Polish Pro Wrestling

Przed chwilą skończyły się reklamy, ekran jest zupełnie ciemny... Nic się nie dzieje... Nagle na ekranie pojawia się ogromna eksplozja, a z głośników uderza wrzask...

 [YEEEEEEEEAAAAAAAAAHHH!]

... wsparty brzmieniem gitar elektrycznych i solidną perkusją. Z płomieni wyłania się logo PPW. Przez chwilę słowa Polish Pro Wrestling płoną, potem odjeżdżają w bok, zastąpione przez... twarz Marco, również jakby w ogniu, z czerwonymi, szalonymi oczami. W miarę jak słyszymy kolejne słowa piosenki urywki filmowe na ekranie zmieniają się... Pojawiają się...

[HELLO!]

Grim Reaper podtykający kosę pod policzek Janka Trafasa... Chris "More" Attitude wpadający z rozmachem do swojej szatni...

[Here I am, here we are, we are one!]

Ruthless Scyther, wyciągnięty na swoim leżaku... Uśmiechnięci i ściskający się Luk, Abraham Raven i Itchy...

[I've been waiting for this night to come!]

JIB drapiący się w głowę, jakby chciał sobie coś przypomnieć... Jupiter, otoczony przez gromadę małych ratlerków...

[GET UP!]

Tony "Blade" Jabłoński wznoszący w górę swój kij kendo... Kris, dumnie pokazujący biceps...

[Now it's time for me to take my place]

Don "The King" DeMarco, nadciągający limuzyną... Uśmiechnięty "Wirtuoz" w swoim fraku...

[The make-up running down my face]

Tool chowający twarz za kapturem...

[We're EXILED from the human race!]

Vaclav zaciskający sobie drut kolczasty na nadgarstku...

[You're in the PSYYYYY...!]

Darc i jego menedżer wykrzywieni w szyderczym uśmiechu... Mr Jack Northfolk pochłonięty lekturą "Timesa"...

[You're in the PSYCHO CIRCUS!]

The Luk wykonujący stunnera na Janku Trafasie...

[You're in the PSYYYYY...!]

Wkurzony Zdzisiek Podlecki, zaplątany w kable... Airwalk wychodzący z ringu i wyrzucający mikrofon...

[You're in the PSYCHO CIRCUS!]

 Soldato wchodzący do pustej, ciemnej hali... Litery PPW w płomieniach...

[And I say WELCOME TO THE SHOW!]

Nagle pojawia się potężny strumień wody!. Ogień gaśnie, a gdy woda przetacza się przez ekran, pojawia się logo "Lanego Poniedziałku"...

Muzyka ustaje, brzmi tylko lekkie echo, po chwili zagłuszone rykiem tysięcy gardeł, gdy przed oczami ukazuje się nam warszawska hala PPW. Tłumy falują i krzyczą w półmroku, różnokolorowe reflektory liżą publikę! Fani machają rękami, transparentami, z których większość zawiera po prostu lakoniczne trzy litery: PPW. Nie mamy czasu za dobrze się im przyjrzeć, gdyż areną wstrząsa gromki okrzyk:

Ktoś: WITAMY WSZYSTKICH FANÓW POLISH PRO WRESTLING!!! Witamy na pierwszym w historii "Lanym Poniedziałku"!!!

Przy głośnym ryku tłumu, obraz przesuwa się w stronę centralnego punktu hali - ringu, w którym stoi jakiś wysoki blondyn. Kamera robi zbliżenie i już po chwili można rozpoznać, że jest to nikt inny, jak "Szokujący" Steve Sharen, prezes PPW. Ubrany jest w jasny garnitur, świetnie pasujący do jego opalenizny. Widać, że próbuje powiedzieć coś więcej, ale przeszkadza mu hałas. Steve uśmiecha się szeroko, widać, że jest zachwycony. Mija kilka sekund, wreszcie wrzawa trochę cichnie.

Sharen: PPW z wielkim wzruszeniem inauguruje dziś transmisje cotygodniowych 2-godzinnych programów o charakterze "rozrywki sportowej"! Właśniu tu, dziś, odradza się w Polsce tak ukochany przez wielu rodzaj rozrywki - zawodowy wrestling!

Fani reagują spontanicznie na ostatnie usłyszane słowo - w hali coraz gośniej słychać skandowane: "Wrestling, wrestling!"...

Sharen: Dokładnie tak, wrestling na najwyższym, światowym poziomie! Już dziś ujrzycie w tym ringu 20 wspaniałych zapaśników, którzy rozpoczną walkę z przeciwnikami i z samymi sobą - walkę o dumę, honor, złoto, a nierzadko też o własne zdrowie!

"Wresting! Wrestling" - krzyk na oko około 3,5 tysięcy gardeł nie ustaje! Steve lekko luzuje krawat, ociera pot z czoła...

Sharen: Miałem przygotowane dłuższe wystąpienie, ale widzę, że jedynym czego pragniecie i tym, na co najbardziej czekacie jest...

"WRESTLING!!!" - potężny ryk wstrząsa areną! Steve udaje, że zatyka uszy, śmiejąc się w głos.

Sharen: I właśnie wrestling dostaniecie, już za chwilę... Panie i panowie, pozwólcie, że sparafrazuję czyjeś powiedzenie:...

Steve robi efektowną pauzę, rozgląda się po publice, kręcąc się po ringu. Wreszcie staje i wrzeszczy do mikrofonu...

Sharen: LET'S GET READY TO WREEEESTLEEEE!!!...

Z głośników uderza "Another One Bites The Dust", Freddie Mercury zaczyna śpiewać, podczas gdy Steve Sharen wchodzi na kolejne narożniki ringu, pozdrawia fanów uniesionymi w górę rękoma, jakby w geście powitalnym. Przy wtórze muzyki wychodzi z ringu i udaje się w stronę kulis, przybijając po drodze piątki z fanami.

Realizator robi cięcie i ukazują się nam siedzący za stołem komentatorskim nieopodal ringu - Zdzisiek "Szczur" Podlecki, ubrany w nieokreślonego koloru koszulę flanelową oraz Janek Trafas w eleganckiej szarej marynarce. Trafas szczerzy się w szerokim uśmiechu, podczas gdy Szczur nerwowo rozgląda się pod stołem.

Janek: Z ringu i okolic witają państwa Janek Trafas...

Janek ledwo widocznym gestem trąca Zdziśka łokciem w ramię...

Szczur: ... I Zdzisiek "Szczur" Podlecki. Mówię ci, one się ruszają!

Janek (skonsternowany): Kto?

Szczur (podnosząc głos): Kto, kto... Co!! Kable! Gdy nie patrzę, oplatają mi nogi!

Janek (znudzony): A tu znowu z tymi kablami! Nabawiłeś się wyraźnej obsesji od czasu wizyty, jaką złożył nam Tony Jabłoński...

Janek kontynuuje wypowiedź, podczas gdy Zdzisiek wygląda, jakby kopał coś pod stołem.

J: A Tony Jabłoński nie był jedyną osobą, która zaszczyciła nas swoją obecnością w ostatnim tygodniu. Każdy, kto zdecydował się włączyć kanał PPW24 mógł przyjrzeć się praktycznie wszystkim zapaśnikom, którzy mają ważne kontrakty z PPW. Jesteśmy zbudowani tą aktywnością i troską o fanów. Ale nic dziwnego, bo 95% rosteru PPW chciało jak najszybciej pokazać się światu, gdyż już dziś mają swoje pierwsze walki. Przyjrzyjmy się programowi tego wieczoru...

Na ekran wjeżdża plansza z podobiznami Abrahama Ravena i Jacka Northfolka.W tle słychać pomruk publiki...

J: W pierwszym meczu wieczoru, a zarazem pierwszej walce wszechczasów w PPW zmierzą się pewny siebie i zawadiacki Abraham Raven oraz Mr Jack Northfolk. Jak zostaliśmy poinformowani, walka ta ma mieć specjalną stawkę - 4 tysiące funtów brytyjskich, choć kierownictwo PPW oficjalnie nie potwierdziło tej informacji...

Szczur (wcinając się): Sam rozmawiałem o tym z prezesem, ale nie chciał poprzeć tej, jak się wyraził, "formy hazardu". Ale nic to, coś na to poradzimy, hehe...

Na ekran wyjeżdżają kolejne plansze ze zdjęciami zapaśników, podczas gdy Janek opowiada o kolejnych walkach.

J: Następnie na ring wyjdą Airwalk oraz Kris, mierząc się w walce, która jest częścią elitarnego Turnieju o Interkontynentalne Mistrzostwo PPW!

Sz: Elitarnego? Przecież cały roster PPW ma w nim wystartować? Wiesz, czasem za bardzo koloryzujesz. A zresztą, gdyby ten turniej był elitarny, to powinniśmy od razu oddać pas Donowi DeMarco, ten ma klasę!

J (drwiąco): Taa? A dlaczego nie Jackowi Northfolkowi albo Wirtuozowi? Oni nie mają klasy?

Sz: Bo oni nie mają rozumu! Jeden ujmuje się za jakimś totalnym nieudacznikiem, drugi "szanuje" swoich przeciwników! (zdegustowanym tonem) W tym biznesie trzeba być twardym, nie ma tu miejsca na sentymenty. Spryt, cwaniactwo i siła, to się naprawdę liczy!

J: Na szczęście są jeszcze ludzie, dla których najważniejsze są czyste walki, uczciwa rywalizacja do upadłego...

Sz (przerywając): Masz rację, "jeszcze"! Jeszcze! Bo są już na wymarciu, są gatunkiem zagrożonym... Tak samo jak te kable, gdy tylko zejdziemy na chwilę z anteny!...

Zdzisiek na chwilę znika pod stołem, skąd dochodzą nas odgłosy szamotaniny i głuchych uderzeń. Jankowi ledwie udaje się powstrzymać przed wybuchnięciem głośnym śmiechem.

J: Cóż, Northfolk później wykazał się "cwaniactwem", wyzywając swojego dzisiejszego przeciwnika w bardzo szpetny sposób.

Na te słowa Zdzisiek wynurza się spod stołu. Ma lekko zmierzwione włosy.

Sz: Nikomu tym nie zaimponował, to było po prostu ohydne. (robi zniesmaczoną minę) Takie obelgi godne są żuli spod sklepu na rogu, na pewno nie o to chodzi w zawodowym wrestlingu. Podobnie jak nie o to, by nazywać przeciwnika homoseksualistą, jego matkę suką lub opowiadać o jego czynnościach seksualnych, albo też zwracać się do niego: "zjedz to ... je...y pi...ryjcu", jak czynili niektórzy wrestlerzy PPW w mijającym tygodniu. Ejże! Stać was na więcej, panowie! Wysilcie bardziej komórki mózgowe, jeśli chcecie zirytować przeciwnika, bo tego typu teksty powodują tylko, że sami wyglądacie na bardzo, bardzo żałosnych!

J: Cieszę się, że choć raz się w czymś w pełni zgadzamy... Wracając do walk dzisiejszego wieczoru...

Kolejne plansze wyjeżdżają na ekran.

J:... Trzecim z kolei meczem, jaki zaprezentujemy, będzie kolejny pojedynek turnieju - Darc versus Grim Reaper! Następnie swoim pojedynkiem zajmować nas będą Marco oraz Itchy.

Sz: A po nich, zobaczymy 2 walki turniejowe: Soldato zmierzy się z Lukiem, a Tool - z Vaclavem.

J: Tuż przed głównym wydarzeniem tego wieczoru zaprezentują się nam dwaj zapaśnicy, którzy już zdążyli pokazać się z bardzo ciekawej strony w PPW - Bezwzględny Scyther oraz Jupiter.

Sz (poirytowany): Według informacji, które ja posiadam Jupiter walczy z Ruthless Scytherem. To twoje zamiłowanie do tłumaczenia wszystkiego na polski kiedyś cię zgubi, to ci mogę na pewno powiedzieć!

J: Zgodzisz się jednak, że owa walka zapowiada się pasjonująco?

Sz: Zgodzę się, że Ruthless będzie miał ręce pełne roboty, ale w końcu wygra, bo jest prawdziwym twardzielem, nie to co Jupek. (delikatny śmiech) Powtarzam, wrestling jest dla ludzi twardych, bezwzględnych, którzy nie boją się  naginać zasad, by wygrać.

