Nadszedł ten dzień, ten upragniony dzień, w którym odbyło się kolejne PPV w historii Extreme Wrestling Federation. 27 kwietnia 2014 roku Kwietniowa Anarchia VII została zorganizowana w Krakowie. Była to gala monumentalna, kończąca pewną epokę w dziejach polskiego wrestlingu. Niektórzy analitycy głoszą, że teraz rozpocznie się era postmodernizmu, a siódma Anarchia była jej zapowiedzią.
Po gali pojawiły się m.in. następujące komentarze:
Co za gala! Podsumowanie całego okresu w historii EWF wydawało mi się trudnym zadaniem i pewnie takim też było. Bardzo byłem ciekawy, jak to wyjdzie i teraz mogę z czystym sumieniem napisać, że się udało. Najważniejsze wątki zostały podsumowane, tajemnice rozwiązane, przewrót dokonany. Kwietniową Anarchię numer siedem uważam za bardzo udaną. Gratulacje dla nowego Daemusin Championa. Dla poprzedniego też, chociaż pewnie marne to pocieszenie. Wasza walka była jednym z tych rzadkich przypadków, kiedy naprawdę nie mam pojęcia, kto uniesie pas w geście triumfu. Rzeczą nieco kontrowersyjną wydaje mi się ogólny klimat, tematyka i “ciężar gatunkowy” gali. Znaczy, świetnie to wszystko pasuje do nazwy PPV i do przejęcia władzy przez Castro, ale jednocześnie niebezpiecznie zbliża się do przekroczenia pewnych granic, których moim zdaniem przekraczać się nie powinno. Wolałbym, żeby EWF nie podążyło w tym kierunku.
Ogólnie, gala bardzo mi się podobała i to właśnie ze względu na te kontrowersyjne fragmenty, które niektórym do gustu nie przypadły. Do pewnego momentu, ja także nie byłem zwolennikiem jakichś przewrotów, rewolucji i braku zgody, ale tego właśnie potrzeba żeby wyrwać efedy ze stagnacji. Nie może być cały czas tak samo, nie możemy polegać całe życie na tych samych schematach, na tych samych nudnych walkach i na tych samych zabawnych, niekiedy nawet śmiesznych segmentach. Trzeba przywrócić EWF godność, trzeba odświeżyć te zardzewiałe efedy. Odejść musiały też te same skompromitowane twarze, Kraven, Szakal, Game. Ile można? Mieli zrobić z tego coś innego niż PCW. EWF miało być inne. Co natomiast mieliśmy za ich sprawą? Te same segementy, te same gale, ten sam układ. A kiedy ktoś chciał coś zmienić to jako pierwsi się odzywali – to nasze EWF, łapy precz! Dlatego też, z radością przyjmuje wszystkie nadchodzące zmiany. Może młody Castro nie jest idealnym kandydatem, ale na pewno jest lepszy niż ta dotychczasowa klika.
Na mój gust było trochę zbyt mało hardcore’u ale co do ich przebiegu i ringowego poziomu nie mam zastrzeżeń. No może nie licząc takiej wzmożonej popularności dropkicka Segmenty – no tu był rozmach. Normalnie podzieliłbym w pewnym stopniu zarzut przesady w przebiegu niektórych wydarzeń, ale e – fedy, a zwłaszcza EWF, mają w tradycji kończenie ważnego okresu/działalność z przytupem. Dlatego też nie ma co podnosić larum. Było ostro, chaotycznie i jak w Hollywoodzkiej produkcji. Dobre zakończenie rocznego storyline’u z walką o władzę. Chciałbym pogratulować wszystkim zwycięzcom i mam nadzieje, że wzorem zmian w naszym kraju EWF doczeka się w końcu nowego mistrza. Gala naprawdę stoi na bardzo wysokim poziomie. Najbardziej rozbawił mnie segment z Matim, który gryzł taliba w nogę. Genialna gala z masą akcji. Świetne walki i epickie wręcz segmenty. A pomysł na atak Boko Haram to po prostu perełka. Super gala, ale jak wyszedł Tony? Normalnie drzwiami? Jak on to zrobił? Czy w EWF naprawdę nastała ciemność?
Raport z gali dostępny jest tutaj. Co się teraz stanie z EWF?

