Franko The Butcher
Opis:
Franko,
znany również jako Franko The Butcher jest masywnie zbudowanym, krępym łysolem.
Lata trenowania zapasów w stylu klasycznym sprawiły, że dorobił się
przypadłości zawodowej w postaci „kalafiorów” (zdeformowanych uszu). Nie bez
znaczenia dla image’u zawodnika jest również stosunkowo bujne owłosienie na
klatce piersiowej i plecach.
Taak...
Franko to prawdziwy mężczyzna, mający w głębokiej pogardzie pozbawiających się
przyrodzonych męskiemu rodowi cech mydłków... spluwa gęstą śliną na zadbanych,
wydepilowanych modnisiów, co do których nie wiadomo, czy to pies, czy wydra.
Facet ma być facetem.
Jak
łatwo wywnioskować z powyższego, w pewnych sprawach Franko jest konserwatystą.
To
jednak dopiero czubek góry lodowej skrywającej nietuzinkową osobowość. Nasz bohater
jest bowiem rzadkim typem człowieka, który nie przejmuje się absolutnie niczym.
Kolejne ciosy, których nie szczędziło mu życie, spływały po nim jak po kaczce.
Albowiem Franko jest podręcznikowym przykładem osobnika absolutnie
niewzruszonego, całkowicie odpornego na zło tego świata.
Jak
już wcześniej wspomniano, wcześniej trenował zapasy w stylu klasycznym.
Niestety, niezrozumienie otoczenia połączone z oszczerczym oskarżeniem o
stosowanie dopingu zakończyły karierę wschodzącej gwiazdy tego sportu. „Chuj z
tym” – podsumował sprawę sam zainteresowany – „I tak nie idzie z tego wyżyć”.
Tutaj
docieramy do kolejnej, bardzo ważnej cechy charakteru – Franko to człowiek
praktyczny, o niezwykle przyziemnych potrzebach. Nie posiada marzeń ani
aspiracji, żyje dniem dzisiejszym. Być może dlatego można go uznać za człowieka
pogodzonego ze światem, żyjącym z nim w rzadko spotykanej harmonii. Jest to
cecha godna zazdrości.
Po
zakończeniu zapaśniczej kariery Franko imał się różnych zajęć. Po pewnym czasie
jednak skonstatował ze zdziwieniem, że czegoś mu w życiu brakuje. Ku swemu
jeszcze większemu zdziwieniu zrozumiał, że brakuje mu tego, co działo się na
ringu. Rywalizacji. Zastrzyku adrenaliny przed i w trakcie walki. Cudownego
uczucia, które towarzyszy zwycięstwu. Nawet goryczy kojarzonej z przegraną...
Początkowo
po prostu wdawał się bójki. Przez jakiś czas brał udział w ustawkach
fanatycznych kibiców (walczył po stronie Wisły Kraków, której jest
bezkrytycznie oddany). To jednak nie było to... owszem, przyjemnie było dać po
mordzie i dostać w mordę, ale czegoś ciągle, cholera, brakowało. W końcu wziął
udział w pierwszej ulicznej walce za pieniądze i poczuł błogosławioną ulgę...
Tak
zaczęła się kariera Franko jako ulicznego wojownika. Pieniądze nie były z tego
duże (czasami zdarzało się walczyć o skrzynkę piwa), ale w połączeniu z
dorywczymi zajęciami szło jakoś z tego wyżyć. W każdym razie przez jakiś
czas...
W
końcu okazało się, że wiecznie obita morda nie zjednuje naszemu bohaterowi
nowych pracodawców. W dodatku zaczęła się nim interesować policja. W międzyczasie
była jeszcze wpadka z niejaką Joanną, szybki ślub i jeszcze szybszy rozwód. I
alimenty.
Franko
mężnie znosił kolejne ciosy (zarówno dosłownie jak i w przenośni). W końcu
jednak nawet on musiał zrozumieć, że musi coś zmienić.
No
i zmienił.
Za
pożyczone pieniądze ukończył niedzielny kurs wrestlingowy. Wie już z grubsza,
„z czym to się je”. Wymyślił sobie również przydomek (umówmy się, że nie
porażający oryginalnością). Później wyruszył na jeden z try outów
organizowanych przez EWF. To może być początek nowego rozdziału w jego życiu.