J: Mówię wam, fani, słyszałem to już dziesiątki, jeśli nie setki razy, a pracujemy ze sobą dopiero od kilku tygodni. Byłbym o wiele szczęśliwszy, gdyby ktoś wyłączył mu fonię, podczas gdy ja poinformuję was o głównym wydarzeniu wieczoru. (pauza) W 6-osobowej walce drużyn zmierzą się...

Sz (wcinając się, mówiąc bardzo szybko): Attitude, Blade i Braker z Wirtuozem, Kingiem i JIB-em. HA! (bardzo zadowolony z siebie) Uprzedziłem cię, hehehe!

J (zrezygnowany, wolnym, spokojnym głosem, kontrastującym z treścią słów): Specjalnym sędzią tej elektryzującej walki ma być Marco.

Sz: Tak jest i mam przeczucie, że zobaczymy tam całkiem niezłą bitwę! Marco nie ma cech charakteru typowego sędziego.

J (podniesionym głosem): Ciężko w ogóle przypisać jakieś cechy Marco poza tym, że jest naprawdę zwariowaną postacią!

Sz (cwanym tonem): Jak myślisz, może jutro wyskoczymy z nim na bingo, żeby się lepiej poznać?

J: Beze mnie! Prawdę mówiąc, nie wiem czy w ogóle chciałbym iść gdzieś z tobą, nie mówiąc o Marco.

Sz (udaje zdziwienie): Nie chcesz iść ze mną? Czemu? Przecież przesympatyczny ze mnie gość, dusza towarzystwa... Znam masę sztuczek, na przykład robię świetne pacynki ze skarpetek, poczekaj...

Zdzisiek sięga gdzieś pod stół... Janek jest zniesmaczony, mówi szybko...

J: Zróbmy małą przerwę na reklamy! Fani, nie odchodźcie nigdzie, "Lany Poniedziałek" zaraz powróci, a wtedy pokażemy wam krótki wywiad, który być może rzuci trochę światła na pierwszą śmierć w PPW!

***

Wracamy po reklamie. Na ekranie widzimy pomieszczenie, gdzie panuje półmrok, kilka stolików, parę osób, które pochylają się nad kuflami piwa. Na pierwszy plan wysuwa się Zdzisiek Podlecki, który mówi do kamery...

Szczur: Wychodząc naprzeciw pragnieniom fanów, postanowiliśmy rozpocząć serię wywiadów z najważniejszymi postaciami PPW. Na pierwszy ogień idzie Street Fighta, tajemniczy manager jeszcze bardziej tajemniczego wrestlera. Wasz nieoceniony Zdzisiek umówił się z nim w pubie "U Wołodzi", w urokliwym miasteczku Hajnówka, na skraju Puszczy Białowieskiej.

Kamera robi mały odjazd i widzimy siedziącego obok Zdziśka Street Fightera.

Szczur: Witam Cię, Street Fighta!

SF: Możesz mówić do mnie Grzesiek, to moje prawdziwe imię...

Z: Ok, Grzesiu, wiec zdradziłeś mi Twój pierwszy sekret...

SF: Ups, wpadka, Zdzichu, to żaden sekret, mógłbyś to przeczytać w rosterze, gdybyś wszedł na stronę PPW.

Z: Fakt, 1:0 dla Ciebie. Powiedz mi w takim razie, dlaczego akurat Reaper?

SF: Tzn. dlaczego go trenuję?

Z: Tak...

SF: To proste - mam wobec niego dług wdzięczności. Gdyby nie on, już bym nie żył.

Z: A więc to prawda? To nie jest tylko chwyt marketingowy?

SF: Człowieku, widziałeś Reapera? Czy sądzisz, że można by stworzyć coś takiego? Jaki chory umysł miałby tego dokonać? O nie, Reaper jest prawdziwy, tak jak prawdziwe są piramidy, Trójkąt Bermudzki, i inne niewyjaśnione zjawiska...

Z: A może powiesz nam coś o sobie, chodzi mi głównie o czas, gdy walczyłeś jako uliczny wojownik w Chinach...

SF: W Japonii, mój drogi... Kolejna nieodrobiona lekcja... Fajnie sie z Tobą pije... Hej barman, następną kolejkę poproszę... W każdym razie, po studiach wyjechałem do Japonii na trzy miechy - zostałem na 20 lat. Przypadkowo ktoś wziął mnie za Yamamoto Sashimiego, o mało nie zginąłem.

Z: Sashimiego? Tego legendarnego pogromcę Yakuza?

SF: Tego samego. Cudem uniknąłem śmierci, potem odszukał mnie sam Sashimi i nauczył wszystkiego, co teraz umiem.

Z: A co umiesz, jeśli wolno zapytać?

SF: Pokażę Ci.

(Na stoliku w knajpie stoi siedem zapalonych świeczek, różnej wysokości. Grzesiek niemal niedostrzegalnym ruchem wyciąga, a po chwili chowa nóż. Niby nic się nie stało, ale... z czterech bocznych świeczek odciął palące się knoty, natomiast trzy środkowe rozciął każdą na dwie części, przy czym górne, palące się, pozostały na świeczniku, a dolne zostały przesunięte o jakieś 10 cm)

Z: Brawo! Muszę powiedzieć, że jestem naprawdę pod wrażeniem. Nigdy czegoś takiego nie widziałem.

SF: To drobnostka, ale akurat miałem pod ręką rekwizyty. Ale cieszę się, że ci się podobało. Myślę, że zobaczymy się na Lanym Poniedziałku.

Z: No, właśnie, jak walka Reapera?

SF: Darc chyba robi w majty, mało o nim słychać... To nie będzie wielkie wyzwanie dla Kosiarza.

Z: Tylko tyle?

SF: A co jeszcze można powiedzieć o tej walce? Na pewno będzie wymagać wiele koncentracji, żeby nie narobić w portki ze śmiechu! Człowieku, stawiasz naprzeciw Kosiarza jakiegoś chłopca do bicia. Nawet nie zamierzam mowić Reaperowi o taktyce... 30 sekund to za krótko, by opracowywać jakąkolwiek taktykę. To będzie "Sweep'n'Reap".

Z: Podobnie jak jego wcześniejsza zabawa w gabinecie prezesa z biednym tresowanym szczurkiem?

Street Fighta zaczyna się głośno śmiać. Gdy po chwili przestaje, wesołość jest jeszcze widoczna w jego oczach.

SF: Tak, to była bardzo dobra zabawa. Dla nas na pewno, choć może nie dla samego szczurka. Niech to będzie przestrogą dla wszystkich w PPW. Grim Reaper nie żartuje - już tu jest i żniwo już się zaczęło! Jemu nikt nie ujdzie - od małego szczura poczynając, a na ponad stukilowych zapaśnikach kończąc!

Z: Wydajesz się bardzo pewny siebie, ha! No cóż, nie pozostaje nam nic innego, jak poczekać do poniedziałku - wtedy zobaczymy, co się wydarzy. Dzięki za rozmowę!

SF: Tak, właśnie, do zobaczenia!

Na ekranie ponownie pojawia się wypełniona publicznością hala. Cięcie na Janka Trafasa...

J: Cóż można rzec, fani, Grim Reaper i jego menedżer to niewątpliwie ciekawe zjawisko w zapaśniczym światku. A tymczasem  Henryk Dzwoniec stoi już w ringu z mikrofonem, by zapowiedzieć pierwszą walkę, oddajmy mu głos...

Cięcie reżyserskie. Widzimy ring, w którym stoi ubrany w elegancki smoking Henryk "Dzwon" Dzwoniec, świecąc łysiną lepiej niż niejeden reflektor.

Dzwon: Panie i panowie, pierwszy w historii PPW pojedynek zakontraktowany jest jako standardowa walka. Do ringu zbliża się...

W całej hali rozbrzmiewa "Turn it up" a zza kurtyny wychodzi tanecznym krokiem wysoka postać Abrahama Ravena.

Dzwon: ... Pochodzący z Gdańska, odznaczający się nieprzeciętnym wzrostem i 115 kilogramami wagi... ABRAHAM RAAAVEEEEN!!!

Fani reagują różnie - ogólnie słychać niezłą wrzawę, lecz widać, że część ludzi nie jest do końca zdecydowana, co ma myśleć o Abrahamie. On sam ubrany jest w niebieski jednoczęściowy kostium zapaśniczy i okulary przeciwsłoneczne i wydaje się dobrze bawić skacząc w rytm muzyki.

Tuż po nim na rampę wkraczają: ubrany w ciemnawe dżinsy i białą bluzę Itchy oraz elegancki, odziany w ciemny garnitur i lakierki Luk. Wszyscy posuwają się w stronę ringu. Raven czasem zabawia się w małego "moonwalka". Przechodząc obok stanowiska komentatorów wręcza Zdziśkowi małą paczuszkę.

J (z niezadowoleniem): Więc to miałeś na myśli, mówiąc, że "coś na to poradzimy"...

Wreszcie wślizguje się pod linami, wspina na narożnik i pokazuje publice znak V1 przy umiarkowanej wielkości reakcji fanów. Jego przyjaciele wchodzą w chwilę potem i pozdrawiają fanów, którzy reagują coraz głośniej.

Dzwon: A teraz... Waży 102 kg, przyjechał do nas z Northfolk w Anglii... Proszę powitajcie... Mistera JACKA NOOORTHFOOLKAAA!!!

Z głośników dolatuje nie za głośne "Englishman in New York" Stinga, prawie zagłuszone przez średnich rozmiarów pop publiczności. Na rampę wychodzi Jack. Ma żółte spodnie i czerwoną kamizelkę, a pod pachą egzemplarz Timesa. Idzie z typową angielską flegmą, powolnym krokiem w stronę ringu, kłaniając się co jakiś czas z życzliwym uśmiechem. Obok niego drepce ładna i elegancka blondynka, którą znamy jako "Panią Northfolk". Publika generalnie pozdrawia Jacka, ale buczy na blondynkę. Kamera robi zbliżenie na kogoś z planszą "Ile masz klas podstawówki, Mrs Northfolk?" Jack jakby rozglądał się po hali, jakby kogoś wypatrywał... W międzyczasie jednak oboje dochodzą do ringu, gdzie jest już tylko Abraham Raven, którego kompani zeszli z maty i stoją obok jednego z narożników. Jack korzysta ze schodków. Wchodzi i patrzy z dezaprobatą na Ravena. Tymczasem pani Northfolk z zalotnym uśmiechem podaję jakieś zawiniątko Podleckiemu.

Sz: Nie licz na mnie w pierwszych minutach, Janie, bo ja coś muszę przeliczyć...

** DING DING DING **

Rozpoczyna się walka, Jack zrzuca kamizelkę, którą za ringiem łapie pani Northfolk. Obaj wrestlerzy krążą dookoła ringu, nie spuszczając z siebie wzroku.

J: Spokojny, czujny start w wykonaniu obu... Ale oto już biorą się za łby! Lock up... Przerwany! Znów doskakują do siebie i tym razem Jack częstuje Ravena prawym sierpowym! Jednym, drugim, trzecim! Raven, wyraźnie to poczuł, pochyla się... Jack poprawia uderzając oburącz w plecy! Raven pada na ziemię.

Sz: Całkiem słusznie, to może być dobra taktyka, trzymać go na macie, w końcu ma przewagę wzrostu i wagi.

J: Jednakże to nie pasuje chyba do stylu walki Anglika, który podnosi Abrahama i wykonuje Irish Whip w stronę narożnika...

ŁUP! Raven uderza plecami w narożnik, a Jack udaje się tam zaraz za nim wykonując Shoulder Tackle. Raven kuli się z bólu, Jack wykorzystuje to, wykonując DDT! Raven uderza głową w matę, fani podnoszą wrzawę!

J: Niezły początek Anglika, który podoba się fanom. Teraz Jack kłania się publiczności, po czym podnosi Ravena na nogi... i uderza głową!

Sz: To musiało boleć! Northfolk od początku używa głowy, sprytnie!

J: Teraz podnosi Ravena, chwyta go wokół pasa i... German Suplex!!

Sz: Woah! Część fanów, która sympatyzuje z młodym Abrahamem jest teraz wyraźnie cicho.

Jack wstaje i znów zaczyna rozglądać się po hali. Podchodzi do lin i szepce coś pani Northfolk... Ta wzrusza ramionami. Jack jest wyraźnie niezadowolony.

