14 lipca 2013 roku EWF zadebiutowało w Syrii. Była też to zarazem pierwsza gala toczącą się w warunkach prawdziwego konfliktu zbrojnego, zważywszy na syryjską wojnę domową. Na szczęście pracownicy EWF byli dobrze chronieni i nie doszło do tragedii. Gala ta była też momentem normalności dla umęczonych mieszkańców Damaszku, którzy mogli choć na chwilę się oderwać od trudów stanu wojny.
Recenzje gali jak zawsze cechowały się szlachetną dywersyfikacją:
Pyszna i wspaniała gala! Motyw MGS przecudowny, szczególnie Ponury Grabarz i jego Colt byl udany (Shambler w sumie tez). Szkoda, ze coraz mniej wrestlerów na liście plac. Smutne to. Proszę o więcej tak cudownych gal. Perypetie Vaclava są świetne, a jego feud z Panem Senatorem – wspaniały. Oby sami zainteresowani nie zawiedli z erpami, bo ten konflikt aż się prosi o kolejną epicką walkę w jakiejś ekstremalnej stypulacji. Toster pomstujący na Vaclava to mistrzostwo świata. Jego pochwały “powrotu do korzeni” w dolnych rejonach karty również zasługują na… pochwałę. Zachwycająca gala, pełna emocji na najwyższym poziomie, cudownego humoru i czułej opieki sił opatrznościowych.
Zaiste, gala jest piękna i wspaniała. Kraven jako komisarz zjada Kowalskiego na śniadanie. To pewnie przykre dla Janka, ale jak najbardziej prawdziwe. Intryga z wykorzystaniem fałszywego Shamblera była niezwykle diaboliczna. Motyw porwań początkowo ograniczał się do kręgu okołofrankowego i wydawał się być wyłącznie prywatną sprawą posiadaczy wszystkich mistrzostw poza World Title. Tyle, że coraz więcej nazwisk wkręconych zostaje w ten storyline. Trochę szkoda, że Franz raczej znika z telewizji, bo trochę rekompensował mi nieobecność SeBy. Co prawda ciężko przebić pamiętną scenę, w której to SeBa chciał przez kraty poczęstować piwem wrestlera-więźnia, ale motyw japka równie zacnie się rozkręcał.
Gala wyśmienita. Zaskakiwała śmiesznymi sytuacjami, dawała nieoczekiwane wyniki. Piękna gala! Przepiękna wręcz! Klaskałbym uszami z uznania, ale niestety nie potrafię. Musi wystarczyć pochlebny komentarz. Walki trzymały poziom znakomity, a na szczególne uznanie zasługuje ta o Fuck The World title. Twardą ręką zaczyna rządzić Kraven, jest to nawet rozsądniejsze posunięcie od trochę przyjacielskiego traktowania petentów, jakim raczył nas wcześniej (nawet na początku tej gali). Trochę smuci brak regularnego napływu świeżej krwi do EWF. Motyw z porwaniami trzyma poziom i zatacza coraz szersze kręgi. Ktoś to jeszcze ogarnia?
Raport z gali dostępny jest tutaj. Już wkrótce wracamy do Polski! Kolejna Wrestlepalooza w Gdyni, a bilety do nabycia już wkrótce.

