Wreszcie się doczekaliśmy! 21 czerwca 2016 roku odbyła się Wrestlepalooza i była zachwycająca! Piąta gala EWF w Gdańsku na zawsze zapisze się w historii federacji, dostarczając emocji, świetnych walk i niezapomnianych momentów zarówno w ringu, jak i poza nim. Po gali pojawiły się m.in. takie komentarze:
Gala cudowna jak zawsze. Niech SeBa dostanie tylko Franza w swoje ręce, to były żużlowiec dołączy do swojego brata.
Gala jest jak najbardziej w porządku i trzyma konkretny poziom. Trzeba napisać, że po zmianie władzy wszystko wydaje się jakieś takie… stłamszone. Tony się ogranicza, Kowalski nie jest sobą, pracownicy EWF boją się utraty pracy… jest szaro, smutno i… przerażająco życiowo.
W sumie to skandal, że nikt jeszcze nie wspomniał o powrocie Dark Avengera!
Szanuję segmenty z Szakalem, cokolwiek robi ta postać i tak wychodzi zajebiście. Te z Weroniką też są świetne. Ogólnie segmenty z tymi postaciami to to, na co czekam najbardziej – aż się chce czytać. Zawsze są to momenty gali.
Ta natomiast jest całkiem spoko. Walki były bardzo interesujące, zawarto w nich akcje, emocje i wszystko to, co powinny mieć. Miałem się nie odwoływać do przeszłości, ale takiego poziomu to jeszcze nie było. Apeluję więc, aby obecna ekipa pisząca ten element gali pozostała bez zmian i rządziła nam jak najdłużej. Nie ma potrzeby dodawania do niej nowych osób (w szczególności mnie), które mogłyby zaniżyć poziom.
Segmenty także niczego sobie. Co prawda nic specjalnego się nie wydarzyło (no, mało akcji), to przyjemnie się je czytało. Pod względem humorystycznym mój nr 1 to jednak spotkanie Bidama z Szakalem, chociaż SeBa i Franz dzielnie o prymat walczyli. Mam swoją drogą nadzieję, że ten drugi zepnie swoje belgijskie pośladki i zacznie pisać, bo szkoda by było, żeby taki feud się zmarnował.
Raport z gali dostępny jest tutaj.