J: Możemy się tylko domyślać, że Northfolka niepokoi nieobecność osobnika, który obiecał mu asystę w dzisiejszej walce - Grim Reapera.

Sz: No cóż, mnie nie niepokoi. Wolę kiedy jest daleko ode mnie. Z jego menedżerem da się jeszcze pogadać, ale on sam... Brrrr!

J: Jack powraca do pracy nad Ravenem, który nie wygląda, jakby dużo odpoczął przez tą chwilę przerwy w walce. Anglik podnosi go za głowę, zakłada front face lock... Ale oto Raven ożywa! Chwytem za nogi przewraca Anglika!

Głośny pop odbija się echem po hali!

Sz: Double leg takedown, a po nim szybki Ankle Lock! To sprytne, Raven będzie miał chwilę, by jeszcze lepiej zregenerować siły!

J: A może już nie będzie musiał ich regenerować, popatrz na twarz Jacka, spójrz jak cierpi!

Northfolk rzeczywiście ma niezbyt szczęśliwy wyraz twarzy, zagryza zęby, w tej chwili niewiele w nim angielskiej flegmy. Nie poddaje się jednak. Po chwili Raven przerywa akcję i wstaje... Odbija się od lin i... Knee Drop prosto w nerki Northfolka!

J: Noo, to musiało zaboleć! A to przecież nie koniec. Raven podnosi przeciwnika i uderza silnym Chopem! Drugim! Trzecim! Jack chwieje się na nogach... Abraham pochyla się, podnosi Anglika do Standing Fireman's Carry i wykonuje potężny SLAM!

Sz: Wow, to pewnie było słychać aż w Kutnie! Muszę zadzwonić do ciotki i uspokoić ją, że to nie trzecia wojna światowa!

J: Jack ledwo rusza się na macie, podczas gdy pani Northfolk zasłania oczy, nie chcąc na to patrzeć.

Sz: Natomiast Luk i Itchy bawią się w najlepsze. Zobacz, chyba próbują zarazić publikę okrzykiem "Raven".

Istotnie, obaj wrestlerzy machają rękoma w stronę publiczności, krzycząc "Raven, Raven!" Publika przyłącza się, chant staje się słyszalny w całej hali. W międzyczasie Abraham wykonuje Elbow Drop, a zaraz potem Elbow Drop w kolano przeciwnika!

J: Teraz Raven chwyta Jacka za nogi i uśmiecha się sprytnie... Wygląda to na... Tak! Zakłada Sharpshootera!.. Ale nie!!... Anglik kopie go i stara się wysunąć z ringu. Raven nie pada na ziemię, lecz nie nadąża za Jackiem, który jest już pocieszany obok ringu przez panią Northfolk... Ale co to?! Luk i Itchy podbiegają, chwytają go za spodnie i wrzucają z powrotem na ring! Posłuchajcie publiki, to im się podobało!

Wrzawa istotnie się podniosła.

Sz: Nic dziwnego, przyszli tu, by oglądać walkę, a nie przytulanki.

J: Raven bierze się do dalszej roboty - cios podbródkowy... Jack opiera się na linach... Młody gdańszczanin odbija go od nich... Irish Whip... Wyrusza w ślad za nim, odbija od ziemi - Flying Clothesl... NIE!

Ogromny jęk zawodu przechodzi po hali, następnie przeradzając się we wrzawę radości fanów Jacka, który uniknął ciosu przeciwnika chwytając się lin. Raven wyrżnął twarzą prosto w matę! Jack przez chwilę odpoczywa na linach, po czym staje już bez ich pomocy i lekko grozi palcem w stronę Itchy'ego i Luka.

J: Jack odzyskuje rezon, ale Raven odzyskuje już pozycję wertykalną! Stoi tyłem do Jacka, odwraca się i... spotyka z Running Clothesline!

Raven ponownie pada na ziemię. Jack siada na nim okrakiem i zaczyna okładać pięściami! Raz, drugi, trzeci... siódmy... Sędzia, który doskoczył jest już przy 4, gdy w końcu Jack przestaje. Teraz podnosi się, unosząc też Abrahama... Chwyta go w pasie... Belly-to-belly Suplex!! Raven ciężko oddycha lężąc... Jack wstaje po sekundzie, odbija się od lin... Leg Drop!

J: Przewaga wydaje się należeć do Jacka, choć obaj zapaśnicy są już zapewne solidnie zmęczeni.

Jack pomaga Ravenowi wstać, chwyta go za głowę... Swinging Neckbreaker! Nie daje mu jednak odpocząć... Poprawia po chwili Reverse DDT!

Publika tym razem krzyczy "Jack, Jack, Jack!" ku zachwytowi Mrs Northfolk i okropnej złości Itchy'ego i Luka, którzy skaczą wokół ringu, zwróceni twarzą do trybun, jakby chcieli przekonać fanów, by przeszli na stronę Abrahama. 

W tej samej chwili jednak uwaga wszystkich zgromadzonych kieruje się w stronę rampy, skąd dochodzi głośne buczenie. Przechodzimy na obraz z innej kamery... i widzimy jak w stronę ringu majestatycznie, wolno kroczy... Grim Reaper!

J: Tego mogliśmy się spodziewać!

Oczy wszystkich bez wyjątku kierują się w tamtą stronę, nawet Jack zostawia Ravena i cieszy się jak dziecko widząc Ponurego Żniwiarza. Ten zbliża się, odziany w swoją burą włosienicę z twarzą pomalowaną na trupioblady kolor.

Sz: Nie wiem, czy chcę tu być, gdy on się zbliży...

J: Fani, coś niesłychanego, nagle uwaga wszystkich nie jest już skupiona na ringu, centralnym punktem hali stała się alejka! 

Buczenie staje się coraz głośniejsze. Itchy z Lukiem naradzają się, po czym wolno zaczynają wychodzić Reaperowi na spotkanie. Chyba jedyną osobą, która zachowała resztki rozsądku jest sędzia. Podchodzi do Jacka, który opiera się o liny z tryumfującą miną.

J: Popatrzcie na Northfolka! Jack ma minę, jakby już wygrał!

Sz (zdenerwowany): Wygrał, przegrał, wszystko jedno - zabierzcie już stąd to ponure straszydło!

Tymczasem sędzia dotyka pleców Northfolka, pewnie chcą mu zwrócić uwagę, że walka jeszcze trwa.

J: Rany julek! Northfolk właśnie przyłożył sędziemu łokciem! Pewnie w całym tym ferworze nagle przypomniał sobie o Ravenie i myślał, że to on zachodzi go od tyłu.

Sz: Nie zmienia to faktu, że sędzia leży bez ruchu na macie.

Jack próbuje cucić sędziego, ma bardzo głupią minę, widać, że nie znokautował go specjalnie. Poddaje się jednak i kieruje w stronę Ravena.

Tymczasem Luk i Itchy wychodzą naprzeciw Reapera.

Sz: Tak naprawdę, to nie wiem co oni robią, chyba nie myślą, że stawią czoła temu potworowi!

J: Mrs Northfolk podbiega do Luka. Nie sądzę by chciała przemówić mu do rozsądku... 

Blondynka chwyta Luka za ramię, ten odwraca się i widzi przed sobą jej zalotny uśmiech. Na chwilę przystaje zaskoczony...

Sz (cwanym głosem): Wiem, co się zaraz stanie, ta jedna chwila wahania wystarczy pani Northfolk... I tak! Oto stary dobry chwyt zapaśniczy - kolano w krocze!

J: Chaos, totalny chaos, tak można określić, to co dzieje się wokół ringu! Luk zwija się z bólu, fani buczą!

Sz: Tymczasem potwór jest coraz bliżej, właśnie mija nasze stanowisko. Może ktoś by go zatrzymał?!

Jakby na zawołanie wyskakuje Itchy! Pędzi na Grim Reapera, który staje, podnosi prawego buta...

J: Ach, cóż za but w twarz! Itchy przewraca się na podłogę, Żniwiarz sięga po niego i wykonuje podręcznikowy Piledriver, prosto na twarde podłoże.

Sz: Jeśli ktoś by mnie pytał, to powiałbym, że to może być na tyle, jeśli chodzi o występy Itchy'ego na dzisiejszej gali.

J: Fani, wygląda na to, że całe "2 QL" leży pobite... Choć nie, Raven nie leży, jest w powietrzu, dźwigany na barkach Northfolka, który przerzuca go ponad najwyższą liną na zewnątrz ringu! Jestem ciekaw co mu chodzi po głowie...

Sz: Nie zapraszał tu Ponurego Potwora na angielską herbatkę! To jasne, że szuka jego pomocy!

Jack wyskakuje za Ravenem, po czym wymienia długie spojrzenie z Reaperem. Wzrok Żniwiarza jest jak zwykle skoncentrowany, śmiertelnie poważny. W oczach Jacka można zaś wyczytać zadowolenie, ale i pewną niepewność. Mija kilkadziesiąt sekund...

J: Napięcie jest prawie wyczuwalne w powietrzu... Jack wreszcie nie wytrzymuje i odwraca oczy. Mógłbym przysiąć, że coś na kształt uśmiechu zagościło na obliczu Reapera.

Sz: W ringu sędzia daje oznaki życia... A obok Jack wreszcie dźwiga z ziemi gdańszczanina... Przytrzymuje go za ręce, podczas gdy zbliża się Potwór...

J: Ale jednej rzeczy zdaje się obaj nie widzą. Luk i Itchy zdaje się doszli już do siebie. Luk przytrzymuje panią Northfolk, podczas gdy Itchy skrada się... Podbiega... Doskonały DROPKICK w plecy Reapera!!

Reaper leci do przodu, uderza głową w Ravena, który z kolei popycha impetem Northfolka! Anglik leci do tyłu i upada głową na stalowe schodki!

Publika szaleje! Ludzie po prostu wrzeszczą ile sił w płucach!

Sz: Wygląda na to, że Northfolk krwawi... To walka robi się coraz bardziej interesująca.

J: Wyraźnie odzyskujesz rezon, gdy Grim Reaper leży na ziemi!

W kadrze pojawia się Luk, który chwyta oszołomionego Northfolka i wrzuca na ring. Teraz podnosi Ravena, starając się jakoś mu pomóc, choć Raven wygląda na ledwo ciepłego. Wrzuca i jego na ring tak, by leżał na Northfolku. Sędzia jednak nic nie widzi, podnosi się dopiero na jednym łokciu...

Sz: Itchy zaś przyjął ciekawą taktykę w walce z Reaperem - to chyba dwudzieste kopnięcie jakie wykonuje... O WOW!!! Nie robiły chyba one za dużego wrażenia na Żniwiarzu, bo teraz łapie przeciwnika za stopę i jednym pociągnięciem sprowadza do parteru i zaczyna dusić! Reaper wstaje, podnosząc Itchy'ego, jakby ten był lekki jak piórko... Front Face Lock... Brainbuster DDT!!!

Itchy leży, Reaper gramoli się na nogi.

J: A w ringu sędzia wraca do formy, chyba właśnie zauważył, iż dawno winien był zacząć odliczanie...

1!

 

2!!

 

Shoulder up!!!

J: Niebywałe! Northfolk ratuje się w ostatniej chwili! Zrzuca z siebie Ravena, przekręcając się na bok. Obaj oddychają bardzo ciężko.

Sz (krzycząc): Zobacz, bo przegapisz! Jumping Spin Kick Luka na Reaperze!

Reaper ponownie pada na ziemię. Luk pomaga wstać Itchy'ego, który nie wygląda, jakby rozumiał wiele z tego, co dzieje się wokół. Obaj stają kilka metrów od Reapera, Luk szepcze coś do ucha Itchy'ego.

J: Trzeba więcej niż jednego kopniaka, by na dłużej położyć Żniwiarza. Jest już na nogach, patrzy w... (przerażony) naszą stronę... (z ulgą) Nie, nie, w stronę panów I & L. A ci... zaczynają się cofać w stronę wyjścia!

Sz: Potwór podąża za nimi, bardzo dobrze! Wygląda na to, że chcą odciągnąć go od ringu... A może mają już dość tej walki i po prostu chcą już iść do domu, podrzeć kontrakty z PPW i odpocząć w fotelu, oglądając "Dobranockę"?

J: Jak by nie było, wszyscy powoli udają się w stronę kulis, co spotyka się z żywiołową reakcją fanów! A my zaniedbaliśmy lekko walkę w ringu, gdzie sędzia doszedł już do 6 wyliczając leżących zapaśników.

