27 września 2015 roku odbyła się pierwsza z dwóch gal tournée EWF po Republice Południowej Afryki – EWF HD „Apartheid” w Johannesburgu. Hala wypełniła się po brzegi kibicami z całego kraju, tworząc niesamowitą atmosferę. Co ciekawe, na wydarzenie dotarło także kilka autobusów fanów prosto z Lesotho, gdzie – jak się okazuje – EWF cieszy się ogromną popularnością.
Raport z gali dostępny jest tutaj tutaj.
Jej skrót można przeczytać na EWFWiki.
Po gali pojawiły się m.in. następujące komentarze:
Ciężko wchodziło się w tę galę. Na szczęście z biegiem czasu robiło się coraz ciekawiej i ciekawiej, aż do Main Eventu i wydarzeń po gali, które według mnie wzbudzają już konkretne emocje. Sam event wyróżnia się dużym współczynnikiem ogólnie pojętego chaosu – jest grubo, i to nawet jak na standardy Naszej Ukochanej Federacji. „Bój senatorów” był świetny!
Janek Kowalski jako ten, który dla stabilności EWF jest gotów na każdy kompromis – czy to z własnym sumieniem, czy nawet zdrowym rozsądkiem był rozczulający. Rozczulająca była też szczerość Vaclava, określającego się mianem „mistrza spóźnień”. Skoro już o Vacku mowa, to on i Bane są szczerze i prawdziwie odrażający. Jest potencjał na tag team! Zemsta Franko wyszła godnie – mam wrażenie, że ta nakręcająca się spirala przemocy pomiędzy nim a Nasem nie skończy się dobrze. I w sumie to nie mogę się doczekać zwieńczenia ich konfliktu…
EWF to jak zawsze barwne, zwariowane uniwersum, cała plejada wyrazistych postaci, humor śmieszny albo nie, wszystkie te dziwaczne segmenty i stypulacje. Najbardziej rozbawił mnie chyba jednak ten prozaiczny Tragicznie Zmarły Brat™, ale w sumie to cały gabinet osobliwości występujący przed ścisłą czołówką EWF również miał swój urok. Trzeba przyznać, że udało się zachować poziom w segmentach i walkach. Gala in plus, fajnie sie czytalo chociaż długimi momentami nie mialem pojecia w którą stronę storyline idzie i z której strony nadchodzi.

