W 2005 roku Tony Hogański zabrał nas w magiczną podróż do Bhutanu. W 2013 roku EWF, znów z Kwietniową Anarchią, powraca w Himalaje by uczcić szóste wydanie swego PPV. Wrestlerzy powitani zostali z niezwykłą gościnnością, a bhutańska para królewska udzieliła audiencji najważniejszym personom polskiego wrestlingu. Tony Hogański, Jan Kowalski i Szakal otrzymali wysokie odznaczenia państwowe. Radości było mnóstwo!
Kwietniowa Anarchia VI zebrała pozytywne recenzje:
Walki są silną stroną “Anarchii” – o każdej da się napisać coś dobrego. Zmagania o Puchar Szczęściarza były cudownie absurdalne (to nawiązanie do kreskówkowych bijatyk po prostu mnie zniszczyło), a już np walka Bane vs Franko epatowała konkretną dawką brutalności. Najlepszym pojedynkiem gali jest dla mnie Temple Match. Jeszcze trochę i zacznę uważać, że Szakal jest gwarancją naprawdę epickich zmagań. Co do moich odczuć na temat segmentów epickich, zdecydowanie 3 postaci wybijają się ponad przeciętność – Franz, Seba i WAMP, wszystkie są genialnie głupkowate i mimo że Szakal wcale na swojej głupkowatości ostatnimi czasy nie stracił, to niestety, z przykrością muszę stwierdzić iż został zdetronizowany. Z niecierpliwością czekam na dalszy przebieg konfliktu na linii Franz – Seba.
Pyszna gala! Warto było na nią czekać i to nie tylko ze względu na zwycięstwo dobra, ale także ze względu na jej wysoki poziom! Tak trzymać! Niezmiennie podoba mi się konflikt pomiędzy Banem a Franko, których walkę naprawdę pisało mi się z czystą przyjemnością. Czuć między nimi ten negatywny ładunek emocji, który podczas KA tylko wezbrał na sile. W chwili obecnej nie wyobrażam sobie innej sytuacji niż podarowanie im main event spotu na którejś z najbliższych gal. Jak najbardziej na to zasługują. Jak dla mnie na Kwietniowej Anarchii najlepiej wypadl pan senator Szakal! Świetne segmenty, a do tego wspaniały Temple match. Pan Szakal jest teraz dzwonnikiem! Oby okręt EWF śmiało płynął po morzach i oceanach świata, a nie osiadł dupskiem na mieliźnie.
Widać, że EWF coraz brutalniejsze, odcięty palec? Zjedzenie świnki Szakala? Otrucie Feliksa? Tak się nie robi. Jeszcze któremuś wrestlerowi odetną rękę albo nogę. Genialny segment z wpierdoleniem mini-świni. Mimo to na chwilę obecną nie potrafię wskazać różnicy pomiędzy Banem a Vaclavem, prócz tej że jeden jest chamem bez piwa a drugi z piwem. Avon jest jak na murzyna kurewsko przebiegły, ale w żadnym wypadku mu nie kibicuję. Liczę że Ponury Grabarz pokaże swoje demoniczne oblicze i zapędy Haitańczyka zastopuje. Grabarzowi i Nasowi życzę wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia. Spodziewałbym się wszystkiego, ale nie ślubu w obrządku buddyjskim. Pomysł świetny, jestem zachwycony i nie mogę się doczekać podwójnych randek.
Raport z gali dostępny jest tutaj. Następna Wrestlepalooza odbędzie się w Toruniu! Nie można tego przegapić. Bilety do nabycia już wkrótce.