Albo kolejny cios, który trzeba będzie znieść ;)
Aha:
warto wspomnieć, że Franko zamierza występować w masce. Nie jest to jednak
ukłon w stronę meksykańskich luchadorów (nie wie o ich istnieniu) ani obawa
przed pokazaniem swojej twarzy w telewizji (generalnie Franko nie zna słowa
„wstyd”). Chodzi o kartę przetargową – możliwość walki Mask vs (...) po prostu
zwiększa pole manewru.
Strój:
O
masce już wspominałem. Nie jest to nic szczególnie wyszukanego – ot, czarna
maska z otworami na oczy i nos, odsłaniająca tylko usta i podbródek. Do tego
klasyczny strój zapaśnika plus czarne ochraniacze na łokcie i kolana. Ręce
owinięte bandażami. I tyle.
Imię
managerki: Słodka Helena (Sweet Helen w czasie pobytu za granicą).
Helenka
jest kuzynką kumpla brata przyjaciela... nieważne. Znajomą jest. Młoda,
apetyczna blondyneczka z aspiracjami do kariery modelki. Praca w EWF to dla
niej prawdziwa szansa na zaistnienie. Przekonanie Franko do współpracy nie było
łatwe, ale ród niewieści posiada nieprzepartą moc perswazji kiedy naprawdę tego
chce.
A
Helenka chciała.
W
ten sposób nasz bohater zyskał pomocnicę, która nie zawaha się przed
rozproszeniem rywala („ojej, spadła mi torebka”) albo przed pryśnięciem mu w
oczy gazem łzawiącym (kiedy sędzia nie patrzy). Franko nie ma nic przeciwko
temu. W końcu zwycięstwa oznaczają wyższą pozycję w federacji. A to z kolei ma
przeliczenie na dochody naszego bohatera.
Cóż
jeszcze o Helence? Gadatliwa jest trochę. Ale Franko to nie przeszkadza. Jemu w
ogóle mało co przeszkadza.
Wzrost:
186 cm
Waga:
109 kg
Wiek:
około trzydziestki.
Status:
Heel. Jakoś tak samo wychodzi. Bierze się to z tego, że jako człowiek z gruntu
praktyczny, Franko nie przemęcza się w czasie walk. Do tego nie waha się przed
oszustwem, byłe tylko zwyciężyć, a jego wejście na ring bywa denerwujące.
Publiczność raczej nie lubi takich zawodników.
Entrance
theme: Chrome Division „1st regiment”.
Opis
wejścia na ring:
Światła
przygasają i rozbrzmiewają pierwsze dźwięki piosenki Chrome Division. Rzecz
rozkręca się powoli, więc cierpliwość fanów jest wystawiona na ciężką próbę, co
zazwyczaj rodzi solidny heel heat. Po upływie półtorej minuty słychać dźwięk
syren i słowa „Listen up! Pay attention! (...)” po których następuje
wzbudzająca ciarki solówka na gitarze. Wraz z jej dźwiękami na rampie pojawia
się zawodnik. Czasami wykona jakiś taunt (najczęściej polega on na biciu się
pięściami w klatkę piersiową albo pozdrawianiu wyzywających Franka fanów),
częściej jednak po prostu spokojnie idzie w stronę ringu. Jeżeli towarzyszy mu
Sweet Helen, to albo mizdrzy się do publiczności przyjmując starannie
wystudiowane pozy, albo po prostu wiesza się na muskularnym ramieniu naszego bohatera.
Styl
walki:
Franko
nigdy nie mógł zrozumieć, dlaczego jedną akcję obdarza się pięćdziesięcioma
różnymi nazwami. Cutter to Cutter, a Shooting Star Press to Shooting Star
Press. Po cholerę to udziwniać? Cutter określany jako „Franko Cutter” nie przestanie
być Cutterem. Leg Lock nie zwiększy swojej mocy po nazwaniu go na ten przykład
„Deadly Leg Twist”.
Franko
uważa takie praktyki za dziecinadę. Fakt, że kłóci się to z wieloletnią
wrestlingową tradycją, zupełnie go nie obchodzi.