Jack powoli gramoli się na kolana. Raven tymczasem korzysta z lin, by dźwignąć swoje dwumetrowe ciało w górę.

7!

J: Abraham już prawie na nogach, Jackowi tez wiele nie brakuje, choć co jakiś czas krzywi się i łapie za głowę, którą musi mieć porządnie potłuczoną!

8!

J: Raven już stoi! Niezwłocznie podchodzi do Jacka i uderza go kolanem w brzuch! Jack kuli się... Raven łapie go za głowę i ustawia w Standing Head Scissors! Czyżby...

Sz: Tak, myślę, że za chwilę ujrzymy Double Arm Kneeling Face Driver, dla niewatajemniczonych - Pedigree!

J: Raven łapie Jacka za ręce... Jedna, dr... O, rany julek! Jack znajduje skądś siły, by podnieść w górę Abrahama... Całe 205 centymetrów wylatuje w powietrze... Back Body Drop! Raven wstaje dość szybko... Ale tylko po to by spotkać Clothesline Jacka. Pada z łomotem na ziemię! Tym razem Jack nie traci czasu, podnosi go i rzuca na ziemię! Co za Slam!!

Sz: Ciągle mu jednak mało, chwyta ledwie trzymającego się na nogach Ravena i tym razem on aplikuje Standing Head Scissors... Ooo, chyba wiem co się zbliża!

J: Fani, to może być początek końca! Jack wynosi przeciwnika w górę, rozciąga na ramionach, rozkłada ręce w poprzek i...

Sz: TAK!! Greetings From Northfolk! Już po wszystkim, moi państwo!

J: Jack wykonuje cover, sędzia odlicza...

1!

 

2!!

 

J: TRZY!!!

** DING DING DING DING DING **

Z głośników zaczyna płynąć "Englishman in New York", Jack wstaje i tryumfuje. Publika ryczy - część z zachwytu, część - z niezadowolenia. 

Dzwon: I oto wasz zwycięzca! Mr Jack Northfolk!

Sędzia unosi w górę prawicę Anglika. W zbytnim cieszeniu się przeszkadza Jackowi boląca głowa - łapie się za nią co chwilę. Pani Northfolk pomaga mu wyjść z ringu, wspólnie kierują się do Zdziśka, od którego zabierają coś pod stołem, gdy Janek mówi...

J: Fani PPW, co za walka na otwarcie gali! Wciąż nie mogę w to uwierzyć! Z jeszcze większą ilością emocji wrócimy do was po reklamie!

***

Kamera przenosi się do biura jednego z szefów PPW - Wolfa  Flow siedzi za biurkiem... W pewnym momencie przez otwarte okno wlatuje czarny jak noc kruk. Wolf zrywa się na równe nogi! 

Kruk spokojnie zatacza koło w pomieszczeniu i wylatuje tą samą drogą... Wolf doskakuje do okna i zamyka je. Patrzy przez szybę na zewnątrz... Kiedy nic tam nie dostrzega spokojnie odwraca się podnosząc wzrok i spoglądając prosto w czerwone oczy Anioła Śmierci!!!

Wolf wystraszony cofa się o dwa kroki do tyłu...

Wolf:  Marco! Miło , że wpadłeś... Że jesteś... Heh... Skąd się tu wziąłeś??
 
Syxx przez chwilę nie odpowiada ... Unosi kosę - ostrzem do dołu - i kijem dotyka klatki piersiowej Wolfa...
 
Marco: Es verdad ... El es agradable que estoy aquí ... Pero es no agradable de mierda que usted es aquí ... Recuerda ...  Usted no puede matarme porque soy muertos todo listos ... No iguale tan... Piensan de él ... A puta perezosa ... [ Zaprawdę ... Miło , że jestem ... Ale nie miło , że Ty jesteś , k[BIIIP] .... Zapamiętaj ... Mnie nie możesz zabić ... Bo ja już jestem martwy .... Więc nawet nie próbuj ... ]
 
Wolf robi mocarnie zdezorientowaną minę...
 
Marco: Zapamiętaj to ... jako przestroge ... I jako zapewnienie ... że ja nie zapomniauem ... Recuerde .. [ zapamiętaj .. ]
 
Marco powoli obraca kosę lekko ją opuszczając tak , że kij wskazuje na brzuch Wolfa , a ostrze jest o milimetry oddalone od jego brody ...
 
Marco - Recuerde .... [ zapamiętaj .. ]
 
Wolf stoi jak wryty... Marco jeszcze przez chwile wpatruje się w niego swoimi świdrującymi oczami... Nagle światło gaśnie... Po chwili zapala się.... W pokoju stoi tylko Wolf, który wyrwany z amoku zaciska pięści i zaczyna się rozglądać. Nie zauważa jednak nic szczególnego poza dużym, srebrnym krzyżem , który leży na biurku obok wyrytego w nim napisu 'recuerde'...

***

J: Witamy z powrotem po przerwie z hali, gdzie jeszcze nie opadły emocje!

Sz: Wszyscy tu jeszcze mamy przed oczami, jak Jack padł głową w stalowe schody, po zderzeniu z Ravenem i Żniwiarzem, a jednak potem powstał i wygrał! Ten chłopak ma potencjał! Gdyby tylko zapomniał o zasadach... co zresztą już po trosze zrobił, chcąc wydać Ravena na pastwę Grim Reapera. Wciąż nie wiemy co wydarzyło się za kulisami, gdzie pod koniec walki udali się Itchy, Luk i Żniwiarz.

J: Nie mamy jednak czasu roztrząsać tego problemu, bo oto czas na drugą walkę wieczoru!

W ringu pojawia się Henryk Dzwoniec ze swoim nieodłącznym, nienaturalnym uśmiechem.

Dzwon: Panie i panowie, kolejny pojedynek tego wieczoru to standardowy mecz, który jest częścią Turnieju o Interkontynentalne Mistrzostwo PPW. W naszą stronę idzie już...

Zaczyna grać Grammatik "Nie ma skróconych drug", pojawiają się pierwsze oznaki niechęci fanów...

Dzwon: ważący 97 kilo, przybyły z Białegostoku - KRIIIISSS!!!

Kris wychodzi na arenę, a towarzyszy mu dość głośne "BUUU" fanów. Ma na sobie czarne spodnie dresowe, czarne buty i... tatuaż na bicepsie prawej ręki. Idzie spokojnie w stronę ringu, raczej nie zwracając uwagi na reakcję publiki. Wślizguje się do ringu i pozuje z ugiętą prawą ręką, dla lepszego pokazania bicepsu.

Dzwon: I jego przeciwnik, ważący 96 kilo, pochodzący z pomorza...

Dźwięki "Dammit" Blink 182 atakują nas z głośników, podczas gdy na desce wjeżdża...

Dzwon: AAAIIIRWAAAALK!!!

Wita go mieszana reakcja fanów, nie za głośna, choć raczej przyjazna. Ma na sobie czarną bluzę i szarawe, dość szerokie szorty. Airwalk przybliża się do ringu w szybkim tempie, po drodze wykonując jakieś ewolucje. Wreszcie umieszcza deskę koło stołu komentatorskiego, a sam wchodzi po schodkach, zrzucając bluzę, gdy rozbrzmiewa...

** DING DING DING **

J: Walka rozpoczyna się! Do ofensywy od razu przechodzi Kris, który nawet nie pozwolił dobrze postawić obu stóp na macie Airwalkowi, gdy już poczęstował go soczystą pięścią w głowę!

Sz: Dobra pięść na otwarcie to jeden z najsprytniejszych klasycznych chwytów zapaśniczych!

J: O czym ty znowu mówisz?

Sz: No, nie znasz tego chwytu? Jak mawiają nasi zachodni koledzy: "good-old Greco-Roman fist to the head".

J (lekko zdegustowany): Nie, żebyś wymyślił coś nowego...

Sz: To co, i tak jest śmieszne, hehe!

Szczur brzmi jak bardzo zadowolony z siebie spryciarz. 

W międzyczasie Kris sprzedał Ariwalkowi kolono w podbrzusze, po czym odbił go od lin. Airwalk powraca i spotyka się z Sidewalk Slamem!! Publika docenia wysiłki Krisa, częstując go średniogłośnym "BUUU".

J: Wow, Kris szybko przechodzi do rzeczy!

Kris wstaje i pomaga lekko przeciwnikowi. Teraz uderza go pięścią w brzuch, po czym łapie za rękę, posyłając przez pół ringu do jednego z narożników. Airwalk uderza weń plecami.

J: Kris bierze rozpęd, skacze... Ring Corner Body Pr... NIE! Nikogo nie ma w domu, Airwalk uchyla się w ostatniej chwili! Publice wyraźnie się to podobało! Inicjatywa należy teraz do niego... Chwyta Krisa i... Belly-to-back Suplex!!

Sz: A teraz co, czas na odpoczynek na macie?

J: Rzeczywiście, obaj zapaśnicy leżą teraz na macie, ale nie sądzę, by był to odpoczynek. Patrząc na ich miny to raczej tortura! Airwalk założył Krisowi jakąś formę Armbar... 

Sz: Nuda! Widziałem lepszą walkę, gdy moja teściowa zmagała się z grypą!

J: Airwalk porzuca poprzedni pomysł, pomaga Krisowi wstać i... Och, co za uderzenie w górny narożnik! Dzwony muszą bić w tej chwili w głowie Krisa! I oto kolejny Belly-to-back Suplex!

Sz: Nie podoba mi się to, nie będę ukrywał, że moim faworytem jest Kris, ten gościu ma jedną rzecz, bez której ciężko dziś o karierę - plecy!

J: Mówisz o jego karierze, czy swojej, hę?

Sz: Lepiej patrz co się dzieje! Airwalk wstał i teraz wspina się na narożnik, staje tyłem... Co to będzie?...

J: Wybija się, obraca w powietrzu! Moonsault Body Press, ale wprost na podkurczone nogi Krisa!

Sz: Tak, świetnie! Wyczekał go do końca, pewnie od razu wiedział co się święci!

Obaj zapaśnicy mają problemy z powstaniem, jednak dużo szybciej czyni to Kris, który następnie kopie swojego przeciwnika w brzuch - raz, drugi... Airwalk pada na wznak. Kris odbija się od lin i wykonuje Elbow Drop. Wstaje, podnosi przeciwnika za głowę i widzimy... DDT!

J: Ponownie Kris ma przewagę w tym meczu i zdaje się, że chce ją powiększyć wysoce ryzykowną akcją. Wspina się na narożnik...

Sz: Jest już gotowy i... oto Kris Splash!!

Publika lekko zamiera, gdy ostatni cios trafia do celu. A Kris dalej spokojnie podchodzi do walki, nie marnując czasu zmusza Airwalka do powstania, unosi w powietrze... Atomic Drop!

Sz: Uhuhu, popatrzcie, jak Airwalk teraz tańczy! To nawet lepsze niż jego sztuczki na desce!

J: Teraz stoi oparty o liny, a Kris dopada go z tyłu i przyciska jego szyję do rzeczonych lin! Duszenie, niechże sędzia coś z tym zrobi!

Sędzia rzeczywiście coś robi, zaczyna odliczać, ale Kris puszcza dopiero mniej-więcej przy 3 i pół. Airwalk odpada od lin i leży na macie. Kris pozwala sobie bodaj po raz pierwszy spuścić oczy z przeciwnika - patrzy krótko po hali, jakby chciał nacieszyć się niechęcią fanów. Po chwili dopada do gramolącego się z ziemi Airwalka, chwyta go, jakby chciał wykonać Slam, jednak umieszcze w pozycji do...

Sz: Tombstone Piledriver! Już za chwil... 

Publiką wstrząsa lekka wrzawa!

J: Cóż, Low Blow to jeden ze sposobów wydostania się z tego chwytu. Często pytam sam siebie, gdzie jest sędzia w takich momentach... To jednak nieważne - istotne jest, że obecnie obaj wrestlerzy okupują matę, przy czym jeden z nich trzyma się kurczowo za okolice podbrzusza.

Sz: By być Mistrzem Interkontynentalnym PPW trzeba mieć stalowe... (niewygodna pauza) eee... nerwy! Zaraz się przekonamy, czy ma je Kris.

