Po wojennych przygodach w Syrii EWF powróciło do kraju. Nikt nie zginął w czasie konfliktu zbrojnego, jedynie Nas Jazzowski został uprowadzony przez rebeliantów. 11 sierpnia 2013 roku odbyła się druga w historii Wrestlepalooza w Gdyni. Cóż to była za gala! Jaki wspaniały letni turniej tag-teamowy został tam zorganizowany!
Recenzje były jak zawsze wybuchowe:
Gala zacna, przyjemna i trzymająca w napięciu do samego końca. W przypadku niektórych walk wynik był z góry wiadomy, ale można je było potraktować w kategoriach rozgrzewki. Później zaczęły się kontuzje, przetasowania w składach, ingerencje zarządu – wszystko to złożyło się na bardzo chaotyczny i bardzo udany turniej. Już na początku powalili mnie “Rzeźnicy zza fal” i tak już pozostało – pomimo natłoku zabawnych tekstów i doskonałej formy Pana Senatora, to właśnie ten tekst dzierży dla mnie palmę pierwszeństwa. Walki są na stałym już, konkretnym poziomie. Najlepszy wydaje mi się Dumpster Match, który spokojnie może robić za jedną z walk – wizytówek EWF. Backstage Brawl też wyszedł bardzo zacnie. Gala znakomita, szalona, niesamowita, frapująca, mrożąca krew w żyłach, super, mega, extra! Aż brak mi pozytywnych określeń na opisanie tej gali.
Pyszna gala! Bardzo ciekawa Antipalooza i przesłuchanie przed komisja troski o EWF, szczególnie rola pana Cezarego Kucharka. Pięknie przeprowadzono segmenty z piwnym miasteczkiem, w końcu piwa Vaclaw nigdy nie odmawia. Do tego porwanie Olafa i misja ratunkowa senatora Szakala. W sumie, jak można tak żartować z biednego Olafa? Bardzo ładnie się pan Szakal przebrał i jego koledzy. Scena z padem do playstation, auto-fire i Hind-d była wręcz epicka. Cieszy gościnny wystep Hae-Beguka, brakowało mi go… Gala ta podtrzymuje serię następujących po sobie, trzymających wysoki poziom, Wrestlepalooz. Letni turniej Tag Teamów to świetny pomysł i tak powinna narodzić się nowa, świecka tradycja. Storyliney nagrzały się niemal do ostateczności – nic, tylko czekać na rozwiązania. AMVV to musi być taki zły gość, że klękajcie narody. Przynajmniej Bane klęknął.
Gala na którą czekałem z wielkim wytęsknieniem. I nie zawiodłem się! Pełno akcji, zabawna i rozwijająca wiele wątków. Gala idealna na wakacyjny czas. Oczywiście dużo zawdzięczamy Elbrusowi, który wprowadzał tu element zaskoczenia. Świetnym segmentem była próba odbicia Olafa, przebieranki hipsterskie i kamuflaż sobowtórem Kasi Tusk – wyborne, naprawdę, trafiło w mój gust idealnie. A chwila, gdy Szakal w obliczu pojmania ziewa ostentacyjnie i opowiada o swojej drzemce – piękności. Dumpster match zasługuje na miano walki gali, bo był chyba najbardziej emocjonujący spośród wszystkich turniejowych (i tych nieturniejowych) starć. Komentarze Tostera były wspaniałe, szczególnie te na temat sowieckiej menstruacji. Wrestlepalooza to najlepsza rzecz, która w tym miesiącu odwiedziła Gdynię (tak wredne meksykańce, wasza ustawka z chorzowianami to pan pikuś).
Raport z gali dostępny jest tutaj. Kolejna gala w Świnoujściu!