Wracając
do stylu walki: nasz bohater jest minimalistą. Każdy match rozpoczyna
spokojnie, wręcz leniwie. Punche, jakaś dźwignia i próba zakończenia walki
przez Headlock – to standardowa procedura. I nie ma tutaj powodu do żartów – w
trakcie treningów zakończył tak niejedną walkę.
Jeżeli
przeciwnik coś sobą reprezentuje, Franko zaczyna się rozkręcać używając
szerszego wachlarza ciosów. Szuka przy tym jak najszybszego sposobu na
zakończenie walki (jak już wspomniałem, nie lubi się przemęczać).
Wychodzi
na to, że Franko jest Brawlerem.
Po
kilku minutach nierozstrzygniętej walki adrenalina zaczyna buzować w nim na
całego. Dopiero wtedy pokazuje swój potencjał. A jest on, wbrew pozorom,
całkiem spory! Klasyczne wyszkolenie zapaśnicze w połączeniu z późniejszym
trybem życia tworzą zabójczą mieszankę. Franko jest dobrym technicznie,
brutalnym i odpornym na ciosy zawodnikiem.
Fishing
Moves:
•
Death Valley Driver – szybki i skuteczny. Praktyczny.
•
Burning Hammer – właściwie to Inverted Death Valley Driver, ale Franko poznał
tą akcję pod taką właśnie nazwą i już mu tak zostało. Zalety: jak wyżej.
Połączenie
dwóch powyższych sprawia, że zawodnik może wykonać szybki finisher zarówno na
przeciwniku zwróconym do niego przodem, jak i odwróconym tyłem.
•
Triangle Choke – chwyt prosty i zabójczo skuteczny. Franko ceni skuteczność i
prostotę.
•
Frog Splash – stosowany rzadko, ale diablo skuteczny.
Ulubione
akcje:
•
Punch – bo nie ma to jak walnąć kogoś z piąchy. Proste i bolesne. Franko zna
sporo kombinacji uderzeń, przez co nie łatwo zablokować jego ciosy. Czasami
dodaje do tego uderzenia łokciami albo kopnięcia. Całkiem dewastujące.
•
Mounted Punches – bo nie ma to jak powalić przeciwnika i zamienić jego twarz w
miazgę. Franko nie przejmie się krwią pokrywającą jego dłonie. Akcja często
łączona z czymś, co powali przeciwnika (najczęściej Lu Thesz Press).
•
Double Axe Handle Smash – czasami wykonywany z narożnika, co czyni go drugim (i
ostatnim) „powietrznym” movesem w arsenale naszego bohatera.
•
Piledriver – prostota, prostota, prostota. I zabójcza skuteczność,
•
Cutter – prosta akcja, którą można wykonać „z niczego”.
•
Headlock – można go nazwać pomniejszym finisherem. Franko wykonuje naprawdę
mocarne Headlocki.
•
German Suplex – jak tu nie lubić akcji, po której kark przeciwnika może
trzasnąć jak zapałka?
•
Lariat – wykonywany w „japońskim” stylu. Klasyczny „urywacz głowy”.
•
Wszelkiego rodzaju dźwignie – zazwyczaj te najprostsze w rodzaju Leg Lock albo
Arm Wrench. Na szczególną uwagę zasługują dwie z nich: Ankle Lock i Fujiwara
Armbar – one też mogą być „pomniejszymi finisherami”.
•
Stiff Headbutt – cóż, czasami tak trzeba.
•
Superkick – może i niezgrabny, ale za to zabójczo skuteczny.
•
Corner Powerbomb – bo skuteczny zawodnik to taki, który wykorzystuje każdy
element ringu.
Franko
uwielbia takie naparzanki, jako że nie musi w ich trakcie przejmować się
absolutnie niczym (na przykład zasadami). W nich również wykazuje się rzadko
spotykaną bezwzględnością i świadomością celu (celem jest oczywiście
zwycięstwo).
Cathprase:
Franko
długo nie mógł zrozumieć zasadności tworzenia tego typu „powiedzonek”. W końcu
dał się namówić swojej managerce. Wielogodzinna burz mózgów zaowocowała
zdaniem, które stanowi esencję filozofii ringowej i ograniczeń naszego
bohatera. Brzmi ono: „Skopię ci dupsko, sukinsynu”.
Sukcesy
w EWF:
brak