Toruńska Wrestlepalooza

EWF Wrestlepalooza CXIV

26 maja 2013 EWF zorganizowało Wrestlepaloozę w Toruniu. Była to druga w historii gala, jaka odbyła się w piernikowym grodzie. Tłumy fanów z radością przybyły na wspaniałe widowisko, które zapewnić mieli zawodnicy Extreme Wrestling Federation. Pożegnaliśmy dwie wielkie gwiazdy polskiego wrestlingu – Toola i Scythera, które udały się na zasłużoną emeryturę. Mamy jednak nadzieję, że kiedyś powrócą.

Recenzje gali były jak zawsze przeróżne:

Tony Hogański przeszedł samego siebie, co jest w pewien sposób przerażające. Konflikt Szakala i Vaclava rozwija się pięknie – zarówno inicjatywa Pana Senatora jak i odpowiedź Mecenasa to entertainment na najwyższym poziomie. Felipe Castro sprawiał początkowo wrażenie awanturnika, który chce rozpierdolić EWF bez żadnej większej idei. Teczki Zielińskiej zmieniły postrzeganie jego postaci o 180 stopni, teraz to on jest tym sprawiedliwym, który – mimo wszystkich wątpliwości – walczy o dobro w federacji. Jak się tak nad tym dobrze zastanowić, to rzeczywiście nie wiadomo już za bardzo, do czego prowadzą te porwania. Najpierw myślałem, że pojawią się jakieś żądania. Nie pojawiły się. Później pomyślałem że porywacz chce pokazać, że nie żartuje (stąd odcięty palec). Teraz nie wiem za bardzo co myśleć. Jedyne sensowne rozwiązanie prowadziłoby do konkluzji, że za porwaniami stoi jakiś psychol z naprawdę porąbanym poczuciem humoru. Powrót Salara cieszy, a miało podobno go nie być, oszustwa na szczytach władzy i dezinformacja, jak tak można?
Backstage tag bardzo udany, szczególnie rozbawiła mnie scena rodem z capcomowskiego Resident Evil 2. Tugboat i Fat Boy znów zarządzili! Pożarcie prezydenckiego orła z czekolady to cudowny pomysł! Mam nadzieję, że dwa grubasy się nam nie pochorują od zeżarcia tego. Wróżbita Marian powinien pojawiać się częściej i przewidywać jak się nasza przyszłość potoczy. Kraven jako komisarz coraz bardziej mi się podoba. Naprawdę wydaje się pasować do obecnych, jakże trudnych dla EWF, czasów. SR-Crazy jako mistrz od razu nabrał dodatkowych kolorów, a nawet nabrał majestatu. To chyba przez ten tron. Zaangażowanie władz federacji w sprawę porwań Azjatów wydaje się niepokojąco niskie, doprawdy niepokojąco… Co się natomiast tyczy osobistości – Weronika Anna Miley Passent, cóż to jest za postać! WAMP jest takim symbolem postępu, ze swoimi hashtagami, instagramami i blogami celebrytów, więc ta głupota nie jest głupia. Jest pouczająca, obrazująca rzeczywistość, może odrobinę przerysowaną, ale mniej więcej właśnie taką. Obrazki z życia rodzinnego Nasa są urocze. Nasrallah Jazzowski? Hmm…
Mocna konkurencja. Feud Vaclava z Szakalem został na tej gali poprowadzony kapitalnie. Pomysł z prohibicją świetny. W ogóle Vaclav na tej gali dostał świetne segmenty. Nigdy nie odmawiaj piwa! Vac wpierdolił mini świnię (pozbawił Senatora czegoś ważnego) a ten zabrał mu możliwość picia piwa. Jest wymiana ciosów nie tylko w ringu, dlatego wygląda to lepiej. Potem znowu – odwetowa akcja Vaclava z filmikami negującymi zakaz prohibicji. Jak konflikt Senatora z Vackiem poszedł do przodu, tak w moim odczuciu ten Bane’a z Franko zatrzymał się w miejscu. Niby było kolejne porwanie, niby w kiblu Bane spuścił palec, ale tak właściwie nic się nie wydarzyło. No i wisienka na torcie – Scyther vs Tool. Piękny bój, piękne zakończenie, piękna inicjatywa. Main Event, który skradł całą galę. Piękne to było, piękna walka, piękne przemowy, piękne pojednania na samym końcu. Nie spodziewam się jednak, że takie emerytury można brać na poważnie. Włączam stoper i zaczynam odliczać czas, w którym zmienią zdanie i wrócą. Zawsze się wraca.

Raport z gali dostępny jest tutaj. Teraz ruszamy do Rosji! Kolejna Wrestlepalooza w Nowosybirsku. Syberia czeka!