17 lutego 2013 roku EWF pierwszy raz w swej historii dokonało inwazji na Bytom. Wrestlepalooza była wzruszająca, porywająca i wprawiła wszystkich (zwłaszcza zwycięzców) w dobry nastrój. Nadal trwały protesty zwolenników rządu i przeciwników EWF, ale nie były one już tak intensywne. Natomiast prawdziwy protest szerokiego porozumienia ponad podziałami zorganizował senator Szakal przed biurem Jana Kowalskiego.
Komentarze po zakończonej gali jak zawsze były rozmaite:
Może to kwestia nastawienia, ale jakaś taka melancholia wyzierała z kątów bytomskiej “Paloozy”. Roster wykrusza się systematycznie… To smutna sprawa, ale przynajmniej jest to robione w odpowiedni sposób. Ostatnio mieliśmy godne acz melancholijne odejście Vaclava, teraz Książę bryzgał krwią aż miło, dając SR-Crazy’emu powód do sprawiedliwej pomsty. Nawet Max G. Graves nie zniknął ot tak, ale został porwany – tutaj jednak nasuwa się niepokojąca refleksja, że skoro Somalijski Pirat uprowadził go, jakby ten był tankowcem, to kto wie, co jeszcze czeka biedaka? Strach pomyśleć. Wspanala gala, czytalo sie ja bardzo przyjemnie i szybko. Pasjonujace walki, ciekawe segmenty i jedyny w swoim rodzaju Tony Toster Hoganski zapewniaja godziny fenomenalnej rozrywki.
Potencjał “Gula u Ghula” powinien być wyciśnięty do ostatniej kropli. Bo to fajna inicjatywa jest. Ghul zasluguje na pusha i ciesze sie, ze wygral “swoja” walke. Dobrze, ze cieszyl sie z publicznoscia, tego brakowalo w EWF, tej interakcji z kibicami. Złomowisko Match, który przykuwał uwagę z kilku powodów. Po pierwsze, rodzaj walki był ciekawy sam w sobie. Po drugie – starcie zostało przeprowadzone z ułańską wręcz fantazją (samobójcza kolizja wołgi i syrenki była po prostu cudna. I jeszcze ten okrzyk Szakala. Świetny Złomowisko Match, takie walki ogląda się z przyjemnością. Czołowe zderzenie syrenki i wołgi to już kompletnie kosmos. Ewidentnie starcie gali… ba! Kandydat do walki roku. Płaczę nad przeszłością Maxa G. Gravesa, biedaczysko, miał u stóp cały świat, a skończył tak podle, jako wrestler.
Bardzo poruszyła mnie także historia Seby, biedny to chłopak, nie dość, że przegrał to przeszła jeszcze na niego klątwa smutnego Vaclava. Gdyby nie było to EWF, wróżyłbym przedstawicielowi Ragnaroku wielki sukces, być może wyznaczał nawet na pogromcę Toola, ale niestety. Tutaj smutek nie jest doceniany, tutejszemu bookerowi serce nie pęka patrząc na obraz postaci wyjącej do księżyca, nie potrafi ona czytać między wierszami, doceniać głębokich metafor, potęgi Luny. Zatrważające i pogrążające, szczególnie dla biednego Seby. Chłopaku, uciekaj póki możesz! Uciekaj, tam gdzie czekają na Ciebie wielkie zaszczyty! Szakal jak zwykle na fenomenalnym poziomie. Psycho jako tajny negocjator, w ogóle cały segment z strajkiem skradł galę.
Raport z gali dostępny jest tutaj. Następna w Koszalinie! A wszystko dzięki senatorowi Szakalowi! Bilety do nabycia już wkrótce.

