Stocznia Szczecińska

EWF Wrestlepalooza CIX

Reaktywowane EWF zawitało do Szczecina. Stało się to 06.01.2013, w święto Trzech Króli! To niezwykłe miejsce bliskie jest każdemu wyborcy senatora Szakala. Szczególną rolę odegrała Stocznia Szczecińska oraz jej byli pracowniczy, poczciwi stoczniowcy. Już w 2002 roku zawitali oni do EWF, a teraz powrócili! W Ojczyźnie i stoczni nie dzieje się najlepiej, a receptą na te problemy ma być EWF i pan senator Szakal.

Piękna to była gala, piękne walki, piękne segmenty – tak przynajmniej stwierdzono. Nie będziemy się kłócić z głosem ludu, bo może się to skończyć jakąś rewolucją. W EWF mieliśmy już kiedyś komunizm i nie chcemy przeżyć komuny znowu, nie chcemy też sierpa i młota, oj nie!

Radośnie przyjmuję rolę jaka została przydzielona debiutantom, dostali dużo czasu antenowego, zostali wplątani w poważne konflikty i dostali motywację do dalszej zabawy. Nie ma co ukrywać, że ich sytuacja w nowym EWF uległa wyraźnemu polepszeniu, do tej pory drabinka była dość skomplikowana a droga do pobicia main eventerów długa i bolesna. Nie wiem czy wypada tu wspominać o takich banałach jak doskonała forma Szakala (seria segmentów zakończona pobiciem Bane’a naprawdę świetna). Szakal zarządził na całego – bawił, śmieszył, przerażał. Mam nadzieję, że wróci na ring i nie skończy się tylko na rozbudzonych nadziejach.
 Świetny motyw żebraka, w ogóle nie spodziewałem się, że pod tą postacią kryje się Bidam. Teoretycznie było to proste i aż dziwie się, że czytają segmenty nie wypadło mi do głowy, że to on. Będąc przy powrotach, Tool łgał niczym Tusk. Skutecznie… Somalijski pirat – niezapomniana kreacja. A jeśli o gimmickach mowa, to nie można nie zauważyć tego, jak rozwinęła się postać Aero. Powoli i nieubłaganie robi się z niego poważny gracz – zawodnik, z którym trzeba się liczyć. I to też zostało bardzo fajnie pokazane. Tak samo jak “wywyższenie” Nasa Jazzowskiego, który jest niekwestionowaną gwiazdą tej gali i solidnym kandydatem do World Title.
Już sam początek gali porządnie uderza po ryju klimatem powrotu największej europejskiej federacji wrestlingu.  Dużo transparentów, podgrzana atmosfera, cała hala zapełniona. SeBa dojrzewa. Ukradł galę segmentem z darowaniem piwa. Naprawdę. Jakoś miło ogląda się tyle osób kręcących się po zapleczu. Bogata w członków rodzina EWF trzyma się dobrze. Na wyróżnienie zasługuje Szakal, szczególnie w duecie z telefonem. Liczę również na jeden dzień wyłączności dla Jacka Danielsa w bufecie, z pewnością zrobi większy szał, niż ta wieśniacka Perła Vacka. 

Raport z gali specjalnej dostępny jest tutaj.