'owi.

Snake: To smutne…Czlowiek, ktory dal wam mozliwosc ponownego ogladania wrestlingu w Polsce na zywo, w TV…otrzymuje takie podziekowanie?? Czy ten pierdolony kraj nie potrafi docenic nikogo, kto stara sie zrobic cos dobrego?? Najwyrazniej ustawiam poprzeczke zbyt wysoko proszac o odrobine szacunku dla kogos, komu ten szacunek bez watpienia sie nalezy. Ale do rzeczy. AWF przeszlo powazny kryzys. Nie jeden zastanawial sie, czy to nie koniec. Stworzylem tutaj potezna stajnie. Zbudowalem wszystko od podstaw i nie potrafilem tego zostawic…ale teraz…musze!

SC: Co????

MM: Nic z tego nie rozumiem! Czy to znaczy, ze….

SC: NIE! Zamknij sie Mazur!

Na hali slychac cheer, lecz nie wszyscy ludzie wiedza o co chodzi…

Snake: Powiem wprost. Opuszczam AWF!!!

SC: Nieeeeeeeeee!!!

MM: O boze!! Ale…czy to koniec AWF?? To z drugiej strony wcale mnie nie cieszy!!

SC: Z drugiej strony?? Jak mozesz byc takim bezuczuciowym chamem MM?? To Snake!! To czlowiek, ktory dal Ci prace…to czlowiek….to nie jest czlowiek!! To jest PolBoG!! Nie moze odejsc!

MM: A jednak Czolo. Jesli to nie zaden zart, lub kolejny cwany podstep, to Twoj najgorszy koszmar wlasnie stal sie rzeczywistoscia!

Snake: Nie bede wam tlumaczyl dlaczego to robie, poniewaz uwazam, ze gowno was obchodza moje sprawy prywatne. Zreszta…Wolf sie rozplynal. Kiedy w AWF zle sie dzialo, umyl rece i prawdopodobnie opuscil kraj, zeby wylegiwac sie na jakichs pierdolonych wyspach. Na szczescie dla mnie, na nieszczescie dla was…cala kontrola nad AWF w dalszym ciagu pozostala w moich rekach. Przed chwila cieszyliscie sie, ze zamierzam stad odejsc. Owszem, lecz nie zostawie calego mojego dorobku na pastwe losu…Nie pozwole, zeby cos, co budowalem od podstaw zostalo zburzone jak stara, niepotrzebna, opuszczona kamieniczka.

Snake spoglada w strone titantronu.

Snake: Scy, chodz tu…

MM: A ten tu po co??

Na hali rozbrzmiewa RATM - Bullet In the head i pojawia sie Scyther z butelka Whiskey w reku. Ruthless zmierza do ringu zataczajac sie lekko i popijajac wodke. Staje obok Snake'a, poprawia kamizelke, bierze kolejnego lyka, po czym dostaje mikrofon.

Scyther: Co jest szefie?

Snake w tym momencie wyjmuje z kieszeni jakies papiery i podaje je Scytherowi.

Scyther: Co to Ku*wa jest? Mam sobie zawinac w to butle? Przestan, jestesmy na terenie prywatnym…

Snake: Nie Scy, nie masz sobie tym niczego zawijac. Panie i panowie…chcialbym wam oficjalnie przedstawic NOWEGO WLASCICIELA ATTITUDE WRESTLING FEDERATION - RUTHLESS SCYTHERA!!

SC: Taak!!!

MM: O boze…

Scyther patrzy zdziwiony na Snake'a, podczas gdy publicznosc wygwizduje jednego i drugiego pana. Ruthless popija Whiskey, zaglada w papiery, znowu popija whiskey po czym po raz kolejny zaglada w kartki, ktore trzyma w reku.

Scyther: Ja? Ku*wa, dzieki!!

Snake: Od tego momentu jestes pelnoprawnym przywodca calej federacji!!

Scyther: I co mam robic?

Snake: Co tylko chcesz. Jestes szefem!!

Scyther: Bez kitu czlowieku?? No to dzwiekowcy, puscic mi Ku*wa Czeslawa Niemiena i jego dziwny swiat!!

Na hali zaczyna grac utwor Czeslawa Niemiena. Publicznosc nie przestaje wygwizdywac nowego wlasciciela AWF.

Scyther: Ja pierdole. Rzadze! Dobra, wylaczyc ten shit!

Snake: Nic tu po mnie. Scy, nie zaprzepasc tego, co zbudowalem i dbaj o stajnie.

Scyther: To masz jak w banku szefie! Tfu, Snake.

Snake schodzi z ringu i opuszcza arene. Publicznosc nie wydaje sie zbyt zadowolona z nowego szefa AWF.

Scyther: No wiec mozemy zaczac porzadki w firmie...Galareta! Rusz tlusta dupe i przynies mi Tu caly nasz roster wypisywany ladnie na karteczce!

MM: Zaczelo sie!

SC: Jednak nie wszystko stracone! Kocham AWF!

MM: Czolo, Ty kochasz wszystko co jest beznadziejne i nieuczciwe jak Ty!

SC: A Ty jestes chorym idealista, ktory powinien komentowac paraolimpiady a nie wrestling!!

MM: Tak sadzisz??

SC: Tak wlasnie sadze!

Galareta pojawia sie na hali ze Snickersem w reku, wtacza sie na ring, po czym podaje karte Ruthless'owi. Scy spoglada katem oka na Galarete popijajac wodke.

Scyther: Przestan wpierdalac te batony, bo padniesz na cholesterol…Do rzeczy. Widze, ze mamy tutaj kilku debiutantow. Abraham WeeMan…The Destroyer, Chris Metod. Dobra, dorzucmy im jeszcze tego inteligenta YNST, i mamy Fatal 4 Way na opener. Cieszycie sie chwasty?? (Publicznosc jak zwykle nagradza Scythera heel heatem)

Scyther: Pojdzmy dalej. Vacek i Oskar. Nasi wspaniali Tag Team Champions. Uuu, az ciarki mnie przechodza, jak mysle o was miernoty…Tuan, chcesz ich?? Masz ich!! Ale tak samemu? Zle rozwiazanie. Widze tu jakiegos Sinnera. Nie znam typa, ale wez go sobie do pomocy. Jak na cos sie nada, to dobrze. Jesli nie, to mu dopierdol i z glowy. Next. Itchytude, Ty chudy nieudaczniku…Twoje eXtreme Title za dlugo wisi na Twoim ramieniu. Niedobrze. Damy je w prezencie….Stabberowi!! Itchytude vs BackStabber - eXtreme Championship. Powiedzmy, ze bede towarzyszyl Stabberowi podczas walki, a ze nie lubie DQ, zrobmy z tego No-Disqualification!! Co tu jest napisane Galareta??

Galareta: Niezrownowazony psychicznie…

Scyther: No to Ciebie, moj drogi niezrownowazony psychicznie Dominusie pozre moj dobry kolega Psycho!! Get'em!!!! Zostal nam main event. Poniewaz Lord juz dawno nie bronil pasa, zrobimy z tego AWF World Championship match z…..Chrisem Attitude!! Ale pomysl jest lepszy. Jesli najwieksza gwiazda tej federacji nie bedzie mogla ponownie pokazac swych umiejetnosci na ringu, gdyz jak na szefa przystalo, biore sobie dzis wolne, to pojawie sie tutaj razem z Lordem, a dodatkowo dorzucmy nam jeszcze BackStabbera, zeby za ringiem mi sie nie nudzilo! Chris, jak chcesz, wez sobie tego zgnilego Jupitera, tylko pamietaj. Robisz to na wlasna odpowiedzialnosc! Panie i panowie! Show czas rozpoczac!!

Publicznosc wznosi heel heat, po czym zaczyna obrzucac Ruthlessa smieciami. Scy jednak nie traci humoru, poprawia kamizelke, po czym popija whiskey.

MM: Wiec znamy juz karte na dzisiejszy Outbreak. Wydaje sie, ze to kolejna czesc filmu pod tytulem „Liczy sie zwyciestwo - nawet w najgorszym stylu!”

SC: Mam nadzieje, ze Scyther niedlugo Cie zwolni, bo popadasz w jakies paranoje…

MM: Paranoje Czolo?? Czy Ty naprawde nie widzisz, co tu sie dzialo?? I co dziac sie bedzie??

SC: Prosze panstwa. Siedze kolo paranoika!

MM: Jasne!

Scyther: To by bylo na tyle. Teraz ide przemeblowac moje nowe biuro.

Uderza RATM - Bullet In the head, a Scyther opuszcza arene z usmiechem na ustach.

---------- Commercial Break ------------

MM: Witamy Panstwa ponownie... Musze przyznac, ze jestem wstrzasniety, tym co zobaczylem... Obawiam sie, ze teraz AWF moze sie stoczyc, jak stoczyl sie nasz obecny szef - alkoholik...

SC: Gadaj zdrow, Double M... Ja jestem szczesliwy, ze Ruthless Scyther zostal naszym nowym szefem...

MM: Raczysz zartowac, Stasiu?

SC: Prima aprilis byl przedwczoraj, jesli o to chodzi... Pan Scy zrobi tutaj porzadek i moze wywali paru gosci, (Czolo patrzy na kolege) w tym pewnego upierdliwego komentatora...

MM (podobnym wzrokiem patrzy na Czolkowskiego): A wiesz, Czolo, ze to by byl nawet dobry pomysl... Zreszta, bedzie co bedzie... Nie jestem zbytnio zadowolony z tego, co stalo sie przed chwila, ale to nie oznancza, ze bedziemy mieli jakiekolwiek opoznienia...

SC: Tak, tak, za chwile obejrzymy pierwsza walke wieczoru... Oto wybrani przez naszego genialnego szefa zawodnicy... Ku*wa... kim oni sa???



Fatal 4 Way match
Abraham WeeMan vs Chris Method vs Destroyer vs YNST



Z glosnikow dobiega Selekta - Eksperyment Psycho, a na rampie pojawia sie YNST z niedolacznym managerem, Paulem Offten'em.

SC: Cholera, jak ja nienawidze tego Offtena!

MM: Ale o co ci tak naprawde chodzi, Czolo?

SC: Jak ten lysol tu przylazi, od razu boje sie, czy wszystko na ringu przebiegnie uczciwie...

MM: Zabawne... od kiedy jestes takim zwolennikiem fair play?

YNST szybko wskakuje na ring, przez chwile tauntuje przy linach, po czym zdejmuje swoja bandane i rzuca ja mlodej, atrakcyjnej blondynce. Ogolnie publicznosc wita YNSTa dosc przychylnie, cheer jeszcze przez chwile towarzyszy groznym okrzykom olbrzyma na ringu. Wreszcie muzyka zmienia sie i przy utworze Toby Mac'a - Yours najpierw wybuchaja fajerwerki, a potem pojawia sie Abraham Weeman i otrzymuje spory pop od widowni. Trudno zreszta stwierdzic, czy publika bije brawo WeeMan'owi, czy tez jego menadzerce, dlugonogiej Stacy Michelle.

MM: Hmm... To pierwszy z nowych nabytkow AWF, prosze panstwa, a sadzac z tego, co mozemy przeczytac w karcie na Outbreak#8, zobaczymy dzis jeszcze kilka debiutow...

SC: Jakich debiutow? Ten tu przypomina mi troche Ropniaka, czy Kopniaka...

MM: Mowisz chyba o Majkelu Kopniaku, ulubiencu widowni, ktory musial odejsc z powodu kontuzji po walce z Urbanem? Alez tak, to faktycznie ten sam zawodnki! To swietna wiadomosc, ze ten obiecujacy wrestler powrocil po dluzszej przerwie i najwyrazniej ma sie dobrze.

