Bielsko-Biała czekała wiele lat na swoją pierwszą galę i w końcu się doczekała! 26 lipca 2015 roku odbyła się pierwsza w historii tego zacna miasta Wrestlepalooza, a jej numer nosił 127. Naprawdę, tyle gal to już minęło od czasów Feliksa Castro? Jak ten czas leci. Gala zebrała mieszane recenzje, ale publiczność w Bielsku-Białej była niezmiernie zadowolona, że zyskała szansę oglądania Wrestlepaloozy na żywo.
Raport z gali dostępny jest tutaj tutaj.
Jej skrót można przeczytać na EWFWiki.
Po gali pojawiły się m.in. następujące komentarze:
Bardzo dobra gala – postęp w porównaniu z poprzedniczką jest wyraźny i jak najbardziej pożądany. Sporo rzeczy mi się spodobało, ze szczególnym uwzględnieniem pracy komentatorów, żarcików Bidama i powrotu Jedynego I Słusznego Wizerunku Pana Senatora. Szakal nieobliczalny i siejący grozę jest Szakalem właściwym. Kropka. Zmagania Franko i Nasa były niezwykle ciekawe (pomimo tego, że miejscami ocierały się o groteskę, to jednak nie można odmówić im rozmachu), tylko po co się ten Tool wpierdolił? Skoro już się wtrącił, to mam nadzieję, że przynajmniej na dłużej – że jest to powrót faktyczny, a nie pozorny. Co jeszcze? Myślami jestem już przy turnieju tagów, który zapowiada się co najmniej ciekawie, żeby nie rzecz: świetnie. Mam nadzieję, że w finale dostaniemy jakąś konkretną rozpierduchę porównywalną z Dumpster Matchem z poprzedniej edycji i zakończoną tym razem zwycięstwem właściwego teamu.
Czy nie lepiej jak Mistrz Szakal stosować podwójną kur## by wzmacniać siłę przekazu? Czy ma to związek z Great Barrym, który nadaje się na księgowego? Pamiętacie jaki był potężny, ja go pamiętam. Niezły zabijaka z chłopaka był… Avenger jest fałszywy. Weronika Passent mnie nawet rozbawiła, a zawsze mnie nudziła! Ludzkość od lat zastanawia się, czemu Natalia Oreiro nie zrobiła międzynarodowej kariery, jak Shakira. Szkoda, że Tony nie podzielił się w tej sprawie swoimi przemyśleniami.
Gala jaka jest każdy widzi- lepsza od poprzedniej, zabawniejsza, bardziej dynamiczna. Pod względem rozrywkowym bardzo podobał mi się pierwszy segment z Bidamem i Banem, był czadowo abstrakcyjny i w ogóle. Podobnie było ze wszystkimi wystąpieniami WAMP, która jak zwykle błyszczała i była ozdobą gali. Szkoda, że Nas taki nie jest, ale co począć? Z rzeczy istotnych – walki były znacznie słabsze aniżeli na ostatniej gali. Dobry był także pomysł z bojem Franko i Nasa, zastosowano w nim mnóstwo innowacyjnych rozwiązań, dzięki którym konflikt został rozgrzany do czerwoności. Powkurwiam się jeszcze, to nie będzie co zbierać.

