Nowosybirsk, obwód nowosybirski

EWF Wrestlepalooza CXV

30 czerwca 2013 roku EWF po raz czwarty odwiedziło umiłowaną ojczyznę Kravena. Tym razem Federacja Rosyjska ugościła nas w Nowosybirsku i jak sama nazwa wskazuje mogliśmy przeżyć galę w warunkach słynnego Sybiru. Ozdobą Paloozy był Transsib match oraz walka pamięci Mikołaja II o EWF World Championship.

Recenzje gali były zdywersyfikowane:

Kolejna udana Palooza. Wyróżniała się hecą z Heńkiem, Bidamem, Banem, Frankiem i resztą. No i nasz world champion z swoim dworem/świtą. Na pochwale zasługują motywy z miśkiem, driftującą WAMP i biografią Szakala. Pod względem walk to Main Event zajął w moim rankingu 2 miejsce. Palma pierwszeństwa należy się starciu o FTW title. Pojedynek o FTW zapierający dech. Dialogi Hogańskiego i Kowalskiego powalają, zresztą jak zawsze. Ogromny plus należy się za niedźwiedzia w kafeterii, jest to jawny przykład tego jak w EWF zgrabnie mogą odnaleźć się zwierzęta. Niegdyś jamnik, którego zpowerbombował Szczęściarz, później małpa oskalpowana przez Great Barriego, teraz niedźwiedź. Ogólnie niedźwiedzie są jakieś sympatyczne.
Ciekawi rozwinięcie wątku zniknięć, do pewnego momentu motyw był bardzo stonowany, jednak niespodziewana przesyłka dostarczyła mi, czytelnikowi, sporo emocji. Wszak do EWF zawitała dziewczyna z amnezją! Znajdo, to Twoja bratnia dusza!. No właśnie Znajdo, cieszę się, że wróciłeś. Motyw z porwaniami rozwinął się, aż miło i teraz chyba ucichną wszyscy malkontenci. W ogóle to chyba najdłużej prowadzona i najbardziej pokręcona historia w obecnym EWF. Bidam jest przedstawiony naprawdę ciekawie – znajdzie się bardziej dwuznaczna postać w federacji? Śmiem twierdzić, że chyba nie. Obecnie sytuacja z porwaniami jest cudownie zakręcona i mam szczerą nadzieję, że to wszystko doprowadzi do potężnego, spójnego finału.
Motyw z rozmową Crazy’ego i Nasa BARDZO mi się spodobał. To jeden z najmocniejszych punktów gali. Gratulacje dla Bidama – ten pas należał się mu, jak psu buda. Bidamczyk rośnie nam na nowego barona hardcore wrestlingu. Świetne segmenty, zwłaszcza podobało mi się rola Bane’a, tak sobie ją właśnie wyobrażam – taki normalny, wredny koleś, a nie popierdolony psychol. Gorzej było z “Wpadnij na gula do Ghula”, który oczywiście nie było złe, ale ja uważam, że sensem tej serii winno być odkurzenie barwnych postaci z przed lat, Ponurak jest z nami cały czas, nie ma sensu go przypominać. Brakowało mi głupowatych przygód SeBy i Franza. Szkoda trochę, że mało być Feldmarszałka, a i jego losy zwiastują go jeszcze mniej w dalszych Wrestlepaloozach.

Raport z gali dostępny jest tutaj. Kolejna gala odbędzie się w warunkach prawdziwego konfliktu zbrojnego! EWF rusza do Syrii! Damaszek czeka!!