SC: Whatever... A co do debiutow, o ktorych wspomniales, to bzdura...

MM: Jaka bzdura? Czarno na bialym mozesz o tym przeczytac w karcie...

SC: Bzdurne sa te debiuty... Panowie Snake i Wolf wyjechali i od razu zaczela sie samowolka... Kto poprzyjmowal tych wszystkich przebierancow?

MM: Kto? Wydaje mi sie ze zrobil to jeszcze Snake... W koncu mieli juz podpisane kontrakty!

SC: Bzdura!!!

WeeMan dochodzi do ringu, ale nie wchodzi na niego, tylko od zewnatrz wdrapuje sie na naroznik. Naspepnie wklada okulary przeciwsloneczne, pozdrawia publicznosc i wykonuje srube do tylu. Ladowanie nieco zachwiane, ale WeeMan przytrzymuje sie lin i staje w narozniku naprzeciw YNSTa. Obaj panowie mierza sie wzrokiem, ale czekaja na kolejnych rywali w pierwszej walce Outbreak#8...

SC: Kurna, zadnego nie kojarze, a jeszcze dwoch zostalo... Jak ja mam to komentowac?

MM: Dziwie ci sie, Staszku, przeciez YNST walczyl juz wczesniej w AWF!

SC: To bylo dawno i nieprawda!

MM: Lecytynke?

Muzyka po raz kolejny sie zmienia i przy dzwiekach Limp Bizkit - Keep Rollin' na arenie pojawia sie kolejny zawodnik. To prawdziwy olbrzym, na oko dwa dwadziescia z hakiem... MM: Wedlug karty kolejnym wrestlerem, ktory wystapi w dzisiejszej walce otwarcia, jest The Destroyer. Najwyzszy zawodnik wystepujacy dzis na ringach calego swiata, mierzacy 225 centymetrow, wazacy ponad 200 kilogramow, Bill Godban.

Destroyer powoli zmierza w kierunku ringu. Publicznosc jest zdezorientowana, podobnie Czolkowski, ktory nerwowo przeglada "AWF Magazine", starajac sie znalezc jakies informacje o Godmanie. Wrestler przechodzi nad gorna lina, spoglada najpierw na WeeMan'a, potem na YNSTa, ale nie decyduje sie zaatakowac zadnego z nich. Teraz juz trojka zawodnikow nerwowo oczekuje na ostatniego przeciwnika, a dwaj dodatkowo nerwowo czekaja na gong sedziego i oficjalny debiut. W tym samym czasie Czolkowski triumfalnie pokazuje Mazurowi strone "AWF Magazine" - znalazl cos o Godbanie! Juz juz ma sie odezwac kiedy...

SC: Pro...

... Theme zmienia sie po raz kolejny i przy utworze Disturbed - Down With The Sickness na rampie pojawia sie...

MM: Prosze panstwa, przed nami Chris Method, ostatni juz zawodnik tego 4 Fatal Way Match'u, ktory za chwile rozpocznie sie tutaj, w hali warszawskiego Torwaru!

SC (znowu kartkujac magazyn): Ku..a, znowu debiutant?!

Chris Method wchodzi ubrany w koszulke z napisem "Go Fuck Yourself". Publicznosci nie bardzo sie to podoba (trudno powiedziec, czy bardziej wkurza ludzi sam Method, czy jego prowokacyjna koszulka), wiec glosno buczy, w odpowiedzi Chris wygraza widowni kijem owinietym w drut kolczasty. Chce zabrac swoja bron na ring, ale Adrian Tomaszewski stanowczo interweniuje i kij musi zostac poza obrebem ringu.

MM: Slusznie, to nie jest przeciez eXtreme title match.

SC: A ja tu znalazlem, ze Method uwaza sie za ikone hardcore'u, i w ogole uwielbia walczyc przy uzyciu roznych przedmiotow. Dlatego nie rozumiem zachowania Tomaszewskiego...

MM: Czolo, czasami mnie rozbrajasz...

Method wchodzac na liny rzuca sie na wyzszego o dwie glowy YNSTa i zaczyna kopac go w narozniku! W drugim zwarli sie Abraham i Destroyer - silniejszy i wyzszy Godban szybko zdominowal rywala i sprzedal mu kilka poteznych chopsow, po ktorych WeeMan upadl, trzymajac sie oburacz za potluczona klatke piersiowa.

MM: Nie zazdroszcze Abrahamowi, Destroyer wali piescia jak mlotem!

SC: Ale... ktory jest ktory?

MM: Abraham lezy, Bill stoi... Czy to tak trudno rozroznic, Stasiu?

Chris Method w dalszym ciagu oklada piesciami YNSTa, ale w pewnym momencie olbrzym blokuje cios rywala, po czym chwyta go i wykonuje Gorilla Press Slam! Nastepnie podnosi Chrisa, wykonuje irish whip i... potezny Big Boot!

MM: Poczatek walki zdecydowanie nalezy do "wiezowcow", ktorzy na razie bez problemu radza sobie z nizszymi przeciwnikami.

SC: Taaa, zwlaszcza YNST... Pewnie Offten mu pomaga, lysol cholerny!!!

MM: Czolo, ta twoja niechec powoli przechodzi w paranoje...

SC: Para.... co?!

YNST tauntuje przy linach i pozdrawia publicznosc, ale nagle obrywa potezny Clothesline From Hell od Godbana! YNST wypada za ring, a Destroyer wygraza publicznosci, ktora zaczyna glosno buczec...

MM: Widownia najwyrazniej nie polubila Bill'a!

SC: W przeciwienstwie do mnie... Go, Destroyer!

MM: Czemu nie dziwi mnie twoja postawa, Stasiu?

Godban odwraca sie w strone ringu i w tym samym momencie obrywa Running DDT od Abrahama! Najwyzszy wrestler AWF ciezko pada na ring. Abraham pochyla sie nad nim i zaklada Boston Crab! Destroyer wyje z bolu, ale nie moze sie uwolnic. Sedzia nachyla sie przy zawodnikach, czyzby to koniec walki? NIE! Chris Method przerywa chwyt WeeMana, wykonujac Cross Body z naroznika!

MM: Abraham byl bliski wygranej, ale Chris Method wzial sprawy w swoje rece...

SC: Robisz co mozesz, co, MM?!

MM: Nie bardzo cie rozumiem, Stasiu...

SC: Ta walka jest nudna jak flaki z olejem, jedyne emocje towarzyszyly wyjsciu "czworki znikad" na ring... Teraz z ringu wieje nuda, a Ty gadasz, gadasz i gadasz, zeby telewidzowie, nie zorientowali sie, ze ten pojedynek jest do d*py!

MM: No wiesz, Czolo!

Na ringu trwa wlasnie brawl Abrahama i Chrisa. Method jest szybszy od rywala, ucieka przed Clothesline, odbija sie od lin i wykonuje Spear! Widownia buczy, nie podoba jej sie, ze WeeMan obrywa ciegi... W miedzyczasie Godman zeslizguje sie z ringu i atakuje YNSTa. Mozna powiedziec, ze obserwujemy starcie Godzilli i King Konga! Cios za cios, gluche odglosy uderzen dudnia po hali. Destroyer zdobywa jednak przewage, kilkakrotnie czestuje YNSTa poteznymi chopsami, po czym nagle wykonuje German Suplex, rzucajac rywala na barierki!

SC: To mi sie podobalo!

MM: A mnie wrecz przeciwnie... Destroyer mogl spowodowac kontuzje przeciwnika!

SC: Bzdura, to nie jest sport dla grzecznych chlopcow!

Destroyer widzac, ze YNST lezy nieruchomo kolo barierek (tuz obok stoi Paul Offten i stara sie podniesc olbrzyma), odwraca sie i wchodzi z powrotem na ring... Tam sytuacja zmienila sie diametralnie - WeeMan szybko odzyskal sily i niespodziewanie wykonal Stunner na Chrisie! Abraham chwta przeciwnika, unosi go do gory i... najwyrazniej przygotowuje sie do wykonania The WeeMan Slam. Widzac to Destroyer szybko podbiega i czestuje WeeMana Big Boot'em! Godban nie poprzestaje na tym, podnosi Abrahama i czestuje go kilkoma Headbutt'ami. Proba pinu: 1... 2... Abraham wybija!

MM: Bylo blisko, ale na szczescie dla widowiska WeeMan zdolal sie uratowac.

SC: E tam, na jakie szczescie? Wkurza mnie ten Abraham i tyle...

Destroyer wsciekly podnosi WeeMana, po czym wykonuje German Suplex! Kolejny pin: 1... 2... i... Chris Method przerywa! Method z wsciekloscia czestuje lezacych rywali kopniakami przez dluzsza chwile, nastepnie wdrapuje sie na naroznik i skacze z Diving Elbow, wprost na Godbana. Nastepnie probuje wykonac to samo na WeeManie, ale Abraham odsuwa sie, a Method rozbija sie o ring!

SC: Oj, to musialo bolec!

WeeMan podnosi sie i probuje zalozyc Chrisowi Ankle Lock. Nie udaje mu sie, bo Destroyer zregenerowal sily po ataku Methoda i atakuje WeeMana od tylu, wykonujac kolejny tego dnia German Suplex! Destroyer nastepnie chwyta Abrahama za nogi i wykonuje Leg Swing! WeeMan wypada za ring!

SC: I dobrze mu tak... Coraz bardziej lubie tego Goodmana!

MM: Chyba Godbana, Czolo!

SC: Whatever!

Bill odwraca sie w kierunku lezacego Methoda. Zaklada okulary, po czym... wykonuje PowerBomb!

MM: Destroyer jest na dobrej drodze do pierwszego zwyciestwa w AWF!

SC: Oby...

Destroyer podnosi Chrisa, chwyta go za gardlo... Chokeslam!!! Proba pinu, 1... 2... przerywa sedzia!

SC: Co jest, dlaczego?

Okazuje sie, ze Abraham WeeMan, lezacy dotad przy ringu, chwycil noge Methoda i polozyl ja na linach, wskutek czego Adrian Tomaszewski musial przerwac liczenie...

SC: Znowu ten Abraham!

WeeMan wslizguje sie na ring, rozwscieczony Godban biegnie w jego kierunku, ale Abraham wykonuje unik i z trudem unosi olbrzyma do Olympic Slam! WeeMan podnosi rywala i stara sie wykonac irish whip, ale Bill kontruje i chwyta Abrahama za gardlo!

SC: Dalej, Goodman!

MM: Czolo, juz ci mowilem, ze...

SC: Zamknij sie!

Destroyer wykonuje Chokeslam! Pin: 1...2... przerywa Chris Method, ktory po raz kolejny atakuje lokciem Destroyera! Chris podnosi Billa i wykonuje Dangerous DDT, po czym jeszcze raz podnosi przeciwnika, tym razem zapodajac Brain Buster DDT!

MM: Sytuacja zmienia sie jak w kalejdoskopie... Czolo, dalej sadzisz, ze ten mecz jest nudny?

SC: ...

Method odbija sie od lin i uderza Baseball Slide na lezacym Destroyerze. Podnosi go po raz kolejny i... Death Valley Driver!

SC (wertujac magazyn): Mam! Method nazwal te akcje Crash Test...

Proba pinu: 1... 2... Godman wybija!

SC: Brawo! Brawo!

Method podnosi sie wsciekly i otrzymuje Superkick od Abrahama! WeeMan nastepnie podnosi Destroyera, irish whip na liny i... The Bouncing Death! Proba pinu: 1...2...Destroyer wybija!

SC: Mam sto powodow, zeby nienawidziec tego Abrahama. O malo nie osiwialem ze zdenerwowania...

