EWF na Stadionie Narodowym

EWF Wrestlepalooza CXIII

11 kwietnia 2013 roku, w dwunastą rocznicę pierwszej Wrestlepaloozy, EWF powróciło do Warszawy! I to w jakim stylu! Gala zorganizowana została na obiekcie, który jest cudem architektonicznym stolicy, dumą rządu i wszystkich Polaków, mianowicie słynnym Stadionie Narodowym. Wrestlepalooza ta dostarczyła nam wielu wspomnień i wzruszeń, pojawiły się gwiazdy i gwiazdeczki z przeszłości, powrócił były EWF World Champion, a federacja zyskała niespodziewanie nowego komisarza.

Komentarze po gali były różne, ale przeważnie przychylne:

Powrót Vaclava, Bubby i Armii Prus Wschodnich. Roster trochę się powiększył, oczywiście o ile nie są to papierowe powroty. Swoją drogą… biedny Crazy, jest z nami Tool, jest też Bubba, Justice League w pełnym składzie, z wyjątkiem – ukochanego przez SR-Crazy’ego – Dark Avengera. ony jako człowiek “nie do ruszenia” to bardzo sympatyczny motyw. To, co się dzieje z Daemusin Title jest trochę smutne – wymiana tytułu w zamian za pięć piw niezbyt dodaje mu wartości. Najbardziej cieszy mnie wstąpienie Łowcy na stanowisko Komisarza. Nie chodzi już zupełnie o to, że Janek pełnił tą funkcję odrobinę nieudolnie. Kraven to najlepszy poważny gimmick w historii polskiego wrestlingu i bardzo dobrze, że będziemy go mogli znowu podziwiać, chociażby w takiej formie.
Walki uważam za bardzo udane – nawet te, w których brali udział “statyści”. To przyjemność zobaczyć w akcji takich tuzów jak Morgion, Thunder, Kid Romeo, Doktor VooDoo czy Fat Boy i Tugboat. Być może wychodzi ze mnie zamiłowanie do nieskomplikowanej rozrywki, ale ogłaszam się pierwszym oficjalnym fanem Tugboata i Fat Boya. Ich starcie z Nasem było epickie w każdym tego słowa znaczeniu. Bane vs Franko – naprawdę podoba mi się sposób, w jaki konflikt pomiędzy tymi zawodnikami został podgrzany praktycznie tuż przed PPV. Bardzo podoba mi się feud Bane’a z Franko, może jego przyczyna nie jest nadzwyczaj oryginalna, ale te postaci w jakiś nieokreślony sposób się przyciągają swoją charakterologią. Wzięcie Chińczyków i ściemy Smeli, ze da się ukraść high-tech w naszym kraju, zacne naprawdę.
Bardzo interesująca gala, tryskająca humorem i zwrotami akcji. Podobało mi się trzech cichych bohaterów tej gali. Pierwszym była cala pierwsza Palooza. Bardzo ciekawie przypomniano nam co działo się na pierwszej gali. Do tego walka Doktora VooDoo z Kidem. Naprawdę świetny pomysł. Drugim bohaterem był oczywiście nasz piękny Stadion Narodowy. To dobrze, że przypomniano nam o obiekcie, który naprawdę pozwolił nam być dumnym z bycia Europejczykami. Trzecim bohaterem (tym najcichszym) był Automat z Felkocolą. Dobrze, ze oddano mu pokłon i cześć. Pojednanie Hogańskiego i Bryndzy to był uroczy motyw. Szkoda tylko, że nastąpiło to tak późno. Nikt nie wspomniał, że jest nowa pani od wywiadów? Kolonia haitańska w EWF rośnie. Czy Avon niedługo załatwi pracę mamie, tacie i wujkowi?

Raport z gali dostępny jest tutaj. Przed nami podróż do dalekiego Bhutanu! Czas na Kwietniową Anarchię VI. Bilety do nabycia już wkrótce.