25 lipca 2010 roku EWF pierwszy raz zawitało do Tarnowa. Miejscowi fani byli rzecz jasna bardzo podekscytowani, bo nic tak nie ekscytuje jak dobra dawka polskiego wrestlingu w wykonaniu EWF. Szakal został osobą prywatną, Kulturalny Dżihad przeżywał apogeum swego rozwoju, a w main-evencie Tool bronił World Title w walce przeciwko Sandmanowi i SR-Crazy’emu.
Gala spotkała się z ciepłym przyjęciem fanów i ekspertów:
Kulturalny dżihad to typowy przykład tego jak młodzież nie szanuje starszych. Crash, który wykorzystuje sędziwego staruszka do zrealizowania własnych ambicji to już konkretny przykład heelowania jego postaci, która po odesłaniu Jacobsena do szpitala psychiatrycznego straciła trochę na skurwysyństwie. Powrót Szakala jako osoby prywatnej, a do tego towarzystwo byłych mistrzów świata mniej skurwiałe niż zwykle, jakieś wypalone, bez werwy. Mi bardzo to ukazanie ich słabostek i załamania na zakręcie kariery (Psycho szczególnie) się podobało.
Vaclav pokazał, że sam potrafi siebie kreować, chociaż w całym konflikcie rację muszę przyznać Bogdanowi, bo to fakt, że gdyby nie on Vacek do dziś byłby tym samym zamulaczem co niegdyś, mówiącym o smutku, melancholii i ogólnie dupie maryni. Teraz natomiast, pojawiają się słuchy iż Vaclav piwosz to najlepszy gimmick w e-fedach od lat i muszę chyba przyznać rację. A dzięki komu to wszystko? Dzięki Bogdanowi i jego spin doctorom! Nie wiem skąd w Vacku taka nielojalność.
Bidam idealny przykład cynicznego, praktycznego do bólu skurwiela, który najpierw ładnie się do człowieka uśmiecha, a chwilę później wydłubuje mu oko. Wszystko to z przepraszającym uśmiechem, bo przecież on nic nie ma do swojej ofiary, to tylko okoliczności zmusiły go do tego czynu. Jak dla mnie Bidam nadawałby się na seryjnego mordercę, albo kogoś w tym rodzaju.
Kolejna gala odbedzie sie w Częstochowie (22.08.2010). Bilety do nabycia juz wkrótce.