MM: Czolo, przeczysz sam sobie... Na poczatek meczu wkurzalo cie, ze nowy szef dal szanse tylu mlodym zawodnikom ze szkoly wrestlingu i marudziles, ze nie znasz nawet ich imion, a tymczasem obudzil sie w tobie fan Billa Goodmana!

SC: Spie***...

MM: Brawo, Stasiu, prawdziwy mistrz cietej riposty z ciebie!

Abraham podrywa szybko, probujac podniesc Destroyera, nagle odwraca sie i ... obrywa Spear od Chrisa Method'a! Abraham zwija sie z bolu, a Method podnosi Destroyera i jeszcze raz wykonuje Crash Test!

MM: Chris Method znowu wykonal Crash Test... Teraz to juz z pewnoscia koniec.

SC.: Coz, lepszy Method, niz ten Kopniak, przepraszam, Abraham... Nie! NIE!!!

Co sie dzieje?! Lezacy jeszcze chwile temu na ringu Abraham Weeman podbiega do Methoda i wyrzuca go przez liny z ring, a sam pinuje Destroyera: 1... 2... 3!!!

ZWYCIEZCA WALKI ZOSTAJE ABRAHAM WEEMAN!!!

SC: Psiakrew... ta walka juz juz przybierala wlasciwy obrot, kiedy ten cholerny Ropniak wszystko zepsul...

MM: Jesli mowisz o Abrahamie WeeManie, to uwazam, ze wygral zasluzenie, choc niewatpliwie posluzyl sie nieco sprytem.

Zirytowany Czolo wstaje od stolika

SC: Panstwa zapraszamy na przerwe, a ja... ide sie odlac, bo nie moge juz sluchac tego Mazura.

MM: Ciesze sie, Staszku, przynajmniej kilka minut spedze bez Twego uciazliwego towarzystwa... Prosze panstwa, szczesliwy Abraham wlasnie zmierza w strone kulis. Widownia nagradza go oklaskami, doceniajac poswiecenie mlodego zawodnika. Ale prosze panstwa, co sie dzieje? Jakis olbrzymi mezczyzna w skorze lwa?? Nie, w skorze niedzwiedzia... mezczyzna w niedzwiedziej skorze zaatakowal Abrahama WeeMana i powalil go na ziemie... Zreszta co ja bede panstwu opowiadal, sami widzicie co sie dzieje...

Ubrany w skore misia osobnik w dalszym ciagu oklada WeeMana... Mezczyzna ma zdecydowana przewage wzrostu, o glowe przewyzsza Abrahama, wydaje sie tez byc bardzo silny... Widzac, ze narzeczony dostaje becki, Stacy Michelle nie pozostaje obojetna... Dzielna niewiasta desperacko wskakuje na plecy Czlowieka-Niedzwiedzia, gryzac go, drapiac i piszczac, ile sil w plucach... Olbrzym straca ja jednak z ramion, Stacy z bolesnym okrzykiem pada na ziemie... Widzac to Abraham zbiera w sobie resztke sil i czestuje Niedzwiedzia low blow'em!!! Napastnik pada jak razony gromem, WeeMan ciezko podnosi sie, pomaga wstac Stacy i szybciutko wybiegaja za kulisy, ogladajac sie w obawa za siebie...

MM: Moi drodzy, sami widzieliscie... Przyznam, ze jestem wstrzasniety... Inne federacje mialy kosmitow, czy gadajace automaty z cola, ale nikogo nie napadal wielki niedzwiedz...

SC (wraca do stolika, usmiechniety, odprezony, zapina rozporek): Eeeech, jak czlowiek sie wysika, to od razu patrzy radosniejszym okiem na swiat... Pelny pecherz to Twoj wrog! Zapamietaj to, Double M!

MM: Czolo... jestesmy wciaz na wizji...

SC: What??? E... hmmm... ten... tego... przerwa na reklame...

------Commercial Break--------

Kamera przenosi nas na korytarz AWF i naszym oczom ukazuje sie Snake z torba w reku…

Snake: I zajebiscie. W koncu mam Ku*wa spokoj z ta pierdolona federacja. Ha! Rozpadnie sie, ale wina nie spadnie na mnie. Przekazalem ja w rece…

Snake zatrzymuje sie i wybucha smiechem…

Snake: ... o Ku*wa!! Przekazalem ja w rece ALKOHOLIKA!! Czy alkoholik moze utrzymac przy zyciu AWF dluzej niz miesiac??

Snake znowu wybucha smiechem.

Snake: Snake, jestes genialny!! Jestes po prostu ge…

W tym momencie naprzeciw Snake'a staje BackStabber. Ex-Yakuza najwyrazniej nie jest w najlepszym humorze…

Stabber: Co to Ku*wa ma byc?? Co Ci tak wesolo??

Snake: Jak masz jakies zale, to juz nie do mnie. Niedawno sie zwolnilem.

Stabber: To wiem! Ale nie o to pytam. Dlaczego on? Dlaczego Scy?

Snake: Wiesz, slyszalem ze w Gdansku maja dobra uczelnie. A nuz Scyther uczeszczal i swietnie zna sie na interesach?!

Stabber - Jaja sobie robisz??

Snake - Tak.

Stabber spoglada na Snake'a dziwnym wzrokiem. Byly szef nie traci jednak humoru. Usmiecha sie do BackStabber'a, po czym klepie go po ramieniu.

Snake: Wiesz, szczerze mowiac, mam w dupie co sie stanie z AWF. Tak czy inaczej, ta federacja nie przezyje, gdy kontrolowac ja bedzie pijak. Ja o tym wiem, Ty o tym wiesz, a reszta dowie sie niebawem. Ale, powiedz, co mnie to obchodzi?

Stabber: Jak to Ku*wa? Najpierw zakladasz AWF, a potem kompletnie olewasz?

Snake: Dokladnie tak! A jesli chcesz wiedziec gdzie jade, to wybieram sie do Wolf'a. Dzwonil do mnie i powiedzial, ze juz zarezerwowal mi lezak na wysepce. A teraz wybacz, ale za l0 minut mam samolot. Nic tu po mnie.

Snake wyciaga reke do Stabbera, ten jednak nie reaguje, lecz zaciska ze zlosci piesci.

Snake: Coz, milo bylo…

Byly szef AWF odchodzi, po czym znika gdzies w korytarzu.

Stabber: Pieknie, Ku*wa, pieknie. Scy…

W tym momencie zza plecow BackStabbera odzywa sie glos.

Scyther: Co??

BackStabber odwraca sie nerwowo i zmierza wzrokiem nowego szefa…

Scyther: Co jest? Masz okres? By the way, ogladales walke New blood? swieze miesko, czlowieku.

Stabber w dalszym ciagu sie nie odzywa tylko patrzy na Scythera. Ruthless dopija whiskey, rozbija butelke o ziemie, po czym wyjmuje z kieszeni nowa.

Scyther: Za nowa ere w AWF!!!

Scy bierze soczystego lyka wodki, lecz Stabber wyrywa mu butle z reki.

Stabber: Przeciez Ty jestes za glupi, zeby prowadzic przedszkole!! W dodatku jestes alkoholikiem! Pijesz wiecej wodki, niz hipopotam wody! Mam wykonywac polecenia wydawane przez kogos takiego jak Ty?? NIGDY! Predzej….

Scyther przerywa ex-Yakuzie.

Scyther - Ty, Stabber, sluchaj. Mam w dupie, czy bedziesz wykonywac moje polecenia, oraz to, czy uwazasz mnie za dobrego szefa czy nie. Mam takze gleboko w zadku to, czy jestem alkoholikiem, czy moze jeszcze nie. Czy moge jeszcze z tego wyjsc, czy jest za pozno?? Nigdy sie nad tym nie zastanawialem i nie zamierzam. Teraz mam na glowie AWF i chce tu utrzymac porzadek.

Stabber: Ty?? Wiesz co? Mam pomysl. Oddaj mi wladze.

Scy patrzy przez chwile na Stabbera, po czym wybucha smiechem.

Scyther: zebys mi zrobil z AWF jakas Triade??

Stabber: Mylisz Chiny z Japonia…

Scyther: Bo te skosnookie banany wygladaja identycznie. Sluchaj, czlowieku. Mam kilka spraw, wiec lece, a Tobie radze uwazac co mowisz, bo Cie zwolnie.

BackStabber patrzy dziwnie na Scythera, jakby lekko obawial sie jego slow, lecz Scy ponownie wybucha smiechem…

Scyther: zartowalem! Lece, do zobaczenia niedlugo.

Ruthless sie oddala, lecz Stabber stoi wciaz w tym samym miejscu, po czym odwraca sie w strone automatu z napojami i uderza w niego piescia z calej sily.

Stabber: Nie odrozniasz Chinczykow od Japonczykow…dzis sprawie, ze odroznisz…

ex-Yakuza usmiecha sie lekko pod nosem, po czym wyjmuje telefon komorkowy i odchodzi...

...

Kamera przenosi nas z powrotem do stolika komentatorskiego.

SC: Do jasnej ciasnej, co sie dzieje wewnatrz Stajni? Nic z tego nie rozumiem...

MM: Nie przejmuj sie Stasiu, nie ty jeden...

SC: Whatever! Prosze panstwa, przed nami Tag Team Title Match...

MM: Nie, Czolo, troche pokreciles... Stawka tej walki nie bedzie oczywiscie pas mistrzowski... Za chwile obejrzymy non-title match pomiedzy mistrzami dywizji tag AWF, Vaclavem i Oscarem Kniferem, naprzeciwko ktorych stana TuanX i kolejny przedstawiciel AWF New Blood, Sinner!

SC: Nieeee... znowu debiutant... nie moge ich spamietac... MM, masz jeszcze ta lecytynke?



Non-title Tag Team Match Tuan X & Sinner vs Vaclav & Oscar Knifer


TV Junkeez - Knight Rider uderza z glosnikow, a na arene wychodzi TeeReX. Tuan wydaje sie dzis byc nad wyraz zmotywowany. Przy glosnym heel heacie idzie w strone ringu w swoim tradycyjnym stroju, kilkakrotnie uderza sie w twarz, jakby dla pobudzenia, po czym wskakuje na ring i tam, rozciagajac sie przy linach, czeka na pojawienie sie dzisiejszego partnera i dwoch rywali...

MM: A teraz prosze panstwa, debiutant w AWF, Sinner!

Muzyka zmienia sie na Drowning Pool - Tear Away, a na rampe wychodzi brodaty, dlugowlosy wrestler w czarnych dzinsowych spodniach... Publicznosc jest dosyc cicha, jej stosunek do nowego zawodnika pozostaje nieodgadniony. Sinner kilkakrotnie zatrzymuje sie w drodze na ring i wulgarnie zaczepia fanow, reakcja widowni staje sie narastajacy powoli heat. Sinner wchodzi na ring i wymienia jakies uwagi z TuanX'em, ktory dosyc obojetnie slucha, co jego partner ma do powiedzenia.

MM: Nie wyglada na to, zeby mieli stworzyc zgrany team...

SC: Kimkolwiek jest ten Sinner, mam nadzieje, ze razem z TeeReX'em skopia dzis tylki tych, pozal sie Boze, mistrzow, a przy okazji oberwie sie tez lysolowi...

MM: Nudzisz mnie juz, Czolo...

Muzyka zmienia sie po raz kolejny... Slyszymy utwor Nirvany - Endless, Nameless, ktory po kilkudziesieciu sekundach przechodzi w Papa Roach - She Loves Me Not... Oczom widzow ukazuja sie Vaclav i Oscar Knifer, idacy razem w strone ringu. O dziwo, nie ma z nimi Offtena.

