Gala w Gdyni okazała się sukcesem, więc miły wakacyjny klimat nie pozwolił EWF opuścić szeroko pojętego Pomorza. Swoiste pożegnanie lata odbyło się nad Bałtykiem, a konkretniej w Świnoujściu. Gala na plaży, w warunkach polowych, zostanie na pewno zapamiętana na długo. Zwłaszcza, że akcja wrestlingowa na najwyższym poziomie toczyła się m.in. na miejscowej latarni morskiej.
Oto komentarze:
Bardzo zacna gala. Zorganizowanie jej pod koniec lata w nadmorskiej miejscowości zapewniło specyficzny klimat, który ciągle był wyczuwalny. Budowane z mozołem od dłuższego czasu wątki na tej gali są budowane dalej. Konflikt pomiędzy Vaclavem i Szakalem trwa (wspinaczka Pana Senatora była niezwykle epicka, tak samo jak konfrontacja na szczycie latarni morskiej). Motyw z AMVV jest wzbogacany o coraz to nowe wątki i mam szczerą nadzieję, że dożyjemy Wielkiego Finału. “Gul u Ghula” jak zwykle przeuroczy. Walki na poziomie (wysokim, rzecz jasna). Komentarz nie zawodzi. Bubba drąży. Crazy szuka wyzwania. Gangsta wpada na chwilę. Młodzi zawodnicy powoli zadomawiają się w EWF. Wrestlepalooza była wspaniałą ucztą wrestlingowej rozrywki na najwyższym poziomie. Komisja znów zachwyciła, a sprzedawanie Roberta przez posła Cezarego nigdy się nie znudzi. Wątki MGSowe, wspinaczka po latarni jak zawsze na wysokim poziomie. Nikt jeszcze nie pogratulował Vaclavowi ojcostwa – gratuluję, to wielka chwila, obyś sprostał wymaganiom i Twoje dziecko rosło zdrowo, uznaj je za swoje. Inaczej senator Szakal to wymusi.
Najlepsza walka według mnie to Rekonstrukcja match. Świetne akcje, trzymająca w napięciu i z genialnym motywem studni.Najlepszy segment komediowy to był zdecydowanie Gul u Ghula.Sam motyw wywiadu z automatem do coli był sam w sobie tak abstrakcyjny i tak w stylu Pythonów że bawił niemal do łez, a same łzy ze śmiechu przyniosło mi wspomnienie walki automatu ze sprzątaczką o pas Dark Dywizji. Ludzi zamurowało – taka gala. Znaczy się, bardzo dobra. Tu nie ma zbytnio co pisać, bo jak zawsze: segi fajne, walki fajne. Motyw z rozbitym helikopterem to miazga bookerska. Ten rozmach, te emocje… Z akcji wrestlingowych wyróżniam Otchłań smutku wprost do morza. To dobrze, że AMVV przystąpił do takiej ofensywy. To znak, że cały ten storyline nie ma prawda wygasnąć gdzieś z boku, a jego rozwiązanie kopnie niejednego w mordę z glana. Ciekawią omamy ekipy Franka… chociaż może to nie były omamy… ale w takim razie czemu Bidam niczego nie widział… zastanawiające… Bardzo ładna gala na zakończenie lata, będę tęsknił za latem, ale też za EWF, to pierwsze wróci za jakieś 9 miesięcy, a to drugie na szczęście już niebawem. Nie mogę się doczekać!
A ja oniemiałem z oburzenia. Umierają cztery kluczowe dla obecnego EWF postaci, a gala jak gdyby nigdy nic prze dalej! Nie zdziwię się, gdy bhutańska żona Ponurego Grabarza nie zezwoli na wprowadzenie wyżej wymienionego do EWF Hall Of Fame. Na całe szczęście wszyscy są cali i zdrowi (prócz 30-letnich młodzieńców pilnujących dostępu do latarni morskiej), w innym wypadku moje serce by pękło. Myślę, że federacja powinna pomyśleć o kolejnej organizacji w plenerze, bo na tej Paloozie klimat był niesamowity. Miły odpoczynek od zamkniętych hal, w których przeważnie pracujemy. Wiem, że nadchodzi jesień, niekorzystna aura, a pieniądze nie leżą na ziemi i co galę na Karaiby, tudzież Wyspy Polinezji jeździć nie możemy, ale raz na jakiś czas miło pognębić rywala na świeżym powietrzu. Zastanawia mnie co jeszcze wymyślą Szakal i Vaclav. Po rozmachu dotychczasowych ich podchodów obawiam się (lub mam nadzieję), że prowadzi to wszystko do starcia rodem z Dragon Balla, jakieś kratery na tysiące kilometrów, liczne ofiary, kule energii itp. Katastrofa śmigłowca cudnie zaplanowana. Żal budzi tak szybkie zakończenie motywu z PCW Polish title. Ogółem roster trzyma obecnie wyrównany poziom.
Raport z gali dostępny jest tutaj. Kolejna gala w Legnicy!

