192 cm wzrostu, 90 kg
Face
Entrance theme: „Gandalf Style”
W EWF od 2015 roku
Sukcesy w EWF:
Brak
Miejsce zamieszkania: obecnie zamieszkały w Bydgoszczy
Opis:
John to urodzony szaleniec, psychopata, a jednocześnie skrajny oportunista. Życie to dla niego zagadka, tak samo jak jego przeciwnicy, z powodu swojego oszałamiającego stylu szybko zyskał uznanie w oczach widzów i śmiertelną zawiść ze strony wrogów. Jego zachowania nie idzie przewidzieć, teoretycznie jest dość dobrym człowiekiem (jak na jego standardy) i pomaga wrestlerom w potrzebie, face’owie go irytują ale mimo to im pomaga ponieważ heelów nienawidzi. Jego zdanie jest takie że jeśli ktoś może być gorszy od niego to zasługuje na potępienie z jego strony. Uwielbia różne, wyszukane, często absurdalne bronie i narzędzia, toteż gimmick matche to jego specjalność w czasie których odczuwa specyficzne katharsis dla całego jego życia. Ma poczucie humoru, choć bywa że często jest niezrozumiały przez innych, co często kończy się źle dla tych osób. Ma słabość do teoretycznie dziecinnnych rzeczy, zdarza się że w czasie walki odbierze jakiemuś dziecku lizaka(W sekrecie boli go jednak, że dzieci lizaki zamieniły na chipsy czy inne peps,i i rzadko może jakiegoś lizaka im zabrać) by “znokautować” nim przeciwnika. Jest niechętny do współpracy z innymi zawodnikami, bywa że woli rzucić się sam na całą grupę niż skorzystać z pomocy innych. Co do jego historii, ta jest nietypowa, można by rzec że zbyt oczywista by być typową.
Urodził się w niewielkim miasteczku, daleko od zgiełku wielkich miast, daleko jednak też od cichego życia na wsi. Już za młodu odczuwał popęd do szeroko pojętej sztuki stosowania agresjii na różne sposoby. W domu często wykonywał military press dropy na poduszkach, próbował elbow dropu na łóżku czy też aplikował clotsheliny kaktusowi który ciotka sprawiła mu na ósme urodziny (Sam twierdzi że kaktus był idealny do tej akcjii, ponieważ mógł odczuć ból jakby faktycznie aplikował komuś ten ruch). Pewnego dnia postanowił w końcu razem z kolegami założyć ich własny, intymny, w całości amatorski “Klub wrestlingu” – jak go nazwali. Choć z racji jego położenia często zwany był betonowym kręgiem, w końcu walczenie za starą, wyniszczałą trybuną miejscowego stadionu dowodziło że mieli oni sobie za nic zasady bezpieczeństwa. Chłopcy parę tygodni próbowali swych sił, w końcu znudziło im się to, częste siniaki i zadrapania także nie stanowiły dodatkowej motywacji. Niestety dla młodego Johna walki tam stanowiły sens życia, wtedy też zrozumiał że wrestling to jego przeznaczenie. Zapisał się do szkółki prowadzonej przez zamaskowane małżeństwo (Czemu zamaskowane? Tego nie wie nikt), maski mieli niczym czaszki gdyby zdjąć skórę, nie był to jednak naturalny kolor, to był krwisty kolor, barwa nieprzerwanego dążenia do celu, furii, szału, nieustępliwości. To tam John nauczył się wszystkiego, tam ukształtował się jego buntowniczy stosunek do życia, to tam stał się tym kim jest – wrestlerem z krwi i kości. Po opuszczeniu szkółki czuł jednak pustkę, ze szkoły został wyrzucony za pewien incydent z nauczycielem w trakcie którego doszło do bitwy na rymowanki między nim a wychowankiem, ale John nie lubi tego wspominać. A więc Mr. Christman długo szukał dla siebie jakiegoś zajęcia, kochał wrestling a więc próbował swych sił w różnych, zazwyczaj amatorskich federacjach, to jednak nie dawało mu poczucia spełnienia, on pragnął czegoś więcej. Podczas jednej z wizyt u swojego rosyjskiego przyjaciela napadł ich przerośnięty niedźwiedź, jakby żywcem wyjęty z epoki powszechnego zlodowacenia na ziemi. John od razu rzucił się na niedźwiedzia, okazało się jednak że ten nie chciał walczyć. Wstał, zarysował pazurami drzewo po czym zaczął namiętnie gestykulować by na końcu wyryć na pniu trzy litery – EWF.
John zrozumiał przekaz, wiedział co go czeka, czym prędzej ruszył do Polski by dostać się do EWF, tak, tylko tego pragnęło jego pokręcone Ja. Niestety nie można potwierdzić prawdziwości wydarzenia z niedźwiedziem, sam John twierdzi że nie jest do końca pewny czy nie śniło mu się to po tym jak spadł z drzewa wprost na polanę pełną grzybów halucynogennych (W tym przypadku podobno jednak śniła mu się tortura wygodnego fotela) czy też było to rzeczywiste. W końcu po długiej tułaczce przez “Nudystan” czy też “Erepcję” (Jako że nie znał miejscowych języków nie był w stanie określić nazw krajów w jakich się znajdował. Dlatego postanowił nadawać im własne nazwy) dotarł do Polski, wykorzystał “dawne” kontakty (Konkretnie poznanego na ulicy, wyrzuconego z domu nastolatka który okazał się dość mocno inteligentny. Nazywał się on Wacław ale John stwierdził że to beznadziejne imię i od tej pory chłopak nazywa się Carl) i w ten oto sposób dostał się do EWF, nie było łatwo. Ale to już materiał na inną historię, John sam twierdzi że jego życie jest pasmem nudnych porażek, nudnych ambicji i równie nudnych rozmów z miejscowym proboszczem.
Menadżer: Carl
Wejście na ring:
John ma dość specyficzny styl wchodzenia do ringu, a mianowicie wpierw staje na rampie trzymając przy tym stalową minę z wytrzeszczonymi oczami a następnie kładzie się i…… turla się aż pod sam ring. Tam wstaje, skacze na krawędź kwadratowego pierścienia a następnie przechodzi miedzy linami by już w środku ringu jeszcze wejść na każdy narożnik i wskazać dłońmi na siebie.
Ulubione ciosy:
– Discuss Clotsheline,
– Military Press Slam,
– LeBell Lock,
– Spinning Wheel kick,
– Running Knee Strike,
– Pop-up Uppercut,
– Side Slam backbreaker,
– Pendulum Lariat,
– Tornado DDT,
– Vertical Suplex Powerbomb