SC: Co widza moje piekne oczy? Nie ma lysola!!! Wspaniale, pewnie opiekuje sie w szatni ta lamaga, YNSTem, ktory dostal becki w poprzedniej walce!

MM: Przyznam sie, ze mnie rowniez dziwi nieobecnosc Paula.

SC: Mnie to nie dziwi, mnie to raduje!

MM: Odkad jestes taki gornolotny, Czolo?!

SC: Odwal sie ode mnie...

MM: A juz zaczynalem sie martwic... Wrocil stary, prostacki Stanislaw...

SC: ...

Vaclav i Oscar wchodza razem na ring, rozmawiaja chwile, po czym Oscar wychodzi poza liny i staje przy narozniku. Ich przeciwnicy dyskutuja, kto ma rozpoczac walke, w koncu Sinner opuszcza ring, pozostawiajac na nim TeeReX'a. Adrian Tomaszewski kaze uderzyc w gong, walka zaczyna sie od zwarcia Tuana i Vaclava. Przewage zdobywa nieco wyzszy i ciezszy Vaclav, ktory irish whip'uje rywala na liny, po czym podbiega do niego i wykonuje Bulldog'a! TuanX jednak szybko sie podrywa, blokuje kilka ciosow przeciwnika, po czym chwyta go i wykonuje Sambo Suplex!

MM: Naprawde szybka i wyrownana walka, nie mozemy narzekac na brak emocji...

SC: Mow za siebie... Ja zaczne sie emocjonowac, jak mistrzowie dostana becki...

TeeReX zaklada lezacemu rywalowi Rear Naked Choke, ale Grunger dotyka noga lin i Tomaszewski przerywa walke... Tuan podnosi rywala i trzymajac jego glowe pod pacha, podchodzi do naroznika i taguje Sinner'a. Debiutant wychodzi na ring, pomaga TeeReX'owi wykonac irish whip, po czym obaj powalaja Vaclava Double Clothesline'm.

SC: Ta walka zaczyna mi sie podobac...

MM: Jak zwykle jestes stronniczy, Czolo.

TeeReX opuszcza ring, a Sinner orobuje kolejnego irish whip'a. Spinebuster! Kolejny irish whip, ale tym razem Grunger wykonuje unik, po czym czestuje Sinner'a Superkickiem, po czym wykonuje Moonsault na lezacego kolo lin przeciwnika!

MM: Wspaniala kontra Vaclava!

Vaclav taguje Oscara i obaj wykonuja na Sinnerze Double Piledriver! Vaclav opuszcza ring, a Knifer zaczyna kopac lezacego rywala, nastepnie podnosi go i wykonuje German Suplex! Knifer zaczyna dominowac na ringu, czestuje przeciwnika Side Walk Slam'em, a nastepnie soczystym Spear'em! Oscar wykonuje nastepnie irish whip i probuje Big Boot'a, ale... Sinner wykonuje unik i odbijajac sie od lin uderza Running DDT!

SC: Piekna kontra, brawo... ten... debiutancie!

Sinner'owi udaje sie dojsc do naroznika. Tag! TuanX wskakuje na ring i natychmiast zaklada Kimure lezacemu Oscarowi. Widzac to Vaclav wchodzi na naroznik i skacze na TeeReX'a. Sedzia kaze Grungerowi opuscic ring, ale akcja zostaje przerwana, a Knifer - uratowany. TuanX jest wsciekly, ale walka musi toczyc sie dalej. Zaklada wiec rywalowi Sleeper Hold. Oscar wydaje sie byc bezwladny, sedzia unosi jego reke, a ta... opada. Kolejne podniesienie reki Knifera i... Oscar utrzymuje dlon w gorze!

MM: swietnie, Knifer odzyskuje sily!

SC: Gadaj zdrow!

Oscar kilkakrotnie uderza TeeReX'a lokciem w brzuch, Tuan zwalnia uscisk, Knifer uwalnia sie, irish whip'uje rywala na liny i ... Spinebuster!

SC: Nie, no, to zupelnie bez sensu...

TuanX lezy na ringu... Nagle... Sinner wbiega na ring i chwyta Oscara w fireman carry! Hell Drop (DVD)!!!

MM: Dlaczego Adrian nie reaguje?! Adrian Tomeszewski dopiero teraz przytomnieje... Kaze Sinnerowi opuscic ring... Obaj wrestlerzy leza bezwladnie na ringu. Sedzia, po chwili wahania, zaczyna wyliczac TeeReX'a i Knifera: 1... 2... 3... 4... TuanX probuje wstac, Oscar w dalszym ciagu lezy na ringu!

SC: Wstawaj, TeeReX!

Sedzia wylicza w dalszym ciagu: 5... 6... TeeReX chwieje sie na nogach, ale wstaje, trzymajac sie lin, Knifer powoli zaczyna sie czolgac w kierunku naroznika, chcac zmienic sie z Vaclavem. Widzac to, Tuan podbiega w jego strone i zaklada Figure 4 Leg Lock! Knifer wyje z bolu, ale TeeReX jeszcze wzmacnia nacisk na konczyny rywala! Czesc publicznosci zaczyna gwizdac na Tuan'a, czesc glosnymi okrzykami stara sie dodac sil Oscarowi.

MM: Obawiam sie, ze to moze byc koniec. Knifer przyjal dzis sporo ciosow, Figure 4 moze okazac sie gwozdziem do trumny!

SC: Oby...

Widzac partnera w opalach, Grunger wskakuje na liny i atakuje TeeReX'a Lionsault'em! W hali rozlega sie ogluszajacy pop, ludzie glosno dopinguja Vaclava i Knifera. Sedzia po raz kolejny sie pogubil, najwyrazniej nie wie, skad nagle na ringu wzial sie Vaclav, nie wie tez, czy powinien go wyprosic z ringu, czy tez nie! Grunger kopie lezacego TuanX'a, w koncu sedzia reaguje, upominajac Vaclava i po raz kolejny odsylajac go za liny... Grunger niechetnie opuszcza ring.

SC: Ten Tomaszewski zwariowal... Zaczyna mnie wkurzac, razem z Vackiem, Kniferem i lysolem...

MM: Sprawdz sobie w slowniku wyrazow obcych co oznacza "monotematyczny"...

TeeReX i Knifer powoli czolgaja sie w kierunku swoich naroznikow, aby zmienic sie z partnerami. Knifer ma nieco krotsza droge, ale jest odrobine bardziej zmeczony... W rezultacie oba tagi odbywaja sie niemal jednoczesnie i na przeciw siebie staja w ringu Vaclav i Sinner.

MM: Naprawde dobra walka... Akcja zmienia sie jak w kalejdoskopie, w dodatku mozemy ogladac dobry, techniczny wrestling...

SC: Ej, Mazur... Znowu paplasz... Zamknij sie...

MM: Ja, w przeciwnienstwie do niektorych tutaj, staram sie robic to, za co mi placa...

Na ringu nastepuje zwarcie... Vaclav wykreca reke rywala, jednak Sinner kontruje... Teraz on jest w natarciu, kilkakrotnie uderza kolanem w brzuch Vaclava, po czym chwyta go i... Brainbuster!!! Sinner podnosi Grungera, podchodzi do lin i taguje wypoczetego juz TeeReX'a... Tuan chwyta Vaclava, wykrecajac mu rece, a Sinner odskakuje na dwa kroki i... Superkick... NIETRAFIONY!!!

SC: Ku*wa...

MM: Prosze panstwa, instynktowny unik Vaclava i Sinner, zamiast Grungera, trafia swego partnera z teamu...

Sinner nie rozumie, jak moglo dojsc do tej sytuacji, rozumie to jednak Vaclav... Wyrzuca Sinner'a za liny, po czym wskakuje na naroznik i uderza Vaclav's Answer na lezacego TeeReX'a... Pin: 1... 2... 3!!!

ZWYCIEZCAMI SA VACLAV i OSCAR KNIFER!!!

Na ring wyskakuje partner Grungera i zaczyna tauntowac do widowni, ktora oczywiscie opowiada cheerem... Knifer wyrywa mikrofon z rak stojacego obok ringu Penzera...

Knifer - Tak wlasnie walcza Tag Team Champions!! (cheer) Razem z Vaclavem jestesmy undefeated i zamierzamy z takim bilansem pozostac! Niewazne, kto staje przeciwko Oscarowi! Niewazne, kto dyktuje warunki w AWF! Nie liczy sie takze zakulisowa polityka! Oscar Knifer pozostanie Tag team champem!!

Vaclav siedzacy sobie w narozniku podnosi w tym momencie glowe. Spoglada na Oscara…

Vaclav - Taa…pozostaniesz Tag Team Champem…pieknie powiedziane.

Knifer'owi znika usmiech z twarzy. Oscar patrzy na Grunger'a.

Knifer - Co jest Vaclav? Cos nie tak?

Vaclav podnosi sie, podchodzi do Oscara i zawiesza mu swoj Tag team title na drugim ramieniu.

Vaclav - Skadze…wszystko w jak najlepszym porzadku Oscar.

Grunger schodzi z ringu i kieruje sie w strone wyjscia. Po chwili uderza Papa Roach - She loves me not i Knifer robi to samo, podazajac kilka krokow za swoim partnerem. Obydwaj znikaja z areny. Jednak to nie koniec emocji zwiazanych z walka tag' team'ow...

MM: Oho, wyglada na to, ze bedzie goraco...

TeeReX doszedl juz do siebie po finisherze Vaclava... Stoi na ringu i rzuca wiazanka przeklenstw w kierunku Sinnera. Ten nie pozostaje dluzny Tuanowi, wslizguje sie na ring i popycha TX'a... Zaczyna sie brawl... TeeReX powala Sinnera stosujac Double Leg Takedown, po czym zaklada mu Rear Naked Choke...

SC: Co oni do cholery robia... Nie lepiej bylo nakopac mistrzom po walce?!

Ochrona wbiega na ring... TuanX i Sinner zostaja rozdzieleni... obaj wsciekle patrza na siebie, ale kilku roslych ochroniarzy stojacych obok nich nie pozwala im na kontynuowanie bojki... Wrestlerzy zostaja wyprowadzeni za kulisy...

MM: Mysle, ze po tych emocjach moge zaproponowac panstwu przerwe na reklamy

--------Commercial Break---------

Kamera przenosi nas do biura nowego szefa AWF. Scythe faktycznie jest w trakcie „przemeblowania”. Wszystko, co lezalo na biurku ma teraz nowe miejsce…ziemia. Miejsce rupieci biurowych zajely liczne butelki wodki oraz sporo puszek piwa. Scy siedzi sobie na krzeselku z nogami na meblu i popija nowo otwarta butelke Whiskey. Nagle do biura wpada Soldato…

Scyther: Co to kurwa? We Wloszech rodzice nie ucza, ze nalezy pukac??

Soldato: Czlowiek, ktory sika wodka chce uczyc pelnokrwistego Wlocha kultury osobistej? Nie zartujmy…

Scyther odklada butelke, poprawia swoja czarna kamizelke, po czym spoglada ironicznie na Soldiego.

Scyther: Wlasciwie, to czemu Ty dzis nie walczysz, He??

Soldato: Bo pominales mnie ustalajac karte na Outbreak?!

Scyther spoglada w sufit, drapie sie po brodzie, jakby probowal sobie przypomniec cale zdarzenie.

Scyther: Taa…faktycznie.

Soldato: Wiec? Masz cos dla mnie??

Scyther: To moze pojedziesz do domu? I tak nie masz tu nic do roboty.

Soldato: Do domu?? Moze od razu mnie zwolnisz???