J: Kris zaczyna się powoli podnosić, w czym jednak uprzedził go Airwalk. Ten już stoi i uderza Krisa w głowę prawym prostym. Teraz chwyta... Irish Whip w kierunku lin...Swinging Neckbreaker spotyka powracającego Krisa! Airwalk próbuje go odliczyć!

1!

 

2!!

 

kickout!

Sz: No, to było całkiem bliskie powodzenia, ale jednak walka trwa i obaj leżą na macie...

J: Tak, lecz popatrz, Airwalk wstaje szybciej... Odbija się od lin... Flying Forearm Smash z takim impetem, że aż sam po wykonanym ciosie wytacza się z ringu!!

Część publiki wspomaga Airwalka, gdy ten podnosi się na nogi tuż obok ringu. Krisowi na macie nie idzie tak dobrze. Airwalk wykorzystuje to i wspina się na narożnik, gdzie czeka, aż Kris wstanie...

Sz: Nie do końca wiem, czego chce się doczekać Airwalk.

J: Wreszcie Kris wstaje, odwraca się przodem do przeciwnika, a ten wybija się z narożnika i... ląduje brzuchem na macie po tym, jak Kris w ostatniej chwili uniknął jego Cross Body Blocku!!

Sz: I teraz to Kris ma przewagę, co można łatwo poznać po nasilającym sie buczeniu. Muzyka dla moich uszu! 

J: Kris podnosi Airwalka, posyła w liny... Big Boot w twarz wyluzowanego młodzieńca! Po tym może już nie czuc takiego luzu!

Sz: A Kris nie marnuje czasu, dobija się od lin i wykonuje Headbutt Drop!

J: Nie wiem co on ma osobiście do twarzy Airwalka... Zresztą, do niego całego, bo teraz mocnym szarpnięciem stawia go na nogi... Chwyta za szyję...

Sz: Chokeslam z wielkim hukiem! 

Publika wydaje się podłamana, nawet buczenie cichnie.

Sz: Gdybym ja był na jego miejscu, to w tej chwili przyciskałbym Ariwalka do maty, a sędzia za chwilę uderzałby w matę po raz trzeci.

Kris jednakże ma inny pomysł. Ponownie podnosi Airwalka, chwyta go jak do Slamu...

J: O-o, czyżby tym razem...

Sz: Jest już w pozycji, tym razem nic mu nie pomoże... TOMBSTONE PILEDRIVER! I cover...

1!

 

2!!

 

3!!!

Sz: Tak!

** DING DING DING DING DING**

Dzwon: Oto wasz zwycięzca i przyszły uczestnik drugiej rundy turnieju... KRIS!

Kris nie świętuje jakoś spektakularnie, stoi jedynie nad pokonanym i napina swój prawy biceps z tatuażem przedstawiającym skorpiona. 

Na ekranie pojawiają się reklamy.

***

Na ekranie panuje półmrok. Widzimy słabo oświetlony korytarz. Na ścianie widnieje logo PPW. 

Właśnie jakiś człowiek przebiegł przed nami, skręcając za róg. My udajemy się prosto... Po kilkunastu sekundach skręcamy w prawo, unikając jakiejś dużej rośliny doniczkowej, by znaleźć się naprzeciwko siedzącego plecami do ściany człowieka. Z podartych na kolan dżinsów wyglądają jego kolana, trochę zasłonięte przez długie, rozpuszczone włosy. 

Mężczyzna siedzi bez ruchu, nie wiadomo, zamyślony czy śpiący... 

Po chwili w kadrze pojawia się reporter PPW24, Marian Łodyga! Ma zaaferowany wyraz twarzy i sapie, jakby biegł.

Marian: Oo, witam!... Jak to dobrze... że cię tu spotykam... Vaclav!

Przez sapanie Mariana dociera do nas także nutka zadowolenia.

Marian: Słuchaj, wiem... że koncentrujesz się teraz.... przed swoją walką, ale... czy nie widziałeś może, żeby przechodziło... tędy kilku okładających się pięściami wrestlerów?

Vaclav nie daje poznać, że usłyszał słowa Mariana Łodygi. Dalej siedzi bez ruchu, śpiący lub skoncentrowany, tego nie wiemy.

Marian: Vaclav, hej jesteś tam?

Łodyga macha ręką przed nosem Vaclava. Nagle ten łapie ją i ściska, najwyraźniej bardzo mocno, bo Marian wyrywa się z wrzaskiem.

Marian: Auuuu! Człowieku! Jeśli ci przeszkadzam, to wystarczy powiedzieć! Ehh, niektórzy wrestlerzy PPW to prawdziwe oryginały...

Z tymi słowami Marian znika z ekranu. My jeszcze chwilę obserwujemy trwającego w bezruchu Vaclava, po czym obraz zaciemnia się...

***

Wracam na arenę dzisiejszego "Lanego Poniedziałku", gdzie widzimy stół komentatorski.

J: Witamy was ponownie, fani PPW. Gdy was nie było, okazało się, że walka Kris i Airwalka niezupełnie się skończyła. Spójrzcie na krótką powtórkę...

Ekran dzieli się na 2 części, w jednej widzimy Janka i Zdziśka, a w drugiej Krisa, który klęcząc nad Airwalkiem zaczyna go nagle okładać pięściami.

J: Wygląda na to, że Krisowi nie wystarczyło zwycięstwo, chciał jeszcze coś udowodnić przeciwnikowi. Doskonale słyszeliśmy słowa, które wykrzykiwał, cytuję: "I co, dalej tak cię śmieszy moja mafia? Dalej cię śmieszy mój dres?"

Sz: Nigdy nie śmiej się z dresu dobrze zbudowanego młodzieńca - to jedna z podstawowych nauk, jakie trzeba wyciągnąć z wydarzeń ostatnich lat w tym kraju.

J: Airwalk miał więc w mniemaniu Krisa ponieść karę i kto wie, jak to by się skończyło, gdyby nie nagła interwencja...

Na ekranie pojawia się... Luk! Publika podnosi wrzawę!! Jest wyraźnie pokiereszowany po walce z Grim Reaperem. Luk momentalnie przebiega przez alejkę i zanim Kris jest w stanie się zorientować, podbiega do ringu, łapie Airwaka za nogę i wyciąga na zewnątrz.

J: Wyobraźcie sobie konsternację Krisa! Nic nie mógł jednak zrobić, poza odprowadzeniem wzrokiem wychodzącej pary zapaśników, których żegnał gromki chant "Luk, Luk, Luk!!".

Koniec powtórki, na ekranie zostają tylko Janek i Zdzisiek.

 J: Cóż, okazuje się, że "2 QL" nie chce być jedynie papierowym ugrupowaniem, oni mają swoje pomysły i je realizują. Jak przystało na honorowych wrestlerów, pomagają innym w potrzebie, nawet jeśli nie należą do ich 3-osobowego grona.

Sz: A ja nie jestem pewien jaki interes miał Luk, przeszkadzając Krisowi. Szczerze mówiąc, dziwi mnie to bardzo. Tymczasem jednak oddajmy głos Dzwońcowi.

Przenosimy się na ring, gdzie stoi Henryk Dzwoniec.

Dzwon: Kolejna walka jest także standardowym meczem i częścią turnieju o pas Mistrza Interkontynentalnego PPW. Do ringu zbliża się ważący 124 kg, przybyły do nas z Jerozolimy...

Amen, "You Should Fear The Reaper" uderza z głośników i na arenę wkracza Street Fighta, a tuż za nim...

Dzwon: THEEE GRIIIIM REEEAAAPEEER!!!

Publika reaguje gromkim "BUUUUUU!!!" Reaper nie ma już na sobie włosienicy, a jedynie długie, czarne buty z cholewkami, długie, czarne skórzane spodnie. Na dolnej części nogawek ma wymalowane trupie czaszki. Założył też burą (no, może lekko brązowawą) bluzę z długimi rękawami. Na szyi - czarna "obroża" z ćwiekami. W ręku ściska oczywiście swoją kosę! Idzie jak zwykle spokojnie, ale jakby jeszcze wolniej. Być może odczuwa efekty wcześniejszego brawlu z częścią 2 QL.

Obaj panowie nie spieszą się, Reaper idąc wykonuje ruchy, jakby kosił jakieś wyimaginowane zboże. Docierają wreszcie do ringu, gdzie menedżer pomaga mu przygotować się do walki.

Dzwon: A teraz ważący 119 kg, nasz własny - warszawski... DAAARC!!!

Sevendust zaczyna grać kawałek "Enemy". Światła lekko przygasaja, a na właśnie pojawiających się Darc i jego mendżera zostaje skoncentrowanych kilka reflektorów.Wita ich mieszana, dość głośna reakcja fanów.

Darc ma na sobie czarny, skórzany płaszcz, na który opadają mu czarne włosy. Razem z Mikem Myersem spokojnie zbliżają się do ringu, wreszcie wchodzą nań. Po chwili menedżerowie obu zawodników opuszczają matę, a walka zaczyna się.

** DING DING DING **

J: Lock up na rozpoczącie walki i... Darc leci plecami na matę! 

BUUU!

J: Trupioblada twarz Reapera przybiera na moment zadowolony wyraz. Darc jednak szybko zrywa się na nogi i mamy ponowny Lock up...

Sz: No i bęc! Nie wiem czy to jest najmądrzejsza taktyka, chcieć się siłować z taką bestią, jak Żniwiarz.

Darc wstaje ponownie, tym razem jednak szybko odbija się od lin i pędzi na przeciwnika... Shoulder Block posyła Darka na ziemię! Reaper tym razem schyla się po niego, podnosi i Slamuje z powrotem na ziemię!

J: Reaper wykrozystuje przewagę siły, choć przecież Darc także nie jest ułomkiem.

Reaper oplata Darka rękoma i wykonuje... Pump Handle Brainbuster Suplex!

Sz: O ile się nie mylę, ten cios nazywa się Ostatni Siew. Nie jestem pewien, czy nie będziemy świadkami bardzo jednostronnego pojedynku.

Tymczasem Reaper chwyta przeciwnika i unosi z łatwością na swoje ramiona, gdzie zakłada mu Reaper Torture Rack!

J: Spójrzcie na twarz Darka i ból, jaki przeżywa! Sędzia jest obok, by sprzwdzić, czy aby Darc nie ma ochoty zrezygnować... Jednak Żniwiarz przerywa akcję, zrzucając Darka z ramion ponad najwyższa liną poza ring!

Publice nie podoba się to, co widzi. Podobnie sędziemu, który upomina Reapera. Korzystając z tej chwili jego nieuwagi, Street Fighta sprzedaje leżącemu Darkowi kilka kopniaków w nerki.

Sz: Co by nie mówić o Potworze, umie współpracować ze swoim menedżerem!

J: Teraz Reaper udaje się poza ring, co nie idzie mu za szybko. Dociera w końcu do Darka chwyta go za głowę, stawia na nogi i szykuje się do jakiejś formy suplessu. To ma być chyba Vertical Suplex... Lecz nie może podnieść Darka, który blokuje ten manewr!

Sz: A teraz uderza ramieniem w brzuch Kosiarza! Raz, drugi, trzeci! Kosiarz puszcza go, a Dark jakby tylko na to czekał - skacze i wykonuje Swinging Neckbreaker!

Publika podnosi wrzawę!

J: Wow, cóż za odmiana w tej walce!

Obaj zapaśnicy wolno podnoszą się z ziemi, Darc czyni to trochę szybciej i wraca na ring. Reaper jeszcze chwilę stoi na zewnątrz... Baseball Slide Dropkick!! 

J: Co za niespodziewana i szybka akcja Darka! Reaper znowu leży na zewnątrz... Tym razem Darc chwyta go za ramiona i wrzuca z powrotem na ring! Sam wślizguje się tuż za nim, by po chwili wykonać... Leg Drop na lewą nogę Reapera! Darc wstaje i... ponownie to samo!

Sz: Wiem do czego on go przygotowuje! O właśnie, oto próba założenia Figure Four Leglock!

J: I Darkowi się udaje, a na twarzy Reapera pojawia się ból! Publika wstaje z miejsc, przeczuwając, że koniec może być bliski!

Sędzia kładzie się na macie i patrzy na Żniwiarza, ale ten nie daje oznak zwątpienia. Wreszcie Darc rozluźnia chwyt. Wstaje dość szybko, by udać się na narożnik ringu. Wybija się, skacze... 5 Star Frog Splash!!

