
Hangman w Hali Ludowej
Kilka dni temu Hala Ludowa spłynęła krwią. Na razie tylko wirtualną. Właśnie Wrocław wybrali na miejsce swoich walk internetowi wojownicy.
W tych walkach nie ma litości. Tu wyzywa się przeciwnika od najgorszych, a potem wali się go łomem, wyrywa mu włosy, łamie kości, dusi i kopie w twarz. Wolna amerykanka, czyli wrestling. Sport, którego nie znajdziecie w encyklopedii. Im bardziej zakazany, tym bardziej popularny. Moda na niego trafiła do Europy z USA, gdzie gale wrestlingu gromadzą tysiące fanów żądnych krwi. Wrestling daje im to, choć nikt nie ukrywa, że walki w dużej części są wcześniej ustawione. Gdyby amerykańscy zapaśnicy-wrestlerzy walczyli naprawdę, większość z nich od dawna byłaby inwalidami.
W Polsce nie ma gal wrestlingu, ale jego zwolennicy spotykają się w wirtualnej rzeczywistości na www.ewf.z.pl. Tam jako Szakal, Hangman czy Ponury Grabarz wymierzają sobie ciosy.
Prezydent Castro
Pierwsza federacja wrestlingu, w której walczy się wirtualnie (e-fed), pojawiła się w Polsce przed czterema laty. Podobnie jak sam sport, przywędrowała do nas ze Stanów Zjednoczonych.
– Pewne osoby z Polski zaczęły się bawić, najpierw w amerykańskich e-fedach, a gdy poznali lepiej zasady, sami postanowili założyć e-fed po polsku… Największym plusem zabawy w e-fed amerykańskim jest to, że szybko poprawia się swój angielski – pisze do nas Felix Castro, prezydent Ext- reme Wrestling Federation (EWF), zrzeszającej 15-20 zawodników, a prywatnie „średnio zapracowany” student dziennikarstwa.
Walki polegają na tym, że każda chętna osoba tworzy własnego wojownika, czyli wrestlera.
– I pisze dla niego speeche, czyli wypowiedzi – opowiada prezydent Castro. – Osoba odpowiedzialna za pisanie gali, czyli booker (w EWF jestem nim ja), na podstawie porównania speechów wrestlerów decyduje, kto powinien taką walkę wygrać. Booker wymyśla scenariusze gal (Wrestlepalooza), podczas których odbywa się kilka walk, publikowanych później w internecie. Tak to się kręci – dodaje.
Plaga stonki
Scenariusze walk, oprócz sporej dawki okrucieństwa, kilku przekleństw oraz znanych tylko fanom wrestlingu specjalistycznych pojęć, mają wiele odniesień do rzeczywistości. Podczas gali w Hali Ludowej wspominano m.in. Monikę Lewinski czy pobyt Feliksa Castro na Kubie, gdzie, jak twierdzi, „jako członek I Ochotniczej Brygady do walki z Krwiożerczymi Imperialistami walczyłem z 14. w tym roku plagą stonki ziemniaczanej, która kilka dni wcześniej została zrzucona przez lotnictwo USA nad moim zawsze pięknym, zawsze pogodnym i zawsze wspaniałym krajem”.
Nagle pośród publiczności pojawia się Juice, przeskakuje barierki oddzielające ring od fanów, wpada na ring. W prawej ręce trzyma łom, który wcześniej ukradł Kravenowi. Juice uderza łomem w podnoszącego się Hangmana, Szakal chce uściskać się ze swoim kolegą z Triady, ale Juice uderza łomem Szakala prosto w twarz…
Jan Kowalski, komentator: – To już rzeczywiście koniec Triady. Juice pogrzebał Triadę.
Juice zabiera oba pasy mistrzowskie i w triumfalnym geście wchodzi na narożnik. Publiczność nie wie, jak zareagować na tę trochę niecodzienną sytuację. Nagle za nim pojawia się Kraven, zrzuca Juice’a na matę i zakłada mu Kraven Crossface, rodzaj chwytu zapaśniczego. Transmisja urywa się.
Nie zapomniano o reklamach pomiędzy walkami w Hali Ludowej. Dużym powodzeniem cieszyła się książka „10 sposobów na poderwanie kulturystki” – do nabycia w EWF Shopzone.
Zastanawiałem się, do czego można porównać e-fedy, i chyba mam pomysł – pisze w e-mailu prezydent Castro. – Jakiś czas temu w waszym dodatku >>Komputer<< któryś z dziennikarzy pisał o internetowych telenowelach. Podobnie jak e-fedy, są to same opisy pojawiające się cyklicznie. Mimo że mają inny temat, pomysł wydaje mi się podobny.
Marcin Murmyło
GW Wrocław nr 286, wydanie wrw z dnia 07/12/2001, str. 18.