Scyther spoglada „madrym” wzrokiem na Soldiego, chwyta Whiskey, bierze ogromnego lyka..

Scythe: Ok. Jestes wolny…

Soldato nerwowo wstaje rzucajac krzeslem w obraz Snake'a, ktory rozbija sie o ziemie.

Scyther: Dzieki Soldi, mialem zamiar to usunac.

Soldato: Sku*wysynu…

W tym momencie do biura wchodza BackStabber, Lord DeMarco z pasem na ramieniu, oraz Galareta. Scyther spoglada na cala trojke, po czym z usmiechnieta mina wskazuje na Soldato.

Scyther: Panowie, usuncie makaron z mojego biura. Nie moze sie pogodzic z faktem, ze sie przeterminowal (Scy zaczyna glosno sie smiac).

Stabber spoglada dziwnym wzrokiem na DeMarco. Lord wydaje sie kompletnie zdezorientowany…W koncu odzywa sie Galareta.

Galareta: Ale jak przeterminowal? Kontuzje ma, czy co??

Soldato: Zwolnil mnie!! Ten skurwiel mnie zwolnil!!

Soldato lapie biurko Ruthless'a i wywraca je na ziemie. Wszystkie butelki wodki doszczetnie rozpierdalaja sie o podloge!! Scy zaczyna nerwowo chodzic po pomieszczeniu jakby czegos szukal. Otwiera w koncu szafke i wyjmuje z niej kalkulator!

Scyther: 7 razy Whiskey, plus a4 Heinekenow, ku*wa, wszystko po cenie detalicznej!! Nie wyplacisz sie bananie!

Soldato: Zabije Cie!! Golymi piesciami Cie zatluke!!

BackStabber i DeMarco lapia jednak kolege i powstrzymuja go od ataku na Scythera.

Stabber: Ruthless, ale powiedz mi jedno... Zwalniasz swietnego pracownika, naszego kumpla... A w zamian zatrudniasz jakiegos Misia... Co to ku*wa ma byc?!?!

Lord DeMarco: Poza tym, jak szlismy tu do Twego biura, spotkalismy jakiegos dziwnego harleyowca, z metalowa rurka, ktory chyba szukal guza... Jego tez zatrudniles???

Scyther: Aaaa, Panther? Tak, bedzie teraz walczyl dla nas... Zatrudnilem kilku mlodych i obiecujacych zapasnikow, ale to nie Wasz zasrany interes... W kazdym razie dziekuje panowie za troske o los federacji. A teraz zatroszcie sie o swoj wlasny los i jesli nie chcecie podzielic losu waszego wloskiego przyjaciela, wyprowadzcie go grzecznie na parking i upewnijcie sie ze odjezdza do domu. Galareta, idziesz z nimi! Aha, Stabber, niedlugo masz walke... Wpadnij po mnie do biura, wyjdziemy razem...

Cala czworka opuszcza biuro, lecz kamera podaza za nimi do samego wyjscia na parking. Nagle BackStabber sie zatrzymuje.

Stabber: Spokojnie Soldi…sprowadze Cie tu niebawem.

Soldato: Niby jak?? Mozesz dokladnie tyle samo, co ja! Czyli nic!

Stabber: Teraz tak…ale mam kilka pomyslow. Musisz mi tylko zaufac. Chwilowo musimy Cie odeslac, bo ten pijak pozwalnia wszystkich i gra sie skonczy. Lecz juz niedlugo Soldi…juz niedlugo…

Soldato: Eh... niech Ci bedzie…w koncu byles kiedys jakuza.

Stabber tylko sie usmiecha, a Soldato wsiada do swojego auta i opuszcza parking AWF z piskiem opon.

DeMarco stoi sobie na parkingu, patrzy w niebo glaszczac swoj AWF World Title, po czym spoglada dziwnie na Galarete…

DeMarco: No wlasnie. My tu gadu gadu, ze mozemy tyle, co nic, a Ty Galareta? Byles, a raczej jestes komisarzem. To Ci nie daje zadnych wiekszych mozliwosci??

Galareta: No wiesz…

Stabber spoglada groznie na Galarete.

BackStabber: Tylko nie krec, Galareta!

Galareta: Glownie musialbym wszystko konsultowac z szefem…stypulacje, walki i takie tam…

DeMarco: Dobra dobra, Galareta. Naprawde najmniej interesuje mnie to, co mozesz zrobic dopiero po konsultacji z szefem. Chcialbym sie dowiedziec, co mozesz robic BEZ konsultacji!

Galareta: Moge ustalac dark matche…

DeMarco: I to jest kurwa cala rola komisarza federacji?? Wolne zarty!

Galareta: Nie moge co prawda ustalac walk, ale dopoki zajmuje obecne stanowisko, moge je odwolywac…

W tym momencie DeMarco i Stabber spogladaja na siebie z szyderczym usmiechem…

DeMarco: Odwolywac walki, powiadasz?…

Stabber: Galareta, pojdziesz teraz z Lordem i grzecznie zrobisz wszystko, o co Champ poprosi... Ja musze leciec...

DeMarco: Gdzie? Po co?

Stabber: Na ring... po pas... Walke mam... I musze jeszcze wstapic po pijaka...

Galareta: Po co Ci ciasto?

Stabber: Jakie ku*wa ciasto, Sullivan?

Galareta: Moja zona robi takie czekoladowe ciasto, z dodatkiem sporej ilosci spirytusu... Pyszne... (przyp. Grim: produkt jak najbardziej realny... jesli ktos chce dostac przepis, to pm)

Stabber: Nie, ku*wa, nie ide po ciasto, tylko po naszego szefa-pijaka...

Cala trojka opuszcza parking, Lord i Galareta znikaja gdzies w korytarzu, Stabber kieruje sie na arene...

Kamera powraca do hali...

MM: Prosze panstwa, sam jestem ciekaw, co wlasciwie dzieje sie teraz za kulisami... W trawie piszczy, ze zle sie dzieje w Stajni...

SC: Sam bedziesz piszczal, jak dalej zaczniesz wygadywac takie bzdury, MM! Ruthless Scyther ma dzis dzien zwolnien, uwazaj na swoja d*pe!

MM: A ty na swoj... tylek, Stasiu... Prosze panstwa, zapraszamy na kolejna walke, tym razem bedzie to pojedynek o pas eXtreme:



No-Disqualification eXtreme Championship Match Backstabber /with Ruthless Scyther vs Itchytude



Z glosnikow uderza glosno theme Backstabbera: Wrinkled Fred - Backstabber. Na rampie widzimy challengera, a obok niego - obecnego wlasciciela AWF, Ruthless Scyther'a. Scyther idzie chwiejnym krokiem i krzyczy na Stabbera, a ten wydaje sie byc cholernie wkurzony na szefa. Kiedy dochodza do ringu, Stabber gwaltownie odpycha Ruthless'a, ktory chcial go poklepac po ramieniu. Scyther omal nie traci rownowagi, a ex-Yakuza sam wchodzi na ring, trzymajac w reku swoj ulubiony kij baseballowy. Oczywiscie nie bylby soba, gdyby nie wykrzyczal widowni co o niej mysli - zreszta ludzie odwzajemniaja to uczucie, bo przez calo droge na ring, Stabberowi towarzyszyly gwizdy i wyzwiska...

SC: Mam nadzieje, ze po tym wszystkim, co dzis widzialem, Backstabber poprawi mi humor i zdobedzie pas mistrzowski.

MM: Nie mow "hop", Czolo... W koncu to Itchytude jest mistrzem, w dodatku z gali na gale pokazuje nam coraz to nowe, karkolomne akcje.

SC: Tak, zwlaszcza jak rozwalil swoja gitare... Kretyn!

Muzyka zmienia sie i zmienia sie tez reakcja widzow. Slyszac Finger aa - Good Times, cala publicznosc zaczyna bic brawo. Olbrzymi pop nie dziwi, w koncu nie od dzis Hardcore Boy jest ulubiencem fanow AWF. Po chwili widzimy Itchytude z nowiutka gitara elektryczna w dloni i mistrzowskim pasem na ramieniu...

SC: A ten znowu z gitara... Malo mu bylo nauczki szczecinskiej? I czego sie tak cieszy ta blyskotka, ktora za pare minut bedzie nalezala do ex-Yakuzy?!

Itchytude pozdrawia publicznosc i wslizguje sie na ring. Pas oddaje sedziemu - Leszek Zbyszko pieczolowicie odklada pas i daje sygnal do rozpoczecia walki. Zawodnicy kraza wokol siebie jak dwa wilki przed walka o samice. Nagle Itchytude rzuca Studd (gitare) w kierunku Stabbera i trafia go gryfem w glowe. Yakuza przewraca sie! Hardcore Boy jest juz przy nim i zasypuje go blyskawicznymi kopniakami. Nastepnie podnosi rywala i wykonuje DDT!

MM: Poczatek walki nalezy tym razem do Itchytude... Stabber chyba po raz kolejny zlekcewazyl przeciwnika.

SC: Eeee tam... Nawet jesli cos pojdzie nie tak, nasz szef, Scyther, pomoze kumplowi ze Stajni.

MM: Jakos sie do tego nie kwapi...

Istotnie, trudno jest zauwazyc jakiekolwiek emocje na twarzy Ruthless'a. Scyther powoli przechadza sie wzdluz lin, popijajac cos z pollitrowej butelki, ale najwyrazniej nie ma zamiaru ingerowac w walke... Tymczasem Itchy jest w gazie. Wykonuje irish whip i Clothesline, Stabber wypada za liny! Hardcore Boy podaza za rywalem, bierze pas wiszacy dotad na narozniku i kilkakrotnie uderza Yakuze w glowe... Stabber zaczyna krwawic! Itchytude chwyta przeciwnika za kark i wykonuje Running DDT! Yakuza pada i nie wykazuje ochoty do dalszej walki, ale Hardcore Boy nie ma zamiaru odpuscic. Podnosi Backstabbera i wrzuca go na stolik komentatorski...

MM: Zapowiada sie akcja konczaca!

SC: Gdzie wrzucasz Stabbera, Hardcore Boy'u?! My tu do cholery probujemy pracowac!

MM: Probujemy - to dobre slowo, jesli chodzi o ciebie, Staszku...

Itchytude wdrapuje sie na naroznik i tauntuje w kierunku publiki! Probuje wykonac Whisper in the Wind! Hardcore Boy skacze z naroznika i... rozbija sie o stol komentatorski, gdyz Stabber zdolal sie jakos odepchnac i zwlec ze stolu doslownie chwile wczesniej!

SC: Nie, do jasnej ciasnej, teraz ten komentarz mozna o kant d*py rozbic... Ten idiota zniszczyl nam stol.

MM: Niesamowity jest ten Itchytude, prosze panstwa, ale wciaz popelnia bledy. Juz raz taki blad i nietrafiony Hrabashch spowodowal jego porazke na premierowej gali, tym razem nie trafil Whisper'a i oby nie skonczylo sie to podobnie!

Obaj zawodnicy leza, oddychajac ciezko. Itchytude trzyma sie za bark, ktory najwidoczniej zostal kontuzjowany. Ciekawe, czy Yakuza to wykorzysta?! Stabber powoli sie podnosi i czlapie w kierunku Itchytude. Kilkakrotnie kopie lezacego rywala, po czym wykonuje irish whip i Hardcore Boy z duza predkoscia uderza w schodki stojace kolo ringu. ex-Yakuza kustyka w strone przeciwnika... najwyrazniej podczas ktorejs z akcji Itchytude'a zostal ranny w kolano. Stabber podnosi Itchytude, wchodzi razem z nim na kamienne schodki i... wykonuje Piledriver!