J: Reaperowi nie udało się zareagować dostatecznie szybko. Cover!!...

1!

 

2!!

 

kickout!!!

J: Jeszcze nie tym razem! Teraz Darc odciąga przeciwnika jeszcze bliżej środka ringu i próbuje założyć... Sharpshootera! Ale nie, otrzymuje silne kopnięcie w brzuch!

Sz: Naprawdę, to nie jest dobry sposób walki ze Żniwiarzem. Jego słabością jest szybkość, trzeba utrzymywać walkę w wysokim tempie, by mieć z nim szansę!

J: Reaper próbuje odzyskać pozycję wertykalną, ale Darc nie ma ochoty mu na to pozwolić - uderza oburęcznie w jego plecy! Teraz jednak sam pomaga mu wstać, chyba będzie próbował jakiegoś suplessu... Ale nie! 

Sz: Sprytny kciuk w oko w wykonaniu Żniwiarza, poprawiony prawym sierpowym! 

J: Teraz chwyta Darka za rękę i wykonuje Clothesline!

Sz: Nawet nie puścił jego ręki! Podnosi go na nogi... i rzuca z powrotem na matę! Slam!! Próba wyliczenia!...

1!

 

2!!

 

kickout!!!

J: Było blisko! Obaj wstają, a Reaper chyba szykuje się do wykonania Powerbomb! Wynosi w górę Darka... A ten ześlizguje mu się po ramionach i po plecach, po czym odbija od lin i wykonuje dropkick!!

Sz: Wow, zrobił to tak szybko, że Reaper nawet nie zdążył się odwrócić!

J: Chwila wytchnienia w walce, jednak dość tradycyjnie, Darc wydaje się zbierać szybciej... Odbija się od lin... Flying Clothesline, gdy Reaper już prawie prosta stał na nogach! Teraz jednak znowu leży.

Sz: Darc nie bawi się w dyplomację, chyba zrozumiał, że wygra tylko działając szybko!

J: Elbow Drop w wykonaniu Darka! Dark podnosi Reapera, chwyta za rękę i posyła w narożnik. O dziwo, udało mu się to! Reaper uderza klatką piersiową, cofa się kilka kroków... Darc podbiega, odbija się od lin i narożnika...

Sz: Cóż za Tornado DDT!!!

Publika wrzeszczy niesamowicie!

J: Teraz Darc chwyta Reapera, mozolnie podnosi, szykuje się, wynosi w górę... 

Sz: Absolute DarCness!!!

J: I próba odliczenia...

1!

 

2!!

 

3!!!

** DING DING DING DING DING **

Dzwon: Panie i panowie - oto wasz zwycięzca - DAAAARC!!!

Publiczność bije brawa na stojąco, panuje duża wrzawa, jakaś mała dziewczyna w pierwszym rzędzie podskakuje radośnie do góry!

Sz: Niesamowite! Potwór pokonany! I jak widzę nie mnie jednego to cieszy!!

J: Wspaniały mecz! Fani, popatrzcie jak sędzia unosi w górę rękę Darka, a my wrócimy za chwilę.

Reklamy.

***

Na ekranie pojawia się Marian Łodyga, znajdujący się zapewne gdzieś na korytarzu siedziby PPW. Stoi z mikrofonem przytkniętym do własnej brody, a obok niego znajduje się Airwalk. Ten ostatni nie ma zbyt szczęśliwej miny, choć stara się uśmiechać luzacko.

Marian: Jestem tu za kulisami z Airwalkiem, by zapytać go co się nie powiodło, że przegrał z Krisem. Airwalk?

Airwalk (z niepewnym uśmiechem): No cóż, chyba po prostu za mało się przyłożyłem do przygotowań, trochę olałem sprawę... Nie sądziłem, że profesjonalny wrestling wymaga aż tak wiel...

Zupełnie znikąd w kadrze ukazuje się Vaclav! Ma skoncentrowany wyraz twarzy. Wyrywa mikrofon Airwalkowi i mówi...

Vaclav: Wrestling jest jak ogień. Pilnujesz go, skupiasz się na nim, to możesz go wykorzystać, by spalić twych przeciwników. Jeśli go olewasz.... (pauza, spojrzenie głęboko w oczy Airwalka) on spali ciebie!!! 

Vaclav rzuca się na Airwalka, częstując go kopniakami w brzuch i ciosami w głowę. Po kilku sekundach Airwalk otrząsa się z szoku i oddaje Vaclavowi jak tylko może - także okłada go pięściami, poprawia nawet z główki.

Po chwili przybiegają członkowie ochrony, 4 wielkich chłopów w czarnych uniformach. Udaje im się rozdzielić obu wrestlerów i odciągnąć od siebie. Wyciągany Airwalk krzyczy...

Airwalk: Dostanę cię za to, ty [BIIIP]!!!

Kamera ponownie ukazuje na pierwszym planie Mariana Łodygę.

Marian: Cóż, jeden wielki chaos tu, za kulisami "Lanego Poniedziałku"! Oddaję głos kolegom przy ringu.

***

Zamiast jednak Zdziśka i Janka widzimy Henryka Dzwońca.

Dzwon: Następna walka to standardowy pojedynek 2 zapaśników. Za chwilę ukaże się państwu ważący 70 kg szczecinianin... 

System nagłośnienia częstuje nas kawałkiem "Basic Thuganomics", a na rampę wychodzi...

Dzwon: Oootooo.... IIITCHYYY!!!

Pojawienie się Itchy'ego fani kwitują całkiem niezłym cheerem! Itchy ubrany jest podobnie, jak wcześniej tego wieczoru. Widzimy jego bluzę z napisem "Whose House?", ma też na sobie czapeczkę. Idzie wolno, pozdrawiając publikę... Wskakuje na ring ponad najwyższą liną, wyrzuca czapeczkę w publikę, a sam zajmuje się podgrzewaniem publiki i pokazywaniem znaków "Word Life".

J: Ciekaw jestem gdzie jego koledzy z 2 QL?

Sz: Może mają już dość wrażeń na dziś?

Dzwon: A teraz, powitajcie państwo ważącego 84 kilo łodzianina.... To on.... MAAARCOOO!

Ogromne, przytłaczające buczenie niemalże zagłusza "Vampirię" wykonywaną przez Moonspell. Światła niemal gasną, co chwilę jednak reflektory zapalają się szybko i gasną, imitując błyskawice. Marco wychodzi na arenę w czarnym płaszczu i koszuli. Z przechyloną na bok głową i rozłożonymi rękami idzie w stronę ringu, posyłając niszczące spojrzenia fanom. Ci często pokazują mu kciuk w dół, parę osób puka się w czoło. Zapaśnik dotarłszy w okolice ringu zrzuca płaszcz, pod którym ma dość szerokie, krótkie, czarne spodenki.

** DING DING DING **

Walka rozpoczyna się. Marco szybko odbija się od lin i rzuca w stronę Itchy'ego... Arm Drag Takedown. Marco szybko wstaje, skacze w stronę Itchy'ego, który wykonuje... Drop Toe Hold!

J: Proszę bardzo, Itchy zna kilka interesujących chwytów!

Itchy podnosi Marco i wykonuje... German Suplex! Teraz oplata głowę Marco ramionami... Lecz ten Headlock nie robi chyba dużego wrażenia na Marco, bo ten stopniowo podnosi się...

J: Łokieć w żołądek Itchy'ego! I drugi.

Marco uwalnia się i posyła przeciwnika w liny... Dropkick w wykonaniu Marco, który teraz podnosi Itchy'ego, chwyta za głowę... DDT!

Sz: Po początkowej przewadze Itchy'ego nie ma już śladu. Marco jest jednak weteranem, wie co ma robić w ringu.

Marco podbiega do lin, odbija się nogami od drugiej z nich... Slingshot Moonsault Splash!

Okrzyk zachwytu przebiega po publiczności, jednakże szybko zamienia się w buczenie. Marco zaś wciąż się spieszy... Podnosi Itchy'ego... Syxx Fuctor!

J: To naprawdę nie wygląda dobrze dla Itchy'ego. 

Sz: Po niezłym starcie musiała jednak przyjść chwila prawdy, Marco to niesamowity zapaśnik!

Marco zmusza Itchy'ego do powstania i posyła go do narożnika, pędząc za nim.... Flying Body Press!! Itchy pada na matę! Czerwonooki wspina się na drugą linę i wykonuje Elbow Drop prosto w żołądek Itchy'ego.

J: Biedny Itchy kuli się z bólu, a tymczasem Marco wychodzi na najwyższy narożnik... Staje z opuszczoną głową... Rozkłada na bok ręce...

Sz: I wszyscy już wiedzą o co chodzi...

J & Sz (razem): The Bloodbath!!!

Marco ląduje na Itchy'm, podciąga jego nogę...

1!

 

2!!

 

3!!!

** DING DING DING DING DING **

Dzwon: Zwycięzcą pojedynku zostaje... Marco!!!

Na publice cisza, ludzie chyba są zasmuceni wynikiem starcia. Po chwili, gdy nie wiadomo skąd Marco wydobył jeden ze swoich ociekających jakąś czarwoną substancją krzyży ludzie zaczynają buczeć. Marco nic sobie z tego nie robi, staje nam Itchy'm, kładzie krzyż, patrzy swoim szalonym wzrokiem... 

J: Marco stoi już tak dłuższą chwilę, czyżby jeszcze ta walka się dla niego nie skończyła?

Tymczasem publiczność podnosi wrzawę!! Cięcie i widzimy ujęcie całej hali.. Widać, że alejką w stronę ringu nieśpiesznie zdąża Abraham Raven.

J: Raven chyba zaniepokojony sytuacją postanowił chronić przyjaciela, choć sam nie wygląda za dobrze po wcześniejszej walce...

Marco jednak albo nie zauważa w ogóle Ravena, albo udaje. W każdym razie i tak zostawia Itchy'ego, wyskakuje z ringu, zabiera płaszcz, przeskakuje przez barierkę i wychodzi z hali między publiką. Ludzie rozstępują się na jego widok, jakby był trędowaty.

Tymczasem Raven dociera do ringu, gdzie pomaga pozbierać się Itchy'emu, a my już widzimy planszę z napisem "Reklama".

***

Gdy wracamy na ring widzimy na nim ubranego w zwykłe zapaśnicze spodenki Soldato oraz Luka, tym razem już nie w garniturze, lecz w długich, obcisłych spodniach, długim butach, z licznymi ochraniaczami na nadgarstki i ramiona oraz tatuażem przedstawiającym drapiącą panterę.

Soldato właśnie wykonuje Dropkick na Luku. 

J: Witamy ponownie, fani! Przerwa trochę się przedłużyła, na ringu już są kolejni uczestnicy Turnieju o Mistrzostwo Interkontynentalne PPW - Soldato i Luk!

Sz: Niewiele przegapiliście, walka zaczęła się od standardowej wymiany uprzejmości, czyli paru pięści. Następnie Soldato poczęstował Luka Bulldogiem i chciał powalić go przy pomocy Flying Clothesline, lecz Luk uchylił się, po czym przeszedł do ofensywy wykonując parę szybkich kopnięć oraz Flapjacka, jednakże chwilę potem połakomił się na Choke Slam, do którego Soldato nie dopuścił, wsadzając mu palce w oczy. Woah, to mniej więcej najdłuższe zdanie, jakie kiedykolwiek usłyszycie z moich ust!

W międzyczasie Soldato kontynuuje natarcie, wykonując spektakularne Reverse Underhook DDT. Publika jest wyraźnie niezadowolona, widać mnóstwo osób pokazujących kciuk w dół.

J: Soldato to kolejny z doświadczonych wrestlerów... Wykonuje teraz swoją wersję Belly-to-back Supleksu i zdaje sie, że udaje się na narożnik... Tak... I... NIEE!!

Duży pop wybucha w hali, gdy Luk odsuwa się i Soldato rozbija się plecami na macie!

J: Soldato próbował Sentona z narożnika, ale Luk był czujny! Teraz obaj wrestlerzy leżą na macie i okazują zmęczenie i ból.

Sz: To ciekawe, kto z nich wstanie pierwszy. Luk wydaje się młodszy i szybszy, lecz to Soldato wcześniej solidnie go obił...