SC: Brawo, Stabber, nareszcie walka przybiera wlasciwy obrot...

MM: Nie skreslaj Itchy'ego, Czolo, ten chlopak ma serce do walki.

Hardcore Boy zaczyna obficie krwawic, Stabber zreszta nie wyglada lepiej. Yakuza wrzuca Itchytude na ring, sam zas bierze swoj kij i zaczyna czegos szukac pod ringiem. Po dluzszej chwili wynurza sie spod ringu, trzymajac kij... owiniety drutem kolczastym, ktory prezentuje publicznosci (heel heat)! Backstabber wslizguje sie na ring i zaczyna wsciekle okladac Itchytude'a!

MM: On go zabije! Itchy powinien sie poddac!

SC: E tam, podobno mlody ma serce do walki....

Stabber odklada kij i przechodzi do Rear Naked Choke... Itchytude jednak udaje sie chwycic dlonia line i Zbyszko musi przerwac akcje. Stabber chwyta Harcore Boy'a za reke, podciaga go na srodek ringu, ponownie bierze kij i zaklada rywalowi Bat'Missioner (crossface przy uzyciu bejsbola).

MM: Backstabber to wariat... Moze powaznie okaleczyc Itchy'ego!

SC: eXtreme to eXtreme, Double M...

Sedzia podbiega, i widzac, ze Itchytude w ogole sie nie broni, unosi jego reke po raz pierwszy. Reka Hardcore Boy'a opada bezwladnie! Po raz drugi... Reka opada! Po raz trzeci... Reka...opada? Nie, Itchytude unosi dlon do gory!

MM: Brawo, Hardcore Boy!

SC: Cholera...

Itchytude kilkakrotnie uderza Stabbera lokciem, az ten zwalnia chwyt... Itchytude oswobodzil sie z Bat'Missioner'a! Yakuza wstaje, probuje uderzyc Hardcore Boy'a kijem, ale ten robi unik i... wykonuje Superkick! Stabber wypada za liny! HB przechodzi do kontrataku, rozpedza sie ... Suicide Dive na podnoszacego sie Stabbera, obaj wrestlerzy wpadaja na barierki! Itchytude podnosi sie pierwszy, chwyta przeciwnika, irish whip na barierki! Stabber chwyta sie za plecy, Hardcore Boy podbiega do niego i wykonuje Belly-To-Belly Suplex!

MM: swietnie, Itchytude! Wierzylem w tego chlopaka!

SC: ...

Stabber probuje podniesc sie, chwytajac barierek, ale Itchytude chwyta metalowe schodki i z rozpedu uderza Yakuze w twarz! Stabber obficie broczy krwia, jego dotychczas czarna koszulka nabrala blyszczacej, szkarlatnej barwy... Itchytude rozglada sie za New Studd'em, bierze go i kladzie tuz przy ringu, po czym chwyta Stabbera i... DDT (Itchy Style)! Widownia szaleje, HB zaczyna swoj Run Around taunt... W koncu zaczyna wspinac sie na naroznik!

MM: Doskonale, Hardcore Boy! Chyba za chwile bedziemy swiadkami akcji konczacej! Ale co to... Stabber wstaje, ostatniem sil wchodzi na ring i zaczyna wymiane ciosow z siedzacym juz na narozniku Itchytude!

SC: Go, Stabber, zniszcz go!

Yakuza blokuje cios przeciwnika, kilkakrotnie uderza go w glowe, wchodzi takze na naroznik i... wykonuje Turnbuckle Stab'Cutter!!!

SC: Tak, tak, tak!!! Stab'Cutter! To juz koniec Itchy'ego!!!

Stabber podnosi Harcore Boy'a, irish whip na liny i... Yakuza Kick! Wzrok ex-Yakuzy pada na lezacy nieopodal eXtreme belt!

MM: Czyzby Backstabber zamierzal wykonac zapowiadany Belt'Cutter?!?!

SC: Wiedzialem!!! eXtreme title powedruje w godne rece!!!

Stabber podnosi pas i kladzie go sobie na ramieniu! Publicznosc gwizdze, wyje, na ring leca kubki i inne smieci! Yakuza tauntuje jeszcze przez chwile, pokazujac, ze za chwile na jego biodrach zawisnie pas, o ktorym marzyl od momentu podpisania kontraktu z AWF!

MM: Niestety, to chyba koniec Itchytude!

Stabber chwyta Itchytude... Zaraz obejrzymy Belt'Cutter! Nie!

SC; Co sie dzieje, do cholery?

Spokojny do tej pory Ruthless Scyther, ktory wczesniej popijal co nieco z tajemniczej butelki lub rozmawial przez komorke, nagle odrzuca z wsciekloscia telefon, podbiega do ringu i zaczyna krzyczec cos w kierunku Backstabbera. ex-Yakuza wypuszcza przeciwnika, odrzuca pas i podchodzi do lin. Gwaltowna wymiana zdan, Scyther wygraza Stabberowi, ten nie pozostaje dluzny nowemu szefowi AWF, nagle...

SC: O moj Boze, nie, nie!!!

Itchytude podnosi sie i podbiega do Backstabbera. Rollup pin! 1... 2... 3! Stabber nie zdolal sie oswobodzic i przegral!!!

SC: Nie, do jasnej cholery, nie!

MM: Brawo, Itchytude, coz za niespodziewany koniec walki!

ZWYCIEZCA i POSIADACZEM eXTREME TITLE JEST WCIAZ ITCHYTUDE!!!

Itchytude chwyta swoj pas i szybko opuszcza arene... Publika zaczyna krzyczec jego imie... Stabber siedzi na ringu, nie wierzac w to, co sie stalo... Scyther patrzac na kolege ze Stajni wykonuje pogardliwy ruch reka i wychodzi za kulisy... Yakuza ciezko podnosi sie, pokazuje srodkowy palec widowni chantujacej "I-Tchy-Dub", po czym rowniez kieruje sie w strone kulis... W tym samym czasie Pawel Macheta zaczepia Itchytude juz przy jego szatni... Hardcore Boy wyciera pot ze skroni oraz poprawia swoj pas na ramieniu, ale chetnie odpowiada na pytania Pawla:

Pawel Macheta: Itchytude, przed chwila obroniles swoj pas w walce przeciwko BackStabberowi, z ktorym zdarzylo Ci sie kiedys przegrac. Czy chociaz przez sekunde pomyslales, ze wlasnie dzis eXtreme Title moze zmienic wlasciciela??

Itchytude: Wiesz Pawel. Kiedy dowiedzialem sie, ze Stabber potrzebuje ochroniarza, pomyslalem…ten koles nie ma jaj. Nazywa sie jakims Yakuza, a z tego co sie orientuje, to twarde chlopiska. Stabber musi byc jakas pieprzona podrobka, skoro nie potrafil sie pojawic sam.

PM: Wlasnie, lecz okazalo sie, ze Scyther bardziej mu zaszkodzil, niz pomogl…

Itchytude: Tak to jest, kiedy kumplujesz sie z pijaczyna…Osobiscie mam w dupie, ze to nowy szef AWF. A jesli ktos uwaza, ze obronilem to ( w tym momencie Itchy wskazuje palcem na swoj eXtreme Belt) z pomoca Ruthless'a, to zapraszam kazdego delikwenta spragnionego hardcore'u do pojedynku one on one przeciwko Itchytude!!

PM: Odwazne slowa, ale pelne wiary!!

W tym momencie za Macheta odzywa sie jakis glos…

Glos: A co Ty wiesz o wierze?

Itchytude razem z Pawlem odwracaja sie i ich oczom ukazuje sie…Dominus!!

Itchytude: Well well…

Dominus: 2006 lat temu na naszej planecie narodzil sie czlowiek…

Itchy z ironicznym usmiechem spoglada na Dominusa, po czym przekrzywia glowe w bok, udajac zainteresowanego…

Itchytude: ... i?

Dominus: Czlowiek ten poswiecil sie dla calej ludzkosci umierajac na krzyzu…Znosil te wszystkie upokorzenia, cierpienie i bol! Znosil BoL w celu zbawienia ludzkosci!

Itchytude: Fajnie, aaaale…?

Dominus: Ty znosisz bol i zadajesz go jedynie dla wlasnej satysfakcji…chlopcze, czy zastanawiales sie kiedys nad tym, ze postepujesz niezgodnie w wola Boga??

Itchy podchodzi do Dominusa…

Itchytude: Ty, „Slowo Boze” w ludzkim wcieleniu, skoro taki z Ciebie wierny, to na kiego chuja idziesz wlasnie sie klepac z innym typem w jednym ringu??

Dominus: Bluznierstwo…grzech za grzechem…

Itchytude: Draznisz mnie koles…

Dominus przybliza swa twarz do twarzy Hardcore Boy'a i spoglada mu gleboko w oczy…po czym wyszeptuje:

Dominus: Dominus ante portas…

Dominus odwraca sie i odchodzi, lecz Itchy stoi w bezruchu, po czym znowu dziwnie wykrzywia twarz...

Itchytude: Kurwens…jeszcze troche i mi AWF w kosciol zamienia.

eXtreme Champion poprawia swoj pas na ramieniu, nastepnie wchodzi do szatni...

------- Commercial Break --------

MM: Witamy ponownie! Przed chwila moglismy obejrzec krotka rozmowe Dominusa i Itchytude. Czyzby Mnich rzucil wyzwanie Hardcore Boy'owi?

SC: Nie strasz, Double M... Nawiedzony kontra Porabany... Nie mialbym komu kibicowac...

MM: Prosze panstwa, nawet jesli Dominus chcialby stawic czola mistrzowi eXtreme, najpierw musi stoczyc dzisiejszy pojedynek...

SC: Chciales powiedziec: musi PRZEZYC dzisiejszy pojedynek... Jego rywalem bedzie European Champ, Biauy Smok, Psycho!

MM: Zapraszamy serdecznie!



Dominus vs Psycho



Z glosnikow zaczyna plynac utwor Antonio Vivaldiego - Nisi Dominus. Na rampe powoli wychodzi postawny mezczyzna w brazowym habicie i masce.

MM: Przed nami Dominus, zawodnik, ktory ponoc calkiem niedawno nawrocil sie i zaczal interesowac sie sredniowieczna kultura zakonu.

SC: E tam, ja slyszalem, ze to jakis kickbokser, za mocno kopniety w glowe. Cos mu sie pomieszalo i mysli, ze jest swietym Franciszkiem.

MM: Jak zwykle myslisz fakty, Stasiu...

Dominus wchodzi na ring i powoli zaczyna zdejmowac habit. Pozostaje na ringu w brazowych spodniach i wysokich, czarnych butach...

Nagle arene w jednej chwili zalewa biale swiatlo, glosniki zaczyna rozpierdalac Method Man feat Streetlife - The Prequel. swiatlo powoli przygasa, na rampie pojawia sie najpierw standartowo Vanessa Candice, ubrana extremalnie wyzywajaco, w jasno niebieskie ciuszki. Po chwili spod attitudeVision wylania sie, wzbudzajac ogromne buczenie publicznosci Psycho - White One jak zwykle na bialo, jak zwykle w masce, jak zwykle z butla calsberga w reku, jointem w ustach (kolejnego mozemy dostrzec za jego uchem), poza tym Psycho ma na oczach biale okularki, na glowie standardowo maske plus biala opaske na wlosach. Psycho przeskakuje nad linami efektownym rope flipem, po czym odgina liny swojej bandit queen - ta przechodzac miedzy nimi powoduje cheep cheer publiki. Psycho momentalnie podbija do czekajacego na ringi Jozefa Penzera, po czym wyrywa mu mikrofon i bezpardonowo odpycha jego glowe w tyl otwarta dlonia .

Psycho: Milcz , dziwko !

Publicznosc reaguje momentalnie ogromnym heel heatem, Psycho pociaga jointa po czym usmiecha sie. Pociaga jeszcze raz, publicznosc buczy, Dominus robi dwa kroki w przod, Psycho wskazuje na niego reka z butelka piwa.

Psycho: Czesc, szmato, daj mi jeszcze chwilke, okej!? Dzieki. (pociaga jointa) It'z so good 2 b back, ale ciagle smierdzi tu szczynami, kurwa. (Psycho rozglada sie wokol) Te brudne pyski, do tego jeden extremalnie przegrany frajer w ringu to zdecydowanie zue otoczenie dla mistrza, wiec zrobimy to szybko i sprawnie: first of all: dzieki za ten trening, Kayle. (usmiecha sie) doprawdy, nie musiaues. Szczerze mowiac wolaubym zimne piwo (unosi reke z calsbergiem w gore, pociaga lyka), dobrego jointa (przypala specyfik) i jakis chill out, ale generalnie moge to dla Ciebie zrobic (wskazujac na Dominusa) i spuscic Ci gigantyczny wpierdol. I nie wracaj po dokuadke, pazerny skurwysynu. And now let'z blow yo' brain out , bitch !

Candi zgrabnie ewakuuje sie z ringu , Psycho rzuca jointem w twarz Dominusa, po czym zasypuje go gradem uderzen.

SC: Bierz go, Biauy, skop mu d*pe!

MM: Czolo, poziom twoich komentarzy, choc niezmienny, nie przestaje mnie zadziwiac!

SC: Dzieki...

MM: Nie ma za co, to nie byl komplement...

Psycho zaczyna walke z wysokiego "c". Nie przestaje zadawac ciosow, az wreszcie wykonuje Fuzzy Joint! Dominus jednak szybko sie podnosi i kontruje kolejna akcje Biauego, wykonujac irish whip na liny i powalajac przeciwnika Powerful Clothesline'm!

MM: Zapowiada cie ciekawy i wyrownany pojedynek.

Psycho szybko staje na nogi i tym razem on kontruje. Irish whip i Dominus wpada do naroznika. Diabeu rozpedza sie i... splash. Psycho odchodzi na srodek ringu, ponowny rozbieg i ... kolejny splash. Dominus pada bezwladnie na ring!

SC: Psycho zdominowal Dominusa!

MM: Spokojnie, Czolo, to na razie poczatek walki...

SC: Spojrz, SSP!

Istotnie, Psycho nie zwalnia tempa walki: widzac lezacego Dominusa, wskakuje na naroznik, wykonuje Shooting Star Press i... nie trafia! Dominus przeturlal sie w strone srodka ringu, Psycho glucho uderza o mate...

MM: To byla bardzo niebezpieczna akcja, wiele federacji zakazalo jej uzywania.

SC: Co z tego? W najwiekszej, najwspanialszej, najbardziej ekstremalnej federacji AWF wszystko jest dozwolone...

MM: Zauwaz, Stasiu, ze akcja ta mogla byc niebezpieczna zarowno dla Dominusa, gdyby Baiuy trafil w niego, jak i dla samego Psycho... Zobacz, lezy na macie i zwija sie z bolu...

SC: Zauwazylem i co z tego... Diabeu jest niezniszczalny, zaraz wznowi demolke!

MM: Patrzac na przebieg wydarzen, nie wydaje mi sie...

Dominus podrywa sie na nogi i widzac lezacego wciaz Psycho wskakuje na liny i wykonuje Moonsault... Udana akcja! Dominus podnosi rywala i wykonuje Belly-To-Belly Suplex!

MM: Brawo, nowy nabytek pokazuje sie z dobrej strony!

SC: Przedzej czy pozniej wkurzy Biauego, a wtedy nie chcialbym byc w jego skorze...

Dominus po raz kolejny podnosi rywala i probuje wykonac chwyt, jednak Psycho kontruje. Kilkakrotnie uderza kolanem w zoladek Mnicha, po czym wykonuje DDT!

SC: No, Dominus, doigrales sie...

P#a wchodzi na naroznik i udanie wykonuje Funky Shit! Psycho podnosi Dominusa, wynosi go do fireman carry ale ten zeslizguje sie z ramion Biauego i wykonuje DDT! Nagle...

SC: Co jest, do cholery?

MM: Skad ja znam ten theme???

... nagle z glosnikow zaczyna dobiegac utwor Illusion - Vendetta...

MM: A niech mnie... przeciez to theme...

SC: ... Bubby!!!

Istotnie, miedzy widzami zaczyna przeciskac sie postawny mezczyzna, ktory wyglada jak Bubba i... ktory jest samym Bubba! Big Bubbowski trzyma w dloni mikrofon i podchodzac do ringu odzywa sie do Psycho:

Bubba: Hola, hola, hola... Czy mnie wzrok nie myli? (przeciera oczy) Ogladajac gale backstage zdawalo mi sie, ze zauwazylem na ekranie biaua plame. Starajac sie ja wytrzec doszedlem do wniosku, ze to ani moj wzrok nie zawodzi, ani telewizor. To jednak Ty. Biaue Smoczysko. Biaua Smierc. Biauy Balwan. Moj stary 'przyjaciel'. Dziwisz sie, ze mnie widzisz? DZIWISZ SIE? Twoj ynteligenty wyraz twarzy napewno sie dziwi. I wiesz co? Tak Cie nie lubie...(cheer) jak Cie jebne...(cheer) A ze Cie nie lubie, tak Cie jebne! (hala wybuchla cheerem) I pomimo calego szacunku, jakim Cie darze, Big Bubbowski powrocil, a Ty masz przesrane, chuopcze! (skandowanie 'Bubba! Bubba! Bubba!')

MM: To wspaniala nowina! Bubba w AWF!!!

SC: Ledwo przyszedl, a juz kreci bat na swoja glowe... Nie igra sie z Biaua Smiercia!!!

Psycho slyszac drwiacy ton Bubby odpycha Dominusa i zeslizguje sie z ringu. Biauy z furia biegnie w kierunku Bubbowskiego, jednak ten wykonuje unik i... siega za barierki, skad wyjmuje swoj nieodlaczny znak "STOP" i czestuje Psycho poteznym shotem w glowe. Baiuy Smok chwije sie na nogach, Big Bubba wykonuje na nim Big B. Stunner!!!

SC: Bubba, niech Cie szlag!!!

Sedzia Tomaszewski oglasza w tym czasie zwyciestwo Dominusa przez count out...

ZWYCIEZCA PRZEZ COUNT OUT ZOSTAJE DOMINUS!!!

Bubba kladzie na lezacym na ziemi Psycho znak "STOP" i wraca na swoje miejsce na widowni przy akompaniamencie ogramnego cheer'u... Candi podbiega do Biauego i stara sie go ocucic, a Dominus, po chwili dezorientacji, powoli zaklada swoj habit, i udaje sie za kulisy...

SC: Ten cholerny Bubbowski...

MM: To pierwsza tak dobra wiadomosc dzisiejszego dnia! Bubba w AWF!!! Mam nadzieje, ze uda mu sie przeciwstawic zakulisowym gierkom Stajni... Chociaz... czy Stajnia jeszcze istnieje?

SC: Spieprzaj, dziadu!

...

Przenosimy sie do szatni BackStabber'a. Ex-Yakuza ku naszemu zdziwieniu wcale jednak nie ma zlego nastroju. Otwiera szafke i wyjmuje z niej szampana, po czym wklada go do kubla pelnego lodu.

Stabber Musisz sie dobrze schlodzic…niedlugo wielki moment…i kto by pomyslal, ze wszystko sie tak dobrze ulozy…

BackStabber wyjmuje z torby telefon komorkowy. Wybiera blizej nieokreslony numer, po czym przyklada phone'a do ucha.

Stabber: Witam. Tu jeszcze raz ja. Wszystko idzie zgodnie z planem??

Na twarzy ex-Yakuzy ponownie pojawia sie usmiech…

Stabber: Czyli jestescie juz na miejscu? Pamietacie co robic? Wiec widzimy sie niedlugo… Tak, wiem, ten Bubba pojawil sie znikad, ale chyba nie bedzie nam bruzdzil...

Stabber odklada telefon, po czym sciaga wiszacy na szafce recznik i wychodzi z szatni…W tym samym momencie natyka sie na…….Chrisa "More" Attitude'a i Jupitera!!!!

Chris: Prosze prosze, kogo moje oczy widza??

Jupiter: Wielki Yakuza we wlasnej osobie…

BackStabber mierzy Chrisa wzrokiem i zaczyna sie smiac.

Stabber: Wiesz, Attitude…na Twoim miejscu juz rezerwowalbym lozko w jednym z warszawskich szpitali.

Chris: Z tego co wiem, to Tobie ktos dzis skopal dupe! Z tego co wiem, to DeMarco jest mistrzem tylko i wylacznie dzieki ukladom waszej Stajni…ktora, z tego co WIEM, wlasnie sie ROZPADA!!!

Jupiter: True…

Chris: Rachunek jest prosty! Trzeba was zapoznac z wyzsza kultura wrestlingu, ktora niewatpliwie reprezentuje, a wy?? Wy prezentujecie…

Stabber: Dobra, skoncz ta nudna gadka. Życze Ci powodzenia w udoskonalaniu swojej prezencji i kodeksu surfera. A przede wszystkim, zycze Ci powodzenia podczas dzisiejszej walki, bo przyda sie na a00%.

Chris: Dzis na mym ramieniu zablysnie AWF World Title, i nic nie mozesz z tym zrobic!

BackStabber jednak nie odpowiada, lecz odwraca sie od Chrisa i odchodzi.

Jupiter: Gotowy? Masz dzis do skopania pewna zarozumiala dupe!!

Chris: Nigdy nie bylem w lepszej formie! Czas na nas.

Jupiter i Chris oddalaja sie w strone wyjscia na arene…

------- Commercial Break -------

/

Kamera wraca do hali...

MM: Zycze Chrisowi wszystkiego najlepszego... Ja rowniez uwazam, ze ktos powinien skopac tylek zarozumialego Lorda DeMarco...

SC: Zebym ja Ci dupska nie skopal, Double M!

MM: Oj, tym razem przeholowales, Czolo... Ja mam zolty pas i trenowalem kiedys kickboxing razem z Chuckiem, a Ty?

SC: A ja mam ku*wa paszport Polsatu...

MM: Po tej typowej dla Stasia, idiotycznej riposcie, chcialbym panstwa zaprosic na main event dzisiejszej gali... Walka o pas AWF Heavyweight! Lord DeMarco kontra Chris "More" Attitude!!!



AWF Heavyweight Title Match: Lord DeMarco (c) /w the Backstabber & Ruthless Scyther vs Chris Attitude /w Jupiter



Na hali uderza hit Zbigniewa Wodeckiego - Chalupy Welcome To, publicznosc wznosi ogromny cheer, a na arenie pojawia sie Chris "More" Attitude w towarzystwie Jupitera. Obaj panowie zmierzaja pewnym krokiem w strone ringu witajac sie z publicznoscia. Chris wchodzi na naroznik i tauntuje w strone fanow. Muzyka cichnie. Uderza wstep Four Seasons, ktory po chwili zmienia sie w U2 - Desire. Muzyka gra przez dluzszy czas, lecz Lord DeMarco sie nie pojawia.

MM: Gdzie nasz wielki champion??

SC: Zamknij sie Mazur. Na pewno robi ostatnie korekty przed lustrem zeby dobrze wypasc. Wiesz, ze Lord DeMarco ma styl i klase.