Wstają mniej więcej równocześnie po przeciwległych stronach ringu! Soldato zaczyna biec w stronę Luka, lecz ten uchyla się przed jego Clothesline, po czym popycha go do narożnika! Soldato odwraca się po to tylko, by spotkać Flying Elbow Smash w wykonaniu Luka!

J: Wspaniały pokaz sprawności i przytomności umysłu w wykonaniu młodego członka 2 QL, który teraz staje w narożniku na drugiej linie i zaczyna okładać pięściami Soldato!

Publika odlicza: 1... 2... 3... 4... 5... 6... 7... 8... 9... 10!!! Luk wypuszcza Soldato z rogu, lecz sam schodzi krok przed nim, chwyta go, okręca... Tilt-A-Whirl Slam!

J: Posłuchajcie tej publiki!!

Wrzawa jest bardzo głośna! Lukowi wyraźnie się podoba, podchodzi do lin i zachęca ludzi do jeszcze głośniejszego dopingu! Wygląda na wniebowziętego, gdy słyszy: "Luk, Luk, Luk!" Zupełnie nie zauważa jednak, gdy Soldato podkrada się od tyłu i... zawija go w Small Package!

1!

 

2!!

 

kickout!!!

J: Wow, Luk niemalże zapłacił najgorszą karę za swoją nieuwagę! Teraz jednak wstaje, wygląda, jakby był trochę w szoku... Doskakuje do klęczącego Soldato... Ten jednak szybko wysuwa się z ringu, po czym opiera o barierkę, gdzie podtrzymuje go jego menedżer, Alister "The Jack" McEel.

Alister ubrany jest w stylowy garnitur. Zachowuje się spokojnie i z godnością, gdy szepcze coś do ucha swojemu podopiecznemu.

Sz: Bardzo mądrze, taki weteran jak Soldato wie, kiedy należy zwolnić tempo, odpocząć i obmyślić nową taktykę.

Luk jednak nie zwalnia, odbija się od lin i wykonuje Suicide Dive... uderzając z głośnym trzaskiem w barierki, gdyż Soldato i Alister McEel uchylają się!!!

Sz: Tak, jak mówiłem, weteran wie, co robić, a czego nie, natomiast w głowie nowicjusza wszystko się gotuje.

Soldato wygląda już dużo lepiej, za to Luk ledwo się rusza na ziemi, trzymając się za głowę. Soldato podnosi go... i rzuca w stronę słupka wspierającego ring.

Sz: BING! - uwielbiam ten dźwięk!

Luk pada na ziemię, zwijając się z bólu i trzymając za głowę, podczas gdy Soldato wraca na ring i tryumfuje przed fanami. Ci buczą na niego niemiłosiernie!

J: Soldato ponownie wychodzi z ringu, podnosi Luka i... uderza jego głową o kant ringu! Ile jeszcze cierpienia może znieść głowa Luka??

Sz: Zaraz się pewnie dowiemy... Luk zostaje wrzucony na ring... A Soldato próbuje odliczenia...

1!

 

2!!

 

Shoulder up!!!

Jakimś cudem Luk wciąż zachowuje siły. Po chwili Soldato wstaje, widocznie niezadowolony, podnosi przeciwnika, przytrzymuje w Headlocku... DDT!

J: Kolejne DDT! Luk już się nie rusza, nie wiem czy... Lecz jednak jeszcze z pomocą Soldato wstaje... Oo, to mi się nie podoba... Soldato całuje swojego przeciwnika najpierw w prawy, potem w lewy policzek... I TAK! Zadaje kolejny cios jego głowie w swojej specjalnej wersji Bulldoga - Sicilian Kiss. Cover!...

1!

 

2!!

 

3!!!

** DING DING DING DING DING **

Dzwon: Oto wasz zwycięzca i uczestnik drugiej rundy turnieju - Soldato!!!

"The Godfather Theme" uderza z głośników, Alister McEel wbiega na ring i unosi w górę rękę Soldato.

Sz: Alister nawet nie musiał mu pomagać - doskonały pokaz wrestlingu w wykonaniu Soldato!

Obaj panowie opuszczają ring, Luk wciąż jeszcze tam leży...

***

Przenosimy się za kulisy. Naszym oczom ukazuje się Tony "Blade" Jabłoński, ubrany w spodnie moro i jasną koszulkę. Tony tłumaczy coś drugiemu wrestlerowi, ubranemu w jasne dżinsy i koszulę Brakerowi. Słyszymy jego głos...

Tony: Nie wiem, jesteś zupełnie nieodpowiedzialny, jak mogłeś nie dać znaku życia przez cały tydzień?

Tony popycha prowokacyjnie Brakera. Ten odskakuje z niewesołą miną...

Braker: Miałem swoje powody! Jeśli ci ich potrzeba, to coś sobie wymyśl, może bolał mnie ząb, może mi chomik zdechł...

Zbliżenie na twarz Tony'ego, w której krew się wyraźnie zagotowała.

Tony: Ząb cię bolał, tak? Uważaj, żeby cię za chwilę nie zabolało co innego!

Tony chwyta rękę Brakera, lecz w tym momencie słyszymy donośny, wesoły głos, dobiegający skądś obok...

Ktoś: Co to, jakieś kłopoty? Czy to przystoi, żeby partnerzy z drużyny szarpali się za kulisami?

W kadrze pojawia się Marcin "Wirtuoz" Szopen. Ma na sobie beżowe spodnie w kancik, białą koszulę i włosy jakby bardziej ułożone niż zwykle. Uśmiecha się szeroko, nie wiadomo czy przyjaźnie, czy z drwiną. Staje między Brakerem i Tonym, tak że ten drugi musi puścić rękę pierwszego.

Wirtuoz: Czy nie powinniście się teraz przygotowywać do naszej walki? To już całkiem niedługo.

Tony chwilę drepcze w miejscu, po czym rzuca...

Tony: O tak, spotkamy się wszyscy w ringu, bardzo niedługo... Tam sobie też dłużej pogadamy!

Blade odchodzi w jedną stronę. Braker, wymieniając krótkie wrogie spojrzenie z Szopenem - w drugą. Kamera zaś zostaje przez chwilę z Wirtuozem, który uśmiecha się pod nosem i zaczyna nucić jakąś wesołą melodię, zdaje się jakaś znaną arię z "Carmen"...

***

Na ekranie widzimy zadowoloną twarz Janka Trafasa.

J: Powracamy do hali, gdzie zostało nam jeszcze sporo zabawy tego wieczoru! Już za chwilę w tym oto ringu wystąpią... Ale o tym powie jak zwykle Hneryk Dzwoniec.

Cięcie. Dzwoniec stoi w ringu z mikrofonem.

Dzwon: Kolejna walka wieczoru jest również częścią znanego państwu turnieju... Za chwilę na ringu znajdzie się ważący 110 kilogramów, z Krakowa - TOOOOOOL!!!

Przygasa światło... Po widowni biegają światła reflektorów... Spulfly - "Jump dafackup" zaczyna rozbrzmiewać poprzez system nagłośnienia a spoza kurtyny wychodzi Tool!. Ma długie, rozposzczone ciemne włosy, a na sobie krótkie dżinsy i czarną koszulkę. Rusza wolno ze spuszczoną głową w stronę ringu, nie zwracając uwagi na fanów, którzy reagują na niego w mieszany sposób, lecz dość głośno. Phantom dociera do ringu, zrzuca koszulkę i czeka cierpliwie na przeciwnika.

Dzwon: Jego adwersarz -  90-kilogramowy łukowianin... VAAACLAAAV!!!

"Toxicity" i System Of A Down opanowują arenę! Vaclav wychodzi w podartych dżinsach i w koszulce "Manowar" i od razu skupia wzrok na Toolu. Pewnie zmierza w stronę ringu, podczas gdy fani nie bardzo wiedzą jak na niego reagować, czynią jednak trochę wrzawy.

** DING DING DING **

Rozpoczyna się walka. Vaclav wbiega na ring i od razu przewraca Tool przy pomocy Shoulder Tackle. Następnie siada na nim okrakiem i zaczyna okładać pięściami. Sędzie odlicza: 1.. 2... 3... czter... Vaclav przerywa. Podnosi Toola, posyła go w liny, a wracającego traktuje Powerslamem!

J: Niezłe otwarcie Vaclava! Widać, że jest bardzo zdeterminowany!

Vaclav chwyta swojego przeciwnika i uderza z główki! Następnie nie zwlekając rozpędza się, odbija od lin o uderza Flying Forearm Smash!!

Sz: Spójrzcie tylko na tą akcję! Obaj zapaśnicy wylecieli z ringu!

Tool leży obok ringu i ciężko oddycha, Vaclav niedaleko obok. Teraz wstaje, podnosi Toola i wykonuje Double Arm DDT!!

J: Vaclav wydaje się nie mieć żadnych hamulców! Teraz udaje się na narożnik... Staje tyłem do Toola... Moonsault prosto na twardą podłogę! Nikogo nie było w domu!

Tool podpełza do Vaclava, apie za głowę i uderza nią o ziemię... drugi raz... trzeci! Następnie wchodzi na krawędź ringu i... Knee Drop w plecy Vaclava! teraz pomaga mu wstać, łapie za rękę i posyła we wspornik ringu!

Sz: Oto coś na co zawsze miło popatrzeć! 

Tool podnosi Vaclava i wrzuca go na ring, sam zaś wspina się na narożnik... Staje tyłem...

J: Czyżby chciał mu pokazać jak trzeba wykonywać Moonsaulty?... TAK! Udana akcja! Vaclav leży rozbity!

Tool korzysta z kilku sekund by odpocząc, następnie podnosi Vaclava i wykonuje Irish Whip. Powracającego przeciwnika chwyta w pasie...

J: Spinebuster Slam!!! I cover...

1!

 

2!!

 

Shoulder up!!!

Sz: Trzeba przyznać, że Vaclav pokazał dużą odporność nie dając się tu wyliczyć, nie każdego byłoby na to stać!

Tool wstaje powoli i chwytając za włosy podnosi przeciwnika. Zakłada front face lock i... dostaje kolanem w podbrzusze!!!

Sz: Niebywałe! Co za przytomność umysłu ze strony Vaclava, który teraz poprawia jeszcze Bulldogiem!! 

J: Obaj zapaśnicy leżą na macie, wyglądając na nieźle pobitych!

Sędzia wziął się za odliczanie. Dochodzi właśnie do 6, gdy jednak Tool staje na nogi i uderza chwiejącego się Vaclava z przedramienia! Potem chwyta go, rzuca w liny, pochyla głowę...

J: Sunset Flip! Sunset Flip w wykonaniu Vaclava!!

1!

 

2!!

 

Kickout!!!

Vaclav jest wyraźnie zawiedziony, ale zrywa się szybko, podobnie jak Tool. Łapią się nawzajem za ramiona... Tool wygrywa tę próbę, łapie Vaclava w side headlock. Vaclav krzywi się, jednak cofa do lin i dobija od nich Tool, który niespecjalnie się opiera... Biegnie... Odbija się 2 raz... Cross Body Block!!

J: Vaclav padł przytłoczony Toolem! Sędzie liczy...

1!

 

2!!

 

Kickout!!!

J: Cóż za walka, dużo prawie udanych odliczeń w obu stron!

Tool podnosi Vaclava, uderza z głowy! Skulonego przeciwnika posyła w narożnik, ten uderza weń plecami z duża siłą... Tool pędzi za nim i zgniata go ciężarem swojego ciała!

Sz: 110 kilogramów - to wystarczająco wiele, by uczynić takie spotkanie nieprzyjemnym!

Phantom unosi przeciwnika, sadza go na najwyższym narożniku, po czym skacze, oplata go nogami...

J: Cóż za Hurricanrana!!

Publika, która przez całą walkę nie była zdecydowana komu kibicować, wyraźnie się ożywiła! Tool zaś podchodzi do Vaclava, podnosi go, ustawia się...

Sz: The Last Word, znane też jako Twist of Fate. Sędzia jest obok...

1!

 

2!!

 

3!!!

** DING DING DING DING DING **

Publika podnosi wrzawę! Widać, że walka bardziej się jej podobała. Uderzają dźwięki piosenki Spulfly...

Dzwon: Oto was zwycięzca i uczestnik drugiej rundy turnieju - Tooooool!!!

Tool rzuca pełne wyższości spojrzenie fanom, chwilę przechadzając się po ringu jak po swojej własności.