MM: Wiec do cholery niech wyjdzie na ring i zmierzy sie z Chrisem w honorowym pojedynku!! To jest klasa!

SC: Co Ty wiesz o klasie? Ostatni raz kiedy miales z nia kontakt, to szosta podstawowa. Usadzili Cie l razy i musiales odejsc.

MM: SC, robisz sie wyjatkowo zabawny.

Lord w dalszym ciagu nie pojawia sie na arenie. Muzyka cichnie. Lecz po chwili uderza Kiss - Lick it up i na rampie przy ogolnym niezadowoleniu fanow pojawia sie komisarz Galareta!

MM: Co tutaj robi Galareta?? Wyczuwam kolejne glupawe gierki szefostwa AWF!

SC: A ja tam sie nawet za nim stesknilem.

MM: Na litosc boska SC! Widziales go dzis najmniej 2 razy!

SC: A Ciebie widze od samego poczatku i wciaz czekam, kiedy nowy szef Scyther to zmieni!!

Muzyka Galarety cichnie. Komisarz trzyma w reku mikrofon. Polyka reszte przezutego Snickersa, po czym zaczyna speech.

Galareta: Drogi Chrisie. Nastapila malutka zmiana planow. Otoz, wyszedles tutaj do nas zwarty i gotowy, by walczyc o World Title z naszym AWF Championem. Musisz mi to wybaczyc Attitude, ale walka zostaje OFICJALNIE ODWOlANA!!

MM: Wiedzialem!!!!

SC: Ha!! Po co nasz Lord ma sobie brudzic rece ta nedzna podrobka surfera!!

Chris Attitude wyrywa mikrofon Jozefowi Penzerowi.

Chris: Galareta!! Nic nie mozesz zrobic! Nie jestes juz tutaj szefem, a co sie niedawno okazalo nigdy nim nie byles! Zachowaj wiec swoje machloje i podstepy dla siebie, opusc honorowo ta hale i daj mi sie zajac tym, czym powinienem sie zajac dawno dawno temu.

Galareta: Mylisz sie drogi kolego…otoz, dopoki…

W tym momencie na hali rozbrzmiewa RATM - Bullet in the head i na rampie kolo Galarety pojawia sie Scyther.

Scyther: Co tu sie do kurwy nedzy dzieje Galareta?? Kto dal Ci przyzwolenie na odwolanie tego pojedynku????

Galareta sprawia wrazenie mocno wystraszonego. Najwyrazniej zestresowany wyciaga z kieszeni nastepnego Snickersa, lecz Scy wytraca mu batona z reki.

Scyther: Ty obrzydliwy grubasie! Masz 5 sekund na wytlumaczenie!

Galareta: No wiec, ee, to, ja, no, bo ten….

Scyther: 1…2…3

Galareta: Dobrze!! Dobrze!! Zostalem do tego zmuszony!! Dzialalem pod presja! Zmuszali mnie zebym to zrobil!!

MM: Taak. Jasne Galareta!

Na twarzy Scythera pojawia sie ironiczny usmiech.

Scyther: A co Ty mozesz Galareta? Przeciez ja tutaj rzadze.

Galareta: No wlasnie jest taka sprawa, ze mialem pewna klauzule, ktora pozwala mi na kilka samodzielnych decyzji w AWF…miedzy innymi odwolywanie pojedynkow. Poniewaz nie zwolniles mnie, moglem zgodnie z prawem i przepisami odwolac ten pojedynek…

Scyther: Poniewaz nie zwolnilem Cie powiadasz??

Galareta: Tak, szefie…

Scyther: Galareta!

Galareta: ?

Scyther: JESTES ZWOLNIONY!!!

Na hali rozbrzmiewa ogromny cheer, a Galareta upada na kolana i blaga Scythera, by ten go oszczedzil.

MM: I tego bylo nam dzis potrzeba!! Nie wierze ze to powiem, ale…BRAWO Scyther!!

SC: Oszalal!!! On oszalal!!

Scyther: Wypie*dalaj grubasie. Mam tu jeszcze kilka spraw do zalatwienia. DeMarco!!! Rusz tutaj swoja lordowska d*pe!

Ponownie dzis uderza U2 - Desire i na rampie pojawia sie Lord DeMarco w towarzystwie Marleny z pasem AWF na ramieniu. W tym czasie Chris Attitude i Jupiter stoja na srodku ringu calkowicie zdezorientowani nie wiedzac co sie dzieje.

Lord: Co ty wyprawiasz?? Przeciez bylismy Stajnia!! Nadal nia jestesmy!! Scy, jeszcze nie wszystko stracone! Czlowieku, pomysl nad tym wszystkim! Tak nie mozna! Tak ku*wa nie mozna!!!

Scyther: Owszem mozna, Lorduniu. Wszystko bylo pieknie do czasu, zanim nie zaczeliscie krecic interesow za moimi plecami!

DeMarco: Ale…

Scyther: Zamknij sie. Daje Ci ultimatum! Albo wtoczysz swoja krolewska dupe na ring i staniesz w pojedynku przeciwko Chrisowi, albo zawieszam World Title, a Ty mozesz pozegnac sie z AWF!!!

Publicznosc wpada wrecz w euforie!!

SC: Tego juz za duzo!! Moze jeszcze za chwile zwolni mnie???

MM: To by bylo zbyt piekne, Stasiu…

SC: Mam Cie w dupie Mazur!

DeMarco: Ku*wa mac!! Nie mozesz tego zrobic!!

Scyther: Mylisz sie. Moge i zrobie! Wiec jak??

DeMarco zaczyna nerwowo chodzic w kolko przeklinajac do samego siebie.

Scyther: Szybciej, panowie czekaja…

Lord: …

Scyther: Tak czy nie?!

Lord probuje sie zlozyc do odpowiedzi, lecz nie potrafi z siebie nic wycisnac. W koncu przyklada mikrofon do ust.

Lord: NIE!!!

Scyther: DeMarco...

Lord: Nie mozesz!

Scyther: ... jestes…

Lord: Nie zrobisz tego!!!

Scyther: ... ZWOLNIONY!!!

Lord: Ku*wa!

Publicznosc po raz kolejny dzis wydobywa z siebie przeogromny cheer.

SC: …

MM: Haha!! Zatkalo cie, co, Czolo?! Ha!

Scy zdejmuje z ramienia Lorda World Title, po czym zawiesza go na swoim ramieniu.

Scyther: Powiedzmy, ze to Ci sie juz nie przyda.

DeMarco probuje rzucic sie na Ruthless'a, lecz grupa ochroniarzy AWF wyprowadza bylego AWF Champa za kulisy.

Scyther: A zeby nikt nie byl pokrzywdzony. Chris Attitude! W ramach rekompensaty za dzisiejsza odwolana walke przyznaje Ci title shot na najblizszym PPV Cage Revolution! Zadowolony?

Chris ponownie lapie mikrofon.

Chris: Jasne. Lepiej byc nie moglo!

W tym momencie dla odmiany na hali uderza Wrinkled Fred - BackStabber po czym na rampie pojawia sie Stabber z mikrofonem w reku (heel heat).

Stabber: Ty calkowicie ocipiales czlowieku!! Nie widzisz, ze zburzyles wlasnie wszystko, na co tak ciezko pracowalismy??

Scyther: My?? A coz takiego zrobiles oprocz kilku przekretow i oszustw w AWF??

Stabber: Byles lepszy??

Scyther: Nie, ale to nie ja zalatwialem interesy za Twoimi plecami sku*wielu!! Zreszta, jestem nowym wlascicielem AWF i nie bede ku*wa pozwalal na to, zeby jakis pieprzony ex-Yakuza wozil sie po moim terenie jakby byl w pierdolonym Tokio! Jasne??

Stabber: Ty idioto!! Najpierw Soldato, potem Galareta, teraz DeMarco!! Kogo jeszcze zamierzasz zwolnic?? Mnie? Psycho?? Moze Tuana?? No kogo??

Scyther: Kazdego, kto bedzie w dalszym ciagu zalatwial sprawy AWF za moimi plecami bez mojej wiedzy. I uwazaj na slowa, Stabber, mowisz do wlasnego szefa!

Stabber: No wiec szefie, mam dla Ciebie jeszcze jedna niespodzianke, ktora zorganizowalem za Twoimi plecami…

Scyther zamierza cos powiedziec, lecz w tym momencie otrzymuje poteznego Stab'Cutter'a prosto na rampe!

SC: Brawo, Stabber!! Wreszcie ktos go uciszyl... Czas najwyzszy!

MM: To zapewne jego ostatnie chwile w AWF! I dobrze!

BackStabber staje nad nieprzytomnym Scytherem, po czym usmiecha sie szeroko.

Stabber: Panie i panowie, chcialbym wam przedstawic naszych dzisiejszych gosci. Przyjmijcie ich serdecznie!!

Jupiter i Chris Attitude stoja na ringu i spogladaja na siebie nie wiedzac co sie dzieje, podczas gdy z publicznosci prosto na ring wskakuja ....... YAMATO KONOE oraz KRAVEN!! Obydwaj atakuja od tylu dwoch zawodnikow AWF! BackStabber wchodzi na ring i dolacza do bylego EWF World Championa i jego japonskiego przyjaciela.

SC: Jezus!! Myslalem, ze to taki fatalny dzien!! A jednak jest pieknie!! Kraven w AWF!! Attitude i Jupiter pobici!! Jakie to jest piekne!!

MM: Skandal!! Po prostu skandal!! Nie wierze ze oni sie tu pojawili!!

BackStabber podnosi Chrisa, a Yamato wykonuje mu Superkick!! Attitude pada na ziemie. Kraven schodzi z ringu i po chwili wraca na niego z krzeslem! Stabber tym razem przytrzymuje Jupitera, a ten otrzymuje potezny chair shot prosto w glowe!! Jupiter pada na ring zakrwawiony! Lecz nagle pojawia sie Scyther i wykonuje Stabberowi Death Around The Corner prosto na krzeslo rzucone przed chwila przez Kravena!!!! Yamato Konoe probouje wykonac SuperKick na Scytherze, lecz ten robi unik i cios otrzymuje…Kraven!! Publicznosc szaleje z radosci. W tym momencie podnosi sie Attitude a Konoe nie zauwazajac tego nadziewa sie na potezny clothesline od Chrisa wyrzucajacy go za liny. Kraven probuje sie podniesc, lecz pomaga mu w tym Jupiter, ktory sklada sie do Extra Deathkick!! Kraven jednak wyslizguje sie, pociaga za soba lezacego Stabbera i cala trojka zaczyna przemieszczac sie w strone rampy. Scyther lapie mikrofon.

Scyther: Stabber!! Faktycznie zrobiles mi niespodzianke!! Ale wiesz co?? Nie zwolnie Cie! Ja takze mam dla Ciebie spora niespodzianke!! Next Outbreak! BackStabber, Yamato Konoe & Kraven vs Jupiter, Chris More Attitude & Ruthless Scyther!!!!!!

MM - Sprawiedliwosci stanie sie za dosc!!!!

SC - Tak jest!! Jupiter, Attitude i ten przeklety Scy dostana w koncu nauczke!!

MM - Nie to mialem na mysli Czolo…

Stabber nie wydaje sie zbytnio zadowolony, lecz Kraven razem z Yamato uspokajaja swojego nowego sojusznika, i cala trojka znika za kulisami…na hali uderza RATM „Bullet In the head” i cala trojka AWF opuszcza powoli ring przy ogromnym popie publicznosci. Transmisja sie urywa…


Copyright Attitude Wrestling Federation 2005