J: Całkiem niezły pokaz ostrego wrestlingu w wykonaniu obu zapaśników... Ale spójrzmy, Vaclav przychodzi do siebie, wstaje, zbliża się do Toola...

Sz: Czyżby jakaś próba szybkiego rewanżu?

Vaclav zatrzymuje się 2 kroki od Toola, który stoi z niechętną miną. Stoją tak kilka sekund, po czym Vaclav wyciąga rękę!

J: Co za sportowy gest Vaclava, uznaje klasę rywala i chyba chce pogratulować!

Sz: Albo przyłożyć, gdy ten nie będzie się tego spodziewał! To bardziej prawdopodobne!

J: W ogóle nie ufasz ludziom!

Kamera robi zbliżenie twarzy Toola, na której rysuje się niepewność i brak zaufania... To ostatnie chyba w końcu zwycięża, bo Tool wychodzi z ringu, schylając się pod najwyższą liną. Publika zaczyna buczeć głośno, gdy Tool opuszcza arenę. Vaclav stoi jeszcze chwilę ze smutną miną, w końcu także opuszcza ring, żegnany lekkim cheerem fanów.

Reklama.

***

Na ekranie ukazuje się już po raz kolejny znajomy wystrój korytarzy siedziby PPW. Kamera filmuje Toola, który zapewne wraca po walce do swojej szatni. Jest spocony, zmęczony i jakby zamyślony...

Nagle inne ujęcie pokazuje nam zbliżającego się Ruthless Scythera. Ma on na sobie czarne gatki oraz nakolanniki tego samego koloru. Ruthless podąża spokojnym krokiem przed siebie. Po chwili na jego drodze staje Tool.

Tool: Aloha, dziwko!

Scyther (zdziwiony): Masz coś do powiedzenia?

Tool: Nic do dodania, poza tym, co napisane, byatch!

Phantom potężnie kopie Scythera w brzuch po czym rzuca nim o ścianę. Scyther leży na ziemie, Tool okopuje go chwile po czym bierze jakieś pobliskie krzesło i kilka razy uderza nim rywala, po czym kładzie je na ziemi, chwyta Scythera i wykonuje The Last Word na krzesło!

Tool: Masz ze mną rachunki do wyrównania ?? Czekam, dziwko! Dostałeś raz szkołę, dostaniesz ją raz drugi skoro marny z ciebie uczeń! Nie dociera do ciebie że jesteś tylko marną kopią samego siebie, palancie?! Wiec ja ci to uświadomie! One more time!

Tool odchodzi po czym wraca i jeszcze raz kopie w brzuch Scythera.

Tool: Jeszcze jedno... To nie ty będziesz wybierał czas i miejsce! Chcesz się ze mną zmierzyć?... Czekam!

Tool odchodzi dalej, gdy Scyther próbuje złapać oddech na ziemi... Dopiero po chwili podbiegają do niego członkowie ochrony i pomagają wstać...

***

Na ekranie Janek Trafas i Zdzisiek Podlecki. Mają zatroskane miny.

J: Fani, to co przed chwilą zobaczyliśmy musi być ogromnym szokiem dla wszystkich! Ruthless Scyther ma za chwilę walkę z Jupiterem, bardzo groźnym i doświadczonym zapaśnikiem. Czy w obecnej sytuacji będzie w ogóle w stanie wyjść na ring? Ale oto Henryk już zapowiada Jupitera...

Dzwon: Kolejna walka to standardowy pojedynek zapaśniczy... W stronę ringu zmierza ważący 80 kilogramów, pochodzący z Poznania...

"Driver" DJ-a Aliena zaczyna grać, światła przygasają, a na telebimie pojawiają się urywki ze starych walk wrestlera o imieniu...

Dzwon: JUUUPIIITEEER!!!

Jupiter wchodzi wśród niezłej wrzawy. Ma podniesione do góry obie ręce, zaciśnięte w pięści. Nosi krótkie spodenki dresowe, jest pięknie opalony i świeci łysiną. Patrzy na publikę, co raz wznosi i opuszcza ręce. Idąc w stronę ringu przybija piątki z fanami, wchodzi po schodkach i dalej pozdrawia fanów.

Dzwon: I jego przeciwnik, ważący 118 kg, przybyły do nas z Gdańska... RUUUTHLEEES SCYYYTHEEER!!!

"Bombtrack" Rage Against The Machine szturmuje arenę, świtła migają na czerwono... Lecz nikt się nikt się nie pojawia!... Trwa już to dłuższą chwilę...

J: Fani, jesteśmy coraz bardziej zaniepokojeni, wygląda na to, że Ruthless Scyther nie pojaw...

Janek przerywa, bo oto na rampę wychodzi Ruthless Scyther! Ubrany tak samo jak podczas napaści Toola, teraz wyróżnia się tym, że idzie bardzo wolno, jakby kulejąc, trochę słaniając się na nogach. Publika nawet nie buczy na niego za bardzo, chyba ujęta smutnym widokiem.

Ruthless dociera w końcu do ringu, gramoli się nań, po czym krzywi się, lecz zbiera do kupy i odbiera mikrofon Henrykowi Dzwońcowi. Publika cichnie zupełnie w oczekiwaniu na jego słowa, a Jupiter stoi nieopodal z wyrazem zaciekawienia na twarzy.

Scyther: Cóż Jupku, nasza dzisiejsza walka nie może się odbyć, za co winien jesteś podziękowania Toolowi.

Publika zaczyna ostro buuuczeć!

Scyther (krzywiący się co kilka sekund i nienaturalnie pochylony): Niestety, ta marna imitacja wrestlera uszkodziła dziś moją prawą nogę, przez co jestem niezdolny do walki, koniec i kropka!

Publika buczy ostro! Jupiter podchodzi do Scythera i zabiera mu mikrofon. Następnie odchodzi parę kroków, odwracając się tyłem. Otwiera usta, by coś powiedzieć, gdy Scyther doskakuje do tyłu, chwyta go za spodenki i wyrzuca z ringu głową prosto w ogrodzenie!

Publika buczy i krzyczy ile sił w płucach!

** DING DING DING **

J: Niebywałe! Niesamowite! Nie wiem co powiedzieć!

Sz: Powiedzmy sobie tyle, niesamowity start Ruthlessa! Świetnie oszukał swojego przeciwnika, wykorzystał jego miękkie serce i zdobył dużą przewagę już od początku walki!

J: Tak, walka się rzeczywiście jednak odbędzie, zabrzmiał gong...

Scyther wychodzi z ringu, dopada Jupitera i zaczyna go deptać, krzycząc "He, Krasnalu!" Podnosi go do góry... Angle Slam! Kamera robi zbliżenie na twarz Jupitera, na której wyraz bólu walczy o pierwszeństwo z wściekłością. Ruthless kopie go kilka razy, po czym podnosi i posyła w głową naprzód w barierki!

Sz: Ruthless nie nosi swojego imienia tylko dla ozdoby!

Nie daje Jupiterowi odpocząć, chwyta go za spodenki i wrzuca z powrotem na ring. Działanie na ringu rozpoczyna od Leg Dropu, po którym podnosi swojego przeciwnika i umieszcza w Standing Head Scissors... Powerbomb!!

Teraz wyraźnie zadowolony z siebie przechadza się po ringu, ani śladu nie ma po jego rzekomej kontuzji nogi! Zaczepia jakichś fanów w pierwszym rzędzie, robiąc do nich miny. Namyśla się, po czym wyskakuje z ringu i kieruje się w stronę stolika komentatorów.

J: Oho, nie wiem o co...

Janek nie kończy, Scyther wyrywa mu mikrofon.

Scyther: Tool!

Coś jakby brzmienie tego imienia wprowadziło go w ogromną wściekłość. Teraz niemalże rycząc jak zraniony bawół, czerwony na twarzy... Patrzy w stronę wejścia na arenę.

Scyther: TOOOOOOL!! Dostanę cię za to, ty [BIIIIIIP]! Pożałujesz, że...

Nie dowiadujemy się, czego pożałuje Tool, bo oto Jupiter spada na niego z ringu, wykonując Double Axe Handle!! Publika szaleje, cheer się wzmaga!!

Scyther ląduje twarzą na stoliku komentatorskim, pośpiesznie opuszczonym przez Zdziśka i Janka. Jupiter dopada do niego, podnosi za włosy... Russian Leg Sweep!! Szybko wstaje... Elbow Drop na prawą nogę Ruthlessa! Jupiter podnosi go, chwyta w pasie... Belly-to-back Suplex!!

Sz: German Suplex na twardą podłogę naszej hali! Niektórzy po jednym takim rzucie skarżą się na bóle pleców do końca życia!

Jupiter ponownie podnosi Scythera i wrzuca go na ring.

J: Co za emocje, tu na naszym stanowisku! Na szczęście wygląda na to, że walka przenosi się na dobre do ringu.

Jupiter wchodzi na drugi stopień narożnika... Leg Drop! Leg Drop na prawą nogę Ruthlessa! Scyther zwija się w ogromnym bólu. Jupiter nie przerywa szybkiej ofensywy, widać, że jest naprawdę zły, rzuca iskry z oczu... Chwyta przeciwnika za głowę, umieszcza w odpowiedniej pozycji i... Powerbomb!!

J: Jupiter jest na fali! Wygląda, jakby nic nie mogło go teraz powstrzymać!

Używa lin by się rozpędzić... i kolejny Elbow Drop na prawą nogę Scythera! Scyther zwija się, podskakuje w agonii...

J: Co za okropny, okropny widok! Te ciosy muszą mu sprawiać niesłychany ból, wygląda jakby go żywcem obdzierano ze skóry.

Sz: Albo jakby miał wielokrotne zamanie z przemieszczenie, to może być to, mówię ci. Jupiter może okazać się mordercą, walcząc dziś z kontuzjowanym Ruthlessem może stać się mordercą jego kariery!

J: Tymczasem do Ruthlessa podbiega sędzia, oddziela go od Jupitera. Ma wyraźnie zatroskany wyraz twarzy, chyba pyta go, czy może walczyć dalej, czy nie odniósł kontuzji wyłączającej go z walki.

Sz: Z walki? Może raczej kontuzji kończącej karierę??

Jupiter początkowo patrzył z uwagą na sędziego i Scythera. Teraz odwrócił się do fanów, uniósł obie pięści w górę... Towarzyszył temu bardzo głośny cheer!!!

Sz (oburzony): Nie wiem z czego ci ludzie się cieszą, tu leży gwiazda polskiego wrestlingu, która prawdopodobnie właśnie tragicznie kończy swoją karierę...

J: Może się cieszą, bo nie lubią zakłamanych oszustów?... Ale co to???...

Błyskawicznym zrywem Scyther wymija sędziego, rzuca się w kierunku wciąż stojącego tyłem z uniesionymi rękami Jupitera... Sędzie pędzi za nim...

Sz: Dobry Boże... Co... Scyther... Small Package!...

Sędzia chyba zupełnie instynktownie zaczyna odliczać!...

1!

 

2!!

 

3!!!

** DING DING DING DING DING **

"Bombtrack" uderza z głośników, gdy Scyther zrywa się na równe nogi, rzuca w bok i wyskakuje z ringu. Widać, że cały czas zaśmiewa się do rozpuku!!! Przewraca się za ringiem, lecz szybko wstaje i rzeczywiście lekko kulejąc zaczyna oddalać się w stronę kulis.

Fani robią taką wrzawę, jakiej jeszcze dziś nie słyszeliśmy - buczą, tupią i pewnie klną ile wlezie Scythera, jak pewien staruszek w drugim rzędzi, z którego ust można było wyczytać soczystą obelgę, gdy kamera pokazała go na zbliżeniu.

Zupełnie zaskoczony całym obrotem sprawy Henryk Dzwoniec dopiero teraz odzywa się...

Dzwon: Oto wasz zwycięzca - Ruhtless Scyther!!!

J (oburzony): Niesamowite! Bezwstydne! Po prostu żadnej moralności, żadnych zahamowań!!

Sz (wniebowzięty): Hahahaha, majstersztyk!

Przez cały ten czas Jupiter po prostu stoi w ringu zupełnie skonsternowany. Otwarte usta, zadziwiony wzrok... Wreszcie kiwa z niedowierzaniem głową i opuszcza ring w momencie, gdy na nasze ekrany wyjeżdża kolejna porcja reklam.

***

Transmisja urywa się. Dalsza część gali została utracona.